Source: http://januszwojciechowski.blog.onet.pl/2011/01/07/
Timestamp: 2018-01-17 18:07:23+00:00

Document:
7 stycznia 2011 | Blog Janusza Wojciechowskiego
Jak bronić dzieci przed przemocą państwa
Opublikowano 7 stycznia 2011 Autor: Janusz Wojciechowski
Przyznaję się do winy!
Komentator Wyborca zdemaskował mnie i nie będę dalej ukrywał tego faktu, że istotnie od 1980 roku nieprzerwanie aż do chwili obecnej sprawowałem i nadal sprawuję w Polsce niepodzielną władzę i te wszystkie krzywdy ludzkie, w tym krzywdy dzieci odrywanych od piersi matek to przede wszystkim moja wina.
Póki życia mi starczy, spróbuję te krzywdy naprawić, w nadziei, że – jak śpiewał Okudżawa (znowu ten Bułat) – car niebiesnyj paszliot mnie praszczenie za priegrieszienia, a ianczie zacziem na ziemlie etoj wiecznoj żiwu ( Pan Bóg grzechy wybaczy i winy odpuści mi wszystkie, bo inaczej doprawdy czyż warto na ziemi tej żyć ….
Zacznę od naprawienia krzywd, które wyrządziłem dzieciom i przedstawiam ten projekt, który – jak napisała Pani Izyda – zapowiadam i zapowiadam, a wciąż go nie ma.
Oto jest rzeczony projekt, który w założeniu ma chronić dzieci przed przemocą totalitarnego państwa prawa.
Zresztą jest od wielu miesięcy.
Dodam, że projekt ten zyskał akceptację prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego i przewodniczącego Klubu Parlamentarnego PiS Mariusza Błaszczaka i najprawdopodobniej zostanie zgłoszony jako oficjalny projekt legislacyjny PiS.
A jakby się kto dziwił, dlaczego ten projekt opracował wiceprzewodniczący Komisji Rolnictwa Parlamentu Europejskiego – odpowiem – no i co z tego, że Rolnictwa Europejskiego?
A zatem przedstawiam projekt i proszę o krytyczne uwagi, w miarę możności ad rem, niekoniecznie ad personam.
Zmiany w Kodeksie rodzinnym i opiekuńczym oraz w kodeksie postępowania cywilnego, zmierzające do wzmocnienia ochrony praw dziecka (projekt –wersja prezentacyjna)
I. Uwagi wprowadzające.
Dość często w ostatnim czasie obserwujemy dramaty rodzin, zwłaszcza dzieci, które w sytuacjach kryzysu w rodzinie są traktowane przedmiotowo przez niektórych rodziców, ale także przez sądy i inne instytucje publiczne,od których zależny jest los dziecka.
Obserwuje się sytuacje, gdy dzieci są pochopnie odbierane z ich rodzin i kierowane do domów dziecka czy do rodzin zastępczych, w sytuacji gdyich los można by poprawić w drodze pomocy nie sięgającej do aż takdrastycznych środków.
Obserwujemy też sytuacje, gdy rodzice rozwiedzeni czy żyjący w rozłączeniu toczą między sobą walkę o dziecko i w ramach tej walki jedna strona zyskuje przewagę, uzyskuje rozstrzygnięcia ograniczające bądź eliminujące drugie z rodziców w zakresie kontaktów z dzieckiem w sytuacjach, gdy nie jest to niezbędne, a wręcz przeciwnie, gdy szkodzi to dziecku, które ma przecież prawo i potrzebę kontaktu z obojgiem rodziców.
Proponowane zmiany zmierzają do złagodzenia skutków takich sytuacji konfliktowych,a ich zasadniczym celem jest troska o dobro dziecka.
Proponowane zmiany zmierzają w szczególności do osiągnięcia następujących celów:
1) zwiększenia ochrony rodziny, a zwłaszcza dzieci przed pochopnym odbieraniu ich z ich naturalnych rodzin. Chodzi w szczególności o wyeliminowanie zdarzających się obecnie przypadków, że dzieci są odbierane z ich naturalnych rodzin tylko dlatego, że rodzina żyje w biedzie. W takich przypadkach rodzinie należy najpierw pomóc, a odbieranie dziec i stosować w ostateczności, gdy mimo udzielonej pomocy pozostawienie dziecka w rodzinie nadal zagraża jego dobru.
2) Wyeliminowanie możliwości zbyt pochopnego ograniczania i pozbawiania jednego z rodziców władzy rodzicielskiej. Takie rozstrzygnięcia powinny być podejmowane w ostateczności, w razie rzeczywistego, popartego konkretnymi zarzutami zagrożenia ze strony rodzica dla dobra dziecka.
