Source: http://nieznalska.art.pl/list_nadeslane.html
Timestamp: 2018-01-18 01:55:39+00:00

Document:
W pełni się sprzeciwiam ingerowaniu w takie działania artystyczne jak Pani Demaskują pewne mechanizmy społeczne ze szkodą dla sztuki (to moja opinia)..a to że nie wszyscy to strają się zrozumieć to tylko ich i tylko ich problem i z tym powinno sie walczyć.
Goraco Pozdrawiam i Życzę Potężnej wytrwałości!!!!!
organizujemy poparcie dla Ciebie na tyle na ile możemy. Zobacz w hysterics'ie http://www.hysterics.art.pl Z Ewą zrobiłem performance w Krakowskim Bunkrze na temat wolności w sztuce i przypadków jej ograniczania. Jest też list rozpowszechniany przez artystów. Iza Kowalczyk robiła to w Poznaniu.Jeśli dostaniesz meile od ludzi, których nie znasz to nie zdziw się.
wladek kazmierczak
doszly do nas wiesci o szykanach, jakie Pani zafundowano w zwiazku z udzialem w wystawie "Irreligia". Chcialam Pania zapewnic w swoim imieniu oraz w imieniu Fundacji Kobiecej eFKa, ze jestesmy PO PANI STRONIE. Proces, ktory Pani wytoczono, kompromituje oskarzajacych a dla nas wszystkich w Polsce jest to powazny sygnal, by zaczac sie wyraznie sprzeciwiac fali obskurantyzmu. Podstawowe swobody, w tym wolnosc artystycznej wypowiedzi, sa u nas kwestionowane. W tej sytuacji szczegolnie wazne jest, zeby obstawac przy swoim, nie ulec atmosferze terroru i nie dac sie zastraszyc.
Zycze Pani - i nam wszystkim - zeby proces zakonczyl sie pozytywnie. Jesli mozemy jako eFKa w jakis sposob pomoc, bardzo prosze dac znac. Bedziemy zachwycone, jesli bedziemy mogly byc Pani w jakis sposob pomocne.
Slawka Walczewska, Fundacja Kobieca eFKa
Przykre i straszne jest to, że żyjemy w kraju ortodoksji i nietolerancji, gdzie wojujący fundamentalizm katolicki przekreśla wolną myśl i prawo jednostki do twórczej, nieskrępowanej wypowiedzi.Tylko czekać , aż powstanie nowy indeks ksiąg ( i obrazów) zakazanych i zostanie reaktywowana inkwizycja, na wzór tej hiszpańskiej. Od dawna nie podobało mi sie wiele rzeczy w naszym kraju, ale teraz jest mi wstyd, że tu mieszkam.Z takim prawem, jakie mamy i z takim społeczeństwem, jakie mamy, nasze pretensje do wejścia do Unii Europejskiej i zajęcia miejsca wśród zachodnich demokracji- są po prostu śmieszne.Ta historia wygląda na jakiś ponury żart, być może niedługo rozwścieczone tłumy katolickich fanatyków będą atakować tych obywateli naszego kraju, którzy na swoje nieszczęście podpięli się do innej, niż katolicka religii i są na przykład buddystami zen, a artyści będą bali się pokazywać swoje prace. Poza tym, ta afera wokół Twojej fotografii- jest straszliwym zawężeniem interpretacyjnym. Jeśli ktoś szuka w sztuce, czy gdziekolwiek indziej tylko skandalu- z pewnością go znajdzie.Tym bardziej, ze protestujący- w większości- to ludzie którzy nie czują ducha sztuki współczesnej, nie rozumieją jej.
Trzymaj się Dorota. Popieram Cię i jestem zdania, że zarzuty gdańskiej prokuratury pod Twoim adresem powinny byc wycofane, a art. 196 Kodeksu Karnego powinien zostać usunięty, gdyż jest zamachem na demokrację.
Iwona Madej, Lanckorońska Majówka Sztuki
Sprzeciwiam się oskarżaniu i ograniczaniu możliwości wolnej wypowiedzi artysty, Doroty Nieznalskiej.
Iwona Ostoja-Ostaszewska, artysta
Chetnie sie podpisze. Nie podobaja mi sie proby cenzurowania sztuki.
Z powazaniem - Aleksandra Cacha.
(czy to wystarczy?)
wyraramy poparcie dla doroty nieznalskiej, bo jezeli takie rzeczy sie juz dzieja ze sztuka to zaczynamy wracac do znanych nam schematow - sztuki jedynie slusznej... (niech liga nam wyznacza cele a my będziemy je realizować)
basia gębczak -janas
Pani Dorota Nieznalska,
Redakcja tv magazynu "Pegaz" stoi murem za Pania. W razie rozkrecania sie hecy sadowej prosze o kontakt. Postaramy sie pomoc (antenowo).
Portestuję przeciwko oskarżeniom jakie prokuratura wystosowała pod adresem Doroty Nieznalskiej. Uważam, że państwo powinno chronić wolność wypowiedzi artystycznej, a nie ulegać naciskom frustratów i straszyć artystów i karać. Praca Nieznalskiej bynajmniej nie obraziła moich uczuć religijnych, może dlatego, że jestem właśnie katolikiem, a nie dewotą. Być może należałoby karać dewotów z LPR, bo to ich demagogiczne wypowiedzi ranią moje odczucia religijne?
Praca Nieznalskiej być może nie jest dziełem wybitnym, być może jest pracą przeciętną, ale proponuję prokuraturze, by nie zajomowała się krytyką artystyczną, bo nie ma do tego wystarczających kompetencji. Niech raczej realizuje swoje powołanie i zużywa pieniądze podatników na tropienie rzeczywistych przestępstw, a nie podąża za urojeniami bigotów.
Piotr Bernatowicz (redaktor ARTeonu)
Popieram Cie! WOLNOSC SZTUKI JEST NIEOGRANICZONA WOLNOSCIA.
dobra robota! Swietna ta strona, ktora zrobiles Dorocie. Wysylam jakas taka notke z polskiej gazety w NYC o moim wykladzie, bo mowilam w nim takze o Dorocie, wlasciwie caly wyklad wywodzi sie z jej sprawy.
Podpisuje sie z pelnym przekonaniem i poparciem pod apelem Lukasza Guzka i wszystkich tych, ktorych oburza i przeraza sprawa procesu Doroty Nieznalskiej. Mam na wzgledzie wolnosc wypowiedzi artystycznej, a takze opinie o Polsce w swiecie, ktorej juz samo zaistnienie procesu wbija, kolejny!, gwozdz do trumny.
Mysle moze przede wszystkim o samej Dorocie, ktora chyba w najsmielszych (a sa dosc smiale!) wizjach nie docenila skali hipokryzji i ciemnoty jakiej bedzie musiala stawic czola. Bo chyba wiedziala, ze wywola jakas mala burze, tyle ze okazalo sie ze zamiast parasola potrzebuje piorunochronu. Goraco zycze by piorunochron zlozony z wszystkiego co jeszcze w naszym kraju myslace i otwarte zadzialal i ochronil ja i przyszlosc polskiej sztuki, i w ogole tego co wolne i tworcze. Osobiscie przyznaje, ze, paradoksalnie, ta sprawa przekonuje mnie jeszcze silniej o powrocie do Polski z innego kraju glupoty i fanatyzmu - Irlandii Polnocnej. To co sie dzieje tu przeraza ale tak nie boli - tutaj sobie poradza. W Polsce naprawde jest jeszcze o co walczyc.
Przy tym dobrze tez pamietac, ze pomimo 'uswiecenia przez potepienie' praca Nieznalskiej nadal moze byc dyskutowana jako dzielo sztuki a nie jako 'przypadek', i ze wywola w srodowisku artystycznym ciekawa wymiane opinii.
A wiec musze uczciwie dodac swoj komentarz o 'Pasji' ( ;-))
- 'Problematyczna' czesc instalacji bylaby swietnym uzupelnieniem pracy 'Penis expander' Zbigniewa Libery z 1995 roku. W kontekscie swojej instalacji artystka powinna byla umiescic cala naga postac meska na krzyzu. Chodzilo oczywiscie o symbolike plci, ale tu symbolika zostala nieco ..hm, naciagnieta?
- Mozna bylo pojsc na calosc i zrobic piete - z postacia kobiety (lub jej symboliczna kwintesencja? jaka?) pod krzyzem. Przeciez i kobiety strasznie sie dzis mecza na silowniach. Ale podoba mi sie to, ze artystka w dobie wszechobecnej sztuki feministycznej konsekwentnie zajmuje sie meskoscia. Szkoda, ze mezczyzni (bo to oni glownie ujadaja zaciekle w obronie swoich 'wartosci') tego nie doceniaja! Ich strata.
Z pozdrowieniami i wyrazami solidarnisci dla artystki i tych ktorzy ja popieraja
Malgosia Butterwick, Belfast
Dnia 11-07-2002 o godz. 4:51 Tadeusz Kuranda napisał(a):
To pochodzi z pani strony: ... Jest powszechnie przyjętym obyczajem, iż to artysta decyduje o formie publicznej ekspozycji swoich prac. Elementów większych całości, bądź prac nieukończonych, nie prezentuje się tzw. szerokiej publiczności, ew. krytykom i historykom sztuki. Tymczasem ludzie LPR nie wykazali profesjonalnego zainteresowania sztuką. Odtworzenie całości aranżacji przestrzennej instalacji PASJA na życzenie polityków było w tym momencie po prostu niemożliwe. Trudno więc dziwić się artystce, że w takich okolicznościach odmówiła dostępu do swojej pracy. ...
Moja uwaga, pomijając kontekst wypowiedzi: nie można od nikogo wymagać profesjonalnego zainteresowania sztuką bo nawet wśród uznanych pofsjonalistów są więksi i mniejsi - a sztuka nie jest dla profesjonalistów tylko dla ludzi.
Proponuję nie używać argumentu profesjnalizmu czyli nie używać argumentów, które są żadne.
... jeszcze się nie żegnam
Dnia 17-07-2002 o godz. 22:57 piegza napisał(a):
Calkowite poparcie!
Jest to niebezpieczna procedura sadowa, poniewaz niedlugo nie bedzie mozna realizowac zadnego dziela sztuki bez leku ze zostanie to odczytane wlasciwie. Kolor czarny bedzie trzeba tlumaczyc, ze jest z fizycznego punktu widzenie brakiem energii a nie krytyka partii politycznej lub ugrupowanie religijnego. Nie wspomne juz o kolorze bialym.
Richard Piegza,
mail: piegza@wizya.net
atelier: 8, rue Georges
Dnia 17-07-2002 o godz. 22:44 FOTO STUDIO napisał(a):
chce zabrac publiczny glos broniacy praw artystki Doroty Nieznalskiej do mozliwosci swobodnej wypowiedzi i krytyki rzeczywistosci. nie uwazam, ze propozycje z cyklu 'pasja' moglyby naruszyc jakiekolwiek uczucia religijne, chyba, ze niewiernych i malodusznych.
Jestem chrześcijanką, znak krzyża znaczy dla mnie wiele, tak jak słowo matka bądź miłość do mojego dziecka.. Nie, pani instalatorka Nieznalska nie "obraziła moich uczuć religijnych", ale mdło mi się robi na widok tak banalnej pseudo-sztuki postmodernistycznej. Chcesz sprowokować i narobić wokół siebie szumu, skrzywdzona artystko - umieść genitalia na krzyżu. Jakżeż ona na to wpadła ??!! Wielce oryginalne!! Żenujący poziom... I może jeszcze doda, iż nie miała pojęcia, jaką to reakcję wywoła?! Rzeczywiście, jesteśmy zaściankiem..
Małgosia Pochrzęst
Dnia 27-08-2002 o godz. 20:08 tof bak napisał(a):
Trzymaj sie Dorota__nie jestes sama.
Z pelnym przekonaniem podpisuje sie pod protestem przeciwko szykanowaniu sztuki /i montowaniu panstwa wyznaniowego/.
Powinno sie w koncu zaczac w Polsce nazywac rzeczy po imeniu - ten atak na Dorote to po prostu proba faszyzowania zycia. Nowa inkwizycja?
Mamy 21 wiek?
