Source: http://ww2.senat.pl/k6/dok/sten/006/12.HTM
Timestamp: 2019-06-19 08:56:24+00:00

Document:
6. posiedzenie Senatu RP, stenogram, wersja robocza, część 1.2
Ja w tej chwili nie mogę sobie przypomnieć, żeby któryś z krajów uzyskał zmianę w trakcie...
No, przede wszystkim nie chciałbym siać optymizmu. Po pierwsze, jak Wysoka Izba dostrzega, trwa zmiana Wspólnej Polityki Rolnej, i to zmiana praktycznie rewolucyjna, a nie ewolucyjna. To jest pierwsza sprawa. Druga sprawa wynika z pewnych doświadczeń. Gdy śledzi się kwestię choćby nawet tylko naszego członkostwa, widać, że dzięki dobrze uargumentowanym wnioskom, dzięki dobrej merytorycznej argumentacji można czasami czy nawet często uzyskać różne... No ale w tym wypadku będzie to trudna sprawa - od razu to mówię. Sytuacja wyglądałaby inaczej, gdyby nie było nadprodukcji w Unii. Unia jest olbrzymim obszarem nadwyżkowym, jeżeli chodzi o produkty mleczarskie. W związku z tym nie jestem specjalnie wielkim optymistą co do tego, że raptem w krótkim okresie - to znaczy, powiedzmy, że rozumiem to jako rok czy dwa lata - uzyskamy znacznie większe wielkości referencyjne. Takim optymistą nie jestem.
Tak samo bardzo wyraźnie chciałbym powiedzieć, że... Bo mówi się czasami, że powinniśmy występować na forum Unii z tym, by jeżeli któryś z krajów nie wykorzysta swojej kwoty, przeznaczyć to dla Polski. Jeżeli w Unii... No, to byłaby szansa. Ale to jakby rozwala cały system kwotowania tego systemu. A więc wracamy do pierwotnej kwestii, czy Polska, mimo takich czy innych ograniczeń, więcej korzysta na tym, że jest kwotowanie - mówię tu o polskich producentach, o mleczarniach - czy więcej skorzysta w momencie...
Od dłuższego czasu - odpowiadam tu na drugie pytanie pana senatora - rozmawiamy z Unią o sprawach technicznych, prowadzimy konsultacje techniczne. Polska przedłożyła... To się zaczęło w końcu września i w październiku ubiegłego roku, a w grudniu Polska przedłożyła Komisji Europejskiej raport na temat restrukturyzacji polskiego sektora mleczarskiego w latach 2000-2005. Chodziło o to, by otrzymać tę rezerwę restrukturyzacyjną w wysokości tych 416 tysięcy 120 t. W tym momencie o to są główne nasze starania. I znowu wyprzedzam pytania, na ile... No, mogę powiedzieć tylko tyle: raport jest bardzo starannie analizowany, mamy sygnały, że argumenty są przekonujące, są dobre, ale one jeszcze nie powodują, że decyzje zapadły czy zapadają. W każdym razie nie docierają do Polski sygnały, że coś jest niejasne, niestarannie zrobione czy budzi jakieś wątpliwości. To pozwala mieć przynajmniej odrobinę optymizmu, że nasze wnioski zostaną uwzględnione. Dziękuję bardzo.
Będą jeszcze dwa powtórzone pytania.
Pan senator Andrzej Owczarek.
Panie Ministrze, pytałem o skalę sprzedaży kwot referencyjnych przez rolników.
Na trzysta tysięcy gospodarstw dostarczających jest to około 10%, jakieś dwadzieścia dziewięć tysięcy z groszami... Nie pamiętam dokładnie. Po prostu około 10%.
Pan senator Marian Miłek.
Właściwie doprecyzuję tylko pytanie. We wczorajszej "Rzeczpospolitej" ukazał się artykuł "Sejm nie lubi dużych ferm", gdzie czytamy o limicie dodatkowym w produkcji mleka, że ma on wynieść ponad 400 milionów l mleka rocznie. Mówi się więc o litrach. I dalej czytamy o 8,3 miliarda l. A więc, Panie Ministrze, czy to są kilogramy, czy litry?
(Głosy z sali: Kilogramy.)
Ja myślę, że to są kilogramy. To znaczy najczęściej, mówiąc o mleku, podaje się ilości w litrach. Dziennikarz, słuchając... No, przepraszam, znowu ktoś jest winny. Myślę, że chodzi o...
(Senator Marian Miłek: Panie Ministrze, opieram się na informacji uzyskanej z Ministerstwa Rolnictwa i Rozwoju Wsi - takie źródło jest tu podane.)
Pan senator Jan Szafraniec.
Panie Ministrze, Polska jest już krajem unijnym - i w tym kontekście chodzi mi o problem zawartości tłuszczu w mleku. W Unii jest to wskaźnik 3,5, a u nas jest 3,2. Czy wobec tego my możemy dystrybuować nasze mleko na teren Unii, czy też możemy je użytkować tylko w naszym kraju?
Jeżeli popatrzymy - udzielę odpowiedzi pośredniej - na dynamikę eksportu od 1 maja, głównie do krajów Unii, to okaże się, że w wypadku niektórych rodzajów asortymentu przekroczyliśmy, i to czterokrotnie, stan sprzed akcesji. Jest to rynek dla nas najważniejszy. No...
(Senator Jan Szafraniec: Czyli jest eksport.)
Jest eksport, i to bardzo duży, dynamiczny. Utrzymuje się on, jak mówią producenci czy eksporterzy, nawet przy bardzo niekorzystnym kursie.
(Wicemarszałek Marek Ziółkowski: Pan senator...)
Przepraszam. Powiedziałem o czterokrotnym zwiększeniu, ale oczywiście powtórzenie się takiej dynamiki, to, że jeszcze nastąpi czterokrotny wzrost w ciągu paru miesięcy, trudno sobie wyobrazić. Niemniej jednak jest wyraźna dynamika w zwiększaniu eksportu.
Jak pan minister widzi, liczba pytań dynamicznie przyrasta.
Panie Ministrze, pan odpowiedział na moje pytanie, ale może nie do końca, bo pan skwitował to tylko tak, że w Unii Europejskiej liczy się to w kilogramach. Ale nawiązując do pytania pana senatora Miłka, dopowiem, że ja tamto pytanie zadałem, byśmy uświadomili sobie, dlaczego to się robi. Bo nic się nie dzieje bez przyczyny. Wydaje mi się - i o to pytałem - że łatwiej jest liczyć w kilogramach, bo to się waży i potem nie ma żadnych wątpliwości. Trzeba rzeczywiście przyjąć to tak, jak się podaje, czyli w kilogramach - chociaż wiadomo, że popularnie ilość cieczy podaje się w litrach - a to wynika z względów praktycznych. Poza tym wtedy nie będzie żadnego podejrzenia, że ktoś spekuluje na tych zamiennikach. Chodziło mi tylko o świadomość tego rodzaju. Bo jeżeli coś się tak zmienia, to jest to robione po to, żeby było praktyczniej, żeby łatwiej to można było liczyć. Dziękuję bardzo.
(Podsekretarz Stanu w Ministerstwie Rolnictwa i Rozwoju Wsi Andrzej Kowalski: No, przepraszam za nieprecyzyjną odpowiedź, ale właśnie w tym duchu odpowiedziałem, że stosujemy te miary, które...)
Senator Janusz Kubiak.
Ja zadałem dwa pytania. Pierwsze dotyczyło dostosowania przede wszystkim zakładów mleczarskich do warunków unijnych. Czy ten proces jest już zakończony, czy nie? A jeżeli nie jest zakończony, to czy wszystkie zakłady, które były w dniu naszego wejścia do Unii, zostały połączone, a może zlikwidowane? Jak to wygląda?
Drugie pytanie. Ono oczywiście się powtarza, ale ja chciałbym je uściślić. Oczywiście gdy mówimy o tych pracach w Brukseli i o tych dodatkowych, chodzi o uruchomienie rezerwy restrukturyzacyjnej w wysokości 416 tysięcy t z haczykiem, ale z tego, co wiem, to rozliczenie nastąpi dopiero w roku kwotowym 2006-2007. A jak to wygląda, jeżeli chodzi o rok 2005?
I gdy mówimy o przyznaniu Polsce, w traktacie akcesyjnym, prawa przekroczenia kwot mlecznych, to czy to już nastąpiło, czy nastąpi, jeżeli dalszy rozwój będzie taki jak dotychczas? Dziękuję.
Z odpowiedzią na pierwsze pytanie mam o tyle kłopot, że teoretycznie jeszcze trwa okres restrukturyzacji. Konkretnych danych nie mam, a to dlatego, że te wszystkie mleczarnie, ale nie tylko, bo i masarnie, które nie spełniają standardów unijnych, mogą produkować na rynek lokalny, czyli one są jakby poza tym głównym zainteresowaniem. Jeżeli miałbym obstawiać, to szansa tych, które się dotychczas nie zrestrukturyzowały, na to, żeby spełniły te warunki, jest niewielka. Tym bardziej, że, powtarzam, znaczna część, o ile nie wszystkie mleczarnie, te duże, produkujące na tamten rynek, nie wykorzystują swoich mocy produkcyjnych. Na rynku zrobiło się ciasno.
Panie Senatorze, przepraszam, ze wstydem się przyznam, że nie zapisałem... Przepraszam bardzo.
(Senator Janusz Kubiak: Jeżeli można, Panie Marszałku...)
Poproszę o krótkie powtórzenie.
Druga kwestia dotyczy przekroczenia przyznanych Polsce w traktacie akcesyjnym kwot mlecznych. Wiemy oczywiście o uruchomieniu tej rezerwy restrukturyzacyjnej, tych 416 tysięcy t, ale z tego, co mi wiadomo, ta rezerwa będzie rozliczana dopiero w latach od 2006 do 2007, a mi chodzi o to, czy już nastąpiło przekroczenie tych kwot z traktatu akcesyjnego. A jeżeli nie, to kiedy by nastąpiło, zgodnie z tą dynamiką wzrostu.
Nie, jeszcze nie nastąpiło. Jest to też kwestia tej konwersji, czyli zmiany jednej kwoty na drugą. Są tu różne szacunki. Polegają między innymi na tym, na ile dopuścimy... Nie będę ukrywał: ten zapis, który jest, te 800 tysięcy, może spowodować, po pierwsze, że z różnych względów nie wykorzystamy tej kwoty, a po drugie, że najlepsze, najbardziej dynamiczne gospodarstwa, między innymi spółki hodowlane Skarbu Państwa, spółki strategiczne, jak zapowiadają, będą wybijały część stad. Nie stać ich na kupienie nowych kwot, a to uniemożliwia staranie się o rezerwę, nie pozwala na dalsze rozwijanie produkcji.
W tym momencie kończę fazę zadawania pytań.
Przypominam o wymogach regulaminowych, to znaczy najpierw o czasie przemawiania senatorów: dziesięć i pięć minut, potem o konieczności zapisywania się do głosu u senatora prowadzącego listę mówców, a przede wszystkim o obowiązku składania podpisanych wniosków o charakterze legislacyjnym do marszałka Senatu.
Wnioski te muszą być zgłoszone na piśmie do zamknięcia dyskusji. Komisja będzie rozpatrywać tylko te wnioski, które zostały zgłoszone na piśmie właśnie do czasu zamknięcia dyskusji.
W tej chwili do dyskusji zapisało się dwóch senatorów: panowie senatorowie Jan Szafraniec i Ryszard Górecki.
Rozumiem, że pan senator Stanisław Kogut też się chciał zapisać? Bo dla mnie to jest niejasne... Ale na piśmie tego nie ma. Proszę o zgłaszanie się na piśmie, bo to już jest dyskusja.
Proszę bardzo, pan senator Szafraniec jako pierwszy mówca. Proszę bardzo o zabranie głosu.
Z danych liczbowych o województwach za rok 2004, dotyczących produkcji mleka, danych zawartych zresztą w "Roczniku Statystycznym", wynika, że województwo podlaskie jest subregionem kraju przodującym w produkcji mleka. Ja akurat jestem reprezentantem województwa podlaskiego i w związku z tym chciałbym tutaj Wysokiej Izbie zwerbalizować oczekiwania naszych podlaskich rolników.
Otóż panuje pośród nich pewien niepokój związany z przekroczeniem krajowej kwoty mlecznej. Krajowa ilość referencyjna zapisana w traktacie akcesyjnym została ustalona na zbyt niskim poziomie, o czym była tutaj mowa, mianowicie jest to 8 milionów 500 tysięcy t mleka, podczas gdy limit satysfakcjonujący polskich dostawców mleka winien wynosić 13 do 14 milionów t mleka. Zmniejszony limit, przy dużej realnej możliwości produkcji mleka, wymaga pilnej renegocjacji właściwej kwoty mlecznej, czego domagają się rolnicy, tym bardziej, że niektóre kraje europejskie po prostu nie wykorzystują przyznanych im limitów produkcji mleka, na przykład Węgry nie wykorzystują około 600 tysięcy t. W związku z tym apeluję do rządu o podjęcie renegocjacji z Unią Europejską w tym zakresie. Rolnicy apelują o pilne uruchomienie - powtarzam, pilne uruchomienie - rezerwy restrukturyzacyjnej w wysokości 416 milionów 126 tysięcy kg mleka.
Wiem, że w dniu 13 grudnia 2005 r. został przedłożony Komisji Europejskiej raport dotyczący restrukturyzacji polskiego sektora mleczarskiego w latach 2000-2005, o czym wspomniał pan minister, w kontekście starań o wspomnianą rezerwę restrukturyzacyjną. Ten raport ma być podstawą podjęcia przez Komisję decyzji o uruchomieniu tejże rezerwy, która może być uwolniona od 1 kwietnia 2006 r. Zachodzi pytanie: czy Komisję Europejską przekonały nasze argumenty dotyczące procesu restrukturyzacyjnego? Pan minister twierdził, że tak, ale jak do tej pory nie ma decyzji o uwolnieniu tej kwoty.
Kolejne pytanie. Czy Komisja Europejska zgadza się na wykorzystanie rezerwy restrukturyzacyjnej do zbilansowania krajowej ilości referencyjnej przeznaczonej dla dostawców w rozliczeniu roku kwotowego 2005-2006? Zachodzi pytanie, dlaczego dopiero w styczniu bieżącego roku rząd zdecydował się przedłożyć Komisji Europejskiej wystąpienie o możliwość wykorzystania przyznanej rezerwy restrukturyzacyjnej do zbilansowania ilości referencyjnej przeznaczonej dla dostaw w rozliczeniu roku kwotowego 2005-2006, skoro rok rozliczeniowy dotyczący rynku mleka upływa z dniem 31 marca 2006 r. Jak na razie na oba te pytania Komisja właściwie nie dała odpowiedzi. Ten brak odpowiedzi rzeczywiście jest bardzo niepokojący w kontekście oczekiwań rolników na uruchomienie tejże rezerwy, zważywszy na to, że 31 marca, jak powiedziałem, upływa rok rozliczeniowy.
Ministerstwo chce zwiększyć krajową ilość referencyjną przeznaczoną dla dostawców hurtowych, podczas gdy rolnicy domagają się maksymalnego wykorzystania krajowej ilości referencyjnej dla dostawców bezpośrednich, z jednoczesną jej konwersją na dostawy hurtowe. Tę sprawę też trzeba byłoby w jakimś sensie załatwić.
I kolejna sprawa. Mianowicie rolnicy domagają się dokonania zmiany w ustawie o regulacji rynku mleka polegającej na tym, aby obrót kwotami dokonywał się na terenie całego kraju - to jest taki postulat naszych, podlaskich rolników - a nie tylko województwa. Umożliwiłoby to dokonanie przesunięć między województwami, w których limity nie zostały przekroczone, a województwami, które przyznanych limitów nie wykorzystały do tej pory. Niestety, w nowelizowanej ustawie utrzymano regionalizację kwot mlecznych. Za regionalizacją opowiadają się ci producenci mleka, gdzie produkcja mleka jest najmniejsza. Oni argumentują swoje stanowisko tym, że brak ograniczeń w handlu kwotami może przyczynić się do upadku przemysłu mleczarskiego w ich regionach, jednak ja dopatruję się w tym takiego troszeczkę egoistycznego motywu. No, ale rzeczywiście niepokój ten również może być uzasadniony.
Rolnicy domagają się także zmiany zasad rozdziału krajowej rezerwy, ponieważ obecna premiowała i premiuje duże gospodarstwa. Ten postulat rolników został po trosze spełniony w obecnej nowelizacji, w art. 2 pkt 2, który mówi, że rezerwy krajowej ilości referencyjnej w roku kwotowym 2005-2006 będą przyznawane w pierwszej kolejności tym właścicielom, którzy nie przekroczyli 800 tysięcy kg mleka. To jest, moim zdaniem, dobry zapis, bo promuje średnich i mniejszych producentów. Chcę przypomnieć, że producentów mleka produkujących ponad 8 tysięcy l czy 8 tysięcy kg na rok jest w Polsce czterystu pięćdziesięciu na ogólną liczbę trzystu tysięcy dostawców i tym średnim czy też mniejszym producentom należy się pierwszeństwo w kolejności z rozdziału z krajowej rezerwy. Ze zmiany zasad rozdziału krajowej rezerwy mogą właśnie skorzystać dostawcy ze wschodnich województw, w tym z województwa podlaskiego, gdzie produkcja mleka jest jedną z najwyższych w kraju. Dziękuję za uwagę.
Pan senator Ryszard Górecki, proszę bardzo.
