Source: http://cyfroteka.pl/ebooki/Wybor_orzecznictwa_w%20sprawach_karnych-ebook/p02045717i020
Timestamp: 2019-02-22 15:03:22+00:00

Document:
Wybór orzecznictwa w sprawach karnych [Andrzej Lebiedowicz] << KLIKAJ I CZYTAJ ONLINE
00267 006564 14094708 na godz. na dobę w sumie
Wybór orzecznictwa w sprawach karnych - ebook/epub
ISBN: 978-83-8104-991-7 Data wydania: 2018-07-11
Andrzej Lebiedowicz Wybór orzecznictwa w sprawach karnych Zagadnienia praktyczne
© Andrzej Lebiedowicz, 2017 Orzecznictwo sądów karnych jest prawdziwą kopalnią wiedzy praktycznej. Studiowanie orzecznictwa daje bezcenne profity w postaci wiedzy prawniczej. Zaprezentowane zagadnienia praktyczne są bardzo przydatne we współczesnym procesie karnym. ISBN 978-83-8104-991-7 Książka powstała w inteligentnym systemie wydawniczym Ridero
Spis treści Wybór orzecznictwa w sprawach karnych Postanowienie SN z dnia 30.06.2016 r — II KK 47/16 Wyrok SN z dnia 22.03.2017 — sygn. II KK 349/16 Wyrok SN z dnia 11 stycznia 2012 r. — sygn. III KK 192/11 Wyrok SN z dnia 29.05.2012 r.- sygn. II KK 106/12 Wyrok SN z dnia 15 stycznia 2015 r.- sygn. IV KK 279/14 Wyrok SN z dnia 16 czerwca 2016 r.- V KK 317/15 Wyrok SN z dnia 10 grudnia 2014 r.- sygn. III KK 388/14 Wyrok SN z dnia 24.10.2013 r. –sygn. III KK 346/13 Wyrok SN z dnia 7 listopada 2013 r.- sygn. V KK 124/13 Wyrok SN z dnia 5.03.2015 r. — sygn. III KK 414/14 Wyrok SN z dnia 27 listopada 2015 r. — sygn. II KK 216/15 Uchwała SN z dnia 24 lutego 2010 r. — sygn. I KZP 29/09 Postanowienie SN z dnia 9.02.2011 r. — sygn. V KK 288/10 Postanowienie SN z dnia 23.02,2017 r. — sygn. IV KK 19/17 Postanowienie SN z dnia 2.09.2009 r.- sygn. I KZP 10/09 Wyrok SA w Poznaniu z dnia 25.03.1999 r. — sygn. II AKa 45/99 Wyrok SN z dnia 16.01.2008 r.- sygn. IV KK 389/07 Wyrok SA w Krakowie z dnia 2.11.2004 r. — sygn. II AKa 119/04 Wyrok SA w Białymstoku z dnia 19.03.2015 r.- sygn. II AKa 28/15 Wyrok SN z dnia 15.01.2015 r. — sygn. III KK 313/14 Uchwała SN z dnia 19.01.2017 r. — sygn. IKZP 17/16 Wyrok SA w Katowicach z dnia 15.12.2016 r. — sygn. II AKa 320/16 Wyrok SA w Rzeszowie z dnia 23.08.2012 r. –sygn. II AKa 74/12
Postanowienie SN z dnia 30.06.2016 r — II KK 47/16 W wyroku z dnia 30 czerwca 2016 roku, w sprawie o sygn. II KK 47/16 Sąd Najwyższy[1] w swoich dywagacjach na temat strony podmiotowej posiadania rewolweru hukowego marki Shotgun stwierdził, iż,,(…)Mając na uwadze powyższe uwagi natury ogólnej, nie sposób odmówić racji zaprezentowanym w kasacji twierdzeniom obrońcy, które wskazują na niedostatki pisemnych motywów rozstrzygnięcia Sądu odwoławczego. W realiach rozważanej sprawy tylko pozornie uzasadnienie wyroku Sądu Okręgowego sprostało przedstawionym wymaganiom, bowiem referuje zarzuty zawarte w apelacji obrońcy oraz wskazuje, że nie zasługują one na uwzględnienie. Rzecz jednak w tym, że owa pozorność poprawności pisemnych motywów recenzowanego rozstrzygnięcia wynika z faktu, że praktycznie nie zawierają one żadnej racjonalnej argumentacji wykazującej trafność stwierdzenia, że bezzasadny jest stawiany w apelacji zarzut braku świadomości G. B. co do tego, czy zakupiony w legalnej sieci sprzedaży (sklep M. w W.) rewolwer Shotgun kal. 10 mm, posiada status broni palnej. W swych wywodach Sąd ad quem ograniczył się de facto do deklaracji, że " (…) trudno uznać, iż osoba, która interesuje się bronią, co do której to okoliczności wyjaśnił sam oskarżony, nie ma świadomości, co do tego czy broń jest palna czy też taka, na którą nie jest wymagane zezwolenie” oraz " (…) dokonując zakupu wskazanej broni, oskarżony miał obowiązek sprawdzić, co jest uznawane przez ustawę za broń palną, nie wykazując się we wskazanym zakresie należytą starannością” (str. 5 uzasadnienia SO). Tymczasem w wywodach apelacji podkreślano, iż status tego rewolweru, w toku postępowania, ustalany był przecież nie tylko w oparciu o pismo urzędowe Biura Prewencji Komendy Głównej Policji ale i opinię biegłego z zakresu broni i amunicji H. J. Naturalnie nie jest rzeczą sądu kasacyjnego dokonywanie ostatecznych rozstrzygnięć w płaszczyźnie dowodowej, ale trudno byłoby pominąć, że tenże rzeczoznawca swoje wnioski oparł przede wszystkim na sposobie działania broni po dokonanej przeróbce, zaś możliwość odstrzeliwania ostrej amunicji oparł niestety na hipotezie wyrażonej w formie „najprawdopodobniej umożliwia odstrzeliwanie ostrej amunicji, którą są najprawdopodobniej naboje sportowe bocznego zapłonu kal. 5.6” (por. str. 5 uzasadnienia Sądu Rejonowego). Z opinii ww. biegłego wynikało zresztą, że ten rewolwer jest bronią palną bez potrzeby jego przerabiania (k. 67v i k. 223), gdy tymczasem Sąd pierwszej instancji uznał, że dopiero dokonanie przeróbki w celu przystosowania rewolweru do miotania pocisku lub substancji w wyniku działania materiału w postaci prochu skutkowało ustaleniem, iż jest on bronią palną. Nie ulega wątpliwości, że dla analizy ustawowych znamion przestępstw z art. 263 k.k. istotne znaczenie mają przepisy ustawy z dnia 21 maja 1999 r. o broni i amunicji (tekst jedn.: Dz. U. z 2012 r. poz. 576 z późn. zm.), zawierające miedzy innymi definicję broni (por. postanowienie SN z dnia 10 kwietnia 2013 r., IV KK 10/13, Lex nr 1504581; wyrok SN z dnia 21 stycznia 2015 r., IV KK 343/14, Lex nr 1628956), jednakże kwestia świadomości oskarżonego jest kluczowa dla przypisania mu winy i sprawstwa czynu z art. 263 §2 k.k. Tymczasem wywody poczynione w powyższym aspekcie przez Sąd ad quem są powierzchowne i o tyle niewystarczające, że zagadnienie to nie jest takie proste, jakby wynikało to z pisemnych motywów rozstrzygnięcia odwoławczego, gdy dostrzeże się (czego Sąd drugiej instancji niestety nie uczynił) treść postanowienia ujawnionego na k. 216—217 i wprowadzonego do materiału dowodowego (por. k. 235). Mianowicie z orzeczenia tego wynika, iż opinia Centralnego Laboratorium Kryminalistycznego KGP (stanowiąca zapewne bazę dla pisma Wydziału Postępowań Administracyjnych Komendy Stołecznej Policji — k. 17, 19 i 24), została zakwestionowana tak przez Wojskowy Instytut Technicznego Uzbrojenia, jak i innego eksperta (k. 217 — 221), zaś w obu tych opiniach wprost wskazano, że rewolwer ten nie jest bronią palną w rozumieniu ustawy o broni i amunicji. W świetle powyższego, argumenty zawarte w apelacji obrońcy oskarżonego — przy takim kierunku środka odwoławczego — winny być bardzo wnikliwie rozważone w kontekście trafności zarzutu istnienia świadomości G. B., co do statusu zakupionej broni, trafności ocen opinii biegłego oraz tego, czy fakt jej przerobienia rzeczywiście (a nie tylko prawdopodobnie) skutkował taką zmianą w jej działaniu, że oskarżony mógł mieć świadomość zmiany jej rodzaju, a zatem iż jest ona bronią palną. Podkreślić także trzeba, że w apelacji obrońca prezentował pogląd, iż taka zmiana nie jest możliwa, a treść opinii biegłego nie jest w tym zakresie oczywista. Zaznaczyć przy tym należy, że lektura uzasadnienia wyroku Sądu odwoławczego wskazuje, że trafnie odczytał on zarzuty wywiedzionej apelacji, skoro expressis verbis dał temu wyraz we wstępnej części swego uzasadnienia. Pozwalało to skarżącemu oczekiwać, że druga instancja rzetelnie odniesie się do podniesionych w skardze odwoławczej zarzutów, szeroko uzasadnionych w motywach apelacji, gdzie wskazano na szereg szczegółowych kwestii, w tym odmienną — od zaprezentowanej przez Sąd Rejonowy — ocenę zachowania oskarżonego. Jednakże Sąd Okręgowy nie przedstawił żadnej racjonalnej argumentacji, która pozwoliłaby obrońcy poznać motywy odrzucenia forsowanych przez niego racji. Uzasadnienie wyroku jest wprawdzie dokumentem wtórnym w stosunku do wydanego rozstrzygnięcia, ale tylko w oparciu o motywy orzeczenia, możliwe jest poznanie toku rozumowania sądu w trakcie narady, jego wnikliwości i rzetelności w zakresie ustosunkowywania się do wszystkich kwestii będących podstawą rozstrzygnięcia (vide wyrok SN z dnia 9 października 2014 r., IV KK 144/14, Biul. PK 2014/11/73—78). Co więcej, w przedmiotowej sprawie argumentacja ta — w aspekcie winy i umyślności sprawstwa G. B. — jest de facto nieprzejrzysta i wręcz niezrozumiała, skoro wprost podnosi, że " (…) zdaniem Sądu Okręgowego, dokonując zakupu wskazanej broni, oskarżony miał obowiązek sprawdzić, co jest uznawane przez ustawę za broń palną, nie wykazując się we wskazanym zakresie należytą starannością” (vide str. 5 in fine uzasadnienia SO). W ten sposób sporządzone uzasadnienie, nieodpowiadające wymogom art. 457 §3 k.p.k., nie tylko przekonuje, że kontrola instancyjna Sądu Okręgowego pozostaje w rażącym dysonansie do standardów analizy odwoławczej, ale i wprost uniemożliwia przeprowadzenie racjonalnej kontroli kasacyjnej. Użyte przez Sąd odwoławczy w uzasadnieniu wyroku, nieznane ustawie z dnia 6 czerwca 1997 r. Kodeks karny (Dz. U. z 1997 r. Nr 88, poz. 553 z późn. zm.), sformułowanie: „oskarżony dokonując zakupu broni nie wykazał się należytą starannością” — abstrahuje od podmiotowych znamion czynu zabronionego, określonych w art. 9 §1 k.k. i nie wskazuje na umyślność działania sprawcy nawet w formie zamiaru ewentualnego. Ta wadliwa — na gruncie prawa karnego materialnego — konstrukcja, notabene recypowana z prawa cywilnego (vide art. 355 §2 in principio k.c.), może natomiast oznaczać to, że oskarżony nie mając zamiaru popełnienia czynu zabronionego, popełnił go jednak na skutek niezachowania ostrożności wymaganej w danych okolicznościach, mimo że możliwość popełnienia tego czynu przewidywał albo mógł przewidzieć (art. 9 §2 k.k). Skoro przestępstwo z art. 263 §2 k.k. popełnione może być tylko umyślnie, to tak sporządzone uzasadnienie wyroku odwoławczego nie pozwala na racjonalną kontrolę zaskarżonego rozstrzygnięcia w postępowaniu kasacyjnym, przez co zasadny jest zarzut rażącego naruszenia prawa procesowego, które mogło mieć istotny wpływ na treść orzeczenia (arg. ex art. 457 §3 w zw. art. 523 §1 in medio k.p.k.). W postępowaniu kasacyjnym uzasadnienie wyroku sądu ad quem jest bowiem jedynym sposobem sprawdzenia, czy sąd ten należycie rozważył wszystkie zarzuty podniesione w środku odwoławczym, a przeprowadzona kontrola odwoławcza była właściwa, tj. odpowiadała standardom sprawiedliwego (art. 45 Konstytucji RP) i rzetelnego procesu (fairtrial — art. 6 EKPC). Przypomnieć w tym miejscu trzeba, że z rażącym naruszeniem prawa mamy do czynienia wówczas, gdy jest ono niewątpliwe i oczywiste, przy czy chodzi tutaj nie tyle o łatwość stwierdzenia danego uchybienia, ile o jego rangę i natężenie stopnia nieprawidłowości (vide S. Zabłocki (w:) R. Stefański, S. Zabłocki: Kodeks postępowania karnego. Komentarz, t. III, Warszawa 2004, s. 502—503; W. Grzeszczak: Kasacja w sprawach karnych, Warszawa 2001, s. 128 i n.). Niewątpliwie powyższy stan rzeczy zaktualizował się w przedmiotowej sprawie, gdyż nie można wykluczyć, że gdyby Sąd Okręgowy procedował starannie oraz rzetelnie rozpoznał podniesione w apelacji zarzuty, to jego rozstrzygnięcie byłoby zupełnie inne (por. np. postanowienie SN z dnia 18 marca 2003 r., IV KKN 332/00, Lex nr 77447). W zaistniałej sytuacji zasadność zarzutu rażącego naruszenia art. 457 §3 k.p.k., przesądziła o konieczności uchylenia przez Sąd Najwyższy — na podstawie art. 537 §2 k.p.k. — zaskarżonego wyroku i przekazania sprawy Sądowi Okręgowemu do ponownego rozpoznania w postępowaniu odwoławczym, skoro w tym Sądzie zaistniały opisane wyżej uchybienia. Nie przesądzając, co oczywiste, rezultatu tego postępowania, wskazać należy, że Sąd ad quem zobowiązany będzie do wnikliwego odniesienia się do zarzutów apelacji (art. 433 §2 k.p.k), zaś w przypadku sporządzenia uzasadnienia — zadbania, by czyniło ono zadość przepisowi art. 457 §3k.p.k. Sąd ten, mając na uwadze przedstawione zapatrywania prawne i zalecenia (arg. ex art. 442 §3 k.p.k. w zw. z art. 518 k.p.k.), przeprowadzi zatem rzetelną kontrolę odwoławczą zaskarżonego wyroku pierwszoinstancyjnego, zaś w szczególności wnikliwie przeanalizuje wniesioną apelację w zakresie oceny dowodów relewantnych dla ustalenia faktów, mających znaczenie dla strony podmiotowej przypisanego oskarżonemu czynu z art. 263 §2 k.k. Przy tej okazji nadto należy wskazać, że stosownie do art. 37 w zw. z art. 36 pkt 2 ustawy z dnia 27 września 2013 r. o zmianie ustawy — Kodeks postępowania karnego oraz niektórych innych ustaw (Dz. U. z 2013 r. poz. 1247), Sąd odwoławczy winien nadal procedować według przepisów k.p.k. w ich brzmieniu sprzed 1 lipca 2015 r., w tym odnośnie kwestii unormowanych w art. 452 k.p.k. (…)”.
