Source: https://www.rpo.gov.pl/raport_1/1021
Timestamp: 2019-09-19 18:57:21+00:00

Document:
Liczba całkowita wyników: 41
Sprawy dotyczące kultury, dostępu do niej, twórczości i twórców.
Konstytucja zapewnia każdemu wolność twórczości artystycznej, badań naukowych oraz ogłaszania ich wyników, wolność nauczania, a także wolność korzystania z dóbr kultury.
RPO ma wątpliwości, bo taki przepis ingeruje nadmiernie w konstytucyjne prawo własności i może nie służyć ochronie zabytków
O swój zabytek właściciel musi bowiem dbać pod sankcją karną. Jak pogodzić z tym zakaz jakichkolwiek prac, np. w celu usunięcia skutków burzy czy wichury?
W ocenie Rzecznika dopuszczalne powinny być konieczne prace przy zabytku, pod kontrolą nadzoru konserwatorskiego
Skarga dotyczy tzw. ochrony tymczasowej zabytku w czasie trwania postępowania o wpis do rejestru. Zgodnie z nowelizacją ustawy o ochronie zabytków i opiece nad zabytkami, która weszła w życie 9 września 2017 r., od wszczęcia postępowania ws. wpisu do rejestru do dnia, w którym decyzja stanie się ostateczna, przy danym zabytku nie wolno prowadzić prac konserwatorskich, restauratorskich, robót budowlanych oraz innych działań mogących prowadzić do naruszenia substancji lub zmiany wyglądu zabytku. Jak głosiło uzasadnienie projektu noweli, jej celem miało być wyeliminowanie „stosunkowo częstych sytuacji, gdy po wszczęciu postępowania w sprawie wpisania zabytku do rejestru właściciel tego zabytku dokonuje jego zniszczenia”.
Rzecznik Praw Obywatelskich nie ma wątpliwości, że zagwarantowanie skutecznej ochrony dóbr kultury, w tym zabytków, jest obowiązkiem władzy publicznej. Realizacja tego obowiązku nie może jednak odbywać się z naruszeniem Konstytucji, a zwłaszcza nie może stanowić nadmiernej ingerencji w sferę praw człowieka i obywatela, a zwłaszcza prawo własności.
Prawo to nie jest prawem absolutnym i może podlegać ograniczeniom. Ograniczenie własności zabytków znajduje zaś konstytucyjne uzasadnienie. Nie oznacza to jednak dowolności ustawodawcy w sposobie oraz głębokości ograniczenia. Konieczne jest w tym przypadku wyważenie praw właścicieli oraz przede wszystkim interesu publicznego.
Dlatego dopuszczalność zabezpieczenia zabytków na czas postępowania o wpis co do zasady nie budzi wątpliwości Rzecznika. Jest on zaś zaniepokojony sposobem i zakresem ingerencji ustawodawcy.
Niejasność zakresu zakazu prowadzenia prac
Zasadniczą kwestią jest określenie zakresu prac, których właściciel lub posiadacz zabytku nie może podejmować w trakcie postępowania. Powstaje pytanie, czy zakaz obejmuje wszystkie prace, czy też można wskazać takie, które można by prowadzić.
Nieuzasadnione wydaje się wprowadzenie całkowitego zakazu prowadzenia prac konserwatorskich oraz restauratorskich. Wstrzymanie prac konserwatorskich -zapobiegających destrukcji zabytku - wydaje się bowiem sprzeczne z ciążącym na właścicielu obowiązkiem opieki nad zabytkiem. Jeśli nie zabezpieczył go w należyty sposób przed uszkodzeniem czy zniszczeniem podlega karze aresztu, ograniczenia wolności lub grzywny. W przypadku zniszczenia lub uszkodzenia zabytku grozi zaś kara od 6 miesięcy do 8 lat więzienia.
Zakaz prowadzenia wszelkich prac w czasie trwania postępowania o wpis z jednej strony uniemożliwia bowiem właścicielowi lub posiadaczowi realizację obowiązku dbania o zabytek, z drugiej zaś naraża go na sankcje w przypadku niezabezpieczenia czy zniszczenia zabytku. Nie jest zatem jasne i jednoznaczne, czy na gruncie tego zakazu można podejmować jakiekolwiek prace, w jakim trybie powinno to się zgłaszać i na podstawie jakich pozwoleń.
Może to powodować niepewność właściciela co do dopuszczalności podjęcia określonych prac i ich zakresu. Wydaje się, że to praktyka stosowania zakazu może przesądzić o jego treści. Może to jednak prowadzić również do sytuacji, w których w takich samych stanach faktycznych zapadać będą różne decyzje. Wydaje się to trudne do pogodzenia z zasadą zaufania do państwa i stanowionego przez nie prawa.
Nadmierna ingerencja w prawo własności właściciela zabytku
Ustawa o ochronie zabytków przewiduje różne formy ochrony zabytków nieruchomych. To ma zaś wpływ na zakres praw i obowiązków właścicieli. Wpis do rejestru stanowi wyjątkowo rygorystyczną formę ochrony i z tego właśnie powodu dużo silniej wkracza w prawo własności i ogranicza je. Świadczy o tym m.in. fakt, że wpisanie zabytku ujawnia się w księdze wieczystej nieruchomości. Właściciel ma zaś obowiązek uzyskania pozwolenia konserwatora zabytków m.in. na prowadzenie prac konserwatorskich, restauratorskich lub robót budowlanych.
W przeciwieństwie do ochrony wynikającej z wpisu do rejestru, co wymaga decyzji administracyjnej, objęcie zabytku ochroną tymczasową następuje z mocy prawa wraz z wszczęciem postępowania w sprawie wpisu. W praktyce wydaje się jednak, że przyjęta regulacja prowadzi do sytuacji, w której zabytek w czasie trwania postępowania o wpis do rejestru objęty jest ochroną która ma de facto bardziej rygorystyczny charakter niż ochrona obiektów już wpisanych do rejestru.
W przypadku bowiem zabytku wpisanego do rejestru właściciel może – za pozwoleniem konserwatora - prowadzić prace konserwatorskie, restauratorskie, roboty budowlane lub podejmować inne działania, które mogłyby prowadzić do naruszenia substancji lub zmiany wyglądu zabytku. W czasie postępowania w sprawie wpisu możliwość taka - jak się wydaje - jest wykluczona.
Tymczasem obowiązek zabezpieczenia i utrzymania zabytku w jak najlepszym stanie nie jest związany z decyzją o wpisie do rejestru i spoczywa na jego dysponencie także w czasie trwania postępowania o wpis. A pogorszenie stanu zabytku może nastąpić nagle, na skutek chociażby nagłych zdarzeń atmosferycznych. Zerwanie np. części dachu przez wiatr, może wiązać się z koniecznością podjęcia stosownych działań, które niewątpliwie będą wiązały się z substancją zabytku – wskazuje RPO.
Dolegliwość zakazu prowadzenia prac może się zwiększyć wraz przedłużającym się postępowaniem o wpis. Z uwagi na skomplikowany charakter oraz konieczność gromadzenia i analizowania dokumentacji może to trwać nawet kilka lat.
- Wydaje się, iż wprowadzenie ochrony tymczasowej, gdy organ ma pewność, że właściciel nie może w stosunku do zabytku podjąć de facto jakichkolwiek działań, może wpłynąć na wydłużenie postępowań – uważa Rzecznik. Tym bardziej zasadne wydaje się istnienie mechanizmu, który pozwalałby na podejmowanie określonych, koniecznych prac, oczywiście pod kontrolą nadzoru konserwatorskiego.
Brak rozwiązań prawnych, które mogłyby uzupełniać mechanizm ochrony tymczasowej, powoduje, że właściciel nie ma możliwości wystąpienia o przeprowadzenie koniecznych prac. Tym samym zostaje on w rzeczywistości pozbawiony możliwości decydowania o swojej własności i dysponowania nią do czasu wydania ostatecznej decyzji co do wpisu.
W ocenie Rzecznika zakaz prowadzenia prac przy zabytku, nie przewidujący wyjątków bądź procedury w ramach której możliwe byłyby - pod kontrolą nadzoru konserwatorskiego - zastosowanie określonych wyłączeń, stanowi zatem nadmierną ingerencję w prawo własności.
O stanowisko w tej sprawie Rzecznik zwrócił się do wicepremiera, ministra kultury i dziedzictwa narodowego Piotra Glińskiego. Jeśli podzieliłby on zaprezentowaną argumentację, Rzecznik poprosił o rozważenie prac nad nowelizacją ustawy o ochronie zabytków - aby ochronić prawa właścicieli nieruchomości, w stosunku do których wszczęto postępowanie w sprawie wpisu do rejestru zabytków.
