Source: http://ibikekrakow.com/2011/06/30/marek-dworak-%E2%80%93-najwiekszy-hamulcowy-zrownowazonego-transportu-w-krakowie/
Timestamp: 2019-12-10 09:59:05+00:00

Document:
Marek Dworak – największy hamulcowy zrównoważonego transportu w Krakowie | I bike Kraków
Marek Dworak – największy hamulcowy zrównoważonego transportu w Krakowie
Zachęcam do obejrzenia nowego programu TVP Kraków „Kraków bez ogródek”. Po tym programie straciłem dobre zdanie o Panu Marku Dworaku – dyrektorze Małopolskiego Ośrodka Ruchu Drogowego. Program obnaża poglądy znanego i lubianego przez wielu autora programu „Jedź Bezpiecznie”, czy można go uznać za transportowego szowinistę?
Oprócz Pana Marka gośćmi Beaty Woronieckiej (TVP Kraków) i Barbary Suchy (Gazeta Wyborcza) był Dyrektor Andrzej Olewicz (ZIKiT) i Marcin Hyła – prezes sieci „Miasta dla Rowerów” i co ważne współautor ostatnich zmian w Prawie o Ruchu Drogowym. Dyskusja toczyła się w zasadzie tylko na linii Marcin Hyła – Marek Dworak, co śmieszne Pan Marek recytował swoje analizy nowego PoRD wymyślając co autor miał na myśli, a przecież wiedział, że mówi to wszystko współautorowi tych zmian. Chyba jednak autor lepiej wie co miał na myśli, niż osoba która to po swojemu interpretuje?
Nie tylko rowery są na cenzurowanym
Marek Dworak nie poprzestaje w swoich działaniach na szkodzeniu transportowi rowerowemu, we wcześniejszych latach wziął sobie za cel transport zbiorowy. Podczas pamiętnego Forum Mobilności dotyczącego buspasów Marek Dworak wykazał się niewiedzą w zakresie zrównoważonego transportu mówiąc
dajmy żyć, zrównoważony transport – tak, ale nie kosztem kierowców
, czyli bez odbierania przestrzeni, którą zawłaszczyli sobie posiadacze aut. Także Marek Dworak był współtwórcą rozwiązania psującego buspas na Alejach Trzech Wieszczy (wydłużenia odcinka bus-pasa, na który mogą wjeżdżać i skręcać w prawo pojazdy indywidualne), co zostało bardzo negatywnie odebrane przez środowisko naukowe zajmujące się transportem zbiorowym. Nieoficjalnie wiem, że Pan Marek odpowiedzialny był także za próbę zablokowania wydzielenia torowiska na ul. Podwale i Straszewskiego przez jego zakreskowanie. Zdarcie tego oznakowania poziomego zostało cudem zablokowane dopiero przez masowe zasypywanie ZIKiT mailami Internautów popierających wydzielenie tego torowiska.
Takie przykłady można mnożyć, a to że większość mieszkańców Krakowa porusza się transportem zbiorowym nic dla Pana Marka nie znaczy.
Polityka transportowa wg Pana Dworaka
„Nie może być tak, aby rowerem wszędzie dało się dojechać!”, porównywanie Racławickiej z autostradą, „Nie ma na to zgody i nigdy nie będzie„, „Aleje Trzech Wieszczów, Zakopiańska, Wadowicka to nie są drogi dla rowerów”, krytykowanie kontrapasów (bo przecież można jeździć na około), „Nigdy, Nigdy, Nigdy Kraków nie będzie miastem rowerów!„, tezy jakoby kontrapasy przeszkadzały pieszym i kierowcom (bo niby w czym?), ignorowanie zachodnich standardów przepisów ruchu drogowego i infrastruktury (a wręcz twierdzenie, że tam wcale tak nie ma bez podania argumentów i dowodów). Tak jak powiedział Marcin Hyła, wiedza o transporcie u Marka Dworaka zatrzymała się 40 lat temu, On nie rozumie współczesnego świata, oraz wyzwań jakie przed nami stoją. Marek Dworak dla „bezpieczeństwa” rowerzystów z niepotrzebnego kontrapasa na Racławickiej woli ich wrzucić na jezdnię Alei Kijowskiej wprost pod rozpędzone na dwupasmówce samochody…
Oj długo można by mnożyć tezy Marka Dworaka, którymi się w tym programie mocno wyłożył.
Program, który dociera do bardzo dużego grona odbiorców powinien przekazywać jasno i zwięźle informacje, a przecież widz nie dowiedział się niczego i nie mógłby powiedzieć, że wie jak ma postępować, bo pojawiły się informacje sprzeczne. To jest karygodne i skandaliczne, bo prowadzi to do wypadków, za które główną winę ponosić powinien dezinformujący opinię publiczną Marek Dworak. Pan Marek najwyraźniej przespał kampanię KRBRD „Nowe prawo – rowerzysta z prawej” (obejrzyj filmik) . Może rozwiązaniem jest powtórzenie naszego happeningu specjalnie dla MORD?
Nadprezydent Miasta Krakowa?
Pan Dworak wszedł w programie w buty zarówno Prezydenta jak i Rady Miasta definiując na nową politykę transportową miasta (niezgodną z obowiązującą polityką transportową), oraz w buty Dyrektora Olewicza z ZIKiT, który odpowiada za organizację ruchu w Krakowie. Szczególnie ciężka jest tu sytuacja Dyrektora Andrzeja Olewicza, bo jeśli ulegnie Dyrektorowi Dworakowi i nie postawi znaków A-7 przed przejazdami rowerowymi w sytuacji gdy jest to konieczne (tak jak przy skrzyżowaniu Focha z Kasztelańską), to w przypadku wypadku z udziałem rowerzysty groziłaby mu kara pozbawienia wolności za zatwierdzenie niebezpiecznej organizacji ruchu. Co zrobi Dyrektor Olewicz?
Marek Dworak w ZIKIT nie pracuje, ale dla wielu osób jest tam jedynym autorytetem i jego zdanie jest niestety w wielu kwestiach kluczowe (jako wyznacznik tego, jak powinna wyglądać organizacja w danym miejscu). Marek Dworak znał się na przepisach, jednak ostatnia nowelizacja PoRD najwyraźniej przerosła jego możliwości. Teraz już chyba nikt nie ma wątpliwości kto jest jednym z głównych hamulcowych w tym mieście…
debataDworakkontrapasKRBRDPORDprzejazdrowerzrównoważony transport
Wiesz, duża część rowerzystów to również czynni kierowcy. Więc chyba globalnie nie można mówić o wzajemnym nielubieniu. Ja powiem tak, nie można lubić kogoś kto chce Ciebie zabić. A takie odnoszę wrażenie poruszając się jednośladem po ulicach. Czasem sobie myślę, że gdyby nie przepisy i kary to ilość śmiertelnych potrąceń/ rozjechań itp. rowerzystów byłaby olbrzymia.
