Source: https://polonus.forumoteka.pl/temat,259,sad-nad-stanem-wojennym.html?p=9523
Timestamp: 2019-10-22 08:14:31+00:00

Document:
Wysłany: Sro Kwi 27, 2011 6:43 am Temat postu:
Wzorowi jak ZOMO z Wujka
Izabela Kacprzak 15-12-2010,
52-letni Antoni Nycz od czerwca jest na wolności. Odsiedział połowę kary 3,5 roku więzienia, na którą skazano go za to, że 16 grudnia 1981 r. jako członek specjalnego oddziału ZOMO pacyfikował strajk górników w kopalni Wujek. W akcji PRL-owskich służb zginęło wówczas dziewięciu górników, 21 zostało rannych.
Nycz mógł się ubiegać o przedterminowe zwolnienie po odbyciu połowy kary, czyli 18 czerwca. Siedem dni później już był na wolności. Wniosek napisał sam. – Zdecydowała pozytywna prognoza społeczna i kryminologiczna – tłumaczy kpt. Adam Nieznański, rzecznik Zakładu Karnego w Uhercach Mineralnych na Podkarpaciu, gdzie siedział Nycz. Zomowiec jako więzień pracował społecznie m.in. na rzecz parafii Hoczew w gminie Solina i w ośrodku wojskowym Jawor.
Na wolności od czerwca jest też inny były zomowiec, 53-letni Marek Majdak. Z wnioskiem o jego przedterminowe zwolnienie zwrócił się do sądu sam dyrektor Aresztu Śledczego w Dzierżoniowie. Co zdecydowało? – Wzorowa postawa. Spokojny, niekonfliktowy, zdyscyplinowany – mówi kpt. Jacek Gładysz, wychowawca Majdaka i rzecznik aresztu. Majdak, odsiadując wyrok, pracował w magazynie żywności.
11 innych byłych zomowców biorących udział w masakrze górników siedzi w zakładach i aresztach w Opolu, Wojkowicach i Katowicach. Wszyscy pracują, część społecznie. Poza trzema – Grzegorzem Włodarczykiem, Zbigniewem Wróblem i Grzegorzem Furtakiem, którzy siedzą w Wojkowicach i odbyli połowę kary – wszyscy składali już wnioski o warunkowe przedterminowe zwolnienie. Bez powodzenia. Choć z prognoz penitencjarnych wynika, że są przykładnymi więźniami.
– Jako byli milicjanci są bardzo zdyscyplinowani, jednak nie zapominamy, za co zostali skazani – mówi anonimowo jeden z wychowawców. – Charakter przestępstwa też ma znaczenie. Myślimy o uczuciach rodzin górników, stąd negatywne opinie, choć są przykładnymi więźniami.
– Bardzo zdyscyplinowani, nagradzani, chodzą na przepustki. Nie mamy zastrzeżeń, ale według naszej opinii nie został zakończony ich proces resocjalizacji – mówi kpt. Ryszard Wójcicki, rzecznik zakładu w Opolu, gdzie karę odbywają czterej byli funkcjonariusze: Bonifacy Warecki, Andrzej Bilewicz, Ryszard Gaik i Grzegorz Berdyn.
Dwukrotnie o przedterminowe zwolnienie występował były dowódca plutonu specjalnego ZOMO Romuald Cieślak. W Katowicach odsiaduje karę sześciu lat pozbawienia wolności. Sąd do tej pory odmawiał. Koniec kary upłynie mu 19 stycznia 2013 r.
Dzięki dobrej opinii byli zomowcy sporą część swoich kar spędzają na przepustkach. W ciągu roku są na wolności w sumie nawet dwa miesiące.
Warecki (skazany na 3,5 roku więzienia) w ciągu półtora roku odsiadki dostał aż 41 przepustek, Berdyn – 37, Gaik i Bilewicz (obaj skazani na cztery lata) – 32 i 38. – Wynika to z przepisów, osadzeni z tego korzystają – tłumaczy Wójcicki.
Cieślak, Józef Rak i Henryk Huber, którzy odbywają karę w ramach tzw. systemu programowego oddziaływania, mogą liczyć na jeszcze więcej przepustek. – Stawia się przed nimi specjalne zadania, mogą liczyć na nagrody, np. dodatkowe 14 dni przepustek – mówi por. Artur Piszczek, rzecznik aresztu w Katowicach.
Cieślak np. w areszcie właściwie tylko sypia, w dzień pracuje poza zakładem.
14 zomowców pacyfikujących kopalnię skazano dopiero po 28 latach w trzecim procesie. Jeden zmarł kilka dni przed terminem stawienia się w zakładzie karnym. – Ci, którzy do końca swoim milczeniem osłaniają zabójców, karę odbędą z poczuciem fałszywie pojętej koleżeńskiej wspólnoty – mówił sędzia Waldemar Szmidt podczas ogłoszenia wyroku.
Od trzech lat toczy się proces przeciwko tym, którzy zdecydowali o wysłaniu specplutonu z bronią do Wujka. Oskarżeni są m.in. generałowie Czesław Kiszczak i Wojciech Jaruzelski. Od lipca nie odbyło się ani jedno posiedzenie w tej sprawie.
Dr Andrzej Drogoń, dyrektor IPN w Katowicach: – Nawet jeśli prawda będzie miała wymiar historyczny, trzeba o nią walczyć. Wyrok sądu jest niezwykle ważny, bo pomoże jednoznacznie ocenić, że czasy totalitaryzmu, stanu wojennego były najgorszym złem, i nie ma dla nich żadnego usprawiedliwienia.
Czy Nycz i Majdak zrozumieli swą winę? Wychowawca Majdaka: – Raczej czuł się lekko skrzywdzony. Podkreślał, że tylko wykonywał rozkaz.
– To przykre, że nawet kara więzienia nie uzmysłowiła im, co zrobili. Szkoda, że poza karą nie było tak naprawdę resocjalizacji. Ale liczyliśmy się z tym. Tych ludzi się nie zmieni – mówi „Rz” Krzysztof Pluszczyk, jeden z górników, którzy strajkowali w 1981 r. w kopalni Wujek.
http://www.rp.pl/artykul/15,579024-Wzorowi-jak-ZOMO-z-Wujka.html
Naród powinien kiedyś podziękować tym przywódcom Solidarności, którzy w Magdalence i przy Okrągłym Stole zagwarantowali komunistom bezkarność, a następnie dotrzymali słowa. Powinien podziękować także za to, że w wolnej Polsce nie było nigdy weryfikacji sędziów.
