Source: http://www.pozywam.pl/2014/12/uzasadnienie-wyroku-napisane-w-terminie.html
Timestamp: 2018-11-21 01:32:26+00:00

Document:
Bardzo często widuję komentarze, dodane raczej przez sędziów, pod różnego rodzaju artykułami publikowanymi w wersji elektronicznej w poczytnych pismach, które kończą się zdaniem w stylu: „… a ja idę pisać swoje sześć uzasadnień wyroków.”, „… muszę kończyć, aby napisać kolejne uzasadnienie wyroku.”, „ …nie ma co gadać, gdyż do rana muszę skończyć kolejne uzasadnienie.” itp. Co ciekawe, niezwykle rzadko można spotkać komentarze, w których wspomina się o tym, że trzeba się przygotować do wokandy, napisać kilka postanowień, czy kilkanaście zarządzeń albo wydać kilkadziesiąt nakazów zapłaty.
Awersja do pisania uzasadnień wyroków musi być wielka, skoro nawet delikatna sugestia, iż wspomniana czynność nie jest niczym nadzwyczajnym, zostaje odbierana, jako atak na sędziego. Nie mam zamiaru poszukiwać przyczyn takiego stanu rzeczy.
Chciałbym natomiast zastanowić się nad tym czy istnieją jakieś metody dzięki którym uzasadnienia zostaną napisane w terminie i bez nadmiernej nerwowości.
Pisemne uzasadnienie wyroku jest prawem strony procesu
Można się przeciwko temu buntować. Można dążyć do zmiany w tym zakresie przepisów prawa. Jednakże nie sposób z tą prawdą polemizować i to nawet wówczas, gdy jesteśmy wewnętrznie przekonani, że sprawa była na tyle oczywista i banalna, że pisanie uzasadnienia jest stratą czasu.
Uświadomienie sobie tej prawdy powinno raczej skłaniać do tego, aby nie marnować swojej energii na coś zupełnie zbędnego, tj. np. na zadawanie sobie pytań typu: „Dlaczego strona złożyła wniosek o uzasadnienie wyroku ?”, „Do czego jest potrzebne akurat pisemne uzasadnienie wyroku wydanego w takiej typowej sprawie ?”, „Nie mam nic innego do roboty tylko pisanie uzasadnienia wyroku ?”, „Nie przyszedł na publikację, a teraz mam pisać uzasadnienie ?”, „Wysłuchał ustne motywy uzasadnienia wyroku, a mimo to i tak złożył wniosek o pisemne uzasadnienie ?”.
Stara prawda głosi: „nie przejmuj się tym, na co nie masz wpływu”. Skoro tak, to należy przede wszystkim dążyć do zmiany nastawienia. Jeśli czegoś nie znosisz, a musisz to robić, to należy to polubić. Innego wyjścia nie ma.
Pisemne uzasadnianie wyroku nie jest niczym wyjątkowym
Oczywiście są sprawy, w których pisanie uzasadnienia jest prawdziwym koszmarem. Być może z tego powodu w innym tekście trochę ponarzekam, ale teraz chodzi zasadniczo o to, aby sobie uzmysłowić, że poza pisemnym uzasadnianiem wyroku, sędzia podejmuje wiele innych równie skomplikowanych i czasochłonnych czynności. Niekiedy jest tak, że wydanie postanowienia w przedmiocie udzielenia zabezpieczenia wraz z jego uzasadnieniem zajmuje tyle samo czasu, co pisanie całkiem spornego uzasadnienia wyroku. Zdarzają się i takie sprawy, w których dopiero po dokładnym przeczytaniu obszernych akt można wydać pierwsze zarządzenie o wyznaczeniu rozprawy, w ramach którego wzywa się nie tylko kilkunastu świadków, ale również zobowiązuje się osoby trzecie do złożenia różnych dokumentów. Niekiedy dopuszczenie dowodu z opinii biegłego, po uprzednim opracowaniu tezy dowodowej oraz ustaleniu, który biegły albo jaka jednostka naukowo – badawcza jest w stanie wydać taką opinię, zajmuje o wiele więcej czasu, niż napisanie uzasadnienia wyroku.
Warto też podkreślić, że pisanie uzasadnienia nie jest niczym nadzwyczajnym dla kogoś, kto nie doznał tego zaszczytu, tj. dla stron procesu i ich pełnomocników. Z tego względu, zupełnie zbędnym i niezrozumiałym jest ciągłe podkreślanie, że trzeba pisać uzasadnienie wyroku. Choć sam temu ulegam, to próbuję sobie uświadomić, że nikogo – może poza niektórymi sędziami – to nie interesuje. Podkreślę jeszcze raz. Nikogo to nie interesuje. Nikt sędziom nie będzie z tego tytułu współczuł, choćby z tego względu, że każdy ma swoje problemy i swoje bolączki. Poza tym, proszę mi wierzyć, nikt poza sędziami nie rozumie tej awersji do pisania uzasadnień. Dla osób, które nie są prawnikami (ale również i dla niektórych zawodowych pełnomocników) narzekanie na konieczność sporządzenia pisemnego uzasadnienia wyroku jest, jak „czeski film”. Im prędzej to sobie uświadomimy, tym lepiej dla naszego zdrowia.
Pisemne uzasadnienie wyroku jest priorytetem
Teraz kwestia zasadnicza. Z jakiegoś bliżej nieokreślonego powodu w ostatnim czasie nastąpiła całkowita zmiana podejścia do terminowego pisania uzasadnień. Może się mylę, ale mam takie wrażenie. Z różnych stron kraju docierają sygnały, że terminowość pisania uzasadnień jest najważniejsza. Przede wszystkim od tego czy uzasadnienia wyroków pisane są terminowo uzależniona jest pozytywna ocenia sędziego. Z tego choćby względu należy podchodzić do tej kwestii niezwykle poważnie.
Ponadto, kodeks postępowania cywilnego przewiduje konkretny termin na sporządzenie uzasadnienia wyroku. Z treści art. 329 k.p.c. wynika dwutygodniowy termin sporządzenia takiego uzasadnienia. Nie ma tutaj sensu rozwodzić się nad tym, dlaczego przekroczenie tego terminu, który ma przecież charakter instrukcyjny, jest tak negatywnie oceniane. Nie ma sensu z tym polemizować. Po prostu trzeba uznać, że pisanie uzasadnienia musi mieć charakter priorytetowy.
Oznacza to, że niekiedy trzeba odłożyć całą robotę, za wyjątkiem innych super pilnych czynności (np. nadanie klauzuli wykonalności), i zabrać się do pisania uzasadnienia wyroku, gdyż takie jest oczekiwanie ustawodawcy, przełożonych, stron procesu i ich pełnomocników. Zamiast wydawania np. 40 nakazów, 60 zarządzeń, czy 20 postanowień, należy najpierw napisać uzasadnienie wyroku.
Unikać zbyt dużej ilości wniosków o uzasadnienie wyroku
Choć nie jest to takie łatwe, to jednak istnieją pewne możliwości uniknięcia kumulacji wniosków o uzasadnienie wyroków.
Jedną z metod może być odpowiednie dociążenie wokandy. Nic nie stoi na przeszkodzie, aby na wokandzie znalazły się sprawy, co do których istnieje znaczny stopień prawdopodobieństwa wydania wyroku oraz sprawy, które z całą pewnością nie zakończą się na danym terminie. Nic też nie stoi na przeszkodzie, aby w ramach danej wokandy były sprawy łatwiejsze i trudniejsze albo np. sprawy, w której należy przesłuchać wielu świadków, gdyż wtedy raczej jest pewne, że nie dojdzie do zamknięcia przewodu sądowego.
