Source: http://www.pozywam.pl/2015/11/wybrano-juz-sedziow-trybunau.html
Timestamp: 2019-11-22 06:57:31+00:00

Document:
pozywam: Wybrano już sędziów Trybunału Konstytucyjnego!
Nie ma żadnego racjonalnego poglądu, który mógłby podważyć fakt, że od października 2015 roku konstytucyjny organ władzy sądowniczej, tj. Trybunał Konstytucyjny ma wybranych sędziów. Co więcej, trzech z tych sędziów tj. Panowie Roman Hauser, Andrzej Jakubecki oraz Krzysztof Ślebzak, powinni już wykonywać czynności sędziowskie. Nie sposób też polemizować z tym, że za sprawą władzy wykonawczej, wymienieni sędziowie Trybunału Konstytucyjnego nie złożyli jeszcze ślubowania wobec Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej.
Wybrani sędziowie Trybunału Konstytucyjnego
W tej kwestii wypowiadało się już wiele osób. Nie da się zaprzeczyć, że brak jest jakiegokolwiek uzasadnienia dla braku umożliwienia złożenia ślubowania przez sędziów już wybranych przez Sejm RP na podstawie obowiązujących przepisów prawnych. Nie ma również znaczenia – wobec domniemania konstytucyjności ustawy - ani fakt wniesienia do Trybunału Konstytucyjnego wniosku o zbadanie konstytucyjności ustawy o Trybunale Konstytucyjnym. Oznacza to, że sędziowie zostali legalnie wybrani przez Sejm. Można i należy mówić o wybranych sędziach Trybunału Konstytucyjnego.
Trzeba w tym miejscu przytoczyć art. 194 ust. 1 Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej, z którego wynika, że „Trybunał Konstytucyjny składa się z 15 sędziów, wybieranych indywidualnie przez Sejm na 9 lat spośród osób wyróżniających się wiedzą prawniczą. Ponowny wybór do składu Trybunału jest niedopuszczalny.”
Z treści tego przepisu wyraźnie wynika, że wyboru sędziów Trybunału Konstytucyjnego dokonuje wyłącznie Sejm. Prezydent w tym wyborze nawet nie uczestniczy. Konstytucja nie uzależnia wyboru sędziów Trybunału Konstytucyjnego ani od zgody Prezydenta RP, ani też od złożenia ślubowania wobec Prezydenta. Warto to podkreślić, gdyż Konstytucja nawet nie przewiduje ślubowania sędziów Trybunału Konstytucyjnego.
Sędziowie Trybunału Konstytucyjnego, w przeciwieństwie do sędziów sądów powszechnych, nie są powoływani, lecz wybierani. Nie są powoływani przez Prezydenta, jak to jest w przypadku sędziów sądów powszechnych, lecz wybierani przez Sejm.
Co ciekawe, w myśl art. 195 ust. 1 Konstytucji „Sędziowie Trybunału Konstytucyjnego w sprawowaniu swojego urzędu są niezawiśli i podlegają tylko Konstytucji.” Oznaczać to, że sędziowie w sprawowaniu urzędu podlegają tylko Konstytucji. W mojej ocenie, nie można zatem w drodze ustawy uznać, że owo „sprawowanie urzędu”, a zatem również jego rozpoczęcie, jest uzależnione od złożenia ślubowania.
Nie powinno zatem budzić wątpliwości, że wybrane osoby są sędziami Trybunału Konstytucyjnego i mogą już pełnić swój urząd.
Warto jeszcze raz stanowczo podkreślić, że Konstytucja nie uzależnia rozpoczęcia służby sędziów Trybunału Konstytucyjnego od złożenia ślubowania. Faktem natomiast jest, że obecnie obowiązująca ustawa o Trybunale Konstytucyjnym w art. 21 ust. 1 przewiduje, że „osoba wybrana na stanowisko sędziego Trybunału składa wobec Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej ślubowanie następującej treści:
Jednak, o czym się zapomina, z ustępu 2. tego artykułu wynika, że „odmowa złożenia ślubowania jest równoznaczna ze zrzeczeniem się stanowiska sędziego Trybunału.”
Nawet treść przywołanego przepisu dowodzi, że ślubowanie ma prawo złożyć sędzia, tj. osoba wybrana na stanowisko sędziego Trybunału Konstytucyjnego. Przepis daje wyraźną wskazówkę, że to wybrany sędzia może – odmawiając złożenia ślubowania – niejako zrezygnować ze stanowiska sędziego Trybunału Konstytucyjnego.
