Source: https://issuu.com/farmacja.net/docs/magazyn_farmacjapro_04
Timestamp: 2017-10-22 03:18:57+00:00

Document:
farmacja.pro #04 by Farmacja.net - issuu
#04 Magazyn dla kierowników III ’14 i właścicieli aptek
Szkolenie przedstawia ważny temat dla właścicieli aptek. Jakie godziny czynności apteki są najbardziej optymalne dla mojej apteki? Czy każda apteka, niezależnie, gdzie zlokalizowana powinna mieć jednakowe godziny otwarcia? Czy pacjenci pamiętają o godzinach czynności mojej apteki? Zapraszamy do wysłuchania kolejnego marketingowego szkolenia, które pomaga uzyskać odpowiedź na wyżej wymienione pytania.
Magazyn dla kierowników I WŁAŚCICIELI APTEK
od redakcji W kolejnym numerze Magazynu farmacja.pro zachęcamy Państwa do zapoznania się z artykułami współpracujących z naszym czasopismem adwokatów. Podjęte przez nich tematy dotyczą problemu zakazu konkurencji w czasie trwania stosunku pracy oraz problemu błędu w „sztuce aptekarskiej.” Fizjoterapeuta przypomina, jakie objawy zgłaszane przez pacjentów w aptece wymagają pilnego odesłania do lekarza. Oprócz tego wskazuje na objawy, które wymagają poszerzonej diagnostyki. Kontynuujemy również temat związany z leczeniem ran przewlekłych, w artykule znajdziecie Państwo częste błędy związane z ich pielęgnacją i leczeniem. Bardzo ciekawe treści w artykule „ Psychologia pisma i jej wykorzystanie w biznesie” znajdą osoby podejmujące na co dzień decyzje biznesowe. Interesującego porównania zagadnienia dyżurów aptecznych w Niemczech i Polsce podjął się mgr farm. Artur Rakowski. Czy przystąpienie do franczyzy aptecznej to dobra decyzja? Opisujemy również w tym wydaniu to zagadnienie. Znalazło się również kolejne, ciekawie opracowane zagadnienie z zakresu infekcji wirusowych jamy ustnej. Zachęcam do odwiedzania naszych portali internetowych, czeka tam na Państwa możliwość poszerzenia wiadomości i kontakt z autorami artykułów. Serdecznie zapraszamy do lektury! MAGISTER FARM. GRZEGORZ MAĆCZAK
WYDAWCA: FARMACJA.NET SP. Z O. O. ADRES WYDAWCY: JAKUBOWIZNA 53B, 05-650 CHYNÓW REDAKTOR NACZELNY: MGR FARM. GRZEGORZ MAĆCZAK
04	Psychologia pisma i jej wykorzystanie w biznesie. 06	Leczenie 06	przewlekłych ran 08	Odpowiedzialność farmaceuty za błąd w sztuce aptekarskiej. 10	Wody lecznicze z okolic Muszyny i Wysowej 14	Franczyza na rynku aptecznym 16	„Red flags” niepokojące objawy chorobowe 18	Nowe spojrzenie na dyżury aptek w Polsce 20	Badania wstępne, okresowe i kontrolne pracowników apteki. 23	Infekcje wirusowe w obrebie jamy ustnej 31	Zakaz konkurencji w czasie trwania stosunku pracy.
Psychologia pisma i jej wykorzystanie w biznesie. TEKST: TOMASZ PIOTR SIDEWICZ Ekspert w zakresie negocjacji, perswazji, wywierania wpływu i zarządzania - 20 lat doświadczeń biznesowych, w tym 14 ściśle związanych z biznesem międzynarodowym
Czy w biznesie, który jest tak przyziemny i do granic zero-jedynkowy może mieć zastosowanie (pseudo) nauka jakim jest psychologia pisma?
najbliższych artykułach z zakresu psychologii pisma i jej wykorzystania w biznesie zamierzam pokazać, że można tę wiedzę wykorzystać w biznesowej praktyce. Nie zamierzam udowodniać, że psychologia pisma ma jak najbardziej naukowe podstawy sięgające do neurologii, psychiatrii, fizjologii ludzkiego ciała. Pozostawiam czytelnikom wybór decyzji na bazie ich wiedzy, którą posiadają w wymienionym przeze mnie obszarze. Wiele lat temu, kiedy zajmowałem się obsługą handlu zagranicznego natrafiłem na kontrahenta, producenta pewnych dóbr, dla którego miałem już gotowego importera. Rozmowy poszły gładko, jedyne co wielce mnie nurtowało, to zapewnienie po stronie mojego klienta, że na wszystkie swoje towary daje dożywotnią gwarancję. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, że ów producent oferował rzeczy, które w wyniku używania (niestety muszę zachować pewne szczegóły dla siebie) naturalnie się zużywały. Na moje pytanie co wtedy, odpowiedział, że na swój koszt wymienia elementy, które ulegną zniszczeniu. W grę wchodził kontrakt
na kilkanaście tysięcy sztuk. Zakładając, że tylko co 10 użytkownik wysłałby w ramach gwarancji produkt do producenta, dawało to ponad 1000 możliwych reklamacji w przeciągu 2-3 lat. Zupełnie tego nie rozumiałem ale podałem mojemu klientowi umowę do podpisania. Na moje szczęście własnej umowy nie podpisałem, stąd na umowie pierwszy znalazł się podpis mojego klienta. Kątem oka widziałem jak szybko kreśli pętlice, które wydawały się nad wyraz duże, żeby nie powiedzieć, że były wielkie. Podpis zajął sporą cześć wolnego miejsca, a swoim wyglądem przypominał jednego wielkiego bohomaza składającego się w zasadzie z balonów, pętel i węzłów. Był absolutnie nieczytelny pomimo że składał się z kilkudziesięciu tzw gramm (GRAMMA to konstrukcyjnie wyodrębniona część znaku graficznego). Przyjrzałem się z uwagą temu co widziałem i lekko się zawahałem. Moja intuicja szybko powiązała fakty dotyczące dożywotniej gwarancji oraz oderwanego od pragmatycznej rzeczywistości biznesmena, którego profil jawił się ze złożonego podpisu. Pętlice w piśmie mówią o marzycielstwie, wrażliwość na piękno, bogactwie wewnętrznych przeżyć, uczuciowości.
Należy jednak wziąć pod uwagę, że to czym dysponowałem w postaci próbki pisma to tylko podpis, do tego nieczytelny. Czy miałem zatem wystarczającą ilość informacji aby podjąć na jej podstawie jakiekolwiek decyzje biznesowe? Przecież to, że ktoś jest wrażliwy na piękno, ma marzycielską naturę i prowadzi bogate życie wewnętrzne nie pozbawia go możliwości robienia interesów. Podpis każdego z nas jest swoistą wizytówką, jaką posługujemy się względem innych. Tak jak zwykłe notatki możemy czynić wyłącznie na swój użytek, tak podpis zawsze adresowany jest do kogoś innego. Oczywiście w skrajnych przypadkach samouwielbienia, piszący może sam do siebie podpisywać swoje bazgroły. W kontekście, w którym zafunkcjonował podpis mojego klienta, adresatem jego podpisu byłem ja jako strona kontraktu. Dlaczego jest to ważne? Zanim rozwinę temat, przeprowadź Czytelniku swój własny test dotyczący składanego przez Ciebie podpisu. Przyjrzyj się w jaki sposób podpisujesz bardzo ważne dokumenty, np. akt ślubu, a w jaki sposób składasz podpis na dokumentach o mniejszej dla Ciebie wadze, np. podczas odbioru listu poleconego. Spójrz na swój podpis, kiedy odbierasz bolesny mandat od policjanta oraz porównaj go do podpisu, który złożyłeś na dokumentach bez jakiegokolwiek nadmiernego stresu.
Szczególnie ważnych informacji dostarcza analiza różnic pomiędzy podpisem a tekstem właściwym. Dlatego nie można podpisów traktować jako nieistotnych źródeł informacji o probancie, bo choć mogą być niewystarczające w celu pełnej analizy, to są jednak nieodłączną częścią życia probanta. Każdy z nas za każdym razem kiedy składa swój podpis, składa pewnego rodzaju oświadczenie do siebie i do reszty świata, mówiąc: „Patrz, o to kim jestem!”. Oznacza to, że podpis jest odzwierciedleniem tego, jak się zachowujemy w sytuacjach publicznych, pośród ludzi. Dlatego też, przeważnie nasze podpisy są większe, niż pismo którym się posługujemy. Wynika to z faktu, że większość z nas chciałaby uchodzić za kogoś ważniejszego niż jest w rzeczywistości, z tzw uznaniem społecznym. Ujawnia się to w naszym podpisie. Wracając do mojego klienta – decyzja, którą podjąłem po analizie podpisu była jednoznaczna – wycofuję się ze współpracy. Powód? Konsekwencje robienia interesów z człowiekiem, którego pismo wskazuje na przesadne marzycielstwo i infantylizm mogą być bolesne zarówno dla mnie jako pośrednika, jak i dla importera. Biznes jest dla ludzi twardo stąpających po ziemi.
Artykuł został opublikowany w kwartalniku Śląskiego Laboratorium Grafologicznego – KrymiGRAF i przytaczamy jego treść za zgodą wydawcy
Za pismo odpowiada kilka obszarów mózgu. Podstawowy z nich to tzw móżdżek, który odpowiada za koordynację ruchową, decydując, które mięśnie mają pracować, stale kontrolując przebieg ruchu i wprowadzając automatyczne poprawki. Za świadome ruchy ciała odpowiada kora ruchowa, znajdująca się w kresomózgowiu. Musimy pamiętać, że psychologia pisma opiera się o zasadę, że każdy neurologiczny impuls posiada swój unikalny neuromięśniowy odpowiednik. Mówiąc prostszym językiem, każda emocja powiązana jest z określonym objawem fizjologicznym. Będzie to bicie serca, szybkość oddechu, napięcie mięśni, poziom energii, postawa, ruch, temperatura ciała, wyraz twarzy, ton głosu, kolor skóry. Stąd też patrząc na pismo jako zapis ruchu mięśni, kontrolowanych nieświadomie przez móżdżek, oraz świadomie przez korę ruchową można zbadać co takiego dzieje się w głowie piszącego. Prostym testem na zależność między pracą mózgu a obrazem pisma jest posługiwanie się przez dzieci w wieku wczesnoszkolnym dużymi pętlicami, które w piśmie dorosłych interpretowane będą jako przesadne marzycielstwo, a nawet infantylizm. Z wiekiem dzieci dorośleją, pozbywają się złudzeń, mniej marzą i zaczynają twardo stąpać po ziemi, stąd ich pismo staje się bardziej patykowate. Co mówi sam podpis? W najprostszym ujęciu za kogo chcielibyśmy uchodzić pośród innych. W normalnych warunkach analiza pisma na podstawie sygnatury probanta powinna być uzupełniona odpowiednią próbką jego pisma. Analizowanie podpisu całkowicie oddzielnie od pisma wiąże się z ryzykiem błędnego sprofilowania osobowości probanta. To dlatego, że pismo pokazuje, jaki każdy z nas jest, a nasz podpis ujawnia, jak chcemy aby postrzegali nas inni.
Leczenie przewlekłych ran TEKST: PIELĘGNIARKA DYPL. MONIKA ŁUKASZCZYK, SPECJALISTA HIRUDOTERAPII I LARWOTERAPII // WWW.PIJAWKI-KLODZKO.PL
W procesie gojenia ogromną rolę odgrywa stan ukrwienia okolic rany, który często bywa niedostateczny. W wielu przypadkach chory organizm nie reaguje na podane środki farmaceutyczne wspomagające krążenie tak, jak byśmy sobie tego życzyli.
iększość z nas nie zdaje sobie sprawy ze skali problemu, jakim są trudno gojące się rany. Niestety tego typu powikłania w przebiegu przewlekłej niewydolności żylnej (owrzodzenia), cukrzycy (zespół stopy cukrzycowej – ZSC), czy po udarach bądź wypadkach u pacjenta leżącego, występują znacznie częściej, niż się powszechnie uważa. Główną przyczyną pojawienia się takich zmian jest brak profilaktyki i błędy pielęgnacyjne w opiece nad osobami narażonymi na powikłania. Nie można tu nie wspomnieć o ranach po oparzeniach, których proces leczenia i gojenia bywa podobnie żmudny i długotrwały. Kolejnym problemem z którym spotkałam się wielokrotnie w mojej praktyce to pokutujące wśród lekarzy i pielęgniarek przekonanie, że rany należy przesuszać i opatrywać zwykłymi kompresami gazowymi, których materiał przywiera do tkanek znajdujących się pod opatrunkiem, a ich zmiana jest bardzo bolesna i bywa traumą dla pacjenta, bo delikatna tkanka ziarninowa zostaje zerwana wraz z nim. Lekarze często zwlekają też z wdrożeniem konkretnego leczenia, zalecając jedynie obserwację tworzącej się rany. Nieumiejętnie pielęgnowane zmiany bywają w szybkim czasie skolonizowane i zainfekowane przez szereg groźnych dla zdrowia i życia drobnoustrojów, mogących w skrajnych przypadkach spowodować sepsę. Dzieje się tak, ponieważ zmieniona martwiczo tkanka jest znakomitą pożywką dla bakterii. Na szczęście taki stan rzeczy, choć powoli to stale ulega zmianie, a świadomość personelu medycznego rośnie.
