Source: http://www.kzlis.konin.pl/forum/viewtopic.php?t=1171&sid=9bb48ccd5a2e0e3b4e5c4666cfd9fc2c
Timestamp: 2017-11-24 11:02:18+00:00

Document:
SM - forum polskich spółdzielców mieszkaniowych, członków wspólnot mieszkaniowych :: Zobacz temat - Tarnowska Spółdzielnia Mieszkaniowa
do_tsm
Wysłany: Sro Maj 06, 2009 22:20:42 Temat postu: Tarnowska Spółdzielnia Mieszkaniowa
Kolejna farsa w wydaniu władz Tarnowskiej Spółdzielni Mieszkaniowej.
Zarząd TSM znów omija prawo
„Drodzy spółdzielcy, wasze zdanie mamy w... głębokim poważaniu” – tak w skrócie można oddać stosunek zarządu Tarnowskiej Spółdzielni Mieszkaniowej do jej kilkunastu tysięcy członków – pracodawców; i opisywane w niniejszym artykule wydarzenia doskonale nadawałyby się na komedię w stylu „Alternatywy 4” czy „Misia”, gdyby nie fakt, iż miały miejsce naprawdę, w 20 lat po (teoretycznym przynajmniej) obaleniu komunizmu.
Kolejny raz przekonali się o tym spółdzielcy na jednym z wielu odbywających się zebrań grup członkowskich.
Uczestnicy pewnego zebrania odbywającego się w dniu 22 kwietnia, zgodnie z prawem nie zaakceptowali porządku obrad przedłożonego przez zarząd TSM, wybrali przewodniczącego zebrania, protokolanta i większością głosów przyjęli własny porządek. Gdy po uchwaleniu poszczególnych punktów posiedzenie zamknięto i większość jego uczestników rozeszła się do domów – jak gdyby nigdy nic wiceprezes Aleksander Bałut, już w bardziej zaufanym gronie kontynuował zamknięte już, czy też może poprowadził #8222;własne” zebranie... Kilka dni później członek TSM Stanisław Ciurka przecierał uszy ze zdumienia, gdy dowiedział się, że ma się udać podpisać „spółdzielczy” protokół.
Prawo sobie, zarząd TSM sobie...
Mam przed sobą ogłoszenie Zarządu Tarnowskiej Spółdzielni Mieszkaniowej zwołujące zebranie tzw. „Grupy Członkowskiej” w dniu 7 maja b.r.
Porządek obrad przewiduje m.in. „zreferowanie zagadnień związanych z wyborami do Rady Nadzorczej przez Zebranie Przedstawicieli Członków” i „wybory delegatów na Zebranie Przedstawicieli Członków”. Tymczasem od początku 2008 roku, jak już to nie jeden raz pisaliśmy, nie istnieją ani
zebrania grup członkowskich, ani zebrania przedstawicieli członków. Zgodnie ze znowelizowaną ustawą o spółdzielniach mieszkaniowych
która weszła w życie w lipcu 2007 roku, a która przyznawała członkom spółdzielni przynależne im prawa, spółdzielnie mieszkaniowe miały
czas do końca 2007 r na wprowadzenie stosownych zmian w swoich statutach. Następnie powinny były się odbyć walne zgromadzenia członków, zaś w przypadku większych spółdzielni – „walne cząstkowe”. TSM jak wiele innych spółdzielni, jakby nie zauważyła tych zmian i w połowie ub. roku
jak gdyby nigdy nic nadal organizowała wygodne dla siebie (ale przez to nie mniej bezprawne) „zebranie przedstawicieli” i tę tradycję ma zamiar najwyraźniej ciągnąć w nieskończoność, pozbawiając tym samym kilkunastutysięczną rzeszę spółdzielców praw do bezpośredniego oddziaływania na osoby zarządzające powierzonym im mieniem, ze szczególnym wskazaniem na możliwość odwołania władającego od dwudziestu pięciu lat zarządu TSM i rady nadzorczej.
5 lat odsiadki za działanie na szkodę spółdzielców
Władze spółdzielni pytane wielokrotnie, dlaczego nie przestrzegają obowiązującego porządku prawnego argumentują, iż zgodnie ze znowelizowaną ustawą, do czasu uchwalenia nowego statutu, obowiązują zapisy starego, zupełnie nie zauważając sąsiadującego z tym zapisem punktu w tym samym paragrafie, który jasno określa czas uchwalenia nowego statutu – ten zaś upłynął z końcem 2007 roku (o tym za chwilę). Stanowi to ni mniej, niż więcej, tylko proceder obejścia prawa, ze szkodą dla członków spółdzielni, którzy są dla zarządu, rady nadzorczej i pracowników np. TSM pracodawcami. Jak słusznie zauważył ktoś w komentarzu do poprzedniej poświęconej TSM wiadomości, działanie na szkodę spółdzielni (a więc na szkodę spółdzielców) zgodnie z Prawem Spółdzielczym zagrożone jest karą pozbawienia wolności do lat 5! (Art. 267a: Kto, biorąc udział w tworzeniu spółdzielni lub będąc członkiem jej zarządu lub rady albo likwidatorem, działa na jej szkodę, podlega karze pozbawienia wolności do lat 5 i grzywnie.) A przecież to nie jedyny dotyczący wzmiankowanego problemu paragraf. Jako, że spółdzielnia to ogół spółdzielców, nie zaś prezesi (o czym przeczytają Państwo poniżej w pewnym wyroku sądu), to działanie na szkodę spółdzielców jest działaniem na szkodę spółdzielni - najboleśniej przekonali się o tym chociażby członkowie tych spółdzielni, których zarządy dopuściły się przekrętów. Nie zwoływanie, wbrew ustawie walnych zebrań cząstkowych przez zarząd TSM, uniemożliwia członkom spółdzielni korzystania ze swoich praw, zatem będąc działaniem na szkodę spółdzielców, jest de facto działaniem na szkodę spółdzielni. Innymi słowy panowie prezesi TSM powinni – o ile spółdzielcy zdecydują się skierować sprawę do sądu – zostać ukarani prawomocnymi wyrokami, z możliwością pozbawienia wolności włącznie.
Nawiasem mówiąc, niezwykle pokrętne są stosowane przez zarządy wykładnie, z których wynika że aktem nadrzędnym dla panów prezesów jest dotychczasowy statut, nie zaś ustawa. I jeszcze jedno: w sytuacji takiej jak opisana, gdy spółdzielnia nie uchwaliła na czas statutu, przepisy znowelizowanej ustawy stosuje się wprost – a nie próbuje się je obchodzić.
Po co pan do mnie przychodzi?
Wiceprezes Z. Sipiora (plik mp3) zapytany przeze mnie o nie stosowanie się do zapisów znowelizowanej ustawy o spółdzielniach mieszkaniowych, powołuje się - wygląda na to, że w charakterze wykładni ! - nie na konkretne, jasno brzmiące rozwiązania prawne, ale ... opinie zawarte w jakieś publikacji w „Rzeczpospolitej”, gdzie na ten temat wypowiadają się relatywizująco m.in. jakiś wykładowca, członek Rady Spółdzielczej i wiceminister infrastruktury pan Piotr Styczeń. Przypomniałem zatem panu prezesowi, że po pierwsze - w tych sprawach obowiązuje przede wszystkim ustawa a po drugie - co prawda nie znam dwóch pierwszych wymienionych osób, ale wymieniony jako ostatni, urzędnik państwowy sam wcześniej był szefem spółdzielni mieszkaniowej w Gorzowie Wielkopolskim i z powyższych względów wypowiedź pana wiceministra nie może być dla mnie ani bezstronną, ani miarodajną. Wówczas usłyszałem z ust wiceprezesa Sipory następujące słowa: ”Po co pan przychodzi do mnie i nagrywa tego typu wywiad, jeżeli pan ma na ten temat swoje własne zdanie? No po co pan przychodzi”. No właśnie, po co?
Posłuchaj rozmowy z wiceprezesem Sipiorą :
http://www.intarnet.pl/www1.atlas.okay.pl/mp3/20090421_tsm_zpcz.mp3
Minister pisze do Rzecznika: dotychczasowe zebrania utraciły moc
Żeby było jeszcze śmieszniej, na powstałej niedawno po latach starań stronie internetowej TSM, zamieszczono pismo Ministerstwa Infrastruktury, datowane na 17 kwietnia b.r., skierowane do Rzecznika Praw Obywatelskich Janusza Kochanowskiego, w którym czytamy m.in., że ”Analiza literalna przepisu może prowadzić do wniosku zgodnego z oceną Pana Rzecznika, że inne postanowienia dotychczasowych statutów, a więc także te, które dotyczą funkcjonowania zebrań grup członkowskich oraz zasad wyboru przedstawicieli utraciły moc.”. Zatem literalnie zebrania grup członkowskich które właśnie się w TSM odbywały i odbyły, są niezgodne z prawem, o czym czytamy właśnie na stronie internetowej TSM!
W kolejnym zdaniu odnajdujemy natomiast bełkotliwą próbę nadinterpretacji, w której przeczuwam rękę wiceministra Stycznia, o następującej treści:
”Niemniej jednak w mojej ocenie przepis należy czytać przy wsparciu o argumenty wykładni celościowej i systemowej”.
Pozostawię ten kompromitujący akapit bez komentarza.
Wygrali ze spółdzielnią w sądzie
W odróżnieniu od zarządu TSM, osobiście wolę się jednak kierować obowiązującymi przepisami prawa, nie zaś tym, co ktoś napisał w gazecie
wyrażając swoją opinię, a tym bardziej zaś opiniami lobbystów. Choć nie ma u nas prawa precedensowego, pewną wskazówką w tej sprawie
jest dla mnie wyrok Sądu Apelacyjnego w Gdańsku – Wydział I Cywilny, syg. Akt I Aca 1299/08 z dnia 27 stycznia, krążący od jakiegoś czasu po forach spółdzielczych (jestem w posiadaniu skanu). Wyrok ów dotyczy Spółdzielni Mieszkaniowej „Suchanino” w Gdańsku i pewnego zebrania przedstawicieli członków identycznego jak to które odbyło się w połowie ubiegłego roku w TSM, obejmując swą sentencją nie tylko „zpcz”, ale także zebrania „grup członkowskich” i wyłączność walnych zgromadzeń jako jedynego umocowanego prawnie tego rodzaju organu w spółdzielni.
Otóż najpierw członkowie spółdzielni spółdzielnie wnieśli do sądu o stwierdzenie nieważności lub uchylenie uchwał podjętych przez zebranie
przedstawicieli członków, następnie od wyroku tego odwołała się spółdzielnia, apelacja ta została oddalona.
Oto fragmenty wyroku i uzasadnienia (zawierające również wyrok sądu I instancji): ”(...)Sąd meriti doszedł do przekonania, że podjęte
w dniu 15 maja 2008 roku uchwały (na zebraniu przedstawicieli członków – przyp. red.) zostały wydane w celu pokrzywdzenia członków
Spółdzielni Mieszkaniowej „Suchanino”, w sytuacji gdy ustawa (nowelizacja ustawy o spółdzielniach mieszkaniowych – przyp. red.) (...) wprowadziła szereg korzystnych przepisów, przyznając członkom spółdzielni mieszkaniowych dodatkowe uprawnienia, umożliwiające bezpośredni wpływ na działalność spółdzielni, m.in. poprzez skuteczniejszą kontrolę jej organów. (...)” (chodzi tu m.in. o walne zgromadzenia zamiast zebrań przedstawicieli, o czym dalej).
Wszystkie uchwały są nieważne
I najważniejsze: ”Sąd meriti uznał, że postanowienia statutów regulujące funkcjonowanie zebrań przedstawicieli pozostają w mocy do czasu zarejestrowania zmian w KRS, ale pod warunkiem, że spółdzielnia złożyła w ustawowo określonym terminie (do dnia 30 listopada 2007 roku) wniosek o wpisanie tych zmian do Krajowego Rejestru Sądowego. Pozwana Spółdzielnia tego warunku nie spełniła.” (jak TSM). Dalej Sąd stwierdza, że uchwały podjęte zostały na wspomnianym zebraniu przez zebranie przedstawicieli, nie zaś walne zgromadzenie członków.
”Spowodowało to naruszenie prawa każdego z powodów (członków spółdzielni – przyp. red.) do dokonania oceny działalności Członków Zarządu (...) Tym samym od 1 stycznia 2008 roku występował w spółdzielni organ nieprzewidziany w przepisach prawa w postaci Zebrania Przedstawicieli Członków. Organ ten nie był władny podejmować żadnych uchwał, zaś podjęte przez niego wszelkie uchwały są na podstawie art. 58 kodeksu cywilnego jako sprzeczne z prawem bezwzględnie nieważne”. Następnie sąd stwierdza, iż konieczne było ”uchylenie uchwał w przedmiocie zatwierdzenia rocznego sprawozdania zarządu i sprawozdania finansowego spółdzielni oraz (...) w przedmiocie udzielenia absolutorium (...). ” Słowem – wypisz wymaluj sytuacja jak w Tarnowskiej Spółdzielni Mieszkaniowej.
Sąd Apelacyjny uznał następnie apelację spółdzielni za bezzasadną, zauważając m.in.: ”(...) w spółdzielniach mieszkaniowych wprowadzono „zakaz” zastępowania Walnego Zgromadzenia zebraniem przedstawicieli (...)”. W dalszej części Sąd zauważa, że zatwierdzanie sprawozdań, udzielanie absolutorium członkom zarządu, uchwalanie zmian statutu czy podejmowanie uchwał w sprawie zbycia nieruchomości czy podziału nadwyżki bilansowej należy do wyłącznej właściwości Walnego Zgromadzenia.
Nie ogłaszanie „walnych” „ma na celu pokrzywdzenie członka spółdzielni”
I teraz coś, o czym pisałem jako o działaniu na szkodę spółdzielni, zagrożone karą pozbawienia wolności do lat 5 dla panów prezesów: ”(...)
Z całą pewnością podejmowanie uchwał przez ZPCCz miast przez WZ stanowi także działania sprzeczne z dobrymi obyczajami i godzi
w interesy spółdzielni, skoro spółdzielnia jest dobrowolnym zrzeszeniem nieograniczonej liczby osób (...)”. Ponadto ”Nie można mieć także wątpliwości, że pozbawienie pojedynczego członka spółdzielni jego prawa i uczestnictwa w obradach prawidłowo zwołanego Walnego
Zgromadzenia godzi bezpośrednio w jego podstawowe prawa i ma na celu pokrzywdzenie członka spółdzielni mieszkaniowej”. Osobiście
zwracam tu jeszcze uwagę na zapis „prawidłowo zwołanego zebrania”, albowiem np. TSM nawet jak już zwołuje swoje zpcz i różne takie, to zwyczajowo zwołuje je z pogwałceniem terminów, umożliwiając nawiasem mówiąc również wcześniejsze zaproponowanie zmian w porządku obrad. Dalej Sąd Apelacyjny, podobnie jak sąd I instancji uznaje za nie do zaakceptowania ”stanowisko pozwanej Spółdzielni, która ocenę legalności działań ZPcz (...) wywodzi z treści ustępu 2 art. 9 ustawy (...) który stanowi, że do czasu zarejestrowania zmian statutów postanowienia dotychczasowych statutów regulujących funkcjonowanie zebrania przedstawicieli pozostają w mocy. Otóż rację ma Sąd meriti, że ustę 2 art. 9 ww ustawy nie stanowi normy samodzielnej i nie może być postrzegany w oderwaniu od treści ustępu 1 art. 9. Zapis ustępu 2 reguluje bowiem na dotychczasowych
zasadach działania ZPCz tylko w tych spółdzielniach mieszkaniowych, w których do dnia 30.12.2007r złożono do KRS wnioski o rejestrację zmian statutu”! (a to z uwagi na fakt, iż KRS może przez jakiś czas sprawdzać statut). Czyli mamy wypisz wymaluj sytuację jak w Tarnowskiej Spółdzielni Mieszkaniowej!
Dalej jeszcze sąd zauważa, że statut jest aktem niższego rzędu wobec ustawy i jako będący „de facto umową” nie może być sprzeczny z treścią ustawy.
