Source: http://docplayer.pl/2668382-Niech-sie-mury-pna-do-gory-hubert-rutkowski-istotna-rola-transformatora-ryszard-boyke-od-wydawcy-risk-focus-szanowni-panstwo.html
Timestamp: 2018-03-24 00:57:34+00:00

Document:
Niech się mury pną do góry Hubert Rutkowski. Istotna rola transformatora Ryszard Boyke. od wydawcy. risk focus. Szanowni Państwo, - PDF
Niech się mury pną do góry Hubert Rutkowski. Istotna rola transformatora Ryszard Boyke. od wydawcy. risk focus. Szanowni Państwo,
Download "Niech się mury pną do góry Hubert Rutkowski. Istotna rola transformatora Ryszard Boyke. od wydawcy. risk focus. Szanowni Państwo,"
1 nr 2 - grudzień 2006
2 od wydawcy Szanowni Państwo, to już drugi numer RISK FOCUS, pisma przedstawiającego różne oblicza ryzyka. Zainteresowanie premierowym wydaniem przerosło nasze oczekiwania. Konieczny okazał się dodruk, dzięki czemu periodyk trafił do wszystkich, którzy chcieli go przeczytać. Dziękuję wszystkim za konstruktywne uwagi i sugestie. Zapewniam, że liczne dowody sympatii i uznania oraz doskonałe recenzje w prasie branżowej nie zmanierowały zespołu redakcyjnego. Kreatywność, ambicja i pracowitość moich koleżanek oraz kolegów jest doprawdy godna podziwu. Zdajemy sobie sprawę, że poprzeczkę sami podnieśliśmy wysoko. Zrobimy jednak wszystko, aby nie zawieść oczekiwań naszych czytelników. W chwili, w której ukazuje się to wydanie RISK FOCUS, ciągle ustalane są okoliczności listopadowego wypadku w Kopalni Węgla Kamiennego Halemba. Bardzo współczuję, wraz z całym zespołem redakcyjnym, wszystkim, którzy stracili najbliższych w tej tragedii. Niestety mamy świadomość, że mimo postępu technicznego i coraz bardziej zaawansowanych procedur związanych z bezpieczeństwem nie można całkowicie wyeliminować możliwości powstawania takich zdarzeń. Nie wolno jednak rezygnować, należy dołożyć wszelkich starań, aby w przyszłości jak najrzadziej dochodziło do podobnych sytuacji. W nowym numerze naszego magazynu, który właśnie oddaję w Państwa ręce, szczególnie dużo uwagi poświęciliśmy obszarom ryzyka związanym z inwestycjami budowlanymi i transportem towarów. Mam nadzieję, że będzie to interesująca lektura na długie, zimowe wieczory. Pozdrawiam Zbigniew Żyra Redaktor Naczelny Niech się mury pną do góry Hubert Rutkowski 2 Istotna rola transformatora Ryszard Boyke 6 risk focus
3 majątek Niech się mury pną do góry... Hubert Rutkowski Istotna rola transformatora Ryszard Boyke Ryzykowna suma ubezpieczenia Piotr Przybysz odpowiedzialność cywilna Inwestor zagrożony Kamil Bara Katastrofa budowlana - ryzyko odpowiedzialności cywilnej Jacek Woronkiewicz transport Dramat polskiego importera w trzech aktach Marcin Ługowski Statek i ładunek w niebezpieczeństwie Mirosława Mandziuk ubezpieczenia finansowe Należności to też majątek Adam Kosiński ubezpieczenia osobowe Wypadek pracownika - ryzyko pracodawcy Tomasz Maliński Nie ma wielkości bez ryzyka, nie ma ryzyka bez lekkomyślności. Tadeusz Kotarbiński Katastrofa budowlana - ryzyko odpowiedzialności cywilnej Jacek Woronkiewicz 20 Statek i ładunek w niebezpieczeństwie Mirosława Mandziuk 30 grudzień
4 majątek Niech się mury pną do góry Hubert Rutkowski Sopockie Towarzystwo Ubezpieczeń Ergo Hestia SA, specjalista ds. ubezpieczeń, zajmuje się zagadnieniami ubezpieczeń majątkowych, technicznych, w tym ryzyk budowlano-montażowych oraz energetyki, absolwent Uniwersytetu Gdańskiego, w Ergo Hestii od 2000 roku. 2 Wbicie pierwszej łopaty. Czy to odpowiedni moment na ocenę ryzyka związanego z rozpoczętą właśnie budową? Z pewnością znajdzie się wielu zwolenników takiego podejścia. Inni, wnioskując z obserwacji, zupełnie nie zawrócą sobie tym głowy. Z kolei niektórzy może w ogóle nie wprowadzą idei budowy w czyn, przytłoczeni wizją niebezpieczeństw czyhających na każdym kroku. risk focus
5 Zacznijmy od próby rozszyfrowania samego pojęcia ryzyko. Jedna z definicji w Słowniku Języka Polskiego PWN mówi, że chodzi o przedsięwzięcie, którego wynik jest niepewny. Wskazuje zatem na możliwość zarówno sukcesu, jak i porażki. Jednak w potocznym rozumieniu mało kto powie o ryzyku odniesienia sukcesu. Słowo to kojarzone jest zwykle z negatywnymi skutkami i w tym kierunku zmierza druga definicja z tego samego źródła: możliwość, że coś się nie uda. Co prawda podejście Kuby Goldberga w słynnym skeczu Kabaretu Dudek - Ile się zarobi, to się zarobi. Ja się pytam ile trzeba mieć, żeby ryzykować w razie się straci - wydaje się być zbyt zachowawcze, stanowi jednak dobrą przeciwwagę dla hurraoptymizmu Beńka Rapaporta. Nie wolno bowiem pomijać ani bagatelizować rzetelnej analizy ryzyka. Pozwala ona zidentyfikować zagrożenia, zaś dzięki podjętym w jej wyniku działaniom wielu z tych zagrożeń można uniknąć lub przynajmniej je zminimalizować. Należy też zwrócić uwagę, że zawsze pozostaje grupa ryzyk, których nie da się zidentyfikować. Istnieją i takie, których prawdopodobieństwo zrealizowania jest tak małe, że nie bierze się ich pod uwagę, a jednak raz na pewien czas to właśnie one powodują ogromne straty u poszkodowanych start! Kiedy pojawia się ryzyko w inwestycji budowlanej? Niebezzasadne będzie postawienie tezy, że w momencie powstania pomysłu w głowie przyszłego inwestora. Może się wszak okazać, że mamy do czynienia z wizjonerem, którego idei, niezaprzeczalnie wspaniałych, nie da się zrealizować rozsądnym nakładem środków lub w ogóle, przy użyciu obecnie znanych technologii. Na tym etapie minimalizacja ryzyka powinna polegać na utworzeniu zespołu specjalistów z różnych dziedzin (architekci, inżynierowie, ekonomiści), którzy opracują plany, projekty, studium wykonalności, ocenią lokalizację, oszacują zapotrzebowanie na zasoby (w tym w szczególności środki na sfinansowanie inwestycji) oraz ogólną opłacalność inwestycji. To nie wszystko. Ważne jest również, aby do zespołu wybrać uznanych i doświadczonych ekspertów. W przeciwnym razie może się okazać, że kumulacja błędów popełnionych przez poszczególne osoby doprowadzi do powstania całkowicie niewiarygodnej analizy inwestycji i w efekcie - do fiaska całego przedsięwzięcia. Kolejna faza to wykonywanie projektów budowlanych, uzyskiwanie pozwolenia na budowę, zdobywanie środków na sfinansowanie inwestycji. Stanowią one nierozerwalny łańcuch zależności. Niewłaściwy, w mniemaniu urzędników, projekt może nie zostać dopuszczony przez nich do realizacji, zaś banki mogą negatywnie ocenić bezpieczeństwo inwestycji i odmówić finansowania jej. Te zagrożenia są jednak w dużej mierze niezależne od inwestora. Bardzo poważne w skutkach może się natomiast okazać wadliwe zaprojektowanie obiektów. Teoretycznie niewielki błąd w obliczeniach, na przykład obciążeń, potrafi doprowadzić do katastrofy budowlanej zarówno w trakcie realizacji, jak i w okresie późniejszego użytkowania budynków. Dlatego poza zatrudnieniem profesjonalistów należy zadbać o dodatkowe zabezpieczenie w postaci odpowiednio skonstruowanej polisy ubezpieczenia odpowiedzialności cywilnej zawodowej projektanta. Nie zniweluje to ryzyka popełnienia błędu, natomiast pozwoli przerzucić jego skutki finansowe z projektanta na ubezpieczyciela. Należy bowiem pamiętać, że w większości przypadków projektant nie byłby w stanie pokryć strat inwestora z własnej kieszeni, a inwestycja w takiej sytuacji nigdy nie zostałaby doprowadzona do końca. Jeżeli przedsięwzięcie angażuje skomplikowane urządzenia, maszyny czy instalacje, może wystąpić sytuacja związana z błędami popełnionymi przez producentów tych elementów. Ich skutki ujawnią się najprawdopodobniej dopiero podczas testów po zamontowaniu urządzeń na miejscu. Pomijając możliwe duże zniszczenia, do jakich w ekstremalnych przypadkach może to doprowadzić (na przykład wybuch kotła wysokociśnieniowego), zawsze powstanie konieczność grudzień
