Source: https://prawo.gazetaprawna.pl/artykuly/1140600,umowy-cywilnoprawne-dla-przyszlych-radcow-prawnych-do-akceptu.html
Timestamp: 2018-11-12 19:59:19+00:00

Document:
Droga do togi może prowadzić przez śmieciówkę - Prawo i wymiar sprawiedliwości - GazetaPrawna.pl - wiadomości, notowania, kursy, praca, emerytury, podatki -
gazetaprawna.plPrawoDroga do togi może prowadzić przez śmieciówkę
autor: Maciej Suchorabski19.06.2018, 07:17; Aktualizacja: 19.06.2018, 10:39
Prezydium stoi na stanowisku, że organy mają prawo samodzielnej oceny w toku postępowania wpisowego spełniania przez wnioskodawcę wskazanych w ustawie przesłanek. Postępowanie administracyjne w przedmiocie wpisu na listę radców prawnych jest całkowicie odrębne od kompetencji właściwego przewodniczącego komisji egzaminacyjnej lub ministra sprawiedliwości do formalnej oceny dokumentów przedłożonych przez wnioskodawcę na etapie dopuszczenia do egzaminu radcowskiego – mówi Leszek Korczak, wiceprezes Krajowej Rady Radców Prawnych.źródło: ShutterStock
Takie jest sedno wyroku Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie, który może mieć niebagatelne znaczenie dla korzystających z pozaaplikacyjnej ścieżki dojścia do zawodu.
Spór pomiędzy E.K. a samorządem radców prawnych rozstrzygnięty przez WSA rozpoczął się w 2017 r. Kobieta, powołując się na swoje doświadczenie zdobyte w Ministerstwie Zdrowia, chciała przystąpić do egzaminu zawodowego. Zgodnie bowiem z art. 25 ust. 2 pkt 4 ustawy o radcach prawnych (t.j. Dz.U. z 2017 r. poz. 1870 ze zm.) można do niego dopuścić absolwentów prawa, którzy przez co najmniej cztery lata byli zatrudnieni w urzędach organów władzy publicznej i wykonywali „wymagające wiedzy prawniczej czynności bezpośrednio związane ze świadczeniem pomocy prawnej na rzecz tych urzędów”. Problem w tym, że E.K. czynności te wykonywała na podstawie umów-zleceń, i jak argumentował przewodniczący komisji egzaminacyjnej, w związku z tym nie spełniła określonej w przepisie przesłanki.
Prawnicy ruszają do klas. Będą uczyć o konstytucji »
Młoda prawniczka złożyła w tej sprawie zażalenie do ministra sprawiedliwości, który przyznał jej rację, uznając, że pod pojęciem zatrudnienia zawartym w art. 25 ust. 2 pkt 4 u.r.p. można rozumieć zarówno zatrudnienie na podstawie stosunku pracy, jak i umów cywilnoprawnych. Ostatecznie E.K. przystąpiła do egzaminu radcowskiego i uzyskała pozytywną ocenę. Wydaje się, że historia powinna zakończyć się w tym miejscu, lecz prawdziwe problemy dopiero się zaczęły.
Rada mówi „nie”
Gdy E.K. złożyła w radzie Okręgowej Izby Radców Prawnych w Warszawie wniosek o wpis na listę radców prawnych, organ ten wydał decyzję odmowną. Powołał się na zakwestionowany już wcześniej przez ministra sprawiedliwości argument, że przez zatrudnienie należy rozumieć wyłącznie wykonywanie pracy w ramach stosunku pracy. Na tym samym stanowisku stanęło następnie prezydium Krajowej Rady Radców Prawnych, podtrzymując rozstrzygnięcie stołecznej rady. Stwierdziło, że kwestia „merytorycznego badania, czy dana osoba spełnia przesłanki wpisu na listę radców prawnych, należy do wyłącznej właściwości rady okręgowej izby radców prawnych”, a nie komisji egzaminacyjnej. Prezydium KRRP, uzasadniając swoją uchwałę, podkreśliło także, że pojęcie zatrudnienia należy interpretować, „uwzględniając zasady wykładni systemowej”, czyli jako stosunek pracy w rozumieniu kodeksu pracy. Odnosząc się natomiast do podniesionego przez E.K. w odwołaniu zarzutu naruszenia przepisów postępowania administracyjnego, KRRP podkreśliła, że stwierdzenie przez ministra sprawiedliwości spełnienia wymogu, o którym mowa w art. 25 ust. 2 pkt 4 u.r.p., nie wyłącza uprawnienia rady do ponownego zbadania tej materii.
