Source: https://czasopismo.legeartis.org/2019/08/kara-odmowe-podania-osoby-powierzyl-pojazd.html
Timestamp: 2019-11-21 23:57:49+00:00

Document:
Kara za odmowę podania osoby, której właściciel powierzył pojazd (wyrok)
Czy kara za odmowę podania tożsamości kierującego autem oznacza ustawowy obowiązek denuncjacji siebie samego?
by Olgierd Rudak • 16 sierpnia 2019 • 21 komentarzy
A skoro tydzień było o tym, że administracyjne zatrzymanie prawa jazdy za jazdę z nadmierną prędkością nie jest uzależnione od uprzedniego ukarania za takie wykroczenie (por. uchwała NSA I OPS 3/18), to dziś czas na kilka akapitów o tym, że kara za odmowę podania osoby, której właściciel powierzył swój pojazd nie oznacza obowiązku denuncjacji siebie samego i nie narusza konstytucyjnych gwarancji obrony w procesie karnym.
Współwłaścicielka za kierownicą Kia Soul (fot. Olgierd Rudak, CC-BY-SA 3.0)
wyrok Sądu Okręgowego Warszawa-Praga z 31 maja 2019 r. (VI Ka 1257/18)
Właściciel lub posiadacz samochodu nie może uchylić się od wypełnienia obowiązku określonego w art. 78 ust. 4 ustawy prawo o ruchu drogowym, nawet jeśli odpowiedź ta mogłaby narazić jego lub osobę dla niego najbliższą na odpowiedzialność za wykroczenie.
Orzeczenie dotyczyło kierowcy auta, który nie odpowiedział straży miejskiej na wezwanie do udzielenia informacji o osobie, której powierzył pojazd (art. 78 ust. 4 pord), za co został ukarany grzywną w wysokości 500 złotych (art. 96 par. 3 kw).
art. 78 ust. 4 pord
W apelacji od wyroku obwiniony powołał się na konstytucyjne prawo do obrony (art. 42 ust. 2 Konstytucji RP), które gwarantuje mu także prawo do odmowy udzielenia odpowiedzi na takie wezwanie — oraz wyklucza możliwość pociągnięcia go do odpowiedzialności (w sprzeciwie od wyroku nakazowego poinformował, że sam kierował własnym autem, a przecież nie ma obowiązku samooskarżenia).
art. 96 par. 3 kw
Tej samej karze [grzywny] podlega, kto wbrew obowiązkowi nie wskaże na żądanie uprawnionego organu, komu powierzył pojazd do kierowania lub używania w oznaczonym czasie.
Sąd odwoławczy nie podzielił tego poglądu: art. 96 par. 3 kw sankcjonuje naruszenie ustawowego obowiązku wskazania osoby, której właściciel pojazdu powierzył go do kierowania lub używania w określonym czasie. Jest to wykroczenie indywidualne, zatem sankcji podlegać może wyłącznie osoba, na którą przepis ustawowy obowiązek taki nałożył; z odpowiedzialności zwolnić można się wyłącznie po wykazaniu, iż pojazd został użyty wbrew woli i wiedzy właściciela, przez nieznaną osobę, któremu to użyciu nie można było zapobiec. Wykroczenie to można popełnić zarówno odmawiając wskazania tej osoby, udzielając odpowiedzi w sposób uniemożliwiający ustalenie konkretnej osoby, a nawet udzielając odpowiedzi wymijającej lub zasłaniając się niepamięcią — jak też w ogóle nie udzielając żadnej odpowiedzi.
W ocenie sądu obwiniony niewłaściwie postrzega prawo do obrony oraz prawo do odmowy dostarczenia dowodów na swoją niekorzyść: wszakże meritum sprawy dotyczyło wykroczenia polegającego na niewłaściwym parkowaniu, zatem obowiązek udzielenia informacji o osobie, której samochód został powierzony nie ma bezpośredniego związku z czynem, którego się dopuścił (w „bazowym” postępowaniu obwiniony będzie mógł skorzystać z pełnego prawa do obrony). Art. 78 ust. 4 pord nie ma na celu wskazania sprawcy wykroczenia, lecz wyłącznie osoby, której pojazd został powierzony — która to osoba będzie mogła skorzystać z prawa do obrony w toku jej postępowania — zatem sankcja z art. 96 par. 3 kw nie jest sankcją za niewskazanie sprawcy wykroczenia.
