Source: https://czasopismo.legeartis.org/2018/12/zwrot-kosztow-procesu-strona-bez-pelnomocnika.html
Timestamp: 2019-10-19 21:09:03+00:00

Document:
Zwrot kosztów procesu dla strony bez pełnomocnika (wyrok TK SK 25/16)
by Olgierd Rudak • 12 grudnia 2018 • 8 komentarzy
Nie poświęcam już na tutejszych łamach uwagi orzecznictwu tzw. Trybunału Konstytucyjnego (wiadomo dlaczego), rzadki wyjątek czyniąc tylko dla orzeczeń szczególnie kuriozalnych. Zaliczam do nich także wczorajszy wyrok, w którym TK stwierdził, iż przepis ograniczający prawo do żądania kosztów przez stronę, która staje w sądzie sama (bez pełnomocnika) nie narusza konstytucyjnego prawa do sądu.
wyrok TK z 11 grudnia 2018 r. (SK 25/16)
1. Art. 98 § 2 zd. 2 kpc w zakresie, w jakim ogranicza stronie wygrywającej proces, niereprezentowanej przez adwokata lub radcę prawnego, wysokość zwrotu kosztów przejazdu do sądu niezbędnych do celowego dochodzenia praw i celowej obrony, jest zgodny z art. 45 ust. 1 w związku z art. 31 ust. 3 Konstytucji RP.
2. Art. 98 § 2 zd. 2 kpc w zakresie, w jakim zawiera wyrażenie „wynagrodzenia jednego adwokata wykonującego zawód w siedzibie sądu procesowego”, jest zgodny z art. 45 ust. 1 w związku z art. 2 Konstytucji RP.
Orzeczenie wydano ze skargi mężczyzny, który wniósł (początkowo przed e-sąd) powództwo o zwrot należności po odstąpieniu od umowy o organizację imprezy turystycznej. Sprawa toczyła się przed sądem właściwym miejscowo ze względu na siedzibę pozwanego przedsiębiorcy („Jest to konsekwencja oczywiście pozbawionej sensu regulacji postępowania elektronicznego, która, po wniesieniu sprzeciwu, nie przewiduje możliwości przekazania sprawy jakiemukolwiek innemu sądowi poza sądem pozwanego. Gdyby proces nie toczył się w postępowaniu elektronicznym, powód mógłby wskazać sąd właściwy miejscowo według swego miejsca zamieszkania”) — odbyło się kilka rozpraw, na każdą dojeżdżał własnym autem, płatną autostradą.
Powód wygrał sprawę, żądając także rozliczenia rzeczywiście poniesionych kosztów dojazdu w postaci tzw. kilometrówki; sąd zasądził mu koszty do wysokości wynagrodzenia profesjonalnego pełnomocnika (w/g art. 98 par. 2 kpc); zażalenie na koszty procesu zostało oddalone.
W ocenie skarżącego zwolnienie strony przegrywającej z obowiązku rekompensaty pełnych kosztów poniesionych przez wygrywającego „stanowi instytucjonalne ograniczenie prawa do sądu” — bo może dochodzić do sytuacji, w której racjonalna kalkulacja ekonomiczna będzie powodowała rezygnację z dochodzenia roszczeń na drodze sądowej (por. uzasadnienie wyroku TK z 12 czerwca 2002 r., P 13/01) — odmienna regulacja kwestii kosztów procesu ze względu na sposób reprezentacji strony jest nieracjonalna i sprzeczna z ustawą zasadniczą.
art. 98 par. 2 kpc
Tzw. Trybunał Konstytucyjny nie podzielił tego stanowiska: przyjęty sposób rozliczenia kosztów procesu w przypadku strony działającej bez pełnomocnika nie stanowi nieuzasadnionej ekonomicznej bariery prawa do sądu (art. 45 ust. 1 Konstytucji RP), bo w większości przypadków albo kosztów nie będzie, albo będą się mieściły w ustawowym limicie zwrotu. Co więcej ustawa zasadnicza nie wymaga zwrotu wszystkich kosztów postępowania stronie wygrywającej. Ustawowy limit zwrotu kosztów procesu ma istotną funkcję gwarancyjną — albowiem pozwala oszacować maksymalną wysokość należności, co jest szczególnie istotne, jeśli koszty mają zależeć właśnie od dalekich podróży przeciwnika procesowego.
Regulacja ta nie wprowadza pośrednio przymusu adwokacko-radcowskiego: wdając się w spór strona powinna przeanalizować całość skutków, także w zakresie wad i zalet wybranego sposobu reprezentacji.
