Source: http://docplayer.pl/3792630-Sorki-takie-mamy-korki-w.html
Timestamp: 2017-08-20 23:11:24+00:00

Document:
Sorki. Takie mamy korki W - PDF
Sorki. Takie mamy korki W
Download "Sorki. Takie mamy korki W"
1 340 zł o tyle wzrosną wynagrodzenia w Fenice Poland. WIĘCEJ» STRONA 3 Nr KATOWICE Zarząd Regionu Śląsko-Dąbrowskiego NSZZ Solidarność Tygodnik bezpłatny ISSN Mieczysław Kabaj: W czasie, kiedy się uczą i pracują otrzymują kilkaset euro. To pozwala na wynajęcie pokoju i uniezależnienie się od rodziców» STRONA 4 Izabela Będkowska: Urlop postojowy dla wszystkich pracowników jest wykluczony ze względu na bardzo dużą liczbę zamówień.» STRONA 3 Stworzenie sieci autostrad miało być sztandarowym osiągnięciem rządu i miarą skoku cywilizacyjnego zafundowanego Polakom przez Donalda Tuska. Tymczasem jest wręcz odwrotnie. Proces budowy dróg to pasmo kompromitacji ekipy PO. Dziesięciokilometrowe korki na nowych autostradach to tylko kolejny na to przykład. Sorki. Takie mamy korki W ubiegły weekend na odcinku autostrady A1 Toruń Gdańsk utworzył się 8-kilometrowy zator. Na A4 przed wjazdem do Wrocławia sznur samochodów miał ponad 10 km długości. Od początku wakacji w każdą sobotę i niedzielę przed bramkami poboru opłat na wszystkich płatnych odcinkach autostrad w Polsce tworzą się gigantyczne korki. Na przejazd przez bramkę kierowcy czekają nawet ponad godzinę. Metoda poboru myta za przejazd autostradami oparta na placach z bramkami musi generować zatory przy wzmożonym ruchu. Przyznała to sama minister infrastruktury i rozwoju Elżbieta Bieńkowska. Nie mam złudzeń: wszędzie w Europie, gdzie są bramki, tam są korki. Wczoraj sprawdzałam: korki w Chorwacji sięgają 10 czy 12 km. We Włoszech, we Francji tam, gdzie są bramki, tam są korki stwierdziła pani minister. Można prościej i taniej Pytanie brzmi następująco: Skoro tak oczywiste jest, że bramki nie zdają egzaminu, dlaczego w Polsce zdecydowano się na wprowadzenie niewydolnego systemu? Można było przecież np. wzorem naszych południowych sąsiadów posłużyć się winietami. W Czechach i na Słowacji na autostradach nie ma bramek, szlabanów i związanych z nimi korków. Dowodem uiszczenia opłaty przejazdowej jest nalepka przyklejana na szybę samochodu. Na Słowacji roczna winieta kosztuje 50 euro. Za 10 euro można kupić winietę uprawniającą do nielimitowanego korzystania z całej, liczącej kilkaset kilometrów sieci autostrad przez 10 dni. W Polsce za porównywalną kwotę możemy sobie zafundować jeden przejazd autostradą A4 z Katowic do Krakowa i z powrotem. Eksperci ostrzegali O wadach bramek autostradowych od dawna ostrzegali eksperci. Manualny system Korek na autostradzie A4 przed bramkami w Gliwicach poboru opłat stał się już rozwiązaniem anachronicznym, nieefektywnym ekonomicznie i operacyjnie. Ten anachronizm dotyka przede wszystkim kierowców samochodów osobowych pisali już wiele miesięcy temu Tomasz Styś i Maciej Rapkiewicz z Instytutu Sobieskiego. Jak wskazują, bramki to rozwiązanie nie tylko najmniej efektywne, ale również najdroższe. Dla przykładu, samo dostosowanie autostrady A4 na odcinku Bielany Wrocławskie Gliwice Kleszczów do poboru opłat kosztowało około 233 mln zł. Warto podkreślić, że suma ta uwzględniała jedynie budowę miejsc poboru opłat bez innych kosztów, takich jak adaptacja pasów ruchu, dróg dojazdowych czy wydatków związanych z wykupem gruntów czytamy w raporcie. Setki milionów w błoto Co gorsza setki milionów złotych, za które wybudowano punkty poboru opłat przy autostradach, to pieniądze niejako z założenia wyrzucone w błoto, bo już za kilka lat bramki mają stać się zbędne. Docelowo w naszym kraju ma powstać elektroniczny system poboru opłat za przejazd autostradami. Przymiarką do tego procesu są urządzenia ViaAuto. Po instalacji czytnika pokładowego w samochodzie wystarczy, że zwolnimy przed punktem poboru opłat do 20 km/h, a system elektroniczny odliczy z naszego konta odpowiednią sumę i otworzy szlaban. Zakup czytnika ViaAuto to jednak niemały koszt, bo aż 135 zł za samo urządzenie oraz 50 zł za doładowanie konta. Na dodatek system działa tylko na dwóch odcinkach autostrad zarządzanych przez Generalną Dyrekcję Dróg Krajowych i Autostrad: A2 na odcinku Konin Stryków i A4 Bielany Wrocławskie Sośnica. Nie wiadomo czy kiedykolwiek zostanie on wdrożony również na autostradach zarządzanych przez prywatnych koncesjonariuszy. To wszystko sprawia, że ViaAuto cieszy się śladowym zainteresowaniem kierowców. Do tej pory sprzedano 12 tys. urządzeń to niecały promil liczby polskich kierowców. Foto: Edytor.net/Tomasz Dudziński Jeszcze większy bałagan W lipcu GDDKiA wprowadziła na zarządzanych przez siebie płatnych odcinkach autostrad tzw. pasy szybkiej płatności. Po zmianach jeden z pasów drogi dojazdowej do punktu poboru opłat przeznaczony jest wyłącznie dla posiadaczy urządzeń ViaAuto. W założeniu miało to zwiększyć płynność obsługi podróżnych i rozładować korki. W rzeczywistości tylko pogorszyło sytuację. Specjalnymi pasami nie ma kto jeździć, za to liczba bramek dla kierowców nieposiadających ViaAuto została ograniczona. Dodatkowo pasy szybkiej płatności są źle oznakowane, co tylko potęguje zamieszanie. Absurdalność sytuacji dostrzegają wszyscy poza GDDKiA, która nie zamierza wycofać się z chybionego rozwiązania, a winę za korki zrzuca na kierowców. W jednym z wywiadów rzecznik tej instytucji stwierdził, że zatory powodują oni sami przez swoje nieprzemyślane działania i niepotrzebne wdawanie się w rozmowy z kasjerami obsługującymi bramki. Można wysunąć wniosek, że według GDDKiA kierowca ma grzecznie stać w dziesięciokilometrowym korku, a następnie z uśmiechem na ustach jeszcze za tę przyjemność zapłacić bez zbędnych dyskusji. Na Słowacji 10 euro kosztuje winieta uprawniająca do korzystania z całej sieci autostrad w tym kraju przez 10 dni. W Polsce za podobną sumę można sobie zafundować jeden przejazd autostradą A4 z Katowic do Krakowa i z powrotem. Obietnice rządzących Minister Bieńkowska zapowiedziała, że założenia nowego, jednolitego systemu elektronicznego poboru opłat za przejazd autostradami mają zostać przedstawione jesienią. Patrząc na dotychczasowe osiągnięcia obecnego rządu na odcinku drogowym, należy podchodzić do tych słów z dużą ostrożnością. Tym bardziej, że taki system wymagałby zgody również prywatnych zarządców autostrad, którzy nie mają żadnego interesu w tym, aby inwestować w nowe rozwiązania. Na razie szefowa resortu infrastruktury i rozwoju zapowiedziała wprowadzenie działań doraźnych, mających na celu zmniejszenie weekendowych korków na autostradach. Oprócz kasjerów obsługujących bramki w punktach poboru myta zatrudnieni zostaną dodatkowi pracownicy. Z kolei kilka dni później premier Donald Tusk obiecał, że do końca wakacji przejazd autostradą A1 w weekendy będzie darmowy. Dlaczego szef rządu nie wspomniał o równie zakorkowanej autostradzie A4, nie wiadomo. To, ile będzie kosztować realizacja zapowiedzi Tuska i Bieńkowskiej, również pozostaje tajemnicą. Jednak w kraju, w którym autostrady buduje się najdrożej w Europie, kolejne kilkanaście czy kilkadziesiąt milionów wyrzuconych w błoto nie powinno stanowić problemu. ŁUKASZ KARCZMARZYK
