Source: http://doczz.pl/doc/1004800/czerwiec---lodzkie
Timestamp: 2018-10-21 13:16:59+00:00

Document:
Czerwiec - lodzkie
ISSN 1640-9337
Nr 6 (107) czerwiec 2010
„Markę tworzą ludzie”
Śladami majora
W tym roku przypada 70. rocznica śmierci majora
Henryka Dobrzańskiego,
którego tragiczne losy związane są z ziemią łódzką
Badanie dotyczy czytelnictwa Pisma Samorządowego Województwa Łódzkiego „Ziemia Łódzka”.
Ma ono charakter anonimowy, dlatego prosimy o szczere odpowiedzi. Uzyskane w ten sposób
informacje od Czytelników zostaną opracowane w formie zbiorczych zestawień statystycznych
i staną się pomocne w dalszym redagowaniu czasopisma.
Ankieta znajduje się do wypełnienia na stronie internetowej:
1. Jak często czyta Pani/Pan „Ziemię Łódzką” ?
Mniej więcej sześć razy w roku
Sporadycznie, tzn. 1-2 numery w roku
2. Który z tematów publikowanych w „Ziemi Łódzkiej” czyta Pani/
Pan najchętniej? (można wskazać więcej niż jedną odpowiedź)
Tematy rocznicowe (historia regionu lub Polski)
Tematy poświęcone kulturze i sztuce
Tematy związane z funkcjonowaniem samorządu
Informacje pochodzące z regionalnego
Biura Województwa Łódzkiego w Brukseli
„Samorząd przed sądem” – sprawy sporne,
związane z realizacją uchwał samorządów
Zwyczaje i obyczaje mieszkańców regionu Łódzkiego
Sylwetki ludzi sławnych
Zapomniane zakątki regionu Łódzkiego
3. Czy są tematy, których w ogóle Pani/Pan nie czyta?
Tak (przejść do pytania 5)
4. Jakie to są tematy?
5. Czy w „Ziemi Łódzkiej” brakuje jakichś tematów?
Tak (przejść do pytania 6)
6. Jakie tematy powinny znaleźć się w „ZŁ”?
7. Czy podoba się Pani/Panu szata graficzna czasopisma?
Raczej mi się podoba
8. Czy sposób prezentacji tematów jest wyczerpujący?
Wszystkie tematy opisywane są w sposób wyczerpujący
Część tematów opisywana jest w sposób wyczerpujący,
a niektóre powierzchownie
Tylko niektóre tematy opisane są w sposób wyczerpujący
9. Czy pracuje Pani/Pan jako:
Pracownik samorządu
Osoba zatrudniona w innym sektorze
10. W którym roku urodził/a się Pan/Pani?
11. Jakie ma Pani/Pan wykształcenie?
Dziękujemy za wypełnienie ankiety. Redakcja „Ziemi Łódzkiej”
Złote Ekslibrisy rozdane
W uznaniu za dobrą pracę
Sieradz ma najlepszych...
Jestem średniodystansowcem
Umieć słuchać ludzi
Z prac sejmiku:
Powódź zdominowała sesję
Orliki na półmetku
Głaz 2010 już za nami...
„Demon” Hubala
Z prac zarządu:
Wiedza, czyli postęp
Samorząd przed sądem
Zelowskie „Razem”
Wiedeńskie meble z Radomska
Kolorysta z Tomaszowa
Nasz kronikarz
Widzew wrócił na swoje miejsce
90-051 Łódź, al. Piłsudskiego 8, pok. 1205
tel. (042) 663 34 77, 663 35 03
Przewodniczący - Marek Grynkiewicz
Sekretarz - Irena Nowacka
Członkowie rady - Andrzej Chowis,
Włodzimierz Mieczkowski
Anna Szymanek-Juźwin
Redakcja nie zwraca niezamówionych tekstów
i zastrzega sobie prawo ich skracania i redagowania.
Opracowanie graficzne, skład, druk:
Arch. Urzędu Marszałkowskiego w Łodzi,
arch. Sejmiku Województwa Łódzkiego, arch. Muzeum
Regionalne w Opocznie, arch. Wojewódzkiej i Miejskiej
Biblioteki im. Marszałka J. Piłsudskiego, arch. Urzędu
Gminy Galewice, arch. Urzędu Miasta i Gminy Błaszki
Piękne nasze Łódzkie...
1965 roku Federico Fellini nakręcił film
„Giulietta i duchy”.
Opowiada on o kobiecie, która po latach poświęconych ukochanemu mężczyźnie
nagle odkrywa, że mąż ją zdradza. Pod
wpływem tego smutnego doświadczenia
Giuliettę ogarnia przerażenie, pojawiają się dziwne wizje, a niesamowite postacie uosabiają jej stany lękowe. Wtedy rozpoczyna się drugie życie Giulietty, przez poznanie prawdy próbuje lepiej
A kim jest ten niegodny jej miłości
Nowatorstwo filmu polega nie tylko na
tym, że był to pierwszy pełnometrażowy
kolorowy obraz Felliniego, ale także na
tym, że bodajże po raz pierwszy na ekranie pojawia się postać kreująca rzeczywistość w specyficzny sposób.
- Kim jest twój mąż, jaki zawód uprawia,
prawie wcale nie ma go w domu?
- Jest kimś w rodzaju impresaria, specjalistą od zwiększania popularności aktorów, piosenkarzy, polityków…
- A tak dokładnie, czym się zajmuje?
- Spotyka się z ludźmi bogatymi i organizuje im spotkania, przyjęcia, bale…
- Ale czy to jest jakiś zawód, czy można
z tego żyć?
- Zawód raczej nie, może zajęcie… Ale
żyje mu się dobrze.
Być może koloryzuję, ale tak mniej więcej przebiega dialog między zhańbioną,
niepracującą kobietą a jej przyjaciółkami, które w trudnej sytuacji zawsze stać
na słowo pocieszenia.
Ja w Bronisławowie na warsztatach promocyjnych nie byłem, miodu ani wina
nie piłem, ale ci co byli i przeżyli, mówią, że było warto (str. 2). The show
Piękne nasze
w promocji miast i regionów,
kreowanie marki, PR terytorialny w czerni i bieli – to niektóre
z tematów, podejmowanych
podczas IV Forum Promocji
średniodystansowcem
Przeobrażenia zachodzące
teraz w gminach, miastach
i miasteczkach są ogromne.
Tempo tych zmian jest
zadziwiające. To tak, jak
byśmy przesiedli się
z dorożki do pociągu.
Dobry samorządowiec to
człowiek, który zna swój
teren działania, utożsamia
się z jego problemami, jest
otwarty na ludzi.
W nr 5/106/2010 na
stronach 12-13 „Ziemi Łódzkiej” zamieściliśmy artykuł Jarosława
Petrowicza „Czynić dobro”. Nazwisko autora
nie zmieściło się w całości, za co przeprasza
ykorzystanie mediów
społecznościowych w
promocji miast i regionów oraz w kontaktach z mieszkańcami,
kreowanie marki, PR terytorialny w czerni i bieli – to niektóre z tematów, podejmowanych podczas IV Forum Promocji Województwa Łódzkiego, odbywającego się
10 i 11 czerwca w Bronisławowie nad Zalewem Sulejowskim. Samorządowców i
praktyków od spraw promocji do dyskusji
zaprosił marszałek województwa łódzkiego Włodzimierz Fisiak.
Razem z marszałkiem otwarcia forum dokonał przewodniczący sejmiku województwa łódzkiego Marek Mazur. W obradach
brali również udział wicemarszałek Witold Stępień oraz członek zarządu Dariusz
Klimczak.
Tematem przewodnim dwudniowego spotkania było hasło „Markę tworzą ludzie”.
Stanowiło osnowę wszystkich prezentacji
i warsztatów adresowanych do około 300
uczestników promocyjnego wydarzenia.
Długo komentowanym w kuluarach forum, było wystąpienie prof. Rafała Ohme
nad odbiorem reklam przez ludzki umysł.
Interesującym wątkiem forum była debata
prowadzona przez red. Jacka Grudnia na
kanwie popularnego programu telewizyjnego „Kocham Łódzkie”. W audycji, realizowanej od 2007 roku, brały udział m.in.
najpiękniejsze Polki rodem z Łódzkiego
(Barbara Tatara, Karina WojciechowskaWieczorek), aktorzy (Zbigniew Zamachowski), artyści (Wojciech Siudmak), a także
himalaista Piotr Pustelnik oraz abp Władysław Ziółek.
Debatę rozpoczął i podsumował marszałek Włodzimierz Fisiak, podkreślając, że
w czasie kolejnych, organizowanych przez
samorząd województwa łódzkiego spotkań
na temat promocji, wciąż na nowo odkrywamy nasz region, dostrzegając, jak wiele ma on do zaoferowania mieszkańcom i
Burmistrz Łasku Gabriel Szkudlarek przypomniał, iż miasto to, za sprawą prymasa
Jana Łaskiego, zawsze historią się szczyciło i jej kultywowaniu zamierza pozostawać
wierne, m.in. poprzez renowację kolegiaty
i stworzenie ośrodka myśli renesansowej.
Uczestnicy forum promocji w Bronisławowie
Prezydent Bełchatowa Marek Chrzanowski nie musiał przypominać, jak miasto
wypromowało się poprzez sport. Kontynuacją tego jest pomysł na siatkarską aleję gwiazd, której otwarcie zaplanowano na
14 sierpnia. Poprzez sport zamierza również zaistnieć na arenie międzynarodowej
Kutno, „najbardziej amerykańskie” pod
tym względem miasto w regionie, jak podkreślał wiceprezydent Kutna Jacek Boczkaja, stolica polskiego baseballu i softballu.
Z kolei dla Łęczycy mistrz Boruta, którego kolekcja „rogatych wizerunków” uchodzi za największą w Europie – to już dziś
za mało. Wiceburmistrz Krystyna Pawlak
do promocyjnej puli dorzuciła postać Benedykta Polaka, polskiego mnicha, wysłannika papieża, który w XIII wieku z Łęczycy wyruszył do ówczesnego mongolskiego
Uczestniczka pierwszego programu z serii
„Kocham Łódzkie” – Miss Polonia z 1991
r. Karina Wojciechowska-Wieczorek, zapowiadając swą książkę o Piotrkowskiej, zaoferowała dobre kontakty ze wszystkimi
dotychczasowymi miss przy organizacji w
stolicy regionu „zjazdów najpiękniejszych
Polek”.
Możliwości promowania „małych ojczyzn”,
wzbogacone o przykłady sukcesów i błędów, zaprezentowali specjaliści Barbara
Labudda i Adam Łaszyn, mówiąc „O PR terytorialnym w czerni i bieli”.
Dzień drugi poświęcono m.in. na prezentację możliwości wykorzystania mediów społecznościowych w promocji miast i regionów, kontaktach z mieszkańcami. Fachowcem w tej dziedzinie okazał się Dominik
Kaznowski, współtwórca Naszej Klasy, która wychodzi ze „szkolnych opłotków”, sterując w stronę portalu ogólnospołecznego.
Mniej oficjalną część spotkania rozpoczęto od poloneza, w którym tradycyjne wersy: „Piękna nasza Polska cała, piękna, żyzna i wspaniała…”, łatwo przemieniały się
podświadomie w „Piękne nasze Łódzkie
całe…”. Dlatego na zakończenie forum dyrektor Departamentu Promocji i Współpracy Zagranicznej Barbara Woźniak z przekonaniem mogła uznać spotkanie za bardzo pożyteczne, zapraszając na kolejne, już
Piękne nasze Łódzkie…
Nagroda wydawnicza Złoty Ekslibris przyznawana
jest corocznie przez Wojewódzką i Miejską Bibliotekę
Publiczną im. Marszałka J. Piłsudskiego w Łodzi za najlepsze
wydawnictwo książkowe i albumowe poświęcone Łodzi
i województwu łódzkiemu. Publikacje nagrodzono w czterech
kategoriach. Po raz pierwszy przyznano również Super Ekslibris
książka o Łodzi nagrodzono
„Europa według Auschwitz:
Litzmannstadt Getto”, której autorem jest Marek
Miller. Książkę wydało Państwowe Muzeum Auschwitz-Birkenau. Publikacja
jest żywą monografią getta łódzkiego,
złożoną z relacji i wspomnień mieszkańców tej dzielnicy od lat przedwojennych
do czasów powojennych. W komentarzu
do werdyktu jury Barbara Czajka, dyrektor biblioteki im. Piłsudskiego w Łodzi,
napisała o tej książce, że sięgną po nią
„nie tylko osoby pamiętające ten czas,
ale także wielu młodych czytelników, poszukujących odpowiedzi na podstawowe
pytania o siłę i słabości istoty ludzkiej,
zachowania w sytuacjach ekstremalnych
zagrożeń i potrzebę zachowania pamięci
o ofiarach holokaustu”.
W kategorii najlepsze wydawnictwo albumowe o Łodzi nagrodzona została publikacja „Księga fabryk Łodzi” autorstwa
Jacka Kusińskiego, Ryszarda Bonisławskiego i Macieja Janika. Jacek Kusiński
jest również wydawcą albumu.
Pretekstem do opowiedzenia historii
łódzkich fabryk są fotografie wykonane przez Jacka Kusińskiego, w większości zrobione w trakcie podniebnych sesji
zdjęciowych z samolotu Cessna. Książ-
ka opowiada historie pojedynczych budynków i całych kompleksów fabrycznych, które mają za sobą czasy wzlotów
i upadków. Pocieszające jest, jak mówił
na rozdaniu nagród autor fotografii, że
w ostatnich latach, na fali mody na lofty, część starej fabrycznej Łodzi otrzymała szansę na kolejną młodość. Ta pozytywna tendencja cieszy tym bardziej,
że przecież właśnie fabryczna architektura przez lata nadawała charakter miastu, stanowiąc nieme świadectwo skomplikowanej historii Łodzi.
W kategorii najlepsza książka o ziemi
łódzkiej nagrodzono „Monografię gminy Czarnożyły” pod redakcją Zdzisława
Włodarczyka. Książkę wydał Urząd Gminy w Czarnożyłach.
W kategorii najlepsze wydawnictwo albumowe o ziemi łódzkiej uhonorowano publikację „Siedem wieków fary wieluńskiej” pod redakcją Jana Książka. Album ukazał się w serii Wieluńska Biblioteka Regionalna i został wydany przez
Muzeum Ziemi Wieluńskiej. Książka jest
ciekawym połączeniem artykułów, przygotowanych na sesję naukową zorganizowaną w 2008 roku w Wieluniu pod hasłem „Siedem wieków kościoła farnego”,
z bogatym zbiorem fotografii i ilustracji,
w dużej części nigdy wcześniej nie publikowanych.