Z braku ważnego statutu ustawę stosuje się wprost
I wreszcie bardzo ważne stwierdzenie: „Spółdzielnia ma zatem pełne prawa, a wręcz obowiązek do stosowania wprost odpowiednich przepisów ustawy prawo spółdzielcze i o spółdzielniach mieszkaniowych (...)”. Można by tak jeszcze długo cytować, wskazując jak pokrętną argumentacją wykazywała się owa spółdzielnia, ale szkoda zanudzać. A swoją drogą – aż dziw bierze, jak długo wobec ewidentnego łamania prawa przez zarządy spółdzielni i kłamliwej interpretacji precyzyjnych zapisów ustawy dokonywanej „po swojemu”, jak długo wobec tego wszystkie trzeba
udowadniać, że czarne jest czarne, a białe – białe...
W każdym razie: dość przypomnieć, że analogiczna sytuacja panuje w Tarnowskiej Spółdzielni Mieszkaniowej – praktycznie jedyna różnica polega na tym, że w Gdańsku „ZPCz” odbyło się w maju, a w Tarnowie miesiąc czy dwa później. Nawiasem mówiąc zebranie które odbyło się w Tarnowie było „kontynuacją” zebrania prowadzonego przeszło pół roku wcześniej. Ciekawe, co powiedziałby na to organ nadzoru, gdyby np. radni Rady Miasta Tarnowa ogłosili przerwę w sesji i poszli sobie, by wrócić za kilka miesięcy i sesję kontynuować”. W przedmiotowej sprawie zapadały już w różnych częściach kraju wyroki, wedle których tego rodzaju przerwa nie uprawnia do uznania zebrania za „kontynuację”, ale to już inna historia...
Jak prezes Bałut sam się wybrał
Tak czy siak, jak zaznaczyłem na wstępie, zarząd TSM łamiąc prawo w opisany powyżej sposób, dalej organizuje zebrania grup członkowskich,
które wedle ustawy nie istnieją, chce organizować „zpcz”, które nie istnieją i wciąż kpi sobie ze spółdzielców w żywe oczy. Podam tego przykład szczególny. Otóż, odbywają się właśnie tzw. „zebrania grup członkowskich”. Jedno z nich miało kuriozalny przebieg. Na prowadzących zebranie zgłoszono dwóch kandydatów. Większością głosów wybrany został pan Stanisław Ciurka, jeden z „niepokornych” spółdzielców. Następnie
wybrano protokolanta. Wreszcie przyszedł czas na głosowanie nad porządkiem obrad – odrzucono porządek przygotowany przez zarząd TSM, przegłosowano porządek spółdzielców (22 głosy za, 2 przeciw, 5 wstrzymujących się). W międzyczasie pan Ciurka wyjaśnił, że zgodnie z ustawą nie ma już ani „zpcz” ani zebrań grup członkowskich takie jak to, które prowadzi, że TSM nie ma ważnego statutu, że członkowie spółdzielni mają prawo bezpośrednio wybierać radę nadzorczą i być do rady tej wybieranymi (cytat z protokołu: ”nie może być tak, żeby Rada Nadzorcza wybierana
była z nieistniejącego ZPCz”). Wezwano zarząd do przygotowania legalnego, walnego zebrania „cząstkowego”, jak to się robi w przypadku dużych spółdzielni. A teraz zacytujmy fragment protokołu: ”Na tym przewodniczący zakończył zebranie, podziękował zebranym za przybycie i ok. dwóch trzecich członków opuściło salę. Natomiast ok. jedna trzecia zwolenników obecnych struktur pozostała na sali i rozpoczęła nowe spotkanie – zebranie pod kierunkiem prezesa Bałuta, który tym postępowaniem odkrył „demokratyczne ciągotki Zarządu TSM”. Nadmienia się, że prezes Bałut sam wybrał się na przewodniczącego do dalszego prowadzenia spotkania – zebrania aby na siłę z pogwałceniem wszystkich standardów demokratycznych dokonać wyboru delegatów na tzw. nieistniejące już ZPCz.”
Żeby było ciekawiej, w protokole spółdzielców znajdujemy taki oto zapis: ”lista obecności członków TSM, którzy brali udział w zebraniu znajduje się w Zarządzie TSM, a przewodniczącemu zebrania i protokolantowi nie została udostępniona przez pracowników Zarządu TSM” ! W protokole tym czytamy również że nie został spełniony wymóg dotyczący czasu powiadomienia o zebraniu.
Kim są "MY" dla prezesa Sipiory ?
Wiceprezes TSM Zbigniew Sipiora zapytany telefonicznie o zaistniałą sytuację nawet nie próbuje ukrywać dla kogo w istocie pracuje i dlaczego
zarząd TSM "musi" za wszelką cenę, nawet wbrew woli większości spółdzielców, doprowadzać do z góry założonego przez siebie rozwiązania.
Zapytany bowiem o przyczyny takiego, a nie innego zachowania członka zarządu TSM podczas opisywanego wyżej zebrania (zebrań), Z. Sipiora
stwierdza : ”Skoro my ogłaszamy zebranie i przedkładamy porządek obrad, to nie można powiedzieć ludziom, że jest on nieważny.
Jeżeli pan Ciurka tak uważa, wówczas powinien wywiesić na tablicach ogłoszeń porządek własnego zebrania i niech je sobie przeprowadza.
Jeżeli ja podpisuję się pod ogłoszeniem zawiadamiającym o zebraniu, że mieć będzie ono taki a nie inny charakter, to o czym my rozmawiamy.
Pan Ciurka musi pozwolić mi pracować. Jeżeli ja zgodziłbym się na jego propozycję, wówczas rada nadzorcza mogłaby mnie zwolnić. (...)
Trzeba by było sięgnąć do listy obecności, sprawdzić też ile osób głosowało, a poza tym te dwadzieścia parę osób też ma swoje prawa.”.
Z kolei wiceprezes zapytany dlaczego panu Ciurce, prowadzącemu zebranie oraz protokolantowi odmówiono okazania listy obecności, stwierdza: ”Jeśli pan Ciurka organizuje swoje zebranie, to niech sam sobie przynosi swoją listę obecności. Przecież to MY organizowaliśmy to zebranie, procedując je zgodnie z prawem.” (tu Z. Sipiora powołuje się na list z Ministerstwa Infrastruktury do Rzecznika Praw Obywatelskich, jak sądzę ten zamieszczony na stronie spółdzielni i cytowany przeze mnie powyżej, z którego wszakże wynika coś wręcz przeciwnego niż twierdzi wiceprezes.)
”Jeżeli ktoś nie zgadza się z naszym postępowaniem, może skierować sprawę do prokuratury i tak też uczyniono, byłem już przesłuchiwany, jeżeli prokuratura uzna, że doszło do złamania przez nas prawa, skieruje sprawę do sądu. Niechże pan Ciurka pozwoli prokuraturze działać. Ja działam w dobrej wierze, pan Ciurka też, ale według mnie my postępujemy właściwie i nie tak agresywnie jak ten pan. Muszę dbać o to, do czego zostałem powołany i to nie pan Ciurka jest moim szefem.”
Stwierdzenia wiceprezesa dowodzą zatem, że proceder organizowania przez zarząd TSM niezgodnych z prawem zebrań cząstkowych będzie
w TSM kontynuowany nadal. I to bez względu na wolę spółdzielców. No i jeszcze to, że zarząd spółdzielni ( "MY") stawia się w kontrze do spółdzielców. Nic dodać, nic ująć.
Cóż wobec takich to zjawisk mają czynić zdesperowani członkowie Tarnowskiej Spółdzielni Mieszkaniowej? Myślę, że śladem spółdzielców
na Wybrzeżu powinni wystąpić o obronę swoich spółdzielczych praw bezpośrednio do sądu. Wydaje się to w tym momencie jedyna logiczna
(i w dodatku już nieco przetarta) droga. Równolegle spółdzielcy mogą zbierać podpisy pod dokumentem, w którym domagać się będą zwołania
Walnego Zgromadzenia, na którym postawiono by sprawę odwołania zarządu TSM i wybrania nowej rady nadzorczej – wystarczy 10 procent, czyli jakieś tysiąc pięćset podpisów. W następnej kolejności w spółdzielni powinien zostać przeprowadzony dogłębny audyt, sięgający wiele lat wstecz, zlecony niezależnej firmie. W następnej zaś kolejności... – końcówkę tego zdania niech dopowiedzą sobie Państwo sami...
Zachęcamy także do zapoznania się z poprzednimi publikacjami poświęconymi TSM.
Mirosław Poświatowski, członek TSM z biernym i czynnym prawem wyborczym
Na marginesie: jedno z kolejnych zebrań „grupy członkowskiej” dla kilku bloków odbędzie się 7 maja o godz. 17:00 w Szkole Podstawowej nr 5
przy ul. Skowronków 8 . Choćby tylko z powodów czysto poznawczych, warto się na nie wybrać...
za http://www.intarnet.pl/www1.atlas.okay.pl/index_full.html?action=full&id=12784
Wysłany: Pią Cze 05, 2009 0:18:18 Temat postu:
Kolejność działań jest prosta - wybrać delegatów lub rozliczyć poprzednich, wziąć udział w ZPCz i zmienić członków Rady Nadzorczej.
A potem być może i zarząd
Wysłany: Sob Cze 06, 2009 9:34:39 Temat postu:
Mentor chyba nic nie zrozumiałeś z wywodu do_tsm skoro dajesz takie rady.
Wysłany: Nie Cze 07, 2009 0:02:26 Temat postu:
Zrozumiałem i to lepiej niż myślisz. A zrozumiałem dobrze dlatego że sam jestem delegatem i za 2 tygodnie będę brał udział w ZPCz.
I jak zapewne domyślasz się spółdzielnia nie ma zarejestrowanego nowego statutu.
A pomimo tego uważam że niezależnie od przepisów spółdzielcy dzielą się na takich którzy zgodnie z nimi dają się wykiwać różnym cwaniakom i takich którzy się wykiwać nie dają.
Wysłany: Czw Cze 25, 2009 23:22:15 Temat postu:
W TSM wszystko po staremu
Jak wygląda „lustracja” w Tarnowskiej Spółdzielni Mieszkaniowej? Dlaczego członkowie spółdzielni chcąc uważnie zapoznać się z pokontrolnymi dokumentami muszą zapłacić po kilkaset złotych? Czy lustratorzy nie widzą niczego niestosownego w tym, że przewodniczący Rady Nadzorczej TSM pan Kazimierz Kępowicz jest jednocześnie dyrektorem w firmie Transformers, z którą nadzorowany przez niego zarząd spółdzielni podpisał umowę? Dlaczego organu ścigania nadal pozostają ślepe i głuche wobec faktu, iż od półtora roku TSM nie zwołuje walnego zgromadzenia członków, planując kolejne „zebranie przedstawicieli” i pozbawiając tym samym spółdzielców ich praw, mimo iż do zwołania takiego zgromadzenia obliguje zarząd i radę nadzorczą znowelizowana ustawa z 1997 roku? Co więcej, o konieczności zwoływania „walnych” pisze sama Krajowa Rada Spółdzielcza – naczelny organ samorządu spółdzielczego! O tym wszystkim i o innych nieprawidłowościach czytaj w kolejnej części „epopei” o spółdzielni, w której czas zatrzymał się na epoce głębokiego PRL-u, zaś prawa się nie przestrzega, a jedynie po swojemu „interpretuje”...
Posłuchaj, jak członek TSM opowiada o swoich meldunkowych problemach :
.http://www.intarnet.pl/www1.atlas.okay.pl/mp3/20090615_tsm.mp3
Meldunek czyli dosiębiorczość stosowana
Zacznę może od „drobiazgu”, który choć sam w sobie czymś „wielkim” nie jest, ale jak się okazuje irytuje i zadziwia szerokie grono członków Tarnowskiej Spółdzielni Mieszkaniowej. Sygnały o meldunkowych problemach docierały do mnie już od dłuższego czasu, a jako że zdarzyło się, iż zameldowałem na jakiś czas przyjaciela, postanowiłem sprawdzić jak z tym jest na własnej skórze...
Chociaż faktu tymczasowego zameldowania do spółdzielni nie zgłaszałem, mniej więcej miesiąc później z TSM otrzymałem nowe naliczenie opłat uwzględniające jedną osobę więcej. Niestety, jak się później okazało, choć spółdzielnia bez mojego udziału wiedziała o meldunku, to już nie była w stanie zauważyć, że meldunek ten wygasa z końcem grudnia 2008 roku – w efekcie przez trzy kolejne miesiące bieżącego roku płaciłem po kilkadziesiąt złotych więcej.
Moja interwencja w TSM w tej sprawie i ustne (!), grzeczne żądanie aby naliczyć stawki od nowa, z uwzględnieniem bezzasadnie poniesionych opłat wywołało pewne zdziwienie. Uprzejma pani zwróciła mi uwagę, że „trzeba było powiadomić spółdzielnię, choćby telefonicznie, o wygaśnięciu meldunku”. Odpowiedziałem, że skoro nie powiadamiałem spółdzielni o tymczasowym meldunku, to dlaczego miałbym ją informować o jego wygaśnięciu. Niespełna miesiąc później TSM uczyniła zadość mojemu wnioskowi.
Niestety mniej szczęścia mają inni członkowie spółdzielni – jak wspomniałem od dłuższego już czasu otrzymywałem sygnały o „meldunkowych” problemach, kiedy regularnie nalicza się opłaty za większą liczbę osób, żądając od członków spółdzielni urzędowego potwierdzenia faktu, iż Iksiński nie jest zameldowany, mimo iż jego meldunek dawno wygasł lub mimo iż zameldowany jest czasowo w innym miejscu.
Przygoda ta przytrafiła się panu Z. (plik mp3), którego córka w marcu przedłużyła zameldowanie czasowe w mieszkaniu wynajmowanym od Miejskiego Zarządu Budynków. -Tymczasem w połowie kwietnia, otrzymuję z Tarnowskiej Spółdzielni Mieszkaniowej informację o podniesieniu z dniem 1 kwietnia czynszu z uwagi na osobę mojej córki - opowiada mężczyzna. -Kiedy interweniowałem, zażądano ode mnie zaświadczenia z MZB, że tam jest moja córka zameldowana. W MZB powiedziano mi, że to jakiś absurd bo nie wydaje się takich zaświadczeń i wystarczy zameldowanie w urzędzie miasta.
Żeby było zabawniej, konsultowałem się w powyższej sprawie z członkami spółdzielni mieszkaniowych w innych miastach i wiele spółdzielni „nie jest w stanie” ustalić czy ktoś jest gdzieś zameldowany czy też nie, a to z uwagi na „ustawę o ochronie danych osobowych”. Okazuje się więc, że w przypadku TSM możliwe jest to, co niemożliwe jest w innych miastach. A wydawałoby się, że w Polsce obowiązuje jedno prawo...
Lustracja czyli „nic nie widziałem, nic nie słyszałem”
Grupa członków Tarnowskiej Spółdzielni Mieszkaniowej, w tym i niżej podpisany, przypadkiem dowiedziała się, że w TSM była prowadzona jakaś lustracja, dokonana przez sąsiadujący z TSM przez ścianę Małopolski Związek Rewizyjny Spółdzielni Mieszkaniowych. Postanowiliśmy skorzystać z naszych praw i wgłębić się w dokumenty tej instytucji kontrolnej, o której swego czasu Ministerstwo Budownictwa tak pięknie pisało: ”(...)badania lustracyjne w spółdzielniach mieszkaniowych przeprowadzają związki rewizyjne, których spółdzielnie są członkami, zaś lustratorzy są często pracownikami spółdzielni lub członkami ich organów. W świetle powyższego wydaje się uzasadniona wątpliwość, czy istotnie instytucja lustracji w obecnym kształcie pozostaje w pełni niezależna.”
