Source: http://korporacyjnie.pl/kilka-refleksji-o-dogmacie-pt-minimalny-kapital-zakladowy-czyli-o-tym-ze-zmierzchu-minimum-kapitalego-nie-nalezy-sie-obawiac/?replytocom=110
Timestamp: 2020-06-01 02:29:00+00:00

Document:
﻿ Kilka refleksji o dogmacie pt. minimalny kapitał zakładowy – czyli o tym, że zmierzchu minimum kapitałowego nie należy się obawiać | Korporacyjnie.pl
Siedem najczęściej popełnianych błędów w procesie produkcji gry komputerowej – subiektywna perspektywa prawnika
Nowe (przedłużone) terminy publikacji raportów okresowych w 2020 roku – w związku z COVID-19
Corporate Venture Capital (CVC) – korporacje w walce o przewagę konkurencyjną i technologiczną
You are at:Home»Corporate»Kilka refleksji o dogmacie pt. minimalny kapitał zakładowy – czyli o tym, że zmierzchu minimum kapitałowego nie należy się obawiać
Kilka refleksji o dogmacie pt. minimalny kapitał zakładowy – czyli o tym, że zmierzchu minimum kapitałowego nie należy się obawiać
By Szymon Syp on	 20 sierpnia 2013 Corporate
Na łamach Korporacyjnie.pl wielokrotnie poruszaliśmy tematy związane ogólnie rzecz ujmując z postulatami i projektami zmian w prawie spółek handlowych, in concreto – dotyczących spółki z ograniczoną odpowiedzialnością, mających na celu zniesienie wymogu minimalnego poziomu kapitału zakładowego, względnie obniżeniu minimalnego progu do 1 PLN (por. art. 154 Kodeksu spółek handlowych: Kapitał zakładowy spółki powinien wynosić co najmniej 5.000 PLN; w przypadku spółki komandytowo-akcyjnej art. 126 Kodeksu spółek handlowych – minimum to 50.000 PLN; zaś względem spółki akcyjnej por. art. 308 Kodeksu spółek handlowych – minimum to 100.000 PLN). Por. teksty M. Żołubaka, Planowane zmiany regulacji dotyczących…, A. Tropaczyńskiego, Zmierzch kapitału….; tenże, Czy prof. Kidyba ma rację?.
Planowane zmiany w prawie polskim mają na celu generalnie uatrakcyjnić formułę sp. z o.o. jako podstawowej instytucji, spółki kapitałowej, służącej do prowadzenia działalności gospodarczej oraz w pewnym sensie zwiększyć konkurencyjność polskiej sp. z o.o. w stosunku do podobnych spółek występujących w państwach Unii Europejskiej (UE). Jak również pisaliśmy na blogu – w państwach UE podejmowane są wysiłki służące przyciągnięciu inwestycji, a dokonywane za pomocą modernizacji przepisów regulujących prawo spółek (zob. tekst K. Reszczyk o reformie holenderskiego prawa spółek – wskazuje ona na przyjęciu m.in. modelu monistycznego dla spółek kapitałowych i zastanawia się czy nie byłoby słuszne implementowanie takiego rozwiązania do prawa polskiego ). Dodać należy, że w Holandii zniesiono całkowicie wymóg minimum kapitału zakładowego w odpowiedniku polskiej sp. z o.o. – Dutch private limited liability company.
We wpisie chciałbym odnieść się do wciąż pokutującego w doktrynie prawniczej przekonania o jakiejś mitycznej roli kapitał zakładowego, o dziwo prezentowanej przez uznanych teoretyków i praktyków (por. art. J. Modrzejewski, C. Wiśniewski, Zmierzch minimum kapitałowego – co dalej? [w:] Prawo handlowe XXI wieku. Czas stabilizacji, ewolucji czy rewolucji. Księga jubileuszowa Profesora J. Okolskiego, pod red. M. Modrzejewskiej, Warszawa 2010) oraz braku działań polskiego ustawodawcy (a także postulatów doktryny) mających na celu wzmocnienie konkurencyjności polskich spółek handlowych na arenie europejskiej.
