Source: http://sejm.pl.sayit.parldata.eu/sejm-2011-/posiedzenie-sejmu-nr-90
Timestamp: 2018-12-17 17:12:25+00:00

Document:
View Section: Posiedzenie Sejmu nr 90 :: SayIt
(Początek posiedzenia o godz. 11 min 08)
(Na posiedzeniu przewodniczą marszałek Sejmu Radosław Sikorski oraz wicemarszałkowie Wanda Nowicka, Eugeniusz Tomasz Grzeszczak, Jerzy Wenderlich i Marek Kuchciński)
Na sekretarzy dzisiejszych obrad powołuję posłów Marię Małgorzatę Janyską, Łukasza Krupę, Monikę Wielichowską oraz Piotra Króla.
W pierwszej części obrad sekretarzami będą posłowie Maria Małgorzata Janyska oraz Łukasz Krupa.
Protokół i listę mówców prowadzić będą posłowie Maria Małgorzata Janyska oraz Piotr Król.
Protokół 89. posiedzenia Sejmu uważam za przyjęty wobec niewniesienia zastrzeżeń.
Wnioskodawcy wycofali projekt ustawy o zakazie zapłodnienia pozaustrojowego i manipulacji ludzką informacją genetyczną, druk nr 1110.
W związku z tym punkt porządku dziennego obejmujący jego rozpatrzenie stał się bezprzedmiotowy.
Właściwe komisje przedłożyły sprawozdania o projektach ustaw: Prawo restrukturyzacyjne, o zmianie ustawy o statystyce publicznej oraz niektórych innych ustaw, a także o ratyfikacji Protokołu nr 15 zmieniającego Konwencję o ochronie praw człowieka i podstawowych wolności, sporządzoną w Rzymie dnia 4 listopada 1950 r.
Sprawozdania te zostały dostarczone w drukach nr 3275, 3239 i 3243.
W związku z tym, po uzyskaniu jednolitej opinii Konwentu Seniorów, podjąłem decyzję o uzupełnieniu porządku dziennego o punkty obejmujące rozpatrzenie tych sprawozdań.
Komisja Zdrowia przedłożyła sprawozdanie o poselskim projekcie ustawy o zmianie ustawy Prawo farmaceutyczne oraz niektórych innych ustaw, druk nr 3269.
W związku z tym, po uzyskaniu jednolitej opinii Konwentu Seniorów, podjąłem decyzję o uzupełnieniu porządku dziennego o punkt obejmujący rozpatrzenie tego sprawozdania. Proponuję, aby w tym przypadku Sejm wyraził zgodę na zastosowanie art. 44 ust. 3 regulaminu Sejmu.
Prezydium Sejmu proponuje, aby Sejm przeprowadził łączną debatę krótką w pierwszych czytaniach projektów ustaw dotyczących zapłodnienia in vitro.
Prezydium Sejmu proponuje również, aby Sejm wysłuchał 10-minutowych oświadczeń w imieniu klubów i 5-minutowego oświadczenia w imieniu koła w dyskusji nad sprawozdaniem komisji o projekcie ustawy Prawo restrukturyzacyjne.
Prezydium Sejmu proponuje także, aby Sejm wysłuchał 3-minutowych oświadczeń w imieniu klubów i koła w dyskusjach nad sprawozdaniami komisji o projektach ustaw dotyczących ratyfikacji dokumentów zawartych w drukach nr 3242 i 3243.
Informuję, że Konwent Seniorów przyjął propozycję Prezydium Sejmu rozpatrzenia na posiedzeniu informacji bieżącej w sprawie bezpieczeństwa środków zgromadzonych w spółdzielczych kasach oszczędnościowo-kredytowych, o przedstawienie której wnosił Klub Parlamentarny Platforma Obywatelska.
Za chwilę poproszę posła sekretarza o odczytanie komunikatów.
Tymczasem z wnioskiem formalnym zgłosił się pan poseł Wincenty Elsner, SLD.
Panie Marszałku! Zgłaszam wniosek formalny o ogłoszenie przerwy i zwołanie Konwentu Seniorów. Chodzi o to, aby Konwent Seniorów zgodził się na wprowadzenie do porządku dziennego bieżącego posiedzenia punktu obejmującego pierwsze czytanie poselskich projektów ustaw autorstwa Sojuszu Lewicy Demokratycznej: o związkach partnerskich, druk nr 2381, i Przepisy wprowadzające ustawę o związkach partnerskich, druk nr 2382.
Panie Marszałku! W dawnej Polsce istniały filmy zwane półkownikami, bo latami przebywały tylko na półkach i nie wolno ich było wyświetlać. Tamte czasy już minęły, ale Platforma Obywatelska wprowadziła tutaj, w Sejmie III Rzeczypospolitej, nowy zwyczaj w tym zakresie: półkownikami są projekty ustaw zalegające latami na półkach sejmowych. Jutro będzie prowadzona debata nad dwoma takimi projektami. Projekt ustawy Sojuszu Lewicy Demokratycznej o in vitro przeleżał na półce 40 miesięcy, a projekt Sojuszu o planowaniu rodziny – 30 miesięcy. Ale jest jeszcze jeden projekt, półkownik czekający na pierwsze czytanie, chodzi o ustawę o związkach partnerskich. Jaką anatemą został obłożony ten projekt? Jaka klątwa biskupia na nim ciąży? O jaki zapis posłów Platformy Obywatelskiej może tu chodzić, skoro nie wolno o tym w Sejmie nawet dyskutować? Mówię przecież nie o uchwaleniu tej ustawy, bo do tego trzeba mieć większość, ale o dyskutowaniu o związkach partnerskich.
To, że nie uchwalono tej ustawy, prowadzi do kuriozalnej sytuacji. Jutro będziemy debatować o dostępności procedury in vitro dla związków partnerskich, które nie istnieją w polskim ustawodawstwie.
Panie Marszałku! Proszę o to, o co wnosiłem na wstępie.
Pan poseł nie zdążył wspomnieć, że ta sprawa była już przedmiotem głosowania, które odbyło się niedawno w Sejmie. Przegraliście, w głosowaniu tę propozycję odrzucono i nie ma sensu do tego wracać. Dziękuję bardzo.
Łukasz Krupa, Poseł Sekretarz
— Polityki Senioralnej – o godz. 12,
— Nadzwyczajnej do spraw energetyki i surowców energetycznych – o godz. 12,
— Sprawiedliwości i Praw Człowieka – o godz. 13.30,
— Gospodarki – o godz. 14,
— Kultury Fizycznej, Sportu i Turystyki – o godz. 14,
— Infrastruktury – o godz. 15,
— Odpowiedzialności Konstytucyjnej – o godz. 16,
— Zdrowia – o godz. 16.30,
— Spraw Wewnętrznych – o godz. 17.30,
— Finansów Publicznych wspólnie z Komisją Rolnictwa i Rozwoju Wsi – o godz. 18,
— Obrony Narodowej wspólnie z Komisją Zdrowia – o godz. 18,
Są jeszcze komunikaty.
— Parlamentarnego Zespołu ds. Gospodarki Morskiej – o godz. 11,
— Parlamentarnego Zespołu ds. Onkologii – o godz. 13,
— Parlamentarnego Zespołu ds. Podstawowej Opieki Zdrowotnej i Profilaktyki – o godz. 15,
— Parlamentarnej Grupy Kobiet – o godz. 17.
Chciałbym również w imieniu posła Marka Poznańskiego zaprosić na godz. 12 do nowego Domu Poselskiego na otwarcie jego autorskiej wystawy zdjęć lotniczych wschodnich rubieży. Dziękuję.
Na tym zakończyliśmy rozpatrywanie punktów porządku dziennego zaplanowanych na dzień 8 kwietnia br., czyli 2015 r.
Informuję, że państwo posłowie zgłosili się do wygłoszenia oświadczeń.
Jako pierwszy głos zabierze poseł Marek Polak, Prawo i Sprawiedliwość.
Szanowny Panie Marszałku! Panie i Panowie Posłowie! W swoim oświadczeniu poselskim pragnę poinformować, że w najbliższą niedzielę w moim rodzinnym mieście, w Andrychowie, w kościele św. Macieja o godz. 9.30 zostanie odprawiona msza święta w intencji śp. prezydenta Lecha Kaczyńskiego, jego małżonki Marii oraz wszystkich ofiar tragedii smoleńskiej. Po nabożeństwie przewidziane jest złożenie kwiatów i zapalenie zniczy pod tablicą upamiętniającą ofiary katastrofy.
Tytułem przypomnienia dodam, że dla uczczenia pierwszej rocznicy tragicznych wydarzeń pod Smoleńskiem w kwietniu 2011 r. na postumencie przykościelnego ołtarza polowego, zwanego Golgotą, została odsłonięta tablica poświęcona pamięci pana prezydenta Lecha Kaczyńskiego oraz wszystkich ofiar katastrofy samolotu TU-154M.
Wszystkie panie i panów posłów, którym bliskie są wartości patriotyczne i pamięć o poległych na rosyjskiej ziemi, zapraszam do osobistego udziału w tej uroczystości i modlitwie. Dziękuję państwu za uwagę.
Głos ma poseł Jan Warzecha, Prawo i Sprawiedliwość.
Jan Warzecha, Poseł
W 2011 r. w Polsce pojawiła się firma zarejestrowana pod nazwą Centrum Niderlandzkie sp. z o.o. z siedzibą we Wrocławiu. Spółka podsuwała polskim przedsiębiorcom pomysł na zmniejszenie kosztów obciążeń z tytułu zatrudniania pracowników. Zobowiązywała się świadczyć usługi będące przedmiotem działalności danego przedsiębiorstwa, jednocześnie przejmując jego pracowników w trybie art. 23 1 Kodeksu pracy. Zatrudnieni w danej firmie stawali się więc pracownikami Centrum Niderlandzkiego.
W zamian za świadczenie owych usług Centrum Niderlandzkie wystawiało fakturę, przy czym udzielało danemu podmiotowi trzyletniego rabatu w wysokości 40% narzutów na płace, czyli składki ZUS i podatek od wynagrodzeń. Tłumaczono to m.in. możliwością dofinansowania tego rodzaju działalności ze środków Unii Europejskiej. Oczywiście przedsiębiorca, czyli klient, godząc się na to, niejednokrotnie po konsultacji z kancelarią prawną płacił fakturę, a więc był przekonany, że pokrywa koszty wynagrodzenia pracownika wraz ze składkami ZUS i podatkiem, z uwzględnieniem owego 40-procentowego rabatu.
Jednak miesiąc po zawarciu umowy z Centrum Niderlandzkim okazało się, że została ona rozwiązana, a firma poinformowana została o konieczności podpisania nowej umowy ze spółką Royal z siedzibą dokładnie pod tym samym adresem, jaki miało Centrum Niderlandzkie. Firma Royal w ten sposób przejęła pracowników od Centrum Niderlandzkiego i wystawiała faktury, również z 40-procentowym upustem. Spółka wprawdzie płaciła wynagrodzenia przejętym pracownikom, ale nie płaciła składek ZUS i prawdopodobnie, przynajmniej w części, również podatku od wynagrodzeń, zabierając go dla siebie lub transferując nie wiadomo dokąd. Kiedy wokół spółki Royal zaczęło się robić zamieszanie i pojawiły się kolejne zajęcia egzekucyjne, umowa o świadczenie usług została przepisana na kolejny podmiot, tym razem na K.U.K. – E.F.I. Gdy komornicy zaczęli prowadzić egzekucję wobec tej firmy, nastąpiła tzw. ucieczka do przodu i kolejne przepisanie umowy, tym razem na Przedsiębiorstwo Amerykańsko-Polskie Sac-Met sp. z o.o.
Ogromnej skali problemu dowodzi fakt, że w Polsce ze spółkami tej przestępczej grupy umowę podpisało co najmniej kilkaset firm. Już ze wstępnej kalkulacji wynika, że w ten sposób dokonywano transferu ze szkodą dla Skarbu Państwa według szacunków nawet kilkuset milionów złotych. Nie mówiąc już o oczywistej szkodzie samych pracowników, którzy pozbawieni zostali ubezpieczeń społecznych.
Obecnie prokuratura we Wrocławiu Krzykach prowadzi postępowanie w tej sprawie. Analiza sposobu przejmowania pracowników prowadzi do wniosku, że nie doszło do faktycznego przejęcia w trybie art. 23 1 Kodeksu pracy, ale że przejęcie to miało charakter jedynie pozorny. Zobowiązanymi do zapłaty zaległych świadczeń ZUS są zatem firmy, które w rzeczywistości padły ofiarą grupy przestępczej. ZUS zaczął bowiem wystawiać decyzje zobowiązujące do zapłaty składek ZUS tych przedsiębiorców, którzy weszli we współpracę z oszukańczymi firmami. Wcześniej natomiast wystawiał takie decyzje bezpośrednio outsourcingowym spółkom, traktując je jako pracodawców, którzy nie odprowadzali składek, chociaż powinni.
Do biur poselskich posłów Prawa i Sprawiedliwości, także do mojego w Dębicy przychodzą poszkodowani, którzy domagają się wsparcia ze strony państwa.
Panie Marszałku! Wysoki Sejmie! Państwo umywa ręce i nie chroni swoich obywateli. Obciążenie pracodawców nieopłaconymi składkami ZUS i podatkami doprowadzi do ich upadłości oraz utraty miejsc pracy przez zatrudnionych w tych firmach. Rząd najwyraźniej działa nie w imieniu swoich obywateli, ale przeciw nim. Daje się oszukać i zwodzić, a potem odpowiedzialność zrzuca na poszkodowanych. Gdzie tu logika? Dlaczego tego rodzaju oszustwa przez tyle lat były tolerowane przez organy ścigania? Gdzie są służby specjalne Rzeczypospolitej Polskiej? Jak to możliwe, że Zakład Ubezpieczeń Społecznych, śledząc przy pomocy systemów informatycznych, jak ci sami pracownicy są przerzucani z jednej firmy uchylającej się od odprowadzania składek ZUS do kolejnej, która robi to samo, nie reaguje na taką sytuację? Jak to możliwe, że urzędy skarbowe i ZUS najpierw bezmyślnie dokonują wpisów do Krajowego Rejestru Sądowego tytułów wykonawczych wystawionych przeciwko spółkom oszustom z powodu nieodprowadzonych składek
, nie alarmując organów ścigania o tym procederze, trwającym zresztą kilka lat, a teraz żądają od ofiar, aby to one finansowały niedobory w budżetach ZUS i urzędów skarbowych? Czy nie bez znaczenia jest również fakt, iż twórcą całego pomysłu jest Zdzisław K. – osoba powiązana z dawnymi służbami oraz współpracująca z różnymi osobami ze świata polityki?
Jeśli w najbliższym czasie nie zostaną podjęte zdecydowane i efektywne działania wspierające polskich przedsiębiorców i niewinnych pracowników, którzy padli ofiarą oszustwa, to rząd utraci resztki zaufania ze strony społeczeństwa, ale przede wszystkim całkowicie świadomie i z premedytacją przyłoży rękę do likwidacji setek firm i wyrzucenia na bruk tysięcy pracowników, którzy na pewno szybko zgłoszą się do państwa po należne im zasiłki. Dziękuję.
„Smoleński pomnik
Od katastrofy mija
i jest tak, jakby zwolnił czas.
Na drodze prawdy wydłużył się krok,
MAK, media i rząd ogłupiają nas. Wypadek czy zamach?
Winnych ciągle brak.
Zdeptano godność pilotów i generała.
Umarli się nie obronią.
Żywych nikt nie rozlicza.
»Rosja jest wielka, a Polska jest mała«.
Niech na smoleńskim pomniku,
jeśli taki powstanie,
kiedy prawda zwycięży,
znajdzie się zdanie:
»Bóg, honor, Ojczyzna,
Oni zginęli dla Niej«”.
(Marek Wieczorek, Chicago)
Głos ma poseł Małgorzata Pępek, Platforma Obywatelska.
Członkinie Kół Gospodyń Wiejskich powiatu żywieckiego uczestniczące 28 marca 2015 r. w Łękawicy w Europejskim Dniu Kobiet Powiatu Żywieckiego z niepokojem dostrzegają pogłębiający się zły stan zdrowia mieszkańców wsi. Apelujemy o zintensyfikowanie działań zapobiegających niszczeniu zdrowia, środowiska naturalnego i tożsamości wiejskiej.
Wieś od wieków kojarzona była z nieskażoną przyrodą i źródłem zdrowej żywności. W ostatnich latach pod wpływem narzuconych dyrektyw i innych przepisów tłumaczonych postępem cywilizacyjnym dokonano zmian, które negatywnie wpłynęły na walory wsi. Dziś trudno o pełnowartościowe czyste mleko i inne produkty mleczne, drób z wolnego chowu i jajka można spotkać zaledwie w nielicznych gospodarstwach. Owce są rzadkością. Prawdziwie domowe tradycyjne wyroby z mięsa, mleka czy zbóż praktycznie są niedostępne dla szerszej społeczności. Natomiast w sklepach wiejskich pełno jest żywności przetworzonej, przemysłowo spreparowanej, wypełnionej chemicznymi dodatkami, pozbawionej wszelkich cech służących zdrowiu, począwszy od przetworów mięsnych, drobiowych, roślinnych, po barwione wody, a nawet chemicznie ulepszone pieczywo.
W tej sytuacji apelujemy o dalsze tworzenie warunków do swobodnej hodowli bydła, trzody chlewnej i drobiu i tym samym umożliwienie powrotu do zdrowych produktów wiejskich, tak bardzo poszukiwanych przez społeczeństwo. Apelujemy o zniesienie barier sanitarnych i finansowych nieadekwatnych do zakresu drobnej produkcji spożywczej oraz o umożliwienie w szerszym zakresie pracy w ramach prowadzonej działalności gospodarczej. Postulujemy o dalsze uwalnianie indywidualnej sprzedaży naturalnych produktów pochodzących ze wsi. Apelujemy o usunięcie ze sprzedaży produktów spożywczych zawierających dodatki chemiczne szkodzące zdrowiu, czego efekty są widoczne wśród dzieci i młodzieży. Produkty te również wpływają na zwiększenie zachorowalności starszego pokolenia. Jako kobiety i matki chcemy chronić młode pokolenie przed zgubnym wpływem modyfikowanej żywności na ich zdrowie. Niech ten głos kobiet Żywiecczyzny stanie się apelem wszystkich kobiet wiejskich w Polsce i opowiedzeniem się za priorytetem zdrowej żywności i nieskażonego środowiska wiejskiego w naszym kraju. Dziękuję.
Poseł Henryk Siedlaczek złożył oświadczenie na piśmie
W tej chwili proszę o zabranie głosu pana posła Piotra Krzysztofa Ćwika z Prawa i Sprawiedliwości.
Panie Marszałku! W Niedzielę Palmową 29 marca uczestniczyłem w uroczystości zorganizowanej przez Rodzinę Kolpinga w Luborzycy, która poświęcona była prezentacji i promocji albumu o śp. księdzu Kazimierzu Jancarzu. Dziś chciałbym podzielić się najważniejszymi informacjami dotyczącymi tego wybitnego kapłana, którego nazywa się kapelanem „Solidarności”.
