Source: http://cyfroteka.pl/ebooki/Autoryzacja_wypowiedzi-ebook/p0401712i040
Timestamp: 2019-05-20 22:48:30+00:00

Document:
Autor: Joanna Taczkowska Liczba stron:
ISBN: 9788326420481 Data wydania:
Instytucja autoryzacji wypowiedzi nie była dotąd przedmiotem opracowania monograficznego,niewiele jest także wypowiedzi na jej temat w doktrynie i piśmiennictwie prawniczym.Prezentowana praca przynosi więc pierwszą wyczerpującą wykładnię nałożonego na dziennikarzy prawnego obowiązku autoryzacji, a także definicję pojęcia wypowiedzi w odniesieniu do werbalnych i niewerbalnych form ekspresji. Autorka charakteryzuje prawne i pozaprawne aspekty korzystania przez prasę z wypowiedzi pod kątem intensywności przyznanej im w aktach prawnych ochrony,omawia również kryteria, zakres i rodzaje obowiązków ciążących na dziennikarzach posługujących się w materiałach prasowych cytatem. Wywody natury teoretycznej uzupełniają uwagi na temat redakcyjnej praktyki, popartej analizą konkretnych dziennikarskich zachowań,zasad etyki zawodowej dziennikarzy, a także wyników badań przeprowadzonych wśród dziennikarzy prasy drukowanej, radia i telewizji na temat zasad korzystania przez prasę z wypowiedzi i respektowania obowiązku autoryzacji. Adresaci: Książka adresowana jest do praktyków - prawników,redaktorów i dziennikarzy, a także do osób publicznych udzielających wypowiedzi dla prasy oraz studentów dziennikarstwa i politologii.
Joanna TaczkowskaAutoryzacja wypowiedziFragment Wolters Kluwer Polska Sp. z o.o.
Wykaz skrótówBiul. SN — Biuletyn Sądu NajwyższegoEKPCz także jako Konwencja — Europejska Konwencja o Ochronie Praw Człowieka i Podstawowych Wolności z dnia 4 listopada 1950 r., Dz. U. z 1993 r. Nr 61, poz. 284 z późn. zm.GW — Gazeta Wyborczak.c. — ustawa z dnia 23 kwietnia 1964 r. — Kodeks cywilny, Dz. U. Nr 16, poz. 93 z późn. zm.k.k. — ustawa z dnia 6 czerwca 1997 r. — Kodeks karny, Dz. U. Nr 128, poz. 840 z późn. zm.Konstytucja RP lub Konstytucja — Konstytucja Rzeczypospolitej Polskiej z dnia 2 kwietnia 1997 r., Dz. U. Nr 78, poz. 483k.p.c. — ustawa z dnia 17 listopada 1964 r. — Kodeks postępowania cywilnego, Dz. U. Nr 43, poz. 296 z późn. zm.k.p.k. — ustawa z dnia 6 czerwca 1997 r. — Kodeks postępowania karnego, Dz. U. Nr 89, poz. 555 z późn. zm.KPP — Kwartalnik Prawa PrywatnegoKRRiT — Krajowa Rada Radiofonii i TelewizjiNSA — Naczelny Sąd AdministracyjnyOSA — Orzecznictwo Sądów ApelacyjnychOSN — Orzecznictwo Sądu NajwyższegoOSNC — Orzecznictwo Sądu Najwyższego. Izba CywilnaOSNCP — Orzecznictwo Sądu Najwyższego Izby Cywilnej i Izby KarnejOSNKW — Orzecznictwo Sądu Najwyższego. Izba Karna i WojskowaPal. — PalestraPiP — Państwo i PrawoPiŻ — Prawo i Życiepr. aut. — ustawa z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych, Dz. U. Nr 24, poz. 83 z późn. zm. PPA — Przegląd Prawa i Administracjipr. pras. — ustawa z dnia 26 stycznia 1984 r. — Prawo prasowe, Dz. U. Nr 5, poz. 24 z późn. zm.Prok. i Pr. — Prokuratura i PrawoPS — Przegląd SądowyRPEiS — Ruch Prawniczy, Ekonomiczny i SocjologicznySN — Sąd NajwyższyTVP — Telewizja Polska S.A.TK — Trybunał Konstytucyjnyu.d.i.p. — ustawa z dnia 6 września 2001 r. o dostępie do informacji publicznej, Dz. U. Nr 112, poz. 1198u.z.n.k. — ustawa z dnia 16 kwietnia 1993 r. o zwalczaniu nieuczciwej konkurencji, tekst jedn. Dz. U. z 2003 r. Nr 153, poz. 1503 z późn. zm.ZNUJ PWiOWI — Zeszyty Naukowe Uniwersytetu Jagiellońskiego. Prace z Wynalazczości i Ochrony Własności Intelektualnej
PrzedmowaInstytucja autoryzacji należy do najbardziej kontrowersyjnych w ramach prawa prasowego. Cele autoryzacji oraz zasady jej funkcjonowania nie są przy tym do końca rozpoznawane zarówno przez tych, którzy winni zdawać sobie sprawę z roli tej instytucji, a więc dziennikarzy, jak i przez ewentualnych beneficjentów, a więc w praktyce wszystkich obywateli. Dlatego też wydanie pracy poświęconej tej problematyce należy powitać z radością i zadowoleniem. Celem monografii Joanny Taczkowskiej–Olszewskiej jest określenie statusu, miejsca i funkcji, jakie autoryzacja pełni obecnie w polskim systemie prasowym. Tak założony cel podstawowy pozwolił na uzyskanie odpowiedzi na pytania szczegółowe. Należy do nich niewątpliwie pytanie o potrzebę pozostawienia autoryzacji jako instytucji prawnej regulowanej istnieniem wielu przepisów o charakterze sankcjonującym. Zadaniem nie mniejszej wagi stało się także ustalenie i opisanie wzajemnych relacji, jakie zachodzą pomiędzy normami prawnymi a postanowieniami kodeksów etyki dziennikarskiej w zakresie ochrony wypowiedzi i praw informatorów. Zamiarem autorki było zebranie, zweryfikowanie oraz zestawienie i opisanie tych sytuacji komunikacyjnych, których elementem była instytucja autoryzacji wypowiedzi. Analiza praktyki dziennikarskiej zmierzała do uzyskania odpowiedzi na pytanie o sposoby korzystania z tego narzędzia oraz funkcje, jakie spełnia ono w procesie redagowania materiałów prasowych. Nie chodziło jednak o wykazanie cenzorskiego charakteru autoryzacji, a jedynie opisanie zagrożeń wynikających z nadużywania tej instytucji oraz zalet związanych z korzystaniem z niej w sposób zgodny z normami prawa i dobrym obyczajem dziennikarskim. Autoryzacja ujmowana jest w książce w kilku odmiennych perspektywach, z których należy wymienić przynajmniej trzy najważniejsze. Pierwsza z nich charakterystyczna jest dla żądających autoryzacji (respondenci, twórcy, dziennikarze), druga — dla zobowiązanych do autoryzowania (dziennikarze, wydawcy), natomiast trzecia dotyczy stosujących przepisy prawa i zapisy kodeksów etyki (sądy powszechne, sądy koleżeńskie). Autorka prowadzi rozważania w sposób kompetentny, opierając się z jednej strony na tekście ustawy, a drugiej odnosząc się do standardów międzynarodowych i pokazując zarówno zagrożenia, jakie niesie ze sobą instytucja autoryzacji, jak i jej cechy pozytywne. Książka Joanny Taczkowskiej– Olszewskiej stanowi niezbędną pomoc zarówno dla dziennikarzy oraz studentów kierunku i specjalności dziennikarskiej, jak i dla wszystkich tych, którym przyszło lub przyjdzie udzielać dziennikarzom wywiadów, a także przekazywać im informacje i wiadomości. prof. dr hab. Jacek Sobczak
Rozdział 1. Status prawny autoryzacji1. Autoryzacja w systemach komunikowania wybranych państwAutoryzacja jest instytucją prawną znaną nie tylko polskiemu prawodawcy. W systemach prawa stanowionego istnieje ona zarówno w systemie niemieckim, jak i francuskim. W każdym z nich instytucja autoryzacji chroni różne dobra i opiera się na normach prawnych wypływających z odmiennych aktów prawotwórczych. Zawsze jednak normy te zmierzają do zagwarantowania równowagi sił pomiędzy prasą[1] a jednostką. Instytucja autoryzacji jest właściwa systemowi prawa stanowionego. Jego cechą charakterystyczną jest istnienie powszechnie obowiązujących norm wyznaczonych przez państwo, które jednocześnie czuwa nad ich przestrzeganiem. Państwo może zatem nadawać uprawnienia bądź nakładać obowiązki na wszystkich albo tylko na niektóre grupy obywateli. Jego rola sprowadza się do tworzenia, uzupełniania lub rewidowania uprzednio zatwierdzonego przez legislaturę katalogu praw i obowiązków (rozumianych jako nakazy i zakazy), a także metod ich realizacji. System prawa anglo–amerykańskiego, zwany common law, zasadza się na odmiennych uwarunkowaniach i wypływa z innych tradycji niż systemy prawne państw kontynentalnych. Prawo i kultura europejska tworzyły się pod wpływem cywilizacji rzymskiej, przywiązania do tradycji katolickiej i chrześcijańskich wartości. Podstawą istnienia silnego państwa było prawo stanowione przez wybranych z woli narodu jego reprezentantów. Spory wokół sposobów i zasad stanowienia norm prawnych były zazwyczaj próbą odpowiedzi na pytania dotyczące źródeł prawa, nigdy natomiast nie kwestionowano samej potrzeby istnienia prawa stanowionego, które w sposób możliwie najbardziej precyzyjny deklaruje prawa, oznacza granice swobód i wolności oraz nakłada obowiązki i określa metody ich egzekwowania[2]. Instytucje prawne, takie jak m.in. instytucja autoryzacji, opierają się na przepisach zawartych w aktach prawotwórczych różnej rangi, a ich celem jest regulowanie konkretnego stosunku społecznego[3]. Ustanawiają zatem normy zachowań, określają podmioty zobowiązane do ich przestrzegania oraz definiują ich okoliczności. Specyfika instytucji autoryzacji polega na tym, że reguluje ona jedynie tę część kontaktów społecznych, w której jednym z podmiotów stają się dziennikarze.W systemach prawnych omawianych państw zakłada się możliwość udzielania prasie przez źródło informacji upoważnienia do publikowania określonych materiałów prasowych, których