3) Wyeliminowania przypadków zbyt pochopnego i szkodliwego ograniczania kontaktów między rodzicami o dziećmi. Tu również ingerencja w kontakty rodziców z dziećmi powinna być ograniczona do sytuacji rzeczywistego i realnego, a nie wydumanego zagrożenia,
4) Zachęcania rodziców żyjących w rozłączeniu do układania ich relacji z dzieckiem w drodze porozumienia, które jest zawsze lepsze od konfliktu. Sad powinien ingerować władczo w relacje między rodzicami i dziećmi dopiero wtedy, gdy nie jest możliwe zawarcie zgodnego z dobrem dziecka porozumienia rodziców, określającego zasady wykonywania władzy rodzicielskiej i utrzymywania kontaktów z dzieckiem. Sąd powinien teżzachęcać do takiego porozumienia, a dopiero w sytuacjach braku szans na takie porozumienie powinien władczo ingerować w relacje rodziców z dzieckiem.
5) Wprowadzenia tzw. opieki naprzemiennej, polegającej na tym, ze dziecko pozostawałoby naprzemiennie pod opieka obojga rodziców. Pozostawienie dziecka stale u jednego z rodziców miałoby miejsce jedynie wtedy, gdyby z jakichś względów opieka naprzemienna była niezgodna z dobrem dziecka.
6) Wprowadzenie tzw. zasady domicylu, polegającej na tym, ze sadem właściwym do ingerencji w relacje rodzice dzieci byłby zawsze sąd miejsca ostatniego wspólnego zamieszkania rodziców i dziecka. Chodzi o to, aby nie zachęcać rodziców do działania metoda faktów dokonanych, to znaczy zabierania dzieci, a następnie korzystania z fakty, że drugie z rodziców z uwagi na odległość ma utrudnione dochodzenie swoich praw.
7) Respektowania zawartego w konstytucji (art. 72 ust. 3) a także ratyfikowanej przez Polskę Konwencji Praw Dziecka Dziecka ONZ, z 20 listopada 1989 roku, uprawnienia dziecka do wypowiadania się o własnym losie. Sąd nie powinien rozstrzygać o dziecku jak o przedmiocie, lecz jako o podmiocie, który jeśli jest już w stanie wypowiadać swoje rozsądne życzenia, to powinny one być wysłuchane i wzięte pod uwagę,
8) wyeliminowanie rozstrzygania o losach dzieci w sprawach rozwodowych i separacyjnych, gdyż rozwód między rodzicami nigdy nie powinien „przy okazji” powodować ich rozwodu z dzieckiem.
9) zapewnienia dziecku ochrony psychologicznej w sytuacji gdy dojść musi do jego odebrania, co zazwyczaj jest stresującym, czy nawet traumatycznym przeżyciem. Dziecko nie może być traktowane jak rzecz, lecz jak człowiek, i to wymagający szczególnej delikatności i wrażliwości wszystkich ludzi, od których zależny jest jego los.
II. Treść projektu.
Ustawa z dnia…. o zmianie kodeksu rodzinnego i opiekuńczego i kodeksu postepowania cywilnego (projekt)
Uwaga!Poniżej normalnym tekstem napisana jest obecna treść przepisu, którego dotyczy proponowana zmiana. Wytłuszczonym drukiem napisana jest treść zmiany, a kursywą uzasadnienie zmiany.
Wustawie z dnia 25 lutego 1964 roku kodeks rodzinny i opiekuńczy (Dz. U.Nr 9, poz. 59 z późn. zmianami) wprowadza się następujące zmiany:
1) W art. 97 & 2: Kropkę na końcu zdania zastępuje się przecinkiem, po którym dodaje się wyrazy „kierując się dobrem dziecka. Przed wydaniem rozstrzygnięcia sąd powinien wysłuchać dziecko, jeżeli rozwój umysłowy, stan zdrowia i stopień dojrzałości dziecka na to pozwala, oraz uwzględnić w miarę możliwości jego rozsądne życzenia.”
W proponowanej zmianie dodaje się sformułowania, które precyzują, ze w rozstrzyganiu o sprawach dziecka w braku porozumienia rodziców sąd powinien kierować się dobrem dziecka, a także powinien wysłuchać dziecko i brać pod uwagę jego rozsądne życzenia.
Taka treść przepisu czyni zadość art. 72 ust. 3 Konstytucji oraz art. 9 Konwencji Praw Dziecka.
Art. 106. (70)Jeżeli wymaga tego dobro dziecka, sąd opiekuńczy może zmienić orzeczenie o władzy rodzicielskiej i sposobie jej wykonywania zawarte w wyroku orzekającym rozwód, separację bądź unieważnienie małżeństwa,albo ustalającym pochodzenie dziecka.
