Source: http://oskko.edu.pl/forum/watek.php?w=8377&pst=1
Timestamp: 2019-02-17 19:08:02+00:00

Document:
TEMAT: forum prawników- bardzo ciekawa analiza prawnika dot. n-li
02-01-2005 14:36:57 [#01]
Łażę po necie dziś trochę.
Ciekawe bardzo opinie prawnika na forum prawników na tematy u nas wielokrotnie omawiane
Skoro nauczyciel jest jedyną w systemie prawnym prócz rodziców osobą, której ustawa nadaje obowiązek (i prawo!) "wychowania" i "opieki", stosowane przezeń metody wypełniania tego obowiązku sądy zmuszone byłyby interpretować analogicznie do metod stosowanych przez rodziców.
Za co sąd nie skazałby więc rodziców, za to nie skazałby i nauczyciela (prócz wyraźnie zabronionego bicia).
Nauczyciel ma - wynika z tego - delegacje ustawowe do skontrolowania rzeczy dziecka czy przeczytania jego korespondencji (jako rodzic nie wyobrażam sobie wręcz prawidłowego sprawowania opieki nad dzieckiem bez możliwości wglądu w jego prywatność).
Uważam inaczej. Nauczyciel może poprosić ucznia o pokazanie swoich rzeczy, ale nie może sam ich przeszukać. W razie konieczności (np. podejrzenie posiadania przez ucznia narkotyków) powinien wezwać policję. Z art. 1 ust. 1 pkt 2 ustawy o systemie oświaty wynika, że system oświaty zapewnia wspomaganie przez szkołę wychowawczej roli rodziny. Wspomaganie to nie to samo co uprawnienie do sprawowania roli wychowawczej na takich samych zasadach jak w przypadku rodziny. Równiez opieka ze strony szkoły ma inny wymiar, chodzi tu np. o opiekę nad uczniami ze znacznymi lub sprzężonymi dysfunkcjami poprzez umożliwianie realizowania zindywidualizowanego procesu kształcenia, form i programów nauczania oraz zajęć rewalidacyjnych (pkt 5a), opiekę nad uczniami szczególnie uzdolnionymi poprzez umożliwienie realizowania indywidualnych programów nauczania oraz ukończenia szkoły każdego typu w skróconym czasie (pkt 6), zapwenienie opieki uczniom pozostającym w trudnej sytuacji materialnej i życiowej (pkt 12). Chodzi tu o opiekę w znaczeniu troski, z której jednak nie można wywodzić dla nauczycieli / szkoły takich samych uprawnień jak dla rodziców.
Wynikałoby też z tego, że uczeń wyproszony z klasy (i pouczony, gdzie ma przebywać) jest w świetle prawa pod właściwą opieką - jako rodzic też mogę odesłać dziecko do jego pokoju (Kuratoria twierdzą inaczej: że nawet jeśli nauczyciel wyśle dziecko po kredę do sekretariatu, uczniowi się coś stanie, to znaczy, że nie był pod właściwą opieką.
Zakazują nauczycielom również wychodzić samemu po tę kredę, bo klasa rzekomo zostaję bez opieki).
Czy analogia do rodziców jest analogią prawidłową?
Nie. Najprostszy prykład: rodzic może wysłać dziecko po zakupy do sklepu, nauczyciel - nie. W przypadku kredy, na który się powołujesz, rzeczą nauczyciela jest sprawdzić przed lekcją, czy w klasie jest kreda.
Czy ma tu coś do rzeczy, że nauczyciel sprawuje opiekę na zasadzie tzw. "nadzoru odpowiedzialnego", jeśli tak, to jak daleko węższy jest zakres tego pojęcia od pojęcia "piecza rodzicielska"?
Ma. Rodzice, posyłając dziecko do szkoły, w pewnym sensie powierzają je tej instytucji. Ma ona zatem obowiązek zapewnić dzieciom m.in. bezpieczeństwo, co wyraża się m.in. w konkretnych obowiązkach nauczycieli. Pojęcie "pieczy rodzicielskiej" nie jest jednoznacznie zdefiniowane, bo zawsze zależy to od konkretnych okoliczności. Zgodnie z art. 95 § 3 kro, władza rodzicielska powinna być wykonywana tak, jak tego wymaga dobro dziecka i interes społeczny. Mówiąc inaczej, rodzicom wolno robić wszystko to, co mieści się w zakresie tych pojęć. W przypadku nauczyciela jest inaczej - może robić to, na co konkretnie pozwalają mu przepisy (ustawa, statut szkoły).
