Source: https://www.dzp.pl/blog/pharma/pozwy-zbiorowe-przeciwko-branzy-medycznej/
Timestamp: 2020-04-06 17:12:29+00:00

Document:
Pozwy zbiorowe przeciwko branży? - Blogi Kancelarii Domański Zakrzewski Palinka
26 czerwca 2010 Oskar Luty Leki, Ochrona zdrowia, Wyroby medyczne
Ustawa o dochodzeniu roszczeń w postępowaniu grupowym wejdzie w życie dnia 19 lipca 2010 r. Ustawa ta wprowadza polski odpowiednik amerykańskich „class actions”, tj. uproszczoną możliwość wspólnego dochodzenia roszczeń przez dużą grupę niezadowolonych osób. Maksymalnej liczebności takiej grupy prawo nie limituje – musi ona jednak liczyć minimum 10 członków. Na podstawie omawianej Ustawy można sobie wyobrazić np. pozew zbiorowy setek użytkowników wyrobu medycznego, domagających się odszkodowania za negatywne skutki zdrowotne jego nieprawidłowego funkcjonowania. Podobne obrazy mogą Państwo znać z holywoodzkich ekranizacji (np. z doskonałego filmu „Civil action” z Johnem Travoltą w roli głównej).
W toczącej się debacie na temat polskich sporów zbiorowych nadużywa się stereotypów. Oczywiście, Ustawa jest dostępna dla potencjalnych setek pacjentów, którzy po zażyciu feralnego leku zachorują a następnie wspólnymi siłami postanowią zaatakować wszystkiemu winny koncern farmaceutyczny. Należy jednak pamiętać, że przy obecnych mechanizmach badań klinicznych i reżimie odpowiedzialności za produkt niebezpieczny, ryzyko skutecznego, grupowego ataku na firmę farmaceutyczną lub z branży wyrobów medycznych jest stosunkowo niskie.
W moim przekonaniu, od przedsiębiorców z branży medycznej na atak grupowy znacznie bardziej narażony jest NFZ (roszczenia pacjentów domagających się odszkodowań za brak środków na leczenie ich chorób), czy też Skarb Państwa. Nie wolno jednak zapominać o „niestandardowym” wykorzystaniu Ustawy w sporach konkurencyjnych. Nie ma bowiem przeszkód, aby dziesięć firm pozwało grupowo konkurenta, zarzucając mu dopuszczanie się czynów niedozwolonych w praktyce rynkowej.
Osobiście rekomenduję realistyczne podejście do nowego prawa. Ustawa „wykoślawia” ideę pozwów grupowych. Zawarte w niej regulacje znacznie utrudniają prowadzenie tego typu spraw. Wynika to z następujących kwestii:
pozew grupowy można złożyć jedynie wówczas, gdy znajdzie się chętny „reprezentant grupy” – tj. osoba, która sama będąc w sporze, weźmie na siebie dodatkowo ciężar prowadzena sprawy w imieniu innych,
pozew jest dopuszczalny tylko wówczas, gdy kwota roszczeń zostanie ujednolicona (czytaj: zmniejszona do poziomu niższej z dwóch kwot żądanych przez różnych uczestników), przy czym ujednolicenie można przeprowadzić w podgrupach (min. 2 uczestników na podgrupę),
maksymalny „success fee” pełnomocnika prowadzącego spór nie może przekroczyć 20% wygranej sumy; wobec charakterystyki sporów grupowych (zazwyczaj brak środków na finansowanie sporu, wysoki stopień komplikacji, długotrwałość) stanowi negatywny bodziec dla prawników, mogących inspirować i prowadzić spory grupowe,
ustawa jest niekompletna pod względem formalno-procesowym: nie zawiera ważnych regulacji, odnoszących się np. do kwestii następstwa procesowego, sytuacji cofnięcia pozwu przez reprezentanta grupy itp.; zwiększa to ryzyko związane z nieprzewidywalnością jej praktycznego zastosowania.