Jury konkursu przyznało również po raz
pierwszy w historii rywalizacji Super
Ekslibris za całokształt osiągnięć w zakresie publikacji o Łodzi i regionie łódzkim. Otrzymali je Ryszard Bonisławski
i Jacek Kusiński.
Nagroda Złoty Ekslibris została ustanowiona w 1992 roku, z okazji 75-lecia Wojewódzkiej i Miejskiej Biblioteki Publicznej w Łodzi. Inicjatorką nagrody była
Elżbieta Pawlicka, dyrektor biblioteki od
lutego 1982 do kwietnia 2003 roku.
Celem konkursu jest zwiększenie zainteresowania środowisk twórczych i czytelniczych publikacjami o Łodzi i ziemi
łódzkiej, odkrywaniem i poznawaniem
historii i współczesności miasta oraz regionu. Książki, wydane w roku poprzednim, mogą być zgłaszane do konkursu przez autorów, wydawców, instytucje
Wśród zwycięzców wcześniejszych edycji
znalazły się takie publikacje, jak: „Zelów:
wspólnota nacji, wyznań, kultur” Sławomira Papugi i Andrzeja Gramsza (Wyd.
GRaKO) za 2003 rok, „W kręgu łódzkiej
secesji” Wisławy Jordan (Wyd. Literatura) za 2006 rok, „Załęczański Park Krajobrazowy” z fotografiami Krzysztofa
Gary (Agencja Reklamowo-Wydawnicza
Prof-Art w Sieradzu) za 2008 rok.
Nagrodzeni srebrnym medalem
Nagrodzeni brązowym medalem
aktywnie pracowali, tak aby Urząd Marszałkowski się rozwijał i spełniał oczekiwania mieszkańców województwa – mówił podczas uroczystości marszałek Włodzimierz Fisiak.
Medale zostały nadane postanowieniem
prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej na
wniosek wojewody łódzkiego.
Jacek Walczak, prezydent
Sieradza, oraz Andrzej Sroczyński, radny z Sieradza,
zdobyli tytuły najpopularniejszego Samorządowca Roku
2010 w plebiscycie organizowanym przez „Polskę. Dziennik Łódzki”. Wyniki plebiscytu ogłoszono podczas uroczystej sesji Sejmiku Województwa Łódzkiego w Teatrze im.
Stefana Jaracza w Łodzi. Głosowali mieszkańcy województwa łódzkiego
ręczenie nagród najlepszym samorządowcom było punktem kulminacyjnym uroczystej sesji, upamiętniającej 20-lecie odrodzenia samorządu terytorialnego w Polsce. Stawili się na niej samorządowcy z całego regionu, a także posłowie na Sejm RP i przedstawiciele służb
mundurowych. – Dwie dekady temu, po
kilkudziesięciu latach centralnego sterowania, mieszkańcy naszego kraju wzięli
ponownie odpowiedzialność za swoje najbliższe otoczenie – mówił Marek Mazur,
Łódzkiego w przemówieniu otwierającym
sesję. – Mamy w Polsce przysłowie: bliższa
koszula ciału niźli suknia. W myśl tej zasady to właśnie samorządowcy mają lepsze
rozeznanie w problemach i potrzebach lokalnej społeczności.
Przewodniczący sejmiku nazwał samorządowców prawdziwymi wizjonerami, którzy dzięki determinacji i ciężkiej pracy
zmieniają swoje małe ojczyzny i opierają
się kryzysowi gospodarczemu. Nawiązał
także do powodzi, która pustoszy Polskę,
zwłaszcza południe. - To właśnie samorządy stoją w awangardzie walki z niszczącym żywiołem. Prezydenci i burmistrzowie miast, wójtowie oraz radni pracują w
chciałbym wszystkim podziękować za
wspaniałą służbę. Jestem rad, że państwo te odznaczenia otrzymują, bo świadczą one o wyjątkowo sumiennej pracy na
rzecz samorządu. To pierwsze spotkanie,
na którym tak liczne grono naszych pracowników otrzymuje medale. Myślę, że
od tego roku narodzi się tradycja, aby co
roku nagradzać zasłużonych. Wszystkim
serdecznie gratuluję i życzę, żeby nadal
odczas uroczystości w Filharmonii Łódzkiej 76 pracowników
Urzędu Marszałkowskiego i instytucji podległych samorządowi województwa łódzkiego otrzymało z rąk Jolanty Chełmińskiej, wojewody łódzkiego, i Włodzimierza Fisiaka, marszałka województwa łódzkiego, medale za
- Drodzy przyjaciele, szanowni państwo,
Sieradz ma najlepszych
Nagrodzeni samorządowcy w kategorii najpopularniejszy wójt, burmistrz, prezydent w 2010 roku
Najpopularniejsi radni w województwie łódzkim
sztabach kryzysowych, koordynują akcje
ratownicze, współpracują ze strażą pożarną i wojskiem. To właśnie oni znają każdy zakątek swojej gminy, każdą dzielnicę
i ulicę w mieście, mieszkańców potrzebujących pomocy. Wyobraźmy sobie walkę z
powodzią bez samorządu lokalnego – mówił Marek Mazur.
O sukcesach samorządów mówił również Włodzimierz Fisiak – marszałek województwa łódzkiego. – Gwarancją sukcesu Polski była decentralizacja i postawienie na samorządność, bo to samorządowcy mają wizję rozwoju kraju – przypo-
mniał marszałek, gratulując laureatom tytułu Samorządowca Roku 2010.
Na zakończenie sesji na scenie Teatru
Jaracza pojawił się Wojciech Siudmak –
światowej sławy artysta, który realizuje w
Wieluniu swój projekt „Wieczna Miłość”.
Wręczył on Włodzimierzowi Fisiakowi oraz
Markowi Mazurowi pamiątkowe repliki
rzeźby, która powstanie w Wieluniu, jako
podziękowanie za pomoc i wsparcie projektu. Uroczystą sesję sejmiku zakończył
koncert kwartetu smyczkowego Apertus.
Czym wygrywa się plebiscyty takie jak ten?
Najnormalniej w świecie - ciężką pracą. Ja
naprawdę mocno na ten sukces pracowałem.
To jest wynik mojej trzyipółletniej pracy. Ten
sukces nie wziął się z kapelusza. Dzięki konkursowi na samorządowca roku 2010 mam
poczucie, że jestem człowiekiem zauważonym. I nie chodzi tylko o to, że jest to pierwsze miejsce, chociaż daje mi ono ogromną satysfakcję. Nawet gdybym zajął kolejne miejsce, równie mocno bym się cieszył. Udział
w tym plebiscycie pozwolił się mi zmierzyć
i porównać z innymi. Ważne, że dzięki mojej
wygranej chociaż przez kilka dni Sieradz był
obecny we wszystkich mediach, a to przecież
również promocja miasta.
Skąd pana popularność wśród sieradzan? Władzę zazwyczaj się krytykuje,
a nie chwali…
Pracuję na to mocno, najlepiej spytać moją
żonę, która jest zniecierpliwiona, ponieważ
wszędzie jestem na czas, tylko do domu ciągle się spóźniam.
Na co dzień czuję się przede wszystkim gospodarzem średniej wielkości gminy. I chyba
to gospodarskie spojrzenie doceniają mieszkańcy Sieradza. Samorządności uczyłem się
w małej wiejskiej gminie Bolesławiec, gdzie
kilka lat byłem sekretarzem. W małych samorządach, zanim wyda się złotówkę, kil-
ka razy trzeba ją z każdej strony obejrzeć. To
dobra szkoła gospodarowania. Oczywiście
wiem, że od polityki nie ucieknę. Cały czas
mam poczucie, że jest więcej do zrobienia niż
spraw już załatwionych, dlatego raczej przyzwyczaiłem się do krytyki niż do chwalenia
Pochwały źle działają na pana?
Trzeba ludzi chwalić, chociażby po to, żeby
inni mogli dostrzec ich dokonania i to, że
dzięki ciężkiej pracy zmienia się w ostatnich
latach Polska. Przeobrażenia zachodzące teraz w gminach, miastach i miasteczkach są
ogromne. Tempo tych zmian jest zadziwiające. To tak, jak byśmy przesiedli się z dorożki do pociągu.
Obchodzimy w tym roku 20-lecie samorządu terytorialnego, jak w tym czasie zmienił
się Sieradz?
Bardzo, zwłaszcza w ostatnich latach. Jak patrzę na budżet miasta, który jeszcze kilka lat
temu wynosił 70 mln zł, a teraz 120 mln zł,
to widać, że w Sieradzu wiele dobrego się
dzieje, są pieniądze na inwestycje. W tej kadencji udało nam się ośmiokrotnie powiększyć tereny inwestycyjne w mieście, z 5 do
Jakie wyzwania stoją jeszcze przed panem?
Powtarzam, że Sieradz to miasto kompletne. To stwierdzenie może wydawać się dziw-
ne, ale mamy wszystko: dwie rzeki, piękne
tereny zielone, bogatą historię, a nawet więzienie. Miasto ma 50 km kwadratowych powierzchni, a 60 procent stanowią tereny zielone. W rankingu przygotowanym przez
„Newsweek” Sieradz uplasował się na drugim miejscu w regionie łódzkim, jeżeli chodzi
o jakość życia, i na 24. w kraju. Chciałbym te
nasze atuty sensownie wykorzystać.
Stawiam na turystykę, oczywiście nie pobytową, bo nie możemy się przecież równać z kurortami nadmorskimi, ale próbujemy przyciągnąć do Sieradza turystów, choćby na chwilę. Po kilku latach starań wreszcie
rozpoczęła się rewitalizacja starówki. W ramach inwestycji przebudowana zostanie płyta rynku, powstanie fontanna z drenażem,
rozbudowane zostanie oświetlenie, sieć kanalizacji deszczowej, sanitarnej, wodociągowej, elektroenergetycznej. Uatrakcyjnieniu
miasta służą również takie wydarzenia kulturalno-rozrywkowe, jak Open Hair Festival,
wielkie święto fryzjerstwa, które odbędzie
się w tym roku po raz drugi. Open Hair Festival to fryzjerski festiwal, którego symbolem jest sieradzanin, światowej sławy mistrz
fryzjerstwa Antoni „Antoine” Cierplikowski.
Jesteśmy inicjatorami Euro 2012 w Mundurach. Dzięki takim właśnie przedsięwzięciom
jesteśmy rozpoznawalni w całym kraju, a nawet za granicą.
W perspektywie kończącej się kadencji czuje
pan, że jakieś szanse jako gospodarzowi miasta umknęły?
Zdecydowałem się być prezydentem na dwie
kadencje i nigdy tego nie ukrywałem. Przede
mną więc wybory i kampania. Oczywiście za
mną jest kilka porażek, ale w większości są
wygrane. Udało mi się zbudować koalicję na
rzecz Sieradza. Mamy wielkie ambicje, chcemy budować infrastrukturę nad Wartą, halę
sportową. Jestem średniodystansowcem,
prawie jedna kadencja za mną, tak więc jestem dopiero w połowie drogi.
Rozmowa z Jackiem Walczakiem, prezydentem Sieradza, zwycięzcą plebiscytu na
najpopularniejszego wójta, burmistrza, prezydenta 2010 roku w województwie łódzkim
średniodystansowcem słuchać
Rozmowa z Andrzejem
Sroczyńskim, radnym
W plebiscycie „Polski Dziennika Łódzkiego”
zajął pan pierwsze miejsce w kategorii najpopularniejszy radny w województwie. Czy
łatwo jest zostać sławnym radnym?
Oj, niełatwo. Na ten tytuł pracuję w radzie
drugą kadencję. To wyróżnienie traktuję jako
podziękowanie za pracę na rzecz wspólnoty
samorządowej. Staram się pracować w radzie naszego miasta zawsze odpowiedzialnie, postępując zgodnie z własnym sumieniem i biorąc pod uwagę wolę mieszkańców.
Dobry radny powinien przede wszystkim
umieć słuchać ludzi i pomagać im w rozwiązywaniu problemów. Oczywiście wyróżniony tytułem musi się cieszyć nieposzlakowaną opinią, nienaganną postawą, budzić sympatię wśród współpracowników i mieszkańców, a co najważniejsze - umieć porwać za
sobą innych. I to jest recepta na to, aby zostać sławnym.
Działalność społeczną w szkole, radzie miasta, sporcie można prowadzić na dobrym
albo na kiepskim poziomie, być skutecznym
lub tylko biernie uczestniczyć w jakimś
Jeżeli zajmujemy się działalnością społeczną, to zawsze powinna być prowadzona starannie i skutecznie, w myśl pewnych zasad.
Właśnie tego oczekuje od nas społeczeństwo, bo to ludzie obdarzyli nas mandatem
zaufania. Trzeba mieć kartę społecznikowską, taką wewnętrzna legitymację. Ważna
jest konsekwencja i wreszcie wiarygodność.
W żadnym razie nie wolno składać obietnic
bez pokrycia. W szkole jako przewodniczący
komitetu rodzicielskiego działalność zakończyłem z gratulacjami i podziękowaniami.
W radzie miasta zostałem doceniony przez
mieszkańców, bo uznali mnie za najpopuNr 6 (107) czerwiec 2010
larniejszego radnego województwa łódzkiego, a w sporcie udzielam się społecznie w
KS Warta Sieradz, gdzie otrzymuję podziękowania za czas i pomoc w budowaniu siły
sieradzkiej piłki nożnej. Tę pracę trzeba naprawdę bardzo lubić, żeby znieść wszystkie
Jeśli tak, to do której grupy się pan zalicza i
jakie ma pan wymierne sukcesy?
Dobry samorządowiec to człowiek, który zna swój teren działania, utożsamia się
z jego problemami, jest otwarty na ludzi.
Radny powinien dbać o lepsze zaspokojenie potrzeb zbiorowych wspólnoty gminy,
wzrost jej zamożności i znaczenia oraz dążyć do poprawy warunków życia mieszkańców. Wymierne sukcesy w sporcie: popieranie budowy boiska ze sztuczną nawierzchnią na stadionie MOSiR, budowa sali przy
SP nr 6, modernizacja pływalni krytej. Wymierne sukcesy w pracy radnego to m.in.
działalność na rzecz dopłat do I i II grupy
ścieków, budowa sieci kanalizacyjnej na terenie miasta i gminy, budowa parkingów,
rewitalizacja starego miasta.
