Source: http://prawo.vagla.pl/node/10082
Timestamp: 2017-10-23 17:26:54+00:00

Document:
TS: wyszukiwarki przetwarzają dane osobowe i są ich administratorem | prawo | VaGla.pl Prawo i Internet
Notatka prasowa Trybunału dostępna jest online: Komunikat prasowy 70/14 (PDF). Jest dostępny sam wyrok, ale dostępna jest też wcześniejsza Opinia rzecznika Generalnego w tej sprawie.
Sprawa zaczęła się od tego, że niejaki Mario Costeja González domagał się od hiszpańskiej agencji ochrony danych osobowych (odpowiednik naszego GIODO), by podjęła pewne działania. Chodziło o sytuację, w której na internetowych stronach dziennika „La Vanguardia” znajdowało się ogłoszenie w przedmiocie licytacji nieruchomości związanej z ich zajęciem wynikającym z niespłaconych przez M. Costeję Gonzáleza należności na rzecz zakładu zabezpieczeń społecznych. Teksty były z 1998 roku, a więc - jak podnosił skarżący - sprawa była rozwiązana wiele lat temu i nie miała już znaczenia. Nadal jednak można było znaleźć to ogłoszenie na stronach wyników wyszukiwania, gdy ktoś przeszukiwał internet narzędziami Google, podając jako hasło wyszukiwawcze nazwisko skarżącego. Kierując skargę do agencji ochrony danych osobowych domagał się, by ta nakazała wydawcy dziennika usunięcia lub zmiany stron (aby nie pojawiały się już na nich jego dane osobowe), lub też wykorzystania przez nią pewnych narzędzi udostępnianych przez wyszukiwarki internetowe do ochrony tych danych. Domagał się również, by agencja nakazała spółkom Google usunięcie lub ukrycie jego danych osobowych w taki sposób, by nie były one ujawniane w wynikach wyszukiwania i powiązane z linkami do gazety La Vanguardia.
W tym kontekście rozstrzygnięcie jest ważne dla dyskusji o tzw. "prawie do bycia zapomnianym" (przy czym chichot historii polega na tym, że domagający się usunięcia informacji o sobie stał się głównym aktorem rozstrzygnięcia, które będzie prawdopodobnie cytowane przez wiele następnych lat). Rozstrzygnięcie jest też interesujące z perspektywy polskich przepisów wyłączających stosowanie ustawy o ochronie danych osobowych w tzw. działalności dziennikarskiej. W Hiszpanii agencja ochrony danych osobowych oddaliła skargę wobec wydawcy dziennika. Stwierdziła tu, że wydawca opublikował rozpatrywane informacje zgodnie z prawem. W ten sposób pozostała sprawa wyszukiwarek...
Swoją drogą - jeśli spółka oferująca wyszukiwarkę jest administratorem danych osobowych, to - podobnie jak w sprawie dotyczącej wykorzystania (re-use) danych z KRS (por. Wyrok WSA w Warszawie, sygn. II SA/Wa 720/11) oraz uchylający Wyrok NSA, sygn. I OSK 1827/11) - może się okazać, że taki administrator-wyszukiwarka - powinien spełnić (dość kosztowny) obowiązek informacyjnych wobec wszystkich osób, których dane osobowe przetwarza (por. O (pilnej?) potrzebie dyskusji na temat jawności, re-use i ochrony danych osobowych z publicznych źródeł)...
Aczkolwiek Trybunał Sprawiedliwości nie rozstrzygał dokładnie w tych, zasygnalizowanych powyżej kwestiach. Trybunał odpowiadał na konkretne pytania skierowane doń przez hiszpański Sąd Najwyższy. W Hiszpanii ta sprawa będzie miała jeszcze ciąg dalszy.