Jak zatem przygotować przedsiębiorstwo na nadejście nowej Ustawy? Po pierwsze, należy zdać sobie sprawę, że nowe prawo nie wprowadza żadnych zakazów ani nakazów. Potęguje raczej niebezpieczeństwa związane z nieprawidłowym zarządzaniem produktami oraz relacjami z klientami/pacjentami.
W branży medycznej ciągłe monitorowanie jakości i bezpieczeństwa produktów jest tak naturalne, jak kontrola temperatury wypieku przy produkcji chleba. Nie ma chyba drugiej branży przemysłowej (może z wyjątkiem samochodowej), w której kwestie bezpieczeństwa produktów byłyby tak wszechstronnie regulowane. Warto zatem skupić się na drugim spośród wskazanych źródeł ryzyka – tj. relacjach z klientami.
Wystąpienie z pozwem grupowym poprzedza zawsze „zbrojna narada” pomiędzy wściekłymi klientami/pacjentami/konsumentami. Forum tej narady to najczęściej Internet. W interesie firm jest zatem monitorowanie wszelkiego rodzaju platform komunikacyjnych, poszukiwanie ewentualnych zaczątków sporu i przeciwdziałanie im (np. poprzez ugodowe załatwianie spraw). Brak takich działań prowadził już w przeszłości do fatalnych efektów, których doświadczył m.in. jeden z dużych podmiotów z branży bankowej. Po 19 lipca 2010 r. (data wejścia w życie Ustawy), takie zaniedbanie oznaczać będzie nie tylko utratę publicity, ale również poważne ryzyko finansowe.
Tagi bezpieczeństwo produktów compliance etyka lekarska obrót produktami leczniczymi obrót wyrobami medycznymi pacjenci pozwy grupowe prawo farmaceutyczne procedury firmowe roszczenia grupowe spory zbiorowe ustawa o dochodzeniu roszczeń w postępowaniu grupowym Zakłady opieki zdrowotnej
Zespół Centrum Prawa Żywnościowego
16 sierpnia 2010 o 15:51 · Reply
Chcielibyśmy odnieść się do zawartego w Pana w tekście stwierdzenia „Oczywiście, Ustawa jest dostępna dla potencjalnych setek pacjentów, którzy po zażyciu feralnego leku zachorują a następnie wspólnymi siłami postanowią zaatakować wszystkiemu winny koncern farmaceutyczny”. W naszej opinii dostępność ta wcale nie jest taka oczywista.
Proszę zauważyć, że art. 1 ust. 2 Ustawy stanowi, że ma ona „zastosowanie w sprawach o roszczenia o ochronę konsumentów, z tytułu odpowiedzialności za szkodę wyrządzoną przez produkt niebezpieczny oraz z tytułu czynów niedozwolonych, z wyjątkiem roszczeń o ochronę dóbr osobistych”. Zdrowie – w myśl art. 23 k.c. – jest dobrem osobistym, w związku z czym wyłączenie, o którym mowa w cytowanym przepisie, dotyczy także jego. Rozciąga się ono przy tym na wszystkie wskazane w tym przepisie reżimy odpowiedzialności. Wynika zatem z tego, że możliwość dochodzenia w postępowaniu grupowym roszczeń z tytułu uszczerbku na zdrowiu nie jest możliwa. Potwierdza to także opinia przedstawiciela Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów, zgodnie z którą pozwy zbiorowe nie obejmują naruszenia ciała.
16 sierpnia 2010 o 17:06 · Reply
To prawda, treść wyłączenia z art. 1 ust. 2 in fine praktycznie pozbawia Ustawę sensu. Moim zdaniem jednak, wyłączenie to odnosi się wyłącznie do roszczeń ex delicto, nie zaś roszczeń opartych na przepisach o odpowiedzialności za produkt niebezpieczny. Dopuszczalne wydaje się dochodzenie w pozwie grupowym odszkodowania za rozstrój zdrowia/uszkodzenie ciała, których przyczyną był lek lub inny produkt (jeżeli spełnione są przesłanki z art. 449(1) i dalszych K.c.). Odmienna wykładnia Ustawy prowadziłaby do raczej absurdalnych wniosków, ponieważ celem regulacji odpowiedzialności za produkt niebezpieczny jest właśnie ochrona wartości o charakterze osobistym (życie, zdrowie), zaś ochrona dóbr materialnych jest ograniczona do minimum. Zgadzam się natomiast z Państwem, że w praktyce sądy mogą zablokować prowadzenie w trybie Ustawy spraw, w których podnosi się roszczenia z art. 444 K.c. Co prawda w doktrynie prawa cywilnego zdarzały się wypowiedzi, zgodnie z którymi art. 444 K.c. i art. 24 K.c. są od siebie niezależne, jednak dominuje pogląd o ich ścisłej więzi normatywnej.