Nie ma bowiem obecnie żadnych wątpliwości, że w świetle zasady swobody przedsiębiorczości w ramach UE dochodzi w państwach UE do konkurencji porządków prawnych umożliwiających zakładanie (rejestrowanie) spółek handlowych. Porównać tę sytuację można z sytuacją w USA, gdzie stany rywalizują o potencjalnych przedsiębiorców. Prym wiedzie w tym stan Delaware ( a ostatnio Floryda) – gdzie ulokowała się większość spółek z listy Fortune 500 (Dominacja Delaware wynika z: 1) bogatego orzecznictwa interpretującego przepisy tamtejszego kodeksu spółek handlowych, ang. Delaware General Corporation Law 2) wyspecjalizowanego sądu rozstrzygającego spory z zakresu prawa spółek). Dodatkowo w USA funkcjonuje tzw. internal affairs doctrine co przejawia się w stosowaniu przez sądy prawa właściwego dla stanu rejestracji spółki, mimo że spółka może prowadzić działalność poza tym stanem. W świetle konkurencyjności porządków prawnych w UE zaobserwować można tendencje do zakładania spółek w państwie o łagodnym reżimie (np. w Wielkiej Brytanii) a następnie powrót do kraju macierzystego w celu prowadzenia tam działalności (np. powrót do Niemiec czy Polski) (pseudo zagraniczne spółki). Dziwi więc, że polski ustawodawca nie podejmuje działań, które mogłyby wpłynąć na atrakcyjność polskich spółek na arenie międzynarodowej. Wręcz przeciwnie, planowane zmiany w prawie podatkowym zmierzają w odwrotną stronę. Dodatkowo zupełnie brakuje w Polsce debaty o możliwościach uelastycznienia polskiego prawa spółek, dominuje konserwatywne podejście opierające się na akceptacji stanu prawnego de lege lata. Przykładem konserwatywnego podejścia są poglądy wyrażane w odniesieniu do minimalnego kapitału zakładowego w sp. z o.o.
8 stycznia 2009 r. zmieniono minimalną wartość wymaganego kapitału zakładowego w sp. z o.o. (poprzednio 50.000 PLN) co spotkało się ze znaczną krytyką ze strony doktryny (krytycznie o zmianie m.in. : J. Modrzejewski, C. Wiśniewski, op. cit., A Kidyba, Kodeks spółek handlowych. Komentarz. komentarz do art. 154, LEX). Podobną krytykę wywołuje plan zniesienia in extenso minimum kapitału zakładowego w sp. z o.o. względnie obniżenia minimum do 1 PLN. Twierdzi się mianowicie, że: doprowadzi to do zniesienia linii demarkacyjnej pomiędzy spółkami osobowymi a spółkami kapitałowym, oprócz sp. z o.o. są inne formy prowadzenia działalności (sic!), w Polsce nie ma problemu ucieczki przedsiębiorców do państw o liberalnych wymaganiach dotyczących minimalnego kapitału zakładowego czy też że kapitał zakładowy stanowi kręgosłup spółki kapitałowej (zapomina się że w takim razie również kręgosłup spółki osobowej – spółki komandytowo-akcyjnej).
