Source: http://senyszyn.blog.onet.pl/2011/04/
Timestamp: 2017-10-23 13:33:40+00:00

Document:
Kwiecień, 2011 | Blog Joanny Senyszyn
BARROSO NA BEATYFIKACJI
Opublikowano 29 kwietnia 2011 Autor: prof. Joanna Senyszyn
Na ostatnie pożegnanie Jana Pawła II przybył, kto żyw. Na beatyfikację już niekoniecznie. Bardzo słusznie. Czym innym jest uczestnictwo w pogrzebie urzędującej w chwili śmierci głowy państwa, także Watykańskiego, a zupełnie czym innym – w wyłącznie religijnej uroczystości namaszczenia na błogosławionego, czyli regionalnego bożka. Beatyfikacja bowiem to akt kościelny zezwalający na publiczny kult, ale jedynie o charakterze lokalnym (np. w diecezji).
Oczywiście wielu do Watykanu przybędzie. Część z potrzeby serca, część z potrzeby pokazania się i zamanifestowania, choć często sami nie bardzo wiedzą czego. W tej drugiej grupie są głównie politycy. Polscy się nie tłumaczą. I tak dobrze, że nie są wymagane usprawiedliwienia od tych, którzy ośmielają się nie uczestniczyć w religijnym misterium.
W Europie jest inaczej. Kiedy Komisja Europejska potwierdziła, że w niedzielnej uroczystości beatyfikacyjnej weźmie udział przewodniczący J.M. Barroso, część dziennikarzy obecnych na południowym briefingu uznała za wysoce niestosowne angażowanie się szefa KE w wydarzenie czysto religijne. Rzecznik Komisji odpowiedział, że Barroso pojawi sie na uroczystości, aby „oddać hołd Janowi Pawłowi II za jego rolę w historii Europy”.
Szkoda, że Komisja Europejska i jej szef, choć mają obowiązek stania na straży przestrzegania praw człowieka, nie angażują się w zwalczanie pedofilii duchownych. Choć w tej sprawie zwróciła się do KE Platforma na rzecz świeckiej polityki, której jestem wiceprzewodniczącą, przewodniczący Barroso okazał całkowity brak zainteresowania. Wyjaśniał, że Komisja nie miesza się w sprawy religijne.
To niezwykle interesujące stanowisko: pedofilia duchownych jest sprawą religijną, a beatyfikacja Jana Pawła II niezupełnie. O tempora, o mores!
Kategorie: Polityka	| 322 Komentarze
DAR SĄDU NA BEATYFIKACJĘ JPII
Opublikowano 27 kwietnia 2011 Autor: prof. Joanna Senyszyn
W cywilizowanych państwach świeckich przemoc jest uznawana za rażące naruszenie praw człowieka. Stanowi czyn o wysokiej szkodliwości społecznej, karalny, hańbiący sprawcę i oczywiście powszechnie potępiany. W III RP – jako państwie klerykalnym – niekoniecznie. W każdym razie nie przemoc stosowana przez kler.
Szczególnie obrzydliwą formą przemocy jest fizyczne i/lub psychiczne znęcanie się przez opiekunów nad dziećmi i osobami niepełnosprawnymi oraz ich seksualne wykorzystywanie. W odróżnieniu od pełnosprawnych dorosłych, dzieci i niepełnosprawni są uzależnieni od opiekunów i mają ograniczone możliwości obrony. Rzadko zgłaszają popełnione wobec siebie przestępstwa, gdyż nie mają świadomości, że to czyny zabronione i karalne, boją się konsekwencji, nie wiedzą, czy i kto mógłby im pomóc. Dotyczy to zwłaszcza niepełnosprawnych przebywających w ośrodkach zamkniętych. Dochodzi tam często do aktów przemocy wobec podopiecznych, ale opinia publiczna dowiaduje się o tym sporadycznie.