2) Art. 106 otrzymuje następujące brzmienie:
Art. 106. (70)Jeżeli wymaga tego dobro dziecka, sąd opiekuńczy może zmienić orzeczenie o władzy rodzicielskiej i sposobie jej wykonywania zawarte w wyroku ustalającym pochodzenie dziecka.
Jest to zmiana legislacyjna, związana z uchyleniem art. 112 (należało usunąć fragment przepisu mówiący o możliwości zmiany orzeczenia o władzy rodzicielskiej, zawartego w wyroku orzekającym rozwód, separację lub unieważnienie małżeństwa, albowiem skreślenie art. 112 powoduje brak możliwości orzekania o władzy rodzicielskiej w takim wyroku (vide zmiana 6).
Art. 107. § 1. Jeżeli władza rodzicielska przysługuje obojgu rodzicom żyjącym w rozłączeniu,sąd opiekuńczy może ze względu na dobro dziecka określić sposób jej wykonywania.
§ 2. Sąd może powierzyć wykonywanie władzy rodzicielskiej jednemu z rodziców,ograniczając władzę rodzicielską drugiego do określonych obowiązków i uprawnień w stosunku do osoby dziecka. Sąd może pozostawić władzę rodzicielską obojgu rodzicom, jeżeli przedstawili zgodne z dobrem dziecka porozumienie o sposobie wykonywania władzy rodzicielskiej i utrzymywaniu kontaktów z dzieckiem, i jest zasadne oczekiwanie, że będą współdziałać w sprawach dziecka. Rodzeństwo powinno wychowywać sięwspólnie, chyba że dobro dziecka wymaga innego rozstrzygnięcia.
Art. 107. § 1. Jeżeli władza rodzicielska przysługuje obojgu rodzicom żyjącym w rozłączeniu,rodzice powinni w drodze porozumienia ustalić zasady wykonywania władzy rodzicielskiej i opieki nad dzieckiem. Porozumienie to powinno uwzględniać dobro dziecka, a o oraz jego potrzebę odpowiedniego kontaktu z każdym z rodziców. Przed zawarciem porozumienia rodzice powinni wysłuchać dziecko, jeżeli rozwój umysłowy,stan zdrowia i stopień dojrzałości dziecka na to pozwala, oraz uwzględnić w miarę możliwości jego rozsądne życzenia.” . O ile dobro dziecka się temu nie sprzeciwia, porozumienie powinno zakładać opiekę naprzemienną, zakładającą czasowe pozostawanie dziecka z każdym z rodziców.
&2. W braku porozumienia, o którym mowa w & 1, zasady wykonywania władzy rodzicielskiej i zasady utrzymywania kontaktów z dzieckiem rodziców żyjących w rozłączeniu może określić sąd opiekuńczy. Przed wydaniem rozstrzygnięcia sąd wezwie strony do zawarcia porozumienia, o którym mowa w & 1, określając stosowny czas, jego zawarcia. Jeśli nie dojdzie do zawarcia porozumienia, sposób wykonywania władzy rodzicielskiej i zasady utrzymywania kontaktów z dzieckiem określi sąd,kierując się dobrem dziecka. Przed wydaniem rozstrzygnięcia sąd powinien wysłuchać dziecko, jeżeli rozwój umysłowy,stan zdrowia i stopień dojrzałości dziecka na to pozwala, oraz uwzględnić w miarę możliwości jego rozsądne życzenia.
&3. Jeżeli wykonywanie władzy rodzicielskiej przez oboje rodziców pozostających w rozłączeniu zagraża dobru dziecka, w szczególności gdy jedno z rodziców nadużywa władzy rodzicielskiej lub trwale nieinteresuje się losem dziecka, sąd może powierzyć wykonywanie władzy rodzicielskiej jednemu z rodziców, ograniczając władzę rodzicielską drugiego do określonych obowiązków i uprawnień w stosunku do osoby dziecka. Przepis & 1 w zakresie wysłuchania dziecka stosuje się odpowiednio.
&4. Rodzeństwo powinno wychowywać się wspólnie, chyba że dobro dziecka wymaga innego rozstrzygnięcia.
W zmianie tej chodzi o zapobieganie pochopnemu ograniczaniu władzy rodzicielskiej jednego z rodziców żyjących w rozłączeniu. Obecny stan prawny umożliwia ograniczanie władzy rodzicielskiej jednego z rodziców dowolnie, także wtedy, gdy rodzice przy odrobinie dobrej woli są wstanie dojść do porozumienia i wykonywać władzę rodzicielską wspólnie,w sposób zgodny z dobrem dziecka.