Mnie te argumenty zupełnie nie przekonywują, pozbawione są ratio innego niż pewnego rodzaju nastawienie doktrynalne, którego należy się trzymać bez względu na zmieniające się otoczenie gospodarcze. Po pierwsze, linia demarkacyjna pomiędzy spółkami osobowymi a kapitałowymi nie jest czymś magicznym i niezmiennym. Tak jak istnieją instrumenty hybrydowe (np. akcje uprzywilejowane) tak istnieć mogą spółki hybrydowe (przejawiające cechy spółki osobowej oraz spółki kapitałowej). Kapitał zakładowy nie wydaje się być differentia specifica spółki kapitałowej, skoro w polskich warunkach jak była mowa funkcjonuje w ramach spółki osobowej. Po drugie, udostępnienie sp. z o.o. bez minimum kapitałowego jest ułatwieniem i realizacją swobody działalności gospodarczej. Już zmniejszenie minimum kapitałowego z 50.000 do 5.000 PLN moim zdaniem wpłynęło na wzrost liczby rejestrowanych sp. z o.o. (w 2005 r. funkcjonowało ich ok. 195 tys.; w latach 2005-2010 przybyło 55 tys. sp. z o.o. natomiast w latach 2010-2012 przybyło ich już blisko 40 tys. – trudno nie skonkludować, że jedną z przyczyn, jeśli nie główną przyczyną, wzrostu rejestrowanych spółek były zmiany w prawie spółek handlowych dotyczące minimum kapitałowego). Po trzecie, argument o dostępnych formach prowadzenia działalności jest co najmniej dziwny. Sp. z o.o. umożliwia ograniczą odpowiedzialność wspólnikom, którzy taka samą możliwość osiągną jedynie zakładając spółkę akcyjną albo SKA (przy dużo wyższym minimum kapitałowym). Warto przeciwstawić argumentom contra zmianom w minimum kapitałowym w sp. z o.o. sytuację w państwach common law (mimo że kiedyś od pewnego profesora prawa handlowego usłyszałem, że analiza i nauka tego systemu jest zbędna w warunkach polskich…)
Niemniej jakoś w państwach common law minimum kapitału zakładowego nigdy nie było i wcale państwa te źle na tym nie wyszły (przedsiębiorcy zakładający tam działalność również). Wręcz przeciwnie w państwach common law podkreśla się, że to forma prawna ma być na tyle elastyczna, aby dobrze służyła ją tworzącym (wspólnikom, akcjonariuszom). Warto dodać, że dziwi zapatrzenie polskiej doktryny w kontynentalny reżim prawny, skoro i tak spora część instytucji współczesnego prawa spółek czy instrumentów finansowych pochodzi z państw common law. Podnoszone w doktrynie argumenty wydają się też nie odróżniać minimum kapitałowego od kapitału spółki w ogólności (majątku spółki). Wspólnicy pokrywają udziały w sp. z o.o. wkładami w konsekwencji wnosząc do spółki majątek, minimum kapitałowe sprawia, że wspólnicy nie mogą wnieść określonego wkładu poniżej pewnego progu. W jednym i w drugim przypadku nie można stwierdzić, że spółka z o.o. dzięki temu będzie miała jakiś konkretny majątek. Sp. z o.o. jest odrębnym bytem od udziałowców i z tak wniesionym majątkiem może zrobić co chce. Nieprawdziwa jest też teza że wnosząc wkłady na poziomie minimalnym udziałowiec „kupuje” nieograniczoną odpowiedzialność, bo odpowiada jedynie spółka. Następuje pomylenie pojęć, udział jest formą lokaty kapitału (podobnie jak akcja), z którym immanentnie wiąże się ryzyko utraty wkładu wniesionego na jego pokrycie. Im większy wkład tym większe ryzyko, ale czego ustawodawca ma decydować o minimalnym ryzyku udziałowca? Jaki jest tego sens? Z pewnością wysokość minimum kapitałowego nie wpływa na ochronę wierzycieli, skoro zdarzają się spółki o dużej wartości kapitału zakładowego, których kapitał ma rzeczywiste pokrycie w aktywach dzięki zabiegom księgowym.
Słusznie więc wskazuje się, że kapitał zakładowy to wskaźnik poziomu zaangażowania wspólników a nie gwarant wiarygodności finansowej (tak: Kodeks spółek handlowych. Komentarz. Tytuł III Spółki kapitałowe. Dział I. Spółka z ograniczoną odpowiedzialnością. Tom 2, red. T. Siemiątkowski, R. Potrzeszcz, komentarz do art. 174)
Z głosami krytycznym sensownie polemizuje też A. Tropaczyński, stwierdzając m.in. „Już obecnie minimalny kapitał zakładowy jaki jest wymagany do założenia spółki z ograniczoną odpowiedzialnością wynosi jedynie 5.000 złotych. Nie sposób zaprzeczyć, że wniesienie takiej kwoty nie zapewnia wierzycielom spółki jakiejkolwiek gwarancji jej wypłacalności i to niezależnie od rodzaju prowadzonej przez spółkę działalności.”
