Source: http://www.kongreskultury.pl/title,Public_Lending_Right,pid,34,oid,32,cid,2,fsid,41.html
Timestamp: 2019-08-26 00:42:00+00:00

Document:
Menu główne » E-Kongres » Forum 2009 » Prawo autorskie » Prawo autorskie » Public Lending Right
W wielu krajach istnieją systemy wynagradzania autorów za udostępnianie ich dzieł w bibliotekach. W Polsce na razie system taki nie obowiązuje, ale stan ten może się zmienić
28.06.09, 19:05
14.07.09, 19:52
Czy taka regulacja objęłaby biblioteki, archiwa i repozytoria cyfrowe?
Taka regulacja miałaby sens tylko wtedy, gdyby obejmowała biblioteki, repozytoria i archiwa cyfrowe. W praktyce działałaby jak blanket license na niekomercyjne korzystanie z utworów. Gdyby tak było, to pomysł wart jest analizy. Jeśli jednak chodzi o nałożenie opłat na zwykłe , "papierowe" biblioteki, bez próby rozwiązania problemów z jakimi borykają się biblioteki cyfrowe (w tym akademickie), to będzie to po prostu dodatkowy podatek bez żadnych zysków dla instytucji kultury i edukacji.
annakurowska1
17.07.09, 10:41
Przez pojęcie Public Lending Right (prawo publicznego użyczenia, PLR) rozumie się prawo twórców do otrzymywania wynagrodzenia z tytułu darmowego wypożyczania egzemplarzy ich utworów przez instytucje użyteczności publicznej.
Instytucja PLR znana jest na całym świecie od lat czterdziestych ub.w. Pierwszym krajem, który wprowadził PLR do swojego porządku prawnego, była Dania (w 1946 r.). Na płaszczyźnie wspólnotowej regulacja dot. tej instytucji prawnej istnieje od 1992 r. (dyrektywa 92/100/EWG z dnia 19 listopada 1992 r.). W związku z wielokrotnymi zmianami, w 2006 r. został wydany jej tekst jednolity: dyrektywa 2006/115/WE Parlamentu Europejskiego i Rady z dnia 12 grudnia 2006 r. w sprawie prawa najmu i użyczenia oraz niektórych praw pokrewnych prawu autorskiemu w zakresie własności intelektualnej (Dz.Urz. L 376 z 27.12.2006, s. 28 i n.). Zgodnie z jej postanowieniami twórcom, wykonawcom, producentom fonogramu oraz producentom pierwszego zapisu filmu przysługuje prawo zezwalania lub zakazywania (najmu lub) użyczenia swoich prac (art. 1 ust. 1 w zw. z 3 ust. 1). Pojęcie użyczenia dyrektywa definiuje przy tym jako ograniczone czasowo przekazanie do korzystania niesłużącego celom bezpośrednio lub pośrednio gospodarczym lub handlowym kiedy jest to dokonywane przez instytucje dostępne dla publiczności (art. 2 ust. 1 lit. b)). Istotną rolę w tym zakresie odgrywa przepis art. 6 dyrektywy. Stanowi on, że w zakresie publicznego użyczenia, państwa członkowskie mogą ustanowić odstępstwa od ww. wyłącznego prawa, o ile przynajmniej twórcy otrzymają wynagrodzenie za takie użyczenie. Państwa członkowskie mają przy tym swobodę przy ustalaniu wynagrodzenia, biorąc pod uwagę swoje cele promocji kultury. Również w przypadku niezastosowania ww. wyłącznego prawa w odniesieniu do fonogramów, filmów i programów komputerowych, państwa członkowskie obowiązane są wprowadzić wynagrodzenie przynajmniej na rzecz twórców (art. 6 ust. 1, 2). Wiele emocji wzbudza art. 6 ust. 3 stanowiący, iż możliwe jest wyłączenie określonych kategorii instytucji z płatności tego wynagrodzenia.
Polska implementowała dyrektywę do ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych (t.j. Dz.U. z 2006 r. Nr 9, poz. 631 ze zm.). Przedstawionej wyżej kwestii dotyczy art. 28 tej ustawy. Zezwala on bowiem bibliotekom, archiwom i szkołom na nieodpłatne udostępnianie, w zakresie swoich zadań statutowych, egzemplarzy utworów rozpowszechnionych. Przepis ten ustanawia więc ogólnie nieodpłatną licencję, gdy zgodnie z dyrektywą dozwolone jest wyłączenie tylko niektórych kategorii instytucji spod działania PLR. Tak więc polska regulacja jest niezgodna z dyrektywą i wymaga zmian.
