Source: http://prawo.gazetaprawna.pl/artykuly/703423,niebezpieczna-fikcja-awizo-w-skrzynce-pocztowej-jest-doreczeniem-pisma-sadowego.html
Timestamp: 2018-01-22 20:18:37+00:00

Document:
Niebezpieczna fikcja: awizo w skrzynce pocztowej jest doręczeniem pisma sądowego - Prawo i wymiar sprawiedliwości - GazetaPrawna.pl - wiadomości, notowania, kursy, praca, emerytury, podatki -
gazetaprawna.plPrawoNiebezpieczna fikcja: awizo w skrzynce pocztowej jest doręczeniem pisma sądowego
autor: Dobromiła Niedzielska – Jakubczyk13.05.2013, 07:12; Aktualizacja: 13.05.2013, 10:09
Wystarczą dwa tygodnie wakacji, by przegapić ważny sądowy termin. Bo zgodnie z utartą praktyką pismo dwukrotnie awizowane uważa się za doręczone. Mimo ze adresat, do którego było skierowane, przesyłki nie odebrał. Co ciekawe, choć w procedurze administracyjnej czy karnej przepis dosłownie przewidujący taki skutek istnieje, to w cywilnej domniemania doręczenia nie nazwano wprost.
– Mój klient dowiedział się w sądzie wieczystoksięgowym, że jest ojcem i że nie płaci na syna alimentów. Kiedy zamierzał sprzedać dom, został poinformowany, że nieruchomość jest obciążona hipoteką na kilkadziesiąt tysięcy – opowiada Ewa Rostafińska, warszawski adwokat.
Proces o ustalenie ojcostwa i alimenty odbył się cztery lata wcześniej, pod nieobecność pana N., ponieważ jedno awizo wyrzucił wraz ze stosami ulotek reklamowych ze skrzynki pocztowej, a drugiego nie zdążył odebrać i zapomniał o tym. I chociaż nie było powodów do zaskarżenia wyroku – pan N. rzeczywiście miał przelotny romans z matką dziecka – to sytuacja pokazuje, że przy stosowaniu fikcji czy domniemania doręczeń nie ma rzeczy niemożliwych.
Fikcja doręczeń w orzecznictwie Sądu Najwyższego
I można by to uznać za normalny skutek procedur sądowych, gdyby nie to, że w całym kodeksie postępowania cywilnego nie ma wprost zapisanego domniemania doręczenia pisma dwukrotnie bezskutecznie awizowanego.
– Z przedsiębiorcami sprawa jest o tyle prostsza, że są czujniejsi, a przepis dotyczący fikcji doręczeń, stosowany wobec nich, wydaje się bardziej oczywisty – podkreśla mecenas Mariusz Korpalski, poznański radca prawny.
Niepotrzebny przepis
Z kodeksu postępowania cywilnego wynika, że mamy do czynienia z trzema schematami doręczeń. Pierwszy to przekazanie przesyłki do rąk adresata. Drugi polega na doręczeniu zastępczym: listonosz zostawia pismo dorosłemu domownikowi, dozorcy, administratorowi domu, względnie komuś innemu, kto podjął się je dostarczyć adresatowi, a nie jest jego przeciwnikiem procesowym. I chociaż przyjmuje się, że nastąpiło w ten sposób doręczenie, to ów list z sądu wcale nie musi do adresata dotrzeć.
Trzecia ewentualność pojawia się, gdy ani doręczenie właściwe, ani zastępcze z przyczyn faktycznych nie wchodzi w grę, ponieważ nie ma nikogo, kto mógłby przesyłkę przyjąć. Wówczas stosuje się sposób unormowany w art. 139 par. 1 k.p.c. Pismo składane jest w placówce operatora pocztowego, za którego pośrednictwem zostało wysłane, a listonosz dwukrotnie zostawia w skrzynce adresata awizo. Na każdym widoczne jest pouczenie, że list, którego dotyczy, należy odebrać w ciągu siedmiu dni.
– I na tym koniec. Takie sformułowanie kodeksowe uważa się za opis sposobu doręczenia. Dlatego jednoczesne zapisywanie, że w ten sposób powstaje fikcja albo domniemanie doręczenia, jest niepotrzebne. Tak konstruuje się przepisy – uważa prof. Andrzej Jakubecki, kierownik Katedry Postępowania Cywilnego i Międzynarodowego Prawa Handlowego na Uniwersytecie Marii Curie-Skłodowskiej w Lublinie, członek komisji kodyfikacyjnej prawa cywilnego przy ministrze sprawiedliwości. Jego zdaniem nie ma potrzeby porównywać tej regulacji, dotyczącej osób fizycznych nieprowadzących działalności gospodarczej, z kolejnym paragrafem tego samego artykułu, mówiącym o przesyłkach sądowych dla przedsiębiorców. W drugim przypadku bowiem w ogóle nie ma mowy o doręczaniu. Przepis od razu buduje fikcję doręczenia przez stwierdzenie, że pisma dla przedsiębiorców – w razie niemożności doręczenia – pozostawia się w aktach sprawy ze skutkiem doręczenia.
