Source: https://ebos.pl/zdaniem-sedziego/1093-udzielenie-pelnomocnictwa-na-podstawie-umowy-zlecenia.html
Timestamp: 2020-08-09 20:05:20+00:00

Document:
beatah napisał w dniu 03.07.2008 o godzinie 10:35:21 :
Wydaje się, że uchwała z 27 czerwca 2008 r. (sygn. akt III CZP 51/08) może być nowym spojrzeniem na stosownaia art. 87 k.p.c.
SN powiedział:
Umowa zlecenia stałego prowadzenia spraw i obsługi prawnej, obejmująca również reprezentowanie zleceniodawcy przed sądami, nie stanowi podstawy ustanowienia zleceniobiorcy pełnomocnikiem procesowym (art. 87 § 1 k.p.c.) w sprawie o pozbawienie zleceniodawcy prawa prowadzenia działalności gospodarczej oraz pełnienia funkcji (art. 373 ust. 1 ustawy z dnia 28 lutego 2003 r. - Prawo upadłościowe i naprawcze, Dz.U. Nr 60, poz. 535 ze zm.).
kudłaty napisał w dniu 03.07.2008 o godzinie 11:23:46 :
Nowym, to zależy jak gdzie. W mojej ocenie taka umowa nie stanowi podstawy do ustanowienia zleceniobiorcy pełnomocnikiem procesowym w żadnej kategorii spraw, konsekwentnie odmawiam dopuszczenia takich pełnomocników do udziału w sprawie, a sąd odwoławczy temu błogosławi. A do tego SN potrzeba było?
beatah napisał w dniu 03.07.2008 o godzinie 11:37:13 :
Widocznie tak, skoro SN odpowiedział na pytanie. Jak nie ma zagadnienie prawnego budzącego poważne wątpliwości, to SN nie odpowiada.
gilgamesz napisał w dniu 03.07.2008 o godzinie 11:45:05 :
Też tak robiliśmy przyjmując, że przedmiotem sprawy nie jest obsługa prawna a tylko taki jest zakres zlecenia (" ..jeżeli przedmiot sprawy wchodzi w zakres tego zlecenia ..art. 87 par. 1 ) natomiast żeby sprawy prowadzić (jak to wynikało z tego zlecenia) to trzeba spełniać przesłanki z 87 kpc
kudłaty napisał w dniu 03.07.2008 o godzinie 11:48:34 :
Jak nie ma zagadnienia prawnego budzącego poważne wątpliwości, to nikt nie pyta. U nas nikt nie pytał. Widać żyjemy na innym poziomie abstrakcji i nasze wnioskowania prawnicze w tut. okręgu są zbyt uproszczone.
beatah napisał w dniu 03.07.2008 o godzinie 12:02:11 :
Zwykle wątpliwości mają ci którzy więcej wiedzą.
uksc napisał w dniu 03.07.2008 o godzinie 14:22:21 :
Sprawa jak dla mnie jasna. Ale takie orzeczenia były już wcześniej też, nie chce mie się szukać ale cytowaliśmy je niedopuszczając ich do udziału w sprawie uznając, iż takie umowy stanowią obejście przepisów dotyczących pełnomocnictwa. Jeśli ktoś dopuszczał takich pseudopełnomocników to chyba nieważność postępowania się kłania.
beatah napisał w dniu 03.07.2008 o godzinie 14:34:39 :
Dokładnie. Niestety niektórym zdarza się dopuszczać skoro sprawa trafiła do sądu odwoławczego.
magda1311 napisał w dniu 04.07.2008 o godzinie 00:01:02 :
ja też, tzn. od kiedy jest ten przepis jeszcze nie zdarzyło mi się żadnego takiego pełnomocnictwa przyjąć. Bardzo byli zdziwieni, a niektórzy nawet się trochę obrażali, bo "inne sądy przyjmują". Wtedy ja byłam zdziwiona, o tak -
Chyba rzeczywiście początkowo jakoś bezkrytycznie część sądów takich pełnomocników dopuszczała.
kudłaty napisał w dniu 04.07.2008 o godzinie 10:56:06 :
Teraz nikt się nie przyzna, że dopuszczał
A u nas, no, hm... wątpliwości nie miał nikt, choć oczywiście zastanawialiśmy się kogo też miał na myśli ustawodawca w tym przepisie.