powstanie byłoby niemożliwe bez udziału upoważniającego. Akceptacja warunków przedstawionych przez dziennikarza legalizuje publikację, czyniąc z niej tzw. publikację dozwoloną. Jednak tylko w polskim systemie prawnym konstrukcja ta jest definiowana jako autoryzacja. W innych systemach prawnych, nawet wówczas gdy — jak np. we Francji — funkcjonuje ona podobnie jak w Polsce, przyjmuje się różne nazwy na jej określenie. Uzyskanie autoryzacji wyłącza odpowiedzialność dziennikarza wobec autoryzującego z tytułu ochrony dóbr osobistych i uniemożliwia wystąpienie z roszczeniem odszkodowawczym. Autoryzacja nie zwalnia jednak dziennikarza z odpowiedzialności za treść materiału prasowego wobec innych osób, które mogły uznać, że publikacja zagraża ich dobrom. Istnienie instytucji autoryzacji dopuszcza się w systemach prawnych państw równolegle z gwarancjami, jakie zapewnia ono realizacji jednej z podstawowych swobód obywatelskich, czyli wolności wypowiedzi[4]. W zasadniczo odmiennych okolicznościach tworzył się system prawa anglo–amerykańskiego, w którym legalność działania zasadza się na normach zwyczajowych, a nie na normach prawa stanowionego[5]. Brak norm prawnych wyznaczających zakres swobód i wolności obywatelskich jest w systemie common law traktowany jako najpewniejsza ich gwarancja[6]. Jeśli może być mowa o istnieniu norm prawnych w systemie common law, to składają się na nie ograniczenia narzucone przez parlament i system precedensów ustanowionych przez orzecznictwo brytyjskich sądów. Wolność i swobody istnieją poza tymi ograniczeniami. Dozwolone jest zatem wszystko to, co nie jest zakazane[7]. Zasada ta jest także stosowana w odniesieniu do prasy. Wspólny dla obu systemów jest fakt, że państwo dopuszcza, w niektórych sferach życia społecznego, istnienie metod samoregulacji. Najwcześniej instytucja samoregulacji działalności prasowej i wykonywania zawodu dziennikarza powstała w Szwecji w 1916 r., kiedy to dziennikarze i wydawcy prasy utworzyli Trybunał Honorowy, którego zadaniem stało się rozpatrywanie skarg odbiorców na postępowanie dziennikarzy sprzeczne z zasadami etyki zawodowej i sztuki uprawiania dziennikarstwa[8]. W systemach prawa stanowionego instytucje samoregulacji istnieją o tyle, o ile spełniają bądź co najmniej uzupełniają władzę sądowniczą, a ich werdykty, choć pozbawione mocy prawnej, są respektowane przez środowiska poddane samoregulacji. Instytucje te tworzą własny system norm, które są zwykle powtórzeniem bądź rozwinięciem norm prawa stanowionego. Ich działania zmierzają do wprowadzenia samodyscypliny i przestrzegania zasad, dzięki czemu wyłączona zostaje konieczność interwencji ze strony państwa. Tym należy uzasadniać działania polegające na uchwalaniu przez nie regulaminów i kodeksów etycznych, które w swoich założeniach stawiają wyższe wymogi środowiskom podlegającym samoregulacji niż wynikałoby to wprost z przepisów prawa. Ich działania, chociaż wywierają wpływ na poczucie sprawiedliwości społecznej, a także na kształtowanie się norm prawnych[9], nie tworzą jednak norm prawnych.1.1. FrancjaWe Francji uprawianie dziennikarstwa regulują normy prawne oraz kodeksy etyki zawodowej. Środowisko nie wykształciło dotychczas instytucji samoregulacji, która skupiałaby reprezentantów dziennikarzy i wydawców, a jej celem byłoby czuwanie nad przestrzeganiem reguł uprawiania dziennikarstwa i dbałość o respektowanie praw odbiorców. Zadanie to pozostaje w gestii państwa, które ustanawia nie tylko reguły dziennikarskiej odpowiedzialności, ale także kryteria dopuszczania do wykonywania zawodu dziennikarza. Regulują je przepisy układu zbiorowego pracy dziennikarzy z 1987 r. (Convention collective nationale de travail des journalistes)[10], kodeksu pracy z 1973 r. (Code du travail) oraz ustawy z marca 1935 r. (Loi du 29 mars 1935, „loi Brachard”), na mocy której została utworzona komisja kwalifikacyjna przyznająca karty zawodowego dziennikarza (Commission de la carte d’identite des journalistes professionnels). Komisja kwalifikacyjna bazuje na przepisach kodeksu pracy, który przynosi definicję legalną pojęcia zawodowego dziennikarza. Zgodnie z przepisami kodeksu jest nim osoba, której „głównym, regularnym i wynagradzanym zajęciem jest przygotowywanie materiałów prasowych dla dzienników, periodyków lub agencji informacyjnych, a wynagrodzenie za tę pracę jest zasadniczym źródłem jej utrzymania”. Podstawowym aktem prawnym regulującym w systemie prawa francuskiego prawa i obowiązki dziennikarzy jest pochodząca z 1881 r. ustawa o wolności prasy (Loi sur la liberté de la presse du 29 juillet 1881). Niektóre przepisy ustawy odnosiły się ściśle do prasy drukowanej, co powodowało, że nie respektowały jej norm media elektroniczne. Dopiero w 1982 r. pod jej rządami znalazły się radio i telewizja (Loi sur la communication audiovisuelle du 29 juillet 1982), a w 1986 r. prasą mogły zostać nazwane także niektóre prezentacje w Internecie (Loi portant réforme du régime juridique de la presse du 1 août 1986). Ustawa wprowadza przepisy antykoncetracyjne, zakazując m.in. pod groźbą konfiskaty lub przejęcia kontroli przez państwo posiadania udziałów lub sprawowania kontroli nad tytułami prasy codziennej o charakterze informacyjnym, której całkowity nakład dzienny przekraczałby 30% ogólnego nakładu wszystkich dzienników ukazujących się we Francji. Ustawa przynosi także definicję pojęcia „publikacja prasowa”, za którą uznaje każdą usługę wykorzystującą sposób porozumiewania się za pomocą pisma (mode écrit), by przekazywać swoje idee, przeznaczając je na użytek publiczny w regularnych odstępach czasu. Prawo o wolności prasy było czterdziestokrotnie nowelizowane. Większość zmian wprowadzała normy surowsze, poprzez zwiększanie ilości deliktów, bądź też przynosząc ułatwienia dla skarżących[11]. Tylko w ciągu ostatnich czterech lat ustawa była dwukrotnie nowelizowana w roku 2000 i 2004. Nowelizacja z 2000 r. polegała na wprowadzeniu czternastu poprawek, których większość weszła w życie po półtorarocznym vacatio legis. Równolegle ze zmianami w ustawie o wolności prasy zmienione zostały niektóre przepisy kodeksu karnego. Ustawa jest zatem często postrzegana nie jako gwarantująca wolność prasy (sur la liberté), lecz jako ustanawiająca normy przeciwko tej wolności (contre la liberté)[12].Przyjmuje się, że granice ingerencji w wolność wypowiedzi wytyczyła Rada Konstytucyjna rozstrzygnięciem z roku 1984, sytuując wolność wypowiedzi wśród wartości konstytucyjnie chronionych. Rada Konstytucyjna uznała, kończąc w ten sposób spory toczące się wśród prawników, że Deklaracja Praw Człowieka i Obywatela z 1789 r., przywoływana w preambule konstytucji Republiki Francuskiej, stanowi jej integralną część. Państwo powinno zatem gwarantować proklamowaną w art. 11 Deklaracji wolność wypowiedzi, dbając, by wszelkie jej ograniczenia regulowały ustawy. Rada podkreśliła przy tym, że: „ustawy nie mogą ograniczać swobody wypowiedzi, chyba że będzie to służyło stworzeniu warunków bardziej efektywnego z niej korzystania lub godzeniu wolności wypowiedzi z innymi wartościami konstytucyjnie chronionymi”[13]. Od końca lat 90. z wolnością wypowiedzi skutecznie rywalizują inne wartości, takie jak ochrona życia prywatnego i prawo do wizerunku. Podkreśla się, że w przeciwieństwie do pierwotnego brzmienia zapisów ustawy o wolności prasy z 1881 r., które już wówczas[14] chroniły sferę życia prywatnego, akcentując jednakże możliwość jej ograniczenia na rzecz interesu publicznego, obecnie akcent kładzie się na ochronę jednostki[15].Analiza przepisów prawnych i orzecznictwa wskazuje, że zarówno legislatura francuska, jak i judykatura dostrzegają niebezpieczeństwo naruszeń dóbr osobistych przez prasę. Szczególnie zagrożone są — jak wynika z przepisów prawa — sfera życia prywatnego i prawo do wizerunku. Ustawodawstwo francuskie zmierza w kierunku możliwie najpełniejszego zabezpieczenia tych dóbr, dając im pierwszeństwo przed prawem do informacji, na które powołują się dziennikarze. Skutkiem tej tendencji stało się ustanowienie w systemie prawa francuskiego instytucji autoryzacji.Pojęciu autoryzacji prawo francuskie nadaje jednak nowy sens, odmienny od tego, który znany jest przepisom ustawy o wolności prasy. Artykuł 5 stanowi bowiem, że prasa może być wydawana bez uzyskania uprzedniej zgody (autorisation) i bez konieczności wpłaty kaucji, a jedynym warunkiem, jaki powinien być spełniony, jest przedłożenie na ręce Prokuratora Generalnego informacji określonych w art. 7 ustawy (chodzi o tytuł gazety, częstotliwość ukazywania się, adres domowy dyrektora wydawniczego, adres drukarni). Zakres pojęcia „autoryzacja” jest