Source: https://law24.pl/337-dziennik-gazeta-prawna-z-prezesura-nielatwo-sie-rozstac/
Timestamp: 2018-07-19 11:34:46+00:00

Document:
Dziennik Gazeta Prawna - Z prezesurą niełatwo się rozstać | Komarnicka Korpalski Kancelaria Prawna
AktualnościMedia Dziennik Gazeta Prawna – Z prezesurą niełatwo się rozstać
Członkostwo w zarządzie już dawno przestało być samo w sobie nobilitujące, a od kilku lat, w dobie kryzysu, stało się niebezpieczne ze względu na odpowiedzialność za długi spółki. W tej sytuacji nabiera znaczenia pytanie o swobodę rezygnacji z tej funkcji.
Kwestia ta wydawało się przesądzona przez przepisy art. 202 par. 4 i 5 kodeksu spółek handlowych (k.s.h.), dopuszczające wprost rezygnację i nakazujące odpowiednie stosowanie przepisów o wypowiedzeniu zlecenia nabrała aktualności wskutek sprzecznych orzeczeń Sądu Najwyższego
Najpierw SN przyjął, że rezygnacja powinna się odbywać na podstawie art. 210 k.s.h., czyli odpowiednio na ręce rady nadzorczej albo pełnomocnika powołanego przez zgromadzenie wspólników (post. V CK 600/03).
Następnie SN przyjął, że rezygnacja powinna zostać złożona w przewidzianym w art. 205 par. 2 k.s.h. zwyczajnym trybie składania oświadczeń woli spółce (wyr. II UK 157/09). Przepis ten przewiduje reprezentację bierną przez jednego członka zarządu lub jednego prokurenta, niezależnie od sposobu reprezentacji spółki. Nieco zamieszania wprowadziło przy tym powołanie w uzasadnieniu tego wyroku wcześniejszego, wspomnianego wyżej postanowienia, które dochodziło do odmiennych wniosków.
Z kolei w wyroku III CSK 176/09 SN przyjął, że rezygnacja powinna zostać złożona organowi powołującemu, którym jest zasadniczo zgromadzenie wspólników. SN wyłączył składanie rezygnacji na ręce pełnomocnika powołanego przez zgromadzenie wspólników w trybie art. 210 k.s.h. A w wyrokach II CSK 301/09 i V CSK 129/10 SN przyjął ponownie konieczność składania rezygnacji w trybie art. 210 k.s.h.
Szkodliwa jest już sama rozbieżność stanowisk w kwestii rezygnacji. Jeżeli do tego przeważa pogląd faktycznie wyłączający możliwość rezygnacji, to trzeba bić na alarm. Stosunek członkostwa w organach spółki jest dobrowolny, jak dobrowolna jest każda umowa. Sprawa jest o tyle delikatna, że powołanie do zarządu następuje uchwałą wspólników, w podejmowaniu której kandydat nie uczestniczy. Wprawdzie przyjmuje się, choć nie powszechnie, że stosunek członkostwa ma charakter umowy z członkiem zarządu (nie chodzi tu o umowę o pracę lub kontrakt menedżerski, istniejące obok stosunku członkostwa), ale oświadczenie ze strony członka zarządu ma charakter dorozumiany i nie jest kontrolowane przez sąd rejestrowy na etapie rejestracji zmiany w zarządzie. Oznacza to, że w zasadzie można zarejestrować jako członka zarządu osobę, która nigdy się na to nie godziła. Jedynymi dokumentami wymaganymi przy rejestracji członka zarządu są wzór podpisu i, czasami, własnoręczne oświadczenie o adresie zamieszkania. Jednak nawet i bez tych dokumentów i bez rejestracji uchwała o powołaniu jest dowodem na istnienie stosunku członkostwa w zarządzie. Jak ma w takiej sytuacji wybrany członek zarządu zaoponować przeciwko wyborowi? Najprostszym i powszechnie znanym sposobem jest rezygnacja. Okazuje się jednak, że rezygnacja obłożona została przez SN takimi formalnościami, że bez dobrej woli wspólników nie jest możliwa.
Ustąpić nie sposób
Zastosowanie art. 210 k.s.h. do rezygnacji oznacza, że może być ona złożona tylko radzie nadzorczej, a gdy tej nie ma ?pełnomocnikowi wybranemu przez zgromadzenie wspólników. Jeżeli pełnomocnik nigdy nie zostanie powołany przez wspólników, to członek zarządu nigdy rezygnacji nie złoży. Tymczasem wspólnicy mogą mieć interes w tym, żeby spółka funkcjonowała, a odpowiedzialność za jej długi ponosiła osoba przez nich wybrana. W braku członka zarządu spółka nie ma możliwości dokonywania czynności prawnych i procesowych nawet przez pełnomocnika. Gdy członek zarządu jest, to nawet gdy zachowuje się biernie, spółka może działać przez pełnomocnika ? i to pełnomocnika wybranego przez poprzedni zarząd. Czyli decyzje podejmowane są w starym gronie, natomiast odpowiedzialność ponosi nowy zarząd.
