Source: http://piszumowy.pl/wolnosc-slowa-jak-dziala-i-jak-nie-dziala/
Timestamp: 2019-09-23 13:11:59+00:00

Document:
Wolność słowa - jak działa i jak NIE działa? - Pisz umowy
Written by maciejzoltowski on 14 czerwca 2019
Wolność słowa jest jednym z tych praw człowieka, które prowadzą do najgłębszych nieporozumień. Pytanie pt. „a co z wolnością słowa?!” pada pod każdą wiadomością, która dotyczy skazania za pomówienia czy zniesławienia. Argument „mam prawo mieć własne zdanie i nic Ci do tego” skutecznie odbija, w mniemaniu niektórych, piłeczkę w naprawdę „gęstych” dyskusjach. Mało kto zadaje sobie pytanie o to, czy może coś powiedzieć czy też nie. Gryziemy się w język zazwyczaj tylko wtedy, gdy ograniczają nas konwenanse. Na co dzień nie mamy takiej potrzeby, bo uważamy, że skoro istnieje wolność słowa i możemy mieć „własne poglądy”, to możemy je głosić jak i kiedy chcemy.
No ale skoro jesteście już gościem u Macieja, to zadajmy sobie te pytania. Czym w ogóle jest wolność słowa? Czy ma jakieś granice i jak się je wyznacza? Dlaczego nie można mówić wszystkiego, co ślina na język (lub palec na klawiaturę) przyniesie? Co ma z tym wspólnego Konstytucja (lub, jak wolicie, OTUA)?
Zapraszam do kolejnego tekstu w Kącika Gawędziarza poświęconemu omówieniu popularnych mitów związanych ciaśniej lub luźniej z przepisami prawa.
1. Rzeczywisty koszt zatrudnienia pracownika
2. Wolność słowa – jak działa i jak NIE działa?
Wolność słowa wydaje się być prosta do zdefiniowania. Konstytucja Rzeczpospolitej Polskiej (którą, jak wspominał prof. Zbigniew Witkowski, nosi się w głowie, na ustach i w sercu – głoszę ją więc z odpowiednim namaszczeniem) wskazuje, iż jest to wolność wyrażania swoich poglądów oraz pozyskiwania i rozpowszechniania informacji.1 Zgodnie z treścią przepisów najważniejszego aktu prawnego w kraju masz więc prawo głosić poglądy i informacje jakiekolwiek by one nie były. Co więcej, możesz to czynić w dowolnej formie – publicznie, pisząc w internecie, występując w telewizji czy wydając płytę z muzyką albo książkę. Mówisz co chcesz i jak chcesz i masz ku temu oparcie w Konstytucji — bo tę stosuje się przecież wprost.2
Wielu w tej chwili bardzo się ucieszyło… pewnie już czujesz, nadchodzące ciężkim krokiem „ALE”, prawda?
Ta sama Konstytucja wskazuje też, że w pewnych okolicznościach wolności określone w Ustawie Zasadniczej mogą być ograniczane.3 Dzieje się tak, gdy jest to konieczne dla zapewnienia bezpieczeństwa państwa, porządku publicznego, ochrony środowiska, zdrowia, moralności publicznej albo wolności i praw innych osób. Można tego dokonać tylko i wyłącznie za pomocą przepisów ustawy. Jak łatwo zgadnąć, znajdziemy cały szereg przepisów, które wolność słowa ograniczają.
Oczywiście, takie postawienie sprawy nie jest niczym nowym ani szokującym. Już Deklaracja Praw Człowieka i Obywatela z 1789 roku stanowiła, że :
„wolność polega na tym, że wolno każdemu czynić wszystko, co tylko nie jest ze szkodą drugiego, korzystanie zatem z przyrodzonych praw każdego człowieka nie napotyka innych granic, jak te, które zapewniają korzystanie z tych samych praw innych członków społeczeństwa”.
Mniej więcej w tym samym okresie historycznym powstała, również podtrzymana do dnia dzisiejszego, szkoła definiowania wolności Georga Hegla. Wskazywał on na rozróżnienie wolności pozytywnej (czyli prawo do dowolnego czynienia) oraz negatywnej (czyli brak zewnętrznych nacisków). Dopiero te dwie, zebrane razem, definicje legły u podstaw budowy nowoczesnych systemów prawnych. Również Polskiego – można więc powiedzieć, że znaczący wkład w filozofię tworzenia praw obywatelskich w Polsce miał żyjący na przełomie XVIII i XIX wieku niemiecki myśliciel. Paradoks to mało powiedziane…
