Source: http://olgierd.bblog.pl/wpis,ks;twardowski;jozef;mackiewicz;-;wspolna;sprawa,3774.html
Timestamp: 2017-11-24 05:17:03+00:00

Document:
Ks. Twardowski, Józef Mackiewicz - wspólna sprawa? | Lege Artis w Bblog.pl
Ks. Twardowski, Józef Mackiewicz - wspólna sprawa?
Dzisiejsze wydanie "Rzepy" przynosi dwa ciekawe teksty poświęcone sporom o dorobek twóch wybitnych twórców: Aleksandra Iwanowska, spadkobierczyni ustaniowiona w testamencie przez ks. Twardowskiego, grozi sądami dziecięcym zespołom muzycznym śpiewającym jego poezję, a Nina Karsov-Szechter skutecznie izoluje czytelników od książek Józefa Mackiewicza. (Zabawne, że obu tekstów nie udało mi się znaleźć w internetowym archiwum "Rz", jednak o sprawie ks. Twardowskiego obficie pisze Gazeta Wyborcza - łącznie chyba 4 teksty - zaś o tekście Grzegorza Eberhardta "Wszyscy wrogowie Józefa Mackiewicza" nie sposób znaleźć choćby ćwierć słowa.)
Sprawa schedy po ks. Twardowskim jest prosta od strony prawnej i niezwykle zagmatwana moralnie. Aleksandra Iwanowska, wieloletnia redaktorka i znajoma poety została przezeń ustanowiona jedyną spadkobierczynią praw do wierszy. Niestety, z prawa tego korzysta w sposób co najmniej niejednoznaczny; a w zasadzie całkowicie normalnie: najprawdopodobniej zwietrzyła grubszą kasę i dlatego walczy o swoje na ostro.
Dlatego wezwania abp Życińskiego - jakkolwiek piękne moralnie ("Żądanie pieniędzy za wykonywanie utworów ks. Jana jest głęboko niemoralne i ubliża jego pamięci (...) Czy ktokolwiek może zawłaszczyć dorobek poetycki księdza, który stał się naszą narodową własnością?") - wydaje się być pozbawione podstawowego waloru: podbudowy prawnej.
Sęk w tym, że autorskie prawa majątkowe podlegają dziedziczeniu bez względu na to jak głęboki, ponadczasowy i humanitarny przekaz niosą utwory. Nie ma na to wpływu ani osoba autora (pomimo braku problemu dóbr martwej ręki): ks. Twardowski mógł zadysponować prawami do wierszy w taki lub inny sposób. Nie znam wprawdzie sytuacji rodzinnej ks. Twardowskiego, nie wiem zatem na ile w przypadku braku testamentu miałby zastosowanie art. 932 par. 1 lub art. 934 kc (dziedziczenie przez rodzeństwo bądź zstępnych rodzeństwa), jednak wobec istnienia aktu ostatniej woli dyskusja ta jest bezprzedmiotowa.
Równie dramatycznie wyglądają spory o prawa do twórczości Józefa Mackiewicza. Rzecz w tym, że - jak pisze G. Eberhardt - umierający poza granicami kraju pisarz nie mógł sporządzić testamentu w formie przewidzianej prawem, lecz ostatnią wolę wyraził w liście, który przez kuriera dotarł w 1982 r. do mieszkającej w Warszawie Haliny Mackiewicz, córki pisarza.
Zgodnie z rozporządzeniem to córce miały przysługiwać prawa do książek na terytorium Polski (na Zachodzie miały one przysługiwać żonie pisarza, która znów przekazała je szefowej wydawnictwa "Kontra", Ninie Karsov-Szechter (stryjence Adama Michnika). Całość problemu jest dość szczegółowo opisana na tej stronie).
