Source: http://aferyprawa.eu/Interwencje/Kursa-Podstawy-wniesienia-kasacji-od-wyroku-Sadu-Apelacyjnego-w-Krakowie-z-dnia-12-07-2006-cz-1-1527
Timestamp: 2019-04-23 12:20:48+00:00

Document:
Aferyprawa - Kursa - Podstawy wniesienia kasacji od wyroku „Sądu” Apelacyjnego w Krakowie z dnia 12.07.2006, cz.1
Kursa - Podstawy wniesienia kasacji od wyroku „Sądu” Apelacyjnego w Krakowie z dnia 12.07.2006, II AKa 74 / 05 cz. 2 do uzasadnienia wyroku S.A.
Zagadka historyczna.
Zgadnij, kto jest autorem cytatu:
a.) Stalin w dniu 12.07.1937 roku w swoim przemówieniu do procesu Wielkiej Czystki, wybitny legislator, kształtujący w gułagach nową – socjalistyczną osobowość osób oskarżonych ?
b.) Pol Pot w dniu 12.07.1977 roku podczas wiecu w okresie wprowadzania maoizmu w Kambodży ?
c.) Marian S., esbek i oficer M.O. (w latach 1966-1985), w dniu 12.07.2003 w wywiadzie dla TVN ?
d.) Wojciech Dziuban, krakowski sędzia SA, w dniu 12.07.2006, w uzasadnieniu mojego wyroku dożywocia ?
(Rozwiązanie tej zagadki znajduje się na str.32 i 33 uzasadnienia wyroku S.A. w Krakowie z 12.07.2006 oraz w tym opracowaniu na str. 62, 63 i 65.) à uwagi Andrzeja Kursy. Skoro kasacja powinna bezpośrednio dotyczyć wyroku S.A. oraz podawać konkretne zarzuty, to postanowiłem, że na tekście uzasadnienia wyroku podam własne uwagi, które dotyczą poprzedzających je cytatów z uzasadnienia.
Dnia 12 lipca 2006 roku
Protokolant: st. prot. sądowy Barbara Bator
przy udziale Prokuratora Prokuratury Apelacyjnej Zefiryna Jelenia
po rozpoznaniu w dniach 23.05.2006 r., 4.07.2006 r. i 12.07.2006 roku sprawy Andrzeja Kursy oskarżonego z art. 148§2 pkt 3 i 4 kk i inne z powodu apelacji wniesionej przez obrońcę oskarżonego od wyroku Sądu Okręgowego w Krakowie z dnia 27 września 2004 r. sygn. akt III K 250102
a/ przyjmuje, iż czyny objęte ust. I wyroku oskarżony popełnił w warunkach znacznego ograniczenia zdolności pokierowania postępowaniem, a kwalifikację prawną każdego z tych czynów uzupełnia przepisem art. 31 § 2 kk,
à ta kwalifikacja obliguje sąd do istotnych ustaleń i stwierdzeń
b/ zgodnie z art. 4 § 1 kk do tych czynów oskarżonego stosuje przepis art. 148 § 2 pkt. 3 i 4 kk w brzmieniu nadanym ustawą z dnia 6 czerwca 1997 roku - Kodeks karny ( Dz. U. Nr 88, poz. 553 z 1997 r. )
c/ w podstawie prawnej kary łącznej orzeczonej w ust. III wyroku przepis art. 86 § 1 kk zastępuje art. 88 kk ;
III. Zasądza od oskarżonego na rzecz Skarbu Państwa wydatki za
postępowanie odwoławcze, których suma zostanie ustalona odrębnym orzeczeniem.
IV. Zasądza od Skarbu Państwa na rzecz adw. Romualda Kowalskiego 1660 (jeden tysiąc sześćset sześćdziesiąt) złotych za obronę z urzędu w postępowaniu odwoławczym.
Sygn. akt II AKa 74/05 Uzasadnienie I.
1. Andrzej Kursa został oskarżony oto, że:
I. w dniu 27 września 2001 roku w Krakowie, woj. małopolskiego działając z zamiarem bezpośrednim pozbawienia życia Artura R., używając broni palnej w postaci pistoletu "CZ" mod. 75 Compact kal. 9 mm, oddał w jego kierunku co najmniej pięć strzałów, powodując dwie rany postrzałowe głowy z uszkodzeniem mózgu, rany postrzałowe okolicy klatki piersiowej, płuc i serca z następowym krwotokiem, na skutek których nastąpił natychmiastowy zgon Artura R., przy czym czyn ten popełnił z zemsty stanowiącej motywację zasługującą na szczególne potępienie, tj. o przest. z art. 148 § 2 pkt 3 i 4 kk;à skoro „z zemsty”, to za co ? Skoro za wyrok Błasiakowej, to przecież jako osoba „o bardzo wysokiej inteligencji” rozumiem, że wyroki w sądzie wydaje Błasiakowa, a nie R.. Faktycznie jedynym celem mojego działania od wielu lat przed tragedią było wpisanie (i zabezpieczenie dla mojej rodziny) MOJEGO WŁASNEGO MIESZKANIA. A w ostatnim roku to dodatkowo było tylko czekanie na uprawomocnienie się wyroku SR, że „MOJE mieszkanie jest moje” i wyprowadzenie się z mojego rodzinnego domu, gdzie w piekle zrobionym mi przez R. nie dało się już żyć.A w ogóle to czy możliwy jest czyn „o motywacji zasługującej na szczególne potępienie”, gdy działałem wg biegłych „w stanie znacznie ograniczonej poczytalności” (a faktycznie byłem całkowicie chwilowo niepoczytalny). Taksami absurdem jest twierdzenie, że ktoś w tak znacznie zaburzonym stanie ma „motyw” (zemsty).
II. w dniu 27 września 2001 roku w Krakowie, woj. małopolskiego działając z zamiarem bezpośrednim pozbawienia życia Jana R., używając broni palnej w postaci pistoletu "CZ" mod. 75 Compact kal. 9 mm, oddał w jego kierunku co najmniej trzy. strzały, powodując ranę postrzałową klatki piersiowej, ze zranieniem płuca i aorty, ranę postrzałową jamy brzusznej ze zranieniem aorty i ranę postrzałową głowy ze zranieniem mózgu, na skutek których nastąpił zgon Jana R., przy czym czyn ten popełnił z zemsty stanowiącej motywację zasługująca na szczególne potępienie, tj. o przest. z art. 148 § 2 pkt 3 i 4 kk;
III. w dniu 27 września 2001 roku w Krakowie, woj. małopolskiego usiłował pozbawić życia Agnieszkę R., używając broni palnej w postaci pistoletu "CZ" mod. 75 Compact kal. 9 mm, oddając w jej kierunku co najmniej siedem strzałów, z których jeden spowodował ranę powierzchowną podbródka, pięć spowodowało rany klatki piersiowej, brzucha i okolicy pachwinowej prawej, w wyniku czego doznała ona obrażeń ciała w postaci zranienia płuca z krwiakiem i odmą opłucną, zranienia jelita, uszkodzenia stawu biodrowego lewego z koniecznością resekcji głowy kości udowej oraz uszkodzenia rdzenia kręgowego z porażeniem kończyn dolnych i niedowładem kończyn górnych, stanowiących chorobę realnie zagrażającą życiu oraz ciężkie kalectwo, zamierzonego celu nie osiągając z uwagi na udzielenie Agnieszce R. natychmiastowej pomocy medycznej, przy czym czyn ten popełnił z zemsty stanowiącej motywację zasługująca na szczególne potępienie, tj. o przest. z art. 13§1 kk w zw. z art. 148 § 2 pkt 3 i 4 kk, art. 156 § 1 pkt 2 kk w zw. z art. 11 § 2 kk;
IV. w dniu 29 stycznia 2001 roku w Krakowie, woj. małopolskiego, groził Janowi Rojszczakowi pozbawieniem życia, przy czym groźby te wzbudziły u pokrzywdzonego uzasadnioną obawę, że zostaną spełnione,
tj. o przest. z art. 190 § 1 kk.
2. Wyrokiem z dnia 27 września 2004 roku Sąd Okręgowy w Krakowie orzekł w tym przedmiocie co następuje:
I. oskarżonego Andrzeja Kursę uznał winnym popełnienia czynów opisanych w pkt I, II i III aktu oskarżenia, a stanowiących zbrodnię dwukrotnie z art. 148 § 2 pkt 3 i 4 kk oraz z art. 13 § 1 kk w zw. z art. 148 § 2 pkt 3 i 4 kk i art. 156 § 1 pkt 2 kk w zw. z art. 11 § 2 kk i przyjmując, że stanowią one ciąg przestępstw określony wart. 91 § 1 kk, na mocy art. 148 § 2 kk przy zastosowaniu art. 14 § 1 kk i art. 11 § 3 kk oraz art. 91 § 1 kk wymierzył mu karę dożywotniego pozbawienia wolności, zaś na mocy art. 40 § 2 kk i art. 43 § 1 kk orzekł wobec oskarżonego środek karny w postaci pozbawienia praw publicznych na okres 10 lat;
II. oskarżonego Andrzeja Kursę uznał winnym popełnienia czynu zarzuconego mu w pkt IV aktu oskarżenia, a stanowiącego występek z art. 190 § 1 kk i na mocy powołanego przepisu wymierzył mu za to karę 1 roku pozbawienia wolności;
III. na mocy art. 85 kk, art. 86 § 1 kk oraz art. 91 § 2 kk w miejsce orzeczonych w pkt I
i II wyroku kar pozbawienia wolności wymierzył oskarżonemu Andrzejowi Kursie karę łączną dożywotniego pozbawienia wolności;
IV. na mocy art. 77 § 2 kk orzekł, że oskarżony Andrzej Kursa nie może skorzystać z warunkowego przedterminowego zwolnienia z odbycia kary pozbawienia wolności, orzeczonej niniejszym wyrokiem wcześniej niż po upływie 35 lat;
V. na mocy art. 47 § 1 kk w związku ze skazaniem za przestępstwa opisane w pkt I, II i III aktu oskarżenia orzekł od oskarżonego Andrzeja Kursy na rzecz Fundacji USD w Krakowie „0 zdrowie dziecka” 30-663 Kraków ul. Wielicka 265 nr konta:
59160010130002001160707156 w Fortis Bank Polska l O/Kraków, trzy nawiązki w kwotach po 5000 (pięć tysięcy) złotyc
VI. na mocy art. 44 § 2 kk orzekł względem oskarżonego Andrzeja Kursy tytułem środka karnego przepadek na rzecz Skarbu Państwa pistoletu marki CZ 75 compact 9 mm Luger nr E2868 oraz czterech magazynków na amunicję - opisanych na karcie 1053 akt w poz. 1 do 5 przechowywanych w Komendzie Wojewódzkiej Policji w Krakowie, Wydział Postępowań Administracyjnych;
VII. na mocy art. 63 § 1 kk zaliczył oskarżonemu Andrzejowi Kursie na poczet orzeczonej kary łącznej dożywotniego pozbawienia wolności okres tymczasowego aresztowania od dnia 27 września 2001 r. do dnia 27 września 2004 r.;
VIII. na zasadzie art. 415 § 3 kpk pozostawił bez rozpoznania powództwo cywilne złożone przez oskarżyciela posiłkowego Mariana S.; à a dlaczego !!! Bo to powództwo powinno zostać w sposób oczywisty odrzucone i wtedy S. musiałby zapłacić za wpis sądowy opłatę kilkunastu tysięcy zł., za wpis, z którego został wstępnie zwolniony.
IX. na mocy art. 29 ust. 1 i 2 ustawy Prawo o adwokaturze zasądził od Skarbu Państwa na rzecz: Kancelarii Adwokackiej adw. Romualda Kowalskiego w Krakowie kwotę 3.240 złotych tytułem zwrotu kosztów nieopłaconej obrony udzielonej z urzędu oskarżonemu Andrzejowi Kursie;
X. na zasadzie art. 627 kpk zasądził od oskarżonego Andrzeja Kursy na rzecz oskarżycieli posiłkowych Mariana S. i Jadwigi R. kwoty po 3.600 złotych tytułem wydatków związanych z ustanowieniem pełnomocnika;
XI. na zasadzie art. 626 § kpk, art. 627 kpk zasądził od oskarżonego na rzecz Skarbu Państwa koszty sądowe w kwocie 25.507,58 złotych. à czyli mam zapłacić za wszystkie „opinie” w I instancji, które zostały uznane za sąd za bezwartościowy szmelc (są „niepełne, niejasne, nielogiczne i niczego nie wyjaśniające”), a także za zupełnie zbyteczną opinię balistyczną KGP w Warszawie, z której wynika, że „żaden strzał nie został oddany z bliskiej odległości lub z przyłożenia” (k-1.000)
1. Od powyższego wyroku apelację złożył obrońca oskarżonego.
Powołując się na przepisy art. 425 § 1 i art. 444 kpk powyższy wyrok zaskarżył w całości.
