Source: http://czasopismo.legeartis.org/2016/10/zatrzymanie-przez-pracownika-ochrony-sklep.html
Timestamp: 2017-08-22 20:42:33+00:00

Document:
Zatrzymanie przez pracownika ochrony w sklepie (wyrok I ACa 1596/14)
Czy zatrzymanie przez pracownika ochrony w sklepie pod rzekomym zarzutem kradzieży narusza dobra osobiste klienta?
by Olgierd Rudak • 20 października 2016 • 27 komentarzy
Czy zatrzymanie klienta w sklepie przez ochroniarza — którego zdaniem ów klient wynosi w kieszeni towar — stanowi naruszenie dóbr osobistych, a zatem sklep i firma ochroniarska będą odpowiadać za jego naruszenie czci i godności? A jeśli w dodatku dzień później, najwyraźniej ze stresu, umrze żona tego klienta? (bazując na wyroku Sądu Apelacyjnego we Wrocławiu z 6 lutego 2015 r., sygn. akt I ACa 1596/14).
Rzeczy miały się następująco: małżeństwo podjechało pod market budowlany Castorama (anonimizacja anonimizacją, ale w ostatnim akapicie uzasadnienia pojawia się „Castorama Polska Sp. o.o.”), bo mężczyzna chciał zwrócić wcześniej zakupiony towar. Mimo gorącego dnia jego żona pozostała w aucie.
Klient zwrócił towar, ale postanowił zrobić jeszcze jakieś zakupy. Niestety pracownik ochrony (operator monitoringu) powziął przypuszczenie, że klient podczas zakupów wsadził tubkę kleju do saszetki i próbował wyjść bez płacenia. Po przejściu przez kasy poproszono go o okazanie zawartości torebki, jednak klient odmówił i zażądał wezwania policji. Na funkcjonariuszy oczekiwano aż 2 godziny (znacznie szybciej przyjechał patrol interwencyjny firmy ochroniarskiej); policjanci przeszukali mężczyznę, jednak nie stwierdzono skradzionych przedmiotów i zwolniono go do domu.
W zaparkowanym aucie cały czas czekała zdenerwowana żona („tak się zdenerwowała że coś jej w głowie chrupnęło”). Tej samej nocy kobieta zmarła; jako przyczynę śmierci otyłej 63-latki wskazano zawał serca (kobieta od lat leczyła się na nadciśnienie tętnicze i cukrzycę).
Mężczyzna najpierw wniósł prywatny akt oskarżenia z art. 212 kk przeciwko ochroniarzowi — ten został uniewinniony. Następnie zaś wystąpił przeciwko sklepowi oraz firmie ochroniarskiej z powództwem o ochronę dóbr osobistych. Posądzenie o kradzież naruszało jego godność i dobre imię, dodatkowym skutkiem zdarzenia była śmierć małżonki. Jako rekompensatę powód zażądał 100 tys. złotych zadośćuczynienia.
Sąd oddalił powództwo przeciwko obu pozwanym: Castorama nie ponosi odpowiedzialności za działanie pracownika ochrony, albowiem zawierając umowę z profesjonalnym podmiotem świadczącym usługi ochrony osób i mienia zwolnił się z odpowiedzialności na zasadzie art. 429 kc.
Natomiast działanie firmy ochroniarskiej było zgodne z prawem (ustawą o ochronie osób i mienia oraz art. 243 kpk): przeszukania powoda dokonał patrol policji, który został wezwany na jego wyraźne życzenie.
Poza tym powód nie wykazał, by został oskarżony o kradzież lub nazwany złodziejem; nie wykazał także adekwatnego związku przyczynowego między zatrzymaniem w sklepie a śmiercią żony (brak tego związku wynikał z opinii biegłego sądowego).
Apelacja powoda okazała się bezskuteczna: owszem, chociaż sąd cywilny nie jest związany uniewinniającym wyrokiem sądu karnego (art. 11 kpc) — zatem fakt uniewinnienia nie oznacza, że nie doszło do naruszenia dóbr osobistych powoda — to kluczowa okazała się niemożność wykazania, iżby któryś z pracowników ochrony nazwał klienta złodziejem lub oskarżył go o kradzież kleju (art. 6 kc).
