Source: http://prawo.gazetaprawna.pl/artykuly/982234,cyfryzacja-po-polsku-mniej-przeszkod-w-elektronicznym-urzedzie.html
Timestamp: 2017-05-24 07:53:17+00:00

Document:
Cyfryzacja po polsku: Mniej przeszkód w elektronicznym urzędzie - Prawo i wymiar sprawiedliwości - GazetaPrawna.pl - wiadomości, notowania, kursy, praca, emerytury, podatki - ReklamaKomunikatyKonferencjePrenumerataDziennik.plForsal.plDziennik InternautówInfor.plIFKIRBZaloguj sięZalogowanyWyloguj sięzaloguj się jako inny użytkownikkliknij tutaj aby uzyskać pomoc »wpisz frazę, którą chcesz wyszukaćPrenumerata elektroniczna Dziennika Gazety PrawnejKUP TERAZREKLAMAPrawoStrona głównaNewsletterForumTwarze BiznesuiKomunikatye-wydanie DGP20 lat DGPFundusze unijnePodatkiWiadomościAkcyzaCITPITZmiany w VATVATInterpretacjeUlgi podatkoweKontrole skarboweAkademia podatkowaVAT 2017PracaWiadomościAkademia pracyEdukacjaEmerytury i rentyPraca i karieraZasiłki i świadczeniaZdrowiePrawoWiadomościAplikacjeOrzeczeniaPoradnik konsumentaPrzewodnik po prawieSamorządAkademia prawaDeregulacjaPrawo autorskiePrawo jazdyTestamentyBiznesWiadomościEnergetykaMediaMSPNowe technologieTurystykaFinanse osobisteRankingiTelekomunikacjaTransportRolnictwoNieruchomościFranczyzaFinanseWiadomościWalutyGiełdaSpółki giełdoweSurowceWiadomościKulturaWiadomościFilmMuzykaKsiążkiTVDVDTeatrSerwisy tematyczneEncyklopediaStrona głównaNewsletterForumTwarze BiznesuiKomunikatye-wydanie DGP20 lat DGPFundusze unijneWięcejNewsletterForumTwarze BiznesuiKomunikatye-wydanie DGP20 lat DGPFundusze unijnePodatkiWiadomościAkcyzaCITPITZmiany w VATVATInterpretacjeUlgi podatkoweKontrole skarboweAkademia podatkowaWięcejWiadomościAkcyzaCITPITZmiany w VATVATInterpretacjeUlgi podatkoweKontrole skarboweAkademia podatkowaVAT 2017PracaWiadomościAkademia pracyEdukacjaEmerytury i rentyPraca i karieraZasiłki i świadczeniaZdrowieWięcejWiadomościAkademia pracyEdukacjaEmerytury i rentyPraca i karieraZasiłki i świadczeniaZdrowiePrawoWiadomościAplikacjeOrzeczeniaPoradnik konsumentaPrzewodnik po prawieSamorządAkademia prawaDeregulacjaPrawo autorskiePrawo jazdyTestamentyWięcejWiadomościAplikacjeOrzeczeniaPoradnik konsumentaPrzewodnik po prawieSamorządAkademia prawaDeregulacjaPrawo autorskiePrawo jazdyTestamentyBiznesWiadomościEnergetykaMediaMSPNowe technologieTurystykaFinanse osobisteRankingiTelekomunikacjaTransportRolnictwoNieruchomościFranczyzaWięcejWiadomościEnergetykaMediaMSPNowe technologieTurystykaFinanse osobisteRankingiTelekomunikacjaTransportRolnictwoNieruchomościFranczyzaFinanseWiadomościWalutyGiełdaSpółki giełdoweSurowceWięcejWiadomościWalutyGiełdaSpółki giełdoweSurowceWiadomościKulturaWiadomościFilmMuzykaKsiążkiTVDVDTeatrWięcejWiadomościFilmMuzykaKsiążkiTVDVDTeatrSerwisy tematyczneEncyklopediaWięcejStrona głównaPodatkiVAT 2017PracaBiznesFinanseWiadomościKulturaSerwisy tematyczneEncyklopediaREKLAMAREKLAMA X Tu jesteś:gazetaprawna.plPrawoCyfryzacja po polsku: Mniej przeszkód w elektronicznym urzędzieCyfryzacja po polsku: Mniej przeszkód w elektronicznym urzędzie
Piotr Pieńkosz, Jakub Styczyński, Paweł Sikora07.10.2016, 08:35; Aktualizacja: 07.10.2016, 08:43Facebook1Google Plus1Wykop0TweetCzy to na zawsze zmieni obraz polskiej administracji?źródło: ShutterStockCzy unijne rozporządzenie eIDAS i
wdrażająca je do polskiego prawa ustawa o
usługach zaufania oraz identyfikacji elektronicznej
przeniesie polską administrację do sieci? Pewnie nie
tak szybko, jak byśmy chcieli, ale nowe przepisy to krok
właśnie w tę stronę. Co zmieniło się w zasadach wydawania świadectw pracy oraz tworzenia regulaminów REKLAMAREKLAMAREKLAMAReklama Część z przepisów unijnego rozporządzenia eIDAS już obowiązuje. Czas na jej
ostateczne wdrożenie został wyznaczony na
wrzesień 2018 r. Tymczasem w Dzienniku Ustaw pojawiła
się szybko przyjęta (choć i tak nieco
spóźniona w stosunku do unijnych regulacji) ustawa z
5 września 2016 r. o usługach zaufania oraz
identyfikacji elektronicznej (Dz.U. poz. 1579; dalej:
u.o.u.z.o.i.e.). Większość jej przepisów
zaczyna obowiązywać właśnie dziś.