Na podstawie art. 438 pkt 1, 2 i 3 kpk wyrokowi temu zarzucił:
1. obrazę przepisów prawa materialnego art. 148 § 2 pkt 3 i 4 oraz art. 13 § 1 kk w zw. z art. 148 § 2 pkt 3 i 4 i art. 156 § 1 pkt 2 kk w zw. z art. 11 § 2 kk oraz art. 31 § 1 kk i 25 § 1 kk;
2. obrazę przepisów postępowania, a w szczególności art. 2 § 2, art. 4, art. 5 § 2, art. 7, art. 366 § 1, art. 410, art. 424 §1 pkt 1 i art. 423 § 1 kpk przez:
- obrazę przepisów prawa materialnego art. 148 § 2 kk i dalsze wymienione w pkt 1 zarzutu apelacji wynikającą z uznania, że przepisy te mają zastosowanie do czynów zarzucanych oskarżonemu Andrzejowi Kursie a opisanych zarzutami aktu oskarżenia, polegających na umyślnym, świadomym dokonaniu zbrodni, oraz groźbie karalnej,
- obrazę przepisów prawa materialnego art. 31 § 1 kk wynikającą z uznania, że przepisy te nie mają zastosowania do czynów zarzucanych oskarżonemu Andrzejowi Kursie a opisanych zarzutami aktu oskarżenia mimo stwierdzenia w wydanej przez biegłego opinii psychologicznej działania w ostrym stresie wykluczającym odpowiedzialność karną, nie przyjęcie przez Sąd wyrokujący, że oskarżony Andrzej Kursa mógł działać w ramach obrony koniecznej art. 25 § 1 kk i równocześnie w ostrym stresie w stosunku do czynów zarzucanych oskarżonemu, co w krytycznej sytuacji spowodowało brak z jego strony świadomości działania i zachowania, oraz skutków czynu opisanego w akcie oskarżenia.
obrazę przepisów postępowania przez:
- przyjęcie za udowodnioną tylko jednej z kilku możliwości wersji zajścia i wydarzeń po nich występujących, wersji niekorzystnej dla oskarżonego, mimo istnienia i nie pozbawionych racji również innych wersji reprezentowanych przez obronę,
- brak szczegółowego ustosunkowania się do wszystkich zebranych w tej sprawie dowodów przemawiających za tezami obrony, a potraktowanie ich jedynie jako zbioru wniosków i wrażeń które muszą być zinterpretowane niekorzystnie dla oskarżonego,
- brak wszechstronnej analizy i oceny wydawanych w tej sprawie opinii biegłych psychiatrów, częściowo ze sobą sprzecznych, a częściowo opartych na domniemaniach i dowolnych założeniach, opiniach niepełnych, w szczególności nie opartych na najnowszych osiągnięciach nauki, a w niektórych przypadkach nawet sprzecznych z nimi,
- nie uwzględnienie wersji podanej w opinii powołanego biegłego psychologa sprzecznej z opinia biegłych psychiatrów a wersji, którą to w świetle zebranego materiału dowodowego wykluczyć nie można, a nawet należało ją uznać za wersję najbardziej udowodnioną na tle osiągnięć naukowych a dotyczących zachowania oskarżonego działającego w ostrej reakcji na stres,
- oparcie wyroku skazującego na niekorzystnych dla oskarżonego dowodach pośrednich, oraz zbyt małe docenienie dowodów dla niego korzystnych, a także snucie daleko idących i nie zawsze w pełni uzasadnionych zebranymi do wniosków co do możliwego zdaniem Sądu zachowania oskarżonego przed popełnieniem przestępstwa, natomiast przyjęciu zaplanowanego i zrealizowanego czynu, którego zamysł mógł zrodzić się w świadomości oskarżonego znacznie wcześniej i pod wpływem sytuacji konfliktowej jaka od dłuższego czasu istniała miedzy oskarżonym a jego przeciwnikami w procesie cywilnym o ustalenie prawa własności do nieruchomości będącej przedmiotem sporu w wieloletnim procesie,
- wyrażenia przez Sąd błędnego poglądu braku potrzeby uwzględnienia wniosku obrońcy poddania oskarżonego Andrzeja Kursy ponownym badaniom innemu zespołowi biegłych psychiatrów w nawiązaniu do opinii biegłych psychiatrów z Jarosławia i Wrocławia i nie rozważenie tego wniosku w aspekcie ponowienia obserwacji psychiatrycznej oskarżonego z wyraźnym zwróceniem uwagi wydających nowa opinię, na znajdującą się w aktach sprawy opinię psychologiczną psychologa dr Marka Pawlika, tym bardziej, że przy podejmowaniu oceny psychiatrycznego stanu i zachowania oskarżonego w powiązaniu z jego stanem psychologicznym, biegłe z Wrocławia zrezygnowały z uzyskania dogłębnej opinii psychologicznej w trakcie prowadzonej obserwacji psychiatrycznej, co jak same przyznały, stwierdzając do protokołu przesłuchania z dnia 18 maja 2004 roku, że było to błędem, a który to stan mógł mieć wpływ na ocenę jego zachowania jako działania w silnym stresie, a tym samym na wiarygodność wyjaśnień oskarżonego o nie zarejestrowaniu przez niego ze względu na stan ostrego stresu powstałej sytuacji ekstremalnej zarzucanego mu aktem oskarżenia czynu,
- sporządzanie pisemnego uzasadnienia wyroku przez przyjęcie tylko dowodów i wysnutych z nich wniosków w rozumieniu Sądu istotnych dla rozstrzygnięcia winy oskarżonego, co doprowadziło do przekonania o jego winie, przy pominięciu istoty opinii psychologicznej dr Pawlika jako mającej kluczową wartość dowodową w ocenie zachowania się oskarżonego w chwili zarzucanego mu czynu, co równocześnie zniekształciło dokładne odtworzenie przebiegu inkryminowanego zdarzenia, rozumowania i ustalenia szczegółów na jakich zostało ono oparte, negatywne ustosunkowanie a tym samym wyciągnięcie niewłaściwych wniosków przez Sąd w uzasadnieniu wyroku, do tych fragmentów wyjaśnień oskarżonego Andrzeja Kursy i zeznań świadków Bożeny G., Leszka F., Stanisława T., Barbary P., Joanny S. jak również innych świadków i z najbliższej rodziny oskarżonego złożonych w toku śledztwa oraz na rozprawie, w których nawiązywali oni do zachowania oskarżonego świadczących o braku z jego strony rozmyślnego prowokowania zajść przed dniem zarzutu aktu oskarżenia, jego stanu psychicznego w jakim pozostawał on w ciągu kilku ostatnich lat, co wyrażać się miało nieporozumieniami z byle powodu pomiędzy stronami, wezwaniem policji na interwencje w sytuacji gdy były to zbyt błahe nieporozumienia a zawiadomienia policji były dokonywane przez stronę przeciwną, łącznie z groźbami w stosunku do oskarżonego i jego najbliższej rodziny, ( Szkoda, że Dziuban i jego pozostali 4 SSA nie przeczytali nawet mojej cz. 1 apelacji: „Zespół ostrego stresu a psychologiczne kryterium niepoczytalności w procesie karnym”, np. str. 46-47:) niepełne ustosunkowanie się do tych zeznań świadków, podnoszących istotne okoliczności mogące stanowić jedna z wielu możliwych przyczyn załamania psychicznego i psychologicznego Andrzeja Kursy, a bardziej znaczne niż na to zasługują dawanie wiary wszystkim innym świadkom, w szczególności świadkom z rodziny zmarłych - oskarżycieli posiłkowych - których zeznania były niejednokrotnie nacechowane zrozumiałą stronniczością i winne być w tej sytuacji oceniane z dużą doza ostrożności, - nie rozważanie przez Sąd orzekający wątpliwej co do stanowczości, nie dociekliwej i nie poszerzonej o wiedzę specjalistyczną psychologiczną opinii biegłych psychiatrów z Wrocławia, przesłuchanych na rozprawie w zakresie znajdującej się w aktach sprawy opinii psychologicznej dr Pawlika bez zapoznania się z bardzo szeroko i dogłębnie uzasadnionym jego stanowiskiem z rozprawy z dnia 9 września 2004 roku i zgodności oceny jaka biegli przedstawili uzasadniając swoje stanowisko co do stanu psychologicznego Andrzeja Kursy w jakim znajdował się w chwili inkryminowanego mu czynu i również przez tych biegłych co do kolejnych stanów psychiatrycznych a poprzestanie tylko na formalnym przyjęciu tych opinii za podstawę czynionych ustaleń, bez zwrócenia uwagi na ich w niektórych fragmentach hipotetyczny charakter, à główny „dowód” to były wymysły esbeckiego oficera MO S. i Jadwigi R., osób które na drugi dzień po tragedii pobiegły do prokuratury o „zajęcie całego mojego mienia”, bo „żona wynosi (moje) meble”. (karta - 145)
Ja mówiłem (na ile mi pozwolono) tylko prawdę i zawsze to samo. Za to S., Jadwiga R. kłamali, jak mogli. Jadwiga R. „Kursa wychodząc z domu tak ODEPCHNĄŁ furtkę, że o mało nie uderzył dziecka stojącego na chodniku.” (jakieś absurdalne kłamstwo !!! nigdy nic takiego nie było. Jak widać bolszewicki aparatczyk S. –„samodzielny komendant różnych samodzielnych jednostek” nauczył się przez 20 lat pracy w MO wrednej komunistycznej propagandy! ). Gdy zauważam na rozprawie, że furtka otwiera się NA osobę wychodzącą z domu. (vide: Dz.U.2002.75.690 § 42 ust. 1) Następne zeznania: „Kursa tak POCIĄGNĄŁ bramkę, że o mało nie uderzył dziecka, stojącego na chodniku”. Chciałem nadal zapytać, jak to jest możliwe, w sytuacji, gdy „pociągnąć” można furtkę co najwyżej na osobę, która właśnie wychodzi z domu lub do zamknąć furtką równo z ogrodzeniem” i jednocześnie „o mało nie uderzyć dziecka, stojącego na chodniku”, ale odebrano mi głos i zostałem wyrzucony z rozprawy. ( Bo już czekała moja siostra )
Bolszewicki oficer MO zeznaje w sądzie pod przysięgą: podczas remontu mieszkania Rojszczaka w 1994 roku „nie zauważyłem” żadnej nadbudowy II piętra ( wybudowanej 4 lata wcześniej ) !!!Zdjęcia z dnia 21.11.1990 roku (jeszcze nie było okien, wstawionych w maju 1991r.). Tak wówczas wyglądał mój dom z nadbudową: (i ta furtka, gdzie 2 betonowe słupy uniemożliwiają jej otwarcie tak, aby przypadkiem ona nie uderzyła pieszego na chodniku „Kursa o mało nie uderzył dziecka” !). Powtórzmy: S. zeznaje pod przysięgą w sądzie: „W 1994 r. nie zauważyłem żadnej nadbudowy” (wybudowanej 4 lata wcześniej !!!)Ale: „zauważyłem, że Andrzej Kursa prowadzi jakieś prace” (na tej nadbudowie, której „nie zauważył”).I dalej: „Andrzeja Kursy nigdy nie widziałem do dnia rozprawy”. Tak samo, jak wyjeżdżając latem 2001 roku na „coroczne wakacje” w Niemczech, gdzie udzielał fachowych porad „nie zauważył”, że od 01.04.2001 jest ciężko „chory” na serce i przebywa już 7 miesiąc na zwolnieniu chorobowym.