Nie minęło wiele czasu, i już w tydzień po złożeniu przez nas stosownego wniosku, mogliśmy się zapoznać z lustracyjnym protokołem. Wprawdzie widok grubej na 10 centymetrów teki trochę nas oszołomił, ale co tam... Po chwili intensywnego przepisywania fragmentów dokumentów – w towarzystwie wyznaczonego pracownika spółdzielni, zapragnęliśmy jednak skorzystać z dobrodziejstw techniki i zapytaliśmy o możliwość wykonania kserokopii. „Ależ oczywiście” - usłyszeliśmy w odpowiedzi. ”Zgodnie z zarządzeniem, złotówka plus Vat za stronę”. Trochę nas to zadziwiło, bo obszerność materiałów wymagała wielodniowej analizy, z udziałem np. sąsiadki, emerytowanej księgowej, a tu się okazuje, że każdy członek TSM chcąc sobie te papiery wieczorem w domu przejrzeć, badając jak spółdzielnia opiekuje się jego majątkiem, musiałby wyłożyć kilkaset złotych. ”No to może pójdziemy razem i skserujemy tu obok w firmie za kilkanaście groszy, albo w radzie osiedla za darmo?” - nie dajemy za wygraną. Niestety i to rozwiązanie okazuje się „awykonalne”. Sięgam więc do kieszeni po sprzęt i... „żadnych zdjęć!” - woła przestraszona kobieta. Ze spokojem tłumaczę, że to nawet nie aparat fotograficzny tylko dyktafon i zamiast przepisywać długopisem zawartość dokumentów, po prostu w ciągu kilku godzin je na głos przeczytam, nagram, a potem w domu wieczorami będę sobie przepisywał. I to jednak okazuje się być zakazane...
Nie chciałem już niepokoić dalej pracownika spółdzielni, najwyraźniej wystraszonego tym co powie lub zrobi prezes, ale oficjalnie zadam pytanie na mocy jakiego to zarządzenia nie wolno mi na głos w zamkniętym pokoju przeczytać zawartości protokołu lustracyjnego oraz gdzie jest napisane, że nie wolno mi tego nagrać i kto owo "prawo" stworzył . Zapytam choćby dlatego, że zgodnie z prawem spółdzielniom nie wolno zarabiać na swoich członkach. W tej sytuacji domaganie się opłaty 1 zł plus vat za skserowanie każdej strony dokumentu, do zapoznania się z którym w sposób spokojny ma prawo członek spółdzielni, dokumentu który mam prawo sobie przepisać – jest nie tylko złamaniem prawa, zdzierstwem, ale zwykłą szykaną mającą zniechęcić, utrudnić, jeżeli nie uniemożliwić członkom skorzystanie z ich ustawowych praw, w szczególności w tak ważnej sferze, jaką jest prawo kontroli tego, w jaki sposób „wynajęty” zarząd dba o interesy swoich pracodawców, czyli członków spółdzielni. Bo taka jest właśnie idea spółdzielczości i na te prawa szczególny nacisk kładła znowelizowana ustawa o spółdzielniach mieszkaniowych...
Półroczna przerwa w obradach
Ku naszemu rozczarowaniu, lustracja obejmowała paroletni okres do końca 2007 roku – nowa ustawa już wtedy obowiązywała, jednak praktycznie część jej zapisów skutkować mogła dopiero w 2008 roku. Niemniej już pobieżna lektura dokumentów pokazała, iż lustracja ta polegała przede wszystkim na „przepisaniu” tego, co wyprodukowały władze TSM. Pewne zdziwienie wywołał w nas fakt, że choć lustracja obejmowała jak napisałem okres do końca 2007 roku, to jednak do protokołu dołączono również dokumenty z roku 2008. I tak np. zapoznałem się z treścią uchwały zebrania przedstawicieli członków z 7 grudnia 2007 w sprawie przerwania obrad w tym dniu. Jak się okazało, owa „przerwa” w obradach miała trwać pół roku...
Ale powróćmy do owego zebrania. Przypomnijmy: wbrew ustawie nie przyjęto na nim nowego statutu. I wezwano do jego uchwaleniu na zebraniu kolejnym, na którym to miano także dokonać wyboru Rady Nadzorczej, której kadencja wygasała (!) –a wybór ten miałby się dokonać „w oparciu o znowelizowaną ustawę o spółdzielniach mieszkaniowych.”
Tak nastał dzień 27 czerwca, kiedy po pół roku „kontynuowano” zebranie przedstawicieli członków – organu który zgodnie z prawem już od pół roku w spółdzielniach mieszkaniowych nie istniał, zastąpiony przez walne zgromadzenia wszystkich członków. Tym razem na szczęście postanowiono nie robić kolejnej półrocznej „przerwy” w obradach, bo na dobrą sprawę idąc tym tokiem rozumowania władz spółdzielni, „przedstawiciele członków” za aprobatą zarządu i rady nadzorczej TSM mogliby sobie tak przerywać i kontynuować to samo zebranie do końca świata i o jeden rok dłużej, o ile z uwagi na podeszły wiek „przedstawicieli” w porę wprowadzono by zasadę dziedziczności tejże funkcji, najlepiej w oparciu o jakąś „wykładnię celościową i systemową”.
Podczas tejże kontynuacji, rzecz jasna wbrew prawu i wbrew prawom spółdzielców, znów nie uchwalono statutu, natomiast zobowiązano zarząd TSM do zwołania kolejnego, (nieprzewidzianego ustawą!) nadzwyczajnego zebrania przedstawicieli członków – ale po terminie wyroku Trybunału Konstytucyjnego w sprawie złożonych przez grupę posłów oraz rzecznika praw obywatelskich wniosków o ocenę zgodności z Konstytucją niektórych przepisów znowelizowanej ustawy, nie później jednak niż do dnia 30 czerwca 2009.
Mamy więc taką oto sytuację, w której po blisko dwóch lata od wejścia w życie ustawy, zlikwidowane tą ustawą „zebranie przedstawicieli członków” sobie obraduje, ogłasza półroczne przerwy i prawem kaduka wyczynia co chce, przy co najmniej milczącym przyzwoleniu zarządu, rady nadzorczej Tarnowskiej Spółdzielni Mieszkaniowej, której kadencja dawno wygasła, a nawet Małopolskiego Związku Rewizyjnego. Pan wiceprezes Zbigniew Sipiora „umywa ręce”, bo to przecież „suwerenne decyzje zebrania przedstawicieli członków”, a więc organu „nadzorczego” któremu się ma podporządkowywać. Być może zarząd powinien wysłać więc na jakieś przeszkolenie swoich prawników albo zatrudnić nowych, którzy będą potrafili pilnować przestrzegania prawa. Być może członkowie zarządu zapomnieli, że działania na szkodę spółdzielni – czyli członków spółdzielni (o czym na końcu), a za takie można uznać uniemożliwianie członkom korzystania ze swoich praw, są zagrożone karą pozbawienia wolności do lat 5.
Biorąc pod uwagę fakt, że TSM potrafi zastraszać swoich członków donosząc na policję, która następnie ciąga spółdzielców po sądach za to, że jako radni osiedlowi rozwiesili ulotki informujące o organizowanym przez zarząd zebraniu, w sytuacji gdy nie zrobiła tego spółdzielnia i biorąc pod uwagę fakt, że temu samemu zarządowi TSM nie przeszkadzają, często rozwieszane na klatkach ulotki różnych firm – ta wybiórczość i bezradność wobec niezgodnych z prawem decyzji „przedstawicieli członków” i upór w organizowaniu nie przewidzianych prawem zebrań – są co najmniej zastanawiające.
30 czerwca o godz. 15:00 w siedzibie OHP przy ul. Mościckiego 27 odbędzie się kolejne nielegalne „zebranie przedstawicieli członków”. Informacja ta jest o tyle cenna, że spółdzielnia nie raczyła poinformować o nim mieszkańców – być może całkiem słusznie, jako że ludzie przestrzegający prawa nie mają zwyczaju brać udziału w nielegalnych przedsięwzięciach, stąd też i niewskazana obecność na tymże zebraniu „zwykłych” członków TSM. Zapewne stąd też brak takiej informacji nawet na stronie internetowej spółdzielni - i to na kilka dni przed zebraniem. Niemniej jednak o zebraniu tym informujemy my i od razu uprzedzamy, że praktyka pokazuje, iż osoby nie będące „przedstawicielami członków” – czyli członkami zlikwidowanego prawie dwa lata temu organu; pragnąc przyjść na takie zebranie celem posłuchania, co też będzie się działo z ich majątkiem lub też celem przyjrzenia się twarzom tych, którzy kpią sobie z nich łamiąc prawo – osoby takie mogą nie zostać wpuszczone na salę, przy aktywnej pomocy wynajętych ochroniarzy. Choć z drugiej strony rzecz biorąc, znane są w Polsce przypadki, kiedy znajdujący się w takiej sytuacji spółdzielcy wzywali policję, przerywając nielegalne zebranie organizowane przez wieloletnich prezesów i ich popleczników.
Przejdźmy zatem do porządku obrad. Ciekawy jest fakt, iż w owym, bardzo długim dodać trzeba porządku, znajduje się punkt o udzieleniu absolutorium poszczególnym członkom Zarządu, o zatwierdzeniu bilansu i sprawozdania zarządu oraz Rady Nadzorczej, uchwaleniu statutu, na co TSM miała czas do końca 2007 roku – itp.; jednym słowem, są to punkty nad którymi głosować powinni wszyscy członkowie spółdzielni na zebraniach walnych cząstkowych. Interesująco zapowiada się również punkt „podjęcie uchwały w sprawie wyboru członków Rady Nadzorczej”. Jak wcześniej pisałem, na zebraniu w grudniu 2007 roku podjęta została uchwała, zamieszczona zresztą jak wszystkie inne w protokole lustracyjnym, aby na kolejnym zebraniu przedstawicieli członków wybrać członków Rady Nadzorczej w oparciu o znowelizowaną ustawę. Tymczasem już na starcie otrzymujemy informację, że zarząd nie zastosował się do tej uchwały, albowiem zgodnie z ustawą to członkowie spółdzielni mają prawo zgłaszać i wybierać członków rady nadzorczej – nie zaś uzurpatorzy z nieistniejącego organu „przedstawicieli członków”. Ale nie martwym się. Możemy przecież wierzyć, że Małopolski Związek Rewizyjny w swojej kolejnej, przeprowadzonej za cztery czy pięć lat kontroli, tym razem zauważy to „drobne niedopatrzenie”, żeby nikomu nie przyszło do głowy bruździć kolejnej w Polsce „korporacji” domagając się np. weryfikacji panów lustratorów z konsekwencją pozbawienia prawa wykonywania zawodu w tle...
Powróćmy zatem do planowanego zebrania. Otóż ma zostać na nim odczytana opinia Krajowej Rady Spółdzielczej, w której w wyjątkowo mętny sposób próbuje się wykazać, że ustawodawca zmieniając ustawę o spółdzielniach mieszkaniowych miał co innego na myśli, niż napisał. Nie wiem doprawdy, gdzie w tej nowelizacji zawarte jest takie stwierdzenie: „Zawarty w ustawie z 14 czerwca 2007 r termin złożenia do sądu rejestrowego uchwały o zmianie statutu oznaczony datą 31 grudnia 2007 ma charakter prawny instrukcji, a nie terminu zawitego”. Najwyraźniej zdaniem kogoś w Krajowej Radzie Spółdzielczej gdy posłowie uchwalają akty prawne, zawarte w nich terminy mają jedynie „charakter instrukcji”. Rozumiem, że gdybyśmy raz jeszcze przystępowali do Unii Europejskiej, albo gdybyśmy przyjmowali euro, to zawarty w stosownym dokumencie termin tego przystąpienia miałby „jedynie charakter instrukcji”. Jawna kpina – prawo jest do stosowania, nie do interpretowania i naginania. Co więcej, jak zauważa członek TSM pan Ciurka, nieznany autor uzasadniając twierdzenie, że choć ustawa zebrania przedstawicieli członków zlikwidowała, to jednak nadal one istnieją, powołuje się na „stosowny” artykuł tejże ustawy – który, jak się okazuje po sprawdzeniu, w żadnym stopniu nie dotyczy tej kwestii i omawia zupełnie inne zagadnienia. Trudno o większą bezczelność.
Ale skoro Krajowa Rada Spółdzielcza – „naczelny organ samorządu spółdzielczego”, jak czytam w trzymanym przed sobą piśmie – jest dla zarządu i rady nadzorczej TSM taką wyrocznią, to proponuję, aby na najbliższym nielegalnym „zpcz” przeczytać inne podpisane z imienia i nazwiska pismo - pismo Prezesa Zarządu Krajowej Rady Spółdzielczej z 12 marca b.r. adresowane do Rady Nadzorczej i Zarządu Spółdzielni Mieszkaniowej „Osiedle Wilanów w Warszawie, w którym pan prezes wprost stwierdza, iż statut trzeba było uchwalić do końca 2007 roku, że należy zwołać walne zgromadzenie, a nie „zebrania przedstawicieli”, że fakt zaskarżenia niektórych przepisów do Trybunału Konstytucyjnego nie oznacza, iż one nie obowiązują, a w dodatku skarżone były przepisy nie związane ze statutem itd. A oto jeden z ciekawszych fragmentów: ”Nie znajduje również oparcia w przepisach prawa stanowisko prezentowane przez władze niektórych spółdzielni, iż termin wskazany w treści art. 9 ust. 1 (...) ma charakter wyłącznie instrukcyjny z uwagi na fakt, że nie zawiera on sankcji, a brak sankcji oznacza w konsekwencji uprawnienie dotychczasowych organów (w tym przypadku Zebrania Przedstawicieli Członków Spółdzielni) do podejmowania uchwał do momentu wpisu w Krajowym Rejestrze Sądowym zmian statutu” (czyli do nigdy-nigdy). Coś podobnego – prezes Krajowej Rady Spółdzielczej punktuje to, w jaki sposób zarządy i rady spółdzielcze łamią prawo! I na okrasę jeszcze przedostatnie zdanie: ”Biorąc powyższe pod uwagę zwracam się do Rady Nadzorczej i Zarządu Spółdzielni Mieszkaniowej „Osiedle Wilanów” o zwołanie Walnego Zgromadzenia w trybie wskazanym ustawą z dnia 14 czerwca 2007 roku (...)”. W więc poprzez walne zgromadzenia wszystkich członków spółdzielni...
Przewodniczący Rady Nadzorczej kontroluje umowy podpisane „z samym sobą”?
Powróćmy jeszcze do lustracji. Nie znaleźliśmy zapisu w lustracyjnych dokumentach, który wskazywałby, iż lustratorom sąsiadującym przez ścianę z zarządem TSM rzucił się w oczy fakt, iż przewodniczący Rady Nadzorczej Tarnowskiej Spółdzielni Mieszkaniowej Kazimierz Kępowicz jednocześnie jest dyrektorem w firmie Trans-Formers, z którą spółdzielnia ma podpisaną umowę na wywóz śmieci. Można więc zauważyć, iż pan przewodniczący niejako „kontroluje” umowy podpisane „z samym sobą”, niezależnie od tego, czy były one podpisywane w czasie, gdy był już dyrektorem w firmie Trans-Formers czy też nie. Dla przypomnienia: członkowie TSM płacą za wywóz nieczystości 5,10 zł od osoby miesięcznie, zaś MPGK bierze za to samo 3,05 zł!
Natomiast Małopolski Związek Rewizyjny w piśmie wysłanym w dniu 28 kwietnia b.r. do prezydenta Tarnowa broni prezesa rady nadzorczej pisząc, że w czasie przetargu w 2005 roku oferta MPGK była o 52 procent droższa. Czy zarząd TSM podpisywał umowę czteroletnią? I nie próbował jej negocjować? Niezależnie od tego sytuacja pozostaje dwuznaczna – zachodzi oczywisty konflikt interesów pozwalający snuć członkom spółdzielni podejrzenia – podkreślam: podejrzenia korupcyjne.
