Source: http://prawo.vagla.pl/node/9388
Timestamp: 2019-03-19 21:55:11+00:00

Document:
Uzasadnienie postanowienia SN w sprawie sygn. III KK 250/10 (dzienniki, czasopisma, internet) | prawo | VaGla.pl Prawo i Internet
Uzasadnienie Sądu Najwyższego można znaleźć na str. 19 i następnych w pliku BPK-4-2011.pdf. Zastanawiam się, w świetle tego uzasadnienia, dlaczego Sąd Najwyższy nie zarejestrował swojej witryny w sądzie rejestrowym.
Tezy SN brzmią w sposób następujący:
1. Dziennikiem jest ogólnoinformacyjny druk periodyczny, a także przekaz za pomocą dźwięku oraz dźwięku i obrazu.
2. Przekaz za pośrednictwem Internetu, jeżeli spełnia wymogi określone w treści art. 7 ust. 2 pkt. 1 pr. pr., jest prasą a interwał czasowy w jakiej się pojawia determinuje to czy jest to dziennik w rozumieniu art. 7 ust. 2 pkt. 2 pr. pr., czy też czasopismo w rozumieniu art. 7 ust. 2 pkt. 2 pr. pr..
3. Dzienniki i czasopisma przez to, że ukazują się w formie przekazu internetowego nie tracą znamion tytułu prasowego, i to zarówno wówczas, gdy przekaz internetowy towarzyszy przekazowi utrwalonemu na papierze, drukowanemu, stanowiąc inną, elektroniczną jego postać w systemie on line jak i wówczas, gdy przekaz istnieje tylko w formie elektronicznej w Internecie, ale ukazuje się tylko periodycznie spełniający wymogi, o których mowa w art. 7 ust.2 pr. pr.
4. Prasy ukazującej się w Internecie nie wolno utożsamiać (z witryną internetową). Ustawodawca nie nałożył obowiązku rejestracji na strony czy witryny internetowe a objął tym obowiązkiem jedynie prasę, a ściślej rzecz biorąc dzienniki i czasopisma.
Oto, co czytamy w uzasadnieniu Sądu Najwyższego:
Zarzut podniesiony w kasacji Rzecznika Praw Obywatelskich został sformułowany prawidłowo, ale jego analiza wskazuje, iż kasacja jest oczywiście bezzasadna.
Z uzasadnienia kasacji wynika, że Rzecznik Praw Obywatelskich stoi na stanowisku, że „przekaz zawierający obraz, który nie jest wydawany w formie druku może być uznany za dziennik podlegający rejestracji tylko wówczas, gdy towarzyszy mu jednocześnie dźwięk”. Pogląd taki wywodzi z treści art. 7 ust. 2 pkt. 2 pr. pr. Stanowisko Rzecznika nie może się jednak ostać w świetle treści art. 7 ust. 2 pkt. 1 pr. pr., a treść przywołanego przepisu art. 7 ust. 2 pkt. 2 pr. pr. została przez Rzecznika Praw Obywatelskich błędnie zinterpretowana. Nie może ulegać wątpliwości, iż w świetle prawa prasowego - art. 7 ust 1 pkt.1 pr. pr. – prasa oznacza publikacje periodyczne, które nie tworzą zamkniętej, jednorodnej całości, a ukazują się nie rzadziej niż raz w roku. Jednoznaczny jest także przepis ustawy że dziennikiem jest ogólnoinformacyjny druk periodyczny lub przekaz za pomocą dźwięku oraz dźwięku i obrazu ukazujący się częściej niż raz w tygodniu (art. 7 ust.2 pkt.2 pr. pr.) oraz to, że podobna zasada dotyczy czasopism (art. 7 ust. 2 pkt.3 pr. pr.). Wbrew supozycjom zawartym w kasacji treść art. 7 ust. 2 pkt. 2 pr. pr. wskazuje na fakt, że dziennikiem jest ogólnoinformacyjny druk periodyczny, a także przekaz za pomocą dźwięku oraz dźwięku i obrazu. Treści tego przepisu