Source: http://www.ptp.org.pl/modules.php?name=News&file=print&sid=515
Timestamp: 2018-02-18 03:27:48+00:00

Document:
Polskie Towarzystwo Psychologiczne apeluje do Prezydenta RP Bronis³awa Komorowskiego o niepodpisywanie Ustawy z 23 pa¼dziernika 2013 roku o postêpowaniu wobec osób z zaburzeniami psychicznymi stwarzaj±cymi zagro¿enie ¿ycia, zdrowia lub wolno¶ci seksualnej innych osób i skierowanie jej do Trybuna³u Konstytucyjnego z pytaniem o konstytucyjno¶æ proponowanych w ustawie rozwi±zañ.
Apel nasz jest odpowiedzi± na poni¿szej zamieszczony tekst prof. n. med. dr hab. Józefa Krzysztofa Gierowskiego, Kierownika Katedry Psychiatrii Uniwersytetu Jagielloñskiego Collegium Medicum, który apeluj±c do naszego ¶rodowiska wskaza³ argumenty uzasadniaj±ce zwrócenie siê do Prezydenta RP Bronis³awa Komorowskiego. Tekst uka¿e siê w Psychiatrii Polskiej.
Przyjête u³omne prawo niesie za sob± okre¶lone negatywne konsekwencje dla opieki psychiatrycznej i psychologicznej, dzia³alno¶ci diagnostycznej, terapeutycznej i opiniodawczej. Ustawa powstawa³a przy jednoznacznym sprzeciwie i braku akceptacji nie tylko instytucji psychiatrycznych, Polskiego Towarzystwa Psychiatrycznego, Specjalisty Krajowego ds. Psychiatrii, Samorz±du Lekarskiego, lecz tak¿e Polskiego Towarzystwa Psychologicznego, Helsiñskiej Fundacji Praw Cz³owieka, Komitetu Helsiñskiego oraz wielu innych instytucji i osób, w tym tak¿e wybitnych prawników. Mamy do czynienia z paradoksaln± sytuacj±, w której g³os tych, którzy s± specjalistami od diagnozy i terapii, jest lekcewa¿ony, dezawuowany i pomijany, decyduj± natomiast ci, których wiedza medyczna i terapeutyczna jest znikoma, fragmentaryczna, najczê¶ciej ma³o aktualna.
Kraków, dnia 25 listopada 2013 roku
Poni¿szy tekst jest apelem skierowanym do ¶rodowiska psychologów i psychiatrów zawieraj±cym argumentacjê uzasadniaj±c± zwrócenie siê do Prezydenta RP Bronis³awa Komorowskiego o niepodpisywanie ustawy i skierowanie jej do Trybuna³u Konstytucyjnego. Tekst uka¿e siê w Psychiatrii Polskiej.
Apel w zwi±zku z uchwaleniem przez Parlament RP Ustawy z dnia 23 pa¼dziernika 2013 roku o postêpowaniu wobec osób z zaburzeniami psychicznymi stwarzaj±cymi zagro¿enie ¿ycia, zdrowia lub wolno¶ci seksualnej innych osób oraz wynikaj±cymi z niej dla opieki psychiatrycznej implikacjami organizacyjnymi, diagnostycznymi, terapeutycznymi i opiniodawczymi.
Szanowni Pañstwo, Drogie Kole¿anki i Koledzy,
zwracam siê do Was z gor±cym apelem, aby w sytuacji, kiedy to uchwalona zosta³a Ustawa o postêpowaniu wobec osób z zaburzeniami psychicznymi stwarzaj±cymi zagro¿enie ¿ycia, zdrowia lub wolno¶ci seksualnej innych osób raz jeszcze rozwa¿yæ reakcjê naszego ¶rodowiska na sytuacjê, w której znajdzie siê ca³a zinstytucjonalizowana psychiatria, a tak¿e nasi beneficjenci, a wiêc pacjenci, gdy przepisy ustawy nabior± mocy prawnej. Trudno nie przypomnieæ, i¿ ustawa ta powstawa³a przy jednoznacznym sprzeciwie i braku akceptacji nie tylko instytucji psychiatrycznych, Polskiego Towarzystwa Psychiatrycznego, Specjalisty Krajowego ds. Psychiatrii, Samorz±du Lekarskiego, lecz tak¿e Polskiego Towarzystwa Psychologicznego, Helsiñskiej Fundacji Praw Cz³owieka, Komitetu Helsiñskiego oraz wielu innych instytucji i osób, w tym tak¿e wybitnych prawników. Mamy do czynienia z paradoksaln± sytuacj±, w której g³os tych, którzy s± specjalistami od diagnozy i terapii, jest lekcewa¿ony, dezawuowany i pomijany, decyduj± natomiast ci, których wiedza medyczna i terapeutyczna jest znikoma, fragmentaryczna, najczê¶ciej ma³o aktualna.
