Source: http://prawo.vagla.pl/node/8147
Timestamp: 2018-12-16 20:32:36+00:00

Document:
Rozpoczęło się pierwsze czytanie noweli ustawy o świadczeniu usług drogą elektroniczną | prawo | VaGla.pl Prawo i Internet
Podkomisja zbierze się najprawdopodobniej w piątek rano, między głosowaniami (nie wiadomo jeszcze o której, ponieważ w piątek jest przewidziana "podwójna tura głosowań" w Sejmie, a dopiero jutro zostanie ustalony piątkowy porządek obrad posiedzenia plenarnego). Komisje mają przedłożyć sprawozdanie do 7 października, więc jest mało czasu na procedowanie nad ustawą w komisjach. Chociaż sama nowelizacja wydaje się "prosta", to jednak zgłoszone opinie uzasadniały powołanie podkomisji specjalnej (co z wyraźnym zmieszaniem stwierdził jeden z przewodniczących). Do projektu ustawy swoją opinię przedstawiła Polska Izba Informatyki i Telekomunikacji. Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji odpowiedziało obszernie na tę opinię. Opinie nie są - o ile mi wiadomo - opublikowane w internecie, jednak były dołączone do materiałów wyłożonych przed wejściem do sali, w której odbywało się dzisiejsze posiedzenie.
Zarejestrowane dziś posiedzenie połączonych komisji, nagranie opublikowane w serwisie Vimeo: Pierwsze czytanie nowelizacji świadczenia usług drogą elektroniczną. Na obejrzenie tej relacji należy przeznaczyć 14 minut. Chociaż poseł Antoni Mężydło powiedział, że komisje otrzymały trzy opinie, to w chodziło tu o 3 druki, które wyłożono również przed wejściem do sali obrad, a wśród tych druków były: Opinia PIIT, odpowiedź na tę opinię, którą przygotowało MSWiA oraz opinię Polskiej Konfederacji Pracodawców Prywatnych Lewiatan. Pytanie: Czy powinienem w takich sytuacjach wystarać się o zgodę na opublikowanie lub rozpowszechnianie wypowiedzi (por. TK: Autoryzacja wypowiedzi nie narusza wolności pozyskiwania i rozpowszechniania informacji)? Wszak tu dochodzi do "publikowanie lub rozpowszechnianie w inny sposób informacji utrwalonych za pomocą zapisów fonicznych i wizualnych").
O pracach nad ustawą o świadczeniu usług drogą elektroniczną pisałem wcześniej w tekstach: Nowelizujemy ustawę o świadczeniu usług drogą elektroniczną (kolejne podejście) oraz Sejm: posiedzenie będzie, albo nie.
We wstępie przesłanej do komisji sejmowych opinii Polskiej Izby Informatyki i Telekomunikacji można przeczytać m.in.:
Zadeklarowanym przez projektodawcę celem uchwalenia nowelizacji uśude jest doprowadzenie do pełnego dostosowania przepisów tej ustawy do postanowień dyrektywy Parlamentu Europejskiego i Rady nr 2000/31/WE z dnia 8 czerwca 2000 r. w sprawie niektórych aspektów prawnych usług w ramach społeczeństwa informacyjnego, w szczególności handlu elektronicznego (dalej określana jako „dyrektywa o handlu elektronicznym”). Cel ten należy ocenić jednoznacznie pozytywnie, do tej pory do uśude nie zostało bowiem rzeczywiście przejętych szereg istotnych postanowień dyrektywy o handlu elektronicznym (np. przepisy dotyczące swobody świadczenia usług drogą elektroniczną, zasady państwa pochodzenia, czy funkcjonowania tzw. punktów kontaktowych). Proponowana zmiana uśude ma zmienić ten stan rzeczy. Plusem nowelizacji jest również propozycja zmiany niektórych przepisów uśude, których treść wywołuje - jak dotąd - kontrowersje interpretacyjne (np. art.3 pkt 3 określający zakres wyłączenia przepisów ustawy w stosunku do przedsiębiorców telekomunikacyjnych). Z drugiej jednak strony, w projekcie nowelizacji nie podjęto niestety próby zmiany szeregu przepisów ustawy, które regulują kluczowe dla środowisk firm internetowych zagadnienia i co do których istnieje pilna potrzeba ich nowelizacji. Dotyczy to w szczególności: a) zasad przetwarzania danych osobowych w związku ze świadczeniem usług drogą elektroniczną (art.16-22), b) zasad przesyłania informacji handlowej (art.9-10) oraz c) zasad odpowiedzialności podmiotów umożliwiających dostęp do treści umieszczanych w sieci przez innych usługodawców (proponowany nowe art.121 oraz art.141).