- nie rozważenie przez Sąd w nawiązaniu do powstałej sytuacji, a wynikającej z przeprowadzonego postępowania, opinii biegłych psychiatrów i szczególnie psychologa, która winna być przedmiotem szczególnego rozważania przy wyrokowaniu czy nie zachodzą w działaniu oskarżonego warunki przekroczenia obrony koniecznej w powiązaniu ze stwierdzonym ostrym stresem,
- nieuzasadnionej odmowie dania wiary wyjaśnieniom oskarżonego Andrzeja Kursy co do przebiegu wydarzeń krytycznego dnia, a zwłaszcza jego zachowania w tym czasie, znacznie wcześniej juz sygnalizowany ostry stres nie tylko potwierdzony wyjaśnieniami oskarżonego, a potwierdzony wcześniej badaniem psychiatrycznym (lek. psychiatra Stanisław Teleśnicki) przeprowadzonym badaniem psychologiczny co w wysokim stopniu uprawdopodobniło wybuch ostrego stresu w czasie zajścia będącego przedmiotem zarzutu,
- nieuzasadnionym przyjęciu, że oskarżony Andrzej Kursa w czasie poprzedzającym tragiczne wydarzenie nie znajdował się w nagłym załamaniu psychicznym a w dobrym stanie psychicznym wykluczającym możliwość nieadekwatnego zareagowania do powstałej sytuacji,
à bezpośrednio przed zdarzeniem – może kilka, kilkanaście minut byłem w stanie opisanym przez moją siostrę Annę Milewską :karta - 60: „Znajdując się ciągle na terenie sądu ja sięgnęłam po swój telefon komórkowy i ja zadzwoniłam z niego z tego co pamiętam na telefon domowy do mieszkania Andrzeja, - Andrzej podniósł słuchawkę ale płakał, słychać było, że jest roztrzęsiony, powiedział „halo” i rozłączył się”.
Gdy jeszcze musiałem być w swoim mieszkaniu przed samą tragedią (która rozegrała się na klatce schodowej) i siostra telefonowała ma „telefon domowy” – to już byłem całkowicie niepoczytalny i działałem tylko wyuczonymi odruchami – typu podniesienie słuchawki telefonu na dźwięk dzwonka i powiedzenie odruchowo „halo”. Wtedy już mój świadomy umysł był całkowicie chwilowo wyłączony na skutek opisywanego przez prof. Daniela Golemana w „Inteligencji Emocjonalnej” mechanizmu „eksplozji emocjonalnej” (s. 39). Wtedy „ten wysoki poziom pobudzenia” powoduje, że „tracimy zdolność rozpoznawania swych czynów” (s. 108).
a procesowym postępowaniu dla dogłębniejszego lepszego zobrazowania i określenia charakterologicznego stanu oskarżonego nie rozszerzono gamy świadków ze znanego oskarżonemu środowiska znajomych a których zeznania mogły pomóc w sprawie tak opiniującym psychiatrom jak i psychologom,
- niezasadnym przyjęciu, że zachowanie oskarżonego było działaniem świadomym nie tylko co do skutku, ale miało realizować jego celu, co ma przemawiać przeciwko wiarygodności wyjaśnień Andrzeja Kursy, jakoby całe jego dotychczasowe plany życiowe były poddane próbie "burzenia" przez osoby zamieszkujące na zasadzie nabytych praw lokatorskich, zachowania współlokatorów jako nie tylko próby ale faktycznego odebrania mu możliwości prawnego uregulowania prawa własności, negowania jego planów pogodzenia wspólnego zamieszkiwania przy zgodnej akceptacji wzajemnej, a odebranym jako nieprawidłowe zachowanie samego oskarżonego Andrzeja Kursy, à krakowski „sąd” uniemożliwił mi na jakiekolwiek przedstawienie mojej wersji wydarzeń i powołania świadków zgłoszonych przeze mnie.
- nieuzasadnionym przyjęciu i ustaleniu przeprowadzonymi dowodami, a zwłaszcza nieprzekonywującymi, wzajemnie i wewnętrznie sprzecznymi oraz opartymi na dowolnych założeniach opiniami biegłych psychiatrów przy równoczesnym braku opinii psychologicznej w trakcie obserwacji psychiatrycznej której poddany był Andrzej Kursa, że był on sprawcą działającym z całą świadomością popełnionego czynu, a więc umyślnym działaniem chciał i doprowadził do zdarzenia będącego przedmiotem zarzutu aktu oskarżenia i spowodowania śmierci, a także usiłowania zabójstwa i zarzucany mu czyn miał realizować z całą bezwzględnością wcześniej powziętego zamiaru, à jako osoba o „bardzo wysokiej inteligencji” „wymyśliłem” zapewne genialny plan zbrodni doskonałej, której nikt nie wykryje.
- wysnucia błędnych wniosków i przyjęciu jako działania umyślnego oskarżonego Andrzeja Kursy, a nie jako narastającego napięcia psychicznego z faktu, że krytycznego dnia 27 września 2001 r. będąc na rozprawie cywilnej nie był w stanie wysłuchać zapadłego wyroku, że tego samego dnia tylko wcześniej w tych samych okolicznościach oczekując na mający zapaść wyrok wobec narastającego napięcia psychicznego nie mógł nawet przebywać na korytarzu sądowym na tym samym piętrze wraz z przeciwnikiem procesowym, co dawało jaskrawy obraz jego napięcia psychicznego, mimo że w tej właśnie sprawie w I instancji zapadł wcześniej wyrok który był dla niego korzystny i miał pełne podstawy przypuszczać pozytywnego dla siebie potwierdzenia tego wyroku, a wygranie tej sprawy miało tak istotny wpływ na jego stosunku sąsiedzkie.
à to prawda. Do dnia 27.09.2001 naiwnie myślałem, że sądy są w Polsce sprawiedliwe. Ja je spostrzegałem swoimi oczami. A „wygranie sprawy” miało najważniejszy wpływ na moje „sąsiedzkie stosunki”. Po prostu wtedy mógłbym się wyprowadzić z mojego rodzinnego domu, sprzedać MOJE mieszkanie i zacząć normalne życie jak najdalej od tych R. z piekła rodem.
Podnosząc powyższe zarzuty na podstawie art. 437 § 2 kpk wniósł:
1. o zmianę zaskarżonego wyroku i uniewinnienie oskarżonego Andrzeja Kursy od zarzucanych czynów przez uznanie, że działał on pod wpływem ostrego stresu wykluczającego możliwość pokierowania swoim postępowaniem; ewentualnie
2. o rozważenie działania oskarżonego w warunkach obrony koniecznej pod wpływem ostrego stresu natomiast w przypadku uzupełnienia postępowania
3. o przekazanie sprawy do ponownego rozpoznania Sądowi Okręgowemu w
Krakowie, Wydział III Karny jako I instancji;
Nadto wniósł o zasądzenie kosztów wywiedzionej apelacji i zastępstwa z urzędu, gdyż koszty te nie zostały pokryte w żadnej swej części.
W uzasadnieniu apelacji jej autor w sposób szczegółowy przedstawia swoje stanowisko odnośnie opisanych wyżej zarzutów. W szczególności wiele uwagi poświęca kwestii nie przyjęcia przez sąd orzekający, że oskarżony w chwili popełnienia zarzucanych mu czynów w działał w warunkach ostrej reakcji na stres (ASD) bądź wystąpienia u niego post- traumatycznej reakcji i na stres ( PTSD ).
2. Oskarżony złożył z kolei w dniu 6 i 28 czerwca 2006 roku na piśmie bardzo obszerne oświadczenie, w którym przytoczył szereg rozstrzygnięć Sądu Najwyższego, które jego ocenie, wskazują na nietrafność zapadłego w stosunku do niego orzeczenia.
à ja złożyłem przede wszystkim 3 części apelacji (z marca 2005 - 234 str., z 10.06.2005 – 41 str. oraz z 17.06.2005 – 52 str. ), a nie tylko 2 oświadczenia z 6. i 28. 06.2006
W swoich oświadczeniach dokonuje krytyki zaskarżonego wyroku oraz wyraża szereg pretensji pod adresem składu orzekającego. Wskazuje szereg błędów proceduralnych, których w jego ocenie dopuścił się Sąd Okręgowy
Ponadto oskarżony przesłał do Sądu Okręgowego szereg publikacji z zakresu psychiatrii i psychologii, które jego zdaniem wskazują, że w trakcie popełnienia zarzucanych mu czynów był niepoczytalny. Andrzej Kursa wielokrotnie podnosił, że Sąd Okręgowy nie procedował w jego sprawie w sposób bezstronny oraz, że oddalając jego wnioski dowodowe w sposób rażący naruszył jego prawo do obrony. Część zarzutów pod adresem Sądu Okręgowego ma charakter obraźliwy.
à to prawda. Nazwanie po imieniu tego, że mój „sąd” łamie drastycznie elementarne prawo do uczciwego procesu, to poważna obraza. A szczególnie jest ona dotkliwa, gdy jest ona prawdziwa.
Analizując powyższe zarzuty dotyczące wydanych w sprawie opinii o stanie zdrowia psychicznego Andrzeja Kursy podnieść należy, że pomiędzy opiniami wydanymi przez biegłych psychiatrów z Jarosławia i Wrocławia zachodzą sprzeczności odnośnie stanu psychicznego oskarżonego w szczególności co do zaburzeń osobowości. Niejasność i niepełność opinii sądowo psychiatrycznej sporządzonej przez biegłych psychiatrów zostały dostrzeżone przez Sąd Okręgowy, który w dniu 28 kwietnia 2003 r. (karta 1354) dopuścił dowód z badania stanu zdrowia psychicznego przez biegłych lekarzy psychiatrów Oddziału Psychiatrii Sądowej przy Areszcie Śledczym we Wrocławiu. Biegli psychiatrzy z Wrocławia, którzy podobnie jak biegli z Jarosławia wydali opinię po przeprowadzeniu obserwacji sądowo psychiatrycznej, zaś na skutek postawy oskarżonego zrezygnowali z opinii psychologicznej. à nie „na skutek postawy oskarżonego” odmówiłem jakiegokolwiek udziału w „badaniach” Bireckiej, tylko po jej monologu, który opisałem w piśmie do SO w Krakowie. Oczywiście, wszystko to „moja wina”. Wojna w Iraku pewnie też.
Sąd Okręgowy dopuścił dowód z opinii psychologicznej, której autor zajął początkowo nieco odmienne stanowisko w kwestii ocen osobowości oskarżonego niż biegli psychiatrzy z Wrocławia. Na rozprawie w dniu 30 sierpnia 2004 roku (karta 3199) biegły psycholog Marek Pawlik stwierdził, że różni się z biegłymi psychiatrami w odniesieniu do oceny zachowania oskarżonego w momencie zdarzenia. Następnie stwierdził wprost, że oskarżony działał pod wpływem chwilowego zaburzenia procesów emocjonalnych na podłożu fizjologicznym.
W czasie kolejnej rozprawy w trakcie konfrontacji stanowisk z biegłymi psychiatrami z Wrocławia (karta 3246) biegły psycholog stwierdził z kolei, że nie ma sprzeczności pomiędzy jego opinią, a wypowiedziami biegłych psychiatrów. Sąd Okręgowy w pisemnym uzasadnieniu wyroku w sposób negatywny ustosunkował się do opinii biegłego Pawlika, zwłaszcza w tej części, gdzie psycholog ten ocenia motywację sprawcy, która doprowadziła oskarżonego do zabójstwa. Nie znalazł jednak podstaw Sąd I instancji do dopuszczenia dowodu z kolejnej opinii psychologicznej w oparciu o treść art. 201 kpk.
W ocenie Sądu Apelacyjnego postąpienie tego rodzaju było wadliwe. Podnieść należy w pierwszej kolejności, że opinia psychologiczna stanowi w zasadzie integralną część opinii o stanie zdrowia psychicznego sporządzonej w oparciu o treść art. 202 kpk. Dotyczy to w szczególności sytuacji przeprowadzenia obserwacji oskarżonego w zakładzie leczniczym, której celem jest pogłębione zbadanie psychiki sprawcy. W trakcie obserwacji sądowo-psychiatrycznej oskarżonego we Wrocławiu Andrzej Kursa odmówił poddania się badaniu przez biegłego psychologa. Biegły Marek Pawlik wydał swoją opinię zupełnie niezależnie od opinii sporządzonej przez biegłych psychiatrów. Sąd Okręgowy wykazał, dlaczego nie podziela zawartych w niej uwag dotyczących zwłaszcza oceny procesów motywacyjnych. Tego rodzaju ocena wymaga niewątpliwie wiadomości specjalnych i dlatego Sąd Okręgowy dokonując tych rozważań wszedł w sferę zastrzeżoną dla biegłych.