Trzeba pamiêtaæ, i¿ obowi±zuj±ca w Polsce Ustawa o ochronie zdrowia psychicznego jest aktem prawnym ciesz±cym siê na ¶wiecie powszechnym uznaniem, g³ównie z uwagi na swój kompleksowy charakter, spójno¶æ i konsekwencjê przyjêtych rozwi±zañ, jasne okre¶lenie praw przys³uguj±cych leczonym, eksponowanie nie tylko szczegó³owych problemów zwi±zanych ze stosowaniem przymusu w psychiatrii, lecz przede wszystkim upodmiotowieniem osób prze¿ywaj±cych ró¿norodne kryzysy psychiczne. Ustawa traktuje zdrowie psychiczne jako szczególnie cenn± warto¶æ spo³eczn± i skutecznie jej strze¿e. Od trzech lat obowi±zuje w naszym kraju wprowadzony rozporz±dzeniem Rady Ministrów Narodowy Program Ochrony Zdrowia Psychicznego. Konkretyzuje on cele Ustawy o ochronie zdrowia psychicznego, nadaje im jasno okre¶lone formy, mo¿liwe do praktycznej realizacji, obliguje liczne pozamedyczne instytucje do aktywnego udzia³u w realizacji wspomnianych celów. Jest aktem prawnym starannie, perfekcyjnie i kompleksowo sformu³owanym. Problem jednak w tym, i¿ pozostaje on niezrealizowan± deklaracj±, co usprawiedliwiaæ ma trudna sytuacja finansowa pañstwa.
Jak jednak maj± poczuæ siê nasi pacjenci, gdy dowiaduj± siê, i¿ w³adze maj± zamiar wydaæ w najbli¿szym czasie kilkadziesi±t milionów z³otych na przedsiêwziêcie, którego terapeutyczny cel jest w±tpliwy i budzi jednoznaczny sprzeciw ¶rodowiska fachowców. My¶lê, i¿ zarówno my, pracownicy ró¿norodnych instytucji psychiatrycznych, jak i nasi pacjenci (a jest ich kilka milionów), którym konstytucja gwarantuje godne, bezp³atne, kompleksowe i nowoczesne leczenie, winni rozwa¿aæ podczas dokonywania wyborów politycznych, stosunek ewentualnych kandydatów na stanowiska do powy¿szej problematyki oraz to, jak dotychczas wywi±zywali siê z wyborczych obietnic odnosz±cych siê do omawianych kwestii. Jak trudno jest w codziennej praktyce realizowaæ idee Narodowego Programu Ochrony Zdrowia ¶wiadczy dobitnie krakowski przypadek firmy spo³ecznej Laboratorium Cogito z „Zielonego Do³u”, który ilustruje brak zrozumienia przez politycznych decydentów fundamentalnych zasad Programu.
Przechodz±c do istoty aktualnego konfliktu tocz±cego siê pomiêdzy politykami, prawnikami a ¶rodowiskiem psychiatrycznym, warto przypomnieæ, i¿ szeroko rozumiana psychiatria ma leczyæ, wspieraæ i pomagaæ, kszta³towaæ pozytywne postawy wobec osób chorych i zaburzonych psychicznie, zapobiegaæ stygmatyzacji i wykluczeniu spo³ecznemu, nie za¶ zastêpowaæ wymiar sprawiedliwo¶ci w realizowaniu jego podstawowych celów i zadañ, zabezpieczaj±cych porz±dek prawny, w tym tak¿e poprzez izolacjê spo³ecznie niebezpiecznych jednostek.
