Source: https://swiatkoni.pl/news/13647,czy-badania-lekarskie-sa-jezdzcom-niezbedne.html
Timestamp: 2018-03-22 23:25:25+00:00

Document:
Czy badania lekarskie są jeźdźcom niezbędne? - Świat Koni
Czy badania lekarskie są jeźdźcom niezbędne?
Sławomir Dudek | 15 lutego 2018
Po opublikowaniu na internetowej stronie Polskiego Związku Jeździeckiego komunikatu, adresowanego do zawodników w sprawie badań lekarskich, w środowisku zrobiło się głośno. Powrócił dawny problem konieczności poddawania się przez zawodników okresowym badaniom.
Spróbujmy bliżej przyjrzeć się tematowi regulacji stosowanych w sporcie. Już w antycznych czasach Igrzysk Olimpijskich, które rozgrywane były u podnóża góry Olimp, startujący zawodnicy i sędziowie musieli podporządkować się konkretnym regułom. Pierwszego dnia Igrzysk wszyscy sportowcy i sędziowie składali pod głównym posągiem Zeusa ofiary, uroczyście ślubując przestrzeganie zasad walki sportowej na stadionowej bieżni czy hipodromie. Przyłapani na nieczystych zagraniach sportowcy musieli wystawić posąg Zeusowi, na którym ryto ich nazwiska z dokładnym opisem popełnionego wykroczenia. Te „posągi wstydu” stawiane były obok świątyni Zeusa.
W miarę upływu kolejnych lat i wieków rywalizacji sportowej na rożnych arenach zaczęło towarzyszyć coraz więcej i coraz bardziej szczegółowych reguł. Regulacjom zaczęły podlegać już nie tylko kwestie zasad rozstrzygania kto wygrał, ale również i tego, kto ma prawo uczestniczyć w zawodach sportowych.
I tak dochodzimy do XXI wieku, w którym uprawianie jakiegokolwiek sportu obwarowane jest całą masą regulacji wynikających z przepisów krajowych, oraz przy startach poza granicami wynikających z zapisów międzynarodowych federacji sportowych.
Polska nie jest w tej kwestii żadnym wyjątkiem. Wyjątkiem również nie jest uprawianie w Polsce sportów jeździeckich.
Wszyscy, którzy w naszym kraju decydują się na sportowe uprawianie jeździectwa, niezależnie od wybranej dyscypliny, muszą zdawać sobie sprawę, że warunkiem startu jest przestrzeganie przepisów państwowych i regulacji opracowanych przez Polski Związek Jeździecki.
Niezależnie od tego czy ktoś się z tymi regulacjami zgadza, niezależnie od tego czy regulacje te są wzajemnie spójne (powinny być takie na zdrowy rozum, ale nie jest to warunek konieczny do ich ważności) oraz niezależnie od tego, czy są one logiczne. Niezależnie od tego wszystkiego, każdy uczestnik zawodów jeździeckich w dowolnej sportowej dyscyplinie jeździeckiej musi ich przestrzegać.
Jednym z warunków uczestnictwa w jeździeckich zawodach sportowych jest konieczność posiadania ważnych badań lekarskich.
We wspomnianym na wstępie komunikacie, Zarząd Polskiego Związku Jeździeckiego przedstawia zawodnikom konsekwencje wynikające z nieprawidłowości w temacie badań lekarskich. Nieprawidłowości wymienione w komunikacie, to fałszowanie zaświadczenia przez osoby je składające, zaświadczenia wystawiane przez lekarzy nie mających uprawnień do takiej czynności w świetle obowiązujących przepisów oraz nieuczciwe praktyki ze strony lekarzy wystawiających zaświadczenia.
Kwestie fałszowania dokumentu wydają się być oczywiste i nie ma chyba co się nad tym zagadnieniem rozwodzić. Każdy taki przypadek jest po prostu naganny i jedynym sensownym rozwiązaniem jest eliminowanie takich zachowań. Nie może być dla takich postaw żadnego usprawiedliwienia zapomnieniem, roztargnieniem czy jakimkolwiek innym nieracjonalnym powodem. Oczywiście każdemu może się przydarzyć to, że w natłoku spraw codziennych zapomni o upływającym terminie ważności badań lekarskich. Trzeba jednak wtedy ponieść konsekwencje popełnionego błędu i jak najszybciej się da poprawić go.
W przypadku kolejnych dwóch nieprawidłowości wspomnianych w komunikacie ze strony internetowej Związku być może powodem ich występowania jest niezbyt dokładna znajomość obowiązujących w tej kwestii regulacji.
Spróbujmy więc na spokojnie, bez niepotrzebnych emocji zapoznać się ze stanem faktycznym, co może pozwolić zawodnikom na uniknięcie kłopotów związanych z badaniami lekarskimi.
Obowiązek posiadania ważnych badań przez jeździeckich sportowców uczestniczących we współzawodnictwie sportowym organizowanym przez Polski Związek Jeździecki nakłada na naszą federację jeździecką ustawa o sporcie (z 25 czerwca 2010 roku z nowelizacją 20 lipca 2017 roku – Art. 37 punkt 1. i 2. oraz Art 38. punkt 1. i 2.).
Polski Związek Jeździecki zrealizował go w Przepisach Ogólnych w zapisie punktów 1. i 2. Art. 14.
Z zapisów tych wynika, że osobą odpowiedzialną za prawidłowość wszelkiej dokumentacji niezbędnej do uprawiania sportu jeździeckiego jest sam zawodnik lub w przypadku jego niepełnoletności, jego prawny opiekun. Obowiązek przedstawienia poprawnych dokumentów na zawodach spoczywa na szefie ekipy, a jeśli takiego nie ma, na samym zawodniku.
Dziwić może nieco w tych przepisach powoływanie się na Art. 38 ustawy o sporcie w zakresie obowiązku posiadania ubezpieczenia NNW zawodnika. Wspomniana ustawa w powoływanym przez Przepisy Ogólne PZJ zakresie obowiązkowego ubezpieczenia NNW, odpowiedzialnymi za to czyni kluby sportowe i w przypadku członków Kadry Narodowej związki sportowe (Art 38. punkt 2.). Tymczasem regulacja PZJ powołując się na ustawę o sporcie dokonuje transferu tego obowiązku na samego zawodnika.
By znaleźć odpowiedź na pytanie kto może wystawić zaświadczenie o stanie zdrowia dopuszczające do rywalizacji sportowej, trzeba zgodnie z zapisem ustawy o sporcie sięgnąć po tekst odpowiedniego rozporządzenia Ministra Zdrowia. Przeczytać w nim można w punkcie 1 i 2 paragrafu 2 jaki lekarz może wydać orzeczenie o stanie zdrowia dla zawodników w wieku do 23 roku życia i powyżej oraz dla zawodników startujących w paraujeżdżeniu.
Nie ma w tych zapisach większej filozofii, wystarczy jedynie się do nich zastosować.
Niestety i w tym przypadku jest pewna różnica między zapisami rozporządzenia ministra i Przepisami Ogólnymi PZJ (Art. 14 punkt 2.2.1.d). W regulacji PZJ nie uwzględniono dwóch grup lekarzy uprawnionych do wydawania orzeczeń. W przypadku parajeździectwa są to lekarze specjaliści z dziedziny rehabilitacji medycznej a w przypadku jeźdźców poniżej 23. roku życia są to lekarze posiadający certyfikat ukończenia kursu wprowadzającego do specjalizacji w dziedzinie medycyny sportowej.
Dobrze by więc było, gdyby sprawy te zostały przez Związek dopracowane jak najszybciej we wszystkich szczegółach, tak by regulacje Związku pozostawały w zgodności z aktem wyższego rzędu jakim jest ustawa o sporcie i wynikające z niej rozporządzenie Ministra Zdrowia.
W rozmowach z zawodnikami bardzo często usłyszeć można negowanie sensu posiadania przez nich zaświadczeń o stanie zdrowia. Argumentacja jest taka, że przecież sami dobrowolnie decydują się na uprawianie sportu zaliczanego przez towarzystwa ubezpieczeniowe do III grupy ryzyka (a więc najwyższej). Jeździectwo zostało zaliczone do sportów wysokiego ryzyka razem z bobslejami, piłką nożną, boksem, sportem spadochronowym i balonowym, paralotniarstwem, sztukami walki i wszelkiego rodzaju sportami obronnymi i jeszcze innymi dyscyplinami. W tej samej grupie znaleźli się przedstawiciele takich zawodów jak pracownicy ochrony mienia, policjanci, ratownicy górscy, osoby wykonujące pracę w przemyśle energetycznym przy urządzeniach wysokiego napięcia, przemyśle górniczym i kopalniczym pod ziemią, saperzy i inne osoby zatrudnione przy materiałach wybuchowych, nurkowie, oblatywacze samolotów, akrobaci i kaskaderzy.
