Source: http://suwerennosc.com/viewtopic.php?f=2&t=13&sid=eaef3c40e40accf631228caa544925c7&start=30
Timestamp: 2017-12-17 06:13:56+00:00

Document:
DYSKUSYJNE CIEKAWOSTKI - Strona 4 - Forum Suwerenność
DYSKUSYJNE CIEKAWOSTKI
Re: DYSKUSYJNE CIEKAWOSTKI
Postautor: edward » 30 wrz 2017, 3:04
Ważne! Kolejny dowód na to, że Polska, nawet ta komunistyczna, nigdy nie zrzekła się odszkodowań od Niemiec
opublikowano: za 2 godziny · aktualizacja: za 2 godziny
O sprawie wielokrotnie pisał tygodnik 'w Sieci'. Tu wspomniana w liście publikacja z roku 2014 O sprawie wielokrotnie pisał tygodnik 'w Sieci'. Tu wspomniana w liście publikacja z roku 2014
W trakcie prac w 2004 roku w Zespole Doradców Prezydenta Warszawy śp. prof. Lecha Kaczyńskiego nad 2-gą częścią raportu o stratach wojennych Warszawy pt „Problematyka podstaw prawnych roszczeń odszkodowawczych z tytułu strat wojennych” autorstwa p. M. Czyżowicz-Malinowskiej oraz p.Józefa Menesa, pojawiła się informacja dotycząca dokumentu Rady Gospodarczej i Społecznej oraz Komisji Praw Człowieka ONZ opublikowanego w ONZ w dniu 24 listopada 1969 roku opisanego w wydawnictwie Polskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych jako oficjalny dokument ONZ o sygnaturze E/CN.4/1010.
Wiadomo było, że zawiera on m. in. oświadczenie Rządu PRL w sprawie odszkodowań wojennych. Istniało dość powszechne przypuszczenie, iż była to deklaracja o potwierdzeniu przez Rząd PRL w wrześniu 1969 roku na forum ONZ zrzeczenia się przez Rząd B. Bieruta w sierpniu 1953 roku praw do odszkodowań wojennych od Niemiec.
Ze względu na wagę tego dokumentu zwróciliśmy się do PISM, Ośrodka Informacji ONZ w Warszawie, Stałego Przedstawicielstwa RP przy ONZ, oraz Ministerstwa Spraw Zagranicznych o przekazanie Zespołowi Doradców Prezydenta Warszawy kopii dokumentu E/CN.4/1010. Niestety, każda z wymienionych instytucji wskazała na różne powody wykluczające możliwość zrealizowania prośby autorów 2-giej części raportu o stratach.
Zaistniał zatem problem, że oświadczenie z września 1969 roku jest w kręgach polityków i publicystów przywoływane, ale jego treść de facto nie jest znana opinii publicznej i nie pozostaje w dyspozycji instytucji, które, wydawałoby się, powinny mieć ten dokument.
Sytuacja ta nasunęła przypuszczenie, że dokument istnieje, skoro ma swoją sygnaturę ONZ, ale, być może, nie zawiera potwierdzenia zrzeczenia się przez Polskę praw do odszkodowań wojennych.
Niestety, na przełomie 2005 i 2006 roku Zespól ds. strat wojennych Warszawy zakończył działalność i sprawa nie została wówczas wyjaśniona. Podobne pismo ( o nie istnieniu w bazach ONZ dokumentu będącego oświadczeniem Rządu PRL z września 1969 roku w sprawie odszkodowań wojennych) otrzymał od wysokiego urzędnika ONZ dziennikarz tygodnika „wSieci w 2014 roku (chodzi o doktora Grzegorza Kostrzewę - Zorbasa - red. wP.).
Ze względu na wznowienie dyskusji o ewentualnych prawach Polski i jej obywateli do reparacji oraz odszkodowań wojennych p. Józef Menes ponownie zwrócił się pod koniec sierpnia br. w imieniu własnym oraz Pana posła Arkadiusza Mularczyka do Stałego Przedstawicielstwa RP przy ONZ z prośbą o
„przesłanie dokumentu o sygnaturze E/CN.4/1010 będącego odpowiedzią Rządu PRL z dnia 27 września 1969 roku na notę Sekretarza Generalnego ONZ w sprawie karania zbrodniarzy wojennych”.
Tym razem, inaczej, niż dwanaście lat temu, Stałe Przedstawicielstwo RP przesłało dokument. Nosi on tytuł
„Kwestia karania zbrodniarzy wojennych oraz osób, które popełniły zbrodnie przeciw ludzkości”.
Zawiera on odpowiedzi kilkunastu państw, w tym Polski, na zapytanie Sekretarza Generalnego ONZ w sprawie przygotowania studium określającego kryteria odszkodowań wojennych oraz zasady odpowiedzialności za zbrodnie wojenne i zbrodnie przeciw ludzkości.
Rząd PRL w swej odpowiedzi postulował, aby kwestia odpowiedzialności za zbrodnie wojenne i zbrodnie przeciw ludzkości nie ograniczały się do odpowiedzialności karnej wobec sprawców takich zbrodni, ale aby w dokumencie ONZ ująć również zasady odpowiedzialności materialnej agresora za szkody wojenne.
W dokumencie podniesiono kwestię, iż ustawodawstwo obowiązujące w RFN stwarza dyskryminujące bariery w dochodzeniu swoich praw dla obywateli polskich, co jest sprzeczne z zasadami prawa międzynarodowego. Jednocześnie rząd RFN zawarł umowy z dwunastoma państwami Europy Zachodniej, w których zaakceptował fakt wypłacania odszkodowań wojennych.
W końcowej części dokumentu przedstawiono zasady określania odszkodowań wojennych oraz wymieniono kategorie osób uprawnionych.
Rząd PRL stwierdził również, iż odszkodowania za zbrodnie wojenne i zbrodnie przeciw ludzkości nie mogą być rozpatrywane na podstawie ustawodawstwa agresora, lecz na podstawie przepisów międzynarodowych.
Tak więc oświadczenie Rządu PRL z 1969 roku, które znalazło się w dokumencie ONZ nie jest potwierdzeniem oświadczenia Rządu PRL z 23 sierpnia 1953 roku a wprost przeciwnie stanowi jego zaprzeczenie. Taką ocenę zagadnienia reprezentowaną przez ówczesny rząd polski potwierdza również fakt, że 6 maja 1970 roku Prezes Rady Ministrów wydał decyzję w sprawie powołania Komisji do opracowania problemu odszkodowań niemieckich. Działa ona kilka lat przedstawiając końcowe sprawozdanie z prac w czerwcu 1974 roku.
Reasumując, poza innymi, licznymi przesłankami wskazującymi, że oświadczenie rządu z 23 sierpnia 1953 roku nie weszło do obiegu prawnego (np. fakt przypisywania tego oświadczenia Radzie Ministrów, chociaż kompetencje do takiej, ewentualnej decyzji zgodnie z konstytucją z 1952 roku posiadała Rada Państwa) należy stwierdzić, że brak jest dokumentu dowodzącego zarejestrowanie oświadczenia z 23 sierpnia 1953 roku w bazie traktatów, umów międzynarodowych itp. ONZ. Oświadczenie to nigdy nie zostało też opublikowane w Monitorze Polskim oraz w Dzienniku Ustaw. Zostało jedynie opublikowane na łamach PAP.
W załączeniu (wyżej - red wP.) skan strony tytułowej dokumentu ONZ, w którym znajduje się oświadczenie rządu PRL z 1969 roku.
Cały dokument jest dostępny na stronie internetowej biblioteki NZ im. Daga Hammarskjolda pod adresem: http:// dag.un.org/handle/11176/304666.
Postautor: edward » 11 paź 2017, 10:45
Jesz za dużo cukru? Wiemy, jak to sprawdzić!
Choć nie należy do najzdrowszych, trudno bez niego żyć. Cukier, zwany przez niektórych białą śmiercią, to składnik większości produktów - w tym przede wszystkim słodyczy. Jeżeli jesz je codziennie, jest duża szansa, że się od nich uzależniłaś. Bardzo prawdopodobne jest, że w twoim organizmie jest zbyt wysoki poziom cukru. Podpowiadamy, jak to sprawdzić.
Czy spożywasz za dużo cukru?
Jest kilka symptomów świadczących o tym, że spożywasz zbyt dużą ilość cukru. Jego ilość może mieć wpływ na samopoczucie, zdrowie i wygląd twojej cery. Dla dobra własnego zdrowia lepiej ich nie bagatelizować.
Zbyt duża ilość cukru w organizmie często objawia się brakiem energii i nieustającym zmęczeniem. Nadmiar tego składnika sprawia, że nasz organizm nie potrafi przerobić go na glukozę, czyli substancję, która odpowiada za energię. Doskonale wiedzą o tym osoby cierpiące na cukrzycę, które często narzekają na senność, przemęczenie, mają problemy z pamięcią i koncentracją. To dlatego, że w ich komórkach brakuje właśnie glukozy.
Przez nadmiar cukru w organizmie cierpi nasz system immunologiczny. - Cukry zakwaszają mikrośrodowisko w jelitach, co sprzyja namnażaniu, a jednocześnie rozwojowi drożdżaków. Ponadto cukry proste same w sobie stanowią pożywkę dla grzybów. Stąd też istnieją teorie, że odpowiednia dieta, uboga w pokarmy węglowodanowe, może sprzyjać zapobieganiu lub nawet leczeniu tych infekcji - twierdzi lekarz Tomasz Olejniczak.
Postautor: edward » 22 paź 2017, 19:22
Polak od urodzenia aż do śmierci jest przedmiotem spekulacyjnym Żydowskiej pandemii i stanowi towar którym Żydzi handlują jak bydłem.
