Source: http://imir.com.pl/2017/06/27/przeglad-zagrozen-zwiazanych-z-niektorymi-aspektami-edukacji-antydyskryminacyjnej/
Timestamp: 2018-04-21 11:37:27+00:00

Document:
Przegląd zagrożeń związanych z niektórymi aspektami edukacji antydyskryminacyjnej | My Blog
Programy tzw. edukacji antydyskryminacyjnej (EA) w zakresie w jakim dotyczą płci oraz “tożsamości płciowej i orientacji seksualnej” budzą poważne wątpliwości z następujących względów:
podważają prawo rodziców do zapewnienia dzieciom wychowania i nauczania moralnego zgodnie ze swoimi przekonaniami,
prezentuje ideologiczną koncepcję płci i wzajemnych relacji kobiet i mężczyzn,
destabilizują rozwój psychoseksualny dzieci,
kwestionują znaczenie małżeństwa.
Należy pamiętać, że, po pierwsze, „w szkole edukacja antydyskryminacyjna może występować pod różnymi nazwami np. edukacja równościowa, uczenie tolerancji, działania na rzecz równego traktowania, edukacja na rzecz praw człowieka. Także forma i metody, jakimi posługuje się osoba prowadząca, mogą być bardzo zróżnicowane.”[1] Po drugie, wspomniane zarzuty odnoszą się w szczególności do tych elementów „edukacji antydyskryminacyjnej” (zajęć, warsztatów, spotkań, pogadanek),, które odnoszą się do: a) płci „kulturowej” lub „społecznej”, b) tożsamości płciowej i orientacji seksualnej, c) równości, tolerancji, różnorodności, przeciwdziałania dyskryminacji i wykluczenia – w odniesieniu do płci i seksualności, d) przeciwdziałania przemocy w powiązaniu z tematyką płci, seksualności i rodziny.
I. W RAMACH EDUKACJI ANTYDYSKRYMINACYJNEJ PODWAŻA SIĘ PRAWO RODZICÓW DO ZAPEWNIENIA DZIECIOM WYCHOWANIA I NAUCZANIA MORALNEGO ZGODNIE ZE SWOIMI PRZEKONANIAMI
Co jest najważniejszą wartością dla ludzi mieszkających w Polsce?
Dla zdecydowanej większości rodziców najważniejszą wartością w życiu jest rodzina[2]. Chcieliby, by ich dzieci były w stanie stworzyć udany, trwały, pełen miłości związek. Pragną dla nich stabilnego, szczęśliwego małżeństwa na całe życie, które stanowi najlepsze środowisko wychowawcze dla dzieci.
Co ma z tym wspólnego edukacja antydyskryminacyjna?
Mówiąc najkrócej – pod fasadą szlachetnych haseł sprzeciwu wobec dyskryminacji i wspierania równości prezentuje stanowisko światopoglądowe de facto podważające rodzinę i wychowawczy wpływ rodziców na dzieci.
W dokumentach publikowanych przez organizacje zajmujące się edukacją antydyskryminacyjną definiuje się jej zasadniczy cel jako “wpływanie na postawy” w celu “przeciwdziałania dyskryminacji i przemocy motywowanej uprzedzeniami oraz wspieranie równości i różnorodności”[3].
Musimy pamiętać, że dyskryminacja rozumiana jako niesprawiedliwe traktowanie jest zakazana w wielu międzynarodowych traktatach praw człowieka i aktach prawa krajowego, które zakazują dyskryminacji ze względu na cechy, zwane przesłankami antydyskryminacyjnymi, takie jak rasa, kolor skóry, płeć, język, religia, poglądy polityczne lub jakiekolwiek inne, pochodzenie narodowe lub społeczne, majątek, urodzenie[4]. Istnieje powszechna zgoda, że niesprawiedliwe traktowanie kogokolwiek z powodu którejkolwiek z tych cech jest niedopuszczalne, a wielu z nich poświęcone są osobne konwencje i akty prawa krajowego[5].
Podstawowa kontrowersja dotycząca edukacji antydyskryminacyjnej wiąże się z faktem, że warsztaty antydyskryminacyjne:
reinterpretują, czyli nadają nowe znaczenie pojęciu “płeć” rozumiejąc je zgodnie z teorią gender jako konstrukt społeczno – kulturowy, o czym dalej.
przemycają dodatkowe kategorie – “tożsamość płciowa i orientacja seksualna” – do wymienionej wyżej listy cech chronionych.
Poprzez uznanie za przesłanki dyskryminacyjne dodatkowych kategorii, edukacja antydyskryminacyjna “wpływa na postawy”, a więc i na system wartości i zachowanie dzieci, w zakresie materii wyjątkowo delikatnej jaką jest ludzka płciowość, seksualność i rodzina, przekazując uczniom treści co najmniej kontrowersyjne, jak to zostanie pokazane w dalszej części niniejszego opracowania. W tym miejscu warto jedynie odpowiedzieć sobie na jeszcze trzy pytania
W jaki sposób edukacja antydyskryminacyjna rozumie pojęcia “dyskryminacji”, “równości” i “różnorodności”?
Dyskryminacja – jako nie tylko przypadki faktycznie niesprawiedliwego traktowania, ale także akt niezgody, negatywnej oceny czy sprzeciw wobec propagowania określonego zachowania. Tak rozumiane pojęcie “dyskryminacji” ma niewiele wspólnego z faktycznym znaczeniem tego słowa[6]. W konsekwencji termin ten staje się ideologicznym narzędziem rugowania tradycyjnych poglądów na seksualność i życie rodzinne. Przykładowo, w raporcie Towarzystwa Edukacji Antydyskryminacyjnej uznano za przejaw “dyskryminacji”:
inicjatywę rodziców, aby szkoła podstawowa przystąpiła do programu „Szkoła Przyjazna Rodzinie”;
zdemontowanie w jednej ze szkół – po interwencji wójta i kuratorium – wystawy przygotowanej przez uczniów – uczestników warsztatów antydyskryminacyjnych, na której pojawiły się hasła „Radość seksu lesbijskiego”, „Chłopak, którego chciałem mieć całe życie”, zdjęcia całujących się mężczyzn oraz aktorki Jodie Foster z partnerką.
