Source: https://jawneprzezpoufne.weebly.com/
Timestamp: 2017-10-19 05:20:35+00:00

Document:
jawne przez poufne - BLOG
Czy 12 miesięcy to odpowiednio dużo czasu, aby wydać rozporządzenie ?
Czy można nie zdążyć z uchwaleniem rozporządzenia mając na to, aż 12 miesięcy? Jak widać na przykładzie rozporządzenia Ministra Sprawiedliwości z dnia 20 lutego 2012 r. w sprawie sposobu postępowania z protokołami przesłuchań i innymi dokumentami lub przedmiotami, na które rozciąga się obowiązek zachowania w tajemnicy informacji niejawnych albo zachowania tajemnicy związanej z wykonywaniem zawodu lub funkcji (Dz. U. 2012, poz. 219) może się tak wydarzyć.
Rozporządzenie, którego przedmiotem była kwestia tworzenia notatek z akt spraw sądowych zawierających dokumenty niejawne, a także kwestia wydawania dokumentów na czas trwania rozprawy do specjalnych sal rozpraw przestało obowiązywać w dniu 6.08.2017 r. Temat na pewno interesuje praktyków zajmujących się procesami karnymi.
Akt prawny, o którym napisałem powyżej został uchylony w dniu 6.08.2017 r. zgodnie z art. 6 ustawy z dnia 10 czerwca 2016 r. o zmianie ustawy – Kodeks postępowania karnego, ustawy o zawodach lekarza i lekarza dentysty oraz ustawy o prawach pacjenta i Rzeczniku Praw Pacjenta (Dz. U. 2016, poz. 1070), która, jak się nie trudno domyśleć, weszła w życie 5.08.2016 r.:
​Art. 6. Dotychczasowe przepisy wykonawcze wydane na podstawie art. 181 § 2 ustawy zmienianej w art. 1 zachowują moc do dnia wejścia w życie nowych przepisów wykonawczych wydanych na podstawie art. 181 § 2 ustawy zmienianej w art. 1, jednak nie dłużej niż przez 12 miesięcy od dnia wejścia w życie niniejszej ustawy.
I nic w tym dziwnego, że rozporządzenie traci moc, lecz problem polega na braku obecnie obowiązującej regulacji dotyczącej sposobu postępowania m.in. z protokołami przesłuchań, na które rozciąga się obowiązek zachowania w tajemnicy informacji niejawnych albo zachowania tajemnicy związanej z wykonywaniem zawodu lub funkcji. Obecnie nie ma aktu prawnego regulującego ten obszar. I nie prędko ta sytuacja się zmieni, bo dopiero po 11 dniach, a więc 16.08.2017 r. na stronie Rządowego Centrum Legislacyjnego pojawił się projekt rozporządzenia o identycznym tytule (https://legislacja.rcl.gov.pl/projekt/12301850/katalog/12453097#12453097).
Projekt ten zawiera trochę odmienne regulację niż rozporządzenie, które utraciło moc w dniu 6.08.2017 r. Nie zgłębiając się zbyt mocno w porównanie tych dwóch rozporządzeń warto wskazać, że w projekcie z 16.08.2017 r. rozszerzono krąg osób uprawnionych do wglądu w akta o podmiot zobowiązany (art. 6 ust. 1).
Czy w obecnej sytuacji prokurator, bądź sąd mogą sporządzić protokół, o którym jest mowa projektowanym rozporządzeniu ? Jak mają go przechowywać i na jakich zasadach dochodzi do jego udostępniania ? Pytania można mnożyć długo, a odpowiedzi poszukiwać w przepisach samej ustawy o ochronie informacji niejawnych (np. w art. 4). Pewność ze sposobem postępowania w takich przypadkach da nam dopiero wydane i opublikowane rozporządzenie, którego projekt Ministerstwo Sprawiedliwości przygotowało po czasie.
Czy możemy znaleźć w prasie informacje niejawne ?