Tymczasem Audiencia Nacional, czyli wspomniany Sąd Najwyższy (który rozstrzygał skargi spółek Google, czyli Google Spain i Google Inc., na decyzje agencji ochrony danych osobowych - jest to w tym przypadku sąd sprawujący władzę sądowniczą nad całością terytorium Hiszpanii, a generalnie działa jako sąd I instancji lub apelacyjny z siedzibą w Madrycie), zadał Trybunałowi następujące pytania:
1) Co się tyczy terytorialnego zakresu stosowania dyrektywy [95/46] i w konsekwencji hiszpańskiego ustawodawstwa ochrony danych osobowych:
a) Czy należy uznać, iż ma miejsce »działalność gospodarcza« w rozumieniu art. 4 ust. 1 lit. a) [dyrektywy 95/46], gdy zachodzi jeden lub kilka z następujących przypadków:
b) Czy art. 4 ust. 1 lit. c) [dyrektywy 94/46] należy interpretować w ten sposób, że »wykorzyst[anie] środk[ów] znajdując[ych] się na terytorium wymienionego państwa członkowskiego« następuje w sytuacji:
c) Czy można uznać za wykorzystanie środków w rozumieniu art. 4 ust. 1 lit. c) [dyrektywy 95/46] czasowe przechowywanie informacji zindeksowanych przez wyszukiwarki internetowe? Jeżeli odpowiedź na to ostatnie pytanie będzie twierdząca, czy można uznać, iż ten łącznik występuje, gdy przedsiębiorstwo odmawia wskazania miejsca przechowywania tych indeksów, powołując się na względy konkurencyjności?
d) Niezależnie od odpowiedzi na wcześniejsze pytania i w szczególności w przypadku, gdyby Trybunał uznał, że nie występują łączniki przewidziane w art. 4 dyrektywy [95/46]:
Czy należy stosować [dyrektywę 95/46] z uwzględnieniem art. 8 [karty], w tym państwie członkowskim, w którym mieści się punkt ciężkości konfliktu, tak by umożliwić bardziej skuteczną ochronę praw obywateli Unii Europejskiej?
2) Co się tyczy działalności wyszukiwarek internetowych jako dostawców treści w odniesieniu do [dyrektywy 95/46]:
a) W związku z działalnością [Google Search] w Internecie jako dostawcy treści, która to działalność polega na zlokalizowaniu informacji opublikowanych lub zamieszczonych w sieci przez osoby trzecie, indeksowaniu ich w sposób automatyczny, czasowym przechowywaniu takich informacji i wreszcie ich udostępnianiu internautom w sposób uporządkowany zgodnie z określonymi preferencjami, w sytuacji gdy takie informacje zawierają dane osobowe osób trzecich, czy należy uznać opisaną powyżej działalność za »przetwarzanie danych« w rozumieniu definicji zawartej w art. 2 lit. b) [dyrektywy 95/46]?
b) W przypadku gdy odpowiedź na powyższe pytanie będzie twierdząca i w związku z taką działalnością jak opisana powyżej: czy należy interpretować art. 2 lit. d) [dyrektywy 95/46] w ten sposób, że przedsiębiorstwo, które zarządza [Google Search], jest »administratorem danych« osobowych zawartych na stronach internetowych indeksowanych przez tę wyszukiwarkę?
Czy [AEPD], strzegąc praw zawartych w art. 12 lit. b) i art. 14 [akapit pierwszy] lit. a) [dyrektywy 95/46], może zażądać bezpośrednio od przedsiębiorstwa […] prowadzącego [Google Search] usunięcia z jego indeksów informacji opublikowanych przez osoby trzecie, bez uprzedniego lub jednoczesnego zwrócenia się z takim żądaniem do podmiotu będącego właścicielem [edytora] strony internetowej, na której zamieszczona została ta informacja [zamieszczone zostały te informacje]?
Czy należy interpretować prawo do usunięcia i zablokowania danych ustanowione w art. 12 lit. b) oraz prawo sprzeciwu wynikające z art. 14 [akapit pierwszy] lit. a) [dyrektywy 95/46] jako obejmujące prawo zainteresowanego do zwracania się do wyszukiwarek w celu uniemożliwienia indeksowania dotyczącej go informacji, opublikowanej na stronach internetowych osób trzecich, a takie żądania byłyby podyktowane wolą zainteresowanego, by te informacje nie były dostępne dla internautów, gdyż uważa, że mogą mu zaszkodzić, lub też życzy sobie »być zapomnianym«, nawet jeśli dotyczy to informacji opublikowanych zgodnie z prawem przez osoby trzecie?