Na jakiej zasadzie ten facet w ogóle został tym, kim został?
Dobre pytanie, odpowiedzi pewnie nie poznamy ale i tak nadeszła pora ZMIANY :]
Wielki szacunek do Marcina Hyly za opanowanie, konstruktywna i rzetelna krytyke pomyslow pana Dworaka oraz pozytywny przekaz ze rowerzysci nie sa oszolomami i maja prawo poruszac sie bezpiecznie po miescie. Brawo!
Rzeczywiście po obejrzeniu wczorajszego programu Pan Marek okazał się człowiekiem po którym widać brak poparcia dla rowerów. Lubiałem Pana Marka Dworaka i jego program „Jedź bezpiecznie” ale jako kierowca i rowerzysta muszę przyznać, że przy takim podejściu do rowerzystów jaki prezentuje Pan Marek to „daleko rowerem nie zajedziemy”. Ja na szczęście używam głównie roweru do jazdy po dolinkach i lasach… ale chciałbym też po Krakowie… obecnie to często trudne i niebezpieczne. Pan Marek niestety zapomina, że czas płynie i potrzebne są zmiany a jego interpretacja przepisów jest często irytująca; np. pierwszeństwo rowerów na przejeździe rowerowym. Pan Marek nakazuje się zatrzymać (oczywiście zatrzymuję się) ale po co w takim razie pierwszeństwo. Kolejnym absurdem jest promowanie przez Pana Marka niebezpiecznych interpretacji dotyczących skrętu roweru w lewo i koniecznie ulicą np. fragment ulicy Tynieckiej (brak fragmentu ścieżki rowerowej)- a przecież bezpieczniej i bez blokowania ruchu samochodowego można przejechać lub przejść chodnikiem te 100 metrów… i wiele innych przykładów. Rowerzyści mają wiele grzechów na sumieniu ale to nie jest sprzeczne z wprowadzaniem ułatwień dla nich i promowaniem jazdy na rowerze. Na koniec mam propozycję by Pan Marek zwolennik twardego przestrzegania przepisów! przejechał rowerem fragment 29 listopadaod ulicy Opolskiej do np. dobrego Pasterza- korek, Tiry, ścisk i koleiny 40 cm-istne samobójstwo – ja będę jechał ten odcinek chodnikiem. Wg Pana Marka lepiej się zabić niż złamać przepisy – a to przykra interpretacja. Pozdrawiam miłośników rowerów i Pana Marcina.
30 czerwca 2011 o 1:58 pm
„Kolejnym absurdem jest promowanie przez Pana Marka niebezpiecznych interpretacji dotyczących skrętu roweru w lewo i koniecznie ulicą np. fragment ulicy Tynieckiej (brak fragmentu ścieżki rowerowej)- a przecież bezpieczniej i bez blokowania ruchu samochodowego można przejechać lub przejść chodnikiem te 100 metrów…”
Zwłaszcza, gdy tym chodnikiem (o szerokości ok. 0,8 m) idą dzieci do szkoły…
P.S. Jeśli rowerowi fanatycy zaczną domagać się prawa do jazdy po chodniku, ja zacznę domagać się prawa do jazdy samochodami po drogach dla rowerów…
Jestem zniesmaczony nagonką na Pana M.Dworaka. Wypowiedzi P.M.Hyły i Pana A.Łaczka wskazują na ich fanatyzm i jednostronne spojrzenie na sprawy transportu. Dla mnie to czysta demagogia.
Tematyka rowerowa jest mi bliska gdyż przez wiele lat korzystałem z roweru.
Teraz (stwierdzam to z przykrością) wiek i zdrowie na to nie pozwalają.
Obecnie korzystam z samochodu. Tak, że mam spojrzenie na te prawy z dwóch stron.
I co muszę stwierdzić z przykrością, że wielu uczestników ruchu drogowego można zaliczyć do ludzi pozbawionych kultury. Z chamstwem spotykam się bardzo często. Ponieważ jest to forum rowerowe- więc o użytkownikach rowerów. Na złą opinię o sobie sami sobie zapracowują. Popatrzcie jak się zachowują na chodnikach. Jeżdżą szybko nie patrząc na pieszych.
Były już wypadki potrącenie pieszych na chodnikach mimo, że rowerzyści nie powinni tam jeżdzić. A spacer na wielu alejkach spacerowych jest wręcz niebezpieczny. Na jezdniach również – mówiąc delikatnie- zachowują się niepoprawnie. Sam miałem taki przypadek. Stałem przed skrzyżowaniem. Za mną i przede mną stało kilka samochodów. Rowerzysta, chcąc wjechać na chodnik, wcisnął się między mój samochód a samochód stojący za mną. W czasie tego manewru zdarł mi lakier na dużej części zderzaka i wpadł na chodnik.Przy okazji kogoś potrącił, nacisnął mocno na pedały i tyle go widziałem. A jazda po przejściach dla pieszych, jazda bez trzymania i td. to rzeczy tak powszechne, że nawet szkoda o tym pisać. O kulturze ( a raczej o jej braku) części rowerzystów, świadczą niektóre wpisy m.in. takich „autorów” jak Gosia Malochleb ( czy Ci czasem siano z głowy nie wystaje – to w Twoim stylu -przyjemnie?), Cezary Grochowski, czasem „tramwajem”.
Czy ta nagonka na P.M.Dworaka, do której dołączył Pan T.Kopta ma czemuś służyć? Czy to coś załatwi? Tym sposobem nie rozwiąże się żadnych problemów. Uważam, że w sprawie interpretacji nowych przepisów powinna zebrać się krupa kompetentnych osób i dać jednoznaczną wykładnię tych przepisów.
I jeszcze parę słów do Pana T.Kopty. Dlaczego zarzuca Pan Panu M.Dworakowi brak kompetencji w omawianej tematyce? Czy tylko osoby popierające Pański punkt widzenia są osobami kompetentnymi? Uważam, że właśnie spojrzenie na problem z różnych punktów widzenia może doprowadzić do jego rozwiązania.
Nikt tu nie broni rowerzystów-terrorystów na chodnikach itp ludzi. Wręcz zwalczamy takie postawy i chcemy edukowac rowerzystów
My tylko chcemy by Pan Dworak mówił publicznie o przepisach tak jak należy.
Analogicznie do jego słów o pierwszeństwie na przejazdach powinien mówic o tym że pieszy na chodniku powinien się zatrzymać przed szarżującym rowerzystą i mu ustąpic miejsca … Tymczasem trzeba publicznie napiętnowac właśnie takich wymuszających pierwszeństwo rowerzystów a nie dawac idiotyczne rady pieszym …
Mam nadzieję że zrozumiałeś moją analogię.
