Source: https://www.kacprzak.pl/koronawirus-a-prawo-pytania-i-odpowiedzi.html
Timestamp: 2020-06-01 13:54:31+00:00

Document:
Koronawirus a prawo – pytania i odpowiedzi - Kacprzak Kowalak - adwokat, radca prawny Poznań
Jesteś tutaj: Home / Koronawirus a prawo – pytania i odpowiedzi
W dniu 11 marca 2020 r. przedstawiciele Światowej Organizacji Zdrowia (WHO) ogłosili stan pandemii COVID-19 – choroby wywołanej przez koronawirusa SARS-CoV-2. Zdarzenie to wstrząsnęło całym światem. Oczywiście, w historii świata zdarzały się wybuchy różnego typu chorób, w tym hiszpanki czy dżumy, które dziesiątkowały ludność na całym świecie. Jednak to epidemia wywołana przez koronawirusa jest wydarzeniem bezprecedensowym patrząc na historię ostatnich kilkudziesięciu lat ogólnoświatowej gospodarki. Coraz więcej krajów w celu ograniczania rozpowszechniania się wirusa zdecydowało się na wprowadzenie wielu restrykcji. Działanie to wywołuje bezpośredni wpływ nie tylko na życie codzienne, ale także na całą gospodarkę. Ze względu na trudną, pogłębiającą się sytuację ekonomiczną oraz wprowadzone restrykcje dotyczące zarówno życia codziennego jak i efektywnego prowadzenia różnego rodzaju działalności gospodarczych, z dnia na dzień rośnie liczba przedsiębiorców, którzy nie są w stanie wywiązać się z zaciągniętych przez nich zobowiązań. Sytuacji nie ułatwia również coraz częstsze nakładanie coraz to większych kar za naruszenie szczególnych przepisów, wprowadzonych na czas epidemii. Ze względu na ciągłe modyfikacje stanu prawnego, wiele osób nie wie, w jaki sposób dopasować się do istniejących warunków.
Dlatego też często, w tak ciężkich momentach pomoc profesjonalnego pełnomocnika – adwokata czy radcy prawnego, może okazać się nie tylko ogromnym wsparciem, ale także koniecznością.
Powierzając prowadzenie sprawy naszej Kancelarii gwarantujemy, że wieloletnie doświadczenie naszych adwokatów i radców prawnych w wielu dziedzinach prawa pozwoli na podjęcie wszelkich działań mających na celu ochronę interesów naszych Klientów. I tak, po wstępnym zapoznaniu się z przedstawioną problematyką, w pierwszej kolejności nasz specjalista dokona analizy przedstawionego stanu faktycznego, aby następnie przystąpić do zdiagnozowania problemu, a następnie wspólnego ustalenia priorytetów oraz indywidualnej strategii przyszłego działania. Nasza Kancelaria w szczególności oferuje pomoc w przypadkach, gdy:
Klient nie jest w stanie wywiązać się z zaciągniętych przez niego zobowiązań wynikających z zawartych przez niego umów – nasi specjaliści pomogą przeanalizować zapisy zawarte w umowie oraz ustalą czy istnieje możliwość ich odroczenia, obniżenia czy nawet też całkowitego umorzenia. Na zlecenie Klienta, oferujemy również podjęcie renegocjacji określonych warunków umowy. W przypadku doprowadzenia do ugody, oczywiście za uprzednią zgodą Klienta, wówczas to na nas ciążyć będzie obowiązek dopilnowania wszystkich kwestii formalnych. Jeżeli jednak próba podjęcia się polubownego postępowania nie pokryłaby się z żądaniami Klienta, czyli prościej mówiąc – Klient nie byłby usatysfakcjonowany z propozycji ugody, chroniąc interesy Klienta, zaproponujemy mu możliwość reprezentowania na drodze postępowania sądowego.
Kontrahent Klienta nie wywiązuje się z zaciągniętych przez niego zobowiązań – przed wystąpieniem na drogę sądową, czyli poniekąd potocznie mówiąc – przed wytoczeniem najcięższego z dział, warto spróbować dojść do wspólnego kompromisu podejmując postępowanie mediacyjne. Nasi specjaliści przedstawią możliwe opcje działania, a także wiążące się z nim ryzyka, a wynikające z nadzwyczajnej sytuacji jaką w tym przypadku jest epidemia koronawirusa. Oczywiście decyzja o ich podjęciu będzie należała zawsze do Klienta. Jednak niezależnie jaką decyzję podjąłby Klient – czy jego wolą byłoby wszczęcie postępowania mediacyjnego czy sądowego, gwarantujemy jego sprawne poprowadzenie, a także sporządzenie odpowiednich dokumentów.
Klient naruszy zasady kwarantanny lub też inne przepisy obostrzeń w zakresie przemieszczania i gromadzenia się, a w konsekwencji tego zostanie nałożona na niego kara pieniężna administracyjna lub grzywna – nasi specjaliści dołożą wszelkich starań, aby karę tę jak najbardziej zminimalizować czy nawet całkowicie zredukować. W tym przypadku, w celu zapewnienia kompleksowej obrony, nasi specjaliści oferują podjęcie się reprezentacji przed odpowiednim sądem, a także sporządzenie odpowiednich pism, w tym odwołań od decyzji nakładających kary.
Pracodawca naruszył prawa pracownicze Klienta poprzez np. zwolnienie z pracy bez zachowania okresu wypowiedzenia, wysłanie na przymusowy bezpłatny urlop lub drastyczne obniżenie pensji – nasi specjaliści podejmą się przeanalizowania przedstawionej sytuacji oraz przedstawią możliwości działania. Należy pamiętać, że w takiej sytuacji prawo jest po stronie pracownika, co oznacza, że wręcz obowiązkiem profesjonalnego pełnomocnika jest pomoc w realizowaniu jego praw.
Klient prowadzi niepubliczną placówkę oświatową, a w związku z obecną sytuacją nie odbywają się stacjonarne zajęcia, przez co rodzice żądają obniżenia uiszczanego przez nich czesnego lub też całkowitego zwolnienia z opłat przez okres, w którym placówki nie funkcjonują jak dotychczasowo – nasi specjaliści podejmą się przeanalizowania sprawy oraz sporządzenia opinii prawnej. Adwokaci czy radcowie prawni przedstawią również aktualną sytuację prawną, a także wskażą najlepsze metody w komunikacji z rodzicami.
W razie wątpliwości co do podjęcia działań mających na celu ochronę praw, warto skonsultować je z profesjonalnym pełnomocnikiem.
Wychodząc naprzeciw oczekiwaniom Klienta, mając na uwadze, że kontaktujący się z nami Klient znajduje się w trudnej sytuacji, oferujemy możliwość telefonicznego lub mailowego kontaktu w celu przedstawienia sytuacji. Po przeanalizowaniu problemu prawnego, wskażemy możliwości przyszłego działania, aby Klient samodzielnie mógł podjąć decyzję dotyczącą skorzystania z naszej pomocy.
Ponadto, z uwagi na fakt, że coraz częściej Klienci dzwonią czy piszą w sprawie związanej z epidemią koronawirusa w Polsce i na świecie, postanowiliśmy zebrać najczęściej zadawane pytania oraz postarać się udzielić na nie w miarę wyczerpujących odpowiedzi.
Epidemia koronawirusa jest wydarzeniem bez precedensu w historii ostatnich kilkudziesięciu lat światowej gospodarki. Z uwagi na coraz trudniejszą sytuację ekonomiczną i zwiększające się restrykcje związane z możliwością efektywnego prowadzenia działalności gospodarczej, coraz większa część przedsiębiorców nie jest w stanie wywiązać się ze swoich zobowiązań cywilnoprawnych. Powstają zatory płatnicze – uruchamiające efekt domina, uniemożliwiające nie tylko bieżące rozliczanie zobowiązań, lecz w dłuższej perspektywie prowadzące do upadku wielu przedsiębiorców. Poniżej przedstawiamy kilka aspektów prawa cywilnego, mających wpływ na możliwość renegocjacji zawartych już zapisów umownych, odstąpienia od nich, czy uniknięcia negatywnych skutków związanych z nieterminowym ich wykonywaniem.
W każdym przypadku należy pamiętać o pomocy profesjonalnego prawnika, który szczegółowo przeanalizuje konkretny stan faktyczny i zaproponuje optymalne rozwiązanie w danej sytuacji. Pomoc ta może obejmować zarówno renegocjację warunków umowy z uwagi na epidemię koronawirusa, postępowanie mediacyjne, czy też ostatecznie pomoc w poprowadzeniu sporu sądowego. Pomoc ta nabiera szczególnego znaczenia w przypadku odwoływania się do stosunkowo ogólnych zasad prawa cywilnego, wymagających ich indywidualnej interpretacji.