Twoja wolność słowa polega więc zarówno na swobodzie głoszenia poglądów, jak i na braku nacisku na ich głoszenie lub niegłoszenie. Jednocześnie jednak granice Twojej wolności wyznaczają prawa innych osób – nie tylko ich wolność słowa. Ochronie podlega też dobre imię, inne dobra osobiste, poczucie bezpieczeństwa, przynależności narodowej czy religijnej i tak dalej. Państwo Polskie wzięło w obronę tę stronę, która zbyt hurraoptymistycznym korzystaniem z wolności słowa może zostać w jakiś sposób poszkodowana. W tym celu utworzono szereg przepisów, które reguluję tę kwestię zarówno jako część prawa karnego jak i cywilnego.
Teoria brzmi więc bardzo prosto – możesz głosić wszystko, co nie szkodzi innym. Prawdziwa zabawa zaczyna się dopiero, gdy przejdziemy do….
No właśnie, bo o ile raczej nikogo nie zdziwi, że jawne, publiczne obrażanie innego człowieka czy oczywiste propagowanie ustrojów totalitarnych narusza prawa innych ludzi lub społeczności, to są sytuacje, gdy jest to wyjątkowo nieoczywiste. Granica pomiędzy tym, czy pogląd wyrażony przez drugiego człowieka jest dla kogoś szkodliwy czy też nie jest wyjątkowo cienka.
Bo czy noszenie koszulki z wizerunkiem Stalina jest już karalnym propagowaniem komunizmu czy nie? A Che Guevary? Wykonanie słynnego, hitlerowskiego gestu „heilowania”? Słynne „za komuny było lepiej”? Czy nazwanie wyznawcy Islamu „ciapatym” jest jeszcze w normach czy już wykracza poza nie? A krzyczenie, że „kobiety do garów”? Wznoszenie antysemickich przyśpiewek na stadionie? Wykonanie gestu strzelania z karabinu do publiczności po zdobytym punkcie podczas meczu? A post na Facebooku gdzie wzywa się do blokowania marszu osób o innej orientacji seksualnej? Organizowanie marszu tych osób i przejście ulicami miasta? Podarcie Biblii? Hasła antyszczepionkowe? A zarzucanie lekarzom, że celowo uczestniczą w procedurach prowadzących do śmierci? Takie pytania można mnożyć w nieskończoność, ale ich sedno jest jedno (co się rymuje to prawda!) – dla głoszących jest istotą korzystania z ich wolności słowa, a dla innych jest lub może być prawdziwie krzywdzące.
Oczywiście tam, gdzie pojawi się zarzut naruszenia granic wolności słowa zawsze pojawi się argument, że jest to korzystanie z wolności. Nie mam tutaj nawet na myśli przyjętej linii obrony – niektórzy ludzie naprawdę wierzą w to, że wolność słowa daje im prawo do wyrażania osądów niezależnie od tego, czy są krzywdzące bądź obraźliwe dla innych. Gdzie więc jest granica? Odpowiem po prawniczemu – to zależy.
Granice odpowiedzialności za przekroczenie granic wolności słowa rysują się odmiennie dla różnych gałęzi prawa, które chronią konkretną wartość. Inaczej będą one dla przykładu wyglądały w prawie karnym, inaczej w cywilnym czy prawie pracy. Pozwolę sobie, w dużym skrócie, omówić poszczególne z nich.
Podstawową zasadą prawa karnego jest to, że odpowiedzialności karnej podlegają osoby, które popełniły czyn zabroniony.4 Musi też istnieć możliwość przypisania tej osobie winy.5 Wszystkie przestępstwa, które mogą dotyczyć ograniczania wolności słowa i przekazu są przestępstwami umyślnymi, tzn. sprawca musi chcieć je popełnić (mieć tzw. zamiar bezpośredni) lub godzi się na to, że je popełni podejmując określone działanie lub zaniechanie (tzw. zamiar ewentualny).6
Nie będę Was katował większą ilością materialnego prawa karnego, bo to w zasadzie wystarczy, by ocenić większość sytuacji, które napotkacie. Nie wierzycie? Przypomnijcie sobie np. sprawę o obrazę uczuć religijnych Adama „Nergala” Darskiego, który w 2007 roku podarł Biblię na scenie. Uniewinnienie w tej sprawie zapadło właśnie ze względu na brak możliwości przypisania ani zamiaru bezpośredniego, ani ewentualnego (tę sprawę omówię w kolejnym tekście, bo jest w ogóle bardzo ciekawa). I, vice versa, sprawa Doroty „Dody” Rabczewskiej, która swoje poglądy o naćpanych mnichach ujawniła przed kamerą telewizyjną – tam już zapadł wyrok skazujący, bo Sąd stwierdził istnienie zamiaru ewentualnego. Konstytucja nie pomogła – bo nie mogła pomóc!