Chcę powiedzieć, że nie do końca przekonuje mnie argumentacja pana senatora Chróścikowskiego o tym, skąd się wzięła liczba 800 tysięcy kg mleka.
Chcę coś powiedzieć - po to tylko, żebyśmy w ogóle mieli pojęcie, o co walczymy, dokąd zmierzamy. Mianowicie 16 kwietnia 2003 r. w Atenach podpisano traktat akcesyjny, dokument, w którym Polsce została przyznana krajowa kwota referencyjna w wysokości prawie 9 miliardów kg mleka, w tym 8,5 miliarda dla dostawców hurtowych, a więc dla tych, którzy sprzedają. Dodatkowo Polska będzie mogła skorzystać w 2006 r. z tak zwanej rezerwy restrukturyzacyjnej w wysokości ponad 416 milionów kg. I właśnie o to jest ta cała walka. Dla mnie nieuzasadnione jest wprowadzenie jakiejś sztucznej bariery, limitu kwoty 800 tysięcy kg. Podzielam tu w pełni pogląd pana ministra. Rozumiem, że trzeba pomagać także tym słabszym rolnikom - a to jest skierowane do nich - ale nie w ten sposób, że ograniczalibyśmy gospodarkę wolnorynkową. Trzeba pomóc rolnikom, na pewno, ale nie można obniżać lotów. Według mnie trzeba rozważyć inną koncepcję, koncepcję dopłat do produkcji mleka, jak to ma miejsce w przypadku zbóż, żeby ci drobni rolnicy także mieli warunki do egzystowania. Ustawa ta w obecnym kształcie wyraźnie podważa zasadę równości wobec prawa. Bardzo łatwo ją będzie zaskarżyć do trybunału. Ponadto ustawa ta zaskakuje producentów, którzy zainwestowali w dużą produkcję. Ustawa ta, w mojej ocenie, podważa zasadę gospodarki wolnorynkowej. Obawiam się, że ci mali producenci, tak jak pan minister zaznaczał, nie będą w stanie spełnić norm jakościowych.
Myślę, że jedyne, co może być zaakceptowane, jeśli się dogadamy w tej Izbie, to nowelizacja, którą proponował na wstępie pan senator Łyczak. Mówił on o tym, żeby znieść ten limit, żeby uwzględnić jednak także gospodarstwa, które mają normy jakościowe, które mają kontrole jakości, które mają doświadczalnictwo, badania naukowe, będące przecież motorem postępu właśnie w tej produkcji. Dziękuję bardzo.
Pan senator Stanisław Kogut.
Ja będę krótko mówił.
Wydaje mi się, że osąd człowieka, który nie jest rolnikiem, a który pije mleko i spotyka się z wyborcami, będzie chyba właściwy. Ja tu cały czas słucham tej dyskusji bardzo uważnie, dlatego że spotykam się z rolnikami z Małopolski i z Podkarpacia, którzy jako pierwsi zaprotestowali przeciwko negacji tych regionów. Bo z tego, co słyszę, wynika jednoznacznie, że tutaj jest preferencja dużych firm produkcyjnych. Przeczytałem już wiele statystycznych magazynów - bo tak jak mówię, nie jestem rolnikiem - i wyczytałem, że w Polsce są dwa miliony gospodarstw. Takich gospodarstw, jak tu pan minister słusznie powiedział, które są zarejestrowane na produkcję mleka, jest trzysta tysięcy, a takich, które walczą, jest czterysta pięćdziesiąt - to powiedział pan senator. I ja ciągle się zastanawiałem, jak znaleźć złoty środek, żeby jednych i drugich zadowolić. Ale chyba w stu procentach nikogo się nie zadowoli. Od razu mi się przypomniały moje lata młodzieńcze, kiedy słyszałem, że mają być sowchozy, kołchozy i inne instytucje, bo teraz w Unii zdecydowanie się dąży w tym kierunku, żeby te małe gospodarstwa, które faktycznie były ostoją polskości, zostały zlikwidowane. A jednak dąży się do tego, żeby wykupywać jeden drugiego i tworzyć wielkie zasoby ziemskie. Ja uważam, że trzeba się skupić na tym, że jest, jak słusznie pan minister powiedział, 800 tysięcy t, bo taka jest przyjęta miara, jednostki. A jak to rozdzielić, żeby to było w miarę sprawiedliwie? Bo nie chciałbym, żeby wyborcy na terenie Małopolski... I tu popieram zdecydowanie senatora Chróścikowskiego, który mówił głosem tych małych posiadaczy, po prostu tych, co mają po 3 ha, 5 ha.
Panie Ministrze, byłem ostatnio na spotkaniu w Grybowie, gdzie jednoznacznie zarzucono, że przez to, co się dzieje w agencji rozwoju rolnictwa, odnośnie do tych papierów, ludzie specjalnie nie biorą tych przydziałów. Bo jak przychodzi kontrola, to mówi tak: wypiłeś za mało mleka. A rolnik mówi: jak mogłem więcej mleka wypić? Takie są kryteria, że niektórzy faktycznie rezygnują z tych dopłat.
I tak, siedząc tutaj, sam się, Panie Marszałku, zastanawiałem, jak znaleźć złoty środek. Jak znaleźć złoty środek, bo rozumiem i tych, co zainwestowali ogromne pieniądze, i tych małych, którzy wychowali się dzięki mleku, oddając mleko do mleczarni. Akurat argumentację, Panie Ministrze, ja znajdę i dla tych małych, bo powiem tak: jak przyjeżdżają, to biorą próbki, przychodzą, badają, czy mleko jest czyste - przyjeżdża sanepid; tego się nauczyłem w domu - i jaki jest procent tłuszczu. I wiem, że jak ma 4,5%, to jest najlepsze. I tu argumenty naprawdę każdy może z jednej i z drugiej strony znaleźć. Z tym, że apeluję o rozsądek, apeluję o rozwagę. Trzeba znaleźć taki środek, żeby w 80% zadowolić i tych dużych, i tych małych. Bo tych małych wszyscy skazujemy już na likwidację. Nawet w piosenkach śpiewano o przywiązaniu do ziemi. Bo ja rozumiem, że mówimy o produkcji mleka, ale jeżeli nie będzie produkcji mleka, to ludzie będą musieli się pozbywać ziemi. Wróćmy, Panie Ministrze, do historii, reprezentujmy wszystkich rolników, nie tylko tych, którzy mają wielkie gospodarstwa, ale i tych małych. Ja jestem laikiem w dziedzinie rolnictwa. Popieram mój rząd, ale wtedy, kiedy rząd dba o wszystkich rolników, o wszystkich producentów. Bo mi już wprost w Grybowie powiedziano: jacyś obszarnicy przygotowywali ten projekt ustawy. Dlatego taki bunt się zrodził w Małopolsce i na Podkarpaciu. Bo tam mówią: albo o nas wszystkich dbają, albo dbają tylko o pewną grupę rolników. Znajdźmy więc złoty środek, żeby pomóc i tym, którzy zaciągnęli ogromne kredyty. Ale już są preferowani, bo jak słyszę w tej dyskusji, jest 9,4 miliona t na te czterysta pięćdziesiąt gospodarstw, a my mówimy o 800 t podziału. Dziękuję.
Pan senator Ludwik Zalewski, proszę bardzo.
W międzyczasie poinformuję państwa senatorów, że na razie pan marszałek Borusewicz nie przewidział przerwy, dyskusja się będzie toczyła. Zobaczymy, jaką decyzję podejmie kolejny marszałek prowadzący obrady.
Przypisując liczbę kwot mlecznych do poszczególnych agencji, planujemy sztucznie wymusić produkcję na terenie całego kraju. Rzeczywistość jest okrutna. Rozwój nastąpił w rejonach, w których jest to najbardziej opłacalne, w których produkcja jest najtańsza.
Liczba sztuk bydła w województwach mazowieckim i podlaskim jest po prostu ogromna. Niektóre powiaty województwa podlaskiego mają więcej sztuk bydła - to stan z 31 stycznia - niż całe województwa, na przykład województwo lubuskie. Mamy kilka takich powiatów u siebie, w województwie podlaskim. Chciałbym zaznaczyć, że nie są to tylko wielkie gospodarstwa, bo tu kilka razy powtarzano, że to są jakieś wielkoprzemysłowe gospodarstwa itd. Na Podlasiu są przede wszystkim rolnicy indywidualni, nie ma jakichś wielkich, ogromnych farm, podstawą są rolnicy, którzy produkują, to są gospodarstwa rodzinne. W chwili obecnej mamy ugruntowaną pozycję takich mleczarń, jak: Piątnica, Wysokie Mazowieckie, Grajewo, Zambrów, Ostrów Mazowiecki, i to nie tylko na rynku krajowym, ale i w Unii Europejskiej. Mamy przykłady, nie potrzeba sięgać daleko, wystarczy wejść do naszego bufetu: Serek Wiejski, Mleko Łaciate. To ma już swoją renomę i markę. I te mleczarnie mogą nawet podwoić i skup, i produkcję, jednak 10% ich dostawców już przekracza limit określony według kwot mlecznych.
Mleczarnie będą musiały sobie jakoś z tym poradzić. I poradzą - zorganizują nowe punkty skupu, najwyżej wydłużą im się drogi transportu na Podkarpacie. Jednak uwolnienie kwot mlecznych pozwoliłoby na odsprzedanie ich przez tych rolników, którzy jeszcze produkcji nie rozwinęli. Mogliby oni wykorzystać te środki na inne inwestycje.
Przykłady. W województwie podkarpackim cena mleka w obrocie wynosi 20 gr za litr, a w województwie mazowieckim i podlaskim 1 zł 50 gr. To jest cena znacznie wyższa od ceny skupu. Rolnicy mogliby te pieniądze wykorzystać. Rolnicy z mazowieckiego i z podlaskiego na pewno zapłaciliby, żeby mieć pewność swojego bytu.
Przyznana Polsce przez Unię Europejską kwota mleczna już została osiągnięta, możemy to powiedzieć. Ale dlaczego rząd i parlament nie chce pogodzić się z faktem, że to rolnicy zadecydowali, gdzie produkuje się najtaniej? Dlaczego trzeba wrócić do socjalistycznego planowania zamiast zatwierdzić stan faktyczny? Przecież obecnie ta produkcja jest ugruntowana w rejonach.
Mieliśmy już przykłady w historii Polski, kiedy chłop przeciwstawiał się ustawodawcy, choćby przykład Drzymały. Nie boli to, jest to zrozumiałe, bo byli to zaborcy. Ale jaki jest sens, by rolnicy w regionach o małej produkcji zaciągali kredyty na produkcję mleka, a ci, którzy produkują tanio i dużo, już produkują, po prostu bankrutowali? Dziękuję.
Głos zabierze teraz pan senator Paweł Michalak.
Nikt dzisiaj nawet nie stara się mówić, że polityka rolna w Unii Europejskiej jest sprawiedliwa. Ale powinniśmy się chyba cieszyć, że jeszcze jakoś się trzyma. Oczywiście przyczyną, dla której dzisiaj rozmawiamy, jest limit kwoty mlecznej, rozmawiamy jednak o pieniądzach - na dzień dzisiejszy potencjalnych pieniądzach, ale pieniądzach, które mają też skutki społeczne.
Dodatkowa informacja jest taka, że mimo dopłat bezpośrednich według Eurostatu w 2005 r. dochodowość rolnictwa spadła o 1%. Są różne przyczyny, ale trzeba mieć to na uwadze. I dzisiaj właściwie pytamy - mówimy o regulacji na jeden rok, proszę państwa, to jest taki właściwie papierek lakmusowy - jaki model rolnictwa wybieramy wstępnie.
Oczywiście, w konstytucji jest zapisane wspieranie gospodarstw rodzinnych. I to jest konkretna regulacja. Ba, w tej chwili pod prezydencją austriacką... Austriacy też bardzo wyraźnie powiedzieli, że będą preferowali średnie gospodarstwa i swój fundusz rolny właśnie pod takim kątem będą dzielili. Czyli możliwa jest polityka rolna specyficzna dla konkretnego kraju. Tak że tutaj straszenie Trybunałem Konstytucyjnym, bo nie ma regulacji, jest chyba nieporozumieniem.
Proszę państwa, ja nie jestem związany z rolnictwem, jestem inżynierem mechanikiem, a więc patrzę na to trochę z boku. Ale widzę, że trzeba się podeprzeć przy głosowaniu własną logiką, bo i pan minister tutaj nam bardzo różne sygnały dawał - z jednej strony mówił, że podoba mu się to, co zostało zaproponowane przez Sejm, z drugiej strony, że popiera poprawkę mniejszości. A to już jest dla mnie niezrozumiałe, bo jeżeli mój kolega z komisji mówi, że - ja już pomijam, że różne były opinie ekspertów - żeby uratować sto dwadzieścia gospodarstw hodowlanych potrzeba 80 milionów z 400, proszę państwa, a jest siedemset trzydzieści tysięcy gospodarstw, które produkują mleko, a w systemie hurtowym - trzysta tysięcy... No to mówmy o skali problemu. Tu pan minister nawet określił, że będzie wyżynane bydło, co już mnie absolutnie niepokoi. My mówimy o regulacji na rok. Tak że to mi się nie składa w jakąś całość.
Jasne jest, że możemy kreować priorytety we własnej polityce rolnej. I w tej chwili z mojego rozeznania, już po posiedzeniu komisji - takie informacje zbierałem u siebie w regionie, oczywiście, były różne opinie, od zniesienia tej kwoty 800 t do ograniczenia jej nawet do 300 t... Można to konkretnie przeliczyć - pięćdziesiąt krów razy 6 tysięcy l to daje kwotę około 300 t.
Proszę państwa i jedną jeszcze liczbę chciałbym przytoczyć. W latach 2000-2005 liczba gospodarstw trzymających krowy zmniejszyła się aż o 35%. Ale co ciekawe aż siedmiokrotnie wzrosła liczba gospodarstw posiadających do pięćdziesięciu krów.
I posłużę się jeszcze jednym, takim ekologicznym argumentem, który otrzymałem od moich kolegów utrzymujących się właśnie z hodowli krów. Otóż hodowla krów w stadzie liczącym około kilkudziesięciu zwierząt jest bezpieczna ekologicznie. Nawet jak się popełnia błędy w prowadzeniu tych stad, to nie zagraża to w żaden sposób ekologii. A mamy jeszcze przecież świadomość, że jeżeli te kwoty nie zostaną wykorzystane przez tę ograniczoną liczbę gospodarstw, to one później będą do podziału.
Dlatego chciałbym złożyć, proszę państwa, konkretną poprawkę do tej ustawy. Chodzi mi o to, żeby w art. 2 ust. 1 w pkcie 2 wyrazy: 800 tysięcy kg zastąpić kwotą 500 tysięcy kg. I myślę, że będzie to właśnie szansa - jeszcze raz podkreślam, regulacja dotyczy jednego roku - dla tych średnich przedsiębiorstw. Dziękuję bardzo.
Panie Marszałku! Panie i Panowie Senatorowie! Szanowni Państwo!
Nie ulega wątpliwości, że w wyniku zmian i dostosowań polskiego rolnictwa, a przede wszystkim przemysłu mleczarskiego, powstała tak zwana górka mleczna. Oczywiście, minęły niespełna dwa lata od wstąpienia do Unii. Rok 2006 napawa pewnym pesymizmem - czy faktycznie te limity, kwoty mleczne, które były określone w traktacie akcesyjnym, zostaną zwiększone, czy nadal będą obowiązywały takie same? Oczywiście, są podejmowane kroki w tym kierunku, przede wszystkim żeby to zwiększyć. Są naciski na Brukselę, ale nie wiemy, jak to się zakończy, o tę rezerwę dodatkową, o ponad 416 tysięcy t i zmianę przekroczonej kwoty hurtowej na kwotę sprzedaży bezpośredniej. Te działania w przyszłości są niepewne. Wszystko zależy od tego, na co zgodzi się Bruksela.
Obecna sytuacja na rynku mleczarskim. Chciałbym zwrócić uwagę, że oczywiście badania przewidywały, że będzie dłuższy okres na dostosowanie i dłuższy okres, jeśli chodzi o kwestię tychże kwot, które były określone, jak wspomniano z tego miejsca, w traktacie akcesyjnym podpisanym w Atenach. Niestety, jeśli chodzi o limity, okazało się, że jest to okres krótszy. Każdy rolnik zdaje sobie sprawę z tego, że czas na odnowienie pogłowia bydła nie jest taki sam jak czas, którego wymaga odnowienie trzody chlewnej. Jest to dłuższy okres i nie jest możliwe w krótkim czasie uzyskanie takiej właśnie liczby. Zmiana rasy czy zmiana bydła mlecznego na bydło mięsne też wymaga czasu.
Jeżeli zaś chodzi o kwoty, to trzeba przyjąć, że kwoty kar za przekroczenia oczywiście... No na kogo spadną kary? A już w tej chwili są przekroczenia, jest płacona zaliczka 20 czy 25 gr za litr. To wszystko spadnie na rolnika, nie zapłaci się tego z budżetu, nie zapłacą tego związki mleczarskie czy mleczarnie. Oczywiście, będzie poza tym również kara, którą w większości jako zakłady mleczarskie spółdzielnie mleczarskie będą musiały zapłacić.
Jaka to będzie kara? Nie wiem, czy w granicach 4 milionów zł, czy większa, okaże się w sierpniu, którą w tym roku, będzie się musiało zapłacić. Dlaczego? Dlatego że większość rolników jest członkami związków spółdzielczych czy okręgowych spółdzielni mleczarskich. Spółdzielnie mają w statutach określone, że nie mogą odmówić odbioru tego mleka, więc je odbierają, przekraczając limity. Na rolnika spływa to, że musi płacić te kary w postaci zaliczek za przekroczenie limitu, ale także na spółdzielnie mleczarskie spadną kwoty, które będą musiały być odprowadzone do budżetu Unii Europejskiej.