Autorzy raportu, w pierwszym z przykładów, odmówili rodzicom ich prawa do wychowania dzieci zgodnie z własnymi przekonaniami jednocześnie przypisując je de facto sobie. W drugim użyli kategorii “dyskryminacji”, by napiętnować działanie powstrzymujące lansowanie bliskich im poglądów.
Równość – a) pod względem moralnym – jako równość względem siebie wszystkich postaw i stylów życia w tym związków jednopłciowych, „otwartych” (godzących się na wzajemne zdrady) lub poliamorycznych (więcej niż dwie osoby);
b) pod względem prawnym – nie jako równość szans i praw, ale jako identyczne traktowanie (np. małżeństw i związków osób tej samej płci). Tymczasem, często przywoływane, pojęcie równości w art. 32 ust. 1 Konstytucji RP “nie oznacza (…) równości w znaczeniu bezwzględnym – w myśl którego w stosunku do wszystkich i w takim samym stopniu obowiązywałyby i stosowałoby się te same przepisy prawne”[7]. Wyraźnie zaznaczył to Sąd Najwyższy, który podkreślił, że „nie zawsze (…) odmienne potraktowanie stanowi o braku równości i o dyskryminacji”[8].
Różnorodność – jako celebrowanie odstępstw od tradycyjnej rodziny na rzecz rodzin konkubenckich, niepełnych, gospodarstw jednopłciowych itp.
Czy rodzice mogą sprzeciwić się udziałowi swoich dzieci w zajęciach/warsztatach antydyskryminacyjnych? Tak, tego typu zajęcia realizowane są zazwyczaj jako zajęcia dodatkowe, a udział w nich ucznia jest możliwy po wyrażeniu pisemnej zgody rodziców. Włączenie przez dyrektora szkoły dodatkowych zajęć edukacyjnych do szkolnego planu nauczania (co czyni udział uczniów w nich obowiązkowym) jest możliwe jedynie po zasięgnięciu opinii rady pedagogicznej i rady rodziców[9].
Nieraz jednak o zajęciach tych nie informuje się rodziców – rodzina postrzegana jest bowiem raczej jako siedlisko “stereotypów” – a nawet realizuje się je wbrew ich woli, co wprost zaleca program „Równościowe przedszkole”[10]. Co więcej, środowiska “antydyskryminacyjne”:
podejmują starania, w ramach utworzonej przez siebie Koalicji na rzecz Edukacji Antydyskryminacyjnej zmierzające do włączenie edukacji antydyskryminacyjnej do „systemu kształcenia obowiązkowego dzieci i młodzieży na wszystkich etapach kształcenia ogólnego”[11], co oznaczałoby pozbawienie rodziców wpływu na przekazywane w ramach zajęć antydyskryminacyjnych – a oddziaływujące na rozwój psychoseksualny dziecka – treści dotyczące tożsamości płciowej i orientacji seksualnej. Jak informują raporty EA, “wprowadzanie tych treści [EA] do systemu edukacji formalnej postępuje, pomimo licznych trudności, dzięki konsekwentnym działaniom grup i organizacji zajmujących się tematyką seksualności i przeciwdziałania dyskryminacji”[12];
“prześwietlają” i recenzują podręczniki szkolne i podstawy programowe, formułując swoje oczekiwania wobec treści podręczników do historii, WOS i języka polskiego, np.:
“dokonując wyboru tekstów oraz ilustracji do podręczników, sugeruje się dążenie do
ukazywania w nich (…) orientacji seksualnej”;
“zaleca się zadbanie o umieszczenie w podręcznikach większej liczby informacji, ilustracjii tekstów literackich dotyczących przesłanek takich jak (…) orientacja seksualna”;
konieczność “włączenia do postawy programowej treści dotyczących płci społeczno-kulturowej (gender)”.
naciskają na administrację publiczną, aby realizację edukacji antydyskryminacyjnej gwarantował oświatowy aparat administracyjny. Pod wpływem lobbingu na administrację publiczną, MEN wydał rozporządzenie, zgodnie z którym “w szkole lub placówce są realizowane działania antydyskryminacyjne obejmujące całą społeczność szkoły lub placówki”[13].
Na jakich podstawach prawnych opiera się pierwszeństwo rodziców w wychowaniu i edukacji swoich dzieci? Do najważniejszych aktów prawnych w tym zakresie należą:
Konstytucja RP – zgodnie z art. 53 ust. 3 ustawy zasadniczej “Rodzice mają prawo do zapewnienia dzieciom wychowania i nauczania moralnego i religijnego zgodnie ze swoimi przekonaniami.” W podobnym duchu utrzymane są 47[14] i art. 48[15] Konstytucji;
ustawa o systemie oświaty. Art. 1 pkt 2 tej ustawy podkreśla subsydiarną rolę szkoły stwierdzając, że „system oświaty zapewnia w szczególności wspomaganie przez szkołę wychowawczej roli rodziny”;
ratyfikowane przez Polskę umowy międzynarodowe, które potwierdzają bezwzględne pierwszeństwo rodziców w tym zakresie. Wśród nich przede wszystkim Powszechna Deklaracja Praw Człowieka, która w art. 26 ust. 3 podkreśla, że to rodzice mają prawo pierwszeństwa w wyborze nauczania, które ma być dane ich dzieciom oraz Konwencja o Prawach Dziecka, która w art. 18 stanowi, że „rodzice (…) ponoszą główną odpowiedzialność za wychowanie i rozwój dziecka”.
II. W RAMACH EDUKACJI ANTYDYSKRYMINACYJNEJ PREZENTUJE SIĘ IDEOLOGICZNĄ KONCEPCJĘ PŁCI I WZAJEMNYCH RELACJI KOBIET I MĘŻCZYZN
W edukacji antydyskryminacyjnej przyjmuje się, że płeć jest zasadniczo konstruktem społeczno-kulturowym (gender) czyli „społecznie skonstruowanymi rolami, zachowaniami, działaniami i atrybutami, które dane społeczeństwo uznaje za odpowiednie dla kobiet lub mężczyzn”[16]. Wmawia się dzieciom, że wszystkie różnice między płciami, jakie mogą zaobserwować na co dzień są sztuczne i niesprawiedliwe, że płeć jest społecznym wymysłem, a przywiązanie do macierzyństwa, małżeństwa czy wierności uznaje się za „stereotyp”.