Na marginesie: pojęcie "nadzoru odpowiedzialnego" nie jest tu użyte najszczęśliwiej, ponieważ ma ono inne znaczenie prawne (por. art. 6 pkt 3 ustawy o postępowaniu w sprawach nieletnich). Zakres nadzoru wyjaśnić mogą tezy z orzeczeń Sądu Najwyższego:
Cały teren szkoły w czasie, gdy odbywają się zajęcia, pozostaje pod jej opieką i nadzorem, wobec czego obowiązek należytego nadzoru obciąża szkołę również w stosunku do młodzieży, która nie ma zlecenia zajęć dodatkowych, ale w czasie gdy szkoła jest czynna, ma możność przebywania na szkolnym boisku. (wyrok z dnia 10 września 1971 r., I CR 260/71).
Obowiązek sprawowania opieki i nadzoru oraz zapewnienia bezpieczeństwa ze strony szkoły dotyczy tylko uczniów powierzonych funkcjonariuszom szkoły lub szkole jako całości. Obowiązek ten zachodzi więc w sytuacji, gdy uczniowie danej szkoły pozostają w dyspozycji nauczycieli lub administracji szkolnej, podczas lekcji, przerw międzylekcyjnych i innych zajęć zleconych przez szkołę. (wyrok z dnia 3 stycznia 1974 r., II CR 643/73).
2. Czy „wspomaganie funkcji wychowawczej rodziny” (Ustawa o systemie oświaty) oznacza, iż szkoła ma prawo domagać się od rodziców na drodze administracyjnej prawidłowego wypełniania przez nich obowiązków rodzicielskich?
Czy „wspomaganie” oznacza, że szkoła nie ma prawa przejąć części zadań rodzicielskich, gdy rodzice nie wypełniają swych obowiązków w prawidłowy sposób? Czy też właśnie to oznacza?
Moim zdaniem, nie. Szkoła może i jest obowiązana robić to, na co jej pozwalają przepisy. Dla przykładu - art. 19 ust. 1 ustawy o systemie oświaty przewiduje, że dyrektor szkoły kontroluje spełnianie obowiązku szkolnego przez dzieci.
3. Czy kara typu „nagana dyrektora szkoły na forum szkoły” jest karą naruszającą godność dziecka? Tak twierdzą - nieoficjalnie - Kuratoria Oświaty, mimo iż możliwości takie dają zatwierdzone kiedyś statuty szkół.
Co do zasady uważam, że tak. Dziecko to człowiek taki sam jak nauczyciel. Czy chciałbyś, aby dyrektor szkoły zastrzeżenia czy pretensje do Ciebie artykułował w obecności innych - i to nie tylko nauczycieli, ale także uczniów ?
Nawet upomnienie wychowawcy klasy na forum klasy uznaje się w niektórych województwach za karę "publiczną" i rzekomo naruszającą godność.
Wiele zależy od wyczucia i taktu wychowawcy. M. zd., nie będzie niczym złym, jeśli wychowawca zwróci uwagę uczniowi na forum całej klasy, że przeszkadza w lekcji przez rozmawianie z innymi uczniami. Będzie daleką przesadą, jeśli nauczyciel powie dziecku przy innych uczniach np., że jest niedomyte (a znam takie przypadki).
4. Dylemat prawny w wypadku kontroli rzeczy ucznia: czy chronić bardziej dobro prywatności ucznia, czy też dobra publiczne (wychowanie nieletniego zgodne z zasadami współżycia społecznego, uniemożliwienie działań aspołecznych).
Czy spełnia to któryś z warunków opisanych w art. 26 Kodeksu karnego?
W sytuacjach szczególnych nie można wykluczyć, że przepis ten znajdzie zastosowanie. Jednak stan wyższej konieczności jest sytuacją wyjątkową i w codziennych, rutynowych działaniach nie można się na niego powoływać. Zwróć uwagę, że art. 26 § 1 k mówi o działaniu w celu uchylenia bezpośredniego niebezpieczeństwa grożącego jakiemukolwiek dobru chronionemu prawem. Niebezpieczeństwo bezpośrednie to musi być realne, już (w danej chwili) istniejące. Jeśli np. nauczyciel zauważa, że uczeń źle się zachowuje, to jest na ogół proces długotrwały i nie uzasadnia podejmowania działań nadzwyczajnych, wykraczających poza ramy przewidziane prawem. Co innego, gdy nauczyciel podejmie interwencję np. w celu zapobieżenia pobiciu ucznia przez innego ucznia.
: 5. Czy nauczyciel jest "funcjonariuszem publicznym"?
W sensie prawnokarnym - nie (art. 115 § 13 kk). Nie można natomiast wykluczyć uznania nauczyciela za osobę pełniącą funkcję publiczną (art. 228 § 1 kk), choć ze zdefiniowaniem tego określenia są wciąż duże problemy i rozbieżności w literaturze i orzecznictwie. Odrębną rzeczą jest zakwalifikowanie nauczyciela jako funkcjonariusza państwowego (art. 417 § 2) lub funkcjonariusza jednostki samorządyu terytorialnego (art. 420 [1] § 2) w rozumieniu przepisów kodeksu cywilnego.
