Source: http://lowiectwookiemartura.blogspot.com/2016/
Timestamp: 2019-10-17 11:20:49+00:00

Document:
Łowiectwo okiem Artura Jesionowicza...: 2016
Art. 32 ust. 3 ustawy Prawo łowieckie (nie)zgodny z Konstytucją?
Od kilkunastu przynajmniej już dni Sejm sposobi się do rozpatrzenia rządowego projektu ustawy o zmianie ustawy - Prawo łowieckie oraz zmieniającej ustawę o zmianie ustawy - Prawo łowieckie. Materiał zawarty w druku nr 1042 jest niezwykle obszerny. Chciałbym wierzyć, że ogrom proponowanych zmian nie przesłoni parlamentarzystom… mankamentów tychże zmian. Problem potęguje się, jeżeli weźmiemy pod uwagę fakt następujący – podobnych wad nie są pozbawione te zapisy ustawy Prawo łowieckie, których Prawo i Sprawiedliwość nie ma zamiaru nowelizować. Aby za przykładowo następnych kilkanaście miesięcy na nowo nie wracać do wadliwości zapisów ustawy Prawo łowieckie, proponuję już teraz gruntownie przeanalizować całość zapisów – zarówno tych nowelizowanych, jak i także tych rzekomo poprawnych pod względem zgodności z Konstytucją i innymi ustawami.
Aby nie być gołosłownym, proponuję wziąć pod parlamentarną lupę na początek ten oto zapis ustawy, chociaż moim skromnym zdaniem takich wadliwych zapisów funkcjonuje w niej znacznie więcej.
3. Polski Związek Łowiecki oraz koła łowieckie działają na podstawie ustawy
oraz statutu uchwalonego przez Krajowy Zjazd Delegatów Polskiego Związku
Łowieckiego”.
Odnoszę nieodparte wrażenie, że zapis ten jest rażąco niezgodny z Konstytucją RP; a dlaczego – już wyjaśniam.
Art. 32 otrzymał w ust. 3 zacytowane brzmienie mocą ustawy z dnia 10 stycznia 1997 r. o zmianie ustawy - Prawo łowieckie. Od dnia wejścia jej w życie obowiązuje zasada, że statut Polskiego Związku Łowieckiego nie jest ani nadawany przez organ ministerialny, jak to miało miejsce przez lat czterdzieści cztery, ani zatwierdzany przez kogokolwiek, ani nawet kontrolowany przez sąd rejestrowy. Statut ten Polski Związek Łowiecki uchwala sobie po prostu sam (czytaj: pod dyktando jego wodzów, czyli Lecha Blocha i Andrzeja Gduli), praktycznie bez czyjegokolwiek zewnętrznego nadzoru. Demokratyczne państwo prawne, jakim jest Rzeczypospolita, pozwala na takie praktyki.
Zastanawiające są okoliczności, które towarzyszyły uchwaleniu ustawy nowelizującej dwadzieścia lat temu - Dyskusja w Sejmie . Skuteczne próby ogłupiania jednych posłów przez drugich, a i stopień świadomości prawnej ogółu parlamentarzystów, przybierały wówczas rozmiary zatrważające. Niezaprzeczalnym pozostaje fakt, że posłowie II kadencji Sejmu, pod przewodnictwem ówczesnego ministra OŚZNiL Stanisława Żelichowskiego oraz posłów Władysława Szkopa i Andrzeja Brachmańskiego, z inicjatywy i za błogosławieństwem ówczesnego premiera Włodzimierza Cimoszewicza (jak powszechnie wiadomo – to byli członkowie PZPR), wysmarowali w trybie pilnym ustawę, która stanowiła epokowy prezent dla Lecha Blocha i jego najbliższego otoczenia.
Wracając jednak wprost do sugerowanej niezgodności art. 32 ust. 3 ustawy Prawo łowieckie z Konstytucją…
Sądzę, że dość trafnie, chociaż nie do końca , ocenił status Polskiego Związku Łowieckiego Trybunał Konstytucyjny, który w uzasadnieniu do wyroku z dnia 6 listopada 2012 r. tak rzecz ujął:
„PZŁ nie jest […] dobrowolnym zrzeszeniem, za czym przemawiają dwa argumenty.
Po pierwsze, Związku nie tworzy się i nie rozwiązuje z inicjatywy jego członków. Po
drugie, brak przynależności do niego wiąże się z negatywnymi konsekwencjami dla
jednostek w postaci niemożności wykonywania określonych praw […]. Ustawowa
wyłączność, jaką posiada PZŁ w zakresie prowadzenia określonej działalności w postaci gospodarki łowieckiej oraz w zakresie dopuszczalności do wykonywania polowania, uzasadnia zatem kwalifikowanie go jako ustanowionego z woli ustawodawcy przymusowego zrzeszenia osób zainteresowanych wykonywaniem polowania oraz partycypowaniem w wykonywaniu zadań związanych z szeroko pojętym administrowaniem sprawami łowiectwa. Każdy, kto zamierza prowadzić taką działalność, powinien ubiegać się o członkostwo w PZŁ, które w tym znaczeniu przestaje mieć charakter przynależności dobrowolnej.
PZŁ wykonuje także zadania administracji państwowej związane z wyrażonym w art. 5 oraz art. 74 ust. 2 Konstytucji obowiązkiem ochrony środowiska naturalnego. […] Do funkcji administracji publicznej, które z mocy ustawy zostały powierzone PZŁ, należy zaliczyć w szczególności: kompetencję do przyznawania i pozbawiania prawa
wykonywania polowania, ustalanie zasad etycznych i deontologicznych tej grupy
społecznej, jak również sprawowanie sądownictwa dyscyplinarnego. Konsekwencją
nałożenia na PZŁ obowiązku zarządzania określoną kategorią spraw należących do
zadań administracji publicznej jest poddanie go nadzorowi właściwych organów
państwowych. […].
Konkludując, Trybunał stwierdził, że PZŁ jest utworzonym ustawą, a więc z woli państwa, zrzeszeniem osób fizycznych i prawnych. Zrzeszenie to działa na podstawie ustawy i uchwalonego przez swoje władze (a więc nienadanego, a nawet niezatwierdzonego przez organy państwa) statutu. Świadczy to o dużym zakresie swobody, jaką ustawodawca pozostawił PZŁ w zakresie określenia jego struktury organizacyjnej, sposobu działania oraz praw i obowiązków jego członków. PZŁ na podstawie ustawy i w zgodzie z jej postanowieniami wykonuje powierzone mu zadania publiczne, pozostając w tym zakresie pod nadzorem właściwych organów państwa. Nie jest więc utworzoną dobrowolnie samodzielną organizacją, na którą państwo scedowało określone obowiązki. Od chwili gdy na bazie stowarzyszenia „Polski Związek Łowiecki” utworzono ustawą organizację o charakterze korporacyjnym i obarczono ją obowiązkami wykonywania określonych zadań państwa, PZŁ przestał być stowarzyszeniem. Związek zrzesza osoby fizyczne oraz koła łowieckie w celu podejmowania aktywności przewidzianej w ustawie i statucie, a przystąpienie do niego jest dobrowolne. Zarazem jednak, skoro realizacja potrzeb obywateli w zakresie prowadzenia gospodarki łowieckiej jest możliwa jedynie w ramach PZŁ, mającego nadto wyłączność w prowadzeniu tej gospodarki, Związek ma cechy organizacji przymusowej, ponieważ każdy podmiot zainteresowany partycypacją w administrowaniu sprawami łowiectwa musi zostać jego członkiem. Stąd Trybunał stwierdził, że w Związku dominuje aspekt publicznoprawny, a sam Związek wykazuje wiele istotnych cech samorządu, o jakim mowa w art. 17 ust. 2 Konstytucji”.
