Source: http://forum.niebieskalinia.pl/viewtopic.php?t=1220&start=0&postdays=0&postorder=asc&highlight=
Timestamp: 2020-07-07 06:01:45+00:00

Document:
Forum na temat przemocy w rodzinie :: Zobacz temat - art 207w realu na poziomie sadow i prokuratury
art 207w realu na poziomie sadow i prokuratury
Wysłany: Pią Wrz 26, 2008 20:10 Temat postu: art 207w realu na poziomie sadow i prokuratury
RPO-453872-II/03/DK
Tel. centr. 0-22 551 77 00
Fax 0-22 827 64 53
Warszawa, 15/01/2008r.
Prof. dr hab. Zbigniew Ćwiąkalski
Wielce Szanowny Panie Ministrze
Spośród wpływających do mnie wniosków pochodzących od osób przestępstw, wciąż
dominują wnioski od osób pokrzywdzonych znęcaniem, które skarżą się na fakt dalszych ataków
agresji ze strony osób podejrzewanych, mimo toczącego się postępowania karnego i na brak działań
organów procesowych, zmierzających do odseparowania od nich osób podejrzanych o znęcanie.
Szczegółowa analiza poszczególnych spraw, dokonywana przeze mnie niejednokrotnie
na podstawie akt spraw karnych, wskazuje na to, że nie jest powszechną praktyką zadbanie
przez prokuratorów o prawnie chronione interesy pokrzywdzonego, w tym prawo do ochrony
wynikające m.in. z art. 8 Decyzji Ramowej Rady Unii Europejskiej z dnia 15 marca 2001 r.
w sprawie pozycji ofiar w postępowaniu karnym.
Analiza spraw, z którymi zwracają się do mnie pokrzywdzeni przestępstwem z art. 207 § 1
K.k. wskazuje na to, że nie tylko nie jest powszechnie stosowany art. 14 ustawy z dnia 29 lipca
2005 r. o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie (Ds. U. Nr 180, poz. 1493), ale również na to, że
jest wciąż niezmiennie wadliwa praktyka procesowa dotycząca postępowań karnych dot. czynu
z art. 207 § 1 K.k.
W moim ostatnim wystąpieniu z dnia 3 lipca 2007 r. w sprawie praktyki stosowania
art. 14 wskazanej ustawy, ponowiłem prośbę dotyczącą podjęcie działań w celu zapewnienia
efektywnej ochrony ofiarom przestępstw w ramach stosownej nowelizacji art.275 § 2 Kodeksu
postępowania karnego, polegającej na dodaniu zapisu stanowiącego, expressis verbis,
o możliwości wydania przez prokuratora lub sądu postanowienia o zastosowaniu dozoru
policyjnego wobec podejrzanego (oskarżonego) połączonego z zakazem zbliżania się
do pokrzywdzonego, który to zakaz z założenia oznaczałby konieczność opuszczenia wspólnie
zajmowanego przez podejrzanego (oskarżonego) z pokrzywdzonym lokalu i niezbliżania się
do miejsc, w których może pokrzywdzony przebywać (np. nienachodzenia go w miejscu pracy).
Kwestią otwartą pozostaje rozważenie, czy ten typ dozoru nie powinien dotyczyć również
osoby podejrzewanej, a sam zakaz zbliżania nie powinien być uściślony informacją o odległości,
w której powinien pozostawać dozorowany od pokrzywdzonego i czy dozoru tego nie powinno się
połączyć z zakazem jakichkolwiek form kontaktowania się z pokrzywdzonym w czasie trwania
Podobnie rozważenia wymagają kwestie techniczne, związane z prawidłowym przebiegiem
dozoru. Niedopuszczalne jest w mojej ocenie pilnowanie prawidłowości przebiegu tego środka
zapobiegawczego przez samego pokrzywdzonego. Wydaje się zasadne rozważenie wprowadzenia
unormowania prawnego dla zastosowania w przyszłości dozoru policyjnego opartego na dozorze
elektronicznym, analogicznie do planowanego w przypadku skazanych odbywających karę
pozbawienia wolności poza zakładem karnym.