Milosz Luczynski aka vJ Milosh /paryz/
Bardzo dobrze zrobione. Rzeczowo, wszechstronnie i bez niepotrzebnych emocji. Takz.e - bez pretensjonalnego z.argonu dzisiejszej krytyki artystycznej. Widac', z.e "Pasja" nie ma nic wspólnego ze zniewaga; symboli religijnych, nie zostala (co sie w dzisiejszej sztuce zdarza) stworzona jako bluz'nierstwo. Zwia;zki przez.ycia religijnego i dos'wiadczenia erotycznego dostrzegane byly przez wielu od setek lat. A tutaj chyba o cos' takiego chodzi.
Andrzej Ose;ka
Dnia 16-09-2002 o godz. 23:31 kreatury napisał(a):
Przemek Winiewski
Teatr Kreatury z Gorzowa Wlkp.
www.kreatury.px.pl
Dnia 18-09-2002 o godz. 19:18 Andrzej napisał(a):
Jest dla mnie zupełnie niezrozumiałe, jak można ustawiać na uprzywilejowanej pozycji odczucia pewnej grupy światopoglądowej do własnych przekonań. Równie dobrze należałoby zabronić krytyki i komentowania światopoglądów faszystowskich, komunistycznych, demokratycznych, monarchistycznych, konserwatywnych i rewolucyjnych, anarchistycznych, utylitarystycznych, antysemickich (i tak bez końca) - wszak ich "wyznawcy" tez żywią gorące uczucia wobec obiektów własnych przekonań! Na przełomie lat 80-tych i 90-tych modne było słowo "pluralizm" - czy ktoś dziś jeszcze o nim pamięta? A może stało się niewygodne? Bo jak pogodzić pluralizm z opinią (od której włos się na głowie jeży) mówiącą, że "pogląd, iż religia jest prywatną sprawą każdego człowieka to element komunistycznej propagandy". Opinia wyrażana często przez tych samych ludzi, którzy chwilę wcześniej wycierali sobie pyski tym "pluralizmem". Nie, panie i panowie katolicy! Przekonania wasze nie są nic lepsze od innych! Nie dają wam prawa, by sądzić i rozliczać innych z ich poglądów tylko dlatego, że sprzeczne są z waszymi. A prawo do komentowania rzeczywistości, również religijnej, jest elementarnym prawem każdego artysty. Podobnie jak prawo do swobodnej interpretacji mitów i symboli o charakterze religijnym - wbrew temu, co sądzi LPR ani krzyż, ani Chrystus nie są własnością Kościoła Katolickiego. Prawo zabraniające pod groźbą sankcji karnych "obrazy uczuć religijnych" jest w istocie swojej prawem o charakterze faszystowskim, prawem zezwalającym na szykanowanie mniejszości przez większość, na szykanowanie "wrogów ideowych" przez ideowo "słusznych".
Przede wszystkim koniecznie trzeba doprowadzić do usunięcia tego chorego artykułu z kodeksu karnego! Demokracja ma również swoje niebezpieczne oblicze - łatwo może stać się "dyktaturą tłumu", szczególnie jeśli kraj zalewa morze (bo już dawno nie fala) ksenofobicznej głupoty i religijnego fanatyzmu. Prawodawstwo nowoczesnego, europejskiego państwa nie tyle powinno, co musi chronić obywateli przed nadużyciami, na jakie narażony jest system oparty na rządach większości! Tylko wówczas demokracja ma jakikolwiek sens.
Życzę Pani szybkiego zakończenia tej jurystycznej farsy, a nam wszystkim zniesienia tego kuriozalnego art. 196 k.k.
Andrzej Norek, Heidelberg
Dnia 17-09-2002 o godz. 9:01 Andrzej Dominiczak napisał(a):
Gratuluję dzieła, tak w sensie artystycznym, jak i politycznym - mam nadzieję, że dobrze Pani znosi absurdalną sytyację, w jakiej się Pani znalazła.
Mam też pewną propozycję. 25 i 26 pazdziernika odbędzie się w Warszawie (w Sejmie) konferencja na temat humanistycznej wizji praw i wolności w przyszłej konstytycji Unii Europejskiej. Pomyślałem sobie (jestem organizatorem), że może chciałaby Pani opowiedzieć uczestnikom (humanistom z różnych krajów, politykom i naukowcom) o swoim doświadczeniu. Może byłaby też możliwa jakaś mała wystawa.
Ewentualnie, gdyby Pani wolała (o ile moja propozycja w ogóle Panią interesuje) mogłaby Pani "wystąpić" artystyczno-politycznie" podczas konferencyjnej kolacji w restauracji Chimera - tam często odbywaja sie wystawy, miejsce jest dosyć stylowe, jak na warszawskie stosunki.
Proszę dać znać, czy jest Pani zainteresowana jakimkolwiek udziałem w konferencji lub kolacji.
Dnia 26-09-2002 o godz. 22:26 Michał Przech napisał(a):
co to za wolność wypowiedzi, skoro nawet artysta nie ma prawa się wyrazić ?
Dnia 29-09-2002 o godz. 14:55 RACJONALISTA napisał(a):
> Mam nadzieje, ze sedzia oceni to jakos rozsadnie. trudno jest mi uwierzyc, ze oni pozwalaja sobie na interpretacyjne stwierdzanie przedmiotu czci.
Dnia 30-09-2002 o godz. 23:15 ferro napisał(a):
Szczerze ubolewam, nad wtornym debilizmem w naszym Pieknym Kraju. A co do samej sprawy to ja naprawde nie wiem czy sie smiac czy plakac...
Gratuluje gazetom, poslom i poslankom wspanialych pomyslow i jeszcze wiekszej wytrwalosci w dazeniu do celu, moze to sie w koncu zawali Nam na lby.
Tobie Doroto przesylam wyrazy ubolewania i wspolczucia, ze musisz przez to przechodzic...przepraszam, po prostu brak mi slow.
Paweł Laskowski, V rok projektowania graficznego EAS, Warszawa
Dnia 2-10-2002 o godz. 17:00 pizzer napisał(a):
Popieram gorąco! To nieprawdopodobne jak łamie się w tym kraju podstawowe prawa człowieka! Tak dalej być nie może. Ten 'krzyż' o ile mnie wzrok nie myli miał kształt '+' (plusa) a nie taki, jaki za swój symbol uważają chrześcijanie - tym większe jest to draństwo. Dochodzimy do granic absurdu, gdzie użycie w sztuce plusa, minusa, krzyżyka, gwiadki (szczególnie sześcioramiennej!), kółka czy dowolnej innej figury geometrycznej uznane może być za 'obrazę (wirtualnych) uczuć religijnych'.
Jeżeli sąd skaże panią Nieznalską narazi się na ośmieszenie w oczach co światlejszych przedstawicieli społeczństwa polskiego, ale i międzynarodowego również.
Wyrażam więc raz jeszcze swoją solidarność i pozdrawiam,
MAM NADZIEJE , ZE TA "ARTYSTKA" POZALOWANIA GODNA, BEDZIE MIALA UCZCIWY PROCES...
Dnia 27-09-2002 o godz. 5:13 Andrzej Dominiczak napisał(a):
Dziękuję za telefon - cieszę sie, że miałem okazję z Panią porozmawiać .
Cała sprawa coraz bardziej mnie zdumiewa. Z jednej strony minister jak anioł stróż (jego nagłe pojawianie się zaczyna mieć cokolwiek romantyczny chatakter), z drugiej m.in. gwałtowna dyskusja w moim kręgu: udało nam się dzisiaj wytłumaczyć pewnemu panu z kręgów rządowych, że bez względu na to, co on myśli o Pani pracy, nikt nie ma prawa Pani (ani dzieła) prześladować.
Ku mojemu zdumieniu okazało się, że nie dla wszystkich to jest oczywiste. Nie chcę przez to powiedzieć, że się zgodziliśmy (ja i Barbara Stanosz - bodaj najbardziej znana polska logiczka) z jego oceną wartości artystycznej pani pracy. Zresztą ta niby ocena, poza tym że była głupia, była nieuczciwa - pewnie zna Pani ten typ pseudoargumentów, które niby mają uzasadniać, że coś powinno być zakazane. Gratuluję.
Dnia 8-10-2002 o godz. 0:06 Darek Osiński napisał(a):
> Witam i popieram z całego serca!
Jak zwykle gdyby nie skostniały kościół nie dowiedziałbym się o Pani pracy.
I oto chodzi. Ci, których sztuka interesuje, chodzą oglądać tego typu wystawy, a Ci którzy nie chcą lub bojšą się być obrażeni, niech siedzą w domu.
Na tej zasadzie, na podstawie której Panią oskarżono, należałoby oskarżyć zakłady w Radomiu o produkcję "kałaszy", którymi przecież można kogoś zabić (rzecz niesłychana).
Dnia 6-10-2002 o godz. 1:14 Agnieszka B napisał(a):
mam nadziej, ze Pani proces sie odbedzie do konca i zapadnie sprawiedliwy wyrok... moze na drugi raz nie bedzie Pani obrazala uczuc innych ludzi.. bo to po prostu boli.
Agnieszka Bobyla
Dnia 7-10-2002 o godz. 13:38 Agnieszka B napisał(a):
Pozwole sobie napisac troche dluzszy list do Ciebie..Bede sie zwracac na Ty bo jestem jestesmy w podobnym wieku mniej wiecej, jestem troche starsza.. Nie moge Cie osadzac za ta "instalacjie" , bo sama bylam anarchistka i walczylam z kosciolem w bardzo brutalny sposob ( Ty powiesz , ze oczywiscie nie walczysz, tylko tworzysz sztuke..)..kilka lat temu nawrocilam sie..Ale nie moge tez Cie bronic. Gdybym widziala te instalacjie na wlasne oczy , nie przeszlabym obojetnie, to pewne..nie wiem co bym zrobila, ale na pewno z wlasnej woli nie opuscilabym tej wystawy i nie pozwolilabym aby ta instalacjia tam sie nadal znajdowala, nawet gdyby mnie miano za to zamknac(gdy walczylam z kosciolem, to i owszem zamykano mnie )przez policjie. Powiesz , ze to jest krzyz "grecki" itp..wiesz ja nosze taki medalik Sw Bernarda - katolicki stary medalik (znany od wiekow) i na odwrocie jest wlasnie taki krzyz "grecki"..rownoramienny. Dla mnie JEST TO KRZYZ .. jest to znak Zbawienia, najswietrzy znak dla chcrzescijan, od wiekow, jedynie w pierwszych wiekach nie mial takiej waznosci..ale to nie zmienia przeciez faktu, ze jest to dla Chrzescijan SWIETY znak...Taka jest prawda..Niestety Ty o tym nie pomyslalas..Nie wiem dlaczego..moze z glupoty, moze z zaslepienia..ja tez bylam glupia, moim "haslem "bylo - Ojciec Swiety jest je.... Ale musze powiedziec, ze nawet wtedy nie posunelabym sie do takiej instalacji..bo mimo wszystko jakos ten krzyz wywolywal we mnie czlowieka i zal mi bylo po prostu Pana Jezusa, bo choc nie wierzylam, ze byl Bogiem, ale wierzylam, ze byl czlowiekiem, ktory umarl niewinnie, byl dla mnie niczym Che Guewara, albo inni bojownicy, mialam dla Niego szacunek..nie wiem czy Ty tez masz.. mam nadzieje , ze tak..i cos musialo Cie zaslepic, zeby przekroczyc ta granice, co nazywa sie juz profanacjia..Tak wlasnie sie to juz nazywa niestety..bo niestety to zrobilas... Mysle, ze z nieswiadomosci, albo ignorancji religijnej..Moze Ty nie ponosisz tak duzej winy, jak ci co nie powiedzieli Ci co wlasciwie robisz..wiele osob musialo zdawac sobie z tego sprawe, a nie powiedzieli Ci, ze popelniasz ciezka! profanacjie..To ich BARDZO obciaza, znacznie bardziej niz Ciebie. Ale Ty tez jestes winna, Twoje rece to zrobily jednak... Wiesz znam sie troche na sztuce, przez wiele lat mieszkalam we Wroclawiu, znalam tamtejsza grupe"Luxus". znam "Kormorany" , bylam w tamtym srodowisku artystow( wywodzacych sie i pracujacych na pwssp ) przez lata bralam udzial w wielu hepeningach i wystawach , samam bylam czlonkiem teatru ulicznego..znam wiec klimaty, w podobnych klimatach zylam takze w Berlinie..ale musze Ci powiedziec, ze nikt jakos nie przekroczyl takiego progu gdzie bylaby mozliwosc urazenia i to mocnego czyis uczuc, nie mowie, tu o niemcach i ich any papieskich pokazach, ktore wtedy, gdy beszczescili krzyze, wieszajac na nich misie, nie podoblao mi sie to, choc nie mialam "zaztrzezen " co do Papieza i przebieranych gejow za niego itp. jednak krzyz zawsze byl dla mnie swietym. Nie widzialam na wlasne oczy tej demonstracji, wiec nie moglam zareagowac. Zal mi Ciebie ,ze musisz przechodzic przez sad, ja "poscilabym" Cie wolno.. nie potrzebuje tego sadu dla Ciebie..ale rozumiem tych ludzi..choc nie uderzylabym w Ciebie "kamieniem" bo sama nie jestem bez winy i jezeli by Tobie cos zagrazalo to stanelabym w Twojej obronie, jak i w obronie kazdego czlowieka..ale nie moge sie podpisac, pod zadna petycja..bo zrobilas poprostu zle.. nie chce zeby Cie skazali to jasne..ale nie bede bronic Twojej instalacji, bo ona obraza takze moje uczucia, rani takze mnie i to bardzo.. byc moze jest Ci przykro, ja Ci wybaczam to co zrobilas, bo zranilas mnie i moja milosc do Krzyza i jezeli cos napisalam nie tak, co mogloby Cie urazic, to prosze zebys Ty tez mi wybaczyla..nie chcialam Cie urazic niczym.. Wiesz to srodowisko w ktorym bylam nigdy by nie zaakceptowalo mojego radykalnego nawrocenia..bo nawrocilam sie radykalnie..i jestem radykalna..Slucham Radia Maryja, odmawiam Rozaniec, modlitwy, chodzie do kosciola, czytam katolickich mistykow..i sataram sie postapowac, jak postepowaliby swieci..oni by Ci wybaczyli , nie nie moglas zdawac sobie z tego sprawy co naprawde robisz.. to byli wyjatkowi ludzie..bardzo cierpieli..i nie mieli w sobie nienawisci do nikogo, nawet do tych z rak ktorych gineli... chcialabym byc taka jak oni , ale nie jestem..bo czulam do Ciebie nienawisc..teraz nie czuje, i jest mi glupio, ze czulam..wybacz.. bo napewno wyczulas ja w tamtym pierwszym liscie. Powiem Ci jedno..nie chialabym abys zrobila cos podobnego drugi raz..niszczysz siebie przez to.. i jest wiele ludzi, ktorzy naprawde nie zywia do Ciebie za to nienawisci, ale po prostu jest im smutno, ze tak Krzyz zostal obrazony..oni naprawde cierpia..choc nie rzycili by w Ciebie kamieniem i sami by woleli tym kamieniem dostac niz narazic Ciebie..tak jest..sa prawdziwi chrzescijanie i ja chcialabym sie do nich zaliczac..moze jakos mi sie to udaje, choc w malym procecie..
