Source: https://odyssynlaertesa.wordpress.com/2014/09/24/panstwowe-synonimem-marnotrawstwa-korupcji-i-niesprawiedliwosci-pkp-lezy-ale-500-tys-odprawy-sie-nalezy-cba-o-zmowie-cenowej-w-msz-nik-nieprawidlowosci-w-stadninach-koni-oraz-przy-wywlaszczaniu/
Timestamp: 2017-12-15 04:37:36+00:00

Document:
Państwowe synonimem marnotrawstwa, korupcji i niesprawiedliwości. PKP leży ale 500 tys. odprawy się należy. CBA o zmowie cenowej w MSZ. NIK: nieprawidłowości w stadninach koni oraz przy wywłaszczaniu pod autostrady. Michalkiewicz: Czy konstytucja RP chroni własność. | Łódź Odysa
← „Rząd spajania i zamiatania” podczas „dryfowania w płynności” czyli… Zmiany zmiany zmiany po wyKopkach na „platformie”, by wszystko zostało po staremu tyle że z nowymi gębami do wykarmienia.
Wojciech Jakóbik: Projekt specustawy węglowodorowej. Ułatwienia dla inwestorów, sankcje dla administracji →
Państwowe synonimem marnotrawstwa, korupcji i niesprawiedliwości. PKP leży ale 500 tys. odprawy się należy. CBA o zmowie cenowej w MSZ. NIK: nieprawidłowości w stadninach koni oraz przy wywłaszczaniu pod autostrady. Michalkiewicz: Czy konstytucja RP chroni własność.
1. Odprawa dla Wasiak to patologia. państwa nie stać na wynagrodzenia i odprawy
24.09.2014 (IAR) – Konflikt interesów, brak etyki i marnowanie publicznych pieniędzy. Ekonomiści nie zostawiają suchej nitki na odprawie dla nowej minister infrastruktury i rozwoju. Maria Wasiak po odejściu ze stanowiska członka zarządu w PKP S.A. otrzyma pół miliona złotych.
Gwarantuje jejk to kontrakt menedżerski, który podpisała obejmując to stanowisko. Co więcej, jako nowa minister, sama podpisze decyzję w tej sprawie. Zdaniem Andrzeja Sadowskiego z Centrum Imienia Adam Smitha, w tym przypadku powinna interweniować premier Ewa Kopacz.
Sadowski uważa, że nowa pani minister znalazła się w sytuacji ewidentnego konfliktu interesów. Zwraca też uwagę, że w innych krajach reguły dotyczące tego typu sytuacji są ponad zapisy w umowach, czy kontraktach. Ekspert podkreśla też, że w cywilizowanym ustroju powinna być zasada, że nikt nie może być sędzią we własnej sprawie. Dlatego też Maria Wasiak nie powinna decydować o swojej odprawie, która na dodatek pochodzi z publicznych pieniędzy.
Wasiak zarabiała w PKP S.A. ponad 42 tysiące złotych brutto miesięcznie. Jako minister będzie otrzymywać znacznie niższe wynagrodzenie. Jednak zdaniem Andrzeja Sadowskiego, nie jest to żadne usprawiedliwienie, by brać taką odprawę. Przypomina on, że nie ma przymusu pracy w sektorze publicznym. Sadowski zaznacza, że już wcześniej pojawiały się głosy polityków, że tego typu odprawy pozwalają skompensować stratę wynikającą z przejścia ze spółek do urzędów. Ekspert zaznaczył, że tego typu myślenie i postępowanie jest korupcjogenne.
Informację o odprawie potwierdzili przedstawiciele PKP. Nikt z ministerstwa infrastruktury i rozwoju nie chce komentować sprawy.