Ksiądz Kazimierz Jancarz urodził się 9 grudnia 1947 r. w Suchej Beskidzkiej, gdzie ukończył szkołę podstawową. Ukończył także technikum kolejowe w Krakowie, a w 1966 r. postanowił wstąpić do Wyższego Seminarium Duchownego w Krakowie. Warto zaznaczyć, że drogę powołania kapłańskiego wybrali także jego dwaj bracia. Święcenia kapłańskie przyjął w roku 1972 z rąk księdza kardynała Karola Wojtyły, a następnie pracował jako wikary w Pisarzowicach, Andrychowie, Oświęcimiu i Niepołomicach, skąd w 1978 r. trafił do Mistrzejowic, do parafii św. Maksymiliana Marii Kolbego.
Była to bardzo młoda parafia, zbudowana na terenie nowohuckiego osiedla. Kiądz Kazimierz przede wszystkim poświęcił się katechizacji, ale też mocno zaangażował się w Ruch Światło-Życie. Od roku 1980, czyli od powstania „Solidarności”, która w nowohuckim kombinacie była bardzo liczna i silna, zaangażował się w sprawy robotnicze. Był przykładem kapłana, o którym można powiedzieć: z ludu wzięty i dla ludu ustanowiony. Po wprowadzeniu stanu wojennego w czasie strajku w hucie z kilkoma kapłanami pełnił posługę duszpasterską. Po rozbiciu strajku jednym z najważniejszych centrów duszpasterstwa robotniczego, a także ośrodkiem pomocy dla represjonowanych, stała się właśnie parafia w Mistrzejowicach. Odprawiane tam były słynne czwartkowe msze święte za ojczyznę, które zapoczątkował ksiądz Kazimierz. W tym działaniu wspierali go kapłani z terenu diecezji, a następnie spoza niej, z których najbardziej znaną postacią jest błogosławiony ksiądz Jerzy Popiełuszko. Te spotkania dały początek Duszpasterstwu Ludzi Pracy.
W 1983 r. ksiadz Kazimierz powołał Chrześcijański Uniwersytet Robotniczy, który organizował wykłady dla robotników i członków „Solidarności”. Spotkania prowadzili znani duszpasterze i twórcy sztuki z krakowskich uczelni, a tematyka wykładów dotyczyła zwłaszcza historii, kultury polskiej i katolickiej nauki społecznej. Organizowano również pielgrzymki, wystawy, koncerty, powstało także studio nagrań i Niezależna Telewizja Mistrzejowice, bezpłatnie rozprowadzano leki pochodzące z zagranicy, organizowano pomoc dla osób bezrobotnych i represjonowanych, wsparcie dla niepełnosprawnych i kolonie letnie dla dzieci. Działalność księdza Jancarza wspierana była przez podziemne struktury „Solidarności”, w tym dużą grupę wolontariuszy. Ta ożywiona działalność księdza Kazimierza była oczywiście atakowana przez Służbę Bezpieczeństwa, a ksiądz Kazimierz i inni kapłani byli inwigilowani i szykanowani.
Po pacyfikacji Huty im. Lenina w nocy z 4 na 5 maja 1988 r., w wyniku której wiele osób zostało rannych, zwolnionych z pracy lub uwięzionych, ksiądz Jancarz powołał Wikariat Solidarności z Potrzebującymi. Udzielał on pomocy materialnej poszkodowanym i bezrobotnym, organizował transporty żywności i odzieży dla najuboższych i prowadził ewidencję osób, które ucierpiały podczas strajku. W sierpniu 1988 r. w Mistrzejowicach zorganizował Międzynarodową Konferencję Praw Człowieka. W spotkaniu wzięło udział ponad 1000 osób, w tym ponad 400 z całego świata.
Ksiądz Kazimierz za swoje zasługi w lutym 1989 r. otrzymał honorowe członkostwo Komisji Zakładowej „Solidarności”, wtedy jeszcze w Hucie im. Lenina, a parę dni później został mianowany proboszczem w Parafii Podwyższenia Krzyża Świętego w Luborzycy k. Nowej Huty. W nowej parafii rozwinął bardzo mocno działalność duszpasterską i społeczną. Założył tam m.in. Parafialne Gimnazjum Gospodarcze, zorganizował drukarnię, rozpoczął wydawanie pisma „Krzyż Luborzycki” oraz emisję programu radiowego. Wybudował warsztat stolarski i samochodowy, dzięki czemu powstały nowe miejsca pracy dla bezrobotnych. W górach zbudował ośrodek wakacyjny dla dzieci z rodzin bezrobotnych, uruchomił biuro pielgrzymkowe. Wzorując się na działalności księdza Adolfa Kolpinga, tworzył grupy kolpingowskie, poprzez które propagował ideę kształcenia i umacniania ludzkiej solidarności.
Ogromny wysiłek i stres mocno nadwyrężyły jego zdrowie, m.in. ciężko chorował na serce. Zmarł przedwcześnie 25 marca 1993 r. Został pochowany, zgodnie z wolą rodziny, na cmentarzu w Makowie Podhalańskim. W uroczystościach pogrzebowych wzięły udział tysiące wiernych, w tym robotników, którym przez lata służył jako duszpasterz ludzi pracy.
W 2005 r. odsłonięto w Mistrzejowicach pomnik księdza Kazimierza Jancarza, a jedna z ulic nosi jego imię, podobnie, jak Szkoła Podstawowa nr 85 na osiedlu Złotego Wieku w Nowej Hucie-Mistrzejowicach. Jednak przede wszystkim, jak napisał ksiądz Tadeusz Isakowicz-Zaleski, pamięć o tym wielkim kapłanie pozostała w sercach tych
, których przez Morze Czerwone przeprowadził do Boga i wolnej Polski. Dziękuję.
(Poseł Czesław Sobierajski: Tak jest.)
Ksiądz Kazimierz Jancarz, tak, stare dzieje.
(Poseł Czesław Sobierajski: Wielki bohater.)
Proszę bardzo, głos ma poseł Czesław Sobierajski, Prawo i Sprawiedliwość.
Panie Marszałku! Wysoki Sejmie! W dniu 10 kwietnia mija 5. rocznica tragedii smoleńskiej, w której zginęli prezydent Rzeczypospolitej Polskiej śp. prof. Lech Kaczyński wraz z małżonką, przedstawiciele elit intelektualnych i politycznych, dowódcy Wojska Polskiego i duchowni.
Ogromne straty poniosło nasze, Prawa i Sprawiedliwości, środowisko polityczne, które utraciło swoich czołowych działaczy. Łączę się w bólu z rodzinami ofiar i zapewniam o modlitewnej pamięci. Nigdy o nich nie zapomnę, a w szczególności o moich przyjaciołach.
Katastrofa pod Smoleńskiem ujawniła słabość państwa polskiego. Ten stan trwa nadal. Oddano śledztwo Rosjanom, nie zważając na daleko idące konsekwencje tego faktu. Nie sprowadzono wraku samolotu i nie odzyskano czarnych skrzynek. Godzono się na szerzenie, także na forum międzynarodowym, fałszywych informacji o przyczynach tragedii. Strona rosyjska narzuciła światowej opinii publicznej swoją wersję wydarzeń, ośmieszając Polskę i poniżając ofiary tragedii przy praktycznej bezczynności polskiego rządu. Ten haniebny proceder trwa nadal. Pod Smoleńskiem zginęli Polacy, których łączyło przywiązanie do naszej historii, umiłowanie ojczyzny i gotowość służby państwu polskiemu. W 5. rocznicę tragedii przypominam nie tylko zobowiązanie narodu i państwa do wyjaśnienia jej przyczyn, ale także do wykonania testamentu politycznego, jaki pozostawił nam śp. prezydent Lech Kaczyński i ci, którzy mu towarzyszyli. Niech w tych rocznicowych dniach zjednoczy nas przekonanie, że służba Polsce jest nie tylko dziedzictwem minionych pokoleń, ale także obowiązkiem umacniania jej niepodległości. Nie jest możliwy dziś żaden „patriotyzm niesmoleński”, nie da się mówić: Bóg, Honor, Ojczyzna i nie walczyć o prawdę o śmierci elity narodu z prezydentem Rzeczypospolitej Polskiej Lechem Kaczyńskim na czele.
Smoleńsk był momentem krańcowym, ostatecznym i przywrócił na nowo podstawowe kategorie, na których musi opierać się wspólnota. Na naszych oczach pod krzyżem przed Pałacem Prezydenckim dokonał się akt założycielski nowej wspólnoty na fundamencie powszechnych wartości. Nagle okazało się, że takie symbole jak Katyń, biało-czerwone flagi, pamięć o historii, tradycji i męczeństwie naszego narodu są dla wszystkich zrozumiałe. Wtedy też zrodziła się inna wspólnota, której aktem założycielskim i spoiwem jest kłamstwo katyńskie i walka z prawdą, walka z pamięcią i walka z krzyżem. Każdy musi sobie odpowiedzieć, do której wspólnoty przynależy i dlaczego. Od tego zależy, jaka będzie Polska i czyja będzie Polska. Jest to wielka batalia o prawdę w życiu narodu. Tej bitwy przez pamięć naszych praojców, którzy przelewali krew za wolność naszej ojczyzny, jak i w imię przyszłych pokoleń, nie możemy przegrać.
Pragnę przypomnieć w tym miejscu słowa bł. księdza Jerzego Popiełuszki: Życie trzeba godnie przeżyć, bo jest tylko jedno. Zachować godność, to stać przy prawdzie, choćby miała nas wiele kosztować. Prawda zawsze ludzi jednoczy i zespala. Wielkość prawdy przeraża i demaskuje kłamstwa ludzi małych i zalęknionych. Jeśli zdradzasz prawdę, zdradzasz siebie. Niech będzie nam ostrzeżeniem świadomość, że naród ginie, gdy brak mu męstwa, gdy oszukuje siebie, mówiąc, że jest dobrze, gdy jest źle, gdy zadowala się tylko półprawdami. Winniśmy kształtować w sobie sumienie prawe i dbać o sumienie narodowe, bo wiemy, że gdy sumienie narodowe zawodziło, dochodziło do wielkich nieszczęść w naszej historii. Jednak gdy sumienie narodowe zaczynało się budzić, ożywiać się poczuciem odpowiedzialności za dom ojczysty, wtedy następowało odrodzenie narodu. Niech to przesłanie bł. księdza Jerzego Popiełuszki będzie dla nas inspiracją do zdobywania cnoty męstwa i życia w prawdzie oraz walki o prawdę.
Domagam się stanowczo od prezydenta RP Bronisława Komorowskiego i premier Ewy Kopacz przerwania dalszego mataczenia i dezinformacji w wyjaśnianiu katastrofy smoleńskiej oraz podjęcia działań w celu powołania międzynarodowej komisji z przedstawicielami państw NATO i Unii Europejskiej oraz polskich niezależnych ekspertów. Tylko taka komisja jest w stanie wyjaśnić całą prawdę o tej narodowej tragedii. Jest to najżywotniejsza sprawa polskiej racji stanu i nasz moralny obowiązek jako narodu, bo tylko na pełnej prawdzie możemy budować relacje międzyludzkie w ojczyźnie, a także w stosunkach z Rosją i innymi państwami. Oczekuję ponadto ukarania winnych, którzy się do tej tragedii przyczynili. Dziękuję bardzo.
Głos zabierze poseł Andrzej Szlachta, Prawo i Sprawiedliwość.
Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Kilka dni temu na adresy mailowe posłów wpłynęły listy od osób, które zaciągnęły w bankach kredyty we frankach szwajcarskich. Autorzy tych listów są, cytuję: zszokowani potajemnie wysłanym listem do Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości ze stanowiskiem polskiego rządu w kwestii toczącego się przed Trybunałem postępowania o stwierdzenie niezgodności z prawem Unii Europejskiej tzw. kredytów frankowych. Autorzy listu piszą dalej, że rząd Polski postawił się po stronie banków, twierdzi, że ewentualne przewalutowanie kredytów po kursie z dnia zaciągnięcia kredytów wiązałoby się ze stratami banków w wysokości kilkudziesięciu miliardów złotych. Innymi słowy oznacza to, że straty obywateli polskich są dla niego nieistotne.
W konkluzji autorzy piszą: rząd wbrew temu, co mówiła nie tak dawno premier Ewa Kopacz, mając do wyboru interes banków i interes obywateli, wybrał interes banków. Trybunał ma orzec, czy kredyty zaciągnięte we frankach były pułapką zastawioną na klientów banków. Wyrok w tej sprawie może być podstawą do korzystnych rozstrzygnięć na rzecz frankowiczów w Europie, w tym również w Polsce. Warto dodać, że Europejski Trybunał Sprawiedliwości zajmie się kredytami we frankach na wniosek Sądu Najwyższego Węgier. Jeśli Trybunał wstawiłby się za frankowiczami, będą oni mogli walczyć o unieważnienie umów kredytowych i przewalutowanie kredytów. W związku z tym, że wyborcy zwrócili się do posłów z prośbą o wyjaśnienie, jakie jest stanowisko polskiego rządu w przedmiotowej sprawie, kieruję z tego miejsca pytanie do pani premier Ewy Kopacz: Jakie jest ostateczne stanowisko polskiego rządu skierowane w tej sprawie do Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości? Dziękuję bardzo.
Wszystkie oświadczenia zostały wygłoszone.
Zakończyliśmy oświadczenia poselskie
Zarządzam przerwę w posiedzeniu do jutra, tj. do dnia 9 kwietnia 2015 r., do godz. 9.
(Przerwa w posiedzeniu o godz. 20 min 57)
Pierwsze czytanie rządowego projektu ustawy o zużytym sprzęcie elektrycznym i elektronicznym (17)
Pierwsze czytanie senackiego projektu ustawy o zmianie ustawy o zawodzie lekarza weterynarii i izbach lekarsko-weterynaryjnych oraz niektórych innych ustaw (42)
Poprawione sprawozdanie Komisji Finansów Publicznych oraz Komisji Rolnictwa i Rozwoju Wsi o senackim projekcie ustawy o zmianie ustawy o podatku dochodowym od osób fizycznych oraz ustawy o swobodzie działalności gospodarczej (45)
Sprawozdaanie Komisji Administracji i Cyfryzacji o rządowym projekcie ustawy o zmianie ustawy o statystyce publicznej oraz niektórych innych ustaw (18)
Sprawozdaanie Komisji Nadzwyczajnej o senackim projekcie ustawy zmieniającej ustawę Kodeks postępowania w sprawach o wykroczenia oraz ustawę o zmianie ustawy Kodeks postępowania karnego oraz niektórych innych ustaw (10)
Sprawozdaanie Komisji Samorządu Terytorialnego i Polityki Regionalnej o komisyjnym projekcie ustawy o zmianie ustawy o dochodach jednostek samorządu terytorialnego (28)
Sprawozdaanie Komisji Spraw Wewnętrznych o poselskim projekcie ustawy o zmianie ustawy o bezpieczeństwie osób przebywających na obszarach wodnych (24)
Sprawozdanie Komisji Finansów Publicznych oraz Komisji Spraw Zagranicznych o rządowym projekcie ustawy o ratyfikacji decyzji Rady z dnia 26 maja 2014 r. w sprawie systemu zasobów własnych Unii Europejskiej (2014/335/UE, Euroatom) (12)
Sprawozdanie Komisji Polityki Społecznej i Rodziny o poselskich projektach ustaw o zmianie ustawy o systemie ubezpieczeń społecznych (35)
Sprawozdanie Komisji Regulaminowej i Spraw Poselskich w sprawie wniosku powoda Makarony Polskie SA z dnia 28 lipca 2014 r. o wyrażenie zgody przez Sejm na pociągnięcie do odpowiedzialności cywilnej posła Kazimierza Moskala (4)
Sprawozdanie Komisji Regulaminowej i Spraw Poselskich w sprawie wniosku powoda Makarony Polskie SA z dnia 6 czerwca 2014 r. o wyrażenie zgody przez Sejm na pociągnięcie do odpowiedzialności cywilnej pana posła Piotra Babinetza (4)
Sprawozdanie Komisji Sprawiedliwości i Praw Człowieka o rządowym projekcie ustawy Prawo restrukturyzacyjne (41)
Sprawozdanie Komisji Sprawiedliwości i Praw Człowieka oraz Komisji Spraw Zagranicznych o rządowym projekcie ustawy o ratyfikacji Protokołu nr 15 zmieniającego Konwencję o ochronie praw człowieka i podstawowych wolności, sporządzoną w Rzymie dnia 4 listopada 1950 r. (22)
Sprawozdanie Komisji Zdrowia o poselskim projekcie ustawy o zmianie ustawy Prawo farmaceutyczne oraz niektórych innych ustaw (41)
(Na posiedzeniu przewodniczą marszałek Sejmu Radosław Sikorski oraz wicemarszałkowie Jerzy Wenderlich, Wanda Nowicka, Elżbieta Radziszewska i Marek Kuchciński)
Cieszę się, że mogę wznowić obrady, bo wiem, jak państwu ich bardzo brakowało. Tak więc wznawiam posiedzenie.
Na sekretarzy dzisiejszych obrad powołuję posłów: Renatę Zarembę, Marcina Duszka, Agnieszkę Hanajczyk oraz Marka Poznańskiego.
W pierwszej części obrad sekretarzami będą posłowie Renata Zaremba oraz Marcin Duszek.
Protokół i listę mówców prowadzić będą posłowie Renata Zaremba oraz Marek Poznański.
A teraz proszę albo panią poseł sekretarz, albo pana posła sekretarza o odczytanie komunikatów.
— Nadzwyczajnej do spraw energetyki i surowców energetycznych – godz. 12,
— Rolnictwa i Rozwoju Wsi – godz. 12.15,
— Nadzwyczajnej do spraw związanych z ograniczaniem biurokracji – godz. 13.30,
— Infrastruktury wspólnie z Komisją Finansów Publicznych – godz. 16, — Innowacyjności i Nowoczesnych Technologii – godz. 16,
— Infrastruktury wspólnie z Komisją Samorządu Terytorialnego i Polityki Regionalnej – godz. 18.
— Parlamentarnego Zespołu ds. Przeciwdziałania i Rozwiązywania Problemów Otyłości – godz. 9 i 10.30,
— wspólne posiedzenie Parlamentarnego Zespołu ds. Polskiego Przemysłu Obronnego i Parlamentarnego Zespołu ds. Wojska Polskiego – godz. 12,
— Parlamentarnego Zespołu ds. Osób Niepełnosprawnych – godz. 17. Dziękuję bardzo.
Wiem, że wszyscy państwo zapamiętaliście godziny, sale, miejsca, w których te posiedzenia komisji będą się odbywać. W związku z tym przedstawię kolejne informacje, ważne jak wszystkie.