Innym sposobem jest możliwość odroczenia ogłoszenia wyroku. Wynika to z treści art. 326. § 1. zd. 2 k.p.c., który stanowi, że „[…] w sprawie zawiłej sąd może odroczyć ogłoszenie wyroku tylko jeden raz na czas do dwóch tygodni”. Oczywiście ustawodawca nie sprecyzował co oznacza sprawa „zwiła”. Nie musi więc chodzić wyłącznie o sprawy wielowątkowe czy skomplikowane pod względem faktycznym lub prawym. Myślę, że dopuszczalne będzie więc odroczenie publikacji wyroku w sprawach, w których - przed zamknięciem przewodu sądowego – doszło do przesłuchania świadków, czy stron procesu. Zamiast na gwałt wydawać kilka wyroków, lepiej - w sytuacji gdy jest to uzasadnione – w niektórych sprawach odroczyć publikację wyroku.
Dwutygodniowy termin na sporządzenie uzasadnienia
Od razu należy poinformować, zwłaszcza tych którzy nie są sędziami, że nie jest to termin, w którym sędzia jedynie pisze uzasadnienie wyroku. Wręcz regułą stało się, że jednego dnia wpływa kilka (nawet i 9) uzasadnień. Wówczas sędzia musi napisać kilka uzasadnień jednego dnia, przy założeniu, że w czasie tych 14 dni, musi jeszcze pójść na kilka wokand i wydać wiele innych decyzji równie pilnych (np. udzielić zabezpieczenia, nadać klauzule wykonalności). Z tego względu wskazany termin nie jest wcale taki długi, zwłaszcza że sędziowie nie mają możliwości samodzielnego wydłużania tego terminu.
Nie budzi wątpliwości fakt, że sędzia sprawozdawca ma zasadniczo dwa tygodnie na sporządzenie uzasadnienia wyroku. Ewentualny spór dotyczy tego, od jakiego momentu należy ten termin liczyć. W przepisie art. 329 k.p.c. jest mowa o tym, że chodzi o moment „zgłoszenia wniosku o doręczenie wyroku z uzasadnieniem”.
W mojej ocenie nic nie stoi na przeszkodzie, aby ten termin instrukcyjny liczyć od momentu przedłożenia sędziemu wniosku o sporządzenie uzasadnienia wyroku wraz z aktami sprawy. Termin początkowy nie może być np. liczny od momentu nadania wniosku w urzędzie pocztowym. Gdyby tak było, to – przy założeniu że przesyłka musi najpierw wpłynąć do danego wydziału - niemal zawsze sędzia miałby zaledwie kilka dni na napisanie uzasadnienia. Warto też zauważyć, że dane uzasadnienie można napisać do godziny 24.00 dnia, w którym upływa termin na sporządzenie uzasadnienia. W mojej ocenie nie ma znaczenia akurat to, że sekretariat bądź sąd jest wtedy nieczynny. Z tego wynika, że odnotowanie sporządzenia uzasadnienia winno nastąpić dnia następnego, ale z datą z dnia poprzedniego. W przeciwnym razie należałoby dopuścić możliwość wysłania napisanego uzasadnienia np. o godz. 23.59 z najbliższego urzędu pocztowego do danego wydziału. Wówczas termin byłby zachowany, choć uzasadnienie faktycznie wpłynęłoby do wydziału np. dwa dni później. To dopiero byłby absurd. Nie zmienia to jednak faktu, że termin z całą pewnością byłby zachowany.
Należałoby również uznać, że termin sporządzenia uzasadnienia wyroku nie rozpoczyna swego biegu w czasie, gdy sędzia jest na urlopie, czy zwolnieniu. Termin na sporządzenie uzasadnienia zaczyna biec po powrocie z usprawiedliwionej nieobecności. W sytuacji, gdy urlop, czy zwolnienie rozpoczyna się w czasie biegu terminu na pisanie uzasadnienia, to wówczas termin powinien ulegać niejako zawieszeniu na okres zwolnienia, czy też urlopu. Termin biegnie dalej, gdy usprawiedliwiona nieobecność się kończy. Wskazane kwestie nie są uregulowane. Należy jednak uwzględniać specyfikę pracy sędziego, którego nikt nie może wyręczyć przy napisaniu i podpisaniu uzasadnienia. Z treści § 88 Rozporządzenia Ministra Sprawiedliwości z dnia 23 lutego 2007 r. - Regulamin urzędowania sądów powszechnych wynika, że orzeczenie i jego uzasadnienie sporządza przewodniczący posiedzenia lub sędzia sprawozdawca. W razie gdy sporządzenie uzasadnienia orzeczenia przez przewodniczącego posiedzenia lub sędziego sprawozdawcę nie jest możliwe lub napotyka przeszkody, których czasu trwania nie można przewidzieć, uzasadnienie sporządza inny sędzia, który brał udział w wydaniu orzeczenia. Jeżeli sporządzenie uzasadnienia jest niemożliwe, przewodniczący wydziału czyni o tym wzmiankę w aktach sprawy.
Zaprezentowana specyfika tej instytucji pozwala zaakceptować podaną interpretację. Więcej, gdyby zaakceptować pogląd, że przepisy o terminach należy stosować wprost również wobec sędziego, to w takim razie należałoby uznać, że sędziemu np. przysługuje wniosek o przywrócenie terminu do napisania uzasadnienia. Byłoby to jednak absurdalne, choćby z tego względu, że nie wiadomo kto taki wniosek miałby rozpoznać.
Można oczywiście bronić poglądu, że wskazane okoliczności (urlop, zwolnienie lekarskie) nie mogą powodować automatyczne „wydłużenia” terminu sporządzenia uzasadnienia wyroku. Jednakże taki pogląd jest nieracjonalny i nielogiczny. Poza tym, i tak należałoby uznać, że napisanie uzasadnienia po terminie instrukcyjnym – we wskazanych przypadkach - jest po prostu usprawiedliwione.
Jedną z najważniejszych instytucji „ułatwiających” zachowanie terminu na napisanie uzasadnienia wyroku jest wniosek o przedłużenie terminu na sporządzenie uzasadnienia wyroku. Przepis art. 329 k.p.c. przewiduje, iż „w sprawie zawiłej, w razie niemożności sporządzenia pisemnego uzasadnienia w terminie, prezes sądu może przedłużyć ten termin na czas oznaczony, nie dłuższy niż trzydzieści dni”. Trzeba po prostu z tej instytucji korzystać.
Można oczywiście zarzucić, że przecież muszą być spełnione określone przesłanki uzasadniające wydłużenie terminu do napisania uzasadnienia. To prawda. Nic jednak nie stoi na przeszkodzie, aby taki wniosek złożyć. Musi on być przecież rozpoznany. Skoro istnieje wątpliwość, co do uwzględnienia wniosku, to powinno się taki wniosek złożyć wcześniej, aby w razie ewentualnej odmowy wydłużenia terminu, mieć jeszcze czas na napisanie uzasadnienia w terminie. Warto również wziąć pod uwagę to, że w sytuacji, gdy wpływa kilka wniosków o uzasadnienie wyroków tego samego dnia (albo w ciągu dwóch, trzech dni), należałoby od razu zastanowić się nad tym, czy któryś z tych wniosków nie dotyczy spraw skomplikowanych (np. wielowątkowych, dotyczących spornego zagadnienia prawnego, o znacznym materiale dowodowym) i od razu skorzystać z wniosku o przedłużenie terminu do sporządzenia uzasadnienia.
Odnotowanie terminu końcowego na sporządzenie uzasadnienia
Ważne są również kwestie – nazwijmy je – biurowe. Warto zwrócić uwagę na następujący szczegół. Chodzi o to, aby zachęcić sekretariat do tego, aby na aktach sprawy, w której wpływa wniosek o uzasadnienie wyraźnie zaznaczyć (np. żółtą karteczką) ten fakt na aktach.
