Source: https://multimatum.pl/wpisy/wolnosc-w-czasach-zarazy/
Timestamp: 2020-08-04 00:39:49+00:00

Document:
2020-05-03 [wersja do druku]
covid epidemie sanepid
2. STAN EPIDEMII
3. STAN NADZWYCZAJNY
4. STAN KLĘSKI ŻYWIOŁOWEJ
5. W BIAŁY DZIEŃ
6. POLICJA SANITARNA
7. EPIDEMIA NADZWYCZAJNA
8. ZAKAZ PRZEMIESZCZANIA SIĘ
9. ZAKAZ PRZEBYWANIA NA OBSZARACH
10. ZAKAZ ZGROMADZEŃ
11. NAKAZ PODDUSZANIA
12. MANDATY A PRZEPISY PORZĄDKOWE
13. KARY ADMINISTRACYJNE
14. SZCZEPIENIA
15. HERE COMES THE CRESCENDO
Umierając w łóżkach, za wiele lat, na pewno będziecie gotowi oddać te wszystkie dni za jedną szansę powrotu na to pole bitwy, by powiedzieć wrogom, że mogą odebrać nam życie, ale nigdy nie odbiorą nam wolności.
Ponieważ wprowadzane obostrzenia dotyczą wielu sfer życia, skupiłam się na tych, które najbardziej nas denerwują i najbardziej ingerują w nasze życie. Chodzi o ograniczanie zdrowych ludzi, a więc kwestie związane z przemieszczaniem się i noszeniem maseczek.
Literkowe skróty ustaw nie bardzo wchodzą mi do głowy, więc będę używać poniższych:
ustawa o zapobieganiu - ustawa z dnia 5 grudnia 2008 r. o zapobieganiu oraz zwalczaniu zakażeń i chorób zakaźnych u ludzi,
ustawa o PIS - ustawa z dnia 14 marca 1985 r. o Państwowej Inspekcji Sanitarnej,
ustawa COVID - ustawa z dnia 2 marca 2020 r. o szczególnych rozwiązaniach związanych z zapobieganiem, przeciwdziałaniem i zwalczaniem COVID-19, innych chorób zakaźnych oraz wywołanych nimi sytuacji kryzysowych.
Konstytucja Rzeczypospolitej Polskiej z dnia 2 kwietnia 1997 r. (pogrubienia moje)
Art. 52 Konstytucji zapewnia każdemu wolność poruszania się. Wolność poruszania się jest jednym z rodzajów wolności, a art. 31 mówi, że wolność w ogóle podlega ochronie prawnej. Stąd każdy obowiązany jest szanować wolność poruszania się innych. Wolność poruszania się może być ograniczona wyłącznie w drodze ustawy i tylko wtedy, gdy jest to konieczne. W zwyczajnej sytuacji ograniczenie wolności poruszania się nie może naruszać istoty wolności poruszania się. Jeśli więc masz prawo do poruszania się, to nie można odebrać Ci go w całości pozostawiając pewne wyjątki, ponieważ będzie to właśnie naruszało istotę wolności poruszania się.
Wolność poruszania się jest ściśle związana z przebywaniem na danym obszarze. Można więc ograniczyć przebywanie na pewnych obszarach, ale tylko wtedy, gdy jest to konieczne i nie narusza istoty wolności.
Jeśli zwykłe środki konstytucyjne są niewystarczające, może zostać wprowadzony jeden z trzech stanów nadzwyczajnych. Każdy z tych trzech stanów daje możliwość ograniczania wolności poruszania się (a więc również wolności przebywania na pewnych obszarach) z naruszeniem istoty wolności, ponieważ są to sytuacje wymagające szczególnych rozwiązań i daleko idącej ingerencji władz państwowych.
Cofnijmy się trochę do czasu sprzed epidemii, kiedy obowiązywała poprzednia wersja ustawy o zapobieganiu, i sprawdźmy, jakie dawała możliwości.
Ponieważ pojawiła się nowa choroba, na podstawie tego artykułu objęto ją przepisami ustawy. Nie wykorzystano jednak pozostałych możliwości.
Od tego momentu można było stosować przepisy ustawy do koronawirusa. Najprostsze, podstawowe rozwiązanie dawał poniższy artykuł. Nie skorzystano z niego.
W przypadku bardziej skomplikowanym, z którym z całą pewnością mieliśmy do czynienia, była możliwość wprowadzenia stanu zagrożenia epidemicznego lub stanu epidemii na terenie całego kraju.
Ustawa z dnia 5 grudnia 2008 r. o zapobieganiu oraz zwalczaniu zakażeń i chorób zakaźnych u ludzi (pogrubienia moje)
Zgodnie z Konstytucją ustawa może ograniczać poruszanie się, ale to ograniczenie nie może naruszać istoty wolności. W stanie epidemii można więc na przykład zakazać korzystania z komunikacji miejskiej, z rowerów miejskich, wstrzymać ruch samochodowy na drogach publicznych lub ruch kolejowy graniczny, ale nie można zakazać przemieszczania się w ogóle. Nie można też zakazać przebywania na określonych obszarach, ponieważ ustawa nie przewiduje takiej delegacji.
Stan epidemii umożliwia ograniczenie funkcjonowania określonych instytucji lub zakładów pracy (np. urzędów albo zakładów pracy, które w stanie epidemii nie są niezbędne, a mogą sprowadzać zagrożenie na pracowników). Z tego względu można więc ograniczyć liczbę czynnych kas w sklepie, skrócić czas trwania zmiany, zmienić godziny otwarcia, czy wprowadzić limit klientów przebywających w jednym czasie na terenie sklepu (ograniczyć funkcjonowanie zakładu pracy). Jest to wprawdzie znaczne ograniczenie wolności, ale konieczne dla ochrony zdrowia i nienaruszające istoty wolności. Co innego ograniczenie wolności zbliżania się do siebie na obszarach otwartych (niewymienionych w katalogu zamkniętym), w szczególności zbliżania się do siebie przyjaciół lub rodziny niezamieszkujących pod jednym adresem – jest to naruszenie istoty wolności, dla którego nie ma podstaw w Konstytucji (jak i w samej ustawie).
Podobnie prezentuje się wolność... oddychania. O ile może być nałożony obowiązek odkażania wózków w sklepach, dezynfekcji aptek w danych godzinach (obowiązek wykonania określonych zabiegów sanitarnych, jeżeli wykonanie ich wiąże się z funkcjonowaniem określonych obiektów handlowych), a także za zasadne można uznać ubieranie maseczek i rękawiczek w tych miejscach (ograniczenie funkcjonowania określonych instytucji lub zakładów pracy), o tyle nakaz noszenia maseczek na otwartych przestrzeniach (nieważne, czy jest to las, czy chodnik między blokami), o których ustawa nie wspomina, jest naruszeniem istoty wolności.
Ustawa o zapobieganiu nie wprowadziła przepisów karnych na wypadek epidemii - kara grzywny przewidziana została jedynie dla lekarza, który nie wykonuje decyzji o skierowaniu do pracy przy zapobieganiu oraz zwalczaniu epidemii (art. 53). Nie znajdziemy takich przepisów również w ustawie o PIS. Możemy jednak skorzystać bezpośrednio z kodeksu wykroczeń.
Stąd wiemy, że niedopełnienie obowiązku wykonania określonych zabiegów sanitarnych, jeżeli wykonanie ich wiąże się z funkcjonowaniem określonych obiektów produkcyjnych, usługowych, handlowych lub innych obiektów, jest wykroczeniem.
Czy dla każdego z 7 punktów art. 46 ustawy przewidziana jest kara? Nie wiem, trzeba sprawdzić, czy da się znaleźć adekwatne przepisy.
Stan epidemii (zagrożenia) jest zwykłym środkiem konstytucyjnym.
Kiedy zwykłe środki konstytucyjne nie są wystarczające, można wprowadzić stan nadzwyczajny i wtedy jest możliwość naruszenia istoty wolności, ale tylko w takim zakresie, w jakim określa to Konstytucja i odpowiednia ustawa (przy czym Konstytucja stanowi, że wolność poruszania się może być ograniczona w każdym stanie nadzwyczajnym - por. art. 233 Konstytucji). I tak poszczególne stany nadzwyczajne umożliwiają ograniczenie wolności poruszania się i przebywania na różnych obszarach w sposób następujący:
W czasie stanu wojennego mogą być wprowadzone nakazy lub zakazy:
W czasie stanu wojennego może być wprowadzony całkowity albo częściowy zakaz lub ograniczenie ruchu wszelkich pojazdów na drogach publicznych;
W czasie stanu wyjątkowego mogą być wprowadzone nakazy lub zakazy:
Art. 21 pkt 5
W czasie stanu wyjątkowego mogą być wprowadzone ograniczenia wolności i praw człowieka i obywatela w zakresie transportu drogowego, kolejowego i lotniczego oraz w ruchu jednostek pływających na morskich wodach wewnętrznych i na morzu terytorialnym, a także na śródlądowych drogach wodnych;
Ograniczenia, o których mowa w art. 20 zakres podmiotowy ograniczeń wolności i praw człowieka i obywatela, mogą polegać na:
W celu usprawnienia przemieszczania się środków transportowych niezbędnych dla prowadzenia działań ratowniczych mogą być wprowadzone ograniczenia w transporcie drogowym, kolejowym i lotniczym oraz w ruchu jednostek pływających na śródlądowych drogach wodnych, morskich wodach wewnętrznych i morzu terytorialnym [przez właściwego ministra – przyp. red.].
Jak widać wszystkie trzy stany umożliwiają ograniczenia w poruszaniu się, ale każdorazowo zostało określone, w jakim zakresie. Każdy z nich może ograniczać przebywanie w określonych miejscach i obiektach oraz na określonych obszarach. Stan wojenny i stan wyjątkowy mogą dodatkowo wprowadzać kontrolę nad ruchem ludności (miejsce zamieszkania, podróże między miastami). Również wszystkie trzy stany umożliwiają ograniczenia w przemieszczaniu się.
Stan epidemii, będący zwykłym środkiem konstytucyjnym, umożliwiał jedynie ograniczenie przemieszczania się. W stanach nadzwyczajnych oprócz przemieszczania można ograniczać również przebywanie na pewnych obszarach.