Dobrze jest mi znane miejsce prac Natalii LL i Katarzyny Kozyry w polskiej sztuce - tak dyrektor Muzeum Narodowego prof. Jerzy Miziołek odpowiedział RPO w sprawie usunięcia ich prac z galerii sztuki współczesnej
Zmiany galerii to realizacja nowej, bardziej dynamicznej wizji funkcjonowania, a nie deprecjonowanie zbiorów czy ich „cenzurowanie” - zapewnił
Podkreślił, że misją Muzeum jest prezentowanie różnorodnych kierunków i postaw artystycznych, a przy ograniczonych warunkach lokalowych muszą następować „kreatywne zmiany”
Rzecznik Praw Obywatelskich poprosił dyrektora Muzeum Narodowego o wyjaśnienie przyczyn usunięcia z Galerii Sztuki XX i XXI Wieku dwóch prac – „Sztuki konsumpcyjnej” Natalii LL oraz „Lou Salome” Katarzyny Kozyry. W wyniku protestów i wielu komentarzy opinii publicznej oba eksponaty mają zostać czasowo przywrócone do Muzeum.
W ocenie RPO sytuacja ta budzi uzasadnione wątpliwości z puntu widzenia konstytucyjnej zasady równego dostępu do dziedzictwa kulturowego oraz wolności twórczości artystycznej, zwłaszcza w kontekście planowanych zmian w Galerii Sztuki XX i XXI wieku.
Konstytucja obejmuje ochroną dzieła artystyczne reprezentujące różne nurty w sztuce, w tym także dzieła o charakterze krytycznym i podejmujące kontrowersyjne tematy. Dyrektor instytucji kultury ma prawo do autonomicznego określania polityki wystawienniczej tej instytucji. Rzecznik ze zrozumieniem odnosi się również do konieczności wymiany eksponowanych w Muzeum Narodowym dzieł, która ma na celu udostępnianie zwiedzającym również obiektów znajdujących się aktualnie w archiwum Muzeum.
Niemniej forma wycofania dzieł budzi poważne wątpliwości. Oba eksponaty stanowiły bowiem element wystawy stałej obecnej w Muzeum od kilku lat, a ich czasowe usunięcie nie było powiązane w żaden sposób ze zmianą tej wystawy.
Obie artystki mają ugruntowaną pozycję w historii polskiej sztuki współczesnej, a ich dzieła stanowią istotny element polskiego dziedzictwa kulturowego. Dlatego usunięcie ich dzieł przez placówkę kultury o tak istotnym znaczeniu jak Muzeum Narodowe w Warszawie może zostać odebrane jako komunikat skierowany do artystów i opinii publicznej, że podejmowanie pewnych tematów w polskiej sztuce jest nieodpowiednie, a zatem może negatywnie wpływać na realizację wolności twórczości artystycznej zwłaszcza przez rozpoczynających karierę twórców - ocenił RPO.
Odpowiedź dyrektora Muzeum Narodowego
- Uprzejmie informuję, że nowy pokaz malarstwa XX wieku był planowany od grudnia 2018 r., a jego koncepcja powstała przy ścisłej współpracy z pracownikami Działu Sztuki Nowoczesnej MNW. Po opracowaniu scenariusza nowej wystawy, prace nabrały tempa, a od 6 maja przystąpiono do demontażu poprzedniej, trwającej od sześciu lat ekspozycji - napisał w odpowiedzi RPO prof. Jerzy Miziołek.
Zapewnił, że zmiany w galerii są związane z wizją bardziej dynamicznego funkcjonowania Muzeum Narodowego w Warszawie. W zbiorach MNW znajduje się prawie 900 tys. obiektów. Na stałej ekspozycji prezentowane jest jedynie 0,5%. Zmiany w przestrzeni dotychczasowej Galerii Sztuki XX i XXI wieku to realizacja podjętych zobowiązań związanych, ze wspomnianą nową, bardziej dynamiczną, wizją funkcjonowania instytucji, a nie deprecjonowanie zbiorów MNW czy ich „cenzurowanie”.
- Dobrze jest mi znane miejsce prac Natalii LL i Katarzyny Kozyry w polskiej sztuce - podkreślił dyrektor Muzeum. Zaznaczył, że misją MNW jest prezentowanie różnorodnych kierunków i postaw artystycznych, co w sytuacji bardzo ograniczonych warunków lokalowych powoduje, iż muszą następować kreatywne zmiany.
Prowadzone są intensywne prace nad montażem wystawy Widoczne Niewidoczne - pokaz malarstwa XX wieku ze zbiorów Muzeum Narodowego, na którym zostanie zaprezentowane prawie 150 obiektów głównie XX-wiecznego malarstwa polskiego. Wszystkie eksponaty zostały wybrane przez zespół pracowników odpowiedzialnych za Zbiory Sztuki Nowoczesnej. Otwarcie wystawy planowane jest na początek czerwca.
Czy przyzwoity człowiek stosuje artykuł 212 Kodeksu Karnego? Czy nowoczesne społeczeństwo może przetrwać bez takiej obrony przed destrukcyjnymi pomówieniami?
Jak bronić wolność słowa – nie narażając jednocześnie demokracji na niszczące ataki fake newsów rozprzestrzenianych w internecie?
W dyskusji zorganizowanej w Biurze RPO jej uczestnicy zaproponowali kilka konkretnych zmian przepisu, który dziś pozwala ukarać dziennikarza więzieniem za słowo. Podumował je na zakończenie Adam Bodnar w pięciu punktach
Sprawa stosowania i istnienia art. 212 Kk jest tak ważna, że być może w porozumieniu z Prezydentem RP będziemy tę debatę kontynuować razem z Panem Rzecznikiem już w Kancelarii Prezydenta – powiedział minister Andrzej Dera z Kancelarii Prezydenta
Rozmowa prowadzona była w otwartej formule rzecznikowskich „Debat Jata Nowaka Jeziorańskiego” (patrz – relacje z takich debat niżej).
- Temat art. 212 Kodeksu karnego towarzyszy mi w całej mojej pracy jako obrońcy praw człowieka – powiedział Adam Bodnar. Przypomniał sprawę dziennikarza Andrzeja Marka skazanego z tego artykułu w 2007 r. - Nie spodziewałem się, że temat ten zajmować nas będzie po tylu latach. Dziękuję za przyjęcie zaproszenia do rozmowy.
- Problem mamy raczej z praktyką stosowania art. 212 niż z jego istnieniem. Kiedyś myślałam, że można go zlikwidować, ale jestem teraz przekonany, że przepis nie jest potrzebny - powiedział w zagajeniu min. Andrzej Dera zaznaczając, że nie jest to oficjalne stanowisko Prezydenta ani jego Kancelarii. Podkreślił, że przepis chroni godność, zaś w obronie przed kłamstwem przydaje się pomoc prokuratora.
Marek Frąckowiak, Izba Wydawców Prasy powiedział, że art. 212 trzeba znieść, i jest to ważne zwłaszcza dla mediów lokalnych: Wierzę, że godność i wolność słowa to wartości równoważne – ale art. 212, „przeczołgiwanie” ludzi oskarżonych z tego przepisu, pozbawia ich tej godności (od ciągania do sądu na drugi koniec Polski po kierowanie na badania psychiatryczne – kiedy w końcu sprawa się kończy uniewinnieniem, jest już dużo za późno) - dodał.
- Nie możemy liczy na polityków, to, co musi niepokoić, to skłonność także przedstawicieli mediów do używania tego kija. Pierwszym krokiem ku zniesieniu tego przepisu powinno być to, że nie będziemy z niego korzystać a innym będziemy to wypominać
- Tak naprawdę rozstrzygamy między reputacją a wolnością. A jeśli tak się postawi sprawę – zauważył – widzimy, że wolność jest ważniejsza. Nie możemy w imię ochrony reputacji niszczyć naszą wspólną polityczną wolność.
Dlatego cywilizowane społeczeństwa biorą stronę wolności – ma ona cenę. Jest nią m.in. to, że o prezydencie USA można powiedzieć „jaszczur”, a on na to nie zareaguje. - Nie wolno ograniczać wolności w imię czyjejś reputacji - podkreślił.
organizacje specjalizujące się w gwarancjach wolności słowa i praw jednostki;
Wydarzenie odbyło się w formacie debat Jana Nowaka-Jeziorańskiego
Dotychczas w Biurz RPO odbyło się 10 takich spotkań. Pierwsza debata 21 czerwca 2011 roku nosiła tytuł „O godności człowieka”. Temat ostatniej debaty, 18 listopada 2016 r., brzmiał: "Facebook – mowa nienawiści – wolność słowa. Wyzwanie cywilizacyjne i prawnicze czy kryzys wartości?".