Informacyjna Agencja Radiowa/IAR/A. Pszoniak/nyg
24.09.2014 (IAR) – Firma zadłużona, ale odprawa się należy. Piotr Kuczyński z Domu Inwestycyjnego Xelion krytykuje nową minister infrastruktury i rozwoju. Maria Wasiak dostanie odprawę z PKP S.A. w wysokości ponad pół miliona złotych. Nowa minister była tam do niedawna zatrudniona na stanowisku członka zarządu. Otrzymywała miesięczną pensję w wysokości ponad 40 tysięcy złotych. Piotr Kuczyński uważa, że to zbyt duże pieniądze, jak na państwową spółkę. ekspert przypomina, że od wielu lat PKP S.A. nie może się uporać z gigantycznym długiem. Firma także zwalnia pracowników, tłumacząc się koniecznością oszczędności. Kuczyński podkreśla, że firmy, w których tnie się koszty, nie powinny utrzymywać tak wysokich pensji dla swoich zarządów.
Odprawę gwarantują zapisy w kontrakcie menedżerskim, który Maria Wasiak podpisała w 2012 roku. Zdaniem eksperta, cała sprawa jest wątpliwa od strony etycznej. Kuczyńskiego zastanawia, czy należy brać odprawę, jesli odchodzi się ze stanowiska z własnej woli. Co więcej, odchodzi się do pracy z rządzie. Uważa on, że jest to niezgodne z etyką, która powinna obowiązywać w tej sprawie.
Kuczyński dodaje, że problem można by rozwiązać zatrudniając na stanowiskach rządowych ludzi, którzy mają dobrze poukładane od strony etycznej w głowie.
podobne: BOR (BOR) – odprawa (odprawa) ale „takie jest prawo” oraz: Okazja czyni złodzieja, ale „Pacta sunt servanda” czyli… NCS ma zapłacić Kaplerowi ponad pół miliona zł
2. CBA podejrzewa zmowę cenową w MSZ.
23.09.2014 (IAR) – CBA podejrzewa zmowę cenową w MSZ. Chodzi o zamówienie na usługi podczas prezydencji Polski w Radzie Unii Europejskiej w 2011 roku. Centralne Biuro Antykorupcyjne przekazało materiały w tej sprawie do prokuratury, UOKiK i Urzędu Zamówień Publicznych.
CBA przeprowadzało kontrolę w ministerstwie spraw zagranicznych od sierpnia zeszłego do maja tego roku. Rzecznik CBA Jacek Dobrzyński powiedział IAR, że materiały z kontroli zostały włączone do akt prokuratorskiego śledztwa dotyczącego zamówień na zakup sprzętu i usług teleinformatycznych realizowanych przez Centrum Projektów Informatycznych MSWiA. Sprawdzano wybrane procedury, dotyczące udzielania zamówień publicznych w latach 2010 – 2013. CBA przesłało już do prokuratury apelacyjnej w Warszawie materiały z kontroli. Prokuratura nie komentuje sprawy.
W zeszłym roku CBA dokonało kilkunastu zatrzymań w całym kraju. Wśród podejrzanych o korupcję przy przetargach realizowanych przez Centrum Projektów Informatycznych MSWiA było kilkunastu przedstawicieli firm informatycznych, wiceprezes GUS i naczelnik wydziału zamówień publicznych z MSZ.
Informacyjna Agencja Radiowa/ IAR/ Mariusz Pieśniewski /dw/ gaj
3. NIK: nieprawidłowości w stadninach koni.
23.09.2014 (IAR) – Państwowe stadniny nie mają przejrzystych procedur sprzedaży koni, w efekcie czego wartość rynkowa zwierząt jest często zaniżana na rzecz kupujących, a sprzedażą zajmują się nieupoważnione osoby – stwierdził NIK.
W pogoni za zyskami jedna ze stadnin sprzedała nielegalnemu pośrednikowi zdrowe konie na rzeź. Według NIK większość stadnin nie dbała o stan techniczny budynków, w tym także stajni. Ponadto niektóre nie zapewniały odpowiednich warunków weterynaryjnych, które są wymagane przy hodowli koni.
Z raportu NIK wynika, że Agencja Nieruchomości Rolnych nie prowadziła analizy ekonomicznej opłacalności hodowli koni, wskutek czego nie wiedziała, jakie są rzeczywiste koszty takiej działalności. Okazało się, że ANR, która odpowiada za ochronę i zapewnienie ciągłości gatunku najcenniejszych ras koni w Polsce, nie wiedziała nawet czy działalność związana z hodowlą koni przynosi zyski, czy straty. Dopiero kontrolerzy NIK ustalili, że zaledwie w ciągu dwóch lat (lata 2011-2012) hodowla koni przyniosła stadninom straty w wysokości aż 18 milionów złotych. Straty te poniosły wszystkie skontrolowane stadniny.