Czego w pierwszej kolejności oczekują
obecnie od pana i całej rady mieszkańcy
Sieradza?
W pierwszej kolejności ukończenia systemu wodociągowego i kanalizacyjnego na
terenie miasta i gminy Sieradz, ucywilizowanie targowiska w centrum miasta, budowy hali targowej z prawdziwego zdarzenia, budowy mieszkań komunalnych i socjalnych, stworzenia przyjaznego klimatu inwestycyjnego, wprowadzenia systemu ulg i zwolnień z podatku, walki z bezrobociem.
Co kryje się pod hasłem Euro 2012 służb
mundurowych?
Przedsięwzięcie realizowane będzie w
oparciu o trzy aspekty: sportowy, promocyjno-turystyczny i konferencyjny. W pierwszym chodzi o poprawę stanu infrastruktury sportowej miast biorących udział w projekcie, drugi zakłada promocję województwa łódzkiego wśród ludzi, którzy w roku
2012 przyjadą do Polski na mistrzostwa
Europy w piłce nożnej, trzeci zaś opiera się
na organizowaniu konferencji naukowych,
poświęconych bezpieczeństwu państwa.
Wszystkie te działania wymagają sporego
wysiłku ze strony samorządu lokalnego.
Rozmawiał: Włodzimierz Mieczkowski
Mogiły w Kuropatach na Białorusi
Z praz sejmiku
Dyskusja na temat zagrożenia powodzią w województwie łódzkim niespodziewanie zdominowała obrady
56. sesji Sejmiku Województwa Łódzkiego. Radni chcieli wiedzieć, które obszary naszego regionu są
zagrożone powodzią i jak przebiega akcja ratownicza w miejscach zalanych przez wezbrane rzeki
edług wstępnych informacji, na terenie województwa łódzkiego zalanych zostało ponad
246 tys. ha ziemi, ponad 33 tys. osób jest poszkodowanych, na
ewakuację zdecydowało się 65 osób. Podtopieniu uległo blisko 1,7 tys. budynków
mieszkalnych, 15 obiektów użyteczności publicznej, 20 obiektów sportowych,
30 szkół, 5 przychodni lekarskich, 3 domy
pomocy społecznej, 8 placówek kultury,
18 oczyszczalni ścieków i 95 ujęć wody.
Uszkodzonych zostało 480 km dróg oraz
640 kładek. Takimi danymi dysponował
Włodzimierz Fisiak, marszałek województwa łódzkiego, który udzielił radnym informacji o sytuacji powodziowej w regionie. – Zadaniem samorządu województwa
z zakresu ochrony przeciwpowodziowej
jest wyposażenie i utrzymanie wojewódzkich magazynów przeciwpowodziowych –
mówił marszałek Fisiak. – Magazyny takie
są w Chojnach, Białaczowie, Poddębicach i
Wieluniu. Stosowne działania, związane z
uruchomieniem magazynów, zostały podjęte już na początku zagrożenia powodziowego, które mogliśmy oglądać na południu
kraju. Na szczęście woj. łódzkie na tle innych regionów naprawdę jest w nie najgorszej sytuacji.
Na koniec marszałek uznał za niezbędne wygospodarowanie określonej
kwoty na pomoc dla samorządów gmin,
poszkodowanych przez powódź, przeznaczonej na odbudowę zniszczonej infrastruktury. Skala pomocy zostanie określona, gdy wpłyną do samorządu województwa odpowiednie wnioski.
Dyskusję na temat informacji marszałka
rozpoczęła Irena Nowacka (Lewica), która
poruszyła kwestię małych zbiorników retencyjnych, stanowiących element sprawnie działającego i skutecznego systemu
przeciwpowodziowego. – Czy są pieniądze
na budowę takich zbiorników? Czy można
wykorzystać środki z Unii Europejskiej? –
dopytywała radna Nowacka.
– Myślę, że warto zwrócić uwagę na stan
po podtopieniach i po powodziach i związane z tym bezpieczeństwo, bo może się
okazać, że ujęcia wody pitnej mogły zostać
skażone – przestrzegał radny Mieczysław
Teodorczyk (Lewica).
Na poważny problem zwrócił uwagę Marek Mazur (PSL), przewodniczący sejmiku.
– Pan marszałek wspominał o wojewódzkich magazynach kryzysowych, takie magazyny utworzyły również powiaty – informował przewodniczący sejmiku. – Gromadzony tam sprzęt już się zużył, został wyeksploatowany, dlatego trzeba szybko pomóc w jego uzupełnieniu. To właśnie powiaty, które dysponują najmniejszymi budżetami, będą się zwracać do samorządu województwa z prośbą o pomoc na na-
prawę zniszczonych przez powódź dróg
powiatowych. Do nich właśnie taka pomoc
powinna być kierowana.
Z ciekawą inicjatywą wyszedł radny Tomasz Kupis (PO), żeby we współpracy z samorządami niższych szczebli opracować
kompleksową strategię, związaną z klęskami żywiołowymi, która powinna mieć
głównie charakter profilaktyczny (budowa
zbiorników retencyjnych, w najbardziej zagrożonych miejscach utworzenie magazynów ze specjalistycznym sprzętem, edukacja itp.) – Wcześniej mieliśmy huragan, teraz mamy powódź. Nie wiemy, co za chwilę może się jeszcze zdarzyć – mówił radny
Kupis. – Czy nie jest wskazane, żeby na poziomie samorządu powstała specjalna komórka, która by opracowała pewne założenia, cele w zakresie przeciwdziałania skutkom kataklizmów?
– Chciałabym poinformować, że na wczorajszym posiedzeniu rady nadzorczej Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska
zmieniliśmy zasady, umożliwiając dotacje
na naprawę zniszczonego sprzętu strażackiego i specjalistycznego sprzętu ze wspomnianych magazynów – mówiła radna
Anna Mizgalska-Dąbrowska. – Myślę, że to
pierwszy krok w kierunku pomocy ludziom
walczącym z powodzią.
ódzcy harcerze i urzędnicy pojechali do miejsc pamięci, położonych
poza wschodnimi granicami Polski. Pierwszym miejscem, do którego dotarli, była stacja Gniezdowo w
obwodzie smoleńskim nad Dnieprem. To
stacja kolejowa, gdzie docierały transporty Polaków, przewożonych dalej do lasu katyńskiego. Stamtąd uczestnicy udali się na
polski cmentarz wojenny w Katyniu, gdzie
została odprawiona uroczysta msza święta.
Na cmentarzu w Miednoje,
od lewej: dyr. Dorota Pisarska,
wicemarszałek Artur Bagieński,
wojewoda Jolanta Chełmińska,
radny Andrzej Chowis
Stacja kolejowa Gniezdowo
Kolejnym punktem pielgrzymki była wizyta w Smoleńsku, gdzie uczestnicy spotkali się z władzami obwodu smoleńskiego i młodzieżą rosyjską. Tam także odbyły się uroczystości w miejscu tragicznej
śmierci członków delegacji państwowej z
10 kwietnia br. Kapelan harcerzy odprawił mszę św., a członkowie delegacji złożyli kwiaty i zapalili znicze.
Polski cmentarz wojenny w Miednoje położony jest około 30 km od Tweru, w po-
bliżu drogi od Petersburga. Tam w 1991
roku odnaleziono zbiorowe mogiły Polaków, zamordowanych wiosną 1940 roku
w Kalininie (Twer). Na cmentarzu znajduje się 25 zbiorowych mogił, w których
spoczywają szczątki ponad 6300 jeńców
NKWD. Na mogiłach znajdują się indywidualne tabliczki z imionami, nazwiskami,
datą urodzenia i śmierci zamordowanych.
Obóz w Ostaszkowie był największym
obozem specjalnym, podległym zarządowi ds. jeńców wojennych NKWD. Cmentarz jest otwarty dla zwiedzających. Odprawiona została tam msza św. oraz apel
harcerski. Delegacja odwiedziła miejsce
kaźni pomordowanych Polaków, siedzibę
NKWD (obecnie znajduje się tam wyższa
szkoła medyczna).
W drodze powrotnej pielgrzymka odwiedziła cmentarzysko Kuropaty w pobliżu
Mińska. Zostali tam zamordowani i pogrzebani Polacy, których posądzano o sprzeciwianie się władzy sowieckiej. Liczba ofiar
nie jest znana i według różnych ocen może
wynosić od 7 tysięcy do 250 tysięcy.
W pielgrzymce uczestniczyli m.in. wojewoda łódzki Jolanta Chełmińska, marszałek województwa łódzkiego Włodzimierz
Fisiak, wicemarszałek Artur Bagieński,
radni sejmiku: Grzegorz Michalak, wiceprzewodniczący sejmiku, Andrzej Chowis, przewodniczący Komisji Kontaktów z
Zagranicą i Współpracy Regionalnej sejmiku, Jerzy Stasiak, Dorota Pisarska, zastępca dyrektora Departamentu Promocji
i Współpracy Zagranicznej Urzędu Marszałkowskiego w Łodzi oraz Marek Cygański, kierownik Referatu ds. Bezpieczeństwa Publicznego i Obronności Urzędu Marszałkowskiego w Łodzi.
Boiska „Orlik 2012” na dobre wpisały się już w krajobraz
województwa łódzkiego, a także całej Polski
sytuowane między blokami, w sąsiedztwie szkół
czy parków, ku uciesze rodziców, nauczycieli, trenerów tętnią życiem od rana
do wieczora. Województwo łódzkie,
wychodząc naprzeciw młodym sportowcom, spędzającym czas aktywnie,
postanowiło w 2009 roku jako pierwsze w Polsce zorganizować rozgrywki
dla dziewcząt i chłopców, aby jeszcze
bardziej zachęcić do zdrowego, sportowego stylu życia.
Za nami finały w piłce ręcznej oraz
piłce nożnej. Jesteśmy już na półmetku orlikowej ligi mistrzów – łódz-
kie 2010. Jest to druga edycja rozgrywek sportowych dla dziewcząt i
chłopców, reprezentujących szkolne drużyny z gmin, na terenie których znajdują się boiska typu „Orlik
2012”, a także gmin sąsiednich.
W pierwszej, pilotażowej edycji ligi
udział wzięło ponad 4 tysiące dziewcząt i chłopców z województwa łódzkiego, rywalizujących o miano najlepszej drużyny piłkarskiej naszego regionu. W tegorocznych rozgrywkach
piłkarskich oraz popularnego „szczypiorniaka” udział wzięło już 6 tysięcy
młodych sportowców. Marszałek województwa łódzkiego Włodzimierz Fi-
siak, wicemarszałek Witold Stępień,
członek zarządu Dariusz Klimczak,
radny sejmiku Tomasz Kupis z radością wręczali atrakcyjne nagrody w
postaci sprzętu sportowego oraz puchary i medale.
Przed nami finały w siatkówkę (18
września w Bełchatowie) oraz w koszykówkę (2 października w Pabianicach). Serdecznie zapraszamy sympatyków sportu i dobrej zabawy do
kibicowania dzieciom i młodzieży,
biorącym udział w orlikowej lidze mistrzów – łódzkie 2010.
arcytrudnych warunkach przyszło rywalizować zawodnikom w
I Ogólnopolskim Crossie MTB Galewice. Jak
przystało na poważne współzawodnictwo, stopień trudności był wysoki. Wielu
uczestników, z uwagi na ogromny wysiłek, musiało zakończyć rywalizację daleko przed metą. Na błotnistych odcinkach
i w wielkich kałużach wody ścigali się zawodnicy, miłośnicy crossów MTB. Wyjątkowo trudne warunki pogodowe jedynie
dodały smaczku rywalizacji. Kibice, dość
licznie zebrani na mecie, gorąco dopingowali powracających z trasy zawodników.
Organizatorami zawodów byli: wójt gminy Galewice, Gimnazjum im. Jana Pawła II w Galewicach, Starostwo Powiatowe
w Wieruszowie, Dom Wczasów Dziecię-
cych w Głazie, Rejonowy Bank Spółdzielczy w Lututowie oddział w Galewicach,
Zakład Produkcyjno-Usługowo-Handlowy „Heman”, Firma Gal-Gaz Galewice.
Wymienione instytucje były jednocześnie fundatorami nagród. Od strony organizacyjnej zawody przygotowało Szkolne Koło Krajoznawczo-Turystyczne PTTK
przy Gimnazjum im. Jana Pawła II w Galewicach. Członkowie koła wraz z uczniami gimnazjum pomagali przy oznaczeniu
trasy, przygotowali wystrój boiska Domu
Wczasów Dziecięcych i mety. Dyżurowali również na trasie, w czasie trwania zawodów, by zawody przebiegały zgodnie z
regulaminem. Komandorem crossu był p.
Janusz Stasiewicz.
Cele rajdu to oczywiście: popularyzacja
i rozwój kolarstwa górskiego w regionie,
jazdy rowerem jako formy rehabilitacji w
Głaz 2010
Pod patronatem medialnym „Ziemi Łódzkiej”
chorobach serca, integracja mieszkańców powiatu wieruszowskiego, promocja
gminy Galewice i regionu.
Po ceremonii wręczenia pucharów, medali, dyplomów, nagród i materiałów promocyjnych województwa łódzkiego i powiatu wieruszowskiego nadszedł czas na
podsumowanie. Wśród wielu ciepłych
słów były zapewnienia, że następny rok
przyniesie kolejną edycję crossu, a zawodnicy i goście zapamiętają pobyt w
gminie Galewice na długo.
W tegorocznym crossie wystartowali zawodnicy z województw wielkopolskiego,
dolnośląskiego, opolskiego i łódzkiego.
Sponsorom nagród i organizatorom wyrażamy serdeczne podziękowania za pomoc w organizacji zawodów.
Rafał Dąbik 11
Spotkanie młodzieży z płk. Marianem Zachemc u - t r a
1938r., ze zbiorów rodziny
Sobierajskich
W tym roku przypada 70. rocznica śmierci majora Henryka Dobrzańskiego „Hubala”. Zespół
Nadpilicznych Parków Krajobrazowych w Moszczenicy, przygotowując się do tych obchodów,
już rok wcześniej podjął się realizacji programu pod nazwą „Śladami oddziału majora Hubala”
amięć o losach legendarne go oddziału wojska polskiego pod dowództwem majora
„Hubala” jest ciągle żywa na
terenie ziemi łódzkiej. Patronat nad projektem objęli marszałek
województwa łódzkiego i wojewoda
W skład ZNPK wchodzą trzy parki: Przedborski, Sulejowski i Spalski
Park Krajobrazowy. Teren Spalskiego
Parku Krajobrazowego jest miejscem
ostatniej walki i śmierci dowódcy wydzielonego oddziału wojska polskiego w miejscowości Anielin. Zaś na terenie Przedborskiego Parku Krajobrazowego w Praczce oddział się rozformował.
