Source: http://czasopismo.legeartis.org/2017/01/naruszenie-przepisow-porzadkowych.html
Timestamp: 2017-11-25 00:19:01+00:00

Document:
Dla mnie wciąż jest zagadką w jaki sposób art 54 Kw może być zgodny z art. 42.1 Konstytucji.
I mamy jak w takiej nie przymierzając Hameryce.
Każdy stan, a nawet hrabstwo ma swoje przepisy
Ale my nie federacja, no i te ichnie prawo zapewne jest uchwalane w jakiś sposób i jakoś ogłaszane — a u nas, okazuje się, że wykroczeniem będzie to co jest napisane w jakimś wojewodzińskim Dzienniku Urzędowym…
Oprócz gmin zakazy mogą też wprowadzać wojewodowie, dyrektorzy urzędów morskich i nie wiadomo kto jeszcze.
To prawda — to jest piramidalnie piętrowa łamigówka, np.:
art. 60 ustawy o wojewodzie i administracji rządowej w województwie
2. Rozporządzenia porządkowe mogą przewidywać, za naruszenie ich przepisów, kary grzywny wymierzane w trybie i na zasadach określonych w ustawie z dnia 20 maja 1971 r. – Kodeks wykroczeń. (…)
art. 40 ustawy o samorządzie gminnym
Czyli trzeba najsamprzód pozbierać wszystkie takie kwiatki — a Leks akurat robi niedźwiedzią przysługę linkując tylko do PKP….
Mój „ulubiony” zakaz to zakaz fotografowania terenów położonych za granicą państwową http://blog.szewczak.pl/2014/11/granice-w-fotografii.html
No faktycznie — podlinkowane przez Ciebie rozporządzenie Wojewody Lubelskiego jak wół podaje, że: „Kto wykracza przeciwko przepisom niniejszego rozporządzenia porządkowego podlega karze grzywny do 500 zł, wymierzonej w trybie i na zasadach określonych w ustawie z dnia 20 maja 1971 r. – Kodeks wykroczeń”.
Jednak jako podstawa prawna podany jest wyłącznie ów art. 60 — to teraz szukaj wiatru w polu…
Zastanawia mnie jakie jest powiązanie treści tego artykułu z zamieszczoną fotografią? Fotografowanie obiektów kolejowych? Chociaż ten „bastion” przy kolejowym Moście Osobowickim nie jest chyba już obiektem kolejowym (bo wnętrze zasypano, a dachu nie odbudowano).
Wspomniałem wcześniej o Urzędach Morskich. Ich dyrektorzy również wydają zarządzenia porządkowe, trochę inne niż wojewodowie i rady gmin bo z odpowiedzialnością administracyjną. Tak jak można zrozumieć taki tryb postępowania w stosunku do armatorów, to trochę trudno w stosunku do plażowiczów, a także ich dotyczące zakazy tam się znajdują. Czemu trudno? Bo przedawnienie jest po 5 latach, a kary są do „dwudziestokrotnego przeciętnego miesięcznego wynagrodzenia w gospodarce narodowej za rok poprzedzający”. W 2012 było to prawie 70 tysięcy złotych. Na szczęście pracownicy administracji morskiej mają też prawo do nakładania mandatów z art. 81 i 161 Kw oraz z art. 60a-c ustawy o obszarach morskich Rzeczypospolitej Polskiej i pewnie większość spraw jest podciągana pod te przepisy. Kiedyś napisałem o tym kilka słów tu: http://www.popiasku.pl/?s=prawo-na-plazy
Zastanawiam się, czemu przepisy porządkowe wydawane w taki sposób, po pierwsze, nie mają narzuconego ograniczenia czasu obowiązywania, a po drugie, nie są wpisywane do ustaw? Rozumiem, że w jakiejś nadzwyczajnej sytuacji bardziej lokalny organ może znacznie szybciej wprowadzić specjalne ograniczenia, ale czemu jest to sytuacja permanentna?
ino, i jednak, legalistycznie (i sadystycznie) patrząc, to urzędy wojewódzkie i urzędy gminy mają swoje publikatory. Co więcej publikatory te są dostępne też on-line (tak jest w naszym województwie, w naszej gminie i powiecie). A, to, że prawo lokalne nie ma takiej nośności medialnej, przez to ludzie mniej je znają, to już inna sprawa.
Aczkolwiek nie jest to ustawa, przeto jeśli karze podlega czyn opisany w ustawie — to on nie jest opisany w ustawie.
Koncept był od przepisy porządkowe na kolei — to teraz można sobie sprawdzić czy jednak jakieś zarządzenie nie zakazuje wstępu w miejsce, w którym sprawca musiał się znaleźć by pstryknąć.
ale to mówimy o problemie natury systemowej, pytanie jak orzecznictwo zinterpretowało kwestię „ustawy”.
Odpowiedzialność administracyjna to jeszcze inna para kaloszy — osobiście uważam, że to zgroza — dopuszczałbym ją wyłącznie w zakresie PODLEGŁOŚCI administracyjnej. Owszem, niby można się odwołać do sądu, ale zwłaszcza w przypadku decyzji z rygorem natychmiastowej wykonalności jest to czasem po ptokach (najwyżej będzie odszkodowanie, na które zrzucimy się wszyscy).
W teorii (podręcznikach) bodajże pisało się o szybkości działania i wyspecjalizowanym charakterze takich jednostek.
BTW parę dni temu zmarł prof. Jan Boć, więc już dokładnie nie spytamy.
Jak widać — różnie. Raz w ten sposób, że wystarczy ogólny punkt zaczepienia — i wówczas ustawą jest z jednej strony norma kompetencyjna jak art. 60 ustawy o wojewodach, a z drugiej art. 54 kw — a czasem, że jednak musi być szczegółowa kompetencja w ustawie do wydania konkretnego nakazu / zakazu.
Oczywiście w takiej sytuacji trudno mówić o pewności prawa i to tego (troszeczkę mniej) dotkliwego, więc wypadałoby wprowadzić porządek w tej kwestii.
Jestem za. Gdybym był prezydentem, nie podpisałbym żadnej ustawy wprowadzającej odpowiedzialność pozaustawową — a nawet poszedłbym z inicjatywą ustawodawczą uchylenia takich norm.
Byłbym gorszy niż Trump :)
Tramp … nie, nie dam się wciągnąć.
cytat z http://www.annarakowska.pl/post/komentarz-do-art-42-konstytucji-rp-24/
Tak np., jak wskazał TK, w stosunku do postępowania dyscyplinarnego
zasady ujęte w art. 42 powinny być stosowane odpowiednio, a nie wprost
(wyrok TK z 4 lipca 2002, P 12/01). Wszelkie inne postępowania, a więc
takie, w których orzekane są sankcje czy dolegliwości o nierepresyjnym
charakterze, pozostają poza sferą oddziaływania art. 42 Konstytucji.
Konstytucyjnymi regułami odpowiedzialności karnej nie są w szczególności
objęte kary administracyjne, nie są one bowiem „odpłatą” za popełniony
czyn, lecz stanowią środek przymusu służący zapewnieniu realizacji
zaleceń administracji (wyrok TK, P 43/07)
No to czyli nie tak, lecz inaczej, bo postępowanie wykroczeniowe to nie dyscyplinarka.

References: art. 42

art. 60

art. 40
 art. 60
 art. 81
 art. 60
 art. 60
 art. 54
 art. 42
 art. 42