Source: http://olgierd.bblog.pl/wpis,laczenie;mandatu;posla;z;praca;w;administracji,7598.html
Timestamp: 2017-11-18 21:34:11+00:00

Document:
Łączenie mandatu posła z pracą w administracji | Lege Artis w Bblog.pl
2007-11-12 20:48
Łączenie mandatu posła z pracą w administracji
Dostałem parę listeli z prośbą o ustosunkowanie się do sprawy posła-dyrektora Jana Ołdakowskiego. Czy faktycznie marszałek Komorowski ma rację twierdząc, że nie powinien on łączyć stanowiska dyrektora Muzeum Powstania Warszawskiego z mandatem posła, czy w takiej sytuacji grozi mu wygaśnięcie mandatu?
Przeanalizowałem sprawę bardzo dogłębnie, rozpisałem się jak nigdy chyba dotąd. I co? I nico - po wciśnięciu "zapisz" dostałem komunikat "nie masz uprawnień do edycji tego bloga" i wszystko przeminęło z wiatrem. A ja, głupio-naiwnie, nie zapisałem sobie uprzednio tego wszystkiego w notatniku... Najważniejsze zostało tam, gdzie się zrodziło (główka długo jeszcze parowała od myślenia), więc przywracam kopię zapasową z pamięci własnej (niestety, w wersji skróconej).
Rzecz rozbija się o art. 30 ust. 1 ustawy o wykonywaniu mandatu posła i senatora, który zakazuje łączenia mandatu parlamentarzysty m.in. z zatrudnieniem w administracji rządowej i samorządu terytorialnego, równocześnie nie dookreślając w żaden sposób zakresu pojęcia zatrudnienia w administracji samorządu terytorialnego.
W takim przypadku należy moim zdaniem sięgnąć do art. 1 pkt 3 ustawy o pracownikach samorządowych, który przez przedmiot ustawy wskazuje m.in. zasady zatrudnienia pracowników zatrudnionych w "urzędzie gminy, w jednostkach pomocniczych gminy oraz w gminnych jednostkach i zakładach budżetowych".
Można zatem zadać pytanie: czy osoba zatrudniona w jednostce gminnej w rozumieniu ustawy o pracownikach samorządowych jest osobą zatrudnioną w administracji samorządowej w rozumieniu ustawy o wykonywaniu mandatu posła i senatora?
Zanim ktoś spróbuje na nie odpowiedzieć, trzeba zadać sobie pytanie dodatkowe - na ile pojęcie gminnej jednostki jest tożsame z gminną jednostką organizacyjną - bo takim znów terminem posługuje się ustawa o samorządzie gminnym?
Osobiście przychylałbym się do poglądu, iż jednostka gminna jest szerszym pojęciem niż gminna jednostka organizacyjna. Tą pierwszą będzie w mojej opinii każdy twór o charakterze publicznym, jeśli został powołany bądź jego organem założycielskim jest organ samorządu terytorialnego, niezależnie od tego czy posiada osobowość prawną, czy też jest tylko strukturą pomocniczą. Z tych to przyczyn mianem jednostki gminnej określiłbym także muzeum czy instytucję kultury, jeśli została ona powołana przez samorząd gminny.
Dlatego też w moim przekonaniu dyrektor Muzeum Powstania Warszawskiego - instytucji utworzonej przez samorząd warszawski, którego dyrektora powołał prezydent Warszawy, Lech Kaczyński - jest zatrudniony w jednostce gminnej, zatem jest pracownikiem samorządowym, zarazem w rozumieniu norm o wykonywaniu mandatu poselskiego jest on pracownikiem administracji samorządu terytorialnego.
Będzie zatem miał do niego zastosowanie art. 30 zakazujący łączenia mandatu parlamentarzysty i zatrudnienia w administracji.
(Napisawszy to muszę przyznać, że podowiadywałem się jak wygląda tzw. praktyka. I powiem, że praktyka w samorządach jest taka, że przyjmuje się, iż w przypadku komunalnych osób prawnych oraz innych jednostek tego rodzaju, nie ma mowy o stosowaniu ustawy o pracownikach samorządowych. Ale chodzi tu także o pieniądze - jakby osobom tym przyznano status samorządowców, nabyliby oni prawo do "trzynastek".)
