Source: http://forum.darzycia.pl/index.php/topic,2288.100.html?PHPSESSID=fo9arlfi3qlg8b2rqe003f64d6
Timestamp: 2017-06-22 14:06:41+00:00

Document:
Wątek: Prawa pacjenta/służba zdrowia/lekarze (Przeczytany 103967 razy)
Obowiązują od 15 grudnia 2007ar 15-12-2007, ostatnia aktualizacja 15-12-2007 10:06OPIEKA ZDROWOTNA- dodany 24 sierpnia do ustawy o świadczeniach opieki zdrowotnej finansowanych ze środków publicznych przepis art. 136b. Wynika z niego, że świadczeniodawca podlega obowiązkowi ubezpieczenia odpowiedzialności cywilnej za szkody wyrządzone przy udzielaniu świadczeń opieki zdrowotnej. Istotne kwestie z tym związane, np. termin powstania obowiązku ubezpieczenia oraz minimalną sumę gwarancyjną, ma określić rozporządzenie wykonawcze ministra finansów (DzU nr 166, poz. 1172).Źródło : RzeczpospolitaAkty prawne Warszawa , dnia 14 września 2007 r. Nr 166 poz. 1172Ustawa z dnia 24 sierpnia 2007 r. o zmianie ustawy o świadczeniach opieki zdrowotnej finansowanych ze środków publicznych oraz niektórych innych ustaw http://aktyprawne.rp.pl/aktyprawne/akty/numer.spr?id=238177
Część szpitali może być zmuszona do zamknięcia oddziałówAndrzej Włodarczyk, wiceminister zdrowia■ Czy skrócenie czasu pracy lekarzy od 1 stycznia 2008 r. oznacza dla szpitali katastrofę?- Myślę, że kluczowe dla rozwoju sytuacji będą pierwsze dwa tygodnie stycznia, ale trzeba brać pod uwagę także to, że duży odsetek oddziałów szpitalnych nie będzie w stanie zabezpieczyć pacjentom opieki lekarskiej przez całą dobę. Może się to wiązać z koniecznością ograniczenia przyjmowania chorych albo wręcz z zamykaniem oddziałów. Mam nadzieję, że w najgorszym przypadku problem ten dotknie kilkunastu procent oddziałów.■ Sądzi pan, że lekarze będą zainteresowani pracą powyżej 48 godzin tygodniowo. Będą na to wyrażać zgodę?- W tej sprawie lekarze będą podejmować indywidualne decyzje. Przedstawiciele samorządu czy związku zawodowego nie mogą ich zmusić do pracy ponad unijny limit. Wpływ na te decyzje będą miały różne przesłanki. Ci lekarze, którzy mają np. gorszą sytuację finansową, mają dużo zobowiązań, chociażby kredytowych, prawdopodobnie zgodzą się na podpisywanie klauzuli opt-out na warunkach dyktowanych przez dyrektorów szpitali. To w efekcie może okazać się dla nich mało atrakcyjne, ale biorąc pod uwagę swoją sytuację finansową, nie będą mieli wyjścia. Nie ma jednak co ukrywać, że środowisko lekarskie wzywa swoich kolegów do wyrażania zgody na prace w dłuższym wymiarze tylko pod warunkiem podniesienia ich wynagrodzenia za godzinę pracy.■ Wzywało również do przechodzenia na kontrakty?- Jeżeli chodzi o przechodzenie na kontrakty, to pojawiają się dwa problemy. Po pierwsze, po przejściu na kontrakt lekarz traci uprawnienia wynikające z kodeksu pracy, np. zasiłek chorobowy, urlop itd. Wielu lekarzy, zwłaszcza w wieku powyżej 50 lat (a to jest większość lekarzy w Polsce), może się więc obawiać, że w razie choroby - a w tym wieku choruje się częściej, będą mieli problemy finansowe. Poza tym problemem jest wysokość odpisu składki emerytalno-rentowej decydującej w przyszłości o wysokości emerytury. Dzisiaj wiemy, że większość lekarzy, którzy podpisali umowy cywilno-prawne (kontrakty) płacą składkę minimalną. Z drugiej strony są nierozstrzygnięte wątpliwości dotyczące odpowiedzialności cywilnej lekarzy pracujących ponad unijny wymiar w przypadku pojawienia się zarzutów o np. popełnienie błędu medycznego.Rozmawiała Dominika Sikorahttp://www.gazetaprawna.pl/?action=showNews&dok=2116.89.0.39.18.2.0.1.htmRząd dodatkowo przeznaczy na psychiatrię 1 mld złLecznictwo psychiatryczne Już ponad 1 mln Polaków leczy się psychiatrycznie i liczba ta będzie rosła w kolejnych latach 30 proc. łóżek w szpitalach psychiatrycznych zajmują chorzy z problemem alkoholowym W kraju brakuje co najmniej 1,3 tys. lekarzy psychiatrówNOWOŚĆWedług Europejskiego Stowarzyszenia Psychologicznego, około 6 mln Polaków potrzebuje opieki psychoterapeutycznej, a korzysta z niej tylko 1 mln osób. Najgorsza sytuacja jest na wsi i w małych miastach. To wynik głównie niedofinansowania psychiatrii. NFZ przeznacza na świadczenia z tego zakresu niewiele ponad 3 proc. ogólnej kwoty, jaką dysponuje, a budżet - 0,2 proc. Sposobem na poprawę sytuacji ma być stworzenie narodowego programu ochrony zdrowia psychicznego. Projekt ustawy w tej sprawie właśnie trafił do Sejmu.Za mało oddziałówPięcioletni program ma wejść w życie w 2009 roku. Na rozwój psychiatrii zostanie przeznaczony prawie 1 mld zł. Przybędzie około 750 nowych miejsc na oddziałach w tego typu szpitalach. Niezbędne będzie jednak zatrudnienie co najmniej 7 tysięcy nowych pracowników. Problem polega na tym, że już teraz brakuje psychiatrów i psychologów klinicznych. A bez zwiększenia np. liczby miejsc specjalizacyjnych w tych dziedzinach program nie zostanie zrealizowany.- Opieka psychiatryczna w Polsce wymaga gruntownych zmian, bo przede wszystkim nie odpowiada ona współczesnym standardom. W stosunku do Europy jesteśmy opóźnieni o jakieś 30 lat - mówi prof. Aleksander Araszkiewicz, prezes Polskiego Stowarzyszenia Psychiatrycznego (PSP).Szansą na nadrobienie tych zaległości, w jego opinii, jest uchwalenie programu, który przede wszystkim da gwarancję lepszego finansowania opieki psychiatrycznej i dostosuje rozmieszczenie bazy szpitalnej do potrzeb mieszkańców poszczególnych regionów. Obecnie w Polsce brakuje około 1,5 tys. łóżek na oddziałach psychiatrycznych, 1,4 tys. na oddziałach dla osób uzależnionych oraz 7 tys. na oddziałach opieki dziennej. Dzięki programowi udałoby się przynajmniej w połowie uzupełnić te braki.- Z roku na rok przybywa pacjentów, którzy są hospitalizowani. W ciągu ostatnich 15 lat wskaźnik ten wzrósł o 45 proc. - podkreśla profesor Aleksander Araszkiewicz.Nie zawsze na oddziały szpitalne trafiają osoby wymagające takiego leczenia. Chorzy przebywają tam nawet kilka miesięcy, chociaż nie wpływa to na poprawę ich stanu zdrowia. Obecnie ponad 30 proc. łóżek na oddziałach psychiatrycznych jest zajętych przez osoby, które mają problem alkoholowy.- Te osoby powinny przebywać na oddziałach dla osób uzależnionych, ale tam również brakuje miejsc - mówi profesor Jacek Wiórka z Instytutu Psychiatrii i Neurologii w Warszawie.To ogranicza możliwość przyjęcia pacjentów (schizofreników, po próbach samobójczych), którzy faktycznie wymagają hospitalizacji na oddziałach psychiatrii.Najgorzej na wsiUtrudniony dostęp do psychiatrów to również wynik źle rozmieszczonej bazy placówek medycznych. 13 proc. poradni zdrowia psychicznego znajduje się przede wszystkim w dużych miastach, gdzie działają np. jako poradnie specjalistyczne dla dzieci i młodzieży i w bardzo małym stopniu łączą opiekę nad pacjentem z innymi formami leczenia psychiatrycznego. Brakuje również tzw. oddziałów dziennych.- Z opieki około 200 takich oddziałów w całym kraju korzystają przede wszystkim pacjenci z większych miast, natomiast mieszkańcy małych miast i wsi praktycznie nie mają na to szansy - mówi profesor Marek Jarema, konsultant krajowy w dziedzinie psychiatrii.Najrzadszą formą opieki pozaszpitalnej są tzw. hostele, których w kraju jest niewiele ponad dziesięć.Dlatego, zdaniem specjalistów, ciężar opieki psychiatrycznej powinien zostać przeniesiony ze szpitala na tzw. opiekę środowiskową.- Nie ma żadnego powodu, żeby osoba z chorobą psychiczną była izolowana w zamkniętych zakładach. Leczenie takich pacjentów powinno być przeniesione do lokalnych centrów zdrowia psychicznego - uważa dr. Katarzyna Prot-Klinger z Instytutu Psychiatrii i Neurologii w Warszawie.To wymaga jednak włączenia się w ich organizację lokalnych władz samorządowych.Za mało specjalistówPsychiatrzy podkreślają, że zmiany wymaga również system kształcenia nowych specjalistów.- Obecnie jest około 2,7 tys. lekarzy psychiatrów, a powinno pracować 4 tys. - mówi prezes PSP.Jego zdaniem za mało kształci się przyszłych specjalistów, brakuje miejsc specjalizacyjnych finansowanych z budżetu państwa (czyli tzw. etatów rezydenckich). W najbliższym naborze resort zdrowia w ogóle nie przewidział możliwości specjalizowania się z psychiatrii w ramach rezydentur w niektórych województwach. Tak jest m.in. w woj. pomorskim, świętokrzyskim, małopolskim czy opolskim.Jeszcze gorzej jest z psychologami klinicznymi. Obecnie pracuje ich 1,4 tys., a powinno 3,8 tys.- W tej dziedzinie praktycznie nie otwiera się nowych miejsc specjalizacyjnych - podkreśla profesor Marek Jarema.Zmiany wymaga również system wynagradzania tzw. kierowników specjalizacji, którzy nadzorują naukę m.in. rezydentów.- Ich kształcenie jest prowadzone tylko w akredytowanych jednostkach, a kierownicy specjalizacji w ogóle nie otrzymują za to dodatkowego wynagrodzenia - podkreśla profesor Aleksander Araszkiewicz.Dodatkowy 1 mld złStworzenie narodowego programu ochrony zdrowia psychicznego wymaga przede wszystkim przekazania dodatkowych środków z budżetu państwa na ten cel. W ciągu pięciu lat na psychiatrię ma być przeznaczony prawie 1 mld zł. Koszty te obciążyłyby nie tylko budżet resortu zdrowia, ale również innych ministerstw - sprawiedliwości, pracy i edukacji. Także NFZ miałby zwiększyć stawki za świadczenia zdrowotne z zakresu psychiatrii. Program zakłada, że wydatki funduszu na tę dziedzinę mają się zwiększyć z niespełna ponad 3 proc. obecnie do 7,3 proc. od 2009 roku.Dominika Sikorahttp://www.gazetaprawna.pl/?action=showNews&dok=2116.89.0.39.16.1.0.1.html
Lekarz ma obowiązek pomóc choremuKatarzyna Pawlak 21-12-2007, Idący do lekarza pacjent powinien znać swoje prawaDo rzeczników praw pacjenta wpływa coraz więcej skarg. – Dotyczą głównie jakości świadczeń lub odmowy ich wykonania – mówi Maria Matusiak, rzecznik praw pacjenta w zachodniopomorskim NFZ. Ustawa o zakładach opieki zdrowotnej przyznaje nam wiele praw. Warto je znać, ponieważ personel medyczny nie zawsze je sam z siebie honoruje. Jako ubezpieczeni mamy prawo do bezpłatnych świadczeń zdrowotnych: porady lekarskiej, uzasadnionego transportu karetką, uzyskania skierowania do specjalisty, szpitala czy na zabiegi rehabilitacyjne. Mamy również gwarancję bezpłatnych badań diagnostycznych zleconych przez lekarza. Najpierw musimy tylko dokonać wyboru lekarza i pielęgniarki, a kobiety – także położnej. Mamy jednocześnie prawo do ich zmiany, jednak nie częściej niż dwa razy w roku. Każda kolejna będzie już kosztować 80 zł. Możemy też wybrać dowolną przychodnię, niekoniecznie położoną najbliżej naszego miejsca zameldowania. Wizyta u lekarza wymaga wcześniejszej rejestracji. Można to zrobić osobiście, przez telefon lub za pośrednictwem najbliższych. Nie sposób jednak zaplanować choroby, dlatego w nagłych przypadkach albo gdy wybrany przez nas lekarz jest nieobecny, nikt nie może odmówić nam pomocy medycznej. Powinien nas zbadać lekarz o równorzędnych kwalifikacjach. Ubezpieczony w ramach Narodowego Funduszu Zdrowia może także liczyć na całodobową opiekę medyczną, tyle że w nocy otwarte są tylko niektóre placówki. Ich adresy znajdziemy w naszej przychodni, która ma obowiązek wywiesić je w miejscu widocznym, nawet gdy jest zamknięta. Niezależnie od pory wizyty zawsze powinniśmy mieć przy sobie dokument potwierdzający opłacanie składek. Będą to np. odcinek emerytury, rodzinna legitymacja ubezpieczeniowa czy legitymacja studencka. W nagłych wypadkach pomoc zostanie nam udzielona bez dokumentu potwierdzającego, jednak musimy pamiętać, aby donieść go – w ciągu 30 dni, jeśli zostaliśmy w szpitalu, lub siedmiu, jeśli pomoc była doraźna. Mamy prawo do pełnej informacji o swoim stanie zdrowia, w tym do wglądu do dokumentacji medycznej, a w razie potrzeby do zrobienia jej kopii czy odpisu (trzeba za to jednak zapłacić). Jednocześnie mamy zapewnioną ochronę danych w niej zawartych. Bez naszej zgody nikt – nawet rodzina – nie dowie się, co nam dolega. Lekarz powinien także poinformować o ewentualnych następstwach zaplanowanych metod leczenia, a na wykonanie zabiegu lub operacji musi uzyskać zgodę pacjenta (wyjątkiem są sytuacje, gdy poszkodowany np. w wypadku stracił przytomność, a szybka interwencja może uratować mu życie). Gdy trafimy do szpitala, możemy liczyć na to, że zapewni nam środki farmaceutyczne i materiały medyczne, wyżywienie odpowiednie do stanu zdrowia, opiekę duszpasterską czy wypisanie z placówki na własne żądanie. W razie zawinionego naruszenia praw pacjenta można mówić o naruszeniu jego dóbr osobistych. Pacjent ma wówczas prawo do złożenia skargi. W każdej placówce medycznej powinna się znajdować informacja o tym, gdzie i kiedy można to zrobić.Źródło : Rzeczpospolita
RPD chce specjalnego systemu ochrony zdrowia dzieciRzecznik Praw Dziecka Ewa Sowińska chce specjalnego systemu ochrony zdrowia dzieci, zapewniającego lepszy dostęp do świadczeń zdrowotnych, wyższy standard tych świadczeń oraz promocję zdrowego stylu życia.http://www.niepelnosprawni.pl/ledge/x/21839
Zabiłem się dla ciebie - zapiski z nocnego dyżuruhttp://miasta.gazeta.pl/warszawa/1,34862,4796816.html
