Source: http://olgierd.bblog.pl/wpis,co;pkw;wie;o;prawie;do;anonimowej;informacji;publicznej,41599.html
Timestamp: 2017-11-24 00:08:07+00:00

Document:
Co PKW wie o prawie do anonimowej informacji publicznej? | Lege Artis w Bblog.pl
Co PKW wie o prawie do anonimowej informacji publicznej?
Ciekawostka podesłana przez Anzelma w komentarzu do poprzedniego tekstu: oficjalny formularz wniosku o udostępnienie informacji publicznej przez Państwową Komisję Wyborczą przynosi te same błędy, które już tu piętnowaliśmy (por. także Jak się to robi w Katowicach [informacja publiczna] oraz Katowicki magistrat też już nie chce żadnych peseli ;-)
PKW najwyraźniej nie dostrzega, że prawo dostępu do informacji publicznej nie jest zależne od podania przez żądającego swoich personaliów, zaś sądy administracyjne słusznie wskazały, iż organ musi odnieść się także do anonimowego wniosku o udostępnienie informacji.
Tymczasem Państwowa Komisja Wyborcza robi to tak:
I jeszcze jedna ciekawostka: art. 24 ust. 1 ustawy o ochronie danych osobowych administrator danych ma obowiązek, w przypadku zbierania danych od osoby, której dane te dotyczą, poinformowania jej m.in. o celu zbierania danych, prawie dostępu do danych i prawie ich poprawiania, a także o tym, że podanie danych jest dobrowolne, a jeśli nie jest -- powinien wskazać podstawę prawną.
Formularz dostępny na stronie PKW.gov.pl nie przynosi żadnej z tych informacji: nie wiemy po co w zasadzie PKW chce poznać personalia pytającego i co z nimi później zrobi, nie informuje o tym czy jest jakiś przepis nakazujący podanie swoich danych osobowych przez osobę wnoszącą o dostęp do informacji publicznej (nie ma), ale nie pisze też o tym, że podanie tych danych jest dobrowolne.
Ogólnie lekka wtopa.
Tagi polityka,	prywatność,	prawo,	dane osobowe,	pkw,	informacja publiczna
Kryminał za pisanie bloga o... Dlaczego nie wierzę w nagrywanie...
2010-03-17 09:50:14 | *.*.*.* | Jurgi
Re: Co PKW wie o prawie do anonimowej informacji publicznej? [26]
I jak tu, przy takiej ignorancji i niekompetencji, wierzyć, że jakiekolwiek
rozstrzygnięcia, czy wyroki PKW są zasadne i kompetentne? skomentuj
2010-03-17 10:02:30 | *.*.*.* | olgierd
Ostro wnioskujesz ;-)
Ja jednak wierzę, że takie pozamerytoryczne -- bo IP nie jest "core businessem" PKW
-- wpadki nie mają wpływu na działalność wiodącą. skomentuj
2010-03-17 11:14:35 | 83.5.13.* | ar_be
Olgierd, a w jaki sposób taki "anonim" zapłaci za udostępnienie informacji, jeśli w
urzędach obowiązują cenniki opłat za udostępnianie informacji publicznej? skomentuj
2010-03-17 11:17:48 | *.*.*.* | olgierd
Nawet w taki sam sposób, w jaki anonimowo kupuje się gazetę w kiosku. skomentuj
2010-03-17 11:26:48 | 83.5.13.* | ar_be
@Olgierd, przecież w urzędach nie ma kas fiskalnych. skomentuj
2010-03-17 11:42:06 | *.*.*.* | olgierd
Kupując gazetę w kiosku przedstawiasz się i wypełniasz jakiś formularz? Wciórności... skomentuj
2010-03-17 11:56:46 | 83.5.13.* | ar_be
Olgierd, no właśnie chodzi o to, że nie ;) Na szczęście jeszcze nie trzeba pisać
wniosków o udostępnianie gazety ;) Ale gdyby w urzędach wszystkie istotne informacje
były publikowane na BIP-ie, to też nie trzeba by było. skomentuj
2010-03-17 12:27:31 | *.*.*.* | olgierd
No to o co chodziło w tym pytaniu o to w jaki sposób anonim zapłaci za udostępnienie
informacji publicznej? skomentuj
2010-03-17 14:28:17 | 92.10.123.* | kwiatek blawatek
Re: Co PKW wie o prawie do anonimowej informacji publicznej? [8]
Olgierd, takich kwiatków rośnie mnóstwo, poużywaj sobie:
http://tinyurl.com/wiecejkwiatkow skomentuj
2010-03-17 14:40:43 | *.*.*.* | olgierd
Ktoś im chyba sprzedaje program generujący te bzdety. Faktycznie -- temat jest na 10
lat bloga. Już nie będę o tym pisał ;) skomentuj
2010-03-17 14:41:11 | 92.10.123.* | kwiatek blawatek
"jeśli w urzędach obowiązują cenniki opłat za udostępnianie informacji publicznej?"