— o zmianie ustawy o komornikach sądowych i egzekucji,
— o zmianie ustawy Prawo o postępowaniu przed sądami administracyjnymi,
— o zmianie ustawy o podatku od towarów i usług oraz ustawy Prawo zamówień publicznych.
Sprawozdania te zostały paniom i panom posłom doręczone odpowiednio w drukach nr 3279, 3280 i 3285.
Proponuję, aby w tych przypadkach Sejm wyraził zgodę na zastosowanie art. 54 ust. 5 regulaminu Sejmu oraz w dyskusji nad tymi punktami porządku dziennego wysłuchał 3-minutowych oświadczeń w imieniu klubów i koła. Jeżeli nie usłyszę sprzeciwu, będę uważał, że Sejm te propozycje przyjął.
Kolejna informacja. Komisja Sprawiedliwości i Praw Człowieka przedłożyła opinię w sprawie kandydata na posła członka Krajowej Rady Prokuratury.
Opinia ta została paniom i panom posłom doręczona w druku nr 3281.
W związku z tym, po uzyskaniu jednolitej opinii Konwentu Seniorów, marszałek Sejmu podjął decyzję o uzupełnieniu porządku dziennego o punkt dotyczący tej sprawy.
Szanowni państwo, zakończyliśmy tamten punkt , przechodzimy do zupełnie innej materii.
Informuję, że na skutek cofnięcia poparcia liczba posłów podpisanych pod projektem ustawy o zmianie ustawy o pobieraniu, przechowywaniu i przeszczepianiu komórek, tkanek i narządów, zawartym w druku nr 3057, spadła poniżej 15. Projekt należy uznać za wycofany w trybie art. 36 ust. 3 regulaminu Sejmu. W związku z tym ten punkt porządku dziennego stał się bezprzedmiotowy.
Kontynuujemy rozpatrywanie punktów 17., 18., 19. i 20. porządku dziennego.
Proszę o zabranie głosu panią poseł Wandę Nowicką.
Pani Marszałkini! Wysoka Izbo! Panie Ministrze! Stoję dzisiaj przed państwem z mieszanymi uczuciami, bo z jednej strony cieszę się, że doczekaliśmy tego momentu, w którym po dziesięciu latach wreszcie w tej Izbie pochylamy się nad tym tak długo oczekiwanym przez społeczeństwo projektem, ale z drugiej strony myślę, że naprawdę mogliśmy tę sprawę załatwić o wiele wcześniej, zwłaszcza jeżeli weźmiemy pod uwagę fakt, że na świecie zapłodnienie in vitro wykonywane jest od blisko 40 lat. Urodziło się dzięki tej metodzie już ponad 5 mln ludzi. W Polsce metoda in vitro stosowana jest od ponad 25 lat i dzięki niej urodziło się kilkaset tysięcy dzieci. Szczęście, że nie było wielu problemów z jej zastosowaniem, choć mogłyby się pojawić, ponieważ nie było żadnych regulacji, w których w sposób właściwy zadbano by o to, żeby wszelkie procedury medyczne były w pełni respektowane, a zasady etyczne – przestrzegane. Ale dobrze, dyskutujemy, bardzo się cieszę, że ta dyskusja ma miejsce, i mam nadzieję, że uda nam się w tej kadencji tę sprawę załatwić.
Projekt PO, który jak wiadomo, będzie projektem bazowym, nad którym będą toczyły się prace, jest projektem dobrym, choć zawiera usterki. Chciałabym właśnie w tej sprawie zwrócić się do pana ministra z prośbą o to, by je rozważyć i by w pracach nad tym projektem uwzględnić te kwestie. Wspomnę tutaj z braku czasu tylko o dwóch. Pierwsza to kwestia liczby zarodków. Pan minister był uprzejmy powiedzieć, że liczba sześciu wytworzonych zarodków jest liczbą wynikającą z analiz medycznych. Nie w pełni tak jest. Wszyscy lekarze, którzy zajmują się tą problematyką, mówią, że takie mechaniczne ustalenie liczby zarodków może być bardzo szkodliwe, a w każdym razie może prowadzić do tego, że ta metoda będzie o wiele mniej skuteczna, ponieważ stosowanie jej daje zupełnie różne efekty u różnych osób. A zatem wprowadzenie tej liczby w sposób mechaniczny i to, że można wytworzyć tylko sześć zarodków, po prostu będzie oznaczało, że dość inwazyjna metoda może nie dać efektów, o które nam chodzi.
Druga kwestia to sprawa nadzoru. Wydaje się zasadne to – szkoda, że pan minister tego w tym projekcie nie zawarł – żeby nie było tak, że nadzór nad wszelkimi procedurami ma sam pan minister, bo to oznacza tak naprawdę, że to będzie nadzór raczej administracyjny i fasadowy, a nie faktyczny. Przydałoby się utworzenie oddzielnej instytucji, tak jak to było przewidziane w projekcie Twojego Ruchu, który przygotowywałam, czyli utworzenie dodatkowej instytucji na podobieństwo Poltransplantu. Chodzi o to, żeby była oddzielna instytucja, oczywiście nadzorowana przez pana ministra, która obejmie pełny nadzór, pełną kontrolę nad wszystkimi procedurami związanymi z leczeniem niepłodności. Tak że apeluję o to, żeby to jeszcze rozważyć i wprowadzić te zmiany w projekcie.
Chciałabym teraz jeszcze coś powiedzieć à propos projektu Prawa i Sprawiedliwości. Niestety jest to projekt antyspołeczny w dwóch wymiarach. Z jednej strony nie odpowiada na wyzwania, powiedziałabym, Polski, czyli tego, że mamy kłopoty z dzietnością. Powinniśmy robić wszystko, żeby podnosić dzietność w społeczeństwie, a to, co państwo proponują, ma w bardzo poważnym stopniu ograniczyć możliwość posiadania dzieci przez ludzi, przez nasze społeczeństwo. Z drugiej strony projekt jest antyspołeczny, ponieważ naprawdę idzie na przekór oczekiwaniom ludzi, społeczeństwa, którzy nie tylko chcą mieć dzieci, ale także chcą mieć dostęp do nowoczesnej medycyny, do której mają dostęp Europejczycy. Jesteśmy w Unii Europejskiej i wszyscy chcemy mieć takie same prawa do osiągnięć współczesnej medycyny.
A zatem składam wniosek o odrzucenie projektu Prawa i Sprawiedliwości w pierwszym czytaniu. Ostatnia kwestia. Tutaj padało stwierdzenie, jak się ma edukacja seksualna do in vitro. Proszę państwa, wszędzie na świecie kwestie związane z rozrodem czy – powiedzmy – ze świadomym rodzicielstwem traktowane są jako jeden pakiet zagadnień, który ma różne aspekty. Czym innym jest zapobieganie niepożądanym ciążom, ale inną twarzą tego problemu jest oczywiście dążenie do tego, żeby ci, którzy chcą mieć dzieci, a nie mogą ich mieć w naturalny sposób, mogli je posiadać. Tak więc to, że tutaj mówicie, że jesteście tacy postępowi, a jednocześnie odrzuciliście na przykład mój projekt dotyczący edukacji seksualnej, przepraszam, nie ma nic wspólnego z racjonalizmem, wręcz przeciwnie – jak najbardziej z radykalizmem, powiedziałabym
, dość specyficznym.
Tak że, proszę państwa, już kończąc, chciałabym tylko dodać, że…
Aha, jeszcze jedna kwestia. Powiem tylko o leczeniu. Skończmy już w tej Izbie z używaniem argumentu, co oznacza pojęcie „leczenie”. Leczenie nie polega tylko na tym, tak jak wy staracie się to wąsko pojmować, mówię o prawej stronie sceny politycznej, że leczy się poprzez likwidowanie przyczyn choroby. Leczenie polega również na likwidowaniu skutków bez likwidowania przyczyn. Komuś nie wyrosną zęby, ale proteza jest leczeniem problemu braku zębów w uzębieniu. Nie urośnie noga, ale proteza również jest tego leczeniem.
(Poseł Anna Zalewska: Dziecko to nie jest proteza.)
To samo z okularami. Dlatego proszę zrozumieć, proszę państwa, proszę trochę poczytać, co oznacza leczenie…
(Głos z sali: To nawet nie jest śmieszne.)
Naprawdę o to apeluję i namawiam do tego.
Proszę państwa, mam nadzieję, że uda nam się przyjąć możliwie jak najlepszy projekt i oczywiście będę brała udział w pracach nad projektem dotyczącym leczenia niepłodności. Dziękuję bardzo.
Głos zabierze pani poseł Śledzińska-Katarasińska, Klub Parlamentarny Platforma Obywatelska.
Iwona Śledzińska-Katarasińska, Poseł
Pani Marszałek! Panie i Panowie Posłowie! Panowie Ministrowie! Nie jestem lekarzem, więc w tej debacie na pewno należę do mniejszości, bo – jak patrzyłam – głos zabierali w większości lekarze. Ale ze swoim poglądem należę do większości, bo większość Polaków akceptuje metodę in vitro i bardzo dobrze przyjęła rządowy program stosowania tej metody. Może jeszcze nie do końca większość zdaje sobie sprawę z tego, że jeżeli chcemy stosować tę procedurę, to musimy ją prawnie i etycznie uregulować. Właśnie w tych regulacjach prawnych mieści się etyka. Jeżeli tutaj tak wiele mówiono o godności osoby, człowieka, to właśnie ten projekt ustawy, regulacja dotycząca tej metody, która jest normalną procedurą medyczną, i ta kontrola mają służyć obronie godności ludzkiej – kobiety, która poddaje się tej metodzie, i człowieka, który dzięki tej metodzie przychodzi na świat. Tak to rozumiem.
Wsłuchiwałam się bardzo dokładnie w tę dyskusję i próbowałam zrozumieć, dlaczego Prawo i Sprawiedliwość, zresztą nie tylko, bo dołączył się do tego pan poseł Gowin, który w tej chwili chyba reprezentuje grupę Prawica Razem – przepraszam, jeśli coś pomyliłam, ale tak często się tam zmieniało – zapowiedzieli, że w ogóle nie mają zamiaru tego popierać. Próbowałam zrozumieć państwa argumenty i z przykrością stwierdzam, chyba nie tylko dlatego, że nie jestem lekarzem, że nie znalazłam żadnego racjonalnego wytłumaczenia państwa stanowiska. Mogę się domyślać, z czego to wynika, ale ponieważ domysły ani jakieś tam ploteczki to nie jest moja specjalność, uznałam, że oprę się na tym, co słyszałam. Otóż jeżeli tak często tutaj lekarze reprezentujący klub Prawo i Sprawiedliwość mówili o wszystkich nieszczęściach, chorobach i kłopotach, jakie mogą spotkać, po pierwsze, kobietę, która poddaje się tej metodzie, po drugie, to dziecko, pomyślałam, że to jest właściwie jedyna taka okazja, żeby kobieta, która może zajść w ciążę, odpowiednio wcześnie się dowiedziała, co ją czeka, że ciąża może ewentualnie wywołać jakieś reperkusje. Ciąża naturalna także może wywołać reperkusje zdrowotne. Mogę tak powiedzieć, jeśli choć trochę na tym się znam, a chyba się znam. Kobieta, przyszła mama, może dowiedzieć się o wszystkich wadach i schorzeniach dziecka, które ma przyjść na świat. W przypadku naturalnego zapłodnienia kobieta nie będzie tego wiedziała. Skoro mówimy – niechętnie według prawicowego stylu myślenia – o badaniach prenatalnych, to dodam, że bardzo często kobieta dowiaduje się dopiero po urodzeniu dziecka, że dziecko jest obciążone jakimiś wadami. Właśnie to, że ta metoda wymaga edukacji, uprzedzenia, opowiedzenia o wszystkich konsekwencjach, jest wartością, jest plusem dodatnim, cytując klasyka, bo dokładnie wiadomo, na co kobieta się decyduje. Ona decyduje się na to. W kolejce czekają następne pary. 70% społeczeństwa chce, aby ta metoda była stosowana. Wiem, że Prawo i Sprawiedliwość zadowala się swoim górnym pułapem 30% poparcia, ale, proszę państwa, jak chcecie rządzić, to powinniście jednak spróbować przeskoczyć ten próg. Nie wiem, dlaczego tak uporczywie trzymacie się rozwiązań, które są rozwiązaniami, i to chyba nie do końca przemyślanymi, dla mniejszości.
Pan poseł Dorn poszedł, a chyba on miał takie wątpliwości.
(Poseł Cezary Olejniczak: Nie ma go.)
Nie, ale widziałam go przed chwilą i to mi się przypomniało.
On nie mógł zrozumieć, dlaczego nie tylko pary małżeńskie mogą być poddawane tej procedurze, i stwierdził, że to jest otwarcie szeroko drzwi dla związków partnerskich. Przepraszam, a nie wie on, że w tych związkach niemałżeńskich, partnerskich rodzą się dzieci? 27% dzieci rodzi się w takich związkach. Jeżeli pan czegoś nie rozumie, to bardzo chętnie, panie pośle, jeszcze raz to panu powtórzę i wytłumaczę.
(Poseł Józefa Hrynkiewicz: 23%, pani poseł.)
Pani poseł, pani profesor, czy 23%, czy 27%, to nie jest ani 3, ani 7, umówmy się, prawda? Chciałabym wyjaśnić taką wątpliwość.
Jeszcze jedna refleksja po tym, co usłyszałam, proszę państwa. Cała Europa jest głupia, w Europie nie ma katolików, są sami lewacy, a Nobla przyznają, nie wiem, komu, zającom spod miedzy – tak państwo mówicie o rewolucyjnym wynalazku medycznym, metodzie, za którą dostano Nobla, która jest stosowana w całej Europie, na całym świecie, ale już się trzymam Europy, bo tak wyszło. Tylko my jedni chcemy udowodnić, że jeżeli ktoś jest katolikiem, to nie ma prawa do szczęścia i nie może mieć dziecka, jeżeli nie może go mieć w sposób naturalny.
(Głos z sali: Nie, to już przesada.)
Państwo możecie sobie krzyczeć. Ja nie krzyczałam, kiedy mówiliście takie głupstwa, że przy was zasługuję na Nobla.
(Poseł Elżbieta Rafalska: To jest ta empatia.)
To jest moja ostatnia uwaga i refleksja. Co prawda, tu padały wnioski o odrzucenie w pierwszym czytaniu, jeżeli dobrze policzyłam, dotyczące wszystkich projektów, ale ponieważ na jednym bardzo mi i mojemu klubowi, czyli Platformie Obywatelskiej, zależy, żeby gdzieś to nie umknęło, to mam tutaj pismo, w którym jest napisane, że w imieniu Klubu Parlamentarnego Platforma Obywatelska składam wniosek o odrzucenie w pierwszym czytaniu poselskiego projektu ustawy o ochronie genomu ludzkiego i embrionu ludzkiego oraz zmianie niektórych innych ustaw, druk nr 1107, czyli państwa ukochanego projektu zakazującego metody in vitro.
(Głos z sali: Każdy ma prawo do posiadania swoich poglądów.)
To zostawiam jako dokument. Proszę bardzo.
Głos zabierze pani poseł Anna Zalewska, klub Prawo i Sprawiedliwość.
Pani Marszałek! Wysoka Izbo! Panie Ministrze! Wystąpienie mojej przedmówczyni było doskonałą klamrą zamykającą to, co rozpoczął pan minister Arłukowicz, czyli bardzo emocjonalne wystąpienie, sugerujące niemerytoryczność wystąpień każdego, tylko nie państwa, pełne negatywnych emocji skierowanych do opozycji. To, co pani i pan minister Arłukowicz zaprezentowaliście, to tak naprawdę radykalizm i relatywizm etyczny.
(Poseł Iwona Śledzińska-Katarasińska: Ja?)
Brak było tutaj wsłuchiwania się w racjonalne argumenty dotyczące państwa ustawy. Państwo i przychylni wam dziennikarze mówią, że szukacie kompromisu. Nie, wy już zdecydowaliście, które ustawy są tym kompromisem.
(Poseł Grzegorz Sztolcman: To poseł Latos pierwszy zdecydował.)
Tylko i wyłącznie wasza zła ustawa jest tym kompromisem i, jak sama pani poseł Śledzińska-Katarasińska przyznała, robicie to w związku z wyborami, bo bardzo ubolewała, że zależy nam tylko i wyłącznie na 30% poparcia. A odwoływała się do badania dotyczącego akceptacji metody in vitro, w którym zadaje się pytanie: Czy jesteś za leczeniem niepłodności metodą in vitro? Państwo doskonale wiedzą, nawet jeżeli pani Śledzińska-Katarasińska tylko słuchała i nie jest lekarzem, wystarczy poczytać, a przede wszystkim przeczytać państwa ustawę, że metoda in vitro nie jest leczeniem niepłodności. Przykro mi, pani marszałek, ale in vitro nie jest dla nas protezą, bo dziecko dla nas nie jest protezą.
(Poseł Wanda Nowicka: Właśnie dla was jest.)
W związku z tym, proszę państwa, pojawiało się tutaj bardzo wiele fałszywych komunikatów, m.in. szacunek mówiący o tym, że problem dotyka 1,5 mln par. To jest tylko i wyłącznie szacunek, nie ma żadnych diagnoz, absolutnie nie ma żadnych badań.
Proszę państwa, oprócz tego, że ustawa jest fałszywa w założeniu, jednocześnie błędnie formułuje tytuł, tak naprawdę nie zabezpiecza nikogo i niczego, a już na pewno nie zabezpiecza ludzkich embrionów. Będzie je można dowolnie mrozić, będzie je można przetrzymywać przez 20 lat, opłacać przez te 20 lat. A kto będzie windykował, jeżeli embrion zamrożony przez 20 lat nie będzie opłacany? Co będzie po tych 20 latach?
Tak naprawdę będziecie państwo musieli zmienić wiele przepisów, w tym kodeks rodzinny, dlatego że macie koncepcję, żeby zmieniła się definicja ojca. Będziecie dopisywać art. 75, a ojcem będzie można być wtedy, kiedy narodzi się dziecko na skutek zastosowania metody in vitro.
Takich fałszywych
, interpretowalnych zapisów jest mnóstwo, ale państwo tego nie chcą słuchać. Państwo wiedzą lepiej, bo państwo są w kampanii wyborczej. Państwo dobrze wiecie o tym, że potrzebujecie zagospodarować lewicowy elektorat. Stąd ta zbieżność z lewicowym projektem. Gratuluję. Mam nadzieję, że nie uda się państwu przeforsować tego projektu, że wśród waszych posłów obudzą się sumienia, sumienia w sprawie tak ważnej, jaką jest ochrona ludzkiego życia. Dziękuję bardzo.
(Poseł Grzegorz Sztolcman: Martwcie się o swoje sumienia.)
Jako ostatni głos w debacie zabierze pan poseł Łukasz Krupa w imieniu koła Ruch Palikota.