Dlatego proponowana jest tu zmiana, żeby o zasadach wykonywania władzy rodzicielskiej przez rodziców żyjących w rozłączeniu w pierwszej kolejności (a nie w ostatniej, jak to jest obecnie) decydowało porozumienie rodziców. Dopiero jeśli rodzice nie są w stanie porozumieć się między sobą co do zasad utrzymywania kontaktów z dzieckiem, decyzję podejmowałby sąd, przy czym sąd najpierw skłaniałby rodziców do zawarcia porozumienia, a rozstrzygnięcie własne podejmowałby dopiero w razie braku porozumienia.
Zmiana wprowadza możliwość ustanowienia tzw. opieki naprzemiennej, polegającej na tym, że dziecko pozostaje naprzemiennie pod opieka jednego i drugiego z rodziców. Opieka naprzemienna jest zalecana, chyba że dobro dziecka w konkretnej sprawie nie jest do pogodzenia z takim sposobem opieki.
Zmiana wprowadza też zasadę, że ograniczenie przez sąd władzy rodzicielskiej jednego z rodziców byłoby dopuszczalne nie w każdej sytuacji, jak obecnie, jedynie wtedy, gdyby wykonywanie władzy rodzicielskiej zagrażało dobru dziecka, a w szczególności gdy jedno z rodziców nadużywa władzy rodzicielskiej lub trwale nie interesuje się losem dziecka. Nie powinno bowiem dochodzić do ograniczania władzy rodzicielskiej wobec rodzica, który dotychczas wszystkie swoje obowiązki wobec dziecka wykonywał prawidłowo.
Wreszcie zmiana expressis verbis wprowadza też wymagany przez Konstytucję i Konwencję Praw Dziecka obowiązek wysłuchania dziecka przed rozstrzygnięciem o jego losach.
4) skierować małoletniego do organizacji lub instytucji powołanej do przygotowania zawodowego albo do innej placówki sprawującej częściową pieczę n addziećmi,
§ 4. W wypadku, o którym mowa w § 2 pkt 4a i 5, sąd opiekuńczy zawiadamia o wydaniu orzeczenia właściwą jednostkę organizacyjną pomocy społecznej,która udziela rodzinie dziecka odpowiedniej pomocy i składa sądowi opiekuńczemu sprawozdania dotyczące sytuacji rodziny i udzielanej pomocy, w terminach określonych przez sąd, a także współpracuje z kuratorem sądowym. Sąd opiekuńczy, ze względu na okoliczności uzasadniające umieszczenie małoletniego w rodzinie zastępczej albo wplacówce opiekuńczo-wychowawczej, może także ustanowić nadzór kuratoras ądowego nad sposobem wykonywania władzy rodzicielskiej nad małoletnim.
4) W art. 109 wprowadza się następujące zmiany:
1)w & 2 po punkcie 4 dodaje się punkt 4a w następującym brzmieniu:„4a) zawiadomić jednostkę organizacyjną pomocy społecznej o potrzebie udzielenia rodzinie dziecka odpowiedniej pomocy. Jednostka organizacyjna pomocy społecznej jest obowiązana informować sąd o rodzajach udzielanej pomocy i jej rezultatach.
2) & 4 otrzymuje następujące brzmienie:
„§ 4. wypadku, o którym mowa w § 2 pkt 4a i 5, sąd opiekuńczy zawiadamia o wydaniu orzeczenia właściwą jednostkę organizacyjną pomocy społecznej, która udziela rodzinie dziecka odpowiedniej pomocy i składa sądowi opiekuńczemu sprawozdania dotyczące sytuacji rodziny i udzielanej pomocy, w terminach określonych przez sąd, a także współpracuje z kuratorem sądowym. Sąd opiekuńczy, ze względu na okoliczności uzasadniające umieszczenie małoletniego w rodzinie zastępczej albo w placówce opiekuńczo-wychowawczej, może także ustanowić nadzór kuratora sądowego nad sposobem wykonywania władzy rodzicielskiej nad małoletnim.”
W tej zmianie chodzi o to, żeby zapobiegać pochopnemu odbieraniu dzieci z rodzin do placówek opiekuńczych czy do rodzin zastępczych, w sytuacji gdy można pomóc rodzinie na miejscu w inny sposób, zwłaszcza gdy wystarczająca mogłaby się okazać stosowna pomoc materialna lub rzeczowa ze strony odpowiednich instytucji. Obserwowane są sytuacje, gdy zabiera się dzieci do domu dziecka, podczas gdy wielokrotnie mniejszym kosztem materialnym można by poprawić los dzieci pomagając rodzinie na miejscu.Pozwoliłoby to uniknąć tragedii wielu rodzin, z których odbiera si ędzieci tylko dlatego, że rodzina jest biedna.
Tę zmianę wprowadza dodany w & 2 pkt. 4a przewidujący wystąpienie do właściwej jednostki pomocy społecznej o udzielenie rodzinie dziecka stosownej pomocy. Dopiero gdyby zagrożenia dobra dziecka nie dało sięusunąć w wyniku pomocy rodzinie, gdyby problemy rodziny okazały sięgłębsze, sąd mógłby stosować dalej idące środki, związane z odebraniem dziecka od rodziców.