Co tu dużo mówić – czas pokaże, jak Ustawa zadziała w praktyce i czy sądy nie zdecydują się pójść „na skróty”.
Serdecznie dziękuję za ciekawy komentarz – zachęcam do dalszej wymiany poglądów!
16 sierpnia 2010 o 19:02
Dziękujemy za odpowiedź. Tak, początkowo również sądziliśmy, że być może wyłączenie dotyczy tylko odpowiedzialności za czyny niedozwolone. Przeczy jednak temu uzasadnienie Senatu do (ostatecznie przyjętych) poprawek, w którym stwierdza się, że poprawka proponująca powyższe brzmienie art. 1 ust. 2 Ustawy „dodaje regulację ograniczającą jej zakres przedmiotowy do spraw o roszczenia:
Fragment ten nie pozostawia raczej wątpliwości, że w zamyśle ustawodawcy wyłączenie dóbr osobistych dotyczyć ma wszystkich reżimów odpowiedzialności wskazanych w tym przepisie, w tym także odpowiedzialności za produkt niebezpieczny. Zgadzamy się z Panem, że prowadzi to do absurdalnej sytuacji, zwłaszcza biorąc pod uwagę, że sama idea odpowiedzialności odszkodowawczej za produkt powstała w związku z negatywnymi dla zdrowia i życia konsekwencjami korzystania z produktów przemysłu farmaceutycznego. No cóż. Nie pozostaje chyba nic innego, jak przyznać rację tym, którzy uważają, że nowa ustawa to ustawa z „połamanymi zębami”.
Warto dodać, że z dostępnych publicznie materiałów senackich nie wynika, kto zgłosił tę poprawkę ani jaki był jej postulowany cel. Absurdalność deklarowanego uzasadnienia zmiany wiąże się dodatkowo z faktem, iż wyjątek dotyczący roszczeń o ochronę dóbr osobistych „nie klei” się z kategorią roszczeń o ochronę konsumentów, które mają charakter wybitnie ekonomiczny. Na szczęście powszechnie uznawane teorie wykładni tekstu prawnego nie wymagają, abyśmy w procesie interpretacji wiązali się wykładnią autentyczną/motywami legislacyjnymi. Sądzę, że w świetle dyskutowanej przez nas absurdalności uzasadnienia poprawki senackiej, treść tego wywodu można przesunąć na dalszy (bardzo daleki) plan przy wykładaniu art. 1 ust. 2 Ustawy. Problem jednak niewątpliwie występuje a zmniejszenie bezpieczeństwa prawnego działań opartych na Ustawie jest ewidentne.
Dziękuję serdecznie za komentarz. Czytelnikom śledzącym ten wątek pozwalam sobie zarekomendować stronę internetową moich Szanownych Dyskutantów http://www.food-law.pl, na której znajduje się wiele niezwykle interesujących materiałów na temat Ustawy (i nie tylko).
Pozdrawiam! OL
18 sierpnia 2010 o 09:25 · Reply
Rzeczywiście nie pozostaje nam nic innego, jak śledzić praktykę stosowania Ustawy.
Bardzo dziękuję za interesującą wymianę zdań i zapraszam także na swojego bloga, dla którego – nie ukrywam – inspiracją był także Państwa Blog.
W imieniu CPŻ Agnieszka Szymecka-Wesołowska

References: art. 1
 art. 23
 art. 1
in fine
 art. 449
 art. 444
 art. 444
 art. 24
 art. 1
 art. 1