Niemożność wywiązania się ze zobowiązań umownych a siła wyższa – czyli możliwość uniknięcia zapłaty odszkodowania
Ujmując sprawę w telegraficznym skrócie można wskazać, iż w sytuacji, w której ze względu na epidemię koronawirusa przedsiębiorca nie ma możliwości wykonania zobowiązań umownych, może powołać się on na siłę wyższą i dzięki temu uniknąć negatywnych konsekwencji prawnych i finansowych.
Rozwijając temat należy wskazać, że prawie polskim co do zasady nie ma ogólnej definicji siły wyższej. Termin ten jednak występuje w kilku ustawach i stanowi przesłankę wyłączenia odpowiedzialności odszkodowawczej za niewywiązanie się przedsiębiorcy ze swoich zobowiązań umownych. Odpowiedzialność za niewykonanie lub nienależyte wykonanie zobowiązania opiera się głównie na zasadzie winy. Wynika to z treści art. 471 Kodeksu cywilnego, zgodnie z którym: dłużnik obowiązany jest do naprawienia szkody wynikłej z niewykonania lub nienależytego wykonania zobowiązania, chyba że niewykonanie lub nienależyte wykonanie jest następstwem okoliczności, za które dłużnik odpowiedzialności nie ponosi.
Wystąpienie siły wyższej jest okolicznością niezawinioną przez strony umowy. Niewykonanie zobowiązań w przypadku wystąpienia siły wyższej nie powoduje odpowiedzialności odszkodowawczej, jeśli zostanie wykazany związek przyczynowy pomiędzy niewykonaniem umowy a wystąpieniem siły wyższej. Należy jednak pamiętać, że samo wystąpienie siły wyższej, a zatem sama epidemia, nie zwalnia przedsiębiorcy z wykonania zobowiązania – ważny jest ów związek przyczynowy. Czym zatem jest siła wyższa? Z pomocą przychodzi nam bogate orzecznictwo sądowe. Zgodnie z nim siła wyższa to zdarzenie: 1. zewnętrzne, 2. niemożliwe (lub prawie niemożliwe) do przewidzenia, 3. którego skutkom nie można było zapobiec. Siłą wyższą będą więc klęski żywiołowe, blokady granic, działania wojenna, ataki terrorystyczne i inne. Nie przesądzając oczywiście przyszłego stanowiska sądów, wydaje się, że w świetle przywołanej definicji towarzysząca nam pandemia i będące jej następstwem działania władz, co do zasady, mogą zostać uznane za siłę wyższą.
Należy oczywiście pamiętać o zebraniu dowodów potwierdzających, że konkretne zdarzenie spowodowane siłą wyższą było bezpośrednią przyczyną niewywiązania się z postanowień umownych. Może mieć to kluczowe znaczenie w rozmowach na temat renegocjacji warunków umowy, w procesie mediacji lub w przypadku sporu sądowego.
Co ważne: jeśli umowa nie stanowi inaczej to po ustąpieniu przeszkody w postaci siły wyższej strony powinny wykonać swoje zobowiązania wynikające z umowy, chyba że z treści samej umowy wynikają odmienne konsekwencje.
Klauzula umowna dot. siły wyższej
Zapisy dotyczące siły wyższej stosuje się często w umowach cywilnoprawnych, jako formę zabezpieczenia się przed roszczeniami drugiej strony. Takie postanowienia (w zależności od ich konkretnej treści) mogą stanowić wskazówkę interpretacyjną, jak również rozszerzać lub zawężać pojęcie siły wyższej (np. wyłączać konkretne zdarzenia jako przypadek siły wyższej, lub przeciwnie: wskazywać epidemię jako jej przykład). W umowach mogą znaleźć się także liczne procedury postępowania na wypadek jej zajścia, których niedopilnowanie grozić może obowiązkiem zapłaty kar umownych lub zapłaty odszkodowania. Istnieć może także uprawnienie do wypowiedzenia umowy w trybie natychmiastowym przez drugą stronę.
Klauzula rebus sic stantibus- czy koronawirus może zostać uznany jako nadzwyczajna zmiana stosunków?
W ostatnim czasie otrzymujemy wiele zapytań, czy w prawie cywilnym istnieje możliwość zmiany warunków umowy z powodu zmiany stosunków społecznych i gospodarczych spowodowanych pandemią koronawirusa oraz wprowadzanymi na świecie restrykcji.
Jak wiadomo, na niektóre pytania nie ma jednoznacznej odpowiedzi. Zdecydowana większość osób ma świadomość, że aktualna sytuacja dla każdego nie jest łatwa, dlatego w pierwszej kolejności warto spróbować podjąć dialog z drugą stroną umowy, przeprowadzić postępowanie mediacyjne czy też podjąć próbę renegocjacji warunków umowy. Jeżeli jednak próby polubownego rozwiązania sprawy zakończyły się niepowodzeniem, można skorzystać z sądowego mechanizmu modyfikacji umowy, tzw. klauzuli rebus sic stantibus, którą to polski ustawodawca uregulował w art. 357 1 Kodeksu cywilnego. Stanowi on następująco: jeżeli z powodu nadzwyczajnej zmiany stosunków spełnienie świadczenia byłoby połączone z nadmiernymi trudnościami albo groziłoby jednej ze stron rażącą stratą, czego strony nie przewidywały przy zawarciu umowy, sąd może po rozważeniu interesów stron, zgodnie z zasadami współżycia społecznego, oznaczyć sposób wykonania zobowiązania, wysokość świadczenia lub nawet orzec o rozwiązaniu umowy. Rozwiązując umowę sąd może w miarę potrzeby orzec o rozliczeniach stron, kierując się zasadami określonymi w zdaniu poprzedzającym.
Z powyżej przytoczonego przepisu wprost wynika, że koniecznym warunkiem do zastosowania klauzuli przez rozpatrujący sprawę sąd jest łączne zaistnienie czterech przesłanek, którymi są:
nadzwyczajna zmiana stosunków,
nadmierna trudność w spełnieniu świadczenia lub groźba rażącej straty dla jednej ze stron,
związek przyczynowy pomiędzy zmianą stosunków, a utrudnieniami w wykonaniu zobowiązania lub groźbą straty,
W przypadku łącznego wystąpienia wyżej wskazanych przesłanek, po przeanalizowaniu sytuacji, sąd rozpatrujący sprawę może orzec zmianę sposobu wykonania umowy lub wysokości świadczeń. Sąd może również orzec nawet o rozwiązaniu umowy. Należy jednak pamiętać, że omawiany mechanizm modyfikacji umów stosuje się wyłącznie w sytuacjach nadzwyczajnych, wynikających ze zmieniających się stosunków społeczno – gospodarczych.
Zgodnie z dominującym w doktrynie i orzecznictwie poglądzie, omawiana nadzwyczajna zmiana stosunków musi nastąpić nie przed, ale po powstaniu zobowiązania, jednakże przed jego wygaśnięciem. Ponadto, zmiana stosunków powinna nastąpić przed terminem, na który przypada wymagalność świadczenia. Oznacza to, że na klauzulę rebus sic stantibus nie może powołać się strona umowy w przypadku, gdy zmiana stosunków zaistniała po upływie terminu wymagalności.
Biorąc pod uwagę zmiany społeczno – gospodarcze powstałe w wyniku pandemii koronawirusa, oczywiście nie przesądzając przyszłego stanowiska zajmowanego przez sądy, niewątpliwym wydaje się, że działania będące jej następstwem stanowić będą nadzwyczajną zmianę stosunków.
Omawiając tematykę związaną z klauzulą rebus sic stantibus nie należy zapominać również o klauzuli nazywanej w praktyce tzw. małą klauzulą rebus sic stantibus. Została ona zdefiniowana w art. 3581 § 3 Kodeksu cywilnego, który to stanowi, że w razie istotnej zmiany siły nabywczej pieniądza po powstaniu zobowiązania, sąd może po rozważeniu interesów stron, zgodnie z zasadami współżycia społecznego, zmienić wysokość lub sposób spełnienia świadczenia pieniężnego, chociażby były ustalone w orzeczeniu lub umowie.
Podobnie jak w klauzuli rebus sic stantibus, jest to również sądowy mechanizm modyfikacji zapisów umownych, jednakże dotyczy on wyłącznie sytuacji zmiany wartości pieniądza. Podobnie jak w poprzednio omawiam mechanizmie, zmiana – w tym przypadku siły nabywczej pieniądza – musi nastąpić nie przed, ale po powstaniu zobowiązania, jednakże również przed jego wygaśnięciem.
Czy obecnie warto skorzystać z możliwości, które daje klauzula rebus sic stantibus?