Dnia 7-10-2002 o godz. 15:27 Agnieszka B napisał(a):
Droga Doroto..
Pozwalam sobie na przeslanie Ci tych rozwazan..Nie wiem czy zechcesz je przeczytac, ale mam nadzieje, ze tak..
Z modlitwa i przyjaznia - Agnieszka
ps. Wiem, ze jest Ci ciezko, ale nie umiem Ci pomoc,przed Toba jeszcze trudne chwile w sadzie itp...moze ten tekst jakos Ci pomoze, choc nie chce (nie jest to w mojej mocy! ) Cie nawracac..chodzi o to ze cierpienie jest wspolne wszystkim ludziom.. A wiem, ze Ty tez cierpisz.
> > > Daleko od mego Wybawcy słowa mego jęku.
> > > Boże mój, wołam przez dzień, a nie odpowiadasz,
> > > wołam i nocą, a nie zaznaję pokoju. (...)
> > > Ja zaś jestem robak, a nie człowiek,
> > > pośmiewisko ludzkie i wzgardzony u ludu.
> > > Szydzą ze mnie wszyscy, którzy na mnie patrzą,
> > > rozwierają wargi, potrząsają głową:
> > > Zaufał Panu, niechże go wyzwoli,
> > > niechże go wyrwie, jeśli go miłuje.
> > > Ty mnie zaiste wydobyłeś z matczynego łona;
> > > Ty mnie czyniłeś bezpiecznym u piersi mej matki.
> > > Tobie mnie poruczono przed urodzeniem,
> > > Ty jesteś moim Bogiem od łona mojej matki,
> > > Nie stój z dala ode mnie, bo klęska jest blisko,
> > > a nie ma wspomożyciela.
> > > Otacza mnie mnóstwo cielców,
> > > osaczają mnie byki Baszanu.
> > > Rozwierają przeciwko mnie swoje paszcze,
> > > jak lew drapieżny i ryczący.
> > > Rozlany jestem jak woda
> > > i rozłączają się wszystkie moje kości;
> > > jak wosk się staje moje serce,
> > > we wnętrzu moim topnieje.
> > > Moje gardło suche jak skorupa,
> > > język mój przywiera do podniebienia,
> > > kładziesz mnie w prochu śmierci.
> > > Bo sfora psów mnie opada,
> > > osacza mnie zgraja złoczyńców.
> > > Przebodli ręce i nogi moje,
> > > policzyć mogę wszystkie moje kości.
> > > A oni się wpatrują, sycą mym widokiem;
> > > moje szaty dzielą między siebie
> > > i los rzucają o moją suknię.
> > > Ty zaś, o Panie, nie stój z daleka;
> > > Pomocy moja, spiesz mi na ratunek!
> > > Ocal od miecza moje życie,
> > > z psich pazurów wyrwij moje jedyne dobro,
> > > wybaw mnie od lwiej paszczęki
> > > i od rogów bawolich - wysłuchaj mnie! (Ps 22, 1-3; 7-22).
1. Świadectwa mistyków Ponieważ męka i śmierć Jezusa jest dziełem samego Boga, jest także tajemnicą. Nasze rozmyślanie o męce nigdy nie mogą przeniknąć do końca tej tajemnicy. Możemy tylko uchwycić, a może raczej przeczuć pewne jej aspekty. W rozmyślaniach o męce Syna Bożego winniśmy zawsze pamiętać, że końcem jej jest Zmartwychwstanie. Istnieje ścisły związek między męką i Zmartwychwstaniem. I choć winniśmy dostrzegać całą okropność męki Jezusa w jej historycznym wymiarze, to jednak jej wymiar fizyczny nie jest jedyny i najważniejszy. W rozważaniach o męce i śmierci Jezusa trzeba nam nieustannie pamiętać, że cierpień doznaje Wcielony Syn Boży. Doświadczenie ludzkiego cierpienia nie daje nam pełnej możliwości wniknięcia w cierpienie Syna Bożego. Nasze wniknięcie w mękę i śmierć Jezusa będzie zawsze tylko fragmentaryczne, częściowe. Istotę męki Jezusa stanowią przede wszystkim jakieś tajemnice, mistyczne cierpienie duszy, tajemnicze opuszczenie przez Ojca. Kardynał C. M. Martini mówi, że w cierpieniach Jezusa dotykamy ciemnej nocy mistycznego smutku wewnętrznego, który przeżywało wielu mistyków i świętych. Oddani Bogu całym swoim życiem, oddani pełnym sercem Jego woli, cierpieli nieraz długie udręki ducha, czując się przez Niego zupełnie opuszczeni. Kto przeżywa w swoim wnętrzu takie właśnie najboleśniejsze, oczyszczające, straszliwe doświadczenie mówi, że nie istnieje na świecie cierpienie, które można by z nim porównać. Jest to cierpienie, które uderza w to, co jest najdroższe dla człowieka oddanego Bogu. Powierzając się Jemu z całą miłością i oddaniem, składając w Nim całą swoją nadzieję, doświadcza jednocześnie bolesnych chwil całkowitego opuszczenia, osamotnienia i oschłości. Próbując zrozumieć tę ciemną noc mistyków, możemy lepiej wczuć się w doświadczenie Jezusa na krzyżu, który modli się do swojego Ojca: Boże mój, Boże mój, czemuś mnie opuścił? Jeden z mistyków Wschodu, Izaak z Niniwy, mówi o piekle umysłu przeżywanym w sytuacji opuszczenia przez Boga. Doświadczenie to nazywa także smakowaniem gehenny, smakowaniem piekła: Człowiek nie wierzy wówczas, że coś może się zmienić w jego życiu, że może kiedyś znaleźć pokój i pocieszenie. Nadzieja w Bogu i pociecha uleciały z jego duszy, która jest bez przerwy wypełniona zwątpieniem i udręką. Św. Róża z Limy, mistyczka, przez jakiś czas codziennie doświadczała najstraszniejszych ciemności duszy. Całymi godzinami zostawała w stanie takiej wewnętrznej udręki, że nie wiedziała, czy jest na ziemi, czy też już w piekle. Stała tak jęcząc pod nieznośnym ciężarem ciemności. Wola chciała się skierować ku Bogu i Jego miłości, ale była jakby zlodowaciała. Pamięć odmawiała posłuszeństwa, nie mogła odnaleźć i przypomnieć sobie coś z poprzednich pociech. Lęk i udręka opanowywała jej duszę, a jej serce krzyczało: Mój Boże, dlaczego mnie opuściłeś?, ale nikt nie odpowiadał.Największym bólem było jednak to, iż ciemna noc przychodziło tak, jakby miała trwać wiecznie, jakby stanowiła mur z brązu, który uniemożliwia wydostanie się z labiryntu, z więzienia. Podobne doświadczenie miał także św. Ignacy Loyola w Manresie. Choć modlił się na kolanach przez wiele godzin dziennie, choć wstawał na modlitwę dzień w dzień o północy, to jednak przez dłuższy czas nie znajdował żadnego pocieszenia. Pewnego razu - wspomina sam w Opowieści Pielgrzyma - gdy był szczególnie dręczony, zaczął się modlić i w zapale głośno wołać do Boga mówiąc: Pomóż mi, Panie, bo nie znajduję żadnego lekarstwa u ludzi, ani u żadnego innego stworzenia. Gdybym sądził, że będę mógł je znaleźć, żaden trud nie byłby dla mnie za wielki. Ukaż mi, Panie, gdzie mógłbym znaleźć lekarstwo! Choćbym miał biegać za szczenięciem, żeby od niego otrzymać pomoc, uczyniłbym to. Gdy był zajęty tymi myślami, nachodziła go często gwałtowna pokusa, żeby się rzucić w dół. Ale wiedząc, że byłoby to grzechem zabić samego siebie, zaczynał wołać do Pana: Panie, nie uczynię tego, co Ciebie obraża. Doświadczenie pocieszenia przyszło dopiero po kilku tygodniach. Tym doświadczeniem głębokiego strapienia i pocieszenia podzielił się św. Ignacy w regułach o rozeznawaniu duchowym.<br> I jeszcze jedno świadectwo mistycznych udręk ciemnej nocy. O wielkim misjonarzu trędowatych z Flandrii bł. Damianie de Veuster, w jednym z jego życiorysów czytamy: Kiedy nadszedł okres Wielkiego Postu 1888 roku Bóg nałożył misjonarzowi na ramiona krzyż najcięższy. Był już wtedy chory na trąd i nieludzkie bóle rozdzierały jego śmiertelne członki. Ale były one niczym w porównaniu z męką, w jakiej pogrążyła się dusza. Ojciec Damian, który zawsze we wszystkich cierpieniach miał mężne serce i umiał zachować pogodę ducha, teraz w ostatnich tygodniach swego życia zapadł w ciemną noc całkowitego zwątpienia. Czuł zbliżającą się śmierć. Wiedział, że stoi nad grobem. Utyrany życiem marzył niekiedy o ostatnim spoczynku. Ale teraz myśl o śmierci napawała go głębokim lękiem i smutkiem. Nie doświadczał już obecności Boga, choć czuł zbliżający się koniec życia. Żadna modlitwa nie przynosiła mu ulgi. Całymi nocami klęczał przed Najświętszym Sakramentem, ale nie doznawał żadnego pocieszenia. Nad ranem zwlekał się znużony i złamany do swojej izby i nie chciał widzieć nikogo. Któregoś dnia jego przyjaciel Conrady, kapłan, który przemocą wtargnął do jego chaty, zastał go w stanie całkowitego opuszczenia. - Odejdź i zostaw mnie samego - krzyczał ochryple chory, kiedy wszedł do niego jego przyjaciel.- Nie zostawię cię samego - upierał się Conrady. Musisz mnie wysłuchać. - Bóg mnie opuścił, cóż może pomóc teraz człowiek - jęczał Ojciec Damian. Umieram, ale nie jestem godny wejść do nieba. - Ty głupi chłopcze - strofował go przyjaciel. Przyjmą cię tam odgłosem trąb i bębnów. Całe życie przecież poświęciłeś trędowatym. Ojciec Damian potrząsnął tylko głową i ukrył zranioną, zniekształconą twarz. Conrady otworzył tymczasem Nowy Testament, który przyniósł z sobą i powiedział: - No posłuchaj. Teraz odczytam ci twój wyrok, który Pan Jezus ogłosi nad tobą. I przeczytał mu fragment Ewangelii św. Mateusza o sądzie ostatecznym: Byłem głodny, a dałeś mi jeść, byłem spragniony, a dałeś mi pić. Wejdź do królestwa mego. Wydawało się jakby trędowaty kapłan wcale tego nie słuchał. Po chwili podniósł się, spojrzał smutnym wzrokiem na przyjaciela i powiedział jakby pokornie prosząc:- Odejdź bracie, mnie już nikt nie pomoże (W. Huenermann). Po tym przeżyciu ciemnej nocy trwającym kilka tygodni Bóg zesłał ojcu Damianowi pocieszenie za przyczyną Matki Bożej Pocieszenia z jego rodzinnych stron z Scherpenheuvel. Ojciec Damian umierał pełen pokoju wewnętrznego i zaufania do Boga. Ci, którzy przechodzą poprzez takie czy podobne doświadczenia, mogą głębiej odczuć to, co przeżywał Jezus na krzyżu. Mogą też odczuć modlitwę Psalmu 22, którą posłużyć się sam Jezus: Boże mój, Boże mój, czemuś mnie opuścił? Daleko od mego Wybawcy słowa mego jęku. Boże mój, wołam przez dzień, a nie odpowiadasz, wołam i nocą, a nie zaznaję pokoju. Cierpienia ciemnej nocy doświadczane przez wielu świętych są bardzo często odpowiedzią na wielkoduszną ofiarę dusz, które proszą, aby móc współcierpieć z Jezusem. H.U. von Balthasar stwierdza, że w historii mistyki istnieją przypadki ofiarowania siebie samego za kogoś drugiego. Jest to jakby dosłowne naśladowanie Jezusa, który z miłości do nas ofiarował się całkowicie za nas. Święci mogli doświadczać głębokiego opuszczenia przez Boga, ciemnej nocy, ponieważ kosztowali wcześniej Jego nieskończonej miłości. Jedynie ktoś, kto żyje całkowicie Bogiem, kto wszedł w doświadczenie Jego obecności, kto odczuł przynajmniej raz słodycz Jego bezinteresownej miłości wie, co znaczy być opuszczonym przez Stwórcę.