A gdzie tak jest? Jesli gdzies tak jest, ze sa cenniki, to jest to bezprawne, bowiem
zgodnie z ustawa generalnie informacje publiczna udostepnia sie bezplatnie, natomiast
jeżeli w wyniku udostępnienia informacji publicznej na wniosek, o którym mowa w art.
10 ust. 1, podmiot obowiązany do udostępnienia ma ponieść dodatkowe koszty związane
*ze wskazanym we wniosku sposobem udostępnienia lub koniecznością przekształcenia
informacji w formę wskazaną we wniosku*, podmiot ten może (może, nie musi) pobrać od
wnioskodawcy opłatę w wysokości odpowiadającej tym kosztom.
Oznacza to, że w każdym przypadku ta opłata musi byc indywidualnie ustalana, stąd też
nie mogą być ustalane cenniki za udostepnienie informacji publicznej. W orzecznictwie
jest już na ten temat utrwalony pogląd. skomentuj
2010-03-17 14:43:37 | 92.10.123.* | kwiatek blawatek
"Faktycznie -- temat jest na 10 lat bloga. Już nie będę o tym pisał ;)"
Alez pisz, pisz, posmiac sie z nam milosciwie panujacych ;) zawsze warto. ;) W koncu
podobno smiech to zdrowie, wiec go nigdy dosc. skomentuj
2010-03-17 15:35:22 | 83.5.23.* | ar_be
@Olgierd, bo wg mnie nie ma takiej możliwości. Różnica miedzy kioskiem a urzędem;
gazetą a udostępnieniem informacji publicznej jest taka, że: w kiosku najpierw
dostajesz gazetę, a potem za nią płacisz. Natomiast w urzędzie najpierw dokonujesz
wpłaty, dostajesz kwit imienny z adnotacją za co zapłaciłeś, a potem możesz dopiero
odebrać dokumenty, o które prosiłeś i jeszcze musisz pokwitować, że je odebrałeś. skomentuj
2010-03-17 15:44:13 | *.*.*.* | olgierd
Jak skreślisz słowo "imienny" to się z Tobą zgodzę. skomentuj
2010-03-17 16:52:04 | 83.5.23.* | ar_be
@Olgierd, do mnie piszesz? Nie ma sprawy, powiedz jak mam to zrobić?
Dostęp do informacji publicznej jest bezpłatny, ale.... urząd ponosi dodatkowe koszty
związane z udostępnianiem. Ciekawe dlaczego? I to mnie właśnie wkurza, bo po to jest
BIP, żeby tam umieszczać informacje publiczne i wtedy nie byłoby żadnych dodatkowych
kosztów. Ale jeśli coś jest dla kogoś niewygodne, to potem trzeba się o to szarpać i
jeszcze za to płacić. skomentuj
2010-03-17 18:23:17 | 109.243.10.* | ANZELM_CIUMLASA
Piszesz, że wpadka PKW z informacją publiczną nie ma wpływu na wiodącą działalność
PKW. A ja twierdzę, że ma wielki wpływ a nawet jeszcze większy.
