Source: http://doczz.pl/doc/1929/jan-pawe%C5%82-ii---polska-misja-katolicka
Timestamp: 2018-06-19 10:18:06+00:00

Document:
Jan Paweł II - Polska Misja Katolicka - Komputer Przenośny
Polonii Szwajcarskiej
do Sanktuarium Czarnej Madonny w Einsiedeln
Uroczystościom w Einsiedeln będzie
przewodniczył ks. prof. Marek Starowieyski
Przed mszą o godz. 10.30 będzie spotkanie
na temat Biblia artystów, Biblia Polaków
Za sprawy organizacyjne uroczystości
odpowiedzialny jest Ośrodek Duszpasterski
PMK w Lozannie we współpracy z Ośrodkiem
Duszpasterskim PMK w Genewie.
Szczegółowe informacje można będzie znaleźć
na stronie www.polskamisja.ch
Av. Peschier 12
W VII ROCZNICĘ
Jeżeli chcesz mnie naśladować…
WIADOMOŚCI – nr 487/488 (kwiecień-maj 2012)
rzed nami Święta Zmartwychwstania
Pańskiego. Ci z Państwa, którzy będą
je przeżywać w Polsce, na pewno dostrzegą, a może nawet i uwrażliwią swoich
najbliższych na to, jak wielkim skarbem jest
kultura i tradycja obchodów Triduum Paschalnego w naszej Ojczyźnie. Jakże często
spotykam osoby, które mówią mi, że dopiero
kiedy przyszło im żyć na emigracji doceniają duchowość Kościoła, który jest w Polsce.
W Polskiej Misji Katolickiej staramy się na
miarę naszych możliwości pomagać w jak
najgłębszym przeżywaniu najważniejszych
tajemnic naszej wiary. Już teraz dziękuję
bardzo wszystkim kapłanom, radom duszpasterskim i wszystkim osobom świeckim
zaangażowanym przy organizacji rekolekcji
wielkopostnych w naszych Ośrodkach, za
podjęty trud dla dobra wspólnego. Poprzez
kolejną pielgrzymkę do Ziemi Świętej nowe
osoby będą w nowy - głębszy sposób przeżywać fragmenty Pisma Świętego przeznaczone na te obchody. Zamieszczamy sporo
świadectw po to, aby Ci, którzy już byli na
pielgrzymce w Ziemi Świętej porównali
swoje przeżycia i doświadczenia z tymi z
ostatniej pielgrzymki. Dla tych z nas, którzy
mają zamiar podążenia śladami piątej Ewangelii, niech staną się zachętą.
2 kwietnia przypada siódma rocznica śmierci
Jana Pawła II. Cieszę się bardzo z tego, że
przed tą rocznicą w Szwajcarii miały miejsce
dwie ważne konferencje poświęcone Janowi
Pawłowi II (Fryburg i Lugano). W niniejszym numerze Wiadomości prezentujemy obszerne teksty
z Konferencji we Fryburgu, której PMK w Szwajcarii była współorganizatorem. Wielkie słowa
uznania i wdzięczności należą się głównym organizatorom: Ambasadzie RP w Bernie i Uniwersytetowi we Fryburgu. Rangę tej Konferencji zaznaczyli wybitni prelegenci na czele z księdzem
Kardynałem Zenonem Grocholewskim, o. Janem Górą OP, prof. Thierry Collaud, prof. Mariano
Delgado i prof. Jean-Jacques Friboulet, oraz jakże mocnym świadectwem, które wygłosił dyrektor
Migratio Pan Marco Schmid. Chociaż w wielu środowiskach uważa się, że Jan Paweł II nie jest już á la mode, sam poziom Konferencji pokazał, że jest o wiele więcej osób zafascynowanych osobą i
dokonaniami Jana Pawła II, niż powszechnie się sądzi. Zachęcam
do uważnego przeczytania tekstów tej Konferencji. Obecność Ojca
Jana Góry OP, najpierw w Lozannie, a potem na Konferencji sprawia, że u wielu młodych osób pojawiła się chęć udania się w tym
roku nad Lednicę. Dlatego liczę na naszych kapłanów, którzy niech
wykorzystają ten nowy zapał u młodych osób... Takich okazji nie
wolno zaprzepaścić. Trzeba jasno to powiedzieć, że jednym z głównych celów duszpasterstwa PMK w najbliższym czasie powinno
być duszpasterstwo ludzi młodych. Do tej pory priorytetem były
działania na rzecz naszych Szkół i ognisk polonijnych. Wielki trud
i zaangażowanie tak wielu osób w tej dziedzinie przynoszą piękne
efekty. Ostatnio, wychodząc naprzeciw potrzebom chwili, zostały
połączone Szkoła przy PMK w Lozannie i Ognisko Polonijne
PMK w Marly. Nie mam wątpliwości, że połączenie sił, wspólne
działania, przyniosą dobre rezultaty.
10 kwietnia przypada druga rocznica katastrofy pod Smoleńskiem. Chociaż mijają już dwa lata od
tamtego wydarzenia, to ciągle pozostaje wiele spraw do wyjaśnienia. Często podsycane są dyskusje,
których, jak się wydaje,jedynym celem jest zmęczenie i skłócenie Narodu. Dlatego zachęcam do
większego wyciszenia i pogłębionej refleksji na temat: jaki testament do wypełnienia pozostawili
nam Ci, którzy zginęli w katastrofie. Patrząc na to wszystko co dzieje się w Polsce nie mamy wątpliwości, jak bardzo brakuje w życiu społecznym i politycznym tych, którzy zginęli. Jakże bardzo potrzeba nowych ludzi, którzy przejmą i poniosą dalej ideały patriotyzmu, którymi oni żyli. Przy zadumie nad naszą Ojczyzną bardzo pomocne będą teksty Ignacego Jana Paderewskiego oraz Józefa
Kraszewskiego, którego uroczyste wspomnienie w 125-tą rocznicę śmierci odbyło się w Genewie.
W sobotę dnia 24 marca miało miejsce walne zebranie Stowarzyszenia Przyjaciół Marly. Obradom
przewodniczył, pod nieobecność chorego prezesa, Pan dr Andrzej Pazera. W spotkaniu uczestniczyła liczna reprezentacja miejscowego Ośrodka Duszpasterskiego. W bardzo konstruktywnej
atmosferze dyskutowano nad przyszłością Stowarzyszenia i jego nowymi zadaniami. Nie ma wątpliwości, że Stowarzyszenie jest bardzo cennym instrumentem, poprzez który możemy wspomagać
działania PMK. Publikując statut Rad Duszpasterskich PMK w Szwajcarii, pragnę przypomnieć,
że każdy Ośrodek na tej podstawie powinien przygotować wraz ze swoim duszpasterzem swój
własny statut, który po zatwierdzeniu przez rektora PMK, powinien zostać skierowany do zatwierdzenia przez wikariusza biskupiego odpowiadającego za duszpasterstwo Misji obcojęzycznych.
Przy tej okazji bardzo dziękuję za zaangażowanie w poszczególnych Ośrodkach Duszpasterskich
PMK w dialogu z miejscowym Kościołem na rzecz stabilizacji duszpasterstwa w języku polskim.
W najbliższym czasie powinniśmy otrzymać ostateczne potwierdzenie funkcji koordynatora PMK
w Szwajcarii. Gdy taki dokument otrzymamy rozpoczniemy prace nad przygotowaniem statutu
dla PMK w Szwajcarii.
Serdecznie zachęcam do wzięcia udziału w dorocznej pielgrzymce do Einsiedeln, której będzie
przewodniczył znakomity znawca literatury starochrześcijańskiej ks. prof. Marek Starowieyski.
Przed uroczystą mszą św. będzie można wziąć udział w prezentacji książki Biblia artystów, Biblia
Na zbliżające się święta Wielkiej Nocy wszystkim Czytelnikom i Waszym najbliższym życzę radości i pokoju ,które są owocem spotkania ze Zmartwychwstałym Chrystusem.
ks. dr Sławomir Kawecki
Redaktor Naczelny „Wiadomości”
dialog pomiędzy nauką i wiarą
Dnia 20 marca 2012 roku na Uniwersytecie we Fryburgu miała miejsce
konferencja na temat Jan Paweł II: dialog między wiarą a nauką.
Jej organizatorami była Ambasada Polska RP w Bernie wraz z Uniwersytetem Fryburskim, przy pomocy Polskiej Misji Katolickiej w Szwajcarii.
Pomysł Pana Ambasadora Starzyka okazał się bardzo trafiony. W
miejscu, w którym w 1984 roku odbyło się spotkanie Jana Pawła II ze
światem akademickim, przypomniano bardzo ważne tematy związane z
Janem Pawłem II i jego zaangażowaniem na rzecz nauki i wiary. Wielkim
zaskoczeniem dla uczestników były informacje o ilości Uniwersytetów
Katolickich nowo powstałych w czasie jego Pontyfikatu. Z uwagą wysłuchano wykładu Księdza Kardynała Zenona Grocholewskiego - świadka
działań i zaangażowania w te ważkie kwestie papieża z Polski. Z dużym
uznaniem spotkały się też pozostałe wystąpienia.
Wśród uczestników byli ludzie nauki, studenci. Po konferencji tej
nasuwają się przede wszystkim dwa wnioski: jest o wiele więcej osób
doceniających Jana Pawła II, niż wcześniej sądzono, oraz że nie trzeba się
bać podejmowania nowych wyzwań. Zorganizowanie Konferencji w tym
miejscu wymagało wiele wysiłku, dlatego słowa podziękowania należą
się każdej z osób, która choćby w najmniejszym stopniu zaangażowała
się w jej organizację i sprawny przebieg.
Z prawdziwą przyjemnością przedstawiamy poniżej teksty tych interesujących wystąpień.
Ekscelencje, Szanowni Profesorowie,
Studenci, Panie i Panowie!
To dla mnie wielki zaszczyt, że mogę wystąpić
w tym renomowanym ośrodku badawczym i
akademickim. Pragnę zatem podziękować za
zaproszenie organizatorom tego spotkania Ambasadzie RP w Szwajcarii, Uniwersytetowi
we Fryburgu oraz Polskiej Misji Katolickiej w
Szwajcarii – a także chciałbym serdecznie pozdrowić wszystkich uczestników.
W moim krótkim wystąpieniu w sposób syn-
propagator nauki i człowiek dialogu
KARDYNAŁ ZENON GROCHOLEWSKI, PREFEKT KONGREGACJI DS. EDUKACJI KATOLICKIEJ
goletnim nauczaniu, w szczególności jeśli chodzi o harmonię między rozumem a wiarą. U jej
podstawy leży rzetelnie zgłębiona wizja ludzkiego życia i jego celu, prawdziwy chrześcijański humanizm, który może ubogacać innych.
Co więcej, w oczy rzuca się także spójność jego
nauczania i jego osobistego życia, a także jego
intensywnej działalności.
Widać było wyraźnie, że w swej bogatej aktywności nie koncentrował się na sobie, nie szukał
osobistych korzyści, poklasku czy uznania, lecz
służył wyłącznie prawdzie i człowiekowi, mając
tetyczny przedstawię dwa aspekty pasterskiego
zaangażowania błogosławionego Jana Pawła II:
propagowanie nauki i upowszechnianie dialogu we współczesnym świecie.
Chciałbym jednak poprzedzić moje wystąpienie pewną ogólną refleksją o osobowości tego
znamienitego Papieża.
nauki i dialogu wydaje się być w nim organicznie wszczepione, powiedziałbym, że jest niejako nieodzownym elementem jego życia.
A spektrum to jest ogromnie bogate. Nietrudno zauważyć, że Jan Paweł II mówił nie tylko
słowami, ale także gestem, zachowaniem, wyrazem twarzy, uśmiechem, cierpieniem, jednym
słowem „całym sobą”. I widać to, gdy patrzy
się na niego pod różnym kątem, jako na myśliciela, filozofa, teologa, humanistę, działacza
społecznego, człowieka nauki, duszpasterza,
widoczną Głowę Kościoła, przywódcę pań-
a. Zazwyczaj pełen czar, geniusz i siłę wyrazu
jakiegoś obrazu czy mozaiki można odkryć
jedynie wtedy, gdy spojrzymy na dane dzieło całościowo, czyli gdy pojedyncze elementy oglądać będziemy na tle całego obrazu i w
kompozycji ze wszystkimi pozostałymi elementami. Podobnie rzecz się ma z osobami,
a w szczególności ową prawidłowość można
odnieść do osoby Jana Pawła II. Prawdą jest, że
każdy pojedynczy wymiar – religijny, pasterski,
doktrynalny, prawny, kulturowy, społeczny –
jego wieloletniego nauczania i posługi pasterskiej już sam w sobie ujawnia wielkość tej postaci. Wyjątkowość Karola Wojtyły, w sposób
równie zaskakujący, uwidacznia się, gdy przyjrzymy się wszystkiemu, czego dokonał, gdy
spojrzymy na ogromne bogactwo, zadziwiającą
harmonię i spójność różnych wymiarów jego
wyjątkowej i fascynującej osobowości.
Myślę więc, mając na uwadze owe spektrum
jego osobowości, że to zaangażowanie na rzecz
stwa, poetę, patriotę, itp.. On zwracał się do
wszystkich ludzi – do katolików, chrześcijan
innych wyznań, przedstawicieli różnych religii, do niewierzących i poszukujących, do ludzi nauki, polityków, artystów, robotników, do
młodzieży, do dzieci i do ludzi cierpiących. Jego
nauczanie dotyczyło wszelkich problemów życia ludzkiego, w jego wymiarze indywidualnym
i społecznym, czyli godności osoby, relacji z
Bogiem, praw niezbywalnych, postępu, nauki,
wychowania, medycyny, życia, prawa, historii,
kultury, globalizacji, wizji Europy, przyszłości
krajów Trzeciego Świata, ekologii...
Jan Paweł II widział, że wszystkie te zagadnienia są wzajemnie powiązane i ujmował je w
szerokim kontekście transcendentnego wymiaru ludzkiego życia. Bez wątpienia można mu w
świadomość powierzonej mu przez Chrystusa
misji, którą czuł się w obowiązku wypełnić do
końca. Podkreślił to stanowczo już w pierwszym radiowo-telewizyjnym orędziu Urbi et
Orbi wygłoszonym nazajutrz po swoim wyborze, 17 października 1978 roku. Powiedział
wtedy: „Och! Moja osobista historia, która tak
niespodziewanie przywiodła mnie do pełnienia
najwyższej posługi apostolskiej, jest mało istotna. Chcę powiedzieć, że moja osoba powinna
ustąpić w obliczu tak zaszczytnej funkcji, którą
przyszło mi wypełnić”2. Wierność tej postawie
widoczna była w ciągu całej jego papieskiej posługi.
W latach przypadających na przełom drugiego
tysiąclecia Papież oddał się całkowicie wypełnieniu swojej pasterskiej misji, angażując w to
Należy zwrócić przede wszystkim uwagę na głęboką spójność
w całym jego długoletnim nauczaniu, w szczególności jeśli chodzi
o harmonię między rozumem a wiarą. U jej podstawy leży
rzetelnie zgłębiona wizja ludzkiego życia i jego celu.
pełni przypisać słowa rzymskiego poety Terencjusza: „Homo sum: humani nihil a me alienum
puto”. (Człowiekiem jestem; nic, co ludzkie, nie
jest mi obce)1.
Ponadto należy zwrócić przede wszystkim
uwagę na głęboką spójność w całym jego dłu-
cały swój umysł, wolę, miłość, wiarę, modlitwę,
przenikliwość intelektu, głębię przemyśleń
filozoficznych i teologicznych, swój talent literacki i poetycki, wrażliwość serca, podziw i
zdziwienie, chorobę i cierpienie. Po prostu dał
całego siebie: Totus Tuus.
W tak nakreślonym spektrum należy jednak
zauważyć, że na wielu drogach jego apostolskiej posługi nieprzerwanie towarzyszyła mu
odwaga i entuzjazm. Pomimo niezrozumienia i
wrogości, nigdy nie zrezygnował. Nie wstydził
Ponadto w tym spektrum są elementy zasadnicze, które niewątpliwie znajdują odzwierciedlenie w pozostałych. Wśród nich wyróżnić
można m.in. Bezwarunkowe posłuszeństwo
Bożej woli, świadomość powierzonej mu przez
Służył wyłącznie prawdzie i człowiekowi,
mając świadomość powierzonej mu przez Chrystusa misji.
się pokazywać swego cierpienia i nie ukrywał
swoich fizycznych ułomności. Był taki sam w
pełni sił, jak i w chwilach cierpienia.
Nie można także nie dostrzec jego naturalnej prostoty i spontaniczności w kontaktach
z ludźmi, czy szacunku do każdego człowieka.
Takie całościowe spojrzenie na przebogate
spektrum osobowości Jana Pawła II w wypełnianiu powierzonej mu przez Chrystusa misji – naszkicowane tu jedynie w zarysie – jest
doprawdy fascynujące. Połączenie tych wszystkich elementów sprawiło, że stał się on wiarygodnym świadkiem Chrystusa, uczyniło go
autentycznym i fascynującym, przede wszystkim w oczach ludzi młodych, przepełnionych
ideałami i jeszcze nie zarażonych demagogicznymi ideologiami, w oczach młodzieży, która
żywiołowo wyczuwała jego wielkość i lgnęła
do niego, nawet nie zawsze potrafiąc słowami
wytłumaczyć dlaczego.
Nic więc dziwnego, że dla wielu ludzi sam
kontakt z Ojcem Świętym stawał się – jak
mogłem sam wielokrotnie zaobserwować –
niezapomnianym przeżyciem i wewnętrznym
ubogaceniem, wzruszeniem i radością, zachętą
Harmonijna spójność osobowości i wynikająca
z tego konsekwencja w działaniu, tak intensywnie przeżywanym, niewątpliwie stanowią
wyzwanie dla współczesnego człowieka.
b. Oczywiście, że w owym spektrum osobowości Jana Pawła II każdy podkreśli te elementy,
które wywarły na nim największe wrażenie.
Zależy to od wielu czynników, takich jak: indywidualna wrażliwość na pewne wartości lub
zachowania, różna forma kontaktu z papieżem,
jakiego doświadczyli, możliwość bezpośredniego obserwowania jego zachowania, słuchanie
lub lektura jego nauczania lub też poznanie
tego nauczania z innych wiarygodnych źródeł, co w subiektywny sposób wpłynęło na
przemianę ich życia, na zrozumienie, na czym
polega autentyczna postawa wiary, przenikanie
w głąb sedna, a nie patrzenie przez pryzmat
Pana misji i jej wypełnienie w poczuciu odpowiedzialności przed Boskim Nauczycielem,
dostrzeganie w wytycznych Soboru Watykańskiego II woli Boga, która powinna być ze
wszystkich sił realizowana.
Jednak elementem, który najbardziej ożywia owo spektrum osobowości Jana Pawła II
i nadaje dynamiki, kolorytu i mocy, zarówno
jego poszczególnym elementom, jak i całości,
jest bez wątpienia głęboka jedność Następcy
św. Piotra z Chrystusem w modlitwie. To jest
autentyczne źródło ogromnego bogactwa jego
osobowości i jego niestrudzonej działalności
pasterskiej, a także – co chciałbym szczególnie
podkreślić w tym ośrodku naukowym – zgłębienia boskich prawd i prawdziwej mądrości.
Papież przypomniał to w Liście Apostolskim
Novo millennio ineunte z 6 stycznia 2001. Przywołał w nim scenę z Cezarei Filipowej, opisaną
przez św. Mateusza, dotyczącą wyznania wiary
Piotra. Wysłuchawszy odpowiedzi uczniów na
pytanie za kogo ludzie uważają Syna Człowieczego, Jezus zapytał ich: „A wy za kogo Mnie
uważacie?”. Piotr odpowiedział: „Ty jesteś
Mesjasz, Syn Boga żywego”. A Jezus rzekł:
lecz Ojciec mój, który jest w niebie” (Mt 16,
13-20). Jan Paweł II tak skomentował to ostatnie zdanie: „Wyrażenie «ciało i krew» oznacza
człowieka i zwyczajną drogę poznania. W
odniesieniu do Jezusa ta zwyczajna droga nie
wystarcza. Niezbędna jest łaska «objawienia»,
która pochodzi od Ojca (por. tamże). W tym
samym kierunku zmierza wskazówka, jaką
daje nam Łukasz, odnotowując, że ów dialog z
uczniami odbył się w chwili, gdy Jezus «modlił
się na osobności» (Łk 9, 18). Wspólnym celem
obydwu tych wskazówek jest uświadomienie
nam, że do pełnej kontemplacji oblicza Pańskiego nie możemy dojść o własnych siłach, ale
jedynie poddając się prowadzeniu łaski. Tylko
doświadczenie milczenia i modlitwy stwarza odpowiednie podłoże, na którym może dojrzeć i
rozwinąć się bardziej prawdziwe, adekwatne i
spójne poznanie tajemnicy Boga” (n. 20).
„Doświadczenie modlitwy” - oto duchowy sekret Jana Pawła II i jednocześnie klucz do zrozumienia bogatego spektrum jego niezwykłej
Już na początku swojego pontyfikatu powiedział on, że „modlitwa, która na różny sposób
wyraża relację człowieka do Boga żywego jest
także pierwszym zadaniem [...] Papieża, jak
również najważniejszym warunkiem jego posługi w Kościele i w świecie”3. Podkreślił także,
że „chwila na autentyczną adorację ma większą
wartość i przynosi obfitsze owoce duchowe niż
najbardziej intensywna działalność, nawet jeśli
jest to działalność apostolska”4.
Osobowości Jana Pawła II nie można zrozumieć bez zrozumienia owego źródła jego ludzkiej i apostolskiej siły.
JAN PAWEŁ II A KWESTIA
STUDIOWANIA I NAUKI
Z tego umiłowania Źródła mądrości, z którego
Jan Paweł II tak obficie czerpał w modlitwie,
zrodziło się i nieustannie rozwijało jego żywiołowe zaangażowanie i znaczący wkład w kwestie związane z nauczaniem, studiami, badaniami naukowymi, uczelniami uniwersyteckimi i
innymi ośrodkami studiów wyższych, i to nie
tylko w perspektywie nowej ewangelizacji,
ale również pod kątem prawdziwego postępu
a. Z punktu widzenia prawodawstwa w tej
dziedzinie, był on nie tylko autorem zasadniczej legislacji kanonicznej (na którą składają
się Kodeks Prawa Kanonicznego z 1983 r., Kodeks Kanonów Kościołów Wschodnich z 1990 r. i