Zmiana w treści & 4 ma charakter legislacyjny, związany z dodanie pkt. 4a do & 2.
Art. 111. § 1. Jeżel iwładza rodzicielska nie może być wykonywana z powodu trwałej przeszkody albo jeżeli rodzice nadużywają władzy rodzicielskiej lub w sposób rażący zaniedbują swe obowiązki względem dziecka, sąd opiekuńczy pozbawi rodziców władzy rodzicielskiej. Pozbawienie władzyrodzicielskiej może być orzeczone także w stosunku do jednego z rodziców.
§ 1a.. Sąd może pozbawić rodziców władzy rodzicielskiej, jeżeli mimo udzielonej pomocy nie ustały przyczyny zastosowania art. 109 § 2 pkt 5, a w szczególności gdy rodzice trwale nie interesują się dzieckiem.
5) W art. 111 po &1a, dodaje się & 1b w następującym brzmieniu:
„&1b.Pozbawienie władzy rodzicielskiej nie może nastąpić wyłącznie z powodu trwałej przeszkody niezawinionej przez rodziców, w tym zwłaszcza z powodu ich trudnej sytuacji materialnej.
Senstej zmiany jest oczywisty, chodzi o to, żeby nie odbierać dzieci z rodzin tylko dlatego, że te rodziny są biedne. W takich przypadkach rodzinom należy pomagać nie nie pozbawiać rodziców władzy rodzicielskiej i odbierać im dzieci.
6) Art. 112 skreśla się;
Ta zmiana wynika z przekonania, że w sprawach dotyczących małżonków nie powinno się przesądzać o losie ich dzieci. Rozwód rodziców nie powinien być rozwodem z dzieckiem. Los dziecka jest na tyle ważny,ze powinno się o nim rozstrzygać w oddzielnym postępowaniu, a niedodatkowo i niejako przy okazji rozstrzygania o małżeństwie jego rodziców.
Usunięcie możliwości decydowania o losach dziecka przy okazji rozstrzygania spraw małżeńskich powinno zapobiec zwłaszcza pochopnemu pozbawianiu lubzawieszaniu władzy rodzicielskiej.
Art. 1131. § 1. Jeżeli dziecko przebywa stale u jednego z rodziców, sposób utrzymywania kontaktów z dzieckiem przez drugiego z nich rodzice określają wspólnie,kierując się dobrem dziecka i biorąc pod uwagę jego rozsądne życzenia;w braku porozumienia rozstrzyga sąd opiekuńczy.
§ 2. Przepisy§ 1 stosuje się odpowiednio, jeżeli dziecko nie przebywa u żadnego z rodziców, a pieczę nad nim sprawuje opiekun lub gdy zostało umieszczone w rodzinie zastępczej albo w placówce opiekuńczo-wychowawczej.
7)W art. 113 (1) w & 1 kropkę na końcu zdania zastępuje sięprzecinkiem i dodaje wyrazy: „kierując się dobrem dziecka,uwzględniając jego rozsądne życzenia i stosując środki zapewniające kontakt dziecka z obojgiem rodziców”
W tej zmianie chodzi o wyraźne wskazanie, że w określeniu zasad kontaktów z dzieckiem nie tylko rodzice, ale również i sąd powinien kierować się dobrem dziecka i brać pod uwagę jego rozsądne życzenia, co uwzględnia zasadę wynikającą z Konstytucji i z Konwencji Praw Dziecka.
8) W art. 113 (2) & 1 otrzymuje brzmienie:
&1. Jeżeli wymaga tego dobro dziecka, w szczególności z uwagi na nadużywanie władzy rodzicielskiej przez rodziców lub zagrożenie ze strony rodziców dla bezpieczeństwa dziecka, sąd opiekuńczy ograniczy utrzymywanie kontaktów rodziców z dzieckiem.
- & 2 pkt. 1. skreśla się.
W proponowanych zmianach chodzi o to, żeby ograniczanie kontaktów rodzica z dzieckiem było możliwe jedynie z przyczyn rzeczywistego, a niewydumanego zagrożenia dla dobra dziecka, zwłaszcza wtedy, gdy rodzic nadużywał władzy rodzicielskiej (np. bił dziecko) czy tez trwale nie interesował się jego losem.
W ramach ograniczania kontaktów rodzica z dzieckiem nie powinien być stosowany, i to w pierwszej kolejności, zakaz spotykania się z dzieckiem, gdyż taki zakaz to nie ograniczenie, ale całkowite zakazanie kontaktów z dzieckiem, a ta kwestia jest przedmiotem regulacji w następnym artykule.
