Source: http://docplayer.pl/7054702-Pamiec-tozsamosc-odpowiedzialnosc.html
Timestamp: 2018-08-18 08:25:56+00:00

Document:
PAMIĘĆ, TOŻSAMOŚĆ, ODPOWIEDZIALNOŚĆ. - PDF
PAMIĘĆ, TOŻSAMOŚĆ, ODPOWIEDZIALNOŚĆ.
Download "PAMIĘĆ, TOŻSAMOŚĆ, ODPOWIEDZIALNOŚĆ."
1 Pamięć, tożsamość, odpowiedzialność. 1 Sprawozdanie Z KONFERENCJI Redakcja: Jerzy Adam Socha PAMIĘĆ, TOŻSAMOŚĆ, ODPOWIEDZIALNOŚĆ. Przeciwdziałanie fałszowaniu pamięci o niemieckich obozach koncentracyjnych przez zagraniczne media. Organizator: Stowarzyszenie Patria Nostra w Olsztynie Współorganizator: Instytut Pamięci Narodowej - Komisja Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu. Warszawa, Przystanek Historia Centrum Edukacji IPN im Janusza Kurtyki 11 września 2014 r. Konferencja zorganizowana dzięki wsparciu rzeczowemu i finansowemu: Instytutu Pamięci Narodowej Komisji Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu,Kancelarii Radców Prawnych Lech Obara i Współpracownicy.
2 2 Pamięć, tożsamość, odpowiedzialność. 1. Przedmiot konferencji Przedmiotem konferencji było omówienie przyczyn i znaczenia dla polskiej kultury pamięci, zjawiska pojawiania się w zagranicznych środkach masowego przekazu, z akcentem położonym na media niemieckie, nieprawdziwych, fałszujących historię Polski, określeń typu: polski obóz koncentracyjny. Najważniejsze zagadnienia, które były przedmiotem omówienia w toku konferencji: - Czym jest kultura pamięci? Jakie znaczenie dla polskiej kultury pamięci (polskiej tożsamości historycznej) ma pamięć o ofiarach niemieckich obozów koncentracyjnych i obozów zagłady? - Analiza mechanizmów kształtowania się współczesnej tożsamości (świadomości) historycznej jednostki i narodu jako dobra wspólnego, oraz wpływ na polską tożsamość historyczną oraz wizerunek Polski na świecie, zjawiska fałszowania przez zagraniczne media pamięci o niemieckich obozach koncentracyjnych; - Stan polskiej kultury pamięci. Podmioty odpowiedzialne za polską kulturę pamięci i polską tożsamość historyczną. Prawne i pozaprawne środki ochrony kultury pamięci przed fałszowaniem polskiej historii przez zagraniczne media. Konferencja miała także na celu omówienia prawnych możliwości przeciwdziałania temu zjawisku, w szczególności poprzez wykorzystywanie drogi sądowej - cywilnej i karnej. W konferencji udział wzięli naukowcy, prawnicy, dziennikarze i działacze społeczni zajmujący się tą problematyką. Konferencja miała charakter otwarty. Każdy zainteresowany mógł przyjść, wysłuchać wystąpień prelegentów oraz zapoznać się z przebiegiem paneli dyskusyjnych. Interdyscyplinarny charakter spotkania, a także różnorodność i liczba zaproszonych gości, stworzyła doskonałą możliwość wymiany myśli i zintegrowania środowiska naukowego. Spotkanie zostało podzielona na trzy moduły (historyczny, prawny, medialny), po każdym odbyła się dyskusja. Moduł I: Kultura pamięci i tożsamość historyczna. Wyzwanie dla historyków 1/ Prof. dr hab. Andrzej Nowak (UJ): Stan polskiej kultury pamięci i jej znaczenie dla tożsamości. 2/ Prof. dr hab. Zbigniew Mazur (Instytut Zachodni): Dyskurs relatywizacji i dyskurs odciążania w niemieckiej polityce historycznej, a polskie obozy. 3/ Dr Joanna Lubecka (IPN): Słowo w służbie propagandy. Niemiecka narracja dotycząca II wojny światowej. Po wygłoszeniu referatów nastąpiła dyskusja panelowa, z udziałem: Prof. Andrzeja Nowaka (UJ), Prof. Zbigniewa Mazura (Instytut Zachodni), Dr hab. Kazimierza M. Ujazdowskiego (UŁ), Dr Magdaleny Gawin (IH PAN), Dr Joanny Lubeckiej (IPN), Dr Leszka Pietrzaka. Moderator: prof. Andrzej Nowak Moduł II: Prawne środki ochrony prawdy historycznej 1/ Prof. dr hab. Aurelia Nowicka (UAM), Pan Filip Rakiewicz: Poczucie tożsamości narodowej jako dobro osobiste i jego ochrona cywilnoprawna. 2/ Pan Lech Obara, Pan Szymon Topa: Procesowe aspekty dochodzenia roszczeń z tytułu naruszenia przez media zagraniczne dóbr osobistych, związanych z przynależnością narodową. 3/ Pani Monika Brzozowska (UG): Zagadnienie naruszenia dóbr osobistych, związanych z przynależnością narodową. 4/ Pani Magdalena Jabczuga-Kurek (Instytut Allerhanda): Legitymacja czynna w zakresie roszczeń o ochronę dóbr osobistych związanych z przynależnością narodową.
3 Pamięć, tożsamość, odpowiedzialność. 3 5/ Pan Marcin Berent (UMK): Polskie obozy z perspektywy prawa karnego w płaszczyźnie lex lata i ferenda. Moduł III: Polskie obozy w zagranicznych mediach, w świetle praktycznych aspektów pracy dziennikarskiej Moduł ten obejmował dyskusję panelową z udziałem redaktorów: Andrzeja Grajewskiego (Gość Niedzielny), Pawła Lisickiego (Do Rzeczy), Macieja Świrskiego (Reduta Dobrego Imienia), Sławomira Sieradzkiego (portal wpolityce.pl), Jerzego Haszczyńskiego (Rzeczpospolita) i Andrzeja Dramińskiego (Stowarzyszenie Dziennikarzy Polskich, Oddział w Olsztynie). Moderator: dr Maciej Szymanowski (Uniwersytet Katolicki w Budapeszcie). 2. Rozpoczęcie konferencji. dr Paweł Ukielski (wiceprezes IPN) i mec. Lech Obara - Prezes Stowarzyszenia Patria Nostra Uczestników konferencji, w imieniu gospodarza miejsca, Instytutu Pamięci Narodowej, powitał dr Paweł Ukielski, który określił jej cel: jakie działania powinniśmy podjąć, by bolesny dla nas termin polskie obozy pojawiał się coraz rzadziej i żebyśmy przeżyli taki rok, w którym nigdzie na świecie takie sformułowanie nie padnie. Z kolei w imieniu Stowarzyszenia Patria Nostra, jej prezes, mec. Lech Obara z kancelarii prawnej Lech Obara i Współpracownicy, podziękował IPN-owi za użyczenie sali na konferencję i wsparcie jej materialnie. Była to jedyna instytucja spośród tych, do których Stowarzyszenie zwróciło się o pomoc, która odpowiedziała pozytywnie poinformował mec. Lech Obara. Do organizatorów konferencji i jej uczestników list z podziękowaniem wystosował prezes Prawa i Sprawiedliwości dr Jarosław Kaczyński. List odczytał poseł Jerzy Szmit. Następnie mec. Lech Obara oddał głos dr Janinie Luberdzie-Zapaśnik z Olsztyna, wiceprezes Stowarzyszenia, jednocześnie pani prezes Polskiego Związku Byłych Więźniów Politycznych Hitlerowskich Więzień i Obozów Koncentracyjnych. Pani dr Janina Luberda-Zapaśnik złożyła do Sądu Okręgowego w Olsztynie pozew przeciwko niemieckiemu tygodnikowi Focus. Gazeta często używała określenia polski obóz zagłady lub koncentracyjny. Panią Janinę Luberdę-Zapaśnik przed sądem reprezentuje kancelaria Lech Obara i współpracownicy. Wiceprezes Stowarzyszenia opowiedziała uczestnikom konferencji o swojej obozowej gehennie. Miała 11 lat, gdy latem 1941 roku Niemcy wysiedlili jej rodzinę z gospodarstwa koło Gniewu, najpierw do obozu w Toruniu (tzw. Szmalcówki) a potem do Potulic (Lebrechtsdorf) pod Piłą. Przez obóz w Potulicach przeszło 25 tysięcy rodzin z Pomorza Zachodniego. Z pięciorga rodzeństwa przeżyła tylko ona, jako najstarsza, i rodzice. Po 1945 roku o takich obozach, jak w Potulicach, nie można było pisać, gdyż zostały przekształcone w obozy NKWD oraz UB. Pani dr. Luberda-Zapaśnik zna osoby, które najpierw były więźniami niemieckiego obozu, a następnie już w PRL wracały, jako wrogowie ustroju komunistycznego, do tego samego obozu, teraz prowadzonego przez UB i były więzione do 1956 roku. Również do tego obozu trafili Niemcy i Polacy, którzy podpisali volkslistę i obejmowali gospodarstwa polskich rodzin, wywiezionych do obozu w Lebrechtsdorf. Na tej podstawie Niemcy twierdzą, że byli tak samo więźniami obozu w Potulicach, jak Polacy. - Dlatego Związek stara się, na drodze prawnej, aby nie zrównywano ofiar z katami powiedziała pani dr Janina Luberda-Zapaśnik, oraz używano dwóch nazw dla tego obozu: Lebrechtsdorf jako obóz niemiecki i Potulice jako obóz UB. Po słowie dr Janiny Luberdy-Zapaśnik głos powierzono Prof. Andrzejowi Nowakowi, aby rozpoczął Moduł I konferencji. 3. Moduł I: Kultura pamięci i tożsamość historyczna. Wyzwanie dla historyków Prof. dr hab. Andrzej Nowak (UJ) rozpoczął swój referat Stan polskiej kultury pamięci i jej znaczenie dla tożsamości od dygresji wywołanej godzinnym spóźnieniem na konferencję, spowodowanym opóźnieniem pociągu. Otóż podczas remontu dworca PKP w Krakowie wisiał tam napis: Wyburzamy przeszłość, przepraszamy za niedogodności. To hasło, zdaniem profesora Nowaka, doskonale obrazuje manipulację w stosunku do przeszłości historycznej, którą albo powinniśmy
4 4 Pamięć, tożsamość, odpowiedzialność. prof. dr hab. Andrzej Nowak zapomnieć, albo jeśli pamiętać to tylko jako powód do wstydu, albo jako element kontrastu do wspaniałej teraźniejszości i jeszcze wspanialszej przyszłości. - Tego rodzaju stosunek do historii, nie jest niczym nowym powiedział prof. Nowak. Jest praktykowany przez władców o zacięciu autorytarnym, wszystkich czasów. Pierwszy cesarz zjednoczonych Chin, 221 lat przed Chrystusem, polecił spalić wszystkie księgi opisujące historię po to, żeby nikt nie mógł porównać stanu obecnego ze stanem przeszłym i ewentualnie, na tej podstawie, krytykować współczesność. Jeśli nie będzie historii pamięci, nie będziemy mogli tego rodzaju porównań dokonywać, będziemy tylko żyli chwilą bieżącą, którą dozują nam media. Zdaniem prof. Nowaka, w ostatnich 20 latach badania naukowe nad przeszłością polskiej wspólnoty skupiły się na historii krytycznej, na poszukiwaniu przewin polskiej wspólnoty wobec innych, albo wobec siebie samych. Ten kierunek wsparły wielkie media elektroniczne. Prof. Nowak jako ilustrację tego podejścia do polskiej przeszłości, zacytował Joannę Tokarską-Bakir: Jeśli celem, jaki mamy przed oczyma, jest bezlitosna prawda dziejowa i pogodzenie Polaków, katolików z plamami własnej historii narodowej i wyznaniowej, to zadania tego nie da się wykonać w znieczuleniu. Żeby pewne rzeczy wypowiedzieć, trzeba przezwyciężyć własny i cudzy odruch cofnięcia się przed bólem. Operatorzy polskiej pamięci są gotowi zadawać świadomie polskiej wspólnocie narodowej ból, cierpienie skomentował prof. Nowak ten cytat i następny, z artykułu Jerzego Jedlickiego Bezradność z GW z czerwca 2009 roku: Po to, żeby ta konfrontacja z bólem zmieniła naszą tożsamość. Po powołaniu w 1999 roku IPN, wokół Instytutu zogniskowała się duża część tych sporów, jaka ma być ta narodowa pamięć krytyczna. Czy ma zadośćuczynić zapomnianym ofiarom i wymierzyć sprawiedliwość oprawcom, i kogo w tym gronie wskazać: czy Katyń, czy zbrodnie ukraińskie na Wołyniu, czy zbrodnie niemieckie, a zapomnieć o zbrodniach sowieckich. Na tę wewnętrzną rywalizację o pamięć wspólnotową nakłada się zjawisko zaniku świadomości historycznej w młodym pokoleniu Polaków. Zdaniem prof. Nowaka jest to wynik procesów globalizacyjnych i eksplozji informatycznej, która zamienia rzeczywistość w fikcję. Jednak historia mimo głoszenia jej końca nie skończyła się i nadal jest elementem walki o władzę, a nasza pamięć podlega przemocy symbolicznej i terapii. Centrum europejskiej terapii pamięci uformowało się w Niemczech stwierdził prof. Nowak. Wyjątkowy charakter zbrodni ludobójstwa, popełnionej na europejskich Żydach, został po upływie 2 dekad uznany przez Niemców za najistotniejsze doświadczenie historyczne, którego przypominanie jest podstawowym obowiązkiem zbiorowej pamięci. Holocaust zaczął być traktowany jako negatywne doświadczenie założycielskie nowej Europy, jako memento, nie tylko skierowane przeciwko groźbie odrodzenia narodowego socjalizmu, ale także przeciw powracającym objawom nienawiści na tle rasowym i narodowościowym, a w końcu przeciwko nacjonalizmom, uznanym za praźródło zbrodniczych konfliktów. U fundamentów takiej zbiorowej pamięci europejskiej znajduje się więc Holocaust, obok niego uznanie zbiorowej winy dwóch wojen światowych, a także wspólnej winy europejskiego kolonializmu. Prof. Nowak postawił w związku z taką konstrukcją pamięci, odgórnie zaplanowaną i narzucaną wszystkim krajom w Europie 3 pytania: Czy wszyscy są równie winni Holocaustu? 1. Czy Polska ponosi równą winę za kolonializm, jak Francja, Belgia, Portugalia czy Hiszpania? 2. Czy można budować kulturę winy odgórnie? 3. Czy w wyniku takiego postępowania, miejsce kultury winy ufundowanej na indywidualnym sumieniu nie zajmie kultura wstydu, oparta na podporządkowaniu wymuszonym rytuałom? W tak pomyślanej europejskiej pamięci zbiorowej zabrakło miejsca dla pamięci marginalizowanych i prześladowanych do 1989 roku narodów Europy Środkowo-Wschodniej przypomina prof. Nowak, a więc uznania za zbrodnię np. gułagu. Tylko poprzez uznanie, tych straszliwych doświadczeń za zbrodnie i włączenie pamięci narodów Europy Wschodniej do wspólnej pamięci, ustanowionej jako wzorzec przez Zachodnią Europę, można dojść do uzdrawiającej przemiany konkluduje prof. Nowak. Tymczasem obserwujemy coś wręcz przeciwnego, co wyrazić miała prof. Aleida Assmann z Niemiec, która za wzór stawia młodego Polaka poznanego w Cambridge, świadomego tego, że Polacy też mają za co się wstydzić. Przeciwstawia go ojcu, który nie zgadza się na porównanie winy Polaków do winy Niemców, zdecydowanego przeciwnika Unii Europejskiej postrzeganej, jako nowa wersja niemieckiego imperializmu. Zdaniem prof. Assmann, pamięć ojca studenta jest pamięcią niesłuszną i wymaga terapii. Prof. Assmann z aprobatą cytuje pisarza Petera Esterhazego: Ukrywanie własnej winy przez odwoływanie się do zbrodni niemieckich jest wschodnioeuropejskim nawykiem. Nienawiść do
