Source: https://www.f-lex.pl/2014/11/
Timestamp: 2017-11-23 18:36:36+00:00

Document:
Listopad | 2014 | F-LEX
Opublikowany 29 listopada 2014 przez dar_wro
Oceniając prace innych, bez względu na to, gdzie ta ocena jest publikowano, warto zastanowić się, czy rzeczywiście nasze działanie to jeszcze krytyka, czy już krytykanctwo. Pamiętać również trzeba, że przekroczenie tej cienkiej granicy może nieść za sobą dla krytykującego ujemne skutki. Zwłaszcza w sytuacji, gdy krytykowany jest bardzo czuły na punkcie swojej twórczości. 🙂
Z pomocą, a raczej z wytycznymi zarówno dla nas, jak i dla sądów przychodzi Sąd Najwyższy w uchwale 7 sędziów z 17 grudnia 1965 r. (sygn. akt VI KO 14/59). Uchwale tej nadano moc zasady prawnej. Zasadami prawnymi związany jest w zasadzie tylko Sąd Najwyższy, ale praktyka wskazuje, że wszystkie sądy orzekające kierują się wykładnią zaprezentowaną przez Sąd Najwyższy (pomimo tego, że żaden przepis wprost nie przypisuje takim zasadom mocy wiążącej). W cytowanej powyżej uchwale Sąd Najwyższy uznaje m.in. że:
Krytyka polega na zakomunikowaniu osobie lub osobom trzecim oceny dzieła, działalności lub postępowania innej osoby, instytucji lub zrzeszenia. Krytykujący wypowiada dodatni lub ujemny sąd według przyjętej przez siebie miary podstawowej. Wypowiedź krytyczna może być z kolei przedmiotem oceny i wymiany poglądów, daje możność wykazywania błędów tej oceny jak i przyjętej miary podstawowej.(…) Aby krytyka spełniała właściwe zadania, (…), powinna ona zmierzać do usunięcia wszelkiego rodzaju braków w najszerzej rozumianych przejawach życia zbiorowego, do zapobiegania powstawaniu takich braków oraz do wprowadzenia ulepszeń w stosunku do istniejącego stanu rzeczy. Taki kierunek krytyki powinny wykazywać zarówno jej treść, jak i intencja krytykującego, przy czym oba te elementy powinny występować łącznie. Wynika stąd, że wypowiedzi krytyczne i zawarte w nich ujemne oceny nie powinny dotyczyć osoby, lecz jej dzieła lub funkcji, jaką pełni w określonym układzie społecznym. Piastowanie stanowiska, wykonywanie zawodu lub rodzaju działalności jest funkcją mającą walor dla społeczeństwa, a sposób, w jaki funkcja ta jest wykonywana, nie może być dla społeczeństwa obojętny i dlatego nie może nie podlegać krytyce.
Krytykujący musi działać w uzasadnionej dobrej wierze, to znaczy mieć przekonanie, że stawiane przez niego zarzuty są prawdziwe oraz że ich postawienie przyczyni się do polepszenia sytuacji w poddanych krytyce stosunkach życia społecznego. Do przyjęcia uzasadnionej dobrej wiary potrzebne jest nadto, by krytykujący, w poczuciu odpowiedzialności, wykazał staranność w zbieraniu materiałów i badaniu wartości źródeł informacyjnych oraz unikał pochopnych wniosków.
Tak pojęta krytyka, choćby zawierała surową ocenę działalności innej osoby, instytucji lub zrzeszenia, nie stanowi zniesławienia. Nie można natomiast uznać za niekaralną krytykę, gdy sprawca przy sposobności krytyki, ale nie w integralnej rzeczowej z nią łączności, dopuszcza się zamachu na dobre imię drugiego.
Niekaralność krytyki nie oznacza braku odpowiedzialności karnej za obelgi, wyrażające się w stosowaniu zwrotów, które stanowią przewidzianą w (obecnie art. 216 k.k.) obrazę godności osobistej innej osoby, jeżeli w konkretnym wypadku nie były koniecznym środkiem do wyrażania krytyki.