Jednak sąsiadujący przez ścianę z TSM Małopolski Związek Rewizyjny nie widzi w zaistniałej sytuacji niczego niestosownego. Na dziwną zaćmę Małopolskiego Związku Rewizyjnego nieco światła być może rzuca pismo z dnia 22 maja 2008 roku adresowane i do tegoż związku i do prezydenta Tarnowa, w którym radny osiedlowy pan Niedojadło w imieniu Rady Osiedla Jasna nr 12 pisze, odnośnie poprzedniej lustracji dokonywanej przez MZR: (...) jako rada osiedla i członkowie spółdzielni zgłaszaliśmy swoje uwagi panu Henrykowi Rozmusowi, głównemu księgowemu w tymże związku – obiecano nam ich uwzględnienie i kontakt; tymczasem w ostateczności zostaliśmy zupełnie zingnorowani, pan Rozmus okazał się wbrew obietnicom zupełnie nieuchwytny. Do dzisiejszego dnia – a minęły cztery lata – nie otrzymaliśmy żadnej odpowiedzi na nasze uwagi i zastrzeżenia, zawarte w notatce podpisanej skądinąd przez pana Rozmusa.”...
Ale powróćmy znów do pisma skierowanego przez Małopolski Związek Rewizyjny do prezydenta Tarnowa. Nietrudno w nim dopatrzyć się matactw i kłamstw ze strony Związku Rewizyjnego – w dokumencie tym czytamy m.in., iż Minister Infrastruktury w dniu 17 kwietnia 2009r odpowiadając Rzecznikowi Praw Obywatelskich ”wyraźnie potwierdza, że do czasu uchwalenia nowego statutu przez zebranie przedstawicieli członków obowiązują zapisy starego statutu i spółdzielnie mogą wybierać nowych przedstawicieli, czyli również zwoływać zebrania grup członkowskich i zebrania przedstawicieli członków”. Tymczasem w cytowanym ministerialnym piśmie znajdujemy coś zupełnie innego: ”Analiza literalna przepisu może prowadzić do wniosku zgodnego z oceną Pana Rzecznika, że inne postanowienia dotychczasowych statutów, a więc także te, które dotyczą funkcjonowania zebrań grup członkowskich oraz zasad wyboru przedstawicieli utraciły moc”. A więc jednak białe jest białe i spółdzielnie mają zgodnie z ustawą od początku 2008 roku organizować zebrania walne! O piśmie tym już zresztą pisałem – pan minister (być może „specjalizujący się w spółdzielczości” wiceminister Styczeń, były prezes Spółdzielni Mieszkaniowej w Gorzowie Wielkopolskim) w końcówce pisma pozwala sobie na wyrażenie swojej opinii: ”Niemniej jednak w mojej ocenie przepis należy czytać przy wsparciu o argumenty wykładni celościowej i systemowej.” Pan minister jak każdy człowiek ma prawo do swojej opinii. Wykładnię celościową mógłby bardzo prosto streścić któryś ze współautorów ustawy, pozbawiającej zarządy spółdzielni ich niedemokratycznej i niekonstytucyjnej wszechwładzy i przywracającej członkom ich prawa. Opowiadał o tym na spotkaniu m.in. poseł PiS pan Tobiszowski. Ale pan minister na szczęście nie jest od interpretowania prawa tylko jego przestrzegania. I „literalnie” stwierdza to, co zapisano w ustawie – zebrania grup członkowskich przestały istnieć. Mogę się jedynie domyślać, w jaki sposób Małopolski Związek Rewizyjny, który w imieniu członków spółdzielni ma kontrolować Zarząd i Radę Nadzorczą TSM i innych spółdzielni, w takim sam sposób jak owa rada i ów zarząd odnajduje w rzeczonym piśmie coś, czego w nim nie ma...
Jak przesłuchać żeby nie przesłuchać
Bezkarność wieloletnich władz spółdzielni mieszkaniowych cynicznie bimbających sobie z prawa i z praw swoich rzeczywistych pracodawców – czyli członków spółdzielni – to problem ogólnopolski. Jednak w całym kraju zapadają kolejne wyroki sądów, będące próbą przywrócenia „normalności”. To smutne, że trzeba aż wyroku sądu, by potwierdzić, że czarne jest czarne, a białe - białe. Władze spółdzielni takich jak w TSM, wykorzystując marazm i brak zainteresowania lub czasu ze strony członków spółdzielni, grają na zwłokę próbując jak najdłużej utrzymać się u władzy – a każdy kolejny rok zwiększa prawdopodobieństwo, że w przypadku zlecenia przez członków zewnętrznego audytu, najstarsze dokumenty okażą się „poza zasięgiem”.
Niewiele daje także kierowanie spraw do prokuratury, która traktuje tę problematykę jak przysłowiowe „śmierdzące jajo”. O czym przekonali się również mieszkańcy Tarnowa, ślący kolejne skargi i odwołania. Dlatego najlepsza pozostaje droga sądowa – spółdzielcy mogą np. wzorem innych miast zaskarżyć najbliższe „zebranie przedstawicieli członków” wraz ze wszystkimi uchwałami. Niektórzy członkowie TSM zapowiadają nawet w następnej kolejności skarżenie z powództwa cywilnego także wszystkich członków zarządu i rady nadzorczej TSM. Chyba, że pierwsza będzie mimo wszystko prokuratura – ostatnio coś tu jakby „drgnęło”. Jeden z członków spółdzielni, pani W. otrzymała wezwanie na policję w związku z prowadzonym przez prokuraturę postępowaniem w sprawie art. 267a Prawa Spółdzielczego (o czym za chwilę). Sęk w tym, że dziwnym trafem listonosz wręczył jej to wezwanie w dniu i o godzinie, o której ... miała być już przesłuchiwana na Policji. To oraz inne zdarzenia i docierające do nas sygnały skłoniły nas do podjęcia dziennikarskiego śledztwa dotyczącego ewentualnych (a dozwolonych przecież) powiązań (rodzinnych, towarzyskich) między funkcjonariuszami policji, a władzami i pracownikami Tarnowskiej Spółdzielni Mieszkaniowej. Osoby dysponujące informacjami w przedmiotowej sprawie proszę o kontakt: poswiatowski@intarnet.pl. Gwarantujemy anonimowość.
Na zakończenie przywołany artykuł Prawa Spółdzielczego. Artykuł ów stanowi, że kto będąc członkiem zarządu lub rady spółdzielni działa na jej szkodę podlega karze pozbawienia wolności do lat 5 i grzywnie. Działanie na szkodę członków spółdzielni jest w świetle prawa działaniem na szkodę spółdzielni. Postępowanie zarządu i rady nadzorczej TSM, w świetle opisywanych w tym i we wcześniejszych moich tekstach faktów, wydaje się z artykułem tym w pełni korespondować...
Autor jest członkiem Tarnowskiej Spółdzielni Mieszkaniowej
.http://www.intarnet.pl/www1.atlas.okay.pl/index_full.html?action=full&id=13296
Wysłany: Pią Cze 26, 2009 8:31:25 Temat postu: tsm
Trudno tu na szybko odnieść się do wielu spraw w "tsm"-ie. Podziękować jednak wypada za poinformowanie Nas o kolejnej "kolebce" i patoliach jakie stały się normą postępowania na linii: osoba fizyczna - osoba prawna.
Doceniam aktywność piszącego i czekam na dalsze ciekwostki z TSM.
Dla mnie jednak, przepraszam za taki wydźwięk opinii, jest to tylko kolejny przykład na "okopanie się na pozycjach" krajowych władz spółdzielczości mieszkaniowej. Z pewnością niebagatelne znaczenie w sprawie ma ostatni grudniowy (2008) Zjazd Krajowego Zwiazku Rewizyjnego. Istotne nie jest przy tym co tak faktycznie ustaliło owe gremium, bo tego można się domyślić, tylko wsparcie jakie dostał Zwiazek Rewizyjny SM R.P. od Władz R.P..
Zarówno reprezentujący (tak przecież trzeba ich rolę postrzegać) Rząd R.P. Pan Minister Styczeń, jak i Sejm R.P. Pan Marszałek Jerzy Szmajdziński, jak też Senat R.P. Pan Senator Zbigniew Szaleniec udzielili krajowej spółdzielczości bardzo mocnego wsparcia, ani słowem nie odnosząc się do patolicznych historii związanych z niektórymi obszarami działalności spółdzielni mieszkaniowych. Pan Minister Styczeń wręcz "zapewnił" szefostwo o wysiłkach rządu i parlamentu w celu wyrównania spóldzielniom mieszkaniowym "skutków przemieszczania aktywów". W takim świetle "muszą" nie dziwć doniesienia z "tsm"-u, acz konstatuję to z przykrością.
W normalnej sytuacji można by polecić członkom "tsm" zwrócenie się o pomoc lub wsparcie do Osób Publicznych oraz właściwych instytucji. Jak wynika z przytoczonych sytuacji, jest to "uzasadnienie" trudne lub wręcz niemożliwe. To kolejna, choć analogicznie przykra, konstatacja.
Właściwym jest odniesienie się do bierności większości członków "tsm". To w niej bowiem, jak w przypadku innych spółdzielni, należy dopatrywać się znacznej części przyczyn patologii i dylematów "tsm"-u.
Na koniec dzisiejszej wypowiedzi polecam pod uwagę moją wcześniejszą propozycję. Jest nią wypisanie się ze spółdzielni niezwłocznie po ujawnieniu własności swojego lokalu w Księgach Wieczystych. Czymś oczywistym jest bowiem wskazanie aby zaprzestać wspierania organizacji (osoby prawnej - spółdzielni mieszkaniowej) której jedynym uwidocznionym realnie osiągnięciem jest niekorzyść członków.
Tylko minimalizowanie liczby członków spółdzielni może skłonić (oczywiście na dzień dzisiejszy sytuacji ekonomiczno-politycznej) kogokolwiek do poważnego zastanowienia się nad sensem dalszego "wspierania" spółdzielczosci mieszkaniowej przez rządzących. Proszę przy tym aby Nikt nie podnosił "oręża" w sprawie rzekomego "rozchwiania" w mieszkalnictwie z powodu tej lub podobnych sytuacji. Będzie to zwykłe nadużycie, w stosunku do przepisów, w stosunku do Państwa, a w końcu do zwykłych ludzi.
Jestem przekonany, że zdaje sobie z tego sprawę również szefostwo związków rewizyjnych. Przy czym ja uważam, że tzw. sektor mieszkaniowy zaostał "wydrenowany finansowo" nie tylko na rzecz sektora energetycznego i komunalnego, jak uważa Pan dr. Jerzy Jankowski, ale też na rzecz potężnych struktur krajowej spółdzielczości. Ten drenaż naszych kieszeni nie ma żadnego większego uzasadnienia, zwłaszcza jeśli mówimy o tzw. zarządzaniu nieruchomościami. Opanowienie tego obszaru dzięki "lobbystycznym" zapisom ustawy o spółdzielniach mieszkaniowych jest niedopuszczalne zwłaszcza jeśli pod uwagę weźmiemy przepisy o ochronie konkurencji, przedsiębiorczości, no i oczywiście konsumenta.
Ale... zdaję sobie sprawę, że to nazbyt odległe wybiegnięcie, przynajmniej w tejże chwili.
Życzę "owocnych" obrad członkom "tsm".
Wysłany: Wto Sty 19, 2010 23:10:44 Temat postu: Tarnowska Spóldzielnia Mieszkaniowa cd.
Czy wszystkie podwyżki i inne decyzje władz TSM od stycznia 2008 są nieważne? - 19/1/2010
Spółdzielnie mieszkaniowe – skala bezprawia.
W całym kraju sądy różnych instancji uchylają uchwały podejmowane przez tzw. „zebrania przedstawicieli członków” spółdzielni mieszkaniowych - organ nie istniejący zgodnie z prawem od początku 2008 roku. Poszczególne wyroki dotyczą również nie wprowadzania wymaganych przepisami zmian w statutach, co dokonywane jest w celu - cytat z jednego z wyroków - „pokrzywdzenia członków” spółdzielni. Jeden z ostatnich bastionów PRL, z działającymi de facto na szkodę członków spółdzielni prezesami i członkami rad nadzorczych, pełniącymi swoje funkcje nierzadko po lat kilkadziesiąt, z pozatrudnianymi w niektórych przypadkach całymi rodzinnymi klanami - powoli pada. Kiedy stanie się tak wreszcie w przypadku Tarnowskiej Spółdzielni Mieszkaniowej? – trudno dociec. Członek TSM Stanisław C. złożył w 2009 roku do Sądu Okręgowego w Tarnowie pozew, domagając się w nim m.in. stwierdzenia nieważności „Zpcz”, zebrań grup członkowskich TSM, zgodnie z przepisami ustawy; starszy pan wymienił przy tym uchwały podjęte na zebraniu przedstawicieli członków w dniu 30 czerwca 2009. Wobec powyższego sąd uznał, że w takim wypadku należy wnieść osobną opłatę za każdą uchwałę – w efekcie, już po zwolnieniu powoda z części kosztów sądowych, Stanisław C. za możliwość dowodzenia, że władze TSM bezczelnie łamią prawo interpretując po swojemu wyraźne zapisy ustawy - ma zapłacić 2.600 zł...
/http://www1.atlas.intarnet.pl/index_full.html?action=full&id=15052
Wysłany: Czw Kwi 22, 2010 20:29:56 Temat postu:
W TSM po staremu
Tarnowska Spółdzielnia Mieszkaniowa jest bodaj jedyną taką spółdzielnią w Tarnowie, która od lat wciąż nie zorganizowała Walnego Zgromadzenia Członków i która wciąż organizuje tzw. „Zebrania Przedstawicieli Członków” - organu zlikwidowanego nowelizacją Ustawy o spółdzielniach mieszkaniowych z lipca 2007 roku. Tym samym kilkanaście tysięcy spółdzielców – a zatem poniekąd kilkadziesiąt tysięcy mieszkańców naszego miasta – pozbawionych jest możliwości bezpośredniego decydowania o własnym majątku, o kwestiach finansowych, udzieleniu absolutorium „wiecznemu” Zarządowi, wyborach do Rady Nadzorczej itp. Tymczasem Zarząd TSM zwołuje właśnie, bez jakiejkolwiek podstawy prawnej, kolejne „zebrania grup członkowskich” - jedno z nich odbędzie się dzisiaj, w czwartek 22 kwietnia o godz. 17:00 w Szkole Podstawowej nr 8, ul. Bitwy Pod Studziankami 5.
Przypomnijmy, że w całym kraju zapadały w różnych instancjach wyroki sądowe uznające za nieważne uchwały podejmowane przez „Zebrania Przedstawicieli Członków”, jako organ nie przewidziany prawem w spółdzielniach mieszkaniowych. Działania takie, pozbawiające spółdzielców ich praw, zmierzają wprost do działania na szkodę członków spółdzielni, albowiem spółdzielnia – to spółdzielcy, nie zaś zarząd: zgodnie z art. 1 paragraf 1 Prawa Spółdzielczego „Spółdzielnia jest dobrowolnym zrzeszeniem nieograniczonej liczby osób (…) które w interesie swoich członków prowadzi wspólną działalność gospodarczą”. Co więcej, za działanie na szkodę spółdzielni przewidziane są odpowiednie sankcje. Sankcje takie przewidują również akty prawne dotyczące Krajowego Rejestru Sądowego – a w KRS od lat znajduje się przecież niezgodny z prawem statut TSM.
W zaistniałej sytuacji jeden ze spółdzielców, Stanisław Ciurka, z pomocą innych członków, kilka miesięcy temu złożył w sądzie pozew przeciwko TSM, domagając się uznania za nieważne podjętych na poprzednim „Zebraniu Przedstawicieli Członków” uchwał, jako podejmowanych przez organ prawem nie przewidziany. Pozew udało się złożyć, mimo iż – jak pisaliśmy - pierwotnie Sąd wyliczył wysokość opłaty którą należy wnieść na ponad 3 tysiące złotych, traktując każdą uchwałę „z osobna”. Wciąż jednak nie wyznaczony został termin pierwszej rozprawy.