M. Żołubak słusznie wskazał, również że „poziom minimalnego (dodanie moje) kapitału zakładowego wynoszący 5.000 PLN jest arbitralny i nie zapewnia wystarczającej ochrony wierzycielom spółki. W związku z powyższym planowanemu obniżeniu minimalnego poziomu kapitału zakładowego do kwoty 1,00 PLN”.
W tym kontekście niezrozumiałe jest, że obniżenie minimum kapitałowego w polskich sp. z o.o. ma nastąpić za ponad rok….
Ciekawy jestem jakie jest Wasze zdanie na temat roli minimum kapitałowego w polskich spółkach 🙂 jak też propozycji uelastycznienia polskiego prawa spółek (ewentualne artykuły prosimy przesyłać na adres contact@korporacyjnie.pl)
Delaware kapitał zakładowy konkurencyjność spółek minimum kapitałowe sp. z o.o.
Previous ArticleDlaczego publiczne pieniądze topione są w Zagłębiu Lubin? Reklama instytucjonalna w polskim sporcie, a wzorce amerykańskie.
Next Article Instrumenty hybrydowe – wybrane problemy w świetle prawa polskiego
Jakub on 21 sierpnia 2013 04:45
Nie zgadzam się częściowo z argumentacją przedstawioną we wpisie. Moim zdaniem obniżenie kapitału zakładowego nie ma i nie będzie mieć jakiegokolwiek wpływu na zwiększenie konkurencyjności polskich spółek. Na jakiej płaszczyźnie miała by się ta konkurencyjność zwiększyć? Poprzez fakt, iż łatwiej będzie zgromadzić kapitał na jej „start”? Dla przeciętnego Kowalskiego nic się nie zmieni, bowiem w gąszczu biurokratycznych wymogów, pułapów, obowiązków zgłoszeniowych, formularzy i tak nie uprości mu to procesu zakładania spółki. Myślę, że za to wzrośnie ilość spółek z o.o. działających w sposób fikcyjny albo zakładanych jako tzw. „słupy”. Ponadto, nie uważam, iż wzrost ilości zakładanych spółek zawdzięczamy obniżeniu minimalnego progu kapitału zakładowego. Stawiałbym tu raczej na przedsiębiorczość Polaków, którzy – jeżeli próg 50 tys. był za wysoki – mogli wcześniej korzystać z innych form prawnych takich jak spółki osobowe. Obniżenie wartości kapitałowe zapewne miało jakiś udział w tymże wzroście, ale nie był on moim zdaniem jego głównym impulsem. Zgadzam się natomiast ze stwierdzeniem, iż obecnie kapitał zakładowy nie pełni jakiejkolwiek funkcji gwarancyjnej, a dochodzenie roszczeń w trybie 299 KSH również w pełni nie zabezpiecza roszczeń wierzyciela. Obniżeniu kapitału zakładowego do 1 zł albo zniesienie minimum powiedziałbym TAK, jeżeli zmiana szła by w parze z innymi zmianami w KSH oraz ze zmianami w KPC, które umożliwiłyby odpowiednie zabezpieczenie roszczeń wierzycieli (np. możliwość otrzymania klauzuli wykonalności na członków zarządu jak w spółkach osobowych, albo możliwość otrzymania nakazu zapłaty w postępowaniu nakazowych przeciwko członkom zarządu itd.). Na marginesie tylko wspomnę, iż argument, iż w krajach systemu common law nie ma minimum, a mimo to wszystko jest „ok” uważam także za nie do końca prawidłowy, bowiem stan taki wynika po części z tego, że w systemie anglosaskim istnieje zasada caveat emptor, która wymusza na stronach umów handlowych obowiązek wzajemnego „sprawdzania” swojej rzetelności na rynku – ale to temat równie kontrowersyjny i sporny, także nie chciałbym go bardziej rozwijać. Pozdrawiam.