Kwestia PLR była szeroko dyskutowana na forach bibliotekarskich w związku z wydaniem Narodowego Programu Kultury „Promocja Czytelnictwa i Rozwój Sektora Książki” na lata 2004-2013, będącego częścią Narodowej Strategii Rozwoju Kultury na ten sam okres. Program ten przewiduje stworzenie Narodowego Funduszu Promocji Czytelnictwa, w ramach którego miałyby być wypłacane wynagrodzenia z tytułu PLR. Najwięcej kontrowersji budziło pytanie, z jakiego źródła miałyby pochodzić fundusze na wypłaty tych wynagrodzeń. W szczególności bibliotekarze argumentują, że przerzucenie kosztów związanych z tym na czytelników spowodowałby znaczny spadek czytelnictwa, zwłaszcza w mniejszych miejscowościach. Z tego samego względu instytucja PLR często krytykowana jest jako ograniczająca dostęp do informacji i edukacji.
Niemniej, w aktualnym stanie prawnym istnieje obowiązek prawidłowej implementacji dyrektywy do polskiego porządku prawnego. Dlatego należy się zastanowić, jak instytucja PLR powinna być ukształtowana w Polsce. Oprócz pytania o źródło finansowania, pojawia się jeszcze wiele innych kwestii, wymagających dobrze przemyślanego rozwiązania. Przede wszystkim należy zastanowić się nad ograniczeniem zakresu instytucji wyłączonych spod działania PLR, tak aby Polska nie narażała się więcej na zarzut wadliwej implementacji dyrektywy w tym zakresie. Warto zauważyć, że kilka państw członkowskich, powołując się na art. 6 ust. 3 dyrektywy (były art. 5 ust. 3 dyrektywy z 1992 r.), wyłączyło wszystkie biblioteki publiczne, a tym samym wyłączona została większość bibliotek. Efektem takiego ustawodawstwa były postępowania wszczęte przez Komisję Europejską, a nawet wyroki ETS (np. przeciwko Hiszpanii – C-36/05, Portugalii – C-53/05 czy Włochom C-198/05). Na wzór innych państw członkowskich, sensowne wydaje się zatem wykluczenie bibliotek szkolnych, uniwersyteckich oraz naukowych. Kolejną bardzo kontrowersyjną kwestią jest to, kto powinien być uprawniony do otrzymywania wynagrodzeń z tytułu PLR. W szczególności w krajach skandynawskich oraz niektórych „nowych” państwach członkowskich stosowana jest zasada uprzywilejowania własnych obywateli bądź rezydentów lub autorów piszących w języku tego kraju. W związku z tym zostało wszczętych parę postępowań przez Komisję Europejską ze względu na naruszenie zakazu dyskryminacji wynikającego z art. 12 TWE. Obroną prezentowaną przez rządy dotkniętych państw było przede wszystkim stwierdzenie, że w ich krajach PLR nie jest częścią prawa autorskiego, lecz stanowi instrument polityki kultury. W efekcie Komisja wycofała się z podejmowania dalszych kroków przeciwko tym państwom, aczkolwiek wydaje się, że w związku z nasilającym się problemem ostateczna decyzja w tej sprawie jeszcze nie zapadła.
Powyżej przedstawione kwestie to najbardziej kontrowersyjne problemy związane z instytucją PLR. Istnieje jeszcze wiele więcej pytań, których omówienie wychodziłoby jednak poza zakres tej wypowiedzi. Zachęcam do lektury bardziej szczegółowego opracowania na ten temat w Zeszytach Naukowych Uniwersytetu Jagiellońskiego. Prace z Prawa Własności Intelektualnej, zeszyt 105 z 2009 r. – Problem implementacji dyrektywy 2006/115/WE w zakresie public lending right.
Dziękuję za wprowadzenie
Pani Anno, dziękuję za zamieszczenie tego przystępnie napisanego wprowadzenia do tematu. Jak Pani zauważyła temat wywołuje ogromne opory społeczne (oczywiście najbardziej protestują bibliotekarze, w tym ich najważniejsza instytucja International Federation of Library Associations). Dlatego zastanawiałem się, czy da się znaleźć pozytywne aspekty wprowadzenia nowych opłat w już i tak skomplikowany system redystrybucji. Takim pozytywnym aspektem byłaby możliwość udostępniania materiałów pod prawem autorskim przez biblioteki cyfrowe. Czy mogłaby się Pani do tego odnieść?
06.08.09, 12:17
Czy PLR jest potrzebne?
Oczywiście obowiązek obowiązkiem. Ale z drugiej strony sensowny system PLR, umożliwiający kalkulację wynagrodzenia dla twórców w oparciu o faktyczne dane, np. dotyczące częstotliwości wypożyczania poszczególnych książek wydaje się dość skomplikowany do opracowania i wdrożenia. W związku z tym byłby on także zapewne kosztowny. Pojawia się więc dość zasadnicze pytanie – czy gra jest warta świeczki? Na ile mógłby liczyć przeciętny autor, lub w jakiej proporcji przychody z PLR pozostawałyby do przychodów z innych form eksploatacji utworów. Gdyby miało się okazać, że autor książki nie będącej bestsellerem może liczyć najwyżej na kilkanaście złotych rocznie, a autor bestsellera na sumy co prawda większe, ale i tak stanowiące ułamek procenta jego dochodów z utworu (np. ze sprzedaży) racjonalność takiego rozwiązania byłaby moim zdaniem wątpliwa.
biercz
20.09.09, 11:28
PLR w bibliotekch
Wyrażam w tym miejscu zadowolenie ze zmiany opinii p. Tomasza Targosza.
