Source: https://gazetalekarska.pl/?p=19811
Timestamp: 2019-06-26 11:54:30+00:00

Document:
Brak należytej staranności młodej lekarki | Gazeta Lekarska
Do oddziału położniczego szpitala powiatowego w X została przyjęta 35-letnia wieloródka w 37. tygodniu ciąży drugiej z położeniem miednicowym płodu i nieregularną czynnością skurczową. Dyżur, jednoosobowo, pełniła młoda lekarka bez specjalizacji, po kilkuletnim okresie stażu specjalizacyjnego w innych szpitalach i kilkakrotnej zmianie miejsca pracy.
Nie miała doświadczenia w wykonywaniu badań USG, nie odbierała nigdy porodu pośladkowego. Wcześniej wykonała kilkadziesiąt cięć cesarskich.
W umowie o pracę, ze względu na brak uprawnień do samodzielnego podejmowania decyzji, miała zapewnioną opiekę i pomoc doświadczonego lekarza – ordynatora oddziału, który w dniu zdarzenia pełnił dyżur „pod telefonem”.
Dyżurująca zreferowała mu telefonicznie sytuację położniczą i uzyskała informację, że poród może być prowadzony drogami natury, bo rodząca jest wieloródką i nie ma wskazań do wykonania ciecia cesarskiego, które sugerowała obwiniona.
Otrzymała polecenie, aby ocenić masę płodu metodą Johnsona.
Miała też zawiadomić lekarza opiekuna, gdy będzie całkowite rozwarcie. Dyżurna podłączyła kroplówkę naskurczową, którą przerwała po niespełna godzinie, nie uzgadniając tego z opiekunem. Zapisy KTG nie wskazywały na objawy zagrożenia płodu.
Nad ranem skurcze nasiliły się, wzmocnione ponownym dożylnym wlewem naskurczowym z Oxytocyny. Gdy rozwarcie było prawie całkowite, obwiniona zadzwoniła do lekarza dyżurującego „pod telefonem” (mieszkał 200 m od szpitala) i poprosiła o przyjazd.
Przystąpiła jednocześnie do odbierania porodu. Noworodek urodził się w stanie ciężkim z 1 pkt w skali Apgar. Dziecko jest obecnie niepełnosprawne i wymaga stałej rehabilitacji.
Skargę na postępowanie diagnostyczno-lecznicze złożył ojciec dziecka.
Okręgowy rzecznik odpowiedzialności zawodowej w wyniku postępowania wyjaśniającego przekazał do sądu okręgowego wniosek o ukaranie lekarki za niedochowanie należytej staranności podczas porodu, co naraziło dziecko na poważne i nieodwracalne komplikacje zdrowotne oraz obwinił ją o nienależycie prowadzoną dokumentację medyczną, kwalifikując powyższe czyny jako naruszenie art. 1 ust.1, 2, 3 i art. 8 KEL oraz art. 8 ust. 1, 2, 3 ustawy o izbach lekarskich.
Okręgowy sąd lekarski uznał winę lekarki w części dotyczącej nienależytej staranności podczas porodu i ukarał ją karą pieniężną w wysokości 10 tys. zł na rzecz stowarzyszenia pomocy dla niepełnosprawnych dzieci oraz uniewinnił od zarzutu nienależytego prowadzenia dokumentacji medycznej.
Od orzeczenia okręgowego sądu lekarskiego odwołali się pokrzywdzeni, zarzucając niewspółmiernie niską karę orzeczoną wobec obwinionej i domagali się jej podwyższenia i orzeczenia zakazu wykonywania zawodu. Obwiniona lekarka nie złożyła odwołania.
Naczelny Sąd Lekarski podtrzymał orzeczenie sądu okręgowego, nie widząc podstaw do podwyższenia kary, podzielając między innymi zdanie OSL, że lekarka była młodą, niedoświadczoną osobą, którą przerosło zadanie, jakiego się podjęła.
Przedstawiona sprawa dotyczy najczęstszego zarzutu stawianego lekarzom, tzn. nienależytej staranności. Komentarz będzie odnosił się jednak nie do art. 8 KEL, ale do zupełnie innego, a mianowicie art. 11 KEL, który mówi, że „Lekarz powinien zabiegać o wykonywanie swego zawodu w warunkach, które zapewniają odpowiednią jakość opieki nad pacjentem”.
Młoda lekarka, bez specjalizacji, mało doświadczona, ze słabymi umiejętnościami w wykonywaniu badań USG, zatrudnia się w powiatowym szpitalu do pracy wiążącej się z jednoosobowymi dyżurami. Wprawdzie ma przydzielonego opiekuna, ale na dyżurze jest sama. Może liczyć na pomoc starszego, doświadczonego lekarza dyżurującego „pod telefonem”.
W czasie feralnego dyżuru robi to, co w jej przekonaniu jest możliwe, stosując się do zasady konsultowania trudnych przypadków z lekarzem „opiekunem”. Otrzymuje, jak twierdzi, konkretne zalecenia. Prowadzi poród miednicowy drogami natury, bo taka jest decyzja nadzorującego specjalisty.
Oblicza przewidywaną masę płodu archaiczną metodą Johnsona, bo takie również jest zalecenie starszego kolegi, gdyż sama nie robiła wcześniej, jak twierdzi, USG w położeniu miednicowym płodu i wreszcie odbiera poród pośladkowy, bo nie może czekać na pomoc bardziej doświadczonego kolegi, gdyż taka jest specyfika porodu. Robi to, jak potrafi, z dramatycznym, jak się później okazuje, skutkiem.
Pozostaje pytanie, czy w takich warunkach, nawet obwarowanych umową, powinna podejmować się dyżurów na jednym z najtrudniejszych decyzyjnie oddziałów. Można by powiedzieć, że tak, ale… powinna posiadać umiejętność wykonywania podstawowego USG położniczego.
Mieć choć niewielkie doświadczenie w odbieraniu porodów z położenia miednicowego i w końcu zapewnić sobie takie zabezpieczenie w pomoc lekarza „pod telefonem”, aby nastąpiła ona bez zbędnej zwłoki. Tych elementów zabrakło. Trudna sytuacja osobista, w tym materialna, przesłoniły zdroworozsądkowe spojrzenie na ryzyko samodzielnych dyżurów niedoświadczonego lekarza na oddziale położniczym.
Pamiętać o tym powinni wszyscy podpisujący umowy na dyżury, szczególne w ramach umów cywilnoprawnych, których klauzule powinny zabezpieczać interes nie tylko szpitala, ale również w tej samej części lekarza oraz mieszczący się w tym pojęciu interes i bezpieczeństwo pacjenta, czytaj: „…jakość opieki nad pacjentem”.
To przesłanie należy zadedykować również starszym, doświadczonym lekarzom, zarówno tym podpisującym umowy, ale i tym, którzy niejednokrotnie te umowy tworzą, aby ich wypadkową nie były zapisy art. 83 ustawy o izbach lekarskich.
Tekst i komentarz ukazały się w „Gazecie Lekarskiej” nr 10/2015
Centra zdrowia psychicznego w pigułce. Aspekty prawne i nie tylko

References: art. 1
 art. 8
 art. 8
 art. 8
 art. 11
 art. 83