Source: http://cis-celestynow.org/pytania-i-odpowiedzi.html
Timestamp: 2019-03-22 00:08:59+00:00

Document:
Odpowiedzi na pytania, które często otrzymujemy
Zasady demokracja samorządowej, która odrodziła się w Polsce w 1990 roku ciągle jeszcze wielu z nas wydają się nie do końca znane. Postanowiliśmy je przybliżyć. Poniżej znajdziecie często zadawane nam pytania i odpowiedzi na nie.
Co to jest RIO?
Regionalne izby obrachunkowe są państwowymi organami nadzoru i kontroli gospodarki finansowej. Sprawują nadzór nad działalnością jednostek samorządu terytorialnego w zakresie spraw finansowych oraz dokonują kontroli gospodarki finansowej i zamówień publicznych. Izby kontrolują gospodarkę finansową (np. gminy) na podstawie zgodności z prawem i zgodności dokumentacji ze stanem faktycznym. Kontrola gospodarki finansowej jednostki samorządu w zakresie zadań administracji rządowej, wykonywanych przez te jednostki na podstawie ustaw lub zawieranych porozumień, dokonywana jest także z uwzględnieniem kryterium celowości, rzetelności i gospodarności. Izby przeprowadzają co najmniej raz na cztery lata kompleksową kontrolę gospodarki finansowej jednostek samorządu terytorialnego. W zakresie działalności nadzorczej działalność regionalnych izb obrachunkowych obejmuje uchwały i zarządzenia podejmowane w sprawach procedury uchwalania budżetu i jego zmian, istniejącego już budżetu i jego zmian, zaciągania zobowiązań wpływających na wysokość długu publicznego oraz udzielania pożyczek, zasad i zakresu przyznawania dotacji z budżetu, podatków i opłat lokalnych, absolutorium, wieloletniej prognozy finansowej i jej zmian. W przypadku nieuchwalenia budżetu do dnia 31 marca roku budżetowego, izba ustala budżet tej jednostki w terminie do końca kwietnia roku budżetowego w zakresie obowiązkowych zadań własnych oraz zadań z zakresu administracji rządowej, wykonywanych przez te jednostki na podstawie ustaw lub porozumień. W związku z wykonywaną kontrolą inspektorzy RIO mają prawo żądania niezbędnych informacji dotyczących działalności kontrolowanych jednostek, wstępu na teren i do pomieszczeń jednostek kontrolowanych, wglądu w dokumentację związaną z dysponowaniem środkami pieniężnymi, gospodarką środkami rzeczowymi, gospodarką finansową kontrolowanej jednostki, zabezpieczania dokumentów i innych dowodów, dostępu do danych osobowych dotyczących kwalifikacji i uposażenia pracowników samorządowych. Na podstawie wyników kontroli izba kieruje do kontrolowanej jednostki wystąpienie pokontrolne, wskazując źródła i przyczyny nieprawidłowości, ich rozmiary, osoby odpowiedzialne oraz wnioski zmierzające do ich usunięcia i usprawnienia badanej działalności. Kontrolowana jednostka jest obowiązana w terminie 30 dni od dnia doręczenia wystąpienia zawiadomić izbę o wykonaniu wniosków lub o przyczynach ich niewykonania. Do wniosków zawartych w wystąpieniu pokontrolnym przysługuje prawo zgłoszenia zastrzeżenia do kolegium izby. Podstawą zgłoszenia zastrzeżenia może być tylko zarzut naruszenia prawa poprzez błędną jego wykładnię lub niewłaściwe zastosowanie.
Jaki mamy wpływ na rozdzielanie i realizację inwestycji ze środków sołeckich?