Projekt „Hubal” przybliża i przypomina postać mjr. Henryka Dobrzańskiego oraz działalność jego oddziału na
terenie naszego województwa. Jest
realizowany poprzez wykłady, prelekcje multimedialne, zajęcia dydaktycz-
ne z młodzieżą, imprezy turystyczne i
sportowe, wystawy. Do realizacji tych
celów służy między innymi oddana jesienią ubiegłego roku ścieżka edukacyjno-historyczna, związana z miejscami pobytu i walk oddziału na ziemi
łódzkiej. Ścieżka ma charakter szlaku
turystycznego, który można przebyć
rowerem lub konno.
Pracownicy ZNPK prowadzą zajęcia
edukacyjne i dydaktyczne z młodzieżą, na przykład spotkanie i rajd rowe-
rowy dla młodzieży ze szkoły podstawowej i gimnazjum w Dobromierzu
na terenie Przedborskiego Parku Krajobrazowego i szańca w Anielinie.
Najbardziej kompetentną i pomocną
osobą w realizacji projektu „Hubal”
jest płk Marian Zach – honorowy hubalczyk, właściciel prywatnego muzeum poświęconego oddziałowi „Hubala”, znawca militariów i uzbrojenia.
Pan Zach jest jedną z niewielu osób,
które pamiętają i poznały mjr. Henryka Dobrzańskiego podczas jego pobytu na ziemi opoczyńskiej. Jest najlepszym znawcą historii wydzielonego oddziału wojska polskiego i losów jego żołnierzy. Jest też dobrym
duchem i doradcą pracowników nadpilickich parków w zakresie edukacji i wiedzy na temat majora Hubala
i zachowania prawdy historycznej dla
Partnerami projektu są: Urząd Marszałkowski w Łodzi, Łódzki Urząd Wojewódzki, Łódzki Dom Kultury, Starostwo Powiatowe w Opocznie, Nadleśnictwo Opoczno, Urząd Gminy w Poświętnem.
Główne obchody rocznicowe poprzedziło 29 maja - w przeddzień uroczystości głównych - spotkanie z młodzieżą na pierwszym ogólnopolskim
zlocie szkół i drużyn harcerskich, noszących imię majora „Hubala”. Ta
niecodzienna lekcja historii i patriotyzmu odbyła się na miejscu leśniczówki Bielawy, tam gdzie Hubal spędził Wigilię.
30 maja przypadły główne uroczystości, związane z rocznicą śmierci „Hubala” w Anielinie. W tym roku patronat nad obchodami przyjęli: śp. prezydent RP na uchodźstwie Ryszard
Kaczorowski i śp. biskup polowy Woj-
a początku czerwca w Kraśnicy i w Opocznie przebywała ostatnia spadkobierczyni majątku Kraśnica Ewa
Bąkowska. Powodem wizyty
obecnej mieszkanki Gdańska było przekazanie pamiątek opoczyńskiemu muzeum.
Do zbiorów placówki trafił dokument podpisany i wystawiony przez legendarnego
majora Henryka Dobrzańskiego „Hubala”.
To właśnie matce pani Ewy - Annie Bąkowskiej - major Hubal przekazał podziękowania za pomoc wydzielonemu oddziałowi
Wojska Polskiego oraz za wspaniałego konia Demona, który towarzyszył „szalonemu majorowi” do końca.
W uroczystości wzięła udział również Aleksandra Ziółkowska-Boehm, autorka książki „Dwór w Kraśnicy i hubalowy Demon”,
która specjalnie na to spotkanie przylecia-
Zbiory muzeum w Opocznie wzbogaciły się w ostatnim czasie
o dokument podpisany i wystawiony przez legendarnego
Przekazanie dokumentów przez panią Ewę Bąkowską
Muzeum Regionalnemu w Opocznie
ska Polskiego gen. dyw. prof. Tadeusz Płoski oraz ordynariusz diecezji
radomskiej bp Henryk Tomasik, wojewoda łódzki Jolanta Chełmińska i
Włodzimierz Fisiak.
Starosta opoczyński Józef Róg przekazał
na ręce ks. płk. Zbigniewa Kępy i przedstawiciela rodziny prezydenta Kaczorowskiego Zbigniewa Gretki szablę z dedykacją dla tragicznie zmarłych patronów tegorocznych obchodów. Podczas
uroczystości odsłonięte i poświęcone zostały tablice wmurowane w szaniec – tablica hubalczyków „Tereski’ i „Kotwicza”
oraz tablica upamiętniająca olimpijczyków zamordowanych w czasie II wojny
światowej, wykonana dzięki staraniom
pracowników nadpilickich parków.
tekst i foto: Piotr Wypych
ła ze Stanów Zjednoczonych. Honorowym
gościem był także Janusz Krasicki, którego ojca wraz z ojcem pani Ewy zamordowano w lesie katyńskim. Moment przekazania dokumentu był podniosły, a dyrektor
muzeum Tomasz Łuczkowski zapewnił, że
ta pamiątka zajmie szczególne miejsce w
zbiorach placówki.
Po konserwacji dokument będzie eksponowany w muzeum. W sali wystaw czasowych Muzeum Regionalnego zgromadzili się pasjonaci rodzimej historii, władze samorządowe oraz młodzież szkolna.
Po części oficjalnej goście udali się do Kraśnicy, gdzie odwiedzili rodzinne groby
Bąkowskich oraz odprawiona została
województwa obchodzącym tego dnia urodziny, zdmuchnęli świeczki na torcie. Uczestnicy jubileuszu przeszli następnie na plac Wolności
pod hasłem „Od 4 czerwca do wolności”.
Pod pomnikiem Tadeusza Kościuszki podpisali „deklarację wolności”.
Konstantynowa Łódzkiego Uroczystość wręczenia tytułu marszałkowi województwa odbyła się w sobotę
podczas XX Dni Konstantynowa Łódzkiego. Obok marszałka wyróżniono
Bogdana Michalaka, wybitnego sportowca, piłkarza ręcznego, reprezentanta Polski w latach 1966-68.
Dotychczas ten tytuł otrzymały dwie
osoby: ks. prałat Stanisław Czernik i
Bogumił Pychyński. Włodzimierz Fisiak, zanim został marszałkiem województwa łódzkiego, w latach 199093 był wiceburmistrzem Konstantynowa Łódzkiego, a od 1994 r. przez
dwie kolejne kadencje zasiadał na fotelu burmistrza. Włodzimierz Fisiak uczestniczył w życiu Konstantynowa od 12 czerwca 1990 roku, kiedy został zastępcą burmistrza miasta.
W 1993 roku, po zawieszeniu działalności Rady Miejskiej, Włodzimierz Fisiak został powołany przez ówczesnego premiera Hannę Suchocką na komisarza rządowego Konstantynowa Łódzkiego. Tę funkcję pełnił 13 miesięcy.
Po wyborach samorządowych w 1994
roku Włodzimierz Fisiak objął stanowisko burmistrza Konstantynowa Łódzkiego, a w roku 1998, stojąc na czele
Konstantynowskiego Porozumienia Samorządowego, ponownie wybrany został na burmistrza. Podczas uroczystości poseł Andrzej Biernat, Włodzimierz
Fisiak, wicemarszałek Witold Stępień
oraz radni: Waldemar Przyrowski i Andrzej Owczarek zostali wyróżnieni medalem, wydanym z okazji 20 lat samorządu terytorialnego.
Marszałek Włodzimierz Fisiak wystąpił z
inicjatywą zaopiekowania się latem dziećmi powodzian poprzez organizację wypoczynku w ośrodku „Nadwarciański Gród”
w Załęczu Wielkim (pow. wieluński). Inicjatywę wsparły: Regionalne Centrum Polityki
Społecznej w Łodzi, Wojewódzki Fundusz
w Łodzi oraz „Nadwarciański Gród” Harcerski Ośrodek Szkoleniowo-Wypoczynkowy w Załęczu Wielkim. Zgodnie z sugestią łódzkiego Kuratorium Oświaty, w akcji uczestniczyć mają uczniowie z powiatów: piotrkowskiego (gmina Aleksandrów,
Sulejów), poddębickiego (gm. Wartkowice,
Uniejów), łęczyckiego (gm. Piątek, Łęczyca), radomszczańskiego (gm. Żytno, Gidle,
Radomsko) i zgierskiego (gm. Głowno). W
lipcu i w sierpniu zorganizowany zostanie
dwutygodniowy wypoczynek dla 210 dzieci
(na kolejnych turnusach przebywać będzie
20, 50, 50, 90 uczniów). Młodzież w wieku
12-16 lat zostanie zaproszona na obozy języka angielskiego, o profilu tanecznym, artystyczno-fotograficznym i krajoznawczym.
Uczestnicy będą mieli zapewnione bezpłatne zakwaterowanie, wyżywienie, wyprawki szkolne i osobiste, śpiwory, sprzęt dydaktyczny, a przede wszystkim opiekę wychowawczą i psychologiczną.
Jak będzie wyglądać województwo łódzkie
za kilkanaście lat? Podczas spotkania specjalistów z różnych dziedzin w łódzkim hotelu Reymont przedstawione zostały pierwsze koncepcje kierunków rozwoju regionu.
W prezentacji wzięła udział Elżbieta Hibner,
członek zarządu województwa łódzkiego.
Są już pierwsze wnioski, na podstawie których można przedstawić kierunki rozwoju regionu do 2020 roku. Wiadomo już m.in., że
Łódź zabiera wykwalifikowanych pracowników regionowi, a wydajność kapitału ludzkiego w stolicy regionu jest niższa niż w terenie. Efekty prac ekspertów z firmy PAG Uniconsult zostaną przedstawione pod koniec
czerwca. Projekt finansowany jest w ramach
Europejskiego Funduszu Społecznego, a realizowany przez Departament Polityki Regionalnej Urzędu Marszałkowskiego w Łodzi.
Reprezentanci szkół policealnych z Łodzi, Sieradza, Piotrkowa, Tomaszowa i
Łowicza, kolegiów nauczycielskich ze
Zgierza i Wielunia, podległych samorządowi wojewódzkiemu, oraz XVIII Liceum Ogólnokształcącego w Łodzi byli
zmuszeni działać szybko, sprawnie i
profesjonalnie. W maju przeprowadzono IX wojewódzki konkurs wiedzy o
sprawach obronnych, bezpieczeństwa
publicznego i ratownictwie medycznymo młodzieży szkół policealnych samorządu województwa łódzkiego. Gospodarzem i współorganizatorem konkursu była Szkoła Policealna nr 2 im. Marii
4 czerwca minęło 21 lat od pierwszych,
częściowo wolnych wyborów parlamentarnych w powojennej historii Polski. Łodzianie świętowali rocznicę w towarzystwie
m.in. Bronisława Komorowskiego, marszałka Sejmu, pełniącego obowiązki prezydenta RP, Włodzimierza Fisiaka, marszałka województwa łódzkiego, Witolda Stępnia, wicemarszałka województwa, Jolanty Chełmińskiej, wojewody łódzkiego, oraz Tomasza Sadzyńskiego, pełniącego funkcję prezydenta Łodzi. Głównym punktem uroczystości było nazwanie placu u zbiegu ulic Narutowicza i Sienkiewicza placem 4 Czerwca 1989. Na uroczystości pojawiła się grupa łodzian urodzonych 4 czerwca, którzy razem z marszałkiem Komorowskim, również
Urodziny wolności
Skłodowskiej-Curie przy ul. Wielkopolskiej 70/72. Wydział ds. Informacji Niejawnych i Bezpieczeństwa Publicznego
Urzędu Marszałkowskiego w Łodzi reprezentował Marek Cygański, który był
sędzią głównym konkursu.
W klasyfikacji końcowej IX konkursu pierwsze miejsce zajęła drużyna ze
Szkoły Policealnej nr 2 im. Marii Skłodowskiej-Curie Samorządu Województwa Łódzkiego w Łodzi w składzie: Marta Góźdź, Tomasz Chruślicki, Mateusz
Migas. Dyrektorem szkoły jest Barbara
Sikora, opiekunem merytorycznym Krystyna Frydrysiak.
Ponad 40 milionów dla wsi
przez Łódzkie
- Łódzkie ciągnie na Grunwald. Obchody rocznicy bitwy pod Grunwaldem, obok wątku historycznego i patriotycznego, mają promować nasze
województwo, które odegrało znaczącą
rolę w przygotowaniach do historycznej potyczki z Krzyżakami – mówił podczas konferencji prasowej Włodzimierz
Fisiak, marszałek województwa łódzkiego. Z inicjatywą uczczenia rocznicy
słynnej bitwy wystąpiła radna Anna Mizgalska-Dąbrowska. Chorągwie rycerskie, maszerujące z ziemi łódzkiej pod
Grunwald, wezmą też udział w inscenizacji bitwy na polach grunwaldzkich.
Widowisko, które zaplanowano na 17
lipca, obejrzy ok. 200 tysięcy turystów.
W połowie czerwca podpisano 108 umów
o przyznanie pomocy finansowej na projekty realizowane w ramach działania
„Odnowa i rozwój wsi”, objętego Programem Rozwoju Obszarów Wiejskich na
lata 2007-2013. Łączna kwota dofinansowania wszystkich zatwierdzonych projektów wynosi ponad 40 mln zł.
Umowy zawarte zostały między samorządem województwa łódzkiego a beneficjentami, wśród których znajdują się
przede wszystkim gminy, ale także kościoły, instytucje kultury oraz organizacje pozarządowe, starające się o przyznanie unijnych środków na inwestycje z zakresu odnowy terenów wiejskich.
W oficjalnej inauguracji podpisania
umów uczestniczyli Włodzimierz Fisiaka,
marszałek województwa łódzkiego, oraz
Artur Bagieński, wicemarszałek województwa odpowiedzialny w zarządzie
m.in. za rolnictwo.
Z prac zarządu przygotował Wydział Informacji i Komunikacji Społecznej
W ramach programu INTERREG IVC Urząd Marszałkowski w Łodzi
uczestniczy w trzech projektach, związanych z nowatorstwem,
wymianą i wykorzystaniem wiedzy naukowej.