Stąd też właściciel samochodu — jako świadek — nie może odmówić wypełnienia obowiązku, nawet jeśli udzielenie odpowiedzi narażałoby jego lub osobę mu bliską na odpowiedzialność wykroczeniową. Owszem, oznacza to, że ustawodawca dopuścił możliwość postawienia świadka w sytuacji konfliktowej, a to dlatego, iż uznał, że w przypadku odpowiedzialności za wykroczenie ryzyko nie jest tak istotne jak w przypadku popełnienia przestępstwa. Nie oznacza to, że ustawodawca zastawił swego rodzaju pułapkę na właściciela pojazdu — wszakże w państwie prawa każdy powinien ponosić odpowiedzialność za naruszenie obowiązku wynikającego z przepisu prawa. Co więcej zarzutu niekonstytucyjności — wynikającego z obowiązku samodenuncjacji lub denuncjacji osoby najbliższej — nie uwzględnił Trybunał Konstytucyjny (wyrok TK z 30 września 2015 r., K 3/13).
Niezależnie od tego sąd uznał za zasadną argumentację obwinionego dotyczącą wysokości orzeczonej kary oraz okoliczności sprawy (które nie zostały w uzasadnieniu przywołane), finalnie zmieniając zaskarżony wyrok i odstępując od wymierzenia kary.
Tags: art. 42 Konstytucji art. 78 pord art. 96 kw ruch drogowy
← Czy wojsko powinno zapłacić poborowemu odszkodowanie za utratę słuchu — chociaż roszczenie jest przedawnione?
„Pewnego razu… w Hollywood” — do dziewięciu razy sztuka →
Ciekawostka: https://www.motofakty.pl/artykul/mandat-z-fotoradaru-tak-moze-skonczyc-sie-niewskazanie-kierujacego-pojazdem.html
Trochę dziwnie to wygląda – czyżby w jakiś sposób dowiedli, że kierowcą pojazdu był sam właściciel firmy? Bo jeżeli nie, to nie widzę możliwości by ukarać go grzywną za to wykroczenie.
A to nie na podstawie tego art. 96 par. 3 kw, ukarali dysponenta pojazdu, tak jak by to on prowadził.
Ale to nie „tak jakby to on prowadził”, bo nie możesz zostać ukarany za czyn, którego nie popełniłeś (nie dywaguję na temat fabuł pokroju Renegata). Z art. 96 par. 3 dostaniesz grzywnę za brak informacji komu powierzyłeś swój pojazd, a to przecież inne wykroczenie, niemniej w artykule sformułowane jest to tak, jakby mu dogrzali za przekroczenie prędkości. ;)
Tak, ja wiem że grzywna za to czy tamto finansowo wychodzi tak samo.
Czasem na fotoradarze dość dobrze można rozpoznać facjatę kierowcy — być może organy potrafią porównać zdjęcie w CEPiK (jeśli tam jest zdjęcie z każdego prawa jazdy, nie tylko z tych nowszych) — a z punktu widzenia wyroku nakazowego to może być wystarczające (jeśli sąd nie ma „wątpliwości”).
Co by było, gdybym powierzył samochód kilku osobom? Na przykład wyjeżdżając zostawiam kluczyki bratu i jego żonie mówiąc „korzystajcie jeśli zajdzie potrzeba”.
No to organ dalej ustala, zapewne już między tymi osobami. Na bank orzecznictwo ma to rozkminione ;-)
Trochę w niebezpiecznym kierunku to zmierza. Niedługo przecież mogą wymyślić administracyjny i zagrożony karą administracyjną obowiązek np. wskazania osób, które przekroczyły prędkość oraz okoliczności tych zdarzeń, czy obowiązek wskazywania czegokolwiek innego. Potem sąd orzeknie, że to jest ok, bo przecież towarzysz obywatel może się bronić w postępowaniach dotyczących tych czynów.
Ciekawe co byłoby gdyby wskazać osobę zmarłą (oczywiście już po dacie powierzenia). Obowiązek wykonany, a jednocześnie w żaden sposób udowadniać powierzenie tej konkretnej osobie nie trzeba.