Łukasz Krupa, Poseł
Pani Marszałkini! Panie Ministrze! Wysoka Izbo! Moja poprzedniczka w swoim krótkim wystąpieniu powiedziała, że nad tym projektem czy nad tymi projektami procedujemy dzisiaj, bo trwa kampania, bo Platformie Obywatelskiej zależy na przejęciu lewicowego elektoratu, tymczasem to właśnie Prawo i Sprawiedliwość zmieniło zdanie, gdy spojrzało na wskaźniki, które pokazują, że 70–80% Polaków chce, aby pary, które potrzebują in vitro, miały do tej metody dostęp i była ona finansowana z budżetu państwa, mimo że – jak często w debatach światopoglądowych się podkreśla – 90% czy ponad 90% Polaków określa się jako katolicy. Nie przeszkadza to temu, żeby z tych 90% czy z całego społeczeństwa ok. 70% było za in vitro, bo ci wszyscy, którzy tę metodę popierają, definiują swoją wiarę w taki sposób, że chcą na tę wiarę zapracowywać życiem, dawaniem szczęścia, dawaniem wykształcenia dzieciom, których normalnie nie mogliby mieć, bo biologia tak pokierowała ich życiem, że w naturalny sposób nie mogą mieć dzieci, zajść w ciążę itd.
Zostawmy tę kwestię każdemu z obywateli. Państwo nie jest od tego, żeby czegokolwiek zabraniać. Państwo jest od tego, żeby dawać możliwości na miarę XXI w., na miarę wszystkich dostępnych, znanych medycynie środków, które mogą dać ludziom szczęście. Niech każdy we własnym sumieniu ma prawo wyboru.
A to, jak zmieniacie zdanie w tej kwestii, przejawia się chociażby w tym, że jeszcze niedawno był projekt, który firmowaliście, i chcieliście na jego podstawie karać więzieniem lekarzy, którzy będą stosować metodę in vitro, czy pary, które zdecydują się na taką metodę. Dzisiaj, widząc wskaźniki, widząc to, że ponad 70% ludzi jest za dostępnością tej metody, zmieniacie swoją opinię w tej kwestii. To pokazuje, że również uczestniczycie w kampanii i kierujecie się pewnymi politycznymi kalkulacjami. Ale to tylko tak tytułem wstępu.
Oczywiście bardzo dobrze się dzieje, że dyskutujemy, że odbywa się ta debata. Mam nadzieję, że w komisjach sejmowych ta debata będzie jeszcze bardziej merytoryczna, bo jako stronę społeczną zaprosimy praktyków, którzy opowiedzą o wielu rzeczach, z którymi pewnie niewiele osób na tej sali miało możliwość się zderzyć. Przygotowując się do dyskusji o in vitro, miałem okazję odwiedzić jedną z największych w Polsce klinik in vitro. Naprawdę polecam każdemu, kto chce głosować przeciwko, żeby pojechał, zobaczył zdjęcia dzieci, rodzin, które lekarzom co roku przy okazji świąt przysyłają zdjęcia, żeby pokazać, jak dzieciaki rosną. Te osoby powinny zobaczyć zdjęcia rodzin, które mają dwójkę, trójkę dzieci dzięki in vitro, a które nigdy nie miałyby potomstwa, gdyby nie było tej metody zapłodnienia.
(Poseł Cezary Olejniczak: …że są szczęśliwi.)
Pasja tych lekarzy, ludzi, którzy dają innym ludziom szczęście, jest przeogromna.
Od 15% do 20% par ma problemy z zajściem w ciążę w naturalny sposób, mówi się, że mogą to być nawet 2 mln par w Polsce. Biologia, niepłodność nie znają barw politycznych, nie mają szyldów politycznych, statystycznie zarówno z tej strony sceny politycznej, jak i tej z strony sceny politycznej są politycy, którzy w domu wychowują dzieci poczęte metodą in vitro, bo nie było innej możliwości. Niestety dzisiaj, w czasie głosowania nad tymi projektami część osób, która dobrze wie o tym, że tylko dzięki tej metodzie dostała szansę, aby mieć potomstwo, z czystej hipokryzji i w służbie Jarosławowi Kaczyńskiemu zagłosuje przeciwko, ograniczając innym Polakom możliwość posiadania potomstwa.
Oczywiście możemy dyskutować o tym, czy projekt powinien być bardziej liberalny, czy powinien być bardziej konserwatywny. Wydaje się, że projekt rządowy jest jakąś bazą do tego, aby dyskutować w komisjach i pewne rozwiązania, które mogłyby iść dalej, będzie można wprowadzić. Takie rozwiązania zawierał nasz projekt, który był trochę bardziej liberalny. Będziemy próbowali pewne rozwiązania, które były w nim zawarte, wprowadzić w postaci poprawek, ale do tego potrzebna jest merytoryczna dyskusja i takiej dyskusji w komisji sejmowej oczekuję.
Jest kilka kwestii, które z tego, co wyłapałem, nie są do końca uregulowane albo w ogóle, o których warto byłoby pomyśleć, jak np. krajowy rejestr skuteczności ośrodków. Wydaje się, że w momencie, kiedy wydajemy ogromne pieniądze publiczne, warto byłoby, żeby taki rejestr był. On nie tylko ograniczyłby ewentualne wyłudzanie zbyt dużej liczby kwot na zabiegi in vitro, lecz również pozwalałby pacjentom, którzy decydowaliby się na to – oczywiście powinien być wolny wybór – wybrać najlepszą klinikę, o najwyższej skuteczności. Warto byłoby też zastanowić się nad kwestią dawstwa rodzinnego. Z tego, co wiem, ta kwestia też nie jest uregulowana. A co stoi na przeszkodzie, żeby brat zgodził się oddać komórkę bratu albo siostra siostrze czy w przypadku mężczyzn nasienie, w przypadku gdy nie ma tutaj kwestii genów? Jeżeli oni
umawiają się, dogadują się i jest obopólna zgoda, to wydaje się, że to powinno funkcjonować.
Ważne jest też, jeżeli mogę jeszcze pół minutki…
Wicemarszałek Elżbieta Radziszewska: Proszę skończyć.
Ważne jest też, aby wprowadzić… Nie jestem lekarzem, nie znam tego dokładnie, być może takie przepisy funkcjonują, a być może są tylko dobrą praktyką niektórych lekarzy, ale warto byłoby też wprowadzić obowiązek informowania pacjenta, który jest leczony np. onkologicznie albo ma jakieś zaawansowane stadium cukrzycy, gdzie terapia będzie wiązała się z niepłodnością, o tym, że przed zabiegiem, który pozbawi go płodności, będzie mógł złożyć np. w banku nasienia swoje nasienie, tak aby mógł w przyszłości mieć potomstwo. To jest bardzo ważna kwestia, którą praktykuje się w większości…
(Głos z sali: Są te zapisy.)
Są, tak? Okej, to nie doczytałem projektu, ale jeśli są, to oczywiście dobrze.
Temat oczywiście jest szeroki, można by rozmawiać długo, my mamy tylko 8 minut, więc nie będę już mógł kontynuować.
W każdym razie koło Ruch Palikota oczywiście poprze projekt rządowy i projekty SLD, a będziemy za odrzuceniem projektu Prawa i Sprawiedliwości i oczekujemy na dalszą dyskusję w komisji. Dziękuję bardzo.
Lista posłów zapisanych do głosu w imieniu klubów i koła została wyczerpana. 18 pań posłanek i panów posłów zapisało się do zadania pytań.
Czy ktoś z państwa chce jeszcze dopisać się do listy zadających pytania?
1,5 minuty na zadanie pytania.
(Poseł Maria Nowak: 2 minuty, niech będą 2 minuty.)
(Głos z sali: Pani marszałek, to za mało.)
(Poseł Maria Nowak: To za mało.)
Bardzo proszę, jako pierwszy pytanie zada pan poseł Mirosław Pluta.
Pan poseł Tomasz Latos.
I jeszcze jedna sprawa. Czy znane są panu i na ile znane są panu coraz liczniejsze publikacje mówiące już nie tylko o zagrożeniu dla kobiety, zagrożeniu dla płodu, lecz również o pewnych odległych skutkach, które dotyczą właśnie dzieci poczętych w wyniku in vitro? Mówi się, a przecież te obserwacje cały czas są jeszcze dość krótkie, o podwyższeniu wieku kostnego, mówi się o zaburzeniach tarczycy i wielu innych problemach zdrowotnych, które dopiero w kolejnych latach i w kolejnych pokoleniach
będą się ujawniały. Dziękuję bardzo.
Jako następny pytanie zada pan poseł Adam Kępiński, Sojusz Lewicy Demokratycznej.
Adam Kępiński, Poseł
Pani Marszałek! Wysoka Izbo! 5 tys. dzieci rodzi się rocznie w Polsce dzięki tej metodzie. Chciałbym przypomnieć, że jest to możliwe w naszym kraju już od 28 lat, a na świecie od 35. Chciałbym się zwrócić do prawej strony z pytaniem: Czy macie państwo świadomość tego, że to są dzisiaj już dorośli ludzie i że nie jest tak, jak mówi jeden z księży, który twierdzi, że mają oni bruzdę dotykową, że te dzieci są produktem lub mają inne wady albo są upośledzone? Uważam, że tego typu stygmatyzowanie i sekowanie tych ludzi, tej wielkiej liczby ludzi, którzy szczęśliwie przyszli na świat, jest po prostu podłe. Tym bardziej jest mi przykro, że wasi mocodawcy – mówię tutaj o Episkopacie Polski – namawiają was do tego.
Dla was to jest podwójna moralność, to jest po prostu szantaż religijny. Ci ludzie są tak samo normalni jak wszyscy ci, którzy zostali poczęci inną metodą. Uważam, że to, co robicie, jest zwyczajnym
sekowaniem Polaków i właśnie tego powinna dotyczyć ta narodowa refleksja, o której mówił pan w przy okazji swojego projektu. Dziękuję bardzo.
Bardzo proszę, pytanie zada pan poseł Kazimierz Ziobro, Zjednoczona Prawica.
(Poseł Józefa Hrynkiewicz: Ja bym chciała zabrać głos.)
(Poseł Józefa Hrynkiewicz: Formalnej.)
Wniosek? Pani poseł chce w imieniu klubu Prawo i Sprawiedliwość złożyć wniosek formalny?
(Poseł Józefa Hrynkiewicz: Tak.)
Każdy mówi na takim poziomie, na jaki go stać, ale prosiłabym jednak w imieniu klubu Prawo i Sprawiedliwość, żeby pani marszałek zwracała uwagę na to, byśmy nie byli permanentnie obrażani słowami, które naprawdę nie powinny tutaj padać.
Wicemarszałek Elżbieta Radziszewska: Pani poseł, to nie był wniosek formalny. Dziękuję za zabranie głosu i bardzo proszę o zapoznanie się z treścią regulaminu.
Mój wniosek formalny jest taki, żeby ogłosić 5 minut przerwy, tak by wszyscy, którzy są bardzo zdenerwowani, mogli się uspokoić i mówić merytorycznie.
(Głos z sali: To dla klubu PiS, żeby ochłonęli.)
Jest taka tradycja, że jeśli klub prosi o przerwę, to jest przerwa.
5 minut przerwy na prośbę klubu Prawo i Sprawiedliwość.
(Przerwa w posiedzeniu od godz. 17 min 35 do godz. 17 min 42)
Proszę o zadanie pytania pana posła Łukasza Krupę, Ruch Palikota.
Ma pan 1,5 minuty.
Zwracam się z prośbą do państwa o kulturalne zachowanie.
Pani Marszałkini! Wysoka Izbo! Panie Ministrze! Mam pytanie o przechowywanie dokumentacji medycznej. Skąd wzięło się 90 lat? Dlaczego tak długo? Czy wzięto pod uwagę papierologię, koszty z tym związane? Wydawałoby się, że 20–30 lat, czyli okres, w którym człowiek osiąga pełną dorosłość, jest w zupełności wystarczający, żeby przechowywać tę dokumentację. Ten okres 90 lat, poza tym, że taki zapis łatwo wprowadzić do ustawy, będzie później wiązał się z technicznymi trudnościami dla klinik. Stąd moje pytanie: Czy są jakieś konkretne merytoryczne argumenty, czy po prostu tak przyjęto, nie wiem, na zasadzie burzy mózgów? Czy można byłoby podyskutować jeszcze w komisji o skróceniu tego okresu? Dziękuję.
Bardzo proszę, pytanie zada pan poseł Andrzej Orzechowski, Platforma Obywatelska.
Przewodniczący klubu Zjednoczonej Prawicy najpierw powiedział, że mamy do czynienia z bezprawiem, jeśli chodzi o in vitro w Polsce, później rządowych wnioskodawców nazwał cynikami i na koniec zgłosił wniosek o odrzucenie rządowego projektu. Jakie to jest działanie? Nie cyniczne?
Propozycja PiS-u jest de facto projektem ustawy o zakazie stosowania metody in vitro – metody, która jest stosowana w całej Unii Europejskiej i niesie ze sobą życie – i o karaniu za nią. Czy to jest dobra robota?
Jeden z projektów SLD, który łączy in vitro z życzeniowym przerywaniem ciąży do 12 tygodnia życia, to też jest pragmatyczne działanie? Kto to uchwali?
W tym kontekście wydaje się, że rządowa propozycja rzeczywiście odpowiada na wyzwania społeczne i jest projektem konsensusowym, ale przy okazji pojawiają się hipotezy o rozmaitych zagrożeniach, padało to już z tej trybuny, że może nie wprost, ale okrężną drogą projekt rządowy umożliwia selekcjonowanie zarodków, klonowanie, dostępność in vitro dla par jednopłciowych.
Czyżby? Chciałbym bardzo poprosić pana ministra o to, aby jednoznacznie ustosunkował się do tych wątpliwości i je rozwiał, jeśli to jest możliwe. Dziękuję.
Pytanie zadaje pan poseł Krzysztof Szczerski, Prawo i Sprawiedliwość.
Pani Marszałek! Wysoka Izbo! Mam pytanie dotyczące sprawy, być może, jak się wydaje, szczegółowej, ale w gruncie rzeczy dotykającej istoty tego, o czym mówimy. Mianowicie rozdział 8 projektu rządowego zakłada swobodny wywóz i przywóz zarodków i komórek rozrodczych bez jakiejkolwiek kontroli, bez jakiegokolwiek nadzoru w ramach Unii Europejskiej. To jest wprost przepisany art. 9 dyrektywy nr 2004/23 – bez sensu, bo to jest dyrektywa unijna, dlatego dotyczy tylko państw trzecich, a nie państw Unii Europejskiej.
Mam zatem pytanie: Realizacją jakiej zasady jest swobodny przepływ zarodków i komórek rozrodczych w ramach Unii Europejskiej – swobodnego przepływu osób czy towarów? To jest bardzo ważne, dlatego że z tym się wiążą moje kolejne pytania. Jakie ma prawa zarodek wywożony z Polski? Prawom którego kraju podlega: kraju powstania, kraju implantacji, użycia czy kraju narodzenia dziecka? Jakie ma obywatelstwo zarodek wywożony z Polski? W jakie dokumenty będzie wyposażony? Jakie ma prawo do dziedziczenia po wywiezieniu z Polski? Jest takie słynne orzeczenie sądu australijskiego, który nadał prawa dziedziczenia zarodkom przed implantacją, gdy oboje rodzice zginęli w wypadku samolotowym, lecąc do kliniki in vitro. Sąd uznał, że zarodek dziedziczy cały majątek po tych rodzicach. Czy wywiezienie zarodków z Polski bez jakiejkolwiek kontroli… Jakie prawa ma ten zarodek po wywiezieniu z Polski? Dlaczego ten projekt ustawy nie wprowadza żadnej kontroli nad obrotem zarodkami w ramach Unii Europejskiej?
Nie należy bezmyślnie przepisywać dyrektyw. Trzeba myśleć i kontrolować prawa także przyszłych polskich obywateli. Dziękuję bardzo.
Proszę, pytanie zadaje pan poseł Wincenty Elsner, Sojusz Lewicy Demokratycznej.
Pani Marszałkini! Wysoka Izbo! Chciałbym uściślić pewne fakty związane z projektem Prawa i Sprawiedliwości zawartym w druku nr 1107, stąd moja prośba do posła wnioskodawcy pana Hoca o sprostowanie szczegółów dotyczących art. 68 ust. 1. Pan poseł wnioskodawca mówił, że państwo zrezygnowali ze stosowania kary więzienia do lat dwóch dla lekarzy podejmujących się prowadzenia procedury in vitro. Tymczasem państwo dopiero złożyli poprawkę, zaś projekt, nad którym dzisiaj debatujemy i nad którym wieczorem będziemy głosować, nadal przewiduje karę więzienia. Natomiast mimo to, że druk z projektem waszego autorstwa leży w Sejmie już prawie trzy lata, autopoprawka złożona została dopiero tydzień temu.
Pytanie: Dlaczego została złożona ta poprawka? Wydawało mi się, że chodzi o to, iż kandydat Prawa i Sprawiedliwości na prezydenta na tle lekarzy siedzących za kratkami nie jest miłym obrazkiem dla tysięcy młodych ludzi starających się o potomstwo. Ale okazuje się, że nie. W uzasadnieniu do autopoprawki czytamy tak: Wnioskodawcy uznali, że kary pozbawienia wolności powszechnie stosowane w polskim systemie prawa karnego zostaną zastąpione bardziej dotkliwymi.
Czyli oprócz grzywny będzie stosowany obligatoryjnie orzekany środek karny w postaci zakazu wykonywania zawodu na czas nie krótszy niż 5 lat. Intencją autopoprawki nie było więc wprowadzenie łagodniejszych form kary, tylko zaostrzenie karania, tak jak państwo piszecie.
(Poseł Tomasz Latos: Czas się skończył.)
Chodzi o to, aby kary dla lekarzy były jeszcze bardziej dotkliwe. Dziękuję bardzo.
Pytanie zada pan poseł Michał Stuligrosz, Platforma Obywatelska.
Pani Marszałek! Kieruję pytanie do pana ministra. Pięć lat temu, w 2010 r. i 2011 r. w ramach mojego klubu parlamentarnego powstał zespół, którego byłem członkiem i który zapoznawał się z ważnymi elementami tematyki, nad którą dzisiaj dyskutujemy. Chciałbym w związku z tym zapytać: Czy projekt ustawy reguluje kwestie natury medycznej, czy – jak jest w moim głębokim przekonaniu – i natury medycznej, i natury etycznej? Wtedy bowiem dowiedzieliśmy się od pana prof. Kuczyńskiego i pana prof. Pawelczyka z Uniwersytetu Medycznego w moim rodzinnym Poznaniu, że swego czasu w Polsce 21 ośrodków dokonywało zapłodnienia pozaustrojowego, ale tylko 10 z nich raportowało dane dotyczące skutków tego rodzaju procedury. Aż 11 ośrodków nie prowadziło tego rodzaju dokumentacji, ponieważ nie miało podstaw prawnych, które dzisiaj próbujemy w tej Izbie przeforsować. Czy zatem nie jest słuszne, aby na ten problem, o którym dzisiaj dyskutujemy, spojrzeć w dwójnasób: i na stronę regulacji medycznej, i na stronę regulacji etycznej tego zagadnienia? Sądzę bowiem, że kwestia, którą podnoszę w pytaniu, ma fundamentalne znaczenie. Dziękuję bardzo.
