Source: http://prawosamorzadowe.pl/category/nieruchomosci/
Timestamp: 2019-09-21 21:41:41+00:00

Document:
To już ponad rok od czasu, gdy jeden z wpisów na blogu poświęciłam opłatom adiacenckim. Nosił tytuł „Gra na czas”, i podkreślałam w nim różnice w nakładaniu opłaty adiacenckiej w zależności od tego, czy przysługuje ona z racji :
wybudowania nowej infrastruktury lub drogi – na podstawie art.145 ustawy o gospodarce nieruchomościami czy
kiedy wartość nieruchomości wzrośnie w wyniku jej podziału dokonanego na wniosek właściciela lub użytkownika wieczystego – na podstawie art.98a ustawy o gospodarce nieruchomościami.
W każdym z tych dwóch przypadków organ miał trzy lata na nałożenie opłaty, ale w przypadku opłaty z tytułu wybudowania nowej infrastruktury lub drogi w tym terminie musiało nastąpić wydanie decyzji, natomiast w przypadku opłaty z tytułu wzrostu wartości nieruchomości po podziale w ciągu trzech lat miało nastąpić ustalenie opłaty, co było jednoznaczne nie tylko z wydaniem decyzji, ale też jej skutecznym doręczeniem i uzyskaniem przymiotu ostateczności.
Dziś znów wpis w tym temacie, bo ustawodawca sprawił, że wszystko co powyżej jest już nieaktualne.
Zarówno art. 145 ust. 2 jak i art. 98a ust. 1 zostały zmienione ustawą z dnia 20.07.2017 r. (Dz.U. z 2017 r. poz. 1509), która weszła w życie 23 sierpnia 2017 roku.
Obecnie w obu przypadkach wystarczy, jeśli w ustawowym terminie 3 lat nastąpi wszczęcie postępowania w sprawie ustalenia opłaty adiacenckiej.
Czy ta zmiana jest dobra? Ujednolicenie dotyczące obu opłat na pewno. Jednak z drugiej strony uzależnienie terminu na możliwość nakładania przez organ opłat od momentu wszczęcia postępowania, w sytuacji gdy w tym wypadku jest to postępowanie wszczynane z urzędu, nie jest najlepszym rozwiązaniem.
Dlatego, że przepisy kodeksu postępowania administracyjnego nie określają w sposób jednoznaczny momentu wszczęcia postępowania z urzędu. O ile artykuły 61 § 3 i 3a kpa regulują wyraźnie datę wszczęcia postępowania na wniosek strony, stanowiąc, że datą wszczęcia postępowania na żądanie strony jest dzień doręczenia żądania organowi administracji publicznej, a w przypadku komunikacji elektronicznej – dzień wprowadzenia żądania do systemu teleinformatycznego, o tyle w przypadku wszczęcia postępowania z urzędu takiego wskazania nie ma.
To orzecznictwo wykształciło zasadę, że za datę taką można uznać dzień pierwszej czynności dokonanej w sprawie, której postępowanie dotyczy. Jest za nią zwykle uważane zawiadomienie o wszczęciu postępowania. Ale też przykładowo za datę wszczęcia postępowania administracyjnego może być zgodnie z orzecznictwem NSA, uznane przesłuchanie świadka, jako pierwsza czynność podjęta w stosunku do strony.
Tego typu wątpliwości nie mają zwykle większego znaczenia, bo moment wszczęcia postępowania ustalamy najczęściej jedynie dla stwierdzenia, które z kilku postępowań zostało wszczęte wcześniej.
Ale gdy ustawodawca uzależnia od czegoś uprawnienie dla organu do nałożenia, często bardzo wysokiej, opłaty, żadne wątpliwości nie powinny mieć miejsca. A mają. W postępowaniu o ustalenie opłaty adiacenckiej zwykle na przykład organ zleca operat do celów danego postępowania jeszcze przed wysłaniem zawiadomienia o wszczęciu postępowania. Przed zawiadomieniem są też najczęściej przeprowadzane oględziny na gruncie.
Który z tych momentów będzie więc miarodajny?
Najwłaściwszy wydaje się pogląd, że datą wszczęcia postępowania administracyjnego z urzędu, jest dzień pierwszej czynności w sprawie dokonanej pod warunkiem, że powiadomiono o niej stronę w sprawie – zgodnie z wyrokiem NSA z 4.3.1981 r. SA 654/81. Pozwoli to uniknąć takich sytuacji, w których organ zawiadomi o wszczęciu postępowania wyłącznie po to, by nie minął ustawowy trzyletni termin na ustalenie opłaty, a następnie nie będzie podejmował żadnych czynności przez długie tygodnie.