Ale że nie takich kolesi, co to zawierają umowę pt "umowa zlecenia - prawnik rodzinny" albo "umowa stałej obsługi prawnej wraz z zastępstwem sądowym" albo podobnie, to wątpliwości nie było. Widać u nas tych mądrzejszych nie ma
ubilexibi napisał w dniu 04.07.2008 o godzinie 11:26:42 :
U nas są ci mądrzejsi. Niestety.
K.p.c. określa dwie przesłanki: 1. stały stosunek zlecenia i 2. przedmiot sprawy musi wchodzić w zakres zlecenia. Jak umowa ma charakter stały (jest zawarta na czas nieokreślony albo na 10 lat) i sprawa mieści się w zakresie zlecenia, to wszystko jest o.k.
Wszystko pewnie zależy od konkretnej umowy i takim sformułowaniu jej przedmiotu, aby przedmiot sprawy mieścił się w zakresie zlecenia. Kilka razy nie dopuściłem takich pełnomocników, właśnie dlatego, że przedmiot sprawy nie mieścił się w zakresie zlecenia.
Ale niestety wielu dopuściłem, bo mieli niegłupie umowy.
beatah napisał w dniu 04.07.2008 o godzinie 11:29:42 :
Jak widać: nie ma co jednoznacznej odpowiedzi, a zlecenia są różne. I stąd zapewne jeden sąd dopuścił, a drugi miał wątpliwości i się spytał. A SN uznał, że zagadnienie jest wątpliwie, bo odpowiedział.
kudłaty napisał w dniu 04.07.2008 o godzinie 12:10:06 :
To ja proponuję, by dalszą dyskusję prowadzić ewentualnie na tle uzasadnienia orzeczenia SN, by dowiedzieć się, co też konkretnie wzbudziło takie wątpliwości.
A tak nawiasem mówiąc, jakby w każdym budzącym poważne wątpliwości przypadku pytać SN, to byśmy naprawdę rzadko orzekali. Dobrze, że to przywilej odwoławczych.
beatah napisał w dniu 04.07.2008 o godzinie 12:15:48 :
Gdyby sądy odwoławcze pytały SN co do każdego wątpliwego zagadnienia, to prawie wszystkie akta byłaby w SN. Zapewne także sędziowe odwoławczy nie mają na to czasu.
cin napisał w dniu 05.07.2008 o godzinie 09:10:58 :
Jeden raz dopuściłem takiego pełnomocnika, bo wszystkie przesłanki były spełnione. W pozostałych przypadkach odmawiałem.
Johnson napisał w dniu 08.07.2008 o godzinie 11:33:37 :
by dowiedzieć się, co też konkretnie wzbudziło takie wątpliwości.
To chyba wynika z tezy orzeczenia. Nie wynika z niej wcale jak tu prawie wszyscy sugerują że zleceniobiorca nigdy nie może być pełnomocnikiem. Z tezy wynika że chodzi tylko o konkretny rodzaj sprawy i proponuje nie rozszerzać. Chodzi zapewne o to co jest przedmiotem takiej sprawy o pozbawienie prawa wykonywania działalności gospodarczej.
Nie rozumiem też skąd u was taki opór - takie mam wrażenie - by ludzi nie mieli za pełnomocników innych osób niż adwokat czy radca prawny.
Ja tam takich pełnomocników lubię: zazwyczaj można się pośmiać i sprawę szybciej skończyć.
kzawislak napisał w dniu 08.07.2008 o godzinie 12:46:08 :
ja mam inne doświadczenia... strasznie gmatwali mi sprawy różnymi kosmicznymi wnioskami
... no i się wydało, że dopuiściłam takich pełnomocników do udziału w sprawie ale słowo, że wyjątkowo
kudłaty napisał w dniu 09.07.2008 o godzinie 01:01:34 :
Opór we mnie stąd, że moim zdaniem przepis nie pozwala na bycie pełnomocnikami w przypadku osób, które nie są radcami prawnymi lub adwokatami z wyjątkiem ściśle limitowanych przypadków. Przypadek który rozważamy, to nic innego jak ordynarne obejście prawa. Postępowanie z udziałem takiego pełnomocnika dotknięte jest nieważnością.
To w sferze argumentów jurydycznych. Ale powtórzę - poczytajmy uzasadnienie, i wtedy będziemy wiedzieli, co też SN powiedział.