Nie można natomiast uznać, że o tym, czy wybrany przez Sejm sędzia TK będzie pełnić swój urząd ma decydował Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej poprzez np. uniemożliwienie złożenia ślubowania.
Warto w tym miejscu przytoczyć fragment uzasadnienia postanowienia Trybunału Konstytucyjnego z dnia 19.06.2012r. (Sygn. akt SK 37/08) dotyczącego sędziów sądu powszechnego. Wówczas wskazano, że „[..] Kompetencja Prezydenta do powołania wskazanego przez KRS kandydata na urząd sędziego została w sposób kompletny uregulowana w art. 179 Konstytucji i ma charakter prerogatywy (art. 144 ust. 3 pkt 17 Konstytucji). Art. 55 § 1 prawa o ustroju sądów powszechnych nie zawiera nowej treści normatywnej względem normy konstytucyjnej. Przepis ustawy powtarza konstytucyjne sformułowanie, wskazując podmiot, któremu przysługuje kompetencja (Prezydent), oraz okoliczności, w których jest ona realizowana (wniosek KRS). […]”. Nadto argumentowano, że „[…] zgodnie z zasadą najwyższej mocy norm konstytucyjnych (art. 8 ust. 1 Konstytucji) i pochodną względem niej zasadą pierwszeństwa i bezpośredniego stosowania norm konstytucyjnych (art. 8 ust. 2 Konstytucji), przeniesienie przez prawodawcę zagadnienia regulowanego konstytucyjnie do ustawy i wprowadzenie norm ustawowych powtarzających treść norm konstytucyjnych nie wyłącza stosowania tych ostatnich. Nie zmienia to też faktu najwyższego usytuowania norm o tej treści w systemie źródeł prawa. Podstawę prawną rozstrzygnięcia w wypadku takim jak w niniejszej sprawie stanowi norma konstytucyjna. […]”.
Można te rozważania odnieść do niniejszej sytuacji. Z treści Konstytucji wynika, że wyboru sędziów Trybunału Konstytucyjnego dokonuje Sejm. Według Konstytucji Prezydent nawet nie uczestniczy w wyborze sędziów Trybunału Konstytucyjnego. Oznacza to, że przepisy ustawy, tj. akt prawny o niższej radzie, niż konstytucja, nie może tego zmienić. Prezydent nie ma kompetencji w zakresie wyboru sędziów Trybunału Konstytucyjnego.
W mojej ocenie nowelizacja niczego nie zmienia. Zgodnie z ustawą z dnia 19 listopada 2015r. o zmianie ustawy o Trybunale Konstytucyjnym:
„Osoba wybrana na stanowisko sędziego Trybunału składa wobec Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej, w terminie 30 dni od dnia wyboru, ślubowanie następującej treści:
„Uroczyście ślubuję, że pełniąc powierzone mi obowiązki sędziego Trybunału Konstytucyjnego, będę wiernie służyć Narodowi i stać na straży Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej, czyniąc to bezstronnie, według mego sumienia i z najwyższą starannością oraz strzegąc godności sprawowanego urzędu.”.
Wskazana treść nie ma żadnego znaczenia, gdyż wybór sędziów Trybunału dokonuje wyłącznie Sejm. Nie ma normy konstytucyjnej, z której miałoby wynikać, że Prezydent ma jakikolwiek wpływ na wybór sędziów Trybunału Konstytucyjnego. Poza tym, warto zwrócić uwagę na brak pewnej konsekwencji ze strony ustawodawcy.
Po pierwsze, ustawodawca podaje termin na złożenie ślubowania, lecz nie wskazuje do kogo należy obowiązek umożliwienia złożenia takiego ślubowania wobec Prezydenta. Z praktyki wynika, że to prezydent wyznacza termin złożenia ślubowania. Z treści przepisu nie wynika co się stanie, jeśli termin trzydziestodniowy upłynie bezskutecznie. Oznacza to, że termin ten jest tylko instrukcyjny. Upłynięcie terminu nie spowoduje tego, że osoba wybrana na sędziego, nagle przestaje nim być.
