Source: http://msp-24.pl/Pazdziernik-2013,128,129.html
Timestamp: 2019-05-26 00:00:22+00:00

Document:
MSP-24 Październik 2013
Ranking "Doing Business 2014": Polska na 113. miejscu w kategorii "podatki"
– System podatkowy jest nieprzyjazny, a niekiedy wręcz represyjny wobec przedsiębiorców. Niestety, nie można wykluczyć dalszego pogarszania się naszej pozycji, zwłaszcza mając na uwadze planowane przez Ministerstwo Finansów rozszerzenie skali fiskalizmu – komentuje ekspert Pracodawców RP, Łukasz Kozłowski.
W innej kategorii tegorocznej edycji raportu, pokazującego stopień przyjazności systemu wobec prowadzących działalność gospodarczą, Polskę sklasyfikowano na miejscu 45. W porównaniu do ubiegłego roku oznacza to wzrost o 10 lub 3 pozycje. W „Doing Business 2013” pierwotnie Polska znalazła się na 55. miejscu, ale kilka miesięcy temu – po zmianie metodologii badania – umieszczono ją na miejscu 48.
Autorzy raportu wzięli pod uwagę 10 głównych czynników. Zdecydowanie najlepiej Polska wypadła pod względem dostępności kredytów dla przedsiębiorstw (3. miejsce). Największą poprawę odnotowano z kolei w kategoriach „ubieganie się o pozwolenie na budowę” (ze 114. na 88. miejsce) oraz „rejestracja własności” (z 63. na 54. miejsce).
– Rząd powinien pójść za ciosem i spowodować, że biurokratyczny mur, który został naruszony, zostanie cegła po cegle rozebrany. Ciągle jeszcze bowiem jest wiele do zrobienia w obszarze pozwoleń na budowę, w procedurach i kosztach związanych z zakładaniem firm, w nienaruszonym obszarze rozliczania podatków, egzekwowaniu kontraktów, czyli w pracy naszych sądów rozstrzygających sprawy gospodarcze – ocenia główna ekonomistka Konfederacji Lewiatan, dr Małgorzata Krzysztoszek-Starczewska.
MF: Fiskus pobiera daninę także z chmur
Dla przedsiębiorcy kupno usług w chmurze obliczeniowej wiąże się z podatkowymi kłopotami. W zależności od siedziby sprzedawcy w różny sposób rozlicza się VAT. W grę wchodzi również pobór daniny u źródła.
Nie ma to większego znaczenia, gdy usługa nabywana jest od polskiego podatnika, gdyż VAT - tak jak to jest ogólnie przyjęte - rozliczy sprzedawca. Jeśli jednak kupowana będzie np. od firmy z siedzibą w Irlandii, która nie jest zarejestrowana dla celów tego podatku w Polsce, pojawi się transgraniczne świadczenie usług. Zgodnie z art. 17 ust. 1 pkt 4 ustawy o VAT skutkuje ono przerzuceniem na polskiego przedsiębiorcę (nabywcę) obowiązku rozliczenia podatku należnego zgodnie z mechanizmem odwrotnego obciążenia. Kupujący będzie więc co do zasady zobowiązany wykazać (w związku z importem usług) należny VAT, ale będzie mógł go odliczyć na zasadach ogólnych.
Wysokie ceny i oferta niedopasowana do oczekiwań. To główne grzechy banków, które chcą obsługiwać MSP. Małe i średnie przedsiębiorstwa są w Polsce traktowane przez banki gorzej niż osoby fizyczne czy korporacje. Dowodzi tego choćby oprocentowanie depozytów, które – jak wynika z danych Narodowego Banku Polskiego – jest zwykle o kilka dziesiętnych punktu procentowego niższe od odsetek oferowanych klientom indywidualnym.
Z kolei o dyskryminacji w stosunku do dużych firm świadczyć mogą warunki kredytowania małych przedsiębiorstw. NBP podaje, że przyznany im kredyt może być oprocentowany nawet o kilka punktów wyżej niż kredyt dla korporacji. W dodatku przedstawiciele sektora MSP mają trudności, by w ogóle go uzyskać. Dlaczego oferta banków jest droga i niedopasowana do potrzeb małych firm? – Działającym w Polsce bankom nie udało się do tej pory wytworzyć modelu obsługi małych i średnich firm przystającego do tego segmentu – mówi Katarzyna Siwek z Idea Banku.
Problemem jest duża różnorodność przedsiębiorstw, co utrudnia proces segmentacji klientów, dokonywany najczęściej na podstawie wysokości obrotów. – Przykładowo hurtownia chemii o przychodach 150 mln zł rocznie może być niewielką firmą rodzinną o prostych potrzebach finansowych. Takie same obroty może mieć zaś firma usługowa czy produkcyjna, działająca na rynkach zagranicznych, która potrzebuje zupełnie innej, bardziej kompleksowej i zaawansowanej oferty – ocenia Piotr Sadza, ekspert firmy doradczej Deloitte. Banki traktują więc przedstawicieli sektora MSP jak klientów detalicznych.
Niewłaściwe zabezpieczenie wrażliwych informacji, a w efekcie ich utrata, kosztuje firmy czas i pieniądze. Utracone dane tylko ze środowisk Microsoft Exchange Server i Office SharePoint Server w 65 proc. przypadków kosztowały firmy mniej niż 50 tys. dolarów, ale 25 proc. przedsiębiorstw oszacowało je na wyższe. Według informatyków czas potrzebny na odzyskanie utraconych danych to najczęściej połowa dnia pracy, ale czasem nawet kilka czy kilkanaście dni. W skrajnych przypadkach nie udaje się to nigdy.
Przedsiębiorstwa doświadczają utraty lub kradzieży danych, zniszczenia sprzętu lub paraliżu komunikacyjnego często z powodów własnych zaniedbań lub zewnętrznych czynników. Brak zasilania lub Internetu, wpływ warunków atmosferycznych i uszkodzenia mechaniczne urządzeń to nieprzewidywalne zdarzenia, którym trudno zapobiec, ale które można przewidzieć i im przeciwdziałać. - Wbrew powszechnemu stereotypowi o zagrożeniach wywołanych atakiem hakerów, większe straty związane są z wewnętrznymi zaniedbaniami firm i tzw. czynnikiem ludzkim. Wśród najczęstszych błędów jest brak kopii zapasowych, nieodpowiednie zabezpieczanie danych czy brak szkoleń w zakresie ochrony danych - mówi Adam Rasiński, Security Officer z Capgemini Polska.
Aby przygotować się na ewentualny kryzys małe i średnie przedsiębiorstwa powinny przygotować tzw. disaster recovery plan, który pozwoli im zminimalizować skutki negatywnych zdarzeń. Przede wszystkim tego typu scenariusz powinien być traktowany jako integralna część ogólnej strategii biznesowej. Kryzys technologiczny, taki jak brak dostępu do folderów sieciowych może spowodować paraliż całej organizacji. Plan powinien mieć formę księgi procedur, która jest aktualizowana raz na kilka miesięcy przez wyznaczoną osobę. Powinna być ona dostępna wszystkim pracownikom i zawierać nie tylko opisy konkretnych działań, ale także kontakty do osób, które mogą pomóc w danej sytuacji, takich jak serwisanci czy administratorzy. Jej stworzenie powinien poprzedzić dokładny audyt, który pokaże, jakie obszary i procesy są najbardziej zagrożone. Osoby zatrudnione w firmie powinny też co jakiś czas przechodzić ćwiczenia, by utrwalić procedury.
Trwałe zabudowy meblowe: Orzeczenie NSA w sprawie stosowania prawidłowej stawki podatku VAT
Szanowni Państwo! Uprzejmie informujemy, że po ogromnym sukcesie Federacji MSP, jakim jest wygrana walka o sprawiedliwość i obronę branży 20 tysięcy przedsiębiorców zajmujących się trwałą zabudową meblową, wreszcie doczekaliśmy się uzasadnienia NSA w tej sprawie.
Uzasadnienie przeczytasz klikając TUTAJ
Przypominamy, że 24 czerwca b.r. Naczelny Sąd Administracyjny w powiększonym 7-osobowym składzie orzekł, że usługi związane z trwałą zabudową meblową są modernizacją, a właściwą stawką VAT dla tego typu usług jest stawka 8%. Jeszcze raz dziękujemy członkom Federacji MSP oraz wszystkim, którzy dołożyli swoją cegiełkę do tego sukcesu! Pamiętajmy! Razem możemy więcej!
Papierologia - wróg firmy
Łącznie takich uciążliwych przepisów firmy wymieniły już około dwudziestu. Lista nie jest jeszcze jednak zamknięta – do Ministerstwa Administracji i Cyfryzacji ciągle spływają kolejne przykłady absurdalnych wymogów, które tylko zwiększają biurokrację, ale w żaden sposób nie ułatwiają pracy firmom ani nie służą konsumentom. MAiC samo poprosiło przedsiębiorców, aby wskazali mu absurdalne przepisy, zamierza bowiem ograniczyć odręczne podpisy, papiery i formularze niezbędne do prowadzenia biznesu.
– Projekt roboczo określany mianem depapieryzacji regulacji gospodarczych jest na początkowym etapie realizacji. Obecnie analizujemy stan prawny i odpowiedzi na rozesłaną ankietę – tłumaczy rzecznik resortu Artur Koziołek. Istotę projektu depapieryzacji tłumaczy tak: „Polega on na ustaleniu, czy w porządku prawnym istnieją regulacje prawne, które dla umowy cywilnoprawnej w relacjach przedsiębiorca – konsument oraz przedsiębiorca – przedsiębiorca wymagają zachowania formy pisemnej, tym samym utrudniając lub uniemożliwiając zawarcie takiej umowy środkami komunikacji elektronicznej, w szczególności w internecie”.
Zaległości podatkowe bez odsetek za zwłokę
"Zamrożonym" okresem naliczania odsetek za zwłokę w zapłacie podatku jest czas trwania postępowania podatkowego oraz okres zawieszenia takiego postępowania. Odsetki nie będą naliczane za okres od dnia wszczęcia postępowania podatkowego do dnia doręczenia decyzji organu pierwszej instancji, jeżeli decyzja nie została doręczona w terminie 3 miesięcy od dnia wszczęcia postępowania. W przypadku zawieszenia postępowania z urzędu - naliczanie odsetek będzie wstrzymane od dnia wydania postanowienia o zawieszeniu postępowania do dnia doręczenia postanowienia o podjęciu zawieszonego postępowania.
Komedia czy tragifarsa? Składki ZUS należy płacić nawet za pracę za darmo
Za osoby współpracujące z osobami prowadzącymi działalność gospodarczą uważa się: małżonka, dzieci własne, drugiego małżonka lub przysposobione, rodziców, macochę i ojczyma. Osobami współpracującymi nie są brat i siostra i członek rodziny zatrudniony w celu przygotowania zawodowego (na podstawie umowy o pracę w celu przygotowania zawodowego).
Szkolenia dla pracowników a podatek VAT
Edukacja zawodowa: Czego chcą przedsiębiorcy?
Potrzebne są dalsze zmiany edukacji zawodowej, uwzględniające zarówno oczekiwania przedsiębiorców i rynku, jak i samych absolwentów. Rozwiązaniem może być kształcenie w zakładach pracy - mówili wczoraj w Płocku uczestnicy panelu na temat kształcenia zawodowego.
Panel dyskusyjny Szkolnictwo Zawodowe w Polsce a w krajach Unii Europejskiej zorganizowała Izba Gospodarcza Regionu Płockiego (IGRP). Uczestniczyli w nim przedsiębiorcy, przedstawiciele szkół zawodowych i instytucji związanych z edukacją, a także uczniowie.
Edukacja zawodowa w Polsce wydaje się zastygła, nie nadąża za zmianami, jakie wymusza świat, a szczególnie Unia Europejska i jej ciągle dynamicznie zmieniająca się gospodarka - powiedział wiceprezes IGRP Lech Księżakowski. Podkreślił, że UE to bardzo wymagający rynek, cechujący się ogromną konkurencją na najwyższym poziomie.
W ocenie Księżakowskiego, bez dobrej kadry zawodowej nie mamy szans na wygrywanie z tą konkurencją. Zaznaczył, że przedsiębiorcy potrzebują dobrze merytorycznie przygotowanego absolwenta, innowacyjnego, zmotywowanego do twórczego działania, dbającego o jakość pracy i o pewnej już wykształconej kulturze technicznej. To może wydawać się ideałem, ale powinniśmy do niego zmierzać.
Lech Księżakowski przypomniał, że według danych Eurostatu, wydajność pracy w Polsce w latach 2011-13 wzrosła o 3,3 proc. w porównaniu do 2010 r. To dobry symptom, ale odnosząc to do wydajności w krajach UE, jesteśmy dopiero na poziomie 60 proc. Mamy zatem co poprawiać. Najważniejszy jest poziom wykształcenia pracownika - ocenił.
Maria Montowska z Polsko-Niemieckiej Izby Przemysłowo-Handlowej zwróciła uwagę, że edukacja zawodowa to nie tylko szkoły, lista zawodów i kwalifikacji, ale także system doradztwa zawodowego, którego w Polsce nie ma oraz wsparcie partnerów społecznych. - W Niemczech działa Instytut ds. kształcenia zawodowego. To gremium, składające się z nauczycieli, przedsiębiorców, przedstawicieli władz i związków zawodowych, które zajmuje się zawodami, jakie tamtejsza gospodarka będzie potrzebowała za 10, 15 lat. To jest główna rola państwa na poziomie federalnym - wydawanie pieniędzy na rozwój konkretnych zawodów - powiedziała Montowska.
Zaznaczyła, że system niemieckiego kształcenia zawodowego polega na tym, że 2/3 nauki odbywa się w zakładzie pracy, a 1/3 w szkole. To może być bardzo mały zakład. To co przekazuje się w szkole w teorii, jest uzupełnieniem do nauki praktycznej zawodu - wyjaśniła Montowska. Jej zdaniem, w Polsce jest zbyt mało praktyk zawodowych, np. w zawodach technicznych.