Konstytucja Apostolska Pastor bonus z 1988 r.,
dotycząca Kurii Rzymskiej), zawierającej m.in.
przepisy prawne w zakresie studiów i nauczania w Kościele i Kościoła, ale także ogłosił on
dwa podstawowe dokumenty prawne, które w
konkretny sposób regulują działalność katolickich Instytutów studiów wyższych. Są to Konstytucja Apostolska Sapientia christiana z 15
kwietnia 19795 (dokument ten był już przygotowywany za pontyfikatu Pawła VI, a kardynał
Karol Wojtyła aktywnie w tym procesie uczestniczył) oraz Konstytucja Apostolska Ex corde
Ecclesiae z 15 sierpnia 19906. Pierwsza dotyczy
uniwersytetów i tzw. wydziałów „kościelnych”,
czyli tych, które zajmują się Bożym Objawieniem, a także naukami związanymi z misją Kościoła, jak np. teologia, prawo kanoniczne, filozofia chrześcijańska, historia Kościoła. Druga
Konstytucja natomiast odnosi się do pozosta-
łych uniwersytetów katolickich oraz instytutów
studiów wyższych, w których naucza się tych
samych przedmiotów, co na wyższych uczelniach świeckich, państwowych i prywatnych,
jednak w ujęciu katolickim. W czasie pontyfikatu Jana Pawła II na całym świecie powstało
wiele tego typu uniwersytetów katolickich.
Warto również zauważyć zaangażowanie Jana
Pawła II na rzecz Papieskiej Akademii Nauk,
założonej w 1603 r., jedynej Akademii nauk o
charakterze ponadnarodowym. Jest ona bezpośrednio podległa Papieżowi, a w jej skład
wchodzi 80 „Członków Akademii” wybieranych spośród najwybitniejszych przedstawicieli nauk matematycznych i przyrodniczych
z całego świata. Obecnie w tym gronie jest 20
noblistów7.
Ponadto w 1994 r. Jan Paweł II powołał do
życia dwie nowe Akademie: Papieską Akademię
Nauk Społecznych oraz Papieską Akademię Życia,
na ich członków nominując znamienitych naukowców ze wszystkich kontynentów.
Jeśli chodzi o uczelnie o charakterze ściśle
kościelnym, Jan Paweł II zreformował Papieską Akademię św. Tomasza z Akwinu i Papieską
Akademię Teologiczną (1999), a także przyjął
nowe statuty Papieskiej Akademii Niepokalanej
(1995), Papieskiej Międzynarodowej Akademii
Maryjnej (1997), Papieskiej Znamienitej Akademii Sztuk Pięknych i Literatury Mistrzów przy
Panteonie (1995) oraz Papieskiej Akademii “Cultorum Martyrum” (1995).
Warto dodać, że w 1982 r. Następca św. Piotra
ostatecznie ogłosił statuty Międzynarodowej
Komisji Teologicznej, istniejącej od 1969 r. przy
Z myślą upowszechnienia studiów w powyższych dziedzinach Jan Paweł II powołał do życia również Papieską Radę ds. Rodziny (1981),
Papieską Radę ds. Kultury (1982) oraz Papieską
Komisję ds. Duszpasterstwa Służby Zdrowia
(1985, którą w 1988 r. podniósł do rangi Papieskiej Rady).
Oprócz ww. aktów legislacyjnych i organizacyjnych o charakterze promocyjnym, to co rzuca
się w oczy, to liczne spotkania Jana Pawła II
z ludźmi nauki i kultury, zarówno te oficjalne,
które miały miejsce w Stolicy Apostolskiej lub
podczas papieskich pielgrzymek, wizyty na
licznych wyższych uczelniach i w ośrodkach
naukowych oraz te wyjątkowe, jak np. porywające wystąpienie w siedzibie UNESCO w
1980 r., a także wiele innych spotkań mniej
lub bardziej prywatnych, jakie odbywały się w
Watykanie, w okresie letnim głównie w Castel
Gandolfo. Pewnej grupie naukowców Papież
powiedział wprost: „Powinienem zaznaczyć,
że [...] jestem zawsze bardzo szczęśliwy mogąc
spotkać się z wykładowcami uniwersyteckimi”8.
b. Jeśli postawimy sobie pytanie o wkład Jana
Pawła II w dziedzinie studiów i nauki, to owo
zagadnienie rysuje się nam bardzo szeroko. Jan
Paweł II traktował je z pasją, znajdując na nie
czas pomiędzy przemyśleniami, tak bardzo
konstruktywnymi, na inne tematy i troską o
depozyt wiary i prawdziwy postęp ludzkości.
Trudno mi w krótkim wystąpieniu przedstawić
tak szeroki temat. Chciałbym jedynie zwrócić
uwagę na cztery obszary zainteresowań Jana
 Na pierwszym miejscu należałoby wskazać
jego troskę o rozwój nauk teologiczno-moralnych Kościoła, czyli o właściwe zrozumienie
treści Objawienia, o pogłębianie i wierne przekazywanie depozytu wiary. To było przedmiotem nauczania Jana Pawła II, które odnajdziemy w jego licznych encyklikach, adhortacjach
i listach apostolskich, orędziach, katechezach,
konstytucjach apostolskich, homiliach i innych
wypowiedziach dotyczących prawd wiary i moralności, przede wszystkim tych prawd, które w
naszych czasach są błędnie i nie do końca rozumiane.
 Postulaty wiary i myśli teologicznej związane
z krzewieniem nauki. Ta troska Jana Pawła II
odnosiła się do takich zagadnień jak sens nauki
i ogólnie etyka w badaniach naukowych, związek między postępem technicznym a rozwojem
moralnym człowieka, bez którego odkrycia naukowe i postęp techniczny mogą skierować się
przeciwko człowiekowi (czego, niestety, często
doświadczamy), konieczność uwzględniania
różnych aspektów ludzkiego życia, ale przede
— do rzeczywistości i do człowieka. Ponadto,
ze względu na ogromne znaczenie nauki i osiągnięć technicznych w kulturze i społeczeństwie
Europy, Kościół, posługując się własnymi środkami poznania teoretycznego i możliwościami
w zakresie inicjatyw praktycznych, powinien
wysuwać swoje propozycje wobec nauki oraz jej
zastosowań; wskazywać na niewystarczalność i
nieadekwatność koncepcji inspirowanej scjentyzmem, która przyznaje obiektywną wartość
jedynie wiedzy doświadczalnej, a równocześnie
przypominać kryteria etyczne, które są wpisane
w naturę człowieka” (n. 58b).
 Oprócz postulatów, które myśl teologiczna
proponuje ludziom nauki, Jan Paweł II zwracał też uwagę na to, że różne dyscypliny naukowe, same z siebie, prowokują teologów do
konstruktywnych refleksji i do przekazywania
prawd wiary w sposób odpowiadający współczesnej kulturze i mentalności. Już w przytaczanej wcześniej Konstytucji Apostolskiej Sapientia Christiana czytamy: „Nowe dziedziny
nauki i nowe odkrycia stawiają przed nami
nowe problemy, które domagają się odpowiedzi
ze strony dyscyplin kościelnych. Trzeba zatem,
aby osoby zajmujące się tymi dyscyplinami, wypełniając swą zasadniczą powinność zgłębiania
wiedzy, w drodze badań teologicznych, o prawdzie objawionej, współpracowali z naukowcami
z innych dziedzin, bez względu na to, czy są to
osoby wierzące czy niewierzące, i dążyli do jak
najpełniejszego zrozumienia i zbadania swoich
twierdzeń oraz do ich oceny w świetle prawdy
objawionej”9. Bowiem zadaniem teologów jest
także: „rozwiązywać problemy powstałe skutkiem postępu nauk”10 i w świetle samego Objawienia pieczołowicie poszukiwać „rozwiązań
„Tylko doświadczenie milczenia i modlitwy stwarza
odpowiednie podłoże, na którym może dojrzeć i rozwinąć się bardziej
prawdziwe, adekwatne i spójne poznanie tajemnicy Boga”
wszystkim zagwarantowanie, aby na pierwszym miejscu był człowiek i jego integralne
dobro, bezinteresowne poszukiwanie prawdy
(która nie jest podporządkowana żadnym partykularnym interesom, nie związanym z nauką,
ani poddawana manipulacji, co ma miejsce nie
tylko w systemach totalitarnych). W związku
z tym, w posynodalnej Adhortacji Apostolskiej
Ecclesia in Europa z 18 czerwca 2003, Jan Paweł
II napisał: „Również dzisiaj, mając w pamięci
owocność chrześcijaństwa w kulturze na przestrzeni dziejów Europy, trzeba ukazywać ewangeliczne podejście — teoretyczne i praktyczne
ludzkich problemów”11. Ponadto potrzeba, aby
prawda objawiona była „uznawana również w
odniesieniu do naukowych osiągnięć zmieniających się czasów”12, oraz aby teolodzy chcieli
„poszukiwać najwłaściwszego sposobu przekazywania doktryny ludziom sobie współczesnym, w takiej różnorodności kultur”13.
 Związek i dialog pomiędzy religią i wiarą.
W jednym z dokumentów Jan Paweł II przytoczył słowa kardynała Newmana (1801-1890):
Kościół żywi „głębokie przekonanie, że prawda
jest jego prawdziwym sprzymierzeńcem (...),
a wiedza i rozum są wiernymi sługami wia-
ry”14. Ponieważ sam Bóg jest autorem zarówno
stworzenia jak i Objawienia, to nie może być
sprzeczności między rozumem i wiarą. Jan Paweł II był o tym głęboko przekonany i wspierał
ów dialog dla dobra zarówno nauki jak i wiary,
a w ostatecznym rozrachunku „dla większego
umiłowania samej prawdy i [...] szerszego rozumienia sensu ludzkiego życia i celu stworzenia”15.
Głęboka duchowość, jedność z Bogiem, sprawiły, że Jan Paweł II stał się fascynującym
przykładem autentycznego dialogu. Chciałbym wskazać pięć elementów w sposobie, w
jaki podchodził on do kwestii dialogu (o kilku
z nich już wspomniałem, ale w innym kontekście):
 Przede wszystkim, jak już mówiłem, Jan
Paweł II rozmawiał ze wszystkimi, z żydami,
muzułmanami, buddystami, z przedstawicielami wszelkich religii i z niewierzącymi. Rozmawiał z ludźmi nauki, polityki, z młodzieżą,
z dziećmi, z chorymi i z robotnikami. Nie ma
takiej kategorii osób, z którymi Jan Paweł II
nie rozmawiał. Chciał porozmawiać nawet z
człowiekiem, który próbował go zabić. Tak
więc pierwszy element dialogu to rozmawiać
 Drugim elementem jest rozmawiać z szacunkiem i poważaniem. Jan Paweł II nigdy
nikogo nie obraził. Rozmawiał z szacunkiem,
ten element jest niezmiernie ważny, gdyż jeśli
jasno nie mówi tego, co w rzeczywistości myśli.
Czwartym elementem dialogu, jakiego
przykład dał nam Jan Paweł II, jest spójność
nauczania. Jego pontyfikat trwał 27 lat! Łatwo jest dostrzec niekonsekwencje w wypowiedziach osób publicznych, występujących w
telewizji czy w środkach masowego przekazu.
Ich stanowiska zmieniają się w zależności od
okoliczności. Jan Paweł II zawsze był konsekwentny.
 Piąty element, który czynił go wiarygodnym rozmówcą, to spójność jego nauczania i
jego życia. Nikt nigdy nie wątpił, że to, czego
nauczał, było tym, w co sam głęboko wierzył i
czym żył na co dzień.
Myślę, że tych pięć elementów stanowi zasadnicze warunki dialogu. Wszyscy mogliśmy
zobaczyć, w jaki sposób ten wielki Papież dał
im świadectwo swoim zachowaniem. Kiedy
odszedł, zobaczyliśmy, jak bardzo był przez
wszystkich szanowany, czy wręcz podziwiany.
Do Rzymu przybyli wtedy wyznawcy wszystkich religii, ludzie o przekonaniach zgoła odmiennych z ideologicznego punktu widzenia,
ludzie nauki i polityki, a przede wszystkim
młodzież. Zdobył ich serca swoim zachowaniem. Był przez wszystkich lubiany i zachęcał
do szczerej otwartości.
Nie wiem, czy pośród wielkich osobistości XX
w. łatwo można by znaleźć inny podobny przykład prawdziwego dialogu, dialogu, który zbliża, a nie oddala, prowadzi do poznania prawdy,
a nie do jej relatywizowania.
I jeszcze jedno spostrzeżenie. Jan Paweł II za-
Ponieważ sam Bóg jest autorem zarówno stworzenia jak i Objawienia,
to nie może być sprzeczności między rozumem i wiarą.
Jan Paweł II był o tym głęboko przekonany.
potrafimy zobaczyć w drugim człowieku wartości jego kultury, jego religii, wtedy możemy
sprawić, że poczuje się on swobodnie i łatwiej
się otworzy na dialog z nami. Jan Paweł II miał
głęboki szacunek do pojęcia ludzkiej godności.
Zatem do wszystkich ludzi zwracał się z wielkim szacunkiem i poważaniem.
 Trzecim elementem jego postawy dialogu
była świadomość własnej tożsamości. Wobec
wszystkich dawał świadectwo swojej wiary. Nigdy nie starał się zaciemnić ani złagodzić własnych przekonań, aby komuś się przypodobać,
lecz wobec wszystkich w jasny sposób dawał
wyraz swojej wiary. Poza tym nie ma prawdziwego dialogu, jeśli rozmówca nie jest szczery i
chowywał się w taki sposób, gdyż takich zasad
nauczył się w szkole, jednak jego postawa była
naturalnym wyrazem jego duszy, bogactwa jego
serca, autentycznej miłości do bliźniego, zakorzenionej w miłości Boga.
W związku z powyższym, chciałbym zwrócić
uwagę na następujące aspekty tak charakterystyczne dla naszej rzeczywistości: primo, brak
spójności w poglądach i w działaniach oraz
połowiczność i jednostronność, których konsekwencje widoczne są w życiu społecznym, politycznym, gospodarczym, kulturalnym, a nawet
religijnym; secondo, z powodu nawału obowiązków i chaotycznego życia odchodzi się od modlitwy i kontemplacji, które są niewyczerpanym
źródłem ubogacającym życie i działalność człowieka; tertio, jeśli chodzi o naukę, to dominuje
pragmatyzm połączony z uciekaniem przed
zasadniczymi problemami ludzkiego życia; quarto, dialog skażony interesami prywatnymi lub
politycznymi, często agresywny i pozbawiony
szacunku do rozmówcy, nastawiony na relatywizowanie prawd obiektywnych.
W obliczu takiej rzeczywistości, każdy aspekt
zachowania i działań Jana Pawła II, jakie zostały przedstawione w tym wystąpieniu i które
są ze sobą ściśle powiązane, czyli 1) niesamowita spójność postaci, 2) zakorzenienie w modlitwie, 3) propagowanie nauki w jej rozlicznych wymiarach i towarzysząca temu odwaga
w podejmowaniu zasadniczych problemów
dotyczących ludzkiej egzystencji, i wreszcie 4)
umiejętność prowadzenia autentycznego i konstruktywnego dialogu, wszystko to sprawia, że
osobowość Jana Pawła II jest dla współczesnego świata prawdziwym wyzwaniem. ■
1. Publius Terentius (II sec.a C.), Heautontimorumenos, a. I, sc. 1, v. 25.
2. Acta Apostolicae Sedis 70 (1978) 926, n. 5g.
3. Przemówienie z 29 października 1978 w Sanktuarium Maryjnym w Mentorella, Insegnamenti di
Giovanni Paolo II, vol. I, Libreria Editrice Vaticana
1979, str. 78.
4. Do Przełożonych Generalnych, 24 listopada
1978, n. 4, in Insegnamenti di Giovanni Paolo II,
vol. I, Libreria Editrice Vaticana 1979, p. 205.
5. Acta Apostolicae Sedis 71 (1979) 469-521.
6. Acta Apostolicae Sedis 82 (1990) 1475-1509.
7. Por. wystąpienia Jana Pawła II w tejże Akademii: Papal Addresses to the Pontifical Academy
of Sciences 1917-2002 and to the Pontifical
Academy of Social Sciences 1994-2002 (“Pontificiae
Academiae Scientiarum Scripta Varia”, vol. 100), w
Civitate Vaticana 2003, pp. 215-391.
8. „Zawsze jestem szczęśliwy mogąc spotkać się
z wykładowcami uniwersyteckimi” (17 kwietnia
1980), w Insegnamenti di Giovanni Paolo II, vol.
III/1, Libreria Editrice Vaticana 1980, str. 937.
9. Konst. Apost. Sapientia christiana, Wstęp, IIIc.
10. Sobór Watykański II, Deklaracja Gravissimum
educationis, 11.
11. Konst. Apost. Sapientia christiana, art. 66.
12. Ibidem, art. 68 § 1.
13. Ibidem, Wstęp, IIId.
14. Konst. Apost. Ex corde Ecclesiae, n. 4.
15. Ibidem, n. 17.
Jan Paweł II i bioetyka
Nie nauka, ale miłość przemienia świat
PROF. THIERRY COLLAUD, UNIVERSITÉ DE FRIBOURG
Eminencjo, Panie Ambasadorze,
Pod koniec 1978 roku ukazał się w Stanach
Zjednoczonych Belmond Report, który wielu
uznaje za jeden z podstawowych dokumentów
dotyczących tego, co dzisiaj nazywamy bioetyką. Chodziło, w następstwie różnych skandali,
o propozycję regulacji badań medycznych w
oparciu o trzy główne zasady: dobroczynności, poszanowania autonomii i sprawiedliwości, które to zasady od tej pory stały się
wszechobecne. Tekst ten będzie miał wielkie
 odpowiedzialność tych, którzy zabierają głos
w dziedzinie zdrowia, by stawać się miłosiernymi obrońcami najmniejszych i najsłabszych,
manifestując w ten sposób solidarność społeczną
 i w końcu idea służby życiu, angażującej takie wartości jak entuzjazm, radość, szczodrość,
heroizm, braterstwo itd.
Zainicjowane zostały więc dwa nurty.
Pierwszy - bioetyki świeckiej - rozwija się począwszy od prostego uświadomienia sobie, że
nauka nie jest jedynie pozytywna i może ona
Nauka i miłość nie są w opozycji, lecz się uzupełniają;
chodzi o prawdziwą naukę, będącą poszukiwaniem ostatecznie
zwróconym ku Najwyższej Prawdzie.
znaczenie dla sposobu w jaki sformalizowano
podejście do problemów etycznych w zakresie
Również pod koniec 1978 roku, z drugiej strony Atlantyku, Jan Paweł II, właśnie wybrany papieżem, zwrócił się do Stowarzyszenia
Włoskich Lekarzy Katolickich. Podobnie jak
Belmond Report, skupił się on na wolności jednostki, w tym przypadku na wolności sumienia
wobec zmian prawnych, które zagrażają życiu.
Jednakże tu się kończą podobieństwa między
tymi dwoma tekstami. Oto co znajdujemy w
wystąpieniu papieża i czego szukalibyśmy na
próżno w raporcie prezydenckiej komisji amerykańskiej:
 medycyna pojmowana jako powołanie i jako
uprzywilejowane wcielenie w życie przykazania miłości bliźniego
współpraca z Bogiem, „miłośnikiem życia”
według pięknego określenia z Księgi Mądrości
 myśl, że te dwie zasady, pełne miłości i chro-
niące życie, za główne zadanie mają uczestniczenie w tworzeniu społeczeństwa na ludzką
zboczyć w stronę antyhumanizmu. Widzimy tu
bogactwo refleksji etycznej, dotyczącej praktyki
badań naukowych, i jej zastosowania w szczegółowych przypadkach klinicznych. Niestety,
ograniczona przez swoje założenia filozoficzne, refleksja ta gwałtownie „dostaje zadyszki” i
„ześlizguje się” w stronę mało produktywnego
formalizmu etycznego, wyczerpując dość szybko swoje możliwości rozwoju.
Jej zasadniczym owocem będzie upowszechnienie tych trzech słynnych pryncypiów: autonomii, dobroczynności i sprawiedliwości.
Na przykład dziewięć lat później, w homilii
podczas kanonizacji lekarza Giuseppe Moscati,
papież cytuje zdanie, na które kładę szczególny
nacisk w moim wystąpieniu: Non la scienza ma
la carita trasforma il mondo¹. Ten cytat przywołuję w jednej z konferencji, poświęconej Janowi
Pawłowi II i nauce. Czyż nie znaczyłoby to
więc, że nauka byłaby użyteczna dla funkcjonowania świata jedynie, jeżeli moglibyśmy się
bez niej obejść? Z pewnością nie. I życie doktora Moscati, znakomitego naukowca, doskonale
nam to pokazuje. W takim razie być może powinniśmy przeformułować to zdanie mówiąc,
że bez miłości nauka jest zbyt bezsilna, by móc
prawdziwie przekształcać świat.
Lektura tekstów napisanych przez Jana Pawła II na ten temat odsyła zawsze do napięcia
między tymi dwoma porządkami: porządku
świadomości obiektywnej i traktującej instrumentalnie świat, oraz tego, który nazywamy
„porządkiem miłości”² Tymczasem nie można
wybrać jedynie jednego, ze szkodą dla drugiego. Należy pracować nad tym fundamentalnym
przekonaniem, że prawdziwie ludzkie życie w
świecie jedynie wtedy może korzystać z pracy
naukowej, czerpać z niej profity, kiedy zdolne
jest ono zintegrować tę pracę z całościowym
wymiarem człowieczeństwa, objawianym przez
miłość. Nauka i miłość nie są w opozycji, lecz się
uzupełniają; chodzi o prawdziwą naukę, będącą poszukiwaniem ostatecznie zwróconym ku
Najwyższej Prawdzie. Nie pojmiemy Jej inaczej,
niż w akcie miłości. Miłość daje zatem klucz
Miłość daje zatem klucz do odczytania badań naukowych.
Koncepcję bioetyki rozwiniętą przez Jana Pawła II można wyrazić
taką właśnie wizją związku nauki i miłości,.
Wielu zadowala się roztrząsaniem ich w sposób, który nazywamy „mantrą z George Town”.
