Source: http://grudzien70.solidarnosc.gda.pl/magazyn/archiwum_ms/magazyn10_01/magazyn10_01_005.htm
Timestamp: 2017-10-19 23:31:42+00:00

Document:
„Magazyn Solidarność” 10 (październik) 2001 on-line
„Magazyn Solidarność” on-line – 10 (październik) 2001
Magazynek podręczny pod redakcją Marty Pióro
21 razy – wystąpili politycy SLD i PSL w ciągu miesiąca w jednym z popularniejszych programów publicystycznych telewizji publicznej „Rozmowa dnia”. Zaledwie dwa razy w okienku pojawili się przedstawiciele AWS. Raz widzowie mieli okazję obejrzeć kandydatów PO i UW, ani razu do programu nie zaproszono polityka Prawa i Sprawiedliwości.
6,6 mln (3 mln w podstawówkach, 1,7 mln w gimnazjach, 1,2 mln w zawodówkach i ponad 700 tys. w liceach) uczniów rozpoczęło 4 września nowy rok szkolny.
Po 10 latach starań Polska podpisała umowę na zakup norweskiego gazu. Dostawy rozpoczną się w 2008 roku.
Po 16 latach polska reprezentacja w piłce nożnej zakwalifikowała się do mistrzostw świata, które odbędą się w Korei i Japonii w przyszłym roku.
O 4,5 proc. Rada Polityki Pieniężnej od początku tego roku obniżyła stopy procentowe.
3078 świadków przesłuchał Instytut Pamięci Narodowej do czerwca br. W tym samym okresie IPN prowadził 568 śledztw, najwięcej (415) dotyczących zbrodni komunistycznych.
1 proc. polskich dróg spełnia standardy Unii Europejskiej.
Związki zawodowe w sondażach
Tradycyjnie co roku w lipcu CBOS przeprowadza badania opinii społecznej dotyczące związków zawodowych. Przed realizacją sondażu Sejm przyjął ustawę o Komisji Trójstronnej, w skład której weszli: NSZZ „Solidarność”, OPZZ, Konfederacja Pracodawców Polskich, Polska Konfederacja Pracodawców Prywatnych i Związek Rzemiosła Polskiego.
Przynależność do jednej z organizacji związkowych zadeklarowało 8 proc. ogółu badanych, w tym 3 proc. do NSZZ „Solidarność”, 2 proc. do związków zrzeszonych w OPZZ i 3 proc. do innych organizacji. Najczęściej członkami organizacji pracowniczych są osoby zatrudnione w zakładach państwowych (33 proc.), w sektorze prywatnym mniej niż 3 proc. W spółkach z udziałem właścicieli prywatnych i państwa uzwiązkowienie wynosi 19 proc.
Większość badanych – 63 proc. jest zdania, że nikt dobrze nie reprezentuje interesów pracowników w Polsce. 11 proc. respondentów uważa, że najlepiej robią to związki zawodowe. Od 1999 roku zmniejszył się odsetek respondentów, którzy uznają organizacje związkowe za skuteczne – z 22 proc. do 12 proc.
Co ciekawe, 65 proc. badanych przez CBOS życzyłaby sobie zwiększenia roli związków zawodowych w rządzeniu krajem. O tym, że wpływ związków na decyzje władz jest zbyt duży przekonanych jest 10 proc. respondentów.
Prawie połowa badanych (47 proc.) stwierdziła, że nie ma skutecznego sposobu obrony interesów pracowniczych. Na trójstronne negocjacje rządu, związków i pracodawców wskazało 16 proc. respondentów.
Jednym z rozważanych przez polityków sposobów na załatanie dziury budżetowej jest wprowadzenie podatku od przychodów kapitałowych. Jak wynika z sondażu przeprowadzonego przez „Rzeczpospolitą”. Polacy nie byliby zadowoleni z takiej formy zwiększenia dochodów budżetowych. Spośród osób, które posiadają jakiekolwiek oszczędności (48 proc. ankietowanych), tylko 30 proc. nie zareaguje na nowy podatek. Natomiast 58 proc. oszczędzających będzie się zastanawiać, co zrobić z odkładanymi pieniędzmi. Najwięcej – 17 proc. trzymałoby oszczędności w domu, 14 proc. po prostu nie będzie oszczędzać, 7 proc. gotowych byłoby wydać swoje pieniądze, a 9 proc. spróbowałoby je ulokować za granicą.
Opodatkowanie przychodów kapitałowych obowiązuje w większości krajów Unii Europejskiej. Przeciętnie wynosi ono od 7,5 proc. do 30 proc. odsetek od oszczędności. W Polsce jednak poziom oszczędności jest ciągle bardzo niski, a wprowadzenie podatku może zniechęcić ludzi do oszczędzania.
Gospodarczy przestępcy
Z roku na rok wzrasta liczba przestępstw o charakterze gospodarczym. W roku ubiegłym organy ścigania odnotowały 84 260 przestępstw gospodarczych w stosunku do 60 393 w 1999 roku.
Najczęściej stwierdzone przestępstwa to: oszustwa (31 200), fałszerstwa (13 947), przestępstwa przeciwko obrotowi gospodarczemu (12 200), przestępstwa przeciwko własności intelektualnej (5783), przywłaszczenia (5400). Jak wynika z raportu dostępnego na stronach internetowych prezesa Rady Ministrów – wykrywalność tej kategorii przestępstw utrzymuje się na wysokim poziomie i wyniosła 96,8 proc. w 2000 roku. Ujawnione straty z tytułu przestępczości gospodarczej wyniosły w tym samym okresie 963 510 299 zł, z czego udało się odzyskać 42 651 842 zł, co stanowiło 4,42 proc. stwierdzonych strat. W tym samym czasie w ramach kontroli straż graniczna zatrzymała przemyt towarów i samochodów o wartości 75 777 514 zł. Do Polski nielegalnie przywożone są głównie papierosy, alkohol, nielegalnie skopiowane płyty CD, podrobiona odzież znanych firm.
Rośnie eksport do UE
Polski eksport do UE rośnie najszybciej spośród 10 największych partnerów handlowych krajów Piętnastki. W okresie styczeń – maj wartość sprzedanych do UE towarów wzrosła o 22 proc. w stosunku do roku poprzedniego. Tak dobrego wyniku nie osiąga żaden z partnerów handlowych Unii, chociaż zwyżki w ich eksporcie są także wysokie: Chiny (19 proc.), Rosja, Czechy (20 proc.), Węgry (21 proc.). Zwiększenie eksportu przez Polskę, mimo niskiego kursu euro, świadczy zdaniem ekspertów o konkurencyjności polskiej gospodarki. W tym samym czasie import ze Wspólnoty do Polski zwiększył się jedynie o 7 proc., co oznacza, że deficyt naszego handlu z UE zmniejszył się z 4,5 do 3,4 mld euro w pierwszych miesiącach roku. Polska pozostaje czwartym rynkiem zbytu dla eksporterów z UE po Stanach Zjednoczonych, Szwajcarii i Japonii. Jest natomiast siódmym co do wielkości eksporterem do UE po: USA, Japonii, Chinach, Szwajcarii, Rosji i Norwegii.