Jak twierdzą zawodnicy, to oni sami ponoszą ryzyko uprawiania sportu i wymaganie od nich orzeczenia lekarskiego o zdolności do treningu i startów jest całkiem zbędne. Za słusznością tego stanowiska przemawiać ma brak takich wymogów w krajach będących jeździeckimi potęgami takich jak Niemcy, Holandia czy Francja.
Jednakże dla polskich jeźdźców nie ma całkowicie znaczenia czy faktycznie tak jest, czy twierdzenia te nie są tylko wymysłem.
Skoro żyją i startują w Polsce, to muszą wszelkie swoje działania dostosować do wymogów polskiego prawa i regulacji Polskiego Związku Jeździeckiego.
Nie ma w tej kwestii dla uczestników zawodów sportowych żadnego marginesu. Margines ten istnieje wyłącznie dla uczestników konkursów towarzyskich.
Według Ministerstwa Sportu i Turystyki „obowiązek wprowadzony przepisem art 37 ustęp 1 ustawy o sporcie dotyczy wyłącznie zawodników uczestniczących we współzawodnictwie sportowym zorganizowanym przez polski związek sportowy, a nie ma zastosowania do zawodników uczestniczących we współzawodnictwie sportowym organizowanym poza strukturą polskiego związku sportowego. Należy zauważyć, że współzawodnictwo sportowe może być organizowane i prowadzone także przez inne, niż polskie związki sportowe, podmioty, niezależnie od tego, czy w danym zakresie funkcjonuje polski związek sportowy, oraz bez konieczności uzyskania od takiego związku jakiejkolwiek zgody.” informuje w piśmie w tej sprawie Piotr Kudelski, Dyrektor Departamentu Prawnego MSiT.
Organizatorem zawodów czy konkursów towarzyskich są przecież poszczególne WZJ, a więc będące członkami Polskiego Związku Jeździeckiego, niezależne podmioty prawne.
Tak więc polscy zawodnicy uprawiający sportowe dyscypliny jeździeckie muszą zrozumieć i przyjąć do wiadomości, że jedyną możliwością zmiany w zakresie konieczności posiadania dopuszczających do startów badań lekarskich jest wywieranie nacisku na parlamentarzystów, tak żeby zmienili zapisy ustawy o sporcie.
Oczywiście to tylko teoretyczna możliwość, bo działanie to wymagałoby od polskich jeźdźców zorganizowania się i chyba stosunkowo długotrwałego działania lobbingowego. Docierania ze swoim stanowiskiem do jak największej ilości posłów i przekonania ich do swojej racji. Tymczasem grupa ta nie bardzo ma ochotę, by reprezentować swoje interesy jako delegaci na Walne Zjazdy Polskiego Związku Jeździeckiego.
Odpowiedź na tytułowe pytanie jest więc bardzo prosta! Tak, badania zawodników uczestniczących w zawodach jeździeckich są im potrzebne, bo obowiązek ich posiadania wynika z polskiej ustawy o sporcie.
Kompendium jeźdźca badania i ubezpieczenia
Nieznajomy (niezarejestrowany)1 miesiąc temu
Tak. Super jest dawać w łapę 100zl za badania które polegają na przybiciu pieczątki.
Przypadkowy (niezarejestrowany)1 miesiąc temu
w Niemczech zawodnicy nie muszą robić badań
Na pytanie będące tytułem artykułu, po przeprowadzeniu pewnego wywodu, została udzielona odpowiedź stanowcza, i według autora bardzo prosta, że ustawa o sporcie nakłada taki obowiązek. Ponieważ ja mam odmienne zdanie i nie zgadzam się z przedstawioną interpretacją wskazanych zapisów odniosę się do nich. Zacznę od pewnej sprzeczności zawartej w tekście. Z jednej strony jest napisane, że zawodnicy twierdzą o zbędności badań popierając swoje stanowisko brakiem takich wymogów w Niemczech, Holandii czy Francji, a z drugiej strony czytam, że dla polskich jeźdźców nie ma całkowicie znaczenia czy tak jest, czy to są wymysły. To ja pytam, czy zawodnicy należą do grupy polskich jeźdźców, bo dla nich jednak ma to znaczenia, czy też nie. A tak przy okazji może należałoby napisać jak jest w tych federacjach, skoro w wielu przypadkach stawiamy je jako przykład pewnych rozwiązań. Co do fragmentu mówiącego o ubezpieczeniach NNW zgadzam się, jest to niespójność ustawy i wewnętrznych przepisów, przy czym pamiętajmy co mówi ustawa bo wewnętrzne przepisy muszą być z nią zgodne. W komunikacie jednak czytam, że jest zależność między możliwością wypłaty odszkodowania z tytuły NNW a posiadaniem ważnych badań. W mojej ocenie jest to wprowadzanie w błąd. Nigdzie nie znalazłem w warunkach ubezpieczeń takiej zależności. Jest tam parę wyjątków kiedy świadczenie nie zostanie wypłacone ale nie ma tam mowy o żadnych badaniach. Teraz co do tezy o konieczności badań. Bardzo nie podoba mi się część tezy, że skoro jeźdźcy „żyją i startują w Polsce, to muszą wszelkie swoje działania dostosować do wymogów polskiego prawa i regulacji Polskiego Związku Jeździeckiego. „ Owszem co do prawa polskiego to się zgadzam, ale regulacje PZJ to już inna sprawa. Art. 13.1.1 ustawy o sporcie mówi, że polski związek sportowy ma wyłączne prawo do ustanawiania i realizacji reguł sportowych, organizacyjnych i dyscyplinarnych we współzawodnictwie organizowanym przez związek. Art. 37.1 mówi o konieczności badań lekarskich zawodników uczestniczących we współzawodnictwie organizowanym przez polski związek sportowy. I tu trzeba zadać pytanie które współzawodnictwa są organizowane przez polski związek sportowy. Według autora tekstu wynika że wszystkie wydarzenia organizowane przez kluby czy OZJ z automatu przyjmujemy, że są organizowane przez PZJ. Jeżeli dla wymogu badań lekarskich przyjmiemy że PZJ jest organizatorem zawodów regionalnych czy towarzyskich to pytam, jaki jest jego wkład rzeczowy czy finansowy w ich organizację? Może jakiś klub się wypowie co uzyskał od PZJ-tu na organizację swoich zawodów klubowych czy regionalnych. Czy członek PZJ ( klub, OZJ) będący niezależnym podmiotem z osobowością prawną, w momencie zrzeszenia się w PZJ traci swoją niezależność i nic nie może organizować samodzielnie. Zgodnie z cytowanym pismem MSiT jednoznacznie wynika, że może, bo mogą być organizowane współzawodnictwo sportowe przez inne podmioty, niż polskie związki sportowe, a takimi cały czas są kluby i związki okręgowe. Czy przez przynależność do PZJ utraciły swoją podmiotowość? W art. 8.1.2 jest napisane, że klub będący członkiem polskiego związku sportowego uczestniczy we współzawodnictwie organizowanym przez ten związek. Wyłączność organizacyjną PZJ ma na Mistrzostwa Polski czy Puchar Polski. Może organizować inne duże centralne imprezy i po to ktoś się zrzesza w związku aby móc w tym uczestniczyć. Co do zawodów towarzyskich to nie zgadzam się z tym, że organizatorem są OZJ-ty. Przecież to kluby je organizują i w tym przypadku nie możemy mówić, że skoro klub je organizuje, a należy do OZJ-tu to z automatu OZJ-jest organizatorem a z tytułu przynależności OZJ-tu do PZJ to ten ostatni jest organizatorem. Jest to błędna retoryka bo nawet sam PZJ napisał w swojej regulacji, że zawody towarzyskie nie należą do współzawodnictwa PZJ. No więc jak to jest? Kto jest organizatorem czego? Pan redaktor zapewne na podstawie pierwszego zdanie pisma z MSiT postawił tezę, że wszystko podlega PZJ bo jest to wewnątrz struktury organizacyjnej PZJ. Czy OZJ-ty w świetle prawa o stowarzyszeniach są jednostkami terenowymi PZJ, czyli strukturą wewnętrzną PZJ? Nie. Są niezależnymi podmiotami, które dobrowolnie zrzeszone są w PZJ i zgodnie z obowiązującymi przepisami gdyby chciały mogłyby się z niego wypisać, bo mają prawo do samostanowienia. Czy ustawa narzuca obowiązek badań zawodnikom startującym w zawodach organizowanych przez kluby? Czy PZJ narzucając takie rozwiązania nie doprowadza do tego, że rozwój sportu początkowego zniknie? Czy wymóg badań takich samych dla zawodników początkujących chcących startować w konkursach np. skokowych 60 cm i dla zawodników biorących udział w zawodach wysokiej rangi krajowej czy międzynarodowej, nie jest stawianiem bariery ograniczającej dostęp? Odnoszę wrażenie, że jest tu dążenie do stworzenia z jeździectwa sportu dla elit z dużymi pieniędzmi poprzez ustanawianie nieuzasadnionych, wygórowanych wymagań formalnych. Dlaczego kluby i OZJ-ty pozwalają na ograniczanie swoich uprawnień? Wracamy do centralnego sterowania?