2 2 Z DRUGIEJ STRONY KATOWICE Nr 30/2014 Tygodnik Śląsko-Dąbrowski NSZZ Solidarność LICZBA tygodnia KRÓTKO 161 tyle dni wynosi średni czas oczekiwania firm w Polsce na wykonanie przyłącza do sieci energetycznej - piszą autorzy raportu Doing Business opracowanego przez Bank Światowy. Wynik ten daje nam 137 miejsce spośród 189 badanych krajów świata. Przedsiębiorca chcący podłączyć swoją firmę do sieci energetycznej w naszym kraju musi przebrnąć przez 6 odrębnych procedur biurokratycznych. Problemy zaczynają się już w momencie składania wniosku o przyłączenie. Jednak najbardziej całą procedurę wydłuża konieczność zdobycia dostępu prawnego do pobliskich gruntów oraz uzyskanie pozwoleń, decyzji i zgód z kilku różnych urzędów i instytucji. Sytuację dodatkowo pogarszają niejednoznaczne przepisy i sprzeczności występujące pomiędzy prawem budowlanym a energetycznym. Zwolnienia w ISD Huta Częstochowa» ZWIĄZKI ZAWODOWE DZIAŁAJĄCE w ISD Huta Częstochowa są zaniepokojone zapowiedziami pracodawcy dotyczącymi dalszych zwolnień. Wynika z nich, że do końca roku pracę może stracić nawet 450 osób. Redukcja etatów w zakładzie rozpoczęła się w maju ubiegłego roku, kiedy to zarząd firmy zdecydował o zwolnieniu blisko połowy z ponad 3000 pracowników. Pracodawca zapewniał wówczas, że wprowadzenie programu dobrowolnych odejść i zredukowanie załogi o połowę, uchroni zakład przed ogłoszeniem upadłości, a ci, którzy zostaną, będą mieli w miarę stabilną pracę. Teraz okazuje się, że konieczne są dalsze zwolnienia. Pracodawca jest niewiarygodny, nie mamy pewności, czy firma przetrwa kryzys, nawet jeżeli kolejni pracownicy odejdą. Przyszłość zakładu stoi pod wielkim znakiem zapytania mówi Jacek Strączyński, przewodniczący Regionu Częstochowa NSZZ Solidarność oraz szef związku w hucie. Jego zdaniem jednym ze sposobów na uratowanie zakładu mogłoby być wznowienie pracy stalowni. Podkreśla, że jej zamknięcie i przekazywanie zleceń do huty koncernu na Ukrainie było poważnym błędem. Wyprodukowanie konkretnego gatunku stali w naszym zakładzie trwało kilka dni. Tymczasem zamówienia realizowane w Doniecku wymagają znacznie dłuższego okresu. Wydłuża się więc czas oczekiwania odbiorców na wyrób gotowy dodaje. Związkowcy podkreślają, że taka sytuacja doprowadziła do utraty klientów i jeszcze bardziej pogrążyła zakład. Jeśli chcemy pokonać kryzys musimy produkować więcej stali wysokogatunkowej, odzyskać rynek i znaleźć nowych kontrahentów zaznacza Jacek Strączyński. O problemach ISD Huta Częstochowa związkowcy poinformowali przedstawicieli Ministerstwa Gospodarki. Podczas spotkania wiceminister Henclewska podkreśliła, że pewna forma pomocy jest możliwa, ale musi wystąpić o nią zarząd. Czy to zrobi, nie wiemy dodaje przewodniczący częstochowskiej Solidarności. List transportowców» KRAJOWA SEKCJA TRANSPORTU DROGOWEGO NSZZ Solidarność zwróciła się do ministrów infrastruktury i gospodarki o zmianę zasad wypłacania diet i ryczałtów kierowcom. Zdaniem związkowców zmiany powinny dotyczyć przede wszystkim kierowców zatrudnionych w transporcie międzynarodowym, ponieważ obecny system diet i ryczałtów jest niedostosowany do charakteru ich pracy. W piśmie do ministrów szefowie sekcji zwrócili uwagę, że kierowcy ci stale przebywają poza miejscem zamieszkania, co sprawia, że znajdują się w innej sytuacji, niż pracownicy sporadycznie wyjeżdżający w podróże służbowe. Wysokość diety (czyli zwiększenia świadczenia rekompensującego koszty utrzymania) powinna być dostosowana do potrzeb kierowcy spożywania co najmniej trzech pełnowartościowych posiłków dziennie, ponoszenia kosztów związanych z higieną osobistą czy pralnią czytamy w piśmie. Obowiązujące obecnie regulacje prawne stanowią, że dieta zagraniczna nie powinna być niższa, niż dieta przysługująca pracownikowi zatrudnionemu w jednostce sfery budżetowej z tytułu podróży po kraju, określona w rozporządzeniu Ministra Pracy i Polityki Społecznej z 29 stycznia 2013 roku. Tymczasem jej wysokość to tylko 30 zł. Związkowcy zwracają także uwagę, że zapisy Kodeksu pracy nie wskazują, a powinny, by dieta kierowcy była adekwatna do potrzeb wynikających z charakteru jego pracy. OPRAC. AGA Krew to najcenniejszy lek Każdego roku w okresie letnim brakuje krwi w centrach krwiodawstwa w całej Polsce. Czy w katowickim RCKiK sytuacja z zapasami krwi jest równie trudna? Na pewno obniżone są jej stany magazynowe. Krew po pobraniu można przechowywać maksymalnie przez 42 dni, stąd niemożliwe jest zgromadzenie większych zapasów. W sezonie letnim szczególnie trudno je uzupełnić, bo krwiodawcy rozjeżdżają się na wakacje. Są to m.in. pełnoletni uczniowie szkół średnich i studenci. Dlatego mamy braki w określonych grupach krwi, przede wszystkim minusowych. Taką krew ma tylko 15 proc. populacji. W wielu mediach pojawiły się informacje, że w sierpniu może zabraknąć krwi nawet dla ofiar wypadków... To nie jest prawdą. Każda służba krwi w Polsce ma żelazne rezerwy, które musi utrzymywać na rzecz ofiar wypadków i dzieci. W sytuacjach ratunkowych CHODZI O TO zwłaszcza... Ludzie różne pamiątki przywożą z urlopu. Popularne jest powiedzenie, że gdziekolwiek byś nie był pamiątka i tak będzie pochodzić z Chin. Mój syn z wakacji na polskiej wsi przywiózł dwa plastikowe pieski w metalowych pudełkach z napisem made in China, które nabył drogą wrzucenia dwóch dwuzłotówek do automatu ustawionego przy straganach u stóp Gór Świętokrzyskich. Sprawił też sobie łuk z napisem Chęciny i kołczanem z pięcioma krzywymi strzałami produkcji nieznanej, ale chińskiej jakości. Też chciałem sobie kupić jakąś pamiątkę, ale koniecznie wytworzoną w Polsce i nawet udało mi się kupić parę takich produktów, niestety wszystkie spożyłem na miejscu. Ale nie wróciłem z zupełnie pustymi rękami. Przywiozłem na całym ciele pełno śladów ukąszeń komarów, gzów i innych owadów pętających się po polskich polach i lasach. Mam jednak świadomość, że te pamiątki z wakacji wkrótce znikną razem z bliznami po drapaniu. Ale pocieszam się, że najważniejsze, co przywozi się z wakacji, to wspomnienia, wyryte