Wysłany: Wto Paź 22, 2019 9:14 am Temat postu: Może Cię zaciekawi...
Wysłany: Sro Kwi 27, 2011 6:44 am Temat postu:
Sprawa Grudnia'70 r. znów spadła z wokandy
- Ławnik w drodze do sądu doznał kontuzji nogi i z tego powodu z wokandy warszawskiego sądu znów spadła w środę sprawa gen. Wojciecha Jaruzelskiego i innych oskarżonych za "sprawstwo kierownicze" zabójstwa robotników na Wybrzeżu w grudniu 1970 r.
W procesie ws. wydarzeń z grudnia 1970 r. to już kolejny odwołany termin. Przed trzema tygodniami sprawa spadła z wokandy z powodu choroby ławnika. W marcu powodem odroczenia procesu była choroba sędzi. Rozprawy te prawdopodobnie i tak nie mogłyby się odbyć, gdyż gen. Jaruzelski, który chce być obecny na wszystkich posiedzeniach, niedawno opuścił szpital po zabiegach onkologicznych.
Z dokumentu, jaki otrzymał warszawski sąd orzekający ws. stanu wojennego (Jaruzelski też jest oskarżony w tym procesie) wynika, że generał nie będzie zdolny do udziału w rozprawach do końca maja.
Od listopada 2009 r. w tym trwającym od 10 lat procesie trwa tzw. zaliczanie materiału dowodowego - ostatnia czynność przed zamknięciem przewodu, mowami końcowymi stron i wyrokiem. Na wniosek obrony odczytywane są niektóre dokumenty z akt sprawy.
Na ławie oskarżonych zasiadają: ówczesny szef MON 87-letni gen. Jaruzelski, wicepremier PRL 77-letni Stanisław Kociołek i trzej dowódcy jednostek wojska tłumiących robotnicze protesty. Nie przyznają się do winy. Odpowiadają z wolnej stopy. Grozi im nawet dożywocie.
Ostatnie rozprawy w tym procesie odbyły się na przełomie stycznia i lutego. W końcu stycznia przedstawiono konkluzję ekspertyzy lekarskiej, która wpłynęła do akt. Wynika z niej, że Kociołek może uczestniczyć w rozprawie nie dłużej niż trzy godziny dziennie. Co do Jaruzelskiego obostrzenia są surowsze - z uwagi na charakter jego schorzeń rozprawy mogą trwać najwyżej dwie godziny i nie można wyznaczać ich częściej niż raz w tygodniu. Na tok procesu wpływają jednak głównie kłopoty zdrowotne sędziów, które wiele razy powodowały wielomiesięczne przerwy w procesie.
W grudniu 1970 r. rząd PRL ogłosił drastyczne podwyżki cen na artykuły spożywcze, co wywołało to demonstracje na Wybrzeżu. Według oficjalnych danych, na ulicach Gdańska, Gdyni, Szczecina i Elbląga od strzałów milicji i wojska zginęły co najmniej 44 osoby, a ponad 1160 zostało rannych.
Śledztwo w sprawie wszczęto dopiero po upadku PRL - w październiku 1990 r. Akt oskarżenia trafił początkowo, w 1995 r., do Sądu Wojewódzkiego w Gdańsku. W 1999 r. proces przeniesiono do Warszawy, gdzie jesienią 2001 r. ruszył na nowo. Sprawy kilku chorych podsądnych kolejno z niego wyłączano; od 2001 r. trwały żmudne przesłuchania świadków - głównie robotników Wybrzeża, żołnierzy i milicjantów. W akcie oskarżenia prokuratura wniosła o przesłuchanie ok. 1110 osób; sąd nie zgodził się potem na jej wniosek o ograniczenie ich liczby.
Jaruzelski zapewniał, że jako szef MON podjął kroki w celu "złagodzenia" decyzji Władysława Gomułki o strzelaniu do robotników: pierwsze strzały miały być oddawane w powietrze, potem w ziemię, a następne - w nogi demonstrantów. Dodawał, że poczuwa się do współodpowiedzialności politycznej i moralnej, ale nie karnej. Twierdził, że wiele działań wojska i milicji to "obrona konieczna lub stan wyższej konieczności", bo wystąpił wtedy "silny nurt niszczycielski, kryminalny". Już w 2001 r. mówił, że proces zakończy się z "powodów biologicznych".
http://www.dzieje.pl/?q=content%2Fsprawa-grudnia70-r-zn%C3%B3w-spad%C5%82-z-wokandy-0
Kiszczak niewinny
Kiszczak został uniewinniony w procesie dotyczącym śmierci górników z kopalni "Wujek" w 1981 r.
Prokuratura domagała się dla oskarżonego dwóch lat więzienia w zawieszeniu na pięć lat. Obrona - uniewinnienia.
Katowicka prokuratura oskarżyła Kiszczaka o umyślne sprowadzenie "powszechnego niebezpieczeństwa dla życia i zdrowia ludzi", kiedy 13 grudnia 1981 r. jako szef MSW wysłał szyfrogram do jednostek milicji, mających m.in. pacyfikować zakłady strajkujące po wprowadzeniu stanu wojennego. Zdaniem prokuratury Kiszczak - bez podstawy prawnej - przekazał w nim dowódcom oddziałów MO uprawnienia do wydania rozkazu użycia broni. Ta decyzja miała być podstawą działań plutonu specjalnego ZOMO, który 15 i 16 grudnia pacyfikował kopalnie "Manifest Lipcowy" i "Wujek".
Kiszczak wyjaśniał, że nie naruszył prawa. Przekonywał, że nie ma związku między zdarzeniami w kopalniach a szyfrogramem, który - jak mówił - był tylko przypomnieniem dekretu Rady Państwa o stanie wojennym.
http://fakty.interia.pl/polska/news/kiszczak-niewinny,1629777,3
Lechu Wałęso!
Adamie Michniku!
Władysławie Frasyniuku!
Jarosławie Kaczyński!
Janie Olszewski!
Wszyscy inni uczestnicy Okrągłego Stołu!
Dziękujemy Wam! Bo ten wyrok to Wasza zasługa!
Wysłany: Sro Kwi 27, 2011 6:46 am Temat postu:
Czesław Kiszczak, 16 grudnia 1981 r.