Według mojej opinii, odkrycie faktu, że rany lepiej i szybciej goją się w środowisku wilgotnym zasługuje na miano jednego z większych odkryć współczesnej medycyny. Zapewnienie optymalnego środowiska potrafi przyspieszyć ten proces o kilkadziesiąt procent. Na szczęście dzisiejsza nauka daje nam już wiele skutecznych narzędzi do walki z trudno gojącymi się ranami, a ich dostępność na rynku jest coraz większa. Istnieje kilka metod oczyszczenia rany z martwicy. Alternatywą dla opracowania chirurgicznego jest zastosowanie żywych larw muchy (Lucilia sericata), ale niewielkie lub niezbyt głębokie zmiany martwicze z powodzeniem można oczyścić przy pomocy wilgotnych okładów z dichlorowodorku oktenidyny, który poza silnym działaniem antyseptycznym, pomaga w utrzymaniu wilgotnego środowiska rany a zarazem stymuluje proces ziarninowania i naskórkowania. Takie okłady należy zmieniać 2 razy dziennie. Innym sposobem jest zastosowanie specjalistycznych opatrunków. Ich wybór jest na tyle duży, że jesteśmy w stanie dobrać odpowiedni do opatrzenia każdego stopnia zaawansowania zmian martwiczych i ilości wysięku oraz zmieniać je wraz z następowaniem poszczególnych etapów gojenia. Ich dużą zaletą jest to, że taki opatrunek zmienia się znacznie rzadziej, a w późniejszej fazie leczenia może pozostawać na ranie nawet przez kilka dni, zabezpieczając ranę przed wpływem czynników zewnętrznych oraz bodźcami bólowymi, czy utrzymując wewnątrz temperaturę ciała i lekko kwaśny odczyn hamujący namnażanie się niepożądanych bakterii.
W procesie gojenia ogromną rolę odgrywa stan ukrwienia okolic rany, który często bywa niedostateczny. W wielu przypadkach chory organizm nie reaguje na podane środki farmaceutyczne wspomagające krążenie tak, jak byśmy sobie tego życzyli. W takich przypadkach coraz powszechniejsze staje się zastosowanie pijawki lekarskiej jako terapii wspomagającej leczenie. Działanie hirudozwiązków zawartych w gruczołach ślinowych wpływa nie tylko na poprawę krążenia krwi, ale ogranicza również proces zapalny i zmniejsza obrzęk. W wielu trudnych przypadkach, z którymi się spotkałam, zastosowanie hirudoterapii przyniosło zaskakujące efekty, niejednokrotnie ratując pacjenta przed utratą kończyny i ciężkim kalectwem.
Współczesne leczenie ran powinno odbywać się systemem TIME. T.IME
opracowanie tkanek (enzymatyczne, chirurgiczne, autolityczne, larwalne).
I.NFECTION
usunięcie, redukcja zakażenia bakteryjnego.
M.OISTURE
przywrócenie równowagi wilgoci, absorpcja wysięku lub zwiększenie wilgoci.
E.DGE
zbliżanie brzegów rany, obserwacja i ochrona procesu gojenia.
TEKST: MGR FARM. GRZEGORZ MAĆCZAK
Najczęstsze błędy w miejscowym leczeniu ran polegają na:
any przewlekłe mimo rozwoju medycyny nadal pozostają ważnym problemem medycznym i społecznym. Do czynników przyczyniających się do powstania przewlekłych ran należą zmiany naczyniowe: tętnicze, żylne oraz czynniki metaboliczne: żywieniowe, cukrzyca.
Wśród pacjentów z przewlekłymi ranami hospitalizowanych w jednej z Klinik Chirurgii Ogólnej największą grupę stanowili chorzy z owrzodzeniami w przebiegu cukrzycy, następnie niewydolności żylnej, najmniejsza grupa to pacjenci z owrzodzeniami tętniczymi.
Również niedożywienie i brak właściwej higieny stanowi znaczący czynnik powstania groźnych odleżyn, tj., III i IV stopnia. Należy pamiętać, że istniejące zakażenie bakteryjne jest istotnym czynnikiem wydłużającym leczenie wszystkich typów przewlekłych ran, dlatego leczenie przeciwbakteryjne powinno odbywać się miejscowo i ogólnie. Kolejnym problemem spotykanym w leczeniu ran to zaburzenia metaboliczne, niedożywienie i brak właściwej higieny, który w prosty sposób prowadzi do zakażenia rany. Samo leczenie miejscowe z wykorzystaniem najnowszych opatrunków powinno być prowadzone razem z leczeniem ogólnoustrojowym, poprawiającym parametry krążenia ogólnego, regulującym gospodarkę węglowodanową i białkową.
Leczenie ran powinno być wielokierunkowe z naciskiem na czynniki przyczynowe!
Stosowaniu antyseptyków o niekorzystnym działaniu; używanie „starych” środków cytotoksycznych o niewystarczającej aktywności przeciwdrobnoustrojowej. Niektóre z tych środków są mutagenne, inaktywowane przez krew, w dodatku mogą prowadzić do rozwoju oporności, dają też uczulenia. Miejscowym stosowaniu antybiotyków w leczeniu zakażonych ran; w tym przypadku również możliwa jest alergizacja a stosowanie środków o słabej penetracji do tkanek może osłabić proces gojenia rany. Tłuste maści utrudniają odpływ wydzieliny z rany, również brak kontroli nad podanym stężeniem antybiotyku może powodować wytworzenie antybiotykooporności. Stosowaniu suchych opatrunków; w przypadku ran suchych nie zapewniają one wilgotnego środowiska, w przypadku ran o zwiększonym wysięku przemoczona gaza powoduje macerację otoczenia rany i zanieczyszcza okolicę racy z powodu przeciekania. Wrastające nowe tkani w strukturę suchych opatrunków w czasie ich zmiany powodują uszkodzenie ziarniny. Braku kontroli nad ilością wysięku z rany; w przypadku zapalenie lub pojawienia się infekcji wysięk stanowi czynnik powodujący rozwój rany z powodu wysokich ilości mediatorów zapalnych. Przewlekły wysięk może zwiększyć podatność na zakażenie .
Istotną kwestią jest dobór odpowiedniego antyseptyku, powinien on: •	•	•	•	•	•
posiadać szerokie spektrum działania, nie drażnić skóry i błon śluzowych, nie wpływać na procesy ziarninowania i epitelializacji, nie pozostawiać plam (utrudniona obserwacja gojenia), nie wywoływać toksyczności tkankowej, szybko działać, być zabezpieczony chemicznie przed kontaminacją.
Odpowiedzialność farmaceuty za błąd w sztuce aptekarskiej. TEKST: ADWOKAT KAROLINA SEIDEL, ADWOKAT MAŁGORZATA URAWSKA // WWW.SEIDEL-URAWSKA.PL
Jeżeli farmaceuta uzna, że doszło do zagrożenia, powinien niezwłocznie skontaktować się z osobą, na którą była wystawiona recepta. Dysponując adresem i nazwiskiem pacjenta, istnieje możliwość ustalenie jego numer telefonu i powiadomienie o pomyłce.
łąd w sztuce aptekarskiej” nie jest wprawdzie zjawiskiem nader częstym, niemniej jednak w sytuacji kiedy już wystąpi, najczęściej powoduje poważne konsekwencje, z jednej strony dla zdrowia i życia pacjenta, z drugiej zaś rodzi odpowiedzialność zawodową, cywilną, a nawet karną farmaceuty. Z uwagi na fakt, iż pojęciem „błędu w sztuce aptekarskiej” nie posługuje się żaden akt prawny w Polsce, to przy dokonywaniu jego wykładni pomocnym będzie odwołanie się do zagadnienia „błędu w sztuce lekarskiej”, które to zagadnienie w ostatnich latach stanowi przedmiot obszernych dywagacji zarówno doktryny prawniczej jak i orzecznictwa sądowego, z uwagi na lawinę powództw pacjentów występujących przeciwko szpitalom lub lekarzom (względnie ich ubezpieczycielom) z roszczeniem odszkodowawczym z tytułu popełnionego błędu w sztuce medycznej. Najogólniej rzecz ujmując za błąd w sztuce medycznej uznawane jest postępowanie sprzeczne z aktualnym poziomem wiedzy medycznej. Aby można było mówić o błędzie w sztuce lekarskiej muszą współistnieć następujące przesłanki: postępowanie niezgodne z powszechnie uznanym stanem wiedzy medycznej, wina nieumyślna (tzw. lekkomyślność lub niedbalstwo) lekarza, ujemny skutek popełnionego błędu oraz związek przyczynowy pomiędzy popełnionym błędem, a ujemnym skutkiem w postaci śmierci pacjenta, uszkodzenia ciała, czy
wywołania rozstroju zdrowia. Zachowanie lekarza przy dokonywaniu czynności medycznych powinno być poddane ocenie z punktu widzenia fachowości, które wyznaczają kwalifikacje lekarza, posiadanie doświadczenia ogólnego i szczególnego przy wykonywaniu określonych zabiegów medycznych. O zawinieniu lekarza może decydować nie tylko zarzucenie mu braku wystarczającej wiedzy i umiejętności praktycznych ale również niezręczność i nieuwaga przeprowadzonych czynności, które w danym przypadku nie powinny wystąpić, mając oczywiście w polu widzenia aprobowany wzorzec należytej staranności. Przenosząc te rozważania na grunt błędu w sztuce aptekarskiej wskazać należy, iż farmaceutę przy wykonywaniu czynności zawodowych obowiązują podobne jak lekarza reguły należytej staranności. Magister farmacji również powinien wykonywać swoje obowiązki zawodowe zgodnie z aktualnym poziomem wiedzy farmaceutycznej (ma obowiązek stałego doskonalenia zawodowego), jego zachowanie ocenione jest z punktu widzenia fachowości, posiadanego doświadczenia oraz stażu pracy. Dla przykładu możemy wskazać na sytuację, w której pomimo błędu popełnionego przez lekarza na recepcie w zakresie dawkowania leku, czy jego wytworzenia, jeśli błąd ten jest dostrzegalny przy zachowaniu należytej staranności z wykorzystaniem zasad posiadanej wiedzy farmaceutycznej, farmaceuta powinien odmówić realizacji recepty i
