Source: http://nawokandzie.ms.gov.pl/numer-21/ksiazki-prawnicze-numer-21/ksiazki-prawnicze-8.html
Timestamp: 2018-11-21 06:33:54+00:00

Document:
Strona główna › Numer 21 › Książki prawnicze › Książki prawnicze
Co roku wydawcy wprowadzają na polski rynek kilka tysięcy publikacji książkowych skierowanych do prawników. Są wśród nich zarówno pozycje nowe, jak i kolejne wydania uznanych tytułów. W tej rubryce przybliżamy tytuły, które ukazały się lub w najbliższym czasie ukażą na rynku wydawniczym. Z nadzieją, że omawiane publikacje staną się użyteczne w pracy Czytelnika.
Bogdan Lach – „Profilowanie kryminalistyczne”
Profilowanie nieznanych sprawców znalazło już swoje miejsce w masowej wyobraźni jako niezawodny klucz do tajemnicy najbardziej nawet skomplikowanych i mrocznych przestępstw. Takie zbeletryzowane i „hollywoodzkie” widzenie tej dziedziny wiedzy – wykorzystującej przede wszystkim psychologię, kryminologię i wiktymologię – czyni z niej obszar sekretny, dostępny tylko dla nielicznych. Bogdan Lach, doktor nauk prawnych, biegły psycholog i specjalista z zakresu przestępstw z użyciem przemocy, w prezentowanej monografii rzuca światło na swój warsztat pracy. Warsztat biegłego profilera, czyli kogoś, kto zadając pytanie o motywy i przebieg przestępstwa, stara się również określić cechy jego sprawcy – kształtując wyobrażenie o nim. Daje przy tym wyraz podstawowemu założeniu teoretycznemu, iż skutek działania zawiera „odcisk” osobowości człowieka.
Dr Lach odsłania metody pracy profilera, precyzyjnie i przystępnie opisuje poszczególne stadia procesu profilowania nieznanego sprawcy, wskazuje też na zakres zastosowania profilowania kryminalistycznego na poszczególnych etapach ścigania przestępstwa. Odwołując się przede wszystkim do własnego wieloletniego doświadczenia zawodowego, autor stawia sobie za cel opracowanie modelu profilowania kryminalistycznego dostosowanego do polskich warunków. Założenie to realizuje z powodzeniem, czerpiąc w sposób krytyczny zwłaszcza z doświadczeń anglosaskich. Swoje rozważania odnosi do najpoważniejszych przestępstw, w tym zabójstw, zgwałceń czy podpaleń. Przedstawiając zaś rzeczywiste przykłady profili kryminalistycznych wraz z oceną ich trafności dokonaną po ujęciu sprawcy, udowadnia praktyczną wartość opisywanej metody śledczej.
Na szczególną uwagę zasługuje fragment pracy poświęcony znaczeniu badania relacji sprawcy przestępstwa łączącej go z ofiarą, zwłaszcza wobec stwierdzenia, że aż w 77 proc. przestępstw powiązanie to występuje w sposób wyraźny. Podobnie, w sposób ciekawy zaprezentowano znaczenie poszczególnych procesów wnioskowania w profilowaniu kryminalistycznym. Szczególnie interesujące wydają się również te fragmenty monografii, w których autor odnosi się do wyników badań własnych, przywołując sporządzone przez siebie profile ustalonych sprawców przestępstw. Użyta argumentacja w istocie władna jest przekonać czytelnika do profilowania jako metody pozwalającej m.in. na zawężenie kręgu osób podejrzanych, właściwe przygotowanie taktyki ich przesłuchania, nadanie śledztwu właściwego kierunku, czy w końcu opis cech pozwalających na indywidualizację sprawcy. Szkoda tylko, że poza zakresem swoich rozważań autor pozostawia kwestie związane z procesowym wykorzystaniem profili kryminalistycznych.
Monografia „Profilowanie kryminalistyczne” powinna zainteresować zwłaszcza prokuratorów i policjantów, ale także sędziów orzekających w sprawach karnych i adwokatów. Dobry język oraz przystępne przedstawienie tytułowej problematyki czynią z tej pozycji lekturę godną polecenia szerszemu gronu czytelników.
Wydawca: Wolters Kluwer, s. 403, cena 99 zł
Roman Trzaskowski – „Skutki sprzeczności umów obligacyjnych z prawem”
Nieczęsto zdarza się, by monograficzne opracowanie tematu aż tak dalece dążyło do zupełności, jak ma to miejsce w przypadku tej liczącej ponad osiemset stron publikacji. Jej autor – doktor nauk prawnych, członek Biura Studiów i Analiz SN oraz kilku zespołów problemowych Komisji Kodyfikacyjnej Prawa Cywilnego, zastępca dyrektora Instytutu Wymiaru Sprawiedliwości – nie tylko poszukuje odpowiedzi na pytania stawiane przez doktrynę przedmiotu i praktyków, ale zdaje się je wyprzedzać, uwzględniając konsekwencję prawotwórczej działalności Unii Europejskiej, potrzeby obrotu gospodarczego i w końcu rosnącej wrażliwości sądów na potrzeby słabszych jego uczestników (czego wyrazem jest coraz częstsze sięganie w orzecznictwie po klauzule generalne odwołujące się do wartości „słusznościowych”). Jak zauważa autor, do pogłębionej refleksji w zakresie umów zobowiązaniowych skłania również „napięcie miedzy na nowo odkrywaną swobodą umów a licznymi nakazami i zakazami ustawowymi”. Napięcie to było nie do uniknięcia, zważywszy, że obowiązujący kodeks cywilny – najdelikatniej mówiąc – nie powstał jako projekt wspomagający gospodarkę wolnorynkową.