Popatrzmy zresztą na ratio legis takiego uregulowania. Można chyba jednoznacznie stwierdzić, iż celem, do którego dążył ustawodawca było uniemożliwienie pełnienia mandatu poselskiego przez osoby, które są zatrudnione w jakiejkolwiek formie (z wyjątkiem zatrudnienia z wyboru) w administracji państwowej i samorządowej. To dość logiczne.
Osobną jednak sprawą są konsekwencje naruszenia zakazu. Art. 104 ust. 3 Konstytucji i ustawa o wykonywaniu mandatu głoszą, iż wygaśnięcie mandatu parlamentarzysty ma miejsce wyłącznie w przypadku odmowy złożenia ślubowania. Mandat wygasa także w przypadku połączenia funkcji posła z wykonywaniem zatrudnienia w jednym ze wskazanych w art. 103 ust. 1 Konstytucji organów (art. 241 ust. 4 ustawy zasadniczej), jednak na tej liście brak jest zatrudnienia w administracji samorządu terytorialnego.
Wyłączną konsekwencją objęcia mandatu przez osobę zatrudnioną w administracji samorządowej jest udzielenie mu z mocy prawa urlopu bezpłatnego w miejscu zatrudnienia na czas kadencji parlamentarnej.
Z mocy prawa - czyli należy przyjąć, iż od dnia wyboru Jan Ołdakowski nie może zajmować się dyrektorowaniem w Muzeum, zaś jego zwierzchnik - czyli prezydentka Warszawy, Hanna Gronkiewicz-Waltz - na wszelki wypadek powinna powiadomić go o tym na piśmie.
Reasumując: wbrew temu co mówi poseł Jan Ołdakowski nie można mówić o próbie podważenia decyzji wyborców poprzez pozbawienie go możliwości sprawowania mandatu poselskiego. Natomiast jeśli przyjąć, iż celem przepisu było wykluczenie sytuacji, w której posłują osoby biorące pieniądze, to status posła-dyrektora Jana Ołdakowskiego jest jasny jak słońce.
Tagi sejm,	prawo
Dobre wieści o Andrzeju L. Hasło na Wikipedii naruszeniem...
2007-11-12 23:49:59 | *.*.*.* | washko
Re: Łączenie mandatu posła z pracą w administracji [0]
Art. 30 ust. 2 stanowi, że urlopu posłowi udziela się z urzędu, a nie z mocy prawa.
Muzeum posiada osobowość prawną, więc prezydent Warszawy chyba nie jest pracodawcą
dyrektora Muzeum? Tym bardziej, że aktualnie jest powoływany i odwoływany przez Radę
Powierniczą. Czy zatem Dyrektor powinien sam sobie udzielić urlopu? I jeśli tego nie
zrobi, to ktoś powinien zainterweniować w trybie nadzoru? skomentuj
2007-11-13 08:56:43 | 195.94.215.* | WFS
Re: Łączenie mandatu posła z pracą w administracji [5]
ofensywa ruszyla...
Jest taki posel, no byl w kazdym razie
z PO i jemu nikt glowy tym nie zawracal skomentuj
2007-11-13 11:35:14 | 87.207.238.* | Agencik_Szczecin
Nie wiem jak Pan ale doswiadczenie jakie opisuje Pan na samym poczatku powyzszego
tekstu (znikajacy wpis w okienku takim jak ja tu pisze) program opera jest doskonalym
narzedziem ktore zaradzi powyzszej sytuacji. A szczerze polecam opera-usb cos
wspanialego. A to ze politycy wala nas po rogach i ucza sie jak omijac przepisy to
chyba juz normalka i nigdy sie nie zmieni. Ja widze polityka jak czlowieka z zelaza
jak go nie wyszlifowac kamieniem to lsnic nie bedzie a tylko rdza zarosnie.