Halina Mackiewicz swój list z 1982 r. pokazała kilku przyjaciołom, aby następnie - pamiętajmy, że mówimy o czasach stanu wojennego i o córce pisarza, który był wyklęty przez władze PRL (i chyba nadal jest wyklęty przez część elit) - zniszczyć go. Taka była obawa przed skutkami dostania się papieru w ręce komunistycznej bezpieki. Trzy lata później Józef Mackiewicz zmarł, pół roku później zmarła jego żona - co skwapliwie wykorzystała Karsov-Szechter, ogłaszając się właścicielką całości praw do twórczości Mackiewicza.
Gdyby jeszcze chodziło o pieniądze... Niestety, sposób w jaki Karsov-Szechter korzysta z praw do schedy artystycznej po Mackiewiczu wskazuje, iż jej zamiarem jest radykalne ograniczenie dostępu do twórczości Mackiewicza. Dowodzić tego może choćby fakt, iż nieliczne wydania opatrzone są jej komentarzami "tłumaczącymi" o co naprawdę miało chodzić pisarzowi.
Sprawa spadku po Józefie Mackiewiczu trafiła do sądu, który - opierając się oczywiście na czysto formalistycznym podejściu do problemu (im dłużej do Państwa piszę tym bardziej mierzi mnie to prawnicze szczególarstwo!) - uznał wyłączne prawa Niny Karsov-Szechter do całości twórczości Mackiewicza. Tak jakby nigdy nie istniał list pisarza do córki (oczywiście, w przekonaniu sądu list nie istniał - bo nie można go przedstawić jako dowód w rozumieniu kpc).
Smutny to przypadek kiedy spór o prawa do twórczości artysty kończy się faktycznym ocenzurowaniem jego dziedzictwa.
Bez względu na to czy uznamy Józefa Mackiewicza za pisarza wybitnego czy kiepskiego, czy jego postawa w czasie wojny wyda się nam właściwa czy też przyjmiemy, że w sprawie Katynia nie zachował niezbędnego dystansu, polski czytelnik powinien mieć prawo i możliwość zapoznania się z jego książkami.
Z drugiej strony jestem zdania, że w takich sprawach sądy także powinny częściej sięgać do art. 8 kc, który pozwala zakwalifikować pozornie zgodne z prawem działanie osoby uprawnionej jako nadużycie prawa podmiotowego. Ślepe trzymanie się litery prawa - moje słowa mogą zabrzmieć jak herezja w ustach prawnika, ale proszę się nad tym głębiej zastanowić - może bowiem przynieść skutki równie szkodliwe jak jawne i bezwstydne prawa tego pogwałcenie.
Tagi prawo,	cenzura,	artyści
NSA o doradcach prawnych wszechpolacy.pl
2007-04-05 00:11:02 | *.*.*.* | chakier
Re: Ks. Twardowski, Józef Mackiewicz - wspólna sprawa? [2]
Ciekaw jestem ile czasu jeszcze pociągnie cywilizacja zachodu... skomentuj
2007-04-05 01:19:25 | 91.94.130.* | krzysiu
Wkradł ci się błąd nie art. 8 kc, ale art. 5 kc. Zresztą nawet, jeżeli przyjmiemy, że
można to zrobić to osoba publikująca te dzieła będzie podejmowała straszne ryzyko bo
ponosi ona również odpowiedzialność prawnokarną. Nie można niestety dochodzić
stwierdzenia nadużycia praw podmiotowych w trybie art. 189 kpc. Może czas zmienić
ustawę- przydałaby się licencja ustawowa. skomentuj
2007-04-05 09:08:28 | *.*.*.* | olgierd
=> krzysiu: Mnie chodzi chyba bardziej o odwagę w orzekaniu, kiedy np. brak
dokumentu, który zgodnie ze słowami świadków istniał i miał konkretną treść.
Ale fakt, że znów - jako bajduła - mogę sobie pozwolić na takie ple-ple w takich
felietonikach, bo już nad pismem procesowym chyba bym się dwa razy zastanowił.
Chociaż jak rozumiem dokument ISTNIAŁ, problem jest tylko w tym, że sąd go nie widzi.
Testament jest zatem ważny.
