Source: http://prawo.gazetaprawna.pl/artykuly/702732,mandat-przyjety-na-drodze-juz-nie-bedzie-wyrokiem-nie-do-podwazenia.html
Timestamp: 2018-07-17 15:40:20+00:00

Document:
Mandat przyjęty na drodze już nie będzie wyrokiem nie do podważenia - Prawo i wymiar sprawiedliwości - GazetaPrawna.pl - wiadomości, notowania, kursy, praca, emerytury, podatki -
gazetaprawna.plPrawoMandat przyjęty na drodze już nie będzie wyrokiem nie do podważenia
autor: Piotr Szymaniak09.05.2013, 07:03; Aktualizacja: 09.05.2013, 08:09
Mandaty będą do podważeniaźródło: DGP
Kierowca, który nie popełnił wykroczenia, a został ukarany mandatem, będzie mógł w ciągu siedmiu dni złożyć wniosek o jego uchylenie. Wtedy sprawą zajmie się sąd. Zmiany przewiduje rządowy projekt nowelizacji kodeksu postępowania w sprawach o wykroczenia.
Na taką wiadomość od lat czekają tysiące kierowców, bo w obecnym stanie prawnym nie ma praktycznie możliwości podważenia przyjętego na drodze mandatu. Jest to możliwe tylko w sytuacji, w której policjant wypisałby go za coś, co w ogóle nie stanowi wykroczenia. A to zdarza się incydentalnie. Jeśli już, to najczęściej na niekorzyść sprawcy. Chodzi o przypadki, gdy sąd dochodzi do wniosku, że skutki kolizji są większe, niż pierwotnie to oceniono, i obrażenia poszkodowanego kwalifikują sprawcę do odpowiedzialności karnej. Sąd anuluje więc mandat za wykroczenie, by ukarać kierowcę za przestępstwo.
Nowe przepisy to nadzieja dla niesłusznie ukaranych. W ubiegłym roku hitem internetu był film, na którym autobus urywa drzwi maserati podczas nagrywania programu telewizyjnego dla stacji TVN Turbo. Choć wina ewidentnie leżała po stronie telewizyjnych gwiazd, to przybyła na miejsce policja wystawiała mandat kierowcy autobusu. Ten go przyjął i... nic już nie może zrobić. Takich sytuacji, w których prowadzący pojazd nie jest pewny, czy zawinił, czy nie, ale w stresie, na wszelki wypadek na mandat się zgadza, jest wiele. To się kłóci z generalną zasadą, że za wykroczenia odpowiada sprawca czynu, na co zwracał uwagę w swoich wyrokach Trybunał Konstytucyjny.
– W zdenerwowaniu bardzo łatwo źle ocenić sytuację i ulec sugestii policjanta. Potem, gdy kierowca analizuje sprawę na spokojnie, doczyta w kodeksie drogowym i dojdzie do wniosku, że niepotrzebnie przyjmował mandat – jest już za późno. Dlatego uważam, że możliwość podważenia kary w takich przypadkach jest jak najbardziej potrzebna – komentuje prof. Ryszard Stefański z Uczelni Łazarskiego, prawnik specjalizujący się w prawie drogowym.
Zmianom przyklaskuje także policja, choć wiadomo, że z punktu widzenia służb postępowanie mandatowe jest mniej angażujące od tradycyjnego postępowania sądowego.
– Będzie to powiększenie kontroli sądowej nad rozstrzygnięciami wydawanymi przez organy niesądowe. Ale dlaczego nie? Oprócz oczywistej korzyści dla obywatela może to się przyczynić do podniesienia jakości pracy policji – ocenia Mariusz Wasiak z biura ruchu drogowego Komendy Głównej Policji.
Kierowca będzie mógł się odwołać
W obecnym stanie prawnym policjant jest wyrocznią, a mandat to cyrograf. Przyjęcie go oznacza przyznanie się do winy i prawo nie przewiduje praktycznie możliwości odwołania. Zgodnie z art. 101 par. 1 kodeksu postępowania w sprawach o wykroczenia (t.j. Dz.U. z 2013 r., poz. 395 – dalej: k.p.w.) prawomocny mandat karny podlega uchyleniu tylko wtedy, gdy grzywnę nałożono za czyn niebędący czynem zabronionym jako wykroczenie – przykładowo, gdyby policjant ukarał kierowcę za brak apteczki, której kodeks drogowy wcale nie wymaga.