Decydują o tym mieszkańcy, zależy to od nich, czy są tym zainteresowani. Podziału dokonuje się na zebraniach wiejskich. Projekt wniosku dotyczący funduszu sołeckiego (tego w jakiej wysokości i na co mają być wydane pieniądze w sołectwie) może złożyć sołtys, rada sołecka lub 15 pełnoletnich mieszkańców sołectwa. Uchwała zebrania wiejskiego dotycząca wniosku musi zostać dostarczona wójtowi do 30 września każdego roku na rok następny. Wydatki z funduszu muszą służyć poprawie życia mieszkańców danej wsi, być zgodne ze strategią rozwoju gminy i należeć do zadań własnych gminy. Wniosek o dofinansowanie z funduszu sołeckiego był poprawny, musi zawierać nazwę przedsięwzięcia do zrealizowania na terenie danego sołectwa i szacunkowy koszt realizacji planowanych przedsięwzięć. Oczywiście koszty przedsięwzięć muszą mieścić się w limicie środków przeznaczonych dla danego sołectwa. We wniosku należy zawrzeć uzasadnienie w którym należy wskazać w jaki sposób realizacja danego przedsięwzięcia przyczyni się do poprawy warunków życia mieszkańców danego sołectwa. Jeśli wójt uzna, że wniosek nie spełnia powyższych wymogów, w ciągu 7 dni od dnia jego otrzymania informuje o tym sołtysa. Sołtys może w ciągu 7 dni podtrzymać wniosek sołectwa. Jeżeli wniosek zostaje zaakceptowany, rada gminy podejmuje uchwałę o włączeniu przedsięwzięć finansowanych ze środków funduszu sołeckiego do budżetu gminy. Przedsięwzięcia finansowane ze środków funduszu sołeckiego są wykonywane w ramach budżetu gminy i ich przyjęcie do realizacji, a następnie wykonanie odbywa się w oparciu o ogólnie obowiązujące przepisy dotyczące gospodarki finansowej gminy. Po uchwaleniu na zebraniu sołeckim przez mieszkańców tego, na co zostaną wydane pieniądze we wsi warto dopytywać sołtysa o to na jakim etapie jest dana inwestycja. Wtedy wpływ na to kiedy pojawi się nowy plac zabaw, wiata przystankowa czy chodnik będzie największy.
Dlaczego w przetargach i zapytaniach ofertowych wybierane są najtańsze oferty?
Przecież najtańsze nie musi oznaczać: najlepsze.
Wytyczne kontrolne i ustawa o dyscyplinie finansów publicznych nakazują zamawiającemu konieczność wyboru najtańszej oferty. Jednocześnie organy kontrolne, narzucające rygor finansowy w zakresie dysponowania funduszami publicznymi, kwestionują dyktat najniższej ceny jasno wskazując na nieefektywność tego kryterium. Zgodnie z wytycznymi kontrolnymi w Ustawie Prawo zamówień publicznych, zamawiający wybiera ofertę najtańszą na podstawie kryteriów oceny ofert określonych w specyfikacji istotnych warunków zamówienia (SIWZ). Jak wynika ze sprawozdania prezesa Urzędu Zamówień Publicznych za rok 2012 w aż 92% udzielonych zamówień o wartościach poniżej progów unijnych, zamawiający dokonywali wyboru oferty najtańszej spośród wszystkich złożonych ofert. Kryterium najniższej ceny przoduje w przypadku postępowań na roboty drogowe - 95% przetargów jest rozstrzyganych wyłącznie w oparciu o cenę i to najniższą. Skutki takiego postępowania widać wyraźnie. Zamiast nowych autostrad mamy w Polsce drogi w katastrofalnym stanie, a zamiast konkurencyjności i tym samym rozwoju przedsiębiorczości - spektakularne upadłości i bankructwa firm budowlanych. To, że system zamówień publicznych wymaga naprawy i to jak najszybszej zauważyła Najwyższa Izba Kontroli w raporcie dotyczącym budów prowadzonych przez Generalną Dyrekcję Dróg Krajowych i Autostrad (GDDKiA).
„Jak podkreśla NIK: „W przeprowadzanych przez GDDKiA postępowaniach o udzielenie zamówienia publicznego na roboty budowlane stosowano praktycznie jedynie kryterium ceny. Określane przez GDDKiA warunki w zakresie sytuacji ekonomiczno-finansowej wykonawcy nie pozwalały na wyeliminowanie z postępowania firm znajdujących się w trudnej sytuacji finansowej" . Przypomnijmy, że w postępowaniach na roboty drogowe w 95% liczy się cena. Kierowanie się w przetargu wyłącznie tym kryterium prowadzi do skrajnych sytuacji, w których biorące udział w przetargu firmy składają ofertę znacznie poniżej realnych kosztów budowy drogi. Kontrolerzy NIK zauważają: „Z uwagi na fakt, że finansowanie budowy sieci dróg następuje ze środków publicznych, inwestor powinien dołożyć wszelkich starań o pełne zabezpieczenie interesu publicznego (prawnego i ekonomicznego), w tym również uwzględnienia praw wykonawców ". Wnioski wyciągnięte z realizacji wielkich, ogólnopolskich budów przekładają się w skali makro na inwestycje samorządowe. Z punktu widzenia interesu finansów publicznych, praktyka i przepisy zamówień publicznych prowadzą do absurdalnych sytuacji, w których zamawiający boi się wybrać ofertę lepszą i w konsekwencji z pełną świadomością stawia na najtańszą. A wszystko to kosztem funduszy samorządowych. Dyktat najniższej ceny to pułapka zarówno dla państwa, zamawiających, a także organów kontrolnych, jak i przedsiębiorców. Pomóc może jedynie zmiana wytycznych kontrolnych w zamówieniach publicznych oraz zobligowanie zamawiających do wybierania ofert najkorzystniejszych, a nie najtańszych.