Z ostatniej korespondencji, która wpłynęła do mojego Biura w tej sprawie z Departamentu
Wykonania Orzeczeń i Probacji Ministerstwa Sprawiedliwości (sygn. DWOiP V 024-17/07)
wynikało, że Ministerstwo planowało uchylenie art. 14 ust.l i 2 ustawy z dnia 29 lipca 2005 r.
o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie i jednoczesne wprowadzenie do art. 275 K.p.k. instytucji
zobowiązania się sprawcy przemocy w rodzinie do opuszczenia lokalu zajmowanego wspólnie
z ofiarą i powstrzymania się od kontaktów z nią.
Wskazany projekt zdecydowanie wychodzi naprzeciw moim oczekiwaniom, w tym
oczekiwaniom związanym z uproszczeniem procedury, polegającym na zezwoleniu także
prokuratorowi na oddanie oskarżonego pod dozór połączony z obowiązkiem opuszczenia lokalu
zajmowanego wspólnie z pokrzywdzonym.
Warto jednak podnieść, że przedstawiona mi propozycja, jak wynika z jej uzasadnienia
i treści projektowanej zmiany, skupia się na problemie przemocy w rodzinie, zawężając możliwość
stosowania opisanego typu dozoru do przypadków, w których pokrzywdzonymi przestępstwem
z użyciem przemocy lub groźby bezprawnej są osoby pozostające w stałym lub przemijającym
stosunku zależności od sprawcy. Tym samym wydaje się, że takiego dozoru nie będzie można
zastosować w przypadku, gdy pokrzywdzonymi przestępstwem z użyciem przemocy lub groźby
bezprawnej (czyli niekoniecznie znęcaniem) będą osoby ze sobą niespokrewnione.
W mojej ocenie przedstawionemu projektowi należy przyjrzeć się również z perspektywy
przedstawionych przeze mnie wyżej kwestii, w tym zwłaszcza, czy dozór ten należy stosować
wyłącznie wobec osoby już oskarżonej.
Jednocześnie, uważam za stosowne podnieść kilka kwestii związanych z problematyką
praktyki procesowej, która nie wymaga zmian o charakterze legislacyjnym, ale której skala
wskazuje na generalny problem z działaniem organów postępowania karnego w sprawach
dotyczących znęcania.
Analiza wpływających do mnie wniosków od pokrzywdzonych przestępstwem znęcania,
prowadzi do wniosku, iż niejednokrotnie nieprawidłowa ocena zachowania sprawcy czynu
zabronionego, prowadzi do odmowy wszczęcia lub umorzenia postępowania przygotowawczego.
Równocześnie widoczne jest uzależnianie wszczęcia postępowania karnego w sprawach
o znęcanie od złożenia zawiadomienia bezpośrednio przez pokrzywdzonego, a nie na podstawie
informacji już znajdujących się w posiadaniu organów ścigania, wbrew zasadzie legalizmu (według
raportu Sekcji Polskiej Amnesty International z 2005 r. pt.: "Przemoc wobec kobiet w rodzinie i w
sytuacjach intymnych. Podstawowe informacje." policjanci w 10% interwencji antyprzemocowych
żądają od ofiar przemocy „wniosku o ściganie sprawcy"). Nadto pokrzywdzeniu obarczani są
koniecznością dostarczania prokuraturze takich dowodów, jak prywatnie wykonane i kosztowne
zaświadczenia lekarskie o stwierdzonych obrażeniach ciała oraz ograniczanie czynności
procesowych do przesłuchania wskazywanych przez pokrzywdzonego i osobę podejrzewaną
świadków. Należy przy tym zaznaczyć, że pokrzywdzeni, z których największą liczbę stanowią
kobiety, niejednokrotnie korzystają z prawa odmowy zeznań lub zgłaszają niechęć do dalszego
prowadzenia postępowania przeciwko sprawcy, co nie zawsze ma związek z dążeniem do
nieszkodzenia interesom osoby bliskiej, a z faktem dalszej przemocy.