Szymon Syp on 21 sierpnia 2013 11:36
Dziękuję za komentarz. Ad 1 (związku pomiędzy obniżeniem minimum kapitałowego a konkurencyjnością) We wpisie nie twierdzę, że takowy jest, ale poglądy takie są wyrażane. Analizując sytuację zmian w Holandii skłaniam się ku poglądowi, że fakt istnienia minimum bądź nie wpływa na konkurencyjność. Co do procesu zakładania spółki – S24 znacznie ten proces uprościła (jest to fakt, potwierdzony statystycznie). Ad 2 bardzo ciekawi mnie Pańskie zdanie notabene zabezpieczeń wierzycieli. Jeśli dobrze rozumiem jego istotą jest przeniesienie odpowiedzialności (rozszerzenie) na członków zarządu? W takim razie mielibyśmy zmianę „jakościową” i upodobnienie sp.z o.o. do spółki osobowej. Ad 3 Nie za bardzo widzę związek pomiędzy zasadą caveat emptor a minimum kapitałowym. Gdyby zechciał Pan rozwinąć swoje przemyślenia to chętnie opublikujemy je na stronie jako osobny wpis, pozdrawiam również.
J on 21 sierpnia 2013 22:44
Brak kapitału początkowego = brak funkcji gwarancyjnej. Jak w takim razie dochodzić roszczeń np. od sp. z o.o., która jest goła i wesoła, bowiem nie ma żadnego majątku (ponieważ nie będzie miała obowiązku go posiadać bez progów kapitału zakładowego)? Summa summarum jedyną możliwością odzyskania należności jest 299 KSH. Nie jest to łatwa procedura, dlatego w przypadku zniesienia kapitału zakładowego postulowałbym za jej uproszczeniem (naprędce wskazałem dwa rozwiązania). Także odpowiadając na Pana pytanie; tak, mając na uwadze polskie realia pokuszę się o tezę, iż zabezpieczenie roszczeń wobec spółki sprowadza się do „ścigania” członków zarządu lub likwidatorów. I trudno jest chyba mówić, że w takiej sytuacji model sp. z o.o. zbliży się do modelu spółki osobowej, bowiem odpowiedzialnością za zobowiązania spółki z o.o. obarczony jest jedynie zarząd jako ośrodek decyzyjny, a nie sami wspólnicy. Jeżeli chodzi o zasadę caveat emptor, to zasygnalizowałem jej istnienie chcąc zaznaczyć, iż dla bezpieczeństwa stosunków handlowych ważna jest aktywność obu stron i wzajemne sprawdzanie swojej wiarygodności na rynku. Nie ośmielę się na rozwinięcie swoich przemyśleń dotyczących tejże zasady, bowiem w kwestiach związanych z systemem anglosaskim nie jestem zbyt biegły. Wiem natomiast, że Pan, Panie Szymonie kończył fakultety dotyczące m.in. prawa amerykańskiego, zatem za wpis dotyczący zasady „let the buyer be aware” byłbym serdecznie wdzięczny:)
Andrzej Tropaczyński on 22 sierpnia 2013 09:38
Panie Jakubie, to przecież nie jest tak, że spółki z o.o. przy wnoszeniu kapitału zakładowego w wys. np. 1 zł nie będą posiadały żadnego majątku. Nikt rozsądny nie porywa się na prowadzenie działalności gospodarczej nie przeznaczając na ten cel odpowiednich środków. Problem niewypłacalności pojawia się najczęściej nie z uwagi na brak wyposażenia spółki w majątek na jej starcie (niekoniecznie w formie wpłat na kapitał zakładowy, ale również np. pożyczek, agio, itp.), a z powodu zdarzeń, które mają miejsce później. Założenia projektu proponują rozwiązania mające uszczelnić ochronę wierzycieli, choć jaką formę przyjmą szczegółowe rozwiązania jeszcze nie wiemy. Pomysł z nakazem zapłaty (czy też klauzulą wykonalności) przeciwko członkom zarządu na pewno ciekawe, choć nie jestem pewien czy jednak nie byłby to jeden krok za daleko.
