Source: http://naprawmy-edukacje.pl/2016/11/06/dlczego-gnebia/
Timestamp: 2018-10-19 14:21:35+00:00

Document:
Dlczego gnębią? | Naprawmy edukację
Dlczego gnębią?
6 listopada 2016 MENuzgrzytanie 27 komentarzy
Nauczyciel, Pan Włodzimierz napisał: Jeśli uczeń RZECZYWIŚCIE może pracować zaledwie 10 minut, apotem musi mieć GODZINĘ odpoczynku, to po prostu powinien mieć INDYWIDUALNE nauczanie, bowiem tryb szkolny z 45-minutowymi lekcjami i 5-10-minutowymi przerwami ma się do tego nijak. Natomiast w te 100 tysięcy jakoś uwierzyć nie mogę – to ponad 2 na setkę, czyli w każdej prawie klasie (np. standardowej w Warszawie 32-33 osobowej!) powinna być jedna taka osoba. Być może powinna być specjalna szkoła dostosowana do TRYBU PRACY takich osób, tak jak np. dla niewidomych. Trudno jednak winić nauczycieli za coś, co leży poza zasięgiem ich możliwości adekwatnej reakcji. Jeśli ktoś ma np. raz w tygodniu drugą lekcję i ona jest po np. matematyce, to do niego tylko WYJĄTKOWO taki uczeń będzie trafiał w stanie umożliwiającym jakąkolwiek pracę. A nauczyciel oceny jakieś wystawić MUSI, nie mówiąc już o NAUCZENIU czegokolwiek takiego ucznia.
Pan Włodzimierz napisał ” jakoś uwierzyć nie mogę „. Podobnie mówi większość nauczycieli i stąd między innymi nieszczęście uczniów ze wzmożoną męczliwością. Nauczyciel powinien znać cechy swoich uczniów i powinna to być wiedza fachowa, a nie sprawa wiary.
Pan Włodzimierz zauważa, że uczniowie ze wzmożoną męczliwością nie mieszczą się w systemie i należy ich z systemu usunąć na przykład poprzez skierowanie na indywidualne nauczanie. Pomysł ten jest wysoce szkodliwy. Na zwykłej lekcji uczeń może się na chwilę wyłączyć i zregenerować. Pozostając sam na sam z nauczycielem nie ma takiej szansy. Wiadomo, że nauczanie indywidualne całkowicie zabija edukację ucznia ze wzmożoną męczliwością, stąd PPP nie dają na to zgody. I słusznie. Uczeń chodzi do szkoły nie tylko po to, żeby posiąść określoną wiedzę, ale też po to, żeby nauczyć się funkcjonowania w społeczności. Nauczanie indywidualne czyni z ucznia inwalidę społecznego.
Według Pana Włodzimierza problem ma przede wszystkim nauczyciel bo oceny jakieś wystawić MUSI, nie mówiąc już o NAUCZENIU czegokolwiek takiego ucznia. Pan Włodzimierz, jak prawie każdy nauczyciel nie uwzględnia jednej z podstawowych zasad pedagogiki mówiącej, że ocenianie osiągnięć edukacyjnych ucznia polega na rozpoznawaniu przez nauczycieli poziomu i postępów w opanowaniu przez ucznia wiadomości i umiejętności w stosunku do stawianych mu wymagań. Gdyby nauczyciel przestrzegał przepisy ustawy nakazujące dostosować wymagania do potrzeb rozwojowych i edukacyjnych ucznia problemu by nie było. Problem zatem w tym, że nauczyciele nie przestrzegają przepisów ustawy o systemie oświaty.
Kolejny problem bierze się stąd, że nauczyciel koniecznie chce takiego ucznia nauczyć, w szczególności zmusić go do opanowania podstawy programowej. Nie uwzględnia jednak, że opisywani uczniowie nie mają szansy na opanowanie podstawy programowej. Nie jest ona też im do niczego potrzebna. Mogłaby się przydać w liceum, ale tam nie pójdą, bo nie dadzą sobie rady. Z czasem, podobnie jak pozostali zapomną wszystko, poza umiejętnością czytania i podstawowego rachowania. Po co zatem ich dręczyć tymi „zagrożeniami”, poprawkami czy innymi szykanami?.
Dziwna preambuła ustawy Prawo oświatowe
Pytanie do Pani Minister Anny Zalewskiej ...
