Source: https://dogmatykarnisty.blogspot.com/2012/05/
Timestamp: 2017-11-24 11:10:39+00:00

Document:
maja 2012 ~ Dogmaty karnisty
blankiet, interpretacja, Konstytucja, teoria 2 i więcej komentarzy
Pytanie do wykładu
Katedra Prawa Karnego Uniwersytetu Jagiellońskiego, w której jestem doktorantem, dobrze wykorzystuje możliwości oferowane przez internet. To już trzeci rok akademicki, gdy cotygodniowo są rejestrowane wykłady z prawa karnego, a nagrania video pojawiają się systematycznie na stronie internetowej Katedry. Wykłady możemy obejrzeć w dowolnej chwili i dowolną ilość razy bez wychodzenia z domu.
Drugie, oryginalne rozwiązanie, skrojone na miarę naszych internetowych czasów, to możliwość zadawania pytań do wykładu za pośrednictwem formularza on-line. Studenci chyba jednak nie oswoili się jeszcze z myślą, że sieć może służyć do oglądania wykładu z ulubionego przedmiotu, zaś Profesor prowadzący wykład interaktywnie udzieli odpowiedzi na zgłoszone pytania. Świadczy o tym statystyka: w poprzednim roku akademickim (2010/2011) za pomocą formularza zostało zgłoszone tylko jedno pytanie, zaś w aktualnym roku akademickim 2011/2012 zaledwie trzy. Tendencja jest co prawda wzrostowa (przebicie o 300%), trudno jednak uznać, aby możliwości opcji „zadaj pytanie” zostały w pełni wykorzystane.
Pocieszające jest to, że wszystkie dotychczas zadane pytania okazały się bardzo sensowne. Aby nie być gołosłownym, proponuję przyjrzeć się tegorocznym pytaniom oraz streszczeniom odpowiedzi udzielonych przez Profesora Zolla. Pytania dotyczyły dość zaawansowanych zagadnień, a mianowicie:
1) odróżnienia zamiaru wynikowego od świadomej nieumyślności,
2) możliwości uznania za przestępstwo zachowania polegającego na przeciąganiu postępowania sądowego w celu utrudnienia życia innej osobie,
3) różnicy między usiłowaniem nieudolnym a tak zwaną nieudolnością usiłowania.
Prawda, że brzmi to dość abstrakcyjnie?
Na pytanie pierwsze Profesor Andrzej Zoll odpowiedział na początku wykładu 5 stycznia 2012 r. Decydujące dla odróżnienia zamiaru wynikowego od nieumyślności jest przeżycie psychiczne po stronie sprawcy: czy odrzuca on przewidywaną przez siebie możliwość popełnienia czynu zabronionego, czy też jej nie odrzuca. Profesor podał przykład kierowcy, który wyprzedza „na trzeciego”, licząc na swój mocny samochód i umiejętności. Kierowca zazwyczaj wyklucza spowodowanie wypadku (bo chce jechać dalej), choć wykluczenie to może być bezpodstawne (dochodzi do wypadku). W sytuacji odrzucenia przez sprawcę możliwości popełnienia przestępstwa nie przyjmiemy zamiaru. Przy zamiarze wynikowym występuje pewna obojętność sprawcy w stosunku do uświadomionego, wysokiego prawdopodobieństwa nastąpienia czynu zabronionego. Dodajmy tylko, że odróżnienie zamiaru wynikowego od świadomej nieumyślności ma duże znaczenie w praktyce, ponieważ decyduje o kwalifikacji prawnej czynu, a więc grożącej sprawcy karze (czyny nieumyślne są karane łagodniej), a czasami nawet w ogóle o karalności jego zachowania (gdy penalizacja obejmuje tylko czyny umyślne).
Odpowiedź na drugie pytanie padła 26 stycznia 2012 r. Problem dotyczył świadomego utrudniania i wydłużania postępowania administracyjnego lub sądowego, wykorzystując dostępne prawem środki, celem utrudnienia życia innej osobie. Czy takie zachowanie może być czynem zabronionym – zapytał student. Profesor zauważył, że jest to sytuacja trochę podobna do przestępstwa stalkingu: uporczywego nękania innej osoby (art. 190a § 1 k.k.). W omawianym wypadku, dopóki dana osoba wykorzystuje prawa procesowe, to jej zachowanie nie może być uznane za przestępstwo. Jedno zastrzeżenie wynika z przepisów prawa cywilnego, mówiących o tym, że nie można wykorzystywać swoich praw w sposób niezgodny z ich przeznaczeniem. Żeby jednak było to przestępstwo – powiedział Profesor – w Kodeksie karnym musiałby się pojawić stosowny przepis, którego obecnie nie ma.