6 majątek wymiany urządzenia na wolne od wad i opóźnienia zakończenia realizacji inwestycji. W tym wypadku również odpowiednie ubezpieczenie odpowiedzialności cywilnej producenta będzie dobrym zabezpieczeniem. Choć nie było jeszcze mowy o właściwym procesie budowlanym, już udało się określić wystarczająco wiele związanych z nim zagrożeń, aby inwestorzy o słabszych nerwach porzucili swoje pomysły. Wbicie pierwszej łopaty Czas więc przystąpić do wbicia pierwszej łopaty. I tu zaczynają się prawdziwe schody. Wiele osób zaangażowanych w inwestycje budowlane (przeważnie dotyczy to mniejszych projektów) zauważa jedynie podstawowe ryzyka: ogień i kradzież. I rzeczywiście, takie szkody zdarzają się najczęściej, jednak w większości przypadków stosunkowo wysoka częstotliwość nie idzie w parze z poważnymi konsekwencjami (co nie znaczy, że nie należy się w miarę możliwości przed nimi zabezpieczać). Oczywiście, pożar w końcowej fazie wyposażania obiektu lub w obiekcie remontowanym może spowodować potężne straty. Na przykład naprawa zniszczeń spowodowanych przez pożar remontowanego dachu kościoła Świętej Katarzyny w Gdańsku, do którego doszło wiosną 2006 roku, może pochłonąć ponad dwadzieścia milionów złotych. Jednak takie szkody mogą wydarzyć się również podczas normalnej eksploatacji budynku. przedsięwzięcia. Należy zrobić wszystko, aby do takiej sytuacji nie dopuścić, a jeżeli już wystąpi - zminimalizować jej skutki. Bardzo ważnym czynnikiem będzie tu prewencja, pod pojęciem której należy rozumieć nie tylko przestrzeganie przez wykonawców obowiązujących przepisów, ale także ocenę ryzyka prowadzoną przez wyspecjalizowanych audytorów przed rozpoczęciem budowy i w jej trakcie oraz dodatkowy nadzór inżynierski sprawowany przez profesjonalne firmy nad całym procesem budowy lub przynajmniej okresowo. Nie wolno też zapomnieć o adekwatnym do ryzyka programie ubezpieczenia budowy. Ryzyko ustalenia nieadekwatnego programu trzeba przy tym również zminimalizować, wspierając się wiedzą i doświadczeniem brokera lub agenta oraz ubezpieczyciela. Koniec wieńczy dzieło Czyżby? Nie w tym przypadku. Przede wszystkim trzeba do tego końca dotrzeć. Dobrze, jeżeli dzieje się to bez większych przeszkód i w terminie. Gorzej, jeżeli w trakcie realizacji kontraktu wydarzy się coś (na przykład zrealizuje się któryś z przypadków ryzyka opisanych powyżej), co spowolni, wstrzyma budowę na jakiś czas lub nawet zmusi wykonawcę do rozpoczynania jej od początku i to na dodatek po usunięciu rumowiska po wcześniejszych dokonaniach. W przygotowywaniu programu ubezpieczeniowego warto skorzystać z pomocy zajmujących się tym zawodowo pośredników. Dużo większa, niż w przypadku inwestycji już zakończonej, jest ekspozycja obiektu w trakcie budowy na zniszczenia lub uszkodzenia wskutek działania sił natury. Weźmy chociażby deszcz nawalny rozmywający nieukończoną drogę, zalewający wykop przygotowany pod fundamenty, czy zamulający rurociąg położony w niezasypanym jeszcze rowie. Poza tym wszystkim - a może należałoby powiedzieć: przede wszystkim - roboty budowlane same w sobie stanowią poważne niebezpieczeństwo. Poczynając od możliwości ujawnienia się wad projektu, użytych do budowy materiałów czy urządzeń przeznaczonych do wbudowania, poprzez niezamierzone błędy wykonawców, a skończywszy na niedociągnięciach wynikających z bardzo napiętych harmonogramów robót, czy zaniżanych do granic cen kontraktów budowlanych (zjawisko w ostatnich latach dość częste, ze względu na dużą konkurencję na rynku usług budowlanych). Wszystko to może doprowadzić do katastrofy budowlanej obejmującej nawet cały obiekt. Nie są to zdarzenia częste, jednak restytucja mienia po takich szkodach jest bardzo kosztowna i może doprowadzić do bankructwa całego 4 W takich sytuacjach nie da się uniknąć opóźnienia w stosunku do zaplanowanego harmonogramu robót. Co za tym idzie, oddala się termin zakończenia budowy i przekazania obiektu do użytku. A wiadomo, że niewielu inwestorów hołdując hasłu sztuka dla sztuki, realizuje inwestycje tylko po to, by cieszyły oko. Zbudowane obiekty mają przynosić zysk i to jak najszybciej, w przeciwnym razie właściciel może nawet stracić płynność finansową i zbankrutować. Oczywiście, inwestorzy w umowach z wykonawcami zabezpieczają się przed takimi wypadkami, naliczając wysokie kary za zwłokę. Taka sytuacja miała miejsce podczas budowy nowego stadionu Wembley w Londynie, której zakończenie opóźniło się o kilka miesięcy. Za każdy tydzień zwłoki wykonawca, zgodnie z pierwotną umową, musi płacić karę w wysokości miliona funtów brytyjskich. Notabene mamy tu do czynienia z trudnym do zidentyfikowania i oszacowania ryzykiem, związanym z pomysłowością czynnika ludzkiego. Kiedy pod koniec stycznia 2006 roku wykonawca ogłosił, że szansa na zakończenie budowy przed meczem finałowym Pucharu Anglii (który miał się odbyć na tym właśnie stadionie) wynosi risk focus
7 70 procent, bukmacherzy obstawili zakłady na terminowe przekazanie obiektu do użytkowania. Kilka dni później okazało się, że w oddziałach w pobliżu budowy ponad 10 tysięcy funtów na niezakończenie prac w terminie postawiło kilkudziesięciu robotników zatrudnionych przy budowie stadionu. O dalszych zamiarach tych robotników co do wydajności pracy nie trzeba chyba wspominać. Wróćmy jednak do bardziej typowych zagrożeń. Jeżeli w trakcie realizacji kontraktu wystąpi szkoda materialna objęta ochroną ubezpieczeniową i w wyniku tego termin oddania obiektu do użytkowania przesunie się, to przewidywany zysk inwestora utracony w wyniku takiego opóźnienia można i należy również ubezpieczyć. Załóżmy teraz, że w mniejszych lub większych bólach, z krótszym lub dłuższym poślizgiem, ale wreszcie wykonawca przekazuje przedmiot kontraktu inwestorowi. Od tej chwili zaczynają grać rolę nowe zagrożenia, związane z użytkowaniem obiektu. Nie oznacza to jednak, że zniknęło ryzyko budowlane. Nie, ono tylko przyczaiło się i czeka, aby dać o sobie znać w najmniej odpowiednim momencie. Mowa tu o wszelkich wadach ukrytych obiektu, przyczynach, które zaistniały w okresie realizacji kontraktu z winy uczestników procesu budowlanego, a ujawniły się w postaci uszkodzeń lub zniszczeń dopiero po rozpoczęciu eksploatacji - w okresie obowiązywania rękojmi lub gwarancji. Z kolei wykonawca usuwający usterki gwarancyjne może przecież przy okazji uszkodzić coś jeszcze. Oba rodzaje szkód stanowią realne ryzyko i jako takie powinny zostać objęte ochroną w ramach programu ubezpieczenia budowy. Na scenę wkracza FIDIC W tym miejscu warto wspomnieć, że kwestie ryzyka, podziału odpowiedzialności pomiędzy stronami umowy budowlanej oraz wymogów w zakresie ubezpieczeń dosyć szczegółowo opisane są w wytycznych dotyczących kontraktów na budowę, opracowanych