nie wolno przy tym odrywać od definicji prasy sformułowanej w art. 7 ust. 1 pkt. 1 pr. pr. W świetle powyższego dziennikiem, a co za tym idzie prasą, jest przekaz mający postać „druku periodycznego”, a także przekaz za pomocą dźwięku np. dziennik emitowany za pośrednictwem radiofonii oraz dźwięku i obrazu np. dziennik nadawany przez telewizję. Stanowisko Rzecznika Praw Obywatelskich zasadza się na tym, iż skoro przekaz wypełniający znamiona prasy w rozumieniu art. 7 ust. 2 pkt. 1 pr. pr. ma jedynie postać elektroniczną, a nie posiada formy papierowej to nie jest prasą, gdyż nie jest „drukiem”. Pogląd taki nie może się ostać z dwóch przyczyn. Po pierwsze zważyć należy, że pojęcie druku jest wieloznaczne, jakkolwiek w starszej literaturze zwykło się wskazywać, że jest to każdy wyrób poligraficzny to jednak definiując to określenie wskazywano nie na sposób produkcji a na jej efekt podkreślając, że drukiem jest np. książka, czasopismo, gazeta, plakat, afisz itd.. Zauważano przy tym, że „drukowanie to proces reprodukcji tekstu”, zob. J. Maślanka (red.), Encyklopedia wiedzy o prasie, Wrocław – Warszawa – Kraków – Gdańsk 1976, s. 65 – 66. Warto zauważyć, że dziś „drukowanie” pojmowane jest, jako proces wielokrotnej reprodukcji obrazów i może przybrać np. formę drukowania cyfrowego (zob. H. Cichoń, M. Cichoń, Porównywanie metod druku cyfrowego i techniki od komputera do maszyny z klasyczną technologią offsetową, „Świat Druku” 1998, nr 2).
Analizując treść art. 7 ust. 2 pkt. 1 pr. pr. wypada zauważyć, że ustawodawca definiując prasę w tym przepisie zdawał sobie sprawę z faktu, że postęp techniczny w zakresie form tworzenia i przekazywania publikacji periodycznych jest niezwykle szybki, a możliwości techniczne, w jakich prasa będzie mogła powstawać, trudne do przewidzenia i odgadnięcia. Dlatego stwierdził, że „prasą są także wszelkie istniejące i powstające w wyniku postępu technicznego środki masowego przekazywania”. Tak więc przekaz za pośrednictwem Internetu, jeżeli spełnia wymogi określone w treści art. 7 ust. 2 pkt. 1 pr. pr., jest prasą a interwał czasowy w jakiej się pojawia determinuje to czy jest to dziennik w rozumieniu art. 7 ust. 2 pkt. 2 pr. pr., czy też czasopismo w rozumieniu art. 7 ust. 2 pkt. 2 pr. pr.. Ustawodawca wyraźnie i jednoznacznie zauważa, że prasą są zarówno dzienniki i czasopisma jak i „wszelkie istniejące i powstające w wyniku postępu technicznego środki masowego przekazywania (…) upowszechniające publikacje periodyczne za pomocą druku, wizji, fonii lub innej techniki rozpowszechniania.” - art. 7 ust. 2 pkt.1 in fine. W tej sytuacji jest rzeczą bezsporną, że dzienniki i czasopisma przez to, że ukazują się w formie przekazu internetowego nie tracą znamion tytułu prasowego, i to zarówno wówczas, gdy przekaz internetowy towarzyszy przekazowi utrwalonemu na papierze, drukowanemu, stanowiąc inną, elektroniczną jego postać w systemie on line jak i wówczas, gdy przekaz istnieje tylko w formie elektronicznej w Internecie, ale ukazuje się tylko periodycznie spełniający wymogi, o których mowa w art. 7 ust.2 pr. pr.