Prze¿ywany w naszym kraju konflikt ma swoj± historiê i genezê w obowi±zuj±cych regulacjach prawa karnego, jego dalekich od doskona³o¶ci rozwi±zaniach, nie za¶ w niechêtnym korzystaniu przez psychiatrów z naukowego i diagnostycznego dorobku psychiatrii i jej terapeutycznych mo¿liwo¶ci w stosunku do tych zaburzonych osób, które naruszaj± porz±dek prawny. Byæ mo¿e warto nieco szerzej przypomnieæ historiê owych rozwi±zañ, ich systemowych s³abo¶ci, nieuwzglêdnienia wieloletnich do¶wiadczeñ kilku krajów europejskich. Problem, który chcê ni¿ej omówiæ odnosi siê do kwestii stosowania w naszym systemie prawa karnego ¶rodków leczniczo-zabezpieczaj±cych wobec sprawców dzia³aj±cych w stanie znacznie ograniczonej poczytalno¶ci. Przypomnieæ trzeba, ¿e art. 95 KK stwarza mo¿liwo¶æ, aby osoby, które pope³ni³y przestêpstwo w stanie ograniczonej poczytalno¶ci okre¶lonej w art. 31 § 2 KK mog³y, na podstawie do¶æ swobodnej decyzji s±du, odbywaæ karê w zak³adzie karnym, w którym stosuje siê szczególne ¶rodki leczniczo-rehabilitacyjne. Oznacza to w praktyce odbywanie kary w systemie terapeutycznym. System ten stworzono jednak nie tylko z my¶l± o sprawcach dzia³aj±cych w stanie ograniczonej poczytalno¶ci, lecz tak¿e bior±c pod uwagê potrzeby wszystkich tych osadzonych, którzy ujawniaj± ró¿norodne niepsychotyczne zaburzenia psychiczne, takie jak upo¶ledzenia umys³owe, zaburzenia preferencji seksualnych, uzale¿nienia od alkoholu lub innych ¶rodków odurzaj±cych lub psychotropowych czy te¿ niepe³nosprawno¶æ fizyczn± (art. 96 KKW). Oddzia³y te stanowi± istotny element systemu ¶rodków zabezpieczaj±cych, zast±pi³y bowiem instytucjê ujêt± w art. 100 KK z 1969 r., tj. internacjê w szpitalu psychiatrycznym sprawcy dzia³aj±cego w stanie znacznie ograniczonej poczytalno¶ci, gdy stwarza³ on powa¿ne niebezpieczeñstwo dla porz±dku prawnego.
Trzeba przypomnieæ, i¿ efektywno¶æ powy¿szego ¶rodka by³a znikoma, g³ównie z uwagi na fakt, ¿e dotyczy³ on stosunkowo trudnej do leczenia grupy sprawców, ujawniaj±cych z zasady powa¿ne zaburzenia osobowo¶ci, ma³o zmotywowanych do aktywnego uczestniczenia w terapii. Brak by³o te¿ sprofilowanych oddzia³ów szpitalnych rozwijaj±cych modele terapeutyczne, uwzglêdniaj±ce psychopatologiczn± specyfikê wybranych grup pacjentów (np. sprawców przestêpstw seksualnych ujawniaj±cych zaburzenia preferencji seksualnej, czy te¿ sk³onnych do zachowañ przemocowych). W kodeksie karnym z 1997 r. zrezygnowano z tego ¶rodka na rzecz odbywania kary w warunkach terapeutycznych. To rozwi±zanie (art. 95 KK), nie mo¿e nie budziæ w±tpliwo¶ci i kontrowersji. Na tle standardów europejskich jawi siê jako zbyt proste, w niewystarczaj±cy sposób wychodz±ce naprzeciw potrzebom wielu zaburzonych psychicznie sprawców, ujawniaj±cych na przyk³ad powa¿ne nieprawid³owo¶ci osobowo¶ci czy te¿ zaburzenia preferencji seksualnych. Czê¶æ z tych sprawców mo¿na i nale¿y poddaæ stosownej terapii, tak siê jednak przez d³u¿szy czas nie dzia³o, nie sprzyja³y bowiem temu rozwi±zania ujête w art. 95 KK.
