Source: http://aferyprawa.eu/Prawo/Strasburg-o-odpowiedzialnosci-karnej-dziennikarzy
Timestamp: 2017-05-23 10:45:47+00:00

Document:
Aferyprawa - Strasburg o odpowiedzialności karnej dziennikarzy Imieniny:
interwencji w terenie i produkcji programów TV. Aferyprawa.com Prawo Strasburg o odpowiedzialności karnej dziennikarzy
opublikowano: 02-04-2013 Strasburg o odpowiedzialności karnej dziennikarzy
w Strasburgu piętnuje wszczynanie postępowań karnych wobec dziennikarzy. W
tym zakresie również Polska regularnie narusza standardy wolności słowa
wynikające z Europejskiej Konwencji Praw Człowieka. Polska została zakwalifi kowana przez organizację „Reporterzy bez
granic” dopiero na 32 pozycji wśród krajów, które przestrzegają wolności
słowa (zob. raport „2010 World Press Freedom Index”, http://en.rsf.org).
Wśród krajów Unii Europejskiej nadal zajmujemy jedno z ostatnich miejsc, za
nami plasują się tylko Słowenia, Francja, Słowacja, Hiszpania, Włochy,
Rumunia, Cypr oraz Bułgaria. Głównym powodem tak niskiej lokaty jest
utrzymywanie w obowiązującym w Polsce porządku prawnym odpowiedzialności
karnej za słowo. Od wielu lat kontrowersje budzi art. 212 Kodeksu karnego, ustanawiający
odpowiedzialność za przestępstwo zniesławienia. Niedawno rozgorzała również
debata nad sensem utrzymania art. 241 k.k. (ujawnianie informacji ze śledztwa)
oraz art. 265 k.k. (ujawnienie tajemnicy państwowej) w kształcie, w jakim
obecnie funkcjonują. Problematyczne z punktu widzenia standardów międzynarodowych
wydają się również przepisy karne z ustawy Prawo prasowe, w szczególności
odpowiedzialność karna związana z odmową publikacji sprostowania, brakiem
autoryzacji czy też brakiem rejestracji czasopisma lub dziennika.
Podstawowe pytanie sprowadza się do tego, czy jest sens karać
dziennikarzy za wykonywanie przez nich działalności zawodowej, w sytuacji,
gdy mogliby odpowiadać – wraz z redaktorem naczelnym i wydawcą – przed sądem
cywilnym? Gwarancje wolności słowa Wolność słowa jest jedną z
podstawowych gwarancji zawartych w Europejskiej Konwencji Praw Człowieka.
Art. 10 par. 1 Konwencji stanowi: „Każdy ma prawo do wolności wyrażania
opinii. Prawo to obejmuje wolność posiadania poglądów oraz otrzymywania i
przekazywania informacji i idei bez ingerencji władz publicznych i bez względu
na granice państwowe”. W par. 2 do tego artykułu określono okoliczności
uzasadniające ograniczenie tego prawa. Są nimi: konieczność zapobieżenia
zakłóceniu porządku lub przestępstwu, ochrona zdrowia i moralności,
ochrona dobrego imienia i praw innych osób, zapobieganie ujawnieniu
informacji poufnych lub zagwarantowanie powagi i bezstronności władzy sądowej.
Wszelkie tego typu ograniczenia muszą jednak być przewidziane prawem i być
niezbędne w demokratycznym społeczeństwie. Badając skargi z art. 10 Konwencji, Trybunał w Strasburgu stosuje trójstopniowy
„test”, który może być wskazówką również dla sądów polskich
rozpatrujących sprawy dziennikarzy z zakresu wolności słowa. W pierwszej
kolejności ETPCz bada, czy doszło do ingerencji w wolność słowa, tzn. czy
wolność ta została naruszona. Ingerencją może być nie tylko skazanie
dziennikarza, ale samo wszczęcie postępowania, wniesienie aktu oskarżeoskarżenia.
Następnie sprawdza, czy ingerencja była przewidziana przez prawo, tzn. czy
istniała podstawa prawna umożliwiająca ingerencję w wolność słowa.