W efekcie duża liczba postępowań jest umarzana z powodu uznania organu prowadzącego,
że w danej sprawie brak jest dostatecznych dowodów lub że czyn popełniony przez sprawcę nie
zawiera znamion czynu zabronionego. Skala umorzeń prokuratorskich spraw dotyczących czynu
z art. 207 § 1 K.k. z wskazanych powodów, jak wynika z sygnałów organizacji pozarządowych
zajmujących się problematyką przemocy w rodzinie, jest niepokojąco wyższa od liczby umorzeń
postępowań karnych w innych kategoriach przestępstw. Według raportu Centrum Praw Kobiet pt.:
„Przemoc w rodzinie a wymiar sprawiedliwości" z 2005 r. aż około 80% spraw rodzinnych jest
umarzanych przez prokuraturę na wstępnym etapie śledztwa.
Wciąż też mam do czynienia ze sprawami, w których dochodzi do umorzenia postępowania
karnego, w następstwie uznania, że skoro w efekcie ataków agresji, pokrzywdzony odniósł
niewielkie obrażenia czy też, że do ataków agresji fizycznej dochodziło incydentalnie, to sprawa ta
nie wymaga działania z urzędu. Zaznaczyć przy tym należy, że w swojej praktyce spotykam się
ze sprawami, w których z tego względu umarza się lub odmawia wszczęcia postępowania karnego
w kilku następujących po sobie sprawach dotyczących znęcania się tej samej osoby nad tą samą
pokrzywdzoną, która za każdym razem podnosi w swoich zeznaniach, że znęcanie trwa nieustannie,
wiele lat i nie tylko wskazuje na umyślność zadawanych jej przez sprawcę cierpień fizycznych
i psychicznych, ale dostarcza za każdym razem zaświadczenia lekarskie o doznanych obrażeniach
Otrzymuję także wnioski w sprawach, w których uznaje się czyny opisane w zawiadomieniu
o popełnieniu przestępstwa za noszące cechy znikomej społecznej szkodliwości i sprowadza się
sprawy dotyczące czynu z art. 207 § 1 K.k. na poziom konfliktu małżeńskiego na tle majątkowym
czy związanym z opieką nad dzieckiem, z którym małżonkowie powinni sobie sami poradzić,
bagatelizując przy tym niejednokrotnie drastyczne dla pokrzywdzonych przejawy tego konfliktu.
W uzasadnieniach podjętych decyzji o umorzeniu postępowania karnego na podstawie
art. 17 § 1 pkt.2 K.p.k. akcentuje się, że przez pojęcie „znęcania" nie należy rozumieć działania
polegającego na sporadycznych awanturach (nawet jeśli ich tok przerywała dopiero interwencja
Policji i fakt odseparowania sprawcy od pokrzywdzonych poprzez przewiezienie go do Izby
Wytrzeźwień), czy nawet na wytwarzaniu stałej, przykrej i dokuczliwej atmosfery w domu, nie
przekraczającej pewnego stopnia intensywności (przez mały stopień intensywności rozumie się
głównie wspomniane powodowanie uszkodzeń ciała nie stanowiących naruszenia funkcji narządów
i organów na okres powyżej 7 dni) i na zachowaniu wyczerpującym w istocie znamię psychicznego
znęcania się, lecz dopiero na zachowaniu sprowadzającym się do umyślnego zadawania
pokrzywdzonemu bólu fizycznego lub dotkliwych cierpień moralnych, których nasilenie w ocenach
zobiektywizowanych, zasługują na miano „znęcania".
Ustawa z dnia 29 lipca 2005 r. o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie (Dz. U. Nr 180 poz.