Maria Montowska oceniła, że do rozwoju kształcenia zawodowego w Polsce niezbędne jest przede wszystkim duże zaangażowanie samych przedsiębiorców. - Nie wierzę, że szkoła, czy centrum kształcenia, nadąży za technologią. Technologia jest w zakładzie pracy. Kształcenie ucznia kosztuje, ale z drugiej strony uczeń przygotowywany do zawodu kosztuje pracodawcę w pierwszym roku, mniej w drugim roku, gdy może już świadczyć jakieś usługi na rzecz zakładu, a już w trzecim roku jest to tak naprawdę często niżej opłacany prawie pełnoprawny pracownik - dodała.
Podkreśliła także, że forma kształcenia ucznia w zakładzie pracy, buduje jego lojalność, jako przyszłego pracownika. Ważną rzeczą jest też wynagrodzenie, jakie otrzymuje uczeń szkoły zawodowej w Polsce przez pierwsze trzy lata. Wynagrodzenie w pierwszej klasie szkoły zawodowej to 140 zł miesięcznie. To jest jakiś przekaz, który nie do końca mówi: "fajnie, że wybrałeś tę szkołę, że będziesz budował w ten sposób swoją karierę zawodową" - zaznaczyła.
W celu poprawy płynności finansowej swojej firmy coraz więcej przedsiębiorców decyduje się na skorzystanie z usługi faktoringu, traktowanej często jako alternatywa wobec kredytu obrotowego. Dostępna na rynku oferta jest obecnie tak szeroka, iż pozwala dobrać odpowiednie narzędzia, szyte na miarę potrzeb i możliwości każdego podmiotu. Tak duży wybór niejednego przedsiębiorcę przyprawić może o ból głowy. Jeżeli chcemy temu zapobiec, rozważmy w pierwszej kolejności, który z dwóch podstawowych typów faktoringu będzie nam bardziej odpowiadał.
Firmy faktoringowe walczą dziś mocno o klientów i dlatego prześcigają się w oferowaniu najróżniejszych odmian faktoringu – eksportowego, mieszanego czy odwrotnego, a to tylko niektóre z dostępnych. Z tego powodu przedsiębiorcy mogą łatwo pogubić się w tym bogactwie ofert, tak więc jeżeli dopiero zaczynamy naszą przygodę z faktoringiem, warto na początek poznać dwa podstawowe typy tej usługi - z regresem i bez regresu.
Wiele nazw, te same usługi
Stosowane przez faktorów nazewnictwo jest bardzo różne, stąd usługi te znane są również jako faktoring niewłaściwy (z regresem) i właściwy (bez regresu) lub odpowiednio - faktoring niepełny i pełny. Zasadnicza różnica między nimi określa jedynie to, na kogo w transakcji faktoringowej spada ryzyko braku zapłaty faktury przez kontrahenta. W umowach faktoringu z prawem regresu to Faktorant, czyli firma korzystająca z faktoringu, ponosi odpowiedzialność za swojego odbiorcę i w razie braku zapłaty, musi zwrócić otrzymaną wcześniej zaliczkę firmie faktoringowej, a więc samemu windykować nieterminowego płatnika.
Natomiast jeżeli zawarta umowa miała charakter faktoringu bez prawa regresu, całe ryzyko niewypłacalności odbiorcy spoczywa właśnie na firmie faktoringowej. Trzeba jednak pamiętać, że warunki współpracy w ramach jednej i drugiej formy faktoringu różnią się od siebie. Wydawać by się mogło, że z uwagi na mniejsze ryzyko ponoszone przez odbiorcę, częściej wybieraną formą usługi przez przedsiębiorców będzie faktoring bez prawa regresu. Pamiętajmy jednak, że cena tej odmiany jest wyższa o około 0,3 proc., co skłania wiele firm do wyboru opcji niepełnej.
Coraz bardziej odczuwalne spowolnienie gospodarcze sprawia jednak, że przedsiębiorstwa zaczynają patrzeć na kwestię wyboru usługi faktoringowej z nieco szerszej perspektywy, gdzie cena nie jest główną determinantą. Faktoring bez regresu zyskuje coraz więcej zwolenników wśród firm, które działają w branżach szczególnie narażonych na ryzyko upadłości, np. przemyśle, przetwórczym, budownictwie czy transporcie. Narzędzie jest wyjątkowo przydatne, gdy przeprowadzamy transakcję jednorazową z nowym kontrahentem albo rozpoczynamy współpracę z podmiotem, z którym wcześniej nie handlowaliśmy. Usługa faktoringowa minimalizuje wówczas ryzyko transakcji do zera. Faktoring pełny może też być dobrą alternatywą dla firm, których wyniki finansowe nie pozwalają na uzyskanie kredytu obrotowego czy faktoringu z regresem, a które mają stabilnych odbiorców swoich usług, na uzyskanie finansowania działalności w ogóle.
Faktorzy świadczący usługę faktoringu bez prawa regresu posiłkują się często ubezpieczeniem. Pojawia się więc pytanie - czy w sytuacji, gdy firma realizuje wiele transakcji o podwyższonym ryzyku, lepszym rozwiązaniem nie będzie po prostu polisa ubezpieczeniowa? Otóż nie zawsze. Zakup ubezpieczenia kosztuje i to nie mało, z kolei faktorzy - jako znaczący klienci firm ubezpieczeniowych - mają wynegocjowane korzystne stawki, dlatego opcja ubezpieczenia nie ma dużego wpływu na koszt usługi pełnego faktoringu. Poza tym samodzielne nabycie ubezpieczenia wymusza na przedsiębiorcy konieczność realizacji wielu obowiązków związanych z jej obsługą. Wiele podmiotów zwyczajnie nie ma na to czasu, dlatego wygodniej jest przerzucić wszystkie te obowiązki na Faktora.
Błędem jest postrzeganie faktoringu wyłącznie jako dyskontowania wierzytelności niewymagalnych. W ramach ustalonych obowiązków Faktor ocenia ryzyko transakcji, monitoruje płatności, podejmuje stosowne działania windykacyjne czy - jak w przypadku faktoringu pełnego - przejmuje na siebie ryzyko braku zapłaty. Obecnie nawet najbardziej terminowi klienci regulują faktury z opóźnieniem. Samodzielne prowadzenie wszystkich tych działań w stosunku do naszych kontrahentów byłoby zajęciem mocno absorbującym, dlatego zamiast powierzać je pracownikom innych działów lub wykonywać samodzielnie, warto zdecydować się na profesjonalną pomoc faktora.
Małgorzata Milewska, Pragma Faktoring S.A.
Bezpłatne szkolenia dla mazowieckich MSP
Szanowni Państwo! Firma FranklinCovey Poland daje Państwu możliwość wzięcia udziału w bezpłatnym szkoleniu "7 nawyków skutecznego działania". Szkolenie jest refundowane w 100% ze środków UE.
"7 nawyków skutecznego działania" to szkolenie, dzięki któremu:
• zadbasz o swój rozwój i będziesz lepiej radzić sobie ze zmianami,
• nauczysz się komunikować efektywnie i rozwiązywać konflikty z korzyścią dla wszystkich,
• skutecznie ustalisz priorytety, zaplanujesz działania,
• zbudujesz trwałe relacje z osobami z Twojego otoczenia zawodowego i prywatnego,
• znajdziesz równowagę między życiem zawodowym, a prywatnym.
Wystarczy, że spełniają Państwo poniższe kryteria:
• pracują Państwo na umowę o prace lub prowadzą własną działalność gospodarczą,
• firma to micro, małe lub średnie przedsiębiorstwo działające na terenie woj. mazowieckim,
• posiadają Państwo najwyżej średnie wykształcenie (osoby w trakcie studiów bez dyplomu licencjata magistra oraz po zakończeniu studiów wyższych bez uzyskania dyplomu, czyli posiadające absolutorium).
W celu uzyskania dokładnych informacji i zgłoszenia chęci udziału bardzo prosimy o kontakt z Damianem Witkowskim: tel. +48 661 666 319, e-mail: damian.witkowski@franklincovey.pl.
Dolnośląskie MSP dostaną wsparcie
- Każdy pieniądz przekazany przedsiębiorcom to najlepsza inwestycja dla Dolnego Śląska. Inicjatywa Jeremie ma na celu pomoc w szczególności tym firmom, które na rynku komercyjnym miałyby trudności z uzyskaniem kredytów. Po podpisaniu kolejnej umowy zwiększyła się wartość środków przekazanych pośrednikom finansowym na wsparcie dla MSP i jestem przekonany, że wspólnie będziemy mogli cieszyć się nowymi inwestycjami - powiedział cytowany w komunikacie urzędu marszałkowskiego członek zarządu województwa dolnośląskiego, Jerzy Tutaj.
Dzięki podpisaniu umowy z agencją Arleg, łączna wartość wszystkich umów zawartych z pośrednikami finansowymi w województwie dolnośląskim wyniesie blisko 458 mln zł. Agencja Rozwoju Regionalnego Arleg S.A. funkcjonuje od 1991 r. Jej głównym celem jest prowadzenie działalności o charakterze gospodarczym na rzecz wspierania rozwoju regionu oraz małych i średnich przedsiębiorstw. Spółka prowadzi kompleksową obsługę doradczą, szkoleniową i informacyjną przedsiębiorstw, stale współpracując z Polską Agencją Rozwoju Przedsiębiorczości. Jest jedną z większych agencji na Dolnym Śląsku.
Jeremie (ang. Joint European Resources for Micro-to-Medium Enterprises - Wspólne zasoby dla małych i średnich przedsiębiorstw) to inicjatywa pozadotacyjnego wsparcia powołana w 2007 r. przez Komisję Europejską i Europejski Bank Inwestycyjny. Jeremie to mechanizm, którego działanie odchodzi od tradycyjnego dotacyjnego wsparcia, na rzecz zwrotnych instrumentów finansowych - kredytów, pożyczek oraz poręczeń dla firm. Jego ideą jest pomoc podmiotom z sektora MSP w sprawnym i elastycznym finansowaniu ich działalności.
Inicjatywa to odpowiedź Komisji Europejskiej na kończące się unijne dotacje. Kierowana jest przede wszystkim do tych przedsiębiorców z sektora MSP, którzy ze względu na brak historii kredytowej czy niewystarczającą ilość zabezpieczeń mają problemy z uzyskaniem wsparcia finansowego na bankowym rynku komercyjnym. W Polsce Inicjatywa Jeremie jest wdrażana na poziomie regionalnym w ramach Regionalnych Programów Operacyjnych. Bank Gospodarstwa Krajowego zarządza projektami tej inicjatywy w sześciu województwach: dolnośląskim, łódzkim, pomorskim, wielkopolskim, mazowieckim i zachodniopomorskim.
Zwolnienie przekazania żywności z opodatkowania VAT
Do końca września 2013 r. przedmiotowe zwolnienie mogło mieć zastosowanie wyłącznie w sytuacji, gdy żywność była przekazywana organizacjom pożytku publicznego przez jej producentów. W chwili obecnej brak jest takiego obostrzenia, gdyż z treści art. 43 ust. 1 pkt 16 ustawy o VAT stanowiącego podstawę tego zwolnienia wykreślone zostało ograniczenie, iż zwolnienie dotyczy nieodpłatnego przekazania towarów uznawanego za dostawę towarów dokonanego przez producenta.
Wyłączenie stosowania zwolnienia
Tomasz Kolarczyk, konsultant podatkowy ECDDP
Podwyżka akcyzy na alkohol nie przyniesie korzyści dla budżetu
150 mln zł straty zamiast zaplanowanych 780 mln zł dodatkowych dochodów budżetowych może przynieść w 2014 r. planowana przez rząd 15-proc. podwyżka akcyzy na napoje spirytusowe - wynika z opublikowanego w poniedziałek raportu Instytutu Sobieskiego.
- Polski konsument jest bardzo wrażliwy na podnoszenie cen mocnych alkoholi. Po podwyżce akcyzy o 15 proc. cena półlitrowej butelki wódki z segmentu ekonomicznego będzie musiała wzrosnąć ok. 2 zł. Nasze doświadczenie wskazuje, że nawet przy 5-7-proc. wzroście cen sprzedaż tych produktów spada. Konsumenci przeniosą się gdzie indziej, a niestety duża część z nich sięgnie po nielegalny alkohol - powiedział na konferencji wiceprezes spółki Wyborowa i prezes Stowarzyszenia Polska Wódka Andrzej Szumowski.
Zdaniem eksperta Instytutu Sobieskiego Macieja Rapkiewicza, optymalnym rozwiązaniem dla budżetu państwa na rok 2014 w zakresie stawek akcyzy na wyroby alkoholowe jest podniesienie ich o 5 proc. we wszystkich segmentach. - W takim przypadku dochody budżetu państwa z akcyzy na wyroby alkoholowe wyniosłyby blisko 11,03 mld zł i byłyby wyższe od dochodów uzyskanych w wariancie stawek zaproponowanych przez resort finansów o ponad 529,6 mln zł - wskazał.
- Jak zapowiedział premier Donald Tusk, celem podwyżki o 15 proc. stawki akcyzy na napoje spirytusowe jest uzyskanie dodatkowych 780 mln zł do budżetu państwa. Bardzo byśmy chcieli, żeby te założenia resortu finansów się sprawdziły, bo to by oznaczało, że Polacy są już bogatsi niż Niemcy czy Hiszpanie, gdzie stawki akcyzy na napoje spirytusowe są niższe, a polscy producenci mogą gwałtownie podwyższać ceny i dalej się rozwijać. Niestety, jak pokazują analizy ekspertów, prognozy Ministerstwa Finansów są nierealistyczne. Tak drastyczna, jednorazowa podwyżka akcyzy na wyroby spirytusowe doprowadzi do załamania sprzedaży i napędzi utrzymująca się od kilku lat na stabilnym poziomie szarą strefę - powiedział prezes zarządu Polski Przemysł Spirytusowy Leszek Wiwała.
Akcyza rośnie, dochody budżetowe spadają
Pomimo wzrostu opodatkowania wyrobów tytoniowych akcyzą, dochody z tego podatku spadają. W ciągu pierwszych ośmiu miesięcy 2013 roku dochody z tytułu akcyzy od wyrobów tytoniowych zmniejszyły się o ponad 530 mln złotych w porównaniu z analogicznym okresem roku 2012, a w całym 2013 roku można spodziewać się dochodów o około 800 mln mniejszych niż rok wcześniej. Oznacza to, że polski system podatku akcyzowego od wyrobów tytoniowych jest nieefektywny - wynika z raportu Instytutu Badań nad Gospodarką Rynkową.
