Source: https://www.prawo-pracy.pl/o_noweli_ustawy_o_pip_czesc_7-a-475.html
Timestamp: 2019-04-20 02:33:37+00:00

Document:
O noweli ustawy o PIP – część 7
Autor: Tadeusz M. Nycz • Opublikowane: 2012-08-27
W artykule autor kontynuuje omawianie projektu nowelizacji ustawy o Państwowej Inspekcji Pracy i innych ustaw przedstawionego Marszałkowi Sejmu w dniu 7 maja 2012 r. (druk sejmowy nr 511) oraz zgłoszonych do projektu ustawy opinii, a także przedstawia własną ocenę tego projektu, jak również autorską koncepcję rozwiązania problemu „umów śmieciowych”.
Odrębnego omówienia wymagają proponowane zmiany w Kodeksie pracy, które pozostają w systemowej zależności od nowelizacji proponowanych w ustawie o Państwowej Inspekcji Pracy.
Patologiczne zjawiska zatrudnieniowe, polegające na całkowicie błędnym i bezpodstawnym prawnie nawiązywaniu umów cywilnoprawnych w miejsce umów o pracę, wymagają poczynienia radykalnych rozwiązań, obciążających szczególną odpowiedzialnością podmiot zatrudniający jako silniejszą stronę tego stosunku.
Mając to na względzie, proponuję zmianę w art. 22 K.p. poprzez dodanie nowego paragrafu, który wprowadzałby instytucję domniemania stosunku pracy i przerzucał ciężar dowodowy na podmiot zatrudniający, który zawiera z wykonującym pracę umowę cywilnoprawną.
Na tle powtarzalnych zjawisk obchodzenia stosunku pracy i bezkarności wynikającej z braku kierowania przez wykonawców pozwów do sądów pracy oraz cywilistycznego podejścia sądownictwa do nawiązywania stosunku pracy rodzi się potrzeba radykalnej zmiany poprzez wprowadzenie instytucji domniemania stosunku pracy.
Nie ma innego wyjścia w zakresie rozwiązania tego problemu jak tylko obciążyć odpowiedzialnością za nawiązywany kontrakt podmiot zatrudniający – jako silniejszą stronę stosunku pracy.
Żadne doprecyzowywanie definicyjnego pojęcia stosunku pracy nie ma szans powodzenia, jeżeli podmiot zatrudniający nie będzie się czuł w pełni odpowiedzialny za poprawne nawiązanie umowy cywilnoprawnej w miejsce umowy o pracę.
Przeciwnikom koncepcji domniemania stosunku pracy należy oczywiście wyjaśnić, że nadal będzie istniała cywilistyczna koncepcja swobody nawiązywania umów, ale nie będzie ona obejmować stosunku pracy, który już dawno, bo z chwilą uchwalenia Kodeksu pracy, został objęty odrębną gałęzią prawa pod nazwą prawo pracy.
Biorąc pod uwagę tę odrębność gałęzi prawa pracy, nie ma racji bytu twierdzenie, że domniemanie stosunku pracy jest niedopuszczalne wobec istniejącej cywilistycznej zasady swobody nawiązywania umów.
W prawie pracy ta zasada swobody nawiązywania umów będzie miała ograniczony charakter, polegający na swobodzie wyboru rodzaju umowy o pracę. Odmienność gałęziowa regulacji prawnej i potrzeba ochrony stosunku pracy w pełni uprawnia ustawodawcę do takiego rozwiązania, które systemowo nie może być zasadnie kwestionowane, jeżeli chcemy rozwiązać problem społeczny pod nazwą „umowy śmieciowe”.
Samo domniemanie stosunku pracy nie jest wystarczające, lecz łącznie z nim należy wprowadzić obowiązek pracodawcy doręczenia pracownikowi umowy o pracę przed dopuszczeniem go do pracy wraz z sankcją wykroczeniową na wypadek naruszenia tej powinności.