Pozdrawiam i polecam zapoznac sie chocby z ciekawosc i w/w programami i czymc co sie
w nich nazywa gesty myszy i nigdy zaden text nie zniknie :) skomentuj
2007-11-13 11:53:14 | *.*.*.* | olgierd
=> washko: z urlopem pisałem z pamięci, fakt - przestrzeliłem. Muzeum posiada
osobowość, ale w przypadku większości tego typu instytucji pracodawcą jest jednostka
zatrudniająca - organ samorządu. Zaś co do powołania to znalazłem zarządzenie
L.Kaczyńskiego - więc nie wiem.
Mam wrażenie, że to jest jednak sprawa dla prezydentki HGW.
=> WFS: a o którego posła chodzi? Być może kwestia jest w interpretacji przepisu,
faktycznie coś się nie przyjęło a coś się przyjęło... nie wiem.
=> Agencik: Operę znam, średnio mi się podoba, a problem wziął się z tego, że chyba
mnie serwer wywalił. No cóż, odtąd będę pisał w ScribeFire, a później przeklejał
Dzięki! skomentuj
2007-11-13 13:09:27 | 195.94.215.* | WFS
Fedorowicz z Nowej Huty skomentuj
2007-11-13 15:03:04 | *.*.*.* | olgierd
No fakt, wychodzi na to, że także powinien pójść na urlop bezpłatny:
http://pl.wikipedia.org/wiki/Jerzy_Fedorowicz skomentuj
2007-11-13 18:46:16 | *.*.*.* | washko
Bo pierwszego dyrektora powoływał prezydent, ale potem zmienił się statut i teraz
powołuje rada powiernicza. skomentuj
2007-11-16 05:43:58 | 141.156.136.* | wojtekwojtek
Re: Łączenie mandatu posła z pracą w administracji [3]
1) Dlaczego zatrudnienie w "administracji [...] samorządu terytorialnego" "rozciaga"
Pan ustawa o pracownikach samorzadowych? Czy w ten sposob nie dowodzi Pan, ze
kierowcy MZK pracuja w "administracji [...] samorządu terytorialnego"?
2) Odnosnie Oldakowskiego, czy nie jest prawda, ze Komorowski zasugerowal mu
rezygnacje z mandatu posla (jako jedno z mozliwych wyjsc z sytuacji)? Jak ma se to do
tego co Pan napisal o pojsciu na urlop z "mocy prawa"? skomentuj
2007-11-16 08:50:22 | *.*.*.* | olgierd
ad. 1) żaden przepis nie podpowiedział mi lepiej co to oznacza "zatrudnienie w
administracji samorządu terytorialnego". Sięgnięcie do ustawy o pracownikach
samorządowych wydaje mi się dość logiczne - aczkolwiek przykład z kierowcą MPK jest o
tyle nietrafny, iż tam, gdzie są to spółki komunalne (oraz zakłady budżetowe? - o ile
takie stworki jeszcze jeżdżą po naszych drogach) to pracownikiem samorządowym on nie
Ale bardzo możliwe, że prowadziłoby to do niedopuszczalnej wykładni rozszerzającej, w
pewnym sensie pozbawiającej pewną liczbę osób możliwości sprawowania mandatu jako
poseł niezawodowy.
Zawsze pozostaje jednak pytanie kto to jest "zatrudniony w administracji"? Czy
urzędnik wydziału kultury UM jest nim, czy tylko jego dyrektor? A może tylko wójt,
burmistrz? - ale do nich jest osobna norma, znacznie bardziej restrykcyjna.
Z drugiej znów strony skoro tyle się mówi o uzawodowieniu posłów to coś mi
podpowiada, że naprawdę ratio legis przepisu jest taki, aby ktoś kto bierze gdzieś
pieniądze publiczne nie mógł tego łączyć ze sprawowaniem mandatu parlamentarzysty.