Warszawski Sąd Apelacyjny (sygn. akt VI A Ca 1202/13) cytując powyższą uchwałę podkreślił natomiast, że kierunek krytyki w ujęciu modelowym wytyczają łącznie: jej treść oraz intencja krytykującego. Tak więc oceniając, czy też krytykując twórczość innych odnoście się do zdjęcia (utworu), a nie osoby twórcy (fotografa).
Zaszufladkowano do kategorii F-LEX, Ochrona, Twórca	| Tagi: granice krytyki, krytyka, zniesławienie	| 4 komentarze
Opublikowany 19 listopada 2014 przez dar_wro
Pod tekstem „Klatka” pojawił się wczoraj oto taki wpis czytelnika Józefa:
„W nawiązaniu do rozważań dotyczących fotografowania współczesnej architektury i następnie rozpowszechniania tych zdjęć (zdjęcie całego budynku lub fragmentu), np. na własnej stronie www. wymaga wg mojej oceny podania nazwiska autora budynku – architekta, co w pełni szanuje jego prawa osobiste do budynku jako utworu architektonicznego. Fotograf z kolei posiada prawo autorskie osobiste (majątkowe można zbyć) do zdjęcia (utworu) na którym utrwalił inny utwór (architekturę). Zdjęcie powinno posiadać właściwy opis…kto jest autorem czego. Mam rację?”
Czytelnik ma rację, że architektowi przysługują autorskie prawa osobiste, w tym prawo do oznaczenia utworu swoim nazwiskiem. Nie ma również przeszkód, aby oznaczyć zdjęcie w sposób przedstawiony przez czytelnika, ale czy zawsze jednak trzeba? W sieci można spotkać bardzo stanowcze i rygorystyczne stanowiska. Na jednym z blogów autor stanowczo podkreśla, że:
„Rozpowszechnianie zdjęć tego rodzaju obiektów wiąże się oczywiście z obowiązkiem poszanowania autorskich praw osobistych przysługujących projektantowi fotografowanego obiektu, czy twórcy ujętego dzieła. Należy pamiętać o prawidłowym oznaczeniu takich fotografii. Po pierwsze należałoby zamieścić informacje o twórcy fotografowanego utworu, po drugie informacje na temat samego obiektu (np. jego tytuł).”
Oczywiście można zająć takie stanowisko biorąc pod uwagę brzmienie art. 34 Ustawy. W końcu korzystanie z dobrodziejstwa art. 33 jest niczym innym, jak korzystaniem z dozwolonego użytku.
„Art. 34. Można korzystać z utworów w granicach dozwolonego użytku pod warunkiem wymienienia imienia i nazwiska twórcy oraz źródła. Podanie twórcy i źródła powinno uwzględniać istniejące możliwości. Twórcy nie przysługuje prawo do wynagrodzenia, chyba że ustawa stanowi inaczej.”