Przepisy karne wskazują więc na to, że kluczowe są nie odczucia osoby, która uważa się za pokrzywdzoną, ale zamiar sprawcy. Jeśli działa on w celu naruszenia konkretnego dobra chronionego prawem albo narusza je niejako przy okazji, to istnieje bezpośrednia podstawa do rozpoczęcia ścigania takiej osoby. Podobnie działają również przepisy dotyczące karania grzywną za „obrazę sądu” lub naruszenie spokoju i powagi czynności sądowych. Kluczowa jest więc motywacja sprawcy lub to, czy godził się on na to, że wystąpi określony skutek po stronie pokrzywdzonego.
Zgadniecie co będzie teraz? No jasne — wywrócenie wszystkiego do góry nogami i skomplikowanie tematu.
Stosowanie wolności słowa z poczuciem nadmiernej swobody może doprowadzić do naruszenia dóbr osobistych człowieka.7 Czym one są? Prawo nie definiuje ich wprost, określa tylko przykładowe dobra, które podlegają ochronie — zdrowie, wolność, cześć, swoboda sumienia, nazwisko lub pseudonim, wizerunek… Praktyka sądowa zna wiele fascynujących procesów i konstrukcji, które do dóbr osobistych wliczają również kwestie takie jak np. prawo do godnego pochówku. Kiedyś opowiemy sobie o dobrach osobistych — teraz idźmy dalej.
Tutaj (tak samo jest z mobbingiem i dyskryminacją w prawie pracy) na pierwszym miejscu stawia się odczucia poszkodowanego. Subiektywne, a więc, w przeciwieństwie do metodyki prawa karnego, skutek działania sprawcy, a nie to, czego on chciał i na co się godził. To one są pierwotną przyczyną działania poszkodowanego. Dopiero po ich zaistnieniu może on żądać zaniechania działania naruszającego jego prawo, usunięcia jego skutków lub zadośćuczynienia albo zapłaty na cele społeczne.
Oczywiście, badanie sprawy o zadośćuczynienie polega przede wszystkim sprawdzenie materiału źródłowego. Sąd, orzekając w takiej sprawie, musi wcielić się w postać powoda i wywnioskować, czy rzeczywiście słowa sprawcy (czyli, w tym przypadku, pozwanego) mogły go ugodzić tak bardzo, jak twierdzi, że ugodziły. Motywacja sprawcy lub jej brak również jest rozpatrywana, ale jest kwestią wtórną i rzutującą raczej np. na wysokość zadośćuczynienia lub stwierdzenie, że zadośćuczynienie będzie w takiej sprawie niesprawiedliwym wyrokiem niż na to, czy rzeczywiście doszło do naruszenia dóbr osobistych. To, czy do niego doszło jest niezależne od motywacji sprawcy.
Zazwyczaj, jeśli sprawa nie jest ewidentna, są to naprawdę trudne procesy. Wyroki zależą od bardzo wielu wysoce zindywidualizowanych kwestii – w konsekwencji użycie tych samych słów wobec dwóch różnych osób może poskutkować odmiennym wyrokiem wydanym nawet przez tego samego sędziego. Będzie to zależało od kontekstu, całości sytuacji w której strony się znalazły, ich subiektywnego podejścia i stanu emocjonalnego itd.
Oczywiście, powyżej, bardzo skrótowo, opisane zagadnienia to zaledwie wierzchołek góry lodowej. O metodyce badania spraw karnych pisze się całe tomy, a niektórzy prawnicy poświęcają większość swojego życia zawodowego na badanie meandrów spraw o ochronę dóbr osobistych. Nie da się całej tej problematyki kompleksowo opisać we wpisie na blogu. Nie taki był też mój cel. Nie chodzi o wykreowanie wykładu z prawa konstytucyjnego, karnego czy cywilnego a nakreślenie Ci obrazu, który pomoże Ci w przypadku, gdy znów spotkasz się z niewłaściwie użytym argumentem o korzystaniu przez adwersarzy z wolności słowa.
Jak więc działa i jak NIE działa wolność słowa?
Być może to truizm, ale wszystkie ograniczenia wolności słowa, jakie odnajdziemy w polskich przepisach prawa, dotyczą głoszenia poglądów, a nie ich posiadania. Tym samym masz prawo uważać co chcesz i na czyjkolwiek (albo czegokolwiek) temat tylko masz ochotę. Dopóki nie głosisz swoich poglądów publicznie (jeśli jest to zabronione) lub nie krzywdzisz innej osoby i nie masz takiego zamiaru – wszystko jest w porządku. Tutaj jednak zawsze warto zachować margines, bo interpretacje pewnych zachowań bywają dość… nieszablonowe. Za przykład niech posłuży fakt, słusznego nomen omen, bezlitosnego ścigania osób noszących chustę ze swastyką na lewym ramieniu przy jednoczesnej zupełnej neutralności organów państwa dla modnych i powszechnie spotykanych koszulek z ogromnym wizerunkiem Che Guevary wpisanym w komunistyczną gwiazdę jako elementu popkultury. Cóż…