W trzecim wypadku student prosił o ocenę odpowiedzialności karnej włamywacza do ciężarówki, w której znajdowały się towary, w sytuacji, gdy sprawca ani nikt inny nie byłby w stanie ich wynieść bez posiadania specjalnego sprzętu – którego mężczyzna nie posiadał. Sytuację taką można uznać za usiłowanie udolne kradzieży z włamaniem. Podobny przykład był już omawiany w literaturze na kanwie wyroku Sądu Najwyższego z 3 listopada 1983 r. (sygnatura II KR 227/83, w systemie Lex pod nr 17520). Po pierwsze, dokonanie czynu zabronionego było od początku możliwe, a nie nastąpiło jedynie z uwagi na nieudolność działania sprawcy, który nie wyposażył się w odpowiednie narzędzia. Druga kwestia to wątpliwy w tym stanie faktycznym błąd sprawcy co do znamienia – jego zaistnienie jest warunkiem koniecznym usiłowania nieudolnego.
Zbliża się koniec roku akademickiego i pora na chwilę refleksji. Moja skromna osoba pełniła funkcję koordynatora-selekcjonera pytań do wykładu na wypadek zasypania skrzynki różnymi dziwnymi wiadomościami. Tak się jednak nie stało, co ma swoje dobre i złe strony. Na pozytywną ocenę zasługuje fakt, że zadane pytania były naprawdę rzeczowe i żadne nie wymagało moderacji. Szkoda natomiast, że wpłynęło ich tak niepokojąco mało.
Wszystkie wykłady, również te z odpowiedziami na pytania studentów, są dostępne w dziale Materiały video na stronie Katedry Prawa Karnego UJ.
dydaktyka, nieumyślność, umyślność, usiłowanie skomentuj pierwszy
Prawo karne na maturze
Przejrzałem tegoroczne, maturalne arkusze egzaminacyjne z Wiedzy o społeczeństwie, w poszukiwaniu pytań zahaczających o tematykę prawa karnego. Pojawiło się jedno, stricte karnistyczne pytanie, na poziomie podstawowym. Zadanie nr 14 za 3 punkty (na s. 7 arkusza) polegało na przyporządkowaniu właściwego opisu do podanych gałęzi prawa, którymi były: prawo administracyjne, prawo cywilne, prawo karne. Opisy zaś brzmiały:
1. Określa podstawowe zasady ustroju politycznego i gospodarczego państwa.
2. Obejmuje zakazy i nakazy zachowań oraz środki przymusu państwowego.
3. Reguluje stosunki majątkowe oraz osobowe między podmiotami prawa.
4. Normuje tryb postępowania przed organami rządowymi i samorządowymi.
„Prawo karne” z pewnością należało połączyć z opisem nr 2. Prima facie taka odpowiedź wydaje się niewątpliwa i na poziomie podstawowym zaiste taka jest. Nieco bardziej wyrafinowana analiza prowadzi jednak do wniosku, że prawo karne nie jest dziedziną prawa „obejmującą zakazy i nakazy zachowań”. Jeżeli chodzi tutaj o „zachowania” obywatela, to prawo karne nie wysławia w tym zakresie żadnego zakazu ani nakazu. Jeśliby ktoś nie wierzył, niech spróbuje znaleźć w Kodeksie karnym zakaz albo nakaz jakiegoś zachowania. Nie znajdzie ich w prawie karnym, lecz w tych dziedzinach prawa, które faktycznie „regulują” różne obszary i aspekty działalności człowieka – jak prawo cywilne czy administracyjne.
Nie odkryję Ameryki stwierdzając, że prawo karne mówi nam expressis verbis jedynie o tym (i aż o tym), co organy państwa mają zrobić ze sprawcą czynu opisanego w ustawie karnej – sprawcą zabójstwa, kradzieży, oszustwa, korupcji itd. Naganność zabijania, okradania się, oszukiwania i korumpowania urzędników państwowych nie wynika z Kodeksu karnego, lecz z systemu wartości, w obrębie którego ustawodawca decyduje się na karanie niektórych, nagannych czynów. Zakaz zabijania, nakaz prawdomówności, zakaz okradania się, nakaz uczciwego kontaktu z petentem – wszystkie funkcjonują niezależnie od ustawy karnej, „są” w innych dziedzinach prawa, a w pewnych wypadkach istnieją nawet niezależnie od jakiejkolwiek ustawy.
Faktem jest natomiast, że ten „naturalny” imperatyw postępowania, jeśli akurat jest obwarowany sankcją karną, staje się dla niektórych obywateli Zakazem/Nakazem pisanym z wielkiej litery. To znaczy takim, którego warto przestrzegać – nie z powodu naganności jego złamania, lecz z uwagi na spodziewaną dolegliwość związaną z jego naruszeniem.