Warto pamiętać przy tym, że nie art. 32 ust. 3 był wówczas przedmiotem rozważań Trybunału Konstytucyjnego; tak więc kwestia jego (nie)zgodności z Konstytucją ciągle jest otwarta.
Niepojętym jest dla mnie, aby w ustawie zatytułowanej „Prawo Łowieckie”, a więc w ustawie po pierwsze – z zakresu prawa publicznego, a po drugie – z definicji mającej „wyczerpująco regulować obszerną dziedzinę spraw”, w tym przypadku związanych z organizacją łowiectwa w Polsce, następowało odesłanie do aktu nie mającego charakteru „źródła powszechnie obowiązującego prawa Rzeczypospolitej Polskiej” (patrz art. 87 ust. 1 Konstytucji RP). To jakaś totalna kpina z zasad poprawnej legislacji, wywodzonych z art. 2 Konstytucji. W jaki sposób można oczekiwać i egzekwować od Polskiego Związku Łowieckiego „działania na podstawie i w granicach prawa” (art. 7 Konstytucji), jeśli zapisami ustawy („Prawo łowieckie”) zobowiązuje się go z jednej strony do działania na podstawie ustawy ale z drugiej – zezwala na działanie na podstawie aktu wyraźnie nie mającego charakteru źródła prawa powszechnie obowiązującego, a jednocześnie sprzyjającego podmiotowi jakby prawa prywatnego. Gdyby statut PZŁ miał być sytuowany w obszarze prawa publicznego lege artis, musiałby on być aktem władczym organu administracji publicznej; w tym przypadku przykładowo aktem prawnym wydanym przez ministra właściwego do spraw środowiska. Inaczej mówiąc, z ustawy musiałaby wynikać delegacja dla ministra do nadania Polskiemu Związkowi Łowieckiemu statutu mocą rozporządzenia. Tak jak to miało miejsce do roku 1997, a więc do czasu, kiedy to nagle postkomuna wpadła na pomysł, aby z PeZeteŁa skutecznie na długie lata zrobić bastion dla zasłużonych działaczy z okresu komuny.
Podobny charakter, aczkolwiek o dużo mniejszym „ciężarze gatunkowym”, w porównaniu do art. 32 ust. 3 ustawy Prawo łowieckie, ma wprowadzony do niej mocą ustawy nowelizującej z dnia 12 grudnia 2013 r.:
„Art. 35s. 1. Szczegółowe zasady funkcjonowania sądów łowieckich oraz rzeczników dyscyplinarnych, a także szczegółowe zasady postępowania przed tymi organami określi regulamin sądów łowieckich i rzeczników dyscyplinarnych Polskiego Związku Łowieckiego uchwalony przez Naczelną Radę Łowiecką.
2. W sprawach nieuregulowanych w niniejszym rozdziale do postępowania dyscyplinarnego stosuje się odpowiednio przepisy ustawy z dnia 6 czerwca 1997 r. – Kodeks postępowania karnego (Dz. U. Nr 89, poz. 555, z późn. zm.)”.
To istne prawne kuriozum, aby organowi podmiotu podległego organowi administracji publicznej nadawać w ustawie delegację do określenia mocą regulaminu (!?!?!?) „szczegółowych zasad funkcjonowania” organów represyjnych tegoż podmiotu podległego. Przypominam, że sądy łowieckie (pomijam już tu symptomy niezgodności ich istoty z art. 175 Konstytucji) wyposażono w ustawowe kary do wykluczania z Polskiego Związku Łowieckiego włącznie (pozbawiające w ten sposób jednostki prawa do wykonywania polowania na terenie RP), a także w możliwości dość swobodnego kształtowania wielkości kosztów postępowania dyscyplinarnego, ponoszonych mocą ustawy przez ukaranego.
W tym miejscu należałoby zwrócić uwagę na kolejny bubel prawny. Ustawa Prawo łowieckie co prawda zapewnia kontrolę sądu powszechnego nad orzeczeniami sądów łowieckich (art. 33 ust. 6), ale – niezgodnie z art. 176 ust. 1 Konstytucji – w postępowaniu… jednoinstancyjnym. Projektodawcazdaje się zauważać przedmiotową niekonstytucyjność (szkoda, że potrzebował na to aż dwóch lat) i obiecuje ją usunąć, ale jednocześnie proponuje wprowadzenie… kolejnego bubla w postaci niekontrolowanej już przez sąd powszechny możliwości zawieszenia obwinionego w prawach członka PZŁ na okres do lat… aż pięciu (proponowane nowe brzmienie art. 35d ustawy). Jest to rozwiązanie żywcem wzięte z pezetełowskiego Regulaminu postępowania dyscyplinarnego sprzed wyroku Trybunału Konstytucyjnego z dnia 6 listopada 2012 r., potem na czas krótki powielone w kolejnym, ale już powyrokowym Regulaminie, i usunięte z niego na skutek być może również takiej krytyki za pośrednictwem dziennika Łowiecki, a na pewno po zwróceniu uwagi na problem przynajmniej jednego z organów Państwa.
Czy nad tym wszystkim ktoś jeszcze panuje?
Wracając do art. 32 ust. 3 ustawy…
Mam nadzieję, że nie pogniewa się na mnie mój serdeczny kolega, jeśli posłużę się cytatem z jego dzisiejszej mailowej wypowiedzi pod moim adresem:
„Pełna zgoda. Statut PZŁ powinien być nadany przez MŚ (PZŁ gospodaruje przecież mieniem SP), lub przynajmniej rejestrowany w sądzie”.
Otóż nie podzielam jego poglądu w części, w której domaga się dla statutu PZŁ minimum w postaci „rejestracji w sądzie”. W ogóle zauważam, że od lat jest to stereotypowy pogląd, ale przy tym nie posiadający jakiejkolwiek racjonalnej podstawy, a na pewno podstawy prawnej. Otóż ustawa z dnia 20 sierpnia 1997 r. o Krajowym Rejestrze Sądowym już na samym jej początku przedstawia zamknięty katalog rodzajów podmiotów, podlegających rejestracji:
- inne organizacje społeczne i zawodowe,
- dłużnicy niewypłacalni.
Nie ma fizycznej możliwości, aby w związku z zapisami ustawy z dnia 13 października 1995 r. - Prawo łowieckie, do któregoś z wymienionych rodzajów podmiotów można było zaliczyć Polski Związek Łowiecki. Kolejne zapisy ustawy o Krajowym Rejestrze Sądowym (choćby te dotyczące „możliwość rozwiązania każdego podmiotu wpisanego do Krajowego Rejestru Sądowego”) tylko potwierdzają tak postawioną tezę.