Nieco dalej zaś w tej opinii:
W przepisach art.12-14 uśude wprowadzono przepisy ograniczające odpowiedzialność podmiotów transmitujących i/lub przechowujących cudze dane w przypadku stwierdzenia ewentualnej bezprawności tych danych. Dodatkowo, w art.15 uśude ustanowiono zasadę, zgodnie z którą podmioty te nie są zobowiązane do sprawdzania „przekazywanych, przechowywanych lub udostępnianych przez nich danych”. Adresatami tych przepisów, wzorowanych na postanowieniach art.12-14 dyrektywy o handlu elektronicznym, są tzw. pośrednicy w dostępie do cudzych danych (intermediary service providers, ISP), a więc podmioty, które – w różny sposób – zapewniają dostęp do treści umieszczanych w sieci przez tzw. dostawców treści (content providers). Określony w art.12-15 katalog usług nie obejmuje jednak wszystkich sytuacji „pośrednictwa” w sieci Internet. W aktualnym stanie prawnym, poza zakresem omawianego wyłączenia znajdują się bowiem sytuacje „pośredniczenia” w dostępie do cudzych danych poprzez zamieszczanie odesłań (links) do stron WWW na których treści te się znajdują, względnie świadczenia usługi wyszukiwania informacji o tym, gdzie treści te – w sieci Internet – można znaleźć (internetowe systemy wyszukiwawcze, search engine). Działalność tego rodzaju stanowi istotę funkcjonowania sieci Internet. Jak wskazują jednak doświadczenia sądów polskich (por. np. wyrok z dnia 20 lipca 2004 r. Sądu Apelacyjnego w Krakowie, IAca 564/04), czy sądów zagranicznych, podmiotom prowadzącym tego rodzaju działalność próbuję się niekiedy przypisać odpowiedzialność za bezprawny charakter treści stron WWW, do których następuje odesłanie. Sporne jest w szczególności, czy i w jakim zakresie mają oni obowiązek sprawdzania zawartości tych stron. Istotnie zwiększa to ryzyko prowadzenia działalności tego rodzaju, tym bardziej, że w chwili obecnej nie mogą oni powołać się na generalny – w przypadku intermediary service providers - brak obowiązku sprawdzania treści, do które odsyłają (art.15). Mając na względzie to ryzyko, a także zdając sobie sprawę jak ważną rolę pełnią tzw. information tool providers, w wielu państwach Unii Europejskiej wprowadzono przepisy rozszerzające zakres zastosowania art.12-14 dyrektywy o handlu elektronicznym na tego rodzaju działalność. Przepisy tego rodzaju zawarte zostały m.in. w ustawie austriackiej, hiszpańskiej, portugalskiej, czy węgierskiej. Wprowadzono je również w prawie amerykańskim (Digital Millenium Copyright Act). Warto przy tym podkreślić, że możliwość ich uchwalenia została wyraźnie przewidziana w art.21 ust.2 dyrektywy o handlu elektronicznym. Z tych względów w pkt IV niniejszej opinii została zawarta propozycja wprowadzenia nowego art.121 oraz art.141 a także odpowiedniej modyfikacji art.15 uśude.