5 Pamięć, tożsamość, odpowiedzialność. 5 Niemców jest fundacyjnym aktem powojennego okresu dla Wschodniej Europy. W takim ujęciu zadaniem staje się tropienie gorszej pamięci wschodniej skomentował prof. Nowak. Prof. dr hab. Zbigniew Mazur (Instytut Zachodni) przedstawił referat pt. Dyskurs relatywizacji i dyskurs odciążania w niemieckiej polityce historycznej, a polskie obozy. Wskazał w nim trzy okresy w niemieckiej polityce historycznej: W pierwszym okresie, po 1945 roku do lat 60- tych, Niemcy uważali się za ofiary Hitlera i jego wojny. Hitler zwiódł naród niemiecki. Krzywdę Niemcom wyrządzili też alianci (bombardowania, przesiedlenia), którzy też doprowadzili do zniewolenia Niemiec wschodnich. Drugi etap to lata 6-te, okres rewolty studenckiej roku 1968, ale zdaniem prof. Mazura zmianę powoduje dopiero wyświetlony w 1979 roku miniserial amerykańskiej produkcji o Holocauście. Niemcy są przerażeni tym, co zobaczyli. Budzi się w nich współczucie i identyfikacja z żydowskimi ofiarami wojny. Pojawia się Niemiec jako sprawca. Ten stan rzeczy urywa się w latach 80. Trzeci etap następuje po zjednoczeniu Niemiec, w 1989 roku i sprowadza się do ujednolicenia kanonu pamięci obu społeczeństw. Niemcy Zachodnie muszą pogodzić się z tym, że to Niemcy byli sprawcami Holocaustu, natomiast Niemcy Wschodni mają do przepracowania dwa totalitaryzmy. Następuje proces normalizowania pamięci, relatywizacji. Masowe mordy Żydów? Ale w Rumunii czy na Ukrainie działo się to samo, może tylko w innej formie. Niemcy zbombardowali Coventry, ale Drezno też potkał ten sam los. Niemcy uciekają od roli kata i przedstawiają się w roli ofiary. Mówią: byliśmy sprawcami, ale także ofiarami. Następuje próba zrównania Holocaustu i tragedii wypędzenia. Z jednej strony trudno ciągle żyć z piętnem kainowym konkluduje prof. Mazur. Ale trudno też zgodzić się na przesunięcie systemu wartości. Dr Joanna Lubecka (IPN) przedstawiła referat: Słowo w służbie propagandy. Niemiecka narracja dotycząca II wojny światowej. Postawiła w nim tezę, że nie ma w ostatnich wiekach przykładu bardziej skutecznej polityki historycznej, niż niemiecka. Naród, który wywołał wojnę, dokonał potwornych zbrodni, dziś jest jednym z bardzo poważanych narodów na świecie. Dr Lubecka zobrazowała to na przykładzie Googla. Po wpisaniu do tej wyszukiwarki hasła w języku niemieckim: niemieckie zbrodnie w Polsce, na pierwszym miejscu pojawiał się artykuł o niemieckich zbrodniach Wehrmachtu w Polsce, ale następne teksty dotyczą zbrodni... Polaków na Niemcach. Następnie dr Lubecka przedstawiła tendencje niemieckiej polityki historycznej: zerwanie z tezą o wyjątkowości nazizmu, o wtórności Auschwitz wobec Gułagu i Rassenmorde wobec Klassenmorde (Ernst Nolte), porównywanie wymordowania Żydów do wypędzenia Niemców z Europy Środkowo-Wschodniej; W 50 rocznicę zakończenia II wojny światowej, na 1 stronie Süddeutsche Zeitung, redaktor naczelny napisał: Putin i Schroeder w poniedziałek będą reprezentować dwa narody, które najbardziej ucierpiały podczas wojny ; moralna uniwersalizacja nazizmu, jako zjawiska powszechnego: Hitler jest w każdym z nas, zbrodniarze nie mają narodowości, ofiary wobec cierpień są równe; obiektywizacja (humanizacja) zbrodni niemieckich, bez uwzględnienia kontekstu historycznego, związków przyczynowo-skutkowych, te tendencje do niemieckiej polityki historycznej wprowadziły środowiska lewicowe, liberalne stwierdziła dr Lubecka. Narzędzia stosowane w niemieckiej polityce historycznej pani dr Lubecka podzieliła na hard power i soft power. Do tych drugich zaliczyła: 1. Odpowiednie hierarchizowanie wydarzeń. Badania świadomości Niemców w wieku lat pokazały: dużą wiedzę o Holocauście, ale jednocześnie 1/5 badanych nie wiedziała, co to Auschwitz; brak wiedzy o zbrodniach na narodach słowiańskich, wybiórcze traktowanie wypędzeń, przemilczanie tych z obwodu kaliningradzkiego. 2. Badanie i eksponowanie niemieckiego ruchu antyhitlerowskiego. 3. Badanie mikro historii, bez tła historycznego (np. obrazek esesmana ratującego polskie dziecko). Semantyka używana w niemieckiej polityce historycznej. Argumenty Niemców przeciwko używaniu pojęcia zbrodnie niemieckie : - Nie wszyscy naziści byli Niemcami (niepotrzebna zmiana kategorii ideologicznej na narodową tak twierdzi Klaus Bachmann) - Nie wszyscy Niemcy byli nazistami (używanie pojęć: zbrodnie w imieniu narodu niemieckiego, wojna Hitlera). - Uzasadnianie, usprawiedliwianie użycia sformułowania polskie obozy ich położeniem geograficznym to skrót myślowy. (Prof. Zdzisław Krasnodębski zapytał Niemców, dlaczego wobec tego nie mówią na bomby atomowe, zrzucone na Hiroszimę i Nagasaki bomby japońskie?) Używanie tych narzędzi w niemieckiej polityce historycznej wywołuje w jej odbiorcach zbitkę polski nazista. Dr Lubecka pokazała to zjawisko jako matematyczne równanie: odnarodawianie nazistów + polski antysemityzm + powszechna niewiedza = polski nazista. Prawdziwość tego równania potwierdzają badania z 2008 roku uczniów w Dolinie Krzemowej w USA. Od 90 do 100% badanych odpowiada, że naziści byli Polakami. Narzędzia retoryczne: używanie/upowszechnianie konkretnych pojęć: wypędzeni - tego terminu też zaczęliśmy używać w Polsce, w miejsce wysiedleni,
6 6 Pamięć, tożsamość, odpowiedzialność. bombowy Holocaust (Drezno), dobry Niemiec (mit niewinnego Wehrmachtu, hasła w niemieckim Googlu). - Polska nie ma w odpowiedzi żadnej własnej polityki historycznej podsumowała dr Joanna Lubecka i uznała, że Polska zmarnowała na tym polu 20 ostatnich lat. Nie mamy pomysłu na budowanie pozytywnego obrazu Polski, działamy ad hoc, nie podejmujemy skoordynowanych działań (m.in. MSZ i Polonia). Sami wpisujemy się w narracje innych krajów. Po wygłoszeniu referatów nastąpiła dyskusja panelowa, którą moderował prof. Andrzej Nowak. Dr Magdalena Gawin postawiła pytanie, dlaczego Polska ma takie kłopoty z polityką historyczną? Jak to było możliwe, że kraj, który w Europie poniósł jedne z najwyższych kosztów na skutek II wojny światowej, został zaatakowany z dwóch stron, stracił 3 miliony etnicznych mieszkańców, zmieniły się jego granice, teraz staje się z ofiary współsprawcą w niemieckiej polityce historycznej. Zdaniem dr Gawin nasze obecne problemy z niemiecką polityką historyczną są efektem polityki prowadzonej przez PRL. Gdy Niemcy w latach 60. budowali swoją skuteczną narrację, po procesie Eichmanna, strona polska prowadziła głupią politykę. W PRL obowiązywał paradygmat, iż cały naród walczył z hitlerowskim najeźdźcą. W związku z tym, np. prokuratury nie prowadziły śledztw w sprawie Polaków, którzy zginęli za pomoc Żydom, gdyż wówczas musieliby ścigać donosicieli. Dla przykrycia podłości jednostek, przemilczano wielkie bohaterstwo wielu Polaków skomentowała dr Gawin. Służba Bezpieczeństwa karała mieszkańców jednego z miast na Mazowszu, którzy utrzymywali kontakt listowny z ocalonymi Żydami, storpedowała też budowę pomnika poświęconego Żydom w centrum tego miasteczka. W PRL nie wolno też było pisać o niemieckich obozach, które po 1945 roku przekształcono w obozy UB i NKWD. Nie mówiło się też o eksterminacji inteligencji polskiej, gdyż mogło to wywołać temat Katynia. Dr Magdalena Gawin zastrzegła, że nie wszyscy Niemcy uczestniczą w niemieckiej polityce historycznej. Jako przykład podała prezydenta Joachima Gaucka, który pamięta, że to Polska padła ofiarą agresji Niemiec. Prof. Jan Rydel zauważył, że zwrot w niemieckiej polityce historycznej nastąpił na początku rządów kanclerza Helmuta Kohla, w połowie lat 80., pod wpływem konserwatywnego historyka angielskiego, który zaapelował o normalizację przeszłości. Dr hab. Kazimierz Ujazdowski (UŁ) wskazał, jako skuteczny sposób na niemiecką narrację historyczną, odwoływanie się do wartości uniwersalistycznych. Ten sposób budowania kampanii, którą mówca prowadził wraz ze śp. Tomaszem Mertą, doprowadził do skorygowania przez UNESCO nazwy na Auschwitz były niemiecki nazistowski obóz zagłady na terytorium Polski. Skuteczny okazał się argument, iż używanie pojęcia polskie obozy godzi nie tylko w Polaków, ale także w ofiary wszystkich narodowości. Pomocny w tej kampanii okazał się też sojusz z Yad Vashem. Należy powoływać się na prawo wspólnoty międzynarodowej do prawdy historycznej. Polska broniąc prawdy o II wojnie światowej musi być adwokatem wolności i suwerenności wszystkich państw europejskich przeciw imperializmowi. Dr Leszek Pietrzak przypomniał, że w 1947 roku alianci zaczęli odchodzić od denazyfikacji, by oprzeć budowę nowego państwa o istniejące elity, które były uwikłane w nazizm. Ten proces wywołała zimna wojna. Elity nowego państwa zepchnęły przeszłość na margines. W Polsce po 1989 roku również pamięć o przeszłości była spychana na margines, gdyż polskie elity bały się obudzenia demonów ksenofobii i antysemityzmu. To sprawiło, że polityka historyczna, którą prowadzą inne państwa, w Polsce prowadzona jest tylko na poziomie inicjatyw obywatelskich i w jakiejś mierze na poziomie samorządowym, natomiast na poziomie instytucji centralnych nie istnieje polska polityka historyczna poza Muzeum Powstania Warszawskiego. Przegrywamy na tym polu, gdyż Polska nie uczestniczy w dyskursie na arenie międzynarodowej, więc dajemy narzucić sobie narrację niemiecką podsumował dr Pietrzak. Dr Joanna Lubecka nawiązując do wypowiedzi dr hab. K. Ujazdowskiego stwierdziła, iż strona niemiecka też odwołuje się do argumentacji uniwersalistycznej, np. w jednej z gazet niemieckich napisano, iż nikt nie ma prawa redukować symbolu Auschwitz do wydarzenia niemieckiego lat Prof. Jan Rydel wskazał na przyczynę skuteczności narracji niemieckiej. Niemcy używają najróżniejszych kanałów dotarcia ze swoją polityką historyczną do społeczności międzynarodowej: organizują dużo konferencji, często publikują w pismach zagranicznych. Z kolei prof. Andrzej Nowak upatruje skuteczność niemieckiej polityki historycznej w aparacie państwowym i funduszach, jakim dysponuje państwo niemieckie. Atutem jest też 900 lat cesarstwa, kultura (Brahms, Bach, Beethoven) i przemysł marki Mercedes i BMW zna cały świat. Nawiązując do wypowiedzi dr. hab. K. Ujazdowskiego, prof. Nowak postulował, by w argumentacji uniwersalistycznej przyjąć, jako poprawną politycznie, perspektywę ofiary i z tej perspektywy zwracać uwagę na aspekt imperialny Niemiec i Rosji. Ważny jest też przekaz kultury masowej poprzez np. film. My sfinansowaliśmy film Pokłosie, a Czesi film o czeskich pilotach walczących o Anglię, mimo że było ich 10 razy mniej niż pilotów polskich. Jak skuteczni są Czesi na polu polityki historycznej świadczą też podręczniki do nauki historii, używane na wszystkich kontynentach. Otóż, jako jedyny symbol niemieckich zbrodni, dokonywanych na ludności cywilnej, podaje się zagładę czeskiej wsi Lidice, w której Niemcy zgładzili w sumie 340 mieszkańców. Dr Magdalena Gawin (IH PAN) przypomniała, że jednak projekt Eriki Steinbach upamiętnienia wypędzonych poniósł klęskę. XX wiek jest historią