– A to zupełnie co innego niż założenie, że nieodebranie dwukrotnie awizowanej przesyłki jest sposobem doręczenia. Takie rozwiązanie jest sensowne, ponieważ nie wymyślono lepszego – podkreśla prof. Jakubecki.
Zdaniem profesora nikomu, pomimo powszechnego stosowania tej konstrukcji, nie powinna dziać się krzywda. Można się bowiem bronić przed skutkami nieodebrania przesyłki z innych przyczyn niż niedbalstwo. Wolno np. żądać przywrócenia terminu albo kwestionować skuteczność doręczenia.
– Gdyby jednak takiego postanowienia w kodeksie zabrakło, nie byłby wystarczająco dobrze chroniony interes wierzycieli, przed którymi uciekaliby zawodowi dłużnicy – dodaje profesor.
Groźne, ale konieczne
Ofiary podwójnego awiza pytają jednak, dlaczego nie mogą przeczytać czarno na białym w k.p.c., że dwukrotne nieskuteczne zawiadomienie o przesyłce sądowej daje prawny skutek doręczenia. Tymczasem już w latach 70. ubiegłego wieku (ponieważ k.p.c. obowiązuje od początku 1965 r.), podobnie jak i później, Sąd Najwyższy orzekał – również w formie uchwał mających moc zasad prawnych – że datą doręczenia awizowanego pisma złożonego w urzędzie pocztowym jest dzień, w którym upłynął termin odbioru. Szczegółowy tryb działania listonosza jest uregulowany w rozporządzeniach dotyczących trybu doręczania pism sądowych.
– Dlatego też praktycznie po 15–16 dniach, po zwrocie przesyłki nieprzyjętej w terminie, sądy przyjmują domniemanie faktyczne doręczenia. A nie jest to tylko nasz wymysł. W Anglii po 48 godzinach od wysyłki uważa się przesyłkę sądową za doręczoną. I nawet jeśli założyć, że nie jest to szczęśliwa forma uznania doręczenia, to przepis jest konieczny, żeby wykluczyć nie tylko unikanie, lecz także przedłużanie postępowań sądowych – uważa sędzia Rafał Puchalski, sędzia Sądu Rejonowego w Jarosławiu.
– Oczywiście, najlepsze dla wszystkich i celowe byłoby jednoznaczne określenie sytuacji adresata, podobnie jak ustawodawca uczynił to w wypadku przedsiębiorców w par. 3 art. 139 k.p.c., czy też tak jak jest to uregulowane w procedurze karnej i administracyjnej. Niemniej i dziś każdy, kto wykazuje choć trochę inicjatywy we własnej sprawie, może się bronić. Przecież przeciętny proces trwa dłużej niż dwa tygodnie – dodaje sędzia.
– Generalnie biorąc, doręczenie zastępcze to potworny wynalazek, który nie tylko nie sprawdza się w procesie cywilnym, ale i w pozostałych procedurach – mówi z kolei sędzia Maciej Strączyński, prezes Stowarzyszenia Sędziów Polskich „Iustitia”.
– Przecież nawet dwukrotne awizowanie, zamiast jednokrotnego, wymusiła na nas dopiero Unia Europejska, kierując się spostrzeżeniem, że ludzie na dwa tygodnie jeżdżą na wakacje. I chociaż fikcja doręczeń pomaga i powodom, i sądom, to nie chroni pozwanych. Nawet przed oszustwami polegającymi na podaniu ich nieaktualnego adresu. Można się więc dowiedzieć od komornika, że właśnie przegrało się sprawę o zapłatę. Wtedy możliwość procesowania się przez resztę życia taki nieszczęśnik ma zapewnioną – ocenia sędzia Strączyński.
– Pozwany, wobec którego sąd przyjął domniemanie doręczenia, w wyniku czego doszło do wydania wyroku podlegającego wykonaniu w drodze egzekucji, powinien złożyć wniosek o przywrócenie terminu do złożenia środka odwoławczego, wykazując, że nie dostał zawiadomienia o terminie rozprawy i w ten sposób został pozbawiony możliwości obrony swoich praw w postępowaniu. Nie zmieniłaby tego nawet zmiana treści par. 1 art. 139 k.p.c. przez wskazanie fikcji czy domniemania doręczenia wskutek pozostawienia awiza w skrzynce adresata pisma sądowego – uważa prof. Feliks Zedler z Uniwersytetu Adama Mickiewicza w Poznaniu, członek Komisji Kodyfikacyjnej Prawa Cywilnego.
Zdaniem Jacka Gołaczyńskiego, profesora Uniwersytetu Wrocławskiego, sędziego sądu apelacyjnego i podsekretarza stanu w Ministerstwie Sprawiedliwości, skoro z przepisu mówiącego o dwukrotnym awizowaniu przesyłki można wnosić o fikcji doręczenia i nie da się go inaczej rozumieć, to nie było powodu, żeby go zmieniać. I gdyby późniejsza regulacja tego samego artykułu, ale dotycząca przedsiębiorców, a nie konsumentów, nie zawierała identycznego sformułowania „w razie niemożności doręczenia”, to nie byłoby o czym mówić.
