Source: https://www.dogmatykarnisty.pl/2013/02/gra-w-monopol-przed-sadem/
Timestamp: 2020-05-28 23:34:38+00:00

Document:
Gra w Monopol przed sądem - Dogmaty Karnisty
Start Nauka	Gra w Monopol przed sądem
przez Dogmaty Karnisty 19 lutego 2013
Po rozum do głowy poszedł dopiero Sąd Apelacyjny w Gdańsku. Słusznie zwrócił uwagę na to, że nie każdy czyn realizujący znamiona czynu zabronionego jest czynem karygodnym (to znaczy domagającym się ukarania w konkretnych okolicznościach).
„Karygodne są tylko takie czyny, które osiągnęły wyższy niż znikomy stopień społecznej szkodliwości. Oznacza to, że więcej niż znikoma społeczna szkodliwość jest warunkiem bytu przestępstwa (art. 1 § 2 k.k.)” – pisze Sąd Apelacyjny. W tym stanie rzeczy wyrok sądu niższej instancji należało uchylić, a postępowanie umorzyć z uwagi na znikomą społeczną szkodliwość czynu. Podobna sprawa rozstrzygnięta z powołaniem się na brak karygodności czynu to omawiana niedawno na blogu kąpiel kibica na murawie stadionu narodowego w Warszawie.
W sprawie gracza w Monopol Sąd Apelacyjny napisał, że „zachowanie oskarżonego polegało jedynie na podrobieniu banknotów w zupełnie znikomej ilości, dla celów rozrywkowych, gry w popularną zabawę o nazwie Monopol. Oskarżony zorientował się, że wydrukowane banknoty nie pasowały wielkością do planszy i zaniechał dalszego ich wycinania. Zatem motywacja oskarżonego, cel jego działania, stopień zawinienia, prawie żaden uszczerbek w dobrach chronionych przez przepis art. 310 § 1 k.k. – dobitnie świadczyły o tym, że jego zachowanie godziło w system gospodarczy i zaufanie do autentyczności pieniądza w stopniu znikomym, biorąc pod uwagę społeczną szkodliwość. Należało zatem przyjąć, że oskarżony z przyczyn wymienionych w art. 1 § 2 k.k. nie popełnił przestępstwa”.
Pełna zgoda co do rozstrzygnięcia, mam jednak trzy uwagi.
Podczas uzasadniania swojego stanowiska Sąd Apelacyjny napisał coś dziwnego. Oto cytat: „[…] art. 115 § 1 k.k. wyjaśnia, że czyn zabroniony to zachowanie (działanie lub zaniechanie – zob. art. 2 k.k.) człowieka zdolnego do ponoszenia odpowiedzialności (art. 10 § 1 i § 2 k.k., art. 31 § 1 k.k.)”. Jeśli porównamy to stwierdzenie z treścią art. 115 § 1 k.k. okaże się, że zdolność do ponoszenia odpowiedzialności karnej z uwagi na wiek i poczytalność sprawcy (jak o tym stanowią art. 10 i 31 k.k.) Sąd Apelacyjny postrzega w kategoriach znamion określonych w ustawie karnej.
Art. 115 § 1 k.k. głosi bowiem: „Czynem zabronionym jest zachowanie o znamionach określonych w ustawie karnej”.
Sąd pisze natomiast: „czyn zabroniony to zachowanie […] człowieka zdolnego do ponoszenia odpowiedzialności [z uwagi na wiek i poczytalność]”.
Stanowisko sądu jest sprzeczne z treścią ustawy. Ustawowa określoność czynu (znamiona) to inny aspekt struktury przestępstwa niż zawinienie sprawcy albo jego brak wynikający z niedojrzałości lub niepoczytalności osoby realizującej znamiona czynu zabronionego pod groźbą kary. Nader dobitnie wynika to z art. 1 k.k., który najpierw mówi o czynie zabronionym pod groźbą kary, by potem zaznaczyć, że nie popełnia przestępstwa sprawca czynu zabronionego (to znaczy osoba realizująca wszystkie jego przedmiotowe i podmiotowe znamiona), jeżeli nie można mu przypisać winy w czasie czynu.