Ścigani łapówkarze
W 2000 roku wykryto ogółem o 76 proc. więcej przestępstw związanych z korupcją niż w 1997 roku. Za wzięcie lub żądanie łapówki skazano 98 osób. Natomiast za proponowanie lub danie łapówki 375 osób (wyroki nieprawomocne).
Według nowego prawa karalne jest: danie, proponowanie, wymuszenie i przyjęcie łapówki, a także powoływanie się na swoje wpływy w instytucji państwowej i obiecywanie załatwienia sprawy za łapówkę. Surowiej karze się: przyjęcie łapówki znacznej wartości oraz łamanie i namawianie do złamania prawa.
Za przyjęcie i danie łapówki grozi od sześciu miesięcy do ośmiu lat więzienia. Za namawianie do złamania lub złamanie prawa za łapówkę od roku do dziesięciu lat. Za przyjęcie i danie znacznej wartości – od dwóch do 12 lat. Za obietnicę załatwienia sprawy po znajomości – do trzech lat.
Drogie kancelarie
Kancelarie polskiego prezydenta i premiera należą do najdroższych w Europie. Prezydent zatrudnia 321 osób, na co wydaje 136 mln zł rocznie. Tymczasem kancelaria premiera zatrudniając 850 osób wydaje 92 mln zł. W Finlandii obie kancelarie zatrudniają w sumie 320 pracowników, wydając na nich równowartość 153 mln zł. Czeski prezydent ma 110 pracowników, które kosztują podatnika 50 mln zł. Natomiast w kancelarii premiera naszych południowych sąsiadów pracuje 300 osób, za łączną sumę 130 mln zł. Na Węgrzech w kancelarii prezydenta pracuje 100 osób, a premiera 300 osób, co kosztuje podatnika 200 mln zł.
Rozmowa z przewodniczącym Zarządu Regionu Gdańskiego NSZZ „Solidarność” Januszem Śniadkiem
– Skąd się wziął pomysł zorganizowania II Przeglądu Piosenki Prawdziwej?
– W tym roku mija 20 lat od I Przeglądu Piosenki Prawdziwej. Nawiązanie do imprezy, która stanowiła ważną kartą w historii „Solidarności”, jest czymś naturalnym. Chcieliśmy również, aby koncerty, które tradycyjnie odbywają się 31 sierpnia, miały wyż-szy poziom niż do tej pory. Fakt, że pojawiło się grono osób, które 20 lat temu organizowało koncert piosenki zakazanej, dobrze wróżył tegorocznemu koncertowi. To były okoliczności przemawiające za tym, aby zorganizować II Przegląd Piosenki Prawdziwej. Jedyną trudność stanowiły kwestie finansowe. Sytuację mocno skomplikowała lipcowa powódź, po której Związek przekazał wiele pieniędzy na pomoc powodzianom, jednak pomimo to zdecydowaliśmy się wesprzeć finansowo festiwal, a także pozyskać sponsorów.
– Czy w umowie między organizatorami festiwalu a „Solidarnością” znalazły się jakieś uzgodnienia co do treści utworów, które miały być wykonywane w czasie koncertu?
– To były najdelikatniejsze kwestie przy organizowaniu II Przeglądu Piosenki Prawdziwej. 20 lat temu główną ideą festiwalu zakazanych piosenek była walka o prawdę i walka z cenzurą. Nie mieściło nam się w głowie, abyśmy teraz zapisywali jakieś ograniczenia dla artystów.
– Nie było nawet żadnych uzgodnień, choćby ustnych?
– Była pewna niepisana umowa, że my gwarantujemy artystom swobodę, z drugiej strony organizatorzy zapewnili nas, że nie pojawią się teksty, które mogłyby obrazić uczucia osób słuchających koncertu. Pewną gwarancją wysokiego poziomu imprezy były osoby, które weszły w skład rady programowo-artystycznej.
– „Solidarność” przyjęła patronat i przekazała pieniądze, z drugiej strony ludzie organizujący festiwal dawali, przynajmniej tak się wydawało, gwarancje wysokiego poziomu. Dlaczego więc Związek wycofał się z patronatu w dniu imprezy?
– Bezpośrednim powodem decyzji było opublikowanie w prasie wybrzeżowej kilku tekstów piosenek. Wybór był bardzo niereprezentatywny, wybrano kilka tekstów najbardziej kontrowersyjnych. Reakcje, jakie do nas dotarły od członków Związku, spowodowały, że podjęliśmy decyzję o wycofaniu się z patronowania koncertowi. Muszę przypomnieć, że występowaliśmy jako gospodarz i mieliśmy święty obowiązek dopilnować, aby żaden z zaproszonych gości nie poczuł się dotknięty lub urażony w czasie koncertu.
– Całej imprezie towarzyszyła specyficzna atmosfera w mediach. Wszystko zaczęło się od konferencji prasowej, na której jeden z organizatorów powiedział, iż sponsorami nagród są między innymi prezydent Kwaśniewski z małżonką, a prowadzone są również rozmowy z Millerem i Oleksym. Informacja ta spowodowała, że część związkowców zrezygnowała z zakupu biletów.
– Jest faktem, że rezonans po wspomnianej konferencji prasowej opisanej przez lokalne media był duży. Wypowiedź Macieja Zembatego o sponsorowaniu przez postkomunistów festiwalu co prawda została później przez organizatorów zdementowana jako żart, jednak część dziennikarzy przekazało tak tę wypowiedź, że wielu czytelników nie odczytało tego jako dowcip. Było to zresztą jednym z powodów zmniejszenia zainteresowania koncertem, na przykład wiele komisji zakładowych naszego Związku rezygnowało z zakupu biletów. Zaczęliśmy tę sprawę wyjaśniać i od organizatorów otrzymaliśmy zapewnienie, że był to tylko żart.
– „Dziennik Bałtycki” opublikował artykuł, w którym była mowa, że prezydium Komisji Krajowej wezwało na „dywanik” Macieja Zembatego i chciało cenzurować przegląd. Czy to prawda?