RYNKI HANDLU POLSKIMI DZIEĆMI
Okupowane przez Żydów "Polskie" państwo handluje polskimi dziećmi. "Polscy" urzędnicy i sędziowie zabierają dzieci Polskim rodzicom borykającym się z kłopotami finansowymi i samotnym rodzicom których Żydzi doprowadzili do nędzy, oraz pomagają czynić to obcym urzędnikom w Polsce i poza jej granicami. Dzieci zabrane polskim rodzicom są wykorzystywane do zarabiania na państwowych polskich oraz obcych zleceniach opieki nad dziećmi oraz na wsparciu pieniężnym dla rodzin, a także są przedmiotami handlu ludźmi na potrzeby rzekomych "adopcji", umożliwiających niejednokrotnie niewolnicze wykorzystywanie dzieci.
Urzędnicy polscy i obcy współpracują z prawdziwym przemysłem usług opieki. Niemiecka firma TheraVia, świadcząca usługi opieki nad dziećmi, osiąga rocznie obrót o wartości 700 milionów euro. W Niemczech udokumentowano przypadki wykonania na dziecku zabranym polskiej matce operacji chirurgicznych dla zarobku bez wskazania medycznego, a także uwięzienia zabranego polskiej matce 10-letniego dziecka w klinice psychiatrycznej jako przyszłego "psychopaty". W obu przypadkach mimo licznych społecznych apeli dzieci są wciąż bezprawnie izolowane od matek, z poparciem skorumpowanych przedstawicieli polskiego państwa. Bezkarność gwarantują im polscy sędziowie. Warszawski sąd stwierdził: "Podkreślić należy, że art. 231 par. 1 kk chroni abstrakcyjnie ujęte dobro prawne w postaci prawidłowego funkcjonowania instytucji państwowych i samorządu terytorialnego, a także wynikający z tego ich autorytet. Pobocznym przedmiotem ochrony jest zaś interes publiczny lub prywatny, na szkodę którego działa funkcjonariusz". W rzeczywistości przepis art. 231 par. 1 kodeksu karnego wskazuje właśnie interes prywatny i publiczny jako przedmiot ochrony ("Funkcjonariusz publiczny, który, przekraczając swoje uprawnienia lub nie dopełniając obowiązków, działa na szkodę interesu publicznego lub prywatnego, podlega karze pozbawienia wolności do lat 3.").
Wyjaśnienia oczekuje los tysięcy polskich dzieci, które stały się ofiarami współczesnego niewolnictwa ukrytego pod pozorami pomocy rodzinie, opieki zastępczej i adopcji. Urzędnicy, media i politycy tłumią pytania o współczesne niewolnictwo dziecięce; tłumią protesty społeczne i publikacje dotyczące urzędowych uprowadzeń i niewolnictwa dzieci.
"DUMPINGOWA" CENA POLSKIEGO DZIECKA
Polskie sądy przemocą wydają broniące się dzieci zagranicznym pośrednikom przedstawianym w Polsce jako "rodzice adopcyjni". Pośrednicy ci następnie zbywają te dzieci na internetowych aukcjach przyciągających licznych pedofili i sadystów. Wobec rozpaczliwej walki dziecka o pozostanie w Polsce, i brutalności polskich sędziów, urzędników i policjantów, obcokrajowcy czasem sami rezygnują z dziecka. Dzieci są wywożone z Polski jako towar do Stanów Zjednoczonych, a także do Belgii znanej z rządowej ochrony udzielanej pedofilom i mordercom dzieci.
Jawna ofertowa cena adopcyjnej dostawy polskiego dziecka w kwocie od parunastu do parudziesięciu tysięcy euro jest w Europie Zachodniej uznawana za "dumpingową". Nabywca otrzymuje polskie dziecko wraz z gwarancją jego zdrowia oraz ścisłego odizolowania dziecka od jego naturalnej rodziny i krewnych. Dzięki temu może robić z dzieckiem wszystko, czego zapragnie. Dziecko oderwane od osób bliskich i nie znające języka kraju, w którym przebywa, nie ma komu się poskarżyć. Polski państwowy proceder adopcyjnej sprzedaży dzieci skłonił niemieckich dziennikarzy do stwierdzenia, że "Trzeci świat zbliża się tymczasem do Europy". W USA dzieci dostarczone z Europy poprzez adopcje zagraniczne są poza jakąkolwiek kontrolą państwa, bez udziału prawników, jedynie w oparciu o podpisane oświadczenie "rodzica adopcyjnego" dziecka, przekazywane kolejnym nabywcom poprzez aukcje internetowe, przyciągające pedofilów i sadystów. Niektóre dzieci mogły już utracić życie wskutek wykorzystywania albo morderstwa.
Polska jest jedynym państwem w Europie, które wysyła swe dzieci za granicę. Rumunia i Węgry traktują tak dzieci narodowości romskiej, łamiąc ich prawa. W Europie tylko Polska utrudnia adopcje krajowe swych dzieci i wspiera zagraniczne. W Polsce otrzymanie polskiego dziecka jest łatwe tylko dla obcokrajowców. Polska dziennikarka Martyna Wojciechowska jest jedną z wielu osób wskazujących ogromną różnicę w traktowaniu przez polskie ośrodki adopcyjne obywateli polskich i zagranicznych. Stwierdziła,że polskim obywatelom "łatwiej jest adoptować dziecko z Etiopii czy z Chin niż z Polski" (http://natemat.pl/40291,martyna-wojciec ... wiej-zaado…).
DZIECKO JAKO TOWAR
W Belgii firma "Het Kleine Mirakel" ("Mały cud") jawnie wystawia polskie dziecko na sprzedaż obok dzieci z Gwinei, Kenii i Ugandy w cenie ofertowej 12 tysięcy euro lub 52 tysięcy złotych.
Niemiecki tygodnik "Der Spiegel" w artykule pod tytułem "Heisse Ware Baby" ("Gorący towar dziecko") stwierdzał już w 1995 r., że: "Trzeci świat zbliża się tymczasem do Europy. Od upadku reżimów komunistycznych dzieci z krajów Wspólnoty Państw Niepodległych, z Polski i Rumunii są do nabycia za ceny niemal dumpingowe. Lot jest krótszy - a ponadto: te dzieci wyglądają po europejsku." ("Die Dritte Welt rückt mittlerweile bis nach Europa vor. Seit dem Zusammenbruch der kommunistischen Regime sind Kinder aus der GUS, aus Polen und Rumänien nahezu im Dumping-Angebot zu haben. Der Flug ist kürzer - und überdies: Die Kinder sehen europäisch aus.", 1995-06-05, http://www.spiegel.de/spiegel/print/d-9186224.html).), cytując opinię polskiego dostawcy dzieci: "Czasem przybywają do nas małżeństwa z Niemiec lub Francji, które chcą kupić dzieci jakby te były kartoflami" ("Manchmal kommen Ehepaare aus Deutschland oder Frankreich zu uns, die wollen Kinder kaufen als ob's Kartoffeln wären.").
Możliwość bezkarnego całkowitego izolowania polskiego dziecka od rodziny, pozwalająca niemal na dowolne jego wykorzystywanie, stanowi o szczególnej atrakcyjności polskiego dziecka dla jego nabywcy.
DZIECKO NA INTERNETOWEJ AUKCJI
W Stanach Zjednoczonych polskie dzieci obok innych dzieci adoptowanych z zagranicy stają się przedmiotami handlu. Amerykański The Donaldson Adoption Institute podaje, że: "W większości stanów (w USA) udział prawnika nie jest wymagany do przeniesienia kurateli nad dzieckiem przekazanym poprzez adopcję międzynarodową. Dwie rodziny po prostu podpisują krótki dokument bez jakiegokolwiek udziału państwa. Bez rządowej ochrony niektóre dzieci zostały przekazane pod opiekę ludzi wykorzystujących je, lub innych osób, które uniknęły sprawdzenia. Agencja Reuters powiadomiła o jednym przypadku, w którym matka adopcyjna wydała 9-letniego adoptowanego chłopca pedofilowi na parkingu przy motelu w stanie Wisconsin po paru godzinach od umieszczenia ogłoszenia o tym dziecku w internetowej grupie Yahoo".
Ujawniane duże różnice w koszcie zakupu polskich dzieci, sięgające co najmniej parudziesięciu tysięcy dolarów lub euro, pozwalają podejrzewać znacznie wyższe niejawne wynagrodzenia za dostawę dzieci, które można skutecznie odizolować od rodzin i bezkarnie wykorzystywać, oraz za wydanie dziecka nabywcom, których można podejrzewać o chęć jego wykorzystania lub odsprzedaży, a także za dostawę dziecka o pożądanych cechach.
LOBBY HANDLARZY DZIEĆMI
Urzędnicze i sędziowskie lobby handlarzy dziećmi ma w Polsce na swych usługach polityków, którzy pozwolili usunąć z polskiego kodeksu karnego przestępstwo adopcyjnego handlu dziećmi jako przestępstwo handlu ludźmi. Polscy urzędnicy państwowi wraz z sędziami świadomie, w zorganizowany sposób zabierają lub pomagają w zabieraniu dzieci polskim rodzicom w Polsce i za granicą celem ich wykorzystywania do zarobkowania na finansowanych publicznie usługach zbędnej opieki, lub celem sprzedaży do adopcji, skrywającej często dziecięce niewolnictwo. Los polskich dzieci zabranych rodzicom i wysłanych za granicę pozostaje nieznany, gdyż polscy urzędnicy z pomocą polityków starannie znieśli wszelkie środki ochrony prawnej dzieci zabranych rodzicom, pozbawiając je wbrew konstytucji nawet prawa do polskiej pomocy konsularnej za granicą. Polskie dziecko wysłane do obcego kraju i tam wykorzystywane, nie może nawet uciec do polskiego konsulatu lub ambasady. Zostanie wydane swym "właścicielom". Położenie polskiego dziecka uprowadzonego lub zatrzymanego za granicą przypomina starożytne niewolnictwo, którego ofiarami stawały się przede wszystkim dzieci.