Drugi nurt, zapoczątkowany przez Jana Pawła II, jest zupełnie innej wagi. Będzie się on
rozwijał blisko 27 lat w niezliczonych wystąpieniach, homiliach, przemówieniach, listach i
encyklikach.
do odczytania badań naukowych. Koncepcję
bioetyki rozwiniętą przez Jana Pawła II można
wyrazić taką właśnie wizją związku nauki i miłości, w przeciwieństwie do rozwiązań bioetyki
świeckiej. Jeżeli ta ostatnia ograniczy się jedynie do etyki obiektywnej i proceduralnej, przyjmując metody argumentacji, które z upodobaniem nazywa naukowymi, to nie zmieni świata.
Jeżeli natomiast narzędzi analizy użyje się w
działaniach szerszych i bardziej otwartych na
istotę ludzką w swej integralności, w tym momencie nowe techniki, trudności, pytania, które
stawia współczesna nauka biomedyczna, mogą
być odczytane i włączone w prawdziwą pracę
nad przemianą świata.
Możemy stwierdzić, że za każdym razem, kiedy bioetyka świecka dokonuje refleksji, papież
wyraża się prawdziwie to, kim jest jako osoba.
(Dominum et Vivificantem, 36) Zatem jego
poszukiwania powinny iść ponad „prawdami
cząstkowymi”, do których nas prowadzi nauka,
w stronę „prawdy, która może mu ukazać sens
życia” (Fides et Ratio, 33).
Lecz wymiar cielesny jest równie ważny. Przeciwnie do nieustannej współcześnie pokusy
obiektywizacji biologiczności, jako oddzielne-
Jan Paweł II prowadzi nas do pojmowania życia cielesnego
jako dobra osoby a nie dobra dla osoby, zewnętrznego wobec niej.
Poszanowanie osoby nie istnieje nigdy bez szacunku dla jej cielesności.
dostarcza jej narzędzia, które pozwalają rozszerzyć spojrzenie i integrować pojęcia dobrowolnie ograniczone w wizję szerszą i bogatszą.
Przyjrzyjmy się na nowo trzem pryncypiom
Belmond Report. Najpierw autonomia. Jest
ona pomyślana jako zdolność decyzyjna pojedynczego podmiotu, której nie zakłóca żaden
wpływ lub nakazy zewnętrzne. Tacy autorzy
jak Engelhardt nadali tej zasadzie znaczenie
ekstremalne, aż do uczynienia z respektu dla
woli jednostki kryterium najwyższego dobra.
Respekt dla osoby jest rozumiany jedynie jako
respekt jej wolnej decyzji, nawet gdy ta decyzja
doprowadza do destrukcji jednostki, jak widzimy to w samobójstwie wspomaganym lub
Jan Paweł II nakłania nas do porzucenia tego
porządku proceduralnego ograniczonej autonomii. Z pewnością ważne jest dla niego poszanowanie decyzji osoby, lecz ma sens jedynie,
jeżeli jest włączone w poszanowanie całościowe tej osoby, co idzie o wiele dalej. Otwiera on
ważne rozdziały swojej refleksji bioetycznej,
a w sposób szerszy również etyki socjalnej.
Według niego, cała działalność społeczna jest
humanizująca jedynie wtedy, kiedy respektuje
całościowo godność osoby ludzkiej. I ta godność wyraża się w zakresie antropologii jednoczącej i całościowej. Przeciwnie, akcentowanie
autonomii dowartościowuje zdolność czysto
intelektualną, oddzieloną od wymiaru cielesnego człowieka i od jego wymiaru społecznego i
duchowego. Refleksja Jana Pawła II rozciąga
się we wszystkich tych kierunkach.
Wymiar duchowy zakłada, że poszanowanie godności nie jest ograniczone jedynie do
godności świadomego decydenta³ (autonomia
bioetyczna), lecz że ten decydent jest częścią szerszego porządku, który go przekracza.
Inaczej mówiąc, on siebie przyjmuje jako dar
Boga i jest nosicielem obrazu Boga, w którym
go elementu osoby, Jan Paweł II prowadzi nas
do pojmowania życia cielesnego jako dobra osoby a nie dobra dla osoby, zewnętrznego wobec
niej (Veritate Splendor, 48). Poszanowanie osoby
nie istnieje nigdy bez szacunku dla jej cielesności. Poszanowanie tego, co nazywamy - skądinąd niewłaściwie - autonomią, jedynie wtedy
jest do przyjęcia, kiedy osoba jest rozumiana w
tym szerszym kontekście.
Druga zasada, uprzywilejowana przez Belemnont Report, to dobroczynność. W sposób
niezmiernie interesujący bioetyka świecka nie
wie zbyt dobrze, co zrobić z tą zasadą, którą
odziedziczyła z tradycji hipokratejskiej. Jednak
wu, jeżeli sprawiedliwa dystrybucja środków i
dostęp do opieki (jak również do innych dóbr
podstawowych jak edukacja, żywność, mieszkanie itp.) nie jest kontestowana, to gdy chodzi
o poważną refleksję, znajduje ona swój sens jedynie w szerszym kontekście całości wydarzeń
społecznych i wspólnotowych, które dzielimy
z innymi mieszkańcami świata. Rozważania
papieża dotykają tutaj dziedzin bardzo różnorodnych i o wielkim bogactwie. Odnotujmy
tu odpowiedzialność, którą ponosimy wobec
przyszłych pokoleń i wobec stworzenia w całości, ale może przede wszystkim bogatą refleksję
nad rodziną we wszystkich jej wymiarach, która
sytuuje na przykład rozważania nad prokreacją
medycznie wspomaganą w swoim prawdziwym
W swym ostatnim tekście „bioetycznym”, dwa
miesiące przed śmiercią, Jan Paweł II zwrócił
się do Papieskiej Akademii Życia. Ufundował
ją, by zachęcić do „kultury życia”, którą nosił w
sercu, i która w świecie współczesnym gra zbyt
często rolę kontrkultury. Cytowane poniżej
zdanie podsumowuje dobrze jego koncepcję
nauki nie - samowystarczalnej i pretendującej
do zbawiania świata przez nią samą - ale służącej drodze humanizacji.
„Wszystkie siły nauki i wiedzy powinny być
zmobilizowane w służbie prawdziwego dobra
„Wszystkie siły nauki i wiedzy powinny być zmobilizowane
w służbie prawdziwego dobra osoby i społeczeństwa w każdej części
świata, w świetle podstawowych zasad godności ludzkiej
w której jest odciśnięty obraz samego Boga.”
w perspektywie miłości znajduje ona swój własny sens i pełny rozwój. Możemy tu mówić o
poszanowaniu godności egzystencjalnej osoby
(Gormally). Czynić dobro drugiemu, to pozwolić mu być „podmiotem swojej choroby”, a
nie „przedmiotem leczenia”, jak powiedział papież w czasie swojego pobytu w szpitalu po zamachu4. To pozwolić mu podążać do swojego
Dobra i ponownie odnaleźć „autentyczny sens
istnienia” (Centesimus annus, 41)
Trzecią zasadą jest sprawiedliwość, biedny
rodzic refleksji świeckiej bioetyki. Jest ona
ograniczona do rozważań nad sprawiedliwością dystrybuującą - finansowanie rzadkich
środków, dostęp do opieki zdrowotnej itd. Być
może tutaj nabiera całego swego znaczenia
otwartość, ciężar gatunkowy i rozległość refleksji Jana Pawła II w etyce socjalnej. I zno-
osoby i społeczeństwa w każdej części świata, w
świetle podstawowych zasad godności ludzkiej
w której jest odciśnięty obraz samego Boga.” ■
1. Nie nauka, ale miłość przemienia świat.
Z homilii podczas kanonizacji Giuseppe Moscati,
2. Posynodalna Adhortacja Apostolska Christifideles Laici, 30 grudnia 1988, § 51. Cf. Gormally, Luke,
John Paul II on human dignity an bioethics, w:
John Paul II’s contribution to Catholic bioethics, C.
Tollefsen, Editor. 2004, Springer: Dordrecht. s. 186.
3. Decydent tu: podmiot świadomego i nielosowego wyboru (przyp. tłum.)
4. Wg relacji A. Frosarda.
tłum. Izabella Wądołowska
i mistyka hiszpańska
PROF. MARIANO DELGADO, UNIVERSITÉ DE FRIBOURG
niego, jak i Zachodniego, potrafi nam wiele powiedzieć na ten temat. Ukazuje ona, że
modlitwa może się rozwijać niczym prawdziwy dialog miłości i doprowadzić do tego, że
człowiek zostanie całkowicie owładnięty przez
Boskiego Umiłowanego, że będzie wrażliwy na
wszelkie poruszenia Ducha i z dziecięcą ufnością zawierzy się sercu Ojca. Zazna wówczas
cielem wiary, z jego językiem i myśleniem, aż
do […] opracowania tezy doktorskiej [...]. Od
tamtego czasu stał się on dla mnie przyjacielem
i mistrzem, który wskazywał światło jaśniejące
w ciemności, ażeby zawsze podążać ku Bogu:
«bez innego przewodnika, ni światła, prócz tego,
które w sercu płonęło. Ono mnie prowadziło
bezpieczniej niż światło południa»” (Św. Jan od
Krzyża Noc ciemna, 3-4).
„Modlitwa może się rozwijać niczym prawdziwy dialog miłości
i doprowadzić do tego, że człowiek zostanie całkowicie owładnięty przez
Boskiego Umiłowanego, że będzie wrażliwy na wszelkie
poruszenia Ducha i z dziecięcą ufnością zawierzy się sercu Ojca.”
Św. Jan od Krzyża porównywał relację między
wiarą i rozumem do relacji między świecą i
świecznikiem: jedno potrzebuje drugiego, są
one wzajemnym dopełnieniem, a nie sprzecznością. Wiara i doświadczenie mistyczne pomagają rozumowi przekroczyć swoje ograniczenia
i otworzyć się na światło, które paradoksalnie
pozostaje w tym świecie „ciemne”, lecz które
oświeca naszą drogę ku Bogu „bezpieczniej niż
światło południa”. A rozum może nam pomóc
oczyścić wiarę i religię, które potrzebują logiki
i rozumowania, by uniknąć pewnych wypaczeń.
Jak zresztą mówił Jan Paweł II, podczas swoich
odwiedzin relikwii świętego Jana od Krzyża,
mądrość tego wielkiego doktora Kościoła nie
interesuje jedynie teologów, ale oczywiście filozofów, psychologów i antropologów.
I jak zapomnieć ten krzyk miłości, który Jan
Paweł II - jako syn Polski, która zawsze stanowiła część Europy oraz jako następca Świętego
Eminencjo, Panie Rektorze,
Panie Ambasadorze, Panie i Panowie!
Praca doktorska Karola Wojtyły z 1948 r., na
Uniwersytecie Świętego. Tomasza z Akwinu (Angelicum) Zakonu Braci Kaznodziejów
w Rzymie, nosiła tytuł Zagadnienie wiary u
Świętego Jana od Krzyża (Rzym). Tłumaczenie
francuskie ukazało się w 1980 r. w Wydawnictwie Cerf. W pracy tej Karol Wojtyła podkreśla, że „cała doktryna Świętego. Jana od Krzyża
na temat relacji między wiarą i rozumem lub
na temat przygotowania rozumu do doświadczenia Niepojętego Boga znajduje się in nuce
[w zarodku] w dziełach Świętego Tomasza z
Akwinu.”
Teza ta naznaczyła jego myśl teologiczną, filozoficzną i antropologiczną, do tego stopnia, że
możemy znaleźć ślady mistyki świętego Jana
od Krzyża w prawie każdym dziele Karola
Wojtyły... i Jana Pawła II. Wątek ten nadawałby się świetnie na rozprawę doktorską uniwersytetu fryburskiego!
Nie przez przypadek w Liście Apostolskim
Novo Millennio Ineunte z 6 stycznia 2001,
święty Jan od Krzyża i święta Teresa z Awili
są jedynymi mistykami z całej historii Kościoła,
wprost wymienionymi w tekście, kiedy mowa o
tym, że „nasze chrześcijańskie wspólnoty winny
zatem stawać się prawdziwymi «szkołami» modlitwy, w której spotkanie z Jezusem nie polega
jedynie na błaganiu Go o pomoc, ale wyraża się
też przez dziękczynienie, uwielbienie, adorację,
kontemplację, słuchanie, żarliwość uczuć aż po
prawdziwe «urzeczenie» serca” (Novo millennio
ineunte 33).
Jan Paweł II nie zapomniał dorzucić: „Wielka
tradycja mistyczna Kościoła zarówno Wschod-
we własnym życiu obietnicy Chrystusa: «Kto
(...) Mnie miłuje, ten będzie umiłowany przez
Ojca mego, a również Ja będę go miłował i objawię mu siebie» (J 14, 21). Jest to droga wspomagana nieustannie przez łaskę, która jednak
wymaga zdecydowanego wysiłku duchowego
i wiedzie nieraz przez bolesne doświadczenie
oczyszczenia («noc ciemna»), ale na różne możliwe sposoby doprowadza do niewyrażalnej radości, przeżywanej przez mistyków jako «unia
oblubieńcza». Czyż można tu nie wspomnieć,
pośród wielu wspaniałych świadectw, doktryny
św. Jana od Krzyża i św. Teresy z Avilą?”
„Europo! (...) Odnajdź siebie samą! Bądź sobą! Odkryj swoje początki.
Tchnij życie w swoje korzenie.”
I również nie przez przypadek, podczas swojej
pierwszej podróży do Hiszpanii w 1982, Jan
Paweł II pragnął podążać śladami tych dwojga wielkich przedstawicieli reformy katolickiej.
Na przykład 4 listopada przybył do Segowii, by
modlić się i odprawić mszę w miejscu, gdzie
znajdują się relikwie świętego Jana od Krzyża,
któremu wiele zawdzięczał w swojej formacji
duchowej, jak powiedział w homilii: „Nauczyłem się go i poznałem w młodości i zdołałem
nawiązać wewnętrzny dialog z tym nauczy-
Piotra, Biskup Rzymu i Pasterz Kościoła uniwersalnego - skierował do starej Europy podczas swojej wizyty u grobu św. Jakuba z Composteli pod koniec swojej podróży:
„Odnajdź siebie samą! Bądź sobą! Odkryj swoje początki. Tchnij życie w swoje korzenie...
Odbuduj swoją jedność duchową w klimacie
pełnego szacunku dla innych religii i dla prawdziwych swobód. Oddaj cesarzowi to, co cesarskie, zaś Bogu to, co Boskie.” ■
tłum. IW
Świadectwo z wizyty Papieża Jana Pawła II w Bernie 5 i 6 czerwca 2004 r.
Jesteście przyszłością
i jego encykliki społeczne
PROF. JEAN-JACQUES FRIBOULET, UNIVERSITÉ DE FRIBOURG
W czerwcu 1989, na czele delegacji uniwersyteckiej, udałem się do Poznania. To była moja
trzecia wizyta w Polsce i mogłem stwierdzić,
że ekonomia była tam w stanie agonii. W
październiku tegoż roku mur berliński upadł i
architektura świata uległa zmianie. Kapitalizm
zwyciężył swego starego wroga - socjalizm
marksistowski, a Kościół polski z wielką mocą
uczestniczył w tym upadku poprzez swoje zaangażowanie na rzecz obrony praw człowieka.
wał on taką moc i taką aktualność? Jan Paweł II
był prorokiem i katolicy uznali w nim proroka.
Ale jego profetyczna praca wpisuje się w trud
codzienny. Jan Paweł II, z pewnością dlatego,
że sam pracował własnymi rękami, jest tym,
który lepiej poznał, co to jest praca. To bardzo
dogłębne zrozumienie mechanizmów ekonomicznych nie pochodzi jedynie z jego lektur.
On zdobył je w swoim ciele, w kontakcie z systemem, który paradoksalnie zaprzeczał pew-
Jan Paweł II zrozumiał zalety i słabości ekonomii rynkowej
ponieważ wziął na serio tajemnicę Wcielenia,
nie tylko Chrystusa ukrzyżowanego i uwielbionego,
ale również Chrystusa cieśli, Chrystusa ewangelii każdego dnia.
W swojej encyklice Centesimus annus Jan Paweł II powraca do tych wydarzeń. Umieszcza
je w historii Kościoła i chrześcijańskiej nauce
społecznej. Ukazuje on tam przenikliwość Leona XIII, który począwszy od Rerum novarum
w 1891, zrozumiał błędy myśli socjalistycznej,
która chciała zniszczyć własność prywatną, i
która myliła się w stosunku do osoby ludzkiej,
czyniąc z niej jedynie molekułę społeczeństwa.
Ale przede wszystkim Jan Paweł II daje fundamentalne nauczanie na temat ekonomii rynku,
jego zasług i ograniczeń. Domaga się, by rynek
był regulowany przez siły społeczne i państwo
w sposób gwarantujący zaspokojenie podstawowych potrzeb społeczeństwa. Również
inne fragmenty tej encykliki stanowią dzisiaj
przedmiot wielkiego zainteresowania. Papież
potwierdza tam, że nie powinno się wymagać,
by zaciągnięte długi były spłacane za cenę zbyt
dotkliwych wyrzeczeń. Mówi też o wyzwaniach ekologii. Opisuje również to, co nazywa
prawdziwą alienacją, która jest odwróceniem
relacji środków i celów; czyli człowieka będącego na służbie ekonomii. Kończy pisząc, że
„Człowiek jest droga Kościoła”.
Ten wspaniały tekst pozostaje dla mnie tajemnicą. Jak to się dzieje, że 20 lat później zacho-
nym prawom pozytywnym koniecznym dla
dobrego funkcjonowania społeczeństwa. Mógł
przyswoić sobie encykliki swoich poprzedników, ponieważ on je przeżył w sposób wcielony.
Jan Paweł II zrozumiał zalety i słabości ekonomii rynkowej ponieważ wziął na serio tajemnicę Wcielenia, nie tylko Chrystusa ukrzyżowanego i uwielbionego, ale również Chrystusa
cieśli, Chrystusa ewangelii każdego dnia, który
mówi często o handlu, łowieniu ryb, pożyczkach pieniężnych, pobieraniu cła lub o pracy w
łecznym, która stała się inspiracją dla Benedykta XVI w jego Caritas in veritate.
Od mojego odkrycia Centesimus annus, Jan
Paweł II stał się dla mnie autorytetem w kwestiach ekonomicznych. Spośród wszystkich
papieży XX wieku jest z pewnością tym, który
najlepiej zrozumiał relacje pomiędzy produkcją
i wymianą, ich zalety i limity. W Centesimus annus opisuje w przewidujący sposób wypaczenia
kapitalizmu, który rozwija poczucie wszechmocy u niektórych ze swych aktorów. „Treścią
wolności staje się wówczas miłość samego siebie posunięta aż do wzgardzenia Bogiem i bliźnim, miłość, która prowadzi do bezgranicznej
afirmacji własnej korzyści i nie daje się ograniczyć żadnymi nakazami sprawiedliwości”. Jak
lepiej opisać szaleństwo, które dopadło rynki
finansowe podczas dekady 2000-2010?
Zakończę mówiąc parę słów o pierwszej encyklice Jana Pawła II Redemptor hominis, napisanej w 1979, niespełna sześć miesięcy po
swojej elekcji. Papież szczególną uwagę zwraca
w niej na nienaruszalne prawa osoby ludzkiej,
wyrażając uznanie ONZ za pracę nad tą kwestią. Kładzie też nacisk na wolność sumienia i
wolność religijną, które widział pogwałcone w
swoim własnym kraju, i które pozostają jednym z wielkich wyzwań naszych czasów. Lecz
perspektywa jest zawsze ta sama: obrona godności ludzkiej. Inaczej mówiąc: obrona osoby
uczynionej na obraz Boga, której nie możemy
Od mojego odkrycia Centesimus annus, Jan Paweł II stał się dla mnie
autorytetem w kwestiach ekonomicznych. (...) W Centesimus annus
opisuje w przewidujący sposób wypaczenia kapitalizmu, który rozwija
poczucie wszechmocy u niektórych ze swych aktorów.
To dogłębne zrozumienie roli prawdziwej ekonomii ujawnia się nie tylko w Centesimus annus,
ale również w Laborem Exercens, tekście o pracy
ludzkiej, który wyjaśnia nie tylko powinność
pracy, lecz również prawa pracowników; oraz w
Sollicitudo rei socialis encyklice o rozwoju spo-
zranić bez zranienia jednocześnie jej Stwórcy.
Człowiek rzadko znajdywał adwokata tak utalentowanego i przenikliwego jak Jan Paweł II.
I to oto umiłowanie ludzkości chciałem dzisiaj
Państwu ukazać. ■
MARCO SCHMID, MIGRATIO SZWAJCARIA
W 1984 byłem jeszcze dzieckiem. Nie mogę
więc zdać relacji z wizyty Papieża w tym czasie.
Natomiast dokładnie 20 lat później, w 2004,
mogłem wziąć udział w Spotkaniu Młodych z
Papieżem w Bernie. W tym momencie pracowałem w Sekretariacie generalnym Konferencji biskupów szwajcarskich jako koordynator
prac wewnętrznych i byłem zaangażowany w
przygotowania do wizyty Papieża i do Spotkania Młodych. W tej sytuacji czytałem ze
szczególnym zainteresowaniem raporty mediów kościelnych i światowych przed wizytą
papieską. W rzeczywistości mogliśmy oczekiwać, że obecność Papieża w Szwajcarii wzbudzi
emocje i reakcje w mediach, czy to pozytywne,
czy negatywne. Jednak dominujące były głosy
krytyczne, które zawierały nawet sprawy skandaliczne odnośnie wizyty Papieża.
Znając stan zdrowia Papieża nie było długo
pewności, czy rzeczywiście będzie mógł przybyć do Szwajcarii. Gdy przyszła odpowiedź
pozytywna z Rzymu, jedno szwajcarskie piśmidło bulwarowe zatytułowało swój artykuł:
„Papież przyjedzie, ale czy jego owieczki przybędą?” Atmosfera stała się jeszcze gorętsza gdy
40 katolików, powszechnie znanych, zwróciło
się do Papieża w formie listu otwartego zatytułowanego „Pan Papież” (Sehr geehrter Herr
Papst), żądając od niego opuszczenia swojego
stanowiska, gdyż, według nich, ze względu na
swój stan zdrowia nie mógł już kierować Kościołem. A więc pośród katolików wizyta Papieża wzbudzała wiele emocji. Należy jeszcze
dorzucić decyzję komitetu Federacji Kościołów