Dyskryminacja w polskiej szkole
Włodzimierz Zielicz 6 listopada 2016
Proszę zatem odpowiedzieć na pytanie (konkretne!!!!) „Co ma zrobić nauczyciel takiego szczególnie męczliwego ucznia, jeśli uczy go na drugiej godzinie lekcyjnej (po matematyce – czyli uczeń już swoje 10 minut aktywności wykorzystał, a jeszcze 60 minut na odpoczynek nie minęły!) i ma z tym uczniem w planie (jak nauczyciele większości przedmiotów!) JEDNĄ, właśnie tą godzinę tygodniowo. Proszę też nie uciekać w prawniczą kazuistykę – uchwalić czy zarządzić można wszystko (papier jest cierpliwy!), ale od tego 2+2 nie stanie się równe 5 ani 3 … 😉
zbyszek 6 listopada 2016
Nie powinien nic robić w stosunku do tego ucznia. Po prostu dać mu spokój.
Czyli samowolnie zwolnić go w praktyce(uczeń obecny na lekcjach ciałem i nieobecny duchem) ze swojego przedmiotu i nie klasyfikować??? No bo kiedyś JAKIEŚ oceny mu MA OBOWIĄZEK wystawić – ma to robić Z SUFITU … 😉
Nauczyciel ma obowiązek postępować zgodnie z obowiązującym prawem. Przepis Art. 44 c. 2. ustawy o systemie oświaty stanowi: Nauczyciel jest obowiązany dostosować wymagania edukacyjne, o których mowa w art. 44b ust. 8 pkt 1, do indywidualnych potrzeb rozwojowych i edukacyjnych oraz możliwości psychofizycznych ucznia, w przypadkach określonych w przepisach wydanych na podstawie art. 44zb. Art. 44b. 3. Ocenianie osiągnięć edukacyjnych ucznia polega na rozpoznawaniu przez nauczycieli poziomu i postępów w opanowaniu przez ucznia wiadomości i umiejętności w stosunku do:1) wymagań określonych w podstawie programowej kształcenia ogólnego lub efektów kształcenia określonych w podstawie programowej kształcenia w zawodach oraz wymagań edukacyjnych wynikających z realizowanych w szkole programów nauczania; Zagadnienie jest zatem proste. Nauczyciel dostosowuje wymagania do możliwości psychofizycznych ucznia i wystawia mu dobrą oceną bo odnosi ją do dostosowanych wymagań. Inne postępowanie nauczyciela w takim przypadku nosi cechy samowolnego naruszania prawa.
To po co w ogóle pojęcie podstawy programowej? Po co egzaminy na każdym etapie edukacyjnym sprawdzające opanowanie tejże podstawy. Dostosowanie wymagań nie zwalnia nas, nauczycieli od wpojenia uczniom tejże podstawy. Jesteśmy z tego rozliczani i kontrolowani. Wyniki egzaminów publikuje się w prasie i na tej podstawie tworzy rankingi szkół. Proszę nie robić z nauczycieli potworów. Ważna jest diagnoza ucznia. Jeśli w orzeczeniu ma napisane, że ma kontynuować naukę w szkole ogólnodostępnej lub specjalnej i rodzice wybierają tą pierwszą, to przyjmują do wiadomości, ze uczeń musi podstawę opanować. W szkole ponadgimnazjalnej Ministerstwo nie przewiduje żadnych dostosowanych arkuszy, nawet w klasie zasadniczej.
J 10 listopada 2016
Ciekawe jak „rozpoznać (…) poziom i postęp w opanowaniu przez ucznia wiadomości i umiejętności”, skoro uczeń będzie notorycznie (w przypadku opisywanym przez P. Włodzimierza) „nieobecny duchem….
Ilona 16 listopada 2016
Dostosowanie wymagań edukacyjnych w przypadku ucznia bez orzeczenia o potrzebie kształcenia specjalnego, musi się ograniczyć do dostosowania metod i form przekazywania wiedzy i jej weryfikacji. Podstawa programowa musi (w teorii) być opanowana, więc nauczyciel nie może pozwolić uczniowi na obecność „ciałem” i nie może dać mu „świętego spokoju”. To wbrew przepisom.
Redukcję podstawy programowej można zastosować tylko w przypadku dzieci z orzeczeniami o potrzebie kształcenia specjalnego (ze względu na niepełnospr. intelektualną w stopniu lekkim), ale też musi to być redukcja, a nie odstąpienie od niej. W teorii nie można więc na poziomie 4 klasy realizować z dzieckiem niepełnosprawnym intelektualnie w stopniu lekkim, materiału z podstawy programowej z I etapu edukacyjnego. Realizowane treści powinny zawierać się w podstawie dla etapu II, tylko powinno być ich mniej. Absurd? tak, wielokrotnie nie do zastosowania, ale jednak nauczyciele muszą się z tym mierzyć. Są na to sposoby? Są, bo papier przyjmie wszystko, ale jak wejdzie kuratorium i sprawdzi zeszyt, to dostaniesz bardziej, niż po głowie, więc do tego trzeba czasem heroizmu, a nie odwagi. A heroizm należy doceniać, ale nikt nie ma prawa go wymagać.