Warto o tym pamiętać, sądzę że nie tylko podczas matury z WOSu.
norma prawna, teoria 6 i więcej komentarzy
I na tym znaku zapytania na razie zakończę. Jeśli mnie ktoś zapyta, jak rozwiązałbym przedstawiony problem, to ad hoc nasuwa mi się pomysł argumentacji z przepisu szczególnego (art. 15 § 2 k.k. jako lex specialis w stosunku do art. 60 § 2 pkt 2 in fine k.k. – może ktoś już o tym pisał?). Wtenczas chyba zniknąłby problem różnego rozumienia dobrowolności w obrębie dwóch paragrafów art. 15. Ale dzisiaj głowy nie dam...
czynny żal, orzecznictwo Dodano 1 komentarz
Chodzi o tak zwanego BeerBusa. Co to takiego? Pisała o tym prasa: „Koła, kierownica, dwa lusterka i daszek z ceraty rodem z meleksa. Ale do tego 12 rowerowych siodełek, pedały, ustawione w dodatku w poprzek kierunku jazdy” (Barbara Suchy, BeerBus jeździ po Krakowie. Kto nie pedałuje, ten nie pije). W BeerBusie można się napić piwa – żeby się łatwiej pedałowało: „za 10 zł sprzedajemy bilet na przejażdżkę po mieście, a piwo albo inny napój dodajemy gratis” (jw.) A my kupujemy bilet, wsiadamy do pojazdu, pedałujemy i zwiedzamy miasto, sącząc zimy browar.
Dla starych wyjadaczy karnistów nawet BeerBus może być świetnym materiałem do analizy dogmatycznej. Tematem zainteresował mnie pierwszorzędny Mąciciel Dominik Zając i nasz najlepszy Przewodniczący Marcin Galent. Gdy wczoraj spotkaliśmy się na korytarzu w Kolegium Wróblewskiego, chłopcy byli już w trakcie zaawansowanej dyskusji. Problem do rozwiązania: oceń odpowiedzialność karną hipotetycznego kierowcy BeerBusa i jego quasi-pasażerów. Spróbuję krótko podsumować naszą wymianę zdań z Marcinem i Dominikiem, obfitującą jak zwykle w wyrafinowane figury interpretacyjne.
Zgodnie z art. 178a § 2 k.k., kto znajdując się w stanie nietrzeźwości lub pod wpływem środka odurzającego, prowadzi na drodze publicznej, w strefie zamieszkania lub w strefie ruchu inny pojazd niż określony w art. 178a § 1 (czyli pojazd inny od mechanicznego), podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do roku. Niewątpliwie coś takiego jak BeerBus jest „pojazdem”, a prowadzą go zarówno pedałujący pasażerowie, jak i osoba obsługująca kierownicę. Zgodnie z orzecznictwem prowadzeniem jest nadawanie pojazdowi prędkości lub kierunku ruchu (zobacz: wyrok Sądu Najwyższego z 18 marca 2003 r., sygn. III KKN 390/01, „Biuletyn Sądu Najwyższego” nr 5/2003, w Lexie pod nr 78026).
Osoby znajdujące się w stanie nietrzeźwości (widełki dopuszczalnej zawartości alkoholu we krwi i wydychanym powietrzu określa Kodeks karny w art. 115 § 16), które są pasażerami pojazdu i przyczyniają się do nadawania mu prędkości (pedałują), realizują znamiona art. 178a § 2 k.k. – o ile pojazd porusza się na drodze publicznej, w strefie zamieszania lub w strefie ruchu. Z uwagi na zsynchronizowane działanie wszystkich pasażerów, można mówić o popełnieniu tego przestępstwa wspólnie i w porozumieniu ze sobą i kierowcą pojazdu (art. 18 § 1 zdanie 2 k.k.). Przeciwdowód musiałby zmierzać do wykazania, że pasażerowie nie mają wpływu na poruszanie się busa.
Kolejna i bardziej złożona sprawa to odpowiedzialność trzeźwej osoby oferującej przejazd z piwkiem w dłoni. Można ją rozważać już od momentu złożenia oferty przejechania się busem z możliwością wypicia po drodze czegoś „na wzmocnienie”. Nakłanianie innej osoby do dokonania czynu zabronionego, w tym wypadku nakłanianie do prowadzenia pojazdu w stanie nietrzeźwości z chęcią, aby osoba nakłaniana piła piwo i pedałowała – to przestępstwo podżegania kwalifikowane z art. 18 § 2 w zw. z art. 178a § 2 k.k. Ważne, aby nakłanianie było skierowane do konkretnej osoby (np. turysty zaczepionego na ulicy), nie zaś do nieokreślonego kręgu odbiorców (np. za pomocą banera reklamowego) – nie jest bowiem karalne tak zwane podżeganie ad incertam personam.
