Source: http://polskainfo2.tripod.com/images/084_POGROM.htm
Timestamp: 2017-11-21 02:24:01+00:00

Document:
WEB270 POGROM GROSSA
POGROM GROSSA
BOHDAN SZEWCZYK LUTY 2008
DO OSÓB ZAJMUJĄCYCH STANOWISKA W SEJMIE , SENACIE ,
SYSTEMIE SPRAWIEDLIWOŚCI I W RZĄDZIE W POLSCE
W ZWIAZKU ZE SKANDALICZNYM POSTĘPOWANIE SYSTEMU SPRAWIEDLIWOŚCI W POLSCE W SPRAWIE ZNIESŁAWIENIA POLSKI I POLAKÓW W KRAJU I ZA GRANICA W JĘZYKU ANGIELSKIM PRZEZ JANA TOMASZA GROSSA ORAZ W SPRAWIE ŁAMANIA PRAWA W STOSUNKU DO HISTORYKA DR DARIUSZA RATAJCZAKA I REDAKTORA EDWARDA MACIEJCZYKA ŻĄDAMY :
1.USUNIECIA Z KRAJU JANA TOMASZA GROSSA I SKAZANIU GO NA BANICJĘ WRAZ Z POZBAWIENIEM GO PRAW OBYWATELSKICH I STOPNIA NAUKOWEGO UZYSKANEGO NA POLSKIEJ UCZELNI - UNIWERSYTECIE WARSZAWSKIM ZA HANIEBNE ZNIESŁAWIENIE POLSKI I POLAKÓW W KRAJU I NA CAŁYM ŚWIECIE
2.USUNIĘCIA ZE STANOWISK WYMIARU SPRAWIEDLIWOŚCI , ADMINISTRACJI PAŃSTWOWEJ I INSTYTUCJI NAUKOWYCH WSZYSTKIE OSOBY BIORĄCE UDZIAŁ W KAPTUROWYCH SĄDACH I DOCHODZENIACH ZWIĄZANYCH Z UKRYWANIEM PRZESTEPSTWA GROSSA ORAZ PRZESLADOWANIEM
DR. DARIUSZA RATAJCZAKA I REDAKTORA EDWARDA MACIEJCZYKA .
OSOBY USUNIETE Z SYSTEMU POWINNY BYC PONADTO POZBAWIONE IMMUNITETU I OBJETE ZAKAZEM ZAJMOWANIA JAKICHKOLWIEK STANOWISK REPREZENTUJĄCYCH SPOŁECZEŃSTWO POLSKIE.
3. WYPŁACENIA ADEKWATNEGO ODSZKODOWANIA DLA DR. DARIUSZA RATAJCZAKA I PRZYWRÓCENIA MU PRAWA DO WYKONYWANIA ZAWODU ZAŚ DLA REDAKTORA EDWARDA MACIEJCZYKA - WSTRZYMANIA KAPTUROWEGO POSTEPOWANIA PROKURATURY I OFICJALNYCH PRZEPROSIN.
4.ZATRUDNIENIA DR. DARIUSZA RATAJCZAKA W IPN JAKO PRZEDSTAWICIELA NARODU POLSKIEGO KTÓRY JEST PERMENENTNIE I HANIEBNIE ZNIESŁAWIANY.
W OBU PRZYPADKACH , RATAJCZAKA I MACIEJCZYKA NARUSZONO PRAWO DO WOLNOŚCI SŁOWA GDZIE DR.RATAJCZAK WYKONYWAŁ ZAWÓD HISTORYKA , NAUKOWCA DZIAŁAJĄCEGO W DOBREJ WIERZE DOTARCIA DO PRAWDY HISTORYCZNEJ A REDAKTOR MACIEJCZYK PO PROSTU RAPORTOWAŁ SPOŁECZEŃSTWU W KRAJU I ZA GRANICĄ O NILEGALNEJ DZIAŁALNOŚCI OBCYCH SŁUŻB ( MOSSADU ) W POLSCE.
5.ŻĄDAMY USUNIĘCIA Z POLSKICH SŁUŻB SPECJALNCYCH OBCYCH AGENTÓW KTÓRZY SIEJĄ TERROR I STRACH W SPOŁECZEŃSTWIE POLSKIM .
6. DRUKU KSIĄŻKI „WYMARŁY CMENTARZ” AUTORA KRZYSZTOFA KĄKOLEWSKIEGO TEL. 22-617-5424, WYDANEJ W 2004 R PRZEZ VON BOROVIECKY, 01-231 WARSZAWA ,UL. POSPOLITA 23 TEL. 22-631-4393, ksiegarnia@vb.com.pl ORAZ JEJ DYSTRYBUCJI W NAKŁADZIE UMOŻLIWAJĄCYM POZNANIE PRWADY O ZDARZENIACH W KIELCACH 4 LIPCA 1946 ROKU.PONADTO KSIĄŻKA TA POWINNA BYĆ PRZETŁUMACZONA NA JĘZYK ANGIELSKI I PODDANA DYSTRYBUCJI W MIEJSCACH NA ŚWIECIE GDZIE GROSS ROZPOWSZECHNIŁ SWOJĄ DEZINFORMACJĘ KSIĄŻKĄ
„ STRACH” W JĘZYKU ANGIELSKIM.
W ZAŁĄCZENIU PRZEKAZUJEMY RAPORT W SPRAWIE DR. DARIUSZA RATAJCZAKA ,READKTORA EDWARDA MACIEJCZYKA I INFORMACJE Z POLSKOJĘZYCZNEJ GAZETY WYBORCZEJ W SPRAWIE JANA TOMASZA GROSSA WRAZ Z RAPORTEM KRZYSZTOFA KĄKOLEWSKIEGO O RZECZYWISTYCH FAKTACH ”POGROMU” KIELECKIEGO.
JEDNOCZEŚNIE PRZYPOMINAMY EMIGRACJI POLSKIEJ WEWNĘTRZNEJ W KRAJU I ZA GRANICĄ O KONIECZNOŚCI WŁASCIWEGO GŁOSOWANIA W KOLEJNYCH WYBORACH TAK ABY WRESZCIE POLACY DOSZLI DO STANOWISK REPREZENTUJĄCYCH INTERES POLSKI I POLAKÓW.
OBOWIĄZKIEM KAŻDEGO POSIADACZA INTERNETU JEST PRZEKAZANIE TEGO ŻADANIA DO WSZYSTKICH KTÓRZY MAJA NA SERCU SPRAWĘ POLSKĄ. POSIADACZE DRUKAREK POWINNI PO WYDRUKOWANIU DOSTARCZYĆ INFORMACJE DLA OSÓB STARSZYCH LUB NIE POSIADAJĄCYCH KOMPUTERA.WYDAWCY LOKALNEJ PRASY W JĘZYKU POLSKIM - MOGĄ DOKONYWAĆ PRZEDRUKU ZGODNEGO Z ORYGINAŁEM.
WEB270 RAPORT
O „POGROMIE” KIELECKIM
Mistyfikacja wedtug scenopisu
Okładka książki „Umarły cmentarz".
Z KRZYSZTOFEM KąKOLEWSKIM, autorem
książki „Umarły Cmentarz. Wstęp do studiów nad wyjaśnieniem przyczyn i przebiegu morderstwa na Żydach w Kielcach 4 lipca 1946 roku" rozmawia
Dożena Kosiak „Dedal” Kwartalnik kielecki
Przez półwiecze tzw. pogrom w Kielcach był tematem tabu. Pod koniec lat 80. zajęli się nim nieliczni historycy i au­torzy. Zazwyczaj tropiono polski antysemityzm. Pojawiły się również publikacje w kontekście nowych informacji. Wkrót­ce okazało się, że były to publikacje dość niewygodne. Zaś książka „Umarły Cmentarz" Krzysztofa Kąkolewskiego stała się najbardziej przemilczaną książką na ten temat.
Autor po 15 latach żmudnych badań, docierając do do­kumentów i świadków ponurych zdarzeń, spróbował udo­wodniæ prawdę o dniu 4 lipca 1946 r. w Kielcach. Odsłania kulisy zaplanowanego scenariusza, mającego na celu dopro­wadzenie do zdarzeń zniesławiających Polskę na arenie mię­dzynarodowej i uzasadnienie pozostawienia jej w strefie wpływów sowieckich. Postawił tezę, że zbrodni dokonali nie mieszkańcy, ale siły wojskowo-policyjne i że był to zaplano­wany ciąg dalszy mniej udanych operacji w Rzeszowie, Kra­kowie, w Miszkolcu na Węgrzech. Że była to akcja, mająca przynieść określone cele. Że sprawa mordu w Kielcach nie może byæ zamknięta w historii Polski, a ocena społeczności tego miasta i Polski nie może pozostaæ taka, jaka została wy­tworzona obrazem wyroków ówczesnego sądu tajnego. Że złożyły się na nią niezawinione przez kielecką społeczność okoliczności i zaplanowane precyzyjnie działania okupanta powojennego, reprezentowanego przez agentów NKWD i UB, niejednokrotnie w niedalekiej przeszłości współpracu­jących z okupantem niemieckim. Że sama akcja miała cha­rakter policyjno-militarny. Że zbrodnia była celowo przygo­towana i zawikłana przez planistów oraz wykonawców, a potem przez tych, którzy zaciemniali jej przebieg, także przez specjalne oddziały propagandowe powołane do osta­tecznej dezinformacji przez okres wielu lat od samego zda­rzenia, a możliwe, że nawet do czasów współczesnych. Większość dokumentów została zniszczona, a nieliczne, które pozostały, są nadal utajnione jak np. Raport amerykań­skiego ambasadora Bliss Lane'a. Rozmowa z Autorem ma na celu przybliżenie jego pracy nad książką i w świetle zebra­nych przez niego materiałów, zaprezentowanie dramatu zdarzeń w Kielcach 4 lipca 1946 roku.
- Zajął się Pan wyjaśnieniem zdarzeń w dniu 4 lipca 1946 r. w Kielcach. Spróbował ustaliæ nazwiska. Dotarł do nielicznych, wydobywając niechętne i bojaźliwe informacje. Przekonał się, że archiwalne akta dotyczą­ce sprawy są trudno osiągalne, w wielu przypadkach
Krzysztof Kąkolewski. Ur.
w 1930 r. prozaik, reportażysta, wykładowca uniwersytecki. Jego książki - zbiory reportaży, głośne wywiady, szkice i proza fabularna -przekroczyły milion sprzedanych egzemplarzy. To m. in. Trzy złote za słowo /1964/, Jak umierają nie­śmiertelni /1972/, Wańkowicz krze­pi /1973/, Co u pana sły­chaæ?/1975/, W złą godzinę /1983/, Wydanie św. Maksy­miliana Kolbe w ręce oprawców /1989/, Diament znaleziony w popiele /1995/, Umarły Cmentarz /1996/, Mięso papugi /1997/, Generałowie giną w czasie pokoju /2000/, Ksiądz Jerzy w rękach oprawców /2004/.
Jako reporter odwiedził ciekawe miejsca i ludzi, bo jego relacje wiążą się z gruntowną penetracją. Domeną pozostaje historyczne dziennikarstwo śledcze, sięgające skrywanych korzeni współczesności. Trudno przeceniæ wkład pisarza w dokumentowanie, zwłaszcza tych najtru­dniejszych polskich losów.
zniszczone. Rozpoznał dalsze losy, biografie osób zamieszanych w okoliczności. Stawiając pytania i szukając na nie odpowiedzi doszedł Pan do wniosków. Nakreślił sytuację polityczną w mieście objętym po wojnie nową władzą. Proszę o przedsta­wienie obrazu Kielc powojennych.
- Kielce i region Świętego Krzyża byty od 1943 roku terenem
penetracji „razwietki" sowieckiej, która wspólnie z PPR - AL
przygotowywała się do zniszczenia podziemnej administracji
rządu londyńskiego i struktur Armii Krajowej. Już od 1863 roku
Kielecczyzna była uznawana przez Rosjan - najpierw „białych"
a potem „czerwonych" - za teren niebezpieczny, który należy
wszelkimi siłami spacyfikowaæ. Pisał o tym otwarcie słynny
Murawiew-Wieszatiel w swoich wspomnieniach, a także rosyj­
ski kronikarz powstania styczniowego Mikołaj Berg. Z takim na­
stawieniem działały tu w latach 1943-45 grupy zwiadowczo-
likwidacyjne, które paliły dwory, rabowały bogatszych mieszkań­
ców, a przede wszystkim tworzyły mapę osób niebezpiecznych
i niewygodnych dla Armii Czerwonej, która miała wkroczyæ
latem 1944, a z powodu Powstania Warszawskiego weszła
dopiero w styczniu 1945 r.
W zasadzie władze w województwie oddano grupie partyzantów AL-GL z mjr/gen. Wiśliczem-lwańczykiem, jako zaufanym czło­wiekiem Rosjan, który jak oni - widział głównego wroga komu­nistów sowieckich nie w Niemcach, a w społeczeństwie polskim. Jego władza jednak nie była pełna, ponieważ z Warszawy przy­słano działaczy PPR, którzy przyszli z Armią Sowiecką. Pozycja Wiślicza-lwańczyka została niedługo przed tzw. wydarzeniami w Kielcach wzmocniona przez mjr./płk.Władysława Spychaja, przedwojennego sowieckiego szpiega, który po wojnie przybrał nazwisko Sobczyński i został mianowany szefem Wojewódzkie­go Urzędu Bezpieczeństwa.
Pierwszymi działaniami komunistów w Kielcach były zastrasza­jące aresztowania - podobnie jak w Radomiu - i wywózki części więźniów do ZSRR. Poważnym zakłóceniem stosunków przemo­cy, jakie powstały w Kielcach i województwie w 1945 roku, było zdobycie przez por./płk Antoniego Hedę - „Szarego" więzienia w Kielcach i oswobodzenie 700 żołnierzy AK i osób związanych z niepodległościowym podziemiem. Był to poważny cios dla władz komunistycznych, które rozumiały prestiż jako wywoły­wanie strachu, przerażenia i całkowitego poddania się prze­mocy. Kielce zostały nasycone większymi niż jakiekolwiek inne miasto w Polsce, proporcjonalnie do liczby ludności, siłami bezpieczeństwa ówczesnego Wojska Polskiego. Trzecią siłą we władzy nad Kielcami byli dowódcy sowieckich jednostek oraz doradcy sowieccy w Urzędzie Bezpieczeństwa.
- Czytelnikowi wyłania się obraz miasta opanowanego
całkowicie przez odległe ramię Stalina - w centralnej
PRL bastion komunistycznego NKWD i UB. Dlaczego
akurat Kielce?
- Jeśli wspominamy o Stalinie, to jednym z jego priorytetów poli­
tycznych było nie tylko całkowite niszczenie domniemanych
ognisk oporu, ale tworzenie na ich miejscu czegoś zupełnie
odwrotnego: służalczych warstw urzędników i poddanej ze stra­
chu ludności.
Od Powstania 1830 r. przez walki 1863 r., wkroczenie Legionów Piłsudskiego, a potem partyzantkę AK, BCh i NSZ - okręg kielecki pod tym względem był niebezpieczny dla komunistów rosyjskich, można go porównaæ tylko z okręgiem wileńskim.
Krzysztof Kqkolewski z żoną w swoim mieszkaniu w Warszawie.
I właśnie na ruinach patriotycznych i semper fidelis Kielc posta­nowiono wznieść inną „budowlę". Od momentu rozbicia więzie­nia, w Kielcach, jeśli na rogu jakiejś ulicy stało trzech młodych mężczyzn, natychmiast ich legitymowano. Trwały nieustanne aresztowania, potajemne tak, że dziś nie sposób odtworzyæ ich rozmiaru i zakresu.
- Jak odnajdywała się w Kielcach ocalała po wojnie
społeczność żydowska?
- Ocalała społeczność żydowska, którą osadzono w Kielcach,
nie była społecznością wywodzącą się z Żydów kieleckich. Żydzi
tutejsi, ocaleni z Holocaustu, przeważnie przez ukrywających
ich Kielczan lub podkieleckich chłopów, mieszkali zwyczajnie
w swoich dawnych mieszkaniach. Natomiast dom przy ul.
Planty 7 był rodzajem niedużego, bo obejmującego tylko dwa
skrzydła domu - getta.
Jedno skrzydło, z odrębną klatką schodową, zajmowali funkcjo­
nariusze UB, MO i PPR pochodzenia żydowskiego, przysłani tutaj
przez władze komunistyczne. Natomiast drugie skrzydło budyn­
ku oddano Żydom nieprawomyślnym, źle widzianym, którzy
w przeważającej części opuścili Związek Radziecki dzięki zorga­
nizowanej przez Bermana specjalnej akcji repatriacyjnej, choæ
nie była to dosłowna repatriacja. Należeli oni do nizin społeczeń­
stwa socjalistycznego, tylko o jedną klasę wyżej zarachowaną niż
„polska reakcja". W tej części budynku można wyróżnić trzy
grupy: tych, którzy już zdążyli w Kielcach zająć się rzemiosłem
lub handlem, Żydów chasydów czyli wierzących w Boga oraz
grupę syjonistów tzw. kibucników, którzy przygotowywali się do
wyjazdu do Izraela i w tym celu uczyli się nawet rolnictwa.
Specjalnie wybrana kasta specjalistów od propagowania NKWD-
owskiej wersji tzw. pogromu przedstawia wydarzenie jakoby Kiel-
czanie mordowali kieleckich Żydów, swoich sąsiadów. Sąsiedzi to
ulubione słowo używane przez antypolaków. Tymczasem Żydzi,
zaatakowani na ul. Planty, nie pochodzili z Kielc, a byli skoszaro­
wani w tym domu jako rodzaju getta, z tym że podzielonego
według dwu oficyn budynku na Żydów funkcjonariuszy UB
i zawodowych działaczy PPR oraz na Żydów, którzy projektowali
wyjazd do Palestyny. Byli to syjoniści, Żydzi wierzący i już zorga­
nizowani kibucnicy. W oczach Jewsekcji, która uczestniczyła
w przygotowaniach do podobnych akcji, ci Żydzi, chcąc wyjeż­
dżać z ZSRR czy Polski, zdradzali ziemię obiecaną, którą miała
byæ nie Palestyna, ale kraje socjalizmu realnego.
Marsz pogrzebowy za trumnami ofiar zbrodni (8 lipca 1946 r.).
- Proszę o przybliżenie obrazu dramatycznych wyda­
rzeń 4 lipca 1946 r. w Kielcach...
- Odtworzenie przebiegu pacyfikacji Domu Żydowskiego przy ul.
Planty 7 zajęłoby co najmniej jeden zeszyt państwa pisma. Dra­
mat niewinnych ludzi rozgrywał się przez 8 godzin. Żydzi zajmo­
wali trzy piętra swojego małego getta i na każdym piętrze, w każ­
dym czasie tej tragedii działo się coś innego. To, czym poza roz­
kazami dowódców był motyw działania napastników, to rabunek.
Jedni Żydzi zamykali się w swoich pokojach, inni usiłowali prowa­
dziæ negocjacje, a inni jeszcze strzelali do żołnierzy ówczesnego
WP, funkcjonariuszy UB, co tym dało pozór, by strzelaæ do
Żydów. Mimo dużych sił - naliczyłem 6 formacji wysłanych na ul.
Planty - w pewnym momencie obrońcom udało się wyprzeæ
napastników, prawdopodobnie z najwyższego piętra, gdzie było
najłatwiej się broniæ. Wtedy sprowadzono posiłki w postaci
oddziału KBW tzw. „zaporówki". Ten rodzaj wojsk komunistycz­
nych stworzył jeszcze Trocki według zasady: „Jeśli nasz żołnierz
będzie walczył z wrogiem, może zginąć. Jeśli będzie uciekał z po­
la bitwy, zginie na pewno". Takimi uciekinierami zajmowała się
„zaporówka", strzelając maruderom w głowy. „Zaporówka", jak
ją nazywano, była uzbrojona w ręczne karabiny maszynowe,
z których w marszu otworzyli ogień, pokrywając nim okna atako­
wanej oficyny domu. W remoncie, jaki nastąpił natychmiast po
4 lipca, najpierw zatynkowano ślady pocisków na ścianie domu.
- Czy ktoś próbował zapobiec zdarzeniom?
- Tak. Były to następujące osoby: prokurator wojewódzki w Kiel­
cach p. Jan Wrzeszcz i proboszcz katedralny wraz z towarzyszą­
cym mu drugim księdzem. Te osoby usiłowały dostaæ się na miej­
sce zbrodni od strony ul. Sienkiewicza i od strony ul. Piotrkow­
skiej. Mamy dokładne relacje z tego, co następowało na rogu ul.