Rozważania poświęcone surowym sankcjom związanym ze stwierdzeniem sprzeczności umowy z prawem – zniesieniem zamierzonych przez strony jej skutków, ich ograniczeniem czy modyfikacją – autor rozpoczyna od analizy konstytucyjnych wskazówek interpretacyjnych, na tle proklamowanych w art. 31 ust. 1 oraz 20 i 22 Konstytucji RP zasad autonomii woli stron i swobody działalności gospodarczej. Kolejno odnosi się więc do problemów efektywności sankcji nieważności, ich proporcjonalności i przewidywalności. Powyższą analizę uzupełnia odniesienie do unijnych reguł wykładni, w szczególności zapewnienia efektywności prawa unijnego. W kolejnym rozdziale pojawia się zasadnicze pytanie o charakter nieważnej czynności prawnej, o to, czy należy ją w ogóle traktować jako czynność prawną, skoro nie wywołuje skutków. W tym kontekście pojawia się także kolejne pytanie, zadane również na tle obcych ustawodawstw – czy art. 58 k.c. jest adekwatny dla określenia skutków czynności, których cel i treść są prawidłowe, ale np. zostały dokonane z naruszeniem prawa. W dalszej części pracy znajdziemy rozważania na temat roszczeń restytucyjnych związanych z nieważnością bezwzględną oraz dogłębna analiza innych niż nieważność konsekwencji sprzeczności umowy z prawem, wraz z uwagami o odpowiedzialności odszkodowawczej oraz sankcjach publicznoprawnych.
Praca dr. Trzaskowskiego kierowana jest w równym stopniu do teoretyków, których powinna przekonać bogactwem przeprowadzonych badań, również na polu prawnoporównawczym, jak i praktyków. Sędziowie, adwokaci, radcowie prawni i notariusze odnajdą w niej przede wszystkim kompendium wiedzy z zakresu tytułowej problematyki. Jednych i drugich ucieszy doskonały jej język.
Wydawca: LexisNexis, s. 873, cena 199 zł
Maciej Rzewuski – „Podpis spadkodawcy na testamencie własnoręcznym”
Mogłoby wydawać się, że temat, któremu poświęcona jest ta publikacja, ujęty został bardzo wąsko, a jego znaczenie dla wymiaru sprawiedliwości jest znikome. Do uproszczonych wniosków może też prowadzić pobieżna lektura jedynie art. 949 § 1 k.c., który dla zachowania teoretycznie najprostszej formy testamentu holograficznego, wymaga jedynie, by spadkodawca napisał go w całości pismem ręcznym, podpisał i opatrzył datą. Maciej Rzewuski – sędzia i doktor nauk prawnych – skutecznie tymczasem przekonuje, że problematyka oceny właściwego sporządzenia testamentu własnoręcznego jest skomplikowana, co więcej, może budzić zainteresowanie zarówno teoretyków, jak i praktyków prawa.
Już na wstępie rozważań, w rozdziale poświęconym m.in. pojęciu testamentu, pojawia się pytanie, czy testament rozumiany jako dokument może też stanowić rzecz w rozumieniu art. 45 k.c. i art. 183 § 1 k.c., a w konsekwencji, np. być uznany za przedmiot zgubiony, którego odnalezienie upoważnia do żądania znaleźnego. Dalej znajdziemy choćby ciekawe uwagi odnośnie skutków braku oznaczenia daty sporządzenia oświadczenia spadkodawcy. Prezentując własne, liberalne stanowisko w tym zakresie, autor trafnie odwołuję się do argumentów prawnoporównawczych oraz historycznych – na tle dekretu o prawie spadkowym. Podobnie ciekawe wydają się odważne wnioski autora de lege ferenda, zmierzające w istocie do postulatu zastąpienia testamentu własnoręcznego „testamentem prywatnym”, spisywanym choćby przy użyciu komputera i jedynie podpisywanym własnoręcznie. Autor jest również zwolennikiem rozwiązań niemieckich i szwajcarskich, które przewidują możliwość powoływania się w treści testament na inne pisma i załączniki, mogące co najmniej pomóc w życzliwym i możliwie najpełniejszym odczytaniu woli spadkodawcy.