– 31 sierpnia stało się coś złego. Zostały naruszone fundamentalne zasady, za którymi opowiedzieliśmy się w 1980 roku. Walczyliśmy wtedy o prawdę i prawo do swobodnego wyrażania swoich poglądów. Oskarżenie wydrukowane w „Dzienniku Bałtyckim”, jakoby Maciej Zembaty był wzywany do Komisji Krajowej na dywanik i nakłaniany do wycofania któregoś z utworów, jest kłamstwem. To zdarzenie nie miało miejsca. Nie przyszło nam nawet do głowy cenzurować festiwalu. Wobec faktu wydrukowania tekstów w kilkudziesięciotysięcznym nakładzie w gazecie, to czy będą one wykonane również w Operze nie miało już wielkiego znaczenia. Jedyne co mogliśmy zrobić reagując na głosy oburzenia wywołane kontrowersyjnością wydrukowanych tekstów, to wycofanie naszego patronatu. W przeddzień koncertu spotkaliśmy się z organizatorami i artystami, z którymi rozmawialiśmy o tej sytuacji. Na tym spotkaniu, w obecności dziennikarza „Dziennika Bałtyckiego”, padły słowa, że „Solidarność” nie robiła żadnych sugestii co do zdjęcia jakiegokolwiek tekstu z programu. Ów dziennikarz musiał mieć świadomość, że w drukowanym właśnie wtedy artykule, który ukazał się dnia następnego, są kłamliwe stwierdzenia. Zawarł w nim ciężkie oskarżenie „Solidarności”, a jednocześnie nie zdobył się na zapytanie drugiej strony.
– Dlaczego „Solidarność” nie próbowała wyjaśnić pewnych spraw na łamach prasy lokalnej?
– Sprostować informację, jakoby „Solidarność” cenzuruje koncert, było bardzo trudno. Wiadomość była zbyt sensacyjna i smakowita, a sprostowania nie miały szansy się przebić. Zresztą „DB” odmówił wydrukowania jednego z nich. Mamy prawo do posiadania własnych poglądów i prawa decydowania o tym, jakiemu rodzajowi wydarzeniom chcemy patronować. Myślę, że jest to prawo równie święte, jak prawo artysty do swobodnej wypowiedzi. Nie można powiedzieć, aby którekolwiek z tych praw było nadrzędne wobec drugiego. Stąd nasza rezerwa i powściągliwość, niestety zabrakło takiej powściągliwości po drugiej stronie. Możliwe, że organizatorzy uznali, iż na bazie skandalu zwiększy się zainteresowanie biletami na imprezę i przeliczyli się.
– Czy wraz z wycofaniem patronatu wstrzymaliście sponsoring festiwalu?
– Środki finansowe przekazaliśmy już wcześniej, pozyskaliśmy też kilku sponsorów. Pewne sprawy domykaliśmy jeszcze po festiwalu. „Solidarność” wywiązała się ze wszystkich swoich zobowiązań finansowych wobec organizatorów, nawet z nawiązką.
– Czy w przyszłym roku odbędzie się III Przegląd Piosenki Prawdziwej?
– Na festiwalu wystąpiło wielu znakomitych artystów wykonujących rzeczy dawne wywołujące łezkę w oku, jak i rzeczy nowe na wysokim poziomie artystycznym. Byłoby rzeczą bardzo niedobrą, gdyby festiwal ten pozostawił wrażenie konfliktu między środowiskiem „solidarnościowym” a artystycznym. Jesteśmy wdzięczni artystom, że mimo wszystko koncert się odbył. Ubolewam, że przy okazji wyrządzono krzywdę „Solidarności” rzucając nieprawdziwe oskarżenie. Opowiadanie w wolnej Polsce, że trzeba walczyć z cenzurą jest śmieszne. Dziś mamy do czynienia z nadmierną swobodą wypowiedzi, a może wręcz brakiem odpowiedzialności za słowo. Powinniśmy walczyć o prawdę i elementarną uczciwość.
– Może należy zrewidować sposób podejścia do dziedzictwa „Solidarności” i tego rodzaju imprezy, jak większość spraw w dzisiejszym świecie, obwarować szczegółowym kontraktem, gdzie dokładnie określono wszystkie aspekty przedsięwzięcia. Bezpowrotnie minęły czasy, gdy robiło się pewne rzeczy opierając się tylko na zaufaniu.
– Być może nie będzie innego wyjścia. Przyznam jednak, że refleksja, iż nie można ufać sobie nawzajem, jest bardzo gorzka.
Drukujemy tekst sprostowania Zarządu Regionu, którego publikacji odmówiła redakcja „Dziennika Bałtyckiego”
W związku z publikacją Oświadczenia organizatorów II Przeglądu Piosenki Prawdziwej „Zakazane Piosenki?” („Dziennik Bałtycki” nr 208 z 06 września 2001 r.) oraz wcześniejszymi artykułami redakcyjnymi na ten temat („Dziennik Bałtycki” nr 203, 204 i 205 z 31 sierpnia, 1, 2 i 3 września br.), w których oskarża się NSZZ „Solidarność” o cenzurowanie, kneblowanie artystów uczestniczących w Przeglądzie oraz fiasko finansowe tego przedsięwzięcia, należy przywołać wszystkie dotyczące tego wydarzenia fakty.
Stosowne umowy patronackie i finansowe podpisano w sierpniu br. Zgodnie z nimi II Przegląd Piosenki Prawdziwej stał się oficjalnie elementem obchodów XXI rocznicy podpisania Porozumień Sierpniowych i powstania NSZZ „Solidarność”. Jednocześnie werbalnie obie strony uzgodniły, że planowana impreza odbędzie się z poszanowaniem godności i uczuć, jakie w sposób oczywisty musi towarzyszyć temu świętu.
Tak jednak się nie stało. Bo oto w „Dzienniku Bałtyckim” (nr 202 z 30 sierpnia 2001 r.) ukazała się specjalna wkładka na temat Przeglądu, w której pomieszczono teksty niektórych spośród utworów zaplanowanych do wykonania w Operze Leśnej. Tu trzeba zacytować choćby fragment wydrukowanego tekstu piosenki Macieja Zembatego „Maleńki rynek”:
Wobec powyższych faktów prezydia Komisji Krajowej oraz Zarządu Regionu Gdańskiego NSZZ „Solidarność” jednomyślnie zdecydowały o wycofaniu patronatu Związku nad II Przeglądem Piosenki Prawdziwej. Tę decyzję oznajmiono dyrektorowi i producentowi imprezy, następnie podczas nocnego spotkania artystom mającym wziąć udział w Przeglądzie. Jednocześnie wszyscy zainteresowani zostali poinformowani o całkowitym wywiązaniu się „Solidarności” z mecenatu i umów finansowych. Przegląd miał się odbyć, a wycofanie patronatu nastąpić w sposób bezkonfliktowy, bez szkody dla artystów i samej imprezy – ale też bez szkody dla Związku i gości uczestniczących w obchodach Sierpniowej rocznicy. Dlatego też komunikat o swojej decyzji „Solidarność” przekazała mediom dopiero następnego dnia, na kilka godzin przed koncertem.