Planty i ul. Sienkiewicza, który obsługiwali umundurowani żoł­
nierze, a otaczała ich grupa funkcjonariuszy w cywilu. Prokura­
tor wojewódzki, formalnie będący zwierzchnikiem sił policyjnych
na zasadzie jeszcze przedwojennych przepisów prawa - nie
uchylonych - nie tylko został odpędzony przez funkcjonariuszy
UB, ale spotkał się z pogróżkami. Później był więziony i zmarł
już na wolności na gruźlicę, którą najprawdopodobniej zaraził
się w areszcie od współwięźnia, umieszczonego tam właśnie
w tym celu. Księża, którzy w najdalej posuniętym poczuciu obo­
wiązku szli, by uspokoiæ żołdactwo, należące do armii dowodzo­
nej przez ateistów i wrogów Kościoła, zostali zawróceni przez
funkcjonariuszy na stanowisku z karabinem maszynowym,
strzegącym dojścia w pobliże budynku na ul. Planty
Także w tym samym domu ratunku dla swoich współbraci poszu­kiwał przewodniczący Gminy Żydowskiej - Kahane. Początkowo
uzyskał połączenie nawet z Warszawą, ale zostało ono rozłączo­ne. Usiłował dodzwoniæ się do władz kieleckich i w tym momen­cie telefon Kahanego odłączono w centrali. Z martwą słuchawką w ręku ujrzał wchodzących oficerów, którzy później okazali się funkcjonariuszami Informacji Wojskowej - wywiadu wojskowego. Na wołanie o pomoc i lament Kahanego jeden z oficerów odrzekł uspokajająco: „Zaraz pańskie zmartwienia się skończą". Zaszedł od tyłu i strzelił mu w potylicę, wg. katyńskiego wzoru.
- Dlaczego odrzuca Pan winę obywateli Kielc, skoro
w Polsce straszono dzieci żydowską macą i dochodziło
do incydentów antyżydowskich? Czy Polacy jako naród
mają zupełnie czyste sumienie wobec Żydów?
- Przekonanie na ten temat wytworzone jest właśnie przez
propagandę komunistyczną, która starając się odciąć Polskę od
Zachodu, stawiała takie zarzuty ogółowi Polaków. Nigdy, będąc
dzieckiem, nie zetknąłem się ze straszeniem mnie ani żadnych
moich kolegów, a chodziłem do trzech szkół po kolei - żadnymi
Żydami. Właśnie w Kielcach dokonano zbrodni po to, by
potwierdziæ ów obraz Polaków jako „ciemnego, ksenofobicznego
motłochu". Państwo polskie od 1933 r. udzielało azylu i schronie­
nia Żydom zbiegłym z Niemiec, a także tym, co uciekli z ZSRR.
- Co jest wiadome o oskarżonych? Jak przebiegał ich
proces i ukaranie?
- W publikacjach, które mają źródło - przykro to powiedzieæ -
w Kielcach, tworzonych przez „uczonych kieleckich", przyjęto
wersję przygotowaną jeszcze przed pacyfikacją, którą
przechrzczono na „pogrom", a która to wersja była dziełem już
trzeciej ekipy działającej w Kielcach. Pierwsza zajmowała się
logistyką i taktyką ataku na Żydów, druga zabezpieczała teren,
a trzecia pod kierownictwem mjr/płk Adama Humera przygoto­
wała proces, w którym nie została osądzona ani jedna osoba,
która chociażby zbliżyła się do domu żydowskiego. Najbliżej
znajdujący się od wydarzeń kielecki fryzjer stał na mostku na
Silnicy, z wybuchem każdej strzelaniny uciekał ze wszystkimi ul.
Sienkiewicza w dół. Wmieszana w gapiów agentka UB wypyty­
wała go, jak głosował w referendum. Gdy powiedział, że tylko
raz „tak", został wyprowadzony przez dwóch funkcjonariuszy
UB, ubranych w „andersowskie" mundury. Tylko jego nie zamor­
dowano. Ofiarami w Kielcach są niewinni ludzie, których
w pośpiesznym stalinowskim procesie skazano na śmierć i za­
mordowano. Miejsce ich pochówku do dziś dnia nie jest znane.
I podczas, kiedy nawet w Kielcach za zbrodnię katyńską obwinia
się już Stalina i ZSRR - to co najbardziej uderza w społeczeń­
stwo Kielc, przy jego bierności i poddaniu się, czyni zastanawia­
jący dalszy ciąg samej zbrodni i procesu.
Ani jedna osoba postawiona przed sądem, kierowanym przez osławionego płk. Zarakowskiego, nawet nie zbliżyła się do ul. Planty, która była zablokowana od strony ul. Sienkiewicza i ul. Piotrkowskiej, na Sienkiewicza przez CKM. Najbliżej wydarzeń stali tylko gapiowie na mostku nad Silnicą. Gdy wybuchła strze­lanina, gdy następowały kolejne inwadowania przez siły policyj-no-wojskowe i walka uzbrojonych żydów z nimi, gapiowie ucieka­li w popłochu. Osoba najbliżej znajdująca się ul. Planty, skazana w procesie kieleckim na więzienie, stała na owym mostku. Jedyny milicjant oskarżony o mord, nie miał dostępu do ul. Planty i o ile zbrodni dokonał, bo już są bardzo poważne wątpliwości co do tego, wiązało się to z innym terenem, innymi ulicami itd. Małe Jedwabne na Podlasiu okazało więcej sił i odwagi cywilnej, by przeciwstawiæ się oskarżeniu o wiele lepiej przygotowanemu
niż dość niedbale, w poczuciu całkowitej pewności siebie, obarczenie winą Kielczan o zbrodnię popełnioną faktycznie przez komunistów. W Jedwabnem społeczeństwo zetknęło się z oskarżeniem nazisty, który dokonał mordu na Żydach oraz działaniami UB, które ten mord wykorzystało przeciwko mieszkańcom Jedwabnego. W Kielcach - ponieważ jak powie­działem - żadna z osób skazanych nie była nawet w sąsiedztwie ul. Planty, a procesy całkowicie tajne, które wytoczono nie­którym żołnierzom, oficerom i podoficerom, którzy inwadowali dom przy ul. Planty - do dziś pozostaje nieznana ogółowi Kielc.
- Jakie światło na obraz wydarzeń w Kielcach dała
Panu rozmowa z Henrykiem Błaszczykiem, wówczas
8-letnim Heniem, od którego zeznań na komisariacie
wszystko zaczęło się?
- Henio Błaszczyk był synem i bratankiem agentów Urzędu
Bezpieczeństwa i opłacił to właściwie całym swoim życiem.
Choæ później zatrudniony był jako ochroniarz I Sekretarza KW
PZPR Aleksandra Zarajczyka, to jednak strach, że zostanie
zgładzony, pozostał mu aż do chwili dość zagadkowej śmierci.
Henio - że go tak nazwę - przez trzy dni, kiedy rzekomo zagi­
nął i miał byæ przetrzymywany w piwnicach domu na Plantach,
w rzeczywistości był szkolony przez ojca i stryja, z którymi
rankiem 4 lipca udał się na posterunek MO, by powiedzieæ, że
uciekł z domu przy ul Planty. To, że piwnic w tym domu nie ma,
jest jednym z licznych błędów, jakie popełnili planiści zbrodni.
Funkcjonariusze MO, w sposób niespotykany w cywilizowanym
świecie, otoczywszy zewsząd Henia, wyszli na ul. Sienkiewicza
i krzyczeli: „To dziecko miało byæ zamordowane, by jego krew
użyć do wyrobu mac żydowskich". Sam Henio był tak przerażo­
ny, że mimo, iż był nauczony na pamięć i przeegzaminowany -
Kondukt pogrzebowy ofiar zbrodni (8 lipca 1946 r.).
Zaraz po tym przejściu przez ulice Kielc, został zatrzymany i do­prowadzony do gmachu UB, gdzie uwięziono go w ustępie. Przez pół roku on, jego młodszy brat i inne osoby z rodziny były więzio­ne bez postawienia im jakichkolwiek zarzutów, gdyż wg. moich informacji, rozważano, czy zgładzić ich, czy daæ im przeżyć. Henio wiedział dobrze, że ostateczna decyzja w jego sprawie ciągle nie była wydana. Gdy zaczęła się „głastność" w ZSRR i w Polsce, zaczęły się ujawniaæ różne tajemnice a przede wszyst­kim powiązana z Kielcami tajemnica katyńska - na Henia, już Henryka - dokonano zamachu. Potężny samochód nagle wyje­chał z bocznej uliczki i uderzył w auto, którym podróżował. Nigdy nie zostało to osądzone, gdyż jak się okazało, właścicielka samo­chodu nie istniała. Był to ktoś, kto podawał się za pracownika MSZ. Dyrektor departamentu Kadr MSZ pytany przeze mnie o ową zamachow czynię, stwierdził, że taka osoba nie tylko nie
pracuje w MSZ, ale też nigdy nie pracowała i nie należała do ro­dziny osób zatrudnionych. Henio nie dożył starości, podobnie jak główny świadek, składający ułożone mu zeznania, zginął potrą­cony przez nie do zidentyfikowania autobus na ulicy w Kielcach. Ten świadek był żołnierzem Brygady Świętokrzyskiej NSZ, wrócił do Polski z Zachodu. Nie spotkały go ani więzienie, ani wyrok, ani śmierć. Byæ może był szykowany do procesu jako „enezetow-ski przywódca", ale potrzebniejszy był jako prawie etatowy świa­dek w nagraniach radiowych, filmowych i telewizyjnych.
- Jak przebiegała praca Pana jako doświadczonego, wie­
loletniego reportera. Jak docierał Pan do odpowiednich
dokumentów i osób? Jakie trudności Pan napotkał?
- Do 1986 roku, gdybym kogokolwiek zapytał o cokolwiek zwią­
zane z tzw. pogromem kieleckim, uznany byłbym za szpiega.
Mimo iż zbrodnię wojskowo-milicyjną przypisano kielczanom, to
wspominanie, że tzw. pogrom istniał, było zagrożone więzieniem
do lat 5 z tzw. „szeptatki". Moja sytuacja i tak była uprzywile­
jowana, ponieważ jako wygnaniec z Warszawy - nasze
mieszkanie spłonęło w czasie Powstania - trzy lata mieszkałem
w Kielcach, gdzie chodziłem do szkoły i zdałem maturę. Pamię­
tam tamten dzień i odgłosy strzelaniny, a może nawet walk na
ul. Planty, zaraz potem doszło do masowych aresztowań na uli­
cach i w mieszkaniach w Kielcach. Rozmawiano o tym otwarcie.
Moja Mama np. usłyszała, że „wojsko zbuntowało się przeciw­
ko UB i atakuje dom ubecki przy Plantach". Widziano bowiem
mundury i uzbrojone grupy funkcjonariuszy i żołnierzy, a wspo­
mniany dom uważano za Ubecki. Ja mieszkałem wtedy w domu,
gdzie mieścił się teatr. Obudziły mnie strzały, gdyż w linii prostej
nie było to daleko od Plantów i wyszedłem zobaczyæ co się dzie­
je /ciągle czekano na wybuch III wojny światowej/. Ale w bramie
zatrzymała mnie matka, która kazała mi wracaæ, gdyż „to pora­
chunki, na które lepiej nie patrzeæ". Potem jednak w drukach
zwartych na emigracji, jak np. w pamiętnikach Mikołajczyka,
ukazywały się wzmianki o Kielcach - prawdziwe i bez osłonek.
Rok 1986 był przełomem. Wtedy pewien odważny kielczanin,
Władysław Dzikowski, napisał obszerną rozprawę, starając się
byæ jak najbliżej prawdy. Sam ją przepisał na maszynie w wielu
egzemplarzach i rozesłał do prominentnych osób ze środowiska
żydowskiego i kościelnego. Tam były bardzo ważne, że się tak
wyrażę - końce pewnych wątków, których Dzikowski nie mógł,
czy to z powodu panującego podówczas terroru, czy z braku legi­
tymacji do zbierania materiału, pociągnąć. W tym samym roku
ukazała się też publikacja w prasie stanu wojennego, dość zbliża­
jąca się do prawdy, choæ autor, którego możliwości z góry zostały
umniejszone, współwinnych zbrodni traktował jako świadków
wydarzeń, a byli oni oczywiście zainteresowani trzymaniu się
wersji, która ich chroniła. Potem przyszedł rok 1989 i w USA poja­
wił się w jednej z sieci telewizyjnych ohydny, kłamliwy, zniesławia­
jący Polaków, a w szczególności „rozpasanych mieszczan kielec­
kich" film. Później okazało się, w jaki sposób manipulowano
występującymi w nim osobami. Jedna z nich, dowiedziawszy się co
zrobiono z jej wypowiedzią, zmarła na wylew krwi do mózgu. Film
ten w San Francisco oglądał Czesław Miłosz. Mimo swoich lewi­
cowych poglądów był to człowiek dobrze poinformowany, także
dlatego, że przed ucieczką na Zachód był funkcjonariuszem
dyplomacji PRL. Wiedział doskonale co się wydarzyło. Wrażenie
po filmie było tak wstrząsające, że zatelefonował do swojego
brata, filmowca Andrzeja Miłosza - dziś już nieżyjącego, by
nakręcił film prawdziwy.
Miłosz dowiedział się o tym, że od 1946 roku zbierałem nawar­stwiające się, nieraz pozornie mało ważne, informacje o tym wydarzeniu. Interwencja Czesława Miłosza u ówczesnego mini­stra spraw wewnętrznych, Krzysztofa Kozłowskiego, otworzyła jedyną jak dotąd możliwość - cząstkowego wglądu do resztek dokumentów w archiwach byłego UB. Archiwum kieleckie UB zostało przez funkcjonariuszy UB spalone rok przedtem. Pan Kozłowski, jak dziś to wiemy, nie miał pełnej władzy nad Ministerstwem Spraw Wewnętrznych, a tym bardziej nad rozga­łęzionymi podziemnymi korytarzami archiwów. Jednak magia nazwiska noblisty spowodowała, że przedstawiono nam wybrane przez nieznaną osobę fragmenty akt. Prawdopodobnie z 17 grubych tomów akt procesu, gdzie fałszerstwo mogło stanowiæ podstawę do roszczeń ofiar oskarżonych o zbrodnię, został tylko jeden tom, w którym też dokonywano manipulacji i miał on wiele różnych, zmienianych, pokreślonych paginacji. Nie wchodząc głę­biej w to zagadnienie, które jest samo z siebie ciekawe - w nasze ręce dostał się z innych źródeł wielostronicowy raport Żyda -komunisty, który krytycznego dnia szukał pomocy u dowódcy jednostki sowieckiej w Kielcach i usłyszał odpowiedź: „Nie mogę wam pomóc, bo w jednostce zabrakło mundurów polskich". Opublikowanie w tygodniku „Solidarność" i „Naszej Polsce" moich wstępnych materiałów spowodowało, że najodważniejsi z odważnych zgłosili się i pozwolili wykorzystaæ swoje świadec­twa. Jednak dalej ich nazwiska są utajnione. Także w II wydaniu uzupełnionym, z 2004 roku „Umarłego Cmentarza".
Ptacz bliskich nad trumnami ofiar zbrodni (8 lipca 1946 r.).
- Zatrzymajmy się nad pojęciami: pogrom, prowoka­
cja. Jak pasują te nazwy do wydarzeń kieleckich
w 1946 roku? Dlaczego data 4 lipca?
- W momencie kiedy zacząłem publikowaæ najpierw artykuły
obszerne w prasie nielewicowej a potem wyszła moja książka,
nieoczekiwanie pojawiło się słowo „prowokacja", przy czym nie
wyjaśniono, kto był tym prowokatorem, kto był sprowokowany
i dlaczego. Ale to stwierdzenie pasuje do głównego scenopisu
wydarzeń, gdyż właśnie przejście grupy milicjantów, prowadzą­
cych „uratowane" dziecko, zrobione było po to, by sprowokowaæ
wydarzenia, później twierdziæ, iż okrzyki wydawane przez tych
milicjantów były prowokacją. Ci sami milicjanci wrócili potem
pod dom na Plantach i zastali drzwi i drewniane okiennice na
parterze zamknięte. Dali hasło do rozpoczęcia ataku, wrzucając
granat przez okno pierwszego piętra oficyny, która miała byæ
poddana atakowi. Potem napływające oddziały różnej prowe­
niencji zapełniły podwórko od strony południowej, gromadząc
się przy jeszcze zamkniętym wejściu do oficyny, a także na ul.
Planty - bardzo wąskiej, nad którą przejęli całkowitą kontrolę,
wystawiając na obu jej końcach posterunki, które nie wpu­szczały nikogo postronnego. Żydzi, broniąc się, zabili tylko dwóch funkcjonariuszy, o których niewiele wiemy poza tym, że jeden z nich był porucznikiem i miał na imię Wacek.
0 samym wyborze dnia 4 lipca 1946 r. można by napisaæ
oddzielną książkę. Nie było wtedy jeszcze komputerów, ale
w dziale planowania akcji w głównym zarządzie NKWD praco­
wali ludzie, których trudno byłoby uznaæ za prymitywnych rzezi­
mieszków. W dacie 4 lipca pokrywały się ze sobą aż trzy bardzo
korzystne dla Moskwy okoliczności, które gwarantowały, że
nieudane dotąd próby przedstawienia Polski, Węgier i Rumunii
jako krajów będących spadkobiercami nazizmu, udałyby się.
4 lipca 1946 roku w Norymberdze decydowała się kwestia odpowiedzialności za zbrodnię katyńską. Jak wiadomo, Rosjanie obciążyli nią Niemcy nazistowskie. Sprzyjało temu ogólne ówczesne nastawienie społeczeństw, zaskoczonych rozmiarem zbrodni w obozach zagłady na Żydach i narodach słowiańskich. Rosjanie przyzwyczajeni do procesów, które sami organizowali, nie przewidzieli, że obrona niemieckich dowódców będzie tak konsekwentna i precyzyjna. Oskarżono bowiem płk. Ahrensa, będącego dowódcą małej jednostki, która po zajęciu obszaru smoleńskiego kwaterowała niedaleko ogromnego cmentarza katyńskiego, nie mając o tym pojęcia. Grupa Ahrensa zajmo­wała się utrzymaniem gotowości łączności wojskowej. Z po­wodu swojej niedużej liczebności nie mógł Ahrens podjąć tak masowych egzekucji, choæby z powodów czysto technicznych. Pułk, który obwiniano, rozciągnięty był na przestrzeni ok. 500 km. Obrońca Ahrensa wykazał, że ta grupa, mająca łącznie 150 pistoletów, nigdy nie występowała razem, a była podzielona na niewielkie oddziały, pilnujące przewodów telefonicznych
1 dalekopisowych, i tylko tym zajęta.
Nad komunistycznym oskarżeniem, prowadzonym przez gen. Smirnowa, zawisło niebezpieczeństwo. Udowodniono, że grupka telegrafistów niemieckich niezdolna była do wymordowania w krótkim czasie tak ogromnej liczby ludzi i pogrzebania ich. Stało się jasne - iż jeśli ludzie Ahrensa nie mogli dokonaæ zbro­dni, ponieważ w okolice Katynia przybyli w końcu listopada 1941 roku, a więc w rok po hipotetycznym terminie zbrodni -że w grę wchodzi tylko Armia i tajna policja sowiecka, czyli że oskarżenie należy odwróciæ przeciw oskarżycielowi. I choæ Rosjanie, pewni uległości amerykańskich i brytyjskich soju­szników, przygotowali się do procesu lepiej niż do tych, które organizowali w Moskwie, ich pewność siebie stała się dla nich zagrożeniem. Wiele pozornie drugorzędnych danych, jak: zmiany pisowni nazwiska płk. Ahrensa, a czasem całkowite przekręcenie jego nazwiska, ostatecznie przekreśliło nadzieje Rosjan, że w Norymberdze zostanie na zawsze zamknięta spra­wa Katynia. Świat zamarł na chwilę, ale tylko na chwilę. Rosjanie przewidzieli także i to. W 179 dzień procesu w Norym­berdze, 4 lipca 1946 roku, miały rozpocząć się przemówienia obrońców. Ten dzień 4 lipca, a potem 5 lipca 1946 roku mógł byæ dniem klęski Rosjan. Nieugięty adwokat Stahmer zdołał wygłosić tylko część swojej mowy obrończej, a przedstawienie syntetyczne argumentów obalających oskarżenie płk. Ahrensa, zdecydowało o stanowisku Trybunału Norymberskiego do zarzu­tu katyńskiego.