Latem 2009 r. w Domu Pomocy Społecznej w Studzienicznej prowadzonym przez Zgromadzenie Sióstr Franciszkanek Rodziny Maryi, turysta zobaczył, jak siostra zakonna znęca się nad niepełnosprawną dziewczyną. Nagrał amatorski film, nagłośniły go media i wszczęto postępowanie. Sąd Rejonowy w Augustowie sprawę umorzył, gdyż uznał, że Jadwiga R. dopuściła się wprawdzie pobicia dziewczynki, ale zrobiła to nie celowo, lecz by ją uspokoić, co jest czynem o niskim stopieniu szkodliwości społecznej. I tak dobrze, że nie ukarał poszkodowanej, autora filmu i prokuratora, którzy nie okazali dostatecznej wdzięczności za szlachetny uczynek zakonnicy.
To wyrok typowy dla polskiego orzecznictwa. W III RP sprawy są osądzane nie według czynów, ale według sprawców. Sama myśl, że duchowny robi coś złego jest bluźnierstwem, którego większość prokuratorów i sędziów woli unikać. Dlatego duchowni czują się bezkarni nawet, kiedy seksualnie molestują dzieci, powodują po pijanemu wypadki samochodowe, oszukują, wyłudzają, zabijają, a co dopiero kiedy tylko biją uczniów czy niepełnosprawnych podopiecznych.
Na polski kler nie ma mocnych, bo z wyjątkiem garstki bezbożników, wszyscy muszą wierzyć, że duchowni są dobrzy, szlachetni, uczciwi, bezinteresowni, moralni i stąd coraz częściej błogosławieni i święci. Nawet, jeśli molestują, gwałcą, kradną, zabiją, ukrywają przestępców, to wyłącznie po to, aby zwiększyć szansę dostania się do nieba niewinnym i niepomszczonym na ziemi ofiarom. Prawo stanowione przez państwo nie może ograniczać poświęcenia pasterzy dla zbawienia owieczek.
Wyrok augustowskiego sądu jest wspaniałym darem na beatyfikację Jana Pawła II. Utwierdza kler w bezkarności, a obywateli III RP w poczuciu absolutnej bezradności wobec przestępstw duchownych. Wyrok ten spełnia ważną funkcję dydaktyczną: zniechęca do oskarżania kleru, gdyż jest to w Polsce zajęcie bezowocne i bezcelowe. Sędziowie, tak trzymać i nie popuszczać bezczelnym oskarżycielom funkcjonariuszy świętej Matki Kościoła. Zawsze niewinnym.
Sędziowie, nie lękajcie się ofiar! Lękajcie się gniewu księżego! Nigdy nie wątpcie w szlachetność intencji sutannowych! Zwłaszcza uznawajcie niską społeczną szkodliwość i uniewinniajcie księży, którzy popełnili przestępstwo pedofilii!
Dzięki temu III RP pozostanie jedynym krajem na świecie, w którym pedofilia duchownych jest wyłącznie grzechem, a i to popełnianym – według tajnej instrukcji podtrzymanej przez Jana Pawła II – przez tych, którzy ośmielają się ją ujawnić. Błogosławiony wam tego nie zapomni.
Kategorie: Polityka	| 224 Komentarze
ŚWIĘTA PRZED TV
Opublikowano 24 kwietnia 2011 Autor: prof. Joanna Senyszyn
W polskiej rodzinie telewizor nie jest rzeczą. Jest pełnoprawnym domownikiem. W odróżnieniu od połowy żon i konkubin oraz większości dzieci, nie zaznaje przemocy. Nawet, kiedy mówi zbyt dużo, za głośno i bez sensu. Przed agresją chroni go to, że jest absolutnie niezbędny do życia.
Statystyczny Polak wpatruje się w szklany ekran przez 4 godziny dziennie. Tygodniowo to prawie ž etatu. Niektórzy odwalają przed telewizorem całą dniówkę. Są uzależnieni fizycznie i psychicznie. Kogo widzą na ekranie, staje się przyjacielem, kumplem, wrogiem. Kogo lub czego nie ma w telewizyjnym okienku, nie istnieje. Obojętne czy jest aktorem, proszkiem do prania, politykiem, księdzem czy środkiem na przeczyszczenie.