7 Pamięć, tożsamość, odpowiedzialność. 7 dwóch totalitaryzmów, a nie wypędzonych. Z komitetu odeszły ważne osoby z Polski, Czech i reprezentujące Żydów. Postawiła tezę, iż największa luka w polityce historycznej występuje w nauce polskiej. Na tym polu mamy jedynie naddatek historii krytycznej (najświeższe przykłady to książki Pawła Zychowicza i Rafała Ziemkiewicza, z których można wyciągnąć wniosek, że szczytem patriotyzmu było podpisanie volkslisty, a po wojnie zapisanie się do PAX-u). Kolejny problem, to brak przekładów polskich książek historycznych. Natomiast nawet nieudolnie napisane książki o polskim antysemityzmie (Gross), wystarczy że są opatrzone aparatem naukowym, są tłumaczone na wiele języków, a książki Jarosława Marka Rymkiewicza nie (poza Umschlagplatz) Prof. Jan Rydel apelował o skoordynowanie polityki resortów spraw zagranicznych i kultury, fundowanie stypendiów zagranicznym historykom. Jeśli wykorzystamy właściwie Muzeum Historii Żydów Polskich, Muzeum Historii II Wojny Światowej, Muzeum Historii Polski i Europejskie Centrum Solidarności, to mamy szanse stać się liderem pamięci w Europie podsumował prof. Rydel. To jest zadanie długofalowe i ponadpartyjne. Zdaniem dr. hab. K. Ujazdowskiego, polska polityka historyczna nie musi być w świecie bezradna. Tylko trzeba znaleźć właściwy język a nasz język obecnie jest niesuwerenny, wyprany z aksjologii. Język, w którym Polska jest obrońcą ofiar i przeciwnikiem neoimperializmu, i potrafi redefiniować słowo solidarność. Wokół tego należy budować polską narrację w świecie. (Na marginesie poinformował, iż Prezydent Warszawy Hanna Gronkiewicz-Waltz unieważniła lokalizację Muzeum Historii Polski, mimo że pod tą lokalizację rozstrzygnięto konkurs na projekt). Do wystąpień historyków odniósł się pełnomocnik ministra spraw zagranicznych ds. kontaktów z diasporą żydowską, dr Sebastian Rejak. Zauważył, iż trudno jest realizować spójną politykę historyczną, skoro wśród panelistów nie ma jasności czy i jak stosować podejście uniwersalistyczne. Poinformował, iż zapoczątkowana przez minister Annę Fotygę, polityka resortu w kwestii używania pojęcia polskie obozy jest do dzisiaj kontynuowana. Mówca nie zgodził się z opinią, iż państwo polskie nie ma polityki historycznej oraz, że jest ona nieskoordynowana. MSZ działa bowiem na płaszczyźnie politycznej, w przestrzeni medialnej, kulturalnej oraz edukacji i nauki. Jako przykład podał udział Polski, jako członka, w pracach INTERNATIONAL HOLOCAUST REMEMBRANCE ALLIANCE. Dzięki protestowi Polski nie przyjęto pierwotnej definicji negacjonizmu, która nie czyniła rozróżnienia między negacjonizmem, a relatywizmem oraz nie uwzględniała posługiwania się pojęciem polskie obozy zagłady. Po polskim wecie, przyjęto definicję, iż jednym z przejawów zafałszowywania prawdy historycznej, jest obarczanie winą za obozy innych narodów niż Niemcy. Inne przykłady inicjatyw resortu to ogłoszenie dnia urodzin Jana Karskiego przez Kongres Amerykański Dniem Jana Karskiego, w brytyjskim Guardianie ukazał się, w nakładzie 300 tys. egz., dodatek o Janie Karskim, obecnie trwają prace nad biogramem Jana Karskiego, który ukaże się na stronie New York Timesa w nakładzie 220 tys. egz. Resort zakupił też licencję filmu o Irenie Sendler i jest on pokazywany w 100 polskich placówkach dyplomatycznych. 4. Moduł II: Prawne środki ochrony prawdy historycznej prof. dr hab. Aurelia Nowicka i Filip Rakiewicz Drugą cześć konferencji otworzyła pani prof. dr hab. Aurelia Nowicka z Wydziału Prawa i Administracji UAM w Poznaniu. Pani profesor zapowiedziała wystąpienie pana Filipa Rakiewicza, autora studium Poczucie tożsamości narodowej jako dobro osobiste w świetle polskiego prawa cywilnego, opublikowanego w Studia Prawa Prywatnego. Pan Filip Rakiewicz przygotowuje rozprawę doktorską dotyczącą cywilnoprawnej problematyki dóbr osobistych na Wydziale Prawa i Administracji Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu. Koncepcja wpisania poczucia tożsamości narodowej do katalogu dóbr osobistych (art. 23 Kodeksu cywilnego), jest jego autorską koncepcją. Liczymy, że to ujęcie zostanie wzięte pod uwagę w toczących się procesach sądowych, wytoczonych w związku z użyciem pojęcia polskie obozy powiedziała prof. Nowicka. Bowiem, jeśli ta ścieżka cywilnoprawna zawiodłaby, to dla całego świata prawniczego (sędziów) oraz ustawodawcy (Sejm, Senat), byłaby to zła wiadomość, bo okazałoby się, że polskie prawo nie chroni tego aspektu naszej osobowości, który wyrażamy słowem
8 8 Pamięć, tożsamość, odpowiedzialność. patriotyzm i ojczyzna. Pani profesor wyjaśniła też, dlaczego możliwe było pozwanie koncernu Axel Springer za użycie sformułowania polskie obozy przed polski sąd. Wynika to z aktu prawa Unii Europejskiej nr 44/2001 (tzw. Bruksela1), który za właściwy uznaje także sąd tego państwa, w którym wystąpił skutek deliktu (czynu niedozwolonego). Podstawowe założenia referatu pana Filipa Rakiewicza: 1. Cywilnoprawna ochrona dóbr osobistych jest nakierowana wprost na zapewnienie nienaruszalności wartości ściśle związanych z osobowością człowieka, stanowiących przesłankę jego samorealizacji, a obejmujących m.in. psychiczną integralność, indywidualność oraz godność i pozycję w społeczeństwie. Katalog dóbr osobistych, wyliczonych przykładowo w Kodeksie cywilnym, jest dynamiczny w czasie (otwarty) i zapewnia operatywność ochrony wartości osobistych. Lista dóbr osobistych i ich treść (zasięg), a w konsekwencji także pojęcie (sposób) naruszenia tych dóbr są bowiem zmienne, co umożliwia reagowanie na różne zagrożenia ściśle osobistego wymiaru egzystencji ludzkiej bez konieczności ingerencji prawodawczej. Taką właściwością strukturalną nie zawsze odznaczają się, niekiedy spóźnione, regulacje prawa publicznego. Istotną zaletą cywilnoprawnej ochrony dóbr osobistych jest również wyjątkowa jej cecha możliwość żądania ochrony już na etapie zagrożenia, a nie dopiero wtedy, gdy naruszenie tychże dóbr stało się faktem i wywołało trudne do odwrócenia skutki. 2. Sformułowanie (syntagma) polskie obozy koncentracyjne (jego odpowiedniki np. w języku niemieckim czy angielskim) i podobne określenia używane przez zagraniczne media (jak np. polskie obozy zagłady ) są z gruntu fałszywe oraz sugerują odpowiedzialność Polski i Polaków za zbrodnie popełnione przez Niemców w czasie II wojny światowej. Wypowiedzi te mogą doprowadzić do nieprawdziwego przekonania, że to Polacy, a nie Niemcy, byli twórcami niemieckich obozów koncentracyjnych, które znajdowały się na okupowanych terenach polskich, tudzież wykonawcami zbrodni popełnionych w tych obozach. Istnieje poważne ryzyko, że u odbiorców takich wypowiedzi utrwali się fałszywy kod pamięci o czasach nazistowskich Niemiec i wydarzeniach z tego okresu. 3. Wypowiedzi o polskich obozach godzą w wartości leżące u podstaw ochrony dóbr osobistych przede wszystkim czci w obu jej aspektach (tj. czci rozumianej jako dobre imię, dobra sława obraz jednostki w oczach innych, oraz czci pojmowanej jako godność osobista, wyobrażenie o własnej wartości, szacunek dla samego siebie i jego oczekiwanie od innych osób). Zniekształcają one bowiem obraz tego, kim człowiek będący Polakiem jest dla siebie i dla innych społeczności, w sensie biografii (historii) wspólnoty narodowej, w której żyje lub z którą co najmniej się utożsamia. 4. Analiza przekazów o polskich obozach pod kątem naruszenia dóbr z art. 23 Kodeksu cywilnego wymaga jednak odmiennego punktu widzenia aniżeli ten, który przy ocenie naruszenia czci tworzy perspektywa zarzutu skierowanego względem określonej zbiorowości i jego odniesienia do konkretnej osoby wchodzącej w jej skład (co, jeśli chodzi o stwierdzenie naruszenia czci, wymaga wypełnienia określonych warunków). Niezbędne jest głębsze spojrzenie, sprowadzające się do przyjęcia, że przekazy te naruszają bezpośrednio wartości związane ściśle z osobowością człowieka już w jego wymiarze jednostkowym, jeśli tylko jest on polskiej narodowości (przynależności narodowej). Uwzględnienie takiego właśnie ujęcia umożliwia wartość, jaką stanowi poczucie tożsamości narodowej. 5. Istnieje podstawowa suwerenność społeczeństwa, która wyraża się w kulturze narodu. Jest to ta zarazem suwerenność, przez którą równocześnie najbardziej suwerenny jest człowiek (Jan Paweł II, Pamięć i tożsamość. Rozmowy na przełomie tysiącleci, Kraków 2005, s. 90.). Kultura narodowa zapewnia człowiekowi osobową integralność i świadczy o jego osobowej i społecznej tożsamości. Uwzględniając kulturowe rozumienie wspólnoty narodowej, prezentowane m.in. w nauce socjologii, jak również prawne ujęcie omawianej problematyki, poczucie tożsamości narodowej można zdefiniować jako stan wolny od ingerencji w zespół zachowań, przekonań i poglądów człowieka związanych z uczestnictwem we wspólnocie narodowej, z którą identyfikuje się osoba ludzka. Poczucie to, wyrastające z podwalin narodowej kultury, które tworzy m.in. przeszłość (historia) wspólnoty narodowej i pamięć społeczna o tej przeszłości (historii), bez których naród nie może istnieć, jest ważnym, trwałym elementem ludzkiej osobowości, zasługującym na ochronę prawną. 6. Poczucie tożsamości narodowej obejmuje jak pokazują wyniki licznych badań empirycznych wartości powszechnie akceptowane w społeczeństwie, uznane zarazem przez system prawny, poczynając od Konstytucji, poprzez akty prawa międzynarodowego, aż na ustawodawstwie zwykłym kończąc. Chodzi tu przy tym nie tylko o poczucie polskiej tożsamości narodowej, ale i o świadomość narodową członków mniejszości narodowych. Poczucie tożsamości narodowej jest dobrem osobistym w rozumieniu Kodeksu cywilnego. Jest ono ugruntowane w społecznym wymiarze osobowości i godności człowieka oraz wykazuje każdą z cech wspólnych dobrom z art. 23 k.c. 7. Współczesna, polska świadomość narodowa została uformowana m.in. przez nawarstwiającą się i utrwaloną w kulturze zbiorowej pamięć
9 Pamięć, tożsamość, odpowiedzialność. 9 okrutnej opresji, która była wynikiem konfliktów kolejnych pokoleń Polaków z ich sąsiadami, przede wszystkim z Niemcami i Rosją. Lata II wojny światowej mają w tej kwestii znaczenie szczególne ze względu na formy, zakres i natężenie opresji, w jakiej znalazł się wówczas Naród Polski. Przekonanie najzwięźlej mówiąc o walce prowadzonej przeciwko okupantowi przez Naród Polski w czasie II wojny światowej, o stawianiu oporu najeźdźcom (nie wyłączając świadomości ofiar i krzywd wyrządzonych Polakom), stanowi wyraźny, powszechnie doświadczany element polskiej świadomości narodowej. Można powiedzieć, że jest on elementem tradycji narodowej i w istocie świadomością faktów historycznych. Znajduje on odzwierciedlenie w obrębie poczucia polskiej tożsamości narodowej, współkształtując treść tak nazwanego dobra osobistego. Potrzeba jego ochrony istnieje m.in. ze względu na wypowiedzi o polskich obozach koncentracyjnych. Nie jest to oczywiście jedyny element treściowy tego dobra osobistego. 8. Właściwą płaszczyzną odniesienia i odbioru wypowiedzi o polskich obozach jest poczucie polskiej tożsamości narodowej, obejmujące m.in. przekonania związane z uczestnictwem w polskiej wspólnocie narodowej, z którą identyfikuje się człowiek. Wyodrębnienie w ich ramach wspomnianego wyżej elementu usuwa wątpliwości w zakresie ustalenia dyskusyjnego na gruncie cywilnoprawnej ochrony czci do jakiej zbiorowości nawiązują słowa o polskich obozach. Mogą i powinny być one odnoszone do wspólnoty narodowej, której egzystencja jest niejako przedłużeniem istnienia w przeszłości. Autor słów polski obóz koncentracyjny godzi we wspomniane przekonanie uczestników wspólnoty narodowej, zaprzeczając jego zasadności. W odbiorze społecznym mogą one bowiem zostać zinterpretowane jako pogląd (przekonanie) przeciwny tj. że Naród Polski współdziałał, a nie walczył z Niemcami i stawiał im opór, i to w dodatku w najstraszliwszy sposób popełniając w obozach śmierci, rękoma swoich reprezentantów, zbrodnie ludobójstwa i inne zbrodnie przeciwko ludzkości. Przekonanie będące elementem poczucia polskiej tożsamości narodowej zostaje w ten sposób naruszone nie tylko w subiektywnej, emocjonalnej warstwie utrwalonej w nim pamięci społecznej. Wypowiedź taka zaprzecza treści już jej składnika obiektywnego, faktograficznego stanowi bowiem obiektywny fakt historyczny, że to Niemcy czasów nazistowskich, a nie Polacy są sprawcami zbrodni popełnionych w tych obozach. 