9) Art. 113 (3) otrzymuje brzmienie:
Art. 1133. Jeżeli utrzymywanie kontaktów rodziców z dzieckiem poważnie zagraża dobru dziecka lub je narusza, , w szczególności jeżeli istnieje zagrożenie wykorzystania kontaktów do popełnienia przestępstwa na szkodę dziecka lub też spowodowania negatywnych skutków dla psychiki dziecka, sąd zakaże ich utrzymywania.
Zakaz kontaktów rodziców z dzieckiem jest środkiem drastycznym, wobec rodziców,m ale przede wszystkim wobec dziecka, które ma przecież prawo do kontaktów ze swymi rodzicami. W proponowanej zmianie chodzi o to,aby przeciwdziałać pochopnym zakazom kontaktowania się rodziców z dziećmi. Taki zakaz powinien być stosowany jedynie w sytuacjach skrajnych, gdy wchodzi w grę potrzeba zabezpieczenia dziecka przed przestępczym zachowaniem rodziców (np. znęcania się czy molestowania seksualnego) a także jeśli wchodzi w grę wyraźnie „toksyczny” wpływ rodzica na psychikę dziecka. Te okoliczności powinny być wykazane w postępowaniu, nie powinno się natomiast zakazywać kontaktów rodziców z dzieckiem na podstawie ogólnie określonego i niesprecyzowanego zagrożenia.
Wustawie z dnia 17 listopada 1964 r. kodeks postepowania cywilnego (Dz.U. Nr 43, poz. 296 z późn. Zmianami) wprowadza się nastepujące zmiany:
Art. 569. § 1. Właściwy wyłącznie jest sąd opiekuńczy miejsca zamieszkania osoby, którejpos powanie ma dotyczyć, a w braku miejsca zamieszkania – sąd opiekuńczy miejsca jej pobytu. Jeżeli brak i tej podstawy – właściwy jest sąd rejonowy dla m. st. Warszawy.
1) W art. 569 po & 1 dodaje się & 1a w następującym brzmieniu::& 1 otrzymuje brzmienie
& 1a. W sprawach dotyczących władzy rodzicielskiej i utrzymywania kontaktów z dzieckiem przez rodziców żyjących w rozłączeniu, sądem właściwym jest wyłącznie sąd ostatniego wspólnego miejsca zamieszkania rodziców, a jeśli takiego miejsca nie było, właściwym jest sąd ostatniego miejsca zamieszkania dziecka.
W tej zmianie chodzi o usunięcie takiej sytuacji, w której jednen z rodziców zabiera dziecko wbrew woli drugiego. W warunkach jurysdykcji miejsca obecnego pobytu dziecka następuje znaczne pogorszenie sytuacji rodzica, który został pozbawiony kontaktów z dzieckiem wbrew jego woli.Zmiana wprowadza zasadę, że w takiej sytuacji wchodzi w grę właściwość sądu ostatniego miejsca zamieszkania obojga rodziców, a jeśli takiego miejsca nie było, właściwym jest sąd ostatniego miejsca zamieszkania dziecka. Ta zamiana zapobiega też działania przez rodziców metodą faktów dokonanych, to znaczy zabierania dziecka i korzystania z faktu,ze drugie z rodziców z uwagi na odległość od nowego miejsca zamieszkania dziecka ma utrudnione dochodzenie swoich praw.
2) W art. 598(12) dodaje się & 3 w następującym brzmieniu:
„& 3. Przy odbieraniu osoby, o której mowa w & 1 i 2 powinien być obecny psycholog.
Chodzi w tej zmianie o to, żeby w czynności odbierania osoby małoletniej, która to czynność zazwyczaj powoduje szokowe, a niekiedy wręcz traumatyczne przeżycia dziecka, zapewnić dziecku opiekę psychologiczną, czego w dotychczasowym stanie prawnym nie zapewniono. Psycholog mógłby w szczególności wskazać na potrzebę wstrzymania czynności zagrażającej dobru dziecka, stosownie do treści & 2.
Totalitarne państwo prawa rozcapierzyło szpony nad dzieckiem
1. Totalitarne państwo prawa wyrywa matkom z rąk ich dzieci.
Totalitarne państwo prawa odbiera dzieciom ich rodziców
Totalitarne państwo prawa rozbija rodziny tylko dlatego, że są biedne.
W totalitarnym państwie prawa ludzie biedni boją się iść po pomoc społeczną, w obawie, że państwo zabierze im dzieci.