skontaktować się z lekarzem, który ją wystawił. W przeciwnym razie to właśnie farmaceuta może zostać pociągnięty do odpowiedzialności za szkodę jaką poniesie pacjent, mimo, iż błąd na recepcie popełnił lekarz. W oparciu o ustawę – Prawo farmaceutyczne, możemy wyróżnić trzy rodzaje błędu aptekarskiego. Do pierwszej grupy błędu aptekarskiego zaliczymy – błąd w wydaniu produktu leczniczego lub wyrobu medycznego. Będą to przypadki wydania przez aptekarza innego niż wskazany w recepcie lek, ale także wydania wprawdzie zgodnego z receptą leku, ale przeterminowanego lub wycofanego już z obrotu. Do kategorii tej będą zaliczały się również błędy polegające na wydaniu określonego leku bez recepty. Do drugiej grupy błędów aptekarskich należeć będą błędy w sporządzaniu leków recepturowych lub leków aptecznych. Trzecia grupa błędów aptecznych to błąd w udzielaniu informacji o produktach leczniczych i wyrobach medycznych. Tak jak przy analizowaniu czy doszło do błędu w sztuce lekarskiej niezbędne jest odwołanie się do Kodeksu Etyki Lekarskiej, tak przy omawianiu zagadnienia błędu aptekarskiego nie sposób nie odnieść się do reguł postępowania aptekarza zawartych w Kodeksie Etyki Aptekarza Rzeczpospolitej Polskiej. Kodeks ten nakazuje aptekarzowi, aby w razie popełnienia pomyłki merytorycznej podczas sporządzania lub wydawania leku, podjął niezwłoczne działania mające na celu naprawienie pomyłki i zapobieżenie lub usunięcie jej skutków. Nawet bowiem jeśli doszło już do błędu aptekarskiego, zachowanie farmaceuty bezpośrednio po zdarzeniu, mające na celu zapobiegnięcie ujemnym skutkom błędu, wszelkimi dostępnymi mu środkami, będzie miało istotne znaczenie przy ocenie zakresu jego odpowiedzialności za popełniony błąd. W momencie odkrycia błędu, farmaceuta powinien przede wszystkim ustalić, jakiego jest on rodzaju oraz czy zagraża on zdrowiu i życiu pacjenta. Jeżeli farmaceuta uzna, że doszło do zagrożenia, powinien niezwłocznie skontaktować się z osobą, na którą była wystawiona recepta. Dysponując adresem i nazwiskiem pacjenta, istnieje możliwość ustalenie jego numer telefonu i powiadomienie o pomyłce. Jest to najszybsza metoda przeciwdziałania skutkom błędu. Jeżeli dane pacjenta są nieczytelne, należy skontaktować się z przychodnią lub lekarzem wystawiającym receptę, w których posiadaniu powinny być dane adresowe pacjenta. Jeżeli nie ma możliwości kontaktu telefonicznego z chorym, należy do niego pojechać i osobiście powiadomić go o pomyłce. Jeżeli pomyłka może stanowić poważne zagrożenie, a z pacjentem nie można się szybko skontaktować, najlepiej zwrócić się do policji, która powinna pomóc odnaleźć poszkodowanego. Przechodząc do kwestii odpowiedzialności farmaceutów za popełnione błędy w sztuce aptekarskiej wskazać należy trzy płaszczyzny ich odpowiedzialności – zawodową, cywilną oraz karną. Podstawy te określone zostały w art. 45 ustawy o izbach aptekarskich, który stanowi, iż członkowie samorządu aptekarskiego podlegają odpowiedzialności zawodowej przed sądami aptekarskimi za postępowanie sprzeczne z zasadami etyki i deontologii zawodowej oraz przepisami prawnymi dotyczącymi wykonywania zawodu aptekarza. Jeśli Sąd Dyscyplinarny stwierdzi, że doszło do popełnienia błędu w sztuce może wymierzyć karę w postaci upomnienia, nagany,
zawieszenia prawa wykonywania zawodu farmaceuty na okres od trzech miesięcy do trzech lat, a nawet pozbawienia możliwości wykonywania zawodu farmaceuty. Odpowiedzialność w tym zakresie ma zawsze charakter osobisty i jest niezależna od formy wykonywania zawodu w danej aptece. Technicy farmaceutyczni w przeciwieństwie do magistrów nie podlegają Rzecznikowi Odpowiedzialności Zawodowej oraz wyrokom Sądu Aptekarskiego. Za błędy technika odpowiedzialność ponosi kierownik apteki. Jednak w dalszym ciągu technik jak i magister za błędy w sztuce może być zostać pociągnięty do odpowiedzialności karnej. W nieco bardziej złożony sposób przedstawia się kwestia odpowiedzialności cywilnej farmaceuty za popełnienie błędu w sztuce aptekarskiej. Tu bowiem, podobnie jak w stosunku do lekarzy, odpowiedzialność ukształtowana jest na zasadzie winy (tzw. lekkomyślność lub niedbalstwo), której zakres zależy od formy wykonywania zawodu farmaceuty. Najczęściej farmaceuta zatrudniony jest w aptece na podstawie umowy o pracę i w takiej sytuacji, jeśli popełni błąd w sztuce aptekarskiej będzie odpowiadał odszkodowawczo jedynie do wysokości trzymiesięcznego wynagrodzenia przysługującego w dniu wyrządzenia szkody (art. 119 Kodeksu Pracy). Natomiast jego pracodawca – najczęściej właściciel apteki - będzie odpowiadał w pełnej wysokości wyrządzonej szkody. Wreszcie wskazać należy na możliwość pociągnięcia farmaceuty, który popełnił błąd w sztuce do odpowiedzialności karnej. Odpowiedzialność ta również uzależniona jest od winy, która jednak w ujęciu prawnokarnym rozumiana jest inaczej niż w prawie cywilnym. Na gruncie prawa cywilnego bowiem sam fakt naruszenia obowiązku staranności przesądza o zaistnieniu winy, zaś w prawie karnym okoliczność ta może jedynie przesądzić o bezprawności czynu, nie przesądzając jednak o winie sprawcy. Jeżeli w wyniku popełnionego błędu w sztuce aptekarskiej dojdzie do bezpośredniego zagrożenia życia lub zdrowia pacjenta, to grozi za to grzywna, kara ograniczenia wolności albo pozbawienie wolności do roku (art. 160 § 3 Kodeksu Karnego). W takiej sytuacji ściganie aptekarza następuje na wniosek pokrzywdzonego. Kary nie wymierza się, jeżeli farmaceuta z własnej inicjatywy będzie próbował naprawić błąd i zapobiegnie wypadkowi. Jeśli w wyniku błędu dojdzie do niewielkiego uszczerbku na zdrowiu, to na wniosek pokrzywdzonego farmaceuta podlega karze grzywny, ograniczenia wolności, a nawet pozbawienia wolności do roku (art. 157 § 3 Kodeksu Karnego). W przypadku ciężkiego uszczerbku kara ta wzrasta do 3 lat, a ściganie następuje z urzędu (art. 156 § 2 Kodeksu Karnego). Jeżeli jednak działanie aptekarza spowoduje śmierć człowieka (art. 155 Kodeksu Karnego) może grozić nawet kara od 3 miesięcy do 5 lat pozbawienia wolności. Ze względu na wyżej wskazane konsekwencje zaleca się aby nie tylko właściciele aptek, ale również każdy farmaceuta ubezpieczył się od odpowiedzialności cywilnej. Dzięki takiemu ubezpieczeniu w przypadku zajścia pomyłki i pociągnięcia do odpowiedzialności, apteka czy też farmaceuta nie będą zmuszeni do pokrycia kosztów ewentualnych roszczeń z własnych środków.
Wody lecznicze z okolic Muszyny i Wysowej TEKST: MGR FARM. AGNIESZKA MAĆCZAK, MGR FARM. GRZEGORZ MAĆCZAK
W niedalekiej wsi, położonej 20 km od Krynicy Zdrój wydobywana i butelkowana jest popularna woda lecznicza „Franciszek”. Jest to szczawa wodorowęglanowo - chlorkowo - sodowa, bromkowo – jodkowa,a jej nazwa pochodzi od imienia wybitnego nefrologa, profesora Śląskiej Akademii Medycznej Franciszka Kokota.
poprzednim numerze miesięcznika rozpoczęliśmy cykl obejmujący szereg informacji na temat wód mineralnych. Przybliżyliśmy niezastąpione właściwości wody mineralnej wykorzystywanej jako płyn gaszący pragnienie dla każdego z nas, jak również środek wspomagający leczenie wielu chorób. Skupiliśmy się na wodach mineralnych wydobywanych z źródeł bijących w centrum Beskidu sądeckiego - Krynicy Zdrój. W tym artykule przybliżymy właściwości niektórych wód wydobywanych w sąsiadujących z Krynicą uzdrowiskach – Muszyna i Wysowa.
Trochę historii W 1929 roku w Muszynie wykonano pierwszy odwiert ujmujący mineralną wodę leczniczą. Fakt ten odmienił życie całego miasta gdyż posiadanie własnego ujęcia wody leczniczej o wyśmienitym składzie chemicznym umożliwił uruchomienie łazienek mineralnych i uzyskanie statusu uzdrowiska. Wodę wydobywającą się po dziś dzień z pierwszego odwiertu z inicjatywy gminy nazwano „Antoni”, jest to chemicznie szczawa wodorowęglanowo-mangezowo-borowa o mineralizacji 7700-8700 mg/dm3.
Skład wody „Antoni” Kationy-mg/l
Aniony-mg/l
Magnezowy Mg+
Żelazowy Fe ++
Woda ta ma szereg wskazań leczniczych do najważniejszych z nich należą: •	choroby układu trawienia, •	choroby nerek i dróg moczowych, •	choroby dolnych i górnych dróg oddechowych, •	choroby reumatologiczne, •	osteoporoza, •	otyłość, •	niektóre choroby alergiczne.
Woda ta nie jest butelkowana, jej walory możemy poznać jedynie odwiedzając pijalnię w Muszynie. Narodowy Instytut Zdrowia Publicznego zaleca ograniczenie spożywania „Antoniego” w ilości 250 ml dziennie z powodu zawartości w wodzie baru w stężeniu 7mg/l.
WODA „MILUSIA”
Wskazana jest w: •	chorobach reumatologicznych, •	chorobach dolnych i górnych dróg oddechowych, •	chorobach układu trawienia, •	otyłości, •	osteoporozie, •	chorobach nerek i dróg moczowych. W odległej o parę kilometrów dzielnicy Muszyny kierując się na Złockie napotkamy pijalnię wód Cechini, a w niej wyjątkowo smaczne i orzeźwiające wody: „Stanisław” i „Józef”, które od niedawna zyskały uznanie w okolicznych sanatoriach jako ważny element leczenia chorób alergicznych, również u dzieci. “Stanisław” to 0,23% szczawa wodorowęglanowo - wapniowo, żelazista, manganowa o mineralizacji 3300 mg/dm3 wydobywana od 2000 roku z odwiertu o głębokości 150 metrów. Właścicielem tych dwóch marek jest znana w tamtym regionie, ale również w całej Polsce firma z branży budowlanej.
Skład wody „STANISŁAW”	Aniony-mg/l
Skład wody „Józef”	Kationy-mg/l
W centrum miasta możemy odwiedzić pijalnę z wodą mineralną o nazwie „Milusia”, jest ona szczawą wodorowęglanowo-magnezowo-sodowo-wapniową, o mineralizacji 4000-5000 mg/dm3. Ta woda lecznicza posiada wyśmienity, orzeźwiający smak. Najlepiej smakuje prosto z ujęcia w pijalni z pełną zawartością dwutlenku węgla. Woda ta również nie jest butelkowana.
Kationy-mg/l
Woda z odwiertu “Józef” to 0,19% szczawa wodorowęglanowo wapniowo - magnezowa, o mineralizacji 1900 mg/dm3 wydobywana od 2001 roku z odwiertu o głębokości 142 m
Wskazania lecznicze dla w/w wód: •	chroniczne schorzenia i infekcje dróg moczowych, •	uzupełnianie niedoborów wapnia i magnezu, •	wspomagająco przy biegunkach, zwłaszcza na tle emocjonalnym, •	wspomagająco w stanach zapalnych przewodu pokarmowego i przy leczeniu antybiotykami, •	ze względu na bogactwo wapnia i magnezu wspomagająco w zapobieganiu i leczeniu objawów alergii zarówno ze strony przewodu pokarmowego, skóry jak i górnych i dolnych dróg oddechowych. Wody “Stanisław” i „Józef” są butelkowane, przy czym wcześniej poddawane są zgodnie z rozporządzeniem Ministra Zdrowia z dnia 31 marca 2011 r. w sprawie naturalnych wód mineralnych, wód źródlanych i wód stołowych (Dz. U. z 22 kwietnia 2011r. Nr 85, poz. 466) wybranym procesom: – usuwania składników nietrwałych, takich jak: związki żelaza, manganu i siarki (II), poprzez filtrację albo dekantację poprzedzoną ewentualnie napowietrzaniem i sedymentacją osadów; – usuwania związków żelaza, manganu, siarki (II) i arsenu z niektórych wód poprzez traktowanie wody powietrzem wzbogaconym w ozon tylko w ilości niezbędnej do przeprowadzenia tego procesu. Procesy „oczyszczania” z niektórych jonów, m.in. żelaza powodują, że wody butelkowane różnią się nieco składem od wody, którą pijemy bezpośrednio z jej źródła. Wysowa to wieś położona 20 km od Krynicy Zdrój, a wody mineralne wydobywane na jej terenie w szczególności oddziałują na przewód pokarmowy, przede wszystkim na żołądek poprzez neutralizację kwasu solnego i hamowanie czynności wydzielniczej żołądka. Wody te mają również właściwości przeciwzapalne, odczulające, działają pobudzająco na wydzielanie żółci, alkalizują mocz oraz pobudzają przemianę materii w przypadkach otyłości, dny moczanowej i cukrzycy.