Wybuch „wydarzeń kieleckich" 4 lipca był także dniem optymalnym, ponieważ w tym dniu obchodzone jest święto narodowe Stanów Zjednoczonych. W ambasadzie amerykańskiej,
mieszczącej s/ę tymczasowo na jednym z pięter hotelu „Polo­nia", odbywało s/ę tłumne przyjęcie z okazji święta. Byli tam wszyscy, którzy w małej społeczności zburzonej Warszawy mieli cokolwiek do powiedzenia. Nagle na przyjęcie wdarli s/ę dzien­nikarze, którzy wielkim głosem wołali: „Straszna zbrodnia na Żydach w Kielcach! Dalszy ciąg Holocaustu rękami Polaków!" Ta informacja, dzięki zgromadzeniu na przyjęciu dziennikarzy amerykańskich, brytyjskich i francuskich natychmiast poszła na cały świat. Było oczywiste, że skoro Polacy kontynuują nazistow­skie zbrodnie, należy poddaæ ich kontroli sojusznika, jakim była Armia Czerwona, współuczestnik zwycięstwa. Drugim czynnikiem, wskazującym na 4 lipca, że operacja s/ę powiedzie w tym optymalnie wybranym dniu było, że przed referendum ludowym -jak to s/ę nazywało - przewidziano atak na Dom Żydowski i do kontroli sfałszowania tego referendum wysłano do Kielc wyjątkowo liczną i wysoko postawioną grupę funkcjonariuszy UB i Informacji Wojskowej. Nasycenie Kielc najbardziej cenionymi w Warszawie wyższymi policjantami poli­tycznymi spowodowało, że można było dokładnie podzieliæ ich zadania i kompetencje. Pierwsza grupa, składająca s/ę z tajnych współpracowników i agentów UB, przez trzy dni instruowała Henia, co ma krzyczeæ, prowadzony przez ulice Kielc. Ta sama grupa funkcjonariuszy przygotowywała grupę milicjantów, która miała przeprowadziæ małego Henia po ulicach Kielc, a potem rozpocząć atak na Dom Żydowski. Część operacji, która nastą­piła później, opracowywały jednostki logistyczne i politrucy. już pół roku przed najazdem sił policyjno-wojskowych na Dom Żydowski, w Kielcach pojawił s/ę wysoki dygnitarz NKWD nazwiskiem Dyjomin vel Diomin, który sprawował pieczę nad ogólnym planem taktycznym i politycznym. Nad przebiegiem wydarzeń czuwał na balkonie jednego z budynków UB, z lor­netką przy oczach, szef Urzędu Wojewódzkiego UB mjr/płk Władysław Spychaj vel Sobczyński. Ostatnią część - przygoto­wanie niewinnych ofiar, poprzez tortury, groźby i obietnice -objął swoim dowództwem sławny w późniejszym okresie płk. Adam Humer.
Według niektórych danych Humer kontrolował też Spychaja -vel Sobczyńskiego, wchodząc od czasu do czasu na balkon, z którego obserwowano przebieg wydarzeń i kierowano stamtąd coraz nowe posiłki, a niektóre grupy wycofywano jako „zmęczo­ne" lub te, które wykazały s/ę „właściwą postawą". Osobna ekipa to funkcjonariusze i funkcjonariuszki UB, które, aby były nieznane w Kielcach, przybyły z Warszawy, by chodziæ po ulicach i wnikaæ w tłum gapiów i z niego wydobywaæ osoby źle wyrażające s/ę o władzach komunistycznych czy o referendum. Rozważania pańskie prowadzą do konkluzji, że praw­da o pogromie tuszowana była także w III RP. Dlacze­go zostało umorzone śledztwo IPN? Dlaczego nie­które środowiska nie są zadowolone z Pana dociekań? - Jeśli w III RP przygotowano obrzydliwy atak na niezłomne mia­steczko Jedwabne, a niezłomne dlatego, że nie udało s/ę tam umieścić ani jednego agenta, ani przez Gestapo, ani Urząd Bezpieczeństwa, który poniósł klęskę, nie mogąc zwerbowaæ tych, na których mu zależało, panowie z „Instytutu Niepamięci Narodowej" w Białymstoku pojechali do zbrodniarza nazistow­skiego, który morderstwem na Żydach w Jedwabnem kierował, z prośbą, by potwierdził, że zrobili to Polacy. Dla nazisty, na koniec jego życia było to satysfakcjonujące uwolnienie s/ę od zarzutu zbrodni. Druga część oskarżenia w Jedwabnem
Pogrzeb ofiar zbrodni (8 lipca 1946 r.).
pochodzi z akt UB, gdy zeznania były wymuszone torturami. Kto jeszcze uczestniczył w drugim zamordowaniu Jedwabna - tym razem moralnego - czytelnicy może pamiętają. Jeśli chodzi o Kielce, to zaangażowanych w przygotowanie, przy­prowadzenie i osądzenie domniemanych winnych, którzy zastą­pili tych właśnie organizatorów i wykonawców - było o wiele więcej, całe sztaby, podczas kiedy wJedwabnie był to jeden Nie­miec, który rutynowo likwidował po kolei getta na Podlasiu. Kiel­ce mają przeciw sobie koryfeuszy legendy kieleckiego UB, „za-porówki" KBW, a nawet 4 Pułku Piechoty, także zaangażowane­go w wydarzenia. Syn jednego z głównych aktorów wydarzenia, wojewody kieleckiego, był jeszcze w III RP wysokim dygnitarzem tajnych służb. Wszyscy, którzy zaangażowali s/ę w fałsz, opubli­kowali szereg artykułów a nawet książek, musieliby przyznaæ s/ę do kłamstwa i podważyć dzieło swojego życia. Są jawne, pozor­nie demokratyczne, działające w III RP ugrupowania, które strzegą tej spuścizny przed zdemaskowaniem, że opiera s/ę na kłamstwie, wymuszeniach i zmyśleniach. Co do umorzonego przez IPN śledztwa trudno mi s/ę wypowie­dzieæ. Instytucja ta straciła zaufanie społeczeństwa od chwili, gdy dokonała podobnego fałszu jak w Kielcach na miasteczku Jedwabne. Tam wykorzystano okrutne przesłuchania UB oraz zeznania dowódcy Sonderkomando, którego odnaleziono w Niemczech i który ochoczo oskarżał Polaków, ponieważ miał nadzieję na rewizję swojego procesu, w którym za zbrodnię na Podlasiu był skazany. W ostatniej chwili wycofał s/ę ze swojego świadectwa. W Niemczech mógłby byæ skazany za fałszywe ze­znania.
- Elie Weisel, laureat Pokojowej Nagrody Nobla, pod­
czas obchodów 50-lecia zbrodni w Kielcach postawił
znak równości między zagładą Żydów przez Niemców
a wydarzeniami kieleckimi, wyraźnie obwiniając polski
naród: „Kieleccy mordercy byli Polakami. Ich językiem
był polski. Ich nienawiść była polska" - powiedział. Jak
odnieść mamy się do tych słów my - Polacy - naród,
który przeżył w okupację piekło agresji niemiecko-
sowieckiej, a po wojnie kolejne prześladowania?
- To jest sprawa tego pana, a nie nasza. Jego wypowiedź była
ostrożna, ponieważ nie mamy podstaw, by twierdziæ, że oddzia­
ły więzienia ochrony UB, 4 Pułku Piechoty, Zaporówki i Straży
Więziennej nie byli Polakami i że nie mówili po polsku. W do­
datku p. Weisel uważał rząd komunistyczny za prawowity rząd
polski, a więc zbrodnia, której dokonały oddziały mundurowe
i niemundurowe wywiadowców i członków „pozorowanej bandy", występujące w cywilu, obciąża Polaków, którzy zdaniem pana Weisela wybrali sobie taki rząd, który m. in. mordował Żydów w Kielcach. Trzeba przypomnieæ, że w tej prawie rado­snej uroczystości w Kielcach, w której triumfował p. Weisel, brał udział też komunistyczny minister spraw zagranicznych Włodzi­mierz Cimoszewicz, który reprezentował nie Polskę, a partyku­larne interesy komunistów, dla których niezbędne jest odżegna­nie się od winy w tej sprawie, a bardzo przydatne zrzucenie jej na Polaków. Pan Rosati zaś przepraszał „za Polaków" - choæ jako komunista winien był przeprosiæ za swoich towarzyszy, którzy rządzili wtedy Polską, kontrolowali ją całkowicie, w tym sytuację w Kielcach, kierując wydarzeniami zgodnie ze swoimi planami i wydając odpowiednie rozkazy. Mjr/płk. Władysław Spychaj vel Sobczyński stał na balkonie jednego z budynków UB i przez polową lornetkę obserwował działania swoich ludzi. Wyższy funkcjonariusz UB - M. Kwa-śniewski - stał na ulicy Planty wśród wyższych oficerów UB, WP oraz sowieckich, będąc Żydem - obojętny na tragedię współbraci tylko dlatego, że byli wierzący lub ośmielali się opuścić socjalistyczne królestwo i udaæ się do Palestyny (Izrael jeszcze nie istniał).
- Mając wiele współczucia i sympatii dla narodu
żydowskiego, jako współbraci w cierpieniu, zapytam:
Czy w 60. rocznicę „pogromu" powinniśmy po raz ko­
lejny przeprosiæ Żydów? W końcu to przecież Polacy
ich zamordowali, bez względu na to, czy byli to komu­
niści, bojówki UB etc. Czy w duchu wzajemnego
pojednania między narodami polskim i żydowskim
powinniśmy domagaæ się podobnych gestów skruchy
ze strony Żydów np. za ich udział w reżimie komuni­
stycznym, przejawy antypolonizmu?
- Problem składu narodowego czy rasowego grup nacierających
na Dom Żydowski w Kielcach nie jest rozwiązany. Gdy Żydzi
telefonowali do komendanta „goroda Kielce" z ramienia Armii
Czerwonej o pomoc, usłyszeli, że jest to niemożliwe, bo w jed­
nostkach sowieckich w Kielcach brak w tej chwili mundurów
Zbiorowa mogita ofiar zbrodni (8 lipca 1946 r.).
Jeśli oddziały KBW, ówczesnego WP, ochrony gmachów UB, funkcjonariuszy UB - w mundurach i po cywilnemu - będziemy traktowali jako oddziały polskie, będzie to poważny błąd. Byli to, zgodnie z powszechnym prawem wojennym także akcepto­wanym przez Polskę, najmici - bez względu na to, czy zwerbo­wani i powołani pod groźbą wyroku śmierci, są oni kondotierami.
Tak jak funkcjonariusze Jewsekcji, przeważnie Żydzi, nie mieli nic wspólnego z narodem żydowskim, tak funkcjonariusze komunistycznych służb przemocy całą swoją potęgą byli skiero­wani przeciwko Polsce, Polakom, polskim grupom oporu i party­zanckim oraz wszelkim zjawiskom, które można by zakwalifiko­waæ jako niepodległościowe i służące interesom Polaków. Polskojęzyczne formacje komunistyczne prześladowały i zabijały patriotów polskich. Tak samo jak Żydzi - niekomuniści będący przedmiotem prześladowań, które miały ich doprowadziæ do ucieczki z krajów Europy Wschodniej, tak jak Żydzi w UB i Infor­macji Wojskowej wysuwani do pierwszego szeregu walki z Armią Krajową, WiN i NSZ, podobnie domniemane polskojęzyczne oddziały zostały popchnięte przez sowietów przeciw Żydom. Wszelkie przeprosiny uważam za jałowe i bezwartościowe gesty, lansowane przez nową lewicę i liberałów. Czy zbrodniarz prze­prasza rodziców za to, że porwał z ulicy, zgwałcił i zamordował ich 16-letnią córkę? Wymusza to na nim adwokat, wiedząc, że sąd bardzo się tym wzruszy. Najlepszą przeprosiną jest nieskrę­powane podanie faktów, obraz stanu faktycznego. Ja, gdyby ktoś z moich krzywdzicieli przepraszał mnie, śmiałbym się z tego, jako z prymitywnej bezczelności.
- Dlaczego tak trudno jest dowieść prawdy o „pogro­
mie"?
- O dramacie Kielc, obarczonych piętnem tzw. „pogromu" już
mówiłem. Maleńkie Jedwabne miało odwagę od początku do
dziś, przez całe lata przeciwstawiaæ się fałszywym oskarżeniom.
W Kielcach istnieje cała warstwa osób zarówno posiadających
tytuły profesorskie, nadane przez komunistycznych prezydentów,
jak i należące do zamkniętego, klaustrofobicznego i autarkiczne­
go kręgu lewicowej inteligencji, która za potępienie Kielc zalicza­
na jest do tejże inteligencji, rzekomo światłej. W rzeczywistości
wielu z nich wręcz żyje z potępiania miasta, które niesłusznie
nazywają swoim. Mają też poparcie od tych właśnie sił, które
w Kielcach trwają nieprzerwanie od 1945 roku, bardziej tu, niż
w jakimkolwiek innym województwie czy mieście, a więc propa­
gując tezy NKWD-UB, należą do warstwy uprzywilejowanej.
- Czy Pana książka to głos w kulturze dialogu polsko-
- Początkowo środowiska syjonistyczne w Izraelu nie tylko przy­
jęły przyjaźnie moje artykuły w tygodniku „Solidarność" i w „Na­
szej Polsce", ale spowodowały przedruk jednego z nich w polsko­
języcznym piśmie „Kurier Nowiny". Także w środowisku chasy-
dów spotkałem się z poparciem. Uczestniczyli oni w różnych
spotkaniach ze mną na ten temat, a jedno z nich zorganizowało
środowisko żydowskie w Warszawie. Tylko jeden z uczestników
tego spotkania, przebiegającego w bardzo dobrej atmosferze,
wyszedł na znak protestu, był to redaktor „Polityki". Spotkanie
to dało mi możność wniknięcia w system prześladowań Żydów
w socjalizmie realnym, które prowadziła tzw. Jewsekcja. Wtedy
to w Warszawie odbyły się pierwsze aresztowania Żydów przy­
byłych do ledwo powstałej ambasady Izraela i oskarżono ich
o spisek syjonistyczny. Właśnie jeden bardzo zasłużony dla służ­
by zagranicznej Izraela i męczennik więzień komunistycznych
powiedział mi, że nie wolno instrumentalnie wykorzystywaæ
zbrodni na Żydach i ich krzywd, dowolnie wybierając winnych.
„UMARŁY CMENTARZ”- K.Kąkolewski tel. 22-617-5424 WYDAWNICTWO VON BOROVIECKY , 01-231 WARSZAWA UL.PŁOCKA 8/132 TEL/FAX 22-631-4393 TEL.KOM 501-102-977
\www.vb.com.pl email : ksiegarnia@b.com.pl
luty 2006, Warszawa
„POGROM” KIELECKI JAKO ODNIWO W LANCUCHU TERRORU
„Pogrom kielecki" byt zaledwie jednym ogniwem w łańcuchu zbrodni sowieckich i syjonistycznych, ma­jących na celu „stymulowanie" masowego wyjazdu Żydów do Izraela w czasie tworzenia tego państwa.
W ramach „zimnej wojny" Sowietom potrzebny byf konflikt na Bliskim Wschodzie, bogatym w naftę. Planowane pogromy Żydów.w latach 1945-1947 i 1950-1952 byty mechanizmem wypędzania Żydów z krajów ich zamieszkania w celu zaludniania i bu­dowy Izraela, którego rolą strategiczną dla Sowietów byto wywołanie konfliktu zbrojnego między Żydami a Arabami o ziemię.
Subwersja komunistyczna wcześniej zawiodła i powodowała zderzenie kultur, tak, że nie mogła do­prowadzić do stworzenia sowieckiego systemu rzą­dów w żadnym kraju muzułmańskim. Natomiast podstawowa walka Żydów o ziemię (popieranych przez USA) przeciwko Arabom skutecznie uzależnia­ła Arabów od dostaw broni i poparcia politycznego przez Sowietów.
Na przełomie czerwca-lipca 1946 roku przyjecha­ły do Polski ostatnie transporty repatriantów żydow­skich ze Związku Sowieckiego, więc było wówczas okofo ćwierć miliona Żydów w Polsce. Spośród nich wkrótce wyjechafo 150:000 w ramach wyjazdu „sty­mulowanego pogromami", organizowanymi przez NKWD i bojówki syjonistyczne. Ucieczkę przed po­gromami syjoniści nazwali „Bricha". Natomiast przejścia graniczne Żydów byty nazywane „Chazyr" - przez Szczecin, a przez Kłodzko - „Dorom", w ra­mach akcji syjonistów nazwanej „Aliji-bet".
Zbrodnia jedna z wielu
Trzeba pamiętać, że tylko niewielka część Żydów pojechała do Palestyny dobrowolnie. Na przykład jeszcze przed wojną rodzice Karla Adolfa Eichmana (urodzonego w Jerozolimie) wrócili do Niemiec, gdzie, niestety, stał się on jednym z architektów za­głady Żydów. Do niedawna więcej emigrantów ży­dowskich z Europy Wschodniej jechało do Niemiec niż do Izraela. Podobna sytuacja powtórzyła się w Polsce w latach 1945-1947 i w 1968 roku. Z tego powodu dziś we Francji jest najwięcej Żydów w Eu­ropie? a*ns świecie jest ich najwięcej w USA. •"
„Pogrom kielecki" z 4 lipca 1946 r. był jednym z kilkunastu, które zostały zainscenizowane przez NKWD i bojówki syjonistyczne w krajach satelickich. Znamienny jest fakt, że prawie w tym samym czasie odbyły się cztery pogromy w samym Budapeszcie, dwa w Bratysławie i po kilka w mniejszych miastach Czechosłowacji, Polski, Rumunii i Węgier. W sumie 711.000 Żydów zostało wypędzonych z krajów sate­lickich przez „nieprzepuszczalną" dla innych „żela­zną kurtynę". Wówczas w Polsce panował terror Ja­kuba Bermana i Polska była rządzona przez sowiec­ki aparat terroru, kierowany głównie przez Żydów (wg najnowszych badań IPN, stanowili oni aż 37 pro­cent kadry kierowniczej MBP).
„Pogrom kielecki" odbył się czwartego lipca, w dniu święta niepodległości USA. Zgodnie ze zda­niem ówczesnego ambasadora amerykańskiego w Polsce, Artura Bliss Lane'a, data ta została specjal­nie wyznaczona, ażeby reportaże z tego wydarzenia były natychmiast dostępne dla ludności Ameryki, zwfaszcza dla tamtejszych Żydów, w dniu wolnym od pracy. Decyzja sowiecka eksponowania w mediach światowych zbrodni na Żydach na terenie Polski mi. ła też na celu kompromitowanie Polaków w opinii światowej w czasie pogwałcenia przez Sowiety wcześniejszych obietnic przyzwolenia na przeprowadzenie wolnych wyborów w Polsce. Wówczas też si wieccy przedstawiciele fałszywie udowadniali, i zbrodnię katyńską popełnili Niemcy, a ńie Sowieci. Sąd komunistyczny bezpośrednio po wydarzeniac kieleckich wydał wyroki śmierci i natychmiast nakaz je wykonać na'dziewieciu niewinnych Polakach, fałsz wie oskarżonych o zamordowanie 40 Żydów i dwóc nie-Żydów. W ten sposób z powodu sowiecko-syjor stycznej prowokacji zginęło 51 .osób. Rodziny straa pych udowodniły później, że żaden ze skazanych Polaków nie był na miejscu zbrodni w Kielcach w czasi „pogromu". Podobnie biskup kielecki Czesław Kaczmarek był nieobecny w Kielcach 4 lipca 1946 r., al później został aresztowany i torturowany w Urzędzi Bezpieczeństwa. Podczas okrutnego śledztwa, po w biciu mu w czasie tortur 19 zębów, biskup Kaczmarek podpisał podsunięte mu fałszywe zeznania,..
Rola służb sowieckich
Inscenizacja „pogromu kieleckiego" odbyła sie pod nadzorem wysokiej rangi urzędnika GRU (so wieckiego wywiadu wojskowego), Michaita Dyom na, który wkrótce przed pogromem przyjechał do Kielc i po spisaniu sprawozdania z jego przebieg wyjechał. Dyomin, który mówił biegle sześcioma jezykami, później służył na wysokich stanowiskac w ambasadach sowieckich w Niemczech Zachodnich i w Izraelu. Był on rozpoznany przez Żydów z Kielc, którzy po pogromie przyjechali do Izraele Sama obecność w Kielcach sowieckiego urzędnika tak wysokiej rangi jak Dyomin byłaby.niezrozt miała, gdyby nie fakt, że „pogrom" zainscenizowa ny w Kielcach był bardzo ważnym elementen w strategii Moskwy. Komunistyczna polska amba sada w Paryżu otrzymała rozkaz z Warszawy sta wiania Polaków i Polski w jak najgorszym świetle na arenie międzynarodowej za pomocą sowieckie! i syjonistycznych fałszywych schematów propagandowych, dotyczących zdarzeń w Kielcach. *• -Obok Dyomina, w Kielcach urzędował W tym cza sie pułkownik NKWD Natan Szpiiewoj i komendant ów czesnego UrzęduBezpieczeństwa w Kielcach, Włady sławny Spychaj-Sobczyński, który później mówił znajo mym w jego rodzinnym Koninie, że pogrom kielecki (tak jak i inne pogromy w ówczesnych krajach satelic kich) był zainscenizowany przez NKWD na rozkaz Mo skwy, a przebieg tych zdarzeń był kontrolowany prze; sowiecki aparat terroru. Wówczas aktów terroru doko nywała głównie „kompania zaporowa" czwartego pułku piechoty stacjonującego w Kielcach. Warto przypo mnieć, że kompanie zaporowe (złożone ze zbrodnia rzy) byty wymysłem Lejby Trackiego i miały zapobiegać cofaniu się żołnierzy frontowych Armii Czerwonej
Wypędzanie Palestyńczyków, napędzanie Żydów
Pogromy w państwach satelickich stymulowały pierwszą dużą falę osadników w'Palestynie, wśróć których byto wielu sowieckich weteranów II wojny światowej. Na rozkaz Moskwy broń czechosłowac­ka była dostarczona za darmo Żydom walczącym przeciwko Arabom w Palestynie.
W marcu 1947 r. ambasador sowiecki Andriej Gromyko byt pierwszym dyplomatą przy ONZ, który wniósł oficjalne żądanie, żeby uznać państwo Izrael na terenie Palestyny, gdzie terror syjonistów dopro­wadzi) do zakończenia wfadzy brytyjskiej w listopa­dzie 1947 roku, następnie 14 maja 1948 roku ONZ uznała niepodległość Izraela.