Niewolniczy handel polskimi dziećmi został w czasie ostatnich 6 lat wsparty celowym usunięciem z polskiego prawa środków ochrony dzieci. W 2010 r. wycofano z kodeksu karnego karalność adopcyjnego handlu dzieckiem jako przestępstwa handlu ludźmi. Następnie dopuszczono ustawowo, wbrew konstytucyjnej zasadzie państwa prawnego, przeprowadzanie adopcji zagranicznej nawet w przypadku złamania prawa w czasie postępowania adopcyjnego. Wykluczono zarazem stosowanie kodeksu postępowania administracyjnego w postępowaniach adopcji zagranicznej. Wyłączono wszelkie środki odwoławcze zagwarantowane tym kodeksem. Wbrew ustanowionemu w kodeksie rodzinnym i opiekuńczym, zakazowi adopcji zagranicznej dziecka, któremu można zapewnić zastępcze środowisko rodzinne w Polsce, ukształtowano przepisy o adopcji zagranicznej w sposób pozwalający na wymuszanie takiej adopcji, i to w trybie pośpiesznym, w czasie parudziesięciu dni. Zabrano rodzinie i krewnym dziecka czas i środki konieczne do ratowania dziecka przed wywiezieniem go z Polski i ukryciem przed nimi za granicą, czy choćby do publicznego szukania ratunku. W końcu dzieci bezprawnie wydane do "adopcji" zagranicznej i wykorzystywane za granicą pozbawiono nawet polskiej ochrony konsularnej, wbrew konstytucji zabierając im ustawowo prawo do takiej pomocy jako osobom mającym podwójne obywatelstwo.
Poprzez ustawowe zniesienie obowiązku konsula ochrony polskiego dziecka, któremu za granicą po adopcji narzucono drugie obywatelstwo, przepisem art. 49 ust. 1 ustawy "Prawo konsularne", polscy urzędnicy zapewnili sobie niedawno bezkarność w odmowie ochrony polskiego dziecka, które wydano do adopcji zagranicznej. Do chwili zmiany prawa o funkcjach konsulów polscy dyplomaci znający proceder handlu polskimi dziećmi, wiedzący, że polskie dzieci są ofiarami przestępstw, obciążeni byli przynajmniej niewielkim ryzykiem odpowiedzialności karnej za bezczynność wobec niewolenia i wykorzystywania dzieci. Obecnie już bez obawy mogą odkładać do akt wszelkie powiadomienia o okrucieństwie wobec polskich dzieci sprzedanych do adopcji za granicę.
W czasie paru lat formalnymi i nieformalnymi inicjatywami ustawodawczymi urzędników rządowych i okołorządowych stworzono prawne warunki do bezkarnego prowadzenia przez funkcjonariuszy państwa okrutnego handlu ludźmi. Naruszano w tym działaniu ustawodawczym uznawany we wszystkich prawdziwych demokracjach rozdział władzy wykonawczej od władzy ustawodawczej. Wskutek tych szkodliwych zmian prawa urzędnicy polscy i obcy mogą bez ryzyka odpowiedzialności karnej nieludzko traktować polskie dzieci. W Unii Europejskiej poza Polską polskie dziecko jest zatrzymywane w izolacji od polskiej rodziny, której zakazuje się z nim nawet rozmowy telefonicznej w oparciu o twierdzenie, że użycie języka polskiego opóźnia rozwój umysłowy dziecka. Polskie dziecko jest w Polsce odrywane od rodziny, wydawane do "adopcji" obcokrajowcom, których tożsamość ukrywa się przed jego polską rodziną, a następnie wywożone za granicę do kraju niewiadomego rodzinie, która na zawsze traci kontakt z dzieckiem. Prawo unijne i polskie daje urzędnikom w Unii już dziś niemal absolutną władzę na polskim dzieckiem, które wpadło w ich ręce.
POLSKA ŚWIATOWYM EKSPORTEREM DZIECI
Staraniami polskich sędziów, urzędników i polityków Polska należy do głównych dostawców europejskich dzieci na światowe rynki handlu dziećmi. Polska policja, prokuratura, rząd, Rzecznik Praw Dziecka odmawiają obrony dzieci przed porywaniem i wywożeniem ich za granice nawet wówczas, gdy ochrony oraz doprowadzenia do powrotu polskiego dziecka do Polski zażąda sąd. Wyborowi dziecka w międzypaństwowym handlu polskimi dziećmi znakomicie służy utworzony w Polsce specjalny "centralny bank danych o dzieciach oczekujących na przysposobienie".
W Unii Europejskiej Polska jest obok Rumunii i Bułgarii największym eksporterem dzieci do Stanów Zjednoczonych. W latach od roku 1999 do roku 2015 z Polski wysłano za ocean 1254 dzieci; z Rumunii 2951, z Bułgarii 2069. Liczby te są nieporównywalne z liczbami dzieci wysyłanych w tym samym czasie do Stanów Zjednoczonych z Niemiec: tylko 25 dzieci, z Francji: ledwie 7; z Hiszpanii: 2, i z Włoch: 2. (https://travel.state.gov/…/adop…/en/about-us/statistics.html). W roku 2013 Rosja zupełnie zabroniła Amerykanom adoptowania dzieci rosyjskich.
Polskie sądy "rodzinne" są sądami kraju trzeciego świata, obsadzonymi przez samowolnie i jednoosobowo orzekających sędziów, którzy umyślnie, dla własnych korupcyjnych korzyści, naruszają prawa człowieka w sposób niemal zupełnie jawny. Gdy zupełnie jawne łamanie prawa, napotyka trudności, polscy sędziowie otrzymują wsparcie od współdziałających z nimi urzędników rządowych, zdolnych przeprowadzić przez Sejm i Senat nawet nowelizację Kodeksu karnego umożliwiającą sędziom unikanie własnej odpowiedzialności za adopcyjny handel dziećmi.
Podstawę dla bezprawnego procederu adopcyjnego handlu dziećmi stworzono przepisami wprowadzonymi ustawą z dnia 25 lipca 2014 r. o zmianie ustawy o wspieraniu rodziny i systemie pieczy zastępczej oraz niektórych innych ustaw. Przepisami art. 139a ust. 1 pkt 3 oraz art. 164 ust. 11 ustawy o wspieraniu rodziny i systemie pieczy zastępczej, stworzono środki wymuszania adopcji zagranicznych. Przepisem art. 139b usunięto wszelkie normy rzetelnego postępowania oraz środki odwoławcze i nadzorcze zapewniane Kodeksem postępowania administracyjnego. Przepisem art. 164 ust. 20 pkt 2 ustawy o wspieraniu rodziny i systemie pieczy zastępczej, uczyniono prawem bezprawie, pozwalając na uznaniowe ignorowanie łamania prawa, które nie ma "istotnego" wpływu na rozstrzygnięcie (Organ centralny (...) nie wydaje zgody, w przypadku gdy uzna, że (...) postępowanie w sprawie przysposobienia dziecka zostało przeprowadzone z naruszeniem przepisów dotyczących przysposobienia dziecka, a naruszenie to ma istotny wpływ na rozstrzygnięcie w przedmiocie zgody."). Przepis art. 164 ust. 20 pkt 2 wskazanej ustawy jest dopełnieniem zmian wprowadzonych do Kodeksu karnego celem zapewnienia bezkarności urzędnikom i sędziom handlującym dziećmi.
Poprzez usunięcie adopcyjnego handlu dziećmi spośród czynów karanych jako handel ludźmi (zastąpienie art. 253 przepisem art. 189a Kodeksu karnego) udzielono pomocy sędziom w bezkarnym organizowaniu sprzedaży dzieci do adopcji. Skutkowało to także szkodliwym złagodzeniem postrzegania przestępnego czynu handlu dzieckiem, który stanowi handlem ludźmi, ale po zmianie Kodeksu karnego nie jest już traktowane jako handel ludźmi.
Polska policja bierze czynny i brutalny udział w łamaniu praw polskich dzieci i rodzin. Policja porywa dzieci polskim rodzicom w Polsce bez wymaganego w Polsce ustawowo udziału kuratora i odpowiedniego postanowienia sądu, a następnie przekazuje je celem wywiezienia z Polski nawet osobom objętym zarzutami ich wykorzystywania seksualnego, lub podejrzewanym o udział w ukrywaniu morderstwa dziecka. W jednym z przypadków międzynarodowego sporu o opiekę nad dziećmi polscy policjanci na polecenie niemieckich urzędników na początku lutego 2016 r. porwali dzieci matce, by wydać je ojcu objętemu zarzutem ich wykorzystywania, który następnie wywiózł je do Belgii. Uczynili to na parę dni przed terminem badania dzieci przez biegłych sądowych mających ustalić sprawstwo popełnionych przeciwko nim przestępstw. Matka nie zna losu dzieci.
W Polsce sądowemu wydaniu dziecka zagranicznym kandydatom do adopcji nie stoi na przeszkodzie przedłożenie sądowi orzekającemu o tym wydaniu urzędowego dowodu dokonania przez nich uprzednio zakupu dziecka w innym kraju, a także dowodu nadużywania alkoholu ze szkodą dla dziecka. Tak stało się w sprawie 7-letniego Michałka, który pow wydaniu kandydatom do adopcji został uprowadzony z Polski przed zakończeniem nielegalnego postępowania adopcyjnego.
POLSKA ŹRÓDŁEM EUROPEJSKIEGO KAPITAŁU LUDZKIEGO
Komisja Europejska celem wsparcia polskiego eksportu dzieci stara się o zniesienie ostatnich środków prawnej ochrony polskich rodzin przed pozbawianiem ich dzieci potrzebnych zachodnim państwom Unii Europejskiej, coraz szybciej tracącym europejską ludność. Dnia 30 czerwca 2016 r. Komisja przedstawiła propozycję zupełnego pozbawienia dzieci w większości spraw opieki gwarancji ochrony sądów państw, których obywatelstwo posiadają, oraz zmniejszenia do paru albo nawet do jednego, liczby sądów orzekających w pozostałych sprawach tego rodzaju, a także podporządkowania sędziów zatrudnionych w tych sądach zachodnim wpływom politycznym i organizacyjnymi, otwierającym szeroko drogę obcej korupcji sędziów. Urzeczywistnienie tej propozycji w postaci unijnego rozporządzenia, stosowanego bezpośrednio, pozwoli zabierać dzieci w Polsce polskim rodzicom postanowieniem obcego sędziego czy urzędnika, na przykład niemieckiego "jugendamtu", wykonywanym przez polską policję poza jakąkolwiek kontrolą polskiego sądu. Polski rodzic będzie mógł wówczas co najwyżej jechać w ślad za dzieckiem za granicę, jeśli dowie się dokąd je wywieziono, by błagać o powrót dziecka, i to nawet, gdy będzie miał dowody, że jego dziecko przez zabraniem przez policję nigdy nie opuściło Polski.
