Source: http://e-mszczonow.info.pl/gazeta/interwencje/korytow/korytow.html
Timestamp: 2019-05-24 13:42:11+00:00

Document:
﻿ Echo Mszczonowa – Interwencja prasowa – Hala w Korytowie
marzec-kwiecień 2019, nr XXX
Hala w Korytowie – interwencja prasowa
Na portalu społecznościowymi Facebook opublikowane zostało następujące ogłoszenie:
Zainteresowało nas, jak to możliwe, że mieszkańcy sąsiedniej działki, przy granicy której postawiono – tak jak to na razie wygląda na opublikowanych zdjęciach – wysoką ścianę hali, nie byli stroną postępowania w sprawie wydania pozwolenia na budowę. Kwestię tę reguluje ustawa – Prawo budowlane, której art. 28 ust. 2 stanowi:
Według aktualnego stanu prawnego obszar oddziaływania inwestycji określa architekt w projekcie budowlanym (art. 20 ust. 1 pkt. 1c ustawy), jednak starosta – zgodnie z ogólnym wymogiem oceny materiału dowodowego (art. 77 §1 k.p.a.) – powinien naszym zdaniem takie określenie zweryfikować w procesie wydawania pozwolenia na budowę. Sprawa o tyle nie jest prosta, że ustawowa definicja obszaru oddziaływania nie jest jednoznaczna. Na razie jednak postanowiliśmy sprawdzić, co jest w dokumentach.
Wniosek do Starosty Powiatu Żyrardowskiego o udostępnienie informacji publicznej
Badanie sprawy należało zacząć od zajrzenia do dokumentacji w starostwie. Po sprawdzeniu danych inwestycji m.in. w publicznie dostępnej wyszukiwarce Głównego Urzędu Nadzoru Budowlanego ustaliliśmy, że inwestycja dotyczy zamierzenia budowlanego „budowa budynku magazynowego z częścią socjalno-biurową wraz z wewnętrzną instalacją gazową”, na działkach o numerach 177/5, 177/7, 177/8 w miejscowości Korytów A (sąsiednia gmina Radziejowice), zaś inwestorem jest F.U.H. TOMPOL Tomasz Frączkiewicz.
W związku z tym zwróciliśmy się do Starosty Powiatu Żyrardowskiego z wnioskiem o udostępnienie informacji publicznej w zakresie decyzji o pozwoleniu na budowę i projektu zagospodarowania terenu pod ww. inwestycję (jest to obowiązkowa część projektu budowlanego). Zapytaliśmy też, jak określono obszar oddziaływania inwestycji w projekcie budowlanym oraz czy organ zweryfikował takie określenie.
Jednocześnie zwróciliśmy się też do Urzędu Gminy Radziejowice z pytaniem, czy przedmiotowe działki są objęte planem zagospodarowania przestrzennego (jeśli tak jest – wystąpimy o wypis z planu).
Dzisiejsza „wizja lokalna” na miejscu spornej inwestycji w Korytowie pozostawiła nas z mieszanymi uczuciami. Wbrew relacji mieszkańców sąsiedniej nieruchomości, którzy skarżą się na duże zacienie w ciągu dnia, ich działkę zastaliśmy zalaną słońcem. Wydaje się też, że zachowany jest wymagany prawem odstęp 3 metrów między budynkiem hali a granicą sąsiedniej nieruchomości (w granicy biegnie droga techniczna na szerokość samochodu ciężarowego). Wjazd na sąsiednią posesję znajduje się od strony drogi na Wręczę, co sprawa, że budowana hala wznosi się niejako „na tyłach” tej posesji, za domem.
Z drugiej strony bryła budowanej hali silnie kontrastuje z dotychczasową okoliczną zabudową, wyraźnie dominuje nad domami jednorodzinnymi, diametralnie zmieniając charakter ich otoczenia.
W odpowiedzi na wniosek o udostępnienie informacji publicznej Starosta Żyrardowski udostępnił nam zanonimizowane skany pozwoleń na budowę, stwierdził, że dla inwestycji nie wydano decyzji o warunkach zabudowy, ponieważ obowiązuje plan zagospodarowania przestrzennego oraz potwierdził, że weryfikował wskazany w projekcie budowlanym obszar oddziaływania inwestycji. W pozostałym zakresie odmówił nam udostępnienia informacji.
