Source: https://wdrodzewykladni.pl/uplyw-terminu-na-udzielenie-odpowiedzi-na-reklamacje-w-prawie-przewozowym-czy-doczekamy-sie-wreszcie-jednoznacznych-odpowiedzi/
Timestamp: 2020-07-12 04:09:43+00:00

Document:
Skutki upływu terminu na udzielenie odpowiedzi na reklamację w prawie przewozowym. Czy doczekamy się wreszcie jednoznacznych odpowiedzi? - W drodze wykładni
Skutki upływu terminu na udzielenie odpowiedzi na reklamację w prawie przewozowym. Czy doczekamy się wreszcie jednoznacznych odpowiedzi?
Czy nieudzielenie przez przewoźnika odpowiedzi na reklamację w wymaganym terminie skutkuje uwzględnieniem reklamacji?
Prawo przewozowe kojarzy mi się jako dziedzina dająca wiele możliwości interpretacyjnych, co dla adwokata zazwyczaj jest dobrym zjawiskiem. Nic tak przecież nie krępuje w pracy jak utarte już schematy i rozwiązania do których wszyscy się już przyzwyczaili.
Z prawem przewozowym nie miałem tego problemu. Na przestrzeni lat na wiele stosunkowo prostych spraw trzeba było spojrzeć inaczej.
Pomimo długiego już funkcjonowania w przestrzeni prawnej ustawy z dnia 15 listopada 1984 r. Prawo przewozowe (t.j. Dz. U. z 2017 r. poz. 1983 z późn. zm.) mam wrażenie, że wiele praktycznych problemów nie doczekało się trwałych rozwiązań. Do takich zaliczyłbym kwestie skutków nierozpatrzenia przez przewoźnika reklamacji.
Na początek garść teorii.
Zgodnie z treścią art. 75 ust. 1. prawa przewozowego dochodzenie roszczeń w postępowaniu sądowym na podstawie ustawy lub przepisów wydanych w jej wykonaniu przysługuje uprawnionemu po bezskutecznym wyczerpaniu drogi reklamacji, przewoźnikowi zaś - po bezskutecznym wezwaniu zobowiązanego do zapłaty.
Z kolei zgodnie z art. 75 ust. 2 prawa przewozowego reklamacje lub wezwanie do zapłaty uważa się za bezskuteczne, jeżeli dłużnik nie zapłacił dochodzonych należności w terminie 3 miesięcy od dnia doręczenia reklamacji lub wezwania do zapłaty.
Potrzeba też przywołać art. 79 pkt 2 prawa przewozowego z którego wynika, że minister właściwy do spraw transportu oraz minister właściwy do spraw żeglugi śródlądowej określą, w drodze rozporządzenia warunki, jakim powinny odpowiadać reklamacje i wezwania do zapłaty z tytułu przewozu osób i przesyłek oraz tryb postępowania reklamacyjnego - mając na uwadze zapewnienie sprawnego i terminowego dochodzenia roszczeń.
W celu wykonania powyższego wydane zostało rozporządzenie Ministra Transportu i Budownictwa z dnia 24 lutego 2006 r. w sprawie ustalania stanu przesyłek oraz postępowania reklamacyjnego (Dz. U. Nr 38, poz. 266 z późn. zm.).
Zgodnie z treścią § 10 cytowanego rozporządzenia:
Nieudzielenie przez przewoźnika odpowiedzi na reklamację w wymaganym terminie skutkuje uwzględnieniem reklamacji.
Cytowany paragraf rodzi wiele problemów praktycznych, ale również interpretacyjnych.
Sądy nie są do końca zgodne co do skutków tego przepisu, nie wspominając o tym, że doktryna dostrzega kolizję między normą wyższego rzędu (art. 75 ust. 2 prawa przewozowego), a normą niższego rzędu (§ 10 rozporządzenia).