Co do art. 5 kc - powiedziałbym, że to wpływ nowego komputera ;-) ale fakt, zagrałem
z pamięci, nie chciało mi się sięgać po kodeks. Mea culpa.
Z licencją ustawową byłby nawet niezły pomysł. A najgorsze cholerstwo to ten
piekielnie długi okres ochronny. Przecież Mackiewicz dołączy do Mickiewicza dopiero w
2055 roku!
=> chakier: a to już chyba Feliks Konieczny, nie Józef Mackiewicz ;-) skomentuj
2007-05-07 18:21:27 | 62.188.31.* | Michał Bąkowski
Re: Ks. Twardowski, Józef Mackiewicz - wspólna sprawa? [7]
"Dowodzić tego może choćby fakt, iż nieliczne wydania opatrzone są jej komentarzami
"tłumaczącymi" o co naprawdę miało chodzić pisarzowi."
Czy byłby Pan tak łaskaw i wskazał mi gdzie dokładnie tego rodzaju komentarze zostały
zamieszczone? Wydaje mi się, że przeczytałem wszystko, co napisał Józef Mackiewicz i
nigdzie nie znalazłem żadnego komentarza tłumaczącego, o co naprawdę miało mu
Będę dozgonnie wdzięczny, jeśli podzieli się Pan swą wiedzą na ten temat. skomentuj
2007-05-08 15:23:12 | *.*.*.* | olgierd
A to ciekawe, bo akurat posłużyłem się materiałami prasowymi, skądinąd przytaczanymi
Czyżby się redakcje omyliły? skomentuj
2007-05-11 16:38:07 | 195.82.100.* | Michal Bakowski
Czy moze je Pan przytoczyc? skomentuj
2007-05-13 18:28:15 | 62.188.31.* | MIchał Bąkowski
Drogi Panie, wygląda na to, że nie może Pan przytoczyć źródeł. W takim razie
wypadałoby chyba odwołać swoje raczej bezpodstawne oskarżenia, nie wydaje się Panu?
Jest tyle artykułów na temat tej sprawy, żeby nie wypada już doprawdy chować się za
ignorancją. Opiera się Pan na wypowiedziach ludzi, którzy są stroną w sprawie, czy
nie mąci to Pańskiego "prawniczego sumienia"?
Faktem jest, że książki Mackiewicza są do nabycia, ale nie ma na nie popytu. Faktem
jest także, że powinowactwo z Adamem Michnikiem jest tu całkowicie pozbawione
znaczenia. Czy nie zauważył Pan w swym zaślepieniu, że Michnik jest komunistą, a
Nina Karsov antykomunistką? Mój Boże, nic dziwnego, to przecież taki drobiazg... skomentuj
2007-05-14 14:22:44 | *.*.*.* | olgierd
Aha, to blogasek o prawie, nie o literaturze. Jak szukam o literaturze to sięgam np.
tu: http://lysakowski.wordpress.com/2006/10/01/krew-z-krwi-i-kosc-z-kosci/ skomentuj
2007-05-14 21:50:14 | 62.188.31.* | Michał Bąkowski
Aha! Czyli jak o prawie, to można łżeć? Gratulacje. Takie to i prawo, co robić.
Innymi słowy, kiedy mowa o prawie to wolno opierać się na bełkocie takim, jak
"powinowactwo z krwi i kości"? Bo tak jest wedle tego jakiegoś Łysakowskiego.
Jeszcze raz gratuluję. Logika Pańskiego stanowiska jest taka, że wolno mówić
cokolwiek się chce, bo to w końcu tylko blogasek, nie? Łehej! bełkoczmy sobie raźno,
jeden o prawie, a drugi o literaturze, zawsze możemy się schować za naszą wzajemną
ignorancją. Hej, płyńmy sobie z prądem!
Zapomina Pan, że warto płynąć tylko pod prąd - do źródeł. Z prądem płyną śmiecie.
