Source: http://www.aferyprawa.eu/Sady/Piotrkow-Trybunalski-Sad-Rodzinny-i-niekompetentna-SSR-M-Szawel-Pietrak-ktora-lekcewazy-swoje-obowiazki-i-godnosc-urzedu-sedziowskiego
Timestamp: 2020-07-04 02:46:50+00:00

Document:
Aferyprawa - Piotrków Trybunalski - Sąd Rodzinny i niekompetentna SSR M. Szawel – Pietrak która lekceważy swoje obowiązki i godność urzędu sędziowskiego.
Aferyprawa.com Sądy Piotrków Trybunalski - Sąd Rodzinny i niekompetentna SSR M. Szawel – Pietrak która lekceważy
"Koszmar zaczął się w 20-21 grudnia 2005 r., kiedy żona wywiozła dzieci z domu. 10 lutego 2006 r. złożyła do Sądu Okręgowego w Łodzi pozew o rozwód. Ponieważ nie widywałem dzieci, 2 sierpnia 2006 r. Złożyłem do Sądu Rejonowego w Pabianicach wniosek o uregulowanie kontaktów z dziećmi (do tego sądu skierował mnie adwokat). Sąd w Pabianicach stwierdzając swoją niewłaściwość, odesłał wniosek do Sądu Rejonowego w Zgierzu, ponieważ dzieci chodzą do szkoły w Aleksandrowie Łódzkim. Wyznaczono dwa terminy rozprawy. Na jeden termin żona się nie stawiła, a drugi został odwołany. 26 września 2007 r. wysłałem do sądu prośbę o przyśpieszenie terminu kolejnej rozprawy, bo wciąż nie widywałem dzieci. Dopiero po 3 latach, czyli 27 stycznia 2009r otrzymałem od sądu Rejonowego w Zgierzu odpowiedź.
”Sąd rejonowy w Zgierzu postanawia umorzyć postępowanie w sprawie na podst. Art 355 & 1 Kpc. Uzasadnienie: W dniu 4 sierpnia 2006 r wpłynął do sądu wniosek pana Razmika M. o ustalenie kontaktów z jego trójką małoletnich dzieci(...) Z wyroku sprawy rozwodowej stron wynika, że w pkt 4 zostały ustalone kontakty małoletnich z wnioskodawcą. Nie ma więc potrzeby rozpoznania niniejszej sprawy, gdyż wniosek jest bezzasadny i dlatego postanawia jak w sentencji.”
W lutym 2006 roku żona zgłosiła pisemną informację do szkoły, do której uczęszcza moja córka, że jestem porywaczem. Kiedy się dowiedziałem o tym pojechałem do szkoły, żeby otrzymać ksero tego pisma. Wydano mi kserokopię, ale oświadczenia, że żona zabrania mi odbierać ze szkoły córkę. Szkoła sfałszowała pismo. Nie miałem szans podejść do szkoły dowiedzieć się o naukę córki ani zobaczyć się z nią.
W trakcie rozwodu 21 lub 22 marca 2007 r. otrzymałem od adwokata postanowienie Sądu Okręgowego w Łodzi, z dnia 12 marca 2007r o widywaniu się z dziećmi w każdą sobotę w miejscu zamieszkania matki z dziećmi, w obecności kuratora. Adwokat po moim pytaniu gdzie mam jechać do dzieci, odpowiedział „tam gdzie adres zameldowania”. Żona nie mieszka z dziećmi tam gdzie jest zameldowana, tylko ukrywa się w innym mieście. W miejscu zameldowania mieszkają rodzice byłej żony. Adwokat poinformował mnie, że na miejscu będzie kurator i dzieci, więc po długim niewidywaniu się z dziećmi od razu pojechałem tam w dniu 24 marca 2007r. W miejscu spotkania nie było ani kuratora ani dzieci. Jak się później okazało, to ja miałem zgłosić do kuratora, aby ustalić widzenia w jego obecności, o czym nie poinformował mnie mój adwokat. Tam zostałem napadnięty i pobity przez rodzinę żony. Dzięki znajomościom żony i jej rodziny na policji, to ja zostałem oskarżony o najście na dom i skazany przez Sąd z art. 190 i 193 KK, pomimo że miałem nagranie w telefonie komórkowym z tego spotkania.
Po tym zdarzeniu udałem się do kuratorów w Piotrkowie Trybunalskim, zgodnie z zameldowaniem dzieci, aby ustalić widzenia z dziećmi. Tam mnie poinformowano, że każda taka wizyta kuratora jest płatna ok. 200 zł. To ja miałem za to płacić, pomimo że to Sąd nakazał kuratora. Nikt też nie poinformował mnie, że będąc zwolnionym z kosztów w sprawie rozwodowej, z kosztów opłaty za kuratora też jestem zwolniony. Nie wiedziałem, co zrobić, bo nie stać mnie było na wydatek 800 zł miesięcznie. Dopiero w 2009 roku przy pomocy mojej partnerki udało mi się rozpocząć sądowną walkę o widzenia z dziećmi. I tu kolejny koszmar - feministyczne sądy.