Telewizor przejął funkcje dydaktyczne i wychowawcze. Zastępuje ojca, matkę, nauczyciela, katechetę. Jest wyrocznią w sprawach ducha i ciała. Kształtuje opinię o wszystkim. Uczy, co dobre, a co złe. Wskazuje, co myśleć, jeść, pić, jak się ubierać, na kogo głosować, a przede wszystkim – kogo lubić.
Seriale „Plebania” i „Ojciec Mateusz” zostały nakręcone w odpowiedzi na kościelne afery pedofilskie, pazerność kleru, przekręty Komisji Majątkowej. Pokazując dobrych, wręcz słodkich duchownych, mają zniwelować opinię o Rydzyko i Paetzopodobnej większości. I robią to skutecznie.
Gdyby prymas zechciał zatańczyć jako gwiazda lub chociaż na lodzie, miałoby to większy oddźwiek niż wielkanocne orędzie do Narodu. Wygłoszone w sobotę w TVP1. Jak przystało na klerykowo, w zastępstwie prezydenta Komorowskiego. Miejmy nadzieję, że Pierwszy Obywatel RP, zajęty konkursem wielkanocnych palem, przyjął to bez bulu.
Oprócz programów religijnych, wszystkie stacje telewizyjne przygotowały na święta po przynajmniej kilkadziesiąt bloków reklamowych. Przerywanych od czasu do czasu, jakimś beznadziejnym filmem, wiadomościami o pijanych kierowcach i prognozą pogody.
W atmosferze świątecznego obżarstwa Polacy zostali poinstruowani, czym leczyć wzdęcia, a czym hemoroidy, jak ulżyć przemęczonej wątrobie, czym umyć sedes po rzyganiu z przejedzenia, a czym sztuczną szczękę.
Kategorie: Polityka	| 423 Komentarze
WIELKIWEEKEND
Opublikowano 23 kwietnia 2011 Autor: prof. Joanna Senyszyn
Polacy zdecydowali o wyższości świąt Bożego Narodzenia nad Wielkanocnymi. Jak w wielu innych sprawach (seks przedmałżeński, antykoncepcja, aborcja, in vitro), tak i w tej mają za nic nauki Kościoła i swoich pasterzy.
61 proc. badanych przez IIBR uważa za ważniejsze zimowe święta, podczas gdy tylko 20 proc. wiosenne. Żadnych nie uznaje aż 11 proc, a nie ma zdania kolejnych 8 proc. Jak na katolicki kraj – wynik porażający, choć w pełni uzasadniony.
Wychowankowie pazernego, spasionego kleru, odprawiającego sumy dlatego, że lubią duże sumy, muszą przedkładać blichtr bogato obwieszonej choinki, a zwłaszcza poprzedzający święta miesiąc szalonych, podniecających, uzasadnionych prezentową koniecznością zakupów, ponad 40 dni przednówkowego postu i posypywanie głowy popiołem. Wolą oglądać radosny żłóbek z dzieciątkiem na prawdziwym sianku i osiołkiem niż przygnębiającą drogę krzyżową i Grób Pański. Nawet, a raczej zwłaszcza, kiedy Jezus leży we wraku prezydenckiego tupolewa (Rumia) lub pod jeszcze lecącym, ale już ścinającym brzozę (Łódź).
Handlowa marka Bożego Narodzenia jest więcej warta nawet niż Coca Coli. Wielkanoc odpada w przedbiegach. Niedługo, za sprawą beatyfikacji Jana Pawła II, wyprzedzi ją także 1 Maja. Będzie to swoista zemsta komuchów. Zza grobu Papieża-Polaka.
Jeśli degradacja świąt Wielkanocnych będzie zachodzić w takim tempie, za kilkanaście lat zostanie jedynie Wielkiweekend. Pisany razem i przedłużony o coraz mniej lany poniedziałek.