Z samych pozwoleń na budowę niewiele możemy wyczytać w interesującym nas zakresie, chociaż zauważamy, że decyzje te doręczane były – oprócz urzędu gminy i powiatowej inspekcji budowlanej – dwóm podmiotom (ich dane zostały jednak zgodnie z procedurą ukryte). Jednym z tych adresatów z pewnością był inwestor. Obecność drugiego adresata może świadczyć o uznaniu za stronę postępowania także dodatkowego, innego podmiotu.
Odmawiając nam dostępu do projektu zagospodarowania terenu i najważniejszej dla nas informacji o obszarze oddziaływania inwestycji Starosta powołał się na tajemnicę przedsiębiorcy i ochronę prywatności inwestora (są to ustawowe przesłanki ograniczające dostęp do informacji publicznej). Okazuje się, że inwestor zabezpieczył się przed próbą uzyskania dostępu do projektu budowlanego na podstawie przepisów ustawy o dostępie do informacji publicznej i wraz z projektem złożył także w starostwie stosowne oświadczenie, że projekt jest tajemnicą jego przedsiębiorstwa. W decyzji administracyjnej o odmowie dostępu do informacji Starosta zgodził się z inwestorem, że zawarte w projekcie informacje o rozmieszczeniu pomieszczeń, rozwiązaniach konstrukcyjnych, użytych materiałach itp. mogą między innymi wskazywać na status majątkowy inwestora, a więc ich ujawnienie godziłoby w jego prywatność. Co więcej dane te mogłyby zostać użyte przez konkurentów inwestora w sposób szkodliwy dla jego przedsiębiorstwa.
My się z tym również zgadzamy i doskonale zdajemy sobie sprawę, że nie wszystkie informacje z projektu budowlanego powinny być nam udostępnione. Nie może być przecież tak, że uzyskamy wgląd w dowolny projekt budowlany i szczegółowo sprawdzimy sobie, co kto ma w domu, z czego postawił budynek i którędy najlepiej wynieść telewizor. Ale właśnie dlatego zawnioskowaliśmy nie o cały projekt, a o konkretne jego części, które naszym zdaniem powinny być jawne. W jaki sposób prywatność inwestora albo jego bezpieczeństwo gospodarcze może naruszać najbardziej interesująca nas w tym wszystkim informacja, na jakie działki według projektu budowlanego oddziałuje inwestycja? Również mapka terenu inwestora z naniesionym obrysem budynków, ich wymiarami i odległościami od granic działki (projekt zagospodarowania) powinna być naszym zdaniem udostępniona. Czyż nie takie właśnie informacje znajdują się na mapach geodezyjnych, które każdy – nawet nie będąc właścicielem działki – może sobie wyjąć ze starostwa? Czemu więc żądane przez nas informacje z projektu budowlanego nie mogłyby być nam udostępnione? Niestety Starosta nam tego nie wyjaśnił, bo poszedł na łatwiznę i potraktował nasz wniosek tak samo, jak byśmy zażądali całego projektu. W związku z tym złożymy odwołanie następującej treści:
Otrzymaliśmy wypis i wyrys z miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego gminy Radziejowice dla działek pod inwestycją. Teren pod halą (na działkach 177/5 i 177/7) w pasie 100 metrów od dawnej drogi nr 50 przeznaczony jest zasadniczo pod tereny usług różnych /symbol B.U14/, natomiast teren w dalszej odległości od drogi (tył działki nr 177/5 i działka 177/8) to teren zabudowy mieszkaniowej jednorodzinnej i letniskowej. Wobec decyzji starosty o odmowie udostępnienia projektu zagospodarowania terenu inwestycji nie możemy w tej chwili dokładnie zweryfikować, w jakiej odległości od drogi kończy się budynek hali – ale też nie mamy powodu, żeby uważać, że posadowiony jest niezgodnie z planem.