Problem dostrze¿ono kilka lat temu, usi³uj±c poszerzyæ zakres art. 95 KK o mo¿liwo¶æ objêcia leczeniem sprawców niektórych przestêpstw seksualnych. Nieudolny i nieprofesjonalny sposób, w jaki przeprowadzono wspomnian± nowelizacjê, w tym zw³aszcza brak merytorycznej dyskusji ze specjalistami w zakresie leczenia zaburzeñ seksualnych i osobowo¶ci by³ g³ówn± przyczyn± braku bardziej widocznych sukcesów. Wspó³czesna medycyna podejmuje swoje zadania kieruj±c siê dowodami empirycznymi i naukowymi przes³ankami, trudno wiêc pomijaæ j± w dyskusji nad nowymi rozwi±zaniami dotycz±cymi w swej istocie kwestii leczniczych. Zagadnienia te zdaj± siê dzi¶ rozumieæ tak¿e przedstawiciele penitencjarystyki, odwo³uj±cy siê coraz czê¶ciej w swojej praktyce do naukowych dowodów. Szkoda wiêc, i¿ w aktualnej dyskusji nad poszerzeniem polskiego modelu ¶rodków leczniczo-zabezpieczaj±cych nie s³ucha siê tych, którzy lecz± i maj± w tym do¶wiadczenie – lekarzy, psychologów klinicznych, seksuologów i psychoterapeutów. Jedno jest pewne, ¶rodki zabezpieczaj±ce, w modelu jaki przyjêto w naszym kraju, musz± te¿ uwzglêdniaæ swój leczniczy aspekt, a nie mog± jedynie ograniczaæ siê do izolowania niebezpiecznych grup sprawców w instytucjach leczniczych. Jest to bowiem sprzeczne z fundamentalnymi zasadami pañstwa prawa oraz regu³ami wspó³czesnej terapii.
Patrz±c na ca³y problem bardziej historycznie warto raz jeszcze odnie¶æ siê do formu³y art. 95 KK, gdzie brak jest jakichkolwiek dodatkowych kryteriów uzasadniaj±cych potrzebê stosowania ¶rodka (np. niebezpieczeñstwa czy zagro¿enia, jakie stanowi sprawca dla porz±dku prawnego). Paradoksalnie ogranicza to praktyczn± mo¿liwo¶æ realizowania roli zabezpieczaj±cej, jak± ¶rodek mia³by pe³niæ, nie ma bowiem mo¿liwo¶ci stosowania go tak d³ugo, jak d³ugo sprawca stwarza zagro¿enie dla innych czy porz±dku prawnego. Brak tak¿e podstaw do uzasadnienia szerszego nadzoru nad sprawc± i jego kontroli po odbyciu kary, czy te¿ potraktowania ¶rodka wy³±cznie jako instytucji izolacyjnej (zabezpieczaj±cej).
Warto przypomnieæ, i¿ instytucja nieleczniczych ¶rodków zabezpieczaj±cych istnia³a w kodeksie karnym z 1932 roku. Dzi¶ byæ mo¿e by³aby niekonstytucyjna. Jako niekonstytucyjne zdaj± siê jednak jawiæ tak¿e te propozycje ustawodawcze, które usi³uj± wykorzystaæ psychiatriê (tak¿e aktualnie, tzn. po niedawno odbytej ostrej dyskusji) nie poprzez zmianê fundamentalnych przepisów ustawy o ochronie zdrowia psychicznego odnosz±cych do zasad przymusowej hospitalizacji, lecz poprzez stworzenie nowej, niezale¿nej, lecz faktycznie komplementarnej w stosunku do Ustawy psychiatrycznej regulacji. W istocie bêdzie ona s³u¿yæ do celów izolacyjnych, poprzez tworzenie fikcyjnych, naukowo nieuzasadnionych oddzia³ów zajmuj±cych siê przymusowym leczeniem niedorozwojów umys³owych, zaburzeñ osobowo¶ci i preferencji seksualnych u niektórych niebezpiecznych osób opuszczaj±cych instytucje penitencjarne z uwagi na up³yniêcie czasu odbywania kary pozbawienia wolno¶ci.
