Source: http://www.adwokatura.pl/z-zycia-nra/polsce-potrzebny-jest-niezalezny-organ-kontroli-retencji-danych/
Timestamp: 2019-06-19 06:38:26+00:00

Document:
Polsce potrzebny jest niezależny organ kontroli retencji danych - Z życia NRA - Naczelna Rada Adwokacka - Warszawa
Polsce potrzebny jest niezależny organ kontroli retencji danych
Wyrok Trybunału Konstytucyjnego z 30 lipca 2014 r., dotyczący retencji danych powinien nieść ze sobą kompleksowe i rzetelne zmiany w przepisach – uważają uczestnicy konferencji: „Jak daleko sięgnie państwo? Retencja danych, bilingi, inwigilacja a gwarancje praw i wolności obywatelskich”. Zgodnie wskazywano, że najważniejsze jest wprowadzenie niezależnego organu kontroli oraz stworzenie katalogu przestępstw objętych retencją.
Konferencja, która odbyła się 10 grudnia w Sali Kolumnowej w gmachu Sejmu RP, została zorganizowana przez Naczelną Radę Adwokacką i Krajową Radę Radców Prawnych, w ramach przypadającego w tym dniu Europejskiego Dnia Prawnika. Obchody ustanowiła Rada Adwokatur i Stowarzyszeń Prawniczych Europy (CCBE), organizowane są one we wszystkich krajach członkowskich Unii Europejskiej. Celem Europejskiego Dnia Prawnika jest promowanie idei państwa prawa i podstawowych wartości wymiaru sprawiedliwości, propagowanie zawodu prawnika jako obrońcy praw człowieka, wspierającego budowę społeczeństwa obywatelskiego. Tematem przewodnim tegorocznych obchodów w całej Europie była retencja danych telekomunikacyjnych.
Spotkanie otworzyła adw. Dominika Stępińska-Duch, przewodnicząca Polskiej Delegacji adwokatów i radców prawnych w CCBE i współorganizatorka konferencji. Następnie gości powitał adw. Andrzej Zwara, prezes NRA, który przypomniał, że o problemie retencji adwokatura dyskutowała już w 2011 roku. Od tego czasu wiele się zmieniło, czego zwieńczeniem jest wyrok Trybunału Konstytucyjnego z 30 lipca 2011 r. TK rozpoznał skargę złożoną przez Rzecznika Praw Obywatelskich i Prokuratora Generalnego, NRA była amicus curiae w tej sprawie. Mecenas Zwara przyznał, że zakres kontroli winien być regulowany zgodnie z wytycznymi Trybunału Sprawiedliwości w Luksemburgu.
Z kolei r.pr. Dariusz Sałajewski, prezes Krajowej Rady Radów Prawnych podkreślił, że nadużywanie czy nieuprawnione wykorzystywanie narzędzi technologicznych uderza również w adwokatów i radców prawnych i w tajemnicę zawodową. – Łamanie tajemnicy komunikacji prawnika z klientem jest więc po dwakroć ograniczaniem praw człowieka. – stwierdził prezes KRRP.
Głos zabrała również mec. Maria Ślązak, prezydent CCBE, która powiedziała, że impulsem dla CCBE do skupienia się na problemie retencji danych były ubiegłoroczne działania Edwarda Snowdena, który ujawnił informacje na temat masowego śledzenia danych elektronicznych i podsłuchiwania komunikacji między obywatelami przez rządy niektórych państw. Pani Mecenas przypomniała, że CCBE przeprowadziło szereg działań w obronie ochrony tajemnicy zawodowej i praw podstawowych obywateli. W czerwcu 2013 Stowarzyszenie przyjęło rezolucję wzywającą instytucje UE do podjęcia działań celem ochrony praw podstawowych, opracowało raport o dostępie rządu krajów UE do danych objętych tajemnica zawodową, jak również rezolucję w sprawie masowej inwigilacji. Dzięki tym działaniom Komisja Wolności Obywatelskich, Sprawiedliwości i Spraw Obywatelskich Parlamentu Europejskiego przygotowała raport zaznaczając, że wszelkie wątpliwości co do zachowania poufności między prawnikiem a klientem mogą zachwiać zaufaniem do wymiaru sprawiedliwości.