Pomimo że Sowieci stanęli po stronie armii arab­skich w walce o ziemię w Palestynie, Żydzi zdobyli więcej ziemi, niż przydzieliły im Narody Zjednoczone. Plan ONZ dawał ziemię niespełna ośmiuset tysiącom Arabów, na której mniejszość żydowska stanowiła za­ledwie 9.250 osób i niespełna pięćuset tysięcy Żydów, na której mieszkało prawie pięćset tysięcy Arabów.
Miesiąc przed ogłoszeniem niepodległości Izraela terroryści Irgunu pod dowództwem Menachema Be-gina napadli (9 kwietnia 1948 roku) na wioskę arab­ską Deir Yasin, gdzie terroryści żydowscy wymordo­wali 254 osoby cywilne i Spowodowali ucieczkę pierwszych 10.000 Arabów z 300.000 uciekinierów, opisanych przez reprezentanta ONZ, hrabiego Folke Bernardotte, który sam został zamordowany przez bojówkarzy-syjonistów pod wodzą Menachema Begina. Następnie suma ta szybko wzrosła do 780.000.
Masakry i prześladowania Arabów przez Żydów spowodowafy, że obecnie na wygnaniu jest okoto cztery miliony Palestyńczyków. W latach 1950-1951 ziemie Palestyńczyków zostały zasiedlone przez 547.000 osadników - Żydów wypędzonych za po­mocą pogromów i prowokacji, które inscenizowały wówczas bojówki syjonistyczne w krajach arab­skich, według schematów używanych już wcześniej przez NKWD w państwach satelickich.
Mike Wallace pokazał w programie „60 minutes" (kanał telewizyjny CBS) tragedię społeczności Ży­dów, którzy po kilkusetletnim pobycie w Damaszku, byli wypędzeni do Izraela za pomocą pogromów i prowokacji syjonistycznych. Czfonek bojówki syjo­nistów w Bagdadzie, Naeifn Giladi, jest autorem sprawozdania pod tytułem: „Skandale Ben-Guriona; Jak Hagana i Mossad eliminowały Żydów" (Dande­lion Books Publication, www.dandelionboks.net).
Od 8 kwietnia 1950 r. do 10 czerwca 1951 r. syjoni­ści użyli siedmiu bomb i granatów w prowokacjach i pogromach w Bagdadzie. Miejscowa policja znalazła jedenaście kryjówek broni i amunicji (25.000 nabo­jów), granatów i materiałów wybuchowych, które były przygotowane do tego, żeby „stymulować" ucieczkę Żydów z Bagdadu do Izraela. Dziennie ładowano (we­dług raportu Naeima Giladi) 600-700 osób na samolo­ty linii izraelskiej Near East Air Transport Company (upozorowanej jako linia europejska).
„Skandale Ben-Guriona"
Obok wywoływania paniki wśród Żydów w krajach arabskich za pomocą pojedynczych granatów i.spo-radycznych eksplozji, syjoniści wydawali odezwy. Na przykład taki tekst opublikowano w Bagdadzie: „Do Żydów z plemienia Syjonu mieszkających w Babilo­nie: drugi raz w historii diaspory mamy okazję wyje­chać. Zachęcamy do pośpiechu i wyjazdu. Dziś Żydzi przeżywają nową erę w historii diaspory.- Wszyscy Ży­dzi muszą się rejestrować.
Dziś wolno nam uciec od prześladowania w diasporze i jechać do Izraela, i opu­ścić ciemności diaspory. Młodzi Żydzi - dajemy warn okazję wyjechać! Izrael jest waszym krajem. Wyjeż­dżajcie z Babilonu!".
Dziś Giladi mieszka w Nowym Jorku i wspomina, jak w Iraku jeszcze jako dziecko nasiąkł bogatą kultu­rą arabską. Po krwawym podboju Bagdadu przez Brytyjczyków wstąpił do organizacji syjonistycznej i zaczął przemycać Żydów z Iraku przez Iran do Izra­ela, w którym później on sam, jako Żyd arabski, był dyskryminowany przez Żydów europejskich.
Przeciwko dyskryminacji Żydów europejskich Gi­ladi organizował opór Żydów arabskich, za co był pozbawiony pracy z powodu swego udziału w walce
0 sprawiedliwość społeczną w Izraelu, włączniez ludzkim traktowaniem Arabów palestyńskich. Po masakrze ponad 3.000 Palestyńczyków w Libanie w 1982 roku (pod okupacją izraelską) w obozach uciekinierów Sabra i Szatila Giladi wyjechał z Izraela do USA. Wtedy opublikował historię zmuszania Ży­dów w krajach arabskich (przez agentów Hagana
I Mossadu) do masowego wyjazdu do Izraela. Książ­ka ta nosi tytuł: „Skandale Ben-Guriona; Jak Hagana i Mossad eliminowały Żydów".
Ważne jest, żeby Polacy wiedzieli, iż Adam Michnik identyfikuje się z rządami Jakuba Bermana, kiedy obwinia Polaków za „pogrom kielecki". W rzeczywi­stości był to jeden z kilkunastu pogromów zainscenizowanych prasz*NKWD z pomocą syjonistów w celu wygnania 711.000 Żydów z krajów satelickich w la­tach 1945-1947, kiedy Moskwa wyzyskiwała nacjo­nalizm żydowski i przygotowywała konflikt na Bliskim Wschodzie.
Według schematów NKWD, sami syjoniści doko­nali prowokacji i pogromów w latach 1950:1951, że­by zmusić wówczas 547.000 Żydów do wyjazdu do Izraela z krajów arabskich, takich jak Maroko, Algie­ria, Tunezja, Libia, Egipt, Arabia Saudyjska, Jorda-. nia, Syria i Liban oraz innych krajów islamskich, jak Iran, Pakistan, Turcja i Etiopia.
Tak więc „pogrom kielecki" był zaledwie tylko jed­nym ogniwem w łańcuchu zbrodni sowieckich i syjo­nistycznych, mających ha celu „stymulowanie" ma­sowego wyjazdu Żydów do Izraela w czasie tworze­nia tego państwa, Izrael spełnia rolę zarzewia konfliktu USA z islamem, tak jak to planował Stalin, Po­gromy Żydów były narzędziem polityki tak dla So­wietów, jak i dla syjonistów. Byfa to okrutna i bez­względna „ludzka inżynieria".
prof. Iwo Cyprian Pogonowskl
Wyrok ninlejtzy uprawomocnił dnia 7 Czerwca 2002 r
Sygn. akt VII Ka 115/02
WY R O K
Dnia 7 czerwca 2002 r.
Przewodniczący: Sędzia S.O. Zbigniew Kwiatkowski
Sędziowie: Sędzia S.O. Jerzy Wojteczek
del. Sędzia S.R. Agata Menes
Protokolant: apl. sąd. Beata Cierpiał
przy udziale Prokuratora Prokuratury Okręgowej Jacka Kaczmarka
po rozpoznaniu w dniu 4 czerwca 2002 r.
sprawy Dariusza Ratajczaka
oskarżonego z art. 55 ustawy z dnia 18 grudnia 1998 r. o Instytucie Pamięci Narodowej - Komisji Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu z powodu apelacji wniesionej przez oskarżonego oraz prokuratora od wyroku Sądu Rejonowego w Opolu
z dnia 11 grudnia 2001 r. , sygn. akt II K 732/00
II. Zasądza od oskarżonego Dariusza Ratajczaka na rzecz Skarbu
Państwa kwotę 36 złotych tytułem kosztów sądowych za
Na oryginale właściwe podpis*
za zgodność (-)
FRAGMENT EGZEKUCJI DR DARIUSZA RATAJCZAK OPISANY W JEGO KSIAZCE
„INKWIZYCJA PO POLSKU”
(dyktatura, dyktatura... ciemniaków)
Aż do gorzkiego końca...
Przez niemal całą drugą połowę 1999 roku wokół uczelnianego wątku afery Ra-tajczaka panowała względna cisza. Było to o tyle zrozumiałe, że -jak już nadmie­niłem - władze uniwersytetu czekały na szybki, skazujący wyrok sądowy, który właściwie automatycznie rugowałby mnie z uczelni.
Tymczasem opolski Sąd Rejonowy umorzył moją sprawę (sądzony ma czyste pa­piery). Ponadto odwołanie się od tej decyzji tak prokuratora, jak i piszącego te słowa zapowiadało długą batalię. Co zresztą stało się faktem: sprawa nadal się toczy (jesień 2001).
To zmieniło sytuację. Nagle zaczęto się szaleńczo śpieszyć, byle tylko załatwić mnie przed końcem kwietnia 2000 r., gdyż właśnie wtedy kończył się roczny okres za­wieszenia po którym - zgodnie z przepisami - powinienem powrócić do pełnienia obo­wiązków nauczyciela akademickiego. A na to nie można było sobie pozwolić. Plujący jadem antysemityzmu doktor nadal wykłada? Nie, tego nie zdzierżyłaby „Gazeta Wy­borcza", dziesiątki moralnych mądrali goszczących codziennie na jej łamach, Wła­dysław Bartoszewski, arcybiskup Życiński et consortes. Nie zdzierżyłby również Rektor Stanisław S. Nicieja...
Ponadto przysłowiowej oliwy do uczelnianego ognia dolałem sam, występując na początku 2000 r. w ogólnopolskim Radiu Maryja. Trzy miesiące po radiowej audycji sporządziłem w kajecie dłuższą, porządkującą notatkę: Jesienią 1999 r. zadzwonił do mnie pan profesor Ryszard Benderz propozycją wspólnego występu w audycji Radia Maryja. Sprawa przeciągnęła się o dwa miesiące, ostatecznie jednak 13 stycznia 2000 r. pojawiłem się w Toruniu. Do naszej dwójki dołączył równieżp. profesor Peter Raina.
Nie chcę dłużej rozwodzić się nad naszą wieloaspektową wieczorno-nocną roz­mową ze słuchaczami („ Wyborcza " piórem młodego Maziarskiego zapluła się ze złości na „ Trzech kłamców", a profesor Bender miał dodatkowe kłopoty, gdyż jacyś młodzi wariaci z Unii Pracy, taka polska odmiana hunwejbinów, oskarżyli go o sławetne „kłamstwo oświęcimskie "[dopiero po pewnym czasie skulili ogon i wró­cili pod stół - DR] - wspomną tylko o wątku związanym z opolskim uniwersytetem.
Otóż w pewnym momencie - na początku audycji -profesor Raina, któremu wcze­śniej przekazałem dokumenty mojej sprawy, powiedział, iż postępowanie władz uczelni w mojej sprawie to hańba, a ponadto personalnie „przysunął" Łukaszewskie-mu w stylu: i taki człowiek mieni się profesorem. Byłem mu za to bardzo wdzięczny, tym bardziej, że ze względów taktycznych sam nie mogłem tego powiedzieć.
No, ale ci z uczelni również to słyszeli i później podczas rozprawy na uniwersytecie jeden z nich, taki były marksistowski filozof-„wumlista " i serdeczny kolega Łukaszew-skiego, profesor Bartłomiej Kozera (kilkanaście lat wcześnie -jak mi opowiadano -tropiciel krzyżyków zawieszanych na lusterkach samochodów jego podwładnych), gadał, że za Ratajczakiem stoją „ określone, ciemnogrodzkie siły z Radia Maryja ". Pił oczywiście do wypowiedzi pana Petera. Pomyślałem sobie po jego wypowiedzi: „Rany boskie, odkurzyli i naoliwili Zarako-Zar■akowskiego. Gdzie ja do cholery jestem!".
Nie wybiegajmy jednak w przyszłość.
W grudniu 1999 r. uaktywnia się uczelnia, a konkretnie niemal do tej pory bezczyn­na Komisja Dyscyplinarna. Przede wszystkim wymieniono jej przewodniczącego. Miejsce starego profesora fizyki, Tadeusza Góreckiego, który do sprawy nie miał serca, a ponadto polskim sposobem rozchorował się, zajął młody pistolet - dr hab. Stefan Grochalski - podobno prawnik z wykształcenia i współwłaściciel czy udziałowiec ja­kiejś marnej wyższej szkoły.
Oczywiście starałem się zasięgnąć języka na temat nowego przewodniczącego, co w konsekwencji zaowocowało pouczającą opowiastką autorstwa pewnego uczelnia­nego znawcy tematu: Von Neuratha zastąpił Heydrich. Znasz przecież historię Pro­tektoratu Czech i Moraw. To wystarczyło. Tak się składa, że znałem.
Prace ruszyły. Odnowiona Komisja zebrała się kilka razy, a mnie umożliwiono dostąp do protokołów (z bezwzględnym zakazem kserowania) jej spotkań. Ponadto wyznaczono mi z urzędu uczelnianego obrońcę - dra Grzegorza Francuza.
O Francuzie piszę - przyznaję - z pewnym ociąganiem, gdyż tak naprawdę chciałem bronić się sam, tak jak wcześniej w sądzie. Niestety, uczelniane przepisy są inne. Grzegorz, Ślązak z Rybnika, były WiP-owiec wyrzucony za poglądy z opol­skiego uniwerku w roku 1981, okazał się człowiekiem uczciwym, ale wewnętrznie złamanym. Trochę się bał, a i początkowo chyba rzeczywiście myślał, że jestem fa­szystą i antysemitą. Takie WiP-owskie, lewackie resentymenty. Także solidarność rzuconego i wyrzucanego nie w pełni zagrała. Później dowiedziałem się, że w ja­kiś sposób służbowo zależny był od Kozery, który podczas rozprawy czynnie popie­rał Lukaszewskiego. W sumie jednak starał się mi nie przeszkadzać oraz kilka razy -całkiem słusznie - tonował ostrość moich wystąpień. Dobre i to.
Jak już nadmieniłem, od początku 2000 r. począłem przeglądać owoce pracy Komisji dyscyplinarnej - czyli protokoły. Była to smutna lektura. Okazało się bowiem, że jej członkowie przed rozprawą (przed pierwszą rozprawą!!!) zabawiali się w dokonywanie ocen związanych z książką Tematy niebezpieczne i osobą obwinionego. Dotyczyło to szczególnie tych osób, które już za kilka tygodni miały stanowić Skład Orzekający Ko­misji, czyli ciało bezpośrednio mnie sądzące.
Dwa przykłady. Jak wynika z protokołu z I posiedzenia Komisji (16 grudnia 1999 r.) profesor Maciej Dymkowski (ze Składu Orzekającego) raczył był zauważyć: należy szybko zająć się sprawą dr a Rataj czaka, tak aby przestał on nadał kompromitować uczelnią. Natomiast 24 stycznia 2000 r. przewodniczący Komisji (oraz Składu Orze­kającego), Grochalski, wygłasza (nadal przed rozprawą) taką oto myśl na zebraniu szacownego ciała dyscyplinarnego (zgodnie z protokołem): Nie przystoi sprzenie­wierzanie się prawdzie oczywistej.
Reasumując - po co bawić się w proces, uczelniany sąd już skazał Ratajczaka. Stalinizm zmartwychwstał w Opolu.
16 marca 2000 r. w godzinach wieczornych rozpoczyna się pierwsza uczelniana rozprawa. Skład Orzekający stanowią: dr hab. Stefan Grochalski (przewodniczący); profesor Maciej Dymkowski (psycholog, serdeczny przyjaciel obecnego na sali rzecznika dyscyplinarnego UO Łukaszewskiego, podobnie jak on spadochroniarz" z Uniwersy­tetu Wrocławskiego); profesor Krystyna Czają (chemiczka); profesor Włodzimierz Kaczorowski (historyk zajmujący się dziejami Śląska, m. in. biografista... śląskich le­karzy); ks. dr Kandzioch (Wydział Teologiczny Uniwersytetu Opolskiego).
Zostają mi przedstawione zarzuty, ja na nie obszernie odpowiadam, następnie zo­staje wyznaczony termin kolejnej rozprawy - tak w telegraficznym skrócie wyglądał przebieg spotkania.
Żeby nie być posądzonym o stronniczość, zacytuję w tym miejscu wypowiedź jednego z nielicznych świadków tego wydarzenia (rozprawa miała charakter otwarty dla pracowników naukowych UO, ale dziwnym trafem frekwencja szwankowała): Publiczność była więcej niż wątła. Ludzie bali się, że przybycie na proces może być poczytywane jako poparcie dla Ratajczaka. Nie było nikogo z Instytutu Historii. Było to dla mnie bardzo podejrzane. Przeważały „pieski Kozery ".
Osobiście czegoś takiego jeszcze nie widziałem. Ten Ratajczak zniszczył, wwalco-wał w ziemię całą tą utytułowaną Komisję i Łukaszewskiego.
Miał fantastyczne, świetne merytorycznie wystąpienie w obronie wolności słowa, uczelnianego pluralizmu itd. Poza tym kapitalnie mówiło rewizjonistach Holokaustu. Cały czas bronił ich praw do swobodnej wypowiedzi. Był bardzo zdecydowany w sto­sunku do Łukaszewskiego, no bo rzeczywiście ten jego akt oskarżenia, te wszystkie „standardy etyczne" i „prawdy oczywiste" - to wszystko można było rozbić o kant pewnej części ciała. Duby smalone i tyle. Ja już po 10 minutach wiedziałem, że to Ra­tajczak ma rację, a wcale z takim nastawieniem na rozprawę nie przyszedłem.
Łukaszewski, tak sądzę, pokpił sprawę, nie przygotował się, był pewny sukcesu. Kozera wspominał o tym kilka dni później.
A Ratajczak, gdy skończył mowę obrończą, cały czas w taki dowcipny sposób pilił Łukaszewskiego: „gdzie są pańscy świadkowie oskarżenia, miał pan na to cały rok, kiedy kłamałem o Oświęcimiu, na jakich zajęciach, ile razy, no ile razy ". A Grochal-ski cały czas: „panie doktorze odbieram panu głos, panie doktorze, panie doktorze!". Myślałem, że Łukaszewskiego szlag trafi — był czerwony jak dojrzały pomidor. Mru­czał: „ oburzające, oburzające".
Komisja zaś siedziała jak trusia. Ks. Kandzioch był w zaświatach, chyba modlił się, Kaczorowski wbił wzrok w ziemię, Czajowajak na tureckim kazaniu. Próbował ripostować tylko Dymkowski. Pyta się Rata/czaka z takim uśmieszkiem: „A gdyby był pan w Norymberdze to by pan nie kazał zabić Kaltenbrunnera? ". Ratajczak na to: ,, Kazałbym, ale Jodła - nie ". Ogólnie jednak Komisja milczała - oni naprawdę byli laikami. Dlatego też poprosili o bratniąpomoc historyków spoza Opola. To była czy­sta kompromitacja.
Stanowczo stwierdzam, że powyższy opis odpowiada prawdzie, chociaż jego au­tor przypisał mi zbyt wielkie zasługi w dziele wyprowadzenia z równowagi rzecznika Łukaszewskiego. W tym dniu pana profesora załatwiłby przysłowiowy wieśniak wracający z pogrzebu.
Poza tym - dodam - Komisja była rzeczywiście marna; ciekawsze rozmowy pro­wadziłem na zajęciach ze studentami. Szkoda mi było tylko Kaczorowskiego, bo to dobry historyk. Kazali mu - to poszedł. Ks. Kandzioch był wielką niemową, nie za­brał głosu nigdy, ale potem ochoczo mnie skazał. Taka nowa wersja chrześcijańskie­go miłosierdzia. Widział przecież, że jestem sam, a wataha wilków wokół. Nie pomógł ani jednym słowem.
Natomiast Łukaszewskiego traktowałem tak jak na to zasługiwał. Cóż, znałem finał sprawy, nie miałem żadnych złudzeń, dlatego wykorzystywałem każdy moment byle tylko pokazać im, ile są warci. Kolejnej takiej okazji już nie miałem.
Zgadzam się również, że manewr z historykami spoza Opola to przyznanie się ko­misji do porażki (co - .jesteście aż tak niekompetentni?"). Zostało to zresztą przepro­wadzone w typowy dla Komisji, nieuczciwy sposób. Ja już na rozprawie wiedziałem, że owa bratnia pomoc dla opolskiego uniwersytetu będzie polegała na przysłaniu przez kilku strachliwych ludzi recenzji stwierdzających, że Ratajczak to antysemita, radykał i ekstremista niegodny miana nauczyciela akademickiego. Oczywiście po-rrosiłem o jednego mojego recenzenta (myślałem o profesorze Benderze), ale Komi-
przeszła nad rym wnioskiem do porządku dziennego.
Warto jeszcze na chwilę zatrzymać się nad tą sprawą. Otóż tzw. biegłym-ekspertom (profesorom: Wrzesińskiemu z Wrocławia i Wieczorkiewiczowi z Warszawy oraz doc. Brzozie z Krakowa) Komisja zadała m.in. pytanie czy książka Ratajczaka ma walory aokowe.
Manipulacja, w sumie prymitywną polegała na rym, że właściwie nie można ocenić mauiowości pracy, która jest publicystyką historyczną i polityczną. Ale eksperci, a szcze­lnie profesor Wojciech Wrzesiński (który - nawiasem pisząc - nie mógł być biegłym » mojej sprawie, a to dlatego, że wcześniej w prasie wyrażał się o mnie w sposób pogar-<olejne złamanie co najmniej dobrego obyczaju) stanęli na wysokości zadania.