Lekarze nie chcą zmianowego systemu pracyTylko w ośmiu województwach szpitale podpisały kontrakty na 2008 rok Dyrektorzy szpitali proponują lekarzom m.in. pracę zmianową i kontrakty Resort zdrowia uważa, że prawo pozwala lekarzom dyżurować całą dobęNOWOŚĆOd jutra lekarze nie mogą pracować dłużej niż 48 godzin tygodniowo. Czas ten może być maksymalnie wydłużony do 78 godzin, ale wymaga to zgody samych lekarzy. Ci nie chcą podpisywać tzw. klauzuli opt-out, która dopuszcza taką możliwość, jeżeli nie dostaną podwyżek. Natomiast dyrektorzy szpitali podkreślają, że wartość przyszłorocznych kontraktów z Narodowym Funduszem Zdrowia jest za niska i nie pozwala na spełnienie postulatów płacowych lekarzy. Dlatego w części województw wciąż trwają negocjacje dotyczące warunków świadczenia usług zdrowotnych przez szpitale w 2008 roku.Ministerstwo Zdrowia zapewnia, że w I kwartale 2008 r. do placówek medycznych trafią dodatkowe pieniądze, bo NFZ nie wykorzystał w tym roku 1,6 mld zł. Część z tej kwoty zostanie przeznaczona na podwyżki dla lekarzy. Przedstawi również projekt nowelizacji kontrowersyjnych przepisów związanych z czasem pracy lekarzy.Negocjacje w szpitalachEwa Kopacz, minister zdrowia, uspokaja pacjentów. Twierdzi, że w większości szpitali lekarze będą dyżurować i pracować powyżej 48 godzin tygodniowo.Innego zdania są sami lekarze. Ogólnopolski Związek Zawodowy Lekarzy (OZZL) podkreśla, że na razie w nielicznych szpitalach lekarze decydują się na podpisywanie klauzuli opt-out.- W województwie mazowieckim na pracę w dłuższym wymiarze czasu wyrazili zgodę tylko lekarze z jednego szpitala - mówi Maciej Jędrzejewski, szef regionu mazowieckiego OZZL.Lekarze wciąż liczą na to, że wynegocjują z dyrekcjami placówek podwyżki w zamian za zgodę na pracę powyżej 48 godzin tygodniowo. Jednak dyrektorzy szpitali twierdzą, że mają ograniczone możliwości finansowe, żeby spełnić ich postulaty płacowe. Natomiast minister zdrowia uważa, że jeżeli jednym argumentem, który może przekonać lekarzy do pracy na dyżurach, jest wyższa stawka, to dyrektorzy, mając dodatkowe pieniądze z Funduszu i złagodzone warunki kontraktowania, jeżeli chodzi o obsadę na oddziałach, mają możliwość, żeby ich do tego przekonać. W praktyce jednak wygląda to inaczej.- NFZ zaproponował szpitalowi podwyższenie wyceny jednego punktu (ich liczba przypisana do danego świadczenia decyduje o jego ostatecznej cenie) z 10 do 12 zł, ale jednocześnie zmniejszył liczbę świadczeń, którą placówka miałaby wykonać - mówi Magdalena Sikora, rzecznik prasowy wojewódzkiego Szpitala Specjalistycznego im. Najświętszej Maryi w Częstochowie.Częstochowska placówka wciąż nie ma podpisanego kontraktu z NFZ, a lekarze chcą pracować dłużej, ale tylko w zamian za wzrost płac.- Proponowaliśmy im pracę zmianową oraz możliwość przejścia na kontrakty, ale nie zgodzili się na to - podkreśla Magdalena Sikora.Dlatego szpital organizuje przetarg na część świadczeń, które wykonywałyby podmioty zewnętrzne. Już zgłosił się niepubliczny zakład opieki zdrowotnej, który zaproponował że lekarze tam pracujący mogą popołudniami dyżurować na rzecz szpitala.Praca na kontrakcieZdecydowanie lepsza sytuacja jest w tych województwach, gdzie już wcześniej większość lekarzy przeszła na tzw. kontrakty (umowy cywilnoprawne). Tak jest np. w regionie zachodniopomorskim.Jak zapewnia Dariusz Lewiński, lekarz wojewódzki regionu zachodniopomorskiego, jedynie w dwóch z 30 placówek wciąż toczą się rozmowy z lekarzami w sprawie dłuższego czasu pracy.- To efekt tego, że ponad 90 proc. lekarzy w tym województwie pracuje na kontraktach, co oznacza, że nie obowiązują ich unijne przepisy dotyczące ograniczenia wymiaru czasu pracy do średnio 48 godzin tygodniowo - mówi Dariusz Lewiński.Część z lekarzy chce jednak renegocjować warunki swoich kontraktów i domaga się podwyższenia stawek na wykonywane usługi.Dyrektorzy szpitali próbują również przekonać lekarzy do pracy zmianowej, czyli po 12 godzin na dobę. W takim systemie będą pracować m.in. lekarze z Wojewódzkiego Szpitala Zespolonego w Kielcach. Również Szpital Wojewódzki nr 2 w Rzeszowie chce wprowadzić taki system pracy.Rozwiązanie to krytykują jednak związki zawodowe lekarzy.- To jest niekorzystne zarówno dla lekarzy, jak i pacjentów. Tym pierwszym ogranicza możliwość zarobkowania w innych miejscach pracy, a dla pacjentów oznacza, że nie mają oni swojego lekarze prowadzącego - twierdzi Maciej Jędrzejewski.Dobowe dyżury nie zniknąMinisterstwo Zdrowia już pracuje nad nowelizacją przepisów ustawy o ZOZ, która wprowadza skrócony czas pracy lekarzy.- Gotowy projekt zostanie przedstawiony rządowi najpóźniej do marca - mówi Krzysztof Grzegorek, wiceminister zdrowia.Największe kontrowersje wzbudza przepis, który zapewnia lekarzom prawo do 11 godzinnego odpoczynku w ciągu każdej doby. Zdaniem profesora Krzysztofa Rączki, dziekana wydziału prawa Uniwersytetu Warszawskiego, utrzymanie tego przepisu skutecznie uniemożliwia, bez łamania prawa, pełnienie dobowych dyżurów przez lekarzy.Natomiast resort zdrowia uważa, że lekarze mogą pełnić 16- i 24-godzinne dyżury, bo w ustawie o ZOZ, oprócz generalnej zasady zapewnienia lekarzom 11-godzinnego odpoczynku w ciągu każdej doby, jest również przepis szczególny (art. 32jb ust. 2). Zgodnie z nim pracownikowi dyżurującemu w czasie, w którym powinien odpoczywać, musi być mu on udzielony po skończeniu dyżuru (czyli tzw. odpoczynek wyrównawczy).Resort zdrowia chce jednak doprecyzować ten przepis. W projekcie zmiany ustawy o ZOZ proponuje, aby czas pracy pracownika pełniącego dyżur medyczny wynosił nie więcej niż 24 godziny. Takiemu pracownikowi pracodawca byłby zobowiązany zapewnić 11-godzinny wyrównawczy okres odpoczynku bezpośrednio po zakończeniu pełnienia dyżuru.Ta propozycja została już skrytykowana przez Związek Zawodowy Anestezjologów.- Przy takiej konstrukcji przepisu lekarz mógłby pracować bez przerwy nawet 31 godzin i 35 minut - mówi Dariusz Kuśmierski, przewodniczący ZZA.Wynika to z tego, że po przepracowaniu ustawowych 7 godzin 35 minut lekarz rozpoczynałby 24-godzinny dyżur. W przypadku pracy zmianowej czas ten wydłużyłby się do 36 godzin (12 godzin plus 24 godzinny dyżur). W takim układzie lekarze pracowaliby w danym miesiącu ponad 432 godziny.Dominika Sikorahttp://www.gazetaprawna.pl/?action=showNews&dok=2122.89.0.39.10.1.0.1.htm
Podepnę to tu :Rola empatii w relacjach między lekarzem i pacjentem prof. Krystyna de Walden-GałuszkoChoć pojęcie „jakości życia” jest powszechnie znane, to bywa różnie rozumiane i interpretowane. Dla zdrowego człowieka synonimem „dobrej jakości życia” może być wysokiej klasy samochód, czy komfortowe mieszkanie. Dla chorego „jakość życia” staje się pojęciem zunifikowanym, bo status majątkowy czy zawodowy w przypadku choroby traci swoje znaczenie. „Jakość życia” w przypadku choroby podlega tylko ocenie pacjenta. To dowód na humanizację medycyny, która zaczyna wreszcie go traktować podmiotowo. To nie lekarz ocenia, co dla jego pacjenta będzie najlepsze; to on sam artykułuje swoje potrzeby.prof. Krystyna de Walden-Gałuszko„Jakość życia” chorego to stopień zaspokojenia wszystkich ważnych dla niego potrzeb, to też ocena różnicy między sytuacją wymarzoną (zdrowie, dobre samopoczucie) a realną. Im większa jest ta różnica, tym jakość życia gorsza.U ludzi chorych mówimy o kilku obszarach „jakości życia”: fizycznym, społecznym, psychicznym i duchowym. Dwa pierwsze są bardzo „przewidywalne” – jeżeli choroba postępuje, leczenie jest uciążliwe to można przewidywać, że w tych sferach „jakość życia” na pewno się pogorszy. Natomiast obszar duchowy i psychiczny są zupełnie nieprzewidywalne. Człowiek może być przykuty do łóżka, mieć różne dolegliwości, a oceniać jakość swojego życie dobrze. Podobnie, jak utrata lewej ręki - co innego oznaczać będzie dla muzyka, a co innego dla pracownika biurowego, który lewą ręką się nie posługuje.Również w sensie psychicznym – pewien system wartości, pewna umiejętność - jak powiedział jeden z moich pacjentów – „upiększania codziennego nastroju” ma olbrzymi wpływ na ocenę „jakości życia”. W tej sferze życia ta ocena będzie bardzo zindywidualizowana i potrzeby w tym zakresie będą bardzo różne. I tu właśnie, ten obszar w bardzo dużym stopniu zależy od relacji z innymi ludźmi - rodziną, znajomymi, ale również z lekarzem. Jeżeli te relacje będą dobre, jest większa szansa, że ten obszar psychiczny, rozumiany jako samopoczucie człowieka, będzie lepszy.Relacja lekarz – pacjent może mieć olbrzymi wpływ na samopoczucie chorego. Choć cierpi on na rozmaite dolegliwości, nie musi odczuwać ich tak boleśnie, dzięki dobrym relacjom z lekarzem i zaufaniu, jakim go obdarza. Relacje te mogą znacznie wzmóc poziom jego nadziei, zmniejszyć lęk, itd.Na czym polega dobra relacja? Na pewno na umiejętności prowadzenia rozmowy, czyli tego, czego uczymy przyszłych lekarzy – aby w swej pracy z pacjentami umieli ich słuchać, żeby stosowali właściwe zachęty werbalne, by unikali pewnych barier w rozmowie.Drugim elementem, nie mniej ważnym, jest empatia. Mówiąc o niej, trzeba wymienić jeszcze pojęcie inteligencji emocjonalnej. Empatia jest jej pochodną albo częścią. Inteligencja emocjonalna jest to bowiem umiejętność rozpoznawania swoich uczuć i sterowania nimi w sensie wygaszania uczuć negatywnych a podsycania pozytywnych.Druga część inteligencji emocjonalnej, która pozostaje w relacji z empatią to umiejętność rozpoznania stanów emocjonalnych drugiego człowieka wraz z umiejętnością przewidywania, które sytuacje, bodźce, czy słowa wywołują u chorego reakcję pozytywną, poprawią jego nastrój, a które go "zdołują".I druga część empatii – reakcja uczuciowa lekarza na to, co u chorego występuje i sygnał zwrotny, który mówi pacjentowi, że lekarz go rozumie, a przynajmniej stara się zrozumieć.Mówiąc o empatii, możemy użyć porównania – empatia to próba ”wejścia lekarza w kapcie chorego”. Wymaga nie tylko pewnej wrażliwości i delikatności, ale też aktywności umysłowej. Jest to próba spojrzenia na sytuacje oczami chorego.Empatia jest jednak czymś innym, niż współczucie. Ono jest czymś bardziej biernym, we współczuciu ja sobie myślę, jakbym się czuł na miejscu tego chorego. Myślę więc bardziej o sobie – widząc smutek drugiego człowieka, mogę odczuwać „współsmutek”.Empatia jest czymś, czego wymaga się od lekarza, by jego kontakt z tym chorym i relacje zaowocowały wzrostem zaufania tego chorego. Bo jeżeli lekarz daje mu sygnały, że go rozumie, jak on przeżywa tę sytuację, to w efekcie – z jednej strony poprawia się samopoczucie chorego, czyli jego „jakość życia” w sferze psychicznej, a z drugiej – rośnie jego zaufanie do tego lekarza.Czym jest w tym przypadku zaufanie? To przyjęcie pewnego ryzyka w określonych sytuacjach z przeświadczeniem, że ten drugi człowiek, w tym przypadku lekarz, zachowa się zgodnie z naszymi przewidywaniami, czyli wierzę, że on mi dobrze życzy.W zaufaniu pacjent zgadza się na pewne formy leczenia – podejmuje ryzyko, ale wie, że ten lekarz mu dobrze życzy. W zaufaniu zawsze jest pewien element ryzyka i niepewności. Ale empatia pozwala w taki sposób współpracować. Empatia wpływa też na skuteczność leczenia. Dla tego zagadnienia ważne są dwa pojęcia; placebo i nocebo. Pierwsze jest środkiem, które nie działa w ogóle lub działa słabo. Jeżeli pacjent wierzy lekarzowi, to nawet środek, który ma niezbyt silne działanie, może być bardzo skuteczny, właśnie dzięki tej bardzo pozytywnej emocjonalnie otoczce. Obserwujemy zresztą nawrót zainteresowania placebo, ponieważ okazało się, że jego skuteczność to nie tylko kwestia sugestii, ale m. in. zmian biochemicznych, które pod wpływem placebo zachodzą w mózgu. Placebo działa – może niezbyt długo, niezbyt silnie, ale zależy to w dużym stopniu od tego, kto go choremu podaje. Natomiast nocebo to lek, który może i jest skuteczny, ale jego skuteczność jest bardzo osłabiona przez różne negatywne emocje, które są wywołane przez lekarza, czy personel.Wszelkie wypowiedzi lekarza, które powodują, że chory nie ma do niego zaufania, czy je traci i się boi, nie dowierza temu lekowi, to wszystko sprawia, że lek, nawet gdy jest skuteczny, będzie działał znacznie gorzej.Druga część to relacja między stanem uczuciowym a reakcją na dolegliwości i pośrednio skuteczność leczenia. Najłatwiej to można zrozumieć na przykładzie bólu. Mamy tu takie pojęcia, jak próg bólu i próg tolerancji. Próg czucia bólu jest mniej więcej jednakowy u wszystkich ludzi. Natomiast próg tolerancji to największe nasilenie bólu, w którym człowiek zaczyna mówić, np.to jest za silne, już tego nie wytrzymam. I właśnie próg tolerancji bólu zależy od wielu czynników emocjonalnych. Można to zobrazować na przykładach; studentka, która w za ciasnych butach siedzi na nudnym wykładzie cierpi z tego powodu niewyobrażalnie.Jeżeli w tych samych butach wybierze się na zabawę, czy na spotkanie z sympatią – w ogóle nie zauważy, że ją cisną buty.To najlepszy przykład progu tolerancji, który zależy od stanu emocjonalnego. W związku z tym lekarz, który empatycznie, uspokajająco będzie działał na sferę emocjonalną pacjenta, zmniejszy jego negatywne uczucia - nudę, czy lęk, a wpłynie na to, że np. chory będzie mógł zmniejszyć dawkę leków przeciwbólowych.Notowała: Jolanta Gromadzkamedigo