Dlatego uważam, że przemysł mleczarski oczywiście rozwija się, dostosowuje się, otrzymuje czy określone normy HACCAP, czy inne, ale również w wyniku tych dostosowań są albo łączone zakłady mleczarskie, albo ich liczbę się zmniejsza, albo są faktycznie takie, które nie dostosowują się, albo które zostają faktycznie małymi i tylko i wyłącznie produkują na rynek krajowy, bo nie spełniają norm unijnych.
I na jeszcze jedno chciałbym zwrócić uwagę. Okres dostosowawczy kończy się z końcem 31 grudnia tego roku, a te zmiany dostosowawcze czy restrukturyzacyjne powodują także zmiany w liczbie zatrudnionych osób. Jeżeli Irlandia, która była podawana jako wzór, jeśli chodzi o dostosowanie również w tym zakresie, w przeciwieństwie do Grecji, żeby nie przejeść pieniędzy, zakończyła dostosowanie w zakresie mleczarstwa i w tym zakresie średnio dziennie znikają tam cztery farmy mleczarskie, to w Polsce przyjmuje się, że około stu czterdziestu producentów mleka znika dzisiaj.
Dlatego ten mój głos w dyskusji jest taki, żeby przedsięwziąć środki, które by umożliwiły taką płynność tych limitów, by wykorzystać to maksymalnie, i by spowodowały, żeby faktycznie nie nastąpiło zmniejszanie. Dziękuję.
Obecnie głos zabierze pan senator Henryk Górski.
Rolnictwo i wpływ polityki rolnej na bezpośrednią produkcję jest sprawą trudną. Nie budzi to może takich emocji w Sejmie, ale na wsi i w środowisku wiejskim bardzo. Problem wziął się może stąd, że w Unii niektóre rynki, jak tu już było mówione, są regulowane, a do takich należy rynek mleka. Ma to zapobiegać temu właśnie, żeby gospodarstwa traciły, żeby załamywał się rynek mleka, ta kwota mleczna ma zapobiegać temu właśnie, żeby się to zmarnowało, żeby rolnicy nie mogli tego, co jest wyprodukowane, sprzedać.
Ale przejdę już może bezpośrednio do kwoty restrukturyzacyjnej i sprawy, która okazała się i tutaj, i na posiedzeniu komisji, kontrowersyjna, czy ograniczyć te 800 tysięcy, czy ograniczenie pozostawić. Ja bym się opowiadał jednak za pozostawieniem tej wielkości, to znaczy przyznania w pierwszej kolejności tej kwoty rolnikom poniżej tej bariery, a dopiero później kolejnym.
Chcę powiedzieć, że nadmierna koncentracja zwierzęcej produkcji rolniczej ma ujemny wpływ na środowisko. Kiedyś mówił o tym minister Szyszko, ciesząc się z tego, że w Polsce na hektar przypada pięciokrotnie więcej bocianów, motyli i wszelkich innych zwierząt, aniżeli w zachodniej Europie. To jest właśnie między innymi skutkiem tej wielkiej koncentracji przemysłowej produkcji w rolnictwie, w hodowli. A u nas właśnie dzięki temu rozproszeniu środowisko jest zupełnie naturalne.
Chcę też powiedzieć, że następuje przeorganizowanie produkcji rolniczej, jeżeli chodzi o mleko. I zakłady mleczarskie, i rolników, standardy już obowiązują. I w tych naszych środowiskach - ja akurat reprezentuję region siedlecki - rolnicy naprawdę podjęli wielki wysiłek finansowy, organizacyjny, żeby sprostać tym wymogom. Wydaje mi się, że tutaj i tak nie osiągniemy stuprocentowej sprawiedliwości, bo duża część rolników, ponieważ kwoty są w obrocie, rezygnuje, ci co wypadają, czy kończą produkcję, czyli zaprzestają produkcji mleka, uwalniają kwotę i część rolników, powiedzmy, odkupuje tę kwotę. A więc ci, którzy skorzystają z rezerwy, i tak będą nagrodzeni.
A poza tym nie da się przewidzieć, ilu rolników zrezygnuje. Jest to po prostu dość trudna dziedzina, jeśli chodzi o zbilansowanie. Mnie się wydaje, że jesteśmy dopiero, jeżeli chodzi o sprawy rolnictwa, na początku, jest to taki pierwszy, drugi rok właśnie uczenia się i dostosowywania produkcji. Rolnicy wiedzieli, że przekroczenie kwoty oznacza karę, więc ryzykowali, że może kupią, może sobie odkupią i z tym są właśnie problemy.
Tak że ja opowiadałbym się za przedłożeniem sejmowym. Dziękuję bardzo.
Głos zabierze teraz pan senator Aleksander Bentkowski.
Dyskusja, która tutaj rozgorzała, wynika prawdopodobnie z faktu, że każdy z nas ma dane na temat swojego regionu, skąd się wywodzi, gdzie został wybrany. I oczywiście każdy preferuje siłą rzeczy swój region i rozwiązania, które byłyby zgodne z interesami rolników z tego regionu. Ja akurat jestem z terenów Polski południowej, gdzie rolnictwo jest bardzo rozdrobnione. I kiedy tutaj słyszę argumenty, że powinno się preferować tanią produkcję mleka, dawać większe kwoty mleczne tym, którzy produkują taniej, a przecież na północy produkuje się tego mleka bardzo dużo i produkuje się tanio, no to chciałbym szanownych panów senatorów poinformować, że to nie jest prawda. Tanio to się produkuje na południu Polski, bo na północy Polski w skupie mleko kosztuje w granicach: 1 zł, 1 zł 10 gr, 1 zł 15 gr, a na południu Polski jak rolnik dostanie 90 gr, to jest szczęśliwy. Tak więc tanio się produkuje na południu Polski, Panie Kolego, a nie na północy. Po prostu kto tutaj zabiega o takie zmiany? Zabiegają o to na pewno duże mleczarnie, zlokalizowane na północy, które wolałyby mieć na przykład dostawców pięćdziesięciu, dwudziestu, a nie trzystu pięćdziesięciu czy trzy tysiące, jak jest na przykład na Podkarpaciu. Wygodnie takiemu dyrektorowi mleczarni mieć dostawcę, który dostarcza 800 czy 500 tysięcy l mleka rocznie, a nie takiego, który dostarcza 5 tysięcy czy 10 tysięcy l. To jest po pierwsze wygoda dla producentów przetworów mlecznych, czyli mleczarni, oraz tych, którzy dobrze zarabiają na produkcji mleka, a chcieliby zarabiać jeszcze więcej. Ja wiem, że ci, którzy mają stada liczące na przykład sto czy dwieście krów, chcieliby mieć stada liczące trzysta krów, bo zysk jest większy. Ale dokonujmy tej transformacji w rolnictwie stosunkowo rozsądnie i nie próbujmy niszczyć jednocześnie tych małych producentów, przyczyniając zysków tym znacznie, znacznie bogatszym i silniejszym.
Najlepszym dowodem na to, że opłaca się kupować i przepłacać za kilogram kwoty mlecznej, jest cena tejże kwoty. Na północy, czyli na Podlasiu, gdzie są te największe mleczarnie, płaci się nawet 2 zł za 1 l czy za 1 kg. Na Podkarpaciu, na Lubelszczyźnie kosztuje to tylko 50 gr. Jeżeli się nie utrzyma tej regionalizacji, to znajdą się spryciarze, którzy zaczną wykupywać i podkupywać rolników. Rolnicy, będąc w trudnej sytuacji, wyprzedadzą te kwoty i ktoś na tym jeszcze zarobi, a zlikwiduje się przy okazji tych drobnych producentów, a zwłaszcza mleczarnie funkcjonujące na południu Polski, ponieważ tam już nie będzie tych producentów mleka.
Tak więc nie próbujmy robić rewolucji, mając na uwadze interes tylko i wyłącznie tych najbogatszych. Nie próbujmy nagle restrukturyzować rolnictwa, patrząc na interes dużych mleczarni i dużych przetwórców mleka, tylko pomyślmy o tym, że u nas jest rzeczywiście około półtora miliona rolników, a kilkaset tysięcy ma po kilka i kilkanaście krów i z tego żyje, sprzedając mleko po 90 gr, Panie Senatorze, a nie jak tam, gdzie mleko jest drogie, na północy, po 1 zł, 1 zł 15 gr i więcej. Dziękuję bardzo.
Głos zabierze teraz pan senator Jerzy Chróścikowski. Bardzo proszę.
Trwa bardzo burzliwa dyskusja. Bo każdy ma jakieś prawo do przedstawiania argumentacji. Kiedy wcześniej prezentowałem swoje stanowisko i stanowisko komisji, wyraźnie, jak sądzę, dałem do zrozumienia, jaka jest dyskusja, jak ona jest gorąca.
Ja powiem szczerze, że producentem mleka byłem, bo dzisiaj nie jestem, i wiem, jak ciężka jest praca. Ale najlepiej wiedzą to ludzie, którzy wykonywali ją dawniej, tradycyjnie, oni najlepiej wiedzą, jaki to jest trud. Dzisiaj technologie się zmieniają i dzisiaj jest tak duży postęp, jest tak duży dostęp do nowoczesnych technologii, sprzętu itd., że można to wszystko jakby rozwijać i obniżać koszty. I to jest może bardzo wspaniale, że tak jest, tylko nigdy nie patrzymy na ten najważniejszy element, jakim jest zdrowie. Każdy, kogo zapytamy, jakie jest mleko wiejskie, powie, że jest wspaniałe, dobre, a jak zapytamy, w jakich warunkach powstaje, to powie, że one są naturalne i nikomu jeszcze nie zaszkodziło. A gdy spojrzymy na mleko, które dzisiaj pijemy, to zobaczymy, że nie jest to mleko prawdziwe, takie, jakiego byśmy chcieli, bo to jest mleko przetworzone. Te wszystkie wyroby są już przetworzone. Jak posłuchamy, co jest wartością, to usłyszymy, że najlepszy jest produkt nieprzetworzony. Dzisiaj w Unii Europejskiej mówi się już o produkcie wysoko przetworzonym w mleczarstwie, coraz bardziej przetwarzanym. Ja się zastanawiam, dokąd my galopujemy. Ja sobie często zadaję pytanie: w jakim kierunku my pędzimy? Czy ta globalizacja i te nowoczesne technologie zmierzają w kierunku dobra człowieka i jego zdrowia? Mam wątpliwości. Wspaniałe jogurty, które przez wszystkich są tak lubiane, to produkt - o ile się nie mylę, o ile nie jestem w błędzie, ale tak mi tłumaczono - który jest genetycznie modyfikowany. Niech tu ktoś zaprzeczy, powie, że to nie jest prawda. Tak więc zachwycamy się czymś pięknym, ale nie znamy skutków ubocznych, jakie to może w przyszłości przynieść.
Ja byłem niedawno we Francji, w Niemczech, oglądałem te gospodarstwa, wiecie państwo, na wiosnę byłem. I nie mogłem tam spać. A dlaczego? Bo wszyscy w tym sezonie wywożą gnojowicę. A z jakich gospodarstw? No właśnie z tych dużych gospodarstw. I nie da się mieszkać w tych osiedlach, w tych hotelach, bo tak jest wywożona gnojowica. A jak jest naturalna, mała obora, to przecież nikt, tak jak w Polsce, nie czuje tych fetorów. I każdy, kto mieszka niedaleko takiego pięknego miejsca, gdzie można by powiedzieć, jest nizinnie, które jest nad morzem, ucieka stamtąd, bo nie chce tam mieszkać, gdyż ten fetor nie daje mu żyć. Przez ten postęp pędzimy do tego, żeby to duże było, najbardziej ekonomiczne, a zapominamy o tradycyjnym. A przecież Polska słynie... Często moi koledzy związkowcy z Unii Europejskiej mówią: "Wy macie coś wspaniałego, Polskę macie taką inną, że możecie zrobić niesamowitą furorę. Ale wy popełniacie te błędy, które my popełniliśmy. Chcecie za wszelką cenę dogonić świat, za wszelką cenę dojść do tego, do czego my doszliśmy, a inni już zazdroszczą wam tego, co wy macie". I chodzi właśnie o te średnie gospodarstwa. To jest ta wielka szansa, żeby ten produkt był naprawdę najlepszy.
Ktoś powiedział kiedyś w dyskusji, kiedy dyskutowaliśmy tu, w Senacie na temat zwierząt, ochrony zwierząt, na temat tego, jak się traktuje zwierzęta... Ja na posiedzeniu komisji wspominałem nawet, że były tuczone gęsi na wątróbki, że były bardzo wspaniałe pasztety strasburskie i zabroniliśmy tego w Polsce. A ja, wiecie państwo, się przyjrzałem tym krowom, które są na Zachodzie, przyjrzałem się krowom na takiej fermie, gdzie jest trzysta sztuk, temu, jak te krowy wyglądały, i mnie żałość wzięła. To są wraki! Te krowy po czterech latach nadają się tylko na rzeź, bo już dalej nie są w stanie produkować. Tak się męczy te zwierzęta, że dalej nie są w stanie produkować. I już nawet nie mogą iść do laktacji, bo nie da się ich zapłodnić. To są problemy, z którymi się zderzamy. A nasze polskie krowy, które produkują 5-6 tysięcy l, żyją dziesięć, piętnaście lat, są bardzo zdrowe, mleko od nich jest lepsze. I tak pędzimy, pędzimy. To może troszkę się zatrzymajmy i zastanówmy się, jaki kierunek Polska ma określić.
Mówimy o tym, że kupowanie ziemi powinno być ograniczone na pewien czas, żeby nie wysprzedać, bo przyjadą obcokrajowcy i wykupią ziemię. I to jest zapisane w ustawie, te pewne ograniczenia. No a jeżeli będzie tak, że my uwolnimy kwoty, będzie, powiedzmy, wolny przepływ, to 1 zł 60 gr, 2 zł, tyle, ile jak kolega mówił, płaci się w niektórych regionach, natychmiast będzie płacone u nas, w Lubelskim czy na Podkarpaciu. Dlaczego nie ma być płacone? No przecież będzie. Bo ekonomia mówi, że trzeba sprzedać drożej. Tylko że ten rolnik, który tam żyje, już nie kupi od sąsiada kwoty, bo on dzisiaj zapłaci 50 gr, ale 2 zł to nie. To gdzie ta kwota pójdzie? To tak samo, jakby przyjechał obcokrajowiec i kupił ziemię. Jeśliby dzisiaj zniesiono ograniczenia, to wszystkie najlepsze ziemie na moim terenie, na wschodzie, na Zamojszczyźnie byłyby wykupione, bo przecież ich stać zapłacić takie pieniądze.
A widzimy, że w takiej sytuacji gospodarczej, w jakiej się znajdujemy dzisiaj, szczególnie wieś, opłacalność jest tragiczna. Dzwonią do mnie: dzisiaj za trzodę płacą 2 zł 80 gr, 2 zł 65 gr. To ja już nie wiem, kto na tym zarabia, że nagle cena za trzodę to jest 2 zł 60 gr. Ja się aż obawiam, co się dzieje. No, słyszałem wypowiedź pana ministra w Sejmie, że oto rynek się ureguluje, bo z Unii Europejskiej przyjadą i wykupią nasze nadwyżki trzody, mięsa. Oby się tak stało, że to rzeczywiście zacznie funkcjonować. Ale obawiam się, że tak się nie stanie i że ci rolnicy znowu zostaną pokrzywdzeni. Ja się obawiam, że burza w sprawie mleka skończy się za rok. I będą płakać duzi producenci, że im się mleka nie opłaci produkować. Obym się mylił, ale sytuacja się odwróci. Dzisiaj wszyscy wierzą, że to się opłaca, ale nie wiemy, jaka sytuacja może być za rok, za dwa lata, czy ci duzi, którzy tak bardzo pragnęli, nie będą chcieli uciekać.
A przecież jakie powstają choroby. My doskonale wiemy, co się działo w krajach zachodnich, ile było chorób: czy choroba Creutzfeldta-Jakoba czy inne, o których mówimy. Przecież większość przypadków była nie w małych gospodarstwach, tylko w tych dużych gospodarstwach. Bo co zrobiono? Zmieniono system żywienia, czyli system żywienia, który jest dla krowy, nie był przystosowany do krowy, tylko do czegoś zupełnie innego. Jakimi paszami karmiono? My cały czas musimy zwracać uwagę na to, że w małym gospodarstwie - ja nie mówię o małym w sensie jednej czy dwóch, tylko dwudziestu, trzydziestu czy pięćdziesięciu sztuk - krówki karmione są na pastwiskach naturalną paszą, a w tych dużych, jak widziałem, to niestety są różnie karmione. I tego nikt nie jest w stanie do końca sprawdzić.
Ja przepraszam, że tak bardzo się rozwodzę, ale na ochronę środowiska, jako przewodniczący Komisji Rolnictwa i Ochrony Środowiska, zwracam uwagę. Rzeczywiście czyste, ekologiczne środowisko będzie wtedy, kiedy będziemy mieli średnie gospodarstwa, kiedy to wszystko będzie zachowane. Duże gospodarstwa nie gwarantują tego.