Obecny na konferencji Krzysztof Kwiatkowski, prezes Najwyższej Izby Kontroli, podziękował NRA, że od lat walczy o uregulowanie kwestii związanych z retencją danych. Podkreślił, że na ustawodawcy ciąży obowiązek wyjątkowo precyzyjnego określenia, które służby i w jakich przypadkach mogą korzystać z baz danych. Wskazał, że raport przygotowany przez NIK pokazuje jak obecne przepisy są niedoskonałe, nie chronią dostatecznie obywateli i wymagają doprecyzowania. NIK wnioskuje, że brakuje niezależnego organu, który weryfikowałby zasadność pozyskania i wykorzystania bilingów, nie ma też skutecznego systemu zbierania informacji w zakresie pozyskiwania i rzetelności danych.
Prokurator Marek Woźniak odczytał list Andrzeja Seremeta, Prokuratora Generalnego. W liście tym prok. Seremet przypomniał państwowe i europejskie przepisy, które regulują gromadzenie danych telekomunikacyjnych. Przypomniał, że momentem zwrotnym w postrzeganiu retencji danych był wyrok Trybunału Sprawiedliwości z 8 kwietnia 2014 r., a także wyrok Trybunału Konstytucyjnego z 30 lipca 2014 r. Walorem orzeczenia Trybunału Sprawiedliwości jest wykazanie zagrożeń – gromadzone dane pozwalają nie tylko na wykazanie kontaktów abonenta, ale daje też obraz codziennych nawyków, miejsca pobytu, czy podejmowanych czynności. Gromadzenie danych powoduje, że obywatele mają poczucie, że ich życie podlega stałemu nadzorowi. Orzeczenie wskazuje też na deficyty regulacji dyrektywy 2006/2000/24. TS wskazał na brak gwarancji tajemnicy zawodowej m.in. dziennikarskiej. Prokurator Generalny zauważył, że Polska nie zastosowała się do przepisów dyrektywy odnoszących się określenia szczegółowego katalogu poważnych przestępstw, których dotyczyłoby udostępnianie danych telekomunikacyjnych, a także kontroli udostępniania danych. Z kolei wyrok Trybunału Konstytucyjnego wskazywał m.in., że niekonstytucyjny jest brak niezależnej kontroli udostępniania danych telekomunikacyjnych podlegających retencji, przede wszystkim zaś kontroli zasadności sięgania po billingi, czy informacje dotyczące lokalizacji. TK ograniczył się do kwestii proceduralnych, nie obejmując całości problematyki, które należy znowelizować. Prokurator Generalny dostrzega problem w wyznaczeniu kryterium według jakiego wyznaczać granice danych retencyjnych, jak efektywnie kontrolować wykorzystywanie danych, kontrola ta musi mieć charakter rzeczywisty a nie iluzoryczny, istnieje potrzeba wprowadzenia w przepisach możliwości dowodowego wykorzystania w toku postępowania przygotowawczego danych na etapie przedprocesowym.
Panel pierwszy moderowała r.pr. Magdalena Witkowska, przewodnicząca Komisji Praw Człowieka przy KRRP.