Jeśli więc konieczne jest ograniczenie wolności przebywania na jakichś obszarach, to trzeba wprowadzić stan nadzwyczajny. Jeśli nie ma stanu nadzwyczajnego i obowiązuje stan epidemii (zagrożenia), to nie można wyłączyć z użytkowania publicznego żadnych obszarów.
Można też powiedzieć, że stan epidemii (zagrożenia), który jest zwykłym środkiem konstytucyjnym, nie może ograniczać więcej niż stany nadzwyczajne.
Wszystkie trzy ustawy o stanach nadzwyczajnych zawierają całe listy przepisów karnych dotyczących możliwych ograniczeń.
Jeśli zwykłe środki konstytucyjne (stan epidemii/zagrożenia) są niewystarczające, można wprowadzić któryś ze stanów nadzwyczajnych. Wybiera się go podług zaistniałej sytuacji oraz wytycznych z Konstytucji i ustaw o stanach nadzwyczajnych. Stanem dedykowanym dla chorób zakaźnych, jeśli ustawa o zapobieganiu nie dostarcza narzędzi pozwalających na okiełznanie zagrożenia, jest ustawa o stanie klęski żywiołowej.
Ustawa z dnia 18 kwietnia 2002 r. o stanie klęski żywiołowej (pogrubienia moje)
Ilekroć w ustawie jest mowa o katastrofie naturalnej - rozumie się przez to zdarzenie związane z działaniem sił natury, w szczególności wyładowania atmosferyczne, wstrząsy sejsmiczne, silne wiatry, intensywne opady atmosferyczne, długotrwałe występowanie ekstremalnych temperatur, osuwiska ziemi, pożary, susze, powodzie, zjawiska lodowe na rzekach i morzu oraz jeziorach i zbiornikach wodnych, masowe występowanie szkodników, chorób roślin lub zwierząt albo chorób zakaźnych ludzi albo też działanie innego żywiołu;
Zgodnie z tym co zapisano w Konstytucji, w stanie klęski żywiołowej można ograniczać wolność poruszania się (por. art. 233 ust. 3 Konstytucji). Jak pisałam wyżej, w samej ustawie dozwolono ograniczanie: przebywania w określonych miejscach i obiektach oraz na określonych obszarach (por. art. 21 ust. 1 pkt 13), a także określonego sposobu przemieszczania się (por. art. 21 ust. 1 pkt 15). Po wprowadzeniu stanu klęski żywiołowej można więc zakazać wstępu na pewne obszary i wstrzymać przemieszczanie się pasażerów w transporcie kolejowym wykonywanym z przekroczeniem granicy RP.
Ponadto stan klęski żywiołowej umożliwia nałożenie obowiązku stosowania środków profilaktycznych takich jak maseczki.
Ograniczenia, o których mowa w art. 20 zakres podmiotowy ograniczeń wolności i praw człowieka i obywatela, mogą polegać na obowiązku poddania się badaniom lekarskim, leczeniu, szczepieniom ochronnym oraz stosowaniu innych środków profilaktycznych i zabiegów, niezbędnych do zwalczania chorób zakaźnych oraz skutków skażeń chemicznych i promieniotwórczych;
Obostrzenia te naruszają istotę wolności, ale są niezbędne ze względu na szczególny charakter zaistniałej sytuacji i Konstytucja je dopuszcza, ale tylko pod warunkiem wprowadzenia stanu nadzwyczajnego. Niedostosowanie się do tych obostrzeń stanowi wykroczenie.
Skoro to jest stan, którego powinniśmy się spodziewać w obecnej sytuacji, to sprawdźmy, jakie jeszcze zmiany przewiduje ustawa.
W czasie stanu klęski żywiołowej działaniami prowadzonymi w celu zapobieżenia skutkom klęski żywiołowej lub ich usunięcia kierują: minister właściwy do spraw administracji publicznej lub inny minister, do zakresu działania którego należy zapobieganie skutkom danej klęski żywiołowej lub ich usuwanie, a w przypadku wątpliwości co do właściwości ministra lub w przypadku gdy właściwych jest kilku ministrów – minister wyznaczony przez Prezesa Rady Ministrów – jeżeli stan klęski żywiołowej wprowadzono na obszarze więcej niż jednego województwa.
W czasie stanu klęski żywiołowej właściwy miejscowo wójt (burmistrz, prezydent miasta) kieruje działaniami prowadzonymi na obszarze gminy w celu zapobieżenia skutkom klęski żywiołowej lub ich usunięcia.
W czasie stanu klęski żywiołowej właściwy miejscowo starosta kieruje działaniami prowadzonymi na obszarze powiatu w celu zapobieżenia skutkom klęski żywiołowej lub ich usunięcia.
W zakresie działań prowadzonych w celu zapobieżenia skutkom klęski żywiołowej lub ich usunięcia minister, o którym mowa w art. 8 pkt 4, może wydawać polecenia wiążące organom administracji rządowej, z wyjątkiem Rady Ministrów, Prezesa Rady Ministrów i wiceprezesów Rady Ministrów, a także wydawać polecenia wiążące organom samorządu terytorialnego.
1) rodzaje działań ratowniczych lub prewencyjnych, w których pododdziały i oddziały Sił Zbrojnych Rzeczypospolitej Polskiej mogą brać udział;
2) sposób koordynowania i dowodzenia ich działaniami;
Niezbędne ograniczenia wolności i praw człowieka i obywatela, o których mowa w art. 21 i art. 22, w granicach dopuszczonych w rozporządzeniu Rady Ministrów o wprowadzeniu stanu klęski żywiołowej wprowadza, odpowiednio w zakresie kompetencji wynikających z art. 8:
1) wójt (burmistrz, prezydent miasta) albo pełnomocnik, o którym mowa w art. 9 ust. 5 – w drodze zarządzenia albo decyzji;
2) starosta albo pełnomocnik, o którym mowa w art. 10 ust. 5 – w drodze zarządzenia albo decyzji;
Stan klęski żywiołowej wprowadza rozporządzeniem Rada Ministrów. W rozporządzeniu tym nie określa ograniczeń, a jedynie rodzaje niezbędnych ograniczeń (spośród tych wymienionych w ustawie), które na swoich terenach wprowadzają już właściwi wojewodowie, starostowie i wójtowie, a więc organy samorządu terytorialnego. Zachowana jest hierarchia, tzn. wojewodowie podlegają właściwym ministrom, starostowie wojewodom, a wójtowie starostom, wykonując polecenia z góry, niemniej jednak sami kierują działaniami na przypisanych im obszarach. Można więc powiedzieć, że stan klęski żywiołowej charakteryzuje się współpracą z organami samorządu terytorialnego.
Ciekawie przedstawia się kwestia Sił Zbrojnych RP. Wszystko wskazuje na to, że Minister Obrony Narodowej może przekazać oddziały lub pododdziały wyłącznie do dyspozycji wojewodów. To samo powtarza się w rozporządzeniu Rady Ministrów z dnia 20 lutego 2003 r. w sprawie szczegółowych zasad udziału pododdziałów i oddziałów Sił Zbrojnych Rzeczypospolitej Polskiej w zapobieganiu skutkom klęski żywiołowej lub ich usuwaniu, które zostało wydane na podstawie tej ustawy, oraz w ustawie z dnia 26 kwietnia 2007 r. o zarządzaniu kryzysowym.
Przed epidemią mieliśmy więc taką sytuację, że Konstytucja przewidywała dwie możliwe drogi w zależności od powagi sytuacji. Pierwszą był stan epidemii z ustawy o zapobieganiu, drugą stan klęski żywiołowej. Co jednak jeśli bardzo chciałbyś korzystać z dobrodziejstw stanu nadzwyczajnego, a jednocześnie nie chciałbyś ponosić jego ciężarów? Nic prostszego. Robisz na tę okoliczność ustawę szczególną, którą to wyciągasz sobie upatrzone przepisy ze stanu nadzwyczajnego i wkładasz je do stanu epidemii – dokładnie te, które pozwalają na ograniczanie istoty wolności, a przy okazji zmieniasz mnóstwo innych niewygodnych przepisów na takie dopasowane do swoich potrzeb. Dopiero wtedy wprowadzasz stan epidemii ze wszystkimi bonusami, a ludziom bezczelnie wciskasz kit.
Poseł PiS: wprowadzenie stanu klęski żywiołowej byłoby sprzeczne z konstytucją
Poseł Prawa i Sprawiedliwości Przemysław Czarnek powiedział Informacyjnej Agencji Radiowej, że w obecnej sytuacji związanej z epidemią w naszym kraju konstytucyjne środki zastosowane przez rząd są wystarczające.
W rozmowie z IAR polityk i konstytucjonalista podkreślił, że stany nadzwyczajne wprowadzają rozwiązania i instrumenty polegające na ograniczaniu wolności i praw obywateli, których nie wolno ograniczać w normalnych warunkach. [...]
- Wprowadzanie stanu klęski żywiołowej na dzisiaj jest sprzeczne z art. 228 konstytucji, ponieważ obowiązuje ustawa o zwalczaniu chorób zakaźnych z 2008 roku - powiedział Przemysław Czarnek.
źródło: Wyniki wyszukiwania google dla hasła "wojsko na ulicach".
Mamy więc ogłoszony stan epidemii, który jest zwykłym środkiem konstytucyjnym, ale ma cechy stanu nadzwyczajnego, który wprowadza się, kiedy zwykłe środki konstytucyjne są niewystarczające. Genialne! :D
Ponieważ w całej tej hucpie kluczową rolę odgrywa sanepid, chcę zwrócić Waszą uwagę na zmiany, które wprowadzano ostatnimi czasy do ustawy o Państwowej Inspekcji Sanitarnej. Zmiany te zostały dla niepoznaki rozłożone w czasie, ale teraz możemy je połączyć w spójną całość i... cóż... spodziewać się kolejnych?
Pierwsza zmiana pochodzi ze stycznia tego roku i dorobiła się wdzięcznej nazwy "policja sanitarna". Chodzi o ustawę z dnia 23 stycznia 2020 r. o zmianie ustawy o Państwowej Inspekcji Sanitarnej oraz niektórych innych ustaw.
Ustawa przede wszystkim wprowadzała pionizację struktury organizacyjnej sanepidu. Jeśli do tej pory inspektor wojewódzki był powoływany i odwoływany przez wojewodę za zgodą GISa, to teraz był powoływany i odwoływany przez GISa za zgodą wojewody. Jeśli do tej pory inspektor powiatowy był powoływany i odwoływany przez starostę za zgodą inspektora wojewódzkiego, to teraz był powoływany i odwoływany przez inspektora wojewódzkiego po zasięgnięciu opinii wojewody.