NIK/IAR/dw/gaj
podobne: Państwo w połączeniu z biznesem: marnotrawstwo, kumoterstwo, rabunek i korupcja na koszt podatników a Polacy podobno nie lubią nepotyzmu.
4. NIK: GDDKiA opóźnia wyceny i zaniża wartość ziemi kupowanej na mocy specustawy
Warszawa, 24.09.2014 (ISBnews) – Osoby wywłaszczone na podstawie drogowej specustawy miesiącami czekają na odszkodowania za swoje nieruchomości, choć przepisy przewidują krótkie terminy ustalenia wysokości odszkodowania, poinformowała Najwyższa Izba Kontroli (NIK). Według Izby, przyznawane odszkodowania są często zaniżane lub zawyżane ze względu na błędy w wycenie nieruchomości, które popełniają zarówno rzeczoznawcy majątkowi, jak i urzędnicy weryfikujący dokumenty.
„W związku z boomem drogowym konieczne było przyśpieszenie przejmowania nieruchomości pod budowę dróg krajowych – pozwalała na to tzw. specustawa drogowa wprowadzona w kwietniu 2003 r. W grudniu 2006 r. weszły w życie przepisy, pozwalające na sprawne wywłaszczenie nieruchomości na rzecz Skarbu Państwa w przypadku, gdy jest ona położona w pasie budowanej drogi krajowej. (…) Osobom wywłaszczonym przysługuje odszkodowanie, którego wysokość ustalają wojewodowie w odrębnym postępowaniu administracyjnym, a podstawą do ustalenia wysokości odszkodowania jest sporządzana przez rzeczoznawcę majątkowego wycena (operat szacunkowy) nieruchomości” – czytamy w komunikacie NIK.
Oprócz obecnej procedury prawnej w okresie objętym kontrolą, Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad (GDDKiA) pozyskiwała nieruchomości pod drogi także w oparciu o wcześniej obowiązujące przepisy (do 15 grudnia 2006r.). Podstawowym rozwiązaniem było wówczas zawieranie umów z właścicielami nieruchomości. Dopiero, gdy umowy nie udawało się zawrzeć zarządca dróg występował do wojewody z wnioskiem o wywłaszczenie, przypomniano.
„W latach 2008-2013 (I półrocze) GDDKiA wydała blisko 7 mld (6,8 mld) zł na zakup nieruchomości w ramach Programu Budowy Dróg Krajowych. Stanowiło to 6,5% wszystkich wydatków przeznaczonych na budowę dróg krajowych w tym okresie. W czterech, z pięciu skontrolowanych, oddziałach GDDKiA (w Kielcach, Lublinie, Poznaniu i Warszawie) na podstawie umów zawieranych z właścicielami pozyskano ponad 8,5 tys. nieruchomości, a przez wywłaszczenie przejęto na te cele 2245 nieruchomości” – wyliczono.
NIK wypunktowała najważniejsze stwierdzone nieprawidłowości w prowadzonych na przestrzeni ostatnich lata działaniach. Pierwszym jest nieprawidłowe ustalanie wysokości odszkodowań (zawyżanie lub zaniżanie), ze względu na błędy w wycenie nieruchomości. Operaty szacunkowe nieruchomości sporządzane przez rzeczoznawców majątkowych na potrzeby postępowań odszkodowawczych nie zawsze są bezbłędne. Dodatkowo pracownicy urzędów wojewódzkich nierzetelnie weryfikowali dostarczane dokumenty. W efekcie popełniane błędy nakładały się na siebie i w istotnym stopniu wpływały na wysokość przyznawanych odszkodowań.