Tymczasem Zarząd TSM, jak gdyby nigdy nic rozpoczyna organizowanie kolejnych zebrań „grup członkowskich”, w celu przeprowadzenia „Zebrania Przedstawicieli Członków”, które kolejny raz miałoby podjąć trud zmiany statutu, tak aby był zgody z ustawą. Zawiadomienie informujące o jednym z takich – przypomnijmy: prawem nie przewidzianych - zebrań zawisło na klatkach schodowych z pogwałceniem dopuszczalnych terminów, a sygnowane jest na dzień 14 kwietnia, podczas gdy zapowiadane zebranie ma odbyć się 22 kwietnia. Żeby było śmieszniej, „zawiadomienie”, na które właśnie patrzę, sygnowane jest jedynie jakimiś parafkami – brak nazwisk członków zarządu TSM, brak też chociażby pieczęci Tarnowskiej Spółdzielni Mieszkaniowej. Taki świstek, urągający nie tylko prawu, ale samym członkom spółdzielni, mógłby wywiesić sobie każdy. Wobec powyższego, na prośbę grupy członków TSM, Rada Osiedla Jasna nr 12 oraz członkowie TSM złożyli na Policji zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa ”polegającego na zmieszczeniu przez bliżej nieokreślonych sprawców, na klatkach bloków znajdujących się w zasobach Tarnowskiej Spółdzielni Mieszkaniowej (…) „Zawiadomień” Zarządu (…). Podejrzewamy zatem, że doszło do oszustwa sprowadzającego się do podszywania się przez nieznanych sprawców pod zarząd TSM, a mającego na celu wprowadzenie w błąd członków Tarnowskiej Spółdzielni Mieszkaniowej (...)”. Kopię zawiadomienia otrzymał Zarząd TSM. Wkrótce po tym okazało się, że na niektórych „zawiadomieniach” pojawiły się stosowne pieczęcie.
-Zwróciliśmy się do Policji na wszelki wypadek. Przecież to niemożliwe, żeby tak doświadczony Zarząd TSM, pod chyba trzydziestoletnim przewodem Tadeusza Sękowskiego, nie wiedział jak się zawiadamia spółdzielców. Uznaliśmy zatem, że ktoś podszywa się pod zarząd. Mamy nadzieję, że tarnowska Policja wykaże się taką samą sumiennością, jak wtedy, gdy po zawiadomieniu zarządu Spółdzielni, skierowała do sądu sprawę przeciwko naszej koleżance, radnej osiedlowej, skarżąc ją o rozwieszanie ulotek bez zgody administratora, podczas gdy pani Zofia T. wówczas po prostu rozwiesiła ulotki informujące o spółdzielczym zebraniu, wyręczając w ten sposób Zarząd TSM, który o zebraniu zapomniał poinformować w taki sposób członków spółdzielni - mówi Przewodniczący Rady Osiedla Jasna nr 12 Jan Niedojadło.
Kuriozalna jest również treść „Zawiadomienia”. Nie istniejące zebranie grupy członkowskiej zwoływane jest na mocy nie istniejącego od początku 2008 roku statutu, który okazuje się być aktem nadrzędnym wobec ustawy. Porządek obrad nie przewiduje, kolejny zresztą raz, wyboru osoby prowadzącej zebranie – to na wypadek gdyby członkom TSM przyszło do głowy wybrać na przewodniczącego zebrania kogoś spośród siebie. Dalej mamy o „omówieniu tematyki najbliższego Zebrania Przedstawicieli Członków (tzw. ZPCz) w tym: złożenie sprawozdania ze swej działalności w 2009 roku przez organy samorządowe Spółdzielni, tj. Zarząd i Radę Nadzorczą, kierunki działania Spółdzielni na 2010 rok, omówienie projektu Statutu, dyskusja i przyjęcie wniosków”. Jest jeszcze informacja o tym, że projekt statutu znajduje się na stronie internetowej spółdzielni. Zatem mamy i nieistniejące zebranie, i nieistniejącą Radę Nadzorczą, która powinna dawno być wybrana przez Walne Zebrania Członków (a dokładnie przez „walne cząstkowe”), którego obecny Zarząd od lat tak unika, choć zgodnie z ustawą powinno odbywać się co najmniej raz w roku.
Przejrzałem sobie pobieżnie ów projekt statutu. Po pierwsze, Zarząd TSM tak bardzo obawia się swego odwołania przez spółdzielców, że w zapisie dotyczącym zwołania nadzwyczajnego Walnego Zgromadzenia przez samych członków spółdzielni, zamiast zwyczajowych 10 procent członków, wpisano 20 procent. Po drugie - na pierwszy rzut oka wydaje się być zgodny ze znowelizowaną w lipcu 2007 ustawą o spółdzielniach mieszkaniowych. To cieszy, że po blisko trzech latach Zarząd TSM, Rada Nadzorcza, a może nawet i związek rewizyjny mający kontrolować spółdzielnie, zauważyły że zmieniło się prawo. Szkoda tylko, że próbuje się procedować statut za pomocą nie przewidzianego prawem organu, którego uchwały można sądownie uchylić jak to miało miejsce w przypadku różnych spółdzielni w całym kraju. Nie ma też gwarancji, że owo „ZPCz” nowy statut uchwali – wszakże podchodzono do niego parokrotnie i jakoś „nie udawało się”. Wciąż mam żywo w pamięci jak na jednym z takich zebrań, blisko północy, po żmudnym i niemal jednogłośnym uchwalaniu statutowych zmian, jeden z „przedstawicieli członków” uczestniczących w tej reżyserowanej farsie wstał i oświadczył, iż wspomniana nowelizacja znajduje się w Trybunale Konstytucyjnym i on jest pewien że TK uzna ją za sprzeczną z konstytucją, więc „nie uchwalajmy statutu”. I procedowany przez parę godzin statut został przez ową przez maszynkę do głosowania odrzucony. Warto w tym miejscu nadmienić, że w Polsce zapadały już wyroki sądów orzekających, iż fakt zaskarżenia aktu prawnego do TK, nie oznacza, iż przestaje on obowiązywać i nie może być przesłanką do nie stosowania się do obowiązującego prawa. Mieliśmy i mamy więc do czynienia nawet nie z jego obchodzeniem, ale złamaniem. Podobnie z faktu, że ktoś został o coś oskarżony, nie wynika, że jest przestępcą. Ciekawe, czy Zarząd TSM i „przedstawiciele członków” stosując użytą przez siebie logikę, uznają, że złamali prawo, no bo w sądzie znajduje się sprawa przeciwko TSM dotycząca uznania za nieważne uchwał podjętych przez „ZPCz”...
Przypomnijmy, iż Zarząd legitymację do funkcjonowania „Zebrań Przedstawicieli Członków” wyprowadza z zapisu, w myśl którego do czasu uchwalenia wymaganych ustawą zmian w statucie, obowiązują „stare reguły gry” - jakby nie zauważając punktu w tym samym paragrafie, w którym czas wprowadzenia tych zmian został jasno określony na koniec 2007 roku. W takiej sytuacji wprost stosuje się zapisy ustawy, jako aktu nadrzędnego i decyzje o zmianie statutu powinno podjąć jak najszybciej, na początku roku 2008, Walne Zebranie Członków, zwołane przez organy spółdzielni. Obowiązku tego nie dopełniono. Posiłkując się swoją, sprzeczną z prawem argumentacją, Zarząd TSM mógłby zwoływać „ZPCz” do końca świata, które do końca świata nie wprowadzałoby statutowych zmian, do których przymusza go ustawa. Nawiasem mówiąc, w swojej pracy spotykałem się także już z argumentacją, że przecie „i tak za złamanie tego nie ma sankcji”. Otóż są – w Prawie Spółdzielczym (działanie na szkodę spółdzielni) oraz w aktach prawnych dotyczących Krajowego Rejestru Sądowego. I znów zadziwia tu ślepota Rady Nadzorczej oraz Związku Rewizyjnego, sąsiadującego bodaj przez ścianę z Zarządem TSM. Naruszone zostały również normy konstytucyjne – ale to temat na osobny artykuł.
Nie ulega wątpliwości, że władze Tarnowskiej Spółdzielni Mieszkaniowej są z biegiem czasu w coraz trudniejszej sytuacji – coraz bardziej stają się bowiem kłującą w oczy osamotnioną wyspą, pośród spółdzielni które jednak przestrzegają prawa. Postępowanie sądowe przeciwko spółdzielni również nie będzie ciągnęło się w nieskończoność, choćby pochód ów miał prowadzić przez wszystkie instancje – i im dłużej trwać będzie okazywana przez Zarząd TSM pogarda wobec prawa i wobec spółdzielców, tym większa będzie determinacja członków związana z pociągnięciem do osobistej odpowiedzialności przed sądem osób winnych tej sytuacji. Bez względu na wiek i „stan zdrowia”.
Tarnowskiej Spółdzielni Mieszkaniowej potrzebne jest Walne Zebranie Członków, które uchwali nowy statut. Które wybierze – spośród swoich członków – Radę Nadzorczą. Które rozliczy Zarząd. Które wprowadzi do TSM niezależnego audytora. Które zadecyduje o ewentualnych dalszych krokach prawnych wobec winnych łamania prawa. Które będzie chciało usłyszeć odpowiedzi na wiele pytań. Pierwszym z nich będzie zapewne pytanie o to, dlaczego od lat spółdzielnia nie ogłasza przetargu na wywóz śmieci, podczas gdy obsługująca TSM firma Transformers w zeszłym roku miała stawki na poziomie 5,10 zł od osoby za wywóz nieczystości, a MPGK 3,05. Czy ma ów fakt związek z tym, że przewodniczący Rady Nadzorczej pan Kazimierz Kępowicz pełniąc swoją funkcję, był wówczas jednocześnie jednym z dyrektorów w firmie Transformers? Walne Zebranie zapewne chętnie wypowiedziałoby się też na temat ewentualności podziału spółdzielni – molocha, który sądząc po stanie naszych bloków, najwyraźniej nie radzi sobie z majątkiem spółdzielców i być może wymaga podziału na mniejsze spółdzielnie. Być może wskazana jest także restrukturyzacja zatrudnienia i podziękowanie np. osobom, które pobierając emerytury jednocześnie pracują w TSM. Tego wszystkie domagać się będzie przynajmniej część uczestników dzisiejszego „zebrania”, którego formę, w świetle ustawy o spółdzielniach mieszkaniowych, trudno nawet określić.
M.Poświatowski, członek Tarnowskiej Spółdzielni Mieszkaniowej
/http://www1.atlas.intarnet.pl/index_full.html?action=full&id=15980
Wysłany: Sro Cze 09, 2010 22:40:08 Temat postu:
W Tarnowskiej Spóldzielni Mieszkaniowej „wszystko jest możliwe”...
Bonifikaty dla spółdzielców
Powracamy do tematów sesyjnych – 27 maja radni Rady Miasta Tarnowa podjęli długo oczekiwaną przez spółdzielców uchwałę w sprawie bonifikaty z tytułu przekształcenia prawa użytkowania wieczystego w prawo własności. Oczekiwaną, bo m.in. warunkującą stanie się pełnoprawnym właścicielem własnego mieszkania, z najmocniejszym tytułem własności. Proces takich przekształceń ślimaczy się w Tarnowie od lat. Podobną uchwałę radni podejmowali już w ubiegłych latach – obecna była konieczna z uwagi na zmianę przepisów. Do nie przyjęcia uchwały wzywał obecny na sesji wiceprezes Tarnowskiej Spółdzielni Mieszkaniowej Aleksander Bałut. Z jego argumentacji wynikało, iż czyni to w trosce o dobro spółdzielców. Podnosił również kwestię, iż beneficjentami bonifikaty są członkowie spółdzielni mieszkaniowych – nie zaś spółdzielnie. Jedno z ciekawszych wystąpień miał radny Tadeusz Mazur, który pytając przede wszystkim także o innych niż spółdzielcy użytkownikach dzierżawy wieczystej mówił: -Patrząc na to, że Paweł Sanguszko chce odzyskać kilkanaście tysięcy hektarów gruntów w Tarnowie, każdy kto ma użytkowanie wieczyste zwyczajnie się boi, żeby nie stało się tak jak na Mazurach, gdzie nagle właściciele posesji, którzy je stawiali, stali się persona non grata. Ze względu na wagę sprawy - zachęcamy do zapoznania się z pełnym zapisem dźwiękowym tej części sesji (38 minut).
/http://www1.atlas.intarnet.pl/mp3/20100527_sesja_spoldzielnie.mp3
Najogólniej rzecz ujmują, uchwała Rady Miasta Tarnowa, zgodnie ze stosowną ustawą z 29 lipca 2005 r z późniejszymi zmianami, w przypadku użytkowników wieczystych nieruchomości stanowiących własność Gminy Miasta Tarnowa, a zabudowanych budynkami mieszkalnymi wielorodzinnymi, ustala, z pewnymi zastrzeżeniami, bonifikatę w wysokości od 90,1 do 93 procent, co oznacza że członkowie spółdzielni za takie przekształcenie, stając się właścicielami gruntu pod własnym blokiem, zapłacą kilkaset złotych, a nie kilka tysięcy. Uchwała wejdzie w życie 10 czerwca.
Do wstrzymania się z podejmowaniem uchwały nawoływał – „w imieniu spółdzielni mieszkaniowych, do których należy w Tarnowie 60 tys. członków” zastępca prezesa Tarnowskiej Spółdzielni Mieszkaniowej ds technicznych, inż. Aleksander Bałut. Wiceprezes argumentował, że w sytuacji w której uchwała, zgodnie z przepisami nadrzędnymi (unijnymi, dotyczącymi pomocy publicznej), uniemożliwia udzielenie bonifikaty przedsiębiorcy, (a jako przedsiębiorstwo według jego wiedzy traktowana jest spółdzielnia mieszkaniowa), który to przedsiębiorca uzyskał pomoc w roku bieżącym i w dwóch latach poprzednich w wysokości przekraczającej 200 tys. euro – w takiej to sytuacji, w przypadku np. TSM, roszczenia spółdzielców pragnących skorzystać z bonifikaty w określonym czasie z pewnością przekroczyłyby wskazany pułap - i w tej sytuacji część członków spółdzielni z bonifikaty skorzystać by nie mogła. A. Bałut stwierdził, iż 15 kwietnia Małopolski Związek Rewizyjny (sąsiadujący z TSM) zwrócił się ze swymi wątpliwościami do Ministra Infrastruktury, z prośbą o wykładnię.
W tym miejscu wypadałoby zauważyć i przypomnieć, że będące teoretycznie organem kontrolnym wobec spółdzielni mieszkaniowych związki rewizyjne, składają się z byłych członków zarządów, rad nadzorczych, pracowników lub osób z nimi związanych – spółdzielni mieszkaniowych właśnie, o czym wprost pisało niegdysiejsze Ministerstwo Budownictwa, w kontekście wiarygodności kontroli, dokonanej przez Małopolski Związek Rewizyjny w Tarnowskiej Spółdzielni Mieszkaniowej, kilka lat temu, wskutek interpelacji poseł PiS Barbary Marianowskiej. Tyle tytułem dygresji.
Zdaniem wiceprezesa, wykładania Ministerstwa Infrastruktury byłaby o tyle właściwa, że to Ministerstwo było projektodawcą zmian do noweli ustawy z dnia 15 listopada 2009 roku o przekształceniu prawa użytkowania wieczystego w prawo własności, która weszła w życie początkiem stycznia br. Z tego względu – aby „nie skrzywdzić” części spółdzielców, wiceprezes apelował aby radni, do czasu uzyskania odpowiedzi, nie podejmowali uchwały.
Z kronikarskiego obowiązku znów dodać w tym miejscu należy, że w Ministerstwie Infrastruktury, które najwyraźniej wypuściło prawnego bubla, sprawiającego że niektóre spółdzielnie znów „chcą, ale nie bardzo mogą” przywrócić spółdzielcom ich prawa, kwestiami dotyczącymi spółdzielczości mieszkaniowej zajmuje się podsekretarz stanu Piotr Styczeń, niegdyś prezes Spółdzielni Mieszkaniowej „Włókno” w Gorzowie Wielkopolskim...
Wiceprezes Bałut podnosił również m.in. kwestię, że „faktycznymi beneficjentami wsparcia stają się członkowie spółdzielni a nie spółdzielnie”. A. Bałut żalił się też, że radni nie objęli swoją bonifikatą np. garaży. Wskazywał ponadto „brak przepisów przejściowych”, które uwzględniałyby sprawy wszczęte przed wejściem w życie nowych regulacji.