Autor: Artur Jesionowicz o 07:09
Będą "wyznaczać" :-)
„Na potrzeby inwentaryzacji dzików (https://www.mos.gov.pl/aktualnosci/szczegoly/news/ogolnokrajowa-inwentaryzacja-dzikow/ Ministerstwo Środowiska wyznaczy ok. 30 tys. leśników i myśliwych. Proces ten wspomogą Ministerstwo Rolnictwa oraz Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji. Każde z nich wyznaczy ok. 1 tys. osób, które wesprą inwentaryzację”.
Tak sobie myślę, kto może być „wyznaczony” do tej 5-tysięcznej armii myśliwych, mających brać udział w inwentaryzacji. Dlaczego 5-tysięcznej? Pracowników Lasów Państwowych jest podobno około 25 tysięcy (razem z leśniczymi, nadleśniczymi, dyrektorami Regionalnych Dyrekcji Lasów Państwowych, dyrektorami Generalnej Dyrekcji i z całym ich zapleczem techniczno-administracyjnym). Więc skoro od 30 tysięcy leśników i myśliwych odejmiemy 25 tysięcy leśników, otrzymamy wspomniane już 5 tysięcy myśliwych; nie licząc oczywiście leśników będących również myśliwymi. Kto więc będzie wchodził w skład tej rzeszy myśliwych? Hm… może…
1) panowie Bloch, Gdula, Jabłoński i… pani Diana Piotrowska,
2) członkowie oraz pracownicy Zarządu Głównego i zarządów okręgowych,
3) członkowie Naczelnej Rady Łowieckiej i okręgowych rad łowieckich,
4) członkowie Kapituły Odznaczeń Łowieckich,
5) sędziowie Głównego Sądu Łowieckiego i okręgowych Sądów Łowieckich,
6) Główny Rzecznik Dyscyplinarny (i jego zastępcy) oraz okręgowi rzecznicy dyscyplinarni (i ich zastępcy);
7) Członkowie Głównej Komisji Rewizyjnej oraz okręgowych komisji rewizyjnych,
8) członkowie przeróżnych komisji przy NRŁ i orł,
9) cały skład osobowy propagandowej tuby PZŁ czyli Łowca Polskiego,
10) klakierzy PZŁ.
Wystarczy? Ile to luda? Pojęcia nie mam, ale może z 20 tysięcy? Czyli wychodzi na to, że co czwarty będzie musiał wziąć udział w inwentaryzacji, a z tego z kolei wynika, że panów Blocha, Gdulę i Jabłońskiego z powodzeniem będzie mogła reprezentować pani rzeczniczka prasowa. Do jej towarzystwa na pewno zgłosi się na ochotnika przemiły pan Przemek i będzie super.
Autor: Artur Jesionowicz o 06:31
Sądownictwo łowieckie
Odnoszę wrażenie, że całe sądownictwo łowieckie to przede wszystkim jedna wielka pomyłka… Trybunału Konstytucyjnego! Tak – Trybunału Konstytucyjnego, chociaż bardzo pomógł mu w tym swoją nieudolnością (zwłaszcza w sformułowaniu wniosku o zbadanie zgodności z Konstytucją kilku zapisów ustawy Prawo łowieckie) Rzecznik Praw Obywatelskich. Długo by pisać… Warto jednak? Oj, chyba nie. Znacznie szybciej można doczekać zmiany w ogóle całego modelu łowiectwa w Polsce. No ale może choć kilka zdań na temat tej – przynajmniej moim skromnym zdaniem – przedmiotowej pomyłki Trybunału z listopada 2012 r. (http://isap.sejm.gov.pl/DetailsServlet?id=WDU20120001281), a może przede wszystkim na temat pewnego zaniechania z jego strony, po wcześniejszym zaniechaniu w wykonaniu RPO.
Trybunał potrafił zauważyć, że w żadnym z państw, których rozwiązania prawne dotyczące łowiectwa były przedmiotem jego analiz (Francja, Niemcy, Włochy, Hiszpania…), nie nałożono na organizacje łowieckie obowiązku prowadzenia dyscyplinarnego sądownictwa łowieckiego. Podkreślam – w żadnym z tych państw. Prawdopodobnie też w żadnym innym kraju. Niemniej bezkrytycznie sformułował następującą tezę:
Powierzenie PZŁ prowadzenia postępowania dyscyplinarnego opiera się na przyjętym przez ustawodawcę założeniu, że w Związku ma istnieć postępowanie dyscyplinarne. Nie ma więc wątpliwości, że decyzja ustawodawcy co do funkcjonowania instytucji postępowania dyscyplinarnego została podjęta i znalazła w sposób niebudzący wątpliwości wyraz w przywołanym wyżej przepisie (przyp.: „art. 34 pkt 6 prawa łowieckiego”), sformułowanym komunikatywnie i precyzyjnie.
Czyli dla Trybunału wystarczyła sama świadomość „przyjęcia przez ustawodawcę założenia, że w Związku ma istnieć postępowanie dyscyplinarne”, a cała reszta stała się u niego już tylko konsekwencją tej świadomości. TK nie badał zgodności takiego założenia ustawodawcy, wyrażonego w art. 34 pkt 6, z Konstytucją RP, gdyż nie zabiegał o to wnioskodawca, czyli Rzecznik Praw Obywatelskich, i nie pomagali mu w tym ani Prokurator Generalny, ani Marszałek Sejmu. TK skupił się więc jedynie na „technicznej stronie” funkcjonowania postępowania dyscyplinarnego. Zgodnie z tym, o co w zasadzie dość nieudolnie wnosił RPO. Tak, nieudolnie…
Ze względu jednak na mało przejrzysty sposób sformułowania wniosku, trudno jest zrekonstruować postawione przez wnioskodawcę zarzuty i przyporządkować im poszczególne wskazane we wniosku argumenty.
Później Trybunał już tylko dorobił teorię do postawionej tezy – lekką ręką wrzucił zasadnicze elementy postępowań dyscyplinarnych w Polskim Związku Łowieckim do prawie pełnego już kociołka. Wymieszał je w nim z istotą postępowań dyscyplinarnych różnych grup zawodowych (kolejno – komorników, nauczycieli akademickich, sędziów sądów powszechnych, sędziów sądów wojskowych, funkcjonariuszy Policji, funkcjonariuszy Służby Więziennej, funkcjonariuszy Służby Granicznej, lekarzy). Nie mogę wyjść ze zdumienia – jak to możliwe, aby tak znamienici sędziowie, jak sędziowie Trybunału Konstytucyjnego, nie byli w stanie zauważyć różnicy pomiędzy specyfiką społecznej działalności myśliwych (w dodatku … w znacznej mierze finansowanej przez nich), a zarobkową działalnością policjantów, sędziów czy lekarzy.
Powtórzę – Trybunał Konstytucyjny nie rozważał zgodności z Konstytucją istoty samego istnienia postępowania dyscyplinarnego w Polskim Związku Łowieckim, ba – funkcjonowania usankcjonowanego ustawą sądownictwa łowieckiego, bowiem… nikt do tej pory o to skutecznie nie zabiegał. A szkoda, bowiem niezgodność z Konstytucją całej ustawy z dnia 12 grudnia 2013 r. o zmianie ustawy Prawo łowieckie (http://isap.sejm.gov.pl/DetailsServlet?id=WDU20140000228) aż bije po oczach (http://forum.lowiecki.pl/read.php?f=15&i=123941&t=123932&v=t). Wystarczy na początek przypomnieć sobie brzmienie art. 175 Konstytucji RP:
„1. Wymiar sprawiedliwości w Rzeczypospolitej Polskiej sprawują Sąd Najwyższy, sądy powszechne, sądy administracyjne oraz sądy wojskowe.