Propozycja Komisji Europejskiej jest usiłowaniem zaostrzenia reguły niedopuszczalnego terytorializmu w Unii na szkodę dziecka, a w interesie państw, którym zaczyna brakować ludności europejskiej. To próba wprowadzenia sztywnej zasady: "czyj kraj, tego dziecko" według wzoru z dawno minionych dziejów Europy Zachodniej.
Propozycję Komisji Europejskiej zmiany prawa unijnego uzupełniają wysiłki o ustanowienie w polskim prawie brutalnych środków karnych, także więzienia, przeciwko rodzicom uwalniającym własne dzieci z rąk urzędowych porywaczy, wspierane przez polskiego Rzecznika Praw Dziecka pod pozorem ochrony dzieci. Środki te pozwalałyby zgodnie z polskim i unijnym prawem stosować w Polsce europejski nakaz aresztowania celem ponownego wywożenia za granicę polskich dzieci, które zdołały uciec do Polski. Obecnie polska policja według obcych poleceń, przede wszystkim niemieckich, stosuje w tym celu europejski nakaz aresztowania całkowicie nielegalnie. Przyjęcie proponowanych regulacji całkowicie zniesie polską państwową ochronę polskich dzieci i rodzin.
Polskie dzieci i rodziny są ofiarami szybkiej utraty przez Polskę suwerenności na rzecz dominujących państw Unii Europejskiej, przede wszystkim na rzecz Niemiec. Polska stała się źródłem zaopatrzenia innych państw Unii Europejskiej w kapitał ludzki. Państwa które pieniężnie dotują opiekę nad dziećmi sprowadzanymi z zagranicy, w istocie płacą za ich porywanie z uboższych krajów. Poziom ochrony praw polskich dzieci i rodzin przed obcym bezprawiem zbliża się obecnie w Polsce do poziomu z czasów ostatniej okupacji niemieckiej. Unia Europejska sprawnie osiąga cele państw, które nią kierują, przede wszystkim Niemiec, i ich obywateli. Polscy rodzice i dzieci bezskutecznie ubiegają się w Europie o poszanowanie swej godności, i podstawowych praw człowieka.
BRAK DEMOKRATYCZNEJ KONTROLI SĘDZIÓW ORAZ URZĘDNIKÓW W POLSCE
Społeczne apele kierowane celem ochrony polskich rodzin do kolejnych polskich rządów pozostają bezskuteczne. Zarzuty są ignorowane lub zbywane wymijającymi odpowiedziami.
Dnia 19 lipca 2016 r. Stowarzyszenie Wolne Społeczeństwo w czasie posiedzenia sejmowej Komisji do Spraw Petycji, popierające od końca 2015 r. petycję z dnia 9 października 2015 r. o ratowanie polskiego dziecka z rąk niemieckich urzędników (w Kancelarii Sejmu: BKSP-145-58/16) oraz projekt uchwały Sejmu dotyczącej potrzeby polskich państwowych wystąpień skargowych do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka oraz do Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej, bezskutecznie wnosiło o wskazanie rządowi potrzeby zbadania spraw rażącego zabierania dzieci polskim rodzicom w Niemczech, przedstawionych w uzasadnieniu petycji. Komisja nie uznała się za upoważnioną w swych kompetencjach ani do zwrócenia rządowi uwagi na konieczność oparcia polskiej polityki ochrony rodziny o konkretne udokumentowane indywidualne przypadki i ustalenia, ani też do oceny takich przypadków i ustaleń dotyczących znęcania się nad polskimi dziećmi i uwięzienia małego dziecka w klinice psychiatrycznej.
Dnia 20 lipca 2016 r., wobec niemożności powstrzymania koszmarnego handlu i wykorzystywania dzieci poprzez zwykłe zaangażowanie organów państwa, Stowarzyszenie Wolne Społeczeństwo wystąpiło do posłów na Sejm Rzeczypospolitej z wnioskiem o niezwłoczne powołanie sejmowej komisji śledczej do spraw handlu dziećmi, oraz o przygotowanie ochrony prawnej polskich rodzin w Polsce i za granicą przepisami prawa polskiego i prawa unijnego.
"NIEMY KRZYK DZIECI"
Dnia 20 lipca 2016 r. w następstwie przekazania wniosku o sejmową komisję śledczą przez Stowarzyszenie Wolne Społeczeństwo przewodniczącej Parlamentarnego Zespołu "Dobro dziecka jako cel najwyższy", której stowarzyszenie jeszcze przed dokonanym dnia 6 lipca 2016 r. utworzeniem Zespołu przekazało dokumentację okrutnej polskiej i obcej urzędniczej przestępczości przeciwko polskim dzieciom, przedstawiciele stowarzyszenia zostali wykluczeni z udziału w posiedzeniu Zespołu jej decyzją oznajmioną im na cztery minuty przed rozpoczęciem posiedzenia. Uniemożliwiono im żądanie od urzędników wyjaśnienia zarzucanych urzędnikom przez organizację społeczną czynów łamania prawa oraz poświadczania nieprawdy na szkodę dzieci i rodzin.
Stowarzyszenie Wolne Społeczeństwo, formalnie występujące od końca 2015 r. do Sejmu o ochronę polskich rodzin przed obcymi urzędnikami uprowadzającymi polskie dzieci, oraz inne organizacje społeczne działające ku ochronie rodzin, zostały w Sejmie w publicznej dyskusji o niszczeniu polskich rodzin zastąpione przez urzędników pomagających w uprowadzaniu polskich dzieci, i tworzących prawne warunki bezkarności uprowadzania dzieci. Dnia 20 lipca 2016 r. urzędnicy objęci zarzutami popełniania przestępstw przeciwko dzieciom przedstawiali w Sejmie publicznie swe rzekome starania o "dobro dziecka" i wysłuchiwali poselskich pochwał. Wykluczona strona społeczna i dzieci głosu nie otrzymali. Posłanka przewodnicząca Zespołowi zechciała podczas posiedzenia Zespołu, po wykluczeniu strony społecznej z udziału w nim, popisać się żartem z dzieci opartym o paradoks logiczny, mówiąc o ich "niemym krzyku".
POSZUKIWANIE SPOŁECZNEGO SPRZECIWU ORAZ INICJATYWA OCHRONY RODZIN
Koszmarnego handlu polskimi dziećmi nie powstrzymają urzędnicy, którzy go prowadzą i zeń korzystają, ani politycy, którzy nie chcą słyszeć "niemego krzyku dzieci". Ochrona polskich dzieci i rodzin bez społecznego zaangażowania nie jest możliwa.
Nie można dziś wątpić, że niedopuszczalnym było i jest oddawanie decyzji o losie dziecka wraz z możliwością zarobkowania jego kosztem w ręce pojedynczego sędziego unikającego demokratycznego nadzoru w powszechnych wyborach na stanowisko sędziowskie, i działającego bez udziału ławników losowo dobieranych do każdej sprawy opieki.
Nie można także dziś wątpić, że dziecko i rodzice powinni mieć w Unii Europejskiej zagwarantowane w pierwszej kolejności prawo do sądu tego państwa, którego obywatelstwo mają wspólnie z dzieckiem, lub do sądu, który dla dziecka zgodnie sobie życzą. Nie ma uzasadnienia obecne bezwzględne unijne wydawanie dziecka sądowi państwa, z którym jego rodzina nie jest powiązana, w którym dziecko jedynie przebywa, nawet gdy ma w tym państwie główne miejsce pobytu.
Obecnie nie można już mieć wątpliwości, że międzynarodowe adopcje stanowią przestępstwa przeciwko dzieciom. Konieczność ich zatrzymania jest na świecie powszechnie uznawana: "Wielu przekonuje, że porażki licznych rządów w postępowaniu z oszustwami i korupcją w zakresie adopcji, oraz problem handlu dziećmi i "prania dzieci"/"child laundering" - nielegalne "pozyskiwanie" dzieci poprzez transakcje pieniężne, oszystwa lub przemoc - wskazują, że międzynarodowe adopcje należy spowolnić albo powstrzymać." ("Es gibt viele, die argumentieren, dass das Scheitern verschiedener Regierungen im Umgang mit Betrug und Korruption im Adoptionsbereich (Graff, 2008) und das Problem des Kinderhandels und der "Kinderwäsche"/"child laundering" (= der illegale "Erwerb" von Kindern durch monetäre Transaktionen, Betrug und/oder Gewalt, Anm. der Übersetzung) (Mezmur, 2010; Smolin, 2006; 2007; 2010a & b) darauf hinweisen, dass internationale Adoptionen verlangsamt oder gestoppt werden sollten. (...) "; http://www.adoptionsberatung.at/…/527-weltweite-trends-bei-…).
Stowarzyszenie Wolne Społeczeństwo zwraca się do organizacji społecznych, partii pozaparlamentarnych, do posłów i senatorów oraz do każdej osoby dostrzegającej, że pora w polskim prawie zastąpić puste pojęcie "dobra dziecka" konkretnymi, jednoznacznymi uprawnieniami oraz gwarancjami proceduralnymi chroniącymi rodzinę i dziecko, o poparcie wniosku oraz petycji o powołanie sejmowej komisji śledczej do spraw handlu polskimi dziećmi, zabierania za granicą dzieci polskim rodzicom oraz adopcji zagranicznych polskich dzieci, współpracującej z organizacjami społecznymi, oraz o poparcie żądania niezwłocznego podjęcia społecznej i rządowej współpracy nad polskim stanowiskiem wobec propozycji zmiany prawa Unii Europejskiej o jurysdykcji w sprawach rodzinnych i opiekuńczych, oraz wobec zamiaru stosowania środków karnych przeciwko polskim rodzicom.