Temat tego wpisu narodził się po przeczytaniu artykułu pt. „Agencja (nie)Bezpieczeństwa Wewnętrznego” autorstwa Pana Marka Pyzy i Pana Marcina Wikło, który został opublikowany w tygodniu wSieci numer 27/2017. Na stronie 21 omawianego wydania zostało umieszczone zdjęcie dokumentu dwu stronicowego o numerze R-Pf-7575/2012 zatytułowanego „Informacja dotyczy: działalności podmiotów, w oparciu o mechanizm „piramidy finansowej” opatrzonego oznaczeniami klauzuli tajności na poziomie poufne. Na ten poziom klauzuli wskazuje też użyty w piśmie skrót tejże klauzuli „Pf”. Nie znajdują się na tym dokumencie informację wytwórcy pisma o wydaniu pisemnej zgody na zniesienie lub zmianę klauzuli tajności. Jeżeli dokument rzeczywiście został wytworzony przez osobę pod nim podpisaną i faktycznie ta osoba nie wydała pisemnej zgody na zniesienie klauzuli tajności, zgodnie z art. 6 ust. 3 ustawy o ochronie informacji niejawnych to w mojej ocenie należy zadać sobie pytanie jakie konsekwencje takie działanie niesie za sobą.
Po pierwsze można rozważyć, że wytwórca dokumentu nie wyraził pisemnej zgody na zniesienie klauzuli tajności, przypadek, w którym nieuprawnione ujawnienie informacji zawartych w opublikowanym piśmie nie spowodowało lub mogłoby nie spowodować szkody dla Rzeczypospolitej Polskiej albo byłoby z punktu widzenia jej interesów niekorzystne, także w trakcie ich opracowywaniu oraz niezależnie od formy i sposobu ich wyrażenia, co jest definicją informacji niejawnych zawartą w art. 1 ustawy o ochronie informacji niejawnych. Idąc od początku określeń zawartych w przytoczonej definicji to można się zastanawiać, czy opublikowana informacja wyrządziła szkodę dla RP, na pewno według autorów omawianego artykułu, publikacja tej informacji była jak najbardziej korzystna dla interesów RP.
Idąc dalej i trzymając się wersji, że opublikowany w omawianym artykule dokument nadal podlegaj ochronie przewidzianej dla informacji niejawnych, którym nadano klauzulę „poufne”, możemy się zastanowić nad tym, czy upublicznienie takich informacji pociąga za sobą odpowiedzialność karną. W kodeksie karnym odnajdujemy art. 265:
​Jak czytamy przestępstwo zakodowane w art. 265 § 1 k.k. może zostać popełnione „wobec” informacji niejawnych o klauzuli „tajne” lub „ściśle tajne”, a dokument opublikowany w omawianym artykule, w teorii jest informacją o klauzuli „poufne”. Już z tego powodu nie może być mowy o pociągnięciu autorów publikacji do odpowiedzialności z tego przepisu.
Następnym przepisem regulujący ujawnienie informacji jest art. 266 k.k.
Jak widać paragraf pierwszy tego przepisu mówi o ujawnieniu informacji wbrew przepisom ustawy lub przyjętemu na siebie zobowiązaniu. Możemy założyć z prawdopodobieństwem graniczącym z pewnością, że autorzy omawianego artykułu nie zapoznali się z notatką w związku z pełnioną funkcją, wykonywaną pracą, działalnością publiczną (może ?) społeczna, gospodarczą lub naukową i nie przyjęli na siebie zobowiązania pozostawienia jej w tajemnicy. Czytając kolejny paragraf art. 266 k.k. już w pierwszy słowach wiemy, że autorzy artykułu jako dziennikarze, nie wchodzą w ustawową definicję funkcjonariusza publicznego wyrażoną w artykule 115 § 13 pkt 1-9 kodeksu karnego. Wniosek z tego płynie taki, że nie mogą być stroną podmiotową przestępstwa z art. 266 § 2 k.k.
​Jestem ciekaw, czy brak odpowiednich narzędzi do ścigania takich działań, doprowadzi kiedyś do opublikowania informacji, która wyrządzi nieodwracalną szkodę dla Rzeczypospolitej Polskiej i czy wtedy już nie będzie zdecydowanie za późno na zmianę lub wprowadzenie odpowiedzialności karnej takiego zachowania. Szkoda zostanie już wyrządzona i nic tego nie zmieni.
​Czego się możemy dowiedzieć z upublicznionych oświadczeń majątkowych sędziów ?