Czy faktycznie wzory męskości i kobiecości to tylko wytwór kultury?
Wiele z różnic obserwowanych w uzdolnieniach, zainteresowaniach oraz zachowaniach kobiet i mężczyzn ma wyraźne podstawy biologiczne, i jest obserwowanych już u najmłodszych dzieci.[17] Przykładowo, chłopcy wykazują się lepszą niż dziewczynki orientacją przestrzenną i zdolnościami matematycznymi oraz większą agresją. U dziewczynek z kolei od niemowlęctwa obserwuje się przewagę w identyfikowaniu emocji wyrażanych za pomocą mimiki. Różnice w budowie mózgu występują także wśród dorosłych mężczyzn i kobiet,[18] a związane z nimi umiejętności są komplementarne. Jak podkreśliła jedna z badaczek „wzajemne dopełnianie się męskich i żeńskich mózgów jest uderzające”[19].
Jakie konsekwencje ma postrzeganie płci głównie w kategoriach „stereotypów”?
Uznanie, że położenie kobiety jest określane wyłącznie przez kulturę i tradycję prowadzi do wniosku, że także to, co w tym położeniu jest uznawane za gorsze, w tym przemoc wobec kobiet, ma swoje źródło właśnie w kulturze i „stereotypach”. Na taki – w sposób ideologicznie zdefiniowany – problem, edukacja antydyskryminacyjna udziela równie ideologicznej odpowiedzi: należy podjąć „działania niezbędne do promowania zmian wzorców społecznych i kulturowych dotyczących zachowania kobiet i mężczyzn w celu wykorzenienia uprzedzeń, zwyczajów, tradycji oraz innych praktyk opartych na idei niższości kobiet lub na stereotypowym modelu roli kobiet i mężczyzn”[20]. W jaki sposób ma następować owo „wykorzenianie”? Poprzez przybliżanie i popularyzowanie „niestereotypowych ról przypisanych płciom”[21], czyli m.in. homoseksualizmu, biseksualizmu i transseksualizmu.
Co ma wspólnego edukacja antydyskryminacyjna z… marksizmem?
W dokumentach edukacji antydyskryminacyjnej wskazuje się, że „kluczowe jest pokazanie zjawiska dyskryminacji (…) w kontekście istniejących relacji władzy (społecznej, politycznej, ekonomicznej, symbolicznej) oraz systemu przywilejów grup dominujących”[22]. Podobną perspektywę prezentowała teoria marksistowska, która interpretowała historię jako ciąg walk klasowych między grupami opresjonowanymi i ich opresorami. O ile wcześniej opresjonowanymi mieli być “proletariusze” a opresorami “kapitaliści”, o tyle dzisiaj walka klasowa ma się toczyć między kobietami a mężczyznami, “gejami” a osobami heteroseksualnymi, itd. Specyficzne podejście do polityki i społeczeństwa polegające na kierowaniu grup społecznych przeciwko sobie pozostało jednak niezmienione.
Jakie są faktyczne przyczyny przemocy wobec kobiet?
Tak jak kultura nie jest wyłącznym „twórcą” płci, tak walka klas (jakkolwiek rozumianych) i stereotypy nie są faktycznymi przyczynami przemocy wobec kobiet. Z ministerialnych danych niezbicie wynika bowiem, że do najistotniejszych czynników warunkujących zachowania przemocowe należą:
1) problem uzależnień, w tym od pracy, narkotyków, alkoholu (według statystyk policyjnych za 2013 r. około 61% podejrzewanych sprawców przemocy było pod wpływem alkoholu);
2) rozpad czynników chroniących (w szczególności rodziny);
3) seksualizacja wizerunku kobiety i przedmiotowe traktowanie kobiet w przestrzeni medialnej;
4) obecność przemocy w środkach masowego przekazu.
Warto zwrócić uwagę, że, zgodnie z badaniami europejskiej Agencji Praw Podstawowych, w państwach, w których systematycznie realizuje się edukację antydyskryminacyjną skala przemocy wobec kobiet jest znacznie wyższa niż w Polsce, gdzie wskaźniki przemocy są jednymi z najniższych w Europie. [tutaj wykres o przemocy]
III. W RAMACH EDUKACJI ANTYDYSKRYMINACYJNEJ DESTABILIZUJE SIĘ ROZWÓJ PSYCHOSEKSUALNY DZIECI
A. TOŻSAMOŚĆ PŁCIOWA
Jakie jest pierwsze pytanie, które zadajemy na wiadomość o narodzinach dziecka, zanim jeszcze zapytamy czy dziecko jest zdrowe? Chcemy wiedzieć czy to chłopiec, czy dziewczynka! Poznanie płci dziecka to pierwszy sposób w jaki próbujemy zrozumieć nową istotę ludzką. Bycie człowiekiem oznacza bycie istotą płciową – mężczyzną lub kobietą. W związku z tym, jak zauważyła sławna antropolog (i ateistka) Margaret Mead, „jedną z najważniejszych rzeczy, jakich musi się nauczyć każde ludzkie dziecko jest to, jak być w pełni osobą danej płci i w jaki sposób budować relacje z drugą płcią. Nie jest się łatwo tego nauczyć, potrzebna jest do tego stała obecność ojca i matki”[23]. Stąd jednym z najważniejszych zadań rodziców jest wspieranie swoich dzieci w rozwoju oraz odkrywaniu ich męskości i kobiecości.
Czy edukacja antydyskryminacyjna może stanowić przeszkodę w realizacji tego zadania? Fundamentalnym elementem edukacji antydyskryminacyjnej jest teoria gender (której odmianą jest queer) – warunkiem uzyskania statusu certyfikowanego trenera edukacji antydyskryminacyjnej jest ukończenie “warsztatu lub treningu genderowego, czyli dotyczącego przeciwdziałania dyskryminacji ze względu na płeć (minimum 16 godzin)”[24]. Czołowi przedstawiciele teorii gender (i zarazem EA) w Polsce stwierdzają[25]:
celem strategicznym ich aktywności jest “dekonstrukcja i destabilizacja kategorii płci i seksualności, a co za tym idzie, destrukcja opartego na tych kategoriach systemu stratyfikacji społecznej”;
“świat szczęśliwy społecznie ma być światem, w którym i kobiety, i mężczyźni określają się w płynny, dynamiczny sposób co do swoich seksualnych preferencji”;
“nie istnieje nic takiego jak stabilna płeć czy stabilna seksualność”.