1) Artykuł 2 lit. b) i d) dyrektywy 95/46/WE Parlamentu Europejskiego i Rady z dnia 24 października 1995 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w zakresie przetwarzania danych osobowych i swobodnego przepływu tych danych należy interpretować w taki sposób, że, po pierwsze, prowadzoną przez wyszukiwarki internetowe działalność, która polega na zlokalizowaniu informacji opublikowanych lub zamieszczonych w Internecie przez osoby trzecie, indeksowaniu ich w sposób automatyczny, czasowym przechowywaniu takich informacji i wreszcie ich udostępnianiu internautom w sposób uporządkowany zgodnie z określonymi preferencjami, w sytuacji, gdy takie informacje zawierają dane osobowe, należy uznać za „przetwarzanie danych osobowych” w rozumieniu art. 2 lit. b) tej dyrektywy oraz, po drugie, że należy uznać operatora tej wyszukiwarki internetowej za „administratora” odpowiedzialnego za przetwarzanie danych w rozumieniu tego art. 2 lit. d).
2) Artykuł 4 ust. 1 lit. a) dyrektywy 95/46 należy interpretować w ten sposób, że przetwarzanie danych osobowych ma miejsce w ramach działalności gospodarczej prowadzonej przez administratora danych odpowiedzialnego za to przetwarzanie na terytorium danego państwa członkowskiego w rozumieniu tego przepisu, jeśli operator wyszukiwarki internetowej ustanawia w danym państwie członkowskim oddział lub spółkę zależną, których celem jest promocja i sprzedaż powierzchni reklamowych oferowanych za pośrednictwem tej wyszukiwarki, a działalność tego oddziału lub spółki zależnej jest skierowana do osób zamieszkujących to państwo.
3) Artykuł 12 lit. b) oraz art. 14 akapit pierwszy lit. a) dyrektywy 95/46 należy interpretować w ten sposób, że ustanowione w tych przepisach normy są przestrzegane, a przewidziane w nich warunki – rzeczywiście spełnione wówczas, gdy operator wyszukiwarki internetowej jest zobowiązany do usunięcia z wyświetlanej listy wyników wyszukiwania mającego za punkt wyjścia imię i nazwisko danej osoby linków do publikowanych przez osoby trzecie stron internetowych zawierających dotyczące tej osoby informacje, również w przypadku, gdy te imię czy nazwisko czy też te informacje nie zostały uprzednio czy też jednocześnie usunięte z tych stron internetowych i, w odpowiednim przypadku, nawet jeśli ich publikacja na tych stronach jest zgodna z prawem.
4) Artykuł 12 lit. b) i art. 14 akapit pierwszy lit. a) dyrektywy 95/46 należy interpretować w taki sposób, iż w ramach oceny tego, czy spełnione zostały warunki zastosowania tych przepisów należy w szczególności przeanalizować kwestię, czy osoba, której dotyczą dane, ma prawo do tego, aby dana dotycząca jej informacja nie była już, w aktualnym stanie rzeczy, powiązana z jej imieniem i nazwiskiem poprzez listę wyświetlającą wyniki wyszukiwania mającego za punkt wyjścia to imię i nazwisko, przy czym stwierdzenie, iż takie prawo przysługuje, pozostaje bez związku z tym, czy zawarcie na tej liście wyników wyszukiwania danej informacji wyrządza szkodę tej osobie. Ponieważ osoba ta może, ze względu na przysługujące jej i przewidziane w art. 7 i 8 karty prawa podstawowe, zażądać tego, aby dana informacja nie była już podawana do wiadomości szerokiego kręgu odbiorców poprzez zawarcie jej na takiej liście wyników wyszukiwania, prawa te są co do zasady nadrzędne nie tylko wobec interesu gospodarczego operatora wyszukiwarki internetowej, lecz również wobec interesu, jaki może mieć ten krąg odbiorców w znalezieniu tej informacji w ramach wyszukiwania prowadzonego w przedmiocie imienia i nazwiska tej osoby. Taka sytuacja nie ma jednak miejsca, jeśli, ze szczególnych powodów, takich rola odgrywana przez tą osobę w życiu publicznym, należałoby uznać, że ingerencja w jej prawa podstawowe jest uzasadniona nadrzędnym interesem tego kręgu odbiorców polegającym na posiadaniu, dzięki temu zawarciu na liście, dostępu do danej informacji.