przez Międzynarodową Organizację Inżynierów Konsultantów. Wytyczne te, potocznie nazywane FIDIC (od skrótu francuskiej nazwy organizacji, która je stworzyła - Fédération Internationale Des Ingénieurs-Conseils), uznawane są w większości krajów Europy, a obecnie już powszechnie akceptowane i stosowane również w Polsce. FIDIC zakłada kompleksowe ubezpieczenie mienia i osób zaangażowanych w realizację kontraktu oraz odpowiedzialności za szkody, jakie w związku z budową mogą zostać wyrządzone innym osobom, niebiorącym udziału w procesie budowlanym. Wykonawca zobowiązany jest w szczególności do ubezpieczenia (na rzecz obu stron umowy) robót, materiałów i urządzeń stanowiących przedmiot kontraktu, sprzętu budowlanego niezbędnego do realizacji kontraktu od wszelkich strat lub szkód z jakiejkolwiek przyczyny. przez zamawiającego, siła wyższa), choć i z tych część zaleca się ubezpieczyć, o ile jest to możliwe na rozsądnych handlowo warunkach. Ponadto wykonawca musi zawrzeć ubezpieczenie odpowiedzialności stron umowy za szkody w mieniu i na osobie wyrządzone osobom trzecim, a także za szkody osobowe, którym ulegli pracownicy zatrudnieni na budowie. Szczegółowa lektura wymogów ubezpieczeniowych wytycznych FIDIC pozwala stwierdzić, że mogą one stanowić założenia prawidłowego, szczelnego programu ubezpieczenia budowy. Pozostają jednakże tylko wytycznymi i to od stron kontraktu na budowę zależy, czy zapewnią właściwą ochronę realizowanej inwestycji. FIDIC a ubezpieczenia Ogólne wymagania dotyczące ubezpieczeń określone przez FIDIC znajdują dobre odzwierciedlenie w ofercie polskich ubezpieczycieli. Jako produkt bazowy można przyjąć ubezpieczenie wszystkich ryzyk budowy, oparte na powszechnie stosowanym w naszym kraju tak zwanym standardzie monachijskim, czyli warunkach opracowanych i wdrożonych przez Munich Re, jedną z największych na świecie firm reasekuracyjnych. Ochrona ubezpieczeniowa w ramach tych warunków udzielana jest na zasadzie od wszystkich ryzyk. Oznacza to, że zakresem ochrony objęte są wszelkie zdarzenia losowe mogące być przyczyną szkody, poza literalnie wyłączonymi. Ponadto może być ona elastycznie dostosowana do potrzeb danego kontraktu za pomocą klauzul dodatkowych, w tym rozszerzona o ubezpieczenie w okresie gwarancji oraz przyszłego zysku inwestora od utraty. Ewentualne luki w pokryciu wymaganym przez inwestora można zaś uzupełnić ubezpieczeniami: odpowiedzialności zawodowej projektanta, odpowiedzialności cywilnej za produkt, odpowiedzialności cywilnej ogólnej uczestników procesu budowlanego (z rozszerzeniem o OC pracodawcy), następstw nieszczęśliwych wypadków osób zatrudnionych na budowie, rzeczy w transporcie (cargo) oraz sprzętu i maszyn budowlanych. W przygotowywaniu programu ubezpieczeniowego warto skorzystać z pomocy zajmujących się tym zawodowo pośredników (brokerów, agentów ubezpieczeniowych), którzy wszak, w razie czego, też mają swoje ubezpieczenie odpowiedzialności cywilnej Reasumując, podkreślę jeszcze raz, że analizę ryzyka i identyfikację zagrożeń związanych z procesem budowlanym należy rozpocząć już na etapie przygotowywania inwestycji. Minimalizować zaś niebezpieczeństwa trzeba w każdej fazie za pomocą wszelkich dostępnych specjalistów, metod i środków tak, aby móc z pełną świadomością powiedzieć, że zostało zrobione wszystko dla doprowadzenia inwestycji do szczęśliwego zakończenia. Inaczej mówiąc: warto zabezpieczać i ubezpieczać. Ostrożności nigdy za wiele! Wyjątkiem są zagrożenia stanowiące ryzyko zamawiającego (między innymi: wojna, zamieszki, materiały wybuchowe, promieniowanie radioaktywne, huk ponaddźwiękowy, przejęcie do użytkowania części obiektu, projekt dostarczony Hubert Rutkowski grudzień
8 majątek Łatwość przesyłania energii elektrycznej na duże odległości oraz przetwarzania, głównie w energię mechaniczną i ciepło, zadecydowała o jej powszechnym wykorzystaniu. Zalety elektryczności trudno dziś przecenić. Trudno wyobrazić sobie by teren gdzie żyją i pracują ludzie nie był pokryty siecią elektroenergetyczną. Jej ważnymi elementami są transformatory. Ryszard Boyke Hestia Loss Control, specjalista ds. oceny ryzyka, zajmuje się zagadnieniami ryzyka uszkodzenia maszyn i urządzeń, utraty zysku oraz ryzyk budowlano-montażowych, inżynier, absolwent Politechniki Gdańskiej, w Grupie Ergo Hestia od 1994 roku. Istotna rola transformatora 6 risk focus
9 Powtórka z fizyki W roku 1831 znakomity fizyk i chemik angielski Michael Faraday ( ) odkrył zjawisko indukcji elektromagnetycznej. Ilościowy opis zjawiska sformułował w latach 1864/65 i opublikował w roku 1873 inny, równie znakomity, fizyk angielski James Maxwell ( ). Równania Maxwella stanowią podstawę teorii pola elektromagnetycznego. Jednym z praktycznych przykładów wykorzystania teorii było skonstruowanie tak zwanego zasilacza oświetlenia, którym podawano elektryczność do pierwszych żarówek. Nazwy transformator po raz pierwszy użyto w roku 1888 na terenie Węgier w ówczesnym cesarstwie austro-węgierskim, gdy urządzenie zostało zgłoszone do opatentowania. W Polsce transformatory budowane są od ponad osiemdziesięciu lat. Transformator jest urządzeniem przetwarzającym energię prądu zmiennego w energię prądu zmiennego o innej wartości prądu i napięcia przy zachowaniu tej samej częstotliwości. W przeciwieństwie do generatorów i silników nie zawiera żadnych części ruchomych, ponieważ nie przetwarza energii mechanicznej. Z zasady zachowania energii wynika, że w uzwojeniu o wyższym napięciu przepływa prąd o mniejszym natężeniu. Zasada działania transformatora jest prosta i dla wszystkich transformatorów taka sama. Prąd zmienny płynący w uzwojeniu pierwotnym wytwarza zmienne pole magnetyczne, które w drugim uzwojeniu indukuje napięcie. Oba uzwojenia nie są ze sobą połączone galwanicznie. Uzwojenia łączy strumień magnetyczny. Aby ułatwić to połączenie, oba uzwojenia nawinięte są na wspólnym rdzeniu wykonanym z blach stalowych, które wzajemnie są od siebie odizolowane. Jeżeli do zacisków drugiego (wtórnego) uzwojenia przyłączyć jakikolwiek odbiornik, to w zamkniętym obwodzie popłynie prąd - ot, i cała filozofia. Rysunek 1. Schemat najprostszego transformatora jednofazowego, dwuuzwojeniowego. 1. Rdzeń magnetyczny z reguły składany z blach wzajemnie od siebie odizolowanych w celu niedopuszczenia do nadmiernego grzania się w czasie pracy. 2. Uzwojenie pierwotne (na przykład: napięcie U 1 = 110 V, prąd I 1 = 2A). 3. Uzwojenie wtórne (napięcie U 2 = 220 V, prąd I 2 = 1A). grudzień