Zapadają wyroki w których składy orzekające nie mają żadnych rozterek związanych z tym przepisem. Sąd Okręgowy w Poznaniu w uzasadnieniu do wyroku z dnia 2014-11-25 sygn. XV Ca 1416/14 stwierdził:
„Zgodnie z dyspozycją przewidzianą w § 10 rozporządzenia Ministra Transportu i Budownictwa z dnia 24 lutego 2006 r. w sprawie ustalania stanu przesyłek oraz postępowania reklamacyjnego (Dz. U. z dnia 7 marca 2006 r.), nieudzielanie przez przewoźnika odpowiedzi na reklamację w wymaganym terminie skutkuje uwzględnieniem reklamacji. W myśl §6 ust. powyższego rozporządzenia odpowiedź na reklamację powinna być udzielona niezwłocznie, nie później niż w terminie 30 dni od dnia przyjęcia reklamacji przez przewoźnika. W związku z tym, jeżeli przewoźnik pomimo wystosowania do niego pisma reklamacyjnego nie udzieli żadnej odpowiedzi w przepisanym terminie istnieje domniemanie z mocy prawa, że uwzględnił reklamację. Droga reklamacji została wyczerpana.”
Sąd ten jednoznacznie opowiedział się za tym, iż w przypadku biernego podejścia do kwestii rozpoznania reklamacji jest ona uwzględniona, a postępowanie reklamacyjne „wyczerpane”.
Koniec. Płać.
Nie ma tak łatwo. Na szczęście, gdzie prawników 3 tam 8 opinii (czy jakoś tak). Przytoczę teraz fragment artykuły naukowego autorstwa dr Doroty Ambrożuk i prof. Krzysztofa Wesołowskiego. Autorzy Ci to niewątpliwe tuzy prawa przewozowego i uznane autorytety w tej dziedzinie. Stwierdzają oni, że:
„Ustawa nie reguluje samego postępowania reklamacyjnego. Zostało ono w całości uregulowane w postanowieniach rozporządzenia wykonawczego. Podobnie jak to stwierdziliśmy w odniesieniu do wymogów dotyczących samej reklamacji, także i ta problematyka, tak zwanego postępowania reklamacyjnego, powinna być unormowana ustawowo. Co więcej, regulacja pozostaje w dużej mierze w sprzeczności z ustawą lub wykracza poza zakres delegacji ustawowej. Szczególne zastrzeżenia budzi postanowienie § 6 ust. 1, w myśl którego reklamacja powinna być rozpatrzona w ciągu 30 dni (podczas gdy ustawa stanowi o 3-miesięcznym terminie – art. 75 ust. 2 pr. przew.), a także postanowienie § 10, zgodnie z którym nieudzielenie przez przewoźnika odpowiedzi na reklamację w wymagalnym terminie skutkuje uwzględnieniem reklamacji. Ze względu na wspomnianą sprzeczność i przekroczenie granic delegacji ustawowej (ustawa nie upoważnia do określenia w drodze rozporządzenia skutków nieudzielenia w terminie odpowiedzi na reklamację) postanowienia te należy uznać za nieobowiązujące. Oznacza to, że bezskuteczny upływ 30-dniowego terminu nie pozwala na uznanie trybu reklamacyjnego za wyczerpany, a osoba uprawniona pomimo braku odpowiedzi na reklamację (również w ustawowym terminie 3-miesięcznym) musi udowodnić te okoliczności, które zgodnie z zasadami rozkładu ciężaru dowodu na niej spoczywają. Nie może zatem powoływać się na okoliczność milczącego uznania reklamacji (okoliczność ta podlega jednak ocenie sądu).”
Krzysztof Wesołowski, Dorota Ambrożuk; O PILNEJ POTRZEbIE ZmIAN UNORmOWANIA TZW. REKLAmACJI W WEWNęTRZNYm PRAWIE PRZEWOZOWYm ptiL 3/2016 (35) | IssN: 1644-275X | www.wnus.edu.pl/ptil | DOI: 10.18276/ptl.2016.35-19 | 199–209.
Artykuł ten został przesłany do przywołanej niżej publikacji w dniu 30/06/2016 r. i stanowi powtórzenie poglądów tych autorów z ich wcześniejszej publikacji stanowiącej komentarz do ustawy Prawo przewozowe. S
ą oni zatem wytrwali i konsekwentni w swych poglądach. Niejednokrotnie powoływałem się na ich stanowisko.