Projekty te noszą nazwy: MKW, EURIS i INNOPOLIS
i realizowane są poprzez wymianę, współdziałanie
oraz przekazywanie doświadczeń i efektów praktycznych
gólne cele programu INTERREG IVC określane są jako
poprawa skuteczności polityki rozwoju regionalnego w
gospodarki opartej na wiedzy, ochronie środowiska oraz wkład w unowocześnienie gospodarki i wzrost konkurencyjności w Europie.
MKW (aby wiedza pracowała) to projekt, którego celem jest poprawa wydajności innowacyjnej regionów poprzez wskazanie, rozpowszechnianie i włączenie do głównego nurtu
działalności dobrych praktyk i przetestowanych instrumentów, tworzących regionalne systemy, sprzyjające rozwojowi działań badawczo-rozwojowych.
W projekcie biorą udział partnerzy
z Holandii, Belgii, Niemiec, Włoch,
Finlandii, Hiszpanii, Francji, Wielkiej
Brytanii, Szwecji i Danii oraz województwo łódzkie. Projekt rozpoczął
się w styczniu i trwać będzie do 2011 r.
EURIS jest projektem, którego celem
jest wzmocnienie współpracy międzyregionalnej w dziedzinie badań i rozwoju, a tym samym przyczynienie się
do powstania Europejskiego Obszaru Badań. EURIS jest nakierowany na
rozwój regionalnych strategii innowacyjnych poprzez wymianę wiedzy,
doświadczeń oraz dobrych praktyk.
Partnerzy projektu pochodzą z pięciu
regionów Europy. Są to: Navarra Government (Hiszpania), Stuttgart Region Economic Development Corpo-
na terenie parku biznesowego
Technopolis w Salonikach
ration (Niemcy), Brainport Development (Holandia), West-Transdanubian Regional Development Agency (Węgry) oraz Urząd Marszałkowski
w Łodzi. Projekt EURIS rozpoczął się w
styczniu br. i potrwa do końca 2013 roku.
INNOPOLIS to projekt, którego celem
jest poszukiwanie skutecznych zależności pomiędzy nauką i biznesem
oraz wymiana doświadczeń z regionami posiadającymi doświadczenie. Dobre praktyki dotyczą m.in działalności badawczo-rozwojowej. Partnerzy
projektu pochodzą z czterech regionów: University of Salford i Manchester Knowledge Capital (Wielka Brytania), Aristotle University of Thessaloniki i Region of Kentriki Makedonia (Grecja), Aalto University Foundation i City of Helsinki (Finlandia) oraz
Uniwersytet Łódzki i Urząd Marszałkowski w Łodzi. Projekt rozpoczął się
w styczniu i trwać będzie do grudnia
2012 r. Wszystkie opisywane projekty są dofinansowane w 85 proc. z Europejskiego Funduszu Rozwoju Regionalnego.
Burmistrz w drodze zarządzenia powołał nowego dyrektora biblioteki określając, że będzie on pełnił swoje funkcje na czas określony jako pełniący obowiązki.
Wojewoda rozstrzygnięciem nadzorczym
stwierdził nieważność zarządzenia uznając,
iż wydane zostało bez podstawy prawnej.
Zdaniem wojewody, powołane przez burmistrza przepisy art. 15 ust. 1 i ust. 6 ustawy
o organizowaniu i prowadzeniu działalności
kulturalnej (ustawa o działalności kulturalnej) przewidują jedynie możliwość powołania dyrektora instytucji kultury i jego zastępcy, nie zaś osoby pełniącej obowiązki dyrektora. Ponadto wojewoda zwrócił uwagę, że
osoba powołana na p.o. dyrektora biblioteki
nie ma stosownych kwalifikacji, tj. w szczególności wyższego wykształcenia bibliotekarskiego.
W skardze do sądu administracyjnego burmistrz zarzucił wojewodzie przekroczenie
kompetencji nadzorczych, bowiem – jego
zdaniem – sprawa powołania dyrektora biblioteki ma charakter cywilnoprawny, a nie
Wojewódzki Sąd Administracyjny w Lublinie nie zgodził się z tezami skargi. Wskazał, że ani przepisy o samorządzie gminnym,
ani przepisy ustawy o działalności kulturalnej nie stanowią o formie, w jakiej następuje powołanie i odwołanie dyrektora instytucji kulturalnej. Z tych też względów, zdaniem WSA, należy zastosować przez analogię regulację z art. 26a ust. 1 ustawy o samorządzie gminnym. Zgodnie z tym przepisem, statuującym zasady powoływania i
odwoływania zastępcy wójta, prawidłowe
jest podjęcie zarządzenia w tym przedmiocie. Sąd potwierdził także zarzuty wojewody,
kwestionującego brak stosownych kwalifikacji nowego p.o. dyrektora.
W wyniku rozpoznania skargi kasacyjnej Naczelny Sąd Administracyjny stwierdził, że w
niniejszej sprawie nie można mówić o zarządzeniu burmistrza, choć tak zostało nazwane
oświadczenie woli dotyczące powołania p.o.
dyrektora, ponieważ wykracza ono bezspornie poza katalog spraw, w których burmistrz
może wydawać zarządzenia.
NSA przyznał natomiast rację burmistrzowi
wskazując, iż pracownicy biblioteki samorządowej nie są pracownikami samorządowymi.
W konsekwencji powołanie, o którym mowa
w art. 15 ust. 1 ustawy o działalności kulturalnej, jest nawiązaniem stosunku pracy
w rozumieniu art. 68 § 1 kodeksu pracy, ma
więc charakter cywilnoprawny. Tym samym
da rada gminy może w drodze uchwały
. d o na- k . c
c u -tr a c
łożyć na podmioty obowiązki inkasenta, jednakże może to być dokonane jedynie za zgodą podmiotu te obowiązki przejmującego.
Zgoda taka winna być wyrażona przed podjęciem uchwały w przedmiocie powierzenia
takich obowiązków.
W tej konkretnej sprawie bez znaczenia było
także i to, że spółka dopiero po kilku miesiącach od podjęcia uchwały powołała się na
brak zgody na pełnienie funkcji inkasenta.
Również kwestionowanie wysokości opłaty za pełnienie obowiązków inkasenta i niezłożenie sprzeciwu co do treści uchwały w
trakcie jej przyjmowania nie mogły mieć w
tym wypadku znaczenia. Brak jednoznacznej
zgody przesądził o uchyleniu spornej uchwały (sygn. akt III SA/Lu 581/09).
Dyrektor biblioteki nie jest
NSA wykluczył możliwość stwierdzenia nieważności aktu powołania w drodze rozstrzygnięcia nadzorczego wojewody w trybie art.
91 ustawy o samorządzie gminnym (sygn.
akt II OSK 23/10).
Powołanie inkasenta opłaty targowej
Rada Miejska w drodze uchwały wyznaczyła spółkę, zarządzającą lokalną giełdą rolną,
jako inkasenta opłaty targowej. Spółka nie
została uprzednio zapytana o zgodę na pełnienie takich funkcji. W związku z tym zakwestionowała ona powyższą uchwałę, zarzucając jej naruszenie art. 19 ustawy o podatkach i opłatach lokalnych oraz naruszenie interesu prawnego spółki. W uzasadnieniu podnosiła, że odbyło się to bez jej zgody, a funkcja inkasenta jest sprzeczna z celami prowadzonej przez spółkę działalności i
negatywnie wpływa na jej wizerunek wśród
producentów rolnych na giełdzie.
Rada gminy przekonywała w odpowiedzi na
skargę, że spółka faktycznie wyraziła zgodę na pełnienie funkcji inkasenta. Przede
wszystkim jednak podnosiła, że przepisy
prawa podatkowego nie ustanawiają wymogu ani trybu uzyskiwania zgody podmiotu na
powierzenie mu obowiązków inkasenta.
Wojewódzki Sąd Administracyjny w Lublinie miał jednak odmienne zdanie. W ocenie
sądu uchwała w części, w której powoływała spółkę na inkasenta, podjęta została z naruszeniem przepisów ustawy o podatkach i
opłatach lokalnych. Zdaniem WSA, co praw-
Rada miejska podjęła uchwałę w sprawie
regulaminu utrzymania czystości i porządku na terenie gminy. W podstawie prawnej
wskazano art. 4 ust. 2 ustawy o utrzymaniu
czystości i porządku w gminie oraz art. 18
ust. 2 pkt 15 i art. 40 ust. 1 ustawy o samorządzie gminnym. Uchwałę tę zaskarżył
wojewoda, kwestionując przede wszystkim
zakres tytułu jednego z rozdziałów uchwały, określający ogólnie, że uchwała odnosi się
do „miejsc publicznych”.
Wojewódzki Sąd Administracyjny we Wrocławiu podzielił argumentację skargi wojewody. Jako całkowicie nieuzasadnione uznał
twierdzenia rady, że na podstawie art. 4 ust.
2 pkt 1 lit. b) ustawy o utrzymaniu czystości
i porządku w gminie była ona uprawniona do
określenia wymagań w zakresie utrzymania
czystości i porządku w miejscach publicznych. Zdaniem sądu, przepis ten, chociaż
odnosi się do nieruchomości, których części służą do użytku publicznego, nie uprawnia rady do ustalenia warunków utrzymania
czystości i porządku w innej kategorii prawnej niż nieruchomości. W przepisach tych nie
przyznano radzie uprawnienia do określania
wymagań utrzymania porządku w miejscach
publicznych. Określony w tym przepisie katalog spraw przekazanych do uregulowania
gminie ma charakter zamknięty i musi być
traktowany ściśle, co wynika z obowiązującego w prawie administracyjnym zakazu domniemania kompetencji i zakazu dokonywania wykładni rozszerzającej przepisy kompetencyjne (sygn. akt II SA/Wr 545/08).
dr Robert Adamczewski
Przyjaciół Zelowa jest wielu, o czym świadczą Światowe Spotkania Zelowian,
organizowane przez parafię ewangelicko-reformowaną
Kolacja wigilijna w CAOS (Centrum Aktywizacji
Osób Starszych)
Kościól pw. św Anny w Błaszkach
Gala z okazji 10-lecia stowarzyszenia: przedstawiciele instytucji, firm, organizacji wspierających działalność stowarzyszenia (pierwszy
od lewej Sławomir Malinowski, burmistrz Zelowa; pierwsza od prawej - Emilia Kansy-Słowińska, pierwszy prezes stowarzyszenia)
Gmina i miasto Błaszki położone są w zachodniej części województwa łódzkiego na granicy z województwem
wielkopolskim. To największa gmina powiatu sieradzkiego i jedna z lepiej rozwijających się w naszym regionie
tolicą gminy są Błaszki. Najstarsza
udokumentowana wzmianka historyczna o miejscowości pochodzi
z 1437 roku, a rok 1729 przyjmuje się jako datę nadania Błaszkom
praw miejskich. Na terenie gminy jest wiele
wartościowych elementów dziedzictwa kulturowego. Najcenniejsze obiekty zlokalizowane są we Wrzącej, Gruszczycach, Jasionnej, Kalinowej, Kamiennej, Równej. Warto
wymienić cmentarzysko kurchanowe w Łubnej, leśny rezerwat przyrody ,,Wrząca” oraz
spory fragment ,,brąszewickiego” obszaru
chronionego krajobrazu. Przez gminę przebiega historyczny trakt komunikacyjny, tzw.
kalisko-fabryczny, z lat 1778-1825. Atrakcyjną formą poznawania zabytków w gminie
Błaszki może być wycieczka rowerowa szlakami dworków ziemi sieradzkiej i powstańców 1863 r.
W gminie działa około 740 podmiotów gospodarczych. Głównie z branż: handlowej, przetwórstwa rolno-spożywczego, produkcyjno-usługowo-przemysłowej i budowlanej.
Te większe, jak: Biotoma Sp. z o.o., Agrosad
Sp.j., Wellbet s.c., Drog-Bruk s.c., S.iA. Pietrucha, FH Ceres Sp. z o.o. z kapitałem holenderskim, ferma drobiu i pakownia jaj ,,Gajewski”, Ubojnia Zwierząt Rzeźnych ,,Agat”,
są znaczącymi pracodawcami na tym terenie.
- Nasi przedsiębiorcy dobrze radzą sobie w
nie zawsze sprzyjających warunkach rynkowych. Wielu efektywnie wykorzystuje wsparcie w postaci funduszy unijnych na nowe inwestycje i szkolenia. Oby tak dalej - mówi
Krzysztof Stępiński, burmistrz gminy i miasta Błaszki.
Błaszki efektywnie pozyskują na realizację
wielu inwestycji środki ze źródeł zewnętrznych, w tym z funduszy UE. Dużą część wydatków przeznaczono w ostatnich latach
na infrastrukturę komunikacyjną. W 2009
r. przebudowano i wyremontowano drogi
gminne długości ponad 16 km. W ramach
NPPDL na lata 2008-2011 Błaszki otrzymały
wparcie w wysokości 1 115 063 zł, co umożliwiło wybudowanie 5 km drogi. Inną ważną
inwestycją był remont zabytkowego obiektu
łaźni miejskiej, w którym funkcjonuje Centrum Kultury. Na realizację tej inwestycji
przyznano dofinansowanie w wysokości 500
tys. zł z funduszy UE w ramach PROW na lata
2007-2013. Kupiono dwa nowe samochody
pożarnicze na podwoziu Mercedesa dla jednostek OSP z terenu gminy. Zakup jednego
z nich jest współfinansowany ze środków UE
w ramach RPO WŁ na lata 2007-2013. Zrealizowano też inną kluczową dla gminy inwestycję o wartości 3 mln zł, polegającą na
rozbudowie i modernizacji stacji uzdatniania
wody w Kalinowej i rozbudowie sieci wodociągowej. Gmina korzysta także z tzw. pro-
jektów miękkich. Z PO Kapitał Ludzki realizowanych było i jest wiele projektów edukacyjnych w gminnych szkołach oraz przeznaczonych dla mieszkańców, jak chociażby wyróżniony w plebiscycie „Dobre praktyki” projekt pn. „Wykorzystaj swoją szansę – kursy prawa jazdy kat. C i C+E” oraz ,,Komputer bez tajemnic - nowe umiejętności - nowe
możliwości”.
- Korzystaliśmy i korzystamy ze środków funduszu, m.in. na budowę i modernizację stacji uzdatniania wody w Kalinowej, rozbudowę kanalizacji, sieci wodociągowej i inwestycje termomodernizacyjne - mówi Krzysztof
Stępiński, burmistrz gminy i miasta Błaszki. - Priorytetową inwestycją w tym roku jest
przebudowa ciągu komunikacyjnego, złożonego z kilku ulic w mieście. Na realizację tej
inwestycji mamy już zapewnione dofinansowanie z Narodowego Programu Przebudowy
Dróg Lokalnych na lata 2008-2011.