Bezpośrednią konsekwencją tych aktów
prawnych jest fakt, że na początku przyszłego
roku ma zostać uruchomiony „węzeł
krajowy”, czyli specjalny hub zarządzający
wszystkimi sposobami identyfikacji elektronicznej.zobacz także:Sytuacja menedżera po uchwale SN: Zakaz działalności także za długi powstałe po odejściu z firmy »
Czy to na zawsze zmieni obraz polskiej
administracji? Według Anny Streżyńskiej,
minister cyfryzacji – definitywnie tak. Tuż po
podpisaniu przez prezydenta u.o.u.z.o.i.e. napisała na
Twitterze, że ta regulacja jest kolejnym milowym krokiem w
kierunku urzędu 24/7. Problem w tym, że w praktyce
ten krok może być stawiany przez bardzo długi
czas – bo informatyzacja jest dla urzędników
wciąż głównie
uciążliwością, a nie ułatwieniem. A
dla większości ludzi – co najwyżej
ciekawostką, z której lepiej nie korzystać, by
nie narazić się na problemy. Aczkolwiek zależy
to też często od wielkości i
majętności miejscowości, gdzie dany urząd
funkcjonuje. Im mniejsza, tym odpowiednio niższa jest
liczba osób zainteresowanych podpisem elektronicznym.
Wszyscy przepytywani przez nas urzędnicy
przyznają jednak zgodnie – nie ma się co
spodziewać gigantycznego obłożenia
korespondencją elektroniczną i zalewem wniosków
o wydanie elektronicznego podpisu. Pokazuje to dotychczasowa
praktyka w zakresie użytkowania tego typu
rozwiązań i narzędzi przez
mieszkańców. Urzędnicy dodają jednak,
że nowe prawo to dobry kierunek zmian, który z czasem
może zapoczątkować kolejne, coraz lepsze
rozwiązania. Ale na razie, efekty informatyzacji
urzędów są niezbyt imponujące. Jak wynika z
naszej sondy, korespondencja elektroniczna to wciąż
rzadko wykorzystywana droga komunikacji z urzędem. Stanowi
w większości przypadków około 2 proc.
całej korespondencji. A pomimo miliardów złotych
wydanych na informatyzację Polacy założyli tylko
500 tys. profili zaufanych ePUAP oraz 360 tys. bezpiecznych
e-podpisów.
Jakie problemy z komunikacją elektroniczną sygnalizują samorządy
Za ten stan rzeczy wini się przede
wszystkim mało intuicyjny i niejasny interfejs aplikacji
do załatwiania spraw urzędowych. Według
urzędników duża liczba wyspecjalizowanych
systemów informatycznych, do których trzeba się
logować, aby móc skorzystać z elektronicznej
komunikacji w określonych sprawach, to
uciążliwość także dla
urzędów. Skomplikowana struktura systemów
obciąża jego funkcjonowanie oraz wydajność,
a w konsekwencji prowadzi do poważnych awarii.
Skutkują one zastojem w komunikacji,
koniecznością dublowania wysyłki pism w postaci
papierowej oraz zwiększają ryzyko niedotrzymania
terminów. Takie błędy mają być jednak
wkrótce wyeliminowane.
Jak w Unii
Wszyscy urzędnicy uważają,
że oba nowe akty prawne z pewnością
wpłyną na wzmocnienie komunikacji elektronicznej oraz
pewien wzrost jej popularności (nawet jeśli
niewielki). Dodatkowym czynnikiem mogącym
wpłynąć na zainteresowanie e-podpisem
bądź e-pieczęcią jest to, że takich
środków identyfikacji będzie można
używać we wszystkich krajach Unii Europejskiej.
Czy urzędy są na to gotowe? Z
naszych ustaleń wynika, że co prawda
wdrażają niezbędne rozwiązania, ale skala
ich działań jest co najwyżej proporcjonalna do
obecnego zainteresowania elektronicznymi usługami w danej
miejscowości. Czyli zwiększają stopniowo
liczbę osób zatrudnionych do obsługi systemu
ePUAP, ale tylko w związku z tym, że ludzie coraz
częściej z niej korzystają. Są jednak i
tacy, którzy dmuchają na zimne i wolą być
gotowi już teraz. Przykładowo w Rudzie
Śląskiej, gdzie zaledwie 33 osoby mają podpis
kwalifikowany, pracownicy na bieżąco pracują w
elektronicznym systemie obiegu korespondencji i odbywają
indywidualne szkolenia w zakresie sposobów wysyłania
pism drogą elektroniczną. Żalą się
jednak, że pomimo ich szerokiej akcji informacyjnej w
dalszym ciągu niewiele osób decyduje się na
korzystanie z podpisu kwalifikowanego.
Są też urzędy, które
ewidentnie zostają w tyle, jeżeli chodzi o
informatyzację. Zasłaniają się tym, że
nowe przepisy dopiero co zostały przyjęte i w
związku z tym nie było jeszcze możliwości
ich przeanalizowania. Albo lakonicznie odpowiadają:
„Nie jesteśmy gotowi” – jak w przypadku
Urzędu Miasta Legnicy. Tamtejszy dyrektor wydziału
informatyki Anna Komorek przyznaje, że do tej pory nie
przekazuje się u nich żadnych decyzji drogą
elektroniczną i w związku z tym nie szkoli się
pracowników pod tym kątem ani nie opracowano procedur
wewnętrznych odnoszących się do tego
zagadnienia. Pozostałe przepytane urzędy
uważają, że są gotowe na przyjęcie
nowych rozwiązań.