Sąd Okręgowy w Warszawie wydając dziś wyrok uniewinniający gen. Czesława Kiszczaka po raz kolejny dał dowód braku zrozumienia dla mechanizmów rządzących peerelowską dyktaturą. Sprawa nie powinna się bowiem ograniczać do analizy szyfrogramu w którym minister „przekazał swoje uprawnienia w zakresie decyzji o użyciu broni palnej dowódcom oddziałów i pododdziałów MO”. Tymczasem to właśnie analiza tego dokumentu stała się dla sądu najważniejszym dowodem braku odpowiedzialności Kiszczaka za śmierć dziewięciu górników z kopalni „Wujek”. Jednak Kiszczak, a wraz z nim generałowie Wojciech Jaruzelski i Florian Siwicki, winni są tej zbrodni daleko bardziej z innego powodu.
16 grudnia 1981 r., kiedy rozpoczęła się pacyfikacja „Wujka” mieli oni pełną świadomość, że stan wojenny zakończył się powodzeniem, a opór stawiają załogi zaledwie kilkunastu znaczących zakładów pracy. Kiedy zatem po niespełna godzinie od rozpoczęcia pacyfikacji „Wujka” dowódca operacji ppłk MO Kazimierz Wilczyński zameldował: „sytuacja trudna, albo użyjemy broni, albo musimy się wycofać”, można mu było nakazać to ostatnie. Odizolowany strajk i tak by się załamał, tyle, że w kilka dni później. Tak jak strajki w kopalniach „Piast” i „Ziemowit”, gdzie nie odważono się w ogóle interweniować, bo górnicy strajkowali pod ziemią. A jednak „Wujka” postanowiono spacyfikować za wszelką cenę. Moim zdaniem po to, by przeprowadzić wobec społeczeństwa demonstrację siły. Operacja się powiodła, bo na wieść o masakrze w „Wujku” inne strajki – za wyjątkiem dwóch wspomnianych kopalń – szybko się skończyły. A kiedy z dniem 1 lutego 1982 r. ekipa Jaruzelskiego wprowadziła największą w dziejach PRL podwyżkę cen, protestów praktycznie nie było.
http://lubczasopismo.salon24.pl/kiszczak/post/301656,czeslaw-kiszczak-16-grudnia-1981-r
Ostatnio zmieniony przez Administrator dnia Sro Kwi 27, 2011 8:22 am, w całości zmieniany 1 raz
Wysłany: Sro Kwi 27, 2011 7:27 am Temat postu: trzy krótkie biografie
zamieszczę tu trzy krótkie biografie:
Jaruzelski - Generał, oskarżany przez oszołomów, w rzeczywistości wybawca kraju, przyjmowany przez Papieża, odznaczony przez Prezydenta Kaczyńskiego, zaproszony do BBN przez prezydenta Komorowskiego, chroniony przez tłum BORowików w swojej (niejedynej przecież) willi, a na czas demonstracji na Ikara wyjeżdżający do swojej daczy
===> B O H A T E R__N A R O D O W Y
Kiszczak - Minister, Generał, człowiek honoru, żyjący z wysokiej emerytury, a na czas procesów wędrujący do szpitala
===> N I E W I N N Y
Moczulski - współpracownik SB, antysemita, chciał zniszczyć polską gospodarkę i wywołać wojnę z Sovietami mieszkający przez wiele dziesięcioleci w skromnym mieszkaniu na Jaracza
===> W I N N Y
na takim to świecie przyszło nam żyć... :crazy:
PS "winnego" odgrodziłem podwójnym murkiem od niewinnych, ... zatem tak jak w życiu
Wysłany: Czw Kwi 28, 2011 12:43 pm Temat postu:
Fragment artykułu Piotra Zaremby w Rzepie:
W latach 1992 – 1993 parlament pierwszej kadencji był bliski postawienia generała Jaruzelskiego i jego kolegów z WRON i Rady Państwa przed Trybunałem Stanu – za wprowadzenie stanu wojennego. Ale na skutek spiętrzenia błędów poszczególnych partii i liderów został rozwiązany.
http://www.rp.pl/artykul/9157,649663-Zaremba--Sprawiedliwosc-w-zakamarkach-absurdu.html
Jak zwykle w Rzeczpospolitej autor "zapomniał" dodać jaka partia zainicjowała w Sejmie I kadencji postępowanie mające na celu postawienie Jaruzelskiego i innych przed Trybunałem Stanu i pociągnięcie ich do odpowiedzialności konstytucyjnej i karnej.
Jak zwykle w Rzeczpospolitej autor "zapomniał" też podać, kto skłócił Sejm I kadencji i doprowadził do podziałów w obozie wywodzącym się z opozycji solidarnościowej i niepodległościowej, w wyniku których to podziałów Sejm został przedterminowo rozwiązany a do władzy doszły ugrupowania wywodzące się z PRL (SLD i PSL).
Ani słowa o ustawie o restytucji Niepodległości, która przewidywała rozliczenie dziedzictwa PRL, o tym kto ja wniósł pod obrady Sejmu i o tym, kto ją uwalił już w pierwszym czytaniu.
W artykule nie ma zdanie o Magdalence i Okrągłym Stole, gdzie zagwarantowano komunistycznym zbrodniarzom bezkarność. Jedynym wskazanym przez autora z imienia i nazwiska winnym jest Władysław Frasyniuk.
Tak to Piotr Zaremba dołączył do grona innych dziennikarzy Rzeczpospolitej (największe zasługi ma na tym polu Piotr Semka), piszących historię Polski na nowo.
Parafrazując hit festiwalu w Kołobrzegu dziennik Rzeczpospolita czytelnika nie skłamie, chociaż nie wszystko mu powie.
Wysłany: Wto Maj 24, 2011 7:39 pm Temat postu:
2011-05-24 (PAP) - Z powodu śmierci ławnika od nowa zacznie się proces m.in. gen. Wojciecha Jaruzelskiego i Stanisława Kociołka, oskarżonych o "sprawstwo kierownicze" masakry robotników na Wybrzeżu w 1970 r. Uczestnicy procesu nie kryją zawodu.
http://www.dzieje.pl/?q=node/4835
Wysłany: Pią Lip 01, 2011 2:03 pm Temat postu:
Biegli: Jaruzelski przez rok nie może uczestniczyć w procesie
Co najmniej przez 12 miesięcy Wojciech Jaruzelski nie może z powodów zdrowotnych uczestniczyć w procesie ws. wprowadzenia stanu wojennego. O takiej opinii biegłych poinformował sędzia Wojciech Małek, rzecznik Sądu Okręgowego w Warszawie.
Według Małka, opinia lekarzy z zakładu medycyny sądowej, którzy w środę kompleksowo przebadali 87-letniego Jaruzelskiego, jest "jednoznaczna". Powołując się na tajemnicę lekarską, sędzia nie chciał podać szczegółów dolegliwości Jaruzelskiego, który niedawno przechodził zabiegi onkologiczne.