Zrównoważony transport po krakowsku:
http://passit24.pl/twg/i_frames/i_popup.php?twg_album=Ulanow-RondoPolsadu-Lublanska-2006-06-14&twg_show=SDC11689.JPG
Samochody 8 pasów, piesi + rowery pół. „Bo tamtędy nikt nie chodzi”. A po czym mają chodzić??
Proponuję zapytać Pana Marka Dworaka o znaczenie Art. 25 ust. 3 PoRD.
Należałoby również podjąć próbę wytłumaczenia mu, że są sytuacje, w których rowerzysta ma pierwszeństwo, i w których nie ma, i nie jest to nic strasznego ani zbyt skomplikowanego dla zdecydowanej większości rowerzystów i kierowców.
Należałoby również wytłumaczyć, że obowiązek ustąpienia pierwszeństwa rowerzyście znajdującemu się na przejeździe nie jest sprzeczny z obowiązkiem udzielenia pierwszeństwa przejazdu przez rowerzystę (np. z powodu znaku A7). Ten zapis dotyczy rowerzysty, który już jedzie przejazdem i daje mu dodatkową ochronę.
Proponuję również zapytać Włodarzy naszego miasta, czy nadal chcą współpracować z Panem Dworakiem w celu wypełnienia zobowiązania do zwiększenia udziału ruchu rowerowego w mieście, do czego zobowiązali się podpisując konwencję.
A tak mniej poważnie, a propos „zakazu wjazdu bezpośrednio pod nadjeżdżający pojazd”: proponuję uchwalić „kierującemu pojazdem nie wolno wjeżdżać bezpośrednio w drzewo”, myślę, że ten przepis uratowałby życie kilkunastu osób w każdy długi weekend. Podobnie, jak wykreślony przepis „zakazu wjazdu bezpośrednio pod nadjeżdżający pojazd” ratował życie nierozsądnych rowerzystów.
Widać, że cały czas za kierownicą samochodu siedzi – taki był zestresowany, czerwony – bałem się o jego zdrowie. M. Hyła rządzi :)
7:26 – „Miasto nie jest dla rowerów” :)
Szanowni cykliści, sięgnijcie do słownika języka polskiego i sprawdźcie sobie znaczenie słowa ZRÓWNOWAŻONY, a potem zastanówcie się, czy warto było organizować na niego taką nagonkę w iście stalinowskim stylu…
Warto. Równowaga to nie to samo co status quo, a obrońcą obecnej dominacji samochodów w mieście i takiego stanu rzeczy jest pan Dworak.
„NIGDY NIGDY NIGDY Kraków nie będzie miastem rowerów”. Grunt to merytoryka!
To Ciebie odsyłam co to znaczy „zrównoważony transport” bo niestety nie masz pojęcia o czym mówisz. Nie chodzi o słownik PJN.
Ja dobre zdanie o Panu Marku straciłem już jakiś rok temu, po kilku odcinkach Jedź Bezpiecznie gdzie ewidentnie jechał po rowerzystach z góry na dół. Natomiast po obejrzeniu ostatniego „Krakowa bez ogródek” nie ukrywam, że mam tego Pana serdecznie dosyć, jak również nie mam już ochoty więcej oglądać jego programu Jedź Bezpiecznie. Zgadzam się w pełni z tym, że jest on bardziej hamulcem dla rozwoju infrastruktury rowerowej w mieście niż promotorem. Nie ukrywam, że pojawiłby się na mojej twarzy delikatny uśmieszek gdyby ktoś już zajął jego miejsce.
Patrząc z boku na Waszą dyskusję przypomina ona polski sabat czarownic nad TU 154. Ja uważam, że pan Hyła stworzył słabe przepisy a swoje wątpliwości przedstawiłem tu – http://ibikekrakow.com/2011/06/20/pierwszenstwo-na-przejazdach-rowerowych/
Zastrzegam, że nie piszę aby bronić Pana Dworaka.
Niestety pan Hyła mówi nieprawdę, że na zachodzie wszystkimi ulicami jednokierunkowymi w centrach miast można jeździć rowerem pod prąd.
Żeby nie zanudzać – dla wnikliwych polecam paragraf 41 niemieckiego kodeksu drogowego .
Dla mnie żenujące było to, że pan Hyła dowiedział się od Pana Dworaka, że rowerzysta powinien sygnalizować skręt. Jak na autora przepisów to co najmniej niepokojące. I nie odpowiedział na ostatnie pytanie redaktorki jakie reguły są na przejeździe rowerowym. I kuriozalnie zaczął, że rowerzyści w Krakowie stoją w korkach.
Państwo chcecie zrobić transport zrównoważony tylko rowerami.
Np. Berlinie jest U-bahn czyli metro, S-bahn czyli szybka kolej na ziemi, tramwaje, autobusy i rowery. Żeby wjechac do centrum autem trzeba wykupić winietę. Ton w jakim atakujecie Waszego urzędnika Dworaka jest nie do przyjęcia – jak powiedział Pan Hyła – w cywilizacji zachodniej. Pokazujecie, że Polak jest butny, opryskliwy, deptanie autorytetów jest normą akceptowaną przez społeczeństwo.
Pozwoliłem sobie mieć odmienne zdanie bo na tym polega demokracja.
Poza tym fajny program jak na skostniałe TVP Kraków.
Ja uważam, że pan Hyła stworzył słabe przepisy
Cała Europa ma te „słabe przepisy”
Berlin ponad 200 km kontrapasów. Francja i Belgia – ustawny zmuszające tamtejsze ZIKiTy do oznakowania dróg jednokierunkowych znakami T-22. Ulice jednokierunkowe bez kontrapasów można policzyc na palcach jednej ręki.
Dla mnie żenujące było to, że pan Hyła dowiedział się od Pana Dworaka, że rowerzysta powinien sygnalizować skręt.
Była mowa o sygnalizatorze, czy migaczu (nie pamiętam), którego rowerzysta nie ma.
I nie odpowiedział na ostatnie pytanie redaktorki jakie reguły są na przejeździe rowerowym.
Nagranie trwało 1,5h i zostało okrojone do 20 min – pewnie powiedział
I kuriozalnie zaczął, że rowerzyści w Krakowie stoją w korkach.
Bo stoją jak się nie da z prawej wyprzedzic
Przecież w swoim tekście wyraźnie zacząłem od tego że Pan Dworak ma na sumieniu utrudnienia dla komunikacji zbiorowej. Zawsze też wspieramy transport zbiorowy.
Korzystam zarówno z samochodu, komunikacji zbiorowej, jak i roweru w Krakowie. Najrzadziej rzeczywiście na dłuższe dystanse przemieszczam się pieszo. Życzyłbym sobie żeby każdy miał prawo do wyboru środka lokomocji jakim mu jest najbardziej w danym momencie potrzebny, a nie – de facto – był zmuszany do wybierania samochodu, bo inaczej się po prostu nie da. Czy to ze względu na małą częstotliwość KM, czy brak infrastruktury rowerowej.