W marcu 2009r dzięki przypadkowi dowiedziałem się, że nie muszę płacić za kuratora. Ucieszyłem się, że wreszcie prawnie zobaczę się z dziećmi po takim długim czasie. 31 marca 2009 r. złożyłem wniosek do kuratorów w Piotrkowie Trybunalskim o widzenia z dziećmi i wreszcie się udało. Wizyty ustalone zgodnie z wyrokiem sądu, w każdą sobotę dwie godziny od 16 do 18. Od razu w pierwszą sobotę pojechałem na widzenie, po wcześniejszym umówieniu się z kuratorem. Po przykrym zdarzeniu z 24 marca 2007r postanowiłem nie jechać sam. Osoba, która ze mną pojechała, czekała w samochodzie. Chciałem mieć świadka na wypadek, gdyby żona próbowała w jakikolwiek sposób znów o coś mnie oskarżyć.
Pierwsze widzenie z dziećmi to był czysty przypadek.
W ten dzień żona przyjechała do rodziców na uroczystość. Było to 4 kwietnia 2009 r. Za tydzień miały być święta wielkanocne. Kupiłem dzieciom prezenty i przyszykowałem świąteczny koszyczek, specjalnie dla nich. 12 kwietnia 2009 pojechałem do dzieci, ale już zaczęły się trudności. Dzieci nie było. Przyjechałem za tydzień i udało mi się zobaczyć z dziećmi. Dzieci na pierwszym spotkaniu były skrępowane. Bóg jeden wie, co żona na mój temat mówiła im, ale już na drugim spotkaniu stały się otwarte. Co tydzień jeździłem na widzenia, ale żona tylko trzy razy mi udostępniła kontakt z dziećmi. Pewnego razu to był koszmar. Odbyło się ono na ulicy, na krzesełkach, przed posesją domu, pod sąsiadującym płotem. Mam zrobione zdjęcia, które dołączyłem do sprawy o zmianę miejsca widzenia. Takie spotkanie źle wpływa na psychikę dzieci, ale żonie i jej rodzinie chyba sprawiało to satysfakcję. Robiąc to myślała, że mi zrobi na złość, ale to dzieciom zrobiła krzywdę nie mi. Kurator zanotowała ten fakt, ale sąd rodzinny w Piotrkowie Trybunalskim nie zareagował na to. Skoro sąd w ogóle nie czyta notatek kuratorskich, to po co jest ten kurator? Za dwie godziny uczestnictwa kuratora podczas widzeń z dziećmi, Skarb państwa wypłaca aż 187zł wynagrodzenia. Czy to nie absurd? Nie bierze się pod uwagę notatek kuratorskich, więc po co płacić za darmo kuratorowi i to aż takie pieniądze?
Cyt. z notatek kuratorskich kuratora Anety Miazek z dnia 20 kwietnia 2009: (sprawa w Wydziale Kuratorskim sygn. Akt 407K/09)
„Przed przyjazdem Pana M., jego była żona poinformowała mnie, iż rodzice nie życzą sobie, aby Pan M. wchodził na posesję. Wobec powyższego spotkanie odbyło się przed bramą. Po przyjeździe pana Razmika M., Pani M. przyniosła cztery krzesła(...)Poinformowałam oboje byłych małżonków, że mają prawo składać pismo do sądu o zmianę miejsca spotkań z dziećmi, gdyż jest to żenujące, aby spotkania odbywały się praktycznie na ulicy (...) Niemniej jednak w tym dniu na dworze było zimno, a przebywanie prawie dwie godziny na powietrzu, dla małych dzieci nie jest zbyt przyjemne. Tym bardziej, że tydzień wcześniej, kiedy to dzieci nie przyjechały na spotkanie, małoletni Artur chorował na szkarlatynę. Moim zdaniem należałoby zmienić miejsce spotkań ojca z dziećmi na inne neutralne miejsce...”
Spotkanie odbyło się jeszcze tylko raz 23 maja 2009r. Przywiozłem dzieciom prezenty, ale żona tylko czekała jak otrzymają prezenty i zabrała je na posesję, nie pozwalając na widzenie.
Potem już żona nie raczyła przywozić dzieci na spotkania. Trzy razy interweniowałem na policję.
W maju 2009 r. złożyłem do Rejonowego Sadu w Piotrkowie Trybunalskim, wniosek o egzekucję widzeń i ukaranie jej. Sygn. Akt R.Co 36/09 11 września 2009r złożyłem wniosek o przesłuchanie świadków, na poparcie tego, że żona nie wykonuje wyroku sądowego. Sprawa odbyła się dopiero 5 października 2009r. ale świadkowie nie zostali przesłuchani. Sąd po przewodnictwem Pani Sędzi M. Szawel-Pietrak wydał postanowienie:
Cyt: "Sąd na rozprawie sprawy o egzekucję widzeń, postanawia wyznaczyć dłużniczce M. dwutygodniowy termin do wykonania wyroku sądu z dnia 16 lipca 2008 w sprawie sygn. akt (....) w przedmiocie widzeń wierzyciela M. z jego małoletnimi dziećmi (....) z zagrożeniem, że w razie niewykonania tego przez dłużniczkę M. w zakreślonym terminie sąd nałoży na nią grzywnę w kwocie 200zł.”
