Source: https://issuu.com/hotelarz/docs/nsp-04-2015__2_
Timestamp: 2018-07-16 14:50:55+00:00

Document:
Nowoczesna Stacja Paliw - wrzesień_grudzień 2015 by Polskie Wydawnictwa Specjalistyczne ProMedia Sp. z o.o. - Issuu
sklep Co drażni klientów
Wywiad Przełamać stereotyp stacji merketowych
autostradach • Oddziaływanie środowiskowe stacji • Myjnie • Analiza: ceny ropy a ceny paliw
ORLEN GAZ połączył się z
ORLEN Paliwa: jakie były powody połączenia? ORLEN. W 2015 r. spółka ORLEN Paliwa połączyła się ze spółką ORLEN PetroTank, a proces konsolidacji zakończyło finalnie połączenie ze spółką ORLEN GAZ. Podstawowy cel procesu został osiągnięty – na polskim rynku działa elastyczna i nowoczesna organizacja sprzedażowa – multifuels, będąca w stanie zaproponować odbiorcom hurtowym kompleksową ofertę produktów paliwowych. Przychody ORLEN Paliwa kształtują się na poziomie 13 mld zł, a sprzedaż prowadzona jest do kilku tysięcy Klientów. Wszystkie te czynniki pozwalają nam wychodzić naprzeciw naszym obecnym i potencjalnym odbiorcom z najlepszą ofertą.
Andrzej Niedbalski – Prezes Zarządu ORLEN Paliwa Nie tak dawno w Grupie Kapitałowej ORLEN funkcjonowało pięć spółek handlujących paliwem, a do tego spółka nadzorująca – PKN ORLEN miała jeszcze własną strukturę handlową. Wieloetapowy proces zmian, wdrażany na przestrzeni ostatnich lat, zainicjowany został w odpowiedzi na potrzeby Klientów, którzy oczekiwali sprawnego, elastycznego działania i bogatej oferty produktów. Rozpoczął się fuzją Regionalnych Operatorów Rynku na przełomie lat 2008 i 2009 oraz zmianą nazwy powstałego podmiotu z ORLEN PetroCentrum na ORLEN Paliwa w 2012 roku. Kolejnym ważnym momentem było przejęcie w 2013 r. obsługi sprzedaży hurtowej paliw i oleju opałowego do części małych i średnich przedsiębiorstw oraz hurtowni, które do tamtej chwili były obsługiwane bezpośrednio przez PKN
Co to zmieni z punktu widzenia niezależnych stacyjników, którzy kupują hurtowo paliwo do odsprzedaży na swoich stacjach w detalu? Głównym ułatwieniem i zaletą jest możliwość zakupu wszystkich paliw u jednego dostawcy, razem z LPG. Oprócz Paliw BAQ, dodatkowy program QGAZ oraz docelowo kompleksowa sprzedaż energii elektrycznej. Ujednolicenie i uproszczenie form współpracy, jeden limit kredytowy, te same standardy obsługi-jednym słowem najwyższa jakość i elastyczne podejście do Klienta. Jak nowa struktura korporacyjna wpłynie na operatorów tzw. modułowych stacji LPG? Obecna struktura nie ulegnie zmianom. Jak połączenie wpłynie na program QGAZ, który podlegał wcześniej pod ORLEN GAZ? Spółka ORLEN Paliwa może pochwalić się 29%-wym udziałem w całym rynku LPG. Autogaz jest zamiennikiem
w zasilaniu silników o zapłonie iskrowym i od lat cieszy się dużą popularnością, wpływając na zakupy innych paliw silnikowych. Konsolidacja spółek ORLEN Paliwa i ORLEN GAZ nie spowoduje żadnych istotnych zmian w zakresie programu QGAZ, obsługiwanego dotychczas przez przejętą spółkę. Planujemy dalszy rozwój programu oraz silne wsparcie marketingowe na przestrzeni kolejnych lat. Logo QGAZ symbolizuje najwyższą jakość, bezpieczeństwo oraz wiarygodność współpracy z danym dostawcą. Jego głównym celem jest informowanie kierowców, że na stacji autogazu sprzedawane jest paliwo sprawdzonej i niezmiennej jakości, spełniające wszystkie normy jakościowe. Naszym zamiarem jest umacnianie marki z wykorzystaniem wszystkich dostępnych narzędzi biznesowych. Od chwili uruchomienia programu pod brandem QGAZ w Polsce funkcjonuje obecnie 247 stacji oferujących LPG, prognozujemy znaczny przyrost ich liczby w 2016 roku, do minimalnej ilości 300 stacji. Jest to chyba najlepszy dowód na to, że jakość QGAZ sprawdza się na polskim rynku autogazu.
Co z programem zapewnienia jakości paliw dla Klientów hurtowych? Program monitorowania jakości paliw Paliwa BAQ wprowadzony w 2014 roku jest sztandarowym projektem spółki ORLEN Paliwa i oznacza przede wszystkim zwiększoną wiarygodność w oczach Klientów stacji objętych programem.
Paliwa BAQ to gwarant jakości paliwa- czyli coś, co w dzisiejszych czasach jest podstawowym problemem stacji hurtowych. Aktualnie w programie Paliwa BAQ uczestniczą 394 stacje, to o 41 stacji więcej w porównaniu z rokiem 2014. W programie bierze udział również sieć INTERMARCHE oraz CARREFOUR, co jest potwierdzeniem wysokich standardów. Podane liczby świadczą o dużym zainteresowaniu ideą monitoringu paliw, mówią o tym, jaką podstawę stanowi potwierdzenie przez stacyjnika jakości oferowanego przez niego produktu. ORLEN Paliwa planuje dalszy rozwój programu z jednoczesnym silnym wsparciem marketingowym w postaci spójnych i przejrzystych elementów wizualizacyjnych identyfikujących stacje z programem. Aktualnie rozważamy zunifikowanie elementów wizualizacyjnych obu programów – Paliwa BAQ i QGAZ, tak by stacje uczestniczące w obu wyglądały spójnie, a nośniki tworzyły całość, a co za tym idzie- dodaną wartość wizerunkową dla takiej stacji.
Powiedział Pan, że oferuje najwyższe standardy obsługi – co się za tym kryje? ORLEN Paliwa stosuje coraz lepsze rozwiązania pozwalające zaoszczędzić czas swoim Klientom. Samoobsługa w niektórych bazach, zamówienia dostaw ON. Naszym kontrahentom oferujemy najbardziej nowoczesne rozwiązania informatyczne, automatyczne systemy składania zamówień, rozliczeń, przesyłania faktur.
fot. na okładce: fotolia - mrallen
Szanowni Czytelnicy! Zamykamy kolejny rok zmian. I lada moment rozpoczniemy kolejny rok, który również będzie rokiem zmian, bo zmiany będą zawsze, inaczej się nie da. Znowu poznamy nowe dane z rynku, zgodnie z którymi kawałek tortu przeznaczony dla niezależnych stacji paliw zmniejszył się – obecnie wynosi ok. 30 procent, jeśli nie liczyć stacji zrzeszonych w tak zwanych niezależnych sieciach. Właściwie po co pojedynczym stacyjnikom ta niezależność? Czy wynika z tego, że nikt ich nie chce? Z tego że tak jest taniej, bo nie trzeba płacić za franczyzę? Czy kierowcy w Polsce – i klienci stacji w ogóle – potrafią dostrzec i premiować indywidualizm oferty, tak żeby niezależność stacji odbierana była pozytywnie? Chyba jednak potrafią, bo przecież klienci w Polsce generalnie coraz bardziej doceniają indywidualną ofertę: coraz więcej ubrań kupują od polskich projektantów, warzyw od lokalnych rolników, coraz chętniej jedzą w drogich restauracjach, a nie tylko sformatowanych na amerykańską modłę fastfoodach. Pytanie brzmi raczej, czy nowoczesna stacja paliw ma do zaoferowania cokolwiek premium, cokolwiek odbiegającego od tradycyjnego repertuaru, znanego wszystkim sieciom i wprowadzanego w podobny sposób w każdej z nich. Kawałek tortu dla niezależnych będzie się pewnie w najbliższych latach wciąż kurczył, ale na końcu, jak wierzę, ocaleją z niego perełki. A później, być może, zacznie ich z powrotem przybywać. Ciekawe, jak rynek stacji będzie wyglądał za dekadę. Zapraszam do lektury! Przemysław Bociąga redaktor naczelny
Wieści z branży 5-17. m.in.
Circle K będzie nową siecią w Polsce
Marka Statoil zniknie z rynku polskiego i nie tylko. Jej właściciel integruje sieć sprzedaży
„Wciąż więcej ropy!” a cena paliw
OPEC walczy o udział w rynku, a poddaje się, jeśli chodzi o ceny. Jak to wpłynie na ceny paliw?
Wywiad 18-21. Uciekliśmy od stereotypu dyskontowych stacji
Zarządzający działem stacji paliw Intermarche Aleksander Hołoga opowiada, jak jego firma znalazła własną drogę na trudnym rynku stacji przymarketowych, dzięki czemu ma obecnie najwięcej obiektów w segmencie
Temat numeru 22-25. MOP-y (nie) tylko dla dużych graczy
Miejsca Obsługi Podróżnych przy autostradach to dziś ponad 60 najbardziej prestiżowych lokalizacji dla stacji. Jak wygląda biznes w takich miejscach?
Badania 26-27. Oddziaływanie stacji na środowisko jest większe niż mówią raporty
Paleta zagrożeń dla człowieka związanych z działalnością stacji paliw jest większa, niż przyjęliśmy uważać
NR 4 (11) 2015 nowoczesna stacja paliw
Sklep na stacji 30-33. Sklepy convenience: Polacy oczekują więcej
Badania dotyczące problemów polskiego handlu pozwoliły wskazać, na jakie aspekty sklepów Polacy najbardziej zwracają uwagę. Dzięki temu możemy usprawnić działanie naszego sklepu w najbardziej newralgicznych punktach
Gastronomia 34-37. Przydrożne przekąski dzisiaj
Wiemy, czym kierują się klienci przy zaspokajaniu apetytu. A skoro wiemy, możemy dostosować ofertę sklepową i restauracyjną tak, by trafiać do większej liczby klientów
Myjnie 38-40. Inwestycja w myjnię: jakie pytania sobie zadać
Na warsztat wzięliśmy lokalizację przyszłej myjni. Piętnaście rzeczy, o których warto pomyśleć, by rozsądnie ulokować w nią pieniądze, tak by nie zmienić przyszłej inwestycji w skarbonkę bez dna
Stacja po godzinach 42. Ostrożnie z ogniem
Wypadki na stacji się zdarzają. Niektóre naprawdę spektakularne, inne po prostu niezrozumiałe. "Na szczęście, mimo pożaru, do wybuchu nie doszło"... Okazuje się, że nie tak łatwo wywołać eksplozję na stacji benzynowej
stacja paliw Redakcja redaktor naczelny Przemysław Bociąga p.bociaga@pws-promedia.pl tel. +48 22 333 88 30 www.e-stacjapaliw.pl Korekta Piotr Schmidtke Redakcja internetowa Wiktor Kołakowski w.kolakowski@pws-promedia.pl Współpracownicy Filip Brunelewski, Igor Mlądzki, Mateusz Sikora, Andrzej Jarczewski
Circle K będzie nową siecią w Polsce ...przynajmniej jeśli chodzi o wizerunek. Firma Statoil Fuel & Retail i jej stacje paliw działające pod logo Statoil zmienią bowiem nazwę na Circle K. Jak zwykle w takich wypadkach, proces będzie stopniowy i zakończy się dopiero za rok.
FOT. masa/cc-by-sa 3.0/commons
miana nazwy rozpocznie w maju 2016 r. w Norwegii i w Szwecji i będzie stopniowo wdrażana w poszczególnych krajach. W Polsce proces rozpocznie się w 2017 r., a jego zakończenie w punktach sprzedaży na całym świecie przewidziane jest w ciągu trzech-czterech lat. Firma Statoil Fuel & Retail prowadzi sieć stacji Statoil i sprzedaje paliwa w ośmiu krajach europejskich: Norwegii, Szwecji, Danii, Polsce, Estonii, Rosji, na Litwie i na Łotwie. Właścicielem Statoil Fuel & Retail jest kanadyjska firma Alimentation Couche-Tard Inc., która w dniu 22 września 2015 r. ogłosiła, że konsoliduje portfel swoich marek detalicznych złożony z: Mac’s, Circle K, Kangaroo Express oraz Statoil, pod jedną globalną marką Circle K. Circle K jest największą i najbardziej międzynarodową marką firmy Couche-Tard. Widnieje dziś na tysiącach sklepów i stacji paliw w 14 krajach na świecie i jest najlepiej pozycjonowaną marką grupy Couche-Tard do wejścia na nowe rynki. – Przyjęcie jednej globalnej marki dla działalności convenience i paliwowej firmy ma wzmocnić jej postrzeganie wśród klientów; pomoże też wzmocnić kulturę efektywności operacyjnej w ramach całej grupy, która dziś liczy blisko 15 tys. sklepów typu convenience i stacji paliw oraz zatrudnia ponad 100 tys. pracowników – podał Statoil Fuel and Retail w oświadczeniu. Jak podkreśla firma, zmiana nazwy nie będzie miała wpływu na obowiązujące umowy z klientami, partnerami czy dostawcami firmy. Na wprowadzeniu jednej globalnej marki skorzystają wszyscy klienci. Dzięki większym możliwościom wymiany najlepszych praktyk
oraz nowym możliwościom korzystania z efektu skali, powiększająca się grupa Couche-Tard będzie kontynuować rozwój sieci stacji paliw, wysokiej jakości paliw oraz oferty kart. Firma Statoil Fuel & Retail Polska obecna jest w Polsce od 1992 r. Prowadzi tu
Circle K to marka sklepów znana m.in. w Azji
ona sieć liczącą na koniec trzeciego kwartału 2015 roku 353 stacje paliw, w tym 85 pod marką 1-2-3, czyli samoobsługowych stacji mogących zaoferować korzystniejszą cenę. Firma jest częścią Statoil Fuel & Retail, skandynawskiej firmy prowadzącej detaliczną sprzedaż paliw oraz sklepy typu convenience na stacjach. Firma zatrudnia blisko 20 tys. osób i jest częścią Couche-Tard, kanadyjskiej firmy, której akcje są notowane na giełdzie w Toronto. Korzenie marki Circle K sięgają 1951 roku, kiedy to Fred Hervey kupił sklepy Kay’s Food Stores w teksańskim El Paso i przemianował je właśnie na Circle K (sama nazwa litery – key – wymawiana jest po angielsku tak samo jak pierwotna nazwa Kay). Silny rozwój sieci przypada na lata 70. – w 1975 roku jej liczebność w USA osiągnęła tysiąc punktów sprzedaży, zaś pod koniec tej dekady, wraz z otwarciem sklepu w Japonii, rozpoczęła się międzynarodowa ekspansja
Circle K. W 1984 roku obroty firmy sięgnęły miliarda dolarów.Sieć franczyzowa marki budowana jest od 1999 roku. System ten pozwolił firmie osiągnąć do dziś ponad 7 tys. punktów handlowych na całym świecie. Na rynek paliwowy firma dostała się przez serię przejęć: w 1996 roku kupiła ją niezależna rafineria Tosco Corporation, która zdecydowała się pozostawić siedzibę firmy w Phoenix, w stanie Arizona w USA. Tosco zostało z kolei kupione w 2001 roku przez Phillips Petroleum, które rok później, wskutek połączenia z firmą Conoco, utworzyło firmę ConocoPhillips. W kolejnym, czyli 2003 roku Circle K zostało odkupione przez kanadyjskiego operatora sklepów convenience Alimentation Couche-Tard z siedzibą w Montrealu. Transakcja opiewała na kwotę 804 milionów dolarów. Od 2006 roku Couche-Tard na mocy umowy z ConocoPhillips licencjonowało sklepy tej sieci w Stanach Zjednoczonych. Kanadyjska firma w ramach licencji przekształcała sklepy zgodnie z własnym formatem, ale to ConocoPhillips pozostawał ich operatorem. Doświadczenie Circle K na rynku paliwowym obejmuje również współpracę z kanadyjskim dystrybutorem paliw Irving Oil, dla którego firma prowadzi sieć przystacyjnych sklepów na zasadzie leasingu. Firma Statoil Fuel and Retail dostała się do portfolio Couche-Tard w 2012 roku, w wyniku transakcji wartej 2,8 mld dolarów, dwa lata później sprzedała sektor paliwa lotniczego firmie British Petroleum. Prawa do marki Statoil na stacjach paliw nowy właściciel Couche-Tard zagwarantował sobie do 2019 roku. Całość rebrandingu zakończy się więc dwa lata przed dozwolonym w umowie między operatorami czasem.
“Wciąż więcej ropy!” a cena paliw Ceny hurtowe paliw bardzo często zmieniają się, a wpływ na to ma m.in. aktualny popyt i podaż, ilość produktów w magazynach albo wielkość importu lub eksportu – pisze ekspert Instytutu Studiów Energetycznych.
opa była krwią wojny, jest krwią zwycięstw, a będzie krwią pokoju (…)”, mówił 21 listopada 1918 w Londynie francuski senator Henry Bérenger, przewodniczący Comité Général du Pétrole, komentując w ten sposób koniec Pierwszej Wojny Światowej. Swoją wypowiedź zakończył krzycząc „więcej ropy, wciąż więcej ropy!”. Prawie sto lat później możemy głośno odkrzyknąć senatorowi Bérenger, że ropy naftowej mamy dziś na rynku o wiele za dużo. Międzynarodowa Agencja Energe­ tyczna (IEA) poinformowała w listopadowym Oil Market Report, że światowa produkcja czarnego złota osiągnęła w październiku 97 milionów baryłek [mb/d]. Dla porównania, według U.S. Energy Infor­ mation Administration (EIA), średnia roczna produkcja w 2014 wyniosła około 93,09
mb/d. Według ostatnich informacji, 2015 rok może zakończyć się jeszcze wyższym wynikiem.
OPEC broni udziałów w rynku 4 grudnia w Wiedniu spotkali się Ministrowie krajów członkowskich kartelu naftowego OPEC. Na wnioski z tego spotkania czekał cały „oil world”. Miały to być równie ważne negocjacje jak te, które miały miejsce w listopadzie 2014 roku, kiedy to zapadła niezwykle ważna, wręcz historyczna decyzja. Kartel ustalił, iż zamiast bronić ceny baryłki, będzie bronił własnych udziałów na rynku. Bardzo ważna była decyzja o utrzymaniu kwoty wydobycia na poziomie 30 mb/d. Warto tu podkreślić, że od listopada 2014 roku, kraje członkowskie OPEC zawsze przekraczały ustalony limit. Różnica tylko między październikiem a listopadem to
wzrost produkcji o ok. 130 tys. baryłek dziennie przy rynkowej cenie na poziomie ok. 42-42 dol./bbl. 4 grudnia nie zapadła jednak długo oczekiwana decyzja o cięciach produkcji. Z informacji podawanych przez agencję prasową Bloomberg wynika, że głównym przeciwnikiem ograniczeń w produkcji był Iran, bezpośredni przeciwnik Arabii Saudyjskiej. Kartel ustalił również, że kwota wydobycia na obecnym poziomie zostaje utrzymana. Mamy więc rozumieć, że kraje OPEC będą wydobywać około 31,7 mb/d czy też w końcu zaczną respektować limit na poziomie 30 mb/d? Informacja nie jest jasna. OPEC nadal będzie bronił swoich udziałów w rynku kosztem spadków ceny, głównym konkurentem pozostaje amerykańska ropa naftowa z formacji niekonwencjonalnych oraz pogrążona w kryzysie ekonomicznym
Głównym czynnikiem oraz najważniejszą zmienną dla producentów jest cena produktu, czyli cena baryłki. Dla końcowego odbiorcy to ona powinna wpływać na cenę detaliczną paliw. Rzeczywistość jest jednak bardziej skomplikowana
Produkcja ropy naftowej w krajach członkowskich OPEC (mb/d), Analiza ekspercka Instytutu Studiów Energetycznych na podstawie dostępnych danych. Total OPEC Total OPEC
28/02/2015 31/03/2015 30/04/2015
30/09/2015 31/10/2015 30/11/2015
Rosja. Dodatkowo, jasno widać, że OPEC traci swoją pozycję, którą utrzymywał przez tak długi okres.