Prawidłowa wykładnia przepisów o rezygnacji powinna prowadzić do wniosku, że rezygnację składa się zgodnie z przepisami o rezygnacji (art. 202 par. 4 i 5 k.s.h.) i reprezentacji biernej spółki (art. 205 par. 2 k.s.h.), z pominięciem przepisów o umowach spółki z członkiem zarządu (art. 210 k.s.h.). Przemawiają za tym następujące argumenty.
Po pierwsze, skoro stosunek członkostwa w zarządzie jest stosunkiem umownym, musi być traktowany jako dobrowolny. Do pojęcia dobrowolności należy też wolność od umów wiążących wieczyście (analogicznie art. 3651 k.c. w zw. z art. 2 k.s.h.). Ustawowym odbiciem prawa wspólników do powołania każdej osoby na członka zarządu powinno być jej prawo do rezygnacji.
Po drugie, przepis o rezygnacji (art. 205 par. 5 k.s.h.) odsyła do przepisów o wypowiedzeniu zlecenia, w tym do art. 746 par. 2 i 3 k.c., który przewiduje możliwość wypowiedzenia, obwarowując interes zleceniodawcy (tu: spółki) sankcją odszkodowawczą, a nie uzależnieniem od aktywności tegoż.
Po trzecie, stosunek członkostwa w organach spółki jest stosunkiem podwyższonego zaufania i nie powinien być utrzymywany mocą przepisów bezwzględnie obowiązujących, gdy to zaufanie się wyczerpało.
Po czwarte, ze stosunkiem członkostwa wiąże się odpowiedzialność za długi spółki w razie niezłożenia prawidłowego i kompletnego wniosku o ogłoszenie upadłości w przepisanym czasie. Nie trzeba przekonywać, że sam członek zarządu w razie obstrukcji osób mających dostęp do danych finansowych i organizacyjnych spółki takiego wniosku nie jest w stanie złożyć.
Po piąte, przepis art. 210 par. 1 k.s.h. mówi o reprezentowaniu zarządu w umowach ze spółką. Rezygnacja jest jednostronną czynnością prawną i co najwyżej zmierza do rozwiązania umowy. Rezygnacja należy więc do szerszej kategorii czynności prawnych. Tymczasem o czynnościach prawnych mówi dopiero art. 210 par. 2 k.s.h., odnoszący się tylko do aktów notarialnych w spółce jednoosobowej, wymaganych przy unii personalnej wspólnika i członka zarządu.
Po szóste, trudno stwierdzić, w jakich okolicznościach złożenie rezygnacji przez członka zarządu z pominięciem trybu art. 210 par. 1 k.s.h. mogłoby spółce zaszkodzić. Reakcja spółki nie ma wpływu na skuteczność rezygnacji. Dlatego dopuszczalne powinno być nawet złożenie rezygnacji samemu sobie w trybie stosowanych analogicznie art. 109 k.c. w zw. z art. 108 k.c., w zw. z art. 2 k.s.h. (tak jak przyjmuje się analogiczne stosowanie do członka zarządu przepisów o fałszywym pełnomocniku).
Ta ostatnia teza o możliwości działania rezygnującego członka zarządu samego ze sobą wywołuje dodatkowe wątpliwości. W praktyce da się ich uniknąć, udzielając w odpowiednim czasie pełnomocnictwa, w zakresie którego będzie odbieranie oświadczeń o rezygnacji. Takie rozwiązanie dostępne jest nawet w przypadku jednoosobowego zarządu. Pamiętać należy, że udzielenie prokury może okazać się niewystarczające, jako że istnieje wątpliwość, moim zdaniem niesłuszna, czy przyjmowanie takich oświadczeń jest związane z ?prowadzeniem przedsiębiorstwa?.
Przedstawione wyżej problemy z największą siłą występują w spółce z o.o. pozbawionej rady nadzorczej. Takie spółki stanowią zdecydowaną większość spółek kapitałowych w Polsce. Nie życzę zwolennikom poglądu o stosowaniu art. 210 par. 1 k.s.h. do rezygnacji członka zarządu powołania ich do zarządu wbrew ich woli. Takie powołanie nosiłoby oczywiście wszelkie znamiona nadużycia prawa, ale konia z rzędem temu, kto w sądach powszechnych wygra sprawę, powołując się wyłącznie na klauzule generalne.
Szkodliwa jest już sama rozbieżność stanowisk w kwestii rezygnacji. Jeżeli do tego przeważa pogląd faktycznie wyłączający możliwość rezygnacji, to trzeba bić na alarm

References: art. 202
 art. 210
 art. 205
 art. 210
 art. 210
 art. 210
 art. 3651
 art. 2
 art. 746
 art. 210
 art. 210
 art. 210
 art. 109
 art. 108
 art. 2
 art. 210