28 czerwca p. T. Targosz napisał: "W wielu krajach istnieją systemy wynagradzania autorów za udostępnianie ich dzieł w bibliotekach. W Polsce na razie system taki nie obowiązuje, ale stan ten może się zmienić"
6 sierpnia napisał: "Oczywiście obowiązek obowiązkiem. Ale z drugiej strony sensowny system PLR, umożliwiający kalkulację wynagrodzenia dla twórców w oparciu o faktyczne dane, np. dotyczące częstotliwości wypożyczania poszczególnych książek wydaje się dość skomplikowany do opracowania i wdrożenia. W związku z tym byłby on także zapewne kosztowny. Pojawia się więc dość zasadnicze pytanie – czy gra jest warta świeczki? Na ile mógłby liczyć przeciętny autor, lub w jakiej proporcji przychody z PLR pozostawałyby do przychodów z innych form eksploatacji utworów. Gdyby miało się okazać, że autor książki nie będącej bestsellerem może liczyć najwyżej na kilkanaście złotych rocznie, a autor bestsellera na sumy co prawda większe, ale i tak stanowiące ułamek procenta jego dochodów z utworu (np. ze sprzedaży) racjonalność takiego rozwiązania byłaby moim zdaniem wątpliwa".
Zanim prawnicy podejmą temat wdrożenia w bibliotekach polskich dyrektywy w sprawie PLR proponuję, aby zastanowili się dobrze, chyba że chcą ośmieszenia się przed czytelnikami i oczywiście bibliotekarzami.
Niech wezmą pod uwagę protesty i czytelników i bibliotekarzy.
Jeżeli temat PLR w bibliotekach podejmie Min. Kultury i Dziedzictwa Narodowego - protesty i ośmieszenie pomysłu będzie takie samo, jeżeli nie większe.
Bibliotekarz z miasta Łodzi
renek_mendrun
26.09.09, 16:27
Krótka kołderka
1. Z dostępnych publicznie materiałów nie wynika, jaka jest kolejność zdarzeń przy uruchamianiu systemu PLR. Czy najpierw rząd przyznaje pieniądze, które następnie są dzielone pomiędzy uprawnionych i z tego wychodzi jednostkowa stawka PLR (wygląda na to, że było na przykład w Wielkiej Brytanii), czy najpierw uprawnieni spierają się o jednostkową stawkę za wypożyczenie z rządem – (tak jak na przykład w Szwecji i Norwegii) – a potem mnoży się tę stawkę przez liczbę uprawnionych i z tej operacji powstaje krajowy budżtet PLR? Czy też ewentualnie najpierw strony ustalają, jakie średnio „odszkodowanie” powinien rocznie otrzymywać autor z tytułu wypożyczeń jego książek z bibliotek, a następnie do tej średniej „dopasowuje się” grono beneficjentów. Kto wie?
2. kto w Polsce powinien administrować funduszem PLR? Teoretycznie może to być Ministerstwo Kultury, nowa ministerialna agenda, ewentualnie Instytut Książki, nowa organizacja PLR lub działająca organizacja zbiorowego zarządzania. W ostatnim przypadku pojawia się pytanie, która organizacja: Kopipol, Polska Książka czy ZAiKS? Kto wie?
27.09.09, 12:09
Krótka kołderka - przebieranie nogami
Z tekstu postu pt. Krótka kołderka wynika, że jego autor już nie może doczekać się wdrożenia w Polsce PLR. Nie komentuje jego szkodliwości i absurdalności dla polskiej sytuacjio, tylko "przebiera nogami" jakby nie mógł się doczekać, kiedy pieniądze spłyną do niego. Bo inaczej, jaki miałby interes, aby tak się sprawą interesować? Może autor jest prawnikiem, który widzi szansę w zagospodarowaniu poletka PLR. Chciałbym podkreślić kuriozalność opinii autora (cytuję:)Czy też ewentualnie najpierw strony ustalają, jakie średnio „odszkodowanie” powinien rocznie otrzymywać autor z tytułu wypożyczeń jego książek z bibliotek, a następnie do tej średniej „dopasowuje się” grono beneficjentów".
Proponuję, aby autora postu zatrudnić w jakieś ministerialnej agendzie, aby obliczał owe średnie odszkodowanie.
Zwolennicy wprowadzenia PLR w Polsce - oto macie pierwszego kandydata do pracy w owej agendzie - autora postu "Krótka kołderka".

References: art. 6
 art. 6
 art. 28
 art. 6
 art. 5
 art. 12