w pamięci obrazy. Wspomnieniem number one moich tegorocznych wakacji jest armia szpaków plądrujących sady. To było jak u Hitchcocka. Siedziałem niedaleko wysokiej czereśni, spożywając jedną z pamiątek wakacyjnych i rozkoszując się ciszą. Rozmyślałem, czy już wspiąć się po dorodne owoce jak nastolatek, czy może jednak jak człowiek w średnim wieku za godzinę poczłapać po drabinę. Nagle na niebie pojawiła się ptasia chmura, opadła na czereśnię i w kilkanaście sekund uczyniła moje rozważanie bezprzedmiotowym. Byłem w szoku. Widziałem już szpaki podkradające czereśnie, ale to były niezbyt liczne grupki przedstawicieli tej populacji, raczej małe oddziały partyzanckie niż regularne wojsko. Teraz, po raz pierwszy w życiu zobaczyłem w akcji szpaczą dywizję powietrzno-desantową. To był blitzkrieg. Dzień później ataki dywizji pozbawiły mnie marzeń o nalewce wiśniowej, a aroniówki to może będą ze dwie butelki. Ptasia armia posprzątała CZTERY pytania Stanisław Dyląg, dyrektor Regionalnego Centrum Krwiodawstwa i Krwiolecznictwa w Katowicach Oddanie krwi bardzo niewiele kosztuje, a może uratować komuś życie. nigdy tej krwi nie zabraknie. Zamiast siać panikę, starajmy się raczej uzmysławiać ludziom, że z nieba nam ta manna nie spadnie. Tak naprawdę oddanie krwi bardzo niewiele kosztuje, a to najcenniejszy lek, który może uratować komuś życie. Cały proces związany z pobraniem trwa od 10 do 12 minut. A badanie lekarskie i wypełnienie ankiety zajmują tylko kilkanaście minut. Kto może zostać dawcą krwi? Zdrowe osoby od 18 do 65 lat, których waga przekracza 50 kg. Muszą posiadać dokument tożsamości ze zdjęciem i numerem PESEL. Takich ludzi są setki tysięcy. Potrzebna jest tylko ich dobra wola i chęć To był blitzkrieg. Ataki szpaczej dywizji powietrznodesantowej pozbawiły mnie marzeń o nalewce wiśniowej, a aroniówki to może będą ze dwie butelki. też resztki malin ogrodowych, a nawet atakowała jabłka, naddziobując je nieco i zostawiając na pożarcie osom, szerszeniom i ślimakom. Potęga przyrody. Pomyślałem sobie, że ta szpacza dywizja zachowuje się jak spora część ludzi na wakacjach. Popija w mniejszych czy w większych grupach i lata od knajpy do knajpy. I że chyba stąd właśnie wzięło się powiedzenie nawalony jak szpak. Wszak wiele zwierząt aplikuje sobie alkohol, zjadając sfermentowane owoce. Przeszukiwanie zasobów Internetu nie potwierdziło moich przypuszczeń. A nawet niesienia pomocy innym. W Polsce jest ponad 40 ambulansów do poboru krwi, w tym 5 w Katowicach. Tam zawsze jest obecny lekarz, który sprawdzi, czy możemy zostać dawcą krwi. Każda osoba, która odda krew, otrzymuje posiłek regeneracyjny o wartości 4,5 tys. kalorii. Każdemu dawcy przysługuje też pełnopłatny dzień wolny od pracy. Honorowi krwiodawcy mają również zagwarantowane świadczenia poza kolejnością w aptekach i laboratoriach. Ale przede wszystkim mają satysfakcję, że oddając krew darują komuś życie. Bez nich niemożliwe byłoby uratowanie bardzo wielu pacjentów. Honorowi krwiodawcy poprzez oddawanie krwi deklarują chęć niesienia pomocy innym. Na Śląsku jest ich około 55 tys. Wszystkim za ich dar krwi jesteśmy ogromnie wdzięczni. Bo do tej pory nie wymyślono preparatu, który mógłby zastąpić ten tak doskonale wypracowany przez naturę związek. BEA przeciwnie, w Wikipedii wyczytałem, że dwaj niemieccy naukowcy odkryli, iż akurat Sturnus vulgaris, czyli szpak pospolity niezwykle szybko metabolizuje alkohol. Wyliczyli, że stężenie enzymu rozkładającego alkohol jest u tych ptaków 14 razy wyższe niż u ludzi. Encyklopedia nie podaje jednak, czy to oznacza, że szpaki nigdy się nie upijają, czy też wiecznie latają niedopite, czy po prostu nie wiedzą, co to kac. Nie wiadomo też, ile czereśni trzeba zjeść, żeby wyszło po 0,7 na twarz. To zresztą dla istoty sprawy nie ma znaczenia. Szpaki potrafią doszczętnie ogołocić sad i nieważne jest, czy zrobiły to pod wpływem, czy zupełnie na trzeźwo. Ważny jest fakt ogołocony sad. Żałuję, że tej szpaczej akcji nie uwieczniłem na taśmie. Nagranie mogłoby nosić tytuł Szpak i przyjaciele albo Afera czereśniowa, a w finale właściciel sadu, wypluwając pestkę, wygłaszałby słynną kwestię: Nic się nie stało. JEDEN Z DRUGĄ:) Foto: wikipedia.pl/
3 Zarząd Regionu Śląsko-Dąbrowskiego SPRAWY REGIONU 3 Nr 30/2014 KATOWICE W tym roku część firm z branży motoryzacyjnej postanowiła skrócić wakacyjne postoje produkcyjne lub całkowicie z nich zrezygnować. We wcześniejszych latach większość załóg przedsiębiorstw tej branży w czasie wakacji szła na dwu lub trzytygodniowe urlopy. Krótsze wakacje w branży motoryzacyjnej Po raz pierwszy w historii naszego zakładu pracujemy praktycznie przez całe wakacje. Urlop postojowy dla wszystkich pracowników jest wykluczony ze względu na bardzo dużą liczbę zamówień. Mamy naprawdę mnóstwo pracy wyjaśnia Izabela Będkowska, przewodnicząca Solidarności w Bitron Poland w Sosnowcu. Bitron zamierza wstrzymać produkcję tylko od 14 do 17 sierpnia, wyłącznie ze względu na planowane w tym czasie przerwy w dostawach prądu. Podejrzewam, że gdyby nie brak prądu, to produkcja w ogóle nie zostałaby wstrzymana mówi Będkowska. Przewodnicząca podkreśla, że pracownicy przyzwyczaili się do corocznej wakacyjnej przerwy w produkcji i jej brak nie wszyscy przyjmują z zadowoleniem. Postój w pewnym sensie ułatwiał pracownikom planowanie rodzinnych urlopów przyznaje przewodnicząca. Przerwy nie ma też w innej sosnowieckiej firmie motoryzacyjnej, w Automotive Lighting Poland. Jeszcze do niedawna urlop jej pracowników uzależniony był od letniego postoju w tyskiej fabryce Fiata, dla której Postój wakacyjny w pewnym sensie ułatwiał planowanie rodzinnych urlopów przyznaje Izabela Będkowska. zakład produkuje podzespoły. Wszystko zmieniło się dwa lata temu, gdy ALP rozszerzył portfel klientów o inne koncerny samochodowe. Od czasu, gdy zaczęliśmy produkować części dla Mercedesa, Opla, Skody i Volkswagena, nie ma szans, by cała załoga w jednym czasie korzystała z urlopów. Zamówień mamy bardzo dużo, a dodatkowo każdy nasz zleceniodawca inaczej planuje letni postój w swojej firmie mówi Aleksander Jacuniak, szef zakładowej Solidarności. Wakacyjną przerwę produkcyjną zachowano w Yazaki Automotive Poland w Mikołowie. Postój trwa od 4 do 14 sierpnia, ale zaraz potem mamy długi weekend i w rezultacie do pracy wrócimy 18 sierpnia. W tym czasie w zakładzie wykonywana będzie m. in. konserwacja urządzeń i remonty. Foto: fiat500usa.com Tegoroczna przerwa wakacyjna w tyskiej fabryce Fiata będzie o tydzień krótsza W normalnym ciągu produkcyjnym nie da się tego zrobić mówi Katarzyna Grabowska, przewodnicząca