Czy nie lepsze byłoby zatem ustanowić, by organ musiał w ustawowym trzyletnim terminie wydać decyzję, a nie wszcząć postępowanie, skoro momentem odniesienia dla każdej rozpoznawanej sprawy jest zawsze chwila wydania decyzji (stan faktyczny i prawny ważny jest w dniu wydania decyzji, a nie w dniu wszczęcia postępowania)?
Tak jak było dotychczas w przypadku jednej z opłat.
Warto pamiętać, że czasem może tak być nadal, pomimo zmiany przepisów – w przypadku postępowań wszczętych i niezakończonych przed dniem wejścia w życie zmiany, a zatem przed 23 sierpnia 2017 roku, w zakresie terminów stosuje się przepisy dotychczasowe.
Dziś na blogu zagadka logiczna, dotycząca użyczenia nieruchomości gminnej:
Wiesz zapewne, że Gmina jako osoba prawna może być (i co tu dużo mówić – zawsze jest) właścicielem nieruchomości. Nieruchomości te mogą być przedmiotem obrotu.
Gmina może je sprzedawać, oddawać w użytkowanie wieczyste, w najem lub dzierżawę, użyczać, obciążać ograniczonymi prawami rzeczowymi, czyli gospodarować nimi, jak każdy właściciel, z niewielkimi ograniczeniami wynikającymi z przepisów prawa.
Gospodarowanie nieruchomościami Gminy w zakresie zwykłego zarządu wykonuje organ wykonawczy gminy tj. Wójt, Burmistrz lub Prezydent. Mówią o tym aż dwa niezależne od siebie przepisy, (art.30 ust. 2 pkt.3 ustawy o samorządzie gminnym i art.25 ust.1 ustawy o gospodarce nieruchomościami).
Sprawy przekraczające zwykły zarząd należą z kolei do kompetencji Rady Gminy, która ustala zasady nabywania, zbywania i obciążania nieruchomości oraz wydzierżawiania lub wynajmowania na czas oznaczony dłuższy niż 3 lata lub na czas nieoznaczony (art.18 ust.2 pkt 9 lit.a ustawy o samorządzie gminnym).
Łatwo zauważyć, że w przepisie określającym wskazane wyżej kompetencje Rady Gminy nie ujęto wszystkich czynności, jakich przedmiotem mogą być nieruchomości gminne.
I tu dochodzimy do zagadki logicznej: Czemu ustawodawca pominął użyczenie nieruchomości gminnej jako czynność wymagającą zgody Rady Gminy?
Myślisz, że użyczenie po prostu umknęło uwadze ustawodawcy? Nie sądzę. Ustawa o gospodarce nieruchomościami w art. 23, nakazuje przykładowo Staroście uzyskiwać zgodę Wojewody nie tylko przy dzierżawie czy najmie, ale też przy użyczaniu nieruchomości Skarbu Państwa na czas oznaczony dłuższy niż 3 lata lub czas nieoznaczony.
Zauważ, że użyczenie nieruchomości gminnej jest w swych skutkach niemal identyczne jak jej wydzierżawienie. Według mnie jest nawet dalej idące, bo nieodpłatne, a zatem nie wiąże się z żadnym przychodem po stronie Gminy.
Czemu wydzierżawiając na 5 lat nieruchomość gminną Wójt, Burmistrz, Prezydent Miasta ma obowiązek spytać swoją Radę Gminy o zgodę, a użyczając ją na te same 5 lat nie tylko nie musi, ale według niektórych organów nadzoru wręcz nie może o taką zgodę występować (uchwały takiej treści są unieważniane)?
Przecież w tym drugim wypadku również podejmuje decyzję o przeniesieniu posiadania nieruchomości na długi okres na podmiot trzeci i również nie będzie mógł z niej przez okres umowy korzystać, a różnica jest wyłącznie taka, że dodatkowo nie otrzyma za to żadnego wynagrodzenia.
A zatem czemu użyczenie nieruchomości gminnej wchodzi jeszcze w tak zwany zwykły zarząd, a dzierżawa już go przekracza?
Ot i taka zagadka.
Pozdrawiam wakacyjnie i nie pracuj za ciężko, chyba, że robisz to co kochasz. Wtedy, to co innego.

References: art.145
 art.98
 art. 145
 art. 98
 art.25
 art. 23