Sędzia dodał, że opinia komisji lekarzy może oznaczać "rewolucję" dla toczących się przed tym sądem dwóch procesów b. szefa PZPR - nie tylko o stan wojenny, ale także o "sprawstwo kierownicze" zabójstwa robotników Wybrzeża w grudniu 1970 r.
Jednym z możliwych scenariuszy jest wyłączenie Jaruzelskiego z obu tych trwających już od lat procesów tak, by mogły się one nadal toczyć (teoretycznie też mogłyby być one zawieszone). Gdyby go zaś wyłączono do odrębnego postępowania, wtedy od polepszenia stanu zdrowia zależałoby ewentualne osądzenie Jaruzelskiego w jego oddzielnych procesach za obie sprawy.
W kwietniu br. sąd, prowadzący od września 2008 r. proces ws. stanu wojennego, zarządził nowe kompleksowe badania generała. Zgodnie z wcześniejszymi zaleceniami lekarzy, mógł on uczestniczyć w procesie przez dwie godziny tygodniowo. Kolejną rozprawę w tym procesie zaplanowano na początek sierpnia.
W kwietniu 2007 r. pion śledczy IPN z Katowic oskarżył dziewięć osób - członków rządu i Rady Państwa PRL, która formalnie w nocy z 12 na 13 grudnia 1981 r. wprowadziła stan wojenny i wydała odpowiednie dekrety. Po wyłączeniu przez sąd spraw trzech oskarżonych do oddzielnych postępowań oraz śmierci dwojga innych, w procesie zostało czworo podsądnych.
Pod koniec czerwca Jaruzelski mówił sądowi, że "jest zainteresowany, aby proces był kontynuowany", bo w obiegowym przekonaniu to on jest postrzegany jako sprawca masakry. Dodał zarazem, że 6 lipca będzie przebywał w szpitalu, wobec czego proces ma się zacząć w kolejnym wyznaczonym terminie - 14 lipca. Nadal nie jest rozstrzygnięte, w jakim zakresie będą powtarzane czynności dowodowe przeprowadzone w poprzednim procesie, np. przesłuchania świadków.
http://fakty.interia.pl/raport/general_jaruzelski/news/biegli-jaruzelski-przez-rok-nie-moze-uczestniczyc-w,1662327
Wysłany: Wto Lip 19, 2011 2:35 pm Temat postu:
Proces Jaruzelskiego za 1970 r. - zawieszony
Sąd podjął taką decyzję w poniedziałek ze względu na stan zdrowia oskarżonego, wyłączonego z głównego procesu w sprawie grudnia 1970 r. - poinformował we wtorek PAP rzecznik Sądu Okręgowego w Warszawie sędzia Wojciech Małek.
Sąd powołał się na wyniki niedawnych badań lekarskich, z których wynika, że Jaruzelski nie może uczestniczyć w rozprawach przez najbliższy rok (jest po zabiegach onkologicznych). "Po upływie tych 12 miesięcy sąd zarządzi zapewne nowe badania lekarskie oskarżonego i podejmie decyzję, czy utrzymać zawieszenie, czy rozpocząć proces" - dodał sędzia.
W początkach lipca br. sprawa Jaruzelskiego ws. Grudnia '70 została wyłączony do odrębnego postępowania. Sąd Okręgowy w Warszawie jednocześnie musiał wtedy zacząć cały proces od nowa, bo zmarł ławnik z poprzedniego składu sądu (trwający od jesieni 2001 r. proces dobiegał już końca). Oskarżonym, w tym b. wicepremierowi PRL Stanisławowi Kociołkowi, grozi nawet dożywocie.
W grudniu 1970 r. rząd PRL ogłosił drastyczne podwyżki cen na artykuły spożywcze, co wywołało demonstracje na Wybrzeżu. Według oficjalnych danych, na ulicach Gdańska, Gdyni, Szczecina i Elbląga od strzałów milicji i wojska zginęły 44 osoby, a ponad 1160 zostało rannych. W PRL nikogo nie pociągnięto za to do odpowiedzialności. Jaruzelski nie przyznaje się do winy.
Przed tym samym sądem 1 sierpnia ma być wznowiony trwający od września 2008 r. proces autorów stanu wojennego. Jaruzelski odpowiada w nim za "kierowanie związkiem przestępczym o charakterze zbrojnym", który na najwyższych szczeblach władzy PRL przygotowywał stan wojenny w 1981 r. (za kierowanie takim związkiem grozi do 10 lat więzienia; za udział - do 8 lat).
Nie wiadomo, co zrobi sąd - czy wyłączy głównego oskarżonego ze sprawy, czy też zawiesi cały proces. Odpowiadają w nim także b. I sekretarz PZPR 83-letni Stanisław Kania, b. szef MSW 85-letni gen. Czesław Kiszczak oraz b. członkini Rady Państwa 81-letnia Eugenia Kempara.
http://www.salon24.pl/news/134708,proces-jaruzelskiego-za-1970-r-zawieszony
Wysłany: Pon Sie 01, 2011 12:55 pm Temat postu:
Prezent od wymiaru sprawiedliwości na 30 rocznicę wprowadzenia stanu wojennego:
Jaruzelski wyłączony z procesu autorów stanu wojennego
Poniedziałek, 1 sierpnia (11:29)
Stan zdrowia gen. Wojciecha Jaruzelskiego uniemożliwia sądzenie go za wprowadzenie stanu wojennego w 1981 r. Dlatego Sąd Okręgowy w Warszawie wyłączył b. szefa WRON z tego trwającego od września 2008 r. procesu, który potoczy się dalej bez niego.
Z tego samego powodu w początkach lipca br. 88-letniego Jaruzelskiego wyłączono z toczącego się przed tym sądem procesu o "sprawstwo kierownicze" zabójstwa robotników Wybrzeża w grudniu 1970 r.
Decyzję podjął w poniedziałek sąd prowadzący proces ws. stanu wojennego, po zapoznaniu się z wynikami nowych kompleksowych badań Jaruzelskiego w zakładzie medycyny sądowej (jest po zabiegach onkologicznych; ponownie przebywa w szpitalu).
Według poprzednich zaleceń lekarzy Jaruzelski mógł być sądzony tylko raz w tygodniu i jedynie przez 2 godziny. Nowa opinia lekarzy z czerwca głosi, że nie będzie on zdolny do udziału w procesie przez rok, z powodu m.in. chemoterapii.