Innych stopni niepełnosprawności intelektualnej nie dotyczy podstawa prog., więc i pisanie o tym tutaj nie ma sensu.
zbyszek 16 listopada 2016
Nie rozumiem dlaczego wprowadza Pani czytelników w błąd pisząc, że ” Dostosowanie wymagań edukacyjnych w przypadku ucznia bez orzeczenia o potrzebie kształcenia specjalnego, musi się ograniczyć do dostosowania metod i form przekazywania wiedzy i jej weryfikacji.” Skąd Pani wzięła ten pogląd. Na pewno nie z przepisów. Przecież Art. 44 c. 2 ustawy o systemie oświaty stanowi, że nauczyciel jest obowiązany dostosować wymagania edukacyjne, o których mowa w art. 44b ust. 8 pkt 1, do indywidualnych potrzeb rozwojowych i edukacyjnych oraz możliwości psychofizycznych ucznia, w przypadkach określonych w przepisach wydanych na podstawie art. 44zb. Każdy pedagog wie, że metody i formy przekazywania wiedzy przekazywania wiedzy nie mieszczą się w pojęciu wymagania edukacyjne. Pisząc „musi się ograniczać” podaje Pani jakiś zmyślony przez kogoś przepis, który jednak nie istnieje.
Ilona 17 listopada 2016
Ok, do dzieła!
Tu jest link do dokumentu, który przygotowałam specjalnie dla Państwa
https://drive.google.com/open?id=0BwmvshFboSzeZXpKTnFXYWFnTmM
Jest to informacja o przepisach dotyczących dostosowania wymagań, nie ma sensu kopiować tego tutaj, bo dokument ma 6 stron. Zachęcam, szczególnie nauczycieli, do zapoznania się z nim.
A już w szczególności nauczycieli-nowicjuszy, którzy mogą za nadto sugerować się interpretacją prawa przez autora bloga. Warto zawsze zapoznać się z różnymi opiniami w tym samym temacie…
Panie Zbigniewie, ja wierzę, że Pan chce dobrze, ale przepisy traktuje Pan bardzo wybiórczo, a one mają swoje tło i umieszczone są w pewnym kontekście. Mnie również wiele z tych przepisów drażni, uważam że powinny być zmodyfikowane, ale póki co nie są. Prawo mamy, jakie mamy i musimy się do niego stosować.
Muszę jednak również odnieść się do Pana dywagacji na temat uczniów ze wzmożoną męczliwością. Absurdem jest danie im „świętego spokoju”, czy jakby tego nie nazwać. Zupełnie też nie rozumiem, dlaczego uważa Pan, że nie zajdą daleko i nie trzeba ich mobilizować do pracy. Nie wiem, czy Pan wie, ale wielu uczniów wybitnie i ponadprzeciętnie uzdolnionych charakteryzuje wzmożona męczliwość! Mają tzw. gonitwę myśli, mózg męczy im się szybciej, bo wykonuje więcej operacji i są one bardziej skomplikowane. Naszym obowiązkiem jest nauczyć ich, jak tę gonitwę opanować, żeby przez system przebrnęli, a przede wszystkim mogli rozwinąć swój potencjał. Wielu z nich, nie tylko zajdzie do liceum przy odpowiednim wsparciu, ale dużo dalej, niż Pan i ja razem wzięci.
Poza tym uczniowie zaopiniowani w większości powinni uczęszczać na terapię pedagogiczną, podczas której próbuje się korygować dysfunkcje (czasem się to udaje, czasem nie, dużo zależy od nasilenia problemu) oraz wzmacnia się resztę funkcji, żeby kompensować braki i wspomagać proces nabywania wiedzy i umiejętności.
Problem z męczliwością wyjaśnię może na jeszcze innym przykładzie. To, że ktoś doznał urazu w wypadku komunikacyjnym, w wyniku którego jego mięśnie nie pracują prawidłowo, są osłabione, nie znaczy, że ma się położyć i w tej pozycji pozostać. Należy wprowadzić rehabilitację i wzmacniać mięśnie. Tak samo jest z mózgiem, wzmacniamy, trenujemy, pracujemy nad tym, żeby pracował sprawniej.
