Source: http://law24pl.blogspot.com/2016/
Timestamp: 2018-01-16 15:15:55+00:00

Document:
LAW24.PL: 2016
Kilka uwag pokonferencyjnych.
Konferencja naukowa Katedry Prawa Cywilnego WPIA UW „Skutki kontraktowe uznania postanowienia umowy za niedozwolone w relacjach między konsumentem a przedsiębiorcą w świetle europejskiego prawa konsumentów” odbyła się 9.12.2016. Konferencja była okazją do przedstawienia szeregu poglądów, ogniskujących się chcąc niechcąc wokół tematyki abuzywności i wadliwości indeksowanych i denominowanych umów kredytowych. Przedstawione na konferencji poglądy wymagają kilku słów podsumowania i komentarza. Z konieczności skrócona formuła wpisu na blogu uniemożliwia wskazanie prelegenta oraz głosów polemicznych.
1. Stabilność systemu bankowego w systemie prawa cywilnego.
Teza o stabilności systemu bankowego, czy szerzej finansowego, jako dobru podlegającym ochronie w prawie cywilnym jest nie do pogodzenia z aksjologią kodeksu cywilnego. Art. 1 k.c. stanowi, że prawo cywilne reguluje stosunki między indywidualnymi osobami, a nie stosunki społeczne en bloc. Dał temu wyraz m.in. SN w wyroku I CSK 472/11. Przyjęcie, że stabilność systemu bankowego należy do elementów porządku publicznego chronionego przez prawo cywilne wymagałoby uznania stabilności systemu bankowego za jedną z zasad współżycia społecznego (art. 58, art. 3531 k.c.) i to niezależnie od tego, czy stabilność byłaby zagrożona przez sprzeczne z prawem działania uczestników systemu. Postulat ten, to awansowanie powiedzenia „too big to fail” do rangi zasady prawa. Tymczasem prawo cywilne zna zupełnie inną zasadę, mianowicie zasadę niezwiązania „złymi zwyczajami”, kreowanymi przez grupę profesjonalistów we własnym interesie z pokrzywdzeniem klientów (M. Safjan, w: M. Safjan (red.), System prawa prywatnego, t. 1, Warszawa 2007, s. 186; zob. też orz. SN C 105/49 oraz wyr. SN II CR 536/64; co do złych zwyczajów na rynku finansowym zob. np. wyr. SA w Warszawie VI ACa 87/12, wyr. SO w Łodzi III Ca 39/13 (s. 19) oraz wyr. SA w Łodzi I ACa 1206/13 (s. 27).
2. Odstraszający cel dyrektywy 93/13 a stabilność systemu finansowego.
Założenie, że stabilność systemu finansowego jest granicą zastosowania sankcji nieważności, o której mowa m.in. w art. 6 ust. 1 dyrektywy, oparte jest na pomyleniu domen prawa prywatnego (cywilnego) i publicznego (w szczególności administracyjnego, ale też karnego). Prawo prywatne nie może zajmować się stabilnością systemu finansowego, gdyż nie ma do tego narzędzi. Nie można powiedzieć, że stwierdzenie nieważności jednej umowy zdestabilizuje system finansowy. Nie można też określić która z kolei sprawa (setna? tysięczna?) miała by destabilizacyjny skutek wywołać. Skoro każda sprawa jest inna, a statystyki mówią, że tylko niewielka część klientów instytucji finansowych pozywa je nawet w przypadku masowo popełnianych nadużyć zaufania, to nie można sprawy cywilnej traktować nawet w kategoriach mniej lub bardziej formalnego „precedensu” uruchamiającego lawinę spraw „wygranych” już na wstępie. Dodatkowo, doświadczenie z kryzysu finansowego z roku 2008, który właściwie wcale się jeszcze nie skończył, uczy że swoista pobłażliwość polegająca na neutralizowaniu odstraszającego celu dyrektywy 93/13 wywołuje efekt „szantażu moralnego” („moral hazard”), polegającego na podawaniu przez instytucje finansowe coraz bardziej „innowacyjnych produktów finansowych”. W efekcie, system finansowy jest coraz bardziej rozchwiany przez produkty finansowe, znacznie bardziej niż byłby w sytuacji stwierdzenia bezskuteczności tych produktów, nawet za cenę poddania części uczestników rynku procedurom restrukturyzacyjnym.
Argumentem o stabilności systemu finansowego jako celu wyłączającym, w pewnym zakresie, cel odstraszający dyrektywy, posłużył się ostatnio Rzecznik Generalny TSUE w opinii do sprawy C-154/15 z 13.07.2016. Stanowisko to nie daje odpowiedzi na przedstawione wyżej zastrzeżenia. Stanowi ono zresztą niedopuszczalną próbę neutralizacji prawa stanowionego przez wykładnię contra legem. Art. 6 ust. 1 dyrektywy 93/13 nie pozostawia bowiem miejsca na cele inne niż odstraszanie przedsiębiorców przed stosowaniem nieuczciwych klauzul umownych. W dyskusji wskazano zarówno, że stanowisko Rzecznika nadaje się do zastosowania również do rozwiązania „problemu frankowego”, jak i że pogląd ten się do tego nie nadaje. Za drugim, prawidłowym stanowiskiem, wskazano następujące argumenty, odnoszące się do rozpoznawanej sprawy:
- klient mógł z łatwości „spłacić” (w polskim tłumaczeniu błędnie wskazano „odprzedać”) kredyt z pomocą innego kredytu,
- stosowanie klauzuli nie skutkowało istotnymi zmianami kwot miesięcznych rat.
Powyższe cechy nie występują w przypadku kredytów indeksowanych (denominowanych).