Obrońca Jaruzelskiego mec. Mariola Kucińska-Teklińska powiedziała sądowi, że wobec tej opinii powinna wnosić o wyłączenie go z procesu i zawieszenie jego sprawy - jak chce on sam - ale alternatywnie wniosła też o odroczenie procesu na pięć miesięcy i zorientowanie się, czy jego zdrowie się nie polepszyło.
Prokurator z katowickiego IPN Marzena Matysik-Folga nie złożyła żadnego wniosku ws. opinii lekarzy, pozostawiając wniosek obrony do uznania sądu. Sąd zdecydował zawiadomić Prokuratora Generalnego, że prokurator nie zajęła merytorycznego stanowiska.
W postanowieniu o wyłączeniu Jaruzelskiego sędzia Ewa Jethon podkreśliła, że powodem decyzji jest opinia lekarzy i fakt, że nie zgadza się on, by rozprawy prowadzić pod jego nieobecność.
Po upływie okresu niezdolności do udziału w sprawie sąd zwykle zarządza ponowne badania. Jeśli stan Jaruzelskiego poprawi się, będzie sądzony oddzielnie; jeśli nie - nigdy już nie zasiądzie na ławie oskarżonych.
Zdaniem IPN małe są szanse, by Jaruzelski kiedykolwiek wrócił na salę sądu. Prok. Matysik-Folga powiedziała, że wyłączenie jego sprawy oznacza, iż sąd w wyroku odniesie się do zachowań tylko tych oskarżonych, którzy pozostali w procesie.
Pytany o sens prowadzenia procesu o stan wojenny bez głównego oskarżonego, b. I sekretarz Stanisław Kania (jedyny podsądny, który tego dnia stawił się w sądzie) powiedział, że "sądzeni są ludzie, a nie stan wojenny".
W poniedziałek sąd kontynuował proces, m.in. odczytał zeznania złożone w domach - z powodu złego zdrowia - przez wcześniej wyłączonych z procesu b. szefa MON Floriana Siwickiego i b. członka Rady Państwa Emila Kołodzieja. Sąd zobowiązał też IPN, by do akt sprawy dołączył ujawnione niedawno materiały NATO ws. stanu wojennego. Proces odroczono do 11 października.
W kwietniu 2007 r. pion śledczy IPN z Katowic oskarżył dziewięć osób - członków władz i Rady Państwa PRL, która formalnie w nocy z 12 na 13 grudnia 1981 r wprowadziła stan wojenny i wydała odpowiednie dekrety. Po wyłączeniu przez sąd spraw czterech oskarżonych do oddzielnych postępowań oraz śmierci dwojga innych, w procesie zostało troje podsądnych.
83-letni Stanisław Kania i b. szef MSW 85-letni gen. Czesław Kiszczak odpowiadają za udział w "związku przestępczym o charakterze zbrojnym", który na najwyższych szczeblach władzy PRL przygotowywał stan wojenny (grozi za to do 8 lat więzienia). B. członkini Rady Państwa 81-letnia Eugenia Kempara ma zarzut przekroczenia uprawnień przez głosowanie za dekretami o stanie wojennym - wbrew konstytucji PRL, bo podczas sesji Sejmu (kara do 3 lat więzienia).
Były I sekretarz PZPR, b. premier, b. szef MON i b. szef Wojskowej Rady Ocalenia Narodowego gen. Jaruzelski ma zarzut kierowania tym "związkiem przestępczym " (kara do 10 lat więzienia) oraz podżegania członków Rady Państwa do przekroczenia ich uprawnień. Zarzuty przedawniają się w 2020 r.
Zgodnie z wytycznymi Sądu Apelacyjnego w Warszawie z 2008 r., który uchylił wtedy decyzję sądu okręgowego o zwrocie sprawy do IPN, sąd nie zajmuje się "oceną merytorycznej zasadności wprowadzenia stanu wojennego", lecz "prawnymi aspektami zachowań przypisywanych oskarżonym".
Oni sami twierdzą, że działali w stanie "wyższej konieczności" wobec groźby sowieckiej interwencji. W grudniu 1981 r. nie było takiej groźby, a państwa Układu Warszawskiego uznały, że sprawa leży w wyłącznej gestii władz PRL - replikuje IPN. Odpierając zarzut jako absurdalny, Jaruzelski ironizował, że oznacza on, iż można być "i legalną władzą, i nielegalną organizacją".
Oddzielnie toczy się proces 93-letniego Emila Kołodzieja, którego sprawę wyłączono z powodu złego zdrowia.
Stan wojenny władze PRL wprowadziły, by zgnieść NSZZ "Solidarność". Jego autorzy twierdzą, że spowodował on kilkanaście ofiar śmiertelnych; według sejmowej komisji nadzwyczajnej z lat 1989-1991, było ich ok. 90. Tysiące osób uwięziono, wiele zwolniono z pracy, zmuszono do emigracji. Autorzy stanu wojennego uzasadniali jego ogłoszenie niebezpieczeństwem - ich zdaniem - przejęcia władzy przez "Solidarność", a stan wojenny miał być "mniejszym złem". Dziś IPN prowadzi wiele śledztw w sprawie przestępstw władz z tego czasu; część jest umarzana z powodu przedawnienia.
W 1992 r. Sejm przyjął uchwałę, że stan wojenny był nielegalny. W 1996 r. Sejm, głosami ówczesnej koalicji SLD-PSL, nie zgodził się by Jaruzelski, Kiszczak i inni członkowie WRON odpowiadali przed Trybunałem Stanu. W marcu br. Trybunał Konstytucyjny uznał, że dekret o stanie wojennym przyjęto niezgodnie z prawem PRL. Wyrok ten nie ma bezpośredniego wpływu na proces karny twórców stanu wojennego.
http://fakty.interia.pl/raport/general_jaruzelski/aktualnosci/news/jaruzelski-wylaczony-z-procesu-autorow-stanu-wojennego,1675453,5463
Nie jest skandalem to, że dzisiaj rezygnuje się z osądzenia Jaruzelskiego. Skandalem jest to, że nie zrobiono tego przez ostatnie 22 lata. Czasu było dość! Niestety wszechmocna uczestnicy rozmów w Magdalence i przy OS to skutecznie uniemożliwili. Oczywiście za kilka miesięcy, gdy będziemy obchodzić 30. rocznicę wprowadzenia stanu wojennego, przynajmniej część z nich będzie w mediach wyrażać oburzenie. I nikt wtedy nie przypomni tego, w jakich okolicznościach wniosek KPN z 1991 o pociągnięcie twórców stanu wojennego do odpowiedzialności konstytucyjnej i karnej nie okazał się skuteczny...