2. O co w tym wszystkim chodzi? Długo odrzucałem od siebie najprostsze wyjaśnienie, że jak nie wiadomo o co chodzi, to chodzi o pieniądze. Nabieram jednak coraz bardziej większych podejrzeń, że cały ten horror, zwiążany z rzekomym zwalczaniem przemocy w rodzinie, ma w swoim tle pieniądze. Ludzie czekają na adopcję, najlepiej dziecka zdrowego, nie z jakiejś głęboko patologicznej rodziny, bo nie wiadomo co z niego wyrośnie. Najlepiej odebrać dziecko z jakiejś spokojnej rodziny, tyle, że biednej, wtedy „towar” do adopcji jest wysokiej jakości.
Poza tym są też liczne placówki opiekuńcze, które też potrzebują dzieci, żeby jakoś uzasadnić swe istnienie i zatrudnienie personelu. To motywuje do rozglądania się, komu by tu zabrać dzieci.
3. Najłatwiej zabrać je z rodzin biednych, bezradnych i spokojnych. Rodzina niewydolna wychowawczo – to jest zdanie wytrych, które pozwala z butami wchodzić do rodzin i rozbijać je bez litości.
A o tym, kto jest wydolny wychowawczo, a kto nie jest, decyduje totalitarne państwo, rękami funkcjonariuszy, którzy często nie maja własnych dzieci i pojęcia nie mają, co to jest być ojcem albo matką.
Nie zabiera się dzieci z prawdziwej patologii – tam lepiej nie wchodzić, bo można dostać nóż pod żebro.
4. Nie słyszałem, żeby odebrano dziecko jakiemuś gangsterowi z mafii wołomińskiej czy innej pruszkowskiej.
Ich rodziny są wydolne wychowawczo, z „Dziada” pradziada. Żaden sąd w tym nie przeszkadza, żeby tatuś nauczył synka rzemiosła.
5. A oto kolejny przykład, jak totalitarne państwo odbiera dzieci, opisany przez Łukasza Zalesińskiego w dzisiejszej „Rzeczpospolitej”.
Zwracam uwagę, ze aż ordynator – lekarz, który zapewne niejedna tragedię w życiu widział i nie może być człowiekiem przesadnie wrażliwym – nie wytrzymał ciśnienia tego bezprawia i wstawił za matką, której brutalnie odbiera się dziecko.
Chwała Panu, Panie Ordynatorze i hańba totalitarnej władzy!
A oto tekst Łukasza Zalesińskiego:
Sąd: To niewydolna rodzina. Lekarz: W majestacie prawa niszczy się silną więź matki i dziecka
„Rz”zaalarmował dr Tomasz Sioda, ordynator oddziału noworodkowego Szpitala Wojewódzkiego w Poznaniu. Uważa, że sąd chce niesłusznie odebrać nowonarodzone dziecko jego pacjentce.
Podolany – willowa dzielnica na peryferiach Poznania. Do domu przy bocznej uliczce wiedzie furtka,której strzeże wiklinowy pies. Obok płonie znicz. Na murze napis:”Edith wywleczona przez policyjnych bandytów, zadręczona na śmierć”. Tu mieszkają Agnieszka K. i jej partner Marek Ł.
Dr Sioda już w 2008r. pisał w ich sprawie do sądu: „Dotychczasowe postępowanie sądu rodzinnego oraz innych instytucji państwowych okazało się całkowicie nieskuteczne co do zapewnienia dobra dzieciom pani K. i pana Ł., im samym oraz co do zapobiegania tragediom życiowym (…) w celu uniknięcia dalszych tragedii trzeba przyjąć inne postępowanie: (…)zostawić ich w spokoju”.
Agnieszka K., lat 34, skończyła technikum. Urodziła siedmioro dzieci: dwoje zmarło, czworo w rodzinach zastępczych, ostatnie lada dzień zostanie odebrane. Na razie leży w szpitalu, bo lekarze wykryli u niego żółtaczkę.
Spotykamy się w gabinecie ordynatora. Na pytania odpowiada krótko, ale sensownie.
Pierwszą trójkę sąd odebrał jej pięć lat temu. Iza miała pięć lat, Martynka dwa i pół, Edith właśnie się urodziła. Po dziewczynki, jak twierdzi,przyszli antyterroryści. Najmłodsza od razu trafiła do szpitala. Podwóch tygodniach zmarła. Diagnoza: zapalenie płuc i wrodzona wada serca.
Herman urodził się jako wcześniak. Nie przeżył. Piąte dziecko – też Hermana – straciła w 2007 r. Policjanci odebrali je podczas spaceru w parku. Szósty Norbert został zabrany z domu w marcu 2010 r. Siódme, syn, nie ma jeszcze imienia. – Boję się go nazwać. Za chwilę go stracę – mówi kobieta i dodaje. – Sąd mówi, że o dzieci nie dbaliśmy, a przecież my trzęśliśmy się nad nimi jak nad jajkiem.