obecnie dużo szerszy, niż wynikałoby to z zapisu ustawy o wolności prasy, która utożsamia autoryzację z dokumentem wydawanym przez władze państwowe, potwierdzającym legalność wydawania tytułu prasowego. Pojęcie autoryzacji, w obecnie obowiązujących normach prawnych, oznacza wyrażenie zgody na opublikowanie w prasie wypowiedzi, przybierającej formę dźwięku lub obrazu, która prezentuje stanowisko lub przynosi informacje o osobie udzielającej autoryzacji. Z dawnego charakteru tej instytucji pozostała jej obligatoryjność. W niektórych, przewidzianych przez prawo okolicznościach uzyskanie autoryzacji jest obowiązkiem dziennikarza. Każda publikacja bez uprzedniej autoryzacji osoby zainteresowanej rodzi odpowiedzialność cywilną bądź karną po stronie wydawcy i dziennikarza[16].Konieczność uzyskania zgody (le consentement[17]) na publikację materiału prasowego przewiduje[18] wprost art. 226–1 kodeksu karnego (Code penal), postanawiając, że: „Karą roku więzienia i karą grzywny w wysokości 45 tys. euro zagrożony jest czyn polegający na dobrowolnym wykorzystaniu jakiegokolwiek sposobu (środka), który może doprowadzić do poniesienia przez drugą osobę szkody polegającej na naruszeniu intymności życia prywatnego”. Zakazuje się: „Podstępnego nagrywania lub transmitowania, bez zgody autora, wypowiedzianych przez niego prywatnie lub poufnie słów” oraz „utrwalania, nagrywania lub transmitowania, wizerunku bez zgody osoby na nim przedstawionej, jeśli znajduje się ona w miejscu prywatnym”. Odpowiedzialność karna ulega wyłączeniu, jeśli działania dziennikarza „były podejmowane w sposób zauważalny i za wiedzą (au vu et au su) tych osób, w sytuacji kiedy mogły i były w stanie się im przeciwstawić”. Domniemywa się wówczas udzielenie przez nie zgody na publikację materiału. Kolejne przepisy kodeksu karnego chronią prawo do dosłowności wypowiedzi zarówno wtedy, gdy przybierają formę dźwięków, jak i wtedy, gdy pojawiają się w formie prezentacji wizualnej: „Karą roku pozbawienia wolności i karą grzywny w wysokości 15 tys. euro zagrożony jest czyn, polegający na publikowaniu zmontowanych słów bądź obrazów bez uzys-kania na to zgody osoby zainteresowanej, jeśli montaż nie jest w sposób oczywisty zauważalny dla odbiorców, a informacja o tym nie została im przekazana” (art. 226–228 Code penal). Oczywiste jest zatem, że ochroną objęte zostały wypowiedzi udzielane takim środkom przekazu, jak radio i telewizja. Normy prawne nie chronią natomiast dosłowności cytatu, jeśli przybiera on postać drukowaną. Gwarancję rzetelności cytatu dają w prasie drukowanej jedynie postanowienia kodeksów etyki[19].W orzecznictwie i doktrynie prezentowane są dwa poglądy na ochronę wizerunku. Zdarza się, że prawo do wizerunku jest traktowane jako nowe prawo osobowości, gdzie wizerunek jest odrębnym dobrem osobistym. Częściej jednak orzecznictwo uznaje, że uzasadnieniem dla tak ścisłej ochrony wizerunku jest fakt, że stanowi on element sfery życia prywatnego jako wartości bezwzględnie chronionej. Orzecznictwo francuskie bardzo szeroko interpretuje pojecie życia prywatnego, wskazując, że jego zakres obejmuje m.in.: „życie uczuciowe, domostwo (domicile), relacje z przyjaciółmi, sytuacje rodzinne, sposoby spędzania wolnego czasu, poglądy polityczne, światopogląd, stan zdrowia”[20]. Tak pojemna charakterystyka sfery życia prywatnego pozwala na występowanie o ochronę wizerunku nie tylko na gruncie prawa karnego, ale także prawa cywilnego. Kodeks cywilny (Code civil) nie wymienia wprost wizerunku jako dobra osobistego. Jego art. 9 chroni natomiast sferę życia prywatnego, a art. 1382 ustanawia generalną zasadę, stwierdzając, że „każdy, kto wyrządził drugiej osobie szkodę, jest zobowiązany do jej naprawienia”. Uzupełnieniem tych postanowień jest przepis nakładający odpowiedzialność na sprawcę także wówczas, gdy szkoda powstała nie tylko z jego winy, ale też w wyniku niedbalstwa lub nieostrożności. Stanowisko orzecznictwa w sprawach o ochronę wizerunku jest nadzwyczaj jednoznaczne, za bezprawne uznaje się prezentowanie materiałów zdjęciowych, fotografii bądź portretów, jeżeli osoby na nich przedstawiane nie udzieliły na to zgody przed publikacją. W orzecznictwie dominuje pogląd, że: „Każda osoba dysponuje swoim wizerunkiem na prawach wyłączności, wizerunek jest bowiem integralną częścią jej osobowości. Dysponowanie wizerunkiem sprowadza się do określenia sposobu jego wykorzystania, metod rozpowszechnienia, a także decydowania o zakazie publikacji. Prowadzi to do wniosku, że na osobie, która wykorzystała cudzy wizerunek spoczywa ciężar dowodu, że uzgodnione zostały warunki i udzielona została zgoda na opublikowanie jej wizerunku”[21]. Orzeczenie w tym brzmieniu zapadło na podstawie rozpoznania przez sąd okoliczności związanych z publikacją przez magazyn Amina we wrześniu 2000 r. zdjęć modelki Sandry Lopes Monteiro, które ona sama dostarczyła redakcji magazynu. Sąd, przychylając się do żądań powódki o ochronę jej wizerunku, zasądził na jej rzecz odszkodowanie w wysokości 3 tys. euro, zakazał dalszego wykorzystywania jej zdjęć i nakazał ich zwrot powódce. Uzasadniając wyrok, sąd zaznaczył, że pozwana redakcja magazynu w żadnej mierze nie wykazała ani posiadania zgody na publikację zdjęć, ani zgody na przyjęcie zaproponowanych powódce warunków.Dziennikarze telewizyjni i fotoreporterzy, by uchronić redakcję przed ewentualnością procesu, przedkładają często do podpisu swoim filmowanym bądź fotografowanym rozmówcom druk autoryzacji, który zawiera krótki opis zdjęcia, datę, a także termin wskazujący na czas ważności udzielonej autoryzacji[22]. W doktrynie podkreśla się, że w okolicznościach wskazujących na prywatność miejsca, kontekstu lub poufność samej wypowiedzi, jej publikacja bez autoryzacji jest niedozwolona nawet wtedy, gdy wypowiedź pochodzi bądź dotyczy osób publicznych. Prasa będzie ponosiła odpowiedzialność także wówczas, gdy w celach informacyjnych przedrukuje materiał, który został pierwotnie przygotowany z pogwałceniem obowiązującego prawa[23]. Przepisy ustaw regulujących działalność prasy w kwestiach ochrony wizerunku i sfery życia prywatnego nie przynoszą szczególnych unormowań dotyczących dozwolonych sposobów prezentacji osób publicznych. Wytyczenie granicy pomiędzy obowiązkami prasy wobec osób powszechnie znanych a jej prawami wobec osób publicznych stało się zadaniem doktryny i orzecznictwa. Przyjmuje się obecnie dwa kryteria oceny dopuszczalności publikacji wizerunku bez uzyskania zgody osoby na nim przedstawionej. Są to miejsce oraz związek z aktualnymi wydarzeniami. Wysoki Trybunał Sprawiedliwości w orzeczeniu z 24 marca 1997 r. stwierdził, że „fotografia wykonana nawet w czasie publicznej manifestacji, nie może być opublikowana bez autoryzacji, jeśli nie służy zilustrowaniu aktualnego wydarzenia, które jest przedmiotem dziennikarskiej relacji”[24]. Oznacza to zatem, że spełnienie zaledwie jednego kryterium (miejsce publiczne bądź związek z aktualnym wydarzeniem) może okazać się niewystarczającym argumentem w razie sporu o prawa do wizerunku. Osoby żądające ochrony wizerunku rozciągają je obecnie także na dobra materialne, których są właścicielami, domagając się zakazu publikowania zdjęć przedstawiających ich domy, samochody itd.[25] W doktrynie wskazuje się jednak, że tak daleko posunięta ochrona wizerunku zagraża wolności wypowiedzi i prawu do informacji. Niebezpieczeństwo jest tym większe, że osoby świadome pokazywania ich wizerunku przy okazji relacjonowania aktualnych wydarzeń korzystają z pomocy doradców medialnych, prezentując obraz siebie zupełnie odmienny od rzeczywistego[26].