3. Sankcja nieważności umowy jest przejawem „publicyzacji”, ale nie „penalizacji” prawa cywilnego.
„Publicyzacja” prawa prywatnego (cywilnego) jest tendencją obecną od lat w europejskich porządkach prawnych, w tym w prawie polskim. Wychodzi ona z obserwacji zarówno postępującej specjalizacji obrotu prawnego, jak również postępującego rozwarstwienia uczestników obrotu z uwagi na obrót masowy, globalizację oraz łatwość komunikacji w mediach elektronicznych podmiotów wcześniej odizolowanych barierami komunikacyjnymi. Narzędziami „publicyzacji” są normy bezwzględnie obowiązujące (niepodlegające modyfikacji wolą stron), a także normy jednostronnie bezwzględnie obowiązujące (podlegające modyfikacji tylko na rzecz strony słabszej). Naruszenie takich norm przez zawarcie umowy o treści naruszającej przepisy prawa skutkuje bezskutecznością całości lub części umowy. Szczególnym polem „publicyzacji” prawa cywilnego jest prawo konsumenckie. „Publicyzacja” ma też inny aspekt, tj. poddawania coraz to nowych pól obrotu reglamentacji i kontroli publicznoprawnej przez organy kontroli i nadzoru administracyjnego. Tym niemniej, określanie sankcji nieważności umowy jako przejawu nie tylko „publicyzacji”, ale nawet „penalizacji” prawa cywilnego musi budzić zdziwienie. Kto właściwie jest „penalizowany” w takim ujęciu: umowa? Przeciwstawiane sankcjom inwalidacyjnym sankcje kompensacyjne w skomplikowanych umowach finansowych są dysfunkcjonalne, choćby dlatego że wykazanie związku przyczynowego między naruszeniem umowy a określonym uszczerbkiem majątkowym graniczy w praktyce z nieprawdopodobieństwem.
4. Wyroki prawokształtujące jako wyjątek w autonomii woli stron.
Przedstawianie wyroków prawokształtujących jako chroniących autonomię woli stron jest nadużyciem. Wyrok prawokształtujący (przewidziany np. w art. 3571 czy art. 388 k.c.) wyposaża sędziego w narzędzie zmiany treści umowy, w odróżnieniu od narzędzi ustalania (potwierdzania) treści praw i obowiązków. Taki wyrok stanowi wyjątek od zasady autonomii woli stron, gdyż to nie one, a sąd kształtuje ich prawa i obowiązki. Dlatego, przepisy przewidujące wydawanie wyroków prawokształtujących należą do wyjątków, których nie można wykładać rozszerzająco. Wskazane tu nadużycie opiera się na błędnym założeniu, że najwyższym dobrem chronionym przez prawo cywilne (prawo umów) jest umowa jako taka. Tymczasem, dobrem chronionym są przede wszystkim interesy stron i równowaga między nimi. Jeżeli tej równowagi nie udaje się uzyskać w ramach umowy, można zastosować sankcję zmiany umowy przez sąd (jeżeli jest przewidziana w ustawie) lub stwierdzić wystąpienie sankcji bezskuteczności (lub nieważności) części, a nawet całości umowy.
5. „Argument cenowy” jest niedopuszczalny.
Zasady współżycia społecznego są nieraz spychane na plan dalszy przez argumentację odwołującą się do zapewnienia lepszych warunków rynkowych dzięki postanowieniom umownym niekorzystnie dla klienta kształtującym zasady odpowiedzialności i rozkład ryzyk. Przykładem takiej argumentacji jest twierdzenie pozwanego, że gdyby nie niedozwolone klauzule indeksacyjne, powód ponosiłby wyższe koszty kredytu z tytułu odsetek. Argumentacja ta, znana jako „argument cenowy”, jest niedopuszczalna (zob. wyr. SA w Łodzi I ACa 1209/13). Zasad współżycia społecznego nie można uchylić za dodatkową opłatą lub w zamian za upust. Nie istnieje związek między niekorzystnym postanowieniem a ceną świadczenia, która wynika raczej z konkurencji rynkowej, a nie z określonego ukształtowania umowy (zob. F. Zoll, Prawo Bankowe. Komentarz. Tom 2. Komentarz do art. 92a-194, Kraków 2005, s. 319; E. Łętowska, Prawo umów konsumenckich, Warszawa 2002, s. 331). Rolą profesjonalisty jest bowiem zapewnienie w zgodzie z zasadami współżycia społecznego atrakcyjnych dla klienta warunków finansowych współpracy (zob. J. Basedow, Münchener Kommentar zum Handelsgesetzbuch. Band 7, München 1997, nb. 39 do § 307 BGB z powołaniem na utrwalone orzecznictwo niemieckiego BGH).
6. Ryzyko walutowe w roku 2005 nie było mniejsze niż w roku 2008 i następnych.
Bank jako profesjonalista na rynku finansowym, co więcej jako instytucja powołana do zarządzania ryzykami rynku finansowego, powinien oceniać ryzyko finansowe, w tym ryzyko walutowe w całym czasie trwania umowy. Jak to ujął były członek zarządu BRE Banku: „Biznes bankowy to kupowanie ryzyka od kogoś, kto go nie chce lub nie może podjąć” (Banki muszą być pod kontrolą, rozmowa W. Thora z D. Furmańczykiem i M. Tejchmanem, DGP 17.04.2015). Ocena ryzyka finansowego wywoływanego przez umowę powinna być dokonana oczywiście z góry, ex ante, gdyż po ziszczeniu się niekorzystnego zdarzenia nie można już mówić o ryzyku jego wystąpienia (zob. wyr. SN I CSK 651/12). Jeżeli teraz bank mówi, że nie była w stanie przewidzieć ryzyka wystąpienia określonych niekorzystnych zdarzeń, które nastąpiły po zawarciu umowy, to logicznie prawdziwa jest następująca alternatywa: albo bank nienależycie zbadał ryzyko, albo badając należycie ryzyko nie mógł wykryć prawdopodobieństwa nadzwyczajnych, niekorzystnych zdarzeń; wydaje się, że drugi z tych przypadków stanowi przykład nadzwyczajnej zmiany stosunków ...
7. Umowy kredytowe mogą być nieważne wobec niemożności wyliczenia zobowiązań klienta w oparciu o klauzulę indeksacyjną (denominacyjną).