Kierujący pojazdem prowadzi go wspólnie i w porozumieniu z podróżnymi – oni pedałują, a on skręca. Nasuwa się zatem pytanie, czy odpowiedzialność za współsprawstwo przestępstwa z art. 178a § 2 k.k. może wejść w grę w przypadku osoby trzeźwej, która prowadzi pojazd wspólnie z osobą nietrzeźwą? Raczej nie ma do tego podstaw, bowiem penalizacja obejmuje zachowania osób faktycznie znajdujących się w stanie nietrzeźwości lub pod wpływem środka odurzającego, nawet jeśli dla efektywnego prowadzenia pojazdu konieczny jest współudział jeszcze innych osób. Z uwagi na to, że przestępstwo z art. 178a § 2 k.k. ma charakter przestępstwa powszechnego – bo może je popełnić każdy człowiek; każdy może się upić i w tym stanie prowadzić pojazd – nie można zastosować reguły z art. 21 § 2 k.k., która umożliwiałaby pociągnięcie do odpowiedzialności karnej współdziałającego w przestępstwie indywidualnym, jeżeli wiedział on o szczególnej cesze sprawcy, stanowiącej znamię czynu zabronionego. Gdyby stan nietrzeźwości był taką okolicznością indywidualizującą (a nie jest), to trzeźwy kierowca – współsprawca nietrzeźwego pedałującego – mógłby odpowiadać za prowadzenie pojazdu na podwójnym gazie.
Nie ma chyba jednak większych wątpliwości, że bez kierowcy pojazd daleko by nie zajechał. Gdy weźmiemy ponadto pod uwagę takie okoliczności, jak: dostarczenie samego pojazdu, rozdawanie piwa, przystosowanie blatu przez umieszczenie w nim specjalnych otworów na otwarte puszki – wszystko to razem stanowi ułatwianie pijącym pasażerom popełnienia czynu zabronionego z art. 178a § 2 k.k. Kodeks karny karze za czynności ułatwiające innej osobie popełnienie czynu zabronionego i mówi o tym w art. 18 § 3 k.k. (przestępstwo pomocnictwa). W omawianym wypadku byłoby to pomocnictwo do prowadzenia wózka rowerowego w stanie nietrzeźwości (art. 18 § 3 w zw. z art. 178a § 2 k.k.).
Pewna wątpliwość może się zrodzić, gdy zadamy sobie pytanie: kto tutaj komu ułatwia prowadzenie pojazdu? Kierowca pedałującym, czy tamci jemu? Ogólnie rzecz biorąc odpowiedź nie jest oczywista. Ale wychodząc z przesłanek normatywnych, w świetle tego, co już się rzekło, skoro pedałowanie na podwójnym gazie jest czynem karalnym, a kierowca prowadzi pojazd na trzeźwo, to quasi-pasażerowie niczego złego ułatwić kierowcy nie mogą. To on im może ewentualnie ułatwić popełnienie przestępstwa. Prawidłowa jest więc chyba opcja pierwsza: kierowca to pomocnik, a siła napędowa to sprawca główny czynu opisanego w art. 178a § 2 k.k.
Tak się z grubsza prezentuje aktualny stan prawny. Dodać warto, że wszystkie wymienione przestępstwa są ścigane z oskarżenia publicznego. Nie kończmy jednak tekstu na zgoła wesoły temat w tak pesymistyczny sposób i powiedzmy, że w mrocznym tunelu zbrodni pojawia się promyczek nadziei. Sprawstwo przestępstwa z art. 178a § 2 k.k., podżeganie i pomocnictwo do niego, są przestępstwami umyślnymi. Wymagany jest zamiar prowadzenia pojazdu w stanie nietrzeźwości, chęć nakłonienia innej osoby do takiego zachowania czy zamiar ułatwienia jej popełnienia przestępstwa. Być może zapewnienie w stylu: „Pijanych wozić nie będziemy” (cytat z artykułu jw.) świadczyłoby o woli uniknięcia nieprzyjemnych konsekwencji związanych z wprawieniem się w stan nietrzeźwości przez niektórych, niezdyscyplinowanych pasażerów. Eliminowałoby to odpowiedzialność karną kierowcy i nakłaniającego w omówionym powyżej zakresie, z uwagi na brak zamiaru wymaganego dla przestępstwa umyślnego. Jednakże czy przy takim założeniu cała idea BeerBusa ma jeszcze jakiś sens?