Żądanie usunięcia naruszeń w związku z ochroną wizerunku jest od kilkunastu lat we Francji jednym z najczęściej kierowanych pod adresem prasy roszczeń[27]. W tym czasie sądy francuskie skazywały dziennikarzy ponadto za publikowanie zdjęć z wakacji znanych osób, informowanie o istnieniu mniej lub bardziej ukrywanych dzieci sławnych rodziców, związkach pozamałżeńskich, a także relacje na temat rodzaju i jakości prezentów bożonarodzeniowych. Wszystkie tego rodzaju publikacje otwierały drogę do występowania z roszczeniami odszkodowawczymi[28]. W sposób mniej restrykcyjny orzecznictwo traktuje obowiązek uzyskania przez dziennikarza zgody na montaż wypowiedzi w jej wersji dźwiękowej. W doktrynie przyjmuje się, że wyraźna zgoda jest potrzebna wówczas, gdy montaż zmienia lub deformuje sens wypowiedzi. W sprawie, jaką Charles Aznavour wytoczył Future TV i France 2 Wysoki Trybunał Sprawiedliwości w Paryżu w wyroku z 28 maja 2003 r. stwierdził, że nie można uznać za niedozwolony montażu wywiadu udzielonego za wiedzą i zgodą, jeśli sens udzielonych odpowiedzi nie został zmieniony i jest zgodny z ich rzeczywistym kontekstem. Aznavour udzielił godzinnego wywiadu jednej ze stacji telewizyjnych, sądząc, że wywiad ten zostanie wyemitowany w jednym odcinku, którego będzie on bohaterem. Wywiad został tymczasem zaprezentowany w programie złożonym z pięciu odcinków, w których obok Aznavoura występowały jeszcze inne osobistości[29].Fakt uzyskania formalnie zgody na publikację cudzej wypowiedzi może w pewnych okolicznościach pogorszyć sytuację prawną dziennikarza i doprowadzić do uznania go za współwinnego popełnienia przestępstwa zniesławienia lub zniewagi. B. Golka zauważa, że istnieje możliwość pociągnięcia do odpowiedzialności dziennikarza przytaczającego cudzą opinię, nawet jeśli ustosunkowuje się on do niej krytycznie. Można bowiem publikację taką ocenić jako zachętę do popełnienia przestępstwa[30]. R. Errera podkreśla tymczasem, że „dziennikarzy i redaktorów nie stawia się w stan oskarżenia za sam fakt opublikowania artykułu będącego oszczerstwem wobec grupy lub podżeganiem na tle rasowym, lecz dopiero za podzielenie lub domniemanie podzielania nagannych intencji autora. Dlatego też, kiedy wydano wyrok skazujący na Roberta Faurissona za dwa artykuły opublikowane w Le Matin i Le Monde, redaktorzy nie zostali podani do sądu. Natomiast redaktor antysemickiego pisma, które zamieściło wywiad z Faurissonem musiał zapłacić grzywnę, odszkodowanie i pokryć koszty publikacji orzeczenia sądu w czterech dziennikach. Kara dla Faurissona była łagodniejsza, a jej wykonanie zostało zawieszone”[31].Medioznawcy francuscy podkreślają, że niezależnie od jakości kształcenia i kryteriów przyjmowania do zawodu „żaden z dziennikarzy nie posiada tak dobrego przygotowania, by dokładnie znać przepisy prawa dotyczące odpowiedzialności mediów, tym bardziej, że wymiar sprawiedliwości staje się bardziej wyczulony na ich literalne egzekwowanie niż ochronę swobody wypowiedzi”[32]. J. Leprette i H. Pigeat wyliczają, że uregulowania prawne dotyczące prasy zawierają się w „35 ustawach, rozporządzeniach i dekretach; 200–300 przepisach zawartych w 10 kodeksach: cywilnym, karnym, procedury karnej, własności intelektualnej, skarbowym, wyborczym, zdrowia publicznego, pracy, bezpieczeństwa publicznego (...). Wskazują one na około sześćdziesiąt różnego rodzaju czynów niedozwolonych, które może popełnić dziennikarz uprawiając swą profesję”[33]. Orzecznictwo i doktryna wąsko interpretuje normy dotyczące dziennikarskiej swobody wypowiedzi, łącząc ją zwykle z obowiązkiem ponoszenia odpowiedzialności za zawartość materiału prasowego oraz wymogiem zapewnienia różnorodności informacji. W doktrynie podkreśla się istnienie dwóch znaczeń wolności wypowiedzi; w szerokim jej rozumieniu oznacza ono wolność głoszenia myśli i przekonań, w węższym — prawo otrzymywania informacji[34]. Podkreśla się, że wolność wypowiedzi jest jedynie formalna, jeśli nie towarzyszy jej obiektywna i różnorodna informacja. Doktryna zmierza zatem do uznania prawa do informacji za integralny składnik wolności wypowiedzi. Takie jej rozumienie może wywołać konflikt pomiędzy prawem otrzymywania informacji, jakie przysługuje odbiorcom, a prawem każdej osoby do zachowania poufności informacji o niej samej, a także prawem autora do dysponowania dziełem, które może wzbudzać zainteresowanie szerokiej publiczności domagającej się dostarczenia o nim informacji. Dziennikarze z prawa do informacji robią podwójny użytek. Z jednej strony powołują się bowiem na wynikający z istoty samej profesji obowiązek przekazywania informacji, z drugiej natomiast strony wskazują na prawo odbiorców, którzy za pośrednictwem prasy powinni mieć dostęp do interesujących ich informacji. W orzecznictwie podkreśla się tymczasem, że podobnie jak wolność wypowiedzi, również prawo do informacji nie jest prawem bezwzględnym. W większości wygrywa ono jednak w konflikcie z prawami autorskim[35], ale przepada wówczas, gdy w grę wchodzi prawo do wizerunku i ochrona życia prywatnego. Nawet wówczas, gdy informacje lub zdjęcia osoby prywatnej są publicznie dostępne, nie mogą być rozpowszechniane w inny sposób niż ten, na jaki wyraziła zgodę osoba, której informacje bądź zdjęcia dotyczą. Orzeczenie Wysokiego Trybunału Sprawiedliwości w Paryżu z 29 maja 2002 r. ustanawia prymat prawa do ochrony życia prywatnego i prawa do wizerunku nad dziennikarskim prawem do informacji. Sąd badał legalność opublikowania w magazynie Casting, wydawanym przez Societe Fox Media, reportażu, do którego zilustrowania użyto zdjęć kilku kobiet umieszczonych za ich zgodą na jednej z witryn internetowych. Sąd uznał, że pogwałcone zostały zarówno prawa autorskie do zdjęć, jak i prawo do wizerunku oraz prawo do życia prywatnego. Societe Fox Media zostało zobowiązane do zapłaty tytułem odszkodowania 5 tys. euro administratorowi witryny oraz po 3,5 tys. euro każdej z kobiet, których fotografie zostały zamieszczone w magazynie Casting[36].Z badań przeprowadzonych w 1998 r. wynika, że najczęstszym zarzutem wobec dziennikarzy podnoszonym w sprawach prasowych był zarzut zniesławienia[37]. Regulacje dotyczące odpowiedzialności za popełnienie przestępstwa zniesławienia przynosi ustawa o wolności prasy[38], traktując je jako przestępstwo powszechne. Jego typem kwalifikowanym jest zniesławienie z powodu przynależności etnicznej, religijnej, narodowej lub rasowej (art. 32 ustawy o wolności prasy). Podobne regulacje dotyczą przestępstwa zniewagi. Prawo francuskie nie przewiduje zaostrzenia kary, jeśli do zniesławienia dochodzi za pośrednictwem środków społecznego przekazu. W orzecznictwie przyjmuje się, że za treść zniesławiającej lub znieważającej wypowiedzi odpowiedzialność ponosi jej autor. Od odpowiedzialności karnej zwalnia dowiedzenie prawdziwości twierdzeń lub wykazanie dobrej wiary przez broniącego się dziennikarza. Rzadko sądy francuskie dopuszczają jednak do przeprowadzenia prawdziwości twierdzeń, poprzestając najczęściej na stwierdzeniu dobrej bądź złej wiary[39]. Na dobrą wiarę składają się cztery elementy, których współwystępowanie należy wykazać w toku procesu. Są nimi: 1) wierność i obiektywizm relacji; 2) istnienie nadrzędnego interesu, który usprawiedliwia publikację; 3) proporcjonalność użytych środków; 4) obowiązek roztropności i ostrożności[40].Podsumowując, należy stwierdzić, że autoryzacja, w jej współczesnym ujęciu, jest instytucją nową w systemie prawa francuskiego, która wykształciła się wraz z rozwojem nowych metod komunikowania. Autoryzacja stała się próbą obrony dóbr osobistych jednostki przede wszystkim przed zagrożeniami ze strony tych środków przekazu, w których obraz stał się najczęściej używanym środkiem wyrazu i źródłem informacji.1.2. NiemcyW niemieckim systemie prawnym szczególne znaczenie dla wolności wypowiedzi i ograniczeń z nią związanych mają normy ustawy zasadniczej (ustawa konstytucyjna z dnia 23 maja 1949 r., Grungesetz, www.bundesregierung.de/fr/pureHtml,9192.560476). Jej przepisy wychodzą daleko poza tradycyjne rozumienie wypowiedzi wyłącznie jako przekazu słownego. Przepisy niemieckiej konstytucji nadają pojęciu „wypowiedź” o wiele szerszy zakres, stanowiąc, że „każdy ma prawo swobodnego wyrażania i rozpowszechniania opinii poprzez słowo, druk (pismo), a także poprzez obraz”[41]. Konstytucja wyręcza pod tym względem orzecznictwo i doktrynę, która w większości pozostałych państw była zobowiązana do przeprowadzenia wykładni tego pojęcia. Prowadziła ona do ujmowania wypowiedzi w podobny sposób, jak czyni to niemiecka konstytucja, uznając, że przez wypowiedź należy rozumieć wyrażanie swojego stanowiska za pomocą słowa, gestu, dźwięku bądź obrazu. Niemiecka konstytucja, przynosząc tak szeroką interpretację tego pojęcia, umożliwia zastosowanie go do nowoczesnych form komunikowania, nie wyłączając środków audiowizualnych oraz nowych technologii[42].Systematyka ustawy zasadniczej wskazuje na równorzędne traktowanie takich wartości, jak wolność wypowiedzi, wolność prasy oraz prawo do informacji. Konstytucja w tym samym miejscu, w art. 5 ust. 1, gwarantuje zarówno ochronę wypowiedzi, jak i pozostałych wolności[43]. Rozwinięciem zapisów konstytucyjnych dotyczących wolności prasy są ustawy prasowe obowiązujące w poszczególnych państwach związkowych[44] oraz orzecznictwo. Szczególną pozycję w definiowaniu granic wolności wypowiedzi i wolności prasy, a także wzajemnych relacji między nimi, zajmuje stanowisko Federalnego Trybunału Konstytucyjnego oraz Sądu Federalnego. Doktryna niemiecka ujmuje wolność wypowiedzi jako element szerszego prawa osobistego, rozumianego jako prawo do