Jeżeli przyjąć, że umowa kredytu indeksowanego (denominowanego) stanowi swoisty podtyp umowy kredytowej, charakteryzujący się naturą odmienną od podstawowego typu umowy kredytowej i po eliminacji wadliwej klauzuli indeksacyjnej (denominacyjnej) nie jest możliwe rozliczanie umowy z pominięciem elementu walutowego, to trzeba przyjąć nieważność takiej umowy. Przekonanie o niemożności wykonywania takiej umowy oparto na obserwacji, zgodnie z którą nie zawiera się umów kredytu „czysto” złotówkowego z oprocentowaniem ustalanym w oparciu o stawkę LIBOR. Teza ta wydaje się sprzeczna z art. 3851 § 2 k.c., który benchmarku rynkowego w ogóle nie przewiduje (w odróżnieniu np. od art. 58 § 3 k.c. który jest wyłączony właśnie przez art. 3851 § 2 k.c.). Przytoczonemu wyżej głosowi o niemożności rozliczania kredytu w oparciu o stawkę LIBOR w razie eliminacji klauzuli walutowej towarzyszyło założenie o braku podstaw do zamiennego zastosowania stawki WIBOR lub stawki odsetek ustawowych, a to ze słusznym powołaniem na autonomię woli stron. Jednak sygnalizowana tu kwestia odrębnej natury umów kredytowych z elementem walutowym została ostatnio, wydaje się że słusznie, negatywnie rozstrzygnięta przez SN w wyroku I CSK 1049/14.
8. Czy w razie nieważności umowy kredytowej bankowi należy się wynagrodzenie?
W dyskusji przedstawiono pogląd o przysługiwaniu wynagrodzenia bankowi za korzystanie z kapitału przez klienta w razie ustalenia nieważności umowy kredytowej. Reprezentowane były zarówno głosy potwierdzające istnienie takiego wynagrodzenia, jak i odmawiające jego zasadności. Nawet jednak zwolennicy tego poglądu nie potrafili wskazać jak takie wynagrodzenie należałoby wyliczać; odrzucono bowiem zarówno stawkę LIBOR, stawkę WIBOR, jak i stawkę odsetek ustawowych, wskazując jedynie że miałaby to być „stawka rynkowa”. Obiecującym kierunkiem poszukiwań wydaje się wskazana przez przeciwników tego poglądu zasada nemo auditur propriam turpitudinem allegans (powołujący się na własny występek nie będzie wysłuchany). Wydaje się, że występuje tutaj luka prawna, gdyż zasady tej, intuicyjnie dość oczywistej, nie daje się zastosować na podstawie żadnego przepisu prawa stanowionego. Art. 58 k.c., 3531 k.c. oraz art. 6 ust. 1 dyrektywy 93/13 dopuszczają zastosowanie tej zasady w ramach dobrych obyczajów jako korektora roszczeń umownych, ale milczą co do roszczeń z bezpodstawnego wzbogacenia. Z kolei art. 5 k.c., zgodnie z jednolicie przyjmowaną jego wykładnią, nadaje się do zastosowań tymczasowych, a nie permanentnych; mówi bowiem o nadużyciu prawa, a nie o eliminacji prawa; tu: prawo do wynagrodzenia mogłoby powstać, niezależnie od art. 5 k.c., a dopiero później mogłoby zostać nadużyte. Nie jest jednak możliwe przyjęcie, że prawo powstało, a jednocześnie we wszystkich możliwych sytuacjach między dwoma stronami jego wykonywanie stanowi nadużycie prawa. Skoro występuje tu luka prawna, to należy najpierw ustalić charakter tej luki, a następnie sposób jej zapełnienia przez analogię z konkretnego przepisu (oprócz ww. wchodzić mogą w grę m.in. przepisy o rozliczeniach w razie upadku umowy wzajemnej 487-497 k.c.).
Konferencja była okazją do uporządkowania poglądów na temat wadliwości nieuczciwych umów konsumenckich, a także wskazania dalszych kierunków poszukiwań. Z pewnością nie zamknęła sporów doktrynalnych, ale przyczyniła się do naświetlenia problemów, nie tylko dla specjalistów prawa konsumenckiego, ale i dla prawników nie zajmujących się na co dzień tą gałęzią prawa, jak również dla samych konsumentów oraz osób zajmujących się pokrewnymi prawu dziedzinami wiedzy, zainteresowanym rozwojem badań nad umowami konsumenckimi.
Autor: law24.pl 9 komentarzy:
Wypowiedzenie kredytu? Najpierw próba restrukturyzacji.
W natłoku rzeczywistych, planowanych i markowanych zmian prawa bankowego umykają czasem nowe przepisy istotne dla oceny czynności bankowych. Do takich przepisów należą obowiązujące od roku regulacje restrukturyzacji zadłużenia kredytowego, w szczególności art. 75c pr. bank.
Bank, na gruncie obecnie obowiązujących przepisów, nie może wypowiedzieć umowy zaraz po utracie przez klienta zdolności kredytowej. Zgodnie z nową regulacją, w przypadku utraty zdolności kredytowej przez klienta (art. 75 ust. 1 pr. bank.), w szczególności w razie powstania opóźnienia w spłacie kredytu (art. 75c ust. 1 pr. bank.), bank przed wypowiedzeniem powinien zastosować procedurę restrukturyzacji zadłużenia kredytowego.
Oznacza to, nie mniej i nie więcej tyle, że bank jest zobowiązany wyznaczyć termin przynajmniej 14 dni roboczych do dokonania spłaty. W takim upomnieniu bank powinien pouczyć o możliwości złożenia przez klienta wniosku o restrukturyzację zadłużenia w terminie 14 dni. Wynika z tego, że bank może zgodnie z prawem zakładać wypowiedzenie kredytu najwcześniej po 28 dniach roboczych po powzięciu decyzji o wypowiedzeniu umowy kredytowej (minimum 14 dni na dokonanie spłaty według upomnienia oraz 14 dni oczekiwania na złożenie wniosku klienta o restrukturyzację).