Ustawodawca zakłada, że skutkiem niezłożenia ślubowania miałoby być to, że nie rozpoczyna się kadencja sędziego. Konsekwencją tego sformułowania może być i to, że Prezydent np. za 5 miesięcy przyjmie ślubowanie od sędziów. Jednakże nie może wchodzić w grę "wybór" sędziów, którzy już zostali wybrani, gdyż ponowny wybór sędziów Trybunału jest niedopuszczalny, co wprost wynika z art. 194 ust. zd. 2 Konstytucji.
Po drugie, wprowadzony do ustawy zapis, że „złożenie ślubowania rozpoczyna bieg kadencji sędziego Trybunału” jest – w mojej ocenie – sprzeczny z Konstytucją, która nie uzależnia rozpoczęcia służby sędziego Trybunału Konstytucyjnego od złożenia ślubowania.
Po trzecie, ani Konstytucja, ani ustawa nie określają formy złożenia tego ślubowania. Nic zatem nie stoi na przeszkodzie, aby - zwłaszcza w sytuacji patowej - wybrani sędziowie Trybunału Konstytucyjnego albo listownie albo podczas uroczystości z udziałem Prezydenta złożyli samodzielnie ślubowanie.
Po czwarte, warto odnotować, że nadal w ustawie pozostaje formuła w myśl której „odmowa złożenia ślubowania jest równoznaczna ze zrzeczeniem się stanowiska sędziego Trybunału.”
Z tego wynika, że nadal tylko świadoma odmowa złożenia ślubowania powoduje zrzeczenie się stanowisko sędziego Trybunału Konstytucyjnego. Żadnego znaczenia prawnego nie może mieć zatem uniemożliwienie sędziemu złożenia takiego ślubowania i to zwłaszcza wtedy, gdy czyni tak przedstawiciel władzy wykonawczej.
Postępowanie przedstawicieli władzy ustawodawczej i wykonawczej dało asumpt dla wielu niepokojących opinii. Były Prezes Trybunału Konstytucyjnego Jerzy Stępień wręcz wskazał, że „na naszych oczach właśnie demokracja umiera”. Być może są to słowa nieco na wyrost. Jednakże, trudno bagatelizować słowa pochodzące od profesora prawa, byłego parlamentarzysty, byłego prezesa Trybunału Konstytucyjnego, tym bardziej, że nie jest to zdanie odosobnione, o czym świadczą zbliżone wypowiedzi wybitnych przedstawicieli sądownictwa polskiego.
Na zakończenie chciałbym powtórzyć mowę obrończą jednego ze znaczących polityków okresu międzywojennego. Polityk ten siedząc na ławie oskarżonych zwracał się wówczas do sędziów tymi słowami:
Jaki był efekt tych słów. Żaden. W tym sensie, że ten polityk, a był nim Wincenty Witos, został skazany na półtora roku więzienia i udał się na emigrację.
Mając na uwadze ostatnie wydarzenia zastanawiam się nad tym co znaczą słowa ślubowania tych sędziów Trybunału, którzy zostali już dawno zaprzysiężeni:
„Uroczyście ślubuję, że pełniąc powierzone mi obowiązki sędziego Trybunału Konstytucyjnego, będę […] stać na straży Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej [..]”.
Jestem tylko sędzią sądu rejonowego. Patrzę jednak na to co zrobi Trybunał Konstytucyjny. Patrzę na to co zrobią wybrani już sędziowie Trybunału Konstytucyjnego. Patrzę na to, jak w trakcie tego kryzysu zachowają się sędziowie, których ponowny wybór i tak jest niedopuszczalny.
Problem nie tylko pozostał, ale niestety będzie również narastał. Wynika to z faktu, że najpierw poprzednia władza naruszyła Konstytucję nowelizując ustawę o TK, a teraz obecna władza odpłaca podobną monetą, a lekko modyfikując to powiedzenie - ustawą. Oliwy do ognia dolewają byli prezesi TK, którzy moim zdaniem nie mają racji, o czym już pisałem w poprzedniej notce o TK. Z jednej strony mamy Prezydenta-prawnika, z drugiej zaś innych prawników. Wniosek z tego taki, że im mniej prawników w polityce, tym lepiej.
Artur Mączyński 20 listopada 2015 18:15
Byli Prezesi mają rację i nie mogli nie zabrać głosu. Problem nie są prawnicy w polityce. Problemem jest relatywizm przesłaniający prawdę, mądrość, niezależność i zwykłą uczciwość.