Podstawą taką jest akt legislacyjny państwa członkowskiego, jak również
utarta praktyka orzecznicza. Ostatni etap to badanie celu ingerencji – tego,
jakie dobra miała ona chronić oraz czy była niezbędna w demokratycznym państwie
prawa. Etap ten polega na ustalaniu, czy wolność słowa bądź interes,
jakiemu służyła ingerencja, mają prymat nad dobrem chronionym. W ocenie
tej bada się często zakres dolegliwości wywołany przez ingerencję. Wokół
art. 10 Konwencji powstało bogate orzecznictwo, również w sprawach
polskich. Większość sytuacji, w których stwierdza się naruszenie przez
Polskę tego artykułu, związana jest ze stosowaniem przepisów karnych wobec
dziennikarzy. Zdaniem Trybunału, odpowiedzialność karna za zniesławienie nie może być
rozpatrywana w oderwaniu od znacznej dolegliwości możliwych sankcji oraz
dolegliwości, które wiążą się z samym prowadzeniem postępowania
karnego. Już sama możliwość orzeczenia kary pozbawienia wolności za zniesławienie,
zdaniem Trybunału, wydaje się być oczywiście nieproporcjonalną ingerencją
w wolność wypowiedzi. Nie dość przekonujący jest przy tym podnoszony
czasem argument, że kara taka jest w praktyce rzadko stosowana przez sądy
– jak podaje Gazeta Wyborcza w artykule „PO popiera PiS: Znieśmy art. 212
Kodeksu karnego” z 15 grudnia 2007 r., z samego art. 212 k.k. w latach
2005-2006 sądy wydały 23 wyroki skazujące dziennikarzy, a w 102 przypadkach
zadecydowały o umorzeniu spraw. Media w warunkach demokracji Prasa nie może przekraczać pewnych granic, w szczególności
reputacji i prawa do wizerunku innych osób, niemniej jednak jej głównym
celem jest dostarczanie informacji i idei na temat spraw budzących
społeczne zainteresowanie. Wolność słowa obejmuje również możliwość
odniesienia się przez dziennikarzy do przesady, a nawet prowokacji.
Wyrok z 23 czerwca 2009 r. w sprawie „Bodrožić przeciwko Serbii”
(skarga 32550/05, par. 47 do wyroku). Na wstępie rozważań o orzecznictwie ETPCz w sprawach dotyczących mediów,
należy wskazać na szczególną rolę prasy i szczególną ochronę swobody
wypowiedzi dziennikarzy. Prasa bowiem pełni w demokratycznym państwie rolę
tzw. „watchdog” czy „chien de garde” (w dosłownym tłumaczeniu –
pies łańcuchowy, pies stróżujący), a więc swoistego „publicznego stróża”.
Biorąc udział i napędzając społeczną debatę, media wykonują funkcję
informacyjną, a tym samym kontrolują władzę. W fundamentalnym orzeczeniu z 7 grudnia 1976 r. w sprawie „Handyside
przeciwko Wielkiej Brytanii” (skarga nr 5493/72, par. 49) ETPCz stwierdził,
że „swoboda wypowiedzi jest jednym z filarów społeczeństwa
demokratycznego, warunkiem jego rozwoju i możliwości samorealizacji
jednostki. Nie może ona ograniczać się do informacji i poglądów, które są
odbierane przychylnie albo postrzegane jako nieszkodliwe lub obojętne, lecz
odnosi się w równym stopniu do takich, które obrażają lub wprowadzają
niepokój. Takie są wymagania pluralizmu i tolerancji, bez których
demokracja nie istnieje”. Według ETPCz szczególne znaczenie ma zapewnienie odpowiednio szerokich
gwarancji wolności wypowiedzi mediów, które pełnią ważną rolę w
dostarczaniu informacji opinii publicznej. Jak wynika z wyroku w sprawie „Lingens
przeciwko Austrii” (skarga nr 9815/82, par. 41-43), w takich przypadkach państwo
powinno wykazać się daleko idącą powściągliwością w sięganiu po
najbardziej drastyczne środki ingerencji, albowiem egzekwowanie
odpowiedzialności karnej za zniesławienie czy zniewagę powoduje tzw. mrożący
skutek (chilling effect), w konsekwencji zaś stosowanie przez dziennikarzy
autocenzury. Sankcją w dziennikarza Jakie standardy wypracował Trybunał w zakresie odpowiedzialności karnej
dziennikarzy związanej z wykonywaniem przez nich obowiązków zawodowych?