Nota bene w Polsce też toczył się proces (ze względu na jego "wrażliwość" informacje o tym procesie nie są powszechnie dostępne i nawet nie wiem, czy się zakończył i w jaki sposób się zakończył), w którym pewna studentka domagała się usunięcia z wyników wyszukiwania Google, Onetu i WP takich odesłań, które prowadziły do materiałów naruszających jej prywatność. Chodziło o to, że jej chłopak (potem już były chłopak) nagrał potajemnie ich seks. Po rozstaniu opublikował nagranie na różnych stronach internetowych, ujawniając przy tym jej imie i nazwisko. W efekcie każdy, kto chciałby poszukać informacji na temat dziewczyny (np. sprawdzając jej dorobek naukowy, albo próbując się dowiedzieć czegoś o potencjalnej kandydatce do pracy) trafiłby na takie nagrania. Elementem tej sprawy było też znowelizowanie Kodeksu Karnego w zakresie penalizacji nagrywania z ukrycia osób w sytuacjach intymnych. Ale generalnie chodziło też właśnie o usunięcie danych z wyników wyszukiwania. Sprawa była (i jest nadal) wybitnie delikatna, bo chodziło tam o publikację z imieniem i nazwiskiem i miastem, więc raczej nikt nie chciał nagłaśniać tej historii by nie dokonywać powtórnej wiktymizacji dziewczyny. Natomiast w kontekście odpowiedzialności wyszukiwarek i wczorajszego wyroku TS sprawa jest "analogiczna". Przypuszczam, że koledzy i koleżanki z Google, Onetu i WP nie będą chcieli komentować sprawy. Natomiast sam wyrok (po anonimizacji) byłby interesujący dla dyskusji o odpowiedzialności wyszukiwarek. W tym sporze operatorzy wyszukiwarek nie chcieli usunąć danych z wyników wyszukiwania twierdząc m.in., że tylko ułatwiają dostęp do danych opublikowanych gdzieś indziej i są neutralnym pośrednikiem. To też element większej dyskusji związanej z ustawą o świadczeniu usług drogą elektroniczną, w której pojawiły się głosy o konieczności stworzenia w procedurze notice and takedown warunkowych wyłączeń odpowiedzialności dla wyszukiwarek (które nie chcą ponosić ryzyk prawnych związanych z tym, co za ich pośrednictwem da się wyszukać).
W tym ujęciu zacytujmy koniec komunikatu prasowego po wczorajszym wyroku Trybunału Sprawiedliwości:
[W] odpowiedzi na pytanie, czy rozpatrywana dyrektywa umożliwia osobie, której dotyczą dane, zażądanie od operatora wyszukiwarki internetowej usunięcia z wyświetlanej listy wyników wyszukiwania linków do pewnych stron internetowych ze względu na to, iż życzy ona sobie, aby zawarte na nich informacje zostały po pewnym czasie „zapomniane”, Trybunał uznał, że jeżeli po rozpatrzeniu wniosku złożonego przez osobę, której dotyczą dane, zostanie stwierdzone, iż zawarcie na tej liście wyników wyszukiwania tych linków jest, w aktualnym stanie rzeczy, niezgodne z dyrektywą, należy usunąć z tej listy wyników wyszukiwania te informacje i prowadzące do nich linki. Trybunał zauważył w tym względzie, że nawet początkowo zgodne z prawem przetwarzanie prawidłowych danych może wraz z upływem czasu stać się niezgodne z tą dyrektywą, jeśli, ze względu na całokształt okoliczności danego przypadku, dane te należy uznać za niewłaściwe, (już) niestosowne czy też nadmierne w stosunku do celów, dla których są one przetwarzane lub też ze względu na upływ czasu. Trybunał dodaje, że w ramach oceny wniosku złożonego w przedmiocie przetwarzania przez operatora wyszukiwarki internetowej należy w szczególności przeanalizować to, czy ma ona prawo domagać się, aby dotycząca jej informacja nie była już, w aktualnym stanie rzeczy, powiązana z jej imieniem i nazwiskiem poprzez listę wyników wyszukiwania mającego za punkt wyjścia to imię i nazwisko. W takim przypadku należy usunąć z tej listy wyników wyszukiwania linki do stron internetowych zawierających te informacje, chyba, że zachodzą szczególne powody, takie jakie jak rola odgrywana przez tą osobę w życiu publicznym, uzasadniające nadrzędny interes kręgu odbiorców polegający na posiadaniu w ramach takiego wyszukiwania dostępu do tych informacji.