2. Nasze duchowe udręki Usiłując wczuć się w te bolesne przeżycia świętych musimy jednak mieć świadomość, że są one w najlepszym wypadku dalekim przybliżeniem niepojętej dla człowieka tajemnicy męki i krzyża Syna Bożego. Doświadczenie Jezusowej ciemnej nocy, opuszczenie przez Ojca, jest unikalnym, jedynym doświadczeniem, niemożliwym do powtórzenia przez jakiekolwiek stworzenie na ziemi. Jezus bowiem jest Synem Bożym. To, co przeżył Bóg-Człowiek na krzyżu, nie może być przez nas poznane do końca. Z pewnością jeszcze mniej możemy zrozumieć i poznać doświadczenie Jezusa na krzyżu, kiedy odwołamy się tylko do naszego rozumu. Rozum nic nam nie powie. Trzeba nam tutaj odwołać się do naszego osobistego doświadczenia, do udręk ducha, które nieraz przeżywaliśmy. Z pewnością naszych udręk wewnętrznych nie można porównać całkowicie do mistycznych przeżyć ciemnej nocy, jakich doświadczali mistycy i święci. Ale to, co my przeżywamy - choć może z innych motywów i dla innych racji - jest także często bardzo bolesne, pełne udręki, lęku, opuszczenia, samotności i bólu. Odwołajmy się więc do naszych bolesnych wewnętrznych przeżyć, jakichś udręk psychicznych i duchowych, aby choć troszeczkę odczuć, choć troszkę zrozumieć Chrystusa ukrzyżowanego, który woła do Ojca: Boże mój, Boże mój, czemuś Mnie opuścił? Takie rozważanie męki Chrystusa będzie nie tylko myśleniem o męce, ale współodczuwaniem z Jezusem. Do takich rozważań i do takiej kontemplacji zachęca nas św. Ignacy w Ćwiczeniach duchownych. Każe nam prosić o boleść wespół z Chrystusem pełnym boleści, o udrękę serca z Chrystusem udręczonym, o łzy i mękę wewnętrzną z powodu tak wielkiej męki, którą Chrystus wycierpiał za mnie (ĆD, 203). Prośmy Jezusa, abyśmy w naszych kontemplacjach Jego męki i śmierci byli prawdziwi. Prośmy także, byśmy szczerze otwierali się na przyjęcie Jego pragnień poznawania Go coraz pełniej, kochania Go coraz głębiej i naśladowania Go coraz wierniej. Nie powinniśmy zanosić próśb, których naprawdę wewnętrznie jeszcze nie czujemy, które wydają nam się jedynie pustymi dźwiękami. Jeżeli czujemy w sobie małoduszność naszych pragnień,chciejmy ją uznać z całą pokorą i prośmy pokornie, aby On sam obdarzał nas większymi pragnieniami i hojniejszymi prośbami.
3. Współuczestnictwo w cierpieniu Jezusa na krzyżu Św. Franciszek z Asyżu prosił, aby mógł odczuć to, co sam Jezus przeżył na krzyżu, by mógł wejść w serce Jezusa ukrzyżowanego. I Bóg hojnie odpowiedział na jego prośby. Obdarzył go stygmatami. Ale ten zewnętrzny znak męki, stygmaty, były jedynie uzewnętrznieniem jego wewnętrznych cierpień z Chrystusem cierpiącym. W naszych czasach ojciec Pio, wierny swemu powołaniu zakonnemu i kapłańskiemu, dążył konsekwentnie do doskonałej miłości. Starał się zgłębić tajemnicę miłości Boga wyrażoną w męce Jezusa. Często prosił, aby stać się ofiarą dla miłości Boga. Bóg również hojnie odpowiedział na jego prośbę. W jednym z jego życiorysów czytamy: Nadszedł piątek 20 września 1918 roku. Ojciec Pio jak zwykle klęczał na chórze przed Ukrzyżowanym i odprawiał dziękczynienie. Przez chwilę jakby się zdrzemnął. Wszystkie zmysły i uczucia doznały jakiegoś wielkiego ukojenia. Wtedy zobaczył tajemniczą postać, którą oglądał wcześniej. Tym razem miała ona jednak ręce, nogi, klatkę piersiową ociekającą krwią. Ten widok napełnił go przerażeniem. Czułem - mówi ojciec Pio - że chyba umrę, jeżeli Pan nie przyjdzie mi z pomocą. Postać na chwilę cofnęła się, a ja zauważyłem, że moje ręce, nogi i pierś zostały przebite i ociekały krwią. Możecie sobie wyobrazić ból, jaki przeżyłem i odczuwam po dziś dzień. Rana serca wyrzuca nieustannie porcje krwi. Dzieje się to od czwartku wieczorem do soboty. Umieram wprost z bólu i zawstydzenia, lękam się, że umrę na skutek upływu krwi, chyba, że Pan wysłucha westchnienia mego biednego serca. Proszę Go, by przynajmniej usunął to zawstydzenie, jakiego doznaję każdego dnia przez te zewnętrzne znaki. Będę Go błagał, zaklinał na wszystko, aby zesłał na mnie najgorsze bóle i cierpienia, ale aby odsunął ode mnie te zewnętrzne znaki, które są dla mnie potwornym zawstydzeniem i nieopisanym upokorzeniem. Bóg hojnie odpowiada na prośby swoich świętych. Każdy z nas niech prosi o to, o co powinien prosić, co dyktuje mu jego własne serce. Miejmy świadomość, że nasza prośba może stać się naszą pułapką. Bóg może bowiem na serio potraktować nasze prośby, tak jak na serio potraktował prośbę św. Franciszka z Asyżu, św. Maksymiliana Kolbego, bł. Damiana, o. Pio i wielu innych świętych.
A oto pragnienie Karola de Foucauld, szaleńca Bożego naszych czasów, które wyraził w swoim dzienniczku. Pisał tak: Pragnij i myśl o tym, że musisz umrzeć jako męczennik, obrabowany ze wszystkiego, rozciągnięty na ziemi, nagi, pokryty ranami i krwią, zabity gwałtownie, boleśnie. Pragnij, żeby się to stało dzisiaj. I stało się tak, jak pisał w swoim dzienniku i jak tego pragnął. Pierwszego grudnia 1916 roku został w sposób gwałtowny i brutalny zabity w swej pustelni przez Beduinów.
Prośmy Jezusa ukrzyżowanego, abyśmy mogli - choć w bardzo ograniczonych i za wężonych warunkach - przeżyć to, co przeżył w czasie swojej męki i śmierci. Wyraźmy pragnienie towarzyszenia Jezusowi w Jego drodze od Ogrójca aż po krzyż, prosząc Go, aby otworzył nam nasze serce i ukazał nam to, czego wówczas doświadczał. Prośmy także, aby nasze współuczestnictwo w Jego cierpieniu i udręce On sam przemieniał w doświadczenie radości i pociechy z Jego Zmartwychwstania.
XXIII. EUCHARYSTIA ŹRÓDŁEM SIŁY I RADOŚCI XXV.
C 1996-2000 Mateusz
Dnia 13-10-2002 o godz. 15:51 :DanieL napisał(a):
> Szanowna Pani Doroto!
Proszę wiedzieć, że w Polsce nie tylko są osoby, które mają swoiste "klapki" na oczach i są opętane fanatyzmem religijnym, które zupełnie nie umieją wykorzystać swoich mózgów w celu normalnego myślenia. Niestety, właśnie takie grupy, szczególnie radykalne, które powinny się z samej idei ich istenia kierować miłością, zrozumieniem czy otwartością na innych, są najbardziej zawistne, nietolerancyjne i nie boję się użyć tych słów - byłyby chyba zdolne zabić drugiego przez swoje urojenia. Przeczytałem z ciekawości komenatrze na trójmiejskim portalu i w zupełności potwierdza to moje wcześniejsze zdanie. To jest szokujące, że ktoś nazywający siebie katolikiem i w ogólnym ujęciu chrześcijaninem potrafi pisać takie słowa, mając tak ogromną pogardę dla innych, w tym i Pani, a po części i mnie, bowiem sam wyrażam przekonania antyklerykalne. No ale to jak gdyby nie miejsce, by pisać o mnie.
W Polsce są też osoby, które potrafią myśleć, mówić i czynić, jak prawdziwi ludzie. A co ważne - mają zdrowy rozsądek i takie też podejście do codzienności. Pozostaje mieć nadzieję, że będzie ich coraz więcej. I, że wreszcie co niektóre osoby zaczną same myśleć a nie być jedynie marionetkami w rękach pewnych bardzo, niestety, wpływowych grup, w tym szczególnie kleru.