9. Formułowanie i rozpowszechnianie przekazów o obozach zagłady funkcjonujących w czasie II wojny światowej na okupowanych terenach polskich, z jednoczesnym, generalizującym odniesieniem do Polaków (za pomocą różnych środków językowych, takich jak np. przymiotnik polski ), może przeto doprowadzić do naruszenia dobra osobistego poczucia tożsamości narodowej. Przekazy te godzą bowiem w wewnętrzne przekonanie człowieka o jego własnej wartości (nieposzlakowana opinia) jako członka Narodu Polskiego, w poczucie i wolę zachowania istniejących więzi ze swą wspólnotą narodową. Sformułowania te w dużo większym stopniu naruszają jednak integralność psychiczną człowieka poprzez to, że wzbudzają w nim w pełni uzasadniony niepokój psychiczny o to, w jaki sposób może on być (jest) postrzegany jako Polak przez członków innych grup (narodów). Omawiane przekazy rodzą niebezpieczeństwo powstania fałszywego, negatywnego obrazu członków Narodu Polskiego. W obu sytuacjach chodzi o w ten sposób pojmowaną godność osobistą i dobre imię każdego Polaka, podkreślmy: o godność osobistą i dobre imię każdego członka Narodu Polskiego. Innym aspektem analizowanego naruszenia jest poczucie niesprawiedliwości i krzywdy, jakie powstaje wskutek tych przekazów w zestawieniu z pamięcią ofiar i bezmiarem cierpień oraz szkód wyrządzonych Polakom przez Niemców w czasie II wojny światowej. Odpowiednią i de lege lata jedyną metodą ochrony tej właśnie, indywidualnej sfery osobistej człowieka, jest cywilnoprawna ochrona dóbr osobistych. 10. Dla uznania naruszenia poczucia tożsamości narodowej wskutek wypowiedzi o polskich obozach koncentracyjnych nie jest niezbędne zawarcie w jej treści odniesienia do konkretnej osoby, jako wchodzącej w skład polskiej wspólnoty narodowej. Wypowiedzi te godzą bowiem wprost w wartości związane z uczestnictwem człowieka w społeczności w sposób naturalny kształtującej jego osobowość, która ma charakter społeczny, i towarzyszące tej osobowości już w jego wymiarze jednostkowym. Inna rzecz, że skoro ze względu na treść wypowiedzi chodzi tu o poczucie polskiej tożsamości narodowej, dla przyznania ochrony prawnej niezbędne jest, aby człowiek doświadczał tego poczucia, tj. miał poczucie (polskiej) tożsamości narodowej. Ten ostatni fakt powinien zostać ustalony przez sąd w procesie o ochronę dóbr osobistych i w tym sensie dla powstania roszczeń z art. 24 k.c. konieczne jest pozytywne ustalenie, że wypowiedź dotyczy osoby, która domaga się ochrony swojego dobra osobistego. Sąd dysponuje środkami, które umożliwiają poddanie twierdzeń powoda weryfikacji z obiektywnego punktu widzenia i ustalenie spełnienia obiektywnych kryteriów faktycznych. 11. Dla przesądzenia (bezprawnego) naruszenia poczucia tożsamości narodowej wskutek wypowiedzi o polskich obozach koncentracyjnych konieczne będzie uwzględnienie całokształtu okoliczności analizowanej sytuacji, w tym stopnia złożoności przekazu medialnego, sposobu rozpowszechnienia i możliwości zinterpretowania. Jednak już samo
10 10 Pamięć, tożsamość, odpowiedzialność. rozpowszechnianie tych sformułowań jest sprzeczne z prawem, gdy publikowane są one przez prasę. Naruszają one bowiem obowiązki prasy związane z korzystaniem z wolności wypowiedzi oraz prawdziwym przedstawianiem omawianych zjawisk. Nie występuje tu żaden konflikt wartości, którego rozstrzygnięcie uzasadniałoby wysunięcie a priori wniosku, że poczucie tożsamości narodowej nie może zostać (bezprawnie) naruszone wskutek upubliczniania tych i podobnych sformułowań, np. z uwagi na gwarancje dotyczące wolności wypowiedzi, słowa, prasy. Nie sposób także zgodzić się ze stanowiskiem, że mamy tu do czynienia z dopuszczalnym skrótem myślowym. Żaden akt prawny, w tym w szczególności Konwencja o Ochronie Praw Człowieka i Podstawowych Wolności, nie konstruuje prawa do rozpowszechniania wypowiedzi fałszywych i mogących prowadzić do naruszenia dóbr osobistych. 12. Obowiązujące w Polsce regulacje z zakresu jurysdykcji sądów oraz właściwości prawa w sprawach o charakterze transgranicznym, dotyczących ochrony dóbr osobistych w kontekście przekazów o polskich obozach koncentracyjnych, umożliwiają wniesienie pozwu o ochronę poczucia tożsamości narodowej do polskiego sądu, który będzie orzekał na podstawie prawa polskiego, jako prawa właściwego. Prawnik mec. Szymon Topa ze Stowarzyszenia Patria Nostra przedstawił doświadczenie kancelarii Lech Obara i Współpracownicy z trzech procesów, w których ich kancelaria reprezentuje 3 osoby. Osoby te wytoczyły powództwo przeciwko niemieckim wydawcom, w których publikacjach pojawiło się określenie polskie obozy zagłady. Te procesy stały się impulsem do zorganizowania przez Stowarzyszenie konferencji, by pozyskać nowe argumenty przed sądami. Pierwszy proces przeciwko koncernowi Axel Springer AG, wydawcy Die Welt, został wytoczony w 2010 roku. Powództwo wytoczył mieszkaniec Świnoujścia pan Zbigniew Osewski, który w 2008 roku kupił niemiecką gazetę Die Welt i zobaczył w niej zwrot polnische Konzentrationslager Majdanek. Pan Osewski żąda przeprosin za naruszenie dóbr osobistych (tożsamości narodowej, godności narodowej oraz prawa do poszanowania prawdy historycznej). Dziennik Die Welt co prawda wyraził ubolewania na swojej stronie internetowej za nieprawdziwy zwrot. Jednak w 2011 roku po raz kolejny doszło do fatalnej pomyłki i po raz kolejny była mowa o polskich obozach koncentracyjnych. Wtedy Zbigniew Osewski zmienił powództwo. Zamiast 500 tys. złotych na cel społeczny zażądał miliona złotych. Na jego prośbę, kancelaria Lech Obara i współpracownicy przyłączyła się do procesu i wraz z panią profesor Aurelią Nowicką sformułowała pozew. Ta sprawa jest rozpatrywana przez sąd w Warszawie. Drugi pozew wniesiony został w 2014 roku, w imieniu pani dr. Janiny Luberdy-Zapaśnik z Olsztyna, wiceprezes Stowarzyszenia Patria Nostra, jednocześnie prezes Polskiego Związku Byłych Więźniów Politycznych Hitlerowskich Więzień i Obozów Koncentracyjnych, przeciwko wydawcy portalu internetowego Focus On-line, który często używał określenia polski obóz zagłady lub koncentracyjny. Ten proces toczy się w Olsztynie. Trzeci pozew został złożony w imieniu pana Karola Tendery z Krakowa, byłego więźnia niemieckiego obozu zagłady Auschwitz. W tym procesie chodzi o portal niemieckiej telewizji ZDF, na którym w lipcu 2013 roku pojawiła się zapowiedź dokumentu na temat wyzwolenia polskiego obozu zagłady. Ten proces toczy się w Krakowie. Jak wyjaśnił pan mec. Szymon Topa, to nie przypadek, że procesy toczą się w trzech miastach. Daje to możliwość sprawdzenia, jak w różnych ośrodkach, do tego samego zagadnienia prawnego podchodzą różni sędziowie. W pierwszym procesie przeciwko koncernowi Axel Springer AG są roszczenia majątkowe w kwocie 1 mln zł na cel społeczny i niemajątkowe przeprosiny i zakaz dalszego rozpowszechniania takiego terminu. Przed sądem w Olsztynie i Krakowie powodowie wysunęli tylko roszczenia niemajątkowe, domagają się przeprosin i zakazu rozpowszechniania tego szkalującego naród polski terminu. Wytoczenie takich powództw kosztuje, a mamy do czynienia ze starszymi ludźmi, poszkodowanymi przez Niemców w czasie II wojny światowej, żyjących ze skromnych emerytur uzmysłowił uczestnikom radca prawny Szymon Topa. Opłata sądowa wynosi 600 złotych, ale przy roszczeniu majątkowym trzeba wpłacić 5% od wartości roszczenia (przy 1 mln zł jest to 50 tys. zł). Do tego dochodzą koszty tłumaczenia na język niemiecki, gdy pozwany jest niemiecki wydawca. Materiały dowodowe i pisma sądowe też muszą zostać przetłumaczone. W sumie daje to ok. 4 tys. złotych. Oczywiście przysługuje wniosek o zwolnienie od kosztów sądowych, ale sąd w Warszawie i Olsztynie oddalił ten wniosek. Jedynie w Krakowie sąd zostawił tę kwestię do czasu ogłoszenia wyroku. Kolejny problem, to właściwe oznaczenie podmiotu, który należy pozwać. Ustalić, kto jest wydawcą periodyku, strony internetowej. Np., by ustalić jakim podmiotem prawa jest telewizja niemiecka ZDF, kancelaria musiała zawnioskować dowód z opinii biegłego od prawa niemieckiego. Znamienne, że we wszystkich trzech procesach strona pozwana jest reprezentowana przez tych samych prawników. Jest to o tyle korzystne, iż w każdym z tych procesów spotykamy się z tą samą argumentacją, na którą możemy się przygotować. Ponadto, inni, którzy chcieliby prowadzić podobne procesy, mogą na podstawie naszych doświadczeń przygotować się do zwalczania argumentacji strony przeciwnej. Gdy wpłynął pierwszy pozew pana Zbigniewa
11 Pamięć, tożsamość, odpowiedzialność. 11 Osewskiego, w 2010 roku, trzeba było najpierw przekonać sąd w Warszawie, iż jest właściwy do rozpoznania tej sprawy. Zajęło to rok. Obecnie już tego problemu nie ma. Przed sądem powodowie muszą przede wszystkim wykazać naruszenie dobra osobistego, w sytuacji, gdy art 23 Kodeksu cywilnego nie wymienia takiego dobra, jak tożsamość narodowa. Za sprawą tekstu pana Filipa Rakiewicza, to dobro już znalazło swoje miejsce w doktrynie. Najnowszy komentarz kodeksu cywilnego pana dra Pawła Księżaka podziela to stanowisko. Znaczy to, że prawnicy nie mogą bać się mówić o tym, bo w ten sposób kształtuje się doktryna, zostało to zapoczątkowane. Dzięki temu dzisiaj już wiemy, że tożsamość narodowa jest dobrem, które warto chronić przez prawo oraz dowodzić, że tożsamość narodowa jest wartością społecznie akceptowaną i pożądaną. Kancelaria musi wykazać w każdym procesie, co jest roszczeniem. Przy roszczeniu majątkowym na cele społeczne trzeba udowodnić, że była wina umyślna autora wypowiedzi. Profesor Aurelia Nowicka: Wystarczy jakakolwiek wina. Mec. Szymon Topa: Musimy mieć świadomość istnienia odmiennych poglądów. Profesor Aurelia Nowicka: Orzecznictwo Sądu Najwyższego w 2002 roku przesądziło, że wystarczy jakakolwiek wina, również nieumyślna. Mec. Szymon Topa: Mamy świadomość, że w Polsce rekompensaty mają charakter kompensacyjny, a nie prewencyjny, jak w USA. Jednak postulujemy w naszym procesie, że świadczenie na cele społeczne jest roszczeniem szczególnym i znaczenie ma jego charakter prewencyjny. Tym bardziej, że pozwane wydawnictwo dysponuje ogromnym kapitałem. Strona przeciwna nie zaprzecza, że to sformułowanie jest fałszywe i nie powinno się pojawiać. Kluczową trudnością w tych procesach jest: jak wypowiedź, która nie jest skierowana do konkretnej osoby, a do zbiorowości, może stanowić źródło roszczenia osób indywidualnych? I tu strona przeciwna posługuje się interpretacją dobrego imienia i czci. Kancelaria natomiast powołuje się z kolei na relacyjny charakter spornego dobra osobistego i na orzecznictwo dotyczące m.in. tradycji rodzinnej, godności pracowniczej i prawa do czystego środowiska. Spór prawny jest już na takim stopniu abstrakcji, że strony spierają się już nie fakty, nie o interpretacje przepisów, a o interpretacje orzeczeń, strony wywodzą z nich różne wnioski. W tym momencie pani prof. Aurelia Nowicka poprosiła o zabranie głosu świadka historii pani Marianny Gryni, która jako dziecko była więźniem obozu niemieckiego. Oburza mnie w nazwie obozu: niemiecki, nazistowski obóz koncentracyjny, słowo nazistowski, gdyż do Poznania weszli w 1939 roku Niemcy, mówili w niemieckim języku. Jak wsiadłam do tramwaju to tam był napis Nur für Deutsche, a nie Nur für Nazis. Kto nam te nazwy narzuca? Mamy dusze niewolników, że na to się zgadzamy. Przez 40 lat walczyłam o uzyskanie aktów zgonu osób zagłodzonych w niemieckim obozie koncentracyjnym w Konstantynowie. Mnie udało się przeżyć, bo moja matka znała język niemiecki. Niemcy robili nabór na roboty nawet wśród 12-letnich dzieci. Dopiero po 40 latach mogliśmy upamiętnić głodową śmierć tylu osób w tym obozie. Ale kolejny rok trwała walka o to, żeby na tablicy można było napisać, że to był niemiecki obóz. Dlaczego władzom polskim zależy na zamiataniu sprawy