Source: http://czasopismo.legeartis.org/2017/11/obowiazek-przyjmowania-kart.html
Timestamp: 2018-03-22 10:00:12+00:00

Document:
Obowiązek przyjmowania kart płatniczych przez przedsiębiorców (projekt)
Zanim zachwycicie się — lub wpadniecie w rozpacz — na wieść, że rząd planuje wprowadzić obowiązek przyjmowania kart płatniczych w sklepach — warto sięgnąć do źródła, czyli projektu ustawy o zmianie niektórych ustaw w związku z rozwojem płatności elektronicznych.
Czy obowiązek przyjmowania kart płatniczych będzie dotyczył także bufetów przy szlaku turystycznym? (fot. Olgierd Rudak, CC-BY-SA 3.0)
Kluczowa jest oczywiście planowana nowelizacja ustawy o usługach płatniczych, która nakłada na przedsiębiorców i przewoźników pasażerskich (tych, którzy przyjmują zapłatę w lokalu lub pojeździe) obowiązek przyjmowania zapłaty przy użyciu powszechnie akceptowanego elektronicznego instrumentu płatniczego.
art. 59ga ustawy o usługach płatniczych (projekt)
1. Przedsiębiorca przyjmujący zapłatę w lokalu przedsiębiorstwa lub pojeździe wykorzystywanym do świadczenia usług transportu pasażerskiego, prowadzący działalność gospodarczą wskazaną w wykazie zawartym w rozporządzeniu, o którym mowa w ust. 3, zapewnia możliwość dokonywania zapłaty, w tym lokalu lub pojeździe przy użyciu co najmniej jednego powszechnie akceptowanego instrumentu płatniczego w formie elektronicznej.
2. Obowiązek określony w ust. 1 nie dotyczy przedsiębiorców, nieobjętych obowiązkiem albo zwolnionych z obowiązku, o którym mowa w art. 111 ust. 1 ustawy z dnia 11 marca 2004 r. o podatku od towarów i usług.
3. Minister właściwy do spraw gospodarki określi, w drodze rozporządzenia, wykaz rodzajów działalności gospodarczych podlegających obowiązkowi, o którym mowa w ust. 1, uwzględniając interes publiczny, sytuację budżetu państwa oraz koszty akceptacji instrumentów płatniczych.
Czy to oznacza, że każdy będzie musiał sobie kupić terminal i obowiązkowo przyjmować płatności kartami lub Blikami, etc.? Prawie tak: po pierwsze obowiązek ten nie będzie dotyczył przedsiębiorców, którzy nie muszą mieć kas fiskalnych (art. 59ga uup odsyła do art. 111 ust. 1 ustawy o VAT).
Ważniejsze jest jednak to, że przedsiębiorca będzie miał obowiązek przyjmowania kart pod warunkiem, że jego branża będzie uwzględniona w wykazie (rozporządzeniu Ministra Gospodarki). Ergo diabeł, jak to często bywa, będzie tkwił w szczegółach.
Zamiast komentarza: absurd goni absurd. Osobiście uważam, że terminal jest wygodny i chętniej wybieram ten sklep czy usługodawcę, gdzie mogę zapłacić kartą płatniczą — ale niedorzeczny jest pomysł zmuszania wszystkich przedsiębiorców do przyjmowania płatności plastikiem. Pomijając, że można tkwić w przekonaniu, że do zbyteczny koszt, który ciężko przerzucić do marży, to przecież są osoby, dla których dodatkowe urządzenie oznacza kłopot z obsługą, zamieszanie, etc.
Co ciekawe pośrednio przepis zmusza przedsiębiorców do posiadania rachunków bankowych, których jeszcze póki co mieć nie trzeba…
Tags: aktualności art. 59ga uup legislacja usługi płatnicze
← Wzmocnienie gwarancji niezależności dziennikarzy (wolność słowa to także prawo do milczenia)
Czy śmierć męża w wypadku może naruszać dobra osobiste żony? →
23 comments for “Czy będzie obowiązek przyjmowania płatności kartą płatniczą?”
Kolejny krok do pozbycia się gotówki?
28 listopada 2017 at 14:04
Jeszcze nie mówi się o zakazie płacenia gotówką ;-) ale być może tak to trzeba widzieć.
Na razie zakaz jest coraz bardziej rygorystyczny dla przedsiębiorców ;)
No tak, 15 tys. złotych. Niemniej nie tyle kij (zakaz) ile marchewka (nie wrzucisz w koszty jeśli nie zrobisz przelewu).
28 listopada 2017 at 14:50
lobby bankowe jest silne żeby takie cuda przepychać…. płacę kartą i uważam to za wygodne, ale zmuszać wszystkich?