10 majątek Oto transformator Transformatory mają różne własności i mogą spełniać różne funkcje. Jednak główne zadanie, które determinuje ich powszechne stosowanie polega na zamianie napięcia na wyższe lub niższe. Potrzeba taka występuje w energetyce, przy przesyłaniu energii od źródła do odbiorcy. W celu zmniejszenia strat w sieciach napięcie przesyłu powinno być odpowiednio wysokie - w zależności od wielkości przesyłanej mocy i rozległości sieci elektroenergetycznej. Wartość napięcia przesyłowego jest najważniejszym, choć nie jedynym czynnikiem wpływającym na wielkość strat w sieciach. W Polsce linie przesyłowe pracują na napięciach od 6 kv do 750 kv, a to oznacza, że w czasie przesyłu nieraz zachodzi konieczność kilkakrotnego podwyższania i obniżania napięcia. Odbiorniki pracują zwykle bezpośrednio w zakresie napięć od 0,4 kv do 6 kv. Nie będę omawiał transformatorów specjalnych, blokowych lub sieciowych o dużych mocach i najwyższych napięciach. Przedstawię grupę transformatorów, które według przyjętego powszechnie podziału należą do tak zwanej III i IV grupy. Są to transformatory olejowe o mocy do 1,6 MVA oraz transformatory w izolacji suchej i kompozytowej, eksploatowane najczęściej przez średnie i małe firmy. Transformatory w tym przedziale mocy zasilają również osiedla mieszkaniowe i małe miejscowości. Dla zwykłych konsumentów energii, należą one do ważnych, jeśli nie najważniejszych, urządzeń na drodze płynącego prądu. Mimo to nie zwracamy na nie większej uwagi, dopóki w naszych mieszkaniach, biurach i fabrykach jest jasno i ciepło a urządzenia wydają przyjemny szmer świadczący o tym, że pracują z pełną wydajnością. 8 Ciepłe piwo w lodówce a utrata zysku Transformatory to jednak tylko maszyny i tak jak wszystkie urządzenia mogą ulec awarii. Konsekwencją uszkodzenia transformatora zasilającego osiedle, w którym mieszkamy, może być to, że pójdziemy do biura w niewyprasowanej koszuli, a po pracy nie obejrzymy meczu, który nasi piłkarze mogli wygrać. Być może, w skrajnym przypadku, zawartość lodówki trzeba będzie wyrzucić do śmietnika. Pomijając te niedogodności, skala strat jest jednak niewielka. Sprawa wygląda dużo gorzej, gdy energia elektryczna nie dopływa do zakładu produkcyjnego. Fabryka gaśnie. Zarówno czynności kluczowe, jak i te mniej ważne funkcje, zostają zatrzymane ze wszystkimi tego konsekwencjami finansowymi. Mało jest zakładów, które w dzisiejszych czasach byłyby w stanie funkcjonować bez energii elektrycznej. Wyjątkiem mogą być chyba już tylko młyny wodne, jeśli takowe są gdzieś jeszcze eksploatowane. Trudno podważyć tezę, że w każdym zakładzie, w każdym procesie produkcyjnym transformator jest jednym z najważniejszych urządzeń. Transformatory są awaryjne jak wszystkie urządzenia. W odniesieniu do transformatorów średnich i wysokich napięć, zainstalowanych w systemie elektroenergetycznym, publikowane statystyki pokazują, że przeciętnie w ciągu roku awarii ulegają dwa na sto eksploatowanych transformatorów. Słuszne wydaje się założenie, że dla transformatorów olejowych o mocy mniejszej niż 1,6 MVA a na pewno dla tych z izolacją żywiczną kompozytową, wskaźnik awaryjności jest jeszcze mniejszy. Należy jednak pamiętać, że wartość całkowitej szkody zależy również od tego jakie obiekty i urządzenia oraz na jak długo zostaną pozbawione energii. risk focus
11 Przykład 1 W zakładzie produkującym materiały budowlane urządzenia jednej linii technologicznej zasilane były poprzez transformator o mocy 1,6 MVA i napięciu 15/0,4 kv. Transformator uległ uszkodzeniu. Bezpośrednią przyczyną awarii było zwarcie wewnętrzne. Koszt naprawy wraz z transportem wyniósł około złotych. Remont trwał blisko dwa miesiące i był wykonywany u producenta. Wartość szkody zwiększyły straty wynikające Rysunek 2. Przyczyny uszkodzeń transformatorów. z ograniczenia produkcji. W tym konkretnym przypadku zakład nie posiadał polisy ubezpieczenia utraty zysku. Dostępne publikacje uszkodzeń. podają Elementami transformatora, uszkodzeniu są uzwojenia. najczęstsze przyczyny Przykład 2 które najczęściej ulegają Interesujące jest to, że do uszkodzenia transformatorów najczęściej dochodzi w pierwszym roku ich użytkowania. W następnych latach prawidłowej eksploatacji awaryjność transformatorów przejawia tendencję malejącą osiągając w końcu pewien stały niski poziom. Po trzydziestu latach eksploatacji transformatory w zasadzie nie ulegają już uszkodzeniom. Zakład produkcyjno - usługowy zasilany jest w energię poprzez dwa transformatory każdy o mocy 630 kva i napięciu 15/0,4 kv. Łączna moc obu transformatorów w niewielkim stopniu przewyższa moc zapotrzebowaną. W przypadku awarii jednego transformatora produkcja w zakładzie zostanie ograniczona prawie o połowę. Konsekwencją przestoju urządzeń produkcyjnych będzie strata finansowa w wysokości około 2 milionów złotych miesięcznie. Ryzyko zaistnienia tego scenariusza oczywiście istnieje, chociaż nie określałbym go jako wysokie. Rysunek 3. Liczba uszkodzeń transformatorów w stosunku do okresu eksploatacji. Żywotność transformatorów zawiera się w szerokich granicach od 30 do 50 lat. Głównymi czynnikami decydującymi o długości życia transformatora są stosowane zabezpieczenia techniczne i prawidłowo prowadzona eksploatacja. Grunt to zabezpieczenia Zadaniem stosowanych zabezpieczeń jest ograniczenie stopnia uszkodzenia transformatora oraz minimalizacja zagrożeń dla systemu elektroenergetycznego. Zakłócenia w pracy transformatora mogą wynikać z jego uszkodzenia lub nienormalnych warunków pracy. W zależności od rodzaju zakłócenia zabezpieczenia powodują wyłączenie lub jedynie sygnalizują nienormalny stan pracy transformatora. grudzień
12 majątek Podstawowe zabezpieczenia chronią transformator przed skutkami: - zwarć zewnętrznych, - przeciążeń cieplnych, - zwarć w uzwojeniach i na wyprowadzeniach, - wzrostów napięć, - uszkodzeń kadzi i obniżenia poziomu oleju, - zakłóceń w pracy pomp olejowych (w przypadku chłodzenia z wymuszonym obiegiem oleju). W uzasadnionych przypadkach niektóre zabezpieczenia mogą uruchamiać urządzenia do gaszenia pożaru. Olej mineralny w transformatorze pełniący funkcję czynnika izolacyjnego i chłodzącego także stanowi zagrożenie pożarowe - zarówno dla samego urządzenia jak i otoczenia w miejscu gdzie został zainstalowany. Na ogół jednak instalacja gaśnicza, o ile takowa istnieje, uruchamiana jest ręcznie lub za pomocą czujników temperatury. Stanowiska transformatorów powinny być również wydzielone lub ogrodzone by zapobiec ingerencji ludzi czy zwierząt. Energetyka odnotowuje tragiczne w skutkach, niekiedy śmiertelne, przypadki wejścia dzieci do niezabezpieczonych odpowiednio stacji transformatorowych, na przykład po piłkę, która wpadła tam podczas zabawy. Prawidłowa eksploatacja Wszystkie transformatory po zainstalowaniu na stanowisku powinny być poddane badaniom pomontażowym. Zakres podstawowych badań dla każdej jednostki określony jest w dokumentacji techniczno-ruchowej, tak zwanej DTR-ce. Istotną rolę spełniają również regularnie przeprowadzane badania okresowe. Zakres i częstotliwość badań diagnostycznych dla poszczególnych grup transformatorów zawiera Ramowa Instrukcja Eksploatacji Transformatorów W grupie III badaniom okresowym przeprowadzanym raz na pięć lat lub częściej, podlegają transformatory olejowe o mocy większej od 630 kva. Nie podlegają badaniom kontrolnym transformatory olejowe hermetyczne. Badania transformatorów w izolacji suchej i kompozytowej ograniczają się do pomiaru rezystancji izolacji co najmniej raz na pięć lat. Poza zakresem pomiarów wynikającym z instrukcji eksploatacji ważna jest kontrola między innymi: - doboru zabezpieczeń, - stanu ochrony przeciwporażeniowej, - stanu zabezpieczeń przeciwpożarowych, jeśli zostały zastosowane. Ważnym źródłem informacji o stanie technicznym transformatora jest badanie oleju. Pozwala na wykrycie zanieczyszczeń, istniejących uszkodzeń wewnętrznych, 10 jak również naturalnego stopnia zużycia izolacji stałej. Dla transformatorów