Uszanowanie skomentuj
2007-05-15 10:50:14 | *.*.*.* | olgierd
No i dlaczego Pan mnie nie zrozumiał? Odniosłem się do tekstu Łysakowskiego celowo,
wskazując na jeden z komentarzy identycznych z tym, który jest u mnie (o Michniku i
Karsov). Chodzi mi o to, że jeśli na każdą wzmiankę o Mackiewiczu i Karsov reaguje
się takim samym tekstem to trudno być traktowanym poważnie - prawda? skomentuj
2007-05-16 01:26:17 | 62.188.31.* | Michał Bąkowski
Jeżeli ktoś mówi na biały sufit, że jest czarny, to trudno zwracać mu uwagę, że się
myli, za każdym razem inaczej.
Albo Pańskie słowa mają sens i wtedy można go rzeczowo i spokojnie wykazać, albo go
nie mają i wtedy trzeba się chować za głupstwami, zmieniać temat, byle tylko uniknąć
przyznania, że nie ma Pan pojęcia, o czym mówi.
Składam uszanowanie skomentuj
2008-10-03 13:54:01 | 149.156.233.* | Nomancjusz
Re: Ks. Twardowski, Józef Mackiewicz - wspólna sprawa? [1]
Autor bloga pisze: "Niestety, sposób w jaki Karsov-Szechter korzysta z praw do schedy
artystycznej po Mackiewiczu wskazuje, iż jej zamiarem jest radykalne ograniczenie
dostępu do twórczości Mackiewicza".
Kolejna osoba która powiela bzdury dotyczące rzekomego blokowania perzez Karsov
książek JM. Autorowi wpisu radzę zajrzeć na stronę dowolnej księgarni internetowej i
wklepać słowa "Józef Mackiewicz" - od razu "wyskoczy " kilka lub kilkanaście pozycji.
To jest "radykalne ograniczenie" ??? skomentuj
2008-10-03 14:22:06 | *.*.*.* | olgierd
Hmm, tutaj
http://pl.wikipedia.org/wiki/J%C3%B3zef_Mackiewicz#Tw.C3.B3rczo.C5.9B.C4.87
widzę prawie 20 pozycji, tymczasem lista sklepu Merlin
http://merlin.pl/jozef-mackiewicz/browse/search.html;jsessionid=181F7082A610F62F9F64D
6B013C7DDD8.LB2?offer=O&sort=tytul&phrase=j%F3zef+mackiewicz
przynosi ich coś kole połowy.
Temat jest opisany na Wikipedii i nie tylko:
http://pl.wikipedia.org/wiki/J%C3%B3zef_Mackiewicz#Konflikt_o_prawa skomentuj
2008-12-10 21:56:56 | 142.213.7.* | Sonia Belle
Re: Ks. Twardowski, Józef Mackiewicz - wspólna sprawa? [0]
W tekscie sa dwa dziwne zdania, ktore pozostaja bez wytlumaczenia. "Sposób w jaki
Karsov-Szechter korzysta z praw do schedy artystycznej po Mackiewiczu wskazuje, iż
jej zamiarem jest radykalne ograniczenie dostępu do twórczości Mackiewicza."
Osobiscie, uwazam ze nie ma podstaw do takiego oskarzenia. Wydawca, ktory "ogranicza
dostep do tworczosci" bylby fenomenem naprawde niezwyklym. Wypadalo by go lepiej
wytlumaczyc. Pisanie, ze "Dowodzić tego może choćby fakt, iż nieliczne wydania
opatrzone są jej komentarzami "tłumaczącymi" o co naprawdę miało chodzić pisarzowi"
sprawy nie wyjasnia. To ostatnie zdanie odnosi sie z pewnoscia do notatki, ktora
opatrzone sa wszystkie ksiazki Mackiewicza, twierdzace (zgodnie z prawda) ze
Mackiewicz nigdy nie chcial by jego ksiazki byly wydawane LEGALNIE w PRL-u. Problem
polega na tym, ze zdaniem Niny Karsov, PRL ciagle istnieje. skomentuj

References: art. 932
 art. 934
 art. 8
 art. 8
 art. 5
 art. 189
 art. 5