Stąd ja popieram poprawkę, która zawarta jest w uchwale rady krajowej "Solidarności" RI podjętej jeszcze w piątek, zgłoszoną przez pana senatora Michalaka, mówiącą, że 500 tysięcy kg. Byłbym bardzo nieuczciwy wobec rady krajowej mojego związku, która zobligowała mnie do tego, żeby poprzeć poprawkę mówiącą o 500 tysiącach kg. Uważam, że wniosek zgłoszony przez senatora Michalaka - to jest sto krów - jest akurat bardzo dobry i ja go popieram. Sto krów jest wystarczającą normą, która będzie określała, że to możemy, że to priorytet. Jeszcze raz podkreślę: my nie hamujemy, my dajemy pierwszeństwo i ci mniejsi będą pierwsi, a duzi będą dopiero w drugiej kolejności, żeby nie było odwrotnie - oto duzi dostaną, a mali nie.
Ja niedawno zapytałem pana ministra, ile jest tych gospodarstw, o których tutaj mówimy. Jest czterysta pięćdziesiąt gospodarstw, które by były ograniczone, które by były w drugiej kolejności. A jaką one mają dzisiaj produkcję? 900 milionów kg, jeśli się nie mylę, Panie Ministrze. Te czterysta pięćdziesiąt gospodarstw ma taką produkcję. A trzysta tysięcy gospodarstw ma zupełnie inną skalę produkcji w porównaniu ze średnią.
Tu widać wyraźnie duży lobbing, duże naciski zmierzające do tego, żeby właśnie przyznawać. Czego oni się boją? Że oni dostaną mniej. A poprzednio ponoć było tak, że to te mniejsze gospodarstwa dostały w drugiej kolejności, a te większe dostały w pierwszej kolejności. Jeśli to nieprawda, to proszę zaprzeczyć.
Ja myślę, że argumentów jest wiele. Popatrzmy na perspektywy i rzeczywiście zastanówmy się, czy Polska powinna zmierzać do dużych gospodarstw, gospodarstw farmerskich, czy dawać priorytet dla średnich gospodarstw. Ja nie mówię o trzy-, pięciohektarowych, bo one znajdą niszę. One nie są już w stanie produkować mleka na rynek do sprzedaży hurtowej, bo one nigdy nie spełnią standardów Unii Europejskiej, które dzisiaj są wymagane. Ja będę miał problem, i pan minister będzie nam niedługo tu o tym przypominał, co zrobić z rolnikami, którzy nie spełnili standardów, co się stanie, jak będą wypadać z rynku. A oni nie mają pieniędzy, nie mają możliwości przestawienia tych drobnych gospodarstw na produkcję dostosowaną do Unii Europejskiej. I to, jak pomóc tym rolnikom, będzie następnym problemem.
Myślę, że argumentów tu już padło wiele. Ja tylko zachęcam do refleksji, do tego, żebyśmy się zastanowili, jaki kierunek przyjąć w Polsce. Bo to parlament określa priorytety. My nie dajemy tutaj żadnego obowiązku, w drugiej kolejności - proszę bardzo. Dziękuję bardzo. (Oklaski)
Informuję, że w dyskusji wnioski o charakterze legislacyjnym na piśmie złożył pan senator Paweł Michalak.
W trakcie dyskusji zostały zgłoszone wnioski o charakterze legislacyjnym, więc zgodnie z art. 52 ust. 2 Regulaminu Senatu proszę komisję rolnictwa...
(Senator Jerzy Chróścikowski: Ja miałem poprawkę, ale jej nie dałem, więc jeszcze ją dołączę.)
Jeśli ktoś z państwa mówił o poprawkach, ale nie dał ich na piśmie, to bardzo proszę to zrobić.
Czekamy, Panie Senatorze.
W związku z tym do senatorów zgłaszających poprawki dołączył jeszcze pan senator Jerzy Chróścikowski, czyli zostały złożone dwie poprawki: jedna przez pana senatora Michalaka, a druga przez pana senatora Chróścikowskiego.
W trakcie dyskusji zostały zgłoszone wnioski o charakterze legislacyjnym, więc zgodnie z art. 52 ust. 2 Regulaminu Senatu proszę Komisję Rolnictwa i Ochrony Środowiska o ustosunkowanie się do przedstawionych w toku debaty nad tym punktem wniosków i przygotowanie sprawozdania w tej sprawie.
Na tym kończymy omawianie tego punktu.
Przystępujemy do rozpatrzenia punktu trzeciego porządku obrad: stanowisko Senatu w sprawie ustawy o zmianie ustawy - Prawo atomowe.
Przypominam, że rozpatrywana ustawa została uchwalona przez Sejm na dziewiątym posiedzeniu w dniu 26 stycznia 2006 r. Do Senatu została przekazana w dniu 30 stycznia 2006 r. Marszałek Senatu w dniu 31 stycznia 2006 r., zgodnie z art. 68 ust. 1 Regulaminu Senatu, skierował ją do Komisji Rolnictwa i Ochrony Środowiska. Komisja po rozpatrzeniu ustawy przygotowała swoje sprawozdanie w tej sprawie.
Przypominam ponadto, że tekst ustawy zawarty jest w druku nr 58, a sprawozdanie komisji w druku nr 58A.
Proszę sprawozdawcę Komisji Rolnictwa i Ochrony Środowiska senatora Henryka Górskiego o zabranie głosu i przedstawienie sprawozdania komisji w sprawie rozpatrywanej ustawy.
Ustawa o zmianie ustawy - Prawo atomowe, przekazana do naszej komisji, po prostu wynika z tego, że dyrektywa Unii Europejskiej z dnia 22 grudnia 2003 r. nakazuje ujednolicenie prawa w całej Unii. Tak więc ta ustawa jest jakby odpowiedzią na tę dyrektywę.
Materia ustawy dotyczy bezpieczeństwa użytkowania urządzeń produkujących promieniowanie jonizujące. Ustawa precyzuje obowiązki prezesa Państwowej Agencji Atomistyki, głównego organu, który ma chronić przed szkodliwym promieniowaniem i który przestrzega wykonania tej ustawy. Ustawa precyzuje obowiązki firm, które używają urządzeń bądź substancji promieniotwórczych. Ustawa umożliwia także kontrolowanie jednostek prowadzących takową działalność przez inspektorów Euratomu.
Biuro Legislacyjne Senatu na posiedzeniu komisji zgłosiło poprawkę redakcyjną, mającą na celu ujednolicenie terminologii tej ustawy, polegającą na zastąpieniu wyrazów "zakład opieki zdrowotnej" wyrazami "jednostka ochrony zdrowia". I z tą poprawką zgodził się pan prezes Państwowej Agencji Atomistyki obecny na posiedzeniu komisji.
To tyle, jeżeli chodzi o sprawozdanie komisji. Dziękuję.
Przypominam, że rozpatrywana ustawa była rządowym projektem ustawy. Do reprezentowania stanowiska rządu w toku prac parlamentarnych został upoważniony minister środowiska.
Bardzo proszę. Ale proszę tutaj, do mównicy...
(Prezes Państwowej Agencji Atomistyki Jerzy Niewodniczański: Chciałbym tylko powiedzieć, że po prostu wszystko zostało powiedziane i nie widzę potrzeby zabierania głosu. Jeśli będą jakieś pytania, to oczywiście na nie odpowiem.)
Zgodnie z art. 44 ust. 6 Regulaminu Senatu pragnę zapytać, czy ktoś z państwa senatorów chce zgłosić z miejsca trwające nie dłużej niż minutę zapytania do obecnych na posiedzeniu przedstawicieli rządu, związane z omawianym punktem porządku obrad. Nie widzę chętnych.
Przypominam o wymogach regulaminowych dotyczących czasu przemawiania senatorów, art. 46 ust. 1 i 2 Regulaminu Senatu, o konieczności zapisywania się do głosu u senatora prowadzącego listę mówców, a przede wszystkim o obowiązku składania podpisanych wniosków o charakterze legislacyjnym do marszałka Senatu. Wnioski te muszą być złożone na piśmie do zamknięcia dyskusji nad daną ustawą. Przypominam, że komisja będzie rozpatrywać tylko te wnioski, które zostały złożone na piśmie do marszałka Senatu do czasu zamknięcia dyskusji.
Informuję, że głosowanie w sprawie ustawy o zmianie ustawy - Prawo atomowe będzie przeprowadzone w dniu jutrzejszym.
Przystępujemy do rozpatrzenia punktu czwartego porządku obrad: stanowisko Senatu w sprawie ustawy o zmianie ustawy - Prawo ochrony środowiska oraz niektórych innych ustaw.
Przypominam, że rozpatrywana ustawa została uchwalona przez Sejm na dziewiątym posiedzeniu w dniu 26 stycznia 2006 r. Do Senatu została przekazana w dniu 30 stycznia 2006 r. Marszałek Senatu w dniu 31 stycznia 2006 r., zgodnie z art. 68 ust. 1 Regulaminu Senatu, skierował ją do Komisji Rolnictwa i Ochrony Środowiska. Komisja po rozpatrzeniu ustawy przygotowała swoje sprawozdanie w tej sprawie
Przypominam ponadto, że tekst ustawy zawarty jest w druku nr 59, a sprawozdanie komisji w druku nr 59A.
Proszę sprawozdawcę Komisji Rolnictwa i Ochrony Środowiska, senatora Michała Wojtczaka, o zabranie głosu i przedstawienie sprawozdania komisji w sprawie rozpatrywanej ustawy.
W imieniu Komisji Rolnictwa i Ochrony Środowiska przedstawiam sprawozdanie o uchwalonej przez Sejm ustawie o zmianie ustawy - Prawo ochrony środowiska oraz niektórych innych ustaw.
Zasadniczym celem przyjętej przez Sejm nowelizacji było wykonanie prawa Unii Europejskiej. Konieczność transpozycji postanowień dyrektyw Parlamentu Europejskiego i Rady wymagała zmiany przepisów dotyczących dostępu do informacji o środowisku i jego ochronie oraz dotyczących kontroli poważnych awarii związanych z substancjami niebezpiecznymi.
W pierwszym przypadku Sejm rozszerzył zakres informacji podlegających udostępnieniu oraz doprecyzował procedurę udostępnienia tych informacji. W kwestii przeciwdziałania awariom wyłączono stosowanie tych przepisów do jednostek podległych ministrowi obrony narodowej oraz do transportu i czasowego magazynowania materiałów niebezpiecznych, składowania i magazynowania odpadów, jak również do poszukiwania, rozpoznawania i wydobywania kopalin ze złóż. Sejm zaostrzył także przepisy dotyczące lokalizacji zakładów, które stwarzają zagrożenie wystąpieniem poważnych awarii.
Podczas prac sejmowych wprowadzono szereg zmian porządkujących oraz zmiany upraszczające procedury oddziaływania na środowisko.
Ponadto, przychylając się do wniosku rzecznika praw obywatelskich, Sejm postanowił o wydłużeniu z dwóch do trzech lat terminu umożliwiającego występowanie z roszczeniami o wykupienie nieruchomości lub odszkodowanie w razie ograniczenia sposobu korzystania z nieruchomości na skutek wydania rozporządzenia lub aktu prawa miejscowego. Przejściowo ma to dotyczyć także roszczeń powstałych w okresie trzech lat przed dniem wejścia w życie omawianej ustawy.
Komisja Rolnictwa i Ochrony Środowiska na posiedzeniu w dniu 9 lutego rozpatrzyła ustawę, wprowadzając do niej siedem poprawek.
Poprawki: pierwsza, druga i piąta, mają charakter legislacyjny i polegają na odesłaniu do właściwych przepisów, jak w przypadku poprawki pierwszej, lub podaniu we właściwy sposób odesłania do innych ustaw - dotyczy to poprawek drugiej i piątej.
Poprawka trzecia ma charakter merytoryczny i dotyczy przepisu określającego przypadki, w których zmiana decyzji o pozwoleniu na budowę nie wymaga wcześniejszego uzyskania decyzji o środowiskowych uwarunkowaniach i przeprowadzenia procedury oddziaływania na środowisko. Poprawka zgłoszona podczas prac komisji wprowadza do tego przepisu warunek dodatkowy mówiący, że może to nastąpić jedynie w przypadku, gdy zmiany te nie wpłyną na warunki określone we wcześniej wydanej decyzji o środowiskowych uwarunkowaniach,
Poprawka czwarta również ma charakter merytoryczny i polega na skreśleniu w art. 1 pktu 15 zawierającego przepis, mówiłem już o tym wcześniej, wydłużający z dwóch do trzech lat termin występowania z roszczeniami, o których także już wcześniej powiedziałem. Poprawka ta przywraca stan aktualny.
Poprawka szósta, podobnie jak czwarta, dotyczy terminu występowania z roszczeniami. Ta poprawka likwiduje po prostu okres przejściowy, w którym można by występować z roszczeniami w sprawach, które powstały w okresie trzech lat przed wejściem ustawy w życie.
I ostatnia, siódma, poprawka ma charakter legislacyjny. Polega na podaniu po prostu właściwej podstawy prawnej do wydania rozporządzeń.
Dodam tylko jeszcze, że wszystkie poprawki komisja przyjęła jednogłośnie. Dziękuję bardzo.
(Senator Michał Wojtczak: Dziękuję.)
(Senator Mieczysław Augustyn: Krótkie pytanie...)
Panie Senatorze Sprawozdawco, bardzo bym prosił, żeby... Bardzo proszę pana senatora Michała Wojtczaka tutaj, na mównicę.
Dwa króciutkie pytania.
Czy w trakcie posiedzeń komisji były jakieś sytuacje, które wskazywałyby na chęć wywierania wpływu na decyzje senatorów poprzez lobbing? To pierwsze pytanie.
I drugie pytanie: czy państwo zajmowaliście się kwestiami określonymi w zmianie do art. 222?
Odpowiadając na pierwsze pytanie, powiem, że nie zauważyłem takich przypadków.
Jeżeli chodzi o art. 222, to ta sprawa w ogóle nie została podniesiona na posiedzeniu komisji, nie dyskutowano o tych kwestiach. Dziękuję bardzo.
Zgodnie z art. 50 Regulaminu Senatu pragnę zapytać obecnych na posiedzeniu przedstawicieli rządu, czy chcą zabrać głos w sprawie rozpatrywanej ustawy.
Teresa Warchałowska:
Szanowni Państwo, na razie głosu nie będę zabierać. Jeżeli będą pytania, to bardzo proszę, oczywiście.
Nie widzę innych przedstawicieli rządu, którzy chcieliby zabrać głos w tej sprawie. Dziękuję bardzo.
Zgodnie z art. 44 ust. 6 Regulaminu Senatu pragnę zapytać, czy ktoś z państwa senatorów chce zgłosić z miejsca trwające nie dłużej niż minutę zapytania do obecnych na posiedzeniu przedstawicieli rządu, związane z omawianym punktem porządku obrad.
Wprawdzie ustawa o działalności lobbystycznej zacznie nas obowiązywać dopiero od 7 marca, nie mniej jednak chciałbym państwa zapytać, ponieważ jest to projekt rządowy, czy państwo stwierdziliście, choćby w świetle mających za chwilę wchodzić w życie przepisów, jakieś działania lobbingowe w związku z treścią tej ustawy, zwłaszcza w związku z treścią art. 222? To po pierwsze.
Po drugie, prosiłbym o przybliżenie motywów zmian w art. 222 ust. 5.
Proszę przedstawiciela rządu, żeby odpowiedział z mównicy.
Głos zabierze teraz podsekretarz stanu, pani Teresa Warchołowska. Czy dobrze przedstawiłem?
(Podsekretarz Stanu w Ministerstwie Środowiska Teresa Warchałowska: Warchałowska.)
Odpowiadając na pytanie pana senatora Augustyna, pragnę powiedzieć, że o działaniach lobbystycznych dotyczących ustawy i w szczególności art. 222 ust. 5 ustawy nic mi nie wiadomo.
Zmiana, która została wprowadzona do tego artykułu zmienia z obligatoryjnej na fakultatywną delegację dla ministra środowiska do wydania rozporządzenia w sprawie określenia poziomów odniesienia dla substancji zapachowych.
Wysoki Senacie, zmiana ta została wprowadzona z następującego powodu. Otóż prace nad rozporządzeniem w sprawie odorów doprowadziły do pewnego rezultatu, który jest jeszcze wysoce niezadowalający. Po prostu sformułowane przepisy w przypadku odorów odnoszą się do subiektywnego podejścia. Na razie nie wypracowaliśmy lepszego sposobu. Dlatego, nie przerywając prac nad rozporządzeniem, staramy się raczej sformułować warunki techniczne dla instalacji, które emitują gazy o nieprzyjemnym zapachu w taki sposób, aby ograniczyć to oddziaływanie tylko do obszaru objętego terenem instalacji. Wydaje nam się, że to jest droga właściwsza. Z tego względu, że bardzo trudno jest sformułować takie przepisy, wystąpiliśmy w przedłożeniu rządowym o uchylenie, o zmianę tej delegacji właśnie z obligatoryjnej na fakultatywną.
Dodam jeszcze, że Unia Europejska tego problemu do tej pory nie rozwiązała i nie uregulowała. My nad tym pracujemy, prace nad odorami i nad wydaniem rozporządzenia w tym zakresie, trwają w Polsce już, można powiedzieć, kilkadziesiąt lat, mają dosyć długą historię. Rozwiązania zadowalającego, które pozwoliłoby w sposób obiektywny określać uciążliwość odorów, nie dało się do tej pory sformułować. Z tego względu, tak jak powiedziałam, nie przerywając prac, wnosiliśmy, przedłożenie rządowe zawierało wniosek, o zmianę tej delegacji na delegację fakultatywną. Dziękuję.
Czy są jeszcze pytania do pani minister? Nie widzę zgłoszeń.