Po pierwsze, skoro nie ma przepisów prawa, które kreowałyby obowiązek przyjęcia ślubowania przez Prezydenta, to nie jest uzasadnionym twierdzenie, że został popełniony delikt konstytucyjny. Po drugie, skoro ustawa poprzedniej władzy politycznej o TK korzysta (chyba jeszcze) z domniemania o konstytucyjności, to nowa ustawa również będzie korzystała. Natomiast z drugą częścią komentarza w pełni się zgadzam, niemniej jednak moim zdaniem z tym problemem borykamy się od kiedy tylko sięgam pamięcią.
Sintra 21 listopada 2015 00:40
Prawo - pomijajac karne materialne w czesci okreslajacej "czyny zabronione przez ustawę i kary za ich popelnienie - to nie książka kucharska dla opornych ze szczegolowymi recepturami ma kazdą okazję/sytuację jaka się moze ewentualnie zdarzyc/ z osobna! Kwestię, czy Prezydent ma obowiązek przyjęcia slubowania od sedziow, ktorzy wybrani zostali, TK juz wyjasnil..a musial to zrobic .o ile pamietam to w związku ze zwloką poprzedniego przed poprzednim Prezydenta przy nominacjach sedziow sadow powszechnych i administracyjnych...
bartoszcze 21 listopada 2015 08:40
Jeżeli dobrze kojarzę, to we wcześniejszych dyskusjach komentator "niepoprawne prawo" dawał prymat duchowi systemu prawa nad jego literą :D
Anonimowy 21 listopada 2015 13:46
Źle kojarzysz. Zapewne chodzi o ten komentarz:
"W pierwszej kolejności należy podnieść, że celem regulacji zawartej w art. 444 § 1 k.c. jest umożliwienie uzyskania przez poszkodowanego środków finansowych potrzebnych na pokrycie kosztów leczenia. Skoro więc małżonek podejmuje cały ciężar leczenia, którego zakres przekracza naturalne obowiązki wynikające z małżeństwa, to do wykazania poniesienia kosztów nie jest konieczne, aby rzeczywiście je opłacił. W dalszej kolejności należy wskazać, że opieka małżonka w zasadzie jest pracą, a więc ponosi on szkodę, a jednocześnie koszty. Niemniej jednak ponieważ skoro poszkodowany jest wyłącznie legitymowany do dochodzenia zwrotu kosztów wynikłych z uszkodzenia jego ciała lub wywołania rozstroju jego zdrowia, to uwzględniając, że naprawienie szkody ma zapewnić całkowitą kompensatę doznanego uszczerbku, nie dopuszczając jednak do nieuzasadnionego wzbogacenia poszkodowanego - ma on prawo wystąpić o zwrot kosztów leczenia, które przyjęły formę nieodpłatnej opieki małżonka.
Nie wolno również tracić z pola widzenia faktu, że na ogół w tego typu sporach przeciwko osobie fizycznej występuje ubezpieczyciel posiadający pomoc pełnomocników, którzy specjalizują się w tego typu sprawach. To z kolei stwarza zagrożenie dla równości stron.
Tutaj nie chodzi o błędne założenia, ale o to, że mamy po prostu inne stanowiska. Nie nam oceniać, które jest błędne, a które nie. Doceniam to, że starasz się zwrócić uwagę na pewne nieścisłości zawarte w komentarzach, ale tak to już jest, że gdzie zaczyna się problem, tam milczą komentarza. Niemniej jednak w mojej ocenie nie udowodniłeś, że linia orzecznictwa i doktryna się myli. Pomnij bowiem na szerszy kontekst instytucji renty, w tym renty wyrównawczej wstecznej."
Link: http://sub-iudice.blogspot.com/2015/09/kosztowna-opieka.html?showComment=1441280328881#c7213948551623397845
I jego konkretyzację:
"Wyrażenie "wszelkie wynikłe z tego powodu koszty" jest semantycznie niedookreślone (otwarte), a co za tym idzie ustawodawca nie nadał mu znaczenia swoistego w postaci definicji legalnej. Dlatego też należy odwołać się do wykładni systemowej. Jeśli przyjmiemy, że w ramach 444 § 1 k.c. poszkodowanemu nie przysługuje zwrot kosztów opieki sprawowanej przez małżonka, doprowadzi to do sprzeczności z innymi przepisami oraz do powstania luki. Jeśli mimo to mamy jeszcze wątpliwości, to dokonujemy wykładni funkcjonalnej, a tutaj powszechnie akceptowane oraz uzasadnione moralnie i etycznie jest to, aby sprawca naprawił szkodę poszkodowanego. Kwestii racji funkcjonalnych nie będę szerszej omawiał, bo można byłoby o tym napisać co najmniej pracę doktorską."
