Source: https://www.rodokompas.ostrowski-legal.net/single-post/2019/02/27/RODO-a-prawo-prasowe
Timestamp: 2020-01-28 08:02:43+00:00

Document:
Bardzo ciężko wyobrazić sobie prawo prasowe bez danych osobowych. Większość informacji dostarczanych nam przez media zawiera dane osobowe. RODO z kolei ma na celu zapewnienie gwarancji poszanowania prawa do prywatności. Nietrudno wyobrazić sobie kolizję tych praw. Co zatem w przypadku, gdy do niej dochodzi? Czy RODO ogranicza prawo prasowe? A może jest odwrotnie – to prawo prasowe ogranicza RODO? Odpowiedzi na te pytania nie są takie łatwe. W niniejszym artykule spróbujemy jednak na nie odpowiedzieć.
Przepis ten nakłada na państwa UE obowiązek przyjęcia przepisów pozwalających pogodzić prawo do ochrony danych osobowych z wolnością wypowiedzi i informacji, w tym dla potrzeb dziennikarskich. W konsekwencji RODO pozwala na ograniczenie zastosowania niektórych jego przepisów. W rezultacie w ustawie o ochronie danych osobowych z dnia 10 maja 2018 r., możemy znaleźć przepis, z którego wynika że do działalności polegającej na redagowaniu, przygotowywaniu, tworzeniu lub publikowaniu materiałów prasowych w rozumieniu ustawy Prawo prasowe nie stosuje się wymienionych w nim przepisów RODO [1]. Co jednak ciekawe, przepis ten nie wymienia prawa do usunięcia danych. Czy zatem brak wymienienia tego przepisu w ustawie o ochronie danych osobowych pozwala nam na uznanie, iż osoba, która jest opisywana w artykule może żądać jego usunięcia? I tutaj sprawa się komplikuje. Art. 17 ust. 3 lit. a RODO wskazuje, iż prawo do bycia zapomnianym nie ma zastosowania w zakresie w jakim przetwarzanie jest niezbędne do korzystania z prawa do wolności wypowiedzi i informacji. Pozostaje zatem pytanie, czy w ustawie o ochronie danych osobowych nie wyłączono zastosowania prawa do bycia zapomnianym w prawie prasowym, ponieważ czyni to RODO? Czy może nie zastosowano tego wyłączenia dlatego, bo przepis ustawy o ochronie danych osobowych bezwzględnie zakazuje zastosowania wymienionych w nim przepisów w stosunku do działalności prasowej, natomiast RODO nakazuje wyważyć które z praw jest ważniejsze? Zdaje się, że druga koncepcja jest bardziej trafna. Raczej nie bez powodu w art. 17 ust. 3 lit. a RODO jest wskazane, że prawo do bycia zapomnianym nie ma zastosowania w zakresie w jakim przetwarzanie jest niezbędne do korzystania z prawa do wolności wypowiedzi i informacji. Przepis ten nie zawiera zatem automatycznego i absolutnego wyłączenia prawa do bycia zapomnianym z uwagi na prawo do wolności wypowiedzi i informacji. W naszej opinii każdorazowo konieczne będzie wyważenie, co jest ważniejsze – prawo do prywatności czy prawo do wolności wypowiedzi i informacji?
Wracając zatem do zadanego wcześniej pytania – czy można żądać usunięcia artykułu na podstawie przyznanego RODO prawa do bycia zapomnianym?