[1] Wyrok Sądu Najwyższego z dnia 30 czerwca 2016 roku, sygn. II KK 47/16, źródło: Lex, Wolters Kluwers,
Wyrok SN z dnia 22.03.2017 — sygn. II KK 349/16 W wyroku z dnia 22 marca 2017 roku, sygn. II KK 349/16 Sąd Najwyższy[1] rozstrzygnął toczący się od dawna spór jak należy kwalifikować posłużenie się skradzioną kartą bankomatową pay pass uznając takie zachowania jako kradzież z włamaniem. W treści uzasadnienia nadmieniono, iż:,,(…)Najistotniejszym zagadnieniem wymagającym rozstrzygnięcia w rozpoznawanej sprawie jest kwestia oceny prawnej posłużenia się przez skazanego skradzioną P.S. kartą bankomatową i dokonanie nią płatności w transakcji zbliżeniowej. Zarówno Sąd pierwszej instancji, jak i utrzymujący w mocy jego rozstrzygnięcie Sąd odwoławczy stanęły na stanowisku, że takie zachowanie kwalifikować należy jako wypełniającą znamiona z art. 279 §1 k.k. kradzież z włamaniem. Powołując się na pogląd doktryny i orzecznictwo, Sąd ad quem wywiódł, że „istotą włamania jest nie tyle fizyczne uszkodzenie, tudzież zniszczenie przeszkody chroniącej dostęp do rzeczy, lecz przejawienie zachowania polegającego na nieposzanowaniu wyrażonej przez dysponenta rzeczy woli zabezpieczenia jej przed innymi osobami” i wskazał, iż „w judykaturze pojawiają się stanowiska, zgodnie z którymi jako kradzież z włamaniem należy traktować zachowania polegające na otwarciu drzwi oryginalnym kluczem wbrew woli osoby uprawnionej do dysponowania pomieszczeniem z zamiarem dokonania w ten sposób kradzieży z włamaniem…". Przyrównał przy tym posłużenie się kartą bankomatową w zaistniałej w sprawie sytuacji do użycia „oryginalnego elektronicznego klucza chroniącego dostęp do rachunku bankowego jego właściciela analogicznie jak karta elektroniczna do zamka zabezpieczającego pokój hotelowy”. Użycie więc takiej karty przez nieuprawnionego doprowadziło do przełamania przeszkody elektronicznej chroniącej dostęp do rachunku bakowego, "...wskutek czego elektroniczne zabezpieczenia chroniące dostęp do pieniędzy — poprzez użycie jej oryginalnego klucza — zostały złamane”. Kontestując zaprezentowany pogląd Sądu Okręgowego w S., obrońca skazanego wywodzi, że włamanie polega na pokonaniu zabezpieczeń mających na celu zabezpieczenie przedmiotu przed kradzieżą i przyznaje, że zabezpieczenia takie nie muszą mieć charakteru materialnego, fizycznego. Akceptuje przy tym stanowisko, zgodnie z którym użycie cudzej karty bankomatowej, zabezpieczonej kodem PIN, kwalifikuje się jako przestępstwo kradzieży z włamaniem. Przeciwstawiając temu poglądowi użycie karty bankomatowej w transakcji zbliżeniowej, wyraża zapatrywanie, że do skorzystania ze środków zgromadzonych na cudzym rachunku bankowym wystarczy jedynie zdobycie karty zbliżeniowej i dokonanie zakupów, ponieważ "...nie dochodzi tutaj do etapu przełamania zabezpieczeń, bowiem karta zbliżeniowa takich zabezpieczeń nie posiada”. Przytoczenie tych przeciwstawnych poglądów jest wyraźnym sygnałem pozwalającym na stwierdzenie, że nieuprawnione posłużenie się cudzą kartą płatniczą w celu realizacji płatności zbliżeniowej jest zachowaniem, którego subsumcja pod odpowiednią regulację prawną napotyka na poważne problemy i wywołuje istotne różnice w praktyce stosowania prawa. Między innymi ścierają się ze sobą, tak jak w rozpoznawanej sprawie, koncepcje stosowania kwalifikacji prawnej z art. 119 §1 k.w. i art. 278 §1 k.k. oraz art. 279 §1 k.k. (zob. np. postanowienie Sądu Rejonowego w S. z dnia 20 maja 2015 r., II K 268/15; postanowienie Sądu Okręgowego w S. z dnia 29 czerwca 2015 r., VI KZ 184/15; wyrok Sądu Okręgowego w S. z dnia 3 czerwca 2014 r., VI Ka 124/14, wyrok Sądu Okręgowego w Jeleniej Górze z dnia 5 maja 2015 r., VI Ka 157/15, opubl.https://orzeczenia.ms.gov.pl/). Prezentowane są także poglądy zmierzające do uznania, że omawiany czyn wyczerpuje znamiona przestępstwa określonego w treści art. 286 §1 k.k. (zob. np. wyrok Sądu Rejonowego w Jeleniej Górze z dnia 15 marca 2015 r., IIK 1662/14 oraz wyrok Sądu Rejonowego w Jeleniej Górze z dnia 10 marca 2016 r., II K 1409/15, wyrok Sądu Rejonowego w Bielsku Podlaskim z dnia 24 września 2014 r., VIII K 217/14, opubl. https://orzeczenia.ms.gov.pl/). Pomimo wieloletniego rozwoju technologii w zakresie bankowości elektronicznej, wyrażającej się również wprowadzeniem możliwości płatności zbliżeniowej, zagadnienie to nie było do tej pory przedmiotem postępowania toczącego się przed Sądem Najwyższym (choć w sprawie o sygn.: V KK 122/16tożsamy czyn został zakwalifikowany przez oskarżyciela publicznego zart. 286 §1 k.k., jednak problem zakreślony w kasacji był inny i kwestii kwalifikacji prawnej czynu zarzucanego nie podejmowano) ani też nie doczekało się szerszego omówienia w doktrynie (zob.: T. Buchaniec, Nieuprawnione posłużenie się cudzą kartą płatniczą w celu realizacji płatności w technologii zbliżeniowej — problematyka subsumcji zachowania sprawcy pod właściwy przepis ustawy karnej, Przegląd Naukowo — Metodyczny, Edukacja dla Bezpieczeństwa, Rok IX nr 2/2016 (31), Poznań 2016, s. 51—62; P. Opitek, Kwalifikacja prawna przestępstw związanych z transakcjami kartą płatniczą, P. i Pr. 2017, nr 2, s. 77—104). Wskutek zwiększającej się liczby przestępstw związanych z wykorzystywaniem kart płatniczych, wyposażenie takich środków płatniczych w mikroprocesor umożliwiający korzystanie z transakcji zbliżeniowych spowodowało konieczność poszerzenia katalogu prawnokarnej ochrony usług bankowych o kolejny element. Jednakże trzeba zauważyć, że kwestia ta nie spotkała się z działaniem ustawodawcy, w postaci stworzenia odrębnego przepisu uwzględniającego rozwój technologii bankowej, tak jak stało się to w wypadku, o którym mowa w treści art. 278 §5 k.k., tj.m.in. kradzieży karty uprawniającej do podjęcia pieniędzy z automatu bankowego (zob.: Nowe kodeksy karne z 1997 r. z uzasadnieniem, Warszawa 1997, s. 206). Trudno też jednak oczekiwać, aby prawodawca kazuistycznie normował każde możliwe zachowania związane z kartami płatniczymi, zwłaszcza w dobie niezwykle dynamicznego rozwoju cyfrowej bankowości. W tej sytuacji, Sąd Najwyższy stanął przed niełatwym zadaniem, polegającym na jak najbardziej trafnym wyborze właściwego przepisu karnego, odzwierciedlającego prawny obraz zachowania w postaci płatności cudzą kartą w transakcji zbliżeniowej. Klasycznie wykładane znamiona obowiązujących przepisów nie zawsze bowiem mogą obejmować swoim zakresem nowe zjawiska o charakterze kryminalnym, w szczególności te związane z rozwojem techniki. Wobec tego należało przeanalizować, czy kwalifikacja nielegalnych płatności zbliżeniowych w myśl art. 279 §1 k.k., tak jak to uczynił Sąd Rejonowy w S., a co zaaprobował Sąd odwoławczy, wychodzi naprzeciw konieczności opisu nowych realiów zmieniającego się systemu bankowości elektronicznej znamionami kradzieży z włamaniem i nie skutkuje przekroczeniem dopuszczalnych granic wykładni znamion czynu wyznaczonych przez ustawodawcę. Zgodnie z definicją zamieszczoną w Wytycznych wymiaru sprawiedliwości i praktyki sądowej w sprawie odpowiedzialności karnej na przestępstwa określone w art. 208 k.k. (uchwała Sądu Najwyższego Izba Karna z dnia 25 czerwca 1980 r., VII KZP 48/78, OSNKW 1980, z. 8, poz. 65) „kradzież z włamaniem zachodzi wtedy, gdy jej sprawca zabiera mienie w celu przywłaszczenia w następstwie usunięcia przeszkody materialnej, będącej częścią konstrukcji pomieszczenia zamkniętego lub specjalnym zamknięciem tego pomieszczenia, utrudniającym dostęp do jego wnętrza”. Do znamion strony przedmiotowej tego przestępstwa należy zabór mienia w następstwie dokonania włamania, przy czym uznawano wówczas, że z istoty włamania wynika, iż jego obiektem może być tylko pomieszczenie zamknięte. Jednakże już wtedy przyjmowano, że sposób dostępu do tego pomieszczenia jest dla bytu przestępstwa kradzieży z włamaniem obojętny i wskazywano tu m.in. posłużenie się skradzionymi bądź znalezionymi oryginalnymi kluczami, czy też skradzionymi lub znalezionymi hasłami szyfrowymi. W tym miejscu należy podkreślić, że cytowana uchwała pełnego składu Izby Karnej Sądu Najwyższego nie ma mocy wiążącej, ponieważ zgodnie z uchwałą pełnego składu sędziów Sądu Najwyższego z dnia 5 maja 1992 r. uchwały Sądu Najwyższego zawierające wytyczne w zakresie wykładni prawa i praktyki sądowej nie mają mocy zasad prawnych (Kw. Pr.5/92;OSNKW 1993, z. 1—2, poz. 1). Wraz z upływem czasu ta klasyczna definicja kradzieży z włamaniem ulegała modyfikacjom zapewne i z tego powodu, że była ona wynikiem nadinterpretacji tekstu ustawy. Wszak ani w przepisie art. 208 k.k. z 1969 r., ani w przepisie art. 279 §1 k.k., nie ma żadnego wskazania pozwalającego na zwężającą interpretację włamania jako usunięcia przeszkody materialnej będącej częścią pomieszczenia zamkniętego. Przyjmowano więc w późniejszym orzecznictwie, że możliwość łatwego pokonania zabezpieczenia nie stanowi przeszkody do przyjęcia kwalifikacji z art. 208 k.k. (z 1969 r.