Co ciekawe TK umorzył postępowanie w części, w jakiej skarżący odniósł się do konstytucyjnej zasady równości — ale (jak wynika z komunikatu prasowego) „dostrzegając jednak słuszność jego wątpliwości” zdecydował się na zasygnalizowanie tych uwag ustawodawcy, w celu ewentualnego podjęcia inicjatywy.
Zamiast komentarza: orzeczenie (a może pogląd wyrażony przy ciasteczkach i herbatce?) oceniam oczywiście negatywnie (por. „Brak równości co do zwrotu kosztów procesu”). Konieczność wyłożenia z własnej kieszeni pieniędzy na podróże do sądu, tylko dlatego, że ustawodawca tak określił właściwość sądu (a strona czuje się na siłach samodzielnie zająć sprawą) — przy wizji otrzymania tylko 90 złotych (bo sprawa była za pięćset) — podczas gdy pełnomocnikowi należy się zwrot obliczony w/g kilometrówek rzeczywiście poniesionych wydatków (por. uchwała SN z 29 czerwca 2016 r., III CZP 26/16) jest oczywiście sprzeczna z Konstytucją RP, i to nie tylko prawem do sądu (i nie tylko zakazem dyskryminacji).
Jednak dostrzegam absurdalność także przypadku kiedy mowa o zwrocie kosztów procesu dla strony bez pełnomocnika, która ma wybór: spędzić 3-4 godziny na pisaniu pisma w sprawie za 500 złotych (za co finalnie nikt nie zapłaci, bo sąd jest pod domem), albo po prostu pójść do kina i mieć wszystko w nosie.
Tags: art. 45 Konstytucji art. 98 kpc koszty procesu Trybunał Konstytucyjny
← Podział majątku po rozwodzie obejmuje także udziały w spółce z o.o. — jeśli zostały nabyte z majątku wspólnego małżonków
Sampling (który nie jest cytatem) wymaga zgody twórcy utworu samplowanego →
Pełnomocnikowi profesjonalnemu nie należy się zwrot kosztów przejazdu wg. „kilometrówek” tylko według faktycznie poniesionych kosztów a wynika to właśnie z przytoczonej w tekście uchwały SN z 29 czerwca 2016 r., III CZP 26/16 o czym był też na łamach niniejszego bloga artykuł: https://czasopismo.legeartis.org/2016/07/koszty-dojazdu-pelnomocnika-sad.html
Czyli pełnomocnik wcale nie ma lepiej z tym tylko zastrzeżeniem że nie ma górnej granicy tych kosztów dla pełnomocnika a do strony jest.
A, racja, iśhabefergesen (a raczej nie doczytałem) — poprawiam, dzięki :)
Te przepisy pośrednio to w ogóle miażdżą biednych kosztami. Powiedzmy, że pozwę kogoś i ten ktoś wynajmie sobie dla hecy prawnika z drugiego końca Polski (choć bezproblemowo mógłby korzystać z prawnika pracującego w mieście siedziby sądu). Po 15 rozprawach przegrywam i muszę zwrócić prawnikowi strony przeciwnej koszty jazdy przez całą Polskę (15 x Mielno-Zakopane oraz 15 x Zakopane-Mielno)? Jaja. A jak pozwany wynajmie specjalistę z Buenos Aires, to będę płacił za jego pierwszą klasę w Lufthansie? :)
Jak wynajmie skądś tam, to raczej nie dostanie — ale gorzej jeśli Ty będziesz ze Świnoujścia, Twój sąd będzie w Świnoujściu, ale pozwałeś kogoś z Polańczyka i on sobie wziął sąsiada za pełnomocnika — wówczas jego dojazdy będą bardziej racjonalne.
Wniosek: robić interesy (przynajmniej te konfliktogenne) z sąsiadami :)
I po procesie mieć podwójny konflikt z sąsiadem. :-(
Wniosek dodatkowy: trzeba mieszkać w większym mieście, by mieć za sąsiadów co najmniej 50 tys. innych osób ;-)
Powód dostaje zwolnienie z kosztów sądowych (opłata od pozwu). Pozwany przegrywa więc musi musi pokryć koszty sądowe. Czy pozwany zwraca Skarbowi Państwa opłate od pozwu? W końcu to Skarb Państwa wziął ja na siebie (poprzez zwolnienie powoda).
Skoro przegrywający zwraca koszy, to nie ma powodów, by nie zwracał „pożyczającemu” Skarbowi Państwa (art. 113 ust. 1 ustawy o kosztach sądowych w sprawach cywilnych). Ale czasem nawet sam zwolniony może je płacić (art. 113 ust. 2).

References: Art. 98
 art. 45
 art. 31
 Art. 98
 art. 45
 art. 2
 art. 98

art. 98
 art. 45
 art. 98