Najbardziej popularną wodą leczniczą jest „Franciszek”. Jest to szczawa wodorowęglanowo - chlorkowo - sodowa, bromkowo – jodkowa a jej nazwa pochodzi od imienia wybitnego nefrologa, profesora Śląskiej Akademii Medycznej Franciszka Kokota. Jest to woda hipertoniczna o ogólnej zawartości rozpuszczonych składników 16030,0 mg/l. Jako woda lecznicza Franciszek polecany jest osobom cierpiącym na choroby wrzodowe, zgagę, przewlekłe nieżyty żołądka i dwunastnicy, schorzenia pęcherzyka żółciowego i dróg żółciowych oraz mających problemy z zaparciami. Stosowany do inhalacji pomaga w leczeniu przewlekłych stanów zapalnych górnych dróg oddechowych. W znaczny sposób łagodzi też objawy nadużycia alkoholu. Dawkowanie: najlepiej stosować miesięczną kurację pitną. O ile lekarz nie zaleci inaczej, wodę należy pić 2-3 razy dziennie, jednorazowo po 200 ml wody „Franciszek” zmieszanej w proporcji 1:1 z wodą „Józef” bądź z wodą przegotowaną. Nie należy spożywać świeżych owoców na pół godziny przed piciem wody. Zaleca się miesięczną przerwę pomiędzy kuracjami. Kuracja pitna powyżej miesiąca powinna odbywać się wg wskazań lekarza. Przeciwwskazaniami do picia wody są nadciśnienie tętnicze oraz choroby tarczycy.
Skład wody „Franciszek”	Kationy-mg/l
Aniony-mg/l Wodorowęglanowy HCO-3
Bromkowy Br-
Litowy Li+ Potasowy K+
Woda “Henryk” to szczawa wodorowęglanowo - chlorkowo - sodowa, borowa, a jej nazwa pochodzi od imienia wybitnego znawcy Karpat i ich wód mineralnych, badacza rejonu Wysowej, geologa, profesora AGH - Henryka Świdzińskiego. Jest ona szczególnie polecana osobom cierpiącym na nadkwasotę i niedobór jodu. Skutecznie obniża także poziom cukru we krwi. Przynosi ulgę również w chorobie wrzodowej żołądka i dwunastnicy, zaburzeniach przemiany materii oraz schorzeniach dróg żółciowych. Przeciwwskazana jest w chorobach tarczycy Dawkowanie: najlepiej stosować miesięczną kurację pitną. O ile lekarz nie zaleci inaczej pić 3-4 razy dziennie po 250 ml jednorazowo na pół godziny przed posiłkiem. Nie należy spożywać świeżych owoców na pół godziny przed piciem wody. Zaleca się miesięczną przerwę pomiędzy kuracjami. Kuracja pitna powyżej miesiąca powinna odbywać się wg wskazań lekarza. Ogólna zawartość rozpuszczonych składników wynosi 5225,3 mg/l.
Skład wody „Henryk”	Kationy-mg/l
Woda lecznicza “Józef” to trzecia z najbardziej znanych wód leczniczych uzdrowiska Wysowa. Jest to zczawa wodorowęglanowo - chlorkowo - sodowo - wapniowa, borowa. Rozlewana z ujęcia „Józef I’’ wykonanego 1921 roku. Wskazana jest w stanach zapalnych dróg moczowych, kamicy nerkowej, innych chorobach urologicznych oraz dnie moczanowej. Unikalna kompozycja minerałów zapewnia dużą skuteczność w zwalczaniu wszelkich dolegliwości urologicznych. Dawkowanie: najlepiej stosować miesięczną kurację pitną. O ile lekarz nie zaleci inaczej pić 1,5 l - 2 l dziennie po 200 - 300 ml jednorazowo, większą część do południa, mniejszą wieczorem. Nie należy spożywać świeżych owoców na pół godziny przed piciem wody. Zaleca się miesięczną przerwę pomiędzy kuracjami. Kuracja pitna powyżej miesiąca wg wskazań lekarza. Ogólna zawartość rozpuszczonych składników wody „Józef” to 2276,0 mg/l.
Wszystkie trzy wody pochodzące z Wysowej są butelkowane i dostępne w całej Polsce.
Zarządzanie magazynem z punktu widzenia pacjenta to bardzo ciekawe marketingowe zagadnienie “odwrócenia” postrzegania produktów w aptece. Każda kategoria powinna być reprezentowana przez optymalną liczbę produktów - na tyle “okrojoną”, na ile pozwala klient przez swoje decyzje i wybory. Cała sztuka tkwi w świadomym ograniczeniu nadmiaru produktów w kategorii przy zachowaniu dotychczasowego obrotu.
Franczyza na rynku aptecznym TEKST: MGR FARM. GRZEGORZ MAĆCZAK
Każda z aptek franczyzowych wygląda podobnie, niezależnie czy znajduje się w Szczecinie, czy małej miejscowości. Dzięki takiemu globalnemu ujednoliceniu wizerunku klienci mają pewność takiej samej jakości usług niezależnie od miejsca działania apteki.
now-how to cały system wiedzy i doświadczeń, przetestowany w różnych warunkach handlowych. Często stanowi to pakiet poufnych informacji gromadzonych i weryfikowanych przez lata, dzięki którym możliwe jest zyskanie przewagi konkurencyjnej. W skład pakietu wchodzi również doświadczenie, pomoc osób tworzących rozwiązania, w okresie obowiązywania umowy oraz stała pomoc franczyzodawcy.
używania wspólnej nazwy i szyldów sklepowych oraz zapewnienia jednolitego wyglądu lokali lub środków transportu objętych umową, przekazanie przez franczyzodawcę franczyzobiorcy know-how, udzielania franczyzobiorcy przez franczyzodawcę stałej pomocy handlowej i technicznej przez cały czas umowy."
Komisja Europejska w rozporządzeniu 4087/88, wypowiada się o współpracy franczyzowej: "Franczyza oznacza umowę, w której jeden przedsiębiorca (franczyzodawca) przyznaje drugiemu (franczyzobiorcy), w
zamian za bezpośrednie lub pośrednie finansowe wynagrodzenie, prawo do wykorzystywania jego pakietu franczyzowego w celu sprzedaży ściśle określonych dóbr lub usług. Umowa zawiera co najmniej następujące zobowiązania:
Czego wymaga franczyzobiorca ? Przede wszystkim w zależności, od tego czy mówimy o istniejącej aptece, czy dopiero otwierającej się wymagania
dotyczą warunków podstawowych, czyli lokalu własnego lub wynajętego na okres nie krótszy niż 5 lat o powierzchni 120-200 m2. Najlepiej jeśli lokal lub działająca apteka ma dobre położenie; główne ciągi komunikacyjne, duże osiedla, blisko położone ośrodki zdrowia. Oprócz tego należy zapewnić realizację przebudowy wnętrza apteki zgodnie z przyjętymi projektami w stosunku do danego typu placówki, być może będzie nawet konieczność przebudowy i stworzenia apteki samoobsługowej.
zależności od realizowanych obrotów oraz innych założeń. Również można skorzystać z narzędzi i działań marketingowych, które są zbyt drogie aby wprowadzać je do pojedynczej apteki. Franczyzodawca zobowiązuje się również do przekazania całego „know-how” związanego z codziennym prowadzeniem apteki, redukcji kosztów, czy też szkolenia personelu.
Jeśli dany podmiot prowadzący apteki franczyzowe posiada własne marki suplementów diety oraz podpisane kontrakty z firmami farmaceutycznymi jasną sprawą jest zapis obligujący apteki w grupie do sprzedaży w/w oraz realizację określonych zamówień, np. gwarantujących producentom istnienie swoich produktów w każdej aptece, tzw. „numeryka”. Może to być połączone z realizowaniem zamówień u wytypowanych dostawców, co często wiąże się z wynegocjowanymi wcześniej dobrymi warunkami handlowymi dla aptek. Oczekiwania dotyczą, mimo że stosownych zapisów nie znajdziemy w żadnych umowach zmiany mentalnej właścicieli i farmaceutów. Przystępując do funkcjonującej marki aptek zobowiązujemy się stosować wytyczne, działać w warunkach umowy, wypełniać standardy sieci. Cele i zasady organizacji muszą być poznane jeszcze przed podpisaniem umowy, ponieważ przez cały czas jej trwania muszą być przestrzegane. Wyrazić zgodę będzie również trzeba na akcje marketingowe oraz aktywnie brać udział w życiu sieci poprzez uczestnictwo w organizowanych spotkaniach.
Na co zwrócić uwagę ? Przede wszystkim na miesięczne koszty udziału, czy są takie jak te podane powyżej, czy jeszcze są dodatkowe i zmienne, które trudno określić w czasie podpisania umowy. Druga sprawa to zapisy, które obligują aptekę do określonego obrotu w hurtowni- czy wysokość obrotu będzie dla nas realna:
„Apteka zobowiązana jest dokonywać minimalnych zakupów we wskazanej hurtowni na poziomie ...... PLN netto/ miesięcznie na każdą Aptekę, w minimalny poziom zakupów nie wliczają się preparaty zamawiane za pośrednictwem Usługodawcy.”
Po zawarciu umowy uzyskujemy prawo do prowadzenia apteki pod marką do której przystąpiliśmy oraz szereg innych udogodnień. Warto w umowie negocjować zapis dotyczący wyłączności terytorialnej, żeby nie dochodziło do swojego rodzaju kanibalizmu marki. Jednym z motywów, który kieruje właścicielami aptek jest zapewnienie atrakcyjnych warunków handlowych w hurtowniach i u producentów farmaceutycznych, które na co dzień nie są możliwe dla małej apteki. Nie bez znaczenia jest również zapewnienie nowoczesnych rozwiązań sprzedażowych oraz szeregu programów mogących poprawić rentowność firmy, w
„Red flags” niepokojące objawy chorobowe TEKST: MAGISTER FIZJOTERAPII PAWEŁ JANAŚ // WWW.TERAPIA.GLIWICE.PL
Kiedy zgłosić się do lekarza? Wiadomo, że nagłe zdarzenia, takie jak np. wypadki komunikacyjne, upadki z wysokości (rozumiany jako upadek z wysokości powyżej metra) same w sobie powinny skłaniać do wizyty.