Otóż właśnie dzisiaj, jedyny godny, bo od zawsze BEZPARTYJNY kandydat na prezydenta
RP - KACZOR DONALD - powiedział w wywiadzie dla telewizji TVS, że tymi rzekomymi
kandydatami partyjnymi powinna się zając prokuratura, a sami niby-kandydaci powinni
już ćwiczyć piosenkę - I Tylko Ciebie Mi Brak W Tym Wieźniu.
Ciekawe czy puszczą tę wypowiedź w TVS. Bo tak się składa, że PKW ma czuwać nad
prawidłowością przebiegu wyborów. A rzecz się ma następująco. Kampanię wolno
prowadzić dopiero od momentu ogłoszenia wyborów prezydenckich przez marszałka Sejmu.
Jeszcze ich nie ogłoszono.
Dalej, na prowadzenie kampanii, każda jedna osoba może musi mieć zgodę komitetu
wyborczego danego kandydata. Prowadzenie kampamii bez takiej zgody grozi grzywną lub
więzieniem. Jeszcze żaden komitet nie został zarejestrowany, ani żaden kandydat. Te
patałachy to tacy niby-kandydaci. co by chcieli, ale ich Donek nie dopuszcza. Tak
więc prowadzą kampanię nielegalnie, a PKW sobie bimba.
A w ogóle, to nie istnieje coś takiego jak kandydat PO, kandydat PIS, kandydat SLB,
itp.. Partie nie mają prawa zgłaszać kandydata. PKW sobie bimba i nie ma zamiaru
wyjaśniać, że to przegięcie z tymi kandydatami partii. Zresztą przeczytaj ten tekst
poniżej, ale ze zrozumieniem.
WYBORCO - ALE JESTEŚ DYMANY !!!
Jesteś dymany, bo media odebrały Ci rozum. Wmówiły Ci kłamstwo twierdząc, że tylko
partie mogą zgłaszać kandydatów na urząd prezydenta RP.
Podczas gdy, zgodnie z Ustawą O Wyborze Prezydenta, jest dokładnie odwrotnie -
partie nie są uprawnione do zgłaszania kandydatów. Ustawa jasno mówi, że kandydata
zgłaszają OBYWATELE w liczbie co najmniej 100,000. Ponieważ w Polsce żadna partia
nie liczy 100,000 członków, więc nie ma mowy o tym aby jakakolwiek partia zgłaszała
kandydata. Dlatego nie istnieje coś takiego jak "kandydat PO", "kandydat PIS",
Wspomnieni obywatele w liczbie co najmniej 100,000 potwierdzają swoje poparcie dla
kandydata składając podpisy na listach poparcia. Tak więc partie muszą się
posiłkować obywatelami BEZPARTYJNYMI. Ponieważ nikt nie chce się wpisać na listę
poparcia partyjniaków, więc partie masowo fałszują podpisy. Zadaj sobie pytanie -
czy kiedykolwiek ktokolwiek Cię poprosił o złożenie podpisu na liście poparcia???
Nie, bo podpisy nie są zbierane, lecz "produkowane" czyli fałszowane.
Widzisz jak robią z Ciebie wała??? Widzisz jaki jesteś ograniczony umysłowo przez
media??? Media wmówiły Ci, że nie ma innych kandydatów poza kilkoma partyjniakami.
Twój rozum jest tak wyjałowiony, że nawet nie jesteś sobie w stanie wyobrazić, że
partyjniacy dymają Cię na każdym kroku. A Ty jak ten baran idziesz bezmyślnie za
Ale jest na to sposób. Już dziś napisz po BEZPŁATNY formularz listy poparcia
szybowce, samochody, itp. Każdy wpis wygrywa. Szczegóły w internecie -
http://www.kaczordonald.pl
p.s. A tak w ogóle, to kampania się jeszcze nie zaczęła, więc zgodnie z prawem nie
wolno prowadzić kampanii. A jak chodzi o kandydatów, to są to kandydaci na
kandydatów, bo kandydatem na prezydenta jest osoba, której komitet wyborczy zbierze
co najmniej 100,000 podpisów i zostanie wpisana na listę kandydatów przez Państwową
jest jak najbardziej polecane - skopiuj ten tekst
zgłaszając KACZORA DONALDA na prezydenta RP -
warunkiem jest wpisanie się na listę poparcia. skomentuj
2010-03-17 18:37:51 | 92.10.123.* | kwiatek blawatek
"Natomiast w urzędzie najpierw dokonujesz wpłaty, dostajesz kwit imienny z adnotacją
za co zapłaciłeś, a potem możesz dopiero odebrać dokumenty, o które prosiłeś i
jeszcze musisz pokwitować, że je odebrałeś."