Stowarzyszenie prosi o poparcie żądania zawieszenia na czas prac sejmowej komisji śledczej wszystkich postępowań w sprawach adopcji zagranicznych, w których jako kandydaci do adopcji nie występują krewni dziecka objętego wnioskiem adopcyjnym.
Stowarzyszenie prosi także o poparcie nowelizacji ustawy o wspieraniu rodziny i o pieczy zastępczej, celem usunięcia z niej obecnych zapisów o adopcji zagranicznej, i zastąpienia ich regulacją dopuszczającą adopcję zagraniczną tylko postanowieniem sądu: wydawanym wyłącznie na wniosek dziecka lub jego opiekuna prawnego nie działającego w konflikcie interesów własnych i dziecka, a w przypadku dziecka niespokrewnionego z kandydatami na "rodziców adopcyjnych" wydawanym wyłącznie w oparciu o orzeczenie państwowej komisji lekarskiej wykluczającej zapewnienie dziecku opieki zdrowotnej w Polsce, i tylko za zgodą Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej.
Stowarzyszenie postuluje zastąpienie instytucji adopcji zagranicznej dziecka niespokrewnionego z kandydatami na "rodziców adopcyjnych" instytucją międzynarodowej opieki zastępczej określonej międzynarodową umową zawartą i wykonywaną tylko z państwem przyjmującym, które gwarantuje rzeczywistą ochronę tożsamości i kultury narodowej dziecka objętego taką opieką, oraz zapewnia w jego sprawach do czasu osiągnięcia przez nie pełni praw osoby dorosłej właściwość sądu państwa pochodzenia. Międzynarodową opiekę zastępczą ustanawiałby polski sąd na wniosek dziecka lub jego opiekuna prawnego nie działającego w konflikcie interesów po wykazaniu niemożności zapewnienia dziecku opieki zdrowotnej w Polsce. Adopcja powinna zostać ograniczona co najwyżej do osób spokrewnionych, i powiązana z zakazem ukrywania przed dzieckiem prawdy o jego rodzicach i przyczynach adopcji.
SĄDOWA I USTAWOWA OCHRONA HANDLARZY DZIEĆMI
Za dokonanymi w 2010 r. zmianami prawa karnego służącymi rozwijaniu handlu polskimi dziećmi stoją przede wszystkim sędziowie oraz urzędnicy ministerstwa sprawiedliwości. Liczni posłowie, którzy nie mają odpowiedniego wsparcia prawnego mogli nie być świadomi kryminalnego uwikłania urzędników rządowych wspierających zniesienie karalności adopcyjnego handlu dziećmi, chociaż wiadomo było, że dla pojęcia handlu ludźmi ważne jest odnoszenie korzyści z czynu, a nie forma prawna i jego rzekome cele.
Ochronę dzieci przed adopcyjnym handlem dziećmi zniesiono z powołaniem argumentów, które od starożytności służyły usprawiedliwianiu niewolnictwa. Polscy sędziowie popierający przestępców głosili i głoszą, że adopcyjny handel dziećmi nie jest handlem ludźmi, bo jest on jakoby "zgodny z interesem dziecka", a poza tym dziecko jakoby nie traci w skutek tego handlu "ochrony prawnej". Urzędnicy ministerstwa sprawiedliwości bez skrępowania głosili, że po adopcyjnej sprzedaży dziecka "ochronę prawną" zapewniają mu jakoby jego nabywcy! Tak samo niegdyś wspierano praktykowanie niewolnictwa. Głoszono, że niewola jest korzystna dla niewolnika, że zapewnia mu ochronę prawną. W 21 wieku polscy sędziowie i urzędnicy ministerstwa sprawiedliwości publicznie głosili pochwały niewolnictwa, a ustawodawcy pod ich naciskiem dali im w istocie koncesję na niewolniczy handel dziećmi!
Wprowadzenie karalności adopcyjnego handlu dziećmi okazało się jedynie epizodem humanizmu w prawnej ochronie dziecka: "(...) ustawodawca wprowadził w 1997 r. do Kodeksu karnego przepis penalizujący organizowanie w celu osiągnięcia korzyści majątkowej „nielegalnej adopcji”. Początkowo przedmiotowy przepis znajdował się w rozdziale przeciwko porządkowi publicznemu jako paragraf drugi przepisu penalizującego handel ludźmi. Nowelizacją z maja 2010 r. został jednak przeniesiony do rozdziału przestępstw przeciwko rodzinie i opiece jako samodzielny przepis (art. 211a). Wydaje się, że jego nowe umiejscowienie w Kodeksie karnym zdecydowanie lepiej oddaje intencje ustawodawcy. Celem przedmiotowej penalizacji jest potępienie nadużywania pieczy nad dzieckiem w celach komercyjnych. Od początku swojego istnienia przepis ten nie spełniał jednak zamierzonej roli i wydaje się, iż jest to raczej penalizacja symboliczna. Ustawodawca chciał w ten sposób potępić zachowanie, które z etycznego punktu widzenia wydaje mu się naganne, jednak w praktyce nie zajmuje się jego zwalczaniem. Brak jest bowiem przypadków pociągnięcia do odpowiedzialności karnej osób z tego przepisu. " (Małgorzata Pomarańska–Bielecka, Marcin Wiśniewski, Analiza przepisów prawa dotyczących zapobiegania i przeciwdziałania zjawisku handlu dziećmi, Warszawa 2010, str. 26 - 27). Urzędnicy rządowi, sędziowie i prawnicy obserwujący ich barbarzyńskie działania doskonale rozumieli, ku czemu one zmierzają, wiedzieli, że polskie dzieci są narażone na koszmar adopcyjnego handlu dziećmi i sprzedaży za granicę, wiedzieli, że jego sprawcy właśnie zapewnili sobie bezkarność. W 2010 r. pisano: "Adopcja zagraniczna również budzi wiele kontrowersji, zwłaszcza że rodziny zagraniczne ubiegające się o adopcję najczęściej są o wiele bogatsze niż polskie. Pojawiają się zatem wątpliwości, czy faktycznie w kraju została wyczerpana możliwość znalezienia odpowiedniej rodziny dla dziecka. (...) W Polsce przez długie lata penalizowany był handel człowiekiem, nawet w sytuacji, gdy nie wiązał się z eksploatacją ofiary, gdy sprawca teoretycznie działał w celu korzystnym dla pokrzywdzonego. Na tej podstawie uważano, że handel dzieckiem do adopcji również będzie podlegał odpowiedzialności karnej jak każda inna forma handlu ludźmi. Wątpliwości w tym zakresie zostały zniesione nowelizacją z maja 2010 r. Po wejściu w życie przedmiotowej zmiany za handel ludźmi może odpowiadać tylko osoba, która działa w celu wykorzystania ofiary i jej eksploatacji, co oznacza, że sprzedanie dziecka do adopcji nie jest karane jako handel ludźmi. (...) Podobny pogląd wyraził również Sąd Apelacyjny w Krakowie, podkreślając, iż handel ludźmi (dziećmi) jest obrotem przenoszącym własność człowieka jako przedmiotu (towaru) połączonym z przeznaczeniem go celom sprzecznym z ludzką podmiotowością, szkodliwym dla człowieka. Posłużenie się kryterium przeznaczenia przedmiotu obrotu jest niezbędne, by odróżnić handel od innych działań tyczących przekazania dziecka np. w ramach adopcji (także niezgodnej z prawem), polegającej również na swoistym „obrocie” dzieckiem, który nie liczy się z wolą dziecka, choćby potrafiło ją wyrazić. Gdyby nie ów cel, cel pozytywny i zgodny z interesem dziecka, można by wywodzić, że i tu dokonuje się obrotu człowiekiem jak rzeczą. Kolejnym argumentem przemawiającym za wyodrębnieniem komercyjnej adopcji od zbrodni handlu ludźmi, jest fakt, iż adopcja orzekana przez sąd nie pozbawia dziecka ochrony prawnej. W oficjalnym stanowisku Ministerstwo Sprawiedliwości wskazało, iż adopcja do której doszło w wyniku jednego lub wielu czynów przestępczych nie może być utożsamiana z handlem dziećmi, bowiem jest ona czynnością przeprowadzaną przez sąd, podlegającą kontroli i w jej wyniku dziecko nie pozostaje bez ochrony prawnej, bowiem rodzi ona obowiązek po stronie adoptujących. „Handel dziećmi” zaś odbywa się pokątnie z wyłączeniem wszelkiej ochrony prawnej i w każdym wypadku stanowi narażenie dziecka na najwyższe niebezpieczeństwo. W świetle przedmiotowej opinii sądowa adopcja nie może być nielegalna i nie można osób biorących w niej udział pociągnąć do odpowiedzialności karnej. " (Małgorzata Pomarańska–Bielecka, Marcin Wiśniewski, Analiza przepisów prawa dotyczących zapobiegania i przeciwdziałania zjawisku handlu dziećmi, Warszawa 2010, str. 6, 19 - 21). To nie był żart. Urzędnicy ministra sprawiedliwości ogłosili zasadę bezkarności sędziów handlujących dziećmi: "sądowa adopcja nie może być nielegalna i nie można osób biorących w niej udział pociągnąć do odpowiedzialności karnej"!