Żona postanowienia nie wykonała. A do dziś nie ma wyroku w tej sprawie. (taką informację otrzymałem telefonicznie przez Panią z sekretariatu wydz. Rodzinnego).
9 stycznia 2010 moja żona skontaktowała się z kuratorem i poinformowała, że widzenie będzie mieć miejsce. W tym dniu była fatalna pogoda. Śnieżyca i mróz, że nawet psa by nie wyrzucił na ulicę. Żonie nagle się przypomniało, że mają być widzenia, bo zbliżał się termin rozprawy o ukaranie jej. 15 stycznia 2010 r. odbyło się posiedzenie wykonawcze w sprawie egzekucji widzeń, ale tak do końca nie wiem, czy została ukarana, bo Sędzina nie wyraziła się jasno. W dniu rozprawy, tj 15 stycznia 2010r, złożyłem wniosek o odpis wyroku i do dziś go nie otrzymałem.
4 maja 2009r złożyłem do Sądu Rejonowego w Piotrkowie Trybunalskim wniosek o zmianę miejsca widzeń oraz zwiększenie liczby godzin, ponieważ tam gdzie są wyznaczone widzenia, odbywają się w fatalnych warunkach (sygn. Akt III Nsm 288/09)
Cyt z wniosku:” Wnoszę o to, abym mógł spędzać z dziećmi każdy weekend od godz. 10 w sobotę do godz. 20 w niedzielę. Ponadto wnoszę o to, aby dzieci spędzały ze mną wszystkie ustawowe dni wolne od pracy oraz pierwszy dzień świąt wielkanocnych i bożonarodzeniowych, a także 1 dzień roboczy w tygodniu, abym mógł zaopatrzyć dzieci w sklepach w potrzebne im rzeczy: art. Szkolne, ubrania, żywność. Również wnoszę o to, aby dzieci spędzały ze mną jeden miesiąc wakacji. Wnoszę również o zmianę miejsca widzenia się z dziećmi....”
03 lipca 2009 r złożyłem wniosek o przesłuchanie świadków w tej sprawie na poparcie, ze widzenia tam nie dochodzą lub są w fatalnych warunkach, które źle wpływają na psychikę moich dzieci. Wniosek składałem dwukrotnie, ponieważ nikt nie dostał wezwania na rozprawę. Zeznawać miała osoba będąca obserwatorem widzeń, kurator i policjanci wzywani na interwencję.
Pierwsza sprawa miała się odbyć dopiero 07.12.2009r, pod przewodnictwem tej samej Sędzi co uczestniczyła w sprawie o egzekucję, M. Szawel-Pietrak. Na sprawie wnioskowałem o odroczenie, ponieważ sąd nie wezwał świadków na rozprawę, tłumacząc, że za późno wnioskowałem o ich przesłuchanie oraz nie podałem nazwisk policjantów. Sąd mógł odpisać na mój wniosek, że jest brak formalny w postaci braku nazwisk lub sam ustalić kto był w tych dniach na interwencjach. Sąd ma taką możliwość i prawo, zwrócić się do policji o dane z interwencji, Sędzia wykonujący należycie swoje obowiązki dokonałby tego, tym bardziej że jest to sprawa rodzinna. Sąd miał na to aż 5 miesięcy. Nie zrobił tego, wiec sprawa znowu się odwlokła. Poza tym mógł przesłuchać panią kurator, która pracuje w tym samy Sądzie i osobę trzecią. Kolejny termin rozprawy wyznaczono na 24.02.2010r. Mieli być przesłuchani świadkowie. Na rozprawę nie pojechałem, ponieważ moje dziecko, które mam z nowego związku było chore i nie mogłem partnerki zostawić samej z 3-miesięcznym dzieckiem, więc nie znam przebiegu sprawy. Do akt mam utrudniony dostęp z racji dużej odległości między miejscem zamieszkania a sądem (ok 50km w jedną stronę). Obserwatorka widzeń wreszcie dostała wezwanie do sądu na przesłuchanie jako świadek, na termin 22 marca 2010. Przesłuchanie odbyło się w Rejonowym Sądzie w Łodzi, na ul. Kościuszki 107/109. Jeden świadek przesłuchany, świadek który miał bardzo dużo do powiedzenia na temat spotkań moich bo wszystko widział. 12 kwietnia 2010 wnoszę o zabezpieczenie widzenia z dziećmi na weekend majowy i dzień dziecka, ponieważ już tak długo nie widzę dzieci, że chociaż chciałem kilka godzin z nimi spędzić..