– Do pełnej obsługi
korespondencji elektronicznej konieczne jest posiadanie
elektronicznej skrzynki podawczej, na którą
wpływa korespondencja, systemu obiegu dokumentów oraz
pełnej integracji systemów dziedzinowych z systemem
obiegu dokumentów i formularzami elektronicznymi –
mówi Anna Strzelczyk-Frydrych z biura obsługi
mediów i komunikacji społecznej Urzędu Miasta
Bydgoszczy. Zapewnia, że jej urząd posiada wszystkie
wspomniane wyżej elementy. Gotowość
urzędników może potwierdzać to, że
zauważają wiele problemów z nowymi
rozwiązaniami systemowymi.zobacz także:Stosowanie konfiskaty rozszerzonej. Bat na zamożnych gangsterów coraz bliżej »
– Całość komplikuje
również duża częstotliwość zmian
przepisów – uważa Anna Strzelczyk-Frydrych i
dodaje, że w chwili obecnej systemy elektroniczne
pełnią jedynie rolę wspomagającą. Inni
urzędnicy uważają, że obecnie problemem
może być również brak
ogólnodostępnego narzędzia do weryfikacji
podpisów elektronicznych pochodzących z innych
krajów. – Jeśli jednak zostaną
określone jednolite kryteria weryfikacji dla wszystkich
podpisów, to nie powinno być w praktyce
większych problemów – mówi Anna
Kulbicka-Tondel, rzecznik prasowy Prezydenta Miasta Torunia.
Duża część urzędników cieszy
się wręcz, iż w końcu niektóre
procedury będzie można wykonać w
całości elektronicznie. Jest jednak druga strona
medalu. Otóż wielu respondentów naszej sondy boi
się, że nowe systemy będą trudne w
obsłudze, w dodatku pełne luk. I że w praktyce
trzeba będzie wysyłać znów pisma
zarówno elektronicznie, jak i papierowo – dla
pewności. Na odpowiedź, czy tak będzie, trzeba
jednak poczekać do czasu, aż system zostanie
wdrożony.
WAŻNE Zdaniem bydgoskich
urzędników integracja dokumentów składanych
na formularzach elektronicznych z systemami dziedzinowymi
będzie procesem długotrwałym i powolnym,
wygeneruje koszty związane z modernizacją tzw.
systemów dziedzinowych i dostosowaniem ich do w pełni
elektronicznego procedowania spraw.
przyszłego roku ma zostać uruchomiony
„węzeł krajowy”, czyli specjalny hub
zarządzający wszystkimi sposobami identyfikacji
!Polacy założyli tylko 500 tys.
profili zaufanych ePUAP oraz 360 tys. bezpiecznych
Aleksandra Szatkowska, rzecznik UM W Bytomiu
Czy samorządy zdają sobie
sprawę, że muszą dostosować swoje
urzędy do nowych zasad w zakresie wdrażania
rozporządzenia eIDAS oraz ustawy o usługach
zaufania?
Oczywiście. Wszyscy jesteśmy
zobligowani do dostosowania urzędów do nowych zasad,
choć nie są one tak zupełnie nowe. Od 2001 r.
obowiązuje ustawa z 18 września 2001 r. o podpisie
elektronicznym, powstała na bazie Dyrektywy Parlamentu
Europejskiego i Rady 199/93/WE z 13 grudnia 1999 r. w sprawie
wspólnotowych ram w zakresie podpisów
elektronicznych. Podpis szczególnie w ostatnim okresie
znajduje coraz szersze zastosowanie w relacjach
klient-urząd. Rozporządzenie eIDAS z 2016 r.
rozszerza gamę środków komunikacji
elektronicznej. Wprowadza takie pojęcia jak chociażby
pieczęć elektroniczna czy kwalifikowany certyfikat
uwierzytelniania witryn internetowych oraz kwalifikowany
Ile może potrwać cały
Jest to postępowanie obejmujące
wiele płaszczyzn. Najpierw należy dostosować
uregulowania prawne – stworzyć przepisy wykonawcze,
które będą jasno i bez dwuznaczności
określały sposób funkcjonowania nowej
Znane są już koszty? I czy
urzędy mają zabezpieczone środki na
wdrożenie odpowiednich systemów?
Na chwile obecną koszty nie są
nam znane. A należy pamiętać, że aby
zapisać środki w budżecie na ten cel, trzeba
dysponować przynajmniej szacunkową kwotą.
Czy Bytom spodziewa się, że
dużo spraw będzie teraz wpływać
Zainteresowanie taką formą
załatwiania spraw będzie rosło, tym bardziej
że będzie można to zrobić od początku
do końca, tzn. od złożenia wniosku do otrzymania
Sądzi pani, że samorządy
mogą liczyć na rządowe wsparcie?
Jak najbardziej. Wymagana jest
współpraca wszystkich szczebli administracji. Dotyczy
to przede wszystkim dobrych, precyzyjnych uregulowań
prawnych, a być może także wsparcia
samorządów pod kątem finansowym.
Jakie problemy napotykają państwo
przy obsłudze korespondencji elektronicznej, np. w
zakresie identyfikacji elektronicznej petentów?
W zasadzie występują jedynie
problemy techniczne na łączach.