Nie ulega przy tym wątpliwości, że Internet nie podlega żadnej rejestracji. Internet jest tylko środkiem przekazu podobnie jak ryza papieru. Papieru jako takiego nikt nie może rejestrować, natomiast rejestracji podlega papier zadrukowany a w zasadzie nie sam papier a tylko działalność polegająca na zadrukowywaniu papieru i wydawaniu go w formie dziennika bądź czasopisma - a więc prasy. Internet jest środkiem przekazu za jego pośrednictwem wymienia się korespondencję, podobnie jak przekazuje się korespondencję w formie pisemnej na papierze. Przekaz korespondencji w Internecie nie podlega rejestracji natomiast wydawanie w formie elektronicznej prasy dostępnej w Internecie musi być rejestrowane. Wynika to z treści art. 7 ust. 2 pkt.1 pr. pr., w którym stwierdzono jednoznacznie, że prasą są wszelkie nie tylko istniejące, ale i powstające w wyniku postępu technicznego środki masowego przekazywania oczywiście pod warunkiem, że rozpowszechniają takie publikacje periodyczne, które ustawodawca traktuje jako prasę. W tej sytuacji - jak stwierdzono w przywołanych poglądach doktryny - prasą są także publikacje rozpowszechniane za pomocą Internetu. Przekazy periodyczne rozpowszechniane za pośrednictwem Internetu, dostępne dla nieograniczonej liczby osób, mogą mieć postać dzienników bądź czasopism - w zależności od interwału ukazywania się.
Prasy ukazującej się w Internecie nie wolno utożsamiać przy tym witryny internetowej. Ustawodawca nie nałożył obowiązku rejestracji na strony czy witryny internetowe a objął tym obowiązkiem jedynie prasę, a ściślej rzecz biorąc dzienniki i czasopisma. Warto zauważyć, że rejestracja dzienników i czasopism ma na celu ochronę odbiorcy, który winien mieć pewność, że tytuł prasowy, którego jest odbiorcą jest tym tytułem, który pragnie nabyć lub, z którego treścią pragnie się zapoznać oraz niedopuszczenie na rynek do obiegu tytułów prasowych, których rejestracja stanowiłaby naruszenie prawa do ochrony nazwy istniejącego już tytułu prasowego – a więc ochrona przed nieuczciwą konkurencją. Ochrona ta w równym stopniu dotyczy prasy drukowanej jak i tej, która rozpowszechniana jest za pomocą Internetu.
W tej sytuacji należy stwierdzić, iż osoba rozpowszechniająca bez rejestracji w właściwym Sądzie Okręgowym dziennik bądź czasopismo za pośrednictwem Internetu zarówno wówczas, gdy przekaz taki towarzyszy przekazowi utrwalonemu na papierze, stanowiąc inną elektroniczną jego postać, jak i wówczas gdy istnieje tylko w formie elektronicznej w Internecie wyczerpuje znamiona przestępstwa z art. 45 pr. pr. Wypada zauważyć, że podmiot taki ma także obowiązek wskazać nazwę i adres wydawcy imię i nazwisko redaktora naczelnego. Z natury rzeczy nie jest konieczne – dla przekazów Internetowych wskazywanie miejsce wydania oraz międzynarodowego znaku informacyjnego. Takim międzynarodowym znakiem informacyjnym jest International Standard Serial Number (ISSN) – gdyż dotyczy on jedynie wydawnictw wydawanych drukiem (nadawanie numerów ISSN powierzono Bibliotece Narodowej, która porządkuje krajowy rynek wydawnictw drukowanych, rejestrując i katalogując poszczególne tytuły druków periodycznych).
Wbrew twierdzeniom zawartym w zarzucie a następnie w uzasadnieniu kasacji ani sąd pierwszej instancji ani sąd drugiej instancji nie stwierdził, że „sama techniczna możliwość przekazu audiowizualnego przez Internet jest wystarczająca dla uznania takiego przekazu za dziennik” wręcz przeciwnie ustalił, że Leszek S. wydawał najpierw prasę – czasopismo „G.” w formie papierowej a następnie, po pewnym czasie przerwy, ograniczył się tylko do formy internetowej. W toku postępowania Leszek S. podnosił, iż prowadził jedynie portal internetowy natomiast nie wydawał prasy. Jak jednak ustalił sąd pierwszej instancji (uzasadnienie karta 643 akt) działalność Leszka S. polegała na periodycznym publikowaniu prasy, a internetowe publikacje „spełniały dokładnie te same funkcje co uprzednio wydawany dziennik, różniąc się jedynie forma przekazu”. Stanowisko sądu pierwszej instancji podzielił całkowicie sąd odwoławczy. W tym miejscu godzi się jedynie zauważyć, że w istocie rzeczy publikacja „G.” nie była dziennikiem a czasopismem, na co wskazywał interwał, w jakim była publikowana.