Sąd Apelacyjny uważa, że ocena stanu zdrowia psychicznego, w tym kwestia jego poczytalności w chwili popełnienia zarzucanych mu czynów ma w powyższej sprawie znaczenie kluczowe. à kwestia zdrowia psychicznego, a poczytalność tempore criminis, to mogą być dwie różne sprawy !!! Jak właśnie w moim przypadki. Jestem zdrowy psychicznie, ale na skutek nagłego urazu psychicznego załamałem się całkowicie i utraciłem chwilowo kontakt ze światem.
Skoro ocena stanu zdrowia psychicznego wymaga wiadomości specjalnych i może być dokonana przez biegłych, to sąd odwoławczy nie jest uprawniony do podejmowania w tym przedmiocie własnych ustaleń, a jedynie do oceny opinii przez pryzmat jej jasności i pełności.
à „ocena zdrowia psychicznego” dała wynik => zdrowy. A kwestia poczytalności to jest odrębna sprawa. Expressis verbis: art. 202 § 1 kpk wyraźnie nakazuje, że opinię o stanie zdrowia psychicznego wydaje co najmniej 2 psychiatrów. Ten sam art. 202 § 4 kpk nakazuje wypowiedzenie się tym psychiatrom, w kwestii poczytalności. Tylko, że nigdzie nie jest nakazane, że kwestię poczytalności mogą oceniać wyłącznie psychiatrzy. To, że sądy zrzucają odpowiedzialność za swoje wyroki na biegłych, to tragiczna polska rzeczywistość sądowa. Skoro jednak psychiatrzy uznali, że jestem zdrowy psychicznie, to na tym zakończyli swoją rolę. W przeciwnym wypadku inne zaburzenie poczytalności nazwane „silnym wzburzeniem” nie mogłoby być również pozostawione w gestii sądu.
Z tych powodów niemożliwe byłoby ustosunkowanie się do zarzutów apelacji w tej części, która zawiera bardzo szerokie rozważania o charakterze medycznym zwłaszcza w sytuacji wskazanych mankamentów wydanych w sprawie opinii sądowo- psychiatrycznych. Dlatego też Sąd Apelacyjny zdecydował się na uzupełnienia przewodu sądowego w trybie art. 452§2 kpk.
à niestety nie zdecydował się na uzupełnienie brakującego w całości materiału dowodowego na poparcie tez obrony, o co domagałem się cały czas !!! Po prostu S.A. potrzebował kolejnej „podkładki” do skazania mnie.
Wskazać należy, że zgodnie z treścią postanowienia Sądu Najwyższego z dnia 19 października 2005 r. sygn. IV K 252/05 art. 452 kpk nie zawiera absolutnego zakazu przeprowadzenia dowodów w postępowaniu odwoławczym, nawet tych, które uznane mogą być za dotyczące istoty postępowania. Paragraf 2 tego przepisu określa bowiem, w jakich warunkach takie dowody przeprowadzone mogą być również na tym etapie postępowania. Chodzi tu o sytuacje, kiedy przyczyni się to do przyspieszenia postępowania i nie wiąże się z koniecznością przeprowadzenia na nowo przewodu sądowego w całości lub w znacznej części. Przeprowadzanie postępowania dowodowego na etapie odwoławczym procesu nie nasuwa na ogół istotniejszych wątpliwości zwłaszcza wówczas, gdy wiąże się z uzupełniającym - ponownym przesłuchaniem świadków, czy zasięgnięciem opinii biegłych.
W realiach niniejszego procesu powołanie nowego zespołu biegłych psychiatrów celem wydania kolejnej opinii o stanie zdrowia psychicznego Andrzeja Kursy niewątpliwie doprowadziło do przyspieszenia postępowania (w porównaniu z sytuacją stworzoną przez uchylenie wyroku i konieczność ponownego rozpoznania sprawy). à to „niewątpliwie” jest prawda. Czekałem na apelację 9 miesięcy od „wyroku” Maczugi. Później S.A. wraz z Heitzmanem „dobierali” skład biegłych przez kolejne 6 miesięcy, aby znaleźć właściwą osobę. Po „znalezieniu” kolegi W. z U.J. z jego wydziału, już można było mnie „opiniować”. „Niewątpliwie doprowadziło do przyspieszenia postępowania” też i to, że w S.A. uniemożliwiono mi skutecznie na zadanie moich pytań biegłym (pomimo formalnej mojej obecności).
Wiązało się też z koniecznością przeprowadzenia przewodu sądowego na nowo tylko w niewielkiej części. Ponieważ ekspertyza ta winna mieć charakter możliwie kompleksowy Sąd Apelacyjny dopuścił dowód z opinii Kliniki Psychiatrii Sądowej Instytutu Psychiatrii i Neurologii w Warszawie.
Celem wyjaśnienia wątpliwości dotyczących stanu zdrowia psychicznego oskarżonego oraz określenie czy działał on w warunkach art.148 § 4 kk biegłym następujące pytania:
1/ czy w chwili popełnienia zarzucanych mu czynów nie mógł on rozpoznać ich znaczenia lub pokierować swoim postępowaniem z powodu choroby psychicznej, upośledzenia umysłowego lub innych zakłóceń czynności psychicznych, bądź też w chwili popełnienia przestępstw zdolność rozpoznania znaczenia czynu lub kierowania swoim postępowaniem była na skutek ewentualnego zakłócenia czynności psychicznych ograniczona w stopniu znacznym;
2/ czy działanie oskarżonego może być uznane za silne wzburzenie w rozumieniu art. 148 § 4 kk
3/ czy u oskarżonego w chwili czynu, bądź też po jego popełnieniu, wystąpił zespół ostrego stresu pourazowego (ASD) bądź zespół stresu pourazowego (PTSD), a jeśli tak to czy ma to znaczenie dla określenia poczytalności sprawcy w rozumieniu art. 31 § 1 lub 2 kk.
à nie ma żadnego pytania sądu o „prognozę” kryminologiczną lub o ocenę osobowości. Gierowski doskonale zdawał sobie sprawę, że bez dodatkowego oczernienia mnie wyrok się nie może utrzymać. Chociaż w krakowskim „sądzie” jest możliwe każde draństwo. Art. 202 § 4 kpk również kompletnie nic nie wspomina o „badaniu osobowości”, czy też „perspektywie kryminologicznej”.
Odpowiadając na powyższe pytania biegli w końcowych wnioskach swoich opinii stwierdzili co następuje:
1/ Andrzej Kursa nie przejawia objawów choroby psychicznej ani upośledzenia umysłowego (poziom sprawności intelektualnej badanego jest wysoki).
à dlatego też moje uprzednio wcześniej „zaplanowane” i „przemyślane” przestępstwo pozbawienia Rojszczaków życia było „tak trudne” do wykrycia. I także zapewne długo „planowałem”, że Błasiakowa w dniu 27.09.2001 sprzeda wyrok R, że uchyli postanowienie SR, stwierdzające, że „MOJE mieszkanie jest moje” i w ten sposób nie będę mógł uciec już od prześladowców. Dlatego „zaplanowałem” umyślne zabójstwo, „zaplanowałem”, że po nim sam powiadomię policję podając swoje dane osobowe i miejsce, gdzie przebywam, a następnie „planowałem” tydzień później chrzest mojej drugiej – nowo narodzonej córeczki. Całą życie po to tylko żyłem, studiowałem, założyłem rodzinę, cieszyłem się z narodzin dzieci i pracy mojej żony, włożyłem całe swoje serce w budowę mieszkania dla MOJEJ rodziny, aby tylko zastrzelić jakichś R. „Zaplanowałem” de facto samobójstwo swoje i mojej rodziny
2/ Andrzej Kursa przejawia inne zakłócenia czynności psychicznych pod postacią głębokich zaburzeń struktury osobowości i zachowania, o cechach paranoiczno narcystycznych, które jako takie nie dają podstawy do kwestionowania jego poczytalności w rozumieniu art. 31 § 1 kk.
à papier wszystko przyjmie. Dziuban i jego koledzy w SA też. Niestety są jeszcze konkretne klasyfikacje diagnostyczne i konkretne kryteria, które dzisiaj obowiązują (ICD – 10). Niestety biegli nie podali konkretnie które zaburzenie u mnie diagnozują i jakie konkretne „kryteria” „spełniam”. Tym samy pozbawiono mnie możliwości jakiejkolwiek skutecznej obrony przez tą „diagnozą”. Odpowiedz Gierowskiego, że spełniam „wszystkie” kryteria jest równie trafna jak do stwierdzenia, że jestem wielbłądem. Opinia to same ogólniki i teoretyczne rozważania typu „ludzie tak się zachowują lub inaczej” (à opinia s. 112 i inne). W kwestii tej „diagnozy” wypowiem się dokładniej w dalszej części tego pisma.
à Co do tej skrajnie nieprawdziwej „diagnozy” obszernie wypowiedziałem się w I części mojej kasacji. Nie ma sensu tego samego ponownie opisywać.
à A „diagnoza”, że biegli wykluczają u mnie „osobowość dyssocjalną”, ale „rozpoznają” „psychopatię oraz pewne cechy osobowości paranoicznej i narcystycznej” jest tak samo mądra, jak analogicznie błyskotliwa diagnoza, która by wykluczyła, że mój obrońca z urzędu Pan Romuald Kowalski jest adwokatem, ale jednocześnie biegli rozpoznają, że jest on mecenasem oraz ma pewne cechy komornika i notariusza.
3/ Stwierdzając, że zdolność rozpoznania znaczenia czynu była zachowana, uważamy równocześnie, że przy istnieniu, głębokich zaburzeń osobowości w sytuacji przewlekłego stresu, zdolność pokierowania swoim postępowaniem w chwili czynu była ograniczona w stopniu znacznym w rozumieniu art. 31 § 2 kk. Stan ten ograniczał wykorzystanie w pełni zdolności poznawczych jakimi dysponował oskarżony. W okresie - poprzedzającym tragiczne wydarzenia na zaburzoną osobowość Andrzeja Kursy oddziaływała długotrwała sytuacja konfliktowa, powodując przewlekłe napięcie emocjonalne, przyczyniające się do powstawania i kumulowania się negatywnych emocji, które w sytuacji urazowej dla badanego (zaskakujące postanowienie sądu), spowodowały podporządkowanie jego działań negatywnym emocjom, ograniczając jego zdolność kierowania swoim postępowaniem, w stopniu znacznym (w rozumieniu art. 31 § 2 kk).
à na każdego normalnego człowieka „długotrwała sytuacja konfliktowa” fatalnie wpływa na całe życie. Tak działa przewlekły stres. „Załamują się kolejne stopnie mechanizmu kontroli emocjonalnej”. Aż w końcu każdy człowiek się w jakimś momencie załamuje.
à „długotrwała sytuacja konfliktowa” stwarza podłoże, w którym nagły, zaskakujący impuls (nawet tzw. „błahy powód”) może doprowadzić do tragedii. Tak, jak to opisała mądra prof. Krystyna Daszkiewicz (1982) – „kropla przelewająca kielich pełny po brzegi”. Ale najważniejszy jest DRUGI (lub kolejny) silny uraz psychiczny, który przełącza ludzki mózg na działanie automatyczne, przy jednoczesnej astenizacji kory mózgowej (czyli jej wyłączeniu). Bez silnego traumatycznego, zaskakującego całkowicie i nagłego urazu psychicznego, który powoduje stan skrajnie silnego strachu (paniki) – nie pojawia się ta reakcja, która nie podlega ludzkiej rozumnej kontroli.
à Powtarzam, tutaj meritum jest nagły szok, „ostry” a nie „przewlekły stres”.
à kumulowanie negatywnych emocji to idealne podłoże do nagłego urazu psychicznego. Pierwszy silny uraz, o którym nie ma słowa w opinii „biegłych”, a za to jest opisywany dokładnie w książce prof. Daniela Golemana (ibid. S. 314) to był ten fizyczny i całkowicie niespodziewany atak R. i jego matki na mnie, gdy jesienią 2000 roku sprzątałem swoje nowo kupione Audi A 6.