Poglądowo jeszcze zdjęcie satelitarne (sprzed budowy) z zaznaczeniem działek:
Aby dowiedzieć się, co dokładnie oznaczają symbole wskazane w wypisie i wyrysie, trzeba sięgnąć do odnośnej uchwały Rady Gminy Radziejowice w sprawie planu zagospodarowania. Odnajdujemy właściwy paragraf i czytamy:
§ 35. 1. Dla terenów oznaczonych na rysunku planu symbolem B.U o podstawowym przeznaczeniu pod usługi różne, ustala się:
1) utrzymanie istniejących obiektów z możliwością ich przebudowy i rozbudowy z jednoczesnym porządkowaniem użytkowanej nieruchomości,
2) działalność usługowa nie może powodować zakłócania warunków zamieszkania w sąsiedztwie ani powodować kolizji z formami użytkowania terenów położonych w pobliżu,
3) obowiązek zapewnienia dojazdów, miejsc postojowych dla samochodów osobowych użytkowników i obsługi oraz dla samochodów dostawczych wraz z zapewnieniem możliwości rozładunku towarów,
4) w stosunku do nowej zabudowy obowiązuje:
a) wysokość budynków usługowych – do 12m od poziomu terenu do okapu budynku,
b) zakaz stosowania w elewacjach budynków tworzyw sztucznych – saiding,
5) powierzchnia przyrodniczo czynna minimum 30% powierzchni działki,
6) przy podejmowaniu wszelkich działań w rejonie stanowisk archeologicznych, pokazanych na rysunku planu, obowiązują ustalenia określone w § 68 niniejszej uchwały.
2. Ustala się w stosunku do terenów oznaczonych symbolami:
c) B.U14 – rozwój funkcji usługowej z możliwością lokalizacji stacji autogazu i obsługi samochodowej.
Informacja o użytych materiałach i wysokości budynku nie jest dla nas dostępna (jest w części architektonicznej projektu budowlanego, którą zarówno starosta, jak i my uważamy za niejawną – jak wyjaśniono powyżej). Zwracamy jednak uwagę, że 12 metrów to wysokość mniej więcej czteropiętrowego budynku. Hala nie sprawia wrażenia przewyższającej ten limit.
Powierzchni czynnej nie sprawdzamy, nie mając w tej chwili wglądu do projektu zagospodarowania terenu.
Pozostaje zapytać, czy działalność usługowa, polegająca na prowadzeniu magazynu, do którego siłą rzeczy często podjeżdżać mogą powodujące hałas samochody dostawcze, nie powoduje na tyle dużej uciążliwości dla otoczenia, żeby można było mówić o „zakłócaniu warunków zamieszkania w sąsiedztwie” lub „kolizji z formami użytkowania terenów położonych w pobliżu”. Jest to kwestia ocenna, starosta ma tu pewną swobodę takiej oceny i my nie zdecydujemy się sami zająć stanowiska w tej sprawie.
Wyjaśnienienia wymaga też kwestia wcześniejszej zabudowy tego terenu w odniesieniu do zapisu planu o zachowaniu istniejących obiektów. W najbliższym czasie spróbujemy bliżej przyjrzeć się temu aspektowi sprawy.
W komentarzach na portalu Facebook poruszana była także kwestia ewentualnej konieczności dokonania oceny wpływu inwestycji na środowisko. W dużym uproszczeniu można powiedzieć, że rodzaje inwestycji, które takiej oceny wymagają (lub mogą wymagać) wskazane są w rozporządzeniu Rady Ministrów w sprawie przedsięwzięć mogących znacząco oddziaływać na środowisko. Magazynów dotyczy następujący przepis rozporządzenia:
§3 ust. 1 pkt. 52:
zabudowa przemysłowa, w tym zabudowa systemami fotowoltaicznymi, lub magazynowa, wraz z towarzyszącą jej infrastrukturą, o powierzchni zabudowy nie mniejszej niż:
Jak wynika z Geoportalu, działki znajdują się na terenie Bolimowsko-Radziejowickiego z doliną Środkowej Rawki Obszaru Chronionego Krajobrazu. Po sprawdzeniu danych w księgach wieczystych zauważamy jednak, że łączna powierzchnia wszystkich trzech działek wynosi 0,5109 ha, a więc żeby załapać się na limit, powyżej którego wymagana jest ocena środowiskowa, inwestor musiałby nie tylko postawić budynek, ale też i np. wylać asfalt praktycznie na całej pozostałej powierzchni działki (co zresztą i tak byłoby niezgodne z planem zagospodarowania przestrzennego). Można zatem z dużym prawdopodobieństwem graniczącym z pewnością powiedzieć, że w tym przypadku taka ocena nie była wymagana. Słusznie zatem w publicznie dostępnym wykazie danych o środowisku nie znaleźliśmy wzmianki o omawianej inwestycji.