Linie oporu zostaną przełamane Na reakcję rynków nie trzeba było długo czekać. Jeszcze 4 grudnia ceny zaczęły spadać, a poniedziałkowe otwarcia (7 grudnia) również zaczęły się od wyraźnych spadków. Giełdy oraz część analityków po cichu liczyli, że OPEC wreszcie podejmie ostrzejsze działania. Obecna sytuacja nie powinna być już szokująca chyba dla nikogo. Analitycy, a precyzując, giełdy przyzwyczaiły się do trendu spadkowego, natomiast znacznie gorzej przyjmują taką sytuację budżety i finanse, głównie krajów eksportujących surowiec. Ceny ropy naftowej na światowych rynkach utrzymują się w trendzie spadkowym od czerwca 2014. Wyraźna nadpodaż surowca oraz mniejsze niż prognozowane jego zużycie utrzymuje rynek niedźwiedzia. Jeszcze przed grudniowym spotkaniem kartelu, 13 listopada 2015 roku bariera 40 dol./bbl została natomiast przekroczona przez OPEC Basket Price publikowany przez kraje członkowskie OPEC. Co ciekawe, poziom ten nie został złamany od czasu kryzysu finansowego z 2009 roku. Linią oporu dla ropy typu Brent pozostaje 40 dol./bbl, natomiast linią oporu dla ropy WTI pozostaje cena na poziomie 35 dol./ bbl. Ropa typu Urals jest bardziej zależna od ceny ropy Brent niż WTI. Dla niej także linią oporu pozostaje 40 dol./bbl. Biorąc pod uwagę ciągłą nadpodaż surowca na światowych rynkach oraz brak ograniczeń w wydobyciu przez OPEC, z naszej analizy wynika, że linie oporu zostaną niedługo przełamane. Nie chcemy wchodzić tutaj w spekulacje, jak nisko ceny ropy naftowej mogą jeszcze spaść. Goldman Sachs jeszcze we wrześniu zakładał możliwe spadki do 20 dolarów za baryłkę. Ostatnio media informowały o tym,
że Rosja przygotowuje się do ceny na poziomie 35 dolarów za baryłkę. Stabilizacja może nastąpić w drugiej połowie 2016 roku albo dopiero w 2017 roku. Przypomnijmy jednak, że Arabia Saudyjska za nic nie chce stracić swojej pozycji w produkcji ropy naftowej. Co bardzo ważne, 18 października 2015 roku oficjalnie rozpoczął się proces wdrażania podpisanego 14 lipca 2015 roku porozumienia nuklearnego między G5+1 (USA, Chiny, W. Brytania, Francja, Niemcy i Rosja) a Iranem. W konsekwencji porozumienia mają być zniesione międzynarodowe sankcje, a to umożliwi eksport ropy i gazu z irańskich złóż. Iran bardzo szybko chce wrócić na światowe rynki. Teheran otwarcie informuje o zwiększeniu wydobycia o 0,5 mln baryłek dziennie w ciągu dwóch miesięcy i do miliona baryłek dziennie w przeciągu sześciu miesięcy. Irański minister ropy twierdzi, że produkcja osiągnie 4,2 mln bbl/d pod koniec 2016, a przypomnijmy, że już w 1971 roku wydobycie dochodziło nawet do 6 mln bbl/d.
Trudno w upstreamie, downstream zadowolony Firmy zaangażowane w projekty upstream otwarcie przyznają, że sytuacja robi się krytycznie trudna. Niska cena baryłki ropy wstrzymuje obecne projekty, blokuje rozwój nowych oraz przekłada się bezpośrednio na zmniejszenie zatrudnienia. Na rynkach możemy spekulować, natomiast geologii złóż nie oszukamy. Bez produkcji na droższych złożach i inwestycji w nowe projekty nie będzie możliwe zwiększanie wydobycia ropy naftowej. Dziś najbardziej zadowolone powinny być firmy petrochemiczne pozostające w sektorze downstream. W przypadku tych firm, koszty produkcji produktów ropopochodnych są stosunkowo stałe. Głównym czynnikiem oraz najważniejszą zmienną dla producentów jest cena produktu, czyli cena
baryłki. Dla końcowego odbiorcy to ona powinna wpływać na cenę detaliczną paliw. Rzeczywistość jest jednak bardziej skomplikowana. Cena detaliczna paliw na światowych rynkach paliwowych spada, lecz niestety nie tak znacząco jak cena baryłki ropy naftowej. Wpływ na to ma kilka czynników, podamy tu trzy, które wydają się być najbardziej znaczące dla konsumenta końcowego. Po pierwsze mówimy o cenie paliw na światowych rynkach, a punktem odniesienia dla europejskich producentów, w tym Polski, są notowania na giełdach w Antwerpii, Rotterdamie i Amsterdamie (rynek ARA). Innymi słowy, PKN Orlen czy Grupa Lotos ustalają ceny paliw właśnie w odniesieniu do aktualnego trendu na rynku ARA. Po drugie, tak samo jak dla ceny baryłki ropy, ceny paliw notowane są w różny sposób: dzienny, tygodniowy, miesięczny, etc. Oznacza to, że ceny te bardzo często zmieniają się, a wpływ na to ma m.in. aktualny popyt i podaż, ilość produktów w magazynach albo wielkość importu lub eksportu. W krótkoterminowej analizie ceny ropy naftowej i ceny produktów ropopochodnych pozostają więc niezależne. W długoterminowej analizie, ceny produktów ropopochodnych są bardziej połączone i zależne oraz mogą kierować się w podobnym do cen ropy naftowej trendzie. Po trzecie, ostatnią i bardzo ważną zmienną mającą wpływ na cenę paliwa jest waluta oraz udział podatków w cenie. Notowania podawane są w dolarach. W przypadku Polski, trzeba dość uważnie śledzić zmiany kursu złotego w relacji do dolara oraz euro, a aktualnie złoty traci na wartości. Wysokość podatków i akcyzy jest regulowana przez każde państwo, na to bezpośredniego wpływu już niestety nie mamy. Mateusz Sikora jest ekspertem Instytutu Studiów Energetycznych. Tekst oddano 7 grudnia 2015 roku. Śródtytuły pochodzą od redakcji
Nowe stacje Pierwsza setka zachęciła Moyą
Lokalizacja: Miejsce obsługi podróżnych przy A4, Komorów k/Tarnowa
Lokalizacja: Górzyca, woj. lubuskie, DK31 Kostrzyn-Słubice
Zgodnie ze strategią wszystkich paliwowych lewiatanów, stacja inwestuje w zagospodarowanie miejsc obsługi podróżnych przy drogach szybkiego ruchu. Osiemnasty taki obiekt powstał przy A4 w Komorowie. Na 2016 spółka planuje dwa kolejne otwarcia przy najważniejszej przebiegającej południkowo autostradzie w Polsce – A1. Będzie to oznaczało okrągłą liczbę 20 stacji autostradowych. Lotos liczy sobie teraz 457 stacji w Polsce. Komorów to MOP III kategorii w województwie małopolskim, na terenie gminy Wierzchosławice. Obecnie to najdalej wysunięta tego typu placówka na autostradzie A4 w kierunku granicy polsko-ukraińskiej. Oprócz budynku stacji paliw i 12 dystrybutorów znajduje się tam niemal 150 stanowisk postojowych, 2,5 ha terenów zielonych, zadaszone stoliki z ławkami i plac zabaw. Na stacji akceptowana jest m.in. karta flotowa LOTOS Biznes oraz Karta Dużej Rodziny. Otwarcie: wrzesień 2015
Stacja w Górzycy, której właścicielem jest spółka Ad Rem, jest kolejnym obiektem sieci Moya położonym w strategicznym dla floty pasie zachodnim naszego kraju, w pobliżu granicy z Niemcami. Pozostałe to stacje w Goleniowe (także własność Ad Rem) i w Cybince, a także stacje automatyczne w Słubicach (w pobliżu autostrady A2) i w Różyńcu (przy autostradzie A4). W swojej ofercie posiada benzynę 95 i 98, a także ON i ON Moya Power. Ad Blue dostępne jest w pojemnikach. Na stacji działa punkt Caffe Moya. Kierowcy korzystać mogą z kompresora i parkingu mieszczącego do sześciu samochodów ciężarowych. Stacja czynna jest całodobowo. Otwarcie: wrzesień 2015 Forma własności: stacja franczyzowa, właściciel Ad Rem Lokalizacja: Czaplinek, woj. zachodniopomorskie, wyjazd DW163 na Wałcz
Dynamika wzrostu niezależnej sieci Moya sprawia, że o marce mówi się coraz częściej w kategoriach niezwykłego sukcesu na trudnym rynku
Stacja skierowana jest do podróżnych jeżdżących między Kołobrzegiem a Poznaniem. W sprzedaży dostępne są wszystkie rodzaje paliwa, a także AdBlue w pojemnikach. W budynku stacji działa Caffe Moya. Kierowcy korzystać mogą z kompresora, odkurzacza, myjni, a także z sieci WiFi. Otwarcie: wrzesień 2015 Forma własności: franczyza firmy AutoHandel Pionier Sylwia Czech Lokalizacja: Pawłówek k/Kalisza, DW442 w kierunku Wrześni Siedemnasta stacja Moya w Wielkopolsce zlokalizowana jest w sąsiedztwie stacji kontroli pojazdów. Niewielka całodobowa stacja sprzedaje wszystkie rodzaje paliw i AdBlue w pojemnikach. Otwarcie: wrzesień 2015 Forma własności: franczyza firmy Reco Lokalizacja: Przemyśl, ul. W. Pola 34 Stacja położona jest niedaleko Ronda Kresowian, które jest przecięciem dwóch dróg krajowych – nr 28 i 77. Wygodnie mogą z niej skorzystać kierowcy wyjeżdżający na Ukrainę przez przejście w Medyce. Również koło niej znajduje się stacja kontroli pojazdów. Moya oferuje WiFi i przekąski z kawiarni, czynna jest całodobowo. Otwarcie: wrzesień 2015 Forma własności: franczyza firmy Auto-Styl Kisała Lokalizacja: Lubsko, woj. lubuskie, DW287 Żary-Gubin Czwarty obiekt sieci Moya w woj. lubuskim położony jest w pobliżu sklepu Biedronka, będzie więc celem tankowania przy okazji zakupów. Na stacji działa też kawiarnia i WiFi. Otwarcie: listopad 2015 Forma właśności: franczyza firmy Waldemara Piekarczyka Lokalizacja: Piotrowice k/Słupcy, woj. wielkopolskie Stacja położona jest przy drodze wyjazdowej ze Słupcy w kierunku letniskowej osady
Lotos: wciąż drugi na MOP-ach
Giewartów nad Jeziorem Powidzkim. Przy stacji znajduje się parking, kierowcy korzystać mogą z odkurzacza, dostępna jest sieć WiFi. Stacja działa całodobowo. Otwarcie: listopad 2015 Forma własności: franczyza firmy Baśkiewicz s.j. Lokalizacja: Siutkówek, DK91 Włocławek-Toruń Stacja położona jest 20 km od Włocławka przy tzw. starej jedynce. Obok niej znajduje się duży parking oraz motel. To trzecia stacja w woj. kujawsko-pomorskim pracująca przy DK91 (są też stacje w Żyglądzie i Chełmnie). Otwarcie: listopad 2015 Forma własności: franczyza firmy Mariana Koszeli Lokalizacja: Łomża, ul. Poznańska 21 Nowowybudowana stacja zlokalizowana jest 300 m od DK nr 61, na wyjeździe z Łomży w kierunku Ostrołęki. Na zewnątrz znajduje się myjnia dla samochodów osobowych, a także kompresor i odkurzacz. Na parkingu z monitoringiem zmieści się ok. 10 składów samochodów ciężarowych. Łomża, ze względu na rozchodzące się tam drogi krajowe nr 61, 63 i 64, jest istotnym punktem na mapie dla ruchu tranzytowego. Otwarcie: połowa listopada 2015 Forma własności: franczyza firmy Witpol Lokalizacja: Wolbrom, woj. małopolskie Stacja to obiekt nowo wybudowany, położony w strefie przemysłowej miasta, w pobliżu dworca kolejowego (Wolbrom, ul. 1 Maja 100), przy drodze dojazdowej do drogi wojewódzkiej nr 783 Wolbrom – Miechów. W swojej ofercie posiada wszystkie rodzaje paliwa. W budynku stacji znajduje się Caffe Moya, prysznic, przewijak, dostępna jest sieć WiFi. Kierowcy korzystać mogą z odkurzacza, kompresora, przy stacji działa także myjnia dla samochodów osobowych. Stacja czynna jest w godzinach 5-23. Otwarcie: listopad 2015 Forma własności: franczyza firmy Fagumit Moya liczy obecnie 109 stacji benzynowych. Przy tej dynamice otwarć (a prowadzony jest rebranding kolejnych stacji) niedługo pokona wielkością koncernową sieć Łukoil, liczącą 116 stacji.
BP dobija pięćsetki Lokalizacja: MOP Lubień Kujawski Północ Zlokalizowana przy trasie z Łodzi do Włocławka stacja, jak przystało na MOP, nie jest mała: 5 dystrybutorów wieloproduktowych, LPG, AdBlue, 3 dystrybutory HS, parking dla samochodów osobowych, busów i TIR-ów, stanowisko dla samochodów przewożących odpady niebezpieczne, punkt zrzutu nieczystości i czerpania wody, słowem – wszystko dla wszystkich jadących na Kujawy albo nad morze. Otwarcie: 17 września 2015 Forma własności: stacja własna Lokalizacja: Chorzów, DTŚ 48 BP Batory pozwala zatankować wszystkie paliwa, także LPG, TIR-om wyda olej napędowy z dystrybutora HS, a także AdBlue. Stacja wyposażone jest w odkuracz, kompresor oraz myjnię. Otwarcie: 19 września 2015 Forma własności: stacja własna Lokalizacja: Koszalin, ul. Przemysłowa 1a Niewielka stacja z dwoma dystrybutorami wieloproduktowymi i LPG pozwala kierowcom skorzystać ze sklepu, Wild Bean Cafe i myjni tunelowej. Otwarcie: 24 września 2015 Forma własności: stacja partnerska Lokalizacja: Kalisz, ul. Piłsudskiego/Złota Trzy dystrybutory wieloproduktowe, możliwość zatankowania LPG, skorzystania z kawiarenki i sklepu. Otwarcie: 6 października 2015 Forma własności: stacja partnerska Lokalizacja: Konradowo k/Wschowy, DK12 Kolejna stacja lokalna, choć tym razem dająca również możliwość zatankowania ON z dystrybutora HS. Zlokalizowana jest przy drodze krajowej w woj. lubuskim. Otwarcie: 20 października 2015 Forma własności: stacja partnerska Lokalizacja: Piekoszów, ul. Czarnowska 62, woj. świętokrzyskie Duża stacja z parkingiem dla TIR-ów i autobusów, umożliwiająca tym ostatnim
skorzystanie nawet z myjni bezdotykowej. Wyposażona jest w dwa dystrybutory ośmiowężowe, 1 dystrybutor ON i ONHS, LPG. W ofercie ma przekąski Wild Bean Cafe i produkty ze sklepu. Otwarcie: 26 października 2015 Forma własności: stacja partnerska Lokalizacja: Piaseczno k/Warszawy, ul. Okulickiego 5b Od nazwiska patrona ulicy stacja przyjęła nazwę BP Niedźwiadek. Ma cztery dystrybutory, w tym jeden z szybkim tankowaniem ON, duży parking, sklep, myjnię automatyczną i ręczną. Otwarcie: listopad 2015 Forma własności: stacja własna Lokalizacja: Tarnobrzeg, ul. Sikorskiego/św. Barbary Stacja, wyposażona w trzy dystrybutory ośmiowężowe, działa w systemie Havi. Na miejscu dostępny jest parking dla samochodów osobowych, kawiarenka WBC oraz sklep. Otwarcie: listopad 2015 Forma własności: stacja partnerska
Total znowu podwaja liczebność Lokalizacja: Truck Stop Iłowa, DK18 Stacja zlokalizowana przy drodze, która łączy granicę z Niemcami w Olszynie ze węzłem A4. Stacja przeznaczona jest dla kierowców w długich trasach – wyposażona jest nie tylko w prysznic, ale nawet w pralkę i suszarkę. Tamtejszy parking pomieści 70 TIR-ów, a sama stacja znajduje się na terenie dużego kompleksu Truck Stop Iłowa, który mieści też m.in. serwis ciężarówek i tachografów. Otwarcie: październik 2015 Forma własności: franczyza Lokalizacja: Brójce, woj. lubuskie, DK92 Stacja zlokalizowana jest w pobliżu drogi krajowej nr 2 i również przystosowana jest do ciężkiego transportu. Jednak ma także udogodnienia dla podróżujących z dziećmi – strefę zabaw i rekreacji z placem zabaw. Otwarcie: październik 2015 Forma własności: franczyza firmy Petrotrans Polska.
Orlen: kompletna oferta kurierów i paczek Poczty Polskiej
Poczta Polska rozszerzyła współpracę z operatorem Stacja z Paczką na odbiór przesyłek na stacjach paliw PKN Orlen. Dla odbiorców oznacza to dostęp do przesyłek przez cały tydzień oraz możliwość doręczenia nawet w 24 godziny od nadania.
d 19 października każdy klient Poczty Polskiej będzie mógł nadawać przesyłki kurierskie Pocztex Ekspres 24 i Pocztex Kurier 48 standard oraz paczkowe Paczka24, Paczka48 z opcją ich odbioru na blisko tysiącu stacji paliw Orlen w całym kraju, czynnych 7 dni w tygodniu, w przeważającej większości 24 godziny na dobę. Z usługi z opcją odbioru na stacjach Orlen korzystają klienci biznesowi Poczty Polskiej, którzy wysyłają paczki za pośrednictwem aplikacji Elektroniczny Nadawca, bezpośrednio w placówkach pocztowych. W pierwszym etapie współpracy, od kwietnia 2015 roku, udostępniona została możliwość odbioru na stacjach paliw Orlen przesyłek Pocztex Kurier 48. Zgodnie z planowanym rozwojem sieci punktów odbioru, obecnie Poczta Polska zwiększa funkcjonalność rozwiązania włączając usługi paczkowe i kolejny serwis kurierski. – Współpraca Poczty Polskiej i operatora Stacji z Paczką
zapewniła unikatowy – w skali kraju i jednocześnie w Europie Środkowo-Wschodniej – system odbioru przesyłek, szczególnie w odniesieniu do branży e-commerce – mówi Sławomir Żurawski, dyrektor zarządzający sprzedażą w Pionie Klienta Biznesowego w Poczcie Polskiej. Dzięki umowie z Dazumi, operatorem Stacji z Paczką, Poczta Polska powiększyła sieć punktów odbioru przesyłek o blisko tysiąc dodatkowych lokalizacji na stacjach paliw PKN Orlen. W sumie, obecnie sieć Poczty Polskiej w opcji „odbiór w punkcie” obejmuje łącznie ponad 5 100 punktów (placówki Poczty Polskiej i stacje paliw PKN Orlen), spośród których niemal 20 proc. stanowią punkty całodobowe. Usługi paczkowo-kurierskie Poczty Polskiej z opcją odbiór w punkcie z roku na rok cieszą się coraz większą popularnością wśród klientów. Liczba tak odbieranych przesyłek wzrosła od 2013 roku blisko pięciokrotnie.
Płatności bezgotówkowe w Polsce rozwijają się
olacy polubili wygodę. Płacimy kartą i telefonem, ponieważ tak jest szybciej i łatwiej. – Patrząc na inne kraje, polski rynek płatności bezgotówkowych rozwinął się dość późno i wciąż pozostaje wiele do zrobienia, jednakże w każdym segmencie, zarówno wśród małych jak i dużych firm widać obecnie jego wyraźny wzrost – komentowała Joanna Seklecka, wiceprezes eService. Są instytucje niezwykle oporne na innowacje w płatnościach, jak np. urzędy, niemniej jednak istnieją takie siedziby władz, w których można zapłacić kartą. Płatności bezgotówkowe są również opłacalne z punktu widzenia banku centralnego, ponieważ zmniejszają koszty emisji pieniądza. Wraz z popytem na gotówkę rosną koszty jej emisji, które mogą sięgać 1 proc. PKB, co stanowi również poważny wyda-
tek dla państwa. – Szacuje się, że szara strefa w Polsce wynosi obecnie 19 proc. Wzrost popularności płatności bezgotówkowych zwiększa przejrzystość obrotu, co znacznie ogranicza nielegalne praktyki. Niewątpliwą korzyścią tego wzrostu jest również zmniejszenie się wykluczenia finansowego – dodała Katarzyna Zajdel-Kurowska. Elementem, który niejednokrotnie powracał w dyskusji na temat rozwoju obrotu bezgotówkowego, było bezpieczeństwo transakcji. Polska posiada najlepiej rozwiniętą technologię zbliżeniową w Europie, zaś na świecie zajmuje pod tym względem zaszczytne trzecie miejsce. 80 proc. kart i terminali wyposażonych jest w funkcję zbliżeniową i do tego rodzaju płatności nie musimy już nawet używać karty. Na rynku dostępne są różnego rodzaju gadże-
ty wyposażone w odpowiedni mikroprocesor. – Nasza przyszłość to smartfony. W 2014 roku obrót na rynku płatności mobilnych wynosił 1 mld złotych, wedle szacunków w tym roku liczba ta ma się podwoić. Wszystkie innowacyjne rozwiązania muszą być dostępne również na telefonie, jeżeli mają cieszyć się powodzeniem wśród konsumentów – komentowała Kamila Kaliszyk. Czy jednak możliwe jest całkowite zrezygnowanie z tradycyjnej formy płatności? – Nasze zamiłowanie do gotówki jest jak to do drukowanych gazet. Niby każdy może przeczytać wszystko online, ale od czasu do czasu lubimy poczytać przy kawie wersję papierową – podsumowała Katarzyna ZajdelKurowska. Debata odbyła się w ramach II Tygodnia Znanych Ekspertek w mediach (23-29 listopada 2015).