4/ Nasilenie emocji, o którym mowa w pkt. 3 nie miało charakteru stanu silnego wzburzenia ( afektu fizjologicznego o którym mowa wart. 148 § 4 kk). à oczywiście „wszystko” biegli wykluczyli. Bo mam „zaburzoną osobowość”. To „wszystko” tłumaczy. Jak odpowiedz „pomidor” w zabawie małych dzieci, gdy na każde pytanie odpowiadamy słowem „pomidor”.
5/ Krótko po wydarzeniach objętych zarzutami u Andrzeja Kursy wystąpiła reakcja à co to znaczy „krótko” ? I kiedy był ten moment wystąpienia reakcji „ostrego zaburzenia stresowego” ? Jakie są kryteria do tego stwierdzenia Gierowskiego ? Chciałem o to także ich zapytać, ale SA mi uniemożliwił jakiekolwiek zadawanie moich pytań biegłym. Czyżbym też zachowywał się „niewłaściwie” w SA – jak to „miało miejsce” w SO ?Przypomnę, że na takie pytanie „biegła” Birecka odpowiedziała, że ostry stres pojawił się u mnie, „jak zrozumiał, co zrobił”, a „biegły” Ferenc, „jak uświadomił sobie, co się stało”.
sytuacyjna subdepresyjna z elementami obronnymi (te ostatnie zaznaczają się w trakcie trwania postępowania sądowego), które mogą mieścić się w spektrum diagnostycznym ostrej reakcji na stres jednak nie w znaczeniu ostrego zaburzenia stresowego (ASD) i bez znaczenia dla poczytalności w chwili czynu.
- a gdzie są jakiekolwiek konkretne kryteria do potwierdzenia lub wykluczenia takiej „diagnozy” i dlaczego ostra reakcja stresowa jest „bez znaczenia dla poczytalności”, skoro do jej istoty należy zawężenie (lub w skrajnym wypadku – zniesienie) poczytalności ? i kolejne pytanie, które mi nie pozwolono zadać. Skoro to całe nieszczęście uznano za „umyślne i zaplanowane” zabójstwo, to w takim wypadku CO spowodowało tą „ostrą sytuację stresową” ??? Marsjanie ?
Aktualny stan psychiczny Andrzeja Kursy pozwala na jego udział w dalszym postępowaniu.
Na dwóch kolejnych rozprawach biegli odpowiadali SZCZEGÓŁOWO na pytania zarówno sądu jak stron procesowych, dotyczące treści jak i wniosków zawartych w opinii. W szczególności biegli ustosunkowali się do zarzutów podniesionych przez oskarżyciela publicznego, jak i oskarżonego
à po prostu nie mam słów. Łże ten Dziuban jak pies. „Szczegółowo odpowiadali na pytania” … jaki i oskarżonego. Z protokołu rozprawy w S.A. z dnia 04.07.2006 (który wydano mi w więzieniu jeden dzień po wyroku ), na str. 21 – 22 jest zaprotokołowana ta kpina „odpowiedzi” Heitzmana na moje pytania (wszystkie pytania planowałem zadać ustnie na rozprawie, a „odpowiadano” ze szkicu tych pytań – dla mnie i dla mojego adwokata[1]).Heitzman „odpowiedział” „szczegółowo” cyt.: „Odnosząc się do pytań oskarżonego przedstawionych w dniu dzisiejszym na piśmie stwierdzamy, że większość tych pytań lub stwierdzeń ma charakter polemiczny, które nie wymagają z naszej strony ustosunkowania się, ponieważ ich treść nie jest związana ze sprawą. Jest ona związana w sposób pośredni, albo w tej interpretacji, którą widzi oskarżony. Heitzman: „Tym nie mniej na kilka z tych pytań odpowiem.” (!!!!!!!)I takie „odpowiedzi” „szczegółowe” udzielił Heitzman „na kilka z tych pytań” (KPINA !!!) :à Pytanie nr 1 - możemy stwierdzić, że wiele dzisiaj sformułowanych na ten temat poglądów odpowiada i stwierdzamy że oskarżony ma prawo do obrony. à Pytanie nr 4 zostało już dzisiaj poruszone, omówione. W tym zakresie nie ma sprzeczności. à Pytanie nr 5 - fakt, że jeden raz oskarżony popełnił czyn niezgodny z prawem nie jest żadną przesłanką, że takich czynów nie popełni. Szczególna skłonność do agresji nie odnosi się do czynów karalnych, ale do całej postawy agresywnej wobec osób, z którymi się nie zgadza. à Pytanie nr 6 - w kontekście analizy osobowości i jej dynamiki nie możemy stwierdzić, by nienaganne życie "jak przez 41 lat" miało być dobrym rokowaniem na przyszłość. Wręcz odwrotnie, uważamy, że to rokowanie jest niekorzystne. à Pytania nr 7, 8, 9 zostały poprzednio wyjaśnione. à Pytanie nr 17 - z materiału dowodowego wynika, że prof. Grochmal – Bach konsultowała psychiatrycznie oskarżonego i zlecała mu prozac. Nie jest istotna kwestia wieku zgadzam, się że określenie "w okresie młodzieńczym" może być nieprecyzyjne. à Pytanie nr 19 - niezdolność do korzystania z doświadczeń stwierdzamy wielokrotnie. Niezdolność do korzystania z doświadczeń wiąże się z całym konfliktem, nie tylko z pokrzywdzonymi, ale i innymi osobami. Jest to kilka przynajmniej lat.à Pytanie nr 21 i 22 - to jest kwestia testów.à Stwierdzeni zawarte w pytaniu nr 20 odnosi się do indywidualnej interpretacji zdarzeń konfliktowych przez oskarżonego str. 139 I 140 opinii. Stwierdziliśmy, że do cech nieprawidłowej osobowości należała konfliktowość, nieumiejętność korzystania z dotychczasowych doświadczeń i brak umiejętności przystosowania się do sytuacji generalnie dla siebie niekorzystnej. To ostatnie wynika z oceny sytuacji samego oskarżonego. à a jak to „stwierdzili” ??? Mogli równie dobrze powiedzieć, że „stwierdzili istnienie wody na Marsie”.à Pytanie nr 23 - była udzielona odpowiedź. à Pytanie nr 25 - było omawiane. à Pytanie nr 26 - być może chodzi o jakiś wywiad, który udzieliłem. Nie zajmuję się leczeniem propranololem.à Pytanie nr 30 - na ten temat mówiliśmy.à Pytanie nr 32 - my uważamy inaczej, niż sugeruje oskarżony. à Pytanie nr 33 - brak zniesienia świadomości wyklucza niepoczytalność. à Pytanie nr 34 - odpowiedź była udzielona. à Pytanie nr 35 - pytanie nie do nas.à Pytanie nr 41 - o tym już była mowa.à Pytanie nr 45 - nie jest tak jak sugeruje oskarżony. To tylko kara nie jest całkowicie wyłączona to jest wybiórczy fragment nie ma znaczenia. à Pytanie nr 60 - nie wnosi nic do sprawy Zresztą takich pytań jest większość, które nic nie wnoszą do sprawy. à Pytanie nr 61 - w materiale dowodowym jest informacja, że odepchnął córkę R., nie miało to wpływu na naszą opinię ( à cały czas tylko mówią „biegli”, co „nie miało wpływu” na opinię. Najistotniejsze jest jednak to, że poza samymi pustymi ogólnikami „biegli” nie mówią NIC ! )à Pytanie nr 62- to znaczy, że oskarżony przy swojej wysokiej inteligencji utwierdza się w swoim uporze i przekonaniu, że jedyna sprawiedliwa racja może być zgodna z jego racją.à Pozostałe stwierdzenia … Nie mają znaczenia dla wydanej przez nas opinii w zakresie diagnozy w zakresie przyjętego …kryterium poczytalności, i w zakresie dalszej możliwości eskalacji cech nieprawidłowej osobowości.I tyle !!! Same puste ogólniki !!! „Pytanie nie do nas”, „o tym już była mowa”, „było omawiane”, nie ma kompletnie żadnego – chociażby jednego konkretnego wyjaśnienia.„stwierdziliśmy… to, stwierdziliśmy … tamto” itd. Tylko nie ma jednego słowa, jak ? Przecież jest to kpina !!!
i jego obrońcy i w konkluzji swojej wypowiedzi podtrzymali treść wniosków zawartych w pisemnej opinii. Oceny powyższej opinii sądowo - psychiatrycznej Sąd dokona w dalszej części wywodów dotyczących zarzutów apelacji związanych z szeroko rozumianymi kwestiami dotyczącymi poczytalności oskarżonego.
1. W pierwszej kolejności zaznaczyć należy, że zgodnie z treścią art. 433 kpk sąd odwoławczy rozpoznaje sprawę granicach środka odwoławczego, a w szerszym zakresie o tyle, o ile ustawa tak stanowi. Treść tego przepisu wskazuje jednoznacznie, iż granice środka odwoławczego wyznaczają ramy postępowania odwoławczego.
W związku z powyższym to przede wszystkim zarzuty podniesione w apelacji będą przedmiotem poniższych rozważań.
2. Do treści oświadczeń oskarżonego złożonych w toku postępowania odwoławczego Sąd Apelacyjny ustosunkuje się jedynie w tym zakresie, w jakim dotyczą one bezwzględnych przyczyn odwoławczych, na które powołuje się oskarżony w swoich oświadczeniach z dnia 3 czerwca 2005 roku ( tom XXII) oraz z dnia 28 czerwca 2005 roku (tom XXIV A), jak również dotyczących braku bezstronności sądu. à Tak właśnie wygląda w praktyce w Polsce „prawo” do obrony przez oskarżonego, który ma „prawo” do obrony „we wszystkich etapach postępowania”. A wszystkie poprzednie moje pisma? Dziuban całkowicie o nich „zapomniał”, czyli zostały pominięte w całości: apelacja cz. 1 z marca 2005 - 234 str., z 10.06.2005 – 41 str. oraz z 17.06.2005 – 52 str. – łącznie 327 stron konkretnego orzecznictwa, dosłownych cytatów z protokołów i z rozpraw! I to w „procesie” w którym kilkoro przestępców, łamiących skrajnie prawo, przebranych w togi krakowskiego „sądu” skazało mnie na dożywocie !!!
3. Ta ostatnia okoliczność jako mająca istotne znaczenia dla oceny postępowania przed Sądem Okręgowym zostanie omówiona w pierwszej kolejności.
Zachowanie oskarżonego przed Sądem I Instancji odbiegało w znacznym stopniu od obowiązujących reguł. Andrzej Kursa w trakcie rozpraw jak również w pismach kierowanych zarówno do Sądu Okręgowego jak i do różnych instytucji związanych z wymiarem sprawiedliwości formułował szereg zarzutów pod adresem sędziego referenta SSO Wojciecha Maczugi. Oskarżony sugerował wprost, że sędzia Wojciech Maczuga jest jego dobrym znajomym, zwracając się do niego w trakcie rozpraw po imieniu. à Nieprawda ! Nigdy nie „sugerowałem” ani „wprost”, ani „pośrednio”, że Maczuga jest moim dobrym lub złym znajomym. Ja wnosiłem, że on mnie zna, zna moją żonę – sędziego z tego samego sądu, w którym był Maczuga i z tego powodu MOŻE nie być obiektywnym. Nie pomyliłem się co do Maczugi !!! Ustawa – art. 41 § 1 kpk wyraźnie mówi „MOŻE” – czyli sama możliwość już wystarcza. Ekspressis verbis. Niestety Dziuban rozumie prawo tak samo, jak Maczuga. Żeby nie być tak gołosłownym, jak „biegli”, czy Dziuban podam przykład prawidłowego rozumienia słowa „może” przy kasacjach: Grzeszczyk Wincenty Prokuratura i Prawo 1995/10/34 artykuł Numer publikacji : 10366 Kasacja w postępowaniu karnym. Tezy publikacji : 10. Ustawa wymaga więc, aby między rażącym uchybieniem a orzeczeniem zachodził związek przyczynowy. Art. 463a § 1 k.p.k. nie wymaga jednak, aby wpływ ten rzeczywiście zaistniał, wystarczy możliwość jego zaistnienia. Takiej wykładni nie przeczy brzmienie art. 463a § 2 k.p.k., zgodnie z którym w kasacji należy wykazać także wpływ uchybienia na treść orzeczenia. Przepis ten nie powtarza określenia przyczyny kasacyjnej podanej w § 1 tego przepisu, ale nie ulega wątpliwości, że unormowania zawarte w ramach jednego artykułu mogą dotyczyć tylko tego samego zakresu pojęć.