W debatach uczestniczyła liczna i różnorodna grupa ważnych postaci życia publicznego, m.in. Tadeusz Mazowiecki, ks. Adam Boniecki, Piotr Gliński, Rafał Ziemkiewicz, Jacek Fedorowicz, Piotr Winczorek, Bronisław Wildstein, Anna Grodzka, Tomasz Terlikowski, Joanna Szczepkowska, Halina Bortnowska, Ireneusz Krzemiński, Bogusław Chrabota, Magdalena Środa, Aleksander Spempkowski, Wiktor Osiatyński, Krzysztof Śmiszek, o. Maciej Zięba, Zbigniew Bujak, Krystyna Starczewska, Krzysztof Bosak. W każdym spotkaniu uczestniczył też mec. Jacek Taylor, przyjaciel i wykonawca testamentu Jana Nowaka Jeziorańskiego.
Ubezpieczenia społeczne twórców. Wicepremier wyjaśnia, co się znajdzie w rządowym projekcie
Rząd pracuje nad projektem ustawy o statusie artysty – zapewnia RPO wicepremier Piotr Gliński
Celem jest m.in. rozwiązanie problemu ubezpieczeń społecznych i emerytur artystów
RPO zabiega w tej kwestii od ponad trzech lat, kiedy twórcy zaalarmowali go w czasie spotkań regionalnych Rzecznika
Problem polega na tym, że twórcy na ogół mają nieregularne dochody. Większość z nich nie pracuje na etat. Tymczasem zasady ubezpieczenia społecznego wymagają stałych, miesięcznych opłat składkowych w określonej wysokości. Jest ona ustalana na zasadach, jakie obowiązują przedsiębiorców. W efekcie może to prowadzić do wykluczenia twórców z dostępu do systemu ubezpieczenia społecznego, w tym świadczeń emerytalno-rentowych.
Wicepremier i minister kultury informuje teraz Rzecznika, że projekt, który ma doprowadzić do poprawy tej sytuacji, jest wstępny i jest przedmiotem konsultacji z Zespołem Ekspertów Ogólnopolskiej Konferencji Kultury
Projekt zakłada, że osoby zawodowo prowadzące działalność twórczą i artystyczną, a nie posiadające tytułu do ubezpieczenia społecznego, po prostu opłacałyby składki takie, jak przy płacy minimalnej – pisze wicepremier i minister kultury.
Projekt zakłada ponadto, że artystom, których przeciętny miesięczny przychód byłby niższy niż przeciętne wynagrodzenie, przysługiwałyby dopłaty do składek na ubezpieczenie społeczne w wysokości dostosowanej do przychodu uzyskanego w poprzednim roku.
Zgodnie z projektem dopłaty finansowane byłyby ze specjalnego państwowego funduszu celowego - Funduszu Wsparcia Artystów Zawodowych - którego operatorem byłby Narodowy Fundusz Artystów.
III.7060.158.2016
Ekipa filmowa nie została wpuszczona do Sejmu, bo nie działała „z upoważnienia redakcji”
Jeśli tak stanowią sejmowe przepisy, to trzeba je zmienić – pisze RPO do marszałka Sejmu Marka Kuchcińskiego
Ekipa filmowa przygotowująca materiał dokumentalny nie została wpuszczona do Sejmu, by zarejestrować przebieg jednego z posiedzeń parlamentu. W marcu 2018 r. Rzecznik interweniował w tej sprawie u Marszałka Sejmu. Dowiedział się, że na wpuszczenie filmowców nie pozwala zarządzenie Marszałka Sejmu z 9 stycznia 2008 r. w sprawie wstępu do budynków pozostających w zarządzie Kancelarii Sejmu oraz wstępu i wjazdu na tereny pozostające w zarządzie Kancelarii Sejmu, zgodnie z którym karty prasowe są wydawane dziennikarzom w celu wykonywania czynności zawodowych na terenie Sejmu i Senatu.
Szef Kancelarii Sejmu zinterpretował w 2018 r. te przepisy, powołując się na prawo prasowe z 1984 r. Uznał, że filmowcy nie są dziennikarzami, bo dziennikarzem jest „osoba zajmująca się redagowaniem, tworzeniem lub przygotowywaniem materiałów prasowych, pozostająca w stosunku pracy z redakcją albo zajmująca się taką działalnością na rzecz i z upoważnienia redakcji". Ekipa filmowa przygotowująca film dokumentalny na zleceniu podmiotu zajmującego się produkcją filmową, takich przesłanek nie spełniała.
Teraz RPO zwraca uwagę Marszałkowi Sejmu, że takie regulacje nie gwarantują w pełni możliwości korzystania z konstytucyjnych praw gwarantowanych w art. 61 Konstytucji (Obywatel ma prawo do uzyskiwania informacji o działalności organów władzy publicznej oraz osób pełniących funkcje publiczne) oraz 73 Konstytucji (Każdemu zapewnia się wolność twórczości artystycznej, badań naukowych oraz ogłaszania wyników, wolność nauczania, a także wolność korzystania z dóbr kultury). A to budzi poważne zaniepokojenie Rzecznika.
Prosi on marszałka Marka Kuchcińskiego o rozważenie zmiany przepisów.
Ludzie nauki skarżą się na nowe zasady ustalania listy czasopism naukowych, przygotowane przez Ministra Nauki i Szkolnictwa Wyższego
W ocenie RPO może to zahamować ważne badania, grozić likwidacją renomowanych polskich czasopism i powodować patologie na rynku
Ograniczy to także możliwość awansu młodych naukowców ze względu na niemożność opublikowania wyników ich badań w czasopismach z ministerialnej listy
Rzecznik Praw Obywatelskich wystąpił do wicepremiera, ministra Jarosława Gowina o zmianę jego rozporządzenia - tak aby zasady tworzenia list czasopism punktowanych uwzględniały zgłoszone uwagi.
Zgodnie z rozporządzeniem Ministra Nauki i Szkolnictwa Wyższego z 7 listopada 2018 r. w sprawie sporządzania wykazów wydawnictw monografii naukowych oraz czasopism naukowych i recenzowanych materiałów, wykaz czasopism winien obejmować czasopisma naukowe ujęte w międzynarodowych bazach wskazanych w rozporządzeniu, recenzowane materiały z konferencji międzynarodowych ujęte w odpowiednich, międzynarodowych bazach oraz czasopisma naukowe będące przedmiotem projektów finansowanych w ramach programu „Wsparcie dla czasopism naukowych”.
W skargach do Biura RPO i na forum publicznym prezentowane są wątpliwości w tej sprawie. W ocenie RPO nie ma ona jedynie charakteru technicznego. W praktyce może bowiem negatywnie wpłynąć na rozwój polskiej nauki, na możliwości awansu młodych naukowców oraz przyczynić się do patologicznych zachowań na rynku wydawnictw naukowych.
Rozporządzenie nie uwzględnia specyfiki nauk humanistycznych. Badania dotyczące tego obszaru często mają charakter lokalny. O ile więc ich wyniki mają bardzo istotne znaczenie w perspektywie polskiej, o tyle w bardzo ograniczonym zakresie mogą być przedmiotem zainteresowania zagranicznych czasopism naukowych uwzględnionych w rozporządzeniu. W międzynarodowych bazach brak jest m.in. polskich czasopism prawniczych, a ich uwzględnienie w wykazie wymaga czasu. W bazach tych często nie ma znaczących międzynarodowych czasopism z zakresu np. nauk prawnych, a niektóre z uwzględnionych zagranicznych tytułów koncentrują się na tematach krajowych.
Według Rzecznika wystarczającym rozwiązaniem nie jest uwzględnianie w wykazie także czasopism naukowych finansowanych w ramach programu „Wsparcie dla czasopism naukowych”, gdyż:
szereg uznanych polskich czasopism naukowych nie spełnia wymogu publikowania tekstów w otwartym dostępie, co jest niezbędne aby uzyskać finansowanie w ramach programu;
po ustaniu finansowania w jego ramach czasopisma nie będą mogły znaleźć się na liście, chyba że zostaną w tym czasie uwzględnione w bazach zagranicznych (co może być wysoce utrudnione m.in. z uwagi na lokalny charakter badań);
liczba tytułów mogących być objętych finansowaniem (maksymalnie 500), jest nieproporcjonalna w perspektywie liczby osób potencjalnie zainteresowanych publikacją;
rozporządzenie nie precyzuje zasad sporządza listy wydawnictw publikujących recenzowane monografie naukowe. Zgodnie z obowiązującym prawem, takie listy nie byłyby tworzone w oparciu o złożone wnioski.