"W wyroku z dnia 12 stycznia 2007 r. WSA w Krakowie w sprawie o sygn. akt II SA/Kr
1065/06 odniósł się do zarządzenia prezydenta regulującego zasady dostępu do
informacji publicznej oraz cennik za udostępnianie informacji publicznej: „Inne
zupełnie znaczenie ma jednak, zawarta w skarżonym Zarządzeniu, regulacja dotycząca
pobierania opłat od podmiotów składających wnioski o udostępnienie informacji
publicznej. Ustalenie kolejności działań w tym zakresie nie jest już tylko czynnością
organizującą pracę urzędu i urzędników, lecz regulacją mającą charakter generalny i
zewnętrzny. Zapis ten ingeruje w uprawnienia podmiotów zwracających się o udzielenie
informacji publicznej i określa ich obowiązki. Ani zaś ustawa o samorządzie gminnym,
ani ustawa o dostępie do informacji publicznej nie przewidują kompetencji Prezydenta
do regulowania tej kwestii. Art. 15 ust. 1 ustawy o dostępie do informacji publicznej
reguluje wyjątek od wyrażonej w art. 7 ust. 2 zasady bezpłatności dostępu do
informacji. Przepis ten daje podmiotowi zobowiązanemu uprawnienie do pobrania opłaty
stanowiącej równowartość rzeczywiście poniesionych, dodatkowych kosztów związanych ze
wskazanym we wniosku sposobem udostępnienia lub koniecznością przekształcenia
informacji w formę wskazaną we wniosku. Realizacja tego uprawnienia może nastąpić w
konkretnych, indywidualnych sprawach i nie może tamować udzielenia informacji.
Ewentualne pobranie kosztów ma nastąpić po, a nie przed udostępnieniem informacji.
Omawiany przepis nie zawiera żadnego sformułowania, które można byłoby rozumieć jako
upoważnienie podmiotów zobowiązanych do zmiany tej kolejności i uzależniania
udzielenia informacji od uiszczenia opłat. Nie zawiera też szczególnej kompetencji w
tym zakresie dla organów gminy."
http://www.informacjapubliczna.org.pl/doc.php?dzial=11&id=69 skomentuj
2010-03-17 18:39:25 | 92.10.123.* | kwiatek blawatek
"Jak skreślisz słowo "imienny" to się z Tobą zgodzę."
A ja sie nie zgadzam (jesli chodzi o udostepnienie informacji publicznej, bo o tym
jest caly ten watek), patrz wyzej. skomentuj
2010-03-17 18:40:14 | 109.243.10.* | ANZELM_CIUMLASA
A co sądzisz o treści pod tym linkiem ??? Czy Owsiak i inne patałachy powinny
niszczyć ten kraj???
Pozdrowienia dla tych. którzy miłują swój kraj,
2010-03-17 18:44:48 | 92.10.123.* | kwiatek blawatek
"Dostęp do informacji publicznej jest bezpłatny, ale.... urząd ponosi dodatkowe
jeszcze za to płacić."
Placic trzeba tylko w przypadku, gdy urzad ponosi dodatkowe koszty związane ze
informacji w formę wskazaną we wniosku.