Prawniczka po raz kolejny odwołała się do MS, który ponownie uznał, że spełniła zarówno warunki niezbędne do dopuszczenia do egzaminu radcowskiego, jak i te dotyczące wpisu na listę radców prawnych.
Kwestionujący stanowisko ministra samorząd radców skierował więc skargę do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie. Dodatkowo zawnioskował o uchylenie przez sąd uchwały komisji egzaminacyjnej o pozytywnym wyniku egzaminu radcowskiego E.K. oraz postanowienia ministra sprawiedliwości dotyczącego wyrażenia zgody na jej przystąpienie do egzaminu.
WSA postanowił rozstrzygnąć wszystkie budzące wątpliwości wątki w tej sprawie. Po pierwsze wskazał, że organy samorządu radcowskiego, oceniając, czy E.K. może przystąpić do egzaminu radcowskiego, dokonały nieuprawnionej, rozszerzającej wykładni i wyszły poza zakres kompetencji przyznanych im przez ustawodawcę. Takie samo zdanie miał rzecznik praw obywatelskich, który zgłosił się do udziału w tym postępowaniu.
Co szczególnie istotne w sytuacji starających się o wpis na listę radców prawnych, sąd podkreślił, że ograniczenie wykonywania zawodu radcy prawnego może być wyprowadzone wyłącznie ze ściśle określonych warunków ustanowionych w art. 24 ust. 1 u.r.p., a spełnienie wymogu posiadania odpowiedniego doświadczenia zawodowego, o którym mowa w art. 25 ust. 2, nie jest jednym z nich.
Sąd wyjaśnił również podnoszoną przez samorząd kwestię badania przesłanek z art. 25 ust. 2 u.r.p. Podkreślono, że jest ona dokonywana na etapie przyjmowania zgłoszeń o przystąpieniu do egzaminu radcowskiego. WSA wskazał, iż na tej podstawie należy przyjąć, że osoba, która zdała egzamin radcowski po przystąpieniu do niego bez odbywania aplikacji radowskiej, „może na podstawie art. 8 k.p.a. oczekiwać od organu wpisowego, że okoliczności, które uprawniły ją do przystąpienia do egzaminu zawodowego, zostaną podobnie ocenione przez komisję egzaminacyjną”. Jak zaznaczył sąd, wykładnia przyjęta przez prezydium KRRP prowadzi do sytuacji, w której zdolność danej osoby do przystąpienia do egzaminu radcowskiego oceniana jest nie przed jego przeprowadzeniem, lecz dopiero po jego odbyciu. W myśl tej wykładni osoba, która zdaje egzamin z wynikiem pozytywnym, może być następnie (expost) w każdym momencie uznana za nieuprawnioną do przystąpienia do egzaminu.
WSA doszedł ostatecznie do wniosku, że organy wpisowe nie miały kompetencji do samodzielnego badania spełnienia przesłanek z art. 25 ust. 2 u.r.p. na etapie rozpoznawania wniosku o wpis na listę radców prawnych. Skarga KRRP została oddalona jako nieuzasadniona.
Zlecenie też się liczy
Sąd na koniec postanowił również rozstrzygnąć kwestię związaną z interpretowaniem terminu „zatrudnienie”. W tym obszarze orzeczenie też jest zgodne z argumentacją E.K., RPO i ministra sprawiedliwości. Wyjaśniono bowiem, że przepisy ustawy o radcach prawnych nie dają podstaw do zawężania rozumienia tego terminu jedynie w kontekście zatrudniania pracowniczego.
Orzeczenie WSA nie jest jeszcze prawomocne. Prezydium KRRP rozważa możliwość złożenia skargi kasacyjnej do Naczelnego Sądu Administracyjnego. – Prezydium stoi na stanowisku, że organy mają prawo samodzielnej oceny w toku postępowania wpisowego spełniania przez wnioskodawcę wskazanych w ustawie przesłanek. Postępowanie administracyjne w przedmiocie wpisu na listę radców prawnych jest całkowicie odrębne od kompetencji właściwego przewodniczącego komisji egzaminacyjnej lub ministra sprawiedliwości do formalnej oceny dokumentów przedłożonych przez wnioskodawcę na etapie dopuszczenia do egzaminu radcowskiego – mówi Leszek Korczak, wiceprezes Krajowej Rady Radców Prawnych.
Warto dodać, że w analogicznej sprawie WSA w Warszawie 6 czerwca 2018 r. oddalił kolejną skargę KRRP.