Zapewniam, że budowa III obwodnicy, S7, czy obwodnicy północnej, kolej aglomeracyjna, czy metro ale i propozycje ograniczenia miejsc parkingowych, czy ‚ucywilizowanie’ parkowania w centrum mogą również zawsze liczyć na moje poparcie.
zgadzam się z „gniewko_syn_ryba” że to stalinowski styl.
Polecam bardziej zrównoważoną dyskusję na stronach TVP
http://forum.tvp.pl/index.php?topic=40862.0
oraz ciekawe http://forum.tvp.pl/index.php?topic=40862.0
Zbyt celne punktowanie to „stalinowski styl”? :)
Tak w nawiązaniu do dyskusji znajdującej się pod podanym linkiem oraz wielu innych: Chętnie poznałbym (z uzasadnieniem w przepisach) interpretację Pana Dworaka dotyczącą przejazdów rowerowych.
Jeśli chodzi o reguły na przejeździe, cytuję wypowiedź Pana Hyły: „przejazd dla rowerów to jest rodzaj skrzyżowania i tam obowiązuje zasada albo prawej ręki, albo znaki i sygnały drogowe”. I tyle. Jak ktoś zna PoRD, to więcej nie trzeba. Natomiast szkoda, że Pan Dworak, zamiast wyjaśnić te reguły osobom, które mają wątpliwości, wraca wciąż do starych przepisów.
Jeśli chodzi o sygnalizowanie skrętu, to tym razem faktycznie Pan Hyła wprowadził dezinformację. Art. 22 ust. 5 nakazuje sygnalizację zamiaru zmiany kierunku jazdy. Natomiast często jadąc rowerem skręt w lewo wykonuje się jako dwa osobne manewry: 1. przejazd na lewą stronę pasa ruchu, gdy jest wolne miejsce (i już blisko skrzyżowania), 2. sam skręt. Polski PoRD nie nakazuje użycia kierunkowskazu podczas pierwszego manewru, za to Konwencja nakazuje. I zdrowy rozsądek.
Natomiast jeśli chodzi o transport „zrównoważony”, to wg. standardów zachodnich jest on w Krakowie obecnie bardzo niezrównoważony z korzyścią dla samochodów. Celem transportu zrównoważonego jest doprowadzenie do sytuacji, w której nie ma jednej dominującej formy transportu uważanej powszechnie za lepszą. Poza tym chodzi o to, żeby problemy generowane przez jeden środek transportu nie wpływały na inny – jeśli ulica została jednokierunkową, bo samochody się nie mieściły albo miały problemy z parkowaniem, to niech rowerzyści jeżdżą w obie strony. Skoro samochody tworzą korki, to dajmy możliwość rowerzystom omijania korków. Przykładem niezrównoważenia na korzyść rowerów (drastycznego) byłby zakaz wyprzedzania roweru przez samochód – wtedy powolna jazda rowerów zmuszałaby do takiej samej jazdy szybsze samochody.
Ewidentnie Panowie się znają i nie lubią, czego wyraz dali na wizji.
^^Wzorowy przykład i wyjaśnienie na czym polega „zrównoważony” transport i przykład „niezrównoważenia” na korzyść rowerów też bardzo obrazowy. Dzięki :)
„Jeśli chodzi o reguły na przejeździe, cytuję wypowiedź Pana Hyły: „przejazd dla rowerów to jest rodzaj skrzyżowania i tam obowiązuje zasada albo prawej ręki, albo znaki i sygnały drogowe”. I tyle.”
Jeśli cytat jest dosłowny, to jak należy rozumieć: „rodzaj skrzyżowania”. Albo coś jest skrzyżowaniem jeśli spełnia definicję, albo nie. Skrzyżowanie jest przecięciem dróg mających jezdnię. Czy droga dla rowerów ją ma – nie jest to jasne (patrz def. drogi dla rowerów: …oddzielona od …jezdni). Nawet jeśli nie mamy do czynienia ze skrzyżowaniem to można się powołać na art. 25.3 PoRD, ale niektórzy to też kwestionują. Konkluzja: jak już ktoś wprowadza zmiany, to czemu to wszystko jest nadal niejasne i niejednoznaczne?
Przejazd dla rowerzystów należy do grupy obiektów o nazwie „skrzyżowania”. Wszystko jest jasne i jednoznaczne, jedynie pan Dworak ma problem by się w tym odnaleźć.
Bo tramwajem tak uważa. A tu mamy jakieś definicje w PoRD, ale co mi tam. Ja piszę poważnie, więc też odpowiedz poważnie. Tak tylko wprowadzasz chaos i fanatyzm rowerowy.
Zacytuję dra Koptę:
„Udział pojazdów samochodowych w globalnej emisji CO2 na świecie wynosi 20 – 25%, który obok ozonu, CO i metanu stanowi główną przyczynę zmian klimatycznych. Gdy uwzględni się produkcję pojazdów, budowę i utrzymanie dróg – udział samochodu w światowej emisji dwutlenku węgla szacuje się na 37%. ”
A teraz dla porównania inne źródło internetowe:
(w mld ton węgla)
Jak to jest panie doktorze: 37% czy jakieś pół procenta?
Wniosek: Więcej tu polityki i interesów niż obiektywizmu.
Niestety w rzeczywistości rację ma dr Kopta:
http://en.wikipedia.org/wiki/File:Greenhouse_Gas_by_Sector.png
[http://en.wikipedia.org/wiki/Greenhouse_gas]
Biorąc pod uwagę, że nawet połowa zanieczyszczeń w cyklu życiowym wielu produktów powstaje jeszcze zanim opuszczą sklep nie tylko prawem, ale i obowiązkiem dra Kopty jest bić na alarm. Tak samo, jak i naszym.
Podajesz link, którego nie rozumiesz. To jest emisja wywołana przez ludzi, która stanowi łącznie parę procent naturalnej. Jeszcze gorzej wygląda z metanem. Troszkę obiektywizmu i wiedzy. A nie tylko para (CO2) w gwizdek.
Panie TPP, niestety pisanie nie na temat, czepianie się słówka i zarzucanie wszystkim naokoło braku zrozumienia dla świata, w którym Pan sobie w błogiej samotności żyje nie świadczy o Panu najlepiej.
Podobnie zresztą, jak wrzucanie jednego posta cztery razy..