Opór także dlatego, że wiedza takich pełnomocników i ich kwalifikacje - we wszystkich przypadkach które dotąd się mnie przydarzyły (mówię o treści pozwów złożonych przez nich, o pisanych później ich ręką dla stron pismach - co strony wprost przecież mówią: "wysoki sądzie, ale to mój prawnik napisał" nie nadawały się nawet do racjonalnej krytyki. Dla mnie to jest najzwyczajniej w świecie partactwo, tępię takie partactwo w każdej innej sferze życia, więc nie rozumiem dlaczego miałby mi się podobać fakt wyłudzania pieniędzy od ludzi za partactwo w sferze pomocy prawnej. Najzwyczajniej w świecie nie lubię spoglądać, jak strona jest robiona w bambuko za swoje własne pieniądze i przegrywa proces z powodu takiego partactwa, bo on jest kontradyktoryjny, ten proces cywilny, więc od takiego partacza nieco zależy. Johnsonowi się robie śmiesznie, a mnie się poczucie estetyki narusza. Nie żebym tam był znowu taki czuły, ale...
Co nie oznacza, że uważam, że wpis na listę adwokatów czy radców czyni z partacza geniusza. Odsetek partaczy jest tam jednak znacząco mniejszy.
Nie przez doradców prawnych wiedzie droga. Potrzeba systemowych rozwiązań pozwalających na otwarcie dostępu do korporacji i systemowych rozwiązań w celu weryfikacji kwalifikacji ich członków. Nasze państwo jest wciąż na etapie wczesnosocjalistycznej daleko posuniętej ingerencji w wolność gospodarczą i reglamentuje tak wiele sfer życia, że akurat z reglamentacji tej sfery nie musi rezygnować.
Johnson napisał w dniu 09.07.2008 o godzinie 07:33:48 :
Dla mnie to jest najzwyczajniej w świecie partactwo, tępię takie partactwo w każdej innej sferze życia, więc nie rozumiem dlaczego miałby mi się podobać fakt wyłudzania pieniędzy od ludzi za partactwo w sferze pomocy prawnej.
Najzwyczajniej w świecie nie lubię spoglądać, jak strona jest robiona w bambuko za swoje własne pieniądze i przegrywa proces z powodu takiego partactwa, bo on jest kontradyktoryjny, ten proces cywilny, więc od takiego partacza nieco zależy.
Dobra, to powiedz jeszcze jak tępisz adwokatów i radców &quotartaczy". Tylko nie mów że takich nie ma. Niektórzy są gorsi od tych co biorą zlecenia. Oni też wyłudzają pieniądze.
Ludzie mają rozum i niech z niego korzystają.
ubilexibi napisał w dniu 09.07.2008 o godzinie 08:28:36 :
Przypadek który rozważamy, to nic innego jak ordynarne obejście prawa. Postępowanie z udziałem takiego pełnomocnika dotknięte jest nieważnością.
Można ten argument równie dobrze odwrócić. Niedopuszczenie do działania w sprawie należycie umocowanego pełnomocnika podejrzanie pachnie pozbawieniem możności obrony, a więc również nieważnością. Zalecana jest więc ostrożność.
Jeżeli taka umowa jest zawarta w celu obejścia przepisów prawa, to oczywiście jest nieważna i osoba tak nie może być pełnomocnikiem. Na czym jednak polega to obejście prawa? Ustawa nie zabrania przecież zawierania takich umów wyłącznie w celu występowania przed sądem Trudno też taki zakaz wyinterpretować z innych przepisów.
Nasze państwo jest wciąż na etapie wczesnosocjalistycznej daleko posuniętej ingerencji w wolność gospodarczą
Wnoszę z tej tezy, że kudłaty jest zwolennikiem liberalnej koncepcji wolności. Dlaczego jednak odmawia ludziom dokonywania wolnego wyboru i ponoszenia jego konsekwencji? To również jest aspekt wolności. Strona ma wybór: może ustanowić pełnomocnikiem adwokata albo ,,zleceniobiorcę". Niejednokrotnie za porównywalne pieniądze. Dlaczego ludziom odmawiać takiego prawa?
Co do profesjonalizmu. Przepis art. 87 k.p.c. na ten temat milczy. Co więcej pozwala na ustanowienie swoim pełnomocnikiem brata - idiotę albo współuczestnika - kretyna. I wszystko jest ok.
