Source: http://czasopismo.legeartis.org/2014/12/odpowiedzialnosc-towary-przeslane-esprzedazy.html
Timestamp: 2017-12-15 04:33:06+00:00

Document:
Odpowiedzialność za wysłany towar do konsumenta
Kolejny tekst związany z nową ustawą o prawach konsumenta poświęcam zmianom w kodeksie cywilnym w zakresie odpowiedzialności za zagubione lub uszkodzone zakupy internetowe. Tak się bowiem składa, że już niedługo rozwianych zostanie część wątpliwości co do tego kto ponosi odpowiedzialność za wysłany towar — które starałem się rozwiać prawie dwa lata temu.
Otóż już 25 grudnia 2014 r. w kodeksie cywilnym pojawi się art. 548 par. 3:
Art. 548 § 3 kc
Jak widać założenie nowej regulacji jest bardzo proste, chociaż raczej nie odbiega od stanu obecnego (co najwyżej ukróca zbyteczne polemiki): w przypadku sprzedaży wysyłkowej kupujący-konsument nie ponosi ryzyka zniszczenia towaru w transporcie lub zgubienia paczki przez kuriera. Ryzyko to obciążać go będzie na pewno dopiero od momentu wydania przesyłki nabywcy, przy czym owo wydanie należy rozumieć jako objęcie rzeczy w posiadanie (art. 348 kc). Tylko w przypadku wysłania towaru przez przewoźnika, co do którego sprzedawca nie miał wpływu na jego wybór przez konsumenta, ryzyko przechodzi na kupującego już w momencie powierzenia przesyłki kurierowi.
(Tu moja drobna dygresja: zd. 2 przepisu („za wydanie rzeczy…”) jest napisane w taki sposób, że naprawdę można się nieźle nad nim głowić, a każdy kwadrans tego głowienia się będzie przynosił inne wnioski. Na przykład: kiedy sprzedawca nie ma wpływu na wybór przewoźnika przez kupującego? Czy dając 6 opcji dostawy (InPost, Paczkomaty, paczka pocztowa, DHL, UPS, Siódemka) kupujący ma czy nie ma wpływu na ów wybór? czy będzie to skuteczne wyłącznie w odniesieniu do transportu załatwianego na własną rękę przez klienta? To naprawdę można było napisać znacznie prościej…)
Tak czy inaczej to chyba dobrze, że w większości przypadków odpada spór o to czy w przypadku uszkodzenia paczki sprzedawca może odesłać klienta z kwitkiem — czyli kazać mu prowadzić jakieś polemiki z kurierem.
Tags: art. 548 kc e-commerce sprzedaż
← W ciszy głośny krzyk „rozsądku więcej” roznosi się…
Wizerunek osoby powszechnie znanej w reklamie →
Właśnie: „Tylko w przypadku wysłania towaru przez przewoźnika, co do którego
sprzedawca nie miał wpływu na jego wybór przez konsumenta, ryzyko
przechodzi na kupującego już w momencie powierzenia przesyłki kurierowi.” co znaczy to „nie miał wpływu”? Można było to prosćiej napisać, masz rację.
„w przypadku sprzedaży wysyłkowej kupujący-konsument nie ponosi
ryzyka zniszczenia towaru w transporcie lub zgubienia paczki przez
kuriera.” rozumiem, że przez listonosza także?
Tak, oczywiście, pojęcia „kurier” użyłem tu jako zamiennik dla „przewoźnik”. Chodzi o każdą opcję profesjonalnego przewozu.
Gdzieś spotkałem się z opinią, że ów „brak wpływu” oznaczać ma sytuację w rodzaju „odbiór osobisty przez osobę trzecią, np. „podejdzie żona i weźmie”. Ale to też mi chyba troszkę nie pasuje.
Zdaje się, że jednak nie będący konsumentem odbiorca dalej ma duże szanse użerać się z kurierem/sprzedawcą. Jest to (być może) zrozumiałe, gdy kupuje się koparkę, ale przy np tonerze do drukarki wysyłka różni się tylko tym, że do paczki trafia faktura a nie paragon fiskalny.
Czy „żona” nie będzie w takim wypadku dzierżycielem rzeczy w imieniu kupującego („rzeczą faktycznie włada za kogo innego”)? Tutaj tak jest, a ryzyko jest przenoszone z chwilą wydania rzeczy. Moim zdaniem, „brak wpływu” sprzedającego na wybór przewoźnika oznacza sytuację, w której drugą stroną umowy przewozu jest kupujący, a nie sprzedawca. Stąd, nie kwalifikowałyby się tutaj przypadki, w których kupujący określa metodę przesyłki spośród tych, które sprzedawca oferuje (przy korzystaniu z usług przewoźnika, drugą stroną umowy z kurierem/przewoźnikiem będzie sprzedawca). Natomiast przy odbiorze osobistym ryzyko zawsze będzie przechodzić z chwilą wydania rzeczy kupującemu, niezależnie czy taką formę sprzedawca oferuje, czy nie (art. 548 §3 zd. drugie kc nie ma tutaj zastosowania).
Tak, właśnie chodzi mi o to, że dokonanie odbioru przez inną osobę w imieniu kupującego nie oznacza przewozu towaru. Zawsze w takim momencie — zarówno „przyjdzie żona i odbierze” jak i „proszę dostarczyć pod adres pracy żony” — sprawa przeniesienia ryzyka jest IMHO załatwiona.