interpretacja, nietrzeźwy kierowca, podżeganie, pomocnictwo skomentuj pierwszy
aplikacja, Komisja Kodyfikacyjna, legislacja 3 i więcej komentarzy
czynny żal, dydaktyka, interpretacja skomentuj pierwszy
Po pierwsze, prędkość administracyjnie dozwolona (odczytana z pionowego znaku albo z ogólnych ograniczeń prędkości na danym terenie) jest prędkością „bezpieczną” dopóty, dopóki na drodze nie zaistnieją jakieś dodatkowe okoliczności, w których od kierowcy jest wymagana wzmożona ostrożność. Jednym z przejawów szczególnej ostrożności jest dostosowanie prędkości pojazdu do zaistniałych warunków na jezdni. Zbliżanie się do przejścia dla pieszych, a już na pewno do takiego przejścia, przy którym znajdują się niedorosłe osoby, z pewnością należy do okoliczności wymagających podwyższonego poziomu ostrożności. Słowem: niewykluczone, że kierowca powinien jeszcze bardziej zwolnić. Inną kwestią jest, do jakiej prędkości... (o tym będę jeszcze mówił poniżej).
interpretacja, orzecznictwo, wypadek drogowy 2 i więcej komentarzy
Pilnuj swego wołu, nie wyciągaj miecza
Na pytanie o odpowiedzialność za spowodowanie skutku zapewne szukał odpowiedzi już ten, kto napisał w Księdze Wyjścia następujące słowa (Wj 21, 28-29): „Jeśliby wół pobódł mężczyznę lub kobietę tak, iż ponieśliby śmierć, wówczas wół musi być ukamienowany, lecz nie wolno spożyć jego mięsa, właściciel zaś wołu będzie wolny od kary. Gdy jednak wół bódł i dawniej, i zwracano uwagę na to właścicielowi, a on go nie pilnował, tak iż [wół] zabiłby mężczyznę lub kobietę, to nie tylko wół winien być ukamienowany, ale też i właściciel jego winien ponieść śmierć”.
Widać wyraźnie, że właściciel wołu, który nie upilnował swojego zwierzęcia, a to zaatakowało i zraniło na śmierć inną osobę, może odpowiadać za spowodowanie tej śmierci tylko wówczas, gdy: a) wół bódł już dawniej, b) zwracano na to właścicielowi uwagę, c) a ten go nie pilnował. W zacytowanym przepisie próbuje się podać jakieś podstawowe warunki przypisania właścicielowi zwierzęcia odpowiedzialności za skutki wynikające z nieupilnowania wołu. Niebezpieczeństwo ze strony zwierzęcia, które musi być obiektywnie rozpoznawalne (dawniejsze zachowanie zwierzęcia potwierdza, że jest ono groźne), świadomość tego stanu rzeczy po stronie właściciela oraz brak upilnowania wołu – oto trzy kluczowe przesłanki odpowiedzialności właściciela za skutek, przewidziane w Księdze Wyjścia.
Podobne pytania musieli zadawać sobie w zamierzchłych czasach twórcy zasady, wedle której jeśli dziecko zobaczy miecz i wskutek tego wpadnie do wody, odpowiedzialność za to ponosi właściciel miecza. Próbowali rozwiązać ten problem także ci, którzy do odpowiedzialności za śmierć przechodnia pod kołami furmanki pociągali zarówno furmana, jak i właściciela przewożonych towarów oraz gospodarza (przykłady podaje Juliusz Makarewicz, Wstęp do filozofii prawa karnego w oparciu o podstawy historyczno-rozwojowe, przeł. K. Jakubów, Lublin 2009, s. 440).
W latach sześćdziesiątych XX wieku polski Sąd Najwyższy analizował sprawę mężczyzny, który na swojej łące z dala od zabudowań gospodarczych wykopał dół do konserwowania ogórków. W wykopie utopiło się 16-miesięczne dziecko sąsiadów. Teren nie był ogrodzony, o co wcześniej prosili właściciela łąki rodzice dziecka. Jak prezentuje się odpowiedzialność karna mężczyzny? Czy jest winny, czy niewinny? Odpowiada za śmierć człowieka czy nie? Oskarżony o spowodowanie śmierci dziecka właściciel łąki z pewnością nie uznałby, że pytania te są jedynie problemem akademickim.
Czy Kodeks karny daje radę?
Co to znaczy „spowodować skutek”, kiedy za skutek ponosi się odpowiedzialność karną – pytania te można stawiać po dziś dzień, ponieważ pozostają one jak na razie bez ostatecznej i kompleksowej odpowiedzi. Twierdzę bowiem, że pomimo stosunkowo licznych wypowiedzi karnistów oraz bogatego orzecznictwa na gruncie polskich kodeksów karnych w tym interesującym temacie, określenie podstaw odpowiedzialności za skutek jest wyłącznym zadaniem ustawodawcy. Zadanie to jak dotąd nie zostało zrealizowane.