WESOŁEGO WIELKIEGOWEEKENDU!!!
POSMOLEŃSKA SZOPKA TRWA
Opublikowano 13 kwietnia 2011 Autor: prof. Joanna Senyszyn
Minął rok od smoleńskiej katastrofy. Po takim czasie normalni ludzie są pogodzeni z nową rzeczywistością. Pamiętają o najbliższych, którzy odeszli, ale nie jest to sednem i celem ich życia. Natomiast ci, którzy przez dwanaście miesięcy nie doszli do psychicznej równowagi, wymagają specjalistycznej pomocy lekarskiej. Dla własnego dobra, ale też w interesie społecznym.
Zachowania, które obserwujemy na Krakowskim Przedmieściu i nie tylko są dowodem słabości polskiej służby zdrowia psychicznego.
O dziwo największymi sierotami po pasażerach Tu154M są nie tyle ich rodziny, co ludzie zupełnie obcy. Z braku własnego życia, podłączyli się pod żałobę i czerpią z niej nieopisaną radość. Wreszcie ich szara dotąd codzienność nabrała barw. Są w centrum medialnego zainteresowania. Pławią się w blasku chwały obrońców krzyża, zniczy i rzekomej prawdy o Smoleńsku.
Niektórzy uzyskują także wymierne korzyści materialne. Szerokim strumieniem płyną honoraria za filmy, książki i relacje, pieniądze za znicze i kwiaty. Interes się kręci. Pseudożałobnicy są w euforii. Nie zależy im na wyjaśnieniu czegokolwiek. Najważniejsze jest podgrzewanie atmosfery. Każdy pretekst jest dobry, byle wylać pomyje na politycznych przeciwników PiS.
Lawinowo rośnie liczba obiektów kultu. Do zapomnianego już krzyża i budzących uśmiech politowania zniczy dołączyła usunięta przez Rosjan tablica. Przekazana polskiemu urzędnikowi, jest wieziona, niczym relikwia, do ambasady w Moskwie, skąd będzie niezwłocznie przekazana do MSZ. O dalszych losach ś.p. Tablicy mają zdecydować władze w Warszawie. Chyba faktycznie rząd Tuska nie ma nic do roboty, skoro będzie się zajmować takim bzdetem.
Ś.p. Tablica stanowi prywatną własność. Bodajże Stowarzyszenia „Katyń 2010″. Ponoć osobiście montowała ją wdowa po prezesie IPN. Należy ją zwrócić właścicielom. Jedyne, czym polskie władze powinny się zająć, to ukaranie pani Kurtykowej za bezprawne umieszczenie tablicy, a urzędników MSZ – za konsekwentne wydawanie negatywnej opinii w sprawie rosyjskiej propozycji jej zamiany.
Zamiast tego jest darcie szat, że Rosjanie zastąpili tablicę Kurtykowej nową, dwujęzyczną. Jest na niej elegancki, obiektywny i całkowicie prawdziwy napis: „Pamięci 96 Polaków na czele z prezydentem Rzeczypospolitej Polskiej Lechem Kaczyńskim, którzy zginęli w katastrofie lotniczej pod Smoleńskiem 10 kwietnia 2010 roku”. Napis, który służy właściwemu celowi, czyli uczczeniu pamięci, a nie jałowemu jątrzeniu.
Trzeba wreszcie jasno powiedzieć, że Rosja miała pełne prawo tablicę wymienić. W odróżnieniu od Kurtykowej, która prawo złamała i MSZ, które polskiego oszołomstwa się boi, a wojenki z Rosją nawet dość lubi.
PiS szaleje także z powodu braku zgody władz Parlamentu Europejskiego na umieszczenie tendencyjnych i nie do końca prawdziwych podpisów pod zdjęciami na wystawie „Prawda i Pamięć”. Krzyczą o cenzurze i hańbie. Oślepieni nienawiścią nie widzą, że hańbą jest wykorzystywanie tragicznej katastrofy do celów politycznych.