Ponadto wątpliwości Rzecznika budzą podstawy różnicowania statusu czasopism naukowych w zależności, od tego, czy są one finansowane w ramach tego programu. Źródło finansowania czasopisma – w przeciwieństwie do jego naukowej jakości – nie powinno mieć znaczenia w perspektywie tworzenia list czasopism punktowanych.
W ocenie Rzecznika kwestia nie ma jedynie charakteru technicznego. W praktyce może to mieć negatywny wpływ na rozwój polskiej nauki, gdyż.
może to wpłynąć na zahamowanie prowadzenia ważnych w perspektywie polskiej badań naukowych,
prowadzić do likwidacji szeregu renomowanych krajowych czasopism naukowych,
powodować patologie na rynku wydawniczym spowodowane brakiem transparentnych procedur tworzenia list wydawców.
- Przede wszystkim jednak zaproponowane rozwiązania wpłyną na ograniczenie możliwości awansu naukowego młodych naukowców, którzy – z uwagi na przedmiot prowadzonych badań i brak możliwości opublikowania ich wyników w czasopismach z listy ministerialnej – zostaną wykluczeni z grona osób mogących uzyskać stopień naukowy doktora, czy doktora habilitowanego – wskazuje Adam Bodnar.
Rzecznik zwrócił się do wicepremiera, ministra Jarosława Gowina o zmianę rozporządzenia - tak by zasady tworzenia list czasopism punktowanych uwzględniały uwagi Rzecznika, podzielane przez środowisko naukowe.
VII.7033.40.2018
17 stycznia 2019 r. w Ministerstwie Cyfryzacji odbyło się spotkanie poświęcone problematyce patologicznych treści w internecie, w szczególności – patostreamingowi.
To pokazywanie przemocy i wulgarnych treści, niekiedy będących łamaniem prawa, po to, by oglądający to przez internet widzowie płacili nadawcy. W Polsce w ostatnich latach zjawisko nasila się w sposób nieznany w innych krajach.
W spotkaniu, prowadzonym przez wiceministrów Wandę Buk i Adama Andruszkiewicza, wzięły udział m.in. przedstawicielki Biura Rzecznika Praw Obywatelskich oraz przedstawiciele Biura Rzecznika Praw Dziecka, NASK, Komendy Głównej Policji, Kigeit, PIKE, a także platform internetowych – Google’a i Facebooka.
Wiceminister Adam Andruszkiewicz wskazał, że - zwłaszcza w świetle tragedii w Gdańsku - walka z patostreamingiem jest teraz szczególnie ważna. W dyskusji podkreślano niepokojące zjawiska związane z internetem:
bardzo niską liczbę zgłoszeń przypadków patostreamingu przez użytkowników sieci,
wzrastającą falę mowy nienawiści w internecie po zabójstwie prezydenta Gdańska Pawła Adamowicza,
korzystanie przez streamerów z płatności alternatywnych po zablokowaniu możliwości zarabiania na streamach przez youtube.
Dyskutanci mówili, że zjawisko patologicznych treści w internecie należy potraktować szeroko, nie ograniczając się wyłącznie do streamów. Nie zawsze treści łamią prawo, ale często są bulwersujące, zwłaszcza jeśli miałyby oglądać je dzieci.
Dyskutowano także o możliwości podjęcia współpracy w zakresie standaryzacji narzędzia do zgłaszania niepożądanych treści oraz propozycje zmian legislacyjnych.
Wszyscy podkreślali, że konieczne są bardzo szerokie działania edukacyjne w zakresie treści znajdujących się na platformach, możliwości reagowania i zgłaszania treści niepożądanych w sieci, ale też skutków, jakie te treści niosą. Wyrażono jednogłośną wolę współpracy w tej kwestii.
Przedstawicielki Biura Rzecznika Praw Obywatelskich wskazały na działająca przy RPO koalicję podmiotów: youtuberów, instytucji państwowych, dziennikarzy, organizacji pozarządowych, SWPS, przedstawicieli policji i prokuratury. Zaprosiły wszystkie chętne podmioty do współpracy w ramach kolejnych działań przeciwko patotreściom w internecie.
Właściciel prywatnego obiektu włączonego do gminnej ewidencji zabytków nie może dziś skutecznie zakwestionować takiego wpisu - nawet o nim nie wie
Tymczasem wpis taki ogranicza np. remonty czy rozbudowę danego budynku
RPO od lat upomina się o prawa tych osób. Przyłączył się do pytania prawnego Naczelnego Sądu Administracyjnego do Trybunału Konstytucyjnego
Rzecznik wnosi o uznanie niekonstytucyjności obecnych przepisów
Wpis ogranicza korzystanie z własności ze względu na interes publiczny. Tymczasem szczątkowe regulacje ustawowe nie przewidują ochrony prawnej dla właściciela kwestionującego taki wpis - jakkolwiek w pewnym zakresie dopuszcza ją orzecznictwo sądów administracyjnych. W sprawie takiego wpisu nie prowadzi się postępowania administracyjnego, a co za tym idzie – nie wydaje się decyzji administracyjnej. W ocenie RPO jest to nie do pogodzenia z gwarancjami konstytucyjnymi ochrony prawa własności (według art. 64 Konstytucji RP każdy ma prawo do własności, która podlega równej dla wszystkich ochronie prawnej i może być ograniczona tylko ustawą i jedynie w zakresie, w jakim nie narusza ona istoty prawa własności).
W pisemnym uzasadnieniu stanowiska RPO wskazuje, że art. 64 Konstytucji gwarantuje obywatelom poszanowanie „prawa własności i innych praw majątkowych” oraz ochronę tego prawa - równą dla wszystkich równą. Normy te dopełnia wynikająca z art. 31 ust. 3 Konstytucji zasada proporcjonalności.
Zbliżone gwarancje zawiera też Konwencja, która w art. 1 Protokołu „Ochrona własności” głosi, że „Każda osoba fizyczna i prawna ma prawo do poszanowania swego mienia. Nikt nie może być pozbawiony swojej własności, chyba że w interesie publicznym i na warunkach przewidzianych przez ustawę oraz zgodnie z ogólnymi zasadami prawa międzynarodowego”.
Na tej podstawie Europejski Trybunał Praw Człowieka stwierdził w sprawie Potomscy przeciwko Polsce naruszenie gwarancji, bo państwo nie zapewniło odpowiednich procedur ochronnych względem naruszonego prawa własności (w tym wypadku - umożliwienia wykupu nieruchomości bądź jej wywłaszczenia na wniosek właściciela, którego całkowicie pozbawiono możliwości korzystania z własności, ze względu na jej cenne walory zabytkowe).
Rzecznik wskazuje, że wzgląd na lepszą ochronę zabytku uzasadniałby jak najszybsze ostrzeżenie właściciela, że dysponuje on szczególnym dobrem kultury i musi bardziej o niego dbać. Ukrycie tej informacji nie zapobiegnie np. ewentualnej dewastacji obiektu czy potencjalnie szkodliwym inwestycjom. Brak informacji o wpisie nie przyspieszy też stworzenia ewidencji gminnej - z tego punktu widzenia niejawność nie jest do niczego potrzebna.
Objęcie nieruchomości ochroną konserwatorską wpływa na ekonomiczną racjonalność decyzji o zakupie danego obiektu, jak i jego na wartość, a więc i cenę zakupu. - Jeżeli więc dopiero co nabyta nieruchomość została bez wiedzy właściciela wpisana do ewidencji gminnej jako obiekt zabytkowy, okoliczność taka może oczywiście budzić u nabywcy (ale i zbywcy) uzasadnione i całkowicie zrozumiałe poczucie bycia oszukanym przez władze publiczne – skoro przedmiotem zakupu była nieruchomość o innych cechach faktycznych i prawnych, niż to się stronom z początku wydawało – napisał RPO do TK.
Wątpliwości budzi kwestia zakresu ochrony udzielanej właścicielom w takich sprawach przez sądy administracyjne – czy mogą np. badać, czy obiekt włączany do ewidencji wykazuje cechy zabytku. Jeden z sądów przyjął, że ewidencja jest zbiorem przeznaczonym dla zabytków, a posiadanie walorów zabytkowych nie może być z góry zakładane, lecz winno być poprzedzone badaniami. Nie podzielono stanowiska organu, że można dokonać wpisu obiektu, który nie został zakwalifikowany jako zabytek bez odpowiednich analiz - wtedy wpis stanowi dowolne działanie organu. Stanowisko takie wydaje się obecnie dominować. Są jednak i orzeczenia o braku możliwości zakwestionowania przed sądem zabytkowego charakteru nieruchomości. Sama fachowa wiedza organu konserwatorskiego może wystarczyć dla oceny, czy dany obiekt jest zabytkiem – uznał inny sąd.