protestanckich Szwajcarii, by nie brać udziału w celebracji eucharystycznej z Papieżem,
ponieważ nie została udzielona protestantom
gościnność eucharystyczna*.
Rankiem 5 czerwca 2004 Papież Jan Paweł II
przybył na lotnisko wojskowe w Payerne. Bez
wielkich tłumów, bez muzyki i fanfar, przyjęty
został przez delegację Rządu szwajcarskiego
oraz inne osobistości kościelne i polityczne. W
tych bardzo skromnych warunkach kruchość
Papieża była szczególnie widoczna. Tak więc
nie opuścił on samolotu schodami, ale przez
dyskretne wyjście za pomocą windy, pozostając niewidzialny dla aparatów fotograficznych
i kamer telewizyjnych. Z pomocą dwóch osób
Papież został poprowadzony na fotelu inwalidzkim, po gołym betonie pasa startowego, aż
do hangaru, gdzie miało miejsce oficjalne powitanie. Podczas tych scen, transmitowanych
na żywo przez telewizję szwajcarską, wiele razy
miałem dziwne uczucia co do powodzenia wizyty papieskiej. Ten wiekowy Papież, wyraźnie
cierpiący z powodu swojego zdrowia, przybywał więc w tak rozemocjonowanej i naelektryzowanej atmosferze Kościoła w Szwajcarii.
Dopiero wchodząc na wielką arenę uświadomiłem sobie jaką wagę miało Spotkanie Młodych dla Kościoła katolickiego w Szwajcarii.
Było tam około trzynastu tysięcy uczestników.
Ucieszyła mnie szczególnie burzliwa atmosfera, wymieszana z radosnym pragnieniem młodych, by spotkać się z Papieżem.
Papież do BernArena przybył bardzo zmęczony. Powitał go ówczesny przewodniczący
Konferencji biskupów ks. Bp Amédée Grab,
jak również trójka młodych pochodzących z
trzech wielkich regionów językowych Szwajcarii. Wówczas głos zabrał Papież. Z wielkim
trudem dało się zrozumieć jego słowo powitalne po niemiecku. Kartki z tekstem wystąpienia drżały w jego ręce i już po pierwszych
Papież zupełnie podbił serca młodych. (...) To, co było szczególnie
zauważalne, to to, że młodzi rzeczywiście go słuchali.
Tak jak chłodne było powitanie na lotnisku tak
panowała powściągliwa atmosfera w centrum
miasta Berna. W stolicy nie wywieszono flag,
zupełnie jakby nie chodziło o wizytę oficjalną.
Nic nie wskazywało na obecność Papieża. Jeżeli ktoś się znalazł tego popołudnia w centrum
Berna, mógł nie zauważyć, że Papież przebywa w mieście. Ale jako uczestnik Spotkania
Młodych natychmiast zauważyłem niespójność
tej sytuacji i nieco mnie to zdezorientowało.
Być może pisma bulwarowe miały rację: Papież
był tutaj, ale nikt nie przyszedł, by się z nim
Zbliżając się do miejsca Spotkania Młodych,
na lodowisku BernArena, które znajduje się
raczej na obrzeżach miasta, dało się nareszcie
zauważyć, że dzieje się coś niezwykłego. To, co
najpierw uderzało, to ilość dobrze uzbrojonych
policjantów wokół areny, ponieważ zapowiedziała się nielegalna, trzystuosobowa demonstracja przeciw Papieżowi. Lecz dzięki podjętym środkom ostrożności Spotkanie Młodych
przebiegało bez zakłóceń.
słowach Papież musiał zrobić długą przerwę.
Lecz w tej trudnej sytuacji młodzi reagowali
brawami i okrzykami, zachęcając Papieża, by
kontynuował swoje wystąpienie. Papież zupełnie podbił serca młodych. W tej sytuacji
sekretarz chciał mu zabrać kartki z ręki, by ktoś
inny mógł przeczytać tekst. Ale Papież bronił
się, żwawo uderzając ręką w tekst wystąpienia,
dając do zrozumienia, że sam chciałby wygłosić tę mowę. W tym momencie wśród młodych
wybuchły wielkie brawa. I najwyraźniej Papież
nabrał sił i ostatecznie sam mógł wygłosić swą
półgodzinną mowę, w trzech językach, do końca. To, co było szczególnie zauważalne, to to,
że młodzi rzeczywiście go słuchali. Podczas
przemówienia Papieża panowała głęboka cisza,
i jeżeli znało się akustykę areny, można było
zauważyć wielki spokój przerywany jedynie
brawami i okrzykami młodych.
Papież poruszył serca młodych takimi słowami jak „Jesteście przyszłością Szwajcarii”. To
stwierdzenie raduje mnie dzisiaj jeszcze bardziej, kiedy pełnię funkcję dyrektora krajowego
duszpasterstwa emigrantów. W rzeczywistości
było wiadomo, że dużo dzieci emigrantów, a
szczególnie młodych Polaków i Polek, było
pośród uczestników spotkania. Możemy więc z
pewnością powiedzieć, że przyszłość Kościoła
w Szwajcarii zależy od sposobu, w jakim my,
katolicy, będziemy umieli sprawować pieczę
nad różnorodnością kulturową nie tylko czterech regionów językowych Szwajcarii, podkreśloną przez Papieża podczas jego wizyty, lecz
również licznych emigrantów katolickich z
I to właśnie ten niezdolny do chodzenia Papież
zmotywował młodych, przypominając temat
Spotkania Młodych - „Powstań!” Tak, chodzi o
to, by odważnie stanąć, mocnym wiarą w Jezusa Chrystusa i pójść naprzód - w przyszłość.
W słabości Papieża siła jego wiary stawała się
jeszcze bardziej widoczna. Z pewnością był on
pochylony fizycznie, ale jawił się jako ten, który
duchowo stoi prosto. Według przykładu „cudu
z Berna” — w 1954, kiedy to Dawid Niemcy
przeciwko Goliatowi Węgry, ci pierwsi zostali
mistrzami świata w piłce nożnej – jeden dzien-
nikarz nazwał Spotkanie Młodych i wizytę Papieża „duchowym cudem z Berna”. ■
* Zasada tzw. gościnności eucharystycznej, kiedy
Komunia św. decyzją papieża lub biskupa zostaje
udzielona wiernemu protestanckiemu, wyznającemu katolicką wiarę w obecność Chrystusa w Eucharystii. Taki przypadek miał np. miejsce, kiedy do
Komunii św. na pogrzebie Jana Pawła II przystąpił
br. Roger z Taizé. (przyp. tłum.)
entuzjasta młodych szukających prawdy
Kontynuacja tekstu z numeru 486, s.18.
WIERZYŁ W CHRYSTUSA
Te wiarę przywiózł ze sobą z Polski. Żył i wierzył tak, że centrum jego życia stał się Chrystus. Jeszcze mocniej: przywrócił siłę wierze w
Chrystusa, który jest Redemptor hominis, odkupicielem człowieka. To stało się tematem jego
pierwszej encykliki i przewodnim wątkiem
Pontyfikat rozpoczął od sławnego zdania:
Sam zaczął jako pierwszy.
Jan Paweł II prowadził Lud Boży do przekroczenia progu trzeciego tysiąclecia, który ze
względu na Chrystusa mógł nazwać „progiem
Poprzez długą drogę przygotowania Wielkiego
Jubileuszu, na nowo ukierunkował chrześcijaństwo ku przyszłości, Bożej przyszłości, wykraczającej poza historię, lecz również w niej
zakorzenionej. Chrystus był w jego nauczaniu
zawsze Przychodzącym, a my w tej perspektywie żyjemy wiarą skierowana w przyszłość.
Przywrócił chrześcijaństwu nadzieję, która w
pewien sposób została zawłaszczona przez
marksizm oraz ideologię postępu. W ten sposób przywrócił nadziei jej autentyczne oblicze.
Przywrócił nadzieję chrześcijaństwu, aby móc
przeżywać nasz czas w duchu „adwentu”, osobistej i wspólnotowej egzystencji skierowanej
ku Chrystusowi, w którym wyraża się pełnia
człowieka i spełnienie jego oczekiwań sprawiedliwości i pokoju.
W pełni zrealizował swój tytuł pontifex, czyli
budowniczy mostów. Jego inicjatywa docierania do ludzi i środowisk podczas pielgrzymek
po całym świecie jest naśladowaniem Chrystusa, który wychodzi na spotkanie człowieka jako
ten pierwszy, Przychodzący.
Chrystus uwierzył w niego. Zaufał mu. Pozwolił mu prowadzić swój Lud. Uczynił go drogowskazem. Pozwolił działać w swoim imieniu.
Tak jak Jan Paweł II żył w Chrystusie, tak teraz
Chrystus żyje w nim, a przez niego w sercach
tych, którzy za nim pójdą. Jan Paweł II pokazuje drogę ku przyszłości przekazując motywy
życia i nadziei.
WYZBYĆ SIĘ LEKU – ELEMENT
Od samego początku, od pierwszego wystąpienia głosił odwagę i wyzwolenie z leku. „Nie
lękajcie się! Otwórzcie, otwórzcie na oścież drzwi
Chrystusowi!”. To, o co nowo wybrany Papież
prosił wszystkich, sam wcześniej uczynił: otworzył dla Chrystusa społeczeństwo, kulturę, systemy polityczne i ekonomiczne, odwracając z
siłą olbrzyma – siłą, którą czerpał z Boga – tendencję, która wydawała się być nieodwracalna.
Budził zmęczone chrześcijaństwo Europy, pomagał chrześcijanom na całym świecie, by nie
lękali się być chrześcijanami, należeć do Kościoła, głosić Ewangelię. Jednym słowem: pomagał nam nie lękać się prawdy, gdyż prawda
jest gwarancją wolności.
Jan Paweł II walczy nadal o wolność człowieka,
walczy z jego lekiem i zastraszeniem. Pozostaje
dla nas patronem wolności i odwagi.
WIERZYŁ W CZŁOWIEKA,
JAKO DZIECKO BOGA
Człowiek musi posiadać niezwykłą godność,
skoro został wezwany do uczestnictwa w życiu
Boga samego, nauczał jako papież.
Przychodząc na Stolice Piotrową przyniósł w
sobie doświadczenie z Polski komunistycznej,
upokorzenie człowieka przez hitlerowców
w czasie wojny oraz przez komunistów w latach powojennych. Upokorzenie i poniżenie
człowieka, pozbawienie podstawowych praw i
wolności, głód i pozbawienie wolności religij-
nej było to osobiste doświadczenie kardynała
To było bezpośrednią przyczyną pragnienia
wywyższenia człowieka i podkreślania jego
wyjątkowej godności. Karol Wojtyła zasiadł na
Stolicy Piotrowej przynosząc ze sobą głęboką
refleksję nad konfrontacją pomiędzy marksizmem i chrześcijaństwem, skupioną na człowieku. Jego przesłanie brzmiało: człowiek jest
drogą Kościoła, a Chrystus jest drogą człowieka.
Człowiek i jeszcze raz człowiek, jego prawa i
godności, jest wielkość wyrażająca się w powołaniu do życia w zażyłości z Bogiem teraz i
w wieczności. Jego refleksja i nauczanie biegło
daleko, aż do rozwinięcia teologii ciała obdarzonego powołaniem do piękna i świętości.
Wierzył w człowieka, a ludzie uwierzyli w
niego. Bronił ich. Młodzi i starzy, chorzy i cudzoziemcy, wszyscy udawali się do Niego po
błogosławieństwo. Wierzył, że każde ludzkie
istnienie ma sens i jest niezniszczalne przed
WIERZYŁ W KULTURĘ
Kultura jest wyrazem człowieka. Jest potwierdzeniem człowieczeństwa. Człowiek ją tworzy
– i człowiek przez nią tworzy siebie. Kultura
jest dobrem wspólnym narodu, wspólnoty. Na
niej opiera się duchowe życie i tożsamość. Ona
nas wyodrębnia jako naród. Ona stanowi o nas
przez cały ciąg naszych dziejów. Stanowi bardziej niż siła materialna. Bardziej niż granice
Naród polski przeszedł przez ciężką próbę
utraty niepodległości, która trwała z górą sto
lat – a mimo to pośród tej próby pozostał sobą.
Pozostał duchowo niepodległy, ponieważ miał
swoją kulturę.
Jako człowiek kultury uczył, że wiara winna być
przełożona na kulturę, wyrażona w kulturze, a
dopokąd to nie jest wykonane - nie jest nie jest
rzeczywistością dojrzałą, do końca przemyślaną. Wiara wyrażona w kulturze jest czytelna
i komunikatywna. Człowiek żyje prawdziwie
ludzkim życiem dzięki kulturze. Kultura jest
właściwym sposobem istnienia i bytowania
człowieka. Człowiek istnieje zawsze na sposób
jakiejś kultury sobie właściwej, która stwarza
pomiędzy ludźmi więź. Pierwszym jednakże i
zasadniczym zadaniem kultury w ogóle i każdej zarazem kultury jest wychowanie.
Był człowiekiem kultury. Człowiekiem słowa,
czynu, teatru i sportu, muzyki, modlitwy i kontemplacji. Był człowiekiem Boga i ludzi. Pokazał, że kultura inspirowana wiarą jest oparciem
i trwaniem człowieka i człowieczeństwa. Kul-
tura tworzyła Jego i On tworzył kulturę bycia
człowiekiem otwartym na transcendencje Boga
WIERZYŁ W MŁODZIEŻ
W starzejącym się świecie młodych potraktował poważnie, z uwagą. Umiał ich słuchać
i potrafił do nich mówić. Prowadził dialog z
młodymi, rozdawał i powierzał poważne zdania: ludzkie i ewangelizacyjne. Stale powtarzał,
że przyszłość należy do tych, którzy zdołają
przekazać przyszłemu pokoleniu motywy życia
i nadziei. Sam tak myślał i tak robił. Przekazywał motywy życia i nadziei.
Z odwagą wiary zwrócił się do młodych, do
studentów. I z nimi podzielił się odpowiedzialnością za wiarę i za jutro ludzkości. Wiedział,
że młodzież szczególnie jest wyczulona na
wszelki fałsz. Zaufał jej wrażliwości.
Powtarzam, młodych potraktował poważnie,
wymagał, nie podlizywał się, nie redukował
wymagań. Oni stali się jego przyjaciółmi i towarzyszami drogi, a On powierzył im misję
budowania „cywilizacji miłości”.
Jan Paweł II stał się punktem odniesienia, kontrapunktem dla subiektywizmu i relatywizmu.
Stał się obiektywnym punktem odniesienia dla
świata, który płynie. Stał się latarnią morską
Uwierzył w młodzież i młodzież uwierzyła w
niego. Ta wiara wyzwoliła potężną, nieprzewidywalną energię. W zamknięte przestrzenie
świata publicznego wszedł Chrystus, jak przez
zamknięte drzwi wieczernika. Dzięki młodym
otworzyły się przestrzenie: polityki, ekonomii,
cywilizacji i kultury dla Chrystusa. Młodym
rozdawał skrzydła wiary nadziei i miłości. Nauczył ich żyć bez lęku. Uczył ich nie bać się
WIERZYŁ WE MNIE
Dla mnie osobiście był ojcem i nauczył mnie
ojcostwa w stosunku do młodych duszpasterstwie. Jasno powiedział, że mam być ojcem,
bo wtedy nie zrobię nikomu krzywdy. Jego
Promieniowanie ojcostwa stało się moim katechizmem. Ustalił granice jak blisko mogę być
innych, drugich, aby nie zrobić im krzywdy, nie
dotknąć boleśnie, jak żyć czytelnie i znacząco.
(ustalił odległość: tak aby obecność trzeciej
osoby nie wprawiała mnie w zakłopotanie)
Wierzył we mnie. Zaufał mi, błogosławiąc
dzieło Lednicy, to jest ogólnopolskich spotkań
młodych nad jeziorem Lednica, tam gdzie została ochrzczona Polska (od 1997 zbiera się
tam ok. 100 tysięcy ludzi w pierwszą sobotę
czerwca, a poza tym inne działania duszpasterskie). Zaufał mi zapraszając do swego stołu
Chrystus uwierzył w niego. Zaufał mu. Pozwolił mu prowadzić swój Lud.
Uczynił go drogowskazem. Pozwolił działać w swoim imieniu.
Tak jak Jan Paweł II żył w Chrystusie, tak teraz Chrystus żyje w nim,
a przez niego w sercach tych, którzy za nim pójdą. Jan Paweł II pokazuje
drogę ku przyszłości przekazując motywy życia i nadziei.
pokazującą kierunek życia pełnego sensu i oddanego służbie wartościom.
Czerpiąc obficie z wiary w Chrystusa, zmęczonej i starej Europie głosił młodość i entuzjazm
wiary. Był bowiem apostołem życia i nadziei.
Był apostołem radości i pokoju.
Pozostawił po sobie pokolenie nazywane pokoleniem Jana Pawła. Dziennikarze pytają czy
to nie jest fikcja: otóż pokolenie Jana Pawła II –
to pokolenie młodych ludzi, którzy przestali się
bać, lękać i zaczęli otwierać drzwi Chrystusowi do: polityki, ekonomii, cywilizacji i kultury.
Chrystus na nowo i żywotnie zaczął istnieć w
tych przestrzeniach, dotychczas pilnie strzeżonych i zarezerwowanych dla profanum, dla
świeckości.
i do wspólnej modlitwy. To zobowiązuje. Błogosławił mnie i obdarowywał. Dopuszczał do
intymności. Dlatego żyje we mnie i będzie żył
do końca jako ikona Miłości, która nie umiera.
On żyje we mnie i będzie żył do końca moich
dni. Będzie żył, ponieważ przekazał mi miłość
i zaufanie. Błogosławił mi i pomagał. Nadal to
robi! Codziennie z nim rozmawiam i przykładając głowę do poduszki mówię, jak mnie w
to wszystko wrobiłeś, to musisz mi pomagać.
I nadal to robi! Dał mi instrument duszpasterski jakim jest Lednica. To On powiedział, jak
Ryba chwyciła haczyk, to ciągnij. Więc ciągnę!
Każdego roku do nas przemawiał nad brzegami tego Jeziora Lednica. Teraz przemawia jako
święty! ■
Zapraszamy! Polacy będą czytać stację czwartą - Jezus spotyka swoją Matkę.
W OŚRODKACH PMK
Bazylea – godz. 15.30
Genewa – godz. 20.00 (FR)
Lozanna – godz. 18.30 – St. Etienne (FR)
Berno – godz. 17.00
Lozanna – godz. 17.30 – St. Etienne
Neuchâtel – godz. 12.00 Droga krzyżowa
Winterthur – godz. 19.00
Aarau – godz. 9.30
Bazylea – godz. 18.00 (w salce)
Genewa – godz. 9.00 – St. Genis; 10.00 i 11.00
– św. Teresa; 17.00 – Ste. Clotilde
Gnadenthal – godz. 20.00 (przed liturgią Wigilii
Paschalnej)
Lozanna – godz. 10.00 – St. Etienne
Lucerna – godz. 17.00 (przed Liturgią Wigilii
Marly – godz. 10.00 i 13.00
Neuchâtel – godz. 11.00 i 12.00
St. Gallen – godz. 11.00
Ticino – godz. 11.00 – Parco Maraini – Vezia
Zuchwil – godz. 10.30
Zurych – godz. 10.00, drugie błogosławieństwo
Genewa – godz. 17.00, po błogosławieństwie
pokarmów w Ste. Clotilde
Lozanna – godz. 17.00 – St. Etienne
Marly – godz. 9.30
Lozanna – godz. 11.00 – St. Etienne
Zug – godz. 9.00
Specjalny korespondent naszego pisma dotarł
temi dniami do Morges, do stałej siedziby
Ignacego Paderewskiego w Riond Bosson, w
której spędził kilka godzin. Oto, co nam pisze
ze swego pobytu pod dachem Wielkiego Polaka:
„Riond Boston to miejscowość rozkoszna,
znana nietylko na całem wybrzeżu jeziora
Genewskiego, ale bodaj że w całej Szwajcarii.
O Riond Bosson wiedzą dokładnie wszędzie
i wszyscy. Położona niedaleko Genewy i w
Riond Bosson, a nazwisko Gospodarza wymawiane jest przez wszystkich ze szczególna
czcią, jak chyba żadne inne nazwisko, choćby i nie wiem jak sławne, jak popularne nad
brzegami Lemanu, gdzie przecież tyle przewija
się nazwisk z całego dosłownie globu, nazwisk
trzęsących światem dzisiejszym.
„W Riond Bosson panuje prawdziwie staropolska, serdeczna gościnność. Takiego nastroju pełnego niewypowiedzianego czaru, takich
niezwykłych wzruszeń, jakie się przeżywa w
jasnością i bystrością sądów, niezłomną wolą,
energją. Jest istotnie zdumiewające, że Paderewski wygląda po uciążliwych trudach za
Oceanem, czerstwiej i lepiej, niźli przed wyjazdem swym do Ameryki. Jest to organizacja,
której trud nieustanny dodaje — jak widać —
bodźca, sił fizycznych i duchowych. I pomyśleć,
że przecież nie tak dawno, bo zaledwie przed
rokiem Ignacy Paderewski przeszedł ciężką
chorobę. Żelazny to zaiste organizm, którym
rządzi duch potężny, zdolny do największych
KILKA GODZIN SPĘDZONYCH W RIOND BOSSON, SIEDZIBIE IGNACEGO PADEREWSKIEGO
pobliżu Lozanny, przyciąga do siebie niczem
magnes. Żadna sesja Ligi Narodów, żadna
ważniejsza konferencja nad cichemi wodami
Lemanu nie obejdzie się bez tego, ażeby co
wybitniejsi goście, znakomitości różnego rodzaju, najróżniejszych krajów i z pod różnych
szerokości i długości geograficznych, nie przestępowali progów gościnnych Riond Bosson.
Ileż to ważnych a cichych i poufnych odbyło
się tutaj rozmów na tematy bezpośrednio dotyczące losów naszego kraju. Iluż to doniosłym
zapobiegnięto tutaj wydarzeniom które mogły
były Polsce poważnie zaszkodzić. Ileż to rzeczy
naprawiono, ile skierowano na pomyślne dla
naszego kraju drogi. Riond Bosson w dziejach
odrodzone} Polski niesłychanie wielka odegrało już do dziś dnia rolę. O tem niezawodnie
wiedzieć musi każdy polski mąż stanu, każdy
dziennikarz, publicysta, który zbliska zawędrował nad brzegi Lemanu, o tem coś niecoś wie
niewątpliwie także opinia polska.
„Riond Bosson leży na wzgórzu, w odległości
niewielkiej od Morges, skąd roztacza się wspaniały widok na grzbiety Alp, na taflę jeziora,
na zabudowane gęsto brzegi Lemanu. Każde
dziecko szwajcarskie w Morges, w Vevey czy
w Montreaux wie dokładnie, kto zamieszkuje
Riond Bosson, nie doświadcza się często, jeśli
wogóle nie doświadcza się ich nigdzie poza