W ubiegłym roku liczba transakcji bezgotówkowych wzrosła o 30 proc., co stanowiło jeden z najlepszych wyników w Unii Europejskiej. W skali ostatnich 2 lat ten przyrost ten wynosi 50 proc. Skąd taka dynamika? Odpowiadają ekspertki w ramach II edycji Tygodnia Znanych Ekspertek.
Huzar świętuje Boże Narodzenie
okazji zbliżających się świąt Bożego Narodzenia Polskie Stacje Paliw Huzar przygotowały dla swoich klientów niespodzianki i konkursy, a wśród nich drugą edycję konkursu Zdrap nagrodę od PSP Huzar. 6 grudnia 2015 w całej sieci rusza druga edycja konkursu pod hasłem Zdrap nagrodę od PSP Huzar. Należy zrobić zakupy w przystacyjnym
sklepie sieci Huzar i/lub zatankować auto za min. 100 zł, wraz z paragonem lub fakturą odebrać kupon zdrapkowy, odpowiedzieć na dwa pytania i sprawdzić swoją wygraną. Na zwycięzców czekają tablety, bony na paliwo i inne nagrody. 11 grudnia 2015 r. rusza kolejny konkurs. Aby wziąć w nim udział trzeba ułożyć świąteczne życzenia dla sieci PSP Huzar i wysłać je drogą mailową do 24 grudnia 2015 r. Wybrane zgłoszenia nagrodzone zostaną wideorejestratorem. Szczegóły dotyczące konkursu dostępne są na profilu Huzara na portalu społecznościowym Facebook oraz na www.huzar.eu. Od 24 grudnia 2015 r. na klientów sieci czekać będą słodkie upominki.
Organika znów zachęca do bezpiecznej jazdy chwilę, a może mieć nieodzowne znaczenie dla bezpieczeństwa drogowego – wyjaśnia Sylwester J. Szyma­lak, prezes G.K. Organika – Według naszych analiz aż 81 proc. warsztatów pojazdowych nie proponuje swoim klientom badania stanu płynu chłodniczego oraz hamulcowego – tłumaczy Wioletta Wilisz, kierownik grupy produktów w Organika S.A. i dodaje: – To, co staramy się unaocznić, najlepiej pokazują wykresy, jakie zaprezentowaliśmy. Słupki i liczby, wskazujące między innymi to, że niemal 50 proc. kierowców w ogóle nie wymienia płynu hamulcowego czy też to, że aż 21 proc. pojazdów poruszających się po dro-
Orlen dogadał się z bankiem
a stacjach paliw Orlen ruszyła nowa promocja, która umożliwi klientom Getin Banku oszczędności do 600 zł rocznie. W ramach wspólnej akcji dwóch firm nowi klienci banku otrzymają na start 23 tys. punktów w programie Vitay, które będą mogli wymienić na paliwo o wartości 100 zł. Promocja Tańsze paliwo na Orlen skierowana jest do obecnych i nowych posiadaczy Kont Osobistych Getin UP. W ramach akcji mogą oni zyskać do 50 zł miesięcznie jako 5 proc. zwrotu wydatków za paliwo i zakupy na ponad 1500 stacjach pod marką Orlen w Polsce. – Połączenie potencjału ponad 1500 obiektów pod marką Orlen i 500 placówek Getin Banku umożliwiło nam wyjście z niezwykle atrakcyjną ofertą. Jestem przekonany, że zaproponowane warunki spowodują wzrost zainteresowania usługami na stacjach Orlen i jednocześnie umożliwią zwiększenie bazy naszych lojalnych klientów – powiedział Leszek Kurnicki, dyrektor wykonawczy ds. marketingu w PKN Orlen. Z promocji Tańsze paliwo na Orlen mogą skorzystać wszyscy posiadacze Konta Osobistego Getin UP, którzy dotychczas nie korzystali z innych promocji banku, a także otrzymują wynagrodzenie w wysokości min. 1 tys. zł miesięcznie oraz w tym czasie dokonują płatności kartą debetową na kwotę min. 300 zł.
gach stanowi realne zagrożenie z uwagi na nadmiernie zużyty płyn hamulcowy, naprawdę mocno trafia do wyobraźni.
Badanie stanu płynu hamulcowego jest proste i szybkie
otal Quartz 9000 V-Drive 0W-20 otrzymał potwierdzenie, że spełnia parametry techniczne narzucone przez producenta samochodów marki Volvo i został opracowany specjalnie pod wymagania homologacji VCC BRS0-2AE. Z wyborem oleju jest podobnie jak z kupnem części do samochodu – powinno się używać tylko tych dobrej jakości – powiedział Thibaud de Lisle, Dyrektor Generalny Total Polska. – Dla nowoczesnych silników jakość oleju ma istotne znaczenie. Nasz zespół badawczy pracuje nad stworzeniem jedynie takich produktów, które odpowiedzą na oczekiwania rynku. Tak było też w przypadku Total Quartz 9000 V-Drive 0W-20. Cieszymy się, że został on doceniony przez koncern Volvo, dzięki czemu uzyskaliśmy kolejną cenną homologację – podkreśla Thibaud de Lisle.
a przełomie października i listopada odbyła się trzecia edycja akcji na rzecz bezpieczeństwa kierowców, którą w tym roku wspólnie poprowadziły Organika i sieć warsztatów pojazdowych Euromaster, trwała w październiku. III edycja „Jedź bezpiecznie” trwała od 15 października do 14 listopada. Jest to czas wzmożonego ruchu kierowców, m.in. odwiedzających groby bliskich, jak i okres, kiedy powoli trzeba pomyśleć o przygotowaniu auta do nadchodzącej zimy. – Tegoroczna akcja Jedź bezpiecznie zapewniała kierowcom możliwość darmowego sprawdzenia stanu płynu hamulcowego. Badanie trwa
Kolejny format Shella – z „piwną piwniczką” Sklep dla okolicznych mieszkańców – to drugi z czterech formatów, które zaprojektowała sieć Shell dla swoich przebudowywanych stacji benzynowych. Charakteryzuje się on poszerzoną ofertą spożywczą, w tym ciekawymi delikatesami, oraz... osobną chłodnią z dużym wyborem piwa. Pierwszą taką stację otwarto w Warszawie.
Przestronny sklep bogaty w towary i zakątek dla piwoszy
hell kontynuuje modernizację swoich stacji paliw. Nowo otwarta stacja przy ulicy Stawki w Warszawie przebudowana została na format sklepu lokalnego. Od października klienci mogą już korzystać z szerokiej oferty spożywczej oraz nowatorskiego, chłodzonego pomieszczenia pod nazwą beer cave (czyli piwniczki piwnej). Nowy format został stworzony w oparciu o badania rynku, jak również opinie klientów. Na stacji znaleźć można m.in. świeże owoce i warzywa, pieczywo pieczone na miejscu, napoje typu premium, dania gotowe oraz artykuły mrożone. Oprócz tego klienci mogą skorzystać z szerokiej oferty specjalnie wydzielonej strefy beer cave. Jak zapewnia Paweł Długoński, dyrektor działu sklepów w Shell Polska, wybór różnorodnych gatunków piw będzie systematycznie powiększany. – Warszawska stacja paliw przy ul. Stawki przeznaczona jest przede wszystkim dla osób, które chcą zaoszczędzić czas. Nowy format został stworzony, by umożliwić codzienne zakupy przy okazji tankowania paliwa – mówi Agata Hinc, rzecznik prasowy Shell. – Odnowiona stacja przy ul. Stawki wpisuje się w długofalową strategię działu stacji
paliw Shell w Polsce. Rozbudowujemy sieć, w tym również stacji partnerskich, oraz poszerzamy ofertę dla klientów na istniejących stacjach – zaznacza Paweł Odrzywołek, dyrektor działu stacji paliw w Shell Polska. Na każdej odświeżonej stacji wprowadzono specjalny system kolejkowy, który ma za zadanie usprawnić obsługę. Zdecydowano się także na rozwój oferty jedzeniowej przygotowywanej na miejscu pod marką deli2go. Na większości stacji znaleźć można również automaty do kawy Costa i półki z kolekcją win, podzielonych według rekomendowanego „zastosowania” – do obiadu, na randkę, na co dzień itp. Beer cave to z kolei specjalne pomieszczenie, do którego można wejść, by wybrać piwo. W niewielkim, oddzielonym szklaną ścianą pokoiku utrzymywana jest temperatura kilkunastu stopni – dość zimno, by kupione tam piwo można było uznać za schłodzone, ale jednak dostatecznie ciepło, by można tam w ogóle było wejść. W chwili otwarcia oferta piwa była ograniczona, jednak sieć zapowiada jej rozszerzenie zarówno o koncernowe, jak i o rzadkie marki. To drugi zaprezentowany przez Shella nowy format stacji. Miesiąc wcześniej przy ul. Stojałowskiego w Krakowie zaprezentowa-
no format „kawiarniany”, w którym osobny pracownik oddelegowany został do obsługi części gastronomicznej, a oferta napojów i przekąsek została znacząco rozbudowana. Pozostałe dwa formaty Shella to basic refreshment oraz format pełny. W wypadku tego pierwszego – ograniczona oferta podyktowana jest lokalizacją, bo niektóre stacje (zwłaszcza te przejęte od sieci Neste) są zbyt małe, by oferować jakąkolwiek możliwość większych zakupów. Należy więc postawić na szybkość obsługi i produkty, które wraz z paliwem kupujemy impulsowo. Format pełny to zaś, jak sama nazwa wskazuje, efekt integracji wszystkich planowanych funkcji w jednej lokalizacji. Jak zapowiadał Shell przy otwarciu pierwszej stacji w nowym formacie, do końca roku wszystkie koncepty będą miały co najmniej jednego reprezentanta, a w nadchodzącym 2016 roku zakończy się pierwsza tura remontów wszystkich stacji, które zostały wytypowane do odświeżenia. Przebudowywanie stacji pod kątem bardziej wydajnej sprzedaży, zwłaszcza pozapaliwowej, jest kolejnym krokiem integracji sieci po tym, jak kilkadziesiąt kupionych od Neste lokalizacji zostało ostatecznie wchłoniętych w strukturę sieci Shella w Polsce.
Rok 2016 będzie przełomowym dla rozwoju oferty biznesowej sieci Moya – zapowiada Paweł Grzywaczewski, wiceprezes spółki Anwim. Znacznie wzrośnie liczba stacji akceptujących karty Moya Firma, pracę rozpoczną nowe obiekty automatyczne, udoskonalony zostanie system obsługi floty.
a przyszły rok sieć Moya planuje otwarcia nowych stacji automatycznych dostosowanych wyłącznie do floty. – Pracę rozpoczną obiekty w strategicznych dla przewoźników punktach na mapie Polski, w pobliżu przejść granicznych w Kołbaskowie, Gorzyczkach, Zwardoniu, w pobliżu trójmiejskich portów. Automatyczny słupek powstanie też na stacji blisko przejścia granicznego w Kudowie – zapowiada Paweł Grzywaczewski. – W ten sposób, dodając już działające obiekty w nadgranicznych Słubicach i w Różyńcu przy A4, staniemy się jeszcze bardziej atrakcyjnym partnerem dla firm transportowych obsługujących szeroko pojęte rynki zachodnie – dodaje. Inną rewolucyjną zmianą będzie zwiększenie liczby stacji akceptujących karty Moya Firma o obiekty spoza sieci Moya. – W przyszłym
Strategia stawiania na klientów flotowych to nie tylko rozwój sieci akceptacji karty paliwowej, ale wręcz budowa osobnych stacji, nastawionych wyłącznie na obsługę transportu drogowego roku liczba stacji, na których będzie można dokonywać płatności kartami Moya Firma, znacząco się powiększy, i to zarówno o obiekty w Polsce, jak i w krajach Unii Europejskiej. Za wcześnie jednak, by podawać szczegóły zawartych niedawno porozumień – zaznacza Paweł Grzywaczewski. W roku 2016 powstanie także nowy panel klienta e-commerce. Już dziś karty Moya Firma działają w trybie online, możliwy jest też podgląd video tankujących kierowców, co wpływa na bezpieczeństwo dokonywanych transakcji. Operator gwarantuje również całodobową pomoc techniczną. Sieć Moya dalej rozwija też multipartnerski program flotowy – dziś akceptowane na stacjach tej sieci są karty pięciu operatorów zewnętrznych (UTA, DKV, BZA, EuroWag, a od niedawna także IQ Card), a docelowo operatorów takich ma być około 10. – W dobie coraz bardziej energooszczędnych aut osobowych, to branżę transportową traktujemy jako ostoję naszego biznesu. Stąd nasz dynamiczny rozwój w kierunku obsługi floty. Jestem przekonany, że po realizacji założonych na przyszły rok planów, sieć Moya wejdzie do pierwszej ligi krajowych operatorów flotowych – kończy Paweł Grzywaczewski.
program Flota z nadzorem elektronicznym PKN Orlen udostępnia klientom program Flota system, który umożliwi pełną kontrolę parametrów monitoringu GPS zestawionych z wydatkami paliwowymi na stacjach koncernu. Wprowadzone rozwiązanie pozwoli na oszczędności w kosztach użytkowania i zarządzania flotą samochodową, a także zwiększy bezpieczeństwo transakcji.
ozwiązanie Monitoring GPS zostało przygotowane przez Orlen we współpracy z Impel Security Polska i jest skierowane zarówno do flot samochodów ciężarowych, jak i osobowych. Każdy nowy klient korzystający z karty Flota, który zamontuje w aucie system GPS firmy Impel Security Polska, otrzyma indywidualne konto z aktualnym podglądem lokalizacji pojazdu oraz stanem zatankowanego na tym obiekcie paliwa. Jednocześnie system będzie informował o wszelkich niezgodnościach w używaniu flotowych pojazdów w ramach firmy. Monitoring GPS zbiera w jednym miejscu dane umożliwiające bieżącą weryfikację i porównanie ilości zatankowanego paliwa z transakcją dokonaną przy użyciu karty Flota. Informacje zapisane na serwerze pochodzą z zamontowanych w pojazdach nadajników GPS, które lokalizują pozycję pojazdu i przesyłają najważniejsze dane – lokalizację, ilość paliwa, prędkość lub informację o postojach. Pozostałe informacje ułatwiające weryfikację pochodzą z systemu flotowego PKN Orlen. Wprowadzone przez PKN Orlen rozwiązanie ma na celu zwiększenie bezpieczeństwa transakcji. Każde zdarzenie odbiegające od informacji zakodowanych w systemie jest bardzo szybko raportowane. W związku z tym właściciele flot samochodowych mogą uniknąć jakichkolwiek nadużyć w związku z użytkowaniem służbowych pojazdów i w ten sposób wygenerować oszczędności na paliwie. FOT. notrucksnolife/cc-by-sa 2.0/commons
Moya: obsługa floty to
Rozwiązania dla flot zwiększają nadzór nad kierowcą TIR-a
Przyszłość Stacji Paliw Przyszłości: zapowiada się na październik
harakter wydarzenia wychodzi poza branżową imprezę targową dla osób związanych z rynkiem stacji paliw. To biznesowy event stwarzający przedstawicielom rynku paliw okazję do nawiązania kontaktów, wymiany opinii i zapoznania się najnowszymi rozwiązaniami oferowanymi branży. Imprezie wystawienniczej będą towarzyszyć bezpłatne szkolenia oraz warsztaty o tematyce biznesowej i prawno -podatkowej. Jednym z nich będzie Giełda Stacji Paliw – kolejny punkt w programie wydarzeń dla odwiedzających Targi Stacja i Biznes Przyszłości 2016. W specjalnie wyodrębnionej strefie w Saloniku networkingowym potencjalni kupujący zainteresowani nabyciem obiektu będą mogli się spotkać ze sprzedającymi, aby porozmawiać o szczegółach oferty i przejrzeć dokumenty istotne z perspektywy kupujących. Formuła Giełdy Stacji Paliw, która polega na aranżowaniu rozmów twarzą w twarz, ma na celu skojarzenie przyszłych stron umowy. Rozmowy w strefie networkingu poprzedzone będą praktycznym seminarium zatytułowanym Jak kupić stację paliw? Podczas targów i w tym samym miejscu odbywać się będzie także konferencja podczas VI edycji Spotkania Branży Petrochemicznej Polski Rynek Paliw.
Głównym celem wydarzenia jest wsparcie paliwowych firm w prowadzeniu biznesu. Stąd czas i miejsce wyznaczone specjalnie na spotkania i rozmowy handlowe. Stąd też w programie element niespotykany do tej pory na imprezach branżowych – profesjonalnie zorganizowane sesje networ-
A że wyjazdy, w tym także te targowe, to okazja do chwili wytchnienia i zmiany klimatu, zobaczymy się także podczas bankietu targowego, w ramach którego wręczone zostaną nagrody branży paliwowej Akcenty 2015. Podczas targów odbędą się również Pierwsze Piłkarskie Mistrzostwa
kingowe. Przedsięwzięcie będzie przeprowadzone na terenie Hali Stulecia w specjalnie wyodrębnionej do tego celu strefie i koordynowane przy użyciu systemu informatycznego. Do szkoleń towarzyszących imprezie targowej należeć będą: Rozwój kompetencji pracowników i zespołu stacji paliw, Działalność myjni samochodowych, otwarcie i prowdzenie własnej stacji przyzakładowej czy Zagrożenia związane z hurtowym zakupem paliw płynnych do stacji.
Branży Paliwowej Wrocław 2016. Drużyny zgłoszone do turnieju zostaną podzielone na dwie grupy, w których mecze będą rozgrywane w systemie „każdy z każdym”. Zespoły zagrają w składzie pięciu graczy w polu i bramkarz. Dwie najlepsze drużyny z każdej grupy awansują do półfinałów i w systemie pucharowym będą rywalizować o tytuł mistrzowski. Mecze będą rozgrywane na sztucznej murawie na boiskach Olimpijski Football Club i boisku na terenie kompleksu Hali Stulecia.
FOT. e-petrol, olimpijski fc
Po udanej pierwszej edycji wrocławskich targów Stacja i Biznes Przyszłości organizatorzy wprowadzili korektę. Zamiast w pierwszej połowie roku, w bezpośredniej bliskości warszawskich targów, będą się odbywać w październiku. A konkretnie – 5-6 października. Znowu w Hali Stulecia we Wrocławiu.
Trzynaście nowych Starów – czyli niemieckich Orlenów Orlen Deutschland, działająca na rynku niemieckim spółka zależna PKN Orlen, podpisała umowę z niezależnym operatorem sieci stacji paliw firmą Germania Petrol, na przejęcie 13 obiektów marki SUN zlokalizowanych w Berlinie.
wyniku przejęcia liczba stacji Star w stolicy Niemiec zwiększy się z 18 do blisko 30 obiektów. Rebranding nowych stacji przewidziany jest wkrótce po zakończeniu formalności prawnych związanych z transakcją. – Zawarta transakcja to realizacja naszych zapowiedzi w kwestii potencjalnych akwizycji i rozwoju segmentu detalicznego Grupy Orlen na bardzo wymagającym i dobrze spenetrowanym przez branżę paliwową rynku niemieckim. Przejmowane obiekty zlokalizowane w stolicy działają w segmencie ekonomicznym i mają wyso-
Polski Orlen zarządza siecią aż 570 stacji w Niemczech
ki potencjał sprzedażowy – powiedział Marek Podstawa, członek zarządu ds. sprze-
daży PKN Orlen. PKN Orlen prowadzi działalność na rynku niemieckim za pośrednictwem spółki zależnej Orlen Deutschland. Obecność polskiego Koncernu w Niemczech zapoczątkowała transakcja, w wyniku której w 2003 roku płocka spółka nabyła od firmy BP 494 stacje. Po zakończeniu transakcji z firmą Germania Petrol, Orlen Deutschland będzie zarządzał siecią sprzedaży detalicznej liczącą ponad 570 stacji paliw, głównie pod marką Star, która obecnie jest największą siecią stacji paliw działających w segmencie ekonomicznym w Niemczech.