„W czterech urzędach wojewódzkich (wielkopolskim, lubelskim, mazowieckim i świętokrzyskim) wniesiono niemal 500 odwołań od decyzji ustalających wysokość odszkodowań (4% wszystkich decyzji). NIK zwraca uwagę, że rozpatrujący sprawy minister transportu uznał za zasadne aż 40% odwołań (194 sprawy). Jak ustalili kontrolerzy w 80% przypadków głównym powodem uchylania zaskarżonych decyzji były właśnie błędy w wycenach nieruchomości” – czytamy dalej.
Kolejną nieprawidłowością w procesie wykupu ziemi były opóźnienia w wypłatach odszkodowań, które wynikały ze zwłoki w wydawaniu decyzji ustalającej wysokość odszkodowania. NIK wskazuje, że w latach 2008-2013 w pięciu skontrolowanych urzędach wojewódzkich przeprowadzono łącznie ok. 17 tys. postępowań o ustalenie wysokości odszkodowania za przejęte nieruchomości. Tylko 3% decyzji wydano w ustawowym terminie.
„Zgodnie z przepisami wojewoda ma 30 dni na przyznanie odszkodowania (licząc od ostatecznej decyzji o zezwoleniu na realizację inwestycji drogowej lub 60 dni od nadania jej rygoru natychmiastowej wykonalności). Wszyscy skontrolowani wojewodowie przekraczali ten termin. Aż 70% szczegółowo zbadanych decyzji wydano w terminie od 3 do 12 miesięcy, 24% – w terminie przekraczającym rok. Zdarzały się przypadki, że decyzje wydawano po dwóch latach” – podkreśliła Izba.
Wielomiesięczne opóźnienia wynikały w głównej mierze ze zwłoki w rozpoczynaniu postępowań odszkodowawczych i związanego z tym późnego zlecania wycen nieruchomości. W ocenie NIK wojewodowie powinni wszczynać postępowania odszkodowawcze z dniem wydania decyzji o realizacji inwestycji drogowej. Pozwoliłoby to na odpowiednio wczesne wyłonienie rzeczoznawców i zlecenie wycen.
Następną nieprawidłowość zdefiniowano jako przewlekłość i dowolność w rozstrzyganiu spraw dot. wykupu tzw. „resztówek” wynikająca m.in. z braku jednolitych i obligatoryjnych procedur dla wszystkich oddziałów GDDKiA.
„W czterech skontrolowanych oddziałach GDDKiA – w Kielcach, Lublinie, Poznaniu i Rzeszowie (w Warszawie nie prowadzono takiego rejestru) – w okresie objętym kontrolą zgłoszono 1949 roszczeń o wykup ‚resztówek’. Urzędnicy uznali za zasadne 38% roszczeń na łączną sumę prawie 60 mln zł i niemal tyle samo roszczeń odrzucili. W pozostałych przypadkach do czasu zakończenia kontroli w GDDKiA nie zapadły wiążące rozstrzygnięcia. W przypadku 12 (z 730) odmownie załatwionych wniosków o wykup resztówek, właściciele nieruchomości wystąpili na drogę sądową, z roszczeniami na kwotę 46 mln zł” – poinformowała Izba.
Bez względu na to, czy roszczenie uznano czy też nie, sprawy o wykup resztówek ciągnęły się latami. Jeśli roszczenie uznawano – rozstrzygnięcia mogły zajmować od jednego tygodnia do trzech lat, w drugim przypadku: od trzech tygodni do dwóch lat. Rekordzista na załatwienie sprawy w oddziale GDDKiA w Rzeszowie czekał 6 lat (roszczenie uznano).
„W GDDKiA zasady wykupu ziemi pod inwestycje drogowe nie były zgodne z procedurami antykorupcyjnymi. Dyrektor Generalny Dyrekcji w dokumencie pt. ‚Polityka antykorupcyjna GDDKiA’ z marca 2012 r. określił m.in. zasady zapobiegania konfliktom interesów oraz przeciwdziałania możliwości wystąpienia zjawisk korupcyjnych. Ustalono wówczas, że w obszarach szczególnie narażonych na korupcję należy stosować zasadę ‚dwóch par oczu’ – każde działanie urzędnika miało być weryfikowane przez jego przełożonego lub innego upoważnionego pracownika. Wbrew tym zapisom zdarzało się, że zakupem nieruchomości pod drogi krajowe zajmowały się pojedyncze osoby, gdyż formalnie zezwalał na to regulamin organizacyjny GDDKiA” – brzmi kolejny zarzut NIK.