Lekarze na kontraktach nie dostaną akcji szpitali-spółekPonad 50 proc. pracowników będzie musiało zgodzić się na przekształcenie szpitala w spółkęKontraktowi pracownicy szpitali nie będą mieli prawa do bezpłatnych akcji spółekSamorządowcy obawiają się masowej likwidacji placówek powiatowychPrzygotowany przez Ministerstwo Zdrowia projekt ustawy o przekształcaniu szpitali w spółki prawa handlowego przewiduje, że większościowy udział w szpitalach- -spółkach ma należeć do samorządów. Od wyrażenia zgody przez pracowników ma jednak zależeć, czy dana placówka zmieni swoją formę prawną. Rząd chce też przekazać prawo tworzenia i nadzorowania szpitali tylko samorządom wojewódzkim. Takiego prawa nie będą mieć powiaty i gminy, do których obecnie należy większość zakładów opieki zdrowotnej.Związek Powiatów Polskich uważa, że to może być pierwszy krok do likwidacji części szpitali powiatowych. Może się również okazać, że samorządy wojewódzkie nie będą zainteresowane przekształceniem szpitali w spółki, bo nie będzie ich stać na spłatę ich długów.Więcej praw dla pracownikówRząd wycofał się z wcześniejszej propozycji, aby umowy z pracownikami spółek automatycznie wygasały już po sześciu miesiącach od dnia zmiany formy prawnej szpitala. Zgodnie z nową propozycją, szpital-spółka będzie miał obowiązek przejęcia wszystkich dotychczasowych pracowników przekształcanej placówki na podstawie art. 231 kodeksu pracy.- To dobra propozycja, bo daje przynajmniej minimalną ochronę pracownikom szpitala - podkreśla Urszula Michalska, przewodnicząca Federacji Związków Zawodowych Pracowników Ochrony Zdrowia.W projekcie zabrakło jednak, jej zdaniem, przepisów zapewniających programy osłonowe dla zwalnianych pracowników. Nie przewidziano w nim możliwości dofinansowywania np. z budżetu państwa, kursów doszkalających lub uzupełniających umiejętności zawodowe.Prawo do akcjiPracownicy będą mieli natomiast prawo decydowania o tym, czy szpital powinien zmienić swoją formę prawą. Zostanie on przekształcony, gdy ponad 50 proc. załogi wyrazi na to zgodę w tajnym głosowaniu.Zdaniem Jarosława Kozery, prezesa Stowarzyszenia Menedżerów Opieki Zdrowotnej może to ograniczyć liczbę przekształcanych placówek.Takiego zagrożenia nie widzi natomiast Jerzy Gryglewicz, niezależny ekspert ds. ochrony zdrowia.- W warszawskich placówkach, w których takie referenda były przeprowadzane, ponad 90 proc. pracowników opowiadało się za przekształceniem szpitali - mówi Jerzy Gryglewicz.Jego zdaniem, istotną zachętą dla załogi będzie możliwość uzyskania bezpłatnych udziałów szpitala-spółki. Zgodnie z projektem ustawy, będą oni mieli prawo do 15 proc. akcji. Krąg osób uprawnionych do ich uzyskania będzie jednak ograniczony.- Błędem jest, że takiego prawa nie będą miały np. osoby pracujące w szpitalu na kontraktach, czyli część lekarzy, pielęgniarek i położnych - uważa Janusz Atłachowicz, dyrektor Szpitala Powiatowego w Rawiczu.Ograniczenie roli powiatówProjekt ustawy o ZOZ przewiduje również, że szpitale będą mogły tworzyć i nadzorować wyłącznie samorządy województwa, a nie, jak dotychczas, również powiaty czy gminy.Zdaniem Zbigniewa Chlebowskiego, przewodniczącego Platformy Obywatelskiej, starostowie chętnie oddadzą zakłady opieki zdrowotnej, zwłaszcza te obciążone długami. Innego zdania jest natomiast Związek Powiatów Polskich (ZPP), który uważa, że takie rozwiązanie pogorszy, a nie usprawni funkcjonowanie systemu ochrony zdrowia.- Mniejsze jednostki zdecydowanie lepiej rozwiązują swoje problemy finansowe - mówi Marek Wójcik, ekspert ds. ochrony zdrowia ZPP.Dobrym przykładem na to, że powiaty nie boją się odpowiedzialności za długi swoich szpitali, jest to, że ponad 50 z nich już działa jako spółki prawa handlowego.- Do tej pory żaden samorząd wojewódzki nie zdecydował się na spłatę długów szpitali, które mu podlegają, i na zmianę ich formy prawnej - dodaje Marek Wójcik.Samorządowcy obawiają się również, że część urzędów marszałkowskich nie będzie zainteresowana utrzymaniem dotychczasowej liczby szpitali powiatowych. To z kolei spowoduje ich likwidację lub zmianę profilu działania.- Mniej zakładów to oczywiście niższe koszty ich utrzymania dla państwa, ale jednoczenie pewne ograniczenie w dostępie do świadczeń dla pacjentów - zauważa Janusz Atłachowicz.Nieatrakcyjne akcjeSzpitale, zarówno te przekształcone w spółki, jak i działające jako SP ZOZ, będą mogły udzielać świadczeń zdrowotnych również na zasadach komercyjnych, czyli np. pobierać opłaty od pacjentów np. za pobyt w pokoju o podwyższonym standardzie. Jednak zysk, jaki wygospodarują, będzie mógł być przeznaczony wyłącznie na cele określone w statucie placówki.Zdaniem dyrektorów szpitali może to spowodować, że zainteresowanie zakupem akcji szpitali spółek będzie ograniczone.- Wprowadzanie do ustawy przepisów, które z góry określają, na co może być przeznaczony zysk, wprowadza niepotrzebne bariery - uważa Jarosław Kozera.Jego zdaniem z jednej strony stwarza się możliwości tworzenia spółek, a następnie ogranicza możliwości ich funkcjonowania na rynku.Zmiana formy prawnej szpitali łączy się też z koniecznością bardzo precyzyjnego wycenienia majątku szpitali. Resort zdrowia zapewnia, że pracuje nad nowym rozporządzeniem, które pozwoli na dokładne oszacowanie jego wartości. Obecnie jest to bowiem niemożliwe.DOMINIKA SIKORAhttp://www.gazetaprawna.pl/?action=showNews&dok=2139.89.0.39.16.1.0.1.htm
Nowe prawo- organizacji czasu pracy lekarza Z dniem 1 stycznia 2008 roku wchodzi w życie zmiana ustawy o zakładach opieki zdrowotnej w Dz.U. 2007 r. Nr 176 poz. 1240.Przepisy ustawy z dnia 24 sierpnia 2007 r. o zmianie ustawy o zakładach opieki zdrowotnej oraz ustawy - Prawo o szkolnictwie wyższym 1) wdrażają postanowienia dyrektywy 2003/88/WE Parlamentu Europejskiego i Rady z dnia 4 listopada 2003 r. dotyczącej niektórych aspektów organizacji czasu pracy – Dz.U. UE L 299 z 18.11.2003.Zmiany i nowości w stosunku do dotychczas obowiązujących przepisów dotyczą m.in. dyżurów medycznych, czasu pracy i jego wymiaru, możliwości wydłużenia czasu pracy ponad 48 godzin na tydzień ( tzw. klauzula opt-out), prawa do odpoczynku lekarzy.I. Dyżur medycznyWliczanie dyżurów medycznych do czasu pracy, likwidacja liczby dyżurów, nowe zasady wynagradzania.Lekarze oraz inni posiadający wyższe wykształcenie pracownicy wykonujący zawód medyczny, zatrudnieni w zakładzie opieki zdrowotnej przeznaczonym dla osób, których stan zdrowia wymaga udzielania całodobowych świadczeń zdrowotnych, mogą być zobowiązani do pełnienia w tym zakładzie dyżuru medycznego. W związku z wejściem z dniem 1 stycznia 2008 r. zmiany ustawy o zakładach opieki zdrowotnej powyższy zapis będzie nadal obowiązywał, natomiast pojawią się nowości i zmiany. Dyżur zostanie wliczony do czasu pracy, na co wskazuje art.31j ust.2 ustawy. Wynagrodzenie za pełnienie dyżurów będzie przysługiwało tak jak za godziny nadliczbowe liczone zgodnie z art. 1511 § 1-3 Kodeksu pracy (tekst artykułu poniżej).Zasad wynagradzania za pełnienie dyżurów nie będzie stosować się do lekarzy stażystów, gdyż w dalszym ciągu określają to odrębne przepisy.Zmiana ustawy nie znosi obowiązku pełnienia przez lekarzy dyżurów medycznych. Nadal istniała będzie możliwość podpisywania z lekarzami kontraktów na dyżury. Należy jednak wspomnieć, żezgodnie z art. 22§ 12 k.p. Nie jest dopuszczalne zastąpienie umowy o pracę umową cywilnoprawną przy zachowaniu warunków wykonywania pracy, a więc wtedy gdy pracownik zobowiązuje się do wykonywania pracy określonego rodzaju na rzecz pracodawcy i pod jego kierownictwem oraz w miejscu i czasie wyznaczonym przez pracodawcę, a pracodawca - do zatrudniania pracownika za wynagrodzeniem. Zatrudnienie w warunkach określonych powyżej jest zatrudnieniem na podstawie stosunku pracy, bez względu na nazwę zawartej przez strony umowy.Zmiana ustawy zlikwidowała liczbę dyżurów medycznych (2 tygodniowo, 8 miesięcznie), jak również stawki godzinowe za dyżur medyczny (130%, 165%, 200%).Wykreślony został ustęp 7 art. 32j, który stanowił, że za czas pełnienia dyżuru medycznego nie przysługuje czas wolny i że w uzasadnionych przypadkach ordynator (kierownik) może zwolnić pracownika z części dnia pracy, po zakończonym dyżurze, z zachowaniem prawa do wynagrodzenia.II. Czas pracySkrócenie tygodniowej normy czasu pracy, ustalenie okresu rozliczeniowego, uchylenie przepisów dotyczących sposobu wyliczenia czasu pracy.Skrócenie tygodniowej normy czasu pracy pracowników zatrudnionych w zakładach opieki zdrowotnej z 40 godzin do przeciętnie 37 godzin 55 minut na tydzień w przeciętnie pięciodniowym tygodniu pracy w przyjętym okresie rozliczeniowym.Pracowników technicznych, obsługi i gospodarczych z 42 godzin do przeciętnie 40 godzin na tydzień w przeciętnie pięciodniowym tygodniu pracy w przyjętym okresie rozliczeniowym.Pracowników komórek, zakładów radiologii, radioterapii, medycyny nuklearnej stosujących w celach diagnostycznych lub leczniczych źródła promieniowania jonizującego, fizykoterapii, patomorfologii, histopatologii, cytodiagnostyki, medycyny sądowej lub prosektoriów z 26 godzin 15 minut do przeciętnie 25 godzin na tydzień w przeciętnie pięciodniowym tygodniu pracy w przyjętym okresie rozliczeniowym.Pracowników niewidomych z 31 godzin 30 minut do przeciętnie 30 godzin na tydzień w przeciętnie pięciodniowym tygodniu pracy w przyjętym okresie rozliczeniowym.Czas pracy pracowników zatrudnionych w zakładzie opieki zdrowotnej, w przyjętym okresie rozliczeniowym, nie może przekraczać 7 godzin 35 minut na dobę ( tak jak dotychczas ) i przeciętnie 37 godzin 55 minut na tydzień w przeciętnie pięciodniowym tygodniu pracy w przyjętym okresie rozliczeniowym, co stanowi nowość. Należy jednak zauważyć,że zgodnie z art. 32 j ust.3 ustawy praca w ramach pełnienia dyżuru medycznego może być planowana również w zakresie, w jakim przekraczać będzie 37 godzin 55 minut na tydzień w przyjętym okresie rozliczeniowym.Ustalony został okres rozliczeniowy, który nie może przekraczać 3 miesięcy.Uchylony natomiast został przepis dotyczący sposobu wyliczenia czasu pracy w przyjętym w danym zakładzie opieki zdrowotnej okresie rozliczeniowym (art. 32h).III. Wymiar czasu pracy W przedłużonym do 12 godzin na dobę wymiarze czasu pracy zmieniono okres jego rozliczenia z czterotygodniowego na miesięczny (art.32 i).W stosunku do pracowników zakładu opieki zdrowotnej, jeżeli jest to uzasadnione rodzajem pracy lub jej organizacją, mogą być stosowane rozkłady czasu pracy, w których dopuszczalne jest przedłużenie wymiaru czasu pracy do 12 godzin na dobę. Okres rozliczeniowy, o którym mowa, nie może być dłuższy niż miesiąc. W szczególnie uzasadnionych przypadkach okres rozliczeniowy może być przedłużony, nie więcej jednak niż do czterech miesięcy.IV. Możliwość wydłużenia czasu pracy ponad 48 godzin na tydzień ( tzw. klauzula opt-out).Po wejściu w życie nowelizacji,lekarzy oraz innych posiadający wyższe wykształcenie pracowników wykonujących zawód medyczny, zatrudnionych w zakładzie opieki zdrowotnej przeznaczonym dla osób, których stan zdrowia wymaga udzielania całodobowych świadczeń zdrowotnych, można będzie zobowiązać do pracy w wymiarze przekraczającym 48 godzin na tydzień, w okresie rozliczeniowym nie dłuższym niż 4 miesiące. Aby jednak można było ich zobowiązać do pracy w wymiarze przekraczającym 48 godzin na tydzień, konieczne jest spełnienie określonych warunków – m.in. lekarze muszą dobrowolnie wyrazić na to zgodę na piśmie. Lekarze mogą cofnąć udzieloną zgodę na pracę w wymiarze przekraczającym 48 godzin na tydzień w przyjętym okresie rozliczeniowym. Konieczne będzie poinformowanie o tym pracodawcy w formie pisemnej, z zachowaniem miesięcznego okresu wypowiedzenia.Pracodawca jest obowiązany prowadzić i przechowywać ewidencję czasu pracy wspomnianych pracowników.Pracodawca nie może podejmować działań dyskryminujących wobec pracowników, którzy nie wyrazili zgody na wydłużenie czasu pracy.V. Prawo do odpoczynkuZgodnie z art. 3 dyrektywy 2003/88/WE Parlamentu Europejskiego i Rady z dnia 4 listopada 2003r. każdy pracownik jest uprawniony do minimalnego dobowego odpoczynku w wymiarze 11 godzin w okresie 24 godzin. Uregulowanie to znalazło odzwierciedlenie w ustawie o zmianie ustawy o zakładach opieki zdrowotnej oraz ustawy - Prawo o szkolnictwie wyższym1).Został wprowadzony obowiązkowy 11-godzinny dobowy nieprzerwany odpoczynek oraz, w każdym tygodniu, co najmniej 35-godzinny nieprzerwany odpoczynek obejmujący co najmniej 11 godzin nieprzerwanego odpoczynku dobowego oraz obowiązek udzielenia 11-godzinnego odpoczynku bezpośrednio po zakończeniu pełnienia dyżuru medycznego.Jeżeli lekarz będzie przekraczał ustaloną normę tygodniową czasu pracy (37 godzin 55 minut), pracując w ramach dyżuru medycznego, to będzie miał prawo, w każdym tygodniu, co najmniej do 24 godzin nieprzerwanego odpoczynku, udzielanego w okresie rozliczeniowym nie dłuższym niż 14 dni.Akty prawne:dyrektywa 2003/88/WE Parlamentu Europejskiego i Rady z dnia 4 listopada 2003r. dotycząca niektórych aspektów organizacji czasu pracyustawa z dnia 26 czerwca 1974 r. kodeks pracy Dz.U.98.21.94 – j.t.Art. 1511§ 1. Za pracę w godzinach nadliczbowych, oprócz normalnego wynagrodzenia, przysługuje dodatek w wysokości: 1) 100 % wynagrodzenia – za pracę w godzinach nadliczbowych przypadających:a) w nocy,b) w niedziele i święta niebędące dla pracownika dniami pracy, zgodnie z obowiązującym go rozkładem czasu pracy,c) w dniu wolnym od pracy udzielonym pracownikowi w zamian za pracę w niedzielę lub w święto, zgodnie z obowiązującym go rozkładem czasu pracy, 2) 50 % wynagrodzenia – za pracę w godzinach nadliczbowych przypadających w każdym innym dniu niż określony w pkt 1.