Ze smutkiem jednak stwierdzam, że chyba tylko ja.
W sporach sądowych zazwyczaj ja podnoszę wyżej przytoczone stanowisko doktryny, a druga strona stanowisko wyrażone w wyroku jakiegoś Sądu Rejonowego (nie jest to żaden przytyk!). Wyższe instancje skutecznie uciekają od jednoznacznego rozprawienia się z tym problemem.
Sprawa nawet otarła się o Trybunał Konstytucyjny, który POSTANOWIENIEM z dnia 19 października 2016 r. Sygn. akt P 10/15 jednak sprawę umorzył. Sąd Rejonowy Poznań-Stare Miasto w Poznaniu postanowieniem z 5 stycznia 2015 r. r. wystąpił z pytaniem prawnym, czy § 10 rozporządzenia Ministra Transportu i Budownictwa z dnia 24 lutego 2006 r. w sprawie ustalania stanu przesyłek oraz postępowania reklamacyjnego (Dz. U. Nr 38, poz. 266; dalej: r.u.s.p.) jest zgodny z art. 79 ustawy z dnia 15 listopada 1984 r. – Prawo przewozowe (Dz. U. z 2012 r. poz. 1173, ze zm.; dalej: u.p.p.).
W postanowieniu tym czytamy, że w ocenie pytającego sądu, § 10 r.u.s.p. jest niezgodny z art. 79 u.p.p., gdyż został wydany bez upoważnienia ustawowego. Przepis ustawowy upoważnia ministra właściwego do spraw transportu jedynie do określenia warunków, jakim powinny odpowiadać reklamacje i wezwania do zapłaty z tytułu przewozu osób i przesyłek oraz tryb postępowania reklamacyjnego. Ustawodawca upoważnił tym samym ministra do ustanowienia regulacji o charakterze czysto porządkowym, celem zapewnienia sprawnego i terminowego dochodzenia roszczeń. Tymczasem § 10 r.u.s.p. jest przepisem dalej idącym, bo określa materialnoprawne skutki zaniechania rozpoznania reklamacji, a nie sam tryb postępowania reklamacyjnego.
Pamiętacie co pisałem o rozbieżnościach w orzecznictwie sądów?
Z tego by wynikało, że Sąd pytający mógł się kierować poglądem wyrażonym przez przedstawicieli doktryny i generalnie się do niego przychylać. Jednakże w braku pewności co do tego, czy taka kolizja występuję skład orzekający stwierdził, że lepiej jak Trybunał Konstytucyjny rozprawi się z tym problemem raz na zawsze. TK jednak stwierdził, że na postawione pytanie nie odpowie, gdyż nie spełnia ono wymogów formalnych tj.: wyrok Trybunału musiał być istotny z punktu widzenia rozstrzygnięcia sporu toczącego się przed Sądem pytającym.
W rzeczonej sprawie okazało się jednak, że tłem zawisłego sporu jest braku ważnego biletu w trakcie wykonywania przewozu w ramach transportu publicznego.
Wysłanie przez pozwaną pisma zwanego reklamacją nie rodziło skutków jakie wiążą się z wszczęciem postępowania reklamacyjnego w klasycznym ujęciu. Trybunał stwierdził tak:
„W sprawie zawisłej przed pytającym sądem pozwana, w odpowiedzi na wezwanie do zapłaty, skierowała do organizatora transportu publicznego pismo nazwane „reklamacją”, w którym wskazała na obiektywny brak możliwości zakupu biletu na przejazd. W piśmie tym pozwana nie zgłosiła żadnego z roszczeń wskazanych w art. 75 ust. 3 u.p.p. i § 4 r.u.s.p., a zatem ani roszczenia z tytułu szkód, różnicy należności w związku z przewozem zabranych przez siebie rzeczy oraz indywidualnie zawartej umowy przewozu przesyłki bagażowej (por. art. 75 ust. 3 pkt 1 lit. b u.p.p.), ani nie zanegowała treści wezwania do zapłaty i jednocześnie nie udowodniła, że posiadała ważny dokument przewozu lub dokument poświadczający jego uprawnienie do przejazdu bezpłatnego lub ulgowego (por. § 4 pkt 2 r.u.s.p.). Trybunał uznał tym samym, że pismo pozwanej, jakkolwiek nazwane „reklamacją” i odnoszące się do otrzymanego przez nią wezwania do zapłaty z tytułu umowy przewozu, nie stanowiło reklamacji w rozumieniu przepisów prawa przewozowego. W konsekwencji do sytuacji prawnej pozwanej nie znajdują zastosowania przepisy dotyczące postępowania reklamacyjnego z tejże ustawy, a także będący przedmiotem kontroli w niniejszym postępowaniu § 10 r.u.s.p.”