2. Sąd wyjątkowy lub tryb doraźny może być ustanowiony tylko na czas wojny”.
Nie ma tu mowy o sądach łowieckich!
Ale jednak one są, funkcjonują rzekomo w majestacie prawa…
Sądy łowieckie, Główny Sąd Łowiecki, postępowania przed sądami łowieckimi, sędziowie łowieccy w togach, nieokreślenie pojęcia łowieckiego deliktu dyscyplinarnego, zawieszanie myśliwym przez sądy łowieckie możliwości korzystania przez nich z państwowych uprawnień do wykonywania polowania, straszenie świadków odpowiedzialnością karną(!!!) za „zeznanie nieprawdy lub zatajenie prawdy”, nawet wielotysięczne koszty postępowań ponoszone przez ukaranych, aż w końcu możliwość stosowania do postępowań przed sądami łowieckimi Kodeksu postępowania karnego – to wszystko woła o pomstę do nieba, a przynajmniej zmusza do smutnych refleksji:
W jakim kraju żyjemy? Czy to aby na pewno nie Kuba lub Białoruś? Gdzie ta „dobra zmiana”? Jak długo to będzie jeszcze trwało? Kiedy w końcu rząd lub parlament raczy zauważyć i potępi Przewrót kwietniowy w PZŁ, od którego na dobre całe to zło się zaczęło? (http://lowiectwookiemartura.blogspot.com/2016/06/przewrot-kwietniowy-w-pz-dnia-29.html)
Autor: Artur Jesionowicz o 08:33
Zamordyzm wierchuszki PZŁ wobec jej poddanych
Skłonności wierchuszki PZŁ do co raz jeszcze większego zamordyzmu wobec swoich poddanych są zatrważające.
Chciałbym zwrócić uwagę Szanownym For(um)owiczom na proponowane brzmienie art. 35d projektu ustawy o zmianie ustawy Prawo łowieckie (http://legislacja.rcl.gov.pl/docs//2/12286050/12355885/12355886/dokument243525.pdf), zwłaszcza na jego ust. 2:
„2. Członek Polskiego Związku Łowieckiego będący osobą fizyczną, wobec
którego toczy się postępowanie dyscyplinarne, może być tymczasowo
zawieszony w prawach członka Polskiego Związku Łowieckiego przez sąd
łowiecki, w szczególności w przypadku gdy toczy się wobec niego postępowanie
karne o czyn określony w art. 52 albo art. 53”.
To, co widzę w projekcie, nie pozostawia u mnie cienia wątpliwości, że u jednego z autorów projektu można zauważyć swego rodzaju objaw psychopatologiczny. No bo ileż to razy, q##a, można tego samego próbować? Ileż razy można próbować sankcję w postaci „zawieszenia w prawach członka PZŁ”, w przedmiotowym przypadku na okres aż do… 5 lat (!!!) („tymczasowo” :-))), wyłączać spod kontroli sądu powszechnego? No ileż razy??? Nie udało się zapisu o możliwości zastosowania zawieszenia, a w dodatku tak drastycznie długiego, utrzymać w Regulaminie Sądów Łowieckich i Rzeczników Dyscyplinarnych w Polskim Związku Łowieckim - http://forum.lowiecki.pl/read.php?f=15&i=112833&t=112833 oraz http://forum.lowiecki.pl/read.php?f=15&i=115524&t=115524 , to ma się teraz udać wprowadzenie tegoż do ustawy??? Czy autorzy projektu wszystkich członków PZŁ, a może przede wszystkim parlamentarzystów, mają za skończonych… baranów, które tego rodzaju proponowanych zmian nie będą w stanie zauważyć?
Zachowując oczywiście odpowiednie proporcje, dostrzec można w proponowanym brzmieniu art. 35d ust. 2 pewne analogie pomiędzy „zawieszeniem” obwinionego „w prawach członka Zrzeszenia”, a zastosowaniem tymczasowego aresztowania oskarżonego w postępowaniu karnym. Pomijając jednak ten i wiele innych aspektów związanych z brzmieniem art. 35d ust. 2, zauważam jedno – autorzy projektu, wbrew tezom płynącym z uzasadnienia wyroku Trybunału Konstytucyjnego z dnia 6 listopada 2012 r., „fundują” potencjalnie obwinionym dodatkową, dotkliwą sankcję dyscyplinarną, która w związku z art. 33 ust. 6 ustawy Prawo łowieckie wymyka się spod kontroli sądu powszechnego, a w związku z tym łatwo można dostrzec sprzeczność takiego stanu rzeczy przynajmniej z art. 45 ust. 1 Konstytucji. Każde „zawieszenie w prawach członka Polskiego Związku Łowieckiego”, nie tylko to opisane art. 35c ust. 2 pkt 2 ustawy Prawo łowieckie, nie może być uznane za sprawę wewnątrzorganizacyjną, a przeciwnie – zawsze będzie sprawą w rozumieniu art. 45 ust. Konstytucji. Prezentuję pogląd, że każdemu, kto dąży do stworzenia „prawnych” warunków obejścia tego stanu rzeczy, należy się przynajmniej pręgierz.
Materiał do analizy…
Ustawa w aktualnej wersji:
Art. 35i. 1. Nie wszczyna się postępowania dyscyplinarnego, a wszczęte umarza się, gdy od chwili popełnienia przewinienia łowieckiego upłynęło 5 lat.
2. Jeżeli przewinienie łowieckie zawiera znamiona przestępstwa, przedawnienie następuje dopiero z upływem okresu przedawnienia karalności tego przestępstwa.
Do września 2015 r. takie oto zapisy widniały w statucie:
1. Postępowania dyscyplinarnego nie wszczyna się, jeżeli od chwili popełnienia
przewinienia łowieckiego upłynęły 3 lata.
2. Postępowanie dyscyplinarne umarza się, jeżeli nie zostało ono zakończone
w terminie 3 lat od dnia jego wszczęcia.
3. Wszczęcie postępowania karnego lub postępowania w sprawach o wykroczenia
o czyny wymienione w rozdziale 10 ustawy przerywa bieg okresów, o których
3. W przypadku wszczęcia przeciwko członkowi Zrzeszenia postępowania karnego
o przestępstwo wymienione w rozdziale 10 ustawy, właściwy zarząd okręgowy
zawiesza go w prawach członka Zrzeszenia na okres do zakończenia
postępowania karnego. Zawieszenie nie może przekraczać lat 3.
4. Złożenie odwołania od uchwały podjętej na podstawie ust. 3 nie wstrzymuje jej
Proponowane projektem ustawy nowelizującej:
24) art. 35d otrzymuje brzmienie:
„l. Postępowanie dyscyplinarne o ten sam czyn toczy się niezależnie od
postępowania karnego. Postępowanie dyscyplinarne może być zawieszone, a w
przypadku zastosowania środka, o którym mowa w ust. 2, ze względu na toczące
się wobec obwinionego postępowanie karne - zawiesza się, do czasu
zakończenia postępowania karnego.
2. Członek Polskiego Związku Łowieckiego będący osobą fizyczną, wobec
łowiecki, w szczególności w przypadku gdy toczy się wobec niego postępowanie karne o czyn określony w art. 52 albo art. 53.
