Source: http://andrelandberg.com/index2.php?art.-93-kk,161
Timestamp: 2018-05-22 07:52:48+00:00

Document:
Art. 93 kk - Inżynieria Duszy - autorska metoda uzdrawiania Andre Landberga
Środki zabezpieczające (art. 93 kk)
Od czterech dni wiem, że prokurator będzie starała się przekonać sąd, że postępowanie w mojej sprawie należy umorzyć. Ja też tak uważam. Jednak widzę zupełnie inny powód do umorzenia sprawy.
Jest dla mnie oczywistym, że czyn, który popełniłem (wysłałem do wysokiego funkcjonariusza policji pismo z prośbą o zagwarantowanie mi, że żaden z jego podwładnych mnie nie zabije, kiedy przyjadę w czasie Euro do Wrocławia), nie był czynem prawnie zabronionym. Postawiono mi zarzut groźby karalnej (art. 190 §1 kk), ale to, co napisałem w moim piśmie, nie wyczerpuje znamion tego przestępstwa. Nawet jeżeli pan podinspektor się przestraszył, prawo powinno być interpretowane w sposób ścisły, a nie według subiektywnych odczuć.
Dziwię się zatem, że prokuratura w ogóle wszczęła takie postępowanie i dlaczego pani prokurator Nawara wydała nakaz przeszukania mojego mieszkania w poszukiwaniu broni.
Jeżeli już chcemy się powoływać na paragrafy kodeksu karnego, to przede wszystkim należy zwrócić uwagę na art. 1 §1.
Podobne zapisy są w kodeksach karnych innych państw. Oto np. jak by to brzmiało po angielsku:
No one shall be convicted or punished for an act which was not an offence pursuant to the law applicable at the time of the commission of the act. A person shall be punished for an act if the act comprises the necessary elements of an offence, is unlawful and the person is guilty of the commission of the offence.
Jednak postępowanie sądowe w mojej sprawie zmierza ku temu, by je umorzyć, ale z zupełnie innego powodu. Pismo, które wysłałem panu podinspektorowi, rzekomo zawierało groźbę karalną, natomiast według prokuratury istnieją poważne przesłanki, by twierdzić, że ten czyn popełniłem będąc niepoczytalnym. Zatem - według pani prokurator Nawary - należy posłużyć się art.324 kpk.
O tym, że przepis art. 321 kpk stosuje się odpowiednio pani prokurator już nie raczyła pamiętać i nie umożliwiła mi w odpowiednim czasie zapoznanie się ze zgromadzonym materiałem dowodowym. Moją rezygnację z obrońcy z urzędu pani prokurator pozostawiła bez rozpoznania, ale powiadomiła mnie o swojej decyzji już po przesłaniu akt sprawy do sądu.
Widocznie jeszcze przed wydaniem wyroku przez sąd już zostałem przez panią prokurator ubezwłasnowolniony i pozbawiony praw publicznych.
"Jeśli prokurator decyduje się na skierowanie sprawy do sądu z aktem oskarżenia, wówczas po prowadzeniu wszelkich niezbędnych czynności dowodowych ma obowiązek zaznajomienia podejrzanego ze wszystkimi zebranymi materiałami. Jeśli w sprawie toczyło się śledztwo, to zaznajomienia dokonuje prokurator, a jeśli dochodzenie - to zaznajomić może policjant.
Zaznajomienie się z aktami sprawy jest z punktu widzenia obrony bardzo ważnym momentem. Do tej pory materiały śledztwa były tajemnicą dla podejrzanego, a zwykle i dla obrońcy. Zaznajomienie jest "odkryciem dowodów", ujawnieniem tego wszystkiego, co prokurator zebrał przeciw podejrzanemu, który może dowiedzieć się, jakie są przeciw niemu dowody i pod kątem tych dowodów przygotować linię obrony.
Jeśli podejrzany ma obrońcę, wówczas obrońca ma prawo uczestniczyć w czynności zaznajomienia z aktami sprawy. Sam obrońca może też przeglądać akta na 7 dni przed datą końcowego zaznajomienia.
Osobiste przeglądanie akt
Podejrzany ma prawo osobistego przejrzenia akt. "Osobiste przeglądanie" oznacza, że można po prostu wziąć akta do ręki i je czytać. Niekiedy policjanci lub prokuratorzy w celu przyspieszenia czynności czytają na głos wybrane fragmenty akt albo tylko je streszczają. Taka praktyka jest dopuszczalna, o ile podejrzany się na nią zgodzi, zawsze jednak ma on prawo do czytania akt osobiście.
Akta powinny mieć ponumerowane wszystkie zawarte w nich karty (numeracja służy łatwiejszemu wyszukiwaniu w nich dokumentów). Na początku akt (a gdy składają się one z kilku tomów, to na początku każdego kolejnego tomu) powinien znajdować się spis treści, w którym zawarte są informacje, na której karcie co się znajduje."