Tadeusz Wachowski ekspert ds. elektronicznej identyfikacji tożsamości
U stawa o podpisie elektronicznym z 2001 r.
przestała obowiązywać 7 października 2016
r. Po 15 latach licznych inicjatyw wytworzenia e-usług dla
obywateli jesteśmy w punkcie wyjścia i w znikomym
stopniu wykorzystujemy narzędzia elektroniczne.
Rozporządzenie UE 910/2014, czyli tzw. eIDAS,
wytyczyło szerokie ramy do wspólnego tworzenia
rozwiązań na Jednolitym Rynku Cyfrowym. Dodając
do tego akt doprecyzowujący, jakim jest ustawa o
usługach zaufania i identyfikacji elektronicznej, mamy do
czynienia z nową jakością dającą
podwaliny do nowoczesnych e-usług. Ustawa wprowadziła
wiele pojęć oraz wytycznych, które powinny
być spełnione przez szeroko pojętą
administrację publiczną. Zatem jak prawidłowo
rozumieć słowa „usługa zaufania”
bądź też, identyfikacja elektroniczna? Czy
należy je traktować razem, czy rozłącznie?
A w zasadzie to jest eIDAS i czym skutkuje?
Rozporządzenie eIDAS wyznacza dla
wszystkich krajów członkowskich UE dwie kluczowe daty
– 1 lipca 2016 r. (transgraniczne uznawanie usług
zaufania, czyli podpisów elektronicznych, pieczęci
itd.) oraz 29 wrzesień 2018 r. (wzajemna transgraniczna
akceptacja notyfikowanych środków identyfikacji
Pierwszy termin minął 3
miesiące temu. Co się zmieniło w administracji
publicznej? Weszła w życie ustawa, o której mowa
powyżej, usługi identyfikacji elektronicznej są
coraz powszechniej stosowane (ale głównie przez
sektor bankowy), w prasie pojawiło się sporo
informacji o planach dotyczących projektów pl.ID i
mID. Brakuje jednak informacji o tym, czy i jak przygotowana do
eIDAS jest administracja samorządowa. Samorządy
otrzymały sygnał pośrednio z Ministerstwa
Cyfryzacji (publikowany w portalu Warto Wiedzieć), w
którym czytamy m.in.:
„Z uwagi na brak możliwości
zmiany nową ustawą krajowych rozporządzeń
lub innych aktów niższego rzędu, konieczne jest
ich dostosowanie do rozporządzenia eIDAS bezpośrednio
przez urzędy właściwe do ich ustanowienia. W
odniesieniu do aktów tej rangi urzędy administracji
publicznej obowiązane są dostosować przepisy we
własnym zakresie w terminie do dnia 1 lipca 2016
Co to oznacza? Samorządy mają
problem, z którym zostały pozostawione same
A muszą m.in.:
Dostosować własne systemy informatyczne do uznawania
od 1 lipca 2016 r. kwalifikowanego podpisu elektronicznego
(art. 25 ust. 3), kwalifikowanej pieczęci elektronicznej
(art. 35 ust. 3) oraz kwalifikowanych znaczników czasu
(art. 41 ust. 3), o ile pochodzą z UE;
Dostosować własne aplikacje do składania i
weryfikacji podpisu elektronicznego zgodnie z wytycznymi
aktów wykonawczych do rozporządzenia eIDAS i
określonych tam ram standaryzacyjnych. Dostosowywać
można dwojako – samodzielnie albo korzystając z
nowo wprowadzonej kwalifikowanej usługi walidacji
realizowanej przez kwalifikowanych dostawców usług
Dla pełnej jasności (a w zasadzie
niejasności) na stronach Ministerstwa Cyfryzacji czytamy:
„Jest kwestią indywidualnej oceny urzędów,
czy i w jakim charakterze udostępniane przez nie systemy
będą funkcjonować pod rządami
rozporządzenia eIDAS”.
Co w tej sytuacji powinien zrobić
samorząd? Nie ma dobrej odpowiedzi, 15 lat
doświadczeń z podpisem elektronicznym niewiele nas
nauczyło. Skoro administracja centralna dała
samorządom wolną rękę (de facto
pozostawiła je bez wsparcia), być może
samorządy powinny szybko i optymalnie kosztowo
dostosować się do prawa bez uruchamiania
spektakularnych projektów, zamówić na rynku
konkretną usługę i zintegrować ją ze
swoimi systemami.
Rozporządzenie eIDAS w
Stosowanie w praktyce przez
e-administrację rozwiązań przewidzianych
rozporządzeniem eIDAS budzi wątpliwości. Dotyczy
m.in. to jednej z najważniejszych nowości –
pieczęci elektronicznej.
Teoretycznie podpis prezydenta, który w
ubiegłym tygodniu zakończył proces legislacyjny
związany z przyjęciem ustawy z 5 września 2016
r. o usługach zaufania oraz identyfikacji elektronicznej,
powinien zamknąć w polskiej administracji okres
niepewności trwający od 1 lipca 2016 r. Wtedy w
życie weszło rozporządzenie Parlamentu
Europejskiego i Rady Unii Europejskiej 910/2014 z 23 lipca 2014
r. w sprawie identyfikacji elektronicznej i usług zaufania
w odniesieniu do transakcji elektronicznych na rynku
wewnętrznym oraz uchylające dyrektywę 1999/93/WE
(Dz.Urz. UE z 2014 r. L 257, s.73, dalej: rozporządzenie
eIDAS). Uchwalony w Brukseli akt prawny na nowo
zdefiniował zasady komunikacji elektronicznej przy
korzystaniu z usług online, w tym reguły
potwierdzania tożsamości w sieci. Unijne
rozporządzenie, w przeciwieństwie do dyrektyw, nie
wymagało implementacji i z początkiem lipca br.
zaczęło obowiązywać bezpośrednio.