Opierają się oni na zachodnich prekursorach tego nurtu, którzy wskazują: “Rozróżnienie na płeć biologiczną i kulturową pozwala dostrzec w kulturowej płci rozmaite interpretacje biologicznej płci i już samo w sobie daje możliwość zakwestionowania jedności podmiotu“[26], co prof. Lew-Starowicz w swojej krytycznej wypowiedzi nazywa „zwichnięciem tożsamości”[27].
Trenerzy antydyskryminacyjni uczą dzieci, że „na świecie jest więcej opcji płci niż tylko kobieta i mężczyzna, że są osoby, które chcą zmienić swoją płeć oraz osoby, które nie mają jednoznacznie określonej płci lub inaczej niż zazwyczaj ją definiują. Jest różnie u różnych osób
i nie jest to objaw choroby, lecz wyraz ludzkiej różnorodności”[28]. Wprowadzają jednocześnie fundamentalne dla koncepcji gender przekonanie, że „kluczowa w określeniu płci jest tożsamość płciowa, czyli wewnętrzne, subiektywne poczucie własnej płci”[29]. Oburzają się na ogólne stwierdzenie z podręcznika do gimnazjum, iż „płeć to zespół właściwości fizycznych i psychicznych charakteryzujących kobiety i mężczyzn oraz odróżniających ich od siebie” jako „utrzymujące stereotypy płci i podział świata na męski i kobiecy, a właściwości psychicznych jako przyrodzonych jednej z płci”[30].
Czy konsekwentne wprowadzanie edukacji antydyskryminacyjnej zwiększa skalę dezorientacji wśród dzieci i dorosłych? Tam, gdzie system edukacji został nasycony treściami antydyskryminacyjnymi następuje gwałtowny wzrost liczby dzieci z zespołem dezaprobaty płci. W Wielkiej Brytanii liczba ta wzrosła z 94 w latach 2009-2010 do aż 969 w latach 2015-2016, w tym ponad 200 dzieci w wieku poniżej 12 lat[31]. [tutaj wykres z „BBC”]
Czy na pewno ma to związek z edukacją antydyskryminacyjną? Jak przyznał jeden z wyższych urzędników, „Transpłciowość jest cechą chronioną przez prawo, dlatego dyrektorzy szkół w całej Anglii zostali zobowiązani do wprowadzenia planów wsparcia potrzeb dzieci i młodzieży z zaburzeniami tożsamości płci”. Jednym z przejawów owego “wspierania” był list wysłany na początku roku szkolnego do rodziców 4-letnich dzieci z pytaniem, z którą płcią utożsamiają się ich dzieci i czy chcą by traktowano ich jako chłopca, dziewczynkę, czy w sposób nieokreślony. Kontynuacją polityki “wsparcia” jest wydana w 2016 r. książeczka dla siedmiolatków o… zmianie płci. Podobne publikacje można znaleźć na polskim rynku wydawniczym.
Jak można to wytłumaczyć? „Oddziaływania społeczne mogą albo współgrać z biologicznymi, wrodzonymi tendencjami – i pomagać w uzyskaniu pełnej, heteroseksualnej dojrzałości, opartej na akceptacji i poczuciu satysfakcji z posiadanej płci, albo wręcz przeciwnie – zaburzać ten proces. Co więcej – sprzyjające oddziaływania społeczne mogą pomóc w przezwyciężeniu wrodzonych deficytów. Na tym ostatnim założeniu opierają się liczne programy terapeutyczne pomagające rodzicom dzieci specjalnej troski. A zatem – możemy pomagać dzieciom w odkryciu, czym w społecznej praktyce jest bycie kobietą, mężczyzną i rozwijać biologicznie uwarunkowany potencjał, lub przeszkadzać w tym, na siłę wyuczając zachowań i postaw nienaturalnych dla danej płci”[32].
B. ORIENTACJA SEKSUALNA
Czy można zasadnie twierdzić, że w ramach edukacji antydyskryminacyjnej prowadzi się systematyczną normalizację zachowań homoseksualnych? Tak,
podręczniki do EA wprost instruują nauczycieli: „Nie dopuszczaj wartościowaniaorientacji seksualnych i podziału na‘bardziej’ i ‘mniej’ naturalne”, „Nie przedstawiaj orientacji seksualnej jako (…)problemu dla osób LGBT” oraz „Podawaj przykłady niezakładającpowszechnej heteroseksualności”. Zamiast: „Książę William był obiektem westchnień nastolatek”, możesz powiedzieć: „… był obiektem westchnień wielu osób” lub „… był obiektem westchnień wielu nastolatek i nastolatków”[33];
raporty środowiska EA krytykują „traktowanie heteroseksualności jako domyślnej orientacji seksualnej” oraz założenie, iż „relacje heteroseksualne są społeczną, psychiczną i medyczną normą”[34].
Czy jednak “orientacja seksualna” nie należy do przesłanek dyskryminacyjnych? Kategorii tej nie wymienia żaden z wiążących międzynarodowych traktatów praw człowieka[35]. Mimo to, dokumenty edukacji antydyskryminacyjnej zawsze wymienia ją w ciągu z innymi przesłankami (jak wiek czy płeć) jednocześnie piętnując sytuacje, w których różnego rodzaju regulaminy postępowania odnoszące się do dyskryminacji nie uwzględniają “wszystkich” przesłanek.