– Tymczasem dziś rzeczywiście można mieć wrażenie, że w paragrafie 1 zabrakło dopowiedzenia o skutku doręczenia, chociaż w stosunku do osób fizycznych może ono polegać na złożeniu awiza w odbiorczej skrzynce pocztowej, a w wypadku przedsiębiorców pozostawia się tylko pismo w aktach sprawy – uważa prof. Gołaczyński.
– Widzę, że można dodać jedno zdanie do paragrafu pierwszego, by cały art. 139 wyglądał spójnie. Przedstawię więc problem na najbliższym posiedzeniu komisji kodyfikacyjnej prawa cywilnego z prośbą o zajęcie w tej sprawie stanowiska – obiecuje profesor.
Wiemy również, że członkowie komisji zastanawiają się, czy nie wyłączyć z doręczeń zastępczych pierwszego pisma inicjującego postępowanie sądowe, zwłaszcza że problem zaostrzy się po zniesieniu obowiązku meldunkowego z początkiem 2016 r. Wówczas adresy nieprzedsiębiorców nie będą już figurowały nawet w ewidencji PESEL.
Do przepisów o doręczeniu warto dodać jedno zdanie, by cały art. 139 k.p.c. wyglądał spójnie
W typowej sytuacji, jeżeli ktoś np. wraca z urlopu i zastaje w skrzynce przeterminowane awizo, powinien jak najszybciej ustalić na poczcie, skąd przyszedł list.
Jeżeli był z sądu, należy natychmiast ustalić, czy toczy się jakaś sprawa, w której zainteresowany może być pozwanym.
Po wielomiesięcznej nieobecności można próbować wznowienia postępowania. Szczególnie wtedy, kiedy potrafimy udowodnić, że powód wiedział, że nie było nas w domu.
O ile to jeszcze możliwe, warto natychmiast złożyć apelację lub zażalenie, zależnie od sytuacji.
Andrzej Majewski doktorant na Wydziale Prawa Uniwersytetu Wrocławskiego
W Polsce nie ma prawa zwyczajowego
W toku badań nad problematyką doręczeń dokonałem zaskakującej konstatacji. Okazało się, iż powszechnie stosowana przez sądy w postępowaniu cywilnym praktyka, polegająca na uznawaniu skutku doręczenia pozwu w sytuacji braku podjęcia przez adresata przesyłki poleconej z przyczyn losowych, nie ma podstaw prawnych. W innych typach postępowań: karnym, administracyjnym czy podatkowym przepisy w tym względzie są klarowne i jednoznaczne. W postępowaniu cywilnym temat ten został przeoczony.
Stosownych regulacji nie zawierają ani podstawowy w tym względzie kodeks postępowania cywilnego, ani żadne inne przepisy prawa. Jest to tym bardziej zaskakujące, gdyż kwestia: czy pozew w postępowaniu cywilnym został uznany za prawidłowo doręczony, czy nie, jest ogromnej wagi. Rzutuje to bezpośrednio na wynik całego postępowania. Skutkiem takiego niedopatrzenia jest sytuacja, w której spora grupa pozwanych o przegranym procesie dowiaduje się dopiero od komornika, a wtedy jest zwykle za późno na obronę swoich racji.
W związku z brakiem stosownych regulacji prawnych dotychczasową praktykę sądów moglibyśmy określić mianem prawa zwyczajowego, gdyby nie to, że w Polsce takie prawo w tym zakresie obowiązywać nie powinno i nie może. W związku z tym zgłosiłem pod rozważenie wniosek de lege ferenda o wprowadzenie do kodeksu postępowania cywilnego artykułu 139 par. 11 o treści: „Doręczenie uważa się za dokonane z upływem ostatniego dnia okresu, na który pismo pozostawiono w placówce operatora pocztowego, a jeśli zostało podjęte wcześniej, w dacie podjęcia. Pismo niepodjęte w terminie placówka pocztowa zwraca nadawcy”. Tak klarownie i jednoznacznie określona norma prawna z czytelną sankcją dałaby bezdyskusyjną podstawę prawną do uznania skutku doręczenia w analizowanej sytuacji i nie pozostawiłaby pola do jakichkolwiek wątpliwości w tym względzie.
Kasprzycka: Przykre uczucie odkrycia luki w całym
W nieprocesie można skarżyć korzystne rozstrzygnięcie
Gość(2013-05-13 14:51) Zgłoś naruszenie 30
Nawet więcej. poczta polska nie ma interesu ekonomicznego w DOSTARCZANIU przesyłek poleconych - skoro za zwrot takiej przesyłki pobiera opłatę równą 100% opłaty za nadanie.