Problem polega na tym, że zawiera ono regulacje sprzeczne
z prawem krajowym, przede wszystkim ustawą z 18
września 2001 r. o podpisie elektronicznym (t.j. Dz.U. z
2013 r. poz. 262 ze zm.). Oznaczało to, że w obrocie
prawnym funkcjonowały przeciwstawne sobie akty prawne, co
wywoływało niepewność do skutków,
jakie wywołuje każdy z nich.
Obowiązująca od 7 września 2016
r. ustawa o usługach zaufania i identyfikacji
elektronicznej ten stan niepewności ma zlikwidować.
Uchyla bowiem dotychczasowe przepisy o podpisie elektronicznym,
niejako usuwając praktyczną przeszkodę do
bezpośredniego stosowania zapisów unijnego prawa, a
także stanowi rozwinięcie regulacji zawartych w
rozporządzeniu eIDAS. Dopasowuje również
używaną w polskich aktach prawnych terminologię
do tej stosowanej przez unijnego prawodawcę. Okazuje
się jednak, że osiągnięcie wspomnianego
celu, jakim jest uporządkowanie stanu prawnego, może
być w pewnej części tylko teoretyczne.
Stosowanie w praktyce przez e-administrację
poszczególnych rozwiązań przewidzianych
rozporządzeniem eIDAS wywołuje bowiem
Problematyczne e-pieczęcie
Pieczęć elektroniczna jest
jedną z najważniejszych nowości, które
wprowadza do Polski rozporządzenie eIDAS, choć z
powodzeniem z tego rozwiązania od lat korzystają
chociażby Czesi. W świecie online stano wi
odpowiednik tradycyjnej pieczęci. Zgodnie ze
stworzoną przez unijnego prawodawcę definicją
oznacza ona dane w postaci elektronicznej, które
dołączone do innych danych (np. dokumentu
elektronicznego, aplikacji) lub logicznie z nimi powiązane
potwierdzają, że zostały one wydane przez
osobę prawną, czyli dysponenta e-pieczęci. W
pewnym uproszeniu można wskazać, że
pieczęć stanowi dla osób prawnych odpowiednik
podpisu elektronicznego używanego przez osoby fizyczne.
E-pieczęć może być używana nie tylko
do uwierzytelniania dokumentu wydanego przez osobę
prawną, lecz także wszelkich innych zasobów
cyfrowych osoby prawnej.
Kontrowersje budzi możliwość
wykorzystania e-pieczęci przez urzędy w ich
codziennej działalności. Patrząc od strony
praktycznej, mogłyby one się przydać do
opatrywania nimi wychodzących z urzędu
dokumentów, które nie wymagają podpisu
konkretnej osoby. O ile więc e-pieczęć nie
wystarczyłaby do opatrzenia nią decyzji
administracyjnej przesyłanej do petenta drogą
elektroniczną, ponieważ taka decyzja musi być
podpisana online przez osobę fizyczną
działającą z upoważnienia organu
administracji publicznej, o tyle można sobie
wyobrazić sytuację, gdy e-pieczęcią
urząd opatrzyłby przesyłaną e-meilowo
obywatelowi odpowiedź na wniosek o udostępnienie
informacji publicznej. Taka odpowiedź jest bowiem
dokonywana w drodze zwykłego pisma, a nie decyzji
administracyjnej. W ten sposób urząd
uwiarygodniałby elektroniczną korespondencję
kierowaną na zewnątrz jednostki. Adresat pisma
zyskiwałby zaś pewność co do
autentyczności otrzymanej przesyłki. Inny
przykład możliwego wykorzystania e-pieczęci to
choćby opatrywanie nią urzędowych faktur czy
też odpisów z rejestów.
Problem polega na tym, że rozważania
o możliwych sposobach wykorzystania pieczęci
elektronicznej mogą pozostać na razie na
– Aby e-pieczęć wywarła
konkretne skutki prawne, przykładowo z punktu widzenia
prawa cywilnego lub administracyjnego, musiałby
zostać ustanowiony w prawie polskim przepis dokładnie
je określający. Ewentualnie wskazujący, że
posłużenie się e-pieczęcią jest
wymogiem formalnym jakiejś czynności. Na razie takich
przepisów nie ma – zauważa dr Łukasz
Goździaszek, adiunkt na Uniwersytecie Wrocławskim.
– Wspomniana wcześniej ustawa o usługach
zaufania i identyfikacji elektronicznej nie odnosi się do
powyższej kwestii. E-pieczęć obecnie nie wpisuje
się w rozwiązania stosowane obecnie w Polsce i w
takim stanie rzeczy to raczej narzędzie do
rozwiązywania problemów, których jeszcze nie
znamy – dodaje dr Goździaszek.