Sąd jednak odrzuca mój wniosek uzasadniając
Cyt: "Sąd Rejonowy w Piotrkowie Trybunalskim wydział III Rodzinny i Nieletnich postanawia oddalić wniosek o zabezpieczenie(...)Jednakże na obecnym etapie postępowania wniosek Razmika M. jest nieuzasadniony. Dopiero po zebraniu pełnego materiału dowodowego w przedmiotowej sprawie będzie można orzec o ustaleniu kontaktów z małoletnimi dziećmi i ich ojcem..."
I dalej cisza, jestem ciekaw jakie materiały dowodowe zbiera sąd, bo ani nie bierze pod uwagę notatek kuratorskich, ani wniosków o przesłuchanie świadków. Jak według mnie to Sąd nic nie robi?
Wreszcie zdecydowałem się w 21 lipca 2010 wysłać do Sądu Okręgowego w Piotrkowie Trybunalskim, skargę na Sąd Rejonowy na przewlekłość i opieszałość sądu. I o dziwo w tym samym dniu kiedy Sąd otrzymuje skargę, 22 lipca 2010 Sąd Rejonowy pod przewodnictwem Pani Sędzi M. Szawel-Pietrak wydaje postanowienie. Postanowienie które jest nie do przyjęcia a wręcz jest wyraźnym przejawem dyskryminacji ojca, ważnej osoby dla dzieci i w całym tym postanowieniu wykazane jakbym był co najmniej jakimś przestępcą który krzywdzi dzieci. Na jakiej podstawie? Przecież to ja mam wszelkie dowody, zeznanie świadka jak matka zachowuje się podczas widzeń mich z dziećmi, jakich wulgarnych słów używa a nie ja.
Sąd nic nie zrobił w tym kierunku aby utrzymać więź moją z dziećmi i po roku nagle chce to badać?
Cyt: „...postanawia dopuścić dowód z opinii RODK w Piotrkowie Trybunalskim, na okoliczność więzi emocjonalnej łączących małoletnich z ich ojcem, czy w chwili obecnej zamiana orzeczenia w przedmiocie kontaktów ojca z dziećmi poza miejscem ich zamieszkania bez obecności matki i kuratora jest konieczna i zgodna z ich dobrem, czy czy zachowanie ojca wpływa DESTRUKCYJNIE jeżeli tak z czym to jest związane, jaka jest postawa dzieci wobec ich ojca, co trzeba zmienić w relacjach ażeby widzenia mogły być realizowane poza miejscem zamieszkania dzieci, czy można zmusić dzieci siłą i czy jest to wskazane ażeby widzenia z dzieci z ojcem odbywały się poza miejscem ich zamieszkania bez obecności matki w terminie 30 dni.”
06 września 2010r dostałem z RODK wezwanie na badania (nawet Ośrodek nie potrafi się trzymać terminów zasądzonych przez sąd) Na badania nie poszedłem, ponieważ postanowieniem tym sąd wręcz obraził mnie, zarzucając mi bezpodstawnie wszelkie zło ode mnie w stosunku do moich dzieci. 13 sierpnia 2010 złożyłem zażalenie na postanowienie i do dnia dzisiejszego nie mam odpowiedzi, minęło ustawowe 30 dni.
10.06.2009r złożyłem również wniosek do prokuratury w Piotrkowie Trybunalskim. Zgodnie z art 211 Kk wnosiłem o ściganie mojej żony i ustalenie miejsca zamieszkania moich dzieci, które są ukrywane przez matkę przede mną od grudnia 2005r oraz ustalenie w jakich warunkach mieszkają. Prokuratura oddała sprawę do policji w Tuszynie, którą prowadziła sierżant sztabowy Magdalena Bagan.
Zebrane przez nią materiały dowodowe w postępowaniu to:
1)notatka urzędowa z rozmowy z ojcem żony, który powiedział, że ja nie interesuję się dziećmi,
2)notatka urzędowa z przesłuchania żony, która odmówiła podania adresu zamieszkania dzieci,
3)protokół z przesłuchania mnie,
4)postanowienie o alimentach ( postanowienia o przyznanych widzeniach i o tym że nie mam ograniczonych praw rodzicielskich nie było),
5)dane o interwencjach z policji,
6)notatka urzędowa z rozmowy telefonicznej z kuratorem Anetą Miazek, która stwierdziła, że matka umożliwiała ojcu kontakt z dziećmi – wierutne kłamstwo Pani Kurator. W notatkach kuratorskich przecież wszystko jest opisane, ile spotkań odbyło się
Cyt z notatki urzędowej Sierż. Mileny Krasoń z Komendy Policji w Tuszynie
„ W dniu 31 lipca 2009 skontaktowałam się telefonicznie z kuratorem sądowym Anetą Miazek która potwierdziła, że mocą wyroku Sądu Okręgowego w Łodzi była obecna podczas widzeń Razmika M. z dziećmi. Matka dzieci Katarzyna M. umożliwiała ojcu kontakt z dziećmi...”
Kiedy poszedłem do Pani kurator zapytać dlaczego skłamała, mówiąc że kontakty z dziećmi są umożliwiane, odpowiedziała, że nie pamięta już co mówiła...