Jeśli ktoś z Państwa (nauczycieli przede wszystkim, ale i rodziców) ma jakiekolwiek wątpliwości, co do pracy z dzieckiem z jakąkolwiek dysfunkcją, to gorąco zachęcam do kontaktowania się z poradniami p-p, najlepiej tymi, które wydały opinię konkretnemu dziecku. Warto prosić pracowników poradni o dokładniejsze wskazówki do pracy z dziećmi. Warto również ustalać między sobą, wśród nauczycieli uczących dziecko, jaki schemat dnia np. zastosować, jakie zadania, na jakim przedmiocie dziecko będzie realizowało, które funkcje ćwiczyło, kiedy będzie odpoczywało, żeby wszechstronnie wspierać jego rozwój pomimo dysfunkcji, jakie posiada.
P.S. Z góry przepraszam za ewentualne literówki itp błędy w dokumencie, zmuszona byłam tworzyć go szybko, więc jego forma jest, jaka jest. Mam nadzieję, że jest w miarę czytelny. Proszę dać znać, gdyby link nie działał lub plik się nie otwierał. Najlepiej poprzez e-mail: ilona.baczewska@o2.pl lub kontakt@poradnia-lomza.pl
Henryka 6 listopada 2016
Ciekawe foto zamieścił bloger Pan Zbyszek – własną pięść na nauczyciela.
Co to meritum – skąd te dane o uczniach ze wzmożoną męczliwością, proszę podać źródło i rok badań.
Dane dotyczące ilości uczniów w Polsce oraz wskazujące procent z głęboką dysleksją oraz ADHD są powszechnie dostępne w sieci i można do nich dotrzeć używając np. wyszukiwarki google.
Dysleksja i (nieistniejące – twórca tego pojęcia Eisenberg na pół roku przed śmiercią przyznał, że je wymyślił na zlecenie koncernu medycznego, w ramach promocji jednego z jego produktów!!!) ADHD to nie żadna wzmożona męczliwość czyli zdolność do pracy w cyklu 10 minut pracy- godzina odpoczynku … 😉
To bardzo śmiała teza, niezależnie od wypowiedzi Pana Eisenberga. Czyżby tysiące prac badawczych zostało sfałszowanych i doniesienia lekarskie o skutecznym leczeniu farmakologicznym osób z ADHD. Uważa Pan, że należy pozbawić stopnia i tytułu naukowego na przykład Profesora doktora habilitowanego Pana Tomasza Wolańczyka. Moim zdaniem jest Pan w błędzie.
Zbigniew 19 listopada 2016
takie same te prace jak praca pana Eisenberga. Papier przyjmuje wszystko, wszystko można na papierze udowodnić. gratulacje panie autor.
zbyszek 19 listopada 2016
Warto wiedzieć, że prace Pana Eisenberga były jedynie przyczynkiem. Wiedza o ADHD pochodzi od tysięcy naukowców i lekarzy praktyków i jest weryfikowana wieloma badaniami.
ale to Pan powołuje się na jakieś dane, więc proszę podać źródło, poza tym warto podać liczbę, a nie ilość uczniów, poza tym pytam o uczniów ze wzmożoną męczliwością, którzy po 10 min. muszą godzinę odpoczywać, a nie o uczniów ze specjalnymi potrzebami w ogóle,
poza tym pora, żeby Pan przestał unikać merytorycznych odpowiedzi, zaczyna Pan temat to trzeba konkretnie, a nie blebleble dookoławojtek,
czy jest Pan w stanie odpowiedzieć konkretnie Panu Włodzimierzowi i mnie?
Są to dane powszechnie dostępne, nawet encyklopedyczne https://pl.wikipedia.org/wiki/Dysleksja
panie autor tego bloga. od kiedy wikipedia jest źródłem jakiejkolwiek wiedzy dla poważnego człowieka co?
Każda encyklopedia zawiera błędy. Jednak Wikipedia jest weryfikowana w sieci i zawiera ich stosunkowo niewiele.
Piotr 8 listopada 2016
Jeśli już powołujemy się na przepisy to warto zauważyć, że są one funkcjonalnie w pewnym stopniu sprzeczne. Z jednej strony rozporządzenie o ocenianiu zezwala na indywidualizację wymagań ale rozporządzenie o podstawie programowej nie zajmuje się tym problemem – uczeń ma opanować wiedzę i umiejętności wymienione w podstawie. I jak to ugryźć???
