Source: https://faxe1.blogspot.com/2013/03/
Timestamp: 2019-01-19 02:42:53+00:00

Document:
bezprawie: marca 2013
Nadchodzą Święta Zmartwychwstania Pańskiego. To Święta pełne
wiary, nadziei i miłości, wypełnione nadzieją budzącej się wiosny.
Niech ta wiara, nadzieja, miłość towarzyszą Wam codziennie. Niech Wasze walki i bitwy zakończą się sukcesem. Niech te Święta natchną do wsparcia, zrozumienia, współdziałania i solidarności.
Serdeczne życzenia ciepłych i rodzinnych Świąt
Wielkanocnych świąt już pora,
-żeby potem nie stękała, że na Święta jaj nie miała!
Staropolskim - obyczajem,
dużo szynki życze z jajem
więc porzućcie swe rozterki, Niech to będzie czas uroczy,
życze miłej Wielkanocy
Autor: faxe o 10:52 Brak komentarzy:
Milczenie wobec bezprawia, czy podłe pisanie tekstów tego rodzaju
W roku 2010 Izba Karna Sądu Najwyższego rozpoznała 390 skarg kasacyjnych. Z tych SN:
odrzucił 3
oddalił 298
uwzględnił kasację poprzez zmianę orzeczenia 0
uchylił orzeczenie, sprawę przekazał sądowi I lub II instancji do ponownego rozpoznania 45
uchylił wydane orzeczenie 1
załatwił w inny sposób 7
Obywatel X odsiadujący karę więzienia, doszukał się, iż przy rozpatrywaniu jego sprawy w I instancji w składzie sądu zasiadał sędzia Y nieprawidłowo delegowany.
Stan faktyczny dot. delegacji sędziego wyglądał następująco. Sprawa X i dwóch innych oskarżonych trwała od 10 pździernika do 13 czerwca następnego roku. W sprawie odbyły się 22 posiedzenia sądu. Przed pierwszą rozprawą, prezes sądu okręgowego poprosił kolegium sądu o zgodę na delegowanie sędziego Y i otrzymał takową w uchwale kolegium z dnia 19 sierpnia. Zgoda w uchwale brzmiała - kolegium wyraża zgodę na delegowanie sędziego Y do SO w S „(...) do orzekania sędziego w sprawie II K XX/XX, na okres nie dłuższy niż miesiąc (...).
Po pierwszej rozprawie prezes poprosił kolegium ponownie o zgodę na delegowanie sędziego Y. 14 października kolegium podjęło uchwalę identyczną jak pierwsza - na delegowanie sędziego Y „(...) do orzekania sędziego w sprawie II K XX/XX, na okres nie dłuższy niż miesiąc (...).
Prezes na podstawie uprawnienia jakie uzyskał w uchwale kolegium z 19 sierpnia wydal postanowienie o delegowaniu sedziego Y do wzięcia udziału w rozprawie 10 października.
Następnie, na podstawie zgody i uprawnienia w drugiej uchwale z dnia 14 października, prezes wydal postanowienie delegowania sędziego na 5 rozpraw - 29 października, 26 i 27 listopada , 5 i 6 grudnia. W następnym roku wydal jeszcze kilka postanowień delegowania sędziego Y – w sumie na 16 rozpraw (ostatnia – narada sądu i ogłoszenie wyroku odbyła się 13 czerwca).
X zgłębił orzecznictwo SN i ETPC w kwestii delegacji sędziego. Bogate orzecznictwo SN wskazywało, iż w interpretacji art. 77 & 8 p.u.s.p powszechne były i są niejasności, a sama instytucja delegacji jest często nadużywana, a procedura delegacyjna traktowana jak upierdliwy niuas, a nie gwarancja niezawisłości sędziowskiej i gwarancja sprawiedliwego procesu. Doniosłość wagi problemu skłania
Sąd Najwyższy do podejmowania od lat szeregu uchwał, w celu podania wykładni wskazanego zwrotu ustawowego w przypadku wątpliwości, rozbieżności w orzecznictwie, celem ich wyjaśnienia w interesie pewności prawa i harmonizacji orzecznictwa.