Marek Kowalski/CIS
Co można postawić na działce bez pozwolenia na budowę?
Prawo budowlane stanowi, iż legalne prowadzenie robót budowlanych wymaga wydania ostatecznej decyzji o pozwoleniu na budowę. Na szczęście od każdej zasady są wyjątki, podobnie jest w tym wypadku. Co zatem można postawić na działce bez czasochłonnej procedury uzyskiwania pozwolenia na budowę? Zgodnie z prawem stawianie budynku oraz inne roboty budowlane można rozpocząć jedynie na podstawie ostatecznej decyzji o pozwoleniu na budowę, z zastrzeżeniem art. 29–31 Prawa budowlanego, w których wymienione zostały konkretne wyjątki stanowiące odstępstwo od tej zasady. Wymienione w powyższych artykułach budowy obiektów oraz roboty budowlane mogą zatem być prowadzone bez pozwolenia na budowę i bez zagrożenia, że zostaną uznane za samowolę budowlaną. Większość z nich wymaga jedynie zgłoszenia do właściwego organu administracji.
Budowy niewymagające pozwolenia
Należą do nich zgodnie z (ust. 1 art. 29) Prawa budowlanego m.in. obiekty gospodarcze, ogrodzenia, wiaty, korty, boiska, przydomowe oczyszczalnie ścieków o wydajności do 7,50 m3 na dobę, obiekty budowlane piętrzące wodę i upustowe czy obiekty małej architektury. Dwa z nich jednak warto szerzej omówić, są to wolnostojące budynki parterowe o powierzchni do 25 m2 oraz tymczasowe obiekty budowlane.
Art. 29 ust. 1 pkt 2 Prawa budowlanego mówi też , iż zwolnione z obowiązku uzyskania pozwolenia na budowę są wolnostojące parterowe budynki gospodarcze, wiaty i altany oraz przydomowe oranżerie (ogrody zimowe) o powierzchni zabudowy do 25 m2, przy czym łączna liczba tych obiektów na działce nie może przekraczać dwóch na każde 500 m2 powierzchni działki. Jest to istotna informacja dla tych, którzy po postawieniu domu zamierzają zagospodarować ogród. Większość elementów, które umieszcza się w nim najczęściej, można znaleźć właśnie na liście obiektów, które nie wymagają pozwolenia na budowę w tym:
przydomowe baseny i oczka wodne (pkt 15),
obiekty malej architektury (pkt 24), czyli m.in. posągi, wodotryski i inne obiekty architektury ogrodowej oraz niewielkie obiekty użytkowe służące rekreacji codziennej i utrzymaniu porządku, jak: piaskownice, huśtawki, drabinki, śmietniki (zgodnie z art. 3 pkt. 4 Prawa budowlanego),
oraz wspomniane, niewielkie altany, oranżerie czy budynki gospodarcze.
Niektóre firmy oferują domki kwalifikujące się jako obiekty, które nie wymagają pozwolenia. Tego typu domki mogą pełnić role budynków gospodarczych oraz domków letniskowych. Ich wymiary dopasowane są do obowiązujących przepisów. Jednak dla pewności, przed postawieniem takiego domku na działce lub w ogródku, warto upewnić się we właściwym urzędzie, że faktycznie można to zrobić bez pozwolenia na budowę.
Zgodnie z art. 29 ust. 1 pkt 12 pozwolenia na budowę nie wymaga postawienie tymczasowych obiektów budowlanych, czyli niepołączonych trwale z gruntem i przewidzianych do rozbiórki lub przeniesienia w inne miejsce w terminie określonym w zgłoszeniu, o którym mowa w art. 30 ust. 1, ale nie później niż przed upływem 120 dni od dnia rozpoczęcia budowy określonego w zgłoszeniu.