grupy III wykonywane, co pięć lat, badanie oleju posiada znacznie mniejszy zakres niż dla transformatorów o dużych mocach i napięciach zaliczanych do grupy I lub II. Nie jest na przykład przeprowadzana chromatograficzna analiza rozpuszczonych w oleju gazów, która pozwala diagnozować rodzaj uszkodzenia wewnętrznego i ocenić jego znaczenie. Transformatory suche Problemów z olejem nie posiadają użytkownicy transformatorów suchych żywicznych, w których uzwojenia izolowane są włóknem szklanym nasyconym kompozytami żywic epoksydowych. Po utwardzeniu uzwojenie stanowi monolit o doskonałych własnościach mechanicznych, dielektrycznych i cieplnych. Transformatory żywiczne praktycznie nie wymagają nadzoru i obsługi. Są odporne na wilgoć, zabrudzenia, a nawet w pewnym stopniu atmosferę agresywną chemicznie. Są jedynymi, które z zachowaniem zasad bezpieczeństwa mogą być instalowane w pobliżu odbiorników energii uzyskując oszczędności chociażby w wyniku skrócenia tras kablowych. Można je obecnie uznać za nowoczesne i najlepsze transformatory stosowane w różnych gałęziach przemysłu. Podsumowanie, a może pytanie? Energia elektryczna jest dla naszego życia codziennego niezbędna jak krew dla ludzkiego organizmu. Fakt, że ciało ludzkie nie posiada organu odpowiadającego swą funkcją transformatorowi nie umniejsza roli tego ostatniego. Transformator pomimo wszystkich zabezpieczeń, które poprawnie dobrane i stosowane powinny zapewnić jego bezpieczną eksploatację może ulec awarii. Czy na wypadek takiego zdarzenia nie należałoby rozważyć jeszcze jednego sposobu za(u)bezpieczenia? Ryszard Boyke risk focus
13 W trakcie przygotowań do zawarcia umowy ubezpieczenia decydenci w firmie stają przed niełatwym zadaniem: potrzebą zadeklarowania wysokości poszczególnych sum ubezpieczenia. Zwyczajowo problem ten rozwiązywany jest w dość szybki sposób poprzez wydanie polecenia przygotowania odpowiednich wartości służbom księgowym oraz przesłaniu ich do ubezpieczyciela lub brokera. Jednak analiza możliwych konsekwencji takiego podejścia świadczy o tym, że być może proces ten powinien przebiegać w nieco odmienny sposób... Piotr Przybysz Hestia Loss Control, specjalista ds. oceny ryzyka, zajmuje się zagadnieniami ryzyka powodzi oraz szacowania wartości majątku do celów ubezpieczeniowych, inżynier, absolwent Wydziału Budownictwa Wodnego i Inżynierii Środowiska Politechniki Gdańskiej, w Grupie Ergo Hestia od 2001 roku. Ryzykowna suma ubezpieczenia Trochę podstaw W myśl zasad przyjętych w Ogólnych Warunkach Ubezpieczenia (OWU) za wyznaczenie sumy ubezpieczenia majątku odpowiada Ubezpieczający. Abstrahując od różnorodnego nazewnictwa występującego na naszym krajowym rynku ubezpieczeń, Ubezpieczający w przypadku ubezpieczenia mienia ma z reguły do wyboru trzy rodzaje wartości, w oparciu o które może zadeklarować wartość majątku. Zgodnie z OWU większości towarzystw ubezpieczeń najczęściej są to: wartość księgowa brutto, wartość odtworzeniowa, wartość rzeczywista. O ile definicja wartości księgowej brutto nie powinna budzić żadnych wątpliwości interpretacyjnych, to w przypadku wartości rzeczywistej oraz odtworzeniowej warto zapoznać się z definicjami (patrz tabela). grudzień
14 majątek Wartość odtworzeniowa Odpowiada kosztom przywrócenia mienia do stanu nowego, lecz nieulepszonego, to jest: Wartość rzeczywista Jest to wartość odtworzeniowa (nowa) pomniejszona o techniczne zużycie. a) w przypadku budynku lub budowli - wartość odpowiadająca kosztom odbudowy w tym samym miejscu, z uwzględnieniem dotychczasowych technologii, konstrukcji i standardu wykończenia przy zastosowaniu dotychczasowych wymiarów i materiałów, b) w przypadku maszyn, urządzeń i wyposażenia - wartość odpowiadająca kosztom zakupu lub wytworzenia nowego przedmiotu tego samego rodzaju, typu oraz o tych samych parametrach powiększona o koszty transportu i montażu. Ten sam majątek może mieć zatem przypisaną różną wartość, w zależności od definicji, według której ta wartość została określona. Ponieważ suma ubezpieczenia stanowi górny limit odpowiedzialności ubezpieczyciela, wybór i zadeklarowanie wartości do określenia wysokości sumy ubezpieczenia staje się jednym z istotniejszych elementów związanych z procesem zawierania umowy ubezpieczenia. Remedium na całe zło? Z punktu widzenia klienta jak i ubezpieczyciela najdogodniejszym rozwiązaniem jest takie określenie wartości majątku i następnie sumy ubezpieczenia, aby wypłacone w przypadku szkody odszkodowanie pozwalało na odbudowę utraconego mienia. Takie kryterium całkowicie spełnia tylko określenie sumy ubezpieczenia w oparciu o wartości odtworzeniowe. (odejście od gospodarki centralnie sterowanej), inflacja, przekształcenia własnościowe czy też narzucane odgórnie aktualizacje wskaźnikowe. Jeżeli do listy tej dodamy jeszcze nie do końca precyzyjne przepisy dotyczące rozliczania remontów i modernizacji oraz utratę wartości związaną z upływem czasu (patrz wykres), to oczywistym staje się twierdzenie, że istniejące w części firm wartości księgowe brutto w żaden sposób nie odzwierciedlają rzeczywistych nakładów finansowych potrzebnych do odtworzenia lub nabycia majątku. Poniżej kilka jaskrawych przykładów wskazujących do jak dużych rozbieżności wartości może dojść w przypadku oparcia ubezpieczenia o wartości księgowe. W przypadku starannego określenia wartości odtworzeniowej rozwiązanie powyższe redukuje możliwość wystąpienia nadubezpieczenia i niedoubezpieczenia oraz pozwala kadrze kierowniczej zakładu na świadome podejmowanie decyzji w zakresie transferu ryzyka na zewnątrz firmy. Polska rzeczywistość Jak w praktyce wygląda proces ustalania sumy ubezpieczenia? Według statystyk większość firm opiera sumę ubezpieczania na wartościach księgowych brutto. W przypadku zakładów nowych oraz wybudowanych od dwóch do czterech lat temu nie stanowi to poważnego problemu. Można założyć, że posiadane przez te zakłady wartości zestawione w ewidencjach środków trwałych odpowiadają (w sposób szacunkowy) wartościom odtworzeniowym. Niestety, duży odsetek podmiotów na rynku polskim stanowią firmy starsze. Znaczna liczba tych firm powstała na bazie wcześniej istniejących zakładów państwowych i dysponuje prawie wyłącznie majątkiem nabytym w latach 90., 80., a nawet jeszcze starszym. Posiadane przez nie zestawienia wartości księgowych brutto często nie są w najmniejszym nawet stopniu adekwatne do wartości aktualnie występujących na rynku. Wpływ na ten stan rzeczy miało wiele czynników, między innymi: zmiana ustroju 12 Rysunek 1. Typowy przebieg utraty wartości środka trwałego w funkcji wieku. A - nieodwracalna utrata wartości, B - koszt remontu głównego, C - przyrost wartości wynikający z przeprowadzonych prac remontowych, D - czas trwania remontu głównego. Przykład 1 Niewielki zakład branży spożywczej. Do ubezpieczenia deklaruje między innymi zbiorniki o pojemnościach od 30 do 60 m 3, w wartościach księgowych brutto na poziomie od pięciu do ośmiu tysięcy złotych każdy. Koszt ewentualnego odtworzenia pojedynczego zbiornika, według cen z drugiego risk focus