Wysłany: Sob Wrz 10, 2011 6:23 pm Temat postu:
Umorzenie śledztwa w sprawie represji wobec uczestników strajku na terenie Huty im. Lenina w Nowej Hucie podczas akcji pacyfikacyjnej z 16 grudnia 1981 r.
Prokurator Oddziałowej Komisji Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu w Krakowie, stosownie do art. 100 § 2 k.p.k., art. 305 § 4 k.p.k., art.131 § 2 i 3 k.p.k. w zw. z art. 45 ust. 5 ustawy z dnia 18 grudnia 1998 roku o Instytucie Pamięci Narodowej – Komisji Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu (Dz. U. z 1998 roku, Nr 155, poz. 1016 z późn. zm.), zawiadamia, że postanowieniem z dnia 29 sierpnia 2011 rok., sygn. akt S 63/08/Zk umorzono śledztwo w sprawie:
- zbrodni komunistycznej, polegającej na stosowaniu represji i naruszeniu praw człowieka wobec uczestników akcji strajkowej na terenie Huty im. Lenina w Nowej Hucie, których przejawem było bicie strajkujących, przez co narażono ich na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia, ciężkiego uszkodzenia ciała lub ciężkiego rozstroju zdrowia, w trakcie akcji pacyfikacyjnej odblokowania zakładu i zakończenia strajku w dniu 16 grudnia 1981 roku w Nowej Hucie przez uzbrojonych w pałki funkcjonariuszy Zmotoryzowanych Odwodów Milicji Obywatelskiej
- to jest o przestępstwo z art. 158 § 1 kodeksu karnego z 1969 roku w zw. z art. 159 kodeksu karnego z 1969 roku w zw. z art. 2 ust. 1 Ustawy z dnia 18 grudnia 1998 roku o Instytucie Pamięci Narodowej – Komisji Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu (Dz. U. Nr 155 poz. 1016 z późn. zm.).
- na zasadzie art.17 § 1 pkt. 6 k.p.k. wobec stwierdzenia, że nastąpiło przedawnienie karalności.
Odpis postanowienia o umorzeniu śledztwa zostanie doręczony pokrzywdzonym, którzy zwrócą się o to do Oddziałowej Komisji Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu w Krakowie, 31-012 Kraków ul. Reformacka 3, w zawitym terminie 7 dni od dnia ogłoszenia.
http://www.ipn.gov.pl/portal/pl/245/17205/Umorzenie_sledztwa_w_sprawie_represji_wobec_uczestnikow_strajku_na_terenie_Huty_.html
Wysłany: Nie Paź 09, 2011 6:31 pm Temat postu:
IPN wniósł, aby z powodu przedawnienia sąd umorzył proces b. członka Rady Państwa PRL Emila Kołodzieja, oskarżonego o przekroczenie uprawnień przez głosowanie w nocy z 12 na 13 grudnia 1981 r. za dekretami o stanie wojennym.
Wniosek taki złożył w piątek przed Sądem Okręgowym Warszawie prokurator pionu śledczego IPN Piotr Piątek. W swej mowie końcowej powiedział, że jest do tego zmuszony po uchwale Sądu Najwyższego, który w maju 2010 r. uznał za przedawnione zbrodnie komunistyczne zagrożone karą do pięciu lat więzienia (93-letniemu Kołodziejowi grozi do trzech lat). Zarazem Piątek wniósł by przy umorzeniu sąd orzekł, że podsądny dopuścił się przestępstwa.
W maju 2010 r. Sąd Najwyższy uznał za przedawnione zbrodnie komunistyczne zagrożone karą do pięciu lat więzienia (93-letniemu Kołodziejowi grozi do trzech lat).
Adwokat nieobecnego w sądzie Kołodzieja mec. Jolanta Kowalczyk-Wawrzkiewicz wniosła o jego uniewinnienie. Podkreśliła, że członkowie Rady "zostali siłowo doprowadzeni na to posiedzenie" i nie mieli możliwości wcześniejszego zapoznania się z aktami prawnymi, które mieli zatwierdzić. Jej zdaniem oskarżony mógł przypuszczać, ze w razie ich niepodpisania może ponieść "konsekwencje także innego rodzaju niż służbowe". Podsądny, który nie przyznaje się do winy, mówił wcześniej, że głosował za dekretami, bo "obawiał się bratobójczych walk i w konsekwencji interwencji wojsk radzieckich".
Wobec "zawiłości sprawy" sędzia Piotr Schab odroczył wyrok do 12 października.
Sprawę Kołodzieja wyłączono (z powodu jego złego stanu zdrowia) do odrębnego postępowania z toczącego się przed tym sądem od września 2008 r. procesu autorów stanu wojennego. W sierpniu br. sąd z tego procesu wyłączył, z powodu złego stanu zdrowia, 88-letniego gen. Wojciecha Jaruzelskiego; jego sprawę zawieszono. Obecnie w tym procesie są sądzeni już tylko: b. I sekretarz KC PZPR 83-letni Stanisław Kania, b. szef MSW 85-letni gen. Czesław Kiszczak i b. członkini Rady Państwa 81-letnia Eugenia Kempara. Dalszy ciąg tego procesu - 11 października. Kani i Kiszczakowi grozi do 8 lat więzienia; Kemparze - do 3 lat. (PAP)
http://www.dzieje.pl/aktualnosci/ipn-umorzyc-proces-b-czlonka-rady-panstwa-za-stan-wojenny
Wysłany: Sro Paź 12, 2011 11:35 am Temat postu:
Sąd: Kołodziej winny ws. stanu wojennego, ale sprawa umorzona
Autor PAP – 21 min. temu
12.10. Warszawa (PAP) - B. członek Rady Państwa PRL Emil Kołodziej jest winny przestępstwa w związku z wprowadzeniem w 1981 r. w Polsce stanu wojennego - orzekł Sąd Okręgowy w Warszawie. Sprawę umorzył jednak z powodu przedawnienia. Sąd uznał, że uchwalanie przez Radę Państwa dekretów dotyczących stanu wojennego było wbrew konstytucji PRL.
Był to pierwszy - na razie nieprawomocny - wyrok sądu RP w sprawie wprowadzenia stanu wojennego. 94-letni Kołodziej był oskarżony przez pion śledczy IPN o przekroczenie uprawnień przez głosowanie za uchwaleniem dekretów o stanie wojennym w nocy z 12 na 13 grudnia 1981 r. Doszło do tego wbrew konstytucji PRL, bo podczas sesji Sejmu Rada nie miała prawa wydawania dekretów. Grozi mu do trzech lat więzienia. Nie przyznawał się do winy, twierdząc, że działał w stanie "wyższej konieczności".