3. Postanowienie o zastosowaniu środka, o którym mowa w ust. 2, sąd
łowiecki wydaje z urzędu albo na wniosek rzecznika dyscyplinarnego.
4. Postanowienie o zastosowaniu środka, o którym mowa w ust. 2, jest
natychmiast wykonalne. Na postanowienie to przysługuje zażalenie.
5. Tymczasowo zawieszony w prawach członka Polskiego Związku
Łowieckiego może w każdym czasie złożyć wniosek o uchylenie postanowienia
o zastosowaniu tego środka.
6. Tymczasowe zawieszenie w prawach członka Polskiego Związku
Łowieckiego sąd łowiecki uchyla niezwłocznie, jeżeli ustaną przyczyny,
wskutek których zostało ono zastosowane lub powstaną przyczyny uzasadniające
jego uchylenie.";
A jakie miał brzmienie, a w zasadzie ma nadal, bowiem projekt ustawy dopiero raczkuje?
Art. 35d. Postępowanie dyscyplinarne o ten sam czyn toczy się niezależnie od postępowania karnego. Postępowanie dyscyplinarne może być zawieszone do czasu zakończenia postępowania karnego.
A jak to było najpierw w Regulaminie?
1. W przypadku, gdy obwiniony pozostaje pod zarzutem przewinienia łowieckiego a jego stopień szkodliwości jest znaczny lub stawiany mu zarzut wiąże się z pełnieniem funkcji w organach koła lub władzach bądź organach Zrzeszenia, a dalsze pełnienie funkcji lub wykonywanie praw członka Zrzeszenia, mogłoby być szkodliwe dla dobrego imienia łowiectwa lub dla Zrzeszenia, sąd na wniosek rzecznika dyscyplinarnego może zawiesić obwinionego w prawach członka Zrzeszenia do czasu prawomocnego zakończenia postępowania dyscyplinarnego. §67 ust. 2 stosuje się odpowiednio.
4. Od postanowienia wydanego na podstawie ust. 1 przysługuje odwołanie. Obwiniony może w każdym czasie złożyć do sądu, który wydał postanowienie, wniosek o uchylenie postanowienia o zawieszeniu w prawach członka Zrzeszenia.
7. Przepis § 67 ust. 4 stosuje się odpowiednio.
Potem, po grudniowej (2015 r.) uchwale NRŁ:
1) § 48 ust. 1 otrzymuje brzmienie:
„1. W przypadku gdy obwiniony pozostaje pod zarzutem przewinienia łowieckiego a jego stopień szkodliwości jest znaczny lub stawiany mu zarzut wiąże się z pełnieniem funkcji w organach koła lub władzach bądź w organach Zrzeszenia, a dalsze pełnienie funkcji mogłoby być szkodliwe dla dobrego imienia łowiectwa lub dla Zrzeszenia , sąd na wniosek rzecznika dyscyplinarnego może zawiesić obwinionego w pełnieniu funkcji do czasu prawomocnego zakończenia postępowania dyscyplinarnego”.
Autor: Artur Jesionowicz o 06:05
O sądownictwie łowieckim raz jeszcze
http://forum.lowiecki.pl/read.php?f=15&i=112833&t=112833
http://forum.lowiecki.pl/read.php?f=15&i=115524&t=115524
http://forum.lowiecki.pl/read.php?f=21&i=116367&t=116367
„Regulamin Sądów Łowieckich i Rzeczników Dyscyplinarnych w Polskim Związku Łowieckim” jest nadal pełen wad, które powinny dyskwalifikować go jako poważny akt normatywny PZŁ, ale nie dyskwalifikują, bo PeZeteŁowi wolno prawie wszystko (ot urok „modela”); również wydawać czy utrzymywać w mocy akty, których treść – mówiąc kolokwialnie – „nie trzyma się kupy”. Ot dla przypomnienia chociażby
5. Przed rozpoczęciem przesłuchania świadka uprzedza się go o odpowiedzialności karnej za zeznanie nieprawdy lub zatajenie prawdy”,
(http://forum.lowiecki.pl/read.php?f=15&i=112837&t=112833&v=t)
§ 5 ust. 4, § 45 ust. 4 i 5
(http://forum.lowiecki.pl/read.php?f=15&i=112870&t=112833&v=t)
Po oczach biją, i ośmieszają ich autorów, nawet już pierwsze paragrafy Regulaminu:
6) sąd lub rzecznik dyscyplinarny uzna, że kary
porządkowe zastosowane przez organy Zrzeszenia lub koła łowieckiego
są adekwatne do popełnionego przewinienia i stopnia winy”.
”§ 3
1. Po prawomocnym uniewinnieniu obwinionego przez sąd łowiecki lub
prawomocnym umorzeniu postępowania przez rzecznika dyscyplinarnego,
organy Zrzeszenia i koła łowieckiego nie mogą stosować za ten sam
czyn kar porządkowych.
2. Zastosowanie przez zarząd koła łowieckiego kar porządkowych
przewidzianych statutem Zrzeszenia, a w przypadku członków
niestowarzyszonych w kołach łowieckich, zastosowanie ich przez zarząd okręgowy
nie stanowi przeszkody do wszczęcia postępowania dyscyplinarnego o ten sam czyn
przez rzecznika dyscyplinarnego i sąd łowiecki”.
Wypadałoby, aby pan Gdula i pozostali członkowie NRŁ wiedzieli o stanie następującym. Otóż znowelizowany rok temu statut PZŁ zawiera taki oto zapis:
i koła mogą być stosowane kary porządkowe: ….”.
zaś ustawa Prawo łowieckie następujący:
„Art. 35b. 1. Członek Polskiego Związku Łowieckiego będący osobą fizyczną podlega odpowiedzialności dyscyplinarnej
za przewinienie łowieckie polegające na:
Chyba nawet ślepiec zauważy, że przewinienia, za które można być ukaranym przez zarząd koła bądź sąd łowiecki, kompletnie się rozmijają. Inaczej mówiąc – nie zazębiają się. Jeszcze inaczej – nie ma przewinienia, za które można by zostać ukaranym przez zarząd koła LUB sąd łowiecki, czyli do wyboru. A jeżeli tak, to przywołane § 2 pkt 6 i § 3 ust. 1 i 2 Regulaminu są kompletnie bezsensowne, a więc i kompromitujące dla Naczelnej Rady Łowieckiej. Zwłaszcza dla jej prezesa.
Ale to wszystko i tak drobiazg w porównaniu z następującym zapisem tzw.… wziątkowej ustawy (http://isap.sejm.gov.pl/DetailsServlet?id=WDU20140000228):
„Art. 35p. 1. Koszty postępowania dyscyplinarnego stanowią wszelkie wydatki poniesione w związku z tym postępowaniem.
2. W przypadku prawomocnego ukarania koszty postępowania dyscyplinarnego ponosi ukarany”.
Pisałem prawie trzy lata temu, po uchwaleniu tejże ustawy:
Wszelkie wydatki poniesione w związku z postępowaniem, to niby w jaki sposób mają być ustalane? Co do nich będzie się zaliczało, a co nie? Odpowiedzi mamy szukać w art. 618 Kodeksu postępowania karnego? Kto zatem będzie decydował o zasadach dotyczących ustalania ostatecznej wielkości z tym związanych kosztów?