§ 2. Dodatek w wysokości określonej w § 1 pkt 1 przysługuje także za każdą godzinę pracy nadliczbowej z tytułu przekroczenia przeciętnej tygodniowej normy czasu pracy w przyjętym okresie rozliczeniowym, chyba że przekroczenie tej normy nastąpiło w wyniku pracy w godzinach nadliczbowych, za które pracownikowi przysługuje prawo do dodatku w wysokości określonej w § 1.§ 3. Wynagrodzenie stanowiące podstawę obliczania dodatku, o którym mowa w § 1, obejmuje wynagrodzenie pracownika wynikające z jego osobistego zaszeregowania określonego stawką godzinową lub miesięczną, a jeżeli taki składnik wynagrodzenia nie został wyodrębniony przy określaniu warunków wynagradzania – 60 % wynagrodzenia.ustawa z dnia 30 sierpnia 1991 r. o zakładach opieki zdrowotnej (Dz.U.07.14.89 – j.t.)ustawa z dnia 24 sierpnia 2007 r. o o zmianie ustawy o zakładach opieki zdrowotnej oraz ustawy-Prawo o szkolnictwie wyższym1) (Dz.U.07.176.1240).forum pediatryczne
Ciężko chore dzieci będą miały lepszą opiekę Agata Łukaszewicz 06-02-2008, ostatnia aktualizacja 06-02-2008 23:02Nieuleczalnie chore dzieci muszą mieć opiekę na godziwym poziomie. Pomóc w tym mają przepisy, które jasno określą, na co mogą liczyćW grudniu 2007 r. Naczelna Rada Adwokacka i „Rzeczpospolita” rozpoczęły akcję na rzecz zmiany prawa, które godzi w nieuleczalnie chore dzieci i ich najbliższych.Projekt rozporządzenia o standardach domowej opieki paliatywnej nad dziećmi (dziś taki nie istnieje) jest już gotowy. Przygotowała go Fundacja Warszawskie Hospicjum dla Dzieci. Dzieci czekają– Poprawiamy je teraz jedynie pod kątem legislacyjnym – mówi „Rz” adwokat Monika Strus-Wołos. Określone w projekcie standardy są wysokie. Jego autorzy wzorowali się na medycznym modelu brytyjskim. Definiuje się w nim schorzenia (nie tylko nowotworowe), które warunkują przyjęcie do hospicjum. Katalog chorób liczy kilka stron. W projekcie znalazły się także inne warunki (np. zaprzestanie specjalistycznego leczenia) oraz standardy, które musi spełniać samo hospicjum, by móc sprawować opiekę nad nieuleczalnie chorymi dziećmi. Dotyczy to np. liczby niezbędnego personelu, jego kwalifikacji, koniecznego sprzętu itd. Autorzy chcą, by w przepisach zapisano także, że dojazd personelu medycznego i lekarzy do pacjenta ma trwać nie dłużej niż dwie godziny. Projekt rozporządzenia niebawem trafi do Ministerstwa Zdrowia. Tam czekają go konsultacje. Obecny stan prawny hospicjów określają przepisy Narodowego Funduszu Zdrowia. Zawierają one zdaniem NRA istotne błędy merytoryczne. Największy sprzeciw budzi zapis uzależniający przyjęcie do hospicjum od rodzaju choroby: dzieci z nowotworami mają stanowić połowę ogółu przyjmowanych. Kolejny problem to dzienna stawka na domową opiekę hospicyjną. Jest ustalana przez NFZ i wynosi dziś od 39 do 60 zł. Zdaniem ekspertów powinno się ją podwyższyć do minimum 121 zł, choć i tak drugie tyle hospicja dokładają z własnych środków. Kolejne złe przepisy dotyczą wizyt pielęgniarskich. Przewidują, że w ciągu tygodnia każdy pacjent powinien mieć dwie takie wizyty, a jednocześnie zakładają, że jedna pielęgniarka ma obsłużyć 12 pacjentów w promieniu 100 km. W praktyce jest to niemożliwe.Pomagają prawnicyNRA w specjalnej uchwale wyraziła poparcie dla zmiany prawa. Popiera też przedstawioną przez rzecznika praw obywatelskich Kartę praw dziecka śmiertelnie chorego w domu oraz wszelkie podobne starania, które mają na celu ochronę „najistotniejszych wartości wyrażanych w prawie wewnętrznym i międzynarodowym, jakimi są humanitaryzm i ochrona ludzkiej godności – w szczególności dzieci nieuleczalnie chorych i ich rodzin”.Jak mówi „Rz” Monika Strus-Wołos, NRA deklaruje wsparcie w dążeniu do zmiany szkodliwych przepisów oraz do zniesienia biurokratycznych barier uniemożliwiających właściwą pomoc paliatywną dla cierpiących dzieci. Prezydium Rady zaapelowało do adwokatów i aplikantów adwokackich oraz do przedstawicieli innych zawodów prawniczych o aktywny udział w przedsięwzięciach pro bono na rzecz organizacji hospicyjnych i rodzin.Rzecznicy są zaZmiany w polityce zdrowotnej postulowane przez fundację Warszawskie Hospicjum dla Dzieci popierają rzecznicy praw dziecka i praw obywatelskich. Pierwszy chce, aby uzupełnić projekt rozporządzenia ministra zdrowia w sprawie standardów postępowania i procedur medycznych z zakresu opieki paliatywno-hospicyjnej w zakładach opieki zdrowotnej. Obecny nie zawierał żadnych zapisów odnoszących się konkretnie do dzieci. Janusz Kochanowski z kolei podpisał Kartę praw dziecka śmiertelnie chorego w domu.To niejedyna zmiana. Pod koniec listopada Warszawskie Hospicjum zwróciło się do minister zdrowia Ewy Kopacz o znowelizowanie innego rozporządzenia ministra zdrowia. Chodzi o wprowadzenie do niego nowej umiejętności dla lekarzy pod nazwą „pediatryczna medycyna paliatywna”.Karta, która podnosi standardy∑ Każde śmiertelnie chore dziecko ma prawo do godności, szacunku oraz intymności w warunkach domowych.∑ Dzieciom przysługuje aktywna i całościowa opieka hospicjum domowego, zapewniająca adekwatne do potrzeb leczenie paliatywne nakierowane na poprawę jakości życia.∑ Każde chore dziecko ma prawo do informacji i do udziału w podejmowaniu decyzji dotyczących sprawowanej nad nim opieki zgodnie ze swoim wiekiem.∑ Rodzice mają prawo do podjęcia świadomej decyzji o umieszczeniu dziecka na oddziale szpitalnym dostosowanym do potrzeb śmiertelnie chorych dzieci.Źródło : RzeczpospolitaŹródło: Rzeczpospolitahttp://www.rp.pl/artykul/90354.html
Nawet jeśli nie wiesz, co to jest recepta farmaceutyczna, masz do niej prawoPiotr Bodył Szymala 09-02-2008, ostatnia aktualizacja 09-02-2008 09:54Niewiedza i strach profesjonalistów nie mogą ograniczać uprawnień obywateli do troski o ich zdrowie i życie – pisze Piotr Bodył Szymala, wykładowca w WSB w Poznaniu, radca prawny W Wigilię atmosferę świątecznych przygotowań nagle przerwał atak choroby jednego z członków mojej rodziny. Chory był w pełni świadom tego, co się z nim dzieje, gdyż od dłuższego czasu cierpiał na tę bolesną i potencjalnie niebezpieczną dolegliwość. Gościł jednak u mnie, poza swoim miejscem zamieszkania, z dala od swojego lekarza, a dodatkowo – na nasze nieszczęście – zapomniał zabrać ze sobą potrzebne lekarstwa.Było późne popołudnie, kiedy próbowałem w paru aptekach razem z moim krewnym zakupić potrzebny środek farmakologiczny. Dopiero w czwartej udało się zrealizować uprawnienie, które wprost wynika z ustawy z 6 września 2001 r. – Prawo farmaceutyczne (DzU z 2004 r. nr 53, poz. 533, ze zm.; dalej: ustawa), czyli prawo do zakupu lekarstwa na podstawie recepty farmaceutycznej, a nie lekarskiej.Po raz kolejny okazało się, że wiedza nawet pracowników aptek o nietypowych sytuacjach regulowanych w ustawie jest niewielka. W mojej ocenie to nie zła wola, lecz strach przed nie w pełni rozpoznanymi rozwiązaniami prawnymi powstrzymuje aptekarzy od właściwego zachowania. Można przypuszczać, że wiedza pacjentów dotycząca prawa do recepty farmaceutycznej jest jeszcze mniejsza, a przecież ta wiedza może ratować nasze zdrowie i życie.Nie tylko lekarskaZgodnie z art. 96 ust. 1 ustawy produkty lecznicze (lekarstwa) i wyroby medyczne wydawane są z apteki ogólnodostępnej przez farmaceutę lub technika farmaceutycznego w ramach jego uprawnień zawodowych w trzech wypadkach:> na podstawie recepty,> bez recepty,> na podstawie zapotrzebowania uprawnionych jednostek organizacyjnych lub osób fizycznych uprawnionych na podstawie odrębnych przepisów.Ustawowa formuła „na podstawie recepty lub bez recepty” sugeruje rozłączność i niekrzyżowanie się tych trybów wydawania produktów leczniczych. Samo pojęcie „recepta” też nie jest jednoznaczne. Wątpliwości – niesłuszne – może budzić zaliczenie do kręgu recept także recepty farmaceutycznej.Powszechnie utożsamia się receptę z receptą lekarską, która szczegółowo, acz nie bez wad, uregulowana jest w rozporządzeniu ministra zdrowia z 17 maja 2007 r. (DzU nr 97, poz. 646). Podobnie w prawie wspólnotowym definiuje się jedynie tę receptę. Dyrektywa 2001/83/WE z 6 listopada 2001 r. w art. 1 pkt 19 stanowi, iż receptą lekarską jest „jakakolwiek recepta lekarska wystawiona przez osobę mającą do tego zawodowe kwalifikacje i uprawnienia”. Wartość poznawcza tej definicji jest żadna, gdyż opisuje ona receptę lekarską jako... receptę lekarską (sic!).Abstrahując od powyższego, uszczegółowienie zasad wydawania lekarstw (produktów leczniczych) znajduje się w art. 96 ust. 2 ustawy. Wprost przesądzono w nim, że „w przypadku nagłego zagrożenia zdrowia lub życia farmaceuta, o którym mowa w art. 88 ust. 1, może wydać bez recepty lekarskiej produkt leczniczy zastrzeżony do wydawania na receptę w najmniejszym terapeutycznym opakowaniu, z wyłączeniem środków odurzających, substancji psychotropowych i prekursorów grupy I-R”.Po nowelizacjiPrzed nowelizacją ustawy przeprowadzoną 30 sierpnia 2002 r. (DzU nr 152, poz. 1265) analizowany przepis posługiwał się słowem „aptekarz”, a nie „farmaceuta”. Sens noweli sprowadza się do ograniczenia kręgu podmiotów uprawnionych do wydawania lekarstw w trybie art. 96 ust. 2 i obarczenia kierownika apteki odpowiedzialnością za prawidłowe wydawanie leków na podstawie recepty farmaceutycznej. Taki wniosek explicite daje się wyprowadzić z art. 88 ust. 1: „w aptece ogólnodostępnej musi być ustanowiony farmaceuta (...) odpowiedzialny za prowadzenie apteki, zwany dalej kierownikiem apteki; można być kierownikiem tylko jednej apteki”.Analizując łącznie przywołane przepisy, wypada przyjąć, iż art. 96 ust. 2 wysławia uprawnienie dla chorego lub osoby, która działa na jego rzecz, do otrzymania produktu leczniczego, zwykle wydawanego na podstawie recepty lekarskiej, gdy łącznie wystąpią enumeratywnie wskazane, acz opisane z użyciem klauzul ogólnych, przesłanki. Potwierdzeniem prawa do uzyskania lekarstwa na podstawie recepty farmaceutycznej jest też art. 71 ust. 4 dyrektywy 2001/83/WE.Z uprawnieniem chorego (osoby działającej na jego rzecz) funkcjonalnie sprzężony jest obowiązek kierownika apteki wydania lekarstwa, które może uratować zdrowie lub życie. Użycie w art. 96 ust. 2 formuły „farmaceuta może” nie oznacza, iż jest to pozostawione jego dobrej lub złej woli. Słowo „może” w języku prawnym występuje w kilku modalnościach. W tym wypadku „może” znaczy tyle, co „ma taką kompetencję i ciąży na nim powinność nakazanego przez prawo zachowania”.Stan zagrożeniaPodsumowując, zasadniczą przesłanką aktualizacji prawa do wydania produktu leczniczego bez recepty lekarskiej jest stan zagrożenia zdrowia lub życia chorego. Już racjonalnie usprawiedliwione – z perspektywy nauk medycznych – przypuszczenie, że niepodanie żądanego lekarstwa zauważalnie pogorszy stan zdrowia chorego, wystarcza, aby skorzystać z art. 96 ust. 2 ustawy i domagać się sprzedaży „produktu leczniczego zastrzeżonego do wydawania na receptę w najmniejszym terapeutycznym opakowaniu”. Prawo nie wymaga w takiej sytuacji stanu pewności.Nie wyłącza możliwości skorzystania z uprawnienia z art. 96 ust. 2 teoretyczna możliwość uzyskania recepty lekarskiej. Prawodawca nie wspomina w kontekście recepty farmaceutycznej o niemożności uzyskania recepty lekarskiej. Niemniej wzgląd na racjonalność prakseologiczną systemu prawnego pozwala przyjąć, że o ile w konkretnym wypadku istnieje obiektywna łatwość uzyskania recepty lekarskiej, o tyle powoływanie się na art. 96 ust. 2 może być traktowane jako nadużycie prawa podmiotowego, które zwalnia farmaceutę od powinności sprzedaży leku.Kolejnym ograniczeniem w stosowaniu art. 96 ust. 2 jest wyłączenie z zakresu jego stosowania „środków odurzających, substancji psychotropowych i prekursorów grupy I-R”.Nadzwyczajna proceduraSłowem, analizowany przepis został pomyślany jako instrument prawny pomagający uporać się z życiowo trudnymi sytuacjami. Ot chociażby chorego w podróży służbowej, który zapomniał zabrać