decydowania o samym sobie[45]. Gwarantuje je art. 2 ust. 1 niemieckiej konstytucji, stanowiąc, że „każdy ma prawo do swobodnego rozwoju własnej osobowości. Jego granicę stanowią prawa osoby trzeciej, porządek konstytucyjny i prawo moralne (prawo zwyczajowe)”. Prawo do samostanowienia zostało wyprowadzone z przepisów konstytucji i kodeksu cywilnego[46]. Po raz pierwszy uznał je Trybunał Związkowy w 1954 r., rozszerzając w ten sposób listę praw podmiotowych objętych ochroną ustawy. Okoliczności faktyczne, na podstawie których Trybunał Związkowy wydał orzeczenie o zaliczeniu ogólnego prawa osobowości do praw podmiotowych objętych ochroną kodeksu cywilnego, dotyczyły publikacji przez jedną z gazet listu do redakcji w zniekształconej formie. Autorem listu był adwokat, który opisywał stan faktyczny jednej z prowadzonych przez siebie spraw. Trybunał uznał, że publikacja przedstawiła powoda w zniekształconym świetle, przez co naruszona została sfera jego stosunków osobistych[47]. Orzecznictwo wskazywało na naruszenie prawa do samostanowienia zarówno wtedy, gdy bezprawnie posłużono się nazwiskiem osoby trzeciej, jak i wówczas, gdy opublikowana fotografia ukazywała bohatera publikacji w kontekście uzasadniającym podejrzenie, że jest on przestępcą, a także w związku z potajemnie nagraną rozmową, wykorzystaniem poufnie przekazanej informacji oraz publikacją zmyślonego wywiadu[48]. Prasa może zatem korzystać z wolności wypowiedzi, o ile nie narusza prawa do samostanowienia, na które składają się, obok prawa do wygłaszania w sposób nieskrępowany własnych opinii i sądów, także prawo do ochrony sfery życia prywatnego, sfery życia intymnego, ochrony nazwiska, a także prawo do ochrony wizerunku. Związkowy Trybunał Konstytucyjny podkreślał wielokrotnie, że ani wolność prasy, ani żadna inna wartość chroniona w ramach ogólnego prawa osobistości, nie ma absolutnego charakteru i niemożliwe jest ustalanie jakiejkolwiek ich hierarchii. Zobowiązuje to sąd do indywidualnego badania w każdej ze spraw intensywności naruszenia chronionego dobra oraz celu, któremu naruszenie to miało służyć[49]. Naruszanie przez prasę ogólnego prawa osobistości sądy utożsamiają często z naruszeniem wolności wypowiedzi przysługującej bohaterom dziennikarskich publikacji. Naruszenia te mogą dotyczyć prezentacji wizualnej, jak i werbalnej. Orzecznictwo niemieckich sądów zmierza w kierunku przyznania zwiększonej ochrony osobie cytowanej przed nierzetelnym posługiwaniem się przez prasę jej wypowiedzią. Obok tradycyjnych środków ochrony, jak zobowiązanie się do zaprzestania naruszeń, opublikowanie oświadczenia odpowiedniej treści, zapłata zadośćuczynienia — niemieckie sądy stosują środki o charakterze pomocniczym. Fotograf, który zrobił zdjęcia córce znanej skrzypaczki w trakcie ceremonii chrztu, został decyzją Trybunału związkowego w Monachium w 1995 r. zobowiązany nie tylko do wydania negatywów zdjęć, ale także poinformowania o tym, jakie uzyskał wynagrodzenie za zdjęcia i komu je sprzedał. Sąd uznał, że zastosowany przez niego środek miał charakter pomocniczy[50]. Stanowisko judykatury ma w sprawach o naruszenie prawa osobowości precedensowy charakter i wobec braku norm prawnych regulujących sferę kontaktów pomiędzy prasą a dziennikarskimi źródłami informacji wyznacza obowiązujące zasady. Szczególną pozycję zajmuje wykładania przepisów konstytucji stosowana przez Federalny Trybunał Konstytucyjny[51].Stanowisko Federalnego Trybunału Konstytucyjnego określiło w sposób definitywny zasady cytowania wypowiedzi przez prasę, odnosząc je do norm chroniących prawo do swobodnego rozwoju osobowości, gwarancji wolności wypowiedzi oraz wolności prasy. Trybunał podkreślił przede wszystkim, że „gwarantowana w konstytucji wolność prasy nie chroni nieprawidłowego cytatu, jeśli nie stanowi on dosłownej wypowiedzi osoby trzeciej, a jest jedynie jej wieloznaczną interpretacją”[52]. Bez znaczenie jest wówczas fakt, że użyty cytat staje się fragmentem wypowiedzi cennej. Prawo niemieckie dzieli bowiem wypowiedzi na dwie kategorie, wprowadzając rozróżnienie pomiędzy wyrażaniem opinii a wypowiedzią o faktach. Zaliczenie wypowiedzi do jednej z nich decyduje o rodzaju zastosowanych kryteriów oceny odpowiedzialności dziennikarskiej za ich publikację. Opublikowanie nieprawdziwego faktu w materiale prasowym jest przestępstwem, jeśli osoba publikująca stwierdzenie wiedziała o jego nieprawdziwości lub złośliwie zlekceważyła konieczność jego weryfikacji. Samo wykazanie, że podane informacje są nieprawdziwe, bez udowodnienia niedbalstwa lub złośliwości po stronie dziennikarza, nie przesądza o jego odpowiedzialności[53]. Innymi kryteriami posługuje się sąd, rozpoznając sprawy o naruszenie dóbr osobistych przez publikację twierdzeń ocennych mających charakter wartościujący. Niemieckie sądy rzadko obejmują ochroną osoby, które poczuły się dotknięte takimi opiniami. Zwykle uważa się je za usprawiedliwione, nawet jeśli mają obraźliwy charakter. Prasa powołuje się w takich wypadkach na fakt, że opublikowanie napastliwego bądź obraźliwego stwierdzenia służyło uzasadnionemu interesowi społecznemu. Zgodnie z § 193 niemieckiego kodeksu karnego takiemu interesowi służą opinie wyrażane w debacie publicznej. W doktrynie niemieckiej prezentowany jest często pogląd, że obowiązujące normy prawne „prowadzą do uprzywilejowania mediów w ten sposób, że został pomniejszony ich obowiązek sumienności przy formułowaniu stwierdzeń uwłaczających czci. Nie muszą one dowodzić prawdziwości swych twierdzeń. Wystarczy, że przedstawią oparte na dowodach rzeczywiste okoliczności, z których wyprowadzają swoje stwierdzenia”[54].Orzecznictwo przyjmuje, że prasa działa w obronie uzasadnionego interesu zarówno wtedy, gdy w ramach swoich zadań informuje społeczeństwo, jak i wówczas, gdy dokonuje krytyki i inspiruje debatę publiczną. Obraźliwe opinie są tolerowane w jeszcze w większym natężeniu, gdy stanowią odpowiedź na osobisty atak. Federalny Trybunał Konstytucyjny uznał, że osoba, w tym także dziennikarz, wypowiadając prowokacyjne stwierdzenia, musi zaakceptować fakt kontrataku, nawet jeśli jest on zniesławiający. Der Spiegel opublikował artykuł atakujący charakter i kwalifikacje sędziego zajmującego wysokie stanowisko. W odpowiedzi sędzia powiedział, że Der Spiegel był tym w dziedzinie polityki, czym pornografia jest w dziedzinie moralności. Federalny Trybunał Konstytucyjny orzekł, że sędzia nie może odpowiadać za oszczerstwo, ponieważ wypowiedział obraźliwe stwierdzenie w obronie swojego dobrego imienia[55]. W doktrynie podnosi się, że Trybunał rozwinął w ten sposób „teorię wzajemnego oddziaływania, nazywaną także często przez jej krytyków teorią huśtawki. Oznacza to, że stosowanie praw podmiotowych powinno być interpretowane w świetle wolności myśli, z której orzecznictwo wyprowadza zasadę «dopuszczalności wolnej mowy»”. Trybunał Konstytucyjny stwierdził m.in., że nie można nakładać na prasę „niewspółmiernego ryzyka i nadwerężać obowiązku udowadniania”[56]. Stwarza to niebezpieczeństwo rozmycia granic pomiędzy twierdzeniami odnoszącymi się do faktów a wypowiedziami ocennymi. Takie rozróżnienie staje się niemożliwe także wówczas, gdy wypowiedź ma charakter mieszany i zawiera elementy zarówno faktyczne, jak i ocenne. Zgodnie z stanowiskiem Trybunału Konstytucyjnego dozwolone jest wówczas zaliczenie wypowiedzi mieszanych do kategorii opinii. Orzecznictwo przyjmuje zatem, że cierpiący na porażenie poprzeczne oficer rezerwy niemieckiej nie może być nazwany „kaleką”, dopuszczalne jest jednak, ze względu na jego wojskową rangę, określenie go mianem „urodzony morderca”. Demokratycznie wybranego polityka można nazwać „przyjacielem faszystów” lub „demokratą z przymusu”, a biskupa sprzeciwiającego się aborcji można nazywać w piśmie satyrycznym „gwałcicielem dzieci”[57]. Cytaty traktowane są przez orzecznictwo jako wypowiedzi o charakterze dokumentacyjnym, które mogą płynnie przechodzić ze sfery faktów do sfery opinii. Przejście to jest możliwe dzięki różnym metodom korzystania przez prasę z cytatów. Sposób ich wykorzystania, podobnie jak w przypadku każdej innej wypowiedzi, wpływa na reguły dziennikarskiej odpowiedzialności. Federalny Trybunał Konstytucyjny zakwestionował, jako niezgodną z normami konstytucyjnymi, dowolność posługiwania się przez dziennikarzy cytatem, wskazując na jego wartość dokumentacyjną. Powód twierdził, że komentator niemieckiej telewizji zaliczył go, wymieniając z imienia i nazwiska, do grona zwolenników terroryzmu. Ocenę swą oparł na wyrażonej przez poszkodowanego w dwóch niemieckich czasopismach wieloznacznej opinii na temat struktur