zakładowej Solidarności. Zaznacza, że pracownicy cenią sobie rozwiązanie w postaci wakacyjnej przerwy produkcyjnej. Nasza załoga jest stosunkowo młoda. Pracownicy mają rodziny, wychowują dzieci. Przerwa wakacyjna ułatwia zorganizowanie rodzinnego urlopu podkreśla Grabowska. Dodaje jednak, że zimą, gdy w branży motoryzacyjnej trwała przerwa świąteczna, jej zakład pracował. Było to związane z liczbą zamówień od jednego z kontrahentów. Udało nam się wtedy wynegocjować wyższe stawki dla pracowników, którzy zrezygnowali z przerwy świątecznej i przyszli do pracy podkreśla przewodnicząca zakładowej Solidarności w Yazaki Automotive. W tyskiej fabryce Fiata, od której zamówień zależą plany produkcyjne wielu poddostawców w naszym regionie, postój wakacyjny rozpoczął się 4 sierpnia. Ale w tym roku pracownicy spółki wypoczywać będą tylko dwa tygodnie. Do tej pory każdego lata produkcja w firmie wstrzymywana była na trzy tygodnie. Teraz jej załoga będzie musiała wrócić do pracy już 18 sierpnia. Skrócono nam urlop, bo produkcja nie może czekać. Od kwietnia od poniedziałku do czwartku pracujemy po 10 godz. dziennie. Przy tak dużym obciążeniu dwa tygodnie urlopu to zdecydowanie za krótko, by zregenerować siły po całym roku ciężkiej pracy mówi Wanda Stróżyk, przewodnicząca związku w Fiat Auto Poland. BEATA GAJDZISZEWSKA Podwyżki i premie u kooperantów Fiata Wynagrodzenia w Fenice Poland wzrosną w najbliższych miesiącach średnio o 340 zł. Podwyżka będzie wypłacona w trzech transzach. Z kolei pracownicy Comau Poland i Fiat Services wraz z wypłatą za lipiec otrzymali jednorazowe nagrody. W pierwszej spółce było to 1100 zł brutto, w drugiej o sto złotych mniej. Zgodnie z pakietem ekonomicznym na lata podpisanym 31 lipca przez związki zawodowe i zarząd Fenice Poland stawki zasadnicze pracowników zostaną zwiększone średnio o 296 zł. Po doliczeniu 15-procentowej premii regulaminowej łączny wzrost wynagrodzeń wyniesie więc średnio 340 zł. Pierwsza transza podwyżki w średniej wysokości 116 zł zaczęła obowiązywać od 1 lipca. Druga część zostanie wypłacona pracownikom w listopadzie, a trzecia zostanie wprowadzona pierwszego stycznia 2015 roku. Podczas negocjacji zapowiedziano także, że jedna czwarta pracowników Fenice Poland otrzyma w bieżącym półroczu podwyżkę indywidualną lub przeszeregowanie. Pierwsze osoby takie podwyżki otrzymały w lipcu, czyli cały proces został już uruchomiony mówi Wanda Stróżyk, przewodnicząca W Fenice Poland łączny wzrost wynagrodzeń wyniesie średnio 340 zł Międzyzakładowej Organizacji Związkowej NSZZ Solidarność w Fiat Auto Poland, która zasięgiem swojej działalności obejmuje również spółki zależne i kooperujące z Fiatem. W porozumieniu zawartym w Fenice Poland ustalono też wysokość nagrody z okazji Świąt Bożego Narodzenia w 2014 roku. W tym roku nagroda świąteczna wyniesie 1750 zł. Otrzyma ją każdy pracownik zatrudniony w firmie na dzień 10 grudnia tłumaczy przewodnicząca. W Comau Poland, innej spółce kooperującej z tyską fabryką Fiata związkom zawodowym udało się wynegocjować jednorazową nagrodę roczną w wysokości 1100 Foto: TŚD zł brutto za zaangażowanie załogi w realizację zwiększonych zadań produkcyjnych. Z kolei w firmie Fiat Services świadczącej usługi finansowo-księgowe dla FAP nagroda wyniesie 1000 zł brutto. W obu przypadkach o wypłatę nagród wnioskowały związki zawodowe. ŁK Szpital na plusie, a podwyżek brak Związki zawodowe ze Szpitala Specjalistycznego w Dąbrowie Górniczej zaapelowały do prezydenta miasta o pilne spotkanie dotyczące sytuacji płacowej w placówce. Liczymy na pomoc władz miasta, bo ze strony dyrekcji nie ma woli, by podwyższyć płace pracownikom informuje Elżbieta Żuchowicz, przewodnicząca zakładowej Solidarności. Żądanie poprawy wynagrodzeń dla szpitalnego personelu związkowcy uzasadniają dodatnim wynikiem finansowym placówki za ubiegły rok. Przed kilkoma laty nasz szpital był restrukturyzowany. Wtedy obiecywano nam, że jak tylko wyjdziemy na prostą, to rozpoczną się rozmowy w sprawie podwyżek dla pracowników. Gdy sytuacja szpitala zdecydowanie się polepszyła, to dyrekcja zaczęła inwestować w nowe zadania. Teraz nie ma już mowy o żadnym wzroście płac. Ktoś zapomniał, że najlepszą inwestycją są pracownicy mówi Elżbieta Żuchowicz. Przewodnicząca przypomina też, że przed rokiem pracodawca zmniejszył odpis na zakładowy fundusz świadczeń socjalnych. Informuje, że obecnie bardzo duża liczba pracowników kieruje do komisji socjalnej i szpitalnych związków prośby o pomoc finansową. W najgorszej sytuacji są najmniej zarabiający pracownicy. Oni najbardziej odczuwają skutki postępującego wzrostu kosztów utrzymania. Drastycznie pogarszają się warunki ich życia przyznaje Elżbieta Żuchowicz. Dąbrowski szpital zatrudnia ponad 600 pracowników. BG
4 4 PUBLICYSTYKA KATOWICE Nr 30/2014 Tygodnik Śląsko-Dąbrowski NSZZ Solidarność Wśród propozycji zespołu ds. rozwoju przemysłu Komisji Krajowej NSZZ Solidarność znalazło się wprowadzenie dualnego systemu kształcenia w szkolnictwie zawodowym. Tylko połączenie wiedzy teoretycznej z praktyczną nauką zawodu może zwiększyć szanse absolwentów na rynku pracy. Szkolnictwo zawodowe trzeba przebudować Z wielu badań przeprowadzonych przez Instytut Pracy i Spraw Socjalnych wynika, że co drugi absolwent szkoły zawodowej w ciągu roku nie znajduje pracy, ponieważ nie został odpowiednio przygotowany do wykonywania zawodu mówi prof. Mieczysław Kabaj z IPiSS. Do tego, że szkolnictwo zawodowe trzeba w Polsce odbudować, nikogo dzisiaj nie trzeba przekonywać. Zespół Komisji Krajowej NSZZ Solidarność proponuje, by zmiana systemu była wzorowana na doświadczeniach niemieckich, gdzie obowiązuje kształcenie dualne polegające na łączeniu nauki teoretycznej w szkole z praktyką u pracodawców. Taki system kształcenia został przyjęty także w innych państwach europejskich m.in. w Szwajcarii, Austrii i Danii. Uczeń, który w tych krajach kończy szkołę zawodową, jest w pełni przygotowany do podjęcia pracy. Tam przejście ze szkoły do pracodawcy trwa średnio ok. miesiąca. W Polsce jest to okres od 1,5 roku do 2 lat dodaje prof. Kabaj. Przestarzałe centra Jego zdaniem największy problem z praktycznym przygotowaniem do zawodu mają uczniowie techników, którzy w ciągu czterech lat odbywają tylko jedną miesięczną praktykę u pracodawców. Większość czasu przeznaczonego na naukę praktyczną spędzają w szkolnych warsztatach lub centrach kształcenia zawodowego. Takich ośrodków jest w Polsce blisko 160, ale większość z nich dysponuje przestarzałym sprzętem i maszynami. Żeby W Polsce większość absolwentów gimnazjów wybiera naukę w liceum lub w technikum. W