J.T. (niezarejestrowany)1 miesiąc temu
Obowiązek posiadania ważnych badań lekarskich w przypadku osób pełnoletnich jest ewidentnym naruszeniem swobód obywatelskich. Co się bowiem stanie gdy lekarz nie podbije mi książeczki zdrowia bo mam na przykład chory ząb lub nawet wadę serca ,nie mogę wziąść udziału w zawodach ale np.mogę uprawiać jogging czy też nawet wziąść udział w maratonie amatorskim. Gdy lekarz stwierdzi u pacjenta marskość wątroby może mu zalecić abstynencję lecz nie możę do niej zmusić tak jak nie może zmusić astmatyka do rzucenia palenia czy też chorego na serce do wstrzemięźliwości seksualnej natomiast jeźdźcowi może zabronić udziału w zawodach a przecież to jest tylko i wyłącznie jego świadoma decyzja i robi to na własne ryzyko . Uważam że obowiązek badań lekarskich ma pewien sens tylko w przypadku sportów gdzie nagła niedyspozycja zawodnika może narazić na niebezpieczeństwo osoby postronne np kierowca rajdowy zasłabnie i wjedzie w tłum ( choć może się to zdarzyć każdemu amatorskiemu kierowcy)czy też akrobata lotniczy spada na tłum gapiów lecz przy naszym sporcie gdy spadnę to na własną odpowiedzialność i na własny tyłek. Przepisy rozgrywania zawodów międzynarodowych nie przewidują obowiązku posiadania książeczek zdrowia a nie zauważyłem by było tam więcej wypadków. Już kilkanaście lat temu pisałem na ten temat do rzecznika Praw Obywatelskich i dostałem odpowiedż że to dla mojego dobra tak więc nie rozumiem dlaczego dla mojego dobra nikt jeszcze nie zabronił spożywać mi potraw z cholesterolem ,pić alkohol czy też oglądać się na ulicy za ładnymi dziewczynami (podnosi ciśnienie ) Ktoś powinien spróbować zmienić ten nonsensowny przepis aa może właśnie my ?
T.Trela (niezarejestrowany)1 miesiąc temu
W Austrii takze badania nie sa wymagane. Jak do tej pory wszystkie wypadki (w tym rowniez smiertelne) nie mialy zadnego zwiazku ze stanem zdrowiw jezdzca, a raczej z brakiem umiejetnosci jezdzieckich lub po prostu z nieszczesliwym zbiegiem okolicznosci. Paradoksem jest fakt, ze badania polskie - bez roznicy czy , lekarza sportowego, ginekologa, psychaitry albo pediatry etc. - nikomu nie uratuja zycia lub zdrowia. Robilem w latach 70-80 i wiem. Jak jest portezbna prawdziwa pomoc lekarska to i tak idzie sie do specjalsity. Pozdrawiam i zycze ZDROWIA!
karol (niezarejestrowany)1 miesiąc temu
Coś tu chyba się nie zgadza. PZJ pisze w komunikacie, że badania dla wszystkich zawodników - juniorów. młodych jeźdźców(23 lata) i seniorów są ważne tylko 0,5 roku zaś Świat Koni w kompendium pisze że do 23 lat 0,5 roku a powyżej 1 rok. Gdzie leży prawda. proszę o stanowisko
rubikon1 miesiąc temu
Treść Rozporządzenia MZ jednoznacznie określa termin ważności badań na 6 miesięcy. Przed wejściem w życie rozporządzenia było inaczej, ale jeśli badanie wyło wykonane we wrześniu 2016, to rok upływał we wrześniu 2017. Od wejścia w życie RMZ, tak jak napisałem 6 miesięcy.
Jeszcze uzupełnienie. Tak jak wcześniej napisałem teza p. redaktora o konieczności badań jest oparta na tym, że skoro współzawodnictwo jest organizowane przez kluby, OZJ-ty, będące członkami PZJ to są organizowane w ramach struktury PZJ. Nie wiem na ile jest to świadome wprowadzanie w błąd aby przekonać do nadrzędnej roli PZJ ale prawda jest inna. Strukturą PZJ jest: walne zgromadzenie delegatów, zarząd, rada, biuro, kolegium sędziów, rada szkolenia, komisje itp. ciała ustanowione na podstawie statutu czy uchwał zarządu. Członkowie PZJ są niezależnymi, innymi podmiotami, których przecież ani nie stworzył ani nie powołał PZJ. Są poza strukturą organizacyjną PZJ chociaż do niego należą po to aby móc, zgodnie z ustawą o sporcie, uczestniczyć w jego współzawodnictwach. Jeżeli np. RSJ czy kolegium sędziów zorganizuje jakiekolwiek zawody bezwzględnie muszą być zgodne z regulacjami PZJ natomiast zawody organizowane przez kluby czy nawet OZJ-ty są organizowane przez inne niż PZJ podmioty. Co do konieczności badań na takich zawodach to dodam następne dwa zdania z cytowanego przez p. redaktora pisma MSiT. „Samo uczestniczenie w zawodach klubowych, regionalnych lub ogólnokrajowych, nawet jeżeli odbywają się zgodnie z zasadami określonymi przez polski związek sportowy, nie powodują jeszcze powstania obowiązku o którym mowa w art. 37 ust.1 ustawy o sporcie. Obowiązek taki powstanie tylko w przypadku, gdy ww. zawody będą elementem współzawodnictwa sportowego organizowanego przez polski związek sportowy.” I tu wracam do pytania. Które współzawodnictwa organizuje PZJ? I teraz wszystko zależy od tego czy kluby i OZJ-ty będą działały samodzielnie w zakresie im przynależnym czy pozwolą sobie całkowicie narzucić ograniczenia w ich samodzielnej i uprawnionej działalności również sportowej. Jaka będzie przyszłość jeździectwa, zwłaszcza tego początkowego, czy nastąpi rozsądny dostęp, czy coraz większa hermetyzacja, zależy tylko i wyłącznie od klubów i OZJ-tów.