Mechanizm wolności słowa chroni przede wszystkim osoby, które z niej korzystają. Nie zwracałem na to uwagi wcześniej, ale trzeba to jasno powiedzieć – swoboda wypowiedzi jest dla każdego człowieka ZASADĄ. Omawiane przepisy stanową od niej odstępstwa. Jak mawia popularne przysłowie – co nie jest zabronione, to jest dozwolone. To również budzi kontrowersje, bo jakkolwiek wiele osób chciałoby cenzurować wypowiedzi niektórych grup innych osób (np. skrajna lewa strona chciałaby cenzurować skrajną prawicę i vice versa), to musimy mieć świadomość, że cenzura prewencyjna jest bezwzględnie zakazana. Nawet, jeśli dana osoba notorycznie łamie prawo np. poprzez publiczne pochwalanie przemocy wobec osób o innym kolorze skóry, to nie ma możliwości zakazania jej kolejnych wystąpień publicznych. Pokrywa się to z zasadą domniemania niewinności – nie możesz domniemywać, że przy następnym wystąpieniu ta osoba znów złamie prawo.
Po trzecie i ostatnie
Wolność słowa, jak mam nadzieję udało mi się wykazać, nie oznacza bezwzględnej swobody wypowiedzi. Prawodawca wychodzi z założenia, że jeśli ktoś wyrządza komuś szkodę lub krzywdę, działa z zamiarem jej wyrządzenia lub godzi się na to, że może ją wyrządzić i podejmuje określone działanie – to jego zachowanie zasługuje na społeczne potępienie, a nie ochronę prawną. Takiej ochrony, w związku z tym, odmawia, chroniąc tym samym osobę, której te wypowiedzi dotknęły.
Jakie jest Wasze zdanie na temat wolności słowa? Czy jest ona zbyt szeroka? A może przepisów ograniczających swobodę wypowiedzi jest zbyt dużo? Jakie problemy z wolnością słowa Wy napotkaliście w swoim życiu? Piszcie w komentarzach!
BONUS – przepisy karne ograniczające wolność wypowiedzi (z najważniejszych ustaw) :
Prawo karne :
Publiczne nawoływanie do popełnienia przestępstw przeciwko pokojowi, ludzkości oraz przestępstw wojennych lub ich publiczne pochwalanie
Znieważenie narodu lub państwa polskiego
Publiczne znieważenie znaku lub symbolu państwowego
Znieważenie funkcjonariusza lub konstytucyjnego organu
Karalne niezawiadomienie o przestępstwie
Naruszenie tajemnicy postępowania przygotowawczego lub rozprawy
Znęcanie się nad osobą pozbawioną wolności
Publiczne nawoływanie do popełnienia występku lub przestępstwa skarbowego
Rozpowszechnianie treści mogących ułatwić popełnienie przestępstwa o charakterze terrorystycznym
Propagowanie faszyzmu lub innego ustroju totalitarnego
Napaść z powodu ksenofobii, rasizmu lub nietolerancji religijnej
Ujawnianie lub wykorzystanie informacji niejawnych
Ujawnianie informacji w związku z wykonywaną funkcją
Znieważenie przełożonego (wojskowe)
Obowiązek mówienia prawy przez świadków pod rygorem odpowiedzialności karnej
Zaprzeczanie publicznie i wbrew faktom zbrodniom popełnionym przez systemy totalitarne, zarówno w mutacji faszystowskiej, jak komunistycznej
Publiczne przypisywanie Polsce zbrodni popełnionych przez III Rzeszę
Lekceważenie Narodu Polskiego i konstytucyjnych organów
Nawoływanie do przestępstwa, przeciwdziałania przemocą prawu lub pochwalanie przestępstwa
Wprowadzanie w błąd organu państwowego lub instytucji
Wywołanie fałszywego alarmu
Złośliwe niepokojenie drugiego człowieka
Wprowadzenie w błąd co do posiadanych uprawnień
Proponowanie czynu nierządnego z chęci korzyści majątkowe
Naruszenia powagi, spokoju lub porządku czynności sądowych
Mobbing i dyskryminacja pracownicza (wykroczenia przeciwko prawom pracownika)
art. 54 Konstytucji Rzeczpospolitej Polskiej
art. 8 ust 2 Konstytucji Rzeczpospolitej Polskiej
art. 31 ust. 3 Konstytucji Rzeczpospolitej Polskiej
art. 1 §1 Kodeksu Karnego
art. 1 §3 Kodeksu Karnego
art. 9 §1 Kodeksu Karnego
art. 23 Kodeksu Cywilne
Tags: co to jest wolność słowa, jak działa, jak nie działa, konstytucja, prawo, prawo cywilne, prawo karne, przepisy, wolność słowa

References: art. 54

art. 8

art. 31

art. 1

art. 1

art. 9

art. 23