Orlenowską Benzinę przejmie Unipetrol. To optymalizacja Zaplanowane na najbliższe tygodnie połączenie spółki Benzina, lidera sprzedaży detalicznej paliw na rynku czeskim z Unipetrol RPA, wiodącym producentem wyrobów rafineryjnych i petrochemicznych w Czechach, to kolejny krok w trwającym od kilku lat procesie optymalizacji struktury aktywów Grupy Orlen w Czechach.
lanowane działania optymalizacyjne, które wzmacniają pozycję Unipetrol na rynku czeskim, stają się możliwe między innymi dzięki wcześniejszemu przejęciu aktywów rafineryjnych od Shell i Eni. Działanie to jest zgodne z celami przyjętymi w strategii PKN Orlen, która zakłada sukcesywną optymalizację struktury grupy kapitałowej. Połączenie spółek ma na celu lepsze dostosowanie Grupy Unipetrol do funkcjonowania na bardzo konkurencyjnym rynku czeskim i nowych wyzwań biznesowych. Według strategicznych założeń PKN Orlen, wykorzystanie efektów synergii pomiędzy konsolidowanymi podmiotami zwiększy
efektywność ekonomiczną prowadzonych działań biznesowych i pozwoli na dalszą poprawę doskonałości operacyjnej Grupy Orlen. – Wkroczyliśmy w kolejny etap realizacji naszej strategii w obszarze optymalizacji struktury Grupy Kapitałowej. Skuteczność prowadzonych od kilku lat działań integracyjnych w Polsce i w Czechach znajduje potwierdzenie we wzroście wartości naszych aktywów. Jesteśmy przekonani, że ekonomia skali oraz kompatybilność części obszarów biznesowych stanowi klucz do wypracowania konkurencyjności kosztowej i sprostania wymogom stale zmieniającego się rynku, na którym sukcesywnie wzmacnia-
my swoją pozycję – podsumowuje Jacek Krawiec, prezes zarządu PKN Orlen. Na przestrzeni ostatnich lat w ramach szerszego procesu optymalizacji struktur Grupy Orlen podjęto decyzje między innymi w sprawie konsolidacji aktywów spółek świadczących usługi w zakresie ochrony środowiska czy produkcji i hurtowej sprzedaży paliw, tworząc jedną z największych w kraju organizacji handlowych multifuels. W Czechach w wyniku przewidzianego połączenia główną spółką pozostanie Unipetrol RPA. Proces ten nie będzie miał wpływu na działalność operacyjną realizowaną obecnie przez łączące się podmioty.
Uciekliśmy od stereotypu dyskontowych stacji
rozmawiamy z Aleksandrem hołogą, kierownikiem działu stacji paliw sieci intermarche. to sieć sklepów samoobsługowych, przy której działa największa przymarketowa sieć stacji paliw. Liczy ona obecnie niemal 60 obiektów. Drugi na liście carrefour ma ich nieco ponad czterdzieści.
Może dlatego, że wobec wysokich cen ropy wszyscy zaczęli obniżać ceny. Tanie stacje nie miały jak schodzić z ceny, więc ci, którzy mieli je jako jedyny atut, straciły go? Proszę spojrzeć na naszą konkurencję Auchan. Mają dalej niskie, bardzo konkurencyjne ceny. Mi się wydaje, że zainteresowanie tym segmentem u nas w kraju spadło z jednej przyczyny: my jeszcze nie rozwinęliśmy sie tak bardzo jak Zachodnia Europa. Proszę zobaczyć, że w Zachodniej Europie buduje się ogromne centra handlowe, które mają po kilkanaście hektarów powierzchni, na obrzeżach miast czy
wręcz poza miastami, a w centrum miast stacji jest bardzo niewiele lub też ceny są bardzo wysokie. U nas próba przyzwyczajenia klienta do tego, aby pojechał czasami spory kawałek, żeby zrobić duże zakupy czy zatankować tanie paliwo, nie do końca się powiodła. Jesteśmy wygodni, chcemy mieć wszystko pod ręką, stąd taką popularnością w Polsce cieszy się chociażby segment convenience stores. U nas rynek stacji przymarketowych jest też mniej uporządkowany niż w Zachodniej Europie: na przykład polski odbiorca jest niezadowolony z tego, że nie widzi kasjerki w budce kasowej, ale z drugiej strony życzy sobie jak najniższą cenę paliwa. Tego się nie da skleić w jeden biznes. Z jednej strony chcemy wysoką jakość obsługi, dlatego tak lubimy duże stacje koncernowe, a z drugiej strony chcemy mieć niską cenę. Jaką drogę znalazł Intermarché? Trochę zboczyliśmy z kursu, który wyznaczały stacje naszej konkurencji: Auchan, Carrefour czy Tesco. Rozwinęliśmy dość mocno ofertę pozapaliwową. Z początku było to wielkim zaskoczeniem dla rynku: „czemu na parkingu przy sklepie stawiacie drugi sklep? To będzie kanibalizowało rynek!”. Później się okazało, że to był całkiem dobry pomysł: klient jest zadowolony, bo nie chce mu się stać w kolejkach kiedy musi kupić gumę do żucia albo paczkę papierosów. Poza tym znów mamy
FOT. radosław drożdżewski/cc-by-sa 3.0/commons
Ile stacji działa w ramach sieci Intermarché? Jesteśmy liderem jeśli chodzi o liczbę stacji, właśnie dzisiaj rano ruszyła kolejna, 58. stacja w Suchej Beskidzkiej. To oznacza, że podjęliśmy ekspansję na wschód. Jakieś 8-10 lat temu straszono rynek francuskim scenariuszem, czyli zalaniem Polski przez stacje marketowe, co się nigdy nie wydarzyło. I raczej się nie wydarzy, bo jesteśmy chyba jedyną siecią, która się rozwija. Warto wspomnieć, że jesteśmy też jedyną siecią, która ma przewagę polskiego kapitału, bo zagraniczny jest tylko w 10 procentach. Inne sieci otwierają tylko nieliczne punkty, segment stacji przymarketowych wyhamował, i jeżeli Pan pyta dlaczego, to ja od razu mówię: nie wiem.
w tym roku chyba jedenaście dni wolnych od pracy. Duże sklepy nie pracują, a nasze małe na stacjach – jak najbardziej. Jeszcze w zeszłym roku mówił pan w prasie, że będzie wam przybywać ok. 10 nowych stacji rocznie. Wykonujecie ten plan? Zgodnie ze strategią zamierzamy zwiększać liczbę stacji, tak aby działały one w każdym mieście, w którym znajduje się supermarket Intermarché. W tym tygodniu otworzyliśmy siódmą nową stację paliw, tak wiec realizujemy nasze zapowiedzi. Przy czym należy pamiętać, że nasza sieć nie jest siecią centralnie zarządzaną, to jest sieć franczyzowa. My jako centrala dajemy szyld i know-how, natomiast każda stacja to osobny podmiot gospodarczy. Wszystkie stacje są przy marketach? Większość. Ta sama spółka, która prowadzi market, może się zdecydować na budowę stacji albo nie. To ma swoje plusy i minusy. Największym minusem jest to, że za każdym razem, kiedy budujemy nową stację, czeka nas ta sama droga administracyjna. Począwszy od projektu i pozwolenia na budowę, skończywszy na koncesji. To w Polsce nie jest takie proste i często się zderzamy na tej drodze administracyjnej z problemami, które nas wyhamowują na jakiś czas. Rekord to czteroletnia przerwa w procesie inwestycyjnym. Co spowodowało opóźnienie? Przede wszystkim procedury administracyjne, pozwolenie na budowę. Mieliśmy tez sprzeciw okolicznych mieszkańców, którzy obawiali się wszystkiego, co związane z naszą stacją. Po wielu spotkaniach z tymi ludźmi udało się przekonać ich do tego, że nasza inwestycja jest w stu procentach bezpieczna. Niemniej jednak takie sytuacje powodują pewne przesunięcia i czasem nam się udaje wykonać założenia co do liczby otwarć, a czasem po prostu nie. Jak jest selekcjonowana oferta do sklepów stacyjnych? Jesteśmy ekspertami jeśli chodzi o handel spożywczy na dużych powierzchniach. Mamy ogromny departament category
management, który zajmuje się doborem asortymentu do dużych sklepów. Mój departament również ma w swoich zasobach ludzi, którzy zajmują się doborem i analizowaniem tego, co się sprzedaje. Na początku to było oczywiście podpatrywanie największych, którzy „nie mogą się mylić”, natomiast później to były analizy tego, co rzeczywiście rotuje w naszych sklepach. W tej chwili te sklepy są zatowarowane produktami, które rzeczywiście się sprzedają.
Rozwinęliśmy mocno ofertę pozapaliwową, co z początku było dla rynku wielkim zaskoczeniem, ale z czasem okazało się bardzo dobrym pomysłem I Co to za produkty? Mamy coś z każdej kategorii: artykuły samochodowe, alkohole, które na stacjach być muszą, mamy ogromną gamę papierosów i wyrobów tytoniowych, które zawsze się dobrze sprzedają, ale oprócz tego mamy całą masę produktów słodkich, napojów... a przede wszystkim mamy tam produkty naszych marek, które dobrze przyjęły się w Polsce. Zdarzają się klienci, którzy nie tankują, ale korzystają z tego sklepiku? Zdarzają się. Oczywiście nam nie zależy na tym, żeby z tego małego sklepiku, który ma raptem 45 metrów kwadratowych powierzchni sprzedaży, robić minimarket. Chodzi o to, żeby tak zdywersyfikować ofertę, żeby klient chcący zrobić drobne zakupy nie był sfrustrowany, że musi stać w kolejce w dużym sklepie. Stacji jest 58, a ile jest sklepów? Ponad 220. Oczywiście plan jest taki, żeby przy każdym sklepie była stacja i mam nadzieję, że ten plan zrealizujemy. Zaczynaliśmy w zachodniej Polsce, gdzie w 1997 roku otworzyliśmy sklep w Zielonej Górze. Później mieliśmy ekspansję na Dolny i Górny Śląsk, Pomorze, a teraz
otwieramy się na wschodnią część kraju, również ze stacjami – Przeworsk, Grajewo to nasze najbardziej na wschód wysunięte przyczółki. Rozważamy też lokalizacje blisko Warszawy. Jeśli mówię, że zboczyliśmy z kursu wyznaczonego przez markety, to po pierwsze przez to, że mamy sklepy na stacjach, ale po drugie mamy w tej chwili w ramach długofalowego testu trzy stacje zlokalizowane niebezpośrednio przy sklepie. Położone są one przy drogach może nie krajowych, ale o dużym natężeniu ruchu. Działają zupełnie niezależnie? Zazwyczaj jest to dwa do pięciu kilometrów od sklepu, ale należą do tego samego franczyzobiorcy. To są stacje zupełnie inaczej przygotowane, między innymi pod kierowców TIR-ów, z dużym parkingiem, całym zapleczem, gdzie kierowca może się wykąpać, coś zjeść, bezpiecznie przenocować. I to też się sprawdza, bo kierowcy potrafią liczyć. Jeśli widzą dobrą cenę, to czemu mają nie zjechać? Problem stacji przymarketowych polega też na tym, że są one bardzo wrażliwe na szczyt ruchu: duże kolejki w porze cotygodniowych zakupów i pustki kiedy indziej. Czy wasze sklepiki rozwiązują ten problem? Oczywiście my też obserwujemy takie „złote godziny”, kiedy na stacji jest zapełnienie i nie można wcisnąć szpilki. Rozwiązaliśmy to w staroświecki sposób: nadal mamy okienko kasowe i jeśli klient nie chce wejść do środka, może podjechać do okienka i zapłacić w okienku. Może i zrezygnowaliśmy z drogi stacji przymarketowych, ale jednocześnie zachowaliśmy to, co w tych stacjach jest najważniejsze, czyli szybkość obsługi. Jeżeli klient ma duży zbiornik na paliwo w swoim samochodzie, może włączyć w dystrybutorze opcję TIR i pompa wyda mu paliwo z prędkością 80 l/min. To też powoduje, że klient może szybciej zatankować i odjechać. To rozwiązuje problem natężenia w szczycie. A problem godzin pustki? Kolejnym elementem, na który od początku zwracaliśmy uwagę, jest takie zaprojektowanie stacji, żeby mogło na nie
Jakie są lokalizacje stacji? Do tej pory mieliśmy politykę otwierania się w małych miejscowościach i gros naszych stacji w takich właśnie miejscowościach się otwiera. Czasami udaje nam się pełnić tam funkcję sklepu całodobowego. Jak sieć przekonuje swoich franczyzobiorców do poszerzenia oferty o stację paliw? Tak naprawdę to franczyzobiorca przeważnie wychodzi z propozycją, że chciałby mieć stację. Jest cały szereg mechanizmów, przed rozpoczęciem projektowania, które mają nam dać chociażby prognozę tego, jak ta stacja będzie się zachowywać Bo nie sztuką jest mieć trzysta stacji, z których tylko jedna będzie zarabiać. Nam zależy na tym, żeby nasze stacje były rentowne. A dokładniej one mają wyjść na zero. My cały czas przypominamy, że w naszym modelu biznesowym stacja paliw, podobnie jak myjnia samoobsługowa, to jest kolejna oferta w tym wachlarzu usług, jakie oferujemy klientom. Nam
chodzi o to, żeby przyciągnąć przez te usługi klienta do sklepu. A jak to wychodzi w praktyce? Przeważnie tak jest. Generalnie ten biznes jest tak tworzony i tak są opracowywane ceny sprzedaży, żeby stacja nie przynosiła straty, ale też nie jest elementem, na którym mamy zarabiać. Dla nas core businessem jest sklep spożywczy Intermarché. W takim razie logiczne by było, żeby nie robić tego sklepu, tylko wciągnąć człowieka do hali sklepowej. Proszę sobie wyobrazić: ma pan płaczące dziecko w samochodzie i musi pan kupić mu wodę, bo mu się chce pić. Wchodzi pan do supermarketu i widzi pan pięć otwartych kas i kolejkę. Co pan robi? Wychodzi pan. Chodzi nam o to, żeby każdego klienta złapać, tak dopasować ofertę, żeby każdy znalazł coś dla siebie. W takim razie czy jest jakiś sposób, żeby wciągnąć klienta z tego małego sklepiku do środka wielkiego sklepu samoobsługowego?
Oczywiście. Ceny produktów w sklepku stacyjnym są dokładnie takie same jak w dużym sklepie! Tym bardziej nie mam powodu, żeby wejść do środka. Opowiem panu jeden przypadek. Otwieraliśmy stację w miejscowości pod Poznaniem. Na stację przyszedł klient, który niekoniecznie znał nasz szyld, ale potrzebował jakiegoś alkoholu z górnej półki, bo szedł na imieniny. I on był szczerze zdziwiony niską ceną, jaką musiał zapłacić za ten markowy alkohol. A kasjerka na stacji powiedziała mu: „wie pan co, bo to są takie same ceny jak w tym dużym sklepie”. I proszę sobie wyobrazić, że ten pan zostawił tę butelkę w samochodzie, poszedł do tego sklepu i wyjechał z całym wózkiem zakupów. Warto wiec podkreślić, że to co przyciąga klientów do naszych supermarketów to ogromny wybór produktów, również tych niedostępnych nigdzie indziej, liczne promocje i akcje marketingowe. Czyli stacja buduje też wizerunek tego biznesu. Generalnie stacja tworzy pierwsze wrażenie. Kiedy klient wjeżdża na parking, widzi duży budynek z logo Intermarché, ale widzi też stację. Jeśli na tej stacji jest schludnie, jest miła obsługa, a przy tym są niskie ceny, to Intermarché będzie mu się dobrze kojarzyło i wtedy wejdzie do
FOT. marc roussel/cc-by-sa 3.0/commons
wjechać duże auto. Nawet jeśli te stacje nie są przy głównych drogach, to na nie może wjechać TIR. Najczęściej jest tak, że w tych godzinach, kiedy natężenie ruchu mocno spada, przyjeżdżają tankować TIR-y albo tę rolę core businessu przejmuje asortyment pozapaliwowy.
Cel, do którego dążymy, to bycie najtańszymi w mieście. Co nie oznacza, że musimy mieć zawsze najniższą cenę, bo czasem cena konkurencji generuje stratę
sklepu. Oczywiście nie ma mechanizmów czy takich działań, które w stu procentach pozwolą nam „przekazać” klienta ze stacji do odwiedzenia sklepu i w drugą stronę, ale im bardziej się staramy, tym więcej klientów do nas zawita. Czy tych klientów przybywa w ciągu ostatnich lat? Liczba klientów na stacjach rośnie. Jakieś trzy lata temu mieliśmy właśnie taki moment, kiedy odczuliśmy spadek liczby klientów, natomiast cieszę się bardzo, że nowy koncept i strategia cenowa spowodowały, że ich odzyskaliśmy i obecnie ich liczba stale rośnie. To dla nas bardzo ważne. Bardzo często robimy badania pokazujące, kto przyjeżdża na nasze stacje. Wychodzi z nich, że naszymi klientami są również osoby z grupy o wyższych od średnich przychodach. Oni nie boją się tankować naszego paliwa do swoich samochodów. Co jest zrozumiałe, bo my jako chyba jedyna sieć nie ukrywamy dostawców, tylko otwarcie mówimy, z kim pracujemy. To z kim pracujecie? Do naszych stacji paliwa dostarcza spółka Orlen Paliwa, a gaz, zarówno autogaz, jak i gaz butlowy – Gaspol. Kto jest bezpośrednią konkurencją stacji Intermarché? Cel do którego dążymy to bycie najtańszymi w mieście. Co nie oznacza, że musimy mieć zawsze najniższą cenę, jeśli cena oferowana przez konkurenta jest już na takim poziomie, że zejście niżej generuje stratę. Niestety obserwujemy takie zjawiska, zwłaszcza na takich stacjach, które zaopatrują się w szarej strefie. Bycie najtańszym w mieście wiąże się z ryzykiem przyciągania klienta, który właśnie jedzie tam, gdzie jest najtaniej. Czy jest jakiś sposób na zbudowanie lojalności takiego klienta? Od 2007 roku mamy niezależny monitoring jakości paliw, który dla nas wykonują akredytowane laboratoria. Nawet ja nie wiem, kiedy laboratorium przyjeżdża na stację i pobiera próbkę do analizy. Budujemy lojalność klienta na zaufaniu do marki Intermarché, poczuciu bezpieczeństwa wśród klientów, na tym, że nasze stacje są dobrze i schludnie utrzymane.