Zakresem pojęcia tytułu prasowego obejmuje się określenie dziennika lub czasopisma jako jednostki wydawniczej, a także nazwę własną dziennika lub czasopisma, którego jest oznacznikiem. Celem rejestracji tytułu prasowego jest m.in. zapobieżenie istnieniu na rynku prasowym pism o identycznych tytułach. Postępowanie rejestracyjne ma charakter formalny, a rola sądu rejestrowego jest w tym postępowaniu ograniczona. Postępowanie to nie przesądza o prawie do tytułu prasowego, jego źródła. Jak to wielokrotnie podkreśla się w orzecznictwie Sądu Najwyższego w tym postępowaniu nie bada się praw do tytułu, tego czy nie wkracza on w sferę cudzych praw podmiotowych (por. postanowienia Sądu Najwyższego z 1 grudnia 1997 r., III CKN 443/97, OSNC 1998 r. nr 5, poz. 88; z 18 sierpnia 1999 r., I CKN 502/99, OSNC 2000 nr 3, poz. 50, z 5 marca 2002 r., I CKN 540/00, OSNC 2003 r. nr 2, poz. 29; z 13 czerwca 2002 r., V CKN 1040/00, OSNC 2003, nr 7-8, poz. 111). Instytucja rejestracji nie chroni skutecznie i w pełnym zakresie nazwy tytułu prasowego. Wynikające stąd uprawnienia mają charakter formalny, o ich istnieniu decyduje nie stosunek prawny, lecz wyłącznie fakt dokonania rejestracji, stanowiący podstawę i przyczynę przyznania konkretnemu podmiotowi sfery możności określonego postępowania. Zważywszy na ten formalny charakter postępowania rejestracyjnego tytułu prasowego, pozostaje ono bez znaczenia na ocenę bezprawności działania w odniesieniu do jego nazwy w sytuacji, gdy wkracza ona w prawa podmiotowe do firmy osoby trzeciej.
Sam fakt rejestracji nie rozstrzyga zatem o braku kolizji z innymi prawami podmiotowymi osób trzecich, a co za tym idzie - nie przesądza zgodności z prawem określonego zachowania. W sytuacji zatem, gdy tytuł czasopisma wkracza w sferę dóbr osobistych innej osoby, jak i gdy określone działanie zagraża lub narusza interes innego przedsiębiorcy, pokrzywdzony może realizować swe uprawnienie cywilnoprawne, poszukiwać ochrony na drodze procesu cywilnego. Liberalne postępowanie rejestracyjne tytułów prasowych mające tylko charakter formalnej czynności nie oznacza, że tą drogą prawnie aprobowane i dopuszczalne jest wkroczenie w sferę cudzych praw podmiotowych, naruszenie cudzych dóbr osobistych czy też działanie noszące cechy nieuczciwej konkurencji zagrażające lub naruszające interes innego przedsiębiorcy, dokonana zaś rejestracja konwaliduje te działania. (zob. wyrok sądu apelacyjnego w Katowicach z 4 listopada 2004 r., I ACa 560/04, LEX nr 147147; OSA 2006, nr 7, poz. 25).
Podkreślić należy, iż nazwa tytułu prasowego pozostaje w ścisłym związku z pojęciem „firmy”. Domagając się rejestracji prasy ustawodawca nie czyni przecież tego w celu dokuczenia wydawcy bądź redakcji, piętrzenia utrudnień w możliwości wydawania pisma lecz ma na względzie konieczność ochrony swoistej „firmy” jaką jest tytuł prasowy, a co za tym idzie widzi konieczność ochrony pewności obrotu a w ostatecznym rozrachunku odbiorcy, który powinien mieć pewność, iż prasa, z której korzysta za pośrednictwem Internetu jest tym tytułem prasowym, do którego chce się uciekać a nie innym, który np. nieobjęty obowiązkiem rejestracji będzie korzystać z utrwalonej renomy innego pisma.
Podkreślić należy, że postępowanie w przedmiocie rejestracji zostało przez ustawodawcę niezwykle odformalizowane i jest nie tylko mało kosztowne, lecz wręcz tanie. Zupełnie na marginesie należy dodać także i to, iż gdyby przyjąć, że periodyczny przekaz za pośrednictwem Internetu, spełniający wymogi z art. 7 ust. 2 pkt. 1 pr. pr. nie jest prasą i nie wymaga rejestracji jako dziennik bądź czasopismo, wówczas niezwykle trudne, ile wręcz niemożliwe okazałoby się dochodzenie roszczeń z tytułu „przedruku prasowego”, bardzo utrudniona byłaby ochrona autorskich praw majątkowych, a także ochrona dóbr osobistych przed bezprawnymi naruszeniami.