Jako wypowiedzenie należy tu rozumieć wysłanie pisma o stosownej treści, a nie skutek w postaci rozwiązania umowy. Skutek taki następuje bowiem po kolejnych 30 dniach, chyba że chodzi o zagrożenie upadłością klienta, co uprawnia do skrócenia terminu wypowiedzenia do 7 dni (art. 75 ust. 2 pr. bank.).
Zaniechanie procedury restrukturyzacyjnej przez bank stanowi naruszenie art. 75 ust. 1 oraz 75c ust. 1 pr. bank. i jako takie oznacza sprzeczność wypowiedzenia z ustawą, czyli - nieważność takiej czynności prawnej na podstawie art. 58 § 1 k.c.
Uproszczona wersja procedury restrukturyzacji kredytu pojawiła się już w ustnym uzasadnieniu wyroku Sądu Najwyższego II CSK 750/15 z 8.09.2016, który stwierdził, że nawet na gruncie dawnych przepisów, nie należy mieszać i łączyć procedury upomnienia i procedury wypowiedzenia. SN stwierdził, że najpierw należy przeprowadzić do końca procedurę upomnienia, a dopiero potem rozpocząć procedurę wypowiedzenia. W aktualnym stanie prawnym stanowisko takie jest tym bardziej uzasadnione.
Autor: law24.pl 6 komentarzy:
Autor: law24.pl 8 komentarzy:
Kredyt denominowany w ocenie Sądu Okręgowego w Warszawie.
W poprzednim wpisie (http://law24pl.blogspot.com/2016/08/kredyt-denominowany-zotowkowy-czy.html) wskazuję, że kredyt denominowany przyprawia prawników o ból głowy. Gdyby przyjąć, że jest to kredyt walutowy, to dlaczego strony umówiły przepływy w PLN? Gdyby przyjąć, że jest to kredyt złotowy, to gdzie jest umówiona kwota kredytu w PLN? Jeżeli nie umówiono kwoty kredytu, to może nie ma umowy? A może nie jest to tylko kredyt, tylko kredyt z „wkładką” w postaci instrumentu pochodnego, co łącznie daje instrument hybrydowy w rozumieniu art. 39 Międzynarodowych Standardów Rachunkowości?
Z pytaniami tymi zmierzył się Sąd Okręgowy w Warszawie. Piszę „zmierzył się” retorycznie. Bo jak wynika z treści uzasadnienia powodowie ani tych pytań nie zadali, ani nie zaproponowali przekonującej odpowiedzi na nie. Tym niemniej, poszukiwania sądu są interesujące i pozwalają na kilka ogólniejszych uwag.
Po pierwsze, sąd nie dał się wywieść na manowce ustawy antyspreadowej. Nie wpływa ona same przez się na skuteczność umowy kredytu a przytaczany przez banki wyrok SN IV CSK 362/14 wskazuje ogólnie na możliwość bezkosztowego zawarcia porozumienia z bankiem w sprawie spłaty kredytu indeksowanego[1]. Ustawa antyspreadowa nie przewiduje jednak kryteriów zastępczego ustalania zasad rozliczeń w razie braku zgody strony na porozumienie[2]. Skoro ustawa ta nie precyzuje treści porozumienia, to kredytobiorca nie może dochodzić złożenia oświadczenia woli na podstawie art. 64 k.c., a to dlatego że konieczną przesłanką zastosowania takiego przepisu jest konkretyzacja treści dochodzonego oświadczenia woli w akcie prawnym (np. umowie, decyzji administracyjnej czy ustawie), stanowiącym źródło tego obowiązku[3]. Ostatnio również SN wyjaśnił, że ustawa ta nie wyeliminowała niedozwolonego charakteru postanowień umownych (I CSK 1049/14).
Po drugie, sąd trafnie zauważył, że „nie wydaje się [...] aby umowa, która przewiduje obowiązek kredytodawcy udostępnienia określonej kwoty pieniężnej, natomiast na kredytobiorcę nakłada obowiązek zwrotu znacząco innej kwoty, np. dwa razy mniejszej lub dwa razy większej, mieściła się w ustawowych ramach zakreślonych dla umowy kredytu”. Niestety, dalej sąd oderwał się zarówno od ustawy prawo bankowe (art. 69), jak i od kodeksu cywilnego (art. 353 § 1 k.c.) i wskazał, że kwota kredytu została wyrażona w CHF oraz że kredyt został udzielony w CHF. Sąd wskazał dalej, że umówiono przepływy pieniężne w PLN. Sąd niestety nie poszedł dalej i nie wyjaśnił jak można w ramach umowy kredytu umówić kwotę w jednej walucie i zobowiązać się do rozliczeń w innej walucie. O tym, że jedynym wytłumaczeniem tej sytuacji, przy założeniu że umowę w ogóle zawarto, jest umowa mieszana, czyli instrument hybrydowy pisałem wcześniej (http://law24pl.blogspot.com/2015/01/kredyt-denominowany-jako-kredyt-zotowy.html, http://law24pl.blogspot.com/2016/08/kredyt-denominowany-zotowkowy-czy.html). Sąd był naprawdę blisko pisząc, że „w sensie ekonomicznym łącząca strony umowa wykreowała dla powodów obowiązek zwrotu kwoty zasadniczo innej niż otrzymana na podstawie zawartej umowy kredytu”. Niestety pojawiło się tu rozszczepienie sensu ekonomicznego i sensu prawnego, które ucina rozważania prawne; ten chwyt retoryczny jest zresztą sam w sobie nieuzasadniony, z uwagi choćby na art. 354 § 1 k.c., który odsyła do społeczno-gospodarczego przeznaczenia prawa przy ocenie umów, również w kontekście nieważności.