Co do gwarancyjnej funkcji kapitału, która jak wiadomo w Polsce jest kompletną fikcją, to temat jest strasznie trudny. Nie da się w mojej ocenie progu minimalnego kapitału zakładowego ustalić w taki sposób, aby z jednej strony realnie zabezpieczał on wierzycieli (i tu od razu pytanie na jak długo??), a z drugiej strony nie ograniczał możliwości prowadzenia działalności w formie spółek z o.o. mniejszym organizmom gospodarczym. Zatem nie 5 tys., nie 50, ani nie 500 tys. Czyli nie tędy droga.
J on 22 sierpnia 2013 10:54
Panie Andrzeju, co do zasady zgadzam się z twierdzeniami zawartymi w samym wpisie oraz w Pana komentarzu. Przede wszystkim zgadzam się, iż osoby chcące prowadzić działalność gospodarczą za pośrednictwem spółki z o.o. (i chcące zarabiać) zadbają prędzej czy później o to, żeby podmiot ten miał swój majątek (bo przecież inaczej nie można mówić o rozwoju spółki). Ja jednak w obliczu postulatów dotyczących obniżenia czy też zniesienia kapitału początkowego zawsze mam przed oczami oszustów i naciągaczy, którzy czyhają na taką okazję by zakładać spółki sp.k. sp. z o.o. albo nie mają zamiaru wnosić do sp. z o.o. wkładów itd.
Swoją drogą jestem ciekaw jaki jest udział procentowy skutecznych egzekucji ze spółek kapitałowych. Ktoś z Państwa dysponuje statystykami w tym zakresie? Ciekawią mnie również statystyki związane z S24 – czy byłaby możliwość otrzymania jakichś danych w tych tematach na maila?
PS: pomysł, aby ułatwić uzyskanie nakazu w nakazowym przeciwko członkom zarządu również uważam za ciekawy – zwłaszcza, że wymyśliłem go na poczekaniu:)
Wojciech Bagiński on 22 sierpnia 2013 11:50
Panowie, bardzo ciekawa dyskusja.
Uważam, że wykluczyć należy pomysł rozszerzenia odpowiedzialności członków zarządu w spółkach z o.o. Uważam, że mogłoby to ograniczyć konkurencyjność polskiego systemu prawnego z punktu widzenia przedsiębiorców. W takim układzie niezwykle trudno będzie znaleźć osoby gotowe przyjąć na siebie ciężar zarządzania spółką oraz pełnej odpowiedzialności za jej zobowiązania. Doprowadziłoby to do sytuacji w której wspólnicy spółki byliby potencjalnie jedynymi osobami, które miałyby „bodziec prawny” do przyjęcia roli członków zarządu.
Podsumowując, jeżeli wspólnicy są głównymi osobami, które czerpią korzyści z faktu posiadania udziałów w spółce i jednocześnie mają ograniczoną odpowiedzialność to tym bardziej odpowiedzialność członków zarządu (nie wspólników) powinna być ograniczona ponieważ z założenia czerpią oni mniejsze korzyści i korzyści te są czerpane z innej podstawy (faktu prowadzenia spraw spółki a nie z faktu bycia udziałowcem). To wszystko oczywiście przy założeniu, że członkowie zarządu „grają zgodnie z zasadami gry”.
J on 22 sierpnia 2013 13:17
To prawda, że w przypadku ułatwienia dochodzenia roszczeń od członka zarządu trudniej byłoby znaleźć osoby gotowe zostać członkiem tego organu, ale czy teraz nie mamy pełnej odpowiedzialności członka zarządu? Jeżeli nie zostanie zgłoszony w terminie wniosek dot. upadłości (a tak najczęściej się dzieje) to i tak w całości odpowiedzialnością obarczony będzie członek zarządu.