W orzecznictwie trafnie zauważono, że firma jest dobrem intelektualnym niejednokrotnie o znacznej wartości majątkowej, któremu ustawodawca przyznaje ochronę. Ma ona charakter prawa podmiotowego bezwzględnego skutecznego erga omnes, przysługującego przedsiębiorcy. Ochrona na podstawie przepisów kodeksu cywilnego o ochronie dóbr osobistych jest najszersza, realizowana jest nie tylko w obrocie gospodarczym, ale i poza nim i może być skierowana przeciwko każdemu, kto dopuszcza się naruszenia interesu przedsiębiorcy związanego z jego firmą. Dlatego też ochrona ta może krzyżować się z innymi przepisami przyznającymi firmie ochronę. Zakres takiej ochrony nie jest ograniczony terytorialnie ani też zakresem działalności uprawnionego do nazwy. Wśród dóbr osobistych osób prawnych w pierwszej kolejności wymienia się nazwę, która służy indywidualizacji osoby prawnej. Firma, jako nazwa osoby prawnej związana jest z renomą przedsiębiorcy i jego przedsiębiorstwa, pełni funkcje promocyjne, marketingowe, służy reklamowaniu podmiotu i jego działalności. Identyfikacja przedsiębiorcy w obrocie gospodarczym jest niezwykle istotna. Nazwa handlowa pozwala zidentyfikować źródło pochodzenia towaru. Wybór określonej nazwy ma znaczenie strategiczne dla bytu danego przedsiębiorcy, stąd nazwa odwołuje się często do określonych skojarzeń. Dlatego też nazwy pozostają pod szczególną ochroną prawa. Renoma określonej nazwy przyciąga klientelę, determinuje zyski ekonomiczne. Oprócz przepisów Kodeksu cywilnego podstawą ochrony prawa do firmy mogą być też przepisy ustawy o zwalczaniu nieuczciwej konkurencji, z tym że ochrona wynikająca z Kodeksu cywilnego obejmuje raczej samego przedsiębiorcę, pośrednio zaś jego klientelę. Natomiast ochrona wynikająca z ustawy o zwalczaniu nieuczciwej konkurencji w większym zaś stopniu nacisk kładzie na ochronę klienteli. „Najczęściej przez kumulatywną ochronę firmy spełnia się podwójne funkcje ochronne firmy” (wyrok Sądu Apelacyjnego w Katowicach z 4 listopada 2004 r., I ACa 560/04, „Wokanda” 2005, nr 7-8, s. 84).
Wspomniane judykaty słusznie wiążą nazwę tytułu prasowego z firmą. Tytuł prasowy nie zawsze musi się w sensie leksykalnym pokrywać z nazwą wydającej ten tytuł firmy. Spełnia jednak funkcję identyfikującą, mając charakter zarówno osobisty, jak i majątkowy. W myśl art. 43 § 1 k. c., przedsiębiorca działa pod firmą. W tej sytuacji firma jest oznaczeniem przedsiębiorcy, pod którym prowadzi on swą działalność gospodarczą lub zawodową i występuje w obrocie. Firma oznacza przedsiębiorcę (podmiot gospodarczy) a nie przedsiębiorstwo. W myśl art. 43? § 2 k. c., firmą osoby prawnej jest jej nazwa. Przepis art. 439 § 1 k. c. zakazuje zbycie firmy jako oznaczenia przedsiębiorcy, pod którą prowadzi on swą działalność. Umowa zbycia (cesji) firmy, jako sprzeczna z bezwzględnie obowiązującym przepisem prawa na mocy art. 58 § 1 k. c. (zob. J. Szwaja, w: S. Sołtysiński, A. Szajkowski, A. Szumański, J. Szwaja, Kodeks spółek handlowych, t. V. Komentarz, Warszawa 2004, s. 411; w kwestii prawa do firmy zob. R. Stefanicki, Prawo do nazwy (firmy) i jego ochrona, Zakamycze 1999, szczególnie s. 30 – 46; G. Kycia, Powstanie i ustanie prawa do firmy i prawa