Na polskim rynku tytoniowym od kilku lat spada liczba sprzedawanych legalnie papierosów. Według danych Komisji Europejskiej, w roku 2012 sprzedano w Polsce 52,2 mld sztuk papierosów wobec 59,3 mld sztuk rok wcześniej. W latach 2002-2008 liczba sprzedawanych w Polsce legalnie papierosów wynosiła od 75 do 100 mld sztuk, co oznacza, że od tamtego czasu rynek stopniał o 35-45 procent.
Przyczyn spadku jest kilka, ale wśród najważniejszych - zdaniem IBnGR - jest wzrost obciążeń podatkowych wyrobów tytoniowych (akcyza) i wynikający z tego wzrost cen papierosów, rozrost szarej strefy oraz zmniejszająca się liczba osób palących papierosy.
Podatek akcyzowy na papierosy składa się z dwóch części – części kwotowej i części procentowej. W roku 2013 podatek ten wynosi 31,41 procent ceny detalicznej oraz 188 złotych za każdy 1000 papierosów. Wzrost stawek podatku akcyzowego w ostatnich latach doprowadził do sytuacji, w której podatki (łącznie VAT i akcyza) stanowią obecnie w Polsce około 85 procent ceny paczki papierosów. Akcyza stanowi 65,9 procent ceny, natomiast VAT 18,7 procent ceny. Pozostałe 15,4 procent przypada w udziale producentom oraz dystrybutorom papierosów. Rząd planuje dalsze podnoszenie akcyzy na papierosy w Polsce – w roku 2014 akcyza ma po raz kolejny wzrosnąć o 5 procent.
Zdaniem Instytutu, ceny papierosów w Polsce osiągnęły poziom, który istotnie przyczynia się do spadku legalnej sprzedaży. Utrzymanie prowadzonej obecnie polityki władz fiskalnych (coroczny 5-procentowy wzrost akcyzy na papierosy) będzie przyczyniać się do dalszego spadku dochodów budżetu państwa z tego tytułu. Z analiz przeprowadzonych przez Instytut Badań nad Gospodarką Rynkowa wynika, że zmiana w latach 2014-2015 struktury opodatkowania akcyzą może złagodzić niekorzystne dla budżetu tendencje i ograniczyć spadek wpływów.
Według IBnGR, obniżenie stawki procentowej i jednoczesne podwyższenie stawki kwotowej akcyzy, spowoduje mniejszy średni wzrost cen papierosów na rynku, co ograniczy spadki na legalnym rynku. Następstwem tego będą wyższe niż obecnie wpływy do budżetu państwa. Ponadto większy udział akcyzy kwotowej zwiększy przewidywalność wpływów z tego tytułu i zmniejszy wrażliwość budżetu na potencjalne obniżki cen.
Przetestuj biznes w inkubatorze
W Polsce działa ponad 100 preinkubatorów i inkubatorów przedsiębiorczości. Wciąż powstają nowe. Doradzają początkującym biznesmenom i pozwalają obniżyć koszty prowadzonej działalności.
Podstawowa różnica między preinkubatorami a inkubatorami jest taka, że w tych pierwszych przedsiębiorca nie musi zakładać samodzielnej działalności gospodarczej. Najwięcej preinkubatorów w kraju prowadzi Akademicki Inkubator Przedsiębiorczości – ok. 50, przy czym 31 na uczelniach. Początkujący biznesmen, ponieważ formalnie nie rejestruje działalności, nie musi płacić składek ZUS. Korzysta z osobowości prawnej AIP i jako jego pion wystawia oraz odbiera faktury ze swojej działalności. Jeśli ma zyski, to płaci podatki, jednak nie bezpośrednio – z urzędem skarbowym kontaktuje się inkubator.
Możliwość rozwijania się w AIP kosztuje 250 zł miesięcznie. Odpadają koszty najmu lokalu, zakupu sprzętu biurowego, wynajęcia księgowej, a także pomocy prawnej przy konstruowaniu umów. Wszystko zapewnia AIP. To oznacza oszczędności od kilkuset złotych miesięcznie w mniejszych miejscowościach do nawet 2 tys. zł w Warszawie, gdzie same usługi księgowe to koszt 250–300 zł, niezależnie od liczby wystawionych faktur. Podobną ofertę mają inne preinkubatory w kraju. Współpraca z nimi, poza oszczędnością pieniędzy, daje także czas niezbędny do tego, by przyszły przedsiębiorca przekonał się, czy jego biznes ma sens.
Beata Tomaszkiewicz, Infor
MF: Tylko 42 przedsiębiorców skorzystało z ulgi na zakup nowych technologii
Rozliczając PIT za 2012 r., najwięcej osób odliczyło wydatki na internet. Duża grupa podatników skorzystała także z ulgi rehabilitacyjnej. Skierowana do przedsiębiorców rozliczających się według skali ulga na nowe technologie wciąż jest wykorzystywana tylko przez nielicznych.
Zbliża się czas na podjęcie działań optymalizujących rozliczenie za 2013 rok. Tax Care, opierając się na danych publikowanych przez Ministerstwo Finansów, sprawdził, z jakich preferencji najchętniej korzystali podatnicy rozliczając PIT za 2012 r. Dzisiaj przedstawiamy odliczenia od dochodu inne niż składki na ubezpieczenie społeczne.
Chociaż korzyści finansowe wynikające z ulgi internetowej nie są znaczne (odliczyć od dochodu można wydatki w wysokości faktycznie poniesionej i udokumentowanej, nie wyższej jednak niż 760 zł; przeciętna kwota odliczenia to 576 zł, co przy stawce 18 proc. daje oszczędność na podatku w wysokości ok. 104 zł), to jednak właśnie z niej najchętniej korzystali podatnicy, rozliczając się za 2012 rok. Odliczenia dokonało ok. 4 mln osób (tj. 16,92 proc. ogółu podatników).
Od 2013 r. z ulgi na internet mogą skorzystać tylko te osoby, które wcześniej z niej nie korzystały (będą mogły odliczać wydatki na dostęp do internetu wyłącznie przez dwa kolejne lata). Tak duża popularność tej ulgi nie wiąże się jednak z tym faktem. W poprzednich latach był to również najczęściej dokonywany rodzaj odliczenia (nie biorąc pod uwagę składek na ubezpieczenie społeczne).
Tak duże zainteresowanie tą ulgą wynika zapewne z tego, że z jednej strony jest ona skierowana do szerokiego grona podatników (np. ulga rehabilitacyjna dotyczy węższej grupy), z drugiej natomiast nie wiąże się z koniecznością poniesienia dodatkowych wydatków, jak przy odliczeniu darowizn. Aby z niej skorzystać, wystarczy pamiętać o odpowiednim udokumentowaniu.
Ulga rehabilitacyjna jest skierowana do znacznie węższej grupy podmiotów (w zależności od rodzaju wydatków albo do osób niepełnosprawnych, albo osób, na utrzymaniu których one pozostają). Jednak to z niej korzysta druga największa grupa podatników po popularnej uldze internetowej, czyli ok. 1 mln osób (4,42 proc. ogółu podatników). Jednocześnie łączna kwota odliczeń (2,2 mln zł) jest niewiele mniejsza niż przy uldze internetowej (2,3 mln zł). Przeciętne odliczenie w tym przypadku wyniosło ok. 2 tys. zł, co pozwala zmniejszyć zobowiązanie wobec fiskusa o 385 zł (przy zastosowaniu stawki 18 proc.).
Zmniejszyć dochód do opodatkowania, a w efekcie także podatek, można przekazując dochód na wskazane ustawowo cele. Nie jest to jednak często wybierany sposób. W 2012 r. darowizny odliczyło od dochodu nieco ponad 325 tys. osób (tj. zaledwie 1,36 proc. ogółu podatników). Przeciętna kwota odliczenia wyniosła 1 tys. zł, przy czym większe kwoty były odliczane przy działalności charytatywno-opiekuńczej Kościoła (tu przeciętna wyniosła ponad 3 tys. zł) niż na rzecz organizacji realizujących cele pożytku publicznego, na cele kultu religijnego lub krwiodawstwa realizowanego przez honorowych dawców (przeciętne odliczenie to 793 zł).
Taka sytuacja może wynikać z ograniczenia, jakie dotyka drugą grupę - odliczenia można dokonać w wysokości dokonanej darowizny, nie więcej jednak niż 6 proc. dochodu. W przypadku darowizny na działalność charytatywną Kościoła takiego ograniczenia nie ma.
Odliczeń wpłat na IKZE dokonało tylko 0,07 proc. podatników
Począwszy od rozliczenia za 2012 r. możliwe było obniżenie podstawy opodatkowania także dokonanymi wpłatami na indywidualne konto zabezpieczenia emerytalnego (IKZE). Na podatkowe rozliczenie tego rodzaju oszczędności skusiło się jednak zaledwie ok. 18 tys. osób (tj. 0,07 proc. ogółu podatników). Przeciętna kwota odliczenia wyniosła ok. 1700 zł, co w efekcie pozwoliło na zmniejszenie podatku o ok. 320 zł (przy stawce 18 proc.).
Tak mała liczba przedsiębiorców korzystających z tej ulgi łączy się z jednej strony z ograniczeniami w zakresie formy opodatkowania (mogą z niej skorzystać tylko firmy na skali podatkowej), jak również m.in. z koniecznością przedstawienia opinii niezależnej jednostki naukowej, potwierdzającej innowacyjność technologii i jej czas stosowania na świecie (musi być krótszy niż 5 lat). Ulga nie obejmuje też firm działających na terenie specjalnych stref ekonomicznych oraz tych, które skorzystały z unijnej dotacji na zakup nowych technologii.
Skarbówka znowu przegrywa
Nie wdając się w szczegóły obszernego wyroku należy zauważyć, że szczególnie restrykcyjna instytucja podatku od dochodów nieujawnionych unormowana jest w trzech lakonicznych przepisach. Dodatkowo, po kontroli konstytucyjnej, normy te okazały się nieprecyzyjne i niejednoznaczne. Trybunał podniósł, że kwestionowane przepisy w rzeczywistości tworzą jedynie szkielet represyjnej instytucji, w szczegółach kształtowanej dopiero w praktyce. W konsekwencji organy kontroli skarbowej interpretowały przepisy w sposób dowolny, zależny od potrzeb. Trybunał zarzucił organom kontrolnym, że przy ustalaniu tzw. "domiarów" nie przestrzegano zasady in dubio pro tributario (w przypadku wątpliwości zawsze na korzyść podatnika).
Sądy administracyjne w całym kraju, zaraz po publikacji wyroku TK, w toczących się postępowaniach zaczęły uchylać decyzje organów podatkowych. Podatnicy ukarani tzw. "domiarem" w prawomocnie zakończonych postępowaniach mają możliwość złożenia - do 27 listopada 2013 - wniosków o wznowienie postępowania. Warto powtórzyć proces - po uchyleniu decyzji, możliwe będzie dochodzenie zwrotu zapłaconego podatku wraz z odsetkami.
Trybunał uchylił wskazane przepisy ustawy obowiązującej do końca 2006 r. Nie oznacza to jednak, że decyzje w sprawie podatku od dochodów nieujawnionych wydane w latach 2007 - 2013 są prawidłowe. Trybunał uznał niekonstytucyjność całej praktyki orzeczniczej w tym zakresie. Na tej podstawie, podatnicy ukarani "domiarem" po 2006 r., również mogą składać wnioski o wznowienie postępowania.
Na rynku mikro firm jest już ok. 2,7 mln kont bankowych wykorzystywanych do prowadzenia działalności biznesowej. Niemal 40 proc. z badanych mikro firm określa się jako klient internetowy, a ponad połowa preferuje pojedyncze produkty bankowe - nie wybiera pakietów.
Zachowania klientów wskazują na potrzebę nowego podejścia banków do usług oferowanych mikro przedsiębiorcom - wynika z badania firmy doradczej PwC przeprowadzonego wspólnie z firmą badawczą Indicator.
Banki cyklicznie ogłaszają ekspansję w segmencie mikro firm, ale nadal brak zdecydowanych działań oraz lidera, który potrafiłby odpowiednio dostosować swoją ofertę do oczekiwań klientów. Mikro firmy to jedna z najbardziej zróżnicowanych grup klientów, ponieważ zaliczają się do nich zarówno małe przedsiębiorstwa (np. zakłady precyzyjnej aparatury pomiarowej czy firma z pełną księgowością), jaki i osoby samozatrudnione (np. hydraulik na działalności czy sprzedawca obwoźny płacący ryczałt).
W badniu PwC/Indicator jedna ósma (13 proc.) mikro fim deklaruje, że ich główny rachunek jest jednocześnie rachunkiem firmowych jak i osobistym. Prawie dwie trzecie (64 proc.) respondentów ma w tym samym banku odrębne główne rachunki: firmowy i osobisty. W sumie, więc dla niemal 80 proc. klientów jeden bank jest głównym bankiem, a jedynie jedna piąta badanych podaje, że ich główne rachunki osobiste i firmowe są w różnych bankach. 40 proc. respondentów przyznaje, że poprzez rachunek osobisty dokonuje przelewów firmowych. Wśród tej grupy aż 1/3 wykonuje ponad 50 proc. wszystkich przelewów biznesowych przez konto prywatne.
„Analizując rynek bankowy dla mikroprzedsiębiorstw, należy zwrócić uwagę, że to nie tylko
2 miliony kont firmowych, ale także przynajmniej 700 tys. rachunków osobistych, które przedsiębiorcy wykorzystują do prowadzenia swojej działalności biznesowej. Patrząc jeszcze szerzej, do rynku można zaliczyć także wszystkie konta właścicieli firm, gdyż w tym segmencie interakcja między finansami osobistymi i prywatnymi jest silna jak nigdzie indziej" – wskazuje Wojciech Ławecki, starszy menedżer w zespole ds. sektora finansowego PwC.
Niemal 40 proc. z badanych mikro firm uważa się za „klientów internetowych", którzy w zasadzie nie muszą korzystać ze stacjonarnego oddziału swojego banku.