Trybunał wyjaśnił, że takie wnioski mogą być kierowane bezpośrednio przez osobę, której dane dotyczą, do operatora wyszukiwarki internetowej, który winien następnie należycie zbadać ich zasadność. W przypadku, gdy odpowiedzialny za przetwarzanie danych administrator nie nada dalszego biegu złożonym doń wnioskom, osoba, której dotyczą dane, może zwrócić się do organu nadzorczego czy też sądowniczego, aby te przeprowadziły konieczną kontrolę i nakazały temu administratorowi przyjęcie konkretnych środków.
« Re-use usuniętego z Sieci nagrania spotkania p. Premiera z NGO-sami w 2011 roku | Kilka refleksji związanych z obserwacją debaty politycznej AD 2014 »
I trochę przepisów
Śr, 2014-05-14 13:39 by VaGla
Zgodnie z polską ustawą o ochronie danych osobowych (co istotne w przypadku spełnienia obowiązku informacyjnego w przypadku, gdy przetwarza się dane pochodzące nie od osoby, której te dane dotyczą):
1. W przypadku zbierania danych osobowych nie od osoby, której one dotyczą, administrator danych jest obowiązany poinformować tę osobę, bezpośrednio po
utrwaleniu zebranych danych, o:
1) adresie swojej siedziby i pełnej nazwie, a w przypadku gdy administratorem danych jest osoba fizyczna – o miejscu swojego zamieszkania oraz imieniu i
Przepisy dyrektywy 95/46/WE (w sprawie ochrony osób fizycznych w zakresie przetwarzania danych osobowych i swobodnego przepływu tych danych) w przypadku danych osobowych gromadzonych z "innych źródeł", czyli nie od osoby, której dane dotyczą:
1. W przypadku gdy dane uzyskiwane są z innych źródeł niż osoba, której dane dotyczą, Państwa Członkowskie zapewniają, aby administrator danych lub jego przedstawiciel był zobowiązany od początku gromadzenia danych osobowych lub w przypadku ujawnienia danych osobie trzeciej, nie później niż do momentu, gdy dane są ujawniane po raz pierwszy, dostarczyć osobie, której dane dotyczą, co najmniej następujące informacje, z wyjątkiem przypadku, kiedy posiada już
ona takie informacje:
tożsamość administratora i ewentualnie jego przedstawiciela;
wszelkie dalsze informacji, jak np.:
kategorie potrzebnych danych,
odbiorcy lub kategorie odbierających dane,
istnienie prawa wglądu do swoich danych oraz ich sprostowania,
o ile takie dalsze informacje są konieczne, biorąc pod uwagę szczególne okoliczności, w których dane są gromadzone, w celu zagwarantowania rzetelnego przetwarzania danych w stosunku do osoby, której dane dotyczą.
Ustawa o ochronie danych osobowych w kontekście działalności dziennikarskiej:
art. 3a ust. 2:
Dyrektywa 95/46/WE w kontekście działalności dziennikarskiej:
Zamykamy się za informacyjnym Chińskim Murem?
Śr, 2014-05-14 17:57 by incognitus (niezweryfikowany)
Tak, pana Mario, jak i anonimowej Polki, nie będzie można wyszukać w Hiszpanii/Polsce i, być może, w UE, ale w USA/Kanadzie/Australii - jak najbardziej. I co wtedy? Skarżyć wszędzie? Zabronić VPN-ów?