Jednak organizatorzy Przeglądu, jak się okazało, chcieli wykorzystać zaistniałą sytuację na swój sposób. Nim jeszcze zdążyliśmy przekazać mediom komunikat, na łamach „Dziennika Bałtyckiego” opublikowano oskarżycielski tekst zawierający kilka poważnych kłamstw, a to mianowicie, że Maciej Zembaty był przez prezydium KK NSZZ „Solidarność” wzywany na „dywanik” oraz zmuszany groźbami przez związkowych cenzorów do usunięcia z programu Przeglądu grafomańskich piosenek.
Oświadczam więc kategorycznie, że nic takiego nie miało miejsca. Związek wywiązał się wobec organizatorów i artystów ze wszystkich powziętych umów. Przez cały okres przygotowań do Przeglądu, a także długo po nim biuro organizacyjne Przeglądu bez przeszkód korzystało ze sprzętu technicznego, samochodów i pomieszczeń hotelowych na koszt „Solidarności”. Związek wypełnił wszystkie zobowiązania finansowe na długo przed dniem koncertu. O tym jednak, czy swoim szyldem mamy firmować nieodpowiedzialne wybryki kogokolwiek, mamy prawo i obowiązek decydować sami. Bez szkody dla organizatorów, wszystkich znakomitych artystów biorących udział w Przeglądzie i przede wszystkim bez uszczerbku dla samej „Solidarności”.
Trzeźwość obowiązkowa
– Otrzymałem polecenie wykonania pracy poza siedzibą macierzystego zakładu pracy. Jadąc na miejsce wykonania pracy wszedłem do baru (było zimno) i wypiłem setkę wódki. Zobaczył to mój przełożony i złożył wniosek o zwolnienie dyscyplinarne.
– Wynikający z przepisów prawa oraz zasad współżycia społecznego obowiązek pracownika zachowania trzeźwości w czasie pracy należy do podstawowych obowiązków pracownika i ciąży na pracowniku nie tylko wówczas, gdy wykonuje on pracę w siedzibie zakładu pracy, lecz także wtedy, gdy przebywa w jakimkolwiek innym miejscu w czasie przeznaczonym na wykonywanie pracy. Nie może być żadnego marginesu tolerowania spożywania przez pracownika alkoholu w czasie przeznaczonym na wykonywanie pracy, choćby spożywanie alkoholu było praktykowane lub tolerowane przez przełożonych pracownika.
Realizacja pracowniczego obowiązku trzeźwości polega między innymi na pozostawaniu w gotowości do wykonywania pracy w stanie trzeźwości przez cały okres, w ramach którego, konkretnego dnia, zakład pracy może od pracownika – w normalnym przebiegu wydarzeń – wymagać świadczenia pracy. Przełożony miał obowiązek zawiadomić o tym także swoich zwierzchników. Zwolnienie więc w trybie art. 52 kodeksu pracy w takim przypadku jest uzasadnione.
– Chcę mieć pewność, że dyrektor dotrzyma słowa i rozwiąże umowę o pracę po pół roku. Czy można rozwiązać umowę o pracę na zasadzie porozumienia stron w tak odległym czasie?
– Istota rozwiązania umowy o pracę na podstawie wzajemnego porozumienia stron sprowadza się do tego, że nie tylko sposób rozwiązania umowy objęty jest zgodną wolą stron, lecz strony uzgadniają także inne okoliczności wiążące się z ustaniem stosunku pracy, przede wszystkim termin jego ustania, i to w sposób odmienny od unormowanego kodeksem pracy.
Strony mogą więc rozwiązać umowę o pracę za wzajemnym porozumieniem w każdym uzgodnionym terminie, a nie tylko w terminie krótszym od ustawowego okresu wypowiedzenia.
Faktyczne przyczyny rozwiązania umowy o pracę za porozumieniem stron
– Rozwiązałem umowę o pracę zawartą na czas określony na zasadzie porozumienia stron. Faktyczną przyczyną tego było naruszanie obowiązków pracodawcy wobec mnie. Czy mogę domagać się odszkodowania z tego tytułu?
– Analizując rozwiązanie umowy o pracę przez porozumienie stron nie można oderwać się od okoliczności faktycznych i przyczyn tego rozwiązania. Jeżeli u podstaw oferty pracownika zmierzającego do rozwiązania stosunku pracy przez porozumienie stron leży niewywiązywanie się lub nienależyte wywiązywanie się zakładu pracy z obowiązków umowy o pracę, to pracownik może na ogólnych zasadach (art. 471 kc przez art. 300 kp) żądać odszkodowania.
Szkoda, jaką powód poniósł, to ewentualne zarobki, jakie utracił za okres do końca trwania kontraktu. Odszkodowanie to jednak nie może przekroczyć wynagrodzenia, jakie powód osiągnąłby za okres trzech miesięcy. Sprzeczne bowiem z zasadami współżycia społecznego byłoby stawianie pracownika, który rozwiązał umowę o pracę za porozumieniem stron, w sytuacji lepszej niż pracownika, z którym zakład pracy rozwiązał umowę o pracę bez wypowiedzenia.
Ekwiwalent dla spadkobiercy
– Będąc na zwolnieniu lekarskim zmarł mój mąż. Jestem jedyną jego spadkobierczynią. Nie wykorzystał on urlopu wypoczynkowego za dwa lata. Czy będę mogła otrzymać ekwiwalent za niewykorzystany urlop?
– Spadkobiercom zmarłego pracownika należy się ekwiwalent pieniężny za niewykorzystany urlop wypoczynkowy pracownika, z którym do chwili śmierci umowa o pracę nie była rozwiązana i który nie wykorzystał przyznanego mu urlopu tylko z tej przyczyny, że zmarł.
Konsultacje wypowiedzenia umowy o pracę. Trzeba zawiadomić związek
Pracodawcy zamierzający wypowiedzieć stosunek pracy powinni współdziałać z organizacjami związkowymi. Zaniechanie konsultacji lub naruszenie określonego trybu ich prowadzenia może spowodować uznanie rozwiązania umowy za wadliwe.
.Zgodnie z art. 38 kp jeżeli pracodawca ma zamiar wypowiedzieć umowę o pracę zawartą na czas nieokreślony, powinien zawiadomić reprezentującą pracownika zakładową organizację związkową, podając zarazem przyczynę uzasadniającą wypowiedzenie umowy.
W art. 30 ust. 21 ustawy o związkach zawodowych zobowiązano pracodawcę, pragnącego wypowiedzieć umowę o pracę, do uzyskania od zakładowej organizacji związkowej informacji na temat pracowników korzystających z jej obrony. W razie nieudzielenia przez zakładową organizację związkową tej informacji w ciągu 5 dni pracodawca jest zwolniony od obowiązku dalszego współdziałania z tą organizacją w sprawie pracownika, którego ma dotyczyć wypowiedzenie, domniemywa się bowiem, że pracownik ten nie korzysta z obrony związkowej.