Problem przecież nie rozbija się o to, że komuś nie wolno kandydować. Rzecz w tym, że
po objęciu mandatu osoba taka musi zawiesić swą działalność zawodową - właśnie w
ramach tego urlopu.
ad. 2) Nie potrafię powiedzieć dlaczego Komorowski zapierał się na wygaśnięcie
mandatu. Jakbym był zwolennikiem teorii spiskowej to powiedziałbym, że w Kancelarii
nadal pracują ludzie PiS, którzy sporządzili dlań taką opinię, aby wsadzić go na
minę. skomentuj
2007-11-16 09:54:34 | 195.94.215.* | click
"ad. 2) Nie potrafię powiedzieć dlaczego Komorowski zapierał się na wygaśnięcie
minę."
obawiam sie, ze tam jeszcze pracuja ludzie sprzed epoki parlamentarnej skomentuj
2007-11-16 10:36:22 | *.*.*.* | olgierd
Pierwsza większa czystka była bodajże w 1991 lub rok później, wtedy była bardzo
głośna sprawa usunięcia ówczesnego szefa Kancelarii Sejmu, który się strasznie
opierał (nazwiska ani okoliczności dokładnie nie pamiętam, a że działo się to w
czasach przedinternetowych - za dużo szukania). skomentuj
2007-11-16 14:49:40 | 129.2.56.* | wojtekwojtek
Re: Łączenie mandatu posła z pracą w administracji [1]
Ad. 1) Sam Pan pisze, ze ustawa o samorzadzie posluguje sie pojeciem "gminna
jednostka organizacyjna". Znaczy to, ze istnieje w prawie pojecie wezsze niz
jednostka gminna. Moje pytanie bylo o powody, dla ktorych uznal Pan, ze pojecie
pracownikow administracji samorzadowej odnosi sie do wszystkich pracownikow jednostek
samorzadowych, a nie do, na przyklad, pracownikow jednostek _organizacyjnych_
samorzadow?
Moim zdaniem, w swoim tekscie nie uzasadnil Pan tego wyboru.
Ad. 2) Czyli rozumiem, ze niewprost daje mi Pan do zrozumienia, ze prawda jest, ze
"Komorowski zasugerowal mu [Oldakowskiemu] rezygnacje z mandatu posla"?
Skoro tak bylo, a Pan twierdzi, ze z mocy prawa Oldakowski pozostaje poslem, to
dlaczego: "wbrew temu co mówi poseł Jan Ołdakowski nie można mówić o próbie
podważenia decyzji wyborców poprzez pozbawienie go możliwości sprawowania mandatu
poselskiego" [ten cytat to z Pana wypowiedzi]?
Skoro Komorowski zagrozil wygaszeniem mandatu w sytuacji, w ktorej (pana zdaniem) nie
mial prawa tego zrobic, to dlaczego nie mozna tego nazwac inaczej niz proba
"podważenia decyzji wyborców"?
Pragne tez wyjasnic, ze nie interesuja mnie motywy/powody Pana Komorowskiego - moje
pytanie dotyczy Panskiego tekstu i tego dlaczego Pan uwaza, ze Oldakowski sie myli
albo mowi nieprawde. skomentuj
2007-11-16 15:40:09 | *.*.*.* | olgierd
ad. 1) przyjąłem takie założenie wyłącznie dlatego, iż w moim przekonaniu zasadne
jest zaczerpnięcie definicji tego zatrudnienia z ustawy o pracownikach samorządowych.
W niej natomiast ustawodawca użył pojęcia "jednostki gminnej", zatem - IMHO -
szerszej niż gminna jednostka organizacyjna.
Ale bardzo możliwe, iż - jak większość przepisów w naszym porządku prawnym - jest to
tylko przypadek, a ja oczywiście nadinterpretuję.
Uzurpuję sobie prawo do wszystkowiedzenia, aczkolwiek Moi Mili Czytelnicy nie muszą
zdania mego podzielać ;-)
ad. 2) zostałem źle zrozumiany ;-) chodziło mi o to, że w moim przekonaniu Marszałek
Sejmu ma takie same możliwości mówienia o wygaszeniu mandatu posła Ołdakowskiego jak
ja o wygaszeniu Słońca.
Oczywiście poseł Ołdakowski mówi co słyszał i co widział, ale nie zmienia to faktu,
że zapowiedzi B. Komorowskiego to duby smalone.
PS jeśli mogę Pana prosić: jest taki niepisany zwyczaj internetu, że się nie Panuje.