Jaka jest różnica między “orientacją seksualną” a pozostałymi przesłankami dyskryminacyjnymi? “Orientacja seksualna” (podobnie “tożsamość seksualna”), w przeciwieństwie do faktycznych przesłanek dyskryminacyjnych (z wyjątkiem religii), łączy się z określonym postępowaniem, które to postępowanie może podlegać moralnej ocenie, w przeciwieństwie do, powiedzmy, koloru skóry. W praktyce bowiem edukacji antydyskryminacyjnej “homoseksualność” danej osoby definiowana jest nie tyle przez samą skłonność, co przez jej działania – “osoby homoseksualne są uznawane za homoseksualne na podstawie ich płci i płci ich preferowanych seksualnych i romantycznych partnerów lub partnerek”[36].
Zatem włączając w swoje ramy kategorię “orientacja seksualna”, edukacja antydyskryminacyjna “wpływa na postawy” w zakresie praktyk LGBT w celu “wspierania równości i różnorodności”. Przy czym tutaj oznacza to coś znacznie więcej niż ochronę przed dyskryminacją ze względu na sam pociąg do osoby tej samej płci, ale oznacza “wspieranie i ochronę”, a więc przybliżanie, oswajanie i propagowanie praktyk homoseksualnych i “alternatywnych” modeli życia rodzinnego oraz zakaz ich oceniania. Nie jest więc zaskoczeniem, że największa organizacja subkultur LGBT – Kampania Przeciw Homofobii – podkreśla, iż “jedne z głównych priorytetów KPH to (…) działanie na rzecz włączenia edukacji antydyskryminacyjnej i antyhomofobicznej do systemu edukacji formalnej (…)”.
Czy zatem należałoby uznać za usprawiedliwione złośliwe lub agresywne zachowania wobec osób o skłonnościach homoseksualnych? W żadnym wypadku. Jednak autentyczny sprzeciw wobec takich postaw wypływa z szacunku dla godności każdego człowieka, a nie z ideologicznie nacechowanych konstrukcji antydyskryminacyjnych łączących się z postawą pełnej, moralnej akceptacji dla praktyk homoseksualnych.
Jaką rolę w edukacji antydyskryminacyjnej odgrywają pojęcia “mowa nienawiści” i “homofobia”? Zgodnie z dokumentami EA, “mowa nienawiści” to ” różne typy negatywnych emocjonalnie wypowiedzi, wymierzonych przeciwko grupom lub jednostkom ze względu na domniemaną lub faktyczną przynależność do grupy”. Edukacja antydyskryminacyjna odnosi to pojęcie nie tylko do wypowiedzi obraźliwych i niecenzuralnych, ale do praktycznie wszystkich wypowiedzi prezentujących odmienny od obowiązującego w EA punktu widzenia. Podobnie “homofobia” – termin, ukuty przez aktywistę gejowskiego George’a Weinberga w 1972[37] służący cenzurowaniu i wykluczaniu z debaty publicznej stanowiska sprzeciwiającego się postulatom środowisk LGBT. Jako “homofobiczną mowę nienawiści” dokumenty organizacji “antydyskryminacyjnych” wymieniają m.in.[38]:
wypowiedź rzeczniczki rządu [Donalda Tuska] Agnieszki Liszki, iż Rada Ministrów nie będzie zajmować się prawami gejów i lesbijek;
wypowiedź posła PO Jarosława Gowina, przewodniczącego zespołu ds. bioetyki, że zapłodnienie metodą in vitro powinno być dostępne tylko dla małżeństw;
stanowisko sejmowego klubu PiS, które “mówi ‘nie’ przyznaniu parom homoseksualnym praw takich, jakie mają tradycyjne rodziny”.
Podręcznik do edukacji antydyskryminacyjnej instruuje nauczycieli: „Nie dopuszczaj do głosu homofobicznych i krzywdzących wypowiedzi. Gdy się pojawią, od razu reaguj nazywając je i wyrażając swój sprzeciw. Przekaż wiedzę o mowie nienawiści”.
Mglistość samego pojęcia w połączeniu z determinacją niektórych grup interesu pozwala stosować zakaz “mowy nienawiści” jak narzędzie do uciszania dyskusji na określone tematy. Dobrą tego ilustrację stanowił projekt ustawy z 2012 r. w której, uzasadniając potrzebę karania za mowę nienawiści, wyrażono przekonanie, że najważniejszym z zagrożeń jakim ma przeciwdziałać jest “zjawisko homofobii”[39]. O tym, wobec kogo wymierzone jest ostrze przepisów dot. “mowy nienawiści” bez ogródek mówi prof. Bilewicz diagnozując, że “tolerancja dla mowy nienawiści” “wynika z prawicowości”[40].
Problem z przepisami zabraniającymi “mowy nienawiści” polega na tym, że:
są niejasne i nieprecyzyjne, opierają się na skrajnie subiektywnych ocenach i uczuciach adresatów danej wypowiedzi[41] co do czyjejś rzekomej nienawiści, przypisywanej komuś motywacji czy subiektywnie odczuwanej “obrazy”;
ze względu na swoją subiektywność i dwuznaczność otwierają drogę do bezpodstawnie wytaczanych postępowań sądowych i pieniactwa procesowego;
ograniczają wolność wypowiedzi. W skutek obawy o posądzenie o “mowę nienawiści” prowadzą do unikania zaangażowania we “wrażliwe” lub mogące kogoś “obrazić” tematy.
C. EDUKACJA SEKSUALNA
Jednym z zarzutów stawianych osobom krytycznie nastawionym wobec edukacji antydyskryminacyjnej i teorii gender jest “mylenie” ich z edukacją seksualną i seksualizacją dzieci. W rzeczywistości wzajemnie się one uzupełniają stanowiąc dwa oblicza tej samej ideologii. Mówiąc krótko, edukacja antydyskryminacyjna jest jej “miękką”, a edukacja seksualna “twardą” wersją. Mówiąc o edukacji seksualnej mamy na myśli edukację typu B i C z poniższej klasyfikacji.
Co oznacza podział edukacji seksualnej na typ A, B i C?
Jest to powszechnie przyjęty, międzynarodowy podział na trzy typy edukacji seksualnej:
A) – kładąca głównie nacisk na abstynencję seksualną;
B) – biologiczna edukacja seksualna (biological sex education);
C) – złożona edukacja seksualna, która zawiera oba powyższe podejścia (comprehensive sex education). Przy czym różnice między B i C uległy w praktyce zatarciu.