Wyrok z 19 grudnia 2006 r. w sprawie „Dąbrowski przeciwko
Polsce” (skarga 18235/02, par. 30 do wyroku).
W wyroku z 24 kwietnia 2007 r. „Lanbardo i inni przeciwko Malcie”
(skarga nr 7333/06, par. 61) ETPCz podkreślił m.in., że „groźba
odpowiedzialności karnej wobec dziennikarzy przynosi społeczną szkodę,
ponieważ odnosi się do osób, które dostarczają informacji o sprawach
istotnych dla opinii publicznej”. Z kolei w wyroku z 25 kwietnia 1992
r. w sprawie „Thorgeirson przeciwko Islandii” (skarga nr 13778/88, par.
65) ETPCz uznał, że „sankcje karne wobec autora publikacji mogą
spowodować poważne zagrożenie dla debaty publicznej o sprawach społecznie
ważnych”. Niewielkie znaczenie ma przy tym fakt niezastosowania wobec
dziennikarza kary pozbawienia wolności. W wyroku 13 listopada 2003 r. w
sprawie „Scharsach and News Verlagsgesellschaft przeciwko Austrii” (skarga
nr 39394/98, par. 32) dziennikarz został skazany na grzywnę. ETPCz podkreślił
jednak, że nawet najłagodniejsza kara wciąż pozostaje sankcją i rodzi
daleko idące konsekwencje dla skazanego, np. wpisanie jego nazwiska do
rejestru skazanych. W orzeczeniu „Stoll przeciwko Szwajcarii” z 25 kwietnia 2006 r. (skarga
nr 69698/01, par. 58) ETPCz orzekł, że nawet jeśli kara wymierzona autorowi
danej publikacji nie ogranicza mu możliwości wypowiedzenia się, to skazanie
jest rodzajem cenzury mającej przekonać go, aby nie wdawał się w krytykę
pewnych osób czy działań. W kontekście debaty politycznej rodzi to ryzyko
zniechęcenia dziennikarzy do udziału w dyskusji o kwestiach publicznie ważnych,
ponieważ mogą oni odczuć presję do powstrzymywania krytyki oraz obawiać
się drastycznych konsekwencji swoich wypowiedzi. Z tego powodu możliwość
poniesienia odpowiedzialności karnej może utrudniać prasie oraz wszelkim
mediom wykonywanie zadania polegającego na informowaniu i kontroli. To z
kolei może wpływać na zmniejszenie się aktywności dziennikarzy w debacie
publicznej i zbagatelizować ich rolę jako „publicznych stróży”. ETPCz daje również wytyczne, jak należy oceniać wszelkie działania i
normy ograniczające wolność słowa. Wskazuje on na celowość, adekwatność
i proporcjonalność wprowadzanych ograniczeń. W wyroku z 31 stycznia 2006 r.
w sprawie „Giniewski przeciwko Francji” (skarga nr 64016/00, par. 54)
ETPCz podkreślił, że „w związku z kwestią proporcjonalności
sankcji trzeba mieć na uwadze obowiązek uwzględniania natury i surowości
kar oraz zachowanie największej ostrożności, aby reakcja władz nie zniechęcała
dziennikarzy lub innych autorów do udziału w dyskusji o kwestiach
publicznych”. Standardy orzecznicze W swoich postanowieniach Trybunał w Strasburgu określił kilka zasad, które
kształtują zakres swobody wypowiedzi. W sprawie „Lingens przeciwko
Austrii” (skarga nr 9815/82, par. 42), jak i późniejszej „Oberschlick
przeciwko Austrii” (skarga nr 20834/92, par. 29) uznał, że „politycy
muszą w znacznie większym stopniu niż osoby prywatne tolerować krytykę, a
nawet ostre i naruszające dobre imię wypowiedzi. Dzieje się tak, ponieważ
polityk świadomie i w sposób nieunikniony wystawia swoje postępowanie i słowa
na dogłębną kontrolę dziennikarzy oraz opinii publicznej”. W tej
samej sprawie ETPCz podkreślił, że wśród wielu rodzajów wypowiedzi
dyskusja o charakterze politycznym odgrywa szczególną rolę i jest szeroko
chroniona przez art. 10 Konwencji. Szczególnie szeroką ochroną ETPCz obejmuje wypowiedzi w trakcie kampanii
wyborczej – tak krajowej, jak i lokalnej. „Wolne wybory i wolność słowa,
w szczególności wolność politycznej debaty, stanowią fundament systemu