Tu chodzi, a jakże — o podatki:
29 listopada 2017 at 07:13
Dokładnie taka jest przyczyna – transparentność w kwestii podatkowej. A to, że bankom i pośrednikom to na rękę to pszypadeg.
Jak ktoś będzie chciał kombinować, to przekombinować terminal i tak się da.
– a wie pan, zepsuty, przykro mi, poproszę gotówką.
29 listopada 2017 at 10:41
Ależ oczywiście, gdzie chęć tam znajdą się środki.
Nie mniej, taki jest cel władz. Wyeliminowanie żywej gotówki i zastąpienie jej e-piniondzem to mokry sen władz i banków (odchodzi masa kosztów), a władza widzi, co suweren robi z gotówką, skąd ją ma. (inna kwestia to, kiedy władza zajmie się bitcoinami i innymi, bo to jest teraz główne narzędzie płatnicze czarnego rynku i darknetu).
30 listopada 2017 at 16:45
nie ma jak się zająć bitcoinami, bo to nie jest środek płatniczy, tak jak środkiem płatnicznym nie jest obiekt barteru… „weź majster szynkę z dzika za ten remoncik”
teoretycznie można zakazać, ale nieoficjalnie i tak będzie funkcjonować… zresztą cała atrakcyjność wynika m.in. z tego, że żaden rząd nie może trzymać na tym łapy, a gdyby tylko położył prawnie, to bitcoin zaniknie a powstanie inny środek (zresztą bitcoin nie jest jedyny, tylko najpopularniejszy)
– Poproszę baltonowski
– Poproszę
– To będzie 200 eurogąbek
28 listopada 2017 at 21:21
Będzie jak w niektórych sklepach – gotówka albo karta +5% wartości albo rabat 5% przy płatnościach gotówką, jak zwał tak zwał. A co ze sklepami bez internetu / kabelka telefonicznego? Muszą sobie wykupić internet mobilny w xxxx ? ;)
29 listopada 2017 at 07:48
Takie ukryte opłaty w formie rabatów to chyba jeszcze większa patologia się robi. Np. ostatnio przekonałem się, że zgłoszenie do operatora telekomunikacyjnego sprzeciwu o którym mowa w art. 32 pkt. 8 Ustawy o ochronie danych osobowych kosztuje 5 zł miesięcznie. Tak to sobie cwaniaczki umowy skonstruowali, że w umowie jest taki „nibyrabat” i zgłoszenie ustawowego sprzeciwu ten rabat anuluje. Suma sumarum, niby masz do czegoś prawo, ale skorzystanie z tego prawa uderza cię po kieszeni.
Ciekawi mnie czy takie kruczki są w ogóle legalne? Czy mogę sobie np. regulamin sklepu zapisać, że ceny w sklepie zawierają zniżkę 50% i zniżka jest naliczana w przypadku nieskorzystania z klienta z prawa do rękojmi. Jak z rękojmi skorzystasz, to rabat przepada i musisz dopłacić? W sumie ten sam przypadek co wyżej: niby masz do czegoś prawo, ale skorzystanie z tego prawa uderza cię po kieszeni?
W przypadku wskazanej rękojmi, moim zdaniem, nie ma takiej możliwości, szczególnie w przypadku umów z konsumentami. Są przepisy, które można modyfikować i te, które trzeba przyjąć za dane i niezamienialne w zakresie wskazanym w treści ustawy (przepisu).
29 listopada 2017 at 08:48
art. 558 § 1 kc Strony mogą odpowiedzialność z tytułu rękojmi rozszerzyć, ograniczyć lub wyłączyć. Jeżeli kupującym jest konsument, ograniczenie lub wyłączenie odpowiedzialności z tytułu rękojmi jest dopuszczalne tylko w przypadkach określonych w przepisach szczególnych.
Nb. „rabatu za zgodę marketingową” nie traktowałbym jako sprzeciwu wobec przetwarzania danych osobowych w celach marketingowych — bodajże operatorzy opisują ów rabat jako zgodę na spamming i telefonning?
Nie chodzi o „rozszerzanie, ograniczanie lub wyłączanie rękojmi”. Ona byłaby w takiej formie jak ustawa przewiduje i będziesz miał prawo z niej skorzystać w absolutnie pełnym zakresie. Z tym, że sklep wprowadza „nibyrabat”, że jak byś z rękojmi skorzystał to produkt będzie dwa razy droższy. Tylko tyle. Nie chodzi o ograniczenie jakiś ustawowych przywilejów, tylko zróżnicowanie cenowe dla tych którzy z tego przywileju ustawowego skorzystali bądź nie.
W opisywanym przypadku formalna zgoda na spamming i marketing nie została u operatora wycofana. Do operatora poszedł po prostu ustawowy sprzeciw o którym mowa 32 pkt. 8 Ustawy o ochronie danych osobowych. Zostało to uznane, za „złamanie warunków rabatu” i cena poszła w górę.