Zatem jesli nie masz jakis specyficznych wymagan co do udostepnienia informacji, na
skutek ktorych urzad poniesie dodatkowe koszty, aby Twoje wymagania zrealizowac, to
informacja powinna byc udostepniona bezplatnie. Jesli tak sie nie dzieje, to urzad
lamie ustawe. skomentuj
2010-03-17 21:22:18 | *.*.*.* | spex
@kwiatek blawatek;
W Krakowie tak jest, a dokładnie dogrzebałem się do cennika urzędowego ksero w którym
kserują mi materiały wnioskowane w wniosku. Niestety nie udało mi się uzyskać
informacji ile wynosi stawka za przetwarzanie informacji (za roboczo-godziny). skomentuj
2010-03-17 22:38:32 | 83.26.121.* | toster111
@kwiatek blawatek
Tak jak piszesz, to by było w idealnym świecie. U nas jest Polska i wszyscy mają
cenniki. W szczególności biorą po 1 zł za stronę kopii.
Np. Sąd Apelacyjny w Warszawie: http://www.waw.sa.gov.pl/?cmd=4&art_id=81
Ministerstwo Sprawiedliwości: http://www.ms.gov.pl/kontakt/zarz_info_publ.rtf
Ten cennik ministerstwa, to już w ogóle jest luksusowy, bo prawie wszystkie opcje
I pozostaje stwierdzić: nie mamy pana płaszcza i co nam pan zrobi? skomentuj
2010-03-18 03:47:20 | 92.10.123.* | kwiatek blawatek
Alez ja doskonale wiem, ze urzedy nagminnie naruszaja ustawe o dip. Ale to nie powod,
zeby o tym nie pisac jak powinno byc, bo niektorzy, jak widac, tego nie wiedza.
"I pozostaje stwierdzić: nie mamy pana płaszcza i co nam pan zrobi? "
Mozna zlozyc stosowna skarge do odpowiedniego organu (zwykle SKO lub WSA). Jako ze
linia orzecznicza jest juz dosc ugruntowana, wiec raczej nie powinno byc duzych
problemow z uzyskaniem pozytywnego orzeczenia, szczegolnie jesli sie przytoczy w
skardze odpowiednie orzeczenia. skomentuj
2010-03-18 06:42:56 | *.*.*.* | spex
@toster111, to nie źle zdzierają. Akurat w Krakowie miejskie ksero jest chyba jednym
z najtańszych na mieści. Gdyż za A4 chcą 8gr. A dla porównania wszędzie koło mojej
uczelni (PK) ksero kosztuje 9gr. skomentuj
2010-03-18 09:13:47 | *.*.*.* | olgierd
W sumie to nie wiem dlaczego urząd nie miałby z góry przyjąć, że jeśli trzeba zrobić
ksero to się płaci tyle a tyle, a za nagranie na CD tyle. Przecież cena jednostkowa
nośnika nie może być zróżnicowana w zależności od sprawy.
Natomiast niewłaściwe byłoby ogólne ustalenie opłaty "za udzielenie odpowiedzi". skomentuj
2010-03-18 12:56:17 | 92.2.124.* | kwiatek blawatek
"W sumie to nie wiem dlaczego urząd nie miałby z góry przyjąć, że jeśli trzeba
nośnika nie może być zróżnicowana w zależności od sprawy."
Bo można się domagać tylko kosztów rzeczywiście poniesionych i tylko, jeśli te
rzeczywiście poniesione dodatkowe koszty związane są ze wskazanym we wniosku sposobem
udostępnienia lub koniecznością przekształcenia informacji w formę wskazaną we
Generalnie więc jeśli ktoś nie wskazuje w jaki sposób chce, aby mu udostepnić
informację (poza może wskazaniem, że ma to być udostępnienie pisemnie (elektronicznie
lub tradycyjnie "papierowo")), to powinna być ona udostepniona bezpłatnie, np.
e-mailiem, chyba że urząd sam będzie wolał przesłać to w inny spsób niż e-mailem,
wóczas trudno to uznać za dodatkowy koszt związany ze wskazanym we wniosku sposobem
wniosku, tzn. urząd nie może się wówczas domagać zwrotu tego kosztu skoro sam
zdecydował o wysłaniu papierowego ksera lub nagrania na CD-R.