Na koniec sąd sugeruje, że wynik sprawy mógłby być korzystny dla kredytobiorców gdyby kwestionowali brak w umowie ograniczenia ryzyka kursowego. Być może chodzi tu o brak wskazania na dowolność w ustalaniu kursów walut, czyli – na odesłania do tabeli banku-kredytodawcy. Może i tak, ale główny problem kredytu denominowanego to brak określenia w umowie kwoty kredytu i związane z tym pytanie czy doszło tu w ogóle do konsensu (sygn. akt: XXIV C 1257/14).
[1] Wyrok IV CSK 362/14 zapadł w sprawie o ustalenie, a SN wskazał na możliwość wytoczenia przez klienta banku powództwa o zapłatę, a także na możliwość ubiegania się o porozumienie precyzujące zasady przeliczeń walutowych.
[2] Zob. szerzej: M. Korpalski, Klauzula walutowa w umowie kredytu indeksowanego do waluty obcej a ‘ustawa antyspreadowa’, Glosa 2/2015 oraz J. Czabański, Walutowe klauzule waloryzacyjne w umowach kredytów hipotecznych. Analiza problemu, Palestra 6/2016.
[3] P. Machnikowski w: E. Gniewek (red.), Kodeks cywilny. Komentarz, Warszawa 2011, nb. 7 do art. 64; zob. też wyr. SN I CSK 153/11 oraz wyr. SA w Warszawie I ACa 301/13.
Kredyt denominowany: złotówkowy czy walutowy?
1 Pytanie to jest kluczowe dla prawnej oceny umowy kredytu denominowanego. Jeżeli jest to kredyt złotówkowy to dlaczego w umowie nie ma wpisanej kwoty kredytu? Umowa kredytu bez ustalenia kwoty kredytu nie istnieje. Jeżeli zaś jest to kredyt walutowy, to dlaczego umówiono przepływy w złotówkach? Czy taka umowa, jeżeli przyjąć jej zawarcie, jest nazwaną umową kredytu, a może już umową z elementami innej umowy?
2 SN w wyrokach IV CSK 377/10 i V CSK 445/14 rozróżnia między walutą zaciągnięcia zobowiązania (CHF) i walutą rozliczania zobowiązania (PLN). Rozróżnienie to ma na celu wyjaśnienie natury kredytu denominowanego przy założeniu, że jest to kredyt walutowy. Samo założenie, oceniane na gruncie art. 353 § 1 k.c., jest błędne. W konsekwencji, błędne jest rozróżnianie waluty zaciągnięcia zobowiązania i waluty rozliczania zobowiązania.
3 Zarówno literalna treść art. 353 § 1 k.c., jak również tradycja jego stosowania, wskazują na niedopuszczalność takiego rozróżnienia. Już na gruncie Kodeksu zobowiązań (1934) istota zobowiązania była określana jako sytuacja, w której „dłużnik obowiązany jest wobec wierzyciela do świadczenia.” (art. 2 § 1 k.z.). Na gruncie tego przepisu przyjmowano nierozerwalny związek pojęciowy między wyrażeniami „zobowiązanie”, „wierzytelność” i „świadczenie”.
4 „Wierzytelność jest prawem podmiotowym, a mianowicie prawem wierzyciela do zaspokojenia oznaczonego interesu przez odpowiednie zachowanie się dłużnika.”[1]
5 „Na treść zobowiązania składają się uprawnienia wierzyciela i obowiązki dłużnika [...].”[2]
6 „Niezależnie od ukształtowania się konkretnych uprawnień czyli roszczeń wierzyciela można ustalić pewne zasadnicze uprawnienia wierzyciela w każdym stosunku zobowiązaniowym, wynikające z natury zobowiązania, jako takiego, a mianowicie: 1. prawo do uzyskania świadczenia [...]”.[3]
7 „Zobowiązanie jest stosunkiem prawnym między dwiema stronami, z których jedna – dłużnik powinna spełnić świadczenie wymagalne zgodnie z jego treścią [...] a druga strona – wierzyciel może domagać się sądownie od dłużnika spełnienia wymagalnego świadczenia i dochodzić roszczeń, wynikających z niespełnienia świadczenia.”[4]
8 Regulację art. 2 § 1 k.z. powiela bez istotnych różnic art. 353 § 1 k.c. Wykładnia aktualnej regulacji nie odbiega od ww. wykładni dawnego prawa.[5] Stanowisko odmienne sprzeczne jest z paradygmatem brzytwy Ockhama.[6]
9 W tej sytuacji, określenie w umowie kredytu kwoty kredytu w walucie obcej (CHF), przy uzgodnieniu wypłaty i spłaty kwoty kredytu w PLN przesądza o tym, że chodzi o zobowiązanie w walucie polskiej, walutą wierzytelności jest waluta polska a świadczenie ma być spełnione w walucie polskiej. Decydujące dla oceny stosunku prawnego jest efektywne zobowiązanie do świadczenia jako przedmiot wierzytelności. Element walutowy ma służyć jedynie modyfikacji wysokości świadczeń stron.
10 „Jeżeli więc np. przy udzieleniu pożyczki postanowiono zgodnie, że zwrot ma nastąpić w dolarach, to wierzytelność z udzielenia pożyczki powstała będzie dolarowa, chociażby wierzyciel wypłacił dłużnikowi pożyczkę w złotych”.[7]
11 Takie stanowisko jest jednolicie przyjmowane w ramach prac ustawodawczych i wypowiedziach nadzorcy rynku finansowego; wielokrotnie określano tam umowy kredytu denominowanego do waluty obcej jako udzielane i spłacane w PLN, a element walutowy traktowano jako akcesoryjny, wpływający jedynie na ustalenie wysokości świadczeń stron.[8] Tak samo traktuje umowę kredytu denominowanego Sąd Okręgowy Sąd Ochrony Konkurencji i Konsumentów w prawomocnym wyroku XVII AmC 5344/11 w sprawie dotyczącej klauzuli denominacji walutowej w umowie kredytu złotowego (przeciwko Bankowi BPH SA, nr. wpisu do rejestru klauzul niedozwolonych 5622; SA w Warszawie w wyroku VI ACa 1600/12 zgodził się ze stanowiskiem SO, ale go nie rozwijał).