do znaku towarowego oraz ochrony niezarejestrowanych znaków towarowych, Kraków 1999, s. 14 - 51).W praktyce polskiego systemu prawnego tytuł prasowy jest przedmiotem obrotu, gdyż nie jest firmą w rozumieniu art. 432 § 1 k. c., lecz bardzo swoistym produktem firmy, czasami zresztą jedynym produktem wydawcy. Warto zauważyć, że tytuł prasowy może pełnić rozmaite funkcje, będąc sui genesis marką, spełniając rolę oznaczania i wyróżniania towaru. Jego zadaniem jest identyfikacja i indywidualizacja. Pełni on także funkcję komunikacyjną. Tytuł jest także najczęściej składnikiem szaty graficznej gazety, spełniając wraz z nią rolę czynnika wyodrębniającego dziennik bądź czasopismo spośród innych. Tytuł może być chroniony jako utwór w rozumieniu prawa autorskiego, lecz także jako znak towarowy. Prawo do tytułu prasowego może być także naruszane czynem nieuczciwej konkurencji (zob. G. Tylec, Ochrona tytułu utworu w prawie polskim, Warszawa 2006, szczególnie s. 14 – 25 i 45 - 46). Ochrona przyznawana przepisami prawa prasowego ma szczególne znaczenie i celem jej jest zabezpieczenie interesów odbiorcy.
Dodać należy na koniec, że wymóg rejestracji prasy nie jest sprzeczny z systemem prawnym Rady Europy. Europejski Trybunał Praw Człowieka podkreślił, że sądowy charakter rejestracji tytułów prasowych nie ogranicza wolności prasy, lecz wręcz przeciwnie jest ważnym zabezpieczeniem wolności prasy. Przeczy to w tej sytuacji pojawiającym się w publicystyce prawniczej poglądom, że konieczność rejestracji narusza wolność prasy. Trybunał zauważył jednak, że decyzje sądów w zakresie rejestracji muszą być zgodne z zasadami Konwencji. Rozwijając to sformułowanie stwierdzono, że art. 10 Konwencji nie zakazuje nakładania wstępnych ograniczeń na publikacje. Jednakże zagrożenia związane ze wstępnymi ograniczeniami są na tyle poważne, że wymagają skrupulatnej kontroli ze strony Trybunału. Jednym z wymagań wynikających z pojęcia „przewidziany przez prawo” jest przewidywalność środka, który organy państwowe mogą zastosować w danej sytuacji. Norma nie może być uważana za prawo, jeśli nie została sformułowana na tyle precyzyjnie, aby umożliwić obywatelowi uregulowanie swojego postępowania. Trybunał podkreślił, że tytuł czasopisma nie jest oświadczeniem, a jego funkcja polega na identyfikacji czasopisma na rynku prasowym (zob. Gawęda przeciwko Polsce, orzeczenie z 14 marca 2002 r., skarga nr 26229/95, Nowy Europejski Trybunał, s 1057 – 1060, I. C. Kamiński, Swoboda wypowiedzi, s. 702 – 707; stanowisko Trybunału spotkało się z aprobatą doktryny zob. A. Wiśniewski, glosa aprobująca, Przegląd Sejmowy 2002, nr 6, s. 94 – 99.).
W tym stanie rzeczy kasację należało uznać za oczywiście bezzasadną
« Sejmometr.pl udostępnił kanały RSS, dlaczego nie zrobił tego Sejm? | Po debacie na temat przyszłości Rady Etyki Mediów »
Hm... czyli jest drukiem,
Wt, 2011-03-22 10:26 by Tomasz Szjekta (niezweryfikowany)
Hm... czyli jest drukiem, bo:"(...)Warto zauważyć, że dziś „drukowanie” pojmowane jest, jako proces wielokrotnej reprodukcji obrazów i może przybrać np. formę drukowania cyfrowego(...)" ale nie trzeba nadawać ISSN "(...)gdyż dotyczy on jedynie wydawnictw wydawanych drukiem(...)".