Jednak gdy policjant się ewidentnie pomyli, np. przypisując winę nie temu uczestnikowi kolizji, nic się nie da zrobić. Tak samo jeśli podstawę ukarania stanowić będzie czyn określony w innym niż wskazany przepisie prawa materialnego, ale też określony w kodeksie wykroczeń. Mandat staje się prawomocny z chwilą jego przyjęcia.
Problem dotyczy wielu kierowców, którzy w stresie podejmują decyzję o przyjęciu mandatu, a analizując sytuację na chłodno, dochodzą później do wniosku, że byli niewinni.
– Prowadzimy chociażby sprawę pani, która przyjęła mandat, ponieważ drugi kierowca zeznał, że zajechała mu drogę. Kobieta była tak zdenerwowana, że zapomniała o tym, że miała włączony rejestrator samochodowy. Gdy w domu obejrzała film ze zdarzenia, była już pewna, że winę ponosi inny kierowca, który ją pomówił – przytacza Tadeusz Kotulski, radca prawny, partner z kancelarii KKP Kotulski Köhler Przybysz w Katowicach.
Na problem już w 2009 r. zwracał uwagę Janusz Kochanowski, ówczesny rzecznik praw obywatelskich.
„Przyjęcie mandatu karnego przez sprawcę wykroczenia schwytanego na gorącym uczynku lub bezpośrednio po popełnieniu wykroczenia następuje zazwyczaj w okolicznościach, w których sprawca taki – osoba co najwyżej przeciętnie orientująca się co do konsekwencji swojego zachowania – w zetknięciu z reprezentującym przymus państwowy, z założenia fachowo przygotowanym funkcjonariuszem policji (lub innego organu) działa w warunkach stresu, który w połączeniu z brakiem rozeznania w przepisach prawa powoduje nie zawsze w pełni świadome przyjęcie mandatu karnego” – pisał rzecznik praw obywatelskich w wystąpieniu do ministra sprawiedliwości.
Niewinny się odwoła
W skargach kierowanych do RPO kierowcy podnosili, że przyjmując mandat, ulegli naciskom funkcjonariusza, tłumaczącego w sposób nie do końca zrozumiały, że wina danej osoby jest oczywista, a w razie skierowania sprawy do sądu poniesie ona surowsze konsekwencje (chociażby poprzez obciążenie kosztami postępowania) i będzie narażona na dodatkowe niedogodności (np. stawiennictwo w sądzie).
Z punktu widzenia służb zgoda na przyjęcie mandatu i zakończenie w ten sposób postępowania jest o wiele wygodniejsza: nie ma potrzeby prowadzenia dalszych działań, takich jak czynności wyjaśniające, przygotowanie wniosku o ukaranie i popieranie go przed sądem. Stąd zdaniem RPO wynika pokusa nakłaniania domniemanych sprawców wykroczeń do przyjęcia mandatu karnego.
– Zamknięcie drogi odwoławczej w postępowaniu mandatowym wynika z jego odrębności – na podstawie art. 2 k.p.w. należy uznać, że orzekanie przez sąd odbywa się wyłącznie w trybach zwykłym, przyspieszonym i nakazowym. Postępowanie mandatowe zgodnie z tymi przepisami nie polega na orzekaniu, a co za tym idzie – nie mogą mieć do niego zastosowania przepisy dotyczące środków odwoławczych – mówi Tadeusz Kotulski.
Przekonuje jednak, że skoro mandat stanowi dla ukaranego dolegliwość i oznacza nałożenie kary, to ustawodawca powinien dążyć do zmiany rozwiązań w takim kierunku, aby nawet prawomocny mandat nie zamykał drogi odwoławczej.
– Chodzi o realizację naczelnej zasady wyrażonej w art. 78 konstytucji, a mianowicie zasady dwuinstancyjności postępowania – akcentuje prawnik.
Po sugestiach ze strony RPO, a także uwzględnieniu orzecznictwa Trybunału Konstytucyjnego poszerzeniem katalogu przypadków, w których można uchylić mandat, zajęła się Komisja Kodyfikacyjna Prawa Karnego. W rezultacie wypracowano nowe brzmienie art. 101 par. 1 k.p.w., które znalazło się w rządowym projekcie ustawy o zmianie ustawy – Kodeks postępowania karnego, ustawy – Kodeks karny i niektórych innych ustaw (druk sejmowy nr 870). Nowelizacja przewiduje, że osoby, które nie były sprawcami wykroczenia, będą miały możliwość złożenia w ciągu siedmiu dni wniosku o uchylenie mandatu. Będzie także można wzruszyć mandat wystawiony osobie, która co do zasady nie ponosi odpowiedzialności za wykrocznie (nieletni, niepoczytalny etc.).