12 Przeciwne stanowisko byłoby zasadne tylko wtedy, gdyby strony umówiły (np. w aneksie) zobowiązanie przemienne, przewidujące świadczenie w walucie polskiej lub obcej. Jeżeli zaś strony zgodnie twierdzą, że przepływy pieniężne miały być między nimi dokonywane w PLN, to nie sposób twierdzić, że chodzi o kredyt walutowy. No chyba, że wychodzimy poza definicję umowy kredytu i poszukujemy wyjaśnienia w konstrukcjach umów nienazwanych (instrumentów pochodnych) czy mieszanych (instrumentów hybrydowych opisanych m.in. w standardzie 39 MSR).
[1] R. Longchamps de Berier. Polskie prawo cywilne. Zobowiązania. Lwów 1939, Poznań 1999 wydanie anastatyczne, s. 13.
[2] J.w. s. 15.
[3] J.w. s. 16.
[4] L. Domański, Instytucje Kodeksu Zobowiązań. Komentarz teoretyczno-praktyczny. Część ogólna. Warszawa 1936, s. 50.
[5] Zob. Z. Radwański, A. Olejniczak, Zobowiązania - część ogólna. Warszawa 2012, nb. 27-28, P. Machnikowski w: E.Gniewek (red.) Kodeks cywilny. Komentarz. Warszawa 2011, nb. 7 oraz 14 do art. 353. P. Machnikowski w: SPP V Warszawa 2006 § 7 nb. 84.
[6] Por. A. Chłopecki, Obligacje a zasada swobody umów. M. Pr. Bank. 2016/7-8 s. 29 na gruncie cywilnoprawnej konstrukcji obligacji.
[7] J. Korzonek, I. Rosenblüth, Kodeks zobowiązań. Komentarz II, Kraków 1937, s. 2730 do art. 1 Rozporządzenia Prezydenta Rzeczpospolitej Polskiej z dnia 12 czerwca 1934 r. o wierzytelnościach w walutach zagranicznych (Dz. U. R.P. Nr. 59, poz. 509).
[8] Np. pismo NBP z 06.07.2011, pismo NBP z 11.07.2011, definicja kreacji pieniądza oraz systemu rezerw cząstkowych przyjęta przez NBP (www.nbp.pl), wyrok SOKiK z 14.12.2010, XVII AmC 426/09, uchwała nr 24/2011 Zarządu ZBP z 06.09.2011 wraz z Rekomendacją Rady Prawa Bankowego przy ZBP w sprawie prawnych aspektów zmiany ustawy Prawo bankowe oraz ustawy o kredycie konsumenckim w zakresie spreadów walutowych, uwagi SN do poselskiego projektu ustawy o zmianie ustawy – Prawo bankowe z 18.07.2011, audycja z przewodniczącym KNF dr Stanisławem Kluzą „Kredyt we frankach to struktura finansowa” (transkrypcja z audycji zamieszczonej na stronie www.rdc.pl/informacje/stanislaw-kluza-kredyt-we-frankach-to-wiecej-niz-kredyt-to-struktura-finansowa-posluchaj).
Autor: law24.pl 39 komentarzy:
Sadlik vs. Raiffeisen. Odsłona druga, ale ... nie ostatnia.
Właśnie ukazało się uzasadnienie wyroku Sądu Apelacyjnego w Krakowie (dalej: SA) w sprawie I ACa 1024/14 (http://law24.pl/1688listopada-apelacyjnego-krakowie/). Wyrok Sądu Okręgowego w Krakowie (dalej: SO) był już tu omawiany (http://law24pl.blogspot.com/2015/04/sadlik-vs-raiffeisen-uwagi-do-wyroku.html), więc kursorycznie przedstawię tylko jego główne założenia:
umowa kredytu indeksowanego była w pierwszym okresie korzystna dla klienta, gdyż zapewniała mniejsze raty, niż umowa czystego kredytu złotówkowego (sąd nie zauważył, że ryzyko walutowe było w tej umowie zawarte od początku, a bank bronił się, że nie mógł przewidzieć osłabienia PLN o 100 %),
klient miał możliwość przewalutowania kredytu, z której nie skorzystał (chodzi tu raczej o „przewalutowanie”, czyli zmianę wysokości świadczenia, które od początku jest w tej samej walucie co na końcu, czyli w PLN, tylko że ulega zmianie po dwukrotnej indeksacji do innej waluty),
stwierdzenia nieważności umowy nie można oprzeć tylko na sprzeczności z zasadami współżycia społecznego,
abuzywność klauzuli nie może być rozpatrywana w kategoriach nieważności częściowej (art. 58 § 3 k.c.), tylko bezskuteczności częściowej (art. 3851 § 2 k.c.),
uwzględnienie roszczeń „frankowicza” byłoby „krzywdzące” dla „złotówkowców”,
ustawa antyspreadowa wyposażyła klienta w „narzędzia” doprecyzowania umowy kredytu indeksowanego.
SA część z tych założeń zaakceptował generalnie, część rozwinął, a część skorygował, poza tym niektóre wątki dodał od siebie. Koniec końców, wyrok utrzymał, a apelację oddalił.
Co do ryzyka walutowego i informacji o nim (ad. 1), SA stwierdził, że SO jednak przesadził mówiąc, że umowa kredytu indeksowanego była wyjątkowo korzystna dla powoda i ograniczył się do stwierdzenia, że do dnia orzekania powód powinien zapłacić mniej, niż gdyby zawarł czysty kredyt złotówkowy.