Definicję tymczasowego obiektu budowlanego znaleźć można a art. 3 pkt 5 Prawa budowlanego. Zgodnie z nim jest to „obiekt budowlany przeznaczony do czasowego użytkowania w okresie krótszym od jego trwałości technicznej, przewidziany do przeniesienia w inne miejsce lub rozbiórki, a także obiekt budowlany niepołączony trwale z gruntem, jak: strzelnice, kioski uliczne, pawilony sprzedaży ulicznej i wystawowe, przekrycia namiotowe i powłoki pneumatyczne, urządzenia rozrywkowe, barakowozy, obiekty kontenerowe”.
Zapisy dot. tymczasowych obiektów budowlanych pojawiają się często w kontekście stawiania domków letniskowych. Większość z nich nie spełnia warunków takich jak brak trwałego połączenia z gruntem oraz nieodzowna tymczasowość, czyli obowiązek rozbiórki lub przeniesienia w określony czasie.
Do takich tymczasowych obiektów budowlanych niezwiązanych trwale z gruntem można jednak zaliczyć np. domek holenderski, który może pełnić rolę domku letniskowego. To mobilny domek, który można postawić w każdym miejscu, a co za tym idzie w odpowiednim terminie przestawić w inne miejsce.
Do rozpoczęcia zgłoszonych właściwemu organowi administracji robót budowlanych można przystąpić, jeśli w terminie 30 dni od dnia doręczenia zgłoszenia nie zostanie wniesiony sprzeciw w formie decyzji.
Większość ujętych w art. 29 ust. 1 przypadków wymaga zgłoszenia budowy właściwemu organowi administracji architektoniczno-budowlanej (starosta, wojewoda lub Główny Inspektor Nadzoru Budowlanego).
opis określający rodzaj, zakres oraz sposób wykonywania zaplanowanych robót budowlanych oraz termin ich rozpoczęcia,
w zależności od potrzeb, odpowiednie szkice lub rysunki, a także inne wymagane pozwolenia, uzgodnienia i opinie,
w przypadku tymczasowego obiektu budowlanego obiekt musi być zgodny z katalogiem obiektów, które podaje prawo budowlane i mieć do 25m2, a zgłoszenie musi zawierać: szkice i rysunki tego obiektu wraz z wymiarami: długość, szerokość, wysokość; mapę sytuacyjna z zaznaczonym obiektem oraz naniesionymi odległościami od granic (od granicy sąsiedniej działki 4 m z oknami, 3 m bez okien; od drogi gminnej 6 m; od drogi powiatowej 8 m).
Zgłoszenia należy dokonać oczywiście przed planowanym terminem rozpoczęcia prac budowlanych. Do robót można przystąpić, jeżeli w ciągu 30 dni od zgłoszenia organ nie wniesie sprzeciwu w formie decyzji i w ciągu 2 lat od określonego w zgłoszeniu terminu rozpoczęcia prac. Organ w ciągu 30 dni od daty zgłoszenia może zażądać uzupełnienia dokumentacji lub wnieść sprzeciw, zrobi to np. w przypadku, gdy planowana budowa narusza ustalenie miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego lub zgłoszenie obejmuje obiekt wymagający pozwolenia na budowę.
Bartosz Antos, SaveInvest Sp. z o.o., www.dzialkanadmorzem.pl
Co to jest wspólnota gruntowa?
Wspólnota gruntowa to nieruchomość stanowiąca przedmiot współwłasności o pewnych szczególnych cechach. Jej istotą jest uprawnienie do korzystania ze wspólnego gruntu, służącego mieszkańcom danej miejscowości tylko z tego powodu, że są jej mieszkańcami. Wspólnoty gruntowe są dziś ostatnią formą zbiorowego władania gruntami, a ich korzeni trzeba szukać w czasach feudalnych, a w zasadzie w okresie likwidacji tego systemu, gdy nie wiedząc, co zrobić z gruntami pozostającymi we wspólnej własności mieszkańców całej jednostki osadniczej, pozostawiano grunt we współwłasności mieszkańców danej wsi jako wspólnotę gruntową. Mimo późniejszych przekształceń własnościowych wspólnot gruntowych nie zlikwidowano, a zasady ich działania reguluje obecnie ustawa z dnia 29.06.1963 roku o zagospodarowaniu wspólnot gruntowych. Szacuje się, że w Polsce jest obecnie około 6 tysięcy wspólnot gruntowych posiadających łącznie 126 tysięcy hektarów gruntów.