Najwięcej emocji wzbudziła jednak poniższa zmiana. Wtedy jeszcze nie było wiadomo, jakie mogą być jej konsekwencje. Poniżej przepis w starym brzmieniu i jego poprawka.
Obwieszczenie Marszałka Sejmu Rzeczypospolitej Polskiej z dnia 5 grudnia 2018 r. w sprawie ogłoszenia jednolitego tekstu ustawy o Państwowej Inspekcji Sanitarnej
Główny Inspektor Sanitarny może w przypadku zagrożenia bezpieczeństwa sanitarnego wydawać organom Państwowej Inspekcji Sanitarnej polecenia dotyczące podjęcia określonych czynności zapobiegawczych lub kontrolnych oraz żądać od nich informacji w tym zakresie. O wydaniu takiego polecenia Główny Inspektor Sanitarny zawiadamia właściwego wojewodę lub starostę.
Ustawa z dnia 23 stycznia 2020 r. o zmianie ustawy o Państwowej Inspekcji Sanitarnej oraz niektórych innych ustaw (tekst ogłoszony)
Art. 1. W ustawie z dnia 14 marca 1985 r. o Państwowej Inspekcji Sanitarnej (Dz. U. z 2019 r. poz. 59) wprowadza się następujące zmiany:
„3. Główny Inspektor Sanitarny może wydawać organom Państwowej Inspekcji Sanitarnej:
3) zalecenia i wytyczne określające sposób postępowania w trakcie realizacji zadań.”,
„4. W przypadku wystąpienia zagrożenia zdrowia publicznego, w szczególności zagrożenia epidemiologicznego lub zagrożenia jakości zdrowotnej żywności, Główny Inspektor Sanitarny koordynuje działalność organów Państwowej Inspekcji Sanitarnej, w tym może wydawać polecenia realizacji zadań mających na celu przeciwdziałanie zagrożeniu i jego monitorowanie.”;
Pierwotnie GIS mógł wydawać polecenia dotyczące zapobiegania i kontroli w przypadku zagrożenia bezpieczeństwa sanitarnego. Zamieniono to na wydawanie wszelkich poleceń w każdym czasie. W uzasadnieniu zmiana została ładnie ubrana w potrzebę zapewnienia sprawnego działania inspekcji i skutecznego zapobiegania zagrożeniom.
Projekt ustawy o zmianie ustawy o PIS pojawił się 4 grudnia 2019 r., a wnioskodawcą był Minister Zdrowia. Proces legislacyjny był dość ciekawy. Projekt przeszedł głosami PiS, a wszyscy pozostali posłowie byli przeciwni. Senat z kolei projekt odrzucił. Przede wszystkim ze względu na dopatrzenie się jakichś uchybień proceduralnych, ale również z powodu braku potrzeby reorganizacji inspekcji. Co ciekawe w samym uzasadnieniu pojawiła się wzmianka o koronawirusie.
Mając powyższe na względzie, Senat doszedł do konkluzji, że ustawa budzi wątpliwości co do jej zgodności z Konstytucją w zakresie trybu, w jakim została uchwalona, i zdecydował o jej odrzuceniu.
Podejmując decyzję o odrzuceniu ustawy Senat wziął również pod uwagę ogólną ocenę funkcjonowania Państwowej Inspekcji Sanitarnej. W licznych wypowiedziach przedstawiciele Izby podkreślali, że instytucja ta działa efektywnie, należycie wypełnia swoje zadania ustawowe i jest oceniana pozytywnie. Brak jest zatem argumentów uzasadniających konieczność dokonywania reformy w strukturze Inspekcji. Senat zwrócił ponadto uwagę, że decyzja o wprowadzeniu daleko idących zmian w funkcjonowaniu instytucji może wywoływać problemy o charakterze organizacyjnym, rzutujące na efektywność wykonywania zadań, co w szczególności w kontekście zagrożenia rozprzestrzeniania się koronawirusa, byłoby zjawiskiem wysoce niepożądanym. Wdrażanie przewidzianych w ustawie rozwiązań reorganizacyjnych może skutkować chociażby przejściowymi trudnościami w podejmowaniu adekwatnych do zagrożenia i niezwłocznych działań zmierzających do zapewnienia bezpieczeństwa zdrowotnego obywateli.
Uzasadnienie uchwały Senatu Rzeczypospolitej Polskiej z dnia 6 lutego 2020 r. w sprawie ustawy o zmianie ustawy o Państwowej Inspekcji Sanitarnej oraz niektórych innych ustaw
Uchwała senatu została odrzucona w kolejnym głosowaniu. Tym razem do PiSu dołączyła połowa Konfederacji. Ustawa została ogłoszona 27 lutego, a interesujące nas przepisy miały pierwotnie wejść w życie 1 kwietnia.
Druga zmiana to ustawa COVID z 2 marca 2020 roku. Dodano co nieco do tego samego artykułu 8a.
Ustawa z dnia 2 marca 2020 r. o szczególnych rozwiązaniach związanych z zapobieganiem, przeciwdziałaniem i zwalczaniem COVID-19, innych chorób zakaźnych oraz wywołanych nimi sytuacji kryzysowych (tekst ogłoszony; pogrubienia moje)
Art. 17. W ustawie z dnia 14 marca 1985 r. o Państwowej Inspekcji Sanitarnej (Dz. U. z 2019 r. poz. 59 oraz z 2020 r. poz. 322) w art. 8a dodaje się ust. 5–9 w brzmieniu:
„5. Główny Inspektor Sanitarny lub działający z jego upoważnienia państwowy wojewódzki inspektor sanitarny może wydawać osobom prawnym, osobom fizycznym i jednostkom organizacyjnym nieposiadającym osobowości prawnej, w szczególności podmiotom wykonującym działalność leczniczą, pracodawcom, podmiotom prowadzącym działalność w zakresie lotnictwa cywilnego, użytkownikom statków powietrznych, użytkownikom cywilnych statków powietrznych niewpisanych do rejestru statków powietrznych oraz zarządzającym lotniskami, o których mowa w art. 27 ust. 2 pkt 1 i 2 ustawy z dnia 3 lipca 2002 r. – Prawo lotnicze (Dz. U. z 2019 r. poz. 1580 i 1495 oraz z 2020 r. poz. 284):
8. Osoby przebywające na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej są obowiązane do stosowania się do zaleceń i wytycznych organów Państwowej Inspekcji Sanitarnej, o których mowa w ust. 5 pkt 2.".
O ile pkt 1 mówi o decyzjach nakładanych na różnie podmioty (gdzie obowiązuje Kodeks postępowania administracyjnego, chociaż w trybie uproszczonym), to pkt 2 jedynie o zaleceniach i wytycznych, które mają dotyczyć, zgodnie z ust. 5, również osób fizycznych. Wszystkich. I te wszystkie osoby fizyczne mają obowiązek stosować się do zaleceń i wytycznych wydanych przez GISa lub upoważnionego inspektora wojewódzkiego. Miałoby to sens w przypadku stanu zagrożenia epidemicznego lub stanu epidemii, które zostały zdefiniowane w ustawie o zapobieganiu, ale zostało tu dodane jeszcze enigmatyczne "niebezpieczeństwo szerzenia się zakażenia lub choroby zakaźnej", które już zdefiniowane nie zostało i na dobrą sprawę występuje zawsze. Można więc interpretować tę zmianę jako umożliwienie GISowi nakazania każdemu z nas zrobienia dowolnej rzeczy w każdym czasie. Jeśli natomiast uznamy nienoszenie maseczki w sezonie jesienno-zimowym za utrudnianie działań PIS, to będziemy odpowiadać za wykroczenie. Tak czy nie? Bez możliwości wyrażenia własnego zdania?
Załóżmy, że na terenie jakiegoś województwa wzrośnie liczba podejrzeń zachorowań i zachorowań na przykład na grypę co ma miejsce co roku w każdym województwie. W razie niebezpieczeństwa szerzenia się grypy, która może stanowić zagrożenie dla zdrowia publicznego, GIS wyda osobom fizycznym zalecenia i wytyczne określające sposób postępowania w trakcie realizacji zadania polegającego na powstrzymaniu szerzenia się grypy. Przepisy nie określają, jakie miałyby to być zalecenia i wytyczne, więc GIS ma kompletną swobodę. Może zarządzić na przykład noszenie maseczek w miejscach publicznych od października do marca, co zostałoby ogłoszone w radiu i telewizji. I każdy musiałby się dostosować. Czy powyższy przykład wynika z przytoczonych przepisów?
Przy okazji zmieniono też termin wejścia w życie interesujących nas przepisów z ustawy o zmianie ustawy o PIS – miały wejść w życie 1 kwietnia, ale termin przesunięto na 15 marca.
Ta sama ustawa COVID wprowadziła też niepokojącą (trzecią) zmianę do ustawy o zapobieganiu. Wspominam tu o niej, bo również wpisuje się w "policję sanitarną".
Art. 25. W ustawie z dnia 5 grudnia 2008 r. o zapobieganiu oraz zwalczaniu zakażeń i chorób zakaźnych u ludzi (Dz. U. z 2019 r. poz. 1239 i 1495 oraz z 2020 r. poz. 284 i 322) wprowadza się następujące zmiany:
„Art. 44a
2. W przypadku, o którym mowa w ust. 1, pododdziały i oddziały Sił Zbrojnych Rzeczypospolitej Polskiej pozostają pod dowództwem przełożonych służbowych i wykonują zadania określone przez Głównego Inspektora Sanitarnego lub wojewodę.";
Kolejny ciekawy przepis korzystający z "niebezpieczeństwa szerzenia się zakażenia lub choroby zakaźnej", które określa nie wiadomo kto i nie wiadomo w jaki sposób. W takiej nie wiadomo jakiej sytuacji GIS może dostać do dyspozycji wojsko, czyli, wracając do naszego przykładu z grypą, obowiązku noszenia maseczki przez całą zimę pilnowaliby żołnierze.