Riond Bosson. To jest przedewszystkiem ta
prawda, o której wiedzieć powinno się wszędzie w Polsce. Ten, kto przestępuje progi sie-
wysiłków i najdalej posuniętego poświęcenia.
To, co stanowi najbardziej wydatną cechą charakteru tego Męża, to wieczny optymizm, entuzjazm dla czynu i wytrwałej pracy, a przytem
niewysłowiona pogoda ducha, niebywała trzeź-
Co najważniejsza, uważam, że skupić się winni wszyscy dzisiaj w Polsce
przy Kościele Katolickim, z którym Polska jest tak ściśle, jak chyba żaden
inny kraj, związana. Przez Kościół Polska narodziła się jako Państwo,
dzięki Kościołowi stworzyła wielką cywilizację i kulturę, wniosła do
ogólnej skarbnicy cywilizacyjnej i kulturalnej poważny swój udział.
Dzięki Kościołowi odrodzi się silna i potężna, bo tylko taka może wogóle
istnieć, jako Państwo, nigdy słaba i skazana na wieczne szamotanie się
wewnętrzne i wystawiona na nieustanne zakusy wrogów.
dziby Paderewskiego nad Lemanem, odrazu
jest przeniesiony jakgdyby w inne czarowne
światy, oddycha jakgdyby inną atmosferą, czuje
się podniesiony na duchu, wzruszony niewypowiedzianie.
Oczywiście sprawia te cuda sam Gospodarz.
Mimo swych siedmdziesięciu lat wygląda doskonale, zdumiewa swą fenomenalną pamięcią,
wość, realizm, pełne władztwo myśli, pełna jej
kontrola nad uczuciem, które jak płomień rozpala pierś tego Wielkiego Męża.
„Zapytany w czasie długiej gawędy w zacisznym gabinecie, co sądzi o dzisiejszych stosunkach w Polsce, Paderewski mówi spokojnie,
wpatrując się uważnie w oczy rozmówcy:
— Polska potrzebuje przedewszystkiem zgody
RIOND BOSSON Posiadłość Ignacego Paderewskiego
wewnętrznej, spokoju, zaufania. Musi nastąpić
zaufanie wzajemne rodaków do siebie, bo bez
tego zaufania nie może być szczęścia w Ojczyźnie. Musi nastąpić również zaufanie obcych do
Polski, bo tylko przy takiem zaufaniu spokojnie może układać się życie polskie i z ufnością
można spoglądać w przyszłość. Polska jest
zdolna do rzeczy wielkich, stać ją na niebywały
wysiłek, ma do spełnienia ogromne zadania. Jej
lud jest z gruntu pracowity, religijny, uczciwy,
pragnie w spokoju pracować i budować swą
przyszłość. Nie ma drugiego tak cierpliwego,
skłonnego do największych ofiar i poświęcenia
ludu, jak właśnie lud polski. Inteligencja polska to najtęższy element, jaki sobie można wyobrazić, wbrew wszelkim twierdzeniom, że jest
rzekomo pozbawiona hartu, energji, świadomej
woli przeprowadzania zamierzonych celów, że
daje się sprowadzać na manowce, że zatraciła
wiarę w samą siebie, w przyszłość świetlaną i
promienną. Ten, kto rozgłasza podobne wieści,
bałamuci siebie i innych, jeśli tacy się znajdują,
którzy dają temu posłuch.
„Obecne położenie w Polsce jest niewątpliwie
bardzo ciężkie, jest nawet cięższe, niż gdzieindziej. Niema wszakże takiej sytuacji, z którejby
człowiek dzielny i zaradny nie znalazł wyjścia.
Naród dzielny i zaradny, pragnący ugruntować
swą przyszłość, znajdzie zawsze sposób na
zaradzenie biedzie. Trzeba tylko, ażeby wszyscy, na których barkach w pierwszym rzędzie
spoczywa odpowiedzialność za losy tego kraju,
uczynili ze swej strony wszystko, iżby w nim
nastąpiła jedność, zgoda i zaufanie. Polsce po-
trzeba - jak powiedziałem — zaufania, pracy
i spokoju. Kiedy się to osięgnie, przełamie się
wówczas ów ciężki kryzys.
— Co najważniejsza, uważam, że skupić się
winni wszyscy dzisiaj w Polsce przy Kościele
Katolickim, z którym Polska jest tak ściśle, jak
chyba żaden inny kraj, związana. Przez Kościół
Polska narodziła się jako Państwo, dzięki Kościołowi stworzyła wielką cywilizację i kulturę,
wniosła do ogólnej skarbnicy cywilizacyjnej i
kulturalnej poważny swój udział. Dzięki Kościołowi odrodzi się silna i potężna, bo tylko
taka może wogóle istnieć, jako Państwo, nigdy
słaba i skazana na wieczne szamotanie się wewnętrzne i wystawiona na nieustanne zakusy
— Wierze w przyszłość wielką mego Narodu.
Widzę ją promienną i świetlaną. Dla tej przyszłości cierpiały przecież długie szeregi pokoleń, żyli dla niej, pracowali wytrwale, ginęli, co
szlachetniejsi w Narodzie. Widzę wśród swoich zalety wielkie, jakich może nie posiada żaden inny naród na globie ziemskim. Wiem, że
przezwycięży Naród ten wszystkie przeszkody,
wszystkie trudności na drodze żywota, że zbuduje on silną potężną przyszłość, że Polska będzie, bo być musi, potężnem mocarstwem, bo
zadania, które ma do spełnienia, taką właśnie
przed nią przyszłość odsłonią. Bodajby tylko,
chwila ta coprędzej nadeszła, a poprzedziła ją
wiara silna i płomienna, zgoda rodaków i zaufanie wzajemne do siebie”.
Długie, rozkoszne przeżywało się chwile w tej
przedziwnej rozmowie z Wielkim Polakiem,
który właśnie sam to przeogromne zaufanie
rodaków posiada, jak posiada wraz z zaufaniem
tem prawdziwy rząd dusz w Narodzie. ■
600 miejsc pracy w La Côte
Wczoraj zaczęły się oficjalnie prace nad realizacją Lake Geneva Park w pobliżu Morges.
Projekt przewiduje wynajem powierzchni komercyjnych.
Park, na terenie którego znajdowała się
posiadłość pianisty Ignacego Paderewskiego, stał się miejscem realizacji wielkiego
projektu nieruchomości do użytku trzeciego
sektoru gospodarki. Przewidziany termin realizacji to koniec 2013. Wczoraj w Tolochenaz
(VD), kilka metrów od wjazdu na autostradę w
Morges, odbyło się wmurowanie kamienia węgielnego.
12 000 m2 powierzchni biurowych, dla około
600 miejsc pracy, przyjmą w swe progi między
innymi firmę Steiner SA, która realizuje i rozwija
ten projekt. Skądinąd przewiduje ona przenieść
tutaj swoją dyrekcję regionu francuskojęzycznego wraz ze 120 pracownikami.
Pozostałe powierzchnie nie znalazły jeszcze nabywcy. Henri Muhr, dyrektor wykonawczy firmy
Steiner, zaznacza, że negocjacje są w toku, ale
pozostają niejawne. A dalej precyzuje: „mamy
dwóch kandydatów, ale nic nie jest jeszcze podpisane”.
Te dwa olbrzymie, sześcienne budynki, skonstruowane na przezroczystych cokołach, zostały
sfinansowane przez grupę inwestycyjną Credit
Suisse. Koszt całości operacji – wraz z terenem
pod zabudowę – wynosi 87,9 milionów franków szwajcarskich. Przyszłe biurowce stanowią
ostatni etap szerszego projektu, rozpoczętego w
2005 r. wraz z Lake Geneva Center. Dwa biurowce, w samym środku debaty nad ulgami fiskalnymi, będą stanowić siedzibę przede wszystkim
spółki Eaton. W tym kontekście ewidentnie
nasuwa się kwestia napływu spółek zagranicznych. „Jesteśmy w większości w kontakcie ze
spółkami międzynarodowymi, mającymi już
swe siedziby w Szwajcarii, i pragnącymi się powiększyć” precyzuje Susanne Zenker, odpowiedzialna za rozwój firmy Steiner. M.G. Tłum. IW
W listopadzie 1885 przybył polski pisarz z
Drezna do Włoch i osiadł w San Remo. Wycieńczony i podupadły na zdrowiu szukał tu
schronienia przed nękającymi go władzami
pruskimi. W pół roku później przebywa jakiś
czas (ok. trzy miesiące) w Szwajcarii: w Schinznach-Zdroju (na kuracji leczniczej), później
w Montreaux (na kuracji „winogronowej”),
a w końcu jest przejazdem w Genewie, gdzie
otwiera obrady Kongresu Międzynarodowego
Stowarzyszenia Literackiego i Artystycznego, którego był honorowym przewodniczą-
Szwajcarii”. Los mu zdaje się sprzyjać: 15 marca 1887 roku przybywa do Genewy i zatrzymuje się w wygodnym Hotelu de la Paix. Jednak
na skutek wycieńczenia i niezwykle cierpiący
(dotknięty był prawdopodobnie rozwiniętym
rakiem wewnętrznych organów) umiera tu w
cztery dni później, 19 marca.
W 125. rocznicę jego zgonu odbył się 20 marca br. w Genewie w siedzibie Stałego Przedstawicielstwa Rzeczypospolitej Polskiej przy
Organizacjach Międzynarodowych uroczysty
artystycznie programie wieczoru recytowane
były urywki z pism Kraszewskiego (z jego korespondencji, wypowiedzi prasowych i innych),
wykonane były utwory na fortepian Chopina
i Paderewskiego oraz pieśni kompozytorów
polskich: Karłowicza, Moniuszki i obcych
(Czajkowski, Rachmaninow, Duparc). Teksty
(w tłumaczeniu na francuski) były recytowane
przez francusko-genewskiego aktora Sergiego
Moumiloffa. Na wstępie recytowany był wiersz
Kraszewskiego „Droga pożegnania” w wersji oryginalnej, po polsku (J.A. Konopka). W
KRASZEWSKI STAJE W OBRONIE WARTOŚCI NARODOWYCH
I OGÓLNOLUDZKICH
Ile razy ludzkość z jakiegokolwiek powodu zrywała z tradycjami i gardziła zdobyczami i pracą wieków,
które ją poprzedzały, widzimy w historii zawsze jej upadek. Nie podnosi się, aż znowu powracając do łańcucha ogniw, które stanowią, łącząc się ze sobą, historię postępu ludzkości. Czymże bylibyśmy wyrzekając się tego, co przeszłość zbudowała? Idzie panującym o to, by Polakom wyperswadowawszy narodowe
marzenia, przekazać związanych i skruszonych właściwym władzom. Jakże nie wieść tego boju, który jest
walką polskich tradycji z kosmopolityzmem przebranym w referencje. Z jednej strony obskurantyzm wynarodowienia, niewola ducha i sumienia. Z drugiej - prawa człowiekowi najwyższe, spuścizna przeszłości,
swoboda umysłu i sumienia. Szanujmy pamiątki rodzime, ceńmy symbole krwawe dawnych zasług, w
nich widzimy przypomnienie obowiązków, godła poświęceń nowych.
KRASZEWSKI APELUJE
ABY SŁUŻYŁA KRAJOWI
POETYCKA WIZJA DROGI
LOSU PRZEZNACZENIA
UCIEMIĘŻONYCH LUDÓW
125. ROCZNICA ŚMIERCI JÓZEFA IGNACEGO KRASZEWSKIEGO W GENEWIE.
cym (spotyka się z tej okazji z Zygmuntem
Miłkowskim). Ale w październiku jest już na
powrót w San Remo i w liście do swego brata
Kajetana (w Romanowie) stwierdza z żalem,
że „włóczęga moja mająca na celu szukanie sił
wieczór literacko-muzyczny”. Zorganizowany
został pod patronatem honorowym J. E. Pana
Ambasadora Remigiusza Henczela, Stałego
Przedstawiciela R.P. w Genewie, przez Zespół
społeczny „Kraszewski 2012”, stowarzyszenie
przerwach między recytacjami grała niezwykle
utalentowana pianistka z Lozanny - Kristina
Kosmina. Z kolei nasz szeroko znany rodak
Hubert Niewiadomski śpiewał pełnym liryzmu
barytonem przy akompaniamencie Ave Sikk,
straconych i zdrowia mi się nie powiodła”. Jednak
w San Remo nie czuje się teraz bezpiecznie z
uwagi na zabiegi władz pruskich domagających się jego powrotu (został skazany przez
sąd pruski na kilkuletnie pozbawienie wolności
pod pretekstem zarzucanego mu szpiegostwa
na rzecz Francji; w rzeczywistości chodziło
głównie o unicestwienie pisarza za jego opinie
wyrażane przeciwko polityce germanizacji).
Kraszewski rozgląda się zatem za bezpiecznym
schronieniem. „Dali-Bóg życia - pisze jesienią
1886 roku do swego brata - to chciałbym osiąść w
„Musica pro Pace” wraz ze Stowarzyszeniem
Polskim w Genewie i przy czynnym współudziale Stowarzyszenia Polskiego w Lozannie.
wybitnej estońskiej pianistki z Genewy. Słowo
wiążące mówili: Ivan Chabloz, z ramienia Zespołu organizacyjnego, oraz Jolanta Chojecka,
attachèe kultury Przedstawicielstwa R.P. przy
Organizatorzy korzystali z finansowej pomocy
funduszu In Memoriam Susan Leisi-Konopka.
Obszerna sala spotkań Przedstawicielstwa była
wypełniona po brzegi. Pan Ambasador powitał zabranych w krótkich słowach, po czym dr
Bożena Schmid-Adamczyk przedstawiła szkicowo postać pisarza, podkreślając jego doniosłe znaczenie dla naszych czasów. W bogatym
Godny to był hołd oddany przez szwajcarską
Polonię i przyjaciół Polski temu, który przez
swą przebogatą twórczość literacką o treści historyczno-narodowej zasłużył sobie w pełni na
miano „nauczyciela narodu polskiego”. ■
W DZIEŃ POŻEGNANIA
są jak wiatr i liście.
Czasem widują, wzleciawszy, niebiosy
i zakazane im Edenu wnijście,
czasem nimi wiatr powionie
i lecą daleko
spocząć w zimniej, obcej stronie,
skąd już nieprędko losy ich wywleka.
Mówią: człek idzie za rozumem, wolą,
gdzie chce, dąży, skąd chce stroni.
O! czyż człowiek swą kieruje dolą
i cugle wozu życia w swojej trzyma dłoni?
Inna ręka je puszcza, kieruje lub wstrzyma,
swymi, nie jego rządząc się oczyma.
A biedny człowiek na życia rydwanie
siedzi i patrzy - nieraz widzi gaje,
łąki i drzewa - chce spocząć - nie stanie,
choć łaje koniom i woźnicy łaje.
Wóz leci ciągle - gdzieś w przepaści chłodnej,
kiedy się koło, wóz i oś wywrócą gdzieś w grocie zimnej, bezludnej i głodnej
wóz i rumaki dopiero go rzuca.
- TUŁACZ NA EMIGRACJI
Taką tu teraz mam tęsknotę za Krajem, jakby oddalanie bardziej jeszcze go oddzielało odemnie.
Życie na tym wygnaniu jest nieznośne. Da mi
Bóg życia, to chciałbym osiąść w Szwajcarii, bo
tu drogo bardzo i obco. Zazdroszczę Ci /.../ nad
wszystko, że na swojej ziemi kochanej możesz
żyć i jak ja nie potrzebujesz się tułać wśród tłumów niemych, głuchych i obojętnych.
Dziś zadaniem młodzieży, która się kształci jest,
aby stanowiska, na których by najużyteczniej
dla dobra kraju działać mogła, zająć się starała.
Usposobić się do tego, dobijać się o to potrzeba
należy pracą. Dziś te żywioły, będąc jeszcze
wszystkie w pierwotnej walce ze sobą i światem,
nie miały dość czasu i siły, by wysnuć z siebie
jasne pojęcie obowiązku i zadania głównego,
jakim jest własne wykształcenie i podniesienie
się moralne, ale wszystko zwiastuje świetniejszą
przyszłość. Młodzież nasza odpowie godnie tradycjom przeszłości. Z powagą godnością, spokojem w sercu, wiarą, miłością pracy i ludzi wyrobi
się ona tak, jak powinna - na użytecznych krajowi obywateli. Położenie obecne nakłada na nas
wielkie obowiązki, a młodzież wie i czuje, jak im
ma podołać .
KRASZEWSKI - TRYBUN POLSKIEJ SPRAWY
Powieści moje są tendencyjne, bo ja dotąd żyję wiekiem moim, moim krajem i każde drgnienie przebiegające naród odbija się we mnie. Jestem człowiekiem mojego wieku, dzieckiem narodu mego i gdybym miał
nawet geniusz, starłbym go na proch, rozszarpał na kawałki i podesłał pod nogi ludzkości, pod stopy Ojczyzny. Bojować trzeba dla prawdy swojego sumienia orężem, jaki Bóg dał w dłonie. Pismo moje było i będzie
dla mnie tym orężem. Bodźcem ku temu była miłość tej Ojczyzny, której losy w dziecięcym sercu tkwiły już
rana do dziś niezagojona. Miłość i boleść razem szły z sobą tak połączone, że ich nic rozerwać nic mogło,
ale im towarzyszyła nadzieja i wiara głęboka, że naród nasz pozbawiony niepodległości, zniknąwszy jako
państwo, jako naród istnieć ma prawo i obowiązek i istnieć będzie, dopóki sam żywota się nie wyrzecze.
PIELGRZYMKA DO ZIEMI ŚWIĘTEJ POLSKIEJ MISJI KATOLICKIEJ W SZWAJCARII  4-12 MARCA 2012
ecimy do Ziemi Świętej... Co nas tam oczekuje, jakie będą nasze wrażenia? Co wiem
o niej? Przypomina mi się lekcja religii, gdzie
na ścianie wisiała mapka z Jerozolimą, Betlejem i Nazaretem, z tak abstrakcyjnymi nazwami jak Perea i Dekapol. Za kilka godzin tam
będziemy i to, co było rysunkiem na papierze,
zmieni się w normalny kraj, z hotelami, restauracjami i autami na ulicach. A ludzie? Przecież
nie powitają mnie brodaci mędrcy znani mi
z filmów hollywoodzkich, w zawsze świeżo
wyprasowanych charakterystycznych szatach.
Otoczy mnie zgiełk współczesnego miasta –
czy odnajdę w nim to, czego szukam? A czego
szukam? Lecę do kraju, gdzie zdarzyła się Ta
Historia, do ziemi, po której chodził Chrystus.
Czy odnajdę Jego ślady? Do tego atakują mnie
wiadomości z gazet. W ziemi tej, która dziś jest
państwem Izrael, historia się nie skończyła. Nie
ma dziś Kananejczyków ani Filistynów, lecz są
dziedzice ich nazwy – Palestyńczycy, po arabsku Filastin, skłóceni z wracającymi do swej
biblijnej ojczyzny Żydami, konkurujący o tę
samą ziemię.
a lotnisku łączą się grupy przybyłe kilkoma samolotami. Poznajemy się nawzajem, poznajemy również naszą przewodniczkę,
panią Barbarę Strzałkowską, która będzie nas
tu prowadzić. Przygotowanie pani Barbary doktor teologii biblijnej, wykładowca na Wydziale Teologicznym Uniwersytetu Kardynała
Stefana Wyszyńskiego w Warszawie – gwarantuje nam fachową opiekę, a zmysł organizacyjny, uśmiech i serdeczność pozwoli nam przeżyć intensywny program tych dni w harmonii
ducha i ciała. Od strony religijnej opiekuje się
nami ksiądz Dariusz. Codzienna Eucharystia
nada duchowy charakter naszej pielgrzymce, a
zwięzłe kazania skłonią nas do refleksji.
łem w koronie. Zobaczymy jeszcze, jak liczni
są tu polscy pielgrzymi. Ziemia jest kamienista, zwłaszcza gdy zbliżamy się do położonej
na wyżynie Judzkiej Jerozolimy. To 800 m nad
poziomem morza, jest chłodno i wietrznie.
Wszystkie domy, również te nowoczesne, pokryte są żółtawym piaskowcem, takim samym,
jaki widzimy przy drodze. Przypomina mi się
śpiewana przed laty ballada o krzyżowcu, która
w stal odziany pędzi tam, gdzie błyszczą w dali
Jeruzalem białe ściany. Dziś i my jesteśmy przed
nimi, przed wysokim kamiennym murem, którym otoczone jest stare miasto. Lecz ponieważ
jedziemy na wieczór do Betlejem, inny mur
nie pozwala nam zapomnieć o współczesności. Betlejem leży na terytorium Autonomii
Palestyńskiej, odgrodzonej od reszty Izraela
betonowym murem, z wieżyczkami obserwacyjnymi i przejściami granicznymi przypominającymi dawną granicę niemiecko-niemiecką
i mur berliński. W betlejemskim hotelu, jak i w
innych potem, obsługa jest arabska. Czy należy
się obnosić z tymi paroma hebrajskimi zdaniami, których nauczyłem się przed wyjazdem?
Czy nie wzbudzą więcej niechęci niż przyjaź-
djeżdżamy z lotniska autokarem w biało-czerwonych barwach, z wielkim or-
ni? Temat ten będzie się przewijał przez naszą
drogę. Mówi się o ewentualnym ataku Izraela
na irańskie instalacje nuklearne, ale na razie są
to tylko słowa. Za to w ostatnich dniach lotnictwo izraelskie zabiło działacza Islamskiego
Jihadu w strefie Gazy, odpowiedzią było wielodniowe ostrzeliwanie rakietami południowego
Izraela. Może też dlatego kamień rozbił boczną
szybę naszego autokaru, na szczęście podwójną. Na codzień jednak czuliśmy się bezpiecznie,
cała ludność kraju żyje z turystyki, a niepokoje
były daleko od nas.
łaściwą jednak treścią naszej wyprawy
była pielgrzymka śladami Chrystusa. Przemierzyliśmy najważniejsze etapy Jego
ziemskiej drogi chronologicznie. Zaczęliśmy
od Betlejem, miejsca narodzin i dzieciństwa
Jezusa. Udaliśmy się też do pobliskiego Ain
Karem, gdzie mieszkała krewna Maryi Elżbieta, matka Jana Chrzciciela. Tamtejszy kościół
upamiętnia ich spotkanie, pomnik przed nim
przedstawia dwie zamyślone ciężarne kobiety,
noszące w swych łonach dzieci, mające wkrótce
odmienić świat. Po dwóch dniach pojechaliśmy
do Galilei, gdzie wokół jeziora Genezaret odwiedzaliśmy miejsca związane z działalnością
Jezusa. Byliśmy w Kafarnaum, gdzie mieszkał
Piotr i często zatrzymywał się Jezus, oraz w
Tabgha, miejscu rozmnożenia chleba i nadania
Piotrowi prymatu wśród apostołów. Wjechaliśmy na wzgórze nad jeziorem, gdzie wypowiedzianych zostało osiem Błogosławieństw, jak
również na górę Tabor, miejsce Przemienienia