Następnie wprowadzić zasadę, że akta takiej sprawy trzeba doręczyć sędziemu do rąk, a nie włożyć do tzw. szafy. Sędzia powinien takie akta odbierać osobiście i w pierwszej kolejności powinien sprawdzić czy wniosek nie jest np. obarczony brakiem formalnym. Zdarza się, że np. wniosek składa radca prawny, który wcześniej nie występował w sprawie. Wówczas należy wezwać o usunięcie braku formalnego. W takiej sytuacji, na razie mamy spokój z uzasadnieniem wyroku.
Trzeba też sprawdzić, czy aby faktycznie wniosek dotyczy wyroku, czy np. postanowienia. Chodzi o to, aby np. za 10 dni nie zdziwić się, że termin na sporządzenie uzasadnienia już minął.
Kiedy ustalimy, że chodzi o wniosek o uzasadnienie wyroku, to wówczas najlepiej od razu odnotować na aktach datę końcową sporządzenia uzasadnienia. Pewnie dalej będę sobie zadawał pytanie dlaczego tzw. program do obsługi biurowości nie przypomina o upływającym terminie na sporządzenie uzasadnienia wyroku. Początkowo nie mogłem tego zrozumieć. Potem pomyślałem, że tego typu programy po prostu nie służą sędziom pomocą.
Nie jest to łatwe, ale należy dążyć do skracania uzasadnień wyroków i to mimo wielu przeciwności.
Uzasadnienia wyroków pisać samodzielnie
Nie powierzać tej czynności asystentom. Co najmniej dążyć do tego, aby większość uzasadnień, zwłaszcza tych najtrudniejszych, pisać samemu. Inne czynności - w miarę możliwości - powierzać asystentom.
Zapewne ktoś powie, że są to banały. Zapewne ktoś powie, że łatwo powiedzieć, zwłaszcza jeśli oprócz uzasadnień trzeba przecież podejmować inne czynności.
Według mnie ważne jest to, że ustawodawca określił termin na sporządzenie uzasadnienia wyroku. W procedurze cywilnej jest niezwykle mało przypadków, w których ściśle określono termin podjęcia danej czynności przez sędziego. Co więcej, również sądy dyscyplinarne przywiązują szczególną (inni powiedzą nadmierną) wagę do terminowego pisania uzasadnień. Nie ma co z tym dyskutować, bo i tak wszelka polemika nie ma żadnego sensu.
Mając to na uwadze, należy potraktować pisanie uzasadnień priorytetowo i to ze stratą dla innych czynności. Niekiedy trzeba sobie powiedzieć, trudno. Nie piszę nakazów zapłaty, nie piszę postanowień, nie podejmuję czynności wstępnych, bo mam inny priorytet. Muszę napisać uzasadnienie wyroku. W takim przypadku zawsze da się usprawiedliwić to, że nie podjęło się tych wymienionych wcześniej czynności, argumentując że trzeba było bezwzględnie napisać uzasadnienie wyroku. Tak się natomiast składa, że mało kto usprawiedliwi oddanie po terminie uzasadnienia wyroku tym, że trzeba było wydać np. 50 nakazów zapłaty. Z jednej strony trzeba to zaakceptować. Z drugiej, trzeba z tej wiedzy skorzystać i pisać uzasadnienia wyroków w terminie, choćby kosztem podejmowania innych czynności. I basta.
opinie procedura strategia
Etykiety: opinie procedura strategia
Anonimowy 30 grudnia 2014 11:58
Uzasadnienie wyroku kasatoryjnego sądu II instancji na 15 stron, z czego 14 to opis postępowania przed sądem I instancji, a 1 to dlaczego strona była nieprawidłowo reprezentowana i co skutkowało uchyłem.
Jak sędzia, który przesiaduje noc w noc pisząc do rana uzasadnienia (wspomagając się kofeiną), może wydawać rzetelne wyroki?
Artur Mączyński 30 grudnia 2014 18:48
Nie jest ważne czy pisze noc w noc, jeśli później to odsypia. Wierzę, że tak właśnie jest. Paradoksalnie taki sposób pracy jest podyktowany koniecznością oraz rzetelnym podejściem do swoich obowiązków.
Kiedy odsypia, Panie Sędzio, kiedy, skoro rano idzie do pracy, ma sesję, itp.? I czy taki sędzia, niewyspany, wymęczony po całonocnym pisaniu, jest w stanie podejmować dobre decyzje? Bo to jest generalnie problem, o którym nikt nie chce głośno mówić...
Artur Mączyński 30 grudnia 2014 20:55
Niestety, ale odpowiedź jest prosta. Jeśli nie jest w stanie podejmować decyzji, to nie powinien tego robić albo najpierw odespać. Sędzia ma zadaniowy czas pracy i teoretycznie po nieprzespanej nocy może to odespać w dzień. Poza tym, podejmuje się różne decyzje, które mają różną rangę, różną trudność. Poza wyrokami stwierdza się np. prawomocność itp. Zdarzało mi się bardzo długo pracować i nie miałem żadnego problemu z prawidłowym podejmowaniem decyzji. To jest kwestia indywidualna. Nic też nie stoi na przeszkodzie, aby najpierw napisać np. projekt uzasadnienia, potem się przespać i go sprawdzić. Metod jest wiele. Poza tym, nie róbmy z sędziego lekarza. Sędzia ma prawo do wypoczynku i musi z tego korzystać.
Anonimowy 30 grudnia 2014 21:20
Panie Sędzio, zapewne sam Pan doskonale wie, że takie odpoczywanie w dzień to tylko w teorii (dobrze Pan napisał - "teoretycznie"). W realiach większość sędziów pojawia się w pracy nawet gdy całą noc poświęcili na pisanie uzasadnień (najgorzej jak taki ktoś prowadzi rano samochód, ale to osobny temat). Panu może wystarczy 1-2 godziny, a ktoś inny będzie potrzebował 8 godzin na dobę do prawidłowego podjęcia decyzji. No i zupełnie nie rozumiem ostatniego stwierdzenia - nie robić z sędziego lekarza - bo ma prawo do odpoczynku - czyżby lekarz tego prawa nie miał?
Artur Mączyński 30 grudnia 2014 21:44
Z lekarzami, to skrót myślowy. Oni mają dyżury nocne, w trakcie których naprawdę poważne się dzieją rzeczy i potem niekiedy idą do podobnej pracy. U sędziów jest jednak inaczej.
Anonimowy 30 grudnia 2014 22:01
Napiszę tak. Znałam pewnego sędziego, bardzo rzetelny człowiek, do tego prowadził zajęcia ze studentami, spał po 2-3 godziny (tak mówił), wspomagając się kawą i redbulami (no bo jakoś te uzasadnienia napisać trzeba), z braku czasu jadał tylko raz dziennie, czasami wcale. Zmarł w wieku 40 lat. Jak później czytam, że taki sposób pracy jest wpisany w ten zawód, to mam ochotę walić głową w mur... zadziwiające, jak ludzie w imię nie wiadomo czego tak potrafią bezcześcić własne zdrowie.
Anonimowy 15 lutego 2015 18:59
Jeszcze jest coś takiego jak sędzia rodzinny. Zdarzają się wypadki z ustawy o zawodzie lekarza i lekarza dentysty osób małoletnich - trzeba w nocy jechać i wydać postanowienie. Jest też sprawa wyrażenia zgody na pobranie organów od osób małoletnich w stanie śmierci pnia mózgu. Są kwestie związane z zabójstwami dokonanymi przez nieletnich i prowadzeniem czynności z postępowania przygotowawczego, gdy wiadomo, że sprawcą jest osoba nieletnia. Zapomniałem. że to blog cywilny.
Anonimowy 15 lutego 2015 19:00
cd... a sędzia rodzinna to ni pies ni wydra, ani cywilny ani karny ;)
Artur Mączyński 15 lutego 2015 20:31
Sędzia rodzinny to kwintesencja sądzenia, choć nie każdy tak uważa. Jak to zostało wskazane, decyduje niekiedy o życiu. Poza tym, bardzo często jego decyzje mają konsekwencje na całe życie. No i jeszcze ta mieszanka procedur.
