Source: http://www.racjonalista.pl/kk.php/t,5976
Timestamp: 2020-04-01 02:51:54+00:00

Document:
Racjonalista - Alternatywne prawo
Należy więc zauważyć, że od 2004 r. powoływanie się na orzeczenie SN z 4.11.1998 ma sens jedynie w zakresie stwierdzenia, że praktykowanie przez lekarza działalności pseudomedycznej nie zwalnia od odpowiedzialności w zakresie etyki lekarskiej, lecz nie ma sensu w zakresie sprzeczności takiej działalności z art. 57, gdyż SN orzekał o artykule w całkiem innym brzmieniu. [ 8 ]
Gdyby dziś SN rozstrzygał podobną sprawę musiałby orzec o sprzeczności takiej działalności z art. 57 KEL co najmniej w zakresie stosowania metody nie zweryfikowanej naukowo, a uważam, że i najpewniej orzekłby i w zakresie bezwartościowości lub może nawet szkodliwości, jeśliby opinia prawna naukowca-medyka rozpatrywała te kwestie expressis verbis. Stanowisko medycznego środowiska naukowego w stosunku do homeopatii i bioenergoterapii jest dziś jednolite – tym bardziej, że w 2005 r. ukazała się w prestiżowym angielskim piśmie medycznym „The Lancet” szeroko komentowana metaanaliza dotycząca homeopatii, która wykazała jej brak skuteczności terapeutycznej. [ 9 ]
Równie wadliwe jest powoływanie się przez Opiniodawcę na uchwałę Trybunału Konstytucyjnego z 17.3.1993 (W 16/1992) – przede wszystkim dlatego, że i ten akt jest już dziś nieaktualny – utracił moc obowiązującą w dniu 17.10.1997, czyli w dniu wejścia w życie aktualnie obowiązującej Konstytucji RP, która wyeliminowała uprawnienie TK do tzw. legalnej (powszechnie obowiązującej) wykładni ustaw i uchyliła dotychczasowe uchwały. A taką właśnie uchwałą jest wspomniany akt TK – wydany jeszcze na gruncie starej konstytucji.
Na marginesie zauważyć można, że treść nieobowiązującej już dziś uchwały nie dotyczy zresztą nijak stanowiska NRL w sprawie homeopatii. Uchwała ta dotyczyła przerywania ciąży. Otóż w pierwszej wersji KEL z 1991 r. znalazł się zapis o warunkach dopuszczalności przerywania ciąży – zupełnie zbędnie, bo materię tę regulowała ustawa z 7.1.1993 o planowaniu rodziny, ochronie płodu ludzkiego i warunkach dopuszczalności przerywania ciąży – nie jest to kwestia z zakresu skuteczności terapeutycznej i sztuki lekarskiej, lecz kwestia światopoglądowa – trudno zgodzić się na to, aby kwestie tego rodzaju regulował Kodeks Etyki Lekarskiej. W tym czasie KEL przyjmował bardziej restrykcyjne postanowienia w zakresie ochrony płodu niż ustawa (ustawa dopuszczała przerywanie ciąży ze względu na ciężkie i nieodwracalne uszkodzenie płodu). Rzecznik Praw Obywatelskich poprosił więc TK o wiążącą interpretację, a TK uchwalił, że lekarz nie może być pociągany do odpowiedzialności zawodowej za zachowania zgodne z nakazem, zakazem lub upoważnieniem względem lekarza zawartym w ustawie. Jeszcze w tym samym roku środowisko lekarskie usunęło z Kodeksu Etyki Lekarskiej uregulowania dotyczące warunków dopuszczalności przerywania ciąży.
