Source: https://www.prawo-pracy.pl/wolnosc_wypowiedzi-f-36.html
Timestamp: 2019-01-17 15:50:05+00:00

Document:
Wolność wypowiedzi...
W związku z toczącą się dyskusją na temat Trybunału Konstytucyjnego oraz ułaskawienia Mariusza Kamińskiego, w dniu 22 listopada 2015 r. opublikowałem w portalu ONET dwa listy do prof. Andrzeja Zolla oraz do prof. Andrzeja Rzeplińskiego.
Ze względu na znane mi manipulacje na tym portalu, na wstępie zamieściłem wyciąg z art. 54 Konstytucji, wskazujący na prawo do opublikowania tych listów oraz obowiązek portalu ONET ich zamieszczenia, co pozostaje w zgodności nie tylko z zasadą konstytucyjną, ale także z przepisami Regulaminu funkcjonowania tego portalu.
Listy zostały w dniu 22 listopada 2015 r. opublikowane oraz opublikowano odpowiedź prof. Andrzeja Zolla sprowadzająca się do trzech słów: „Dziękuję za pouczenie”. Odpowiedzi ze strony prof. Andrzeja Rzeplińskiego nie otrzymałem.
Kiedy kilka dni później chciałem powrócić do tych listów, okazało się, że śladu nie ma po całym artykule, pod którym były one publikowane. Znikła także dalsza moja korespondencja z innymi internautami, którym wyjaśniałem różne problemy na stawiane pytania.
Obrazuje to sposób manipulacji informacjami oraz brak chęci przekazywania rzeczowych informacji uświadamiających społeczeństwo z prawnego punktu widzenia o bieżących problemach.
Ktoś jest żywotnie zainteresowany tym, aby obywateli utrzymywać w totalnej niewiedzy, nie podejmować rzeczowych dyskusji, poprzestając na sloganowo-politycznych wywodach.
Poniżej przedstawiam te treści, które dziwnym trafem zniknęły z portalu ONET.
Do prof. Andrzeja Zolla w sprawie psucia demokracji
Stanowisko nie zawiera żadnych zwrotów nieparlamentarnych – toteż chciałbym, aby Redakcja Onetu przestrzegała art. 54 ust. 1 Konstytucji, który stanowi: „Każdemu zapewnia się wolność wyrażania swoich poglądów oraz pozyskiwania i rozpowszechniania informacji.”
Bardzo Pana szanuję, jako swojego Mistrza uniwersyteckiego. Odróżniam jednak Pana głos, jako Profesora, jako Prezesa TK i jako RPO, od Pańskiego głosu, jako polityka.
Pański pogląd o psuciu demokracji, na tle zmian ustawy o TK i wyroku M. Kamińskiego, zaliczam do głosu politycznego, ponieważ za nim nie czytam jednoznacznych argumentów prawniczych.
Różnimy się, co do poprawnej konstrukcji ustroju naszej Ojczyzny.
Ja jestem zwolennikiem ustroju prezydenckiego, w którym prawo wydaje Prezydent, tak, jak to było w II RP po zamachu Piłsudskiego, kiedy to prawo stanowili fachowcy, prawnicy, a nie dyletanci sejmowi.
Pan chce naprawiać obecną demokrację, której tak do końca w warunkach braku legalnej wykładni ustaw naprawić się nie da. Wiem, że Pan jest zwolennikiem przywrócenia legalnej wykładni ustaw i dlatego namawiałbym Pana Profesora do jakiejś inicjatywy w tym zakresie.
Proszę, bowiem zauważyć, do jakiej totalnej demoralizacji w sferze publicznej doszło w wyniku braku tej wykładni od 1997 r. Sędziowie czują się niezawiśli względem prawa i tego klasycznym skandalicznym przykładem jest wyrok w sprawie Mariusza Kamińskiego.
Wystarczy odpowiedzieć na jedno pytanie. Art. 423 § 1 K.p.k. przewiduje 14 dniowy termin na sporządzenie uzasadnienia wyroku. Prezes sądu ma prawo ten termin wydłużyć, pytanie o ile to może przedłużyć w granicach przyzwoitości? Dwukrotnie, trzykrotnie, ale nie do pięciu miesięcy!
Sędzia, za zgodą prezesa sądu, poszukiwał przez 5 miesięcy argumentów celem sporządzenia uzasadnienia wyroku w myśl błędnej zasady petitio principii, czyli poszukiwania argumentów pod z góry założoną tezę. I jak nie nazwać tego wyroku politycznym?