Przepis regulujący delegacje brzmiał (przed nowelą z dnia 18 sierpnia 2011r) - Prezes sądu okręgowego, po uzyskaniu zgody kolegium sądu okręgowego, może delegować sędziego sądu rejonowego albo sędziego sądu okręgowego do pełnienia obowiązków sędziego na obszarze właściwości tego samego sądu okręgowego, jednakże na czas nie dłuższy niż miesiąc w ciągu roku. (art. 77 & 8 prawo o ustroju sądów powszechnych).
W uchwałach z dnia 26 września 2002 r., I KZP 28/02 i z dnia 19 lutego 2003r. I KPZ 51/02 – SN wyjaśnia m.innymi co oznacza zwrot - nie dłuższy niż miesiąc w ciągu roku, „(...) od określonej daty na nieprzerwany okres miesiąca lub krótszy, albo na oznaczone – także pojedyńczo – dni, których suma w wypadku wielokrotnego delegowania w danym roku nie może przekroczyć trzydziestu (...)”
Zgoda kolegium na delegowanie sędziego to niezmiernie istotna decyzja o charakterze kontrolnym, a wywołująca skutki prawne o charakterze ustrojowym. Decyzja taka aprobuje nie tylko formalno-pragmatyczną zasadność propozycji prezesa sądu, ale również zasadność merytoryczną – słuszność delegowania właśnie tego sędziego, delegowanie go w ściśle określonym okresie, czy w ściśle określonych pojedyńczych terminach, a nie tylko delegowanie go do pełnienia konkretnych czynności do wskazanego sądu w bliżej nieokreślonym terminie.
(...) uprawnienie prezesa sądu okręgowego do delegowania sędziego musi być poprzedzone zgodą kolegium sądu okręgowego, dopiero po uzyskaniu takiej zgody, prezes sądu okręgowego jest uprawniony do delegowania sędziego sądu rejonowego. (...)
(...) Nieprawidłowe jest (...) delegowanie sędziego jedynie do orzekania w konkretnej sprawie rozpoznawanej w innym sądzie, jeżeli tylko tak określony jest czas delegowania, gdyż nie pozwala to na jednoznaczne ustalenie wyznaczonego czasu, w jakim sędzia ma pełnić obowiązki w innym sądzie (...)” wyrok SN z 22 sierpnia 2007 r., III KK 197/07
Wyjątkowy charakter przepisów „delegacyjnych” unormowanych ustawą determinuje ich ścisłą interpretację przez kolegium sądu i prezesa sądu. SN w wyroku z z dnia 22 sierpnia 2007 r III KK 197/07, w uzasadnieniu przedstawił argumentację za koniecznością konkretyzowania i precyzyjnego określania zgody udzielanej prezesowi przez kolegium na delegowanie sędziego, a także konieczność uzyskania zgody Kolegium na każdy konkretny akt delegowania.
“(…)Żadna z reguł interpretacji tekstu prawnego nie upoważnia (…) do wnioskowania, że zgoda ta nie musi poprzedzać każdego aktu delegowania i nie musi być każdorazowo wyrażana (…)”
Również ETPC w sprawie Richert v. Polska w wyroku z 25 października 2011 r stwierdził m.innymi
„(...)zgodnie z właściwymi przepisami prawa krajowego nienależyty skład sądu jest jedną z przyczyn, które podlegają rozpoznaniu sądów odwoławczych, w tym również w kontekście postępowania kasacyjnego, niezależnie od faktu, czy wnoszący środek zaskarżenia uwzględnił taką podstawę prawną w jego treści. Ponadto, uchybienie to skutkowało powstaniem bezwzględnej przyczyny odwoławczej (...)
Wobec powyższego, jako że kwestia składu sądu mogła mieć zasadniczy wpływ na wynik sprawy, Sąd Najwyższy powinien był uwzględnić tę kwestię w swoim postanowieniu. Tymczasem, Sąd Najwyższy oddalił kasację stosując typową formułę stosowaną zazwyczaj w kontekście kasacji w sprawach karnych dla celów oddalenia kasacji oczywiście bezzasadnych. (...)
Nastąpiło zatem naruszenie Artykułu 6 ust. 1 Konwencji (...)”