Obradujemy już cztery godziny bez przerwy. Ogłaszam zatem przerwę do godziny 16.00.
(Przerwa w obradach od godziny 14 minut 53 do godziny 16 minut 01)
Przypominam o wymogach regulaminowych dotyczących czasu przemówienia senatorów, o konieczności zapisywania się do głosu u senatora prowadzącego listę mówców, a przede wszystkim o obowiązku składania podpisanych wniosków o charakterze legislacyjnym do marszałka Senatu. Wnioski te muszą być złożone na piśmie do zamknięcia dyskusji nad daną ustawą.
Przypominam też, że komisja będzie rozpatrywać tylko te wnioski, które zostały złożone do zamknięcia dyskusji.
Proszę o zabranie głosu senatora Mieczysława Augustyna.
Nie sądziłem, że będę przemawiał pierwszy, wobec tego troszeczkę zmienię treść wypowiedzi i odniosę się do tej ustawy nieco szerzej, niż zamierzałem.
Na pewno godne pochwały jest to, że w ślad za wymogami Unii Europejskiej wprowadzamy zapisy dotyczące jawności bardzo wielu dokumentów związanych z badaniami ochrony środowiska, a także perspektywami działań na rzecz środowiska. To jest ważne dla każdego z nas, bo chcemy żyć w środowisku, co do którego mamy pewność, że jest dla nas zdrowe. To bardzo ważna rzecz dla samorządów, które wprawdzie, na przykład jeśli chodzi o wodę, obligowane są do tego, mogą publikować odpowiednie raporty - na przykład wodociągi miejskie - co do tego, co się w tym znajduje, ale często bywa, że tego nie czynią. Być może pod rządami nowej ustawy będą tego skrupulatniej przestrzegać i będziemy dowiadywać się z prasy, radia, telewizji, ale przede wszystkim, jak tutaj czytamy, z Internetu, jakie jest nasze środowisko.
Ja jednak zabieram głos w zupełnie innej sprawie. Mówiąc o ochronie środowiska, najczęściej myślimy o otoczeniu człowieka, o składowych natury, które są wokół nas, które chcemy uratować przed, jak to się mówi, degradacją. Robimy to ze względów altruistycznych, ale wszyscy czujemy, że przede wszystkim z egoistycznych, słusznie uważając, że człowiek jest integralną częścią przyrody, a niekiedy, choć to już jest teza dyskusyjna, że jest najistotniejszą częścią natury.
Są takie sytuacje, kiedy degradacja środowiska zagraża życiu i zdrowiu człowieka, a także życiu i zdrowiu innych organizmów. Na ogół dzieje się to niezauważalnie. Przekroczenia norm w wodzie, w powietrzu, czasem są niewidoczne przez dłuższy czas, ale czasem są bardzo widoczne, mobilizują nas w momentach katastrof, nawet na dużą skalę. Wtedy wszyscy się jednoczymy, bo czujemy grozę sytuacji. Bywa jednak taki rodzaj oddziaływania na środowisko, okresowego lub trwałego, który jest nie wprost szkodliwy, na przykład zdrowotnie, ale jest za to na tyle dokuczliwy, że nie pozwala ludziom funkcjonować, nie pozwala normalnie żyć. Z taką sytuacją mamy do czynienia w przypadku dużych, długotrwałych emisji substancji uciążliwych, zapachowych. Problem ten dostrzegli twórcy ustawy - Prawo o ochronie środowiska z 27 kwietnia 2001 r. w art. 222. Ale jaki to problem? I czy to w ogóle problem? Otóż jest to duża sprawa. Przede wszystkim, chodzi o dokuczliwość i niezbadaną do końca toksyczność substancji odoroczynnych. Proszę mi wierzyć - a żyję w pobliżu znanego w Polsce Śmiłowa koło Piły - że emisja substancji złowonnych, czyli po prostu smród, potrafi być trudna do zniesienia przez swoje natężenie i długotrwałość. Skutkiem takiej sytuacji jest nie tylko dyskomfort życia, jakieś tam nudności, niemożność wyspania się, konieczność zamykania okien, czyli ograniczenia swobody bytowania, ale przede wszystkim negatywny wpływ na rozwój całych obszarów porażonych przez smrody. Likwiduje to możliwość rozwoju turystyki, utrudnia działalność hoteli, zajazdów, ośrodków kolonijnych i konferencyjnych, uniemożliwia wypoczynek, stawia pod znakiem zapytania inwestycje, obniża ceny nieruchomości i tak dalej. Stąd te przepisy w ustawie i stąd potrzeba rozporządzenia. Ma ono określić normy dla emisji złych zapachów i w konsekwencji ich stosowania doprowadzić do ograniczenia dokuczliwości w tym zakresie. Ponadto może to zapobiec próbom przenoszenia do Polski produkcji uciążliwej zapachowo z krajów zachodnich, na przykład wspomnianych już ferm wielkoprzemysłowych, o dokuczliwości których mówił tutaj dzisiaj senator Chróścikowski.
Tymczasem słuszne zapisy ustawowe od pięciu lat nie były realizowane z powodu braku rozporządzenia. Tyle było monitów do ministerstwa, także moich, tyle było zapewnień i terminów, a efektu nie ujrzeliśmy do dziś. Trudno oprzeć się wrażeniu, że brakuje tutaj dobrej woli albo że potężne lobby przemysłowo-przetwórcze wywierało wpływ na opóźnienie prac. Tak przynajmniej twierdzą stowarzyszenia ekologiczne. Skoro wiceminister rolnictwa twierdzi, że tamtejsze ministerstwo jest siedliskiem lobbystów, nie można wykluczyć, że było tak i w innych ministerstwach. Nawet nie wiem, czy dzisiaj można o tym mówić w czasie przeszłym.
Oto teraz, w tym projekcie ustawy, ministerstwo wprowadza do projektu zapis, że nie będzie już musiało wydawać wspomnianego rozporządzenia, lecz że jedynie będzie mogło to ewentualnie zrobić. Obawiam się, że teraz ministerstwo może w świetle prawa zaniechać prac nad, przyznaję, niełatwym rozporządzeniem. Jaki będzie skutek? Obywatele żyjący w pobliżu takich dokuczliwych zapachów, dokuczliwych zakładów, które je wydzielają, i także towarzystwa ekologiczne, samorządy lokalne, które co rusz zbierają się i podejmują uchwały, służby ochrony środowiska, oni wszyscy - my wszyscy - pozostaną bez pomocy, bez prawnego oparcia. Mamy dzisiaj szansę, Drogie Panie i Panowie Senatorowie, nie dopuścić do tego. Wnoszę poprawkę, której istotą jest przywrócenie stanu poprzedniego, czyli zobowiązanie ministerstwa do wydania rozporządzenia o normach emisji substancji odoroczynnych.
To sprawa ważna dla dziesiątek tysięcy ludzi w Polsce. Szczególnie istotna w Wielkopolsce, a zwłaszcza w jej północnej części, w Pile i okolicach. Wiecie państwo z mediów, do jakiego konfliktu tam doszło, do jakich napięć. I nie da się tej i podobnych spraw rozstrzygnąć w sposób cywilizowany, jeśli pozwolimy, aby w dalszym ciągu nie było odpowiednich przepisów.
Nie pozwólmy, aby obrona prawa do życia w środowisku wolnym od długotrwałych i dokuczliwych smrodów dokonywała się na ulicach przez demonstracje i przez protesty. Niech te kwestie reguluje dobre prawo, to obowiązujące i obowiązkowe, a nie fakultatywne. Niech słowa: wyda rozporządzenie, zastąpią słowa: może wydać rozporządzenie. Nie dopuśćmy, żeby degradowano także przepisy prawne. Wiecie państwo, co się dzieje z zapisami fakultatywnymi. Nie dopuśćmy do degradacji środowiska. Nie dopuśćmy do degradacji życia dziesiątek tysięcy ludzi, którzy muszą znosić zapachy nie do wytrzymania. (Oklaski)
Proszę tego nie odebrać jako problemu lokalnego. Kolega i ja jesteśmy z tego samego okręgu, on zasiada po tamtej stronie ław Senatu, ja po tej stronie, ale w całej rozciągłości muszę się zgodzić z moim przedmówcą. Chodzi o to, żeby zapis w ustawie był obligatoryjny, a nie fakultatywny. Chodzi o to, żeby ten zapis, który dotychczas był, pozostał. Mimo że ustawa obowiązuje prawie pięć lat, nadal tego rozporządzenia w zakresie tych substancji nie ma. I o to bym tu apelował, żeby to rozporządzenie jak najwcześniej powstało.
W środowisku Piły i okolicy były organizowane na szczeblu administracji powiatowej czy innej konferencje z przedstawicielami nauki. I wiadomo, że taka możliwość istnieje. Osoby z uczelni czy ze Szczecina, czy z innych części kraju wypowiadały opinię, że zarówno możliwość prawna, jak i techniczna wydania rozporządzenia istnieje. Dlatego kiedy stajemy dzisiaj przed problemem ptasiej grypy... Przed chwilą w przerwie słyszałem, że już na terenie Rugii, a być może też i na terenie Polski, łabędzie mają ptasią grypę. Będzie proces utylizacji, będzie awaria w transporcie, i nie wiadomo, jakie jeszcze będą tego efekty. Łatwiej zapobiegać, niż leczyć. Dlatego wnoszę o to. I popieram w całej rozciągłości poprawkę mego przedmówcy. Dziękuję. (Oklaski)
W trakcie dyskusji senatorowie zgłosili wnioski o charakterze legislacyjnym.
Czy przedstawiciel rządu chce się do tego ustosunkować? Tak.
Proszę bardzo, Pani Minister. Pani minister Teresa Warchałowska.
Bardzo dziękuję za udzielenie mi głosu.
Ja muszę przede wszystkim odnieść się do słów, które no chyba niezasłużenie padły pod adresem Ministerstwa Środowiska, jak brak dobrej woli bądź potężne lobby powodujące, że to rozporządzenie nie zostało wydane. Naprawdę Ministerstwo Środowiska nie zasługuje na takie słowa, Panie Senatorze. Bardzo przepraszam, ale muszę to powiedzieć. O żadnym lobby nie słyszałam, wręcz przeciwnie, osoba, która ma problem z rozwiązaniem spraw ochrony środowiska na swoim terenie, ma chyba sporo problemów w ministerstwie. Tak że o lobby tutaj nie może być mowy. Ja wiem o tym z korespondencji, którą dostaję i którą podpisuję, i mogę zaręczyć. Ale te problemy są uzasadnione sytuacją.
Proszę państwa, jeszcze raz przypomnę to, co powiedziałam przed przerwą. Ministerstwo przygotowało projekt takiego rozporządzenia. Równocześnie jednak, tak jak powiedziałam, w naszej ocenie ten projekt rozporządzenia jest trudny do zastosowania. Tam jest mowa o pomiarze, o badaniu jednostek zapachowych. Jeśli chodzi o te jednostki zapachowe, to nie ma możliwości przełożenia tego na wielkości dopuszczalne. W związku z tym bardzo trudno byłoby, biorąc pod uwagę sposób, w jaki dałoby się to zrobić w tej chwili, sformułować to rozporządzenie, prowadzić na tej postawie jakiekolwiek postępowanie administracyjne.
Zatem prac, tak jak powiedziałam, nie przerywamy, prace trwają, ale z uwagi na to, że prowadzimy te prace sami w kraju... Jak któryś z panów senatorów był uprzejmy zauważyć, w Szczecinie nad tym problemem rzeczywiście od bardzo wielu lat pracują dawne biuro projektów, Politechnika Szczecińska, ale raczej nad rozwiązaniami dezodoryzującymi, nigdy zaś nie udało się przełożyć tego na rozporządzenie, a właściwie na metody tego badania w sposób obiektywny.
Niezależnie jednak od prowadzonych prac nad rozporządzeniem, nad sformułowaniem rozporządzenia w sposób, który być może da nam możliwość uregulowania tego zadowalająco, tak żeby można je było wykorzystywać, a nie tylko mieć kłopoty z jego ewentualną interpretacją, niezależnie od tego, proponujemy inne rozwiązanie, o czym też już wspomniałam. Mianowicie przewidujemy sformułowanie wymagań dla takich instalacji, które emitują substancje zapachowe, sformułowanie wymagań w przepisach prawa budowlanego, daje nam taką możliwość art. 7. I przepisy dla niektórych rodzajów instalacji właśnie, na przykład dla zbiorników paliw, dla rurociągów przesyłowych, zostały już w formie rozporządzenia wydane. My tutaj będziemy się przygotowywać i taki kierunek w wyniku tych prac, jaki dzisiaj mamy nadać rozporządzeniem, przewidujemy dla ferm drobiu czy dla ferm trzody chlewnej.
Ja tylko jeszcze, odnosząc się do wypowiedzi pana senatora, powiem, że Sejm, uchwalając prawo ochrony środowiska w 2001 r., wprowadził delegację fakultatywną dla ministra środowiska do wydania rozporządzenia w sprawie standardów jakości zapachowej powietrza. Ono zostało zmienione z uwagi na fakt, że standardów takich w Unii nie ma. My mamy generalnie standardy unijne, chcieliśmy zatem określić poziomy odniesienia. Delegacja ta została zmieniona w roku ubiegłym na delegację obligatoryjną.
Z uwagi na to, że rzeczywiście mimo realizowanych prac, bo tym ministerstwo się zajmuje, nie mamy jeszcze zadowalającego rezultatu, proponujemy, i wnosiliśmy o to, żeby przejść jednak na delegację fakultatywną, mimo że prace, jak państwu powiedziałam, nad tym rozporządzeniem trwają i przybrały już kształt projektu rozporządzenia, ale nie może ono wyjść z uwagi na powody, o których wspomniałam. Stąd nie chcieliśmy zostawiać ministrowi środowiska zobowiązania, delegacji do wydania rozporządzenia, którego na razie nie może wydać.
Równocześnie, tak jak powiedziałam, przygotowujemy się do innego rozwiązania tego problemu, w postaci rozporządzenia wynikającego z ustawy - Prawo budowlane. Dziękuję bardzo.
Pan senator Augustyn chciał ustosunkować się do pani wypowiedzi.
Tylko dwa słowa. Skoro ministerstwo pracowało niezależnie od tego, czy zapis był fakultatywny, czy obligatoryjny, uważam bez dwóch zdań, że będzie lepiej, jeśli będzie to zapis obligatoryjny. Uzyskamy wtedy pewność, że ministerstwo nad tym pracuje, bo będzie do tego zobligowane, a nie dlatego, że może, chociaż nie musi. Proszę mi wierzyć: lata kontaktów z ministerstwem uprawniają do tego, ażeby do zapewnień, że prace będą kontynuowane mimo fakultatywności przepisu, mieć stosunek pełen rezerwy.
Podkreśliłbym także to, co mówił pan senator Kubiak: wystarczająco dużo zajmowaliśmy się tym problemem w tamtym regionie. Sięgaliśmy do zapisów, do opinii naukowych. Są kraje, które zdołały już ten problem uregulować, mają odpowiednie przepisy, więc podążajmy tym torem. Oczywiście, zdaję sobie sprawę - podkreślałem to w swoim wystąpieniu - że sprawa nie jest łatwa.
Jeszcze tylko dodam, korzystając z tej chwilki czasu, która mi jeszcze została, że nie lekceważymy problemów przedsiębiorców. Zwalczanie zapachów jest ogromnie kosztowne i niełatwe. My to wiemy. Być może warto pomyśleć o tym, jak pomagać takim przedsiębiorcom, chociażby poprzez Fundusz Ochrony Środowiska, ale też ich działalność nie może odbywać się kosztem jakości życia dziesiątków tysięcy ludzi.
Proszę jeszcze raz: zachowajmy się odpowiedzialnie. Jeżeli możemy ministerstwo zobligować, zachęcić, zmobilizować do zakończenia prac nad koniecznym - moim zdaniem - rozporządzeniem, zróbmy to.
W dyskusji senator Putra i pan senator Augustyn zgłosili wnioski o charakterze legislacyjnym. W związku z tym, zgodnie z art. 52 ust. 2 Regulaminu Senatu, proszę Komisję Rolnictwa i Ochrony Środowiska o ustosunkowanie się do przedstawionych w toku debaty nad tym punktem wniosków i przygotowanie sprawozdania w tej sprawie.
Informuję, że głosowanie w sprawie ustawy o zmianie ustawy - Prawo ochrony środowiska oraz niektórych innych ustaw zostanie przeprowadzone pod koniec posiedzenia Senatu, czyli jutro.
Przystępujemy do rozpatrzenia punktu piątego porządku obrad: stanowisko Senatu w sprawie ustawy o zmianie ustawy - Prawo o szkolnictwie wyższym oraz ustawy o podatku dochodowym od osób fizycznych.
Przypominam, że rozpatrywana ustawa została uchwalona przez Sejm na dziewiątym posiedzeniu w dniu 26 stycznia 2006 r., a do Senatu została przekazana w dniu 30 stycznia tego roku. Marszałek Senatu w dniu 31 stycznia, zgodnie z art. 68 ust. 1 Regulaminu Senatu, skierował ją do Komisji Nauki, Edukacji i Sportu. Komisja, po rozpatrzeniu ustawy, przygotowała swoje sprawozdanie w tej sprawie.
Przypominam, że tekst ustawy zawarty jest w druku nr 60, a sprawozdanie komisji - w druku nr 60A.
Proszę sprawozdawcę Komisji Nauki, Edukacji i Sportu, senatora Adama Massalskiego, o zabranie głosu i przedstawienie sprawozdania komisji.