Niemczech lub Austrii odwrotnie. Większość decyduje się na kształcenie zawodowe. te wszystkie urządzenia wymienić, należałoby zainwestować ok. 150 mld zł. Kto jest w stanie wyłożyć tyle pieniędzy? Ani gminy, ani oświata nie mają takich środków mówi prof. Kabaj. Przyznaje, że zdarzają się technika, które w porozumieniu z pracodawcami kształcą swoich uczniów w systemie dualnym, ale są to raczej wyjątki. W lepszej sytuacji znajdują się uczniowie zasadniczych szkół zawodowych, którzy mają możliwość zdobycia wiedzy praktycznej u pracodawców zrzeszonych w izbach rzemieślniczych. Jednak z tej szansy korzysta tylko dwóch na pięciu uczniów. Oparte na rzemiośle Dyrektor Izby Rzemieślniczej oraz Małej i Średniej Przedsiębiorczości w Katowicach Michał Wójcik podkreśla, że w krajach, na których Polska powinna się wzorować zmieniając system szkolnictwa zawodowego, praktyczna nauka zawodu oparta jest przede wszystkim o rzemiosło. W naszym kraju po kolejnych reformach rzemiosło zaczęło popadać w ruinę. Nie znalazł się ani jeden minister edukacji, który rozumiałby tę kwestię mówi Michał Wójcik. W krajach, na których powinniśmy się wzorować, praktyczna nauka zawodu oparta jest przede wszystkim o rzemiosło Zdaniem Beaty Białowąs, wicedyrektor Izby kolejne reformy systemu edukacji doprowadziły do zmniejszenia liczby godzin praktycznej nauki zawodu. Teraz wszystko zależy od dyrektorów szkół, którzy mają dowolność w kształtowaniu siatki godzin. Oni odpowiadają za program nauczania i decydują o ilości praktyk. Są więc takie szkoły, w których jest więcej praktyk i takie, w których jest ich mniej. To stwarza absolwentom nierówne szanse na rynku pracy. To Ministerstwo Edukacji Narodowej, a nie dyrektorzy szkół powinno decydować o tym, ile uczniowie powinni mieć teorii, a ile praktyki mówi Beata Białowąs. Foto: System motywujący W Polsce większość absolwentów gimnazjów wybiera naukę w liceum lub w technikum. W Niemczech lub Austrii te proporcje są odwrócone. Ok. 2/3 uczniów decyduje się na kształcenie zawodowe. Zdaniem prof. Kabaja tam młodzi ludzie dostrzegają ogromne korzyści, jakie daje im zdobycie zawodu. W czasie, kiedy się uczą i pracują otrzymują kilkaset euro. Są to kwoty, które pozwalają na wynajęcie pokoju i uniezależnienie się od rodziców mówi prof. Kabaj. Do wyboru ścieżki kształcenia zawodowego młodych Niemców mobilizuje także świadomość, że po skończeniu szkoły nie mają problemu ze znalezieniem pracy oraz fakt, że szkolnictwo zawodowe nie zamyka im drogi do dalszej nauki. Po spełnieniu pewnych warunków mogą kształcić się na uczelniach wyższych. Wielu ludzi dziwi się, że w krajach, w których jest wysoki poziom życia, młodzi ludzie nie myślą o kształceniu tylko w jednym wymiarze, żeby zdobyć wyższe wykształcenie. Oni chcą wyuczyć się zawodu, który przyniesie im dobre dochody, a potem dalej się kształcić, jeśli mają takie ambicje mówi prof. Mieczysław Kabaj. Umowa społeczna Zdaniem prof. Kabaja wprowadzenie dualnego systemu kształcenia w Polsce wymagałoby porozumienia między resortami edukacji, gospodarki i pracy. Szefowie tych ministerstw nie czują się odpowiedzialni za szkolnictwo zawodowe. Odbijają je między sobą jak piłeczkę, a tracą na tym uczniowie, którzy mają problemy ze znalezieniem pracy mówi prof. Kabaj. Ważnymi partnerami w kształceniu dualnym, podobnie jak w innych krajach UE, powinny być również organizacje związkowe i samorządy oraz pracodawcy. Zdaniem prof. Kabaja zarówno gminom, jak i pracodawcom należy stworzyć możliwość wpływu na programy kształcenia zawodowego. Bodźcem dla pracodawców do zaangażowania się w kształcenie dualne powinny być także ulgi podatkowe. Żeby polscy pracodawcy mogli konkurować z niemieckimi, to muszą mieć tak świetnych fachowców jak oni. Bez zmiany systemu kształcenia zawodowego będą z nimi przegrywać mówi. AGNIESZKA KONIECZNY Z Michałem Wójcikiem, dyrektorem Izby Rzemieślniczej oraz Małej i Średniej Przedsiębiorczości w Katowicach rozmawia Agnieszka Konieczny Kształcenie dualne to ogromna szansa Rzemiosło jest jedynym środowiskiem w Polsce, które kształci młodych ludzi w systemie dualnym W środowisku rzemieślniczym zawsze był ogromny nacisk na łączenie teorii z praktyką. Aż dziw bierze, że system dualny, który jest stosowany w Niemczech, Austrii, Belgii czy Szwajcarii, nie został rozpowszechniony w Polsce, opierając się na wzorcach wypracowanych przez Izbę Rzemieślniczą. Przecież w tamtych krajach to właśnie rzemiosło jest fundamentem kształcenia dualnego. Jak wygląda praktyczna nauka zawodu w rzemiośle? Uczeń zasadniczej szkoły zawodowej, który zdecyduje się na rozpoczęcie praktyki u rzemieślnika, podpisuje z nim umowę o pracę, a nadzór nad szkoleniem sprawuje Izba Rzemieślnicza. Taki młody człowiek ma status pracownika młodocianego i otrzymuje wynagrodzenie, które zwiększa się w ciągu trzech lat nauki. W polskich realiach nie są to duże pieniądze. Najważniejsze jest jednak to, że taki młody człowiek może mieć praktykę w realnie funkcjonującym zakładzie pracy. Nauka u rzemieślników daje większe perspektywy na rynku pracy? Taki absolwent po trzech latach nauki jest przygotowany, żeby wejść w rytm pracy przedsiębiorstwa, w którym miał praktyki. Po zdaniu egzaminu czeladniczego przed komisją w Izbie Rzemieślniczej wchodzi na rynek pracy z dyplomem czeladnika, który po uwierzytelnieniu w Związku Rzemiosła Polskiego w Warszawie i Ministerstwie Spraw Zagranicznych jest honorowany w całej Unii Europejskiej. Z takim dyplomem bez problemu znajdzie pracę w UE. Może też otworzyć własną firmę. Ile procent uczniów szkół zawodowych wybiera praktyki w rzemiośle? Ok. 40 proc. Jednak biorąc pod uwagę cały system szkolnictwa zawodowego, czyli także licea profilowane i technika, to jest to zaledwie kilkanaście proc. wszystkich uczniów, którzy uczą się określonego zawodu. A jeżeli uczeń zasadniczej szkoły zawodowej nie podpisze umowy z rzemieślnikiem? Wówczas zachowuje status ucznia, teoretycznie i praktycznie kształci się w szkole i zdaje egzamin zawodowy przed Okręgową Komisją Egzaminacyjną. Ilu uczniów w tej chwili ma praktyki pod nadzorem Izby Rzemieślniczej? Niecałe 5 tys. Pod koniec lat dziewięćdziesiątych było ich około 18 tys. Po reformach ministra edukacji Mirosława Handkego i premiera Jerzego Buzka polskie rzemiosło zaczęło popadać w ruinę. Doszliśmy do sytuacji, że w Niemczech i Austrii są wzorcowe systemy kształcenia zawodowego i młodzi ludzie bez problemu znajdują pracę, a w Polsce coraz mniej młodzieży podpisuje umowę o praktyczną naukę zawodu. A przecież rzemiosło, chociażby na Śląsku kształci pracowników aż w 70 zawodach.