Pokrycie kosztów postępowania dyscyplinarnego przez ukaranego? Przecież chodzi tu o postępowanie dyscyplinarne wewnątrz Związku, który na co dzień odnosi wymierne, niesamowicie wielkie korzyści z darmowej pracy szarych jego członków (beneficjentem tu jest także państwo); ba – pobierając od nich także wpisowe i regularnie płacone składki członkowskie. Z tytułu samych tylko składek co roku wpływa do kasy Polskiego Związku Łowieckiego – bagatela - ponad 30 mln zł.
Obciążanie świadczącego bezpłatnie pracę (jednocześnie – bądź co bądź – współfinansującego działalność PZŁ), w razie popełnienia przez niego błędu, dodatkowo (oprócz kary dyscyplinarnej) kosztami postępowania dyscyplinarnego, w sytuacji, kiedy to postępowanie – przypominam – nie występuje w żadnym z państw, których zapisy prawa łowieckiego były przedmiotem zainteresowania Trybunału Konstytucyjnego, to – delikatnie rzecz ujmując – jakieś nieporozumienie, ale przede wszystkim wielce prawdopodobna niezgodność przynajmniej z art. 2 Konstytucji RP. Legalizowanie normy, danej art. 35p ust. 2 ustawy, jest jakoś strasznie dalekie do „zasad sprawiedliwości społecznej”. Czy naprawdę tak trudno było posłom dojrzeć różnicę pomiędzy specyfiką społecznej działalności myśliwych (w dodatku … w znacznej mierze finansowanej przez nich), a zarobkową działalnością radców prawnych, adwokatów, prokuratorów, sędziów czy lekarzy? W konsekwencji także różnicę w możliwych do zaakceptowania, stosowanych wobec nich dyscyplinarnych środków represyjnych?
A tak niejako przy okazji i z lekkim sarkazmem pod adresem Sejmu – może by ktoś wpadł na równie wspaniały pomysł i zaproponował wprowadzenie ustawą postępowania dyscyplinarnego wobec wolontariuszy (oni, w odróżnieniu od członków PZŁ, nie opłacają wpisowego i składek), działających w ramach Fundacji Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy? Oczywiście z opcją ponoszenia przez nich kosztów postępowania dyscyplinarnego.
Kontynuując wątek kosztów w łowieckim postępowaniu dyscyplinarnym – a jak będzie postępowało się w przypadku uniewinnienia lub umorzenia postępowania? Czy obwinionemu będzie przysługiwał zwrot uzasadnionych i udokumentowanych wydatków poniesionych w postępowaniu? Koszty podróży, diet świadków i strat z powodu korzystania przez nich z urlopów bezpłatnych na czas rozpraw, wynajęcie adwokata etc. W przedmiotowej ustawie na ten temat ani słowa. Czy tu również mamy zerkać do Kodeksu postępowania karnego, czy raczej czekać na arbitralne ustalenia w tej materii przedstawicieli organów PZŁ, którzy przykładowo wyraźnie ustalą, że zwrot kosztów w przypadku uniewinnienia lub umorzenia postępowania … nie należy się?
No to zajrzyjmy raz jeszcze do „Regulamin Sądów Łowieckich i Rzeczników Dyscyplinarnych w Polskim Związku Łowieckim”, który powstał już po wyrażeniu przeze mnie powyższych wątpliwości. Co my tam mamy na ten temat?
„Rozdział XII
1. Wydatki związane z postępowaniem dyscyplinarnym spisuje się na załączonej do akt sprawy karcie wydatków w miarę ich ponoszenia
2. Do wydatków związanych z postępowaniem dyscyplinarnym zalicza się w
szczególności koszty z tytułu :
2) przejazdów rzecznika dyscyplinarnego lub sędziów i innych osób z powodu czynności postępowania,
3) sprowadzenia świadków i biegłych,
4) należności świadków, biegłych i tłumaczy,
3. Świadkom i biegłym wezwanym przez sąd lub rzecznika dyscyplinarnego, zwraca się na ich żądanie koszty przejazdu najniższą klasą najtańszego publicznego środka lokomocji.
4. Niezależnie od kosztów wymienionych w ust. 3 biegłym zwraca się na ich żądanie również wydatki rzeczywiście poniesione - udokumentowane - w związku ze sporządzeniem opinii oraz przyznaje na ich żądanie wynagrodzenie.
5. Wypłaty kwot wskazanych w ust. 3 i 4 dokonuje zarząd okręgowy PZŁ właściwy ze względu na siedzibę organu wzywającego, na podstawie zarządzenia sądu łowieckiego lub rzecznika dyscyplinarnego.
2. Wszystkie koszty związane z postępowaniem dyscyplinarnym ponosi ukarany.
3. W przypadku przekazania sprawy do rozpoznania sądowi lub rzecznikowi dyscyplinarnemu innemu, niż wynikałoby to z przepisów o właściwości miejscowej, obwiniony ponosi koszty wymienione w ust. 1 tylko w wysokości kosztów przejazdu do siedziby organu zgodnie z § 6 niniejszego regulaminu.
1. Rozpatrując sprawę w drugiej instancji Główny Sąd Łowiecki może zwolnić obwinionego w całości lub z części kosztów orzeczonych przez sąd pierwszej instancji.
2. W przypadku prawomocnego uniewinnienia lub umorzenia postępowania dyscyplinarnego sąd pierwszej instancji zwraca obwinionemu kwoty wpłacone tytułem kosztów.
3. Od postanowienia w sprawie zwolnienia od kosztów stronie służy odwołanie”.
Dlaczego nikt tego problemu nie podnosi? Odnoszę nieodparte wrażenie, że § 71 ust. 1 Regulaminu – jeżeli już z sądów łowieckich uczyniono wziątkową ustawą piąty (?!?!?!) rodzaj sądów w rozumieniu wymiaru sprawiedliwości, o którym mowa w art. 175 ust. 1 Konstytucji RP – nie jest zgodny przede wszystkim z art. 77 ust. 1 Konstytucji RP (wynika z niego, że w razie uniewinnienia oskarżonego, poniesione przezeń koszty obrony, nawet szeroko rozumianej, powinny obciążać Skarb Państwa), a także z jej art. 2 i art. 32 ust. 1. Nie jest także zgodny z art. 632 pkt 2 Kodeksu postępowania karnego. Tu ta niezgodność wręcz bije po oczach. Nie wierzę, aby prawnicy PZŁ nie znali tego zapisu Kpk, więc co? Świadomie i w porozumieniu (także z jeszcze innymi osobami z wierchuszki PZŁ) wprowadzili proponowanymi zapisami Regulaminu Naczelną Radę Łowiecką w błąd?
Na temat art. 35p ust. 2 ustawy wziątkowej już się wypowiedziałem, a teraz tylko krótko powtórzę – to jakieś totalne nieporozumienie, dziwoląg możliwy do zastosowania wyłącznie w „naszej” komuszej ustawie, w sytuacji, kiedy państwo zostawia myśliwych na pastwę wierchuszki PZŁ. Przede wszystkim jednak to wielce prawdopodobna niezgodność przynajmniej z art. 2 Konstytucji RP.