Brylował Wrzesiński, którego recenzja przypominała agitkę z pierwszej połowy lat pięćdziesiątych (merytorycznie katastrofalna - patrz część dokumentacyjna), wtórował mu Brzoza, natomiast profesor Wieczorkiewicz zajął bardziej neutralne stanowisko. Podkreślił, że piszę o rzeczach znanych, nie podobało mu się jednak, że historię widzę w barwach czamobiałych (zawsze sądziłem, że w barwach czarnobiałych postrzegam moralność - czyli jestem antyrelarywistą, co niezgorzej o mnie świadczy).
Dwa tygodnie po pierwszej, odbyła się druga rozprawa. Grochalski z wyraźnym ukontentowaniem odczytał recenzje nadesłane faksem (wcześniej słyszało się tylko niecierpliwe:przyszły wreszcie,przyszły...?), wypowiedział się wybitny ekspert Kozera bredzący o czarnych sotniach, określonych siłach i podobnych idiotyzmach, ja nato­miast po raz kolejny zapytałem się o świadków oskarżenia (nie ma i nie będzie) oraz stwierdziłem, że moja skromna książka jednym się podoba (exemplum: krakowscy pro­fesorowie ze Stowarzyszenia ,JV[yśl dla Polski"), innym zaś nie. Nie jest to jednak powód — kontynuowałem - by człowieka wyrzucać z pracy lub zakazywać mu wykonywania zawodu. Po moim oświadczeniu przewodniczący zapowiedział ogłoszenie wyroku na dzień 5 kwietnia (przypominam, że w dniu 23 kwietnia mijał mi termin zawieszenia).
Po rozprawie zanotowałem: w tym dniu nic szczególnego się nie zdarzyło. Mimo wszystko Wieczorkiewicz zachował jako taką przyzwoitość. Recenzja Wrzesińskiego skompromitowała go jako historyka i człowieka. Po czymś takim powinien zapaść się podziemia [nie zapadł się; wiosną 2001 r. odebrał z rąk Rektora Nicieji tytuł doktora honoris causa Uniwersytetu Opolskiego!!! - DR]. Brzozą nie ma co zawracać sobie głowy. Patrząc na Kozerę pomyślałem, że wszyscy jesteśmy pyłem marnym, ale nie­którzy jakby bardziej.
Dnia 5 kwietnia 2000 r. ogłoszono wyrok. Wymierzono mi karę dyscyplinarną zwolnienia z pracy połączonego z zakazem przyjmowania do pracy w zawodzie na­uczycielskim w okresie trzech lat od dnia ukarania.
Jakiś czas później, komentując dla jednej z gazet fakt, że członkowie Składu Orze­kającego unikają jak ognia prasy, stwierdziłem: Mali ludzie mają mało dopowiedzenia.
W zasadzie wszystko było już jasne. Po półtorarocznych zmaganiach zostałem wydalony z Uniwersytetu Opolskiego, a dodatkowo otrzymałem - znany przecież w powojennych dziejach Polski - tzw. wilczy bilet. Siła złego i podłego na jednego.
A jednak postanowiłem wykorzystać ostatnią szansę - odwołałem się od decyzji opolskiej Komisji Dyscyplinarnej do jej odpowiedniczki działającej przy Radzie Głównej Szkolnictwa Wyższego w Warszawie. Szczerze pisząc wiedziałem, że biję przysłowiową głową w mur, ale mimo wszystko trzeba było to zrobić, tak żeby móc sobie powiedzieć: wykonałem wszystko, co do mnie należało. Oni natomiast mieli przepisowy obowiązek mnie wysłuchać.
Oczywiście wszystko to było beznadziejne, ale mój los był przecież przesądzony od początku sprawy. Tu już nie chodziło o mnie; chodziło raczej o sprawę, o pokaza­nie tym facetom, że dzisiaj jeszcze gnoją, ale jutro - niekoniecznie. Ktoś to musiał zacząć akurat na tym odcinku. A ofiary? Widział ktoś wojnę bez ofiar?
Po kilkumiesięcznym oczekiwaniu zostałem wezwany do Warszawy. Oto moje spostrzeżenia po wizycie w stolicy: Pojechałem do Warszawy 20października 2000 r. Jako że był ładny, słoneczny dzień, zrobiłem sobie długi spacer z Dworca Centralne­go na Szucha [gdzie mieści się siedziba Ministerstwa Edukacji Narodowej - DR]. Na miejsce przybyłem na pół godziny przed rozpoczęciem rozprawy.
Siedzę przed gabinetem, w pobliżu przemyka Komisja. Wchodzimy. Po chwili jej przewodniczący, profesor Marek Bojarski, wyprasza mnie na 15 minut. Powód? Brak powodu. Łukaszewski pozostaje w sali. Widocznie są równi i równiejsi albo kumple muszą pogadać. A tak - kumple: Bojarski i Łukaszewski to ten sam Uniwersytet — Wrocławski (oni kończyli Bolesława Bieruta, ja przynajmniej Adama Mickiewicza).
W ogóle atmosfera jest dziwna. Na korytarzu, jeszcze przed rozprawą widzę jak rzecznik dyscyplinarny Łukaszewski gaworzy sobie familiarnie z niestarym męż­czyzną, którego wcześniej prosiłem o wskazanie drogi do toalety (myślałem, że to pra­cownik biurowy Ministerstwa; myliłem się — nie znał drogi). No więc oni: „ a co słychać, a to, a tamto ". Na sali okazało się, że mój niedoszły cicerone po pisuarach to kolejny rzecznik dyscyplinarny, tym razem z ramienia MEN - prof. Tomaszewski. Czyli rozmawiali jak rzecznik z rzecznikiem. A ja jestem sam jak palec.
Wygłaszam przemówienie, solidne, długie. Historia, analiza słowna podrozdziału „Rewizjonizm Holocaustu", wolność badań naukowych i jazda po Łukaszewskim oraz Komisji Dyscyplinarnej z Opola.
Bojarski często mi przerywa („to nie na temat"), aleja: „przepraszam, teraz ja mówię ". Jakiś chudziutki staruszek, członek komisji, wciąż wertuje moją książkę (na­wet laik zauważyłby, że jej nigdy nie czytał - tak ją waży, mruży oczy - istna komedia; nie mógł tego zrobić Wcześniej?) i w końcu mówi: „ a tu pan napisał to i to ". Ja do nie­go: „ale tu napisałem to i to, należałoby porównać, a najlepiej przeczytać całość". Odpowiedź: „no wie pan...".
Gadam, gadam i gadam, sucho w gardle, trzykrotnie przysuwam pusty termos do •Y.iżanki, a oni nic. Oszczędzają w tym Ministerstwie czy jaka cholera? „Antysemici" też ludzie.
Skończyłem, wyprosili mnie za drzwi, bo „naradzą się nad wyrokiem ". Ktoś zawołał po 6-8minutach: „proszę wejść". Kara utrzymana. „Aha, no to do widzenia".
Wracając pociągiem do Opola czytam opasłe Dzienniki Kisielewskiego. Już wiem, że
powrociła wybijana kołami pociągu dyktatura, dyktatura, dyktatura... ciemniaków. i sposób zakończyła się sprawa doktora Dariusza Ratajczaka. Trumnę zamknięto i zabito zardzewiałym gwoździem. Jej ponowne otwarcie jest tylko kwestią czasu.
Web270 ARESZTOWANIE EDWARDA MACIEJCZYKA 18 PAŻDZIERNIK AD 2007
Z powodu oskarżeń o antysemityzm i proces przeciw Edwardowi Maciejczykowi wytoczony przez władzę RP serwery będą wyłączone na czas nieokreślony.
Szczegóły w "Kurierze Codziennym" i "Expresie".
POLOWANIE NA POLONUSA
Roman Giertych podjął się obrony polonijnego dokumentalisty
Oskarżenia z paragrafu 256 Kodeksu Karnego
Zanosi się na to, że ta sprawa sądowa będzie w Polsce precedensem. I sporym wstrząsem. Po przyjeździe z USA do kraju, aresztowany ma być red. Edward Maciejczyk, znany polonijny dokumentalista. Przez jednych uważany za niezłomnego patriotę, przez innych określany jest mianem niereformowalnego antysemity. Niezależnie jednak od określeń, przypadek red. Maciejczyka jest też dyskusją o wolności słowa i przekazu oraz o granicach patriotyzmu.
film video you tube http://www.youtube.com/watch?v=Ynrpu9a6e0s&feature=related
-Zostałem aresztowany 18 października 2007, na lotnisku Okęcie w Warszawie, gdy wyjeżdżałem do Stanów - mówi red. Maciejczyk. -Na oczach zszokowanych współpasażerów, odprowadzono mnie na przesłuchanie. Dyżurny kapitan spytał mnie, czy wiem, z jakiego powodu jestem ścigany. Odpowiedziałem mu, że jestem dziennikarzem, który w amerykańskiej telewizji pokazał bandytów z Mosadu, terroryzujących Polskę. I z tego powodu jestem od kilku lat ścigany, m.in. z artykułu 256 Kodeksu Karnego. Chodzi o rzekome szerzenie nienawiści rasowej.
Tu trzeba przypomnieć, że red. Maciejczyk zrealizował w Polsce, a pokazał w USA i na internecie, kilka bulwersujących reportaży telewizyjnych, dotyczących m.in. Oświęcimia. Chodziło o Marsz Żywych i kontrowersje wokół centrum handlowego na terenie byłego obozu zagłady.
W filmach pokazano m.in. izraelski Mosad, obstawiający Marsz Żywych - doroczny pochód, upamiętniający ofiary Oświęcimia. W trakcie tej imprezy, nawet polska policja nie ma prawa interwencji. A mieszkańców ostrzega się przed wychodzeniem z domu. Na bazie tych faktów pada pytanie, na mocy jakiej umowy, służby specjalne obcego państwa działają w Polsce. Skierowane m.in. do prezydenta RP, nie doczekało się odpowiedzi. Podobnie jest z pilnowaniem odpraw na lotniskach polskich.
Kolejne kontrowersje wybuchły wokół centrum handlowego w Oświęcimiu. Powstaniu obiektu, mogącego ożywić miejscowe środowisko, sprzeciwiły się środowiska żydowskie, oskarżając stronę polską o szarganie pamięci ofiar Holocaustu. Kontrowersje nie wygasły do dziś.
W Polsce złożono doniesienie o przestępstwie. Na tej podstawie, Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego w Białymstoku wystawiła wezwanie, nakazujące red. Maciejczykowi stawienie się na przesłuchanie. Problem w tym, że dokumentalista mieszka w Stanach, dużo podróżuje i nigdy takiego zawiadomienia nie dostał. Przesłuchano m.in. jego starszą matkę, co on sam uważa za karygodne naruszenie prawa i nachodzenie rodzinnego domu.
W końcu doszło do wystawienia listu gończego. Na tej podstawie red. Maciejczyk został zatrzymany na Okęciu. Zwolniono go, gdy skontaktował się z Ambasadą USA w Warszawie (jest obywatelem amerykańskim). Warunek interwencji, ustalony z ambasadą, był jeden - do 20 grudnia zgłosi się dobrowolnie na przesłuchanie.
Z przecieków wiadomo, że raczej nie skończy się na samym przesłuchaniu. Strona polska gotowa jest zatrzymać dokumentalistę co najmniej na 3 miesiące, dorzucając jeszcze paragrafy o zagranicznych powiązaniach, zahaczających o terroryzm oraz obejmujących “inne ważne względy społeczne”. W sumie, może mu grozić nawet do 10 lat więzienia.
-Liczę się z tym, że mnie zamkną na dobre - mówi red. Maciejczyk. -Nie mam jednak wyjścia. Nie będę koniunkturalnie zmieniał poglądów. Nadal uważam, że Polska dostała się pod kontrolę obcych służb i trzeba o tym głośno mówić.
Takie komentarze nie są w Polsce mile widziane. Także w Stanach, w tym - w środowiskach polonijnych - wielu uważa, że dokumentalista przekroczył już czerwoną kreskę politycznej poprawności.
Nie zmienia to faktu, że po obu stronach oceanu, wielu staje w obronie red. Maciejczyka. Reprezentowania go podjęła się kancelaria prawna Romana Giertycha. Były wicepremier i szef Ligi Polskich Rodzin, po przegranej w wyborach parlamentarnych, wraca do zawodu adwokackiego. I wstępnie podjął się obrony Polonusa.
Sprawa red. Maciejczyka może więc nabrać rozgłosu. I z pewnością będzie precedensem na skalę krajową, budząc też zainteresowanie za granicą. Obywatel USA polskiego pochodzenia, oskarżony w Polsce o antysemityzm - tego jeszcze nie było.
-Nie mam nic do stracenia - zapowiada dokumentalista. -Najwyższy czas, żeby ktoś w końcu zaczął porządkować Polskę. W przeciwnym przypadku, rozmyjemy się w Europie, zalewanej falą niekontrolowanej azjatyckiej inwazji i obcych wpływów. Widać ją już w Europie Zachodniej. Wierzę, że polski duch jeszcze nie zginął.
Słowa wzniosłe, rzeczywistość może się jednak okazać dla red. Maciejczyka znacznie mniej atrakcyjna. Chyba, że mecenas Giertych, nadal mający mocne notowania polityczne, zdoła wybronić Polonusa. Można się spodziewać, że dopiero wtedy rozpoczęłaby się prawdziwa afera.
1.PROPOZYCJA ROMANA GIERTYCHA ZOSTAŁA ODRZUCONA- JAK OGÓLNIE WIDOMO JEST ON ZYDEM GDYZ JEGO MATKĄ JEST ŻYDÓWKA.
2. NA PRZESŁUCHANIU NA PROKURATURZE W BIAŁYMSTOKU W GRUDNIU 2007 EDWRDA MACIEJCZYK OŚWIADCZYŁ ŻE NIE UZNAJE SYSTEMU SPRAWIEDLIWOŚCI JAKO SYSTEM POLSKI.
Web258Kocham moja Ojczyzne Polske
Szanowny Panie Redaktorze, ośmielony szacunkiem dla Pańskiej gazety, pozwoliłem sobie na napisanie tego listu i proszę o umieszczenie go w "Kurierze Codziennym" jako list otwarty. Jednocześnie oświadczam, że jest tu zawarta prawda, za którą biorę pełną odpowiedzialność, a którą powinni poznać Wasi czytelnicy. Jeśli ma Pan dodatkowe pytania dotyczące tego, co mnie spotkało w Polsce, to chętnie udzielę wywiadu i rozwieję wszelkie wątpliwości.
Najtrudniej jest zacząć tak, aby zakończenie miało sens i nie pozostawiało żadnych niedomówień, po których kundle zaczynają interpretacje.
Zatem zacznę od tego że się przedstawię.
Nazywam się Edward Maciejczyk, jestem Białym Europejczykiem, mam niebieskie oczy i obecnie siwe, a niegdyś jasne włosy.
Jestem wrażliwy na ludzkie cierpienie, kocham moją Ojczyznę Polskę, za którą jestem gotów oddać moje życie i zupełnie nie mam szacunku dla pieniędzy.
Ponieważ od 1988 roku pracuję jako dokumentalista i dziennikarz, zwiedziłem dotychczas 122 kraje i zrealizowałem około 5000 godzin materiałów dokumentalnych, mam trzy kompletnie wyposażone studia telewizyjne i kilka innych rzeczy potrzebnych do życia i pracy, zatem nic więcej nie potrzebuje, aby spokojnie przetrwać do końca ziemskiej wędrówki.
Zacząłem od tego nie żeby się przechwalać, lecz aby przekonać czytelników, że nie mają żadnego powodu, aby uznać mnie za człowieka upośledzonego umysłowo, a jeśli walkę o Ojczyznę uznajecie za coś nienormalnego, to w tym momencie przestańcie czytać ten artykuł.
Czarna lista Mosadu
Podobnie jak wielu moich przyjaciół, którzy myślą tak samo jak ja, mam być doprowadzony przez policję na przesłuchanie i skierowany przez obecną władze RP na badania psychiatryczne za to, że w 1995 roku pokazałem film z Oświęcimia, gdzie żydowska policja Mosad przepędziła Polską policję na odległość 200 metrów od żydowskiej wycieczki propagandowej (film o budowie sklepu w Oświęcimiu).
Drugim powodem, dla którego jestem "niebezpiecznym wariatem" wg obecnej władzy jest to że, w 2002 roku pokazałem w telewizji w USA film z przedstawienia w Jedwabnem, gdzie Mosad aresztował Polaków z biało-czerwonymi flagami w czasie, gdy prezydent Sztolcman w jarmułce rzucał klątwy na Polaków w asyście rabinów i innych przedstawicieli władz Polskich w jarmułkach na głowach. To spowodowało, że trafiłem na tzw. czarną listę Mosadu, czyli żydowskiej policji przebywającej legalnie w Polsce.
Dziwi mnie fakt, że głoszenie bredni o "narodach wybranych" jest czymś normalnym i nie kwalifikuje się na leczenie w zakładzie zamkniętym a pokazywanie prawdy i walka o Ojczyznę jest czymś nienormalnym i tępionym.
Teraz przejdę do faktów.
Od kilku lat moja Matka odsyłała listy polecone z ABW. które przychodziły na moje nazwisko w Polsce. Wiosną 2006 roku zawarłem wstępną umowę z przedstawicielami Samoobrony w Polsce na produkcję reportaży o tematyce pomijanej przez telewizje "koszerne".
Podczas spotkania w lipcu 2006 r. w Gdańsku, gdzie miało dojść do zawarcia umowy na produkcję , dowiedziałem się że umowa nie będzie podpisana bo, jestem na czarnej liście Mosadu i dopóki ta sprawa nie będzie wyjaśniona - nie mamy o czym rozmawiać.
Bezpośrednio ze spotkania udałem się na policję w celu sprawdzenia, o co w ogóle chodzi, jednak skierowano mnie do policji w miejscu zamieszkania, ponieważ w tym czasie mieszkałem w Kanadzie, niczego się nie dowiedziałem.
Po kilku tygodniach u mojej Matki w Polsce pojawiła się policja i domagała się podania mego miejsca pobytu, bo poszukuje mnie ABW z Białegostoku (Mosad z polskimi paszportami), gdyż będę odpowiadał z paragrafu 256 k/k ("prawo" Sztolcmana z 1997 r.) za antysemityzm i innych zagrażających bezpieczeństwu państwa, co jest zagrożone więzieniem do 5 lat.
Po przesłuchaniu moja Mama (77 lat) wylądowała u lekarza i o mało nie skończyło się to atakiem serca. Poleciałem do Polski, żeby Mamę uspokoić a jednocześnie sprawdzić, jakie powiązania ma obecna władza z żydowskimi służbami specjalnymi.
Okazało się, że po likwidacji WSI kontrolę nad Polską przejęli milicjanci Mosadu, którzy otrzymali polskie obywatelstwo bądź są potomkami NKWD-zistów przysłanych do Polski po wojnie przez Stalina i tu zaczyna się prawdziwy horror współczesnych przemian w Europie.
Jak wiemy po II wojnie światowej Stalin (gruziński żyd) przy pomocy Jakuba Bermana (stryj Marka Borowskiego) i innych żydów z Urzędu Bezpieczeństwa w powojennej Polsce, wymordował ponad 300 tysięcy Polskich intelektualistów a w to miejsce wstawił Rosyjskich żydów (Litwaków), którym dano Polskie obywatelstwo i nazwiska.
Według historyków ten sam proceder miał miejsce w innych krajach wschodniej Europy (na ten temat mówi prof. Robert J. Nowak na stronie, którą podaję na końcu artykułu) a na zachodzie likwidacją narodowej inteligencji zajmował się austriacki "Instytut Wisenthala", który mordował tzw. Nacjonalistów w całym majestacie prawa, pod osłoną i za pieniądze syjonistów amerykańskich.
Ostatnio demokratycznie wybrany prezydent suwerennego państwa został napadnięty przez Syjonistów i powieszony za to, że zlikwidował sektę powodującą destrukcję państwa, w jego miejsce na siłę zainstalowano dyspozycyjnych kundli i mieszańców przy milczącej aprobacie całego świata.
Włos z głowy nie spadł przedstawicielom 12 rodów Izraela (wszystkie adresy i obecne nazwiska są znane) odpowiedzialnym za wymordowanie z premedytacją ponad 150 milionów Białych Europejczyków poprzez ręczne sterowanie wojnami i rewolucjami w białych rękawiczkach i pod osłoną "Żydowskiego Boga", a powinni jeśli nie wisieć, to przynajmniej zgnić w więzieniu.
W miejsce mordowanych Narodowców sprowadzano z Azji i Afryki emigrantów, którzy w niektórych krajach Europy zachodniej stanowią obecnie większość, (np. podczas ostatnich mistrzostw świata w piłce nożnej w reprezentacji Francji grało tylko 3 rodowitych Francuzów a resztę stanowiła zbieranina z Azji i Afryki z Francuskim obywatelstwem).