Przedmiotem postępowania w TK jest tzw. pominięcie prawodawcze (gdy ustawodawca uregulował pewną kwestię, lecz uczynił to w sposób niepełny). Zdaniem RPO brak gwarancji ochronnych dla właściciela - choć niektóre wypracowało orzecznictwo sądowoadministracyjne) - nie może być traktowany jako celowe i świadome pozostawienie danej materii poza zakresem ustawy.
Wcześniejsze działania RPO w sprawie
W listopadzie 2017 r. minister kultury, wicepremier Piotr Gliński poinformował RPO o utworzeniu zespołu do opracowania projektu ustawy regulującej sprawy ochrony zabytków. Deklarował, iż jeszcze przed zakończeniem prac zespołu możliwa byłaby nowelizacja rozporządzenia MKiDN z 26 maja 2011 r. w sprawie prowadzenia rejestru zabytków. Miałaby ona poprawić standard ochrony właścicieli - m.in. przez zobligowanie organów administracji do zawiadomienia właściciela o takim wpisie i jego uzasadnieniu.
W odpowiedzi na kolejne pismo RPO z 21 czerwca 2018 r., wiceminister kultury Jarosław Sellin napisał, że planowany termin wydania rozporządzenia to IV kwartał 2018 r. Zapowiedział, że nowelizacja przewiduje:
IV.7002.8.2018
Rzecznik zwrócił się do burmistrza Strzyżowa o wskazanie przyczyn niewyświetlania filmu „Kler” w kinie prowadzonym przez miejską jednostkę organizacyjną.
Do Rzecznika Praw Obywatelskich wpłynęła skarga dotycząca niewyświetlania tego filmu w samorządowym kinie „Sokół”. Sprawa była również opisywana w mediach. Skarżący podkreśla, że władze miasta publicznie formułowały krytyczne wypowiedzi dotyczące filmu.
Opisana sytuacja może budzić wątpliwości z punktu widzenia zagwarantowanej w art. 73 Konstytucji RP wolności twórczości artystycznej i prawa do dostępu do dóbr kultury.
Sztuka często wyraża krytyczne poglądy artystów na rzeczywistość i wpływa na kształtowanie przekonań opinii publicznej. Dlatego też, wolność artystyczna ściśle wiąże się ze swobodą wypowiedzi, która jest chroniona na mocy art. 54 Konstytucji RP. Wolność wypowiedzi i twórczości artystycznej obejmuje również dzieła poruszające tematy trudne i kontrowersyjne. Tak rozumiana wolność artystyczna jest jednym z podstawowych gwarantów demokratycznego państwa prawa.
VII.715.33.2018
Patostreaming - co robimy? Deklaracja uczestników Okrągłego Stołu RPO do walki z patotreściami w internecie
W Biurze RPO spotkali się po raz drugi uczestnicy Okrągłego Stołu do walki z patotreściami w internecie. Efektem spotkania jest deklaracja:
DEKLARACJA UCZESTNIKÓW OKRĄGŁEGO STOŁU RZECZNIKA PRAW OBYWATELSKICH DO WALKI Z PATOTREŚCIAMI W INTERNECIE
Rzecznik Praw Obywatelskich zorganizował w swoim Biurze spotkanie „okrągłego stołu” poświęcone problematyce patologii w internecie. Udział w nim wzięli: prawnicy, naukowcy, przedstawiciele władz publicznych, organizacji pozarządowych, firm technologicznych oraz youtuberzy i dziennikarze. W trakcie spotkania zgłoszono liczne postulaty podjęcia działań, które mogłyby prowadzić do ograniczenia samego zjawiska patostreamingu oraz jego destrukcyjnych skutków społecznych i wychowawczych. Są to miedzy innymi:
Jako organizacje i osoby zajmujące się zjawiskiem patologii w internecie, wyrażamy pełne poparcie dla powyższych postulatów. Deklarujemy wolę działania na rzecz ich realizacji. Pragniemy również współpracować w tym zakresie zarówno między sobą (sygnatariuszami tego porozumienia), jak i z innymi podmiotami. Naszym celem jest takie kształtowanie przestrzeni publicznej, aby szanowana była w niej ludzka godność oraz bezpieczeństwo dzieci i młodzieży.
Warszawa, 28 listopada 2018 roku.
Ośrodek Monitorowania Zachowań Ksenofobicznych i Rasistowskich
Lifetube, Kamil Bolek
Mediafun, Maciek Budzich
Aula Polska, Artur Kurasiński
Porcelanowe Aniołki, Rafał Szymański
Good for you, Wojtek Kardyś
W ochronie praw właścicieli zabytków. RPO przyłączył się do pytania prawnego do Trybunału Konstytucyjnego
Właściciele prywatnych obiektów włączanych do gminnej ewidencji borykają się z szeregiem problemów
Dziś ustawa nie przewiduje np. ochrony prawnej właściciela kwestionującego wpis do ewidencji zabytków
Dlatego RPO przyłączył się do pytania prawnego Naczelnego Sadu Administracyjnego, skierowanego w takiej sprawie do Trybunału Konstytucyjnego
Rzecznik podkreśla, że wpis do ewidencji ogranicza korzystanie z własności ze względu na interes publiczny. Tymczasem szczątkowe regulacje ustawowe nie przewidują ochrony prawnej dla właściciela kwestionującego taki wpis - jakkolwiek w pewnym zakresie dopuszcza ją orzecznictwo sądów administracyjnych. W ocenie RPO jest to nie do pogodzenia z gwarancjami konstytucyjnymi ochrony prawa własności (według art. 64 Konstytucji RP każdy ma prawo do własności, która podlega równej dla wszystkich ochronie prawnej i może być ograniczona tylko ustawą i jedynie w zakresie, w jakim nie narusza ona istoty prawa własności). W sprawie takiego wpisu nie prowadzi się postępowania administracyjnego, a co za tym idzie – nie wydaje się decyzji administracyjnej.
W listopadzie 2017 r. minister kultury, wicepremier Piotr Gliński informował RPO o utworzeniu zespołu do opracowania projektu ustawy regulującej sprawy ochrony zabytków. Deklarował, iż jeszcze przed zakończeniem prac zespołu możliwa byłaby nowelizacja rozporządzenia MKiDN z 26 maja 2011 r. w sprawie prowadzenia rejestru zabytków. Miałaby ona poprawić standard ochrony właścicieli - m.in. przez zobligowanie organów administracji do zawiadomienia właściciela o takim wpisie i jego uzasadnieniu.
13 czerwca 2018 r. NSA skierował do Trybunału Konstytucyjnego (sygn. akt II OSK 2781/17) pytanie prawne. Zakwestionował w nim konstytucyjność art. 22 ust. 5 pkt 3 ustawy o ochronie zabytków - w zakresie, w jakim ogranicza on prawo własności nieruchomości poprzez dopuszczenie ujęcia nieruchomości jako zabytku nieruchomego w gminnej ewidencji zabytków, bez zapewnienia właścicielowi gwarancji ochrony prawnej.
W listopadzie 2016 r. TK umorzył postępowanie w podobnej sprawie ze skargi konstytucyjnej, do którego przystąpił RPO (SK 3/15). Uznano, że skarżąca nie powołała adekwatnych wzorców konstytucyjnych.
IV.7002.8.2018, IV.7002.21.2014
Ktoś potajemnie sfotografował spotkanie głównej księgowej Muzeum II Wojny Światowej z b. wicedyrektorem placówki, który odszedł po przejęciu jej przez nową ekipę
Udział w tym spotkaniu stał się podstawą działań dyrektora muzeum, aby rozwiązać z księgową umowę o pracę
Zaniepokojony możliwym naruszeniem prawa do prywatności, RPO pyta dyrektora muzeum, czy otrzymał te zdjęcia, a jeśli tak, to jaka była tego podstawa prawna
- Z artykułu wynika, że wizerunek pracownicy Muzeum II Wojny Światowej był utrwalany na prywatnym spotkaniu w czasie wolnym od pracy. Następnie udział w tym spotkaniu stał się podstawą do podjęcia przez Pana Dyrektora działań zmierzających do rozwiązania umowy o pracę z wspomnianą wyżej pracownicą (zakończonych rozwiązaniem umowy o pracę za porozumieniem stron) – napisał Adam Bodnar do dyrektora Karola Nawrockiego.