Zdaniem Pani kurator, na 9 spotkań, które tylko 2 były umożliwione, to jest umożliwianie ojcu kontakt z dziećmi. Poza tym Pani kurator notowała tylko, to, co jej pasowało. Nie notowała awanturniczego zachowania się mojej byłej żony i jej wulgaryzmu, na dowód czego mam zeznania świadka.
Policja przeprowadzając dochodzenie nawet się nie pofatygowała jechać do miasta gdzie mieszkają dzieci i ustalić adres ich zamieszkania. Przecież po to złożyłem doniesienie do Prokuratury. Na podstawie tak zebranego dowodu materiałowego, czyli żadnego według mnie, policja 31 lipca 2009 odmówiła wszczęcia dochodzenia, uzasadniając:
cyt:” Po rozpoznaniu zawiadomienia pana M w sprawie zatrzymywania małoletniego poniżej 15 lat wbrew woli osoby powołanej do opieki tj o czyn z art. 211Kk postanowił odmówić wszczęcia dochodzenia(...)
Uzasadnienie - „...Obecna przy wizytach w miejscu zamieszkania dzieci kurator sądowy Aneta Miazek nie potwierdziła sytuacji opisywanych przez zgłaszającego. Zachowanie Katarzyny Mirzoyan nie wyczerpuje znamion czyn z art. 211 Kk, materiał procesowy w sprawie nie uzasadnia dostatecznie podejrzenia zaistnienia występku z art. 211Kk. Pokrzywdzony w przedmiotowej sprawie winien zgłosić się do sądu o nierespektowanie orzeczenia przez byłą żonę i sąd winien w tym względzie przedsięwziąć odpowiednie działania...”
Odmowę wszczęcia postępowania zatwierdził Pan Prokurator Rafał Matusik
Faktycznie materiał procesowy nie uzasadnia podejrzenia, bo policja nie wykonała tego co powinna. Wystarczy przejrzeć akta sprawy. Nr RCS 99/09 w Komendzie Policji w Tuszynie. Żona ukrywa dzieci nie podając adresu ich zamieszkania i to podlega art.211, bo jestem tak samo opiekunem prawnym, mam pełne prawa rodzicielskie a ona ukrywa je wbrew mojej woli. Policja miała ustalić miejsce zamieszkania dzieci, a nie przesłuchać sobie rodzinę żony i na tym zakończyć. Ukrywanie dzieci przez matkę przed ojcem nie podlega art. 211KK ale gdyby to ojciec ukrywał dzieci przed matką, na pewno podlegałoby to temu przepisowi. Tak w tym kraju jest.
19.10.2009 r złożyłem zażalenie na działanie prokuratury w Piotrkowie Trybunalskim i policji w Tuszynie. Prokuratura wysłała do mnie zawiadomienie:
cyt: „Sekretariat prokuratury zawiadamia ze Prokurator Rejonowy w Piotrkowie Trybunalskim po zapoznaniu się z aktami sprawy o sygn 2 Ds 1058/09 nie przychylił się do złożonego przez pana zażalenia na postanowienie prokuratora Prokuratury rejonowej w Piotrkowie Trybunalskim z dnia 17 sierpnia 2009 o odmowie wszczęcia dochodzenia w sprawie zawiadomienia złożonego przez pana dot. Zatrzymania małoletniego poniżej 15 lat wbrew woli osoby powołanej do opieki i zażalenie wraz z aktami sprawy skierował do Sadu Rejonowego VII Wydział Grodzki w Piotrkowie Trybunalskim art. 465 & 2 Kpk”
Sąd Grodzki Wydział Karny w Piotrkowie Trybunalskim w dniu 9 lutego 2010 r. na posiedzeniu umorzył sprawę. I tak od Pawła do Gawła.
Od sądu do prokuratury, od prokuratury do sądu i nic z tego. Dzieci jak nie widziałem tak nie widzę nadal. Tracę najlepsze momenty z ich życia. Przecież Państwo i moja była żona łamią przede wszystkim prawo dzieci i człowieka. I to ma być dla dobra dzieci, Sądy polskie tak dbają o dobro dzieci. Dla polskich sądów tylko matka ma prawo do dzieci a ojciec jest przestępcą????.
20 kwietnia 2009 r złożyłem do Rejonowego Sądu w Piotrkowie Trybunalskim wniosek o zmniejszenie alimentów, ponieważ kwota, jaka została mi przysądzona podczas rozprawy rozwodowej przez Okręgowy Sąd w Łodzi pod przewodnictwem Sędziny M. Rojeckiej-Mazurczyk, była stanowczo za wysoka dla mnie. Po rozpadzie małżeństwa i walki z sądami nie mogłem normalnie funkcjonować - pracować, ponieważ większość czasu spędzałem w sądach, prokuraturach i komendach. Cały majątek, jaki miałem zabrała mi żona. Wyszedłem z domu tak jak stałem, z podręcznymi rzeczami. Sklep i wszystko, co kupiliśmy do domu zostało w jej rękach. Sąd Okręgowy w Łodzi podczas rozprawy rozwodowej przysądził postanowieniem alimenty w wysokości 600zł, potem w wyroku podwyższył na 800zł, wiedząc, że jestem bez majątku, bez pracy, bez mieszkania. O tym fakcie informowałem sąd na rozprawach. Tylko dzięki rodakom i przyjaciołom jakoś funkcjonowałem. Byłem na skraju załamania psychicznego. Kolejny powód, dla którego składałem wniosek o obniżenie alimentów był fakt narodzin mojego dziecka z drugiego związku. Zgodnie z art. 138 Kodeksu Rodzinnego mój wniosek o obniżenie alimentów był zasadny. Sąd wyznaczył termin rozprawy sygn. Akt III RC 500/09 na 14 października 2009r.