Jest to jedno z wielu pytań, na które nie ma jednoznacznej odpowiedzi. Jedyną pewną odpowiedzią, którą można wskazać, jest -”to zależy”. Wielu zapytałoby od razu: „ale od czego zależy?”. Już wyjaśniamy.
Decyzję o tym, czy warto skorzystać z możliwości przewidzianej w klauzuli rebus sic stantibus należy podjąć dopiero po dokładnym, szczegółowym i rzetelnym przeanalizowaniu umowy łączącej strony, a także podchodząc do sprawy oraz spornego zobowiązania z indywidualnym podejściem.
Dlatego też, zdaniem naszych specjalistów, pomoc profesjonalnego pełnomocnika w zakresie ustalenia zasadności dochodzenia swoich praw, które daje omawiana klauzula może okazać się bezcenna. Co więcej, ocenienie sprawy przez osobę mającą wieloletnie doświadczenie w wielu dziedzinach prawa, pozwoli podjąć prawidłową ścieżkę obrony prawnej.
Jak to zawsze bywa, każda decyzja ma swoje dwie strony medalu. Niewątpliwie, reguła rebus sic stantibus uważana jest za jedną z dróg, która może prowadzić do złagodzenia dotkliwych dla przedsiębiorców skutków powstającego kryzysu gospodarczego, będącego wynikiem zmian społeczno – gospodarczych wywołanych koronawirusem, jednak dla wielu przedsiębiorców może ona okazać się środkiem spóźnionym, a także ryzykownym.
Należy mieć na uwadze, że obrona praw w przypadku powoływania się na regułę rebus sic stantibus uzależniona jest całkowicie od orzeczenia sądu. Biorąc pod uwagę aktualne okoliczności, a także brak możliwości przewidzenia w jaki sposób w najbliższym czasie będzie rozwijała się pandemia na świecie oraz związane z tym zawieszenia działalności większości polskich sądów, możliwość skorzystania z klauzuli rebus sic stantibus wydaje się szczególnie obarczona ryzykiem, a także wieloma niewiadomymi.
Kierując sprawę do sądu należy mieć na uwadze, że sprawa zostanie rozpatrzona w przypadku wykazania, że wszystkie kodeksowe przesłanki są bezpośrednią konsekwencją pandemii koronawirusa oraz fakt, że powinny one zostać przeanalizowane w możliwie jak najbliższym czasie wydania orzeczenia.
Jeżeli więc, w trakcie procedowania sytuacja zarówno polskiej jak i światowej gospodarki ulegnie zmianie, co spowoduje, że spełnienie świadczenia przez stronę zobowiązaną nie będzie ani nadmiernie utrudnione, ani nie będzie jej grozić rażąca strata, znikną okoliczności, które przemawiałyby za zwolnieniem jej z całości lub części zobowiązań.
Oczywiście, ustawodawca przewidział możliwość zabezpieczenia powództwa, o które można by wnioskować również i w tej sprawie, jednak należy pamiętać, że powództwo o zmianę zobowiązania strony lub jego rozwiązanie jest uznawane jako powództwo, które ma charakter powództwa o ukształtowanie prawa lub stosunku prawnego, czyli o charakterze niepieniężnym. Oznacza to, że strona może domagać się zabezpieczenia jej roszczenia, a sąd może je zabezpieczyć w taki sposób, jaki uzna za stosowny do okoliczności. Co prawda może to stawiać powoda w korzystnej sytuacji – tytułem przykładu, sąd jest uprawniony do unormowania praw i obowiązków stron do czasu zakończenia postępowania poprzez np. wstrzymanie obowiązku spełnienia świadczenia w całości lub w części, a oprócz tego do zawieszenia postępowania egzekucyjnego czy też nałożenia zakazu wypowiedzenia umowy, do nakazania wstrzymania naliczania stronie kar umownych czy też nawet zmniejszenia wysokości świadczenia do czasu zakończenia postępowania. Jednak, nikt nie jest jednak w stanie przewidzieć, czy złożony wniosek o zabezpieczenie będzie z powodzeniem rozpatrzony, gdyż sąd zobowiązany jest wyważyć indywidualny interes każdej ze stron.
Podsumowując, biorąc pod uwagę wszystkie „za” oraz „przeciw”, zastosowanie klauzuli rebus sic stantibus w obecnej koronawirusowej rzeczywistości, należy jednak uznać za pomoc w ochronie interesu prawnego, dla przedsiębiorców, jednak należy pamiętać o tym, że nie wszyscy mogą skorzystać z tej pomocy. Istotą jej zastosowania jest ochrona przedsiębiorstwa przed upadkiem oraz nadchodzącym kryzysem oraz ułatwienie przedsiębiorstwu „otrząśnięcia się” z negatywnych skutków spowodowanych pandemią, pod warunkiem, że sytuacja dotyczy jednej, dwóch czy kilku umów. Natomiast w przypadku, gdy skutki pandemii będą widoczne praktycznie w każdej płaszczyźnie działalności przedsiębiorstwa, a powództwa zapewne zostałoby wytoczone przeciwko praktycznie wszystkim kontrahentom – w takiej sytuacji reguła ta nie powinna mieć zastosowania. Samo wytoczenie powództw, nie oznacza, że przedsiębiorca pomimo niewypłacalności został zwolniony z złożenia wniosku o upadłość. Niemożność skorzystania z omawianej klauzuli nie zamyka jednak przedsiębiorcom możliwości ochrony swoich praw wynikającymi z brakiem płynności finansowej, będącej bezpośrednim efektem pandemii koronawirusa.
Należy pamiętać, że w przypadku niewypłacalności, przedsiębiorca może skorzystać z ochrony prawnej wynikającej z przepisów ustawy Prawo restrukturyzacyjne, które przewiduje cztery procedury, których głównym założeniem jest ochrona prawna przedsiębiorstw przed upadłością. Warunkiem bezwzględnym do ich zastosowania jest jednak odpowiednie wdrożenie procedur w określonym czasie.
Pandemia COVID – 19 jest wydarzeniem bez precedensu również w zakresie prawa karnego. W celu powstrzymania rozpowszechniania się koronawirusa, polski rząd na podstawie rozporządzenia Ministra Zdrowia z dnia 20 marca 2020 r. ogłosił w Polsce stan epidemii wprowadzając tym samym wiele środków oraz restrykcji, w tym m.in. dotyczących przemieszczania się czy pozostawania w izolacji, zastrzegając surowe konsekwencje prawne w przypadku ich ignorowania.
Co prawda, polski rząd postanowił etapami znosić wprowadzone zaostrzenia, jednak jeszcze do niedawna w naszym kraju nie można było swobodnie się przemieszczać. Wyjątek od zasady stanowiło przemieszczanie się dla celów bytowych, zdrowotnych czy zawodowych.
Wprowadzane w obecnej sytuacji restrykcje dla każdego racjonalnie myślącego obywatela powinny być zrozumiałe. Wiele osób z obawy przed nieznaną, potencjalnie śmiertelną chorobą zachowuje ostrożność. Jednak nie dotyczy to wszystkich osób. Wiele osób lekceważy restrykcje oraz nie dostosowuje się do narzucanej kwarantanny, co doprowadzić może do zarażenia wielu osób, czyli dalszego rozpowszechnienia się koronawirusa.
Czy osobie łamiącej nałożony na nią nakaz kwarantanny lub naruszającej inne nakazy/ zakazy związane z epidemią wywołaną przez koronawirusa grozi odpowiedzialność karna? Czy za narażanie na niebezpieczeństwo innych ludzi, osoba niedostosowująca się do restrykcji może odpowiadać przed sądem?
Odpowiedź w tym przypadku jest jednoznaczna. Osoba mogąca być zarażona lub już zarażona może odpowiadać przed sądem. Prawo karne przewiduje możliwość pozwalającą pociągnąć do odpowiedzialności karnej osoby, które naruszają przepisy dotyczące kwarantanny, a swoim zachowaniem narażają inne osoby na zarażenie. Jako podstawę pociągnięcia do odpowiedzialności karnej, zgodnie z aktualnie obowiązującym stanem prawnym, można wskazać następujące przepisy: art. 54 kodeksu wykroczeń, art. 116 kodeksu wykroczeń, art. 161 kodeksu karnego, czy art. 165 kodeksu karnego.