W Polsce głównym modelem jest edukacja seksualna typu A prowadzona w formie przedmiotu „Wychowanie do życia w rodzinie”. W Europie Zachodniej przeważa edukacja seksualna typu B i za takim jej typem lobbują niektóre środowiska społeczne (tzw. “edukatorzy seksualni”) i polityczne apelujące o wprowadzenie do szkół “rzetelnej edukacji seksualnej”. Swoją argumentację koncentrują na dwóch – jak się okazuje całkowicie fałszywych – tezach dotyczących jej skuteczności oraz neutralności światopoglądowej.
Czy edukacja seksualna jest skuteczna? Z danych Europejskiego Centrum ds. Zapobiegania i Kontroli Chorób oraz EUROSTAT-u wynika, że nie jest – w krajach, w których jest ona realizowana nie są osiągane cele, którym (przynajmniej oficjalnie) ma służyć. Przeciwnie, to Polska, w której (wciąż) dominuje “Wychowanie do życia w rodzinie”[42] zamiast edukacji seksualnej typu B, ma jedne z najniższych w Europie:
wskaźniki występowalności chorób przenoszonych drogą płciową;
liczbę zajść w ciążę wśród nastolatek i najniższą liczbę aborcji w tejże grupie;
wskaźniki zakażeń HIV i zachorowań na AIDS w przeliczeniu na 100 000 mieszkańców;
liczbę gwałtów na 1000 mieszkańców, pomimo, że promotorzy edukacji seksualnej powtarzają, iż stanowi ona najlepszą formę zabezpieczenia przed przemocą seksualną, molestowaniem i gwałtem.
Czy edukacja seksualna jest neutralna światopoglądowo?
Zasadniczo zagadnienie seksualności człowieka można podejmować w dwojaki sposób, z których żaden nie jest “neutralny”:
pierwszy: ukazując seksualność w powiązaniu ze wszystkimi wymiarami osoby ludzkiej: fizycznym, emocjonalnym, intelektualnym, społecznym i duchowym; wpisując ją w kontekst miłości i rodziny oraz pracy nad sobą;
drugi: traktując ją jako kategorię de facto pozbawioną wymiaru moralnego, w której – przy zachowaniu warunku dobrowolności – właściwie wszystko jest dozwolone.
Edukacja seksualna wybiera drugi z tych sposobów posługując się atrakcyjnie brzmiącym komunikatem kierowanym do młodzieży: “Bądź swoim jedynym autorytetem. To ty, dziecko decydujesz o tym co dobre, co złe”. Stąd zamiast, powiedzmy, zachęty do odłożenia decyzji o aktywności seksualnej do czasu zawarcia małżeństwa, sugeruje się gimnazjalistom, że w istocie jedynym warunkiem rozpoczęcia życia seksualnego jest odpowiedzenie sobie na pytania typu “Czy naprawdę tego pragnę?” i ” Czy to mój wolny wybór?”[43]. “Edukując” młodzież informuje się ich, że m.in. w seksie grupowym “nie ma nic złego, lecz zanim zacznie się eksperymentować, należy się zastanowić, czy naprawdę tego chcemy”, a petting “jest powszechną formą zachowań seksualnych szczególnie wśród młodych osób”[44].
Według zaleceń Światowej Organizacji Zdrowia (WHO)[45], dzieci w wieku do lat 4 powinny poznać temat masturbacji, różnych związków rodzinnych i badanie tożsamości płciowej. Między 9. a 12. rokiem życia dziecko powinno nauczyć się „skutecznie stosować prezerwatywy i środki antykoncepcyjne w przyszłości”. Powinno też umieć „brać odpowiedzialność za bezpieczne i przyjemne doświadczenia seksualne”, a także „komunikować się w celu uprawiania przyjemnego seksu”[46].
IV. W RAMACH EDUKACJI ANTYDYSKRYMINACYJNEJ KWESTIONUJE SIĘ ZNACZENIE MAŁŻEŃSTWA
Doświadczenia ostatnich trzydziestu lat w takich dziedzinach jak psychologia, socjologia, medycyna czy ekonomia wykazały ponad wszelką wątpliwość, że dzieciom powodzi się lepiej, gdy wychowują się w pełnej, opartej na małżeństwie ich biologicznych rodziców rodzinie. Przykładowo[47]:
dorastanie poza nienaruszoną, opartą o małżeństwo rodziną, zwiększa u dzieci prawdopodobieństwo przyszłego rozwodu albo zostania nieślubnym rodzicem;
chłopcy wychowywani w rodzinach innych niż oparte na małżeństwie swoich rodziców częściej wchodzą w konflikt z prawem;
dziecko, które nie mieszka z własnymi, poślubionymi rodzicami częściej pada ofiarą różnego rodzaju przemocy. [wykres]
W jaki sposób w edukacji antydyskryminacyjnej przedstawiane jest małżeństwo? Pomimo szkodliwości takiego działania, podważane jest znaczenie małżeństwa jako najlepszego miejsca na budowanie trwałego, pełnego miłości i otwartego na nowe życie związku kobiety i mężczyzny. Dąży się do ukazywania go jako zaledwie jednej z wielu tak samo dobrych form i konfiguracji życia domowego. Przykładowo:
krytyce poddaje się najbardziej oczywiste stwierdzenia, jak to znajdujące się w jednym z podręczników: „dwoje ludzi, zawierając związek małżeński, tworzy nową rodzinę. Jest to grupanajważniejsza dla każdego człowieka. (…) Obecnie w jednym domu żyją zwyklerodzice i ich dzieci”. Edukatorom antydyskryminacyjnym nie podoba się, że cytat „zawiera przekaz o instytucji małżeństwa jako podstawieżycia rodzinnego. (…) Taka forma przekazu uwzględniająca małżeństwo jako najważniejszy (i jedyny wymieniony)związek międzyludzki nie tylko wyklucza osoby homoseksualne, ale także żyjące w innychformach relacji”[48];
wyraża się niezadowolenie z tego, że w podręcznikach szkolnych “pominięto problematykę rodzin jednopłciowych, rodzin złożonych z homo- czy biseksualnych rodzin Wizja rodzin heteroseksualnych jest także mocno zawężająca (brak informacji o rodzinach opartych na otwartych relacjach seksualnych czy rodzinach poliamorycznych)”[49];
rekomenduje się “ukazywanie różnych modeli rodziny, w tym samotnych/samodzielnych rodziców, rodziców nieheteroseksualnych, rodzin zastępczych”[50].