Chciałbym przedstawić sprawozdanie z posiedzenia Komisji Nauki, Edukacji i Sportu w sprawie ustawy o zmianie ustawy - Prawo o szkolnictwie wyższym oraz ustawy o podatku dochodowym od osób fizycznych, która była rozpatrywana na posiedzeniu Komisji Nauki, Edukacji i Sportu 8 lutego 2006 r.
Wysoka Izbo, jestem w sytuacji komfortowej, dlatego że w zasadzie projekt ustawy o zmianie ustawy - Prawo o szkolnictwie wyższym nie budził większych zastrzeżeń, a właściwie prawie żadnych zastrzeżeń. Wprowadzone w tej nowelizacji regulacje prawne polegają w zasadzie na sprostowaniu czy wyprostowaniu pewnych nieprawidłowości, które powstały w wyniku zbyt pospiesznego czy mało uważnego redagowania tekstu ustawy - Prawo o szkolnictwie wyższym. W związku z tym, proszę państwa, nowelizacja reguluje tylko pewne sprawy dotyczące luk prawnych w ustawie oraz usuwa oczywisty błąd, który znalazł się w art. 21 ust. 1 pkt 39 ustawy o podatku dochodowym od osób fizycznych.
Może teraz zapoznam państwa z treścią ustawy, która po dyskusji została - z góry zapowiadam - jednogłośnie poparta przez całą komisję. Komisja w zasadzie w całości poparła tezy zawarte w uchwalonej przez Sejm ustawie.
W art. 15 ustawy - Prawo o szkolnictwie wyższym w ust. 3 pkt 2 następuje zmiana sformułowania. Zmiana ta umożliwi określenie wysokości wynagrodzenia członków Rady Głównej Szkolnictwa Wyższego, Państwowej Komisji Akredytacyjnej i komisji dyscyplinarnej przy Radzie Głównej Szkolnictwa Wyższego. Zmiana polega na tym, proszę państwa, że w ustawie znalazł się zapis, który stanowi, że ustawa wchodzi w życie z dniem 1 września tego roku, tymczasem rok finansowy kończy się 1 stycznia, to znaczy 1 stycznia zaczyna się następny rok finansowy. Stąd po prostu kłopot z wypłaceniem wynagrodzeń czy z określeniem ich wysokości, bo do końca roku obowiązuje stary sposób naliczania. Dlatego pojawiła się propozycja, aby zmienić ten punkt i żeby art. 15 ust. 3 pkt 2 wszedł w życie 1 stycznia 2007 r., a nie w dniu, w którym wchodzi w życie cała ustawa.
Następna zmiana dotyczy art. 98 pkt 2, który wskazuje, że konkretną wysokość opłaty za postępowanie związane z przyjęciem na studia na rok akademicki ustalać będzie rektor, uwzględniając, że nie może ona przekroczyć kosztów planowanych do poniesienia w zakresie niezbędnym do wykonywania czynności związanych z przyjmowaniem na studia na danym kierunku. Chodzi o to, że zakres delegacji ustawowej sformułowanej w art. 98 ust. 2 był ograniczony jedynie do opłat, o których mowa w art. 98 ust. 1 pkt 4.
I teraz, proszę państwa, nowelizacja art. 275 ust. 1 i 2. Sprowadza się ona do tego, by art. 117a, 121 i 122 uchylonej ustawy z dnia 12 września 1990 r. o szkolnictwie wyższym oraz art. 66a uchylonej ustawy z dnia 26 czerwca 1997 r. o wyższych szkołach zawodowych zachowały moc prawną do 31 grudnia 2006 r., a nie - jak wcześniej założył ustawodawca - do dnia 31 sierpnia. Czyli od 1 września 2006 r. miałoby obowiązywać co innego. W tym wypadku chodzi o to, że zmiana ta pozwoli utrzymać w mocy dotychczasowe akty wykonawcze regulujące warunki wynagradzania za pracę i przyznawania innych świadczeń związanych z pracą pracowników uczelni publicznych do czasu wejścia w życie art. 151 rzeczonego prawa, który stanowić będzie podstawę do wydawania nowych przepisów wykonawczych w tym zakresie. Zmiana w tym artykule pozwoli po prostu wypłacać wszystkie należności pracownikom państwowych szkół wyższych, w tym tak zwanej trzynastki. Dotyczy to także pewnych uregulowań dotyczących wysokości odpisu na zakładowy fundusz świadczeń socjalnych.
Dalej w ustawie jest mowa o przepisach, które dotyczą zagadnień związanych z możliwością pozyskiwania przez uczelnie środków finansowych z budżetów jednostek samorządu terytorialnego i innych lub ich związków.
I, proszę państwa, ostatnia sprawa, która wymagała uregulowania - referuję to w ogromnym skrócie, dlatego że ustawa, jak mówiłem, nie budziła żadnych zastrzeżeń - polega na tym, że konsekwencją nowelizacji art. 275 są zmiany w art. 277.
Z kolei zmiana w ustawie o podatku dochodowym od osób fizycznych polega na dodaniu pominiętego spójnika "i" między wyrazami "inne stypendia naukowe" oraz "za wyniki w nauce". Tutaj trzeba było dopisać spójnik, by uzyskać brzmienie: "inne stypendia naukowe i za wyniki w nauce", skutkuje to bowiem przywróceniem w ustawie podatkowej terminologii mieszczącej się w ramach systemu prawa, z drugiej zaś strony realizuje intencje ustawodawcy.
W związku z tymi wszystkimi zmianami w komisji nie było żadnych kontrowersji. Dyskusja toczyła się głównie wokół wniosku zgłoszonego przez panią senator Tomaszewską, dotyczącego stypendiów zagranicznych i regulacji dotyczących opodatkowania tych stypendiów zagranicznych. Po bardzo długiej dyskusji, w której zabierał głos również obecny na posiedzeniu podsekretarz stanu, pan profesor Jurga, ustaliliśmy, że tą sprawą senacka Komisja Nauki, Edukacji i Sportu zajmie się na osobnym posiedzeniu, żeby nie zaburzać trybu rozpatrywania tych pilnych uregulowań prawnych związanych z tym, co referowałem. Taka konkluzja została przyjęta przez wszystkich, również przez panią senator.
Na tym zakończyłbym swoje wystąpienie. Jestem do dyspozycji, bardzo proszę o pytania.
Zgodnie z art. 44 ust. 5 Regulaminu Senatu przed przystąpieniem do dyskusji senatorowie mogą zgłaszać z miejsca zapytania do senatora sprawozdawcy. Czy ktoś z państwa senatorów pragnie takie pytanie zadać? Nie.
Przypominam, że rozpatrywana ustawa była rządowym projektem ustawy. Do reprezentowania stanowiska rządu w toku prac parlamentarnych został upoważniony pan minister Jurga.
Czy pan minister chce zabrać głos? Dziękuje pan, tak?
(Podsekretarz Stanu w Ministerstwie Edukacji i Nauki Stefan Jurga: Tak, dziękuję.)
Skoro pan minister nie chce zabrać głosu, to może ktoś z państwa senatorów chce zadać panu ministrowi pytanie? Nie ma pytań.
Pani senator Ewa Tomaszewska, proszę bardzo.
W trakcie prac komisji nad ustawą o zmianie ustawy - Prawo o szkolnictwie wyższym oraz ustawy o podatku dochodowym od osób fizycznych zgłosiłam poprawkę polegającą na objęciu zagranicznych stypendiów naukowych i za wyniki w nauce zwolnieniem od podatku dochodowego od osób fizycznych. Rozwiązanie takie jest postulowane przez środowiska akademickie od kilku lat. Stworzyłoby ono szansę na szybszy rozwój polskiej nauki dzięki efektowi synergii związanemu ze ściślejszą współpracą zagraniczną.
Propozycja ta spotkała się z pozytywną reakcją członków komisji i przedstawiciela rządu w trakcie prowadzonej debaty. Koszt tej zmiany dla budżetu państwa byłby niski, stypendiów tych bowiem nie ma zbyt wiele, a ponadto już dziś są one częściowo zwolnione z opodatkowania. Korzystna dla podatnika zmiana ustawy podatkowej w ciągu roku podatkowego nie grozi naruszeniem jego praw konstytucyjnych.
Mimo to zgodziłam się wycofać tę poprawkę ze względu na fakt uzależnienia wypłat trzynastek na wyższych uczelniach od wejścia w życie tej ustawy. Przyjęcie poprawki przez Wysoki Senat oznaczałoby konieczność ponownego rozpatrywania ustawy przez Sejm, co wydłużyłoby czas pracy nad ustawą i oddaliło termin wypłat. W tej sytuacji, a zarazem wobec trwających prac nad zmianami w systemie podatkowym w Ministerstwie Finansów, zwracam się do rządu o uwzględnienie tej kwestii w przygotowywanym projekcie zmian ustawy. Dziękuję bardzo.
Zgodnie z art. 52 ust. 2 Regulaminu Senatu, zamykam dyskusję.
Informuję, że głosowanie w sprawie ustawy o zmianie ustawy - Prawo o szkolnictwie wyższym oraz ustawy o podatku dochodowym od osób fizycznych zostanie przeprowadzone pod koniec posiedzenia Senatu.
Przystępujemy do rozpatrzenia punktu szóstego porządku obrad: stanowisko Senatu w sprawie ustawy o ratyfikacji Konwencji w sprawie znakowania plastycznych materiałów wybuchowych w celu ich wykrywania, podpisanej w Montrealu dnia 1 marca 1991 r.
Przypominam, że rozpatrywana ustawa została uchwalona przez Sejm na dziesiątym posiedzeniu w dniu 26 stycznia 2006 r., a do Senatu została przekazana w dniu 30 stycznia. Marszałek Senatu w dniu 31 stycznia, zgodnie z art. 68 ust. 1 Regulaminu Senatu, skierował ją do Komisji Spraw Zagranicznych i Komisji Gospodarki Narodowej. Komisje, po rozpatrzeniu ustawy, przygotowały swoje sprawozdania w tej sprawie.
Tekst ustawy zawarty jest w druku nr 61, a sprawozdania komisji - w drukach nr 61A, 61B.
Proszę sprawozdawcę Komisji Spraw Zagranicznych, senatora Zbigniewa Raua, o zabranie głosu i przedstawienie sprawozdania komisji.
Komisja Spaw Zagranicznych w dniu 7 lutego bieżącego roku debatowała nad ustawą o ratyfikacji Konwencji w sprawie znakowania plastycznych materiałów wybuchowych w celu ich wykrywania, podpisanej w Montrealu w dniu 1 marca 1991 r., druk senacki nr 61.
Konwencja weszła w życie 21 czerwca 1998 r. Jej strony to obecnie sto piętnaście państw członkowskich Organizacji Międzynarodowego Lotnictwa Cywilnego, w tym dwadzieścia jeden państw członkowskich Unii Europejskiej.
Ratyfikacja konwencji przez Polskę będzie zgodna z deklaracją dotyczącą zwalczania terroryzmu oraz z planem działania przyjętym w roku 2004 przez Radę Unii Europejskiej w zakresie walki z terroryzmem. Polska, jako strona konwencji, będzie zobowiązana do wprowadzenia zakazu wytwarzania nieoznakowanych materiałów wybuchowych, zakazu ich wwozu i wywozu, kontrolowania ich posiadania i przekazywania. Zobowiązania te mają na celu poprawę bezpieczeństwa międzynarodowego i zapobieganie aktom terroryzmu, tak w ruchu lotniczym, jak i na lądzie. Znakowanie bowiem daje możliwość automatycznego, komputerowego identyfikowania materiałów wybuchowych, które mogą znajdować się w ewentualnych przesyłkach, także w tych nadawanych standardowo. Przyjmuje się tutaj domniemanie, iż jeśli przesyłka pochodzi z kraju, gdzie obowiązuje ta konwencja, to materiały wybuchowe pochodzą z legalnego źródła i mogą podlegać przewozowi.
Ponieważ konwencja dotyczy materii regulowanej w polskim prawie ustawowo, wymaga ratyfikacji w trybie art. 89 ust. 1 pkt 5 konstytucji. Sejm wyraził zgodę na dokonanie ratyfikacji konwencji przez prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej w dniu 26 stycznia bieżącego roku.
Komisja Spraw Zagranicznych jednogłośnie opowiedziała się za ratyfikacją tej konwencji, a ja mam teraz zaszczyt prosić Wysoką Izbę o przyjęcie rekomendacji przedstawionej w sprawozdaniu komisji, zawartym w druku nr 61A.
Proszę sprawozdawcę Komisji Gospodarki Narodowej, senatora Andrzeja Owczarka, o zabranie głosu i przedstawienie sprawozdania komisji.
Panie Marszałku, Wysoka Izbo, po tak wyczerpującej wypowiedzi mojego szanownego poprzednika wypada mi tylko dodać, że Komisja Gospodarki Narodowej nie wniosła do tego projektu żadnych poprawek, jednogłośnie go poparła i prosi Wysoką Izbę o przyjęcie go bez poprawek. Dziękuję.
Czy ktoś z państwa senatorów pragnie zadać pytanie senatorom sprawozdawcom? Nie ma pytań.
Rozpatrywana ustawa była projektem rządowym.
Czy przedstawiciel rządu, a przedstawicielami rządu są pan minister Janusz Stańczyk z Ministerstwa Spraw Zagranicznych oraz pan prezes Krzysztof Kapis z Urzędu Lotnictwa Cywilnego, zechce zabrać głos?
(Podsekretarz Stanu w Ministerstwie Spraw Zagranicznych Janusz Stańczyk: Dziękuję bardzo, wystąpienia były wyczerpujące.)
Nie ma potrzeby. Dziękuję.
Czy ktoś z państwa senatorów chce zadać pytanie panu ministrowi Stańczykowi? Nie ma pytań.
Nikt się nie zapisał do dyskusji?
Otwieram dyskusję, a ponieważ nie ma chętnych do uczestniczenia w dyskusji, zamykam dyskusję zgodnie z art. 52 ust. 2 Regulaminu Senatu.
Do głosowania w sprawie ustawy o ratyfikacji Konwencji w sprawie znakowania plastycznych materiałów wybuchowych w celu ich wykrywania, podpisanej w Montrealu dnia 1 marca 1991 r., przystąpimy pod koniec posiedzenia Senatu. Dziękuję.
Przystępujemy do rozpatrzenia punktu siódmego porządku obrad: stanowisko Senatu w sprawie ustawy o ratyfikacji Umowy między Republiką Czeską, Rzecząpospolitą Polską i Republiką Słowacką w sprawie rozwiązania Brygady Wielonarodowej, sporządzonej w Bratysławie dnia 30 maja 2005 r.
Przypominam, że rozpatrywana ustawa została uchwalona przez Sejm na dziewiątym posiedzeniu w dniu 26 stycznia 2006 r. Do Senatu przekazana została 30 stycznia. Marszałek Senatu 31 stycznia skierował ją do Komisji Spraw Zagranicznych i Komisji Obrony Narodowej.
Komisje po rozpatrzeniu ustawy przygotowały swoje sprawozdania w tej sprawie. Tekst ustawy zawarty jest w druku nr 62, a sprawozdania komisji w drukach nr 62A, 62B.
Ponownie proszę sprawozdawcę Komisji Spraw Zagranicznych, pana senatora Zbigniewa Raua, o przedstawienie sprawozdania komisji.
Komisja Spraw Zagranicznych w dniu 7 lutego bieżącego roku debatowała nad ustawą o ratyfikacji Umowy między Republiką Czeską, Rzecząpospolitą Polską i Republiką Słowacką w sprawie rozwiązania Brygady Wielonarodowej, sporządzonej w Bratysławie w dniu 30 maja 2005 r. - to jest druk senacki nr 62.
Umowa została zawarta w dniu 20 września 2001 r., a jej celem było przygotowanie do współpracy wojskowej Republiki Słowackiej jako pełnoprawnego członka NATO.
Cel ten został zrealizowany, kiedy z dniem 1 maja 2004 r. Republika Słowacka przystąpiła do paktu północnoatlantyckiego. Ponieważ dostosowywanie Brygady Wielonarodowej do nowych wymogów wynikających z członkostwa w NATO łączyłoby się z wydatkowaniem środków finansowych znacznie przekraczających wcześniej planowane kwoty, z inicjatywy Słowacji ministrowie obrony państw stron umowy podjęli decyzję o rozwiązaniu brygady z dniem 30 maja 2005 r.
Od strony formalnoprawnej ratyfikacja tej umowy będzie oznaczała automatyczne wygaśnięcie umowy, która tworzyła Brygadę Wielonarodową. To z kolei otworzy drogę do rozliczeń finansowych, które nastąpią między stronami, tak aby przekazane majątki były równe. Strona czeska i słowacka zakończyły już proces ratyfikacyjny.
Ponieważ umowa dotyczy pokoju, sojuszy, układów politycznych i wojskowych, a zgoda na ratyfikację Umowy o powołaniu Brygady Wielonarodowej wyrażona była w formie ustawy, podlega ona ratyfikacji przez prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej, za uprzednią zgodą parlamentu w trybie art. 89 ust. 1 pkt 5 konstytucji.
Sejm wyraził zgodę na dokonanie przez prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej ratyfikacji tejże umowy w dniu 26 stycznia bieżącego roku.
Komisja Spraw Zagranicznych Senatu jednogłośnie wypowiedziała się za ratyfikacją umowy, a ja już po raz kolejny mam zaszczyt prosić Wysoką Izbę o przyjęcie opinii i sprawozdania komisji, tym razem zawartego w druku nr 62A.
Czy sprawozdawca Komisji Obrony Narodowej, senator Franciszek Adamczyk, zechce zabrać głos?