Czyli jest lepiej gdy przesyłki nie dostarczy. A listonosze wyrzucający nie tylko awiza ale nawet całe paczki przesyłek to norma.
emeryt(2013-05-13 18:41) Zgłoś naruszenie 20
Moje dzieci zapomnieli o w płacie II gej raty ubezpieczenia OC za samochód. Wcześniej niż termin raty, samochód sprzedali. Ubezpieczyciel oddał sprawę do windykacji. Windykacja pomyliła adres i rzekomo przysyłała wezwania do zapłaty. Wezwania oczywiście nie docierały do adresata. Komornik oczywiście adres prawidłowy znalazł i nr konta w banku też. składka w II gej racie rzędu 100 zł. urosła u komornika do ponad 800. Taka praktyka komorników jest powszechna, celowo wysyła się pisma wzywające do zapłaty zaległości na błędny adres. Taka procedura przynosi im łatwe zarobki. Ponieważ wiedzą, że dochodzenie swoich racji i udowadnianie na drodze sądowej, że zostało się pozbawionym możliwości obrony zabiera czas i pociąga koszty. W mojej ocenie system prawny w Polsce i dochodzenie prawdy jest kulawy. Zewsząd czyhają hieny, żeby cię o skubać.
karmi(2013-05-14 10:58) Zgłoś naruszenie 10
przyszedł inny listonosz na zastępstwo i miałam duże problemy m.in. za brak stawiennictwa na rozprawie, złożyłam reklamację, okazało się że nikt nie jest winy, a już na pewno nie Poczta Polska S.A., która w odpowiedzi na reklamację zachęcała do dalszej współpracy i ich szerokiej gamy usług, natomiast za to, że nieodpowiedzialny listonosz wrzucił aviso do skrzynki lokalu mieszkalnego o tym samym nr co moje biuro znajdujące się 2 klatki dalej, nie zwracając uwagi na nazwę adresata, konsekwencje poniosłam jedynie ja, no bo kto uwierzy, że listonosz mógł nie doręczyć mi listu poleconego bądź nie zostawić aviso? nikt, przecież on nie miał w tym żadnego celu i to jest najweselsze w tym wszystkim bo na dodatek wyszłam na kombinatorkę i kłamczuchę usiłującą przekonać do tych wierutnych bredni sąd zamiast po prostu znaleźć zastępstwo bądź poprosić o zmianę terminu, przecież to takie oczywiste
Agnand(2013-05-13 22:31) Zgłoś naruszenie 10
Nie można stanowić prawa z założeniem, że wszyscy to oszuści. Pismo powinno zostać uznane za doręczone tylko wtedy, gdy faktycznie zostało doręczone. Po to płacimy podatki, żeby aparat państwowy dał sobie z tym radę. W dobie "słoików" i rosnacej mobilności społeczeństwa coraz więcej osób nie mieszka w miejscu zameldowania. Ale najwygodniej sobie uprościć...
byle do stanu spoczynku(2013-05-13 19:14) Zgłoś naruszenie 10
Do sędziego Puchalskiego: najpierw uznajmy, ze każde pismo wysłane przez obywatela do sądu jest doręczone po 48 godzinach. A później pogadamy. O czynnościach dokonywanych "niezwłocznie".
blu(2013-05-14 12:48) Zgłoś naruszenie 10
sami "znafcy" tutaj. po 1 (do 37) każde pismo nadane do sądu w urzędzie pocztowym uznaje się za doręczone w dniu wysłania tej przesyłki. po 2 do kogoś tam wcześniej, jak strony przyjdą na rozprawę to sąd nie jest durny i z dalszą korespondencją sobie radzi. Tu chodzi o pierwsze doręczenie w sprawie, a adresat nic nie odbiera to co zrobić? Gdyby nie fikcja doręczenia to nikt nie wszcząłby nigdy postępowania przeciwko mnie bo bym nic nie odbierał.
mihq(2013-05-13 20:50) Zgłoś naruszenie 00
Bolączką obecnej regulacji doręczeń w postępowaniu cywilnym jest złożenie ludzkich losów w ręce listonosza. Jak te przepisy powstawały, to Poczta Polska była organem Państwa, a listonosz jego funkcjonariuszem; dziś Poczta jest podmiotem prawa prywatnego - spółką akcyjną (tyle że właścicielem jest Skarb Państwa), a listonosz zwykłym pracownikiem tego niby-prywatnego, a "po państwowemu" bezpańskiego i źle zarządzanego podmiotu. Inne też były kiedyś (jeszcze w latach 60. gdy obecny k.p.c. powtarzał regulacje przedwojenne - nota bene to jeszcze czas sprzed gierkowskich blokowisk) realia społeczno-obyczajowe - zasadniczo listonosz znał wszystkich, a wszyscy znali jego. Dziś listonosz - często byle kmiotek za psie pieniądze na umowę o dzieło - może bez żadnych dla siebie konsekwencji zrobić ze świstkiem awizo wszystko (łącznie z jego niewypisaniem), a dla ciebie adresacie rodzi to dalekosiężne skutki. Próbował ktoś przywrócić termin z tego powodu, że nigdy nie zobaczył na oczy żadnego z dwóch rzekomo pozostawionych mu awizo? No to życzę powodzenia... System doręczeń naprawdę trzeba przemyśleć i wypracować na nowo w zmienionych realiach, więc nie rzucajcie tu uwagami typu nr 6, że jeden roztargniony facet to za mało na podjęcie reformy.