orlik 83 (niezarejestrowany)1 miesiąc temu
obowiązek badań lekarskich pozostał po minionym systemie i nie ma co bić piany, czy jest to zgodne z przepisami, ustawą,czy jest to ograniczanie swobód,po prostu trzeba ZDEKOMUNIZOWAĆ tą ustawę
Slawomir.Dudek1 miesiąc temu
Rajan, byłbym naprawdę ostrożny na Twoim miejscu w używaniu określeń typu „wprowadza w błąd”. Można się różnić w jakiejś ocenie i używać argumentów na poparcie swojego stanowiska. Rób więc to bez rzucania oskarżeń o wprowadzanie w błąd, bo pamiętaj o tym, że i Tobie można to samo zarzucić. Obowiązek w rozumieniu ustawy o sporcie i jej artykułu 37 powstaje w przypadku kiedy zawody są elementem współzawodnictwa sportowego organizowanego przez polski związek sportowy. Z tym chyba nie będziesz dyskutował? Idźmy więc dalej. Za takie zawody w świetle ustawy uważa się wszelkie zawody służące do budowana rankingów polskiego związku sportowego, systemu licencjonowania albo systemu nadawania uczestnikom sportowej rywalizacji klas sportowych. W ten oto sposób dochodzimy do zawodów szczebla regionalnego. Na tym właśnie szczeblu rozgrywane są choćby konkursy licencyjne. Na podstawie wyników tych konkursów nadawane są licencje PZJ a nie WZJ prawda? Na tym poziomie organizowane są zawody służące do nadawania III klasy sportowej etc. Są to więc zawody będące elementem współzawodnictwa organizowanego przez Polski Związek Jeździecki a więc polskiego związku sportowego w rozumieniu ustawy o sporcie. I właśnie na tej zależności i opinii prawników oparłem swoją tezę o konieczności wypełnienia obowiązku artykułu 37 ustawy o sporcie. Wrócę jeszcze do kwestii tego jak to jest w innych jeździeckich federacjach narodowych. Czy fakt, że stosują one inne zapisy będące w korelacji z prawodawstwem swoich krajów może wpłynąć na to, czy regulacje PZJ mają pozostawać w sprzeczności z prawem ustanowionym w Polsce? Nikt rozsądny chyba nie da odpowiedzi twierdzącej. Dlatego tak jak napisałem w tekście, w celu zlikwidowania dla polskich zawodników obowiązku posiadania zaświadczeń o stanie zdrowia dopuszczających do rywalizacji sportowej nie ma innej drogi jak zmiana polskiej ustawy o sporcie. Nie twierdzę też, że jest to niemożliwe. Jednak pozostaje pytanie kto i jak ma to zrobić? Chcesz tego dokonać Ty pisząc tutaj komentarze? Zrobi to Jacek Tokarski pisząc tutaj komentarz, że obowiązek wynikający z ustawy o sporcie w przypadku osób pełnoletnich jest ograniczaniem ich swobód obywatelskich? To Wasze opinie, do których macie prawo. Ale prawo do wyrażania swojej opinii nie jest tożsame z prawem do swobodnego wybierania, których praw stanowionych będziecie przestrzegać, a których nie. Wolno Wam i każdemu innemu obywatelowi nie zgadzać się z jakimś prawem stanowionym przez państwo po wypełnieniu tego prawa. Wolno też Wam podejmować prawem przewidziane działania w celu zmiany zapisu prawa stanowionego. Na tym właśnie polega wolność obywatela w ramach państwa. Na koniec już Rajan, bardzo proszę przeczytaj raz jeszcze ostatni akapit pisma z Departamentu Prawnego MsiT i postaraj się zrozumieć znaczenie tych niecałych 4 linijek tekstu, a zwłaszcza pierwszego zdania z tego akapitu, które mówi: „Jednocześnie uprzejmie informuję, iż powyższa odpowiedź ma charakter informacyjny, nie stanowi opinii prawnej”. Mamy te same materiały a jednak doszliśmy do innych wniosków. Może dlatego, że ja poszedłem z nimi do prawnika przed napisaniem tekstu?
Panie Sławku. Dla mnie chore jest już od samego początku poddawanie w wątpliwość przepisów prawa. Skoro Ustawodawca ( totalnie nie z mojej bajki ) ustanowił takie prawo to niestety ale bezdyskusyjnie musimy mu się podporządkować . I to zarówno my obywatele jak i instytucje ( w tym przypadku PZJ ) . Więc nie ma co dyskutować , jako obywatele mamy prawo raz na 4 lata zmienić władzę a co za tym idzie także może i prawo. Więc dyskusja czy badania są potrzebne czy nie jest totalnie bez sensu , bo mamy je mieć i koniec kropka !!!! Zdaje się że w tym przypadku , musimy się zgodzić ..... Tyle że jak zawsze każdy kij ma 2 końce !!!! .............Dnia AS 13 Czerwca 2013 r , weszła w życie USTAWA DEREGULACYJNA I tu już życie pokazuje że nie wszyscy są zgodni żeby podporządkować się wymogom w/w Ustawy. PZJ robi wszystko żeby wypaczyć założenia tej Ustawy od samego początku. Cały System Szkolenia Jeździeckiego jest niezgodny z intencją Ustawodawcy oraz sprzeczny z założeniami Ustawy. I chyba nie muszę panu pisać w jakim punkcie , bo zrobiłem to już ze 100 razy. Dodatkowo z Ustawy o sporcie w 2010r została całkowicie wyłączona rekreacja czego PZJ w trakcie tworzenia Systemu Szkoleniowego zdawał się nie zauważać . .............................. Czyli tak na koniec , to jak to jest z tym prawem i jego przestrzeganiem ???? Czy to tak jak u Kalego ???? Jak Kali Ukraść krowa to jest dobry uczynek a jak ktoś ukraść krowa Kalemu to jest złodziejstwo ???? Zarówno członkowie PZJ jakimi są w przeważającej większości zawodnicy jaki i władze PZJ muszą się bezwzględnie podporządkować przepisom prawa. , a w przypadku systemu szkolenia tej woli ze strony PZJ nie ma . Jest obchodzenie prawa , naginanie , kombinowanie i ustawianie przepisów pod siebie i kolegów czyli dokładnie to z czym sama Ustawa miała walczyć . No to w końcu jak jest z tym prawem w Polsce ? . kogo ono obowiązuje a kto się stawia ponad prawem ????
Panie Sławomirze, wywołał mnie Pan do tablicy to odpowiem. Jesteśmy zgodni co do tego, że trzeba przestrzegać prawa i że jest nałożony ustawowo obowiązek posiadania badań lekarskich ale tylko na zawodników biorących udział we współzawodnictwie sportowym organizowanym przez polski związek sportowy. Różnimy się tym, co oznacza współzawodnictwo organizowane przez polski związek sportowy. Zgadzam się z Panem, że zawodnicy, którzy biorą udział w konkursach, których wyniki są brane do rankingów, mają wpływ na klasy sportowe i inne klasyfikacje prowadzone przez PZJ, są objęci wymogiem badań. Zgadzam się również, że większość takich konkursów jest organizowana na szczeblach OZJ-tów. A czy wyniki wszystkich konkursów organizowanych za zawodach szczebla OZJ są brane do współzawodnictwa PZJ? No chyba towarzyskie nie. Chciałbym tu jeszcze rozróżnić dwa pojęcia, zawody i konkursy. Do różnego rodzaju rankingów brane są wyniki konkursów. Czy na zawodach regionalnych organizator może przeprowadzić konkursy nie mające żadnego wpływu na współzawodnictwo PZJ? Czy zawodnicy tych konkursów mają ustawowy obowiązek posiadania badań? I nie ważne jak te konkursy nazwiemy, towarzyskie, międzyklubowe, gminne, czy regionalne, jeżeli ich wyniki nie będą brane do współzawodnictw PZJ, bo przecież wszystkie nie muszą, to czy mogą być organizowane przez niezależne podmioty będące członkami PZJ? Czy na jednych zawodach mogą być organizowane konkursy i jedne i drugie? Czy OZJ-ty i kluby mogą prowadzić swoje współzawodnictwa na podstawie konkursów przez siebie typowanych nie tylko tych branych do współzawodnictwa PZJ? Niektóre napisane przez Pana zwroty są nieprecyzyjne i z tego tytułu mogą być mylące. W artykule napisał Pan: „Jednym z warunków uczestnictwa w jeździeckich zawodach sportowych jest konieczność posiadania ważnych badań lekarskich.” Pytam, we wszystkich czy tylko tych organizowanych przez PZJ i należących do jego współzawodnictwa? Na końcu artykułu stanowczo napisał Pan: „Tak, badania zawodników uczestniczących w zawodach jeździeckich są im potrzebne, bo obowiązek ich posiadania wynika z polskiej ustawy o sporcie.” We wszystkich zawodach, a precyzyjniej, konkursach? I jeszcze cytat z ostatniego wpisu: „w celu zlikwidowania dla polskich zawodników obowiązku posiadania zaświadczeń o stanie zdrowia dopuszczających do rywalizacji sportowej nie ma innej drogi jak zmiana polskiej ustawy o sporcie.” Pytanie. Wszystkich zawodników jeździectwa czy tylko tych biorących udział we współzawodnictwie PZJ. Właśnie takimi zwrotami sugeruje Pan jakoby nie może być organizowane współzawodnictwo w jeździectwie bez wiedzy i akceptacji PZJ i poza nim, a to chyba nieprawda. Wynika to z ustawy o sporcie i z tej informacji MSiT, którą obaj cytujemy. Zwraca mi Pan uwagę, że to pismo to nie opinia prawna tylko informacja. Oczywiście że tak i nigdy nie twierdziłem inaczej. Jest to informacja jaką zaprezentował Departament Prawny na pytanie kogo dotyczą badania lekarskie. Jeżeli mamy różne interpretacje tego samego zapisu ustawy to kogo pytać jak nie ministerstwo, które jest co najmniej współautorem ustawy i chyba najlepiej wie co ustawodawca miał na myśli wprowadzając poszczególne zapisy. Ja nie chcę zmieniać prawa, chciałbym tylko aby je przestrzegać w tym zakresie którego dotyczy.