Torpedo Piasty Przedniej pisze:
1 lipca 2011 o 9:30 pm
A rowery produkuje się oczywiście bez zużycia energii i zanieczyszczania środowiska, metodami tradycyjnymi i naturalnymi… ;))) Przecież wszystkim wiadomo, że w Chińskiej Republice Ludowej ekologia jest najważniejsza… ;)))
Jeśli GDDKiA ma więcej takich „wybitnych fachowców” jak pan dr Kopta, to nie dziwi, że po Polsce jeździ się tak jak się jeździ… Nie mam tu na myśli jakości budowanych dróg ale zastosowane rozwiązania organizacji ruchu…
Przeczytałem Pański komentarz i uważam, że jeśli już coś pisać to z wiedza o tym co się pisze. W programie, który obejrzałem Pan Marek Dworak występuje jako przedstawiciel Małopolskiej Rady Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego a nie szef krakowskiego ośrodka kształcenia i pozycji takiej nie zajmuje. Jest dyrektorem Małolskiego Ośrodka Ruchu Drogowego, który szkoleniem kierowców się nie zajmuje. A skoro Pan jako rzeczoznawca Stowarzyszenia Inżynierów i Techników Komunikacji nie ma pojęcia czym różni się ośrodek szkolenia od ośrodka egzaminowania to wielce podważa to Pańską wiedzę i porównania w innych dziedzinach przynajmniej dla mnie.
Kolejną sprawą, o której nie wie wielu przedmówców jest to, iż Pan Dworak jest rowerzystą (i to nie niedzielnym) od wielu lat i problematykę tą zna od podszewki, myślę nawet, że znacznie lepiej niż Pan Hyła, który uważa, że rowerzysta nie musi sygnalizować skrętu – „bo żaden przepis o tym nie mówi”. Po prostu żenada. Kartę rowerową robiłem sporo lat temu ale nawet wtedy uczyli mnie sygnalizować skręty.
I trzecia sprawa- kontrapasy. Uważam, że robienie kontrapasów wszędzie gdzie to możliwe bo rowerzystom jest bliżej jest bez sensu. Ograniczenie pozostałej komunikacji dla faworyzowania rowerów nie powinno mieć miejsca i to chyba miał Pan Dworak na myśli w tym programie.
Zwiedziłem wiele krajów europy (i nie tylko) i dawanie za przykład jednego Berlina czy Holandii, która ma długie tradycje rowerowe świadczy tylko o braku wiedzy w tym temacie. Większość miast europy (zdecydowana) nie jest nastawiona na ruch rowerowy jako główny i naprawdę sumując te miasta kontrapasy występują w niewielkim ich procencie. Ogranicza się za to zdecydowanie wjazd pojazdów do centrów miast.
1 Pan Kopta i Pan Hyła to o wiele bardziej doświadczeni rowerzyści niż Pan Dworak (wystarczy przeczytac ich życiorysy).
2 Marcin Hyła mówił o używaniu sygnalizatora(lapsus Pana Dworaka) a nie o sygnalizacji manewru. Moim zdaniem ta utarczka była bezsensowna bo wiele osób tak jak Pan jej nie zrozumiało.
3. Ustawa kontrapasowa jest np we Francji gdzie brak rowerowych tradycji (jest raczej samochodowa) Kontrapasy nie zabierają nic kierowcą poza możliwością zbyt szybkiej (nieprzepisowej) jazdy.
Niewielki procent? Berlin ma ponad 200 km kontrapasów … ich ilośc trzeba zestawiac z liczbą km dróg jednokierunkowych a nie dróg w ogóle
Mimo wszystko pamiętajmy, że na tej stronie są zwolennicy tylko jednej opcji, a pan Dworak myśli również o zmotoryzowanych. Może za bardzo, może za mało o rowerzystach, ale zawsze tak będzie, że będą dwie strony konfliktu.
Co do pierwszeństwa na przejeździe – to jest odwracanie kota ogonem. Co z tego, że rowerzysta ma pierwszeństwo, jak i tak nie wjedzie pod nadjeżdżający pojazd. Każdy normalny człowiek się zatrzyma. Więc widocznie przepis jest źle skonstruowany.
gdyby na tej stronie byli tylko zwolennicy jednej opcji, to nie byloby tutaj glosow sprzeciwu i zarzutow o zbyt merytoryczne podejscie do sprawy, chocby pierwszenstwa na przejazdach rowerowych.
to nie przepis jest zle skonstruowany, bo zostal on ujednolicony z zapisami w kodeksach europy zachodniej. problemem jest organizacja ruchu, za ktora w Krakowie odpowiedzialny jest ZIKiT. Ten ostatni przespal nowelizacje PoRD. Teraz by zminimalizowac ryzyko wypadkow i jednoczesnie wyklarowac kto komu ma ustepowac pierwszenstwo na konkretnych skrzyzowaniach drog rowerowych z drogami ogolnodostepnymi, powinny pojawic sie znaki poziome i pionowe.
Problem w tym, że nie został ujednolicony… Są wyraźne różnice pomiędzy KW o ruchu… a PoRD.
To raczej Polska odwracała kota ogonem do tej pory. Jak się nie zatrzymasz przed przejazdem jako kierowca to niestety dostajesz mandat, punkty karne i idzie Ci to w OC. W najgorszym przypadku grozi Ci więzienie. Rowerzyście nic nie zrobią.
Więc coraz więcej kierowców mając w świadomości co ich czeka jednak się zatrzymują. Przy pieszych można się jeszcze tłumaczyć że Ci wszedł pod nadjeżdżający pojazd, ale przy rowerzyście jesteś bez szans.
Możesz byc zwolennikiem opcji nieustępowania rowerzystom, ale wobec prawa to niestety leżysz i kiedyś możesz to boleśnie odczuc.
Pingback: Marek Dworak na cenzurowanym u dr Kopty | I bike Kraków :: Kraków, rower i ja()
Moim zdaniem, osoba, która może się obiektywnie wypowiedzieć to uczestnik, każdego możliwego środka transportu. Pan Dworak jak widać taką osobą nie jest…. Dał ciała po całej lini. Nie znałem gościa, ale zapamiętam sobie bo moim zdaniem to on się nadaje do wykrzesania PGR-ów i produkcji planktonów. Ruch drogowy to on chce dostosować do siebie i swoich potrzeb. PANIE MARKU, UPRZEMIĘ PROSZĘ ZROBIĆ SOBIE KURS DOJENIA KRÓW! MOŻE W TYM BĘDZIE PAN DOBRY!
Towarzyszki cyklistki, towarzysze cykliści !
Proponuję abyście dali zdecydowany odpór reakcyjnym i burżuazyjnym tezom pana Dworaka, i masowo egzekwowali na przejazdach usunięcie przepisu o zakazie wjazdu przed nadjeżdżający samochód. Tym samym problem rozwiąże się w sposób naturalny.
Nagonka rowerzystów w iście Północno – Koreańskim stylu. Proponowałbym jednak rozdzielić dyskusję merytoryczną dotyczącą np. przepisów, od dyskusji politycznej dotyczącej wizji rozwoju komunikacji. O ile przepisy należy interpretować zgodnie z ich literą i logiką, o tyle wizję komunikacji każdy może posiadać własną, w tym Pan Marek Dworak też. Chyba że wprowadzamy totalitaryzm rowerowy. Ale co będzie jeśli przeciwko rowerzystom wystąpi Stowarzyszenie Miłośników Jazdy Na Strusiu? Już widzę „pierwszeństwo na przebiegu dla strusiów”! Błagam cykliści, odrobinę rozsądku i samokrytycyzmu!!!