A co z Internet Archive? Odciąć? Przecież nie działa w UE, ale jest w niej dostępne. Ma się podporządkować TS? A to niby dlaczego?
Zabronić pracodawcom dostępu do zagranicznych wyszukiwarek? Chiński mur, wersja europejska?
A co z archiwami papierowych gazet? Spalić?
Osobiście pomysły edycji historii (jak usuwanie prawdziwych informacji, bo są "już bez znaczenia") przypominają mi działania Winstona Smith-a; wolałbym się nie obudzić z nienacka w stanie (odwiecznej) wojny z Wschódazją.
Oczywiście, problem owej anonimowej Polki jest istotny. Tylko dlaczego rozwiązywać ma go ktoś, kto go raportuje, a nie ten, kto go spowodował? Znów chętka ustrzelenia listonosza, zwalenia winy na narzędzie? To nie Google/M$/czy_jeszcze_kto_inny umieścił materiały w sieci, tylko "były". Niechże on pokrywa straty z tego wynikłe. Że to idzie w miliony? A w przypadku alimentów to nie? Albo wypadków?
Bardzo mi się ten wyrok nie podoba. Właśnie przez budzenie skojarzeń z r. 1984.
Śr, 2014-05-14 20:49 by Brak
Dla mnie ten wyrok jest dziwny.
Z jednej strony okazuje się, że nie można usunąć wpisu na stronie gazety (gdyż był to wpis urzędowy), ale z drugiej, można usunąć linki, które do niego prowadzą...
Dla mnie w tym przypadku, powinno być, albo, albo... Kobieta jest w ciąży, albo nie jest w ciąży, nie może być w pół ciąży, lub ćwierć ciąży.
Jeżeli link na danej stronie jest legalnie, oznacza to, że można go przetwarzać, jeżeli nie, należy go definitywnie usunąć... Przez ten wyrok powstały teraz jakieś inne dziwne wyjątki i zastrzeżenia, które pokazują, że jednak kobieta, może być w takiej ćwierć ciąży,a tak, raczej się nie da.
To trochę by przypominało sytuację jaka teraz rozgrywa się w USA, gdzie w niektórych stanach, można kupić Marihuanę. Wyglądało by to tak, że same sklepy z Marihuaną były by w pełni legalne, ale znowu, zaznaczanie ich na mapach, umieszczanie w spisach firm, jako punkty POI w GPS-sach, były by już nielegalne, absurd...
Tak się zastanawiam, czy w
Śr, 2014-05-14 22:04 by incognitus (niezweryfikowany)
Tak się zastanawiam, czy w takich wypadkach zamiast kasować linki do danej informacji nie lepiej byłoby np. zamieścić pod artykułem opisującym jakąś sprawę z przeszłości, informacji (sprostowania), że np. dana sprawa zakończyła się wyrokiem uniewinniającym dla opisywanego bohatera artykułu. Zresztą czy tego nie wymaga rzetelność dziennikarska?
Żaby, żaby do jedzenia, mnóstwo żab widzę...
Cz, 2014-05-15 00:07 by Maciej_Szmit
Dajmy na to na zapytanie "Maciej Szmit" pojawi się w wynikach wyszukiwania informacja "wyniki wyszukiwania są niepełne, ponieważ jedna z osób noszących owo imię i nazwisko zażyczyła sobie usunięcia części wyników wyszukiwania"... OK, ale co będzie gdy na jednej stronie będzie sześciu Maciejów Szmitów (bodaj tylu zna FB)? A może "Maciej Szmit" to nie są jednak dane osobowe (przynajmniej póki pięciu z nas nie umrze, o ile żadnemu nowemu Szmitowi nie dadzą na imię Maciej, BTW: czy dane osobowe osoby zmarłej też są chronione? ew. chronione tym wyrokiem?) Jak Google wyszukiwarka ma rozpoznać, o którego chodzi na stronie którą chcę usunąć z wyników wyszukiwania? Na - powiedzmy - liście Wildsteina - nie ma żadnych Maciejów Szmitów, ale jeśli w jakimś nieprzychylnym kontekście kiedyś któryś z nas się gdzieś, na internetowych listach onych pojawi (jako faszysta albo wróg narodu, Żyd albo wojujący klerykał etc.) to jak udowodnić Google'owi wyszukiwarce, że to o mnie/nie o mnie mowa? A adres IP to przecież bywają dane osobowe. Czy mogę sobie zażyczyć usunięcia adresu IP z wyszukiwarki baz danych whois? A adresu http://maciej.szmit.info z mechanizmu wyszukiwania adresów DNS? A co z okienkiem wyszukiwania w treści serwisu (przecież dostarczanym często przez Sami-Wiecie_Kogo ale niekoniecznie)?