VoX Populi do mihq(2013-05-13 21:49) Zgłoś naruszenie 00
Zupełnie nie rozumiem dlaczego atakujesz prof. Gołaczyńskiego, skoro akurat on jako jedyny z profesorów zacytowanych w tekście wypowiedział się logicznie. Zresztą jak zawsze. Czyżby jakaś zadawniona uraza z oblanego egzaminu :) Najpierw go krytykujesz, a potem powtarzasz właściwie to samo, co on powiedział. Czytaj ze zrozumieniem! Z pozostałymi Twoimi wnioskami się zgadzam.
mihq(2013-05-13 22:08) Zgłoś naruszenie 00
I jeszcze jeden kazus dla zilustrowania tego, ile szkody wynika z faktu, że pierwsze doręczenie może być "w próżnię". Mam dług, którego istnienia nie jestem świadomy. Od razu zastrzegam - oszczędźcie komentarzy typu "porządny obywatel wie, ile i komu jest winien"; dodatkowe opłaty drobnym drukiem, pogmatwania we wzajemnych rozliczeniach - to się naprawdę często zdarza. Przeprowadzam się albo wierzyciel, rozmyślnie albo wskutek omyłki, podaje nieprawidłowy adres - z którejkolwiek przyczyny zostaję pozwany pod niewłaściwym adresem. Poczta - co jest normą - nie zadaje sobie żadnego trudu, który doprowadziłby do dania sądowi informacji zwrotnej "taki tu nie mieszka", tylko dwukrotnie awizuje ze skutkiem doręczenia. Prawomocny wyrok zaoczny albo nakaz zapłaty. Egzekucja - komornik bez trudu znajduje mnie pod prawidłowym adresem. 3 lata na wystąpienie z powództwem, 10 lat na egzekucję. W skrajnym przypadku mam do zapłacenia odsetki za 13 lat + koszty egzekucji, obok zasadniczego roszczenia, które - gdybym o nim wiedział na początku - zaspokoiłbym od ręki. Teoretycznie mogę sprzeciwić/zarzucić wyrok/nakaz (jak już wykoncypuję, czy przywracać termin czy nie przywracać, i w przypadku opcji "nie przywracać" - gdy uda mi się wreszcie wytłumaczyć sądowi, że można ot tak, bez przywracania terminu, złożyć sprzeciw/zarzuty po ładnych paru latach od wydania wyroku/nakazu) - tylko po co? Żeby "ożywione" postępowanie gładko przegrać? Konia z rzędem temu, komu w takim przypadku udałoby się uniknąć odsetek za te 13 lat jako nienależnych i kosztów egzekucji jako przedwczesnej.
mihq(2013-05-13 21:28) Zgłoś naruszenie 00
Jest w dyskusji trochę głosów po jednej i po drugiej stronie, co idealnie oddaje istotę problemu. W sposobie uregulowania doręczeń ścierają się dwie wartości: 1) ochrona powoda przed tym, żeby powód poprzez uchylanie się od przyjmowania korespondencji nie uniemożliwiał sądowego dochodzenia praw; 2) ochrona pozwanego przed tym, żeby nie dało się go ze skutkiem zasądzenia roszczenia pozwać "na Berdyczów", uniemożliwiając podjęcie obrony. Obecne uregulowania nie zapewniają pełnej ochrony ani z pkt 1 ani z pkt 2, ale jednak wyraźnie dają przewagę wartości z pkt 1. A powinno się je równoważyć, tym bardziej, że doświadczenia z ostatnich lat wskazują, że niedostateczna ochrona pozwanych jest coraz częściej podstawą do nadużyć (tym bardziej że pojawiło się tanie i wygodne narzędzie w postaci e.p.u.). Moim zdaniem - to w odpowiedzi na wołanie o sensowne kontrpropozycje - jedynym rozwiązaniem rozsądnie równoważącym obie racje jest zasada "pierwsze doręczenie pewne". W razie niemożności takiego doręczenia ktoś - nie osoba prywatna jaką jest listonosz - powinien być wyposażony w możliwość stwierdzenia w sposób urzędowy przyczyn takiego stanu rzeczy i _ponosić za to odpowiedzialność_, rzeczywistą odpowiedzialność. Pomysły ssr7 z uwagi nr 19 też idą w dobrą stronę. Takie rozwiązanie wzmacniałoby pozycję pozwanego, a nie osłabiało pozycji powoda - przecież już obecnie, jak wszechwładny listonosz napisze (mniejsza tym razem o to, czy prawdziwie czy fałszywie) "wyprowadził się", to i tak powód musi się natrudzić, żeby podać sądowi, gdzie szukać pozwanego. Demokratyczne państwo prawa powinno zapewniać nie tylko wolność pozywania, lecz także prawo do podejmowania obrony w przypadku pozwania.