Jako pierwszy głos zabrał prokurator Piotr Kosmaty, rzecznik prasowy Prokuratury Apelacyjnej w Krakowie, z wydziału V zajmującego się ściganiem przestępczości zorganizowanej. Prok. Kosmaty stwierdził, że najważniejszą kwestią dotyczącą retencji danych osobowych, to znalezienie kompromisu między ochroną praw człowieka a dobrem wymiaru sprawiedliwości. Retencja danych może sięgać głęboko w prywatność człowieka. Przyznał, że zaskakująca jest w ostatnim czasie aktywność ustawodawcy na tym polu. Przypomniał, że TK podważył konstytucyjność art. 20 c ustawy o policji, ponieważ przepis ten nie przewiduje niezależnej kontroli organu nad pobieraniem danych. Z kolei ustawodawca w czerwcu 2014 r. zmienił ustawę o policji, w której dodał art. 20 d a, w którym rozszerzył możliwość pobierania bilingów. A żeby stosować ten przepis trzeba odnieść się do podważonego przez Trybunał art. 20 c. Prelegent uznał, że służby powinny już dziś stosować się do wyroku TK, a nie czekać na zmianę ustawy, gdyż w przeciwnym wypadku działania tego typu mogą być podważone przez sąd. Prok. Kosmaty odniósł się również do idei ustanowienia niezależnego organu kontrolnego. – Jeśli ufalibyśmy służbom specjalnym, że działają praworządnie, że zbierają dane żeby walczyć z przestępczością, a nie dlatego że obserwują kogoś, bo jest niewygodny, mógłby być to nawet prokurator, bo rozumie specyfikę postępowań natomiast jeśli to jest niemożliwe, to uważam, że powinien to być organ niezawisły, być może sąd. – stwierdził prelegent. Prokurator uznał, że należy stworzyć katalog przestępstw objętych możliwością pobierania bilingów, ponieważ teraz jest wielka dowolność. Ewentualnie w wyjątkowych sytuacjach można by pobrać dane spoza katalogu, ale pod kontrolą niezależnego organu. Podkreślił natomiast, że w przypadku ciężkich przestępstw jak terroryzm, porwania czy zabójstwa służby organów ścigania nie mogą być pozbawione narzędzia do walki z tego typu przestępczością. Należy jednak stworzyć precyzyjne przepisy, kiedy i w jakich przypadkach można pobierać dane. Dodał, że czym innym jest pobieranie bilingów dla celów rozpoznania operacyjnego, gdzie jest szerokie pole do nadużyć, a czym innym pobieranie, kiedy wiadomo, że popełniono przestępstwo i kto je popełnił – tutaj organy śledcze muszą mieć „zielone światło”. Uznał też, że rok na przechowywanie danych retencyjnych to wystarczająco długi czas. Zwrócił też uwagę, że nie zawsze rozróżnia się pojęcia „udostępnienie” i „przechowywanie”. To co jest przechowywane nie od razu będzie udostępniane.
Piotr Niemczyk, były szef UOP, twierdził z kolei, że bardzo często media demonizują retencję danych – twierdzą, że jest wiele nadużyć, Polska jest krajem inwigilowanym. Stwierdził, że jest odwrotnie – służby za rzadko pobierają dane i nie ma patologii nadużyć pobierania i wykorzystywania danych. Tłumaczył, że w Polsce ujawnia się ponad milion przestępstw. Na tę liczbę pobiera się ok. 2 mln. danych retencyjnych. – Trzeba mieć jednak świadomość, że te dane są pobierane nie tylko przez służby zwalczające przestępczość, nie tylko przez organy ścigania, ale też przez inne instytucje, trzeba też mieć świadomość, że niektóre dane pobierane są dwa razy. ­­- mówił Piotr Niemczyk. Dodał, że dane są pobierana gównie do zwalczania przestępczości zorganizowanej, a żeby zrozumieć hierarchę, odgrywane role w tych grupach, trzeba pobrać nawet kilkanaście tysięcy danych retencyjnych. Zdaniem prelegenta, w Polsce nadużycia są rzadkością, większość działań jest zgodna z procedurą. Były szef UOP poruszył również kwestię, czy brak kryteriów pobierania danych nie powoduje że są pobierane z błahych powodów. – Jeżeli w ustawie zawarty będzie katalog poważnych przestępstw, to w jaki sposób będzie ścigane przestępstwo stalkingu, które należy do grupy mniej poważnych przestępstw, ale jego udowodnienie opiera się głównie na pobraniu danych telekomunikacyjnych. – pytał. Podobnie jest w sytuacji przestępstw internetowych. Dodał, że analiza danych telekomunikacyjnych to najtańsze i najbardziej efektywne narzędzie do ścigania przestępstw. Jego zdaniem, jeśli ograniczy się retencję, wykrywalność przestępstw zmaleje.