Dlatego Rzecznik zwrócił się do dyrektora Muzeum o wyjaśnienia, zwłaszcza o poinformowanie, czy wszedł w posiadanie zdjęć wspomnianych w artykule, a jeśli tak - to jaka była podstawa prawna dopuszczająca ich uzyskanie.
VII.520.72.2018
Dlaczego w Kraśniku bilety na "Kler" są droższe niż na inne filmy?
RPO dostał skargę, że w Kinie Metalowiec w Kraśniku bilety na ten film „Kler” są droższe niż bilety na pozostałe seanse. Wprowadzono również dodatkowe ograniczenia wiekowe.
- Taka sytuacja może budzić wątpliwości z punktu widzenia zagwarantowanej w art. 73 Konstytucji wolności twórczości artystycznej i prawa do dostępu do dóbr kultury – przypomina dyrektor Zespołu Prawa Konstytucyjnego, Międzynarodowego i Europejskiego Biura RPO Mirosław Wróblewski w piśmie do Dyrektora Centrum Kultury i Promocji w Kraśniku. Sztuka często wyraża krytyczne poglądy artystów na rzeczywistość i wpływa na kształtowanie przekonań opinii publicznej. Dlatego też wolność artystyczna ściśle wiąże się ze swobodą wypowiedzi, która jest chroniona na mocy art. 54 Konstytucji RP. Należy zwrócić uwagę, że wolność wypowiedzi i twórczości artystycznej obejmuje również dzieła poruszające tematy trudne i kontrowersyjne. Tak rozumiana wolność artystyczna jest jednym z podstawowych gwarantów demokratycznego państwa prawa.
VII.715.28.2018
Czy w Rabce, mimo zainteresowania widzów, nie będzie wyświetlany „Kler”? RPO pyta burmistrza
RPO dostał skargę, że - pomimo zainteresowania mieszkańców - w kinie w Miejskim Ośrodku Kultury w Rabce-Zdroju najprawdopodobniej nie zostanie pokazany film „Kler” Wojciecha Smarzowskiego.
Ludzie w Rabce pytali o to dyrektora Ośrodka, ale ten nie udzielił odpowiedzi. - Taka sytuacja może budzić wątpliwości z punktu widzenia zagwarantowanej w art. 73 Konstytucji wolności twórczości artystycznej i prawa do dostępu do dóbr kultury – przypomina dyrektor Zespołu Prawa Konstytucyjnego, Międzynarodowego i Europejskiego Biura RPO Mirosław Wróblewski w piśmie do burmistrzyni Ewy Przybyło.
Sztuka często wyraża krytyczne poglądy artystów na rzeczywistość i wpływa na kształtowanie przekonań opinii publicznej. Dlatego też wolność artystyczna ściśle wiąże się ze swobodą wypowiedzi, która jest chroniona na mocy art. 54 Konstytucji RP. Należy zwrócić uwagę, że wolność wypowiedzi i twórczości artystycznej obejmuje również dzieła poruszające tematy trudne i kontrowersyjne. Tak rozumiana wolność artystyczna jest jednym z podstawowych gwarantów demokratycznego państwa prawa.
VII.715.26.2018
Interwencja RPO w sprawie niewyświetlania filmu „Kler” w Pułtusku
RPO zwraca się do burmistrzyni Pułtuska o wskazanie ewentualnych przyczyn niewyświetlania filmu w kinie prowadzonym przez miejską jednostkę organizacyjną.
Ze skargi obywatela i doniesień medialnych Rzecznik Praw Obywatelskich powziął informację, że - pomimo zainteresowania mieszkańców - w kinie prowadzonym przez Miejskie Centrum Kultury w Pułtusku najprawdopodobniej nie zostanie pokazany film „Kler” Wojciecha Smarzowskiego.
Władze miasta publicznie formułowały krytyczne wypowiedzi dotyczące tego filmu.
Taka sytuacja może budzić wątpliwości z punktu widzenia zagwarantowanej w art. 73 Konstytucji wolności twórczości artystycznej i prawa do dostępu do dóbr kultury.
VII.715.24.2018
O fakcie tym poinformowały media: Taką decyzję podjęły władze miasta, które mają wpływ na repertuar wyświetlany w kinie prowadzonym przez lokalny ośrodek kultury[1].
[1] https://dorzeczy.pl/kraj/78015/Ostroleka-nie-pokaze-filmu-Kler.html
https://oko.press/ostroleka-zakazala-kleru-miasto-jednego-kina-i-jednego-swiatopogladu/
https://www.moja-ostroleka.pl/art/1537537459/kler-nie-dla-ostroleczan
https://wpolityce.pl/polityka/413514-kino-w-ostrolece-nie-pokaze-kleru-s...
Specjalna sprawozdawczyni ONZ Karima Bennoune rozmawiała 25 września 2018 r. w Biurze Rzecznika Praw Obywatelskich o stanie przestrzegania praw kulturalnych w Polsce.
RPO przedstawił jej informację dotyczącą działań podejmowanych w zakresie praw kulturalnych (w załączeniu), w której wskazuje na problemy związane z realizacją praw kulturalnych. Chodzi m.in. o:
Nowelizację ustawy o IPN
Zakres zmian w Muzeum II Wojny Światowej i sposób potraktowania jego twórców
Sytuację w telewizji publicznej TVP
Działania władz w związku z protestami obywatelskimi – wkładaniem koszulek z napisem „KonsTYtucJA”na pomniki
Skazanie Jana Kapeli za przetworzenie słów Mazurka Dąbrowskiego
Niewpuszczanie reżysera Konrada Szołajskiego do Sejmu (co utrudnia mu nakręcenie filmu „Dobra zmiana”)
Problemy obywateli polskich należących do mniejszości niemieckiej, którzy stracili prawo do posługiwania się językiem macierzystym w swojej miejscowości po tym, jak została włączona do Opola
Sprawę uprawnień emerytalnych twórców
Pochodząca z Algierii Karima Bennoune jest profesorką prawa na Uniwersytecie Kalifornijskim, gdzie wykłada zagadnienia związane z prawami człowieka i prawem międzynarodowym. Jej wykład na TED poświęcony prawu do kultury oglądało ponad milion osób. Specjalną sprawozdawczynią ONZ w zakresie praw kulturalnych jest od 2015 r.
Rzecznik Praw Obywatelskich złożył kasację do Sądu Najwyższego z wnioskiem o uniewinnienie pana Jana, prawomocnie ukaranego przez sąd grzywną za wykroczenie polegające na zmianie słów polskiego hymnu.
W 2015 r. opublikował on w internecie film pt. „Polacy witają uchodźców!”, na którym z innymi osobami wykonuje hymn ze zmienionymi przez siebie słowami. Przerobiony fragmenty hymnu brzmiały: "Marsz, marsz, uchodźcy, z ziemi włoskiej do Polski, za naszym przewodem łączcie się z narodem"’; znalazły się tam też słowa: „Migrantów przyjmiemy”. Był to głos w dyskusji o uchodźcach. Zmieniony tekst „Mazurka Dąbrowskiego” miał przypominać, że była to pieśń polskich żołnierzy, którzy też byli wtedy uchodźcami.
Pan Jan został prawomocnie ukarany przez sąd 1000 zł grzywny za wykroczenie naruszające przepisy o godle, barwach i hymnie Rzeczypospolitej Polskiej.
Prokurator: interwencja na konferencji naukowej - zgodna z prawem. RPO: to podważenie konstytucyjnej gwarancji autonomii uczelni
Co dla organów władzy oznacza zasada autonomii uczelni? Kiedy np. policja może wejść na teren uczelni bez pytania o zgodę rektora?
Według prokuratury w Szczecinie, kiedy policjanci dostają zgłoszenie o propagowaniu niewłaściwych treści na konferencji naukowej, to mogą wkroczyć na salę –zamiast sprawdzić zasadność zgłoszenia w programie konferencji
Zdaniem RPO taka wykładnia przepisów prowadzi do podważenia konstytucyjnej gwarancji autonomii uczelni
Adam Bodnar zwrócił się do szefa MSWiA Joachima Brudzińskiego, aby zagwarantowano na przyszłość niewkraczanie policji na teren uczelni bez zgody jej władz
Działania policji wzbudziły wątpliwości Rzecznika. O tym, jaki charakter ma konferencja, można było stwierdzić, czytając jej program – wkroczenie na teren uczelni nie było do tego potrzebne. A uczestnicy konferencji naukowej, wygłaszając wystąpienia i biorąc udział w konferencyjnych dyskusjach, korzystali z konstytucyjnej wolności nauki (art. 73 Konstytucji). RPO zwrócił się o wyjaśnienia do lokalnej policji i prokuratury.