Pańskiego. Na statku na jeziorze przypomnieliśmy sobie związane z nim fragmenty Ewangelii, jak scenę Jezusa kroczącego po falach.
Cztery ostatnie dni spędziliśmy w Jerozolimie,
gdzie głównym tematem była historia Wielkiego Tygodnia - Ostatniej Wieczerzy i Męki
Pańskiej. Odwiedziliśmy Wieczernik, pałac
Kajfasza i jego lochy, gdzie skuty łańcuchami
więziony był Jezus. Przeszliśmy przez wąskie,
zatłoczone uliczki Drogi Krzyżowej i doszliśmy do Bazyliki Grobu Pańskiego.
ie wszystkie nasze cele były związane z
wiarą. Podjechaliśmy pod Knesset, parlament izraelski, gdzie przy menorze, wielkim
świeczniku siedmioramiennym zapoznaliśmy
się z genezą współczesnego państwa Izrael.
Zwiedziliśmy Miejsce Pamięci Yad Vashem,
upamiętniające żydowskie ofiary Holocaustu
oraz osoby, które mimo prześladowań ich ratowały. Liczne drzewka oznaczone są polskimi nazwiskami, jak Ireny Sendlerowej i tylu
innych. Byliśmy również pod Murem Płaczu i
widzieliśmy rozmodlonych mniej lub bardziej
ortodoksyjnych Żydów. Nie wszyscy Żydzi
byli rozmodleni – obchodzono właśnie wesołe święto Purim, rodzaj karnawału. Żydowska
dzielnica pełna była przebranych dzieci i podpitych młodzieńców. Nad Morzem Martwym
zwiedziliśmy Qumran, gdzie w grotach znaleziono najstarsze rękopisy tekstów biblijnych.
Nasza przewodniczka, pani Barbara, ubarwiła
nam nieme skały i ruiny anegdotami z życia
biblistów, nierzadko skonfliktowanych, mimo
wspólnego dążenia do odkrycia prawdy. W Jerycho dość pospiesznie obejrzeliśmy ruiny najstarszego nieprzerwanie (od ponad 10 tysięcy
lat) zamieszkałego miasta na ziemi i jechaliśmy
do restauracji na skalnej półce najniżej na świecie położoną kolejką linową. Czterystumetrowa depresja nie udzieliła się nam jednak. Kąpaliśmy się również w Morzu Martwym unosząc
się na zasolonej wodzie.
o dała nam ta pielgrzymka? Tu mogę jedynie mówić o sobie. Największe wrażenie
wywarły na mnie miejsca najprostsze, jak brzeg
jeziora Genezaret, gdzie chodził Jezus i gdzie
najłatwiej mi było Go sobie wyobrazić. Na polu pasterzy pod Betlejem, gdzie
spodziewałem się kamienistej łąki, jest kościółek
i fontanna. Nie w takim
miejscu paśli swe trzody
pasterze. Często spotykaliśmy się z podobną historią:
ważne miejsce zachowane w pamięci wczesnych
chrześcijan, odnalezione i
upamiętnione przez bizantyjską cesarzową, kościół
bizantyjski, zburzony potem przez Persów, najazd
arabski, czasy Krzyżowców
i kościół gotycki, zburzony
lub podniszczony przez
Turków, kościół współczesny. To oczywiście bardzo
ciekawe, architektura z
różnych epok piękna, ale
gdy szuka się początków,
trzeba to wszystko odjąć i wyobrazić sobie
miejsce i historię takie, jakie były wtedy. Bo
Góra Błogosławieństw to ta sama góra i na tym
samym zboczu stał tłum, wsłuchany w słowa
Jezusa. Silne wrażenie wywarły na nas lochy
pod pałacem Kajfasza, nagi kamień, ale ten sam
kamień. Staliśmy tam w skupieniu i milczeniu.
Szczególna pod tym względem była Jerozolima. Nawet jeżeli na wzgórzu świątynnym stoi
dziś meczet, na Górze Oliwnej nasz hotel, jednak topografia, układ miejsc są takie same. Dalej z Góry Oliwnej widać panoramę starej Jerozolimy, a trasę ostatnich dni i Drogę Krzyżową
mogliśmy przejść nie szlakiem podobnym, jak
w polskich Kalwariach, lecz szlakiem właśnie
tym. To prawda, na miejscu Ukrzyżowania
trzeba długo czekać i przeciskać wśród innych
RELACJA Z PIELGRZYMKI…
Po każdej pielgrzymce zostaje mnóstwo wspomnień, tematów do dyskusji, wiele refleksji. Ta
ostatnia właśnie, zakończona w Izraelu w prawie
przededniu zbliżających się Świąt Wielkiej Nocy,
ma szczególny wymiar. Dane nam było zwiedzić
i zobaczyć absolutnie wyjątkowe miejsca znane
nam dotychczas tylko z zapisów w Świętej Biblii
i z Nowego Testamentu. Dane nam było przeżyć
wiele wspaniałych, fascynujących i cudownych
chwil, pełnych emocji, wrażeń, a także wypełnionych modlitwą. Pielgrzymka miała nie tylko
charakter kulturowy, związany z tą ziemią, ale
grup, starając się nie zgubić swojej, a na końcu
jest tylko chwila, często szybkie zdjęcie i trzeba
zaraz ustąpić innym. Jest to jednak to samo, jedyne miejsce i choć czas na refleksję przyjdzie
później, przyjdzie ona na pewno. Abyśmy się
nie pogubili w tym natłoku wrażeń, pomagało nam skupienie podczas codziennej mszy, z
czytaniami i kazaniem odnoszącym się do odwiedzanego miejsca. Wszystko to dało mi poczucie realności historii Nowego Testamentu,
obce nazwy nabrały kolorów, stały się realnymi
toś nazwał Ziemię Świętą piątą Ewangelią
- teraz lepiej rozumiem to określenie. A co
kto przeżył, kto odnalazł w sobie światło wiary
i nowe siły, zachował każdy w swoim sercu. ■
Jan Śliwa  Fragment wspomnień
przede wszystkim duchowy; była realizacją
naszych nadziei, spełnieniem w codziennych
Eucharystiach, wypełnionych modlitwą w miejscach naznaczonych bogactwem symbolów dotyczących naszej wspólnej wiary w Boga. Jerozolima, Via Dolorosa czy Bazylika Grobu Pańskiego
– piękno, historia i szczególnie spirytualny charakter tych tak bliskich naszym sercom miejsc.
Obecność takiego przewodnika, jakim była pani
dr Barbara Strzałkowska, a także duchowa opieka ks. Dariusza, stanowiły dodatkową wartość
podkreślającą jej szczególny charakter. ■
Jarosław Wegner
Notatki dziesięcioletniego Ignacego Kondrackiego
Wstaliśmy o godzinie trzeciej trzydzieści rano.
Mama zawiozła nas i dwie inne osoby na lotnisko w Genewie. O siódmej piętnaście odlecieliśmy w kierunku Tel Avivu. Około czterech
godzin trwał lot. Na lotnisku nie znaleźliśmy
naszej drugiej walizki (mała, niebieska). Po
wyjściu odjechaliśmy na Mszę Świętą do Betlejem (dom chleba), gdzie znajdował się nasz
Tego dnia wyruszyliśmy do Bazyliki Narodzenia Pańskiego. Mieliśmy mszę w kaplicy Najświętszego Sakramentu. Zeszliśmy też do grot,
np. św. Hieronima. Najważniejsza była grota
Narodzenia Jezusa Chrystusa.
Bazylika pełniła trzy funkcje: fortecy, kościoła
i miejsca przyjmowania pielgrzymów. Na dworze pani przewodnik opowiedziała, dlaczego
bazylika miała małe drzwi. Dlatego, żeby Arabowie nie wjeżdżali do bazyliki konno.
Następnie pojechaliśmy autokarem do miejsca
o nazwie Grota Mleczna, gdzie ludzie mówią,
że Matka Boska karmiła Jezusa i że jedna kropla spadła na salę i zabarwiła ją na biało. Potem
pojechaliśmy do sklepu z pamiątkami, a póź-
niej był obiad. Po obiedzie tata, Tadzio, ja i cała
grupa zwiedziła łąkę pasterzy. Był tam kościół
w formie namiotu. Nie było tam owiec. Byliśmy też na spacerze, na którym zwiedziliśmy
dwa kościoły: kościół Narodzenia Jana Chrzciciela i kościół Nawiedzenia św. Elżbiety, gdzie
polskie wojsko podarowało tablicę z modlitwą
Magnificat. Tam było pełno takich tablic. Na
samym końcu zobaczyliśmy budynek parlamentu. Później była kolacja i poszliśmy spać.
Pobudka o 5.45 rano. Śniadanie, a potem weszliśmy do autokaru i odjechaliśmy w stronę
Cezarei (stare miasto wybudowane przez Heroda znanego z rzezi niewiniątek). Zbudował
Cezareę, żeby się przypodobać Cesarzowi
rzymskiemu. W Cezarei znaleziono kamień z
napisem „ (…) S TIBERIEUM PONTIUS
PILATUS PRAEFECTUS (…) E (…) I”
i to jest jedyna rzecz pozostała po Poncjuszu
Piłacie.
Zobaczyliśmy akwedukt ciągnący się kilkanaście kilometrów. Pojechaliśmy w stronę Hajfy
na górę Karmel. Wyruszyliśmy do Nazaretu,
gdzie znajdował się nasz drugi hotel. Odwiedziliśmy bazylikę, gdzie znajdował się dom
Świętej Rodziny. Mszę mieliśmy w kościele, gdzie znajdował się dom świętego Józefa.
Następnie byliśmy w Kanie Galilejskiej, gdzie
jest zwyczaj odnawiania przyrzeczeń ślubnych.
Następnie wróciliśmy do hotelu. Zjedliśmy kolacje i poszliśmy na spacer, do bazyliki na modlitwę i na kebaba. Spać!
Antonio Barluzzi, Włoch, był architektem, zaprojektował prawie wszystkie kościoły w Izraelu. Chałwa jest jedzeniem postnym.
Galilea, teren antyczny. W Galilei są trzęsienia
ziemi, małe i duże. Duże są co około 80 lat.
Jezioro Galilejskie, Genezaret lub Morze Tyberiackie, Morze Harfy.
Śniadanie. Wyjazd nad jezioro Genezarejskie.
Zobaczyliśmy miejsce, gdzie Jezus zrobił z
Piotra pierwszego papieża – „Prymat Piotra”.
Następnie pojechaliśmy do Kafarnaum, gdzie
znajdował się dom świętego Piotra (Kafarnaum jest w ruinie). Nasza Msza Święta miała
miejsce się na Górze Ośmiu Błogosławieństw.
Później mieliśmy trochę czasu dla nas (zwiedzanie, można było kupić coś). Następnie
pojechaliśmy do kościoła Rozmnożenia Ryb
i Chlebów (prawdziwe miejsce tego cudu).
Jest tam mozaika z dwoma rybami i czterema
chlebami. Dlaczego? Bo piąty to jest Eucharystia. Zobaczyliśmy basen z rybami (żywymi).
Później pojechaliśmy do restauracji w kibucu
(kibuc to coś jak komuna). Było tam bardzo
fajnie. Następnie popłynęliśmy statkiem na jezioro Galilejskie, było bardzo ciepło. Następnie
wjechaliśmy na Wzgórza Golan. Prawie nikogo nie było, tylko mieszkańcy, żołnierze i my.
Na Golanie jest pełno min, izraelscy saperzy
pozdejmowali, ale nie wszystkie. Saperzy używali krów, żeby wykrywać miny. Wyruszyliśmy
na punkt widokowy. Jest tam przepiękna panorama. Widać cale jezioro i góry za jeziorem.
Bonusy!!! Pojechaliśmy zobaczyć bunkier syryjski. Zobaczyliśmy wieżyczkę z armatą (bez
lufy). Pani zmieniła plan i wyjechaliśmy w stronę Karpysu (sklepu dla kobiet z diamentami).
Widzieliśmy film, jak powstały diamenty.
Wróciliśmy do Nazaretu na kolację. Po kolacji
na chałwę! Tatuś kupił 1 kg. Połowa grupy poszła z nami i kupiliśmy
przysmaki i zasiedliśmy do stołu i
każdy brał to, co chciał. Wróciliśmy
do hotelu z łóżeczkami do spania!
Zjedliśmy śniadanie. Pojechaliśmy
na Górę Tabor. Musieliśmy zmienić środek transportu na osiołki
(bardzo śmieszne, to nie były osiołki tylko busiki, bo autokar nie mógł
wjechać na górę, bo były zakręty).
Tam mieliśmy mszę. Widzieliśmy
jaszczurki giganty. Wróciliśmy do
autokaru i wyjechaliśmy w stronę
Jerycha. Uwaga! Przejechaliśmy
się (Tadzio i ja) na wielbłądzie.
Później wjechaliśmy na Górę Kuszenia, (kabina) do restauracji. Tam
była ładna panorama. Następnie
pojechaliśmy do miejsca chrztu
Pana Jezusa. Zobaczyliśmy Jordanię i Jordan. Byliśmy pierwszymi pielgrzymami, którzy zobaczyli to miejsce w innym dniu
niż w święto Chrztu Pańskiego. Zwiedziliśmy
Instytut Pamięci Holokaustu. Holokaust to
miejsce, gdzie spisano tych, który pamiętano, że ratowali Żydów podczas drugiej wojny
światowej narażając swoje życie. Każdej takiej
osobie posadzono drzewko. Większość ludzi to
byli Polacy.
Była też taka sala, gdzie paliły się dwie świeczki i było tam pełno dużych luster i te świeczki
się w nich odbijały tak, że jeśli się zgasi jedna
świeczkę, to jak gdyby się zgasiło tysiące. To
miało upamiętniać, jak Niemcy zabijali żydowskie dzieci. Następnie pojechaliśmy do naszego
hotelu na Górze Oliwnej. Zjedliśmy kolację
W piątek zeszliśmy na punkt widokowy. Widać było tam prawie cale stare miasto. Zeszliśmy niżej do kościółka „Dominus Flevis” (Pan
zapłakał). Naszą mszę mieliśmy w bazylice
Konania Pańskiego w Ogrojcu. Bazylika jest
tak zaprojektowana, że można myśleć, że jest
noc. Następnie poszliśmy zobaczyć miejsce,
gdzie zasnęła święta Maria. Ale jest problem,
bo są trzy takie miejsca i nie wiadomo, które
jest prawdziwe. Później pojechaliśmy do Jerozolimy do Starego Miasta. Ale najpierw
pojechaliśmy na obiad, później do kościoła
Zaśnięcia świętej Marii (drugie z kolei) i do
kościoła Świętego Piotra o pianiu koguta (archeolodzy odkryli, że ten kościół znajdował się
na miejscu pałacu Kajfasza). W starym mieście
zwiedziliśmy Wieczernik (toaleta dla kotów),
zobaczyliśmy Ścianę Płaczu i poszliśmy do hospicjum austriackiego. Na górze tego budynku
zobaczyliśmy rozległą panoramę. Wróciliśmy
do hotelu, kolacja i spać.
Pojechaliśmy do Bethani, miejsca wskrzeszenia Łazarza, tam miała miejsce nasza msza.
Historia Łazarza nie kończy się na wskrzeszeniu. Łazarz po śmierci Jezusa został znielubiony dlatego, że był jedynym świadkiem wskrzeszenia. Wrzucili go do łodzi z dziurawym
dnem i odesłano go w morze. Jakimś cudem
przepłynął aż do Cypru. Został pierwszym
biskupem na Cyprze.
Wyjechaliśmy w stronę starożytnego Qumran. W Qumran znaleziono 800 zwojów, a 300
z nich to było Pismo Święte. Znalazł je Beduin
z owieczką. Owieczka zabłąkała się i weszła do
jaskini. Beduin, chcąc ją wypędzić, rzucił kamień i usłyszał brzdęk, więc uciekł. Po chwili
przyszedł ze starszym bratem i odnaleźli kilka
zwojów i posprzedawali je po 25 dolarów każdy. Te zwoje były z I wieku przed Chrystusem
do III wieku po Chrystusie. Później przybyli
naukowcy, przebadali okolice i znaleźli 100
grot i w sumie 800 zwojów.
Następnie pojechaliśmy nad Morze Martwe. ■
MOJE WRAŻENIA Z PIELGRZYMKI DO ZIEMI ŚWIĘTEJ
Podczas całego pobytu w Ziemi Świętej nie
opuszczało mnie wrażenie, że jestem na niespokojnym morzu, gdzie może w każdej chwili
nadejść gwałtowny sztorm (napięte stosunki
między ludnością żydowską a arabską). Morze,
które jest usiane maleńkimi chrześcijańskimi
wysepkami, pełnymi spokoju i natchnienia, a
my przemieszczamy się od jednej do drugiej.
Tych wysepek nie jest tak dużo, bo trudno było
je wyrwać z otaczającego świata, ale tam można
w pełni skupić się nad sobą, doznać głębokich
wzruszeń i w modlitwie zbliżyć się do Boga.
Dla mnie bardzo ważna była Bazylika na Górze
Oliwnej, gdzie odbyła się tego dnia nasza co-
dzienna msza i gdzie nad ołtarzem znajduje się
przejmujący fresk z opuszczonym przez wszystkich modlącym się Jezusem. Wizerunek Chrystusa, pełnego bólu i strachu w swym człowieczeństwie, wiedzącego o zbliżającej się śmierci,
dotknął mnie do głębi. Boże, czemuś mnie opuścił! A na zewnątrz Ogród Oliwny z wiekowymi
drzewami, które - zdawałoby się - były świadkami tych zajść.
Kończąc, chciałabym serdecznie podziękować
księdzu Dariuszowi i pani Barbarze za umożliwienie nam swoją obecnością wspaniałego
przeżycia, jakim była nasza pielgrzymka. ■
po tegorocznej pielgrzymce do Ziemi Świętej
„Aż dotąd doszedł Bóg i zatrzymał się krok od
nicości, tak blisko naszych oczu”
Mysterium Meum Mihi - Karol Wojtyła
e słowa Karola Wojtyły w szczególny sposób wybrzmiewały podczas tegorocznej
Pielgrzymi do Ziemi Świętej. Niewątpliwie
stanowiła ona dla mnie głębokie doświadczenie
duchowe. Możliwość bycia w miejscach uświęconych tradycją chrześcijańską, a w szczególny
sposób uświęconych obecnością Boga, bardzo
mocno oddziaływała na głębsze rozumienie
Pisma Świętego. Niemal namacalnie dotykaliśmy Słowa Bożego poprzez miejsca, kryjące
w sobie ziemskie życie Jezusa Chrystusa, począwszy od Betlejem aż po Kalwarię. Ta ziemia
zdawała się przemawiać historią, geografią, religią i podkreślać, że wydarzenia biblijne mają
konkretne umiejscowienie.
stotnym miejscem naszego pielgrzymowania
była Jerozolima - Święte Miasto. Wstępując do Jerozolimy towarzyszyło mi nieodparte uczycie doświadczenia tajemnicy spotkania
człowieka z Bogiem. To spotkanie przybrało
konkretny, ludzki wymiar. Przedziwne miasto
kryjące w sobie połączenie Starego i Nowego
Testamentu. Klimat panujący w Jerozolimie,
mentalność tamtejszych ludzi, wschodnia
kultura sprawiały, że niemal każdy pielgrzym
wstępujący do Świętego Miasta w osobliwy
sposób stawał się w pewnym sensie uczestnikiem wydarzeń biblijnych - Bóg zatrzymał się
ad Jerozolimą wznosi się Góra Oliwna,
przesiąknięta modlitwą Jezusa. Tutaj
Bóg-Człowiek odczuwał ogrom cierpienia duchowego, który zapowiadał czekające męczeństwo. Tutaj w duchu całkowitej kenozy-wyniszczenia oddał się woli Boga Ojca. Bardzo
charakterystycznym punktem na Górze Oliwej
jest Dominus Flevit, kościół upamiętniający
wydarzenie, kiedy to Jezus zapłakał nad Jerozolimą. Te łzy podkreślają, że Bóg nie ustaje
w poszukiwaniach człowieka, który odszedł
do Niego, który zwłaszcza współcześnie coraz bardziej oddala się w mroki zapomnienia
z wierszem Norwida. C. K. Norwid zainspirowany traumatycznym wydarzeniem - zniszczeniem fortepianu polskiego wybitnego kompozytora napisał wiersz „Fortepian Szopena”.
Ów instrument został zdewastowany przez
inicjatyw o charakterze edukacyjnym, naukowym, kulturalnym, religijnym i charytatywnym, związanych z pontyfikatem Ojca Świętego Jana Pawła II. Siedziba Fundacji mieści
się w Watykanie.
ośród szczegółowych celów fundacji
główne miejsce zajmuje troska o zacho-
i Studium Pontyfikatu Jana Pawła II. Zgromadzona dokumentacja stanowi materiał do
prowadzenia badań naukowych. Biblioteka
Ośrodka liczy około 30 tysięcy woluminów
udostępnianych do badań nad nauczaniem
Jana Pawła II. Fundacja prowadzi także muzeum, które opiekuje się darami ofiarowa-
rozmach i bogactwo niezwykłego pontyfikatu.
zieła Jana Pawła II, liczne dokumenty
papieskie, książki oraz homilie wzywają
nas przede wszystkim do pogłębiania naszego
życia religijnego. Dziedzictwem tym powinniśmy się także dzielić i dbać o to, by wciąż
żyło w świecie i mogło oddziaływać na jak
najszerszą grupę odbiorców – tak, jak bł. Jan
Paweł II uczynił pielgrzymowanie niezwykle
ważną częścią swojego pontyfikatu.
Zadania te podejmuje Fundacja Jana Pawła
II, która powstała 16 października 1981 r. i
stawia sobie za cel popieranie oraz realizację
wanie i przekazanie duchowego dziedzictwa
Jana Pawła II, jak i szeroko rozumiana promocja kultury chrześcijańskiej i katolickiej.
undacja zajmuje się także dokumentacją i
studium pontyfikatu oraz upowszechnianiem nauczania Jana Pawła II. Pośród zadań
Fundacji jest także opieka nad pielgrzymami z Polski i Europy Wschodniej w Rzymie
oraz pomoc edukacyjna i stypendialna dla
młodzieży z Europy Środkowej i Wschodniej studiującej na Katolickim Uniwersytecie
Lubelskim. W ramach działalności statutowej
Fundacja prowadzi Ośrodek Dokumentacji
nymi Janowi Pawłowi II. Dotychczas zinwentaryzowano około 10 tysięcy obiektów.
Funkcjonowanie Fundacji jest możliwe dzięki
wsparciu i hojności dobroczyńców z Polski
oraz z całego świata. Wielu z nich jest członkami Kół i Towarzystw Przyjaciół Fundacji;
w różnorodny sposób wspierają działalność
Fundacji oraz realizują lokalnie jej cele, zajmując się dziełami religijnymi, naukowymi,
kulturalnymi i charytatywnymi związanymi z
osobą bł. Jana Pawła II. Aktualnie 44 Koła i
Towarzystwa istnieją w 16 krajach na czterech
kontynentach. ■ Hubert Niewiadomski
Fundacji Jana Pawła II w Genewie
stępując nieco w dół wchodzimy do Getsemani. Zgodnie z tradycją wczesnochrześcijańską, ten ogród pamięta trwogę Jezusa, przeczucie tego co ma nastąpić, krwawy pot.
Podążając śladami Zbawiciela udajemy się Via
Dolorosa. Odprawiane nabożeństwo Drogi
Krzyżowej dokonuje się wśród zwiedzających
tłumów, krzyku sprzedających i codziennego
zgiełku, dalekiego od ciszy naszych kościołów