Dopiero łącznie omówione rozwiązania dotyczące nowelizacji art. 22, 29 i 281 K.p. mogą przyczynić się do likwidacji powszechnych nieprawidłowości, dając możliwość inspekcji pracy skutecznego oddziaływania w kierunku przestrzegania poprawnego nawiązywania stosunku pracy.
Zmiana w art. 262 K.p. czyni formalnie inspektora pracy organem przedsądowym. Bardzo istotne znaczenie ma natomiast proponowana, nowa treść art. 263 K.p. – zwalniająca potencjalnego pracownika z jakichkolwiek opłat związanych z postępowaniem przed inspektorem pracy, a później przed sądem pracy.
Osobiście jestem zwolennikiem przywrócenia poprzednio obowiązującej treści art. 263 K.p., który powszechnie zwalniał pracownika z opłat sądowych i nie przekonują mnie żadne argumenty przeciwników tego rozwiązania.
Prawo do sądu zapisane w art. 45 Konstytucji nie może być pustym frazesem niedającym rzeczywistych możliwości dochodzenia roszczeń przez pracownika. Tymczasem w aktualnym stanie prawnym, przy braku legalnej wykładni ustaw, właśnie z taką sytuacją mamy do czynienia.
Jaskrawo to zwłaszcza widać w sprawach dotyczących ustalenia stosunku pracy. Pracobiorca domagający się sprawiedliwości znajduje się w szczególnie niekorzystnej sytuacji, gdyż zmuszony do zawierania umowy cywilnoprawnej, często przewidującej mniejsze należności wynagrodzeniowe od najniższego wynagrodzenia za pracę, nie posiada środków finansowych na prowadzenie procesu.
Jemu po prostu brakuje pieniędzy na codzienny chleb, toteż nawet pozornie niewielka opłata z tytułu apelacji – wynosząca 30 złotych, jest dla niego dużym obciążeniem finansowym. Nic dziwnego, że takich spraw jest stosunkowo niewiele, a część z nich kończy się na rozstrzygnięciu pierwszoinstancyjnym, gdyż zainteresowanego nie stać na apelację, czyli wydanie choćby tych 30 złotych.
Nie przekonują mnie także argumenty zmierzające do ukrócenia pieniactwa niektórych pracowników, gdyż w poprzednim stanie prawnym, gdy funkcjonował art. 263 K.p., sąd pracy mógł wyjątkowo zasądzić koszty od pracownika, co było wystarczającą bronią przeciwko takim osobom.
De lege lata (łac. w świetle obowiązującego prawa) prawo do sądu jest dla znacznej części pracobiorców iluzją praworządnościową, a jeśli ktoś uważa inaczej, to oznacza, że albo buja w obłokach, nie chodząc twardo po ziemi, albo posługuje się cynicznymi argumentami.
W art. 264 K.p. zaproponowałem 14-dniowy termin dla dochodzenia roszczeń w sprawie o ustalenie stosunku pracy, po to, aby zagadnienia te były na bieżąco rozwiązywane, nie tworząc zbędnych zaszłości tak dla pracodawców, jak i dla inspektorów pracy, dla których 3-letni termin przedawnienia roszczeń stanowiłby problem kadrowy nie do udźwignięcia.
Termin wyznaczony na 14 dni, licząc od zakończenia wykonywania pracy na rzecz danego podmiotu zatrudniającego, jest wystarczający dla rozsądnej oceny potrzeby dochodzenia roszczeń z tego tytułu.
Pozostaje on w logicznym powiązaniu z terminem dochodzenia roszczeń z tytułu rozwiązania stosunku pracy bez wypowiedzenia, stąd należałoby uznać, że jest terminem odpowiednim dla obu zainteresowanych stron zakończonego kontraktu.
Jak każdy projekt, także i ten może posiadać słabości i braki, dlatego przedkładam go pod publiczną ocenę, uważając jednocześnie, że w tej, istotnej dla ludzi pracy sprawie powinni zabrać głos profesjonaliści, czyli przedstawiciele katedr prawa pracy naszych uniwersytetów.
0.012631893157959 sek.

References: art. 22
 art. 22
 art. 262
 art. 263
 art. 263
 art. 45
 art. 263
De lege lata
 art. 264