Wyrok sądu pod przewodnictwem znowu tej samej Sędziny M. Szawel-Pietrak brzmi: oddalić powództwo.
Cyt z uzasadnienia: „...Na podstawie zebranego materiału dowodowego Sąd nie stwierdził innych zmian w sytuacji majątkowej powoda, uzasadniających wydanie wnioskowanego przez powoda rozstrzygnięcia. W szczególności zmiany takiej nie stanowi fakt pozostawania przez powoda w nowym związku i okoliczność, że ze związku tego ma się urodzić kolejne dziecko powoda....”
Dziś dziecko jest na świecie, żyjemy skromnie bo nie mam takich możliwości znaleźć pracę jak Polak. Nawet Polacy mają problem ze znalezieniem pracy, tym bardziej za takie wynagrodzenie jakie sugeruje Pani Sędzia M. Szawel-Pietrak. Realia życia są inne.
Zgodnie z polskim prawem przyjmuje się, iż uzasadnione jest obniżenie alimentów w przypadku między innymi, gdy zobowiązanemu do płacenia alimentów przybyła nowa osoba uprawniona względem niego do alimentacji, np. urodziło mu się dziecko... Sąd stwierdza, że to nie jest podstawa do obniżenia alimentów. Czyli rozumiem, że wg sądu następnemu dziecku już nie należy się zabezpieczenie finansowe.
Łatwo jest przywalić facetowi alimenty, a niech płaci, a dzieci widywać nie musi.
Do tego nie ważne czy ma z czego płacić, czy ma za co żyć sam i czy ma co dać jeść kolejnemu dziecku. Tak wnioskuję po tyluletniej walce w polskich sądach. Ja nie uchylam się od utrzymywania dzieci, ale rozsądnie trzeba myśleć i przede wszystkim chcę zobaczyć dzieci, jeśli mam obowiązek płacić to chcę widzieć dzieci i będę płacił tyle na ile mnie stać, nie krzywdząc moje dziecko z drugiego związku. Zarabiam jakąś drobną kwotę w firmie marketingowej bo dopiero zaczynam się szkolić w tej dziedzinie i nawet to komornik zabiera, nie pytając się mnie za co ja żyję? A żyjemy z małych dochodów partnerki i drobnych prac jakich się podejmę dorywczo, bo tylko tyle udaje mi się jako obcokrajowcowi.
10 listopada 2009 złożyłem do Sądu Okręgowego w Piotrkowie Trybunalskim apelację. Termin rozprawy został wyznaczony na 25 stycznia 2010. Ponieważ rozprawa odbywała się w innym mieście niż mieszkam, w odległości ok. 60 km , a w ten dzień były fatalne warunki pogodowe, z przyczyn ode mnie niezależnych nie dojechałem na rozprawę. W związku z powyższym, 27 stycznia wysłałem wniosek o przesłanie mi odpisu wyroku wraz z uzasadnieniem. 8 marca 2010 otrzymuję postanowienie od Sądu, pod przewodnictwem Sędziny M. Cichockiej:
cyt:” ...sąd postanawia: odrzucić wniosek powoda o sporządzenie i doręczenie odpisu wyroku z dnia 25 stycznia 2010 z uzasadnieniem”
Sąd nie doręcza mi odpisu wyroku i nie raczy nawet uzasadnić swojego postanowienia, ani nie podaje podstawy prawnej odrzucenia mojego wniosku. Dopiero kiedy zadzwoniłem po tym otrzymaniu to zostałem poinformowany że ti było złożone za wcześnie, a w dniu dzisiejszym z kolei jest już za późno. A kto mnie poinformował że wniosek jest za wcześnie złożony. Na wiele pism ja nie otrzymuje odpowiedzi, właśnie od sądu.
Sprawa o kontakty z dziećmi nadal się toczy. Przez rok czasu Sąd przesłuchał jednego świadka tylko. Jestem cudzoziemcem. Nie posługuję się językiem polskim w piśmie. Nie stać mnie na opłacanie adwokatów.
Zdesperowany spróbowałem jeszcze napisać do Rzecznika Praw Dziecka.