Skoro tak to dla czego tworząc System Szkolenia nikt nie poprosił Ministerstwa Sportu o opinię dotyczącą zgodności tego systemu z Ustawą Deregulacyjną ani nikt nie przedstawił opinii prawnej dotyczącej zgodności systemu szkoleniowego z Ustawą Deregulacyjną .. We wszystkich objaśnieniach Ustawy Deregulacyjnej od momentu konsultacji w procesie legislacyjnym do momentu wejścia w życie Ustawy jasno zostało opisane że Instruktorami / Trenerami sportowymi wini być praktycy czyli Zawodnicy , Wszystko odbtywa się na zasadach widzi mi się albo ja mam takie zdanie więc prawo jest po mojej stronie a od członków PZJ wymaga się przestrzegania tego prawa . Nikt nawet nie wdaje się w interpretację jak , gdzie i kiedy ma być ono stosowane ani dla kogo i przez kogo . Czy to taki problem dla PZJ zanim zacznie robić następnego knota albo powoływać się na przepisy których nie ma poprosić dział prawny Ministerstwa Sportu o sporządzenie wiążącej opinii prawnej ???? No chyba że z góry wiadomo że ta opinia będzie sprzeczna z interesami jakiejś grupy ludzi związanych z PZJ tem jak choćby miało to miejsce w przypadku Systemu Szkolenia . .
Szanowny Panie Rajan, proszę czytać co napisałem w komentarzy łącznie z komentowanym tekstem. W teksie napisałem bowiem: "Nie ma w tej kwestii dla uczestników zawodów sportowych żadnego marginesu. Margines ten istnieje wyłącznie dla uczestników konkursów towarzyskich.". A wiec jasno i wyraźnie podałem, że obowiązek posiadania badań lekarskich w świetle artykułu 37 ustawy o sporcie nie dotyczy uczestników tych konkursów czy zawodów. W przypadku startujących w zawodach szczebla ZR poprzez ZO do zawodów międzynarodowych jest już inaczej. Każdy taki start jest używany przez polski związek sportowy - PZJ do budowania rankingu, w systemie licencji i klas sportowych. Nie ma więc tutaj żadnego marginesu, jak napisałem w tekście. Na koniec, nie mam nic przeciwko temu, żeby Pan dążył do zmiany obowiązującego w tej kwestii prawa, czyli ustawy o sporcie. Przeciwnie, będę tym działaniom przyglądał się z życzliwą ciekawością. Do "XXX" kwestia systemu szkolenia i ustawy deregulacyjnej między innymi zawód trenera i instruktora w sporcie to jeszcze inna bajka, która z kwestią badań nie ma nic wspólnego. Postaram się zająć tym tematem w nieco innej formie niż krótki felieton. Może się uda. Ale na razie za wcześnie na szczegóły.
Panie Sławomirze, no właśnie czytałem. Określenie że jest margines nie jest jednoznaczny z tym że nie obowiązuje. Zresztą zaraz pod tym zdaniem zacytował Pan informację z MSiT i potem: „Organizatorem zawodów czy konkursów towarzyskich są przecież poszczególne WZJ, a więc będące członkami Polskiego Związku Jeździeckiego, niezależne podmioty prawne.” Jak to inaczej zrozumieć niż sugestię, że skoro organizuje OZJ będący członkiem PZJ to zalicza się to do współzawodnictwa PZJ i jednak podlega. Może niefortunna zbitka słowna ale tak ją zrozumiałem. Nie było jasno napisane że art. 37 nie obowiązuje ale teraz już tak, teraz jest jasność. Co do kwestii, że każdy start w zawodach szczebla ZR jest używany przez PZJ do rankingów. Czy każdy start musi być brany do rankingów? Ja pytałem czy organizator, OZJ, klub, może przeprowadzić w ramach zawodów konkursy różnego przeznaczenia, te zaliczane do rankingu PZJ i te niezaliczane. Ma to znaczenie bo przecież wymagania wobec zawodników ustawowo są różne. Przy okazji mam pytanie. Czy w zawodach międzynarodowych wyniki każdego konkursu są brane do rankingów FEI czy tylko te, które są wyraźnie opisane w propozycjach?
Od wejścia Ustawy Deregulacyjnej minęło już prawie 5 la a Ustawy o sporcie 8 i pomijając fakt że stworzono wielkiego knota który nie ma nic wspólnego z obowiązującym systemem prawnym . Na dodatek po wymianie kadr RSJ , podobno system ma być reorganizowany ale zdaje się że tylko kosmetycznie . Z zamianą interesów grupy jednych kolesiów na interesy grupy następnych kolesiów. . Panowie będą nadawać sobie tytuły z których dla Polskiego jeździectwa totalnie nic nie wynika a zawodnicy z godnie z obowiązującym prawem dalej trenują z zawodnikami w relacjach Mistrz- Uczeń. tyle że poza PZJ -tem i jego strukturami trenerskimi .. Na koniec najśmieszniejsze jest to że jako argumentu za tym ,, Systemem Szkoleniowym ''używa się systemu ram kwalifikacyjnych opowiadając o nim cuda manipulując faktami tak żeby nikt nie wiedział o co w tym chodzi. System ram kwalifikacyjnych Unia wprowadził po to żeby zaszufladkować czyjeś kompetencje na potrzeby rynku pracy i nic więcej . Wiekszość trenerów jest na samozatrudnieniu więc cały ten system ram kwalifikacyjnych jest im samym do niczego nie potrzebny , chyba że będą kogoś chcieli zatrudnić i poznać jego kompetencję ( czytaj , odpowiedni poziom ram ) .
Jak widać najprostsze rozwiązania są najtrudniejsze bo końcowy efekt będzie kłócił się z Interesem , mentalnością lub zdaniem jakiejś grupy. i popsuje im biznes . Z tego co przypuszczam nikt z zabierających tu głos nie jest prawnikiem specjalistą w sprawach sportu. Każdy wypowiada się autorytatywnie a swoją opinię opiera na własnym zdaniu ze mną włącznie !!! Dlatego zarówno sprawę badań , gdzie , kto i kiedy oraz na jak długo oraz Systemu szkolenia , dla kogo ,przez kogo , komu i dla czego powinna poprzeć stosowna opinia Prawników !!! I sprawa była by prosta jasna i oczywista. .Wystarczy złożyć stosowne zapytanie do działu prawnego Ministerstwa Sportu i poprosić swojego prawnika o dokładną opinię i w oparciu o takie wytyczne wprowadzać swoje przepisy czy systemy związkowe.. Ale oczywiście najprostsze i zgodne z prawem działania są zbyt trudne bo mogą być niezgodne z czyimś światopoglądem , zdaniem , interesem czy opinią a dodatkowo w myśl zasady że w mętnej wodzie lepiej się pływa , łatwiej jest takie systemy czy związkowe przepisy tworzyć w oparciu o opinie własne a nie prawników. Kto przy władzy ma rację a jego racja jest najmojsza a system pojmowania prawa rodem z Samych swoich !!!! To nigdy nie będzie nowoczesny związek bo zawsze jest w nim grupa starych mącicieli którzy myślą jak zrobić dobrze sobie a nie dla jeździectwa. P.S Panie Sławku , ma pan kompetencje , to proszę wystąpić o stosowne opinie prawne , zgodności działań i przepisów z obowiązującymi Ustawami ,( O Sporcie i Ustawą Deregulacyjną ) i w oparciu o nie wyegzekwować stosowne przepisy w PZJ - cie aby były zgodne z prawem a potem czekamy na gorącą relację i sprawozdanie z tych działań na łamach Świata Koni. Mega proste , łatwe i oczywiste .