Sąd Apelacyjny – chociaż świetnie wykorzystał koncepcję struktury przestępstwa do wykluczenia odpowiedzialności karnej gracza w Monopol z uwagi na brak karygodności jego czynu – pomieszał w uzasadnieniu swojego stanowiska element karalności i zawinienia, bezpodstawnie wprowadzając ten ostatni do treści art. 115 § 1 k.k.
Drukowanie pieniędzy na potrzeby grania w Monopol jest co prawda czynem niekarygodnym, jednak pamiętajmy, że stopień społecznej szkodliwości czynu oceniamy zawsze in concreto, w okolicznościach danej sprawy. Uwolnienie od odpowiedzialności osoby X nie oznacza, że tak samo sąd postanowi w wypadku osoby Y w nieco innym stanie faktycznym.
Dodajmy, że pomimo uwolnienia mężczyzny od odpowiedzialności za fałszerstwo, poniósł on jednak wymierna stratę materialną. Sąd bowiem na zasadzie art. 100 k.k. orzekł przepadek wydrukowanych odbitek (to jeszcze pal licho) oraz laptopa z ładowarką, na którym mężczyzna umieścił zeskanowane pliki.
Sąd uznał, że komputer „posłużył do opracowania graficznego banknotu o nominale 20 zł i podjęcia wydruku podrobionych pieniędzy, poza tym z opinii informatycznej wynikało, że w przedmiotowym laptopie wykryto pliki ze skanem banknotu o wartości 10 zł […] który także miał posłużyć do podrabiania środków płatniczych na potrzeby gry w Monopol […]. Sąd Apelacyjny widział zatem konieczność orzeczenia przepadku laptopa wraz z ładowarką w celu zapobieżenia możliwości ponownego użycia go przez sprawcę”.
Art. 100 k.k. daje sądowi możliwość orzeczenia przepadku przedmiotów pochodzących bezpośrednio z przestępstwa lub służących do popełnienia przestępstwa nawet w wypadku, gdy społeczna szkodliwość czynu była znikoma. Orzeczenie przepadku w takiej sytuacji zależy od okoliczności sprawy i uznania sędziego (nie jest obligatoryjne). W analizowanej sprawie pozbawienie mężczyzny komputera miało charakter czysto zabezpieczający przed próbą ponownego wydrukowania pieniędzy do gry w Monopol. Rozstrzygnięcie to może budzić wątpliwości: przepadek w tym wypadku jawi się jako zupełnie niecelowa dolegliwość w sytuacji, w której nie ma już za bardzo nikogo ani niczego przed czym zabezpieczać.
Nie drukujmy więc pieniędzy dla zabawy, jeśli nie chcemy narazić się na przepadnięcie komputera.
W końcu analizowana sprawa to rzadki wypadek, w którym sąd orzeka korzystniej niż chciałby tego obrońca. Ten mianowicie domagał się złagodzenia sprawcy kary za przestępstwo z art. 310 § 3 k.k. do jednego roku i ośmiu miesięcy więzienia (założeniem takiego wniosku było oczywiście uznanie, że czyn jego klienta jest karygodny). Sąd Apelacyjny, jak mieliśmy okazję zobaczyć, uznał jednak, że to o cały rok i osiem miesięcy za dużo, i w konwekwencji całkowicie uwolnił mężczyznę od odpowiedzialności za przestępstwo fałszowania pieniędzy.
fałszowanie pieniędzyMonopolwypadek mniejszej wagi
Ukradł, ale nie chciał (kazus sprawcy, który pomylił...