Anonimowy 21 listopada 2015 13:55
Ponadto w tamtej dyskusji napisałem m.in., że "Kiedy ktoś przedstawia rzeczywisty problem, to zazwyczaj prawnicy milczą. Lepiej bowiem toczyć górnolotne polemiki, bo przecież pozwala to zachować dystans wobec dysonansu murów absurdu, jakie wznosi środowisko prawnicze wobec społeczeństwa. A wystarczy przypomnieć sobie, że wszelkie prawo winno być stanowione ze względu na człowieka. "
Patrząc na aktualne wydarzenie - niestety - ale moja diagnoza nadal jest trafna.
Być może chodzi jeszcze o ten komentarz do wpisu "Déjà Vu?" na tym blogu:
"Zgodnie z art. 126 ust. 2 Konstytucji Prezydent Rzeczypospolitej czuwa nad przestrzeganiem Konstytucji. Dlatego też moim zdaniem Prezydent miał prawo powołać się wprost na art. 2 Konstytucji, a tym samym nie podzielam stanowiska Prezesów TK. Prawnikom często umyka z pola widzenia znaczenie i rola norm politycznych, które w prawie konstytucyjnym są czymś na wzór "zasad współżycia społecznego" w prawie cywilnym.
Z drugiej jednak strony doceniam to, że obawiasz się o przestrzeganie praworządności i podnosisz tę kwestię na blogu. Jest to bowiem ze wszech miar słuszne, aby czynniki pozaprawne nie przeważały nad prawem."
Otóż z ostrożni dodam wyjaśnienie, aby nie było już wątpliwości, choć wydaje mi się, że na pierwszy rzut oka widać, że nie powołuję się na "ducha prawa". Przede wszystkim skoro zachowanie Prezydenta nie mieści się w ramach norm prawnych, to de facto jest indyferentne prawnie, a każdy prawnik doskonale zna (a przynajmniej powinien znać) paremię Nullum crimen sine lege. Z tego względu komentarz byłych prezesów TK, że Prezydent popełnił delikt konstytucyjny jest w mojej ocenie błędne. Warto podkreślić, że w żadnym z komentarzy byli prezesi nie UZASADNILI swojego stanowiska, ograniczając się jedynie do stwierdzenia.
bartoszcze 21 listopada 2015 15:17
Słowo "crimen" oznacza czyn zabroniony zdefiniowany w ustawie.
Delikt konstytucyjny to coś innego.
Delikt konstytucyjny, jak sama nazwa wskazuje, jest czynem zabronionym określonym w art 198 ust. 1 Konstytucji, zgodnie z którym za naruszenie Konstytucji lub ustawy, w związku z zajmowanym stanowiskiem lub w zakresie swojego urzędowania, odpowiedzialność konstytucyjną przed Trybunałem Stanu ponoszą: Prezydent Rzeczypospolitej (…).
Anonimowy 21 listopada 2015 15:39
Przewodniczący TK prof. Zoll tak uzasadnia swoje stanowisko: "Zwłoka w przyjęciu ślubowania sędziów jest deliktem konstytucyjnym: przyjęcie ślubowania jest jego ustawowym obowiązkiem".
Cały tekst: http://wyborcza.pl/1,75478,19111264,zoll-orbanizacja-trybunalu.html#ixzz3s8XQVb54
Jaki konkretnie przepis o tym mówi? Jak już na tym blogu wspominałem, art. 5 ust. 5 ustawy o Trybunale Konstytucyjnym stanowi, że osoba wybrana na stanowisko sędziego Trybunału składa wobec Prezydenta Rzeczypospolitej ślubowanie (…). Ponadto brak jest lex specialis co do formy składanego ślubowania, zatem przepis ten kreuje normę wobec nowo wybranych sędziów TK, a nie Prezydenta.