Tak na marginesie uważam, że art. 87 k.p.c. powinien brzmieć: Pełnomocnikiem może być każda osoba fizyczna mająca pełną zdolność do czynności prawnych. I już.
magda1311 napisał w dniu 09.07.2008 o godzinie 09:42:14 :
zgadzam się z kudłatym, że takie umowy to obejście prawa. I myślę, że cała rzecz się opiera na tych magicznych słowach "... jeżeli przedmiot sprawy wchodzi w zakres tego zlecenia". SN to wyjaśniał w orzeczeniach dotyczących tego przepisu przed 1 lipca 1996 i SA w Warszawie w wyroku z 7 lutego 2006 - materiał wszczętej sprawy cywilnej od strony przedmiotu ma być objęty stałym stosunkiem zobowiązaniowym zlecenia. Przedmiot zobowiązania w ramach takiej więzi prawnej nie może ograniczać się jedynie do pełnienia zastępstwa w postępowaniach sądowych, gdyż prowadziłoby to do obejścia przepisów kodeksu postępowania cywilnego wyznaczających krąg podmiotowy osób, mogących występować w charakterze pełnomocników procesowych.
Mnie to przekonuje. A co do pozbawienia możności obrony, jeżeli się takiego pełnomocnika nie dopuści to gdy przychodzi taki niby - pełnomocnik na rozprawę ze stroną, po wydaniu postanowienia o odmowie dopuszczenia, można pouczyć stronę o treści art. 87, kogo może ustanowić pełnomocnikiem. Jeżeli chce, można odroczyć rozprawę aż sobie poszuka pełnomocnika, a jeżeli chce sama występować, to proszę bardzo. Nie widzę tu pozbawienia możliości obrony. Poza tym o czynnościach procesowych można pouczać na podstawie 5 kpc
kudłaty napisał w dniu 09.07.2008 o godzinie 10:58:54 :
A jednak Koledzy i Koleżanki chcą dyskutować.
Objaśniam zatem:
uważam, że państwo powinno się na coś zdecydować; czyli, jeżeli w ogóle dokonuje reglamentacji w jakiejś sferze, to w pierwszej kolejności tam gdzie jest to uzasadnione jakimiś szczególnymi okolicznościami; czyli tam, gdzie brak reglamentacji może mieć daleko posunięte konsekwencje; na tej zasadzie jestem w stanie zaakceptować reglamentację świadczenia pomocy lekarskiej, która wymaga szczególnych kwalifikacji (znaczy, trzeba być lekarzem) i reglamentację świadczenia pomocy prawnej;
nasz ustawodawca jest na etapie wczesnosocjalistycznym, to znaczy stara się reglamentować wszelkie sfery życia, usiłuje przywrócić do życia dyplomy rzemieślnicze jako warunek wykonywania zawodu, planuje zrzeszyć w korporacje higienistki stomatologiczne i dietetyków - z całym szacunkiem dla tych zawodów...
jeśli intencją ustawodawcy byłaby deregulacja reglamentacji świadczenia pomocy prawnej, to by to wyraźnie napisał tak, jak ty to - Ubi - proponujesz; ja, notabene, nie mam nic przeciwko temu, tylko niech to ustawodawca wyraźnie napisze. A nie napisał tego. Jeśli jednak decyduje się na jakąkolwiek reglamentację, to trzeba te przepisy interpretować konsekwentnie.
Zgadzam się z tym, że nieuzasadniona odmowa dopuszczenia pełnomocnika do udziału w sprawie może być przyczyną nieważności postępowania. Ale - jak zalecasz ostrożność, to że tak się zapytam - jak się zabezpieczyć? Trochę w ciąży być nie można i na coś się trzeba zdecydować. Tu w każdym przypadku grozi nieważność, jak popełnisz błąd.
Obejście prawa: gdyby ustawa zabraniała zawierania takich umów w celu występowania wyłącznie przed sądem, to mielibyśmy do czynienia z bezwzględną nieważnością z powodu sprzeczności z ustawą, a nie z obejściem prawa.
Doradcy prawni świadczący tego rodzaju usługi i zawierający umowy dotyczące stałej obsługi prawnej, stałego świadczenia pomocy prawnej, bycia prawnikiem rodzinnym etc etc zawierają takie umowy po to, by z pominięciem przynależności do korporacji móc de facto na podobnych - jak sam piszesz - zasadach, świadczyć &quotrofesjonalnie" pomoc prawną.