Powyższy cytat zaczerpnąłem z książki Janusza Wojciechowskiego "Moje prawa wobec policji i przed sądem". Ale pani prokurator Joanna Nawara nie musi czytać takich książeczek dla łobuzów próbujących wymigać się od odsiadki, bo przecież sama w małym palcu ma cały kodeks postępowania karnego, kodeks karny i kodeks karny wykonawczy. Co prawda ma problemy ze stawianiem przecinków i regułami pisowni wyrazów zaczynających się z wielkiej litery, ale takie drobiazgi nie mają przecież znaczenia w piśmiennictwie sądowniczym. A pan Wojciechowski? Kto to jest? Gdzież mu tam do super oblatanej we wszelkich niuansach prawa pani prokurator z Wrocławia.
Ja jednak chętnie bym skorzystał, z przysługujących mi praw, skoro tak często słyszę w telewizji, że Polska jest państwem prawa.
No to popatrzmy jeszcze na art. 321 kpk, o którym już wcześniej była mowa w artykule 324 kpk.
Nie sądzę, by tak mądra i kompetentna pani prokurator przeoczyła istnienie art. 321 kpk, ale najwidoczniej prześwietna pani prokurator Nawara z jakiegoś powodu olała obowiązek powiadomienia mnie w stosownym czasie, że zamierza zakończyć śledztwo i przesłać akt oskarżenia do sądu.
Nie raczyła też mnie powiadomić, że składa wniosek o zastosowanie wobec mnie środków zabezpieczających. Pani prokurator nabrała przekonania, że stanowię duże zagrożenie dla społeczeństwa i dlatego należy mnie odizolować i skierować na dożywotnie leczenie psychiatryczne w placówkach zamkniętych i otwartych.
Odpowiednim umocowaniem prawnym ma być w tym przypadku art. 93 kk. oraz następujące po nim artykuły aż do art. 100.
Art. 93.Sąd może orzec przewidziany w tym rozdziale środek zabezpieczający związany z umieszczeniem w zakładzie zamkniętym lub skierowaniem na leczenie ambulatoryjne tylko wtedy, gdy jest to niezbędne, aby zapobiec ponownemu popełnieniu przez sprawcę czynu zabronionego związanego z jego chorobą psychiczną, zaburzeniami preferencji seksualnych, upośledzeniem umysłowym lub uzależnieniem od alkoholu lub innego środka odurzającego; przed orzeczeniem tego środka sąd wysłuchuje lekarzy psychiatrów oraz psychologa, a w sprawach osób z zaburzeniami preferencji seksualnych - także lekarza seksuologa.
W ten sposób sąd, jeżeli da się przekonać pani prokurator, będzie starał się nie dopuścić do tego, bym ponownie popełnił czyn, który nie jest przestępstwem, ale może wywołać rozstrój żołądka jakiegoś policjanta, albo kogoś jeszcze ważniejszego. Najwidoczniej chodzi o to, żeby wpłynąć na mnie w taki sposób, żebym nie był w stanie do nikogo pisać, telefonować, mailować, a nade wszystko, żebym skończył z tym pisaniem w internecie.
Sąd, w trosce o bezpieczeństwo praworządnych obywateli, może też zadbać o to, bym przypadkiem nie zabrał się za pisanie książek, scenariuszy czy kręcenie filmów. Nie jest też pożądane, żebym podejmował jakąkolwiek pracę zarobkową czy prowadził działalność gospodarczą. Płacenie przeze mnie podatków i ZUS-u nie pasowałoby to wizerunku chorego psychicznie dopuszczającego się popełniania czynów zabronionych w stanie niepoczytalności.
Orzeczenie przez sąd zastosowania środków zabezpieczających nie jest karą. Sąd nie potępia w ten sposób chorej osoby, która dla bezpieczeństwa innych wymaga odizolowania. Niepoczytalna osoba albo nie ma świadomości tego, że popełnia czyn zabroniony, albo nie jest w stanie kierować swoim zachowaniem. Sąd chce dla niej dobrze, ale nie może też narażać inne osoby na skutki działań osoby niepoczytalnej.
Jeżeli sąd zastosuje wobec mnie środki zabezpieczające, będę miał na oddziale ciekawe towarzystwo. Do osób, wobec których stosuje się takie środki bezpieczeństwa, należą alkoholicy, narkomani, pedofile, oligofrenicy, psychopaci itp. Zapewne będzie wśród nich wielu zabójców. Może znajdą się też w tym gronie mafijni żołnierze, dla których szef postarał się o żółte papiery.
Po kilkumiesięcznej terapii będę już w dużym stopniu zresocjalizowany. Nie będę składał skarg na policjantów. Nie będę na stronach internetowych zamieszczał artykułów o policjantach-przestępcach, nie będę też pisał o prześladowaniu mnie i wielu innych osób. Nie będę wtajemniczał internautów w szczegóły pozasądowych represji stosowanych każdego dnia w stosunku do tysięcy praworządnych obywateli własnych państw. Nie będę pisał o elektronicznych atakach i zorganizowanym osaczaniu.
Moje strony po kilku miesiącach znikną z internetu. Polski wymiar sprawiedliwości odnotuje kolejny sukces i z ochotą zabierze się do jeszcze bardziej wytężonej pracy. Będą kontynuować swoją misję "odchwaszczania" naszej kochanej demokratycznej ojczyzny, żeby z każdym rokiem uczciwym ludziom żyło się tu coraz bezpieczniej, coraz piękniej.

References: art. 1
 art.324
 art. 321
 art. 321
 art. 321
 art. 93
 art. 100

Art. 93