ETPC przypomniał w tym orzeczeniu, że sądy odwoławcze w tym również SN, podczas kontroli odwoławczej wyroku mają obowiązek z urzędu – nawet jak skarżący nie podniósł takiego zarzutu, sprawdzić czy nie ma uchybień kwalifikowanych jako bezwzględne przyczyny odwoławcze.
Richter nie podniósł tego zarzutu w apelacji (nie wiedział o uchybieniu) a Sąd apelacyjny nie sprawdził z urzędu. Ale podniósł ten zarzut w skardze kasacyjnej, a SN i tak olał ten zarzut, nawet nie sprawdzając, czy rzeczywiście zostały naruszone minimalne gwarancje sprawiedliwego procesu i uznając kasację za oczywiście bezzasadną, co ETPC bez owijania w bawełnę wytknął.
X analizował uchwałę kolegium sądu z 14 pażdziernika, aplikując interpretację SN do określenia na okres nie dłuzszy niz miesiąc w roku w tej uchwale. Zgodnie z zasadami logiki i syntaktyki, spójnik albo zawarty w tej interpretacji SN określa alternatywę o charakterze rozłącznym. Czyli to albo - wyklucza jednoczesne wystąpienie obydwu znaczeń podanych przez SN.
Ponieważ uprawnienia do delegowania sędziego w uchwale z 19 sierpnia były wykorzystane na delegowanie sędziego na rozprawę 10 pażdziernika i prezes poprosił o następną zgodę, zasadnym było pytanie – na co wyraziło zgodę kolegium sądu w drugiej w uchwale z 14 pażdziernika?
Nie była to zgoda i uprawnienie prezesa sądu do delegowania „(...)na oznaczone – także pojedyńczo – dni, których suma w wypadku wielokrotnego delegowania w danym roku nie może przekroczyć trzydziestu (...)”, ponieważ w uchwale nie oznaczono pojedyńczo dni delegacji. A oznaczone nie tylko na chłopski rozum, ale i za Słownikien Języka Polskiego to wyrażone, określone, zaznaczone za pomocą znaku, uwidocznione, stąd zgodnie z wykładnią językową oznaczone dni, to dni zaznaczone datą.
A więc pozostała druga ewentualność – zgoda i uprawnienie prezesa sądu na delegowanie sędziego Y „(...) od określonej daty na nieprzerwany okres miesiąca lub krótszy (...)” W uchwale kolegium nie była określona data początkowa delegacji, na którą wyrażało zgodę kolegium, a tylko, „(...) do orzekania sędziego w sprawie II K XX/XX(...). Takie określenie daty rozpoczęcia sprawy SN uznał za nieprawidłowe. Określenie nieprzerwany - to trwający stale, nie mający przerw, ciągły, czyli okres delegacji mógł – trwać, bez przerw, ciągle nie dłużej niż miesiąc. Prezes sądu wykorzystał zgodę i uprawnienia do delegowania sędziego Y wyrażone w uchwale z dnia 14 października wydając postanowienie o delegowaniu na posiedzenie sądu 29 października, ponieważ następne posiedzenie sądu odbyło się - po przerwie – 26 listopada.
Stąd wniosek– jeżeli ta zgoda i uprawnienia do delegowania straciły moc prawną, czyli były nieważne po posiedzeniu sądu 29 pażdziernika, to wszystkie postanowienia o delegowaniu sędziego Y wydane przez prezesa sadu po 29 października, na podstawie nieważnej i niemającej mocy prawnej zgody i uprawnienia kolegium w uchwale z 14 pażdziernika są również nieważne.
X nie mial wątpliwości, iż w jego sprawie sędzia był nieprawidłowo delegowany i sprawa winna być skierowana do ponownego rozpatrzenia, pozostawała kwestia: czy zwrócić się do Prokuratora Generalnego lub Rzecznika Praw Obywatelskich z prośbą o wywiedzenie kasacji, czy zawiadomić SN, aby zbadał sprawę z „urzedu“ jak nakazuje prawo.
Postanowił przedstawić sprawę Sądowi Najwyższemu, zakładając, iż sędziowie tego sądu mają trochę wiecej przyzwoitości i uczciwości, niż PG i RPO. SN po otrzymaniu pisma od X zwrócił się o opinię do Prokuratora Generalnego, który stwierdził, iż brak jest podstaw do wznowienia sprawy z urzędu. Sędzia Y był prawidłowo delegowany.