Natomiast z zeznań pracowników ochrony wynikało, że obraz z kamery przemysłowej dał podstawy do przypuszczenia, że klient próbował wyjść ze sklepu bez płacenia za towar (zapisu z kamer nie przedstawiono, albowiem po 30 dniach został on nadpisany nowymi danymi). Pozwana wykazała też, że działanie było zgodne z procedurami: znany każdemu pracownikowi ochrony poradnik postępowania z osobami ujętymi zakazuje kierowania bezpośrednich zarzutów kradzieży, zwracania uwagi otoczenia w związku z podjęta interwencją, zaś sugerowany jest spokój i kultura wypowiedzi. Stąd też spokojna prośba o okazanie zawartości saszetki, w której miał być schowany klej nie stanowi naruszenia dóbr osobistych powoda.
art. 36 ust. 1 pkt 3 ustawy o ochronie osób i mienia
Sąd II instancji podkreślił także, że nie doszło do bezprawnego pozbawienia wolności powoda — w sklepie nie doszło do kontaktu fizycznego między klientem a ochroną, zaś działania patrolu interwencyjnego sprowadzały się do wykonywania uprawnień wynikających z przepisów prawa (art. 36 ust. 1 pkt 3 ustawy o ochronie osób i mienia plus obecnie obowiązujące rozporządzenie w sprawie szczegółowego trybu działań pracowników ochrony, wówczas obowiązywała podobna regulacja).
Sam fakt, iż na skutek oczekiwania na policję powód był pozbawiony możliwości swobodnego poruszania się nie może być postrzegany jako działanie naruszające jego dobra osobiste i bezprawne.
Nie każdy przypadek dyskomfortu psychicznego — zwłaszcza jeśli wynika z działań zgodnych z prawem — zasługuje na ochronę przed rzekomym naruszeniem dóbr osobistych. W przypadku naruszenia takich dóbr jak cześć, godność osobista i dobre imię, o udzieleniu ochrony decydują „kryteria właściwe dla ludzi rozsądnych i uczciwych. Konieczne jest więc zachowanie należytych proporcji i umiaru„ — skoro pracownik ochrony miał prawo do ujęcia osoby jego zdaniem zagrażającej chronionemu mieniu — zaś każdy z nas ma prawo do ujęcia obywatelskiego — zaś od roztrząsania sprawy jest policja — to nawet odbierana jako przykrość ingerencja w sferę osobistą nie stanowi bezprawnego naruszenia dóbr osobistych, co wyłącza bezprawność takiego działania.
Tym bardziej zatem firma ochroniarska nie odpowiada za rzekomy skutek owego zatrzymania, czyli śmierć żony. Zresztą zdaniem sądu II instancji roszczenia powoda w tym zakresie miały charakter tła, jednak choćby ze względu na brak adekwatnego związku przyczynowo-skutkowego ochroniarze nie ponoszą odpowiedzialności za naruszenie dobra w postaci więzi z osobą bliską.
Tags: art. 11 kpc art. 24 kc art. 243 kpk art. 36 UoOiM art. 429 kc godność ochrona osób i mienia wolność
← Zawieszenie podatku od sprzedaży detalicznej
Czy obdarowany współudziałem zachowuje prawa do odstąpienia od umowy sprzedaży z tytułu wad rzeczy (uchwała SN III CZP 5/16) →
Skoro towaru nie wziął (jak wykazało przeszukanie) to jaki był problem w okazaniu zawartości saszetki?
Państwo jest niepotrzebne, ludzie sami sobie robią niezłe problemy z byle powodu…
A co jeśli by miał tam coś bardzo prywatnego, np. jakieś akcesorium erotyczne? Wtedy też byś na jego miejscu chciał ochroniarzowi takie coś pokazywać?
Racja; ale policjantom już chciał pokazać owo akcesorium i okazał ;-)
Ogólnie rozumiem takie wzburzenie. Ale to chyba tylko nagła fala niezatrzymanych emocji może doprowadzić do takiej eskalacji (z policją, nie z żoną). A ciąganie po sądach, to już tylko dalsze brnięcie w to. Tyle dobrego, że nie został obciążony kosztami (apelacji).
Mnie zastanawia dlaczego sąd chyba łyknął koncepcję, że „skoro jest procedura, to my ją stosujemy”, bo przecież istnienie procedury może dowodzić tylko tego, że ona istnieje — lecz nie tego, że ochroniarze tak się zachowują.
Inna sprawa, że dowód zawsze obciąża zainteresowanego, zatem jeśli powód myślał, że pójdzie do sądu i powie, że „tak właśnie było”, to — który to już raz na tych łamach? — okazuje się, że nie tak prosto….