Paweł Judek | blog o prawie transportowym 20 lutego 2013 - 01:11
Nie wierzę. Czy naprawdę Sąd Okręgowy, w którym w założeniu orzekają bardziej doświadczeni sędziowie, był w stanie wydać takie orzeczenie? W głowie się nie mieści. Z drugiej strony sam widziałem orzeczenie, w którym osobę skazano prawomocnie za to, że wypełniła weksel na kwotę wyższą niż wynikała z blankietu urzędowego, mimo że zgodnie z deklaracją wekslową. Sąd karny – najwyraźniej nie mając zielonego pojęcia o wekslach – uznał, że kwota wynikająca z blankietu stanowi górną granicę, na którą weksel może być wypełniony.
Mikołaj Małecki 21 lutego 2013 - 20:07
Przypuszczam, że zadziałała tutaj psychologia plus rutyna sędziów. Otóż mężczyzna miał w sumie kilka zarzutów, m.in. kradzież i fałszerstwo dokumentu, a w tym omówione podrobienie siedmiu dwudziestozłotówek. Za pozostałe czyny również został skazany i sąd prawdopodobnie z automatu "dołożył" jeszcze roczek i 9 miesięcy za zrobienie odbitek banknotów. W końcu mamy do czynienia z wielokrotnym przestępcą! Gdyby sąd rozpatrywał tylko ten jeden zarzut być może by się zorientował, że skazanie człowieka na prawie 2 lata więzienia za wydrukowanie odbitek banknota do gry w Monopol to jednak jakieś kuriozum…
Paweł Judek | blog o prawie transportowym 23 lutego 2013 - 22:57
Faktem jest, że stosowanie prawa karnego w zakresie wymiaru kary jest dla mnie sporą zagadką. Mam wrażenie, że często sąd wymierza karę, jaka mu się wydaje sprawiedliwa, a później zastanawia się, jak to uzasadnić. W procesach karnych występuję jednak rzadko jako pełnomocnik pokrzywdzonych podmiotów gospodarczych i czasami jednak nie mogę wyjść ze zdumienia.
Przykładowo ostatnio miałem sprawę, gdzie pracownik spółki przez dwa lata regularnie okradał pracodawcę na kwotę ok. 20-30 tys. miesięcznie fałszując dokumentację – łącznie ok. 300 sfałszowanych rachunków ale w ramach czynu ciągłego. Zebrało się tego ponad 500.000 zł. Z całokształtu sprawy wynikało jednoznacznie, że pracownik uczynił sobie z przestępstwa stałe źródło przychodu, czyli wobec oszustwa na kwotę znacznych rozmiarów zagrożenie karą wynosiło powyżej 1 roku do 15 lat. Sąd I instancji wydał wyrok 2 lata w zawieszeniu na 5. W uzasadnieniu wskazał szereg okoliczności obciążających oraz dwie łagodzące – wcześniejsza niekaralność i przyznanie się do winy. Złożyliśmy apelację, wskazując, że w przypadku uczynienia sobie z przestępstwa stałego źródła dochodu, poza wyjątkowymi przypadkami, na którego wystąpienie sąd się nie powoływał, nie można zawiesić wykonania kary w przypadku uczynienia sobie z przestępstwa stałego źródła dochodu. Do tego zakwestionowaliśmy wymiar kary, skoro trzeba orzec ponad rok, a górne to 15 lat, to dlaczego 2 lata? Sąd apelacyjny wymiaru kary nie skomentował w ogóle, ale żeby uratować zawieszenie zmienił kwalifikację prawną czynu i stwierdził, że to nie było stałe źródło dochodu. W uzasadnieniu napisał: sąd I instancji błędnie przyjął, iż oskarżony uczynił z przestępstwa stałe źródło dochodu, gdyż tak nie było (sic!). Na tym zakończył uzasadnienie w tej kwestii. Oczywiście kasacja nie przysługuje. I nie wiem teraz, czy to ja tak się nie znam na sprawach karnych, które się kierują własnymi prawami, czy też po prostu źle trafiłem.