Izba przypomina, że przewlekłe i nierzetelne ustalanie wysokości odszkodowań prowadzi do naruszania prawa osób wywłaszczonych do niezwłocznego otrzymania słusznego odszkodowania za ich własność przejętą na cele publiczne, gwarantowanego przez Konstytucję. Tymczasem, zdaniem NIK, w wielu wypadkach wystarczyłyby często drobne zmiany organizacyjne, aby znacząco skrócić czas realizacji procedur.
„Dlatego Izba zaleca przeprowadzenie przez wojewodów niezbędnych zmian organizacyjnych, tak by postępowania mające ustalić wysokość odszkodowania za nieruchomości przejęte pod drogi toczyły się bez zbędnej zwłoki; podwyższenie kwalifikacji pracowników zajmujących się weryfikacją operatów szacunkowych, które stanowią podstawę ustalenia wysokości odszkodowania za nieruchomości; wprowadzenie spójnych z ‚Polityką antykorupcyjną’ zasad reprezentowania Dyrektora Generalnego DKiA przy nabywaniu nieruchomości (reprezentacja dwuosobowa)” – podsumowano w raporcie.
podobne: Przypomnienie: POlska (wiecznie) w budowie czyli… oraz: NIK wytyka błędy przy budowie ekranów akustycznych. a także: NIK oceniła rozstrzyganie przetargów przez GDDKiA i to: „Grzanie na emeryturze”… „Państwową autostradą dla bogaczy” czyli… jak wydoić króliczka.
Stanisław Michalkiewicz: Czy konstytucja RP chroni własność. Referat • Konferencja PAFERE • 22 września 2014 (fragment)
„…Konstytucja III Rzeczypospolitej była tworzona przez tak zwaną „bandę czworga”, (…) Taki skład redakcji sprawił, że konstytucja z 1997 roku przypomina wielbłąda, który jak wiadomo, jest koniem zaprojektowanym przez komisję. Znakomicie ilustruje to art. 2 konstytucji głoszący, iż „Rzeczpospolita Polska jest demokratycznym państwem prawnym, urzeczywistniającym zasady sprawiedliwości społecznej.” Zawarcie aż tylu sprzeczności w jednym zdaniu to duża sztuka, ale czegóż to się nie robi dla Polski? Według tego artykułu Rzeczpospolita Polska jest państwem demokratycznym, to znaczy takim, w którym kwestie sporne rozstrzyga się przez przyznanie racji arytmetycznej większości oraz takim, w którym rekrutacja aparatu władzy następuje w wyniku powszechnego głosowania. Państwo w którym kwestie sporne rozstrzygane są przez każdorazowe przyznawanie racji arytmetycznej większości, nie może być „państwem prawnym” – bo w państwie prawnym respektowane są zasady prawa wywodzące się z prawa naturalnego – bez względu na to, co na ten temat mniema arytmetyczna większość. A tu jeszcze dochodzi nieszczęsna „sprawiedliwość społeczna”, której „zasady” Rzeczpospolita Polska ma „urzeczywistniać”. Opatrzenie rzeczownika „sprawiedliwość” przymiotnikiem „społeczna” oznacza, że mamy do czynienia z jakimś szczególnym rodzajem sprawiedliwości, różniącym się istotnie od sprawiedliwości zwyczajnej. Sprawiedliwość zwyczajną zdefiniował przed blisko dwoma tysiącami lat rzymski prawnik Ulpian Domicjusz. Twierdził on, że „iustitia est firma et perpetua voluntas suum cuique tribuendi” – co się wykłada, że sprawiedliwość jest to niezłomna i stała wola oddawania każdemu, co mu się należy, co dodatkowo potwierdził w trzech, jako że „omne trinum perfectum”, czyli wszystko co potrójne, jest doskonałe – „zasadach prawa”: honeste vivere, alterum non laedere, suum cuique tribuere (uczciwie żyć, drugiego nie krzywdzić, każdemu należne oddawać). Gdyby zatem sprawiedliwość społeczna była sposobem postępowania zalecanym przez Ulpiana Domicjusza, byłaby po prostu zwyczajną sprawiedliwością i nie byłoby konieczności opatrywania jej zagadkowym przymiotnikiem „społeczna”. Tak jednak nie jest, więc sprawiedliwość społeczna musi różnić się czymś istotnym od sprawiedliwości zwyczajnej – na przykład, żeby nikomu niczego nie oddawać, a jeśli już koniecznie trzeba – to oddawać nie to, co „należne”, ale, dajmy na to, tylko to, co nam zbywa. Krótko mówiąc, przymiotnik „społeczna” sprawia, iż mamy do czynienia z jakimś rodzajem niesprawiedliwości, a skoro tak, to utrzymywanie, jakoby III Rzeczpospolita była „państwem prawnym” jest absolutnie nieuprawnione.