- uwaga SN), jeżeli tylko z charakteru zabezpieczenia bez wątpliwości wynika zamiar właściciela czy użytkownika pomieszczenia niedopuszczenia do niego niepowołanych osób (tak SN w wyroku z dnia 15 sierpnia 1985 r., I KR 212/85, OSNKW 1986, z. 11—12, poz. 97), a także, że przez zabezpieczenie, które pokonuje sprawca kradzieży z włamaniem należy rozumieć nie tylko samą konstrukcję pomieszczenia zamkniętego bądź specjalne zamknięcie tego pomieszczenia, lecz także inne specjalne zabezpieczenia rzeczy, pieniędzy, środków płatniczych itp., którego przełamanie otwiera dostęp do mienia (por. up. Wyrok Sądu Apelacyjnego w Szczecinie z dnia 14 października 2008 r.,II AKa 120/08, LEX nr 508308). Prezentowany kierunek wykładni terminu „włamanie” zasługuje na pełną aprobatę, istotą bowiem włamania nie musi być przeniknięcie sprawcy do wnętrza zamkniętego pomieszczenia na skutek przełamania jego zabezpieczeń, lecz samo przełamanie zabezpieczeń zamykających dostęp do mienia i jednocześnie jednoznacznie manifestujących wolę właściciela (użytkownika) mienia niedopuszczenia do niego niepowołanych osób. Przy takim tylko rozumieniu istoty włamania możliwe jest aprobowanie utrwalonego już w orzecznictwie i niekwestionowanego w piśmiennictwie poglądu, że transakcje bankowe wymagające podania PIN-u uznawane są za kradzież z włamaniem (por. np. postanowienie Sądu Najwyższego z dnia 25 lutego 2014 r., IV KK 42/14, niepubl.) i to nie tylko te dotyczące podjęcia pieniędzy z bankomatu jako surogatu pomieszczenia, ale i te polegające na płatności zbliżeniowej w kwotach przekraczających 50 zł, co — bez konieczności dodatkowego dowodzenia — jest również możliwe. Nasuwa się więc pytanie, czymże jest ów kod PIN wskazywany w ugruntowanym i niekwestionowanym również przez skarżącego orzecznictwie jako zabezpieczenie, którego przełamanie utożsamiane jest z włamaniem w rozumieniu art. 279 §1 k.k.? W ocenie składu Sądu Najwyższego rozpoznającego niniejszą sprawę jest oczywiście istotnym zabezpieczeniem dostępu do środków zgromadzonych przez właściciela karty płatniczej, ale zabezpieczeniem dodatkowym. Tym pierwotnym bowiem jest konstrukcja karty płatniczej, która zawiera mikroprocesor umożliwiający dokonywanie wszelkich transakcji, w tym również zbliżeniowych, bez użycia kodu PIN. Przybliżenie karty płatniczej do terminalu skutkuje przedostaniem się do rachunku bankowego właściciela karty, dochodzi zatem do przełamania bariery elektronicznej w systemie bankowej płatności bezgotówkowej. Jeżeli czyni to osoba nieuprawniona, która weszła w posiadanie karty wbrew woli jej właściciela, w celu dokonania płatności za określony towar lub usługę, dokonuje kradzieży z włamaniem. Niezależnie bowiem od tego kto finalnie doznaje uszczerbku w efekcie działania osoby nieuprawnionej do posługiwania się kartą płatniczą, a co wynika z odrębnych regulacji i na co sprawca nie ma wpływu ani zapewne nie jest tego świadom, bezsporne jest, że dokonując płatności skradzioną kartą, doprowadza do zmniejszenia aktywów na rachunku właściciela karty. W istocie dokonuje więc włamania w drodze przełamania zabezpieczeń elektronicznych i zaboru mienia w postaci wartości pieniężnych zapisanych w systemie informatycznym banku, mimo że fizycznie nie obejmuje ich w posiadanie, otrzymując w zamian ich ekwiwalent w postaci towaru czy usługi. Dla kwalifikacji prawnej takiego działania nie ma żadnego znaczenia schemat technicznego działania systemu, który obsługuje konkretną operację, a w szczególności czy jest to transakcja autoryzowana przez bank — wystawcę karty, czy też nieautoryzowana (tzw. transakcje offline, dokonywane w rozpoznawanej sprawie), pozwalająca na dokonanie płatności nawet ponad dostępne środki. Na kwalifikację prawną zaboru owych wartości pieniężnych przyporządkowanych do konkretnego właściciela karty nie może wpływać sposób jego dokonania. Wszak można to uczynić — o czym wyżej — przy wykorzystaniu kodu PIN (co powszechnie uznaje się za kradzież z włamaniem niezależnie od sposobu niezgodnego z wolą właściciela karty wejścia sprawcy w posiadanie danych identyfikujących dostęp do środków oraz sposobu uszczuplenia tych środków); czy też przez przełamanie zabezpieczenia sieci telekomunikacyjnej banku i tą drogą dotarcie do środków zdeponowanych na kontach poszczególnych klientów i zadysponowanie nimi. To ostatnie zachowanie systemowo odpowiada typizacji hackingu, tyle że przy przestępstwie z art. 267 k.k. nie dochodzi do zaboru mienia, lecz uzyskania dostępu do informacji. Wyłomem w takim rozumowaniu byłoby uznanie, że uzyskanie dostępu do zindywidualizowanego, zabezpieczonego przed ingerencją niepożądanych osób rachunku bankowego przy wykorzystaniu sposobów identyfikujących dostęp do środków płatniczych, zgromadzonych na ww. rachunku, w tym przy wykorzystaniu karty płatniczej użytej przy płatności zbliżeniowej bez podania kodu PIN i dokonanie zaboru mienia jest kradzieżą zwykłą, kwalifikowaną przy jednorazowej transakcji jako wykroczenie z art. 119 §1 k.w. Wszak cel i sposób działania sprawcy we wszystkich omówionych sytuacjach jest tożsamy, zbliżony jest również schemat technicznego reagowania systemów płatności elektronicznej. Jedyną różnicą i to do kwoty przewidzianej wart. 130 k.w. niemającą wpływu na kwalifikację prawną, jest granica między płatnością zbliżeniową z użyciem kodu PIN a taką płatnością bez jego użycia. Te zaś, przy istnieniu zabezpieczeń elektronicznych uniemożliwiających prawne zadysponowanie środkami płatniczymi zdeponowanymi na rachunku właściciela karty, nie mogą różnicować zasad i podstaw odpowiedzialności sprawcy. W karcie płatniczej bowiem procesem tym (procesem zapłaty, podjęcia środków itp.) steruje mikroprocesor, w którym zapisany jest niepowtarzalny klucz bezpieczeństwa umożliwiający dostęp do konkretnego rachunku bankowego, kod PIN zaś jest dodatkowym środkiem uwierzytelniającym właściciela karty. W świetle tych wywodów na aprobatę zasługuje postąpienie Sądu Okręgowego w S. akceptujące kwalifikację prawną dokonanych przez S. K. płatności zbliżeniowych. Kwestionująca to skarga kasacyjna nie mogła być więc uwzględniona. Odmiennie natomiast należy ocenić zarzuty zawarte w kasacji obrońcy skazanego, w których kwestionuje on kwalifikowanie usiłowania podjęcia przez skazanego środków pieniężnych z bankomatu przy braku znajomości kodu PIN przyporządkowanego do karty płatniczej ukradzionej P.S. oraz usiłowania dokonania płatności zbliżeniowej na kwoty 41,10 zł i 37,80 zł w sytuacji ustalenia jej zablokowania. Oceniając tę sytuację faktyczną przez pryzmat zarzutu apelacji, Sąd odwoławczy przyjął, że próba wypłaty kwoty 100 zł z bankomatu nie powiodła się z uwagi na podanie błędnego kodu PIN, mimo posiadania przez sprawcę narzędzia — karty płatniczej nadającej się do popełnienia kradzieży z włamaniem. Nie podjął przy tym próby ustalenia czy karta płatnicza w chwili usiłowania wypłaty pieniędzy z bankomatu była zdatna do dokonania tej operacji, czy też została zablokowana przez bank, mimo że z zeznań pokrzywdzonego złożonych w postępowaniu przygotowawczym (k. 34), jak i w postępowaniu jurysdykcyjnym jednoznacznie wynika, że zawiadomił on bank o kradzieży karty. W odniesieniu zaś do podjętej przez skazanego próby płatności zbliżeniowej przy bezspornym ustaleniu, że powodem niepowodzenia transakcji było zablokowanie karty płatniczej, Sąd ad quem w ogóle nie podjął rozważań przez pryzmat unormowań art. 13 §2 k.k., przesądzając autorytatywnie, że blokada karty płatniczej uniemożliwiająca „dalsze wypłaty z konta bankowego pokrzywdzonego nie stanowi zachowania, o którym mowa w art. 13 §2 k.k.”. Wskazał przy tym, że „oskarżony dysponując odpowiednim narzędziem nadającym się do popełnienia kradzieży z włamaniem — kartą bankomatową, nie potrafił jej jedynie prawidłowo użyć”. Ta konstatacja Sądu odwoławczego niewątpliwie pozostaje w sprzeczności z ustaleniem, że niepowodzenie transakcji zbliżeniowej było spowodowane zablokowaniem karty płatniczej. Uwzględniając więc zarzut kasacji naruszenia prawa materialnego — art. 13 §2 k.k., Sąd Najwyższy uchylił zaskarżony wyrok, przyjmując, że skarga dotyczy jedynie czynu ciągłego przypisanego S. K. w punkcie 2. wyrok Sądu Rejonowego w S., w tej części oraz w zakresie punktów 3 i 4 będących konsekwencją, m.in. skazania za ten czyn i przekazał sprawę w tym zakresie do ponownego rozpoznania Sądowi Okręgowemu w S. w postępowaniu odwoławczym. Tego rodzaju postąpienie, mimo uznania zasadności kasacji jedynie w odniesieniu do zachowań oskarżonego, polegających na usiłowaniu wypłaty z bankomatu kwoty 100 zł oraz usiłowaniu płatności zbliżeniowych w kwotach 41,10 zł i 37,80 zł, wymuszone zostało sytuacją procesową, polegającą na zakwalifikowaniu wszystkich przypisanych S. K. zachowań jako czynu ciągłego w rozumieniu art. 12 k.k. Sąd kasacyjny bowiem nie jest uprawniony do dalszych ingerencji, ponieważ nie jest możliwe dzielenie czynu ciągłego na poszczególne zachowania w sytuacji, gdy do części z nich konieczne jest ponowne przeprowadzenie kontroli apelacyjnej. W zakresie oceny zarzutu 5. kasacji podzielić należy stanowisko autora odpowiedzi na kasację, uznającego, iż stanowi on nieudaną próbę obejścia zakazu określonego w art. 523 §1 in fine k.p.k. (zob. np. postanowienie Sądu Najwyższego z dnia 8 listopada 2016 r., III KK 187/16,lex Nr 2162814). Kwestia rażącej niewspółmierności kary była już analizowana przez Sąd Okręgowy w S., w ramach rozpoznawanej apelacji obrońcy S. K. Sposób procedowania przez ten Sąd w tym zakresie należy uznać za prawidłowy. Podnosząc ponownie ten sam zarzut, obrońca podjął próbę spowodowania kolejnej kontroli instancyjnej wyroku Sądu pierwszej instancji w kasacji, co nie jest dopuszczalne (zob. np. postanowienie Sądu Najwyższego z dnia 24 listopada 2016 r.,II KK 322/16, LEX nr 2192652). Ponownie rozpoznając sprawę, oczywiście w odniesieniu do usiłowania dokonania przez S. K. kradzieży z włamaniem przez wypłatę z bankomatu kwoty 100 zł i płatności zbliżeniowych w kwotach 41,10 zł i 37,80 zł, Sąd Okręgowy w S. w pierwszej kolejności podejmie próbę ustalenia czasu zablokowania karty płatniczej, a w szczególności czy w chwili usiłowania wypłaty z bankomatu karta ta była zdatna do zrealizowania tej czynności, czy też była już zablokowana przez jej wystawcę na skutek zgłoszenia kradzieży przez pokrzywdzonego. W zależności od tego ustalenia albo rozważy czy zablokowana już karta płatnicza była środkiem nadającym się do popełnienia czynu zabronionego, czy też nie (art. 13 §2 k.k.), albo zdarzenie to oceni przez pryzmat będącego podstawą sformułowania zarzutu kasacyjnego poglądu wyrażonego w wyroku Sądu Najwyższego z dnia 11 września 2002 r., V KKN 9/01, OSNKW 2002, z. 11—12, poz. 102. W odniesieniu zaś do usiłowania płatności zbliżeniowych zablokowaną kartą, rozważy czy zablokowana karta mogła być rzeczywiście środkiem nadającym się do popełnienia czynu zabronionego. Niezależnie od podjętej decyzji, rozstrzygnięcie powinien uzasadnić w sposób umożliwiający prześledzenie i ocenę przebiegu rozumowania i wynikających zeń efektów. (…)”.