Spór ze starostą wyłączamy do osobnego artykułu
Wobec przeciągającego się postępowania w sprawie odwołania od decyzji starosty o udostępnieniu nam projektu budowlanego, temat ten wyłączamy do osobnego artykułu i traktujemy jako kazus, w oderwaniu od niniejszej interwencji. Czytelników zainteresowanych tą tematyką odsyłamy do osobnego artykułu „Projekt budowlany jako informacja publiczna”. Tam publikować będziemy informacje o dalszym przebiegu naszego sporu ze Starostą – sprawdzimy, czy ostatecznie uda nam się wykazać, że projekt zagospodarowania terenu jako część projektu budowlanego powinien być udostępniany.
Oglądamy halę
W zasadzie nie zamierzaliśmy się w niniejszej sprawie kontaktować bezpośrednio ze stronami sporu, a to dlatego że uznaliśmy, że kontroli prasowej poddajemy tutaj organ władzy samorządowej, jakim jest starosta. A do tego wystarczy zajrzeć do dokumentów i z nikim nie trzeba rozmawiać. Ostatecznie inwestor może sobie nawet kosmodrom zaprojektować na swojej działce i przed nikim się z tego tłumaczyć nie musi. To starosta ma zbadać, czy taki obiekt wolno w tym miejscu budować i na jakich zasadach.
Skoro jednak w takiej sytuacji inwestor nie ma nic do ukrycia, to należało skorzystać z okazji i z bliska przyjrzeć się hali, jak też i uzyskać odpowiedź na kilka pytań dotyczących projektu zagospodarowania terenu. Bo tylko to nas w tej sprawie interesuje. W naszej gazecie stawiamy sobie za cel kontrolę działania organów władzy, nie interesuje nas natomiast sam sąsiedzki spór, w szczególności fakt, że sąsiedzi inwestora zdążyli już wysłać cały segregator skarg do wszystkich możliwych instytucji, łącznie z Prezydentem RP. Ani to, że zainicjowali szereg kontroli, które zostały przeprowadzone u inwestora, w tym kontrolę z gazowni i trzykrotną kontrolę nadzoru budowlanego – a w żadnej nie stwierdzono uchybień. (W zasadzie w ramach kontroli społecznej moglibyśmy się zapytać, po co PINB aż trzykrotnie fatygował się do inwestora za pieniądze podatnika, skoro ani razu nie stwierdził nieprawidłowości – niemniej jest to temat poboczny.) W związku z tym powstrzymamy się tu od komentarza, że nieco przypomina nam to inną opisywaną przez nas swego czasu sytuację nieustających kontroli – tyle tylko, że tam ich inicjatorem był organ władzy. Milczeniem pominiemy również szereg postępowań prokuratorskich z zawiadomienia sąsiadów przeciwko inwestorowi, staroście i pewnie jeszcze paru innym organom – także wszystkich zakończonych odmową wszczęcia lub umorzeniem. Nie będziemy też wnikać, czy rację ma inwestor, który wobec takiego zmasowanego ataku sąsiadów zainteresował się także i ich budową. I pyta, czy budowę domu jednorodzinnego w odległości dosłownie kilku centymetrów (sic!) od granicy jego działki można zgłosić jako rozbudowę budynku gospodarczego i w konsekwencji również pominąć go jako stronę postępowania. My te kwestie pozostawiamy adwokatom zwaśnionych stron, bo – trzeba to jasno powiedzieć – obie strony ich mają.
Wróćmy zatem do hali, którą dokładnie sobie obejrzeliśmy. Okazuje się, że przewidziany w planie zagospodarowania wymóg zachowania 30% powierzchni biologicznie czynnej – co ostatnio budziło wątpliwości w komentarzach na naszym profilu w portalu Facebook – należy odnosić łącznie do całego terenu inwestycji, a nie do poszczególnych działek. A inwestor zamierza niemal cały teren wokół hali wyłożyć ekopłytą, zaś od strony sąsiadów powoli wschodzi już trawa. Odległość hali od granicy działki przekracza 4 metry, zaś dojazd samochodów dostawczych przewidziano po przeciwnej stronie hali, nie zaś przy działce skarżących się na inwestycję sąsiadów.