W uzasadnieniu swojego stanowiska PG przywołał uchwalę SN w kwestii delegacji – z dnia 26 września 2002 r., I KZP 28/02 i zacytował interpretację podaną powyżej, czyli tę samą, która znalazł X w innej uchwale SN.
Powołując się na tę interpretację SN, PG twierdzi, że suma wielokrotnych delegacji sędziego nie przekroczyła 30 dni w roku(sic!). To prawda, ale też X nie twierdził, że przekroczyła!
Czyli X o zupie a PG o...Zarzut nieważności delegacji sędziego Y nie ma przecież w tej sprawie nic wspólnego z sumą wielokrotnych delegacji sędziego, natomiast wszystko z brakiem zgody czy zgód kolegium sędziowskiego na delegowanie sędziego Y.
Prokurator Generalny rżnie głupa i manipuluje dwoma pojęciami, które nie mają w przypadku sprawy X żadnego związku. A mianowicie – oczywisty fakt, że w sprawie nie przekroczono ustawowego limitu czasu jednego miesiąca, ma się jak pięść do oka do zwrotu jakiego użyło kolegium sądu w obydwu uchwałach do określenia czasu trwania jednej z wielokrotnych delegacji - na (nieprzewany- interpretacja SN) okres nie dłuższy niż miesiąc.
Określenie - na okres nie dłuższy niż miesiąc - w art. 77 § 8 p.u.s.p. wyraża jeden z wielu warunków ważności aktów delegacji sędziego - suma dni delegowania w danym roku nie może przekroczyć trzydziestu. I ten warunek w sprawie X został spełniony.
Natomiast w obydwu uchwałach kolegium sądu, identycznie brzmiące wyrażenie – na okres nie dłuższy niż miesiąc nie określało sumy dni wielokrotnych delegacji, a okres trwania konkretnej delegacji, na którą kolegium wyrażało zgodę. Zgodnie z uchwalonymi zgodami, każda z delegacji mogła trwać nieprzerwanie miesiąc lub krócej – ponieważ tak oznaczała czas trwania delegacji od określonej daty na nieprzerwany okres miesiąca lub krótszy i w tym przypadku, każda z tych delegacji, trwała jeden dzień.
Zgodnie z interpretacją SN w podjętych uchwałach i wyrokach podanych powyżej uchwała kolegium sądu z dnia 14 października, tylko wtedy uprawniałaby prezesa sądu do delegowania sędziego Y na 21 posiedzeń sądu, począwszy od 29 pażdziernika, a skończywszy 13 czerwca następnego roku, gdyby te 21 dni posiedzeń oznaczono – datami - w tej uchwale albo gdyby 21 posiedzeń sądu trwało nieprzerwanie.
Żaden z tych warunków nie został spełniony, a więc prezes sadu nie miał uprawnienia do delegowania sędziego Y po 29 pażdziernika wyrażonego w zgodzie kolegium sądu. Tylko taka zgoda legitymuje akty delegacji sędziego
Po otrzymaniu tej opinii PG, Sąd Najwyższy już się nie szczypał i postanowił
Ø pozostawić prośbe X bez rozpoznania
Ø stwierdzić brak podstaw do rozpoznania zarzutów z urzędu
i stwierdził, iż uchwała kolegium „(…) stworzyła więc prezesowi prawo do delegowania sędziego na okres 30 dni w jednostce czasowej, którą wskazała, to jest w ciagu roku ( składającego się z dwunastu miesięcy) (...) prezes sądu poczynając od dnia 10 października ( pierwszego dnia delegacji miał rok, czyli do 9 pażdziernika ( następnego roku ) na delegowanie sędziego Y do pełnienia przez łacznie 30 dni obowiązków sędziowskich we wskazanym rocznym czasie. Ten podwójny limit czasowy nie został wykorzystany, bowiem łączna liczba dni delegacji wynosiła 22 dni w okresie do 13 czerwca(...)“
SN nie tylko stwierdził nieistniejący zarzut, nie tylko wyraźnie traktował X jak osobnika z zespołem Downa, któremu musiał tłumaczyć, co to jest rok, ale co najistotniejsze w sposób arbitralny i oburzający zaprzeczył swoim wszystkim wcześniejszym uchwałom i orzeczeniom w kwestii procedury delegowania sędziego.