demokratycznego. Te dwa prawa są ze sobą ściśle powiązane, a ich współegzystencja
przyczynia się do ich wzmocnienia. W konsekwencji priorytetowego znaczenia
nabiera zapewnienie, by w okresie przedwyborczym informacje i opinie mogły być
rozpowszechniane w sposób nieskrępowany” (z wyroku z 9 stycznia 2007
r. w sprawie „Kwiecień przeciwko Polsce”, skarga nr 51744/99, par. 48). Sankcje karne tylko w skrajnie wyjątkowych przypadkach mogą być uznane
za proporcjonalną ingerencję w wolność słowa. W orzeczeniu z 17 grudnia
2004 r. w sprawie „Cumpana i Mazare przeciwko Rumunii” (skarga nr 3348/96,
par. 113) ETPCz uznał, że „kara więzienia za przestępstwo prasowe da
się pogodzić ze swobodą wypowiedzi dziennikarzy zagwarantowaną w art. 10
Konwencji jedynie wyjątkowo, w razie poważnego naruszenia innych praw
podstawowych, np. siania nienawiści lub podżegania do przemocy”. Jak
z kolei wnika z wyroku w sprawie „Raichinov przeciwko Bułgarii” (skarga
nr 47579/99, par. 50-51), sankcje karne ustanowione w celu ochrony reputacji
czy dobrego imienia innej osoby akceptowalne są w świetle gwarancji z art.
10 Konwencji tylko w najcięższych sprawach. Dotyczą one wypowiedzi nawołujących
czy podżegających do przemocy. Orzekając o skrajnych naruszeniach praw człowieka trwających przez dłuższy
czas, ETPCz, obok zadośćuczynienia, może na podstawie art. 46 Konwencji
nakazać konkretne działania. Przepis ten jest stosowany coraz częściej w
sprawach z zakresu wolności słowa. Jako przykład należy wskazać sprawę
„Fatullayev przeciwko Azerbejdżanowi” (skarga nr 40984/07) –
dziennikarza, który został skazany na karę sześciu lat pozbawienia wolności
za opublikowanie dwóch artykułów dotyczących Górnego Karabachu.
Stwierdzając, iż kara taka jest zbyt dolegliwa, ETPCz nakazał
natychmiastowe zwolnienie reportera z zakładu karnego. Sprawa Długołęckiego Należy
podkreślić, że ETPCz nigdy nie uznał wprost, iż art. 212 k.k., czy też
postępowania karne wszczynane wobec dziennikarzy, sprzeczne są z art. 10
Europejskiej Konwencji Praw Człowieka. W wielu sprawach odniósł się jednak
do konsekwencji wszczynania takich postępowań. Jedna z kluczowych spraw odnoszących się do przestępstwa zniesławienia
dotyczy skargi „Długołęcki przeciwko Polsce” (skarga nr 23804/03)
dziennikarza Jacka Długołęckiego, który w 1992 r. zaczął wydawać na własny
koszt niezależny i darmowy periodyk „Kolbudzkie ABC”. Motywem jego działalności
była chęć obywatelskiej kontroli i krytyki działań lokalnych władz. W
numerze 13. informatora, którego data wydania zbiegła się z wyborami do
samorządu gminy, Długołęcki w jednym z artykułów wskazał na
niekompetencję i niegospodarność A.W. – lokalnego polityka i byłego
burmistrza ubiegającego się o mandat radnego. W materiale prasowym można było
przeczytać m.in., że „były pan wójt doszedł już kilka lat temu do
szczytu swojej niekompetencji…”. Tytuł tekstu „Zasada Petera”
nawiązywał do mechanizmu opisanego przez dr. Laurence J. Petera, odnoszącego
się do możliwości awansu danej osoby w strukturze hierarchicznej aż do
czasu osiągnięcia przez nią własnego progu niekompetencji. W samym
artykule Długołęcki oparł się zaś na treści protokołu z posiedzenia
rady gminy, opisującego sposób sprzedaży przez wójta dostępu do ujęcia
wody. Redaktor został przez byłego wójta oskarżony o zniesławienie (art. 212
k.k.) oraz obarczony odpowiedzialnością za jego niepowodzenie w wyborach. W
postępowaniu podniósł, że pozwany w swoim artykule pomówił go o postępowanie,
które poniżyło go w opinii publicznej. Sąd uznał redaktora za winnego i
skazał na karę grzywny oraz nawiązkę na rzecz Polskiego Czerwonego Krzyża.