acjenci zgłaszają się do specjalistów bądź odwiedzają apteki, szukając pomocy w różnych stanach chorobowych. Objawy, które opisują mogą wskazywać na pojedynczy problem, bądź kilka różnych dolegliwości na raz. Niektóre oznaki wymagają szczególnej uwagi, ponieważ mogą sygnalizować poważniejszy problem zdrowotny. Przez lata obserwacji medycznych wskazano, które z nich potrafią zwiastować poważniejsze stany zdrowotne. Jest to tym bardziej ważne, ponieważ oznaki ciężkich schorzeń nie muszą być spektakularne (oczywiście do pewnego czasu), a pozwalają wcześniej zdiagnozować takie problemy i dzięki temu przyspieszyć leczenie. Kiedy zgłosić się do lekarza? Wiadomo, że nagłe zdarzenia, takie jak np. wypadki komunikacyjne, upadki z wysokości (rozumiany jako upadek z wysokości powyżej metra) same w sobie powinny skłaniać do wizyty. Znane są przypadki poważnych uszkodzeń kręgosłupa, czy innych części ciała, które nie dają znaczących objawów bezpośrednio po zdarzeniu, a nawet przez dłuższy czas od urazu pozostają nie ujawnione. O ile tego typu zdarzeń, w których wyraźnie wiadomo jaka część ciała i dlaczego została uszkodzona, jest dość dużo, to znacznie trudniej jest zdiagnozować osobę, która nie przeszła wyraźnie określonej traumy. Pomiędzy przeciążeniowymi urazami (np. niszczeniem krążka międzykręgowego, tzw. dysku, czy danego stawu, mięśnia, etc) i innymi „lżejszymi” schorzeniami pojawiają się również te cięższe. Problem pojawia się wtedy, kiedy nie dają jasnego obrazu klinicznego. Bywa tak, że pacjenci leczeni są na dolegliwości, których nie posiadają. Zbiór objawów wymagających bezzwłocznej oceny lekarza nosi nazwę „czerwonych flag” (ang. red flags). Mogą one wskazywać na konkretne schorzenia. Poniżej przedstawiam tabelę zbiorczą czerwonych flag:
Uporczywy ból w nocy Stały ból w jakiejkolwiek części ciała Niewytłumaczalna utrata masy ciała (np. 4.5 do 6,8 kg w dwa tygodnie) Utrata apetytu Nadzwyczajne guzy i narośla Nieuzasadnione zmęczenie
Skrócenie oddechu Zawroty głowy Ból lub uczucie ciężkości w klatce piersiowej Układu Pulsacyjny ból w jakiekolwiek części ciała sercowo-naczyniowego Stały i ostry ból w niższej części kończyny dolnej (łydka) lub górnej Zmieniony kolor skóry lub ból stopy Obrzęk (bez urazu) Częste lub ostre bóle brzucha Częste zgagi lub niestrawności Częste nudności lub wymioty Układu pokarmowego / Zmiany bądź problemy z funkcją jelit moczowo-płciowego czy pęcherza moczowego (np. zapalenia przewodu moczowego) Niezwykłe zaburzenia w regularności menstruacji
Zmiany dotyczące słuchu Częste lub ostre bóle głowy bez wcześniejszego urazu Problemy z połykaniem lub zmiany w głosie Zmiany dotyczące wzroku (np. rozmazanie bądź utrata wzroku) Problemy z balansem, koordynacją, upadki, omdlenia nagła słabość
Gorączka lub pocenie się w nocy Niedawne ciężkie przeżycia emocjonalne Obrzęk i zaczerwienienie w jakimkolwiek stawie bez wcześniejszego urazu Ciąża
Opracowane na podstawie: D. J. Magee: Orthopedic Physical Assessment. Saunders Elsevier 2008
Wystąpienie jednego bądź kilku z tych objawów nie musi oznaczać od razu poważnych dolegliwości. Są to wskazania do dokładniejszego badania przez specjalistę. Znaczy to, że powinno się daną osobę pilnie wysłać do lekarza, uważając jednocześnie na dobór słów – nie można straszyć pacjentów możliwością ciężkiej choroby, opierając się jedynie na domysłach! Nagła utrata na wadze może być spowodowana stresem i niedosypianiem przez ostatni miesiąc, a nie złośliwym nowotworem. Ból w klatce piersiowej, nawet pozornie przypominający objawy sercowe, nie musi oznaczać, że kondycja serca jest słaba. Zależnie od rodzaju bólu może on mieć pochodzenie kręgosłupowe. Ból w nocy może oznaczać niestabilność stawową, stan zapalny stawu, kaletki maziowej, itd. Z drugiej strony bagatelizowanie niektórych objawów przez pacjentów, jak np. utraty masy ciała, również jest powszechnym i niepokojącym zjawiskiem.
Oczywiście gama problemów nie kończy się na kilku powyższych przypadkach, jednak warto znać podstawowe oznaki ciężkich dolegliwości. Komplikacje powstałe w wyniku zbyt późnego rozpoznania i rozpoczęcia leczenia mogą być druzgocące, dlatego wczesna diagnoza jest kluczowa. W fizjoterapii jest to tym bardziej trudne, ze względu na brak rzeczywistych schematów, w których można wyraźnie określać kompensacje, które dany organizm przyjmuje. Ponieważ każdy człowiek „działa” inaczej, schematy przebiegu danych chorób układu ruchu można stosować jedynie w przybliżeniu. Dobrze przeprowadzone fizjoterapeutyczne badanie funkcjonalne, jest w tym momencie elementem niezbędnym. Dzięki niemu widzimy nieprawidłowości, które występują w przebiegu różnych chorób, którymi zajmuje się fizjoterapia. Dla farmaceutów najlepszym wyjściem, w pomocy pacjentowi przy dolegliwościach o niejasnym podłożu wydaje się odesłanie do specjalisty.
Poza „czerwonymi flagami” są również tzw. „flagi żółte”. Czyli oznaki, które wymagają dalszego badania. Z punktu widzenia farmaceuty raczej będą to kolejne wskazania do odesłania danej osoby do specjalisty. Wybrane „żółte flagi”: •	symptomy bilateralne (np. mrowienia w obu kończynach jednocześnie), •	omdlenia, upadki, •	symptomy z układu autonomicznego (np. potliwość danego odcinka ciała), •	postępująca słabość, •	postępujące zaburzenia chodu, •	stres psychosocjalny, •	zmiany w krążeniu skórnym, •	utrata czucia skórnego w danym miejscu. Chciałbym jeszcze zwrócić uwagę na ważny objaw neurologiczny, związany z układem ruchu, z którym powinno bezzwłocznie udać się do specjalisty. Jest to objaw tzw. „spodni jeźdźca”. Powstaje przy obciążeniu rdzenia kręgowego w jego dolnej części - tzw. ogona końskiego (nerwów biegnących dalej w kanale kręgowym, poniżej rdzenia kręgowego). Obciążenie takie wymaga natychmiastowej interwencji chirurga, gdyż może prowadzić do poważnych komplikacji, łącznie z utratą życia. Z tego powodu należy poradzić pacjentowi, aby natychmiast udał się na pogotowie. Objaw „spodenek” polega na zaburzeniu czucia w obrębie dolnej części pośladków, odbytu, krocza i wewnętrznej części ud. Zespół „ogona końskiego” może dawać również inne objawy. Będą to: •	bóle kończyn dolnych na przebiegu od pośladka do stopy, •	niedowłady w obrębie kończyn dolnych, osłabienie siły mięśni wraz z opadającą stopą, przez co pojawiające się zaburzenia chodu, •	zaburzenia czucia, występujące z drętwieniem i bólem, •	niemożność oddawania moczu, zaparcia bądź nietrzymanie moczu i stolca, •	brak wzwodu lub niemożność jego utrzymania (przy większych obciążeniach rdzenia.)
Objaw zespołu ogona końskiego - „spodni jeźdźca”.
Nowe spojrzenie na dyżury aptek w Polsce TEKST: MGR FARM ARTUR RAKOWSKI
Analiza kosztów poniesionych na skutek dyżurów nocnych ujawniła, że polskie apteki łącznie wydają na ten cel 110 milionów złotych rocznie.
ostatnim czasie temat nocnych dyżurów aptek powraca jak bumerang. Z różnych części Polski dochodzą sygnały o konflikcie pomiędzy farmaceutami, samorządowcami a Inspektoratem Farmaceutycznym. Wszystkie strony obarczają się odpowiedzialnością za newralgiczny system dyżurowania aptek w nocy, niedziele i święta. W ferworze konfliktu na boczny tor odchodzi najbardziej zainteresowane ogniwo całego systemu - pacjent, który na skutek sprzeciwu części aptekarzy ma utrudniony dostęp do leków, które zapewnia mu Prawo farmaceutyczne. Jak pogodzić etos zawodu farmaceuty z aspektem ekonomicznym i w czym tkwi problem w tym całym zamieszaniu? Nocne dyżury - strata farmaceutów na korzyść pacjenta? Zgodnie z art. 84 Ustawy Prawo farmaceutyczne rozkład godzin pracy aptek ogólnodostępnych na danym terenie powinien być dostosowany do potrzeb lokalnej społeczności oraz umożliwiać jej dostęp do leków w porze nocnej, w niedzielę i święta. Artykuł ten stanowi dalej, że grafik pracy aptek jest określany na drodze uchwały przez radę powiatu, po zasięgnięciu opinii wójtów gmin z określonego powiatu oraz samorządu aptekarskiego. Zdaniem części przedstawicieli środowiska aptekarskiego jest to bardzo niekorzystne prawo, gdyż rady powiatu decydując o całodobowych dyżurach aptek nie uwzględniają realnych potrzeb mieszkańców, narażając jednocześnie apteki na spore straty finansowe. Problem dyżurów niedzielnych i świątecznych ucichł, gdyż coraz więcej aptek decyduje się na siedmiodniowy rytm pracy, który zapewnia im wymierne korzyści finansowe i marketingowe. Kością niezgody pozostają dyżury nocne, podczas których ruch jest niewielki, a pobrany od pacjenta ryczałt za nocną sprzedaż leku nie pokrywa kosztów związanych z nocnym funkcjonowaniem aptek. Aptekarze argumentują, że nocne dyżury nie zawsze są konieczne. Pacjenci najczęściej odwiedzają apteki w pierwszych trzech godzinach dyżurowania, a później do rana ruch gwałtownie spada. Również powaga nocnych zakupów zdaniem farmaceutów pozostawia wiele do życzenia.
Najczęściej podczas nocnych dyżurów wydaje się pojemniki na mocz, prezerwatywy oraz igły, strzykawki i wody do wstrzykiwań. Co więcej leki OTC pierwszej potrzeby i niektóre wyroby medyczne (opaski, opatrunki, kompresy itd.) są dostępne na stacjach benzynowych, a poważniejsze lekarstwa w razie nagłej potrzeby można dostać w szpitalnej izbie przyjęć. Analiza kosztów poniesionych na skutek dyżurów nocnych ujawniła, że polskie apteki łącznie wydają na nie 110 000 000 PLN rocznie. Kwota ta niestety nie jest pokrywana przez "głodową" marżę apteczną na leki wydane podczas dyżuru - wynikającą z nowej ustawy refundacyjnej. W obecnej sytuacji wielu farmaceutów oczekuje zwolnienia z obowiązku pełnienia dyżurów, a część w geście protestu w ogóle ich nie pełni. Eskalacja konfliktu powoduje, że w małych miejscowościach coraz trudniej znaleźć apteki pełniące nocny dyżur. Sytuacja w większych aglomeracjach jest lepsza, choć nie rewelacyjna. Apteki w dużych miastach, ze względu na dużo wyższy obrót, mogą sobie pozwolić na ponoszone koszty oraz zatrudnienie dodatkowej kadry. Mimo to w aptekach tych zaobserwowano powolną tendencję do rezygnowania z nocnego dyżurowania na rzecz wydłużania czasu pracy, nawet do północy. Aptekarze z mniejszych miast buntują się, a uchwały rad powiatu o całodobowym dostępie mieszkańców do leków pozostają papierowym zapisem, bez pokrycia. Potrzeba zażycia leku w nocy (niejednokrotnie ratującego życie) skazuje Polaków na nocne wycieczki do oddalonych o kilkadziesiąt kilometrów placówek, które realnie dyżurują. Stanowi to kolosalny problem szczególnie dla najmłodszych pacjentów , które zaczynają chorować nocą i szybkie podanie farmaceutyków decyduje o powodzeniu leczenia.
Wyboista droga do porozumienia Duża część placówek aptecznych zrezygnowała z nocnej pracy. W odpowiedzi na to rady powiatu uchwaliły nowe grafiki pracy dla aptek. Zbuntowani farmaceuci wnioskowali o zmianę
rozkładu godzin pracy i rezygnację z nocnej pracy aptek. Wielu z nich zdecydowało się na zaskarżenie uchwały do Wojewódzkich Sądów Administracyjnych, argumentując, że ingeruje ona w swobodę ich działalności gospodarczej. Niestety w większości przypadków wyrok działał na niekorzyść powodów. W uzasadnieniach wyroków argumentowano, że dyżury nocne placówek aptecznych są niezbędne, ponieważ zdarzenia losowe pacjentów są nie do przewidzenia. Z tego względu dostęp do leków musi być całodobowy. Niestety wyrok Sądu Administracyjnego w większości przypadków nie uzdrowił sytuacji. Niektóre apteki nadal uporczywie niezgadzały się na kolejne, proponowane przez samorządowców grafiki pracy. Z tego względu część samorządów zdecydowała się na wytoczenie cięższych dział przeciw nierespektującym prawa aptekarzom. W kilku przypadkach urzędnicy wystąpili do Wojewódzkiego Inspektoratu Farmaceutycznego o pomoc w konflikcie. Inspektorat nakazał zbuntowanym aptekom zastosowanie się do miejscowego prawa, a odmowę obwarował bardzo uciążliwymi sankcjami - grzywną w wysokości do 50 tys. złotych, a nawet cofnięciem zezwolenia na prowadzenie apteki w myśl art. 103 ust. 2. pkt 3. Ustawy Prawo farmaceutyczne. Część farmaceutów z Gdańskiej Okręgowej Izby Aptekarskiej zdecydowała się zwrócić do Rzecznika Praw Obywatelskich w sprawie skierowania sprawy dyżurów nocnych do Trybunału Konstytucynego. RPO jednak odmówił pomocy aptekarzom i nie skierował sprawy do TK. W tym samym czasie Naczelny Sąd Administracyjny oddalił skargę kasacyjną od wyroku Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Gdańsku. Prezes GOIA zapowiedział, że aptekarze nie składają broni i będą walczyć przeciwko dyżurom przynoszącym straty.