Jako kolejny, podczas sesji głos zabrał wiceprezydent Tarnowa Henryk Słomka- Narożański, który wskazywał mnogość zdenerwowanych ludzi przychodzących do magistratu i dopytujących się, kiedy ich wnioski zostaną zrealizowane, „bo nie mogą spokojnie wykupić tego, co im się należy”. Dzieje się tak jednak nie z winy urzędu. Wiceprezydent podkreślił, iż UMT zwrócił się do Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów, który to urząd oświadczył, iż projekt uchwały radnych jest zgodny z zasadami prawa. Bonifikata zaś jest w różnej, choć zbliżonej wysokości, ponieważ ma kwotowo mniej więcej odpowiadać zapisom porozumienia, zwartego po długich negocjacjach przez magistrat z Małopolskim Związkiem Rewizyjnym, w roku 2005.
Na wypowiedź pana Bałuta zareagował dyrektor Wydziału Geodezji UMT Marek Idzkiewicz - który zwrócił uwagę, iż zgodnie z ustawą, sprawy rozpoczęte, a nie zakończone, są zawieszane do czasu ustalenia przez Radę Miejską nowych zasad, wysokości bonifikat.
W części przeznaczonej na pytania, ciekawy głos padł ze strony radnego Tadeusza Mazura, który pytał, co z innymi niż spółdzielcy użytkownikami dzierżawy wieczystej, bo w uchwale jest mowa tylko o budynkach wielorodzinnych. -Patrząc na to, że Paweł Sanguszko chce odzyskać kilkanaście tysięcy hektarów gruntów w Tarnowie, każdy kto ma użytkowanie wieczyste zwyczajnie się boi, żeby nie stało się tak jak na Mazurach, gdzie nagle właściciele posesji, którzy je stawiali, stali się persona non grata - pytał radny.
Z kolei radny Jakub Kwaśny pytał się m.in. o zaległe wnioski, których w roku 2009 było 15 – dlaczego nie zostały one jeszcze przed nowelizacją rozpatrzone.
Wątpliwościami, podobnymi do tych wyrażonych przez wiceprezesa Bałuta, podzielił się radny Jacek Łabno, stwierdzając, iż jego klub (PiS) ma wątpliwość jak wobec tego zagłosować, tym bardziej że właśnie jego klubowi zależało aby do przekształceń doszło jak najszybciej. Radny zwrócił uwagę, że wspomniany wcześniej zapis o granicy 200 tys. euro jest rzeczywiście istotnym zagrożeniem. A przecież ”tym mieszkańcom się należy, aby mogli dokonać przekształcenia z bonifikatą”. -Prezes UKIE przedstawił argumenty, które potwierdzają, że każda spółdzielnia jest przedsiębiorstwem i prowadzi działalność gospodarczą (stąd dotyczy jej wzmiankowana granica 200 tys euro – przyp. red.) i powstaje pytanie, czy w ustawie nie powinien znaleźć się paragraf, który traktuje spółdzielnię jako swoistego rodzaju podmiot gospodarczy. Bo jeżeli się udokumentuje, że spółdzielnia wykorzystała więcej środków niż 200 tys. euro, to nikt, mimo woli prezydenta (chcącego udzielić bonifikaty), nie będzie mógł nic zrobić - mówi J. Łabny, dodając, że z drugiej strony rzecz biorąc, zaproponowaną uchwałę można by jednak przyjąć, modyfikując ją po tym, gdy nadejdzie odpowiedź Ministra Infrastruktury.
Głos zabrała również radna Barbara Czekańska – Brożek pytając, ile przykładowo kosztowałoby w TSM przekształcenie, w przypadku 65-metrowego mieszkania i bonifikaty na poziomie 93 procent.
Stanisław Madeja z kolei wyjaśniał, iż Komisja Rozwoju nie wydała swojej opinii do projektu uchwały, właśnie z uwagi na powyższe wątpliwości. Jednak otrzymana opinia prawna UOKIK wskazuje, że uchwalenie tej uchwały „większych zagrożeń nie niesie” i gdy napłynie stanowisko Ministra Infrastruktury, w trybie pilnym uchwałę będzie można ewentualnie zmodyfikować. -Nie chciałbym, byśmy tej uchwały nie uchwalali, gdyż to wydłużyłoby całą procedurę i byłoby bardziej niekorzystne, niż jej podjęcie w takiej formie w jakiej jest” - stwierdził.
Podobne stanowisko wyrażał prowadzący obrady przewodniczący Rady Miasta Tarnowa Ryszard Żądło.
Wiceprezydent Henryk Słomka Narożański wskazywał, iż ustawa stwierdza, że osoby fizyczne mogą żądać dokonania przekształceń do końca 2012 roku i członkowie spółdzielni boją się, że do tego czasu mogą nie zdążyć. Wiceprezydent zauważył też, że Ministerstwo Infrastruktury nie jest władne by dawać wiążącą interpretację w tej sprawie.
Na koniec raz jeszcze zabrał głos dyrektor Wydziału Geodezji Marek Idzkiewicz. W odpowiedzi na pytania i wątpliwości radnych stwierdził on, iż o ile uchwała dotyczy budynków wielorodzinnych, o tyle w przypadku innych nieruchomości, a w szczególności domów jednorodzinnych, zgodnie z ustawą o przekształceniu prawa wieczystego w prawo własności, również w tym przypadku, „w przeważającej części” można korzystać z 90-procentowej bonifikaty – gdy dochód na jednego członka rodziny jest niższy niż średnia krajowa.
Odnośnie ciągnących się procedur dyrektor zauważył, iż w celu ustalenia bonifikaty każdorazowo podejmowano odrębną uchwałę dla każdej nieruchomości. Problem w tym, że poza spółdzielnią, w uchwale występowały osoby będące użytkownikami wieczystymi, ponieważ (niektórym osobom) ”spółdzielnia sprzedawało prawo do lokalu wraz z prawem do gruntu, prawem użytkowania wieczystego”. Zanim procedura dobiegnie końca, potrzebny jest „niezmienny stan tej nieruchomości” - ”a w większości przypadków następował w tych nieruchomościach a to obrót wtórny między właścicielami, a to spółdzielnia dokonywała nadal sprzedaży na rzecz najemców, czyli następowała zmiana stanu własności lokali – a my czekaliśmy i monitowaliśmy spółdzielnię, by wstrzymała się z tym obrotem do czasu podjęcia uchwały”.
Ostatecznie radni uchwałę przyjęli 16 głosami za przy 3 głosach wstrzymujących się.
W przypadku niektórych spółdzielni mieszkaniowych, tych w których zatrzymał się czas, jak TSM, wydaje się, że nic „nie jest możliwe”, „nie da się”, „nie można” itd. itp. - wszędzie same problemy! Z drugiej strony rzecz biorąc – gdy się spojrzy jak bezkarnie i wbrew prawu Tarnowska Spółdzielnia Mieszkaniowa wciąż nie ma uchwalonego statutu, zgodnie z ustawą z lipca 2007 roku i statut ten w czerwcu próbować uchwalić ma kolejny w ciągu trzech lat „Zebranie Przedstawicieli Członków” - organ nie przewidziany prawem i nie istniejący od stycznia 2008 roku – wówczas zaiste dojść można do wniosku, że w TSM i niektórych spółdzielniach „wszystko jest możliwe”...
/http://www1.atlas.intarnet.pl/index_full.html?action=full&id=16488
Wysłany: Czw Cze 10, 2010 7:59:18 Temat postu:
Dziękujemy za obszerne przykłady działalnosci SM na "korzyść" członków spółdzielni.
Na początku chciałem tylko zauwazyć, że te "90 procent" ulgi przy przekształceniu dotyczy również mieszkańców budynków wielorodzinnych. Prosze z tego miejsca aby Pan Dyraktor zechciał dokładniej przeczytać własciwy przepis. Jeśli bowiem jego wypoiwedź była taka jak przytoczono, z pewnością nie miała ona wiele współnego ani przepisami tej ustawy ani z wolą ustawodawcy w tym zakresie.
Rzecz jednak w tym, że zyczeniem "układu przeciw spółdzielcom" (spółdzielnie, związki rewizyjne, KRS, Ministerstwo Infrastruktury, większość aktualnych Posłów....) jest aby w aktualnych zasobach SM nie było (lub w ograniczonej liczbie) włascicieli lokali nie będących członkami spółdzielnni mieszkaniowej. Zapomniał bym.... do ww. "układu" zaliczyć by nalezało znaczną liczbę samorządów i osób w Ich organach zasiadających.
Tak więc jesteśmy w miejscu, które trudno nazwać inaczej jak sednem sprawy. Jest nim własność.
Podobno "własność" jest zapisana w Konstytucji, lecz nie wiem czy nie jest zbyt ryzykownym twierdzenie, iż owa konstytucyjna właność tyczy również członków spółdzielni mieszkaniowych. Mozna podac wiele przykładów sądów wielu "znakomitych" osób i instytucji, na podstawie których można by sądzić iż jest odwrotnie.
W Państwa przypadku mozna by realizować scenariusz:
- przekształcić mieszkanie w odrębną własność wraz z udziałem w częściach wspólnych prawa użytkowania wieczystego działki gruntu na której stoi budynek,
- ujawnić ww. w Księdze Wieczystej,
- złożyć w SM pisemny wniosek o wykreślenie z pocztu członków Tarnowskiej Spółdzielni Mieszkaniowej,
- po otrzymaniu pisemnej informacji Zarządu o prawomocności wykreślenia złozyć w spóldzielni pisemny wniosek o ustalenie opłat zgodnych z art. 4 ust. 4 u.s.m. uwzględniający opłaty wyłącznie (podkreslam" wyłącznie) opłaty związane z danym budynkiem i danym mieszkaniem, w tym równiez co do kosztów zarządu częściami wspólnymi,
- złozyć w Magistracie wniosek o przekształcenie Prawa Użytkowania Wieczystego w prawo własności nieruchomości (gruntowej) wraz z zastoswaniem ulgi 90 procent pomiedzy wartością konkretnej działki a ceną nabycia własności.
Polecam przy tym lekturę tematu w sprawie opłat na FORUM.
Po raz kolejny pragne podkreslić, że w aktualnym czasie tylko powyższa droga ułatwia Państwu tzw. życie, pozwalając nie przejmowac się jakimiś tam wypowiedziami Prezesa, działaniami spółdzielni niezgodnymi zprawem, czy podobnymi dylematami.
W pierwszej fazie SM będzie prowadziła zarząd o którym mowa w art. 27 ust. 2, ale dobrze wiemy, że Orzeczenie Sądu Najwyższego w tej sprawie jest dość jednoznaczne i są jasne ścieżki aby ów przepis pozbawić prawa instnienia w naszym budynku. Nie tylko w Naszym. Trzeba również dążyć do tego aby przywołany przepis trwale wykreślić z ustawy. Zresztą, wielu poważnych ludzi (w tym prawników, w tym konstytucjonalistów) dostrzega dysonans między tym przepisem a prawem własności i regułami gospodarki rynkowej.
Moim zdaniem to jest kwindesencja ww. sporu.
Jest bowiem dość powszechną opinia iż "w spółdzielniach wszystko możliwe". Dyskusja w przedmiocie niewłasciwości tej tezy wydaje się być na dzień dzisiejszy niemożliwą, patrz" obywatelski projekt ustawy o działalności spółdzielni mieszkaniowych, sygnowany przez wąskie kierownictwo Krajowej Rady Spółdzielczej i Związków Rewizyjnych R.P..
No to przyjmijmy opcję nazwaną "własność" oraz niefinansowanie "organizacji" działających ewidentnie na Państwa niekorzyść.
Wysłany: Czw Cze 10, 2010 21:29:13 Temat postu:
/http://www.intarnet.pl/www1.atlas.okay.pl/index_full.html?action=full&id=16527
Informacyjna ulotka posła M. Wojtkiewicza dla spółdzielców - 09/6/2010
Spółdzielco znaj swoje prawa!!
W skrzynkach na listy w blokach w Tarnowie, Brzesku, Bochni, Dąbrowie Tarnowskiej, Tuchowie i w innych miastach w ostatnim czasie pojawiły się ulotki posła PiS Michała Wojtkiewicza „Spółdzielco znaj swoje prawa!”. Jak wyjaśnia poseł, są one próbą wyjścia naprzeciw oczekiwaniom członków spółdzielni mieszkaniowych, częstokroć interweniujących w biurach Prawa i Sprawiedliwości. Spółdzielcy zgłaszają się z pytaniami i prośbami o interwencję, sygnalizują rozmaite nieprawidłowości. Ulotka w skondensowanej formie ma im wyjaśnić, jakie mają prawa, zgodnie z wprowadzonymi w ostatnich latach nowelizacjami ustawy o spółdzielniach mieszkaniowych oraz zgodnie z Prawem Spółdzielczym.
”Szanowni Państwo, na skutek licznych skarg na funkcjonowanie spółdzielni mieszkaniowych, (...) postanowiłem przybliżyć Państwu w postaci tej krótkiej ulotki najważniejsze informacje na temat praw członka spółdzielni. Ustawa z dnia 14. czerwca 2007 roku o spółdzielniach mieszkaniowych wprowadza szereg istotnych zmian. Sam wielokrotnie występowałem na forum sejmowym w obronie członków spółdzielni przy okazji nowelizacji ustawy. Jednakże najlepsza ustawa nic nie pomoże, jeśli sami spółdzielcy nie poznają swoich praw. Niniejsza publikacja jest narzędziem, które ma na celu pomóc Państwu w egzekwowaniu tych praw. Będzie to możliwe tylko wtedy, gdy członkowie spółdzielni zjednoczą siły i wykażą się konsekwencją. Dlatego, szanowni Państwo, porozmawiajcie z sąsiadami i poczujcie się prawdziwymi sąsiadami, poczujcie się odpowiedzialnymi za własne majątki i wspólne mienie.” -
czytamy w słowie wstępnym ulotki.
Znajdziemy w niej chyba to co najważniejsze, a co można zawrzeć w formie niewielkiej ulotki – informacje o tym do jakich dokumentów mamy prawo wglądu (m.in. odpisy faktur i umów zawieranych przez spółdzielnię z osobami trzecimi), informację dotyczącą walnych zgromadzeń (spółdzielnia mieszkaniowa ma obowiązek organizować je przynajmniej raz w roku i nie może zastępować ich „zebraniami przedstawicieli członków” gdyż organ taki nie istnieje, zaś spółdzielcy o walnym muszą być poinformowani co najmniej na 21 dni wcześniej), informację o kredytach (spółdzielnia nie może zaciągać kredytu zabezpieczonego hipoteką na danej nieruchomości bez pisemnej zgody większości mieszkańców) – i wreszcie to co najważniejsze: jak stać się pełnoprawnym właścicielem swojego mieszkania (czytamy tu o wykupie gruntu, prawie odrębnej własności, związanych z przekształceniami procedurach i sposobie działania w razie bezczynności spółdzielni). Wszystko to zaś w przejrzystej, syntetycznej formie. Nawiasem mówiąc o uchwale radnych Rady Miasta Tarnowa w sprawie bonifikaty z tytułu przekształcenia prawa użytkowania wieczystego w prawo własności pisaliśmy w osobnej wiadomości w dniu 7 czerwca b.r.
Konflikt spółdzielcy a członkowie niektórych spółdzielni to problem szeroko opisywany wielokrotnie w ogólnopolskich mediach, zaś nieprawidłowości w Tarnowskiej Spółdzielni Mieszkaniowej były przedmiotem moich licznych publikacji. Ulotka posła Michała Wojtkiewicza cieszy – jednak żal, że (przynajmniej według posiadanych przeze mnie informacji) – sprawami spółdzielców w sposób realny w Tarnowie zajął się jedynie PiS, mimo iż spółdzielcy pukali także do drzwi innych ugrupowań.