W tej sytuacji banda zawodowych złodziei okradających dotychczas wszystkie kraje świata, postanowiła ukraść Europę i przy milczącej aprobacie zdezorientowanych obywateli poszczególnych państw, stworzyła samozwańczą Unię Europejską jako własny folwark, gdzie w majestacie wymyślonego przez siebie unijnego prawa są dobijane poszczególne Narody (na ten temat mówi prof. Piotr Jaroszyński).
Ponieważ wspomniana wcześniej inteligencja została bestialsko wymordowana jak niegdyś Indianie w Ameryce, albo uciekła z Ojczyzny ogłupiona "Mydlanymi Operami" - na polu bitwy pozostały tylko "Owieczki" czekające na śmierć, albo niedołęgi umysłowe otumanione barwną telewizją pasywnie uczestniczące w gwałceniu własnej rodziny, rozkradaniu własnego domu i Ojczyzny.
Jugosławia jako pierwsza zaprotestowała przeciw "Mędrcom Syjonu", jednak została natychmiast napadnięta przez syjonistycznych "Demokratów", zrównana z ziemią, a prezydent Miloszewicz, u którego nie można było znaleźć "prawnej" winy za obronę Ojczyzny , został otruty w "unijnym" więzieniu.
Nic już nie stało na przeszkodzie w drodze do ustanowienia prywatnego państwa z własną walutą (powtórka z Ameryki, gdzie właścicielem dolara jest prywatna żydowska firma Fundusz Rezerw Federalnych) i własnym "prawem".
Nawet Orwell by nie wymyślił, że grupa kryminalnych cwaniaków przejmie kontrolę nad Europą i wbrew wszelkim prawom wypuści na rynek własne pieniądze "Euro", które doprowadziły do ruiny gospodarki wszystkich krajów Europy.
Obecnie tysiące TIR-ów codziennie wiezie na wschód plastikowy szmelc wyprodukowany przez lata na zachodzie i wymieniają na dobra narodowe słowiańskiej cywilizacji, nagromadzone przez wieki, a "Brukselskie Odyńce" rozszarpują coraz to nowe państwa i obecnie chcą wyłamać drzwi do Białorusi, która pozostała ostatnią przed Rosją ostoją Białego Człowieka i cywilizaji Słowian w Europie.
Tu znowu warto się zatrzymać na chwilę i pomyśleć, czy świnia która przyjdzie na świat w kurniku , jest automatycznie kogutem? Czy może do końca życia pozostanie świnią, mimo że nauczy się piać, otrzyma paszport i tytuł koguta.
W tym kontekście chcę zwrócić uwagę czytelników na fakt, że Stalin nie był Rosjaninem jak to ciągle powtarzają koszerne media, Stalin był gruzińskim Żydem podobnie jak Lenin i cały komitet centralny CCCP, w radzie Komisarzy Ludowych poza Dzierżyńskim byli wyłącznie Żydzi.
Odpowiedzialność za Katyń również ponoszą Żydzi a nie Rosjanie, jak chcą wmówić Wam media, ponieważ wyrok wydał Stalin, podpisał Żyd Beria i wykonał Żyd Tokariew, a zatem gdzie tu jest odpowiedzialność słowiańskich Rosjan?!
Wyrok na mnie też wydali Żydzi, bo nawet jeśli mają Polskie obywatelstwo i pracują w ABW, wiem że są potomkami żydowskich morderców i wykonawcami testamentu "Dwunastu Rodów Izraela", które uzurpują sobie prawo do kontrolowania świata.
Jednym z tych, którzy w Białymstoku wydali na mnie wyrok jest potomek Żyda Szustera, komendanta UB, który mordował po wojnie AK-owców (film Olmonty) a w latach 60-tych wyjechał do Izraela. Paradoksalnie dzisiaj są rozliczane kundle, które współpracowały z żydowskim Urzędem Bezpieczeństwa a nie rozlicza się samych Żydów, którzy tym Urzędem kierowali; Jakub Berman, masowy morderca Polaków, bezpośrednio odpowiedzialny za wymordowanie tysiąckroć więcej osób niż Saddam Hussein, jest pochowany z całym honorem na Powązkach obok polskich patriotów, a jego potomkowie bezkarnie kontynuują proces wyniszczania Polaków.
Nie przypadkowo w herbie USA znajduje się 12 gwiazdek ułożonych w Gwiazdę Dawida, stanowiących symbol żydowskiego totalitaryzmu, podobnie jak Gwiazda Dawida umieszczona na szabli "US Marines", wykorzystywanych do mordowania wrogów Izraela.
Symbol Unii Europejskiej stanowi krąg z dwunastoma gwiazdami, które bluźnierczo były wcześniej umieszczane nad głowami Matek Boskich, żeby oswoić "Owieczkę" z widokiem symbolu "Dzieci Szatana", jak Żydów nazwał Jezus w rozdziale ósmym Ewangelii św. Jana.
Po moim powrocie z Polski w styczniu br. wiem ponad wszelką wątpliwość, że obecnie uczestniczymy w procesie eksterminacji Białych Europejczyków (pisał na ten temat historyk i politolog dr Andrzej Leszek Szcześniak) i zebrałem wystarczającą ilość dowodów na to że się nie mylę ( film o eksterminacji Słowian).
Zorganizowana banda przestępców sprzedała Polskę i ukradła ponad 500 miliardów dolarów należące do polskich obywateli i głodujących obecnie polskich dzieci, podstępnie wysłano młodzież za granicę, żeby nikt nie protestował patrząc, jak reszta narodu umiera z powodu braku środków do życia.
W miejsce umierających Polaków sprowadza się dziesiątki tysięcy kolorowych przybłędów z Azji i Afryki z Żydami włącznie.
Polscy biskupi, których większość mogłaby spokojnie zasiadać w izraelskim Knesecie, niewrażliwi na głodujące Polskie dzieci, wysyłają pieniądze i żywność do Afryki, zachęcając tym samym Murzynów do emigracji do Polski.
W tym roku we wszystkich kościołach w Polsce porozwieszano plakaty informujące o zbiórce pieniędzy dla dzieci z Afryki, w sytuacji gdy w Polsce troje dzieci na czworo jest niedożywione; uważam to za niebywały tupet godny pogardy.
W tym czasie polski (?) prezydent (nacjonalista żydowski, film "Tylko Polska") po raz pierwszy w historii Europy, zapala świece Hanukowe w pałacu prezydenckim, pokazując wszem i wobec że jest to już koniec białej cywilizacji.
Ponieważ UE nie posiada armii jako takiej a w szerzeniu prostytucji politycznej na świecie wysługuje się armią Stanów Zjednoczonych, istnieją podstawy do tego, aby stwierdzić że mamy do czynienia z jedną zorganizowaną międzynarodową mafią sterowaną ręcznie przez Brukselę, Londyn, Nowy Jork i Watykan, który po Soborze Watykańskim drugim został przejęty przez loże żydomasońskie i obecnie nie ma żadnego związku z nauką Jezusa.
Niniejszym oświadczam, że jako Polak, którego prochy Słowiańskich przodków od wieków spoczywają na polskiej ziemi, nie mam najmniejszego zamiaru składać zeznań przed azjatyckim okupantem i nigdy nie zaprzestanę walki o wolną i suwerenną Polskę.
Polaka nie można udawać, albo się nim jest albo nie, sam paszport nie wystarczy; osobiście znam kilkuset Polaków z obcymi paszportami, którzy swą postawą potwierdzają Polskiego Ducha tj. Edward Moskal ( paszport USA), Jan Kobylański ( paszport Argentyny), profesor Diakov (paszport Rosji) i wielu innych obrońców Polskiej racji stanu.
Znam również wielu kundli z polskimi paszportami, tj. Berman, Miłosz i innych, którzy powinni być pochowani bezimiennie pod płotem, ponieważ słowem i czynem zabijali białą cywilizację Słowian. Zatem nie straszcie mnie "Mędrcy Syjonu", tylko oddajcie Polakom Ojczyznę i skradzione ponad 500 miliardów dolarów, zabierajcie swój "Stary Testament", bo dla współczesnego Polaka jest on po prostu zabawny, wynoście się z powrotem do Azji i przeczytajcie co w Nowym Testamencie przekazał Jezus: "Wy jesteście dziećmi diabła".
Radzę Wam jeszcze, żebyście się pośpieszyli, bo jak z zagranicy wróci oszukana i okradziona przez Was polska młodzież, to może Wam nie wystarczyć czasu na spakowanie się.
Przez kilkadziesiąt lat okradacie bezkarnie moją Ojczyznę i ukrywacie swoje diabelskie pochodzenie, lecz powoli nadchodzi kolejny kres Waszych podstępnych morderstw dokonywanych na narodach świata i - jak przed laty - będziecie rozpaczać nad skutkiem nie bacząc na przyczynę.
Osobiście uczestniczyłem w kilku rasistowskich procesach sądowych, gdzie "śniadzi" potomkowie żydowskich NKWD-zistów w polskich togach sędziowskich, zgodnie ze wskazówkami Talmudu, wydawali wyroki skazujące Polaków tylko za jasne oczy i białą skórę.
Pamiętajcie pejsaci biskupi, że to Wy jesteście bezpośrednio odpowiedzialni za mordowanie Europy tzw. "egzotycznymi chorobami", jak np. małpi wirus HIV, bo to Wy sprowadzacie kolorowych do Europy pod pretekstem pomocy biednym; jest to podwójne morderstwo, bo najpierw odbieracie chleb naszym dzieciom i wysyłacie na placówki propagandowe do Afryki i Azji, a potem Wasze "owieczki" sprowadzane dla odwrócenia uwagi od Żyda, zarażają Białych Europejczyków.
Zapraszam do obejrzenia dowodów na to. co w tym artykule napisałem na stronach internetowych pod adresem www.kronikanarodowa.com i polecam moje wcześniejsze artykuły na stronie www.narodowiec.com Wprawdzie kilka serwerów już nam zamknięto i do aktualnych też jest kilka włamań dziennie, to ciągle można tam obejrzeć filmy (na pełnym ekranie jak w telewizji, wystarczy kliknąć prawym przyciskiem myszki na ekran i w pasku opcji ustawić pełen ekran) albo pobrać pliki do komputerów wolniejszych i w razie gdy mnie uciszą, udostępnić innym Polakom, którzy nie wiedzą co się ostatnio wydarzyło w Europie, bo oglądają koszerną telewizję.
Zrobiłem w sumie ponad 30 filmów dokumentalnych i kilkaset programów telewizyjnych, jednak za najważniejszy uważam ten, który znajdziecie Państwo pod adresem www.slowianie.com - nie padło tam ani razu słowo "Żyd", a zatem polecam ten film alergikom.
Jeśli po obejrzeniu tego filmu poczujecie, że coś w Was drgnęło, to znaczy że macie Słowiańskiego Ducha, którego żaden azjatycki pastuch nie zabije i nie powiesi na krzyżu; starajcie się wokół siebie odnaleźć ludzi podobnie myślących, a nadejdzie dzień, w którym jak niegdyś pod Grunwaldem Słowianie przepędzą obcych przybłędów i odbiorą to, co zostało im skradzione.
Ps. Do Polskich "elit" Oddajcie nam Ojczyznę, skradziony dorobek pokoleń, historię, kulturę i Boga, pozwólcie godnie żyć w Ojczyźnie, to uwierzymy że chcecie być Polakami, w przeciwnym razie wynoście się do swojego Taty Szatana.
Edward Maciejczyk Toronto, styczeń 2007 rok.
PS. Nie mam żadnych preferencji osobowych ani partyjnych, wybór osób występujących w moich filmach jest zupełnie przypadkowy i polega na spontanicznym pokazywaniu prawdy.
Brukselskie Odyńce chcą wprowadzić cenzurę na internet i ma się to nazywać "system antyspamowy", który ręcznie sterowany przez samozwańczych władców Europy, będzie decydował na jakich serwerach jest tzw. spam i zatykał usta tzw. nienormalnym do których już zostałem wliczony ponieważ nie "nadstawiam policzka ".
W270 HANIEBNA DECYZJA PROKURATORA KARPA- -Test na inteligencję!!!
Dziś I Kabaret z Jerzym Kryszakiem na DVD I Test na inteligencję - s. 18
1,50 Zł gazety
(wtym7%VAT) j
NR 36. 5647 nakład 427 tvs. 1 redaktor prowadzący Katarzyna Staszak
NUMER INDEKSU 349569 349364
W Y B OR C Z A
DU L TEK
PRZEWIDYWAN&PUUtlBWYGRANEISTOml)
STRACH' NIE ZNIEWAŻA
Prokuratura odmówiła wczoraj ścigania Jana Tomasza Grossa za książkę „Strach". Ściganie za wyrażanie opinii naruszałoby wolność słowa - uznała
- Cieszę się, że prokuratura rzetelnie przeczytała i oceniłamojąksiążkę i że postępowanie prowadzone na pod­stawie tego niedobrego przepisu, któ­rego nie powinno być w polskim pra­wie, nie będzie kontynuowane. A uza­sadnienie umorzenia jest dla mnie na­prawdę satysfakcjonujące - powie­dział nam Jan Tomasz.Gross.
- Nie wyobrażałem sobie innej de­cyzji. Dobrze jednak, że ta sprawa została zamknięta, bo nie przynio­słaby naszemu krajowi dobrej opi­nii - skomentował Henryk Woźnia-kowski, prezes wydawnictwa Znak, które wydało „Strach".
w,,7ac5irinipnii] nrokuraturyczy-
Prokuratura Rej onowa w Krakowie-Krowodrzy wszczęła postępowanie sprawdzające w sprawie „Strachu" w styczniu, natychmiast po pojawieniu się książki w księgarniach. Decyzję podjął mianowanyjeszcze przez Zbigniewa Ziobrę prokurator okręgo­wy Bogdan Karp. Postępowanie pod­jęto z urzędu, na podstawie publika­cji prasowych na temat „Strachu". Pro­kuratura dostała też 12 zawiadomień od osób prywatnych.
Po lekturze książki prokuratorzy uznali jednak, że brak w niej dowodów na przestępstwo pomówienia narodu o zbrodnie. Uznali też, że nie można Grossowi przypisać „znieważenia na­rodu polskiego" (art. 133 kk), bo znie­ważenie musi polegać na obelgach czy wyszydzaniu, ani „nawoływania do nie­nawiści na tle różnic narodowościościowych(-)
USTAWA KTÓREJ PROKURATOR KARP NIE ZASTOSOWAŁ
A POWINIEN GDYZ ZBRODNIE W KIELCACH DOKONALY SŁUŻBY SPECJALNE KOMUNISTÓW CO GROSS UKRYWA POMAWIAJĄC POLAKÓW -TYM SAMYM POPEŁNIA PRZESTĘPSTWO ZNIESŁAWIENIA NARODU POLSKIEGO :
o Instytucie Pamięci Narodowej - Komisji Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi
- a także powinność zadośćuczynienia przez nasze państwo wszystkim pokrzywdzonym
przez państwo łamiące prawa człowieka,
1) ^ ewidencjonowanie, gromadzenie, przechowywanie, opracowywanie, zabezpieczenie,
udostępnianie i publikowanie dokumentów organów bezpieczeństwa państwa, wytworzonych
oraz gromadzonych od dnia 22 lipca 1944 r. do dnia 31 lipca 1990 r., a także organów
bezpieczeństwa Trzeciej Rzeszy Niemieckiej i Związku Socjalistycznych Republik
Radzieckich, dotyczących:
a) ^ popełnionych na osobach narodowości polskiej lub obywatelach polskich innych
narodowości w okresie od dnia 1 września 1939 r. do dnia 31 lipca 1990 r.:
zbrodni nazistowskich, zbrodni komunistycznych,
b) innych represji z motywów politycznych, jakich dopuścili się funkcjonariusze polskich
organów ścigania lub wymiaru sprawiedliwości albo osoby działające na ich zlecenie, a
ujawnionych w treści orzeczeń zapadłych na podstawie ustawy z dnia 23 lutego 1991 r. o
uznaniu za nieważne orzeczeń wydanych wobec osób represjonowanych za działalność na
rzecz niepodległego bytu Państwa Polskiego (Dz. U. Nr 34, poz. 149, z 1993 r. Nr 36, poz.
159, z 1995 r. Nr 28, poz. 143 i z 1998 r. Nr 97, poz. 604),
c) działalności organów bezpieczeństwa państwa, o których mowa w art. 5,
2) tryb postępowania w zakresie ścigania przestępstw określonych w pkt 1 lit. a),
3) ^ ochronę danych osobowych osób, których dotyczą dokumenty zgromadzone w
archiwum Instytutu Pamięci,
4) prowadzenie działań w zakresie edukacji publicznej.
Art. 2. 1. ^ Zbrodniami komunistycznymi, w rozumieniu ustawy, są czyny popełnione przez funkcjonariuszy państwa komunistycznego w okresie od dnia 17 września 1939 r. do dnia 31 lipca 1990 r., polegające na stosowaniu represji lub innych form naruszania praw człowieka wobec jednostek lub grup ludności bądź w związku z ich stosowaniem, stanowiące przestępstwa według polskiej ustawy karnej obowiązującej w czasie ich popełnienia. Zbrodniami komunistycznymi są również czyny popełnione przez tych funkcjonariuszy w okresie, o którym mowa w zdaniu poprzedzającym, zawierające znamiona czynów zabronionych określonych w art. 187, 193 lub 194 rozporządzenia Prezydenta Rzeczypospolitej z dnia 11 lipca 1932 r. - Kodeks karny albo art. 265 § 1, art. 266 § 1, 2 lub 4 lub art. 267 ustawy z dnia 19 kwietnia 1969 r. - Kodeks karny, dokonane przeciwko dokumentom w rozumieniu art. 3 ust. 1 i 3 ustawy z dnia 18 października 2006 r. o ujawnianiu informacji o dokumentach organów bezpieczeństwa państwa z lat 1944-1990 oraz treści tych dokumentów (Dz. U. Nr 218, poz. 1592) na szkodę osób, których te dokumenty dotyczą.
Art. 3. ^ Zbrodniami przeciwko ludzkości są w szczególności zbrodnie ludobójstwa w rozumieniu Konwencji w sprawie zapobiegania i karania zbrodni ludobójstwa, przyjętej w dniu 9 grudnia 1948 r. (Dz. U. z 1952 r. Nr 2, poz. 9 i 10 i Nr 31, poz. 213 oraz z 1998 r. Nr 33, poz. 177), a także inne poważne prześladowania z powodu przynależności osób prześladowanych do określonej grupy narodowościowej, politycznej, społecznej, rasowej lub religijnej, jeżeli były dokonywane przez funkcjonariuszy publicznych albo przez nich inspirowane lub tolerowane.
Art. 4. 1. ^ Zbrodnie, o których mowa w art. 1 pkt 1 lit. a), stanowiące według prawa międzynarodowego zbrodnie przeciwko pokojowi, ludzkości lub zbrodnie wojenne, nie ulegaj ą przedawnieniu.
1a. ^ Bieg terminu przedawnienia zbrodni komunistycznych, w rozumieniu art. 2, niebędących zbrodniami wojennymi lub zbrodniami przeciwko ludzkości, rozpoczyna się od dnia 1 sierpnia 1990 r. Karalność tych zbrodni ustaje po 40 latach, gdy czyn stanowi zbrodnię zabójstwa, oraz po 30 latach, gdy czyn stanowi inną zbrodnię komunistyczną. Przepisu art. 4 § 1 Kodeksu karnego nie stosuje się.
2. Zbrodnie wymienione w art. 1 w pkt 1 lit. a), popełnione na innych osobach niż obywatele
polscy, są przedmiotem działania organów powołanych przez ustawę, jeżeli zostały
popełnione na terytorium Państwa Polskiego.
3. W stosunku do sprawców zbrodni wojennych, zbrodni przeciwko ludzkości lub zbrodni
komunistycznych nie stosuje się wydanych przed dniem 7 grudnia 1989 r. przepisów ustaw i
dekretów, które przewidują amnestię lub abolicję.
DECYZJA PROKURATORA JEST NIELEGALNA JAKO NIEZGODNA Z USTAWĄ!!
Web270 Recenzja ksiązki STRACH Grossa
Bardzo precyzyjnie, jak na matematyka przystalo, rozlozenie na "czynniki pierwsze" klamstw Grossa przez prof. J.Thompsona z Rice University, Houston, Texas.
Recenzja książki Jana Tomasza Grossa Fear: Anti-Semitism in
Poland after Auschwitz
Prof. Gross rozpoczyna swoje argumenty następująca deklaracją dotyczącą
metodologii, jaką przyjął: „Natura uprzedzenia polega na nieuzasadnionym
uogólnieniu, natomiast zrozumienie opiera sie na starannym wyeliminowaniu
dwuznaczności i wyjaśnieniu różnic.
Mamy do czynienia z dwoma przeciwstawnymi doświadczeniami umysłowymi. Jedno próbuje
wyeliminować uprzedzenie poprzez testowanie hipotez (tzn. sprawdza rożne alternatywne
wyjaśnienia, eliminuje fałszywe dedukcje lub tezy niepoparte wystarczającymi dowodami),
drugie przyjmuje dyskurs, w którym tkwi już przesłanka zaakceptowanego uprzedzenia.”
Pierwsze stwierdzenie to zwykły banał, zaś drugie pozbawia nas powszechnie uznanych w
świecie akademickim metod sprawdzania hipotez środkami znanymi od czasów powstania
logiki Arystotelesa.