Tysiące niepełnosprawnych w Polsce Sejm pozbawił praw słusznie nabytych w postaci kart postojowych przyznanych im uprzednio przez ustawę na stałe. Sprawa wpłynęła do RPO i ten nic z tym nie zrobił, mimo obrzydliwego działania władzy przeciwko ludziom poszkodowanym na zdrowiu i wbrew art. 2 i 69 Konstytucji.
Tysiące pracowników pracujących w warunkach szczególnych lub w szczególnym charakterze zwracają się do Państwowej Inspekcji Pracy, aby rozstrzygnęła, czy w tych warunkach pracują, czy nie. Początkowo wydawano takie decyzje administracyjne, które akceptowały sądy administracyjne.
Ale w pewnym momencie sądy administracyjne, wbrew wyraźnemu art. 24 Konstytucji, zaczęły pozbawiać inspektora pracy prawa wydawania decyzji w tej sprawie, mimo że prawo to zostało nadane wyraźnym przepisem ustawy.
Sądy administracyjne wskazują, że rozstrzygnięciem powinien się zająć ZUS, który nie ma żadnych ustawowych kompetencji do kontroli i nadzoru nad warunkami pracy.
A kiedy poszkodowani, liczeni w tysiącach, wnioskowali, aby sprawą zajął się Trybunał Konstytucyjny, to mimo ponad setki takich wniosków, sądy administracyjne konsekwentnie odmawiały zwrócenia się do TK.
I to są realia rzekomo demokratycznego państwa prawa, które dotyczą tysięcy obywateli.
Ja za taką demokrację dziękuję, gdyż pamiętam wykłady naszych mistrzów uniwersyteckich z zakresu teorii państwa i prawa, którzy wyraźnie wyjaśniali, że prawo ma być jednakowo stosowane względem obywateli, a instrumentem to zapewniającym jest właśnie legalna wykładnia ustaw.
Tymczasem współczesna władza wprowadziła zasadę korzystnej wykładni prawa podatkowego dla obywatela, co jest nie tylko sprzeczne z art. 32 ust. 1 Konstytucji, ale stanowi do tego zarzewie korupcji.
O tym, czy istnieją wątpliwości w prawie podatkowym będzie decydował urzędnik lub sędzia i w Krakowie dopatrzy się takich wątpliwości, a w analogicznej sprawie w Gdańsku wątpliwości nie będzie i gdzie jest, pytam się, ta równość względem prawa?
Ustrój demokratyczny polega na tym, że większość decyduje. Jeżeli więc ta większość w postaci obecnego parlamentu uznała, że popełniono błąd w poprzedniej ustawie o TK, to ma pełne prawo dokonania nowelizacji i nie można mówić o żadnym naruszeniu zasad demokracji.
Ta większość, w rozmiarze uprawnionym do zmiany Konstytucji, miałaby prawo np. nawet zlikwidować TK i choć działanie takie nie byłoby słuszne, to na pewno byłoby legalne.
A co do ułaskawienia M. Kamińskiego, to w świetle przepisów Konstytucji mamy do czynienia z odrębnymi uprawnieniami wymiaru sprawiedliwości i Prezydenta.
Art. 139 Konstytucji w brzmieniu obecnie obowiązującym, daje Prezydentowi pełne uznanie w zakresie zastosowania prawa łaski i jako przepis prawa materialnego nie może być w żadnej mierze przeciwstawiany procedurze K.p.k., która odnosi do sądów i Prokuratora Generalnego.
Zresztą, podkreśla to także art. 567 § 2 K.p.k., na mocy którego wszczęcie postępowania o ułaskawienie następuje w każdym przypadku, gdy Prezydent tak zadecyduje.
Na koniec przedstawiam swoje credo – ja w tego rodzaju dyskusjach preferuję argumentację prawniczą, natomiast nie przekonują mnie same koncepcje ideologiczno-polityczne.
Z wyrazami szacunku Karabeusz
Do Pana Prezesa TK Andrzeja Rzeplińskiego
Być może studiowaliśmy na różnych uczelniach (ja, na UJ), ale nasi mistrzowie uniwersyteccy musieli nas uczyć tego samego, a mianowicie poprawnej relacji między przepisem prawa materialnego, czyli art. 139 Konstytucji, a przepisami prawa procesowego, czyli postanowieniami Kodeksu postępowania karnego.
Relacja ta, według mojej pamięci jest taka, że przepis proceduralny nie może ani odebrać, ani ograniczyć uprawnień nadanych przez prawo materialne.