Gdzie się podziała współpraca z organami samorządu terytorialnego? Teraz wojskiem na terenie całego kraju zawiadywać może jedna osoba – GIS. Jest tu jeszcze jeden problem, ponieważ nie znalazłam przepisu zwrotnego. O ile w przytaczanych wcześniej aktach prawnych dotyczących stanu klęski żywiołowej napisano, że Minister Obrony Narodowej przekazuje pododdziały lub oddziały wojewodzie, to nigdzie nie dodano, by mógł przekazać je GISowi.
I czwarta zmiana wprowadzona ustawą z dnia 31 marca 2020 roku (obowiązująca od 1 kwietnia).
Ustawa z dnia 31 marca 2020 r. o zmianie niektórych ustaw w zakresie systemu ochrony zdrowia związanych z zapobieganiem, przeciwdziałaniem i zwalczaniem COVID-19 (tekst ogłoszony)
Art. 1. W ustawie z dnia 14 marca 1985 r. o Państwowej Inspekcji Sanitarnej (Dz. U. z 2019 r. poz. 59 oraz z 2020 r. poz. 322 i 374) wprowadza się następujące zmiany:
– we wprowadzeniu do wyliczenia wyrazy „państwowy wojewódzki inspektor sanitarny” zastępuje się wyrazami „inny organ Państwowej Inspekcji Sanitarnej”,
Dopiero co zalecenia i wytyczne miał wydawać GIS lub działający z jego upoważnienia państwowy wojewódzki inspektor sanitarny, a już upoważniony może być dowolny inny organ PIS.
Do tej pory sanepid sprawował nadzór przy pomocy decyzji, a postępowanie prowadzone było zgodnie z Kodeksem postępowania administracyjnego (a więc była kontrola sądowa). Poniżej dwa zwrotne przepisy w obu ustawach.
Ustawa z dnia 14 marca 1985 r. o Państwowej Inspekcji Sanitarnej (pogrubienia moje)
Art. 5 pkt 4
Do zakresu działania Państwowej Inspekcji Sanitarnej w dziedzinie zapobiegania i zwalczania chorób, o których mowa w art. 2, należy wydawanie zarządzeń i decyzji lub występowanie do innych organów o ich wydanie – w wypadkach określonych w przepisach o zwalczaniu chorób zakaźnych;
Art. 5 ust. 1 pkt 3
Osoby przebywające na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej są obowiązane na zasadach określonych w ustawie do stosowania się do nakazów i zakazów organów Państwowej Inspekcji Sanitarnej służących zapobieganiu oraz zwalczaniu zakażeń i chorób zakaźnych;
Teraz polecenia sanepidu nie podlegają kontroli. Na szczęście żadna z ustaw nie zawiera przepisów karnych na tę okoliczność, chyba że uznamy niewykonywanie ogłoszonych w BIP/tv poleceń za "utrudnianie lub udaremnianie działalności organów PIS".
Ustawy o stanach nadzwyczajnych dokładnie określają, jakie wolności i prawa obywatelskie mogą zostać ograniczone, a tu dano sanepidowi możliwość ograniczania ich w całkowicie dowolny sposób, co jest sprzeczne z Konstytucją. Konstytucja mówi, że ograniczenia mogą być ustanawiane tylko w ustawie. I tak właśnie w ustawie o PIS jest dokładnie napisane, w jakim zakresie sanepid może ograniczać poprzez wydawanie decyzji. Tymczasem dodano zapisy, które umożliwiają ograniczanie wolności poprzez ogłaszanie poleceń w biuletynach i środkach masowego przekazu – nie tylko bez stanu nadzwyczajnego, ale nawet bez stanu epidemii (zagrożenia).
Najpierw więc GIS zyskał uprawnienia do wydawania poleceń pracownikom sanepidu, potem do wydawania poleceń wszystkim ludziom, następnie dostał wojsko, a na końcu do wydawania poleceń wszystkim ludziom zyskał uprawnienia cały sanepid. Kolejne zmiany, mimo że rozłożone w czasie, rozbudowywały ten sam artykuł. Wszystkie te przepisy zostają z nami na stałe i obowiązują "w razie niebezpieczeństwa szerzenia się zakażenia lub choroby zakaźnej", a więc są niezależne od oficjalnie wprowadzonego stanu epidemii (zagrożenia).
W skali od 1 do 10 jak bardzo uważacie, że epidemia jest przypadkowa?
Szczególna ustawa rozwiązująca wszystkie problemy rządu datowana jest na 2 marca 2020 roku.
4) po art. 46 dodaje się art. 46a–46f w brzmieniu:
„Art. 46a
"Mając na względzie zakres stosowanych rozwiązań", ale pomijając uciążliwość wprowadzanych ograniczeń.
Zgodnie z Konstytucją jeśli zwykłe środki konstytucyjne są niewystarczające, można wprowadzić odpowiedni stan nadzwyczajny. Jeśli nie ma stanu nadzwyczajnego, to można ograniczać wolności i prawa w ustawie, ale te ograniczenia nie mogą naruszać istoty wolności i praw. Tu natomiast mamy całą listę takich naruszeń. Do katalogu zamkniętego z art. 46 ust. 4, który stworzony został na wypadek epidemii (zagrożenia), dodano liczne obostrzenia zapożyczone ze stanu klęski żywiołowej. Dosłownie wszystkie wypisane powyżej punkty pochodzą z tej ustawy! W ustawie o zapobieganiu znalazły się więc zapisy, które Konstytucja umożliwia stosować jedynie w przypadku stanu nadzwyczajnego. Przepisy, które ograniczają istotę wolności i praw obywateli!
Ustawa o stanie klęski żywiołowej określa ignorowanie tych obostrzeń jako wykroczenia. W ustawie o zapobieganiu brak natomiast takich wskazań.
Rozporządzenia wydane na podstawie art. 46 są zatem legalne, a określone w nich obostrzenia zgodne z prawem, jeśli mieszczą się w delegacji ustawowej. Rozporządzenia wydane na podstawie art. 46a i 46b są nielegalne, bo opierają się na rozwiązaniach stosowanych w stanach nadzwyczajnych i ograniczają istotę wolności.
Dla niepoznaki początkowo ogłoszono stan zagrożenia epidemicznego na podstawie art. 46. Rozporządzenie z 13 marca zmieniono następnie 14, 16 i 18 marca. Stan zagrożenia epidemicznego odwołano 20 marca.
Następnie ogłoszono stan epidemii również na podstawie art. 46. Rozporządzenie z 20 marca zmieniono 24 i 25 marca.
Do tej pory wydane na podstawie ustawy o zapobieganiu rozporządzenia były legalne, a zawarte w nich przepisy były zgodne z prawem, o ile zawierały się w delegacji dla Ministra Zdrowia. 31 marca usunięto z rozporządzenia wszystkie obostrzenia zostawiając jedynie zapis o ogłoszeniu stanu epidemii. Jednocześnie pojawiło się nowe rozporządzenie "w sprawie ustanowienia określonych ograniczeń, nakazów i zakazów w związku z wystąpieniem stanu epidemii" - wydane na podstawie art. 46a i 46b. Rozporządzenie to zmieniono 1 i 7 kwietnia. 10 kwietnia ogłoszono nowe rozporządzenie o tej samej nazwie, które zmieniono 15 i 16 kwietnia. 19 kwietnia znowu ogłoszono nowe rozporządzenie znowu o tej samej nazwie, które zaczęło luzować nałożone wcześniej obostrzenia. Do czasu. Do czasu...
Spis wszystkich rozporządzeń tutaj w zakładce Akty wykonawcze.
Uczciwie byłoby chyba powiedzieć, że od 31 marca mamy stan epidemii, ale nie ma żadnych obostrzeń, bo rozporządzenie jest puste. Wszystkie kolejne akty oparte są na przepisach umieszczonych w ustawie z naruszeniem prawa. Co więcej, wszystkie kolejne akty depczą gwarantowaną konstytucyjnie wolność. Uderzają w godność człowieka.
Rozporządzenie Ministra Zdrowia z dnia 24 marca 2020 r. zmieniające rozporządzenie w sprawie ogłoszenia na obszarze Rzeczypospolitej Polskiej stanu epidemii (pogrubienia moje)
3. Ograniczenia, o którym mowa w ust. 2 pkt 1, nie stosuje się do osób najbliższych w rozumieniu art. 115 § 11 ustawy z dnia 6 czerwca 1997 r. – Kodeks karny.”;
To rozporządzenie jest legalne, ale...
Rozdział 2, w którym wprowadzane są te zmiany, nosi tytuł Ograniczenia określonego sposobu przemieszczania się. Jest to dokładne odniesienie do art. 46 ust. 4 pkt 1 ustawy o zapobieganiu, który daje możliwość ustanowienia czasowego ograniczenia określonego sposobu przemieszczania się. Tymczasem zmiana w rozporządzeniu zabrania przemieszczania się w ogóle, każdego sposobu. To jest takie naruszenie istoty wolności, że już bardziej się nie da. I nie mają tu znaczenia wyjątki, ponieważ nie dotyczą one dopuszczalnych sposobów przemieszczania się (co nadal mogłoby naruszać istotę wolności, ale przynajmniej byłoby spójne z ustawą), ale celu przemieszczania się, o którym nie ma mowy w ustawie, na podstawie której owo rozporządzenie zostało wydane. Ustawa nie daje Ministrowi Zdrowia delegacji do ograniczania celów przemieszczania się, więc zmiana ta wprowadzona jest bez umocowania w ustawie. To jest samowola urzędnika państwowego, który skrajnie narusza podstawowe prawo nas wszystkich.
Ponadto sposób przemieszczania się związany jest ze środkami transportu. Sposobem przemieszczania się nie jest chodzenie w spódnicy za kolano, skręcanie tylko w prawo, czy noszenie maseczki. Innymi słowy nie można zakazać przemieszczania się w spodniach, skręcania w lewo, czy z możliwością swobodnego oddychania. Nakaz zachowania odstępu 1,5m można zastąpić nakazem chodzenia krokiem dostawnym, nakazem chodzenia z prędkością 120 kroków/min, nakazem stawiania stóp do środka, nakazem zbierania napotkanych rękawiczek jednorazowych, nakazem przysiadania na każdej mijanej ławce, nakazem przybijania piątki, ale tylko tym osobom, które poruszają się w tym samym kierunku. No jeśli to są sposoby przemieszczania się, to przecież można? Na szczęście ograniczenie podróżujących środkami publicznego transportu zbiorowego ma sens, bo dotyczy TRANSPORTU. Ale reszta to już tylko Ministerstwo Głupich Kroków.