Gdyby wypadek w dole na ogórki zdarzył się dzisiaj i gdybyśmy mieli go rozstrzygnąć przez pryzmat aktualnego stanu prawnego, znaczenie posiadałyby trzy przepisy Kodeksu karnego:
– art. 155, który penalizuje czyn polegający na nieumyślnym spowodowaniu śmierci człowieka;
– art. 9 § 2, z którego dowiadujemy się, że sprawca musi popełnić czyn na skutek niezachowania ostrożności wymaganej w danych okolicznościach;
– art. 2, w świetle którego za skutek spowodowany przez zaniechanie odpowiada tylko osoba, na której ciążył prawny i szczególny obowiązek zapobiegnięcia skutkowi.
Przeanalizujmy te przepisy od strony teoretycznej. Zwróćmy najpierw uwagę, że w opisie przestępstwa z art. 155 – a jest tak samo w przypadku większości skutkowych typów przestępstwa – ustawa zawiera charaktrystykę wyłącznie skutku, nie określa natomiast zachowania, które do owego skutku prowadzi. Ustawodawca wskazuje za pomocą pojęć technicznych, takich jak: powoduje, sprowadza, doprowadza, wyrządza, na związek skutku z jakimś (nieokreślonym) zachowaniem człowieka. Pojęcia te (zwykle określane jako tak zwane pojęcia wyrażające przyczynowość) nie posiadają swoistego znaczenia, które w sposób jednoznaczny kierowałoby nas na sprecyzowaną kategorię zachowań. Inaczej jest w przypadku wielu przestępstw formalnych, których opisy zawierają czasowniki posiadające wyraźny rdzeń znaczeniowy, np. znieważa, uderza, pomawia.
Wynika z tego, że jeżeli na podstawie art. 155 k.k. odpowiedzialności karnej podlega ten, „kto nieumyślnie powoduje śmierć człowieka”, to karalnością jest objęty jakikolwiek czyn jakoś powiązany ze skutkiem w postaci śmierci człowieka. Oznacza to ni mniej ni więcej, że penalizacją jest w tym wypadku objęty jakikolwiek czyn, który sędziowie i teoretycy prawa karnego uznają za powodujący śmierć człowieka. Nie muszę chyba szerzej udowadniać, jak to się ma do konstytucyjnej zasady „nie ma przestępstwa bez ustawy”.
Aby nieco złagodzić pesymistyczną wymowę poprzedniego akapitu zauważmy od razu, że fragmentaryczna regulacja dotycząca przypisania skutku znajduje się we wspomnianym art. 9 § 2 k.k. Na jego postawie wymagane jest ustalenie, że osoba mająca odpowiadać za skutek naruszyła reguły ostrożności wymagane w danych okolicznościach. Przepis oczywiście odnosi się również do nieumyślnych przestępstw formalnych, nie jest więc konstrukcją stworzoną wyłącznie dla potrzeb przypisania skutku. Ponadto, konstrukcja art. 9 § 2 k.k. była wielokrotnie krytykowana z uwagi na pomieszanie przedmiotowej i podmiotowej strony czynu zabronionego. Rzut oka na cały art. 9 k.k. wskazuje, że miał to być przepis o stronie podmiotowej czynu, tymczasem jego paragraf 2 zawiera niemal wyłącznie znamiona przedmiotowe. Kolejny problem wiąże się z tym, że umiejscowienie przesłanki naruszenia reguły ostrożności w przepisie dotyczącym nieumyślności wywołuje zgoła uzasadnione podstawy do twierdzenia, że w przypadku materialnego przestępstwa umyślnego powiązanie czynu ze skutkiem opiera się wyłącznie w oparciu o przesłanki subiektywne (opisane w art. 9 § 1 k.k.). Ex lege tak właśnie mogłoby być, da się taką tezę uzasadnić, ale o tym może innym razem.
Aktualnie obowiązujący art. 2 k.k. spełnia ważną funkcję, która polega na sprecyzowaniu relacji czynu do skutku w przypadku zaniechania przez pewne osoby wykonania nałożonego na te osoby, określonego obowiązku działania. Jest to określenie przesłanek spowodowania skutku przez zaniechanie. Uznajemy bowiem, że nie każdy człowiek, który czegoś nie zrobi, będzie odpowiadał za to, co się stanie z powodu jego pasywności. Art. 2 k.k. nie zawiera wyczerpującego katalogu przesłanek przypisania skutku do zaniechania, lecz ukazuje on jedynie szczególną kategorię podmiotów, które mogą dopuścić się spowodowania skutku przez zaniechanie (są nimi tak zwani gwaranci nienastąpienia skutku).
Wszystko jest przyczyną?