Jak przyznaje Mariusz Wasiak z Komendy Głównej Policji, czasem zdarza się też wystawianie mandatu na kwotę niezgodną z taryfikatorem. Także w tym przypadku przepisy będą pozwalały na uchylenie mandatu. Z tym, że będzie można anulować tylko różnicę pomiędzy kwotą wypisaną na mandacie a stawką, którą za dane wykroczenie przewiduje taryfikator.
Nielegalny przepis
Nowelizacja art. 101 k.p.w. rozwiązuje jednak tylko część problemów. Nadal bowiem nie będzie możliwości wzruszenia mandatu wydanego na podstawie przepisu, który okazał się niezgodny z ustawą zasadniczą. Konstytucja w art. 190 ust. 4 stanowi, że „orzeczenie Trybunału Konstytucyjnego o niezgodności z konstytucją, umową międzynarodową lub z ustawą aktu normatywnego, na podstawie którego zostało wydane prawomocne orzeczenie sądowe, ostateczna decyzja administracyjna lub rozstrzygnięcie w innych sprawach, stanowi podstawę do wznowienia postępowania, uchylenia decyzji lub innego rozstrzygnięcia na zasadach i w trybie określonych w przepisach właściwych dla danego postępowania”. I zdaniem prawników postępowanie mandatowe mieści się w zakresie „rozstrzygnięcia w innych sprawach”, o którym mówi ten przepis.
Tymczasem w kodeksie postępowania w sprawach o wykroczenie brakuje przepisów, które przewidywałyby taką drogę w odniesieniu do postępowania mandatowego. Taka możliwość istnieje tylko w stosunku do orzeczeń sądowych. Konsekwencje tego stanu rzeczy doskonale obrazuje sytuacja, która miała miejsce po wyroku TK z marca 2007 r. (sygn. akt U1/07). Wówczas sędziowie orzekli o niezgodności z prawem przepisów, na podstawie których straże gminne (miejskie) prowadziły postępowania w sprawach o wykroczenia polegających na przekroczeniu dozwolonej prędkości. W rezultacie sytuacja kierowców, którzy byli ukarani przez organ niemający wówczas do tego uprawnień, zależała od tego, czy przyjęli mandat karny, czy nie. Ci, którzy tego nie zrobili i zostali skazani na podstawie orzeczenia sądu, po wyroku TK mieli możliwość wznowienia postępowania. Kierowcy, którzy zgodzili się na przyjęcie mandatu, z takiej możliwości skorzystać nie mogli.
Dlatego zdaniem RPO brak możliwości wznowienia postępowania mandatowego w powyższej sytuacji nasuwa wątpliwości co do zgodności obowiązującej regulacji z art. 190 ust. 4 konstytucji. Podobnie uważa dr Ryszard Piotrowski, konstytucjonalista z Uniwersytetu Warszawskiego.
– Stan prawny, który nie przewiduje wznowienia postępowania mandatowego w tym przypadku, jest moim zdaniem niezgodny z konstytucją – wskazuje prawnik.
RPO już od kilku lat domaga się od ministra sprawiedliwości zmiany przepisów.
– Wobec tego, że dotychczasowe działania nie przyniosły spodziewanych rezultatów, rzecznik analizuje tę sprawę pod kątem ewentualnego złożenia wniosku do Trybunału Konstytucyjnego. Decyzja powinna zapaść w ciągu najbliższych kilku tygodni – informuje Dariusz Zbroja, z-ca dyrektora zespołu prawa karnego RPO.
Budżet v. konstytucja
Jeśli RPO zdecyduje się skierować wniosek do trybunału, a sędziowie podzielą jego argumentację, skutki mogą być dalekosiężne. Zwłaszcza jeśli weźmiemy pod uwagę, że niedawno do sądu konstytucyjnego trafił wniosek prokuratora generalnego o zbadanie zgodności z konstytucją art. 96 par. 3 kodeksu wykroczeń, który to przepis pozwala karać właścicieli lub posiadaczy pojazdów za niewskazanie kierującego. Jest on często stosowany nie tylko przez policję, ale szczególnie przez straże miejskie i Inspekcję Transportu Drogowego. Jeśli przepis okazałby się niekonstytucyjny, a kierowcy mogliby na tej podstawie żądać anulowania mandatów, to budżet państwa i samorządy musiałyby zwracać miliony złotych pobranych kar.