> Chyba że wprowadzamy totalitaryzm rowerowy.
Kiedy usuniemy totalitaryzm samochodowy?
A na czym ten „totalitaryzm” samochodowy polega ?….
Na zajmowaniu wszelkiej publicznej przestrzeni na drogi, parkingi w większym stopniu niż to wynika z udziału w ruchu.
A konkretnie ?… Jaki jest udział w ruchu samochodów, a jaki rowerów (w K-wie) ?… Proszę o konkretne liczby potwierdzające twoją tezę. I co to znaczy „wszelkiej publicznej przestrzeni” ?… Bo ja jestem w stanie wskazać całą masę przestrzeni publicznej niezajętej na drogi, parkingi etc.
Udział rowerzystów jest na poziomie 1-2 %, udział infrastruktury rowerowej to promile.
Przykład z przestrzenią: nowa droga na Ruczaju gdzie „zabrakło” miejsca na drogi rowerowe.
Sprawy komunikacji w mieście też regulują przepisy i w tym wypadku jest to polityka transportowa miasta. Pan Dworak mówił coś niezgodnego z tym dokumentem. Może takie rzeczy mówic, ale prywatnie a nie jako urzędnik.
A sprawę pierwszeństwa rowerzystów reguluje Konwencja Wiedeńska i póki Polska jest w gronie krajów które ją ratyfikowała to nie może miec tutaj odrębnego zdania.
Mi się nasuwa jedno pytanie – jak egzaminuje MORD nowych kierowców w zakresie relacji rower – samochód ???
Kiedyś pytałem mailowo Pana Dworaka, ale nie doczekałem się odpowiedzi na tą część listu…
Za brak migacza potrafią uwalić, ale czy egzaminator sprawdza czy aby kierowca zbliżając się do przejazdu sprawdza w lusterku czy nie zajedzie drogi rowerzyście (tak jest na egzaminie w Niemczech) tego dalej nie wiem.
NIGDY NIGDY NIGDY egzaminatorzy MORD nie uwalą za nieustąpienie „warunkowego pierwszeństwa” rowerzyście! ;-)
żartujesz? Przecież oni nawet małego nadjeżdżającego tramwaju nie widzą i ładują się na przełączki i skręcają w prawo bo zielone mają na wprost… ;) tak ich uczą i tak jeżdżą….. lepiej byłoby znajdować prawko w chipsach lays…. ;)
Ostatnio widziałem interpretację, według której auto ma prawo wjechać na przełączkę i zablokować ruch tramwajowy, ponieważ ustąpienie pierwszeństwa nastepuje w momencie wjazdu na przełączkę, a potem można sobie stać.
http://www.sigma1.pl/nauka-jazdy/pomoce/skrzyzowanie-ulic-mogilskiej-i-kosynierow/150
Potrafisz MERYTORYCZNIE (w oparciu o PORD) wykazać niesłuszność tej interpretacji, czy stać cię tylko na kpiny ?…
Realnie rzecz biorąc, Tramwaj nie ma możliwości zatrzymać się z prędkości np. 50km/h tak nagle jak samochód, kierowcy samochodów osobowych nie zdają sobie sprawy z zagrożenia wjeżdżją na przełączkę widząc tramwaj a do tego nie mając żadnej pewności, że zjedzie Torowiska… To się dzieje nagminnie na to artykułu nie ma… to się nazywa głupota…
@Przemek, na taki wjazd na przełączkę jak najbardziej jest artykuł – dokładnie 28.
Przepisy są tu identyczne jak w przypadku przejazdu kolejowego.
Chciałbym się dowiedzieć od Pana Hyły, dlaczego chce pozbawić nas, rowerzystów pierwszeństwa na przejeździe poprzez zastosowanie znaków??? I dlaczego nie wolno nam już sygnalizować zmiany kierunku i pasa zgodnie z art. 22??? I jeszcze jedno, dlaczego u nas ma być jak na całym świecie, skoro na całym świecie przeważa głód i choroby???
Bo w kilku miejscach pierwszeństwo rowerzystów na przejeździe jest dla nich niebezpieczne.
Wolno sygnalizować i trzeba. Tam była słowna utarczka dla podniesienia oglądalności… Powinni to wyciąć w cholerę, a skupić się na konkretach.
> Chciałbym się dowiedzieć od Pana Hyły, dlaczego chce
> pozbawić nas, rowerzystów pierwszeństwa na przejeździe
> poprzez zastosowanie znaków???
Nic takiego pan Hyła nie powiedział.
> I dlaczego nie wolno nam już sygnalizować zmiany kierunku i
> pasa zgodnie z art. 22???
> I jeszcze jedno, dlaczego u nas ma być jak na całym świecie,
> skoro na całym świecie przeważa głód i choroby???
Szanowny Moderatorze, czy mycie uszu jest czynnością tak obcą i niemiłą cyklistom ,że Szanowny Moderator usunął moją odpowiedź na powyższy wpis ?
Tak, oczywiście, w programie krygował się jego sobowtór. Ale ten sobowtór jeśli cokolwiek mówił i machał przecząco głową, to właśnie to można było zrozumieć.
Poniższy tekst napisałem 3.07.br. około godz.17,00, a został umieszczony pomiędzy wpisami z 30.06.br. Ponieważ chcę aby została zachowa chronologia wpisów jeszcze raz przedstawiam swój tekst.
Jestem zniesmaczony nagonką na Pana Dworaka. Wypowiedzi Pana M.Hyły
i Pana A.Łaczka wskazują na ich fanatyzm i jednostronne spojrzenie na sprawy transportu. Dla mnie to demagogia.
Tematyka rowerowa jest mi bliska gdyż przez wiele lat korzystałem z roweru. Teraz (stwierdzam to z przykrością) wiek i zdrowie na to nie pozwalają. Obecnie korzystam z samochodu. Tak, że mam spojrzenie na te
sprawy z dwóch stron. I muszę z przykrością stwierdzić, że wielu uczestników ruchu drogowego można zaliczyć do ludzi pozbawionych kultury. Z chamstwem spotykam się bardzo często. Ponieważ jest forum rowerowe – więc o użytkownikach rowerów. Na złą opinię o sobie sami sobie zapracowują. Popatrzcie jak się zachowują na chodnikach. Jeżdżą szybko nie patrząc na pieszych. Były już wypadki potrącenia pieszych na chodnikach mimo, że rowerzyści nie powinni tam jeździć. A spacer na wielu alejkach spacerowych jest wręcz niebezpieczny. Na jezdniach również – mówiąc mówiąc delikatnie – zachowują się niepoprawnie. Sam miałem taki przypadek. Stałem przed skrzyżowaniem. Za i przede mną stało kilka samochodów. Rowerzysta, chcąc wjechać na chodnik, wcisnął się między mój samochód a samochód stający za mną. W czasie tego manewru zdarł mi lakier na dużej części zderzaka i wpadł na chodnik. Przy okazji kogoś potrącił, mocno nacisnął na pedały i tyle go widziałem. A jazda po przejściach dla pieszych, jazda bez trzymania i td. to rzeczy tak powszechne, że nawet szkoda i nich pisać.