Czy rzeczywiście publikując zdjęcie kamienicy X w miejscowości Y trzeba wskazać, komu przysługują autorskie prawa osobiste do utworu, jakim jest budynek. Oczywiście poza wszelkimi wątpliwościami jest fakt, że w rozumieniu Ustawy utworem jest budynek (utwór architektoniczny, architektoniczno-urbanistyczny i urbanistyczny art. 1 ust. 1 pkt 6 Ustawy). Byłbym jednak ostrożny w ocenie i nie wyciągał wniosków jedynie z treści art. 34. Nie można bowiem nie brać pod uwagę innych przepisów Ustawy. Zwracam uwagę, że zgodnie z art. 16 pkt 2 Ustawy autorowi przysługuje prawo oznaczenia utworu swoim nazwiskiem lub pseudonimem albo do udostępniania go anonimowo. Na ilu budynkach zamieszczona jest informacja, kto jest ich autorem? Na niewielu! Zaryzykowałbym nawet stwierdzenie, że prawie na żadnym. Brak takiej informacji nie jest raczej niczym nadzwyczajnym i nikogo ten fakt raczej nie dziwi, skoro autor nie ma obowiązku oznaczenia swojego utworu. Moim zdaniem brak wskazania autorstwa na budynku świadczy o tym, że wolą autora było udostępnienie utworu anonimowo. Skoro więc sam autor nie był zainteresowany oznaczeniem swojego utworu, to dlaczego fotograf robiący zdjęcie budynku i rozpowszechniający je w ramach dozwolonego użytku, o którym mowa w art. 33 pkt 1 Ustawy, miałby wskazywać autora budynku. Nie wyobrażam sobie sytuacji, w której byłbym zmuszony, jako fotograf chcący zaprezentować zdjęcie budynku przeprowadzić swoiste dochodzenie, aby ustalić, komu przysługują autorskie prawa osobiste do utworu architektonicznego. Moim zdaniem brak konieczności oznaczenia autora odnosi się nie tylko do budynków, ale do wszystkich utworów, które są rozpowszechniane anonimowo. Moje stanowisko (z którym oczywiście nie trzeba wcale się zgadzać) zdaje się podzielać Sąd Apelacyjny w Warszawie (sygn. akt VI ACa 447/07).
„Niezasadny jest zarzut naruszenia przepisu art. 16 pkt 2 ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych przez bezpodstawne przyjęcie, że powódka nie ma prawa do oznaczania utworów własnym nazwiskiem. (…) Powołany przepis głosi, że jeżeli ustawa nie stanowi inaczej, autorskie prawa osobiste chronią nieograniczoną w czasie i niepodlegającą zrzeczeniu się lub zbyciu więź twórcy z utworem, a w szczególności m.in. prawo do oznaczenia utworu swoim nazwiskiem lub pseudonimem albo do udostępniania go anonimowo. Wyrażonego w tym przepisie prawa powódki do oznaczenia fotografii swoim imieniem i nazwiskiem nikt nie kwestionował, chodziło natomiast o przypadek, w którym możliwe było zaprezentowanie zdjęć wykonanych przez powódkę bez konieczności podawania informacji o autorstwie. Przepis art. 34 ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych stanowi, że “Można korzystać z utworów w granicach dozwolonego użytku pod warunkiem wymienienia imienia i nazwiska twórcy oraz źródła. Podanie twórcy i źródła powinno uwzględniać istniejące możliwości. Twórcy nie przysługuje prawo do wynagrodzenia, chyba że ustawa stanowi inaczej.” Przepis ten jest realizacją zasady, że autor ma prawo do oznaczania utworu swoim nazwiskiem. Zgodnie jednak z art. 10 ust 3 Konwencji Berneńskiej o ochronie dzieł literackich i artystycznych “W razie cytowania (…) należy podać źródło i nazwisko autora, jeżeli to nazwisko jest zamieszczone w źródle”. (…) Z uwagi na brak widocznych informacji o autorstwie oraz specyfikę miejsca i sytuacji autorzy reportażu mieli prawo uważać, że zdjęcia są prezentowane anonimowo za zgodą twórców(-y).”
Na szczególną uwagę zasługuje ostatnie zdanie powyżej, dlatego pozwolę sobie je powtórzyć po lekkiej modyfikacji stylistycznej, która nie wypacza sensu pierwotnej wypowiedzi sądu.
„Z uwagi na brak widocznych informacji o autorstwie oraz specyfikę miejsca i sytuacji autor reportażu/zdjęć miał prawo uważać, że utwory są prezentowane anonimowo za zgodą twórcy.”
Jeżeli budynki przestaną być prezentowane anonimowo, wtedy będzie mus. Dopóki nie są, dopóty stanowisko czytelnika Józefa uważam za nieznajdujące uzasadnienia w przepisach Ustawy.
PS. Na cytowanym i podlinkowanym blogu w tekście „Fotografie, a prawa właścicieli obiektów i twórców utworów fotografowanych” moim zdaniem jest pewna perełka. Kto ją znalazł?