Art. 54 kodeksu wykroczeń stanowi, że kto wykracza przeciwko wydanym z upoważnienia ustawy przepisom porządkowym o zachowaniu się w miejscach publicznych, podlega karze grzywny do 500 złotych albo karze nagany. Co prawda przytoczony przepis nie wskazuje wprost właściwego zakazu czy nakazu zachowania się, jednak pozwala on uświadomić jego odbiorcy, że w miejscach publicznych ciąży na nim obowiązek przestrzegania pewnych zasad zachowania się, a które to wynikają bezpośrednio z odpowiednich przepisów porządkowych. Owszem przepis ten mógłby mieć zastosowania obecnie, czyli w przypadku kiedy zmianie uległy niektóre zasady dotyczące bezpieczeństwa, a w szczególności te dotyczące otwarcia parków i lasów. Regulacja ta może więc mieć zastosowanie np. w przypadku obowiązku zachowania odległości co najmniej 2 metrowej w przestrzeni publicznej od innych osób czy zasłaniania nosa i ust w miejscach publicznych.
Jednak, wcześniejsze zastosowanie sankcji wynikającej z art. 54 k.w. budzić może poważne wątpliwości. W § 3a rozporządzenia Ministra Zdrowia z dnia 20.03.2020 r. w sprawie ogłoszenia na obszarze Rzeczypospolitej Polskiej stanu epidemii został wprowadzony generalny zakaz przemieszczania się. Oznacza to, że wyłączając wyjątkowe sytuacje, wprowadzony został zakaz korzystania z przestrzeni publicznej. Przepis 54 k.w. odnosi się natomiast do odpowiedniego zachowania się w miejscach publicznych. Powstaje więc wątpliwość czy przepis ten może być stosowany w przypadku znalezienia się w miejscu publicznym pomimo zakazu korzystania z niego. Nie przesądzając oczywiście przyszłego stanowiska sądów, wydaje się, że stosowanie omawianej regulacji nie będzie jednak dopuszczalne.
art. 116 Kodeksu wykroczeń
Art. 116 kodeksu wykroczeń jest i najprawdopodobniej będzie najczęściej stosowaną regulacją w przypadku naruszenia zasad kwarantanny lub izolacji. Stanowi on następująco: § 1. Kto, wiedząc o tym, że 1) jest chory na gruźlicę, chorobę weneryczną lub inną chorobę zakaźną albo podejrzany o tę chorobę, 2) styka się z chorym na chorobę określoną w punkcie 1 lub z podejrzanym o to, że jest chory na gruźlicę lub inną chorobę zakaźną, 3) jest nosicielem zarazków choroby określonej w punkcie 1 lub podejrzanym o nosicielstwo, nie przestrzega nakazów lub zakazów zawartych w przepisach o zapobieganiu tym chorobom lub o ich zwalczaniu albo nie przestrzega wskazań lub zarządzeń leczniczych wydanych na podstawie tych przepisów przez organy służby zdrowia,podlega karze grzywny albo karze nagany. § 2. Tej samej karze podlega, kto, sprawując pieczę nad osobą małoletnią lub bezradną, nie dopełnia obowiązku spowodowania, aby osoba ta zastosowała się do określonych w § 1 nakazów, zakazów, wskazań lub zarządzeń leczniczych.
Przekładając przytoczoną regulację na aktualną sytuację, każda osoba, która jest uznana za chorą na koronawirusa, czy też która styka się z inną osobą, u której stwierdzono chorobę lub którą podejrzewają o zarażenie, a nie przestrzega nałożonych na nią nakazów, zakazów czy zaleceń zawartych w przepisach o zapobieganiu choroby, podlegać może albo karze grzywny nawet do 5000 zł albo karze nagany. Oczywiście należy pamiętać, że kara ta zostanie nałożona tylko wtedy, gdy osoba popełni czyn karalny, a sąd wymierzy tej osobie tak wysoką grzywnę.
Zgodnie z art. 116 k.w. ukarane mogą zostać nie tylko chore, zakażone osoby, ale także osoby, które miały kontakt z taką osobą, jak również osoby będące nosicielem choroby. Nagana lub grzywna może zostać nałożona również na osoby podejrzane o koronawirusa, osoby które miały kontakt z osobą podejrzą o taką chorobę czy też osoby podejrzane o nosicielstwo choroby.
Przytoczona powyżej regulacja odnosi się również do osób, które sprawują opiekę nad osobą małoletnią czy bezradną. Jako, że to na opiekunie ciąży obowiązek dopilnowania, aby podopieczny przestrzegał nałożonych na niego nakazów, zakazów czy procedur leczniczych, wobec niego może zostać również nałożona kara grzywny czy nagana.
Szczególnie istotnym w tym przypadku jest, że art. 116 k.w. nie może stanowić podstawy do ukarania osoby zdrowej, która złamała wyłącznie zakaz przemieszczania się czy też w sytuacjach wyjątkowych wskazanych w rozporządzeniu – będzie przemieszczała się w grupie liczącej więcej niż dwie osoby. Należy jednak pamiętać o tym, że jeżeli nawet ktoś nie ponosiłby odpowiedzialności karnej, to i tak może zostać ukarany za nieprzestrzeganie nakazów czy zakazów. Nie będzie to jednak kara wynikająca z przepisów prawa karnego, ale z przepisów prawa administracyjnego, która może osiągać wysokość nawet 30.000 zł.
art. 161 kodeksu karnego
Sankcje za narażenie innych osób na zakażenie wynikają natomiast z art. 161 § 2 kodeksu karnego. Stanowi on następująco: kto, wiedząc, że jest dotknięty chorobą weneryczną lub zakaźną, ciężką chorobą nieuleczalną lub realnie zagrażającą życiu, naraża bezpośrednio inną osobę na zarażenie taką chorobą, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do roku.
Przytoczona regulacja dotyczy sytuacji, w której nieodpowiedzialne zachowanie może doprowadzić do sprowadzenia bezpośredniego zagrożenia dla zdrowia innej osoby. Regulacja pozwala zatem na pociągnięcie do odpowiedzialności karnej osoby, która ma świadomość, że została zakażona koronawirusem, a jej zachowanie może doprowadzić do zarażenia innej osoby bądź narażenia jej na zarażenie. Jest to jednak rozwiązanie w przypadku zarażenia pojedynczych jednostek, gdyż postępowanie wszczyna się na wniosek pokrzywdzonego.
Dla zagrożenia epidemicznego dedykowany jest natomiast art. 165 § 1 pkt 1 kodeksu karnego, który stanowi następująco: kto sprowadza niebezpieczeństwo dla życia lub zdrowia wielu osób albo dla mienia w wielkich rozmiarach powodując zagrożenie epidemiologiczne lub szerzenie się choroby zakaźnej albo zarazy zwierzęcej lub roślinnej podlega karze pozbawienia wolności od 6 miesięcy do lat 8. Jednak w przypadku, gdy następstwem czyjegoś działania jest śmierć człowieka lub wywołanie u wielu osób ciężkiego uszczerbku na zdrowiu, kara może zostać wydłużona nawet do 12 lat pozbawienia wolności. W przypadku, gdy w toku postępowania okazałoby się natomiast, że sprawca dział nieumyślnie, kara pozbawienia wolności może zostać zminimalizowana do lat 3.
Odpowiadać karnie może zatem osoba, która wiedząc oraz mając świadomość o tym, że jest zarażona koronawirusem przykładowo pojawia się w zatłoczonym miejscu czy pomieszczeniu, a ponadto nie ostrzega innych o stanie zdrowia, nie zachowuje zasad ostrożności dotykając przedmiotów czy rozmawiając z innymi osobami. Roznosząc więc chorobotwórcze patogeny, stwarza niebezpieczeństwo szerzenia się zakaźnej choroby zagrażając tym samym wielu osobom naraz. Formą działania umyślnego jest również tzw. „zamiar ewentualny”. Z takim przypadkiem mamy do czynienia w sytuacji, gdy sprawca przewidział możliwość popełnienia przez niego przestępstwa, a co więcej – godzi się na niego, dopuszczając się przestępstwa. Wówczas w stosunku do takiej osoby stosuje się surowsze przepisy.
Jednak należy pamiętać, że również nieumyślne zachowanie polegające w szczególności na nieprzestrzeganiu obowiązujących w danej chwili przepisów, które to regulują postępowanie co do określonej choroby daje możliwość pociągnięcia danej osoby do odpowiedzialności wynikającej z art. 165 k.k.
Należy jednak pamiętać, że regulacja wskazuje, że niebezpieczeństwo musi zagrażać wielu osobom, co w jakimś stopniu zawęża możliwość jej stosowania. Przez pojęcie „wielu osób” rozumie się grupę przynajmniej dziesięciu osób, które potencjalnie mogą zostać zarażone.