Jeżeli art. 139 Konstytucji, jako przepis prawa materialnego, nadaje uznaniowe prawo łaski, niczym nieograniczone, poza zakazem ułaskawienia osoby skazanej przez Trybunał Stanu, to, na jakiej podstawie prawnej Pan Profesor zarzuca Prezydentowi naruszenie Konstytucji???
Dodatkowo wyjaśniam dla publicznej wiedzy, że dla wykonania art. 139 Konstytucji ustawodawca zasadniczy nie przewiduje wydania ustawy, tak, jak to ma miejsce w przypadku art. 134 ust. 3, 5 i 6 Konstytucji.
Chciałbym bardzo uzyskać odpowiedź Pana Profesora, gdyż mój mistrz uniwersytecki zawsze podkreślał, że rzetelny prawnik nie może przyjmować na wiarę wypowiedzi najbardziej szacownego profesora, czy też sądu, lecz powinien dociekać, czy ta wypowiedź jest zgodna z teorią prawa i powszechnie akceptowanymi zasadami wykładni.
Konstatuję, że nie jesteś prawnikiem i dlatego nie rozumiesz, jaki jest stosunek prawa materialnego, czyli art. 139 Konstytucji przypisującego uprawnienie w zakresie prawa łaski Prezydentowi do przepisów prawa proceduralnego, którym jest cały Kodeks postępowania karnego.
Otóż relacja jest taka, że prawo procesowe nie może ani zmienić, ani uszczuplić uprawnień nadanych prawem materialnym.
I dlatego, Prezydent obdarzony uznaniem w zakresie prawa do ułaskawienia nie może być proceduralnie związany przepisami K.p.k.
Pozdrawiam Karabeusz
Szanowny Panie dr. hab. nauk prawnych!
Mój mistrz uniwersytecki z UJ zawsze podkreślał, że rzetelny prawnik nie może przyjmować na wiarę wypowiedzi najbardziej szacownego profesora, czy też sądu, lecz powinien dociekać, czy ta wypowiedź jest zgodna z teorią prawa i powszechnie akceptowanymi zasadami wykładni.
Jeżeli art. 139 Konstytucji, jako przepis prawa materialnego, nadaje uznaniowe prawo łaski, niczym nieograniczone, poza zakazem ułaskawienia osoby skazanej przez Trybunał Stanu, to żaden przepis prawa procesowego, czyli K.p.k. nie może tego uznaniowego uprawnienia ani zmieniać, ani ograniczać.
Dodatkowo wyjaśniam dla publicznej wiedzy, że dla wykonania art. 139 Konstytucji ustawodawca zasadniczy nie przewiduje wydania ustawy, tak, jak to ma miejsce w przypadku art. 134 ust,3,5 i 6 Konstytucji.
A wypowiedzi szeregu profesorów prawa, na, których Pan się powołuje mają niestety wymiar bardziej polityczny, a nie dokładnie prawniczy.
Prezydent ułaskawiając M. Kamińskiego nie uznał go za niewinnego, lecz jedynie uwolnił od ewentualnej kary. Ułaskawienie będzie skutkować po uprawomocnieniu się wyroku (tak. m.in. twierdzi, moim zdaniem słusznie, p. prof. Ewa Łętowska).
Ministrem M. Kamiński mógł zostać, gdyż w chwili obecnej wyrok w jego sprawie nie jest prawomocny i dlatego nie może wywoływać zewnętrznych skutków prawnych w zakresie zakazu powoływania go do tej funkcji.
Co będzie dalej, to zobaczymy w zależności od wydanego wyroku przez II instancję?
Do Szanownego Komentatora!
Jest Pan prawnikiem, więc nie będę przywoływał konkretnych przepisów, lecz przedstawię sprawę opisowo.
Proszę sobie wyobrazić, że hipotetycznie w stosunku do skazanego nieprawomocnie zastosowano areszt tymczasowy, jako środek zapobiegawczy.
Ułaskawienie dokonane przez Prezydenta w takim stanie faktycznym uchyla ów areszt, wobec braku przesłanek do jego stosowania.
Jest to kolejny argument na poparcie tezy, że ułaskawienie może nastąpić w warunkach wyroku nieprawomocnego, także z celowościowego punktu widzenia, gdyż może wywoływać określone skutki prawne.
Prezydent nie stoi ponad prawem, lecz wykorzystuje uprawnienia nadane mu w szeroki uznaniowy sposób przez art. 139 Konstytucji.