Nie udało się zatem wyciągnąć od Trybunału Konstytucyjnego jakiegokolwiek zdania „ubocznego” lub „na marginesie”.
Reasumując, w mojej ocenie należy przychylić się do poglądu, iż rozporządzenie w zakresie terminu na rozpoznanie reklamacji wykracza poza delegację ustawową. Pozostaje również w oczywistej sprzeczności z normą wyrażoną w art. 75 ust. 2 prawa przewozowego. Nie sposób racjonalnie wytłumaczyć, dlaczego ustawodawca dopuścił trwanie rozpoznania reklamacji przez 3 miesiące, a jednocześnie minister skrócił de facto ten termin do 30 dni. Tak daleko idący skutek jak uznanie reklamacji przekonuje, że nieudzielenie odpowiedzi w tym terminie powoduje zakończenie postępowania reklamacyjnego. Automatyczne uznanie zasadności reklamacji sprawia, że dalsze jej rozpoznawanie nie będzie miało jakiegokolwiek znaczenia.
W interesie ogółu całej branży należałoby wystąpić o kontrolę zgodności omawianych regulacji jeżeli zagadnienie to znów stanie się przedmiotem sporu pomiędzy stronami umowy przewozu. Przyjmuję, że takim wnioskiem bardziej zainteresowany będzie pozwany, gdyż to zazwyczaj tej stronie nie zależy na szybkim zakończeniu sprawy. Pewnie będzie to element jego strategii procesowej, którą niewątpliwie wzmocniłoby stanowisko Trybunału Konstytucyjnego, względnie Sądu Najwyższego – w zależności, który z tych sądów zająłby się tą sprawą.
Niezależnie do tego pamiętać należy, że nawet jeżeli przyjmiemy ten pogląd, iż dochodzi do automatycznego uznania reklamacji, to w procesie sądowym możemy udowodnić, że była ona bezzasadna, albo że wysokość szkody była niższa.
Wtedy jednak cały ciężar dowodzenia spoczywa na przewoźniku. Lepsze jednak to niż nic!
To tyle na dziś. Zachęcam do zapisywania się do newslettera, który już niedługo zacznie być bardziej aktywnym kanałem komunikacji 😊
adwokat Mariusz Stankiewicz
ZASTRZEŻENIE: powyższy artykuł jest wyrazem opinii jego autora na zagadnienia, które były jego przedmiotem. W żadnym razie nie jest to porada prawna. Stosowanie poszczególnych rozwiązań zawsze obarczone jest ryzykiem, bowiem każda sprawa ma swój indywidualny charakter, zatem czynisz to na własną odpowiedzialność. W przypadku braku pewności zalecam kontakt z adwokatem celem indywidualnego omówienia warunków konkretnej sprawy.
Frankowicze w natarciu, ale banki się nie poddają. Węzłowe zagadnienia opracowała każda ze stron.
Upadłość konsumencka nawet z rażącym niedbalstwem
Perfekcyjna obrona pozwanego
Stępień Stankiewicz Kancelaria Adwokacka s.c.
ul. Marcina Kasprzaka 31B/347
mariusz@wdrodzewykladni.pl
+48 600 760 366
22 799 29 29
© 2019 Mariusz Stankiewicz

References: art. 75
 art. 75
 art. 79
 art. 75
 art. 79
 art. 79
 art. 75
 art. 75
 art. 75