i sakralnego charakteru. Na początku zdziwienie, może nieco zgorszenie, a potem refleksja,
że przecież tak mogła wyglądać droga krzyżowa Jezusa. Wśród codziennego życia mieszkańców Jerozolimy, zgiełku i krzyku przechodzi Skazaniec, który „dźwiga nasze grzechy,
obarczył się naszymi winami”. III stacja tej
drogi- Jezus pierwszy raz upada pod krzyżem,
budzi wielkie emocje, w szczególny sposób dotykający nas Polaków. Autorem obrazów przy
tej stacji jest polski
żołnierz z armii
gen. Andersa. Upamiętniała to tablica.
Niestety imię tego
żołnierza zostało
skute z malowidła,
a tablica zdjęta. Ten
piękny element naszej polskiej historii
upadł. Nie wiadomo dlaczego i kto
to zrobił? W tym
momencie miałem
mocne skojarzenie
marca 2012 zawiązało swoją działalność
Pawła II w Genewie. Na pierwszym spotkaniu gościliśmy dyrektora wykonawczego
Fundacji – o. Krzysztofa Wieliczko, który
opowiadał o dziedzictwie Jana Pawła II jako
o olbrzymim wyzwaniu odzwierciedlającym
wojska rosyjskie w czasie misji odwetowej po
zamachu na życie gen. T. Berga - namiestnika
carskiego. Wówczas „ideał sięgnął bruku”. Podobnie ten polski akcent naszej historii. Mam
nadzieję, że ten upadek jest tylko upadkiem z
którego będzie można powstać, upomnieć się,
a przynajmniej zwrócić o wyjaśnienie całej sytuacji. Zbyt dużo nasza Ojczyzna doświadcza
ostatnimi czasy upadków wielkich wydarzeń
naszej historii. Droga krzyżowa prowadzi na
Kalwarię. Bazylika Grobu Pańskiego, a w niej
według tradycji miejsce zatknięcia krzyża i
miejsce grobu Jezusa zdają się mówić jednym
głosem „aż dotąd doszedł Bóg i zatrzymał się
krok od nicości”.
ielgrzymka do Ziemi Świętej jest niezwykłym doświadczeniem duchowym, jeśli
podczas niej otworzymy się na Boże działanie,
zaczniemy nieco patrzeć oczyma wiary, pozwolimy by przemawiały do nas miejsca i wydarzenia biblijne, szczególnie Nowego Testamentu. ■
Ks. Dariusz Bucior
W dniach 16-18 marca 2012 roku w Gnieźnie,
z udziałem wybitnych osobistości Kościoła, nauki
i przedstawicieli państwa, odbył się IX Zjazd
Gnieźnieński pod hasłem: „Europa obywatelska.
Rola i miejsce chrześcijan”. W organizację i przebieg
Zjazdu zaangażowało się ponad 1000 osób.
Do wszystkich chrześcijan apelujemy o
większe zaangażowanie na rzecz budowy otaczającego nas świata w duchu
wartości, jakie wyznajemy - napisali uczestnicy IX Zjazdu Gnieźnieńskiego w przesłaniu do Europejczyków, który zatytułowano „Święty obywatel
to dobry obywatel” podkreślono, że społeczeństwo
obywatelskie potrzebuje chrześcijan, a chrześcijanie powinni się angażować w jego budowanie.
Zaznaczono, że chrześcijanie i wyznawcy innych
religii mają do odegrania niebagatelną rolę w wypełnianiu europejskiej idei obywatelską treścią.
„Wiara nie jest dla nas ucieczką od świata, lecz motywacją do służby i zaangażowania” - stwierdzili
uczestnicy IX Zjazdu Gnieźnieńskiego. Dodali jednocześnie, że wiary nie można ograniczyć jedynie
do prywatności, dla chrześcijan jest ona bowiem
„sprawą głęboko osobistą, ale nie prywatną”.
„Pragniemy dzielić się nią, chcemy ją publicznie
wyrażać i przeżywać. Współczesne społeczeństwa
potrzebują ludzi o wrażliwym sumieniu, potrafiących wybierać dobro i odróżniać je od zła. Jesteśmy
głęboko przekonani, że człowiek wierzący - święty
obywatel - to dobry obywatel” - czytamy w opublikowanym w Gnieźnie dokumencie.
Nawiązując do kryzysu gospodarczego, który
dotyka Europę podkreślono, że w przekonaniu
uczestników Zjazdu zaczyna się on w sferze ducha,
zaś u jego podstaw „tkwi kryzys poczucia sensu
i kryzys wartości, brak etyki w życiu ekonomicznym”. „Motorem rozwoju społeczeństw nie może
być niepohamowana konsumpcja, i to na kredyt”
Odnosząc się natomiast do zauważalnego obecnie
kryzysu zaangażowania obywatelskiego uczestnicy gnieźnieńskiego spotkania podkreślili, że jego
źródła tkwią w osłabienie motywacji do pracy na
rzecz innych. Jako sposób na odrodzenie tego zaangażowania przesłanie wskazuje na konieczność
ożywienie wiary w Boga, „który jest Miłością i dał
nam przykazanie miłości bliźniego, także miłości
nieprzyjaciół”.
Z niepokojem zauważono, że niestety w Europie
słabnie głos chrześcijan, co wynika nie z tego, że
przesłanie Ewangelii straciło na aktualności, lecz z
powodu niedostatecznego świadectwa wyznawców Chrystusa.
„Niepokoimy się o przyszłość Europy. Proces integracji europejskiej niebezpiecznie odrywa się od
obywateli, których dobru ma służyć” - czytamy w
przesłaniu ze Zjazdu Gnieźnieńskiego. Jednocześnie
uczestnicy spotkania przyznają, że martwią ich tendencje zmierzające do czynienia nieładu moralnego
normą współczesnego społeczeństwa.
Na zakończenie przesłania do Europejczyków
uczestnicy Zjazdu zaapelowali do wszystkich
chrześcijan o większe zaangażowanie na rzecz budowy otaczającego nas świata w duchu wartości,
jakie wyznajemy. „Chrześcijańskie zaangażowanie
realizuje się nie tyle w murach świątyni, ile w przepajaniu życia publicznego, polityki nie wyłączając,
zasadami płynącymi z Ewangelii” - stwierdzono
w dokumencie. Dodano jednocześnie, że w europejskiej debacie publicznej nie może zabraknąć
wspólnego głosu chrześcijan. „Będziemy dążyć
do pogłębienia takiej współpracy w skali naszego kontynentu” - deklarują uczestnicy IX Zjazdu
Gnieźnieńskiego. ■
czy tożsamość płciowa?
J. E. ABP SILVANO M. TOMASI C. S. • NUNCJUSZ APOSTOLSKI • STAŁY PRZEDSTAWICIEL STOLICY
APOSTOLSKIEJ PRZY ONZ I INNYCH ORGANIZACJACH MIĘDZYNARODOWYCH.
«Niektórzy utrzymują, że prawa gejów i prawa człowieka to rzecz odrębna i rozdzielna, ale w rzeczywistości to jest to samo» - słowa te wypowiedziała Hillary
Clinton. W perspektywie listopadowych wyborów prezydenckich propagowanie praw osób homoseksualnych stało się priorytetową kwestią programu
politycznego Baracka Obamy.
Ponadto Biały Dom uzależnia pomoc krajom Trzeciego Świata od poszanowania przez nie praw osób homoseksualnych. Do głosu zaczyna dochodzić wpływowe lobby. Potwierdzeniem tego faktu jest sprawa Lloyda Blankfeina, wiodącej postaci Goldman Sachs, szczęśliwego męża i ojca trójki dzieci, który stał
się twarzą kampanii na rzecz związków małżeńskich osób homoseksualnych.
Tak zwane „zagadnienia etyczne” stały się od kilku lat terenem otwartej wojny
politycznej. Aborcja, eutanazja oraz małżeństwa i adopcja dzieci przez osoby
homoseksualne. Od Waszyngtonu po Paryż, od Madrytu po Londyn, od Rzymu
po Berlin. Najpierw spory ideologiczne ustąpiły miejsca dyskusjom na tematy
gospodarcze, dziś natomiast bitwa toczy się na płaszczyźnie życia i rodziny.
Temperatura tej debaty rośnie i wykracza poza granice państw. W ONZ na poKsięże Arcybiskupie, jakie zastrzeżenia ma
Stolica Apostolska odnośnie dokumentu przegłosowanego przez Radę Praw Człowieka?
Problem w tym, że nie potrzebujemy nowych
dokumentów. Dla osiągnięcia tego, co wymagane jest w tej rezolucji, wystarczy, aby państwa
przestrzegały Powszechnej Deklaracji Praw
Człowieka z 1948 r. i aby rządy stosowały się
do tego, co podpisały.
Stwierdził Ksiądz, że termin „orientacja seksualna” powoduje zamęt prawny. Dlaczego?
Pośród narzędzi prawnych Narodów Zjednoczonych wyrażenie to nigdy nie zostało jasno
zdefiniowane. Trudno prowadzi się postępowanie prawne bez jasnej definicji terminu, do
którego ono się odnosi.
Na czym polega ta niejednoznaczność?
W powszechnym języku przez „orientację”
rozumie się uczucia, pociąg/zainteresowanie,
wyrażane przez ludzi. Jednakże prawo nie
zajmuje się uczuciami, lecz zachowaniami. Jeśli w tekście prawnym użyjemy tego terminu,
istnieje ryzyko pomylenia zachowań, które należy dobrze rozróżnić, ze skłonnościami, które
rządku dziennym są właśnie prawa osób homoseksualnych. W styczniu Sekretarz Generalny Ban Ki-moon zwracając się do krajów afrykańskich powiedział
bardzo wyraźnie: osoby homoseksualne nie mogą być dyskryminowane. Problemem tym zajmie się również podczas marcowej sesji Rada Praw Człowieka.
Powróci on także w rezolucji zatytułowanej „Prawa człowieka, orientacja seksualna i tożsamość płciowa”. Dokument ów wyraża zaniepokojenie w związku
z licznymi aktami przemocy i dyskryminacji w stosunku do osób homoseksualnych.
W ubiegłorocznym głosowaniu rezolucja przeszła większością głosów, a Rada
się podzieliła: za jej przyjęciem głosowały kraje europejskie i amerykańskie,
przeciw były państwa arabskie i afrykańskie. Przy tej okazji, stały obserwator
Stolicy Apostolskiej przy ONZ, arcybiskup Silvano Maria Tomasi, podkreślił konieczność poszanowania praw wszystkich ludzi, lecz chciał przestrzec przed
używaniem niejednoznacznych terminów prawniczych takich jak „orientacja
seksualna” czy „tożsamość płciowa”. Bo słowa są ważne. Szczególnie, gdy mówimy o prawie międzynarodowym.
nie powinny być podstawą do dyskryminacji.
Ryzyko polega na tym, że myląc płaszczyzny,
usprawiedliwia się wszelkie działanie.
Podobnie rzecz się ma z pojęciem „tożsamość
płciowa”?
Płciowość człowieka, podobnie jak każda czynność oparta na woli, ma swój wymiar moralny.
Jest działaniem, w którym wola służy jakiemuś
celowi. Nie jest żadną „tożsamością”. Innymi
słowy, płciowość jest częścią działania, a nie
bycia. Zatem ludzie mogą w sposób wolny
kontrolować swoje zachowanie. Płciowość jest
oczywiście głęboko zakorzeniona w osobowości. Ale negowanie moralnego wymiaru płciowości prowadzi do negacji wolności człowieka
w tym obszarze. A to zagraża godności osoby
ludzkiej rozumianej jako istota wolna.
Ci, którzy proponują taką terminologię, mówią: nie zawsze tożsamość jest zgodna z naturą cielesną...
Moje ciało jest tym, czym jest. Nie jest tak, że
myśląc, że jestem inny, mogę ten fakt zmienić. Tradycja chrześcijańska charakteryzuje się
pewnym realizmem: stół jest stołem, mężczy-
zna mężczyzną, a kobieta kobietą. Jeśli to jest
jasne, to możemy dyskutować i starać się zrozumieć resztę, aby znaleźć jasną i zrozumiałą
Jakie konsekwencje, z prawnego punktu widzenia, niesie za sobą pomylenie „orientacji” i
„zachowania”?
Istnieje niebezpieczeństwo, że ten, kto się
sprzeciwia zrównaniu tradycyjnego małżeństwa ze wspólnym pożyciem partnerów tej
samej płci, może być oskarżony o dyskryminowanie osób homoseksualnych lub o naruszenie
praw człowieka. Zagrożona jest ponadto suwerenność państw.
Należy uczynić wszystko, aby państwa stały na
straży poszanowania godności osoby ludzkiej,
czyli należy domagać się, aby nie dochodziło
do aktów przemocy i dyskryminacji. Potrzebę
tę powinno się równoważyć wolnością człowieka. Należy zatem przestrzegać zasady pomocniczości. Państwa powinny wywiązywać
się z obowiązków, jakie na siebie przyjęły w
traktatach, ale jednocześnie nie mogą być zmu-
szane przez postanowienia międzynarodowe,
aby działać wbrew temu, co uznają za dobro
jednostki i dobro rodziny.
Hillary Clinton stwierdziła, że prawa gejów i
prawa człowieka to jedno i to samo. Czy zgadza się Ksiądz z tym stwierdzeniem?
To klasyczny przykład niejednoznacznego
sformułowania, które można różnie odczytać.
Jeśli rozumiemy to w ten sposób, że człowiek
ma prawa zasadnicze, które należy respektować
niezależnie od jego zachowań, to się zgadzam.
Nie mogę używać przemocy wobec kogoś, kto
w kwestii zachowań seksualnych postępuje w
sposób, którego nie podzielam. Jednakże powinniśmy zdawać sobie sprawę, że istnieją już
narzędzia w prawie międzynarodowym, do
których można się odwołać, gdyż odnoszą się
one do wszystkich ludzi. Co nie oznacza jednak, że możemy tworzyć nowe prawa opierające się na szczególnych emocjach lub uczuciach,
które chronić będą grupy mniejszościowe.
Małżeństwo między mężczyzną a kobietą jest
przez Kościół uznawane jako układ naturalny,
najlepszy zarówno dla wychowania dzieci, jak i
dla dobra społeczeństwa. Istnieje ogromna różnica między małżeństwem i związkiem dwóch
osób tej samej płci, a to właśnie ze względu na
wkład tego pierwszego w rozwój społeczeństwa. Obydwa rodzaje związków są jakościowo
Dlaczego w ostatnich latach temperatura tej
debaty się podniosła?
Z jednej strony przemoc i dyskryminacja osób
homoseksualnych mają miejsce i nie można
tego akceptować. Z drugiej zaś, są ludzie, któ-
rzy chcą upowszechniać inną kulturę, opierającą się na założeniach antropologicznych
odmiennych od tych, jakie proponuje Kościół.
W dzisiejszych czasach uważa się, że jednostka
realizuje się zaspokajając swoje potrzeby fizyczne, uczuciowe lub intelektualne. I w ten sposób
kształtuje się człowiek skoncentrowany na sobie samym. Natomiast chrześcijańska koncepcja osoby ludzkiej jest zupełnie inna. Realizuję
się, kiedy jestem w relacji. Człowiek pozostaje
w związku z innymi i z drugim człowiekiem.
Owo otwarcie się na drugiego człowieka z czasem zmienia się w otwarcie na Boga.
Zatem gra nie toczy się tylko o obronę rodziny
i małżeństwa...
Mamy do czynienia z dwoma sposobami patrzenia na przyszłość. Jeśli międzynarodowa
kultura życia publicznego rozwijać się będzie
w oparciu o indywidualizm jednostki skoncentrowanej na sobie, doprowadzi to do naprawdę
niepokojących skutków. W ostatnich latach
wzrosła aktywność tych, którzy chcieliby, aby
za normalne uznane było to, co normalnością
nie jest. Kryterium etyczne nie wywodzi się z
natury, ale z konwenansów społecznych wyznawanych przez większość. Owa obojętność
etyczna może doprowadzić do katastrofalnych
skutków. Kwestia orientacji seksualnej stała się
symbolem, lecz sama w sobie nie jest głównym problemem. Chodzi o sposób patrzenia
na życie, myślenia o cywilizacji i współżyciu
W debatach politycznych w wielu krajach tzw.
„zagadnienia etyczne” zajęły miejsce dyskusji
o gospodarce. Jak Ksiądz myśli, dlaczego?
Początku tego zjawiska doszukuję się w zrodzonej w latach 60-tych filozofii Woodstock.
Wtedy to wyrażanie sprzeciwu przestało mieć
związek ze sprawiedliwością społeczną, a wiązało się raczej z zaspokojeniem emocjonalnych
potrzeb jednostki. Środek ciężkości przesunął
się z troski o wspólnotę na troskę o potrzeby
jednostki. Zaczęto głosić prawo do całkowitej
wolności, co sprawiło, że człowiek coraz bardziej czuł się panem samego siebie. Dziś widzimy, że od zakończenia zimnej wojny ideologie
XX w. nie stanowią jakiejś realnej propozycji
społecznej i stajemy przed pewnym paradoksem. Idea Woodstock, zrodzona z odrzucenia
społecznego wymiaru osoby ludzkiej, dziś generuje żądania na poziomie społecznym.
Jakie zadanie w tej debacie ma Kościół?
Kościół ma nadal głosić Ewangelię. Musimy
ponownie, w sposób wolny i bezinteresowny,
określić, jaka jest ludzka natura. Musimy jeszcze raz powiedzieć, że człowiek nie realizuje się
jedynie poprzez zaspokojenie swoich potrzeb
biologicznych i emocjonalnych. Trzeba pokazać to własnym życiem. Jesteśmy w sytuacji,
kiedy chrześcijańskie świadectwo znalazło się
prawie u początku drogi. W punkcie wyjścia. ■
wywiad udzielony dla Tracce
Jednym z określeń Jana Pawła II było także: papież praw człowieka. Tu, w Genewie, gdzie
Rada Praw Człowieka wykonuje swoją pracę, jest uzasadnione, aby przypomnieć kilka
konkretnych działań Jana Pawła II na tym polu. Dzisiejsi paneliści przedstawią różne wymiary zasług Papieża; szkoda, że ich wypowiedzi są ograniczone czasowych. Pragnę jednak
zapewnić, że planujemy kontynuację dzisiejszego spotkania poprzez zamieszczenie pełnych
tekstów naszych prelegentów tak, aby ich spostrzeżenia mogły być w pełni docenione.
Ze słowa wstępnego do obrad Konferencji, które wygłosił J. E. Abp Silvano
M. Tomasi c. s., Nuncjusz Apostolski – Stały Przedstawiciel Stolicy Apostolskiej
przy ONZ i innych Organizacjach Międzynarodowych.
AG, BE, BS,
FR, GL, NW,
OW, SO, SZ,
UR, VD, ZG,
Całość przekazanych datków w ciągu roku podatkowego
powinna wynosić minimum 100 franków.
Tylko wpłaty dla instytucji uwzględnionych na liście
kantonalnej podlegają odliczeniu.
powinna wynosić minimum 200 franków.
kantonalnej (lub www.steuern.sh.ch) podlegają odliczeniu.
Odliczeniu podlegają wpłaty powyżej 200 franków, ale
maksymalnie 8.000 franków.
Informacja o możliwych odliczeniach podatkowych wpłat
na Stowarzyszenie Przyjaciół Polskiej Misji Katolickiej
Na mocy decyzji kantonalnych władz fiskalnych
Stowarzyszenie Przyjaciół PMK uzyskało status
organizacji użyteczności publicznej w listopadzie
2006 roku. Jest to niewątpliwy dowód uznania
władz szwajcarskich dla roli, jaką w tutejszym
społeczeństwie odgrywa Polska Misja Katolicka.
Oznacza to, że wpłaty na Stowarzyszenie mogą
podlegać odliczeniu od podatku dochodowego zarówno od osób fizycznych, jak i prawnych.
W ubiegłych latach nastąpiły spore zmiany w sposobie traktowania odliczeń wpłat dla organizacji
użyteczności publicznej. Odliczenie od podatku
federalnego wzrosło do 20% dochodu netto. Wiele
kantonów uprościło zasady odliczeń, kilka zharmonizowało odliczenia od podatku kantonalnego
z podatkiem federalnym, dzięki czemu całkowita
kwota możliwych ulg podatkowych wzrosła znacząco. Oto w jaki sposób można uzyskać odliczenie.
Można odliczyć od podatku kwoty darowizn na
rzecz organizacji użyteczności publicznej zarejestrowanych w Szwajcarii. Większość kantonów
określa kwotę minimalną jaką należy wpłacić,
aby moc uzyskać odliczenie (np. powyżej 100
franków rocznie), oraz kwotę maksymalną
podlegającą odliczeniu (np. nie więcej niż 20%
dochodu netto – po innych odliczeniach, ale przed
darowiznami). Limity te według poszczególnych
kantonów podane są w tabelce poniżej.
Można odliczyć tylko wpłaty dobrowolne. Oznacza to, że w przypadku Stowarzyszeń, obowiązkowe opłaty członkowskie (czyli nasza składka członkowska w wysokości 50 franków) nie podlegają
Wpłaty muszą być dokonane na konto Stowarzyszenia (nr 17-392865-2), a nie na konto Misji.
Misja jest organizacją podlegającą władzom kościelnym i z tego powodu wpłaty na jej konto nie
Wpłaty muszą być udokumentowane – należy zachować potwierdzenie wpłat przesłane na
koniec roku. Nie jest konieczne dołączanie go do
deklaracji podatkowej, ale czasami urząd może poprosić o dodatkową dokumentację w późniejszym
podatkowe. Tak więc im większe dochody, tym
większe odliczenie. Kwota odzyskana od urzędu
skarbowego może się wahać od kilku do nawet
35% kwoty wpłaconej.
W przypadku osób mieszkających poza kantonem
Fryburg (siedzibą Stowarzyszenia), urząd może
poprosić o potwierdzenie statusu użyteczności publicznej organizacji. Nie jest konieczne dołączanie
go do deklaracji podatkowej, ale może być wymagane w późniejszym terminie. Numer decyzji
nadającej Stowarzyszeniu status organizacji użyteczności publicznej został podany na dole strony
potwierdzenia wpłat. Jeśli dostaną państwo prośbę o dostarczenie kopii tej decyzji do urzędu skarbowego już po złożeniu deklaracji z odliczeniem,