SA odwołał się do truizmu wskazując na oczywistość stwierdzenia, że kursy walut są zmienne i wyprowadził stąd wniosek, że powód jako osoba z dużym doświadczeniem życiowym powinna o tym wiedzieć, a tym samym powinna dostrzec i należycie ocenić ryzyko walutowe w umowie kredytu indeksowanego. Uszło uwagi SA, że bank bronił się w sprawie twierdząc, że nie był w stanie przewidzieć zmiany kursu PLN o 100% (taką okoliczność przywołuje SO, a SA generalnie się z nim zgadza). Czyli jak to jest: klient banku musi być świadom, że kurs waluty może się zmienić (czytaj: o dowolną wartość), a bank nie musi być tego świadom? Dodatkowo SA stwierdził, że „powód został zapoznany z ryzykiem związanym z zaciągnięciem takiego kredytu”; zapoznany przez bank, który nie był w stanie przewidzieć, że kurs może się zmienić o 100%?
W podobnej sprawie, tj. dotyczącej ryzyka walutowego wywoływanego przez umowę bankową po stronie klienta niefinansowego, Sąd Apelacyjny w Warszawie w wyroku I ACa 1262/14 (http://law24.pl/1686apelacyjnego-warszawie-126214/), w sporządzonym ostatnio uzasadnieniu stwierdził:
„Z zeznań świadka [..., pracownika banku w sprawie I ACa 1262/14, przyp. MK] wynika, że w ogóle nie brał pod uwagę ryzyka związanego z transakcjami (...) i nie zastanawiał się nad tym. Jak zatem mógł o ryzyku informować powoda?”
Dalej, SA kilkukrotnie czyni zarzut powodowi, że nie skorzystał z możliwości „przewalutowania” (ad. 2). Sąd popełnia tu dwa błędy. Po pierwsze, nie zauważa, że „przewalutowanie” oznacza materializację ryzyka walutowego za cały okres trwania umowy, którego ponoszenie klient właśnie kwestionuje, a do podejmowania podobnych decyzji instytucje finansowe stosują bardzo skomplikowane algorytmy stochastyczne i próbują szacować przyszłą zmienność kursu walutowego. Po drugie, kwestia „przewalutowania” jest wtórna do oceny nieważności umowy, którą należy oceniać z uwzględnieniem okoliczności poprzedzających zawarcie umowy i towarzyszących zawarciu umowy, ale nie następujących po zawarciu umowy, bo oznaczałoby to zasadniczo niedopuszczalną w polskim prawie konwalidację nieważnej czynności prawnej (Quod ab initio vitiosum est, non potest tractu temporis convalescere, za: R. Trzaskowski: Skutki sprzeczności umów obligacyjnych z prawem. Warszawa 2013, s. 435. Zob. też. wyr. SN: V CKN 1374/00, V CK 370/02, Z. Radwański, A. Olejniczak, Prawo cywilne – część ogólna. Warszawa 213, nb. 776, M. Gutowski, Nieważność ..., s. 433 i powołana tam dalsza literatura).
Ostatnio Sąd Okręgowy w Świdnicy w sprawie dotyczącej umowy kredytu indeksowanego stwierdził, że decydujące jest to, czy konkretne postanowienie umowy może być uznane za niedozwolone na dzień zawarcia umowy (I C 749/15, http://law24.pl/wp-content/uploads/2015/12/orzeczenie.pdf).
SA skorygował pogląd SO i stwierdził, że oczywiście, zgodnie z art. 58 § 2 k.c. wyrok można oprzeć wyłącznie na naruszeniu dobrych obyczajów przy zawarciu umowy.
Te same uwagi co do możliwości „przewalutowania” są aktualne do zarzutu SA o niedoprowadzeniu przez powoda do zawarcia aneksu do umowy kredytowej, ograniczającego ryzyko walutowe. Dodatkowo, nie jest jasne ani jak powód miałby skłonić bank do zawarcia aneksu, ani jakiej treści miałby to być aneks. Niestety SA nie rozwinął powołanej przez SO tezy SN z wyroku IV CSK 362/14 o „narzędziach” stworzonych przez ustawę „antyspreadową” do sprecyzowania treści umowy, a tym samym – ograniczenia ryzyka walutowego (ad. 6).
SA nie zgodził się z SO, że powód miał ponadprzeciętną wiedzę ekonomiczną. SA, mimo pewnych wahań, opowiedział się jednak za obiektywnym standardem staranności konsumenta, „świadomego, rozważnego i dobrze poinformowanego”, działając zgodnie z wyrokiem TSUE C-110/14 (Costea), w którym nie miało znaczenia, że konsument wykonuje zawód adwokata.
Truizmem jest spostrzeżenie SA, że nie ma zakazu ustawowego zawierania umów kredytu indeksowanego. Zakazu nie ma, ale są ograniczenia swobody umów w postaci natury umowy (kredytu) i zasad współżycia społecznego (art. 3531 k.c.), zgodnie z którymi obarczanie kredytobiorcy ryzykiem kredytowym może okazać się sprzeczne, a umowa – nieważna (art. 58 §§ 1 lub 2 k.c.).
SA idzie za daleko poszukując inspiracji w kolejnych projektach legislacyjnych, dotyczących zmiany sytuacji stron umów kredytowych z elementem walutowym. Po pierwsze, SN w uchwale składu 7 sędziów wskazał, że wyniku wykładni przepisów prawa nie może przesądzać to, jak ustawodawca zamierzał unormować daną kwestię, ale jak tego w końcu dokonał (III CZP 102/08). Po drugie, nawet Krajowa Rada Sądownictwa 31.07.2015 wypowiedziała się krytycznie o jednym z projektów, jako z góry zakładającym ważność i skuteczność przedmiotowych umów.
Ostatnia rzecz: sprawa toczyła się o ustalenie nieważności, czyli o określenie czy konkretne skutki prawne zaszły czy nie zaszły od chwili zawarcia umowy. W takiej sprawie wyrok ma charakter ocenny, deklaratywny. Tymczasem SA stwierdził, że w sprawie chodziło o ukształtowanie treści umowy (która już wygasła). Ukształtowanie ma skutek od chwili wyroku i rzeczywiście nie ma sensu, gdy umowy już nie ma. Ktoś tu się pomylił, nie znając dokładnie sprawy, nie chcę przesądzać kto.