W praktyce wątpliwości budziła kwestia, w jaki sposób pracodawca ma spełnić obowiązek wynikający z art. 30 ust. 21 ustawy o związkach zawodowych, a więc czy powinien jednorazowo zażądać od danej organizacji związkowej listy pracowników korzystających z jej obrony, czy też w każdym indywidualnym przypadku zwracać się do związku zawodowego o informacje, czy podjął się on obrony praw konkretnego pracownika. Kwestię tę rozstrzygnął wyrok Sądu Najwyższego z 21 kwietnia 1999 r., w którym podkreślono, że „w celu zadośćuczynienia obowiązkowi prawnemu wynikającemu z art. 38 par. 1 kp oraz art. 30 ust. 21 ustawy o związkach zawodowych, w wypadku zamierzonego wypowiedzenia pracownikowi umowy o pracę zawartej na czas nieokreślony, pracodawca powinien o takim zamiarze powiadomić pisemnie organizację związkową zwracając się równocześnie o informacje, czy dany pracownik korzysta z jej obrony stosownie do art. 30 ust. 1 i 2 ustawy o związkach zawodowych”.
Sąd Najwyższy stanął na stanowisku, że pracodawca powinien za każdym razem zwracać się do związku zawodowego o informacje, czy pracownik, którego ma dotyczyć wypowiedzenie, korzysta z ochrony związkowej. Pracownik może bowiem w każdym czasie przystąpić do organizacji związkowej bądź też zwrócić się do niej o obronę jego praw.
Jeżelli pracodawca uzyskał od organizacji związkowej informację, że pracownik podlega ochronie związkowej, powinien zgodnie z art. 38 par. 1 kp pisemnie zawiadomić tę organizację o zamiarze wypowiedzenia umowy oraz o przyczynie uzasadniającej rozwiązanie stosunku pracy.
Zakładowa organizacja związkowa może na tę informację zareagować w dwojaki sposób. Po pierwsze może w ogóle nie zająć w tej kwestii stanowiska, co będzie wówczas traktowane na równi z brakiem zastrzeżeń co do zamiaru wypowiedzenia danej umowy o pracę. Po drugie, jeżeli zakładowa organizacja związkowa uzna, że wypowiedzenie umowy byłoby nieuzasadnione, może w nieprzekraczalnym terminie 5 dni od daty otrzymania od pracodawcy zawiadomienia zgłosić do niego na piśmie swoje umotywowane zastrzeżenia (art. 38 par. 2 kp). Zgłoszone przez związek zawodowy zastrzeżenia mają wyłącznie charakter opiniodawczy i nie wiążą w żadnym wypadku pracodawcy, który może je uwzględnić lub odrzucić.
Jeżeli pracodawca zdecyduje się odrzucić zgłoszone zastrzeżenia, to w sytuacji, gdy zakładowa organizacja związkowa wchodzi w skład ogólnokrajowej organizacji związkowej (art. 38 par. 4 kp), ma on obowiązek przedstawić sprawę ogólnokrajowej organizacji związkowej, która powinna wypowiedzieć się w terminie 5 dni od dnia przedstawienia jej sprawy.
Podobnie jak na szczeblu zakładowym, brak odpowiedzi w terminie 5 dni traktuje się jako brak zastrzeżeń co do wypowiedzenia. Natomiast w razie zgłoszenia zastrzeżeń pracodawca powinien je rozpatrzyć, choć nie jest nimi związany.
Niedopełnienie przez pracodawcę obowiązków określonych w art. 38 kp (np. przez wypowiedzenie umowy o pracę bez jakiegokolwiek zawiadomienia związku zawodowego reprezentującego pracownika lub przed upływem 5-dniowego terminu ustalonego na zajęcie przez związek stanowiska) daje pracownikowi prawo dochodzenia roszczeń z tytułu naruszenia przepisów o wypowiadaniu umów o pracę, co może skutkować uznaniem przez sąd pracy wypowiedzenia za bezskuteczne, przywróceniem do pracy albo zasądzeniem odszkodowania na rzecz pracownika.
Huta Szkła Glaspol w Starogardzie Gdańskim. Wygrana sprawa
11 września Sąd Okręgowy w Starogardzie Gdańskim zadecydował o przywróceniu do pracy trzech pracowników Huty Szkła Glaspol, zaś dwóm innym przyznał odszkodowania w wysokości 3-miesięcznego wynagrodzenia. Po ponad roku znalazła nareszcie finał sprawa, wytoczona pracodawcy przez Komisję Zakładową „S” w Glaspolu, wspieraną przez prawników Zarządu Regionu Gdańskiego „S”.
Sprawa Glaspolu ma już swoją długą i niechlubną historię. Przypomnijmy, że strajk w starogardzkiej hucie szkła rozpoczął się 6 kwietnia 1999 r., a jego bezpośrednią przyczyną było jednostronne wprowadzenie przez kierownictwo wydłużonego dnia pracy. Państwowa Inspekcja Pracy potwierdziła wówczas nieprawne wprowadzenie nowego regulaminu pracy, co jednak nie zrobiło na pracodawcy najmniejszego wrażenia. Dodatkowo po raz kolejny łamiąc prawo zwolnił on dyscyplinarnie przewodniczącego komisji zakładowej.
W zawartym porozumieniu pracodawca wycofał się ze zwolnień. Aby ratować innych pracowników, za bramą zgodził się pozostać jedynie przewodniczący KZ „S”. Od tej pory sprawuje swoją funkcję pozostając na zewnątrz zakładu – nie jest to sprzeczne z prawem. Wkrótce po zakończeniu strajku okazało się, że pracodawca przestrzegał porozumienia tylko przez pewien czas. Po upływie pół roku zwolnił 13 osób z komisji zakładowej „S”, które były organizatorami strajku. Glaspol miał zostać zlikwidowany, jednak wkrótce zrezygnowano z tego pozorowanego posunięcia. Dwóm osobom, które także znajdowały się wcześniej na czarnej liście, a które wypisały się ostatecznie ze Związku, wypowiedzenia cofnięto.
W imieniu 11 pracowników komisja zakładowa wniosła sprawę do sądu pracy. Na mocy wyroków, jednoznacznie określających, że muszą zostać przywróceni do pracy na poprzednie stanowiska, zostali oni wpuszczeni na teren zakładu, lecz niedopuszczeni do pracy. Nie był to jednak koniec represji. W maju ubiegłego roku ponownie doszło do zwolnień, a ich ofiarami znowu stali się działacze „S”.
Sprawa znalazła swój finał przed sądem okręgowym, który oddalił apelację dyrekcji Glaspolu i utrzymał tym samym w mocy wyrok pierwszej instancji. Jak podkreślił w swoim wyroku sąd, pracodawca zastosował niejasne kryteria zwolnień. Zwolnieni są poza tym pracownikami o wysokich kwalifikacjach i zatrudnieni byli na wysoko opłacanych stanowiskach. Sąd przywrócił do pracy trzech z nich, dwóch natomiast występowało jedynie o odszkodowania – otrzymali od 4 do 8 tys. zł. To kolejni już pracownicy Glaspolu, którzy wygrali sprawy z dyrekcją firmy.