zbrodni niemieckich na narodzie polskim pod dywan? Dlaczego pozwalamy sobie narzucać przez instytucje zewnętrzne nazwę nazistowskie obozy, polskie ofiary ginęły w niemieckich obozach, taka jest prawda. Potem mikrofon przejęła Pani mec. Monika Brzozowska (UG), która wraz z mec. Jerzym Pasieką, przygotowała pozew przeciwko twórcom serialu ZDF Nasze matki, nasi ojcowie. To jeden z najtrudniejszych pozwów, jaki w życiu pisałam przyznała pani mec. Brzozowska. Dodatkową trudność sprawiało oprócz problemów wymienionych przez pana Szymona Topę to, że tu mamy do czynienia z serialem telewizyjnym. Pozew ma wielu ojców, wszystkie osoby obecne na konferencji, brały w tym udział. W ich pozwie troszeczkę inaczej została sformułowana tożsamość narodowa, bo tutaj powodem był żołnierz Armii Krajowej, który miał w PRL wyrok śmierci zamieniony na dożywocie. Poczuł się dotknięty, bo jego rodzina związana z organizacją Żegota, za pomoc Żydom została zamordowana. W sprawie wystąpił też Światowy Związek Żołnierzy AK, wielką pomoc okazał red. Maciej Świrski (Reduta Dobrego Imienia). Serial naruszył prawo do dumy narodowej, do prawa do niezakłamanej historii II wojny światowej, do kultywowania pamięci o osobach zmarłych członkach oddziału AK, których cześć została w serialu naruszona. Ponadto wnieśliśmy o zakaz używania opaski AK-owskiej, gdyż narusza to prawa autorskie należące do ŚZŻAK. Wykazujemy, że ten film jest dokumentem, świadczą o tym napisy informujące np., że do Moskwy zostało 350 km, że ta osoba zmarła w tym roku. Do serialu zostały włączone materiały archiwalne. Wystąpiliśmy o zwolnienie od kosztów sądowych. Sąd I instancji nie przychylił się do naszej prośby, ale złożyliśmy zażalenie, udowodniliśmy poniesione koszty i wygraliśmy. Sprawa toczy się w Krakowie, sąd przyjął ją od razu. Jeszcze nie ma odpowiedzi na pozew. Do tego procesu włączył się, bez namowy, prokurator okręgowy, i na razie jest po stronie powodowej. Kancelaria złożyła oprócz pozwu, karne zawiadomienie. Minęło już 9 miesięcy od jego złożenia i nic się nie dzieje. Składając zawiadomienie kancelaria nie dysponowała filmem, więc zwróciła się do polskiej telewizji o udostępnienie serialu ZDF. Dopiero po 9 miesiącach prokurator zwrócił się o ten dowód, ale TVP odpowiada, że nie może udostępnić,
12 12 Pamięć, tożsamość, odpowiedzialność. bo ma jednorazową licencję. Prokurator więc umorzył postępowanie, uzasadnienie liczy 9 stron i powtarza argumenty użyte przez TVP. Kancelaria złożyła zażalenie i wczoraj (10.09.) było rozpatrywane. Sąd nakazał prokuratorowi: 1. obejrzenie filmu, 2. dołączenie jako dowodu opinii biegłego na temat technik socjotechnicznych użytych przez twórców serialu, 3. przesłuchanie twórców serialu, (reżysera, scenarzysty, producenta). To wstęp do procesu karnego o znieważanie narodu polskiego. Kancelaria powołała się na art. 133 Kk o znieważaniu narodu polskiego. Dodatkową trudność sprawia nam przepis mówiący o wolności artystycznej i tu liczymy na wsparcie ekspertów. Prosimy o pomoc, podsunięcie jakiegoś pomysłu zaapelowała do obecnych na sali pani mec. Brzozowska. Red. Maciej Świrski w uzupełnieniu podał informację, iż kancelaria wystąpiła do Sejmu, by Prokurator Generalny objął to śledztwo osobistym nadzorem. Jedynie poseł PiS pan Marek Błaszczak zareagował i jako jedyny wysłał takie pismo, i Prokurator Generalny objął śledztwo nadzorem. W tej chwili serial ZDF jest wyświetlany przez kanał Film Box, po wyświetleniu 3 odcinka kancelaria też złoży zawiadomienie do prokuratury. Pani prof. Aurelia Nowicka podpowiedziała, że wolność artystyczna w art. 10, ust. 2 Konwencji o Ochronie Praw Człowieka i Podstawowych Wolności, jak każde prawo, jest ograniczona przez prawa innych osób, których nie można obrażać. Szermując wolnością wypowiedzi, zapomina się, że ten art. 10 ma ustęp 2, mówiący o ograniczeniach wolności słowa. Pani mec. Magdalena Jabczuga-Kurek (Instytut Allerhanda) wygłosiła referat: Legitymacja czynna w zakresie roszczeń o ochronę dóbr osobistych związanych z przynależnością narodową. Kto może wystąpić z powództwem o ochronę takiego dobra osobistego, jak naruszenie tożsamości narodowej? Mogą to czynić byli więźniowie Oświęcimia, którzy są związani szczególnie emocjonalnie z tą sprawą. A czy Polak, patriota, który nie ma żadnych związków rodzinnych z b. więźniami Oświęcimia, ale nosi w sobie miłość do ojczyzny, jest członkiem stowarzyszeń, które dbają o polskość i szanują ją, czy takie osoby mogą wystąpić przeciwko naruszycielowi, używającemu pojęcia polskie obozy? Orzecznictwo Sadu Najwyższego z 2000 roku, tylko z pozoru jest korzystne. SN twierdzi, że każdy członek obrażonej zbiorowości może wystąpić na drogę sądową przeciwko naruszycielowi. Jednak sąd odmówił legitymacji czynnej członkowi SLD, który poczuł się urażony sformułowaniem, że SLD jest organizacją przestępczą. Sąd stwierdził, że wypowiedź ta nie dotyczyła konkretnych zachowań członków SLD. Co ciekawe, Europejski Trybunał Praw Człowieka w 1982 roku przyznał legitymację czynną wszystkim Żydom i każdemu z osobna, którzy poczuli się obrażeni negowaniem Holocaustu. Podmiotem dobra osobistego, w przypadku naruszenia tożsamości narodowej, jest Polak patriota. Sąd musi zbadać, czy podmiot ma taki związek z ojczyzną, stwierdzić znajomość historii Polski, przesłuchać strony i świadków, przeprowadzić postępowanie dowodowe, albo uzasadnić fakt obrażenia sformułowaniem polskie obozy. Pierwszy argument przeciwko przyznaniu Polakowi patriocie legitymacji czynnej, jest ekonomika sądowa. Argumentuje się, że sądy zostaną zalane pozwami o zadośćuczynienie roszczeniami majątkowymi. Ten argument budzi sprzeciw i nie wytrzymuje próby spójności dogmatycznej. Pytanie z sali: Jaki procent Polaków obejmie określenie polski patriota i czy sądy będą w stanie określić, komu przysługuje miano patrioty i tym samym ma legitymację czynną? Magdalena Jabczuga-Kurek: To posłowie i senatorowie powinni wystąpić z powództwem, gdyż mają taki konstytucyjny obowiązek wynikający z artykułu 104 (Przed rozpoczęciem sprawowania mandatu posłowie składają przed Sejmem następujące ślubowanie: Uroczyście ślubuję rzetelnie i sumiennie wykonywać obowiązki wobec Narodu, strzec suwerenności i interesów Państwa, czynić wszystko dla pomyślności Ojczyzny i dobra obywateli, przestrzegać Konstytucji i innych praw Rzeczypospolitej Polskiej. ). Zgodnie z rotą ślubowania, posłowie mają obowiązek działania w interesie narodu polskiego, ten obowiązek wiąże się przynależnością do narodu polskiego, więc to posłowie powinni przede wszystkim kierować do sądów takie powództwa, a nie schorowani, starzy, byli więźniowie Auschwitz. Wypowiedź ta spotkała się z brawami ze strony sali. Pani prof. Aurelia Nowicka: Nie dajmy się zwariować. Ten, którego dobro zostało naruszone, ma legitymację czynną. To pozwany musi obalić domniemanie, że nie ma takiego dobra. Powód nie musi udowadniać, że tożsamość narodowa została obrażona. Pani mec. Monika Brzozowska: Jednak z ostrożności procesowej udowadniamy dokumentami legitymację czynną. Np w sprawie Golgota Picnic, sąd zadał pytanie: jakie uczucia religijne powoda zostały naruszone? Pan mec. Lech Obara: Sąd szuka pretekstu, by odrzucić pozew. Jedno, to święta teoria, a drugie, to nie święta praktyka. W związku z brakiem czasu nie było możliwości kontynuowania dyskusji, aby można było przeprowadzić ostatni moduł. 5. Moduł III: Polskie obozy w zagranicznych mediach, w świetle praktycznych aspektów pracy dziennikarskiej. Dyskusja panelowa odbyła się z udziałem redaktorów: Andrzeja Grajewskiego (Gość Niedzielny), Pawła Lisickiego (Do Rzeczy),
13 Pamięć, tożsamość, odpowiedzialność. 13 red. dr hab. Maciej Szymanowski Macieja Świrskiego (Reduta Dobrego Imienia), Sławomira Sieradzkiego (portal wpolityce.pl), Jerzego Haszczyńskiego (Rzeczpospolita) i Andrzeja Dramińskiego (SDP O/Olsztyn). Dyskusję moderował: dr Maciej Szymanowski (Uniwersytet Katolicki w Budapeszcie), który tytułem wprowadzenia zasygnalizował kilka problemów, m.in. redukowanie nauki historii w Polsce, ale i w Europie, nieobecność Polski, zwłaszcza w kontekście II wojny światowej w podręcznikach historii na wszystkich kontynentach. Trzy lata temu polskie MSZ, przy pomocy polskich placówek dyplomatycznych, przeprowadziło badania, na temat tego, czego się uczą dzieci, młodzież i studenci w 73 krajach świata. Okazało się, że na żadnym stopniu edukacji Polska nie jest obecna w podręcznikach, Natomiast borykamy się ze stereotypem polskiego antysemityzmu i polskich obozów. Gdyby w Polsce dziennikarz przyniósł do redakcji tekst, w którym napisałby, w kontekście 1939 roku, że Niemcy stoczyły wojnę obronną, czy taki tekst by się ukazał? zapytał moderator uczestników panelu. Jako pierwszy odpowiedział Andrzej Grajewski: Nie mógłby się ukazać, bo zawiera oczywiste kłamstwo. Zapewne intencją pytania jest, jak takiego rodzaju kłamstwa, jak określenie polskie obozy, mogą pojawiać się w niemieckich mediach? Strona niemiecka tłumaczy, że to skrót myślowy, błąd, pomyłka. Dlaczego taka pomyłka jest możliwa? To wynik świadomego kształtowania opinii, polityki. Wmówiono opinii publicznej, że taki skrót jest uprawniony. Przecież każdy tekst podlega korekcie, korekta kilkakrotnie zwraca się do redaktora, nawet w przypadku głupstw, gdy ma wątpliwości. Cały sztab ludzi pracuje nad tekstem, więc trudno tu uwierzyć w pomyłkę i przypadek. Pomimo tylu kampanii w tej sprawie, to zjawisko rośnie, więc mamy do czynienia ze zjawiskiem świadomego fałszowania historii. To się odbywa na kilku etapach kontynuował Andrzej Grajewski. Nazistowskie zbrodnie przestały mieć desygnat narodowy, to rozrywa i rozmywa iunctim pomiędzy czynem i sprawcą. Kto jest nazistą? Praktycznie nikt. W Niemczech ukazało się studium świadomości młodego Niemca, który jest głęboko przekonany, że cała rodzina była antyfaszystowska. Okazało się jednak, że dziadek był bardzo zaangażowanym nazistą, ale w tradycji rodzinnej zrobiono z dziadka antyfaszystę. Niemcy tylko podstawiali wagony, jak zeznawał Eichmann na swoim procesie, on tylko zajmował się regulacją ruchu pociągów, a nie eksterminacją Żydów. Argumentacja, że to pomyłka, jest nie do przyjęcia. Wyrok na Gościa Niedzielnego jest na to dowodem. Pismo skarżyła Alicja Tysiąc, za porównanie jej do zbrodniarzy hitlerowskich. Tymczasem w edytorialu był zapowiedziany tekst o niemieckich zbrodniarzach, którzy umyli ręce i pojechali na urlop i tekst o wyroku Trybunału w Strasburgu w sprawie Alicji Tysiąc przeciwko państwu polskiemu. W edytorialu nie pada nazwisko Alicji Tysiąc. A jednak zostaliśmy dwukrotnie skazani. Sentencja tego wyroku pokazuje, że skoro Alicja Tysiąc mogła się poczuć takim porównaniem, którego de facto nie było, zniesławiona, to co dopiero mówić o więźniach Oświęcimia, którzy czytają, że więziono ich w polskim obozie zagłady? Również prawnik i dziennikarz Andrzej Dramiński stwierdził, że jest to świadoma polityka niemiecka. Mówca przypomniał, że w Polsce dziennikarz jest zobowiązany do szczególnej staranności, mówi o tym art. 12 ust 1 Prawa prasowego. Kodeks cywilny mówi o niezwykłej staranności, a orzecznictwo o zawodowej staranności, która jest wyższa niż zwykła. Jestem z Olsztyna, jak co roku uczciliśmy rocznicę śmierci redaktora Gazety Olsztyńskiej, jr Seweryna Pieniężnego, który 31 sierpnia 1939 roku opublikował artykuł: Bez trwogi, bracia!, a 1 września został przez Niemców aresztowany. Wszystkie książki z archiwum Pieniężnego zostały wysłane na przemiał, a jego dom zburzono, stawiając w jego miejscu szalet publiczny i umieszczając na nim niemiecki napis Schandfleck (pol. miejsce hańby). Dnia 24 lutego 1940 Seweryn Pieniężny został rozstrzelany w obozie koncentracyjnym w KZ Hohenbruch koło Kłajpedy. Podczas uroczystości na cmentarzu w Olsztynie, na grobie rodziny Pieniężnych, mowa była o pięciu prawdach Polaka, uchwalonych na Kongresie Polaków w Niemczech w 1938 roku: 1. Jesteśmy Polakami 2. Wiara Ojców naszych jest wiarą naszych dzieci; 3. Polak Polakowi bratem; 4. Co dzień Polak Narodowi służy; 5. Polska Matką naszą, nie wolno mówić o Matce źle.