Kończąc trzeba stwierdzić, że SA również (tak jak SO) nie wyłączył możliwości wytoczenia przez powoda kolejnego powództwa, tym razem o ustalenie bezskuteczności klauzuli indeksacyjnej lub o zwrot nadpłaty powstałej na tej podstawie. A w tej sprawie przysługuje jeszcze skarga kasacyjna.
Autor: law24.pl 10 komentarzy:
Projekt prezydencki – wstępna ocena.
W oczekiwanym z niecierpliwością projekcie Kancelarii Prezydenta RP dotyczącym kredytów indeksowanych lub denominowanych udało się uniknąć wielu wad pojawiających się we wcześniejszych projektach, parę istotnych wad niestety pozostało. Po wstępnej lekturze nasuwa się kilka uwag, które mogą ułatwić poruszanie się w tym gąszczu prawniczych i rachunkowych formuł, jaki stanowi projekt.
Przede wszystkim, projekt zakłada pełną dobrowolność skorzystania z ustawy przez klienta. Brak możliwości uniknięcia rozwiązań ustawy przez klienta, którego umowa jest np. nieważna w całości lub bezskuteczna w części był w poprzednich projektach krytykowany, m.in. przez Krajową Radę Sądownictwa, jako pozbawiający drogi do sądu.
Ponadto, definicje ustawowe nie odnoszą się do ustaw o kredytach konsumenckich, które w praktyce nie obejmują kredytów hipotecznych z lat 2000-2011, a do ogólnych definicji kodeksu cywilnego i prawa bankowego.
Projekt nie przewiduje też obligatoryjnych trybów alternatywnego rozwiązywania sporów, które mogłyby służyć bankom do przewlekania dochodzenia praw przez klientów.
Art. 3 przewiduje uprawnienie konsumenta do zażądania wstecznej eliminacji spreadu walutowego i oparcia rozliczenia kredytu od początku do dnia wyliczenia na średnich kursach NBP. Tak ustaloną różnicę, powiększoną o odsetki ustawowe za opóźnienie, bank ma obowiązek odjąć od kapitału kredytu. W tym mechanizmie nie widać odniesienia ani do stawki WIBOR, ani do „kursu sprawiedliwego” z art. 4 i załącznika.
Art. 4 zawiera parametry potrzebne do „restrukturyzacji” kredytu, o której mowa w dalszej części projekt. Ten przepis zawiera w ust. 6 pkt 12) słynny już „kurs sprawiedliwy”.
Art. 5 zakłada „restrukturyzację” kredytu na przyszłość, polegającą przede wszystkim na zastosowaniu do indeksacji (lub denominacji) „kursu sprawiedliwego” oraz stawki WIBOR. Na ten rodzaj „restrukturyzacji” bank musi się zgodzić. Można więc sobie darować szczegółową lekturę tych rozwiązań. Po pierwsze, nie ma mechanizmu przymuszenia banku do zawarcia stosownej zmiany umowy. Po drugie, zawsze jest możliwość umówienia się inaczej niż zakłada ustawa
Art. 6 zakłada „restrukturyzację” kredytu na przyszłość, polegającą na jednorazowym zastosowaniu „kursu sprawiedliwego” do „odindeksowania/oddenominowania” kredytu (nie należy mówić o przewalutowaniu na złote kredytu, który jest już udostępniany i spłacany w złotych). Ten rodzaj „restrukturyzacji” klient może bankowi narzucić swoim oświadczeniem. Przepis ten jest więc jednostronnie bezwzględnie obowiązujący.
Art. 7 zakłada oddanie nieruchomości bankowi ze skutkiem zwalniającym dla klienta. Również to rozwiązanie klient może bankowi narzucić swoim oświadczeniem.
Art. 8 umożliwia zastosowanie wsteczną eliminację spreadu (art. 3) do kredytów wypowiedzianych – po okresie wypowiedzenia, ale jeszcze nie spłaconych. W przypadku tych kredytów wsteczna eliminacja spreadu mogłaby dotyczyć całości kredytu.
Projekt jest bardzo skomplikowany i nieczytelny w zakresie w jakim w postaci norm prawnych przedstawia formuły rachunkowe. Projekt w zakresie „wstecznej eliminacji spreadu” (art. 3) może być planem minimum dla najmniej wymagających. Projekt w zakresie eliminacji elementu walutowego na przyszłość (art. 6) oznacza jednorazowe zmaterializowanie ryzyka walutowego i realnej straty kursowej. To chyba nie odpowiada założeniu projektu jakim jest zrównywanie sytuacji kredytobiorców indeksowanych i („czystych”) złotówkowych, wszak kredytobiorcy złotówkowi nie mają ryzyka walutowego do zmaterializowania. Projekt w zakresie rozwiązania „wolność za nieruchomość” (art. 7) jest prawniczo ciekawą propozycją i może być lepszym rozwiązaniem od upadłości konsumenckiej.
Czytając projekt warto pamiętać, że nie może on pozbawiać klienta banku uprawnień z tytułu bezskuteczności klauzul przewidujących dowolność banku w ustalaniu kursu walutowego lub zmian oprocentowania, wynikających z dyrektywy 93/13/WE i art. 3851 – 3853 k.c.
Autor: law24.pl 12 komentarzy:
Kredyt denominowany w ocenie Sądu Okręgowego w War...
Sadlik vs. Raiffeisen. Odsłona druga, ale ... nie ...

References: Art. 1
 art. 3531
 art. 6
 Art. 6
 art. 3571
 art. 388
 art. 92
 art. 3851
 art. 58
 art. 3851
 Art. 58
 art. 6
 art. 5
 art. 5
 art. 75
 art. 75
 art. 58
 art. 39
 art. 64
 art. 354
 art. 64
 art. 353
 art. 353
 art. 2
 art. 353
 art. 353
 art. 1
 art. 58

Art. 3
 art. 4

Art. 4

Art. 5

Art. 6

Art. 7

Art. 8
 art. 3851