Do gabinetu wchodzi Marek Ł. – 58 lat, wysoki, z gęstym, siwym zarostem.Ubrany w zielone bojówki, ortalionową kurtkę. W ręce trzyma zawiniątko z suchymi badylami. – Na samym dnie jest zdjęcie naszej Edith. Kiedy chodziliśmy na cmentarz do niej, zbieraliśmy kwiaty. Zrobiła się z tego taka kula – tłumaczy.
Marek jest stolarzem, ale mówi jak kaznodzieja. Przy nim Agnieszka gaśnie. – Żyliśmy tu, na ziemi. Nie potrzebowaliśmy niczego od nikogo. Kiedyś wybieraliśmy się z dziećmi na spacer, a pod dom zajechali policjanci, jakaś kobieta przedstawiła się jako kurator. Chcieli zobaczyć mieszkanie. A ja po prostu poszedłem swoją drogą – opowiada. – Nie chcę żadnego artykułu, ale chcę apelu do tych ludzi o pustych głowach: zacznijcie myśleć, miejcie serce.
Ta historia zaczęła się w 2003 r. – Dostaliśmy sygnał od Caritasu, że wtej rodzinie może się źle dziać – mówi Lidia Leońska z Miejskiego Ośrodka Pomocy Rodzinie.
Agnieszka i Marek nie pracowali. – Dzieci nie zostały zarejestrowane w przychodni, nikogo z tej rodziny nie obejmowało ubezpieczenie – wylicza. Niepokoili się też sąsiedzi.
Boję się dać imię synkowi, bo go za chwilę stracę Agnieszka K.
–Pracownicy socjalni próbowali to sprawdzać, ale oni nie chcieli od nas pomocy, nie wpuszczali do mieszkania. Mężczyzna był agresywny – mówi Leońska. Sprawa trafiła do sądu. Zapadła decyzja o odebraniu dzieci.
–Do środka trzeba było wejść w asyście policji. W mieszkaniu brakowało podłóg, wody, toalety, dzieci były zaniedbane – podkreśla Joanna Ciesielska-Borowiec, rzeczniczka Sądu Okręgowego w Poznaniu.
Poodebraniu dzieci niewiele się zmieniło. – To na pewno nie jest rodzina patologiczna. Nie piją alkoholu, nie biją dzieci, w sklepie biorą pewne artykuły na kredyt, ale długi spłacają – przyznaje Leońska. – Są jednak wychowawczo niewydolni. Żyją trochę jak sekta.
Dr Sioda przyznaje, że relacje między Agnieszką i Markiem przypominają znaną z sekt podległość, ale protestuje przeciw odbieraniu dzieci matce. –Między dziećmi a matką zawsze obserwowałem silną więź uczuciową. Może należy oddzielić matkę od ojca, ale nie od dzieci – mówi.
Kilka dni temu dostał pismo z sądu w sprawie wydania dziecka. Jest w nim opinia psychiatryczna, z której wynika, że Agnieszka jest chora. – Ona rzeczywiście parę lat temu była w szpitalu psychiatrycznym, ale nigdy nie godziła się na badanie – dziwi się dr Sioda.
– Bieda jest w Polsce napiętnowana. Znam wiele ubogich rodzin, które nie zgłaszają siępo pomoc do opieki społecznej, bo boją się odebrania dzieci – mówi Teresa Kapela ze Związku Dużych Rodzin Trzy Plus.
Artykuł Łukasza Zalesińskiego przesyłam Rzecznikowi Praw Dziecka z prośba o zajęcie się tą sprawą. Man nadzieję, że Pan Rzecznik Marek Michalik, którego szanuję i cenię, zajmie się tą sprawą i stanie w obronie dziecka, nad którym totalitarne państwo prawa rozcapierzyło już swoje szpony.
Przesyłam ten artykuł również Prokuratorowi Generalnemu Andrzejowi Seremetowi, z wnioskiem o zbadanie, czy w związku z odbieraniem dzieci nie doszło do przestępstwa, a także, czy nie doszło do przestępstwa w związku ze śmiercią małej Edith.
Nie zostawię tej sprawy w spokoju…
PS. W najbliższym czasie wrócę do mojego projektu zmian w prawie rodzinnym, które by zapobiegały pochopnemu odbieraniu dzieci. Napisany przeze mnie projekt ustawy był rozpatrzony 4 marca ub. roku w Komisji Palikota i tam utknął….
Głowna idea projektu – pomagać rodzinom, a zabierać dzieci w ostateczności i tylko z powodu przemocy, nigdy z biedy.

References: art. 97
 art. 72
 art. 9

Art. 106
 Art. 106

Art. 106
 art. 112
 art. 112

Art. 107

Art. 107
 art. 109

Art. 111
 art. 109
 art. 111
 Art. 112

Art. 1131
 art. 113
 art. 113
 Art. 113

Art. 1133

Art. 569
 art. 569
 art. 598