¦rodowisko psychiatryczne jasno i jednog³o¶nie formu³uje swoje stanowisko w fundamentalnej sprawie - przymusowa hospitalizacja mo¿liwa jest wy³±cznie na zasadach okre¶lonych w ustawie psychiatrycznej, tj. w przypadku stwierdzenia choroby psychicznej, a tak¿e dodatkowych warunków, ró¿nych w zale¿no¶ci od nag³ego czy wnioskowego trybu postêpowania. Procedury zawarte w nowej ustawie to w dalszym ci±gu wy³±cznie prawne rozwi±zanie polegaj±ce na instrumentalnym traktowaniu psychiatrii, jej pacjentów i pracowników, a tak¿e nonszalancki i arogancki stosunek do problematyki ochrony zdrowia psychicznego i tych, którzy z niej korzystaj±. Je¿eli jest tak, ¿e w imiê realizacji zasady dotycz±cej niemo¿no¶ci dzia³ania prawa wstecz (nikt nie podwa¿a tej zasady), za jedyne zabezpieczaj±ce spo³eczeñstwo dzia³anie uznaje siê próbê dekonstrukcji bardzo wa¿nego, wewnêtrznie spójnego i kompleksowego aktu prawnego, jakim jest Ustawa o ochronie zdrowia psychicznego, to musi to budziæ jednoznaczny sprzeciw. Takie rozwi±zanie jest w moim przekonaniu niekonstytucyjne, narusza te¿ fundamentalne prawa i wolno¶ci cz³owieka. Potwierdza to szereg prawniczych autorytetów.
Nie ukrywam, i¿ bardzo osobi¶cie traktujê zaistnia³y spór i kontrowersje, jakie budz± proponowane rozwi±zania. Chodzi nie tylko o to, ¿e z wykszta³cenia jestem doktorem praw, doktorem habilitowanych nauk humanistycznych w zakresie psychologii oraz profesorem nauk medycznych, co w dosyæ oczywisty sposób upowa¿nia mnie do zabrania g³osu, lecz o to, i¿ wiêkszo¶æ mojej zawodowej aktywno¶ci, zarówno w jej naukowym, jak i praktycznym wymiarze, po¶wiêci³em poszukiwaniom i dzia³aniom zmierzaj±cym do tego, aby na styku dwóch wielkich obszarów nauki i spo³ecznej praktyki poszukiwaæ rozwi±zañ kompromisowych, komplementarnych, przezwyciê¿aj±cych nieuniknione konflikty pomiêdzy prawem, psychiatri± i psychologi±. To, co siê dzieje dalekie jest od sukcesu i martwi mnie przede wszystkim ze wzglêdu na swoje spo³eczno-polityczne konsekwencje, jakie zapowiada i generuje. Nie przekonuj± mnie nawet wypowiedzi wybitnego autorytetu prawa karnego, usi³uj±cego usprawiedliwiæ proponowane rozwi±zania odwo³ywaniem siê do konstrukcji „stanu wy¿szej konieczno¶ci”. Wydaje mi siê, i¿ „stan wy¿szej konieczno¶ci” to specyficzna sytuacja w tocz±cym siê procesie karnym, kiedy to rozwa¿a siê dzia³anie i motywy konkretnego sprawcy naruszaj±cego porz±dek prawny. W przypadku uznania wystêpowania wspomnianego stanu mo¿na odst±piæ od przypisania sprawcy winy. U¿ywanie omawianego konstruktu w stosunku do kolizji dotycz±cych ró¿nych rozwi±zañ ustawowych czy te¿ sprzeczno¶ci pomiêdzy ró¿nymi chronionymi prawnie warto¶ciami spo³ecznymi nie powinno mieæ miejsca, narusza bowiem nie tylko konsekwencjê i porz±dek prawny, lecz tak¿e prawa cz³owieka i obywatela, wskazuj±c na niekonstytucjonalno¶æ ca³ego przedsiêwziêcia. A je¶li nawet odwo³ywaæ siê do „stanu wy¿szej konieczno¶ci” to dlaczego nie uznaæ, i¿ mo¿na wyj±tkowo podejmowaæ ró¿ne zabezpieczaj±ce przed sprawc± czynno¶ci operacyjne czy te¿ stworzyæ szerszy system nadzoru. W moim przekonaniu problem, o którym piszê, to problem prawa karnego i niedoskona³o¶ci jego rozwi±zañ, na dodatek dotycz±cy stosunkowo ma³o licznej grupy sprawców.