Odnosząc się do kilku moich wcześniejszych wpisów o jawnych oświadczeniach majątkowych sędziów możemy dziś sprawdzić jak wprowadzono w życie omawiane przepisy i co z tego wynikło.
Datą graniczną opublikowania tych oświadczeń, które zostały złożone po dniu 5 stycznia 2017 r., był dzień 30 czerwca 2017 r. i do tego dnia możemy na stronach internetowych Sądów Apelacyjnych uzyskać wgląd w treść składanych oświadczeń majątkowych. I tak w apelacji warszawskiej opublikowano nie cały tysiąc oświadczeń majątkowych, a co ciekawe najmniej złożonych oświadczeń po 5 stycznia 2017 r. jest w Sądzie Okręgowym w Warszawie - 89 oświadczeń na 289 sędziów, a więc tylko około 30 %. Można znaleźć takie sądy, gdzie korelacja ilości złożonych oświadczeń do liczby sędziów danego sądu sięga około 60-75 % (np. Sąd Rejonowy dla m.st. Warszawy w Warszawie). Zależności te mogą pokazywać „lepszy” przepływ informacji w tych jednostkach, w których mniej jest jawnych oświadczeń.
Jednak wracając do tematu wpisu, warto wskazać kilka ciekawych sposobów wypełniania druku oświadczenia majątkowego, którego wzór określa Rozporządzenie Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej z dnia 4 lipca 2011 r. w sprawie określenia wzorów formularzy oświadczeń o prowadzeniu działalności gospodarczej i o stanie majątkowym (Dz. U. 2011, poz. nr 150 poz. 890). Znalazłem przypadki oświadczeń majątkowych wypełnionych pismem maszynowym, zawierających dane do trzeciego miejsca po przecinku (Sądu Rejonowy dla Warszawy Śródmieścia w Warszawie), ale także takie z których nie da się wyczytać niczego więcej oprócz daty, albowiem zostały wypełnione bardzo nieczytelnym pismem ręcznym (Sąd Okręgowy w Warszawie). Duża różnica jest także w zakresie szczegółowości wypełniania odpowiednich rubryk, jedni sędziowie potrafią przytoczyć numer VIN posiadanego samochodu, a niektórzy podają wyłącznie model, bez daty produkcji, co utrudnia porównanie wartości rynkowej z deklarowaną przez sędziego wartością. Znalazłem oświadczenie majątkowe, w którym oprócz drogiego pierścionka, czy futra z norek, wpisano także komplet mebli kuchennych o wartości około 25 tysięcy złotych. To się nazywa profesjonalne podejście do tematu.
O dziwo nie znalazłem, a przejrzałem kilkaset oświadczeń majątkowych z całej polski, ani jednego, w którym wskazano by kwotę korzyści majątkowej przyjętej w związku z wykonywanymi czynnościami. Zapewne ustawodawca także jest rozczarowany tym, że żaden z sędziów nie wskazał wprost nielegalne sposobu pozyskania swojego majątku. Pozytywnym aspektem ujawnienia oświadczeń majątkowych sędziów, w mojej ocenie jest pokazanie społeczeństwu, że nie są to osoby posiadające setki czy miliony złotych oszczędności, ale przede wszystkim osoby posiadające 30-letnie kredyty hipoteczne i chyba dzięki temu przybliżono te osoby do reszty społeczeństwa.
Na koniec powiem, że marzy mi się, aby ktoś posiadający odpowiednie zaplecze naukowe, przeprowadził pełne badania z zakresu porównania m.in. zysków lub strat wykazanych w oświadczeniach majątkowych z rozbiciem na np. wiek, płeć, miejsce urodzenia, posiadane zasoby, kredyty. Jest bardzo ciekawe wniosków takich badań.
​Jak dużo naszych danych pozyskano w 2016 r. (część I) ?
Nie istnieje prosta odpowiedź na powyższe pytanie. Temat zakresu inwigilacji zawsze wzbudza bardzo dużo emocji. Większość komentatorów uważa, że jakakolwiek liczba uzyskanych danych jest za duża, bo narusza naszą prywatność i prawo do tajemnicy komunikacji. Czy naprawdę mamy się czego obawiać ? Żeby dobrze zrozumieć temat trzeba zacząć od wyjaśnienia podstawowych rzeczy, a więc tego jakie dane i kto może pozyskać na nasz temat.