31 marca rozporządzenie ogłaszające stan epidemii zostało wyczyszczone, a zakaz przemieszczania się przeniesiono do nowego rozporządzenia wydanego na podstawie niezgodnych z prawem przepisów "nadzwyczajnych" (art. 46a i 46b). Od tego momentu zatem nie obowiązują żadne zakazy w przemieszczaniu się, nawet te zgodne ze stanem epidemii (ograniczenia w środkach publicznego transportu zbiorowego).
Rozporządzenie Rady Ministrów z dnia 31 marca 2020 r. w sprawie ustanowienia określonych ograniczeń, nakazów i zakazów w związku z wystąpieniem stanu epidemii (pogrubienia moje)
1. W okresie, o którym mowa w § 2 ust. 1, w przypadku gdy przemieszczanie się następuje:
To rozporządzenie jest nielegalne.
Ograniczenia w przemieszczaniu się środkami publicznego transportu zbiorowego i rowerami miejskimi mogą zostać ustanowione, ale nie skorzystano z właściwej podstawy prawnej (art. 46), więc nie obowiązują.
Pierwotnie odległość między przemieszczającymi się osobami wynosiła 1,5m i nie dotyczyła rodzin, teraz wzrosła do 2m i dotyczy również rodzin (osób dorosłych). Oficjalnie po to, żeby policjanci nie musieli odróżniać rodzin od nie-rodzin. Ale te same nie-rodziny mogą już na przykład jechać jednym samochodem po zakupy, czy tandemem do pracy... czy też patrolować ulice.
A młodzieży zaaplikowano w zasadzie areszt domowy.
Rozporządzenie Rady Ministrów z dnia 10 kwietnia 2020 r. w sprawie ustanowienia określonych ograniczeń, nakazów i zakazów w związku z wystąpieniem stanu epidemii (pogrubienia moje)
Zwykłe środki konstytucyjne (stan epidemii/zagrożenia) nie mogą ograniczać korzystania z obszarów. Niezwykłe środki konstytucyjne nazwane dla niepoznaki zwykłymi (wpisane do zwykłej ustawy) również. Diagnoza – nielegalne rozporządzenie wydane na podstawie nielegalnej podstawy prawnej zawierające nielegalne ograniczenia istoty wolności.
Absurd wprowadzanych ograniczeń wzbił się już na takie wyżyny, że ludzie zastanawiają się, którego przepisu muszą przestrzegać bardziej, żeby nie dostać mandatu.
źródło: www.facebook.com/dogmatykarnisty
Zakaz zgromadzeń może być ustanawiany w stanie epidemii, więc póki obowiązywało legalne rozporządzenie, zgodny z prawem był też zakaz (wydany na podstawie art. 46). Nie to jest jednak najważniejsze. Przepis brzmi tak samo od samego początku, a więc przez cały czas trwania epidemii można spotykać się z rodziną. Celowo wybrałam rozporządzenie z dnia 10 kwietnia, ponieważ był to... Wielki Piątek.
Tymczasem w Wiadomościach TVP o 19:30 w Wielką Sobotę (11 kwietnia) usłyszeliśmy: Musimy zostać w domach i przestrzegać zasad izolacji. Musimy być solidarni. Solidarnie w tym roku znaczy bez spotkań rodzinnych. Może nie jest to kłamstwo, a jedynie "obligatoryjne zalecenie" (musimy zamiast powinniśmy), ale ludzie dostali wyraźny sygnał.
Na rządowej stronie w zakładce Aktualności (9 kwietnia) widnieje spis zakazów i pogrubiony jest tekst Zasada obowiązuje również w święta Wielkiej Nocy! No dobra, dotyczy kościoła, ale przekaz podprogowy mówi wyraźnie – w święta też nie wolno.
To wszystko byłoby jeszcze do zaakceptowania, gdyby było jasne, że jest to tylko apel, ale jednocześnie poszedł komunikat od policji:
I tak wszyscy dowiedzieli się, że za spotkanie w czasie świąt Wielkiejnocy grozi kara 30 tysięcy.
Nie było zakazu gromadzenia się z rodziną, to już wiemy, ale do karania wykorzystywany był jeszcze przepis o celu, w jakim się ktoś przemieszcza. Dozwolone było jedynie przemieszczanie się w celu zaspokajania niezbędnych potrzeb. I tu okazuje się, że można było udać się do kościoła, ale nie do babci, której i tak codziennie robi się zakupy. Jeśli spędzenie świąt w kościele uznaje się za zaspokajanie niezbędnych potrzeb, to spędzenie świąt z rodziną też – nie każdy jest religijny. Dla kogoś zobaczenie się z rodziną raz do roku może być zaspokajaniem niezbędnych potrzeb. Może to być zobaczenie wnuka pierwszy raz w życiu i być może ostatni. Albo zobaczenie dziadka w terminalnym stadium choroby, któremu jest już wszystko jedno.
Kto decyduje, czy przemieszczanie odbywa się w celu zaspokajania niezbędnych potrzeb? Policjant? Urzędnik sanepidu? A kiedy sprawa trafi do sądu, to zajmą się tym biegli? Z jakich dziedzin? Czy ktokolwiek w ogóle wychodzi z domu, jak nie musi? Musi pójść do pracy, zrobić zakupy, okej. Ale czy spotkanie ze znajomym nie jest niezbędną potrzebą? Czy komukolwiek chciałoby się opuszczać domowe pielesze, gdyby nie potrzebował kontaktów społecznych? Czy komukolwiek chciałoby się wstawać z fotela, gdyby nie potrzebował pobiegać, pojeździć na rowerze, czy chociażby pospacerować?
Dziś przepis nadal brzmi tak samo – spotkania z rodziną cały czas są dozwolone. Mimo to na rządowej stronie w zakładce Aktualne zasady i ograniczenia (26 kwietnia) napisano, że zakaz dotyczy wszelkich zgromadzeń oraz imprez. Tak zwane "rzetelne i wiarygodne źródło informacji".
A na Youtube ciągle jeszcze wyświetla mi się reklama o zakazie przemieszczania się.
Czas na ostatni krzyk rozpaczy mody.
Rozporządzenie ogłoszono 10 kwietnia. Dlaczego nakaz noszenia maseczek nie zaczął obowiązywać od razu, jeśli to takie ważne? Ponieważ "uroczystość" powitania maseczek odbyła się dopiero 14 kwietnia.
Pierwsza wersja rozporządzenia wywołała falę negatywnych komentarzy, szczególnie że Minister Zdrowia wspominał w kwietniu o szaliku, a wszyscy martwili się o niemowlęta. Brzmienie przepisu zmieniono 15 kwietnia, na dzień przed wejściem w życie obowiązku zakrywania nosa i ust.
Rozporządzenie Rady Ministrów z dnia 15 kwietnia 2020 r. zmieniające rozporządzenie w sprawie ustanowienia określonych ograniczeń, nakazów i zakazów w związku z wystąpieniem stanu epidemii (pogrubienia moje)
Nakaz zakrywania nosa i ust obowiązuje na przykład w sklepach. Dotyczy klientów i tych pracowników, którzy wykonują bezpośrednią obsługę klientów. Biorąc pod uwagę supermarket taką pracę wykonują tylko kasjerzy i obsługa na lodówkach (na co wskazuje również ust. 3). W takim razie z obowiązku zwolnieni są panowie jeżdżący wózkami widłowymi po magazynie, panowie jeżdżący samochodzikami do mycia podłóg, panie wykładające towar na półki, panie na bieżąco sprzątające rozsypane towary. Czyż nie? Część z tych osób styka się bezpośrednio z klientami, mimo że ich bezpośrednio nie obsługuje.
Albo weźmy na przykład bank. W maseczkach muszą chodzić jedynie pracownicy, którzy obsługują klientów bezpośrednio. Reszta z obowiązku jest zwolniona, a odległość 1,5m dotyczy stanowisk pracy, a nie mijania się w korytarzu. Ponadto pracownicy bez maseczek i pracownicy w maseczkach korzystają z tych samych ekspresów do kawy i tych samych toalet. Ci wszyscy pracownicy wracają później do swoich domów, gdzie są ich rodziny, a na drugi dzień przychodzą w to samo skupisko. Powinno być dokładnie odwrotnie – obowiązek w budynkach dla wszystkich, brak obowiązku na ulicy.
Przepis dotyczący samochodów jest jeszcze bardziej absurdalny. Jedna osoba może jechać bez maseczki, ale dwie już muszą maseczki mieć. Nawet jeśli razem mieszkają i razem pracują, a w pracy wiadomo maseczek nosić nie muszą, chyba że mają kontakt z klientami. Jedna osoba z małym dzieckiem jest okej, ale nie wiadomo, co z dwójką małych dzieci? Pewnie mandat zależy od tego, jak policjant zinterpretuje przepis. Oczywiście dwie osoby dorosłe z małym dzieckiem maseczki już mieć muszą, nawet jeśli razem mieszkają i razem pracują. Jedna osoba z małym dzieckiem jest okej, ale jedna osoba z 2 i 5-latkiem już nie. Ja się dziwię, że jeszcze nie ma obowiązkowych maseczek dla psów – one też jeżdżą samochodami.
Ciekawe, że małżonkowie muszą chodzić w odległości 2m od siebie, żeby policja nie musiała ich legitymować, ale w przypadku maseczek nie trzeba mieć zaświadczenia, więc policja nijak nie może zweryfikować, czy jak ktoś nie zakrywa nosa i ust, to "bo chce" czy "bo może". Dlaczego nie pozwolono małżonkom przemieszczać się razem i nie zrezygnowano z konieczności ich legitymowania, skoro potwierdzanie wyłączeń nie jest istotne? Albo nie kazano chodzić w maseczkach bezwzględnie wszystkim? Czy osoby z problemami oddechowymi nie są czasem w grupie ryzyka ciężkiego przebiegu COVID-19?