Jednak rozstrzygnięcie TK o niekonstytucyjności przepisu, na podstawie którego służby wystawiały mandaty, wcale nie musi otwierać drogi do odzyskania zapłaconych grzywien.
– Mieliśmy już w historii przypadki, że trybunał orzekł niekonstytucyjność jednego z przepisów podatkowych, jednocześnie zastrzegając, że zwrot podatków nie przysługuje. Bo sędziowie, rozpatrując dane zagadnienie, biorą pod uwagę skutki swoich orzeczeń – zaznacza dr Ryszard Piotrowski.
Wskazuje, że trybunał może się na ten temat wypowiedzieć zarówno w sentencji wyroku, jak i uzasadnieniu. Może też wydać postanowienie sygnalizacyjne wskazujące ustawodawcy celowość rozwiązania konkretnej kwestii.
– Moim zdaniem takie wskazanie będzie nieodzowne, bo ten wyrok TK będzie wymagał działania ze strony ustawodawcy. W moim przekonaniu ewentualne orzeczenie trybunału w tej sprawie nie może nie wywoływać żadnych skutków wobec wcześniejszych postępowań mandatowych. Taka jest też intencja ustrojodawcy – dodaje ekspert.
Dr Piotrowski przekonuje też, że wyeliminowanie stanu niekonstytucyjności nie może być uzależnione wyłącznie od tego, jakie są przewidywania odnośnie konsekwencji budżetowych. To jest istotne, by ustawodawca zrozumiał, że powinien z wielką ostrożnością i umiejętnością stanowić przepisy prawa.
Tagi:prawo drogowe, wymiar sprawiedliwości, transport, motoryzacja
Straż miejska to mało. Pieniądze z mandatów idą na prywatnych ochroniarzy
komunista za 2300(2013-05-12 20:39) Zgłoś naruszenie 31
a to ci checa dpiero po 20 latach dojrzeli ,że komuchy miały kodeksy łupiące kierowców
kamlot(2013-05-09 10:36) Zgłoś naruszenie 01
"Choć wina ewidentnie leżała po stronie telewizyjnych gwiazd", to znaczy, że kierowca autobusy popełnił czyn, który nie stanowi wykroczenia, zatem nawet na gruncie aktualnie obowiązujących przepisów mógł złożyć wniosek o uchylenie mandatu. Tzw. dziennikarskie wyolbrzymianie problemu z uwagi na nieznajomość prawa, która w szczególności objawia się u osób je tworzących.
Reszka(2013-05-09 15:40) Zgłoś naruszenie 00
Tylko po co dostawać mandaty, skoro można sobie zainstalować YANOSIKA i jeździć bez stresu.
FS(2013-06-03 21:10) Zgłoś naruszenie 00
Witam. Ja mam taki problem: jechalem z dziewczyna poza miastem i zobaczylismy parkujacy radiowoz przy znaku 60. Dziewczyna spojrzala na locznik ( mialem okolo 90 bo mam cabrio i z otwartym dachem bez windschota wiecej to juz nie przyjemnosc bo strasznie wieje)powiedziala zebym zwolnil, no i zwolnilem. Od mometu jak zwolnilem jechalem caly czas 60-70 i rozmawialismy z dziewczyna wlacnie o predkosci, ze tam znak postawili i teraz tam policja czesto staje. Po jakims czasie zauwazylem w listerku, ze z daleka nadjezdza policja na sygnale wiec zatrzymalem sie na poboczu a oni jak dojechali to zatrzymali sie za mna. Wczesniej ich nie widzialem a jechalem wolno, wiec musieli byc bardzo daleko. Pan podszedl i pokazuje, ze na radarze jest 114 i ze to pomiar odjazdowy czy jakos tak wiec niby moja. Wczesniej zaraz przed policja wyprzedzil mnie jakis przedstawiciel handlowy, ktory jechal bardzo szybko. No i zanim mnie zatrzymali to przejechalem kilka ladnych kilometrow spacerowym tempem bo droga koepska i z otwartym dachem jechalosmy wiec mieli czas zeby kogos innego zmierzyc. Pan jedynie powiedzial ze mnie zmierzyli jak odjezdzalem i to caly dowod... 400zl 10pk... Bylem w szoku, bo gdybym mial zamkniety dach i nie rozmawial z dziewczyna o predkosci to moze bym pewnosci nie mial, ale razem z dziewczyna patrzylismy na licznik a dziewczyna przed tym jak zwolnilem widziala czerwona kreske od predkosciomierza, ktora widac tylko do 90 z fotela pasazera, wiec nawet jakby zmierzyli przed ograniczeniem to by nie bylo 114... Odmowilem przyjecia mamdatu, bo czuje sie oszukany. Policjant mi proponowal zebym od razu pojechal z nim na komende zeznania zlozyc jak mam czas, ale wolalem zaczerpnac jakiejs informacji jak to zalatwic?! Co radzicie? Isc na komende zlozyc zeznania zanim zadzwonia, bo podobno czasami w ogole nie dzwonia...