Sytuacja w sposób oczywisty jest tutaj całkowicie inna niż w przypadku homeopatii. Otóż warunki dopuszczalności przerywania ciąży to materia regulowana jednoznacznie ustawowo, bez żadnych innych odesłań, natomiast kwestie stosowania właściwych metod terapeutycznych to materia nie światopoglądowa, lecz naukowa – dlatego ustawa zawiera tutaj wyraźne odesłanie pozasystemowe: jest nim art. 4 ustawy o zawodach lekarza i lekarza dentysty, który zawiera tzw. klauzulę generalną „aktualnej wiedzy medycznej”. Zachowania lekarza w zakresie dopuszczalności przerwania ciąży reguluje ustawa, lecz zasady sztuki lekarskiej reguluje nauka – medycyna. Stąd też nawet prawo farmaceutyczne nie może dyktować lekarzowi właściwych metod terapeutycznych. Prawo farmaceutyczne zawiera jedynie reguły tego, co aptekarz może sprzedawać, lecz nie zawiera żadnych reguł rządzących właściwymi i niewłaściwymi zasadami terapeutycznymi. Byłby to zresztą absurd, gdyby ustawodawca chciał mówić lekarzom jakimi metodami mają leczyć. To tak jakby ustawodawca chciał nakazywać kościołom jak mają wierzyć albo gdyby zobowiązał IPN do sporządzania oficjalnie obowiązującej wszystkich historyków wykładni historii. Nie chodzi oczywiście o to tylko, że ustawodawca nie ma kompetencji do tego, aby kształtować metody leczenia, lecz o to, że medycyna jest dziedziną niesłychanie dynamiczną i klauzula „aktualnej wiedzy medycznej” jest po prostu potrzebna prakseologicznie. Podsumowując różnice: ustawodawca uregulował zachowanie lekarzy poprzez zasady przeprowadzania legalnej aborcji, lecz wprowadzając środki homeopatyczne do obrotu aptecznego nie sformułował żadnych wskazań terapeutycznych. Tymi zajmuje się środowisko lekarskie i to ono decyduje, co jest zgodne z zasadami sztuki a co (aktualnie już) zgodne nie jest. Z tej właśnie kompetencji skorzystała Naczelna Rada Lekarska w stanowisku z 4.4.2008.
Trafnie zauważył to w replice dla „Farmacji Polskiej” z dnia 19.4.2006 prezes NRL, Konstanty Radziwiłł: "Nie jest prawdą, że lekarz może w swojej praktyce stosować wszystko, co jest dostępne na rynku. Zgodnie z obowiązującym w Polsce prawem musi on posługiwać się wyłącznie metodami zweryfikowanymi naukowo" (nil.org.pl). Dlatego właśnie dopuszczone przez ustawę z 6.9.2001 Prawo farmaceutyczne [ 10 ] do obrotu w aptekach mikstury homeopatyczne nie stają się automatycznie uznaną terapią lekarską w leczeniu czegokolwiek.
Hubert Izdebski zarzuca także NRL, iż zachęca ona do popierania racjonalnego charakteru medycyny, nie wskazując jednak na czym ta racjonalność ma polegać. Doskonale to ilustruje kompetencje prawników do regulowania tego, jak leczyć a jak nie leczyć: skąd prawnik może wiedzieć, co jest racjonalną medycyną i skąd ma wiedzieć, czy nie jest nią np. bioenergoterapia lub homeopatia? Według naukowców zajmujących się medycyną – medycyna racjonalna to taka, która jest zweryfikowana przez naukę, czyli przez badania o odpowiednich standardach (w przypadku leków i medycyny są to przede wszystkim randomizowane badania oparte na tzw. podwójnie ślepej próbie). [ 11 ] Dzisiejszy standard racjonalnej medycyny nosi skrót EBM – Evidence Based Medicine, co oznacza medycynę opartą na dowodach naukowych. Tymczasem etykietę „alternatywna” stosuje się jako „immunitet” przed wymaganiem kontrolowanych badań naukowych dla mikstur, które nie wykazują żadnej skuteczności terapeutycznej w badaniach z podwójnie ślepą próbą.
Kolejny zarzut dotyczy braku podstawy prawnej wydanego „stanowiska”. Otóż jest to ewidentne realizowanie przez NRL zadań nadzorczych względem wykonywania praktyki lekarskiej na terenie kraju, wynikających z art. 54 ustawy o zawodach lekarza i lekarza dentysty – w związku z art. 4 tejże ustawy, czyli obowiązkiem wykonywania zawodu zgodnie m.in. z aktualną wiedzą medyczną oraz etyką lekarską (czyli KEL). Izdebski zarzuca, że NRL formułując uwagi nie tylko pod adresem lekarzy i organizacji lekarskich, ale i uczelni medycznych – stawia się bezprawnie w roli nadzorcy względem uczelni medycznych. W istocie jednak, w stanowisku przeciwko homeopatii NRL nie domaga się określonych działań od uczelni medycznych a jedynie od podległych jej lekarzy i organizacji lekarskich, w stosunku do uczelni medycznych, które biorą udział w procederze organizowania szkoleń homeopatycznych oraz w promowaniu homeopatii, NRL ogranicza się do wyrażenia swego zaniepokojenia, do czego ma pełne prawo, korzystając z szerokich uprawnień w zakresie opiniowania tego, co jest organizowane przez państwo w zakresie kształcenia przyszłych lekarzy (ustawa o zawodach lekarza...) oraz opiniowania kierunków rozwoju ochrony zdrowia ludności (art.35 ustawy o izbach lekarskich).