A na pewno nie na blogach. Proszę Pana... ;-) skomentuj
2007-11-16 17:29:17 | 129.2.56.* | wojtekwojtek
Ad. 1) W tekscie napisal Pan, ze ustawa "zakazuje łączenia mandatu parlamentarzysty
m.in. z zatrudnieniem w administracji [...] samorządu terytorialnego". Teraz zas
uzywa Pan innej ustawy, ktora mowi o zatrudnieniu w samorzadzie terytorialnym, jako
swojej definicji zatrudnienia w administracji samorzadu. Oczywiscie mozna to zrobic
tylko wtedy, gdy zatrudnienie w administracji samorzadu i zatrudnienie w samorzadzie
W zwiazku z tym, ciekawi mnie dlaczego Pan uwaza, ze zatrudnienie w "administracji
samorzadu" i zatrudnienie w samorzadzie, to w/g Pana jest to samo. Tylko tyle (i az
tyle :))
Ad. 2) Zostal Pan dobrze zrozumiany w tym sensie, ze ja rozumiem, ze Pan mowi, ze
Komorowski nie ma wiele do powiedzenia bo sprawe reguluje ustawa.
Ale przy okazji, stwierdzil Pan, ze Oldakowski sie myli mowiac o probie podwazenia
wyniku wyborow. Otoz, z tego co Pan napisal, wynika dla mnie jasno, ze Oldakowski
sie nie pomylil. Skoro zasugerowano mu, ze istnieje mozliwosc, ze bedzie musial sie
zrzec mandatu posla (w sytuacji, w ktorej - jak Pan twierdzi - nie musi tego zrobic),
to jest to proba zmuszenia go do dzialania, ktore bedzie skutkowalo zmiana wyniku
No chyba, ze tak nie bylo - nie wiem tego i stad sie wzielo moje pytanie - dlaczego
sadzi Pan, ze Oldakowski sie myli mowiac to co powiedzial.
Re. PS. Prosze myslec o mnie jako o osobie lamiacej wszelkie konwenanse - zarowno w
"realu" jak i w "wirtualu" (choc na rozne sposoby :)))
Natomiast prosze sie do mnie zwracac tak jak Panu jest wygodniej. skomentuj
2007-11-16 20:18:18 | *.*.*.* | olgierd
Panie WojtkuWojtku :-)
ad. 1) Nie znam innej ustawy, która pozwoliłaby zdefiniować pojęcie zatrudnienia w
administracji samorządowej, niż ustawa o pracownikach samorządowych. Sam jej tytuł
podpowiada, że jest chyba dobrym adresem do poszukiwania informacji na ten temat.
Jak ją sobie poczytałem (dość przystępnie napisana, to mnie nawet nie wykręciło), to
zauważyłem, że jej zakres stosowania jest dość szeroki.
Czy uprawnione jest stawianie znaku równości pomiędzy pojęciem pracownik samorządowy
(A) oraz pracownik administracji samorządowej (B)? Nie wiem, być może popełniam błąd
logiczny, ale lepszej definicji nie widzę.
Stąd właśnie u mnie A=B.
ad. 2) Pan mnie łapie za słówka, Pan łapie za słówka marszałka Komorowskiego oraz
posła Ołdakowskiego :-))))
Rzecz jasna wiem co powiedział Komorowski i naprawdę, sam chciałbym wiedzieć dlaczego
strzelił takiego babola - skąd ten pomysł, że można posłowi zapowiedzieć wygaszenie
mandatu w takiej sytuacji?
Ale w zastraszanie to nie wierzę. Poseł Ołdakowski to nie w ciemię bity facet, myślę,
że nie dałoby się aż tak łatwo. Mają w PiS jednak paru dochtorów prawa, jestem
przekonany, że ci goście trzymali rękę na pulsie.
Powiedzmy, że na miejscu Ołdakowskiego bałbym się tego równie mocno jak boję się
różnych bezprawnych (i idiotycznych) zapowiedzi osób, które o prawie mają takie
pojęcie, że czasem je gwałcą.