Stwierdzenie braku podstaw do rozpoznania zarzutu bezwzględnej przyczyny odwoławczej w sprawie X przez najwyższy autorytet wymiaru sprawiedliwości i uzasadnienie tego oczywistego bezprawia argumentami nie mającymi odzwierciedlenia, ani w faktach, ani w przepisach prawa, ani w orzecznictwie SN, świadczy o fasadowości i inkwizycyjności tej oceny. Świadczy również o deprecjacji instytucji Sądu Najwyższego, który zamiast urzeczywistniać swoimi działaniami, rzetelną i przyzwoitą postawą - ideę sprawiedliwości i praworządności, okazał się dla obywatela X po prostu niczym innym, jak tylko jeszcze jednym niegodnym zaufania, sankcjonującym bezprawie, skorumpowanym sądem.
Kilka dni temu pierwszy prezes SN sędzia Stanisław Górski lamentował i oburzał się na dziennikarzy piszących o umorzeniu śledztwa w sprawie korupcji w tym sądzie.
Tego rodzaju pisanie artykułów jest szkodliwe nie tylko dla SN, ale też szkodliwe dla państwa, bo podważa autorytet najwyższego organu sądowniczego bez żadnych dowodów. Mówiąc po ludzku - jest to postępowanie, które oceniam po prostu jako podłe.
Sędzia Górski niepotrzebnie szafuje odium podłości, a równocześnie manipuluje nieelegancko faktami. Przecież póki co I prezes SN nie wie, czy istnieją dowody korupcji czy nie w sądzie, któremu prezesuje. Wiadomo natomiast, iż prokuratura ucięła śledztwo, ponieważ dowody – niedowody zostały uzyskane bezprawnie. Nie oznacza to, że nie świadczą o ‘uwalanych rękach“ niektórych sędziów SN, a świadczy tylko o tym, że nie mogą być wykorzystane jako dowody w postępowaniu sądowym. Nota bene, podobnie zdobyte dowody w przypadku setek zwykłych Kowalskich, z reguły nie przeszkadzają ani prokuratorom, ani sędziom, w tym i SN i są oceniane jako pełnoprawne dowody.
Wracając do obywatela X, gdyby nie jego spotkania trzeciego stopnia z „autorytetami“ najwyższego organu sądowniczego, może ta duszaszczypatielnyja wypowiedź prezesa SN, byłaby nawet go wzruszyła. No ale nie wzruszyła. Stąd w jego opinii szkodliwe dla państwa jest brak praworządności w sądach, postępujące w nich bezprawie, arogancja i absolutna bezkarność sędziów, również z Sądu Najwyższego. Opisywanie tego bezprawia i tej arogancji nie jest podważaniem autorytetu najwyższego organu sądowniczego, albowiem tenże autorytet już dawno nie istnieje. Mówiąc po ludzku, coraz większa częśc społeczeństwa widzi podłe postępowanie części sędziów, w tym również sędziów SN.
Na gmachu Sądu Najwyższego widnieje zapis „Milczenie wobec bezprawia, to przyzwalanie, przyzwalanie na bezprawie-to współudział.” Obywawatel X wziął sobie do serca tę maksymę.
Sędziom wszystkich sądów powszechnych przydałaby się codzienna lektura takich podniosłych kawałków, które wypisują, a którez rzeczywistością mają tyle wspólnego co prawda z fałszem. Najwyższy czas, aby za tymi - zbyt często pustymi słowami – wreszcie szły czyny.
“...Autorytet wymiaru sprawiedliwości, autorytet prawa, implikuje wyłącznie jego uczciwe interpretowanie i stosowanie. Tak prawo, jak i organy je stosujące nie będą miały autorytetu wówczas, gdy fałszywa i nieuprawniona wykładnia zastępuje uczciwą, rzetelną i honorującą wszelkie przyjęte w teorii prawa reguły wykładni prawa. Każdy – w takiej sytuacji – mógłby je bowiem interpretować nie według obowiązujących – powszechnie aprobowanych – reguł wykładni, ale według kryteriów wykreowanych dla ochrony własnych korzyści i interesów...”