Artykuł 2 konstytucji jest rodzajem grzechu pierworodnego, którego skutki rozciągają się na kolejne jej postanowienia – również, a może nawet przede wszystkim, dotyczące kwestii własnościowych. Art. 20 konstytucji stwierdza, że podstawę ustroju gospodarczego Rzeczypospolitej stanowi „społeczna gospodarka rynkowa”, która jest oparta na „wolności działalności gospodarczej”, na „własności prywatnej”, ale również – na „solidarności”, a także – na „dialogu i współpracy partnerów społecznych”. Jak bowiem może wyglądać „wolność działalności gospodarczej”, która teoretycznie powinna przysługiwać podmiotowi działającemu, na przykład – prywatnemu właścicielowi, skoro jest on zmuszony do prowadzenia „dialogu” z tajemniczymi „partnerami społecznymi”, którzy mogą domagać się od niego „solidarności”? Jeśli „partnerzy społeczni” są na podstawie art. 20 konstytucji uprawnieni do wiecowania nad decyzjami podmiotu rzekomo korzystającego z „wolności gospodarczej”, albo nad decyzjami właściciela odnoszącymi się do przedmiotu własności, to zarówno wolność, jak i własność są iluzoryczne, zaś solenne gwarancje stanowić mogą tylko rodzaj dekoracji, za osłoną której kontynuowany jest stary, poczciwy komunizm. Zwróćmy bowiem uwagę na treść prawa własności. Klasyczna definicja własności głosi, że jest to „plena in re potestas”, czyli pełne władztwo nad rzeczą, które przysługuje właścicielowi z wyłączeniem innych osób – czyli również tajemniczych „partnerów społecznych”. Jeśli to władztwo nie jest pełne – a w sytuacji, gdy właściciel zmuszony jest do „dialogu”, to znaczy – do uzgadniania swoich decyzji odnoszących się do przedmiotu własności – z „partnerami społecznymi”, to o żadnym „pełnym” władztwie nie może być mowy, trudno w ogóle mówić o istnieniu własności prywatnej. Najwyraźniej pod nazwą „własności prywatnej” konstytucja ukrywa jakieś innego rodzaju uprawnienie. Warto zwrócić uwagę, iż art. 20 nie stawia żadnych granic ani „solidarności” – cokolwiek by to miało znaczyć – ani „dialogowi”, ani wreszcie – „współpracy” z „partnerami społecznymi”. Skoro tak, to nie można wykluczyć sytuacji, w których „partnerzy społeczni” właściciela wciągniętego w „dialog” zwyczajnie przegadają, to znaczy – zmuszą do postępowania wbrew własnej woli. Pośrednio wskazuje na taka możliwość art. 21 konstytucji. W ustępie 1 stwierdza on, że Rzeczpospolita Polska „chroni” własność i prawo dziedziczenia. Zwróćmy uwagę, że konstytucja nie używa określenia „gwarantuje”, a tylko, że „chroni”. Gwarancja jest sformułowaniem znacznie silniejszym od „ochrony”, bo gwarancja implikuje skuteczność, natomiast nie ma żadnej pewności, czy deklarowana w konstytucji „ochrona” własności i prawa dziedziczenia okaże się skuteczna tym bardziej, że granice tej ochrony nie są wcale sprecyzowane. Przeciwnie – ustęp 2 art. 21 konstytucji dopuszcza wywłaszczenie, to znaczy – pozbawienie właściciela własności przez władzę publiczną – stawiając jedynie nieostry warunek by wywłaszczenie zostało dokonane „na cele publiczne” i za „słusznym” odszkodowaniem”. Nawet nie