14 14 Pamięć, tożsamość, odpowiedzialność. W Gazecie Olsztyńskiej, w relacji z uroczystości ten fragment się nie ukazał. Dodam, że obecnie Gazeta Olsztyńska jest w rękach niemieckich. Tu jest problem cenzury w Gazecie Olsztyńskiej, założonej przez Polaków w Prusach Wschodnich, której redaktorzy zostali przez Niemców zamordowani, a dzisiaj jest to gazeta niemiecka. Nie ma polskich gazet, a jak są, to ukazują się w niewielkim nakładzie. Paweł Lisicki, redaktor naczelny tygodnika Do Rzeczy, również nie uważa, iż to przypadek. Taki błąd może się zdarzyć raz, ale tutaj on ciągle się powtarza i to w różnych miejscach. To nie jest kwestia przejęzyczenia powiedział redaktor Lisicki. Te błędy popełniane są na przestrzeni kilku lat, były przecież protesty po drodze. Przy powszechnym dostępie do Internetu, błędy nie są przypadkowe. To nie jest językowe zaniedbanie, to nowy sposób spojrzenia na przeszłość. Najprostsze wytłumaczenie jest takie, że im więcej czasu mija od zakończenia wojny, to w powszechnej świadomości Niemców powstaje obraz, że Polacy nie należą do ofiar drugiej wojny światowej. Ofiarą byli tylko Żydzi i częściowo Niemcy. Żydzi to jedyna, symboliczna ofiara II wojny światowej, inni nie trafiają do kategorii ofiar, a nawet z upływem czasu stają się współsprawcami zbrodni. Dziennikarz nie ma oporu, by napisać polskie obozy, bo przecież Polacy przyzwolili na Holocaust, współpracowali z nazistami, więc dlaczego nie użyć takiego stwierdzenia? Uruchamia się stereotypowe myślenie, począwszy od piszącego, przez korektora, do redaktora. Wszyscy mają to samo zakodowane w tyle głowy, i dlatego każdy to to sformułowanie przepuszcza, tym bardziej, że Niemcy znikają, a pojawiają się naziści. Sławomir Sieradzki tłumaczy ten błąd przeszłością rodziców i dziadków dziennikarzy i redaktorów w Niemczech. Przecież w Die Welt tekst przeszedł przez ręce 10 osób zauważył redaktor Sieradzki. Ich przodkowie nosili mundur Wehrmachtu, SS czy innych służb niemieckich. Doszło już do takiego absurdu, że w New York Times napisano: polski obóz koncentracyjny w Dachau. Jerzy Haszczyński: Od 10 lat zajmujemy się tym problemem w Rzeczpospolitej. Jest to też jedno z najpoważniejszych zajęć polskich dyplomatów. Jeszcze 10 lat temu byliśmy zasypywani sygnałami z całego świata o użyciu tego sformułowania. Po 10 latach walki gazety i dyplomatów, teraz jest trochę mniej tych przykładów. Redaktor Haszczyński zauważył, iż nie widzi w społeczeństwie polskim woli walki z tym zjawiskiem i brak zainteresowania tą sprawą. Maciej Świrski z Reduty Dobrego Imienia, nawiązując do słów redaktora Haszczyńskiego, stwierdził, że Polski po prostu nie będzie przy takiej obojętności obywateli. Nie ma systemowej pracy państwa polskiego w tej sprawie stwierdził redaktor Świrski. Dlaczego nie ma w wielkonakładowych mediach zagranicznych ogłoszeń strony polskiej w tej sprawie? Maciej Świrski przypomniał, że polski minister spraw zagranicznych nie zareagował na słowa prezydenta Baraka Obamy polskie obozy śmierci w laudacji Jana Karskiego. Ciężar spada więc na społeczników. Działania Reduty wsparło 2 tysiące prywatnych osób, które zadeklarowały wpłaty na ten cel od 20 zł do 100 zł. Za te pieniądze Reduta prowadzi dokumentację używania sformułowania o polskich obozach i podejmuje akcje przeciwko temu. Dzięki temu, np. udało się zablokować serial Nasze matki, nasi ojcowie pokazywany na pokładach samolotów grupy z Malezji do Australii. To była modelowa akcja, jak powinno się wywierać skuteczny nacisk w takich przypadkach powiedział redaktor Świrski. Najpierw właściciel linii lotniczej otrzymał ostrzeżenie, następnie Reduta uruchomiła wysyłanie maili z zawiadomieniem do akcjonariuszy firmy lotniczej. I to poskutkowało, film przestano emitować. Natomiast nie udało się zablokować emisji serialu w BBC, gdyż serial pokazał TVP. - To, że od słowa Germany odklejono słowo nazi, sprawia, że nasza przyszłość jest niepewna ostrzegał redaktor Świrski. Niechęć państw NATO do udzielenia pomocy, na wypadek agresji Rosji może być wynikiem przylepienia Polakom etykietki udziału w Holocauście. Artykuł 5 NATO Strony zgadzają się, że zbrojna napaść na jedną lub więcej z nich w Europie lub Ameryce Północnej będzie uznana za napaść przeciwko nim wszystkim i dlatego zgadzają się, że jeżeli taka zbrojna napaść nastąpi, to każda z nich, w ramach wykonywania prawa do indywidualnej lub zbiorowej samoobrony, uznanego na mocy artykułu 51 Karty Narodów Zjednoczonych, udzieli pomocy Stronie lub Stronom napadniętym, podejmując niezwłocznie, samodzielnie, jak i w porozumieniu z innymi Stronami, działania jakie uzna za konieczne, łącznie z użyciem siły zbrojnej, w celu przywrócenia i utrzymania bezpieczeństwa obszaru północnoatlantyckiego. nie jest obligatoryjną gwarancją udzielenia pomocy zbrojnej. Zdaniem redaktora Świrskiego, żaden przywódca państwa nie podejmie decyzji o wojnie z Rosją w obronie narodu, któremu przyczepiono opinię, iż jest spadkobiercą katów z Auschwitz. Żeby udzielić pomocy zbrojnej, to taki naród musi się cieszyć sympatią, a nasz naród nie cieszy się sympatią, bo w świadomości zachodnich społeczeństw utrwalono stereotyp, że Polacy współpracowali z nazistami. Jako były wiceprezes PAP odpowiedzialny za technologię, redaktor Świrski stwierdził, że nie może być przypadku w przepuszczaniu na łamy takiego sformułowania, bowiem informatyczny system edycyjny w agencji prasowej nie pozwoli na przepuszczenie takiego sformułowania, jeśli to zostało zapisane w stylebooku. Paweł Lisicki stwierdził, że tym sformułowaniem o polskich obozach chce się zdjąć winę z Niemców. Niemcy i inni, publikujący to sformułowanie, są silni naszą bezsilnością zauważył redaktor Lisicki.
15 Pamięć, tożsamość, odpowiedzialność. 15 Jeśli nie ma systemowej polityki historycznej, a lekcja historii zanika, jeśli tylko ograniczamy się do biurokratycznej reakcji, jeśli nie ścigamy oszczerców, jeśli nie czują zagrożenia, więc czują się bezkarni. Redaktor Lisicki przypomniał, że nie dotyczy to tylko zachodniej Europy. Podręczniki w Federacji Rosyjskiej uczą młodzież rosyjską, że największym wrogiem Rosji są Polacy, a największym świętem państwowym w Rosji jest rocznica wypędzenia Polaków z Kremla. Bezczynność państwa polskiego ten proces będzie tylko pogłębiać i Polski za parę lat nie będzie podsumował redaktor Lisicki. Moderator Maciej Szymanowski w tym miejscu zapytał, jakie są skuteczne narzędzia przeciwdziałania, może oddziaływać na akcjonariuszy tych wydawnictw? Sławomir Sieradzki był zdania, że najskuteczniejsze będą procesy karne za używanie tego pojęcia. Jak takich procesów obawiają się w Niemczech, świadczy reakcja związku historyków niemieckich, którzy wydali w tej sprawie oświadczenie. Czytamy w nim: To niedopuszczalne słowa, które sugerują całkowicie fałszywe wyobrażenie o odpowiedzialności za zbrodnie. Apelujemy do niemieckiej opinii publicznej o przeciwstawienie się powtarzającym się błędnym sformułowaniom na temat niemieckich zbrodni podczas II wojny światowej w Polsce. Jednak w tym samym apelu, który opublikowała Gazeta Wyborcza, związek historyków protestuje przeciwko wprowadzeniu w Polsce kar za używanie zwrotu polskie obozy. (W przygotowanej przez PiS nowelizacji ustawy o IPN i kodeksu karnego m.in. za użycie tego wyrażenia ma grozić pięć lat więzienia. Sejm większością 377 głosów skierował projekt do komisji sprawiedliwości). W wolnym kraju nie jest rzeczą władzy definiowanie prawdy historycznej ani ograniczanie swobód historyków za pomocą kar. To może poważnie ograniczyć wolność naukowców. Odrzucanie błędnych pojęć to zadanie opinii publicznej czytamy w apelu. Jego autorzy powołali się na apel z Blois, w którym w 2008 r. europejscy historycy domagali się, by politycy przestali wykorzystywać historię i przyjmować ustawy, w których byłaby mowa o tym, jak wolno mówić o przeszłości, a jak nie. Redaktor Sieradzki wysłał list do związku historyków niemieckich, przy pomocy mecenasa Stefana Hambury, w którym zapytał: 1. Dlaczego dopiero teraz związek zainteresował się tym sformułowaniem, które jest używane w mediach niemieckich od wielu lat? 2. Czy można oczekiwać, że związek będzie też nawoływał do nie ścigania za kłamstwo oświęcimskie? 3. Czy w nawiązywaniu do apelu, angielski historyk, prof. David Irving powinien być traktowany jak normalny naukowiec? - Do dzisiaj nie otrzymałem odpowiedzi na swój list, związek nie odbiera też telefonów ode mnie podsumował redaktor Sieradzki. Andrzej Dramiński zaproponował, by zapraszać niemieckich redaktorów do Polski, pokazać im Polskę i przedstawić polski punkt widzenia na tę(e) sprawę. Tymczasem nasze ministerstwa wspierają takie akcje, jak skandalistki Doroty Nieznalskiej, która otrzymała pieniądze z ministerstwa kultury, by pokazać pomnik bitwy pod Tannenbergiem, którą Niemcy potraktowali jako odwet na Słowianach za Grunwald. Zapytałem, pani Doroto, kto pani podpowiedział, żeby tak nazwać wystawę Kult pamięci! Tannenberg-Denkmal. Usłyszałem, że dyrektor polskiego Centrum Badań Historycznych PAN w Berlinie. Pani Nieznalska, za pieniądze polskiego ministerstwa, przywraca kult pamięci zemsty na Słowianach. To się dzieje tu i teraz. Andrzej Dramiński opowiedział też o swojej wymianie zdań z niemieckim eurodeputowanym podczas spotkania w Offenburgu, do którego 150 osób z Olsztyna zaprosił Georg Dietrich, przedsiębiorca niemiecki, działacz charytatywny, honorowy obywatel Olsztyna, doktor honoris causa Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego, z okazji 30-letniej rocznicy pomocy niesionej mieszkańcom Olsztyna w stanie wojennym. Na spotkaniu obecni byli, arcybiskup, wojewoda i wicewojewoda z Olsztyna. Poprosiłem eurodeputowanego, o skomentowanie panującej w Polsce opinii, że jest Europa A i B. Odpowiedział: I tak musi być. My Niemcy i Francja, założyliśmy Unię Europejską i my będziemy decydować, co się będzie w niej działo. Jerzy Haszczyński oponował, że dziennikarze nie są od tego, by zapraszać niemieckich dziennikarzy do Polski. Jako dziennikarze reagujemy na bieżąco, jeśli dowiadujemy się, że ukazało się gdzieś takie pojęcie polskie obozy, od razu reagujemy, dzwonimy do takiej redakcji powiedział redaktor Haszczyński. Z kolei Andrzej Grajewski polemizował z wypowiedzią redaktora Świrskiego, iż powstał wrogi wobec Polski i Polaków germański front. To są zbyt daleko idące analogie, to są sprawy daleko bardziej skomplikowane, nie możemy iść na skróty apelował redaktor Grajewski i proponował: Najskuteczniejszą metodą walki jest droga prawna, bowiem Niemcy szanują wyroki sądowe. To dlatego związek historyków niemieckich wystraszył się pozwów do sądu i możliwości karania za używanie takiego pojęcia. Skoro jest kłamstwo oświęcimskie, skoro karany jest negacjonizm, to również powinno być karane kłamstwo katyńskie i używanie pojęcia polskie obozy zagłady. Powinniśmy mobilizować państwo polskie, polityków, do dyskusji nad projektem odpowiedniego prawa. Studziłbym emocje, należy trzymać się faktów i występować do sądów. Nie może w tym wyręczać państwa grupa obywateli, bo to jest proteza, to powinien być priorytet państwa. Przy wnoszeniu pozwów, polskie sądy powinny zwalniać od opłat sądowych, to wstrząsające, że polskie sądy nie stają w tej sprawie po stronie Polski zakończył redaktor Grajewski. Paweł Lisicki stwierdził, iż wiara w to, że polskie media są w stanie przeciwstawić się tej polityce