Ulotka ta nie jest też jedynym wydawnictwem Prawa i Sprawiedliwości dotyczącym spółdzielczości mieszkaniowej. Poseł M. Wojtkiewicz nie wyklucza, że w miarę zapotrzebowania gotów jest wydać kolejne publikacje rozwijające interesujące spółdzielców zagadnienia. Jednak pan poseł ulotką tą ściągnął sobie na głowę nie lada kłopot – i zarazem zobowiązanie, z pewnością bowiem jego biura staną się teraz miejscem licznych interwencji spółdzielców, co będzie swego rodzaju testem wiarygodności posła. Zapewne niemożliwe okaże się sprostanie oczekiwaniom i rozwiązanie wszystkich spraw interweniujących osób. Prócz podstawowej, praktycznej pomocy – jak np. pomoc w skonstruowaniu sądowego pozwu – zapewne niezbędne staną się wynikające z tych interwencji zmiany legislacyjne ustawy o spółdzielniach mieszkaniowych.
Wysłany: Czw Cze 24, 2010 15:57:01 Temat postu: Tarnowska Spóldzielnia Mieszkaniowa - Czas pogardy
Tarnowska Spółdzielnia Mieszkaniowa zorganizowała kolejne nielegalne zebranie.
TSM: czas pogardy.
W miniony piątek odbyło się kolejne, starannie reżyserowane „Zebranie Przedstawicieli Członków” Tarnowskiej Spółdzielni Mieszkaniowej – organu, przypomnijmy – zlikwidowanego znowelizowaną w lipcu 2007 ustawą o spółdzielniach mieszkaniowych. Nie przewidziany prawem organ kolejny raz zmagał się ze zmianą statutu, który miał zostać zmieniony do końca 2007 roku i ponad głowami kilkunastu tysięcy członków TSM głosował nad takimi kwestiami jak sprzedaż części majątku czy podwyżki opłat. O „Zpcz” spółdzielców zwyczajowo nie poinformowano, stosowna informacja nie znalazła się nawet na stronie internetowej spółdzielni. Ci spółdzielcy, którzy dowiedzieli się o zebraniu przypadkiem i wybrali się na nie, mieli okazję kolejny raz stać się świadkami okazywanej wobec nich pogardy – oraz pogardy wobec prawa...
Prawo sobie, TSM sobie
Przypomnijmy (któryż to już raz !) – a przypomnieć warto, bo zarząd TSM chętnie na spotkaniach przytacza wyrwane z kontekstu, wygodne dla siebie fragmenty ustawy i fragmenty wyroków sądów (w skali kraju spółdzielcy stopniowo wygrywają w kolejnych instancjach), a także powołuje się na nie wiążące opinie Ministerstwa Infrastruktury, o ile tylko wydają się one być dla zarządu korzystne, jakoś dziwnie przemilczając przy tym opinie stawiające tenże zarząd w mniej korzystnym świetle. Otóż TSM chętnie podaje następujący fragment nowelizacji ustawy o spółdzielniach mieszkaniowych: „Do czasu zarejestrowania zmian statutów postanowienia dotychczasowych statutów regulujące funkcjonowanie zebrania przedstawicieli pozostają w mocy.” kompletnie przy tym ignorując punkt sąsiedni tego samego paragrafu, który należy rozpatrywać łącznie: ”„Spółdzielnie istniejące w dniu wejścia w życie niniejszej ustawy dokonują zmian swoich statutów nie później niż do dnia 30 listopada 2007 r. Zgłoszenia do Krajowego Rejestru Sądowego tych zmian spółdzielnie dokonują w ciągu 30 dni od podjęcia uchwały, nie później niż do dnia 30 grudnia 2007 r. stosownie do wymagań niniejszej ustawy i w trybie przewidzianym w ustawie z dnia 16 września 1982 roku – Prawo spółdzielcze”. A więc czas na zmianę zgodną za ustawą statutów upłynął z końcem 2007 roku. Ustawodawca w tych przepisach przejściowych jedynie przewidział sytuację, w której przesłany pod koniec 2007 roku do Krajowego Rejestru statut przechodzi trwający chwilę proces rejestracji. Gdyby przyjąć interpretację TSM, stary statut mógłby obowiązywać do końca świata i do końca świata mógłby być wprowadzany statut nowy.
I kolejny zapis, który odnajdujemy w jednym z punktów art. 8 ustawy o sm: ”Walne zgromadzenie spółdzielni mieszkaniowej nie może być zastąpione przez zebranie przedstawicieli, jednakże, jeżeli statut tak stanowi, w przypadku gdy liczba członków spółdzielni mieszkaniowej przekroczy 500, walne zgromadzenie może być podzielone na części.”. Ponieważ „statut tak nie stanowi”, zatem w ocenie zarządu i rady nadzorczej TSM można sobie dalej organizować nieistniejące „zpcz”, no bo przecież zorganizowanie walnego złożonego z kilkunastu tysięcy członków jest możliwe chyba tylko na stadionie. Tak władze spółdzielni kompletnie ignorują przepisy prawa, w dodatku uważając, iż przepisy statutu są nadrzędne wobec ustawy, którą w takich sytuacjach stosuje się wprost. Wobec faktu, że odbyło się już od 2008 roku kilka „zebrań przedstawicieli członków”, decydujących o kwestiach finansowych, dotyczących absolutorium itp., obecne władze TSM nie mają mandatu do sprawowania swoich funkcji. Co więcej – przez sam fakt nie respektowania prawa, pozbawiają członków ich praw, co jest zagrożonym sankcjami karnymi działaniem na szkodę spółdzielni – a co zresztą grupa członków TSM ma zamiar wykazać w odrębnym postępowaniu sądowym.
I jeszcze ciekawostka - z informacji uzyskanej od Prezesa Sądu Okręgowego w Krakowie, przesłanej po interwencji członka TSM Stanisława Ciurki na ręce posła PiS Józefa Rojka przez Ministerstwo Sprawiedliwości wynika, ze w 2009 roku w XII Wydziale Gospodarczym Krajowego Rejestru Sądowego, w efekcie kontroli akt wszystkich spółdzielni mieszkaniowych mających siedziby na obszarze właściwości tego Wydziału, okazało się, że Tarnowska Spółdzielnia Mieszkaniowa była wówczas jedną z dwóch spółdzielni (!) które nie potrafiły zmienić swojego statutu. Inne potrafiły zrobić to już dawno i wiele z nich nie ma problemów z organizowaniem „walnych zgromadzeń” po znowelizowaniu ustawy o sm., która weszła w życie trzy lata temu...
Interesując się problemami spółdzielczości mieszkaniowej w Polsce spotkałem się też z argumentacją, że przywołane powyżej przepisy mają jedynie charakter „informacyjny”, ponieważ ich nie przestrzeganie nie jest obwarowane sankcjami karnymi (!). To nieprawda – i w jednym z wyroków które zapadły w Polsce sąd wskazał, iż sankcje takie przewiduje ustawa o krajowym rejestrze sądowym. Wynika z tego że np. w sytuacji, w której zmian w statucie dokonuje organ prawem nie przewidziany, KRS w ogóle nie powinien tych zmian wprowadzić, o co zresztą zwracać się będą spółdzielcy. Nawiasem mówiąc, tak na dobrą sprawę dawno powinno być przeprowadzone względem władz TSM tzw. „postępowanie przymuszające”.
Oczywiście jest rzeczą powszechnie wiadomą, że w Polsce mamy poważny problem nie tyle ze złym prawem - którego skądinąd nie brak - ile z jego respektowaniem, także przez wymiar sprawiedliwości. Grupa spółdzielców zamierza jednak, w razie potrzeby walczyć o swoje prawa przez wszystkie możliwe instancje, łącznie z trybunałami międzynarodowymi. Najważniejsze jednak jest jedno: ani postpeerelowski nieśmiertelny wydawałoby się zarząd, ani rada nadzorcza TSM, nie są od interpretowania prawa, ale od jego przestrzegania...
Nie przewidziane prawem zebranie
A teraz samo, piątkowe zebranie „zebranie przedstawicieli członków”.
Zebranie poświęcone m.in. zmianom w statucie, podwyżkom opłat i zbyciu części majątku spółdzielni, o który to punkt program zebrania uzupełniono. Wkrótce po rozpoczęciu tego starannie reżyserowanego widowiska i wybraniu komisji (np. mandatowo-skrutacyjnej), złożonych m.in. z pracowników spółdzielni, głos zabrał jeden z „Przedstawicieli Członków”, który odczytując to, co sobie wcześniej przygotował, szyderczo domagał się, aby kwestię ewentualności dopuszczenia mnie i przewodniczącego Rady Osiedla Jasna nr 12 Jana Niedojadło do głosu, rozstrzygnąć dopiero wówczas, gdy pisemnie podpiszemy oświadczenia, że zebranie przedstawicieli członków uznajemy za legalne. (!) Wtedy ewentualnie panowie dopuszczą nas do głosu. No bo skoro „zpcz” jest nielegalne, to co my tutaj robimy? Kolejnym szyderstwem i kpiną – de facto z kilkunastu tysięcy spółdzielców - była uwaga, że jeśli chcemy zabrać głos, to należało wolę tę wyrazić, „zgodnie z ustawą” na dwa tygodnie przed „Zebraniem Przedstawicieli Członków”. Nie wiem, którą to ustawę szanowny pan przedstawiciel miał na myśli, skoro „zpcz” ustawa o spółdzielniach mieszkaniowych nie przewiduje już od trzech lat, niemniej jednak bardzo to „dowcipna” uwaga, zważywszy na fakt, że ani zarząd, ani rada nadzorcza TSM nie raczyła spółdzielców o zebraniu poinformować, ograniczając się do poinformowania „przedstawicieli członków”. W TSM tak bardzo obawiano się obecności spółdzielców na zebraniu, że informacja o nim nie została zamieszczona nawet na stronie internetowej spółdzielni.
Jako że po takim, opisanym powyżej, dictum zdecydowałem się opuścić to niezbyt szacowne zgromadzenie, nie czekając aż koło godziny 20 czy 21-szej ważyć się będą losy tego, czy mogę zabrać głos, czy nie - nie wiem, czy „przedstawiciele członków” uchwalili wreszcie statut, który miał być uchwalony trzy lata temu i czy np. uchwalili podwyżki opłat, a jeśli tak, to w jakiej wysokości. Wiem tylko, to, co przy okazji usłyszałem, a mianowicie, że np. tzw. „zebranie grupy członkowskiej” kilku bloków, które miało miejsce jakiś czas temu, a którego prowadzenie powierzyli mi spółdzielcy – zebranie które uznaliśmy za nieważne, jednak się odbyło, po tym jak opuściliśmy wszyscy salę. Cóż, widocznie ktoś tam jednak pozostał – wiceprezes, prawnik spółdzielni... Kilka dni później odebrałem na poczcie pismo Rady Nadzorczej, która posiłkując się pokrętną argumentacją – m.in. taką jak przywołana na wstępie niniejszego artykułu – postanowiła uchylić w całości przyjęty przez nas i przegłosowany niemal jednogłośnie porządek zebrania, uchylić głosowanie w przedmiocie odwołania prezesa zarządu Tadeusza Sękowskiego i uchylić wezwanie zarządu do zwołania „walnych cząstkowych”, zgodnie ze znowelizowaną ustawą, w celu uchwalenia statutu oraz Rady Nadzorczej. Taką wartość ma głos członków w Tarnowskiej Spółdzielni Mieszkaniowej. Co więcej, w TSM funkcjonują dwa protokoły z tego zebrania – nasz i TSM. Szkoda, że Rada Nadzorcza nie wykazuje podobnej czujności w zakresie przestrzegania prawa, jeżeli chodzi o przyzwolenie na organizowanie nie przewidzianych prawem zebrań przedstawicieli członków. Ale to już inna historia...
Czas pogardy...
Jak napisałem, nie wiem czy „zebranie przedstawicieli członków” uchwaliło zgodny z ustawą statut, czy uchwaliło podwyżki. Jeżeli tak się stało, to pytam – gdy po naszym zaskarżeniu sąd przyzna nam rację i okaże się, że uchwały podjęte przez „Zpcz” są nieważne - to kto oddam nam i kilkunastu tysiącom spółdzielców nienależnie zabrane pieniądze? Czy będzie to pan Tadeusz Sękowski? Czy będzie to pan Kazimierz Kępowicz? A może „przedstawiciele członków”, tak dowcipnie pokazujący nam, gdzie nasze miejsce?
Pamiętam jak na takim samym, nielegalnym zebraniu zorganizowanym przez TSM niemal równo dwa lata temu jeden z „przedstawicieli członków” apelował, by nie zmieniać statutu, no bo nowelizacja ustawy o spółdzielniach mieszkaniowych „została zaskarżona do Trybunału Konstytucyjnego” i on jest przekonany na 99 procent że Trybunał ją uchyli. I „przedstawiciele członków” nie uchwalili tego, nad czym tak mozolnie do północy wówczas, jednogłośnie głosowali. Kierując się taką logiką, wybrani „przedstawiciele członków” w szczególności ci, co to „ramię w ramię z zarządem”, powinni wykazać się konsekwencją i przez analogię, nie podejmować żadnych uchwał do czasu rozstrzygnięcia przez sąd prawomocnym wyrokiem zaskarżenia uchwał z poprzedniego „zpcz”, którego to zaskarżenia dokonał członek TSM pan Stanisław Ciurka.
Miejsce członka w Tarnowskiej Spółdzielni Mieszkaniowej jest jasno określone. Ma po prostu statystować, „równać szereg” i płacić. Jakże wymowne w tym kontekście były padłe podczas „zpcz” słowa prowadzącego zebranie Kazimierza Kępowicza, który nas, zwykłych spółdzielców nazwał „galerią”. Określenie użyte przez pana Kępowicza, słynnego łączeniem funkcji przewodniczącego Rady Nadzorczej TSM i dyrektora w firmie TransFormers, z którą spółdzielnia ma podpisaną od wielu lat umowę na wywóz śmieci, dość dobrze oddaje zarówno sam przebieg „Zpcz”, jak i stosunek niezatapialnych, postpeerelowskich władz TSM do spółdzielców. Kilkanaście tysięcy członków spółdzielni to „galeria”. Po raz kolejny pokazano nam bezbrzeżną pogardę, tupet, lekceważenie prawa i poczucie bezkarności. Do czasu...
Zainteresowanych zagadnieniem zapraszamy na drugą rozprawę o stwierdzenie nieważności uchwał podjętych przez poprzednie „zpcz” Tarnowskiej Spółdzielni Mieszkaniowej, która odbędzie się przed tarnowskim sądem w czwartek 24 czerwca o godz. 12:00, sala 111.
//http://www1.atlas.intarnet.pl/index_full.html?action=full&id=16703
Wysłany: Nie Lip 25, 2010 22:09:23 Temat postu:
Tarnowska Spółdzielnia Mieszkaniowa cd.
Lokatorzy bloku nr 7 na ul. Westerplatte rozliczają spółdzielnię mieszkaniową.
W ogóle nie wykonane prace albo nie wiadomo jakie prace i gdzie miały miejsce, czy też przepisane z ubiegłych lat jako tegoroczne. Do tego rachunki bez pokrycia, bo brak faktur i horrendalne ceny za to, co zostało zrobione w większości zresztą przez etatowych pracowników spółdzielni. Niejasności te próbują wyjaśnić mieszakńcy bloku nr 7 na ul. Westerplatte należącego do Tarnowskiej Spółdzielni Mieszkaniowej. Do tej pory nikt z nich tego nie sprawdzał, teraz, gdy otrzymali enigmatyczne sprawozdanie za wykonane w tym roku prace z cenami, które ich oburzyły, mieszkańcy postanowili dotrzeć do faktur i sprawdzić, za co płacą i dlaczego ich fundusz remontowy w połowie roku jest już zadłużony, a spóldzielnia wprowadza im podwyżkę...
Lokatorzy Tarnowskiej Spółdzielni Mieszkaniowej z bloku przy ul. Westerplatte w Tarnowie czekają na sprostowanie zestawienia rzekomo wykonanych, a niejednokrotnie, jak mówią, nie wykonanych w ogóle prac oraz faktur na materiały i cenników usług obowiązujących w spółdzielni. Jeżeli to nie nastąpi, zapowiadają, że sprawe skierują wyżej. Do sprawy jeszce wrócimy na naszej antenie.