[1] Wyrok Sądu Najwyższego z dnia 22 marca 2017 roku, sygn. III KK 349/16, źródło: Lex — Wolters Kluwers,
Wyrok SN z dnia 11 stycznia 2012 r. — sygn. III KK 192/11 W wyroku z dnia 11 stycznia 2012 roku, sygn. III KK 192/11 Sąd Najwyższy[1] przyjął, iż samochód stanowi,,inny niebezpieczny przedmiot” z art. 223 kk. Stwierdził wówczas w uzasadnieniu, iż:,,(…) Nieco inaczej spojrzeć należy na kwestię drugiego z podniesionych w tej kasacji zarzutów. Od razu stwierdzić należy, że jest to zarzut wadliwie sformułowany, gdyż skarżący wysuwa rzekomą obrazę art. 440 k.p.k., który w tym zakresie nie mógł mieć zastosowania. Z samego uzasadnienia kasacji wynika — jak już wspomniano — że jest to związane z poglądem przyjętym przez Sądy orzekające na gruncie art. 223 k.k. Zarzut dotyczący tej kwestii był jednak, na co też już wskazano, podnoszony w apelacji, a art. 440 k.p.k. dotyczy możliwości orzekania przez sąd odwoławczy niezależnie od granic zaskarżenia i podniesionych zarzutów, czyli gdy w granicach zaskarżenia lub wśród podniesionych zarzutów nie ma wskazania na uchybienie, które w ocenie sądu odwoławczego czyni utrzymanie orzeczenia w mocy rażąco niesprawiedliwym. Ma jednak rację autor kasacji, kiedy wywodzi, że odnośnie do kwestii potraktowania użycia pojazdu jako niebezpiecznego przedmiotu w rozumieniu art. 223 k.k. istnieje w orzecznictwie także odmienne stanowisko, niż zaprezentowane w tej sprawie, czego Sądy orzekające nie wzięły pod uwagę. Nota bene rozbieżności te istnieją także w doktrynie. To zaś w istocie oznacza podniesienie obrazy art. 457 §3 k.p.k. Rzecz bowiem w tym, że w kwestii tej Sąd Rejonowy ogólnikowo tylko stwierdził, iż: „Zgodnie z orzecznictwem i poglądami doktryny, które Sąd w całej rozciągłości aprobuje, za niebezpieczny przedmiot uznaje się w szczególności samochód, którym sprawca usiłował potrącić policjanta”, przywołując w tym miejscu stanowisko wyrażone przez A. Marka w jego Komentarzu do art. 223 k.k., cytowanym za LEX 2007, i wskazanego tam wyroku Sądu Apelacyjnego w Katowicach z 31 października 2000 r., II AKa 273/00, przywołując samodzielnie jeszcze wyrok Sądu Apelacyjnego w Poznaniu z dnia 25 stycznia 2001 r., II AKa 574/00, OSA 2002, z. 7, poz. 53, który nota bene dotyczy rzucenia butelką w kierunku funkcjonariusza Policji, a nie najeżdżania nań samochodem. Sąd Okręgowy zaś, przy rozpoznawaniu zarzutu apelacyjnego, ograniczył się do stwierdzenia, że: „Zgodzić się należy ze stanowiskiem Sądu Rejonowego, popartym orzecznictwem, iż za niebezpieczny przedmiot uznaje się także samochód służący do potrącenia policjanta” i przywołania Komentarza A. Marka, tyle że z roku 2010, oraz wyroków Sądu Apelacyjnego w Katowicach z dnia 12 lutego 2004 r., II AKa 12/04, LEX nr 142857 i Sądu Apelacyjnego w Lublinie z dnia 13 czerwca 2005 r., II AKa 124/05, LEX nr 165998, w których rzeczywiście przyjęto, że najechanie na policjanta prowadzonym samochodem osobowym jest użyciem niebezpiecznego przedmiotu w rozumieniu art. 223 k.k. W apelacji wyraźnie jednak przywołano orzeczenia, w których zajęto inne stanowisko, i to ze stosowną argumentacją, a to wyrok Sądu Apelacyjnego w Krakowie z dnia 17 lipca 2003 r., II AKa 161/03, KZS 2003, z. 9, poz. 20 oraz Sądu Najwyższego z dnia 11 marca 2003 r., V KK 148/02, OSPriPr 2003, z. 9, poz. 4, wskazujące, że użycie samochodu w sposób stanowiący poważne zagrożenie dla życia lub zdrowia funkcjonariusza przez najechanie na niego samochodem nie wypełnia znamion użycia niebezpiecznego przedmiotu, o jakim mowa w art. 223 k.k. Pogląd ten zaaprobowano także np. w Komentarzu do Kodeksu karnego pod red. A. Zolla, Kraków 2006, uwaga 16 do art. 223 k.k. Sąd odwoławczy ani słowem nie odniósł się do tego stanowiska, jak również do wskazanych na jego poparcie argumentacji. Tymczasem jeżeli przy rozbieżności poglądów w doktrynie i orzecznictwie sąd decyduje się podzielić określone stanowisko, to powinien, nie tylko przez samo odwołanie się do niego, ale także przez rozważenie argumentów wyrażanych przez zwolenników innego podejścia do danej kwestii, wskazać w sposób przekonujący powody trafności aprobowanej koncepcji i niezasadności jej przeciwieństwa. Wymaga tego bowiem rzetelność procesu i prawidłowe wywiązywanie się z wymogów wynikających z art. 457 §3 k.p.k. Tym zadaniom niestety Sąd odwoławczy w sprawie niniejszej nie sprostał. Dlatego też Sąd Najwyższy, odczytując tę kasację także przez pryzmat art. 118 §1 k.p.k., uwzględniając zarzut podniesiony w jej uzasadnieniu, uchylił zaskarżony wyrok, ale tylko w części dotyczącej utrzymania w mocy wyroku w zakresie przypisania oskarżonemu przestępstwa z art. 223 k.k. i skazania za nie, oraz kary łącznej, w ramach której mieści się również kara orzeczona za to przestępstwo. Jak już bowiem wskazano, choć obrońca zaskarżył go w całości, to jednak podniesiony zarzut, zasadny w aspekcie wskazanym w uzasadnieniu tej kasacji, dotyczył jedynie owego przestępstwa. Uchylając ten wyrok, przekazano sprawę do ponownego rozpoznania Sądowi drugiej instancji, który rozważając teraz przedmiotowy zarzut apelacji, powinien odnieść się do niego merytorycznie w sposób wcześniej wskazany. (…)”.
[1] Wyrok z dnia 11 stycznia 2012 roku, sygn. III KK 192/11, źrodło: Lex — Wolters Kluwers,
Wyrok SN z dnia 29.05.2012 r.- sygn. II KK 106/12 W wyroku z dnia 29 maja 2012 roku Sąd Najwyższy[1] uznał, iż osoba uchylająca się od obowiązku,,pielęgnacji i całodobowej opieki” nie wyczerpuje swoim zachowaniem dyspozycji art. 209 §1 kk. W treści uzasadnienia nadmienił bowiem, iż:,,(…)Kasacja Prokuratora Generalnego — wniesiona na korzyść oskarżonej — okazała się oczywiście zasadna w rozumieniu art. 535 §5 k.p.k., zarówno w części wskazującej na zaistniałe rażące naruszenie przepisu prawa karnego materialnego (art. 209 §1 k.k.), mające istotny wpływ na treść wyroku, jak też w części domagającej się uchylenia zaskarżonego wyroku i uniewinnienia oskarżonej od popełnienia zarzucanego jej czynu przestępnego. Przechodząc do wyjaśnienia przyczyn wydania przez Sąd Najwyższy rozstrzygnięcia zamieszczonego w sentencji wyroku tego sądu, należy najpierw nadmienić, że dobrami, które chroni przepis art. 209 §1 k.k., jest rodzina i obowiązek opieki. Jednym ze znamion określających czynność sprawczą powyższego przestępstwa jest uporczywe uchylanie się od obowiązku opieki, polegające na niełożeniu na utrzymanie osoby uprawnionej. Stąd też w doktrynie i w judykaturze przyjmuje się, że art. 209 §1 k.k. penalizuje uporczywe uchylanie się od zabezpieczenia materialnych podstaw egzystencji danej osoby, której prawa w tym zakresie zabezpieczone są ustawą lub orzeczeniem sądowym [M. Szewczyk (w:) A. Zoll (red.): Kodeks karny. Komentarz — część szczególna, tom II, Kraków 2004, teza 1 do art. 209 k.k.; M. Mozgawa (red.): Kodeks karny. Praktyczny komentarz, Warszawa 2010, teza 1 do art. 209 k.k.; uzasadnienie postanowienia Sądu Najwyższego z dnia 20 kwietnia 2001 r., V KKN 47/01, OSNKW 2001, z. 7—8, poz. 54]. Dodać także trzeba, że przestępstwo określone w art. 209 §1 k.k. jest przestępstwem materialnym. Warunkiem jego dokonania jest to, żeby uchylanie się od obowiązku alimentacyjnego spowodowało skutek w postaci narażenia pokrzywdzonego na niemożność zaspokojenia podstawowych potrzeb życiowych (szerzej A. Marek: Prawo karne, Warszawa 2009, s. 523). Jak wynika z opisu czynu przypisanego oskarżonej, miała ona dopuścić się przestępstwa z art. 209 §1 k.k., „uporczywie uchylając się od ciążącego na niej obowiązku opieki nad matką (…) a dotyczącego zapewnienia ww. pokrzywdzonej pielęgnacji i całodobowej opieki domowej przez okres 2 pierwszych tygodni każdego miesiąca”. W oczywisty sposób, na co wskazuje zasadnie autor kasacji, tego rodzaju zachowanie nie wyczerpuje jednego ze znamion czynu zabronionego z art. 209 §1 k.k., jakim jest „uchylanie się od obowiązku łożenia na utrzymanie osoby uprawnionej”. Zdecydowanie czym innym jest bowiem uchylanie się od obowiązku „pielęgnacji i całodobowej opieki domowej” (czynności niematerialne) nad osobą uprawnioną i uchylanie się od obowiązku „łożenia na utrzymanie” takiej osoby (czynności o charakterze materialnym). W powyższym kontekście podkreślenia wymaga to, że w obszarze prawa penalnego, będącego „prawem granic” (ultima ratio), nie jest dopuszczalne dokonywanie wykładni rozszerzającej określonych regulacji na niekorzyść sprawcy. Tego rodzaju zabieg interpretacyjny godziłby bowiem w wyrażoną w art. 42 ust. 1Konstytucji i art. 1 §1 k.k. zasadę określoności przestępstwa (szerzej A. Marek, op. cit., s. 68; M. Dietrich, B. Namysłowska-Gabrysiak: Prawo karne — część ogólna, Warszawa 2003, s. 5—6; wyrok Trybunału Konstytucyjnego z dnia 13 stycznia 2005 r., P 15/02, OTK-A 2005, nr 1, poz. 4). Stąd też ustawowy zwrot „uchylanie się od obowiązku łożenia na utrzymanie” musi być rozumiany literalnie. Jednocześnie w realiach tej sprawy w oczywisty sposób także brak podstaw do uznania, że oskarżona S. O. naraziła przypisanym jej zachowaniem pokrzywdzoną na niemożność zaspokojenia podstawowych potrzeb życiowych. To znamię czynu przestępnego z art. 209 §1 k.k., wbrew temu, co sugeruje prokurator w kasacji, znalazło się w opisie czynu przypisanego przez sąd oskarżonej. Zupełnie oczywiste jednak jest, że nie mogło dojść do wyczerpania przez S. O. tegoż znamienia, skoro nie przypisano jej uchylania się od „łożenia” na utrzymanie matki, lecz jedynie uchylanie się od „pielęgnacji i całodobowej opieki domowej”. Tak więc formalnie wskazane w opisie czynu przypisanego w wyroku S. O. znamię, w postaci „narażenia pokrzywdzonej na niemożność zaspokojenia podstawowych potrzeb życiowych”, materialnie nie zostało wyczerpane. Jako oczywistość przyjąć bowiem należy, że owa niemożność zaspokojenia podstawowych potrzeb życiowych stanowić musi pochodną uchylania się od łożenia na utrzymanie osoby uprawnionej. Mamy tutaj więc do czynienia z funkcjonalnym związkiem obu znamion przestępstwa z art. 209 §1 k.k. Wobec zaś nieprzypisania S. O. znamienia uchylania się od łożenia na utrzymanie osoby uprawnionej nie sposób w konsekwencji przyjąć, że doszło do narażenia pokrzywdzonej na niemożność zaspokojenia wspomnianych potrzeb. Na marginesie trzeba także nadmienić, że jak słusznie wskazuje prokurator w kasacji, obiektywnie w tej sprawie nie może być mowy o narażeniu pokrzywdzonej na niemożność zaspokojenia podstawowych potrzeb życiowych, skoro zamieszkuje ona we własnym domu wraz z opiekującym się nią synem (w tym samym domu mieszka także S. O. wraz z córką) i otrzymuje rentę przeznaczaną na jej potrzeby. Mając na uwadze powyższą argumentację, stwierdzić należy, że Sąd Rejonowy w K., skazując S. O. za przestępstwo z art. 209 §1 k.k., w sytuacji gdy w oczywisty sposób tego przestępstwa się nie dopuściła, w istocie naruszył przepis prawa materialnego. Z takim naruszeniem mamy do czynienia w szczególności wówczas, gdy sąd wadliwie zastosował przepis owego prawa (w tym wypadku art. 209 §1 k.k.), pomimo że w danym układzie faktycznym było to niedopuszczalne. Przedmiotowe naruszenie prawa miało charakter rażący. Przypomnieć w tym miejscu trzeba, że z tego rodzaju naruszeniem mamy do czynienia wówczas, gdy ma ono charakter niewątpliwy i oczywisty, przy czym chodzi tutaj nie tyle o łatwość stwierdzenia danego uchybienia, ile o jego rangę i natężenie stopnia nieprawidłowości (W. Grzeszczyk: Kasacja w sprawach karnych, Warszawa 2001, s. 128—129). Z przyczyn wskazanych wyżej rangę i natężenie naruszenia w sferze prawa materialnego uznać trzeba za zasadnicze. Powyższe rażące naruszenie przepisu prawa karnego materialnego należy postrzegać nie na płaszczyźnie hipotetycznego związku przyczynowego z treścią wyroku, lecz na płaszczyźnie realnego związku przyczynowego z treścią tego wyroku. Niewątpliwie bowiem to, że doszło do wydania wobec S. O. wyroku skazującego, było bezpośrednią konsekwencją zignorowania przez Sąd a quo faktu niewyczerpania przez oskarżoną, przypisanym jej zachowaniem, znamion przestępstwa z art. 209 §1 k.k. Powyższy stan rzeczy implikuje również stanowisko, że przedmiotowe naruszenie przepisu prawa karnego materialnego miało istotny wpływ na treść wyroku, co trafnie wyeksponował autor skargi kasacyjnej. Tak więc w niniejszej sprawie zaktualizowała się podstawa kasacyjna, o jakiej stanowi art. 523 §1 k.p.k. Wobec zaistnienia powyższej podstawy kasacyjnej, przy uwzględnieniu charakteru stwierdzonych uchybień oraz kierunku skargi kasacyjnej, konieczne było uchylenie zaskarżonego wyroku Sądu Rejonowego w K. i uniewinnienie S. O. od popełnienia zarzucanego jej czynu (art. 537 §1 i 2 k.p.k.). Z woli ustawodawcy orzeczenie następcze w postaci uniewinnienia od popełnienia zarzucanego czynu ma zapaść w postępowaniu kasacyjnym wówczas, gdy „skazanie jest oczywiście niesłuszne”. W judykaturze trafnie i konsekwentnie wskazuje się, że „każde skazanie za czyn, który nie zawiera znamion czynu zabronionego, a więc w sytuacji obligującej w aktualnym stanie prawnym do uniewinnienia (art. 414 §1 k.p.k. w zw. z art. 17 §1 pkt 2 k.p.k.), musi być uznane za oczywiście niesłuszne w rozumieniu art. 537 §2 k.p.k.” (por. wyroki Sądu Najwyższego z dnia: 25 października 2007 r., III KK 318/07, LEX nr 323685; 21 września 2006 r., V KK 224/06, LEX nr 196971; 29 kwietnia 2003 r., III KK 26/03, LEX nr 77469). Z taką właśnie sytuacją mamy do czynienia w przedmiotowej sprawie. (…)”.