Komisja Obrony Narodowej obradowała nad projektem tej uchwały w dniu 8 lutego. Wszystkie stwierdzenia, które tu padły, które pan senator Rau omawiał, zostały przedstawione również Komisji Obrony Narodowej. Komisja jednogłośnie opowiada się za ratyfikacją.
Chciałbym tylko powiedzieć, że członkowie komisji chcieli wiedzieć, jaki był koszt utrzymywania tej brygady w ciągu trzech i pół roku. A więc strona polska poniosła koszt w kwocie 3 milionów 700 tysięcy zł, głównie były to wydatki osobowe; wydatki materialne wyniosły 700 tysięcy zł. Po rozwiązaniu tej brygady strona polska odzyska 400 tysięcy zł. Ze strony polskiej wydzielona została 6. Dywizja Powietrzno-Desantowa, która w czasie funkcjonowania tej brygady stacjonowała głównie w Krakowie i tam w dalszym ciągu pozostanie, tak że nie będzie tu żadnych większych operacji, jeżeli chodzi o przemieszczanie wojsk i związane z tym koszty.
Komisja Obrony Narodowej, podobnie jak Komisja Spraw Zagranicznych, wnosi o przyjęcie tego projektu bez poprawek. Dziękuję bardzo.
Czy ktoś z państwa zechce zadać pytanie senatorom sprawozdawcom?
No jest rzeczą oczywistą, że wirtualny byt należy rozwiązać i tak będę głosował. Chciałbym się jednak dowiedzieć, czy ta brygada w ogóle powstała, bo z tego wynika, że ona nie istniała. 6. Dywizja Desantowo-Szturmowa, która stacjonuje w Krakowie, jak stacjonowała, tak i stacjonuje, wydatki wyniosły około 4 milionów zł, czyli niewiele, jeżeli chodzi o budżet państwa, ale wydaje się, że mówimy o rozwiązaniu bytu, który w ogóle od roku 2001 nie zaistniał. Czy tak rzeczywiście jest? A jeżeli nie, to proszę wyprowadzić mnie z błędu. Dziękuję.
Pan senator Rau na pytanie pana senatora Gołasia odpowie? Czy może kolega z MON, czyli z Komisji Obrony Narodowej?
Panie Marszałku, Wysoka Izbo, jestem przekonany, że bardziej kompetentnej odpowiedzi będzie w stanie udzielić pan senator z Komisji Obrony Narodowej, bo rzecz dotyczy, jak rozumiem, zadań bojowych i lokalizacji tejże jednostki, tak?
Chyba, że w ramach pytań do przedstawicieli rządu skierujemy to pytanie do ministra, pana generała Kozieja.
Proszę bardzo, czy pan senator zechce zabrać głos?
Na pewno precyzyjnie pan minister Koziej odpowie na to pytanie.
Jeśli chodzi o postawione przez pana senatora pytanie, to był to 6. Batalion Desantowo-Szturmowy, samodzielna jednostka, która w swoim miejscu stacjonowania wykonywała wspólnie z innymi jednostkami: czeską i słowacką, zadania w formie ćwiczeń w celu przygotowania armii słowackiej do wejścia do NATO. Podobne operacje były przeprowadzane, kiedy Polska przygotowywała się do wejścia do NATO. Celem nie było tutaj stworzenie czegoś w rodzaju grupy bojowej czy przekształcenie tego we wspólną jednostkę, która byłaby zdolna operować, ale przygotowanie słowackiej jednostki do procedur, do wspólnego działania. Chodziło o to, żeby ona zapoznała się z procedurami NATO. Te założone cele zostały spełnione.
Jak pan senator słusznie podkreślił, ta brygada w pewnym sensie była wirtualna, ale po to, żeby nie była wirtualna, żeby działała nie tylko od czasu do czasu, trzeba by ją przekształcić choćby w grupę bojową czy inną jednostkę natowską, która miałaby już wspólne stałe dowództwo, która by próbowała w boju czy w różnych zadaniach wspólnie działać. A więc decyzja jest taka, żeby ją rozwiązać, nie zaś dofinansowywać i przekształcać w jednostkę operacyjną. Dziękuję bardzo.
Do reprezentowania stanowiska rządu w toku prac parlamentarnych zostali upoważnieni pan minister Janusz Stańczyk z Ministerstwa Spraw Zagranicznych i pan minister Stanisław Koziej z Ministerstwa Obrony Narodowej.
Czy któryś z panów chce zabrać głos? Nie ma chętnych.
(Podsekretarz Stanu w Ministerstwie Obrony Narodowej Stanisław Koziej: Nie widzę potrzeby, dlatego że pan senator Adamczyk doskonale wyjaśnił sprawę w odpowiedzi na to pytanie. Dziękuję.
Czy ktoś z państwa senatorów chce zadać pytanie przedstawicielom rządu? Nie ma pytań.
Czy ktoś się zapisał? Nie ma chętnych do dyskusji.
W związku z tym dyskusję zamykam.
Do głosowania w sprawie ustawy o ratyfikacji Umowy między Republiką Czeską, Rzecząpospolitą Polską a Republiką Słowacką w sprawie rozwiązania Brygady Wielonarodowej, sporządzonej w Bratysławie dnia 30 maja 2005 r., przystąpimy pod koniec posiedzenia Senatu.
Przystępujemy do rozpatrzenia punktu ósmego porządku obrad: stanowisko Senatu w sprawie ustawy o ratyfikacji Protokołu o przywilejach i immunitetach Europejskiej Organizacji Badań Jądrowych, podpisanego dnia 17 grudnia 2004 r. w Genewie.
Przypominam, że rozpatrywana ustawa została uchwalona przez Sejm na dziewiątym posiedzeniu w dniu 26 stycznia 2006 r., a do Senatu przekazana 30 stycznia tego roku. Marszałek Senatu w dniu 31 stycznia 2006 r. skierował ją do Komisji Spraw Zagranicznych oraz Komisji Rolnictwa i Ochrony Środowiska.
Komisje przygotowały swoje sprawozdania. Tekst ustawy zawarty jest w druku nr 63, sprawozdania komisji w drukach nr 63A i 63B.
Proszę sprawozdawcę Komisji Spraw Zagranicznych, pana senatora Zbigniewa Raua, o przedstawienie sprawozdania komisji.
Komisja Spraw Zagranicznych Senatu w dniu 7 lutego bieżącego roku debatowała nad ustawą o ratyfikacji Protokołu o przywilejach i immunitetach Europejskiej Organizacji Badań Jądrowych, podpisanego dnia 17 grudnia 2004 r. Jest to druk senacki nr 63.
Od 1 lipca 1991 r. Polska jest członkiem Europejskiej Organizacji Badań Jądrowych - CERN. Organizacja ta prowadzi swoją działalność statutową w Szwajcarii i Francji. W roku 2005 do grupy członków należało dwadzieścia państw. Przedstawiciele nauki polskiej uczestniczą w jej pracach, prowadząc badania uzupełniające czy niemożliwe do wykonania w warunkach krajowych.
Przedmiotowy Protokół ma na celu uregulowanie spraw związanych z przywilejami i immunitetami organizacji oraz jej pracowników. Protokół przesądza o międzynarodowej osobowości prawnej organizacji, zwalnia ją z podatku, ceł i opłat, przyznaje przywileje i immunitety przedstawicielom państw stron Protokołu, pracownikom organizacji oraz jej dyrektorowi generalnemu. Co więcej, poddaje spory powstałe między państwami stronami Protokołu, a także spory między państwami stronami Protokołu a organizacją, rozstrzygnięciu Międzynarodowego Trybunału Arbitrażowego.
Ponieważ Protokół dotyczy immunitetów, przywilejów fiskalnych i celnych, a więc materii ustawowej, podlega on ratyfikacji przez prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej za uprzednią zgodą parlamentu w trybie art. 89 ust. 1 pkt 5 konstytucji.
Sejm wyraził zgodę na dokonanie ratyfikacji Protokołu przez prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej w dniu 26 stycznia bieżącego roku.
Komisja Spraw Zagranicznych Senatu jednogłośnie wypowiedziała się za ratyfikacją Protokołu, a ja raz jeszcze chcę prosić Wysoką Izbę o przyjęcie opinii i sprawozdania komisji zawartego w druku nr 63A.
Dziękuję bardzo. Przepraszam za tę dyskusję.
Proszę sprawozdawcę Komisji Rolnictwa i Ochrony Środowiska, pana senatora Pawła Michalaka, o zabranie głosu i przedstawienie sprawozdania.
Komisja Rolnictwa i Ochrony Środowiska spotkała się 9 lutego, zapoznała się z projektem ustawy i wyjaśnieniami przedstawiciela rządu na temat immunitetów, przywilejów fiskalnych i celnych, jakie obowiązują w tej ratyfikowanej ustawie.
Komisja też jednogłośnie proponuje, żeby Wysoki Senat podjął tę decyzję. Dziękuję bardzo.
Czy ktoś z państwa chce zadać pytanie sprawozdawcom? Nie widzę chętnych.
Przypominam, że rozpatrywana ustawa była rządowym projektem ustawy. Do reprezentowania stanowiska rządu w toku prac parlamentarnych został upoważniony pan minister Janusz Stańczyk, podsekretarz stanu w Ministerstwie Spraw Zagranicznych.
Pan minister? Nie chce zabierać głosu.
Czy ktoś z państwa chce zadać pytanie?
Proszę bardzo, pan senator Szmit.
Chciałbym zapytać, żebyśmy mieli wiedzę, o jakie immunitety tutaj chodzi, o jakie przywileje, bo debatujemy, a nie mówimy o meritum.
Janusz Stańczyk:
Jest to dosyć standardowy zestaw przywilejów i immunitetów, które przyznają państwa w odniesieniu do pomieszczeń, a również pracowników organizacji międzynarodowych, wzorowane na klasycznej w tym zakresie konwencji z 1946 r., dotyczącej Systemu Narodów Zjednoczonych. Mówią o tym wyraźnie choćby tytuły poszczególnych artykułów. Organizacja uzyskuje międzynarodową osobowość prawną. Grunty, budynki, pomieszczenia będące własnością organizacji uzyskują status nietykalności. Nietykalność dotyczy również archiwów i wszelkiej dokumentacji znajdującej się w posiadaniu organizacji. Organizacja jest chroniona przed postępowaniem sądowym oraz postępowaniem egzekucyjnym. Uzyskuje przywileje fiskalne i celne. Ma pełną swobodę dysponowania funduszami pochodzącymi ze składek państw członkowskich.
Z kolei przywileje i immunitety dotyczące przedstawicieli państw, zarówno w trakcie wykonywania oficjalnych funkcji, w trakcie obrad organizacji, jak i w trakcie podróży na te oficjalne spotkania, są następujące: immunitet osobisty chroniący przed aresztowaniem, zatrzymaniem i konfiskatą rzeczy osobistych; immunitet chroniący przed postępowaniem sądowym za działania wykonywane w charakterze oficjalnym; nietykalność wszystkich oficjalnych dokumentów w posiadaniu delegatów; prawo używania szyfrów, otrzymywania dokumentów i korespondencji za pośrednictwem kuriera i w zaplombowanym bagażu dyplomatycznym; zwolnienie delegatów od wszelkich środków ograniczających wjazd i formalności, związanych z rejestrowaniem cudzoziemców w państwie przyjmującym; ułatwienia dotyczące przepisów czy ograniczeń w zakresie walutowym, wymiany walut. Oczywiście również uprawnienia dotyczące bagażu osobistego, który jest traktowany przez analogię do bagażu dyplomatycznego.
To w skrócie. Dziękuję.
Bardzo proszę, pani senator Fetlińska.
Panie Marszałku, chciałabym zapytać, jakiego rodzaju badania są wykonywane w tej organizacji. Chociaż pokrótce, żeby mieć orientację.
I czy osoby zaangażowane w pracach tej organizacji to są stali nasi przedstawiciele, delegaci tam zatrudnieni czy też to są osoby okresowo delegowane z naszych uczelni czy instytutów naukowo-badawczych? Dziękuję bardzo.
(Podsekretarz Stanu w Ministerstwie Spraw Zagranicznych Janusz Stańczyk: Panie Marszałku, proszę o zgodę na zabranie głosu w tym zakresie przez pana Niewodniczańskiego, prezesa Państwowej Agencji Atomistyki.)
Jerzy Niewodniczański:
Jak było powiedziane w wystąpieniu senatora sprawozdawcy, są tam prowadzone badania, których w Polsce nie da się przeprowadzić - albo są to badania uzupełniające w stosunku do tych, które są prowadzone w Polsce, albo takie, których po prostu nie da się tutaj przeprowadzić, a nie da się z tego powodu, że do ich przeprowadzenia wymagane są urządzenia, na których zbudowanie nie stać żadnego, nawet najbogatszego państwa świata.
W tej chwili na przykład CERN dysponuje największym akceleratorem, przyspieszaczem cząstek, kołowym - długość obwodu tego okręgu wynosi 28 km, to jest taki podziemny tunel, w którym przyspieszane są cząstki. Budżet tej instytucji to około miliarda franków rocznie, na ten budżet składają się składki członkowskie, również Polski. W tej chwili stałych pracowników... Ja nie chcę rozbudowywać swojej wypowiedzi, powiem więc tylko, że te badania dotyczą przede wszystkim fizyki cząstek elementarnych. W tej chwili Polaków będących stałymi pracownikami w CERN jest około dwudziestu pięciu, przy czym stale przebywa tam w czasie prowadzenia badań około dwustu pięćdziesięciu osób - ale są to osoby na stałe zatrudnione w Polsce - przy czym nie mówię już o studentach i doktorantach, którzy okresowo przebywają tam po kilka miesięcy w roku. Dziękuję bardzo.
Czy są jeszcze jakieś pytania? Nie. Dziękuję bardzo.
Wobec tego dyskusja zostaje zamknięta.
Informuję, że głosowanie w sprawie ustawy o ratyfikacji Protokołu o przywilejach i immunitetach Europejskiej Organizacji Badań Jądrowych, podpisanego dnia 17 grudnia 2004 r. w Genewie, zostanie przeprowadzone pod koniec posiedzenia Senatu.
Przystępujemy do rozpatrzenia punktu dziewiątego porządku obrad: stanowisko Senatu w sprawie ustawy o ratyfikacji Porozumienia między Królestwem Belgii, Królestwem Danii, Republiką Federalną Niemiec, Irlandią, Republiką Włoską, Wielkim Księstwem Luksemburga, Królestwem Niderlandów, Europejską Wspólnotą Energii Atomowej a Międzynarodową Agencją Energii Atomowej dotyczącego wprowadzenia w życie artykułu III ustępy 1 i 4 Układu o nierozprzestrzenianiu broni jądrowej, podpisanego w Brukseli dnia 5 kwietnia 1973 r.
Przypominam, że rozpatrywana ustawa została uchwalona przez Sejm na dziewiątym posiedzeniu w dniu 26 stycznia 2006 r. Do Senatu przekazano ją 30 stycznia 2006 r. Marszałek Senatu w dniu 31 stycznia tego roku, zgodnie z art. 68 ust. 1 Regulaminu Senatu, skierował ją do Komisji Spraw Zagranicznych oraz do Komisji Rolnictwa i Ochrony Środowiska. Komisje po rozpatrzeniu ustawy przygotowały swoje sprawozdania w tej sprawie.
Przypominam ponadto, że tekst ustawy zawarty jest w druku nr 64, a sprawozdania komisji w drukach nr 64A i 64B.
Proszę sprawozdawcę Komisji Spraw Zagranicznych senatora Zbigniewa Raua o zabranie głosu i przedstawienie sprawozdania komisji w sprawie rozpatrywanej ustawy.
Komisja Spraw Zagranicznych w dniu 7 lutego bieżącego roku debatowała nad ustawą o ratyfikacji Porozumienia między Królestwem Belgii, Królestwem Danii, Republiką Federalną Niemiec, Irlandią, Republiką Włoską, Wielkim Księstwem Luksemburga, Królestwem Niderlandów, Europejską Wspólnotą Energii Atomowej a Międzynarodową Agencją Energii Atomowej dotyczącego wprowadzenia w życie artykułu III ustępy 1 i 4 Układu o nierozprzestrzenianiu broni jądrowej, podpisanego w Brukseli dnia 5 kwietnia 1973 r. Jest to druk senacki nr 64.
Porozumienie zostało zawarte na podstawie art. III ust. 1 i 4 Układu o nierozprzestrzenianiu broni jądrowej, sporządzonego w Moskwie, Waszyngtonie i Londynie dnia 1 lipca 1968 r. Polska jest stroną tego układu od dnia 5 marca 1970 r., a w zakresie objętym przedmiotowym porozumieniem jest związana z Międzynarodową Agencją Energii Atomowej postanowieniami Porozumienia między rządem Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej a Międzynarodową Agencją Energii Atomowej o stosowaniu zabezpieczeń w związku z Układem o nierozprzestrzenianiu broni jądrowej, podpisanego w Wiedniu 8 marca 1972 r., które weszło w życie dnia 11 października 1972 r.
Przystąpienie przez Polskę do przedmiotowego porozumienia wynika z aktu dotyczącego warunków przystąpienia do Unii oraz dostosowań w traktatach stanowiących podstawę Unii Europejskiej.
Różnica pomiędzy obecnie wiążącą Polskę umową a przedmiotowym porozumieniem sprowadza się przede wszystkim do tego, iż w obowiązujące relacje wstąpi nowa strona, a mianowicie Wspólnota Euratom, która przejmie część zobowiązań państwa dotyczących funkcjonowania systemu ewidencji i kontroli materiałów jądrowych. Ponadto będą obowiązywały szczególne zasady współpracy między Wspólnotą Euratom i Międzynarodową Agencją Energii Atomowej w zakresie stosowania zabezpieczeń materiałów jądrowych, a w przypadku wielu procedur Wspólnota Euratom przejmie rolę państwa członkowskiego.