państwa. Powód określił państwo jako „kupę gnoju”, dodając, że widzi tylko „resztki gnijącej władzy, które bronią się ze szczurzą zaciekłością”. Przytaczając te wypowiedzi, pozwany przypisał mu sympatię dla terroryzmu, stwierdzając, że „obwinił on państwo za bezlitosne prześladowanie terrorystów”[58]. Trybunał zauważył, że cytaty mają szczególną siłę przekonywania i stają się „ostrą amunicją w walce poglądów”, dlatego też należy im przyznać moc dowodową właściwą dla faktów. Jeśli w publicznej debacie zakwestionowany zostaje jakiś pogląd, powinien on zostać przytoczony w formie cytatu, wolnego od jakichkolwiek ingerencji. Nieprawidłowy cytat został przyrównany do nieprawdziwej informacji, która nie jest dobrem konstytucyjnie chronionym. Nieprawdziwa informacja nie służy bowiem kształtowaniu opinii publicznej i wyrabianiu poglądów. Trybunał podkreślił, że „aby wykluczyć możliwość naruszenia praw osoby cytowanej, konieczne jest, by cytujący zaznaczył, że wygłaszana przez niego wypowiedź jest jedną z wielu możliwych jej interpretacji. W ten sposób przesuwa się cytowaną wypowiedź ze sfery faktów do sfery opinii, a zatem tam, gdzie jest właściwe dla niej miejsce. Słuchacz może dzięki temu zabiegowi zorientować się, że chodzi o wyrażenie poglądów, a nie przekazywanie informacji”[59].Trybunał posługując się pojęciem „nieprawidłowego cytatu” (unrichtige Zitat), jednoznacznie go nie definiuje. Prezentowane stanowisko, jak również okoliczności badanej przez Trybunał sprawy, wskazują jednak, że „nieprawidłowość” cytatu może być rozumiana zarówno w odniesieniu do jego zawartości (treści), jak i sposobu wykorzystania. Nieprawidłowe, a tym samym pozbawione ochrony prawnej, będzie zatem wprowadzanie zmian, interpretowanie lub przeredagowywanie wypowiedzi, jeśli miałaby ona pojawić się w formie dosłownego cytatu. Bezprawne będzie też umieszczanie cytatu w takim kontekście, który może stanowić jego interpretację, a także stwarza możliwość zmiany intencji mówcy. Szczególnie rzetelne powinno być zatem wplatanie cudzej wypowiedzi we własne komentarze. Trybunał stwierdził m.in., że „błędne posłużenie się cytatem, który w komentarzu dziennikarskim nabiera innej wymowy niż miał pierwotnie, a w szczególności przypisanie powodowi sympatii dla terroryzmu, narusza jego osobistą godność i osobisty honor (...). Naruszenie nastąpiło przez przypisanie poszkodowanemu wypowiedzi, których rzeczywiście nie wygłosił”. Trybunał potwierdził także prezentowany przez sądy niższych instancji pogląd, że: „pozwany nieprawidłowo posłużył się cytatem, wplatając go w swoje własne wypowiedzi, co generalnie zmieniło jego sens. W ten sposób naruszone zostało prawo do samostanowienia, bowiem poszkodowany został pozbawiony możliwości decydowania o wykorzystaniu własnych słów, które mogą wpływać na ocenę jego postawy przez opinię publiczną”[60]. Trybunał wyjaśnił, że dbałość o prawidłowy cytat nie powinna być rozumiana jako ograniczanie swobody wygłaszania poglądów ani też tworzenie ryzyka dla podejmowanej krytyki. Wprowadza ona jedynie obowiązek wyraźnego zaznaczenia, czy poprzez zastosowanie cytatu chodzi o dokładne odtworzenie, czy jedynie zinterpretowanie wypowiedzi.W tym samym orzeczeniu Federalny Trybunał Konstytucyjny odniósł się do wzajemnych relacji, jakie powstają pomiędzy chronionym w art. 2 ust. 1 niemieckiej konstytucji prawem do samostanowienia a gwarantowanymi w art. 5 ust. 1 wolnością prasy i wolnością wypowiedzi. Uznał on, że nieprawidłowy cytat narusza normy obu tych przepisów, zarówno godząc w prawo do swobodnego wypowiadania poglądów, jak również naruszając prawo do samostanowienia poprzez odebranie cytowanemu możliwości decydowania o kształcie i wymowie własnej wypowiedzi. Trybunał zaznaczył, że jakakolwiek inna interpretacja tych norm pozwalałaby na uznanie, że prasa ma prawo lekkomyślnie obchodzić się z prawdą, nie zwracając uwagi na czytelnika, a także bez jakiejkolwiek przyczyny i uzasadnienia naruszać czyjeś prawa. W orzecznictwie przyjmuje się obecnie, że „z etykietowaniem wypowiedzi jako cytatu łączy czytelnik szczególną autentyczność. Poprzez wymyślone lub zafałszowane wywiady naruszone zostaje prawo do samostanowienia osoby cytowanej”[61]. Za wywiady „zafałszowane” lub „zmyślone” orzecznictwo uznaje takie publikacje, które powstały bez wiedzy osoby cytowanej, a rola dziennikarza polegała na częściowym lub całkowitym preparowaniu treści wypowiedzi. Orzecznictwo kwalifikuje takie postępowanie dziennikarza jako zawinione, ciężkie naruszenie obowiązku staranności dziennikarskiej. Taka kwalifikacja daje podstawy do zasądzenia na rzecz pokrzywdzonego zadośćuczynienia w związku z poniesioną przez niego szkodą, nawet wówczas, gdy ma ona wymiar czysto subiektywny[62]. Najwyższy Sąd Federalny w orzeczeniu w sprawie z powództwa księżniczki Soraya, byłej małżonki szacha Iranu, podkreślił, że rozpowszechnianie w prasie wymyślonego wywiadu narusza prawo powódki do samostanowienia gwarantowane przez art. 2 ust. 1 niemieckiej konstytucji. Księżniczka Soraya wystąpiła przeciwko redakcji gazety, która opublikowała w jednym z wydań, na pierwszej stronie „sprawozdanie specjalne” na temat jej kontaktów z byłym mężem, wraz z tekstem rzekomo udzielonego ekskluzywnego wywiadu[63]. Sąd ustalił tymczasem, że „powódka świadomie odmówiła udzielenia wywiadu, opisana przez gazetę rozmowa w rzeczywistości nigdy się nie odbyła, a dziennikarka nigdy nie była w mieszkaniu powódki”. Sąd uznał, że rozstrzygające znaczenie dla sprawy miał fakt, że informacje dotyczące powódki opublikowano w formie jej własnych wypowiedzi, których ona jednak nigdy osobiście nie udzieliła. Jej dobra osobiste zostały naruszone „przez odebranie możliwości decydowania o tym, czy chce przedstawić publicznie informacje o swoim życiu prywatnym, a jeśli tak, to w jakiej formie chciałaby to zrobić”. Na podstawie dokonanych ustaleń sąd stwierdził, że pozwanym można postawić zarzut zawinienia. Nie wykazali oni bowiem wystarczającej staranności, decydując o publikacji wywiadu. Zdaniem sądu świadczył o tym fakt, że nie skontaktowali się z powódką w celu potwierdzenie udzielonego wywiadu i ustalenia szczegółów publikacji, wśród których sąd wymienił: „ustalenie honorarium i uzyskanie podpisu potwierdzającego jej zgodę”. Dziennikarska staranność wymagała takiego zachowania — zaznaczył sąd — chociażby dlatego, że powódka nigdy nie udzielała prasie wywiadów tego typu, a dziennikarze musieli zdawać sobie sprawę z tego, jaki rozgłos może on wywołać, jeśli udzieliła go była cesarzowa Persji. Odpowiedzialność za treść publikacji ponosi bowiem wydawca. Jeśli pojawiają się one bez jakiejkolwiek kontroli treści, można wydawnictwu postawić zarzut popełnienia błędu w organizacji pracy w redakcji. Rozpoznając sprawę księżniczki Soraya, która znajdowała się wówczas w centrum zainteresowania opinii publicznej, Najwyższy Sąd Federalny nawiązał także do kwestii prezentowania przez prasę wypowiedzi osób publicznych. Podkreślił, że przejawiane przez społeczeństwo zainteresowanie ich życiem osobistym, a także uczestnictwo w życiu publicznym, uzasadniają podejmowanie tego tematu przez prasę. Doktryna niemiecka przyjmuje konstrukcję absolutnych i względnych osób w historii współczesnej. Zasadność tej konstrukcji została potwierdzona także przez orzecznictwo. Jej podstawę stanowią przepisy art. 22 § 1 oraz art. 23 § 1 ustawy o prawie autorskim (Kunsturhebergesetz). Pierwszy z nich stwierdza, że nie można rozpowszechniać cudzego wizerunku bez zgody osoby na nim przedstawionej. Artykuł 23 ustanawia wyjątki od tej zasady, zezwalając na rozpowszechnianie wizerunku osób mających znaczenie dla współczesnej historii, niezależnie od tego, czy udzieliły one na to zgody[64]. Zgoda na publikację wizerunku nie jest również konieczna, jeśli publikacja dotyczy „bieżących wiadomości”, które można zaliczyć do kategorii „ważnych wydarzeń historii współczesnej”[65]. Za takie wydarzenie nie został np. uznany wypadek na budowie, gdzie mężczyzna został przysypany piaskiem, w wyniku czego zmarł. Prasa opublikowała zdjęcie ofiary wypadku. Sąd uznał, że śmierć mężczyzny na budowie nie należy do kategorii ważnych wydarzeń współczesnej historii[66]. W wyjątkowych sytuacjach jest możliwe publikowanie wizerunku ofiary wypadku bądź przestępstwa. Przyjmuje się jednak, że taką publikację musi uzasadniać szczególny interes informacyjny społeczeństwa[67]. Z uzyskania zgody na publiczną prezentację wizerunku zwalnia dziennikarza fakt zaliczenia osoby na nim przedstawionej do grona absolutnych lub względnych osób w historii współczesnej. O zaliczeniu do grona osób absolutnych może