5 Zarząd Regionu Śląsko-Dąbrowskiego ROZMAITOŚCI 5 Nr 30/2014 KATOWICE Od ponad 50 lat zajmuje się naprawą oraz renowacją zegarów i zegarków. Zegarmistrzostwo to rodzinna tradycja Mieczysława Budzińskiego z Mysłowic. Brakuje chętnych do wykonywania tej profesji W 1945 roku ojciec pana Mieczysława otworzył zegarmistrzowską firmę w Mysłowicach. Po jego śmierci w 1961 roku syn zdecydował, że będzie kontynuował zawodowe tradycje rodzinne. Egzamin czeladniczy zdawał w Izbie Rzemieślniczej w Katowicach pod koniec lat 60. W 1976 roku zdobył dyplom mistrzowski. Do wykonywania tego zawodu zawsze miałem predyspozycje psychofizyczne. W moim fachu ważne jest, żeby dłonie się nie trzęsły i nie pociły. Konieczna jest cierpliwość, no i oczywiście zegarmistrzowska precyzja, którą doskonali się latami mówi Mieczysław Budziński. Za lat może zabraknąć fachowców, którzy będą potrafili naprawiać zegarki, a co dopiero wykonywać renowację zegarmistrzowskich antyków. Bez wiedzy ani rusz Jednak sama precyzja i solidność nie wystarczą. Jak mówi pan Mieczysław, trzeba też mieć serce i chęci do nauki. Około tysiąca lat temu skonstruowany został pierwszy zegar mechaniczny i od tego czasu zegarmistrzostwo wciąż się doskonali. Aż w 16 tomach tajniki tego fachu opisali zakonnicy z klasztoru w Niepokalanowie. Trzeba było setek lat pracy, by do perfekcji doprowadzić zegarki mechaniczne opowiada mistrz Budziński. Zegarmistrz informuje, że są one bardzo dokładne, ale i skomplikowane. By je uruchomić potrzeba precyzyjnych umiejętności i ogromnej wiedzy. W tych zegarkach mieści się bardzo wiele różnych podzespołów. Do tego dochodzą jeszcze rozmaite komplikacje takie jak podwójny kalendarz, czasy strefowe czy fazy księżyca. Mamy też wychwyt, przerzutnik, włos i wrzeciono wylicza zegarmistrz z Mysłowic. Zegary z duszą Firma Mieczysława Budzińskiego specjalizuje się w naprawie starych zegarków i zegarów mechanicznych. Teraz królują elektroniczne zegarki Mieczysław Budziński uczestniczył w renowacji słynnego zegara strefowego w Mysłowicach kwarcowe. Fakt, są dokładne, jednak brakuje im duszy. Takie zegarki też naprawiam, ale największą satysfakcję przynosi mi uruchamianie starych, ponad 100-letnich zegarków. Wśród wielu, które naprawiałem, był m.in. kieszonkowy zegarek Patka mówi Mieczysław Budziński. Foto: Muzeum Miasta Mysłowice Mysłowicki zegar strefowy W miejskim muzeum w Mysłowicach znajduje się zegar strefowy z 1876 roku, do którego pan Mieczysław ma szczególny sentyment. Zegar za pomocą 9 przekładni, jednego wahadła i jednej wagi, pokazuje czas w Mysłowicach oraz w 8 miastach różnych stref czasowych: Londynie, Moskwie, Delhi, Tokio, Honolulu, San Francisco, Nowym Jorku i Buenos Aires. Od 1945 do 1961 roku ten zegar ozdabiał wystawę w warsztacie ojca. Po śmierci taty przekazaliśmy to dzieło sztuki zegarmistrzowskiej do chorzowskiego Planetarium. Siedem lat temu przejęło go muzeum w Mysłowicach. Ja miałem zaszczyt znaleźć się w gronie fachowców, którzy wykonali jego renowację informuje pan Mieczysław. Nie ma kogo egzaminować Mieczysław Budziński nie ma wątpliwości, że dobrej jakości zegarki mechaniczne długo będą cieszyć się prestiżem i znajdować nabywców. Jednak wraz z zalewem rynku różnymi elektronicznymi urządzeniami do pomiaru czasu, zegarmistrzów jest dziś w Polsce jak na lekarstwo. Przewodniczę komisji egzaminacyjnej przy Izbie Rzemieślniczej w Katowicach, ale chętnych do wykonywania tej profesji brakuje. Obawiam się, że za lat zabraknie fachowców, którzy będą potrafili naprawiać zegarki, a cóż dopiero wykonywać renowację zegarmistrzowskich antyków. Tego mi najbardziej żal przyznaje Mieczysław Budziński. BEATA GAJDZISZEWSKA Amator Cup 2014 należy do Solidarności Foto: MOSIR Knurów Komunikat Zawody wędkarskie w Bukowie W dniach 6-7 września 2014 roku w Bukowie odbędą się Zawody Wędkarskie o Puchar Przewodniczącego Zarządu Regionu Śląsko-Dąbrowskiego NSZZ Solidarność. Miejsce zawodów: zbiornik wodny 610, Stanica Koła 78 Jas-Mos, ul. Główna 1, Buków Program: godz rozpoczęcie zawodów; godz pierwsze ważenie ryb; godz gorący posiłek; godz zakończenie zawodów; godz ogłoszenie wyników, wręczenie nagród. Reprezentacja Solidarności z kopalni Knurów-Szczygłowice Ruch Knurów zwyciężyła w międzynarodowym turnieju Amator Cup W finale związkowcy pokonali 5:4 inny knurowski zespół TKKF Mistral Intermarche. Mecz miał bardzo dramatyczny przebieg. Jeszcze w drugiej połowie wynik nie był dla nas korzystny. 3:1 prowadzili piłkarze z TKKF Mistral Intermarche i wydawało się, że ich zwycięstwo jest przesądzone. Nasi zawodnicy udowodnili jednak, że nie tylko mają spore umiejętności i doświadczenie na boisku, ale też są bardzo ambitni. Mimo znacznej przewagi rywala, nie odpuścili. W rezultacie spotkanie zakończyło się 5:4 dla naszego zespołu relacjonuje Krzysztof Leśniowski, przewodniczący kopalnianej Solidarności. Zwycięski gol padł na 20 sekund przed końcem meczu. Strzelił go Paweł Mastyj, który na co dzień w Lidze Orlika reprezentuje TKKF Mistral, ale w Amator Cup w Knurowie wystąpił w drużynie NSZZ Solidarność. Bo nasi piłkarze, gdy jest taka potrzeba, to reprezentują kopalnianą Solidarność, chociaż na co dzień grają w różnych amatorskich klubach lub są wolnymi strzelcami. Oni jeszcze nigdy nas nie zawiedli. Gdy kompletujemy związkową drużynę na jakiś turniej, to do gry w tym zespole wszyscy są chętni. Zakładają koszulki z logo Solidarności i wybiegają na boisko wyjaśnia Krzysztof Leśniowski. BG Zgłoszenia uczestników należy przesłać do 15 sierpnia na adres: KZ NSZZ Solidarność KWK Jas-Mos ul. Górnicza Jastrzębie-Zdrój Opłata startowego wynosi 25 zł od uczestnika. Należy ją wpłacić do 15 sierpnia na konto Koła PZW Jas-Mos: z dopiskiem opłata startowego. Liczba miejsc ograniczona. O uczestnictwie decyduje kolejność zgłoszeń. Zawody rozgrywane będą na dwie wędki metodą spławikowo-gruntową zgodnie z regulaminem Amatorskiego Połowu Ryb PZW. Dodatkowe informacje dotyczące turnieju można uzyskać pod numerem tel.: Zapraszamy!
6 6 PO GODZINACH KATOWICE Nr 30/2014 Tygodnik Śląsko-Dąbrowski NSZZ Solidarność SUDOKU Gra polega na wypełnieniu planszy cyframi od 1 do 9 w ten sposób, aby w tym samym wierszu, w tej samej kolumnie, oraz w każdym oznaczonym sektorze 3x3 kratki, znajdowała się tylko jedna taka sama cyfra.