Co do profesjonalizmu: gdybyś przeczytał uważnie poprzedni mój post, zauważyłbyś pewną istotną dystynkcję. Napisałem wyraźnie dlaczego takich pełnomocników nie dopuszczam: bo nie pozwala na to przepis art. 87 kpc. Oraz odpowiedziałem na pytanie Johnsona, co jeszcze oprócz tego mam przeciwko takim pełnomocnikom i dlaczego ich nie bardzo lubię. Nie odwoływałem się do profesjonalizmu jako kryterium z art. 87 kpc i myślałem, że jest to jasne. Johnson pytał, co mi się w nich nie podoba, to napisałem, co mi się w nich nie podoba. To samo nie podoba mi się w nędznych radcach i adwokatach, ale to też napisałem.
a czy ja napisałem, że ja tępię pełnomocników partaczy nie będących adwokatami lub radcami? Też zalecam uważniejszą lekturę.
Ja Tobie odpowiedziałem, dlaczego ich nie lubię; ja ich nie dopuszczam do udziału w sprawie, bo nie pozwala na to art. 87 kpc - patrz wyżej. Nie tępię ich, bo sąd nie jest od tego żeby cokolwiek tępić, przynajmniej nie w procedurze cywilnej
A radców i adwokatów partaczy nie tępię - bo - patrz wyżej. Zdarza się natomiast, że nie przyznaję im - tym z urzędu - wynagrodzenia, jeśli mają je dostać ze Skarbu Państwa, z powodu beznadziejności ich działań. Szczegółowo uzasadniam swe orzeczenia w taki sposób, by strona również wiedziała - by do strony również dotarło, że radca lub adwokat dał popis - punktuję błędy (nie odnosząc tego rzecz jasna do pełnomocnika, ale staram się robić to tak, by strona miała świadomość tego, kto zawalił). Tępię partaczy w innych sferach życia - tam gdzie sam mam okazję się na nich prywatnie natknąć.
Ja celowo nie pisałem, kilka razy powtarzając - poczekajmy na uzasadnienie orzeczenia SN żeby się dowiedzieć, cóż za wicher zmian wniosło ono, jaka jest moja - oczywista moim zdaniem - interpretacja przepisu art. 87 kpc w tym zakresie. Bo odnoszę wrażenie, że dyskutanci cały czas piszą, jak robimy i jak uważamy że powinno być, bez odniesienia do analizy treści przepisu. Skoro intencją autorki wątku było spojrzenie na ten przepis w kontekście orzeczenia SN, no to warto poczekać.
No ale, skoro tak w ogóle warto rozmawiać, to jednak napiszę - choć już właściwie wyręczyła mnie magda1311: to materia sprawy ma być objęta stosunkiem zlecenia, czyli materia sprawy ma być przedmiotem stosunku zlecenia, a nie dokonywanie czynności procesowych w sprawie o danej materii, nie reprezentacja w sprawie o danej materii czy w kategorii spraw o danej materii.
Jak dla mnie, bez wątpliwości , choćby nawet jeszcze kilka osób zwróciło mi uwagę, że wątpią mądrzejsi, a jasne jest wszystko dla głupców. To ostatnie, to nie do Ciebie, Ubi
ubilexibi napisał w dniu 09.07.2008 o godzinie 17:22:40 :
To ja poproszę o przykład, jak Waszym zdaniem powinna być sformułowana umowa zlecenia, aby przedmiot sprawy mieścił się w ramach zlecenia. Bo rozumiem, że nie można napisać ,,do prowadzenia wszystkich spraw zleceniodawcy", bo przedmiotem sprawy nie jest ,,prowadzenie sprawy".
[ Dodano: Sro Lip 09, 2008 5:23 pm ]
Swoją drogą ,,W umowach należy raczej badać, jaki był zgodny zamiar stron i cel umowy, aniżeli opierać się na jej dosłownym brzmieniu".
kudłaty napisał w dniu 10.07.2008 o godzinie 00:15:15 :
No właśnie rzecz w tym, że to nie powinna być umowa sformułowana wyłącznie w celu prowadzenia sprawy sądowej, lecz stosunek zlecenia którego to przedmiotem jest objęta materia sprawy. Na przykład: stały stosunek zlecenia polegający na zawieraniu w imieniu właściciela nieruchomości umów najmu lokali w tej nieruchomości i pobieraniu czynszu najmu. W oparciu o taki stosunek najmu zleceniobiorca mógłby również w ramach udzielonego pełnomocnictwa reprezentować zleceniodawcę. Ten przykład mieściłby się notabene chyba również w granicach stałego zarządu majątkiem strony?