1493) definiuje przemoc jako: Jednorazowe albo powtarzające się umyślne działanie
lub zaniechanie naruszające prawa lub dobra osobiste osób wymienionych w pkt 1, w
szczególności narażające te osoby na niebezpieczeństwo utraty życia, zdrowia, naruszające ich
godność, nietykalność cielesną, wolność w tym seksualną, powodujące szkody na ich zdrowiu
fizycznym lub psychicznym, a także wywołujące cierpienia i krzywdy moralne u osób dotkniętych
przemocą".
Należy podnieść, że organy postępowania wyraźnie nie kierują się tą definicją, wciąż
akcentując konieczność występowania u ofiar znęcania fizycznych obrażeń i jednocześnie pomijają
orzecznictwo wskazujące na to, że znęcanie się to umyślne zachowanie się sprawcy, które polega
na zadawaniu cierpienia psychicznego czy fizycznego osobie pokrzywdzonej w celu jej
udręczenia, poniżenia lub dokuczenia albo wyrządzenia jej innej przykrości, bez względu na rodzaj
pobudek (por. wyrok Sądu Najwyższego z dnia 6 sierpnia 1996 WR 102/96 Prok.i Pr. 1997/2/8).
O przyjęciu znęcania się rozstrzygają społecznie akceptowane wartości, wyrażające się w normach
etycznych i kulturowych.
Warto podkreślić, że większość wadliwych postanowień prokuratorskich w sprawach
dotyczących czynu z art. 207 § 1 K.k., w których skutecznie występowałem do jednostek
nadrzędnych, była przed podjęciem przeze mnie interwencji przedmiotem działania sądów
rejonowych, które utrzymywały te decyzje w mocy.
W niektórych badanych przeze mnie sprawach
razi mnie przy tym automatyzm, z jakim sądy utrzymują w mocy postanowienia prokuratorskie
w omawianych sprawach i lakoniczność uzasadnień podejmowanych orzeczeń.
Nie chodzi tu też wyłącznie o sprawy zakończone na etapie postępowania karnego. Jednym
z przykładów może być tu sprawa, w której wniosłem skuteczną kasację na niekorzyść w roku
2006, a w której sąd uznał za udowodnione, że oskarżony zadawał swojej żonie, dotkliwe
cierpienia psychiczne, groził pozbawieniem życia przykładając jej do głowy pistolet, a także znęcał
się nad nią fizycznie, tj. bił ją rękami po twarzy, popychał na meble i ścianę, szczuł psem, w efekcie
czego pokrzywdzona uciekła z własnego domu. Mimo tego uznania, Sąd stwierdził, że czyny
oskarżonego były społecznie znikomo szkodliwe, albowiem skutkiem wyprowadzenia się
pokrzywdzonej z domu, czasokres opisanego zachowania sprawcy wynosił jedynie 6 miesięcy. Wspominając o etapach postępowania, nie sposób nie wskazać także na problemy, jakie
podnoszą pokrzywdzeni w związku z okresem odbywania już kary przez skazanego za znęcanie.
Uwagę zwraca to, że w sprawach o znęcanie na ogół orzeka się karę pozbawienia wolności
z warunkowym jej zawieszeniem. Z danych statystycznych Ministerstwa Sprawiedliwości wynika,
że w 2006 roku w pierwszej instancji sądy rejonowe bezwzględną karę pozbawienia wolności
zastosowały tylko w 10% przypadków ogółu skazanych na podstawie art. 207 § 1 K.k. Uwagę
zwraca fakt, że w przypadku podejrzanych o przestępstwo znęcania się ze szczególnym
okrucieństwem (art. 207 § 2 K.k.) sądy orzekły warunkowe zawieszenie wykonania kary w ponad
42% przypadków, natomiast skazanym z art. 207 § 3 K.k. (znęcanie powodujące targnięcie się
na własne życie) sąd zawiesił karę pozbawienia wolności w około 68% przypadków.