Zważywszy na to, że w czasie kampanii wyborczej deklarował transparentność, przeto w mediach przedstawił motywy merytoryczne uzasadniające jego decyzję.
Art. 139 Konstytucji brzmi w sposób następujący:
Z gramatycznego brzmienia przepisu wynika, że ułaskawienie dotyczy osób skazanych. Pojęciem skazanego posługuje się natomiast prawo karne i prawo wykroczeń.
W szeregu ustawach szczególnych w stosunku do Kodeksu karnego, czy Kodeksu wykroczeń również mamy do czynienia z pojęciem osoby skazanej za przestępstwo, czy wykroczenie.
Do tych osób skazanych może znajdować zastosowanie instytucja ułaskawienia, jako uprawnienie Prezydenta.
Natomiast tym pojęciem nie posługuje się ani prawo cywilne, ani prawo administracyjne.
Prawo procesowe, jakim, jest Kodeks postępowania karnego skierowany do sądu i Prokuratora Generalnego może i wiąże te podmioty, ale nie wiąże Prezydenta.
Wyraźnie to wynika zresztą z art. 567 § 2 K.p.k., który brzmi:
„Prokurator Generalny przedstawia Prezydentowi Rzeczypospolitej Polskiej akta sprawy lub wszczyna postępowanie o ułaskawienie w każdym wypadku, gdy Prezydent tak zadecyduje.”
Ponadto, przepis prawa procesowego nie może w żadnym przypadku pozbawiać lub uszczuplać prawa nadanego przez przepis prawa materialnego.
Wobec tego, niedopuszczalna jest taka wykładnia, na mocy której przy pomocy przepisów K.p.k. dokonywano by ograniczenia uprawnień Prezydenta wynikających w sposób oczywiście uznaniowy z art. 139 Konstytucji, będącego prawem materialnym.
Ułaskawienie nie jest uniewinnieniem, ale nie mamy do czynienia z bezprzedmiotowością ułaskawienia w warunkach wyroku nieprawomocnego.
Uprawnienia wymiaru sprawiedliwości i prawo do ułaskawienia przyznane Prezydentowi to są oddzielne kompetencje niepozostające w kolizji czasowej, ani nienaruszające zasady trójpodziału władzy.
Każdy organ władzy publicznej działa, bowiem na podstawie i w granicach prawa (art.7 Konstytucji).
Sąd ma prawo prowadzić postępowanie karne i osądzać oskarżonego, aż do prawomocnego wyroku, a Prezydent, wedle swojego uznania nadanego mu przez art. 139 Konstytucji, ma prawo w każdej chwili zastosować prawo łaski.
Nie bardzo rozumiem pytanie nr 1, bo nie zostało sprecyzowane.
Odnosząc się do pytania numer dwa, to zasadę legalizmu w Konstytucji odzwierciedla, czy też nakazuje działać legalnie art. 7, który mówi: „Organy władzy publicznej działają na podstawie i w granicach prawa”.
O zasadzie legalizmu także stanowi art. 10 Kodeksu postępowania karnego. Zgodnie z art. 10 § 2 K.p.k. z wyjątkiem wypadków określonych w ustawie lub w prawie międzynarodowym nikt nie może być zwolniony od odpowiedzialności za popełnione przestępstwo.
Właśnie stosownie do tej zasady legalizmu, Prezydent stosujący prawo łaski, nie uwalnia od zawinienia, lecz jedynie od kary, gdyż do tego upoważnia go art. 139 Konstytucji.
Szanowny Paragrafie!
Jako nie prawnik masz prawo być skołowany w zakresie zagadnień poruszanych na forum.
Mylisz Trybunał Konstytucyjny z Trybunałem Stanu, ale to sądzę jest zwykłą pomyłką.
Szanowny Internauto Normalny!
Portal Onet ma charakter prywatny i sposób korzystania z niego określa Regulamin, do którego odsyłam Cię, a zwłaszcza do jego rozdziałów:
V. Prawa i obowiązki użytkowników portalu ONET.
Powołany przeze mnie art. 54 Konstytucji został, dlatego, że jest to w hierarchii prawo najwyżej stojące, ale równie dobrze mógłbym się powołać na stosowne postanowienia Regulaminu portalu ONET.
Szanowny Marcusie!
Mój mistrz uniwersytecki z UJ zawsze podkreślał, że rzetelny prawnik nie może przyjmować na wiarę wypowiedzi najbardziej szacownego profesora, czy też sądu, lecz powinien dociekać, czy ta wypowiedź jest zgodna z teorią prawa i powszechnie akceptowanymi zasadami wykładni prawa.