Uprawnionymi do udziału we wspólnocie gruntowej są osoby fizyczne lub prawne posiadające gospodarstwa rolne, jeżeli w ciągu ostatniego roku przed dniem wejścia w życie ustawy o zagospodarowaniu wspólnot gruntowych, czyli 5 lipca 1963 roku, faktycznie korzystały z tej wspólnoty. Jeżeli wspólnotą gruntową są lasy, grunty leśne albo nieużytki przeznaczone do zalesienia, uprawnionymi do udziału w takiej wspólnocie są osoby fizyczne lub prawne zamieszkujące lub mające siedzibę na terenie miejscowości, w której znajdują się grunty stanowiące wspólnotę, lub osoby zamieszkujące na terenie innej miejscowości, a prowadzące gospodarstwo rolne, chyba że w okresie 5 lat przed wejściem w życie ustawy osoby te faktycznie ze wspólnoty nie korzystały. To, które nieruchomości stanowią wspólnotę gruntową, ustala starosta. Jeżeli wspólnota gruntowa jest położona na obszarze dwu lub więcej powiatów, wojewoda określa, który ze starostów będzie właściwy w tych sprawach. Ustalenie, które nieruchomości stanowią wspólnotę gruntową oraz ustalenie wykazów uprawnionych do udziału we wspólnocie gruntowej oraz wykazu obszarów gospodarstw przez nich posiadanych i wielkość przysługujących im udziałów we wspólnocie powinno być dokonane w terminie 1 roku od dnia wejścia w życie ustawy. Jednak niewykonanie w terminie obowiązku ustawowego przez właściwe władze lokalne nie powoduje, że wspólnoty do życia nie można powołać teraz.
Wspólnotami gruntowymi są nieruchomości rolne, leśne i obszary wodne:
nadane w wyniku uwłaszczenia włościan i mieszczan-rolników na wspólną własność, we wspólne posiadanie lub do wspólnego użytkowania ogółowi, pewnej grupie lub niektórym mieszkańcom jednej albo kilku wsi;
wydzielone tytułem wynagrodzenia za zniesione służebności, wynikające z urządzenia ziemskiego włościan i mieszczan-rolników, na wspólną własność, we wspólne posiadanie lub do wspólnego użytkowania gminie, miejscowości albo ogółowi uprawnionych do wykonywania służebności;
powstałe w wyniku podziału pomiędzy zespoły mieszkańców poszczególnych wsi gruntów, które zostały nadane przy uwłaszczeniu włościan i mieszczan-rolników mieszkańcom kilku wsi na wspólną własność, we wspólne posiadanie lub do wspólnego użytkowania,
użytkowane wspólnie przez mieszkańców dawnych okolic i zaścianków oraz należące do wspólnot urbarialnych i spółek szałaśniczych;
otrzymane przez grupę mieszkańców jednej lub kilku wsi na wspólną własność i do wspólnego użytkowania w drodze przywilejów i darowizn bądź nabyte w takim celu;
zapisane w księgach wieczystych (gruntowych) jako własność gminy (gromady), jeżeli w księgach tych istnieje wpis o uprawnieniu określonych grup mieszkańców gminy (gromady) do wieczystego użytkowania i pobierania pożytków z tych nieruchomości;
stanowiące dobro gromadzkie (gminne) będące we wspólnym użytkowaniu na terenach województw rzeszowskiego, krakowskiego oraz powiatu cieszyńskiego województwa katowickiego.
Do wspólnot gruntowych nie zalicza się powołanych wyżej nieruchomości, jeżeli przed dniem wejścia w życie ustawy zostały prawnie lub faktycznie przekazane na cele publiczne lub społeczne, albo też do końca 1962 roku – a gdy chodzi o lasy i grunty leśne, to do 30 września 1960 roku – zostały podzielone na działki indywidualne między współuprawnionych bądź uległy zasiedzeniu. Jeżeli na części obszaru stanowiącego wspólnotę gruntową wzniesione zostały przed dniem wejścia w życie ustawy budynki pozostające w indywidualnym władaniu, właścicielowi budynku przysługuje prawo nabycia gruntów znajdujących się pod budynkiem mieszkalnym i zabudowaniami gospodarczymi wraz z podwórzem.
Współwłasność we wspólnotach gruntowych polega na tym, że każdy z uprawnionych ma w niej odpowiedni udział oznaczony ułamkiem. Wielkość udziałów uprawnionych do korzystania ze wspólnoty gruntowej ustala się w ten sposób, że połowę dzieli się między uprawnionych w częściach równych, drugą zaś połowę proporcjonalnie do obszarów gruntów posiadanych przez każdego z uprawnionych, a położonych na obszarze tej samej lub graniczącej z nią gminy. Współwłaściciele mają przy tym ograniczone prawo zbywania swoich udziałów oraz nie mogą znieść współwłasności z jednym wyjątkiem, a mianowicie podział wspólnoty gruntowej następuje wyłącznie w razie objęcia jej gruntów scaleniem, za zgodą bezwzględnej większości osób uprawnionych do udziału w tej wspólnocie.