Najlepszą odpowiedzią na to pytanie, choć budzącą sprzeciw osób szukających wyłącznie konkretnych odpowiedzi jest: „to zależy”. Zakładając bowiem, że działanie dziennikarza nie naruszyło przepisów Prawa prasowego, w zasadzie ciężko będzie skutecznie żądać usunięcia artykułu. A co najmniej żądanie takie nie ma racji bytu do czasu, kiedy artykuł zawiera informacje aktualne. Ciężko także wyobrazić sobie faktyczną możliwość pełnej realizacji tego prawa. Aby takie prawo było skutecznie zrealizowane, wydawca musiałby usunąć wszelkie wydane papierowe egzemplarze, co jest niewątpliwie praktycznie niemożliwe w rzeczywistości jeżeli zostały już one nabyte przez czytelników. Dlatego też skupmy się na elektronicznej wersji artykułu, opublikowanego na stronie internetowej wydawcy. W sytuacji, gdy artykuł porusza kwestie, które z uwagi na upływ czasu zawierają dane nieaktualne, które nie mają już żadnego znaczenia dla opinii publicznej, a nadto uniemożliwiają realizację praw jednostki, to warto zastanowić się nad tym – czy nie dochodzi do zagrożenia dla prawa prywatności z uwagi na gwarantowaną przez Internet „długowieczność” dostępu do informacji w przypadku elektronicznych wersji artykułów, które w ten sposób są archiwizowane przez wydawców. Skuteczną walkę w bitwie z Google, powołując się na upływ czasu wygrał Hiszpan Mario Costa Gonzales [2]. Ta głośna precedensowa sprawa odbiła się głośnym echem po całym świecie, a od tego czasu Google zaczęło być masowo zalewane żądaniami usunięcia z wyników wyszukiwań linków, które odsyłały do nieaktualnych już informacji. Woja została jednakże wytoczona także wobec wydawcy artykułu (właściciela strony), który opublikował informacje o Hiszpanie. Ta bitwa zakończyła się jednakże fiaskiem, bowiem hiszpański organ do spraw ochrony danych osobowych wskazał, iż na czas publikacji, dane były prawidłowe, należycie i rzetelnie zebrane i przedstawione, w związku z czym stanął on na stanowisku, że usunięcie danych jest niemożliwe z uwagi na prawo do wolności wypowiedzi i informacji. Takie podejście zaaprobował w tej sprawie także Trybunał Sprawiedliwości UE. Niemniej jednak zaprezentowane stanowiska zapadły jeszcze na długo przed obowiązywaniem RODO, na tle poprzedniej regulacji czyli Dyrektywy 95/46/WE Parlamentu Europejskiego i Rady z dnia 24 października 1995 r. Oczywiście nikogo nie zmuszamy do lektury nieobowiązującego aktu prawnego 🙂 Niemniej, aby zrozumieć sens dalszej części artykułu – warto to zrobić. Dyrektywa ta była bowiem niezwykle uboga jeżeli chodzi o prawo do usunięcia danych. W porównaniu do RODO nie zawierała szczegółów co do realizacji tego prawa, w tym przesłanek od których zależy możliwość jego wykonania. Takie przesłanki zawiera z kolei RODO i jedna z nich wskazuje, iż aby możliwe było skuteczne żądanie usunięcia danych jest wykazanie, iż dane nie są już niezbędne do celów, w których zostały zebrane lub w inny sposób przetwarzane. W takim przypadku, stoimy na stanowisku, iż konieczne jest wyważenie okoliczności danej sprawy, które pozwalają na ocenę, która przesłanka w tej konkretnej sprawie jest „mocniejsza” – czy ta która opowiada się za usunięciem danych z uwagi na to, iż nie są już one niezbędne dla celów dla których zostały zebrane czy ta która uniemożliwia usunięcie danych z uwagi na wolność wypowiedzi i dostępu do informacji.