„Koga” w Helu. Kłamliwy głos
W „Głosie Wybrzeża” z 17 września br. ukazał się artykuł, który kompletnie przeinacza fakty dotyczące zakładów „Koga” w Helu. Jego podstawowa teza głosi, że „Solidarność” w niczym nie pomogła pozbawionym zatrudnienia pracownikom upadłej firmy. Co więcej – rzekomo przyczyniła się do jej złej prywatyzacji, której następstwem były zwolnienia.
Przypomnijmy zatem, że prywatyzacja „Kogi” przeprowadzona została w 1998 roku przez likwidatora, którym był prominentny działacz SLD i radny Stanisław Rejkowski. Brak sprawdzenia podstawowych faktów to nie jedyny grzech dziennikarza piszącego tekst w „Głosie”.
Fakt, że sądy w tej chwili nie rozpatrują sprawy zwolnionych pracowników „Kogi”, wynika z podpisanej w kwietniu ugody pomiędzy zatrudnionymi w „Kodze” a pracodawcą, na mocy której zobowiązano się do niewnoszenia żadnych roszczeń sądowych do połowy września br. Dziennikarz nie sprawdził tego faktu, lecz oparł się na relacjach osób niezorientowanych należycie.
I wreszcie sprawa najważniejsza. Przedstawiciele Zarządu Regionu Gdańskiego „S” od początku konfliktu w „Kodze” byli obecni w zakładzie, prowadząc rozmowy z pracodawcą i pomagając zatrudnionym tam ludziom. Od momentu zagrożenia zwolnieniami pracownicy mieli także zapewnioną obsługę prawną – do Helu jeździli stale prawnicy ZRG „S” Iwona Lipkowska i Tomasz Wiecki. W efekcie 63 osoby złożyły należycie przygotowane pod względem prawnym pozwy do sądu o wypłatę zaległych wynagrodzeń i wszystko wskazuje na to, że sprawy będą wygrane po wszczęciu postępowania. Trzy działaczki związkowe, objęte ochrona prawną, złożyły także pozwy o uznanie ich wypowiedzeń za bezskuteczne.
31 sierpnia przy pomocy prawnej ZRG „S” udało się wygrać sprawę o 88 500 zł z funduszu socjalnego dla pracowników „Kogi”, zaś ZRG „S” i organizacje zakładowe regionu gdańskiego przekazały, łącznie ze środkami z funduszu strajkowego 26 tys. zł strajkującym i zwolnionym związkowcom.
Dziwi fakt, że „Głos Wybrzeża”, aspirujący do miana poważnej gazety, drukuje materiały urągające podstawowym zasadom sztuki dziennikarskiej. Przypomnijmy więc dziennikarzom, którzy być może o tym nie mają zielonego pojęcia, że wiadomości zebrane do artykułu powinny pochodzić z wiarygodnego źródła, skonfrontowane z innymi, udokumentowane, a dziennikarz powinien dotrzeć do podmiotów, o których pisze.
Proces Grudnia ’70. Kolejna próba nieudana
Po raz siódmy nie doszło do rozpoczęcia procesu w sprawie masakry robotników w grudniu 1970 roku, który toczy się przed stołecznym sądem okręgowym. Pierwsza rozprawa odbyła się w marcu 1996 roku, prokurator nie zdołał nawet odczytać aktu oskarżenia.
Najczęściej przyczyną odraczania procesu była nieobecność któregoś z oskarżonych, usprawiedliwiona chorobą lub pobytem w szpitalu. 8 września na ławie oskarżonych zabrakło gen. Edwarda Łańcuckiego, byłego dowódcy 16. Dywizji Pancernej i płk. Władysława Łomota, byłego dowódcy 32. Pułku Zmechanizowanego. Pierwszy z nich przysłał zaświadczenie, że został skierowany do szpitala. Z kolei płk Łomot dzień wcześniej został skierowany do kliniki okulistycznej Wojskowej Akademii Medycznej.
Prokurator Bogdan Szegda wystąpił o ustalenie, jak długo Władysław Łomot będzie przebywał w klinice, a następnie o wyłączenie obu oskarżonych do odrębnego postępowania. Lekarze stwierdzili, że określenie stanu zdrowia oskarżonych będzie możliwe po specjalistycznych badaniach. Sądowi nie pozostało nic innego, jak przerwać rozprawę.
24 września podjęto kolejną próbę rozpoczęcia procesu. Tym razem rozprawę przerwano z powodu zasłabnięcia jednego z oskarżonych Edwarda Łańcuckiego, byłego dowódcy 16. Dywizji Pancernej.
Oskarżeni w sprawie Grudnia ’70 z gen. Jaruzelskim na czele deklarują, że są ludźmi honorui chcą zostać osądzeni. Jednak ich zachowanie w czasie procesu – ciągłe nieobecności, szukanie kruczków proceduralnych uniemożliwiających rozpoczęcie procesu stawia pod znakiem zapytania ich dobre intencje, a przede wszystkim – honor.
Wyrejestrowane i zarejestrowane
Nastały trudne czasy dla struktur Związku w naszym regionie. Z roku na rok obserwuje się wzrost liczby likwidowanych zakładów pracy, a co za tym idzie, wzrost bezrobocia. Ta sytuacja nie pozostaje bez wpływu na działalność organizacji zakładowych. Wiele komisji rozwiązuje się, ale powstają także nowe organizacje związkowe.
Pomiędzy lipcem a sierpniem br. Zarząd Regionu wyrejestrował cztery komisje zakładowe z powodu samolikwidacji i nieopłacania składek członkowskich. W tym samym czasie zarejestrowane zostały dwie nowe. Trudna sytuacja organizacji związkowych spowodowała wprowadzenie zarządu komisarycznego w czterech komisjach.
Komisje zakładowe w: Zakładzie Wykonawstwa Sieci Elektrycznych, ZPC „Pomorzanka” i PTU „Przymorze” ze Słupska oraz Taksówkarzy Pełnoetatowych w Ustce
Komisja Oddziałowa w „Bresco Serwis” i Tymczasowa Komisja Zakładowa w „Jantar” sp. z o.o. – obie ze Słupska.
Komisje zakładowe w: Nadleśnictwie – Dretyń, Spółdzielni Niewidomych – Czarne, Stolon SA i Domplast w Słupsku. Rada Regionalnej Sekcji Służby Zdrowia od dłuższego już czasu nie ma przewodniczącego i w związku z tym również i tam wprowadzono zarząd komisaryczny.