6. Czy na podstawie na przykład art. 72. ust. 1. Konstytucji RP, art. 4. Ustawy o systemie oświaty, art. 6. Karty nauczyciela; kontekst prawny w art. 65. § 1. Ustawy o postępowaniu w sprawach nieletnich, także prawa międzynarodowego (zasada nr 7 Deklaracji praw dziecka) nauczyciel ma wręcz obowiązek zabrać uczniowi szkodliwe, niebezpieczne lub tylko niepożądane wychowawczo przedmioty i substancje.
Uważam, że nie. Są to zbyt ogólnie sformułowane, aby wyprowadzać z nich konkretne uprawnienia czy obowiązki nauczycieli. Przepisy te mogą stanowić natomiast dyrektywę interpretacyjną przy wykładaniu innych, bardziej skonkretyzowanych norm.
Czy zaniechanie tego byłoby błędem w sztuce i mogłoby zostać uznane przez sąd za „niedopełnienie obowiązków” (Art. 231. § 1. Kodeksu karnego)?
M. zd., nauczyciel nie jest funkcjonariuszem publicznym, więc art. 231 kk nie może mieć do niego zastosowania.
A może rodzic mógły skarżyć takiego nauczyciela z powództwa cywilnego?
Pytanie sformułowane jest zbyt ogólnie, aby na nie odpowiedzieć. Trzeba zawsze brać pod uwagę okoliczności konkretnej sytuacji.
całość dyskusji jest tu:
http://mforum.biz/viewthread.php?FID=1&TID=2179&pagenumber=1
tam dalszy ciąg - interesujący.
Zreszta warto poogladać także inne rozmowy :-)
02-01-2005 14:58:27 [#02]
Dobrze, że dajesz linka do całej dyskusji, bo mam wrażenie, że w jej ponaddwuletniej historii moje argumenty zyskiwały coraz większe zrozumienie wśród tamtejszych forumowiczów.
02-01-2005 15:03:16 [#03]
no cóż.. ja trochę inaczej myślę o tej dyskusji.
Dla mnie jest ona cenna ze względu na obiektywizm ludzi spoza " branży".
Podziwiam takze znajomośc tematyki u Marcina- prawnika, ktory- jak widzę- cieszy się dużym uznaniem na tamtym forum.
02-01-2005 15:12:42 [#04]
Jest to fachowiec, też tak sądzę, pisałem nawet tu kiedyś o nim.
W poruszanych sprawach jednak uważam generalnie nie ma racji. Na początku dyskusji był pewien, że nauczyciel ucznia po kredę nie może posłać, pod koniec jakby stopniała ta jego początkowa pewność.
Jeżeli chcesz odgrzewać wałkowane tu tylekroć sprawy, proszę bardzo. Na przykład Marcin napisał:
Szkoła może i jest obowiązana robić to, na co jej pozwalają przepisy. Dla przykładu - art. 19 ust. 1 ustawy o systemie oświaty przewiduje, że dyrektor szkoły kontroluje spełnianie obowiązku szkolnego przez dzieci.
Wskaż mi, Asiu, który przepis prawa oświatowego daje nauczycielce przedszkola prawo do podtarcia pupy dziecku.
02-01-2005 15:14:32 [#05]
Dobry prawnik, ale nie jest specjalistą od prawa oświatowego (gwoli prawdy: jak i ja).
Poza tym rozmawiałem w życiu z innymi dobrymi prawnikami, którzy mieli na ten temat zdanie dokładnie zbieżne z moim.
02-01-2005 15:44:29 [#06]
dziwne Romanie
że nie potrafisz spokojnie przejśc obok ludzi majacych inne zdanie niż Ty.
Wkleiłam watek ze wzgledu na interesujące opinie prawnika.
Rozumiesz chyba, ze na takie same tematy wypowiadają się rózne osoby i mam prawo te wypowiedzi czytac, co więcej- jeśli chcę- upowszechniać.
JA rozumiem, że możesz deprecjonowac jego poglady wskazując, że nie jest specjalista od oświatowego prawa... rozumiem, ze uznajesz za istotny argument, to że się z nim nie zgadzasz.
Nie rozumiem jednak Twojego przekonania, ze muszę z Tobą dyskutować na jakikolwiek temat przez Ciebie podany.
Tak jak wcale nie widzę powodu byś dyskutował tu ze mna- bowiem ja wkleilam interesujące poglądy innego czlowieka po to by je przeczytać- by przeczytali je Ci, mający na to ochotę.
02-01-2005 15:48:30 [#07]
Wkleiłaś linka z ukrytą intencją.
02-01-2005 15:57:15 [#08]
Roman- coś mi się wydaje, ze zatracileś proporcje...

References: art. 1
 art. 95
 art. 6
 art. 19
 art. 26
 art. 26
 art. 72
 art. 4
 art. 6
 art. 65
 art. 231
 art. 19