Choć Prokurator Okręgowy w Szczecinie zgadza się, że Konstytucja gwarantuje wolności nauki i związanej z nią wolności dyskursu naukowego, to uważa, że policja zareagowała prawidłowo na zgłoszenie. Dalej prokurator okręgowy Remigiusz Dobrowolski dowodzi:
- W tej sprawie nie znajduje zastosowania art. 227 ust. 3 ustawy z 27 lipca 2005 r. Prawo o szkolnictwie wyższym, że służby państwowe odpowiedzialne za utrzymanie porządku publicznego i bezpieczeństwa wewnętrznego mogą wkroczyć na teren uczelni tylko na wezwanie rektora .
Według prok. Dobrowolskiego, podejmując interwencję policja działała na podstawie Kodeksu postępowania karnego, a nie za na podstawie art. 227 ustawy. W ocenie prokuratora artykuł ten nie ma zastosowania w sytuacji, gdy prowadzone jest postępowanie przygotowawcze w sprawie o przestępstwo w oparciu o Kpk. Ponadto adresatem normy z art. 227 nie jest prokurator - nie jest on bowiem „służbą państwową odpowiedzialną za utrzymanie porządku publicznego i bezpieczeństwa wewnętrznego”.
Prok. Dobrowolski przytoczył opinię autora jednego z komentarzy do Prawa o szkolnictwie wyższym, według którego art. 227 nie ogranicza uprawnień policji. Dodatkowo jeden z sądów okręgowych uznał, że art. 227 nie może być traktowany jako podstawa „immunitetu” osób obecnych na terenie uczelni.
W ocenie Rzecznika taka wykładnia jest sprzeczna z celem art. 227 ustawy i prowadzi do podważenia konstytucyjnej gwarancji autonomii uczelni , której przejawem jest m.in. zasada niewkraczania władzy publicznej i jej służb na teren uczelni bez zgody jej władz.
Adam Bodnar podkreślił, że zgodnie z at. 227 służby państwowe odpowiedzialne za utrzymanie porządku publicznego i bezpieczeństwa wewnętrznego mogą wykonywać swoje obowiązki - mające źródło w innych regulacjach prawnych - co do zasady jedynie na wezwanie rektora. To bowiem na nim ciąży ustawowy obowiązek dbania o utrzymanie porządku i bezpieczeństwa na terenie uczelni.
Chcąc należycie wywiązać się z tego obowiązku, rektor może np. zawrzeć porozumienie z policją, na którego mocy możliwe będzie ściganie przestępców na terenie uczelni i akademików bez konieczności uzyskiwania za każdym razem zgody rektora - wskazał RPO. Takie porozumienia zawarli rektorzy m.in. Politechniki Wrocławskiej, Uniwersytetu Wrocławskiego i Akademii Górniczo-Hutniczej w Krakowie.
O ile komentatorzy Prawa o szkolnictwie wyższym nie poddają bliższej analizie tego, czy prokurator jest służbą państwową odpowiedzialną za utrzymanie porządku publicznego i bezpieczeństwa wewnętrznego, o tyle wątpliwości nie budzi, że taką służbą jest policja.
Rzecznik podkreślił, że autonomia uczelni nie ma oczywiście charakteru absolutnego, o czym świadczy chociażby przepis, że służby mogą wkroczyć z własnej inicjatywy na teren uczelni w sytuacji bezpośredniego zagrożenia życia ludzkiego lub klęski żywiołowej, zawiadamiając o tym niezwłocznie rektora.
Takie stanowisko RPO jest zbieżne ze stanowiskiem Konferencji Rektorów Akademickich Szkół Polskich z 15 maja 2018 r. w tej sprawie. Wskazano w nim m.in., że ,,działania funkcjonariuszy w sposób bezsporny naruszają art. 227 ustawy - Prawo o szkolnictwie wyższym”.
- Także pan minister przeprosił władze Uniwersytetu Szczecińskiego i organizatorów konferencji za zaistniałą sytuację, co zasługuje na szacunek – napisał Adam Bodnar do Joachima Brudzińskiego.
Zwrócił się do niego o zastosowanie odpowiednich środków w odniesieniu do działań policji w tej sprawie. - Będę wdzięczny również za informację o podjętych działaniach w celu uniknięcia podobnego sposobu działania policji w przyszłości – głosi pismo RPO do ministra.
Okres zaognionej dyskusji wokół ustawy o IPN był czasem ewidentnego wzmożenia antysemickiego w debacie publicznej - wynika z analizy przeprowadzonej przez Centrum Badań Nad Uprzedzeniami na zlecenie Rzecznika Praw Obywatelskich
Antysemityzm pojawiał się w wypowiedziach osób publicznych i przekazach medialnych, gdzie uprzedzenia antysemickie stanowiły raczej temat tabu
Ustawa, która w zamierzeniu projektodawców miała doprowadzić do ograniczenia wadliwych kodów pamięci, paradoksalnie doprowadziła do zwiększenia się powszechności ich użycia
Uchwalona 26 stycznia 2018 r. nowelizacja wprowadziła do ustawy o IPN nowe przestępstwo. Przewiduje teraz karę grzywny lub do 3 lat pozbawienia wolności dla każdego (także cudzoziemca spoza Polski), kto publicznie i wbrew faktom przypisuje "Narodowi Polskiemu lub Państwu Polskiemu" odpowiedzialność lub współodpowiedzialność za zbrodnie popełnione przez III Rzeszę Niemiecką (art. 55a). Taka kara grozi też za „rażące pomniejszanie odpowiedzialności rzeczywistych sprawców tych zbrodni”. Karane jest również działanie nieumyślne. Odpowiedzialności nie podlega działalność artystyczna i naukowa.
Jak stwierdzają autorzy analizy, ustawa - która w zamierzeniu projektodawców miała doprowadzić do ograniczenia użycia wadliwych kodów pamięci - paradoksalnie doprowadziła do zwiększenia się powszechności ich użycia. Zdecydowanie wzrosła liczba osób wyszukujących w google frazę „polskie obozy koncentracyjne” (ponad pięciokrotnie w porównaniu do okresu sprzed nowelizacji, jednocześnie liczba wyszukań hasła „hitlerowskie obozy koncentracyjne” nie wzrosła znacząco).
Kolejnym istotnym następstwem debaty publicznej wokół ustawy o IPN jest ewidentna polaryzacja przekonań Polaków na temat historii stosunków polsko-żydowskich. W widoczny sposób wzrosła liczba osób idealizujących zachowania Polaków w czasie okupacji dwukrotnie zwiększyła się liczba osób przekonanych, że wszyscy Polacy zaangażowani byli w ratowanie Żydów) – ale jednocześnie wzrósł odsetek Polaków gotowych do mówienia o aktach kolaboracji z niemieckim okupantem.
Obywatele zwracają uwagę na wątpliwe rozwiązania w ustawie o ochronie zabytków i opiece nad zabytkami
Po nowelizacji przepisów poszukiwanie zabytków bez pozwolenia nie jest już wykroczeniem, ale przestępstwem, jednocześnie nie jest wystarczająco jasne, co stanowiłoby tego rodzaju naruszenie.
Obywatele zwracają także uwagę, że brakuje szczegółowych uregulowań co do sposobu funkcjonowania nowoutworzonego Narodowego Funduszu Ochrony Zabytków.
Rzecznik zwraca się w tej sprawie do Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego.
Do Biura Rzecznika Praw Obywatelskich wpływają wnioski obywateli wskazujące na pewne wątpliwości dotyczące niektórych rozwiązań normatywnych zawartych w ustawie o ochronie zabytków i opiece nad zabytkami.
Nowelizacja ustawy o ochronie zabytków i opiece nad zabytkami, które weszła w życie 1 stycznia, wprowadziła art. 109c, zgodnie z którym poszukiwanie bez pozwolenia albo wbrew jego warunkom ukrytych lub porzuconych zabytków, w tym przy użyciu wszelkiego rodzaju urządzeń elektronicznych i technicznych oraz sprzętu do nurkowania, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2. Oznacza to, że dotychczasowe wykroczenie zostało przekształcone w przestępstwo.
Jednocześnie zachowania stypizowane w art. 109c wcale nie muszą doprowadzić do skutecznego naruszenia dóbr chronionych za pomocą tego przepisu, lecz jedynie stwarzają pewien stan niebezpieczeństwa, który potencjalnie może się rozwinąć w ich naruszenie. Sam fakt wyboru takiej konstrukcji zdaje się nie budzić istotnych wątpliwości ze względu na wagę dóbr chronionych przez art. 109c. Bardziej dyskusyjna wydaje się natomiast technika legislacyjna, jaką posłużył się ustawodawca, konstruując ów przepis.