Ktoś może zapytać, co złego tkwi w sprawdzaniu hipotezy, która mówi, ze w Polsce jest
pełno antysemityzmu?
Tradycyjnie, historycy i prawnicy gromadzą fakty, na podstawie których mogą następnie
obalić lub potwierdzić hipotezę.
Wprawdzie, Gross początkowo deklaruje, ze powyższa hipoteza jest nieprawidłowo
sformułowana, ale później nie akceptuje żadnego argumentu, który potwierdzałby, ze jest
fałszywa. Ta metoda obciążania czytelnika obowiązkiem udowodnienia poprzednich
wniosków nie daje szans na obalenie fałszywych założeń poprzez przytoczenie przeciwnych
Zastosowanie tej metody w badaniach historycznych umożliwia dowolne
manipulowanie historią oraz wyciąganie absurdalnych wniosków, które są następnie promowane przez media i stają się później częścią akceptowanej powszechnie wersji historii.
Sposób argumentacji Grossa posiada postmodernistyczny charakter, czyli nie jest oparty o badanie dowodów lub wyciąganie wniosków na zasadzie dedukcji. Gross nazywa to “historia
analityczna”: “To, co tutaj przedstawiam, nie jest historia diachroniczna, ale
analityczną. Poruszam sie w przód i w tył w czasie w różnych aspektach zdarzeń,
aby zrozumieć zjawisko antysemityzmu w powojennej Polsce”. W taki sposób
osiąga on to, co sobie założył. Uznaje za prawdziwe wszystkie zeznania komunistycznych
urzędników, anonimowych osób cytowanych z “dokumentów” filmowanych w czasie 50-
letniej okupacji sowieckiej, zeznania gapiów; wszystko, co potwierdza przyjętą przez niego
tezę. Natomiast, celowo pomija wszystkie dowody, które podważałyby jego twierdzenie.
Podobnie jak to ma miejsce w innych przypadkach pisania historii od nowa, konkluzje autora
są wątpliwe. Dotyczy to całej książki. Na stronie 164 znajduje sie podsumowanie:
“Umysłowa i emocjonalna mgła, okrywająca to opowiadanie, może się nieco
rozwiać dopiero, kiedy zrozumiemy, ze ocaleni Żydzi stali się celem strasznej
masakry, ponieważ byli ofiarami swoich sąsiadów od stuleci a szczególnie w
czasie nazistowskiej okupacji.
Epizody zbiorowej przemocy, które z dalszej perspektywy wydaja sie być
przypadkowe, po bliższym zbadaniu okazują sie być bogate semantycznie.
Praktycznie, każdy moment ma znaczenie, gdyż ludzie ciągle porozumiewają sie i
komentują to co robią.”
Parafrazując argumenty Jana Grossa, można powiedzieć, ze katolicka Polska jest ciągle
rezerwuarem wspieranego przez Kościół antysemityzmu. Po wojnie ten rezerwuar był pelen łatwopalnej mieszanki, która mogła wybuchnąć z powodu jakiejkolwiek iskry, kiedy już
eksplodowała, mogła rozprzestrzenić się na całą społeczność, pociągając za sobą
nieobliczalne skutki. Przypadkowo czy umyślnie, książka profesora Jana Grossa
koresponduje z pewnym politycznym projektem.
Oto jak wygląda polityczne tło opowiadania Grossa. Wprawdzie Polacy nie mieli swojego
Quislinga i nazistowscy oraz komunistyczni okupanci dokonali sami całego rabunku, ale
biorąc pod uwagę fakt, że Polacy nie uratowali Żydów przed Niemcami i nie ochronili ich
własności, grzechy dziadków sprawiają, że współczesne ubogie państwo polskie musi
wypłacić olbrzymie odszkodowania indywidualnym Żydom oraz organizacjom żydowskim,
reprezentującym interesy ofiar Holocaustu. Roszczenia tych organizacji są tak wielkie, ze
przekraczają możliwości płatnicze Polski. Dwudziestu przedstawicieli tych organizacji
Przybyło do Warszawy 27 lutego 2007r., aby wywrzeć presję na rząd polski, aby wypłacił
dziesiątki miliardów restytucji. Organizacje żydowskie zdają sobie sprawę z tego, ze w
następnych kilkunastu latach Polska otrzyma od Unii Europejskiej dziesiątki miliardów
dolarów dla usprawnienia polskiej infrastruktury, zaniedbywanej przez długie lata.
Wspomniane organizacje Myślą o lepszym wykorzystaniu tych pieniędzy.
Dla uzasadnienia swoich wniosków Gross omawia trzy pogromy, które miały miejsce w
okupowanej przez sowietów Polsce: 12 czerwca 1945r. w Rzeszowie, gdzie nikogo nie
zabito, 11 sierpnia 1945r. w Krakowie gdzie miało zginąć 2-5 osób oraz 4 lipca 1946r. w
Kielcach gdzie zginęło 42 ludzi. Według szacunków Grossa w okresie powojennym w Polsce
zginęło od 500 do 1500 Żydów.
Kiedy rozpatrujemy pogromy z perspektywy historycznej, dane statystyczne nie dają
podstaw do twierdzenia, że Polacy organizowali jakieś “czystki etniczne.”
W czasie powstania Bohdana Chmielnickiego w 1648r. kozacy zabili około 100 tys.
ukraińskich Żydów. W latach 1939-45r. reżim nazistowski uśmiercił około 6 mln Żydów z
całej Europy. Okres tuż po II wojnie światowej był bardzo trudny dla Polski. Tylko w jednej
akcji NKWD w Suwałkach (12-25 lipca 1945r.) zginęło 600-800 polskich katolików (za
Rzeczpospolitą z 9 lipca 2005). 500 Żydów zabitych na 250 tys. żyjących w Polsce w latach
1945-48 (wg Grossa str. 258) nie odbiega od stosunku zamordowanych katolików do całej
populacji w tym samym czasie. W kraju, który w 1945 roku wałczył przeciwko zakuciu w
komunistyczne kajdany, zrozumiała byłaby nawet relacja 1 zabity na 500 obywateli.
Gross koncentruje się na pogromie w Kielcach, gdzie miało zginąć 42 Żydów. Od początku
występowały dwie odmienne wersje wydarzeń: komunistycznych władz i biskupów katolickich. Komunistyczny rząd Bieruta i Bermana twierdził, ze pogrom był rezultatem ataku
AK i NSZ (organizacji lojalnych w stosunku do rzadu polskiego przebywającego w Londynie).
Władza komunistyczna włożyła olbrzymi wysiłek w to, aby uzyskać dowody, które
popierałyby jej oskarżenia, włączając torturowanie setek obywateli. Jedenakże, dzisiaj nikt
poważnie nie traktuje stanowiska Bieruta.
Zdaniem katolickiego episkopatu, kielecki pogrom był prowokacją władz komunistycznych,
które planowały go od dawna. 30 lipca miął sie odbyć plebiscyt, w którym hasło “3 x TAK”
oznaczało uprawomocnienie sowieckiej władzy w Polsce. Władze komunistyczne
potrzebowały jakiegoś incydentu ( 4 lipca Amerykanie obchodzą swoje narodowe święto ),
który odwróciłby uwagę Zachodu od faktu formalnego zlikwidowania demokracji w Polsce.
W czasie pogromu przy ul. Planty 7 wielu Żydów zostało zabitych strzałem z karabinu.
Tymczasem, poza wojskiem i służba bezpieczeństwa, jedynie organizacje żydowskie
miały pozwolenie na noszenie broni. (Polak katolik, przy którym znaleziono by broń był
natychmiast rozstrzeliwany). Niestety, Gross ignoruje ten niewygodny fakt
Kiedy pięciu polskich Księży próbowało dostać sie na miejsce pogromu, zostali zatrzymani
przez kordon policji, która pojawiła się natychmiast w tym miejscu (Kielce, July 4, 1946:
Background, Context and Events, Toronto: Polish Educational Foundation, 1996).
Oczywiście, cała cywilna administracja znajdowała sie pod kontrola władz komunistycznych
w Warszawie, które były na bieżąco o wszystkim informowane. Cale to zdarzenie robiło
wrażenie wyreżyserowanego w złym czasie. Wkrótce pojawił sie oddział NKWD, według
wcześniej wydanego rozkazu z zadaniem unieszkodliwienia mającego się tam znajdować
żądnego krwi tłumu Polaków, ale na miejscu nie zastano żadnego tłumu. Dla poparcia
stanowiska biskupów można przedstawić wiele innych dowodów cui bono.
Gross jest oburzony faktem, ze biskupi nie potępili tego zdarzenia, czego domagały sie
władze komunistyczne. Nie poparli stanowiska komunistycznego rządu, który oskarżył o
pogrom siły antykomunistyczne. Biskup Kaczmarek, który prezentował stanowisko biskupów,
drogo zapłacił za swoją postawę. W wiezieniu torturowano go przez wiele miesięcy (wybito
mu wszystkie żeby) i komunistyczny sąd wydał na niego wyrok długoletniego więzienia za
szpiegowanie na rzecz USA. Gross przemilczał i ten fakt. Gross traktuje kieleckie UB tak
jakby to był Scotland Yard pod kierownictwem inspektora Jane Tennyson a nie organizacja
w rekach okrutnych i zdyscyplinowanych aparatczyków. Zapomina, ze Kielce znajdowały się
pod obcą okupacją od września 1939r.
Obydwa stanowiska, zarówno władz jak i biskupów, są zgodne, co do jednego, a
mianowicie, że morderstwo przy ul. Planty 7 było zaplanowane i kierowane przez kogoś i nie
miało charakteru spontanicznej reakcji tłumu. Potwierdza to tzw. zasadę Pareto, według
której katastrofa jakiegoś systemu następuje raczej w rezultacie jednej lub kilku określonych
przyczyn, niż jest rezultatem ogólnej choroby systemu. Mordowanie Polaków, Cyganów lub
Żydów w czasie Holocaustu przez nazistów było zaplanowane i zorganizowane. Od rabunku
w czasie Kristallnacht do gazowania w Auschwitz-Birkenau, przemoc i zabijanie było
zaplanowane i kierowane. Gross podważa punkt widzenia biskupów, ale równocześnie nie
przyjmuje opinii władz. Rozwija raczej stanowisko rządowe, rewidując je. (Fear, str. 163).
Uważam, ze używanie określeń pogrom lub prowokacja na określenie takiej zbiorowej
reakcji, jaka miała miejsce w Kielcach jest mylące. Zaliczają one bowiem to zjawisko do
“zachowania tłumu,” przypisując je wyłącznie grupie sfrustrowanych malkontentów, często
manipulowanych przez pozbawionych skrupułów rządowych agentów, w celu odwrócenia
uwagi od narastających konfliktów społecznych. Jednakże 4 lipca 1946 nie mamy do
czynienia z niespodziewanym buntem lumpenproletariatu. Raczej była to grupa zwykłych
ludzi, działających z rozmysłem i bez zahamowań.
Według Grossa, morderstwo w Kielcach wynikło z ogólnego ducha antysemityzmu, który
prowadził do spontanicznego wybuchu zgromadzonych jednostek. Gross stawia na głowie
zasadę Pareto, przypisując wydarzenia w Kielcach ogólnej chorobie polskiego katolickiego
społeczeństwa. Zdaniem Grossa, jest to permanentny problem wynikający z polskiego
Argumentując na rzecz stałego zjawiska antysemityzmu w Polsce, Gross następnie poświęca
kilka rozdziałów temu, aby udowodnić swoją drugą konkluzję, a mianowicie, ze polski
antysemityzm nie miął nic wspólnego z kolaboracją polskich Żydów z sowietami. Wprawdzie
Gross nawet tego nie wspomina, ale warto tutaj czytelnikowi zacytować opinie prof.
Andrzeja Paczkowskiego, byłego dyrektora IPN, ze Żydzi w najwyższych władzach aparatu
bezpieczeństwa, kontrolowanego przez sowietów, stanowili około 30% (A.Paczkowski, Żydzi
w UB próba weryfikacji stereotypu w “Komunizm, ideologia, system, ludzie, PAN, Warszawa
2001, str. 197)
W roku 1945 w Polsce było około 25 mln katolickiej ludności i około 250 tys. Żydów. Prosta
arytmetyka pokazuje, ze proporcja Żydów, którzy wstąpili do UB była 42 razy większa niz.
katolików.. Gross tego nie kwestionuje, ale daje intrygujące wyjaśnienie, dlaczego tak było
(Fear, str. 227) . Wynikało to, jego zdaniem, z braku wykwalifikowanych kadr. Nowa
administracja angażowała, kogo popadło i zwykłym przypadkiem była nadreprezentacja
Żydów w aparacie bezpieczeństwa. Innymi słowy, olbrzymia nadreprezentacja Żydów w UB
w porównaniu z katolikami wynikała ze stosunkowo większej kompetencji Żydów. Ta
konkurencyjna przewaga Żydów musiała być więc znaczna, jak wskazuje na to stosunek
42:1. Gross w swojej analizie nie bierze pod uwagę faktu, ze polski katolik wstępujący do
UB był traktowany przez społeczeństwo, jako zdrajca i mógł być ekskomunikowany przez
Kościół. Zdaniem Grossa, mniejszy proporcjonalnie udział Polaków w UB wynikał z ich
mniejszej kompetencji.
Inwazja Niemiec i ZSRR na Polskę we wrześniu 1939 r. zakończyła sie niesprowokowanym
podziałem kraju. Oczywiste jest, że Polacy nie byli zadowoleni z sowieckiej okupacji, ale
niektórzy mogą sądzić, ze okupacja rosyjska była łagodniejsza niż niemiecka. W jednej ze
swoich książek, napisanych w czasach przedmodernistycznych ( Revolution from Abroad,
Princeton Univ. Press, str. 229) Gross wykazuje na podstawie starannie skompletowanych
dowodów, ze jest to błędne. Według ostrożnych szacunków, sowieci zabili lub doprowadzili
do śmierci cztery do pięciu razy więcej ludzi niż naziści; przy tym populacja pod okupacją
sowiecką była dwa razy mniejsza niż pod okupacją niemiecką. Estymacja powyższa dotyczy
pierwszych dwóch lat wojny, zanim zaczęło sie masowe ludobójstwo Żydów.
Gross wykazuje, ze dla polskich katolików sowieci byli znacznie gorsi niż naziści. Zasadniczo,
warstwy wykształcone (lekarze, prawnicy, nauczyciele, inżynierowie, itd.) oraz indywidualni
rolnicy, którzy mieli trochę więcej ziemi, byli od razu zgładzeni lub gromadzeni w więzieniach
skąd byli wysyłani do obozów niewolniczej pracy na Syberii lub w Azji Środkowej.
Straszliwe warunki, jakie tam panowały były nawet gorsze niż w nazistowskich obozach
koncentracyjnych. Np. w wiezieniu we Lwowie w celi o powierzchni 11,5 m2 upchano 28
ludzi. Więźniowie musieli sie załatwiać na podłogę.
Jaka była sytuacja Żydów na terenach okupowanych przez sowietów i jaki był ich stosunek
do okupantów? Gross pisze ( Revolution, str.32): “Polacy i Ukraińcy opisywali te
wydarzenia z gryzącą ironią a Żydzi temu nie zaprzeczali, że witali Armię
Radziecką z radością. Młodzież żydowska spędzała dni i noce z żołnierzami
radzieckimi; powszechny entuzjazm towarzyszył wkraczającym Rosjanom;
również Rosjanie darzyli Żydów zaufaniem.”
W innym miejscu Gross cytuje Celine Koninska (Revolution, str. 34): “Trudno znaleźć
odpowiednie słowa na wyrażenie naszych uczuć – to oczekiwanie i to szczęście.
Zastanawialiśmy się jak wyrazić naszą ogromną radość: rzucając kwiaty,
śpiewając, organizując pochody? Myślę, ze tak będą sie radować Żydzi, kiedy
zjawi się ich Mesjasz.” Przypominam, ze tak ciepło witano sowietow we wrześniu 1939r.
we wschodniej Polsce w czasie, kiedy w pobliżu nie było żadnych Niemców. Żydzi cieszyli sie
z okupacji wschodniej Polski przez Rosjan. Dla polskich katolików była to zdrada;
analogicznie odbierano gorące przyjęcie, jakie wkraczającym Niemcom zgotowali folksdojcze
Nie można podważyć faktu, ze na polskich terenach okupowanych przez Niemców, gdzie
sytuacja Żydów była gorsza niz. katolików, wiele rodzin polskich ukrywało Żydów przed
nazistami. Dane liczbowe zebrane w muzeum Yad Vashem pokazują, ze Polacy znajdowali sie na pierwszym miejscu wśród chrześcijan ratujących Żydów przed nazistami, narażając
życie swoje i swoich rodzin. Powinniśmy wiec zadąć pytanie:
Czy Żydzi wykorzystali swoje wpływy i uprzywilejowaną sytuacje na polskich
terenach okupowanych przez sowietów, aby ratować Polaków katolików przed
NKWD? Przykro mi to powiedzieć, ale nie mogłem znaleźć żadnego takiego
Według szacunków J.Grossa (Revolution,str.194) do dnia 22 czerwca 1941r., czyli do czasu
zerwania układu ze Stalinem przez Hitlera, około 1,25 mln ludzi zostało wywiezionych ze
wschodnich terenów Polski w głąb ZSRR. Straszliwe więzienia NKWD służyły, jako miejsca
gdzie Polacy oczekiwali na egzekucje lub na transport do Gułagu. W czasie zaatakowania
ZSRR przez Niemcy NKWD zgładziło lub wywiozło na wschód 150 tys. więźniów. W więzieniu
Brygidki we Lwowie w dniu 22 czerwca 1941r. NKWD wymordowało prawie wszystkich z 13
tys. przebywających tam więźniów. (Revolution, str.179). Gross nie mówi w tym przypadku
o pogromie, tylko o “masakrze” Po wejściu armii niemieckiej na tereny wschodniej Polski,
naziści zachęcali Polaków do działań antysemickich, włączając w to pogromy. Nie odnieśli
jednak w tym sukcesów. Polacy katolicy nie chcieli uczestniczyć w nazistowskich mordach.
Polskie podziemie karało nawet śmiercią za wydawanie Żydów nazistom.
Po szybkim wycofaniu sie Armii Radzieckiej, zanim władzę nad wschodnimi terenami Polski
przejęli Niemcy, polskie podziemie wykonało wiele wyroków śmierci na kolaborantach, wśród
których było wielu Żydów. Przykładem może być miejscowość Szczuczyn, gdzie znajdowały
sie cztery wiezienia NKWD. Gross traktuje to wykonanie wyroków śmierci, jako przykład
polskiego antysemityzmu. Powinien sie więc zastanowić, dlaczego w takim razie na terenie
zachodniej Polski, okupowanej przez Niemców, Polacy nie organizowali pogromów.
Jak wspomniałem na początku, prof. Gross gardzi danymi empirycznymi i logiką
Arystotelesa, aby udowodnić swoje racje. Dla wszystkich, którzy wierzą w logiczne wnioski
oparte na faktach, tezy Grossa nie wytrzymują krytyki. Poza tym, trudno zaakceptować
traktowanie katolickiej Polski, którą przez pół wieku była ofiarą brutalnej przemocy, w taki
sposób jakby sama była katem. Podobnie, jak nie można sie zgodzić z oskarżaniem
katolicyzmu, wiary, która pomogła przetrwać Polakom 50-letni ucisk, o rzekome źródło
antysemityzmu. Nie ma wątpliwości, ze Grossowi towarzyszy cały chór Żydów, którzy w
czasie wojny utracili swoje majątki w Polsce i którzy żądają, aby Polacy za to zapłacili. Nie
ma dla nich znaczenia, ze w Polsce może być niedostatek, kasa pusta lub nawet ludzie mogą
głodować.
Według Teresy Bochwic (Rzeczpospolita, 3 sierpnia, 2002) dwóch na trzech obecnych
obywateli polskich lub ich potomków utrąciło swoje domy w rezultacie II wojny światowej
lub wydarzeń, które nastąpiły po niej. Organa bezpieczeństwa państwowego, kierowane prze
Jakuba Bermana i sowieckie NKWD są odpowiedzialne za śmierć miliona polskich katolików.
Do kogo maja sie Polacy zwrócić o wyrównanie krzywd, jakie ich spotkały. Polacy po prostu
chcą, aby zostawiono ich w spokoju, aby poniechano quasi-legalnych ataków ze strony tych,
którzy chcieliby ich uciskać na zawsze.
Polacy ponieśli najwyższe straty w czasie II wojny światowej w stosunku do liczby ludności
(17% populacji). W wojnie przeciwko Hitlerowi Polska zajęła czwarte miejsce po ZSRR, USA
i Wielkiej Brytanii pod względem udziału żołnierzy. Polskie podziemie wykonało największą
liczbę ataków przeciwko nazistom w porównaniu z innymi okupowanymi krajami i ucierpiało
największe represje. W Polsce nie było rządu w stylu Quislinga lub Petaina. Kolaboracja z
nazistami występowała rzadko i była karana śmiercią przez władze podziemne. Polacy
stanowią najliczniejszą grupę wśród “sprawiedliwych chrześcijan” odnotowanych przez
Yad Vashem. Dalsze prześladowanie tego narodu, który tak długo cierpiał, spowodowane
jest chyba czymś więcej niż tylko postmodernistyczne zasady.