Polityczny zamysł smoleńskich pogrobowców jest jasny. Prezes Kaczyński postanowił udowodnić, że jest lepszy od polskiego lotnika, który poleci nawet na drzwiach od stodoły. I chce na wraku Tu154M wlecieć do Kancelarii Premiera.
Zdecydowana większość polskiego społeczeństwa z przerażeniem patrzy na coraz bardziej żenujące spektakle reżyserowane przez PiSektę i ma dość posmoleńskiej szopki.
Kategorie: Polityka	| 501 Komentarze
PiSEKTA CZCICIELI ZNICZY
Opublikowano 12 kwietnia 2011 Autor: prof. Joanna Senyszyn
Efektem ubocznym smoleńskiej katastrofy prezydenckiego samolotu jest powstanie w Polsce nowej katolickiej sekty. Jej członkami są członkowie i zwolennicy PiS. Przedmiot kultu nie jest jeszcze ustabilizowany. Znaczenie ma wyłącznie lokalizacja. Czczone są przedmioty umiejscowione na chodniku przed Pałacem Prezydenckim. Ich związek z katastrofą, a tym bardziej z jej ofiarami nie ma żadnego znaczenia.
Początkowo przedmiotem kultu był tzw. krzyż harcerski. Czciciele krzyża całkowicie stracili dla niego zainteresowanie, kiedy został przeniesiony do kościoła św. Anny. Kolejnym przedmiotem, kultu stały się znicze. Sekciarze z lubością ustawiają je na Krakowskim Przedmieściu, pełnią przy nich warty i bronią przed usunięciem. Szczególne oburzenie budzi uprzątanie z chodnika płonących zniczy. Do PiSekty płonacych zniczy należy nawet prezydencki doradca Tomasz Nałęcz. 16 marca 2011r. uznał, że „widok gaszonych i wrzucanych gdzieś tam do worka czy do śmieciarki zniczy, to jest widok zawstydzający”.
Niestety znicze nie mają poczucia przyzwoitości i po pewnym czasie same gasną. To bardzo kłopotliwe dla czcicieli zniczy. Toteż chcą po raz kolejny zmienić przedmiot kultu i czcić samo światło. Naturalnie zainstalowane przed Pałacem prezydenckim, choć niekoniecznie pochodzące z palących się knotów. Rozwiązaniem ma być „pomnik światła”. 96 nieregularnie wmontowanych w chodnik reflektorów, które po zmierzchu rozbłysną w górę na 4 metry, tworząc świetlne słupy. Pozostaje pytanie, co PiSekta będzie czcić za dnia.
Kategorie: Polityka	| 190 Komentarze
DEKRET O STANIE ŻAŁOBNYM
Opublikowano 7 kwietnia 2011 Autor: prof. Joanna Senyszyn
Historia nie do końca science fiction. Jeśli bowiem pozwolimy, może się zdarzyć naprawdę, choć pewnie nie w tak drastycznej postaci.
10 kwietnia 2010 roku pod Smoleńskiem rozbił się prezydencki samolot. Wszyscy pasażerowie i załoga zginęli. Prezydent Lech Kaczyński z Małżonką został pochowany na Wawelu. W wielu miejscach są tablice upamiętniające ofiary. Imieniem Lecha Kaczyńskiego nazwano place, parki, szkoły.
Pomimo to Jarosławowi Kaczyńskiemu wciąż mało. Warunkiem zakończenia PiSowskiej żałoby ogłosił postawienie w Warszawie pomnika Lecha Kaczyńskiego i Jego Małżonki, najlepiej oczywiście przy Karkowskim Przedmieściu. PiSprezes za nic ma to, że 2/3 Polaków sprzeciwia się takiemu pomysłowi. Walczy o władzę także po to, by zrealizować ideę wiecznej żałoby po swoim bracie.