Biorąc pod uwagę okoliczność, iż sędzia ten w trakcie procesu był delegowany do Sądu Okręgowego w Krakowie z Sądu Rejonowego dla Krakowa-Nowej Huty w Krakowie, w którym wówczas orzekała żona oskarżonego; oświadczenia te nosiły pewną dozę prawdopodobieństwa.
W związku z powyższym na rozprawie w dniu 28 czerwca 2005 roku Sąd Apelacyjny wezwał Andrzej Kursę do kategorycznego wypowiedzenia się w tej kwestii. Oskarżony w sposób jednoznaczny stwierdził, że jego znajomość z sędzią referentem ograniczyła się jedynie do jednorazowego krótkiego spotkania i zdawkowej rozmowy w gabinecie innego sędziego.
Nieprawda ! spotkanie miało miejsce 2 dni przed tragedią w gabinecie Maczugi !!! W tym gabinecie poza Maczugą pracował także Tomasz Tokarski i Artur Szymański. Skoro „planowałem” zabójstwo, to zapewne „zaplanowałem” sobie, że zastrzelę Rojszczaków w czwartek, a we wtorek przyszedłem do gabinetu Maczugi, Szymańskiego i Tokarskiego (sprawie planowanego na styczeń wyjazdu na narty w Alpy), po czym „panowałem”, że ten zakompleksiony oszołom będzie moim sędzią w sprawie o zabójstwo.
Oskarżony kategorycznie zaprzeczył, aby pomiędzy nim a osobą SSO Wojciecha Maczugi mogły zachodzić tego rodzaju relacje, które świadczyłyby o braku bezstronności sędziego. à Ponownie łże ten Dziuban jak pies !!! Ja cały czas twierdziłem (i twierdzę nadal), że „mogłaby” zachodzić uzasadniona wątpliwość do jego bezstronności. Art. 41 § 2 kpk nie wymaga konieczności udowodnienia takiej konkretnej sytuacji, gdy wykaże się brak bezstronności !!! Powtarzam, sama możliwość tutaj już wystarcza !!! Dziuban kłamie, jak tylko może, chociaż orzecznictwo jest jednoznaczne. Ponadto odrzucenie już na 2 rozprawie wszystkich moich wniosków dowodowych, wszystkich moich świadków, oświadczenie Maczugi, że „wszystko zostało już wyjaśnione w śledztwie” w sposób jednoznaczny dowodzi „bezstronności” Maczugi. Na marginesie, to jakikolwiek proces mojej osoby w Krakowie, gdzie bezpośrednim sprawcą tragedii była sprzedajna Hanna Błasiakowa (dzisiaj Nowicka) – bezkarny morderca w todze sędziego APELACYJNEGO w krakowskim sądzie, był z góry przesądzoną farsą. Oczywiście, jakikolwiek mój proces w krakowskim sądzie, gdzie sędzią apelacyjnym jest Błasiakowa to absurd.
??? 1998.11.12 wyrok s. apel. II aka 199/98 KZS 1998/12/34 w Krakowie Nie można uznać sądu za bezstronny, gdy zachowania sędziów (wypowiedzi czy inne przejawy ich stosunku do sprawy lub stron postępowania), poprzedzające wyrokowanie, świadczą o ukształtowaniu sobie poglądów przed rozpoznaniem sprawy. W takiej sytuacji uczestnicy postępowania mogą zasadnie obawiać się bezcelowości swych starań o przekonanie sędziów, zatem nie mogą obdarzać sędziów zaufaniem niezbędnym dla rzetelnego przebiegu procesu.
Dlatego brak było powodów do kwestionowania bezstronności Sądu Okręgowego w Krakowie.
Wskazać należy, że Andrzej Kursa w trakcie rozpraw zachowywał się w taki sposób, iż utrudniał ich sprawne przeprowadzenie oraz zakłócał ich przebieg. Zrozumiałe jest, iż w tej sytuacji Sąd Okręgowy zmuszony był do reagowania na tego rodzaju ekscesy. Reakcja sądu polegająca na upominaniu oskarżonego, wydaleniu go z sali rozpraw, a także wymierzaniu mu kar dyscyplinarnych nie może być uznana w żadnym wypadku za przejaw braku bezstronności. Wskazać należy, że zachowanie oskarżonego było na tyle niepoprawne i odbiegające od przyjętych standardów, że opisana wyżej reakcja Sądu była w pełni uzasadniona.
à A jakiż jest ten „standard” polskich „sądów”– panie Dziuban ??? Że realnie nie ma oskarżony żadnej szansy na obronę ? Że „dowodem” w polskich „sądach” są tak naprawdę same pomówienia i niesprawdzone hipotezy. A w polskich sądach mamy polską „normę”, polski „standard”, że zawsze toleruje się „trochę” łamania prawa. Łamania przez sąd właśnie !!! Ponieważ w praktyce nie ma żadnej granicy tego bezprawia, to w efekcie mamy totalne bezprawie. Dlatego w Polsce na 100.000 mieszkańców siedzi w więzieniach 6 razy więcej ludzi, niż w Niemczech[2] ? I dlatego w Polsce na statystycznych 1.000 wypadków drogowych ginie 10 razy więcej ludzi, niż w Niemczech ? Bo takie same są sądy w Polsce, jak polskie drogi. Beznadziejne. Taki mamy „standard” polskich sądów, jaki jest „standard” polskich dróg, szanowny panie Dziuban.
Dlaczego pokazywanie sądowi jego własnych mankamentów i domaganie się procesu zgodnie z prawem i procedurą, to „wyjątkowa wprost arogancja” ??? I do tego, gdy broni się człowiek oskarżony o zabójstwo ??? Chory to i przeklęty kraj, ta cała Polska.
Biorąc pod uwagę przejawy wyjątkowej wprost arogancji Andrzeja Kursy wobec składu orzekającego, a także stron procesu jak również świadków i biegłych, których wypowiedziami nie był on à jaka to jest „wyjątkowa arogancja”, że zgłosiłem, iż jeden z dwóch podpisanych pod „opinią” „biegłych” z Jarosławia – Antoni Ferenc na oczy mnie nie widział podczas 3 miesięcznej „obserwacji” ? Albo, że pierwszy „biegły” Janusz Adamczyk z Jarosławia chciał łapówki za opinię podczas pierwszej rozmowy z nim ? Albo, że „biegła” Birecka jako „wnioski” ze swojej „obserwacji” przepisała dosłowny plagiat z podręcznika ICD-10 s. 117 ???
Albo, że byłem „arogancki” bo podkreślałem kilka razy to, co zeznał sam Marian Szczygieł w marcu 2003 roku, że w latach 1966 – 1985 był bolszewickim oficerem Milicji Obywatelskiej, po szkole „wyższej” przy KC PZPR (nie wiem, co jest zapisane w protokole, bo to „sąd” dyktował do protokołu, ale można sprawdzić nagrania audio z całej rozprawy I instancji – których zresztą nigdy nie skopiowano mi, o co wielokrotnie wnosiłem). Albo, że domagałem się umożliwienia mi na realne prowadzenie mojej obrony poprzez weryfikację moimi pytaniami zeznań świadków, dopuszczenia również moich świadków, zadania konkretnych pytań biegłym i to ustnie na rozprawie, a nie „pisemnie”, jak to narzucał mi „sąd” (aby biegłe nieuki mogły przygotować odpowiedzi z książek).
usatysfakcjonowany brak takiej zdecydowanej postawy ze strony Sądu I instancji na jego wypowiedzi w praktyce uniemożliwiłby przeprowadzenie rozprawy.
à Ciekawe, jak sąd wyjaśni, że przez cztery lata moich „procesów” nie ma w protokole chociaż jednego pytania, które by mi zadał jakikolwiek sąd z pytaniem do mnie o stan faktyczny !!! Ani nie ma jednego świadka lub dowodu, o które wnosiłem. Czyli że przesłuchanie moich świadków, umożliwienie mi na zadanie pytań, na pełną kontradyktoryjność – że to jest w ocenie Dziubana i jego 4 kolegów ze składu „w praktyce uniemożliwieniem rozprawy” ??? Teraz trzeba tylko szybko awansować Dziubana do SN.
Zaakcentować należy, iż to przewodniczący składu orzekającego kieruje rozprawą i czuwa nad jej prawidłowym przebiegiem. Zachowanie Andrzeja Kursy miało w gruncie rzeczy na celu przejęcie kontroli nad przebiegiem procesu. Zapis protokołów rozpraw wskazuje jednoznacznie na fakt, iż to oskarżony wielokrotnie zakłócił przebieg czynności procesowych.
à Cały czas Dziuban podaje same puste ogólniki. Tak samo jak moi „biegli”. To jak się mam bronić ?! Coś wskazuje „jednoznacznie”, biegli widzą spełnienie „wszystkich” kryteriów, (jakich ? – „wszystkich”), świadczy o mojej „nieprawidłowej osobowości” „całe moje życie”. Ponadto zapis protokołu, to jest tylko to, co sędzia dyktuje protokolantowi. To tak, jakby przestępca sam decydował o tym, jak jego postępowanie zostanie „zaprotokołowane” i jakie „dowody” można u niego dopuścić. Oczywiście, gdyby sąd był uczciwy i istniały realne mechanizmy kontroli sądu, to byłoby inaczej. Ale nie w Polsce – tym realnym PRL-u.
à Chciałem „przejąć kontrolę” nad tym, co rzekomo jest moim „gwarantowanym prawem” jako oskarżonego – in concreto – nad powołaniem świadków na potwierdzenie tez obrony, nad możliwością zadawania MOICH pytań do świadków i biegłych. Chciałem usłyszeć konkretne kryteria i konkretne „dowody” wskazujące na to, że jestem winny, aby móc je obalić. Niestety bezskutecznie.
Czynienie w tej sytuacji zarzutu Sądowi Okręgowemu przez oskarżonego, że stosowane wobec niego środki dyscyplinujące naruszyły jego prawo do obrony, jest w świetle powyższych rozważań bezpodstawne.
4. Nie jest zasadny zarzut zawarty w oświadczeniu oskarżonego, że w trakcie postępowania część orzeczeń na posiedzeniach wydawał skład sędziowski niezgodny z literą art. 28 § 3 kpk
Zgodnie z treścią art. 30 §1 kpk sąd okręgowy orzeka na posiedzeniu w składzie trzech sędziów. Z kolei art. 403 kpk stanowi, że orzeczenia zapadające w czasie przerwy wydaje się w składzie rozpoznającym sprawę, a wypadku jego niemożności jego utworzenia w takim samym składzie. W sytuacji, gdy sąd okręgowy orzeka na posiedzeniu w okresie odroczenia rozprawy, to wówczas powraca się do zasad ogólnych, co oznacza, iż wówczas sąd ten orzeka w składzie trzech sędziów zawodowych. Nie ma żadnego prawnego wymogu, aby w tej sytuacji w składzie orzekającym brali udział ci sami sędziowie, którzy rozpoznają sprawę.
à przecież to jest chore, co napisał Dziuban. Jakiś skład 5 osobowy mnie ma sądzić, a inny skład 3 osobowy - wydaje tak kluczowo ważne postanowienie w mojej sprawie (o odrzuceniu opinii biegłych psychiatrów) !!!. Przecież rozprawa rozpoczyna się, toczy i kończy w składzie, który nie może się zmieniać. Ja doskonale wiem, że ławnicy w sądach to taka sama fikcja, jak „bezstronność” krakowskiego sądu w mojej rozprawie. Ale nie można tak bezczelnie łamać przepisów.