Pytanie zadaje pani poseł Anna Elżbieta Sobecka, Prawo i Sprawiedliwość.
Pani Marszałek! Wysoka Izbo! Czy prawdą jest, że skuteczność metody in vitro mierzona liczbą urodzeń w stosunku do liczby prób zapłodnienia wynosi zaledwie kilka procent? Jakie zagrożenia zdrowotne wynikają ze stosowania procedury in vitro? Czy procedura tzw. redukcji ciąż związana z zapłodnieniem in vitro jest dopuszczalna? Czy pierwsze podziały komórkowe i związane z tym przypisywanie informacji genetycznej dotyczącej organizmu ludzkiego dokonywane w probówce nie niosą ze sobą większego ryzyka dla człowieka niż podziały komórkowe dokonujące się w warunkach naturalnych w narządzie rodnym matki? Czy człowiek w stanie embrionalnym może być przedmiotem własności, jeżeli tak, to kto jest jego właścicielem? Przez jaki okres obowiązuje tytuł własności i jakie uprawnienia daje się właścicielowi? Jeżeli nie, to na jakiej podstawie możemy dysponować ludzkim embrionem? Czy etycznie akceptowalna jest procedura, w wyniku której powstaje dziecko trojga rodziców, w sytuacji kiedy matka jest nosicielką chorób przenoszonych przez mitochondria zlokalizowane w cytoplazmie komórki jajowej? Przenosi się jądro jej komórki jajowej do komórki jajowej innej kobiety.
Tę komórkę jajową zapłodnioną plemnikami ojca implantuje się kobiecie, od której pochodzi jądro oocytu. Czy wolno używać do zapłodnienia in vitro ludzkich komórek rozrodczych po śmierci dawców tych komórek? Czy mężczyzna żyjący w małżeństwie ma prawo odmówić zgody na implantację embrionu jego żonie, jeżeli ojcem biologicznym embrionu jest inny mężczyzna?
Panie ministrze, proszę o odpowiedź na piśmie na moje pytania. Dziękuję bardzo.
Pani Marszałek! Wysoka Izbo! Mam pytanie do dwóch posłów sprawozdawców. Rozpocznę od pana ministra. Otóż w swoim wystąpieniu związanym z przedstawieniem projektu ustawy zawarł pan takie pojęcie jak certyfikacja ośrodków. Prosiłbym o to, aby odpowiedział pan na pytanie, w jakiej formie ona będzie dokonywana. Czy są już przygotowane odpowiednie rozporządzenia z tym związane? W jaki sposób będzie następowała kwalifikacja tych ośrodków, to znaczy ich ocena? Wydaje mi się, że to jest bardzo istotne, i prosiłbym o nieuchylanie się od odpowiedzi.
Jak gdyby odwracając sprawę, prosiłbym również drugiego posła sprawozdawcę pana Jońskiego o to, aby przedstawił nam wizję zawartą w projekcie ustawy Sojuszu Lewicy Demokratycznej, dotyczącą dokładnie tego samego zagadnienia. Chodzi tu o Centrum Organizacyjno-Koordynacyjne do Spraw Medycznie Wspomaganej Prokreacji „PolART”. Wydaje mi się, że to są dwa bardzo istotne elementy.
Prosiłbym również pana ministra o to, aby przybliżył nam, kogo miał na myśli, mówiąc z tej mównicy parę godzin temu, że hierarchowie mają wpływ na parlamentarzystów, i kogo miał na myśli, wypowiadając to zdanie. Nie wiem, czy chodziło tutaj o Platformę Obywatelską, czy PiS.
Panie pośle, nie ma posłów sprawozdawców.
(Poseł Lidia Gądek: Są, są. Jest jeden i drugi.)
Chodzi co najwyżej o posłów przedstawicieli wnioskodawców.
Pani poseł Krystyna Kłosin, klub Platforma Obywatelska.
Pani Marszałek! Panie Ministrze! Mam trzy krótkie pytania dotyczące postępowania z embrionami. Prowadzenie badań nad embrionami dopuszcza się w większości państw Europy, dotyczy to 17 państw. Mam pytanie, w jakim zakresie dopuszcza się to w naszym projekcie ustawy. Natomiast genetyczna ingerencja w embriony jest w większości krajów niedozwolona. W projekcie dopuszcza się to w określonych sytuacjach. W jakich sytuacjach dopuszczalna jest genetyczna ingerencja w embriony? Trzecie pytanie dotyczy czasu przechowywania zamrożonych embrionów. Przyjmuje się, że będzie to okres 20 lat. Skąd taki długi okres, ponieważ w innych państwach jest on znacznie krótszy, np. w Austrii – 10 lat, Danii – 5 lat, Finlandii – 7 lat? Dlaczego przyjmujemy okres aż 20-letni? Z czego to wynika? Dziękuję bardzo.
Pytanie zada pani poseł Ewa Malik, Prawo i Sprawiedliwość.
Pani Marszałek! Szanowni Państwo! Platforma Obywatelska zajęła się ustawą o in vitro, bo zbliżają się wybory. Ta teza padała dzisiaj wielokrotnie i trudno się z nią nie zgodzić. Polska jest jednym z niewielu krajów w Unii Europejskiej, który nie posiada prawnej regulacji postępowania z zarodkami ludzkimi, ponadto nie przyjęła także konwencji bioetycznej, a przecież procedurę in vitro przeprowadza się w Polsce od bardzo wielu lat. Mieliśmy na to wiele miesięcy rządów Platformy Obywatelskiej. Dlaczego więc ten temat pojawia się właśnie tuż przed wyborami? To oczywiście pytanie bez odpowiedzi.
Podczas dzisiejszej debaty pojawia się także pytanie o to, czy po wejściu w życie ustawy stać nas będzie na dostateczną ochronę medyczną osób, które stoją w obliczu zagrożenia życia. Mam na myśli choroby inne niż bezpłodność, ale także o statusie cywilizacyjnych, takie jak nowotwory, choroby układu krążenia, można by przytoczyć bardzo dużo chorób. Trzeba stwierdzić jasno, że już dzisiaj nie ma w systemie ochrony zdrowia w ogóle środków na leczenie tych chorób. Pojawia się za to liczba ok. 300 mln zł wydanych w ostatnich latach na różnego rodzaju programy
in vitro, przy czym skuteczność tego leczenia, jak wiemy, jest bardzo niska. Nikt nie kwestionuje potrzeby poszukiwania metod wspomagania płodności małżonków, ale czemu nie bierze się pod uwagę innych sposobów leczenia.
W związku z tym mam pytanie do pana wnioskodawcy z Prawa i Sprawiedliwości: Jakie widzi pan szanse na skierowanie pomocy państwa w stronę tych medycznych rozwiązań dotyczących niepłodności, które są przyjazne życiu, nie rodzą konfliktu na gruncie moralnym i etycznym, nie stwarzają żadnego zagrożenia powstania za zasłoną dobrych intencji procederu handlu zarodkami i innego rodzaju zwykłych biznesów? Dziękuję bardzo.
Pani poseł Lidia Gądek, klub Platforma Obywatelska.
Bardzo państwa proszę o takie zadawanie pytań, żeby zmieścić się w czasie 1,5 minuty.
Pani Marszałek! Wysoka Izbo! Panie Ministrze! Mam pytanie do posła wnioskodawcy dwóch projektów Prawa i Sprawiedliwości. Wiemy, że ok. 40% niepłodności na dzień dzisiejszy nie ma alternatywy leczenia poza in vitro. Jeżeli państwo przeforsowalibyście, mam nadzieję, że do tego nie dojdzie, ale przypuśćmy, że tak, swój projekt całkowicie zakazujący tej metody, jaką alternatywę proponujecie tym parom?
Kolejne pytanie jest bardzo praktyczne, ale też z dziedziny związanej z moralnością. Mamy dzisiaj określoną pulę zamrożonych zarodków czekających na wszczepienie. Jeżeli doszłoby do tego, że zakazujemy tejże metody, zamiast ją usankcjonować i uporządkować tak jak należy, to co wtedy z tymi zarodkami, które są przygotowane do ewentualnego wszczepienia i które dzisiaj mają szanse na to, by być w bardzo uporządkowany sposób przechowywane pod ścisłym nadzorem odpowiednio do tego przygotowanych instytucji?
Jeszcze krótkie pytanie do pana ministra. Padły bardzo niepokojące informacje, że będziemy musieli przeprocedować bardzo wiele zmian ustawowych, jeżeli
dojdzie – już kończę, pani marszałek – do przyjęcia rządowego projektu. Czy pan minister może nam powiedzieć, jakie olbrzymie zmiany ustawowe nas czekają, bo nie jesteśmy w tej chwili tego świadomi? Dziękuję bardzo.
Pytanie zada pani Barbara Bubula, Prawo i Sprawiedliwość.
Bardzo proszę, pani poseł, 1,5 minuty.
Pani Marszałek! Wysoki Sejmie! Pan minister Arłukowicz w swoim wystąpieniu powiedział, że rządowy projekt zawiera w sobie wszystkie zagadnienia moralno-etyczne, które dotyczą kwestii in vitro. Panie ministrze, czy rzeczywiście tak jest? Moim zdaniem niemal w każdym artykule tego projektu zawarte są bardzo liczne luki, które spowodują, że będzie można uznać ustawę za nieracjonalną i pełną luk prawnych. Z troską obserwowałam pana, niestety, fanatyczne zacietrzewienie przeciwko ludziom, którzy myślą inaczej w sprawie in vitro niż pan, i nie rozumiem, jak można przedstawiać za racjonalny projekt, w którym zabicie i eugeniczna selekcja zarodków, czyli poczętych dzieci, są nieuchronnie powiązane z procedurą zapłodnienia poza organizmem matki. W związku z tym mam do pana ministra trzy pytania, proszę o odpowiedź na piśmie, tak aby uniknąć demonstracji politycznych z pana strony.
Pierwsze. Czy według pana ministra i według ustawy, którą pan prezentuje, zarodek jest człowiekiem? Ponieważ piszecie w definicji, że zarodek to grupa komórek powstała wskutek zapłodnienia pozaustrojowego. Drugie. Jak jest tak naprawdę z liczbą zarodków, które chcecie dopuścić do
istnienia? Czy nie jest tak, że w art. 9 zawarte są tak liczne wyjątki, że w rzeczywistości nie można mówić o sześciu zarodkach, jak to przedstawiacie w mediach, tylko o liczbie wielokrotnie większej? Wreszcie trzecie. W sytuacjach jakich nieuleczalnych chorób będziecie decydowali o śmierci zarodków?
Jakie nieuleczalne choroby może pan wymienić, które spowodują, że nie zostaną...
Wicemarszałek Elżbieta Radziszewska: Pani poseł...
…dopuszczone do istnienia ludzkie życia poczęte metodą in vitro? Dziękuję.
Pani poseł, prosiłam, by zmieścić się w czasie 1,5 minuty. Kilkanaście sekund więcej – OK, ale pani przekroczyła czas o 40 sekund.
Obiecuję państwu, że będę przerywać. Przy przekroczeniu czasu o 10% będę państwu odbierać głos, dlatego że państwo nie przestrzegacie reguł.
Dotyczy to wszystkich parlamentarzystów, z każdego klubu.
(Poseł Maria Nowak: Ale pani marszałek...)
Bardzo proszę, pytanie zada pan poseł Grzegorz Sztolcman, klub Platforma Obywatelska.
Chciałbym zadać pytanie wnioskodawcy z klubu PiS, posłowi Hocowi. Co się stało, że wycofaliście jeden z projektów, projekt z druku nr 1110? Co się stało, że zrezygnowaliście z karania za stosowanie procedury in vitro? Częściowej odpowiedzi udzielił tutaj pan poseł Elsner, który pytał mniej więcej o to samo. Myślę, panie pośle, że nie jest prawdziwa ta odpowiedź, której pan tutaj...
(Głos z sali: Jak najbardziej prawdziwa.)
Myślę, że ona nie jest prawdziwa. Tu z tej mównicy padały pod naszym adresem zarzuty, że zgłoszenie przez nas projektu ustawy ma związek z kampanią wyborczą, że wykorzystujemy…
(Poseł Jan Dziedziczak: Zbieg okoliczności? Co robiliście przez 8 lat?)
No to jest szczyt hipokryzji, panie pośle.
Wicemarszałek Elżbieta Radziszewska: Panie pośle Dziedziczak, proszę nie prowadzić rozmów z ławy poselskiej.
Wycofanie projektu, to, co wy robicie, jest robione ze strachu przed tym, że zaszkodzi to waszemu kandydatowi w wyborach. To jest prawdziwa odpowiedź na pytanie, dlaczego wycofaliście ten projekt i dlaczego wycofujecie się z karania.
Nawiasem mówiąc, panie pośle, jeżeli pan uważa, że za stosowanie procedury in vitro, za zabicie zarodka, o czym mówiła przed chwilą pani poseł Bubula, większą sankcją jest częściowe cofnięcie prawa wykonywania zawodu niż kara więzienia, to gratuluję.
(Poseł Czesław Hoc: Trzeba słuchać.)
Bardzo proszę, pan poseł Jan Dziedziczak, Prawo i Sprawiedliwość.
Panie pośle, ma pan 1,5 minuty.
Pani Marszałek! Wysoka Izbo! Klub Prawa i Sprawiedliwości jest za tym, żeby pomagać ludziom, których dotknęło nieszczęście, którzy przeżywają dramat związany z tym, że nie mają dzieci. Chcemy, żeby osoby, których dotknął problem czy groźba bezpłodności, uzyskały pomoc od państwa. Dlatego konsekwentnie propagujemy metodę naprotechnologii, która od metody in vitro różni się tym, że jest bez porównania skuteczniejsza. Naprotechnologia jest również metodą bez porównania tańszą od metody in vitro. Może tak mało słyszymy o naprotechnologii, dlatego że nie jest wielkim biznesem, nie stoją za nią, w przeciwieństwie do metody in vitro, wielkie koncerny farmakologiczne, medyczne. Naprotechnologia wreszcie nie budzi żadnych kontrowersji etycznych, bo to jest po prostu leczenie niepłodności, przez co dzieli Polaków.
Mam pytanie i do Ministerstwa Zdrowia, i do pana posła Czesława Hoca. Dlaczego, państwa zdaniem, rząd nie lansuje naprotechnologii, czyli tej metody tańszej, skuteczniejszej, która nie dzieli Polaków, tylko lansuje drogą, mniej skuteczną i wprowadzającą eugenikę metodę in vitro?
Drugie pytanie związane jest z kosztami. Pamiętam, jak śp. prof. Zbigniew Religa, minister zdrowia w naszym rządzie, mówił, że jeśli ma do wyboru tworzenie nowych zarodków i ratowanie tych ludzi, którzy już żyją i cierpią
, to on zawsze będzie ratował ludzi.
Budżet nie jest z gumy, jak wiemy. Czy Ministerstwo Zdrowia przesuwa środki, które były przeznaczone na leczenie ludzi, aby zrealizować projekt dotyczący in vitro, w związku z czym mniej pieniędzy jest teraz na leczenie chorych, cierpiących ludzi, bo chcecie wprowadzić tę...
...arcydrogą metodę in vitro? Dziękuję bardzo.
Mam nadzieję, że pan minister udzieli dokładnej odpowiedzi na temat naprotechnologii, powie, czym jest naprotechnologia. Jest to słowo zastrzeżone do jednej metody terapeutycznej leczenia niepłodności wymyślonej przez jednego z lekarzy.
(Poseł Tomasz Latos: Ale pani marszałek nie może komentować.)
Panie pośle, również mam prawo zabrać głos.
(Poseł Tomasz Latos: Ale nie w formie pouczania.)
Bardzo proszę, pytanie zada pani poseł Maria Nowak.
(Poseł Tomasz Latos: Bardzo prosiłbym panią marszałek…)
Proszę nie przeszkadzać swojej koleżance klubowej.
Mam pytania do przedstawicieli wnioskodawców. Czy przygotowując projekt ustawy, przygotowując się do wystąpienia tutaj, zapoznali się państwo z wynikami badań naukowych zarówno polskich ośrodków, jak i światowych, mówiących o skuteczności naprotechnologii i o zagrożeniach związanych ze stosowaniem metody in vitro? Chciałabym wiedzieć, z jakimi badaniami zapoznaliście się państwo, których ośrodków. Na przykład według badań amerykańskich naukowców Jacksona i Gibsona ma miejsce 4-krotny wzrost śmiertelności okołoporodowej dzieci poczętych metodą in vitro. Także duńskie badania, które prowadzi dr Kirsten Wisborg, potwierdzają te wyniki. Na przykład dane uzyskane na podstawie badań przeprowadzonych na 4 tys. dzieci w Australii, które zostały opublikowane w The New England Journal of Medicine, wskazują, że prawdopodobieństwo wystąpienia wad wrodzonych u dzieci poczętych metodą in vitro jest 4-krotnie większe niż u dzieci poczętych metodą naturalną i wynosi ok. 9%, natomiast jeśli chodzi o procent noworodków w tej grupie obciążonych więcej niż jedną wadą wrodzoną, jest to 1,6%
, a więc trzykrotnie więcej niż w przypadku dzieci poczętych metodą naturalną.
Dlatego mam pytania do pana ministra. Panie ministrze, czy, jak i kiedy będą informowane kobiety zgłaszające się do przeprowadzenia zabiegu in vitro o zagrożeniach ich życia i życia ich dzieci? Dziękuję bardzo.
Pani poseł Jolanta Szczypińska.
Nie ma na sali.
Zamykam dyskusję w części dotyczącej zadawania pytań.
Były pytania do posłów przedstawicieli wnioskodawców.
Czy pan Hoc jako uzasadniający projekt chciałby zabrać głos?
Jeszcze zapytam, czy pan poseł Joński w imieniu wnioskodawców też będzie chciał udzielić odpowiedzi na pytania?
(Poseł Dariusz Joński: Po panu ministrze.)
(Poseł Tomasz Latos: Pan minister pierwszy.)
(Głos z sali: Pan minister był pierwszy.)
Panowie posłowie proszą, żeby pan minister jako pierwszy zabrał głos.
Myślę, że nie ma…
(Minister Zdrowia Bartosz Arłukowicz: Skoro panowie posłowie proszą…)
Skoro panowie posłowie proszą, panie ministrze, to proszę bardzo.
Szanowna Pani Marszałek! Wysoka Izbo! Oczywiście na wszystkie te pytania, na które możliwe jest udzielenie odpowiedzi, odpowiemy także na piśmie, ponieważ, jak widać w debacie, nie wszyscy rozumieją odpowiedzi, w związku z tym napiszemy tak, aby wszyscy ci, którzy mieli kłopot ze zrozumieniem nowoczesnych metod leczenia, sposobów ochrony zarodka, mogli to przyjąć w formie pisanej.