Wyobraziłam sobie, że gdyby Jarosław Kaczyński dziś wygrał wybory, jego pierwszym posunięciem (po posunięciu premiera Tuska i najchętniej także prezydenta Komorowskiego) mogłoby być wydanie Dekretu o stanie żałobnym. Na wzór dekretu o stanie wojennym.
z dnia 9 kwietnia 2011 r.
o stanie żałobnym
Kierując się potrzebą zapewnienia wzmożonej ochrony świętej pamięci Lecha Kaczyńskiego oraz innych Prawych i Sprawiedliwych unicestwionych na ziemi smoleńskiej przez zbrodnicze reżimy Tuska i Putina, w celu stworzenia warunków skutecznej ochrony suwerenności w tworzeniu kultu pamięci Lecha Kaczyńskiego oraz godnego upamiętnienia prawdziwej wielkości pierwszego niekomunistycznego prezydenta III RP, jak również mając na względzie zabezpieczenie sprawnego budowania pomników, mauzoleów, pałaców pamięci i innych obiektów kultu Lecha Kaczyńskiego oraz nadawaniu Jego imienia wszystkiemu, w związku z art. 228 Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej, w powiązaniu art. 11 ustawy z dnia 31 stycznia 1980 r. o godle, barwach i hymnie Rzeczypospolitej Polskiej oraz o pieczęciach państwowych – Jarosław Kaczyński, Jedynowładca IV RP, stanowi co następuje:
Art. 1. 1. Stan żałobny wprowadza się na całym terytorium IV RP.
2. Stan żałobny na całym terytorium IV RP wprowadza się ze względu na niezadowalający poziom czczenia pamięci Lecha Kaczyńskiego.
Art. 2. Stan żałobny wprowadza się na sto lat.
Art. 3. Wprowadzenie stanu żałobnego powoduje czasowe:
1) zawieszenie lub ograniczenie określonych w Konstytucji RP i innych ustawach oraz umowach międzynarodowych, których RP jest stroną, podstawowych praw obywateli;
2) nałożenie na obywateli oraz instytucje państwowe i prywatne szczególnych obowiązków.
Prawa i obowiązki obywateli oraz instytucji w czasie obowiązywania stanu żałobnego
Art. 4. Każdy pełnoletni obywatel RP, bez względu na wyznanie lub jego brak, raz w życiu odbędzie pielgrzymkę pieszą do Smoleńska, pod groźbą kary ograniczenia wolności do lat 5.
Art. 5. 10 dnia każdego miesiąca, w całym kraju flagi będą opuszczane do połowy masztu.
Art. 6. 10 dnia każdego miesiąca, o godz. 8:41:06 we wszystkich żłobkach, przedszkolach, szkołach, łącznie z wyższymi, zakładach pracy, urzędach, instytucjach państwowych i prywatnych będą się odbywały apele poległych.
Art. 7. 10 dnia każdego miesiąca Radio i TV będą nadawały jedynie muzykę poważną i filmy upamiętniające życie Lecha Kaczyńskiego oraz katastrofę smoleńską.
Odwołanie stanu żałobnego
Art. 8. Odwołanie stanu żałobnego po stu latach nastąpi wyłącznie za zgodą Jarosława Kaczyńskiego.