Komentaże :
Panie Bohdanie, zapoznałęm się z przysłanym mail'em i stwierdzam co następuje. Umorzenie sprawy przeciwko Janowi Tomaszowi Grossowi przez pana prokuratora Bogdana Karpia z Krakowa. Jest to zrozumiałe ponieważ pan prokurator Karp był prokuratorem w Kielcach sk±d został oddelegowany do Krakowa. Pan Bogdan Białek prezes stowarzyszenia Jana Karskiego zorganizował spotkanie z Janem Tomaszem Grossem w Kielcach. Decyzje o umorzenie postępowania nie zapadły przez prokuratora Karpa lecz na prawdopodobne polecenie jego znajomych z Kielc to
Stanisława Żaka, Jerzego Stępnia (prezesa Trybunału Konstytucyjnego) i inne osoby z dawnej Unii Wolności woj. Świętokrzyskiego. Tak więc to wszystko co dzieje się w Kielcach w sprawie kłamstwa Grossa jest przygotowywane przez przeciwników pojednania polsko-żydowskiego.
Tue, 19 Feb 2008 08:32:35 +0100
"Bogus%u0142aw Ma%u015Bli%u0144ski" <vipbob@wp.pl>
Odp: Fwd: POGROM GROSSA
O Mosadzie w kraju już pisałem.
Lecz trzymam kciuki za pana i wiem że nie możemy patrzeć przez palce
na kolonizację Polski.
Prawda jest największym obecnie orężem jakim dysponujemy.
Przesyłam jeden z moich wymownych artykułów na temat żydostwa.
pozdrawiam serdecznie życzę wytrzymało¶ci i zdrowia.
Bogusław Ma¶liński
Zakrzyczeć żydowskie zbrodnie i zgarnąć 65miliardów $.
O żydowskich zbrodniach możemy się dowiedzieć z tzw. Pisma ¦więtego
mówiącym np. o Jerychu.
Lecz ich zbrodnicze poczynania są bardzo znane związane z
niewolnictwem.
To żydzi głównie zajmowali się tą zbrodniczą profesją już w roku 612 –
621 Hiszpania.
Żydzi za panowania króla Egiza wzywali do Hiszpanii Arabów z Afryki
Powód prosty doprowadzić do wojny.
W każdym zbrojnym konflikcie żydzi brali udział, najchętniej po
obydwóch stronach.
Nie po to żeby zahamować mordy, lecz podsycaj±c nienawiść.
Żydów usunięto z Anglii w roku 1290, z Francji w 1306 i 1394, z
Hiszpanii w 1492, z Portugalii w 1496-1497.
Według Izraela Shahaka, Polska była jedynym dużym krajem zachodniego
Chrześcijaństwa, z którego Żydów nigdy nie wypędzono ("Jewish
History, Jewish Religion", London 1994).
A jak się odpłacili Polsce.
Żydzi w IIRP autor RAFAŁ ŻEBROWSKI
Pod jej wpływem partie zrzeszone praktycznie poparły przygotowania i
działania wojenne w swych macierzystych krajach, co określano
jako „socjalizm wojenny" albo „socjalszowinizm". Marzyła im się
Można rzec, że dzięki tej wojnie mieliśmy II RP.
Lecz trzeba pamiętać, że żyd niemieckiego pochodzenia nijaki
Włodzimierz Lenin był nieprzeciętnym zbrodniarzem wraz z kompanem
Feliksem Edmundowicz Dzierżyńskim- szef pierwszych sowieckich organów bezpieczeństwa CzeKa, GPU i OGPU,  symbol terroru w rewolucyjnej i porewolucyjnej Rosji.
Wymordowano dziesiątki milionów różnej narodowości.
Aleksander Sołżenicyn wyróżniony nagrodą Nobla w literaturze w 1970
roku napisał Dwiestie let wmiestie (Dwieście lat razem), Moskwa 2002:
Książka zawiera trzy rozdziały omawiające rolę Żydów w ludobójstwie
dokonywanym przez rewolucję i w czystkach przeprowadzonych przez
tajną policję w Rosji Sowieckiej.
Wzbudziło to wielką burzę wśród żydów.
Co oni sobie życzą cytat: Żabotyński [pisarz żydowski i syjonista]
powiedział pewnego razu, że najlepszą przysługę jaką nasi rosyjscy
przyjaciele mogliby nam oddać, to nigdy nie mówić o nas głośno."
( przypomina mi to słowa Michnika „nie ważna jest przeszłość lecz
przyszłość” oby tylko  nie o zbrodniarzach żydowskich takich jak jego brat Stefan))
Jednak D. M. Thomas, jeden z biografów Sołżenicyna, mówi, że nie
sądzi by jej napisanie było spowodowane antysemityzmem. "Nie wątpię w
jego szczerość”
Profesor Robert Service z Oxford University, ekspert w dziedzinie
rosyjskiej historii XX wieku, mówi, że w oparciu o to, co przeczytał
o książce „Sołżenicyn ma absolutną rację."
Ich zapatrywanie na druga Rzeczpospolitą to masowy udział w wojnie
Sowiecko-Polskiej.
Cytat: W komunikacie z dnia 19 sierpnia 1919 roku podaje się, że W
dniu 22 sierpnia trwały zaciekłe walki uliczne w Białymstoku,, z 55
dywizją sowiecką i miejscową ludnością żydowską, która wydatnie
zasilała szeregi bolszewickie”.
Wacław Sobieski swojej pracy pt.,, Dzieje Polski” przytacza fakt,
iż ,,gen. Szeptycki trzykrotnie przysłał do Naczelnego Dowództwa WP
raporty o zdradzie oficerów Żydowskich, zaś pod Radzyminem batalion
wartowniczy składający się z Żydów, przeszedł na stronę bolszewików”.
W. Sobieski podaje dalej,, wśród zbiegłych do Ślaska Górnego, a
następnie wydanych władzom polskim było: dezerterów 202, w tym Żydów
193, , w tym Żydów 398, działających na szkodę Państwa Polskiego 328,
w tym Żydów325”.
To było żydowskie podziękowanie Rzeczypospolitej obojga narodów za
to, że nigdy nie zostali wygnani.
Żydzi także podziękowali wręcz byli wdzięczni w czasie II wojny
¶wiatowej cytat:
Polacy nie zdradzili Sowietów, Sowieci zdradzili Polaków
jak to wykazał profesor Davies, w latach 1939-41 dokonała większego
ludobójstwa na obywatelach polskich niż Niemcy w tym samym czasie.
Około czterech piątych wszystkich zabitych było aresztowanych wprost
przez milicję żydowską albo przez NKWD z donosów miejscowych
kolaborantów, głównie żydowskiego pochodzenia.
Lecz bym popełnił potężny błąd nie wspominając udziału żydów w
faszystowskich mundurach.
Cytat: Byli to Żydzi w cywilnych ubraniach, urzędnicy agend Hitlera
na szczeblu administracyjnym oraz Żydzi w mundurach najwyższych
oficerów Wehrmachtu, a nawet w mundurach formacji SS ze złowieszczym
emblematem trupiej czaszki.
Oto rdzenny Żyd stał się prawdziwym rekinem hitlerowskiej ideologii
i jednym z głównych patronów, ba, animatorów ostatecznego rozwiązania
(Endlosung), czyli masowej eksterminacji braci w Mojżeszu!
To Reinhard Heydrich, generał SS, od 1939 r. szef Głównego Urzędu
Bezpieczeństwa Rzeszy (podlegały mu wszystkie obozy koncentracyjne, w
których zdecydowaną większość stanowili Żydzi).
Młody amerykański badacz historii Niemiec Bryan Rigg, pracujący na
Cambridge University, w artykule we wspomnianym "Daily Telegraph",
któremu dał tytuł Żydzi, którzy nosili się jako naziści, dodał do
wspomnianej Listy 77 nazwiska jeszcze ponad 60 oficerów-Żydów, którzy
służyli wiernie führerowi w Wehrmachcie, Luftwaffe i w marynarce
wojennej.( To o tym marzył Grossa i biedak w sumie został w Waffen
SS)  Stanowili tym samym zaplecze dla dokonujących zbrodni i ich siłę
napędową na podbitych społeczeństwach formacji SS i SA oraz gestapo
(a także zbrodniarzy w mundurach Wehrmachtu), co umożliwiło
okupantowi wprowadzenie ludobójczego procederu również w obozach
koncentracyjnych w Auschwitz, Treblince, Majdanku, którego ofiarami
byli Polacy i Żydzi. Niejako, więc firmowali również niemiecką
zbrodnię w Jedwabnem i w innych regionach Polski, gdzie podobnie
mordowano ludzi przez spalanie w stodole, co stało się jakby znakiem
firmowym niemieckiego okupanta. Jak przypomina Mr. Rigg, niektórzy z
nich byli pół-Żydami lub tzw. mischlingami, czyli mieszańcami (według
niemieckiej ówczesnej nomenklatury mischling to jedna czwarta Żyda),
jednakże z uwagi na talenty zaakceptowanymi przez reżim nazistowski
K. Kapitonow
Żydzi w nazistowskim aparacie terroru... w NSDAP, w Gestapo, w
Wehrmachcie
W niemieckiej armii służyło 150 tysięcy żołnierzy i oficerów, których
rodzice lub dziadkowie byli Żydami. Dziś nikt nie chce się do nich
Terminem mischling określano w III Rzeszy osoby z małżeństw aryjsko-
semickich.
Ustawy rasowe odróżniały mischlingów I stopnia (jedno z rodziców -
Żyd) i II stopnia, kiedy Żydem był ktoś z pokolenia dziadków.
Dziesiątki tysięcy mischlingów służyło w Wehrmachcie, Luftwaffe i
Kriegsmarine, wysoko awansując.
Setki mischlingów zostało odznaczonych Żelaznymi Krzyżami, zaś 20
żołnierzy i oficerów żydowskiego pochodzenia otrzymało najwyższy
order III Rzeszy - Krzyż Rycerski.
W styczniu 1944 roku lista wyższych oficerów "spokrewnionych z
żydowską rasą" liczyła 77 nazwisk, w tym 23 pułkowników i 15
I dziwne, kto w kraju nad Wisłą tłumaczy się Grossowi z Waffen SS.
Kto w tym kraju pozwala publikować jego paszkwile skoro był
członkiem najbardziej morderczych faszystowskich grup.
Pani  prof. Jadwiga Staniszkis specjalnie dla Wirtualnej Polski
cytat : Władza już prawie nie istnieje.
I w tym widzę przyczynę poddaństwa żydowskim szantażom mającym na
celu wyłudzić 65 miliardów$.
To jest kraj gdzie polscy autorzy są ścigani przez tzw. wymiar
sprawiedliwości a żydzi plują w twarz natomiast niektórzy idioci
mówią, że deszcz pada.
Grossowi wolno, Bublowi nie wolno Salon 24
Komitet Helsiński kżyczy: wstrzymać postępowanie ws. książki Grossa
ika 18-01-2008, ostatnia aktualizacja 18-01-2008 15:09
Nie Polska bieda i bezprawie interesuje komitet Helsiński lecz
obrona paszkwili  pod adresem Polski.
Ostatni cytat: „Pisarz żydowski Isaac Bashevis Singer w
swoim „Dworze” pisze, że Żydzi nie mogą żyć-istnieć jako naród bez
problemu antysemityzmu. Dlatego tam, gdzie go nie ma, sami go tworzą.”
¬ródłó: The Guardian z 25 stycznia 2003 r.
Charles A. Weisman,  czerwiec 1992 r. W obronie cywilizacji przed
Profesor Ivo Cyprian Pogonowski
Komuniści skazali w tym czasie więcej polskich patriotów niż system
carski przez cały XIX wiek - wiek wojen i powstań narodowych!
JerzyS jmsrz w ceti.com.pl
Nie, 12 Lut 2006, 13:56:59 CET
Bezpieka komunistyczna w Polsce 1944-1956
Perfidia Grossa w "Upiornej Dekadzie", "S±siadach" i "Strachu"
http://www.pogonowski.com/display_pl.php?textid=414
Przepraszam że moja strona przez jaki¶ czas była niewidoczna lecz to
skutek tzw. Polskiej  demokracji.
Szanowny Panie (Kimkolwiek Pan Jest),
Proszę o usunięcie naszego adresu z Pana bazy adresowej i zaprzestanie zasypywania nas niechcianymi wiadomościami o treści propagandowej, a najczęściej także odrażającej. Po pierwsze i najważniejsze - nie życzymy sobie tego, po drugie zaś - nawet z punktu widzenia Pańskich domniemanych celów nie ma to żadnego sensu, ponieważ wydawnictwo nasze jest całkowicie stracone dla Pana sprawy.
O czym z przykrością informuję,
Antypolska propaganda Grossa dziala
Tue, 19 Feb 2008 03:53:26 +0100
Pismo amerykanskich katolikow Catholic Register opublikowalo artykul, w ktorym oskarza sie Polakow o wspoludzial z Niemcami i Rumunami o wymordowanie Zydow.
A niektorzy chcieli lekcewazyc i ignorowac Grossa.
Obecnie Kongres Polonii Amerykanskiej wysyla listy protestacyjne.
Gdyby ktos sie chcial dolaczyc ponizej sa adresy.
<<How could so splendid a church have sponsored the Inquisition or the trial of Galileo? How could
nominally Christian nations, such as Germany and Romania and Poland , have willingly colluded with
the Nazis in their attempted destruction of the Jewish people.>>
http://www.catholicregister.org/content/ view/1526/ 42/
Mon, 18 Feb 2008 23:53:04 +0100
"Jan Szarliński" <janszarlinski@poczta.neostrada.pl>
Dziekuję bardzo za e-mail "Pogrom Grossa" i w ogóle za pracę jaką wykonuje Pan dla Polski. Najwyższy czas, ażeby Polonia, zwłaszcza jej patriotyczna część, pomyslała jak wspomóc Polaków w Kraju, żeby wygrać wreszcie za przeszło trzy lata wybory do parlamentu; żeby wygrali je wreszcie Polacy.
(www.snpp.pl)
Nasza przyszłość - POLSKA
WSZYSTKICH POLEK I POLAKÓW
Prof. Iwo C. Pogonowski: "Perfidia J.T. Gross'a"
Prof. Iwo C. Pogonowski: "Działalność osi USA-Izrael przeciwko Iranskiej giełdzie paliwa"
Prof. Iwo C. Pogonowski: "Globalna korupcja"
Prof. Iwo C. Pogonowski: "Fiasko wizyty Bush'a"
Prof. Jan Szarliński : "Wydatki na wojsko"
Prof. Włodzimierz Bojarski : "Alternatywa trwałego zrównoważonego rowoju"
Prof. Włodzimierz Bojarski : "Europa w perspektywie 2050. roku"
List otwarty do władz R.P. : "W obronie suwerenności Polski"
Prof. Iwo C. Pogonowski: "Fundamentalizm Żydowski i tresura nie-Żydów"
Bohdan Szewczyk: "Oświadczenie SP Viritim"
Prof. Iwo C. Pogonowski: "Czyżby poczatek buntu w Ameryce?"
Prof. Iwo C. Pogonowski: "Oś USA-Izrael i arsenał nuklearny Pakistanu"
Prof. Iwo C. Pogonowski: "Gotowa salwa odwetowa Iranu, 11000 rakiet "
Prof. J. Szarliński, Prof.Z .Dmochowski: "Wybory 2007 APEL"
Dr Marek Głogoczowski: "Wybory 2007"
Prof. Iwo C. Pogonowski: "Groza wojny w Zatoce Perskiej"
Lusia Ogińska: "Łudzenie samego siebie"
Prof.Iwo C.Pogonowski:"Dyktaturta korporacji zamiast demokracji w USA"
Prof. Iwo C. Pogonowski: "Chiny i Rosja gotowe do wspólnej akcji?"
Zbigniew Nowak: "Raport Nowaka"
Prof. Iwo C. Pogonowski: "Zdradliwy w USA miesiąc sierpień?"
List otwarty: "W obronie suwerenności Polski"
Prof. Iwo C. Pogonowski: "Polska ofiarą walki o globalne imperium?"
Mgr Jerzy Korzeń: "Protest"
Dr n. hum. Gabriel Kraus: "Z tarczą czy na tarczy"
Mgr inż. Aleksander Szumański: "Czy wolność krzyżami się mierzy?"
Lusia Ogińska: "Śp. Arcybiskupowi K. Majdańskiemu"
Prof. Włodzimierz Bojarski: "Energetyczny rozbiór i kolonizacja Polski"
Prof. Iwo C. Pogonowski: "Strzały w Wirginii i skandal w Banku Światowym"
Mgr inż. Aleksander Szumański: "Cios w Polskę"
Prof. Jan Szarliński: "Naruszenie przestrzeni wodnej i powietrznej terytorium Iranu przez wojska USA/GB"
Prof. Iwo C. Pogonowski: "Tarcza"
Prof. Iwo C. Pogonowski: "Zły Omen?"
Prof. Iwo C. Pogonowski: "Prognoza ataku USA na Iran"
Prof. Iwo C. Pogonowski: "Niebezpieczna wiedza"
Prof. Iwo C. Pogonowski: "Dwukrotne zagrożenie nuklearne Polski"
Prof.Iwo C.Pogonowski: "Radosław Sikorski - zdymisjonowany minister obrony"
Prof. Stanisław Borkacki: "Panom Parlamentarzystom... i nie tylko"
Prof. Zbigniew Żmigrodzki: "Nie było, nie ma, nie będzie"
Prof. Iwo C. Pogonowski: "Śmierć Saddama Huseina"
Prof. Iwo C. Pogonowski: "Piekło w <nowym> Iraku"
Prof. Iwo C. Pogonowski: "Obrona Izraela przed raportem komisji Baker'a"
Mgr inż. Józef Bizoń: "Dwa żywioły antypolskie wiszące nad Polską"
Prof. Iwo C. Pogonowski: "<Upiór Iraku> na spotkaniu u szczytu w Rydze"
Prof. Iwo C. Pogonowski: "Gruzja w ogniskowej konfliktu"
Prof. Iwo C. Pogonowski: "Znaczenie obrony przeciwlotniczej Iranu"
Mgr inż. Józef Bizoń: "Wyniki wyborów do sejmików"
Prof. Iwo C. Pogonowski: "Kto jest odpowiedzialny za klęskę w Iraku?"
Mgr inż. Józef Bizoń: "Zadymy sejmowe a sprawa odszkodowań dla Żydów"
Prof. Iwo C. Pogonowski: "Strategiczna gra Chin i Rosji przeciwko USA"
Prof.Iwo C.Pogonowski: "Terror jako pojęcie, jest inaczej widziane w USA niż w innych krajach"
Prof. Iwo C. Pogonowski: "Ustępstwa Iranu i USA"
Prof. Iwo C. Pogonowski: "Czas na kompromisy"
Prof. Iwo C. Pogonowski: "<Wojna przeciwko terrorowi> nie działa tak jak <zimna wojna>"
Prof. Iwo C. Pogonowski: "Pieniądze za krew"
Prof. Iwo C. Pogonowski: "Czy USA powinno uczyć się od Hezbollach?"
Prof. Włodzimierz Bojarski: "Inteligencja polska dawniej a dziś"
Prof. Włodzimierz Bojarski: "O przyszłość Polski. Problemy i wyzwania XXI wieku"
Archiwum: "Aktualności"
Witam, nie ma sensu prowadzić korespondencji z tym człowiekiem, na nic to, próbowałem...
trzeba zablokowac i tyle
serdecznosci z Krakowa
jedrzej majka
30-348 Kraków, ul. Chmieleniec 29/22
tel./faks 012 263 67 40
tel. kom. +48 604 400 464
"Walter Satola" <human_rights@msn.com>
Tue, 19 Feb 2008 12:08:05 -0500
napewno zrobie wydruk i umieszcze w miejscach Greenpointu, czy nawet na Maspethcie. Za tym prosze potwierdzic, czy wydruk ma byc wydrukowany wcalosci, mam namysli nazwa instytucji, nazwisko, data i adres maila.
Walter Satola
"Bogdan Migas" <swietokrzyskikos@gmail.com>
Panie Bohdanie proszę o przeczytanie echa dnia z 15 lutego o temacie:Dwa życia Zbigniewa Lyczaka. Wejdz na stronę www.internowani.pl oraz przeczytaj gazetę wyborcz± lokaln± (wydanie kieleckie) z dnia 16 lutego jak prof. Stanisław Żak opluwa Jerzego Roberta Nowaka który miał wykład w Kielcach na temat Grossa.
www.internowani.pl KLIKNIJ!!
UWAGA: INTERNOWANI DOSTAJA PO $6, 500 ZL!!??
Tue, 19 Feb 2008 19:22:58 +0100
"Anna Martowicz" <fiodor@gmx.co.uk>
Re: Fwd: POGROM GROSSA
ehmmm... Skad znow ten mail do mnie?? Od Pana sie uwolnic chyba nie da,
pomimo usilnych staran.

References: art. 55
 art. 5

Art. 2
 art. 187
 art. 265
 art. 266
 art. 267
 art. 3

Art. 3

Art. 4
 art. 1
 art. 2
 art. 4
 art. 1