Chociaż, tak na marginesie, gdybym dostawał takie pieniądze za funkcję prezesa jakie przytacza onet.pl to chyba byłbym w stanie przyjąć na siebie taką odpowiedzialność be żadnego „ale” 😉 link poniżej 🙂
http://biznes.onet.pl/zarobki-polakow–10-najlepiej-oplacanych-zawodow,18550,5571853,14942636,fotoreportaze-detal-galeria
Andrzej Tropaczyński on 22 sierpnia 2013 17:32
299 nie jest wcale takie łatwe do dochodzenia, często można się przed nim całkiem skutecznie bronić. Co do „oszustów”, to oni zawsze znajdą sposób, ważne żeby ich potem skutecznie ścigać. A z tym obawiam się jest jeszcze gorzej niż z gwarancyjną funkcją kz 😉 – delikatnie rzecz ujmując polscy prokuratorzy nienajlepiej czują się w przestrzeni „gospodarczej”.
Filtr antyspamowy * dziewięć − 3 =
22 marca 2020 0 Projektowane zmiany prawne dla spółek kapitałowych w dobie COVID-19
22 marca 2020 0 Aspekty prawne transakcji venture capital – wprowadzenie (webinarium)
18 marca 2020 0 Aktualny stan polskiego prawa obligacji – podsumowanie
17 marca 2020 0 Branża na „trudne czasy”?
Corporate (245)
Dematerializacja akcji. Rejestr akcjonariuszy (7)
Finansowanie przedsiębiorstw (57)
Newsy (382)
Prawo gier video (11)
Private Equity (53)
Rynki Kapitałowe (62)
Archiwum Korporacyjnie.pl Wybierz miesiąc Maj 2020 (4) Kwiecień 2020 (7) Marzec 2020 (13) Luty 2020 (5) Styczeń 2020 (4) Grudzień 2019 (3) Listopad 2019 (2) Październik 2019 (2) Wrzesień 2019 (1) Sierpień 2019 (2) Lipiec 2019 (2) Maj 2019 (3) Kwiecień 2019 (4) Marzec 2019 (4) Luty 2019 (2) Styczeń 2019 (4) Listopad 2018 (1) Październik 2018 (4) Wrzesień 2018 (2) Sierpień 2018 (3) Lipiec 2018 (1) Czerwiec 2018 (4) Maj 2018 (9) Kwiecień 2018 (3) Marzec 2018 (5) Luty 2018 (4) Styczeń 2018 (6) Grudzień 2017 (8) Listopad 2017 (12) Październik 2017 (2) Wrzesień 2017 (6) Sierpień 2017 (2) Lipiec 2017 (4) Czerwiec 2017 (6) Maj 2017 (5) Kwiecień 2017 (7) Marzec 2017 (8) Luty 2017 (9) Styczeń 2017 (15) Grudzień 2016 (13) Listopad 2016 (6) Październik 2016 (11) Wrzesień 2016 (7) Sierpień 2016 (6) Lipiec 2016 (1) Czerwiec 2016 (9) Maj 2016 (3) Kwiecień 2016 (19) Marzec 2016 (12) Luty 2016 (10) Styczeń 2016 (7) Grudzień 2015 (6) Listopad 2015 (13) Październik 2015 (15) Wrzesień 2015 (14) Sierpień 2015 (3) Lipiec 2015 (8) Czerwiec 2015 (11) Maj 2015 (13) Kwiecień 2015 (2) Marzec 2015 (11) Luty 2015 (14) Styczeń 2015 (9) Grudzień 2014 (3) Listopad 2014 (13) Październik 2014 (3) Wrzesień 2014 (16) Sierpień 2014 (11) Lipiec 2014 (8) Czerwiec 2014 (8) Maj 2014 (11) Kwiecień 2014 (11) Marzec 2014 (13) Luty 2014 (7) Styczeń 2014 (10) Grudzień 2013 (8) Listopad 2013 (8) Październik 2013 (8) Wrzesień 2013 (8) Sierpień 2013 (9) Lipiec 2013 (11) Czerwiec 2013 (15) Maj 2013 (13) Kwiecień 2013 (14) Marzec 2013 (11) Luty 2013 (15) Styczeń 2013 (9) Grudzień 2012 (2) Listopad 2012 (7) Październik 2012 (3) Wrzesień 2012 (4) Sierpień 2012 (5) Lipiec 2012 (3) Czerwiec 2012 (10) Maj 2012 (14)

References: art. 154
 art. 126
 art. 308
de lege lata
 art. 154
 art. 174