Zdaniem Rzecznika wysoce utrudnione może się okazać jednoznaczne ustalenie pełnej treści normy zawartej w art. 109c. Przepis ten w zakresie znamion „zabytek ruchomy”, „zabytek archeologiczny” oraz „bez pozwolenia” odsyła bowiem pośrednio do kilku innych jednostek redakcyjnych ustawy. W praktyce może to oznaczać, że aprioryczne ustalenie całokształtu znamion czynu zabronionego może się okazać wysoce utrudnione dla przeciętnego podmiotu prawa.
Rzecznik zwrócił również uwagę na sprzeczności, w jakiej pozostają przepisy ustawy o ochronie zabytków. Zgodnie z art. 36 ust. 2 pozwolenia wymagają poszukiwania zabytków prowadzone przy użyciu wszelkiego rodzaju urządzeń elektronicznych i technicznych oraz sprzętu do nurkowania, natomiast art. 109c wyraźnie sugeruje, że odpowiedzialnością karną na podstawie tego przepisu zagrożone są także zachowania prowadzone bez użycia takiego sprzętu.
Zgodnie z Konstytucją przepisy ograniczające konstytucyjne prawa i wolności jednostki powinny być sformułowane w sposób pozwalający jednoznacznie ustalić, kto i w jakiej sytuacji podlega owym ograniczeniom. Tymczasem, w ocenie Rzecznika, z uwagi na opisane wyżej mankamenty przepisu art. 109c ustawy, jednoznaczne i pełne określenie zespołu znamion przestępstwa określonego w tym przepisie, wydaje się być zadaniem wysoce utrudnionym.
Rzecznik podniósł także, że w kierowanych do Biura RPO wnioskach obywatele wskazują na brak szczegółowych uregulowań co do sposobu funkcjonowania nowoutworzonego Narodowego Funduszu Ochrony Zabytków i wydatkowania gromadzonych w nim środków.
Wobec powyższego Rzecznik zwrócił się do Ministra z pytaniem, czy planowane jest wprowadzenie stosownego aktu wykonawczego, ustanawiającego szczegółowe zasady funkcjonowania Narodowego Funduszu Ochrony Zabytków. Ponadto zwrócił się z prośbą o rozważenie możliwości podjęcia stosownych kroków legislacyjnych zmierzających do usunięcia wątpliwości pojawiających się na gruncie art. 109c ustawy.
II.510.897.2017
Rzecznik Praw Obywatelskich podjął z urzędu sprawę zakazu demonstracji przeciwko spektaklowi „Klątwa” w Teatrze Powszechnym, zgłoszonej na najbliższą sobotę. Prezydent m.st. Warszawy jako powód podała przebieg poprzedniego protestu, podczas którego interweniowała policja. Zdaniem RPO zakaz może naruszać wolność zgromadzeń i chociaż został uchylony przez Sąd Okręgowy w Warszawie, to Rzecznik wystąpi w tej sprawie do prezydent Hanny Gronkiewicz-Waltz z prośbą o wyjaśnienia.
Dr Adam Bodnar wraz z dyr. Krzysztofem Szerkusem z Biura Terenowego RPO w Gdańsku odwiedzili wyjątkową bibliotekę w Rumii (woj. pomorskie).
Biblioteka powstała w wyniku przekształcenia dworca kolejowego w Rumii. Swoją nazwą „Stacja Kultura” nawiązuje do nietypowej lokalizacji. Zdobyła liczne wyróżnienia architektoniczne, w tym w konkursach zagranicznych (I nagroda w konkursie Library Interior Design Awards).
Dotychczas niszczejący dworzec kolejowy został gruntownie przebudowany, przy wsparciu środków unijnych oraz środków gminy Rumia. Obecnie na jego terenie mieszczą się kasy dworca, poczekalnia, kawiarnia, ale także biblioteka służąca mieszkańcom Rumii i okolic.
W bibliotece znajduje się ok. 40 tys. książek, audiobooków, filmów oraz czasopism. Codziennie z jej usług korzysta ok. 300 klientów. Czasami czytelnicy zatrzymują się i czytają prasę oczekując na pociąg.
W bibliotece jest też kącik dla dzieci, ale także pomieszczenia służące lokalnym organizacjom pozarządowym, warsztatom ceramicznym, teatralnym czy wystawom. Jak podkreśla pomysłodawczyni Stacji Kultura oraz dyrektorka biblioteki Krystyna Laskowicz, na spotkaniach z pisarzami, odbywających się w klimatycznych wnętrzach biblioteki, bardzo często jest komplet widzów. Niezapomniane wrażenie wywierają kąciki do czytania przypominające przedziały w pociągu osobowym.
Artykuł 73 Konstytucji RP stanowi, że „Każdemu zapewnia się wolność twórczości artystycznej, badań naukowych oraz ogłaszania ich wyników, wolność nauczania, a także wolność korzystania z dóbr kultury”. Stacja Kultura w pięknym stylu pokazuje, na czym w praktyce może polegać korzystanie z dóbr kultury. Oby więcej takich miejsc na mapie Polski.
W kwietniu 2016 r. Minister Kultury zapowiedział chęć połączenia Muzeów. To sposób na utworzenie nowej placówki, w której minister może powołać nowe kierownictwo w miejsce ekipy, która ma kontrakt na stworzenie i prowadzenie muzeum do roku 2019, ale która podlegała krytyce rządu od wyborów w 2015 r.
Połączenie zostało wstrzymane po wystąpieniu RPO i w efekcie Muzeum II Wojny Światowej w starym kształcie rozpoczęło działalność. 23 marca 2017 r. jego wystawa stała została otwarta dla publiczności.
WSA w Warszawie po przyjęciu wniosku RPO wstrzymał wykonalność decyzji Ministra Kultury do czasu rozpatrzenia sprawy. Na skutek zażalenia Ministra kultury, w dniu 5 kwietnia 2017 r. Naczelny Sąd Administracyjny uchylił postanowienie WSA o wstrzymaniu połączenia obu muzeów. W efekcie powstała formalnie nowa placówka – z nowym kierownictwem.
We wrzesniu 2017 r. NSA nie uwzględnił skargi kasacyjnej Rzecznika w sprawie połączenia instytucji kultury – Muzeum II Wojny Światowej i Muzeum Westerplatte. NSA stoi na stanowisku, że zarządzenie MKiDN w sprawie połączenia muzeów stanowi akt kierownictwa wewnętrznego i jako taki nie może podlegać kontroli sądowoadministracyjnej.
Rzecznik Praw Obywatelskich zaskarżył zarządzenie Ministra Kultury wskazując, że zostało przygotowane z naruszeniem przepisów prawa, w tym konstytucyjnego prawa obywateli do dostępu do dóbr kultury.
Z blisko tysiąca skarg i wniosków które wpłynęły od osób indywidualnych
Minister (organizator instytucji kultury) ma prawo dokonać połączenia instytucji kultury (art. 18 ust. ustawy o organizowaniu i prowadzeniu działalności kulturalnej), jeśli na trzy miesiące przed planowanym terminem poda do publicznej wiadomości informację o zamiarze i przyczynach takiej decyzji.
Zapowiedź decyzji nie jest czczym aktem. Musi to być informacja odpowiadająca rzeczywistym przyczynom podjęcia takiej decyzji.
Miasto Gdańsk umową darowizny zawartą w dniu 8 grudnia 2009 r. przekazało Muzeum II Wojny Światowej w Gdańsku nieruchomość na cel budowy siedziby. Strony ustaliły również (§ 5 umowy), że w przypadku niewykorzystania darowanej nieruchomości na wskazany cel do dnia 1 września 2019 r., darowizna podlega odwołaniu.
Muzeum II Wojny Światowej w nowym kształcie ma przede wszystkim skupiać się na militarnych aspektach tej wojny, decyzja Ministra podwyższa ryzyko odwołania przez samorząd darowizny. Wtedy, żeby muzeum w ogóle mogło istnieć, państwo będzie musiało mu wybudować nową siedzibę.
Numer sprawy w BRPO
VII.715.27.2016

References: art. 212
 art. 212
 art. 212
 art. 212
 art. 212
 art. 61
 art. 64
 art. 64
 art. 31
 art. 1
 art. 73
 art. 54
 art. 64
 art. 22
 art. 73
 art. 54
 art. 73
 art. 54
 art. 73
 art. 227
 art. 227
 art. 227
 art. 227
 art. 227
 art. 227
 art. 227
 art. 109
 art. 109
 art. 109
 art. 109
 art. 36
 art. 109
 art. 109
 art. 109