stale przyjmowane leki, osoby po nagłym wypadku czy pacjenta cierpiącego na niespodziewany atak wcześniej rozpoznanej choroby.Nadzwyczajność procedury wydania środka leczniczego na podstawie art. 96 ust. 2 ustawy potwierdza następny ustęp w tym artykule, który wymaga, aby „fakt wydania produktu leczniczego (...) farmaceuta (...) odnotował na sporządzanej recepcie farmaceutycznej”. Recepta taka powinna zawierać nazwę wydanego produktu leczniczego, dawkę, przyczynę wydania, tożsamość i adres osoby, której produkt leczniczy został wydany, datę wydania, podpis i pieczątkę kierownika apteki. Recepta farmaceutyczna zastępuje receptę ze 100-proc. odpłatnością i podlega ewidencjonowaniu.Pseudouzupełnienie definicji recepty farmaceutycznej daje rozporządzenie ministra zdrowia z 18 października 2002 r. (DzU nr 183, poz. 1531). Powtarzając regulację ustawową, w § 7 ust. 1 stanowi ono, że „recepty farmaceutyczne (...) powinny być oznakowane napisem „Recepta farmaceutyczna i podlegają ewidencjonowaniu”. Tak to już jest w polskim systemie stanowienia prawa, że raz zapomina się wydać akt wykonawczy do ustawy, a innym razem tworzy się niby-regulację, która niczego nie wnosi.Kwestia odpowiedzialnościKierownik apteki, który odmówił wydania lekarstwa w okolicznościach opisanych w art. 96 ust. 2 i 3, ponosi nie tylko odpowiedzialność dyscyplinarną. Jego zachowanie może być uznane za delikt prawa cywilnego i skutkować odpowiedzialnością odszkodowawczą, obowiązkiem zapłaty zadośćuczynienia za doznaną krzywdę. Trzeba mieć świadomość, że farmaceuci znajdują się między Scyllą a Charybdą. Wydanie lekarstwa mimo niewystąpienia przesłanek z art. 96 ust. 2 rodzi odpowiedzialność, tak samo jak niesprzedanie środka medycznego, gdy zaistniał stan zagrożenia zdrowia lub życia. Ciekawe rozważania na ten temat odnajdujemy w orzeczeniu Europejskiego Trybunału Praw Człowieka z 15 listopada 1996 r. (Cantoni przeciwko Francji, skarga nr 17862/91).Z całą mocą warto jednak podkreślić, że niewiedza i strach profesjonalistów (farmaceutów) nie mogą ograniczać uprawnień obywateli do troski o ich zdrowie (życie), a temu służy uprawnienie klientów do dokonania zakupu na podstawie recepty farmaceutycznej.Źródło : Rzeczpospolitahttp://www.rp.pl/artykul/91064.html
BARTOSZ KWIATEKBędą tańsze leki dla pacjentówResort zdrowia chce zmusić firmy farmaceutyczne do konkurencji cenowejJeśli się uda, pacjenci zapłacą mniej za leki w aptekach, a ministerstwo zaoszczędzi nawet dwa miliardy złotych.W jaki sposób? Wiceminister zdrowia Krzysztof Grzegorek chce, by producenci leków, aby dostać się na listę refundacyjną, prześcigali się w obniżaniu cen swoich produktów. Dodatkowo leków w grupach na poszczególne schorzenia miałoby być mniej niż w tej chwili, ale dzięki konkurencji między ich producentami, byłyby tańsze.Na razie to projekt Możliwe, że firmy farmaceutyczne licytowałyby ceny swoich leków na aukcjach internetowych. Chciał tego już dwa lata temu ówczesny szef Narodowego Funduszu Zdrowia Jerzy Miller. Z lekami mu się nie udało, ale skutecznie licytował w ten sposób ceny sprzętu komputerowego jako wiceprezydent Warszawy.– Na razie to tylko projekt, ale już wywołał kontrowersje, szczególnie po stronie producentów leków – przyznaje ŻW Marek Twardowski, wiceminister zdrowia odpowiedzialny za nową listę leków refundowanych.– W przyszłym tygodniu spotkam się ze wszystkimi firmami farmaceutycznymi i przedstawię zasady, na jakich leki będą wpisywane na listę. Będziemy też dyskutować o nowych rozwiązaniach, m.in. tych, które zaproponował pan Grzegorek – dodaje.Jednak to rozwiązanie zacznie obowiązywać najwcześniej w przyszłym roku.– Do tego czasu będziemy zwiększać przejrzystość procedury wpisywania leków na listę – mówi Grzegorek. Zdaniem Cezarego Śledziewskiego, prezesa Polskiego Związku Pracodawców Przemysłu Farmaceutycznego, o cenach leków powinien decydować rynek, a nie urzędnicy. – Nie można ograniczać liczby leków na rynku. Im jest ich więcej, tym większa konkurencja i lepsze ceny – twierdzi Śledziewski.Leki na rzadkie choroby Resort zdrowia chce, by na nowej liście znalazły się też bardzo drogie tzw. leki sieroce na rzadkie choroby.– Chorób jest około 40 i dotyczą niewielkiej liczby osób, głównie dzieci. Ich leczenie jest tak drogie, że powinno dopłacać do niego państwo – mówi Twardowski.W 2007 r. państwo dopłaciło do leków refundowanych 6,7 mld zł.*** Ze Zdzisławem Sabiłłą, prezesem Związku Pracodawców Innowacyjnych Firm Farmaceutycznych INFARMA, rozmawia Bartosz Kwiatek Pomysł resortu nic nie zmieni Jak zmniejszenie liczby leków refundowanych może odbić się na pacjentach? Ograniczenie liczby medykamentów w grupach refundacyjnych dla pacjentów oznaczałoby mniejszy wybór leków, do których dopłaca państwo. Za część stosowanych i obecnie refundowanych leków pacjenci musieliby wtedy płacić z własnej kieszeni. Problemem byłaby również zamiana stosowanego dotychczas preparatu na inny. Nie zawsze zamiany leku można dokonać bez szkody dla pacjenta.Na rynku będzie większa konkurencja, a leki potanieją. Ten pomysł mógłby mieć zastosowanie wyłącznie do leków identycznych, a zatem generycznych. Leki innowacyjne, chronione patentem, z definicji nie mają odpowiedników. Zatem to rozwiązanie może uderzyć tylko w producentów krajowych, gdyż firmy z Azji na pewno zaproponują ceny najniższe z możliwych.Dzięki temu Narodowy Funduszu Zdrowia zmniejszy wydatki na refundację. Wydatki NFZ nie zmniejszyłyby się po wdrożeniu tego pomysłu, bo leki i tak refundowane są przez państwo do limitu tego najtańszego na liście.Z kolei ograniczenie listy leków refundowanych do jednego lub kilku preparatów, dawałoby nieuzasadniony – biorąc pod uwagę poniesione nakłady – monopol w danej kategorii dla wybranych producentów. Nie znam również podobnych, opartych na zawężaniu listy leków refundowanych i aukcjach internetowych, rozwiązań w innych krajach.Źródło: Życie Warszawyhttp://wiadomosci.onet.pl/1469030,2677,1,beda_tansze_leki_dla_pacjentow,kioskart.html
Szpitale zarobią na dodatkowych opłatach od pacjentówSobota, 23 lutego (04:30)W projekcie ustawy o zakładach opieki zdrowotnej, resort zdrowia daje publicznym szpitalom możliwość pobierania opłat za usługi ponadstandardowe. Dyrektorzy szpitali twierdzą, że to spełnienie postulatu zgłaszanego przez nich od kilku lat.Dodatkowe opłatyJak wynika z ostatniego badania CBOS, połowa Polaków już korzysta a prywatnych usług medycznych. Szacuje się, że co roku wydajemy na nie 20 mld zł. Resort zdrowia chce, aby przynajmniej cześć z tych pieniędzy trafiła również do publicznych szpitali. Dlatego będą one mogły, zgodnie z prawem, pobierać opłaty od pacjentów, ale tylko w sytuacji, gdy sam chory zażąda dodatkowych usług.W części szpitali, pacjenci już mogą, za dodatkowa opłatą, skorzystać z ponadstandardowych świadczeń.. Placówki oferują np. łóżko w pokoju o podwyższonym standardzie, a rodzicom możliwość nocowania z chorym dzieckiem na oddziale. - W takiej sytuacji rodzic dopłaca pięć złotych. Inne szpitale w regionie pobierają wyższe opłaty, około 20 zł - mówi Marek Nowak, dyrektor Zespołu Opieki Zdrowotnej w Grudziądzu (woj. kujawsko-pomorskie). Te placówki, które zainwestowały w pokoje o podwyższonym standardzie nie narzekają na brak chętnych. Z takiej możliwości najczęściej korzystają kobiety, które urodziły dziecko. Jednak za pobyt w lepszych warunkach trzeba zapłacić, tyle, ile w niezłym hotelu. Doba w pomieszczeniach z łazienką, telewizorem, niekiedy z dostępem do internetu, kosztuje przeważnie 200-250 zł. Jednak jak podkreśla Marek Zaręba, zastępca dyrektora Samodzielnego Publicznego Zakładu Opieki Zdrowotnej w Sulęcinie (woj. lubuskie), zapotrzebowanie na tego typu usługi jest zdecydowanie większe w dużych miastach niż w małych miejscowościach.- Zdecydowanie więcej osób byłoby skłonnych dopłacić np. za dodatkową opiekę lekarską czy możliwość wyboru lekarza, który ma przeprowadzić operację - podkreśla Marek Zaręba. Określić co jest standardemDyrektorzy publicznych szpitali są zadowolenie ze względu na zamiar przyznania im prawa do pobierania opłat od pacjentów. Będą więc mieć takie możliwości jak prywatne placówki. Podkreślają jednak, że powinny mieć także możliwość pobierania opłat nie tylko za wyższy standard i lepsze warunki pobytu w szpitalu, ale również za zabiegi wykonywane na życzenie pacjenta ponad limit określony w kontrakcie z Narodowym Funduszem Zdrowia. - Chodzi o to, żeby chory, którego stać na opłacenie zabiegu, mógł mieć wykonaną operację w czasie, gdy np. sala operacyjna nie jest wykorzystywana. I w tym przypadku nie ma mowy o omijaniu szpitalnych kolejek - mówi Janusz Atłachowicz, wiceprezes Stowarzyszenia Menedżerów Opieki Zdrowotne. Od kiedy pacjent będzie mógł zapłacić publicznemu szpitalowi za lepszy pokój, dodatkową opiekę pielęgniarską i za badania wykonane bardziej nowoczesną metodą? Dlaczego resort zdrowia powinien jak najszybciej określić, co będzie usługą bezpłatną, a za co pacjent będzie mógł zapłacić z własnej kieszeni? Jakie będą nowe zasady opłacania kosztów pobytu w szpitalu osób, w przypadku, których leczenie zostało zakończone i nie ma żadnych przesłanek medycznych, żeby nadal w nim przebywały?Dominika Sikora Więcej: Gazeta Prawna 25.02.2008 (39) - str.16http://biznes.interia.pl/news/oskubia-cie-nawet-w-szpitalu,1064091
Szpitale będą mogły zarabiać na opłatach od pacjentów *Zmiana prawa Publiczne szpitale będą mogły pobierać opłaty od pacjentów za świadczenia ponadstandardowe*Część szpitali już zainwestowała np. w pokoje jednoosobowe - za dobę pobytu trzeba zapłacić ponad 200 zł*Za nieuzasadniony medycznie pobyt osób w szpitalu zapłacą członkowie ich rodzinJuż od 2009 roku pacjent będzie mógł zapłacić publicznemu szpitalowi za lepszy pokój, dodatkową opiekę pielęgniarską i za badania wykonane bardziej nowoczesną metodą. W projekcie ustawy o zakładach opieki zdrowotnej resort zdrowia daje publicznym szpitalom możliwość pobierania opłat za usługi ponadstandardowe. Dyrektorzy szpitali twierdzą, że to spełnienie postulatu zgłaszanego przez nich od kilku lat. Zwracają jednak uwagę na to, że trudno jest już teraz mówić o tym, za co zapłacą pacjenci, bo nie jest określony koszyk świadczeń gwarantowanych. Może się też okazać, że część szpitali nie będzie mogła zaoferować pacjentom takich dodatkowych usług, bo dostosowanie się do wyższych wymogów będzie zbyt kosztowne.Dodatkowe opłatyJak wynika z ostatniego badania CBOS, połowa Polaków już korzysta z prywatnych usług medycznych. Szacuje się, że co roku wydajemy na nie 20 mld zł. Resort zdrowia chce, aby przynajmniej część z tych pieniędzy trafiła również do publicznych szpitali. Dlatego będą one mogły, zgodnie z prawem, pobierać opłaty od pacjentów, ale tylko w sytuacji gdy sam chory zażąda dodatkowych usług.W części szpitali pacjenci już mogą, za dodatkową opłatą, skorzystać z ponadstandardowych świadczeń. Placówki oferują np. łóżko w pokoju o podwyższonym standardzie, a inne dają rodzicom możliwość nocowania z chorym dzieckiem na oddziale.- W takiej sytuacji rodzic dopłaca 5 złotych za każdą noc spędzoną z dzieckiem - mówi Marek Nowak, dyrektor Zespołu Opieki Zdrowotnej w Grudziądzu (woj. kujawsko-pomorskie).Dobre inwestycjeTe placówki, które zainwestowały w pokoje o podwyższonym standardzie, nie narzekają na brak chętnych. Z takiej możliwości najczęściej korzystają kobiety, które urodziły dziecko. Jednak za pobyt w lepszych warunkach trzeba zapłacić tyle, ile w niezłym hotelu. Doba w pomieszczeniach z łazienką, telewizorem, niekiedy z dostępem do internetu, kosztuje przeważnie 200-250 zł.Jednak jak podkreśla Marek Zaręba, zastępca dyrektora Samodzielnego Publicznego Zakładu Opieki Zdrowotnej w Sulęcinie (woj. lubuskie), zapotrzebowanie na tego typu usługi jest zdecydowanie większe w dużych miastach niż w małych miejscowościach.- Zdecydowanie więcej osób byłoby skłonnych dopłacić np. za dodatkową opiekę lekarską czy możliwość wyboru lekarza, który ma przeprowadzić operację - podkreśla Marek Zaręba.Określić, co jest standardemDyrektorzy publicznych szpitali są zadowoleni z przyznania im prawa do pobierania opłat od pacjentów. Podkreślają jednak, że powinny mieć także możliwość pobierania opłat za zabiegi wykonywane na życzenie pacjenta ponad limit określony w kontrakcie z Narodowym Funduszem Zdrowia.- Chodzi o to, żeby chory, którego stać na opłacenie zabiegu, mógł mieć wykonaną operację w czasie, gdy np. sala operacyjna nie jest wykorzystywana - mówi Janusz Atłachowicz, wiceprezes Stowarzyszenia Menedżerów Opieki Zdrowotnej.Ponadto resort zdrowia powinien jak najszybciej określić, co będzie usługą bezpłatną, a za co pacjent będzie mógł zapłacić z własnej kieszeni.- Jak można mówić o zapłacie za wyższy standard, skoro nie ma rozporządzenia, które określałoby jego podstawowy zakres. Może się więc okazać, że część placówek np. nie będzie w stanie oferować takich dodatkowych usług, które zachęcą pacjentów do ponoszenia dodatkowych opłat - mówi Wiktor Masłowski, prezes Federacji Związku Pracodawców Zakładów Opieki Zdrowotnej.To wiąże się m.in. z określeniem koszyka gwarantowanych świadczeń zdrowotnych, który ma być gotowy dopiero pod koniec czerwca, czyli wtedy, kiedy być może posłowie zdążą już uchwalić ustawę o zoz.Obowiązek alimentacyjnyResort zdrowia proponuje również zmienić zasady opłacania kosztów pobytu w szpitalu osób, w przypadku których leczenie zostało zakończone i nie ma żadnych przesłanek medycznych, żeby nadal w nim przebywały. Najczęściej problem ten dotyczy osób starszych, których nie odbiera rodzina. Starsi ludzie bardzo często nie mają dokąd wrócić, ponieważ rodzina nie poczuwa się do opieki nad nimi, bo twierdzi np. że nie stać jej na wynajęcie opiekunki.Ministerstwo Zdrowia proponuje więc, aby opłaty za nieuzasadniony medycznie pobyt w szpitalu ponosiła osoba, która ma obowiązek alimentacyjny wobec pacjenta.- W niektórych szpitalach pacjenci nieubezpieczeni, pozostawieni przez dzieci, stanowią duży problem. Dlatego nałożenie obowiązku opłacania kosztów ich pobytu właśnie na członków rodziny zmobilizuje ich do tego, żeby ubezpieczyć je w funduszu - uważa Marek Zaręba.Za leczenie płaci państwoZgodnie z prawem, kosztami leczenia szpitale powinny obciążać pacjentów. Jednak w praktyce bardzo często są to osoby albo nieubezpieczone, albo nieposiadające żadnych dochodów. W takim przypadku budżet państwa ponosi koszty ich leczenia. W 2007 roku przeznaczył na ten cel ponad 12 mln zł. Natomiast gminy wydały ponad 4,5 tys. decyzji, na podstawie których sfinansowano świadczenia zdrowotne pacjentów, którzy albo nie mają żadnego tytułu do ubezpieczenia zdrowotnego, albo dochodów. Dwa lata wcześniej takich decyzji było niecałe 1,8 tys.Dominika SikoraGazeta Prawna nr 39http://www.gazetaprawna.pl/?action=showNews&dok=2161.89.0.39.16.1.0.1.htm