Ułatwianiu wykorzystywania dzieci, którym państwo winno zapewniać pełną ochronę, służy także forsowana przez polskich sędziów zawężona wykładnia pojęcia "niewolnictwa". Manipulacje pojęciowe w tym zakresie także były już bezskutecznie wskazywane: "Przestępstwem zbliżonym pod względem znamion do przestępstwa handlu ludźmi jest spenalizowany w art. 8 przepisów wprowadzających Kodeks karny z 1997 r. — handel niewolnikami. Wymieniony przepis stanowi, że kto powoduj e oddanie osoby w stan niewolnictwa lub utrzymuje ją w tym stanie albo uprawia handel niewolnikami, podlega karze pozbawienia wolności na okres nie krótszy od lat 3. Przepis ten w praktyce nie jest stosowany, gdyż zakłada istnienie stanu niewolnictwa, które w Polsce oficjalnie nie występuje. Przepis ten odnosi się zarówno do oddania osoby w stan niewolnictwa, utrzymywania jej w tym stanie, jak i handlu niewolnikami. Niewolnictwo zostało zdefiniowane w art. 115 § 1 kk stanowiącym, że niewolnictwo jest stanem zależności, w którym człowiek jest traktowany jak przedmiot własności. Zanim ustawodawca wprowadził taką definicję do Kodeksu karnego, w doktrynie wskazywano, że niewolnictwo jest rozumiane nie tylko jako fizyczne pozbawianie wolności i decydowania o miejscu pobytu, ale jako generalne i długotrwałe uniemożliwienie decydowania o swoim losie." (Małgorzata Pomarańska–Bielecka, Marcin Wiśniewski, Analiza przepisów prawa dotyczących zapobiegania i przeciwdziałania zjawisku handlu dziećmi, Warszawa 2010, str. 29). Bez większej przesady można stwierdzić istnienie w Polsce urzędniczego i sędziowskiego "lobby handlarzy dziećmi"...
Postautor: edward » 13 lis 2017, 13:56
Określenie "państwo teoretyczne" powstało za czasów rządów koalicji PO-PSL czego dowiedzieliśmy się ze szczerych wypowiedzi polityków przy ośmiorniczkach w restauracji niejakiego Sowy. [i „przyjaciół” z prawdziwej Sowy md] ]
Do napisania tej notki skłonił mnie jeden z blogerów Salon24, który usunął mój komentarz stawiający taką tezę. Podobno takie twierdzenie "obraża jego i innych uczucia". Uczucia są pojęciami subiektywnymi i nie mam zamiaru z tym dyskutować, każdy ma prawo do własnych. Choć byłoby bardziej tak "po blogersku" podyskutować i przekonywać do swojej racji zamiast używać nożyc cenzora. Takie sposoby bardzo obniżają wiarygodność i szczerość intencji.
Postaram się w tej notce uzasadnić dlaczego uważam Polskę ciągle za "państwo teoretyczne" Może się to komuś podobać lub nie, w sumie mało mnie to interesuje.
Określenie "państwo teoretyczne" powstało za czasów rządów koalicji PO-PSL czego dowiedzieliśmy się ze szczerych wypowiedzi polityków przy ośmiorniczkach w restauracji niejakiego Sowy. Trudno odmówić słuszności temu, który głośno (no prawie...) powiedział to co wielu wie od dawna. Zwrot ten jest z lubością powtarzany przez polityków obecnie rządzącej ekipy jednak ma na celu wyłącznie dezawuację poprzedników i podkreślenie, że jakoby Polska już (pod ich rządami) "państwem teoretycznym" nie jest. Zwykle dodaje się stwierdzenie o rzekomym "wstawaniu z kolan" a właściwie podkreśla się, że to "wstanie" stało się już faktem.
Nic bardziej bałamutnego, Polska ani nie stała się państwem mniej "teoretycznym" ani nie "wstała z kolan".
Stopień "teoretyczności" oczywiście trudno empirycznie zmierzyć bo nie istnieją narzędzia ani odpowiednia skala. Można tylko stwierdzić czy to zjawisko występuje czy też nie. I moim zdaniem nic się nie zmieniło i choć pojedyncze akcenty "teoretyczności" inaczej się rozkładają zjawisko nie zniknęło. Żeby dyskutować o tym trzeba wpierw zdefiniować na czym polega "teoretyczność" państwa a na czym jego podmiotowość. Dla ułatwienia można przyjąć, że wszelkie atrybuty podmiotowości są przeciwieństwem "teoretyczności".
Tymi atrybutami, które odróżniają państwo podmiotowe (inaczej suwerenne) są głównie - polityka zagraniczna, polityka gospodarcza (w tym przede wszystkim monetarna), polityka i stosunki własnościowe w mediach i polityka militarna. nSądzę, że w zakresie tych obszarów można ustalić czy dane państwo jest i w jakim stopniu suwerenne (podmiotowe) a w jakim "teoretyczne".
Na wstępie chciałbym uspokoić patr-idiotów, którym Polska wydaje się już krajem suwerennym i "powstałym z kolan" - nie istnieją na świecie państwa w stu procentach suwerenne. Wzajemne zależności, czy to gospodarcze czy polityczne ograniczają suwerenność poszczególnych państw i nie jest to wcale zjawisko negatywne. Powiem więcej - pewien stopień zależności (wzajemnych i symetrycznych) w większej perspektywie jest jednym z czynników stabilizujących.
Każda próba wybicia się na całkowitą suwerenność niechybnie kończy się klęską czego jaskrawym przykładem jest obecny upadek USA, które uzurpowały sobie pozycję światowego hegemona i żandarma. Oczywiście USA nie zrezygnowały jeszcze z tej doktryny ale gołym okiem widać, że jedyne co mogą zrobić to narzucać swoją wolę dużo słabszym od siebie, metodami gospodarczymi czy też militarnymi. Tak został zniszczony Afganistan, Jugosławia, Irak czy Libia. Jednak USA w dążeniu do narzucania swojej wol innym, tzw. "pax americana", doszły do ściany, od której mogły się już tylko odbić.
Jeśli przyjmiemy to za jakiś wzorzec zachowań to możemy przyjrzeć się jak w tym świetle wygląda Polska. Jeszcze tylko na marginesie dodam, że "teoretyczność" Polski jako państwa to nie jest zjawisko ostatnich lat czy nawet dziesięcioleci. Początek "teoretyczności" datuje się co najmniej na od XVII wieku, gdy w wewnętrzne interesy zaczęły ingerować państwa, które potem podzieliły między siebie Rzeczpospolitą. Wtedy to właśnie "padliśmy na kolana", z którym do dziś się nie podnieśliśmy. Okres II RP można pominąć bo po pierwsze był stosunkowo krótki a po drugie zakończył się tragicznie.
Miejsce Polski jako państwa zostało zdefiniowane (i obowiązuje to do dziś) w Teheranie, Jałcie i Poczdamie. I nieważne jakiej retoryki używają kolejne ekipy, fakt jest faktem. Polska nie prowadzi suwerennej polityki zagranicznej od, przynajmniej, 44'. Wtedy, z woli obecnych, "wiecznych" sojuszników dostaliśmy się pod ciężką łapę bolszewików, dla których takie pojęcia jak autonomia czy samostanowienie narodów było pojęciem czysto teoretycznym i nie do przyjęcia. Dla pocieszenia dodam, że podobnie stało się na zachodzie Europy, gdzie zniszczone przez wojnę państwa dostały się pod władzę USA, jedynego państwa, który z II WŚ wyszedł zwycięski. Taki stan trwa do dziś mimo niemieckich prób wyrwania się spod kurateli Wielkiego Brata zza Atlantyku. Nie mam zamiaru tutaj oceniać tego układu, stwierdzam tylko fakt bo notka jest o suwerenności i "teoretyczności" państw.
Tzw. "odzyskanie niepodległości" w 89' nie było niczym innym jak zmianą pana i trwa do dziś. Można jedynie zauważyć, że proces uzależnienia ciągle przyspiesza.
Zaczęło się od umowy stowarzyszeniowej ze Wspólnotami Europejskimi w 1991, która dając Polsce nadzieję na przyszłą akcesję pozwoliła na drenaż polskiej gospodarki bez żadnych ograniczeń. Potem był traktat akcesyjny w 2003 i na koniec traktat lizboński w 2007.
Polityka PiS jest prostą kontynuacją ostatnich 30 lat, trochę tylko zmieniły się warunki bo co było do oddania za bezdurno to już zostało oddane i teraz prosi się na kolanach różnej maści korporacje i światowych banksterów do "inwestowania" w Polsce. To nic, że w efekcie nie płacą oni u nas podatków a zyski transferują gdzie im wygodniej. Ważne, żeby koszer biznes się kręcił. A Polacy, na otarcie łez, dostali 500+.
Polityka monetarna - umieszczenie w konstytucji z 1997 roku zapisu o całkowitej niezależność NBP od polskiego rządu to następny milowy krok w kierunku utraty suwerenności i w kierunku "państwa teoretycznego". Nic nie słyszałem, żeby obecna ekipa, która wszem i wobec ogłasza "powstanie z kolan" chciała to zmienić. Polski rząd musi zapożyczać się u światowych banksterów zamiast we własnym, narodowym banku. Haracz za tę "uprzejmość" w skali roku jest zbliżony do budżetu MON a przewyższa budżet Ministerstwa Zdrowia. Suwerenność? Powstanie z kolan? Nie sądzę...
Polityka medialna - ponad 90% polskich mediów elektronicznych i papierowych jest w obcych, głównie niemieckich rękach. Choć tutaj nie wieszał bym akurat psów na etnicznych Niemcach, chcących jakoby propagandowo zniewolić polskiego odbiorcę. Jest wielu "Niemców", którzy mają więcej paszportów.
No ale fakt jest faktem, to obcy mieszają w głowach Polaków. PiS zapowiedział szumnie "polonizację" mediów ale zapomniał powiedzieć Polakom na czym ma to polegać a przede wszystkim kiedy nastąpi choć akurat zwykły poseł, naczelnik Kaczyński doskonale zna temat bo to on jest autorem patentu jak się przejmuje media by potem odsprzedać z zyskiem jakiemuś zagranicznemu koncernowi. Niech więc teraz opracuje patent w drugą stronę.
Polityka militarna. Po 44' sprawa była stosunkowo prosta - Polska była częścią Układu Warszawskiego, który formalnie powstał w odpowiedzi na przyjęcie Niemiec do NATO. W każdym razie nasza polityka obronna była ściśle podporządkowana wschodniemu panu. Uczestniczyliśmy w inwazji na Czechosłowację choć już do Afganistanu Gierek nie chciał wysłać polskich żołnierzy. Całkiem możliwe, że było to jednym z powodów jego upadku.