Z kolei jedynie 24 proc. firm określa się jako „klienci oddziałowi". Mikro firmy rzadko wymagają indywidualnych rozwiązań, tylko 12 proc. oczekuje zindywidualizowanego standardu obsługi VIP, podczas gdy aż 58 proc. klientów uważa, że jest dla banku klientem standardowym.
- Ze względu na skalę działalności funkcjonowanie mikro firm na rynku bankowym przypomina bardziej klienta detalicznego, jednakże ta grupa wymaga specyficznego podejścia - znacząco różnego zarówno od klienta korporacyjnego jak i detalicznego - mówi Krzysztof Marszałek, menedżer w zespole ds. sektora finansowego PwC.
Oferty bankowe często nie odpowiadają potrzebom i oczekiwaniom klientów. Oto powody:
Ponad połowa mikro przedsiębiorców preferuje pojedyncze produkty bankowe – nie wybiera pakietów. Tylko 26 proc. mikro firm deklaruje pakiety, jako preferowany sposób zakupu usług bankowych. 67 proc. mikro firm nie korzysta z kredytów bankowych. 44 proc. firm preferuje kredyty szybkie i krótkie, a 37 proc. woli zdecydowanie dłuższe, tańsze finansowanie w oparciu o zabezpieczenie.
Firmy planujące inwestycje w ciągu najbliższych 12 miesięcy jako źródło finansowania w większości wskazują środki własne (61 proc.). W przypadku braku środków chętniej skorzystają z kredytu bankowego (60 proc.), niż z pożyczek rodzinnych (16 proc.).
40-50 proc. klientów deklaruje zainteresowanie różnego typu poradami ze strony banku, jednak nie chcą za nie płacić - wskazuje na to aż 71 proc. respondentów, tylko 15 proc. deklaruje gotowość do ponoszenia dodatkowych kosztów.
- Banki powinny dostrzec zróżnicowanie mikro firm i odejść od przeładowanych pakietów dla mikro, małych, średnich firm, ale także dla klientów zamożnych. Kluczowe jest zaproponowanie coraz bardziej wymagającym klientom produktów odpowiadających ich rzeczywistym potrzebom, za które są gotowi zapłacić. Mikroprzedsiębiorca potrzebuje głównie standardowej, ale sprawnej i niezawodnej obsługi, najlepiej drogą internetową - wskazuje Wojciech Ławecki.
Według szacunków PwC mikro firmy wydają na usługi bankowe niemal 1,5 mld rocznie - rynek jest na tyle szeroki, że stwarza możliwość generowania zysku dla banków z każdej branży. W ostatnich latach dynamicznie rośnie udział firm usługowych, które wydają na usługi bankowe najwięcej, bo ponad 300 mln zł rocznie. Na drugim miejscu znajdują się firmy produkcyjne, których koszty usług bankowych to ponad 250 mln zł rocznie.
- W poszukiwaniu zysków banki powinny uważniej patrzeć na firmy usługowe i produkcyjne, nie zapominając jednak o ryzyku, które w tych branżach nie jest najniższe - dodaje Wojciech Ławecki. Mikro przedsiębiorcy są świadomi ryzyka i zagrożeń związanych z działalnością. Aż 66 proc. badanych mikro firm dopuszcza ryzyko niewypłacalności - w tej grupie 5 proc. uważa niewypłacalność za coś normalnego. Mimo trudności związanych z prowadzeniem firmy trwają w swoim wyborze, aż 64 proc. respondentów nie zdecydowałoby się na pracę etatową w dużej firmie, podczas gdy jedynie 18 proc. byłoby gotowych na taką zmianę.
- Polacy są nie tylko przedsiębiorczy, ale także świadomi ryzyka i wysiłku, jaki wiąże się z prowadzeniem własnej działalności. Badanie pokazuje istotną zmianę w mentalności właścicieli mikroprzedsiębiorstw – jeszcze kilka, kilkanaście lat temu bankructwo było czymś nieakceptowalnym - dziś dla wielu firm ryzyko niewypłacalności jest dopuszczalne, niejednokrotnie traktowane nawet jako pozytywne zdarzenie w kontekście budowania doświadczenia biznesowego" - podkreśla Krzysztof Marszałek.
Zakres badania został opracowany przez zespół ekspertów PwC pod kątem rynku bankowego dla mikroprzedsiębiorstw o obrotach do 5 mln zł rocznie.
W porównaniu do wcześniejszego okresu (2009-2011) nowe lub istotnie ulepszone innowacje produktowe albo procesowe wprowadziło tylko o 0,4 pkt proc. firm przemysłowych więcej. W przypadku sektora usługowego wzrost był minimalnie wyższy (z 11,6 do 12,4 proc.).
„W ramach innowacji produktowych, nowe lub istotnie ulepszone wyroby wprowadziło 10,5 proc. przedsiębiorstw przemysłowych, natomiast nowe lub istotnie ulepszone usługi – 4,8 proc. przedsiębiorstw z sektora usług. Spośród innowacji procesowych w przedsiębiorstwach przemysłowych dominowały nowe metody wytwarzania wyrobów (9,7 proc.), a w sektorze usług – nowe metody wspierające procesy w przedsiębiorstwach (6,6 proc.)” – czytamy w raporcie.
Zdecydowanie najwięcej innowacji w przemyśle wprowadzono w działach: – wytwarzanie i przetwarzanie koksu i produktów rafinacji ropy naftowej (52,3 proc. przedsiębiorstw z branży); – produkcja podstawowych substancji farmaceutycznych oraz leków i pozostałych wyrobów farmaceutycznych (44,8 proc.).
Z przedstawionych przez GUS danych wynika, że w ubiegłym roku nakłady na działalność innowacyjną wyniosły w przemyśle łącznie 21,5 mld zł, a w usługach – 15,1 mld zł. Większość pieniędzy (69-74 proc.) pochodziła ze środków własnych firm.
„W 2012 r. udział przychodów ze sprzedaży produktów nowych lub istotnie ulepszonych wprowadzonych na rynek w latach 2010-2012 w przychodach ogółem w przedsiębiorstwach przemysłowych wyniósł 9,2 proc., natomiast w sektorze usług – 3,1 proc.” – podaje GUS.
Firmy składają kaucje gwarancyjne, by nie stracić klientów
57 firm złożyło przez pół miesiąca kaucję gwarancyjną, by nie stracić klientów po wejściu w życie nowych przepisów o VAT dotyczących dostaw niektórych wyrobów stalowych, paliw i złota - wynika z wykazu publikowanego na stronie Ministerstwa Finansów.
Złożone kaucje wynoszą od 200 tys. zł do 3 mln zł - tyle, ile przewidują nowe przepisy ustawy o VAT. Zostały złożone przez różnych podatników - od osób fizycznych prowadzących samodzielnie działalność gospodarczą, po spółki z ograniczoną odpowiedzialnością i spółki akcyjne.
Ministerstwo Finansów rozpoczęło publikowanie wykazu po tym, jak 1 października weszły w życie nowe przepisy o VAT mające zwalczać oszustwa podatkowe przy dostawach tzw. towarów wrażliwych, np. wyrobów stalowych. W ramach tych zmian został rozszerzony tzw. mechanizm odwrotnego obciążenia VAT - polegający na tym, że z podatku rozlicza się nabywca, a nie sprzedawca.
Nie dla wszystkich transakcji jednak wprowadzono taki mechanizm. Tam, gdzie nie było to możliwe, Sejm wprowadził inne rozwiązanie - solidarną odpowiedzialność podatkową kupującego za zobowiązania podatkowe sprzedawcy. Dotyczy to dostaw takich towarów jak: paliwa, złoto nieobrobione i niektóre wyroby stalowe (nieobjęte mechanizmem odwrotnego obciążenia).
Firmy, które nie chcą stracić z tego powodu klientów, mogą złożyć tzw. kaucję gwarancyjną. W takiej sytuacji kupujący nie będzie odpowiadał za podatek sprzedawcy, który złożył kaucję gwarancyjną. Kaucja jest zabezpieczeniem zapłaty podatku. Może być nią depozyt pieniężny złożony na rachunek urzędu skarbowego, gwarancja bankowa lub ubezpieczeniowa albo pisemne, potwierdzone i nieodwołalne upoważnienie organu podatkowego do dysponowania pieniędzmi na rachunku firmy.
Polityka akcyzowa jest zbyt agresywna
- Resort finansów prowadzi zbyt agresywną politykę akcyzową - stwierdził podczas środowej debaty prezes Związku Przedsiębiorców i Pracodawców, Cezary Kaźmierczak. Chodzi o planowane podwyżki akcyzy na wyroby tytoniowe oraz na alkohol.
Jeżeli resort będzie zwiększał podatki, to dochody budżetu z tego tytułu będą spadać - zaznaczył Kaźmierczak, przywołują tzw. krzywą Laffera. Zgodnie z tym modelem ekonomicznym, istnieje optymalny poziom opodatkowania. Opodatkowanie wyższe od optymalnego nie zwiększa wpływów do budżetu, co więcej - wpływy te spadają.
Wiceminister Kapica uważa, że planowane regulacje zwiększą wpływy do budżetu. Tłumaczył, że podniesienie akcyzy na papierosy jest spowodowane spadkiem sprzedaży wyrobów tytoniowych i ma zapewnić ten sam poziom wpływów do budżetu, co w poprzednich latach. Natomiast zwiększenie podatku na wyroby alkoholowe wynika z inflacji i wzrostu siły nabywczej ludności. Jak mówił, akcyza na alkohol nie była podnoszona od 2009 r.; w tym czasie inflacja wyniosła 14 proc., a siła nabywcza wzrosła o 13,5 proc.
Wiceminister zaznaczył, że szara strefa jest zjawiskiem ekonomicznym i przy wysokim opodatkowaniu określonych artykułów zawsze będzie istnieć. Ocenił, że w Polsce nie jest ona duża. W przypadku papierosów sięga 13 proc. i praktycznie od lat nie zmienia się. Zauważył, że podnoszenie akcyzy powoduje także wzrost ceny papierosów na "czarnym" rynku. Czyli - jak mówił - cel społeczny jest osiągnięty, bo mniej osób sięga po papierosy. Szara strefa w przypadku alkoholu wynosi 9,5 proc. Wiceminister zapewnił, że ministerstwo w dalszym ciągu będzie uszczelniać przepisy i ograniczać szarą strefę.
Problemy finansowe w firmie mogą spowodować problemy z terminową zapłatą podatków i składek ZUS. Płacenie po terminie naraża przedsiębiorcę na rozmaite konsekwencje – począwszy od odsetek, a skończywszy na karach nakładanych przez sądy lub urzędników skarbowych. Aby ich uniknąć przedsiębiorca może złożyć wniosek o odroczenie, rozłożenie na raty lub umorzenie zobowiązań wobec państwa.
Przedsiębiorcy mają obowiązek terminowo regulować nałożone na nich podatki i opłaty. Są to składki ZUS, zaliczki na podatek dochodowy, VAT oraz inne opłaty związane z działalnością. Każde opóźnienie w zapłacie tych zobowiązań wobec państwa niesie ze sobą rozmaite konsekwencje, z których jako pierwsza pojawia się konieczność zapłaty odsetek. Ich wysokość zależy od liczby dni zaległości i wysokości zaległej kwoty, a także stawki odsetek w przepisach. Wynik zaokrągla się do pełnych złotych. Ponieważ stawka odsetek często się zmienia, odsetki najlepiej obliczać w gotowych kalkulatorach dostępnych w Internecie.
Warto jednak pamiętać, że nie ma obowiązku zapłaty odsetek, jeżeli ich wysokość nie przekroczy kwoty 6,60 zł (czyli trzykrotności opłaty pobieranej przez Pocztę Polską za nadanie listu poleconego). Np. zaleganie z kwotą 1000 zł przez 20 dni sprawia, że odsetki wynoszą 5,47 zł co zaokrągla się do 5 zł. Takich odsetek nie trzeba płacić. Jednak odsetki to niejedyna konsekwencja zaległości podatkowych. Organy państwowe mają dodatkowe możliwości egzekwowania zobowiązań.
Inne konsekwencje zalegania z zapłatą zobowiązań wobec państwa
Mimo że odsetki od zaległości podatkowych mogą wydawać się stosunkowo niskie, regularne niepłacenie podatków w terminach i tak może okazać się groźne dla podatnika. Jeżeli zaległości pojawiają się często, to taki proceder może zostać uznany przez organy podatkowe za tzw. uporczywe niepłacenie podatków. Jest to wykroczenie skarbowe, za które grozi kara grzywny w maksymalnej wysokości 20-krotności minimalnego wynagrodzenia. Oprócz tego, urzędy wzywają pisemnie do uregulowania zaległości. Każde upomnienie wiąże się z nałożeniem na przedsiębiorcę kosztów tego upomnienia. Ich wysokość to zazwyczaj 8,8 zł za każde pismo.
A co w sytuacji, gdy mimo wezwania przedsiębiorca nie zapłaci? Wówczas wobec dłużnika państwa zostanie wszczęte postępowanie egzekucyjne. W trakcie tego postępowania przedsiębiorcy może zostać zablokowany rachunek bankowy, a także zostanie wszczęta egzekucja na majątku firmy. Egzekucja taka zazwyczaj przeprowadzana jest przez dział egzekucji danego urzędu. Jej koszty ponosi przedsiębiorca.
Wszczęcie egzekucji i częstotliwość wysyłania przypomnień zależy od konkretnego urzędu. Pod uwagę bierze się zwykle także, czy sytuacja ma miejsce po raz pierwszy oraz to, jak dawnych okresów dotyczą zaległości. Jednak przedsiębiorcy, którzy regularnie spóźniają się z terminową zapłatą podatków mogą spodziewać się, że już następnego dnia po terminie zapłaty zostanie wobec nich wszczęte postępowanie egzekucyjne. Przedsiębiorcy, którzy z różnych powodów mają problemy z zapłatą zobowiązań publicznoprawnych mogą rozważyć możliwość skorzystania z ulg w ich opłacaniu.
Zapłatę podatków i składek ZUS można odroczyć lub rozłożyć na raty
W określonych przypadkach zapłatę podatku i składek ZUS można odroczyć lub rozłożyć na raty. Niekiedy (choć bardzo rzadko) pojawia się nawet możliwość umorzenia zobowiązań, jak było w przypadku tegorocznej abolicji ZUS. Preferencje te dotyczą zarówno kwoty samego zobowiązania, jak i odsetek od nieterminowych zapłat i opłat prolongacyjnych (opisanych poniżej). Niestety, z powyższych możliwości nie można skorzystać, gdy zaległość dotyczy składek na ubezpieczenie emerytalne opłacane za pracowników.