Najwy¿szy czas na szersz± reformê polskiego prawa karnego. Krytykowana przeze mnie ustawa mówi o osobach z zaburzeniami psychicznymi stwarzaj±cych ró¿nego rodzaju zagro¿enia dla innych. Formu³owanie s±dów prognostycznych, a o to chodzi we wspomnianym zagro¿eniu, jest jednym z najtrudniejszych problemów diagnostyczno-prognostycznych, wci±¿ niedopracowanym metodologicznie. Na pewno nie mo¿na go powierzaæ niespecjalistom. To nadzwyczaj z³o¿ona kwestia, wielowymiarowa i nie le¿±ca wy³±cznie w zakresie kompetencji lekarzy psychiatrów. Z licznych naukowych opracowañ jasno wynika, i¿ trudno o mniej trafne s±dy ni¿ oceny prognostyczne, zw³aszcza, gdy wychodz± one poza problematykê medyczn±. Zawarte w ustawie propozycje to czysta medykalizacja ¿ycia spo³ecznego, nieuzasadniona naukowo, uproszczona, lecz niestety no¶na medialnie, spo³ecznie i polityczne. Pojawia siê wiele wa¿nych pytañ do prawników i polityków. A dlaczegó¿ to kilka lat temu, gdy zak³ad karny opuszcza³, po odbyciu wieloletniej kary pozbawienia wolno¶ci, s³ynny „wampir z Baranowa”, a media, w tym przede wszystkim TVN, nag³o¶ni³y szeroko tê sprawê, nikt z decydentów nie potraktowa³ tego wydarzenia jako wa¿nego, wymagaj±cego rozwi±zania problemu prawnego, ¶wiadcz±cego o niedoskona³o¶ci obowi±zuj±cych regulacji karnych. Na szczê¶cie nic z³ego siê nie wydarzy³o. Jak najdalszy jestem jednak od bagatelizowania ca³ej sprawy i zagro¿enia, jakie stwarzaæ mog± podobne osoby. Jako bieg³y w sprawie „wampira z Bytowa” wiem, i¿ z uwagi na zaburzenia, jakie manifestuje, lekkie upo¶ledzenie umys³owe, organiczne uszkodzenia OUN i g³êbokie zaburzenia preferencji seksualnych jest on i bêdzie cz³owiekiem niebezpiecznym. Wiem te¿ jednak, i¿ z klinicznego, leczniczego punktu widzenia umieszczanie go w instytucji terapeutycznej to nieporozumienie, brak bowiem jakichkolwiek szans na poprawê jego stanu zdrowia psychicznego1.
1 We wspomnianym przypadku s±d zezwoli³ na ujawnienie danych personalnych sprawcy a tak¿e podstawowych tez opinii s±dowej niezbêdnych do uzasadnienia wyroku. Sam skazany wielokrotnie udziela³ informacji mediom na swój temat czerpi±c z tego korzy¶ci finansowe. Nie zachodz± wiêc przes³anki ujawnienia przez autora niniejszego opracowania tajemnicy zawodowej.