Obecnie nasi zarządcy nie mają takich skrupułów, wysyłają polskiego żołnierza na wszystkie brudne wojny gdy tylko zażyczy sobie tego nasz nowy pan czyli "wieczny sojusznik". Jeździmy tam oczywiście za własne pieniądze bo jakżeby inaczej? Nasi zarządcy robią to z radością i nie mają tyle cojones jak choćby Erdogan, który za każdą przysługę dla USA każe sobie słono płacić a jak coś idzie nie po jego myśli to potrafi nawet wyłączyć światło.
A już najbardziej jaskrawym dowodem na "powstanie z kolan" jest sprowadzanie do Polski obcych wojsk i błagania, właśnie na kolanach, żeby było ich jak najwięcej i najlepiej na stałe.
I pomyśleć,że jakimś cudem udało nam się pozbyć wojsk sowieckich... Może ja się nie znam ale takie działania z suwerennością i "wstawaniem z kolan" nie mają nic wspólnego...
Takie rozważania można oczywiście przeprowadzić na różnych płaszczyznach ale już to co wyżej może dać do myślenia i rozsądzenia, każdy w swoim sumieniu, czy Polska jest "państwem teoretycznym" czy państwem suwerennym.
Postautor: edward » 13 lis 2017, 14:06
Koniec świata na waszych oczach … ROK 2019 BERLIN STOLICĄ ŚWIATOWEJ RELIGII Z CENTRALNĄ ŚWIĄTYNIĄ ” DOM JEDNEGO !!
Posted by miziaforum w dniu Listopad 8, 2017
JAK W TYTULE … INFORMACJA JEST TAK SZOKUJĄCA ŻE ZAMIESZCZAM WAM W ORYGINALE + LINK I TŁUMACZENIE GOOGLL TRANSLATOR
https://www.berliner-zeitung.de/berlin/ ... t-28784094
House of One_ Berlin vergibt Grundstück am Petriplatz für das interreligiöse Projekte _ Berliner Zeitung
Noch sind erst gut 5,5 Millionen Euro beisammen für das „House of One“, jenes multireligiös geprägte Gebets- und Lehrhaus am Petriplatz in Mitte, das ab 2019 entstehen soll – und das von Christen, Juden und Muslimen als gemeinsamer Sakralbau geplant ist, offen auch für andere Konfessionen.
Ob die Projektsumme von knapp 44 Millionen Euro rechtzeitig zusammenkommt, ist offen. Das Land Berlin will jetzt aber seinen Teil beisteuern und das entsprechende Grundstück bereit stellen. Das ist ein Ergebnis der Gespräche zwischen dem Regierenden Bürgermeister Michael Müller (SPD) und Markus Dröge, dem Bischof der Evangelischen Kirche Berlin-Brandenburg-Schlesische Oberlausitz (EKBO).
Baubeginn frühestens Ende 2019
Unklar ist noch, wie genau die Liegenschaft – es ist das Grundstück der im Krieg zerstörten Petrikirche, deren Fundamente bewahrt werden sollen – für das Projekt zur Verfügung stehen wird. Möglich sei, sagte Müller, es ganz oder teilweise per „Zustiftung“ in das Vermögen der House-of-One-Stiftung zu geben. Dies würde die 2016 gegründete Stiftung präferieren. Möglich ist aber auch der übliche Weg eines langjährigen Erbbaurechtsvertrags, so dass das Grundstück im Eigentum des Landes bliebe.
Bischof Dröge zeigte sich zuversichtlich, dass das ambitionierte Projekt realisiert werden könne. Die Bereitschaft Geld zu spenden, sei da, auch in der Wirtschaft. Vertreter der Stiftung würden demnächst in die USA reisen, um für Unterstützung zu werben. „Es gibt weltweit Interesse“, sagte Dröge. Je konkreter das Vorhaben werde, desto stärker steige auch die Spendenbereitschaft. Die Initiatoren sprechen bisher von einem Baubeginn frühestens Ende des Jahres 2019.
Christlich, jüdisch, muslimisch
Dabei ist das House of One nicht das einzige religionsübergreifende Projekt in Berlin. Thema bei den Gesprächen zwischen Senatschef und EKBO war auch die Förderung neuer Kindertagesstätten, wofür die Evangelische Kirche in den kommenden zwei Jahren jeweils 2,3 Millionen Euro ausgeben will, als Anschubfinanzierung für Gemeinden und andere kirchliche Träger.
Unter den Projekten ist auch eine Drei-Religionen-Kita in Moabit, in der ab dem Jahr 2021 jeweils 45 Kinder aus christlichen, jüdischen und muslimischen Elternhäusern betreut werden sollen, insgesamt also 135 – gemeinsam unter einem Dach und auf einem Spielplatz, aber mit je eigenem religionspädagogischen Konzept, wie Dröge sagte. Initiatoren des Projekts sind der jüdische Bildungsverein Masorti, der Deutschsprachige Muslimkreis Berlin und der Evangelische Kirchenkreisverband für Kindertageseinrichtungen Berlin Mitte-Nord.
Lehrbetrieb im Wintersemester 2018/2019
Und auch an den Universitäten sollen sich die Theologen der unterschiedlichen Konfessionen näherkommen. So ist ein virtueller „Campus der Theologien“ geplant, also eine Organisationsstruktur, in der katholische und evangelische Theologen etwa gemeinsame Seminare und Lehrprojekte anbieten können.
Auch islamische Theologen sollen sich beteiligen, wenn der an der Humboldt-Universität geplante islamische Theologie-Lehrstuhl eingerichtet ist. Nach bisherigen Plänen soll der Lehrbetrieb im Wintersemester 2018/2019 beginnen.
– Quelle: https://www.berliner-zeitung.de/28784094 ©2017
TŁUMACZENIE TRANSLATOR GOOGL – jest w pełni zrozumiaałe
Tylko 5,5 miliona euro wciąż jest razem dla „Domu Jednego”, czyli wieloreligijnego wytłaczanego domu modlitwy i nauczania na Petriplatz w Mitte, który ma powstać od 2019 r. – i który jest planowany przez chrześcijan, Żydów i muzułmanów jako wspólny święty budynek, również otwarte dla innych denominacji.
Niezależnie od tego, czy projekt osiągnie sumę prawie 44 milionów euro, odbędzie się na czas. Państwo Berlin chce teraz wnieść swój wkład i zapewnić odpowiednią własność. Jest to wynik rozmów między burmistrzem Michałem Müllerem (SPD) i Markusem Dröge, biskupem Kościoła protestanckiego Berlińsko-brandenbursko-śląskiego Górnego Łużyc (EKBO).
Rozpoczęcie budowy najwcześniej pod koniec 2019 roku
Nadal nie jest jasne, jak dokładnie nieruchomość – to fabuła zrujnowanego w wojnie Petrikirche, którego fundamenty mają zostać zachowane – będzie dostępna dla projektu. Jest możliwe, powiedział Müller, oddanie go w całości lub w części przez „wyposażenie” w aktywa Fundacji Dom Jednego. To wolałoby fundację założoną w 2016 roku. Możliwe jest jednak również zwykłe zastosowanie długoterminowej dzierżawy, tak aby nieruchomość pozostała własnością kraju.
Biskup Dröge był przekonany, że ambitny projekt może zostać zrealizowany. Gotowość do oddania pieniędzy jest dostępna nawet w gospodarce. Przedstawiciele fundacji wkrótce udadzą się do USA, aby promować wsparcie. „Na całym świecie jest zainteresowanie” – powiedział Dröge. Im bardziej konkretny staje się projekt, tym większa gotowość do darowania. Inicjatorzy mówią tak daleko o rozpoczęciu budowy pod koniec roku 2019 najwcześniej.
Chrześcijanin, żyd, muzułmanin
Dom Jednego nie jest jedynym religijnym projektem w Berlinie. Tematem rozmów między szefem Senatu a EKBO było także promowanie nowych ośrodków opieki dziennej, dla których Kościół ewangelicki zamierza wydać 2,3 miliona euro w ciągu najbliższych dwóch lat, jako finansowanie początkowe dla społeczności i innych organizacji kościelnych.
Wśród projektów jest trój-religia-Kita w Moabit, w której od 2021 roku powinno się opiekować 45 dziećmi z chrześcijańskich, żydowskich i muzułmańskich rodziców, łącznie 135 – razem pod jednym dachem i na placu zabaw, ale z każdym własna koncepcja edukacji religijnej, jak powiedział Dröge. Inicjatorami projektu są Żydowskie Stowarzyszenie Oświatowe Masorti, niemieckojęzyczny muzułmański krąg Berlin i Stowarzyszenie Kościoła Protestanckiego dla ośrodków opieki dziennej Berlin Mitte-Nord.
Nauczanie w semestrze zimowym 2018/2019
Również na uniwersytetach zbliżają się teologowie różnych wyznań. Tak więc planuje się wirtualny „kampus teologii”, tj. Strukturę organizacyjną, w której katoliccy i protestanccy teologowie mogą oferować wspólne seminaria i projekty dydaktyczne.
Islamscy teologowie powinni również uczestniczyć, jeśli założone zostanie krzesło teologii islamskiej zaplanowane na Uniwersytecie Humboldta. Zgodnie z wcześniejszymi planami, nauczanie powinno rozpocząć się w semestrze zimowym 2018/2019.