Inny problem polega na tym, że
rozporządzenie eIDAS, definiując w art. 3 pkt 24
podmiot składający e-pieczęć, wskazuje
wyłącznie na osoby prawne. Literalnie
interpretując ten przepis, należałoby więc
wskazać, że pieczęcią elektroniczną
mogą posługiwać się wyłącznie
podmioty posiadające osobowość prawną, a
więc np. wybrane rodzaje spółek. To z kolei
wyłączałoby z tego grona urzędy, które
jako aparaty pomocnicze organów takiej osobowości nie
Zdaniem części ekspertów jest
jednak wyjście z takie sytuacji. Przykładowo, skoro w
samorządach e-pieczęci nie można uzyskać
dla urzędu, a także wójta, który jako organ
i jednocześnie kierownik urzędu nie ma
osobowości prawnej, to o pieczęć
elektroniczną może wystąpić gmina jako
jednostka samorządu terytorialnego. Ona posiada bowiem
osobowość prawną. Następnie zaś
urząd posługiwałby się taką
e-pieczęcią. Analogiczny schemat dałoby się
przełożyć choćby na poziom powiatu czy
województwa. Z jednej strony takie rozwiązanie
można by uznać za słuszne, jako że
wójt reprezentuje gminę jako całość. Z
drugiej trzeba jednak pamiętać, że podmiotem
wydającym dokument, który następnie byłby
opatrywany e-pieczęcią, jest zazwyczaj określony
organ samorządowy, a nie gmina jako całość.
Pojawia się więc pytanie: dlaczego pismo ma być
opatrzone e-pieczęcią przypisaną gminie jako
jednostce samorządu terytorialnego, a nie konkretnemu
organowi. W efekcie zastosowanie opisywanego schematu
mogłoby doprowadzić do pojawienia się
zarzutów natury proceduralnej w zakresie nieuprawnionego
wykorzystania e-pieczęci.
Dlatego też drugi przeciwstawny
pogląd, który zdążył się już
wykrystalizować w tym zakresie, mówi o tym, że
urzędy mogą występować o wydanie im
e-pieczęci, a następnie się nią
posługiwać. Takie stanowisko niewątpliwie jest
zgodne z duchem rozporządzenia eIDAS, którego jednym
z celów jest zapewnienie jak najszerszej
dostępności środków uwierzytelniania, a
więc również e-pieczęci. Warto
zauważyć, że choć w przywołanej
wcześniej definicji użytkowników e-pieczęci
unijny prawodawca nie wymienił organów administracji,
to już w innym miejscu tego samego aktu, a więc w
motywie nr 50, posłużył się
sformułowaniem o użytkowaniu przez właściwe
organy pieczęci elektronicznej. Problematyka stosowania
pieczęci elektronicznych przez e-administrację
wywołuje, jak widać, wątpliwości, dlatego
też kierownicy urzędów powinni uważnie
obserwować kształtującą się z
upływem czasu praktykę w tym zakresie i
towarzyszące jej orzecznictwo. Bo do tej kwestii polski
ustawodawca również się nie
odniósł.
Koniec pomijania e-dokumentów
Znaczenie dla urzędów mają
również wprowadzone przez rozporządzenie eIDAS
gwarancje skuteczności dokumentów elektronicznych.
Obecnie administracja często ma problem z odpowiednim
podejściem do pism otrzymanych drogą
elektroniczną. Zdarza się, że taka
korespondencja jest ignorowana, a prymat przyznaje się
pismom wnoszonym do urzędów w tradycyjny sposób
– na papierze.
Przykładem jest chociażby opisywany
w DGP problem certyfikatów rezydencji podatkowej
(„Skarbówka nie ufa elektronicznym
certyfikatom”, DGP nr 177/2016). Polscy
przedsiębiorcy pozyskują takie dokumenty od
zagranicznych kontrahentów. Dzięki temu rodzimy
fiskus nie pobiera daniny od wypłacanych za granicę
wynagrodzeń. Jest to możliwe ze względu na
podpisane przez Polskę umowy o unikaniu podwójnego
opodatkowania. Niestety, organy podatkowe tylko wyjątkowo
uznają certyfikaty wystawione w formie dokumentu
elektronicznego. Robią to, gdy przedsiębiorca nie ma
możliwości pozyskania papierowego dokumentu.
Jeśli taka opcja istnieje, fiskus domaga się
dostarczenia certyfikatu w tradycyjnej postaci.
Ta sytuacja może się zmienić
dzięki rozporządzeniu eIDAS. W motywie nr 67 czytamy,
że nie należy kwestionować skutku prawnego
dokumentu elektronicznego z tego powodu, że dokument ten
ma postać elektroniczną. Zasada ta została
powtórzona w art. 46 rozporządzenia. W ten
sposób Bruksela zachęca do korzystania z
narzędzi online i wspiera rozwój nowoczesnych
technologii w komunikacji. W ocenie ekspertów jest to
jasna wskazówka dla administracji w zakresie
postępowania z elektroniczną korespondencją.
Rozporządzenia Parlamentu Europejskiego i
Rady UE są nadrzędnymi przepisami prawnymi we
wszystkich krajach Unii, także polska administracja
publiczna musi się do niej dostosować. –
Niedostosowanie polskich przepisów do przepisów
europejskich nie może być podstawą do
kwestionowania rozporządzenia PE i Rady UE, w tym
również eIDAS – tłumaczy Łukasz
Kosior, ekspert podatkowy ifirma.pl. – Polskie
urzędy administracyjne nie mają prawa odrzucać
ani pomniejszać ważności dokumentów
elektronicznych – dodaje.
Oznacza to, że obecnie ignorowanie
e-dokumentów, które wpłyną do urzędu,
może skończyć się dla administracji
zarzutami o naruszenie rozporządzenia eIDAS. Dlatego
też, gdy urząd ma wątpliwości co do
autentyczności przysłanych dokumentów
elektronicznych, powinien dążyć do ich
wyjaśnienia z nadawcą, a nie odgórnie
odmówić im skutku prawnego.
– Aby podmioty publiczne były
zobligowane do akceptacji czynności drogą
elektroniczną, konieczna jest ku temu konkretna podstawa
prawna. Samo brzmienie przywołanego przepisu
rozporządzenia eIDAS nie jest wystarczające.