Czy na stacji są placowi? Na każdej stacji są dwie osoby na zmianie właśnie po to, żeby jedna pomagała kierowcom. Oczywiście na naszych stacjach jest samoobsługa, także w autogazie, ale jeżeli klient sobie tego zażyczy albo widzimy że jest jakiś problem, klient może liczyć na osobę do pomocy. W takim razie jesteście w podobnym segmencie rynku jak Optima Lotosu? Tak, to są stacje lowcostowe. W którymś opracowaniu POPiHN-u napisano, że nasze stacje wyszły z segmentu przymarketowych i weszły do segmentu dyskontów. Tak, przez zupełny przypadek tak się wydarzyło, chociaż nie do końca tak to czuję, bo dalej tam jest szyld Intermarché i jesteśmy stacjami przymarketowymi. Natomiast to, że myśmy rozwinęli sprzedaż pozapaliwową, razem z ofertami w postaci kącika bistro spowodowało, że jesteśmy w segmencie lowcostowym. Chyba tylko w Zielonej Górze i w Poznaniu mamy bezpośrednią konkurencję innych sieci przymarketowych. Czy ta konkurencja się odbija na działaniu sieci? Nie, bo w Poznaniu jest ona mocno rozproszona, w pobliżu naszej stacji jest tu tylko stacja Tesco, a w Zielonej Górze mamy vis-a-vis siebie stację Auchan. Jak wygląda przyszłość? Macie 220 sklepów i ciągle ich przybywa, trwa dogęszczanie sieci na wschodzie. Jak w takim razie będzie wyglądała przyszłość stacji? Będzie ta sama relacja, która jest teraz, stacja przy co czwartym markecie. Proszę wziąć pod uwagę, że nie da się we wszystkich lokalizacjach postawić stację przy sklepie, a gdybyśmy chcieli tę stację postawić kawałek dalej od sklepu, to często jest problem z zakupem gruntu: albo go nie ma albo ceny są tak wysokie, że nie jest to opłacalne. Jeżeli ma przybyć tych sklepów do 500, to znaczy, że otworzą się nowe rynki? Nie ma czegoś takiego jak typowy rynek dla Intermarché. Powoli przymierzamy się do wkraczania w większe miasta, bo one się rozrastają. Jeżeli teraz mamy sklep na peryferiach, to za dwa lata on będzie
dalej na przedmieściach, ale już otoczony zabudowaniami. Nie boimy się wchodzić do dużych miast, takich jak Wrocław czy Warszawa. Jesteśmy w Gdańsku, w Poznaniu i w Krakowie. Na tym etapie rozwoju całej sieci rozważamy każdą lokalizację. Przygotowujemy różne koncepty sklepów dla poszczególnych lokalizacji. Czym te koncepty się różnią? Jest jeden projekt typowy, natomiast w zależności od lokalizacji, czy jest to centrum miasta, czy stacja jest na obrzeżach, inaczej jest dobrany towar, inaczej jest ułożony też koncept stacji. Wiadomo, że jeżeli stacja jest zlokalizowana przy jakimś ciągu komunikacyjnym, musi być lepiej przystosowana dla dużych samochodów i musi mieć odpowiednie zaplecze. Jeżeli mamy stację w centrum, możemy to miejsce na zaplecze przeznaczyć na zwiększenie sali sprzedaży lub też na zwiększenie powierzchni magazynowej po to, żeby ta stacja osiągała większe obroty w dni świąteczne. Chciałem na koniec zapytać o perspektywę rynku stacji przymarketowych na najbliższy czas. Tylko czy to jest właściwie pytanie do pana, skoro nie jesteście już stacją przymarketową? W moim odczuciu my jesteśmy stacjami przymarketowymi cały czas i tak pozostanie. Wydaje mi się, że w segmencie stacji marketowych mamy status quo, które będzie utrzymywane. Nam przybędzie stacji, ale konkurencja też otworzy kilka. O wiele więcej może się wydarzyć w segmencie stacji niezależnych. Tu widzimy sporą konsolidację. My będziemy robić swoje, bo wierzymy, że to ma sens, a przede wszystkim chcemy dać naszym klientom dobrą ofertę. Widzimy, że jesteśmy rozpoznawalni. Byłem ostatnio świadkiem ciekawego zdarzenia. Otwieraliśmy stację w Kętrzynie na Mazurach. Na stację przyjechał starszy pan zza naszej zachodniej granicy i powiedział, że w końcu jest jakaś „normalna” stacja. Do tej pory tankował tylko na przejściu w Kostrzynie. Miło mi się zrobiło, że jesteśmy rozpoznawalni. Rozmawiał Przemysław Bociąga
Ponad sześćdziesiąt najbardziej prestiżowych i dochodowych lokalizacji dla stacji paliw – tych w miejscach obsługi podróżnych – podzieliło między siebie czterech największych graczy na rynku. Korzystają oni na zwiększonym ruchu spowodowanym rozwojem sieci autostrad. Ale czy dla okolicznych małych stacji jest to takim problemem jak się wydaje?
Gdyni do Cieszyna jedzie się ok 630 kilometrów. Podobnie z Białegostoku do Zielonej Góry. Ile w tej sytuacji powinniśmy mieć autostrad? Według aktualnych założeń – około dwóch tysięcy km, a kolejne 5,5 tys. to drogi ekspresowe. W sam raz, żeby objechać Polskę sześć razy wzdłuż i sześć razy wszerz. A że miało być dobrze, a wyszło jak zawsze – mamy fakycznie połowę tego, ok. 3,4 tys. km, mniej więcej równo podzielonych między obie te kategorie szybkich dróg. Choć nowych przybywa.
Co dzięsięć kilometrów To dużo jeżdżenia, a że zmęczenie jest wrogiem dużo jeżdżącego kierowcy, rytm podróży wyznaczają Miejsca Obsługi Podróżnych, infrastruktura służąca odpoczynkowi, regeneracji siebie i samochodu, naprawie drobnych usterek lub poszukiwaniu pomocy w wypadku większych z nich. Z punktu widzenia operatora stacji MOP-y są okazją do zrobienia biznesu, ale tak naprawdę są przecież czymś więcej. Bo dbałość o podróżnych przekłada się na bezpieczeństwo na drodze, a komunikacja to przecież, by użyć górnolotnych określeń, krwioobieg kraju. A zatem zabawnie nazwane MOP-y to nie temat do śmiechu. Są ich trzy rodzaje, w zależności od liczby dostępnych usług i poziomu skomplikowa-
nia projektu. I (z najbardziej podstawowym wariantem Ia) to punkt wypoczynkowy: parking, toaleta, może trochę zieleni z ławką i stolikiem. Takie sytuować się powinno nawet co 10 kilometrów. MOP-y typu II wzbogacone są o stację paliw i gastronomię
tyle stacji w Miejscach Obsługi Podróżnych prowadzi PKN Orlen. To niemal połowa wszystkich lokalizacji – takie stać powinny co ok. 50 kilometrów. Jeszcze dwukrotnie rzadziej występować zaś mają „trójki”, pełniące także funkcje noclegowe, czyli wyposażone w hotel lub motel. – MOP trzeciej kategorii to odpowiednik pięciogwiazdkowego hotelu – porównuje Krzysztof Kopeć z biura komunikacji Grupy Lotos.
10 procent rynku jest progiem wejścia Kiedy sieć dróg szybkiego ruchu osiągnie w Polsce docelową długość, czy raczej gęstość, będziemy więc mieli miejsce na ponad 50 hoteli, dwa razy więcej restauracji ze stacjami paliw i łącznie pół tysiąca przydrożnych parkingów – razem kilkaset obiektów, z czego niecałe dwieście przeznaczone jest pod biznes paliwowy i towarzyszące. Na razie jest ich sześćdziesiąt cztery, z czego siedem w trakcie realizacji lub projektowania. I, jak podaje Polska Organizacja Przemysłu i Handlu Naftowego, zagospodarowuje je czterech największych graczy na rynku. Organizacja ta doliczyła się 77 stacji na MOPach. Największym operatorem na rynku jest ten co zwykle, czyli Orlen. Prowadził on pod koniec trzeciego kwartału 2015 roku 34 stacje autostradowe. Za nim łeb w łeb idą Lotos i BP, ten pierwszy ma 18, ten drugi 17 lokalizacji. Stawkę zamyka Shell z ośmioma stacjami przy drogach szybkiego ruchu. Podział ten niemal dokładnie odzwierciedla układ sił na całym polskim rynku, na którym jest ok. 3830 stacji sieciowych. Podobnie w obu wypadkach: liderem jest Orlen (46 proc. ogólnej liczby stacji sieciowych w Polsce i 44 proc. autostradowych), pododnie na drugim miejscu jest Lotos (12 proc. udziału
Paweł Grzywaczewski, Anwim S.A. Z doświadczeń naszych stacji wnosimy, że obiekty przy starych drogach, wzdłuż których biegną autostrady, wcale nie są skazane na marazm. Pamiętajmy, że z racji opłat autostradowych wielu kierowców wciąż korzysta z dróg krajowych. Kierowcy mają również świadomość tego, że paliwo przy autostradach jest znacznie droższe, dlatego z myślą o zatankowaniu wolą przejechać odcinek trasy starą drogą. Pozostaje także cały ruch lokalny. O ile zatem część słabszych, niezależnych obiektów, upadło, tak stacje takie jak nasze, które budują lojalność klientów, a obok paliwa w dobrych cenach, oferują usługi dodatkowe, pomimo bliskości autostrad radzą sobie zupełnie dobrze. Magdalena KandeferKańtoch, BP MOP, czyli miejsce obsługi podróżnych, w swojej nazwie ma już zawarte określenie specyfiki. MOP to nie tylko stacja paliw, ale przede wszystkim miejsce odpoczynku podróżnych. Ten odpoczynek jest realizowany na różne sposoby, bo i podróżni są różni. Mamy zatem kierowców wielkich ciężarówek, dla których to miejsce często kilkugodzinnego postoju, gdzie mogą zjeść, skorzystać z prysznicy, mamy podróżujących służbowo biznesmenów, przedstawicieli handlowych, którzy zatrzymują się na kawę lub przekąskę a czasem i obiad, w okresie wakacji i ferii nasila się ruch typowo urlopowy a to oznacza dzieci, dla których czekają place zabaw, gdzie zwalczają zmęczenie podróżą. Reasumując projekt stacji jak i całego obszaru MOP musi godzić te zróżnicowane potrzeby. My z każdym nowym projektem staramy się, by jeszcze lepiej spełniał on te cele. w usieciowionej części rynku i 23 proc. udziału w rynku MOP-ów), BP ma, odpowiednio, 13 proc. i 22 proc., a do Shella należy 11 proc. stacji, które w ogóle noszą logo międzynarodowych sieci, zaś w segmencie stacji auto-
W roku 2015 sieć Lotos umocniła się na pozycji wicelidera w segmencie stacji MOP. Lotos otworzył w tym roku swoje osiemnaste miejsce obsługi podróżnych przy A4 w Komorowie k. Tarnowa. Obecnie, z kompleksowej oferty sieci Lotos korzystają kierowcy podróżujący autostradami A1, A2, A4, A6 i drogami ekspresowymi S3 czy S7. Każdy z osiemnastu obiektów oferuje pełną gamę paliw bezpośrednio z gdańskiej rafinerii grupy Lotos oraz własną gastronomię, przestronne parkingi, toalety, prysznice, sklepy, odkurzacze samochodowe i kompresory. Plany na 2016 rok zakładają kolejne dwa uruchomienia MOP przy A1 – Krzyżanów Wschód i Krzyżanów Zachód przy autostradzie. Nie wykluczamy udziału w kolejnych postępowaniach na wybór operatora. stradowych – 10 proc. Na tej liście jest oczywiście kilku wielkich nieobecnych. Po pierwsze – brakuje ostatniego wielkiego koncernu zagranicznego, czyli Statoila. Firma ta prowadzi w Polsce 353 stacje, czyli 9 proc. usieciowionej części rynku (pomijalni dzisiaj inwestorzy to np. sześciostacyjny Total, skupiający się na niskiej cenie Łukoil czy St1). Można więc powiedzieć, choć to taki raczej parametr spod dużego palca, że 10 proc. udziału w usieciowionej części rynku jest granicą, powyżej której gra się o MOP-y.
Za drogo, czyli ile? Ile więc kosztuje taki biznes, skoro nie opłaca się nawet piątemu co do wielkości graczowi na rynku? – Dzierżawcy płacą na rzecz GDDKiA dwie opłaty – czynsz dzierżawny, który wynika wprost z oferty dzierżawcy, i procentowy czynsz od przychodu uzależniony od obrotów generowanych przez obiekt. Wysokość czynszu dzierżawnego waha się od kilku do kilkuset tysięcy zł miesięcznie, czynsz od przychodu to kilkanaście-kilkadziesiąt (w niektórych przypadkach w sezonie wakacyjnym do powyżej 100 tys. miesięcznie – tłumaczy Jan Krynicki, rzecznik Generalnej Dyrekcji. Podkreśla też, że operatorzy wyłaniani są w drodze przetargu, w którym wygrywa najlepsza oferta. Najlepsza, czyli najwyższa spełniająca warunki – nie tylko finansowe. – Oczekujemy m.in. doświadczenia, które wyraża czas funkcjonowania na rynku i liczba zarządzanych stacji, oraz określonego minimalnego poziomu rocznego przychodu – tłumaczy Krynicki. Jednak się opłaca, bo chociaż procenty są duże, to jednak są to procenty od dużych liczb. – Lokalizacje przy autostradach i drogach ekspresowych stanowią odrębny sektor rynku stacji paliw. Atrakcyjność tego sektora dla operatorów to istotnie wyższa sprzedaż w sklepie oraz znacząco lepsze
wyniki przystacyjnej gastronomii a także – w większości – wysokie obroty na paliwie. Prowadzenie MOP to jednak wyzwanie organizacyjne, gdyż operator MOP odpowiada zazwyczaj za utrzymanie całego kilkuhektarowego terenu, co wraz istotnie większym obiektem samej stacji generuje znacznie wyższe koszty utrzymania, do tego dochodzą jeszcze bardzo wysokie czynsze dzierżawne na obiektach pozyskanych od GDDKiA i koncesjonariuszy – zauważa Magdalena Kandefer-Kańtoch, rzecznik prasowy BP. Zresztą kiedy mowa o MOP-ach, wszyscy myślą o wakacjach. Dotyczy to z pewnością nawet podróżnych, którym parking przy atuostradzie kojarzyć się może z wyjazdem nad chorwackie morze czy pod Salzburg na narty. A zatem musi się przekładać na wakacyjne sny operatorów stacji – sny o zwiększonych obrotach. – Systematyczny wzrost ruchu pojazdów na autostradach, a przede wszystkim połączenie ich w jeden system komunikacyjny sprawiają, że sprzedaż na MOP-ach z roku na rok rośnie. Przekłada się to na wzrost konsumpcji paliw oraz sprzedaży produktów i usług w tych punktach. Wakacje to szczególny okres w prowadzeniu stacji przyautostradowych. Ruch samochodów osobowych potrafi wówczas istotnie podnieść sprzedaż dobową MOP-a, znacznie powyżej sprzedaży typowej stacji miejskiej – mówi Krzysztof Kopeć z biura prasowego Lotosu. – Ale MOP-y są dla nas ważne także z innego powodu. Otóż umowy dzierżawy MOP-ów są podpisywane na kilkanaście lub więcej lat. Dlatego też decyzja o wejściu na polskie autostrady, podjęta kilka lat temu, była strategicznym posunięciem – dodaje.
Nadzieja dla małych Oczywiście skoro firma tak duża jak Statoil nie wygrywa przetargów na MOP-y, to nic dziwnego, że nie wygrywają ich także tzw.
sieci niezależne, takie jak licząca sto stacji polska Moya. A już tym bardziej – mniejszy biznes. Zwłaszcza, że jak się wydaje, rozkwit stacji przy dużych drogach to dla małego biznesu tylko kłopot – jedna stacja o kilkunastu miejscach tankowania może zabrać ruch z kilku okolicznych, mniejszych stacyjek. A dodatkowo sama dwupasmówka degraduje okoliczne drogi do rangi serwisowych albo „żółtych”. Jednak, jak się okazuje, taka degradacja nie jest degradacją ostateczną. – To, że nie ma nas na MOP-ach nie znaczy, że sieć Moya nie korzysta z ruchu autostradowego. Wręcz przeciwnie – tłumaczy Paweł Grzywaczewski, wiceprezes Anwimu, który zarządza siecią Moya. – Przyjęliśmy strategię uruchamiania stacji nie przy autostradach, ale w ich bezpośrednim sąsiedztwie, w odległości do kilku kilometrów od zjazdu, by dojazd tam czasowo i ekonomicznie się kalkulował. W ten sposób z jednej strony nie ponosimy takich kosztów, jak stacje na MOP-ach, z drugiej zaś możemy zaoferować dużo korzystniejsze ceny paliwa. Takie rozwiązanie przyjęliśmy przede wszystkim z myślą o biznesie , a efektem jego realizacji są flotowe stacje automatyczne w Różyńcu, praktycznie przy samej autostradzie A4 oraz w Słubicach, na terenie strefy ekonomicznej przy A2. Tego typu stacje planujemy otwierać również w roku 2016. Stacją dla wszystkich kierowców, leżącą tuż przy zjeździe z autostrady, jest zaś obiekt w Katowicach przy A4, a nieco dalej odległe od autostrad A1 i A2 są stacje kilku naszych partnerów – wyjaśnia. Paweł Grzywaczewski dodaje też, że chociaż MOP-y przy autostradach są poza zasięgiem finansowym jego firmy, miejsca przy drogach eskpresowych są finansowo znacznie korzystniejsze i można w przyszłości się im przyglądać.
Sam czy z partnerem Zwłaszcza że, jak zauważają niektórzy, boom na zagospodarowywanie miejsc obsługi podróżnych już minął. Kiedy się zaczynał, brało się po prostu to co było, dziś lokalizacji jest już tyle, że duże firmy stać na to, by być wybrednym. Potwierdza to rzecznik prasowy GDDKiA. – Zdecydowanie można powiedzieć, że niektóre lokalizacje cieszą się większym, a inne mniejszym zainteresowaniem inwestorów. Decyduje ruch na danym odcinku, otoczenie (konkurencja), usytuo-
wanie (decydujące o kosztach zagospodarowania MOP, możliwości jego „pokazania” użytkownikom), bliskość granicy, sposób zagospodarowania danego MOP (czy wydzierżawiamy zagospodarowany plac czy plac bez zagospodarowania) bliskość miasta czy nawet to czy MOP jest MOP-em wjazdowym czy wyjazdowym z miasta – wyjaśnia. A te zyski są dodatkowo do podziału, bo „zwykła” stacyjna gastronomia rzadko wystarcza podróżnym, którzy planują jeden postój dziennie w długiej trasie – na tankowanie, wypoczynek i obiad na raz. Trzeba
Udział poszczególnych graczy na rynku MOP-ów odzwierciedla ich pozycję na usieciowionym rynku stacji w ogóle. Na pierwszym miejscu jest Orlen, za nim Lotos i BP, stawkę zamyka zaś Shell. I na tym koniec nawiązywać współpracę, jak to zwykle w dużym biznesie bywa – jak sieć z siecią. – Współpracujemy z siecią McDonald’s, ale od niedawna drugim partnerem jest firma Taurus, która prowadzi na stacjach przyautostradowych w Rowieniu i Rudce bary z tradycyjną kuchnią polską. Kolejne dwa punkty otworzymy wspólnie na wspomnianych stacjach w Krzyżanowie. Oferta gastronomiczna Taurusa opiera się na tradycyjnych potrawach, które przygotowywane są na miejscu ze świeżych i niemrożonych surowców – tłumaczy rzecznik sieci Lotos, znanej zresztą z promowania tradycyjnej polskiej kuchni. To właśnie Lotos kilka lat temu opracował wspólnie z Janem Kościuszką Pierogowy kubek, czyli koncept stacyjnej przekąski opartej na tradycyjnych pierogach. Ale i BP, które znane jest z rozbudowanego formatu gastronomicznego Wild Bean Cafe, na MOP-ach posiłkuje się bardziej znanymi markami. – Partnerstwo biznesowe w zasadzie wpisane jest w program lokalizacji wydzierżawionych od GDDKiA lub koncesjonariuszy. W obszarze gastronomii współ-
pracujemy głównie z sieciami światowych marek, jak McDonald's, KFC czy Burger King, ale nie tylko – na kilku lokalizacjach mamy rodzimych operatorów restauracji, bywa że łączymy obie opcje, co wraz z ofertą naszego Wild Bean Cafe daje podróżnym aż trzy różne oferty do wyboru. – wyjaśnia Magdalena Kandefer-Kańtoch.
Po co komu hotele – Co do miejsc noclegowych w miejscach obsługi podróżnych, to sytuacja jest bardziej skomplikowana, gdyż na naszym rynku w zasadzie nie istnieje zapotrzebowanie na takowe usługi, za wyjątkiem MOP-ów przy granicy z Niemcami i Republika Czeską. Tu na trzech MOP-ach nasi partnerzy prowadzą z powodzeniem hotele – dwa duże i jeden mniejszy. Dodatkowo na przy drodze S3 własnymi siłami prowadzimy niewielki obiekt noclegowych pod Szczecinem, który cieszy się powodzeniem głównie w sezonie urlopowym. Nie są potrzebne, ale trzeba projektować, wyłonić operatora w drodze przetargu, kazać mu utrzymywać. A przecież to wszystko wpływa na otoczenie lokalne! – Powstanie każdej inwestycji drogowej poprzedzone jest m. in. konsultacjami ze społecznościami lokalnymi i władzami samorządowymi, zatem aspekt społeczno-ekonomiczny także ma wpływ na rozwój sieci drogowej – wyjaśnia Jan Krynicki z Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad. A architekci, jak cytowany Janusz Marchwiński, ubolewają że zdecydowanie za często przy projektowaniu przydrożnych zajazdów zwraca się uwagę tylko na ich aspekt funkcjonalno-użytkowy, z pominięciem estetyki przestrzeni. Jako pozytywny przykład na przyszłość wymienić można niemiecki MOP w miejscowości Lechwiesen, projektu architekta Thomasa Herzoga. Skośnie ustawione względem linii drogi wiaty, integracja rozmaitych funkcji w ciekawie zaprojektowany budynek, dobrze zaplanowana zieleń – wszystko to przecież wspomaga odpoczynek kierowców, a zwłaszcza ich oczu, których stan jest przecież tak ważny dla ich komfortu i bezpieczeństwa w dalszej drodze. Bo ten komfort zależy od wszystkich, którzy zagospodarowują miejsca obsługi podróżnych – od operatorów stacji paliw też. Przemysław Bociąga
Oddziaływanie stacji na
jest większe niż mówią raporty
roces wydawania decyzji administracyjnych dla stacji paliw nie odbiega zasadniczo od ustawowych regulacji dla wszystkich przedsięwzięć mogących znacząco oddziaływać na środowisko. Szczegółowy przebieg postępowania został uregulowany w ustawie z 3 października 2008 r. o udostępnieniu informacji o środowisku i jego ochronie, udziale społeczeństwa w ochronie środowiska oraz o ocenach oddziaływania na środowisko (Dz. U. Nr 199, poz. 1227 z późn. zm.), którą w tym artykule będziemy nazywać ustawą OOŚ. Zgodnie z art. 3 ust 2 tej ustawy poprzez oddziaływanie na środowisko rozumie się również oddziaływanie na zdrowie ludzi. W art. 59 ustawy OOŚ określono przedsięwzięcia, których realizacja wymaga przeprowadzenia oceny oddziaływania na środowisko. Stacje paliw należą do przedsięwzięć mogących potencjalnie znacząco oddziaływać na środowisko (II grupa). Obowiązek przeprowadzenia oceny oddziaływania na środowisko zostaje ustalony na podstawie art. 63. ust. 1, w drodze postanowienia przez właściwy organ administracyjny do prowadzenia takiego postępowania (wójta, burmistrza lub prezydenta miasta).