Natomiast ceny nosników się zmieniają, więc nie można z góry przyjąć w cenniku
jakiejś kwoty która będzie obowiązywała całymi latami, a która nie będzie odpowiadała
kosztom rzeczywiście przez urząd poniesionym na nabycie nośnika.
Te ceny jakie są podane pod linkami prezentowanymi wyżej są zawyżone, koszt
rzeczywisty wykonania ksera nie wynosi przecież 1 zł, a koszt płyty CD czy DVD też
jest niższy. Urząd nie może na realizacji wniosku o udostępnienie informacji
publicznej zarabiać - to by było sprzeczne z ustawą. Może żądać tylko tyle ile
rzeczywiście wydał na nośnik i tylko wtedy jeśli wnioskodawca sobie tego wyraźnie we
wniosku życzył, aby w taki sposób mu udostępniono informację publiczną i na skutek
tego urząd musiał ponieść dodatkowy koszt związany ze wskazanym we wniosku sposobem
wniosku. Tak stanowi ustawa, a urząd musi działać tylko i wyłacznie na podstawie i w
granicach prawa (art. 7 Konstytucji RP). skomentuj
2010-03-18 13:49:41 | 83.5.1.* | ar_be
Dość ciekawie to wygląda w Urzędzie Miasta Zielona Góra:
"Cennik wykonania kopii
1. Koszt kserokopii :
1. czarno-białej w formacie :
* A4 - 0,28 zł/odb.;
* A3 - 0,56 zł/odb.;
2. kolorowej w formacie :
* A4 - 2,50 zł/odb.;
* A3 - 5,00 zł/odb.;
2. koszt wydruku
1. czarno-białego w formacie :
* A4 - 0,30 zł/str.;
* A3 - 0,60 zł/str.;
2. kolorowego w formacie :
* A4 - 0,60 zł/str.;
* A3 - 1,20 zł/str.;
3. zapis na dyskietce wraz z nośnikiem - 0,88 zł;
4. zapis na płycie CD-ROM wraz z nośnikiem - 1,35 zł;
5. przesłanie drogą elektroniczną na adres e-mail - 0,50 zł;
6. inny sposób udostępnienia lub przekształcenia, w związku z którym Urząd Miasta
w Zielonej Górze ma ponieść dodatkowe koszty - opłatę ustala się indywidualnie dla
każdego wniosku przy zastosowaniu algorytmu:
O = N + m ˇ 0,30 zł
O - opłata z a informację;
N - cena nośnika;
m - czas potrzebny na przygotowanie (przetworzenie) informacji wyrażony w minutach;
0,30 zł - cena jednej roboczominuty.
* Zgodnie z zarządzeniem nr 164/05 Prezydenta Miasta Zielona Góra z dnia 28
lutego 2005 r. w sprawie ustalenia wysokości opłat za udostępnianie informacji
publicznej" skomentuj
2010-03-18 14:28:09 | 92.2.124.* | kwiatek blawatek
Jest rzecza bardzo kontrowersyjna czy czas pracy pracownika powinien byc do tego
wliczany. Nalezy bowiem do ustawowych zadan pracownika urzedu udostepnianie
informacji publicznej, dlaczego wiec wnioskodawca mialby go dodatkowo oplacac? To
moze za inne czynnosci tego urzednika, w zwiazku z innymi pismami petentow, tez urzad
powinien naliczac oplaty? skomentuj
2010-03-18 21:54:23 | 83.22.132.* | toster111
A da się jakoś globalnie zaskarżyć takie zarządzenie, żeby je w całości uchylono? Czy
każdy obywatel musi się indywidualnie z tym pałować? skomentuj
2010-03-18 22:27:37 | *.*.*.* | olgierd
Co do kosztu pracy pracownika -- zgadzam się w 100%. To jest zadanie tego urzędu, a
nie podanie obiadu petentowi, za co urzędnik mógłby liczyć na napiwek. skomentuj
2010-03-19 01:13:43 | 92.12.86.* | kwiatek blawatek
A co do tego, że urząd nie może na realizacji wniosku o udostępnienie informacji
publicznej zarabiać już się nie zgadzasz w 100%? skomentuj
2010-03-19 01:24:36 | 92.12.86.* | kwiatek blawatek
"A da się jakoś globalnie zaskarżyć takie zarządzenie, żeby je w całości uchylono?
każdy obywatel musi się indywidualnie z tym pałować?"