Sumując dotychczasowe, nieco teoretyczne rozważania, powiedzmy w skrócie, że obecny Kodeks karny oferuje dwie wyraźne – aczkolwiek nieskodyfikowane w jednym przepisie – wskazówki dotyczące przypisania skutku. Po pierwsze, za skutek odpowiada ten, kto narusza reguły ostrożności wymagane w danych okolicznościach (ze znakiem zapytania, czy dotyczy to również przestępstw umyślnych). Po drugie, za skutek z zaniechania odpowiada tylko gwarant.
Czy jest to sytuacja zadowalająca? Moim zdaniem nie, i to bynajmniej nie dlatego, że przesłanki przypisania skutku są rozrzucone w różnych, pozornie niezwiązanych ze sobą przepisach (myślę ciągle o art. 9 i 2 k.k.), lecz w głównej mierze dlatego, że my wciąż nie wiemy, co to znaczy „spowodować” skutek. Co oznacza zwrot „powoduje śmierć”, użyty w art. 155 k.k.? Wymienione przepisy z części ogólnej Kodeksu nic na ten temat nie mówią.
Można na to pytanie próbować odpowiedzieć w następujący sposób. Słowo „powoduje” oznacza relację przyczynową albo warunkową (pojętą potocznie, ogólnie) między czynem a skutkiem. Przyczyną skutku jest to, bez czego skutek by nie zaistniał. W takim wypadku w casusie dołu na ogórki niewątpliwie czyn właściciela łąki (wykopanie dołu) był przyczyną tego, że dziecko wpadło do wykopu i się utopiło. Niewątpliwie wyciągnięcie miecza, na widok którego ktoś przestraszony wpada do wody, jest przyczyną jego ewentualnego utopienia się. Właściciel, który zlecił przewiezienie swojego towaru, przyczynia się do śmierci przechodnia, którego furman przejechał w wyniku nieostrożnego powożenia. Wszystkie te stwierdzenia prima facie wydają się prawdziwe, ale – co ważne – żadne z nich nie ma w zasadzie znaczenia z interesującej nas perspektywy odpowiedzialności karnej za skutek. Dlaczego pytanie o definicję pojęcia „spowodować” uważam za istotne, i dlaczego zaprezentowana odpowiedź nie jest zadowalająca?
Prawo karne dla Hanoweru z 1840 r. podawało następującą regułę przypisania skutku: „Jeśli po odniesieniu ran nastąpi śmierć człowieka, ale z badania wyniknie z wielkim prawdopodobieństwem lub pewnością, że śmierć spowodowana została przez inną, niezależną od nich przyczynę, która nastąpiła po zadaniu ran, które same w sobie nie są śmiertelne, nie można w sensie prawnym uznać śmierci za skutek tych ran” (cytuję za Makarewiczem, jw., s. 442).
Wspomniane w tekście „badanie” i jego „wyniki” to pewnie zalążek nauki o empirycznych zasadach weryfikacji przyczyn śmierci, ale nie to w zacytowanym tekście jest najistotniejsze. Odnajdujemy w nim mianowicie dobrze znane współczesnym karnistom kategorie prawdopodobieństwa, przyczynowości, ale również normatywnych przesłanek przypisania skutku (vide sformułowanie: „w sensie prawnym”).
Na tę ostatnią rzecz chciałbym zwrócić uwagę, uzupełniając w tym miejscu moje rozważania o cytat z Władysława Woltera. Analizując opisaną sprawę dołu na ogórki stwierdził on przed laty: „Jest złudzeniem sądzić, że kodeks karny […] zakazuje «każdego» przyczynowego pozbawienia człowieka życia. Zakazane jest jedynie «bezprawne» spowodowanie śmierci człowieka” (cytat z pracy Woltera: Błędne koło problematyki przyczynowości w teorii i praktyce prawa karnego, „Państwo i Prawo” nr 3/1964, s. 385).
Jak pisał wcześniej Juliusz Makarewicz, w pewnym okresie rozwoju prawa karnego prawodawcy zdali sobie sprawę, „że dywagacje na temat związku przyczynowego nie należą do języka prawniczego i są najmniej odpowiednim dla prawa zadaniem” (z pracy Makarewicza, jw., s. 443).
Wyciągam z powyższych informacji następujący wniosek: „powodowanie” skutku, pojmowane kauzalnie albo warunkowo, nie może być znamieniem czynu zabronionego, ponieważ znamieniem przestępstwa skutkowego może być tylko to, co jest już ogólnie rzecz biorąc bezprawne. A równocześnie nie wszystko, co jest bezprawne, musi być karalne. I właśnie o to chodzi w pytaniu o definicję spowodowania skutku – chodzi o ustawowe określenie przesłanek decydujących o tym, które bezprawne czyny mogą być uznane za powodujące skutek, a które czyny spowodowaniem skutku nie są.