W przypadku kary pozbawienia wolności z warunkowym jej zawieszeniem, na sprawców nie
nakłada się w mojej ocenie stosownych obowiązków, mających na celu faktyczną poprawę ich
postępowania. Niestety nie rzadko obowiązki te sprowadzają się jedynie do nakazu
powstrzymywania się od nadużywania alkoholu. W mojej praktyce spotykam się ze sprawami,
w których sądy uznawały, że nie ma podstaw do zarządzenia wykonania kary, albowiem skazany
co prawda nie zmienił swojego zachowania w stosunku do pokrzywdzonych, ale za to był trzeźwy.
Należy zaznaczyć, że sądy mogą obecnie decydować o terapii anty antyagresyjnej bez żadnej
zmiany prawa.
Wskazana praktyka jedynie utwierdza sprawców w poczuciu bezkarności, jednocześnie
pozbawiając pokrzywdzonego wiary w możliwość zmiany swojej sytuacji za pomocą środków
Mając na względzie przedstawione wątpliwości dotyczące praktyki procesowej w sprawach
dotyczących znęcania należy zaznaczyć, że wskazane problemy nie wyczerpują katalogu uwag
zgłaszanych przez organizacje pozarządowe, na których głos, jako Rzecznik Praw Obywatelskich
nie mogę pozostać obojętny. Podniesione kwestie ze względu na swoją powtarzalność
w analizowanych przeze mnie sprawach, świadczą o skali zjawiska, za spowodowanie którego
dokładnego zbadania np. przez Instytut Wymiaru Sprawiedliwości, będę Panu Ministrowi
zobowiązany na równi z podjęciem działań zmierzających do eliminacji wskazanych problemów.
Wysłany: Sob Paź 04, 2008 12:16 Temat postu:
I co z tego? Kolejny martwy apel.
Jak zobaczę w praktyce jakieś zmiany, to uwierzę.
Art. 207 kk aż się prosi o porządne opracowanie, także w oparciu o wypowiedź powyżej.
Tylko co z tego? Latami o tym się gada, a nie robi nic
Wysłany: Sob Paź 04, 2008 14:25 Temat postu:
Nie zmieniajmy kolejnych przepisów, bo taka dyskusja prowadzi do bładzenia we mgle....
Najlepszym wyjściem jest takie:
Ofiara zgłasza przemoc. Sprawca idzie na terapię i nie może wrócić do domu, dopóki jej nie ukończy i nie zmieni swojego postępowania. policja i Prokuratura znajduje świadków, dowody, pomaga ofierze, wspiera, kieruje do psychologów, na terapię. Przed sądem ofiara ma tyle samo praw co sprawca. Po wyroku, terapii i zmianie zachowań sprawca wraca do domu. Kolejna rodzina została uratowana na gruncie obecnego prawa.
Dzis także to jest możliwe, ale....instytucje zasłaniają się słabością prawa zamiast robić to wszystko co możliwe aby doprowadzić do takiego rozwiązania..
To jest jedyne rozwiązanie zmierzające do ochrony rodziny, ale wszyscy czekają do czasu kiedy już nie ma niczego co łączyłoby męża i żonę...I dopiero wtedy, próbują to samo zrobić co możliwe byłoby tylko wiele lat temu....
Wysłany: Sob Paź 04, 2008 15:48 Temat postu:
To, że sprawca idzie na terapię musi spowodować Sąd. A obecnie nie ma takich przepisów wykonawczych. Tym bardziej na etapie postępowania przygotowawczego nie można tego spowodować
Wysłany: Sob Paź 04, 2008 16:53 Temat postu:
Sąd w wyroku karnym może zobowiązać sprawce do uczestniczenia w grupach korekcyjnych czyli do chodzenia na terapię. W moim mieście dzieje się tak dzisiaj i nie potrzebna do tego zmiany prawa. Wystarczyła solidna rozmowa z prezesem sądu, quasi-szkolenie, i...tak jest bez zmiany przepisów!