zgred(2013-05-10 09:02) Zgłoś naruszenie 00
No chyba, że każdy Sąd otrzyma kilka etatów administracyjnych i orzeczniczych. A to OK.
kamlot(2013-05-10 08:58) Zgłoś naruszenie 00
Od problemów związnych z interpretacją przepisów dotyczących uchylenia mandatu.
Jak policja na podstawie zdjęcia z fotoradaru ma ustalić okoliczności niezbędne do wymierzenia kary? Co do zasady, w każdym przypadku osoba podejrzana o popełnienie wykroczenia powinna zostać przesłuchana, - co obecnie jest pomijane, z uwagi na autmatyzację procesu nakładania kar na podstawie zdjęć. Wysokość kary ma być zależna od wartości samochodu jakim kierował sprawca, chyba raczej nie.
kurak(2013-05-10 08:20) Zgłoś naruszenie 00
Ważniejszą od czego?
kamlot(2013-05-10 08:04) Zgłoś naruszenie 00
Ważniejszą kwestią jest kierowanie przez oskarżycieli publicznych wniosków o ukranie zawierających braki formalne w postaci braku danych o miejscu zatrudnienia obwinionego oraz jego warunkach materialnych, rodzinnych i osobistych, które są konieczne przy określaniu wysokości kary.
RP(2013-05-09 23:40) Zgłoś naruszenie 01
Co za bzdury , zawsze tak było.
kaspe(2013-05-09 21:49) Zgłoś naruszenie 00
W takim razie najlepsza opcja to zainstalowanie kilku kamerek w samochodzie, pokazujących licznik, i otoczenie samochodu.
kamlot(2013-05-09 15:18) Zgłoś naruszenie 00
To ja już nic nie rozumiem. Jeżeli mój pogląd jest zbieżny z poglądem doktryny, to znaczy, że jest on odosobniony?
weq(2013-05-09 08:43) Zgłoś naruszenie 00
kolejne dziesiątki czy setki tysięcy spraw do sądów, ale jaki to problem tam i tak nic nie robią.
kurak(2013-05-09 15:02) Zgłoś naruszenie 00
"to znaczy, że nie mogę wnosić o jego uchylenie?"
Możesz wnosić o co tylko chcesz, miej jednak świadomość, że Twój sposób rozumienia tego przepisu pozostaje odosobniony, a nie powszechny, czego najlepszym dowodem jest chociażby treść artykułu pod którym zamieszczasz komentarz, obrażając Bogu ducha winnego autora. Innym dowodem jest niezrozumiale zacietrzewienie, które nakazało Ci zamieścić w tej sprawie aż 3 następujące po sobie komentarze. Z tego miejsca pozdrawiam tajemniczych A.S. i T.G.
kamlot(2013-05-09 14:11) Zgłoś naruszenie 00
Tak dla rozwiania wątpliwości, cytaty z doktryny:
I. "...powodem uchylenia mandatu może też być stwierdzenie, że mandat zastosowano wobec osoby, która w ogóle nie jest sprawcą czynu, choć czyn ów miał miejsce i jest zabroniony jako wykroczenie. Nie można bowiem osoby, której dane figurują jako dane ukaranego, uznać w takim wypadku za sprawcę czynu będącego wykroczeniem. Po takim uchyleniu możliwe jest podjęcie ścigania rzeczywistego sprawcy danego wykroczenia, tyle że już na zasadach ogólnych, a nie w trybie mandatowym." (aut. T.G.)