Byłoby to zresztą niemożliwe, albowiem w składzie pięcioosobowym zasiada jedynie dwóch sędziów zawodowych. W obu opisanych przez oskarżonego sytuacjach to jest w dniu 14 marca i 28 sierpnia 2003 roku posiedzenia sądu odbywały się w okresie odroczenia rozprawy.à jak to „niemożliwe” ??? Ławnicy pojechali na urlop ? Jeżeli zapewnienie jednego – tego samego składu sędziowskiego jest „niemożliwe” w jednej konkretnej rozprawie, to o jakim „sądzie” mówimy ??? O białoruskim ?à Na początku 2004 roku wniosłem zażalenie do S.A. w Krakowie od postanowienia Sądu Okręgowego. W dniu 16.03.2004 Sąd Apelacyjny w Krakowie – sygn. II AKz 71/04 w mojej sprawie (!!!) w składzie: SSA Andrzej Seremet (przewodniczący) SSA Andrzej Solarz /spraw./ (!!!) SSA Anna Grabczyńska – Mikocka /del./à dokładnie wbrew temu, co napisał Dziuban w uzasadnieniu wyroku z 12.07.2006
Ten sam bezwzględny błąd popełnił kilkakrotnie i sam S.A. w Krakowie, - np. gdy w składzie 3 osobowym (!!!) w 2005 roku zmieniał mi kolejny raz biegłych – „dodając” dyspozycyjnego J. K. Gierowskiego z U.J. – bliskiego kolegę Jana Woleńskiego (prowadzącego przeciwko mojej osobie krucjatę za pomocą U.J.).
Skoro postanowienie S.A. o powołaniu Gierowskiego zostało wydane z naruszeniem art. 29 § 2 kpk, a tym samym „sąd odwoławczy uchyla zaskarżone orzeczenie” (art. 439 § 1 pkt. 2 kpk), to J. K. Gierowski nie mógł być moim biegłym. Równie zasadnym byłoby powołanie J. K. Gierowskiego jako mojego biegłego przez portiera w sądzie. Lub patrona Rojszczaka – Jana Woleńskiego.
Bez względu na to, jak Dziuban wykrętnie „tłumaczy” te kardynalne błędy, w przypadku zagrożenia górną karą dożywotniego pozbawienia wolności, sądzić ma mnie 5 osób. A absurdem jest tłumaczenie Dziubana, że w czasie, gdy 5 osobowy skład jest ustalony, aby jakieś inne osoby – w innym (3 osobowym składzie) wydawały kluczowo ważne postanowienia.
à Zarówno S.O., jaki i S.A. w Krakowie nie mają pojęcia o procedurze karnej. Dziuban kręci, jak tylko może. Pytanie tylko, po co? Czyżby Dziuban miał jakiś konkretny powód, aby mnie skazać, łamiąc prawo dokładnie wbrew oczywistej jego wykładni? Może Dziuban to jest jakiś wujek Maczugi? Błędy z art. 439 kpk to są bowiem „tak poważne uchybienie w procedowaniu sądu[3]”, że taki sąd się po prostu kompromituje. A mówimy tutaj o 5 sędziach sądu apelacyjnego w Krakowie !!! Nic dziwnego, że zamiast wydać uczciwy wyrok w sytuacji gdy ja działałem w stanie skrajnego stresu i ciężkiej paniki (art. 31 § 1 kk), a meritum mojego działania był kontratyp obrony (swojego mienia i spokojnego życia swojej własnej rodziny z 2 małych dzieci), to z przekroczenia granic obrony koniecznej (art. 25 § 3 kk), S.A. w Krakowie, łamiąc wszelkie możliwe zasady uczciwego procesu – zrobił umyślne zabójstwo. A skoro ja jestem „winny”, to oczywiście SSA z Krakowa – Hanna Błasiak (Nowicka) – ten sprzedajny i bezkarny morderca w todze - jest „niewinna”.
5. Nie jest zasadny zarzut, że w postępowaniu brała udział osoba podlegająca wyłączeniu w oparciu o treść art. 40 §1 pkt. 7 kpk. Oskarżony powołuje się na okoliczność, że w dniu 15 kwietnia 2004 roku Sąd Apelacyjny w Krakowie uchylił zarządzenie SSO Wojciecha Maczugi w przedmiocie odmowy przyjęcia środka odwoławczego. Tego rodzaju uchybienie nie powoduje wyłączenia sędziego w oparciu o treść art. 40 § 1 pkt 7 kpk. Udział w wydaniu orzeczenia, które zostało uchylone to potrzeba wyeliminowania od orzekania sędziego, który brał udział w wydaniu uprzedniego orzeczenia, które w dalszym toku procesu nie ostało się. Nie ma też znaczenia, czy chodzi o orzeczenie w przedmiocie procesu, czy o rozstrzygnięcie kwestii incydentalnej, jeżeli tylko kwestia ta wraca do ponownego rozpoznania.
Wprawdzie w odróżnieniu od art. 30 § 1 pkt 7 d.k.p.k. w obecnym ujęciu brak jest dodatkowego zastrzeżenia, że chodzi o przekazanie sprawy do ponownego rozpoznania, ale skoro chodzi o wyłączenie sędziego od udziału w sprawie, a efektem uchylenia może być bądź zakończenie sprawy, bądź też ponowne jej prowadzenie, to wyłączenie może i tak odnosić się tylko do tej ostatniej sytuacji. Przy uchyleniu orzeczenia chodzi zatem nadal o wyłączenie sędziego od udziału w ponownym rozpoznawaniu danej sprawy lub kwestii. à pokrętność tego hipokryty Dziubana, nie zna granic !!! (to oczywiście jest także „obrażanie”, tym razem Dziubana, czyli mówienie prawdy. W dawnym kodeksie z 1969 roku był taki zapis: „7) brał udział w wydaniu orzeczenia, które zostało uchylone, a sprawę przekazano do ponownego rozpoznania”. W dniu 06.06.1997 zmieniono kodeks i teraz ten punkt brzmi następująco:„7) brał udział w wydaniu orzeczenia, które zostało uchylone”. Ale Dziuban nie rozumie lub zrozumieć nie chce, że jest to inny – zmieniony tekst !!! Dziuban jest równie aktualny, co moi biegli. Po to zmieniono to kryterium, aby nie sądził nas sędzia, którego orzeczenie (jakiekolwiek !!!) zostało uznane za złe – aby nie sądził nas dalej !!! Bo w przeciwnym wypadku taki „bezstronny” sędzia będzie starał się odreagować za swoją porażkę. Co to oznacza, że postanowienie zostało zmienione lub uchylone ? Że sędzia jest kiepski. A gdy trafi się taki zakompleksiony oszołom, jak Maczuga, to skutki uchylenia jego orzeczenia (przez inny sąd, na wniosek oskarżonego) będą się mścić na oskarżonym. I tak się stało w moim przypadku. Dostałem – wbrew prawu – karę 14 dni izolatki (to jest jej najwyższy dopuszczalny wymiar z art. 222 § 2 pkt 5 kkw). Maczuga nakazał wykonanie tej kary wbrew prawu i w efekcie 12 dni przebywałem w karcerze. W pierwszym dniu wykonywania tej kary zwróciłem się do S.A. z zażaleniem i S.A. przyznał mi rację nakazując niezwłocznie przerwać karę. Moi dwaj adwokaci z wyboru (A. Patela i Z. Kubicki) nawet nie złożyli zażalenia o wymierzenie niezgodnej z prawem kary. Ale na następnej rozprawie powiedzieli mi, że Maczuga się skompromitował, bo nawet nie potrafi wymierzyć najprostszej kary zgodnie z prawem. Jakie to miało następstwa widać na kolejnej karze celi izolacyjnej, którą Maczuga wykrzyczał – 30 dni !!!”. To oczywiście też było rażące złamanie prawa, bo ta jego kara przekraczała ponad 2 razy maksymalny dopuszczalny jej wymiar, ale moi adwokaci się też nie odwołali. Oni tylko formalnie „byli”.
I tak samo było z resztą kpiny, jaką była moja „rozprawa”. Urażony do żywego zakompleksiony głupek – Maczuga już sam nie wiedział, jak jeszcze może się wyżywać na mnie, łamiąc wszystkie moje prawa do uczciwego procesu.Nie rozumiem, dlaczego Dziuban czyni te pokrętne wyjaśnienia. W jednym z postanowień dotyczących mojej sprawy sędzia S.A. zacytował sentencję: lege non distinguente nec nostrum est distinguere (prawo nie rozróżnia, więc i my nie rozróżniajmy). Pojawia się więc pytanie, na jakiej zasadzie Dziuban tak pokrętnie „nagina” prawo i dodaje swoje wymysły do zapisanych ustaw. Chore są te sądy w Polsce.
Na tle powyższej sprawy wskazać należy, iż nie doszło do tego rodzaju sytuacji, aby jakikolwiek sędzia rozpoznający sprawę rozpoznawał ponownie sprawę, co do której orzeczenie zostało wcześniej uchylone, albowiem opisane wyżej zarządzenie zostało jedynie uchylone przez Sąd Apelacyjny w Krakowie, zaś Sąd ten nie przekazał sprawy do ponownego rozpoznania Sądowi Okręgowemu. à lege non distinguente nec nostrum est distinguere, panie Dziuban.
6. Nie zasługuje na uwzględnienie zarzut jakoby w sprawie zachodziła bezwzględna przyczyna odwoławcza z art.439 § 1 pkt 10 kpk. Oskarżony na uzasadnienie tego zarzutu podaje tezę jakoby jego obrońcy ustanowieni z wyboru nie zrobili nic jako obrońcy w jego sprawie. W ocenie Sądu Apelacyjnego zarzut ten jest bezpodstawny. Obrońcy ci brali udział we wszystkich czynnościach, w których ich udział był obowiązkowy. à zarzut jest bezpodstawny, operacja przebiegła pomyślnie, tylko że pacjent zmarł. „Obrońcy brali udział”. I dlatego nawet nie napisali zażalenia na niezgodne z prawem kary wymierzane przez Maczugę. „zarzut jest bezpodstawny”.
Ewentualna rozbieżność pomiędzy nimi a oskarżonym co do sposobu obrony nie może być uznana za bezwzględną przyczynę odwoławczą, o której mowa w powołanym wyżej przepisie ani też za pozbawienie prawa do obrony w sensie materialnym. Wskazać należy, że oskarżony wypowiedział wprawdzie pełnomocnictwo swoim obrońcom z wyboru, ale okoliczność powyższa nie może stanowić podstawy do uznania, iż jego prawo do obrony zostało naruszone, albowiem w dalszej części procesu korzystał z pomocy obrońcy z urzędu. à dopiero po tym, gdy zorientowałem się, że moi obrońcy z wyboru kompletnie NIC nie robią (poza formalnym przychodzeniem na rozprawy) i wypowiedziałem im pełnomocnictwo, pojawił się mój obrońca z urzędu – Pan Mecenas Romuald Kowalski. Niestety był on jedynie na samej „końcówce” mojego „procesu” w „sądzie” I instancji.
7. Nie znajduje podstaw zarzut naruszenia przez Sąd Okręgowy art. 439 §1 pkt 11 kpk. Oskarżony podnosi, że przez ciągłe usuwanie go z sali rozpraw został on pozbawiony faktycznego prawa do obrony. à to nie ja „tak mówię”, tylko takie jest orzecznictwo zarówno SN, jak i ETPCz w Strasburgu.
Wskazać należy, że kodeks postępowania karnego zna szereg możliwości prowadzenia rozprawy pod nieobecność oskarżonego. Wyjątki od obowiązkowego udziału oskarżonego w rozprawie głównej przewidziano wart. 376 i 377 kpk. Nieuczestniczenie oskarżonego w tych sytuacjach w rozprawie nie stanowi uchybienia, o którym mowa wart. 439 § 1 pkt 11 kpk. To samo odnosi się do sytuacji, w których dopuszcza się czasowe wydalenie oskarżonego z sali rozpraw (art. 375 § 1 i art. 390 § 2 kpk). Usuwanie oskarżonego z sali rozpraw stanowiło konsekwencję jego nagannego zachowania w czasie trwania rozprawy. Trudno wyobrazić sobie sytuację aby Sąd Okręgowy tolerował liczne ekscesy oskarżonego, które w praktyce umożliwiały przeprowadzenie procesu. à znowu Dziuban mówi same ogólniki. Ja podam przykłady konkretne: Gdy rozpocząłem zadawanie pytań do Jadwigi, po kilku pytaniach zostały one przerwane, bo Maczuga wezwał na salę do składania zeznań moją siostrę Annę Milewską. Zgłaszałem, że należy dokończyć przesłuchanie J. bo ona jest oskarżycielem prywatnym i cały czas jest obecna na sali sądowej. Ale sąd nakazał, aby moja siostra zeznawała. To był dla mnie bardzo istotny świadek. Ale Maczuga kazał mnie wyrzucić z sali i moja siostra zeznawała pod moją nieobecność.