15 kwartału 2006 roku, może wynieść od czterdziestu do nawet stu tysięcy złotych, w zależności od kształtu, zastosowanych materiałów, pojemności i wykonawcy. Przykład 2 Zakład produkcyjny branży chemicznej. Data powstania pierwsza połowa lat 60. W tym okresie została wybudowana największa część instalacji zakładowych. Jeden z droższych komponentów tych instalacji to urządzenia AKPiA (Aparatura Kontrolno-Pomiarowa i Automatyka). Wartość księgowa brutto pojedynczych modułów wynosi około pięćdziesięciu - sześćdziesięciu tysięcy złotych. Tymczasem koszt zastąpienia ich aktualnie produkowanymi zamiennikami to zaledwie cztery do pięciu tysięcy złotych za sztukę. Przykład 3 Firma produkcyjna dysponująca wieloma nieruchomościami. Wartości deklarowanych do ubezpieczenia budynków, w wartościach księgowych brutto, wynoszą od stu do siedmiuset tysięcy złotych. Rzeczywiste koszty odtworzenia obiektów są dwu-, a nawet trzykrotnie wyższe. Złe wybory... niedowiarkom ku przestrodze W opisanych powyżej przykładach nie doszło do szkód. Firmy te w porę dostrzegły i skorygowały zagrożenia wynikające z niewłaściwie wyznaczonych sum ubezpieczenia. Niestety, nie można tego powiedzieć o wielu innych przypadkach. Jakie mogą więc być rzeczywiste konsekwencje oparcia sumy ubezpieczenia na zdezaktualizowanych wartościach księgowych brutto? Przeanalizujmy dwa przykłady. Pożar zbiorników Zakład produkcyjny zawarł umowę ubezpieczenia środków trwałych od ognia i innych zdarzeń losowych w zakresie pełnym, według wartości księgowej brutto. W trakcie prowadzenia standardowych czynności technologicznych nastąpiło uszkodzenie mechaniczne elementu sterującego przepływem cieczy przez zbiornik. W konsekwencji awarii doszło do przegrzania i zapłonu substancji palnej przechowywanej w zbiorniku. W wyniku działania ognia całkowitemu zniszczeniu uległy dwa zbiorniki oraz uszkodzone zostały dwa kolejne. Dodatkowo uszkodzone zostały również instalacje technologiczne oraz rurociągi estakady energetycznej. Wartość łączna zniszczonych i uszkodzonych zbiorników wraz z instalacjami pomocniczymi wyznaczona w oparciu o wartości księgowe brutto wyniosła około 26 tysięcy złotych. Natomiast koszty odtworzenia wyniosły: - dla zbiorników całkowicie zniszczonych - koszty demontażu, odbudowy oraz montażu: łącznie 180 tysięcy złotych, - dla dwóch zbiorników uszkodzonych wraz z instalacjami pomocniczymi - koszty niezbędnych napraw wyniosły około 100 tysięcy złotych. Stosunek kosztów odtworzenia majątku do sumy ubezpieczania wyrażonej w wartościach księgowych brutto wyniósł ponad 10! grudzień
16 majątek Pożar turbiny Elektrociepłownia posiadała umowę ubezpieczenia budynków, budowli oraz maszyn i urządzeń od ognia i innych zdarzeń losowych według wartości księgowej brutto. Szkoda powstała w wyniku niewielkiej awarii na upuście turbiny. W wyniku uszkodzenia nastąpiło przekroczenie znamionowej prędkości obrotowej turbiny, co było przyczyną dużych drgań, rozszczelnienia instalacji olejowej i w konsekwencji - pożaru. W wyniku działania ognia częściowemu zniszczeniu uległy turbozespół oraz wiele powiązanych z nim urządzeń technologicznych, w tym układy automatyki oraz zasilania energetycznego. Wartość księgowa brutto całego turbozespołu zadeklarowana do ubezpieczenia wynosiła około dziesięciu milionów złotych. Koszt naprawy turbozespołu zamknął się w kwocie około siedemnastu milionów. Stosunek kosztów odtworzenia majątku do sumy ubezpieczania wyrażonej w wartościach księgowych brutto wyniósł 1,7. Powyższe przykłady szkód świadczą o tym, że wartości księgowe - sposób kalkulacji kosztów dokumentacji projektowej, - sposób kalkulacji wartości odtworzeniowej. Ze względu na fakt, że oba zagadnienia są w istotny sposób powiązane z osiąganymi w procesie szacowania rezultatami, zostaną one scharakteryzowane poniżej. Dokumentacja projektowa W przypadku zakładów produkcyjnych wartość dokumentacji projektowej i prac pobocznych, w zależności od branży oraz informacji szczegółowych o zakładzie, waha się najczęściej w przedziale od pięciu do dziesięciu procent wartości kosztów bezpośrednich. Tak więc ustalenie, czy prowadzona kalkulacja powinna zawierać koszty związane z dokumentacją projektową, jest ważne dla wyniku oszacowania. Tym bardziej, że na przykład w przypadku zakładów chemicznych postęp technologiczny, szybkie zmiany specyfikacji procesów technologicznych i tym podobne czynniki powodują, że w przypadku odtwarzania majątku może pojawić się potrzeba przygotowania nowego projektu technicznego. Ewentualna decyzja o podjęciu prac zmierzających do wyceny majątku zawsze powinna zostać poprzedzona dokładną analizą potrzeb i oczekiwań zakładu. często nie zabezpieczają w prawidłowy sposób interesów ubezpieczających się zakładów. Dlatego niezwykle istotnym zagadnieniem jest zweryfikowanie poprawności zadeklarowanych do ubezpieczenia wartości. Co można zrobić? Wybór wartości księgowych brutto jako wartości deklarowanych do określenia sumy ubezpieczenia nie zawsze jest dobrym rozwiązaniem... Co jednak zrobić, gdy firma ma do dyspozycji wyłącznie takie wartości? Odpowiedź brzmi: dokonać oszacowania majątku do celów ubezpieczeniowych. Jakie warunki powinno spełniać oszacowanie realizowane na potrzeby ubezpieczeniowe? Charakteryzować się powinno prostym algorytmem postępowania oraz powinno pozwalać na stosunkowo dokładne określenie wartości odtworzeniowej lub rzeczywistej zakładu. Istotnymi elementami oszacowania wykonywanego na potrzeby ubezpieczeniowe są również możliwość przeprowadzenia okresowych aktualizacji oraz krótki czas realizacji. Zdefiniowane muszą zostać: przedmioty oszacowania, granice poszczególnych urządzeń i środków technicznych, zastosowane techniki oszacowania, forma prezentacji rezultatów czy wreszcie - szczegółowe zasady współpracy zainteresowanych stron. Precyzyjne scharakteryzowanie usługi i zakresu czynności związanych z jej przeprowadzeniem w znacznym stopniu ogranicza możliwość wystąpienia nieporozumień w trakcie realizacji oszacowania. Lista zagadnień, które powinny być zdefiniowane w procesie oszacowania majątku zmienia się w zależności od typu oraz wieku zakładu. Do ważnych tematów często pomijanych przy ustalaniu założeń brzegowych do wyceny majątku do celów ubezpieczeniowych należą: 14 Wartość odtworzeniowa - zastąpienia Rozpatrzmy następujący przypadek. Po pożarze turbiny w jednej z krajowych elektrowni nastąpiła potrzeba odtworzenia spalonej maszyny. Spalone urządzenie wyprodukowano na początku lat sześćdziesiątych minionego wieku. Zastosowane w turbinie rozwiązania techniczne znacznie odbiegały od obecnie stosowanych standardów. Koszt odtworzenia nowej turbiny z aktualnie produkowanym systemem sterowania według cen z drugiego kwartału 2006 roku wynosi około pięćdziesięciu milionów złotych. W tym przypadku mówimy o wykonaniu urządzenia odpowiadającego parametrami technicznymi urządzeniu ubezpieczonemu, jednak na pewno w stanie ulepszonym. Gdyby zaś policzyć koszt odtworzenia urządzenia według starej specyfikacji, to nakłady finansowe potrzebne na odtworzenie znacznie mniej zaawansowanego technicznie urządzenia byłyby dużo wyższe! Stan ten wynika z potrzeby wykonania dawno już nieprodukowanych podzespołów i konieczności zaimplementowania aktualnie niestosowanych rozwiązań technicznych. Dlatego w przypadku starszych zakładów niezwykle ważne jest precyzyjne ustalenie metodyki wyznaczania wartości odtworzeniowej. Wydawać by się mogło, że oszacowanie wartości odtworzeniowej majątku jest niezwykle ważnym, a przy tym łatwym w realizacji procesem. Jednak często decyzja o rozpoczęciu prac zmierzających do oszacowania nowej wartości odtworzeniowej jest dla klientów bardzo trudna. Obawiając się jej, firmy przedstawiają liczne, często bardzo stereotypowe argumenty. Najczęściej mówi się o wysokich kosztach i długim czasie przygotowywania oszacowania. Jak jest naprawdę, przedstawiają informacje w tabeli. risk focus