Cz, 2014-05-15 07:37 by GP (niezweryfikowany)
GIODO kiedyś dało wykładnię - dane osób zmarłych nie podlegają ochronie
wszyscy przetwarzamy dane
Cz, 2014-05-15 12:56 by incognitus (niezweryfikowany)
z punktu widzenia informatyka mam od razu pomysl zeby zrobic rozproszona wyszukiwarke, gdzie dane bylyby na komputerach uzytkownikow (i do tego jakies sympatyczne p2p, najlepiej mozliwie zdecentralizowane). to jest zgrabne obejscie tego problemu.
a poniewaz jest obejscie to zaraz pojawi sie proteza prawna polegajaca na objeciu prywatnych osob ustawa o ochronie danych osobowych (i juz nie bede mogl miec spisu telefonow znajomych bez ich pisemnej zgody).
mam nadzieje ze taka wizja sie nie spelni
Jest już taka wyszukiwarka
So, 2014-05-17 01:37 by incognitus (niezweryfikowany)
Jest już taka wyszukiwarka P2P, nazywa się YaCy. Przydałoby się jeszcze jakieś sprytne szyfrowanie w stylu GNUnet-u czy Freenetu żeby nie dało się łatwo stwierdzić kto i gdzie ma jaką część danych — wtedy taka proteza prawna nie byłaby możliwa do wyegzekwowania.
Pierwsze trzy: polityk, "lubiec" dzieci i "pechowy" lekarz.
Cz, 2014-05-15 19:17 by ohir
Zaraz dołączą polscy samorządowcy i drobni biznesmeni.
W końcu internet pełen jest nierelewantnych informacji o starych długach i odstawionych fuszerkach.
źródło: http://www.bbc.co.uk/news/technology-27423527
Cz, 2014-05-15 21:22 by Makdaam
Wydaje mi się, że takimi łatami staramy się rozwiązać problem, który leży zupełnie gdzie indziej. Może po prostu zbierane jest o nas za dużo danych?
Może niektóre informacje były "publicznie dostępne" tylko dlatego, że koszt przejrzenia np. wszystkich ksiąg wieczystych regulował dostęp do danych, dziś można przejrzeć te dane w sposób automatyczny. Czy nie powinniśmy zatem zastanowić się nad koniecznością zbierania niektórych danych?
Pt, 2014-05-16 17:30 by hub_lan
sądząc po wypowiedzi mcia
http://biznes.onet.pl/wideo/rewolucja-w-sposobie-korzystania-z-internetu,149824,w.html
to on problemu nie dostrzega a wręcz jest bardzo zadowolony z takiego a nie innego werdyktu
A co z opisem wyroku TS?
Pn, 2014-05-19 11:48 by incognitus (niezweryfikowany)
No właśnie - czy wyrok dotyczący w.w. sprawy również ma być ocenzurowany? Albo - inaczej - jaki sens ma wyrok TS, jeśli można o nim pisać i da się to znaleźć?
Następnym krokiem winno
Wt, 2014-05-20 12:47 by Andrzej Zinkiewicz
Następnym krokiem winno być żądanie usunięcia danych z wyroku TS oraz linków od wyszukiwarek, a dalej wniesienie skargi na TS. Ten proces działa w pętli.
Zakaz reklamowania papierosów

References: art. 4
 art. 4
 art. 4
 art. 4
 art. 8
 art. 2
 art. 2
 art. 12
 art. 14
 art. 12
 art. 14
 art. 2
 art. 2
 art. 14
 art. 14
 art. 7

art. 3