Nakaz noszenia maseczek jest od samego początku nielegalny, bo oparty jest na ograniczających istotę wolności przepisach upchniętych kolanem w ustawie o zapobieganiu. Stan klęski żywiołowej pozwala nakładać obowiązek stosowania środków profilaktycznych, ale stan epidemii w pierwotnej wersji (art. 46) nie daje takich możliwości. Na dodatek ograniczenia zaadaptowano tak nieudolnie, że w stanie "nadzwyczajnej epidemii" można ustanowić obowiązek stosowania środków profilaktycznych, ale wyłącznie przez osoby chore i podejrzane o zachorowanie (por. art. 46b pkt 4), mimo że w stanie klęski żywiołowej obowiązek taki mógł dotyczyć każdego (por. art. 21 ust. 1 pkt 5 ustawy o stanie klęski żywiołowej). Rozporządzenie wydane przez Radę Ministrów wykracza zatem nawet poza nielegalną delegację ustawową, ponieważ obowiązkiem zakrywania nosa i ust objęto wszystkich.
Oprócz tego, że nakaz jest nielegalny i prowadzi do absurdów, niesie też ze sobą szereg zagrożeń. O tym, że przy dłuższym użytkowaniu maseczki bardziej szkodą niż pomagają, to mówią już chyba wszyscy specjaliści. Czy słyszeliście chociaż jednego, który twierdził, że można bezpiecznie paradować w maseczce kilka godzin?
Z takich technicznych utrudnień można wspomnieć o ograniczaniu pola widzenia pod nogami. Może to być szczególnie niebezpieczne dla osób starszych. Do tego maseczka powoduje zaparowywanie się okularów, czyli ograniczanie całego pola widzenia. A jak jeszcze prowadzisz samochód w okularach i maseczce (bo wieziesz 5-latka), to wiecie, rozumiecie.
Maski mogą prowadzić do wzrostu przestępczości. Zaiste, doskonałym strategiem trzeba być, żeby nakazywać zakrywać ludziom twarze na progu kryzysu gospodarczego.
Permanentne niedotlenienie powoduje też ataki agresji, co ciekawe skierowane wyłącznie w kierunku osób, które na niedotlenienie nie cierpią. Mogą to być osoby, które w mniemaniu agresora łamią nakaz, ale przy okazji obrywa się też ludziom, którzy nie mogą blokować dróg oddechowych z powodu stanu zdrowia, a tu nakaz nie obowiązuje.
I tak dochodzimy do najważniejszej kwestii. Obowiązku nie stosuje się w przypadku osoby, która nie może zakrywać ust lub nosa z powodu stanu zdrowia. Czyli w przypadku KAŻDEJ OSOBY. Maski szkodzą wszystkim. W maskach wszyscy mają problemy z oddychaniem. Gdybyśmy mogli oddychać przez przetchlinki, to mielibyśmy nosy pod pachami. Ten przepis jest tak skonstruowany, jakby był testem na inteligencję, nawet nie wymaga potwierdzenia na piśmie. Jakby co, to mówcie, że macie homo sapiens :D
Jak pisałam wcześniej, ustawa o zapobieganiu nie przewiduje żadnych kar w przypadku stanu epidemii (zagrożenia) oprócz kary dla lekarza, który nie stosuje się do decyzji o skierowaniu do pracy przy epidemii. Kary takie przewidziane są dla stanów nadzwyczajnych. Co za tym idzie wymienione powyżej nakazy i zakazy, abstrahując od tego, czy są legalne i/lub absurdalne, są przede wszystkim nieegzekwowalne. Mimo że ustawa nie stanowi, że łamanie tych nakazów/zakazów podlega karze, policja zaczęła wystawiać mandaty za takie czynności jak jazda na rowerze, mycie samochodu, czy samotne łowienie ryb. Podstawą prawną miał być art. 54 kodeksu wykroczeń.
Odpowiedzialności za wykroczenie podlega ten tylko, kto popełnia czyn społecznie szkodliwy, zabroniony przez ustawę obowiązującą w czasie jego popełnienia pod groźbą kary aresztu, ograniczenia wolności, grzywny do 5000 złotych lub nagany.
Jak czytamy w art. 1, czyn musi być zabroniony przez ustawę pod groźbą kary, a właśnie nie jest. Ponadto sam art. 54 odnosi się do tzw. przepisów porządkowych. Nie są to jednak dowolne przepisy dotyczące zachowania się w miejscach publicznych umieszczone w dowolnym rozporządzeniu. Przepisy porządkowe to szczególny rodzaj... prawa miejscowego.
Akty prawa miejscowego stanowią m.in. przepisy porządkowe wydawane wyłącznie na podstawie upoważnień ustawowych zawartych w ustrojowych ustawach samorządowych6, w ustawie o administracji rządowej w województwie7 oraz w innych ustawach szczególnych8. Konstrukcja upoważnienia wskazuje, że przepisy porządkowe nie stanowią wykonania ustawy, lecz tworzą materię nieunormowaną przepisami prawa, wprowadzając w szczególnych sytuacjach nakazy i zakazy określonego zachowania9.
Zbigniew Kopacz, Porządkowe akty prawa miejscowego wydawane przez terenowe organy administracji rządowej i organy gminy oraz powiatu, Studia Prawnoustrojowe nr 11, 241-254, 2010
Przepisy porządkowe mogą być wydawane przez organy gminne, powiatowe oraz wojewódzkie i obowiązują lokalnie.
Ustawa z dnia 8 marca 1990 r. o samorządzie gminnym (pogrubienia moje)
Ustawa z dnia 5 czerwca 1998 r. o samorządzie powiatowym (pogrubienia moje)
Ustawa z dnia 23 stycznia 2009 r. o wojewodzie i administracji rządowej w województwie (pogrubienia moje)
2. Rozporządzenia porządkowe mogą przewidywać, za naruszenie ich przepisów, kary grzywny wymierzane w trybie i na zasadach określonych w ustawie z dnia 20 maja 1971 r. – Kodeks wykroczeń (Dz. U. z 2019 r. poz. 821 i 1238).
Ustawa z dnia 20 lipca 2000 r. o ogłaszaniu aktów normatywnych i niektórych innych aktów prawnych (pogrubienia moje)
Nie jest wykroczeniem naruszenie dowolnego przepisu porządkowego, ale tylko takiego, dla którego przewidziano karę w akcie go ustanawiającym. Istotne jest również to, że akt taki nie jest aktem wykonawczym do ustawy, ale wprowadza nowe prawo, którego dotychczasowe przepisy nie regulowały.
Innymi słowy przepisy porządkowe to coś w rodzaju miejscowego regulaminu. Mogą obowiązywać w obiektach (dworce, muzea, stadiony), na obszarach (drogi publiczne, parki, plaże), podczas wydarzeń (festiwale), w środkach transportu danego przewoźnika, na terenie gminy itp.
Poniżej znajdziecie najważniejsze przepisy porządkowe podczas trwania Światowych Dni Młodzieży. Większość odnosi się bezpośrednio do kodeksu wykroczeń, ale w jednym przypadku zabrakło odpowiedniego przepisu, dlatego stworzono uchwałę, w której penalizuje się niepożądany czyn. Ta uchwała jest podstawą do stosowania art. 54 i wymierzania kary grzywny.
Zestawienie treści najważniejszych przepisów porządkowych pod względem istotności i prognozowanej częstotliwości naruszeń obowiązujących na terenie Miasta Krakowa podczas trwania Światowych Dni Młodzieży.
Tu przykłady przepisów porządkowych różnych przewoźników (tu, tu i tu). Każdorazowo zostało określone, w których przypadkach stosuje się kodeks wykroczeń.
Znalazłam również dwa rozporządzenia wydane przez ministrów, a więc nie przez władze lokalne. W obu przypadkach jednak istnieje wyraźna delegacja ustawowa dla tych ministrów do wydawania przepisów porządkowych. Nie zapominajmy też, że oba rozporządzenia dotyczą lokalnych obiektów/obszarów.
Art. 59 ust.8
Minister właściwy do spraw transportu w porozumieniu z ministrem właściwym do spraw wewnętrznych określi, w drodze rozporządzenia, przepisy porządkowe obowiązujące na obszarze kolejowym, w pociągach i innych pojazdach kolejowych oraz w pomieszczeniach przeznaczonych do obsługi podróżnych korzystających z transportu kolejowego na dworcach kolejowych, uwzględniając warunki i wymagania funkcjonowania transportu kolejowego.
My mamy natomiast taką sytuację, że rozporządzenie o wprowadzeniu epidemii (zagrożenia) wydaje Minister Zdrowia i dotyczy ono wszystkiego, co się rusza, a nie tylko wybranych obiektów/obszarów. Ani w ustawie, ani w rozporządzeniu nie ma też mowy o kodeksie wykroczeń. Ponadto rozporządzenie wykonuje to, co zostało mu nakazane w ustawie, zamiast wprowadzać regulacje, które zostały pominięte w wyższych rangą aktach. Konkludując – to nie są przepisy porządkowe i art. 54 nie ma do nich zastosowania (por. tu i tu, a także tu, jaki i tu oraz tu).
Wszystkie sprawy w sądzie dotyczące mandatów są do wygrania. Fajnie, prawda? :)
Inny sposób na obrócenie mandatów w niebyt znajdziecie tutaj.
Można by przypuszczać, że skoro w stanie klęski żywiołowej ograniczeniami zajmują się ograny samorządu terytorialnego, to będą to przepisy porządkowe określone w aktach prawa miejscowego. Ale nie. Będą to akty wykonawcze do ustawy.
Mandaty z wielu powodów nie spełniły swojej funkcji, zaszła więc potrzeba, żeby zwiększyć nacisk - obywatel musi znać swoje miejsce. 31 marca pojawiła się nowa ustawa (inna od ustawy COVID), która do ustawy o zapobieganiu dopisała kary pieniężne za nieprzestrzeganie obostrzeń epidemicznych... co jest zresztą bezpośrednim dowodem na to, że wcześniej takich kar nie było.
Art. 8. W ustawie z dnia 5 grudnia 2008 r. o zapobieganiu oraz zwalczaniu zakażeń i chorób zakaźnych u ludzi (Dz. U. z 2019 r. poz. 1239 i 1495 oraz z 2020 r. poz. 284, 322 i 374) wprowadza się następujące zmiany:
22) po rozdziale 8 dodaje się rozdział 8a w brzmieniu:
7. Kary pieniężne stanowią dochód budżetu państwa i są wpłacane w terminie 7 dni od dnia wydania decyzji. W przypadku kar, o których mowa w ust. 1, są one wpłacane na rachunek bankowy właściwej stacji sanitarno – epidemiologicznej.
Popatrzmy najpierw na wysokości kar za poszczególne "przewinienia".