bardzo proszę o kontakt – dostarczymy wtedy
wymagane potwierdzenie. ■
Edyta Kubska • [email protected]
W sytuacji, w jakiej znajduje się nasza Misja, każdy
wpłacony „grosik” na jej utrzymanie jest bardzo
ważny. Dzięki uzyskaniu statusu Stowarzyszenia
użyteczności publicznej, możemy dodatkowo
skorzystać z odliczenia podatkowego co, mamy
nadzieję, będzie stanowiło dodatkową zachętę do
wspierania Misji.
Zwracam uwagę na to że rzeczywista kwota odliczenia zależy od całkowitych dochodów, ponieważ
kantony w Szwajcarii stosują stopniowe stawki
Odliczenia datków dobrowolnych na rzecz
Referencja prawna: Art. 33, al.1 let. i LIFD;
art. 9 al.2, let i LHID
Tabela obok podsumowuje główne zasady odliczeń
w poszczególnych kantonach. Szczegółowe zasady
odliczeń należy skonsultować z instrukcją podatkową w kantonie zamieszkania.
Śp. dr Małgorzata PERKOWSKA-WASZEK (1950-2011)
Urodziła się 29 lipca 1950 r. w Poznaniu. Była córką słynnego polskiego kompozytora Piotra Perkowskiego. Ukończyła szkoły w swym
rodzinnym mieście. W latach 1969-1974 studiowała na UJ w Krakowie
na Wydziale Muzykologii uzyskując stopień magistra. Po studiach
specjalizacyjnych na krakowskiej uczelni otrzymała w 2001 r. stopień
doktora muzykologii broniąc pracy pt. „Geneza i historia utworów
Paderewskiego w świetle nieznanych źródeł” (promotorem pracy była
prof. Z. Chechlińska).
Od 1974 r. pracowała w Ośrodku Dokumentacji Życia i Twórczości I.J.
Paderewskiego przy Katedrze Historii i Teorii Muzyki U.J. ( później
tę instytucję przemianowano na Ośrodek Dokumentacji Muzyki Polskiej XIX w. im. I.J. Paderewskiego przy Instytucie Muzykologii UJ).
W 2002 r. dr Perkowska objęła kierownictwo tego Ośrodka. Rok
wcześniej weszła w skład, komitetu honorowego i organizacyjnego
dla obchodów Roku Paderewskiego, powołanego przez Ministerstwo
Kultury i Dziedzictwa Narodowego w Warszawie.
Z niezwykłą też kompetencją i oddaniem zajmowała się pracą wydawniczą i publicystyczną. W 1993 r. objęła stanowisko redaktora naczelnego dwunastotomowego wydania „Dzieł wszystkich” I.J.
Paderewskiego. Była także współredaktorką wielotomowego wydania
„Archiwum politycznego I.J. Paderewskiego” oraz autorką niezwykle cenionego „Dariusza koncertowego Paderewskiego”. Ponadto pozostawiła
po sobie przeszło 30 różnych publikacji poświęconych temu wielkiemu polskiemu muzykowi.
Zmarła po długiej chorobie 27 grudnia 2011 r. w Krakowie.
Świat kultury muzycznej utracił w Niej wybitny autorytet naukowy
i źródło głębokiej wiedzy o postaci i dorobku Ignacego Paderewskiego.
Zarząd Towarzystwa im. I.J. Paderewskiego
i Dyrekcja Muzeum Paderewskiego w Morges
Zgodnie z deklaracją Soboru Watykańskiego II
„Kościołowi nigdy nie może zabraknąć apostolatu
świeckich” (AA nr.1). Chociaż istnienie rady duszpasterskiej nie jest obowiązkowe to jednak jest przez
Komisję Pastoralną Migratio bardzo zalecane ze
względu na wielość zadań, jakie stoją przed duszpasterstwem dla obcokrajowców.
Art. 1 Rada Duszpasterska Ośrodka PMK (ROD)
jest reprezentacją wiernych zamieszkujących teren
np. Kantonu, a związanych z ośrodkiem duszpasterskim ze względu na język, kulturę i tradycję
przeżywanej wiary. ROD ma charakter doradczy, a
jej głównym zadaniem jest wspomaganie kapłana
odpowiedzialnego za dany ośrodek we wszelkich
działaniach na rzecz działalności duszpasterskiej.
ROD pomaga duszpasterzowi podejmować decyzje, przekazuje propozycje i zalecenia w formie
uzasadnionych wniosków. Jeśli duszpasterz nie
zgadza się z uzasadnionymi wnioskami powinien
uzasadnić swoje stanowisko. Jeśli nie zostanie
osiągnięte porozumienie pomiędzy ROD a duszpasterzem, należy zwrócić się do koordynatora krajowego PMK, a w dalszej kolejności do wikariusza
biskupiego, którego decyzja staje się wiążąca.
Art. 2 Każdy ośrodek duszpasterski powinien mieć
grupę liturgiczną. Jeśli takiej w danym ośrodku nie
ma, to pierwszym zadaniem ROD jest troska o liturgię. W porozumieniu z duszpasterzem jest nawiązywanie i utrzymywanie dobrych relacji z parafią
Kościoła szwajcarskiego, w której prowadzone jest
Art. 3 Do zadań ROD należy także weryfikacja i
koordynacja działalności duszpasterskiej stowarzyszeń, ruchów i grup kościelnych działających na
terenie danego ośrodka.
Art. 4 Przedstawianie Radzie Misji ważnych zagadnień o szerszym znaczeniu.
Art. 5 Każda ROD przyjmuje statut dostosowany do
lokalnych warunków. Statut wchodzi w życie po zatwierdzeniu przez Koordynatora Krajowego, a następnie wikariusza generalnego odpowiedzialnego
za opiekę duszpasterską emigrantów regionu, na
terenie którego znajduje się wspólnota językowa.
Art. 6 W celu realizacji swoich zadań ROD w uzgodnieniu z duszpasterzem może powołać właściwe
komisje i grupy robocze.
II. SKŁAD RADY DUSZPASTERSKIEJ
Art. 1 Rada składa się z członków wybieranych,
powoływanych (Art.6a) oraz członków z urzędu.
Członków z urzędu, których mianuje duszpasterz,
nie może być więcej niż 1/3 Rady. ROD powinien
odzwierciedlać różnorodność wspólnoty. Zasadniczo liczba członków powinna odpowiadać wielkości danego ośrodka i liczyć od 3 do 10 osób. Członkami Rady Duszpasterskiej mogą być osoby, które
ukończyły 18 lat, prowadzące życie sakramentalne
oraz świeccy, którzy wyróżniają się odpowiednią
wiedzą, roztropnością i uczciwością (kan.228),
dyspozycyjni i zaangażowani w misję Kościoła na
mocy chrztu (kan. 225). Wybory do ROD ogłasza
duszpasterz. Najpierw powołuje 3-osobową komisję skrutacyjną, która będzie dbać o prawidłowy
przebieg głosowania. Przez kolejne dwie niedziele
ogłasza nabór na listę wyborczą, po czym podaje
do publicznej wiadomości listę wyborczą, a następnie ogłasza datę głosowania. Tajne głosowanie
odbywa się po Mszy świętej, a wyniki wyborów po
sporządzeniu protokołu przez komisję skrutacyjną
są podane do publicznej wiadomości.
Art. 2 Wybór Prezydium ROD, w którego skład
powinien wchodzić przewodniczący, zastępca oraz
sekretarz i skarbnik dokonuje się na pierwszym
Art. 3 Przewodniczącym ROD jest osoba świecka
wybrana przez ROD i zatwierdzona przez duszpasterza. Do zadań przewodniczącego należy zwoływanie po uprzednim ustaleniu z duszpasterzem
posiedzeń ROD. Reprezentuje on ROD na zewnątrz.
Art. 4 Wiceprzewodniczący zastępuje w razie
nieobecności przewodniczącego, przejmując jego
Art. 5 Sekretarz sporządza sprawozdania z posiedzeń i jest odpowiedzialny za przygotowywanie
informacji dla „Wiadomości”.
Art. 6 Skarbnik zajmuje się sprawami finansowymi. Razem z duszpasterzem mają prawo do pod-
pisu w kwestiach finansowych. Rada ustala kwotę
wydatków, powyżej której potrzebne są obydwa
ROD powołuje 2-osobową komisję rewizyjną, która
raz do roku sprawdza finanse ośrodka.
Art. 6a W przypadku, gdy ktoś rezygnuje z mandatu, w jego miejsce ROD wraz z duszpasterzem
proponują kompetentną osobę. Aby taka osoba
mogła zostać członkiem ROD, potrzebna jest zgoda
Art. 6b Jeśli ktoś z członków ROD postępuje niezgodnie ze statutem lub jest nieobecny na trzech
zebraniach bez usprawiedliwienia może zostać
usunięty z ROD.
Art. 7 Nadzwyczajne zebranie może być zwołane
na żądanie przewodniczącego i duszpasterza, a
także na pisemny wniosek co najmniej 1/2 członków ROD.
Art. 7a Kadencja Rady OD trwa 4 lata.
Art. 8. Raz do roku powinno być zorganizowane
zebranie generalne, na które są zaproszeni wszyscy wierni OD, a także szwajcarscy przedstawiciele
parafii goszczącej OD.
III. CZAS OBOWIĄZYWANIA STATUTU
Art. 1 Czas obowiązywania niniejszego Statutu
ROD kończy się dla poszczególnych ośrodków PMK
w dniu zatwierdzenia przez wikariusza generalnego statutu o zasięgu lokalnym.
Art. 2 Niniejszy Statut ROD został przygotowany
z uwzględnieniem Kodeksu Prawa Kanonicznego
(kan. 536;), (kan.228), (kan. 225), wytycznych dotyczących tworzenia i działalności rad duszpasterskich w Misjach obcojęzycznych zaakceptowany
przez Komisję Pastoralną Migratio. Po publicznym
przedyskutowaniu i naniesieniu poprawek został on jednogłośnie przegłosowany na zebraniu
przedstawicieli ośrodków duszpasterskich PMK
i ich duszpasterzy w dniu 25 lutego 2012 roku w
Art. 3 Niniejszy statut wchodzi w życie w dniu 25
lutego 2012 r. ■
Każdego roku przed Wielkanocą Pan Bóg daruje nam 40 dni na poważną refleksję nad swoim własnym życiem. Te dni w życiu ziemskim
Chrystusa, spędzone na pustyni, były głęboką
modlitwą i postem, służyły rozmowie z Ojcem
i przygotowaniom do spełnienia Jego woli w
wypełnianiu Misji Zbawiciela.
Ten 6-cio tygodniowy okres Wielkiego Postu
rozpoczyna Środa Popielcowa, która powinna
być progiem do nawrócenia, czasem wewnętrznej odnowy i przemiany, przebaczenia, pojednania i miłosierdzia.
Post to dni kontemplacji Boga, wyrażenie
przed Nim żalu i skruchy, że wybrało się zło
tam, gdzie należało wybrać dobro, umiar, spra-
ty by godnie przeżyć zmartwychwstanie Pana
W nauce dla dorosłych ks. Rekolekcjonista rozwinął temat „daru czystego serca”, którego Bóg
od nas pragnie, a więc serca nie obciążonego
grzechem, pełnego miłości będącej najważniejszą ze wszystkich cnót, miłości którą Chrystus
uczynił przedmiotem nowego przykazania.
Posłużył się cytatem z pieśni, którą po raz
pierwszy usłyszał będąc w Stanach Zjednoczonych w czasie swojej 25-letniej posługi
kapłańskiej: „Nie zatwardzajcie serc, zbawienia
nadszedł czas, gdy Chrystus puka do naszych
serc, może ostatni już raz”.
Ileż razy każdy z nas zatwardzał swoje serce
Oczyśćmy więc nasze serca w Sakramencie Pokuty- zachęcał nas ks. Rekolekcjonista, przypominając jakie są warunki dobrej spowiedzi
świętej. Pomoże nam w tym 10 przykazań Bożych, które Mojżesz przekazał dla narodu wybranego, a które ks. Krzysztof przeanalizował
w krótkich słowach, oraz uczynki miłosierdzia,
czyli innymi słowy dzieła miłości, przez które
przychodzimy z pomocą bliźniemu w potrzebach jego ciała i duszy.
Na przykładzie pasażerki, która wsiadła do
niewłaściwego pociągu i nie dojechała do
przeznaczonego celu ks. Krzysztof wskazał, że
każdy z nas wsiada do pociągu życia. Ale to,
czy jedziemy we właściwym kierunku zależy
OŚRODEK W AARAU
wiedliwość. To czas pokory, wstrzemięźliwości,
zadumy i ofiary, czas sumienia, którym należy
mierzyć ciężar swoich grzechów, aby razem
z Chrystusem godnie przeżyć Jego Mękę,
Śmierć i Zmartwychwstanie. To czas, w którym szczególnie trzeba czynić pokutę, pogłębiać życie religijne, zwiększyć udział w słuchaniu Słowa Bożego i dostarczyć duszy przeżyć
rekolekcyjnych.
Rok rocznie więc nasza wspólnota w Aarau
bierze udział w Rekolekcjach Wielkopostnych
organizowanych przez Polską Misję Katolicką.
W tym roku ks. Marek Dobrzeniecki, duszpasterz ośrodka w Bernie, który sprawował u nas
posługę w konfesjonale, przyprowadził nam
gościa z Rzymu ks. Krzysztofa Wieliczko, kierownika Fundacji Ojca Świętego Jana Pawła II,
który wygłosił nam nauki rekolekcyjne.
W krótkim rozważaniu dla dzieci, popartym
obrazowymi przykładami z naszej codzienności, które maluchy czynnie komentowały, zwrócił szczególną uwagę na dar czystego serca. Jest
on stokroć ważniejszy dla Pana Jezusa od np.
zabrudzonej sukienki. Najistotniejsze, aby na
spotkanie z Chrystusem przynieść Mu czyste
serduszko. Teraz w okresie Postu trzeba mocno się zastanowić czy moje serce jest naprawdę
czyste, a jeśli nie to jak najszybciej oczyścić je
ze wszystkich zabrudzeń w Sakramencie Poku-
bądź to przez brak przebaczenia, trwanie w
niewierze, kłamstwie, pysze, w grzechu ciężkim, czy niechęci, gniewie, nienawiści względem bliźniego lub też w braku miłosierdzia.
Każde Święta Zmartwychwstania Pańskiego
przypominają nam, że Chrystus oddał dla nas
życie na krzyżu, aby nas zbawić. Zbawienie zaś
osiągalne jest tylko dzięki miłosierdziu Boga
(jak przypomniał nam Pan Jezus przez siostrę
Faustynę), a więc możliwe, gdy człowiek spełni
Boże warunki, którymi są: modlitwa, pokuta i
nawrócenie. To samo objawiła też Matka Boża
Oto Wielki Post- czas modlitwy, pokuty i nawrócenia. Pan Bóg puka do drzwi naszych serc,
ale bez naszego przyzwolenia nie może wejść
do wewnątrz. On dał nam wolną wolę, do nas
więc należy wybór czy Mu te drzwi otworzymy,
czy nie. A może puka po raz ostatni w naszym
Może już jutro powoła nas do siebie. Z czym
wtedy staniemy przed Bogiem? Czy nasze ręce
będą puste, czy pełne dobrych uczynków, bez
których nasza wiara jest martwa?
Każdy z nas otrzymuje od Boga szansę nawrócenia i przemiany życia. W ciszy Wielkiego
Postu możemy świadomie odnaleźć Chrystusa
i zagubione gdzieś w życiu drogi, które wiodą
do Niego i do Zbawienia, trzeba tylko chcieć.
od nas samych. Czy cel, który obraliśmy zostanie osiągnięty, czy do niego dotrzemy, czy też
zagubimy się w przesiadkach życia i na jego
skrzyżowaniach? Jest jednak w życiu każdego
człowieka Wielki Post, a więc czas kiedy możemy zatrzymać pędzący pociąg, wysiąść z niego,
zawrócić i dalej podążać właściwą drogą. Oto
nasza szansa- zatrzymać się na chwilę, zastanowić dokąd zmierzamy, co jest celem naszego
życia? A najlepiej wsiadać od razu do właściwego pociągu, który wiedzie nas do wieczności.
Człowiek jest jak świeca - powiedział ks. Rekolekcjonista -sama się spala, a innym przyświeca. Tę świecę każdy z nas otrzymuje na początku życia- zapala sam Bóg. Różnie się ona
pali, raz płomieniem pięknym i czystym, dając
wspaniałe światło i rozpraszając ciemności,
zaś innym razem kopci, wydaje nieprzyjemny
zapach, wręcz powoduje duszenie się. Kiedyś
nasza świeca dopali się do końca. Najważniejsze jest jednak byśmy spalali się w miłości i dla
dobra bliźniego i byśmy przyświecali innym
przykładem, szlachetnością, godnym życiem i
prowadzili innych do Boga.
Módlmy się rozważając Mękę Chrystusa, aby
te dni Postu posłużyły naszemu nawróceniu i
wydały plon obfity, by były chociaż małym krokiem do Zbawienia.
Dr Marcin Sumila
TICINO - MSZE ŚW. DLA POLAKÓW
• pierwsza niedziela miesiąca:
Bellinzona, Chiesa San Giovanni,
via Henri Giusan, godz. 15.30
1 kwietnia, 6 maja... itd.
• trzecia niedziela miesiąca:
Lugano, Chiesa Santa Maria di Loreto,
via Loreto 18, godz. 17.00
15 kwietnia... itd.
śp. Krzysztofa Konwickiego
ok po odejściu przyjaciela wypełniam swój
koleżeński i społeczny obowiązek upamiętnienia tym krótkim wspomnieniem naszej stosunkowo niedługiej, ale intensywnej przyjaźni. Nie
byłem w stanie ani czasowo, ani moralnie, napisać
cokolwiek bezpośrednio po śmierci Krzysztofa.
Jego odejście było tak nagłe i niespodziewane,
że wstrząśnięty bólem, nagłością i niepojętnością
jego zniknięcia, nie byłem w stanie i nawet nie
chciałem pisać czegokolwiek, aby nie umniejszyć
pośpiechem wartości, jakie Krzysztof wniósł w
życie swojej rodziny, w moje własne życie, grona
przyjaciół oraz pacjentów, którym służył bezkompromisowo wiedzą i czynem jako lekarz anestezjolog.
ie ma dnia, żebym o Krzysztofie nie myślał,
nie modlił się za jego duszę czy pielęgnował
zalążków jego wartości, które spoczywają w glebie
naszego wspólnego ogrodu subtelnej osobistej
i zawodowej przyjaźni. Zacznę chronologicznie.
Poznałem Krzysztofa jesienią 1993 roku, kiedy powodowany zewem przygody oraz potrzebą zużycia
nadmiaru adrenaliny - wyniku stresującej pracy
chirurga - wybrałem się rowerem do St. Imier w
Jurze Berneńskiej na około 20 km jazdy, podczas
† 25.04.2011
gdy zachmurzone niebo przygotowywało się do
gęstego deszczu. Formalnym celem mojej podroży był szpital w Saint Imier, gdzie pracował jako
asystent na chirurgii Syryjczyk, były stażysta w
szpitalu Cadolles-Pourtalès, dr Abdul Moumen Al
Cheikha. Krótko po dotarciu do szpitala, już lekko
przemoczony, poznałem - za pośrednictwem Abdula - Krzysztofa Konwickiego. Ja po kolarsku, on
po lekarsku.
o krótkiej rozmowie wiedziałem, że będziemy
się rozumieli na prawie wszystkich płaszczyznach, szczególnie zawodowej. Z Krzysztofa
promieniowało powołanie lekarskie. Od razu wylegitymował się polską wylewnością i gościnnością.
Niestety, deszcz się rozpadał jeszcze mocniej, więc
musiałem skorzystać z uczynności mojej małżonki
Giovanny, która przyjechała z Neuchâtel samochodem, aby mnie odholować wraz z rowerem. Deszcz
spłukał ze mnie pot rowerowego wysiłku, ale nie
impresji spotkania drugiego po Andrzeju Pazerze radiologu w La Chaux-des-Fonds - polskiego lekarza. Wkrótce po tym pierwszym spotkaniu zetknąłem się z Krzysztofem na Mszy Świętej w kaplicy
szpitalnej La Providence w Neuchâtel. Byłem ujęty
namaszczeniem, z jakim Krzysztof przeżywał Mszę
św. i sposobem, w jaki podchodził do Komunii św.
W tym momencie wiedziałem, że łączy nas nie
tylko zawód, ale duchowa więź chrześcijańska. Po
tejże Mszy wymieniliśmy pobieżnie zdania na najważniejsze problemy życiowe, przeszliśmy na „ty”
i zostaliśmy przyjaciółmi do końca życia. ■
Fragment wspomnień Stanisława Fortuny
Informacja, rezerwacja oraz sprzedaż biletów
na regularne, koncesjonowane linie autokarowe
na trasie Szwajcaria-Polska:
EUROBUS/ORLAND-TRANS SERVICE
Tel. 056 491 15 02
www.pol-bus.ch
polski, ukraiński,
Biuro Reklamy dla „Wiadomości PMK”
Katarzyna Windorpska, tel. 608 362 137
● stomatologia zachowawcza (wypełnienia kompozytowe lub ceramiczne)
● stomatologia dziecięca
● nowoczesna implantologia (augmentacja kości Guided-tissue-regeneration, Sinuslift)
● chirurgia stomatologiczna i oralna (usuwanie zębów mądrości, resekcja
● traumatologia (szynowanie zębów, replantacja lub repozycja zębów, ...)
● endodoncja (leczenia kanałowe)
● periodontologia (leczenie chorób przyzębia)
● protetyka stomatologiczna (protezy częściowe lub całkowite, korony,
● stomatologia estetyczna (wybielanie zębów, veneer, ...)
● profilaktyka i higiena stomatologiczna (usuwanie kamienia nazębnego,
● dysfunkcje i myoartropatie szczękowe
● ortodoncja (możliwa współpraca ze specjalistą ortodontem)
Fax 056 491 41 02
H. Rytel
Redaktor naczelny: ks. dr Sławomir Kawecki
Zespół redakcyjny: Beata Daniluk (korekta),
ks. Artur Cząstkiewicz, ks. Dariusz Bucior
Skład komputerowy: Izabella Wądołowska© wwww.apatheia.pl
Mission Catholique Polonaise 1723 Marly
Redakcja nie zwraca materiałów nie zamówionych. Za treść ogłoszeń odpowiada ogłaszający.
Jak zorganizowana jest praca Kościoła w Szwajcarii wśród emigrantów? Zasadniczo jest to praca w misjach językowych, kapłan-duszpasterz niekoniecznie musi być z kraju pochodzenia migrantów, np. Kolu...
Bernard Lecomte – Tajemnice Watykanu
Biuletyn nowy - Polska szkoła im. Jana Pawła II
Powrotnik – nawigacja dla powracających

References: art. 66
 art. 68
 Art. 33

art. 9

Art. 1

Art. 2

Art. 3

Art. 4

Art. 5

Art. 6

Art. 1

Art. 2

Art. 3

Art. 4

Art. 5

Art. 6

Art. 6

Art. 6

Art. 7

Art. 7

Art. 8

Art. 1

Art. 2

Art. 3