W wyniku apelacji oskarżonego Sąd Okręgowy w Gdańsku uchylił wyrok i
przekazał sprawę do ponownego rozpoznania. Sąd Rejonowy w Gdańsku, biorąc pod uwagę niewielką społeczną
szkodliwość czynu, warunkowo i tytułem próby umorzył postępowanie karne
na rok. Zastosowanie probacji na mocy art. 66 k.k. mogło nastąpić po
stwierdzeniu winy oskarżonego i jego zobowiązaniu do naprawienia szkody
poprzez obowiązek przeproszenia pokrzywdzonego na łamach wydawanego
periodyku. Ponadto, sąd orzekł grzywnę w wysokości 1 tys. zł, nawiązkę
na cel społeczny w wysokości 200 zł oraz obowiązek zwrotu kosztów
procesu. Sąd Okręgowy w Gdańsku utrzymał w mocy wyrok sądu pierwszej
instancji. Redaktor Długołęcki wniósł skargę do ETPCz, wskazując na naruszenia
art. 10 Konwencji. Podniósł, że pomimo warunkowego umorzenia postępowania
karnego jego dane umieszczono w Krajowym Rejestrze Karnym. Umieszczenie w
rejestrze wiąże się z kolei z ograniczeniem dostępu do funkcji publicznych
i możliwości uzyskania kredytu, a także znacznie utrudnia wykonywanie
zawodu dziennikarza. Redaktor w skardze wskazał również, że nie tylko sama
odpowiedzialność karna budzi wątpliwości, ale również „ponad pięcioletnie
oczekiwanie na niekorzystny wyrok” stanowi pogwałcenie jego wolności
słowa. Ingerencja zbyt dotkliwa Trybunał
w Strasburgu w wyroku z 24 lipca 2009 r. uznał, że w sprawie Długołęckiego
doszło do naruszenia art. 10 Konwencji i zasądził na rzecz skarżącego 3
tys. euro zadośćuczynienia. Przypomniał, że krytyka osób publicznych, w
tym polityków, podlega szerszej ochronie i że powinna być powszechnie
tolerowana (par. 35 wyroku). Ponadto, wszelkie ograniczenia wolności słowa
muszą być interpretowane zawężająco, ze względu na rolę tzw.
publicznego „stróża”, jaką odgrywają media. ETPCz stwierdził, iż wypowiedzi zawarte w przedmiotowej publikacji miały
charakter oceny i dotyczyły bieżących kwestii polityki lokalnej, które mogły
budzić społeczne zainteresowanie. Twierdzenie dziennikarza było opinią, która
mieściła się w granicach akceptowalnej krytyki, czego nie zbadały sądy
krajowe. Podczas gdy istnienie podawanego przez dziennikarza faktu może być
zbadane, opinie nie podlegają ocenie (par. 39 i 43 wyroku). Co więcej, słowa
dziennikarza dotyczyły wyłącznie publicznej sfery działalności polityka i
nie mały związku z jego życiem prywatnym. Dziennikarz bowiem, ze względu
na charakter swojego zawodu, ma prawo do przesady i krytyki. Trybunał podkreślił
również, że opinia wyrażona przez dziennikarza była zawarta w biuletynie
informacyjnym adresowanym do mieszkańców gminy Kolbudy, a więc grono jej
odbiorców było zawężone. Nie bez znaczenia był też fakt, iż artykuł
został wydany w dzień wyborów – w czasie, gdy debata polityczna jest
najbardziej ożywiona. W świetle tych rozważań Trybunał uznał, że motywy, jakimi kierowały
się sądy karne orzekające w sprawie, nie były odpowiednie i wystarczające,
by uzasadnić tak dolegliwą ingerencję w wolność słowa. ETPCz zauważył
ponadto, że choć w sprawie Długołęckiego sądy krajowe zastosowały
stosunkowo mało dotkliwe środki karne, istniała jednak potencjalna możliwość
odwieszenia postępowania i nałożenia pełnej kary na dziennikarza. Ponadto
poważną dotkliwością było umieszczenie w rejestrze skazanych nazwiska
sprawcy. ETPCz odniósł się również do „mrożącego skutku”, na który tak
często zwykł się powoływać. Wskazał mianowicie, że choć dziennikarz
nie został powstrzymany od wyrażenia swojej opinii w momencie redagowania i
publikacji informatora, to środki zastosowane wobec niego mogły zniechęcić
redaktora do wyrażania opinii w przyszłości i zaprzestania wypowiadania się
o sprawach publicznie ważnych. W rzeczywistości to nastąpiło, gdyż
dziennikarz zaprzestał aktywności obywatelskiej wyrażającej się w działalności
dziennikarskiej oraz dystrybucji „Kolbudzkiego ABC”. Zdanie odrębne do wyroku złożył sędzia brytyjski Nicolas Bratza.