Przepis na przyszłość
Powyższe dywagacje zmierzały w określonym kierunku, który być może teraz stanie się widoczny. Całkiem niedawno bowiem pojawił się pomysł stworzenia przepisu, który w sposób kompleksowy uregulowałby problem przypisania skutku. 9 grudnia 2011 r. na zabraniu naukowym Katedry Prawa Karnego Uniwersytetu Jagiellońskiego Profesor Andrzej Zoll wystąpił z propozycją uregulowania zasad odpowiedzialności za skutek w art. 2 k.k. Aktualną treść art. 2 k.k. (dotyczącą zaniechania) należałoby przesunąć do paragrafu 2, natomiast – zdaniem Profesora – ogólne przesłanki przypisania skutku, odnoszące się zarówno do działania, jak i zaniechania, opisać w § 1 tego przepisu.
Dyskusję, która dotyczyła wstępnej propozycji takiego przepisu, można obejrzeć na stronie internetowej „e-Czasopisma Prawa Karnego i Nauk Penalnych”. Zagadnieniem zajęła się Komisja Kodyfikacyjna Prawa Karnego działająca przy Ministerstwie Sprawiedliwości (aktualne działania komisji można śledzić w internecie). Być może już wkrótce czeka nas debata o finalnych propozycjach uzgodnionych w trakcie jej obrad.
Miałem okazję nie tylko uczestniczyć w ciekawych dyskusjach nad propozycją prof. Zolla, ale również napisać swój projekt przepisu o obiektywnym przypisaniu skutku. Nieco przydługą wersję roboczą (opublikowałem ją na stronie e-Czasopisma Prawa Karnego i Nauk Penalnych) udało mi się uczynić zwięźlejszą, bez – jak mi się wydaje – rezygnacji z zawartości merytorycznej pierwowzoru.
Co trzeba zrobić, aby stworzyć dobry przepis o przypisaniu skutku? W zasadzie nic więcej ponad to, co już zostało powiedziane:
– uznać przyczynowość za problem pozakarnistyczny;
– wskazać na znaczenie terminu „powoduje”, podając przesłanki zaliczenia danego czynu bezprawnego do kategorii czynów powodujących skutek;
– wykorzystać kryteria podane w aktualnym art. 9 § 2 k.k., które mają duże znaczenie w praktyce stosowania prawa;
– uwzględnić dotychczasowy dorobek polskiego orzecznictwa w omawianym zakresie (chodzi tutaj o rozważania na temat „drogi” nastąpienia skutku, w zakresie jej typowości i adekwatności do naruszonej reguły postępowania, co nazywam w skrócie „sposobem” nastąpienia skutku).
Proponuję zatem przepis w następującym brzmieniu:
Art. 2. § 1. Odpowiada za spowodowanie skutku stanowiącego znamię czynu zabronionego tylko ten, kto naruszył wymagane w danych okolicznościach reguły postępowania z dobrem prawnym, chroniące przed danym sposobem nastąpienia skutku, jeżeli jego nastąpienie w taki sposób było w danych okolicznościach przewidywalne.
§ 2. W warunkach określonych w § 1, odpowiada za spowodowanie skutku przez zaniechanie tylko ten, na kim ciążył prawny, szczególny obowiązek zapobiegnięcia skutkowi.
Poszczególne elementy przepisu wymagałyby dokładnego uzasadnienia, o które na razie się nie pokuszę z uwagi na już i tak dość obszerną objętość niniejszego tekstu. W każdym razie jest to moim zdaniem dość zgrabna odpowiedź na tytułowe pytanie, które w świetle dotychczasowych rozważań brzmi: Co to znaczy – w sensie prawnym, w rozumieniu prawa karnego – „spowodować skutek”? Do udzielenia odpowiedzi na tak postawione pytanie jest uprawniony – i zobowiązany – ustawodawca.
Na koniec drobna uwaga niemalże historyczna: powyższy tekst jest moim debiutanckim postem na blogu „Dogmaty karnisty”. Piszę go więc z nutą nieśmiałości, licząc na życzliwe przyjęcie.
legislacja, obiektywne przypisanie skutku, teoria 4 i więcej komentarzy

References: art. 60
in fine
 art. 15
 art. 178
 art. 178
 art. 115
 art. 178
 art. 18
 art. 178
 art. 178
 art. 178
 art. 21
 art. 178
 art. 18
 art. 178
 art. 178
 art. 178
 art. 155
 art. 9
 art. 2
 art. 155
 art. 155
 art. 9
 art. 9
 art. 9
 art. 9
 art. 2
 Art. 2
 art. 9
 art. 155
 art. 2
 art. 2
 art. 9

Art. 2