Kolejny prelegent – sędzia Igor Tuleya, sędzia VIII Wydziału Karnego Sądu Okręgowego w Warszawie, mówił o wykorzystaniu operacyjnie zdobytych danych telekomunikacyjnych w postępowaniu karnym z perspektywy sądu, o stosunku operacyjnego wykorzystania danych do przepisów kpk, a także o problematyce usuwania wykorzystanych danych pozyskanych w ramach kontroli operacyjnych. W ustawach policyjnych brak jest przepisów, które określiłyby możliwość i sposób uzyskania danych w drodze operacyjnej do procesu karnego. W ustawach o policji, o straży granicznej i o żandarmerii wojskowej mowa jest o materiałach uzyskanych w drodze czynności operacyjnych, które mają znaczenie dla procesu przekazuje się prokuraturze. W pozostałych ustawach brak jest takich przepisów. Stwierdził, że wydaje się oczywiste, że takie przekazanie powinno nastąpić w każdym przypadku, o ile jest to zasadne z punktu widzenia procesu karnego. Pozostaje kwestia wykorzystania tych danych jako dowodów w procesie. Sędzia wskazał, że nie ma unormowanej praktyki w tym zakresie. Stwierdził, że możliwe są dwa stanowiska. Pierwszy pogląd wskazuje, że nie jest możliwe wykorzystanie w procesie sądowym tego typu danych jako dowodu. Ustawodawca bowiem pominął cel dowodowy. Cele ograniczono do zapobiegania i wykrywania przestępstw. Z kolei drugie stanowisko wskazuje na funkcjonalne racje. Trzymanie się wykładni literalnej, systemowej i historycznej powodowałoby, że na etapie postępowania sądowego trzeba by powtórnie wykonywać te czynności, które zostały już wcześniej przeprowadzone. Sposób pobierania danych operacyjnych w ustawach policyjnych ma swój odpowiednik w przepisach kpk – w art. 218 i w art. 218a. Przepisy te są szersze niż ustawy policyjne. Sąd może domagać się zabezpieczenia informacji na 90 dni, warunkiem musi być korespondencja zarejestrowana. Przepisy precyzują też kwestie dotyczące organów zarządzających danymi. Sędzia Tuleja poruszył również zagadnienie wykorzystania materiałów objętych tajemnicą dziennikarską. Jest to zakazane, ale co w przypadku jeśli dziennikarz ujawnia dane objęte tajemnicą, o której mowa w art. 265 kk.? – Kiedy zarówno dziennikarz jak i jego informator popełniają przestępstwo, czy również w tym przypadku pozyskiwanie tych danych byłoby niedopuszczalne – zastanawiał się. Sędzia Tuleya zwrócił także uwagę na problem usuwania danych. Zgodnie z kpk materiał zbędny dla postepowania karnego sąd lub prokurator zwraca instytucji od której pozyskał, zaś ustawa o policji przewiduje niszczenie.