Wyjście z impassu Jakie są sposoby na wyjście z tego impassu? Tu również zdania są podzielone. Dla części środowiska receptą na uzdrowienie sytuacji jest zmiana zapisów Prawa farmaceutycznego nadających samorządom uprawnienia do ustalania czasu pracy aptek. Samorządy bowiem nie ponoszą żadnych kosztów z tego tytułu, więc z łatwością podejmują niekorzystne dla aptek decyzje. Inne rozwiązanie, które nie naraża właścicieli aptek na duże straty, a jednocześnie zapewnia mieszkańcom dostęp do lekarstw, znaleziono w Miastku, dziesięciotysięcznej miejscowości w powiecie bytowskim na Pomorzu. Dyżury są tam pełnione na telefon.W przypadku, kiedy lekarz izby przyjęć stwierdza, że szybkie podanie leków jest niezbędne, pielęgniarka wykonuje telefon do dyżurującego farmaceuty, który otwiera aptekę i realizuje receptę.
Model niemiecki – godny naśladowania Tymczasem Bundesrat – izba wyższa parlamentu naszego zachodniego sąsiada przyjęła 5 lipca 2013 roku ustawę w sprawie wsparcia dla zapewnienia dyżurów pełnionych w aptekach. Dzięki niej niemieckie apteki zaczną uzyskiwać przychody z tytułu oferowania usług farmaceutycznych w porze nocnej. Nie będą to symboliczne sumy, gdyż w przypadku aptek pełniących 4 dyżury w miesiącu, otrzymując za to średnio 250 Euro – ich roczny dochód wzrośnie o 12 tysięcy euro. Tak znaczącą sumę zapewni specjalny fundusz, który zasilany będzie kwotą 0,16 Euro od sprzedaży każdego opakowania leku na receptę w niemieckiej aptece. Pieniądze z tej dodatkowej opłaty nie pozostaną
od razu do dyspozycji aptek, gdyż w takim przypadku groziłoby to faworyzowaniu aptek w dużych aglomeracjach. Dlatego też 0,16 Euro za każde sprzedane opakowanie leku Rx przekazywane będzie do centralnego funduszu zarządzanego przez Zrzeszenie Niemieckich Aptekarzy, po to by następnie każda apteka otrzymała zryczałtowaną pomoc finansową za pełniony dyżur. Refundacja kosztów poniesionych podczas dyżurów nocnych będzie odbywać się w cyklu kwartalnym, po przekazaniu przez apteki drogą elektroniczną zestawienia ilości leków na receptę wydanych w tym okresie oraz ilość pełnionych dyżurów nocnych. Kwota 0,16 Euro nie jest kwotą spektakularną, lecz gdy pomnożymy ją przez ilość wydanych leków Rx w Niemczech w 2012 roku – 700 000 0000 opakowań, da nam niebagatelną sumę 112 800 000 Euro! Liczba ta powinna dać do myślenia obu stronom konfliktu na naszym podwórku. Warto zaznaczyć, że dotychczas Narodowy Fundusz Zdrowia dzięki wejściu w życie nowej ustawy refundacyjnej, tylko pierwszym roku jej funkcjonowania zaoszczędził blisko 2 miliardy złotych! Wynika z tego, że dopłata do dyżurów aptek w kwocie 100mln złotych stanowiłaby jedynie 5% kwoty zaoszczędzonej przez NFZ na refundacji.
Zdaniem farmaceutów: mgr farm. Aurelia Uchman-Rakowska “Apteka w której pracuję pełni 4 dyżury w miesiącu. Dla mnie jako farmaceuty pracującego w porze nocnej nie jest to łatwy kawałek chleba. W większości przypadków nie odczuwa się wdzięczności pacjentów za pełniony przez aptekę dyżur. Mam wrażenie, że w porze nocnej pacjenci są bardziej rozczeniowi i poddenerwowani. Zdarzały się przypadki, że pacjenci odwiedzający w nocy aptekę byli rozczarowani faktem, że w tym czasie do ich dyspozycji jest tylko jeden magister farmacji. Również odsetek realizowanych recept jest niewielki – zamiast tego wydaje się igły, strzykawki, stopery do uszu, niedrogie krople do nosa czy pojemniki na mocz. Nie potrafię sobie wyobrazić, że dochód wynikający z takich sprzedaży jest wystarczający, by pokryć koszty mojej pracy oraz koszty zużytych mediów – głównie prądu.” mgr. farm. Lidia Tuscher, Niemcy “Dyżur w niemieckiej aptece to prawdziwy dyżur! Nikt nie przychodzi na pogawędki, bo szanuje pracę dyżurującego. Nie ma też zbędnych zakupów w porze nocnej ze względu na opłatę nocną w wysokości 2,5 €. Najczęściej są to leki wymagające natychmiastowego zastosowania, salbutamol, czopki dla dzieci z wysoką dawką prednizonu, antybiotyki (wszystko na receptach z placówek pełniących dyżur) , leki przeciwbólowe w tym też opioidy , tabletki “po”, ale też preparaty na wszy, owsiki itp. Jeśli lek jest wypisany na recepcie, opłatę dyżurną refunduje kasa chorych. Co do płac, to za dzień roboczy w godz.od 18.30-20 (w zależności od godzin otwarcia apteki) do 8 rano otrzymuje się ( również w zależności od lat pracy w zawodzie) od 64-78€ brutto, w dni świąteczne i niedziele od 193-234€ brutto. Oczywiście po dyżurze nocnym ma się prawo pójść do domu. Pracodawca natomiast może zarządzić, że nie będzie opłacał dyżurów , natomiast odda wolne w postaci nadgodzin. W moim przypadku były to 4 nadgodziny za dzień roboczy, 10 nadgodzin za niedzielę lub święto.”
Badania wstępne, okresowe i kontrolne pracowników apteki. TEKST: KATARZYNA WESZKA, SPECJALISTA DS. KADR I PŁAC // KDRONKA@GO2.PL
W przypadku przeprowadzania badań w innej miejscowości pracownikowi przysługują należności na pokrycie kosztów przejazdu.
Badania wstępne. Zatrudnienie nowej osoby wiąże się z obowiązkiem przeprowadzenia badań lekarskich. Lekarz medycyny pracy wydaje zaświadczenie o zdolności pracownika do podjęcia pracy u wskazanego pracodawcy i w określonych warunkach pracy które zawarte są w skierowaniu na badania wstępne (skierowanie wystawia pracodawca, jak i również pokrywa koszty badań). Pamiętajmy o tym, że obowiązek kierowania pracownika na badania wstępne istnieje również w sytuacji kiedy pracownik wykonywał taką samą pracę (tzn. ten sam zakres obowiązków) u innego pracodawcy i posiada aktualne badania okresowe! Zgodnie z art. 229 par.1 Kodeksu pracy wstępnym badaniom lekarskim podlegają: •	osoby przyjmowane do pracy, •	pracownicy młodociani przenoszeni na inne stanowiska pracy i inni pracownicy przenoszeni na stanowiska pracy, na których występują czynniki szkodliwe dla zdrowia lub warunki uciążliwe. Zwolnienie z obowiązku przeprowadzania badań wstępnych dotyczy osób przyjmowanych ponownie do pracy u tego samego pracodawcy - czyli w sytuacji kontynuowania, czy też kolejnego zatrudnienia. Warunkiem zwolnienia z obowiązku skierowania na te badania jest przede wszystkim to, aby dana osoba była przyjmowana na to samo, co poprzednio stanowisko pracy lub stanowisko o takich samych warunkach pracy. Zwolniona z obowiązku przeprowadzenia badań wstępnych będzie osoba, która zawarła kolejną umowę o pracę 30 dni po rozwiązaniu lub wygaśnięciu poprzedniej umowy o pracę z tym pracodawcą.
Badania okresowe. Badaniom okresowym podlega każdy pracownik o zakresie i częstotliwości badań profilaktycznych decyduje lekarz przeprowadzający te badania opierając się na wskazówkach zawartych
w rozporządzeniu w sprawie przeprowadzania badań lekarskich pracowników. Pracodawca kieruje pracownika na badania okresowe jak i również pokrywa koszt badań. Zgodnie z art. 229 par. 3 Kodeksu pracy badania okresowe wykonuje się „w miarę możliwości” w godzinach pracy. W takim przypadku za czas spędzony na wykonywaniu badań pracownik zachowuje prawo do wynagrodzenia. W przypadku przeprowadzania badań w innej miejscowości pracownikowi przysługują należności na pokrycie kosztów przejazdu. Przypomnijmy, że zawód farmaceuty czyli osoby która posiada odpowiednie kwalifikacje ,ukończyła studia na kierunku farmacja i odbyła praktykę zawodową polega na wydawaniu produktów leczniczych i wyrobów medycznych, sporządzaniu leków recepturowych, aptecznych, udzielaniu informacji o produktach leczniczych i wyrobach medycznych. Podstawowy sprzęt wykorzystywany w pracy to sprzęt laboratoryjny, komputer i kasa fiskalna. Czynniki środowiska pracy związane z wykonywanym zawodem to w szczególności związki chemiczne zawarte w lekach, odczynniki chemiczne które mogą przyczynić się do zatruć w przypadku przypadkowego spożycia czy wywołać alergię na skutek niestosowania ochronnego ubioru. Stres związany z pracą z ludźmi, a przede wszystkim odpowiedzialność mogą przyczynić się do powstania depresji, nerwicy i innych zaburzeń psychicznych.
Badanie kontrolne. W sytuacji gdy pracownik przebywał na zwolnieniu chorobowym w okresie dłuższym niż 30 dni, przed powrotem do pracy, musi wykonać badania kontrolne.(art. 229 par.2 Kodeksu pracy) Tak więc po długotrwałej chorobie pracownik wracający do pracy, ma obowiązek wykonania badań w pierwszym dniu od zakończenia okresu zwolnienia, ale przed przystąpieniem do wykonywania swoich obowiązków. Pamiętajmy, że obowiązkiem każdego pracownika jest posiadanie aktualnych badań lekarskich dopuszczających do pracy na zajmowanym stanowisku.
Infekcje wirusowe w obrebie jamy ustnej TEKST: MGR FARM. MICHAŁ PSTRĄGOWSKI
Objawy infekcji ŚWIĄD PIECZENIE ZACZERWIENIENIE GRUDKI ZAPALNE BÓL PROMIENIUJĄCY DO OKA
Replikacja, czyli namnażanie wirusa opryszczki z reguły trwa bardzo krótko. Pociąga to za sobą jeden, niezwykle istotny aspekt: pierwsze objawy infekcji, obejmujące świąd, pieczenie i niewielkie zapalne grudki w okolicach jamy istnej pojawiają się już po kilku lub kilkunastu godzinach od wniknięcia patogenu do komórki naszego organizmu.