Zupełnie jednak nie rozumiem jak, w świetle interpretacji definicji przez sąd rozumieć: "(...)Prasy ukazującej się w Internecie nie wolno utożsamiać przy tym witryny internetowej(...)".
Nie da się zdaje uniknąć stwierdzenia: strona prawo.vagla.pl JEST czasopismem.
Nie zgadzam się z SN w tym sensie
Wt, 2011-03-22 16:08 by VaGla
Nie zgadzam się z SN w tym sensie, że nie widzę - w rozważaniach SN - zadumy nad racjonalnością prawodawcy. Bo jeśli przyjąć, że prawodawca jest jednak racjonalny, a - co z tego wynika - dla różnych znaczeń używa różnych pojęć, to nie wiem, jak rozróżnić znaczeniowo "druk" oraz "obraz". Mam wrażenie, że Sąd Najwyższy te pojęcia utożsamił.
Wt, 2011-03-22 20:51 by maniac (niezweryfikowany)
Zgadzasz się czy nie, to wygląda na to, że skoro czasem piszesz, to jesteś czasopismem :) Polska to bardzo dziwny kraj.
Swoją droga jestem ciekaw czy idąc tokiem rozumowania SN fora internetowe to jeszcze witryna internetowa czy już prasa.
druk jako forma obrazu ?
Wt, 2011-07-05 11:18 by incognitus (niezweryfikowany)
Może stanowisko SN trzeba rozpatrywać w sensie: druk jest pewną specyficzną formą obrazu?
No to biegiem do sądu
Wt, 2011-03-22 12:25 by Mpar (niezweryfikowany)
Zastanawiam się, czy niniejszy komentarz piszę w dzienniku, czy tygodniku. Bo w prasie z całą pewnością.
BTW - jeśli dobrze zrozumiałem wywód SN, to witryną internetową (nie-prasą) jest "coś" widoczne w internecie, pod warunkiem, że treść "czegoś" ulega modyfikacji rzadziej niż raz do roku.
Śr, 2011-03-23 19:24 by radek szkaradek (niezweryfikowany)
Czy ja dobrze zrozumiałem, że SN uzasadnia prawdziwość twierdzenia, że publikacja elektroniczna jest 'drukiem' w rozumieniu ustawy tym, że istnieją cyfrowe urządzenia powielające druki papierowe?
> Warto zauważyć, że dziś „drukowanie” pojmowane jest,
> jako proces wielokrotnej reprodukcji obrazów
> i może przybrać np. formę drukowania cyfrowego
Wydaje mi się, że raczej
Cz, 2011-03-24 12:35 by Tomasz Szjekta (niezweryfikowany)
Wydaje mi się, że raczej nie o to chodzi.
Uzasadnieniem jest raczej niewątpliwa dostępność niektórych zwyczajowo rozumianych czasopism przede wszystkim pod postacią elektroniczną oraz możliwość zakupu przeróżnych publikacji także w takiej formie.
Szczególnie celują w tym wydawnictwa naukowe np. www.sciencedirect.com. Niektóre przedsiębiorstwa przemysłowe także publikują coś, co niewątpliwie jest czasopismem, np. http://www.linear.com/designtools/lt_journal.php. W obu wypadkach co prawda istnieją wersje papierowe sprzedawanych czasopism jednak dominującą formą udostępniania jest droga elektroniczna.
Stąd, jak rozumiem, przyjęcie "druku elektronicznego" jako równoważnego zwyczajnemu drukowi.
Zastanawia mnie jednak... po co to wszystko?! Decyzją wydawcy powinno być, czy chce korzystać z uprawnień przysługujących prasie i ponosić związane z tym obowiązki czy też woli działać na bazie tzw. "przepisów ogólnych". Zakładając bowiem, że podobnie jak firma Linear, wydaję czasopismo techniczne darmowo udostępniane klientom w żaden sposób nie jestem zainteresowany uprawnieniami wynikającymi z faktu bycia "prasą".

References: art. 7
 art. 7
 art. 7
 art. 7
 art. 7
 art. 7
 art. 7
 art. 7
 art. 7
 art. 7
 art. 7
 art. 7
 art. 7
 art. 7
 art. 7
 art. 7
in fine
 art. 7
 art. 7
 art. 45
 art. 7
 art. 43
 art. 43
 art. 439
 art. 58
 art. 432
 art. 10