W planach jest też modernizacja boiska
sportowego w Kalinowej, którą chcemy realiz ować przy współfinansowaniu z PROW
działanie „Odnowa i rozwój wsi”. Właśnie
czekamy na wyniki oceny merytorycznej
naszego wniosku.
fot. Dominik Bartkiewicz
wiązki z Zelowem podkreśla
Karl Dedecius, znakomity tłumacz i popularyzator kultury
polskiej w Niemczech, i Wiesław Ochman, wybitny tenor,
wyróżniony tytułem Honorowego Obywatela Zelowa. Do przyjaciół miasta należą też członkowie Stowarzyszenia Dobroczynnego „Razem”.
Powstanie stowarzyszenia wsparła Fundacja Rozwoju Gminy Zelów. Przekazała
na jego działalność 150 tysięcy złotych,
z czego 100 tysięcy zł na kapitał żelazny.
Prezes zelowskiej fundacji Emilia Kansy-Słowińska przez pierwszych sześć lat
pełniła także funkcję prezesa Stowarzyszenia Dobroczynnego „Razem”, a w zarządzie byli członkowie rady FRGZ.
Stowarzyszenie rozpoczęło działalność
programem „Działaj lokalnie”, współfinansowanym przez Akademię Filantropii w Polsce i Polsko-Amerykańską
Fundację Wolności. Wsparło 63 projekty lokalnych organizacji, instytucji i
grup nieformalnych kwotą 227 tysięcy zł. W wyniku tego na terenie gminy
Zelów powstały m.in. trzy place rekreacyjno-sportowe, dostępne dla uczniów
i ogółu mieszkańców. Corocznie podczas
„Dni Zelowa” organizowany jest Festiwal Strażackich Orkiestr Dętych. Zespół Szkół Ogólnokształcących w Zelowie zrealizował program poświęcony
poznaniu tradycji włókienniczych regio-
nu i zaprzyjaźnionego okręgu Chemnitz.
W Zelowie, w którym upadły wielkie i
małe zakłady, stowarzyszenie pamiętało
o bezrobotnych rodzinach, które znalazły się w trudnej sytuacji życiowej. Uzyskało dla nich wsparcie z Fundacji Bank
Żywności w Łodzi. W 2004 roku otrzymało ponad 20 ton żywności wartości
około 215 tysięcy złotych. Dzięki temu
udzielono pomocy 3400 mieszkańcom
Zelowa i okolicznych wsi. W następnym
roku Bank Żywności przekazał blisko 80
ton żywności, którą rozdzielono między
podopiecznych ośrodków pomocy społecznej w Zelowie i Szczercowie.
Kolejną inicjatywą stowarzyszenia stał
się Zelowski Fundusz Stypendialny.
Wsparły go Fundacja im. Stefana Batorego, gmina Zelów i indywidualni sponsorzy. Komisja stypendialna stowarzyszenia przyznała stypendia 60 studentom, 101 uczniom szkół ponadgimnazjalnych oraz 54 uczniom szkół gimnazjalnych. Łącznie z Zelowskiego Funduszu Stypendialnego wydano 268.600 zł
dla 215 stypendystów.
Utworzono też Centrum Aktywizacji
Osób Starszych. Wzorcowy program zrealizowano we wsi Walewice. Zaczęto od
urządzania wspólnych wigilii, później
doszły spotkania z lekarzem, a następnie
powstały koła zainteresowań.
Ważnym dla Zelowa wydarzeniem są od
lat Letnie Koncerty Festiwalowe, orga-
Zarząd stowarzyszenia (od lewej: Krzysztof Gawron, Helena
Król-Wiśniewska, Małgorzata Dębkowska - prezes zarządu,
Anna Doliwa - wiceprezes zarządu, Wojciech Ziobro)
nizowane przez Fundację Rozwoju Gminy Zelów, Dom Kultury i Stowarzyszenie Dobroczynne „Razem”. Zyskały popularność wśród mieszkańców miasta i
okolic, a gośćmi były takie znakomitości, jak Teresa Żylis-Gara, Krzysztof Penderecki, Konstanty Andrzej Kulka, Wiesław Ochman, Jerzy Maksymiuk, chór
Poznańskie Słowiki oraz orkiestra Sinfonia Varsovia.
Stowarzyszenie zdobyło przychylność
darczyńców. Do najhojniejszych w ostatnich 10 latach należą: Akademia Filantropii w Polsce – 531.421 zł, Fundacja Bank Żywności w Łodzi – 409.958
zł, Fundacje Holenderskie - 200.918
zł, Fundacja Rozwoju Gminy Zelów –
143.700 zł, gmina Zelów (stypendia) 79.000 zł, Fundacja im. Stefana Batorego - 64.850 zł, Fundacja J&J Pro Bono
Poloniae (stypendia) - 19.087 zł, Fundacja Edukacyjna Przedsiębiorczości (stypendia) - 11.400 zł, PKO O. Regionalny
w Łodzi (stypendia) - 10.000 zł.
Od pięciu lat prezesem stowarzyszenia
jest Małgorzata Dębkowska, dyrektorka
Domu Kultury, która od początku działalności zawodowej związana jest z Zelowem. Wspomaga ją zarząd w składzie:
Anna Doliwa - wiceprezes, Wojciech Ziobro - skarbnik, Helena Król-Wiśniewska i
Krzysztof Gawron - członkowie zarządu.
Mieczysław J. Gumola
1841 r. Michael Thonet, stolarz z nadreńskiego miasteczka Boppard, opatentował metodę gięcia drewna na gorąco za pomocą taśmy stalowej i jako pierwszy rozpoczął seryjną produkcję takich mebli. Zapewniona patentem wyłączność stosowania tej technologii pozwoliła Thonetowi zbudować w latach 1856-1869 prawdziwe imperium meblarskie. Obok zakładu w
Wiedniu powstały kolejne fabryki: w Koryčanach na Morawach, w Bystrzycy na Słowacji, w Nagy Ugrócz na Węgrzech, w Hellenkowie na Morawach i w 1881 r. w Radomsku. Ogromne przedsiębiorstwo, w którym pracowało także pięciu synów M. Thoneta, przyjęło w 1853 r. nazwę „Bracia Thonet”. Technologia Thoneta zrewolucjonizowała sztukę konstruowania mebli. Nowe
meble są lżejsze i znacznie bardziej wytrzymałe niż wykonane tradycyjnymi metodami stolarskimi. Ponadto meble z elementów
giętych charakteryzują się delikatną, piękną formą plastyczną. W fabrykach Thoneta produkowano krzesła, fotele, fotele bujane, łóżka, stoliki, wieszaki, przeznaczone zarówno do wnętrz mieszczańskich, jak i
do urzędów czy kawiarni. Dzięki długim seriom cena tych mebli porównywalna była
z kosztem zakupu butelki wina średniej jakości. Do transportu składano je w płaskich
paczkach. Poszczególne elementy łączone
były za pomocą metalowych śrub i gwintów
w drewnie. Legendą stało się krzesło, oznaczone w katalogu firmowym z 1859 r. jako
„nr 14” i nazywane pierwotnie „krzesłem
kawiarnianym” (chair coffee-house). Powiada się, że jest ono w branży meblowej tym,
czym był ford T dla motoryzacji. Z tą różnicą, że thoneta nigdy nie wycofano z produkcji. Rzadko się zdarza, aby sprzęt, który służył pradziadkom, był akceptowany, a nawet
pożądany przez prawnuki. Thonetowie byli
też pomysłodawcami i pierwszymi producentami składanych foteli teatralnych (później kinowych) oraz foteli biurowych z regulowaną wysokością („kręconych”).
O budowie fabryki w Radomsku zadecydowały czynniki ekonomiczne. Obowiązująca od 1877 r. taryfa celna była bardzo korzystna dla eksportu z Królestwa Polskiego do Rosji, a biegnąca przez Radomsko linia kolejowa Wiedeń – Warszawa – Petersburg zapewniała dostęp do rynków rosyj-
skich. Istotnymi walorami były też tania
siła robocza oraz łatwość pozyskania surowca – drewna bukowego. W 1881 r. Thonetowie nabyli w Radomsku nieruchomość z
młynem parowym, tuż obok dworca kolejowego. Do dziś zachowały się stare budynki
fabryczne oraz eklektyczna tzw. willa Thonetów – dawna siedziba dyrekcji fabryki.
Przedsiębiorstwo bardzo szybko się rozwijało, zatrudniając ok. 1 tys. robotników. Kadrę
techniczną sprowadzono z Bystrzycy. Połowa produkcji fabryki w Radomsku znajdowała zbyt w Rosji, a 1/3 trafiała na rynki Eu-
Fabryka mebli giętych Thonet w Radomsku
ropy Zachodniej i Ameryki. W latach I wojny
światowej firma podupadła. Rozpad monarchii austro-węgierskiej spotęgował trudności finansowe. Bracia Thonetowie uratowali rodzinne przedsiębiorstwo, wchodząc w
spółkę ze szwajcarską firmą Mundus i kontynuując od 1939 r. produkcję pod marką
„Thonet-Mundus”.
Uruchomienie fabryki mebli braci Thonetów zapoczątkowało powstanie lokalnego
ośrodka przemysłu meblarskiego. W 1884
roku fabrykę mebli giętych otworzyli w Radomsku konkurenci Thonetów - Jakub i Józef Kohnowie, pochodzący z Moraw. Zatrudniali, podobnie jak Thonetowie, ok. 1
tys. robotników, jednak wartość produkcji
ich przedsiębiorstwa była o połowę mniejsza. Po 1918 r. firma wsparta kapitałem austriackim kontynuowała działalność pod nazwą „Mazovia”.
Ok. 1910 r. w zmodernizowanych budynkach po dawnych stajniach kozackich uru-
chomiono zakład produkcji mebli giętych
„Ksawery Wünsche i Spółka”. W 1913 r.
pracowało w nim 136 robotników, produkujących krzesła, fotele teatralne i kinowe.
W 1922 r. małą fabrykę giętych mebli biurowych otworzyli A. Waszkiewicz i J. Weinert. Ich wyroby znajdowały uznanie także na rynkach zagranicznych. Podobny pod
względem wielkości zatrudnienia i produkcji był zakład meblowy „Labor” Emila Goldsanda i Feliksa Wajnapela. Oprócz krzeseł
wytwarzano tu drewniane obręcze do rowerów. Zainteresowanie meblami z Radomska sprawiło, że w mieście powstawało coraz więcej zakładów rzemieślniczych
tej branży. Sprzyjał temu rozwinięty system chałupniczy, stosowany w zakładach
Thoneta i Kohnów. Objęci nim rzemieślnicy wytwarzali elementy mebli z surowców
dostarczanych przez fabryki. Podnoszenie
kwalifikacji zapewniały szkoły zawodowe,
prowadzone przy obu fabrykach. W 1945
r. zakłady „Thonet-Mundus” oraz „Ksawery Wünsche i Spółka” upaństwowiono. W
latach 50. połączone zostały z wybudowanym wówczas zakładem „Fameg” w jedno
przedsiębiorstwo, przekształcone w 1991
r. w jednoosobową spółkę skarbu państwa.
Fameg należy do największych na świecie
producentów mebli giętych i jest największym europejskim producentem krzeseł
wytwarzanych metodą Thoneta.
Chociaż mija 160 lat od pierwszych
prób Michaela Thontea w gięciu bukowych pałąków, produkowane
tym sposobem meble nigdy nie wyszły z mody.
Do dziś produkuje się
co najmniej kilkanaście modeli, wprowadzonych na rynek jeszcze w XIX wieku. Chętnie widzimy „thonety”
w naszych domach, saKrzesło nr 14
lach konferencyjnych, restauracjach, klubach. Meble
gięte z Radomska były i
są synonimem
jakości i dobrego gustu.
ózef Panfil to wielki piewca natury - jej
nieobliczalnej bujności i witalności,
urody następujących po sobie pór roku
i pór dnia oraz cyklu życia człowieka
wpisanego w ten fascynujący rytm. W
jego pejzażach, portretach i martwych naturach – najczęściej miniaturach o wymiarach
18 na 24 cm – odnajdziemy siłę i wymowność prostych gestów i codziennych przedmiotów, harmonię i umiarkowanie w korzystaniu z efektów malarskich, a przy tym wyrafinowany, często symboliczny kolor i oryginalną kompozycję. Ponad 180 prac tego
artysty można było oglądać w maju w Muzeum Historii Miasta Łodzi na monograficznej wystawie, obejmującej jego twórczość z
lat 1985-2010, a więc obrazy malowane od
ukończenia studiów w łódzkiej PWSSP po
Aby zrozumieć fascynację Józefa Panfila
wiejskim i małomiasteczkowym pejzażem
oraz pełen uwielbienia stosunek do rodzinnej ziemi, należy mieć świadomość, że dzieciństwo artysta spędził w Smardzewicach,
malowniczej wsi położonej nad Zalewem
Sulejowskim w powiecie tomaszowskim, w
otoczeniu sosnowych lasów Puszczy Pilickiej. Tam zapewne zetknął się z uświęconymi tradycją obrządkami, także religijnymi,
tam odkrywał tajemnice żywiołów i wiejską
filozofię wuja Stanisława, którego portretował w latach 1986-2001 oraz w cyklu dyptyków – „Horyzontów”. Tam także nauczył
się pokory wobec nieobliczalności i bezmiaru sił natury. Dlatego Józef Panfil maluje to,
co go wzrusza, zastanawia, zadziwia, zawsze z wielkim szacunkiem do tradycji i hiMaki z Rogowa, akryl
Horyzont X, akryl, olej, płótno
storii. Jego obrazy są dzięki temu autentyczne i osobiste, wręcz intymne, choć odnaleźć
w nich można wiele prawd uniwersalnych,
W obrazach Józefa Panfila odnajdziemy inspiracje malarstwem holenderskim, polskim impresjonizmem, francuskim fowizmem, młodopolskim symbolizmem; artysta uważany bywa za kontynuatora osiągnięć kolorystycznych Jana Stanisławskiego, Ferdynanda Ruszczyca i Jerzego Dudy-Gracza. Wybór realistycznego obrazowania rzeczywistości przez Józefa Panfila to
świadomy powrót do źródeł sztuki, przefilMotyw ze Skierniewic, akryl
Klasztor franciszkanów w Smardzewicach zimą, akryl
trowany przez wielką wrażliwość na kolor.