A na końcu (opinia jest nieco dłuższa, a cytuję jedynie fragmenty) propozycja brzmienia przywołanych wyżej przepisów, tj. nowego art.121, nowego art.141 oraz nowego brzmienia art. 15:
Proponowana treść nowego art.121:
„Nie ponosi odpowiedzialności za bezprawny charakter danych ten, kto za pomocą internetowego systemu wyszukiwawczego umożliwia dostęp do tych danych, o ile:
1)	nie jest inicjatorem transmisji pozyskanych w ten sposób danych,
2)	nie wybiera odbiorcy danych,
3)	nie usuwa albo nie modyfikuje danych będących przedmiotem pozyskania”.
Proponowana treść nowego art.141:
„Nie ponosi odpowiedzialności za bezprawny charakter danych ten, kto za pomocą łącza hipertekstowego umożliwia dostęp do strony internetowej na której te dane się znajdują, o ile nie wie o bezprawnym charakterze danych lub związanej z nimi działalności, a w razie otrzymania urzędowego zawiadomienia lub uzyskania wiarygodnej wiadomości o bezprawnym charakterze danych lub związanej z nimi działalności, niezwłocznie nie uniemożliwi dostępu do tych danych”.
Proponowana treść nowego art.15:
„Podmiot, który świadczy usługi określone w art.12-141, nie jest obowiązany do sprawdzania przekazywanych, przechowywanych lub udostępnianych przez niego danych, o których mowa w ar.12-14, jak i danych do których umożliwia dostęp za pomocą łącza hipertekstowego lub internetowego systemu wyszukiwawczego.”
Cytuję te fragmenty, gdyż do nich w swej odpowiedzi ustosunkowało się Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji. Odpowiedź MSWiA zawiera się na siedmiu stronach maszynopisu. Podjąłem próbę wydobycia z udostępnionego przed posiedzeniem wydruku treści tekstowej tego dokumentu (mam nadzieję, że OCR działa poprawnie, chociaż tego typu zabiegi nie są wygodne przy konstruowaniu relacji z procesu legislacyjnego i liczę, że nieudostępnienie tego tekstu nie wiązało się z jakimś grymasem złośliwości z czyjejkolwiek strony; wytłuszczenia tekstu za oryginalnym tekstem stanowiska MSWiA):
Stanowisko Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji dotyczące opinii przedstawionej przez Polską Izbę Informatyki i Telekomunikacji w sprawie nowelizacji ustawy z dnia 18 lipca 2002 roku o świadczeniu usług drogą elektryczną.
W opinii przedstawionej przez Polską Izbę Informatyki i Telekomunikacji pojawiły się — poza odniesieniami do treści przepisów proponowanych przez stronę rządową — również generalne uwagi i zastrzeżenia dotyczące wpływu ustawy z dnia 18 lipca 2002 r. o świadczeniu usług drogą elektroniczną na rynek tychże usług w Polsce. Ponieważ część z tych uwag wnosi nowe propozycje pod rozważenie Wysokiej Izby oraz Komisji Sejmowych, które sprawę obecnie rozważaj% Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji uważa za wskazane odniesienie się do tych propozycji już na tym etapie prac sejmowych.
Podstawowe zarzuty sformułowane w opinii przedstawionej przez Polską Izbę Informatyki i Telekomunikacji sprowadzają się do nie podjęcia próby zmiany przepisów ustawy, które regulują kwestie uznane przez partnerów społecznych za kluczowe dla środowiska przedsiębiorstw działających na rynkach internetowych. Za zagadnienia takie uznano:
a) zasady przetwarzania danych osobowych w związku ze świadczeniem usług drogą elektroniczną (art. 16-22),
b) zasady przesyłania informacji handlowej (art. 9-10) oraz
c) zasady odpowiedzialności podmiotów umożliwiających dostęp do treści umieszczanych w sieci przez innych usługodawców (proponowany nowe art. art. 121 i 141).