Aby skorzystać z ulg w płatnościach podatków i składek ZUS przedsiębiorca musi złożyć pisemny wniosek do właściwego urzędu. Do ZUS-u można złożyć wniosek elektronicznie za pomocą portalu PUE, zaś do urzędu skarbowego wniosek trzeba złożyć osobiście. Podanie powinno zawierać przyczyny dla, których przedsiębiorca ubiega się o rozłożenie zobowiązań na raty lub ich odroczenie. Razem z wnioskiem trzeba złożyć m.in. dokumentację zaświadczającą o sytuacji finansowej firmy. Urząd może również zażądać dodatkowych dokumentów, aby uwiarygodnić sytuację przedsiębiorstwa.
Urząd ma dwa miesiące na rozpatrzenie podania o rozłożenie na raty lub odroczenie zapłaty. W trakcie tego czasu zostaje zbadana sytuacja finansowa przedsiębiorcy. Złożenie wniosku wstrzymuje naliczanie odsetek za zwłokę i postępowanie egzekucyjne. Jednak należy pamiętać, że naliczanie odsetek i egzekucja zostają wstrzymane tylko w przypadku pozytywnego rozpatrzenia wniosku. W razie odmowy postępowanie egzekucyjne zostaje wznowione, a odsetki są dalej naliczane. W przypadku odroczenia i rozłożenia na raty, przedsiębiorca zamiast odsetek od zaległości podatkowej płaci opłatę prolongacyjną. Opłata ta wynosi połowę stawki odsetek od zaległości podatkowej.
Co czwarty przetarg publiczny w Polsce może być ustawiony
Blisko jedna czwarta (23 proc.) organizowanych w Polsce przetargów publicznych może być zagrożona korupcją. Najpowszechniejszymi nadużyciami są zmowy cenowe i łapownictwo – wynika z raportu pn. „Public Procurement: costs we pay for corruption”, przygotowanego przez Europejski Urząd ds. Zwalczania Nadużyć (OLAF) i firmę doradczą PwC na zlecenie Komisji Europejskiej.
Szacunki przedstawione w raporcie pokazują, że zagrożonych korupcją może być w Polsce od 19 do 23 proc. przetargów. To wyraźnie więcej niż np. w Holandii (1 proc.) oraz we Francji (2-3 proc.). Najgorzej wśród badanych państw wypadła Hiszpania (34-41 proc.). Najczęściej występującymi nadużyciami w przetargach publicznych nad Wisłą są zmowy cenowe (52 proc.), łapownictwo (32 proc.), konflikt interesów na linii zamawiający-wykonawca (11 proc.) oraz celowe zaniechania (5 proc.).
– Wynik, jaki uzyskała Polska w badaniu plasuje nasz kraj w środku stawki. Jest to rezultat wyraźnie lepszy od uzyskanych przez inne kraje Europy Środkowo-Wschodniej, w których korupcja wydaje się być o wiele większym problemem niż u nas. Nie należy jednak ulegać złudzeniu, że problem korupcji nas nie dotyczy. Jak wynika z naszych doświadczeń biznesowych, polskie firmy są nadal narażone na korupcję, zmienia się jedynie forma tego zjawiska, nie zaś jego skala – ocenia ekspert PwC, Marcin Klimczak.
Autorzy raportu wskazują, że sytuację poprawić może kilka czynników. Ograniczaniu korupcji sprzyjają głównie duża liczba złożonych ofert i zaangażowanie środków pochodzących z funduszy unijnych. Odwrotne skutki przynosi m.in. skrócanie okresu, w jakim wykonawcy mogą składać oferty.
– Szczególnie istotne jest zwiększenie transparentności przetargów publicznych np. poprzez udostępnianie dokumentacji przetargowej do publicznej wiadomości. Nie bez znaczenia są także kompetencje osób odpowiedzialnych za kontrolę procesów przetargowych na poziomie centralnym. Dlatego też jedną z rekomendacji zawartą w badaniu jest inwestowanie w ich szkolenie i rozwój kompetencji urzędników państwowych – dodaje Klimczak.
Badanie przeprowadzono w ośmiu państwach członkowskich Unii Europejskiej: Francji, Hiszpanii, Holandii, Rumunii, Polsce, we Włoszech, na Litwie oraz Węgrzech.
Uproszczone zostaną zasady rozpoczynania oraz prowadzenia jednoczesnych kontroli w Polsce i poza jej granicami. Kontrola nie będzie wymagała już zawarcia specjalnego porozumienia. Wystarczy uzgodnienie sprawy między odpowiednimi organami podatkowymi. Zawarcie porozumienia będzie natomiast konieczne przy dopuszczeniu przedstawicieli obcych organów do udziału w kontrolach prowadzonych przez polskich urzędników.
Jak wynika z nowych przepisów, organy podatkowe mają wymieniać tylko istotne informacje w sprawie podatków, które stanowią dochód budżetu państwa i samorządów. „Współpraca nie będzie dotyczyła informacji o podatku VAT, cłach i podatku akcyzowym, a także składkach na ubezpieczenie społeczne, opłacie skarbowej, należnościach wynikających z umów, w tym wynagrodzeniach za usługi użyteczności publicznej” – tłumaczy projektodawca.
Zmiany wprowadza ustawa z dnia 30 sierpnia 2013 r. o zmianie ustawy – Ordynacja podatkowa oraz ustawy o kontroli skarbowej (Dz. U. z 2013 r. poz. 1145). Nowelizacja weszła w życie 12 października 2013 r.
Ulga podatkowa dla przedsiębiorców na innowacje
Do Sejmu wpłynęła poselska autopoprawka do projektu nowelizacji CIT, który przewiduje zastąpienie ulgi na technologie kredytem na innowacje. Kredyt ma być dostępny również dla osób prowadzących jednoosobową działalność gospodarczą, które są podatnikami PIT.
W maju 2013 r. do Sejmu wpłynął poselski projekt zmian w ustawie o podatku dochodowym od osób prawnych, który zakłada zmiany w zakresie ulgi na nowe technologie. Celem przedstawionego projektu jest zastąpienie obecnej ulgi na nowe technologie instytucją kredytu na innowacje. Uzyskanie kredytu na innowacje obciążone będzie znacznie mniejszymi rygorami w porównaniu z uzyskaniem ulgi na nowe technologie, a co więcej - zwielokrotnieniu ulegnie wysokość kwoty odliczanej od podatku z tytułu nakładów na inwestycje w innowacyjność.
W opinii projektodawców wprowadzenie do polskiego prawa instytucji kredytu na innowacje przyczyni się do wzrostu poziomu innowacyjności polskiej gospodarki, a tym samym do długofalowego rozwoju polskich przedsiębiorstw na rynku krajowym, jak i międzynarodowym oraz wyeliminuje z polskiego ustawodawstwa instytucję prawną, która z racji swej wadliwej konstrukcji nie spełnia należycie swojej roli.
Wczoraj posłowie wnieśli autopoprawkę do projektu, która ma na celu rozszerzenie zakresu podmiotowego podatników objętych prawem do ulgi podatkowej. Proponowane zmiany mają objąć również podatników prowadzących jednoosobową działalność gospodarczą, którzy opłacają podatek PIT.
Z projektu usunięto zmianę art. 9 ust. 1 ustawy o CIT odnoszącą się do obowiązujących przepisów dotyczących prowadzenia ewidencji środków trwałych i wartości niematerialnych. Autopoprawka objęła również zmianę definicji badań i prac rozwojowych, które dają podstawę do skorzystania z kredytu na innowacje.
UOKiK: Szybsze decyzje, zwolnienia z kar.
Eliminowanie praktyk szkodliwych dla gospodarki – to główny cel nowelizacji ustawy o ochronie konkurencji i konsumentów. Nowe przepisy przynoszą korzystne rozwiązania dla przedsiębiorców. Zyskają oni możliwość szybszego wydania decyzji w sprawach kontroli koncentracji, ponadto większa liczba podmiotów będzie mogła liczyć na zwolnienie z kary finansowej. Projekt zmian trafił do Sejmu.
Obecnie, niezależnie od stopnia skomplikowania sprawy, postępowanie w sprawie fuzji lub przejęcia powinno zakończyć się w ciągu dwóch miesięcy. Nowelizacja wprowadza dwuetapową procedurę analizowania wniosków - proste sprawy rozpatrywane będą w ciągu miesiąca, natomiast bardziej złożone przez dodatkowe cztery miesiące. Takie rozwiązanie stosuje Komisja Europejska oraz wiele krajowych urzędów.
Z doświadczenia Urzędu wynika, że zdecydowana większość postępowań zakończy się w pierwszym etapie. Pozwoli to przede wszystkim na szybsze uzyskanie zgody na koncentrację. Natomiast w skomplikowanych przypadkach przedsiębiorcy będą mieli większą pewność co do terminu wydania decyzji, a tym samym możliwość dostosowania swoich planów biznesowych.
Przedsiębiorca będzie mógł wnioskować o utajnienie części warunkowej zgody na połączenie. To postulat biznesu - przedsiębiorcy zwracali uwagę, że wiedza potencjalnych nabywców, na przykład na temat terminów sprzedaży spółek zależnych albo części mienia, obniża ich wartość rynkową. Dzięki zmianom informacje o terminie wykonania warunku będą mogły być utajnione.
Korzystne dla przedsiębiorców będą również zmiany w programie łagodzenia kar leniency, który umożliwia uczestnikowi niedozwolonego porozumienia uniknięcie lub obniżenie sankcji finansowej w zamian za współpracę z Urzędem i dostarczenie informacji na temat zmowy.
Obecnie tylko podmiot, który jako pierwszy poinformuje Urząd o niedozwolonych praktykach, może liczyć na całkowite zwolnienie z kary – pozostali na obniżenie sankcji. Wprowadzone rozwiązanie, tzw. leniency plus umożliwi przedsiębiorcy, który złoży wniosek jako drugi lub kolejny, uzyskanie dodatkowego obniżenia kary o 30 proc, jeśli poinformuje Urząd o innej zmowie, której również był uczestnikiem. W tej drugiej sprawie będzie miał status pierwszego wnioskodawcy i uniknie w niej kary finansowej.
Wyniki badań: Biznesmen na męża?
Zdaniem aż 27,3 proc. Polek najbardziej pożądanym kandydatem na męża jest przedsiębiorca. Najmniej atrakcyjnym celem dla pań planujących zamążpójście są natomiast związkowcy. Z ogólnopolskiej reprezentatywnej grupy kobiet jako preferowanego kandydata na męża/partnera dla siebie lub swojej córki nie wybrała go żadna respondentka.
Na przełomie września i października 2013 r. Dom Badawczy Maison i Ogólnopolski Panel Badawczy Ariadna, na zlecenie Pracodawców Rzeczypospolitej Polskiej oraz Związku Przedsiębiorców i Pracodawców, przeprowadzili badania ankietowe mające na celu sprawdzenie postrzegania przedsiębiorców i związkowców na tle innych grup społecznych.
Spośród ośmiu badanych profesji (lekarze, przedsiębiorcy, prawnicy, żołnierze, nauczyciele, urzędnicy, związkowcy i politycy) grupą o zdecydowanie najlepszym wizerunku wśród polskich kobiet są lekarze – 89 proc. Polek uważa, że jest to bardzo pożyteczny zawód, a osoby go wykonujące zasługują na szacunek (tego zdania jest 71 proc. Polek). Na drugim miejscu pod względem ogólnej oceny znaleźli się przedsiębiorcy, a dalej prawnicy i żołnierze. 71 proc. Polek uważa, że przedsiębiorca to pożyteczny zawód. Natomiast pod względem wzbudzania szacunku przedsiębiorców wyprzedzają lekarze, żołnierze i nauczyciele. Interesujące jest to, że przedsiębiorcy jako grupa zawodowa wzbudzają zdecydowanie większe zaufanie niż takie zawody zaufania publicznego jak urzędnicy, związkowcy czy politycy.
Grupami, które wypadły w tym rankingu najgorzej, są natomiast politycy i związkowcy. Zaledwie 14,3 proc. Polek uważa pierwszą z tych profesji za pożyteczną, a aż 69 proc. jest innego zdania. Podobnie ze związkowcami – zdecydowanie więcej respondentek odbiera to zajęcie jako niepożyteczne (48 proc.) niż pożyteczne (23 proc.). Jeszcze gorzej jest jeśli chodzi o postrzeganie ich zawodów jako zasługujących na szacunek. Polityków szanuje zaledwie 6,6 proc. Polek, związkowców – 22,6 proc. Co ciekawe, ci ostatni są szczególnie słabo postrzegani wśród pań powyżej 35. roku życia.
A kogo Polki chciałyby na męża dla córki? Tu zdecydowanie wygrywają: lekarz (29,2 proc.), prawnik (23 proc.), a na trzecim miejscu jest przedsiębiorca (18 proc.). Znikomy odsetek polskich kobiet życzyłby natomiast swoim córkom męża żołnierza (2,5 proc.) czy nauczyciela (2 proc.) – mimo że zawody te są postrzegane jako pożyteczne, a osoby je wykonujące wzbudzają szacunek. Jak widać, w tym przypadku zaczynają prawdopodobnie liczyć się pozycja społeczna i zarobki. Okazuje się, że najbardziej pożądanym kandydatem na męża jest przedsiębiorca. Aż 27,3 proc. pań wskazało tę grupę, która wyprzedziła nawet lekarzy (18,4 proc.).
Firmy coraz częściej sprzedają faktury
Coraz więcej firm zmaga się z problemem opóźniania płatności. W efekcie kłopoty z długami ma np. o 21 proc. przedsiębiorstw transportowych więcej niż w roku 2012. Jak się okazuje, obecnie firmy częściej decydują się na sprzedaż faktur jeszcze przed datą wymagalności.
Z badania przeprowadzonego przez firmę windykacyjną EGB Finanse wynika, że mikro i małe przedsiębiorstwa, aby prowadzić bieżącą działalność, zmuszone są do opóźniania spłaty obciążeń podatkowych czy składek na ZUS. Robi tak aż 21 proc. firm z tego sektora. Jeszcze więcej, bo 39 proc., odwleka termin zapłaty za towary i usługi kupione od dostawców.