Maciej Sawiński 30 grudnia 2014 13:16
Bardzo podoba mi się ten wpis:) Zupełnie nie rozumiem tej awersji do pisania uzasadnień. Wydaje mi się, że jest to sama istota pracy pracy sędziego - czynność, w której daje on wyraz swoich umiejętności, w zakresie wykładni i argumentacji prawniczej, ustalania faktów itp. Dziwią mnie pojawiając się od czasu do czasu postulaty ograniczania prawa strony do uzasadnienia orzeczenia. Kiedy słyszę, że jakiś sędzia skarży się na konieczność pisania uzasadnień, to dla mnie brzmi to tak, jakby pełnomocnik twierdził, że nie znosi sporządzania pism procesowych - kompletne nieporozumienie. Uważam, że dla pełnomocnika czynnością, w której ma chyba największą szansę wykazać się kunsztem prawniczym, jest sporządzenie pisma, stanowiącego odniesienie się do argumentacji przeciwnika lub sądu, jak np. odpowiedzi na pozew czy środka odwoławczego. Zdecydowanie bardziej lubię sporządzać takie pisma niż np. pozwy. Wyobrażam sobie, że dla sędziego tego rodzaju pismem jest uzasadnienie wyroku.
Być może ta różnica w podejściu do uzasadnień wynika z odmienności ról procesowych, a co za tym idzie szkolenia kandydatów do zawodu? Możliwe, ze sędziowie są niejako z natury nastawieni na podejmowanie decyzji z pozycji władczej, a pełnomocnicy na przekonywanie do swoich racji. Jestem bardzo ciekawy Pana zdania na ten temat.
Artur Mączyński 30 grudnia 2014 19:02
Szczerze mówiąc, to nie chciałem szukać uzasadnienia tego stanu rzeczy. Gdybym jednak miał do tego zagadnienia ustosunkować się krótko, to bym stwierdził, że zasadniczy problem leży w nadmiarze pracy. Zasada jest prosta. Mniej innej pracy, to więcej czasu na uzasadnienie. Więcej czasu na uzasadnienie, to i więcej przyjemności z jego pisania, w tym sensie, że można dopracować szczegóły np. posiłkując się literaturą. Myślę, że jest też efekt końca. O co chodzi ? Samo wydanie wyroku, zwłaszcza w trudnych sprawach, jest poprzedzone całym procesem wyczerpujących czynności. Wówczas - czy tego chcę czy nie - wydanie wyroku wydaje się być pewnym szczęśliwym zwieńczeniem tego procesu. A tu nagle "niespodzianka". Wniosek o uzasadnienie. Trudno to dokładnie wyjaśnić :-)
Artur Mączyński 30 grudnia 2014 19:06
Ach, jeszcze to przyzwyczajenie do pozycji władczej. Czy to tak na poważnie? Przecież według polskiej procedury niemal każda decyzja sędziego wymaga uzasadnienia. Proszę zauważyć, że sędziemu nie jest znana instytucja "pozostawiam to do uznania ..." :-)
Maciej Sawiński 31 grudnia 2014 11:56
Dziękuję bardzo za odpowiedź. Tak, z tą pozycją władczą, to na poważnie:) Oczywiście nie chodziło mi o sam formalny obowiązek uzasadniania rozstrzygnięć. Po prostu mam wrażenie, że dla sędziów przekonywanie do swoich racji nie jest zbyt ważne. Potwierdza to poniekąd, to co napisał Pan o "efekcie końca" - jeśli dobrze zrozumiałem, to akt decydowania i uzasadnienie są dla Pana rozłączne. Dla pełnomocnika tymczasem podjęcie czynności procesowej jest nieodłącznie związane z argumentacją za zasadnością danego działania. Nie jest to żaden zarzut - być może ta różnica jest naturalnie uwarunkowana specyfiką ról procesowych.
Artur Mączyński 31 grudnia 2014 16:40
Efekt końca polega na tym, że ogłasza się wyrok i podaje ustne motywy a potem jeszcze pisze się uzasadnienie. Wyrok i uzasadnienie są zawsze nierozłączne.Aby wydać wyrok rozstrząsa się sprawę a zatem w istocie poszukuje się motywów takiego a nie innego rozstrzygnięcia.
bartoszcze 30 grudnia 2014 17:00
Jest jeszcze jeden sposób, względnie nowy - przygotować uzasadnienie przed ostatnią rozprawą i je wygłosić w trybie art. 328 par. 1[1] kpc. Wtedy można gwizdać na terminy do sporządzenia uzasadnienia...
Artur Mączyński 30 grudnia 2014 19:09
Do tego sposobu trzeba się przekonać. Nie będzie to jednak łatwe. Po pierwsze, nie ma pewności że sprawa się skończy. Z tego względu może pojawić się zwątpienie, czy jest sens przygotowywać szczegółowe uzasadnienie ustne. Po drugie, do zamknięcia przewodu sądowego wiele może się zdarzyć. Nie zawsze da się przewidzieć wszystkie scenariusze. Po trzecie, na wokandzie jest wiele spraw i nie wiem czy znajdzie się czas na takie kompletne uzasadnienia ustne. Nadzieja w publikacjach, ale wtedy to równie dobrze można poczekać na wniosek. Po czwarte, nie wiadomo jak to przyjmie apelacja. Po piąte, nie wiem czy da się mówić z zaangażowaniem np. do pustej sali, a tak to zwykle wygląda np. na publikacjach.
bartoszcze 30 grudnia 2014 20:38
Do tej pory trzykrotnie wysłuchałem ustnego uzasadnienia i nie trwało to wiele dłużej niż ustne motywy. Fakt, że było to w sądach odwoławczych.
Marek Zwoliński 30 grudnia 2014 20:54
Ja też po wysłuchaniu kilku ustnych uzasadnień w sądach odwoławczych, już po wejściu w życie art. 328 par. 1 ze zn. 1 kpc, nie stwierdzam żeby jakoś istotnie się wydłużyły. Jest wręcz przeciwnie, co pewnie wynika z innych zmian w kpc :)
Artur Mączyński 30 grudnia 2014 21:00
To co napisałem wcześniej jest wciąż adekwatne. Tutaj można uszczegółowić. W przypadku orzeczeń drugoinstancyjnych wiadomo, że zostaną wydane. Poza tym, nie chodzi o długość tylko o kompletność takiego uzasadnienia. Czy będzie ono przedmiotem analizy przez pryzmat np. kasacji czy też nie.
Marek Zwoliński 30 grudnia 2014 21:09
Pan Sędzia nie docenia empatii profesjonalnych pełnomocników, bo ogromna większość z nich wie jak ciężką pracą dla Sędziego jest pisanie uzasadnień :) Dlatego wniosków o sporządzenie uzasadnienia nie składa się, gdy nie jest to konieczne.
Artur Mączyński 30 grudnia 2014 21:17
Zabrakło :) też na końcu komentarza. Chyba jednak specyficznie rozumieją pełnomocnicy słowo "koniecznie" :-)
Maciej Sawiński 31 grudnia 2014 12:03
Nigdy nie wnoszę o uzasadnienie, jeśli nie mam zamiaru zaskarżać orzeczenia i proszę klientów, aby nie robili tego osobiście. Zresztą chyba żaden pełnomocnik nie chce narażać się sędziemu, z którym pewnie niejednokrotnie spotka się jeszcze w przyszłości:) Z mojej obserwacji wynika, że składanie niepotrzebnych wniosków o uzasadnienie jest typowe w przypadku podmiotów państwowych i samorządowych, które wymagają tego od swoich pełnomocników.