Osoby uprawnione do udziału we wspólnocie gruntowej powinny utworzyć spółkę do sprawowania zarządu. Jej utworzenie następuje w drodze uchwały powziętej większością głosów uprawnionych do udziału we wspólnocie przy obecności przynajmniej ich połowy. W przypadku gdy w skład wspólnoty wchodzą również lasy, grunty leśne lub nieużytki przeznaczone do zalesienia, do zagospodarowania takich gruntów może być utworzona odrębna spółka. Spółka może być niekiedy powołana przymusowo. Jeżeli uprawnieni do udziału we wspólnocie gruntowej w terminie trzech miesięcy od dnia ustalenia wykazu uprawnionych nie przedstawią do zatwierdzenia właściwemu zarządowi gminy statutu spółki, organ ten utworzy spółkę przymusową. Spółka jest osobą prawną, która działa na podstawie statutu jako zarządca gruntów wspólnoty. Jej członkami są osoby uprawnione do udziału we wspólnocie gruntowej, a także posiadacze gruntów przyległych do wspólnoty na warunkach określonych w statucie. Każda spółka, która zarządza gruntami wspólnoty, powinna posiadać statut, który jest zatwierdzany przez właściwy zarząd gminy. Z chwilą zatwierdzenia spółka nabywa osobowość prawną. Nadzór nad działalnością spółki sprawuje właściwy wójt (burmistrz, prezydent miasta).
W przypadku zbycia nieruchomości wspólnot mieszkaniowych będziemy mieć do czynienia z dwoma ograniczeniami. Pierwsze ograniczenie to konieczność uzyskania zgody właściwego wójta (burmistrza, prezydenta miasta) na zbycie, zamianę wspólnot gruntowych lub ich części. Jednak powyższe ograniczenie nie dotyczy zbycia wspólnoty gruntowej na rzecz Państwa, jak również w razie zamiany gruntów wchodzących w skład wspólnoty na grunty państwowe oraz zbycia gruntów wchodzących w skład wspólnoty gruntowej, które zostały wyznaczona na cele budowlane na podstawie przepisów o terenach budowlanych na obszarach wsi bądź w miejscowym planie zagospodarowania przestrzennego.
Drugie ograniczenie dotyczy tylko sprzedaży nieruchomości stanowiącej wspólnotę gruntową i polega na tym, że w przypadku sprzedaży takiej nieruchomości gminie przysługuje prawo pierwokupu. To szczególna instytucja prawna polegająca na tym, że rzecz, której dotyczy prawo pierwokupu, może być sprzedana osobie trzeciej tylko pod warunkiem, że uprawniony do pierwokupu swego prawa nie wykona. Zatem w przypadku sprzedaży nieruchomości strony najpierw muszą w formie aktu notarialnego zawrzeć warunkową umowę sprzedaży. O treści tej umowy notariusz zawiadamia właściwego wójta (burmistrza, prezydenta miasta). Ma on prawo wykonać prawo pierwokupu w terminie miesiąca od dnia otrzymania zawiadomienia. Wykonanie prawa pierwokupu polega na złożeniu oświadczenia w formie aktu notarialnego. Z chwilą złożenia oświadczenia nieruchomość staje się własnością gminy. Przez wykonanie prawa pierwokupu dochodzi do zawarcia umowy sprzedaży o treści poprzednio określonej przez strony jednak zmienia się osoba kupującego. Poprzedni kupujący traci prawo nabycia nieruchomości, a w jego miejsce wstępuje gmina, która nabywa nieruchomość na warunkach i za cenę określoną między stronami w umowie warunkowej sprzedaży. W przypadku gdy gmina nie skorzysta z prawa pierwokupu strony warunkowej umowy sprzedaży udają się ponownie do notariusza w celu zawarcia umowy przeniesienia własności nieruchomości i dopiero z chwilą podpisania tej umowy kupujący staje się właścicielem nieruchomości, a transakcja ulega zakończeniu.