O kulturze (a raczej jej braku) części rowerzystów, świadczą niektóre wpisy m.in. takich „autorów” jak Gosia Małochleb (czy Ci czasem siano z głowy nie wystaje? – to w Twoim stylu – przyjemnie?), Cezary Grochowski, czasem „tramwajem”
Czy ta nagonka na Pana M.Dworaka, do której dołączył Pan T.Kopta, ma czemuś służyć? Czy coś załatwi? Tym sposobem nie rozwiąże się żadnych problemów. Uważam, że w sprawie interpretacji nowych przepisów powinna się zabrać grupa kompetentnych osób i dać jednoznaczną wykładnię tych przepisów.
I jeszcze parę słów do Pana T.Kopty. Dlaczego zarzuca Pan Panu M.Dworakowi kompetencji w omawianej tematyce? Czy tylko osoby popierające Pański punkt są osobami kompetentnymi? Uważam, że właśnie spojrzenie na problem z różnych punktów widzenia może doprowadzić do jego rozwiązania.
Panie Krzysztofie, wyważony i rozsądny głos. Dodam tylko, że niestety żadna grupa nie może dać obowiązującej wykładni obecnych przepisów, można to zrobić jedynie kompleksową zmianą ustawy. Poprawka rowerowa wprowadziła jedynie dodatkowy zamęt. Nie wnikając w szczegóły np. w zasadzie obecnie w/g prawa rolki są rowerem, a rower z silnikiem spalinowym motocyklem.
trzeba patrzeć, gdzie się klika „odpisz”. Co do merytoryki: Pan Dworak zamiast skoncentrować się na merytoryce dał sie ponieść emocjom i przy okazji pokazał, gdzie ma pieszych i rowerzystów. Ot co. Jest urzędnikiem, a nie politykiem żeby się bawić w podważanie prawa lub jego dewaluację. Jak ma taką ochotę to niech się zajmie polityką.
Tak brawo. Łyżwy oraz buty narciarskie też są popularnymi pojazdami, jak również STRUŚ, o którym już pisałeś :| Tylko nie zapomnij założyć mu kół i napędzaj siłą swoich mięśni.
Może zaglądnij do noweli zanim jeszcze się podzielisz publicznie Twoimi przemyśleniami:
Typowy argument merytoryczny dyletanta – drwina. Jest w PoRD definicja roweru i rolki ją spełniają. Nie jest to bez znaczenia, bo decyduje o tym, gdzie rolkarz ma się poruszać.
To jeszcze poszukaj znaczenia słów „pojazd” a dalej „środek lokomocji” i zastanów się jeszcze raz, czy to drwina była, czy jednak dobra rada. Struś, czy rolki – taki sam POJAZD. Koniec karmienia trolla, przepraszam wszystkich!
Rolki nie są rowerem! Obowiązujące przepisy są zgodne z Konwencją Wiedeńską. Jak masz problem z ich interpretacją to lepiej nie jedź na wakacje do Europy.
Adamie, ale dlaczego nie są? Nie spełniają definicji z PoRD, czy TY tak uważasz?
A niby jakim cudem spełnia definicję ustawową ?
Kompletnie bez cudów. Przeczytaj, pomyśl, potem pisz.
Sam nie potrafisz napisac ?
Troll – ostateczny argument merytoryczny kompletnych dyletantów. Nie ja pisałem PoRD, ja tylko w tym przypadku wskazuję na jego ułomności. Twoim zdaniem rolkarze po czym powinni się poruszać zgodnie z przepisami? A struś to dla uświadomienia fanatykom, że każda rewolucja pożera swoje dzieci.
Jeśli rolki są pojazdem napędzanym siłą mięśni, to nie spełniają założeń zawartych w ROZPORZĄDZENIU MINISTRA INFRASTRUKTURY z
dnia 31 grudnia 2002 r. w sprawie warunków technicznych pojazdów oraz
zakresu ich niezbędnego wyposażenia. Tak więc należało by je uznać za
niesprawny rower i jako taki nie mogący służyć do poruszania się po
jezdniach. Zresztą po chodnikach również, bo rowery powinny jeździć po
jezdniach. Tak więc przy ścisłym zastosowaniu prawa nie wolno na
rolkach jeździć ani po jezdniach, ani po chodnikach.
W zasadzie brakuje tylko świateł, bo hamulec bywa, a inny sygnał dźwiękowy od biedy można wydawać paszczą. Więc Twój pesymizm jest zbędny. Natomiast dziwi mnie, że w/w Rozporządzenie w pra. 53 nie przewiduje w rowerze kierownicy i pedałów, choć aby zadośćuczynić PoRD są niezbędne. Jak rozwiązać ten problem?
To chyba taki chytry plan ustawodawców/ministrów; zrobią definicję na tyle szeroką, żeby „wydawać by się mogło” (brak kierownicy i pedałów w rozporządzeniu, wymagany inny sygnał dźwiękowy poza paszczą), ale jednak zawsze coś stanie na przeszkodzie, by rolkami się poruszać (only paszcza i brak świateł).
Moim zdaniem mamy do czynienia z starym, zakorzenionym w czasach komunizmu, bałaganem.
no coz, jak to mowil moj profesor – podpadziocha.
ogladajac wczesniejsze odcinki jedz bezpiecznie z Panem Dworakiem myslalem, ze jest on kolarzem ale wyglada na to, ze sie mylilem.
Czarne okularki uvexa, czapeczka kolarska, rowerowy mundurek i czysciutki rower to wszystko bylo chyba podpucha …
Ja biedny nadal jadac alejami musze jechac bus pasem (sprzecznie z prawem chyba), poniewaz szanowni kierowcy chca mnie zabic jak jade skrajem prawego pasa do jazdy na wprost. Jade okolo 32km/h czy to jest tak strasznie wolno ?
Najwygodniej byloby jechac caly czas bus pasem na wprost. Czasami kierowcy autobusow mnie wyprzedzaja na sile ale po co skoro taki „zawodowy kierowca” zatrzymuje sie na zatoce, na przystanku, a ja znowu go wyprzedzam …
W ruchu drogowym w Krakowie brakuje plynnosci !
Bo jeśli Cię nie wyprzedzi, to będzie później na przystanku i nie zmieści się w rozkładzie (albo będzie bardziej spóźniony). Dopóki nie ma proponowanych poszerzonych buspasów, z dopuszczonym ruchem rowerów, albo drogi rowerowej, rowerzyści na Alejach dezorganizują ruch. Przynajmniej poza godzinami szczytu, kiedy i tak wszyscy stoją.