Zawsze istnieje możliwość, że liczył na *nieprofesjonalne działania ochrony* – znaczy, na pieniądze.
“Mimo gorącego dnia jego żona pozostała w aucie.” – może miał klimę, to się zdarza :)
Chyba właśnie dlatego, że powód był bierny w tej kwestii. Ale to rzeczywiście ciekawy wątek, bo w sumie z treści wynika jak nic, że „został posądzony o kradzież”. Tylko pojawia się pytanie, czy to posądzenie o kradzież wynikało z samego faktu poproszenia o pokazanie co ma saszetce, czy też z tego, że ochroniarz powiedział wprost” kradzież”, „ukradł (Pan)”. Wynika z tego, że sąd przyjął to pierwsze tłumaczenie.
A z drugiej strony: czy sądy nie istnieją dzięki konstrukcji zbudowanej z procedur(y)? Rozumieją ją, mają we krwi, widzą jej (ich) sens, podtrzymującą ich byt, nadającą sens ich istnieniu. ;-)
Wprost nie do uwierzenia! Pracownik firmy ochroniarskiej grzecznie i taktownie poprosił o okazanie zawartości saszetki! Powinien dostać nagrodę od szefa!
A tak na poważnie – Klient pieniacz i tyle.
I dwie godziny auto pyrkało na luzie? No tak, widuję takich artystów… ale chyba najczęściej w autach służbowych ;-)
No, nie planował wielogodzinnego postoju…
(Swoją drogą, ciekawe czy żona faktycznie cały czas siedziała w aucie; powinno ją zaciekawić co się z mężem stało…)
Oczekując na przyjazd policji powód utrzymywał z żoną kontakt telefoniczny, poinformował ją o podejrzeniu o kradzież kleju i oczekiwaniu na przyjazd policji.
Jeśli siedziała w samochodzie w upale przez 2 godziny bez klimy, to nie trzeba stresu, żeby przy problemach z układem krwionośnym stresu, żeby zejść. Przykład Jamesa Gandolfiniego (Tony Soprano) niech tu będzie jednym z setek tysięcy. W rodzinie mam osobę, która często w lato trafia do szpitala mając kłopoty z sercem (jak to się potocznie mówi).
Zdaje się, że powód skupiał się na umundurowaniu ochroniarzy i na ich wykształceniu, tak przynajmniej wynika z uzasadnienia:
Nie można tez nie dostrzec, że poza niemerytorycznymi zarzutami powoda związanymi z wyglądem i strojem pracowników ochrony (a konkretnie porównaniem ich do strażników obozów koncentracyjnych, na co powód wskazywał podczas rozprawy apelacyjnej)
Na marginesie należy podnieść, że dla oceny zachowania pracownika ochrony jako naruszającego dobro osobiste powoda nie ma żadnego znaczenia jego wykształcenie kierunkowe, co wielokrotnie było akcentowane przez powoda.
Są bardziej „prywatne” rzeczy niż akcesoria erotyczne (serio to takie „prywatne”?), i wierz mi że nie miałbym z tym najmniejszych problemów. Jeżeli ktoś ma z tym problem – to on ma problem, nie ja.
Generalnie człowiek po to ma mózg i skomplikowany rozum żeby ich używać, a nie dać się ponosić emocjom przy lada okazji.
Można zrozumieć, śmierć żony to (na ogół) nie jest powód do zadowolenia, ale takie uporczywe trzymanie się jednego zdarzenia i wieczne rozciąganie go i rozdrapywanie, to moim zdaniem nie świadczy za dobrze.
No tak, brelok do kluczy w kształcie dildo — albo kąpielówki w stylu Borata :)
Nie podzielam zdania piszących o pieniaczu. Niby jaki przepis obliguje mnie do pokazywania zawartości kieszeni, torebki, saszetki itp. ochronie? Czy obejmuje on również ściąganie płaszcza, spodni, podciąganie kiecki? Gdzie jest napisane, że pracownik ochrony ma prawo rewidować osobę podejrzaną? Trudno akceptować, że ktokolwiek może używać środków przymusu (w imię prawa) na podstawie własnego widzimisię – pomijając działania systemów totalitarnych – a jeśli już takich użyje, to powinien ponieść odpowiedzialność. Wymijające odpowiedzi dotyczące rzekomych działań w imię prawa mocno trącą językiem tawariszczi.
Co do samych działań ochrony – nigdy w tzw. cywilizowanym świecie nie zdarzyło mi się żeby ochroniarz foliował moje zakupy, zaglądał do torby czy odmówił wejścia na halę z towarem zakupionym gdzie indziej – w b. demoludach i owszem.