Drugi panel, który moderowała adw. Dominika Stępińska-Duch, przewodnicząca komisji Współpracy z Zagranicą NRA, otworzyło wystąpienie Moniki Krasińskiej, dyrektor Departamentu Orzecznictwa, Legislacji i skarg w Biurze Generalnego Inspektora Ochrony Danych Osobowych. Pani dyrektor przypomniała, że ochrona danych osobowych ma swoje źródło w ustawie o ochronie danych osobowych i ustawie o ochronie prywatności. Do przepisów tam zawartych odwoływał się Trybunał Konstytucyjny w wyroku z lipca 2014 r. Zaznaczyła, że ustawa o ochronie danych osobowych daje możliwość ingerowania w prywatność, ale na przejrzystych zasadach. W przypadku wykorzystania danych przez służby powinno to się odbywać w ograniczonym zakresie i na pewnym etapie osoba ta powinna mieć świadomość, że informacje o niej były zbierane. Podkreśliła, że w wyroku TK poświecono dużo uwagi celowości i adekwatności zbierania danych przez służby. Trybunał podkreślił, że ochrona konstytucyjna obejmuje wszelkiego rodzaju dane, nie tylko dane osobowe, które dotyczą konkretnych połączeń, ale też dane geolokalizacyjne, numery IP, czy też dane dotyczące e-maili i telefonów. Orzeczenie TK będzie skutkować doprecyzowaniem przepisów, które uczynią proces przechowywania danych zamkniętym procesem. Zwróciła również uwagę na niebezpieczeństwo wycieku informacji. Systemy informatyczne narażone są na ryzyko, które może doprowadzić do udostępnienia danych osobowych niepowołanym podmiotom. Istnieje także ryzyko wykorzystania informacji niezgodnie z celem. Dyrektor Krasińska przypomniała o uprawnieniach GIODO, ale zaznaczyła, że GIODO nie ma kontroli nad wykorzystywaniem danych przez służby. GIODO nie może zatem weryfikować właściwego korzystania z danych, gdyż nie zezwala na to ustawa. GIODO może jedynie zwrócić się o złożenie wyjaśnień i jeśli ma podejrzenia może ewentualnie złożyć do prokuratury wniosek. Generalny Inspektor wielokrotnie na etapie legislacyjnym zwracał uwagę, że nie ma unormowań kontroli retencji danych, co zostało podkreślone w wyroku TK.
O tym jak wdrożyć wyrok TK w sprawie K 23/11 mówił Wojciech Klicki z fundacji Panoptykon. Zwrócił uwagę, że największe problemy to brak kontroli oraz bark uzyskania informacji o liczbie zapytań o dane telekomunikacyjne. Stwierdził, że dane telekomunikacyjne to kopalnia informacji o każdym obywatelu. Przywołał badania Malte Spitza, niemieckiego polityka, który uzyskał dostęp do danych na swój temat z sześciu miesięcy. Było to ponad 35 tys. rekordów. Na tej podstawie udało się stworzyć mapę jego aktywności, bardzo szczegółowo wnikając w jego życie intymne i relacje zawodowe. Z kolei amerykańskie badania dowiodły, że na podstawie danych można nawet przewidzieć działania konkretnych osób. Podobnie jak przedmówcy pan Klicki zaznaczył, że TK był bardzo kategoryczny w kwestii wprowadzenia niezależnej kontroli, natomiast nie rozstrzygnął innych istotnych problemów, m.in. opracowania katalogu przestępstw objętych retencją oraz stworzenie takiego rodzaju sprawozdawczości, w którym zawarte będą informacje kto ponosi odpowiedzialność oraz statystyki dotyczące ilości pobranych danych, czy też czego one dotyczyły. Zaznaczył, że ustawodawca stanie przed dylematem określenia rodzaju i charakteru kontroli. Zastanawiał się również nad przedmiotem kontroli organu. Koncentrowanie się wyłącznie nad kontrolą telekomunikacyjną jest błędem. Na przykład portale internetowe mają dużo więcej informacji o swoich użytkownikach niż instytucje telekomunikacyjne, a liczba tych danych systematycznie wzrasta. Innym wyzwaniem są dane medyczne, do których służby też będą chciały sięgać. –Myśląc o modelu kontroli trzeba się oderwać od wyroku Trybunału Konstytucyjnego i stworzyć taki system, który umożliwi kontrolę nad sięganiem przez służby po inne rodzaje danych. – stwierdził prelegent. Dodał, że największym wyzwaniem przed jakim stoi ustawodawca, to wprowadzenie tych regulacji jak najszybciej. Przedstawiciel fundacji wyraził obawy, że w roku wyborczym nie zostanie zaproponowany dobry projekt legislacyjny.