Stwierdził on, że dziennikarze nie powinni być poddani żadnej formie
odpowiedzialności karnej w związku z dokonywaną przez nich krytyką osób
publicznych, a zatem jego zdaniem wyrok Trybunału w tym zakresie nie poszedł
wystarczająco daleko. Sędzia wskazał, że możliwość nałożenia sankcji
karnych na dziennikarzy jest środkiem odstraszającym ich od otwartego
krytykowania polityków oraz innych publicznych postaci. To z kolei może wpływać
na zmniejszenie aktywności dziennikarzy w debacie publicznej, a tym samym
zbagatelizowanie ich roli jako „publicznych stróżów”. Standardy ETPCz w polskich sądach Wyrok z 17 października 2007 w sprawie „Sanocki przeciwko
Polsce” (skarga 28949/03, par. 60 do wyroku). Niestety, standardy wynikające z orzecznictwa ETPCz w Polsce stosowane są
niezwykle rzadko. Dziennikarze nadal skazywani są na gruncie Kodeksu karnego
i Prawa prasowego. Liczba polskich skarg na naruszenie art. 10 Konwencji wciąż rośnie.
Obecnie na wyrok czeka sprawa „Wizerkaniuk przeciwko Polsce” (skarga nr
18990/05 – skazanie za brak autoryzacji), „Sroka przeciwko Polsce”
(skarga nr 42801/07 – skazanie za odmowę publikacji sprostowania) czy też
„Maciejewski przeciwko Polsce” (skarga nr 34447/05 – skazanie za zniesławienie).
Na rozpoznanie oczekuje również skarga Roberta Rewińskiego, dziennikarza
tymczasowo aresztowanego w związku z postępowaniem o zniesławienie (zob.
Barbara Grabowska „Tymczasowe aresztowanie za zarzut zniesławienia” –
Biuletyn Informacyjny „Obserwatorium wolności mediów w Polsce”, nr 2,
luty 2010 r.). Zaznaczyć należy, że art. 212 k.k. był badany przez Trybunał
Konstytucyjny, który znacznie ograniczył zakres jego zastosowania (sygn. akt
SK 43/05). Również art. 14 ust. 1 i 2 oraz art. 49 ustawy Prawo prasowe
(autoryzacja wypowiedzi prasowej) zostały poddane kontroli TK, który jednak
stwierdził, że są one zgodne z Konstytucją RP (sygn. akt SK 52/05).
Obecnie przed Trybunałem Konstytucyjnym zawisł wniosek Rzecznika Praw
Obywatelskich o zbadanie konstytucyjności sankcji karnych z art. 46 Prawa
prasowego w razie odmowy umieszczenia sprostowania (sygn. akt SK 41/07). Wyrok z 24 lipca 2009 r. w sprawie „Długołęcki przeciwko
Polsce” (skarga 23804/03, par. 45 do wyroku).