Zatem w przypadku zbycia nieruchomości wspólnot gruntowych możemy mieć w praktyce do czynienia z różnymi kombinacjami zgody wójta (burmistrza, prezydenta miasta) i prawa pierwokupu na rzecz gminy w zależności od rodzaju transakcji, jaką będziemy przeprowadzać, i przeznaczenia gruntu, który będziemy zbywać. Na przykład w przypadku sprzedaży nieruchomości budowlanej nie będzie konieczna zgoda na jej zbycie, ale gmina będzie mogła skorzystać z prawa pierwokupu. W przypadku sprzedaży nieruchomości rolnej będzie konieczna zgoda wójta na sprzedaż, ale udzielenie tej zgody nie pozbawia go prawa do skorzystać z prawa pierwokupu.
Udział we wspólnocie gruntowej może być zbywany wyłącznie w całości i tylko na rzecz osoby posiadającej już udział w tej wspólnocie oraz na rzecz osób posiadających gospodarstwa rolne w tej samej wsi lub we wsiach przylegających do wspólnoty. Zbycie udziału we wspólnocie gruntowej następuje w formie aktu sporządzonego na piśmie i zatwierdzonego przez właściwego wójta (burmistrza, prezydenta miasta). W razie zbycia wszystkich gruntów gospodarstwa rolnego przez uprawnionego do udziału we wspólnocie gruntowej udział w tej wspólnocie przechodzi na nabywcę tego gospodarstwa. W razie zbycia części gruntów udział we wspólnocie gruntowej zachowuje dotychczasowy właściciel, chyba że na podstawie umowy odstąpi swe uprawnienia nabywcy. Jeżeli jednak zbywca pozostawia sobie obszar użytków rolnych nie większy niż 0,1 ha, udział we wspólnocie gruntowej przechodzi na nabywcę. Uprawnieni do udziału we wspólnocie gruntowej stanowiącej w całości lub w części lasy, grunty leśne lub nieużytki przeznaczone do zalesienia mogą się zrzec na rzecz Państwa uprawnień do udziału we wspólnocie w zakresie obejmującym te lasy, grunty leśne i nieużytki.
Paweł Puch, Krakowski Rynek Nieruchomości
Naszej szkole grozi już od lat zamkniecie. Jak temu zapobiec?
Szkoła często jest czymś więcej niż tylko placówką edukacyjną, a do tego, bywa, że nie potrzeba na jej utrzymanie więcej pieniędzy. Należy znaleźć nowy sposób zarządzania posiadanym majątkiem. Różnica między sumą pieniędzy otrzymywaną od państwa, a potrzebami wynikającymi z oczekiwań, jakie stawiają sobie samorządy i mieszkańcy jest duża i trzeba sobie powiedzieć, że w perspektywie kryzysu finansów publicznych nie będzie mniejsza. Nie oznacza to jednak, iż samorządy nie mogą w tej sytuacji nic zrobić. Jest kilka rozwiązań. Pierwszym z nich jest uelastycznienie form pracy kadry nauczycielskiej, jak chociażby zatrudnienie nauczycieli w różnych ośrodkach. Można np., oczywiście w tym zakresie koniecznie we współpracy z MEN, wprowadzić na poziomie podstawowym model: jeden nauczyciel - kilka przedmiotów. Nie powinien jednak być to model docelowy, lecz przejściowy.
Drugie rozwiązanie to wykorzystanie wszelkich nowoczesnych technik edukacyjnych, jak np. e-learning. Nie wolno jednak zapomnieć w tym przypadku o dość sporym niebezpieczeństwie wyobcowania młodych ludzi z życia społecznego. Chodzi o to, by dalsza technologizacja życia, poprzez między innymi nowe formy komunikacji i edukacji, nie wpłynęła negatywnie na rozwój psychologiczny i społeczny dzieci oraz młodzieży. Należy także szukać (być może w formule partnerstwa publiczno-prywatnego), sposobów przekazywania zadań oświatowych innym podmiotom - oczywiście takim, które spełniają wymagania postawione zarówno przez MEN jak i JST.
Przekazując część zadań oświatowych innym podmiotom samorząd jest odciążony od dość istotnej funkcji, którą musi spełniać. Drugi aspekt takiego posunięcia to potencjalne zwiększenie aktywności obywatelskiej mieszkańców, poprzez włączenie nowych aktorów społecznych w realizację strategii oświatowej. Na wsi szkoła jest bardzo często głównym ośrodkiem kultury i oprócz zadań edukacyjnych pełni także zadania cywilizacyjne. Odbywają się tam wybory, ludzie spotykają się przy różnych innych okazjach, dlatego zamknięcie takiej szkoły, nawet jeśli w krótkiej perspektywie będzie miało pozytywny wpływ na sytuację finansową JST, w długiej może być bardzo niekorzystne i prowadzić do dekulturacji. Obecnie obserwujemy niekorzystny dla Polski trend metropolizacji kraju. Istnieje bardzo duża przepaść między 10-12 dużymi ośrodkami, a małymi i średnimi miastami oraz niektórymi obszarami wiejskimi. Nastąpiło zbyt duże rozwarstwienie np. w dostępie do edukacji, co może mieć dla naszego kraju bardzo poważne konsekwencje, również ekonomiczne.