Sztuka od wieków potrafiła szokować. Ale nawet taka pozwala na chwilę skupienia i zadumy. Normalne jest, że gdy nam nie odpowiada nie musimy wcale się nią delektować. W każdym razie myślę, że trzeba być otwartym na wszelkie nurty. Trzeba coś poznać, by wyrazić opinię, poznać i drugą stronę, by podjąć obiektywną decyzję. Trzeba wreszcie mieć świadomość, że coś co nam nie odpowiada może odpowiadać innym i odwrotnie. Do czego zmierzam? Zmierzam do stwierdzenia, że podstawą współistnienia wszystkich ludzi jest tolerancja. To smutne, że tak wielu ludzi, tak wielu polaków (dosłownie z małej litery) nie rozumie jej sensu...
Z ogromnym poparciem, niekoniecznie za samą instalację, ale za sam fakt tak ogromnego nacisku na Pani osobę i z wielką nadzieją na prawdziwą prawną demokrację i tolerancję wszystkich ludzi
Popieram Pani działania i prace oraz dziękuję za ukazanie poziomu chrystianizacji tego państwa. Uważam, że sąd powinien być niezawisły i nie kierować się naciskami środowisk katolickich. Powinna zostać Pani uniewinniona!
Dnia 26-10-2002 o godz. 18:05 Jan Kawiorski napisał(a): Pani Doroto!
Wyrażam solidarność z Panią jako oskarżoną za przedstawienie dzieła artystycznego.
Pomijam kwestię dzieła, które budzi we mnie mieszane uczucia, ale to temat na innš dyskusję, na pewno nie przed sądem.
Łączę wyrazy wsparcia
Jan Kawiorski, Kraków
dolanczmy sie do protestu w obronie pracy "Pasja" Nieznalskiej, jako wyraz buntu przeciw glupawej cenzurze i skostnialemu spoleczenstwu, masie sterowanej przez kosciol i media, mamy nadzieje ze akcja ta przyniesie skutek,
malgorzata szczepanska, malgorzata wodzislawska
Dnia 10-11-2002 o godz. 3:02 magda p napisał(a): Pani Doroto, bardzo pani współczuję
Niewiele już zostało dni do rozprawy. Możliwe, że histeria członków i sympatyków LPR zmaleje nieco po wyborach. Możliwe też, że to pobożne(!?) życzenia. Trzymam za panią kciuki.
Jeżeli sprawa wyjdzie poza granice kraju, otrzyma pani głosy poparcia zachodnich ludzi kultury, nauki, dlatego powinno się zrobić wszytko aby tę sprawę nagłośnić - jako Polacy najemy się wówczas wstydu, ale trudno.
Dnia 17-11-2002 o godz. 12:58 RUPERTOS napisał(a): > Moim zdaniem oskarżenie Artystki z tego paragrafu (jak i sam paragraf) jest pokazaniem całej Polsce siły jaką dysponuje kościół katolicki. Jeżeli nie - jest to całkowita głupota i szukanie przysłowiowej "dziury w całym". Życzę Pani Dorocie Nieznalskiej szczęścia i wytrwałości.
> Robert Tatko
Dnia 23-11-2002 o godz. 14:34 Grzegorz Żurawiński napisał(a):
> Precz z cenzura!! Jesli zapadnie wyrok skazujacy, bedzie to skandal (juz jest, ze sprawa jest w sadzie, a nie w mediach spierajacych sie o wartosci w sztuce i zyciu). Jesli swiadomie uprawia Pani zawod (moze powolanie), to musi sie jednak Pani liczyc, ze bedzie czasami pod gorke.
> Bez odwagi, ryzyka, bez obrazoburstwa - nie ma sztuki.
Przystawila pani lustro, w ktorej niektorzy zobaczyli swoje zakute lby. Nie rozumiem tylko, dlaczego Pani sie wycofuje z motywu prowokacji obyczajowej, nawet gdyby urazala uczucia religijne. Przeciez to absurd. Uczucia religine moga obrazac przerozne rzeczy, muzulmanina np. krzyzyk noszony u nas powszechnie na szyi. W sredniowiecznej Europie obrazaly je malowidla przedstawiajace czlowieka, co swiadczy jak zmienne sa kryteria, jak watpliwe.
Wieciej ufnosci i odwagi! Niech sala sadu zamieni sie (za pani udzialem) w bastion obrony elementarnej wolnosci czlowieka do wyrazania siebie, swoich przekonan, co gwarantuje konstytucja. Proces bedzie i dla Pani sprawdzianem wiernosci i niezlomnosci artystycznej. Juz teraz (w niezamierzony sposob) dal skarzonemu dzielu nowe zycie, byc moze nawet nadmiernie podniosl jego range. Nie wolno jej Pani obnizac wybierajac ucieczkowa linie obrony.
Grzegorz Zurawinski
Dnia 23-11-2002 o godz. 15:40 Maciej Kędzior napisał(a):
> Pani Dorotko!
Jest Pani wspaniała! Już dziś wyrosła Pani na symbol walki z kołtuństwem. Ma Pani przed sobą wspaniałą przyszłość. Kołtun przegra w kilka lat po naszym zintegrowaniu się z Europą. To są ostatnie oddechy ciemnoty.
Maciej Kędzior, Poznań.
Dnia 23-11-2002 o godz. 22:22 lech napisał(a):
> Jesteśmy z Panią. Niestety, dopiero teraz "oszołomy" i "ciemniacy" mają u nas w Polsce swje 5 minut, mamy nadzieję że szybko odejdą w niebyt.
> > z serdecznymi pozdrowieniami
Sylwia Dobrowolska-Porta
Dnia 23-11-2002 o godz. 16:19 JK \(wp\) napisał(a):
> Czyste niebo
Pozdrawiam Panią serdecznie. Proszę nie tracić nadziei w sprawiedliwość. Oszołomstwo spod znaku LPR jest zatrważające !
Jan Kamiński, Elbląg
jankam@wp.pl
Dnia 24-11-2002 o godz. 12:18 Waldek napisał(a):
> Gorąco popieramy protest przeciwko zakazom jakichkolwiek form sztuki. Jesteśmy z Panią. Za haniebne uważamy działania oskarżycieli jak i wymiaru sprawiedliwości z prokuraturą na czele - zmierzające do ukarania Pani oraz wizji sztuki jaką Pani przedstawia.
Łączymy wyrazy szacunku i otuchy oraz zwycięstwa z ciemnogrodem.
małżeństwo emerytów z Warszawy
Dnia 25-11-2002 o godz. 11:50 Komestor napisał(a):
Chcę gorąco zaprotestować przeciwko żałosnej farsie, jaką jest postawienie przed sądem Pani Doroty Nieznalskiej.
Ocenianie przez sądy powszechne dzieła sztuki (w tym wypadku instalacji pt. "Pasja") jest niedopuszczalne w wolnym, praworządnym, demokratycznym kraju i musi zostać ocenione jako przejaw zdurnienia struktur naszego państwa.
Dnia 27-11-2002 o godz. 18:43 lech napisał(a):
Jesteśmy z Panią - pozdrawiamy życzymy spokoju i sukcesów
Jolanta Berndt Kostyrzewska
Lech Kostyra Kostyrzewski
Dnia 3-12-2002 o godz. 19:18 AZ napisał(a):
Na początek powiem, że nie jestem znawcą, ani nawet amatorem tego rodzaju sztuki. Jednak jestem przeciwny zamykaniu jakichkolwiek wystaw, które są urządzane w salach, galeriach i innych pomieszczeniach. Mam na myśli miejsca do których trzeba wejść, aby oglądać umieszczone tam prace. Kto uważa, ze dzieło artysty mogłoby obrazić jego uczucia nie musi tego oglądać (dlaczego nie karać za brak "dobrego smaku" odmiennego od odczuć odbiorcy?). Inna rzecz miejsca takie jak ulica, dworzec, restauracja itp. Tam nie ma wyboru i kontrowersyjne dzieła mogą wywoływać niesmak, zgorszenie, czy nawet obrażać uczucia, jakie by one nie były. Tutaj niech rozstrzyga sąd.
Łódź, Łanowa 6
Dnia 4-12-2002 o godz. 15:49 Kira napisał(a):
Jestem całym sercem z Panią. Jeśli w poprawie samopoczucia może Pani pomóc zdanie mojego ojca, to je przytoczę.
Otóż K.I.G. zawsze powtarzał, że młodzi, zwłaszcza twórcy, muszą się buntować wobec zastanego świata. Jeśli tego nie będą robili, nic z nich dobrego nie wyrośnie, a ich sztuka pozostanie wyłącznie kramikiem.
kiragalczynska@poczta.onet.pl
Sent: Tuesday, December 10, 2002 11:22 PM
popieram tworczosc Doroty,jestem oelen uznania na jej otwrty umysl w dzisiejszych czasach ciemnoty niektorych grup spolecznych usprawiedliwiajacych sie obraza uczuc, Czyzby Dorotka nie zaangazowala swoich uczuc do tego dziela.
Sent: Friday, December 13, 2002 11:15 AM
Witam, > Zdaje się, że jakoś późno trafiłem na stronę Doroty, choć w naszym portalu umieściliśmy link na spam.art.pl. Niemniej jednak - w pełni świadomy i sprawyny umysłowo [:)] - podpisuję sie pod listem otwartym w sprawie oskarżenia przeciwko Dorocie Nieznalskiej.
> > Dawid Ropuszyński
portal Racjonalista.pl, Polskie Stowarzyszenie Wolnomyślicieli
Dnia 13-12-2002 o godz. 19:59 Piotr Dacko napisał(a):
w pewnym sensie przypadkiem trafilem na strone internetowa, na ktorej znalazlem Pani niecodzienna historie. Mianowicie, zastanawialem sie czy nadaje sie na kandydata na meza dla pewnej Pani kolezanki po fachu, ktorej nazwisko ulecialo mi z pamieci. I tak zastanawiajac sie dotarlem do Pani. Zatem, jest mi bardzo milo, pozwoli pani, ze sie przedstawie: Piotr Dacko lat 37 i pewne nieistotne szczegoly.
Kiedy przegladalem listy do Pani, a jest tych listow calkiem sporo, pomyslalem a co jeszcze moglbym dodac do tego, co juz zostalo napisane? W listach przewijaja sie przerozne watki : poparcie dla Pani, oburzenie na Pania czy tez na tych, ktorzy Pania oskarzaja, wytykanie malostkowosci, wytykanie braku zrozumienia dla sztuki i duzo wiecej ale to wszystko trudno zapamietac. W koncu przyszedl mi do glowy taki abstrakcyjny "czarny" dowcip:
Pani Doroto, zyczmy Pani wyroku skazujacego i dlugich lat wiezienia. Jest Pani artystka i dlatego te lata nie pojda na marne. Wiezienne przezycia tak wzbogaca Pania wewnetrznie, ze po wyjsciu zrobi Pani jeszcze wspanialsze dziela od tego, ktore stalo sie przyczyna Pani klopotow.
prawda, ze smieszne? Moj poglad na Pani sprawe jest mniej wiecej taki: zranila Pani poprzez swoja ekspozycje uczucia pewnych osob i temu nie sposob zaprzeczac poniewaz o tym najlepiej wiedza te wlasnie osoby. Przeciez Pani nie ma wgladu w sfere uczuc drugiego czlowieka! I dlatego, pozwoli Pani, ze wyraze taka nadzieje, przeprosila Pani te osoby. Oczywiscie, prosze mnie nie zrozumiec zle. Przeproszenie nie jest tutaj zadnym, chocby czesciowym, przyznaniem sie do popelnienia rzekomego przestepstwa. Po prostu, tak wypada. Przeciez codziennie, jestem pewny, uzywa Pani slowa "przepraszam", w bardzo wielu roznych sytuacjach. Jest to jakis podstawowy srodek ochrony spolecznego bytu. Drugim takim srodkiem jest prawo. Na poczatek mala uwaga: im bogatsze jest prawo, to znaczy czym wieksza jest ilosc dziedzin, w ktorych obowiazuja jakies prawne uregulowania tym bardziej bardziej cywilizowana jest spolecznosc. Mowiac po ludzku: to dobrze, ze jest jakies uregulowanie dotyczace sytuacji, w ktorej znalazla sie Pani i druga strona. Dzieki temu ta trudna sprawe moze byc zalatwiona, powiedzmy w miare spokojnie i bezpiecznie na sali sadowej. Alternatywa jest wszystko najgorsze, co tylko mozemy sobie wyobrazic. To znaczy w sytuacji, gdyby tego przepisu nie bylo. Tak od strony technicznej patrzac na Pani sytuacje, to wydaje sie, ze lepszym rozwiazaniem, w sensie prawnym, byloby, gdyby obecny przepis zostal zniesiony, a wzamian powstal przepis umozliwiajacy > wszczecie powodztwa cywilnego (o obraze uczuc....itd). Przepraszam za te terminologie prawnicza. Nie jestem prawnikiem i nie znam sie na prawie i nie chcialbym aby odniosla Pani takie wrazenie.