To jest moje zdanie w sprawie. Osoby, która nie ma tytułu naukowego, nie jest sędzią, nie należy do samorządu prawniczego. Martwi mnie to, że w debacie publicznej jest zbyt wiele emocji, a zbyt mało prób rozwiązania problemu. Dla mnie prawnik powinien ROZWIĄZYWAĆ problemy, a nie je tworzyć. Nie mają racji byli prezesi TK, ale nie ma racji również Prezydent, więc tym bardziej zaczynam się obawiać o demokratyczne państwo prawne, które nie jest tylko przepisem Konstytucji, ale przede wszystkim postawą społeczeństwa.
W tej chwili chyba wyczerpałem to, co chciałem i chcę przedstawić w tej sprawie, może wypowiem się, kiedy kurz opadnie.
bartoszcze 21 listopada 2015 19:24
Jest oczywistym, że jeśli przepis stanowi "osoba wybrana składa wobec Prezydenta ślubowanie" to jest to norma i dla osoby wybranej (ma obowiązek zlożyć), i dla Prezydenta. (ma obowiązek przyjąć).
A jeśli ktoś się chce bawić w próby falandyzacji pt. "nie ma ani słowa o obowiązku Prezydenta", to sędzia też expressis verbis wcale nie ma obowiązku, tylko sobie składa. Absurd? Absurd.
Anonimowy 20 listopada 2015 19:33
1) Jeśli Iksiński spróbuje skrzywdzić Igrekowskiego, to Igrekowski uzyskawszy możliwość rewanżu dowali Iksińskiemu podwójnie. Jeśli publiczność nie broniła Igrekowskiego, gdy jemu dowalano, to Igrekowski nie przejmie się krytyką takiej publiczności. 2) Jeśli PO chce pozbawić PiS prawa wyboru 2 sędziów, to potem PiS odbija dwóch i dokłada trzech. 3) Jeśli minister demokratycznego rządu bezkarnie podpala przez swoich ludzi budkę pod ambasadą, to potem przyjdzie jakiś Hitler i podpali Reichstag by oskarżyć opozycję.
Anonimowy 20 listopada 2015 19:50
1. Dlatego gdybym był na miejscu Prezydenta, to w pierwszej kolejności chciałbym spotkać się z nowo wybranymi sędziami TK, aby im wyjaśnić swoje wątpliwości osobiście.
2. Gdybym był na miejscu nowo wygranego sędziego TK, to nie czekając na Prezydenta wysłałabym mu ślubowanie listem.
3. Gdybym był na miejscu byłego prezesa TK, to starałabym się nie zaogniać sytuacji i nakłaniać Prezydenta i nowo wybranych sędziów TK do spotkania i poszukania jakiegoś kompromisu.
Niestety bliżej nam do Kodeksu Hammuragiego niż demokratycznego państwa prawa i to niezależnie od tego, jaka opcja polityczna rządzi.
Artur Mączyński 20 listopada 2015 19:50
A w czym zawinili sędziowie?
Artur Mączyński 20 listopada 2015 19:51
Sędziowie zwracali się o spotkanie i czekają.
Anonimowy 20 listopada 2015 20:01
W tej sytuacja wyjścia są dwa. Albo uznaje się, że poprzednia ustawa o TK jest niezgodna z prawem i jednak zrzeka się stanowiska w imię zasad. Albo też uznaje się, że wszystko jest w porządku i mimo postawy Prezydenta zabiera się do pracy. Ja bym wybrał pierwszą opcję. Ludzie na co dzień mają przed sobą dużo grosze dylematy, ale nie wylewają krokodylich łez, jak to czynią nowo wybrani sędziowie TK. Oczywiście taka sytuacja nie powinna mieć miejsca, ale trzeba szukać rozwiązania problemu, a nie zaogniać sytuację. Ponadto na zakończenie chcę dodać, że nie bronię metody obecnej władzy na rozwiązanie problemu, ale nie można tracić z pola widzenia, że to skutek działania poprzedniej. I tutaj jest właśnie zdanie do trzeciej władzy, aby wyraźnie zaznaczyła swoje miejsce i przykładowo nowo wybrani sędziowie TK objęli swoje stanowiska, jednocześnie informując, że jeśli wejdą w życie nowe przepisy, to się do nich dostosują, albo... nie - jeśli uznają, że nie są konstytucyjne.