16 16 Pamięć, tożsamość, odpowiedzialność. niemieckiej, jest zawodna. Tu muszą być działania systemowe, np. dlaczego nie odpowiemy też serialem za pieniądze telewizji publicznej? Należy domagać się od państwa polskiego, od Państwowego Instytutu Sztuki Filmowej, by finansował, w miejsce takich filmów, jak Pokłosie, film, który możnaby pokazać stronie niemieckiej. Jak zaczniemy mówić o szczegółach, to wówczas okazuje się, że osoby, które powinny wspierać takie działania, bo są urzędnikami instytucji nominalnie polskich, nie są zainteresowane, by wspierać takie propolskie filmy, przeciwnie są za tym, by wspierać takie produkcje, jak Pokłosie. Dziennikarze mogą to opisywać, mobilizować opinię publiczną, ale problem polega na tym, że to zjawisko jest skutkiem świadomej polityki drugiej strony i wiara w to, że polskie media są w stanie przeciwstawić się tej polityce niemieckiej, jest zawodna. Taka(ich) inicjatywa, jak polska wystawa o Powstaniu Warszawskim w Berlinie. Tych wystaw powinno być dużo więcej. - Osoby, które nominalnie reprezentują polskie państwo, takich działań na dużą skalę nie podejmują, bo są powodowane strachem, boją się oskarżeń o nacjonalizm, szowinizm. Jak to zmienić? zapytał redaktor Lisicki. Przy obecnym układzie politycznym nie jestem w stanie wyobrazić sobie wielkiej ofensywy na tym polu. Andrzej Dramiński dopowiedział, że to strona polska przyczynia się do sukcesów niemieckiej polityki historycznej. W Olsztynie umiera Ośrodek Badań Naukowych im. Wojciecha Kętrzyńskiego. W listopadzie odbędzie się wielka konferencja na zamku komturów krzyżackich w Rynie o tym, jak wspaniale zagospodarował te ziemie zakon krzyżacki. Na konferencji będzie fetowany Wielki Mistrz Zakonu NMP, którego siedziba w Wiedniu to mała kliteczka. Maciej Świrski zgodził się (że) z redaktorem Grajewskim, że nie istnieje jednolity front w Niemczech antypolski. Reduta znalazła sojuszników w niemieckich szkołach. Nasi wolontariusze znaleźli na stronach szkół w Niemczech to sformułowanie zrelacjonował redaktor Świrski. Nasze listy do tych szkół spowodowały błyskawiczną reakcję, usunęli to pojęcie i kajali się. Niemieccy nauczyciele głównie popierają SPD, a to środowisko ma inną wrażliwość na te sprawy, niż chrześcijańscy demokraci. Redaktor Świrski poinformował, iż wolontariusze Reduty zbierają podpisy pod poparciem projektu ustawy o karaniu za sformułowanie polskie obozy zagłady, za obciążanie Polaków zbrodniami niemieckimi na Żydach. Reduta chce też zbudować polityczną koalicję, żeby pod kłamstwo oświęcimskie podciągnąć sformułowanie polskie obozy zagłady na gruncie prawa europejskiego.- Chcemy też zorganizować akcje na terenie Berlina, które mają uświadomić Niemcom, że pojęcie untermensch podludzie wróciło nad Łabę. Odnosząc się do wypowiedzi red. Lisieckiego o strachu urzędników, red. Świrski wyjaśnia, iż ich strach, bezczynność wynika też z tego, że kariera polskiego urzędnika w strukturach europejskich zależy od Niemców. Słyszałem to od samych urzędników dodał redaktor Świrski. Dyskusję panelową zakończył dr Maciej Szymanowski, dziękując uczestnikom panelu za emocjonalną dyskusję. 6. Zakończenie Mec. Lech Obara w imieniu Stowarzyszenia Patria Nostra poprosił publiczność o umożliwienie wypowiedzenia się jeszcze przed zakończeniem konferencji uczestnikom prawnego panelu dyskusyjnego, którzy ze względu na upływ czasu nie mogli zrobić tego wcześniej. Uprzednio jednak o głos poprosił Poseł na Sejm Dariusz Piontkowski, który zaapelował do przedstawicieli mediów, by nie zwątpili w sens ciągłego przypominania o tej sprawie. Społeczny nacisk na rząd, społeczne protesty nie zastąpią państwa, ale bez nacisku mediów, to na pewno państwo polskie nic nie zrobi. Z kolei mec. Elżbieta Gromadzka stwierdziła, że temat przewodni konferencji jest wtórny i zastępczy w stosunku do rzeczywistego problemu, jakim, jej zdaniem, jest zdominowanie gospodarcze Polski przez Niemców. Dopóki nie wzmocnimy się ekonomicznie, nie będziemy partnerem w żadnej dyskusji z Niemcami stwierdziła. W związku z tym powinniśmy przede wszystkim skoncentrować się na inicjatywach ustawodawczych, by prawo nie obciążało polskiego przedsiębiorcy kosztem przedsiębiorcy niemieckiego. Pani Mecenas zwraca uwagę, że Polska traci podmiotowość, jeśli już jej nie straciła. To o nią powinno się walczyć. W kontekście procesów, zwróciła uwagę na potrzebę przywrócenia artykułu art.3 par. 1 kpc w starym brzmieniu, czyli zasadę kontradyktoryjności oraz obowiązku sądu do wyjaśnienia wszystkich okoliczności sprawy, dochodzenia do prawdy. Sąd potrafi w oczy kłamać, bo obecnie nie ponosi żadnej odpowiedzialności, zacznijmy od zmiany tego stanu rzeczy zaapelowała Elżbieta Gromadzka. Dr Jakub Czepek za zorganizowanie konferencji podziękował Stowarzyszeniu Patria Nostra i kancelarii prawnej Lech Obara i współpracownicy. Naukowiec nawiązał do wypowiedzi redaktora Macieja Świrskiego, że w walce z pojęciem polskie obozy potrzebny jest instrument w postaci europejskiego orzecznictwa. Europejski Trybunał Praw Człowieka ma dość jednolite stanowisko, jeśli chodzi o art. 10 Konwencji Praw Człowieka, mówiąc o wolności ekspresji. Konwencja jednak nie chroni nawoływania do nienawiści rasowej, religijnej itd., ale także kłamstwa oświęcimskiego, fałszywych wypowiedzi na temat Holocaustu. Dla ETPC Holocaust, to świętość. W tragicznym dla strony polskiej wyroku ETPC
17 Pamięć, tożsamość, odpowiedzialność. 17 w sprawie katyńskiej, jednak zbrodnię katyńską postawiono na równi z Holocaustem. Można więc powoływać się na tę linię argumentacji sądowej i na poziomie Parlamentu Europejskiego podnosić, że skoro zbrodni Holocaustu w żadnym wypadku nie można podważać, więc również używanie pojęcia polskie obozy zagłady musi podlegać tym samym przepisom. Ponadto mówca przypomniał, że Takie będą Rzeczypospolite, jakie młodzieży chowanie oraz, że Naród, który nie zna swojej historii, ginie, dlatego na polu kształtowania naszej świadomości historycznej jest jeszcze bardzo dużo pracy. Społeczeństwo nie ma wiedzy o wielu zbrodniach popełnionych na Polakach przez Niemców. Poseł PiS Dorota Arciszewska-Mielewczyk przypomniała, jak skuteczna jest droga sądowa na przykładzie przegranego procesu przed sądem niemieckim przez Powiernictwo Polskie z Eriką Steinbach. Powiernictwo musi zapłacić 50 tys. euro za zniesławienie i około 60 tys. zł kosztów sądowych. W ten sposób można zamknąć usta każdemu, kto staje w obronie polskich interesów mówiła szefowa Powiernictwa i posłanka PiS Dorota Arciszewska-Mielewczyk. Może dojść do tego, że polski komornik będzie ściągał pieniądze dla niemieckiej organizacji po wyroku niemieckiego sądu. Czy my jesteśmy jeszcze suwerennym krajem? pytała pani poseł. Rozważane jest zakończenie lub zawieszenie funkcjonowania Powiernictwa. Powiernictwo przegrało w 2008 roku proces za ulotkę przedstawiającą przewodniczącą niemieckiego Związku Wypędzonych Erikę Steinbach na tle żołnierza Waffen SS, opatrzoną parafrazą wystąpienia Adolfa Hitlera: Pozostaje jeszcze jeden problem, który powinien być rozwiązany i z pewnością rozwiązany będzie. Są to nasze ostatnie roszczenia majątkowe, które postawiliśmy Europie, ale są to żądania, z których nie zrezygnujemy. Podobne słowa Hitler wypowiedział w 1938 r. i dotyczyły aneksji Czechosłowacji. Zdaniem niemieckiego wyższego sądu krajowego ulotka sugeruje, że Erika Steinbach dąży do tych samych celów co Trzecia Rzesza. Sąd utrzymał zakaz rozpowszechniania ulotki i nakazał Powiernictwu zapłatę 50 tys. euro. - Domagacie się od polityków działania, ale jak podejmujemy takie działania, to jesteśmy wykpiwani przez media. Dlatego dziękuję tym mediom, które piszą o naszych działaniach. Bez wsparcia polskich mediów nic nie zrobimy apelowała pani poseł. Problemów w stosunkach z Niemcami jest dużo, np. Niemcy w Polsce mają prawa przyznane mniejszościom, Polacy w Niemczech nie mają. N zakończenie mec. L. Obara poprosił o wygłoszenie swojego referatu przez Pana Marcina Berenta. Pan Marcin Berent (Katedra Prawa Karnego i Polityki Kryminalnej WPiA UMK w Toruniu) przedstawił referat: Polskie obozy z perspektywy prawa karnego w płaszczyźnie lex lata i ferenda. Z analizy autora wynika, że brak jest jakichkolwiek instrumentów prawnych i pozaprawnych, pozwalających na skuteczne zabezpieczenie dóbr prawnych, które miałby zostać objęte ochroną przez aktualnie obowiązujące przepisy karno-prawne w tym względzie. Autor oparł swoją tezę o analizę pojęcia Polskie obozy [...], jego stosowania przez cudzoziemców oraz możliwości pociągnięcia ich do odpowiedzialności na gruncie prawa polskiego. Z analizy tej wynika, że określenie Polski obóz [ ] jest pojęciem odnoszonym do niemieckich nazistowskich obozów koncentracyjnych (niem. Konzentrationslager) i zagłady (niem. Vernichtungslager), niewłaściwie stosowanym przez część mediów i nierzetelne opracowania naukowe. Pojęcie użyte po raz pierwszy przez amerykański magazyn Colliers w artykule o Janie Karskim w Pojęcie to występowało w szeregu mediów i opracowaniach zagranicznych, m.in.: Parragon Books w atlasie Historica (19 VIII) New York Daily News (22 VII) Neue Zürcher Zeitung (3 VII) The New Yorker (28 VI) Neue Westfälische (17 VI) Daily Mirror (18 III) El País (5 III) Rhein-Zeitung (28 I) Rheinpfalz (27 I) The Jerusalem Post (15 I) Schweinfurter Tagblatt (9 I) Volkszeitung Schweinfurt (9 I) Są to tylko dane z 2012 r. Jak puentuje mówca, lista mediów, które nie posługują się tym określeniem, byłaby krótsza. Dalej M. Berent zwraca uwagę, iż z podanych przez MSZ danych o podjętych interwencjach (2010 r.: 103 przypadki, 2011 r.: 73 przypadki, 2012 r.: 23 przypadki) zdaje się wynikać wniosek o spadku zjawiska polskich obozów w zagranicznych mediach. Z drugiej strony zwraca uwagę na wypowiedź rzecznika MSZ, który wskazuje, iż są to dane o skutecznych interwencjach, co przy traktowaniu tego określenia dosłownie, wcale nie musi wykluczać zmniejszenia się wspomnianej tendencji. Mówca wyróżnia dwie kategorie sprawców: 1. Używający pojęcia jako skrótu myślowego o charakterze swoistego kryterium geograficznego, np. Barack Obama podczas pośmiertnego uhonorowania Jana Karskiego Prezydenckim Medalem Wolności (Polish death camps). 2. Używający pojęcia dla próby przypisania współodpowiedzialności Polakom (ewentualnie dla umniejszenia winy Niemców), np.: wypowiedź: Współudział Polaków był bardzo znaczny i nie podlegający dyskusji. Bez ich pomocy Niemcy nie byliby pod względem logistycznym zdolni do unicestwienia 6 milionów Żydów. Norman Cantor, profesor historii, socjologii, literatury porównawczej na New York University.