17 Wysokie koszty oszacowania Koszty wyceny zależą zawsze od złożoności zleconego oszacowania, oczekiwanego stopnia dokładności, terminów przeznaczonych na realizację usługi. W zależności od ilości środków do oszacowania oraz przyjętego podziału majątku do wyceny, koszty usługi zwyczajowo wahają się od kilku do kilkudziesięciu tysięcy złotych. Długi czas realizacji Czas realizacji usługi związany jest głównie z przyjętą metodyką prowadzenia oszacowania. Określenie wartości majątku małej firmy może być prowadzone w oparciu o wykaz środków trwałych (oszacowaniu podlegać może każdy ze środków znajdujących się w zestawieniu). W przypadku dużych firm produkcyjnych, gdzie zestawienia środków trwałych przekraczają częstokroć nawet 10 tys. pozycji, taka metoda prowadzenia prac jest niecelowa. W takich sytuacjach proponuje się oszacowanie wartości głównych kompleksów/instalacji produkcyjnych. Dzięki prawidłowemu doborowi techniki prowadzenia oszacowania (technika oszacowania dopasowana do skali i potrzeb zakładu), uzyskuje się krótszy czas wykonania oszacowania oraz ogranicza się do minimum stopień zaangażowania pracowników wycenianego zakładu. Koszty polisy W większości przypadków wartość majątku wyrażona w wartościach odtworzeniowych jest wyższa niż w wartościach księgowych brutto. W związku z tym część klientów obawia się proporcjonalnego przyrostu wysokości składki ubezpieczeniowej. Założenie to nie jest do końca prawdziwe. Oczywiście wraz ze wzrostem wysokości sumy ubezpieczenia, występuje przyrost składki ubezpieczeniowej związany ze zwiększeniem odpowiedzialności ubezpieczyciela, jednak na pewno nie jest on proporcjonalny. Dlatego, w trakcie rozważań nad wyborem sposobu ubezpieczenia, warto zwrócić się o wariantową kwotację przyszłej polisy. Problemów i ewentualnych wątpliwości, jakie mogą powstać podczas prac związanych z przeszacowaniem wartości majątku, jest sporo. Na szczęście korzyści uzyskane z posiadania przez firmę gotowego oszacowania całkowicie rekompensują ewentualne niedogodności. Podjęcie decyzji Decyzja o transferze ryzyka powinna być oparta na zdrowych fundamentach. Jednym z nich jest na pewno właściwie określona wartość zgłaszanych do ubezpieczenia środków. Do rozwiązań zapewniających właściwe określenie wartości mienia należy przeprowadzenie oszacowania wartości majątku do celów ubezpieczeniowych. Dysponując poprawnie oszacowaną wartością majątku, znacznie ograniczamy możliwość podjęcia błędnych i często bardzo kosztownych w skutkach decyzji. W przypadku oparcia sumy ubezpieczenia na niezweryfikowanych wartościach księgowych brutto może okazać się, że poczucie spokoju wynikające z posiadania polisy ubezpieczeniowej jest bardzo złudne - o czym zaświadczyć mogą między innymi przedstawione w tym artykule przykłady. Rysunek 2. Strona wynikowa jednego z programów do wyznaczania wartości odtworzeniowej - rezultaty kalkulacji przeprowadzonej dla elektrowni. Piotr Przybysz grudzień
18 odpowiedzialność cywilna Inwestor zagrożony Dynamika zmian na współczesnym rynku wymaga od przedsiębiorcy nieustannego dostosowywania swojej firmy do potrzeb jej otoczenia. Obok modyfikacji metod działania, używanych narzędzi czy poszerzenia oferty często zachodzi potrzeba rozbudowy albo modernizacji zakładu. To powoduje, że obok roli fachowca w swej dziedzinie przedsiębiorca przyjmuje rolę, w której niekoniecznie jest profesjonalistą. Zgodnie z prawem budowlanym staje się wtedy inwestorem. Prowadzenie inwestycji przez podmiot niezwiązany z branżą budowlaną naraża go na wiele zagrożeń, z których może on wcale nie zdawać sobie sprawy. Problem takiego ryzyka doskonale ilustruje przykład pewnej firmy risk focus
19 M altfruit SA to jeden z czołowych producentów soków i przecierów owocowych na polskim rynku 1). Motto prezesa i zarazem właściciela tej spółki, Jana Zamorskiego, brzmi: Specjalizacja jest kluczem do sukcesu. W myśl tej zasady prowadził on swe przedsiębiorstwo już od siedemnastu lat. Zwykł mawiać: Jeśli w jakiejś dziedzinie można znaleźć specjalistę, zleć mu zadanie, a sam poświęć zyskany czas na rozwój tego, w czym jesteś najlepszy. Nie inaczej postąpił, gdy w lutym 2004 roku podjął decyzję o dalszej rozbudowie (już czwartej w historii firmy) swego zakładu. Podpisał stosowną umowę z generalnym wykonawcą, firmą Budotex, a więc budowlanym fachowcem, a sam usunął się w cień, a raczej rzucił w wir swego owocowego biznesu. Jednak nie od razu. Najpierw upewnił się, czy przepis kodeksu cywilnego, który - jak był dotąd przekonany - przenosi całą odpowiedzialność za proces budowy na wykonawcę, nadal obowiązuje. Jeżeli wykonawca przejął protokolarnie od inwestora teren budowy, ponosi on aż do chwili oddania obiektu odpowiedzialność na zasadach ogólnych za szkody wynikłe na tym terenie - mówi artykuł 652 kodeksu. Brzmienie nie pozostawiało wątpliwości. Od teraz do końca budowy problemy związane z zadaniem spadły na specjalistów branży budowlanej. Ryzyko za ewentualne przykre wydarzenia na budowie ponosi Budotex - uważał Jan Zamorski. O tym, że był w błędzie, przyszło mu się przekonać już wkrótce. Inwestor w opałach Wieczorem, 16 lipca 2004 roku, na terenie objętym pracami budowlanymi wybuchł pożar. Ogień zniszczył nowe pomieszczenia magazynowe. Ponadto podczas prób ugaszenia pożaru zginął jeden pracownik wykonawcy, a dotkliwym poparzeniom oraz zatruciu amoniakiem uległo kolejnych dwóch oraz pracownik agencji ochrony. Straty materialne wstępnie oszacowano na około trzysta tysięcy złotych. Koszty leczenia i ewentualne roszczenia poszkodowanych osób jeszcze nie mogły być ustalone, ale spodziewano się co najmniej następnych dwustu tysięcy. Jednocześnie wdowa po zmarłym wystąpiła z roszczeniem zarówno do wykonawcy, jak i inwestora, o wypłatę zadośćuczynienia za śmierć jej męża oraz o comiesięczną rentę dla ich dwójki małoletnich dzieci. Zmarły był jedynym żywicielem rodziny. Ten atak poszkodowanych zaskoczył prezesa. Zmusił go do podjęcia obrony przed roszczeniami, które - jak sądził - powinny trafić tylko do wykonawcy. Wstępem do tej obrony była konieczność lektury przepisów dotyczących procesu budowlanego, a w szczególności zakresu odpowiedzialności inwestora. Przede wszystkim powinien zwrócić uwagę potencjalnego inwestora zapis artykułu 17 Prawa Budowlanego. Uczestnikami procesu budowlanego, w rozumieniu ustawy, są: - inwestor, - inspektor nadzoru inwestorskiego, - projektant, - kierownik budowy lub kierownik robót. Kamil Bara Sopockie Towarzystwo Ubezpieczeń Ergo Hestia SA, główny specjalista ds. ubezpieczeń, zajmuje się zagadnieniami ubezpieczeń odpowiedzialności cywilnej, prawnik, absolwent Uniwersytetu Gdańskiego, w Ergo Hestii od 2001 roku. Brzmienie przepisu nie pozostawia wątpliwości: inwestor