Może się zdarzyć, że stacja paliw zostanie zakwalifikowana jako przedsięwzięcie z tzw. III grupy, o ile realizacja przedsięwzięcia będzie wymagała przeprowadzenia oceny oddziaływania przedsięwzięcia na obszar Natura 2000.
Zdrowie ludzi, dobra materialne, zabytki... W rozporządzeniu Rady Ministrów z 9 listopada 2010 r. w sprawie przedsięwzięć mogących znacząco oddziaływać na środowisko (Dz. U. 2010, nr 213, poz. 1397) oraz rozporządzeniu Rady Ministrów z dnia 25 czerwca 2013 r. zmieniającym rozporządzenie w sprawie przedsięwzięć mogących znacząco oddziaływać na środowisko określono, że do przedsięwzięć mogących potencjalnie znacząco oddziaływać na środowisko należą wymienione w § 3 pkt 1 ust. 35 „instalacje do dystrybucji ropy naftowej, produktów naftowych, substancji lub mieszanin, w rozumieniu przepisów ustawy z dnia 25 lutego 2011 r. o substancjach chemicznych i ich mieszaninach niebędących produktami spożywczymi, z wyłączeniem stacji paliw gazu płynnego”. Sformułowany powyżej zapis prawny odnoszący się do stacji paliw należy jednak rozumieć
znacznie szerzej. Pojęcie stacji paliw oznacza bowiem kompleks usługowy w terenie zabudowy mieszkaniowej lub miejsce obsługi podróżnych (tzw. MOP) w terenach niezabudowanych. Obejmują one: dystrybucję paliw, usługi gastronomiczne, drobny handel, myjnie samochodowe, działalność serwisu samochodowego, parkingi, itp. Ocenę oddziaływania przedsięwzięcia na środowisko przeprowadza organ prowadzący postępowanie. Ocena oddziaływania przedsięwzięcia na środowisko jest częścią postępowania w sprawie wydania decyzji o środowiskowych uwarunkowaniach. Zgodnie z art. 62 ustawy OOŚ w ramach oceny oddziaływania przedsięwzięcia na środowisko określa się, analizuje oraz ocenia bezpośredni i pośredni wpływ danego przedsięwzięcia na: a) środowisko oraz zdrowie i warunki życia ludzi, b) dobra materialne, c) zabytki, d) wzajemne oddziaływanie między tymi elementami, e) dostępność do złóż kopalin. Ocenie podlegają także możliwości oraz sposoby zapobiegania i zmniejszania negatywne-
Raport uwarunkowań środowiskowych dla stacji paliw niemal zawsze stwierdza brak oddziaływań na ludzi. Byłoby inaczej, gdyby w opracowywanie takich raportów włączali się specjaliści z zakresu takich oddziaływań. Stacja paliw to coś więcej niż tylko miejsce, gdzie handluje się benzyną – są też sklepy, gastronomia, parking...
badania go oddziaływania przedsięwzięcia na środowisko oraz wymagany zakres monitoringu.
Jaki powinien być raport Do wniosku o wydanie decyzji o środowiskowych uwarunkowaniach dla stacji paliw dołącza się dokumenty określone w art. 74 ustawy OOŚ, m.in. kartę informacyjną przedsięwzięcia, mapę ewidencyjną, załącznik graficzny z zasięgiem oddziaływania. W oparciu o informacje zawarte w dostarczonych dokumentach organ prowadzący postępowanie podejmuje decyzję o konieczności sporządzenia raportu oddziaływania na środowisko. W przypadku stwierdzenia obowiązku opracowania raportu oddziaływania na środowisko przedkładany dokument musi spełniać wymagania określone w ustawie OOŚ. Raport oddziaływania na środowisko jest dokumentem tak ważnym, że został mu poświęcony odrębny rozdział nr 2 działu V. Szczegółowe zapisy na temat zawartości raportu oddziaływania na środowisko zapisano w art. 66 ust. 1 ustawy. Na potrzeby niniejszego artykułu zostaną przytoczone tylko wybrane zagadnienia wyliczone we wspomnianym artykule. Postępując zgodnie z zasadami zamieszczonymi w art. 66 ust. 1 raport oddziaływania na środowisko powinien zawierać m.in.: •opis planowanego przedsięwzięcia, •charakterystykę otoczenia, w tym elementów przyrodniczych, zabytków; •opis skutków dla środowiska, gdy przedsięwzięcie nie zostanie zrealizowane, dla wariantu proponowanego przez wnioskodawcę, racjonalnego alternatywnego, najkorzystniejszego dla środowiska; •oddziaływanie na środowisko w przypadku awarii oraz oddziaływanie transgraniczne; •uzasadnienie proponowanego przez wnioskodawcę wariantu, ze wskazaniem jego oddziaływania na środowisko, w tym na: ludzi, rośliny, zwierzęta, grzyby i siedliska przyrodnicze, wodę, powietrze, powierzchnię ziemi, klimat i krajobraz, dobra materialne, zabytki i krajobraz kulturowy oraz wzajemne oddziaływanie między wymienionymi elementami; •opis metod prognozowania oraz opis przewidywanych znaczących oddziaływań planowanego przedsięwzięcia na środowisko, obejmujący bezpośrednie, pośrednie, wtórne, skumulowane, krótko-, średnioi długoterminowe, stałe i chwilowe oddziaływania na środowisko; •opis działań mających na celu zapobieganie, ograniczanie lub kompensację przy-
rodniczą negatywnych oddziaływań na środowisko; •przedstawienie zagadnień w formie graficznej i kartograficznej; •analizę możliwych konfliktów społecznych; •propozycję monitoringu oddziaływania planowanego przedsięwzięcia na etapie jego budowy i eksploatacji lub użytkowania; •streszczenie w języku niespecjalistycznym.
Ważne, kto raportuje Obserwacje dotyczące raportów oddziaływania na środowisko, w tym na temat stacji paliw, prowadzą do kilku generalnych wniosków. Jakość i stopień szczegółowości raportów
Niemal nie pojawiają się raporty oddziaływania na środowisko, w których wpływ na zdrowie ludzi jest opisany inaczej niż następującymi słowami: „Brak oddziaływania na zdrowie” lub „Instalacja nie narusza interesów osób trzecich”. Takie komentarze wynikają z braku zaangażowania specjalistów oddziaływania na środowisko zależny jest od tego, jakie kompetencje posiada osoba lub zespół osób wykonujących. Przykładowo odpowiedzialny za opracowanie raportu inżynier opisze świetnie instalację pod względem technicznym, przy mniej dokładnej analizie oddziaływań na środowisko. Zdarzają się z kolei raporty świetnie dostrzegające różnorodne aspekty środowiskowe, zwłaszcza przyrodnicze, w tym dotyczące obszarów Natura 2000. Planując powstanie stacji paliw oraz eksploatując już istniejącą instalację należy spełnić nie tylko wymagania zapisane w ustawie OOŚ, ale także wszelkie uwarunkowania wynikające z jej stosowania. Wymagania szczegółowe wynikają z ustaw i odpowiednich aktów wykonawczych dotyczących m.in. prawa ochrony środowiska, prawa wodnego, ustawy o odpadach, prawa budowlanego, prawa
geologicznego i górniczego, ustawy o ochronie gruntów rolnych i leśnych, ustawy o ochronie przyrody czy ustawy o planowaniu i zagospodarowaniu przestrzennym. Niemal nie pojawiają się raporty oddziaływania na środowisko, w których wpływ na zdrowie ludzi jest opisany inaczej niż następującymi słowami: „Brak oddziaływania na zdrowie” lub„Instalacja nie narusza interesów osób trzecich”. Takie komentarze wynikają z braku zaangażowania specjalistów z zakresu ocen oddziaływania na zdrowie do opracowania odpowiedniego rozdziału raportu oddziaływania na środowisko. Gdyby w sporządzanie tego dokumentu był włączony taki specjalista wówczas ocenione byłyby nie tylko wpływy na mieszkańców sąsiadujących z planowaną instalacją, ale także użytkowników stacji paliw. Należy przez to rozumieć także osoby, które mogą nawet nie dokonywać zakupu paliw w tych miejscach ani myć swoich samochodów czy dokonywać drobnych napraw. Mogą one korzystać ze stacji jako miejsca usług gastronomicznych, sklepu lub toalety. Paleta zagrożeń dla człowieka w związku z tym jest znacznie szersza i wymaga szczegółowej analizy w każdym przypadku.
Znaczące – czyli jakie? Sporadycznie pojawiają się w raportach omówione we właściwy sposób kwestie oddziaływania na gleby, czy wody podziemne. W przypadku stacji paliw niezmiernie istotne jest łączne rozpatrywanie oddziaływania na środowisko gruntowo-wodne. Stąd też zarówno dla nowobudowanych, jak i już istniejących instalacji, należy we właściwy sposób przewidzieć okresowy monitoring m.in. zanieczyszczenia powierzchni ziemi i wód gruntowych, aby uniknąć odpowiedzialności za szkody w środowisku. Na zakończenie pozostaje do rozważenia jeszcze jedno zagadnienie. W większości analizowanych przez autora artykułu raportów oddziaływania na środowisko brakuje wskazania opisu znaczących oddziaływań planowanego przedsięwzięcia na środowisko. W ustawie OOŚ mamy definicję przedsięwzięcia znacząco oddziałującego na środowisko, lecz nie istnieje delicja znaczących oddziaływań. W związku z tym, osobom opracowującym raporty oddziaływania na środowisko trudno jest zrealizować ten ustawowy obowiązek. Dr n biol. Anicenta Bubak. Specjalista ds. oceny wpływu czynników środowiskowych na zdrowie ludzi w firmie Jars Sp. z o.o. www.jars.pl/
od parkingu do lidera rynku
Są jak ogień i woda, ona z optymizmem patrząca w przyszłość, snująca plany, łaknąca nowych wyzwań, on poważny introwertyk, twardo stąpający po ziemi. Sylwia i Daniel pikul – dobrana para w życiu i w biznesie. Zarządzają własną firmą - „Vip” Dystrybucja, która cieszy się zasłużonym szacunkiem i jest w branży uznaną marką. kilkanaście lat wstecz rozpoczęli współpracę. podjęli kilka trudnych decyzji i zaryzykowali. postawili na branżę kartograficzną i kosmetyki samochodowe. Dziś wiadomo już, że była to strategia najlepsza z możliwych.
W listopadzie 2015 roku po raz kolejny Firma „VIP” S.D Pikul znalazła się w gronie przedsiębiorstw wyróżnionych i nagrodzonych prestiżowymi Diamentami Forbesa przyznawanymi firmom, które w ostatnich trzech latach najbardziej dynamicznie powiększały swoją wartość. Obecnie „VIP” to ogólnopolski dostawca produktów dla stacji paliw, sklepów motoryzacyjnych, i hipermarketów. To także ceniony i godny zaufania sprzedawca na największym polskim portalu aukcyjnym. Na swoją pozycję leadera w branży ciężko pracowali. Lata 1997–1998 to dLa obojga czas nowych wyzwań Sylwia, dziś elegancka kobieta z klasą, determinacją i wytrwałością mogłaby zawstydzić niejednego mężczyznę. Między samochodami, na osiedlowych parkingach sprzedawała kierowcom mapy i atlasy. Daniel rynek wydawnictw kartograficznych poznawał jako początkujący w branży biznesmen, z własną działalnością gospodarczą. To oni, jeszcze osobno, przecierali szlaki i wyznaczali nowe trendy. W 1999 roku podpisali pierwsze umowy z potężnym wówczas przedsiębiorstwem CPN na zaopatrzenie w wydawnictwa kartograficzne stacji paliw w dwóch województwach – kujawsko-pomorskim i wielkopolskim. Były to działania absolutnie pionierskie, do tego czasu na stacjach benzynowych mapy były towarem deficytowym i nie cieszyły się specjalną popularnością. W 2003 roku połączyli siły i już jako „VIP” Dystrybucja rozpoczęli podbój rynku.
Wówczas zaopatrywali już stacje paliw trzech województw. Mieli stałych klientów, a ich samych ceniono za profesjonalizm i odpowiedzialne podejście do biznesu. Rok 2006 to zakończenie współpracy z Orlenem, w który przekształciła się Centrala Produktów Naftowych CPN S. A. po połączeniu z Petrochemią Płock S. A. Jednocześnie rok ten to punkt zwrotny dla „VIP”. Po raz pierwszy nawiązują współpracę z ogólnopolską siecią hipermarketów Geant. Od tego czasu są ich głównym dostarczycielem wydawnictw kartograficznych i w niewielkim stopniu zaopatrują także sklepowe półki w wydawnictwa dziecięce. To właśnie ten moment utwierdził Sylwię i Daniela Pikul, że obrali słuszny kierunek. Kolejnym przełomowym momentem w biznesowym życiu pary był udział w Targach Stacji Paliw, gdzie ze stoiskiem wzorcowego sklepu prezentowali ofertę wydawnictw kartograficznych. Tam zrodził się pomysł rozszerzenia działalności. Dojrzewał powoli, ale i oni dojrzewali do kolejnych wyzwań. Marka ich firmy i zaufanie jakim cieszyli się już w branży dało mocną pozycję w negocjacjach z nowym partnerem. W roku 2004 podpisali umowę z Jees. W ten sposób w ofercie „VIP” pojawiły się pierwsze zapachy samochodowe. Kolejny rynkowy sukces przyniósł VIP-owi rok 2006 kiedy to właściciele podpisali umowę z jednym z największych dystrybutorów zapachów Wunder -baum. Dzięki zawartej z Amtrą umowie rozszerzyli ofertę o kolejne produkty cenione przez użytkowników m. in. STP, WD-40. Rok 2007 to kontynuacja umowy
z hipermarketem, teraz już występującym pod marką Real. Następny, ceniony na rynku kosmetyków samochodowych partner, który obdarzył „VIP” zaufaniem i docenił jego działania to Aroma. Pierwsze zapachy samochodowe tej polskiej, znanej w ponad 30 krajach świata, marki pojawiły się w asortymencie już w 2008 roku. To był dla firmy i jej szefów okres szczególny. Oboje poczuli prawdziwy wiatr w żaglach. Sylwia, z właściwą sobie wiarą w przyszłość snuła kolejne plany. Do dziś, cele, które zamierza zrealizować zapisuje w kalendarzu, już na początku roku. Tak też było w styczniu 2009. Sporo planów, wyzwań i zamierzeń. Ale światowy kryzys dotknął i ich. To był trudny okres dla gospodarki i dla przedsiębiorców. Pojawiły się wątpliwości i strach o przyszłość. I znów z pomocą obojgu przyszła wiara, zaufanie i pewność, że póki są razem, nic nie zdoła ich pokonać. Daniel całe dnie poświęcał na wyciągniecie firmy z kryzysu. Sylwia, nie rezygnując z planów, musiała jednak zająć się problemami, które były tu i teraz. Remedium na chaos i sposobem na przemyślenia okazały się długie, samotne spacery z psem. Pokonując kolejne kilometry wypracowywała strategie wyjścia z kryzysu. I na przekór niedowiarkom udało się! Pokonali kryzys, wyszli na prostą, udowadniając, że nie ma rzeczy niemożliwych. Rok 2010 to kolejny cel, który udało się zrealizować. Podpisana umowa partnerska z Firmą Parys pozwoliła na
rozszerzenie oferty o dalsze produkty związane z eksploatacją i pielęgnacją samochodu. Od 2007 roku „VIP” jest uczestnikiem i laureatem programu Przedsiębiorstwo Fair Play, w którym nagradzane są etyczne zachowania i wprowadzanie stosownych zmian nie tylko w wewnętrznej organizacji pracy, ale także kształtowanie pozytywnych relacji ze społecznością lokalną oraz dbałością o środowisko naturalne. W roku 2013 VIP Dystrybucja po raz pierwszy znalazł się w gronie firm, których działalność została nagrodzona Diamentami Forbesa, zaś Główny Partner projektu BRE Bank S. A. wyróżnił Sylwię Pikul tytułem „Kobiety przedsiębiorczej” . W tym samym roku Puls Biznesu przyznał firmie statuetkę Gazeli Biznesu wręczaną laureatom rankingu najdynamiczniej rozwijających się małych i średnich przedsiębiorstw. Dziś w roku 2015 VIP jest leaderem na krajowym rynku w zaopatrzeniu stacji benzynowych w materiały kartograficzne, zapachy samochodowe, kosmetyki i chemię samochodową. Artykuły z ich
oferty znaleźć można na stacjach paliw w niemal całym kraju. Firma odnotowuje stały wzrost przychodów m. in. dzięki konsekwentnie prowadzonej polityce współpracy z odbiorcami. Stały kontakt z handlowcami, reprezentującymi firmę we wszystkich regionach Polski zapewnia ciągły dopływ towaru i lojalność zdobytych już kontrahentów. Jak twierdzą zgodnie i Sylwia i Daniel Pikul siłą VIP-a są ich pracownicy. Daniel, jest twardym, ale wyrozumiałym szefem. Po męsku załatwia wiele spraw, krótko i treściwie. Sylwia to ta wrażliwsza strona biznesowego duetu. To ona dba o wyjątkową atmosferę w pracy. Kiedy trzeba jest dla swoich pracowników niemal terapeutą. Można się jej wypłakać w makiet, można ponarzekać i zawsze liczyć na wsparcie i dobrą radę. Oczekuje tylko jednego. Uczciwości. I tą zasadą kieruje się zarówno w biznesie jak i w życiu. Ci, którzy znają ją dobrze, wiedzą, że potrafi być serdeczna i otwarta, ale brak lojalności karze z całą bezwzględnością. O pracowników dbają oboje. Cyklicznie organizowane są w VIP-ie szkolenia dla
pracowników, we współpracy z dostawcami właściciele firmy dbają o ciągły rozwój handlowców w zakresie wiedzy na temat sprzedawanych produktów, oraz umiejętności handlowo negocjacyjnych. Niezwykle ważnym ogniwem łączącym przedstawicieli handlowych z firmą i jej szefostwem jest Michał Wybult dyrektor handlowy, który koordynuje działania przedstawicieli, na co dzień pracujących w terenie. Niepowtarzalna , rodzinna atmosfera panująca w firmie przyciąga jak magnes ludzi, którzy potrafią zaangażować się w pracę i mają poczucie współodpowiedzialności za losy i sukcesy firmy. Przez lata wypracowali wspaniałą, zgraną drużynę, która dziś przynosi wymierne korzyści. O marzeniach nie chcą mówić,żeby nie zapeszyć. O planach też nie, choć jak zawsze, maja ich sporo. Kalendarz na rok 2016 już czeka. Na pewno w styczniu pojawią się w nim zapisane ładnym, równym pismem kolejne cele, z którymi przyjdzie się zmierzyć obojgu. I znów, mimo tak różnego podejścia do biznesu, Sylwia i Daniel Pikul razem ze swoja załogą znajdą sposób, aby VIP zadziwił rynek jeszcze wielokrotnie.
Sklepy convenience: Polacy oczekują coraz więcej Otym, że dziś stacje paliw to przede wszystkim sklepy spożywcze, nikogo przekonywać nie trzeba. Nawet Aleksander Hołoga, zajmujący się rozwojem sieci stacji Intermarche, przyznaje, że opłacało się wprowadzić mały przystacyjny sklepik – choćby i na parkingu dużej, samoobsługowej placówki handlowej.
W zakupach najważniejsze są ceny. Jakie ceny są dla Polaków w porządku? Przede wszystkim – szczere, to znaczy takie, o których klient jest dobrze poinformowany
FOT. pixabay, dia-mart
hell dostosowuje wszystkie swoje stacje do specjalnych „misji zakupowych” klientów, sieci – jak na przykład Orlen – nawiązują współprace z doświadczonymi dystrybutorami dóbr szybko zbywalnych (FMCG) lub testują własne koncepty.