Oczywiście, nie jest to trudne do uzyskania. Przykładowo, w przypadku, gdy osoba chora czy u której podejrzewa się koronawirusa, która złamała zasady kwarantanny wybiera się na zakupy czy w inne miejsce, w którym przebywa duża liczba osób, nietrudno o to, żeby zaraziła ona wiele osób. Za przykład może służyć również ucieczka z szpitala czy też miejsca segregacji pacjentów u których podejrzewa się koronawirusa.
Tak jak wcześniej wspomniano, karane jest również nieumyślne działanie sprawcy. Sprawca nie musi kierować się złą intencją, może nie mieć zamiaru nikogo zarazić. Jednak samo podjęcie nieostrożnego zachowania, które naruszałoby zasady bezpieczeństwa może być wystarczające do pociągnięcia danej osoby do odpowiedzialności karnej. Jako przykład można posłużyć się sytuacją, w której osoba pomimo odczuwania objawów, które mogą sugerować o możliwości zarażenia się koronawirusem, udaje się na zakupy czy do pracy. Na odpowiedzialność karną nie narażają się natomiast osoby, które pójdą do sklepu nie wiedząc, że są zarażeni, gdyż nie mają typowych objawów sugerujących zarażenie.
Należy pamiętać, że przestępstwo sprowadzenia niebezpieczeństwa dla życia lub zdrowia wielu osób jest przestępstwem ściganym z urzędu. Co więcej zarówno w przypadku opisanym w art. 165 § 1 czy § 2 k.k. ustawodawca nie przewidział, że do pociągnięcia do odpowiedzialności jest wymagane zarażenie innej osoby. Dlatego też, już w przypadku samego sprowadzenia niebezpieczeństwa dla zdrowia i życia ludzi poprzez rozpowszechnianie choroby zakaźnej oraz zwiększanie zakresu epidemii, wobec sprawcy może zostać wszczęte postępowanie.
Czy istnieje możliwość pociągnięcia do odpowiedzialności karnej rodziców lub opiekunów osób bezradnych, które to złamią przepisy związane z kwarantanną?
Oczywiście. Taką możliwość daje m.in. regulacja wynikająca z art. 105 § 1 kodeksu wykroczeń, który stanowi, następująco: kto przez rażące naruszenie obowiązków wynikających z władzy rodzicielskiej dopuszcza do popełnienia przez nieletniego czynu zabronionego przez ustawę jako przestępstwo, w tym i przestępstwo skarbowe, wykroczenie lub wykroczenie skarbowe i wskazującego na demoralizację nieletniego, podlega karze grzywny albo karze nagany. Odpowiedzialność, którą w tym przypadku ponosiłby rodzic czy opiekun prawny małoletniego, wynikałaby więc z rażącego naruszenia obowiązków związanych ze sprawowanym nad dzieckiem nadzorem. W związku z tym, rodzic czy opiekun prawny mógłby zostać ukarany karą grzywny nawet do 5.000 zł lub łagodniejszą – karą nagany za popełnione przez dziecko (będące pod jego pieczą) wykroczenie bądź przestępstwo.
Nie przesądzając oczywiście stanowiska podmiotów uprawnionych do egzekwowania odpowiedzialności, wydaje się, że przepis ten będzie jednak dość częstym stosowanym w przypadkach, gdy dzieci złamią obowiązkową kwarantannę. Warto jednak zauważyć, że obciążenie rodziców zależeć będzie jednak od indywidualnej sytuacji, po przeanalizowaniu czy faktycznie doszło do zachowania rażącej postawy ze strony rodzica. Oczywistym jest, że w zwykłych przypadkach, które nie zostaną uznane jako rażąca postawa rodzica, nie zostanie on ukarany. Tytułem przykładu można przytoczyć sytuację, w której rodzic nie zdążył zareagować, czyli po prostu nie był w stanie upilnować dziecka, przez co oddaliło się ono z miejsca kwarantanny chociażby na chwilę.
Możliwość pociągnięcia rodziców czy również opiekunów osób bezradnych do odpowiedzialności, może dać również regulacja wynikająca z art. 116 § 2 kodeksu wykroczeń. Stanowi on, że tej samej karze, podlega osoba sprawująca pieczę nad osobą małoletnią lub bezradną, która nie dopełnia ciążącego na niej obowiązku spowodowania, aby osoba małoletnia czy bezradna zastosowała się do określonych nakazów lub zakazów, a zawartych w przepisach o zapobieganiu tym chorobom (w tym przypadku o chorobie wywołanej koronawirusem) lub o ich zwalczaniu czy też wskazań lub zarządzeń leczniczych wydanych na podstawie tych przepisów przez organy służby zdrowia.
Czy organy ścigania mogą ukarać mnie grzywną za naruszenie kwarantanny (na podstawie przepisów karnych)?
Tak. W przypadku naruszenia nakazów, zakazów bądź zaleceń leczniczych, organy ścigania na podstawie przepisu art. 116 § 1 Kodeksu wykroczeń mogą nałożyć na taką osobę grzywnę w wysokości do 5000 zł (bardzo możliwe, że kara ta ulegnie niebawem znacznemu podwyższeniu, nawet do 30.000 zł). Zgodnie z obecnym brzmieniem tego przepisu każdy, kto wiedząc o tym, że jest chory na koronawirusa, czy też też kto styka się z innym chorym lub z podejrzanym o zarażenie, poprzez co nie przestrzega nakazów, zakazów i zaleceń zawartych w przepisach o zapobieganiu tym chorobom, podlega karze grzywny do 5000 zł albo karze nagany. Mowa jest tutaj zatem także o przypadkach, w których osoba objęta kwarantanną wychodzi poza miejsce swojego zamieszkania, narażając tym innych na zarażenie.
Ze względu na występowanie pandemii koronawirusa, w celu ograniczenia jego rozpowszechniania się, polski ustawodawca wprowadził zmiany w przepisach, które to pozwalają na zastosowanie nowego rodzaju odpowiedzialności – odpowiedzialność quasi-wykroczeniową, którą to organy ścigania mogą stosować wobec osób nieprzestrzegających nałożonych nakazów czy zakazów.
Znowelizowana w dniu 31 marca 2020 r. ustawa z dnia 2 marca 2020 r. o szczególnych rozwiązaniach związanych z zapobieganiem, przeciwdziałaniem i zwalczaniem COVID-19, innych chorób zakaźnych oraz wywołanych nimi sytuacji kryzysowych pozwala na stosowanie wobec osób nieprzestrzegających aktualnie obowiązujących obostrzeń bezwzględnych, nieuchronnych, a co więcej sięgających nawet kilku do kilkunastu czy kilkudziesięciu tysięcy złotych kar. Największy niepokój wśród obywateli wzbudza natomiast możliwość nałożenia na nich kary w wysokości do 30.000 zł. W związku z nieustannie zmieniającą się sytuacją prawną oraz związanymi z nią wieloma nieścisłościami, pojawia się coraz to więcej pytań o zasadność nakładanych kar. Postanowiliśmy więc zebrać oraz ustosunkować się do najczęściej zadawanych w tej kwestii pytań.
Czy w przypadku naruszenia nałożonej na daną osobę kwarantanny może grozić jej kara pieniężna w wysokości 30.000 zł?
Niestety w tej kwestii nie mamy dla wielu osób dobrej wiadomości. Otóż wprowadzająca zmiany, ustawa z dnia 31 marca 2020 r. o zmianie ustawy o szczególnych rozwiązaniach związanych z zapobieganiem, przeciwdziałaniem i zwalczaniem COVID-19, innych chorób zakaźnych oraz wywołanych nimi sytuacji kryzysowych oraz niektórych innych ustaw, przewiduje możliwość zastosowania kary pieniężnej w przypadku naruszenia nałożonego na daną osobę obowiązku hospitalizacji, kwarantanny czy izolacji. Możliwość ta została uregulowana w przepisie pod dość nietypowo brzmiącym numerem, tj. w ust 1 art.15 zzzn, który stanowi, że w razie stwierdzenia naruszenia obowiązku hospitalizacji, kwarantanny lub izolacji w związku z zapobieganiem, przeciwdziałaniem lub zwalczaniem COVID-19, nałożonego przez właściwy organ lub wynikającego z przepisów prawa, państwowy powiatowy inspektor sanitarny nakłada na osobę naruszającą taki obowiązek, w drodze decyzji, administracyjną karę pieniężną w kwocie do 30 000 zł. Natomiast kara ta, będąca karą administracyjną, zgodnie z ust. 2 może zostać nałożona po stwierdzeniu naruszenia w.w. obowiązków, na podstawie ustaleń dokonanych przez policję czy inne służby państwowe lub inne uprawnione podmioty.
Przepis ten obowiązuje od dnia ogłoszenia ustawy.
Czy za naruszenie zakazu przemieszczania się może zostać na mnie nałożona kara pieniężna?