Ponieważ porozumienie dotyczy obowiązków jednostek organizacyjnych prowadzących na terenie Polski działalność z wykorzystaniem materiałów jądrowych, a więc spraw uregulowanych ustawą, podlega ono ratyfikacji przez prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej, za uprzednią zgodą parlamentu, w trybie art. 89 ust. 1 pkt 5 konstytucji. Sejm wyraził zgodę na dokonanie ratyfikacji porozumienia przez prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej w dniu 26 stycznia bieżącego roku.
Senacka Komisja Spraw Zagranicznych jednogłośnie wypowiedziała się za ratyfikacją porozumienia. A ja teraz mam zaszczyt prosić Wysoką Izbę o przyjęcie opinii i sprawozdania komisji zawartego w druku nr 64A. (Oklaski)
(Senator Zbigniew Rau: Ja też dziękuję.)
Poproszę teraz sprawozdawcę Komisji Rolnictwa i Ochrony Środowiska, pana senatora Pawła Michalaka, o zabranie głosu i przedstawienie sprawozdania komisji w sprawie rozpatrywanej ustawy.
Komisja Rolnictwa i Ochrony Środowiska spotkała się 9 lutego i rozpatrzyła projekt ustawy o ratyfikacji tego porozumienia.
Pan senator Rau szczegółowo omówił, czego dotyczy projekt. Ja tylko powiem, że podczas spotkania komisji uzyskaliśmy dokładne wyjaśnienia ze strony przedstawiciela rządu, że to porozumienie jest po prostu wymagane w związku z aktem dotyczącym przystąpienia Polski do Unii Europejskiej i że pozbywamy się jako państwo części uprawnień na rzecz Wspólnoty Euratom.
Komisja jednogłośnie postanowiła pozytywnie zaopiniować projekt ustawy. Dziękuję.
Zgodnie z art. 44 ust. 5 Regulaminu Senatu przed przystąpieniem do dyskusji senatorowie mogą zgłaszać z miejsca trwające nie dłużej niż jedną minutę zapytania do senatorów sprawozdawców.
Przypominam, że rozpatrywana ustawa była rządowym projektem ustawy. Do reprezentowania stanowiska rządu w toku prac parlamentarnych zostali upoważnieni: podsekretarz stanu, pan Janusz Stańczyk, a z Ministerstwa Środowiska podsekretarz stanu Mariusz Orion Jędrysek.
Zgodnie z art. 50 Regulaminu Senatu pragnę zapytać obecnych na posiedzeniu przedstawicieli rządu, czy chcą zabrać głos i przedstawić stanowisko rządu w sprawie ustawy.
(Podsekretarz Stanu w Ministerstwie Spraw Zagranicznych Janusz Stańczyk: Dziękuję, Panie Marszałku.)
Zgodnie z art. 44 ust. 6 Regulaminu Senatu pragnę zapytać, czy ktoś z państwa senatorów chce zgłosić z miejsca trwające nie dłużej niż minutę zapytanie do obecnych na posiedzeniu przedstawicieli rządu w omawianej sprawie. Nie widzę zgłoszeń.
Wobec tego dyskusję zamykam.
Informuję, że głosowanie w sprawie ustawy o ratyfikacji Porozumienia między Królestwem Belgii, Królestwem Danii, Republiką Federalną Niemiec, Irlandią, Republiką Włoską, Wielkim Księstwem Luksemburga, Królestwem Niderlandów, Europejską Wspólnotą Energii Atomowej a Międzynarodową Agencją Energii Atomowej, dotyczącego wprowadzenia w życie artykułu III ustępy 1 i 4 Układu o nierozprzestrzenianiu broni jądrowej, podpisanego w Brukseli dnia 5 kwietnia 1973 r., zostanie przeprowadzone pod koniec posiedzenia Senatu.
Przystępujemy do rozpatrzenia punktu dziesiątego porządku obrad: stanowisko Senatu w sprawie ustawy o ratyfikacji Protokołu dodatkowego do Porozumienia między Republiką Austrii, Królestwem Belgii, Królestwem Danii, Republiką Finlandii, Republiką Federalną Niemiec, Republiką Grecką, Irlandią, Republiką Włoską, Wielkim Księstwem Luksemburga, Królestwem Niderlandów, Republiką Portugalską, Królestwem Hiszpanii, Królestwem Szwecji, Europejską Wspólnotą Energii Atomowej a Międzynarodową Agencją Energii Atomowej dotyczącego wprowadzenia w życie artykułu III ustępy 1 i 4 Układu o nierozprzestrzenianiu broni jądrowej, podpisanego w Wiedniu dnia 22 września 1998 r.
Przypominam, że rozpatrywana ustawa została uchwalona przez Sejm na dziewiątym posiedzeniu w dniu 26 stycznia 2006 r. Do Senatu przekazano ją 30 stycznia 2006 r. Marszałek Senatu w dniu 31 stycznia, zgodnie z art. 68 ust. 1 Regulaminu Senatu, skierował ją do Komisji Spraw Zagranicznych oraz do Komisji Rolnictwa i Ochrony Środowiska. Komisje po rozpatrzeniu ustawy przygotowały swoje sprawozdania w tej sprawie.
Przypominam ponadto, że tekst ustawy zawarty jest w druku nr 65, a sprawozdania komisji w drukach nr 65A i 65B.
Komisja Spraw Zagranicznych w dniu 7 lutego bieżącego roku debatowała nad ustawą o ratyfikacji Protokołu dodatkowego do Porozumienia między Republiką Austrii, Królestwem Belgii, Królestwem Danii, Republiką Finlandii, Republiką Federalną Niemiec, Republiką Grecką, Irlandią, Republiką Włoską, Wielkim Księstwem Luksemburga, Królestwem Niderlandów, Republiką Portugalską, Królestwem Hiszpanii, Królestwem Szwecji, Europejską Wspólnotą Energii Atomowej a Międzynarodową Agencją Energii Atomowej, dotyczącego wprowadzenia w życie artykułu III ustępy 1 i 4 Układu o nierozprzestrzenianiu broni jądrowej, podpisanego w Wiedniu dnia 22 września 1998 r. Jest to druk senacki nr 65.
Protokół dotyczy porozumienia wprowadzającego w życie artykuł III ust. 1 i 4 Układu o nierozprzestrzenianiu broni jądrowej, sporządzonego w Moskwie, Waszyngtonie i Londynie dnia 1 lipca 1968 r. Polska jest stroną tego układu od dnia 5 marca 1970 r., a w zakresie objętym przedmiotowym protokołem jest związana z Międzynarodową Agencją Energii Atomowej postanowieniami protokołu dodatkowego między Rzecząpospolitą Polską a Międzynarodową Agencją Energii Atomowej, sporządzonego w Wiedniu dnia 30 września 1997 r., do Porozumienia między rządem Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej a Międzynarodową Agencją Energii Atomowej o stosowaniu zabezpieczeń w związku z Układem o nierozprzestrzenianiu broni jądrowej, podpisanym w Wiedniu dnia 8 marca 1972 r., który wszedł w życie 5 maja 2000 r.
Przystąpienie do przedmiotowego protokołu wnika z uzyskania przez Polskę członkostwa w Unii Europejskiej. Zgodnie z art. 6 ust. 2 akapit pierwszy protokołu akcesyjnego nowe państwa członkowskie zobowiązały się przystąpić na warunkach ustanowionych w tym protokole do umów lub konwencji zawartych lub tymczasowo stosowanych przez państwa członkowskie.
Różnica między mowami międzynarodowymi, które obecnie wiążą Polskę, a protokołem, który ma zostać ratyfikowany, sprowadza się do tego, że pojawi się dodatkowa strona przedmiotowego protokołu - Wspólnota Euratom. Wspólnota ta przejmie całkowicie część zobowiązań państwa członkowskiego Unii Europejskiej związanych z udostępnieniem Międzynarodowej Agencji Energii Atomowej informacji wymaganych przedmiotowym protokołem, a co do części - stanie się współodpowiedzialna razem z państwem członkowskim.
W związku z tym, iż przedmiotowy protokół dotyczy obowiązków jednostek organizacyjnych prowadzących działalność na terytorium Polski, podlega on ratyfikacji przez prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej, za uprzednią zgodą parlamentu, w trybie art. 89 ust. 1 pkt 5 konstytucji. Sejm wyraził zgodę na dokonanie ratyfikacji przez prezydenta przedmiotowego protokołu w dniu 26 stycznia bieżącego roku.
Senacka Komisja Spraw Zagranicznych jednogłośnie wypowiedziała się za jego ratyfikacją. A ja teraz, dzisiaj już po raz ostatni, mam zaszczyt prosić Wysoką Izbę o przyjęcie opinii i sprawozdania komisji zawartego w druku nr 65A. Dziękuję.
Proszę sprawozdawcę Komisji Rolnictwa i Ochrony Środowiska senatora Pawła Michalaka o zabranie głosu i przedstawienie sprawozdania komisji w sprawie rozpatrywanej ustawy.
Komisja Rolnictwa i Ochrony Środowiska zebrała się w dniu 9 lutego i zapoznała się z ustawą o ratyfikacji protokołu dodatkowego dotyczącego Układu o nierozprzestrzenianiu broni jądrowej.
Senator Rau szczegółowo omówił to, czego dotyczy ten protokół. Ja tylko w dwóch słowach powiem, że oczywiście wynika on z dostosowań - bo Polska musiała się dostosować do Traktatu o ustanowieniu Wspólnoty Europejskiej - i że Polska jako państwo pozbywa się całkowicie pewnych uprawnień na rzecz Euratomu.
Ustawa ta została przyjęta jednogłośnie i takie stanowisko niniejszym przedstawiam Wysokiemu Senatowi. Dziękuję bardzo. (Oklaski)
Pozwolę sobie odnotować, że nastąpiło ożywienie na sali.
Przypominam, że rozpatrywana ustawa była rządowym projektem ustawy. Do reprezentowania stanowiska rządu w toku prac parlamentarnych zostali upoważnieni: pan minister Janusz Stańczyk z Ministerstwa Spraw Zagranicznych...
Zgodnie z art. 50 pragnę zapytać pana ministra, czy zechce zabrać głos i przedstawić stanowisko rządu.
Zgodnie z art. 44 ust. 6 Regulaminu Senatu pragnę zapytać, czy ktoś z państwa senatorów chce zgłosić z miejsca trwające nie dłużej niż minutę zapytania do obecnego przedstawiciela rządu, związane z omawianym punktem porządku obrad.
Panie Marszałku, chciałabym zapytać, jakie dokładnie obowiązki wynikają dla Polski z tego zapisu.
To są obowiązki dotyczące wykonania art. 3 ust. 1 i 4 układu o nierozprzestrzenianiu broni jądrowej. Każde państwo, przystępując do tego układu w latach sześćdziesiątych czy niedługo później - układ ten ma prawie powszechną akceptację w społeczności międzynarodowej - zawierało dwustronne porozumienie z Międzynarodową Agencją Energii Atomowej w sprawie systemu zabezpieczeń i kontroli materiałów jądrowych znajdujących się na terytorium takiego państwa. Polska zawarła takie porozumienie w 1972 r. W tym samym roku weszło ono w życie. Później, w związku z postępem nauki, z pojawieniem się nowych możliwości weryfikacji, Międzynarodowa Agencja Energii Atomowej zawarła protokoły dodatkowe, takie bilateralne porozumienia, ze wszystkimi stronami układu o nierozprzestrzenianiu broni nuklearnej. Protokoły takie dotyczyły również Polski. Polska zawarła je z Międzynarodową Agencją Energii Atomowej w 1997 r. I teraz jakby powtarzamy procedurę, tylko że na gruncie Unii Europejskiej. Unia Europejska, w związku z tym, że w relacjach między nią a Międzynarodową Agencją Energii Atomowej funkcjonuje podmiot unijny Euratom, który przejmuje obowiązki państwa w zakresie kontroli i weryfikacji na terytorium państw członkowskich, zawiera analogiczne porozumienie in gremio, wyłączywszy oczywiście te państwa Unii Europejskiej, które nie są stronami traktatu z 1968 r., a więc Francję i Wielką Brytanię, mocarstwa atomowe. Przechodzimy więc na grunt unijny i na tym polega dostosowanie do acquis communautaire, jeśli chodzi o bazę traktatową Polski.
Więcej szczegółów, za pozwoleniem pana marszałka, mógłby przedstawić obecny tutaj pan Jerzy Niewodniczański, prezes Państwowej Agencji Atomistyki.
Czy pani senator chciałaby usłyszeć więcej szczegółów?
(Senator Janina Fetlińska: Tak, bardzo proszę.)
Państwowej Agencji Atomistyki Jerzy Niewodniczański:
Porozumienie, które realizuje traktat o nierozprzestrzenianiu broni jądrowej, mówi o obowiązku państwa dotyczącym ewidencjonowania i specjalnego traktowania wszystkich materiałów jądrowych, które mogłyby posłużyć do produkcji broni jądrowej. Polska ma takie materiały i gdyby tak je wszystkie zebrać do kupy, to wtedy taką broń moglibyśmy ewentualnie zrobić. Protokół dodatkowy rozszerza te obowiązki państwa strony traktatu, a mianowicie musimy ewidencjonować nie tylko materiały jądrowe, ale również technologie czy badania prowadzone z użyciem tych materiałów lub badania, które mogłyby doprowadzić w przyszłości do użycia tych materiałów w celach niezwiązanych z pokojowym wykorzystaniem energii atomowej. Protokół dodatkowy mówi również o dawnej działalności i inspektorzy, którzy sprawdzają stan ewidencji materiałów jądrowych, sprawdzają również i miejsca, gdzie kiedykolwiek w danym kraju taka działalność była prowadzona. Jest to jak gdyby takie pełne obnażenie się państwa wobec społeczności międzynarodowej, jeżeli chodzi o działalność, która może doprowadzić do rozprzestrzeniania broni jądrowej. Na przykład w oparciu o ten protokół dodatkowy inspektorzy mogą wejść do dowolnego budynku na terenie naszego kraju po uprzedzeniu dwie godziny wcześniej.
Jednocześnie informuję państwa, że nikt z senatorów nie zapisał się do głosu.
Informuję, że głosowanie w sprawie ustawy o ratyfikacji Protokołu dodatkowego do Porozumienia między Republiką Austrii, Królestwem Belgii, Królestwem Danii, Republiką Finlandii, Republiką Federalną Niemiec, Republiką Grecką, Irlandią, Republiką Włoską, Wielkim Księstwem Luksemburga, Królestwem Niderlandów, Republiką Portugalską, Królestwem Hiszpanii, Królestwem Szwecji, Europejską Wspólnotą Energii Atomowej a Międzynarodową Agencją Energii Atomowej dotyczącego wprowadzenia w życie artykułu III ustępy 1 i 4 Układu o nierozprzestrzenianiu broni jądrowej, podpisanego w Wiedniu dnia 22 września 1998 r. zostanie przeprowadzone pod koniec posiedzenia Senatu.
Za chwilę zarządzę przerwę.
Poproszę jeszcze panią senator o odczytanie komunikatów.
Senator Sekretarz Urszula Gacek:
Posiedzenie Komisji Rolnictwa i Ochrony Środowiska w sprawie rozpatrzenia wniosków zgłoszonych w toku debaty do ustawy o zmianie ustawy o organizacji rynku mleka i przetworów mlecznych oraz ustawy o zmianie ustawy - Prawo ochrony środowiska oraz niektórych innych ustaw odbędzie się w dniu dzisiejszym, to jest 15 lutego 2006 r., w sali nr 182 bezpośrednio po ogłoszeniu przerwy.
Kolejny komunikat. Posiedzenie Komisji Regulaminowej, Etyki i Spraw Senatorskich, podczas którego komisja kontynuować będzie prace nad projektem uchwały w sprawie zmiany Regulaminu Senatu, odbędzie się w dniu dzisiejszym, to jest 15 lutego, bezpośrednio po ogłoszeniu przerwy w obradach w sali nr 179.
Jeszcze komunikat dla senatorów Platformy Obywatelskiej. Klub Senatorów Platformy Obywatelskiej spotyka się w sali nr 127 na drugim piętrze dziesięć minut po zakończeniu obrad Senatu.
I ostatni komunikat. Posiedzenie Komisji Spraw Unii Europejskiej zaplanowane na 16 lutego bieżącego roku na godzinę 14.00 zostało przełożone na godzinę 12.00. Dziękuję za uwagę.
Zarządzam przerwę do jutra do godziny 9.00.
(Przerwa w posiedzeniu o godzinie 17 minut 27)

References: art. 2
 art. 2
 art. 52
 art. 52
 art. 68
 art. 44
 art. 46
 art. 68
 art. 1
 art. 222
 art. 222
 art. 50
 art. 44
 art. 222
 art. 222
 art. 222
 art. 222
 art. 7
 art. 52
 art. 68
 art. 21
 art. 15
 art. 15
 art. 98
 art. 98
 art. 98
 art. 275
 art. 117
 art. 66
 art. 151
 art. 275
 art. 277
 art. 44
 art. 52
 art. 68
 art. 89
 art. 52
 art. 89
 art. 89
 art. 68
 art. 89
 art. 44
 art. 50
 art. 44
 art. 68
 art. 6
 art. 89
 art. 50
 art. 44
 art. 3