Marek Zwoliński 31 grudnia 2014 14:01
Oczywiście. Jakiekolwiek "złośliwości" jeśli występują, to na pewno nie ze strony pełnomocników :) Ja znam tylko jeden przypadek, w którym pełnomocnik wniósł o sporządzenie uzasadnienia w sprawie którą wygrał, bo koniecznie (i z różnych względów poza procesowych) chciał je mieć jego klient na piśmie, i ten pełnomocnik to do tej pory to odczuwa :)
Artur Mączyński 31 grudnia 2014 16:44
Z tą obawą o narażanie się za wniosek o uzasadnienie to przesada. Naprawdę, sędzia ma więcej zmartwień niż przejmowanie się wnioskiem o uzasadnienie.
Marek Zwoliński 31 grudnia 2014 18:09
Być może, a nawet na pewno sędzia ma większe zmartwienia niż wynikające z wniosków o uzasadnienia, ale praktyka pełnomocnika jest taka, że o przesadzie w tej kwestii nie może być mowy. Każdy ocenia rzeczywistość przez pryzmat swoich doświadczeń. A generalnie i abstrakcyjnie to pewnie Pan Sędzia ma racje.
magenta 1 stycznia 2015 15:53
temat - rzeka, zgłosze parę sprostrzeżeń
1/ dlaczego sędziowie piszą w komentarzach, że wracają do uzasadnień? bo zazwyczaj czytają artykuły w prasie prawniczej wieczorem lub w nocy czy weekendy, kiedy właśnie piszą uzasadnienia.
2/ dla mnie samo pisanie uzasadnienia nie byłoby problemem. nawet to lubię. tak do 30 - 50 rocznie to byłoby do ogarnięcia. ale 130 rocznie przekracza możliwości. i pisze się je wieczorem, po nocach w weekendy, kiedy powinno się odpoczywać, poświęcić rodzinie czy rozrywce. to powoduje frustrację. tym większą, że spora część z tego to "dobrze wykonana, nikomu niepotrzebna robota".
3/ na myślenie dlaczego pełnomocnik złożył wniosek naprawdę nie traci się czasu. zajmuje tyle, co wyjęcie akt z półki. porażające jest to, że same instytucje państwowe (w tym samorządowe) dokładają mnóstwa niepotrzebnej pracy innym instytucjom (sądom). zreszą nie tylko przy uzasadnieniach. warto np. poczytać o praktyce urzędów celnych na ścianie wschodniej i jej przyczynach oraz skutkach tej praktyki - na forum sędziów w "piszą o nas w grudniu".
4/ prawo strony do uzasadnienia jest jej prawem. kropka. tak samo prawem powinno być uzyskanie odpisu orzeczenia. w sytuacji gdy sam odpis jest za 6 zł, a z uzasadnieniem - za darmo - to raczej nie ma motywacji do niewnioskowania o uzasadnienie. nadto należy zauważyć świętą prawdę , że jak coś jest za darmo to się tego nie szanuje (a im jest droższe tym bardziej cenione- vide rynek dóbr luksusowych). i tyle. jeżeli z przyczyn ideologicznych nie da się przywrócić opłaty sądowej od wniosku o uzasadnienie - to niech chociaż opłaty sądowe za sprawę będą w wysokości, która nie jest kuriozum. przecież 30 zł, 40 zł (post. opiekuńcze) czy nawet 100 zł nie jest ekwiwalentne do nakładu finansowego ze strony państwa do rozstrzygnięcia sprawy (bo nie musi być ekwiwalentne, są podatki, wymiar sprawiedliwości to rola państwa itp.), ale przede wszystkim jest kwotą żenująco niską i urągającą powadze wymiaru sprawiedliwości. sprawa rozpoznawana na kilku terminach, kilkoro świadków, czasochłonne uzasadnienie, istotna ranga rozstrzygnięcia dla stron - i to za równowartość dwóch paczek papierosów...
5) uzasadnienie niestety musi być szczegółowe. sami pełnomocnicy też przyczynili się do tego, wystarczy poczytać apelacje, gdzie podnoszą, że sąd czegoś nie rozważył. przy dzisiejszym systemie apelacji, gdy często orzeczenia są uchylane, by nie pozbawić strony prawa do instancji - trzeba pochylic sie nawet nad kwestiami oczywistymi. słyszeliście o uchyleniu orzeczenia, bo sąd nie napisał na jakiej podstawie zasądził odsetki ustawowe czyli nie rozpozonał istoty sprawy? to nie żart. a do tego uzasadnienia nawet teraz są niepełne. rzeczywiście zazwyczaj brakuje w nich subsumcji, co zauważyła i wytknęła p. prof. E. Łętowska. czyli jeszcze należałoby wyraźniej niz do tej pory przedstawić w uzasadnieniu podstawienie stanu faktycznego pod normę. zazwyczaj nam wydaje się to oczywiste, ale widać mało.
Artur Mączyński 1 stycznia 2015 19:10
Bardzo ważny i ciekawy głos w sprawie. Wiem dlaczego sędziowie piszą w komentarzach, że wracają do uzasadnień. Nadal jednak uważam, że nie ma sensu w taki sposób dzielić się tym ze społeczeństwem. Dla większości jest to "czeski film i co najmniej się dziwią dlaczego sędziowie ciągle to podkreślają. Moje propozycje działają też przy 130 uzasadnieniach rocznie. Chodziło mi jednak, aby rozważyć wszystkie propozycje.W tym kontekście ważna jest uwaga, że uzasadnienie powinno być priorytetem i to do tego stopnia, że wszystkie pozostałe czynności leżą i czekają. Niech sobie składa wniosek o uzasadnienie kto chce. My powinniśmy uzasadnienia pisać albo dążyć do zmiany przepisów. Na to drugie nie ma szans. Trzeba zatem pracować na metodami skracania uzasadnień. Faktem jest, że kiedyś wystarczyły krótsze uzasadnienia, ale za ich wydłużanie to również sędziowie odpowiadają. Pamiętam, jak na asesurze niektóre uzasadnienia pisałem na 20 stron, które teraz piszę na 5. Po latach widzę, że nie ma to żadnego znaczenia w punktu widzenia zaskarżalności wyroków, czy stabilności wyroków. Napiszę jeszcze tekst o samej długości wyroków. Teraz tylko sygnalizacja. Co do opłat za uzasadnienia, to też ulegałem tej dyskusji. Myślę teraz, że nie ma to sensu. Nie da się tego zrobić. Proszę sobie wyobrazić, co by było gdyby np. zaczęto składać wnioski o zwolnienie od opłaty sądowej od uzasadnienia. Koszmar. Poza tym, trudno mi polemizować z jednym argumentem. Chodzi o to, że uzasadnienie wyroku jest to tak naprawdę jedyny istotny merytoryczny dokument dotyczący istoty sprawy wydawany przez sędziego w ramach danego procesu i to po tym, jak wcześniej strony czy ich pełnomocnicy napisali pozew, odpowiedź na pozew i liczne pisma procesowe. Ktoś powie, czy pisemne uzasadnienie to aż tak dużo.