Wówczas zapewne sąd umorzyłby postępowanie (ze względu na śmierć sprawcy).
Ale jaki sąd? :) Jesteśmy na etapie odpowiedzi na pismo od strażaków miejskich. Podstawy do ukarania z art. 96 par. 3 nie ma (właściciel wskazał), a wezwanie denata kończy się zwrotką „adresat zmarł”.
No to „organ procesowy”, w tym przypadku straszniki.
Świetne prawo. Zeznając jako świadek w postępowaniu karnym mogę odmówić odpowiedzi na dowolne pytanie jeżeli zaszkodziłoby to mnie albo bliskiej osobie, w postępowaniu administracyjnym jak najbardziej muszę siebie obciążać.
NSA błysnął falandyzacją prawa i oderwaniem od zdrowego rozsądku zarazem.
Ten zapis i jego stosowanie JEST obowiązkiem donoszenia na samego siebie i na osoby bliskie.
Wbrew pozorom w tym szaleństwie jest logika, i to podwójna.
Pierwsza jest właśnie taka, że „na razie” ustalamy fakty. Druga — i to do mnie dociera jeszcze bardziej (zwłaszcza, że właśnie jestem po ledwie 60-minutowym przejeździe S8 i A8) — że na nasze drogi bez Batmobila skrzyżowanego z samochodem 007 (z tymi wyrzutniami, laserami i polewaczką olejem) lepiej nie wyjeżdżać.
Kierowcy zachowują się pod każdym względem niestandardowo, państwo nie może się zachowywać jak słodka panienka na wydaniu.
Pewien urok ma prezentowane w USA podejście, iż mandat dostaje pojazd tz. właściciel (chyba iż wskaże on kogoś innego). Choć nie wiem, na ile to prawda, na ile to uproszczenie przekazu z ekranu.
Jakby się zastanowić to amerykańskie podejście do przekraczania prędkości mogłoby szybko zaprowadzić porządek w Polsce. Głupio by było tak za przekroczenie limitu o 5km/g wylądować w areszcie.
Co jeśli naprawdę nie pamiętam kto miał auto.
Ustawowo, pod groźbą kary, jestem zmuszony do złożenia fałszywych zeznań poprzez wskazanie kogokolwiek ?
Oczywiście na to patrzy się różnie, ale m.in. tak: Niewskazanie przez właściciela lub posiadacza pojazdu, na żądanie uprawnionego organu, komu powierzył pojazd do kierowania lub używania w okolicznościach, o których mowa w art. 78 ust. 4 p.r.d., może stanowić wykroczenie określone w art. 97 k.w. Wymagane jest jednak wówczas wykazanie, że osoba zobowiązana posiadała taką wiedzę, ale odmawiała przekazania jej uprawnionemu organowi… (wyrok SN V KK 137/11) Nie można wymagać od właściciela przedsiębiorstwa, aby wiedział, kto konkretnie i o której godzinie korzystał z firmowych pojazdów. Żaden z przepisów ustawy — Prawo o ruchu drogowym nie nakłada na właściciela ani na posiadacza… Czytaj więcej »
Ale to, że nie ma nakazu prowadzenia ewidencji, nie znaczy że jest zezwolenie na „niewiedzenie” :) Przepis jest jasny: właściciel ma obowiązek wiedzieć. Właściciel nieruchomości też ma obowiązek sprzątania chodnika i nikt nie płacze że nie ma rozporządzenia w sprawie warunków technicznych miotły.
Nie chce mi się czytać uzasadnienia, ale sądząc po tezie w tym przypadku sąd przyjął, że skoro nie ma obowiązku, to nie musi udzielać odpowiedzi na takie pytanie.
Racjonalny ustawodawca nakazał Ci pod groźba kary wiedzieć (nie ważne czy zapamiętasz czy zapiszesz). Po prostu jeden z obowiązków właściciela samochodu, tak samo jak przegląd techniczny.

References: art. 78

art. 78

art. 96
 art. 96
 Art. 78
 art. 96
 art. 42
 art. 78
 art. 96
 art. 96
 art. 96
 art. 96
 art. 78
 art. 97