Co do takiej hipotezy dot. „braku wpływu”, to ma częściowy sens — przy czym częściowość zastrzegam wyłącznie na okoliczność tego, że przecież trudno by ustawodawca tworzył konstrukcje prawne na okoliczność „bo sobie DHL kupi coś wysyłkowo i będzie przewozić”.
Ale: kupujący stroną umowy przewozu? Utraciłby nimb konsumenta ;-)
To jest źle napisany przepis, moim zdaniem.
I tak, i nie :) Art. 548 par. 3 kc to tylko domniemanie nie podlegające modyfikacji. Jednak nawet dzisiejsza redakcja przepisu nie budzi wątpliwości:
Art. 548 kc
Ergo dopóki umowa sprzedaży nie przewiduje innej chwili przejścia korzyści i ciężarów, niż wydanie towaru, to pozycja kupującego-firmowego też nie jest słaba…
W mojej ocenie dorzucenie tej regulacji w praktyce nic nie zmieni.
Większość przepychanek przy uszkodzeniu paczki rodzi się w innym miejscu – wynika ze sposobu wykonywania doręczeń przez firmy kurierskie („podpis tutaj i za sekundę już mnie nie ma”). Możliwość zgłaszania roszczeń zgodnie z prawem przewozowym, do 7 dni, jest iluzoryczna: ubezpieczyciel zawsze się wykręci brakiem dowodów na moment powstania szkody, a z dokumentów wynika potwierdzenie odbioru bez uszkodzeń.
Jedyne co zostanie wyeliminowane to wysyłki niedoubezpieczone (np. list polecony z przedmiotami o wartości przekraczającymi odszkodowanie ustawowe).
„Nie miał wpływu” występuje raczej w transakcjach z firmami („przyślemy swojego kuriera z opłaconym listem przewozowym”). Konsumenci zwykle mają do wyboru: brać to co oferuje sprzedawca, albo szukać innego.
Nie do końca rozumiem. W umowach przewozu to przewoźnik ma być profesjonalistą. Charakter w jakim działa druga strona nie ma znaczenia, a przez sam fakt, że jest drugą stroną umowy, to nie przestaje być np. konsumentem, jeżeli dokonuje tej czynności prawnej w celach niezwiązanych z działalnością gospodarczą lub zawodową.
Rozumiem, że przepis może być oceniany jako źle napisany, ale moim zdaniem jego sens, tj. semiimperatywność prawa konsumenckiego, został uchwycony (moment wydania rzeczy kupującemu, w tym rozumiany jako powierzenie rzeczy przewoźnikowi, na które sprzedawca nie miał wpływu, jako granica przejścia ryzyka, co oznacza, że z konsumentem inaczej umówić się nie można).
Odniosłem się do zdania „oznacza sytuację, w której drugą stroną umowy przewozu jest kupujący, a nie sprzedawca” — zrozumiałem dosłownie: jako sytuację, w której kupujący jest swoim własnym przewoźnikiem ;-)
Co do możliwości załatwienia transportu przez klienta, tak, wspomniałem o tym w tekście — to jest niezły trop. Ale czy jedyny? Taka redakcja normy wydaje się pozostawiać za dużo do dywagowania.
Racja. Zobaczymy jak przepis będzie „w praniu” funkcjonować.
Jeżeli ktoś na „popularnym portalu aukcyjnym” w relacjach B2C „Kup Teraz” oferuje swój towar, a jedną z możliwych form przesyłki określa list zwykły ( cena przesyłki 2 zł ) po to aby być najwyżej wśród wyników sortowania aukcji „cena + koszty przesyłki” a jednocześnie w opisie zastrzega, ze odradza przesyłkę listem zwykłym ( bo może zginąć ) i oświadcza, ze wyśle taka przesyłkę tylko na wyraźną prośbę i ryzyko kupującego i ze nie ponosi odpowiedzialności za zaginięcia takich przesyłek, to czy takie działanie jest zgodne z prawem? Czy na podstawie w/w artykułu K.C. sprzedawca może zastrzec sobie wyłączenie ryzyka związanego z przesylką? Czy skoro dopuszcza w warunkach danej aukcji wysyłkę listem zwykłym to odpowiada za taka wysyłkę i jego oswiadczenie , ze wysyła „tylko na ryzyko kupujacego” nie ma mocy prawnej?
Oczywiście, że w takim przypadku sprzedający ponosi wobec kupującego-konsumenta odpowiedzialność, jak zawsze w przypadku posłużenia się kimś do wykonania umowy.
Ha! Akurat mam identyczną sprawę :)
Sklep wysłał listem, list nie doszedł, w regulaminie jest identyczny w sensie zapis co do ryzyka :) Miłego!
Po 25 grudnia masz sytuację jasną, została opisana w notce i rozwinięta w komentarzach. Na dzisiaj kwalifikuje się to na klauzule niedozwoloną (por. przykładowo klauzule numer: 3566, 3662, 3563, 3565, 5346, 5635).
Art. 385(3) pkt 21 kc:
W razie wątpliwości uważa się, że niedozwolonymi postanowieniami umownymi są te, które w szczególności: uzależniają odpowiedzialność kontrahenta konsumenta od wykonania zobowiązań przez osoby, za pośrednictwem których kontrahent konsumenta zawiera umowę lub przy których pomocy wykonuje swoje zobowiązanie.

References: art. 548

Art. 548
 art. 548
 Art. 548

Art. 548

Art. 385