– Źródło: https://www.berliner-zeitung.de/28784094 © 2017
Postautor: 401autobahn » 25 lis 2017, 5:05
Zniknęli spadkobiercy fortuny Jana Kulczyka
http://www.polishclub.org/2017/05/12/znikli-spadkobiercy-fortuny-jana-kulczyka/
michał • 4 dni temu
Z całym szacunkiem dla piszących ale niektóre narracje wołają o pomstę do nieba; myślę, że koażdy ma prawo do prywatności; wiadomo takiej rodzinie przyglądamy się z ciekawością, ale przydałby się jednak rozsądny dystans.
fiesta do michal (komentarz usuniety dwukrotnie z forum dyskusyjnego)
Tak, kazdy ma prawo do prywatnosci, ale gdy mamy do czynienia z przestepstwami i korupcja na szkode Polski i Narodu polskiego, czego przykladem sa m.inn. Henryk i Jan Kulczykowie, bo o nich jest mowa w artykule, wowczas konczy sie prywatnosc, poniewaz zostalo zlamane polskie prawo oraz zasady moralne i nie moze byc zadnej "taryfy ulgowej" dla zlodziei i osob dziedziczacych majatek zlodziei.
Poza tym, kto nie zna realiow swiata przestepczego to nie wie, mowiac lagodnie, ze korupcja rodzi korupcje i za przyklad moga posluzyc chociazby rodzice dajacy lekcje swoim dzieciom i tak dziala ten mechanizm, nie wchodzac w szczegoly dzialania spec sluzb PRL, jak: SB czy WSI oraz w szczegoly dzialania nomenklatury komunistycznej w okresie PRL i PRL"bis" (czytaj: III RP), ktorzy nie bedac u wladzy tworza tajny uklad rzadzacy i oddzialywuja na politykow, na wplywowe osoby w panstwie, na sytuacje polityczna i ekonomiczna etc i zasieg tego skorumpowanego dzialania obejmuje Polske, Europe i pozostale kontynenty.
Mafia zlozona z bylych prominentow komunistycznych i agentow spec sluzb PRL jest o wiele mniejsza niz MAFIA powstala po rozpadzie ZSRR, ale i miedzy nimi sa powiazania mafijne nie mowiac o MAFII ZYDOWSKIEJ, ktora ma szerokie powiazania miedzynarodowe i tworzy TAJNY RZAD SWIATOWY, ktorych czlonkowie dzialaja za kulisami rzadow i korporacji.
Za przyklad niech posluzy list G.Sorosa (wegierskiego Zyda z USA) do A.Dudy dostarczony przez zydo-masonska organizacje pod niewinna nazwa: "Fundacja S.Batorego" , ktora zalozyl G.Soros w 1988r , czyli jeszcze za czasow rzadow Zyda Margulisa vel "gen.Jaruzelskiego".
Po tym liscie A.Duda zawetowal projekt reformy sadownictwa w Polsce autorstwa PiS, opartego na skorumpowanych przepisach PRL-owskich , ktore chronily PRL-owskich zbrodniarzy i zlodziei przed kara za zbrodnie i zlodziejstwa, a przede wszystkim zmian obawial sie sam zydowski oszust G.Soros, ktory najwyrazniej utrudnia wprowadzenie reform w Polsce, ktore beda realizowaly polskie interesy narodowe i kolejnym takim przykladem wrogiego dzialania G.Sorosa jest wspierany przez niego ZYDO-LEWACKI "KOD" (Komitet Obrony Demokracji) zlozony prawie z samych Zydow i bylych agentow spec sluzb PRL - poczytajcie, a zrozumiecie:
https://www.gloria.tv/artic...
Dzialania KOD popiera rowniez Zyd, lewak, byly tajny wspolpracownik SB i zlodziej A.Kwasniewski (Stolzman).
Dzialania KOD popiera Zyd i tajny wspolpracownik SB "Bolek" L.Walesa (Kohne).
Dzialania KOD popieraja wszystkie ZYDO-LEWACKIE MEDIA w Polsce na czele z "GW" Zyda A.Michnika (Szechtera).
Z powyzszych informacji najwyrazniej wynika, ze POLSKOJEZYCZNE ZYDO-LEWACTWO w kolaboracji z MIEDZYNARODOWYM ZYDO-LEWACTWEM (Soros, Merkel, Tusk etc ) walczy o utrzymanie swoich wplywow w Polsce i nie chce dopuscic do reform w Polsce, dlatego celowo wprowadzaja chaos (zamieszanie) i dezinformuja Polakow, bo jak mowi polskie przyslowie, w metnej wodzie latwiej lowic ryby.
Postautor: 401autobahn » 10 gru 2017, 5:18
Tym razem... 100 mln zł od PiS na Cmentarz Żydowski w Warszawie
W piątek Sejm przyjął w głosowaniu ustawę autorstwa PiS, która przewiduje przekazanie z budżetu państwa 100 mln zł dotacji na prace konserwatorskie Cmentarza Żydowskiego przy ulicy Okopowej w Warszawie. Mają one być finansowane poprzez fundusz wieczysty Fundacji Dziedzictwa Kulturowego. Ustawę poparło 416 posłów, 4 było przeciw, 6 wstrzymało się od głosu.
Jeszcze przed głosowaniem w tej sprawie zabrał głos lider Ruchu Narodowego, poseł Robert Winnicki. Podkreślał, że rząd proponuje przeznaczenie 100 mln zł na ten cel, podczas gdy pomija się dziedzictwo Kresów Wschodnich.
– Kresy Wschodnie to połowa naszej tożsamości narodowej, połowa naszego dziedzictwa. To jest coś, czego nie można pominąć, ale co niestety jest pomijane w polityce kulturowej państwa polskiego po 1989 roku – mówił Winnicki.
– Nie doczekaliśmy się Muzeum Kresów Wschodnich na miarę tego zjawiska w Warszawie. Nie doczekaliśmy się odpowiedniego uhonorowania w wielu podręcznikach szkolnych tego całego dziedzictwa – podkreślał poseł.
– Tymczasem za poprzedniej kadencji jest 200 mln zł na Muzeum Historii Żydów Polskich, dzisiaj znajduje się 100 mln zł na Cmentarz Żydowski. Organizacje żydowskie naprawdę są bogate i mogą sobie sfinansować swoje dziedzictwo kulturowe, a polskie Kresy Wschodnie cały czas są zapominane – zaznaczył Winnicki.
W odpowiedzi wicepremier i minister kultury Piotr Gliński (PiS) podkreślił, że ustawa zakładająca przekazanie 100 mln zł na Cmentarz Żydowski jest bardzo ważna:
– Wreszcie te 33 hektary polskiego dziedzictwa narodowego – polskiego i żydowskiego, dziedzictwa Żydów polskich – będzie podlegało cywilizowanej ochronie i doprowadzimy ten cmentarz do porządku.
Gliński zapowiedział, że jeszcze w ty roku zostanie zakupiony Pałac Lubomirskich w Lublinie, gdzie ma powstać nie Muzeum Kresów, ale Muzeum Ziem Wschodnich Dawnej RP.
– Dbamy o dziedzictwo wszystkich obywateli Rzeczpospolitej czy innej narodowości. Jesteśmy wrażliwi na całość polskiego dziedzictwa narodowego – tłumaczył szef MKiDN.
C.d. na stronie:
https://kresy.pl/wydarzenia/100-mln-zl-pis-cmentarz-zydowski-warszawie-10-razy-wiecej-niz-cale-dziedzictwo-narodowe-kresach/
Ponownie przypomne, ze zydo-socjalisci z PiS realizuja w pierwszej kolejnosci interesy miedzynarodowego zydostwa i pod tym wzgledem nie roznia sie od swoich zydowskich pobratymcow z zydo-libertynskiej PO i zydo-lewackiej SLD (dzieci nieboszczki PZPR) i jak nie jest trudno domyslec sie, traktuja Polakow jak bydlo.
Zas wczesniejsze 200 milionow zlotych na budowe "zydeum kultury" w Warszawie dla azjatyckiej dziczy ze wschodu, ktora kultury nie posiada - patrz opracowania historyczne: W.Konopczynskiego, T.Jeske-Choinskiego, F.Konecznego etc i obecne 100 milionow zlotych z kieszeni polskiego podatnika na uporzadkowanie zydowskiego smietniska przy ulicy Okopowej w Warszawie dobitnie swiadczy o budowaniu JUDEOPLONII w Polsce i proces ten zapoczatkowal zyd z okolic Odessy L.Kalkstein vel Kaczynski w 2005r poprzez zapalenie MENORY w palacu prezydenckim, co trwa do dzis - patrz zydowski przechrzta A.Duda na zdjeciach:
https://www.polishclub.org/2017/05/12/z ... -kulczyka/
oraz przed "sciana placzu"... jak on to gleboko przezywa...
http://www.tvpparlament.pl/zobacz-konie ... a/28711377
Dogadywanie sie zydow z PZPR z zydami z KOR i Solidarnosci w sprawie podzialu wladzy w Polsce rozpoczelo sie juz w 1984r w tajemnicy przed Polakami (Jaruzelski, Kiszczak, Geremek i Mazowiecki) , a punktem kulminacyjnym byl "Okragly Stol" w 1989r , a nastepnie GOSPODARCZY ROZBIOR POLSKI i wreszcie oddanie Polski pod zarzad KOMISARZY z Brukseli w 2009r - patrz wczesniejsza zmiana konstytucji w 1997r i Artykul 90 dotyczacy przekazania wladzy w Polsce organizacji miedzynarodowej co jest sprzeczne z POLSKA RACJA STANU i jednoczesnie ukazuje BEZPRAWIE ZYDOW U WLADZY W POLSCE, ktorzy powinni wisiec.
Zalaczam ciekawy artykul , ktory wyjasnia polaczenia mafijne MIEDZYNARODOWKI SYJONISTYCZNEJ - patrz strona:
http://www.klubinteligencjipolskiej.pl/2017/11/bylem-ofiara-syjonistycznej-propagandy-zycie-amerykanskiego-zyda-w-rasistowskim-marksistowskim-izraelu-jack-bernstein/
Postautor: edward » 15 gru 2017, 3:29
Ciekawe czy to prawda Panie Autobahn ? Niech Pan piewrszy przetestuje
https://www.mymalehealthtip.com/1091641.html
http://www.mymalehealthtip.com/pl-offic ... apid=88591

References: art. 231
 art. 231
 art. 49
 art. 139
 art. 164
 art. 139
 art. 164
 art. 164
 art. 253
 art. 189
 art. 8
 art. 115