Problem widoczny jest szczególnie mocno w branży transportowej (TSL). Dane Krajowego Rejestru Długów BIG pokazują, iż z zadłużeniem zmaga się aktualnie aż o 21 proc. więcej przewoźników niż w roku poprzednim. Łączna wartość zadłużenia przekracza już kwotę 280 mln zł. Zdecydowaną większość długów (88 proc.) stanowią zobowiązania przeterminowane o co najmniej 12 miesięcy.
– W ciągu ostatniego roku z faktoringu skorzystało zaledwie 6 proc. mikroprzedsiębiorców z branży TSL. Dla mikro i małych firm barierą nie do pokonania są najczęściej związane z tym koszty i wymagania dotyczące minimalnego stażu na rynku, poziomu obrotów bądź utrzymywania bieżącej płynności finansowej – mówi prezes zarządu EGB Finanse, dr Krzysztof Matela.
Jak tłumaczy dr Matela, w konsekwencji pogorszenia się sytuacji gospodarczej coraz więcej firm korzysta z możliwości sprzedaży faktur. Najczęściej z tego rozwiązania korzystają przewoźnicy. Przykładowo, aż 70 proc. faktur nabytych w I półroczu 2013 r. przez EGB Finanse pochodziło właśnie z tej branży. Zazwyczaj były to faktury o wartości ok. 4 tys. zł, w 30 dniu przed terminem wymagalności.
Pracodawcy dostaną wsparcie z FGŚP z opóźnieniem
W pierwszej połowie roku rząd przedstawił projekt nowej ustawy antykryzysowej, która ma wprowadzić kilka rozwiązań na rzecz ochrony miejsc pracy, w tym m.in. dopłaty z Funduszu Gwarantowanych Świadczeń Pracowniczych. Pierwotnie ustawa miała wejść w życie już jesienią, ale na razie jest dopiero po drugim czytaniu sejmowym.
Przedsiębiorcy będą mogli ubiegać się o wsparcie z FGŚP – w postaci bezpośredniej pomocy finansowej – na dopłaty do płac pracowników.
„Pieniądze byłyby przyznawane bezzwrotnie na zasadzie pomocy de minimis. Proponowane rozwiązania mają działać w okresie wprowadzonego przez przedsiębiorcę przestoju ekonomicznego lub obniżonego wymiaru czasu pracy. Będą mogli z nich skorzystać pracodawcy, u których nastąpił spadek obrotów gospodarczych” – tłumaczą projektodawcy.
Warunkiem otrzymania wsparcia będzie udokumentowanie spadku sprzedaży w kolejnych 6 miesiącach (w czasie 12 miesięcy przed dniem złożenia wniosku). Obroty będą musiały być mniejsze o minimum 15 proc. rok do roku.
„Przedsiębiorca będzie mógł otrzymać pieniądze na: częściowe zaspokojenie wynagrodzeń za czas przestoju ekonomicznego, częściowe zrekompensowanie wynagrodzeń z tytułu obniżenia wymiaru czasu pracy oraz opłacenie składek na ubezpieczenia społeczne pracowników należnych od pracodawcy. Środki z FGŚP będą przyznawane maksymalnie na 6 miesięcy” – informują autorzy projektu.
W projekcie przewiduje się również uruchomienie pomocy z Funduszu Pracy, głównie na szkolenia pracowników. Wprowadzenie zmian przewiduje rządowy projekt ustawy o szczególnych rozwiązaniach dla pracowników i przedsiębiorców na rzecz ochrony miejsc pracy, związanych z łagodzeniem skutków spowolnienia gospodarczego lub kryzysu ekonomicznego. Ustawa wejdzie w życie najprawdopodobniej w I kwartale 2014 r.
Partner w firmie doradczej Crido Taxand Andrzej Puncewicz poinformował PAP, że zaproponowane przez resort finansów objęcie CIT-em również spółek komandytowych byłoby wybitnie niekorzystne z punktu widzenia przedsiębiorców. - Kluczową charakterystyką spółki komandytowej w obecnym stanie prawnym jest jednokrotne opodatkowanie jej zysków, czyli po prostu opodatkowanie ich stawką 19 proc. na poziomie wspólników tej spółki. Z tego względu znaczenie spółki komandytowej dla małego i średniego polskiego biznesu rosło - w ostatnim czasie w tej formie prawnej działało już ponad 10 tys. biznesów, a ich liczba stale rosła - wyjaśnił Puncewicz.
Jaka firma ma szansę przetrwać na rynku?
Dwie trzecie firm znika z rynku, nim skończą pięć lat. Jak wynika z badań, największe szanse na sukces mają te założone przez 40-latków z wyższym wykształceniem, zatrudniające pracowników
– Do bankructw przyczynia się też wadliwe prawo – dodaje prof. Mączyńska.
Ogromne problemy polskim przedsiębiorstwom funduje nieklarowny system podatkowy oraz wysokie, jak na nasze realia, podatki i pozapłacowe koszty pracy. Wiele firm upada, bo większe podmioty nie respektują przepisów względem nich i często pozostają bezkarne. – Sądy działają ospale i niesprawnie – ocenia prof. Mączyńska i wyjaśnia, jak funkcjonuje ten mechanizm: małe firmy nie są w stanie w porę wyegzekwować wierzytelności od dużych, powstają zatory płatnicze i rodzi się domino niewypłacalności, które pogrąża małych graczy. To jednak nie wszystko.
Mimo to każde przedsiębiorstwo może z różnych powodów znaleźć się w sytuacji kryzysowej. Dlatego zdaniem ekspertów resortu gospodarki przedsiębiorcy, który znalazł się w trudnej sytuacji, powinno się zapewnić możliwość m.in. wsparcia przy opracowywaniu planu restrukturyzacji i rozwoju działalności.
Powinny też być upowszechnione szkolenia z zakresu zarządzania ryzykiem. Potrzebna jest również m.in. promocja zróżnicowania źródeł finansowania działalności gospodarczej. Tego rodzaju działania mogłyby sprawić, że tak jak przeciętnie we Wspólnocie co najmniej połowa nowo tworzonych firm mogłaby przetrwać pięć lat, czyli okres, po którym jest na ogół dość odporna na różne zagrożenia.
Trybunał Konstytucyjny orzekł wczoraj, że jest sprzeczne z konstytucją, by zobowiązania podatnika w ogóle się nie przedawniały. Wyrok dotyczy przepisu, który obowiązywał do 2003 r., ale Trybunał uznał, że obecny też musi być pilnie zmieniony.
Fiskus może ustanowić takie zabezpieczenie, gdy ma "uzasadnioną obawę", że podatnik nie zapłaci przyszłego podatku. We wtorek Trybunał Konstytucyjny stwierdził, że samo takie zabezpieczenie nie narusza konstytucji. Sprzeczny z konstytucją jest natomiast - zdaniem Trybunału - przepis, który zakłada, że zabezpieczone w ten sposób podatki nigdy się nie przedawniają. "Jeżeli już ustawodawca zdecydował się na wprowadzenie przedawnienia, to powinien przestrzegać w tym zakresie standardów konstytucyjnych" - stwierdził TK.
Podkreślił, że ten sam cel - zapewnienie maksymalnej ściągalności podatków - można osiągnąć mniej dolegliwymi dla podatnika metodami, tj. przerwaniem biegu przedawnienia na czas kontroli podatkowej. W tym zakresie Trybunał badał art. 70 par. 6 ordynacji podatkowej w brzmieniu obowiązującym w latach 1998-2002. Wówczas przepis ten mówił tylko o nieprzedawnieniu podatków zabezpieczonych hipoteką. Od 2003 r. zasada ta została przeniesiona do art. 70 par. 8 Ordynacji i jednocześnie dodano, że nie przedawniają się także podatki zabezpieczone zastawem skarbowym.
Cykl szkoleń Polskiej Akademii Biznesu
Szanowni Państwo! Uprzejmie informujemy, że w najbliższą sobotę (12 października) odbędzie się pierwsze z cyklu szkolenie Polskiej Akademii Biznesu. Portal MSP-24 objął patronat medialny nad cyklem szkoleń PAB.
Podczas szkolenia dowiedzą się Państwo jak w prosty sposób skuteczne pomysły wykorzystać w praktyce. Otrzymają Państwo sprawdzone techniki marketingowe, sprzedażowe oraz budowania świadomości marki. Wiedza ta jest przeznaczona dla osób, które chcą zwiększyć swoje zyski i przygotowana tak, aby każdy uczestnik mógł wdrożyć ją w swój biznes.
Jeśli jesteś zainteresowany zdobyciem nowych klientów, jeśli chcesz wykorzystać najnowsze i sprawdzone metody reklamy oraz zyskać przewagę nad konkurencją – zapraszamy!
Wiemy, że Państwa czas jest cenny, dlatego zdecydowaliśmy się, skondensować wiedzę z 2 dniowego szkolenia i przekazać ją Państwu w ciągu jednego przedpołudnia. Szkolenie odbywa się w godzinach 10:00-13:45 przy al. Jana Pawła II 11 w Warszawie. Z racji dużego zainteresowania zdecydowaliśmy się przedstawić Państwu cztery terminy szkoleń. Prosimy o wybranie jednego z nich: 12, 26 października 9, 16 listopada.
Firmy wydłużają okresy rozliczeniowe czasu pracy
Z możliwości wydłużenia okresu rozliczeniowego czasu pracy do 12 miesięcy skorzystało do tej pory ponad 100 przedsiębiorstw – podała Państwowa Inspekcja Pracy. Zdaniem NSZZ „Solidarność”, w efekcie najbardziej stratni są pracownicy, których płace zostaną zmniejszone w sumie nawet o kilka miliardów złotych.
Uelastyczniające czas pracy przepisy weszły w życie pod koniec sierpnia 2013 r. Od tego czasu do PIP zgłoszono w sumie 122 porozumienia zawarte między pracodawcami a związkami zawodowymi bądź reprezentacjami pracowników.
Zdecydowana większość przypadków (109) dotyczyła wydłużenia okresów rozliczeniowych do maksymalnego możliwego poziomu, czyli 12 miesięcy. Wydłużenia czasu pracy na krótsze okresy przeprowadzano tylko sporadycznie. Przykładowo, na 7 miesięcy zdecydowała się tylko jedna firma.
Z możliwości wydłużenia okresów rozliczeniowych najczęściej korzystają przedsiębiorstwa zatrudniające od 50 do 250 pracowników (34 porozumienia) i od 10 do 50 pracowników (21 porozumień).
Zmiany w przepisach dotyczących czasu pracy od początku krytykowały związki zawodowe. Jak wskazuje NSZZ „Solidarność”, w sytuacji wydłużenia okresów rozliczeniowych najwięcej strat ponoszą pracownicy. Związkowcy szacują, że w dłuższej perspektywie czasu pracodawcy mogą zaoszczędzić w ten sposób nawet 10 mld zł. O tyle też mniej trafić ma do kieszeni pracowników.
Dotychczas PIP zakwestionowała tylko 4 porozumienia. We wszystkich przypadkach były to firmy, w których nie działały związki zawodowe. Porozumienia zawierano zaledwie z jednym przedstawicielem pracowników.
Podatnicy podpowiedzą jak usprawnić pracę urzędu skarbowego
Masz pomysł co może w zakresie obsługi zmienić Twój urząd skarbowy? Napisz mu o tym! Podlaska skarbówka rozpoczyna właśnie akcję "Partnerzy w usprawnieniach", w ramach której namawia podatników, a w szczególności przedsiębiorców, do wspólnego działania przy wdrażaniu kolejnych usprawnień w kontaktach urzędów z podatnikami.
Administracja podatkowa województwa podlaskiego już kilka lat temu opracowała wewnętrzne standardy obsługi podatników. – Staramy się je cały czas wypełniać, a także poszukiwać nowych, które sprawiłyby, że każdy kontakt podatnika z urzędem skarbowym będzie przez niego oceniony pozytywnie zarówno pod względem profesjonalizmu obsługi, jak i przyjazności urzędników – mówi Maria Suszczyńska, Dyrektor Izby Skarbowej w Białymstoku.
Podlaska skarbówka pamiętając o swoim podstawowym zadaniu jakim jest pobór podatków, stara się tak organizować swoją pracę, żeby jak najbardziej ułatwiać podatnikom wykonywanie ich obowiązków. – Cały czas pracujemy nad jakością obsługi w urzędach, ale z wewnątrz nie widać wszystkiego. Dlatego postanowiliśmy zapytać przedsiębiorców o to, co im najbardziej utrudnia załatwianie spraw w urzędach skarbowych. Uzyskane podpowiedzi chcemy wykorzystać w procesie przygotowania i wdrożenia kolejnych usprawnień ułatwiających przedsiębiorcom życie. - dodaje Radosław Hancewicz, rzecznik prasowy Izby Skarbowej w Białymstoku.
– Praca nad jakością obsługi nie kończy się nigdy. Dlatego, choć mamy wiele sygnałów, że podatnicy z satysfakcją zauważają pozytywne zmiany w podlaskich urzędach skarbowych, chcemy zrobić krok dalej i dać podatnikom możliwość ciągłego wpływania na to, w jaki sposób będzie organizowana praca w urzędach skarbowych. Przedsiębiorców uważamy za bardzo ważnych partnerów przy planowaniu usprawnień i stąd nazwa akcji: "Partnerzy w usprawnieniach"
Zerowe składki dla powstających firm?
Związki zawodowe, dbając o płace osób najmniej zarabiających, chciałyby, aby płaca minimalna w 2014 roku wzrosła o 120 zł, czyli do kwoty 1720 zł. Taka podwyżka wpłynęłaby jednak na wysokość kosztów, jakie musi ponosić osoba rozpoczynająca działalność gospodarczą. A to dlatego, że płaca minimalna jest podstawą do wyliczenia preferencyjnych składek ZUS na ubezpieczenie społeczne. Takie rozwiązanie wynika z art. 18a ustawy z 13 października 1998 r. o systemie ubezpieczeń społecznych (t.j. Dz.U. nr 2005 r. poz. 1585 z późn. zm.). Zgodnie z nim podstawę wymiaru składek na ubezpieczenia emerytalne i rentowe stanowi zadeklarowana kwota, nie niższa jednak niż 30 proc. kwoty minimalnego wynagrodzenia.