7 Zarząd Regionu Śląsko-Dąbrowskiego PORADY PRAWNE 7 Nr 30/2014 KATOWICE Piotr Kisiel, prawnik Zarządu Regionu Śląsko-Dąbrowskiego NSZZ Solidarność Wcześniejsza emerytura dla górników cz. 2 Praca górnicza, prace równorzędne z pracą górniczą Jak już wspomniałem w jednym z poprzednich numerów TŚD, pojęcie pracy górniczej oznacza generalnie okres zatrudnienia górnika w kopalniach głębinowych (pod ziemią), w kopalniach otworowych siarki oraz w kopalniach odkrywkowych siarki i węgla brunatnego, tj. okresy pracy górniczej wymienione w art. 50c ust. 1 ustawy z dnia 17 grudnia 1998 roku o emeryturach i rentach z funduszu Ubezpieczeń Społecznych (zwanej dalej ustawą), wykonywane co najmniej w połowie wymiaru czasu pracy. O uznaniu pracy za pracę górniczą w rozumieniu przepisów ustawy decyduje charakter czynności faktycznie wykonywanych przez pracownika (wyrok Sądu Najwyższego z dnia roku I UK 381/10). Analiza w ocenie pracy górniczej powinna koncentrować się na ustawowych warunkach pracy górniczej (pojęciu tej pracy), a nie na samej nazwie stanowiska. O uznaniu pracy za pracę górniczą w rozumieniu przepisów o emeryturach i rentach nie decyduje treść dokumentów wydawanych przez pracodawcę, ale charakter czynności faktycznie wykonywanych przez pracownika (wyrok Sądu Najwyższego z dnia roku I UK 382/10). Zgodnie z art. 50c ust.2 ustawy za pracę równorzędną z pracą górniczą uważa się: 1) zatrudnienie na stanowiskach wymagających kwalifikacji inżyniera lub technika w zakresie górnictwa w urzędach górniczych, jeżeli zatrudnienie jest związane z wykonywaniem czynności inspekcyjno-technicznych w kopalniach, przedsiębiorstwach i innych podmiotach określonych w art.50c ust.1 pkt.1-4 ustawy, pod warunkiem uprzedniego przepracowania w kopalniach, przedsiębiorstwach i innych podmiotach wskazanych w tym przepisie, co najmniej 10 lat pod ziemią, na odkrywce w kopalniach siarki lub węgla brunatnego, a także w kopalniach otworowych siarki albo na stanowiskach dozoru lub kierownictwa ruchu; 2) zatrudnienie przy innych pracach, nie dłuższe niż 5 lat, do których pracownicy wykonujący prace określone w art. 50c ust.1 i 2 przeszli w związku z likwidacją kopalni, zakładu górniczego, przedsiębiorstwa lub innego podmiotu, o którym mowa w art. 50c ust.1 pkt.1-4 ustawy. Przepis art. 50c ust.2 pkt.2 ustawy uznaje tym samym za pracę równorzędną z pracą górniczą zatrudnienie przy innych pracach ( niegórniczych ), nie dłuższe niż 5 lat, do których pracownicy wykonujący prace górnicze przeszli w związku z likwidacją kopalni, zakładu górniczego, przedsiębiorstwa lub innego podmiotu wskazanego w ustawie, które pozostaje nie tylko w bezpośrednim związku czasowym z utratą górniczego zatrudnienia, ale także w związku przyczynowo-normatywnym z poprzednio wykonywaną pracą górniczą, bez której utraty oraz braku możliwości znalezienia zatrudnienia w górnictwie górnik nadal wykonywałby pracę górniczą (wyrok Sądu Najwyższego z dnia r. I UK 117/12). Monika Weingärtner, CDO24 Termin na złożenie reklamacji imprezy turystycznej Czy mogę reklamować wczasy zakupione w ramach oferty last minute i w jakim terminie, jeżeli po przyjeździe na wyczekiwane wczasy okazało się, że hotel nie spełnia w ogóle standardów z zawartej przeze mnie umowy (Zdzisław Cz.)? Niestety czasami zdarza się, że warunki i usługi oferowane przez organizatora wypoczynku na miejscu o wiele różnią się od umowy zawartej w biurze podróży. W sytuacji nienależytego wykonania lub niewykonania zobowiązań zawartych w umowie przez organizatora imprezy turystycznej (o ile nie zachodzą okoliczności wyłączające jego odpowiedzialność), klient ma możliwość składania reklamacji. Na możliwość składania reklamacji nie ma wpływu fakt, czy wycieczka wykupiona została w ramach oferty last minute, first minute, czy też po normalnej cenie. Przepisy przewidują, że w przypadku stwierdzenia przez klienta w trakcie imprezy turystycznej wadliwego wykonania umowy turystycznej, powinien on niezwłocznie zawiadomić o tym wykonawcę usługi oraz organizatora turystyki. Proszę pamiętać, że umowa powinna jasno określać klientowi ten obowiązek. Następnie klient powinien złożyć organizatorowi turystyki reklamację wskazującą z jednej strony dokładnie opisane uchybienia w sposobie wykonania umowy, a z drugiej strony przedstawienie żądań klienta. Termin na złożenie reklamacji przez klienta jest ograniczony i wynosi maksymalnie 30 dni od dnia zakończenia imprezy. Oczywiście klient może złożyć reklamację także już w trakcie wyjazdu. Organizator turystyki musi ustosunkować się pisemnie do reklamacji złożonej przez klienta w terminie 30 dni od dnia jej złożenia lub 30 dni od dnia zakończenia imprezy turystycznej, gdy klient złożył reklamację w trakcie wyjazdu. Ponadto pisemna odmowa uwzględnienia reklamacji musi szczegółowo określać przyczyny takiej odmowy. Proszę pamiętać, że gdyby organizator turystyki we wskazanym terminie nie ustosunkował się pisemnie do reklamacji to oznaczać to będzie, iż uznał reklamację złożoną przez klienta za uzasadnioną. Informujemy, że powyższy artykuł nie jest opinią ani poradą prawną i nie może służyć jako ekspertyza przed sądem, urzędem czy osobą prywatną. Proszę pamiętać, że ze względu na długość opracowania artykuł dostarcza jedynie informacji ogólnych, które w konkretnym przypadku nie mogą zastąpić porady prawnej. Proszę pamiętać, że osoby posiadające Ochronę Prawną CDO24 zawsze mogą zasięgnąć dodatkowych informacji w departamencie prawnym CDO24 pod numerem telefonu (lub ), który działa codziennie od poniedziałku do piątku w godzinach od 8.00 do Pozostałe osoby zainteresowane posiadaniem ochrony prawnej zapraszamy do zapoznania się z ofertą CDO24 na stronie internetowej Masz pytanie do prawnika? Napisz do nas: Odpowiedzi na najciekawsze i najczęściej pojawiające się Państwa pytania, będziemy zamieszczali w naszych artykułach. Ś LĄSKO-D ĄBROWSKI NSZZ Wydawca: Zarząd Regionu Śląsko-Dąbrowskiego NSZZ Solidarność ul. Floriana Katowice tel TYGODNIK ŚLĄSKO-DĄBROWSKI: ISSN WYDAWCA: Zarząd Regionu Śląsko-Dąbrowskiego NSZZ Solidarność ADRES REDAKCJI: Katowice, ul. Floriana 7, tel REDAGUJE ZESPÓŁ: Beata Gajdziszewska (redaktor naczelny), Grzegorz Podżorny (kierownik Biura Informacyjno-Wydawniczego, rzecznik ZR), Łukasz Karczmarzyk, Agnieszka Konieczny. REDAKTOR TECHNICZNY: Krzysztof Woźniak SKŁAD I ŁAMANIE: Krzysztof Woźniak REKLAMA: Mirosław Grzywa, ZR pok. 113, tel wew. 107, tel. kom DRUK: Polskapresse sp. z o.o., Sosnowiec LAYOUT: STUDIO PRESS, Michał Dutka, Numer zamknięto: 6 sierpnia 2014 roku SEKRETARIAT OGÓLNY ZR: tel./fax , BIURO PRZEWODNICZĄCEGO: tel , tel./fax BIURO EKONOMICZNO-PRAWNE: tel , BIURO DS. ROZWOJU I SZKOLEŃ ZWIĄZKOWYCH ORAZ WSPÓŁPRACY ZAGRANICZNEJ: Biuro Szkoleń i Zagraniczne tel./fax wew. 428 i 223, Rozwój Związku tel wew. 107, BIURO DS. EWIDENCJI ZWIĄZKOWEJ: tel./fax , BIURO FINANSOWO-KSIĘGOWE: tel./fax , Rozliczenie składek Związkowych tel BIURO ADMINISTRACYJNE: tel wew. 199/103, REGIONALNA KOMISJA REWIZYJNA: tel./fax , BIURA TERENOWE ZR: Bytom, ul. Powstańców Warszawskich 34/4 I piętro, tel./fax , Gliwice, ul. Zwycięstwa 3/3p, tel , tel./ fax , Jastrzębie Zdrój, ul. Zielona 16 A, tel./fax i , Jaworzno, ul. Grunwaldzka 35, tel./fax , Pszczyna, ul. 3 Maja 11, tel./fax , Rybnik, ul. Kościelna 7, tel./fax , Sosnowiec, ul. Dębińska 7, tel , Tarnowskie Góry, ul. Zamkowa 2, tel./fax , Tychy, ul. Grota Roweckiego 44/04, tel./fax , Zabrze, ul. Wolności 289, tel./fax , Zawiercie, ul. Okólna 10/37, tel./fax ,