wiadomo, kto może, albo będzie mógł dokonać wywłaszczenia i czy np. wywłaszczenie dokonane na rzecz spółki budującej płatną autostradę jest wywłaszczeniem na cele publiczne, czy już nie. Wreszcie warto podnieść, że wyposażenie władzy wykonawczej w prawo decydowania o wywłaszczeniu stanowi jaskrawe naruszenia zasady nemo iudex in causa sua, to znaczy – że nikt nie powinien być sędzią we własnej sprawie. Dlatego w moim autorskim projekcie konstytucji zapisałem w art. 5 ust. 4, że pozbawienie albo ograniczenie własności może nastąpić wyłącznie na podstawie lub w wykonaniu orzeczenia sądu, w związku z popełnieniem przez właściciela czynu zabronionego pod groźbą kary przez ustawę lub niewykonaniem zobowiązania umownego, albo wynikającego z ustawy. Przy takiej regulacji „wywłaszczenie” w rozumieniu art. 21 konstytucji RP byłoby w ogóle niedopuszczalne. Władza publiczna musiałaby z właścicielem negocjować i ewentualnie przejąć jego własność na podstawie umowy, która gwarantowałaby, iż odszkodowanie będzie „słuszne”. Utrzymanie przez konstytucję „wywłaszczenia” dokonywanego w trybie administracyjnym oznacza przyzwolenie na rabunek własności, z lekka tylko maskowany pozorami legalności.(…)
Wreszcie ust. 3 artykułu 64 konstytucji, który stanowi, że własność może być ograniczona tylko w drodze ustawy i tylko w zakresie, w jakim nie narusza ona istoty prawa własności. Warto zwrócić uwagę, że konstytucja nie ogranicza swobody wydawania ustaw ograniczających własność. Sejm może ograniczać własność pod dowolnym pretekstem, na przykład – sprawiedliwości społecznej, czy poszukiwania dochodów budżetowych. W rezultacie ograniczenie własności polegające na powiększeniu rozmiarów konfiskaty dochodu poprzez zwiększenie progresji podatkowej, mimo istnienia tego przepisu uchodzi za całkowicie legalne, chociaż jak najbardziej „narusza istotę prawa własności”…”
podobne: Kobus: Czy własność może szkodzić? – Najwyższy Czas! oraz: Rafał Ziemkiewicz: „Państwowe, czyli nie nasze”, ale „patrioci” mówią NIE dla wolnego rynku w Polsce. To mamy ten wolny rynek czy nie? polecam również: Konsekwencje zadłużania – Rząd sięga po kolejne rezerwy. i to: Stanisław Michalkiewicz: Państwo jako nowotwór złośliwy
By Odys syn Laertesa  Posted in Socjalizm po POlsku, Tajne przez poufne. Prawo i bezprawie	 Otagowane autostrady, budownictwo, CBA, dług, kolej, Konstytucja, korupcja, marnowanie publicznych pieniędzy, Ministerstwo Spraw Zagranicznych, nieruchomości, NIK, państwo, prawo, roszczenia majątkowe, Stanisław Michalkiewicz, urzędnicy, wywłaszczenie, własnośc, zamówienia publiczne
26 comments on “Państwowe synonimem marnotrawstwa, korupcji i niesprawiedliwości. PKP leży ale 500 tys. odprawy się należy. CBA o zmowie cenowej w MSZ. NIK: nieprawidłowości w stadninach koni oraz przy wywłaszczaniu pod autostrady. Michalkiewicz: Czy konstytucja RP chroni własność.”
Pingback: Tusk: istotą PO prowadzenie Polaków do zwycięstw… ale raport NIK temu zaprzecza! | Łódź Odysa

References: art. 2
 Art. 20
 art. 20
 art. 20
 art. 21
 art. 21
 art. 5
 art. 21