Leć się leczyć Zamiast czekać półtora roku na operację, od której zależy twoje zdrowie a nawet życie, pomocy możesz szukać za granicą Europejski Trybunał Sprawiedliwości już niemal dwa lata temu orzekł, że państwowa służba zdrowia nie może uniemożliwiać swoim pacjentom korzystania z opieki medycznej w innym kraju unijnym, jeśli sama nie jest w stanie zapewnić leczenia "w niezbędnym czasie niepogarszającym stanu zdrowia pacjenta". A czas, w jakim należy wykonać świadczenie, powinien być określany indywidualnie dla każdego pacjenta. - Mimo swobody świadczenia usług szpitalnych NFZ rzadko wydaje zgodę na wykonanie operacji poza Polską. Jest to sytuacja niezgodna z prawem Unii - mówi dr Adam Kozierkiewicz, ekspert ds. ochrony zdrowia. O leczenie za granicą możemy ubiegać się w dwóch przypadkach: kiedy w Polsce nie wykonuje się danego świadczenia albo czas oczekiwania na jego wykonanie jest zbyt długi i wpłynie to na pogorszenie naszego stanu zdrowia. Czyli jak długo musimy czekać?Kilka dni temu Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie przyznał rację pacjentowi, któremu Fundusz odmówił sfinansowania pilnej operacji nogi (groziła mu amputacja) w Brukseli, uzasadniając to tym, że taki zabieg można wykonać w Polsce. Tyle tylko, że chory musiałby czekać na zabieg półtora roku. Poza tym Fundusz z wydaniem decyzji zwlekał aż sześć miesięcy. Pacjent stracił cierpliwość i sam zapłacił 5,5 tys. euro za zabieg w Belgii. - Samo wskazanie przez prezesa NFZ możliwości leczenia w Polsce to za mało. Powinien określić realny termin, w którym zabieg mógłby zostać wykonany w kraju. Czas oczekiwania nie może być niewiadomą - uzasadniał sąd. I co ważne, orzekł, że wniosek o leczenie za granicą nie może być rozpatrywany miesiącami.To, że na operacje i inne zabiegi czeka się w Polsce miesiącami, nie przekonuje jednak NFZ do tego, by zgadzać się na opłacenie leczenia poza krajem. - Koszty są kilkakrotnie wyższe niż w Polsce. Jeżeli istnieją możliwości wykonania zabiegu w kraju, to nie mam sensu kierować pacjenta za granicę - tłumaczy Andrzej Troszyński z NFZ.Skutek? Fundusz w 2006 r. wysłał na leczenie 11 osób, a w 2007 - 13, chociaż przyznać trzeba, że odmów nie było dużo więcej niż pozytywnych odpowiedzi. Najczęściej są to zabiegi okulistyczne, ortopedyczne oraz onkologiczne. Jednak od stycznia do Funduszu wpłynęło już 20 takich wniosków. I mimo tego, że czasami sam pacjent musi sfinansować część pobytu (np. opłaty za wyżywienie w szpitalu), lada dzień wniosków może być znacznie więcej. Dlaczego?- Orzeczenie sądu dało pacjentom nadzieje, jednak, żeby coś mogło się zmienić, a NFZ nie utrudniał nam dostępu do świadczeń, niezbędne jest opracowanie pozytywnego i negatywnego koszyka świadczeń medycznych oraz wprowadzenie dodatkowych ubezpieczeń zdrowotnych. Wtedy będziemy wiedzieć, na co na pewno możemy liczyć w ramach podstawowej składki, a koszty droższych zabiegów będzie nam pokrywał prywatny ubezpieczyciel - ocenia Tomasz Szelągowski, prezes Federacji Pacjentów Polskich. Na razie nie wiadomo, jak NFZ zachowa się w związku z wyrokiem. Urzędnicy czekają na jego uzasadnienie i dopiero wtedy zdecydują, czy będą odwoływać się od niekorzystnego postanowienia. Na razie mówią tylko tyle: - Zadaniem pracowników NFZ jest ochrona polskiego systemu ochrony zdrowia, nie zaś inwestowanie w systemy innych państw - tłumaczy Andrzej Troszyński. Jak uzyskać zgodę na leczenie za granicą, czytaj w eMetro.pl O leczenie za granicą mogą ubiegać się osoby ubezpieczone w NFZ w przypadku, jeżeli dane świadczenie medyczne (chodzi tu o leczenie planowe, czyli np. operację) w ogóle nie jest wykonywane w Polsce lub gdy czas oczekiwania na nie jest zbyt długi, co może mieć wpływ na pogorszenie stanu zdrowia.Aby uzyskać taką zgodę należy wypełnić odpowiedni wniosek i złożyć go w NFZ:- I część wniosku wypełnia sam pacjent (drukowanymi literami). Wniosek opiniuje specjalista (mający kontrakt z NFZ) z tytułem profesora lub doktora habilitowanego właściwej dziedziny, który m.in. proponuje zakres leczenia i placówkę, w której powinno być one udzielone oraz określa czas, w jakim powinno być przeprowadzone leczenie. Termin jest ustalany na podstawie stanu zdrowia pacjenta, dotychczasowego przebiegu choroby i rokowania co do dalszego jej przebiegu. Część II wniosku należy dostarczyć także w języku urzędowym państwa, w którym ma odbyć się leczenie bądź w języku angielskim. Tłumaczenie musi być zrobione przez tłumacza przysięgłego.- Wypełniony wniosek przesyłamy z kopią dokumentacji medycznej w zakresie objętym wnioskiem do oddziału wojewódzkiego NFZ, który następnie przekaże go prezesowi NFZ i ten podejmie ostateczną decyzję.Jeżeli pacjentowi zależy na pokryciu kosztów transportu do miejsca leczenia lub zamieszkania w kraju, powinien złożyć stosowny wniosek do prezesa NFZ lub dyrektora oddziału wojewódzkiego Funduszu.Formularze wniosków można znaleźć w załącznikach do rozporządzenia Ministra Zdrowia z 27 grudnia 2007 r. w sprawie wniosku o leczenie lub badania diagnostyczne poza granicami kraju oraz pokrycie kosztów transportu. Rozporządzenie jest dostępne na stronie internetowej NFZ
Osiem godzin w kolejceCały dzień spędzony w dusznym szpitalnym korytarzu dla dziecka z chorym sercem jest nie do zniesienia. A jednak mali pacjenci największej w kraju poradni kardiologicznej Centrum Zdrowia Dziecka w Warszawie na wizytę u lekarza muszą czekać nawet pół dnia Samo południe, poradnia kardiologiczna w Centrum Zdrowia Dziecka w Warszawie. Na korytarzu czeka kilkadziesięcioro dzieci z rodzicami. Jest duszno, trudno przecisnąć się do środka. Korytarz wypełniony jest kilkumiesięcznymi maleństwami w wózkach, dwu-trzyletnimi dziećmi biegającymi między tłumem dorosłych i tymi trochę starszymi, które trzymają się blisko rodziców. Tak jest tutaj codziennie, bo poradnia kardiologiczna CZD to największa w Polsce poradnia specjalistyczna tego typu. Rocznie przyjmuje ponad 13,5 tys. małych pacjentów z całego kraju, w większości takich, które wcześniej przeszły operacje na oddziale kardiologicznym placówki. Żadna inna poradnia tego typu nie pomaga tak dużej liczbie chorych. Trafiają tutaj dzieci z najpoważniejszymi schorzeniami: zespołem Eisenmengera, ubytkami przegrody międzyprzedsionkowej czy atrezją płucną. Rodzice, których dzieci zmagają się z chorobą, są wdzięczni, że leczenie odbywa się właśnie tutaj. - Trafiliśmy na najlepszych specjalistów. Przyjeżdżamy z córką aż ze Szczecina. Milenka urodziła się z wadą serca. Od dwóch i pół roku lekarze z CZD opiekują się nią - opowiada Monika Łączna, jedna z mam czekających na przyjęcie do lekarza.Niestety, na wizytę w poradni trzeba przeznaczyć cały dzień, bo godziny wizyt nie są wyznaczane. Informacja jest krótka: lekarz przyjmuje między godz. 8 a 14. Dzieci, które mieszkają poza Warszawą, muszą często wyruszyć już w nocy, by od godz. 8 czekać na przyjęcie u lekarza. Przyjeżdżają zmęczone i rozdrażnione. - Nasza Asia leczy się tutaj ponad dwa lata. Kiedyś jeszcze był na zewnątrz plac zabaw, gdzie można było z dzieckiem chociaż na chwilę pójść, żeby zająć je czymś przez te godziny czekania. Teraz po prostu cały ten czas spędzamy na korytarzu. Cały czas musimy wymyślać, czym małą zająć - opowiada Leszek Niewiński z Mińska Mazowieckiego.Pójść z dzieckiem też nie można, bo zanim zostanie przyjęte przez kardiologa, maluchy i ich rodziców czeka przeprawa przez ciąg innych gabinetów: rejestrację, pokój mierzenia i ważenia, EKG i echoserca. Chociaż pierwszeństwo w przyjęciu powinny mieć właśnie niemowlęta i dzieci do pierwszego roku życia, to kolejki są tak duże, że wszystkim rządzi przypadek.Prostym rozwiązaniem, które mogłoby pomóc dzieciom i ich rodzicom, byłoby wprowadzenie zapisów na konkretną godzinę, tak jak dzieje się w innym, dużym szpitalu dziecięcym, m.in. w Górnośląskim Centrum Zdrowia Dziecka w Katowicach, gdzie rocznie w poradni kardiologicznej lekarze pomagają ponad 5 tys. maluchom. Niestety, w Centrum Zdrowia Dziecka nikt nie chce zdecydować się na takie rozwiązanie. - Proszę spojrzeć, jak długa jest lista dzieci zapisanych tylko na jeden dzień. Pacjentów jest zbyt dużo, byśmy mogli wskazywać konkretną godzinę przyjęcia - tłumaczy dr Łucja Garbacz-Mrowiec, kierownik poradni. Tyle że rodziców, którzy w ciasnym korytarzu spędzą nawet osiem godzin w kolejce, takie tłumaczenie nie przekonuje.Źródło: Metro 13.03.2008r
Zmiany w finansowaniu systemu lecznictwa Wzrost składki zdrowotnej zwiększy koszty pracyPodwyższenie składki zdrowotnej z dziewięciu do dziesięciu procent spowoduje, że za dwa lata do NFZ trafi dodatkowo ponad 5 mld zł. Wzrosną jednak koszty pracy.Rząd zapowiedział, że w 2010 roku składka zdrowotna wzrośnie o jeden punkt procentowy. Jednak ostateczna decyzja o wysokości tej podwyżki zostanie podjęta dopiero pod koniec 2009 roku.Jak powiedziała Ewa Kopacz, minister zdrowia, wtedy będzie wiadomo, ile dodatkowych środków zostanie wygospodarowanych dzięki uszczelnieniu systemu lecznictwa.Zdaniem Andrzeja Mądrali, wiceprezydenta Konfederacji Pracodawców Polskich, to dobra decyzja.- Wzrost nakładów na ochronę zdrowia jest niezbędny. Błędem jest natomiast rezygnowanie z możliwości pobierania dodatkowych drobnych opłat od pacjentów - uważa Andrzej Mądrala.Jeżeli jednak składka do Narodowego Funduszu Zdrowia zostanie podwyższona o jeden punkt procentowy, to oznacza, że w 2010 roku otrzyma on dodatkowo ponad 5 mld zł.W opinii Zbigniewa Religii, byłego ministra zdrowia w rządzie Jarosława Kaczyńskiego, wzrost składki zdrowotnej do poziomu 10 proc. w 2010 roku (obecnie wynosi ona 9 proc.) niewiele zmieni w obecnym systemie lecznictwa, bo w dalszym ciągu środki publiczne na służbę zdrowia będą stanowić około 4,2-4,3 proc. PKB. Natomiast wydatki na ten cel we wszystkich krajach UE kształtują się na poziomie powyżej 6 proc. PKB.Również pracodawcy z PKPP Lewiatan przyznają, że wzrost składki zdrowotnej spowoduje wprawdzie wzrost przychodów NFZ, ale jednocześnie nie ma żadnej gwarancji, że dzięki temu poprawi się dostępność do świadczeń lub zostaną wprowadzone podwyżki dla pracowników opieki zdrowotnej.Rząd proponuje podwyższenie składki zdrowotnej, jednak przy zachowaniu dotychczasowej podstawy odliczenia od podatku dochodowego. Dla pracowników oraz osób prowadzących działalność gospodarczą oznacza to wzrost podatku.Agnieszka Sowa, z Fundacji CASE i Instytutu Zdrowia Publicznego CMUJ podkreśla, że wzrost składki zdrowotnej nie powinien odbywać się kosztem indywidualnych dochodów.- Prywatne wydatki na ochronę zdrowia już są wysokie, bo stanowią około 30-31 proc. wydatków ogółem. Natomiast dla pracodawców wyższy podatek na zdrowia oznacza kolejne podwyższenie kosztów pracy - dodaje Agnieszka Sowa.Dominika Sikorahttp://www.gazetaprawna.pl/?action=showNews&dok=2180.89.0.39.14.3.0.1.htm