Dziuban nazywa ekscesem domaganie się przeze mnie, aby mój proces prowadzono zgodnie z prawem. W tym przypadku złamano wprost art. 371 § 1 i § 2 kpk, przy czym w polskich zdegenerowanych sądach gdy słowo „powinien” odnosi się do działania sądu to jest to pobożne życzenie, gdy natomiast słowo „powinien” odnosi się do oskarżonego to jest bezwzględny przymus (np. przymus adwokacki do złożenia apelacji).
Po powrocie na salę rozpraw oskarżony był informowany o przebiegu rozprawy w czasie jego nieobecności oraz miał możliwość ustosunkowania do przeprowadzonych w czasie jego nieobecności dowodów. Z tych też powodów brak jest podstaw do twierdzenia, aby została naruszona dyspozycja art. 439§1 pkt 11 kpk. à każdy substytut jest dla hipokryty „dobry”. Wystarczy tylko później „poinformować” oskarżonego. Przepraszam za wyrażenie, ale niedobrze mi się robi, czytając dziubanową ocenę tego rażącego bezprawia, nazywaną „sądem” w Krakowie.
8. W aspekcie obrazy powyższego przepisu oskarżony porusza problem uniemożliwienia mu wygłoszenia ostatniego słowa co miało w jego ocenie w sposób istotny naruszyć jego prawo do obrony. à to nie jest moja ocena, tylko takie są orzecznictwa sądów w Polsce. Ja tego nie wymyśliłem, panie Dziuban, tylko to przeczytałem w „KPK komentarz” 2004 Bratoszewski, Gardocki i inni, tom 3, i wielu innych moich najnowszych książkach. np. à 1971.01.07 wyrok SN II KR 163/70 LEX nr 21353 Ostatnie słowo oskarżonego, zgodnie z wolą ustawodawcy, ma zamykać wrażenia z rozprawy sądowej, jakie skład orzekający zabiera ze sobą do sali obrad, musi też być wzięte pod uwagę na naradzie. Naruszenie przepisu o udzieleniu ostatniego głosu oskarżonemu powoduje konieczność uchylenia wyroku. à 1975.07.23 wyrok SN II KR 62/75 OSNKW 1975/9/126
Przepis art. 352 k.p.k. nakazujący udzielenie oskarżonemu ostatniego słowa poprzedzającego naradę sądową nie jest przepisem porządkowym, ale stanowi jedną z gwarancji praw oskarżonego do obrony w procesie karnym. Ostatnie słowo daje oskarżonemu możność ustosunkowania się do przeprowadzonego przewodu sądowego, tj. do przeprowadzonych dowodów, oraz do głosów oskarżyciela i obrońców. Ostatnie słowo oskarżonego powinno być wzięte pod uwagę przy naradzie nad wyrokiem i może mieć wpływ na jej wynik, a tym samym na treść wyroku.
Odnosząc się do tej kwestii podnieść należy co następuje. W trakcie ostatniej rozprawy przed Sądem Okręgowym w dniu 21 września 2004 roku zachowanie oskarżonego jak wynika z treści protokołu rozprawy był wyjątkowo naganne. Przed zamknięciem przewodu sądowego oskarżony ubliżał stronom oraz sądowi. à szkoda, że Dziuban nie „cytuje” moje „ubliżanie” z nagrania audio rozprawy. Swoją drogą, to ciekawe, o co mi mogło chodzić, że aż „ubliżałem” ? Sądowy „standard” dziubanowy niestety nie jest zgodny z teorią zapisaną w ustawach. Zresztą dla Dziubana „wszystko” może być „ubliżaniem” sądowi. Tak, jak dla Maczugi „wszystko” może być „groźbą karalną”, a dla moich biegłych „wszystko” dowodzi mojej „nieprawidłowej osobowości”. A w protokole, to mogli Maczuga i Rzeszut nawet napisać, że jestem winny gradobicia i kokluszu. Zresztą trzeba by było mieć serce Jezusa Chrystusa, wzrok Steve Wondera i słuch krakowskiego sędziego Janusza Makowskiego (tego, który „był” w składzie z Błasiakową i Jamrogiem 27.9.01, tylko go i Jamroga fizycznie nie było w dniu 27.09.2001, gdy Błasiakowa ogłaszała ten swój szokujący wyrok), aby być spokojnym na moim pokazie średniowiecznej inkwizycji.
Konsekwencją tego zachowania było usunięcie go z sali rozpraw w trybie art. 375§ 2 kpk. Po wygłoszeniu mów końcowych przez strony procesu Przewodniczący zezwolił oskarżonemu na powrót na salę rozpraw. Po poinformowaniu oskarżonego o przebiegu rozprawy w trakcie jego nieobecności Andrzej Kursa wypowiedział szereg obraźliwych słów pod adresem składu orzekającego ( słowa wypowiadane przez oskarżonego zostały dokładnie odnotowane w treści protokołu rozprawy na karcie 3436).
Konsekwencją tej postawy był kolejne usunięcie go z sali rozpraw. W trakcie wyprowadzania z sali rozpraw oskarżony w dalszym ciągu zachowywał się agresywnie. à ciekawe, dlaczego się denerwowałem, panie Dziuban. Pewnie dlatego, że mam „głęboko zaburzoną osobowość”. Oczywiście na pewno nie dlatego, że sędzia Maczuga ma „głęboko” gdzieś kpk, a Rzeszutowa oświadcza, że „sąd może wszystko” i tak faktycznie postępuje.
Analizując powyższe zdarzenie brak jest podstaw do przyjęcia, że oskarżony został pozbawiony uprawnień wynikających z prawa do wygłoszenia ostatniego słowa. Faktycznie bowiem to nie sąd pozbawił oskarżonego ostatniego słowa, lecz to on sam swoją postawą uniemożliwił skorzystanie z przysługujących mu uprawnień procesowych.
à tak samo, jak dawni mieszkańcy NRD „sami swoją postawą uniemożliwiali sobie wyjazdy do RFN”. Tak samo „nieprawdą” jest, że Stalin zagłodził 5 milionów Ukraińców. To sami Ukraińcy uniemożliwili sobie najedzenie się do syta.
Nie budzi wątpliwości, że przepis art. 406 kpk nakazujący udzielenie oskarżonemu ostatniego słowa poprzedzającego naradę sądową nie jest przepisem porządkowym, ale stanowi jedną z gwarancji praw oskarżonego do obrony w procesie karnym. Ostatnie słowo daje oskarżonemu możność ustosunkowania się do przeprowadzonego przewodu sądowego. Skoro oskarżony z tego prawa nie skorzystał, zaś jego zachowanie urągało wszelkim dobrym obyczajom rozprawy sądowej, a wręcz uniemożliwiało jej prowadzenie, to obecnie nie może on podnosić, że został pozbawiony swoich uprawnień, bądź, że naruszono jego prawa. Zaznaczyć w tym miejscu należy, że oskarżony zarówno w czasie rozpraw przed Sądem Okręgowym jak i w licznych pisemnych oświadczeniach przyjął swoistą linię postępowania polegającą na obrażaniu większości osób w różny sposób związanych z postępowaniem w tej sprawie. Również jego oświadczenie z dnia 3 czerwca 2005 roku nie jest wolne od tego rodzaju obraźliwych ocen. à znowu same puste ogólniki. A szkoda. Bo warto by może było posłuchać nagrania audio z rozpraw, aby się przekonać, dlaczego tak protestowałem przeciwko bezprawiu i czy moja postawa może być w jakikolwiek sposób „tłumaczona”, że „skoro oskarżony z tego prawa nie skorzystał”:Zestawienie tez z KPK Komentarz t. 3 Jerzy Bratoszewski, Lech Gardocki, Zbigniew Gostyński Stanisław M. Przyjemski, Ryszard A. Stefański, Stanisław Zabłocki, Dom Wydawniczy ABC, 2004 :
s. 116- art. 438 /teza 23. b. à „nieudzielenie głosu obecnym stronom … pozbawia oskarżonego prawa do obrony, którą zapewnia mu szczególnie art. 6 kpk i stanowi istotne uchybienie procesowe, które zawsze ma wpływ na treść rozstrzygnięcia w rozumieniu art. 438 pkt 2 kpk”
s.198 – art. 439 / teza XII. 3. „Co więcej, wobec tego, iż art. 439 § 1 pkt 11 kpk nie czyni dystynkcji między nieobecnością oskarżonego na całej rozprawie a nieobecnością na jej części, należy przyjąć, że przewidziane w nim uchybienie występuje również wtedy, gdy sprawę rozpoznawano podczas nieobecności oskarżonego na części rozprawy. … Nie należałoby zatem przyjmować fikcji (podkr. A.K.).
s.199- art. 439 / teza XII. 4. „ …obecność (oskarżonego na rozprawie) musi być jednak postrzegana przede wszystkim jako jego prawo i w zasadzie jedynie od woli samego oskarżonego należy wybór, czy z prawa tego skorzysta, czy też nie.”
à 1998.03.25 wyrok ETPC J 23103/93 LEX nr 40781 Belziuk v. Polska Szcząska Z. Prok.i Pr. 1998/7-8/127 glosa: Hofmański P. Zabłocki S. Palestra 1998/7-8/6
Zasada równości środków zawiera w sobie fundamentalne prawo do kontradyktoryjności postępowania karnego, (….) Prawo do kontradyktoryjności procesu oznacza w procesie karnym, że tak oskarżenie, jak i obrona musi mieć możliwość zapoznania się ze stwierdzeniami i środkami dowodowymi przedstawionymi przez stronę przeciwną. Jest wiele sposobów, którymi prawo krajowe może zapewnić stosowanie tej zasady. Jednakże jakakolwiek z metod została wybrana, powinna ona zapewniać, że druga strona wie o przedstawionych stwierdzeniach strony przeciwnej i ma RZECZYWISTĄ możliwość odpowiedzieć na nie.
[1] Gdy zgłosiłem mojemu obrońcy na rozprawie, że domagam się umożliwienia zadania mi pytań biegłym, to dowiedziałem się, że jeżeli nie dam tego mojego szkicu pytań biegłym na piśmie, to sąd nie zezwoli mi na zadanie pytań.
[2] W Polsce na 38 mil. mieszkańców mamy 87.ooo więźniów + ponad 30.ooo skazanych na więzienia, oczekujących na miejsce w nieludzkich warunkach. A w Niemczech (kraju nie zamieszkałym przecież przez samych aniołów, kraju który wywołał I i II wojnę światową) dzisiaj na 82 mil. mieszkańców mamy ok. 40.ooo więźniów. I idealny porządek społeczny.
[3] KPK komentarz, A. Kryże, P Niedzielak i inni, WZPP 2002, str. 800. teza 1 do art. 439

References: art. 148
 art. 31
 art. 4
 art. 148
 art. 86
 art. 88
 art. 148
 art. 148
 art. 13
 art. 148
 art. 156
 art. 11
 art. 190
 art. 148
 art. 13
 art. 148
 art. 156
 art. 11
 art. 148
 art. 14
 art. 11
 art. 91
 art. 40
 art. 43
 art. 190
 art. 85
 art. 86
 art. 91
 art. 77
 art. 47
 art. 44
 art. 63
 art. 415
 art. 29
 art. 627
 art. 626
 art. 627
 art. 425
 art. 444
 art. 438
 art. 148
 art. 13
 art. 148
 art. 156
 art. 11
 art. 31
 art. 2
 art. 4
 art. 5
 art. 7
 art. 366
 art. 410
 art. 424
 art. 423
 art. 148
 art. 31
 art. 25
 art. 437
 art. 201
 art. 202
 art. 202
 art. 202
 art. 452
 art. 452
 art.148
 art. 148
 art. 31
 Art. 202
 art. 31
 art. 31
 art. 31
 art. 433
 art. 41
 Art. 463
 art. 463
 Art. 41
 art. 28
 art. 30
 art. 403
 art. 29
 art. 439
 art. 40
 art. 40
 art. 30
 art. 222
 art.439
 art. 439
 art. 390
 art. 371
 art. 439
 art. 352
 art. 375
 art. 406
 art. 438
 art. 6
 art. 438
 art. 439
 art. 439
 art. 439
 art. 439