decydować fakt bycia powszechnie znanym, szczególna aktywność społeczna, pełnienie wysokich funkcji publicznych, status społeczny, pochodzenie, uzyskanie szczególnych osiągnięć zawodowych, a także samo wykonywanie niektórych zawodów. Względną osobą publiczną staje się zwykle partner życiowy absolutnej osoby publicznej, a także każdy, kto bierze udział w zdarzeniach o znaczeniu społecznym[68].Na regulacjach prawa autorskiego oparł swoje orzeczenie także Sąd Krajowy w Kolonii, który zajął stanowisko w sprawie możliwości cofnięcia zgody na publikację wywiadu telewizyjnego. Powód prowadził kancelarię świadcząca usługi w zakresie doradztwa podatkowego. Świadczył także usługi powiernicze zlecone mu przez wspólnotę przedsiębiorców budowlanych. Odpowiadał za rozliczenia finansowe pomiędzy wspólnotą a jej zleceniobiorcami. Pieniądze, z których korzystała wspólnota, pochodziły w większości z kredytu bankowego udzielonego przez Bank Centralny w Monachium. Kiedy bank popadł w kłopoty finansowe, odmówił dalszego finansowania inwestycji. Wspólnota musiała ogłosić upadłość niezapłaciwszy wszystkich swoich zobowiązań. Powód zgodził się udzielić wywiadu, który został nagrany i miał być wyemitowany w programie zatytułowanym Szukamy tajemnicy banku. Po nagraniu podpisał zgodę na publikację wywiadu, niedługo jednak potem za pośrednictwem swojego pełnomocnika oświadczył, że cofa zgodę na jego emisję[69]. Sąd uznał, że nie jest wymagana szczególna forma uzyskiwania przez dziennikarza zgody na wyemitowanie wcześniej nagranego wywiadu. Przyzwolenie na jego emisję tkwi bowiem w samym fakcie udzielenia odpowiedzi na pytania dziennikarza i nie musi być w żaden inny sposób potwierdzane. Cofnięcie zgody było tym bardziej niemożliwe, że powód — jak wynikało z ustaleń sądu — zaraz po nagraniu wywiadu podpisał zgodę na jego publikację, którą w formie gotowego do podpisu dokumentu przedłożył mu operator kamery. Sąd, powołując się na regulację art. 22 niemieckiego prawa autorskiego, stwierdził, że cofnięcie zgody wchodzi w rachubę tylko wówczas, gdy zmienione okoliczności związane z emisją wywiadu mogłyby spowodować naruszenie prawa osobistego powoda. Sąd uznał, że bezpodstawny jest także wysuwany przez niego pod adresem dziennikarza zarzut stosowania groźby oraz powołanie się na błąd. Wskazywanie przez powoda w toku procesu na to, że dziennikarz zapewnił go przed nagraniem, że będzie to materiał obiektywny, a także sugerowanie, że lepiej będzie dla niego, jeśli zgodzi się na wystąpienie przed kamerą, nie stanowią wystarczającego argumentu, który umożliwiałby cofniecie raz danej zgody. Sąd podkreślił także, że w trakcie nagrania powód mógł je przerwać z uwagi na odmienne od umówionego zachowanie się dziennikarza. Wstrzymanie emisji jest jednak niemożliwe, bowiem nie ma podstawy prawnej umożliwiającej wycofywanie się w sposób dowolny ze złożonych wcześniej oświadczeń woli. Podobne zasady związane z wyrażaniem zgody na publikację judykatura stosuje w odniesieniu do wywiadu prasowego. Sąd Krajowy w Monachium przyrównał wywiad dziennikarski do takich form wypowiedzi, jak portrety, wizerunki i obrazy. Stwierdził, że „podobnie jak w przypadku publikacji wizerunku, tak samo przed publikacją wywiadu należy się upewnić, że osoba udzielająca wywiadu wyraziła zgodę na jego publikację”[70]. Przedmiotem badania był wywiad, który został spreparowany przez dziennikarza poprzez zestawienie, opublikowanych w różnych okresach czasu, fragmentów wypowiedzi powoda. Pozwana redakcja kupiła go od dziennikarza niebędącego etatowym pracownikiem redakcji, a jedynie dostarczającym jej materiałów jako wolny strzelec. Wywiad został opublikowany bez jakiejkolwiek weryfikacji jego treści. Sąd przyjął, że wywiad został wymyślony, a decyzję o jego publikacji zakwalifikował jako ciężkie naruszenie obowiązku staranności dziennikarskiej. Zadanie sądu sprowadzało się w tym wypadku do rozstrzygnięcia kwestii proceduralnej, bowiem powództwo zostało uznane w całości przez pozwaną redakcję już w sądzie pierwszej instancji. Powód kwestionował natomiast postanowienie dotyczące obciążenia kosztami procesu obu stron. Sąd pierwszej instancji, podejmując taką decyzję, powołał się na obowiązek wezwania do naprawienia szkody, które powód powinien — zdaniem sądu — skierować do redakcji zanim jeszcze sprawa trafiła na drogę sądową. Sąd Krajowy zmienił to postanowienie w ten sposób, że kosztami procesu obciążył w całości pozwaną redakcję. Sąd Krajowy wskazał na ciężkie zawinienie po stronie dziennikarzy, uznając, że w sytuacjach szczególnych — takich jak publikacja zmyślonego wywiadu, powód może zrezygnować z polubownego zakończenia sporu i skierować powództwo do sądu.Potwierdzeniem zasady, w myśl której cytowanie przez prasę wypowiedzi powinno mieć charakter dosłowny i pozbawiony tendencyjnego kontekstu, jest stanowisko judykatury w kwestii publikacji sprostowania do cudzych wypowiedzi zamieszczonych w prasie. Uznaje się, że powód, którego dotyczy wygłoszona przez osobę trzecią opinia, nie może skutecznie domagać się od redakcji jej sprostowania[71]. Podstawa domagania się publikacji sprostowania odpada tym bardziej wtedy, gdy w pierwszej publikacji prasowej zostało przedstawione stanowisko osoby dotkniętej cudzą opinią. Publikacja sprostowania jest bowiem możliwa jedynie w przypadku, gdy pokrzywdzony odnosi się do faktów, prezentując swój punkt widzenia. Niemożliwe jest natomiast prostowanie cudzych opinii o charakterze wartościującym.Określone przez orzecznictwo zasady prawidłowego wykorzystania przez prasę fragmentów cudzych wypowiedzi zmierzają w kierunku zapewnienia podobnej ochrony, jakiej powinna, w polskim systemie prawa, udzielać instytucja autoryzacji. W obu systemach chroni się przede wszystkim dosłowność cytowanej wypowiedzi. Przy czym ochrona mająca charakter precedensowy, jak dzieje się to w systemie niemieckim, oparta na decyzjach Sądu Konstytucyjnego oraz Sądów Krajowych, okazuje się bardziej skuteczna niż w systemie bazującym na normie prawnej zmierzającej do zapewnienia gwarancji dosłowność cytatu.1.3. Wielka BrytaniaW Wielkiej Brytanii nie ma norm prawnych, które regulowałyby funkcjonowanie prasy. W kontaktach z prasą nikomu nie przysługują dodatkowe prawa, ale też na nikim nie ciążą dodatkowe obowiązki, niż wynikałoby to z powszechnie przyjętego wzorca zachowań[72]. Prasa nie zyskuje żadnej ochrony ani też żadnych innych przywilejów niż te, które przysługują każdemu obywatelowi. Zaledwie kilka tekstów ustaw zawiera wzmianki dotyczące prasy. Ochrona przed zniesławieniem oparta jest głównie na przepisach Defamation Act z 1996 r.[73] Zniesławienie traktowane jest w prawie brytyjskim jako czyn niedozwolony, a poszkodowany może dochodzić swoich praw zarówno w drodze skargi cywilnej (action for libel lub acttion for slander), jak i na drodze karnej. Istotne znaczenie ma w tym względzie prawo stanowione, jakim jest Defamation Act[74]. Ustawa o tajemnicy państwowej (Official Secrets Act) ustanawia natomiast katalog możliwych wykroczeń, których sprawcą może być dziennikarz, a polegających na ujawnieniu informacji poufnych i naruszeniu tajemnicy państwowej. Katalog zawiera około 2 tys. pozycji. Za działanie przestępcze uważa się m.in. zachęcanie i namawianie przez dziennikarzy do ujawnienia tajnych informacji (§ 7). Przestępstwo popełnia również ten, kto nie zapobiega ujawnieniu tajnych informacji, a także ten, kto je zdobywa z użyciem niedozwolonych metod[75]. W pewnej mierze dziennikarzy mogą obejmować też postanowienia obowiązującej od 1984 r. ustawy o ochronie danych osobowych (Data Protection Act)[76].Ważne postanowienia dla dziennikarzy zawiera ustawa o obrazie sądu (Contempt of Court Act). Usprawiedliwia ona publikację informacji szczególnie istotnych z punktu widzenia interesu społecznego, choćby ich ujawnienie mogło wpłynąć na bieg toczącego się postępowania sądowego. Ustawa została uchwalona w 1981 r. i byłą efektem orzeczenia Europejskiego Trybunału Praw Człowieka, który w sprawie Sunday Times v. Wielka Brytania[77] orzekł naruszenie przez władze brytyjskie art. 10 Konwencji poprzez nałożenie na gazetę Sunday Times zakazu publikacji materiału prasowego pod zarzutem obrazy sądu. Chodziło o artykuł dotyczący Thalidomidu, leku, który stosowany u kobiet w ciąży powodował deformację płodu. Publikacja miała się ukazać w czasie, kiedy w brytyjskim sądzie trwały negocjacje pomiędzy poszkodowanymi rodzicami dzieci a firmą Distillers — producentem leku. Według brytyjskich sędziów „uchybiono by prawidłowemu stosowaniu prawa, gdyby pozwolono na osądzenie przez prasę i na formowanie poglądu opinii publicznej w sprawach, których ocena należy do uprawnień sądu”[78]. W systemie prawa brytyjskiego nie ma instytucji, którą można byłoby wprost porównać do istniejącej w polskim prawie prasowym autoryzacji jako stojącej na straży dosłowności, a zatem rzetelności i prawdziwości cytowanych wypowiedzi. Niemniej w pewnych okolicznościach prawo brytyjskie uznaje zagwarantowanie dosłowności cytatu za okoliczność uwalniającą dziennikarza od odpowiedzialności za jego treść. Normy prawne określające kwestie odpowiedzialności za formułowanie i publikowanie wypowiedzi zawiera ustawa o zniesławieniu. Zniesławienie może mieć formę ustną (slander) albo przyjąć formę wypowiedzi utrwalonej za pomocą jakiejkolwiek techniki (libel). W przypadku zniesławienia ustnego, poszkodowany musi wykazać istnienie szkody, by uzyskać zadośćuczynienie. W przypadku zniesławienia w formie utrwalonej, wymóg taki nie istnieje. Chociaż zasadniczym kryterium podziału wypowiedzi zniesławiających jest fakt ich utrwalenia[79], to ustawa zakłada istnienie wielu form ekspresji, które traktowane są jako wypowiedzi zniesławiające. Zniesławić można słowem, gestem, poprzez publikację zdjęcia itp.