Wybacz ale moje tempo jazdy jest bardzo zadawalajace.
Opisuje sytuacje przy dojezdzaniu do czerwonych swiatel.
Pozostaje tylko za chamstwo odpowiadac chamstwem jak namawiaja znajomi cyklisci …
Jak jestem przy zatoce to na nia zjezdzam, aby umozliwic innym przejazd, niektorzy nawet dziekuja ale co z tego jak jakis idiota w autobusie siedzi mi na ogonie i dyktuje tempo. Nawet nie moge sie rozgladnac na bok gdzie go pusic, a ten dalej cisnie.
Prawdziwy zawodowy kierowca powinien byc cierpliwy, zwlaszcza kierowca autobusu miejskiego. Jak spoznienie nie przekracza 5 min to jest chyba akceptowalne ?
Czy moze preferujesz taktyke po trupach do celu ?
Wkoncu nadejdzie ten moment, aby wykorzystac jego OC :)
Chamstwa nie popieram u nikogo, taktyki po trupach też nie, wręcz przeciwnie, nie podoba mi się stawianie kierowców i rowerzystów w opozycji, bo w mieście może być miejsce dla wszystkich.
(Pewnie dlatego, że sam jestem i jednym i drugim, choć od czasu jak się zrobiło ciepło to autem jeżdżę tylko z dziećmi, gdzieś daleko albo jak leje.)
Wiadomo że to zależy od odcinka Alei, od godziny, od pory roku itd. ale przykładowo gość którego ostatnio widziałem na Al. 29 listopada, na wiadukcie nad ulicą Stwosza, który nie wiem po jaką cholerę jechał na środku, po linii rozdzielającej pasy, nie szanował ani siebie ani innych. Nie było korka, samochody mijały go z obu stron. Może to była jakaś demonstracja, może nie chciał być przyciskany do prawej, ale ja uważam że powinien tam być zakaz jazdy rowerem. A w zamian np. DDR wydzielona z Prądnickiej, od Kauflanda aż do Alei.
Zakaz jazdy rowerem po śródmiejskiej alei ?
No tak, różne w tym programie nieścisłości były, mało wyjaśniono, a za dużo przerzucano się słownymi gierkami. Ale jednak należy zauważyć, że obok nie najlepszego występu p. Dworaka, był to także nienajlepszy występ p. Hyły.
To, że nie wiedział (bo chyba nie udawał), że rowerzysta musi sygnalizować skręt… Ręce opadają! On nie mówił o migaczu, nie chodziło o lapsus językowy — cytat: „A który przepis ustawy »Prawo o Ruchu Drogowym« każe rowerzyście wystawiać rękę?!” Odpowiedź p. Dworaka, art. 22 jest prawidłowa, choć ogólna. Artykuł mówi, że należy sygnalizować zamiar skrętu lub zmiany pasa — nie określa jak dokładnie.
I chociaż byłbym zwolennikiem wprowadzenia masowego zezwolenia na jazdę rowerzystów pod prąd, to jednak argumentowanie wszystkiego na zasadzie „bo tak jest za granicą na całym świecie, a tak jak u nas to co najwyżej w demoludach” jest jednak niewystarczająco mocny merytorycznie. Nie odpowiada na pytanie „dlaczego”.
Zgadzam się też z opiniami, że obecna ustawa PoRD jest niejasna, zwłaszcza w zakresie pierwszeństwa na przejeździe rowerowym.
1. Marcin Hyła miał rację, bo Pan Dworak mówił że rowerzysta ma obowiązek korzystac z sygnalizatorów, których przecież nie ma. Ale jak dla mnie to niepotrzebny atak na Pana Dworaka – wystarczyłoby wyjaśnic, że w przepisach nie ma nic o sygnalizatorze, a jest o sygnalizowaniu manewrów.
2. Zalety kontrapasów Pan Dworak na pewno zna. A w programie Marcin Hyła chciał zapewne zasygnalizowac jak się taką organizację ruchu traktuje w Europie (patrz ustawy o „obowiązkowości” dopuszczenia jazdy pod prąd we Francji i Belgii).
3. Obecna ustawa PoRD jest bardziej jasna i prosta niż poprzednia z jej dziwolągiem pod tytułem Art 33.4
Pingback: Rowerzysta na celowniku | I bike Kraków()
Szanowni Państwo,Szanowny Panie Marku.Czytam Wasze komentarze i opinie n.t. jazdy rowerem w mieście i dziwię się jak wiele jest problemów z tym związanych. Moim zdaniem całą tą sytuację można rozwiązać w bardzo prosty sposób (choć wprowadzenie najprostszych rozwiązań jest prawie zawsze niemożliwe ) Dlaczego zabraniamy jazdy rowerem po chodniku !? Przecież, można na chodniku( o szer. pow. 1,5m) wyznaczyć pas szer. np. 60cm po którym mogą poruszać się rowerzyści, przy założeniu że, W KAŻDYM PRZYPADKU BEZWZGLĘDNE PIERWSZEŃSTWO NALEŻY DO PIESZYCH. Zauważyłem w kilku programach TV prowadzonych przez p. Marka jak na zupełnie pustym,( lub z jednym pieszym) chodniku policjant nakłada mandat za jazdę rowerem. Taka sytuacja jest dla mnie chora, zwłaszcza w miejscach o dużym natężeniu ruchu samochodowego i braku ścieżek rowerowych .Przykład: Na wielu podmiejskich(wiejskich) drogach gdzie dotąd królowały niebezpieczne dla pieszych pobocza,powstają chodniki. Jadąc takimi drogami obserwuję od lat jak poprawia się bezpieczeństwo zarówno pieszych jak i rowerzystów.Zauważyłem że,ogromna większość rowerzystów korzysta w tych miejscach z chodnika. Czy należy takie postępowanie uznać za naganne ? Przecież robią to dla własnego bezpieczeństwa o którym tyle się mówi, przy okazji nie stwarzają zagrożenia dla pieszych jeśli się tam czasem pokażą. Wiadomo że, inaczej wygląda to w miastach zwłaszcza przy dramatycznym braku ścieżek rowerowych, ale przy odrobinie dobrej woli myślę że, jest to wykonalne. Natomiast całe to kombinowanie z przepisami o ruchu drogowym (zwłaszcza o możliwości wyprzedzania jednośladem z prawej strony ) to nic innego jak tylko głupoty wymyślane przez bezmyślnych urzędasów. Upraszczajmy sobie życie. Nie dajmy się zwariować. A Pana Marka Dworaka proszę o trochę więcej empatii. Pozdrawiam wszystkich serdecznie i do zobaczenia na bezpiecznych drogach i dróżkach.

References: Art. 25
 Art. 22
 art. 25
 art. 22
 art. 22
 art. 22