Cena paliw ma znaczenie Wygląda bowiem na to, że w ostatnich latach stacje systematycznie pozbywają się reputacji miejsc drogich i źle zaopa-
trzonych. Zarabiamy coraz więcej i coraz bardziej na znaczeniu zyskuje w życiu Polaków wygoda. Po angielsku: convenience. A zatem sklepy tego właśnie formatu – niewielkie, samoobsługowe sklepy zawierające podstawowe elementy z każdej istotnej w codziennym życiu kategorii, cieszą się coraz większym wzięciem. Tak wynika między innymi z raportu agencji badawczej Inquiry oraz firmy consultingowej Dia-Mart. Zbadały one i opublikowały informacje o problemach, które polscy konsumenci dostrzegają w placówkach handlowych, które odwiedzają. Gdzie według badań kupujemy artykuły spożywcze i gospodarcze? Zaledwie średnio raz w miesiącu w hipermarketach, a przez internet jeszcze rzadziej. Convenience jest królem – gości klientów dwa-trzy razy w tygodniu. Taka sytuacja ma swoje dobre, lecz także złe strony. Dobra jest przede wszystkim taka, że skoro Polacy dywersyfikują źródło zakupów, to w ogóle daje szanse mniejszym sklepom na jakąkolwiek konkurencje – inaczej dyskonty i hipermarkety (które w ostatnich latach same zaczynają się „dyskontyzować”) podzieliłyby rynek między siebie, nie zostawiając miejsca dla innych. A tak przynajmniej możemy walczyć. No dobrze, ale jak walczyć, żeby wygrać? Podpowiadają nam obserwacje specjalistów, mówiące, że cena na pylonie jest ważną wytyczną dla klientów. Bo chociaż klienci convenience nie zawsze tankują, a czasem wręcz przychodzą do stacyjnego sklepu na piechotę, to skądś muszą wziąć wyobrażenie o poziomie cen w sklepie. I do tego właśnie służy im tablica z cenami paliwa. Podkreślmy jeszcze raz – nie chodzi o to, by stanowiły one pośrednią informację o poziomie cen w sklepie, mają być tylko źródłem wyobrażenia o nich.
Komfort jest ważny Bo, jak głosi slogan jednej z polskich sieci handlowych, „cena czyni cuda” – ale prze-
cież nie tylko ona. Im więcej pieniędzy pozostaje w portfelu statystycznego Polaka po odliczeniu podatków, rat i kosztów stałych, tym chętniej lenistwo wygrywa z planowaniem, dzięki czemu na zakupy idziemy do osiedlowego sklepiku, zamiast załatwić sprawunki w sobotnie przedpołudnie w supermarkecie. I tym więcej oczekujemy od sklepów, bo człowiek do dobrego szybko się przyzwyczaja. Co więc przeszkadza Polakom w naszych sklepach w największym stopniu? Jeśli chodzi o częstotliwość zgłasza-
Zarabiamy coraz więcej i coraz bardziej na znaczeniu zyskuje w życiu Polaków wygoda. Po angielsku: convenience. A zatem sklepy tego właśnie formatu cieszą się coraz większym wzięciem nia problemu – tłok. 98 proc. naszych rodaków narzeka na zakupach na zbyt dużą liczbę innych naszych rodaków. Ponad 96 procentom z nas przeszkadza, jeśli sklep nie daje możliwości płacenia kartą. Podobne wnioski wynikają z naszej rozmowy z prezesem Fundacji Rozwoju Obrotu Bezgotówkowego, którą publikowaliśmy rok temu w „Nowoczesnej Stacji Paliw” nr 4/2014. Kolejne na liście są: brak parkingu, głośna muzyka, brudne koszyki i niedostosowanie sklepu pod kątem potrzeb osób niepełnosprawnych. Tylko że częstotliwość występowania problemu to jedno, a jego uciążliwość to coś zupełnie innego. Dla przykładu: ów brak dostępności sklepu dla inwalidów to problem, którym podzieliło się z ankieterami aż przeszło 90 proc. klientów sklepów. Ale jeśli kazać im ocenić w skali od 1 do
5, jak bardzo istotny jest to dla nich problem, okazało się, że „wycenili” jego istotność na ok. 3,3. Tymczasem bałagan w sklepie czy nieprzyjemny zapach występowały rzadziej – w ok. 88-90 proc. przypadków, ale przeszkadzały klientom na piątkę, a w każdym razie na 4,6 w pięciopunktowej skali.
wysokie ceny same w sobie, niewspółmierna cena do jakości lub też promocje dotyczące tylko towarów niższej jakości, wobec wysokich cen produktów o większej wartości. Dostrzegają – ale kiedy przychodzi do oceniania istotności problemu, wskazują na znacznie mniejsze wartości.
Ceny? Mają być... prawdziwe
Ma być sprawnie
Ale w zakupach jednak najważniejsze są ceny. Jakie ceny są dla Polaków w porządku? Przede wszystkim – szczere, to znaczy takie, o których klient jest dobrze poinformowany. Aż 96 proc. respondentów zwróciło uwagę, że ceny towaru na półce są inne, niż faktyczna cena, która wychodzi na jaw dopiero przy kasie (albo na przykład jeszcze później, kiedy klient znajduje ją na paragonie). Kupujący tego nie lubią – oprócz tego, że wiele osób dostrzega takie zjawisko, to jego uciążliwość oceniana jest na 4,9 w skali do pięciu. Takie zjawiska niemal zawsze powodują, że klienci czują się zwyczajnie oszukiwani. Jeśli więc nie chcemy wywoływać w nich takiego samopoczucia, musimy pilnować adekwatności cen na wszystkich metkach. Innym rodzajem oszustwa, jak postrzegają je klienci sklepów, jest dopisywanie wyższej ceny pod przekreśloną niższą. Kolejny problem dotyczący cen to taki, że etykiety informujące o nich są nieczytelne lub niezrozumiałe. A z tym może być różnie, i to niezależnie od nas: bo cena może być jednostkowa za sztukę albo cena za jednostkę miary. Bo może być brutto albo netto – a jedna i druga informacja może się przydać, inaczej dla kupujących towar na fakturę, inaczej dla klientów indywidualnych. Bo czasem lepiej sprawdza się podać cenę za kilogram produktu, a czasem (jak w wypadku cukierków) lepiej podzielić ją przez dziesięć i podać cenę za sto gram. Warto więc zadbać o spójność w tym względzie, a także pilnować klarowności oznaczeń: w gąszczu towarów na półce możemy mieć problem ze zmieszczeniem odpowiedniej liczby etykiet cenowych. Wszystko to składa się na poczucie specyficznej „szczerości” sprzedawcy wobec klienta. Kupujący dostrzegają bowiem także inne problemy – na przykład za
Jeśli chodzi o samą ofertę, najbardziej przeszkadza nam niska jakość większości produktów, mały wybór i braki na półkach. Jeśli mamy jakiś towar w ofercie, należy pilnować, by był dostępny dla klienta – inaczej zła opinia o naszym sklepie gwarantowana. Dużo mniej istotna jest oferta dla osób o szczególnych potrzebach –
Im więcej pieniędzy pozostaje w portfelu statystycznego Polaka po odliczeniu podatków, rat i kosztów stałych, tym chętniej lenistwo wygrywa z planowaniem, dzięki czemu na zakupy idziemy do osiedlowego sklepiku alergików, diabetyków itp. Na braki w tym zakresie zwraca uwagę wiele osób, ale istotność tego problemu ocenia raczej nisko. Być może te towary kupujemy przeważnie w specjalistycznych sklepach, choć z drugiej strony w ostatnich czasach dieta bezglutenowa czy bezmleczna są na tyle popularne, że można z zyskiem zaspokajać i te potrzeby kupujących. Dodajmy, że prawdą jest, że zbyt szeroka oferta sklepu jest dostrzegana jako problem w równym stopniu jak zbyt wąska, jednak tu znowu w rachubę wchodzi istotność problemu – zbyt duży wybór nie jest tak uciążliwy jak zbyt mały. Z tym wiąże się też układ produktów na półkach: dużo mówi się o tzw. misji zakupowej klientów, a rzecz w tym, że chcą oni tę misję wypełnić jak najszybciej. Stąd najczęściej wyrażane potrzeby: klarowny
układ towarów na półkach, jasne oznaczenie działów w sklepie, szerokie alejki, w których robimy zakupy oraz taki układ sklepu, by kolejki były krótkie. Na takie rozwiązanie zdobywa się coraz więcej sieci paliwowych, by wspomnieć chociażby Shella, który optymalizuje układ przestrzeni sklepowej właśnie z myślą o zwiększeniu liczby klientów obsługiwanych na godzinę. Stąd w lokalizacjach, gdzie ludzie chętnie korzystają z gastronomii, osobni pracownicy oddelegowani do przygotowywania potraw, zaś tam, gdzie do ważnych funkcji należą szybkie zakupy FMCG, duża liczba kas i system kolejkowy.
Sprzedawca? Pomocny i nie niegrzeczny Na szybkość zakupów i orientację klientów w sklepie wpływ ma też personel zatrudniony w miejscu sprzedaży. Okazuje się, że Polacy nie są zbyt wymagający wobec sprzedawców – wystarczy im, że ci nie są otwarcie nieuprzejmi. Nie przeszkadza nam natomiast „bierna” nieuprzejmość, taka jak brak powitania czy innych zwrotów grzecznościowych. Zetknęła się z nią co prawda duża grupa badanych, ale nie zraziła zbytnio do zakupów w sklepie. Problemy uznane za istotne to trudność ze znalezieniem sprzedawcy, jego brak gotowości do udzielenia klientowi pomocy, ewidentna nieuprzejmość właśnie i... nieznajomość sklepu. Okazuje się, że jeśli klient szuka jakiegoś produktu, bardzo rozczarowuje go sprzedawca, który nie potrafi wskazać jego lokalizacji na półce. „Kontakt z personelem w miejscu sprzedaży jest często bezosobowy”, napisali autorzy raportu Inquiry i Dia-Mart. Warto poświęcić chwilę uwagi temu wnioskowi w kontekście sprzedaży automatycznej, bo doświadczenia tych, którzy ją wprowadzili, potwierdzają ten wniosek. Klientowi w skelpie, zwłaszcza takim, w którym zakupy robi się szybko i często (bo inne wyniki może dać badanie sklepów z elektroniką czy modą) wcale nie zależy na tym, by być obsługiwanym. Do podobnych wniosków dochodzą np. sprzedawcy wina (którzy zauważają, że w niższym przedziale cenowym klient chętniej kupuje w dyskoncie właśnie dlatego, że nikt nie pomaga mu w wyborze), podobne – operatorzy stacji samoobsługowych, jak choćby Jacek Malec
z Momo, który opowiadał nam o tym w wywiadzie w "Nowoczesnej Stacji Paliw" nr 1/2014. Przyczyn jest wiele – zapewne nieuprzejmość sprzedawców może być jedną z nich, ale do innych należeć może też zmęczenie po całym dniu pracy, która dla wielu oznacza właśnie kontakt z ludźmi – rzecz, od której również czasem trzeba odpocząć. Oraz szybkość, która pojawia się już nie po raz pierwszy we wnioskach z badań. Oprócz obiektywnie traktowanego czasu obsługi mamy też subiektywne poczucie szybkości – jeśli stoimy w korku, odnosimy wrażenie, że szybciej byłoby piechotą. Podobnie być może rzecz ma się z tanko-
waniem – póki coś robimy, mamy wrażenie, że coś się dzieje, a proces przybliża nas do celu. Jednak szybkość dokonywania zakupów może zostać łatwo zmarnowana przez długą kolejkę przy kasach, która może się utworzyć, jeśli klienci okażą się szybsi od sprzedających. Warto podkreślić, że w zestawieniu ogólnym to właśnie kolejki do kas stanowią największy problem handlu detalicznego w Polsce w opinii klientów – jako istotny wyraziło go aż 98 proc. ankietowanych. Słownie: prawie wszyscy. Ex aequo z tym występują jeszcze dwa – zbyt duża liczba klientów, czyli tłok w sklepie, oraz pracownicy układający towar na półkach w czasie,
Stacja to convenience jak każdy inny Damien de Maisonneuve Prezes Zarządu / CEO Dia-Mart Consulting Badanie przeprowadzone przez firmę badawczą Inquiry oraz firmę konsultingową Dia-Mart porusza problem polskiego handlu w kontekście zakupów spożywczych i chemicznych. Nasuwa się zatem pytanie, czy dotyczy on również sklepów convenience na stacjach benzynowych? W jakiejś mierze problemy handlu spożywczego mogą stanowić szansę dla sklepów przy stacjach benzynowych. Takie niedogodności jak kolejki przy kasach, tłok czy trudność w odnalezieniu pożądanych produktów, wynikające z dużej powierzchni sklepów (hipermarkety, supermarkety, dyskonty), zdecydowanie przemawiają na korzyść mniejszego sklepu, który znajduje się bliżej domu lub po drodze, i w którym przyjemniej jest robić zakupy. W takich miejscach łatwiej też zapanować nad wszystkim, co ważne dla konsumenta: na półkach nie brakuje produktów (mniejszy asortyment oznacza skupienie większej uwagi na każdym produkcie), punkt sprzedaży jest czysty, a cena towarów na półce jest zgodna z tą przy kasie. Dodatkowym atutem jest stała obecność personelu, który może pomóc klientowi w procesie zakupowym. Należy jednak pamiętać, że handel przy stacji to nadal handel, stąd klient będzie jednakowo surowy w swej ocenie. Dlatego należy zwracać uwagę
kiedy klient robi zakupy. Zaś do najważniejszych problemów pod względem istotności należy nierzetelne oznaczenie ceny towaru (na półce napisane jest co innego niż na paragonie) i promocyjna cena, która okazuje się wyższa niż ta na co dzień – oba te problemy osiągnęły 4,7 w pięciopunktowej skali. A z tego wszystkiego wynika jeden wniosek: cytując klasyka, "opłaca się być przyzwoitym". Klienci wybaczają błędy, ale już dużo mniej tolerancji mają dla czegoś, co odbierają jako nieuczciwość, nawet jeśli jest ona tylko pomyłką. Filip Brunelewski
na wszystko, co dla niego istotne. Na przykład – kolejki są mniejsze niż w sklepach spożywczych, ale jednak są, szczególnie w godzinach szczytu: grafik personelu trzeba więc zaplanować tak, aby dopasować go do ruchu klientów. Uwzględniając natomiast fakt, że sklepy convenience są z reguły droższe, a klient szczególną uwagę zwraca na stosunek jakości do ceny, należy tak budować politykę cenową, aby koszt towarów wrażliwych był zbliżony do tego u konkurencji, a inne koszty nie odbiegały znacząco od pozostałych. Kluczową sprawą, często jednak bagatelizowaną, jest asortyment. Jak wynika z naszego badania, klienci są pod tym względem niezwykle wyczuleni. Chcąc zadowolić konsumentów, konieczny jest taki dobór oferty, aby odwiedzający znalazł to czego potrzebuje. Z uwagi na dość ograniczoną powierzchnię sklepu, jeszcze ważniejszy w tym formacie jest odpowiedni wybór kategorii oraz produktów w nich dostępnych, a także dopasowanie asortymentu do potrzeb lokalnych klientów. Ponadto, niezwykle ważną rolę – większą niż w innych kanałach sprzedaży – odgrywa tutaj personel: uprzejmość i kompetencja załogi, czyli jego dobre wyszkolenie, ma bezpośredni wpływ na to, czy klient zechce w przyszłości wrócić ponownie do sklepu, czy też nie. Podsumowując, sklep przy stacji benzynowej to sklep taki sam jak każdy inny. W związku z powyższym, w podobny sposób musi zabiegać o klienta, który – jak pokazuje badanie – jest coraz bardziej wymagający.
PrzydroĹźne przekÄ&#x2026;ski
pokolenie y u bram Oblicze rynku usług kształtuje obecnie pokolenie konsumentów zwane Y lub millenials – osoby urodzone w latach 80. lub na początku lat 90., znacznie różniące się od swoich poprzedników. Ich nowe nawyki to dla przedsiębiorców informacja jednocześnie dobra i zła: igreki są wybredne, chimeryczne i trudno zaspokoić ich potrzeby, a do tego biegle poruszają się w cyfrowym świecie, przez co wciąż porównują oferty, i to na skalę całego świata. Mają jednak swoje nawyki, a do nich należy dieta – musi być atrakcyjna, oraz – przynajmniej w ich opinii – zdrowa. Dlatego wśród szybkich przekąsek coraz więcej jest sałatek, kanapek ze świeżymi produktami i dań inspirowanych kuchniami świata, który – dzięki internetowi – millenialsi znają jak własną kieszeń
Rozmaite badania i obserwacje podpowiadają, czym kierują się klienci przy zaspokajaniu swojego apetytu. Spojrzeliśmy na wyniki badań i rekomendacje ekspertów, by wyłonić trendy, które mogą być pomocne przy konstruowaniu oferty barowej.
łowo „przekąska” kojarzy się z czymś znacznie mniej poważnym niż „jedzenie”. Jest szybka, lekka, jedzona trochę w międzyczasie, trochę traktowana jako środek na przeczekanie do prawdziwego posiłku. Jednak dziś coraz częściej jesteśmy w drodze, w oczekiwaniu na coś, w pośpiechu, dlatego mówi się, że rynek przekąsek rośnie. A zarabiają na nim głównie obiekty typu fast-food, bo to, co zdaniem wielu nie zastąpi dobrego obia-
du, z powodzeniem pozwoli łatwiej się na niego doczekać. Dla stacyjnej gastronomii czas jest dodatkowo i trudny, i ciekawy – z jednej strony bowiem coraz szybsze drogi i coraz szybsze samochody sprawiają, że goście nie tak często jak kiedyś zdani są na posiłki w podróży. Z drugiej jednak – styl życia związany z częstszymi przekąskami i zwiększona zamożność podróżnych powodują, że dobrze nastawić się na szybkie przekąski i napoje właśnie.
O jakich zasadach i trendach należy pamiętać przy tworzeniu ofert w tej kategorii?
Naturalne energetyki Jako konsumenci jesteśmy coraz bardziej świadomi tego, jak szkodliwy wpływ na nasz organizm mogą mieć sztuczne składniki zawarte w pożywieniu. Dotyczy to także takiego jedzenia, o którym mówi się „sama chemia”, jak na przykład napojów
energetycznych. Z badań przeprowadzonych przez firmę analityczną Mintel wynika, że 61 proc. Polaków – i jest to najwyższy współczynnik spośród badanych krajów – chce kupować napoje energetyczne oparte na naturalnych składnikach, takich jak kawa, guarana itp. Co ciekawe, wychodzi na to, że potrzeba ta jest najsilniejsza u najmłodszych i najstarszych grup konsumentów: w przedziale wiekowym 16-24 oraz u osób powyżej 55 roku życia. Co ważne, za chęcią kupowania produktów na bazie naturalnych składników idzie również gotowość, by płacić za nie więcej.
Zwłaszcza że i potrzeby konsumentów są zmienne i nietypowe. Okazuje się na przykład, że niemal połowa (49 proc.) Polaków chce częściej pić napoje energetyczne, w których kofeina pochodzi z... herbaty. Razem z tym zapotrzebowaniem rośnie oczywiście podaż: w ubiegłym roku co czwarta nowo stworzona marka napoju energetycznego chwaliła się, że jest „naturalna”, podczas gdy rok wcześniej było to zaledwie 17 proc.