Art. 9. Jarosław Kaczyński może wcześniej odwołać stan żałobny pod warunkiem spełnienia następujących warunków:
1) IV RP zmieni nazwę na Lechistan K.;
2) Pałac Lecha Kaczyńskiego, dawniej Prezydencki, jeszcze dawniej Namiestnikowski, będzie największym, uznanym w świecie sanktuarium pamięci Lecha Kaczyńskiego;
3) Uniwersytety Gdański i Warszawski będą nosiły imię Lecha Kaczyńskiego;
4) Lech Kaczyński otrzyma pośmiertnie przynajmniej 2010 doktoratów honoris causa;
5) w miejscu znienawidzonego przez IV RP Pałacu Kultury, zostanie wzniesione Mauzoleum Lecha Kaczyńskiego, wyższe i bardziej okazałe niż PKiN;
6) w każdej dzielnicy Warszawy powstanie pomnik Lecha Kaczyńskiego, a przynajmniej jedna szkoła każdego szczebla, jeden plac i jedna aleja będą nosiły imię Lecha Kaczyńskiego;
7) W każdym mieście powyżej stu tysięcy mieszkańców powstaną:
a) mauzoleum Lecha Kaczyńskiego,
b) pałac pamięci Lecha i Marii Kaczyńskich,
c) dwa pomniki Lecha Kaczyńskiego, w tym jeden konny,
d) ulica i plac będą nosić imię Lecha Kaczyńskiego,
e) dodatkowo w Krakowie muzeum lotnictwa zostanie nazwane imieniem Lecha Kaczyńskiego;
8) W pozostałych miejscowościach niezbędne minimum czczenia pamięci stanowią pomnik, plac, ulica oraz szkoły i zakłady pracy imienia Lecha Kaczyńskiego, a w każdej wsi – izba pamięci i główna ulica;
9) po całej Polsce będzie stale jeździło mobilne muzeum Lecha Kaczyńskiego bardziej wypasione niż mobilne muzeum JPII;
10) na całym świecie zawisną tablice upamiętniające miejsca, w których kiedykolwiek przebywał Lech Kaczyński.
Art.10. Dekret wchodzi w życie z dniem ogłoszenia na blogu prof. Joanny Senyszyn.
Jedynowładca IV RP: Jarosław Kaczyński
Niewykluczone, że można jeszcze okazalej czcić stan żałobny. Nowe, konstruktywne pomysły są niemile widziane, ale będą dopisywane do opublikowanego powyżej Dekretu o stanie żałobnym.
Rocznica smoleńskiej katastrofy jest odpowiednią porą na refleksję, czy my, Naród Polski – wszyscy obywatele Rzeczypospolitej, chcemy żyć w Lechistanie K.?
POLSKA WYDOLI
Opublikowano 6 kwietnia 2011 Autor: prof. Joanna Senyszyn
Kiedy prezes NBP, Marek Belka, swoim doradcą uczynił byłego ZChN-owca, fatalnego prezydenta Łodzi, Jerzego Kropiwnickiego, wszyscy zastanawiali się, dlaczego? Rozumieli, że to stary kumpel, pozbawiony środków do beztroskiego życia przez odwoławcze referendum, ale przecież Kropa miał emeryturę z ZUS i dodatkowo każdego miesiąca 25 zł z OFE, więc o co chodzi!
Teraz wiedzą więcej. Łódź ma zwrócić kilkanaście, a z odsetkami kilkadziesiąt milionów euro. Za nieprawidłowości przy rozbudowie Grupowej Oczyszczalni Ścieków. Wredni Eurokraci nie rozumieją, że prezydent Kropiwnicki musiał zwiedzać świat i nie miał czasu zajmować się miejscowymi pierdułami. Nawet tymi finansowanymi z unijnej kasy.
W sytuacji Kropy odwołanie i pomocna dłoń prezesa Belki okazują się bezcenne. Jeśli roszczenia UE wobec Łodzi staną się wymagalne, Kropiwnicki nie wydoli, ale NBP da radę. W najgorszym razie dodrukuje. Wszak przyjaciół nie zostawia się w biedzie.
Vivat prezes Belka! Vivat doradca Kropiwnicki!| Tak trzymać i nie popuszczać, a przede wszystkim liczyć na cud. Już nie Tuska, ale JP II. Bardzo mu potrzebny do uświęcenia. Wszak 2 maja zostanie zaledwie błogosławionym.
Wszystkich wizyt: 7976908
Wszystkich komentarzy: 269735

References: art. 228
 art. 11

Art. 1

Art. 2

Art. 3

Art. 4

Art. 5

Art. 6

Art. 7

Art. 8

Art. 9

Art.10