Wyrok WSA w Warszawie z 18 kwietnia 2018 r., sygn. akt VI SA/Wa 150/18. www.serwisy.gazetaprawna.pl/orzeczenia
Tagi:zawód, umowy śmieciowe, umowy, radca prawny
Radcowie akceptują koncepcję umów procesowych w postępowaniu cywilnym
Radca prawny powinien wiedzieć, co wpisuje do umowy z klientem
JakoTako(2018-06-19 12:26) Zgłoś naruszenie 122
W nawiązaniu do artykułu OIRP - wykazała się naprawdę nieznajomością prawa. Powstaje też pytanie, dlaczego prawnik zatrudniony w urzędzie przez cztery i więcej lat, na co dzień zajmujący tak szerokim spektrum prawa, że raczej w żadnej kancelarii nie spotkałby się z takim zakresem nie może się wpisać na listę radców prawnych bez egzaminu podobnie jak doktorzy nauk prawnych. Dla mnie jest to zupełne nieporozumienie.
leo(2018-06-19 17:16) Zgłoś naruszenie 82
Popieram pomysł. Ilość godzin praktyki prawniczej w urzędzie jest nieporównywalna z żadną aplikacją, an której patron da napisać proste pisemko, albo polizać znaczek i zanieść na pocztę. To, że prawnik nie może się wpisać na listę radców wprost, to jakieś nieporozumienie. No ale żyjemy w państwie kolesi.
radca prawny(2018-06-19 13:59) Zgłoś naruszenie 51
Z tym "szerokim spektrum prawa" w urzędzie, to bym tak nie szarżował ;-) p.s. pracowałem w urzędzie jako prawnik i też przystąpiłem do egzaminu bez odbywania aplikacji, więc "trochę" wiem na ten temat.
tak prawda(2018-06-20 10:34) Zgłoś naruszenie 61
Prawnicy pracujący w urzędzie powinni z automatu dostawać wpis na listę radców prawnych. W końcu przecież taka praca jest pracą radcy prawnego. Podobnie prawnicy wykonujący funkcje urzędnicze. Oni z kolei mają pracę zbliżoną do sędziów. Jedyna czasem różnica jest taka, że są bardziej związani przepisami. Dziwne jest to, że państwo tak nie szanuje swoich pracowników. Ludzie, którzy pracują dla państwa, są pniżani, traktowani jako gorszy gatunek prawników. Potem oczekuje się od nich lojalności, sprawności, poświęcenia. A ja się pytam: za co? Ani pieniądze, ani prestiż, ani szacunek pracodawcy-państwa.
mark(2018-06-20 10:46) Zgłoś naruszenie 31
Niestety, Państwo Polskie, na każdym kroku demonstruje pogardę dla prawników, którzy dla państwa pracują. Prawnika nie będącego członkiem korporacji, pracującego dla państwa traktuje się jako prawnika niższej kategorii. Wiele lat pracy dla państwa skutkuje tym, że prawnik po aplikacji u byle kogo jest traktowany przez państwo jak bożek, a prawnik pracujący dla państwa jak zero.
anna(2018-06-20 08:22) Zgłoś naruszenie 21
Komu, tak naprawdę, te korporacje są potrzebne?
sklepowa wsza(2018-06-19 10:28) Zgłoś naruszenie 02
Poda ktoś sygnaturę?
R-aptor(2018-06-19 20:58) Zgłoś naruszenie 33
Praca urzędnika prawnika - wymaga znacznie większej wiedzy prawnej niż w przypadku prywatnych radców prawnych. Urzędnik prawnik - to niekiedy dziesięciolecia specjalistycznej wiedzy prawniczej. Z resztą w urzędach bywają radcy prawni i kto tam pracował ten wie jaka z nich "pomoc" :)). Dlatego nie rozumiem, dlaczego państwo tak nie lubi swoich urzędników-prawników i takie bonusy daje członkom korporaci? Uważam, że urzędnicy-prawnicy powinni mieć takie same uprawnienia jak radcy prawni w zakresie pełnomocnictwa. Utrzymywanie fikcji w której magister-urzędnik pisze kasacje albo prowadzi całe sprawy,a podbija się mu na pismach radca prawny, który nie ma zielonego pojęcia o problematyce, której pismo dotyczy - to jawny absurd i marnowanie publicznych zasobów.
:)(2018-06-19 15:02) Zgłoś naruszenie 20
wystarczy przeczytać artykuł do końca (Wyrok WSA w Warszawie z 18 kwietnia 2018 r., sygn. akt VI SA/Wa 150/18)
E.K.(2018-07-16 10:38) Zgłoś naruszenie 00
jest na dole artykułu: IV SA/Wa 150/18

References: art. 25
 art. 25
 art. 25
 art. 24
 art. 25
 art. 25
 art. 8
 art. 25