Anonimowy 11 grudnia 2015 12:30
W praktyce jeśli ZUS w przegranej sprawie złoży wniosek o uzasadnienie to można być pewnym,że będzie się odwoływał?
magenta 1 stycznia 2015 15:54
6/ kombinowanie z odpowiednim planowaniem sesji, przedłużaniem terminów do sporządzenia uzasadnienia - tak, to działa. ale tylko jeśli ma się ilość spraw w referacie do ogarnięcia, tak do 300. jeśli tych spraw jest 700 czy więcej, a miesięcznie kończy się 60 - 80 (co i tak nie powoduje nawet opanowania wpływu i zaleglość narasta) żadne planowanie strategiczne i przedłużanie wiele nie pomoże. w wydziale cywilnym na dzień wokandy powinny przypadać dwa dni innej pracy - jeden na obrobienie półki, postanowienia na niejawnym, jeden na uzasadnienia. czyli przy dwóch sesjach pracy jest na 6 dni, i to na więcej niż 8 godzin dziennie. żeby skrócić czas oczekiwania na termin rozprawy i zlikwidować zaległości - powinno się wyznaczać 3 sesje w tygodniu. ale tydzień ma tylko 7 dni, a nie 9. więc się nie da.
i właśnie dlatego pisząc uzasadnienia, sędziowie są sfrustrowani, wiedząc, że w tym czasie wykonaliby mnóstwo innej bardziej pożytecznej pracy. i nie mogąc zrozumieć dlaczego za granicą uzasadnienie może mieć 2 - 3 strony, dlaczego jeszcze kilkadziesiąt lat temu w Polsce też nie wymagało więcej - i wystarczało.
Artur Mączyński 1 stycznia 2015 19:18
W mojej ocenie nie jest to kombinowanie tylko zarządzanie decernetem. Paradoksalnie przy większym decernacie o wiele łatwiej jest grupować sprawy i np. podobne wyznaczyć na jeden termin albo na jednym terminie mieszać sprawy trudniejsze z łatwiejszymi. Natomiast zgadza się z tym, że jest ogrom spraw w sądach, co nie jest do ogarnięcia. To jest jednak problem systemowy, do którego rozwiązania potrzeba jednak przede wszystkich solidarności wszystkich sędziów, o co niestety trudno.
Anonimowy 15 lutego 2015 20:10
Taka uwaga. Nie rozumiem zaskoczenia, że wniosek o uzasadnienie wpłynie. Przecież to wynika z przebiegu procesu. Jeżeli ciężki proces to 100% że uzasadnienie będzie, bo chodzi o to, czy da się o coś jeszcze zaczepić, czy mur i kaplica. Odpłatność wniosków powinna być i bez prawa do zwolnienia od kosztów sądowych. Problem braku kasy na wniosek zniknie, jeżeli motywy ustne zostaną nagrane. Można zmienić przepis tak, że ustne motywy muszą obligatoryjnie zawierać niezbędne elementy pozwalające na merytoryczną polemikę z wyrokiem. Problem jednak będzie co gdy wpłynie apelacja wprost. W takiej sytuacji gdy motywy ustne będą nagrane nie powinno być już sporządzania pisemnych. To może wydaje się abstrakcyjne, ale wymusi tylko zmianę sposobu przygotowywania się do rozpraw. Przecież wydając wyrok sędzia musi mieć koncepcję rozstrzygnięcia i wie co przeważyło i dlaczego. Nie wyobrażam sobie, że jest inaczej. Rozumiem, że są sprawy banalne, że nawet gęby się nie chce otworzyć, bo jest to tysięczna eksmisja i wiadomo dlaczego. Natomiast nie rozumiem, czemu w takiej sprawie nie może być 5 minut uzasadnienia z podaniem niezbędnych elementów i omówieniem na jakich dowodach się oparł sąd. Problem jest z sprawą wielotomową, gdzie jest duży materiał osobowy, trochę trudno mi sobie wyobrazić, że po przesłuchaniu kolejnych 10 świadków na danej rozprawie Sąd uzasadnia rozbieżności w zeznaniach tych świadków, a poprzednich sprzed np. miesiąca czy nawet niech będzie tygodnia, czy dwóch. To po prostu czysta abstrakcja. Jeśli proces jest ciężki i świadkowie mało kontaktowi, to sędzie bywa wyczerpany intelektualnie. Obecne przepisy o uzasadnieniach i terminach uzasadnień są po prostu nieżyciowe i absurdalne. Należy pamiętać, że sędzia nie ma możliwości nieprzyjęcia sprawy do rozstrzygnięcia, więc jest nieco w innej sytuacji niż zawodowy pełnomocnik, który ma pełną autonomię w regulacji ilości przyjętych zleceń i zadań. Może się posiłkować zastępcami - kolegami z kancelarii, aplikantami, jest wiele możliwości. Sędzia takich możliwości właściwie nie ma. Sprawy nie rozwiązują asystenci, ponieważ przy tego rodzaju procesach, ciężkich i z dużym materiałem osobowym nie mogą sędziego zastąpić w ocenie ich wiarygodności. Jeśli tak się dzieje, to źle to świadczy o sędzim. Natomiast dopuszczam myśl taką, że może być sędzia który orzeka na tzw. wyczucie, czyli po sprawiedliwości, a potem szuka argumentów do uzasadnienia takiego stanowiska. Uważam jednak to za patologiczny sposób rozstrzygania sprawy. Pamiętam za czasu aplikanckich miałem za zadania napisać projekt wyroku i uzasadnienia według określonych wytycznych sędziego. Po napisaniu, a następnie przeczytaniu patron powiedział tak. No teraz zmieniłem zdanie należy napisać odwrotnie (czyli było oddalenie, a teraz zasądzamy). To mi uświadomiło, że rozstrzygnięcie może być w każdą stronę byle trzymało się kupy. Poza tym bywają takie sytuacje, że jest 50/50 i trzeba podjąć decyzję w które 50 idziemy. Zapewniam uzasadnienie to koszmar, bo pisząc je na nowo samego siebie się przekonuje, że to jest to właściwe 50%. Ale takie są zadania do wykonania. :)
Anka 26 października 2015 07:59
Pisze Pan o 14 dniowy terminie na uzasadnienie oczywiście po napisaniu wniosku o takie uzasadnienie. Ja miałam rozprawę w Sądzie Administracyjnym i zostały uchylone decyzje I i II instancji, w takim przypadku powiedziano mi że nie muszę pisać wniosku o uzasadnienie bo sami wysyłają. Ale ile można czekać? Czekam już ponad miesiąc i nic, czy w takim przypadku też jest 14 dni??
Artur Mączyński 26 października 2015 10:14
Od razu muszę zastrzec, że pytanie dotyczy postępowania sądowoadministracyjnego, a blog dotyczy postępowania cywilnego. Mogę jednak wskazać, że w sprawie zawiłej, w razie niemożności sporządzenia uzasadnienia w terminie 14 dni prezes sądu może przedłużyć ten termin do trzydziestu dni. Być może zaistniała taka sytuacja.
Anonimowy 1 grudnia 2015 10:37
te wpisy to memlenie papug lub kandydatów na papugi - tylko pogarda i żenada
Anonimowy 11 grudnia 2015 10:50
Bardzo proszę o pomoc bo mam sytuację w której żądanie pozwu i sam wyrok odbiega od uzasadnienia wyroku - na ile ono ma moc prawną? Postaram się wyjaśnić w skrócie.
Sprawa z ZUS o odmowę zasiłku chorobowego wynikającego z nieterminowego opłacenia składek w 2 miesiącach (działalność gospodarcza, dobrowolne ubezpieczenie). W czerwcu było faktyczne spóźnienie ale w lipcu spóźnienie wynikało tylko z winy banku, powód złożył wniosek o przywrócenie lipca i wyjaśnił,że była to wina banku - mimo to ZUS nie uznał zarówno czerwca jak i lipca. Sprawa w sądzie, wygrana już na pierwszej rozprawie w I instancji.I teraz problem:
- wyrok to tylko jedno zdanie - cofnięcie odmownej decyzji ZUS i przyznanie zasiłku chorobowego
- ale w uzasadnieniu wraz z wyjaśnienie,że z uwagi na wieloletnie płacenie składek itd. i z pojęciami "zachodzi konieczność" i "w ocenie sądu" oprócz lipca należałoby też przywrócić czerwiec.
Czy zatem ZUS -mimo,że nie było tego w żądaniu pozwu ani też powód nigdy nie składał takiego żądania bezpośrednio do ZUS, tylko na podstawie takiego uzasadnienia wyroku powinien oprócz lipca przywrócić także czerwiec? Jak to się ma do tego,że sąd nie może orzec ponad żądanie pozwu?