I. Zasady przetwarzania danych osobowych w związku ze świadczeniem usług drogą elektroniczną
Wskazane przez Polską Izba Informatyki i Telekomunikacji problemy związane z obecnym brzmieniem przepisów o ochronie danych osobowych w związku ze świadczeniem usług drogą elektroniczną zasługują na uwagę. Na niektóre z tych problemów doktryna prawa zwracała uwagę już wkrótce po wejściu w życie ustawy (np. X.Konarski: Komentarz do ustawy o świadczeniu usług drogą elektroniczną, Difin, Warszawa 2004). Należy wszakże rozważyć, czy słusznym jest dokonywanie ad hoc zmiany w przepisach ustawy o świadczeniu usług drogą elektroniczną, czy też właściwszym byłoby całościowe uregulowanie wskazanych problemów w ramach generalnej nowelizacji ustawy o ochronie danych osobowych i związanych z nią innych aktów prawnych.
II. Zasady przesyłania informacji handlowej
Kwestia nowelizacji przepisów dotyczących przesyłania informacji handlowej była wielokrotnie dyskutowana w trakcie prac nad przedstawianym projektem ustawy w ramach administracji rządowej. Rada Ministrów zdaje sobie sprawę z pewnych znaczących mankamentów dotychczasowej regulacji, na które słusznie wskazuje również Polska Izba Informatyki i Telekomunikacji. Zgłaszane przez Izbę uwagi uzupełnić należałoby o niejasności jakie wywołuje sama definicja pojęcia „informacja handlowa” w szczególności w zakresie tego, co stanowić może „informację przeznaczoną pośrednio do promowania wizerunku przedsiębiorcy”.
Szeroka dyskusja prowadzona xy trakcie konsultacji międzyresortowych (między innymi w trakcie dwóch konferencji uzgodnieniowych, w których uczestniczyli przedstawiciele Izby) doprowadziła do ustalenia, że zamiar zmiany tych przepisów powinien być skorelowany z propozycją zmian w ustawie — Prawo telekomunikacyjne. W tej sytuacji Rada Ministrów stanęła na stanowisku, że tzw. przepisy antyspamowe powinny zostać zamieszczone w ustawie zawierającej gruntowną nowelizację właśnie ustawy — Prawo telekomunikacyjne.
Rada Ministrów nie chciałaby, by umieszczenie tzw. przepisów antyspamowych w ustawie o świadczeniu usług drogą elektroniczną ograniczyło rozumienie przekazu o charakterze niezamówionej informacji (nazywanej powszechnie spamem) do samej „informacji handlowej” (czyli do treści o charakterze komercyjnym).
Nie chcielibyśmy również, by umieszczenie tych przepisów wyłącznie w omawianej dziś ustawie doprowadziło do wyłączenia spod ich działania czynów związanych ze świadczeniem przez operatorów usług telekomunikacyjnych, o których mowa w art. 3 pkt. 3 ustawy.
Drogą ku temu jest kompleksowe uregulowanie kwestii tzw. spamu (nie tylko komercyjnego, ale również, takiego, który nie zawiera informacji handlowej) w ustawie — Prawo telekomunikacyjne. Rada Ministrów jest przekonana, że właśnie takie rozwiązanie, przygotowywane obecnie przez Ministra Infrastruktury, przyniesie więcej pożytku niż zmiana ad hoc w zakresie informacji handlowej w ustawie o świadczeniu usług drogą elektroniczną.
Jest prawdą, że wiele krajów Unii Europejskiej wybrało rozwiązanie zbliżone do proponowanego, przez Polską Izbę Informatyki i Telekomunikacji. Prawdą jest jednak również, że nie wszystkie kraje tak postąpiły. Część z krajów podjęła decyzję o uregulowania kwestii spamu w ustawach dotyczących telekomunikacji jako całości (np. Austria — szerzej problem ten omawia D. Kasprzycki: Spam, czyli niezamówiona komercyjna poczta elektroniczna. Zagadnienia cywilnoprawne, Zakamycze, Kraków 2005). Słusznie wskazuje się w doktrynie prawa, że zakres regulacji dyrektywy o handlu elektronicznym nie obejmuje wszystkich usług, które mogą być nośnikiem spamu. Zwraca się uwagę, że usługi objęte dyrektywą stanowią — w większości przypadków — jedynie podgrupę w ramach usług łączności elektronicznej (D. Adamski: Europejskie prawo łączności elektronicznej. Telefonia, telewizja, Internet, WPiPU, Warszawa 2005 s. 302-304).