Na etapie postępowania przygotowawczego przed wpłynięciem sprawy do sadu prokurator może iść na pewna ugodę i zawiesić postępowanie na próbę pod warunkiem, że sprawca będzie uczestniczył w terapii....
To wszystko jest obecnie, nie potrzeba zmian, ale konsekwencji i znajomości, niestety z ta w róznych instytucjach jest różnie...
Wysłany: Sob Paź 04, 2008 17:13 Temat postu:
A co z osobami, które oficjalnie zostaną uznane za chore psychicznie?
Czy, są jakieś przepisy... czy tylko możemy zdawać się ' w ciemno ' na mądrość innych, bo przecież osobom uznanym za w części lub całkowicie ubezwłasnowolnione należny się szczególna ochrona prawna?
Chroni się ich przed tzw. interesami rodziny ... a to ona zostaje 'na froncie'...
A w praktyce... wszyscy uciekają od takich spraw... może właśnie przez to, jak to wygląda w praktyce, jeśli taka osoba do tego jest bardzo agresywna i niebezpieczna ....
I nie pytam tu o wezwaniu karetki w trakcie zdarzenia... ale o sytuacje prawną rodziny/prawnego opiekuna w pawie i praktyce...
Ostrzegano mnie przed tym posunięciem (w dobrej wierze?)... i to nie jeden raz... osoba w takiej sytuacji (po), prawnicy, policja-? ... hmm
Wiem, ze pytam o bardzo trudną sprawę, stąd nie oczekuję odpowiedzi... To pytanie bardziej do wróżki, będę wdzięczna za jakiekolwiek namiary/rady
Wysłany: Sob Paź 04, 2008 17:37 Temat postu:
Czy pytasz o sytuacje kiedy osoba chora znęca sie nad kimś i co wtedy robić, czy tez pytasz o sytuację, ze nad osoba chora ktos stosuje przemoc? I doprecyzuj co konkretnie Cie interesuje....Może coś wymyślę, jak nie będę wiedział to...dopytam mądrzejszych....
Wysłany: Sob Paź 04, 2008 17:49 Temat postu:
Nie zrozum mnie źle, ale hmmm ... jeśli ... kiedyś możne poruszę ten watek, ale na forum głównym (nie tu), dziś to nie najlepszy pomysł. Dziękuje za dobrą wolę.
Wysłany: Sob Paź 04, 2008 17:52 Temat postu:
Procedura taka sama, tyle że prokurator powołuje biegłych lekarzy psychiatrów, celem oceny stanu zdrowia osoby podejrzanej. Tak mi się wydaje, ewentualnie proszę o uściślenie ?!
Wysłany: Sob Paź 04, 2008 17:56 Temat postu:
Nie naciskam. Każdy owoc ma swój czas dojrzewnia. i nie pytam - dlaczego?
Wysłany: Pią Paź 24, 2008 1:10 Temat postu:
Mi też Prokuratura umorzyła sprawę. Uznali, że to konflikt - "walka o dziecko", bo ojciec dziecka wniósł sprawę o pozbawienie mnie władzy rodzicielskiej. Odeszłam od niego, gdy byłam w ciąży, ponieważ głodził mnie, zmuszał do współżycia, manipulował i znęcał się psychicznie. Miał wyrok za groźby karalne - groził, że mnie zabije, gdy byłam w ciąży. Odczekał kilkanaście miesięcy i... zaczął atakować sprawami sądowymi. Gdy uzyskał regulację kontaktów z dzieckiem - znęcał się, ale znosiłam to, a on i tak oskarżył mnie o utrudnianie kontaktów. Kłamał w Sądzie i wygrywał sprawę za sprawą. Nadal składa wnioski do Sądu - musi być tak, jak on chce - inaczej nie można dojść do porozumienia. Jeśli jest nie po jego myśli - wydzwania z obelgami, wykrzykuje wulgaryzmy, obraża moich rodziców, którzy są już starszymi osobami, chodzi do lekarzy córki, do przedszkola i pokazuje akta sądowe i wmawia, że mam choroby psychiczne. Córeczka cierpi na zaburzenia neurologiczne, ale on potrafił przekonać Sąd, że jest zdrowa. Swoim zachowaniem utrudnia mi kontakt z lekarzami, z wychowawcami córki w przedszkolu itp.