[1] Wyrok Sądu Najwyższego z dnia 29 maja 2012 roku, sygn. II KK 106/12, źródło: Lex — Wolters Kluwers,
Wyrok SN z dnia 15 stycznia 2015 r.- sygn. IV KK 279/14 Sąd Najwyższy w wyroku z dnia 15 stycznia 2015 roku, sygn. IV K 279/14[1] wypowiedział się na temat zakresu pojęć,,czynna napaść” oraz,,naruszenie nietykalności cielesnej” w kontekście znamion przestępstwa z art. 159 kk. Nadmienił bowiem, iż:,,(…) Sąd Najwyższy zważył, co następuje. Kasacje okazały się zasadne w zakresie zarzutu dotyczącego rażącego naruszenia prawa materialnego przez przypisanie sprawcy dokonanego przestępstwa udziału w pobiciu (art. 159 k.k.). Przystępując do analizy postawionego zarzutu naruszenia prawa materialnego, rozpocząć należy od przytoczenia podstawy faktycznej skazania. Przypisany finalnie czyn (z uwzględnieniem modyfikacji wprowadzonej doń przez Sąd odwoławczy) został opisany następująco: „oskarżeni M. M. i M. I. w dniu 16 kwietnia 2010 r. w K. uczestniczyli w pobiciu K. J., w trakcie którego M. M. użył niebezpiecznego narzędzia w postaci maczety w ten sposób, że wykonał zamach tą maczetą w kierunku głowy pokrzywdzonego, a M. I. zaczepił pokrzywdzonego, zademonstrował pokrzywdzonemu trzymany w ręce nóż, a następnie zaszedł ww. pokrzywdzonego od tyłu, trzymając w ręku przedmiotowy nóż i odcinając mu drogę ucieczki, czym narazili go na bezpośrednie niebezpieczeństwo nastąpienia skutku określonego w art. w art. 157 §1 k.k.”. Uzasadnienie wyroku Sądu pierwszej instancji w sferze rekapitulacji ustaleń faktycznych poczynionych w sprawie precyzuje także, że owa „zaczepka” ze strony M. M. miała charakter wyłącznie słowny. Ustalenie to nie było kwestionowane w wyroku Sądu odwoławczego. Zatem nie budzi wątpliwości i nie zostało w żadnej mierze podważone, że w trakcie całego zdarzenia nie doszło do kontaktu fizycznego pomiędzy napastnikami a napadniętym. Jednak ustalenie to w żadnej mierze nie wpłynęło na ocenę zdarzenia przez oba Sądy. Sąd pierwszej instancji, dokonując subsumcji stanu faktycznego pod przepis art. 159 k.k., przytoczył szereg poglądów judykatury precyzujących rozumienie znamienia „brania udziału w pobiciu”. I tak, Sąd ten podkreślił, że znamię to „wypełnia nie tylko zadawanie ciosów, lecz także wszelkie inne formy zachowania, które w zbiorowym działaniu przyczyniają się do niebezpiecznego charakteru zajścia, jak np. podawanie niebezpiecznych przedmiotów (narzędzi), przytrzymywanie ofiary, blokowanie drogi ucieczki itp.”, cytując na poparcie tej tezy wyrok Sądu Apelacyjnego w Krakowie z dnia 12 października 2000 r., II AKa 169/00, KZS 2000, z. 11, poz. 42, oraz ”(…) każda forma kierowanego wolą udziału w grupie napastniczej, bowiem obecność każdego jej uczestnika zwiększa przewagę napastników i przez to ułatwia im dokonanie pobicia, zadawanie razów, a wzmaga niebezpieczeństwo nastąpienia skutków w zdrowiu ofiar (…)”, a także rekapitulując, że ”(…) sprawca pobicia nie musi zachowywać się aktywnie poprzez np. zadawanie ciosów. Wystarczające jest, że przyłączy się do działania innej osoby, która czynnie atakuje, w ten sposób, że będzie zagrzewał do walki, otoczy atakującego i broniącego się tworząc element przewagi fizycznej”. Z kolei Sąd odwoławczy, podzielając powyższe stanowisko Sądu a quo, na jego poparcie przytoczył szereg kolejnych judykatów sądów powszechnych i Sądu Najwyższego (których ponowne cytowanie jest tutaj zbędne). Wskazał m.in., że „dla przyjęcia kwalifikacji z art. 158 k.k. wystarczające jest wyrażenie przez oskarżonego postawy solidarności z pozostałymi sprawcami pobicia, wskazującej na potencjalną gotowość czynnego włączenia się fizycznie w akty agresji wobec pokrzywdzonego, gdy tylko zajdzie np. taka potrzeba lub okazja”. Następnie znaczna część wywodów obu Sądów związanych z charakterem typu z art. 158 k.k. ( i art. 159 k.k.) koncentrowała się na jego materialnym charakterze, a zwłaszcza stopniu i rodzaju niebezpieczeństwa, jakie spowodować musi ów udział w pobiciu. Z powyższymi elementami argumentacji Sądów obu instancji należy się zgodzić i brak powodów do kwestionowania zarówno materialnego charakteru typu z art. 159 k.k., jak i powszechnie przyjmowanego w orzecznictwie rozumienia znamienia „brania udziału w pobiciu”. Kluczowe jest jednak w niniejszej sprawie, że sądy praktycznie nie przeprowadziły jakichkolwiek rozważań na temat samej istoty pobicia, jako zdarzenia, w którym dwie osoby (lub więcej) „biorą udział”. Skoro w języku polskim „brać udział” to synonim słowa „uczestniczyć” (por. Uniwersalny słownik języka polskiego PWN pod red. S. Dubisza, Warszawa 2003), niezbędne jest ustalenie w drodze wykładni znaczenia nadawanego danemu sformułowaniu. Takie postąpienie wydaje się także logiczne z punktu widzenia opisu zachowania przestępczego zawartego w typie art. 158 k.k. (i art. 159 k.k.). By poprawnie zidentyfikować, czy oskarżony brał w czymś udział, należy przesądzić, o jaki typ aktywności (zdarzenia) chodzi. Aktualny pozostaje pogląd Sądu Najwyższego wyrażony w wyroku z dnia 19 maja 1976 r., V KR 68/76, OSNKW 1976, z. 12, poz. 143, że ratio legisart. 158 k.k. polega na powstrzymywaniu się od udziału w pobiciu lub bójce, które w efekcie mogą doprowadzić do poważnych skutków dla zdrowia i życia człowieka. Z kolei w kontekście socjologiczno-kryminologicznego ujęcia powodów penalizacji pobicia (oraz bójki) trafne uwagi poczyniła A. Nowosad, podkreślając, że „uczestnicy zajścia zbiorowego dopuszczają się czynów, których nie popełniliby indywidualnie. Znikają zahamowania, poczucie odpowiedzialności, świadomość własnej odrębności, pojawia się zaś wrażenie wspólnoty, siły, anonimowości i bezkarności. Trudno przewidzieć skutki każdego działania w ramach bójki, ponieważ nie jest ono wyizolowane i pojedyncze, lecz wywołuje reakcje innych uczestników. Bójka łatwo wymyka się spod kontroli. Jednostka wśród dużej liczby uczestników uważa, że późniejsze udowodnienie jej wkładu w gwałtowne zajście, a nawet identyfikacja będą utrudnione lub niemożliwe, wydaje jej się, że odpowiedzialność za popełnione czyny zostaje przeniesiona na grupę. Wraz z liczebnością grupy wzrasta u jednostki poczucie bezkarności i siły” (A. Nowosad: Bójka i pobicie, Warszawa 2014, s. 17 i n.). Ustawodawca, co należy podkreślić, nie penalizuje w tych typach jedynie stworzenia stanu zagrożenia jako takiego, w drodze podejmowania jakichkolwiek obiektywnie niebezpiecznych czynności, ale stworzenie stanu zagrożenia wynikającego z dokonania pobicia, uznając, że zdarzenia mające charakter właśnie „pobicia” łączą się ze statystycznie wysokim niebezpieczeństwem dla zdrowia i życia. Z uwagi na to Kodeks przewiduje odrębny typ czynu zabronionego narażenia na niebezpieczeństwo, którego źródłem jest bójka lub pobicie. Natomiast uzasadnienie wyroku Sądu pierwszej instancji przynosi w powyższej materii nader skromne twierdzenie, że „pobiciem jest czynna napaść dwóch lub więcej osób na inną osobę lub osoby, przy czym w zdarzeniu tym występuje wyraźny podział ról na napastników i napadniętych (broniących się)”, a z kolei uzasadnienie wyroku Sądu odwoławczego zawiera jedynie passus, że ”(…) udział w pobiciu to czynna napaść przynajmniej dwóch osób na inną osobę”. Żaden z sądów nie przytacza na poparcie swoich tez jakichkolwiek poglądów doktryny czy judykatury. Podkreślić wypada, że nie czynią także własnych prób uzasadnienia powyższego stanowiska, zdając się traktować ten element treści przepisu za wyjaśniony w stopniu wystarczającym. Ma to jednak kapitalne znaczenie, gdyż pojęcie „czynna napaść” nie jest zwrotem należącym do języka powszechnego, lecz stanowi terminus technicus, jakim posługuje się Kodeks karny. Wydaje się, że oba sądy traktują zwroty „pobicie” i „czynna napaść” jako synonimy. Pojęcie „czynnej napaści” w Kodeksie karnym pojawia się w przypadku czterech typów czynów zabronionych (art. 135 k.k., art. 136 k.k., art. 223 k.k. oraz art. 345 k.k.), co istotne w każdym — w kontekście oddziaływania na funkcjonariusza publicznego (m.in. Prezydenta RP, przedstawiciela obcego państwa, przełożonego żołnierza). Cel tych przepisów jest tożsamy — ochrona niezakłóconego pełnienia obowiązków przez funkcjonariuszy publicznych (tak m.in. wyrok SA w Łodzi z dnia 31 stycznia 2002 r., II AKa 252/01, OSPriPr 2004, nr 5, poz. 19). W związku z tak zarysowanym przedmiotem ochrony penalizowanie zachowania polegającego na czynnej napaści jest uzasadnione. Zwłaszcza przyjmując ugruntowane rozumienie tego pojęcia w judykaturze i doktrynie. Czynna napaść — zdaniem doktryny — to bowiem „każde działanie podjęte w celu wyrządzenia krzywdy fizycznej, chociażby ten cel nie został osiągnięty, a charakteryzujące się pewnym stopniem gwałtowności” [A. Barczak-Oplustil (wm.in A. Zoll (red.): Kodeks karny. Część szczególna. Komentarz, t. II, wyd. 4, Warszawa 2013, s. 1090], „gwałtowane działanie, będące przejawem agresji wobec funkcjonariusza” [J. Giezek (wm.in J. Giezek (red.): Kodeks karny. Część szczególna. Komentarz, Warszawa 2014, teza 4 do art. 223 k.k.], „działanie gwałtowne skierowane przeciwko integralności cielesnej” (A. Marek: Kodeks karny. Komentarz, wyd. 5, Warszawa 2010, teza 1 do art. 223 k.k. i cytowana tam literatura), „atak, zwykle niespodziewany, podstępny, przybierający gwałtowną postać, nakierowany przynajmniej na naruszenie nietykalności cielesnej i wyrządzenie krzywdy fizycznej, dolegliwości fizycznej w postaci dotkliwego bólu” [J. Kulesza (wwsjp.pl