Skądinąd proszę zwrócić uwagę: marszałek dał Ołdakowskiemu czas do piątku, 9
listopada, ale zamiast "załatwić" go w sobotę i niedzielę, jeszcze w poniedziałek 12
bm. panowie przerzucali się uwagami.
ad. PS) Panie WojtkuWojtku, jest mi bardzo przyjemnie, że mam tak wnikliwego
Czytelnika. Choćby z tego powodu będę się do Pana zwracał ze szczególną atencją :-)
Taki Czytelnik to skarb, którego trzeba dopieszczać! skomentuj
2007-11-17 07:13:53 | 141.156.150.* | wojtekwojtek
Re: Łączenie mandatu posła z pracą w administracji [2]
Ad. 1) Poniewaz wspomniana przez Pana ustawa rowniez nie definiuje pojecia
"admnistracji samorzadu", czy nie byloby wlasciwym powiedziec, ze nie zna Pan zadnej
ustawy, ktora definiuje to pojecie (zamast pisac, ze nie zna Pan innej)?
Ad. 2) "Pan [...] łapie za słówka"
Nie - ja zwyczajnie przywiazuje wage do tego co ludzie pisza.
"Ale w zastraszanie to nie wierzę."
A dlaczego Pan pisze teraz o zastraszaniu? W naszej dyskusji o zastraszaniu nie
rozmawialismy. Rozmawialismy natomiast o probie wplywania na wynik wyborow. Po co
wprowadzac nowe watki, zanim wyjasnimy pierwszy? skomentuj
2007-11-17 10:02:10 | *.*.*.* | olgierd
Panie WojtkuWojtku,
ad.1) Dawno temu, jeszcze na studiach, nauczyli mnie, że wykładnia normy w takim
przypadku (brak definicji legalnej) polega na tym, że stara się przyporządkować pewne
normy "na boku leżące". Znalazłem normę, która - wydaje mi się - może zostać
zastosowana, albowiem odnosi się (bez wątpliwości) do tych spraw i do tej grupy
Mogę jednak błądzić. Na szczęście mam ten komfort (wewnętrzny, ale i w zakresie
prowadzenia tego "lub czasopisma"), że zawsze mogę przyznać się do błędu. Nie jestem
nieomylny, chociaż - proszę mi uwierzyć - bardzo chciałbym być.
ad. 2) Dziękuję za uwagę, polecam się na przyszłość.
PS Pan z Piątej Władzy za mną przyszedł? Poznaję jakby... :-)
2007-11-20 11:00:01 | *.*.*.* | olgierd
Hmm muszę się przyznać do pewnej ignorancji, nie sprawdziłem art. 177 ordynacji
wyborczej, tam są wyliczone przesłanki do wygaśnięcia mandatu.
Tak czy inaczej sytuacji, w jakiej stanął poseł Ołdakowski tam nie ma. skomentuj
2007-11-27 17:23:28 | 129.2.56.* | wojtekwojtek
1. "Znalazłem normę, która - wydaje mi się - może zostać
zawodowej"
No prosze, a NSA tak sie musial meczyc z wyprowadzaniem definicji rzeczonego pojecia
na podstawie teorii prawa i jezyka polskiego :)
2. "Na szczęście mam ten komfort [...], że zawsze mogę przyznać się do błędu"
Czy to jest stwierdzenie faktu juz dokonanego, czy dopiero zapowiedz? :)
3. Tak - nie wiedziec dlaczego czasem nie widze w 5wladzy komentarzy tylko sam login
komentatora. Pomyslalem wiec, ze jak klikne w to niebieskie to zobacze komentarz, a
tu mi sie taki "kwiatek" ukazal - nie moglem odpuscic. :)) skomentuj
2007-11-28 08:41:12 | *.*.*.* | olgierd
ad. 1) No cóż, mnie to różni od sędziów NSA, że mam mało czasu, więc pewne rzeczy
muszę robić szybciej, prościej.