Na drodze do objaśnienia istotnych dla tytułowego problemu zagadnień, autor zapoznaje czytelnika szeroko z formą testamentu holograficznego, odnosząc polski stan normatywny do regulacji tego sposobu testowania w wybranych obcych porządkach prawnych – tak kontynentalnych, jak i systemu common law. W dalszej kolejności odnosi się do celu, jakiemu służy podpis własnoręczny i jego funkcji w procesie testowania. Zasadnicze dla pracy rozważania znalazły się w rozdziałach IV, V i VI. Autor analizuje w nich np. sytuację zawarcia rozporządzenia testamentowego w liście spadkodawcy, sytuację podpisania testamentu (np. pseudonimem, parafą czy faksymilą), a potem właściwe umiejscowienie podpisu na testamencie. Również w tej części książki pojawia się śmiały, choć raczej kontrowersyjny i nie dość uzasadniony wniosek z zakresu wykładni, iż w określonych przypadkach, na równi z podpisem testatora należy traktować tuszowy odcisk jego palca. W ostatnim rozdziale znajdziemy zaś m.in. ciekawe rozważania o modelach interpretacji testamentów oraz istocie i konsekwencjach obowiązywania w prawie polskim zasady favor testamenti.
Książka kierowana jest do sędziów, w szczególności orzekających w sprawach spadkowych, notariuszy, a także adwokatów i radców prawnych. Z uwagi na interesujące wnioski de lege ferenda, może też być traktowana jako głos w dyskusji nad ostatecznym kształtem ostatniej części kodeksu cywilnego.
Wydawca: Wolters Kluwer Polska, s. 338, cena 99 zł
Jakub Maziarz – „Biegły sądowy z zakresu historii prawa”
Czy nauki historyczno–prawne mają jeszcze jakiś wymiar praktyczny? Kilka lat temu dr hab. Andrzej Zakrzewski, historyk prawa i ustroju Polski z UW, odpowiadając na to pytanie stwierdził, że trzeba się pogodzić z kiepskimi perspektywami dla praktycznego zastosowania historii prawa. Tymczasem zwięzła monografia autorstwa Jakuba Maziarza, doktoranta w Katedrze Historii Prawa Polskiego UJ przekonuje, że takie spojrzenie jest przesadnie pesymistyczne.
Jak zauważa na wstępie autor, w polskiej literaturze prawniczej nie funkcjonuje pojęcie „biegłego z zakresu historii prawa”. Tymczasem praktyka wskazuje, że opiniowanie biegłego sądowego tej specjalności może się okazać działaniem bardzo wartościowym. Bo choć zakres praktycznego zastosowania aktów będących przedmiotem zainteresowania historii prawa jest niewielki, to sprawy rozpatrywane na ich gruncie mają niekiedy bardzo poważny ciężar gatunkowy. Stają się przedmiotem zainteresowania nie tylko sądów powszechnych, ale również Trybunału Konstytucyjnego oraz Europejskiego Trybunału Praw Człowieka w Strasburgu.
Monografia dzieli się na cztery, poza wprowadzeniem, części. W pierwszej ukazana została problematyka prawa jako przedmiotu dowodu, w powiązaniu z genezą historyczną oraz współczesnym polskim orzecznictwem i poglądami doktryny na ten temat. W drugiej części autor przedstawia praktyczne przykłady norm prawa dawnego, które bywają przedmiotem rozstrzygnięć we współczesnych postępowaniach, ze szczególnym uwzględnieniem norm prawa rzeczowego oraz spadkowego. W trzeciej części znajdziemy rozważania na temat chronologicznych granic prawa, które sąd jest zobligowany poznać, wraz z analizą najbardziej dyskusyjnych przypadków dotyczących m.in. okresu II wojny światowej. Pracę zamyka próba zarysowania granic zakresu opiniowania biegłego historyka prawa. W tej części znaleźć można szereg argumentów na rzecz elastycznego korzystania z opinii biegłych.
Przedstawione w monografii rozważania oparte są na problemach praktycznych, jakie z instytucją biegłego z zakresu historii prawa miały sądy małopolskie. Dlatego omawiana monografia stanowi nieczęsty przypadek udanego połączenia wiedzy historycznej z opisem praktycznego jej zastosowania w sali sądowej. Wyjątkowo interesująco prezentuje się analiza genezy zasady iura novit curia (przepisy prawa są sądowi znane), która w dość zgodnej opinii doktryny doznaje jedynie nielicznych wyjątków. Czy słusznie? Aktualność refleksji nad tą zasadą wydaje się szczególnie dostrzegalna w kontekście ogromu przepisów, w których muszą poruszać się polscy sędziowie. Autor – zdaje się słusznie – uważa, że profesjonalne odciążenie ich w zakresie przepisów prawa dawnego może stanowić krok w stronę usprawnienia tego typu postępowań.
Jagiellońskiego, s. 165, cena 39,90 zł. mp

References: art. 31
 art. 58
 art. 949
 art. 45
 art. 183
de lege ferenda
de lege ferenda