Na szczególną uwagę zasługują prace inspirowane urodą i specyfiką ziemi łódzkiej: widoki z okna pracowni artysty w Tomaszowie Mazowieckim – syntetyczne i lapidarne w wyrazie nokturny, refleksyjne i symboliczne portrety wuja Stanisława malowane
w prostych, najczęściej tonących w mroku
wnętrzach wiejskiej chałupy, pejzaże okolic Nagórzyc, Inowłodza, Wolborza, Brzezin,
Skierniewic, w końcu niezliczona ilość motywów z rodzinnych Smardzewic – chałupy
i zabudowania gospodarcze, uwieczniane o
różnych porach dnia i roku.
Najnowsze trzy prace to widoki spowitych
śniegiem ruin opactwa cysterskiego w Podklasztorzu koło Sulejowa, malowane ciepłą
plamą rozwibrowanego koloru, mieniącego
się wszelkimi możliwymi odcieniami bieli,
brązów i błękitów.
Prace Józefa Panfila dostępne są w stałej
ofercie Domu Aukcyjnego Rynek Sztuki w
Łodzi, współorganizatora wystawy, a bogato ilustrowany katalog towarzyszący ekspozycji ukazał się dzięki wsparciu finansowemu m.in. Urzędu Marszałkowskiego w Łodzi, prezydenta Tomaszowa Mazowieckiego, starostów powiatów tomaszowskiego i
piotrkowskiego.
XI księdze Roczników,
czyli kronik sławnego Królestwa Polskiego, tak odnotował odśpiewanie przez rycerstwo polskie „pieśni ojców” przed bitwą
pod Grunwaldem najwybitniejszy średniowieczny dziejopisarz Jan Długosz.
Bogurodzica, jak żadna ze średniowiecznych pieśni, doczekała się licznych naukowych opracowań, lecz pomimo badań,
wciąż kryje w sobie niewyjaśnione zagadki i tajemnice.
Jest najstarszą znaną polską pieśnią religijną. Jest także najstarszą, napisaną w języku polskim pieśnią hymniczną i najstarszą bojową pieśnią rycerstwa polskiego.
Mogła powstać pod koniec X , ale i na początku XIV wieku, wielu badaczy uważa,
iż powstała w wieku XIII. Kolejną niewiadomą jest jej twórca. Tu również badacze
zgadzają się, że z pewnością musiał to być
człowiek posiadający wykształcenie muzyczne, prawdopodobnie kantor wywodzący się ze środowiska klasztornego. W zamierzeniu twórcy nie miała być utworem
solowym, lecz jednogłosową pieśnią chóralną, śpiewaną bez akompaniamentu.
Miała też być prawdopodobnie pieśnią do
tzw. codziennego wspólnego śpiewania z
ludem. Zanim stała się znana, początkowo
śpiewano ją wyłącznie podczas procesji,
dopiero z czasem wspólnie, podczas mszy i
innych nabożeństw.
„Kiedy zaczęła rozbrzmiewać pobudka, całe wojsko królewskie
zaśpiewało donośnym głosem pieśń ojczystą Bogurodzica,
a potem, potrząsając kopiami, rzuciło się do walki”
należała do repertuaru chórów klasztornych i katedralnych, które wykonując Bogurodzicę podczas mszy, przyczyniły się do
jej rozpropagowania, bo kiedy pojawiła się
jako pieśń rycerska w 1410 roku, musiała
być już pieśnią znaną.
Według muzykologa prof. Zdzisława Jachimeckiego, jako pieśń klasztorna, wykonywana przez śpiewaków kościelnych, w
swojej pierwotnej wersji była dużo bogatszym melodycznie utworem. Dopiero kiedy stała się pieśnią rycerską jej linia melodyczna została uproszczona, co prawdopodobnie dokonało się około 1330 roku .
Informacje, że była hymnem rycerskim i
rycerską pobudką podają XV-wieczne rękopiśmiennicze źródła, informując i o tym, że
Bogurodzicę śpiewano także podczas zwycięskiej bitwy chłopów kujawskich z Krzyżakami we wsi Dąbki koło Nakła w 1431
roku, w bitwie pod Wiłkomierzem w roku
1435 oraz pod Warną w 1444. Badania potwierdzają, że pełniła rolę hymnu królewskiego dynastii Jagiellonów, a prof. Julian
Krzyżanowski twierdzi nawet, że powstała w środowisku dworskim z okazji koronacji króla Władysława Jagiełły w 1386 roku.
Najstarszy rękopiśmienny odpis, sporządzony w 1407 lub 1408 roku, odnaleziono
w zbiorach Biblioteki Jagiellońskiej dzięki szczęśliwemu przypadkowi. Karta z tekstem dwu pierwszych, najstarszych strof
Bogurodzicy oraz zapisaną do nich melodią została przyklejona do wewnętrznej
strony okładki księgi, zawierającej sporządzony w 1407 roku odpis niedzielnych kazań łacińskich Macieja z Grochowa.
Kolejny rękopiśmienny odpis Bogurodzicy
zachował się w zbiorach w Częstochowie.
Natomiast trzeci co do „dawności”,
według prof. dr. Zdzisława Jachimeckiego, wnoszący znaczący wkład do
badań nad najstarszym polskim tekstem poetyckim, pochodzi z początku XVI wieku, a zachował się w zbiorach cieszyńskich. Posiada on nie tylko
zapis nut do dwóch pierwszych strof
pieśni, ale także nutowy zapis do czę-
ści drugiej oraz do jednej strofy części ostatniej.
Zachowana do naszych czasów Bogurodzica jest bowiem tekstem długim, trzyczęściowym, w swojej budowie oraz charakterze bardzo niespójnym. W I połowie XIV
wieku do dwóch pierwszych strof zostały
bowiem „doczepione” kolejne cztery, stanowiące pieśń wielkanocną, nie wykonywane jako pieśń bojowa.
Około pół wieku później do tekstu dodano
kolejnych pięć strof. Rozszerzenie tej części do 27 strof nastąpiło później. Ponieważ część ta została zakomponowana jako
pieśń zwrotkowa, mogąca mieć nieograniczoną liczbę zwrotek, bezcenny okazał się
rękopis cieszyński, zawierający zapis nutowy do jednej ze strof, bowiem wszystkie śpiewano „na tę samą nutę”. Ostatnia część z czasem stała się pieśnią śpiewaną przez gmin, a nawet przez żebraków,
a w tekście zawarte były nie tylko litanie
do świętych, ale także np. strofy modlitwy
za króla: „Poprośmyż już Boga za króla polskiego i za dziatki jego. Aby je Bóg uchował ode wszego złego”.
Zarówno ostatnia część, jak i część druga
we wszystkich rękopiśmienniczych odpisach są takie same, różnice natomiast dotyczą części pierwszej. Przypuszcza się też,
że twórcą tekstu i muzyki do obu najstarszych zwrotek musiały być dwie różne osoby.
Po raz pierwszy drukiem Bogurodzica ukazała się w 1506 roku w Krakowie. Zamieszczona została w Statucie Królestwa
Polskiego Jana Łaskiego i jest uznawana za
najstarszy polski drukowany tekst poetycki. Z czasem została prawie zupełnie zapomniana. W kościele przetrwała dzięki kultowi św. Wojciecha i legendzie, jakoby właśnie on był jej twórcą. Na nowo odkrył Bogurodzicę dopiero wiek XIX i odtąd stała się nie tylko symbolem wiary i patriotyzmu, ale znalazła też znaczące miejsce w
dorobku wielu wybitnych twórców.
Marek Chudobiński
Znane, a jednak...
18 maja minęła 530. rocznica śmierci Jana Długosza, jednego z najwybitniejszych polskich dziejopisarzy. To doskonała sposobność, aby przybliżyć czytelnikom „Ziemi Łódzkiej” tę wyjątkową
postać, wywodzącą się, co warto zaznaczyć, z naszego regionu
an Długosz urodził się na zamku w
Brzeźnicy Nowej, w dzisiejszym powiecie pajęczańskim, w 1415 roku jako
najstarszy syn rycerza Jana Długosza (h. Wieniawa) z Niedzielska (obecnie część Wielunia) oraz Beaty, córki Marcina z Borowna. Od najmłodszych lat rodzice
kształtowali osobowość Jana w duchu umiłowania Boga i ojczyzny, co wpłynęło na całe
dorosłe życie uczonego. Warto nadmienić, że
ojciec kronikarza wsławił się walecznością
w bitwie pod Grunwaldem. Syn po latach w
Banderia Prutenoru odnotował: „Schwytany zaś został w wielkiej bitwie wspomniany
Markward [von Szalczbach], komtur brandenburski, przez Jana Długosza z Niedzielska, rycerza z domu Żubrza Głowa albo Pierstynia, czyli Wieniawa, ojca i rodzica mego
rodzonego, wraz z kilku rycerzami zakonnymi i chorągwią wspomnianą, wśród nich i rycerzem Schumborkiem”.
Młody Jan po ukończeniu szkoły parafialnej
w Nowym Korczynie, gdzie jego ojciec piastował godność starosty (podobnie jak w
Brzeźnicy), podjął studia w Akademii Krakowskiej. Działalność zawodową rozpoczął
mając zaledwie 16 lat jako notariusz biskupa krakowskiego Zbigniewa Oleśnickiego. Po
niedługim czasie Długosz stał się zaufanym
doradcą purpurata, a następnie jego sekre-
tarzem i kanclerzem. W 1437 roku otrzymał
zaszczytną godność kanonika kapituły krakowskiej. Talent i wiedzę Jana dostrzeżono
także na dworze króla Kazimierza IV Jagiellończyka, który wybrał go na wychowawcę
swoich synów. Długosz w tym czasie uchodził za jednego z najwybitniejszych mężów
stanu w państwie. Na rozkaz króla wielokrotnie posłował na dwory europejskie, do
Czech, Węgier, a nawet do Italii. Nieprzerwanie prowadził także badania dziejów naszej ojczyzny. W 1471 roku, jako żarliwy patriota, odrzucił proponowane mu biskupstwo
praskie. W 1480 roku został wybrany na arcybiskupa nominata lwowskiego. Niestety,
przed przyjęciem sakry biskupiej zmarł. Pochowany został w Krakowie na Skałce.
Uczony pozostawił potomnym kilka wybitnych dzieł, w tym epokowe 12-tomowe Annales seu cronicae incliti Regni Poloniae
(Roczniki, czyli kroniki sławnego Królestwa
Polskiego), pisane od 1455 roku aż do śmierci autora, ukazujące dzieje Polski od czasów
przedpaństwowych aż po rok 1480. W skład
tej pozycji wchodzi Chorographia Regni Poloniae, będąca doskonałym opisem geografii, a
zwłaszcza hydrografii ziem polskich czasów
Współcześnie Jan Długosz określany jest zaszczytnym mianem „Ojca polskiej historio-
Do miejsc związanych z Długoszem należą także Pabianice
grafii”. W rocznicę zgonu, a także w 595-lecie urodzin mistrza, warto wybrać się do
miejsc z nim związanych. W Brzeźnicy Nowej
do dziś zachowały się relikty średniowiecznej fortalicji starostów brzeźnickich, gdzie
przyszedł na świat przyszły uczony. Ciekawostką jest, że brzeźnicki zamek był ostatnią inwestycją budowlaną króla Kazimierza Wielkiego, niedokończoną ze względu na
zgon króla w 1370 roku. W bryle brzeźnickiego kościoła z 1904 roku, pomiędzy prezbiterium a transeptem, znajduje się gotycka dzwonnica z początku XV stulecia, będąca pozostałością świątyni fundowanej przez
króla Władysława Jagiełłę. Jest to czworoboczna, oszkarpowana budowla o trzech
kondygnacjach, przykryta dachem namiotowym. W tym poprzednim kościele zapewne ochrzczono małego Jana. Przed urzędem
gminy w Brzeźnicy Nowej znajduje się także pomnik z popiersiem historyka. Do miejsc
związanych z Długoszem należą także Pabianice oraz okoliczne miejscowości, będące od
1086 roku aż do II rozbioru Polski własnością
kapituły krakowskiej. Kapitulne dobra pabianickie znamy z opisu sporządzonego właśnie
przez Długosza podczas wizyty lustracyjnej
w 1466 roku. Trasa lustracji wiodła przez Pabianice i Rzgów oraz okoliczne wsie: Jutrzkowice, Bychlew, Czyżemin, Dłutów, Ślądkowice, Ldzań, Dobroń, Żytowice, Kudrowice,
Petrykozy, Piątkowisko, Karniszewice, Górka, Rypułtowice, Łaskowice, Retkinia, Rokicie, Chocianowice, Gadka, Wiskitno, Kurowice, Dalków, Rakowska Wola, Wardzyń, Kalino, Grodzisko. Miejscowości te obecnie znajdują się w granicach administracyjnych Łodzi, powiatu pabianickiego i powiatu łódzkiego wschodniego. Z zapisów lustracyjnych
wynika, że w dobrach pabianickich istniały nawet huta żelaza (Ruda Pabianicka) oraz
huta szkła (Huta Chocianowicka). Szczegółowy opis lustracji tych ziem odnaleźć można
w Liber beneficiorum dioecesis Cracoviensis, opisującej pełne uposażenie dóbr Kościoła krakowskiego. Zapraszam zatem do wyprawy „Długoszowym szlakiem” po naszym
obra passa sportowców z naszego regionu w grach zespołowych trwa. Siatkarze PGE Skry Bełchatów zdobyli szósty z rzędu tytuł mistrza Polski. Beniaminek Pamapol
Siatkarz Wieluń utrzymał się w PlusLidze, lejąc miód na serce pochodzącego z
tego miasta Mariusza Wlazłego, najlepszego polskiego siatkarza. To był udany
sezon beniaminka PlusLigi Kobiet, siatkarek Organiki Budowlanych Łódź. Puchar Polski i czwarte miejsce w ekstraklasie to piękny wynik nowicjusza na początku jego występów w krajowej elicie. Dzielnie i skutecznie walczyły koszykarki ŁKS Siemens AGD o utrzymanie się
w Ford Germaz Ekstraklasie. Najbardziej
utytułowany łódzki zespół w grach (30
medali, w tym 9 złotych) jest w niej stale od 1990 roku. Do najwyższej klasy powróciły już po roku koszykarki Pabianickiego Towarzystwa Koszykówki, występujące pod firmą BS Pa-Co Bank. Towarzyszyły im rywalki z Widzewa, które po
raz pierwszy w 45-letniej historii zagrają w ekstraklasie. Miłą niespodziankę sprawili koszykarze ŁKS Sphinx Petrolinvest, do ostatnich sekund ostatniego meczu walcząc o
awans do Tauron Basket Ligi. Nie powiodło się… Trzon zespołu zostaje i jest nadzieja, że w przyszłym sezonie atak na
miejsce w ekstraklasie uda się.