Należy również wskazać, iż podejmowane są próby nowelizacji Kodeksu
karnego w zakresie zniesławienia. Jednak zarówno nowelizacja art. 212 k.k. z
25 września 2009 r., jak i obecnie rozpatrywany projekt modyfikacji tego
przepisu, omijają sedno problemu. Znosząc karę pozbawienia wolności
zmniejszają wyłącznie jej wymiar. W świetle orzecznictwa ETPCz taka zmiana
wydaje się niewystarczająca. Zdaniem Trybunału bowiem nie tylko surowość
kary może skutkować naruszeniem art. 10 Konwencji. Z kolei 10 lutego 2009 r. przedstawiono założenia do nowelizacji ustawy
Prawo prasowe, przygotowane przez Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa
Narodowego. W projekcie, nad którym nadal prowadzone są prace, nie
modyfikuje się niestety odpowiedzialności karnej dziennikarzy na rzecz ich
odpowiedzialności cywilnej. Ze względu na powolny tryb procesu legislacyjnego oraz rosnącą ilość
skarg dziennikarzy kierowanych do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka w
Strasburgu, to głównie na sędziach krajowych spoczywa dziś konieczność
uwzględniania standardów międzynarodowych w zakresie rozstrzygania spraw z
zakresu wolności słowa. Nie ulega wątpliwości, że zmiana podejścia ze
strony sądów do roli przedstawicieli mediów w demokratycznym państwie, a
tym samym większa wrażliwość na standardy Trybunału w Strasburgu, mogą
być decydujące jeśli chodzi o zakres ochrony swobody wypowiedzi prasowej w
Autorka jest prawnikiem, współpracuje z Helsińską Fundacją Praw Człowieka,
gdzie koordynuje program „Obserwatorium wolności mediów w Polsce”
Wyrok ETPC (Strasburg) dot. przewlekłości postępowania - sąd
powinien dyscyplinować strony...
STRASBURG Europejski Trybunał Praw Człowieka upomina Polskę za
"olewanie" wyroków ETPC
Strasburg potwierdza bezprawny areszt jednak przedsiębiorca Marian
Wegera siedzi dalej !!! - lubelskie przekręty organów władzy.
Tajne wybory polskich sędziów do Trybunału Praw Człowieka w
Strasburgu. Kandydatów na sędziów, którzy będą sądzić nasze
sprawy przeciwko rządowi wybiera... rząd
Trybunał Praw Człowieka w Strasburgu: Polska narusza prawo do swobody
PROTEST W STRASBOURGU – walczymy o praworządność w polskich
prokuraturach i sądach. PRZEŚLADOWANIA POLSKIEJ OPOZYCJI - demonstracja w Strasburgu przed
Parlamentem Europejskim i Europejskim Trybunałem Praw Człowieka w
Strasburgu w dniach 27 - 28 września 2011 r
PROTEST PRZECIWKO BEZPRAWIU SĄDOWEMU W STRASBOURGU – zapraszamy na
wyjazd w dniach 10-15 maja !
List otwarty do Przewodniczącego Parlamentu Europejskiego Jerzego Buzka
informujący o zorganizowanej przestępczości działającej nie tylko w
polskich sądach - ale sięgającej Europejskiego Trybunału Praw Człowieka
STOWARZYSZENIA INICJATYW DEMOKRATYCZNYCH OGRODÓW DZIAŁKOWYCH
Bezprawie urzędników Europejskiego Trybunału Praw Człowieka w
Strasburg - wyroki Trybunału Praw Człowieka - ukarana Polska za wydane
wyroki naruszające PRAWO i wolności demokratyczne - dowodzące
nieetyki i nieznajomości prawa przez polskich sędziów.
Strasburg - tylko dla swoich? - nieprofesjonalność, nierzetelność i
nieuczciwość - czy na tym polega działanie sędziów Europejskiego
Trybunału Praw Człowieka?
Strasburg - co daje złożenie skargi i otrzymanie wyroku z
Europejskiego Trybunału?... nieraz wielkie g...
Strasburg - wyroki Trybunału - ukarana Polska i polskie sądy za wydane
wyroki naruszające prawo - efekty skorumpowania polskich sędziów.
~wolne słowo
05-04-2013 / 00:45
Fakt że ludzie nie mający styczności z tym zjawiskiem mają ślepa wiarę w sprawiedliwość.