Przy implementacji do prawa polskiego przepisów prawa wspólnotowego należy zachować odpowiedni dystans wobec pokusy prostego tłumaczenia dyrektyw na język polski i zamieszczania ich treści w ustawach. Poza problemem stworzenia w prawie krajowym odpowiednich środków do realizacji celu wyznaczonego w dyrektywie należy zdaniem Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji rozważyć, czy zawarte w dyrektywach normy nie mogą — bez szkody dla rozwoju rynku — zostać zastosowane (wprost lub odpowiednio) do sytuacji nie objętych dyrektywą a istotnych dla rynku krajowego. W przypadku przepisów antyspamowych mamy do czynienia właśnie z taką sytuacją. Ograniczenie tych przepisów jedynie do podmiotowego i przedmiotowego zakresu ustawy jest oczywiście możliwe, ale wydaje się zdecydowanie niewskazane.
Należy pamiętać, że dyrektywa jako akt prawny I filaru Unii Europejskiej (czyli Wspólnot) jest aktem z założenia odnoszącym się jedynie do sytuacji istotnych ze względu na rozwój wspólnego rynku. Nie może więc w żadnym wypadku odnosić się do zdarzeń nie mających na ten rynek wpływu. Do takich zdarzeń — pozostawionych do regulacji prawu krajowemu Państw Członkowskich — zalicza się np. spam społeczny czy polityczny. Uregulowanie tych kwestii jedną ustawą wraz ze spamem komercyjnym — jak to chce zaproponować Rada Ministrów — pozostaje jak się wydaje rozwiązaniem najbardziej logicznym i spójnym.
Co charakterystyczne środowisko gospodarcze (w tym Polska Izba Informatyki i Telekomunikacji) podziela pogląd o możliwości rozszerzającej implementacji prawa europejskiego i obejmowania podobnymi, lub wręcz tożsamymi. regulacjami, kwestii nie objętych dyrektywą. Świadczy o tym fakt, że nie spotyka się z krytyką w środowisku biznesu elektronicznego inne zdefiniowanie samej usługi świadczonej drogą elektroniczną niż w dyrektywie, która przecież posługuje się pojęciem usługi społeczeństwa informacyjnego. Taka regulacja umożliwia prawu polskiemu oderwanie się od znacznie węziej interpretowanego traktatowego pojęcia „usługi” i odnoszenie się do pojęcia „usługi” z polskiego kodeksu cywilnego (X. Konarski: op. cit., Difin, Warszawa 2004 s. 66 oraz D. Wieczorek, A. Streżyńska, Otoczenie prawne dla obrotu elektronicznego - ustawa o Świadczeniu usług drogą elektroniczną, Prawo i Ekonomia w Telekomunikacji 2002 r. nr 4). W innym przypadku w ustawie słusznie oderwano pojęcie „usługobiorcy” od tradycyjnego europejskiego pojęcia „konsumenta” (później włączonego również do polskiego kodeksu cywilnego), choć jednocześnie każdego usługobiorcę objęto ochroną zbliżoną do ochrony konsumenckiej.
Wątpliwości budzi również przekazanie kompetencji w zakresie przestrzegania tych przepisów Urzędowi Komunikacji Elektronicznej. Ta kwestia również jest szeroko dyskutowana w administracji rządowej. Wstępna decyzja o uregulowaniu kwestii spamu w ustawie — Prawo telekomunikacyjne niesie za sobą implementację do prawa polskiego rozwiązania, w którym to właśnie ten urząd centralny stałby na straży przepisów antyspamowych. Przekazanie takich kompetencji urzędowi centralnemu jest wszakże rozwiązaniem zbliżonym do sposobu rozstrzygnięcia tego problemu w innych krajach Unii Europejskiej (Szwecja — urząd ds. ochrony konsumentów, Irlandia komisarz ds. ochrony danych osobowych).