Wciąż wiodące role w kraju odgrywają drużyny: piłkarzy wodnych Łódzkiego
Sportowego Towarzystwa Waterpolowego, rugbistów Blach Pruszyński Budowlanych, piłkarzy Hurtapu Łęczyca w futsalu i hokeistek na trawie Startu Brzeziny. Nie udało się powrócić do elity piłkarzom
ŁKS, którzy dobrymi występami jesienią
rozbudzili apetyty. Sukcesem jest jednak
zmiana jakościowa w sferze zarządzania
klubem, a nowi, młodzi, energiczni, odnoszący sukcesy w biznesie właściciele
dają nadzieję na lepszą przyszłość. Sezon ligowy zwieńczył spektakularny
awans do ekstraklasy piłkarzy Widzewa.
polskich firm piłkarskich, mająca fankluby bodaj we wszystkich miastach regionu. Wystarczy poczytać transparenty
rozwieszane wokół boiska podczas meczów, aby odnaleźć tam nazwy miast i
miasteczek naszego województwa.
Drużyna charyzmatycznego trenera Pawła Janasa, niegdyś koszykarza, a
później piłkarza Włókniarza Pabianice i
Widzewa, medalisty mundialu Espania
Sezon ligowy zwieńczył spektakularny
awans do ekstraklasy piłkarzy Widzewa
1982 i selekcjonera reprezentacji na MŚ
Niemcy 2006, awansowała w wielkim
stylu. Mocnym akcentem było zwycięstwo na zakończenie rozgrywek nad inną
legendarną firmą Górnikiem Zabrze 3:0.
Łodzianie osiągnęli przewagę 16 punktów nad zabrzanami, co oznacza, że rozgrywki były jednostronnym popisem zespołu z al. Piłsudskiego. Widzew wygrał
aż 23 spośród 34 spotkań, 8 zremisował i tylko 3 przegrał, ale żadnego przed
swoją publicznością. Ten awans Widzewowi należał się już rok temu. Drużyna
Widzew wrócił
wróciła więc na swoje miejsce.
Właściciel drużyny Sylwester Cacek dał
klubowi mocne podstawy ekonomiczne.
Stara się upowszechnić nowoczesny styl
zarządzania. Stawia wysokie cele. Wydaje się, że powstały warunki, aby w roku
jubileuszu 100-lecia klub Zbigniewa
Bońka, Józefa Młynarczyka, Włodzimierza Smolarka i Władysława Żmudy dołączył do krajowej czołówki.
Kibice Widzewa świętowali awans na
stadionie, a stworzyli także barwny
spektakl w sercu Łodzi, pod pomnikiem
Kościuszki na placu Wolności. Widzewską idyllę zakłóca nieco problem braku stadionu. Łódź wciąż nie ma
obiektu na miarę czasów. Z ust gospodarzy miasta co jakiś czas padają słowa otuchy, ale zwykle zapału starcza
na kilka miesięcy. Wydaje się, że bliski
jest moment, w którym z liczących się w
futbolu ośrodków tylko Łódź nie będzie
mieć stadionu. Nowe obiekty powstały,
powstają lub wkrótce będą budowane w
kilkunastu miastach w Polsce. Idea budowy stadionu miejskiego wymaga rozwagi i głębszego spojrzenia na przyszłość łódzkiego futbolu.
Niegdyś popularyzowano pomysł połączenia dwóch łódzkich klubów. Na
szczęście absurdalna idea żyła krótko i, mam nadzieję, zniknęła bezpowrotnie. Tworząc życzliwy klimat wokół
Widzewa gospodarze miasta powinni
pamiętać, że Łódź ma dwa kluby piłkarskie. I, co więcej, jestem przekonany, że powinna mieć dwa. Rywalizacja ŁKS i Widzewa była zawsze motorem postępu, nadawała tożsamość Łodzi, a to, że derby miasta wybiły się na
najbardziej spektakularne wydarzenie
tego rodzaju w Polsce ma mocną wymowę. ŁKS i Widzew, Widzew i ŁKS
to ważne elementy kultury miasta,
kształtujące pokolenia łodzian. Pielęgnujmy te wartości w duchu nowoczesności, a nie tylko sentymentów.
Marek Kondraciuk „Polska Dziennik Łódzki”
RADNI III KADENCJI SEJMIKU WOJEWÓDZTWA ŁÓDZKIEGO
Artur J. Bagieński
Andrzej F. Chowis
Krzysztof A. Dudek
Marek Grynkiewicz
Anna B. Kamińska
Cezary W. Łyżwiński
Grzegorz J. Michalak
Irena M. Nowacka
Jan Rożenek
Agata J. Sadowska
Jerzy A. Stasiak
Krzysztof M. Makowski
Wiktor Ł. Olszewski
Wojciech K. Walczak
Waldemar I. Przyrowski
Jan Wojtera
Czym „Kolory Polski” przyciągają odbiorców?
Magnesem jest z pewnością forma festiwalu i
towarzysząca wydarzeniom atmosfera. Ale także
trasa, wiodąca do atrakcyjnych w swoim klimacie,
pejzażu i historii miejsc. Atrakcję stanowią również imprezy towarzyszące: jarmarki, wycieczki, ogniska, spływy kajakowe czy rajdy rowerowe. Niezmiennie jednak najważniejszym
elementem festiwalowych dni są koncerty i widowiska, organizowane zawsze w bardzo szczególnych i atrakcyjnych miejscach. Biorą w nich udział
najwyższej klasy wykonawcy, soliści i zespoły, dostarczając słuchaczom
wciąż nowych przeżyć.
B.P.-Ch.
25 lipca (niedziela) godzina 19.00
Radomsko, Metalurgia Nieruchomości – Radomszczańskie Centrum Biznesu, hala przy ul.Reymonta 62
„Tango w roli głównej”
Wykonawcy: recytacje: Bronisław Wrocławski
Cuarteto „Del Fuego” w składzie:
Radosław Stefański – fortepian
Duo „Atorrantango” w składzie:
Oscar Ovejero – śpiew
Federico Diaz – gitara
para taneczna: Carlos „El Tordo”- Raffaella Passiatore
Przed koncertem w MDK w Radomsku odbędą się
warsztaty tanga prowadzone przez parę taneczną:
Carlos „El Tordo” – Raffaella Passiatore
(maks. 20 osób; zapisy w biurze festiwalowym).
31 lipca (sobota) godzina 19.00
Dobroń, kościół pw. św. Wojciecha, ul. H. Sienkiewicza 41
Wykonawcy: zespół „Mosaic” w składzie:
Zofia Kolbe – dudy, flety, instr. perkusyjne, śpiew
Mateusz Szemraj – lutnia arabska, tar, cymbały
Sebastian Wielądek – lira korbowa, duduk, ney,
dudy, basy deptane
W przerwie pomiędzy koncertem a „Wieczorem opowieści” wójt gminy Dobroń Grzegorz Czechowski zaprasza
do parku koło kościoła na ognisko i pieczenie kiełbasek.
ok. godz. 22 – Dobroń, kościół pw. św. Wojciecha
„Wieczór opowieści – Noc na zamku przygód”
Stowarzyszenie Grupa Studnia O. w składzie:
Beata Frankowska, Małgorzata Litwinowicz,
1 sierpnia (niedziela) godzina 18.00
Lipce Reymontowskie, Muzeum Regionalne im. W. S.
Reymonta w Lipcach Reymontowskich,
zagroda ludowa, ul. Wiatraczna 10
Wykonawcy: Zespół „Wołosi i Lasoniowie” w składzie:
Od godz. 16 na terenie zagrody ludowej moc atrakcji zapewnia Gminny Ośrodek Kultury Sportu i Rekreacji w Lipcach Reymontowskich; m.in.: kiermasz sztuki ludowej z udziałem twórców ludowych (garncarstwo, haft, zdobnictwo papierowe, malarstwo, wycinanka), potrawy kuchni regionalnej, koncert zespołów ludowych: AZR im. W. S. Reymonta,
zespołu śpiewaczego „Lipconki”, kapeli ludowej „Borynioki”.
7 sierpnia (sobota) godzina 20.00
Konstantynów Łódzki, kościół parafialny Narodzenia
Najświętszej Maryi Panny, pl. T. Kościuszki 4/5
„Fantazje na tematy polskie”
Wykonawcy: Janusz Olejniczak - fortepian
zespół „Janusz Prusinowski Trio” w składzie:
8 sierpnia (niedziela) godzina 19.00
Łowicz, kościół oo. Pijarów pw. Matki Bożej Łaskawej
Dyrygent: Daniel Raiskin
W programie: F. Chopin - Koncert f-moll op.21
14 sierpnia (sobota) godzina 19.00
Uniejów, Zamek, Sala Rycerska, ul. Zamkowa 6
Wykonawcy: zespół „Besquidians”
15 sierpnia (niedziela) godzina 19.30
Sulejów, Opactwo Cystersów, kościół pw. Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny
i św. Tomasza Kantuaryjskiego, ul. Opacka 13
Wykonawcy: Józef Skrzek
zespół górali beskidzkich „Wałasi”
W programie: kompozycje Józefa Skrzeka
i Zbigniewa Wałacha
21 sierpnia (sobota) godzina 19.00
Zelów, kościół ewangelicko-reformowany
Program - ustalany
22 sierpnia (niedziela) godzina 19.00
Nieborów, park przy pałacu w Nieborowie
Wykonawcy: Balet Dworski „Cracovia Danza”
28 sierpnia (sobota) godzina 20.00
„Komeda. Inspiracje”
Wykonawcy: Jan Bokszczanin – organy
Paweł Gusnar – saksofon sopranowy i tenorowy
29 sierpnia (niedziela) godzina 19.00
Bedoń Przykościelny, kościół pw. Matki Boskiej Królowej Polski, ul. Kościelna 22
Wykonawcy: skład kameralny Orkiestry Symfonicznej Filharmonii Łódzkiej im. Artura Rubinsteina
4 września (sobota) godzina 19.00 – koncert finałowy
Filharmonia Łódzka im. A.Rubinsteina, ul.Narutowicza 20/22
Wykonawcy: zespół „Raz Dwa Trzy”
dyrygent - Hubert Kowalski
3 lipca 2010 (sobota), godzina 19.30
Studzianna-Poświętne,
„Barwy baroku”
Zespół „Essentia Musica” w składzie:
Hanna Turonek - flet
Tytus Wojnowicz – obój, kierownictwo artystyczne
Liliana Stawarz – klawesyn
4 lipca 2010 (niedziela), godzina 19.00
Tum k. Łęczycy, archikolegiata
pw. Najświętszej Maryi Panny i św. Aleksego
Zespół „ČAČI VORBA” w składzie:
Maria Natanson - śpiew, skrzypce, klemence
Piotr Sójka - akordeon, śpiew
Lubomir Iszczuk –darabuka, dombek, tapan, drumla, śpiew
Robert Brzozowski – kontrabas, śpiew
Piotr Majczyna – gitara, bouzouki, mandola, kobza, śpiew
10 lipca (sobota) godzina 19.00
Sieradz, klasztor Sióstr Urszulanek, ul. Dominikańska 19
Wykonawcy: Chór Uniwersytetu im. A. Mickiewicza
Dyrygent: Jacek Sykulski
11 lipca (niedziela) godzina 19.00
Wolbórz, kościół pw. św. Mikołaja Biskupa
„Wolbórz – w drodze na Grunwald” widowisko muzyczne
Aleksander Tomczyk - kierownictwo artystyczne
Katarzyna Borstyn - choreografia
Wykonawcy: Zespół Muzyki Dawnej z Zamku Królewskiego na Wawelu „FLORIPARI”
Balet Dworski „Sotto de Stelle”
recytator, rycerze
17 lipca (sobota) godzina 20.00
Łódź, Art Center, ul. Tymienieckiego 3
18 lipca (niedziela) godzina 17.00
Arboretum SGGW w Rogowie, ul. Leśna 1
zespół „City Bum Bum” i „Fanta Konate”
W programie - muzyka i taniec z Afryki Zachodniej
Przed koncertem o godz. 15 w arboretum zespół
„City Bum Bum” poprowadzi warsztaty bębniarskie
(30 osób, zapisy w biurze festiwalu).
24 lipca (sobota) godzina 20.30
Skierniewice, kościół pw. św. Jakuba
„Chopin. Powroty”
Wykonawcy: Kondrat /Tubis Duo
W tym roku Wędrowny Festiwal Filharmonii Łódzkiej „Kolory Polski” wkroczył
w jedenasty
rok swego istnienia i, wzorem lat ubiegłych, w wakacyjne weekendy zaprasza na artystyczno-turystyczne wydarzenia. Rozpocznie się
3 lipca (sobota) o godz. 19.30 w bazylice księży Filipinów Matki Bożej
Świętorodzinnej w miejscowości Studzianna-Poświętne koncertem „Barwy
baroku”, a zakończy swoją dwumiesięczną trasę 4 września (sobota) o
godzinie 19 na estradzie Filharmonii Łódzkiej im. A. Rubinsteina koncertem
finałowym. Wykonawcami koncertu będą: Orkiestra Symfoniczna Filharmonii Łódzkiej pod dyrekcją Huberta Kowalskiego oraz zespół „Raz Dwa Trzy”.
Głównym organizatorem festiwalu jest Filharmonia Łódzka im. Artura
Rubinsteina, kierowana przez dyrektora naczelnego i artystycznego Lecha
Dzierżanowskiego, a pomysłodawcą i dyrektorem festiwalu Tomasz Bęben.
Kolory Polski 2010
11. Wędrowny Festiwal
konferencja - zaawansowane materiały budowlane
Bezdomność w Łodzi - Stowarzyszenie Inicjatywa Rozsądnych
WYSTAWA MAKIET FRANCUSKICH ZABYTKÓW
Uchwała nr 29/2013 Zarządu Łódzkiego Związku Koszykówki z dnia
Rozpoczęcie projektu: Dobra praktyka Twoją inwestycją w

References: art. 15
 art. 26
 art. 15
 art. 68
 art.
91
 art. 19
 art. 4
 art. 18
 art. 40
 art. 4