guessst(dzisiaj 03:06) Zgłoś naruszenie 00
Do:mazurka: pp ma obowiazek rejestrowac pisma organow i polecone ( nadawca odbiorca) zatem na poczcie musza ci powiedziec kto byl nadawca,potem dzwonisz do nadawcy i pytasz po numerze przesylki-maja obowiazek rejestr i co wiecej od razu udzielic odp.
mihq(2013-05-13 20:30) Zgłoś naruszenie 00
Prof. Gołaczyński ośmiesza się - nie po raz pierwszy - broniąc niedoróbki istniejącej w przepisach k.p.c. w zakresie osób fizycznych tłumaczeniem, że regulacja dot. przedsiębiorców różni się tym, że pismo do nich kierowane można złożyć w aktach sprawy, podczas gdy w przypadku osób fizycznych wymagane jest dwukrotne awizowanie. Czytajcie uważnie art. 139 par. 3 - stoi tam wyraźnie "w razie niemożności doręczenia (...) z uwagi na nieujawnienie w rejestrze albo w ewidencji zmiany adresu". Sąd nie jest Duchem Świętym i nie wie z góry o nieujawnionej w rejestrze/ewidencji zmianie adresu, a niemożność doręczenia pod adres z rejestru/ewidencji może stwierdzić dopiero po podjęciu próby doręczenia pod ten adres. "Ze skutkiem doręczenia" związane jest _pozostawienie pisma w aktach sprawy_, czyli - uwaga! - włączenie do akt pisma niedoręczonego, zwróconego sądowi przez pocztę. Dopiero drugie i ewentualnie kolejne pisma po pierwszym nieudanym doręczeniu może nie zostać wysłane, tylko od razu złożone do akt jako tym samym doręczone. W przypadku osoby fiz. skutek doręczenia występuje - przy czym nie wiadomo dlaczego, bo przepis tego nie reguluje i o to jest cały ambaras - z upływem terminu 7-dniowego od drugiej awizacji, czyli _wcześniej_ niż w przypadku przedsiębiorcy, ustawodawca de facto bardziej chroni interes pozwanego-przedsiębiorcy niż pozwanego-Kowalskiego. Przepisy dotyczące doręczeń są strasznie poszatkowane, pierwotna treść art. 139 zasadzała się na zupełnie innej koncepcji, wielokrotnymi nowelizacjami przewrócono ją do góry nogami, a dodanie kazuistycznej regulacji o doręczeniach osobom prawnym i przedsiębiorcom stworzyło kontekst wpływający na wykładnię regulacji w zakresie dotyczącym osób fizycznych - ale tego się nie dostrzega, lepiej obstawać przy tym, że jest OK, bo przecież "jakoś to działa". Przepisów o doręczeniach nikt nie czyta i nie rozumie, to wszystko działa na zasadzie jakiegoś zwyczaju utartego w sądach, a przeciętnego petenta odcina się od możliwości ochrony jego praw naruszonych nieprawidłowościami w doręczeniu ("dwukrotnie awizowane - doręczone, co za termin chcesz przywracać, nie będę dla ciebie robaczku podejmować sprawy już zakreślonej!").
drugi listonosz(2013-05-13 19:16) Zgłoś naruszenie 00
@listonosz Co za głupi listonosz. Ja wywalam do śmietnika, bo schodów nie lubię, a windy się boję.
Opolanin(2013-05-13 15:52) Zgłoś naruszenie 00
I tak sobie korensponduje z rzecznikiem:
"Biuro Rzecznika Praw Obywatelskich
W odpowiedzi na pismo z dnia 27.03.2013 uprzejmie proszę o uszczegółowienie swojej wypowiedzi w oparciu o następujący kazus:
Strona (oskarżony) przebywa za granicą (rejs jachtem). Podczas tego pobytu na jego domowy adres przychodzą wezwania sądowe. Nieodebrane po 14 dniach pisma Sąd traktuje, jako doręczone. Zapada wyrok i wysyła go do strony. Po 14 dniach wyrok uprawomocnia się. Sprawa trafia do komornika. Komornik na podstawie prawomocnego wyroku zajmuje środki na koncie i przekazuje je wskazanemu przez Sąd wierzycielowi. Do kogo i kiedy ma pisać strona o przywrócenie terminu, kiedy zapadł prawomocny wyrok i nastąpiła niesłuszna ( bez prawa do obrony) egzekucja?
Ponadto przewrócenie prawa do obrony nie może być uznaniowe a tak wynika to z Pańskiej odpowiedzi: „ w kwestii przywrócenia terminu orzeka postanowieniem organu, przed którym należało dokonać czynności”, „ na odmowę przywrócenia terminu przysługuje zażalenie”.