Skradający się wirus
PRODUKCJA BIAŁEK PENETRACJA ODPŁASZCZANIE SKŁADANIE WIRIONÓW
Nazwa wirusów opryszczki zwykłej – Herpes pochodzi od greckiego słowa herpein, co oznacza "skradać się" i stanowi nawiązanie do natury tych cząstek. Inwazja patogenu rozpoczyna się od odnalezienia na skórze lub błonach śluzowych komórek wrażliwych. Patogen po wniknięciu do ich wnętrza blokuje większość fizjologicznych funkcji, pozbywa się kapsydu i osłonki, a następnie uwolnione, wirusowe DNA przenosi do jądra komórkowego gospodarza. Tam też rozpoczyna się proces produkcji własnego materiału genetycznego, który następnie transportowany jest do nowych, białkowych otoczek. Ten złożony proces niesie za sobą jeden, zasadniczy cel: tworzą się nowe wirusowe cząstki potomne uwalniane w momencie śmierci komórki gospodarza
Proces ten można podzielić na kilka, zasadniczych etapów – ważnych zwłaszcza z punktu widzenia farmakologii klinicznej. Inwazja wirusa obejmuje więc: 1.	Adsorpcję 2.	Penetrację 3.	Odpłaszczanie związane z uwolnieniem materiału genetycznego 4.	Produkcją białek niezbędnych do budowy nowych cząstek potomnych 5.	Replikację 6.	Składanie wirionów Pamiętajmy, że leczenie farmakologiczne można zastosować na każdych z tych etapów, jednak warto postawić sobie pytanie: który z nich będzie kluczowy dla powodzenia całego leczenia? Czy nie będzie to najwcześniejsza faza?
W jaki sposób wirus wnika do komórki?
PENETRACJA ODPOWIEDŹ IMMUNOLOGICZNA ORGANIZMU BIAŁKA PRZECIWWIRUSOWE
6. UWALNIANIE
4B. SYNTEZA BIAŁEK WIRUSA RNA
ODPŁASZCZANIE
4A. SYNTEZA KWASÓW NUKLEINOWYCH
Pierwszy z kontakt wirusem, a zarazem pierwszą infekcję przechodzimy najczęściej już w dzieciństwie. W ocenie specjalistów, problem te może dotyczyć niemal wszystkich dzieci przez ukończeniem 5 roku życia. Dlaczego objawy opryszczki nie pojawiają więc się od razu u wszystkich pacjentów? Odpowiedzi nie trzeba daleko szukać. Większość herpeswirusów, w tym wirus opryszczki posiada zdolność do przetrwania w organizmie człowieka w formie utajonej. Wśród miejsc, w których może ukrywać się patogen w pierwszej kolejności należy wymienić komórki nerwowe jak np. nerw trójdzielny czy zwoje krzyżowe. W każdym zakażonym neuronie może znajdować się od 10 do 30 kopii takiego
wirusowego DNA. Pod wpływem niekorzystnych czynników takich jak osłabienie odporności, przeziębienie stres, promieniowanie słoneczne, urazy czy gorączka następuje szybka reaktywacja patogenu i rozpoczęcie cyklu replikacyjnego od nowa. Wyróżnia się trzy rodzaje infekcji wirusem opryszczki: pierwotną, wtórną i nawracającą. Pomimo różnic w patogenezie schorzenia, obraz kliniczny zmian jest podobny – po krótkim okresie miejscowych objawów zwiastunowych, rozwija się grudka, a następnie pęcherzyk o podłożu zapalnym. Warto pamiętać, iż jeśli dolegliwości te nie będą właściwie leczone – może dojść do rozwoju znacznie groźniejszych powikłań m. in. owrzodzenia skóry.
Jak rozpoznać pacjenta z opryszczką jamy ustnej? Wbrew pozorom nie jest to zadanie trudne, jednak pamiętajmy, że rozwój objawów schorzenia z reguły jest kilkuetapowy. Początkowo, miejsce, które niebawem zostanie objęte procesem zapalnym swędzi i piecze. Często dochodzi również do zaczerwienienia i dolegliwości bólowych promieniujących w kierunku oka. Symptomy te mogą być świadectwem tego, że wirus wędruje po połączeniach nerwowych właśnie ku miejscu przeznaczenia. Drugim etapem jest pojawienie się wypełnionego surowiczym płynem wykwitu. Aby jednak do tego doszło, uaktywniony patogen musi zakazić wiele komórek skóry, niszcząc otaczającą barierę ochronną i uwalniając do jej wnętrza własny materiał genetyczny. Pamiętajmy, iż zmiany te nie są bezpośrednią konsekwencją działania wirusa, a reakcją naszego organizmu na jego obecność w komórce.
W kolejnej fazie infekcji dochodzi do powstania bolesnej, powierzchniowej nadżerki, która zazwyczaj pokrywa się strupem. Etap piąty – najdłuższy – obejmuje szereg złożonych procesów regeneracyjnych prowadzących do gojenia się skóry. Pamiętajmy, że w okresie tym wirus opryszczki także może być wysoce zakaźny, dlatego właściwe leczenie powinno obejmować wszystkie etapy takiej infekcji, począwszy od momentu wniknięcia patogenu i rozwoju pierwszych symptomów, kończąc na procesach prowadzących do odnowy komórek naskórka.
z opryszczką WYKWIT
O CO NALEŻY ZAPYTAĆ
LOKALIZACJĘ ZMIAN
SUPLEMENTACJĘ DIETY
Czy obecne leczenie farmakologiczne opryszczki jamy ustnej jest w pełni efektywne? Pomimo dużego postępu w opracowaniu nowych terapii, pytanie to nadal pozostaje bez jednoznacznej odpowiedzi. Pamiętajmy, że wyniki leczenia zależą nie tylko od etapu zakażenia na jakim rozpoczniemy stosowanie leków, ale także od stanu i postawy samego pacjenta, dynamiki patologicznych zmian czy aktywności układu odpornościowego. Podstawą naszego działania powinien być właściwie przeprowadzony wywiad z pacjentem obejmujący pytanie o wiek, ewentualne schorzenia współistniejące, czas trwania i lokalizację dolegliwości, a także stosowane leki i suplementy diety. Pamiętajmy, że w niektórych, cięższych przypadkach schorzenia leczenie doraźne może okazać się niewystarczające, co powinno skłonić nas do skierowania takiego pacjenta do konsultacji ze specjalistą.
W leczeniu opryszczki jamy ustnej znaczącą rolę odgrywają m. in. preparaty zawierające acyklowir. Związek ten najczęściej stosuje się miejscowo - rzadziej doustnie lub dożylnie. Mechanizm działania tego powszechnego środka przeciwwirusowego związany z blokowaniem enzymów uczestniczących w replikacji wirusa. Acyklowir wprowadzany jest do komórek przez białko transportujące nukleozydy, w tym deoksyguanozynę. Następnie, za pośrednictwem kinazy tymidywnowej zostaje przekształcony w aktywną postać fosforanową.
KINAZY KOMÓROWE
POPRAWNE ZASADY AZOTOWE
FAŁSZYWA ZASADA AZOTOWA
IDOKSYURYDYNA TRIFLURYDYNA
TYMINA DEOKSYRYBOZA FAŁSZYWA RESZTA CUKROWA
WŁĄCZENIE FAŁSZYWEJ ZASADY AZOTOWEJ ACYKLOWIR
ZAHAMOWANIE WIRUSOWEJ POLIMERAZY DNA
Na uwagę zasługuje specyficzna struktura związku – acyklowir jest bowiem syntetycznym analogiem guanozyny, w którym pierścień rybozy zastąpiono jej charakterystycznym fragmentem. Jaki cel zamierzano osiągnąć stosując właśnie taką modyfikacje? Odpowiedź jest prosta, pomimo dużego podobieństwa do zasad azotowych, lek ten jest całkowicie oporny na działanie kinaz komórkowych, co powoduje, że aktywowany jest wyłącznie w komórkach zaatakowanych przez wirusa. Pociąga to za sobą dużą selektywności i niską toksyczność związku w stosunku do tkanek zdrowych.
Acyklowir działa w momencie wniknięcia cząstki wirusa do komórki. Co jednak w sytuacji, gdy patogen dopiero zbliża się do celu? Czy istnieją środki pozwalające na powstrzymanie zakażenia? Okazuje się, że tak. Spośród dostępnych na rynku leków wysoką skuteczność posiada dokonazol. Preparat ten, podobnie jak środki przeciwwirusowe starszej generacji także wpływa na procesy replikacyjne wirusa opryszczki. Warto jednak pamiętać, iż sam mechanizm takiej aktywności jest jednak nieco inny… Dokonazol wzmacnia barierę ochronną zdrowej komórki skóry i nie pozwala patogenowi połączyć się z błoną komórkową i wniknąć do wnętrza tkanek. W ten sposób zapobiega namnażaniu się wirusów, co nie pozostaje bez wpływu na czas i stopień nasilenia opryszczki. Ujmując rzecz inaczej, działa więc na już na etapie adsorpcji – w momencie kiedy wirion, czyli aktywna jednostka patogenu poszukuje swoistego receptora na powierzchni komórki. Nie bez przyczyny największą skuteczność dokona zolu odnotowano u pacjentów posiadających zmiany na wczesnym etapie zaawansowania.
Nie jest to jedyna zaleta tego preparatu – dokonazol, w przeciwieństwie do acyklowiru nie przenika do krążenia ogólnego, dzięki czemu ryzyko poważnych działań niepożądanych jest mocno ograniczone. W przeciwieństwie do hydrokortyzonu, nie powoduje także miejscowych efektów ubocznych takich jak mrowienie w okoliach ust, wysuszenia skóry, pieczenia, zmian łuszczycowych czy innych reakcji nadwrażliwości. Co więcej, preparaty miejscowe zawierające dokonazol bez przeszkód mogą być stosowane przez pacjentki w ciąży i w okresie karmienia piersią.
Zakaz konkurencji w czasie trwania stosunku pracy. TEKST: ADWOKAT SŁAWOMIR KOWALSKI // WWW.ADWOKAT-KOWALSKI.PL
„... za działalność konkurencyjną wobec pracodawcy uznaje się czynności tego rodzaju, które chociażby częściowo pokrywają się z zakresem działalności pracodawcy. Dotyczy to zarówno produkcji towarów lub świadczenia usług tego samego rodzaju, jak i produkcji towarów i usług zbliżonych do przedmiotu działalności pracodawcy, które mogą je zastąpić...”