Ale najgorsze jest to, że córka była kilka razy świadkiem, gdy on krzyczał na mnie, że jestem psychicznie chora, że wymagam leczenia, że zamknie mnie w zakładzie psychiatrycznym, a córkę odda do placówki opiekuńczo-wychowawczej, albo, że ją wywiezie i nie będę miała z nią kontaktu, a córka jest ze mną bardzo związana emocjonalnie. Córka żali się czasami - ostatnio żaliła się, że jej ojciec nakazuje jej mówić, że go nie lubi.
Człowiek ten jest zapatrzony w film "Tato" i myśli, że jest tak dobry, jak główny bohater - bez komentarza
Prokuratura uznała, że jest między nami konflikt i umorzono postępowanie, pomimo powtarzających się gróźb i znęcania psychicznego po dzień dzisiejszy. Sąd również uznał, że jest między nami konflikt (pomimo, iż dostarczyłam dowody na znęcanie się psychiczne na jedną z rozpraw o uregulowaniu kontaktów) i w związku z tym ograniczył mi władzę rodzicielską.
Ja, moja córeczka, moi rodzice - jesteśmy ofiarami przemocy, ale w świetle prawa to my jesteśmy za tę przemoc karani, choć nie jesteśmy jej sprawcami, nie jesteśmy winni i nie jesteśmy za nią odpowiedzialni...
Wysłany: Pią Paź 24, 2008 7:37 Temat postu:
Czy jest jeszcze szansa na odwołanie, na wyprostowanie sytuacji?
Wysłany: Pią Paź 24, 2008 23:14 Temat postu:
magda 79
Bronisz się sama czy korzystasz z porad adwokata?
Koniecznie napisz czy nie minął już termin odwołania.
Sądzę,że możnaby wykorzystać jeszcze kilka aspektów tek sprawy, które przyszły mi do głowy.
Wysłany: Sob Paź 25, 2008 23:16 Temat postu:
Nie korzystam z pomocy adwokata. Średnio raz w miesiącu od półtora roku jestem w Sądzie na sprawach z wniosku ojca córki i z wniosku jego matki. Straciłam rachubę, sprawy o regulację kontaktów, o zmianę regulacji kontaktów i tak się nazbierało chyba ok. osiem lub dziesięć spraw. Człowiek ten jest bardzo konfliktowy i zawsze musi postawić na swoim. Jeżeli chodzi o przemoc psychiczną - podobno jest ją trudno udowodnić. Prokuratura umorzyła sprawę w czerwcu czy lipcu. Nikt nie wziął pod uwagę tego, że już wcześniej ten człowiek był skazany za groźby karalne. Na odwołanie miałam bodajże 14 dni. Wydaje mi się, że mam wystarczająco dużo dowodów na tę przemoc (którą zresztą on nadal stosuje) - przede wszystkim nagrania, jednak, gdy tylko wracam do tego - zaczynam to przeżywać od nowa...
Wysłany: Nie Paź 26, 2008 11:21 Temat postu:
Zgadzam się,na odwołanie powinno być więcej czasu, ale jest jak jest.
Z tego co piszesz wynika dla mnie,że byłoby bardzo wskazane ztrudnienie adwokata lub chociaż korzystanie z bezpłatnych porad.
Z tego co wiem takie porady sa dostene w większych miastach.
Można poszukać w internecie, popytać w pomocy społecznej lub ośrodku dla osób doznających przemocy...
Pozdrawiam i życzę duzo siły

References: art. 8
 art. 207
 art. 14
 art. 207

art. 14
 art.275
 art. 14
 art. 275
 art. 207
 art. 207

art. 17
 art. 207
 art. 207
 art. 207

Art. 207