Jako następny głos zabrał adw. Paweł Osik z Komisji Praw Człowieka przy NRA. Mecenas Osik przypomniał, że Komisja Praw Człowieka w 2011 r. dostrzegła problem retencji danych, przygotowała wówczas raport alarmujący o nadużywaniu wykorzystywania danych telekomunikacyjnych, KPCz zorganizowała również konferencję na ten temat oraz złożyła dwie opinie w TK jako przyjaciel sądu, gdzie zwróciła m.in. uwagę na brak mechanicznych form ochrony tajemnicy adwokackiej w wykorzystaniu danych telekomunikacyjnych i stosowanie kontroli operacyjnej. Mecenas stwierdził, że w przypadku niejawnych czynności prowadzonych przez służby policyjne skutkujących wkroczeniem w sferę prywatności i autonomii informacyjnej, osobom, w których prywatność wkracza państwo powinny przysługiwać środki zaskarżenia, a także środki weryfikacji zasadności takiej ingerencji. Obecnie takie prawa nie przysługują. Tak jak i poprzednicy mec. Osik był zdania, że należy jak najszybciej wprowadzić niezależną kontrolę i ustanowić katalog przestępstw objętych retencją. Zaznaczył, że coraz częściej zdarza się, że głównym dowodem w aktach są dane telekomunikacyjne. Jako pozytywny aspekt prelegent wskazał, skrócenie czasu przechowywania danych z dwóch lat do jednego roku oraz dostrzeżenie potrzeby zmian wynikające z orzeczenia TK. – Istotnym faktem jest również to, że w obecnym stanie normatywnym wciąż mamy do czynienia z sytuacją, że jednostka, o której dane są pozyskiwane, nie ma realnej możliwości zainicjowania postepowania kontrolnego, a nawet uzyskania informacji, że takie dane były o niej zbierane, o ile nie uzyska statusu strony w postępowaniu. – mówił mec. Osik. Przypomniał również, że TK zwrócił uwagę na prawo do ochrony tajemnicy komunikowania się z osobami wykonującymi zawód zaufania publicznego. Uznał, że kwestia ochrony tych informacji to już nie tylko ingerencja w prawo do rzetelnego postępowania i prawa do obrony, ale też na naruszenie art. 8 konwencji praw człowieka czy art. 47 Konstytucji RP.
O tym jak wykonać wyrok TK i stworzyć model odpowiedniego organu nadzoru nad retencją danych mówił drAdam Bodnar, wiceprezes Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka. Stwierdził, że wyrok daje szansę na dokończenie reformy służb specjalnych, która rozpoczęła się wiele lat temu, ale zatrzymała się i obecnie nie ma ustabilizowanego systemu, który odpowiadałby wyzwaniom współczesnego państwa demokratycznego. Przypominał, że HFPCz angażuje się w tę problematykę od lat 90. Dr Bodnar był zdania, że nie należy wyłącznie skupiać się na wyroku pod kątem stworzenia niezależnego organu, który zajmowałby się tylko retencją. Według niego powinien powstać kompleksowy, dobrze zorganizowany mechanizm kontroli nad służbami specjalnymi. Przypomniał, że obecnie jest kilka jednostek, które powinny lub mogłyby sprawować kontrolę nad służbami – sejmowa komisja ds. służb specjalnych, kolegium ds. służb specjalnych przy Radzie Ministrów, sądy, czy też GIODO. Jednak ich działania są ograniczone. Przypomniał, że większość krajów UE ma niezależne organy nadzorcze o szerokim zakresie uprawnień. W Niemczech jest tzw. komisja G10, składająca się z parlamentarzystów i niezależnych członków, których zadaniem jest nadzorowania prac służb. We Francji są trzy niezależne organy – od zastosowań informatycznych nowych technologii i konsekwencji dla wolności, nadzory nad podsłuchami, a także nadzory nad wykorzystywaniem informacji niejawnych. Z kolei w Wielkiej Brytanii taką kontrolę sprawuje parlament, ale też istnieje sąd, liczący dziesięciu sędziów, którzy mają staż pracy dłuższy niż dziesięć lat, sędziowie ci rozpatrują m.in. skargi obywateli na działania służb specjalnych i czy ogólne metody stosowane przez służby są zgodne z prawami człowieka.