– Taki mechanizm faktycznie był zachętą do zakładania firmy, ale dziesięć lat temu. Teraz zaś jest wręcz odwrotnie – twierdzi Dorota Wolicka ze Związku Przedsiębiorców i Pracodawców. Dodaje, że dla wielu młodych osób, które dopiero stawiają pierwsze kroki z biznesie, kwota do zapłaty do ZUS jest wręcz astronomiczna. – Dysponując niewielkimi środkami na rozpoczęcie działalności, mają dylemat, czy płacić składki, czy też inwestować w rozwój firmy.
Organizacje pracodawców chcą więc radykalnych zmian. – Jeśli w sposób systemowy nie uporządkujemy zasad wspierania nowych firm, to nigdy nie wyjdziemy z kryzysu. Osoby niemogące znaleźć zatrudnienia na podstawie umów o pracę będą szukać wsparcia u państwa. Lepiej więc pomóc osobom młodym lub starszym w założeniu własnej firmy, niż później wypłacać im świadczenia z pomocy społecznej – tłumaczy Jerzy Bartnik, prezes Związku Rzemiosła Polskiego.
Proponuje, aby rząd, pracując nad programem na rzecz promocji zatrudnienia, łagodzenia skutków bezrobocia i aktywizacji zawodowej, przygotował rozwiązania faktycznie zachęcające do zakładania firm, a nie tylko korzystania ze wsparcia finansowego na rozpoczęcie działalności gospodarczej. – Znam przypadki, że nowe firmy otrzymujące dotacje z urzędów pracy funkcjonowały do czasu rozliczenia ostatniej złotówki pochodzącej z pomocy. A później były likwidowane – dodaje Jerzy Bartnik.
Dorota Wolicka wskazuje, że bez okresowego zwolnienia z płacenia składek nowe firmy nie będą powstawać. – Ludzie potrafią liczyć. Jeśli początkujący przedsiębiorca musi zapłacić ponad 261 zł składki zdrowotnej w czasie, kiedy nie ma jeszcze żadnych wpływów, bo dopiero zbiera zamówienia, to ucieknie do szarej strefy – podkreśla Dorota Wolicka. Jej zdaniem zwolnienie ze wszystkich składek nie powinno się jednak wiązać z niepłaceniem podatków. Osoba osiągająca zysk obowiązkowo powinna się rozliczać z urzędem skarbowym.
Z kolei Dariusz Jadczyk, przewodniczący Regionalnej Organizacji Pracodawców z Częstochowy, wskazuje, że bez małych firm będzie trudno przezwyciężyć kryzys w Polce. – Jeśli państwo nie zdecyduje się na obniżenie kosztów prowadzenia działalności, to Polacy będą zakładać firmy w krajach ościennych. I tam też będą płacić podatki – dodaje Dariusz Jadczyk. I dlatego organizacje pracodawców będą przekonywać rząd, że co prawda finansowanie tworzenia miejsc pracy jest korzystne, ale o wiele tańsze i bardziej efektywne jest promowanie aktywności.
Zdaniem Janusza Sejmeja, rzecznika prasowego Ministerstwa Pracy i Polityki Społecznej, taka propozycja powinna być poddana pod dyskusję zespołów tematycznych komisji trójstronnej. – Ale ze względu na wyjście z niej strony związkowej nie wiadomo, kiedy to będzie możliwe – mówi Janusz Sejmej.
KE proponuje uproszczenie przepisów podatkowych
Komisja Europejska ogłosiła, w jakich obszarach polityki podejmie dalsze działania, aby uprościć lub wycofać wybrane unijne przepisy, zmniejszyć obciążenia dla firm i ułatwić wdrażanie uregulowań. Działania te będą podejmowane w ramach programu sprawności i wydajności regulacyjnej (REFIT). Wśród propozycji znalazła się ujednolicona deklaracja VAT.
Jak podkreśla Komisja, małe firmy korzystają już z szeregu środków mających na celu zmniejszenie obciążeń administracyjnych. Są to m.in. elektroniczne faktury VAT, zwolnienia lub specjalne systemy dla MSP w dziedzinie rachunkowości, zużytego sprzętu elektronicznego i statystyk handlowych. W latach 2007–2012 obciążenia administracyjne (np. niepotrzebne wymogi w zakresie sprawozdawczości i informowania) zmniejszyły się o 25 proc. Powinno to wpłynąć na wzrost unijnego PKB o 1,4 proc., czyli o 150 mld euro.
Najważniejsze reformy mające na celu uproszczenie przepisów i zmniejszenie kosztów obejmują m.in. wprowadzenie jednolitego patentu UE, opracowanie unijnego kodeksu celnego i obniżenie cen budowy i rozbudowy sieci szerokopasmowych. Znacząco zmienił się również sposób, w jaki Komisja przygotowuje przepisy. Szczególną uwagę zwraca się na potrzeby małych przedsiębiorstw oraz systematycznie wykorzystuje się oceny skutków, konsultacje społeczne i oceny.
Obecnie analizowanych jest ponad 20 inicjatyw legislacyjnych na rzecz ograniczenia biurokracji, m.in. w dziedzinie bezpieczeństwa produktów konsumenckich i zdrowia zwierząt. Ujednolicona deklaracja VAT może pomóc zmniejszyć koszty ponoszone przez przedsiębiorstwa.
Do końca 2014 r. przeprowadzonych ma zostać prawie 50 ocen w zakresie obciążeń regulacyjnych dotyczących np. zdrowia i bezpieczeństwa w miejscu pracy, pracy tymczasowej, a także szeregu nowych unijnych przepisów UE w sektorze usług finansowych. Komisja zamierza również wycofać szereg wniosków będących w trakcie procesu legislacyjnego, a także uchylić niektóre z przyjętych przepisów, które nie są już potrzebne.
Urzędy skarbowe nadużywają swoich uprawnień
Urzędy skarbowe przesyłają do firm wezwania z nakazami ujawnienia wysokości sprzedaży. Jest to przykład restrykcyjnego podejścia państwa wobec biznesu. Jak tłumaczą eksperci, w obliczu spowolnienia gospodarczego fiskus za wszelką cenę chce wykazać się skutecznością.
– Tego rodzaju działań organów podatkowych nie można akceptować tym bardziej, jeśli nadaje się tej samowoli pozory zgodności z prawem i straszy podatników odpowiedzialnością karną – ocenia ekspert Lewiatana, Przemysław Pruszyński. W opisywanych przez Pruszyńskiego przypadkach urzędy skarbowe wysyłają do podatników pisma zobowiązujące ich do składania informacji nt. przyczyn spadku sprzedaży albo spadku wpłacanych sum podatku względem poprzednich lat. W kierowanych do przedsiębiorców pismach pojawiają się wyraźne żądania udostępnienia danych o obecnej wysokości sprzedaży, a czasem i prognoz na przyszłe okresy.
Co najdziwniejsze, w niektórych przypadkach w swoich pismach fiskus grozi odpowiedzialnością karną, chociaż odnosi się to do danych, których – zgodnie z prawem – przedsiębiorca nie ma obowiązku podawać.
– Zgodnie z art. 272 Ordynacji podatkowej, organy podatkowe pierwszej instancji dokonują czynności mających na celu: sprawdzenie terminowości składania deklaracji, wpłacania zadeklarowanych podatków, w tym również pobieranych przez płatników oraz inkasentów. Stwierdzają również formalną poprawność dokumentów. W tym zakresie nie mieści się np. prośba o podanie przyczyn spadku wpłat w stosunku do porównywalnego okresu.
Gwarancje dla firm - program będzie rozszerzony
Bank może udzielać takiego wsparcia do 60 procent kwoty zobowiązania. Przedsiębiorcy maksymalnie mogą zaciągnąć 3 i pół miliona złotych kredytu - na okres do 27 miesięcy. Najchętniej z tej propozycji korzystają mikroprzedsiębiorcy z województw mazowieckiego, śląskiego oraz wielkopolskiego, najrzadziej z opolskiego, lubuskiego, podlaskiego i świętokrzyskiego.
Fala upadłości firm przybiera na sile
We wrześniu upadło co najmniej 66 średnich i dużych firm, które zatrudniały ok. 4,2 tys. osób i miały łączny obrót na poziomie ok. 1,5 mld zł – wynika z danych zebranych przez firmę Euler Hermes. Od początku roku sądy opublikowały informacje o upadłości aż 713 przedsiębiorstw, co oznacza wzrost o 5 proc. rok do roku.
Jak podaje w swoim raporcie Euler Hermes, we wrześniu upadłości objęły przede wszystkim mniejsze i średnie firmy, ale zatrudniające sporo osób. Aż 12 z 66 bankrutów zatrudniało powyżej 100 pracowników.
– Cztery tysiące dwieście osób zatrudnionych (według ostatnich dostępnych danych) w firmach przechodzących proces upadłościowy w skali miesiąca to dużo, ale sytuację łagodzi trochę znaczna ilość postępowań układowych – a więc przynajmniej część z ich pracowników utrzymuje pracę (a z czasem, gdy restrukturyzacja przynosi efekty wraca także z reguły duża część wcześniej zatrudnionych) – tłumaczy dyrektor ds. analiz branżowych w EH Collections, Michał Modrzejewski.
Łącznie w wrześniu sądy poinformowały o upadłości 66 przedsiębiorstw, czyli o 8 więcej niż w analogicznym okresie czasu w roku 2012.
Z dużymi problemami nadal borykają się firmy zajmujące się handlem hurtowym (upadłości ogłosili m.in. dystrybutorzy obuwia i odzieży). Równie źle wygląda sytuacja w budownictwie – przedsiębiorstwa z tej branży oraz z nią powiązane stanowiły aż 1/3 ogółu wrześniowych upadłości.
– Wielu dostawców i kredytodawców przygląda się uważnie sytuacji dystrybutorów – obawę budzić może ich średnio niska rentowność przy jednocześnie dużych obrotach (a także zwiększające ich odpowiedzialność finansową kwestie akcyzowe związane z obrotem wyrobami tytoniowymi czy alkoholowymi). Potencjalnie dużym stratom nie towarzyszą więc z reguły znaczne oszczędności na ich pokrycie – ocenia główny analityk EH, Tomasz Starus.
Urzędy skarbowe zajmują majątek przedsiębiorców bez sprawdzenia długu, na wszelki wypadek
Urzędnicy fiskusa nierzadko ustanawiają zastaw lub hipotekę przymusową, zanim ustalą, ile dokładnie podatnik jest im winien - donosi Gazeta Prawna. Sprawie przyjrzy się wkrótce Trybunał Konstytucyjny.
Organy chcą w ten sposób zabezpieczyć przyszłą egzekucję podatków. Dzięki zajęciu majątku podatnika mogą też uniknąć upływu terminu przedawnienia zobowiązania. Problem w tym, że robią to jeszcze przed wydaniem decyzji wymiarowej, a więc wtedy, gdy wysokość podatku i zaległości jest znana jedynie w przybliżeniu. W 2012 r. takich przypadków było prawie 1,5 tys., a dwa lata wcześniej – niespełna 900. Przeważnie decyzje o zabezpieczeniu wydawane są w ostatnim kwartale roku i dotyczą zajęcia nieruchomości. Na dodatek często wartość zajętego majątku przewyższa znacznie ustaloną później w decyzji kwotę podatku do zapłaty. 8 października zajmie się tym Trybunał Konstytucyjny.
Spółka przegrała sprawę przed Naczelnym Sądem Administracyjnym, który w kwestii zajęcia nieruchomości nie dopatrzył się naruszenia prawa przez urząd. Złożyła więc skargę konstytucyjną (sygn. akt SK 40/12). Uzasadniła ją tym, że obowiązujące przepisy pozwalają organom na nieuzasadnioną w wielu przypadkach ingerencję w prawo własności podatników, a zastosowanie zabezpieczenia zależy wyłącznie od woli urzędnika. Jeśli Trybunał Konstytucyjny zakwestionuje przepis, firma będzie mogła wystąpić o wznowienie postępowania i dochodzić odszkodowania od Skarbu Państwa.
Przemysław Molik, Infor
Fiskus chce, by właściciele firm przesyłali mu szczegółowe informacje o wysokości sprzedaży - donosi "Rzeczpospolita". „Naczelnik urzędu skarbowego wzywa do złożenia zestawienia sprzedaży oraz podania informacji o zakresie wywiązywania się z obowiązku prowadzenia kas rejestrujących" – takie pisma dostają ostatnio tysiące przedsiębiorców. W samym Pruszczu Gdańskim wysłano ich ponad 700. W Ełku prawie 200.
Jaka jest podstawa prawna wezwań? Izba Skarbowa w Gdańsku, pod którą podlega urząd w Pruszczu Gdańskim, powołuje się na przepisy mówiące o czynnościach sprawdzających. – W ramach tej procedury urzędnicy mogą zweryfikować, czy przedsiębiorca składa wymagane przez prawo deklaracje oraz czy są one prawidłowe pod względem formalnym – tłumaczy Konrad Piłat, doradca podatkowy w kancelarii KNDP Kolibski Nikończyk Dec & Partnerzy. – Przepisy nie dają jednak podstaw do wzywania przedsiębiorców do przedstawienia ewidencji, na podstawie których można ustalić, czy są zobowiązani do posiadania kasy fiskalnej.
– To, czy przedsiębiorca wywiązuje się z obowiązku ewidencjonowania sprzedaży w kasie, sprawdza się w trakcie kontroli podatkowej – mówi Janusz Menkina, właściciel biura rachunkowego. – Ujawnienia wysokości obrotów i struktury sprzedaży można wymagać także w czasie postępowania podatkowego. Przepisy nie pozwalają jednak na wzywanie podatników do podawania danych o obrotach bez wszczęcia tych procedur – dodaje Menkina.
Urząd Skarbowy w Ełku powołuje się z kolei na przepisy ustawy o VAT mówiące o rejestrowaniu sprzedaży w kasach. Zaznacza jednak, że jego pisma są jedynie prośbą o informację. Urząd przypomina też podatnikom o ich obowiązkach. – Wydaje się, że zamiast wysyłania setek wezwań do przedsiębiorców lepszym i tańszym sposobem przypomnienia o obowiązku zakupu kas fiskalnych jest zamieszczanie odpowiedniej informacji np. na stronie internetowej urzędu skarbowego – komentuje Konrad Piłat.