1. żaden przepis nie zmusza do pokazywania zawartości torby (właściwie tematu OBOWIĄZKU nie było),
2. żaden przepis nie zobowiązuje do ściągania spodni (tego tematu w ogóle nie było),
3. pracownik ochrony nie próbował rewidować klienta.
Więc tu akurat przeważyła emocjonalna kalka — sprawa nie jest o tym, że ochroniarz klienta do czegokolwiek zmusił. Po prostu czekali na policję.
A że niewinny… to chyba tym gorzej dla powoda ;-)
Czy zatem scenariusz, w którym ów posądzony o kradzież kleju na prośbę ochroniarza grzecznie życzy mu „miłej podróży” i odchodzi jest poprawny :)? Czy ochroniarz z okrzykiem „Ochrona!” może wezwać delikwenta do zaniechania tej czynności? I w końcu jeśli go zatrzyma bez uzasadnionego podejrzenia, to będzie za to odpowiadać czy nie?
Ok, ale czy żona to pies lub niemowlak, które pozostawione w rozgrzanym aucie nie potrafią o siebie zadbać? Skoro był z nią w kontakcie telefonicznym to mogła zgłosić, że się źle czuje, poprosić aby przyszedł (wtedy pewnie okazałby saszetkę żeby móc lecieć do żony), wezwać karetkę itp.
Winna śmierci jest chyba najbardziej żona, która nie zadbała odpowiednio o swoje zdrowie.
Zapewne w tym przypadku mamy do czynienia z tzw. ‘studentem prawa’ :)
http://piekielni.pl/72518
Jeśli nawet ja mam prawo ująć na gorącym uczynku sprawcę przestępstwa, to ochroniarz tym bardziej może poprosić o otwarcie torebki. Możesz odmówić, ale jak się zaczniesz szarpać (zwłaszcza ze mną) to może się okazać, że szukamy czegoś z art. 231b par. 1 kk.
Jeśli „bez” uzasadnionego podejrzenia, to pewnie będzie problem, ale w tej sytuacji zdaniem sądu owo podejrzenie było uzasadnione. A że się nie potwierdziło to inna sprawa — niemniej człowieka nikt nie szarpał, nie rzucał na glebę i nie wyzywał.
Moje pytania wynikają jedynie z prostej wątpliwości, jak daleko sięgają uprawnienia ochrony sklepu. Pytam z prostej przyczyny, że taka sytuacja jest dość powszechna. Sam też zostałem kiedyś, w okresie okołoświątecznym (kupując jakąś pojedynczą popierdółkę w sklepie), poproszony przez ochroniarza sklepu o okazanie zawartości aktówki. Nie podał żadnej przyczyny, więc odmówiłem ze względu na to że w teczce znajdowały się prywatne dokumenty i również zasugerowałem wezwanie Policji, gdy będzie się upierać – jakoś odruchowo większe zaufanie człowiek ma do policjanta niż do przypadkowego człowieka, nawet w firmowym wdzianku. Gość nie upierał się, więc odmaszerowałem – po prawdzie nieco wkurzony, na taki publiczny teatrzyk, widząc zainteresowane spojrzenia innych klientów. Patrzę na to zdarzenie z perspektywy czasu i zastanawiam się (tak na przyszłość) czy ochrona ma prawo zatrzymać takiego klienta siłą do przyjazdu policji.
Oba kluczowe przepisy są zacytowane w tekście — warto przeczytać cały art. 36 ustawy o ochronie osób i mienia:
http://dziennikustaw.gov.pl/DU/2016/1432/1
no i mieć w pamięci art. 243 kpk.
Ale chwila… jeśli „każdy ma prawo ująć osobę na gorącym uczynku przestępstwa lub w pościgu podjętym bezpośrednio po popełnieniu przestępstwa (…)”, ale on tego kleju nie ukradł, więc na jakiej podstawie do ujęto?
Ochroniarz działa na podstawie swoich przepisów — nie ujęcia obywatelskiego; po drugie (odwracając kota ogonem): skoro o tym czy jest przestępstwo decyduje prok i sąd, to przecież nie ja, widząc łobuza w kolejce w sklepie ;-)

References: art. 212
 art. 429
 art. 243

art. 36
 art. 11
 art. 24
 art. 243
 art. 36
 art. 429
 art. 231
 art. 36
 art. 243