5000 zł - 30 000 zł
- czasowe ograniczenie określonego sposobu przemieszczania się
art. 46b:
- obowiązek poddania się kwarantannie
- nakaz ewakuacji w ustalonym czasie z określonych miejsc, terenów i obiektów
- zakaz lub zakaz przebywania w określonych miejscach i obiektach oraz na określonych obszarach
- zakaz opuszczania strefy zero przez osoby chore i podejrzane o zachorowanie
- nakaz określonego sposobu przemieszczania się
10 000 zł - 30 000 zł
- czasowe ograniczenie lub zakaz obrotu i używania określonych przedmiotów lub produktów spożywczych
- czasowa reglamentacja zaopatrzenia w określonego rodzaju artykuły
- czasowe ograniczenie funkcjonowania określonych instytucji lub zakładów pracy
- zakaz organizowania widowisk i innych zgromadzeń ludności
- obowiązek wykonania określonych zabiegów sanitarnych, jeżeli wykonanie ich wiąże się z funkcjonowaniem określonych obiektów produkcyjnych, usługowych, handlowych lub innych obiektów
- czasowe ograniczenie określonych zakresów działalności przedsiębiorców
- czasowe ograniczenie korzystania z lokali lub terenów oraz obowiązek ich zabezpieczenia
- nakaz udostępnienia nieruchomości, lokali, terenów i dostarczenia środków transportu do działań przeciwepidemicznych przewidzianych planami przeciwepidemicznymi
- obowiązek przeprowadzenia szczepień ochronnych, o których mowa w ust. 3, oraz grupy osób podlegające tym szczepieniom, rodzaj przeprowadzanych szczepień ochronnych
- obowiązek poddania się badaniom lekarskim oraz stosowaniu innych środków profilaktycznych i zabiegów przez osoby chore i podejrzane o zachorowanie
Zwracam uwagę na pierwszą i ostatnią grupę. Taki sam przedział kar przewidziano dla:
- osób łamiących kwarantannę, a więc podejrzanych o zachorowanie,
- małżeństwa przemieszczającego się pieszo w odległości mniejszej niż 2m,
- samotnego rybaka (jak jeszcze łowił bez maseczki, to już zupełnie przechlapane).
Również taki sam przedział kar dotyczy:
- obowiązku poddania się badaniom lekarskim w przypadku zachorowania i podejrzenia o zachorowanie,
- obowiązku poddania się hipotetycznym szczepieniom w przypadku osoby zdrowej.
W stanie klęski żywiołowej rozpoznawaniem spraw dotyczących łamania obostrzeń zajmuje się sąd (który zna się na rzeczy) w trybie przepisów o postępowaniu w sprawach o wykroczenia w postępowaniu przyśpieszonym. Zgodnie z art. 24 kodeksu wykroczeń maksymalna kara może wynieść 5000zł i przy wyznaczaniu jej wysokości brane są pod uwagę różne czynniki.
A tu mamy szeregowego urzędnika, który bardzo często ma nikłe pojęcie o przepisach, a nad sobą przełożonego. W jaki sposób wyznacza wysokość kary? Podobno sanepidy dostały polecenie, żeby nakładać je jak najwyższe. Jest to szczególnie interesujące z tego względu, że jeszcze w grudniu Minister Zdrowia zapostulował nadanie GISowi uprawnienia do wydawania poleceń jednostkom podrzędnym (por. policja sanitarna). Zmiana ta miała wejść w życie 1 kwietnia, ale ustawa COVID z 2 marca przesunęła ją na 15 marca. Dzięki temu zostały dwa tygodnie do wprowadzenia kar administracyjnych, które zaczęły obowiązywać 1 kwietnia. Czy wyszliście już poza skalę?
Na szczęście w kolejnym etapie kary administracyjne podlegają kontroli sądowej, ponieważ w postępowaniu przed organami Państwowej Inspekcji Sanitarnej stosuje się przepisy Kodeksu postępowania administracyjnego (art. 37 ust. 1 ustawy o PIS). Najpierw więc od decyzji inspektora powiatowego można odwołać się do inspektora wojewódzkiego, a następnie złożyć skargę do wojewódzkiego sądu administracyjnego (a potem jeszcze wyżej). Żeby nie było za łatwo, to decyzjom nadano rygor natychmiastowej wykonalności, więc zapłacić horrendalną kwotę trzeba od razu, a dopiero potem można walczyć o sprawiedliwość. Potem-potem, bo na razie sądy stoją. Niestety naszą sprawą nie zajmie się sąd powszechny (jak w przypadku wykroczenia), ale sąd administracyjny, który pilnuje przestrzegania procedur. Udowodnienie swoich racji będzie więc znacznie trudniejsze.
Ale sąd to nie jedyny problem. Weźmy na przykład te nieszczęsne maseczki. Może się zdarzyć, że dostaniecie gigantyczną karę nawet wówczas, gdy posiadacie zaświadczenie od lekarza. To problem znany osobom, które interesują się tematem szczepień. Niejednokrotnie zdarza się, że urzędnik sanepidu (którzy niekoniecznie jest lekarzem) ignoruje skierowanie do poradni specjalistycznej (będące jednocześnie odroczeniem z powodu podejrzenia istnienia przeciwwskazań), czy nawet samo odroczenie od lekarza specjalisty i wszczyna postępowanie egzekucyjne mające przymusić rodziców do zaszczepienia dziecka, które aktualnie absolutnie nie może być zaszczepione ze względów zdrowotnych. Taki urzędnik może też przejść do porządku dziennego nad zaświadczeniem od lekarza specjalisty, w którym napisano, że nie możecie zakrywać nosa i ust ze względu na stan zdrowia. Kara zostanie ściągnięta, a z zaświadczeniem będziecie się bujać po sądach, jeśli będziecie mieli na to siłę.
Przepisy dotyczące "epidemii nadzwyczajnej" (art. 46a i 46b) i kary pieniężne zostają z nami na stałe. Nawet kiedy skończy się obecna epidemia koronawirusa, one nadal tam będą. Będą obowiązywały w czasach kryzysu, który nadciąga. Będą obowiązywały w czasach Polski Bezgotówkowej. W czasach każdej następnej epidemii, którą zechcą nam ogłosić. Wyszczepialność przeciw grypie na pewno znacznie wzrośnie, także wśród lekarzy, gdy w kolejnym sezonie jesienno-zimowym odpowiednio zbuduje się napięcie i ogłosi oficjalny stan epidemii.
Ciekawe, czy można ogłosić dwie epidemie jednocześnie?
Na szczęście kary nie obowiązują "w razie niebezpieczeństwa szerzenia się zakażenia lub choroby zakaźnej", ale dysponując tak wspaniałymi narzędziami i "przeszkolonym" społeczeństwem któż zawaha się przed wprowadzeniem stanu epidemii lub chociażby stanu zagrożenia epidemicznego?
Zwykły środek konstytucyjny - stan epidemii (zagrożenia) - przewiduje obecnie znacznie surowsze sankcje niż stan nadzwyczajny, a w obrębie samego stanu epidemii (zagrożenia) zdrowym grożą takie same kary jak chorym.
Postraszyłam, to teraz pocieszę. Kary administracyjne weszły w życie 1 kwietnia (taki żarcik dla narodu), a dzień wcześniej opróżniono rozporządzenie o ogłoszeniu stanu epidemii. To znaczy, że WSZYSTKIE KARY NAŁOŻONE PRZEZ SANEPID SĄ NIELEGALNE. A to dlatego, że 1 kwietnia rozporządzenie wydane na podstawie art. 46 nie zawierało żadnych obostrzeń, a rozporządzenie wydane na podstawie art. 46b zawierało niezgodne z prawem obostrzenia ograniczające istotę wolności. Oczywiście jeszcze jakiś uczciwy sąd musi to przyznać.
Stąd w przypadku każdej następnej epidemii legalne będą tylko te kary, które nałożone zostaną za naruszenie obostrzeń wydanych na podstawie art. 46.
Podobnie jak w przypadku mandatów tu też można próbować obrócić karę w niebyt.
Jeśli do tej pory nie interesowałeś się szczepieniami lub interesowałeś się nimi jedynie z punktu widzenia osoby dorosłej, która popiera szczepienie cudzych dzieci, to czas najwyższy pochylić się nad tematem, zanim temat pochyli się nad Tobą. Nie chodzi tu tylko o to, że trwają prace nad szczepionką przeciw koronawirusowi. Chodzi o to, że obecna sytuacja prawna ma wiele punktów wspólnych z sytuacją prawną szczepień.
W przypadku szczepień prawo absolutnie stoi po stronie obywateli. Problem jest jedynie z jego bardzo mocnym naginaniem. Na przykład ze zrównywaniem komunikatu z konstytucyjnym źródłem prawa, z nadzorowaniem przez sanepid czegoś, co nie podlega nadzorowi, z twierdzeniem, że placówek medycznych RODO nie obowiązuje. Szeregowych urzędników można jeszcze zrozumieć - robią, co im kazano.
W przypadku obecnej epidemii sytuacja jest dużo gorsza, bo mamy do czynienia z uchwalaniem nielegalnych aktów prawnych przez samą władzę ustawodawczą. Tu już nie ma taryfy ulgowej. Ludzie tworzący system, w którym my wszyscy żyjemy, mają obowiązek robić to z należytą starannością.
Zarówno w przypadku szczepień jak i w przypadku COVID-19 używa się tego samego argumentu - w obu przypadkach nieprawidłowo. Wolność człowieka kończy się tam, gdzie zaczyna się wolność drugiego człowieka. Czy wynika stąd, że można prawem nakazać narażanie zdrowia i życia niektórych ludzi dla dobra innych niektórych ludzi? A może wynika stąd, że można prawem nakazać narażanie zdrowia i życia wszystkich ludzi dla dobra niektórych ludzi? W przypadku szczepień mówi się, że wszystkie dzieci muszą zostać zaszczepione (dlaczego dorośli nie?), żeby chronić osoby (również dorosłe), które nie mogą szczepić się z powodów zdrowotnych. W przypadku COVID-19 mówi się, że wszyscy muszą chodzić w maseczkach, żeby chronić te osoby, które znajdują się w grupie ryzyka ciężkiego przebiegu choroby. Tylko że wszyscy zapominają, że zarówno szczepienia jak i maseczki mają swoje efekty uboczne. Efekty uboczne, na które narażamy całą zdrową populację (tam dzieci, tu wszystkich), żeby ochronić nieliczne osoby... chore. Tak, zamiast chronić bezpośrednio jedynie osoby chore, których jest znaczna mniejszość, chronimy je pośrednio osłabiając prawie całe zdrowe społeczeństwo. Nie wolno zmuszać do profilaktyki, która może być szkodliwa.