Lolek 10 listopada 2016
To nie dyskusja, bo prowadzi donikąd. To zwykle jątrzenie. Jak ktoś nie kocha ludzi tylko ich ciągle krytykuje nie może być nauczycielem! 🙁
Katarzyna 11 listopada 2016
To nie jest tak, że uczeń ze wzmożoną męczliwością po 10 minutach pracy wyłącza silniki i przechodzi w stan uśpienia na 60 minut, żeby po tym czasie znów wrócić do pracy na 10 minut! 🙂 🙂
Taki uczeń koncentruje się krótko, potem jego wydajność spada. Jest obecny w klasie i ciałem i duchem, ale przyswajanie wiedzy ma dużo gorsze. W parze ze wzmożoną męczliwością często idzie nadwrażliwość słuchowa. Powoduje to, że w gwarnej klasie uczeń czuje się jak robotnik pracujący w hałasie. To dodatkowo wzmaga zmęczenia. Po kilku lekcjach i pobycie w hałaśliwej świetlicy dziecko wraca do domu tak zmęczone, ze praktycznie nie ma mowy o skutecznej pracy pozwalającej nadrobić zaległości. Dlatego tez nauczyciel i szkoła powinni starać się tak ustawić naukę takiego dziecka, żeby mogło ono jak najwięcej zrobić w szkole, a w domu porządnie wypocząć.
Uczeń ze wzmożoną męczliwością i zazwyczaj z głęboką dysleksją powinien uczyć się z wykorzystaniem jak największej liczby zmysłów. Samo przeczytanie tekstu nie wystarcza. Zazwyczaj nic nie daje, bo takie dziecko nie zawsze rozumie w pełni to, co przeczytało. I proszę nie mylić tego z upośledzeniem umysłowym. Mówimy tu o dzieciach z normą intelektualną! Dlatego nauczyciel powinien podzielić tekst na mniejsze części i po każdym sprawdzać stan zrozumienia. Jeżeli zachodzi taka potrzeba – przeczytać wybrany fragment. Nie bazować wyłącznie na tekście, ale włączać w proces edukacji audiobooki, filmy, wycieczki, lekcje edukacyjne w muzeach, tak żeby uczeń miał możliwość zapamiętania treści programowych w inny sposób niż czytanie, które sprawia mu trudność. Ponieważ taka praca jest wymagająca dla nauczyciela, to najlepszym rozwiązaniem są klasy integracyjne z nauczycielem pomagającym, który może zająć się dopilnowaniem stopnia przyswojenia treści programowych w trakcie lekcji.
Aleksandra Sozzo 12 listopada 2016
Z doświadczenia pedagogicznego i rodzicielskiego już wiem, że 99% uczniów ze zwiększoną męczliwością jest na nieodpowiedniej diecie. Za dużo cukru, węglowodanów, brak witaminy D i magnezu swoje robi… Wystarczy przeanalizować menu większości z tych uczniów, zlecić rodzicom wprowadzenie odpowiednich posiłków i suplementacji, a dziecko z dnia na dzień ma coraz więcej energii…
Katarzyna 15 listopada 2016
Hi, hi! Energii to mu zdecydowanie nie brakuje!!! 🙂
Witaminę D3 wprowadziłam niedawno. Poinformuje o efektach, jeżeli się takie pojawia.
Ta „energia” powstająca w skutek spożywania zbyt dużej ilości cukrów, nie jest energią dla mózgu, powoduje jedynie nadpobudliwość ruchową i problemy z koncentracją. Te problemy pojawiają się często również w rozmowach z rodzicami małych dzieci, które uważane są za „niegrzeczne”, „nie do opanowania”, mają ubogi zasób słownictwa, nie chcą koncentrować się na zabawie, biegają, popychają dzieci. Rodzice wtedy również dziwią się, że dieta może mieć wpływ na zachowanie i zdolności poznawcze. Każdemu rodzicowi, który uważa, że jego dziecko ma problemy z zachowaniem, zalecam najpierw weryfikację diety i diagnozę medyczną. Może się okazać np., że te roztargnione małe dziecko, nie słuchające na lekcji, myślące o niebieskich migdałach, ma padaczkę i mimowolnie się wyłącza. Zawsze należy szukać przyczyn.
A ja wiem jedno. W momencie ukończenia 18 roku życia wszyscy są automatycznie zdrowi. Nie mają adhd, dyskleksji, dys…dys…dys… i co ciekawe nie mogą mieć męczliwości. Bo inaczej z głodu poumierają.
Pogląd błędny. Osoby z ADHD i dysleksją nie radzą sobie jedynie w szkole, bo to sztuczny świat. W normalnym życiu radzą sobie dobrze o ile ich psychika nie została zniszczona przez tych nauczycieli, którzy uważają, że wiedzą, chociaż niewiele wiedzą.

References: Art. 44
 art. 44
 art. 44
 Art. 44
 Art. 44
 art. 44
 art. 44