.http://www.rdn.pl/info_tarnow/index.php?rdn=rdn_int2010074526
.http://www.rdn.pl/a_audio/23TSMR.mp3
Wysłany: Pon Sie 02, 2010 17:54:27 Temat postu:
Jest już uzasadnienie wyroku, dzięki któremu członkowie TSM wygrali z władzami spółdzielni - 19/7/2010
Pierwsza bitwa z TSM wygrana – co dalej?
Sąd Okręgowy w Tarnowie (…) po rozpoznaniu w dniu 24 czerwca 2010 Tarnowie sprawy z powództwa Stanisława Ciurki przeciwko Tarnowskiej Spółdzielni Mieszkaniowej (…) ustala, że uchwały nr (…) podjęte w dniu 30 czerwca 2009 przez zebranie przedstawicieli członków TSM nie istnieją (...)” - brzmi fragment sentencji wyroku w opisywanej przez nas sprawie. Sąd orzekł nieistnienie kilku zaskarżonych, bardzo istotnych uchwał, jako podjętych przez nie przewidziany prawem organ. Kilka dni temu dotarł do nas kilkunastostronicowy wyrok w tej sprawie wraz z uzasadnieniem – jego fragmenty prezentujemy poniżej. Nie ulega jednak wątpliwości, że to dopiero pierwsza bitwa i spółdzielnia zapewne odwoła się od wyroku; tymczasem grupa spółdzielców szykuje kolejne pozwy – jeden z nich, skarżący kolejne nielegalne „zebranie przedstawicieli członków” - złożył dziś (19 lipca) niżej podpisany. Niepokorni spółdzielcy chcą m.in. doprowadzić do usunięcia obecnego zarządu oraz rady nadzorczej, przeprowadzenia w TSM kompleksowego, szczegółowego audytu sięgającego wiele lat wstecz, ewentualnego pociągnięcia do odpowiedzialności karnej winnych nieprawidłowości, przeprowadzenia restrukturyzacji zatrudnienia – nie tylko pod kątem klanów rodzinnych; spółdzielcy ponadto chcą, by nowy zarząd zajął się – o ile nie jest za późno – aktywnym poszukiwaniem środków zewnętrznych, m.in. z programów unijnych – wśród najpilniejszych potrzeb znajduje się termomodernizacja i usuwanie azbestu. Do TSM powinna zawitać normalność, której nigdy tu nie było – także w zakresie transparentnej polityki informacyjnej. Równolegle „niepokorni” prowadzą działania zmierzające do utworzenia w Tarnowie oddziału Krajowego Związku Lokatorów i Spółdzielców; technicznie gotowe jest również „nieoficjalne” forum internetowe członków Tarnowskiej Spółdzielni Mieszkaniowej, na którym spółdzielcy będą mogli dzielić się swoimi uwagami. Forum oficjalnie wystartuje najpóźniej pod koniec wakacji.
Ponieważ sprawa ta może być istotna i pomocna dla wielu spółdzielców – także w całym kraju (analogicznie członkowie TSM korzystali z wyroków zapadających w innych miastach) – pozwalam sobie zacytować, dla zainteresowanych, obszerne fragmenty uzasadnienia wyroku.
Uznane za nie istniejące przez sąd pierwszej instancji uchwały dotyczyły m.in.: zatwierdzenia sprawozdania finansowego za rok 2008, podziału nadwyżki bilansowej, zatwierdzenia sprawozdania Rady Nadzorczej za 2008 rok, wniosków polustracyjnych z lustracji przeprowadzonej za okres 2005-2007, udzielenia absolutorium członkom zarządu: Tadeuszowi Sękowskiemu, Zbigniewowi Sipiorze, Aleksandrowi Bałutowi i Janinie Kogut. Nie istnieje również uchwała upoważniająca Zarząd do zaciągnięcia kredytu bankowego w kwocie 5 mln zł w 2009 roku i kolejnych 5 mln zł w roku 2010 oraz nie istnieje uchwała zatwierdzająca wybór członków Rady Nadzorczej. Można chyba zatem przyjąć, że zarówno Zarząd, jak i Rada Nadzorcza TSM niejako funkcjonują bezprawnie, bez mandatu do sprawowania swoich funkcji i podejmują bezprawne decyzje. Otwarte pozostaje również pytanie, czy zaciągnięto wielomilionowe kredyty i kto w takim razie za to odpowiada?
W uzasadnieniu wyroku znajdujemy takie stwierdzenia jak: ”zaskarżone uchwały godziły w naczelną zasadę demokracji bezpośredniej wpisanej w istotę spółdzielczości” oraz „w przedmiotowej sprawie uchwały podjęte przez organ nie posiadający kompetencji do ich podjęcia”.
Zdaniem Sądu ustawa z 14 czerwca 2007 – a w szczególności art 9, podjęta została w celu urzeczywistnienia pełnej realizacji zasady demokracji bezpośredniej, a przepis art. 8-3 ust. 1 wskazuje, iż Walne Zgromadzenie spółdzielni mieszkaniowej nie może być zastąpione przez Zebranie Przedstawicieli. Pisaliśmy o tym wielokrotnie. Sąd zwrócił uwagę, iż skoro zgodne ze znowelizowaną ustawą zmiany w statutach spółdzielnie miały wprowadzić do 30 listopada 2007 roku, a przesłać je do KRS do 30 grudnia 2007, TSM ”nie zastosowała się do normy wyrażonej w art. 9 ust. 1 ustawy zmieniającej i pomimo upływu aż ponad dwóch lat od wejścia w życie wprowadzonych zmian w Spółdzielni nadal działa Zebranie Przedstawicieli podejmując decyzje uchwały w zakresie kompetencji zastrzeżonej dla Walnego Zgromadzenia”.
W ocenie Sądu stanowisko spółdzielni, powołującej się na art. 9 ust. 2 zgodnie z którym do czasu zarejestrowania zmian statutów postanowienia dotychczasowych statutów regulujących zebrania przedstawicieli członków pozostają w mocy – nie zasługuje na akceptację, ponieważ ust. 1 tego samego artykułu jasno wskazał, iż spółdzielnie miały dokonać zmian w statutach do 30 listopada 2007. Przyjęcie takiej argumentacji „stanowiłoby całkowite wypaczenie normy wskazanej w art. 9 ust. 1 ustawy zmieniającej. Taka wykładnia byłaby wykładnią contra legem podważającą wolę ustawodawcy.” Inaczej organ taki jak zebranie przedstawicieli „mógłby funkcjonować w nieskończoność całkowicie wypaczając wolę ustawodawcy”. Taka wykładnia ”dawałaby spółdzielniom mieszkaniowym przyzwolenie na łamanie zasady demokracji bezpośredniej w spółdzielniach mieszkaniowych i łamanie praw członków spółdzielni do bezpośredniego głosowania na Walnym Zgromadzeniu w najistotniejszych sprawach spółdzielni – w istocie w nieskończoność.”
Sąd w uzasadnieniu przywołuje różne wyroki m.in. wyrok Sądu Najwyższego z dnia 8 stycznia 2010, w którym czytamy, iż naruszenie przez spółdzielnię obowiązku określonego w art. 9 ust. 1 może stanowić przyczynę postawienia jej w stan likwidacji - jednakże nie oznacza to że z dniem 1 stycznia 2008 zebranie przedstawicieli przestało istnieć jako organ – dotyczy to sytuacji gdy po 1 stycznia 2008 trwało postępowanie przed Sądem Rejestrowym lub sytuacji gdy zebranie przedstawicieli podjęło uchwałę odmawiającą zmianę statutu. Jednak zdaniem Sądu Okręgowego w Tarnowie, o ile przepisy nie wskazują wprost, że z dniem 1 stycznia 2008 Zebranie Przedstawicieli przestało istnieć, to jednak ”nie można przyjąć, aby ustawodawca zezwalał na działanie takiego organu i nadal przyznawał mu kompetencje Walnego Zgromadzenia”. Sąd Okręgowy w swojej argumentacji dotyczącej wykładni przepisów wprowadzających demokrację bezpośrednią i art. 8-3 ust. 1, odwołuje się również do orzeczenia Trybunału Konstytucyjnego.
Warto tu zaznaczyć – i jest to istotne dla spółdzielców - że choć stwierdzenie poniższe pada w nieco innym kontekście, to jednak Sąd Okręgowy przywołując wyrok SN zauważa, iż istnieją przepisy na gruncie regulacji dotyczących Krajowego Rejestru Sądowego, które mogą przymuszać spółdzielnię do określonych działań a nawet doprowadzić do jej likwidacji. (Taką przesłanką zapewne mogłoby i powinno być nie wprowadzenie w przewidzianym prawem terminie zmian w statucie, nie przesłanie ich do KRS, wreszcie – uchwalenie ich przez niewłaściwy dla tej kompetencji organ – przyp. red.).
Są Okręgowy zauważa, iż normy statutowe w przypadku sprzeczności z ustawą muszą ustąpić przed normami ustawowymi, jako nadrzędnymi. ”W momencie podjęcia zaskarżonych uchwał przez Zebranie Przedstawicieli Członków Tarnowskiej Spółdzielni Mieszkaniowej obowiązywała norma ustawowa wyrażona w art. 8-3 ust. 1 ustawy o spółdzielniach mieszkaniowych, zakazująca zastępowania Walnych Zgromadzeń przez Zebrania Przedstawicieli”
. Uzasadnienie wyroku zawiera jeszcze wiele interesujących stwierdzeń – nie ma tu jednak miejsca wszystkich ich przytaczać. Dość dodać, iż Sąd zauważa, iż unormowania statutu TSM „nie stały na przeszkodzie zwołaniu Walnego Zgromadzenia Członków Spółdzielni w miejsce Zebrania Przedstawicieli Członków Spółdzielni, skoro statut określając organy Spółdzielni utożsamiał w istocie Walne Zgromadzenie z Zebraniem Przedstawicieli.” Spółdzielnia mogła stosować do Walnego Zebrania unormowania dotyczące Zebrania Przedstawicieli – zauważa sąd, tym samy obalając tak często powtarzany dotąd jeden z argumentów TSM. Otóż uchwalony w 2003 roku statut TSM stanowi, iż najwyższym organem spółdzielni jest „Walne Zgromadzenie Członków – Zebranie Przedstawicieli Członków. Walne zastępowane jest przez Zebranie Przedstawicieli w sytuacji, gdy liczba członków spółdzielni liczy więcej niż 200 osób. Co więcej, Sąd zauważa, iż nawet gdyby przyjęta przez niego wykładnia nie była dopuszczalna, to zwołując Walne Zgromadzenie w miejsce Zebrania Przedstawicieli Spółdzielnia ”narażałaby się jedynie na naruszenie normy statutowej, mającej niższą range niż norma ustawowa wyrażona w art. 8-3 ust. 1”. Naruszenie takie skutkowałoby jedynie możliwością zaskarżenia takich uchwał, jako sprzecznych ze statutem – i o ile teoretycznie można by je było uznać za nieważne, to na pewno nie można byłoby stwierdzić ich nieistnienia. Jednakże, jak wyczerpująco analizuje Sąd, w takiej sytuacji sąd ”mając na względzie przepis art. 8-3 ust. 1 ustawy o spółdzielniach mieszkaniowych mógłby dokonać wykładni postanowień statutu w zgodzie z normą wyrażoną w tym przepisie i uchwały takie (…) nie musiałyby podlegać uchyleniu”. Zatem to jedynie od dobrej woli władz Spółdzielni, zależało, jak zauważa Sąd Okręgowy, wprowadzenie zasad demokracji bezpośredniej w TSM.
Dla Sądu „nie ulega wątpliwości”, jak czytamy, że wśród członków organów TSM, a zwłaszcza członków Zgromadzenia Przedstawicieli - ”nie było woli przeprowadzenia zmian w celu urzeczywistnienia zasad demokracji bezpośredniej i prawa każdego z członków Spółdzielni do głosowania na Walnym Zgromadzeniu w sprawach przypisanych do kompetencji Walnego Zgromadzenia”.
Sąd uznał natomiast za bezzasadne roszczenie powoda żądającego wycofania podwyżek opłaty eksploatacyjno-remontowej wprowadzonej uchwałą Zarządu 23 czerwca 2009, z uwagi na fakt iż spółdzielnia uczyniła zadość obowiązkowi uzasadnienia konieczności wprowadzenia podwyżki.
Z kolei roszczenie ukarania władz TSM za nieuchwalenie w obowiązującym terminie zmian statutu spółdzielni, Sąd uznał za „nie znajdujące oparcia w żadnej podstawie prawnej”. M.in. w tej ostatniej kwestii, wobec kontrowersyjnego w ocenie grupy spółdzielców orzeczenia, spółdzielcy postanowili jednak wystosować osobny, starannie umotywowany pozew dotyczący działania na szkodę spółdzielni.
Co oznacza powyższy wyrok dla spółdzielców? W jaki sposób i czy TSM zamierza go respektować? To wszystko pokaże czas – grupa spółdzielców, skupiona wokół Rady Osiedla Jasna nr 12, szykuje się na długi marsz, przygotowywane są różne scenariusze wydarzeń, planowane jst wejście w kontakt z członkami TSM na innych osiedlach, powołanie oddziału Krajowego Związku Lokatorów i Spółdzielców, uruchomienie nieoficjalnego, internetowego forum członków spółdzielni i inne, już realizowane działania.
Warto w tym miejscu zaznaczyć, że zacytowany we fragmentach wyrok nie mógłby zapaść gdyby nie odpowiednio skonstruowany pozew – ten zaś był m.in. efektem zarówno pracy Stanisława Ciurki i innych osób, jak też KZLiS i spółdzielców w całym kraju nadsyłających dokumenty dotyczące bliźniaczych spraw, ale też i konsultacji prawnych udzielonych przez tarnowski PiS – choć członkowie TSM pukali wcześniej również do bram PO.
Cytowany we fragmentach wyrok zapadł w kilka dni po kolejnym „zebraniu przedstawicieli”. W dniu dzisiejszym (19 lipca) zdecydowałem się tym razem ja, jako członek TSM zaskarżyć wspomniane zebranie które odbyło się 18 czerwca 2010 – a prócz uchwał zatwierdzających sprawozdanie Zarządu TSM i sprawozdanie finansowe za 2009 rok, znajdowały się tu uchwały absolutoryjne, uchwała w sprawie upoważnienia Zarządu do zaciągnięcia zobowiązań w formie kredytów bankowych oraz uchwała w sprawie zbycia nieruchomości. W TSM kolejny raz decyduje się o możliwości zaciągnięcia kredytów i sprzedaży majątku – ponad głowami spółdzielców...
Czy w Tarnowskiej Spółdzielni Mieszkaniowej uda się przywrócić normalność (o ile w ogóle kiedykolwiek ona tu istniała)? – wierzę że tak, wystarczy trochę cierpliwości i wspólnego działania. O internetowym forum poinformuje gdy zostanie ono oficjalnie uruchomione...
M.Poświatowski, członek TSM
.http://www1.atlas.intarnet.pl/index_full.html?action=full&id=16945
.http://www.tsmtarnow.pl/sta/bil2009.pdf
Wysłany: Wto Sie 03, 2010 12:11:30 Temat postu:
piszesz tak cyt
Sąd uznał za „nie znajdujące oparcia w żadnej podstawie prawnej”. M.in. w tej ostatniej kwestii, wobec kontrowersyjnego w ocenie grupy spółdzielców orzeczenia, spółdzielcy postanowili jednak wystosować osobny, starannie umotywowany pozew dotyczący działania na szkodę spółdzielni.
Jak bedziecie miec taki wniosek-pozew prosze o jego wzór tez sie do tego przymierzam

References: art. 58
 art. 9
 art. 9
 art. 9
 art. 9
 art. 267
 art. 1
 art. 4
 art. 27
 art. 8
 art. 8
 art. 9
 art. 9
 art. 9
 art. 9
 art. 8
 art. 8
 art. 8
 art. 8