Aktualnie jest jednak już sporo przepisów w prawie
polskim, dopuszczających składanie pism drogą
elektroniczną – wyjaśnia dr Łukasz
Goździaszek.
Oczywiście, jeśli taki dokument nie
będzie wypełniał pewnych wymogów
formalnych, jak np. brak kwalifikowanego podpisu
elektronicznego, organ będzie mógł wezwać
do ich uzupełnienia. W świetle opisywanych regulacji
niedopuszczalne jest natomiast po prostu zignorowanie
e-korespondencji.
Większa swoboda podań
Do tej pory urzędy nie zawsze
chciały przyjmować podania w formie nagrań ze
względu na niejasną definicję dokumentu
elektronicznego. Większą otwartość
urzędów na e-korespondencję może
wymusić również definicja dokumentu
elektronicznego zawarta w rozporządzeniu eIDAS.
Otóż zgodnie z art. 3 pkt 35 tego aktu prawnego
dokumentem elektronicznym jest każda treść
przechowywania w postaci elektronicznej, w
szczególności chodzi o tekst lub nagranie
dźwiękowe, wizualne, audiowizualne. W sytuacji, gdy
zgodnie z art. 63 ustawy z 14 czerwca 1960 r. – Kodeks
postępowania administracyjnego (t.j. Dz.U. z 2016 r. poz.
23 ze zm.) podania (żądania, wyjaśnienia,
odwołania, zażalenia) można wnosić do
organu w formie dokumentu elektronicznego oraz mając na
względzie to oraz wspomniany wcześniej unijny nakaz
poważnego traktowania dokumentów elektronicznych,
można wyobrazić sobie sytuację, w której
obywatel wnosi do organu wniosek czy też podanie
właśnie w postaci nagrania wideo, na którym np.
przedstawia swoje stanowisko jako strony postępowania
administracyjnego. Urząd nie ma wówczas podstaw do
odmowy jego rozpatrzenia. Może jednakże wezwać
do uzupełnienia braków takiego podania, jeśli
np. nie zawiera ono imienia i nazwiska nadawcy albo adresu
elektronicznego podmiotu, który je wnosi.
Zgodnie z art. 3 pkt 2 ustawy z 17 lutego 2005
r. o informatyzacji działalności podmiotów
realizujących zadania publiczne (t.j. Dz.U. z 2014 r. poz.
1114 ze zm.) za taki dokument uznawano stanowiący
odrębną całość znaczeniową
zbiór danych uporządkowanych w określonej
strukturze wewnętrznej i zapisany na informatycznym
nośniku danych. Urzędy przekonywały, że z
tej definicji nie da się wywnioskować, iż
dokumentem są nagrania. Teraz mało przejrzystą
definicję z polskiej ustawy zastąpiła precyzyjna
definicja z rozporządzenia eIDAS.
Co prawda wskutek wykonania
rozporządzenia eIDAS mogły pojawić się
zmiany w wydawaniu aktów administracyjnych w toku
prowadzonych przez organy postępowań, ale w ustawie o
usługach zaufania i identyfikacji elektronicznej
postawiono jedynie na semantyczne porządki.
Polski ustawodawca zdecydował, że
wspomniane e-pieczęcie nie mogą służyć
do podpisywania przez organ postanowień i decyzji
administracyjnych. Znowelizowane art. 107 i 124 ustawy z 14
czerwca 1960 r. – Kodeks postępowania
administracyjnego (t.j. Dz.U. z 2016 r. poz. 23 ze zm.)
wskazują, że decyzja i postanowienie wydane w formie
dokumentu elektronicznego muszą być opatrzone
kwalifikowanym podpisem elektronicznym przypisanym osobie
upoważnionej do wydawania takich aktów w imieniu
organu. Podobnie rzecz ma się z zawiadomieniami
kierowanymi do stron i uczestników postępowań
administracyjnych. Oznacza to, że w tym zakresie
ustawodawca zmienił jedynie warstwę semantyczną
przepisów, zastępując e-podpis bezpieczny
kwalifikowanym (taką siatką pojęciową
posługuje się unijny prawodawca w rozporządzeniu
eIDAS).
Ścieżka działania organu
pamiętać, że polski ustawodawca jasno
wskazał, że decyzje, postanowienia czy też
zawiadomienia muszą być opatrywane kwalifikowanym
podpisem elektronicznym, a nie innym rodzajem, mimo że
takowe przewiduje rozporządzenie eIDAS. To ostatnie
wymienia – obok kwalifikowanych – zwykłe i
zaawansowane e-podpisy. Decyzja rodzimego ustawodawcy nie
dziwi, gdyż zgodnie z rozporządzeniem jedynie
kwalifikowany podpis elektroniczny stanowiący odpowiednik
dotychczasowego bezpiecznego podpisu elektronicznego
weryfikowanego za pomocą ważnego kwalifikowanego
certyfikatu stanowi odpowiednik podpisu
własnoręcznego.
WAŻNE Obecnie administracja
często ma problem z odpowiednim podejściem do pism
otrzymanych drogą elektroniczną. Zdarza się,
że taka korespondencja jest ignorowana, a prymat przyznaje
się pismom wnoszonym do urzędów w tradycyjny
sposób – na papierze.
WAŻNE Ustawa o usługach
zaufania i identyfikacji elektronicznej uchyla dotychczasowe
przepisy o podpisie elektronicznym, niejako usuwając
praktyczną przeszkodę do bezpośredniego
stosowania zapisów unijnego prawa.