Wszystkim negującym sens konieczności badań lekarskich polecam zastanowienie sie czy chcieliby żeby ich bliscy ( dzieci, partnerzy czy rodzice) zachorowali na np. gruźlicę ? A może by chcieli żeby osoby im bliskie lub oni sami ryzykowali życie mając rzadką, ale jednak występująca wadę budowy zęba obrotnika i jego więzadła przedniego co skutkuje patologicznym jego umiejscowieniem we wgłębieniu atlasu ? Czy naprawdę w imię 70/100 zł warto ryzykować zdrowie i życie własne jak i osób innych tylko w imię bezsensownej negacji tego co wymagane ? Ktoś tu przywołał poza niezorientowanym w temacie autorem Sławomirem Dudkiem przykład Francji ? W tym kraju bezwzględnym warunkiem dopuszczenia do rywalizacji sportowej jest posiadanie zezwolenia lekarza. Owszem nie dziwię się wielu osobom tu komentującym że nie posiadają wiedzy na temat w którym zabierają głos, nie dziwie się zawodnikom powielającym błędne stwierdzenia, skoro nigdy w życiu nie byli we Francji i nie mają pojęcia o tym o czym mówią, ale od redaktora portalu tematycznego chyba mozna by wymagać przed pisaniem bzdur aby wszedł na stronę narodowej federacji jeździeckiej Francji czy Niemiec i przeczytać podstawowe wiadomości tam zawarte na temat o którym się pisze. To zajmuje średnio 15 min, a więc chyba nie aż tak wiele ?
Do wszystkich zawodników którzy twierdzą , że "Jak twierdzą zawodnicy, to oni sami ponoszą ryzyko uprawiania sportu i wymaganie od nich orzeczenia lekarskiego o zdolności do treningu i startów jest całkiem zbędne" mam pytanie kto zapłaci i z jakich pieniędzy za ich pampersy tfu, tfu, tfu jeżeli przydarzy im sie wypadek skutkujący dozgonnym leżeniem w łóżku i sraniem pod siebie ? Wiem, wiem na początku nieszczęścia będzie rzesza ludzi dobrej woli, zawody ku czci i zbiórce pieniążków na rehabilitację i higienę życia codziennego, ale co będzie po roku, dwóch, trzech... wtedy jakby przyjaciół i znajomych ubywa, wszelkie akcje społeczne słabną i zostaje proza życia codziennego, czyli zasrane pampersy. Nie każdemu premier polskiego rządu przyzna specjalną rentę, nie każdy może pomiędzy jedną a drugą zmianą pampersów zarobić kilka złotych i co wtedy ? Wtedy tylko renta inwalidzka, zasiłek pielęgnacyjny i.....no właśnie te pieniążki które sa należne z ubezpieczenia warunkowanego tym czy dany zawodnik w chwili wypadku był zdolny do wykonywania danego sportu ( zdrowy, trzeźwy, bez innych obciążeń ) czy też nie miał badań lekarskich dopuszczających go do wykonywania czynności objętych ubezpieczeniem. Renta tych świadomych zawodników obciąża mnie i każdego podatnika, zasiłek pielęgnacyjny srających pod siebie, zakup im pampersów też, tak jak i podstawowa opieka rehabilitacyjna i pielęgnacyjna, ale czy warto dla zaoszczędzeniu kilkuset złotych podczas swojej kariery sportowej pozbawiać siebie w razie " W" dodatkowych środków na chwile kiedy ilość darczyńców i przyjaciół naturalnie zmaleje ?
DRA w swoim wpisie uważa że tylko sportowcy chodzą do lekarza i to tylko dlatego że muszą a inni nie odwiedzają nawet dentysty a w drugim wpisie wyraża przekonanie że każdy kogo przez 5 min poogląda raz na 6 m-cy lekarz jest odporny na nieszczęśliwe wypadki a pozostali muszą im ulec bo nie byli wcześniej u lekarza.FEI badań nie wymaga i jakimś dziwnym trafem na zawodach międzynarodowych "trup nie ścieli się gęsto " a wiec przeciwnie częściej można zaobserwować wypadki na małych zawodach strefowych mimo że wszyscy są " zabezpieczeni "siłą magiczną książeczki zdrowia (czytaj 100 zł )
Idąc dalej tokiem myśli DRA wprowadźmy obowiązek okresowych badań odpłatnych dla wszystkich Polaków pod groźbą deportacji np. do Korei PŁN,Białorusi itp bo przecież obywatel nieprzebadany stanowi potencjalne zagrożenie dla podatnika
I te badania u doktora który ma za zadanie dać świstek i ogólnie rzucić okiem na twój stan zdrowia mają być gwarantem że każdy kto je zrobi uniknie tego opisanego przez ciebie zdrowotnego armagedonu . ( Cha , cha , cha ) Po pierwsze trzeba być skończonym idiotą żeby tak myśleć ,ale pomijając ten szczegół państwo Polskie ma w tym względzie autonomię w tworzeniu przepisów i skoro takowy jest a został wprowadzony Ustawą , to cała ta dyskusja nie ma najmniejszego sensu . W tym momencie jest to obowiązujące prawo i każdy kogo ono dotyczy musi się do niego zastosować !!! Więc DRA , twoje obrażanie wszystkich jest w tym miejscu jak kulą w płot . Zwodnicy startujący na zawodach szczebla centralnego mają mieć badania zgodnie z nowelizacją Ustawy o Sporcie z 2017 r. i koniec. Jedyny problem może być tylko taki czy ta Ustawa i obowiązek posiadania badań dotyczy także zawodów Regionalnych i Towarzyskich ale od interpretacji przepisów prawa są prawnicy a nie czyjeś racje ,widzimisię , przekonania czy opinie !!!! Wystarczy zwrócić się z odpowiednim zapytaniem do działu prawnego Ministerstwa o interpretacje na piśmie .i podjąć działania zgodne z prawem. Dotyczy to wszystkich przepisów jak i systemów które wprowadza PZJ czy OZJ-ty
J.T. nie wiem jak jest Korei płn., nie mam pojęcia jaka tam jest świadomość ludzi co do własnego stanowienia, ani jakie przepisy tam obowiązują. Znam natomiest trochę realia krajów skandynawskich czy Francji i wiem że w kazdym cywilizowanym kraju wszyscy zawodnicy dopuszczani do rywalizacji sportowej muszą i co WAŻNIEJSZE sami chcą mieć orzecznictwo lekarskie co do możliwości uprawiania sportu. Ja wiem i rozumiem że w mentalności wielu ludzi takiej jaką reprezentujesz wizyty u stomatologa dla własnego komfortu są ekstremum nie do pokanania, rozumiem że wielu ludzi badania okresowe 30to, 40to, 50cio latków traktują jak Yeti czyli wszyscy o nich słyszeli, ale nikt ich nie doświadczył....no bo po co ? Lepiej mieć popsute zęby, podwyższone markery, albo niedrożne nerki i udawać że to nas nie dotyczy. FEI wymaga licencji krajowej której jednym z wymogów jest zdolność do uprawiania jeździectwa poświadczona przez lekarza specjalistę i takie badania mają wszyscy zawodnicy na całym świecie bo każda federacja wymaga tego jako jednego z warunków przyznawania licencji. podobnie jest z ubezpieczeniem, którego FEI nie wymaga bo każdy zawodnik musi mieć ubezpieczenie jako warunek licencji krajowej. Widać że nie masz pojęcia o czym piszesz, więc dla jasności takich niemotów - do zawodów międzynarodowych pod egidą FEI nie ma prawa zgłosić się żaden zawodnik bo nie ma takiej możliwości, nawet mistrz olimpijski. Zawodników zgłaszają macierzyste federacje weryfikując wszystkie dokumenty danego zawodnika. Koniec kropka. No ale żeby to wiedzieć to naprawdę trzeba mieć przynajmniej minimum wiedzy na temat w którym zabiera się głos. Co do badań lekarskich to może i Ciebie lekarz bada przez 5 min podobnie jak XXX no bo i, diagnoza jest jasna, przy badaniach sportowców jest potrzebny wynik RTG płuc, morfologia, EKG, badanie osadu w moczu, poziomu cukru we krwi itd. Żadne badania nie dają gwarancji dozgonnego zdrowia i szczęśliwości i nie mają na calu uniknięcia tragicznego wypadku, one mają na celu niedopuszczenie do uprawiania danej dyscypliny sportu osób których patogeny podwyższają ryzyko nieszczęścia. Tak, trzeba być rzeczywiście skończonym idiotą żeby tego nie wiedzieć, można też być XXX.... J.T badana okresowe MUSI mieć każda osoba wykonująca czynności sportowe lub inne zawodowe w każdym cywilizowanym kraju !!!!