8 8 NA KONIEC KATOWICE Nr 30/2014 Tygodnik Śląsko-Dąbrowski NSZZ Solidarność WIEŚCI POWIATOWE i ponadpowiatowe Ogłoszenie Bilety do Twinpigs» O TYM, ŻE SŁAWA NA- SZEGO UMIŁOWANEGO przywódcy już dawno przekroczyła granice nadwiślańskiego kraju, wiemy nie od dziś. Jednak wiadomość o tym, że popularność Donka rośnie także po drugiej stronie Atlantyku, jest dla nas mimo wszystko niespodzianką, aczkolwiek miłą i dumą przepełniającą. Okazuje się, że amerykański reżyser Kevin Smith, znany między innymi z hitu Szklana pułapka 4 wyreżyserował obraz zatytułowany Tusk. Film ukaże się na srebrnym ekranie dopiero jesienią, więc na razie nie wiemy, czy Donka zagrał Harrison Ford, czy może Tom Cruise. Filmowe portale internetowe zdradzają jedynie, że Tusk jest filmem grozy opowiadającym o człowieku przebranym za morsa. Nie wiemy, skąd wzięło się to nieporozumienie. Podróżny twierdzi, że musi to być jakiś błąd w tłumaczeniu. Zdaniem Gospodzkiego jest ryzyko, że Amerykańce pomyliły Donalda z Józkiem Oleksym.» DONEK ZOSTAŁ DOCE- NIONY ZA OCEANEM, tymczasem na rodzimym podwórku trwa obrzydliwy festiwal niewdzięczności wobec jego dokonań. Z sondażu Homo Homini dla Rzepy wynika, że Polacy nie chcą, ani żeby Tusk nadal był szefem rządu, ani by dostał jakąś ciepłą posadkę w Brukseli. Tak więc panie premierze, z której strony by na to nie spojrzeć, zostaje tylko Hollywood.» OFIARĄ LAWINY CZAR- NEJ NIENAWIŚCI wobec polityków peło padł również Stefek Niesiołowski. W bloku, w którym Niesioł grasuje, gdy akurat nie siedzi w studiu telewizyjnym, na klatkach schodowych wyłączyli prąd, bo spółdzielnia ma długi, czy coś w tym rodzaju. W każdym razie oburzony Stefan stwierdził, że to skandal. My jego opinię oczywiście podzielamy, z drugiej jednak strony czujemy się trochę zawiedzeni. Stefan, jak każdy szanujący się owadolog, powinien mieć przygotowany na taką ewentualność słoiczek z robaczkami świętojańskimi.» NIESIOŁOWI WYŁĄCZYLI PRĄD, a Elce Bieńkowskiej nikt w porę nie zdążył wyłączyć mikrofonu. No i palnęła w swoim stylu o autostradach, że przecież wszędzie tam, gdzie są bramki, muszą być korki. Internetowi nienawistnicy znowu mają używanie, co najmniej takie, jak po słynnym sorry, taki mamy klimat. Naszym zdaniem czepiają się Elki niesłusznie. Skąd bidula ma wiedzieć, jak jeździ się w polskich pociągach czy po autostradach, skoro do roboty w Warszawie lata z Katowic samolotem. To tak, jakby Was się ktoś zapytał, czy wolicie kawior z łososia czy carpaccio z matiasa holenderskiego. I co? Wtedy też bylibyście tacy cwani?» INTERNETOWI TROLLE PLUJĄ NA POLITYKÓW partii rządzącej, a tymczasem ci odnotowują kolejne spektakularne osiągnięcia. 4 sierpnia na oficjalnym koncie twitterowym Ministerstwa Spraw Zagranicznych ukazała się relacja z uroczystości otwarcia pierwszej proekologicznej szatni dla rowerzystów w budynku MSZ. Ceremonie poprowadził sam Radek Sikorski, co można sprawdzić na załączonych fotografiach. W zdrowym ciele, zdrowy duch. Chciałbym serdecznie podziękować i pogratulować pani Urszuli Pawłowskiej-Rojek (pracownica Departamentu Polityki Bezpieczeństwa MSZ przyp. P&G) za najlepszy wdrożony pomysł modernizacyjny za zeszły rok powiedział podczas uroczystego otwarcia szatni szef polskiej dyplomacji. No i co malkontenci? Wy tylko te taśmy i taśmy, a tutaj sukces sukcesem sukces pogania.» MINISTROWIE Z DRU- ŻYNY DONKA to fachowcy tak wysokiej klasy, że nawet gdy ministrami już dawno być przestali, ich dokonania Foto: demotywatory.pl są opisywane na pierwszych stronach gazet. Tak jest chociażby w przypadku nieodżałowanej ministry doktory Muchy Joanny, która obecnie jest już tylko doktorą i Muchą. Okazuje się, że poza słynnym koncertem Madonny pani Joasia ma na swoim koncie jeszcze jeden popis menadżerskiego kunsztu związany ze Stadionem Narodowym. Otóż w 2012 roku na tymże obiekcie miał zostać rozegrany mecz pomiędzy Wisłą Kraków i Legią Warszawa o Superpuchar Polski. Ostatecznie do spotkania nie doszło, gdyż wyszło na jaw, że nowo wybudowany stadion nie spełnia norm bezpieczeństwa. Teraz zarządca obiektu Narodowe Centrum Sportu musi zapłacić 1,5 mln zł kary z publicznych, czyli naszych pieniędzy. Jak nie korki na nowych autostradach, to kary za nowe stadiony. Biedny Donek ma szczęście do kobiet w polityce, jak mieszkańcy bloku Niesioła do sąsiadów. GOSPODZKI&PODRÓŻNY Bilety wstępu do Miasteczka Twinpigs można nabyć w Biurze Administracyjnym Zarządu Regionu Ślasko-Dąbrowskiego NSZZ Solidarność w Katowicach przy ul. Floriana 7 (pok. 99) tel wew Specjalna cena dla członków Solidarności to 30 zł (w cenę biletu wliczono wszystkie atrakcje). Ogłoszenie Vademecum związkowe ROZBAWIŁO nas to Jak prawidłowo przydzielić obowiązki nowym pracownikom? W zamkniętym pokoju umieścić 400 cegieł. Wpuścić nowo zatrudnionych do pokoju z cegłami, zamknąć drzwi. Zostawić ich samych sobie, wrócić po 6 godzinach.i ocenić sytuację: 1. Jeżeli liczą cegły, dać ich do księgowości. 2. Jak liczą po raz drugi, dać ich do audytu. 3. Jak porozrzucali cegły po całym pokoju, dać ich do działu inżynieryjnego. 4. Jak układają cegły w przedziwnym porządku, dać ich do planowania. 5. Jak rzucają w siebie cegłami, dać ich do działu obsługi. 5. Jak śpią, dać ich do działu zabezpieczeń. 7. Jak pokruszyli cegły na gruz, dać ich do działu informatyki. 8. Jak siedzą bezczynnie, dać ich do kadr. 9. Jak mówią, że przetestowali różne kombinacje i szukają dalszych, ale nie ruszyli ani jednej cegły, dać ich do sprzedaży. 10. Jak już wyszli do domu, dać ich do marketingu. 11. Jak się gapią przez okno, dać ich do planowania strategicznego. 12. Jak gadają między sobą, a nie przełożyli ani jednej cegły, pogratulować im i dać ich do zarządu. 13. Jak się obłożyli cegłami w taki sposób, żeby nie było ich widać ani słychać dać ich na listy wyborcze do parlamentu. *** Robotnik krzyczy do majstra: Majster, Edek spadł z rusztowania! To mu wyjmijcie ręce z kieszeni... Będzie wypadek przy pracy. *** Tato, co to znaczy urlop? Urlop, synku, to kilkanaście dni w roku, kiedy przestaje się robić to, co każe szef, a zaczyna się robić to, co każe żona. Rozmowa kolegów: Co porabiasz zawodowo? Obecnie jestem architektem krajobrazu. O!?A na czym to polega? Jeżdżę buldożerem. *** Słyszałem, że twoja teściowa miała wypadek. Tak, szła do piwnicy po ziemniaki na obiad, na schodach potknęła się i skręciła kark. I co zrobiliście? Spaghetti. *** Paradoks Menela: Menel jedzie autobusem, autobus jedzie Menelem. W Biurze Administracyjnym Zarządu Regionu Ślasko- Dąbrowskiego NSZZ Solidarność w Katowicach przy ul. Floriana 7 (pok. 99) tel wew. 199 można zakupić książkę Vademecum prawa związkowego w praktycznym stosowaniu autorstwa Heleny Rajczuk. Cena książki to 18 zł.

References: art. 50
 art. 50
 art.50
 art. 50
 art. 50
 art. 50