W zakresie, w jakim zdołaliśmy skontrolować inwestycję, nie stwierdziliśmy naruszeń przepisów techniczno-budowlanych czy niezgodności z planem zagospodarowania. Przyznajemy jednak, że materia ta jest dla naszej redakcji dość trudna i nie wszystko jest dla nas jasne – w szczególności zapisy miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego, dotyczące nakazu utrzymania istniejącej zabudowy. Zwłaszcza że dotyczą one także i działek sąsiadów, na których trwa budowa. Nie jest zatem dla nas jasne, co ten zapis dokładnie oznacza, skoro na obu działkach starosta zezwolił na zmianę zabudowy. W tym zakresie powstrzymamy się zatem od ocen i wniosków, tym bardziej że – jak wskazaliśmy – strony mają swoich profesjonalnych pełnomocników, którzy podejmują określone działania w imieniu stron.
Zwaramy się do Wojewódzkiej Inspekcji Nadzoru Budowlanego o przeprowadzenie kontroli
Pozostaje zatem do sprawdzenia jedna kwestia – a mianowicie ta, która w ogóle skłoniła nas do zajęcia się tą sprawą i która tak naprawdę nas nurtuje. Czy mimo spełnienia wszelkich warunków dotyczących odległości hali od granic działki i mimo usytuowania hali od strony zachodniej, co sprawia, że przez większość dnia nie zaciemnia ona działki sąsiadów, można było – na podstawie samych tylko gabarytów budowli i mimo wszystko możliwych pewnych uciążliwości związanych z dojazdem samochodów dostawczych – uznać sąsiadów za stronę postępowania? Zwłaszcza że – jak słusznie zauważają sąsiedzi – ich działka jest teraz zapewne dużo mniej warta niż przed budową.
Prawo budowlane definiuje obszar oddziaływania obiektu jako teren wyznaczony w otoczeniu obiektu budowlanego na podstawie przepisów odrębnych, wprowadzających związane z tym obiektem ograniczenia w zagospodarowaniu, w tym zabudowy, tego terenu. Nie jest to definicja precyzyjna, bo nie wskazuje dokładnie, jakie to są te „przepisy odrębne”. W rezultacie starostowie wydający pozwolenia na budowę kierują się najczęściej tylko przepisami techniczno-budowlanymi, w szczególności rozporządzeniem w sprawie warunków technicznych, jakim powinny odpowiadać budynki i ich usytuowanie, wskazującym m.in. wymagane odległości od granic działki. A tymczasem orzecznictwo sądów administracyjnych wskazuje, że status strony może wynikać także z ogólnych przepisów dotyczących samego prawa własności (np. wyrok NSA, sygn. akt II OSK 1899/13).
Do podstawowych praw właściciela nieruchomości zalicza się natomiast prawo do używania rzeczy zgodnie z jej przeznaczeniem, co wynika z art. 140 kodeksu cywilnego:
I teraz zastanówmy się, czy zbudowanie hali obok działek, które przeznaczone są w planie zagospodarowania – jak wynika z opublikowanego wyżej wyrysu – pod zabudowę jednorodzinną lub letniskową, a więc zasadniczo pod wypoczynek w domowym zaciszu – nie powoduje jednak pewnego ograniczenia takiego prawa? Wątpliwość tę podnosimy w poniższym wniosku do Wojewódzkiej Inspekcji Nadzoru Budowlanego o przeprowadzenie kontroli postępowania w starostwie (WINB jest organem bezpośrednio nadzorującym starostę w zakresie wydawania pozwoleń na budowę):
Trzeba jednak jasno powiedzieć, że nawet ewentualne wznowienie postępowania i przyznanie sąsiadom statusu strony nie oznaczałoby jeszcze, że hali nie można zbudować. Taki zabieg umożliwiłby jedynie sąsiadom zaznajomienie się z dokumentacją postępowania i obronę swoich interesów.
Oczekujemy zatem na stanowisko WINB, czym zakończymy naszą interwencję wobec wyczerpania dalszych możliwości działania.
Mazowiecki Wojewódzki Inspektor Nadzoru Budowlanego odmawia rozpoznania wniosku
W odpowiedzi na nasze wystąpienie Wojewódzki Inspektor Nadzoru Budowlanego poinformował nas, że nie jest właściwy w sprawie, bowiem wnioski o stwierdzenie nieważności decyzji administracyjnej starosty rozpoznaje wojewoda, zaś wnioski o wznowienie postępowania rozpoznaje sam starosta.