W Regionie. Promocja Związku
To, że najważniejszy dla „Solidarności” jest rozwój Związku przede wszystkim poprzez pozyskiwanie nowych członków, wiedzą wszyscy. Potwierdziła to ankieta, która rozesłana została do komisji zakładowych. Niestety, pomimo że komisje, które odpowiedziały na ankietę, są za rozwojem „Solidarności”, stwierdziły jednocześnie, iż nie stać je na przeznaczenie nawet 10 czy 20 zł na promocję Związku, w tym pozyskiwanie nowych członków.
W związku z lipcową powodzią w Słupsku, Gdańsku i na południu kraju Zarząd Regionu postanowił przeznaczyć ponad 19 tys. zł na pomoc poszkodowanym, z tego 5 tys. zł przekazano za pośrednictwem Zarządu Regionu Ziemia Sandomierska.
Na sierpniowym posiedzeniu Zarządu Regionu rozważano utworzenie specjalnego funduszu pomocowego dla członków „Solidarności”.
Zdania były podzielone. Przeważały obawy, że takie działania spowodują więcej szkody niż korzyści. Dotyczy to zarówno liczby zgłaszanych wniosków, jak i możliwości ich weryfikacji. Po burzliwej dyskusji wniosek z propozycją powołania funduszu zwrotnej pomocy indywidualnej dla członków Związku został odrzucony. Jednym z argumentów było i to, że komisje zakładowe mają do dyspozycji 60 proc. składki członkowskiej i we własnym zakresie udzielać mogą tej pomocy swoim członkom.
Regionalny fundusz pomocy
Innego zdania byli członkowie Zarządu w sprawie utworzenia funduszu pomocy organizacjom zakładowym. Postanowiono powołać regionalny fundusz, który będzie funkcjonował na podstawie regulaminu przyjętego przez Zarząd Regionu. Decyzja została podjęta przy jednym głosie wstrzymującym się.
W związku tym, że krajowy zjazd odbędzie się w październiku, na którym będą podejmowane m.in. ważne dla naszego regionu decyzje, postanowiono, że Walne Zebranie Delegatów Regionu Słupskiego zostało zaplanowane na listopad br. Padły również propozycje zwołania dwóch WZD, lecz nie zyskały one poparcia. Listopadowy zjazd będzie zebraniem sprawozdawczym.
Spotkanie z szefami komisji zakładowych
W połowie września br. na posiedzeniu kolegium przewodniczących komisji zakładowych „Solidarności” Regionu Słupskiego uczczono minutą ciszy tych, którzy zginęli w zamachu terrorystycznym w Nowym Jorku i Waszyngtonie. Jednym z głównych tematów spotkania była krytyczna sytuacja panująca w usteckiej stoczni, w której po raz kolejny nastąpią zwolnienia grupowe, tym razem ponad 100 stoczniowców będzie musiało odejść z pracy. W dyskusji poruszono również kwestię konfliktów w niektórych zakładach pracy. W posiedzeniu uczestniczyli parlamentarzyści AWS Ziemi Słupskiej, którzy wspólnie z członkami Zarządu Regionu dyskutowali na temat kampanii wyborczej.
Stocznia chyli się ku upadkowi
Stocznia chyli się ku upadkowi. Związek nie godzi się na wykorzystywanie trudnej sytuacji gospodarczej kraju w celu doprowadzenia do zastojów produkcji, a pod płaszczykiem wątpliwej restrukturyzacji – do zwalniania ludzi z pracy i powiększania strukturalnego bezrobocia w naszym regionie – czytamy w stanowisku przyjętym przez prezydium Zarządu Regionu w Słupsku w sprawie zwolnień w stoczni Ustka.
Stoczniowcy nadal swoje wynagrodzenie otrzymują z dużym opóźnieniem – poinformował Jerzy Borzyszkowski, szef komitetu strajkowego. Warto przypomnieć, że półroczny termin wyjścia usteckiej stoczni z finansowego dołka minął we wrześniu, a czy Sąd Rejonowy w Słupsku ogłosi jej upadłość – okaże się niebawem.
Ogólnopolskie Mistrzostwa Ziemi Słupskiej w Scrabble. Najazd scrabblistów
Tradycyjnie już pod koniec sierpnia do Słupska zjeżdżają scrabbliści z całej Polski na Mistrzostwa Ziemi Słupskiej. Jest to już piąty – jubileuszowy turniej rozgrywany o puchar przewodniczącego Zarządu Regionu Słupskiego NSZZ „Solidarność”. Scrabble to gra dla wszystkich polegająca na układaniu na specjalnej planszy krzyżówki z klocków, na których znajdują się litery.
Dwa dni w siedzibie Związku trwała walka o mistrzowski tytuł. Zwyciężył prawnik z Warszawy – Radosław Konca. Podstawa to taktyka – powiedział. Ale ważne jest też szczęście – dodał. Drugie miejsce zajął Szymon Zaleski z Poznania, a trzecim okazał się trzykrotny zwycięzca poprzednich słupskich turniejów – Tomasz Zwoliński z Warszawy. Najlepiej ze słupskich zawodników grał Bogusław Kuma. Najmłodszym uczestnikiem mistrzostw był dziewięcioletni Piotr Madej z Lublina, nieźle sobie poczynając z przeciwnikami.
Puchary i nagrody pieniężne wręczał laureatom przewodniczący Zarządu Regionu – Stanisław Szukała.
Memoriał Sotero Wismonta
Dwudniowy turniej szachowy – II Memoriał Sotero Wismonta otworzył przewodniczący Zarządu słupskiej „Solidarności” Stanisław Szukała, przedstawiając jednocześnie sylwetkę wielkiego, słupskiego szachisty. Na otwarcie turnieju przybył Andrzej Banasiak – dyrektor Departamentu Sportu Powszechnego Urzędu Kultury Fizycznej i Sportu w Warszawie.
W zmaganiach na szachownicy uczestniczyło 61 zawodników. Najlepszym okazał się Marcin Kolago z Ostródy. Drugie miejsce zajął Jan Kiedrowicz z Bydgoszczy, a trzecie Jędrzej Długosz (Tama Jantar Pruszcz Gdański). Najlepszym słupszczaninem okazał się Grzegorz Hilarecki z Towarzystwa Szachowego MCK.
Słupską kolumnę w „Magazynie Solidarność” opracował Józef Grządzielski – ZR Słupskiego NSZZ „Solidarność”, ul. Jedności Narodowej 2, 76-200 Słupsk, tel. (0-59) 84-28-747 e-mail: nszz_sl@poczta.onet.pl
Nie mam się jak odwdzięczyć
Kazimiera Arent mieszkała w domu przy ulicy Słowackiego od 50 lat. Po śmierci męża została sama, córka ma już własną rodzinę. Od lipcowej powodzi mieszka w hotelu nauczycielskim we Wrzeszczu, czekając na nowe mieszkanie.