Postanowienie SN z dnia 28 lipca 2010 r., II KK 27109
Takie sprawy jak powyżej opisana, nie są ujmowane w statystykach SN.
Autor: faxe o 10:58 Brak komentarzy:
Etykiety: absurd, bezkarność, bezstronność sedziowska, ETPC, gwarancje procesowe, przestępcy w togach, Sąd Najwyższy, SN, zagrożenia państwa prawa
Jak to robią inni - sędzia i prokurator w Kanadzie
„Produkowanie” sędziego, niezależnego, nieskazitelnego moralnie, wykwalifikowanego zawodowo - zaczyna się już na etapie selekcji kandydatów na studia prawnicze. Nominacja na sędziego powinna byc ukoronowaniem kariery prawniczej.
Siedziba SN Kanady w Ottawie
Wybory do Sądu Najwyższego Kanady to procedura archaiczna i skomplikowana. Kandydaci nie stawiają swojej kandydatury osobiście. Sędziego wybiera Gubernator Kanady, a zatwierdza Królowa. Rekomenduje Qeens Privy Council for Canada - Królewska Prywatna Rada do Spraw Kanady. W skład tej Rady wchodzi również Gabinet Kanadyjski. Tradycyjnie tylko gabinet w osobie premiera rozmawia z Gubernatorem. Do 2006 roku, prowincje i Parlament Kanadyjski formalnie nie miały nic do powiedzenia w sprawie nominacji.
Prokurator jest funkcjonariuszem organów ścigania. Przyjęcie na stanowisko prokuratora - oprócz studiów i Bar Exam, kandydat zdaje egzamin jak każdy zatrudniany w instytucji państwowej. Może być zwolniony w każdej chwili, jeżeli jego praca jest niezadowalająca. Nie ma żadnego imunitetu, a jeżeli popełni przestępstwo jest traktowany tak jak każdy obywatel.
Powszechne bezprawie w Polsce jest tutaj niezrozumiałe. Ludziom nie mieści się w głowie, że sędzia może sobie arbitralnie przestrzegać lub nie prawa. Czasami usiłuję to wytłumaczyć, ale nic z tego. Myślę, że myślą, że w głowie mi się miesza.
Zbrodnie sądowe, zdarzają się rzadko i najczęściej z powodu źle przeprowadzonego śledztwa i przygotowania aktu oskarżenia, w sprawach w których nacisk opinii publicznej, aby złapać i osądzić winnego jest bardzo duży. Nie są one tak powszechne jak w USA. Sądy apelacyjne nie mogą rozpatrywać sprawy pod wzglądem merytorycznym, a tylko proceduralnym, ponieważ werdykt Lawy przysięgłych jest niepodważalny. Jeżeli nie było uchybień proceduralnych, muszą być przedstawione nowe nieznane sądowi fakty, innaczej wyrok jest nie do podważenia.
Są to niestety najczęściej sprawy o zabójstwo lub gwałt i ciężko je odkręcić. W czasie moje ćwierćwiecza tutaj, takich spraw było około 10 i nie słyszę o żadnej na bieżąco.
Nigdy nie słyszałam o żadnej sprawie sędziego skorumpowanego, to się po prostu nie zdarza i ten koncept jest kompletnie obcy ludziom tutaj wychowanym. W Kanadzie na przestrzeni ćwierćwieku było około 10 spraw dyscyplinarnych. Dotyczą one głównie etyki i moralności i przeszłości sędziów, a nie spraw przez nich prowadzonych. Sędziowie nie mają imunitetu.
Autor: faxe o 10:44 Brak komentarzy:
Etykiety: demokracja, dowodzenie, etyka sedziowska, jawność, kodeks etyki zawodowej, nepotyzm, niezawisłość, obowiązki prokuratora, orzeczenie, podstawa przejrzystości działania sędziego, prokurator
Czyli, nie tylko sędzia może nie dopuścić dowodu, na podstawie praktyczniewidzimisię, ale też w dowolnym momencie rozprawy, może uznać, że dopuszczone i przeprowadzone lub przeprowadzane przez stronę dowody nie są prawdziwe i wtedy wziąć inicjatywę w swoje ręce...