Sprawa o tyle "dziwna",że w zasadzie gdyby nie wnioskować o uzasadnienie wyroku (a przecież żadna ze stron nie musiała tego robić) to biorąc pod uwagę fakt,że żadnej ze stron nie było na sprawie to nikt nawet nie wiedziałby,że sąd uważa,że ZUS powinien przywrócić nie tylko lipiec ale też i czerwiec. Sam wyrok wskazywałby jednoznacznie na konieczność przywrócenia tylko lipca - bo tylko takie było żądanie powoda.
Anonimowy 20 kwietnia 2016 13:36
Niech pracują tylko uczciwie i rzetelnie bo z tym jest bardzo źle. JAK CHCESZ SPRAWIEDLIWOŚCI TO NIE IDŹ DO SĄDU. NAJWIĘCEJ NIESPRAWIEDLIWOŚCI JEST w sądach. NALEŻY Z TYM ZROBIĆ PORZĄDEK. żalosne to jest jak się mówi,że sąd jest niezawisły. Wtedy ogarnia mnie wściekłość/
Marcin R 21 stycznia 2017 09:47
Przykre ale prawdziwe. Sądy są nieprzygotowane, Olewaja strony - u mnie Sędzina czytała akta sprawy przy mnie na pretce, a Sąd odwoławczy po 9-mcach oczekiwania przyszedł totalnie nie przygotowani i odroczył sprawę o kolejne tygodnie, wg mnie Sądy wyroki daja dla świętego spokoju, na uzasadnienie czekam już 2m-ce i cisza, po blisko 3l sprawy, która już wracała do ponownego rozpatrzenia z winy Sądu I-wszej instancji. Mało tego sad nie wywiązał sie z zaleceń Sądu II-instancji, a Sąd odwoławczy mnie za to ukarał - bo sąd olewa a ja za to płacę. Wyrok prawomocny a ja nic nie mogę, jedynie skarga mi pozostaje... Czuje ogromna bezsilność i niech mi nikt nie mówi ze mam jakieś prawa... Sądy to patologia i nie warto tam zagladać, bo zostaniesz pokrzywdzony podwójnie, a nawet potrójnie jak masz pecha.
Anonimowy 3 lipca 2016 15:53
W 100 % zgadzam się ze stanowiskiem "Anonimowy" z dnia 20 kwietnia 2016 r.
Nadmieniam, że byłem osobą głęboko wierzącą w Boga, w niezawisłe sądy. Obecnie gdy słyszę, że Polska jest państwem praworządnym bo ma niezawisłe sąd wtedy ogarnia mnie wściekłość i zaczynam bluźnić chociaż wcześniej nigdy nie bluźniłem.
Informuję, że w mojej sprawie wydano ponad 100 orzeczeń sądowych na rozprawach których w rzeczywistości nie było. Niestety trudno udowodnić, że rozpraw nie było gdyż posiedzenia sądowe w dalszym ciągu nie są nagrywane (sędziowie czynią wszystko, żeby nie nagrywano, żeby nie było widać, że nami pogardzają).
Anonimowy 27 sierpnia 2016 08:42
Zwykły, prosty obywatel w starciu z machiną sprawiedliwości jest w pewnych sytuacjach bezradny.Dobrym przykładem jest termin napisania przez sędziego uzasadnienia postanowienia sądu. Te ,,oficjalne" 14 dni to tylko teoria a w rzeczywistości nie ma ŻADNEGO TERMINU. Spotkało mnie to już parę razy. Ostatni przykład - sprawa prosta, postanowienie o nabyciu spadku, gdzie nikt nie ma zamiaru się odwoływać a o uzasadnienie wystąpiłem, żeby mieć jak najwięcej dowodów, że przyjąłem spadek z dobrodziejstwem inwentarza, bo pomimo, że złożyłem odpowiednie oświadczenie to w postanowieniu nie ma o tym wzmianki. Na uzasadnienie czekam już drugi miesiąc i za każdym razem kiedy dzwonię z pytaniem do sądu słyszę jedną odpowiedż BĘDZIE JAK PAN SĘDZIA NAPISZE, proszę czekać. Jednym słowem do wszelakich terminów jest zobowiązana tylko jedna strona - obywatel, petent, natomiast druga strona ustala sobie terminy dowolnie.
Artur Mączyński 28 sierpnia 2016 21:25
Po pierwsze, termin na pisanie uzasadnienia może być wydłużony do 30 dni. Po drugie, jest to termin instrukcyjny. Może być więc przekroczony. Tak postanowił ustawodawca. Po trzecie, usprawiedliwiona nieobecność np. choroba sędziego usprawiedliwia przekroczenie terminu. Taka sama zasada dotyczy stron procesu. Nie ma dowolności. Sędziowie też ludzie. Nie automaty.
Marcin R 21 stycznia 2017 10:07
Tylko co mogę zrobić kiedy miną już drugi miesiąc i cisza, do ilu miesięcy mam czekać? Czas ma dla mnie znaczenie, ale kogo to obchodzi??? To ma być państwo prawa? Art.387 KPC mówi wyraźnie 2tyg. Ja za przekroczenie każdego terminy ponoszę konsekwencję. Sprawiedliwość jest taka, że dział to tylko w jedna stroną? To zwykła patologia... :(
Anonimowy 11 września 2016 13:00
Panie Sędio, ale nikt nie bierze pod uwagę skutków przekraczania terminów. Orzeczenia, które gdzieś tam mam w pamięci nawet zakładają, że przekraczanie terminów w napisaniu uzasadnienia nie ma żadnego wpływu na sprawę i nie rodzi negatywnych skutków dla stron. Otóż w moim przypadku rodzi i to poważne skutki. Każdy dzień zwłoki to w sprawie spadkowej, gdzie występują długi spadkowe to tykająca bomba odsetkowa od długu, poza tym główny spadkobierca to schorowana, prawie dziewięćdziesiecioletnia osoba, której celem było załatwienie za życia swoich spraw, żeby nie obciążać tym swoich spadkobierców. Gdyby nie notorycznie przekraczane terminy w toczących się od paru lat sprawach to swój cel ostatnich lat życia spełniłaby bez problemu, zabrakło jej dosłownie parę tygodni, być może właśnie tych tygodni(trzeci miesiąc) na oczekiwanie na uzasadnienie orzeczenia. Obecnie przebywa od tygodnia w hospicjum i pewnie nie doczeka nawet tego nieszczęsnego uzasadnienia a gdzie tu mówić o prawomocnym postanowieniu i reszcie. Dla sądu uzasadnienie po terminie to faktycznie ,,bez wpływu" na sprawę, gdyż wychodzi z założenia, że co będzie dalej to go nie interesuje a jak widać na podanym przykładzie skutki są poważne i wymierne tak finansowo jak i w sferze tzw. ludzkiej.
Jeżeli tak trudno napisać uzasadnienie to z całą pewnością czekają etaty w Biedronce lub Tesco
Bez pisania:)
Anonimowy 29 września 2016 15:31
A Ja mam takie oto pytanie, co wtedy gdy pisemne uzasadnienie wyroku różni się bardzo od ustnego? Co wtedy gdy pisemne uzasadnienie zawiera kłamstwa? Co wtedy gdy uzasadnienie obraża poszkodowanego? Co wtedy gdy zawiera informacje które nie mają pokrycia w polskim prawie? Czy można cokolwiek zrobić w takiej sprawie? i nie ma możliwości odwołania się od wyroku.
Marcin R 21 stycznia 2017 09:57
Skarga o stwierdzenie niezgodności z prawem prawomocnego orzeczenia. Wizyta u Rzecznika praw obywatelskich, Wizyta u prokuratora generalnego.