I dlatego staram się być wierny tej zasadzie.
Ale to oczywiście nie znaczy, że we wszystkim mam rację.
Oczekuję jednak rzeczowej dyskusji i ewentualnie konkretnych kontrargumentów prawniczych, a nie ideowo-politycznych, bo omawiany problem ma charakter prawny.
Prawdziwa cnota krytyk się nie boi – jak pisał Ignacy Krasicki.
Osoba skazana przez sąd nieprawomocnym wyrokiem musiała zostać uznana winną.
Zasada domniemania niewinności polega na tym, że ten wyrok do czasu uprawomocnienia się nie może wywoływać zewnętrznych skutków prawnych.
Ułaskawienie natomiast nie uwalnia od winy, ale uwalnia od kary. I może też uwolnić od zastosowanego ewentualnie środka zapobiegawczego w postaci tymczasowego aresztowania.
Prezydent nie może być ograniczony, co do momentu zastosowania prawa łaski, gdyż art. 139 Konstytucji nadaje mu pełne uznanie w tym zakresie, za wyjątkiem ułaskawienia osoby skazanej przez Trybunał Stanu.
Z powyższych powodów wszelkie zarzuty kierowane pod adresem Prezydenta w sprawie ułaskawienia Mariusza Kamińskiego mają charakter czysto polityczny, a nie prawniczy.
Jestem legalistą. Wobec tego, jeśli dojdzie w Polsce do zmiany ustroju na system prezydencki, z prawem wydawania przez głowę państwa rozporządzeń z mocą ustawy, to oczywiście bez względu na osobę przyszłego Prezydenta będę to rozwiązanie popierał.
Z prostego powodu. Przepisy będą wydawane przez fachowców, prawników z Rady Legislacyjnej usytuowanej przy Prezydencie, a więc jakość prawa niewątpliwie wzrośnie.
Po drugie, jeśli Prezydenta wybieramy w wyborach powszechnych i nie dajemy mu kompetencji do rządzenia, to jest to trochę niezrozumiałe, po co wydawać na wybory miliony złotych?
Przecież wystarczyłyby wybory parlamentarne i wybór Prezydenta przez Parlament.
Ja już byłem zwolennikiem ustroju prezydenckiego od 1990 r. i wcale nie obawiałbym się takiej władzy w reku Prezydenta: Lecha Wałęsy, Aleksandra Kwaśniewskiego, Lecha Kaczyńskiego, Bronisława Komorowskiego, i także nie miałbym nic przeciwko Donaldowi Tuskowi, jeśli naród by go wybrał.
Prezydent jest wybierany, otrzymuje władzę i jest rozliczany w następnych wyborach.
Po trzecie, dzisiaj mimo upływu 25 lat nowego ustroju, nasze prawo w większości nadaje się do wymiany. A jeśli tak jest, to naprawić prawo łatwiej przez fachowców, a nie przez laików.
Chyba nie trzeba tego bardziej tłumaczyć, że gdyby piekarz robił buty, a szewc piekł chleb, to mielibyśmy zakalec i kulawe nogi. No i dzisiaj, mamy właśnie taki prawniczy zakalec...
Oczywiście niezbędnym instrumentem praworządności powinna być przywrócona legalna wykładnia ustaw, jako kompetencja Trybunału Konstytucyjnego, bez tego nie ma prawa, ale jest jego pozoracja.
Każdy urzędnik władzy publicznej ma działać zgodnie z przepisami prawa. A jeśli dany przepis budzi wątpliwości interpretacyjne, to powinien zbadać, czy istnieje legalna wykładnia tego przepisu, względnie powinien mieć możliwość zainicjowania powstania takiej wykładni.
Nie może być przecież tak, że urzędnicy, czy sędziowie robią, co chcą, o czym dowiadujemy się np. z programu p. Elżbiety Jaworowicz, funkcjonującego już bodaj od ponad 20 lat.
Aż dziwne, że żaden z występujących tam nierzadko wybitnych prawników, nie wpadł na pomysł przywrócenia legalnej wykładni ustaw, bo właśnie taka powszechnie obowiązująca wykładnia mogłaby zdecydowanie poprawić stan przestrzegania prawa w Polsce.
O potrzebie funkcjonowania legalnej wykładni ustaw wie przecież każdy absolwent uniwersyteckiego wydziału prawa i administracji, bo dowiaduje się o tym w ramach przedmiotu pt. „Teoria państwa i prawa”.