Polecam ciekawy tekst B. Banaszaka o niepołączalności mandatu parlamentarnego
(opublikowany w "Rzepie" http://www.rp.pl/artykul/4,70409.html)
ad. 2) to jest zapowiedź wybiegająca; w tym przypadku wychodzi na to, że się o tyle
nie pomyliłem, że organ stosujący prawo miał podobny pogląd (Marszałek Sejmu).
ad. 3) Dziękuję ;-)
Zawsze mówiłem, że Piątą Władzę warto czytać :-) skomentuj
2007-11-29 06:33:43 | 138.88.112.* | wojtekwojtek
Z calym szacunkiem ale pan profesor, w sprawie ktora nas interesuje, pierniczy jak
potluczony! Oto co wymyslil:
"wykonywanie pracy w administracji samorządowej to praca w charakterze organu
administracji samorządowej lub praca na rzecz takiego organu"
Skoro pojecie administracji samorzadowej nie jest zdefiniowane, to nie mozna go
definiowac poprzez uzycie bardziej skomplikowanej formulki zawierajacej to pojecie.
Moim zdaniem to jest raczej dosc kompromitujace dla pana profesora. Choc z drugiej
strony, jesli nie mamy dobrego zdania o prawie, to dlaczego mielibysmy miec dobre
zdanie o profesorach prawa?
Gdyby zas Panskie podejscie do kwestii definicji administracji samorzadu
terytorialnego bylo uprawnione, to prosze mi powiedziec co uzyskalby Pan taka
technika definiowania pojec w kwestii pracy w administracji rzadowej? I jak to sie
ma do (na przyklad) pracy w publicznych zoz'ach czy pwsz'ach, albo w spolkach SP?
PS Dlaczego pan profesor uzywa pojecia "ustrojdowawca" zamiast Narod? skomentuj
2007-11-29 10:52:27 | *.*.*.* | olgierd
Pojęcie administracji samorządowej jest zdefiniowane, tyle, że nie istnieje definicja
legalna (ustawowa). No i właśnie widzimy proces wykluwania się (w piśmiennictwie)
definicji zatrudnienia w administracji samorządowej - akuszerem jest także B.
Banaszak (i jego tekst).
Publiczne ZOZ-y nie mają nic do administracji rządowej, a przynajmniej 99% z nich -
to jednostki podległe samorządowi. Zatem tak, w odniesieniu do osób zatrudnionych na
stanowiskach kierowniczych (dyrektorzy) rozciągnąłbym ten zakaz i na nich.
Co do spółek Skarbu Państwa to w ogóle mam swoje zdanie. Zlikwidować, problem sam się
A dlaczego B.Banaszak używa pojęcia ustrojodawca zamiast Naród? Mógłbym go zapytać,
ale dawno już się nie widzieliśmy (i nie wiem czy chciałby ze mną rozmawiać ;-)
Ale ponieważ lubię mieć własne zdanie na każdy temat, podpowiem: pewnie dlatego, że
to są inne rzeczy? skomentuj
2007-11-30 16:52:51 | 129.2.56.* | wojtekwojtek
"Pojęcie administracji samorządowej jest zdefiniowane, tyle, że nie istnieje
legalna (ustawowa)."
Czyli na potrzeby naszej dyskusji nie jest zdefiniowana. Czemu ma sluzyc reszta
powyzszego stwierdzenia?
"Publiczne ZOZ-y nie mają nic do administracji rządowej, a przynajmniej 99% z nich"
Oczywiscie, ze chodzi o te zoz-y, ktorych organem zalozycielskim sa mswia, mon, etc.
No wiec dlaczego tylko dyrektorzy? Spolki panstwowe to rozwiazac wszystkie? Porty,
sieci przesylowe, wszystkie jbr-y? A dlaczego nie zada Pan, zeby sprywatyzowac
wszystkie zoz-y, tak jak spolki sp? A jednolite prawo to ma obowiazywac tylko pod
warunkiem prywatyzacji, czy bez niej tez moze? :) No wiec?
PS Tego tekstu Banaszaka to raczej nie nazwalbym "wykluwaniem sie". Wykluwanie sie
moze sugerowac, ze w tym tekscie cos bylo wartosciowego. A tam nie bylo NIC.
PPS No to chyba przy najblizszej okazji powinni nam zmienic preambule do Konstytucji:
Narod zastapic slowem ustrojodawca. Byc moze rzeczywiscie bedzie to blizsze praktyki

References: art. 30
 art. 1
 art. 30
 Art. 104
 art. 103

Art. 30
 art. 177