Zalaczam serdeczne pozdrowienia, Piotr Dacko.
Dnia 24-12-2002 o godz. 17:01 Turowski napisał(a):
W jednym z polskich tygodnikow on-line znalazlem Pani adres, co pozwala mi przekazac kilka ponizszych slow:
Dzialalnosc artystyczna naruszajaca schematy i odwolujaca sie do wyobrazeniowej transgresji godna jest poparcia. Wszelka interwencja publicznej wladzy w dziedzine tworczosci musi spotkac sie z potepieniem. Odwolujac sie do swojej wiedzy historyka i krytyka sztuki oraz autorytetu uniwersyteckiego wyrazam calkowite poparcie dla Pani "Pasji", potepiajac jekiekolwiek proby stosowania wobec Pani represji.
Profesor historii sztuki wspolczesnej, Paryz
Dnia 30-12-2002 o godz. 21:46 Bartłomiej Kozłowski napisał(a):
Droga Doroto! Chciałbym złożyć Ci jak najserdeczniesze życzenia z okazji Nowego Roku - no, a przede wszystkim, abyś w tym nowym roku wygrała znaną wszystkim sprawę sądową.
Przy okazji - sprawa, jaką wytoczyła Ci prokuratura jest faktycznie dobrą okazją do tego, by w sposób jasny postawić postulat zniesienia art. 196 k.k. Aby jednak kampania na rzecz zniesienia tego przepisu mogła być przekonująca, MUSI ona być częścią szerszej kampanii na rzecz wolności wypowiedzi. Art. 196 k.k. jest przepisem potencjalnie groźnym dla wolności wypowiedzi i swobody twórczości artystycznej - co w sposób oczywisty widać na przykładzie Twojej sprawy (nawiasem mówiąc, uważam, że Twoja praca była naprawdę bardzo fajna - i moich uczuć religijnych jakoś ona nie obraziła - choć nie wykluczam, że czyjeś uczucia obrazić mogła) - ale nie jest to jedyny w prawie polskim przepis, który poważnie zagraża tym wolnościom. W polskim kodeksie karnym w dalszym ciągu istnieją żywcem niemal przejęte z obowiązującego w czasach komunizmu kodeksu karnego paragrafy o "publicznym znieważeniu Narodu lub Rzeczypospolitej (art. 133)", "Publicznym znieważeniu prezydenta (art. 135 & 2)" czy "Publicznym znieważaniu lub poniżaniu konstytucyjnego organu państwa (art. 226 & 3)" albo "znieważaniu funkcjonariusza publicznego podczas lub w związku z wykonywaniem obowiązków służbowych (art. 226 & 1") - żeby wymienić tylko niektóre - i najbardziej jaskrawe.
Ewentualna kampania na rzecz zniesienia art. 196 k.k. powinna być częścią bardziej ogólnej kampanii na rzecz zniesienia wszystkich tego rodzaju przepisów. W wolnym kraju ograniczenie swobody wypowiedzi powinno być dopuszczalne wyłącznie tam, gdzie jakieś wypowidzi wyrządzają innym ludziom bezpośrednią, osobistą i nie dającą sie usprawiedliwić krzywdę - która musi daleko wykraczać poza subiektywną "obrazę uczuć". Uzasadnia to istnienie w systemie prawnym przepisów skierowanych przeciwko takim wypowiedziom, jak formułowane w złej wierze oszczerstwa i pomówienia wobec innych osób, grożenie innym ludziom użyciem przemocy w celu ich zastraszenia lub zmuszenia do określonego zachowania, słownemu napastowaniu i dręczeniu określonych ludzi, czy - wreszcie - nawoływanie do użycia przemocy lub przestępstwa - o ile w danej sytuacji nawoływanie takie rzeczywiście wywołuje "bezpośrednie i wyraźne niebezpieczeństwo" spowodowania bezprawnego zachowania.
Ochrona uczuć natomiast - wszystko jedno, czy religijnych - czy jakichkolwiek innych, powinna mieć przewagę nad prawem do wolności ekspresji wyłącznie wówczas, gdy ci, których uczucia są obrażane, są - w konkretnym przypadku - przymusowymi widzami lub słuchaczami, którzy nie mogą uniknąć w sposób łatwy ekspozycji na obraźliwą dla nich ekspresją. Tylko w taki bowiem sposób można pogodzić ze sobą trzy mogące wchodzić w takich sytuacjach w konflikt interesy: prawo do swobody wypowiedzi, prawo do otrzymywania idei i informacji - które w oczywisty sposób jest podważone, jeśli jakieś wypowiedzi mogą być karane z tego powodu, że pewni ludzie (kórzy, oczywiście, nie są w żaden sposób zmuszeni do zapoznawania się z nimi) mają takie czy inne obiekcje wobec ich treści; a wreszcie - prawo do prywatności i nie słuchania wypowiedzi - które jest naruszane w przypadku sytuacji "przymuowych słuchaczy". Kampania na rzecz zniesienia art. 196 k.k. nie może - co też wydaje mi się rzeczą oczywistą - być kampanią wymierzoną przeciwko religii, czy Kościołowi, jako takim. Występowanie przeciwko przepisowi o "obrazie uczuć religijnych" NIE jest bowiem - i to trzeba wszystkim uświadomić, wyrazem lekceważenia takich uczuć. czy tym bardziej jakiejkolwiek pogardy czy niechęci wobec religii czy Kościoła - podobnie, jak np. obiekcje wobec zawartego w kodeksie karnym przepisu przewidującego karę za "publiczne propagowanie faszystowskiego lub innego totalitarnego ustroju państwa albo nawoływanie do nienawiści na tle różnic narodowych, etnicznych, rasowych, wyznaniowych lub ze względu na bezwyznaniowość" (art. 256 k.k.) NIE koniecznie są wyrazem wsparcia dla "faszyzmu" (albo innej formy totalitaryzmu) względnie nienawiści na tle nrodowym , rasowym - czy jakimkolwiek innym. Przeciwnie - przeciwnikami takich ograniczeń swobody wypowiedzi są w pierwszym rzędzie konsekwentni zwolennicy obrony praw i swobód jednostki - dla których totalitarne czy rasistowskie ideologie są rzeczą wstrętną. Lecz jeśli traktujemy wolność wypowiedzi w sposób poważny - to musimy bronić tej wolności również w tych przypadkach, gdy chodzi o treści i wypowiedzi, których nienawidzimy. W przeciwnym bowiem razie możemy przyczynić się do stworzenia precedensów, które mogą w pewnym momencie zostać wykorzystane przeciwko nam.
Dodam na koniec, że opublikowałem w Internecie krytykę art. 196 k.k. (umieszczona była ona początkowo na stronach Gazety Wyborczej jako komentarz do artykułu Piotra Zaremby "Czy wolno wszystko?" z 17. 11. 2002 r.) Znaleźć ją można pod adresem http://strony.wp.pl/wp/b.kozlov1/obraza.htm Na końcu tej publikacji zamieściłem linki do innych swoich trzech artykułów, a także do znakomitego tekstu Mariusza Agnosiewicza "Obrazauczuć religijnych". Wreszcie, ponieważ, jak wspomniałem, działania na rzecz zniesienia art. 196 k.k. powinny być częścią szerszej kampanii na rzecz wolności słowa (a także, przestrzegania praw i wolności obywatelskich w ogóle) warto dorzucić analizę najważniejszych przepisów ograniczających wolność wypowiedzi w Polsce (w tym m.in. art. 196 k.k.) jaka opracowana została w r. 1999 przez zespół programowy Centrum Monitoringu Wolności Prasy (zob. http://www.rzeczpospolita.pl/gazeta/wydanie_990208/prawo/prawo_a_1.htm) Zawarta w tej - krótkiej, prawdę mówiąc, analizie, krytyka poszczególnych przepisów ograniczających wolność słowa mogłaby stanowić dobry punkt wyjścia dla takich działań.
Jeszcze raz pozdrawiam i życzę wszystkiego najlepszego.
Bartek Kozłowski, Warszawa.
Dnia 7-01-2003 o godz. 17:33 K.Barańska napisał(a):
choc dosc pozno chcialabym rowniez wyrazic oburzenie calym zajsciem oraz nastepujacym po nim procesem jest to kolejny przyklad na to ze buractwo i chamstwo w tym kraju dobrze sie miewa i moze demonstrowac sile a wolnosc mysli i wypowiedzi zaczyna byc zagrozona mam nadzieje ze wynikiem kolejnych rozpraw bedzie oczyszczenie pani z zarzutow, a za wtargniecie na teren galerii i obraze przed sadem stana oskarzyciele wariant najbardziej optymistyczny przewiduje rowniez rezygnacje z pelnionej funkcji rektora gdanskiej asp (jego postawe uwazam za najwiekszy skandal)
katarzyna baranska (krakow)
Dnia 9-01-2003 o godz. 10:30 napisał(a):
niech sie Pani trzyma dzielnie. Jest Pani jedyna ze znanych mi w Polsce arystek, ktora tak gleboko wnika w problemy naszej mentalnej rzeczywistosci. Proces, ktory sie toczy jest po prostu swiadectwem ciemnogrodu polskiego, a Pani stala sie jego ofiara. Polska poboznosc siega korzeniami czasow kontrreformacji opartych na podzialach, wojnach i nienawisci, na pewno nie majacych nic wspolnego z wiara jako taka. Uzywana obecnie do celow politycznych jest wygodnym narzedziem LPR, radia o wdziecznym imieniu Maryja oraz ograniczonych ludzi, ktorych poziom kulturalny nie wyrosl poza "Quo vadis". Byc moze nawet chca umrzec za wiare, ale na pewno nie wiedza o co chodzi i swoja agresje zapewne uwazaja za zdobywany punkt w celu osiagniecia krolestwa niebieskiego. Prawdopodobnie pierwszy raz widzieli galerie kiedy przyszli sie domagac odpakowania krzyza, fragmentu instalacji.
Zycze Pani zwyciestawa w sprawie, a sobie znowelizowanej ustawy zajmujacej sie sprawami obraz uczuc religijnych.
Zofia Chmielewska, historyk sztuki
Dnia 13-01-2003 o godz. 23:57 Andrzej Olszewski napisał(a):
Czytalem z wielkim zainteresowaniem i niepokojem o Pani pracy i reakcji na nia. Nie zgadzam sie z cenzurowaniem sztuki, ale nurtuje mnie mysl, ze w dzisiejszych czasach caly krytycyzm religji jest synonimiczny z krytycyzmem Chrzescianstwa, ktore stalo sie latwym celem. A moze by tak "popracowac" z tematyka Islamu, ktory dzis - u progu 21-go wieku - reprezentuje wszystko co najgorsze w religiach. Wiec zamiast zanurzac krucyfiks w moczu, wieszac na nim genitalia, czy malowac Marie kalem, moze by tak pokazac Mohammeda np. w pornograficznej pozie.
Andrzej Olszewski, San Francisco, CA
Dnia 13-01-2003 o godz. 22:06 Lucian Rosciszewski napisał(a):
Ingerencja panstwa w sprawy sztuki przewaznie zle sie konczy, niezaleznie czy wladza udziela poparcia pewnemu kierunkowi, czy tez z nim walczy. Historia ukazala to wiele razy, przykladow jest niestety wiele...