ABC praw pacjenta W walce z niewydolnym systemem opieki zdrowotnej pomoże nam znajomość prawa. Wiedząc, co nam przysługuje, a do czego zobowiązani są lekarze i pielęgniarki, łatwiej będzie domagać się należnych świadczeń.Jakie dokumenty potwierdzają prawo ubezpieczonego do świadczeń opieki zdrowotnej?Karta ubezpieczenia zdrowotnego (typu elektronicznego), legitymacja ubezpieczeniowa, legitymacja ZUS, legitymacja studenta, druk RMUA. W przypadku nagłego trafienia do szpitala stosowny dokument może zostać przedstawiony w innym czasie, nie później niż w terminie 30 dni od dnia rozpoczęcia udzielania świadczenia opieki zdrowotnej, o ile chory nadal przebywa w szpitalu.Jaki jest okres ważności dowodu ubezpieczenia?Jest on ważny do końca miesiąca, w którym go aktualizowano lub za który zapłacono składkę, oraz przez następne 30 dni. Absolwent szkoły średniej lub wyższej uczelni ma prawo do bezpłatnych świadczeń zdrowotnych przez 4 miesiące od dnia zakończenia nauki albo od dnia skreślenia z listy uczniów lub studentów.Czy mamy prawo wybrać lekarza, pielęgniarkę i położną?Tak, mamy prawo wybierać spośród tych przedstawicieli POZ, z którymi Narodowy Fundusz Zdrowia zawarł umowę. Wystarczy wypełnić deklarację i złożyć ją u wybranego świadczeniodawcy.Czy za zmianę lekarza rodzinnego obowiązuje opłata?Mamy prawo do bezpłatnej zmiany już wybranych przedstawicieli ubezpieczenia zdrowotnego na innych najwyżej dwa razy w roku kalendarzowym. Jeśli chcemy częściej zmieniać lekarza lub pielęgniarkę, musimy zapłacić 80 zł. Opłaty nie są pobierane jedynie od tych ubezpieczonych, którzy zmienili miejsce zamieszkania oraz od tych, których lekarz, pielęgniarka albo położna pod-stawowej opieki zdrowotnej zaprzestali działalności.Czy lekarz pierwszego kontaktu musi nas przyjąć w dniu zgłoszenia?Tylko w razie nagłego zachorowania i ostrych schorzeń, wymagających pilnej interwencji. W wypadku schorzeń przewlekłych świadczenia udzielane są w terminie uzgodnionym z pacjentem.Kto wydaje skierowanie do lekarza specjalisty?Lekarz ubezpieczenia zdrowotnego. Pacjent może wybrać specjalistę spośród wszystkich, mających podpisaną umowę z NFZ. Nie trzeba skierowania do: ginekologa, dentysty, dermatologa, wenerologa, onkologa, okulisty, psychiatry. Inwalidzi wojenni, osoby represjonowane, chore na gruźlicę, zakażone wirusem HIV nie potrzebują skierowania od lekarza rodzinnego. Lekarz nie może odmówić wydania skierowania, tłumacząc się limitami, NFZ płaci bowiem za udzielone świadczenia, a nie za liczbę wystawionych skierowań. O wydaniu skierowania do specjalisty decydują tylko względy medyczne.Kto wydaje skierowanie na badania kontrolne?Lekarz rodzinny, ale jeśli jesteśmy leczeni przez lekarza specjalistę i musimy mieć badania kontrolne związane z tym leczeniem, skierowanie wydaje lekarz specjalista.Co zrobić, jeśli z powodu braku miejsc nie możemy się dostać do szpitala?Powinniśmy zostać wpisani na listę oczekujących i poinformowani o terminie udzielenia świadczenia oraz o przyczynach wyboru tego terminu. Świadczenia opieki zdrowotnej w szpitalach i ambulatoriach udzielane są we- dług kolejności zgłoszenia i zgodnie z kryteriami medycznymi. Jeśli nasz stan zdrowia się pogorszy i zaistnieje potrzeba wcześniejszego udzielenia świadczenia, szpital może skorygować termin. Możemy się wpisać tylko na jedną listę oczekujących. Informacje o listach można znaleźć na stronach internetowych oddziałów wojewódzkich NFZ.Czy musimy się poddawać wszelkim proponowanym badaniom i zabiegom?Na przeprowadzenie badań, zabieg czy operację musimy wyrazić zgodę. Dotyczy to nie tylko osób pełnoletnich, ale także małoletnich, które ukończyły 16 lat. Są wyjątki, gdy zgoda pacjenta nie jest konieczna: jeśli wymaga on niezwłocznej pomocy lekarskiej, ale ze względu na stan zdrowia (np. jest nieprzytomny) lub wiek nie może wyrazić zgody. Również w trakcie udzielania pomocy, np. wykonywania operacji, lekarz może bez zgody pacjenta zmienić zakres zabiegu lub metodę leczenia, jeżeli pojawią się okoliczności, których niewzięcie pod uwagę groziłoby utratą życia, ciężkim uszkodzeniem ciała albo ciężkim rozstrojem zdrowia pacjenta.Kiedy można starać się o odszkodowanie?Jeśli naruszono nasze prawa do decydowania o swoim zdrowiu, a w wyniku przeprowadzonego zabiegu doszło do rozstroju zdrowia albo cierpień fizycznych lub psychicznych; również wtedy, gdy zgodziliśmy się na zabieg, a w wyniku błędu lekarskiego doszło do rozstroju zdrowia albo cierpień fizycznych lub psychicznych. Roszczenie o odszkodowania z tego tytułu nie może skończyć się wcześniej niż z upływem 3 lat od dnia, w którym poszkodowany dowiedział się o szkodzie i o osobie obowiązanej do jej naprawienia.Czy możemy uzyskać swoją dokumentację medyczną?Tak. Musimy wystąpić na piśmie z prośbą o jej udostępnienie do kierownika zakładu. Kierownik zakładu opieki zdrowotnej nie może nam odmówić. Może odmówić wydania dokumentacji tylko wtedy, jeśli wystąpi o to osoba nieupoważniona.Gdzie szukać pomocyW każdym województwie działają rzecznicy praw pacjenta. Ich siedziby mieszczą się przy oddziałach NFZ (wykaz na stronie: www.nfz.gov.pl). Informacje można uzyskać od poniedziałku do piątku w godz. 8.00-16.00.Można też zgłosić się do Biura Praw Pacjenta przy Ministrze Zdrowia. Adres: ul. Długa 38/40, 00-238 Warszawa; tel./faks: (0 22) 635 75 78; mail: sekretariat @bpp.waw.pl. Biuro jest czynne: pn.-pt. w godz. 8.15-16.15. Przyjmowanie pacjentów: pn.-pt. w godz. 9.00-16.00. Prawnik biura przyjmuje: pn.-pt. w godz. 9.00-15.00. Konsultanci medyczni Biura Praw Pacjenta: pn.-czw. w godz. 15.30-19.30. Bezpłatna infolinia: 0 800 190 590 (pn-pt. w godz. 9.00-21.00).Źródło: Poradnik Domowy
NIK: w szpitalach psychiatrycznych łamane są prawa pacjentówŹródło: PAP Łamanie praw pacjentów w szpitalach psychiatrycznych, niedofinansowanie, a co za tym idzie - zły stan techniczny placówek, długi czas oczekiwania na przyjęcie na oddział - to podstawowe problemy w funkcjonowaniu opieki psychiatrycznej, wskazane przez Najwyższą Izbę Kontroli (NIK).http://www.niepelnosprawni.pl/ledge/x/23721
Przepisy prawa nie nadążają za potrzebami pacjentów i ochrony zdrowiaPacjenci oczekują od instytucji medycznej m.in. krótkich terminów, szerokiego zakresu usług, a od lekarzy, poza stawianiem diagnozy i leczeniem zgodnie z obowiązującą wiedzą, umiejętności przystępnego wyjaśnienia problemu i indywidualnego podejścia.Zapisy w polskim prawie definiują świadczenia zdrowotne jako działania służące zachowaniu, ratowaniu, przywracaniu i poprawie zdrowia i wskazują na konieczność wykonywania zawodu zgodnie ze wskazaniami aktualnej wiedzy medycznej. Te znane od lat ogólne stwierdzenia nie pozwalają na precyzyjne określenie odpowiedzialności systemu medycznego i jej pracowników za sukces terapeutyczny. Nie wytyczają też kierunków poprawy wyników leczenia, które w Polsce w wielu obszarach są wciąż poniżej statystyk rozwiniętych krajów europejskich.Skuteczny modelW odpowiedzi na podobne dylematy, na początku XXI wieku Instytut Medyczny Narodowych Akademii w USA przedstawił przełomową koncepcję reformy systemu i definicji jakości w opiece zdrowotnej, która powinna być: bezpieczna, dostarczana na czas, efektywna, skuteczna, sprawiedliwa, ale głównie skoncentrowana na pacjencie i jego potrzebach. Z badań prowadzonych przez Medicover wynika, że pacjenci oczekują od instytucji medycznej krótkich terminów, szerokiego zakresu usług, dobrej organizacji, nowoczesnego sprzętu i standardu wyposażenia, zaś od lekarzy, poza stawianiem diagnozy i leczeniem zgodnie z obowiązującą wiedzą, oczekują umiejętności przystępnego wyjaśnienia problemu i indywidualnego podejścia.Zarządzanie jakościąOdpowiedzialność i profesjonalizm lekarza nie powinny ograniczać się do obszarów ściśle medycznych, zaś sama instytucja medyczna powinna zapewnić taki model opieki, który wsparty odpowiednimi procesami i systemami, pozwoli realizować świadczenia zgodnie z dobrem i oczekiwaniami pacjentów. Innymi słowy, aby skutecznie leczyć, lekarz musi umieć nawiązać relację i przekonać chorego, a często też jego rodzinę, do przestrzegania zaleceń i wskazówek. Zakład, w którym pracuje, powinien mu to umożliwić poprzez właściwą organizację opieki. Instytucja jest też odpowiedzialna za wprowadzenie odpowiednich mierników jakości, dzięki którym może stwierdzić, czy realizuje cele. Mierniki te powinny obejmować m.in. satysfakcję pacjentów, standardy obsługi, stopień realizacji najważniejszych działań profilaktycznych i wybranych wyników leczenia. Taki nowoczesny system zarządzania jakością, wspierany elektroniczną dokumentacją medyczną, jest od lat sukcesywnie wprowadzany w Medicover.Integracja opiekiNowoczesna opieka medyczna, zgodnie z oczekiwaniami jej użytkowników, nie powinna się ograniczać do tradycyjnie rozumianych świadczeń, które polegają na pobycie w szpitalu lub wizycie u lekarza w przychodni. Poza bezpośrednimi wizytami w placówce medycznej, należy umożliwić dwustronny kontakt przez internet lub telefonicznie pomiędzy pacjentem i lekarzem, tak by polepszyć dostępność do porady wtedy, gdy jest najbardziej potrzebna. Istotna jest też integracja działań pomiędzy leczeniem szpitalnym i ambulatoryjnym, oraz pomiędzy różnymi lekarzami. Integrację, najlepiej w ramach tej samej instytucji zapewniającej ciągłość opieki szpitalnej i ambulatoryjnej, powinien wspierać wspólny, elektroniczny system dokumentacji medycznej. Aby usprawnić integrację i zapewnić ciągłość, wprowadza się funkcję koordynatora opieki medycznej, którym może być doświadczona pielęgniarka, natomiast wsparciem dla lekarza powinien być specjalista w zakresie medycyny behawioralnej, pomagający pacjentowi w radzeniu sobie z problemami dotyczącymi zdrowia i trudami poddania się terapii. Równie ważne jest, by pacjent miał dostęp do informacji dotyczących jego zdrowia, by czuł się współodpowiedzialny za decyzje lecznicze, bo to od jego wiary i przekonania zależy, czy wykona zalecenia i w rezultacie uzyska poprawę zdrowia.Ważne, by w przygotowywanej reformie systemu w Polsce uwzględniono rozwiązania, w tym odpowiednie zapisy prawne, wspierające działania rzetelnej i odpowiedzialnej opieki medycznej dla dobra pacjentów. Mając przy tym na uwadze, że samo prawo nie zmieni wszystkiego, konieczna jest też zmiana sposobu myślenia.Autor: Piotr Soszyński, dyrektor medyczny Grupy MedicoverŹródło: GPArtykuł z dnia: 2008-05-06, http://praca.gazetaprawna.pl/artykuly/16451,przepisy_prawa_nie_nadazaja_za_potrzebami_pacjentow_i_ochrony_zdrowia.html
Do czego masz prawo u dentystyCytujJeśli wyniknie to ze wskazań medycznych, osobom niepełnosprawnym w stopniu umiarkowanym i znacznym, oprócz znieczulenia przysługuje również dostęp do kompozytowych materiałów światłoutwardzalnych do wypełnień.http://www.niepelnosprawni.pl/ledge/x/24238
"Hańba! Hańba!" po decyzji Sejmu Utworzenie urzędu Rzecznika Praw Pacjenta, którego na pięcioletnią kadencję będzie powoływał premier, przewiduje ustawa o prawach pacjenta i Rzeczniku Prawa Pacjenta, którą uchwalił Sejm. Wcześniej zdecydowano o przekształceniu zakładów opieki zdrowotnej w spółki działające w oparciu o prawo handlowe.Za przyjęciem ustawy - autorstwa PO - opowiedziało się 273 posłów, przeciwnych było 145, natomiast pięciu wstrzymało się od głosu.W ustawie zebrano najważniejsze prawa i obowiązki pacjenta. Obok oczywistych praw do udzielenia pacjentom świadczenia w stanie nagłego zagrożenia zdrowia czy porodu, zapisano też prawo do świadczeń zdrowotnych odpowiadających aktualnej wiedzy medycznej, a w sytuacji ograniczonego do nich dostępu - do "rzetelnej, opartej na kryteriach medycznych, procedury ustalającej kolejność dostępu do tych świadczeń".Zgodnie z ustawą, pacjent ma też prawo żądać, aby udzielający mu świadczeń lekarz zasięgnął opinii innej osoby wykonującej zawód medyczny lub zwołał konsylium lekarskie (ustawa pozwala jednak lekarzowi odmówić, jeśli uzna żądanie za "oczywiście bezzasadne").Inna ustawa także przyjętaObligatoryjne przekształcenie zakładów opieki zdrowotnej w spółki działające w oparciu o prawo handlowe i przekazanie całości ich kapitału samorządom - zakłada ustawa o zoz-ach, którą uchwalił Sejm.Za przyjęciem ustawy opowiedziało się 231 posłów, przeciwnych było 191 natomiast 1 wstrzymał się od głosu.Zgodnie z uchwaloną ustawą zoz-y zostaną obligatoryjnie przekształcone w spółki kapitałowe działające w oparciu o prawo handlowe. Samorządy otrzymają 100 proc. kapitału zakładowego, którym będą mogły dysponować. To one będą podejmować decyzje o ewentualnej sprzedaży udziałów.Taki zapis daje samorządom możliwość całkowitego wyzbycia się kapitału zoz-ów, ale także zachowania całości lub w większości udziałów.Siedzące na galerii pielęgniarki po głosowaniu krzyczały "hańba!" i wznosiły swoje transparenty.Żródłohttp://wiadomosci.onet.pl/1848306,11,item.html
Gdy pacjent leży w domuObowiązek koordynowania dalszych działań związanych z opieką nad chorym w domu przede wszystkim spoczywa na lekarzu rodzinnym i pielęgniarce środowiskowo-rodzinnej. To oni powinni udzielać rodzinie wszelkich informacji na temat dalszego sposobu postępowania, leczenia i terapii chorego.http://www.niepelnosprawni.pl/ledge/x/28328Cały artykuł Gdy pacjent leży w domuWyjaśniamy, kogo może prosić o pomoc i na jakie wsparcie może liczyć pacjent i jego najbliżsi.http://www.gazetalubuska.pl/apps/pbcs.dll/article?AID=/20081021/ZDROWIE/96316201