M. Królikowski (red.): R. Zawłocki (red.): Kodeks karny. Część szczególna. Tom I. Komentarz do artykułów 117—221, wyd. 1, Warszawa 2013, teza 5 do art. 135 k.k. i cytowana tam literatura], „czyn sprawcy zmierzający do naruszenia nietykalności cielesnej i wyrządzenia dolegliwości fizycznej, wykraczający już poza pewien stopień zaawansowania zachowania zewnętrznego” [S. Hoc (w:) L. Gardocki (red.): System Prawa Karnego, t. 8, Warszawa 2013, s. 122],. W analogiczny sposób znamię to rozumie judykatura, wskazując, że czynna napaść to „każde działanie zmierzające bezpośrednio do naruszenia nietykalności cielesnej i wyrządzenia w ten sposób dolegliwości fizycznej. Czynna napaść staje się więc przestępstwem dokonanym w chwili przedsięwzięcia działania zmierzającego bezpośrednio do naruszenia nietykalności cielesnej, które w rzeczywistości nie musi nastąpić” (wyrok SA w Lublinie z dnia 5 czerwca 2003 r. II AKa 121/00, OSPriPr 2004 nr 6, poz. 18), „wszelkie działanie podjęte w celu wyrządzenia krzywdy fizycznej, choćby ten cel nie został przez sprawcę osiągnięty (np. sprawca mierzył karabinem, ale nie trafił). Nie jest to również równoznaczne z użyciem przemocy. Przemoc ma bowiem cechy przymusu i zawsze zmierza do tego, aby zmusić kogoś do działania lub zaniechania. Natomiast czynna napaść nie musi zmierzać ani do wymuszenia czynności urzędowej, ani do przeszkodzenia wykonania takiej czynności.” (wyrok SA w Lublinie z dnia 29 maja 2001 r., II AKa 101/01, KZS 2002, z. 4, poz. 43), czy też „wszelkie działania podjęte w celu wyrządzenia krzywdy fizycznej, choćby cel ten nie został zrealizowany” (wyrok SA w Białymstoku z dnia 17 lutego 2000 r., II AKa 14/00, OSA 2000, nr 11—12, poz. 79). Gdy chodzi o relację desygnatów znamion „czynnej napaści” i „naruszenia nietykalności cielesnej”, wskazuje się natomiast na stosunek krzyżowania [A. Barczak-Oplustil (w:) A. Zoll (red.): Kodeks karny. Część szczególna. Komentarz, t. II, wyd. 4, Warszawa 2013, s. 1090, szerokie wywody na ten temat w ujęciu historycznym czyni także J. Lachowski (w:) M. Królikowski (red.), R. Zawłocki (red.): Kodeks karny. Część szczególna. Tom I. Komentarz do artykułów 222—316, wyd. 1, Warszawa 2013, Nb 15—25 do art. 223 k.k.]. Akcentuje się, że zakres pojęcia czynnej napaści jest szerszy w pewnym aspekcie niż zakres pojęcia naruszenia nietykalności cielesnej. Czynna napaść obejmuje zatem wszelkie działania podjęte w celu wyrządzenia krzywdy fizycznej, choćby cel ten nie został osiągnięty. Samo dopuszczenie się czynnej napaści, chociażby jeszcze w stadium usiłowania naruszenia nietykalności, wypełnia już znamiona dokonanego przestępstwa napaści, gdyż chodzi o gwałtowny charakter zdarzenia, a nie konkretny jego rezultat (tak :). wyrok SA w Krakowie z dnia 19 lutego 2003 r., II AKa 15/03, KZS 2003, z. 4, poz. 36.). Przechodząc natomiast na grunt analizy znamienia „pobicie”, punktem wyjścia powinna być konstatacja, że jeśli ustawodawca w jednym akcie prawnym posługuje się różnymi zwrotami, należy je traktować, jako prima facie niosące odmienne znaczenia [tzw. zakaz wykładni synonimicznej — por. R. A. Stefański (w:) T. Bojarski (red.) System Prawa Karnego, t. 2, Warszawa 2011, s. 499; T. Chauvin, T. Stawecki, P. Winczorek (w:) Wstęp do prawoznawstwa, wyd. 5, Warszawa 2009, s. 239; L. Morawski: Zasady wykładni prawa, Toruń 2010, rozdział IV], Z uwagi więc na ich przedmiot ochrony, o czym była już wcześniej mowa, typy znamienne „czynną napaścią” penalizują zachowania o określonym stopniu gwałtowności i potencjalnego niebezpieczeństwa dla osób piastujących określone funkcje publiczne. Bez znaczenia dla zachowania autorytetu tych osób jest, czy dojdzie finalnie do kontaktu fizycznego z funkcjonariuszem, czy też wyrządzenia mu rzeczywistej krzywdy. Już sam zamach niesie za sobą taki stopień karygodności, że ustawodawca wiąże z nim stosowną reakcję karną. W przypadku natomiast typów znamiennych „naruszeniem nietykalności cielesnej” nie jest już istotny kontekst czy też nasilenie zamachu sprawcy, gdyż relewantny jest wyłącznie skutek w postaci wkroczenia w sferę prywatności i nietykalności danej osoby, a więc określonego rodzaju kontakt fizyczny pomiędzy sprawcą i pokrzywdzonym, który z kolei nie powoduje ani dalej idącego uszczerbku (opisanego :). w art. 157 k.k. lubart. 156 k.k.), ani nie stwarza poważnego niebezpieczeństwa (art. 160 k.k.). Wobec powyższego należy ustalić, co ustawodawca rozumie pod pojęciem „pobicia”. Zgodnie z przyjętymi regułami interpretacji tekstu prawnego zawierającego przepisy karne rozpocząć ją należy od wykładni językowej interesującego interpretatora zwrotu. W języku ogólnym zaś „pobić”, znaczy tyle, co „zadać wiele ciosów, razów, kilka razy mocno uderzyć, poturbować” [Uniwersalny słownik języka polskiego PWN pod red. S. Dubisza, Warszawa 2003; Słownik języka polskiego PWN, Warszawa 1996; E. Sobol (oprać.), Wielki słownik języka polskiego IJP PAN (www. :)) P. Żmigrodzki (red.)]. Rezultat interpretacji tego znamienia nie budzi większych wątpliwości, ani tym bardziej nie prowadzi do absurdu czy nieakceptowalnych aksjologicznie rozstrzygnięć. Należy także mieć na uwadze powszechnie przyjętą zasadę wykładni, w myśl której posłużenie się przez ustawodawcę w tym samym akcie prawnym dwoma różnymi terminami powinno prowadzić do odrzucenia takiego rezultatu interpretacji, który prowadziłby do nadania obu tym różnym terminom tego samego znaczenia (zakaz wykładni synonimicznej). Skoro więc w treści art. 158 §1 k.k. ustawodawca posłużył się terminem „pobicie”, a nie występującym w innych przepisach terminem „czynna napaść”, to chciał w ten sposób zaznaczyć, że zdarzenie określane tym pierwszym terminem ma inny zakres znaczeniowy. Mając na względzie funkcję, jaką przypisuje się art. 158 k.k. (i art. 159 k.k.), o czym była już mowa powyżej, uznać należy, że z uwagi na immanentnie niebezpieczny charakter pobicia, który wyraża się we wspólnym zamachu, przynajmniej dwóch osób na innego człowieka, które ma dodatkowo narażać go na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia albo nastąpienie skutku określonego w art. 156 §1 lub w art. 157 §1, musi nastąpić ze strony jednego z uczestników atak, co najmniej naruszający nietykalność cielesną drugiej osoby. Dopiero takie zachowanie połączone z udziałem innych osób (chociażby same nie zadawały uderzeń) tworzyć może owo kwantum niebezpieczeństwa, o jakim mowa w art. 158 k.k. Typ ten nie penalizuje ani czynnej napaści na inną osobę (prywatną), ani samego narażenia jej na niebezpieczeństwo (tak, jak np. art. 160 k.k.), ale zdarzenie określone właśnie, jako „pobicie”, na tyle niebezpieczne, że w jego rezultacie ofiara jest bezpośrednio zagrożona co najmniej tzw. średnim uszczerbkiem na zdrowiu. Oznacza to, że przypadki polegające na chybieniu ciosu, grożeniu, otaczaniu innej osoby, agresji słownej, fingowaniu ciosów, posługiwaniu się niebezpiecznym narzędziem itp., dopóki nie dojdzie do fizycznego kontaktu przynajmniej jednego uczestnika grupy z ofiarą, nie może zostać uznane za dokonaną realizację znamion typu z art. 158 k.k. ani art. 159 k.k. Wszelkie fazy zdarzenia przed rzeczywistym naruszeniem nietykalności cielesnej ofiary można co najwyżej rozpatrywać w kontekście form stadialnych popełnienia tego przestępstwa. Z uwagi na powszechnie wyrażany w doktrynie pogląd, iż typ z art. 158 k.k. stanowi wyraz tzw. kryminalizacji uproszczonej prowadzącej do ominięcia trudności dowodowych w procesie, uznać go należy za konstrukcję wyjątkową na tle całej ustawy karnej. Konstatacja ta prowadzić musi do wniosku, że znamiona tego typu czynu zabronionego muszą być interpretowane wąsko, a przede wszystkim w sposób, który nie prowadziłby do dalszego rozszerzenia odpowiedzialności karnej za zrealizowanie opisanego w nim zachowania zabronionego. Mając na uwadze powyższe, Sąd Najwyższy uznał, że w istocie Sądy obu instancji dokonały rażącego naruszenia prawa materialnego poprzez błędną wykładnię znamienia „pobicie”, utożsamiając je z „czynną napaścią” i przyjmując, że spełnione są przesłanki odpowiedzialności karnej za dokonanie typu z art. 159 k.k. także w sytuacji, gdy między napastnikami a ofiarą w ogóle nie doszło do kontaktu fizycznego i chociażby do naruszenia nietykalności cielesnej tej ostatniej przez przynajmniej jednego napastnika. Uwzględniając tę wykładnię znamion art. 158 k.k. (i art. 159 k.k.), Sąd będzie zobowiązany do zbadania, czy zgromadzony w sprawie materiał dowodowy i poczynione ustalenia faktyczne są wystarczające dla pociągnięcia do odpowiedzialności karnej skazanego. Z uwagi na uchylenie wyroku Sądu odwoławczego oraz Sądu pierwszej instancji wobec uwzględnienia zarzutu rażącego naruszenia prawa materialnego odniesienie się do pozostałych zarzutów stało się bezprzedmiotowe. Jednocześnie, z uwagi na fakt, że także działania drugiego współoskarżonego w sprawie, M. M., zostały zakwalifikowane jako udział w pobiciu, na podstawie art. 536 k.p.k. w zw. z art. 435 k.p.k. należało uchylić wyrok Sądu odwoławczego oraz Sądu pierwszej instancji także w stosunku do tego oskarżonego. Sąd Rejonowy, ponownie rozpoznając sprawę, dokona prawidłowej kwalifikacji prawnej zachowań zarzuconych oskarżonym, mając na względzie wyżej przedstawioną interpretację znamienia „pobicia” użytego w opisie znamion typu czynu zabronionego z art. 158 §1 k.k. oraz przebieg całego zdarzenia, w którym — według aktu oskarżenia — brali udział. (…)”.