A tak w ogóle , to czy ktoś zna przypadek w ostatnim 10 -cio leciu żeby na zawodach w skokach przez przeszkody szczebla centralnego ktokolwiek uległ jakiemukolwiek wypadkowi gdzie byłby w szpitalu dłużej jak Miesiąc ? . I czy był chociaż jeden taki przypadek który wynikał by ze złego stanu zdrowia zawodnika ?.
Cywilizacja kraju i jej wskaźnik nie ma tu nic do rzeczy. Skoro jest Ustawa O Sporcie która taki wymóg na zawodników nakłada to mają mieć badania i koniec. Z resztą brak badań na zawodach Ogólnokrajowych to wielka rzadkość i z reguły dotyczy osób które zaczynają wchodzić na ten poziom i zapominają o formalnościach .Zawodnicy którzy są już na poziomie zawodów szczebla centralnego i Międzynarodowego nie mają z tym problemu. .Ważne w tym wszystkim nie jest to czy , bo zawodnicy poddają się wymogą prawa tylko czy PZJ też wprowadzając swoje przepisy i systemy wprowadza je zgodnie z obowiązującym prawem a nie widzimisię osób rządzących w PZJ.- cie . Jak PZJ będzie przestrzegał przepisów prawa to i zawodnicy będą to robić .
Szanowni Dyskutanci, Tak się składa, że kilka lat temu byłem w grupie, która skutecznie wywalczyła zmianę terminu ważności badań lekarskich dla zawodników powyżej 23 roku życia. Granica wieku była określona ustawą. Zmiana ta zajęła trochę czasu i analiz prawnych oraz konsultacji z innymi związkami sportowymi i lekarzami sportowymi. Podobno po zmianie byliśmy jedynym związkiem sportowym, który wydłużył termin ważności badań. Ówczesny zapis Ustawy o sporcie oraz w szczególności Rozporządzenie Ministra Zdrowia pozwalały na to każdemu związkowi sportowemu, trzeba tylko było zmienić nasze wewnętrzne regulacje. W chwili obecnej już tak nie jest. Nie ma co naciskać na parlamentarzystów gdyż obecna Ustawa o Sporcie http://prawo.sejm.gov.pl/isap.nsf/download.xsp/WDU20101270857/U/D20100857Lj.pdf, Rozdział 7, Artykuł 37, punkty 1 a w szczególności punkt 2 mówią wyraźnie, że częstotliwość i zakres badań określa minister właściwy do spraw zdrowia. A więc to były minister zmienił zasady http://prawo.sejm.gov.pl/isap.nsf/download.xsp/WDU20160001172/O/D20161172.pdf Paragraf 1 rozporządzenia ministra mówi kto jest obowiązany do posiadania badań. Paragraf 3 mówi o zakresie badań a paragraf 4 punkt 3 podpunkt 1 mówi o okresie ważności badań. I co z tej lektury wynika? WSZYSCY zawodnicy co pół roku muszą się zmierzyć, zważyć , otworzyć usta i pokazać, że przez ostatnie pół roku albo pozbyli się albo nabawili płaskostopia. Trochę tu trywializuję, ale widać, że albo były Minister Zdrowia pisząc owo rozporządzenie poparł lobby lekarzy medycyny sportowej albo kompletnie nie wiedział o co chodzi. Bo o ile rozumiem, że wymienione badania są konieczne u dzieci i młodzieży, to wykreślenie adnotacji, że dla osób powyżej 23 roku życia ważne są rok jest albo przeoczeniem albo celowym działaniem na rzecz lekarzy. Jako, że badania kosztują. Tak więc naciskać nie trzeba parlamentarzystów o zmianę ustawy a Ministra Zdrowia o zmianę rozporządzenia. Nie wiem co w chwili obecnej jest łatwiejsze. Myślę, że najłatwiejsze będzie naciskanie władz PZJ przez zawodników, kluby i osoby oficjalne aby władze te w porozumieniu z innymi związkami sportowymi wywarły nacisk na Ministra Zdrowia o zmianę rozporządzenia. Tylko czy władze PZJ podejmą to wyzwanie?
Slawomir.Dudek4 tygodnie, 1 dzień temu
Zbyszku nie do końca się z Tobą zgodzę w kwestii niecelowości nacisków na parlamentarzystów. Sam opisałeś ścieżkę zależności, która jest taka, że to nowela ustawy dała możliwość ministrowi zdrowia podjęcia decyzji co do ważności badań dla zawodników 23+. Jeśli więc po kolejnej noweli w ustawie będzie zapis sztywno określający ten czas na 1 rok, to kimkolwiek by nie był minister zdrowia, będzie musiał zmienić swoje rozporządzenie. Powiem nawet więcej: jeśli nowela ustawy o sporcie zlikwiduje konieczność tych badan, to minister zdrowia nie będzie już musiał się męczyć pisaniem tego rozporządzenia. Tylko jakie argumenty mogą przekonać parlamentarzystów do takiego kroku?
Można sobie rozprawiać o celowości bądź bezcelowości wprowadzenia badań . ( uważam że to fikcja ) ale to sa puste dywagacje . Ustawa obowiązuje i trzeba jej przestrzegać. Wielokrotnie od naszych oficjeli z PZJ słyszałem jakie to straszne rzeczy im zafundował min .Gowin w postaci Ustawy Deregulacyjnej . Tymczasem ustawa oprócz zawodu Instruktora / Trenera objęła ponad 250 zawodów regulowanych przez państwo , ma się świetnie ,jeśli chodzi o PZJ działa od 5 lat i pokazuje że wszystko idzie w jak najlepszym kierunku. Co ciekawe . Słysząc relację p. Szaszkiewicza z Cavaliady nie mogłem się nadziwić . Człowiek który wprowadził restrykcyjne regulacje w postaci Systemu Szkoleniowego PZJ nie mógł się nadziwić jak nasi zawodnicy dobrze jeżdżą .Chyba przestraszyli się samego słowa system szkolenia . I co najważniejsze mówił też kto z młodzieży trenuje z jakim zawodnikiem . I o co w tym wszystkim chodzi ???? Ano tylko o to jak było widać żeby stworzyć taki system żeby mieć władzę i pracę dla siebie i swoich kolegów , po nic więcej , bo w praktyce efektów tego systemu nie ma i nie będzie . Zawodnicy będą szli swoim sportowym trybem nauczana gdzie młodzi uczą się od starszych a problem pozostaje . Bo problem w szkoleniu jest gigantyczny ale na etapie szkolenia poczatkowego . Od rekreacji do szkolenia podstawowego i przednówka sportu . Tysiące Instruktorów rekreacji i szkolenia podstawowego bez przygotowania praktycznego było wypuszczanych latami na rynek pracy I teraz problem jest taki że zamiast skupić się na szkoleniu sportowca trzeba uczyć go wszystkiego od nowa , przede wszystkim podstaw !!! I to jest ta tragedia a nie Ustawa Deregulacyjna . !!!
A taka była geneza i intencje Ustawodawcy w procesie legislacyjnym Ustawy Deregulacyjnej.,....................... Z posiedzenia Senatu RP 16 maja 2013r Ustawa zosała przyjęta przez Senat. ..........................Podsekretarz Stanu w Ministerstwie Sportu i Turystyki Tomasz Półgrabski: Ja zajmuję się sektorem sportu w ministerstwie sportu, Ja wpisuje się w logikę pana ministra Królikowskiego i chcę powiedzieć, że te wymagania, minimum wykształcenie średnie itp., mają zapewnić jakiś poziom tych usług. Mamy setki trenerów tenisowych… Ja z tenisem jestem związany, stąd ten przykład. Notabene Janowicz wygrał dzisiaj z Tsongą – to wielki sukces polskiego sportowca, jest dziesiąty na liście rankingowej. To rodzice muszą zdecydować, do jakiego klubu dziecko wysłać, jakiemu trenerowi zapłacić itp. Jeden jest lepszy, a drugi gorszy pomimo tego, że obaj mają uprawnienia. Nawet jeśli zapisalibyśmy w ustawie, że trzeba mieć pięćset godzin wykładów czy jakiegoś szkolenia… Zdajecie sobie państwo sprawę, Wysoki Senacie, że oni dalej będą reprezentować różne poziomy. To rynek ma o tym zdecydować i tu wspieram słowa pana ministra. Tu głębszej merytoryki nie ma. ... TRENERZY TAK JAK ZAWODNICY DZIELĄ SIĘ NA DOBRYCH I KIEPSKICH !!! . I żadne kursy ani szkolenia tego faktu nie zmienią .Jak ktoś do czegoś nie ma talentu to nigdy nie będzie dobry. ................ Tak interpretowali to ci którzy tworzyli nowe prawo !!!!!!!!!!