W ogóle jestem głęboko przekonany, że to całe sądownictwo łowieckie reanimowane wziątkową ustawą, nadanie mu takich a nie innych kompetencji, stanowi kuriozum w skali całej Europy. Liczba niezgodności z wieloma zapisami Konstytucji RP przy tym popełniona jest wręcz PO–RA–ŻA–JĄ–CA!!!
Sądzę, że warto byłoby spróbować dać szansę „dobrej zmiany” Prokuratorowi Generalnemu. Wątpię, aby do tej pory miał okazję zapoznać się z tak fatalnym rozwiązaniem, wprowadzonym najpierw przez koalicję PO–PSL w poprzedniej kadencji Sejmu, a potem w konsekwencji niezwłocznie uzupełnionym przez władze PZŁ.
Autor: Artur Jesionowicz o 00:21
Wniosek o delegalizację PZŁ
Wniosek - http://www.lowiecki.pl/aktualnosci/wniosek_o_delegalizacje_PZL.pdf
„Delegalizacja PZŁ:
- […] oraz wykorzystywanie wpływów formalnych i nieformalnych np.: zapraszanie polityków na polowania do Ośrodków Hodowli Zwierzyny, wręczanie „świątecznych” upominków oraz oferowanie im pracy np. dla byłego posła PO Tomasza Kuleszy, który jako wpływowy polityk Sejmowej Komisji Ochrony Środowiska blokował prace Komisji w zreformowaniu funkcjonowania łowiectwa w Polsce, a „w nagrodę” został łowczym okręgowym w Przemyślu. CBA powinno w trybie pilnym sprawdzić, którzy posłowie z z PO i PSL polowali w OHZ-tech PZŁ i czy uzyskane w ten sposób dochody w postaci pozyskanych trofeów - delegalizacja jako prawda dziejowa;
26 marca 1953 roku zarządzeniem ministra leśnictwa zlikwidowano zrzeszenie Polski Związek Łowiecki (wywodzące się wprost z przedwojennej organizacji) i na stałe przerwano związek własności gruntu z prawem do polowania. Nowo powstałe zrzeszenie, które trwa do dzisiaj, zostało utworzone na wzór PZPR i ze względu naprawdę i sprawiedliwość dziejową powinno w obecnej Rzeczypospolitej zostać uznane za nielegalne, a w jej miejsce od razu należy powołać Polski Związek Łowiecki wolny od ubecko-pezetpe(e)rowskich władz z niechlubną kartą historii dla Polski.
Działaczami PZŁ byli generałowie: Buła, Rokossowski, Kiszczak, Pietrzak czy ich spadkobierca Gdula, jeden z twórców Okrągłego stołu i planu rozgrabienia mienia Polski. Znaczna część obecnie funkcjonujących kół łowieckich powstało w latach 1946-52. Trzeba zadać w końcu pytanie, komu komunistyczny reżim i sowieckie władze dawały w tych latach broń do ręki, gdy jeszcze ostatni Żołnierze Niezłomni walczyli w lasach, a ostatnio pochowaną Inkę bito i torturowano. Kto i za jakie zasługi dawał tym „rzekomo polskim myśliwym” broń do ręki i pozwalał im polować w polskich lasach, a może trzeba zapytać na kogo oni polowali? Może IPN w końcu zainteresuje się działalnością PZŁ w tych latach i inwigilacją środowisk wiejskich w Polsce wykonywanych przez ubeków występujących jako członkowie Polskiego Związku Łowieckiego?
- struktury PZŁ są niedemokratyczne, w rozumieniu obecnych zasad demokracji. Brak jest jasnych zasad wyboru władz i wyboru organów kontroli wewnętrznej. Wąska grupa pracowników etatowych z przewodniczącym ZG PZŁ na czele, właściwie zawładnęła organizacją, pomijając struktury okręgowych rad łowieckich i Naczelnej Rady Łowieckiej (wystarczy nadmienić, że Naczelna Rada Łowiecka nie ma swoich pomieszczeń swojego biura, swojego odrębnego od ZG adresu i telefonu; myśliwi i rolnicy nawet nie mogą złożyć skargi na funkcjonowanie ZG PZŁ do organu teoretycznie nadrzędnego czyli NRŁ. W dodatku uznała, że nie musi kontaktować się i rozmawiać z rolnikami, przedstawicielami parlamentu czy też ministrami rządu. Obecny Przewodniczący ZG PZŁ – co należy uznać za objaw wyjątkowej buty i arogancji – w ogóle nie pojawia się i nie uczestniczy od wielu lat w najważniejszych rozmowach na temat przyszłości łowiectwa w Polsce.
Brak jest nadzoru nad PZŁ odpowiedniego przedstawiciela Skarbu Państwa, zaś zapisany w ustawie Prawo łowieckie nadzór ministerstwa środowiska jest zapisem martwym; co wydatnie pokazał problem zwalczania ASF w Polsce.
Dyktatura obecnego przewodniczącego Lecha Blocha i stopniowe jego zawładnięcie Związkiem była możliwa dzięki działaniom SLD, które to ilekroć dochodziło do władzy w Polsce, nowelizowało Prawo łowieckie wzmacniając władzę ZG oraz nie przeprowadzało demokratyzacji Związku. Również poprzedni minister środowiska, który rzekomo sprawował kontrolę nad Związkiem, Stanisław Żelichowski poprzez niejasne powiązania z ZG, głuchy był na sygnały od myśliwych i rolników o nieprawidłowościach w działaniu PZŁ (m.in. całkowicie zignorował rozwiązania prawne, które później zostały uznane przez TK za niekonstytucyjne). Lech Bloch chętnie korzystał również, z faktu, iż jego jedyny rodzony brat był wysoko postawionym oficerem WSI, obecnie w stopniu generała). Sam zaś był tajnym współpracownikiem o pseudonimie „Kazimierz”. Jednak jego działalność na tym polu nie była zbyt znacząca. Jego donosy głównie ograniczały się do spraw natury obyczajowej.
Dzięki jednak swojej przeszłości, doskonale dogadywał się z kolejnymi prezesami Naczelnej Rady Łowieckiej i innymi wysoko postawionymi działaczami PZŁ, którzy wywodzą się z PZPR, tajnych służb czy też resortów siłowych, jak np. obecny prezes NRŁ Andrzej Gdula (były I sekretarz wojewódzki PZPR oraz wiceminister w MSW za czasów gen. Kiszczaka, uczestnik Okrągłego stołu, minister w kancelarii prezydenta Kwaśniewskiego). Za swoją nietykalność, musiał Gduli wypłacić się m.in. zatrudnieniem syna Pawła na stanowisku prezesa wydawnictwa najstarszego w Europie miesięcznika „Łowiec Polski”.
Brak oficjalnej dezaprobaty dla swojej działalności uzyskał dzięki zaproszeniem prominentnych polityków i biznesmenów na polowania do Ośrodków Hodowli Zwierzyny (17 OHZ-ów w całej Polsce jest w zarządzie ZG), różnego typu prezentom, obietnicom załatwienia możliwości polowania (w tym pomocy w zdaniu egzaminów do PZŁ, np. niejasny jest sposób odbycia stażu i zdania egzaminów przez byłego ministra Stanisława Gawłowskiego, czy też Cezarego Grabarczyka</b>, który zdawał w ZO w Sieradzu, nazywanym przez myśliwych „rajem dla zdających”. Może za tego Rządu w końcu CBA uda się prześwietlić słynne egzaminy w Sieradzu).