Prawo do rzetelnego procesu jest fundamentalnym prawem każdej osoby w
demokratycznym państwie prawa. Pod tą zwięzłą formułą kryje się bogaty katalog zasad, jakie winny być nie tylko deklarowane przez państwo, ale przede wszystkim, urzeczywistniane w codziennej praktyce wymiaru sprawiedliwości. Rzetelność postępowania sądowego jest bowiem gwarantem praworządności państwa i ochrony wszelkich praw i
Państwo polskie, o czym stanowi art. 45 Konstytucji, gwarantuje „każdej osobie prawo do sprawiedliwego i jawnego rozpatrzenia sprawy bez nieuzasadnionej zwłoki przez właściwy, niezależny, bezstronny i niezawisły sąd.” Nadto prawo do rzetelnego procesu jest również przedmiotem regulacji ustawowych oraz Konwencji o Ochronie Praw Człowieka i Podstawowych Wolności („Konwencja”) i jej art. 6
Panie Sędzio (pisałem ostatnio 11 września), otrzymałem w końcu prawomocne postanowienie o nabyciu spadku, po kilkumiesiecznym oczekiwaniu, ale tylko dlatego, że interweniowalem u Przewodniczącego, który okazał się sedzią prowadzącym moją sprawę i po tłumaczeniach nawałem pracy i chorobą oraz brakiem określenia terminu, poszedlem z nim na nieformalny ,,układ" - zrezygnuję z uzasadnienia postanowienia i w zamian otrzymam expressowo prawomocne postanowienie. Tak też się stało, tyle tylko że z datą prawomocności z przed miesięcy. Ciekawe co powie na to Urząd Skarbowy, gdzie żeby skorzystać ze zwolnienia z podatku od spadku w ciągu 6 miesięcy musiałem złożyć zeznanie podatkowe, ale nie mogłem gdyż nie miałem prawomocnego postanowienia, gdyż czekając na uzasadnienie cały czas bylo nieprawomocne i leciały miesiąc za miesiącem, a jak uzyskałem w końcu, po rezygnacji z uzasadnienia, to zgodnie z procedurą widnieje, że postanowienie uprawomocniło się ładnych kilka miesięcy wstecz. I jak tu mówić, że to nie ma wpływu na sprawę, ciekawy jestem czy też taki tolerancyjny będzie Urząd Skarbowy, patrzą na datę uprawomocnienia i na dzień złożenia przeze mnie zeznania podatkowego. Brak słów Panie Sędzio na bezradność i ciężką walkę o swoje z machiną państwową, w szczególności z wymiarem sprawiedliwości, zwykłego , szarego obywatela.
Artur Mączyński 13 listopada 2016 19:03
Skoro cofnięto wniosek o uzasadnienie, to postanowienie staje się prawomocne po upływie 21 dni od wydania postanowienia. Inna rzecz, źe nie wiem po co w ogóle składano wniosek o uzasadnienie. Może właśnie ze względów podatkowych.
Marcin R 21 stycznia 2017 09:51
Przykre to ale prawdziwe - Sądy są nieprzygotowane, olewaja strony - u mnie Sędzina czytała akta sprawy przy mnie na pretce, a Sąd odwoławczy po 9-mcach oczekiwania przyszedł totalnie nie przygotowani i odroczył sprawę o kolejne tygodnie, wg mnie Sądy te wyroki daja dla swojego świętego spokoju, na uzasadnienie czekam już 2m-ce i cisza, po blisko 3latach sprawy, która już wracała do ponownego rozpatrzenia z winy Sądu I-wszej instancji. Mało tego sad nie wywiązał sie z zaleceń Sądu II-instancji, a Sąd odwoławczy mnie za to ukarał - Sąd olewa a ja za to płacę. Wyrok prawomocny a ja nic nie mogę, jedynie skarga mi pozostaje... Czuje ogromna bezsilność i niech mi nikt nie mówi ze mam jakieś prawa... Sądy to patologia i nie warto tam zaglądać, bo zostaniesz pokrzywdzony podwójnie, a nawet potrójnie jak masz pecha... Ja jestem tym wszystkim załamany, bo to po prostu nie działa!!!!!!
Anonimowy 31 maja 2017 08:32
Sądy w Polsce to jedna z najgorzej działających instytucji.
Artur Mączyński 31 maja 2017 21:30
Można wyrazić taką opinię, pomimo że nie ma pokrycia w rzeczywistości.
Anonimowy 12 października 2018 11:45
Z punktu widzenia osoby, która od 1993 r. stara się o dział spadku i zniesienie współwłasności - sąd to bardzo źle działająca instytucja. Sądom chodzi tylko o to, jak zmniejszyć sobie pracę, o czym zresztą i Pan pisze na swoim blogu - wyszukiwanie wyimaginowanych braków formalnych to jedyna konkurencja, w której sądom można przyznać mistrzostwo.
Anonimowy 28 sierpnia 2017 11:43
A co jak sedzia pomimo, ze mam prawo do odwolania, odmawia mi uzasadnienia swojej decyzji?
Unknown 22 grudnia 2017 21:06
Witam😊Czy o uzasadnienie wyroku można poprosić Sąd gdy ten wyrok już się uprawomocni?
Witam, mam podobne pytanie dotyczace uzasadnienia wyroku,jakieś póltora roku po sprawie. Miesiac po wyroku z apelacji napisałem o wyrok z uzasadnieniem i az pól roku czekałem na wyrok. Dodam, że przysłano mi wydruk z portalu informacyjnego sądu bez piczeci, podpisow.
Piotr 6 czerwca 2018 08:04
Uzasadnienie to istota bycia Sedzią...jesli Sedzia nie lubi pisac i uzasadnien to nie lubi zawodu Sedziego. Jesli orzekam to wiem na jakiej podstawie wiec uzasadnienie to czyność techniczna - spisanie na papier tego co i tak juz było przeanalizowane i przemyślane doglębnie.Jeśli musze cos analizować oznacza że nie bylem przygotowany do wokandy i do wydania orzeczenia.
Anonimowy 23 czerwca 2018 18:24
Moja sprawa przed sądem ciągnela sie 2o lat. Dwa wyroki w I instancji dfwa w drugiej, dwie skuteczne kasacje i powrót trzeci raz do I instancji. W mojej ocenie sedziowie (choc jest to penwe uogolnienie to grupa nierobów. Sprawy dorczone z terminem 9cio miesięcznym, a na uzasadnienie najdłuzej czekałem 4 miesiące. Kazde uzasadnienie miało około 35 stron z czego 30 stron to strezszcenie tego co jest w aktach sprawy - czyli historia 3 strony to uzasadnienie zazwyczaj mało konkretne jedna strona to główka wyroku i jedna to podpisy. Przy takiej konstrukcji uzasadnien hostorie mogłyby pisac sekretarki na podstawie akt a sam sędzia tylko te trzy strony. Pisząc uzasadnienia trzystronicowe, można ich napisać kilka dziennie. Ale cóż mamy do czynienia z "nadzwyczajna kastą ludzi" a w tej kaście rzadzą inne prawa: brak odpowiedzialności za podjete decyzje, lenistwo, bezmyslność i często brak wiedzy i kompetencji. Wiekszość choruje na chorobę łanćuchową - niestety.
Artur Mączyński 18 października 2018 20:39
Zapraszam zatem do pracy do sądu. Pokażę, jak wygląda praca i ile jej jest. Na początek rzeczy proste. Wpływ nowych sprawa. Około 50 tomików. Potem porozmawiamy. Ja np. nie znam sędziów nierobów. Ale wiem, że są ludzie, którzy tak nas oceniają w ogóle nie znając naszej pracy. Przykra taka nieuzasadniona opinia. Ale ją przyjmuję. Po to jest ten blog.

References: art. 329
 art. 326
 art. 329
 art. 329
 art. 328
 art. 328
 Art.387
 art. 45
 art. 6