Dodam jeszcze najważniejsze ! Od lat wiadomo że w sporcie są pieniądze . Trener Sportu to ktoś kto zarabia pieniądze a Instruktor Rekreacji to ktoś kto dostaje ochłapy . I o ile szkolenie Instruktorów , robienie kursów Etc , było zajęciem intratnym o tyle bycie samym Instruktorem już nie . Stąd taka niechęć twórców systemu do szukania problemu na początku drogi szkoleniowej. Stąd twórcy systemu szkolenia tak twardo obstają przy regulacjach w szkoleniu sportowców totalnie olewając system szkolenia podstawowego i rekreacji . Jak nie wiadomo o co chodzi to zawsze chodzi o pieniądze. !!!! Tysiące nieprzygotowanych i bez umiejętności praktycznych IRR i ISP uczą podstaw ludzi którzy w dalszej kolejności chcą zostać zawodnikami i wtedy zaczyna się prawdziwy problem !!!! . Trafiają do zawodnika który ma dostać nieoszlifowany diament a dostają kawał węgla !!!! Zamiast skupiać się na szlifowaniu diamentów muszą skupić się na syntezie węgla w diament !!! Załamka !!!
xxxx (niezarejestrowany)4 tygodnie temu
Mi tydz przed najważniejszymi zawodami sezonu wyszły badania. Bzdura, pewnie.. Badania się zrobi. Byłem u 3 lekarzy, żaden skur nie podbił mi badań i cały sezon treningów i przygotowań do najważniejszej imprezy poszedł się jeb... Czy mój stan zdrowia był tak ciężki, że nie mogłem startować? Nie! Wypadła mi pląba!!! Ząb zepsuty był, ale nie bolał, póki pierwszy lekarz się nie czepił, nawet o tym nie myslałem... Nie pomogły negocjacje, zapewnienia, że naprawię to... nie pomogło NIC, nawet oferty finansowe! Jak dla mnie IDIOTYZM! i przez głupotę stracone 6 lat pracy... (bo najważeniejszym startem było dla mnie MPMK... najważniejszym w tym roku, a może i w życiu... za rok już nie pojadę, bo też nie mam takiego doświadczenia.)
Problem z badaniami leży gdzie indziej niż piszecie i sugeruje autorytatywnie autor, czyli red. S. Dudek, jednocześnie były przewodniczący Rady Związku (przez ponad rok zero efektywnie zrealizowanych kontroli, nawet tej z rozliczenia zegarków sponsorskich), a obecnie już przewodniczącego Komisji Rewizyjnej. Mniejsza z tym panem, gdyby nie to, że swoim artykułem naprawdę wprowadza ludzi w błąd. Wg zacytowanej przez niego opinii Biura Prawnego MSiT obowiązujący już od dawna (połowy zeszłego roku) zapis o badanich lekarskich dotyczy wyłącznie rywalizacji sportowej organizowanej przez Polski Związek Sportowy, czyli PZJ! Tym samym nie dotyczy to rywalizacji sportowej na poziomie zawodów regionalnych, a tym bardziej towarzyskich lub klubowych, których PZJ nie organizuje i nie ma nad nimi żadnej kontroli, ani w ogóle pojęcia w tym zakresie. uzurpuje sobie jedynie prawo do pewnych regulacji w przepisach i regulaminach np. kuriozalnych "Wytycznych organizacji zawodów towarzyskich'. Warto zwrócić uwagę, że są to 'wytyczne", a nie regulamin - bo co oczywiste regulaminem być nie może! i że w żaden sposób nie może być rzisem obowiazującym organizatorów tychże zawodów. Ja też skonsultowałem sie z prawnikiem. I wg jego opinii wymóg badań lekarskich określony przez ustawę, rozporządzenie i dalej wymagania PZJ dotyczy wyłącznie zawodników startujących w ramach "rywalizacji sportowej organizowanej przez Polski Związek Sportowy, czyli PZJ" oraz zawodników wykupujących licencję PZJ. Zawodnicy licencjonowani przez WZJ-ty oraz niezarejestrowani w czasie zawodów regionalnych, towarzyskich i klubowych wg niego nie podlegają tym restrykcjom. Wystarczy spełnienie warunków np. zaświadczenie od lekarza domowego lub pisemne oświadczenie o starcie na własną odpowiedzialność, co powinno być zawarte w propozycjach zawodów.. Co na to p. redaktor i jego prawnik? Co na to p. redaktor jako przewodniczący Komisji Rewizyjnej majacej teoretycznie sprawować nadzów i kontrolowac działaność zarządu i innych władz PZJ Co na to sam PZJ, a zwłaszcza Kolegium Sędziów i Rzecznik Dyscyplinarny?
rajan (niezarejestrowany)3 tygodnie, 6 dni temu
Odpowiadając na ostatnie pytanie uważam, że ani PZJ, ani jego struktury nie zrobią nic. Dalej będą utrzymywać tą retorykę, że bez ich wiedzy i zgody nie może się nic odbyć w jeździectwie. Mają prawo do ustanawiania swoich regulacji. Problem tkwi gdzie indziej. Jak długo samodzielne podmioty jakimi są OZJ-ty i kluby będą dobrowolnie całkowicie podporządkowywać się tym regulacjom, które ich nie obowiązują. Kiedy OZJ-ty i kluby będą, w przynależnym sobie zakresie, samodzielne w organizacji współzawodnictwa sportowego, a co za tym idzie, określenia kto i na jakich warunkach może w nich uczestniczyć?
OZJ -ty są powiązane z PZJ -tem poprzez działaczy którzy mają etaty i tu i tu , więc decyzje podejmowane w jednym dotyczą obu związków dlatego OZJ -ty nigdy nie będą samodzielne .Odnoszę wrażenie że ci ludzie tak świetnie zajmują się sobą że te cholerne konie razem z tymi upierdliwymi zawodnikami tylko im przeszkadzają .
Teraz może tak ale pewnie nie wszędzie. Działacze w OZJ-tach są wybierani, dziś są jutro mogą nie być. To już zależy od lokalnych środowisk. Dlatego uważam, że jeżeli cokolwiek miałoby się zmienić to musi to nastąpić od dołu bo tak idzie struktura wyborcza. Jeżeli środowiska lokalne nie chcą być samodzielne i odpowiada im centralne sterowanie to nic na to się nie poradzi. Jeżeli lokalne środowiska nie staną się samodzielne przy jednoczesnej chęci współpracy ze sobą to nic się nie zmieni.
A zmieniło się coś przez ostatnich 20 lat ??? Zawsze ci sami wybierani , zawsze to samo towarzystwo wzajemnej adoracji , to jest tak że ci co chcą mieć władzę nie zajmują się niczym innym jak kombinowaniem jak tą władzę zdobyć . W najgorszej sytuacji jak zwykle i jak obserwuje od lat są zawodnicy bo oni nie mają szans dbania o własne interesy bo nigdy nie mają na nic czasu . Zawsze ze wszystkiego są rąbani w żywe oczy. Ci co mają dbać o ich interesy od wielu lat dbają tylko o interesy swoje i swoich towarzyszy którzy gwarantują im to że dalej będą przy władzy i tak to się ciągnie latami ,ręka rękę myje jeden ciągnie drugiego , nie ma nikogo kto robił by coś dla dobra zawodników i jeździectwa. P.S Jak dla mnie to co zrobili z Ustaw Deregulacyjną to już było urągowisko. Ustawa która kończyła z papierowymi teoretykami upraszczając cały system przekazując uprawnienia trenerskie w ręce praktyków została tak wypaczona żeby w systemie szkolenia PZJ tak go skomplikować że ci dla których Ustawa została stworzona zostali z niej praktycznie pominięci a cały system skomplikowano do granic absurdu i obstawiono kolesiami. Ręce opadają , tu się nigdy nic nie zmieni dopóki nie odejdą ze dwa pokolenia .
Strona główna Aktualności Strona 12 Czy badania lekarskie są jeźdźcom niezbędne?

References: Art. 37
 Art. 14
 Art. 38
 Art. 13
 Art. 37
 art. 8
 art. 37
 art. 37