Jeżeli chodzi o zakres danych to podzielmy temat na dane uzyskiwane po wyrażeniu zgody przez Sąd oraz na dane uzyskiwane przez uprawnione podmioty bez takowej zgody. Zgoda sądu wymagana jest w tych przypadkach, w których służby uzyskują wgląd w treść pozyskiwanych przekazów.
Kategorią danych, które omówię w tej części wpisu, będą dane dotyczące kontroli operacyjnej, o której mowa np. art. 19 ust. 6 ustawy o Policji:
W związku z obszernością tematu postanowiłem podzielić go na dwie publikacje. W pierwszej poruszę temat dotyczący sprawozdania Ministra Spraw Wewnętrznych i Administracji z dnia 5 lipca 2017 r. (druk senatu numer 544) dotyczącego informacji na temat działalności Policji, określonej w art. 19 ust. 1–21 ustawy o Policji, w tym informacji i danych, o których mowa w art. 20 ust. 3 tej ustawy – za 2016 rok. W drugiej omówię dane przekazane przez Ministra Sprawiedliwości w piśmie z dnia 30 czerwca 2017 r. (druk senatu numer 543) dotyczące danych telekomunikacyjnych, danych pocztowych oraz danych internetowych pozyskiwanych przez wszystkie uprawnione podmioty.
Wracając do głównego tematu tej części publikacji warto zaznaczyć, że ustawodawca w sposób nie zrozumiany dla mnie, zobowiązał jeden podmiot uprawniony do kontroli operacyjnej jakim jest Policja, do przekazywania Sejmowi i Senatowi informacji na temat liczby stosowanych kontroli operacyjnych. Jedyne co może tłumaczyć taki stan rzeczy jest zapewne największa liczba wniosków dotyczących kontroli operacyjnych z pośród wszystkich uprawnionych służb. Choć bez danych porównawczych od tych właśnie służb nie jestem wstanie udowodnić mojej tezy.
Minister Spraw Wewnętrznych i Administracji wskazał, że w 2016 r. zarządzono 9332 kontroli operacyjnych, a więc wobec tylu osób można było uzyskać treści ich przekazów wraz z przekazami osób prowadzących z nimi rozmowy, czy korespondencję.​
​Powyższa liczba kontroli operacyjnych stanowi 1,2 % w stosunku do ogólnej liczny przestępstw stwierdzonych w 2016 r. Procent ten wskazuje, jak rzadko sięgano po stosowanie kontroli operacyjnej, a więc liczba 9332 zarządzonych kontroli w 2016 r. nie jest niczym niezwykłym i w mojej ocenie można spokojnie zaakceptować taki poziom kontroli obywateli.
W moim odczuciu, co innego jest bardzo niebezpieczne, a jest to fasadowa kontrola sądu nad wnioskami o zarządzenie kontroli operacyjnej, bo jak inaczej nazwać niezaakceptowanie tylko 0,37 % złożonych wniosków (36 wniosków na 9506 zarejestrowanych). Przy takim procencie niezaakceptowanych przez Sąd wniosków można wysnuć wniosek, że wnioski te są przygotowywane w sposób perfekcyjny i praktycznie zawsze mieszczą się w granicach przedmiotowych i podmiotowych wytyczonych przepisami ustawy o Policji, albo też kontrola sądowa jest bardzo pobłażliwa.
Na pewno nie można zapominam, że kilka innych służb też ma uprawnienia do stosowania kontroli operacyjnej, ale nie będzie dane nam jak na razie poznać ich wyników. Może coś się zmieni dzięki orzeczeniu Naczelnego Sądu Administracyjnego z dnia 19 lipca 2017 r., sygn. akt I OSK 2718/15 (brak orzeczenia w bazie NSA, podaje za Dziennikiem Gazetą Prawną z dnia 20 lipca 2017 r., str. B6).

References: art. 6
 art. 181
 art. 1
 art. 181
 art. 1
 art. 4
 art. 6
 art. 1
 art. 265
 art. 265
 art. 266
 art. 266
 art. 266
 art. 19
 art. 19
 art. 20