Sprawa wytoczona Pani przypomina mi burze ktora rozpetala sie w U.S.A. po publikacji fotografii "Piss Christ" Andres'a Seranno. Znakomite zdjecie, kolor i swiatlo uzyskane nie przez uzycie filtrow, a przez zanurzenia krucyfiksu w moczu (stad problem). Efekty nie daly na siebie dlugo czekac - ograniczenie funduszy dla "National Endowment for Arts", wprowadzenie przez galerie popierane przez publiczne fundusze tzw. "dobrowolnej kontroli" w celu nie tracenia poparcia (wsparcia?) finansowego etc. Zalaczan "link" dotyczacy tej historii z ciekawymi wypowiedziami:
http://members.aol.com/uuwebman/nea_war.htm
Moznaby dlugo dyskutowac aspekty moralne, filozoficzne, religijne itd. Pani sztuki. Wydaje mi sie, ze pomija sie podstawowa kwestie: wolnosci opinii i jej wypowiedzi. I Pani proces tego wlasnie glownie dotyczy. Dlatego tez mam nadzieje, ze wladze prawne spojrza na Pani sprawe w tym wlasnie kontekscie i dojda do wniosku, ze jakikolwiek (nawet symboliczny) wyrok przeciwko Pani rowny jest ograniczeniu naszej wolnosci wypowiedzi. Ciekaw jestem, czy w przyszlosci aby obejrzec wystawe sztuki "kontrowersyjnej", bedziemy musieli przed wejsciem do galerii podpisywac oswiadczenie przyzekajace nie pociaganie do odpowiedzialnosci prawnej artysty/artystki? Byc moze takie oswiadczenie moze byc potraktowane jako czesc integralna wystawy, ciekaw jestem co na to prawnicy?
Serdecznie zycze powodzenia...
Lucian Rosciszewski
metropolitan architecture + design
230 california street, suite 508 / san francisco / ca 94111 /
fax 415. 956 1893 / phone 415. 956 1488 ex.204
http://www.met-a.com
Dnia 21-01-2003 o godz. 12:11 test 2 napisał(a):
JESTESMY Z NIEZNALSKA! BO MAMY PENISY !!!!NIE DAJ SIE UKRZYZOWAC!!
Dnia 23-01-2003 o godz. 9:06 Tittenbrun150@aol.com napisał(a):
> Nigdy nie zrozumiem , dlaczego politycy musza wtykac swoje brudne paluchy do sztuki. Jak sie to konczy wszyscy wiemy: Hitler, Stalin i teraz czarna komuna???
Pani Doroto prosze tak trzymac!!! Znakomity art!!!
From: "Aleksandra" Sent: Tuesday, January 28, 2003 3:03 PM
Subject: poparcie dla Doroty Nieznalskiej
Dnia 16-02-2003 o godz. 4:31 P. napisał(a):
> czy poparcie?
mam nadzieje ze bez wzgledu na wyrok, bez wzgledu na zniechecenie i stres jaki sie wiaze z ta sprawa, a moze wlasnie dzieki temu ze obnazyla pani system moralny spoleczenstwa - pozostaniesz soba i staniesz sie jeszcze silniejsza charakterem, bardziej zdeterminowana osoba. tego zycze
panta rei-
- jesli to ma jakies znaczenie wciaz student-piotr, jednak
Dnia 16-02-2003 o godz. 4:00 jukrado napisał(a):
popieram Twoją obecność w sztuce
Dnia 18-02-2003 o godz. 17:16 Anna M. Banach napisał(a):
Calkowicie popieram pani stanowisko i nie zgadzam sie z oskarzeniami i zarzutami postawionymi Pani.
Nie uwazam ludzi oskarzajacych Pania za moich reprezentantow jako Polaka i Katolika. Jest mi szalenie przykro ze cos takiego ma miejsce i dowodzi checi ograniczenia swobody artystycznej i artystycznej wypowiedzi w naszym kraju. Uwazam to za skandal. Co wiecej uwazam to za zamach na moja wlasna wolnosc i niezaleznosc.
Zycze wszystkiego dobrego. Duzo sily.
Dnia 19-02-2003 o godz. 13:18 kupah@poczta.onet.pl napisał(a):
Jakkolwiek działalność artystyczna p. Nieznalskiej nie wywołuje mojej estetycznej satysfakcji, w pełni udzielam poparcia jej dokonaniom w tej dziedzinie. Ciemność umysłowa wśród ludzi pragnących stać się artystycznymi mentorami w naszym światłym kraju, przeraża mnie. Oby więcej takich akcji, choć obawiam się, że to niczego nie zmieni...
Zbigniew M. Korba
Dnia 25-02-2003 o godz. 13:01 krisoporanku@op.pl napisał(a):
To jest jakaś paranoja!, usłyszałem kiedyś o całej aferze,
najlepszy był komentarz pewnej zacnej matrony że to "obraza najświętszej religii"
Ten kraj jest jak rak, albo jak kiedyś śpiewal Piotrek Klatt "jak heroina, im dłużej z nią tym gorzej dla Ciebie"
Ja nie jestem artystą i mało się znam na tym, ale chodzę u nas na niektore wystawy do BWA i nie wyobrażam sobie że jakiś palant przyjdzie z szabelką i potłucze coś albo żeby "niewolnicy swojej agresji" obrażali artystkę która pokazuje swoją sztukę! I to wszystko pod płaszczykiem miłosierdzia !!!!
CO TU SIĘ DZIEJE!!
Myślę ze ten koszmar dla Ciebie się skończy pozytwnie. Uf.
Krzysztof Czyż z Zielonej Góry
Myślę, że wielu młodych ludzi myśli podobnie jak ja, przynajmniej moich znajomych. Fajnie by było jakby tych wszyskich "miłosiernych i znających się na Sztuce" zdmuchnął jakiś tajfun albo tsunami. Uch!!!
To zabrzmi jak banał, ale (w takich sytuacjach tak to chyba wygląda)jestem Z Tobą.
Dnia 28-02-2003 o godz. 18:20 kaska majak napisał(a):
Doroto!! Masz moje poparcie dla swych działań - musimy walczyć o wolność wypowiedzi artystycznej!
Dnia 3-03-2003 o godz. 20:45 Krystian napisał(a):
Moim zdaniem tacy fanatyczni "bojownicy" o moralnosc i wartosci chrzescijanskie staraja sie na uzytek innych i poniekad wlasny, stworzyc wokol siebie rodzaj zaslony dymnej, aby nie dostrzezono ich wlasnych ulomnosci moralnych - jak bicie zony po pijaku lub seksualne wykorzystywanie wlasnych dzieci.
Inna sprawa, ze z inteligencja u naszego narodu ciagle nie jest najlepiej, skoro cos takiego jak Radio Maryja, ma tylu sluchaczy - to zalosne.
Dnia 4-03-2003 o godz. 5:36 Jan Piekarczyk napisał(a):
Gdy małemu dziecku pokazuje się rysunek (fotografię) kotka, dziecko na pytanie "Co to jest?", odpowiada "Kotek.". Poprawia się dziecko tak: To nie jest kotek, to jest obraz kotka. Nastepnie pokazuje sie obrazek z pieskiem. "A co to jest?" "Piesek." "To nie jest piesek, to jest obraz pieska." Nie nalezy jednak sadzic, ze dzieciak juz się wszystkiego nauczył, bo gdy pokazac mu obrazek, na ktorym pies goni kota, dziecko na pytanie jak wyzej, odpowiada: "Obraz pieska goni obraz kotka."
Nieznalska, Libera, Kozyra, Duchamp, Warhol, no i tak dalej, artysci po prostu, ucza nasze i inne analfabetyczne spolecznosci odrozniania obrazu od obrazowanego, ale z niklym skutkiem.
Pamiętam jakas wystawe w Zachecie sprzed wielu lat, z mala instalacyjka pt. "Zrob to sam". Skrzyneczka, mlotek, gwozdziki, dwie deseczki, ktore mozna bylo zbic sobie w ksztalt krzyza. Nie pamietam, czy byla do tego figurka Chrystusa czy nie.
Innym razem bylem swiadkiem, ze pewien facet bal sie przybic do domowego krzyzyka fugurke Chrystusa, ktora opadla bo ktos za mocno trzsnal drzwiami. I nie wiem, czy byl to przejaw naiwnego realizmu czy naiwnego surrealizmu. Naiwnego, bo ani Bóg ani Chrystus w symbolach nie przebywaja.
W koncu Olbrychski takze dal sie poznac jako realista naiwny, bo uwierzyl we wlasny - filmowy - wizerunek. Ba, nawet w dwa: ten drugi to ten z szabelkš.
Co do uczuc religijnych. Wszelka byc moze telewizja obraza je nieustannie, notorycznie ukazujac prawdziwe lub fikcyjne akty przemocy (itd. w dziedzinie mediow).
W oczach Islamu caly Zachod to jedna wielka obraza ich uczuc religijnych, od rownouprawnienia kobiet poczšwszy.
Pewnego razu, w kosciele, kleknela panienka w mini. Caly tylek wyzwolil sie spos spodnicznki, ale czy moge powiedziec, że ow zadeczek, w tych nowoczesnych majteczkach, co to ich prawie nie ma, obrazal moje uczucia religijne? Do siebie jedynie moglem miec pretensje, ze nie bylem na tyle wnieboziety duchowo, ze oczy moje odruchowo calkiem, na tylek popatrzyly, a nie na oltarz. Poza tym, sadzac po ubiorze (nie tyle mini, co reszta odzienia), byla to grzeszna prostytutka. Uswiadomilem sobie jej ból i skruche i dalej juz na tylek patrzylem pelen wspolczucia.
Poniewaz jestem chory (konczy mi sie grypa), to nie mam ochoty na teoretyczne dywagacje. Dlatego zakoncze jeszcze prosciej niz to, co juz napisalem: Uczucia religijne tylko wtedy mozna (mozliwe jest) obrazic, gdy stanowia dla kogos tarcze ochronna, krotko mowiac, gdy sa pozorem. Kochanowski wyrazil to, rzecz jasna, i lepiej i do rymu ("Dewotka", czy cos w tym rodzaju).
galoisquarterly@wp.pl
Pani Dorotka.
trzymam za Panią kciuki, wprawdzie nie bardzo znam sie na sztuce współczesnej, ale Pani wystawe uwazam za interesującą i sklaniającą do myślenia. Ci debile którzy oskarzają Panią o obraze uczuć religijnych mają mózgi jak wróbelki, nie są w stanie pojąc bardzo wielu rzeczy.
Swiadek oskarzenia Pan Głowacz jest mi bardzo dobrze znaną postacią, przez kilka lat był moim wychowacą w szkole podstawowej, a potem spotkaliśmy sie w pracy. Miał swoją firme którą poprzez swoją chorą politykę doprowadził do upadku, oszukał wielu ludzi, a swoje długi spłaca przy pomocy komornika. Tacy są dzialacze ligi.
Mam nadzieję że Panią uniewinią, w końcu nie jesteśmy jeszcze Afganistanem, trzymam za Panią mocno kciuki.
JCEK kRÓL
Dnia 4-03-2003 o godz. 11:00 wojtek napisał(a):
Musze najpierw powiedzieć dwa zdania żeby być czystym względem Pani.
Sytkając się po raz pierwszy z Pani pracami, przez chwile myślałem że gra Pani robiąc sobie kampanie reklamową swojej osoby. Przeszło mi wczoraj jak usłyszałem jakąś bzdetną notatke w tv na temat Pani prac.
Ma Pani mnóstwo siły w sobie. Jestem całym sercem za Panią.
pozdrawiam cieplutko wojtek
Dnia 3-03-2003 o godz. 12:24 AA Ron napisał(a):
Mam nadzieję, że już wkrótce po całej tej idiotycznej, w najbardziej dosadny sposób demaskującej wrodzone kołtuństwo "katopolaków", aferze pozostanie tylko uczucie zażenowania i konieczność ponurej zadumy nad poziomem umysłowym społeczeństwa, które już niedługo ma funkcjonować w ramach wspólnoty europejskiej /Talibowie Europy?/
Ja osobiście nie "czuję" Twojej wizji artystycznej. Podejrzewam, że jako osoba otwarta i inteligentna nie oczekujesz powszechnego zrozumienia i aplauzu dla swojej twórczości. Istotą współczesnej sztuki jest przecież właśnie wywoływanie dyskusji, sporów, kontrowersji...
Muszę przyznać, że coraz częściej wstydzę się - mówiąc bez owijania w bawełnę - reprezentowania tego niereformowalnego narodu. Przesiąkniętego niesłabnącym fanatyzmem, hołubiącego zjawiska płytkie i prymitywne, głupiego, a co najgorsze - postrzegającego swoje liczne cechy negatywne jako atrybuty cnoty i honoru. Myślę, że podzielasz moje odczucia, przynajmniej w jakimś stopniu.