[1] red. J. Świerszcz, Lekcja równości. Jak prowadzić działania antydyskryminacyjne w szkołach., Kampania Przeciw Homofobii, 2015.
[2] W sondażu CBOS z lutego 2013 r., dotyczącym wartości, jakimi Polacy kierują się w życiu, 78% badanych wskazało na szczęście rodzinne jako wartość najważniejszą.
[3] Edukacja antydyskryminacyjna i jej standardy jakościowe, Towarzystwo Edukacji Antydyskryminacyjnej, 2011.
[4] Wymienione pierwotnie w art. 2 Powszechnej Deklaracji Praw Człowieka, a później powtórzone m.in. w art. 14 Europejskiej Konwencji Praw Człowieka oraz w art. 2 ust. 2 Międzynarodowego Paktu Praw Gospodarczych, Społecznych i Kulturalnych.
[5] Przykładowo, Konwencja ONZ o prawach osób niepełnosprawnych z 2006 r., Międzynarodowa Konwencja w sprawie likwidacji wszelkich form dyskryminacji rasowej z 1965 r. i inne.
[6] Słownik Języka Polskiego definiuje dyskryminację jako „prześladowanie poszczególnych osób lub grup społecznych albo ograniczanie ich praw ze względu na rasę, narodowość, wyznanie, płeć itp.”.
[7] B. Banaszak, Konstytucja Rzeczypospolitej Polskiej. Komentarz. Wyd. 2, Warszawa 2012.
[8] Wyrok Sądu Najwyższego z dnia 5 maja 2010 r., I PK 201/09.
[9] Zgodnie z § 3 ust. 2 rozporządzenia MEN z dnia 7 lutego 2012 r. w sprawie ramowych planów nauczania w szkołach publicznych (Dz.U. 2012 poz. 204).
[10] “Projekty edukacji wrażliwej na płeć nie zawsze spotykały się z pozytywnym przyjęciem, więcej – nierzadko ich wprowadzanie budziło niepokój i podejrzenia, zarówno wśród rodziców, jak i nauczycieli przedszkolnych. Niektórzy rodzice martwili się przede wszystkim o dobro, kwestie związane z seksualnością i o wpływ na dalsze życie, a obawy te dotyczyły głównie chłopców. (…) szczególnie ważne jest więc, by pamiętać, że rodzice nie są do końca tymi, którzy powinni ostatecznie decydować o tym, czy w przedszkolach powinno się pracować na rzecz równouprawnienia, ponieważ często nie posiadają oni fachowej wiedzy na ten temat i sami również kierują się stereotypami”.
[11] Rekomendacje w zakresie włączania edukacji antydyskryminacyjnej do systemu edukacji formalnej w Polsce. Koalicja na rzecz Edukacji Antydyskryminacyjnej, Towarzystwo Edukacji Antydyskryminacyjnej, 2011. Autorzy nie ograniczają się do programów nauczania i postulują m.in. włączenie EA także do systemów kształcenia i doskonalenia nauczycieli, i zobowiązanie ich do zapraszania do szkół ekspertek zajmujących się EA, podobnie jak zobowiązanie szkół do przygotowania programów antydyskryminacyjnych szkoły.
[12] Red. M. Branka, D. Cieślikowska, J. Latkowska, (Nie) warto się różnić? Dylematy i wyzwania metodologiczne edukacji antydyskryminacyjnej, TEA, 2013.
[13] Rozporządzenie Ministra Edukacji Narodowej z dnia 27 sierpnia 2015 r. w sprawie nadzoru pedagogicznego (Dz. U. z dnia 31 sierpnia 2015, poz. 1270).
[14] Art. 47. Każdy ma prawo do ochrony prawnej życia prywatnego, rodzinnego, czci i dobrego imienia oraz do decydowania o swoim życiu osobistym.
[15] Art. 48 ust. 1. Rodzice mają prawo do wychowania dzieci zgodnie z własnymi przekonaniami. Wychowanie to powinno uwzględniać stopień dojrzałości dziecka, a także wolność jego sumienia i wyznania oraz jego przekonania.
[16] Art. 3 pkt c. Konwencji o zapobieganiu i zwalczaniu przemocy wobec kobiet i przemocy domowej. Konwencję, ze względu na towarzyszące jej kontrowersje, ratyfikowało tylko 16 państw z 36 które ją podpisały (stan na styczeń 2017 r.).
[17] Patrz: literatura przywołana w: B. Białecka, Płeć społeczna a płeć biologiczna w procesie wychowania, Fides et Ratio, tom 18, nr 2, 2014.
[18] L. Brizendine, The Female Brain, 2007; L. Brizendine, The Male Brain, 2010.
[19] Ingalhalikara,M., Smitha, A., i inn. (2014). Sex differences in the structural connectome of the human brain Proceedings of the National Academy of Sciences USA. 111(2) s.823-828.
[20] Art. 12 ust. 1 Konwencji o zapobieganiu i zwalczaniu przemocy wobec kobiet i przemocy domowej.
[21] Art. 14 ust. 1, tamże.
[22] Red. J. Świerszcz, Lekcja równości. Jak prowadzić działania…
Jedno z opracowań EA (“Edukacja antydyskryminacyjna i jej standardy jakościowe”, TEA, 2011) podaje przykłady grup „dominujących” i „dyskryminowanych”: mężczyźni – kobiety, osoby pełnosprawne ruchowo – osoby z niepełnosprawnością ruchową, osoby heteroseksualne – osoby homoseksualne i biseksualne, osoby zamożne – osoby ubogie.
[23] Mead, Margaret, Male and Female: A Study of the Sexes in a Changing World, 1949 [za:] Brief Of Amici Curiae 100 Scholars of Marriage in Support of Respondents, Supreme Court of the United States, Nos. 14-556, 14-562, 14-571 & 14-574.