Ale przecież reformatorzy nie zmienili art.7 kpk, a dowody będą przeprowadzały dwie strony – oskarżyciel i obrona. A sędzia dalej będzie oceniał te dowody swobodnie, czyli zgodnie z dyrektywami zawartymi w art. 7 kpk. Jest oczywistym, iżnieprawdziwe dowody ma obowiązek odrzucić, po ocenieniu ich zgodnie z zasadami logiki, wiedzy i zdrowego rozsądku. Sędzia ma być arbitrem, rozstrzygającym, która wersja wydarzeń jest tą prawdziwą, na podstawie przedstawionych przez strony dowodów, kóre będzie miał obowiązek ocenić zgodnie z dyrektywami art.7 kpk. Po co sędziemu w takim uprawnienia przeprowadzenia dowodów ?
Jedyne kryteria, które moim zdaniem mogą ograniczać dopuszczenie dowodu toprzeprowadzenie dowodu jest niedopuszczalne - pod warunkiem, iż powody tej niedopuszczalności to naruszenie przepisów prawa lub inne ważne przyczyny precyzyjnie i ściśle określone i skatalogowane w przepisie, jak to wynika z dyspozycji art. 31 ust. 3 Konstytucji.
Projektodawcy w ramach „wyrównania szans” stron, poczynili “wyłom od dotychczas obowiązującej zasady, według której na rozprawie sądowej nie wolno odczytywać dokumentów prywatnych powstałych poza postępowaniem karnym i dla jego celów (art. 393 § 3 k.p.k. a contrario)”)” Trzeba podkreślić, iż samo odczytanie dokumentów prywatnych obrony nie ma znaczenia przy ocenie dowodów i tym samym wpływu na orzeczenie, jeżeli obrona nie będzie miała możliwości przeprowadzenia dowodów z tych odczytanych dokumentów.
strona ma jednak do dyspozycji instrument polegający na wnioskowaniu przeprowadzenia dowodu przez organ prowadzący postępowanie przygotowawcze. W wypadkach, w których strona ma podstawy by przypuszczać,że dowodu z osobowego źródła dowodowego nie będzie można przeprowadzić na rozprawie, zawsze będzie mogła taki wniosek złożyć, a w postępowaniu przed sądem wnioskować o wprowadzenie dowodu do procesu bez jego przeprowadzenia – w granicach określonych przez przepisy art. 389 i 391 k.p.k.
Czyli de facto ten wyłom mający „w sposób istotny rozszerzyć możliwościprzygotowania sięstron, w szczególności obrony, do czekającego je postępowania przed sądem (proj. art. 393 § 3 k.p.k.).” zależy od pozytywnej decyzji prokuratora i sędziego na wniosek dopuszczenia dowodu. Inicjatywa dowodowa obrony, jeżeli dotyczy np. zeznań świadka, uzależniona jest najpierw od pozytywnego postanowienia w kwestii wniosku przeprowadzenia dowodu przez adwersarza w sporze przed sądem -prokuratora, a następnie od dopuszczenia tego dowodu podczas rozprawy przez sąd. I tak w kółko Macieju!
Uważam też, iż również strona, a nie tylko sąd, powinna mieć prawo protestu i wnioskowania o niedopuszczenie dowodu strony przeciwnej, jeżeli są oneprzeprowadzone lub uzyskane do celów postępowania karnego za pomocą czynu zabronionego ( art. 168a), lub dowód jest niedopuszczalny – jak określone ściśle w przepisach procesowych. Protesty i wnioski powinny być składane ustnie podczas rozprawy, a sędzia winien je rozpatrywać natychmiast, ewentualnie w kwestiach skomplikowanych, odroczyć wydanie postanowienia np, do następnego dnia, przy czym jeżeli jest to możliwe, kontynuować rozprawę.
Projektodawca nie proponuje też żadnych zmian w przepisach dotyczących biegłych, czy przeprowadzania eksperymentów procesowych. Reforma wymaga bezwzględnierewolucji, a mianowicie rezygnacji z „sądowych list biegłych“ i stworzenie „wolnego rynku biegłych“ uregulowanego nowymi przepisami. Wyeliminuje to armię wiernych i dyspozycyjnych biegłych na wyłącznymgarnuszku prokuratury i sądów, a zasady rynkowe wyeliminują dyspozycyjnych hosztaplerów i fałszerzy, od których roją się wspomniane listy. Zasady zatrudniania biegłych i kryteria dotyczące tak ich wiedzy fachowej, jak i kryteria warunków jakie winna spełniac opinia biegłego, muszą być uniwersalne i obowiązywać obydwie strony.