roblematyka zakazu konkurencji w czasie trwania stosunku pracy została uregulowana w art. 101(1) ustawy z dnia 26 czerwca 1974 roku – Kodeks pracy (dalej: Kodeks pracy). Zgodnie z brzmieniem § 1 w/w przepisu w zakresie określonym w odrębnej umowie, pracownik nie może prowadzić działalności konkurencyjnej wobec pracodawcy ani też świadczyć pracy w ramach stosunku pracy lub na innej podstawie na rzecz podmiotu prowadzącego taką działalność (zakaz konkurencji). Analiza w/w normy prawnej nasuwa w pierwszej kolejności pytanie, co należy rozumieć pod pojęciem działalności konkurencyjnej, albowiem nie ulega wątpliwości, że ustawodawca nie zawarł w uregulowaniach Kodeksu Pracy definicji ustawowej. Stąd też celem przybliżenia tej problematyki należy sięgnąć do szerokiego w tym zakresie orzecznictwa Sądu Najwyższego oraz Sądów Apelacyjnych. I tak też zgodnie z wyrokiem Sądu Najwyższego – Izba Pracy, Ubezpieczeń Społecznych i Spraw Publicznych z dnia 23 czerwca
2010 roku (sygn. akt II PK 374/09), definicja, co jest działalnością konkurencyjną dla konkretnego stosunku zobowiązaniowego łączącego pracownika i pracodawcę, może być sformułowana w umowie o zakazie konkurencji w sposób pozostawiony swobodnej decyzji samych stron (ich zgodnemu zamiarowi i celowi zawartej przez nie umowy, nastawionej przede wszystkim na ochronę interesów pracodawcy), w oderwaniu od obiektywnych kryteriów ustalenia istnienia stosunku konkurencji, przewidzianych w prawie stanowionym. W uzasadnieniu rozstrzygnięcia Sądu Najwyższego czytamy, iż w doktrynie przyjmuje się, że działalność objęta zakazem konkurencji to działalność, która: po pierwsze – jest działalnością konkurencyjną wobec pracodawcy w sensie obiektywnym, czyli obiektywnie zagraża interesowi pracodawcy lub narusza interes pracodawcy, po drugie – jest działalnością konkurencyjną w sensie subiektywnym, co oznacza, że jej prowadzenie zostało uznane z mocy umowy stron stosunku pracy za zabronione w zakresie ustalonym w umowie (M. Piankowski, J. Stelina,
W. Uziak, A. Wypych-Żywicka, M. Zieleniecki: Kodeks pracy z komentarzem, 2004). A zatem za działalność konkurencyjną wobec pracodawcy uznaje się czynności tego rodzaju, które chociażby częściowo pokrywają się z zakresem działalności pracodawcy. Dotyczy to zarówno produkcji towarów lub świadczenia usług tego samego rodzaju, jak i produkcji towarów i usług zbliżonych do przedmiotu działalności pracodawcy, które mogą je zastąpić. W piśmiennictwie wskazuje się, że to umowa o zakazie konkurencji powinna określać rodzaje działalności zakazanej dla pracownika. Do uznania działalności pracownika za naruszającą zakaz konkurencji wystarczy porównanie tej działalności z działalnością pracodawcy faktycznie prowadzoną albo planowaną, nawet jeżeli nie została wyraźnie opisana w umowie (K. Jaśkowski, E. Maniewska: Kodeks pracy. Komentarz, 2007). To, co wymaga szczególnego podkreślenia to fakt, iż zarówno orzecznictwo jak i literatura przedmiotu zwracają uwagę na porównanie przedmiotu działalności faktycznie prowadzonej. Oznacza to, że nie wystarczy wyłącznie zweryfikowanie i porównanie przedmiotu działalności którą dany konkretny przedsiębiorca ma wpisaną w Polskiej Klasyfikacji Działalności (tzw. PKD) w ewidencji działalności gospodarczej, czy też której przedmiot jest wpisany w Krajowym Rejestrze Sądowym. Nie rzadko bowiem zdarza się, iż przedsiębiorcy wpisują pewien rodzaj działalności gospodarczej do jej ewidencji, bądź też do Krajowego Rejestru Sądowego, a w rzeczywistości nigdy takiej działalności nie wykonują. Tym samym należy dogłębnie zbadać, czy rzeczywiście działalność ta jest prowadzona przez dany podmiot. Do podobnych wniosków skłania analiza wyroku Sądu Apelacyjnego w Gdańsku – III Wydział Pracy i Ubezpieczeń Społecznych z dnia 11 października 2012 roku (sygn. akt III APa 18/12, Przegląd Orzecznictwa Sądu Apelacyjnego w Gdańsku 2013 rok, nr 2, poz. 3) gdzie czytamy, że konkurencyjną działalnością jest aktywność przejawiana w tym samym lub takim samym zakresie przedmiotowym i skierowana do tego samego kręgu odbiorców, pokrywająca się – chociażby częściowo – z zakresem działalności podstawowej lub ubocznej pracodawcy. W rezultacie zakazana może być taka działalność, która narusza interes pracodawcy lub zagraża mu. Termin „konkurencja” oznacza rywalizację, współzawodnictwo między podmiotami lub osobami zainteresowanymi w osiągnięciu tego samego celu. Zajmowanie się interesami konkurencyjnymi jest więc równoznaczne z działaniem podejmowanym w celach zarobkowych lub udziałem w przedsięwzięciach lub transakcjach handlowych, których skutki odnoszą się do tego samego kręgu odbiorców. Z powyższego wynika, że jako jedno z kryteriów definiujących, czy daną działalność należy uznać za konkurencyjną jest między innymi porównanie kręgu odbiorców, do których adresowane są określone towary bądź usługi. Warto nadto zaznaczyć, że co prawda jak autor wskazał na wstępie, Kodeks pracy nie posługuje się definicją działalności konkurencyjnej, jednakże taką definicję możemy znaleźć w innych ustawach, a przede wszystkim w ustawie z dnia 16 lutego 2007 roku o ochronie konkurencji i konsumentów.
Jednakże nie ulega wątpliwości, że brak jest podstaw, by definicję działalności konkurencyjnej zawartą w art. 4 pkt 11 w związku z art. 4 pkt 9 w/w ustawy stosować do stosunków z zakresu prawa pracy. Ustawa o ochronie konkurencji i konsumentów zawiera bowiem regulacje o charakterze publicznoprawnym dotyczące ochrony konkurencji oraz ochrony interesów przedsiębiorców i konsumentów i nie jest częścią prawa pracy (wyrok Sądu Najwyższego – Izba Pracy, Ubezpieczeń Społecznych i Spraw Publicznych z dnia 23 czerwca 2010 roku; sygn. akt II PK 374/09). W dalszej kolejności należy zwrócić uwagę, że umowa o zakazie konkurencji nie musi być związana wyłącznie z nawiązanym między pracodawcą i pracownikiem stosunkiem pracy. Zawrzeć ją bowiem mogą również strony umowy cywilnoprawnej (np. strony umowy zlecenia), co wynika między innymi z wyroku Sądu Najwyższego z dnia 11 września 2003 roku, sygn. akt III CKN 579/01, OSP 2005 rok, nr 3, poz. 38). Co istotne, zarówno w przypadku stosunku pracy, jak również w sytuacji nawiązania stosunku cywilnoprawnego, zakaz konkurencji nie może być w żaden sposób domniemany. Brak zawarcia odrębnej umowy w przedmiocie zakazu konkurencji w konsekwencji skutkuje tym, że pracownik, czy też zleceniobiorca bez żadnych przeszkód oraz negatywnych skutków prawnych może podejmować i prowadzić działalność konkurencyjną wobec pracodawcy bądź zleceniodawcy (tak m.in. A. Świątkowski, Kodeks pracy. Komentarz. Wyd. 4, Warszawa 2012). Zdaniem Sądu Najwyższego wszelkie ograniczenia zasady wolności pracy, dopuszczalne w świetle zapisu ustawowego, mają charakter wyjątku i muszą być interpretowane ściśle, a nie w sposób rozszerzający. Stąd też nie można dorozumiewać, domniemywać lub przyjmować w drodze analogii istnienia tych zakazów lub ograniczeń ( tak m.in. A. Świątkowski, Kodeks pracy. Komentarz. Wyd. 4, Warszawa 2012 za wyrokiem Sądu Najwyższego z dnia 12 września 2008 roku, sygn. akt I PK 27/08, Monitor Prawniczy 2009 rok, nr 12, str. 648). Zgodnie z brzmieniem art. 101(3) Kodeksu pracy umowy, o których mowa w art. 101(1)§ 1 Kodeksu pracy (zakaz konkurencji w czasie trwania stosunku pracy) i w art. 101(2) § 1 Kodeksu pracy (zakaz konkurencji po ustaniu stosunku pracy, który będzie przedmiotem artykułu w kolejnym numerze) wymagają pod rygorem nieważności formy pisemnej. Odnośnie formy umowy nasuwa się jeszcze następująca wątpliwość. Czy umowa o zakazie konkurencji może zostać zawarta w ramach treści umowy o pracę, czy też strony tej umowy muszą zawrzeć odrębną (drugą, osobną obok umowy o pracę) umowę o zakazie konkurencji ? Wątpliwość ta nasuwa się bowiem w związku z redakcją art. 101(1) § 1 Kodeksu pracy, gdzie ustawodawca posłużył się zwrotem „w zakresie określonym w odrębnej umowie”. Mogłoby to sugerować, że istnieje konieczność zawarcia dwóch umów. Jednej umowy o pracę bądź innej umowy cywilnoprawnej oraz drugiej umowy, która byłaby stricte umową o zakazie konkurencji. Wyjaśnienie tej problematyki znajdujemy między innymi
w wyroku Sądu Najwyższego z dnia 28 kwietnia 2009 roku (sygn. akt I PK 208/09) gdzie czytamy, że odrębna umowa w rozumieniu art. 101(1) § 1 Kodeksu pracy to umowa niewchodząca w skład umowy o pracę, ale niekoniecznie odrębny, inny dokument. Sporządzenie „odrębnej” umowy o zakazie konkurencji może nastąpić w tym samym czasie i w tym samym dokumencie, co umowy o pracę, może to także nastąpić w oddzielnym dokumencie, w tym samym lub późniejszym czasie, jednakże w czasie trwania stosunku pracy. Sporządzenie jednego dokumentu jest dopuszczalne także w przypadku umowy o zakazie konkurencji po ustaniu stosunku pracy zawieranej łącznie z umową o pracę. Nie znaczy to jednak, że zakaz ten (klauzula) wchodzi do treści stosunku pracy jako element umowy. Klauzula jest silnie związana ze stosunkiem pracy, jest to umowa prawa pracy, jest jednak umową odrębną, pochodną od stosunku pracy. Klauzula konkurencyjna nie jest objęta umową o pracę, nawet wówczas, gdy zamieszczona jest w treści dokumentu, w którym umowę o pracę spisano. W konsekwencji powyższego rozwiązanie umowy o pracę sprawia, że automatycznie rozwiązuje się umowa o zakazie konkurencji. Jednakże zależność umowy o zakazie prowadzenia działalności konkurencyjnej od umowy o pracę ma jedynie jednostronny charakter. Ujawnia się to w tym, iż rozwiązanie bądź wygaśnięcie umowy o zakazie prowadzenia działalności konkurencyjnej nie wywiera samo w sobie żadnych skutków w stosunku pracy (tak m.in. A. Świątkowski, Kodeks pracy. Komentarz. Wyd. 4, Warszawa 2012).
wymaga fakt, iż jeżeli pracownik umyślnie wyrządził szkodę, jest obowiązany do jej naprawienia w pełnej wysokości (art. 122 Kodeksu pracy). Poza odpowiedzialnością odszkodowawczą pracownika, o której była mowa powyżej zwrócić należy uwagę, że naruszenie przez pracownika umowy o zakazie konkurencji w czasie trwania stosunku pracy przez podjęcie działalności konkurencyjnej stanowi wystarczającą przyczynę uzasadniającą wypowiedzenie umowy o pracę (A. Świątkowski, Kodeks pracy. Komentarz. Wyd. 4, Warszawa 2012). Powyżej autor przybliżył podstawowe kwestie związane z zakazem konkurencji w czasie trwania stosunku pracy. W tym miejscu należy jedynie zasygnalizować, że zgodnie z art. 101(2) § 1 Kodeksu pracy przepis art. 101(1) § 1 Kodeksu pracy stosuje się odpowiednio, gdy pracodawca i pracownik mający dostęp do szczególnie ważnych informacji, których ujawnienie mogłoby narazić pracodawcę na szkodę, zawierają umowę o zakazie konkurencji po ustaniu stosunku pracy. Jednakże o tym szerzej następnym razem.
Warto nadto podkreślić – co może mieć praktyczne znaczenie - że odmowa podpisania przez pracownika umowy o zakazie konkurencji w czasie trwania stosunku pracy może stanowić uzasadnioną przyczynę wypowiedzenia umowy o pracę (tak m.in. A. Świątkowski, Kodeks pracy. Komentarz. Wyd. 4, Warszawa 2012, za wyrokiem Sądu Najwyższego z dnia 24 września 2003 roku, sygn. akt I PK 411/02, OSNP 2004, nr 18, poz. 316). Na zakończenie tej problematyki należy zastanowić się nad skutkami prawnymi niedotrzymania zakazu konkurencji w czasie trwania stosunku pracy przez pracownika. Zgodnie z brzmieniem art. 101(1) § 2 Kodeksu pracy pracodawca, który poniósł szkodę wskutek naruszenia przez pracownika zakazu konkurencji przewidzianego w umowie, może dochodzić od pracownika wyrównania tej szkody na zasadach określonych w przepisach rozdziału I działu V Kodeksu pracy. Nie wchodząc dogłębnie w problematykę odpowiedzialności pracownika za szkodę wyrządzoną pracodawcy w tym miejscy wypada jedynie skrótowo wskazać, że to pracodawca jest obowiązany wykazać okoliczności uzasadniające odpowiedzialność pracownika oraz wysokość powstałej szkody (art. 116 Kodeksu pracy), co zresztą również wynika z ogólnych przepisów procedury cywilnej dotyczących tzw. ciężaru dowodu. Nadto zgodnie z art. 119 Kodeksu pracy, odszkodowanie ustala się w wysokości wyrządzonej szkody, jednak nie może ono przewyższać kwoty trzymiesięcznego wynagrodzenia przysługującego pracownikowi w dniu wyrządzenia szkody. Z tymże szczególnego podkreślenia
farmacja.pro #04
Magazyn dla właścicieli i kierowników aptek

References: art. 45
 art. 84
 art. 103
 art. 229
 art. 229
 art. 101
 art. 4
 art. 4
 art. 101
 art. 101
 art. 101
 art. 101
 art. 101
 art. 101
 art. 101
 art. 101
 art. 119