[24] Red. M. Branka, D. Cieślikowska, J. Latkowska, (Nie) warto się różnić? Dylematy…
[25] J. Kochanowski, M. Abramowicz, R. Biedroń, Queer studies. Podręcznik kursu, 2010.
[26] J. Butler, Uwikłani w płeć, 1999 (ang. Gender trouble. Feminism and the Subversion of Identity).
Olga Tokarczuk, autorka wstępu do pracy Butler zauważa, że książka ta “domaga się, żeby pójść dalej, w rejony, w których praktyczne zastosowanie zawartych tam intencji stałoby się prawdziwą rewolucją obyczajową, społeczną i cywilizacyjną”.
[27] Gender podoba się tylko elitom (Rzeczpospolita, Mariusz Cieślik 29-11-2013). Pełna odpowiedź prof. Lwa-Starowicza na pytanie o skutki konsekwentnego realizowania gender w edukacji: „To np. mogliby się znaleźć chętni, żeby wychowywać dziecko apłciowo, bo taki postulat też się czasem pojawia. Niech dziecko samo zdecyduje, kim jest. Jako naukowiec, który trochę wie na temat rozwoju psychofizycznego, mogę stwierdzić ze stuprocentową pewnością, że cechy męskie i kobiece wykształcają się u dziecka na bardzo wczesnym etapie rozwoju. I że przez taki sposób wychowywania można komuś po prostu zwichnąć tożsamość. Zniszczyć życie. Negowanie uwarunkowań genetycznych nigdy nie doprowadzi do niczego dobrego”.
[28] Szkoła równości. Dziennik praktyk. Wywiady z praktykami i praktyczkami edukacji antydyskryminacyjnej, Towarzystwo Edukacji Antydyskryminacyjnej, 2016.
[30] red. M. Abramowicz, Wielka nieobecna. O edukacji antydyskryminacyjnej w systemie edukacji formalnej w Polsce, 2011.
[31] www.bbc.com/news/uk-england-nottinghamshire-35532491
[32] B. Białecka, “Płeć społeczna a płeć biologiczna w procesie wychowania”, Fide et Ratio, tom 18, nr 2, 2014.
[33] Red. J. Świerszcz, Lekcja równości. Materiały dla nauczycieli i nauczycielek. Jak rozmawiać o orientacji seksualnej w szkole i wspierać młodzież, Kampania Przeciw Homofobii, 2016.
[34] L. Lew-Starowicz, K. Wąż, J. Kochanowski, R. Kowalczyk, Szkoła milczenia. Przegląd treści szkolnych podręczników do biologii, WOS i WDŻR pod kątem przedstawienia w nich problematyki LGBTQ i treści homofobicznych, 2013.
[35] W prawie europejskim z kolei ograniczona jest (podobnie jak religia lub światopogląd, niepełnosprawność, wiek) jedynie do obszaru zatrudnienia i pracy, co ma wyraz w ustawie z dnia 3 grudnia 2010 r. o wdrożeniu niektórych przepisów Unii Europejskiej w zakresie równego traktowania (Dz.U. 2010 nr 254 poz. 1700).
[36] Red. J. Świerszcz, Lekcja równości. Materiały dla nauczycieli i nauczycielek…
[37] G. Weinberg, Society and the Healthy Homosexual, 1972.
[38] Za: red. G. Czarnecki, Raport o homofobicznej mowie nienawiści w Polsce, 2009.
[39] Poselski projekt ustawy z dnia 7 marca 2012 r. o zmianie ustawy – Kodeks karny, druk nr 340.
[40] http://wyborcza.pl/magazyn/1,124059,19034349, znieczuleni-dlaczego-tolerujemy-mowe-nienawisci.html
[41] “Rather than merely assessing whether the speech was unlawful when comparing it to a well understood standard, “hate speech” laws turn the attention on to the perception of the listener. For example, in the UK, the Home Office has explained that, “A ‘Hate Incident’ is defined as: Any incident which may or may not constitute a criminal offence, which is perceived by the victim or any other person, as being motivated by prejudice or hate.” (ACPO and Home Office Police Standards Unit, Hate Crime: Delivering a Quality Service,
2005. Ibid., p.9.). P. Coleman.
[42] Wyniki badań przeprowadzonych na zlecenie MEN przez Instytut Badań Edukacyjnych pokazują – wbrew opiniom lansowanym w mediach – że WDŻ jest oceniany dobrze przez 62 % uczniów gimnazjów, ani dobrze ani źle przez 28%, a źle przez 10 %. W szkołach ponadgimnazjalnych WDŻ jest oceniany dobrze przez 71 % uczniów, ani dobrze ani źle przez 19 % i źle przez 10%
[43] http://www.ponton.org.pl/pl/strona/7-pytan
[44] http://www.ponton.org.pl/pl/strona/pornografia-fakty-i-mity
[45] “Standardy edukacji seksualnej w Europie”, Biuro Regionalne Światowej Organizacji Zdrowia dla Europy i Federalne Biuro ds. Edukacji Zdrowotnej w Kolonii, 2013.
[46] Rekomendowany przez WHO podręcznik „ABC mojego ciała. Leksykon dla dziewcząt i chłopców” przekazuje takie informacje: „Tak jak można mieć ochotę na czekoladę, tak kobiety i mężczyźni mogą mieć ochotę na seks, Bycie lesbijką jest zupełnie typowe, Orgazmu można również doznawać, kiedy się samemu głaska po łechtaczce, piersiach, penisie lub jądrach”.
[47] Za: Why Marriage Matters, Third Edition: Thirty Conclusions from the Social Sciences, the Institute for American Values, 2011.
[48] red. M. Abramowicz, Wielka nieobecna. O edukacji antydyskryminacyjnej…
[49] L. Lew-Starowicz, K. Wąż, J. Kochanowski, R. Kowalczyk, Szkoła milczenia. Przegląd treści…
[50] red. M. Abramowicz, Wielka nieobecna. O edukacji antydyskryminacyjnej…

References: art. 32
 art. 53
 art. 48
 Art. 1
 art. 26
 art. 18
 art. 2
 art. 14
 art. 2
 Art. 47
 Art. 48
 Art. 3
 Art. 12
 Art. 14