[1] Wyrok Sądu Najwyższego z dnia 15 stycznia 2015 roku, sygn. IV KK 279/14, źródło: Lex — Wolters Kluwers,
Wyrok SN z dnia 16 czerwca 2016 r.- V KK 317/15 W wyroku z dnia 16 czerwca 2016 roku Sąd Najwyższy[1] wypowiedział się kwestii naruszenia,,reguł ostrożności” podczas polowania w kontekście art. 155 kk. Nadmienił co następuje:,,(…) Kasacja wniesiona przez pełnomocnika oskarżyciela posiłkowego M. J. o tyle okazała się zasadną, że doprowadziła do uchylenia zaskarżonego wyroku Sądu Okręgowego i przekazania sprawy temu Sądowi do ponownego rozpoznania w postępowaniu odwoławczym. W szczególności trafnie skarżący podniósł, iż powyższy wyrok zapadł z rażącą obrazą art. 7 k.p.k. (zob. s. 7 kasacji), zaś jego pisemne uzasadnienie nie wyjaśnia w rzetelny sposób, wbrew dyspozycji art. 457 §3 k.p.k., czym kierował się Sąd odwoławczy przyjmując, w przeciwieństwie do Sądu pierwszej instancji i w kontekście całokształtu okoliczności powołanych przez ten Sąd, iż G. B. nie naruszył, przy oddawaniu strzału z broni palnej, zasad bezpieczeństwa, co skutkowało zmianą orzeczenia Sądu meriti i uniewinnieniem oskarżonego (zob. s. 13 pisemnego uzasadnienia wyroku Sądu Okręgowego). Dla porządku, już w tym miejscu, warto podkreślić, że rzeczone uchybienie może być także „kwalifikowane” jako przejaw rażącego naruszenia przepisu art. 424 §1 k.p.k., a to z tego względu, że w przypadku wydania przez sąd odwoławczy orzeczenia o charakterze reformatoryjnym jak najbardziej aktualizuje się obowiązek sporządzenia pisemnego uzasadnienia w sposób zgodny z wymogami określonymi w art. 424 k.p.k. (w realiach niniejszej sprawy, wyłącznie w odniesieniu do wymogów określonych w art. 424 §1 k.p.k.). Rzecz bowiem w tym, że Sąd drugiej instancji rozpoznając, stosownie do treści art. 433 §2 k.p.k., zarzuty apelacji wniesionej przez obrońcę G. B. wprawdzie wskazał na fakty, jakie uznał za udowodnione, a jakie za nieudowodnione (opierał się w pełni na ustaleniach faktycznych przyjętych przez Sąd meriti za podstawę orzeczenia, w żaden sposób ich nie modyfikując — zob. 2 pisemnego uzasadnienia wyroku Sądu Okręgowego), to zarazem, prezentując swe stanowisko w odniesieniu do prawnokarnej oceny będącego przedmiotu osądu zachowania oskarżonego, wbrew obowiązkom wynikającym z treści art. 457 §3 k.p.k. w zw. z art. 424 §1 k.p.k., przesłanki swego rozstrzygnięcia przedstawił w sposób dalece niewystarczający, a to z tego względu, że uchylił się od analizy wszystkich przeprowadzonych w procesie dowodów (mimo odmiennej w tym przedmiocie, wiążącej organy procesowe, dyspozycji art. 7 k.p.k.), dowodząc w ten sposób, że ukształtował swe przekonanie (prowadzące do zmiany wyroku skazującego i uniewinnienia oskarżonego) w sposób dowolny, nie zaś swobodny, sprzeczny (w aktualnym stanie rzeczy) z zasadami prawidłowego rozumowania i wskazaniami wiedzy oraz doświadczenia życiowego. Stwierdzając, że pełnomocnik oskarżyciela posiłkowego M. J. jak najbardziej zasadnie podniósł, iż Sąd Okręgowy wydał wyrok z rażącym naruszeniem art. 7 k.p.k. (czego dowodzi pisemne uzasadnienie zaskarżonego wyroku sporządzone w rażącym naruszeniem art. 457 §3 k.p.k. w zw. z art. 424 §1 k.p.k.), podkreślić należy, iż uchybienie to w oczywisty sposób miało istotny wpływ na treść zaskarżonego kasacją orzeczenia — wyprowadzone przez Sąd odwoławczy wnioski odnosiły się wszak do normy określonej w art. 9 §2 k.k. i skutkowały wydaniem orzeczenia reformatoryjnego, uniewinniającego oskarżonego od popełnienia zarzuconego mu aktem oskarżenia czynu. Przed bliższym wyjaśnieniem przesłanek rozstrzygnięcia sprawy przez Sąd Najwyższy, dla pełnego ich zrozumienia, niezbędne jest przytoczenie, aczkolwiek pokrótce, najistotniejszych ustaleń faktycznych będących podstawą orzekania w przedmiocie niniejszego procesu przez sądy obu instancji, jak również przytoczenie, w skrócie, tych okoliczności, które dla tych sądów stanowiły uzasadnienie wydanych rozstrzygnięć. I tak, wskazać należy, że Sąd pierwszej instancji — Sąd Rejonowy ustalił, że przedmiotowe polowanie zbiorowe odbywało się w warunkach widoczności ograniczonej, przez mgłę, do 250—300 metrów, tzw. ósme „pędzenie”, w którego trakcie tragicznie zmarł M. J., miało miejsce w terenie porośniętym gęstymi, nieprzejrzystymi trzcinami o wysokości 2,5—3 metrów, oskarżonemu (tak jak i pozostałym obcojęzycznym uczestnikom polowania) nie przekazano informacji o jego topografii, prowadzący polowanie W. J. nie zakazał myśliwym oddawania strzałów w tzw. miot, jak również nie poinstruował ich odnośnie kierunku oddawania strzałów w ósmym „pędzeniu” zwierzyny; oskarżony posługiwał się pociskami monolitycznymi, używanymi na polowaniach na duże ssaki afrykańskie (nieuzasadnione było ich używanie w polowaniu na dziki) — są to pociski rozwijające dużą prędkość, o bardzo dużej zdolności penetracji (przestrzeliwania celu), które nadto, w przeciwieństwie do pocisków półpłaszczowych, „chętnie rykoszetują”. G.B. oddał trzy strzały do wybiegających z trzcinowiska dzików (w kierunku tzw. miotu), jeden z nich trafił w nieustaloną przeszkodę i przestrzelił ją, po czym utraciwszy fragment, rykoszetując, ze znacznie wytraconą energią, trafił w lewą stronę głowy uczestniczącego w tzw. nagance M. J., co skutkowało jego zgonem (zob. s. 1—11 oraz s. 72—75 pisemnego uzasadnienia wyroku Sądu pierwszej instancji). Sąd meriti ustalił ponadto, że oskarżony oddając strzały nie widział osób uczestniczących w tzw. nagance, a jedynie słyszał ich głosy. Przyjął, że w ustalonych w sprawie realiach G.B., „strzelając w kierunku miotu i wiedząc, że za dzikiem, który wybiegł z trzcinowiska są nieprzejrzyste trzciny, nie mógł wykluczyć sytuacji, że w trzcinach mogą być naganiacze lub inne osoby nie będące uczestnikami polowania, których nie widać, i tym samym mógł przewidzieć, że jego strzał będzie niebezpieczny”; ponadto „nie widział i nie wiedział, czy jest tam kulochwyt dla pocisku, który wystrzeli kierując strzał do miotu (…), i czy w związku z tym nie zaistnieje ryzyko rykoszetu” (zob. s. 77 pisemnego uzasadnienia wyroku Sądu Rejonowego). W takiej zaś sytuacji, jak uznał Sąd pierwszej instancji, oskarżony „oddając strzał do zwierzyny w kierunku miotu, tj. w kierunku do trzcinowiska, licząc się z możliwością zaistnienia rykoszetu, nie tylko nie gwarantował bezpieczeństwa oddanego strzału, ale też nie gwarantował jego skuteczności oraz nie gwarantował bezpieczeństwu otoczeniu” — a tym samym nie zachował wymaganej ostrożności, o której mowa w §40 i §41 obowiązującego wówczas rozporządzenia Ministra Ochrony Środowiska, Zasobów Naturalnych i Leśnictwa z dnia 4 kwietnia 1997 r. (Dz. U. z 1997.35.215 z późn. zm.) w sprawie szczegółowych zasad u warunków wykonywania polowania oraz obowiązku znakowania. Sąd podkreślił przy tym, że oskarżony posługiwał się „nieodpowiednią dobraną amunicją myśliwską” (amunicją monolityczną), o dużej sile rażenia, „siejącą ogromne spustoszenia”, niedostosowaną do rodzaju zwierzyny przeznaczonej do odstrzału w trakcie przedmiotowego polowania (przyjął, że nieuzasadnione było używanie wskazanych pocisków; zob. s. 78—80 pisemnego uzasadnienia wyroku Sądu pierwszej instancji). W takich realiach uznał, że nawet w sytuacji, gdy prowadzący polowanie nie zabronił strzału w tzw. miot, oskarżony nie był zwolniony z przestrzegania reguł określonych w §40, §41 ust. 1, §44 pkt 1 wspomnianego wyżej rozporządzenia Ministra Ochrony Środowiska, Zasobów Naturalnych i Leśnictwa z dnia 4 kwietnia 1997 r., przy zaktualizowaniu się normy wynikającej z §33 ust. 2 tego rozporządzenia. W konsekwencji, nie był uprawniony do oddania innego strzału, aniżeli „poza miot”, albowiem „strzał w miot w okolicznościach, gdzie słychać w pobliżu odgłosy myśliwych, odgłosy naganiaczy (…) w trzcinowisku w środku miotu, w którym nie wiadomo jakie są obiekty wewnątrz i czy jest kulochwyt i jaki, i nie mogąc przewidzieć, jak może się zachować wystrzelony pocisk świadczy o niezachowaniu tych reguł ostrożności przez samego oskarżonego”; powyższe więc dowodzi naruszenia przez oskarżonego zasad ostrożności przy posługiwaniu się bronią palną, co doprowadziło do zawinionej przez G. B. tragicznej śmierci M. J. (zob. s. 80—81 pisemnego uzasadnienia wyroku Sądu Rejonowego). Z kolei Sąd odwoławczy — Sąd Okręgowy, zmieniając zaskarżony apelacją obrońcy oskarżonego wyrok Sądu pierwszej instancji i uniewinniając G. B. od popełnienia zarzuconego mu aktem oskarżenia czynu, jakkolwiek za podstawę swego orzeczenia przyjął w całości ustalenia faktyczne dokonane przez Sąd Rejonowy, to jednak dokonał odmiennej karnoprawnej oceny zachowania oskarżonego (zob. s. 2—3 pisemnego uzasadnienia wyroku Sądu odwoławczego); Sąd ad quem uznał, że wadliwym było przyjęcie przez Sąd meriti, iż oskarżony naruszył „reguły bezpieczeństwa na polowaniu grupowym” (zob. s. 2 wspomnianego pisemnego uzasadnienia). Podkreślając następnie uchybienia w organizacji przedmiotowego polowania, które żadną miarą nie mogą obciążać oskarżonego (zob. s. 8), wyrażające się między innymi w tym, że G. B. nie został zaznajomiony z warunkami terenowymi, w jakich przebiegało polowanie, jak również wskazując na fakt, iż brak było drugiego sygnału oznajmiającego zbliżanie się naganki (które to okoliczności same w sobie, zdaniem Sądu drugiej instancji, stwarzały zagrożenie dla uczestników polowania), Sąd ten wywiódł, w ślad za opinią biegłego A. T., iż oskarżony wprawdzie „najprawdopodobniej” źle ocenił odległość zbliżających się tzw. naganiaczy, co z kolei były pochodną wytłumienia odgłosów ich zbliżania przez mgłę i trzciny, to zarazem „miał prawo sądzić, że ewentualny pocisk po przebiciu zwierza utknie w ziemi stanowiącej kulochwyt” (zob. s. 9 pisemnego uzasadnienia zaskarżonego wyroku). Konkludując, że oskarżony jakkolwiek dopuścił się „zaniechania” polegającego „na nieupewnieniu się czy pocisk utkwi w kulochwycie w przypadku strzału do dzika z pozycji stojącej z odległości 18—20 m”, stwierdził jednocześnie, że „nie mógł tego sprawdzić, gdyż polskie przepisy zabraniają zejścia ze stanowiska wyznaczonego przez prowadzącego, a nie mógł też zapytać o to prowadzącego ze względu na barierę językową” (zob. s. 9 wspomnianego uzasadnienia). W takich zaś realiach Sąd odwoławczy uznał, że oskarżony „był przekonany, że strzela bezpiecznie” a jednocześnie „nie mógł przewidzieć, że prowadzący polowanie w ostatnim ósmym pędzeniu będzie prowadził je w warunkach niezapewniających bezpieczeństwo uczestnikom i otoczeniu” (zob. s. 12 pisemnego uzasadnienia zaskarżonego wyroku) — i te właśnie okoliczności „prócz oceny przez niego ewentualnego zagrożenia wynikającego z możliwości zaistnienia rykoszetu” o tyle są relewantne dla rozstrzygnięcia, że „na decyzję oskarżonego o oddaniu strzału wpływało przekonanie o zachowaniu przez organizatorów i prowadzącego polowanie reguł bezpieczeństwa obowiązujących podczas polowania grupowego oraz brak wyraźnego zakazu strzelania w miot, sposób ustawienia myśliwych w oddali od trzcin umożliwiający oddanie strzału w miot” (zob. s. 12 i s. 13 pisemnego uzasadnienia wyroku Sądu Okręgowego). W takim stanie rzeczy, zważywszy na przedstawione przez Sąd Okręgowy przesłanki zmiany wyroku Sądu pierwszej instancji, nie sposób odmówić racji wywodom wnoszącego kasację, który jak najbardziej zasadnie podniósł, iż w istocie poza sferą zainteresowania Sądu odwoławczego pozostawała podkreślona przez Sąd pierwszej instancji kwestia posługiwania się przez oskarżonego amunicją monolityczną (wbrew normie wynikającej z §6 ust. 2 wspomnianego wyżej rozporządzenia Ministra Ochrony Środowiska (…) z dnia 4 kwietnia 1997 r.), której