SIS WIECZYSTE 22 listopada 2015 13:49
I teraz sędziowie TK mają 3 grudnia ocenić zgodność z konstytucją ustawy, na podstawie tejże zaskarżonej ustawy, i na domiar w sytuacji w której kilku z nich uczestniczyło w pracach nad ustawą a orzekać będą m.in. ws. własnych uprawnień tj. immunitetu. To nie ma nic wspólnego z demokratycznym państwem prawa. Dlatego sędziowie TK powinni się wyłączyć z rozpatrywania sprawy w dniu 3 grudnia http://serwis21.blogspot.com/2015/11/sedziowie-trybunau-konstytucyjnego-do.html
Niemal na 100% TK uzna ustawę za niezgodną z Konstytucją RP.
Wtedy 5-7 grudnia możemy ujrzeć rundę finałową. Zobaczymy jak są wybierani nowi sędziowie, odbierane jest od nich ślubowanie, a dopiero po tym cyrku ogłoszony zostanie wyrok TK w DzU.
Anonimowy 22 listopada 2015 22:08
No cóż, ku uciesze UE można powtarzać referenda, gdy ludzie źle wybiorą, to i w Polsce można powtórzyć wybór sędziów TK, gdy posłowie źle wybrali :) W UE to się nazywa dopychanie kolanem. Jeden czort.
Skoro Konstytucja nie przewiduje ślubowania, a sędziowie TK podlegają - wg Konstytucji - wyłącznie Konstytucji, to dlaczego Prezes TK, będący również sędzią TK, nie wyznacza nowo wybranych sędziów do orzekania?
Artur Mączyński 2 grudnia 2015 20:12
Może jutro się dowiemy :-)
bartoszcze 3 grudnia 2015 09:23
Prezes TK (wciąż jeszcze) nie bez powodu prosił, żeby zaczekać do orzeczenia Trybunału w sprawie ustawy o Trybunale.
Na szczęście tzw. sędziowie nie są w stanie wprosić się do składu orzekającego wbrew zarządzeniu Prezesa TK.
Artur Mączyński 3 grudnia 2015 09:33
Teraz dopiero mamy zgrzyt. Może to się nawet skończyć systematyczną marginalizacją Trybunału Konstytucyjnego. Wówczas może się zdarzyć, że jego funkcje przejmie SN a częściowo sądy powszechne. Choć to tylko spekulacje. Mam nadzieję.
Anonimowy 3 grudnia 2015 18:37
O tym kto jest Prezesem TK ma wkrótce decydować Prezydent pod rygorem niedokonania wyboru Prezesa, a więc pozostawienia funkcji Prezesa nieobsadzonej, a przez to - zablokowania możliwości wyznaczania składów orzekających. Nikt więc nie będzie władny do orzeczenia w sprawie zgodności lub niezgodności działania partii z Konstytucją. Zaś ewentualny Prezes wskazywany przez władzę wykonawczą będzie mógł wyznaczać do składów orzekających takich sędziów, jakich uzna za stosowne, niekoniecznie kierując się kolejnością wpływu. Na przykład osoby "wybrane" na sędziów (ze ślubowaniem lub bez), co do których nie wiadomo czy są sędziami mogącymi orzekać. Na przykład zapewniając w każdej ważnej dla partii sprawie przewagę sędziów wskazanych przez tą właśnie partię. I co mu kto zrobi?
/ (...) pod rygorem niedokonania wyboru Prezesa, a więc pozostawienia funkcji Prezesa nieobsadzonej, a przez to - zablokowania możliwości wyznaczania składów orzekających./
I tu może też znaleźć zastosowanie pomysł Ministra Sprawiedliwości - pomysł wyłaniania składów orzekających w drodze losowania.
Losowanie to czynność techniczna, do przeprowadzenia której brak Prezesa nie stanowi przeszkody.
Anonimowy 5 grudnia 2015 23:39
Minister miał na myśli wydziały karne (a zwłaszcza sądzące innych ministrów), a nie TK. W końcu trójka nowych winna mieć większe szanse niż tylko wynikające z losowania... po coś w końcu ustawa przewiduje "wygaszenie" Prezesów...
Losowanie to czynność techniczna... a co będzie, jeśli w każdej kulce będą te same cyfry? Nigdzie nie jest powiedziane, że losowanie ma zapewnić każdemu taką samą szansę.

References: art. 194
 art. 195
 art. 21
 art. 179
 Art. 55
 art. 194
 art. 444
 art. 126
 art. 2
 art. 5