Podsumowując powyższe rozważania, zgadzając się z poglądem, że nowe uregulowanie kwestii spamu jest dziś niezbędne, gdyż problem ten stanowi dziś znacznie większą barierę dla rozwoju społeczeństwa informacyjnego, niż miało to miejsce w 2002 r., Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji I Ministerstwo Infrastruktury uważają, że kwestia ta powinna zostać całościowo uregulowana w ustawie — Prawo telekomunikacyjne.
III. Zasady odpowiedzialności podmiotów umożliwiających dostęp do treści umieszczanych w sieci przez innych usługodawców
W opinii PIIT zaproponowano bardzo konkretne rozwiązania, dotyczące uzupełnienia zasad odpowiedzialności podmiotów umożliwiających dostęp do treści umieszczanych w sieci przez innych usługodawców. Zaproponowane rozwiązania obejmujące treść nowych art. art. 121 141 budzą wszakże poważne wątpliwości. Należy w ich kontekście podnieść uwagi tak
o charakterze merytorycznym jak i redakcyjnym.
Proponowane w art. 121 rozwiązanie wydaje się błędne i nie powinno zostać zastosowane. Zaproponowano przepis o brzmieniu:
1) nie jest inicjatorem transmisji przysłanych w ten sposób danych,
2) nie wybiera odbiorcy danych,
3) nie usuwa albo nie modyfikuje danych będących przedmiotem pozyskania”
W proponowanym przepisie użyto nie zdefiniowanego w prawie polskim pojęcia „internetowego systemu wyszukiwawczego”. Mimo że jak się wydaje wnioskodawcy mieli na myśli narzędzie wyszukiwawcze służące do przeszukiwania zasobów sieciowych zewnętrznych wobec usługodawcy narzędzie to oferującego (popularnie nazywane „wyszukiwarką internetowa:”), użyli sformułowania sugerującego, że chodzi o odpowiednik terminu „system informacyjno-wyszukiwawczy” używanego powszechnie w teorii informacji i w nauce o informacji naukowej.
Taki zabieg jest z gruntu rzeczy błędny. Systemem informacyjno-wyszukiwawczym nazywamy bowiem każdy system przetwarzający informacje, który z informacji wejściowych tworzy odpowiednio ustrukturalizowany zbiór wyszukiwawczy (B. Bojar: Słownik encyklopedyczny informacji, języków i systemów informacyjno-wyszukiwawczych, SBP, Warszawa 2002). W systemie takim — o ile został on umieszczony w Internecie — instrukcje wyszukiwawcze odnoszone są nie tylko do zasobów sieciowych zewnętrznych wobec usługodawcy, ale również — a może i przede wszystkim — do zasobów wytworzonych lub zarządzanych przez tego usługodawcę.
Pozostawienie przepisu w proponowanej formie powodowałoby, że usługodawca mógłby przechowywać dane o bezprawnym charakterze w swoim systemie i umożliwiać dostęp do nich (nie będąc inicjatorem transmisji i nie wybierając odbiorcy) o ile sam danych nie stworzył, nie zmodyfikował i nie usunął.
Błędem jest również użycie niezdefiniowanego sformułowania „pozyskania” w konstrukcjach „transmisja pozyskanych danych” i „dane będące przedmiotem pozyskania”.
Nieco mniejsze kontrowersje wzbudza proponowana treść nowego art. l41. Jednak i ten przepis powinien zostać zmodyfikowany nim stanie się przedmiotem rozważań Sejmu.