Przedstawię to na przykładzie, dolewając nieco oliwy do ognia. Artykuł opisuje przestępstwo oraz wyrok skazujący sprzed 20stu lat. Kara uległa zatarciu. Zgodnie z Kodeksem karnym, karalność większości przestępstw ulega zatarciu, co oznacza, iż przestępstwo uważa się za niebyłe, tzn. jakby nigdy nie miało ono miejsca. Artykuł do dnia dzisiejszego jest dostępny na stronie internetowej wydawcy dziennika. W takim przypadku, według nas, istnieją podstawy do żądania usunięcia artykułu. Powód? Dane są nieaktualne oraz niweczą instytucję zatarcia skazania, która ma na celu umożliwienie funkcjonowania w społeczeństwie osobie skazanej z czystą kartą. Rozpoczęcie takiej czystej karty nie będzie jednakże nigdy możliwe, jeżeli artykuł nadal będzie dostępny w Internecie. Kolejny powód jest taki, iż archiwizacja artykułów w formie elektronicznej jest dodatkowym prawem wydawcy (jego uprawnieniem), a nie obowiązkiem. Wydawca dziennika jest obowiązany wyłącznie do dostarczenia egzemplarzy obowiązkowych do wskazanych prawem [3] bibliotek. I to na tych bibliotekach, zgodnie z prawem, ciąży obowiązek archiwizacji wersji papierowych, przekazanych przez wydawcę. Jak wynika z tych przepisów Biblioteka Narodowa oraz Jagiellońska mają obowiązek wieczystego archiwizowania jednego egzemplarza obowiązkowego. Natomiast pozostałe biblioteki, mają obowiązek archiwizacji w ich zbiorach przez minimum 50 lat od daty dostarczenia.
Z innej beczki, warto zastanowić się czy archiwizacja wchodzi w katalog czynności składających się na działalność dziennikarską, które są wymienione w przepisie wyłączającym zastosowanie niektórych przepisów RODO. Zgodnie z przepisem zawartym w ustawie o ochronie danych osobowych do działalności polegającej na redagowaniu, przygotowywaniu, tworzeniu lub publikowaniu materiałów prasowych w rozumieniu Prawa prasowego nie stosuje się wskazanych w nim przepisów RODO.
Czy archiwizacja jest jedną z wyżej wymienionych czynności? Według nas nie. Jaki z tego wniosek? Według nas, w stosunku do artykułów prasowych, które są przechowywane w Internetowym archiwum wydawcy, istnieje możliwość realizacji wszystkich praw przewidzianych RODO, bowiem wyłączenie z ustawy o ochronie danych osobowych nie ma tutaj zastosowania.
Podsumowując, naszym zdaniem prawo do usunięcia danych osobowych znajdujących się w archiwach internetowych wydawców powinno być zrealizowane z uwagi na to, że archiwizacja nie wchodzi zakres działalności polegającej na redagowaniu, przygotowywaniu, tworzeniu lub publikowaniu materiałów prasowych, a co za tym idzie nie stosuje się wyłączeń wskazanych w ustawie o ochronie danych osobowych z 2018 r. Gdyby jednak nawet uznać inaczej, prawo do usunięcia danych powinno być zrealizowane lub nie, w zależności od odpowiedzi na pytanie, czy przetwarzanie tych danych jest nadal niezbędne do korzystania z prawa do wolności wypowiedzi i informacji.
[1] art. 2 ust. 1 ustawy z dnia 10 maja 2018 r. o ochronie danych osobowych do działalności polegającej na redagowaniu, przygotowywaniu, tworzeniu lub publikowaniu materiałów prasowych w rozumieniu ustawy z dnia 26 stycznia 1984 r. − Prawo prasowe (Dz. U. poz. 24, z późn. zm.4) ) wyłącza zastosowanie przepisów art. 5–9, art. 11, art. 13–16, art. 18–22, art. 27, art. 28 ust. 2–10 oraz art. 30 RODO.
[2] wyrok Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej z dnia 13 maja 2014 r. wydanego w sprawie C-131/12
[3] Rozporządzenie Ministra Kultury i Sztuki z dnia 6 marca 1997 r. w sprawie wykazu bibliotek uprawnionych do otrzymywania egzemplarzy obowiązkowych poszczególnych rodzajów publikacji oraz zasad ich przekazywania, Dz.U. 1997, nr 29, poz. 161, ustawa z dnia 7 listopada 1996 r. o obowiązkowych egzemplarzach bibliotecznych, t.j. Dz.U. 2018, poz. 545
usunięcie artykułu prasowego
archiwizacja artykułów prasowych

References: Art. 17
 art. 17
 art. 2
 art. 5
 art. 11
 art. 13
 art. 18
 art. 27
 art. 28
 art. 30