W tym realnym przypadku, Operator absolutnie nie ogranicza nie wyłącza mojego prawa do ustawowego sprzeciwu, po prostu tylnymi drzwiami wprowadził zróżnicowanie cenowe dla tych którzy z tego przywileju ustawowego skorzystali bądź nie.
Tak samo jak w tym teoretycznym przypadku sklepu i zróżnicowania cenowego dla korzystających z rękojmi i z niej niekorzystających.
29 listopada 2017 at 10:06
Ale z rękojmi korzystasz po zakupie towaru, więc trudno później dociążyć klienta cenowo ;-)
Co do tych rabatów, znalazłem informację (na forum orange.pl, odnoszę się, bo akurat korzystam z usług tego operatora), że abonent ma do wyboru jedną z 4, a każda jest „rabatogenna”:
– Zgoda na przesyłanie do mnie informacji handlowych dotyczących Orange Polska S.A. środkami komunikacji elektronicznej
– Zgoda na wykorzystanie przez Orange Polska S.A. moich danych osobowych w celach marketingowych innych podmiotów z Grupy Kapitałowej Orange Polska oraz współpracujących z Orange Polska S.A.
– Zgoda na udostępnianie moich danych osobowych innym podmiotom wchodzącym w skład Grupy Kapitałowej Orange Polska
– Zgoda na kontakt na numery telefoniczne dostępne w Orange Polska S.A. w celu przedstawienia oferty Orange.
Więc właściwie samo cofnięcie zgody na przetwarzanie danych osobowych nie oznacza cofnięcia zgody na mailing — ale jeśli klient wyraził tylko tę jedną, a później ją cofnął, no to jasne, że pobite gary :)
Nie dobra, ze sklepem do zły przykład, wróćmy do usług telekomunikacyjnych. Czy operator miałby prawo dać na przykład „rabat dla klienta nieawanturującego się”. Rabat będzie naliczany pod warunkiem, że klient nie będzie składał reklamacji, ani nie będzie wnosił żadnych innych roszczeń do operatora. Jak wniesie reklamacje, to rabat anulowany i rachunek automatycznie wzrasta. Niby wszystko w porządku, prawo telekomunikacyjne jest respektowane, operator w żaden sposób nie ogranicza ani nie wyłącza prawa do reklamacji. Ale z drugiej strony ekonomicznie mocno go do tego zniechęca poprzez takie „nibyrabaty”.
29 listopada 2017 at 13:08
Ale takie rabaty są już powszechne – 5 zł za zgody marketingowe, 5 zł za fakturę przez email, 2% za płatność gotówką itp. Pytanie czy moje dane sprzedane kilkunastu firmom są dla mnie warte tylko 5 zł?
29 listopada 2017 at 13:33
Do tego własnie zmierzam, że my jako konsumenci mamy do czegoś ustawowe prawo, ale skorzystanie z tych praw jest coraz częściej obarczone kosztami po naszej stronie. I nie są to koszty wprost ( bo oczywiście być nie mogą ) ale są zakamuflowane w postaci tych „nibyrabatów”.
29 listopada 2017 at 15:27
Moim zdaniem nie możesz się zrzec swoich uprawnień wynikających z ustawy.
Ale możesz się zobowiązać — jeśli to dla Ciebie korzystne — do niekorzystania z tych uprawnień.
Takim uprawnieniem jest np. prawo do świętego spokoju. Zrzekamy się z niego rejestrując w różnych serwisach, które całkowicie za darmo odbierają od nas pewne zgody, a później z nich korzystają — wysyłając nam reklamy, etc.
Nie wydaje mi się, by to wszystko było niedozwolone :)
29 listopada 2017 at 16:22
Za zapisanie się do newslettera w sklepach internetowych też często dostaje się 5-20% rabatu. Czy także jest to naruszenie ustawowych praw Twoim zdaniem?
I zawsze można zmienić operatora na takiego, który nie stosuje nie odpowiadającej Ci polityki cenowej. W play np .rabat był tylko za e-fakturę.
Nie mam nic, absolutnie nic do „jawnych” rabatów (za zgodę na spam, za efakturę, za newsletter czy za cokolwiek innego). Uważam jednak, że komunikowane cen typy: „usługa kosztuje X zł” a na dole gwiazdkami, że ta cena uwzględnia rabaty za: płatność bonami towarowymi, zgodę na zgłoszenie do bazy spamu, pocałowanie w tyłek naszego prezesa oraz dodatkowe wykupienie płatnej prenumeraty „świat wędkarza” jest już patologią i wprowadzaniem w błąd co do faktycznej ceny danej usługi czy produktu.

References: art. 59
 art. 111
 art. 111
 art. 59
 art. 32

art. 558