Ogromna ilość zdolnej młodzieży mieszka nie tylko w Warszawie, Krakowie, Wrocławiu czy Poznaniu, ale również w małych miejscowościach. A prawdziwie nowoczesna gospodarka nie może być oparta jedynie o kilka rozwijających się centrów, ale musi mieć zaplecze w dużym potencjale edukacyjnym i intelektualnym maksymalnie dużej części społeczeństwa. Oświatą nie może rządzić tylko i wyłącznie rachunek ekonomiczny. Co nie znaczy, że mamy zupełnie abstrahować od rentowności szkół. Mówiłbym jednak raczej o optymalnym wykorzystaniu potencjału, które mają placówki oświatowe.
Ogromny kłopot sprawia przepaść demograficzną, nad którą stoi Polska. To proces, który już bardzo silnie widać w szkołach, a niedługo będzie widać również na rynku pracy. Obecnie najbardziej żywo dyskutowany jest w debacie publicznej nad systemem emerytalnym. W wielu przypadkach zamykanie szkół jest uzasadnione, ale nie należy tego robić w oparciu wyłącznie o czynniki ekonomiczne. Są placówki, do których moim zdaniem dobrze jest nawet dopłacać, ponieważ w dłuższej perspektywie i w szerszym horyzoncie to się po prostu danym JST będzie opłacać. Dlatego byłbym raczej za tym, by szkoły urynkowić i otwierać na nowe możliwości.
Niewykorzystanie dużego potencjału, który posiadają placówki edukacyjne w powiatach, czy też gminach jest sporą stratą. Często nie potrzeba więcej pieniędzy, należy jedynie znaleźć nowy sposób zarządzania posiadanym majątkiem. Samorządy powinny postawić na otwarcie i urynkowienie placówek oświatowych. Wpierw należy stworzyć swego rodzaju mapę kulturalną i biznesową swojej JST, w oparciu o nią zainteresować podmioty komercyjne jakimiś dodatkowymi wydarzeniami, jakie mogą się dziać w jednostkach edukacyjnych. Czymś, z czego placówki będą czerpać zyski, jak chociażby wynajem klas pod działalność komercyjną. Oczywiście czasem te sale wymagają pewnego dostosowania, przeróbek itd. Myślę jednak, że w perspektywie narastających problemów finansowych samorządów, jest to konieczność.
Współpraca JST z biznesem i przemysłem jest rzeczą, którą musimy potraktować z całą powagą. Kiedy samorząd czy szkoła stoi przed dylematem: wymienić okna czy kupić rzutnik multimedialny, dobrym rozwiązaniem będzie nakłonienie dużej firmy w regionie, aby została darczyńcą i zakupiła rzutnik, a za to szkoła kupi okna. Na tym rzutniku będą się uczyć przyszli pracownicy owego darczyńcy. Czy to jest łatwe rozwiązanie? Na pewno nie - w Polsce nie mamy tradycji takiej współpracy. Jeśli jednak nie pójdziemy w tę stronę współpracy JST z biznesem, będziemy nadal kształcić ludzi, którzy w zderzeniu z rynkiem pracy okażą się bezradni, posiadając zupełnie inne kompetencje niż wymagane przez pracodawcę. Po drugie, będzie dużo trudniej urynkowić placówki oświatowe. Siłą rzeczy, biznes - przemysł, ale i usługi są w stanie wnieść pewien impuls rynkowy do szkół, a na tym powinno samorządom zależeć. Oczywiście szkoły nie mogą być fabrykami robotników dla regionalnego przemysłu, muszą być czymś więcej, jednak działając w oderwaniu od lokalnego rynku pracy stawiają pod znakiem zapytania swoją przyszłość.
Mateusz Kędzierski, Instytut Sobieskiego/Agnieszka Widera, Portal Samorządowy
Skontaktuj sie z nami przez formularz kontaktowy, postaramy się odpowiedzieć na każde pytanie.

References: art. 29
 art. 29

Art. 29
 art. 3
 art. 29
 art. 30
 art. 3
 art. 29