Jego sprawę wyłączono (z powodu jego złego stanu zdrowia) do odrębnego postępowania z toczącego się przed tym samym sądem od września 2008 r. procesu autorów stanu wojennego. W sierpniu br. sąd z tego procesu wyłączył, z powodu złego stanu zdrowia, 88-letniego gen. Wojciecha Jaruzelskiego (grozi mu do 10 lat więzienia); jego sprawę zawieszono. Obecnie w tym procesie są sądzeni już tylko: b. I sekretarz KC PZPR 83-letni Stanisław Kania, b. szef MSW 85-letni gen. Czesław Kiszczak i b. członkini Rady Państwa 81-letnia Eugenia Kempara. Dalszy ciąg tamtego procesu - 1 grudnia, Kani i Kiszczakowi grozi do 8 lat więzienia; Kemparze - do 3 lat.
Prokurator IPN Piotr Piątek w mowie końcowej mówił, że musi wnieść o umorzenie po uchwale Sądu Najwyższego, który w 2010 r. uznał za przedawnione zbrodnie komunistyczne zagrożone karą do pięciu lat więzienia. Zarazem wniósł, by przy umorzeniu sąd orzekł, że podsądny dopuścił się przestępstwa. Obrońca mec. Jolanta Kowalczyk-Wawrzkiewicz podkreślała, że członkowie Rady "zostali siłowo doprowadzeni na to posiedzenie" i nie mogli wcześniej poznać aktów prawnych, które mieli zatwierdzić. Jej zdaniem oskarżony mógł przypuszczać, że w razie ich niepodpisania może ponieść "konsekwencje także innego rodzaju niż służbowe".(PAP)
sta/ abr/ jbr/
http://www.google.com/hostednews/epa/article/ALeqM5jiBxNf0EQTJIGDGNNt-hBWJIFVPw?docId=9971387
Uznano jego winę, gdy - z uwagi na przedawnienie - miał już zagwarantowaną bezkarność.
Skutki Magdalenki i Okrągłego Stołu widać gołym okiem do dzisiaj. Trzeba podziękować Gilowi, Millerowi, Kaczyńskiemu, Kamińskiemu, Pawłowicz i Sellinowi - obecnym parlamentarzystom, uczestnikom tamtych rozmów...
Wysłany: Sob Paź 29, 2011 10:24 am Temat postu:
Antoni Dudek: Niekonstytucyjny stan wojenny
Wojciech Majsner (Teologia Polityczna): Dekret o stanie wojennym uwalony przez Radę Państwa w nocy z12 na 13 grudnia 1981 roku naruszał konstytucyjne kompetencje do wydania aktu normatywnego, zgodnie ówczesną konstytucją PRL (orzeczenie TK). Na czym dokładnie polega naruszenie tej kompetencji?
Antoni Dudek: Konstytucja PRL stanowiła, że Rada Państwa mogła wydawać dekrety wyłącznie w okresach między sesjami Sejmu. Tymczasem 12 grudnia trwała sesja Sejmu. Warto też jednak przypomnieć, że Rada Państwa była instytucją całkowicie marionetkową, a stan wojenny zaczęto wprowadzać ok. 23-ciej 12 grudnia na podstawie dekretu, który został uchwalony dopiero w dwie godziny później, gdy zwieziono członków Rady Państwa do Belwederu. Oczywiście nie mieli oni czasu na zapoznanie się z dekretem o stanie wojennym i innymi aktami prawnymi, które przyjęli podczas nocnego posiedzenia.
Sąd Okręgowy w Warszawie uznał winę b. członka Rady Państwa, Emila Kołodzieja. Jakie znaczenie ma wspomniane orzeczenie dla postępowań toczących się w tej sprawie przeciw innym oskarżonym, gen. Wojciechowi Jaruzelskiemu, gen. Czesławowi Kiszczakowi, b. I sekretarzowi KC PZPR Stanisławowi Kani i b. członkini Rady Państwa Eugenii Kemparze?
Orzeczenie w sprawie Kołodzieja stwarza nadzieje, że podobny wyrok zapadnie w procesie Kiszczaka, Kani i Kempary. Natomiast Jaruzelski w sierpniu tego roku został z uwagi na stan zdrowia wyłączony z procesu autorów stanu wojennego i wydaje się mało prawdopodobne, by powrócił na ławę oskarżonych.
Wyżej wymienieni utrzymują w sądzie oraz poza salą sądową, że działali w stanie „wyższej konieczności” wobec groźby sowieckiej interwencji. IPN stoi na stanowisku, że takiego zagrożenia nie występowało. Czy istnieją dowody potwierdzające twierdzenie IPN-u?
IPN wydał obszerne, dwutomowe wydawnictwo „Przed i po 13 grudnia. Państwa bloku wschodniego wobec kryzysu w PRL 1980-1982” pod redakcją obecnego prezesa Instytutu dra Łukasza Kamińskiego[1]
Można w nim znaleźć obszerne uzasadnienie tezy o braku zagrożenia interwencją sowiecką w grudniu 1981 r. podparte dokumentami sowieckimi, wschodnioniemieckimi, czechosłowackimi, rumuńskimi, węgierskimi i bułgarskimi. Warto też się zapoznać z zapisem rozmowy Jaruzelskiego z dowódcą wojsk Układu Warszawskiego marszałkiem Wiktorem Anoszkinem w nocy z 8 na 9 grudnia 1981 r[2].:
[1] http://www.13grudnia81.pl/portal/sw/700/6483/Przed_i_po_13_grudnia_Panstwa_bloku_wschodniego_wobec_kryzysu_w_PRL_19801982_t_1.html
[2] http://www.ipn.gov.pl/portal/pl/24/11508/nr_122009.html
http://www.teologiapolityczna.pl/antoni-dudek-niekonstytucyjny-stan-wojenny/
Niemal dokładnie 20 lat po zainicjowaniu przez klub parlamentarny KPN postępowania w Sejmie I kadencji w sprawie pociągnięcia Jaruzelskiego i spółki do odpowiedzialności konstytucyjnej i karnej przed Trybunałem Stanu za wprowadzenie stanu wojennego władza sądownicza III RP potwierdziła trafność tamtych zarzutów. 20 lat za późno. Także i w tej sprawie komunistyczni zbrodniarze unikną odpowiedzialności przed ziemskim sądem. Pytanie, kto za to odpowiada jest jak najbardziej aktualne...