31.12.2009 wysłałem list do Rzecznika z prośbą o pomoc. Skontaktowała się Pani z biura ze mną, prosząc o przesłanie wszystkich wyroków i postanowień. Wysłałem. Dostałem odpowiedź, że wystąpiono do sądu o akta, aby rozpatrzyć sprawę. (sprawa ZSM/470/1/2010/AJ)
Ponieważ długo nie otrzymuje od nich też żadnych informacji, wysłałem e-maila z zapytaniem o moją sprawę. Ku mojemu zaskoczeniu otrzymuję od nich e-mailem kopię pisma, które rzekomo do mnie wysłali. Na poczcie pytałem, nic do mnie nie było. Kiedy poprosiłem aby wysłali mi potwierdzenie nadania, nie otrzymałem żadnej odpowiedzi. Najprawdopodobniej ktoś skłamał pisząc że została do mnie wysłana informacja pocztą. Od tej instytucji też nie otrzymałem pomocy. Kiedy moja partnerka się zdenerwowała j napisała do Rzecznika, otrzymałem 19 sierpnia 2010 odpowiedź:
cyt: „...w nawiązaniu do wcześniejszej korespondencji przekazuję w załączeniu kopię pism z dn. 15 kwietnia 2010, którego jak wynika z Pańskiego e-maila Pan nie otrzymał. Ponadto wyjaśniam że Rzecznik Praw dziecka w dalszym ciągu monitoruje postępowanie w przedmiocie zmiany Pana kontaktów z dziećmi. W tym celu skierowane zostało do sądu stosowne pismo.”
Cyt z pisma z 15 kwietnia 2010 „Uprzejmie informuję, że Rzecznik Praw Dziecka uzyskał odpowiedź z Sądu Rejonowego w Piotrkowie Trybunalskim z której wynika że pismem z dnia 1.11.2009 i 9.01.2010 powiadomił Pan Sąd ze wstrzymuje kontakty z dziećmi, w związku z wnioskiem skierowanym do Sądu o zmianę kontaktów z małoletnimi. W obecnej chwili Sąd Rejonowy w Piotrkowie Tryb. Odroczył rozpoznanie sprawy w celu uzupełnienia materiału dowodowego i zwrócił się do Komendy Miejskiej Policji w Łodzi oraz Komisariatu Policji w Tuszynie o udzieleniu informacji czy były interwencje policji w miejscu zamieszkania uczestniczki Katarzyny M. Na obecnym etapie postępowania brak jest podstaw do podjęcia przez Rzecznika Paw Dziecka dalszych działań w sprawie.”
Przecież ja byłem zmuszony przerwać te widzenia bo bez sensu było moje jeżdżenie 15 km po to aby wrócić zaraz po przybyciu. Przecież tam nie ma dzieci i nikt ich nie chce dowozić.
Również w 26 marca 2010 byliśmy w Szkole W Aleksandrowie Łódzkim, abym mógł zobaczyć się z dziećmi, skoro matka utrudnia a sądy nie pomagają. I tam też trudności. Matka napisała informację do szkoły że zabrania odbierać dzieci ojcu, bo jest zagrożenie porwania do Armenii. Szkoła, bez żadnej podstawy sądowej, czyli bez wyroku sądowego, mówiącego o ograniczeniu władzy rodzicielskiej, lub zabranianiu zbliżania się do dzieci, nie dopuściła do spotkania i potraktowała mnie jak przestępcę wzywając policję. Mimo, że kodeks Rodzinny wyraźnie mówi, że rodzice mający pełne prawa rodzicielskie, mają prawo do widzeń bez ograniczeń, do kontaktów. Ponad to szkoła przyjęła takie oświadczenie bez żadnych podstaw, bez wyroku sądowego w którym sąd by nakazywał nie zbliżania się ojca do dzieci w szkole. Szkoła złamała wszelkie prawo Kodeksu Rodzinnego, Konwencji Praw Dziecka. Funkcjonariusze policji również złamali prawo rodzinne, bo nakazali mi opuścić szkołę. Dlaczego wszędzie ojcowie mający normalnie pełne prawa rodzicielskie są traktowani jak przestępcy. Dlaczego nie każe się tych instytucji jak sądy rodzinne, szkoły itp za łamanie tych praw i naruszanie praw dzieci, ojców, rodziny? Odbieranie a zobaczenie dzieci i to w obecności dyrekcji to wielka różnica. Ja chciałem zobaczyć tam w szkole dzieci, porozmawiać z nimi a nie zabierać je ze szkoły. Ale dyrekcja pod przewodnictwem Pani Dyrektor Katarzyna Ochnik zabroniła mi jakiegokolwiek kontaktu z dziećmi w szkole, bo jak się okazuje, jestem porywaczem.
22.11.2010 wreszcie sprawa i szok....Sędzia M. Szawel – Pietrak nic nie zmieniła w kontaktach i nadal nakazywała spotykać się z dziećmi w miejscu zamieszkania dziadków. Paranoja.
Matka, dziadkowie również nie wyrażają tam zgody na widzenia a sędzia pcha wszystkich do bagna,. Pcha do walki. Sędzia nawet nie wzięła pod uwagę tego co dzieci chcą, a dzieci na badaniach zeznały ze chcą się widywać z ojcem częściej, w swobodnych warunkach bez obecności matki.