Ja także widziałem umowę, na podstawie której taki pseudoprofesjonalista zobowiązał się do "sprawowania zarządu interesami strony". O tak wprost przepisane z przepisu. I co - dopuścić?
ubilexibi napisał w dniu 10.07.2008 o godzinie 08:14:26 :
A co nie dopuścić? Uznając, że przedmiotem sprawy nie są ,,interesy strony"? Mając na uwadze treść art. 65 § 2 k.c.?
beatah napisał w dniu 10.07.2008 o godzinie 08:53:20 :
Dokładnie tak. Tylko taka umowa może stanowić podstawę udzielenie pełnomocnictwa.
kudłaty napisał w dniu 10.07.2008 o godzinie 14:25:41 :
Hm: a czemu zakładasz, że pytający założył, że nie dopuścić?
Toż pytam: kto pyta nie błądzi
kubalit napisał w dniu 11.07.2008 o godzinie 09:54:30 :
Stały stosunek zlecenia (w rozumieniu przepisu art. 87 par. 1 k.p.c.) traktowałbym jako stosunek wykreowany umową zlecenia lub umową, do której stosuje się przepisy o umowie zlecenia (np. na podstawie art. 750 k.c.). Przedmiotem umowy muszą być zatem pewne prawa i obowiązki materialnoprawne, np. dokonywanie za dającego zlecenie czynności cywilnoprawnych (art. 734 par. 1 k.c.), świadczenie na jego rzecz określonych usług. Celem takiej umowy musi być wykonywanie przez zleceniobiorcę określonych obowiązków o charakterze materialnoprawnym, a nie reprezentowanie go w sądzie w określonej kategorii spraw. Jeżeli w związku z realizacją przedmiotu umowy pojawi się spór między dającym zlecenie i osobą trzecią, wówczas zleceniobiorca może na podstawi art. 87 par. 1 k.p.c. reprezentować dającego zlecenie w postępowaniu sądowym. Reprezentowanie w postępowaniu sądowym dającego zlecenie musi jednak mieć miejsce jedynie &quotrzy okazji" wykonywania takiej umowy, a nie stanowić jej istotę, esencję.
A na deser, cytacik
Komentarz do art.87 kodeksu postępowania cywilnego, [w Bodio J., Demendecki T., Jakubecki A., Marcewicz O., Telenga P., Wójcik M.P., Kodeks postępowania cywilnego. Komentarz, Oficyna, 2008, wyd. III.
Stan prawny: 2008.03.01
1. Przepis wymienia osoby, które mogą być zastępcą strony (pełnomocnikiem procesowym sensu largo) w postępowaniu cywilnym. Pełnomocnikiem może być także osoba prawna, co może być aktualne przy współuczestnictwie w sporze, osobie sprawującej zarząd majątkiem lub interesami strony (por. uchwała składu siedmiu sędziów SN - zasada prawna z dnia 23 września 1963 r., III CO 42/63, OSNC 1965, nr 2, poz. 22) oraz w przypadku pełnomocnika przedsiębiorcy zagranicznego, o którym mowa w art. 4798. W postępowaniu nieprocesowym, na podstawie stosowanego odpowiednio art. 87 § 1 w zw. z art. 13 § 2 pełnomocnikiem uczestnika może być także inny uczestnik. Ponadto pełnomocnikami mogą być osoby wymienione w art. 465 § 1, art. 4798, 47929, 47951, 479 62, 479 73 i 6915.
Sądzić należy, że za "osobę pozostającą w stosunku zlecenia" można uznać nie tylko przyjmującego zlecenie na podstawie umowy zlecenia (art. 734 § 1 k.c.), ale także na podstawie innych umów o świadczenie usług, do których przepisy o umowie zlecenia stosuje się odpowiednio ( art. 750 k.c.). Za daleko idący wydaje się wniosek, że ustawodawca do kategorii pełnomocników zamierzał zaliczyć osoby związane z mocodawcą stosunkiem prawnym zawiązanym na podstawie nazwanej umowy cywilnej, do którego odpowiednio stosuje się przepisy o umowie zlecenia (np. umowa spedycji - por. art. 796 k.c.). Zdaniem judykatury umowa stałego stosunku zlecenia, obejmująca jedynie reprezentowanie interesów majątkowych zleceniodawcy przed sądami i organami administracji, nie może stanowić podstawy pełnomocnictwa procesowego udzielonego zleceniobiorcy przez zleceniodawcę (uchwała SN z dnia 21 lutego 1992 r., III CZP 4/92, Wokanda 1992, nr 6, s. 4), w szczególności zlecenie prowadzenia w sądzie rejonowym konkretnej sprawy sądowej nie stanowi nawiązania między zleceniodawcą a zleceniobiorcą "stałego" stosunku zlecenia w rozumieniu art. 87 § 1 (uchwała SN z dnia 10 kwietnia 1994 r., I PZP 21/94, OSNP 1994, nr 4, poz. 68).