Prelegent przypomniał, że w Polsce dziennikarz Gazety Wyborczej – Bogdan Wróblewski -próbował dojść swoich praw, ponieważ był podsłuchiwany. Jedyną drogą było złożenie wniosku do prokuratury o popełnieniu przestępstwa, które jednak do niczego nie doprowadziło. Redaktor złożył również pozew cywilny przeciwko CBA, które skończyło się sukcesem – przeprosinami ze strony CBA. – Ta historia pokazuje, że nie ma instytucji do której można się zwrócić w takiej sprawie – podsumował.
Dr Bodnar podnosił też, że w wyroku z lipca Trybunał nie powiedział wyraźnie, że konieczna jest zgoda wstępna na wykorzystywanie danych, według TK wystarczy zgoda następcza. Prelegent uznał, że w Polsce zbyt często pobierane są dane, w związku z tym sądom trudno byłoby wydawać zgody uprzednie. Jego zdaniem realnie można liczyć na kontrolę następczą, która miałaby charakter sprawozdawczo-wybiórczy. Organ taki powinien być niezależny od rządu, w jego skład powinni wchodzić nie tylko politycy, ale też eksperci, wśród nich powinni być też przedstawiciele społeczeństwa obywatelskiego, w tym adwokatury. Na zakończenie stwierdził, że adwokatura i radcy prawni powinni wziąć na siebie ciężar stworzenia projektu do wykorzystania w pracach legislacyjnych nad zmianą przepisów o danych telekomunikacyjnych.
Adw. Dominika Stępińska-Duch stwierdziła, że nie może składać deklaracji w imieniu obu samorządów, ale można sugestię dr Adama Bodnara traktować jako wniosek z konferencji. Pomysł poparł r.pr. Dariusz Sałajewski, prezes KRRP.
Tego samego dnia – wieczorem – uczestnicy konferencji spotkali się na bankiecie w holu Muzeum Historii Żydów. Prezesi obu samorządów dziękowali organizatorom, a w szczególności: adw. Dominice Stępińskiej-Duch, adw. Zuzannie Rudzińskiej-Bluszcz, r.pr. Magdalenie Witkowskiej, r.pr. Marcinowi Wojciechowskiemu oraz Rafałowi Ciesielskiemu.
Europejski Dzień Prawnika ustanowiła Rada Adwokatur i Stowarzyszeń Prawniczych Europy (CCBE) i jest on organizowany jest wszystkich krajach członkowskich Unii Europejskiej. Jego celem jest promowanie idei państwa prawa i podstawowych wartości wymiaru sprawiedliwości, propagowanie zawodu prawnika jako obrońcy praw człowieka, wspierającego budowę społeczeństwa obywatelskiego. Tegorocznym obchodom w całej Europie towarzyszy problem retencji danych telekomunikacyjnych. Również tego dnia w ponad 250 szkołach ponadpodstawowych adwokaci i radcy prawni przeprowadzili zajęcia z zakresu prawa.

References: art. 20
 art. 20
 art. 20
 art. 218
 art. 218
 art. 265
 art. 8
 art. 47