Na te wszystkie pytania, które tu padały, o zarodki, o ich niszczenie, zabijanie, mordowanie, mam dla państwa jedną odpowiedź: gdybyście przeczytali ustawę…
(Poseł Elżbieta Rafalska: Nikt nie mówił o mordowaniu.)
(Głos z sali: Jakie mordowanie?)
…to wiedzielibyście państwo, że w tej ustawie zakazujemy niszczenia zarodków, tyle w tej sprawie.
(Poseł Barbara Bubula: Nieprawda!)
Pan poseł pytał o sposoby certyfikacji. Zapraszam, panie pośle, do przeczytania projektów rozporządzeń, które są załączone do dokumentów parlamentarnych, do ustawy. Opisujemy tam bardzo wyraźnie, jakie wymogi muszą spełniać centra leczenia niepłodności, ośrodki zajmujące się in vitro, banki. Certyfikacja będzie polegała na kontroli przy rejestracji, czy wszystkie wymogi techniczne, infrastrukturalne, sprzętowe, kadrowe są spełnione. Te ośrodki będą podlegały kontroli nie rzadziej niż raz na 2 lata, chyba że będą działania niepożądane, wtedy natychmiast wkracza kontrola.
Padały pytania dotyczące tego, czemu 90 lat ma być przechowywana dokumentacja w archiwum. Zdajemy sobie sprawę z tego, że w innych państwach są przepisy, które zakładają krótszy okres, ale zadbaliśmy o to, aby dokumentacja była dostępna przez cały przeciętny czas życia dawców i dziecka urodzonego dzięki metodzie in vitro, stąd ten okres jest wydłużony. 20 lat odnosi się do czasu, w którym rodzice mają prawo do implantacji swojego zarodka, a jeśli ten zarodek nie zostanie w tym czasie implantowany, zostanie przekazany do adopcji.
Pani poseł Sobecka zadawała bardzo precyzyjne pytania. Oczywiście odpowiemy na nie. Nie ma już pani poseł.
(Głos z sali: Prosiła o odpowiedzi na piśmie.)
Odpowiemy oczywiście na te pytania. Gratulacje dla autorów. Bardzo merytoryczne, profesjonalne, o choroby mitochondrialne, gratuluję.
Co do naprotechnologii, drodzy państwo, to nie jest żadna technologia, tylko to jest sposób planowania, zgodny z nauką Kościoła katolickiego, nikt tego nie neguje. Trudno to nazwać technologią medyczną. Trzeba powiedzieć jasno, nie jest to żadna technologia i mam nadzieję, że pan poseł Dziedziczak o tym wie, jest młodym, wykształconym politykiem i jestem przekonany, że to rozumie. Rozumiem, że zadaje to pytanie, aby wytłumaczyć to kolegom. Nie jest to żadna technologia, jest to pewien sposób rozumienia planowania rodziny, sposób prowadzenia diagnostyki, dbania o zdrowie kobiety i nikt tego w Polsce nie zabrania, aczkolwiek nie jest to żaden sposób leczenia niepłodności, tylko jeden ze sposobów planowania rodziny. Zresztą jeśli pan poseł zechciałby sprawdzić w bazach medycznych, profesjonalnych, eksperckich bazach medycznych, ile materiałów mamy na temat leczenia niepłodności, a ile z nich mówi o naprotechnologii, to tak naprawdę o naprotechnologii mówi kilka, zaś o metodach leczenia niepłodności, takich profesjonalnych technologiach medycznych, znajdziemy powyżej 30 tys. różnych publikacji, a więc skala mówi sama za siebie.
(Poseł Jan Dziedziczak: Prosiłbym o odpowiedź na piśmie.)
Oczywiście przestawię to panu posłowi na piśmie, żeby pan poseł nie musiał czynić takich kroków, jak musiał czynić teraz, czyli składać projekt ustawy, w którym planuje pan zamykanie ludzi do więzienia, potem go chyłkiem wycofywać, żeby przedstawić projekt ustawy, który znowu mówi o więzieniu, a teraz składać poprawkę do tego, która będzie mówiła o pozbawianiu prawa wykonywania zawodu. Dosyć karkołomne polityczne przepychanki, ale to państwa sprawa. Myślę, że Polacy doskonale wiedzą, jaka jest intencja tego wszystkiego, o czym państwo tutaj mówiliście.
Na wszystkie pytania odpowiemy, zaś jeśli będą dodatkowe pytania, kiedy moi koledzy będą jeszcze zabierali głos, jestem do państwa pełnej dyspozycji.
Najwyższy czas temat in vitro w Polsce zamknąć dobrą, profesjonalną, nowoczesną, europejską ustawą, która ludzi nie karze więzieniem, a sprawia, że mogą mieć dzieci, jeśli medycyna na to pozwala. Bardzo dziękuję.
(Głos z sali: Ale rządowy projekt…)
(Głos z sali: 5 lat więzienia.)
(Głos z sali: Tak, 5 lat więzienia.)
Pan poseł Hoc, Prawo i Sprawiedliwość, jako przedstawiciel wnioskodawców projektu ustawy.
Pani Marszałek! Wysoki Sejmie! Rzeczywiście było dużo pytań. Rozpocznę od pytania w kwestii kary więzienia i naszej zmiany, autopoprawki. Właściwie mamy asumpt do tego, jak koalicja rządząca, jak rząd traktuje tę dyskusję. Klub Parlamentarny Prawo i Sprawiedliwość złożył w stosownym czasie autopoprawkę, nadał art. 68 inne brzmienie, mianowicie zamienił karę za tworzenie embrionu ludzkiego poza organizmem kobiety. Poprzednio była kara więzienia, pozbawienia wolności do lat 2, natomiast w autopoprawce zmieniliśmy to na karę grzywny i, jeśli będzie orzeczenie sądu, obligatoryjny zakaz wykonywania zawodu na okres niż krótszy niż 5 lat.
Chciałbym zwrócić uwagę na dyscyplinę intelektualną wywodu, który jest niespójny, pana ministra również, dlatego że mieliśmy to rzekomo zrobić z uwagi na kampanię wyborczą, ale przecież cały czas w uzasadnieniu pisaliśmy, że jest to kara, w moim rozumieniu, bardziej dotkliwa dla lekarzy, bo zakaz wykonywania zawodu na okres nie krótszy niż 5 lat, od 5 lat, to jest praktycznie śmierć zawodowa To jest pozbawienie na 5 lat lekarza wykonującego zawód praktycznie… Potem musi być przeszkolenie, musi zdać egzamin i to jest większa kara. A więc jeśli byśmy szli w kierunku przypodobania się w kampanii wyborczej, to byśmy łagodzili wymiar kary, a nie robili ją bardziej dotkliwą. Panie ministrze, ten zarzut jest więc bardzo chybiony i, tak jak mówię, intelektualna dyscyplina wywodu jest bardzo niespójna i nietrafiona.
Następnie, jeśli chodzi o zagrożenia dla matki, dla płodu, celowo o tym nie mówiłem, albowiem przywoływałem badania brytyjskie i mówiłem, że na 122 tys. urodzeń metodą in vitro zostało zniszczonych albo poddanych kriokonserwacji około 4 mln embrionów. Celowo nie mówiłem, jaka jest skuteczność. Skuteczność wyniosła 3,21%, dokładnie 3,21%. To wynika z tych 13-letnich badań brytyjskich. Normalnie ocenia się, że w pierwszym cyklu terapeutycznym procedury in vitro skuteczność wynosi około 15%. Drugi cykl oczywiście niby zwiększa tę skuteczność, ale ogólna skuteczność z 3 cykli, zresztą refundowanych, wynosi około 45–50%.
Teraz zagrożenia. Proszę państwa, jeśli kobieta jest hiperstymulowana, to jest wiele zagrożeń dla tej kobiety. Jest to stymulacja nadmierną ilością hormonów. Mogą być ukryte guzy hormonalnozależne, nowotwory, które oczywiście pod wpływem wysokiej ekspresji estrogenów czy hormonów mogą się uwidocznić. Dalej: zakrzepica, uszkodzenia wątroby i cysty jajnikowe, jak również predyspozycja do pewnych nowotworów narządów rodnych.
Jeśli chodzi o dzieci, to mówiliśmy tutaj, że jest zwiększone ryzyko raka siatkówki oka dziecka, zespół Beckwitha-Wiedemanna polegający na makrosomii, czyli na tym, że jest większy ciężar masy płodu w stosunku do wieku ciąży. Dalej: przerost języka, wady przedniej części jamy brzusznej i różne innego rodzaju wady genetyczne – oczywiście jest to procent dość niewielki, ale znamienny statystycznie – ciąże mnogie, 22% w przypadku procedury in vitro, 1,21% w przypadku naturalnej metody, ciąże ektopiczne, czyli pozamaciczne. A więc jest wiele tych zagrożeń.
Jeśli chodzi o to, jak traktujemy ten zarodek, ten embrion, to my mówimy cały czas o organizmie ludzkim, osobie, istocie ludzkiej, natomiast państwo mówicie o grupie komórek czy tkanek. Chciałbym to tylko uzmysłowić albo uwidocznić. Zygota to jest najmniejszy embrion, dwukomórkowy. Ona jest wielkości szpilki, łebka szpilki. W tej zygocie jest taki majstersztyk, powiedziałbym, ludzki albo boski, że jest zaprogramowane wszystko, jest zaprogramowane to, że z tej zygoty, z tego łebka szpilki będziesz wysokim, przystojnym mężczyzną albo będziesz kobietą, która będzie miała np. włosy koloru blond, zadarty nosek i pieprzyk na prawym policzku. To wszystko jest zaprogramowane w tym łebku szpilki, czyli tej zygocie. To jest właśnie embrion. A wy traktujecie to jako przedmiot, jako coś, co jest niewarte nawet spojrzenia, bo mówicie, że jest to grupa komórek, która w wyniku kariogamii łączy się.
Jeśli chodzi o naprotechnologię, to, proszę państwa, na Zachodzie to był przełom w ginekologii i położnictwie. To jest właśnie połączenie najnowszej technologii spotykanej i w mikrochirurgii, i w ginekologii, i w położnictwie z biomarkerami i naturalnym postrzeganiem ciała kobiety, naturalnym, biologicznym, z podchodzeniem do tej procedury z dużym szacunkiem. Naprotechnologia oczywiście nie w każdym przypadku – to jest prawda – daje szansę. Natomiast nie możemy też mówić w ten sposób, jak tu pani poseł była uprzejma zauważyć, że jeśli małżeństwo nie ma dzieci, to znaczy co.
(Poseł Maria Nowak: Można adoptować.)
Przecież sakrament małżeństwa nie mówi w ten sposób, że jeśli nie ma się dzieci, to znaczy, że nie jest się już małżeństwem. Są małżeństwa, które nie mają dzieci. Wartością absolutną małżeństwa nie jest tylko posiadanie dzieci. Można się oczywiście spełniać w innych przestrzeniach społecznych. Można adoptować dziecko, można samotne dziecko zaadoptować, można wspomagać różnego rodzaju pomoc dzieciom, pomagać w domach itd., itd. Tak że oczywiście my to znamy i współczujemy, i z wielkim zrozumieniem podchodzimy do pragnienia dziecka, do przeżywania ciąży, do macierzyństwa, do rodzicielstwa, do przeżywania porodu itd., ale są takie sytuacje, w których mówicie o procedurze in vitro.
Trzy lata temu spotykam pacjentkę i pytam: Co miała pani robione, jeśli miała pani próbę poddawania się procedurze in vitro? Miała 4 próby, żadna nie była skuteczna. Czy miała pani sprawdzaną prolaktynę? Nie, absolutnie. Nie wie, co to jest prolaktyna. Już nie mówię o prolaktynie. Po godzinie próba z metoklopramidem. Prolaktyna to jest naturalny hormon, który fizjologicznie hamuje owulację, tak? Przy rodzeniu jest hiperprolaktynemia po to, żeby matka, gdy dziecko jest karmione, gdy karmi, nie zachodziła w ciążę. To jest fizjologia. Nikt nawet nie sprawdził prolaktyny, podstawowego hormonu, a już była poddana 4 próbom, procedurze in vitro. A więc to mówiliśmy, podkreślamy to cały czas.
Mówimy także, że jeśli macie pieniądze, 73 mln zł poszło na pierwszy rok rządowego programu refundacji in vitro, to zgadzamy się z tym, tak? W takim razie dlaczego zabieracie te pieniądze? Dlaczego tych pieniędzy brakuje dla tych ludzi, którzy żyją, ale cierpią? Chodzi na przykład o dzieci z zespołem Niemanna-Picka. Jest to bardzo rzadka choroba. Jeżeli chodzi o miglustat, nie ma tego leku. W Polsce z tą chorobą żyje tylko 30 dzieci. Co mają powiedzieć? Urodziły się, żyją, cierpią. Cierpią także rodzice, cierpi cała rodzina, a nie ma na to pieniędzy. Minister mi odpisuje, że nie ma pieniędzy. Interpelowałem, jeżeli chodzi o wszystkie przykłady, które dzisiaj wymieniłem. Chodzi o cukrzycę insulinozależną, o leki inkretynowe w leczeniu cukrzycy, o wrzodziejące zapalenie jelita grubego. Proszę państwa, trzeba schudnąć, żeby zacząć leczenie biologiczne przy wrzodziejącym zapaleniu jelita grubego. Chodzi o to, żeby wskaźnik BMI, czyli wskaźnik masy ciała, był poniżej 18. Żeby zacząć leczenie biologiczne, trzeba być już krańcowo wychudzonym człowiekiem. Tak samo jest w przypadku choroby Leśniowskiego-Crohna. Jeśli ktoś mi odpowiada na wszystkie te pytania w interpelacjach, to jest to odpowiedź sztampowa, na zasadzie schematu. Jeśli ktoś mi odpowiada, że w leczeniu agresywnego raka piersi, guza HER2 dodatniego w pierwszym etapie nie ma trastuzumabu, czyli herceptyny, bo jest dopiero w drugim, to ja to traktuję jako eksperyment medyczny, jako próbę biologiczną. Przeżyjesz tzw. chemię czerwoną, to dostaniesz herceptynę. Nie przeżyjesz, to już nie ma co dawać trastuzumabu, nie chcę używać nazwy preparatu.
Proszę państwa, jeżeli chodzi o czerniak, to w 2015 r. wycofano nowoczesny lek. Od 2015 r. mają ludzie umierać, bo to przedłużało życie. Nie mówię już o WZW typu C, a więc o genotypie 1. Jeżeli chodzi o ten wirus, jest dwulekowy zestaw naprawdę nowoczesnych leków. Ci pacjenci tylko tym mogą być leczeni, a tego nie ma.
Wicemarszałek Elżbieta Radziszewska: Panie pośle, chciałabym panu powiedzieć, że na ten temat nie było pytań.
Były takie pytania.
(Poseł Jan Dziedziczak: Były pytania.)
Wicemarszałek Elżbieta Radziszewska: Panie pośle, nie było takich pytań. Odchodzi pan w swoim wystąpieniu od przedmiotu obrad.
(Poseł Maria Nowak: Pan poseł odpowiada na pytania.)
(Poseł Jan Dziedziczak: Odpowiada na moje pytanie.)
(Poseł Krystyna Skowrońska: O prolaktynę pan nie pytał.)
Tak jest, dokładnie odpowiadam na pytanie.
Wicemarszałek Elżbieta Radziszewska: Chwileczkę, panie pośle, proszę przeanalizować pytania i swoje odpowiedzi. Wtedy pan będzie wiedział, że nie.
Jeśli jako lekarz endokrynolog pytam, dlaczego nie ma w Polsce żadnego refundowanego leku na nadczynność tarczycy, to pan minister podpiera się bardzo nierozsądną odpowiedzią konsultanta krajowego do spraw endokrynologii, że tylko bardzo niemądrzy lekarze leczą lekami na nadczynność tarczycy, bo trzeba operować i poddawać radioterapii. Pytam się, gdzie jest ta empatia, gdzie jest to powołanie. Gdzie to jest? Lekarz ma bronić życia na każdym jego etapie, w każdym jego przejawie.
Było jeszcze wiele pytań, które sobie zapisałem.
Wicemarszałek Elżbieta Radziszewska: W takim razie dziękuję bardzo.
Na piśmie nie odpowiem, dlatego że nie mam pracowników tak jak pan, panie ministrze, i nie mam takich zdolności, jeżeli chodzi o ekspiację medialną. Chodzi o to, że potrafi pan urządzać igrzyska bez chleba. Od samych igrzysk chleba nie przybywa. Myślę, panie ministrze, że powinniśmy skupiać się zawsze na ważnych i poważnych sprawach.
I jeszcze jedno. Nikt z nas, panie ministrze, nie wypowiedział słowa „mordować”. To pan powiedział to słowo. Mówię to, żeby pan o tym wiedział. Nikt z nas nie wypowiedział słowa „mordować”. Nikt nie wypowiedział jakiegokolwiek słowa, które by kogokolwiek obrażało, a pan cały czas sugeruje, że tak mówimy. To pan tak powiedział. Mówię to, żeby pan wiedział o tym, że nie wolno tylko w celach czysto politycznych, medialnych czy też jakichś, nie wiem, prowokacyjnych używać takich słów i obrażać ludzi. Pan uwłacza nam, parlamentowi, a przede wszystkim sobie, tym bardziej że od lekarza wymaga się większej empatii, większego zrozumienia i dobrych relacji, nawet między nami. Dziękuję bardzo.
Głos chce zabrać pan minister Bartosz Arłukowicz.
Panie pośle, już miałem nie zabierać głosu, ale muszę zwrócić uwagę na jedną rzecz. Znam pana od wielu lat. Słucham pana z dużą cierpliwością, bo dużo jej trzeba. Była już główka od szpilki, był zadarty nosek, był pieprzyk. To wszystko wiemy, znamy pana i pana kolegów. Wiemy, że słyszycie i widzicie więcej niż rozum i szkiełko.
(Poseł Maria Nowak: Dlaczego pan nas obraża?)
Pan, panie pośle, po raz wtóry z mównicy sejmowej właściwie przyjmuje rolę przedstawiciela, który reklamuje poszczególne preparaty lekowe, zamiast dyskutować o sensie funkcjonowania ustawy, o której dzisiaj rozmawiamy. Jeżeli dzisiaj państwo mówicie, że was tak bardzo boli, że próbujemy wprowadzić regulacje dotyczące in vitro, to podkreślę państwu, że nie ma w tej ustawie ani słowa o finansowaniu.
(Poseł Jan Dziedziczak: Komu zależy na in vitro?)
Pan przeczytał w ogóle tę ustawę, panie pośle? Jeżeli pana tak boli, że dzisiaj funkcjonuje program ze środków publicznych, że urodziło się ponad 1600 dzieci, które dzisiaj żyją – wbrew temu, co pan mówi, nie mają bruzd, chorób, są szczęśliwymi dziećmi ze swoimi rodzicami – to chcę panu powiedzieć tak: niech pan złoży wniosek. Skoro in vitro nie jest według państwa leczeniem, to proszę…
(Poseł Tomasz Latos: To są insynuacje.)