Takie postawienie sprawy jednoznacznie narusza art. 42 pkt.2 konstytucji RP :” Każdy, przeciw komu prowadzone jest postępowanie karne, ma prawo do obrony we wszystkich stadiach postępowania. Może on w szczególności wybrać obrońcę lub na zasadach określonych w ustawie korzystać z obrońcy z urzędu.
Prawo do obrony nie może być uznaniowe i zależne od decyzji organu odwoławczego, bo stoi to w sprzeczności z konstytucją."
mihq(2013-05-13 23:20) Zgłoś naruszenie 00
@43 VoX Populi
Nie, żadna uraza, i nigdy nie byłem studentem profesora :-) Raczej efekt śledzenia pomysłów wiceministra na sposób wprowadzania innowacji w polskim wymiarze sprawiedliwości.
Odnośnie wypowiedzi w niniejszym artykule: no fakt, ostateczna konkluzja jest zbieżna z moją, tylko że najpierw jest wyraźny komunikat "sam przepis jest OK i nie trzeba doprecyzowywać", a za chwilę "w sumie przez to, że uzupełniono art. 139 o regulację dot. przedsiębiorców, to i nad regulacją dotyczącą konsumentów można się zastanowić, czy nadal jest wystarczająco czytelna", gdy właśnie istotę problemu z artykułem 139 stanowi to, że popsuto go niedopracowanymi legislacyjnie (bo nie twierdzę że merytorycznie złymi) nowelizacjami. Od naukowca i sędziego oczekiwałbym jasnego rozpoznania problemu, a zamiast tego dostaję wypowiedź polityka typu "jest idealnie, ale skoro bardzo chcecie, to się nad tym w Komisji Kodyfikacyjnej pochylimy", co tak naprawdę ma zakryć fakt, że nikt z sędziów-legislatorów w MS nigdy się poważnie nad doręczeniami nie pochylał.
Odnośnie "ataku za całokształt": drażni mnie politycznie motywowana propaganda sukcesu zamiast rzeczowej dyskusji. Tak było w przypadku sygnałów o możliwym nadużywaniu e.p.u., co zresztą wiąże się ściśle z problematyką dziurawych doręczeń. Polecam prześledzenie następującej sekwencji wydarzeń. 20.09.2012 krytyczny artykuł o e.p.u. w Rz. 02.10.2012 polemika wiceministra z tym artykułem (ms.gov.pl/pl/informacje/news,4342,e-sad-nie-taki-straszny.html) - główne tezy: e-sąd jest super, a przedstawione problemy mogą wystąpić w każdym postępowaniu. Zero odniesienia do tego, że e.p.u. pozwala wygodnie, paroma kliknięciami, bez 7 zł za 1 przesyłkę wysyłać tysiące niesprawdzonych pozwów za 1/4 czwartą opłaty, którą bez żalu można poświęcić nie uzupełniając pozwu w przypadku wniesienia sprzeciwu. Ale wcześniej, 21.09.2012(!) (ms.gov.pl/pl/informacje/news,4301,informacja-dotyczaca-proponowanych-przez.html) optymistyczna informacja o planowanych zmianach w e.p.u., mających m.in. zabezpieczać przed pozwaniem zmarłego, pod złym adresem, dwukrotnie o to samo. To skoro jest tak dobrze, to po co zmieniać? Skoro e-sąd nie pomaga oszustom, to po co zabezpieczać pozwanych przed dwukrotnym powództwem? Trzymając się optyki z polemiki należałoby przecież raczej odpowiedzieć: taki dwukrotnie pozwany podniesie zarzut rzeczy osądzonej, o śmierci adresata lub nieprawidłowym adresie powiadomi sąd poczta i po krzyku. Niekonsekwentne działanie dla sprawiania wrażenia, że robi się coś pożytecznego; reaktywne, punktowe, nieprzemyślane zmiany, z których więcej szkody niż pożytku, zamiast całościowej refleksji - uroki naszego reformowania.
okey69(2013-05-13 14:56) Zgłoś naruszenie 00
Widze, ze na tym forum sami uciekający przed sprawiedliwoscia. Zmarnowalem pół roku czasu i niemale pieniadze, poniewaz firma ktorej wytoczylem proces o zaplate dlugow nie odbierala korespondencji. W tym czasie, spokojnie zlozyla wniosek o upadlosc i upadla.