! E-pieczęć stanowi dla
osób prawnych odpowiednik podpisu elektronicznego
używanego przez osoby fizyczne.
Nadzór: są nowości, ale bez
Dużo miejsca w ustawie o
poświęcono kwestii nadzoru nad dostawcami usług
zaufania, a więc podmiotami oferującymi m.in. podpisy
elektroniczne, e-pieczęcie czy też elektroniczne
znaczniki czasu. Uregulowanie tej problematyki ustawodawca
pozostawił bowiem państwom członkowskim.
Koordynowanie działań nadzorczych przechodzi w
ręce ministra cyfryzacji. Dotychczas ta kompetencja
przysługiwała resortowi gospodarki. Generalnie jednak
nowy model nadzoru będzie opierał się na
już stworzonej, wypróbowanej przez lata strukturze.
Certyfikaty dla kwalifikowanych dostawców usług
zaufania, niezbędne do skutecznego prowadzenia przez nich
działalności, będą wydawane przez Narodowy
Bank Polski w ramach funkcjonującego tam narodowego
centrum certyfikacji. To ostatnie jest częścią
tzw. krajowej infrastruktury zaufania, w skład której
zalicza się również prowadzony w postaci
elektronicznej jawny rejestr dostawców oraz zaufaną
listę. Wpisu do rejestru będzie dokonywał
minister cyfryzacji na wniosek zainteresowanego podmiotu.
Organ ten odpowiada również za
utrzymanie krajowego węzła identyfikacji eIDAS
umożliwiającego uwierzytelnianie posiadaczy
zagranicznych środków identyfikacji elektronicznej,
którzy zechcą skorzystać z oferowanych w Polsce
usług online. OPINIA EKSPERTA
Robert Skalny kierownik oddziału społeczeństwa informacyjnego wydziału organizacji i nadzoru Urzędu Miasta Krakowa
Rozporządzenie eIDAS należy
odczytywać jako odpowiedź na rosnącą
potrzebę komunikacji elektronicznej, która powinna
być realizowana w sposób zapewniający
identyfikację podmiotów kontaktujących się
elektronicznie. W naszej ocenie to rosnąca
popularność korzystania z drogi elektronicznej
wymusiła tę regulację, a nie odwrotnie. Aby
być precyzyjnym – rozporządzenie eIDAS zawiera
nie tyle „zakaz ignorowania korespondencji
elektronicznej”, co warunki uznawania przez państwo
członkowskie swoich kwalifikowanych usług zaufania
oraz identyfikacji elektronicznej z notyfikowanych
systemów. Zwracamy również uwagę, że
przed wejściem w życie rozporządzenia eIDAS
istniały przepisy, które obligowały podmioty
realizujące zadania publiczne m.in.:
– do posiadania i korzystania z
Elektronicznej Skrzynki Podawczej (art. 16 ust. 1a ustawy o
realizujących zadania publiczne, tj. Dz.U. z 2014 r. poz.
1114 ze zm.),
– do informowania o swoim adresie ESP w
przedmiotowym Biuletynie Informacji Publicznej (par. 3 ust. 1
pkt 1 rozporządzenia prezesa Rady Ministrów w sprawie
sporządzania i doręczania dokumentów
elektronicznych oraz udostępniania formularzy, wzorów
i kopii dokumentów elektronicznych, tj. Dz.U. z 2015 r.
poz. 971 ze zm.).
Niestety przepisy te nie miały
żadnej sankcji. Projekt ustawy implementującej eIDAS
także nie sankcjonuje ignorowania korespondencji
elektronicznej wyłącznie z tej przyczyny, że ma
ona postać elektroniczną. Należy tu wskazać
na zastosowanie przepisów dotyczących zapobieganiu
przewlekłości postępowań, co wydaje
się rozwiązaniem słusznym.Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Zapoznaj się z regulaminem i kup licencjęReklamainne teksty autora »
Piotr Pieńkoszemail piotr.pienkosz@infor.pl inne teksty autora »
Jakub Styczyńskiemail jakub.styczynski@infor.pl Twitter inne teksty autora »
Paweł SikoraFacebook1Google Plus1Wykop0TweetDrukuj za 2 groszeŹródło:Dziennik Gazeta PrawnaTagi:cyfryzacja, urzędnicy, urzędnik, administracjaWięcej na ten tematStosowanie konfiskaty rozszerzonej. Bat na zamożnych gangsterów coraz bliżejSytuacja menedżera po uchwale SN: Zakaz działalności także za długi powstałe po odejściu z firmySN ma rozstrzygnąć definicję „ulicy” - gdzie nie wolno pić piwaGranicki: Start-upy potrzebują wygodnej formy prawnejNieprzejrzyste zasady naboru pracowników. Po wniosku RPO samorządy obawiają się paraliżuAdministracja od czerwca z ludzką twarzą. Zmiany przyprawiają urzędników o ból głowyReklamaArtykuły powiązaneSN ma rozstrzygnąć definicję „ulicy” - gdzie nie wolno pić piwaGranicki: Start-upy potrzebują wygodnej formy prawnej REKLAMAzamknij xnastępny artykułGroźba zakazu prowadzenia działalności gospodarczej skłoni menedżera do prawidłowych zachowańPolecaneKodeks pracy 2017 z komentarzem99,00 złNajważniejsze zmiany dla pracodawców w 2017 roku 17,90 złZasiłki 201669,00 złReklamaDodaj komentarzTwój komentarz został dodany.

References: art. 3
 art. 46
 art. 3
 art. 63
 art. 3
 art. 107