właściwości szczegółowo omówił, w obdarzonej walorem rzetelności opinii biegły J. M., stanowiącej dla Sądu pierwszej instancji wiarygodną podstawę dowodową, co Sąd odwoławczy w pełni zaakceptował (zob. s. 73—75 pisemnego uzasadniania wyroku Sądu Rejonowego oraz s. 2 pisemnego u uzasadnienia wyroku Sądu Okręgowego); z dowodu tego zaś jednoznacznie wynika, że wyżej wymienione pociski rozwijają dużą prędkość, mają bardzo dużą zdolności penetracji (przestrzeliwania celu), a nadto, w przeciwieństwie do pocisków półpłaszczowych, „chętnie rykoszetują”. Wprawdzie Sąd drugiej instancji, prezentując pisemne motywy swego rozstrzygnięcia, wspomniał ogólnikowo o „ocenie ewentualnego zagrożenia wynikającego z możliwości zaistnienia rykoszetu” (zob. s. 12), to jednak okoliczności tych de facto, w przeciwieństwie do Sądu pierwszej instancji, nie rozważył przy wyprowadzaniu wniosków, co do tego, czy oskarżony naruszył zasady bezpieczeństwa oddając strzał, który ostatecznie śmiertelnie ugodził M. J. Podkreślić przy tym z całą mocą trzeba, że powyższe zaniechanie Sądu Okręgowego jest tym bardziej rażące, że Sąd Najwyższy uchylając, w wyniku uwzględnienia pierwszej kasacji pełnomocnika oskarżyciela posiłkowego M. J., uprzednio zapadłe w sprawie wyroki wydane przez sądy obu instancji (wyrok Sądu Najwyższego z dnia 24 czerwca 2010 r., sygn. akt V KK 396/09) i przekazując sprawę do ponownego rozpoznania w postępowaniu pierwszoinstancyjnym, jednoznacznie i klarownie wskazał, że fakty te stanowią niezbędny element właściwej oceny, czy G. B. zachował wymogi ostrożności, o których mowa w §40, §41 i §44 powołanego wyżej rozporządzenia Ministra Ochrony Środowiska (…) z dnia 4 kwietnia 1997 r. (zob. s. 5—8 pisemnego uzasadnienia wyroku Sądu Najwyższego, sygn. akt V KK 396/09). Przytoczone sformułowanie zawarte w pisemnym uzasadnieniu zaskarżonego wyroku Sądu Okręgowego w żadnym razie nie może być uznane za wyjaśniające przyczyny odmiennego wnioskowania, aniżeli przyjął Sąd pierwszej instancji, co do tego, że oskarżony nie naruszył zasad bezpieczeństwa przy oddawaniu strzału z broni palnej — mimo że powyższe okoliczności, obok omówionych przez Sąd odwoławczy, mają niebagatelne znaczenie dla przesłanek ewentualnej odpowiedzialności karnej G. B. za zarzucony mu aktem oskarżenia czyn (w istocie Sąd nie wyjaśnił, jaka była wskazana „ocena”, przez oskarżonego, możliwości zaistnienia rykoszetu — przy uwzględnieniu właściwości amunicji, jaką się posługiwał, i jaki miała wpływ na konkluzję prowadzącą do uniewinnienia oskarżonego). Przypomnieć więc w tym kontekście wypada, że właściwe zastosowanie normy określonej w art. 9 §2 k.k. wymaga precyzyjnych ustaleń strony podmiotowej czynu zabronionego — tu: w odniesieniu do obiektywnej możliwości uświadomienia sobie, przez oskarżonego, możliwości popełnienia czynu zabronionego, jak również dokonania ustaleń co do naruszenia — lub nienaruszenia — zasad ostrożności wymaganych w danych warunkach. Te ostatnie zaś mają charakter stricte obiektywny, niezależny od właściwości indywidualnego podmiotu, a ich „zdekodowanie” nie może być przeprowadzone bez uwzględnienia źródła ich obowiązywania; w realiach niniejszego postępowania zasadnicze znaczenie będą więc miały, w szczególności, jak już wskazywał Sąd Najwyższy w pisemnym uzasadnieniu uprzednio wydanego wyroku (sygn. akt V KK 396/09 — zob. s. 5—6), unormowania obowiązującego w owym czasie rozporządzenia Ministra Ochrony Środowiska (…) z dnia 4 kwietnia 1997 r. W konsekwencji powyższego stwierdzić należy, że bez rzetelnej analizy całokształtu przeprowadzonych w toku procesu dowodów (zob. art. 7 k.p.k.), w tym dowodów dotyczących właściwości amunicji, jaką w krytycznym czasie posługiwał się oskarżony, a czego właśnie zaniechał Sąd odwoławczy, nie sposób było wyprowadzić, w ukazanym kontekście, prawidłowych wniosków co do tego, czy G. B. miał obiektywną możliwość uświadomienia sobie możliwości popełnienia czynu zabronionego, jak również czy naruszył on zasady bezpieczeństwa związane z posługiwaniem się bronią palną, obowiązujące w czasie przedmiotowego ósmego tzw. pędzenia zwierzyny. Pamiętać przy tym należy, że wskazane „reguły ostrożności” dotyczą nie tylko zasad postępowania z danym dobrem prawnym, ale przede wszystkim mają na celu zapewnienie jego ochrony — stąd niezbędne jest też uwzględnienie, przy osądzaniu danego czynu, całokształtu okoliczności, w jakich działał oskarżony. Ustalenie „właściwego standardu” postępowania z danym dobrem prawnym jest wszak niezbędne dla oceny, czy podsądny działał niezgodnie z takim standardem. Przy wnioskowaniu z tych okoliczności należy więc uwzględniać także „narzędzie”, jakim posługiwał się oskarżony, którym — mówiąc w uproszczeniu — była amunicja o określonej w opinii biegłego J. M. charakterystyce, i sposób, w jaki została użyta (oddanie strzału w warunkach ograniczonej widoczności, w sytuacji, gdy oskarżony nie widział osób uczestniczących w tzw. nagance, a jedynie słyszał ich głosy, a tragiczny w swych skutkach strzał oddał w kierunku tzw. miotu, w kierunku dzika, który wybiegł z nieprzejrzystego trzcinowiska, przy braku wiedzy oskarżonego co do topografii terenu, a tym samym braku jego wiedzy, czy w trzcinowisku jest tzw. kulochwyt dla wystrzelonego pocisku — por. przytoczone powyżej ustalenia faktyczne przyjęte przez Sąd pierwszej instancji za podstawę orzeczenia a uznane przez Sąd odwoławczy za trafnie dokonane). W ukazanym stanie rzeczy przyznać zatem trzeba rację skarżącemu, który wskazał, iż Sąd odwoławczy w istocie nie wyjaśnił — w rzetelny, wymagany przepisami prawa sposób — przesłanek rozstrzygnięcia sprowadzającego się do przyjęcia, iż G. B. na przedmiotowym polowaniu nie naruszył zasad bezpieczeństwa przy posługiwaniu się bronią palną (por. treść zarzutu oraz s. 4—7 kasacji). Zasadnie więc autor kasacji podniósł, iż dokonana przez Sąd odwoławczy zmiana wyroku Sądu Rejonowego była następstwem rażącego naruszenia reguł wnioskowania określonych w art. 7 k.p.k., a wywody sporządzonego pisemnego uzasadnienia zaskarżonego wyroku o tyle nie mogą być uznane za przekonująco, rzetelnie wyjaśniające czym kierował się Sąd odwoławczy wydając swe orzeczenie, że Sąd Okręgowy w procesie wyrokowania opierał się li tylko na fragmentarycznych, dowolnie wybranych przesłankach rozumowaniach, nie zaś na wszystkich, relewantnych dla przedmiotu procesu (w tym właśnie wyrażają się uchybienia, które skarżący trafnie w tym zakresie uczynił przedmiotem podniesionego zarzutu, a które stanowią wyraz rażącego naruszenia prawa). Dodać przy tym trzeba, niejako dla porządku, że skoro Sąd Okręgowy z ustalonego w sprawie stanu faktycznego wysnuł wnioski prowadzące do odmiennego, aniżeli przyjął Sąd pierwszej instancji, rozstrzygnięcia w przedmiocie odpowiedzialności karnej G. B., możliwym stało się podniesienie w kasacji wniesionej przez pełnomocnika oskarżyciela posiłkowego M. J. zarzutu rażącego naruszenia art. 7 k.p.k. (w związku z art. 457 §3 k.p.k., które to uchybienie, jak wyżej była o tym mowa, może być kwalifikowane również jako rażące naruszenie art. 424 §1 k.p.k.), opierającego się na zasadnym twierdzeniu, iż Sąd odwoławczy wyprowadził powyższe wnioski na podstawie wybiórczo traktowanych ustaleń faktycznych będących podstawą zaskarżonego orzeczenia, ocenionych dowolnie, nie zaś swobodnie, co skutkowało tym, że przekonanie swe tym samym ukształtował, w takich realiach, w sposób sprzeczny z zasadami prawidłowego rozumowania i wskazaniami wiedzy oraz doświadczenia życiowego. Wskazane uchybienia są przy tym na tyle poważne, że w oczywisty sposób rzutują na ocenę prawidłowego rozpoznania i rozstrzygnięcia w przedmiocie procesu w instancji odwoławczej, a tym samym stanowią „przyczyny kasacyjne” w rozumieniu art. 523 §1
[1] Wyrok Sądu Najwyższego z dnia 16 czerwca 2016 roku, sygn. V KK 317/15, źródło: Lex — Wolters Kluwers,
[1] Wyrok Sądu Najwyższego z dnia 10 grudnia 2014 roku, sygn. III KK 388/14, źródło: Lex — Wolters Kluwers,
[1] Wyrok Sądu Najwyższego z dnia 24 października 2013 roku, sygn. III KK 346/13, źródło: Lex — Wolters Kluwers,
[1] Wyrok Sądu Najwyższego z dnia 7 listopada 2013 roku, sygn. V KK 124/13, źródło: Lex — Wolters Kluwers,
[1] Wyrok Sądu Najwyższego z dnia 5 marca 2015 roku, sygn. III KK 414/14, źródło: Lex — Wolters Kluwers,
[1] Wyrok z dnia 27 listopada 2015 roku, sygn. II K 216/15, źródło: LEX — Wolters Kluwers,
[1] Uchwała Sądu Najwyższego z dnia 24 lutego 2010 roku, sygn. I KZP 29/09, źródło: Lex — Wolters Kluwers,
[1] Postanowienie Sądu Najwyższego z dnia 9 lutego 2011 roku, sygn. V KK 288/10, źródło: Lex — Wolters Kluwers,
[1] Postanowienie Sądu Najwyższego z dnia 23 lutego 2017 roku, sygn. IV KK 19/17, źródło: Lex — Wolters Kluwers,
[1] Postanowienie Sądu Najwyższego z dnia 23 września 2009 roku, sygn. I KZP 10/09, źródło: Lex — Wolters Kluwers,
[1] Wyrok Sądu Apelacyjnego w Poznaniu z dnia 25 marca 1999 roku, sygn. II AKa 45/99, źródło: Lex — Wolters Kluwers,
[1] Wyrok Sądu Najwyższego z dnia 16 stycznia 2008 roku, sygn. IV KK 389/07, źródło: Lex — Wolters Kluwers,
[1] Wyrok Sądu Apelacyjnego w Krakowie z dnia 2 listopada 2004 roku, sygn. II Aka 119/04, źródło: Lex — Wolters Kluwers,
[1] Wyrok Sądu Apelacyjnego w Białymstoku z dnia 19 marca 2015 roku, sygn. II AKa 28/15, źródło: Lex — Wolters Kluwers, [2] Wyrok Sądu Apelacyjnego w Poznaniu z dnia 31 października 2013 roku, sygn. II Aka 175/13, źródło: Lex — Wolters Kluwers,
[1] Wyrok Sądu Najwyższego z dnia 15 stycznia 2015 roku, sygn. III KK 313/14, źródło: Lex, Wolters Kluwers,
[1] Uchwała Sądu Najwyższego z dnia 19 stycznia 2017 roku, sygn. I KZP 17/16, źródło: Lex, Wolters Kluwers,
[1] Wyrok Sądu Apelacyjnego w Katowicach z dnia 15 grudnia 2016 roku, sygn. II AKa 320/16, źródło: Lex, Wolters Kluwers,
[1] Wyrok Sądu Apelacyjnego w Rzeszowie z dnia 23 sierpnia 2012 roku, sygn. II AKa 74/12, źródło: Lex, Wolters Kluwers,
<a href="http://cyfroteka.pl/ebooki/Wybor_orzecznictwa_w sprawach_karnych-ebookRO/p02045717i020" target="_blank" title="Wybór orzecznictwa w sprawach karnych [Andrzej Lebiedowicz] - KLIKAJ I CZYTAJ ONLINE" > <img src="http://cyfroteka.pl/images/BRD.png" style="border:none;background:none transparent;box-shadow:none;-webkit-box-shadow:none;-webkit-border-radius:0;border-radius:0;" alt="Wybór orzecznictwa w sprawach karnych [Andrzej Lebiedowicz] - KLIKAJ I CZYTAJ ONLINE"/></a>

References: art. 263
 art. 263
in fine
 art. 457
 art. 9
 art. 355
 art. 263
 art. 457
 art. 523
 art. 6
 art. 457
 art. 537
 art. 457
 art. 442
 art. 518
 art. 263
 art. 37
 art. 36
 art. 452
 art. 279
 art. 119
 art. 278
 art. 279
 art. 286
 art. 278
 art. 279
 art. 208
 art. 208
 art. 279
 art. 208
 art. 279
 art. 267
 art. 119
 art. 13
 art. 13
 art. 13
 art. 12
 art. 523
in fine
 art. 223
 art. 440
 art. 223
 art. 440
 art. 223
 art. 457
 art. 223
 art. 223
 art. 223
 art. 223
 art. 457
 art. 118
 art. 223
 art. 209
 art. 535
 art. 209
 art. 209
 art. 209
 art. 209
 art. 209
 art. 209
 art. 209
 art. 42
 art. 1
 art. 209
 art. 209
 art. 209
 art. 209
 art. 209
 art. 523
 art. 17
 art. 537
 art. 159
 art. 157
 art. 159
 art. 158
 art. 158
 art. 159
 art. 159
 art. 158
 art. 159
 art. 136
 art. 223
 art. 345
 art. 223
 art. 223
 art. 135
 art. 223
 art. 157
 art. 158
 art. 158
 art. 159
 art. 156
 art. 157
 art. 158
 art. 160
 art. 158
 art. 159
 art. 158
 art. 159
 art. 158
 art. 159
 art. 536
 art. 435
 art. 158
 art. 155
 art. 7
 art. 457
 art. 424
 art. 424
 art. 424
 art. 433
 art. 457
 art. 424
 art. 7
 art. 7
 art. 457
 art. 424
 art. 9
 art. 9
 art. 7
 art. 7
 art. 7
 art. 457
 art. 424
 art. 523