mihq(2013-05-13 23:27) Zgłoś naruszenie 00
Odnośnie "ataku za całokształt": drażni mnie politycznie motywowana propaganda sukcesu zamiast rzeczowej dyskusji. Tak było w przypadku sygnałów o możliwym nadużywaniu e.p.u., co zresztą wiąże się ściśle z problematyką dziurawych doręczeń. Polecam prześledzenie następującej sekwencji wydarzeń. 20.09.2012 krytyczny artykuł o e.p.u. w Rz. 02.10.2012 polemika wiceministra z tym artykułem (ms.gov.pl/pl/informacje/news,4342,e-sad-nie-taki-straszny.html) - główne tezy: e-sąd jest super, a przedstawione problemy mogą wystąpić w każdym postępowaniu. Zero odniesienia do tego, że e.p.u. pozwala wygodnie, paroma kliknięciami, bez 7 zł za 1 przesyłkę wysyłać tysiące niesprawdzonych pozwów za 1/4 czwartą opłaty, którą bez żalu można poświęcić nie uzupełniając pozwu w przypadku wniesienia sprzeciwu. Ale wcześniej, 21.09.2012(!) (ms.gov.pl/pl/informacje/news,4301,informacja-dotyczaca-proponowanych-przez.html) optymistyczna informacja o planowanych
zmianach w e.p.u., mających m.in. zabezpieczać przed pozwaniem zmarłego, pod złym adresem, dwukrotnie o to samo. To skoro jest tak dobrze, to po co zmieniać? Skoro e-sąd nie pomaga oszustom, to po co zabezpieczać pozwanych przed dwukrotnym powództwem? Trzymając się optyki z polemiki należałoby przecież raczej odpowiedzieć: taki dwukrotnie pozwany podniesie zarzut rzeczy osądzonej, o śmierci adresata lub nieprawidłowym adresie powiadomi sąd poczta i po krzyku. Niekonsekwentne działanie dla sprawiania wrażenia, że robi się coś pożytecznego; reaktywne, punktowe, nieprzemyślane zmiany, z których więcej szkody niż pożytku, zamiast całościowej refleksji - uroki naszego reformowania.
waliza(2013-05-15 08:57) Zgłoś naruszenie 00
Mam taką trochę chłopsko-rozsądkową propozycję: ogólnopolska DOBROWOLNA baza adresów do doręczeń, składająca się wyłącznie z numeru PESEL lub REGON (nr KRS). Adresem mógłby być adres zamieszkania, adres pełnomocnika, miejsca pracy, nr skrytki na poczcie czy nawet adres e-mail czy cokolwiek innego. Kto nie zadba o aktualny wpis w takiej bazie, musi się liczyć z tym, że korespondencja będzie kierowana na ostatni znany sądowi, wierzycielowi lub komornikowi, czy innemu urzędowi adres.
Szczegóły pozostawiam do opracowania lepszym ode mnie fachowcom.
Jedyne miejsce, gdzie wymagany byłby dokument tożsamości to wyznaczona instytucja: gmina, bank, urząd skarbowy, czy inna, gdzie każdy mógłby "on line" zaktualizować swe dane.
W czasie powszechnej komputeryzacji (mamy nawet ministra d/s cyfryzacji) stworzenie takiej bazy nie powinno być problemem.
Do tego trzeba skończyć z bezkarnością operatora pocztowego, który z przesyłki rejestrowanej, dobrze zresztą opłaconej, robi list zwykły (awizo), który przypadkowy listonosz może wrzucić do najbliższego śmietnika, pisząc, że nie zastał adresata.
Vesemir(2013-05-14 06:01) Zgłoś naruszenie 00
@ 45 i ty się mylisz kolego. Już niejaki Jefferson (ojciec założyciel Stanów Zjednoczonych) uważał, że prawo nalezy tworzyć z założeniem, że wszyscy ludzie to oszuści i krętacze - polecam wykłady z doktryn politycznych i prawnych. Jak chcesz mi doręczyć pozew, skoro oddalę się w nieznanym kierunku i nie podam nowego adresu zamieszkania ? Fikcja doręczenia została stworzona po to, aby uniknąć paraliżu wymiaru sprawiedliwości. Jeśli ktoś jedzie na wakacje/wypływa na długi rejs/ jedzie w podróż służbowa lub delegację to po prostu może ustanowić pełnomocnika do odbioru korespondencji. Ale jak się komuś nie chce, albo uważa że mu się "upiecze" no to właśnie przepisy proceduralne (faktem jest, że w Kpa i Ppsa jest to unormowane wprost) dają możliwość ustalenia daty doręczenia w oparciu o pewną fikcję. W przeciwnym przypadku całe Pąństwo zostałoby sparaliżowane. I ostatnia rze, jeśli zgodzisz się na zatrudnienie i opłacenie dodatkowej rzeszy kilkudziesięciu tysięcy doręczycieli urzedowych, to nie ma sprawy, będą oni wtedy biegać za adresatem. No chyba, że uważasz, iż to urżednik po robocie powinien jeszcze podoręczać wydaną przez siebie decyzję a sędzia wyrok. Jeśli tak, to gratuluję pomysłu i bujnej wyobraźni.
Konjo(2013-05-14 15:52) Zgłoś naruszenie 00
@ Opolanin
Jako podejrzany zostajesz poinformowany o koniecznosci informowania Prokuratury (sądu) o zmianie miejsca pobytu. to Twój obowiązek. Jezeli jedziesz sobie na wakacje i nie informujesz o tym Sądu to Twój problem

References: art. 139
 art. 139
 art. 139
 art. 139
 art. 139
de lege ferenda
 art. 139
 art. 139
 art. 42
 art. 139