A na dokładkę, drugi
LEX/el 2005
Komentarz do art.87 kodeksu postępowania cywilnego (Dz.U.64.43.296), [w M. Wyrwiński, Komentarz do ustawy z dnia 2 lipca 2004 r. o zmianie ustawy - Kodeks postępowania cywilnego oraz niektórych innych ustaw (Dz.U.04.172.1804).
Stan prawny: 2005.01.01
1. Zmiana dokonana w przepisie art. 87 § 1 k.p.c. stanowi przywrócenie brzmienia tego przepisu sprzed dnia 1 lipca 1996 r. Można w związku z tym przyjąć, że ponownie staną się aktualne poglądy wyrażone w orzecznictwie i piśmiennictwie na podstawie ówczesnego brzemienia przepisu.
2. Na mocy znowelizowanego przepisu zakres podmiotów, którym może być udzielone pełnomocnictwo procesowe został rozszerzony o osoby sprawujące zarząd majątkiem lub interesami strony oraz osoby pozostające w stałym stosunku zlecenia, jeżeli przedmiot sprawy wchodzi w zakres tego zlecenia. Na podstawie stanu prawnego obowiązującego do dnia 1 lipca 1996 r. w orzecznictwie pojawił się pogląd, zgodnie z którym "nie można posługiwać się nazwą «stały stosunek zlecenia» dla obejścia przepisów ściśle określających, kto może zajmować się zawodowo zastępstwem stron przed sądem. Stały stosunek zlecenia musi dotyczyć zarządu całym majątkiem lub interesami strony, z którego to zarządu może dopiero wypłynąć określona konkretna sprawa wymagająca reprezentowania strony przed sądem" [ wyrok NSA w Warszawie z dnia 8 maja 1992 r., II SA 112/92, Wspólnota 1993, nr 14, potwierdzony następnie w postanowieniu z dnia NSA w Łodzi z dnia 19 grudnia 1994 r., SA/Łd 1297/94]. Wydaje się jednak, że literalna wykładania przepisu nie daje podstaw do przyjęcia zaprezentowanego stanowiska. Spójnik "oraz" łączący dwie kategorie podmiotów wskazuje na alternatywę, a nie koniunkcję (osoba sprawująca zarząd majątkiem lub interesami strony oraz osoba pozostająca ze stroną w stałym stosunku zlecenia, jeżeli przedmiot sprawy wchodzi w zakres tego zlecenia). Dlatego należy uznać, że wystarczające jest spełnienie jednej z dwu alternatywnych przesłanek, aby dany podmiot mógł pełnić funkcje pełnomocnika procesowego strony. Należy jednak podkreślić, że rozszerzony zakres przepisu nie może prowadzić do obchodzenia prawa, na co zwracano uwagę w orzecznictwie: "umowa stałego stosunku zlecenia, obejmująca jedynie reprezentowanie interesów majątkowych zleceniodawcy przed sądami i organami administracji, nie może stanowić podstawy pełnomocnictwa procesowego udzielonego zleceniobiorcy przez zleceniodawcę (art. 87 § 1 k.p.c.) [tak uchwała SN z dnia 21 lutego 1992 r., III CZP 4/92, Wokanda 1992, nr 6, podobnie uchwała SN z dnia 10 maja 1994 r., I PZP 21/94, OSNP 1994, nr 4, poz. 68].

References: art. 87
 art. 87
 art. 87
 art. 87
 art. 87
 art. 87
 art. 87
 art. 87
 art. 65
 art. 87
 art. 750
 art. 87
 art.87
 art. 4798
 art. 87
 art. 13
 art. 465
 art. 4798
 art. 750
 art. 796
 art. 87
 art.87
 art. 87