To kolejny dowód na POPEŁNIANIE PRZESTĘPSTWA PRZEZ SĄDY.”
Przekonałem się, jak w tym kraju jest bolesna walka ojca kochającego swoje dzieci z byłą żoną i jak bardzo feministyczne są polskie sądy. Jak lekceważąco działają: sąd, prokuratura i policja, jeśli chodzi o dzieci. Ojcowie w Polsce są traktowani jak szmaty i mierzeni jedną miarą, a przecież każdy jest inny.. Ojcowie są tylko po to, aby płacić alimenty. Karani są sądy i niszczeni przez komorników, a kobiety zrobiły sobie z mężczyzn bank. Kobiety które pobierają od państwa alimenty a nie dopuszczają do dzieci powinny być srogo karane i pozbawiane zasiłku alimentacyjnego, a nawet pozbawiane praw rodzicielskich za łamanie praw dziecka. Prawo działa w tym kraju na jeden kierunek. Dla matek.. Matki udają poszkodowane przez mężczyzn, że niby ojcowie nie płacą alimentów. A czy ktoś pyta ojców dlaczego? Nie! Są ojcowie którzy faktycznie nie chcą płacić, ale są też ojcowie którzy nie mogą z pewnych względów. Tu wszystkich wrzuca się do jednego worka. Dlaczego matki nie są sprawdzane z wykonywania wyroków i nie są karane, mimo że my ojcowie zgłaszamy to do sadów????
Jedyny sposób na widzenie się z dziećmi to zabrać je siłą, ale w mojej kulturze nie ma czegoś takiego jak porywanie dzieci, bo to źle wpływa na psychikę dzieci, a ja zostanę oskarżony o porwanie, jak niejeden zdesperowany ojciec w Polsce. To matki i sądy doprowadzają do takich sytuacji i nie ojciec jest winny i nie ojca powinno się karać za to. Tylko sądy rodzinne i matki.
Sądy swoim działaniem dają mi do zrozumienia, że mam zrezygnować z dzieci, ale w naszym kraju nie ma czegoś takiego jak rezygnacja z dzieci.
Sądy i matki myślą tylko: pieniądze, pieniądze, pieniądze zamiast myśleć jak robić, aby dzieci nie cierpiały z powodu rozstania rodziców. Jeśli ojciec chce widzieć dzieci to i pieniądze na pewno będzie płacił, nie można wszystkich ojców wrzucać do jednego worka.
A dzieci nadal nie widzę :( wszyscy coś niby robią ale nikt nic tak naprawdę nie robi.
Nawet Konwencja o wykonaniu Praw dziecka mówi:
art. 7 że Prowadząc postępowanie dotyczące dziecka, organ sądowy ma obowiązek szybkiego działania w celu uniknięcia nieuzasadnionej zwłoki.”
Uważam przede wszystkim że Pani Sędzia M. Szawel-Pietrak nienależycie wykonuje swoje obowiązki jako sędzia rodzinny. Nie działa zgodnie z polskim prawem, zgodnie z konwencją praw dziecka i należałoby Panią Sędzię ukarać a nawet pozbawić stanowiska sędziego rodzinnego, tym bardziej ze jest Prezesem Sądu Rejonowego i powinna być wzorem a nie lekceważyć swoje obowiązki i lekceważyć osoby szukające pomocy od sądu.
To bezprawie aby matka robiła co chce i nie ponosiła żadnych konsekwencji, tylko ojciec w tym kraju jest zły....
A może tak lepiej przyjrzeć się matkom, myślę że w wielu przypadkach one są winne tego że dzieci są półsierotami, bo myślą że mają prawo własności do dziecka.
Zamiast pomóc, zabrano im troje dzieci, ponieważ są biedni... - Przeczytaj także pierwszą część artykułu.
14-05-2016 / 05:31
05-01-2015 / 06:41
Supgiisrnrly well-written and informative for a free online article. cujkfb.com [url=psezmbarwz.com]psezmbarwz[/url] [link=rregbdpjfh.com]rregbdpjfh[/link]
Very true! Makes a change to see sooneme" rel="nofollow">cteiav.com">sooneme spell it out like that. :)
05-12-2011 / 14:46
Popieram Cię człowieku w 100% Jest dokładnie tak jak piszesz ojcowie w tym kraju są traktowani jak czarne owce wcale nie potrzebne dzieciom. A sąd w Piotr tryb to wielka klika. Ojciec ma płacić i płakać. Ojciec dziecka w trakcie rozwodu
29-11-2010 / 12:03
czuję , że niebawem ludzie przyjdą po ich dusze.
29-11-2010 / 07:28
"...Pietrak która lekceważy swoje obowiązki i godność urzędu sędziowskiego." - wydaje mi się, że ten urząd dawno stracił status godności, dlatego nie wiem o co autorowi chodzi w tym zdaniu??

References: art. 190
 art. 211
 art. 211
 art. 211
 art.211
 art. 211
 art. 465
 art. 138

art. 7