O zapowiadanym od lat wprowadzeniu obligatoryjnego nagrywania przebiegu rozpraw karnych, w tej nowelizacji cisza. Czy wprowadzanie amerykańskich rozwiązań nie zobowiązuje? Nagrywanie przebiegu rozpraw rozpoczęto tam w latach 50 ubieglego wieku, a protokół rozprawy zawiera również uwagi z sali sądowej i opis reakcji audio publiczności np. śmiech na sali, niezrozumiałe pomrukietc.
Igor Andrejew był nie tylko teoretykiem i wychowawcą przyszłych sędziow, ale też praktykiem, odpowiedzialnym za zbrodnię sądową na generale Auguście Fieldorfie "Nilu". Jako sędzia SN, wraz z Gustawem Ascalerem i Emilem Merzem podtrzymałwyrok kary śmierci na generale, a przed egzekucją zaopiniował negatywnie jego prośbę o ułaskawienie.
Otóż moim zdaniem historia życia zawodowego Igora Andrejewa i innych animatorów wymiaru sprawiedliwości czasu stalinizmu i później, czasu demokracji ludowej i standucha i moralności w wymiarze sprawiedliwościw III RP - to jedna ta sama historia. I jakże mogłoby być innaczej, jezeli są one powiązane nigdy nie zerwaną nicią ciągłości – ci sami ludzie, ta sama mentalność. Stalinowski ideolog z rękami uwalanymi krwiąpolskiego bohatera, stworzył program ideologiczno-wychowawczy dla sędziów i konsekwentnie ten program realizował, najpierw w Duraczówce, później na Uniwersytecie Warszawskim i w Polskiej Akademii Nauk, gdzie wychowałi ukształtował pokolenia sędziów. Inni nauczyciele o podobnych do Andrejewa życiorysach, kształtowali przyszłych prawników na wszystkich uczelniach w Polsce. A czym skorupka za młodu nasiąknie, tym na starość trąci.
Nie można ustawą zmienić stereotypów myślowych, zlikwidowac niemoralnych postaw i działań. Takie zmiany to jest proces, który trwa pokolenia. Tak jak pokolenia trwałokształtowanie postaw dzisiejszych sędziów, prokuratorów i adwokatów. Przy czym trzeba podkreślić i przypomnieć, iż uwarunkowania polityczno – ideologiczne podczas tego kształtowania, definiowały diametralnie różnie takie wartości, jak: prawa człowieka, wolność, czy demokracja. Inne pojęcia, jak np niezawisłość sędziowska i niezależność sądów w ogóle nie funkcjonowały.
Jak uczy nas historia ostatnich 23 lat władza sądownicza może istnieć be demokracji. Dlatego jakość tej władzy nie ma i nie miała podczas tych 23 lat żadnego znaczenia dla rządzących.
Autor: faxe o 22:41 Brak komentarzy:
Etykiety: ameryka w polskich sądach, duraczówka, etyka, gwarancje procesowe, igor andrejew, inkwizycyjność, kontradyktoryjność, lech gardocki, nowelizacja kpk, reformy gowina, zbrodnie sadowe
Milczenie wobec bezprawia, czy podłe pisanie tekst...
Jak to robią inni - sędzia i prokurator w Kanadzie...
Ameryka w polskich sądach – uwagi do nowelizacji k...
cz.I - Dostęp do sądu: Mity i hity III władzy
Prokuratura na manowcach czy rozdrożu? czyli próby...
Wazon, spróchniała deska czy ombudsman ?
Anatomia upadku Prokuratury Wojskowej
Nasz cyrk, nasze małpy…czyli kto, kiedy i dlaczego...
Spełniłem obowiązek wobec Ojczyzny, lecz Ojczyzna...

References: art. 77
 art. 77
 art.7
 art. 7
 art.7
 art. 31
 art. 389
 art. 393
 art. 168