Dom, w którym mieszkała pani Kazimiera, przeznaczony jest do rozbiórki. Na drzwiach wejściowych administracja wywiesiła informacje dla mieszkańców, żeby opuszczali mieszkania w razie silnego wiatru. Z powodu lipcowej powodzi najbardziej ucierpiało, znajdujące się na parterze budynku, mieszkanie pani Kazimiery. Woda zalała praktycznie wszystko. W czasie ulewy udało się uratować dokumenty i część garderoby. – Kiedy wróciłam tu po 24 godzinach, wszystko pływało. Nawet w lodówce było pełno wody. Po trzech tygodniach udało się usunąć z mieszkania błoto, które przyniosła ze sobą woda – mówi Kazimiera Arent.
W mieszkaniu jest wilgotno i zimno. Na ścianach pojawił się grzyb, a podłoga zapada się w niektórych miejscach. – Trzy lata temu wzięłam kredyt, żeby zrobić remont. Teraz wszystkie pieniądze, które dostałam i z miasta, i z „Solidarności” musiałabym wydać na ogrzanie i wysuszenie tego mieszkania, a przecież prawie wszystko zostało zniszczone.
Na listę osób poszkodowanych w lipcowej powodzi, tworzonej w Zarządzie Regionu Gdańskiego, pani Kazimiera trafiła dzięki Komisji Zakładowej NSZZ „Solidarność” w Galerii Centrum, do której należała, gdy pracowała w ówczesnych Domach Towarowych. Kazimiera Arent jest jedną z wielu zgłoszonych przez komisje zakładowe osób, które otrzymały zapomogę ze środków napływających przez ostatnie dwa miesiące na konto ZR Gdańskiego. – Chciałabym bardzo podziękować za pamięć, bo inaczej odwdzięczyć się nie mogę. Jeszcze nigdy w życiu nie miałam tyle pieniędzy. To co otrzymałam, wystarczy mi na kupienie najpotrzebniejszych rzeczy do nowego mieszkania, bo stąd niewiele nadaje się do zabrania.
Niestety jak na razie nikt w administracji budynku nie wie, kiedy jego mieszkańcy otrzymają nowe mieszkania.
W poprzednim numerze „Magazynu” przedstawiliśmy listę instytucji i osób indywidualnych, które przekazały pieniądze na rzecz powodzian. Wśród wymienionych zabrakło Komisji Zakładowej „S” GPRD Skanska SA. Za niedopatrzenie przepraszamy i jeszcze raz dziękujemy wszystkim, którzy wsparli poszkodowanych w powodzi.
XIX Pielgrzymka Ludzi Pracy. Posługa nadziei
XIX Pielgrzymka Ludzi Pracy do Częstochowy, która odbyła się w dniach 15-16 września br., stała pod znakiem deszczu i – niestety – niskiej frekwencji. Na jasnogórskim parkingu, gdzie zwykle nie można było znaleźć miejsca, świeciło pustkami.
Ks. apb Tadeusz Gocłowski, krajowy duszpasterz ludzi pracy witając pielgrzymów podczas sobotniej mszy św. na szczycie przypomniał postać ks. Jerzego Popiełuszki – inicjatora pielgrzymek ludzi pracy, oraz ks. kardynała Stefana Wyszyńskiego – prymasa Polski, w związku z Rokiem Prymasowskim. W homiliach podczas pielgrzymkowych mszy św. poruszane były trzy podstawowe tematy – bezrobocie, wybory i tragedia, która miała miejsce w Stanach Zjednoczonych. Mówili o tym zarówno ks. abp Tadeusz Gocłowski witając zgromadzonych, ks. bp Jan Chrapek z Radomia w sobotniej mszy św. na szczycie, ks. Zbigniew Kuzia z Lublina w czasie pasterki czy ks. bp Piotr Jarecki podczas uroczystej sumy kończącej tegoroczną pielgrzymkę. Zadaniem Kościoła w tych niezwykle trudnych czasach jest – jak to określił ks. Kuzia – posługa nadziei. Tego od Kościoła oczekują wierni, którym trudno znaleźć się w nowej rzeczywistości. Bezrobocie porównywano ze złem, z którym trzeba walczyć wszelkimi dostępnymi środkami. Mówiąc o prawach, jakie mają ludzie pracy, czyli prawa do szacunku, godziwego zarobku i podmiotowego traktowania przez przełożonych, katecheci zwracali też uwagę na obowiązki, jakie mają wobec pracodawców ludzie pracy. Człowiek musi tak wykonywać swoją pracę, aby była ona miła Bogu – czyli sumiennie, uczciwie i z pełnym zaangażowaniem. Odnosząc się do nadchodzących wyborów księża mówili m.in., że w takim ustroju jak demokracja udział w wyborach jest obowiązkiem każdego katolika. Obowiązkiem każdego katolika jest też dokonywać takich wyborów aby ludzie, którzy będą rządzić naszym krajem, kierowali się nauką Kościoła, gdyż daje to gwarancję, że państwo w swych działaniach będzie się kierowało przede wszystkim dobrem człowieka. Nie można również wybierać ludzi wywodzących się z ugrupowania, które przez dziesięciolecia sprowadzało człowieka do poziomu przedmiotu, a Ojczyznę podporządkowywało obcym interesom.
W uroczystej sumie kończącej pierwszą w nowym wieku i nowym tysiącleciu XIX Pielgrzymkę Ludzi Pracy, wzięło udział wyjątkowo mało wiernych. I nie można tu winić pogody, gdyż nikt nie jest w stanie na kilka tygodni przed wyjazdem przewidzieć pogody. Ponadto dziś, gdy otrzymują państwo kolejny numer naszego miesięcznika widać, że nie słuchamy tego, co mówią nasi duszpasterze. Wyniki wyborów świadczą o tym najlepiej.
Dział Szkoleń ZR w bieżącym roku przeprowadzi dwa dodatkowe szkolenia
Ordynacja wyborcza – jednodniowe szkolenie przygotowujące do sprawnego przeprowadzenia zebrania sprawozdawczo-wyborczego kończącej się kadencji 1998-2002. Szkolenie przeznaczone jest dla przewodniczących KZ i KR
Unia Europejska a związki zawodowe – szkolenie trzydniowe przedstawiające podstawowe informacje o prawach pracowników i sytuacji związków zawodowych w krajach UE
Pozostałe szkolenia zostały zmodyfikowane i uaktualnione zgodnie z obowiązującym prawem. Do oferty skierowanej do komisji zakładowych „S” dołączona jest karta zgłoszeniowa, którą należy jak najszybciej wypełnić i odesłać do Działu Szkoleń.
Zapraszamy też do naszego Ośrodka Szkoleniowego w Czarnej Wodzie na szkolenia komputerowe i językowe
Zainteresowanych szczegółami naszej oferty prosimy o kontakt telefoniczny – 305-54-79, 308-42-76.

References: art. 52
 art. 300
 art. 38
 art. 30
 art. 30
 art. 38
 art. 30
 art. 30
 art. 38
 art. 38