Godząc się z generalną myślą zawartą w przepisie należy zauważyć następujące usterki.
a) Niesłusznie odnosi się ograniczenie odpowiedzialności za czyn określany potocznie jako „linking” do umożliwiania „dostępu do strony internetowej”. Problem zamieszczania łącz hipertekstowych w własnych serwisach kierujących do zasobów tworzonych i zarządzanych przez inny podmiot nie odnosi się jedynie do stron internetowych. Może on w podobny sposób dotyczyć materiałów uzyskiwanych poprzez file transfer protocol (FTP) i inne zbliżone usługi. Poprawniejsze byłoby tym samym użycie sformułowania „umożliwia dostęp do zasobu sieciowego”, co przy okazji rozwiązałoby problem nadmiernego związania proponowanej normy ze samą siecią Internet.
b) Poważniejszym problemem jest nie odniesienie się w przepisie do kwestii tego, czy hiperłącze kieruje do danych, które zostały wytworzone lub zamieszczone w sieci przez tą samą osobę, która stworzyła samo hiperłącze. Prowadzi to do paradoksalnej sytuacji, w której pozostawienie przepisu w proponowanej formie doprowadziłoby do sytuacji, w której, nie wiedząc, czy dane, które sami zamieszczamy w sieci mają bezprawny charakter, możemy ekskulpować się przez
stworzenie w tym samym serwisie hiperłącza do nich (co jest nota bene zasada). W tej sytuacji bowiem nie odpowiadalibyśmy za „bezprawny charakter danych” jako że „za pomocą łącza hipertekstowego umożliwialibyśmy dostęp do strony internetowej na której te dane się znajdują”.
c) W końcowej części przepisu — zapewne przez pomyłkę — użyto podwójnego zaprzeczenia. Zamiast „niezwłocznie nie uniemożliwi dostępu do tych danych” powiano znajdować się sformułowanie „niezwłocznie uniemożliwi dostęp do tych danych”.
Kwestie spamu, linków czy wyszukiwania opisywane są w kolejnych tekstach gromadzonych w odrębnych działach niniejszego serwisu.
Warto przy okazji jednak zwrócić uwagę na nowelizację Kodeksu karnego znajdującą się w Sejmie, która przeszła już przez Sejm: Tak, tak, nowelizują kodeks karny... wizerunki małoletnich, hacking, 269b... (Rządowy projekt ustawy o zmianie ustawy - Kodeks karny oraz niektórych innych ustaw został już uchwalony; 22 września 2008 przekazano ustawę Prezydentowi i Marszałkowi Senatu), a tam kwestie poszerzenia hipotezy obecnego art. 267. Kodeksu karnego. Wedle propozycji znajdującej się w Sejmie przepisy tam zebrane mają uzyskać nowe brzmienie, które - w moim odczuciu - należy zestawić z powyższymi dywagacjami na temat linkowania i ewentualnego braku odpowiedzialności za dostęp do pewnych danych (z wykorzystaniem „oprogramowania”):
Być może uda mi się ustalić kiedy i gdzie w piątek zbierze się podkomisja specjalna pracująca nad nowelizacją ustawy o świadczeniu usług drogą elektroniczną. Jeśli tak i jeśli będę miał taką możliwość - spróbuję przygotować relację z tego posiedzenia.
Mógłbym przyjmować zakłady dotyczące tego, kiedy stenogram z opisanego wyżej posiedzenia połączonych komisji zostanie opublikowany online. Treści dokumentów, które wpłynęły do komisji raczej nie zostaną opublikowane. Nie będzie również - zgodnie z dotychczas obserwowaną praktyką - stenogramu z posiedzenia podkomisji specjalnej...
« TK: Autoryzacja wypowiedzi nie narusza wolności pozyskiwania i rozpowszechniania informacji | Kupił na aukcji aparat fotograficzny z materiałami MI6 - informacja to ciekawa "rzecz" »

References: art.3
 art.121
 art.141
 art.12
 art.15
 art.12
 art.12
 art.12
 art.21
 art.121
 art.141
 art.15
 art.121
 art.141
 art. 15
 art.121
 art.141
 art.15
 art.12
 art. 121
 art. 3
 art. 121
 art. 121
 art. 267