My w tym miejscu zwracamy uwagę, że nasz wniosek nie dotyczył ani jednego ani drugiego. Postępowania w sprawie unieważnienia decyzji przez wojewodę oraz wznowienia postępowania przez starostę to zupełnie odrębna kwestia, regulowana innymi przepisami niż te, które wskazaliśmy we wniosku. Oba wskazane nam przez WINB postępowania przewidziane są przepisami kodeksu postępowania administracyjnego – wiemy też, że sąsiedzi inwestora skorzystali z możliwości złożenia odpowiednich wniosków w tej sprawie, więc my się tym zajmować nie będziemy.
Nasz wniosek do WINB wyraźnie dotyczył jednak przeprowadzenia kontroli prawidłowości postępowania przed starostą w trybie art. 84b ust. 1 ustawy – Prawo budowlane:
art. 84b ust. 1:
Kontrolę działalności organów administracji architektoniczno-budowlanej wykonują Główny Inspektor Nadzoru Budowlanego oraz wojewódzki inspektor nadzoru budowlanego, który wykonuje tę kontrolę w stosunku do starosty.
I dalej: art. 84b ust. 3:
W przypadku ustalenia przez organy nadzoru budowlanego, że zachodzą okoliczności uzasadniające wznowienie postępowania albo stwierdzenie nieważności decyzji wydanej przez organ administracji architektoniczno-budowlanej, właściwy organ administracji architektoniczno-budowlanej wznawia lub wszczyna z urzędu postępowanie.
I jeszcze art. 84a ust. 2 pkt 1):
Organy nadzoru budowlanego, kontrolując stosowanie przepisów prawa budowlanego badają prawidłowość postępowania administracyjnego przed organami administracji architektoniczno-budowlanej oraz wydawanych w jego toku decyzji i postanowień.
Jeśliby przyjąć – w ślad za rozumowaniem WINB-u – że w niniejszej sprawie można zastosować tylko tryb przewidziany przez kodeks postępowania administracyjnego, to czego dotyczyłyby powyższe przepisy? Czy nie wynika z nich, że WINB może na ich postawie prowadzić odrębne postępowanie kontrolne, o które wnosiliśmy? A w przypadku, gdy kontrola wykaże istnienie okoliczności uzasadniających wznowienie postępowania w sprawie pozwolenia na budowę, starosta powinien takie postępowanie wznowić z urzędu – właśnie na skutek kontroli, a nie wniosku w odrębnym trybie k.p.a.? Czy w związku z tym prawidłowe było de facto pozostawienie naszego wniosku bez rozpoznania przez WINB?
Można było uznać nasz wniosek za niezasadny, w tym także i z tego powodu, że stronom przysługują uprawnienia wynikające z k.p.a. i dlatego nie wszcząć kontroli. Ale w sytuacji, gdy zwracamy się do organu z wnioskiem o podjęcie działań wyraźnie wchodzących w zakres jego kompetencji (przytoczone wyżej przepisy Prawa budowlanego), to nie można zupełnie odmówić zajęcia stanowiska.
I jeszcze jedna kwestia: gdyby nawet pogląd WINB był słuszny – to WINB powinien był przekazać wniosek do organu właściwego, czego jednak nie zrobił, bo doskonale zdaje sobie sprawę, że to nie jest wniosek o wznowienie postępowania ani o stwierdzenie nieważności decyzji, tylko wniosek o kontrolę. I gdyby wojewoda albo starosta otrzymali taki przekazany wniosek, zwróciliby go do WINB.
Skarga do Głównego Inspektora Nadzoru Budowlanego
Co więc teraz zrobimy? Niezbyt lubimy pisanie skarg na niewłaściwe postępowanie w sprawach skarg i wniosków. W ten sposób łatwo można stworzyć „łańcuszek” skarg i zawędrować z pismami na sam szczyt drabiny administracyjnej. I skończyć tak jak sąsiedzi inwestora na pisaniu do najwyższych organów władzy państwowej w sprawie hali w Korytowie, która nikogo w tych organach nie interesuje. Niemniej po analizie przepisów k.p.a. dotyczących skarg i wniosków dostrzegamy, że ustawodawca wprost przewidział niejako „dwuinstancyjność” postępowania wnioskowego w art. 246 § 1 k.p.a.: Wnioskodawcy niezadowolonemu ze sposobu załatwienia wniosku służy prawo wniesienia skargi w trybie określonym w rozdziale 2 niniejszego działu.. A skoro tak, to takiego działania nie uważamy jeszcze za zbytnie pieniactwo i piszemy do GINB:

References: art. 28
 art. 140
 art. 84

art. 84
 art. 84
 art. 84
 art. 246