(Poseł Maria Nowak: Pani marszałek, proszę reagować.)
Wicemarszałek Elżbieta Radziszewska: Państwo posłowie, proszę nie dyskutować z ław sejmowych i wysłuchać odpowiedzi. Potem możecie podyskutować z panem ministrem.
Chciałbym skończyć.
Jeżeli państwa tak boli, że z pieniędzy publicznych sfinansowaliśmy efektywny program in vitro, dzięki któremu dzisiaj żyje ponad 1600 dzieci…
(Poseł Jan Dziedziczak: Z czego wzięliście…)
Dzisiaj państwo mówicie o tym, że nie można tego finansować ze środków publicznych, choć ustawa ani słowem nie mówi o tym, z czego będzie to finansowane. Mówi o tym, jak to ma być przeprowadzane. Panie pośle Hoc, niech pan złoży wniosek o to, żeby przestać refundować ludziom okulary, bo przecież nie leczą wzroku. Niech pan złoży wniosek o to, żebyśmy przestali refundować insulinę, bo przecież nie leczy cukrzycy. Niech pan pójdzie swoim intelektualnym ciągiem logicznym i złoży te wnioski. Leczmy tylko to, co leczyć potrafimy. W związku z tym zabierzmy ludziom okulary, zabierzmy insulinę. Mogę podać tych przykładów jeszcze bardzo wiele.
Panie pośle, dopóki to mówią politycy, a nie lekarze, to wszystko jest do zaakceptowania, ale pan jest lekarzem. Pan przekracza wszelkie granice, bo pan dzisiaj mówi o tym, że pan widzi zygotę, która ma nosek i pieprzyk. Panie pośle, jesteśmy w parlamencie w XXI w. Jeśli pan kiedykolwiek zajmował się profesjonalnie tym tematem, to pan doskonale wie, co to jest zygota, jak rozwija się embrion i w jakiej fazie następują kolejne etapy rozwoju. Dzisiaj to pan wprowadza Polaków w błąd i straszy pan, że in vitro to Armagedon, choroby, genetyka, a właściwie jedna wielka krzywda dla ludzi. To jest pana rozumienie in vitro. Nowoczesne rozumienie in vitro to szczęśliwy rodzic, szczęśliwi rodzice i zdrowe, szczęśliwe dziecko, czego wy chcecie ludziom zabronić.
Bardzo proszę, pan poseł Joński w imieniu wnioskodawców projektu ustawy.
Panie pośle, to, że pan minister wymienił pana nazwisko, nie znaczy, że źle pana zrozumiał. Miał inne zdanie na ten sam temat.
(Poseł Jan Dziedziczak: Pan minister wymienił nazwisko posła.)
Proszę zająć miejsce. Miał inne zdanie na ten temat.
(Poseł Tomasz Latos: Ale powiedział o rzeczach, o których nie powiedział…)
Rozbieżność poglądów jest elementem dyskusji, panie pośle.
(Poseł Czesław Hoc: Panie ministrze, żałuję, że jest pan lekarzem.)
(Poseł Tomasz Latos: To jest dyskryminacja, pani marszałek.)
Państwo posłowie, bardzo proszę zachować spokój.
Wicemarszałek Elżbieta Radziszewska: Bardzo proszę o spokój.
Wicemarszałek Elżbieta Radziszewska: Panie pośle, bardzo proszę, pana czas.
Na koniec, to nie jest pytanie, ale odniosę się jeszcze do jednego. To pytanie zadałem panu ministrowi Bartoszowi Arłukowiczowi. Panie ministrze, chciałbym panu bardzo mocno podziękować za to, że pan przede wszystkim odniósł się do kwestii edukacji seksualnej w szkołach, że pan odniósł się do problematyki finansowania środków antykoncepcyjnych, że pan odniósł się do sprawy możliwości przerywania ciąży do 12. tygodnia. Chciałbym panu gorąco podziękować. To pana milczenie w tej sprawie… A przecież pan znał doskonale ten projekt, jestem przekonany, że kiedy jeszcze był pan w klubie Sojuszu Lewicy Demokratycznej, a był on przygotowywany, pewnie pan nad nim nawet pracował. To jest symboliczne. Jest to tak samo symboliczne jak postawa Platformy Obywatelskiej w 2008 r., kiedy przedstawialiśmy projekt ustawy i kiedy państwo udawaliście, że nie słyszycie, nie widzicie tego. Dopiero dzisiaj, po wielu, wielu latach, uważacie, że projekt o in vitro trzeba przyjąć. Czy trzeba będzie poczekać, i to pytanie oczywiście pozostanie bez odpowiedzi, bo rozumiem, że pan minister na to nie odpowie, kolejne osiem lat, żeby wrócić do tak ważnych tematów jak edukacja seksualna w Polsce jako przedmiot obowiązkowy, jak refundacja środków antykoncepcyjnych? Naprawdę trzeba aż kolejnych ośmiu lat, żebyście do tego wrócili? Czy trzeba kolejnych wyborów prezydenckich czy parlamentarnych, żeby to wykorzystać w kampanii? Mam nadzieję, że kiedyś pan na to odpowie – albo przynajmniej ktoś, kto będzie rządził. Powinniśmy gonić kraje Europy Zachodniej, a nie kraje Afryki, które właśnie wprowadzają zakaz in vitro, zakaz aborcji. Tylko proszę zobaczyć, co tam się dzieje. Jest takie samo podziemie aborcyjne jak w Polsce. Chcemy się porównywać do tych krajów? Możemy. Tylko dlaczego jesteśmy krajem wyznaniowym, w którym biskupi mają dyktować, również państwu, mówię o polskim rządzie, co możecie, a czego nie możecie, który projekt ustawy możecie poprzeć, a którego macie nie popierać? Dziękuję.
Marszałek Sejmu, po zasięgnięciu opinii Prezydium Sejmu, proponuje rozwiązanie związane z przebiegiem dzisiejszej debaty. Ponieważ w dyskusji zgłoszono wnioski o odrzucenie w pierwszym czytaniu projektów ustaw: rządowego projektu ustawy o leczeniu niepłodności, zawartego w druku nr 3245, poselskiego projektu ustawy o zmianie ustawy o pobieraniu, przechowywaniu i przeszczepianiu komórek, tkanek i narządów, zawartego w druku nr 608, poselskiego projektu ustawy o ochronie genomu ludzkiego i embrionu ludzkiego oraz zmianie niektórych innych ustaw, zawartego w druku nr 1107, poselskiego projektu ustawy o świadomym rodzicielstwie, zawartego w druku nr 1122, czyli zgłoszono wnioski o odrzucenie wszystkich przedstawionych projektów, do głosowania nad tymi wnioskami przystąpimy dzisiaj w bloku głosowań.
Dziękuję bardzo, zakończyliśmy te punkty obrad.
Sprawozdanie to zostało paniom i panom posłom doręczone w druku nr 3282.
W związku z tym, na podstawie art. 95f regulaminu Sejmu, marszałek Sejmu podjął decyzję o uzupełnieniu porządku dziennego o punkt obejmujący rozpatrzenie tego sprawozdania.
Komisja Sprawiedliwości i Praw Człowieka przedłożyła sprawozdanie o uchwale Senatu w sprawie ustawy o zmianie ustawy o Krajowej Szkole Sądownictwa i Prokuratury oraz niektórych innych ustaw.
Sprawozdanie to zostało paniom i panom posłom doręczone w druku nr 3284.
Wysoka Izbo! Informuję, że w związku z wygaśnięciem mandatu pana posła Tomasza Kaczmarka na podstawie art. 251 § 5 ustawy Kodeks wyborczy postanowiłem o wstąpieniu na jego miejsce pani Haliny Olendzkiej, która zgłosiła się do ślubowania poselskiego.
Proszę panią poseł o zbliżenie się do stołu prezydialnego, a panie i panów posłów proszę o powstanie.
Odczytam rotę ślubowania.
Pani poseł Halina Olendzka.
Stwierdzam, że pani poseł Halina Olendzka złożyła ślubowanie poselskie.
Prezydium Sejmu, po zasięgnięciu opinii Konwentu Seniorów, przedłożyło wniosek w sprawie zmian w składach osobowych komisji sejmowych – druk nr 3316.
Informuję, że zgłosili się posłowie w celu wygłoszenia oświadczeń poselskich. Zgłosiło się ośmiu panów posłów.
Jako pierwszy zabierze głos poseł Marek Polak…
…czy raczej pan poseł Andrzej Lewandowski, Ruch Palikota.
Zawsze, ilekroć mam okazję pochwalić się przed Wysoką Izbą sukcesami naszych bliźnich, czynię to z nieukrywaną radością i satysfakcją. Dzisiaj dumny jestem szczególnie, gdyż przychodzi mi pochwalić społeczność mojego rodzinnego Królewskiego Miasta Darłowa. To właśnie ta wspaniała darłowska społeczność wydała z siebie wielką rzeszę pasjonatów działalności społecznej na niwie sportu. Bo właśnie sportu moje oświadczenie dotyczy. Sportu, a w szczególności jednej z piękniejszych i najzdrowszych jego dyscyplin – kolarstwa szosowego i torowego. Rzecz jest tym bardziej godna uwagi, że uprawiają ją dziewczęta, młode adeptki kolarstwa z terenu miasta i gminy Darłowo.
Klub Kolarski Ziemia Darłowska ma już ponad 30 lat. To właśnie wtedy kilku pasjonatów wychowania młodzieży poprzez sport postanowiło zorganizować klub kolarski, w którym swoje rowerowe pasje realizować będą młode, nazywane juniorkami, dziewczęta z okolicy. Ci prekursorzy, panowie Eugeniusz Adamów i jego syn Marcin, tworzyli podwaliny pod unikalny w skali kraju dziewczęcy klub kolarski. Swoją pasją błyskawicznie zarazili ludzi dobrej woli z terenu gminy i nie tylko.
Okazało się, że w naszym najbliższym otoczeniu jest wiele młodych adeptek tego trudnego sportu, które do jego uprawiania nawet na poziomie profesjonalnym są po prostu stworzone. Nazwiska Ani Skawińskiej, Ani Bierniukiewicz, sióstr Kornelii i Dominiki Mączka, Żanety Komoś, Katarzyny Kirschenstein czy też Agnieszki Sawos stały się znane nie tylko kibicom kolarstwa, lecz także nam wszystkim.
Oczywiście w ramach trzydziestolecia tych nazwisk mógłbym podać dziesiątki, ale w naszym sercach, sercach Darłowian, są one tak samo ważne jak te wymienione. Niemal od razu zawodniczki odnosiły sukcesy – początkowo na niwie krajowej, ale bardzo szybko Europa i świat musiały przyzwyczaić się do tych trudnych do wymówienia nazwisk mistrzyń z Polski, z małego Darłowa. My, społeczność Darłowa, od początku jesteśmy z naszych dziewcząt bardzo dumni. Ich zwycięstwa stały się bardzo szybko naszymi, a nieliczne porażki mężnie braliśmy na barki.
Wielu z nas od pierwszej chwili stało się też dla tego klubu sponsorami. Z przyczyn oczywistych nie będę Wysokiej Izbie szczegółowo ich wymieniał, ale ich rola w tworzeniu tego klubu jest równie wielka i ważna. Zapewniam, że są ich dziesiątki. Im także należą się wielkie słowa podziękowania, bo ze swoją ziemią darłowską byli w czasach trudnych i wielkich, byli i są z nią zawsze.
Panie i Panowie Posłowie! Lista osób, które zasługują na miejsce w tym oświadczeniu, jest ogromna, ale one, mimo że nie są wymienione z nazwiska, wiedzą, że te słowa podzięki są przeznaczone także dla nich. Pracując na różnych polach dla tego klubu, nie oczekują one splendoru, robią to, co robią, dla satysfakcji własnej, zawodniczek, działaczy klubu i nas wszystkich, mieszkańców królewskiego Darłowa i gminy Darłowo. Za to właśnie należą im się słowa szczególnego uznania.
Klub Kolarski Ziemia Darłowska jest znakomitym przykładem oddolnych pasji społecznikowskich, pozwala wierzyć, że w małych miastach i wioskach też rodzą się przyszli mistrzowie sportu. My, dorośli, mamy tylko jedno zadanie – uruchomić inicjatywę i zarazić pasją społeczność lokalną, a potem po prostu się cieszyć zarówno z wyników osiąganych przez dziewczęta, jak i z efektów naszej pracy i zaangażowania.
Małe miasta i małe wioski to sól naszej polskiej ziemi. Pamiętajmy o tym nie tylko w chwilach triumfów, ale także, a może szczególnie wtedy, gdy te kluby i klubiki potrzebują pomocy, wsparcia i troszkę dobrej woli. Z trybuny sejmowej padają często wielkie i ważne deklaracje, nie zapominajmy jednak, z jakich społeczności się wywodzimy, bo przecież kiedyś z wielkiej Warszawy do nich wrócimy. Dla mnie, darłowskiego posła na Sejm Rzeczypospolitej, honorem jest, że tych ludzi znam, mam zaszczyt mienić się ich przedstawicielem i w ten skromny sposób przypomnieć Wysokiej Izbie, że Polska to właśnie oni. Klub Kolarski Ziemia Darłowska – wielki szacunek dla was wszystkich. Dziękuję.
Głos ma poseł Szymon Giżyński, Prawo i Sprawiedliwość.
Panie Marszałku! Wysoki Sejmie! Proponowany przez prezydenta Bronisława Komorowskiego podział na Polskę racjonalną i radykalną jest nieprawdziwy. Nie ma takiej alternatywy, bo ani racjonalność nie jest przymiotem Platformy Obywatelskiej, ani radykalizm żadną miarą nie obciąża politycznego konta Prawa i Sprawiedliwości. Jest jednakże wyrazista i znamienna różnica dla wszystkich Polaków między prezydenturą Andrzeja Dudy i prezydenturą Bronisława Komorowskiego, taka jak między Polską naszą a Polską z Nataszą. Dziękuję uprzejmie.
Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Rozpocznę od cytatu. 8 kwietnia ośrodek Telewizji Polskiej w Olsztynie przekazał następującą informację: „Ponad 130 tys. zł domagają się spadkobiercy dawnych mieszkańców Warmii za pozostawione po wyjeździe do RFN gospodarstwo rolne. Chodzi o rekompensatę za nieruchomość rolną w Gietrzwałdzie pod Olsztynem. Do sądu w Olsztynie trafiły dwa pozwy w tej sprawie.
Jak poinformował pełnomocnik ubiegających się o odszkodowanie mecenas Wojciech Wrzecionkowski, chodzi o liczącą 5,5 ha nieruchomość w Gietrzwałdzie, którą po wyjeździe warmińskiej rodziny Sikorskich w latach 70. XX wieku przejął Skarb Państwa. Gietrzwałd to oddalona o 18 km od Olsztyna atrakcyjnie położona warmińska wioska. Ponad 4 ha kupili następnie nowi właściciele. Spadkobiercy nie mogą się w związku z tym ubiegać o zwrot ziemi, ponieważ chroni ją rękojmia księgi wieczystej. Mogą dochodzić jedynie odszkodowania od Skarbu Państwa, które jest rekompensatą za utraconą nieruchomość”.
Wysoka Izbo! W latach 60. i 70. z Warmii i z Mazur wyjechało ponad 150 tys. osób, głównie do Republiki Federalnej Niemiec. Ci ludzie oddawali swoje nieruchomości, majątek za tzw. paszport w jedną stronę, zrzekali się przy tym obywatelstwa polskiego. Przeprowadzali się oni do RFN z różnych powodów. Na pewno część z nich ulegała naciskom ówczesnej władzy komunistycznej, ale część po prostu chciała poprawić swoje życie bądź przenieść się do niemieckiego kręgu kulturowego, z którym czuła się bardziej związana.
Gdy Polska odzyskała niepodległość i ogłosiliśmy, że jesteśmy państwem prawa, pojawiły się różne roszczenia do pozostawionych wówczas nieruchomości, szczególnie gdy w Polsce ceny nieruchomości znacznie wzrosły. Szczególny przypadek to przypadek pani Agnes Trawny, która przez kilka lat w polskich sądach odzyskiwała swoją byłą własność. Gdy wreszcie to się udało, okazało się, że z domu, o który walczyła, oczywiście wyrzuciła tych, którzy przez ponad 40 lat tam mieszkali, a następnie zrównała dom z ziemią. Nadal odzyskuje ona nieruchomości, które są w tamtejszych okolicach, a dawniej należały do niej. Mógłbym takich przykładów podać znacznie więcej.
Powstaje bardzo poważne zagrożenie. Otóż, szanowni państwo, na mocy wyroku Sądu Najwyższego z czerwca 2012 r. roszczenia byłych właścicieli nie wygasają, a są automatycznie przenoszone na spadkobierców. Oznacza to, że tak naprawdę zgłaszanie przez byłych właścicieli roszczeń nie będzie miało końca, będą oni występowali do państwa polskiego o odszkodowania, o zwrot własności, tak jak to przedstawiłem w przytoczonym wcześniej przykładzie.
Jak ten problem rozwiązały chociażby władze Republiki Litewskiej? Otóż tam ogłoszono, że roszczenia można zgłaszać do pewnego momentu, dano na to bodajże 6 miesięcy, a potem po prostu przestają być aktualne. Niestety w Polsce takiej ochrony nie ma, wręcz przeciwnie, polskie sądy z reguły podejmują decyzje, które sprzyjają odzyskiwaniu własności przez byłych właścicieli. W czasie jednej z rozpraw z udziałem pani Agnes Trawny w olsztyńskim sądzie na własne uszy słyszałem, jak sędzia powiedział, że nie zna takiego pojęcia, jak polska racja stanu. To naprawdę dziwne podejście do państwa, które ten sędzia de facto reprezentuje, nosząc łańcuch z naszym godłem.
Dodatkowego smaku całej tej sytuacji, tej konkretnej, dodaje fakt, że wspomniany wcześniej mecenas Wojciech Wrzecionkowski, który występuje jako pełnomocnik byłych właścicieli, jest jednocześnie konsulem honorowym Republiki Federalnej Niemiec w Olsztynie. Mamy więc do czynienia z przedziwną sytuacją, bo z jednej strony jest on dyplomatą i w związku z tym jest chroniony różnymi immunitetami, a z drugiej strony robi interesy, występując de facto przeciwko interesowi państwa polskiego. Myślę, że tą sprawą też powinno zainteresować się Ministerstwo Spraw Zagranicznych i zwrócić uwagę ambasadorowi Niemiec, czy rzeczywiście takie zachowanie pana konsula honorowego jest właściwe. Dziękuję bardzo.
Głos ma poseł Jerzy Polaczek, Prawo i Sprawiedliwość.
Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Pragnę wygłosić oświadczenie w sprawie potrzeby zaangażowania się Polski w działania związane z zapobieganiem zagładzie chrześcijan na Bliskim Wschodzie. Tegoroczny okres trwającej jeszcze Wielkanocy, której historyczne korzenie tkwią na terenach Bliskiego Wschodu, musi skłaniać nas do pochylenia się nad rozgrywającą się na naszych oczach tragedią zamieszkującej tam społeczności chrześcijańskiej. Kiedy świat zachodniej cywilizacji w swojej głupocie i naiwności spodziewał się, że procesy rewolucyjne zwane arabską wiosną upodmiotowią społeczeństwa Bliskiego Wschodu i doprowadzą do demokracji, otrzymał coś zupełnie innego, przeciwnego. Okazało się, że skutkami tych procesów politycznych są stan narastającego chaosu, radykalizacja islamu oraz wybuch wrogości w stosunku do tzw. cywilizacji zachodniej. Z tego też powodu niełatwy los tamtejszych wspólnot chrześcijańskich zamienił się w jawne ludobójstwo, które jest zapowiedzią ich rychłej zagłady.
Nie wolno nam zapominać, że chrześcijanie na Bliskim Wschodzie, który dziś kojarzy się nam z islamem, są tam społecznością historycznie starszą i bardziej zakorzenioną niż społeczność wyznająca religię proroka Mahometa. Mieszkańcy tego obszaru etnicznego wywodzą się z rdzennych ludów semickich albo z potomków mieszkańców pochodzenia helleńskiego. Obie te społeczności przyjęły chrześcijaństwo bardzo wcześnie, bo zaraz po Kościele jerozolimskim. Część wspólnot chrześcijańskich zamieszkujących ten obszar pozostaje w łączności z Kościołem katolickim, inne są kościołami lub wspólnotami autonomicznymi.
Chciałbym podkreślić, że jednak mimo wieków, mimo wielu zawirowań wojennych i prześladowań nigdy większość muzułmańska, szczególnie tamtejsze władze, nie stawiała sobie za cel fizycznej likwidacji i zagłady tych społeczności. Dzieje się to, niestety, paradoksalnie w XXI wieku, w okresie wysoko rozwiniętej cywilizacji humanistycznej, kiedy istnieją Organizacja Narodów Zjednoczonych, Międzynarodowy Trybunał Sprawiedliwości w Hadze i wiele innych organizacji monitorujących przestrzeganie praw człowieka i praw mniejszości. Na naszych oczach ten XXI wiek staje się czasem, w którym cała bliskowschodnia społeczność chrześcijańska zagrożona jest zagładą kulturową i fizyczną. Niby wszyscy o tym wiemy, ale tak naprawdę dzieje się to jakoś obok, jest przesłonięte przez inne wydarzenia, a pojedyncze zamachy organizowane przez wyznawców Allacha w Stanach Zjednoczonych czy w Europie nie mogą nam w Polsce i światu przesłaniać tej tragedii, jaką jest ludobójstwo chrześcijan i jaką są czystki etniczne, co ma miejsce bez przerwy, tylko gdzieś tam dalej.
Nie umniejszając tragedii wszystkich tamtejszych mieszkańców, którzy niewinnie giną czy cierpią w walkach na Bliskim Wchodzie, chcę jednak zwrócić uwagę na jeden wyjątkowy rys – zagłada społeczności chrześcijańskiej na tym obszarze to wymazywanie prawie 2 tys. lat historii. Czy jako Europejczycy sprzeciwimy się przemocy na Bliskim Wschodzie, gdzie na naszych oczach ginie dzisiaj wielowiekowe dziedzictwo wiary i kultury, gdzie zabija się ludzi tylko za to, że są chrześcijanami? Dlaczego reakcja instytucji międzynarodowych jest znikoma i absolutnie nieadekwatna do rozmiaru i ciężaru tej tragedii oraz jej skutków dla cywilizowanego świata?
Jako Polacy mamy szczególne prawo i szczególny obowiązek, by zabrać głos, a Polska ma prawo podjąć aktywne działania na arenie międzynarodowej, gdyż chodzi o sprawę fundamentalną, kwestię wagi zasadniczej, bo związaną z życiem ludzkim i z naszym podejściem do tej cywilizacji, która nas ukształtowała. Nasza historia to również wielokrotne doświadczanie zmowy milczenia wielkich tego świata, milczenia obłudnego i krótkowzrocznego, które było bezczynną akceptacją kolejnych zbrodni.
Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Mam nadzieję, że moja wypowiedź odwołująca się do sumienia i podstawowych wartości ogólnoludzkich i chrześcijańskich nie pozostanie bez echa, Polska będzie aktywnie mobilizować społeczność międzynarodową i uczestniczyć w akcjach na rzecz obrony niewinnych ofiar fanatycznych zbrodniarzy Państwa Islamskiego, dodajmy, że zbrodniarzy, których wyrzeka się już większość światowej społeczności muzułmańskiej.
Form pomocy jest wiele, ale musimy zacząć przede wszystkim od przerwania zmowy milczenia i bezczynności. To jest nasze zadanie. Opinia publiczna zaś, w szczególności również Sejm, powinna być szczegółowo poinformowana, w jaki sposób Polska jest zaangażowana na forach międzynarodowych w akcje
związane z zapobieganiem tragedii albo ratowaniem społeczności chrześcijańskiej Lewantu. Dziękuję bardzo.
Pana posła Rzońcy nie widzę.
Karol Józef Wojtyła przyszedł na świat 18 maja 1920 r. w Wadowicach. Ojciec, również Karol, był urzędnikiem administracji wojskowej, matka, Emilia z Kaczorowskich, zajmowała się prowadzeniem domu. Rodzice prowadzili skromne życie przepełnione religijną atmosferą.
W wieku 9 lat Karol Wojtyła stracił matkę. Od tej pory wychowaniem syna zajmował się wyłącznie jego ojciec. Młody Karol rozpoczął naukę w I Państwowym Gimnazjum Męskim w Wadowicach. Wśród rówieśników wyróżniał się szczególną pobożnością. W okresie gimnazjum wstąpił do kółka ministranckiego. Wtedy objawił się też jego talent pisarski i aktorski. Po zdaniu matury Karol Wojtyła rozpoczął studia na Wydziale Filozoficznym Uniwersytetu Jagiellońskiego. W wyniku wybuchu II wojny światowej był on zmuszony je przerwać – uniwersytet został zamknięty przez Niemców.
W czasie wojny Karol Wojtyła pracował w Zakładach Chemicznych Solvay w Borku Fałęckim. W okresie wojennym przyszły papież nawiązał też znajomość z mistykiem i ascetą Janem Tyranowskim. Wpłynęło to na odnalezienie powołania przez młodego Karola. W 1942 r. podjął on decyzję o wstąpieniu do tajnego seminarium duchownego.
Cztery lata później Karol Wojtyła ukończył studia teologiczne. 1 listopada otrzymał on święcenia kapłańskie z rąk kardynała Sapiehy. Następnie podjął studia na papieskim uniwersytecie dominikańskim Angelicum w Rzymie. Po powrocie do kraju prowadził pracę duszpasterską najpierw w Niegowici, następnie w parafii św. Floriana w Krakowie. W latach 50. ubiegłego wieku Karol Wojtyła intensywnie zajmował się pracą naukową. W 1957 r. uzyskał on tytuł docenta. Został również wykładowcą na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim.
W roku 1958 powołano Karola Wojtyłę na biskupa pomocniczego archidiecezji krakowskiej. Został on wtedy najmłodszym polskim biskupem. Piastując to stanowisko, brał on udział w pracach Soboru Watykańskiego II – wykazał się tam wyjątkową aktywnością.
W czerwcu 1967 r. Wojtyła został kardynałem. Kontynuował on wtedy swoje prace badawcze, brał również udział w pracach kongresów teologów polskich i międzynarodowych zjazdach teologicznych. Stawał się coraz ważniejszą postacią Kościoła. 16 października 1978 r. Karola Wojtyłę wybrano na papieża. Przyjął on imię Jan Paweł II. W ten sposób przerwano wiekową tradycję powoływania na zwierzchnika Stolicy Apostolskiej duchownych pochodzenia włoskiego.
Pontyfikat papieża Polaka wypełniony był pielgrzymkami. Po latach Jan Paweł II nazwany został papieżem pielgrzymem. Pierwszą podróż odbył do Ameryki Łacińskiej. Okazała się ona wielkim duszpasterskim sukcesem nowego Ojca Świętego. Popularność Jana Pawła II wzrastała, jednak przybywało mu również wrogów. Wyrazem tego był zamach z 13 maja 1981 r. Mimo celnych strzałów papież przeżył, a po odzyskaniu przytomności przebaczył zamachowcy.
Jan Paweł II w czasie swojego pontyfikatu powracał do ojczyzny osiem razy. Pierwsza pielgrzymka miała miejsce w 1979 r. Wtedy to Ojciec Święty wypowiedział pamiętne słowa: Niech zstąpi Duch Twój i odnowi oblicze ziemi, tej ziemi. Ostatnia wizyta w Polsce miała miejsce w 2002 r.
Papież Polak zmarł 2 kwietnia 2005 r. Już 13 maja rozpoczął się proces beatyfikacyjny. Zakończył się on 1 maja 2011 r. 27 kwietnia 2014 r. Jan Paweł II został kanonizowany. Pontyfikat Jana Pawła II był jednym z najdłuższych w historii. Wyróżniał się on ogromną ilością pielgrzymek, odbudową relacji Kościoła z innymi religiami i dużym wpływem na wydarzenia w Europie Wschodniej na przełomie lat 80. i 90. ubiegłego wieku. Dziękuję bardzo.
Szanowny Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Jak funkcjonuje w Polsce poczta, wiemy wszyscy – jest dokładnie przeciwieństwem tego, jak funkcjonują poczty w innych europejskich krajach. Po licznych sygnałach od wyborców, którzy mają szereg krytycznych uwag na temat funkcjonowania poczty, złożyłem interpelację poselską, zwracając się o wyjaśnienie, dlaczego jest tak źle i dlaczego nie dąży się do wyeliminowania tych nieprawidłowości graniczących z totalną kompromitacją poczty w Polsce. Podałem przykład, że list z Katowic do Zabrza wędruje 6 dni, a wysłany w Lubawce do adresata w tejże Lubawce – 7 dni, list z Czarnego Boru do oddalonej o 8 km Kamiennej Góry pokonuje trasę do Warszawy i Wrocławia, by już po tygodniu pojawić się u adresata. Dotychczas sądziłem, że takie rzeczy są możliwe tylko w Erze, ale okazuje się, że jest to także standardem poczty w naszym kraju. Dlaczego nie ma dla poczty określonego wymogu czasu dostawy przesyłek, tak jak to bywa w innych krajach, a mianowicie listy do 100 km muszą być dostarczone w dniu następnym, a pozostałe w ciągu 2 dni? Dlaczego nie możemy powrócić do tego, co było kilkadziesiąt lat temu, kiedy listy ze skrzynek nadawczych były wybierane trzy, cztery razy dziennie i dnia następnego były już u adresata? Dlaczego Urząd Komunikacji Elektronicznej nadzorujący pracę poczty nie kontroluje, jak ta praca przebiega i czy klienci poczty są zadowoleni z tych usług? Zapytałem także, czy za przesyłki polecone nie powinno się płacić dostawcy pocztowemu tylko w wypadku dostarczenia takiej przesyłki do rąk własnych adresata, a nie, jak dotychczas, za pozostawienie awiza byle gdzie, gdy adresat nie jest świadom, że taka przesyłka oczekuje gdzieś na niego do odbioru.
Życie i wyborcy dostarczają nam ciągle nowych informacji na temat pracy poczty w naszym kraju. Osobiście doznałem szoku, gdy wysłałem, korzystając z usług Poczteksu, dokumenty do klubu parlamentarnego, do Sejmu RP, który mieści się w Warszawie przy ul. Wiejskiej. Jakie było moje zdziwienie, gdy po miesiącu przesyłka powróciła do mnie z adnotacją „adresat nieznany”. Zażądano ode mnie dopłaty w wysokości 30 zł za zwrot przesyłki. Pominę to, co pomyślałem sobie o stanie umysłów tychże pocztowców. Czy naprawdę listonosze w Warszawie nie mogą znaleźć gmachu Sejmu? Drugi raz doznałem szoku, gdy otrzymałem odpowiedź na interpelację. Odpowiedź jest długa i pokrętna, a na celu ma tylko jedno. Chodzi o to, by tak wszystko zagmatwać, aby konkretnie nie odpowiedzieć, aby udowodnić, że to klienci poczty nie mają racji, żądając dobrej i terminowej pracy tej firmy. Doprowadzono do absurdu. Ustalono z pocztą, że zamiast dostarczać przesyłki w jeden dzień czy dwa dni, dostarczano je przez 5 dni w tygodniu. Poczta źle prowadzi swoją działalność i ponosi straty, ale należą się jej rekompensaty. Gdy i tego mało, to muszą zostać uruchomione dalsze dotacje z budżetu państwa. To jest skandal, że nasze społeczeństwo musi łożyć ze swoich podatków na wysokie apanaże kierowników, dyrektorów i prezesów poczty. Z drugiej strony nisko opłacane są panie przy okienkach, nisko opłacani są listonosze. Przecież ci prezesi nie pracują dobrze, dlatego że wiedzą, że w razie czego swoje i tak otrzymają w ramach rekompensaty czy dotacji. Oni się wyżywią.
Gdyby poczta w Niemczech działała tak jak nasza, to już dawno ludzie za to odpowiedzialni skończyliby na bruku z zakazem pracy na państwowej posadzie. W Polsce nieudaczników w urzędach mamy co niemiara, a nie ma żadnej odpowiedzialności za złą pracę. Myślę, że po jesiennych wyborach należy pozbyć się ludzi, którzy tak myślą, pracujących w Poczcie Polskiej, w Urzędzie Komunikacji Elektronicznej, ale także w Ministerstwie Administracji i Cyfryzacji. Oni zapomnieli, że jest to służba dla społeczeństwa, że jest opłacana przez społeczeństwo. To podatnicy decydują, jak mają być świadczone takie usługi, a nie jak podoba się byle jakiemu urzędniczynie. Czas najwyższy, aby listonosz w mundurze i z orłem na czapce ponownie darzony był szacunkiem, tak jak to było jeszcze choćby kilkadziesiąt lat temu. Dziękuję.
Głos ma poseł Michał Jach, Prawo i Sprawiedliwość.
Panie Marszałku! Wysoka Izbo! W moim mieście, Stargardzie Szczecińskim, mamy Klub Piłkarski Błękitni Stargard Szczeciński. Klub ten w tym roku obchodzi 70-lecie istnienia. Właśnie w tym roku osiągnął największy sukces w swojej historii. W tym momencie, kiedy trwają te obrady, trwa mecz półfinału Pucharu Polski, w którym klub Błękitni Stargard Szczeciński walczy jak równy z równym z pierwszoligowym Lechem Poznań. Mecz jest rozgrywany w Poznaniu, na wyjeździe. Poprzedni mecz w Stargardzie Szczecińskim nasi chłopcy wygrali 3:1. W tej chwili trwa dogrywka, ponieważ w Poznaniu przegrywają 1:3. Chcę podkreślić, że jest to drużyna drugoligowa, która zajmuje miejsce w środku tabeli. W ćwierćfinale Pucharu Polski wyeliminowali pierwszoligową Cracovię.
Chcę podkreślić, że klubem kieruje bardzo przykładny zespół. Trenerzy pracują z poświęceniem, jeżeli chodzi o młodzież, która tam trenuje. Zarząd prowadzi bardzo rozsądną i wspaniałą politykę, bo prawie wszyscy piłkarze są wychowankami klubu Błękitni Stargard Szczeciński. To są chłopcy, którzy trenują od przedszkola i osiągnęli taki sukces. Dzisiaj chciałbym szczególnie wymienić Piotra Wojtasiaka, który strzelił pierwszą bramkę, oraz bramkarza Marka Ufnala, którego dzisiaj przecenić nie można. To również zasługa trenera Krzysztofa Kapuścińskiego, który ich tak wspaniale przygotował, a także zarządu i prezesa Zbyszka Niemca. Z tego miejsca chcę podziękować wszystkim działaczom, wszystkim tym, którzy wspierają, firmom stargardzkim, które dopomagają im funkcjonować, bo to przecież są prawie amatorzy. Swoją grą przynoszą mieszkańcom Stargardu Szczecińskiego tyle radości. Z tej trybuny chciałbym im życzyć tego, czego życzą im wszyscy mieszkańcy Stargardu Szczecińskiego i Pomorza Zachodniego, żeby w finale Pucharu Polski mogli zagrać na Stadionie Narodowym. Dziękuję.
Na tym kończymy 90. posiedzenie Sejmu Rzeczypospolitej Polskiej.
Porządek dzienny 91. posiedzenia Sejmu, wyznaczonego na dni 22, 23 i 24 kwietnia 2015 r., zostanie paniom i panom posłom doręczony.
(Koniec posiedzenia o godz. 23 min 01)
Informacja bieżąca (65)
Pierwsze czytanie poselskiego projektu ustawy o ochronie genomu ludzkiego i embrionu ludzkiego oraz zmianie niektórych innych ustaw (1)
Pierwsze czytanie poselskiego projektu ustawy o zmianie ustawy o pobieraniu, przechowywaniu i przeszczepianiu komórek, tkanek i narządów (3)
Pierwsze czytanie poselskiego projektu ustawy o świadomym rodzicielstwie (3)
Pierwsze czytanie rządowego projektu ustawy o leczeniu niepłodności (48)
Powołanie generalnego inspektora ochrony danych osobowych (7)
Pytania w sprawach bieżących (88)
Sprawozdanie Komisji Finansów Publicznych o uchwale Senatu w sprawie ustawy o zmianie ustawy o podatku od towarów i usług oraz ustawy Prawo zamówień publicznych (28)
Sprawozdanie Komisji Infrastruktury o uchwale Senatu w sprawie ustawy o zmianie ustawy Prawo o ruchu drogowym (17)
Sprawozdanie Komisji Sprawiedliwości i Praw Człowieka o uchwale Senatu w sprawie ustawy o zmianie ustawy Prawo o postępowaniu przed sądami administracyjnymi (27)
Sprawozdanie Komisji Sprawiedliwości i Praw Człowieka o uchwale Senatu w sprawie ustawy o zmianie ustawy o Krajowej Szkole Sądownictwa i Prokuratury oraz niektórych innych ustaw (27)
Sprawozdanie Komisji Sprawiedliwości i Praw Człowieka o uchwale Senatu w sprawie ustawy o zmianie ustawy o komornikach sądowych i egzekucji (10)
Wybór uzupełniający posła – członka Krajowej Rady Prokuratury (5)
« Posiedzenie Sejmu nr 89 Posiedzenie Sejmu nr 91 »

References: art. 44
 art. 23
 art. 23
 art. 54
 art. 36
 art. 75
 art. 9
 art. 68
 art. 9
 art. 68
 art. 95
 art. 251