Oceń swojego lekarza w sieci Od laurek po gnojenie - pacjenci w Polsce rzucili się do oceniania swych lekarzy w internecie. To wielki problem dla medyków, którzy nie tolerują krytyki nawet ze strony kolegów i koleżanek po fachu http://wyborcza.pl/1,75478,6005302,Ocen_swojego_lekarza_w_sieci.html
Raport o absurdach w ochronie zdrowia Ponad 60 absurdalnych przepisów dotyczących lekarzy i pacjentów znalazło w ustawodawstwie Polskie Towarzystwo Prawa Medycznego (PTPM). W ramach akcji „Zdrowe prawo” towarzystwo przygotowało raport, który zostanie wysłany m.in. marszałkom Sejmu i Senatu, minister zdrowia i przewodniczącemu sejmowej komisji „Przyjazne państwo”. Cytuj"Zanim umrzesz, wyznacz osobę upoważnioną do odbioru aktu zgonu. I koniecznie powiadom o tym posterunek Milicji Obywatelskiej". Nie jest to cytat z dokumentu z czasów PRL, lecz wciąż obowiązujący przepis. Większość absurdów, archaizmów i niespójności wynika z tego, że wiele ustaw dotyczących ochrony zdrowia w Polsce było nowelizowanych, a nie pisanych na nowohttp://ww2.tvp.pl/371,20081230854141.strona
Chcesz się dostać do szpitala, a skierowanie wystawił ci lekarz w prywatnym gabinecie? Możesz mieć problem. Jak ustalił portal tvn24.pl w rozmowach z pracownikami izb przyjęć, część z nich po prostu nie wie, że skierowanie z prywatnego gabinetu jest również honorowane przez NFZ. I odsyła do "lekarza rodzinnego". NFZ radzi: nie daj się wyrzucić, a odmowy przyjęcia na oddział żądaj na piśmie. Rzecznik praw pacjenta wtóruje.Wszystko powinno wyglądać tak: podczas wizyty lekarz stwierdza, że potrzebny nam pobyt w szpitalu. Wystawia więc skierowanie do odpowiedniej placówki. Nie ma znaczenia, czy jest to lekarz tzw. "ubezpieczenia zdrowotnego", czyli taki, który posiada kontrakt z NFZ. Fundusz płacąc za usługi szpitali nie zwraca uwagi na to, skąd na łóżko szpitalne trafił pacjent. Ważne jest jedynie, czy jest on ubezpieczony i czy rzeczywiście potrzebował opieki w szpitalu.Obszerny reportaż w linku : Nie daj się wyrzucić z izby przyjęć
Pacjent ma 30 dni na dostarczenie dokumentu potwierdzającego ubezpieczenie zdrowotneAby w czasie krótkiego wypoczynku weekendowego czy urlopu poza miejscem zamieszkania móc skorzystać z bezpłatnych świadczeń opieki zdrowotnej, należy zabrać ze sobą dowód potwierdzający opłacanie składki na ubezpieczenie zdrowotne. Planując weekendowy wypoczynek poza miejscem zamieszkania, rzadko kto myśli o tym, że także w tym czasie może być konieczna pomoc lekarska. Ale wypadek czy nagła choroba mogą zdarzyć się także podczas urlopu. Wtedy okazuje się, ze niezbędna jest wizyta w przychodni, a w bardziej skomplikowanych przypadkach - leczenie szpitalne. Warto więc jeszcze przed wyjazdem zorientować się, jakie prawa przysługują pacjentom oraz jakie dokumenty zabrać ze sobą, tak, żeby uzyskanie pomocy lekarskiej nie było problemem. Ubezpieczony to uprawnionyZgodnie z przepisami tzw. ustawy zdrowotnej prawo do nieodpłatnych świadczeń zdrowotnych przysługuje wszystkim osobom objętym powszechnym ubezpieczeniem zdrowotnym oraz członkom ich rodzin. Wymagane jest przy tym regularne opłacanie składki na ubezpieczenie zdrowotne. Dokumentami potwierdzającymi prawo do nieodpłatnych usług medycznych, które warto mieć ze sobą w trakcie urlopu, mogą być legitymacja ubezpieczeniowa podstemplowana przez pracodawcę, odcinek renty lub emerytury, legitymacja szkolna lub studencka oraz każdy inny dowód potwierdzający objęciem na powszechnym ubezpieczeniem zdrowotnym (PUZ). Osoby bezrobotne mogą otrzymać niezbędne zaświadczenie w rejonowym urzędzie pracy, a osoby korzystające ze świadczeń pomocy społecznej w ośrodkach pomocy społecznej. Ponadto w przypadku kobiet w ciąży, które nie mają żadnego tytułu objęcia ubezpieczeniem zdrowotnym, dowodem, który potwierdzi ich prawo do nieodpłatnego leczenia jest książeczka przebiegu ciąży (jest ona zakładana podczas pierwszej wizyty u ginekologa). Bezpłatnie w placówkach z umową z NFZPrawo do bezpłatnych świadczeń zdrowotnych przysługuje ubezpieczonym oraz członkom ich rodzin wtedy, gdy korzystają z usług tych placówek zdrowia, które podpisały umowę (kontrakt) z NFZ. Świadczeniodawcami tymi są przede wszystkim: lekarze podstawowej opieki zdrowotnej, publiczne i niepubliczne szpitale, pogotowie ratunkowe, przychodnie, ośrodki zdrowia czy poradnie. Ten, kto zdecyduje się na wizytę w zakładzie opieki zdrowotnej, która nie posiada umowy z funduszem, musi liczyć się z tym, że zapłaci z własnej kieszeni za poradę lekarza czy badanie. Nie może także ubiegać się o zwrot poniesionych kosztów z NFZ. Jedynie w przypadku zagrożenia życia lub nagłego porodu osoba ubezpieczona ma prawo do refundacji kosztów świadczeń zdrowotnych udzielonych jej w placówce, która nie ma podpisanego kontraktu z NFZ. Musi ona jednocześnie udowodnić, że w tej konkretnej sytuacji nie miała możliwości skorzystania z usług szpitala czy przychodni, która zawarła kontrakt z funduszem na udzielanie świadczeń zdrowotnych. Fundusz pokryje wydatki, ale tylko do wysokości przeciętnych kosztów takich świadczeń ponoszonych przez fundusz na podstawie umowy o udzielanie świadczeń medycznych.Bez dokumentu do 30 dniJeżeli zapomnimy zabrać dokument potwierdzający opłacenie składki na ubezpieczenie zdrowotne, to nie znaczy, że w ogóle tracimy prawo do nieodpłatnego leczenia. W przypadku np. nagłego zachorowania, wypadku, urazu lub zatrucia, ale także stanu zagrożenia życia lub porodu, niezbędna pomoc medyczna zostanie udzielona, mimo braku aktualnej książeczki zdrowia lub innego dokumentu ubezpieczenia zdrowotnego.Odpowiednie dokumenty trzeba jednak przedstawić dyrektorowi placówki, w której zostało udzielone świadczenie zdrowotne, w późniejszym terminie. Należy to zrobić w ciągu 30 dni od dnia wizyty w przychodni lub rozpoczęcia leczenia w szpitalu. Jeżeli istnieje konieczność pozostania w szpitalu i nie ma szansy na dostarczenie dokumentów w tym czasie, to ostatecznie można to zrobić w terminie 7 dni od dnia opuszczenia placówki zdrowia. Niedogodnością jest, że należy przedstawić oryginały dokumentów potwierdzających prawo do bezpłatnych usług medycznych (nie możemy przesłać np. kserokopii legitymacji ubezpieczeniowej).Nieprzedstawienie dokumentu ubezpieczenia zdrowotnego w tych terminach jest równoznaczne z tym, że trzeba zapłacić za udzielone świadczenia zdrowotne z własnej kieszeni, choć istnieje możliwość odzyskania poniesionych kosztów. Trzeba jednak udowodnić, że jest się ubezpieczonym. Jeśli z powodu nieopłacenia składek ubezpieczenie wygasło, to zapłacenie zaległych składek wraz z odsetkami nie zwalnia z obowiązku pokrycia kosztów udzielonego świadczenia zdrowotnego. W przypadku gdy składek na ubezpieczenie zdrowotne nie opłacał pracodawca (a powinien to robić), wówczas leczenie pacjenta jest pokrywane z budżetu, ale na nieuczciwego pracodawcę nakładana jest kara administracyjna, a także musi on zapłacić zaległe składki. Odpoczynek z dziećmiSpędzając wypoczynek z dziećmi, które nie ukończyły 6 miesiąca życia i nie mają jeszcze przydzielonego numeru PESEL, dowodem potwierdzającym prawo do nieodpłatnych świadczeń będzie podstemplowana rodzinna książeczka ubezpieczenia zdrowotnego. W przypadku dzieci starszych takim dokumentem jest również książeczka zdrowia dziecka, w której są zapisane wszystkie niezbędne informacje o jego stanie zdrowia. Dzieciom do ukończenia 18. roku życia przysługują bezpłatne świadczenia zdrowotne, bez względu na posiadanie lub nie ubezpieczenia zdrowotnego koszty tych świadczeń są finansowane z budżetu państwa.Artykuł z dnia: 2009-04-18http://praca.gazetaprawna.pl/artykuly/311839,pacjent_ma_30_dni_na_dostarczenie_dokumentu_potwierdzajacego_ubezpieczenie_zdrowotne.html,2
Chory zapłaci za dodatkową opiekę pielęgniarkiChory lub jego rodzina będą mogli zawrzeć umowę cywilnoprawną z pielęgniarką lub położną na wykonywanie przez nie dodatkowej opieki - zapowiada "Gazeta Prawna". W Polsce liczba pielęgniarek i położnych przypadających na jednego pacjenta jest jedną z najniższych wśród państw UE. Na 1000 mieszkańców przypada niecałe 6 pielęgniarek. Nie do rzadkości należą oddziały szpitalne, na których w nocy 40 pacjentami opiekuje się jedna pielęgniarka. Część chorych jest skłonna zapłacić za dodatkową usługę pielęgniarską. Umożliwi im to ustawa o zawodach pielęgniarki i położnej oraz ustawa o prawach pacjenta. Ta ostatnia wejdzie w życie w ciągu kilku najbliższych tygodni. Za dodatkową opiekę będą uznawane inne usługi niż świadczenia zdrowotne, takie jak np. mycie, pomoc w karmieniu czy ścieleniu łóżka. Cennik za te usługi, świadczone przez pielęgniarkę poza godzinami jej pracy, ustali szef placówki medycznej - pisze "Gazeta Prawna". Zapisane
Sandauer: potrzebny program pomocy dla poszkodowanych przez lekarskie błędyAutor: PAP, Fot.: East News Potrzebne jest opracowanie programu pomocy medycznej dla osób, które ucierpiały na skutek lekarskich błędów - ocenił przewodniczący Stowarzyszenia Pacjentów Primum Non Nocere Adam Sandauer.CytujAdam Sandauer powiedział, że bez takiego programu podpisana w listopadzie ub.r. przez prezydenta Ustawa o prawach pacjenta i Rzeczniku Praw Pacjenta jest "niestety trochę ruchem pozorowanym".http://www.niepelnosprawni.pl/ledge/x/44106Na temat błedów lekarskich w wątku:Błędy lekarzy-zbiór informacji http://forum.darzycia.pl/index.php?topic=2710.0
Ofiara błędu medycznego dostanie odszkodowanie za pogorszenie jakości życiaMąż, żona dzieci czy wnukowie będą mogli ubiegać się o 300 tys. zł odszkodowania w przypadku śmierci ich bliskiego będącej wynikiem błędu medycznego. Dalsi krewni dostaną rekompensatę niższą o 50 proc. lub 75 proc.Od 1 stycznia 2012 r. osoby poszkodowane w procesie leczenia szpitalnego będą mogły dochodzić swoich racji nie przed sądem, ale przed specjalnymi wojewódzkimi komisjami. Te osoby, które wybiorą tę drugą drogę, mogą liczyć na szybkie załatwienie sprawy – do 7 miesięcy. Nie będą jednak mogły dowolnie określać wysokości dochodzonego roszczenia. Te są ustalone w nowelizacji ustawy z 28 kwietnia 2011 r. o zmianie ustawy o prawach pacjenta (Dz.U. nr 113, poz. 660). Zgodnie z ustawą w przypadku śmierci odszkodowanie wynosi do 300 tys. zł, a pogorszenia stanu zdrowia – do 100 tys. zł.Resort zdrowia przygotował przepisy dotyczące zasad ustalania odszkodowania za niepożądane zdarzenia medyczne. Projekt rozporządzenia w tej sprawie został przekazany do konsultacji. Zacznie obowiązywać od 1 stycznia 2012 r. Przy ustalaniu wysokości roszczenia pod uwagę będą brane m.in. stopień pogorszenia zdrowia, uszkodzenia ciała oraz niemożność wykonywania pracy.– Te wytyczne są zasadniczo zgodne z zasadami kodeksu cywilnego, przewidującymi prawo do rekompensaty w przypadku rozstroju zdrowia lub uszkodzenia ciała – mówi Jolanta Budzowska, radca prawny, specjalizująca się w sądowych postępowaniach z tytułu błędów medycznych, Kancelaria Budzowska, Fiutowski i Partnerzy.Dodaje, że dobrze, że dostrzeżono takie istotne kwestie jak pogorszenie jakości życia czy uciążliwość leczenia.– Kryteria zostały ustalone zgodnie z praktyką orzeczniczą, wątpliwości rodzą się jednak w zakresie tego, czy to jest wystarczające – mówi Jolanta Budzowska.Pogorszenie jakości życia, a więc konieczność opieki czy utrata zdolności do pracy w praktyce przekłada się na rentę z tytułu zwiększonych potrzeb i utraconych dochodów.– Nowa regulacja nie przewiduje jej przyznania, więc w rozporządzeniu te okoliczności mogą wpłynąć jedynie na zwiększenie odszkodowania – potwierdza Stanisław Maćkowiak, prezes Federacji Pacjentów Polskich.Eksperci podkreślają jednak, że będzie tak tylko w nieznacznej części, bo poszkodowany uzyska odszkodowanie z tytułu pogorszenia jakości życia w maksymalnej wysokości 15 tys.– W tej sytuacji ryczałtowe odszkodowanie, jakie w poważniejszych przypadkach to na pewno nie wystarczy na zaspokojenie jego podstawowych potrzeb przez resztę życia – dodaje Jolanta Budzowska.10 tys. zł będzie mogła uzyskać ofiara błędu medycznego w sytuacji konieczności zapewnienia jej opieki przez osoby trzecieEtap legislacyjnyProjekt
Prawa pacjenta. Ustawa a realia11.02.2017Autor: rozm. Piotr Pawłowski, fot. ilker/Freeimages.comŹródło: „Misja Integracja”„W opiece szpitalnej pacjenci najczęściej skarżą się na brak poszanowania intymności, godności, arogancję, brak przekazywania informacji” – mówi Piotrowi Pawłowskiemu w programie „Misja Integracja” prof. Dorota Karkowska, ekspert Instytutu Praw Pacjenta i Edukacji Zdrowotnej. więcej:http://www.niepelnosprawni.pl/ledge/x/470550 Zapisane

References: art. 136
 art. 231
 art.31
 art. 1511
 art. 22
 art. 32
 art. 32
 art. 3
 art. 96
 art. 1
 art. 96
 art. 88
 art. 96
 art. 88
 art. 96
 art. 71
 art. 96
 art. 96
 art. 96
 art. 96
 art. 96
 art. 96
 art. 96
 art. 96