Jednak statystyki mówią już o 12 milionach ludzi pokrzywdzonych w tym kraju przez niesprawiedliwe wyroki i osądy.Tyle się ich naskładało przez ich działania w czasie wielu lat.Są to ludzie którzy mogą jednego dnia wyjść na ulicę i zażądają sprawiedliwości.Nie chce mówić o tych co np.mieli dopisane do wyroków fikcyjne artykuły itp.Pomimo swoich przewinień też stracili wiarę w prawo.
Nagminne praktyki to robienie z wykroczeń przestępstw czyli tzw. Policyjnych wyników.
Sędziowie już nawet nie starają eis pisać niczego co ma sens-ich wyroki i uzasadnienia to kabaret na serio.
Ktoś powie że to nie jest możliwe ,aby niewinnym produkować wyroki. Właśnie oni tak myślą że społeczeństwo nie uwierzy w niewinność oskarżonego zgodnie z pseudo prawem.
Jednak wielu ludziom otworzyły się oczy ponieważ brak nadzoru nad miernotami umocowanymi prawnie doprowadził do tego co jest.Dzisiaj o ich bezprawiu mówią ludzie naprawdę na poziomie i mieli z nimi przejścia których nigdy nie zapomną.Obecni sędziowie i prokuratorzy powinni być odsunięci od swojej roli.Sądzić mogą ludzie godni reprezentowania Społeczeństwa i nie muszą być prawnikami.Dzisiaj B .Goczyński -twórca sądów obywatelskich jest więzionym jako zagrożenie dla nich.Wiedzą że Apokalipsa nadchodzi.
W obecnym systemie bezprawia nie można mówić o demokracji,prawie czy poszanowaniu własności.
Mało tego, taki system sprzyja obcym mocarstwom grabiącym dosłownie ten kraj z bogactw.
Rządowe błazny powinny stanąć pod sąd i podlegać kasacji majątków za korupcję.Kasacja majątków prokuratorów,sędziów ,polityków i innego skorumpowanego badziewia to jedyne i słuszne rozwiązanie.Państwo musi funkcjonować i posiadać silny rząd,dzisiaj tego brakuje więc czas na zmiany zgodne z duchem demokracji.Chocholi taniec czas zakończyć. Do dzieła Narodzie.
Polska jest Ojczyzną prawdziwych Polaków -nie przekupniów z umocowanej sztucznym prawem targowicy.Nie może być przywilejów dla funkcjonariuszy publicznych tylko odpowiedzialność razy 2.Ponieważ wiedzą co czynią z premedytacja.
03-04-2013 / 21:34
Prokurator Generalny miał rację. Tak muszą działać sądy.______e-prawnik.pl/wiadomosci/informacje/prokurator-generalny-mial-racje-t
02-04-2013 / 20:17
zara Minister Zdrojewski tek który jest wmieszany w sprawę kradzieży mieszkań z majątku magistratu Wrocławia z czasów gdy był prezydentem, W tym czasie na tym tle doszło do zabójstwa Aleksandra Salomona który ujawnił system kradzieży czyli spółke lewą magistrat oraz MSWiA przy aprobacie sędziów, prokuratorów, policjantów, profesorów UW, Przypominam , że jego syn Sławomir Salomon z całą rodziną i swoją technologiczną firmą został żywcem zamurowany w tym mieszkaniu w nagrodę za ujawnienie zabójstwa ojca ja i udziału zarządu bezpieki. Przypominam, że ta sytuacja trwa do dzisiaj choć minęło już 16 lat. Ale co się dziwić szef partii a zarazem v-ce prezydent w tym mieście dżudoka w autobusie zabił obywatela bo ten obraził jego żonę. Czytelniku polityk może od tej pory osobiście bezkarnie zabić obywatela no taka mała licencja polityka na zabijanie. Osobiście własnoręcznie. Przypominam, że politycy mają broń ciężką jak i byłych 40 letnich emerytów , którzy do końca będą bronić przywileju od dymanego robotnika. z Per5spektywy czasu oni wiedzą , że stojąc za rozkazem bolkowym jedynie mogą wygrać wszystko.

References: art. 212
 art. 241
 art. 265

Art. 10
 art. 10

art. 10
 art. 212
 art. 212
 art. 10
 art. 10
 art.
10
 art. 46
 art. 212
 art. 10
 art. 66

art. 10
 art. 10
 art. 10
 art. 212
 art. 14
 art. 49
 art. 46
 art. 212
 art. 10