Czy za naruszenie zakazu gromadzenia się może zostać na mnie nałożona kara pieniężna w wysokości do 30.000 zł?
Rozporządzeniem z dnia 31 marca 2020 r. wprowadzony został zakaz organizowania zgromadzeń w rozumieniu art. 3 ustawy z dnia 24 lipca 2015 r. – Prawo o zgromadzeniach. Początkowo miał on obowiązywać do dnia 11 kwietnia 2020 r. Jednak, został on wydłużony do dnia 19 kwietnia 2020 r., a następnie rozporządzeniem z dnia 19 kwietnia 2020 r. zakaz ten został utrzymany do odwołania. Natomiast podstawę do nałożenia kary za jego nieprzestrzeganie stanowi art. 48a ust. 1 pkt 3ustawy o zapobieganiu oraz zwalczaniu zakażeń i chorób zakaźnych u ludzi (znowelizowanej w dniu 31 marca 2020 r.), przez co na osobę nieprzestrzegającą zakazu może zostać nałożona kara w wysokości od 10.000 zł do 30.000 zł.
Sytuacja wywołana pandemią wirusa SARS-CoV-2 również dla rynku pracy stanowi szczególne wyzwanie. Dla wielu pracodawców stanowi wyzwanie również w zakresie organizacji pracy pracowników, a także planowania. Niektórzy pracodawcy wdrożyli możliwość pracy zdalnej, inni poddają kwarantannie osoby, które powróciły z zagranicy, a w przypadku konieczności wykonywania pracy stacjonarnej w siedzibie pracodawcy czy w miejscu wskazanym przez niego, pracownikom zapewniane są środki zapobiegawcze takie jak maseczki czy środki do dezynfekcji. Pomimo dokładania starań czy to ze strony pracodawcy czy pracowników i tak wiele kwestii budzi wątpliwości przez co rodzą się pytania dotyczące zaadoptowania się do panujących warunków.
Wychodząc naprzeciw znajdującym się w ciężkim położeniu pracownikom oraz pracodawcom, postanowiliśmy zebrać chociaż część najczęściej zadawanych naszym adwokatom czy radcom prawnym pytań.
Czy pracownik może odmówić wyjazdu w delegację w rejon zagrożony koronawirusem ze względu na ryzyko zarażenia się nim?
Co prawda, pandemia koronoawirusa na świecie jest bezprecedensową sytuacją, jednak w tym przypadku właściwym wydaje się zastosowanie regulacji ujętej w art. 210 § 1 Kodeksu pracy. Stanowi on następująco: w razie gdy warunki pracy nie odpowiadają przepisom bezpieczeństwa i higieny pracy i stwarzają bezpośrednie zagrożenie dla zdrowia lub życia pracownika albo gdy wykonywana przez niego praca grozi takim niebezpieczeństwem innym osobom, pracownik ma prawo powstrzymać się od wykonywania pracy, zawiadamiając o tym niezwłocznie przełożonego.
Zatem, w przypadku, gdy pracodawca zamierza wysłać pracownika w delegację na teren zagrożony koronawirusem, pracownik ze względu na możliwość bezpośredniego zagrożenia jego życia lub zdrowia czy też rozpowszechnienia choroby w kraju lub najbliższym mu otoczeniu, jest uprawniony do odmowy wykonania polecenia przełożonego.
Takie stanowisko przyjęła również Państwowa Inspekcja Pracy. Co więcej inspekcja podkreśla, że zarówno pracownicy jak i pracodawcy podejmując decyzję o wyjeździe służbowym w rejony narażone na działanie koronawirusa powinny dostosować się do komunikatów wydawanych przez organy państwowe, w tym Państwowej Inspekcji Sanitarnej, a także Ministerstwa Spraw Zagranicznych.
Jeżeli jednak pracownik podjąłby decyzję o wyjeździe lub jeżeli już wcześniej wyjechał on w zagrożone rejony, to na pracodawcy ciąży obowiązen ocenienia ryzyka zaiązanego z wyjazdem. Co więcej, w takim rpzypadku, pracodawca powinien zapewnić pracownikowi udającemu się e delegację odpowiednie środki, których celem byłoby ograniczenie ryzyka związanego z zarażeniem się wirusem. Ponadto, pracodawca powinien samodzielnie podjąć wszelkie działania, które zminimalizowałyby możliwe do wystąpienia zagrożenie.
2.Czy pracodawca ze względu na mniejsze zapotrzebowanie do pracy będące skutkiem pandemii, może wysłać pracownika na urlop?
Epidemia koronawirusa oraz wprowadzane restrykcje mające na celu zminimalizowanie rozprzestrzeniania się wirusa istotnie wpłynęły na funkcjonowanie wielu zakładów pracy oraz firm. W dużej części działania te doprowadziły do czasowego ich zamknięcia, przez co niektórzy pracownicy nie mają możliwości wywiązywania się z dotychczas wykonywanych przez nich obowiązków.
Część pracodawców ze względu na zamknięcie zakładów pracy chcąc poczynić oszczędności nakłania pracowników do brania przez nich urlopów. Nieświadomi swoich praw pracownicy z obawy przed utratą pracy godzą się na takie rozwiązanie i składają wnioski urlopowe.
Co do zasady pracodawca nie jest uprawniony do samodzielnego decydowania, w jakim czasie pracownik może skorzystać z urlopu wypoczynkowego. Urlop wypoczynkowy z samej nazwy wskazuje, że jego celem jest umożliwienie odpoczynku pracownikowi, przez co nie powinien być wykorzystywany przez pracodawcę w celach poprawienia sytuacji finansowej zakładu pracy. Należy jednak pamiętać, że urlop jest uprawnieniem pracownika, którego pracodawca udziela w porozumieniu z pracownikiem. Ustawodawca przewidział jednak dwa wyjątki, w których to pracodawca jest uprawniony do wysłania pracownika na taki urlop. Pierwszym z nich jest wyjątek wskazany w art. 168 kodeksu pracy, który to dotyczy zaległego urlopu. Natomiast drugi z wyjątków dotyczy skierowania pracownika na urlop w okresie wypowiedzenia o czym stanowi art 1671 k.p.
Odrębnym przypadkiem jest również sytuacja, w której to w planie urlopowym ustalanym w zakładach pracy na początku roku, pracownik zaplanował sobie urlop wypoczynkowy, wskazując dokładną datę, która to pechowo zbiegła się z epidemią koronawirusa.
Oznacza to więc, że poza wymienionymi powyżej sytuacjami, pracodawca nie jest uprawniony do skierowania pracownika na urlop.
3. Czy pracodawca w okresie epidemii konawirusa może nakazać pracownikom pracę zdalną wykonywaną przez nich w domu?
W celu ograniczenia ryzyka rozpowszechniania się koronawirusa ustawodawca uposażył pracodawcę w możliwość wydania pracownikom polecenia pracy zdalnej wykonywanej poza zakładem pracy, czyli tzw. „home office”. Możliwość ta została uregulowana w art. 3 ust 1. ustawy o szczególnych rozwiązaniach związanych z zapobieganiem, przeciwdziałaniem i zwalczaniem COVID-19, innych chorób zakaźnych oraz wywołanych nimi sytuacji kryzysowych, który to stanowi następująco: w celu przeciwdziałania COVID-19 pracodawca może polecić pracownikowi wykonywanie, przez czas oznaczony, pracy określonej w umowie o pracę, poza miejscem jej stałego wykonywania (praca zdalna).
Należy zauważyć, że praca zdalna jest pojęciem znacznie szerszym niż telepraca. Dlatego też zlecenie pracownikowi pracy zdalnej wykonywanej poza zakładem pracy uznaje się jako zwykłe polecenie służbowe, które nie wymaga zgody pracownika. Dodatkowo, aby stało się ono ważne, nie jest wymagana jakakolwiek szczególna forma. Wystarczy, że zostanie ono przekazanie nawet ustnie. Dla celów dowodowych warto jednak takie polecenie przekazać w formie pisemnej lub elektronicznej. Najważniejsze jest więc to, aby polecenie dotarło do pracownika i to w formie zrozumiałej dla niego.
Wydając polecenie służbowe wykonywania pracy zdalnej, pracodawca powinien w sposób precyzyjny wskazać pracownikowi, w jakim okresie zostaje mu zlecona praca zdalna. Ponadto, pracodawca powinien zapewnić pracownikom środki do wykonywania pracy z domu, przykładowo powinien on udostępnić służbowy komputer, telefon, czy zapewnić dostęp do oprogramowania, który jest niezbędny do wykonywania pracy.