Moze Olgierd podpowie cos lepszego, ale art. 63. Konstytucji RP stanowi, że każdy ma
prawo składać petycje, wnioski i skargi w interesie publicznym, własnym lub innej
osoby za jej zgodą do organów władzy publicznej oraz do organizacji i instytucji
społecznych w związku z wykonywanymi przez nie zadaniami zleconymi z zakresu
W przeciwnym razie ktos musialby sie "indywidualnie z tym palowac", ale na dobra
sprawe teoretycznie powinno wystarczyc, aby ten ktos jeden osiagnal sukces, aby
zarzadzenie uchylono dla wszystkich (jeśli ktoś będzie podważał w całym interesującym
Cię zakresie to zarządzenie). skomentuj
2010-03-19 08:41:27 | *.*.*.* | olgierd
Oczywiście, że nie może zarabiać. Sęk w tym, że nie uważam, by ustalenie cennika
oznaczało zarabianie -- to po prostu wskazówka ile należy się za stronę kserokopii (a
jej cena oczywiście powinna odpowiadać użytym materiałom, nie roboczogodzinie
pracownika urzędu).
Co do zwalczania: jakiś wniosek/skarga to raz, no i można jeszcze przecież normalnym
trybem administracyjnym, jak każdy inny akt administracyjny. Tak się mi wydaje. skomentuj
2010-03-19 14:49:45 | 92.12.86.* | kwiatek blawatek
Zachodzi zatem pytanie gdzie urzedy nabywaja materialy biurowe, ze one sa u nich tak
bardzo drogie (znacznie drozsze niz ceny rynkowe). ;> skomentuj
2010-03-19 14:57:18 | *.*.*.* | olgierd
To prawda, że CDR za 1,35 to rozbój w biały dzień -- chyba że mają jakieś płytki
deluxe, a kupują je na sztuki -- natomiast 50 groszy za wysłanie listela to
28 groszy za 1 stronę ksera A4 to chyba też za dużo. Ryza papieru kosztuje pewnie 2-3
grosze (3 grosze to ten drogi papier), toner pewnie drugie tyle.
Faktycznie zdzierstwo w tej Zielonej Górze. skomentuj
2010-03-19 15:58:04 | 83.5.16.* | ar_be
Olgierd ma rację, bo w sumie można wysłać zapytanie do nadzoru prawnego wojewody.
Tylko nie wiem, czy to ma jakiś sens, dlatego że przekład Zielonej Góry znalazłam w
tym tekście:
http://www.informacjapubliczna.org.pl/11,69,informacja_publiczna__oplaty_za_dostep_do
_informacji.html
i nie mogłam uwierzyć, że tam trzeba płacić nawet za mejla. Dlatego musiałam to
sprawdzić, czy rzeczywiście tak jest. I jak widać nic się nie zmieniło. skomentuj
2010-03-19 16:10:37 | *.*.*.* | olgierd
Co do nadzoru wojewody to raczej art. 87 ustawy o samorządzie gminnym to wyklucza.
Zostaje art. 17 kpa lub lepszy chyba art. 229 pkt 3 kpa. skomentuj
2010-03-19 16:46:54 | 83.5.16.* | ar_be
Olgierd, ja nie piszę o skardze, tylko o zapytaniu, czy takie zarządzenie jest zgodne
z prawem? Zarządzenie jest przecież aktem normatywnym, prawda? Więc powinno podlegać
ocenie prawnej wojewody. skomentuj

References: art. 24
 art.
10
 Art. 15
 art. 7
 art. 63
 art. 87
 art. 17
 art. 229