[80] Dziennikarze ponoszą odpowiedzialność za zniesławienie wtedy, gdy przyjmuje ono postać opublikowanego materiału prasowego.Przy ocenie, czy dana wypowiedź miała charakter zniesławiający, bierze się pod uwagę wszystkie okoliczności sprawy, takie jak kontekst wypowiedzi, znaczenie użytych słów i skojarzenia, które te słowa budzą, do kogo wypowiedź była skierowana, w jaki sposób została zaprezentowana itp.[81] Za zniesławiające mogą być jednak uznane tylko takie wypowiedzi, które szkodzą reputacji w związku z pełnioną funkcją, wykonywanym zawodem bądź inną aktywnością społeczną. Ustawa o zniesławieniu nie chroni natomiast przed publikacjami naruszającymi sferę życia prywatnego[82].Dziennikarz może zwolnić się od odpowiedzialności za zniesławienie, dowodząc, że opublikowane informacje są prawdziwe, co stanowi absolutną przesłankę wyłączenia odpowiedzialności. W przypadku publikacji zawierających sformułowania ocenne, argumentem przekonującym sąd o niewinności dziennikarza jest dobra wiara i działanie w interesie publicznym.Bezprawność może zostać wyłączona także w przypadku powołania się na zgodę informatora jako przyzwalającego na publikację materiałów. Zgoda ta może być wyraźna albo mieć charakter dorozumiany. Przed sądem musi zostać jednak dowiedzione, że informator mógł przypuszczać, że pochodzące od niego informacje zostaną opublikowane[83]. Dziennikarze chronią w takich sytuacjach swoje źródła informacji, ryzykując jednocześnie możliwość poniesienia osobistej odpowiedzialności. Inaczej wygląda to w razie publikacji dosłownego cytatu, zawierającego wypowiedź informatora. Bezużyteczna jest wtedy ochrona poufności danych informatora, ważne staje się natomiast uzyskanie jego zgody na określony kształt cytowanej wypowiedzi. Istotne jest przy tym, że „dla uniknięcia odpowiedzialności nie wystarczy ująć przedstawianej wypowiedzi w cudzysłów i odciąć się od niej, przypisując ją cytowanej osobie, zasadą jest bowiem, że każde powtórzenie zniesławiającego stwierdzenia stanowi osobną podstawę do wniesienia oskarżenia”[84]. Ochrona przed poniesieniem odpowiedzialności staje się potrzebna wówczas nie informatorowi, lecz dziennikarzowi. Dziennikarz będzie musiał dowieść przed sądem, że uzyskał zgodę informatora na opublikowanie jego wypowiedzi albo przynajmniej przekonać sąd, iż informator mógł spodziewać się opublikowania swojej wypowiedzi.Udowodnienie dosłowności cytatu albo wskazanie dowodów potwierdzających uzyskanie zgody na publikację o określonym kształcie jest warunkiem sine qua non uwolnienia się od odpowiedzialności. Niemniej zagwarantowanie dosłowności cytatu nie usprawiedliwia dziennikarza wtedy, gdy publikuje plotki bądź pogłoski, które okazują się nieprawdziwe. Z odpowiedzialności nie zwalnia wówczas dziennikarza nawet propozycja zamieszczenia wyjaśnień i sprostowania, chyba że dziennikarz nie był w stanie przewidzieć, że informacje okażą się zniesławiające i zamieścił je nieświadomie[85].Dosłowność cytowanych wypowiedzi może zwolnić dziennikarza z odpowiedzialności, gdy relacjonuje wypowiedzi objęte tzw. przywilejem bezwzględnym (absolute privilege). Uznaje się, że w określonych okolicznościach niektóre osoby w państwie powinny mieć całkowitą swobodę wypowiedzi, której nie będzie ograniczała obawa przed ewentualną odpowiedzialnością prawną. Przywilej absolutny obejmuje zamknięty katalog wypowiedzi[86]. Obejmuje on: oświadczenia członków Izby Lordów lub Izby Gmin wygłaszane podczas posiedzeń parlamentu; oświadczenia sędziów przysięgłych, prokuratora, obrońcy i świadków wypowiadane w sądach w toku trwającego procesu; oświadczenia zawierające teksty pewnych dokumentów państwowych, raportów komisji królewskich, trybunałów i komisji dochodzeniowych[87]. Dosłowne cytowanie wypowiedzi objętych przywilejem bezwzględnym zwalnia dziennikarzy z odpowiedzialności także wtedy, gdy cytowane wypowiedzi zawierają sformułowania wskazujące na złą wiarę (malice) je wypowiadającego. „Jeśli natomiast wypowiedzi te są powtarzane poza sądem lub parlamentem, na przykład przez posła w czasie wywiadu, nie podlegają ochronie”[88], a zatem zarówno redakcja, jak i osoba je wypowiadająca może ponieść odpowiedzialność prawną.Za zbliżoną do istniejącej w polskim systemie prasowym autoryzacji może być także uważana instytucja breach of confidence. Instytucja ta zarówno chroni poufność przekazywanych prasie informacji, jak i daje możliwość uzyskania wpływu na zakres publikowanych materiałów. Breach of confidence jest obecnie w Wielkiej Brytanii najczęściej wykorzystywaną instytucją prawną umożliwiającą ochronę prywatności. Wykorzystuje się ją zarówno w celu zapobieżenia publikacji, jak i wówczas, gdy materiał został już opublikowany i nastąpiło naruszenie poufności informacji. Instytucja „pogwałcenia poufności”, zanim zaczęła być wykorzystywana do ochrony sfery życia prywatnego, przeszła w ciągu ostatnich kilkunastu lat znaczącą ewolucję. Do niedawna w Wielkiej Brytanii nie istniała możliwość ochrony sfery życia prywatnego[89], a powoływanie się na instytucję breach of confidence było skuteczne tylko wówczas, gdy można było wykazać powstanie szkody o charakterze majątkowym. Instytucja ta służyła głównie ochronie kontaktów handlowych. Jej celem nie była ochrona prywatności, lecz stosunku zaufania powstającego pomiędzy kontrahentami[90]. Jeśli stosunek taki nie istniał, brak było podstaw dochodzenia roszczeń. W przypadkach naruszeń przez prasę sfery życia prywatnego, sądy brytyjskie odmawiały ochrony, wskazując na nieistnienie stosunku konfidencjonalności pomiędzy bohaterami publikacji a dziennikarzami. Niezwykle wymowna jest sprawa Kaye v. Robertson, zakończona orzeczeniem z 1991 r.[91] Znany aktor, ze względu na poważne obrażenia odniesione w wyniku wypadku samochodowego, musiał poddać się operacji czaszki. Reporter gazety Sunday Sports dostał się do pokoju, w którym aktor odpoczywał po operacji. Dziennikarz zamierzał opublikować zrobione wówczas zdjęcia oraz ekskluzywny wywiad, którego miał mu rzekomo udzielić aktor. Ekspertyzy medyczne wskazywały, że jego stan był zbyt poważny, by mógł udzielić zgody na jakąkolwiek publikację, a tym bardziej nie mógł udzielić wywiadu. Aktor wystąpił o wydanie tymczasowego zakazu publikacji, opierając się na konstrukcji breach of confidence, sędziowie stwierdzili jednak, że między nim a dziennikarzem nie istniał stosunek poufności i odmówili uwzględnienia powództwa. Wyrazili oni jednocześnie głęboki żal z powodu swojej „niemożności skutecznego ukarania takiego potwornego naruszenia prywatności”[92].Przełomowym momentem dla brytyjskiego systemu prawnego stała się ratyfikacja w 1998 r. Europejskiej Konwencji Ochrony Praw Człowieka i włączenie jej norm do systemu prawa angielskiego. W Wielkiej Brytanii, w której nie istniał dokument mający walor ustawy zasadniczej, zapisy Konwencji wyznaczają normy generalne, którymi kieruje się brytyjska judykatu
<a href="http://cyfroteka.pl/ebooki/Autoryzacja_wypowiedzi-ebookRO/p0401712i040" target="_blank" title="Autoryzacja wypowiedzi [Joanna Taczkowska] - KLIKAJ I CZYTAJ ONLINE" > <img src="http://cyfroteka.pl/images/BRD.png" style="border:none;background:none transparent;box-shadow:none;-webkit-box-shadow:none;-webkit-border-radius:0;border-radius:0;" alt="Autoryzacja wypowiedzi [Joanna Taczkowska] - KLIKAJ I CZYTAJ ONLINE"/></a>

References: art. 11
 art. 7
 art. 226
 art. 9
 art. 1382
 art. 5
 art. 2
 art. 2
 art. 5
 art. 2
 art. 22
 art. 23
 art. 22
 art. 10