Mikołaj Małecki 26 lutego 2013 - 17:50
Bardzo ciekawy przykład. Kwestia wymiaru kary to temat rzeka, więc wypowiem się tylko na temat podanego przykładu. Z tego co piszesz wynika, że uzasadnienia decyzji procesowych były na marnym poziomie (gdyby były dobrze uzasadnione, to pewnie nie powstałyby wątpliwości). Abstrahując od tego, co sądy napisały, skupię się na tym, JAK orzekły. Otóż może wcielę się troszeczkę w adwokata diabła (przy czym diabłem jest nie tyle oskarżony, co sąd), ale powiem jednak, że sąd apelacyjny dobrze wybrnął z kwestii "stałego źródła dochodu".
Zobaczmy, jaką mamy sytuację. Sprawca został skazany za wielokrotne oszustwa w czynie ciągłym (art. 12 k.k.). Z uwagi na czyn ciągły można było zsumować wszystkie kwoty z każdego miesiąca, co dało w sumie około pół miliona złotych, czyli szkodę o znacznej wartości. A zatem mogliśmy przejść z typu podstawowego (art. 286 k.k.) na typ kwalifikowany (art. 294 k.k.). Typ kwalifikowany zagrożony jest surowszą sankcją, która znalazła zastosowanie właśnie ze względu na wielość zachowań oszusta i regularność (stałość) w ich podejmowaniu. I tu tkwi sedno sprawy: jeśli już raz zaostrzyliśmy odpowiedzialność, to nie możemy po raz drugi odostrzać kary ze względu na tę samą okoliczność (ze względu na wiele regularnych zachowań przynoszących sprawcy stałą korzyść). A więc nie można było w tym stanie faktycznym zastosować art. 64 § 2 k.k. Jego zastosowanie byłoby obrazą prawa materialnego, a nie błędem w ustaleniach faktycznych. Sprawca faktycznie uczynił sobie z popełnienia przestępstwa stałe źródło dochodu, tylko że tę okoliczność już uwzględniliśmy skazując go za typ kwalifikowany oszustwa z art. 294 k.k. Istota czynu ciągłego i "stałego źródła dochodu" jest w zasadzie identyczna.
Zasada "nie obostrzać 2 razy za to samo" co prawda nie jest wyrażona w kodeksie, ale wydaje mi się, że ma sens.
Paweł Judek | blog o prawie transportowym 2 marca 2013 - 21:19
Nie mogę się zgodzić 🙂
Nie dochodziłoby do dwukrotnego obostrzenia za to samo. Pierwsze obostrzenie jest za wartość, drugie za regularność i stałe źródło dochodu. To są dwie zupełnie różne przesłanki. Przyjmując za prawidłowy tok rozumowania, że nie można zastosować łącznie tych dwóch obostrzeń, ale jedno już tak, dochodzimy do wniosku, że surowszą karę może dostać osoba, która przez wiele miesięcy w ramach czynu ciągłego uzyskała kwotę do 200.000 zł niż osoba, która zagarnęła ponad 200.000 zł. Ta pierwsza bowiem jako nieobjęta typem kwalifikowanym oszustwa podpada pod art. 64 par. 2 i może dostać karę do 12 lat pozbawienia wolności, ta druga w myśl tej teorii mogłaby dostać jedynie 10 lat. Trudno uznać taką wykładnię za zgodną z założeniem racjonalnego prawodawcy.
Jeśli więc nawet przyjąć, że można stosować tylko jedno obostrzenie, powinno to być obostrzenie bardziej dotkliwe dla sprawcy czyli 64 par. 2, które w konsekwencji nie pozwala na zastosowanie zawieszenia wykonania kary.
Paweł Judek | blog o prawie transportowym 7 marca 2013 - 02:36
Widzę, że jednak udało mi się zabić ćwieka 🙂
Mikołaj Małecki 7 marca 2013 - 22:00
Problem nabiera rumieńców. Nie odpisywałem, bo chciałem poszukać jakichś wskazówek w literaturze i orzecznictwie. Nadaremnie.