18 18 Pamięć, tożsamość, odpowiedzialność. Sprawcy, posługując się tym określeniem mogą mieć różne intencje, co ma znaczenie z punktu widzenia możliwości przypisania zamiaru. Stąd też, używający pojęcia jako skrótu myślowego o charakterze swoistego kryterium geograficznego, z punktu widzenia przedmiotu ochrony karnoprawnej: sprawcy nieumyślni. Z kolei używający pojęcia dla próby przypisania współodpowiedzialności Polakom (ewentualnie dla umniejszenia winy Niemców), z punktu widzenia przedmiotu ochrony karno-prawnej: sprawcy umyślni. Następnie mówca przeanalizował możliwość pociągnięcia sprawców użycia pojęcia Polskie obozy [ ] do odpowiedzialność karnej, za czyn zabroniony popełniony nieumyślnie na tle obowiązujących przepisów. Pan Marcin Berent przywołał następujące przepisy prawa: Art. 133 K.k. Kto publicznie znieważa Naród lub Rzeczpospolitą Polską, podlega karze pozbawienia wolności do lat 3. Art K.k. Kto publicznie pochwala popełnienie przestępstwa, podlega grzywnie do 180 stawek dziennych, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do roku. Art K.k. Kto publicznie propaguje faszystowski lub inny totalitarny ustrój państwa lub nawołuje do nienawiści na tle różnic narodowościowych, etnicznych, rasowych, wyznaniowych albo ze względu na bezwyznaniowość, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2. Art. 257 K.k. Kto publicznie znieważa grupę ludności albo poszczególną osobę z powodu jej przynależności narodowej, etnicznej, rasowej, wyznaniowej albo z powodu jej bezwyznaniowości lub z takich powodów narusza nietykalność cielesną innej osoby, podlega karze pozbawienia wolności do lat 3. Art. 55 uipn. Kto publicznie i wbrew faktom zaprzecza zbrodniom, o których mowa w art. 1 pkt 1, podlega grzywnie lub karze pozbawienia wolności do lat 3. W oparciu o analizę tych przepisów sformułował wniosek, iż żaden z uprzednio wymienionych przepisów karno-prawnych nie konstruuje sankcji za posługiwanie się formułą polskie obozy [ ] dla oznaczenia kryterium geograficznego, wszystkie one zawężają bowiem pole kryminalizacyjne do typów umyślnych. Mówca przedstawił dwa warunki konieczne dla uruchomienia represji karnej: 1. Od strony przedmiotowej treść musi wypełniać znamiona typu czynu zabronionego. 2. Od strony podmiotowej istnieć musi zamiar dający się subsumować pod normę karno-prawną. Mając na uwadze powyższe, analiza wspomnianych przepisów nie pozwala na przypisanie przestępstwa sprawcy posługującego się określeniem polski obóz : Art. 133 K.k. Kto publicznie znieważa Naród lub Rzeczpospolitą Polską, podlega karze pozbawienia wolności do lat 3. Brak animus injurandji zamiaru znieważenia. Art K.k. Kto publicznie pochwala popełnienie przestępstwa, podlega grzywnie do 180 stawek dziennych, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do roku. Brak wypełniania znamienia czasownikowego. Art K.k. Kto publicznie propaguje faszystowski lub inny totalitarny ustrój państwa lub nawołuje do nienawiści na tle różnic narodowościowych, etnicznych, rasowych, wyznaniowych albo ze względu na bezwyznaniowość, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2. Brak wypełniania znamienia czasownikowego. Art. 257 K.k. Kto publicznie znieważa grupę ludności albo poszczególną osobę z powodu jej przynależności narodowej, etnicznej, rasowej, wyznaniowej albo z powodu jej bezwyznaniowości lub z takich powodów narusza nietykalność cielesną innej osoby, podlega karze pozbawienia wolności do lat 3. Brak animus injurandji zamiaru znieważenia. Art. 55 uipn. Kto publicznie i wbrew faktom zaprzecza zbrodniom, o których mowa w art. 1 pkt 1, podlega grzywnie lub karze pozbawienia wolności do lat 3. Brak wypełniania znamienia czasownikowego. M. Berent zwraca uwagę, iż znieważanie to wyrażanie obelżywych opinii, czynienie sobie pośmiewiska, okazywania pogardy Narodowi lub Państwu Polskiemu. Przyjęcie, że formuła polskie obozy znieważa Naród wymagałoby przyjęcia, że chodzi o zniewagę w jego historycznej świadomości, co wydaje się zabiegiem dość ryzykownym. Jedynym przepisem potencjalnie relewantnym dla formuły polskie obozy pozostaje art. 133 K.k., który wydaje się być li tylko ułomnym wentylem bezpieczeństwa, nie zaś przepisem realnie zabezpieczającym dobra prawne. Paradoksalnie, zachowanie takie mogłoby wypełnić znamiona niemieckiego Kodeksu karnego 130 StGB. Podsumowując rozważania de lege lata mówca zwraca uwagę, że od wielu lat w przestrzeni publicznej funkcjonuje szkodliwa i fałszująca rzetelny obraz historii formuła polskie obozy i brak jest odpowiedniego instrumentarium karnoprawnego, mogącego zabezpieczyć interesy Państwa i indywidualnych obywateli. Brak jest również właściwych środków oddziaływania pozaprawnego. Przechodząc do kwestii penalizacji zjawiska polskie obozy w mediach zagranicznych w płaszczyźnie lex ferenda M. Berent podkreśla, iż Od wielu lat w obiegu publicznym, także za granicą, pojawiają się określenia «polskie obozy śmierci», «polskie obozy zagłady», «polskie obozy koncentracyjne». Z obiektywnego punktu widzenia, niezależnie od intencji autorów tego typu wyrażeń,
19 Pamięć, tożsamość, odpowiedzialność. 19 zwłaszcza zaś bez względu na to, czy przymiotnik polskie jest jedynie pewnym skrótem myślowym stanowiącym kryterium geograficzne, czy też ma na celu sugerowanie udziału Polaków w funkcjonowaniu hitlerowskiej machiny śmierci, fakt pozostaje taki, że formuły te z coraz większą intensywnością utrwalane są w świadomości społecznej, zniekształcając przy tym wyobrażenie o autentycznych wydarzeniach i ich sprawcach. W ostatecznym więc rozrachunku, fałszowanie obrazu historii poprzez mniej lub bardziej bezpośrednie i agresywne w swej istocie próby powiązania obywateli polskich ze zbrodniami, których nie popełnili, wyrządzają poważną szkodę tak samemu państwu, jak i im samym. W każdym innym przypadku, niezależnie od wskazanego przedmiotu ochrony, konsekwencją naruszenia któregokolwiek z nich jest szkoda wyrządzona Państwu Polskiemu i jego obywatelom. Rozmiary tej szkody będą rosły wraz z upowszechnianiem się fałszu historycznego i wymieraniem pokolenia bezpośrednio dotkniętego tragicznymi doświadczeniami, najbardziej wszakże zainteresowanego daniem świadectwa prawdzie. Podejmowane interwencje dyplomatyczne dla zapobieżenia zniekształcania historii za granicą nie przynoszą pożądanych efektów. Nie jest to jednocześnie problem braku należytej staranności w działaniu służb dyplomatycznych, lecz raczej braku odpowiedniego instrumentarium prawnego, mogącego skutecznie zabezpieczyć interesy kraju. W tym samym duchu oceniać należy indywidualne roszczenia osób prywatnych, realizowane w płaszczyźnie cywilno-prawnej. Finalnie więc, w chwili obecnej Polska i jej obywatele pozbawieni są autentycznych możliwości obrony własnych interesów za pomocą instrumentów prawnych, a stan ten nie powinien być dłużej utrzymywany. Wobec powyższego, skoro aktualne mechanizmy prawne okazują się zawodne, a działania dyplomatyczne nieskuteczne, to pojawia się pytanie, czy możliwe jest oddziaływanie środkami pozaprawnymi, a są to: działalność edukacyjna lub tzw. sankcja rozsiana. W obu tych przypadkach, niestety, wypada udzielić odpowiedzi negatywnej. W konsekwencji powyższego stwierdzić należy, że brak jest jakichkolwiek instrumentów prawnych i pozaprawnych, pozwalających na skuteczne zabezpieczenie dóbr prawnych, które miałyby zostać objęte ochroną przez aktualnie obowiązujące przepisy karno-prawne w tym względzie. W tym stanie rzeczy, rozpoznana społeczna szkodliwość przedmiotowych zachowań oraz brak realnej możliwości zapobieżenia im za pomocą innych środków, aniżeli prawno-karnych są zgodne z jego zasadą ultima ratio i jako takie są zgodne z art. 31 ust. 3 Konstytucji RP poprzez brak naruszenia zasady proporcjonalności, która w tym przypadku nie stanowi granicy dla karalności ww. zachowań oraz wynikającej z niej zasady konieczności, skoro nie jest możliwe dobranie mniej represyjnego środka aniżeli karny dla zwalczenia niepożądanego społecznie zjawiska. Ponieważ rzetelne badanie prawdy wyklucza konkluzje koherentne z Aüschwitzlüge oraz nie dopuszcza posługiwania się formułą polskich obozów [ ], przeto kryminalizacja tego typu zachowań nie stoi w sprzeczności z gwarancjami konstytucyjnymi. Dokonawszy powyższej analizy, rozważenia domaga się jeszcze kwestia możliwych rozwiązań materialnych z również wynikającą z zasady proporcjonalności zasady przydatności, ujmowanej jako zobowiązanie ustawodawcy do wyboru tylko takich rozwiązań prawnych, które uzasadniają przekonanie o ich skuteczności z teleologicznego punktu widzenia. Innymi słowy idzie o to, czy ewentualne postulaty w płaszczyźnie lex ferenda okażą się w ogóle możliwe do zastosowania w celu zabezpieczenia dóbr prawnych będących przedmiotem ich ochrony. Przyjmując, że ściganiu podlegać będą głównie cudzoziemcy, na co wskazują dotychczasowe doświadczenia oraz konieczne w takim układzie rozszerzenie zasady ochronnej bezwzględnej z art. 112 K.k., a także rzeczywiste źródło zachowań przepisy te naruszających, rysują się dwa poważne w swej istocie problemy, a to: - po pierwsze, warunkiem wyegzekwowania odpowiedzialności karnej cudzoziemca jest faktyczne jego sprowadzenie na terytorium Polski; - po drugie, warunkiem przypisania odpowiedzialności karnej cudzoziemcowi jest jego świadomość co do bezprawności kryminalnej podejmowanych zachowań. W obu tych przypadkach powiedzieć trzeba, że warunki te mogą zostać spełnione. Z przyczyn temporalnych, wątek ten zmuszony jestem pozostawić na ewentualną dyskusję. Podsumowując, w kontekście projektu nowelizacji ustawy o IPN-ie, autor stwierdził, iż projekt nie nadaje się do przyjęcia w obecnym brzmieniu. Jeżeli intencją ustawodawcy jest wyeliminowanie z obrotu prawnego terminu polskie obozy, niezależnie od intencji osoby wypowiadającej, to wprowadzenie tego typu pojęć do ustawy, paradoksalnie spowoduje, że tego typu formuły przenikną do obrotu doktrynalnego i osiągnięty efekt będzie odwrotny od zamierzonego. Przeniesiemy bowiem dyskusje z łam gazet, do podręczników. Pan Marcin Berent zakończył swoje wystąpienie memento: - Tak jak Auschwitz pozostaje stale traumą dla Niemców, tak niech «polskie obozy» nie staną się nią dla polskiego prawa karnego. Konferencję zakończył i podziękował wszystkim uczestnikom i słuchaczom jej organizator, prezes Stowarzyszenia Patria Nostra Lech Obara. Prezes zadeklarował, iż plon konferencji zostanie opracowany i przekazany administracji państwowej. Stowarzyszenie przeanalizuje, które ze zgłoszonych na konferencji pomysłów, będzie można wykorzystać w walce z niemiecką polityką historyczną, mającą na celu zamiany ról, uczynienie z ofiary kata.
20 20 Pamięć, tożsamość, odpowiedzialność. dr med Janina Luberda-Zapaśnik Mec. Magdalena Gawin, Marcin Berent Publiczność od lewej red. Sławomir Sieradzki, red. Jan Haszczyński, red. Andrzej Grajewski, dr Maciej Szymanowski, red. Paweł Lisicki, red. Andrzej Dramiński dr Sebastian Rejak Od lewej prof. Jan Rydel, dr Joanna Lubecka, prof. Zbigniew Mazur i prof. Andrzej Nowak Od lewej prof. Jan Rydel, dr Joanna Lubecka, prof. Zbigniew Mazur, prof. Andrzej Nowak, dr Magdalena Gawin, dr hab. Michał K. Ujazdowski, dr Leszek Pietrzak Od lewej dr Jakub Czepek, Mec. Szymon Topa i Mec. Lech Obara Od lewej red. Sławomir Sieradzki, red. Jan Haszczyński i red. Andrzej Grajewski

References: art. 23
 art. 23
de lege lata
 art. 24
 art. 133
 art. 10
 art. 10
 art. 12
 art.3
 art. 10
 Art. 133
 Art. 257
 Art. 55
 art. 1
 Art. 133
 Art. 257
 Art. 55
 art. 1
 art. 133
de lege lata
 art. 31
 art. 112