II. "Wbrew temu w praktyce, a nawet w literaturze zgłaszano wątpliwości, czy decyzji o uchyleniu mandatu karnego nie należy podejmować także wtedy, gdy z jakichś powodów sprawca wykroczenia nie ponosi odpowiedzialności prawnej, np. z uwagi na to, że w czynie brak znamion wykroczenia. Obecne brzmienie art. 101 § 1 zdanie pierwsze miało w zamyśle ustawodawcy zlikwidować powyższe wątpliwości, właśnie przez określenie, że chodzi o czyn, który nie jest zabroniony jako wykroczenie, ale może być zabroniony przez przepisy innych ustaw oraz oczywiście nie podlegać żadnym zakazom. Pomimo tego, budzi on nadal wątpliwości praktyki." (aut. A.S.)
Podsumowując, w myśl za T.G. zasadne byłoby jednak raczej rozważenie poszerzającej wykładni art. 101 kw oraz de lege ferenda poszerzenia podstaw do uchylenia prawomocnego mandatu karnego.
kamlot(2013-05-09 13:52) Zgłoś naruszenie 00
Kolejny przykład, z życia wzięty.
Policjant wystawia mandat za spożywanie alkoholu na ulicy (podstawa Ustawa o wychowaniu w trzeźwości ...zabrania sie spożywania alkoholu na ulicach, placach i parkach) ja przyjmuję ten mandat przekonany, że spożywam alkohol na ulicy. Po czym okazuje się, że teren gdzie spożywałem alkohol należy do wspólnoty, czyli nie mieści się w katalogu miejsc wymienionych przez Ustawę, czyli nie popełniłem wykroczenia. Wnoszę o uchylenie mandatu i co wy byście nie uchylil?
kamlot(2013-05-09 13:46) Zgłoś naruszenie 00
Kierowca autobusu popełnił czyn, który stanowi wykroczenie? Czy wykroczenie popełnił redaktor z TV? Nie wiem czy to wydaje sie dla was logiczne, ale jeżeli Policjant wlepi mi mandat za prowadzenie samochodu bez dokumentów i ja ten mandat podpiszę, a faktycznie nawet nie prowadziłem samochodu, czyli dostałem mandat za czyn, który nie stanowi wykroczenia (czyli za to, że nie prowdziłem samochodu i nie miałem dokumentów ) to znaczy, że nie mogę wnosić o jego uchylenie? Jak wy macie takie poczucie sprawiedliwości, to kij wam w oko, ja myśle inaczej.
kurak(2013-05-09 13:14) Zgłoś naruszenie 00
kierowca otrzymał mandat ze wskazaniem konkretnego przepisu ustawy - Prawo o ruchu drogowym, a zatem za czyn, który stanowił wykroczenie, tyle że autor artykułu sugeruje, jakoby ów kierowca autobusu nie był jego sprawcą. Obecnie nie ma podstaw do uchylenia tak przyjętego mandatu, po nowelizacji - jak rozumiem z treści artykułu - będzie.
Czy bardzo dociąży to i tak niewydolne sądy? Bardzo, bardzo.
~sb(2013-05-09 13:12) Zgłoś naruszenie 00
@karmot
Nieprawda. W świetle obecnie obowiązujących przepisów, odwołać mandat można tylko taki, który został wystawiony za czyn, który nie stanowi wykroczenia.
Kierowca autobusu o którym mowa sam się przyznał do tego wykroczenia (podpisał się pod mandatem). To, że czegoś nie zrobił nie ma obecnie znaczenia.
Mógłby się odwołać, gdyby podpisał mandat, który policja wystawiłaby mu za np. oglądanie ptaków. Nie jest to bowiem wykroczenie i taki mandat można anulować.
Nie znasz przepisów to się nie wypowiadaj, bo wprowadzasz tylko zamieszanie.
tytuspullo(2013-05-09 13:10) Zgłoś naruszenie 00
kamlot, chodzi o czyn zabroniony pod groźbą kary będący wykroczeniem, a czy zawiniony czy nie to już inna sprawa
mark(2013-05-09 08:53) Zgłoś naruszenie 00
Taa... ale nie wyobrażam sobie, żebym nie mógł się odwoływać aż do Sądu Najwyższego.

References: art. 101
 art. 2
 art. 78
 art. 101
 art. 101
 art. 190
 art. 190
 art. 96
 art. 101
 art. 101
de lege ferenda