Życzę Ci spełnienia moich nadziei z pierwszego fragmentu. Wiem, że jest to dla Ciebie ciężki i stresujący okres w życiu. Jeżeli znajdziesz chwilę czasu, odpisz, daj znać, jak się sprawy mają. Będę wdzięczny.
Alleluja i do przodu! [:)]
Dnia 6-03-2003 o godz. 23:24 Anna Adamczyk napisał(a):
Jestem oburzona oskarżeniem jakie przeciw Pani wysunięto i całego serca Panią popieram. Tym bardziej, że jestem ateistką. W związku z tym, mam do Pani pytanie, czy jest Pani osobą wierzącą? Bardzo mnie to ciekawi. Jak również to, jakie było przesłanie instalacji "Pasja". Podziwiam Pani twórczość oraz talent. Będę trzymać kciuki za pomyślne rozwiązanie całej sprawy. Zapraszam też do odwiedzenia mojego internetowego dziennika pod adresem http://www.athea.blog.pl gdzie nieustannie poruszam i popieram Pani sprawę, tym samym zdobywając poparcie innych osób (co jest doskonale widoczne w pozostawionych tam komentarzach). Proszę pamiętać, że może Pani na nas liczyć.
Anna Adamczyk (Athea)
Dnia 22-03-2003 o godz. 10:31 slawomir magala napisał(a):
Krzepie nie ja jeden. przeczytalem wlasnie kupiony w zamku ujazdowskim tom izabelli kowalczyk cialo i wladza, gdzie o pani, o Rajkowskiej oraz Rumasie (te matki boskie wyzwolone przez przechodniow i odniesione do kurii) tez jest pisane w tonie szczerej troski o wolnosc slowa i ekspresji. na wszelki wypadek zalaczam moj tekst z krakowa, bo ksiazke kowalczyk pewnie juz pani ma (jesli nie, to prosze dac mi znac, sxeroxuje strony o pani i wysle).
kiedy spodziewa sie pani wyroku i jakie sa mozliwosci?
Dnia 16-04-2003 o godz. 15:04 troll napisał(a):
Witam! Nazywam się Jacek Walczak, pochodzę z Łodzi i tutaj mieszkam. Na wstępie muszę napisać, co mnie skłoniło do napisania listu z wyrazami poparcia dla Pani. Zacznę może od poglądów politycznych. Otóż uważam się za polskiego Narodowego Socjalistę, do czego otwarcie się przyznaję, choć być może nie spodobają się Pani moje opglądy. Opierają się one w dużej częsci na filozofii polskiego filozofa okresu międzywojennego, Jana Stachniuka oraz ruchu społeczno - polityczno - kulturowego pod nazwą Zadruga. Motto Zadrugi brzmiało: "Odkatoliczyć, unarodowić, dowartościować Polaka!". Jak może się Pani domyślać - poglądy moje są oczywiście patriotyczne i narodowe, ale jednocześnie bardzo radykalnie antykatolickie i w ogóle antychrześcijańskie. Nawiasem mówiąc, w środowisku Zadrugi działał też artysta rzeźbiarz Stanisław Szukalski, znany również jako "Stach z Warty", twórca "Szczepu Rogate Serce"; nie wiem, czy zetknęła się Pani z jego twórczością, ale naprawdę warto, podobnie jak również z twórczością literacką Jana Stachniuka, jak również innego działacza Zadrugi, Antoniego Wacyka. Pozwalam sobie podesłać łącza do strony internetowej Wydawnictwa Toporzeł oraz do strony Maleficium - promującej poglądy polityczne, z którymi w dużej mierze się identyfikuję. Otóż kiedy dowiedziałem się z mediów o całej tej "aferze" z ukrzyżowanym penisem, rozpętanej przez "kościółkowych" pseudopatriotów, chcących na całej sprawie zbić być może kapitał polityczny - myślałem, że pęknę ze śmiechu - widok ten ubawił mnie setnie. Skojarzył mi się tak, że długo ryczałem ze śmiechu - a jednocześnie zrobiło mi się Pani bardzo żal - bo oto stała się Pani ofiarą ciemnogrodu, przedkładającego obcą, semicką religię nad rzeczywiste szczęście Narodu. I to jest bardzo smutne. Podsyłam też Pani parę tekstów zespołu Honor - tej kapeli niestety nie usłyszy Pani w radio i nie zobaczy w TV - zespół jest bowiem "politycznie niepoprawny" i jako taki nie ma szans zaistnieć na szerszym forum w warunkach kraju "koszernej demokracji", w jakim żyjemy. Nie wiem, jak by się Pani podobała muzyka tego zespołu, obecnie poszło to w kierunku metalowym (przypomina muzycznie kultową szwedzką grupę Bathory); nie mam "empetrójek", a szkoda. chętnie udostępnię nagrania, gdyby to Panią ewentualnie interesowało. Nawiasem mówiąc w środowiskach narodowych w Polsce była w swoim czasie zorganizowana nagonka na zespół Honor, której jednym z głównych animatorów był właśnie cytowany na stronie www.spam.art.pl/nieznalska/ gość o adresie e - mail sielek1@wp.pl, to znaczy niejaki Grzegorz Sielatycki z Olsztyna, który w dodatku w sposób prostacki i chamski na Pani temat się wypowiada. A tak w ogóle - to serio mogę powiedzieć, że jest Pani śliczną dziewczyną - i proszę pamiętać, że to nie żaden komplement, ale stwierdzenie faktu. W każdym razie życzę Pani z całego serca wyjścia obronną ręką z tej całej sprawy. Niedopuszczalne jest, aby prawo w Polsce było naginane pod życzenia nawiedzonych dewotów i kościelnych maniaków i na ich polityczny obstalunek. Trzeba - tak uważam - zwalczać ciemnogród i dewocję. To jest szczyt wszystkiego, że w ogóle doszło do tego procesu! To nie pierwszy proces artysty w Polsce! Toczy się również proces wokalisty zespołu Honor... Również z powodu twórczości, a konkretnie z powodu tworzenia tekstów niemiłych koszernej władzy. Pani Doroto, jest Pani wspaniała! Serdecznie pozdrawiam.
Dnia 14-05-2003 o godz. 12:27 Ryszard Tober napisał(a):
Od samego poczatku sledze pani proces wytoczony przez, przynajmniej jak dla mnie I nad czym bardzo ubolewam, ludzi, którzy w zasadzie sami nie wiedza czego chca. Wystapili oni z wnioskiem do sadu o obraze uczuc religijnych i "patriotycznych". Czasami smiac mi sie chce doslownie, kiedy czytam ich wypowiedzi. O obrazie, jakich uczuc mozemy tu mówic. A czy chrzescijanie nie mordowali innowierców. Czy Papiez nie swiecil czolgów w czasie drugiej wojny swiatowej? Chcac wymagac od innych zacznijmy najpierw wymagac od siebie, a nie robimy doslownie przedstawienie "Moralnosci pani Dulskiej" na zywo. Jestem dosc mlodym czlowiekiem, bo mam dopiero 23 lata. Codziennie rano budze sie ze swiadomoscia tego, ze chce pisac i w zasadzie to jest cala moja sila napedowa. Chce przekazac za pomoca literatury to, aby zaczeli doceniac rzeczy piekne, aczkolwiek drobne, które na co dzien pomijaja.
Niemniej jednak spoleczenstwo nasze jest strasznie zamkniete na jakiekolwiek perswazje i rady. Ludzie, którzy wystapili z wnioskiem o zniszczenie pani instalacji i zaskarzenie pani, reke daje sobie obciac, ale na pewno nie znaja nawet podstaw chrzescijanstwa, a staraja sie byc sumieniem narodu.
Dlaczego tylko katolicyzm ma królowac w tym kraju, dlaczego inne wyznania sa przesladowane, co z wolnoscia slowa i wyznania? Jezeli taka ma byc Polska, gdzie kazdy artysta jest przesladowany, kazdy nie robiacy pod publike to ja nie chce takiej Polski. Wole juz zmienic kraj. W pelni pania popieram i naprawde szczerze wspólczuje ludziom, wystepujacym przeciwko pani. Moze kiedys uda im sie zrzucic te klapeczki z oczu, które nosza.
Dziekuje serdecznie i jestem za tym aby to oni przegrali proces, a nie pani, bo inaczej w tym kraju niestety, ale nie bedzie mozna zrobic juz nic naprawde konstruktywnego.
Dnia 15-05-2003 o godz. 20:13 adala napisał(a):
tak, popieram Dorotę Nieznalską, jak również wszelkie jej działania artystyczne. wszelkie oskarżanie twórców o obrazę moralności świadczy o niskim rozwoju cywilizacyjnym oskarżycieli.
Dnia 27-05-2003 o godz. 0:37 ppp napisał(a):
Doroto, otrzymałaś zapewne wiele listów ze słowami poparcia dla Twojej sztuki. Jest to niezbity dowód że masz wokół siebie i w oddali ludzi przychylnych. Ale tak głęboko nikt z popierających Ciebie nie jest w stanie czuć tego co naprawdę czujesz tylko Ty. Przesyłam Ci S I Ł Ę (choć sam nie taki siłacz jestem). Użyj jej byś mogła siebie i swoją sztukę ochronić.
Dnia 9-06-2003 o godz. 23:26 Aleksander Glondys napisał(a):
Aleksander Glondys, Stowarzyszenia Artystyczne Algae, Kraków
Dnia 19-06-2003 o godz. 1:15 rafjar napisał(a):
Nie widziałem Pasji. Niestety!
Ale mam nadzieję, że po tej tragifarsie zwanej procesem będzie wystawiona razem z Pani najnowszymi pracami.
Jestem Pewien, że się Pani uda.
Pełen podziwu i szacunku
Dnia 26-06-2003 o godz. 14:08 Jarek Kociuba napisał(a):
Popieram! Nie mogę nie poprzeć osoby zaszczutej przez "ludzi" mieniących się katolikami, a tak naprawdę będących zbiorem szumowin spod ciemnej gwiazdy, szukających tylko, gdzie można doprowadzić do rozruby. NIE dla dewotów z LPR i dla faszystów z Młodzieży Wszechpolskiej, TAK dla wolności słowa!
Dnia 17-07-2003 o godz. 14:01 Ewa Ciska napisał(a):
Wyrażam swój protest i oburzenie w związku z wytoczeniem procesu Pani Dorocie Nieznalskiej przez działaczy LPR. Uważam, że podporządkowanie życia społecznego, politycznego i kulturalnego w Polsce ideologii katolickiej osiągnęło rozmiar wręcz niebezpieczny. Wydanie wyroku skazującego w sprawie Pani Doroty Nieznalskiej dobitnie zaświadczy o podporządkowaniu "Niezawisłego Sądu" klerykalnej ideologii.
Mamusia Nieznalskiej się PROSTYTUOWAŁA ZAMIAST WYCHOWYWAĆ CÓRUNIĘ W SZACUNKU DLA INNYCH. NIE UŻYŁ BYM NIGDY TAKICH OKREŚLEŃ ALE CHCIAŁBYM TEJ PSEUDOARTYSTCE POKAZAĆ JAK TO JEST GDY WSZYSTKO WOLNO!
Dnia 18-07-2003 o godz. 20:31 Marcin Slusarek napisał(a):
Czesc Dorota! Nasz kraj zmierza ku koncowi...polak podnosi lamet na widok dobrej sztuki bo jej niestety nie rozumie, krzyczy ze jest dobrym katolikiem ale nie widzi ze ludzie jedza ze smietnikow...dewotyzm glupota nietolerancja...Rob to co potrafisz najlepiej ja i znajomi trzymamy za Ciebie kciuki,
wielu ludzi podziwia Twoje prace...sklaniaja do refleksji..
Pozdrawiam Marcin S
Dnia 18-07-2003 o godz. 12:03 Komestor napisał(a):
Podobno za dwie godziny sędzia ma ogłosić wyrok w Twojej sprawie.
Trzymaj się, Dorota! Jestem z Tobą.
> > > LISTY NADESŁANE PO WYDANIU WYROKU > > >

References: art. 196
 art. 196
 art. 196
 Art. 196
 art. 196
 art. 196
 art. 196
 art. 196
 art. 196