Napoje gazowane? Naturalnie! Słowo „cola” tak bardzo kojarzy nam się z jednym producentem, że jest właściwie
Polacy ograniczają słodkie przekąski Prawie dwie trzecie Polaków – jak wynika z najnowszych badań firmy Mintel – ogranicza spożycie cukru. Podobnie jak na większości dużych rynków europejskich, także i nasi rodacy są przekonani, że zdrowa dieta jest uboga w cukry. Wysokie spożycie tego składnika, już od dawna nazywanego przecież białą śmiercią, jest krytykowane zarówno przez ekspertów – dietetyków czy naukowców zajmujących się żywieniem – jak i przez media. Dlatego też dziś to nie sól czy tłuszcz, ale właśnie cukry są wrogiem numer jeden zdrowej diety. Wiemy coraz lepiej, że cukier znajduje się nie tylko w słodyczach, lecz także w nie wywołujących podejrzeń produktach, takich jak pieczywo, soki, czy nawet wino. Wszystko wskazuje jednak na to, że nasza niechęć do cukru bierze się przynajmniej w części z reorientacji naszych smaków – na przykład ku słonemu czy kwaśnemu. Polacy szukają alternatywy dla cukru w wielu kategoriach produktów: popularne stają się na przykład kwaśne słody-
Pobudzająca moc napoju energetycznego nie jest już jedynym argumentem przemawiającym za jego zakupem. Dziś wszystko musi być naturalne, musimy więc pamiętać o szybkim rozwoju kategorii energetyków wytwarzanych z tzw. naturalnych składników, takich jak guarana czy kofeina zamiast źle brzmiącej tauryny
uważane za zastrzeżony znak handlowy. Tymczasem colę produkować może każdy i coraz więcej firm to robi. Nie tylko ją zresztą – dotyczy to także toniku, lemoniady czy piwa imbirowego (które, wbrew nazwie, jest napojem bezalkoholowym i właśnie wkrada się w łaski Polaków). Zgodnie z dzisiejszymi trendami wiele z tych napojów sprzedawanych jest jako „naturalna” alternatywa dla koncernowych produktów. Napoje gazowane w „zdrowej” wersji? Wbrew pozorom nie ma w tym sprzeczności. W niektórych przypadkach słowo to zaczęło bowiem znaczyć tyle co „autentyczny”. Za zdrowe uważane są także rzeczy produkowane w zrównoważony dla społeczeństwa i środowiska sposób, mające autentyczną historię – oto zasady marketingu skierowanego do pokolenia millenialsów, ludzi urodzonych w latach 80. i na początku 90. To właśnie ich niepokoją napoje słodzone aspartamem, niewystępujące w przyrodzie kolory, krzykliwe etykiety. Warto zadbać, żeby na półkach sklepowych znajdowali alternatywy dla dotychczas królujących produktów.
cze, świeżo wyciskane soki, słone przysmaki. To kolejne produkty, które warto oferować spragnionym przekąski gościom.
Konkurujemy z fastfoodem dla smakoszy Stary, dobry hamburger zmienił się ostatnio nie do poznania. Trend na serwowanie go podchwyciły ciężarówki z jedzeniem, restauracje i bistro w całym kraju (i na świecie), przez co także Polacy poznali alternatywę i coraz mniej chętnie patrzą w kierunku tradycyjnego fastfoodowego wydania tej potrawy. Nie ma co się na ten trend obrażać, zwłaszcza że przychodzą z nim pozytywne zmiany. Na przykład takie, że – jak pokazują badania z rynku brytyjskiego – wraz z „tuningowaniem” burgerów przyszedł rozwój rynku jako całości, który do 2020 roku ma się rozszerzyć o kolejne 20 proc. Jest więc na czym zarobić, jeśli przestrzega się nowych zasad gry: lepsze składniki, bogatsze składy, serwowanie na wysokim poziomie, czyli np. z talerzem, sztućcami i miejscem, gdzie można wygodnie zjeść. Walka o klienta nie jest jednak łatwa. Mimo że prawie 40 proc. ankietowanych uważa burgery w restauracji za zdrowszą alternatywę da ich typowej fastfoodowej wersji, to jednak posiłek taki kojarzy się z wysoką zawartością tłuszczu, kalorycznością, a także złym wpływem na zdrowie wywołanym wielkością posiłku.
Przekąszamy cały dzień, ale najczęściej po południu Typowa oferta stacyjnego baru pozostaje niezmienna przez cały dzień. Tymczasem nasi klienci chcą przecież dopasować cykl swoich przekąsek do trybu życia – zarówno jeśli chodzi o rutynę codziennego dnia, jak i szczególne wydarzenia. Wiadomo, że sprzedaż chrupek i piwa wzrasta w dni, kiedy na wieczór zapowiedziana jest transmisja meczu albo walki KSW – związane to jest z faktem, że przygotowujemy się do spędzenia wieczoru w taki a nie inny sposób. Analogicznie, poranek to czas, kiedy szukamy przekąski lub alternatywy dla śniadania, którego nie zdążyliśmy zjeść w domu. W takich sytuacjach sprawdzają się albo zestawy śniadaniowe (w promocji z kawą na przykład), albo przekąski
oparte o produkty zbożowe, jak choćby ciasteczka – dla wymagających mniej. I chcących mniej płacić. Jeszcze inną kategorią produktów są przekąski między posiłkami. Klienci bardzo często szukają ich raczej w sklepie, a nie w części barowej – wybierają wtedy batoniki czy ciastka. Ale ci, którzy szukają bardziej zdrowych przekąsek, szukają gdzie indziej. Istnieje na przykład proces, określany jako snackification of vegetables, czyli uprzekąskowienie warzyw. Skorzystać można na nim nie tylko ofertą sklepową, czyli suszonymi jabłkami czy bananami sprzedawanymi w formie chipsów, lecz także produktami serwowanymi w barze. Dziś przekąska to także marchewki czy pomidorki koktajlowe umyte i gotowe do zjedzenia.
Przy wyborze kierujemy się ceną Badania dowodzą, że klienci są skłonni zapłacić więcej jeśli wierzą, że otrzymają wzamian jedzenie lepszej jakości. Jednak inne, równie uprawnione przekonanie, każe wierzyć, że jeśli chodzi o przekąski to znacznie częściej niż w wypadku typowych posiłków (takich jak śniadanie czy obiad) to właśnie cena przesądza o decyzji zakupu. Oznacza to, że chociaż jakość jest istotna, istotna jest także cena, a przynajmniej – wybór z różnych kategorii cenowych. I, co najtrudniejsze, oferowanie produktów w dobrych, łaskawych dla kieszeni cenach nie może oznaczać znaczącego pogorszenia jakości.
Proponujemy interaktywnie Wiemy więc już, że apetyt na przekąski jest zmienny w ciągu dnia, a biznes opiera się na elastycznych ofertach łączących np. przekąskę z napojem albo z dodatkiem. Dlatego też menu powinno być klarowne, duże i zmienne – na przykład na wyświetlaczach elektronicznych. Są one już w ofercie większości dostawców wyposażenia dla sklepów, a jakością i czytelnością nie ustępują drukowanym, podświetlanym materiałom. I dają znacznie większe możliwości. Należy do nich chociażby dynamiczne tworzenie zestawów – na przykład wspomnianych wcześniej zestawów z okazji wieczornego meczu w telewizji, możliwość umieszczenia konkretnych treści zachęcających do skorzystania z promocji czy promowania wybranych produktów w zależności od pory dnia. Warto przyjrzeć się rozwiązaniu wprowadzonemu przez Shell, który daje możliwość zamówienia przekąski za pomocą ekranu dotykowego, umieszczonego tuż przy dystrybutorze paliw. W ten sposób, wydłużając nieco być może kolejkę na placu, skraca czas obsługi w sklepie. Podobne rozwiązanie sprawdza też ostatnio sam McDonald’s, w wybranych miejscach w Polsce uruchamiając specjalne konfiguratory hamburgerów na zamówienie. Okazuje się, że jedzenie preferujemy naturalne, ale jeśli chodzi o sposoby zamawiania i reklamowania jedzenia, nowe technologie sprawdzają się doskonale. Igor Mlądzki
Inwestycja w myjnię: jakie pytania sobie zadać?
Aby dobrze przemyśleć inwestycję w myjnię, należy wziąć pod uwagę wiele drobiazgów. Skorygować biznesplan, w skrajnych wypadkach być może wycofać się – lepsze to niż topienie pieniędzy w przedsięwzięcie, które okaże się bardziej skomplikowane albo mniej opłacalne niż pierwotnie się wydawało.
1. Czy plan miejscowy dopuszcza myjnię w tym miejscu? Uchwalanie planów zagospodarowania przestrzennego idzie w Polsce bardzo powoli. Na przykład w 2012 roku planami pokryte było jedynie 28 proc. obszaru kraju. Jeśli interesująca nas działka jest faktycznie objęta planem, nie powinno być większego problemu – wystarczy sprawdzić w gminie (albo przez internet), jaka kwalifikacja terenu funkcjonuje w danym miejscu.
Ale jeśli jej nie ma – sprawa się komplikuje. W pierwszej kolejności należy skorzystać z ze studium uwarunkowań i kierunków zagospodarowania przestrzennego, którą uchwala gmina lub miasto. Można dostać wyciąg z tego studium dotyczący konkretnej nieruchomości. W takim wypadku warto jednak przed kupnem nieruchomości lub decyzją o budowie myjni wystąpić do wójta, burmistrza lub prezydenta miasta o decyzję o warunkach zabudowy.
2. Czy działka daje dość miejsca na wybraną myjnię? W porozumieniu z potencjalnym dostawcą sprzętu do myjni należy zorientować się, czy wybrana lokalizacja pomieści tyle
oniżej prezentujemy piętnaście pytań, które pomogą w lepszym przemyśleniu inwestycji jeszcze zanim wydamy pierwszą złotówkę. Na warsztat wzięliśmy jeden konkretny aspekt myjni: lokalizację.
myjnia stanowisk, ile chcielibyśmy wybudować. Pamiętajmy, że trochę placu potrzebne jest także na wjazd/wyjazd, odkurzacze itp. oraz na infrastrukturę dodatkową. Myjnie są nie tylko biznesem dodatkowym dla stacji paliw, ale „lubią się” także z innymi przedsięwzięciami – możemy chcieć w niedalekiej przyszłości świadczyć na tym samym placu sezonowe usługi wymiany opon lub postawić niewielki pawilon sprzedaży olejów silnikowych.
3. Czy działka ma właściwy kształt Wielkość to nie wszystko – samochody potrzebują miejsca, by wykręcić, trzeba gdzieś zlokalizować wjazd i wyjazd z obiektu, zapewnić swobodę parkowania przy odkurzaczu albo oczekiwania w kolejce.
4. Ile przestrzeni potrzeba na odprowadzenie wody do kanalizacji burzowej? Czy można pomieścić rury pod ziemią? Jeśli tak, to w jakiej ilości?
5. Jak jest na działce z dostępem do mediów? Myjnia samochodowa zużywa ogromne ilości wody i generuje tyle samo ścieków. Wodę tę trzeba dodatkowo podgrzać, co, w zależności od przyjętej technologii, może wymagać prądu albo gazu. Należy skonsultować się ze specjalistami co do wydajności tych sieci, ale lepiej ustalić dodatkowo z sąsiadami, jak te liczby wyglądają w praktyce. Jeżeli okaże się, że należy dodatkowo ponieść koszty zrobienia przyłącza, trzeba koniecznie sprawdzić, gdzie przebiega sieć, do której mamy się przyłączać i jakie nakłady będą potrzebne by „pociągnąć” odpowiednie rury i przewody.
Technologia, w której myjnię planujemy postawić, jest również pochodną lokalizacji inwestycji
9. Czy łatwo będzie w okolicy o pracowników? Następną przeszkodą może być problem w zdobyciu pracowników do myjni. Jeśli wybierzemy miejsce o doskonałej lokalizacji pod kątem klientów, ale z daleka od zamieszkanych terenów, możemy być skazani na rekrutowanie osób do pracy w dalekich stronach, co ustawia nas w bardzo niewygodnej pozycji, znacznie ograniczając możliwość znalezienia dobrego pracownika. Oczywiście myjnia samochodowa nie jest miejscem, które stawia wobec presonelu wielkie wymagania, tym niemniej dobry pracownik kształtuje charakter każdego biznesu i lepiej nie narażać R
6. A jak z ceną wody? Woda jest newralgiczna – a jeśli chodzi o naliczanie ceny, poszczególne spółki czy gminy dostarczające ją mogą się różnić od siebie. Trzeba uwzględnić te możliwe różnice w swoim biznesplanie – być może wybrana lokalizacja nie jest jednak taka korzystna finansowo?
7. Czy znajdzie się tu sprawny internet? Dzisiejsze myjnie dają niezwykłe możliwości obsługi za pomocą programów działających zdalnie. Możemy sprawdzać wyniki, obłożenie, analizować koszty, a nawet diagnozować usterki oraz oglądać pracę naszej myjni w czasie rzeczywistym – wszystko z domu, z podróży albo z kawiarni, za pomocą laptopa czy komórki. Warunek? Dostęp do internetu. Nie wszędzie w Polsce o podłączenie obiektu do globalnej sieci komputerowej jest łatwo i nie wszędzie da się to zrobić tanio.
8. Czy lokalizacja pozwala zdobyć klientów? Najlepsze miejsce to takie, które jest dobrze widoczne, ma gotowy lub łatwy do zbudowania wygodny zjazd z drogi, działa w otoczeniu biznesu, który przyciąga ruch – jak np. supermarkety czy centra handlowe, obiekty usługowe, w tym stacje benzynowe itp. Pamiętajmy, że wygoda jest ważna dla naszych klientów.
Oferujemy: wykonanie instalacji paliwowych stacji paliw nowych i modernizowanych, modernizację zbiorników – wykonanie drugiego stalowego płaszcza wewnątrz zbiornika, podział zbiornika na dodatkowe komory, zbiorniki paliwowe i LPG, dystrybutory, dostawa, montaż, serwis, naprawę i remonty zbiorników, urządzenia do monitoringu szczelności i sygnalizacji wycieków, urządzenia do pomiaru i monitorowania stanu magazynowanych produktów w zbiornikach, czyszczenie i litrażowanie zbiorników na paliwa płynne, wykonanie hermetyzacji instalacji paliwowych, armaturę zbiorników i osprzęt instalacji: – zawory oddechowe, – przerywacze płomienia i bezpieczniki antydetonacyjne, – szybkozłącza i osprzęt do hermetyzacji, – zawory zabezpieczające przed przepełnieniem. NR 4 (11) 2015 nowoczesna stacja paliw
10. Czy okoliczni mieszkańcy to potencjalni klienci? Oczywiście, istnieją przeliczniki, które pozwalają obliczyć optymalną wielkość myjni dla danej liczby mieszkańców w okolicy. Ale przecież nie wszyscy korzystają z myjni tak samo często, a nawet w ogóle. Dlatego trzeba uważniej przyjrzeć się okolicy: czy mieszka w niej dostatecznie dużo kierowców, a może większość ludzi może korzystać z komunikacji miejskiej? Czy jest dostateczna liczba klientów młodych, którzy będą się fatygować by skorzystać z myjni? Czy okoliczni mieszkańcy mają do wydania dość pieniędzy? A może popularne jest cotygodniowe mycie samochodów przed domem, które trudno będzie wykorzenić?
11. Czy stać cię na powierzchnię reklamową?
Najlepsza lokalizacja dla stacji to taka, która i tak generuje ruch klientów, przyjeżdżających na zakupy, w interesach lub nawet w okolicy miejsc związanych z rozrywką. Obecność konkurencyjnych firm może być złą wiadomością, ale może być też dobrą – oznaczać może bowiem, że popyt na usługi istnieje i dobrze konstruując ofertę możemy zdobyć dla siebie wystarczający kawałek rynku
W Polsce reklama w przestrzeni publicznej jest raczej samowolką, jednak pojawiają się już gminy i miasta, które starają się wprowadzać porządek w tej sferze. Warto upewnić się, czy miejscowe przepisy pozwalają na dostateczne oznakowanie naszego biznesu, by był widoczny z daleka i pozwalał klientom odpowiednio wcześniej przygotować się do zjazdu z drogi. Osobne przepisy mogą wymagać wydania dodatkowych pieniędzy na oznakowanie, mogą też wywoływać konieczność wydania dodatkowych pieniędzy na reklamę w innych miejscach – te dodatkowe koszty trzeba wpisać w biznesplan. To samo może dotyczyć sztucznego oświetlenia. Na myjni jest ono konieczne, by klienci czuli się bezpiecznie i mogli skorzystać z myjni po zmroku, który w Polsce zapada wyjątkowo wcześnie. Jest też niezbędne jako pewna forma uczynienia myjni widoczną z daleka. Warto sprawdzić, czy gmina czy miasto nie mają szczególnych przepisów dotyczących tej kwestii.
12. Czy w okolicy jest bezpiecznie? Bezpieczeństwo i ochrona na myjni mają dwa wymiary – pierwszy to sprawa zabezpieczenia biznesu i kosztów ubezpieczenia, które mogą wzrosnąć, jeśli obiekt nie będzie dostatecznie zabezpieczony. Drugi zaś to bezpieczeństwo naszych klientów, które bezpośrednio przekłada się na ich liczbę. Dlatego w tworzeniu
biznesplanu może być trzeba ująć także sposoby zabezpieczenia obiektu.
13. Czy okoliczne przedsiębiorstwa będą wspierać twój biznes? Pieniądz lubi pieniądz – najlepsza lokalizacja dla stacji to taka, która i tak generuje ruch klientów, przyjeżdżających na zakupy, w interesach lub nawet w okolicy miejsc związanych z rozrywką. Takie miejsca, oprócz tego że zwiększają frekwencję klientów w okolicy, a zatem dają szansę na większy przypływ jednorazowych klientów, mają jeszcze jedna funkcję: kształtują nawyki klientów. Może się bowiem okazać, że korzystanie właśnie z naszej myjni okaże się po krótkim czasie dla wielu naszych klientów zakorzenionym nawykiem, takim jak sobotnie zakupy w centrum handlowym czy regularne wizyty u fryzjera.
14. Jak z otoczeniem konkurencyjnym?
Konkurencja nie śpi, to wiadomo nie od dziś. Ale nawet jeśli okaże się, że nie jesteśmy pierwsi w okolicy, nie warto się zrażać. Trzeba sobie tylko odpowiedzieć na pytanie, czy jesteśmy w stanie podjąć konkurencję. Może bardziej renomowanym sprzętem, który lepiej czyści samochód? Lepszą ofertą usług dodatkowych? Bardziej dostępną lokalizacją? Niechby nawet sprytniejszym marketingiem, skierowanym do konkretnego klienta i mówiącym jego językiem. Najbardziej ryzykowna jest oczywiście próba konkurowania ceną, gdyż ona pozwala zdobyć najwięcej jednorazowych klientów. Ale i taki marketing może zadziałać, jeśli lokalizacja temu sprzyja – jest na przykład w pobliżu parkingu hipermarketu, gdzie rotacja ludzi jest na tyle wielka, że jednorazowy klient pozwoli utrzymać biznes.
15. Czy miejsce jest wygodne pod kątem dostaw? Nawet jeśli planujemy budowę myjni przeznaczonej wyłącznie dla samochodów osobowych, musimy zaplanować możliwość dostawy sprzętu, chemii czy dojazdu samochodów transportowych dla biznesów rozbudowujących nasze zajęcia. Inaczej te – regularne przecież – wizyty kontrahenta będą zakłócać działania myjni i nasz spokój. Słowem – trzeba pomyśleć o wszystkim. filip brunelewski
się na ich częstą rotację i na konieczność „brania tego co jest”. Albo mieć przygotowany plan B w odpowiedzi na pytanie, skąd wziąć pracowników.
Kamień Pomorski: w sierpniu na stację przyjeżdża rowerem mężczyzna. Po krótkim sporze z pracownikami zaczyna rozlewać benzynę z jednego z dystrybutorów. Sięga po zapalniczkę. Pracownica stacji odcina dopływ paliwa do dystrybutora i wzywa pomoc, mężczyzna zostaje obezwładniony, na komendzie okazuje się, że ma dwa i pół promila. Po co mu była benzyna? Mógł podpalić swój oddech.
arszawa: we wrześniu na jednej ze stacji benzynowych mężczyzna kupuje benzynę do butelki. Dziwne, zważywszy że podjechał samochodem, ale klient nasz pan – więc butelkę benzyny kupuje. Zużywa ją niezwłocznie – oblewając sobie ubranie i podpalając, bez słowa wytłumaczenia. Niektórzy świadkowie twierdzą, że przed zakupem pytał o drogę do sejmu. Jeśli to prawda, to najwyraźniej nie starczyło mu cierpliwości.
etroit: Arachnofobia to paniczny lęk przed pająkami. Choroba zasadniczo nie jest śmiertelna, chyba że zobaczysz pająka w trakcie tankowania i postanowisz go podpalić. Dystrybutor staje w płomieniach, a meżczyzna szybko... przestawia samochód i wraca z gaśnicą. Pożar udaje się pokonać, czy pająka również – tego kamery nie rejestrują.
a każdym razem dziennikarze z satysfakcją odnotowują, że pożar był, a do wybuchu jednak nie doszło. Jednak nie tak łatwo wysadzić stację benzynową...
anta Rosa, California: ...nawet za pomocą iskry z telefonu komórkowego. W Santa Rosa podobno prawie się udało, ale później sprawę na warsztat wzięli autorzy programu Pogromcy Mitów i sprawa się, hmmm, zweryfikowała.
erozolima: kobieta podchodzi na stacji do kierowcy tankującego samochód i prosi o papierosa. Mężczyzna odmawia, więc kobieta przytyka zapalniczkę do baku samochodu, który natychmiast staje w płomieniach. Kobieta zostaje aresztowana, ale trudno jej się dziwić. Papierosów nie miała, a palić wyraźnie lubi.
Nowoczesna Stacja Paliw - wrzesień_grudzień 2015

References: art. 3
 art. 59
 art. 63
 art. 62
 art. 74
 art. 66
 art. 66