W przypadku, gdyby okazało się, że praca zdalna nie może być świadczona przez pracownika ze względu na brak warunków do ich wykonywania w miejscu jego zamieszkania, pracownik powinien zgłosić taką okoliczność pracodawcy, a ten powinien wyznaczyć pracownikowi inne miejsce, w którym to mógłby on wykonywać zleconą pracę zdalną.
W przypadku, gdyby jednak pracownik nie dostosował się do polecenia oraz odmówiłby jego wykonania oznaczałoby to naruszenie ciążącego na nim obowiązku, a wskazanego w art. 100 kodeksu pracy, tj. obowiązku wykonywania pracy w sposób sumienny i staranny oraz stosowania się do poleceń nakładanych przez przełożonych. Działanie to może skutkować nałożeniem na takiego pracownika kary pieniężnej, a nawet może stanowić podstawę do rozwiązania z pracownikiem umowy o pracę.
Z uwagi na epidemię koronawirusa pracodawca wysłał mnie na urlop bezpłatny. Czy jest to prawnie dozwolone?
Odpowiedź w tym przypadku jest oczywista. Pracodawca nie może skierować pracownika na bezpłatny urlop. Jako podstawę twierdzenia wskazuje się art. 174 kodeksu pracy, a dokładnie – § 1, stanowiący, że na pisemny wniosek pracownika pracodawca może udzielić mu urlopu bezpłatnego. Oznacza to, że tylko pracownik jest uprawniony do złożenia wniosku o bezpłatny urlop, a pracodawca może go zaakceptować lub też odrzucić. Natomiast sam pracodawca nie ma możliwości samodzielnie skierować danego pracownika na bezpłatny urlop.
Czy z uwagi na zamknięcie przedsiębiorstwa przez epidemię koronawirusa przysługuje mi wypłata?
W kodeksie pracy jest mowa o zobowiązaniach pracodawcy względem pracownika w sytuacji, gdy trzeba tymczasowo zamknąć zakład pracy. W razie przestoju osoba zatrudniona zachowuje prawo do wynagrodzenia. Jego wysokość może zostać obniżona, jeżeli w umowie nie określono stawki godzinowej, ani miesięcznej. Zgodnie z art. 81 § 1 k.p. kwota pensji wypłacanej w takim przypadku pracownikowi może stanowić 60% dotychczasowego wynagrodzenia, lecz w każdym przypadku wynagrodzenie to nie może być jednak niższe od minimalnego wynagrodzenia za pracę.
Obecna sytuacja wywołana epidemią koronawirusa powoduje to, że wiele zakładów pracy tymczasowo musi zostać zamknięte. Ze względu na to, wielu pracowników martwi się, czy pomimo przestoju zakładu pracy, otrzymają oni wynagrodzenie.
Odpowiedź w tym przypadku jest dość oczywista. Kodeks pracy zawiera regulacje, które przewidują, że pomimo przestoju zakładu pracy, pracownik zachowuje prawo do wynagrodzenia. Możliwość ta została uregulowana w art. 81 § 1 kodeksu pracy, który stanowi, że pracownikowi za czas niewykonywania pracy, jeżeli był gotów do jej wykonywania, a doznał przeszkód z przyczyn dotyczących pracodawcy, przysługuje wynagrodzenie wynikające z jego osobistego zaszeregowania, określonego stawką godzinową lub miesięczną, a jeżeli taki składnik wynagrodzenia nie został wyodrębniony przy określaniu warunków wynagradzania – 60% wynagrodzenia. W każdym przypadku wynagrodzenie to nie może być jednak niższe od wysokości minimalnego wynagrodzenia za pracę, ustalanego na podstawie odrębnych przepisów.
Podsumowując, w przypadku tymczasowego zamknięcia zakładu pracy, pomimo tego, że do zamknięcia doszło z przyczyny niezawinionej przez pracodawcę, a ze względu na ograniczenie rozpowszechniania się koronawirusa, osobie zatrudnionej nadal będzie przysługiwać prawo do wynagrodzenia.
Czy w okresie epidemii koronawirusa pracownik, który boi się chodzić do pracy, może wymusić na pracodawcy pracę zdalną?
Tak, jak pisaliśmy wcześniej, polecenie pracy zdalnej jest uprawnieniem przysługującym wyłącznie pracodawcy, dlatego też co do zasady pracownik nie może wymusić od pracodawcy, aby ten skierował go do wykonywania pracy zdalnej. Oczywiście, pracownik może wnioskować o skierowanie go do wykonywania pracy zdalnej z domu lub innego wskazanego miejsca, jednak wniosek ten w żaden sposób nie wiąże pracodawcy. Oznacza to, że ostatecznie decyzja i tak będzie należała do pracodawcy. Może więc on uwzględnić lub odrzucić wniosek.
Z drugiej strony warto jednak pamiętać, że pracownikowi przysługuje prawo do powstrzymania się od wykonywania pracy, jednakże tylko w przypadku, gdy warunki pracy nie odpowiadają przepisom bezpieczeństwa i higieny pracy i stwarzają bezpośrednie zagrożenie dla zdrowia lub życia pracownika albo gdy wykonywana przez niego praca grozi takim niebezpieczeństwem innym osobom. Możliwość tę przewiduje art. 210 Kodeksu pracy.
W przypadku epidemii koronawirusa, niezapewnienie odpowiednich warunków może polegać przykładowo na niezapewnieniu odpowiednich środków, których celem jest ograniczenie rozpowszechniania się koronawirusa. Za takie środki uznaje się m.in. zapewnienie odpowiednich odległości pomiędzy pracownikami, a w przypadku, gdy pracownicy mają kontakt z klientem – zakup maseczek czy żeli/ płynów dezynfekujących..
Sytuacja wywołana przez epidemię koronawirusa ze względu na jej bezprecedensowy charakter stanowi zarówno dla pracodawców jak i pracowników nie lada wyzwanie. Dlatego tak ważnym jest indywidualne podejście do każdego z pracowników biorąc oczywiście pod uwagę rodzaj wykonywanej przez daną osobę pracy.
Niemniej jednak, w przypadku, gdy pracodawca ze względu na obawy związane z rozpowszechnianiem się koronawirusa w zakładzie pracy, zleci pracownikowi wykonywanie pracy zdalnej, powinien on wykonać takie polecenie.
Czy w przypadku wykonywania pracy w sposób zdalny z domu mają zastosowanie przepisy dotyczące wypadku przy pracy?
Ze względu na nieuregulowanie kwestii związanych z pracą zdalną, odpowiedź na to pytanie nie jest do końca oczywista. Dane zdarzenie może zostać uznane za wypadek przy pracy, pod warunkiem, że miało ono bezpośredni związek z wykonywaniem przez pracownika (który uległ takiemu wypadkowi) zleconych mu czynności służbowych. Przepisy regulujące kwestię wypadku przy pracy w żadnym przypadku nie określają, że zdarzenie, aby zostało uznane za wypadek przy pracy musi mieć miejsce tylko i wyłącznie w zakładzie pracy. Oznacza to, że zdarzenie to może wydarzyć się nie tylko w zakładzie pracy, ale także poza jego obrębem. Dlatego też wypadek mający miejsce w czasie wykonywania pracy zdalnej w domu czy innym wskazanym miejscu może zostać uznany za wypadek przy pracy. Należy jednak pamiętać, że wypadek ten musi być bezpośrednio związany z wykonywaną pracą, a działanie, które go wywołało musi być również bezpośrednio związane z wykonywaną pracą przez pracownika. Jako przykład takiego zdarzenia można wskazać porażenie prądem podczas podłączania ładowarki do komputera czy drukarki do gniazdka. Bezspornym jest fakt, że za wypadek przy pracy nie zostanie uznane na pewno np. potknięcie i złamanie np. ręki podczas spaceru, na który pracownik wybrał się podczas godzin pracy czy upadek ze schodów podczas przemieszczania się po domu.
Jednak, w przypadku, gdy wypadek miał bezpośredni związek z wykonywaną pracą, tak jak przewidują procedury związane z ustalaniem wypadku przy pracy, pracownik zobowiązany jest zgłosić zdarzenie bezpośredniemu przełożonemu. Wypadek ten również należy dokładnie opisać, udokumentować oraz zaprotokołować.
Czy w okresie kwarantanny związanej z koronawirusem przysługuje mi zasiłek?
Co do zasady tak. Jednak uzyskanie takiego zasiłku będzie możliwe w przypadku, gdy podstawą do wypłaty świadczenia będzie zaświadczenie lekarskie lub decyzja inspektora sanitarnego, która będzie wskazywała konieczność poddania się danej osobie kwarantannie czy izolacji. Oznacza to, że za czas nieobecności pracownika w pracy wynikającej z poddania go obowiązkowej kwarantannie czy izolacji przysługiwać będzie mu wynagrodzenie za czas choroby lub też zasiłek chorobowy. Natomiast w przypadku, gdy bezpodstawnie pracownik dobrowolnie powstrzymuje się od pracy oczywistym jest, że nie otrzyma on świadczenia pieniężnego wypłacanego w razie wystąpienia choroby.