O wysyłaniu przez urzędy wezwań nakazujących ujawnianie obrotów dziennikarze „Rz" pisali już w czerwcu. Ministerstwo Finansów odpowiedziało wtedy, że nie prowadzi takiej akcji. Jak widać jednak, urzędy się nie poddają.
To kolejny przykład restrykcyjnego postępowania fiskusa wobec przedsiębiorców.
Niedawno pisaliśmy o problemach z nadawaniem nowym spółkom numerów NIP. Urzędy skarbowe przeprowadzają tzw. postępowania wyjaśniające, w ramach których przesłuchują członków zarządu i żądają wielu dodatkowych informacji, np. dotyczących miejsca wykonywania działalności gospodarczej. Kłopoty mają też osoby, które nie potrzebują samodzielnego lokalu na działalność i korzystają z usług tzw. biur wirtualnych. Urzędy skarbowe także im nie chcą nadawać numerów NIP.
– W ostatnim czasie widać coraz większą opresyjność fiskusa. Niestety, rząd zamiast ułatwiać prowadzenie działalności gospodarczej, próbuje zapewnić wpływy budżetowe przez dokręcenie śruby przedsiębiorcom – podsumowuje Sebastian Brański, rzecznik Federacji Małych i Średnich Przedsiębiorstw.
Limity podatkowe w 2014 r. będą wyższe
Status małego podatnika VAT, PIT i CIT w 2014 r. będą mieć przedsiębiorcy, których roczny przychód ze sprzedaży nie przekroczy 5.068 tys. zł. Obecnie limit ten wynosi 4.922 tys. zł.
Obliczenie limitów podatkowych kwot euro na złotówki opiera się na średnim kursie euro ogłoszonym przez NBP w pierwszym dniu roboczym października roku poprzedzającego rok, na który mają być wyliczone limity. Wczoraj średni kurs euro wyniósł 4,2230 zł (Tabela nr 190/A/NBP/2013 z 1 października 2013 r.).
Status małego podatnika podatków dochodowych będą mieć przedsiębiorcy, których roczny przychód ze sprzedaży nie przekroczy kwoty 5.068 tys. zł. Warto przypomnieć, że posiadanie statusu małego podatnika umożliwia korzystanie z kasowej metody rozliczeń VAT, kwartalnych rozliczeń VAT bez konieczności wpłacania zaliczek oraz jednorazowej amortyzacji środków trwałych.
Mali podatnicy oraz podatnicy rozpoczynający działalność gospodarczą mogą dokonywać jednorazowych odpisów amortyzacyjnych od wartości początkowej środków trwałych zaliczonych do grupy 3-8 Klasyfikacji, z wyłączeniem samochodów osobowych, gdy ich wartość początkowa w roku podatkowym, w którym zostały wprowadzone do ewidencji, nie przekracza równowartości 50.000 euro. W 2014 roku limit ten będzie wynosił 211.000 zł, a zatem o 6.000 tys. zł więcej niż obecnie.
Wyższe będą również limity przychodów uprawniające do korzystania z opodatkowania działalności gospodarczej w formie ryczałtu od przychodów ewidencjonowanych. W 2014 r. ryczałt będą mogli płacić podatnicy, którzy w tym roku uzyskują przychody z pozarolniczej działalności gospodarczej, prowadzonej samodzielnie w wysokości nieprzekraczającej 633.450 zł. Limit ten dotyczy również przychodów wszystkich wspólników spółki cywilnej lub jawnej osób fizycznych.
Kwartalny sposób rozliczania ryczałtu w następnym roku stosować będą mogli wyłącznie podatnicy, których przychody z działalności prowadzonej samodzielnie albo przychody spółki nie przekraczają 105.575 zł.
Ograniczenie miałoby zastosowanie tylko do aut wykorzystywanych zarówno do celów prywatnych, jak i do prowadzonej działalności gospodarczej, a nie objęłoby tych stosowanych wyłącznie w celach służbowych. Derogacja objęłaby też częściowe ograniczenie - do wysokości 50 proc. - prawa do odliczenia VAT od zakupu paliwa do samochodów objętych derogacją oraz od innych wydatków eksploatacyjnych.
Podatki 2014, czyli wzrost fiskalizmu i opresyjności
Wejście w życie przygotowywanych przez rząd Donalda Tuska zmian w przepisach podatkowych oznaczać będzie wzrost fiskalizmu i opresyjności państwa wobec przedsiębiorców.
W połowie 2014 r. obowiązywać zacznie nowelizacja Ordynacji podatkowej, która przewiduje m.in. wprowadzenie klauzuli obejścia ustawy i sankcji za legalne obniżenie podatków, co w istocie oznacza – jak wskazuje BCC – przekreślenie legalnych metod obniżania (optymalizacji) podatków. Zmiany w Ordynacji zakładają także uzależnienie czynności procesowych od uzyskania odpłatnej opinii rady ds. unikania opodatkowania, karanie podatników za odmowę dostarczenia dowodów przeciwko sobie, rozszerzenie przesłanek zawieszenia przedawnienia i wprowadzenie przedawnienia nadpłaty.
– Analiza projektowanych zmian prawa podatkowego wskazuje na wzrost fiskalizmu de facto kosztem podatników ujawniających fiskusowi swoje dochody (obroty). Zwiększy się opresyjność państwa wobec przedsiębiorców przy równoczesnym osłabieniu ich pozycji w postępowaniach kontrolnych i podatkowych. Nastąpi dalsze ograniczenie ochronnej funkcji urzędowej interpretacji prawa – mówi ekspert BCC, dr Irena Ożóg.
Zmiany dotkną również m.in. podatków dochodowych. Przewidziano np. likwidację części ulg w podatku PIT oraz opodatkowanie podatkiem CIT dochodów kontrolowanych spółek zagranicznych (CFC), spółek komandytowo-akcyjnych i komandytowych.
W przypadku podatku od towarów i usług (VAT) do 2017 r. wydłużone zostanie obowiązywanie podwyższonych stawek. Już od października 2013 r. funkcjonują natomiast nowe mechanizmy, mające w założeniu ograniczyć skalę oszustw podatkowych i szarej strefy – solidarna odpowiedzialność oraz tzw. odwrócony VAT dla obrotu niektórymi towarami (m.in. wyroby stalowe i paliwa).
– Niestety, w projektach ustaw próżno szukać instrumentów prawnych niezbędnych w walce z szarą strefą. Wobec wielkiej mobilności oszustów podatkowych wprowadzone od 1 października br. zmiany w podatku od towarów i usług w zakresie solidarnej odpowiedzialności nie będą skuteczne. Natomiast „odwrócony” VAT jako metoda walki z oszustami podatkowymi, ograniczy wprawdzie skalę oszustw w obrocie towarami objętymi tą procedurą, jednak osłabi pozycję konkurencyjną małych i średnich przedsiębiorstw działających w tym obszarze – dodaje dr Ożóg.
Ukryte zadłużenie Polski to już prawie 200 proc. PKB
Ukryte zadłużenie Polski, nieujmowane w oficjalnych statystykach resortu finansów, wynosi obecnie ok. 193 proc. PKB, czyli ponad 3 bln zł – wynika z wyliczeń przeprowadzonych przez fundację Forum Obywatelskiego Rozwoju. W przeliczeniu na jednego mieszkańca niejawny dług to aktualnie już przeszło 83 tys. zł.
W swoich szacunkach fundacja FOR oparła się na unijnej metodologii ESA 2010, przyjętej przez Parlament Europejski w lipcu 2013 r. (państwa członkowskie będą musiały obowiązkowo stosować ją od 2017 r.).
W tej metodologii brane pod uwagę są również przyszłe zobowiązania rentowo-emerytalne. Z zaprezentowanych przez FOR wyliczeń wynika, że tak ujęty ukryty dług Polski wynosi ok. 3 086 mld zł. W obliczeniach uwzględniono m.in. zobowiązania ZUS, KRUS oraz systemu przeznaczonego dla służb mundurowych. Dla porównania, dług jawny to „tylko” nieco ponad 900 mld zł.
– Podobne szacunki ukazały się w publikacji MFW w r. 1998 w odniesieniu do Niemiec, Francji, Włoch, Japonii i Stanów Zjednoczonych w roku 1996. Te szacunki pokazywały duże zróżnicowanie wielkości zobowiązań między krajami, od 109 proc. PKB dla USA, 166 proc. dla Japonii, 221 proc. dla Niemiec, 260 proc. dla Francji i 360 proc. dla Włoch – mówi główny ekonomista BCC, prof. Stanisław Gomułka.
Jak wskazują eksperci fundacji założonej przez prof. Leszka Balcerowicza, polska gospodarka zagrożona jest trwałym spowolnieniem. Przez minimum 20 następnych lat liczba osób w wieku produkcyjnym będzie spadać, spowalnia też tempo wzrostu produktywności, a stopa inwestycji w Polsce zaliczana jest od dawna do najniższych w Europie Środkowo-Wschodniej. Według FOR, sytuacja wymaga poważnych reform strukturalnych.
– Zobowiązania teraz odnotowywane na kontach i subkontach w ZUS-ie dotyczą niemal wyłącznie osób jeszcze pracujących. Te zobowiązania jeszcze narastają. Z czasem obejmą także osoby po przejściu na emeryturę. W najbliższych 20-30 latach oczekiwać zatem należy znacznego wzrostu zobowiązań na kontach i subkontach w relacji do PKB, może nawet do szacowanego za rok 1996 poziomu około 300 proc. PKB – dodaje prof. Gomułka.
Sklepy przekażą żywność na cele charytatywne bez VAT
Zgodnie z nowymi przepisami ustawy o podatku od towarów i usług, sklep przekazujący nieodpłatnie organizacji pożytku publicznego żywność od 1 października br. może to zrobić bez naliczania VAT.
Jak poinformował resort finansów, dotychczas z VAT zwolnione były tylko dostawy produktów spożywczych dokonywane przez producentów na rzecz organizacji pożytku publicznego (OPP) z przeznaczeniem na cele działalności charytatywnej prowadzonej przez te organizacje.
Nowe rozwiązania umożliwiają objęcie zwolnieniem również innych podatników VAT przekazujących żywność tym organizacjom na cele charytatywne. Warunkiem tego jest posiadanie przez dokonującego dostawy towarów dokumentacji potwierdzającej dokonanie dostawy na rzecz OPP, z przeznaczeniem wyłącznie na cele działalności charytatywnej prowadzonej przez tę organizację - czytamy w komunikacie na stronie MF.
Zwiększenie zakresu zwolnień od podatku VAT w odniesieniu do dostaw produktów spożywczych, które są przekazywane na rzecz OPP, wynika z nowelizacji art. 43 ust. 1 pkt 16 ustawy z 26 lipca 2013 r. o zmianie ustawy o podatku od towarów i usług oraz niektórych innych ustaw (Dz. U. poz. 1027).
Od 1 października b.r. przedsiębiorcy mogą narazić się na odpowiedzialność za podatek swoich kontrahentów, a dokładnie - za niezapłacony VAT. Dotyczy to wyłącznie transakcji zawieranych pomiędzy przedsiębiorcami w obrocie tzw. towarami wrażliwymi, do których ustawa zalicza paliwa, złoto oraz niektóre wyroby stalowe.
Odpowiedzialność solidarna w omawianym przypadku oznacza, że fiskus może domagać się zapłacenia całej należności podatkowej lub jej części zarówno od sprzedawcy, jak też i nabywcy łącznie lub osobno. Jeżeli podatek zostanie uregulowany przez jedną ze stron, np. nabywcę, wtedy druga strona, czyli sprzedawca, jest z niego zwolniona, gdyż zobowiązanie wygasa. Odpowiedzialność ta ma dotyczyć tej części podatku, która proporcjonalnie przypada na dostawę dokonaną na rzecz tego przedsiębiorcy.
Lista towarów, przy których może powstać odpowiedzialność solidarna jest zawarta w załączniku nr 13 do ustawy o podatku od towarów i usług. Znajdują się w niej wyroby stalowe (np. siatki i ogrodzenia z drutu z żeliwa), paliwa i to zarówno do napędu pojazdów, jak też oleje opałowe, a także grupa pozostałych towarów, jak np. złoto nieobrobione plastycznie.
Innym bardzo ważnym wyłączeniem odpowiedzialności nabywcy jest sytuacja, w której podatek faktycznie nie został zapłacony przez sprzedawcę w terminie, jednak powstanie zaległości nie wiązało się z uczestnictwem podmiotu dokonującego dostawy w nierzetelnym rozliczaniu podatku w celu odniesienia korzyści majątkowej. Jest to o tyle dobre wyłączenie, że gwarantuje bezpieczeństwo w sytuacji, gdy kontrahent złożył deklarację podatkową, w której dokonał rzetelnego rozliczenia, jednak nie wywiązał się w terminie z samej płatności. Pozostaje jednak zagrożenie związane z interpretacją "nierzetelności rozliczenia". Jeżeli kontrola podatkowa wykaże niewłaściwość rozliczenia polegającą np. na niezgodnym z prawem odliczeniu VAT-u od jednego drobnego produktu, który zostanie zakwestionowany, będzie to już traktowane jako nierzetelne rozliczenie, które nie pozwoli na skorzystanie z tego wyłączenia?
Problemy polskich przedsiębiorców ze zwrotem VAT
– Jest to jednak decyzja o charakterze bardziej politycznym niż merytorycznym. Jest też ona uwarunkowana obecną sytuacją budżetu – ocenia ekspert. Skrócenie terminu zwrotu VAT spowodowałoby w krótkiej perspektywie niedobory budżetowe. Gdyż w obecnej sytuacji to przedsiębiorcy kredytują budżet państwa. W innych krajach UE zwrot można uzyskać znacznie szybciej. Przykładowo w Estonii trzeba czekać zaledwie 5 dni, w Irlandii – 10 dni, w Finlandii – 14, a w Austrii – 28.

References: art. 17
 art. 43
in dubio
 art. 9
 art. 70
 art. 70
 art. 18
 art. 272
 art. 43