Zabawne, że pierwszą grupą społeczną, która doświadcza tego, co do tej pory było zarezerwowane dla tzw. antyszczepionkowców, są... lekarze. Jeszcze niedawno izby lekarskie walczyły z lekarzami, którzy zbyt skrupulatnie informowali o NOPach, a dziś knebluje się usta tym, którzy wypowiadają się na temat epidemii. W obu przypadkach zabroniono mówić medykom o ich własnych doświadczeniach z pierwszej linii frontu - w końcu lekarze mają jedynie wykonywać ustalone odgórnie procedury. Nie sposób nie zauważyć, że cenzuruje się jedynie prawdę :)
Prof. Andrzej Matyja, prezes NRL:
Jakby tego było mało w ostatnim czasie pracownicy służby zdrowia padają ofiarą agresji, ponieważ "roznoszą zarazę". Jest to sytuacja analogiczna do obwiniania zdrowych nieszczepionych dzieci o roznoszenie chorób, którymi to zarażają swoich szczepionych (sic!) kolegów. Strach przed zdrowymi dziećmi jest tak samo nieuzasadniony jak strach przed zdrowymi dorosłymi.
A skoro już o dzieciach mowa. Właśnie był krótki przestój w szczepieniach, akurat w czasie rekrutacji do żłobków i przedszkoli. Zobaczymy, jak poradzą sobie gminy zwiedzione pomysłem "Szczepimy, bo myślimy", które uzależniły nabór od posiadania wszystkich szczepień. A na horyzoncie już czai się szczepionka przeciw koronie, która wkrótce stanie się przepustką do edukacji. I pracy.
Jak się z tym wszystkim czujecie? Czujecie się zaopiekowani? Czy zmaltretowani?
Dlaczego obostrzenia są tak konstruowane, że można je interpretować w pełnej rozciągłości i wywodzić z nich skrajne zasady? Tak jak wspomniane już wcześniej zaspokajanie niezbędnych potrzeb. No kto wychodzi z domu, jeśli nie musi zaspokoić niezbędnych potrzeb? Albo tak jak wspomniane wcześniej maseczki. Trzeba nosić, ale ze względu na stan zdrowia nie trzeba. No przecież zdrowy stanie się chory, a chory stanie się chorszy. A może chodzi o to, żeby nie ponosić odpowiedzialności, jak się komuś naprawdę pogorszy?
Jak można tworzyć przepisy w taki sposób, że nałożenie kary jest kwestią uznaniową policjanta? Raz jeśli chodzi o interpretację samych obostrzeń, dwa jeśli chodzi o wybór mandat/kara administracyjna. A przecież można też dostać mandat, a potem dowiedzieć się, że została również nałożona kara administracyjna (sic!) - za to samo. Dlaczego urzędnik sanepidu wymierza karę za coś, co w normalnym świecie jest wykroczeniem? Dlaczego inspekcja sanitarna stała się jednoosobowym sądem? Co to jest? Sędzia Dredd? A może raczej Ma-Ma? Czy my wszyscy czekamy właśnie na Slo-Mo?
Czy sytuacja zmienia się aż tak dynamicznie, że trzeba co kilka dni korygować rozporządzenia? W ciągu 1,5 miesiąca obostrzenia aktualizowano już kilkanaście razy. A może raczej robi się to celowo, żeby ludzie nie dali rady dostosować się do obowiązującego prawa? Byleby wpływy się zgadzały.
Biorąc pod uwagę absurdalność i uciążliwość przepisów, ich wzajemny wpływ, niewspółmiernie wysokie kary, należy się zastanowić, czy obostrzenia zostały wprowadzone dla naszego dobra, żeby przystopować epidemię, czy może jednak w innym celu. Jeśli istniały gotowe rozwiązania w postaci stanu epidemii i stanu klęski żywiołowej, to dlaczego z nich nie skorzystano? Może na przykład dlatego, że stan klęski żywiołowej można wprowadzić na czas oznaczony nie dłuższy niż 30 dni z możliwością przedłużenia na czas oznaczony (po wyrażeniu zgody przez Sejm). Stan epidemii można utrzymywać za to dowolnie długo, na przykład dopóki kupowane będą testy dające fałszywie pozytywne wyniki albo dopóki będzie można zarabiać na imporcie maseczek, które mogłyby zostać wyprodukowane na miejscu, albo dopóki nie powstanie szczepionka. Nałożono nam takie ograniczenia, że jak po wyborach ktoś zechce wprowadzić prawdziwy stan nadzwyczajny, to nikt nie będzie protestował, bo i tak niewiele się zmieni. A jak stan klęski żywiołowej nie będzie pasował do koncepcji, to może będziemy mieli stan wyjątkowy. Albo lepiej – stan wojenny - przecież zostaliśmy zaatakowani przez eksterytorialnego wirusa.
Gdyby zmiany wprowadzano zgodnie z prawem, gdyby były adekwatne do sytuacji, zgodne z opiniami specjalistów z różnych dziedzin, gdyby miały pozytywny wpływ na społeczeństwo, to nie byłoby takiego oburzenia. Bo wcale nie chodzi o to, że ludzie są zmęczeni tzw. kwarantanną narodową, jak to lubi w czasie swoich przemówień powtarzać Premier. Chodzi o to, że ludzie dostrzegają jawną niesprawiedliwość nie tylko w absurdalnych przepisach, nie tylko w sposobie ich wprowadzania, ale też w ich szkodliwości. Ludzie czują, że są ofiarami, że ograbia się ich z dorobku życia, ze zdrowia, z poczucia bezpieczeństwa, z wolności. Załóż maseczkę, bo rząd pluje ci w twarz. Jak jest tresura, musi być i kaganiec. Czekamy jeszcze na smycz. Jak myślicie, czym będą trzymać nas krótko?
To, co tu opisałam, to tylko mały ułamek, w którym się jako tako orientuję. A ile jest dziedzin życia, w których zmieniono przepisy? Epidemia COVID-19 została wykorzystana do oporu, pod względem gospodarczym, finansowym, zdrowotnym, edukacyjnym, społecznym, politycznym, i chyba żadne rozwiązanie nie jest ukierunkowane na dobro obywateli. Już przed epidemią było źle, teraz będzie jeszcze gorzej. Wirus jest naszym najmniejszym problemem.
#zostańwdomu Nie patrz. Nie słuchaj. Nie mów. Ostatecznie i tak wszyscy umrzemy, ale możemy chyba jeszcze wybrać w jakim stylu? Jak to jest, że mogą sobie ustanowić dosłownie wszystko, a my nie możemy nic?
Skoro już wszyscy mówią o tym, że przepisy zostały wprowadzone nielegalnie, to znajdzie się ktokolwiek, kto ma jakąś moc działania, czy pokażemy, że godzimy się na takie machloje w imię bliżej niesprecyzowanego dobra społecznego? Można popierać zmiany, ale nigdy nie można się na nie godzić, jeśli są wprowadzane wbrew prawu. Nadszedł właśnie czas wyboru i każdy musi zdecydować, po której stronie staje.
W szczególnie trudnej sytuacji są teraz policjanci, którzy (podobnie jak lekarze w przypadku szczepień) znaleźli się między młotem a kowadłem. To na ich barki zrzucono egzekwowanie durnych przepisów. Z drugiej strony, jeśli przepisy są tak nieprecyzyjne i wszystko zależy od interpretacji, to właśnie cała nadzieja w policji. Oczywiście pracownicy sanepidu również mogą się wykazać. Na razie są stawiani na równi z policjantami, którzy okazali się zbyt gorliwi.
Jest to też szansa dla prawników z misją, którzy poszli do tego zawodu, by bronić ludzi pokrzywdzonych, by nieść pomoc. Stan epidemii został wprowadzony po raz pierwszy, przepisy są nowe, nie ma jeszcze wyroków w tej materii, więc możecie mieć udział w tworzeniu nowej linii orzeczniczej. Wykażcie się inwencją twórczą. Możecie przejść do historii. Zamiast pisać, że wprowadzane obostrzenia są "raczej dyskusyjne", weźcie sprawy w swoje ręce. Kto może to zrobić, jeśli nie Wy?
Ostatecznie będzie to też sprawdzian dla sądów. Okaże się, w jakim stopniu są niezawisłe.
Trzeba tu wspomnieć, że kary administracyjne (i wszelkie inne represje) mogą okazać się bronią obosieczną. Wszystko zależy od tego, czy będą nakładane na pokornych telewidzów, czy też na świadomych obywateli. Artykuł 77 Konstytucji gwarantuje każdemu prawo do wynagrodzenia szkody, jaka została mu wyrządzona przez niezgodne z prawem działanie organu władzy publicznej. Im dłużej będzie trwał obecny stan, tym więcej będzie później takich spraw w sądach. Nadejdzie w końcu taki moment, że państwo będzie musiało ponieść konsekwencje. Szkoda tylko, że za szkody zapłacimy wszyscy solidarnie.
Zmiany muszą zostać cofnięte, straty zminimalizowane, a decydenci pociągnięci do odpowiedzialności. Trzeba anulować, bo my przegramy. My, Polacy. My, ludzie.
Na koniec posłuchajcie przemowy V. To "tylko" film, a jaki prawdziwy. There is something terribly wrong with this country, isn't that?

References: Art. 52
 art. 31
 art. 46
 art. 233

Art. 21
 art. 20
 art. 233
 art. 21
 art. 21
 art. 20
 art. 8
 art. 21
 art. 22
 art. 8
 art. 9
 art. 10
 art. 228

Art. 1

Art. 17
 art. 8
 art. 27

Art. 25

Art. 1

Art. 5
 art. 2

Art. 5
 art. 46
 art. 46
 art. 46
 art. 46
 art. 46
 art. 46
 art. 46
 art. 46
 art. 115
 art. 46
 art. 46
 art. 46
 art. 21
 art. 54
 art. 1
 art. 54
 art. 54

Art. 59
 art. 54

Art. 8

art. 46
 art. 24
 art. 46
 art. 46
 art. 46