Nawiasem mówiąc zwolennikiem przywrócenia legalnej wykładni ustaw jest prof. Andrzej Zoll (por. „Państwo prawa jeszcze w budowie”, Andrzej Zoll w rozmowie z Krzysztofem Sobczakiem, Warszawa 2013, str.123).
Szkoda tylko, że jak dotychczas Pan Profesor nie przyczynił się szerzej do zainicjowania prac parlamentarnych nad zmianą Konstytucji w tym zakresie.
Prawo budzące wątpliwości podlega stosownej wykładni. W jej ramach przyjmuje się powszechnie pierwszeństwo wykładni gramatycznej, następnie wykładni systemowej, a dopiero na trzecim miejscu wykładni celowościowej.
Jeżeli wykładnia gramatyczna pozwala na poprawne zrozumienie przepisu, to nie ma podstaw prawnych do sięgania do dalszych rodzajów wykładni, gdyż proces wykładniowy zakończył się.
Art. 139 Konstytucji odczytywany gramatycznie nie budzi żadnych wątpliwości, co do uznania nadanego Prezydentowi w sprawie stosowania prawa łaski.
Wobec tego dalsze rodzaje wykładni, są w takim przypadku niedopuszczalne w myśl maksymy clara non sunt interpretanda (to, co oczywiste nie podlega wykładni, czy dalszej wykładni).
Wedle mojej koncepcji Prezydent byłby nadal wybierany na 5 letnią kadencję. Nie ma, więc obaw, abyśmy wybierali króla na stałe.
Co do Pańskiej drugiej uwagi, to zgadza się - moje wywody w części mają charakter ideologiczno-polityczny, bo w tym zakresie są uwagami de lege ferenda.
Prezydent stosując prawo łaski na podstawie art. 139 Konstytucji nie uniewinnia, lecz uwalnia od kary.
Wobec tego sąd funkcjonuje dalej, aż do prawomocnego rozstrzygnięcia, chyba, że oskarżony cofnie apelację.
Oczywiście dalsze konsekwencje prawne dla Mariusza Kamińskiego mogą wynikać z prawomocnego wyroku sądu, zarówno gdyby został uniewinniony, jak i gdyby utrzymano wyrok w mocy.
Na tym właśnie polega niezależność funkcjonowania władzy wykonawczej Prezydenta, od władzy sądowniczej.
No to wróćmy do historii i przypomnijmy sobie, czym się skończyła w XX wieku polska pełna demokracja. Najpierw zamordowano Prezydenta Gabriela Narutowicza w XII 1922 r.
Dalej tak się kłócili w Parlamencie, że gdyby nie zamach J. Piłsudskiego w maju 1926 r., Polska gotowa była się rozlecieć bez pomocy Hitlera, czy Stalina.
Z własnej historii trzeba wyciągać określone wnioski na przyszłość.
Cała historia naszej Ojczyzny pokazuje również, że w Polsce lepiej się działo, gdy była silniejsza, aniżeli słabsza władza króla np. Bolesław Chrobry, Stefan Batory.
A niektórzy królowie tak hołubili demokrację szlachecko-magnacką, że nie potrafili jej się przeciwstawić i stworzyć zawodowej armii chroniącej kraj mlekiem i miodem płynący za Zygmunta Starego, chociaż pieniądze na to były.
No, cóż z czasem doprowadziło to do stopniowego upadku I RP i rozbiorów.
Ja w każdym razie wolę silniejszą władzę.
» Zawieszanie działalności bez informowania pracowników » Śmierć pracownika a świadectwo pracy » Aneks do umowy o pracę z dodatkowymi obowiązkami » Codzienne podpisywanie listy obecności » Urlop macierzyński po urodzeniu martwego dziecka » Ochrona przedemerytalna pracownika a nowelizacja ustawy emerytalnej » Rozwiązanie umowy przez nauczyciela po urlopie bezpłatnym » Praca w innych godzinach niż plan zajęć » Wypłata miesięcznej odprawy - czy pracodawca ma rację? » Wypowiedzenie umowy z przyczyn zdrowotnych

References: art. 54
 art. 54
 Art. 423
 art. 2
 art. 24
 art. 32

Art. 139
 art. 567
 art. 139
 art. 139
 art. 139
 art. 134
 art. 139
 art. 139
 art. 139
 art. 134
 art. 139

Art. 139
 art. 567
 art. 139
 art. 139
 art. 7
 art. 10
 art. 10
 art. 139
 art. 54
 art. 139

Art. 139
de lege ferenda
 art. 139