Nie mogê te¿ zaakceptowaæ stanowiska jednego z profesorów prawa karnego, mówi±cego, ¿e w ca³ej tej sprawie bêdziemy mieæ do czynienia z tak± „terapi± w cudzys³owie”. Nie wolno tak instrumentalnie traktowaæ instytucji psychiatrycznych, jej pacjentów i pracowników. By³bym te¿ ostro¿ny w powa¿nym traktowaniu tak chêtnie u¿ywanych analogii do rozwi±zañ czy te¿ instytucji obowi±zuj±cych w innych krajach europejskich, w tym zw³aszcza w Niemczech. Problem Niemców to przede wszystkim kwestia niemedycznych ¶rodków zabezpieczaj±cych, nieznanych w naszym systemie prawa karnego. Pragnê te¿ dodaæ, i¿ jestem w sta³ych i bliskich kontaktach z psychiatrami niemieckimi, którzy, sk³onni s± w ka¿dej chwili nasze protesty poprzeæ szerzej na forum europejskim. ¯a³ujê, ¿e rozwa¿aj±c i dyskutuj±c nowe rozwi±zania nie opieramy siê na najlepszych na ¶wiecie wzorach i do¶wiadczeniach holenderskich. Holendrzy maj± najwiêksze tradycje, najbogatsze i najd³u¿sze do¶wiadczenia i umiejêtno¶ci w godzeniu racji prawnych i psychiatrycznych, od wielu dekad skutecznie rozwijaj±c systemy i modele terapeutyczne uwzglêdniaj±ce specyfikê i problemy tych ludzi, którzy w zwi±zku ze swoimi zaburzeniami psychicznymi s± bardziej ni¿ inni gotowi do naruszania porz±dku prawnego.
Styk prawa i psychiatrii to szczególnie delikatna materia. Historia zna wiele przyk³adów na wykorzystywanie instytucji psychiatrycznych do realizowania celów politycznych. Doskona³ym przyk³adem jest systemowe nadu¿ywanie instytucji psychiatrycznych do realizacji celów politycznych w by³ym Zwi±zku Radzieckim. Nie a¿ tak odleg³e historycznie s± czasy, gdy pomiêdzy instytucjami penitencjarnym (wiêzieniami) a miejscami pobytu osób chorych psychicznie (szpitalami) nie by³o faktycznie ¿adnej ró¿nicy, by³y po prostu to¿same.
Chcia³bym w tym miejscu gor±co zaapelowaæ do g³owy naszego pañstwa, Pana Prezydenta Bronis³awa Komorowskiego o to, aby przed podpisaniem ustawy zwróci³ siê do Trybuna³u Konstytucyjnego z pytaniem o konstytucyjno¶æ proponowanych w ustawie rozwi±zañ. Jest bowiem zbyt wiele niewyja¶nionych w±tpliwo¶ci co do zgodno¶ci proponowanych w ustawie rozwi±zañ z systemem polskiego prawa.
Jestem te¿ przekonany, i¿ w przypadku wej¶cia w ¿ycie ustawy nie uniknie siê sytuacji, w której podlegaj±cy jej procedurom cz³owiek, zwróci siê o pomoc i interwencjê do Europejskiego Trybuna³u Praw Cz³owieka w Strasburgu. Z oczywistych wzglêdów jest to jednak kwestia lat, a nie miesiêcy.
Na zakoñczenie chcia³bym zaapelowaæ do moich Kole¿anek i Kolegów, bieg³ych psychiatrów, psychologów i seksuologów, aby rozwa¿yli, czy w sytuacji, gdy wymiar sprawiedliwo¶ci usi³owa³ bêdzie powo³aæ ich w charakterze bieg³ych, nie bêdzie mia³ miejsca konflikt sumienia pomiêdzy obowi±zuj±cymi ich zasadami etycznymi i deontologicznymi a uczestnictwem w opisanych w ustawie procedurach powo³ywania bieg³ych i realizowaniem przez nich opiniodawczych zadañ i czynno¶ci. Osobi¶cie upora³em siê ju¿ z tym konfliktem, uwa¿am bowiem, i¿ zasady deontologiczne odnosz±ce siê do wykonywania przeze mnie zawodu zaufania publicznego uniemo¿liwiaj± mi realizowanie takich opiniodawczych zadañ, jakie formu³uje krytykowana ustawa.
Kierownik Katedry Psychiatrii Uniwersytetu Jagielloñskiego Collegium Medicum
http://www.ptp.org.pl/modules.php?name=News&file=article&sid=515

References: art. 95
 art. 31
 art. 100
 art. 95
 art. 95
 art. 95