jest uczestnikiem procesu budowlanego. Wymienionym na równi z projektantem czy kierownikiem budowy. Moment przekazania placu budowy wykonawcy nie sprawia, że takim uczestnikiem przestaje być. Jest nim nadal, a skoro tak, to - jak każdy z wymienionych podmiotów - ma on określone prawa i obowiązki. Ich znajomość jest niezbędna do prawidłowej realizacji budowy. Wspomniany zaś wcześniej artykuł 652 kodeksu cywilnego mówi jedynie o odpowiedzialności wykonawcy, ale nie wyłącza odpowiedzialności inwestora. Co się dzieje, jeśli dany wykonawca nie odpowiada w danych okolicznościach? Wówczas zasadne stanie się pytanie, kto odpowiada. To pewne więc, że odpowiedzialność wykonawcy (kierownika budowy) za to, co dzieje się na budowie, nie jest absolutna, a inwestor jest obarczony ryzykiem ponoszenia odpowiedzialności. Wątpliwości wskazane powyżej pojawiły się podczas likwidacji szkody. Okazało się, że pracownicy przebywający podczas pożaru na budowie nie wiedzieli o istniejącym zagrożeniu uwolnienia amoniaku i o możliwych niebezpieczeństwach z tym związanych. Przed przyjazdem grudzień
20 odpowiedzialność cywilna 18 Art. 21a Prawa budowlanego Art. 21a. (58) 1. (59) Kierownik budowy jest obowiązany, w oparciu o informację, o której mowa w art. 20 ust. 1 pkt 1b, sporządzić lub zapewnić sporządzenie, przed rozpoczęciem budowy, planu bezpieczeństwa i ochrony zdrowia, uwzględniając specyfikę obiektu budowlanego i warunki prowadzenia robót budowlanych, w tym planowane jednoczesne prowadzenie robót budowlanych i produkcji przemysłowej na miejsce wyspecjalizowanych jednostek nie opuścili oni terenu zdarzenia i ulegli zatruciu cięższemu w skutkach dla ich zdrowia niż same poparzenia. Informacja o tej substancji teoretycznie powinna była znaleźć się w Bioz, czyli w planie bezpieczeństwa i ochrony zdrowia. W myśl Prawa Budowlanego za taki plan odpowiada kierownik budowy (w tym wypadku pracownik wykonawcy). W przypadku opisywanej sytuacji w planie nie zostały ujęte informacje dotyczące instalacji zawierających amoniak, przebiegających bezpośrednio w sąsiedztwie budowy. Kierownik budowy twierdził, że o niczym nie wiedział, bo inwestor takich danych mu nie przekazał. Utrzymywał więc, że nie może ponosić odpowiedzialności za skutki uwolnienia amoniaku, które dotknęły poszkodowanych pracowników. Kto zatem mógłby ponosić odpowiedzialność? Inny uczestnik procesu budowlanego. I znów uwaga kieruje się w stronę inwestora. Dlaczego? Art. 18 Prawa budowlanego Art (5) Do obowiązków inwestora należy zorganizowanie procesu budowy, z uwzględnieniem zawartych w przepisach zasad bezpieczeństwa i ochrony zdrowia, a w szczególności zapewnienie: 1) opracowania projektu budowlanego i, stosownie do potrzeb, innych projektów, 2) objęcia kierownictwa budowy przez kierownika budowy, 3) opracowania planu bezpieczeństwa i ochrony zdrowia, 4) wykonania i odbioru robót budowlanych, 5) (51) w przypadkach uzasadnionych wysokim stopniem skomplikowania robót budowlanych lub warunkami gruntowymi, nadzoru nad wykonywaniem robót budowlanych - przez osoby o odpowiednich kwalifikacjach zawodowych. 2. Inwestor może ustanowić inspektora nadzoru inwestorskiego na budowie. 3. Inwestor może zobowiązać projektanta do sprawowania nadzoru autorskiego Inwestor w procesie budowlanym odpowiada za zorganizowanie procesu budowy, z uwzględnieniem zawartych w przepisach zasad bezpieczeństwa i ochrony zdrowia, a w szczególności zapewnienie opracowania planu bezpieczeństwa i ochrony zdrowia. Inwestor musi więc zapewnić opracowanie planu bezpieczeństwa i ochrony zdrowia. Czy wobec tego nie odpowie za to, że godził się, aby zapewniony przez niego plan, w praktyce sporządzony przez kierownika budowy, zawierał tak poważną lukę, jaką był brak informacji o znajdujących się instalacjach amoniakalnych? Na tych wątpliwościach swoje roszczenia opierali poszkodowani, kierując je do inwestora. Równia pochyła Jak widać, sytuacja Maltfruitu SA jako inwestora nie była tak wygodna, jak przedsiębiorca sądził. Mimo że przekazał wykonawcy teren budowy, nie przestał w myśl prawa być jej uczestnikiem. Z tego powodu w dalszym ciągu obciążały go pewne prawne obowiązki. W sytuacji spornej, a w takiej się znalazł, stanął przed koniecznością weryfikacji, na ile te obowiązki wypełnił. A jeśli ich nie wypełnił, to czy nie można przypisać mu współodpowiedzialności za zdarzenia, które zaistniały? Zanim nasz inwestor zdołał podjąć starania o to, by rozwiać te wątpliwości i odeprzeć zarzuty, na światło dzienne wyszły kolejne okoliczności zdarzenia. Art. 4 Ustawy o ochronie przeciwpożarowej Art. 4 Właściciel, zarządca lub użytkownik budynku, obiektu lub terenu, zapewniając jego ochronę przeciwpożarową, obowiązany jest w szczególności: 1) przestrzegać przeciwpożarowych wymagań budowlanych, instalacyjnych i technologicznych, 2) wyposażyć budynek, obiekt lub teren w sprzęt pożarniczy i ratowniczy oraz środki gaśnicze zgodnie z zasadami określonymi w odrębnych przepisach, 2a) zapewnić konserwację i naprawy sprzętu oraz urządzeń określonych w pkt 2, zgodnie z zasadami i wymaganiami gwarantującymi sprawne i niezawodne ich funkcjonowanie, 3) zapewnić osobom przebywającym w budynku, obiekcie lub na terenie bezpieczeństwo i możliwość ewakuacji, 4) przygotować budynek, obiekt lub teren do prowadzenia akcji ratowniczej, 4a) zaznajomić pracowników z przepisami przeciwpożarowymi, 4b) ustalić sposoby postępowania na wypadek powstania pożaru, klęski żywiołowej lub innego miejscowego zagrożenia. Według relacji poszkodowanych dostęp do gaśnic był zatarasowany przez ustawione na paletach materiały budowlane. Ponadto znajdujący się na ścianie budynku, sąsiadującego z budową, hydrant nie miał dopływu wody. Tym samym próby uruchomienia go przez pracownika ochrony spełzły na niczym. Czy te fakty mogły dodatkowo obciążyć inwestora? Oczywiście - tak. Z przepisów o ochronie przeciwpożarowej wynika, że inwestor korzystając z budynku, obiektu lub terenu, musi zabezpieczyć je przed zagrożeniem pożarowym lub innym miejscowym zagrożeniem i ponosi odpowiedzialność za naruszenie zasad ochrony przeciwpożarowej określonej przepisami prawa. risk focus
Ryzykowna. suma ubezpieczenia
W trakcie przygotowań do zawarcia umowy ubezpieczenia decydenci w firmie stają przed niełatwym zadaniem: potrzebą zadeklarowania wysokości poszczególnych sum ubezpieczenia. Zwyczajowo problem ten rozwiązywany
Istotna rola transformatora
Łatwość przesyłania energii elektrycznej na duże odległości oraz przetwarzania, głównie w energię mechaniczną i ciepło, zadecydowała o jej powszechnym wykorzystaniu. Zalety elektryczności trudno dziś przecenić.
ODDZIAŁYWANIE FIRM UBEZPIECZENIOWYCH NA BEZPIECZEŃSTWO POŻAROWE W ZAKŁADACH PRZEMYSŁOWYCH
ODDZIAŁYWANIE FIRM UBEZPIECZENIOWYCH NA BEZPIECZEŃSTWO POŻAROWE W ZAKŁADACH PRZEMYSŁOWYCH Dr inż. Dariusz Gołębiewski Kierownik Zespołu Oceny Ryzyka Funkcja ubezpieczeń Szkoda zdarzenie losowe Przy założeniu
wielu sprawców jeden Pożar odpowiedzialność cywilna
odpowiedzialność cywilna jeden Pożar wielu sprawców Ryzyko powstania pożaru w kontekście ubezpieczeń wciąż kojarzone jest przede wszystkim z polisą majątkową od ognia i innych zdarzeń losowych. Tymczasem

References: Art. 21
 Art. 21
 art. 20
 Art. 18
 Art. 4
 Art. 4