Wysłany: Sro Lis 30, 2011 8:00 pm Temat postu:
Grudzień 70. Wałęsa apeluje o amnestię
pap, w
Lech Wałęsa uważa, że trudno rozliczyć winnych masakry robotników Wybrzeża w grudniu 1970 r., jak i innych zbrodni PRL. Były prezydent zeznawał dziś przed sądem prowadzącym od nowa proces w tej sprawie.
W 2008 r. Wałęsa zeznawał po raz pierwszy w tym procesie, który - po 10 latach rozpraw - musiał w lipcu br. zacząć się od nowa ze względu na śmierć ławnika. Z powodu złego zdrowia głównego oskarżonego, b. szefa MON gen. Wojciecha Jaruzelskiego Sąd Okręgowy w Warszawie zawiesił też wtedy jego proces jako jednego z oskarżonych za "sprawstwo kierownicze" zabójstwa robotników Wybrzeża.
Przed wejściem na salę sądu Wałęsa powiedział dziennikarzom, że ma poczucie niemocy w sprawie rozliczenia zbrodni PRL. - Chyba na tym świecie już ich nie rozliczymy - ocenił. - Rozliczać jest naprawdę strasznie trudno, ja nie biorę się za rozliczanie; cieszę się, że mamy wolny kraj - dodał.
Przed sądem Wałęsa zeznał, że ma "sprzeczne uczucia, jak rozliczać". Tłumaczył, że pierwszoplanową sprawą byłoby rozliczenie "głowy tamtego systemu", którą był ZSRR i komunizm; potem "ramienia", czyli ludzi, którzy wykonywali polecenia głowy, a na końcu "tych, którzy strzelali".
- Hamowałem procesy walki, bo nie chciałem wykrwawiać najlepszych ludzi - mówił Wałęsa o 1970 roku. Dodał, że niektórzy niezorientowani mogli uznać, że pomaga systemowi, ale on "zachowywał się racjonalnie i ostrożnie", bo "wtedy nie było szansy na zwycięstwo". - Nie byłoby pokojowego zwycięstwa bez tamtych doświadczeń - ocenił.
Zeznał, że w 1970 r. mogło dojść do prowokacji władz (w związku z wprowadzoną przez rząd PRL znaczną podwyżką cen artykułów spożywczych krótko przed Świętami Bożego Narodzenia). - Mój charakter nie pozwalał na bijatyki; hamowałem to będąc w demonstracjach - dodał. Podkreślił, że dyrektor gdańskiej stoczni mówił delegatom robotników, aby zrobili wszystko, by stoczniowcy nie wyszli na ulice. - Ale nikt nikogo nie słuchał - oświadczył Wałęsa.
Opisując strzały pod gdańską stocznią do wychodzących robotników powiedział, że myślał, iż to ślepe naboje. Nie był pewien, czy wtedy strzelała milicja, czy wojsko. - Są momenty, w których nikt nie panuje. W tej rewolucji też tak się zdarzyło - dodał. Przyznał, że słyszał, iż demonstranci zdobyli jakiś czołg.
Wałęsa zeznał, że podczas demonstracji w Gdańsku udało mu się wejść do komendy MO, by negocjować zwolnienie aresztowanych stoczniowców i nie atakowanie manifestantów. Według Wałęsy komendant się zgodził, ale nie zdążył wydać rozkazu. Gdy wbrew obietnicom MO zaatakowała jednak manifestantów, pod adresem Wałęsy, który mówił im o zgodzie komendanta, padły okrzyki "zdrajca". Inni koledzy sądzili, że został wtedy zabity przez milicję; tymczasem udało mu się wrócić do stoczni, gdzie wszedł do składu komitetu strajkowego.
Zdaniem Wałęsy władze robiły wszystko, by skłócić strajkujących, w czym ważną rolę odgrywała SB. Dodał, że wtedy "dwóch ludzi" zabrało go na rozmowę do gabinetu dyrektora. Powiedziano mu, że nie może on wejść do komitetu, ale "nie dał się zastraszyć". Pytany przez obrońców, kogo wtedy słuchał, Wałęsa odparł: "Siebie i pana Boga".
Pytany przez obronę, czy zasadne było użycie broni w 1970 r., odparł, że nie da się już dziś uczciwie na to odpowiedzieć.
Po zeznaniach Wałęsa podał rękę Kociołkowi i Fałdaszowi. Wyjaśniał: -Ja się kończę, oni się kończą. Apelujmy o amnestię, bo tego nie da się dobrze rozliczyć. Zostawmy rozliczenia panu Bogu.
Więcej... http://wyborcza.pl/1,75478,10734875,Grudzien_70__Walesa_apeluje_o_amnestie.html#ixzz1fDSgbk97
Wypowiedzi Lecha Wałęsy urągają pamięci ofiar komunistycznych zbrodni: Romka Strzałkowskiego, Janka Wiśniewskiego, Bogdana Włosika, Grzegorza Przemyka, Jerzego Popiełuszki i wielu, wielu innych. Cierpienie niewinnych ludzi, łzy bezsilnej rodziny i bliskich, zaszczuwania świadków - bez sprawiedliwych wyroków nie może być za to wszystko przebaczenia.
Wałęsa, który na walce z komuną dorobił się zaszczytów i materialnych korzyści, nie powinien przebaczać w imieniu tych, którzy na walce z komuną stracili bliskich, dorobili się sińców, stracili zdrowie, pracę, perspektywy kariery a nieraz żyją dziś w biedzie i w zapomnieniu (w przeciwieństwie do byłego Przewodniczącego "Solidarności").
Nie będzie przebaczenia
Za rozbijanie naszych domowych drzwi,
Za bicie po twarzy,
Zakuwanie w kajdanki,
Krzyki dzieci,
Płacz matek i żon
Za zamykanie do więzień,
Znęcanie w celach,
Niesprawiedliwe wyroki,
Krzyki, wrzaski i wyzwiska,
Za zmiażdżone czołgiem bramy fabryk, kopalń,
Atakowanie ich z ziemi i powietrza,
Za strzały oddane do bezbronnych ludzi
Za krew i rany,
Za ból i łzy,
Za kłamstwa i oszczerstwa,
Za gniew i brak nadziei
Nie będzie, nie będzie przebaczenia.
I za Polskę więzienną,
Za zniszczenie sierpniowych idei,
Za naszą nędzę i brak wiary,
http://www.youtube.com/watch?v=AOXeezGFiqE

References: art. 100
 art. 305
 art.131
 art. 45
 art. 158
 art. 159
 art. 2
 art.17