Czy w okresie epidemii koronawirusa muszę chodzić do pracy, pomimo iż boję się zarażenia, a pracodawca odmawia mi przyznania urlopu?
I tutaj odpowiedź nie do końca jest taka oczywista. Co do zasady pracownik musi chodzić do pracy i to nawet jeżeli pracownik miał ustalony wcześniej termin urlopu czy też nie wykorzystał jeszcze zaległego urlopu. Należy pamiętać, że możliwość przesunięcia terminu urlopu wypoczynkowego może nastąpić nie tylko z inicjatywy pracownika, ale także pracodawca jest uprawniony do takiego działania. Możliwość ta została uregulowana w art. 164 k.p., a dokładnie § 2, który stanowi następująco: przesunięcie terminu urlopu jest także dopuszczalne z powodu szczególnych potrzeb pracodawcy, jeżeli nieobecność pracownika spowodowałaby poważne zakłócenia toku pracy.
Jednak niezależnie od tego należy pamiętać, że pracownikowi przysługuje prawo do powstrzymania się od wykonywania danej pracy, oczywiście po uprzednim zawiadomieniu przełożonego w sytuacji, gdy warunki pracy nie odpowiadają przepisom bezpieczeństwa i higieny pracy i stwarzają bezpośrednie zagrożenie dla zdrowia lub życia pracownika albo gdy wykonywana przez niego praca grozi takim niebezpieczeństwem innym osobom (§ 1 art. 210 k.p.). Regulacja ta została szczegółowo opisana kilka postów wcześniej.
Czy pracodawca może wypowiedzieć pracownikowi umowy o pracę, jeśli pracownik ten przebywa w domu w zw. z opieką nad dzieckiem w okresie epidemii koronawirusa?
Odpowiedź na to pytanie możemy odnaleźć w art. 41 kodeksu pracy, który stanowi następująco: pracodawca nie może wypowiedzieć umowy o pracę w czasie urlopu pracownika, a także w czasie innej usprawiedliwionej nieobecności pracownika w pracy, jeżeli nie upłynął jeszcze okres uprawniający do rozwiązania umowy o pracę bez wypowiedzenia.
W myśl przytoczonego przepisu, za inną usprawiedliwioną nieobecność można więc uznać opiekę nad dzieckiem, którą rodzic musi sprawować ze względu na zamknięcie z powodu epidemii koronawirusa żłobków/ przedszkoli czy szkół.
Czy w okresie epidemii koronawirusa pracodawca ma prawo do zawieszenia działalności i zwolnienia pracowników, w tym osoby korzystającej z ochrony przedemerytalnej?
Pracodawca nie może zawiesić prowadzonej działalności, jeżeli zatrudnia pracowników na podstawię umowy o pracę (wówczas stosujemy przepisy kodeksu pracy). Jednocześnie nie może on zwolnić osoby, której zostało nie więcej niż 4 lata do uzyskania wieku emerytalnego. W takiej sytuacji rozwiązaniem pozostaje likwidacja prowadzonej działalności i wypłata przysługującego pracownikom wynagrodzenia oraz odprawy.
Tak. Jeżeli jest to uzasadnione szczególnymi potrzebami pracodawcy i nieobecność
Czy w czasie tymczasowego zamknięcia żłobków, przedszkoli czy szkół, rodzice, których dzieci uczęszczają do tego typu placówek są zobowiązani do zapłaty czesnego w pełnej wysokości za dany miesiąc? Czy rodzic może domagać się zmniejszenia wysokości miesięcznego czesnego?
Odpowiedź w tym przypadku nie jest jednoznaczna. Co prawda, placówki oświatowe zostały zamknięte, jednak wyłącznie w zakresie pracy stacjonarnej. Jednak praca wielu opiekunów, wychowawców czy nauczycieli została przeniesiona na różnego rodzaju platformy internetowe, na skutek regulacji zamieszczonych w rozporządzeniach oraz ustawach wydanych ze względu na wybuch epidemii wywołanej koronawirusem. Oznacza to, że pracownicy danych placówek świadczą pracę, ale w trybie zdalnym, a placówki te co do zasady w ograniczonym trybie, ale jednak funkcjonują. Co więcej nadal prowadzą one działalność statutową. Niewłaściwym więc byłoby przyjęcie poglądu mówiącego, że brak prowadzenia zajęć stacjonarnych powoduje, że spełnienie świadczenia ze strony placówki jest całkowicie niemożliwe. Niewłaściwym byłoby więc stosowanie art. 495 § 1 Kodeksu cywilnego stanowiącego, że jeżeli jedno ze świadczeń wzajemnych stało się niemożliwe wskutek okoliczności, za które żadna ze stron odpowiedzialności nie ponosi, strona, która miała to świadczenie spełnić, nie może żądać świadczenia wzajemnego, a w wypadku, gdy je już otrzymała, obowiązana jest do zwrotu według przepisów o bezpodstawnym wzbogaceniu.
Oczywistym jest, że w przypadku zastosowania przytoczonego powyżej przepisu, placówki nie uzyskiwałaby środków na poczet przyszłego funkcjonowania, przez co działalności musiałyby zostać zawieszone, co spowodowałoby sytuację, w której dzieci nie miałyby do czego wrócić.
Dlatego też, wychodząc naprzeciw oraz chroniąc interesy zarówno rodziców jak i placówek oświatowych, właściwym byłoby zastosowanie art. 495 § 2 k.c. Regulacja ta przewiduje, następująco: jeżeli świadczenie jednej ze stron stało się niemożliwe tylko częściowo, strona ta traci prawo do odpowiedniej części świadczenia wzajemnego. Przepis ten mógłby więc zostać wykorzystany np. w sytuacji, w której rodzice mogliby żądać obniżenia miesięcznego czesnego poprzez odjęcie od niego wliczonej zaliczkowo opłaty posiłków dla uczniów, które to ze względu na brak nauczania stacjonarnego nie są im wydawane.
Czy w sytuacji czasowego zamknięcia żłobków, przedszkoli lub szkół, pracownik danej placówki może skorzystać ze zwolnienia lekarskiego?
Oczywiście, że tak, gdyż pomimo epidemii koronawirusa, co do zasady, placówki oświatowe świadczą usługi w zakresie edukacji. Co prawda, funkcjonują one w zmienionym trybie – trybie zdalnym, jednak wychowawcy, opiekunowie czy nauczyciele wykonują zlecone im zadania przez różnego typu platformy internetowe.
Jeżeli więc wobec nauczyciela, opiekuna czy wychowawcy lekarz orzeknie czasową niezdolność do wykonywania pracy, może on skierować takiego pracownika na zwolnienie lekarskie niezależnie od sytuacji, w jakiej znajduje się pracodawca.
Jednak warunkiem uzyskania świadczenia chorobowego jest, aby dany pracownik podlegał ubezpieczeniu chorobowemu. A w sytuacji, w której pracownik zostanie skierowany na zwolnienie lekarskie, przysługiwać mu będzie prawo do wynagrodzenia w wysokości 80% średniego miesięcznego wynagrodzenia. Natomiast obliczając wysokość średniego miesięcznego wynagrodzenia pod uwagę będzie brane średnie wynagrodzenie za okres ostatnich 12 miesięcy.
Kancelaria Kacprzak Kowalak i Partnerzy Adwokaci i Radcowie Prawni z siedzibą w Poznaniu pragnie poinformować, że charakter niniejszej publikacji jest jedynie informacyjny. Oznacza to, że w rozumieniu przepisów, nie stanowi ona porady prawnej. Dlatego też prosimy o niepodejmowanie jakichkolwiek decyzji czy działań bez uprzedniego skontaktowania się ze specjalistą z danej dziedziny prawa w celu uzyskania właściwej porady prawnej.
Adwokat Maciej Kacprzak, radca prawny Bartosz Kowalak i radca prawny Joanna Jędrzejewska

References: art. 471
 art. 357
 art. 3581
 art. 54
 art. 116
 art. 161
 art. 165

Art. 54
 art. 54

art. 116

Art. 116
 art. 116
 art. 116

art. 161
 art. 161
 art. 165
 art. 165
 art. 165
 art. 105
 art. 116
 art. 116
 art.15
 art. 3
 art. 48
 art. 210
 art. 168
 art. 3
 art. 100
 art. 174
 art. 81
 art. 81
 art. 210
 art. 164
 art. 210
 art. 41
 art. 495
 art. 495