Często współpracował z politykami z PSL, którzy między innymi z tego powodu byli głusi na problemy polskich rolników dotyczące szkód łowieckich. Wchodził w układy nie tylk ze Stanisławem Żelichowskim. „Współpracował” też blisko np. z marszałkiem Grzeszczakiem.
Tu również CBA powinno przyjrzeć się szczegółowo, kto i za co dostał od Blocha obwody po OHZ-ach ANR.
Kolejnym politykiem PSL jest Urszula Pasławska, której wraz z mężem Markiem Michniewiczem, nie brakuje nic oprócz obwodów (co robi CBA, że dotąd nie rozpracowało, skąd nagle pani Urszulę stać na kupno ośrodków wypoczynkowych w Mielnie, w Kalu koło Węgorzowa i na Guziance k. Rucianego-Nidy i dlaczego tylko tam odbywają się nagle wszystkie niemal szkolenia Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska z Olsztyna). Dla minister Pasławskiej, Bloch utworzył Polski Klub Dian, który ma być samoistną maszynka wyborczą”.
Pogrubienia w oryginale nie występują.
Panu Izdebskiemu składam serdeczne gratulacje z okazji wystosowania Wniosku o zdelegalizowanie Polskiego Związku Łowieckiego, choć sądzę, że wystarczyłby wniosek o zdemonopolizowanie polskiego łowiectwa. Bardzo się cieszę, że w końcu ktoś w ogóle zdobył się na jakiś wniosek o tym charakterze. Warto może jeszcze przytoczyć więcej argumentów, bardziej przemawiających do wyobraźni adresatów.
Celnie we Wniosku została zasygnalizowana kwestia podejrzewania zaistnienia korupcji w szeregach polityków. Dobrze, że z grona byłych i aktualnych parlamentarzystów podane są konkretne nazwiska, ale co z pozostałymi? Nie było w poprzedniej kadencji Sejmu większego przyjaciela Polskiego Związku Łowieckiego niż jeden z posłów SLD. W obronie interesów jej wierchuszki walczył w procesach legislacyjnych niczym lew. Nie miał sobie równych. Czyżby była to prawdziwa, bo bezinteresowna przyjaźń? Hm… W nagrodę zadbano jednak o to, aby został członkiem Naczelnej Rady Łowieckiej, więc… Samo to się nie zrobiło... Być może przymierzany był także do innych zaszczytnych funkcji w Polskim Związku Łowieckim, ale coś nie wyszło w Sejmie z ich utworzeniem - http://www.sejm.gov.pl/Sejm7.nsf/transKonf.xsp?unid=E06316ED5EE292A8C1257DF1004F4E2D
http://lowiectwookiemartura.blogspot.com/2015_02_01_archive.html.
Powstaje pytanie, dlaczego we wniosku mówi się tylko o parlamentarzystach PO, PSL i SLD (o tych ostatnich w dodatku w zasadzie bez nazwisk)? Jest także kilku byłych i aktualnych z… Prawa i Sprawiedliwości. Nasuwają tu się na myśl przynajmniej cztery nazwiska… Ich związki z wodzostwem PZŁ też można by przeanalizować. Do tego należałoby dorzucić jeszcze przynajmniej po jednym pośle z PSL (aktualny) i PO (były). Z mojego punktu widzenia zbyt często i zbyt gorliwie optowali za rozwiązaniami korzystnymi dla wodzów PZŁ, mniej dla państwa i środowiska naturalnego. Można sprawdzić to w archiwum Sejmu.
No i na koniec tej „listy” podejrzanie zasłużonych osób dla wierchuszki PZŁ… Napisałem wyżej, że nie było w poprzedniej kadencji Sejmu większego fana szefa Zarządu Głównego PZŁ, niż jeden z posłów SLD. Hm… To nie do końca prawda. Był jeden mu równy, a może i większy. To aktualny (a w przeszłości już dwukrotnie) jeden z ministrów z pierwszego szeregu!!! Jego wieloletnia miłość do „modela” jest wielce zastanawiająca.
Co do Lecha Blocha… Warto by było przypomnieć jeszcze jedną informację z nim związaną. Na temat początku jego kariery na stanowisku przewodniczącego Zarządu Głównego PZŁ. Proponuję rzucić okiem na tekst pt. Przewrót kwietniowy w PZŁ (dnia 29 kwietnia 1997 r.) -http://lowiectwookiemartura.blogspot.com/2016/06/przewrot-kwietniowy-w-pz-dnia-29.html
http://forum.lowiecki.pl/read.php?f=15&i=122823&t=122823,
w którym zauważam, że Lecha Blocha wybrano wówczas na przewodniczącego Zarządu Głównego PZŁ z karygodnym naruszeniem przepisów prawa. Gdzie był wtedy minister Stanisław Żelichowski, odpowiedzialny za nadzór nad Polskim Związkiem Łowieckim?
Małą uwagę mam jeszcze w stosunku do przywołanego w treści Wniosku „zarządzenia ministra leśnictwa z dnia 26 marca 1953 r.”. Przede wszystkim - nie „likwidowano zrzeszenia Polski Związek Łowiecki (wywodzącego się wprost z przedwojennej organizacji)”, tylko stowarzyszenie, a po drugie nie to zarządzenie było decydujące w sprawie (ono nadawało statut zrzeszeniu), a Dekret z dnia 29 października 1952 r. o prawie łowieckim. Podpisali go B. Bierut, J. Cyrankiewicz i B. Podedworny.
Wymieniając działaczy PZŁ w postaci generałów, wspomnieć trzeba o pierwszym wielkim wodzu zrzeszenia Polski Związek Łowiecki. Mam na myśli Stanisława Gilarowicza Popławskiego (Станислав Гилярович Поплавский). Był on m.in. radzieckim dowódcą wojskowym, generałem Armii Radzieckiej, Bohaterem Związku Radzieckiego. To właśnie on, jako pierwszy, stanął oficjalnie na czele - bądź, co bądź - obecnego, monopolistycznego modelu łowiectwa w Polsce. Można też powiedzieć, że to właśnie od niego rozpoczął się właściwy żywot, a także „chwała” zrzeszenia Polski Związek Łowiecki.
Chciałoby się powiedzieć - Panie Przewodniczący, jeśli nie teraz, to kiedy? Życzę Panu konsekwencji w działaniu na rzecz delegalizacji Polskiego Związku Łowieckiego, no i - przede wszystkim - powodzenia. Będę za to powodzenie mocno trzymał kciuki.
Autor: Artur Jesionowicz o 03:17
Art. 32 ust. 3 ustawy Prawo łowieckie (nie)zgodny ...

References: Art. 32

Art. 32
 art. 32
 art. 5
 art. 74
 art. 17
 art. 32
 art. 87
 art. 2
 art. 32
 art. 175
 art. 176
 art. 35
 art. 32
 art. 34
 art. 175
 art. 35
 art. 52
 art. 53
 art. 35
 art. 35
 art. 33
 art. 45
 art. 35
 art. 45

Art. 35
 art. 35
 art. 52
 art. 53

Art. 35
 art. 618
 art. 2
 art. 35
 art. 175
 art. 77
 art. 2
 art. 32
 art. 632
 art. 35
 art. 2

Art. 32