Przedstawiłeś silne argumenty. Ale nadal trudno mi sobie wyobrazić, jak na poziomie wielości zachowań oddzielić od siebie te dwa aspekty: raz wielość decyduje tylko o wartości (art. 12 k.k.), a raz wiąże się ze stałym źródłem dochodu i regularnością (art. 65 k.k.) – i niby są to dwie różne sytuacje. Moim zdaniem to się sprowadza do wspólnego mianownika: w wielości zachowań podjętych w krótkich odstępach czasu zawiera się regularność, a stałość źródła dochodu oznacza ni mniej ni więcej jak tylko to, że wartość uzyskanych środków będzie się zwiększać. W opisie zatem czynu ciągłego polegającego na uzyskiwaniu przez sprawcę jakiejś korzyści majątkowej zawiera się już informacja, że jest to działalność regularna i przynosząca stały dochód.
Ergo: możliwa do obrony jest interpretacja, że w wypadku czynu ciągłego nigdy nie można stosować art. 65 w zakresie obostrzenia związanego ze stałym źródłem dochodu. Tym samym uniknęlibyśmy absurdalnej sytuacji o której wspomniałeś, związanej z obostrzeniem typu podstawowego, w efekcie czego sankcja stawałaby się surowsza niż w typie kwalifikowanym, którego obostrzyć "po raz drugi" nie można.
Trzeba jednak przyznać, że ustawodawca dał nam dwa sprzeczne komunikaty: w art. 12 zamierzona z góry wielość zachowań związana z regularnością ich podejmowania nie może prowadzić do obostrzenia kary, a w art. 65 w istocie ta sama sytuacja jest przesłanką obligatoryjnego obostrzenia kary. Zakładając, że ustawodawca jest racjonalny (i nie tworzy przepisów, które się wzajemnie wykluczają), skłaniam się do tezy, że art. 65 k.k. można stosować o ile nie wchodzi w grę art. 12 k.k. w przypadku przestępstw polegających na uzyskiwaniu przez sprawcę korzyści majątkowej – nie twierdzę, że jest to bezdyskusyjne.
Paweł Judek | blog o prawie transportowym 9 marca 2013 - 18:00
Cieszy mnie, że przy moim jednak sporadycznym zajmowaniem się prawem udało mi się znaleźć problem nieporuszany w komentarzach 🙂
Ale pamiętam, że w komentarzach, które studiowałem na etapie prowadzenie tego procesu, wprost stwierdzano, że art. 65 znajdzie zastosowanie do czynu ciągłego, na co wskazuje treść tego przepisu, które mówi o przestępstwie, a nie o przestępstwach. Osobiście wydaje mi się to racjonalne, bo dlaczego pracownik, który latami okrada swojego pracodawcę i przywłaszcza sobie spore kwoty, miałby być lepiej potraktowany niż pracownik banku przywłaszczający sobie w takim samym okresie takie same środki tyle że należące do wielu różnych klientów banku (przy założeniu, że to oni są ostatecznie pokrzywdzeni). Ich przestępstwa są de facto identyczne, ale w jednym przypadku mamy czyn ciągły, a w drugim nie i zgodnie z Twoją teorią w pierwszym przypadku nie mamy multirecydywy, a w drugim już tak.
Mikołaj Małecki 9 marca 2013 - 18:43
W obu tych wypadkach mamy czyn ciągły 🙂 ponieważ środki majątkowe nie są dobrem osobistym. Tak więc w wypadku czynu ciągłego skierowanego przeciwko mieniu nigdy nie stosowalibyśmy art. 65 (w tym akurat zakresie mój wywód jest spójny). Natomiast inna sprawa, jeśli nie będzie czynu ciągłego – wówczas odpada jednak argument, że ta sama okoliczność jest w k.k. związana z dwoma różnymi konsekwencjami i nie ma przeszkód przed stosowaniem art. 65 k.k.

References: art. 310
 art. 1
 art. 115
 art. 2
 art. 31
 art. 115
 art. 10

Art. 115
 art. 1
 art. 115
 art. 100

Art. 100
 art. 310
 art. 64
 art. 294
 art. 64
 art. 65
 art. 12
 art. 65
 art. 65
 art. 12
 art. 65
 art. 65
 art. 65