Zaszufladkowano do kategorii Autorstwo, F-LEX, Ochrona, Prawo autorskie	| Tagi: autorskie prawa osobiste, fotografia architektury, oznaczenie utworu	| 5 komentarzy
Nowe prawo dla filmowców
Opublikowany 14 listopada 2014 przez dar_wro
Ostatni wpis poświęcony był projektowi nowej regulacji w zakresie prawa cytatu. Dzisiaj kilka słów na temat użytku incydentalnego, który z natury jest przeciwieństwem cytatu. Chodzi mianowicie o niezamierzone i incydentalne (przypadkowe) włączenie cudzego utworu do innego materiału. Regulacja w tym zakresie ma znaleźć się w nowym, dodawanym do Ustawy art. 291. Zmiana w tym zakresie, tak samo jak zmiana regulacji w zakresie prawa cytatu, wynika z implementacji przepisów dyrektywy 2001/29/WE z dnia 22 maja 2001 r. Parlamentu Europejskiego i Rady w sprawie harmonizacji niektórych aspektów praw autorskich i pokrewnych w społeczeństwie informacyjnym.
Art. 291. Wolno korzystać z utworu włączonego w sposób niezamierzony do innego materiału”
W przypadku cytatu mamy do czynienia ze świadomym działaniem i umieszczeniem fragmentu lub całego utworu w naszym utworze. Z incydentalnym użytkiem będziemy mieli do czynienia w sytuacji, gdy umieszczony utwór nie ma żadnego znaczenia dla materiału, w którym się znalazł i brak jest celowego związku pomiędzy tym utworem, a powstałym materiałem. Co oznacza w praktyce taka zmiana? Wyjaśnię na przykładzie. Swego czasu jedna z czytelniczek prosiła mnie o pomoc, bo producent pewnego filmu groził procesem tylko z tego powodu, że jej córka zamieszczała swoje filmowe blogi na YT, a w tle słychać było muzykę z jakiegoś tam serialu. Producentowi się to nie spodobało, w związku z czym wezwał do zaprzestania naruszeń jego autorskich praw majątkowych do piosenki, a YT zablokował konto. Tu z pomocą może przyjść przepis prawny zawarty w proponowanym art. 291 Ustawy. Jeżeli do włączenia utworu dochodzi w sposób niezamierzony przez włączającego, a włączony utwór nie ma znaczenia dla materiału, którego stał się przypadkową i nieistotną częścią, to nie będzie miało miejsce naruszenie praw producenta. Z naruszeniem praw producenta będziemy mieli do czynienia w sytuacji, gdy włączenie tego utwory było nieprzypadkowe, a utwór miał ścisły związek z materiałem, do którego został włączony. Jeżeli córka czytelniczki świadomie wykorzystała dany utwór na swoim filmowym blogu, to naruszyła prawa producenta. Obiektywna ocena czy mamy do czynienia z incydentalnym włączeniem będzie sprowadzała się do ustalenia, czy materiał, do którego włączono utwór miałby taki sam sens i wartość, gdyby do przypadkowego włączenia nie doszło.
Na koniec jeszcze fragment z uzasadnieniu do projektu zmian w Ustawie:
„Użytek incydentalny może przykładowo dotyczyć fotografii, obrazów czy rzeźb, które pojawiają się przypadkowo w tle filmu dokumentalnego czy też utworów plastycznych, fotograficznych, a nawet fragmentów utworów muzycznych lub audiowizualnych (np. jeżeli nagranie pochodzi z pokoju, gdzie był włączony telewizor), które są przypadkową częścią filmowanego ujęcia.”
Zaszufladkowano do kategorii F-LEX	| 2 komentarze

References: art. 216
 art. 34
 art. 33
 art. 1
 art. 34
 art. 16
 art. 33
 art. 16
 art. 34
 art. 10
 art. 291

Art. 291
 art. 291