Jeśli dodatkowo Izdebski zarzuca NRL wkroczenie wydanym stanowiskiem w kompetencje Ministra Zdrowia oraz Prezesa Urzędu Rejestracji Produktów Leczniczych, Wyrobów Medycznych i Produktów Biobójczych – kierując się tym, że środki homeopatyczne zostały dopuszczone do obrotu aptecznego – to wynika to z pomieszania zasad obrotu lekami z zasadami sztuki lekarskiej. Gdyby NRL wydała opinię mówiącą o tym, że z naukowego punktu widzenia, leki homeopatyczne jako bezwartościowe medycznie nie powinny być sprzedawane w aptekach i nazywane lekami, to byłaby to opinia słuszna z naukowego punktu widzenia, lecz prawnie wykraczałaby poza kompetencję tego organu samorządu zawodowego. Niemniej stanowisko NRL nie mówi niczego o obrocie produktami leczniczymi, lecz o homeopatii jako metodzie leczniczej, realizując tym swoje bardzo ważne kompetencje ustawowe oraz misję społeczną.
Ostatnie działo przeciwko NRL o jakim należy wspomnieć to powołanie się na prawo wspólnotowe UE. W tym przypadku uzurpacja NRL sięga już zenitu — oto bowiem nawet Sejm RP nie może się poważyć na prawo Unii, a lekarze sobie na to pozwolili! Tyle że znów jest to argument całkowicie chybiony, gdyż dotyczy tylko obrotu farmaceutycznego a nie deontologii lekarskiej. Prawo wspólnotowe dyrektywnie reguluje dopuszczenie homeopatii do obrotu aptecznego w krajach Unii, co więcej z uproszczoną procedurą.
Notabene, zauważyć należy, iż nieszczęsny art. 21 Prawa farmaceutycznego, który stanowi m.in.: "Produkty lecznicze homeopatyczne… nie wymagają dowodów skuteczności terapeutycznej" oraz: "Produkty lecznicze homeopatyczne… podlegają uproszczonej procedurze dopuszczenia do obrotu" – ma swoje źródło w dyrektywnym prawie wspólnotowym – bo w UE nauka w tym zakresie przegrała z przemysłem. Aktem zdumiewającego heroizmu twórców polskiego prawa farmaceutycznego było nieinkorporowanie doń obok mikstur homeopatycznych także mikstur „antropozoficznych” o których dyrektywa unijna także mówi, a które są bardzo bliskie preparatom homeopatycznym (na tyle, że istnieją ich wspólne organizacje lobbingowe, np. Europejska Koalicja na rzecz Produktów Homeopatycznych i Antropozoficznych). W sprawie medycyny antropozoficznej wypowiadał się niedawno unijny Trybunał Sprawiedliwości wydając wyrok pierwszej izby z dnia 20.9.2007 (sprawa C-84/06). Kilka organizacji trudniących się wytwarzaniem produktów „antropozoficznych” podjęło walkę z prawem holenderskim, które opresywnie wymagało dowodów skuteczności terapeutycznej, co utrudniało handel tymi miksturami, a które jako należące do medycyny „alternatywnej” nie wykazywały oczywiście żadnej obiektywnej skuteczności. Definicja „medycyny antropozoficznej” zawarta w owym wyroku to istne kuriozum języka pseudonaukowego w aktach prawnych: „medycyna antropozoficzna opiera się na koncepcji, zgodnie z którą istota ludzka składa się z czterech członów: ciała fizycznego, ciała eterycznego, ciała astralnego i ‘jaźni’. Antropozoficzne środki lecznicze mają na celu odbudowanie równowagi między tymi czterema członami istoty ludzkiej”. Nawiązując do pytania prof. Izdebskiego o to, czym jest a czym nie jest medycyna racjonalna, mamy tutaj wyjątkowe egzemplum zaprzeczenia wszelkim standardom medycyny racjonalnej.
Należy mieć nadzieję, że regulacje Prawa farmaceutycznego zostaną kiedyś w zakresie homeopatii zracjonalizowane. W pracach parlamentarnych homeopatii towarzyszą duże emocje, w parlamencie są przecież lekarze. W czasie 39. posiedzenia senackiej Komisji Zdrowia w dniu 7 marca 2007 r. jeden z nich, senator Rafał Ślusarz, mocno protestował przeciwko homeopatii: „Proszę państwa, ustawa o nadzorze mówi o prawie farmaceutycznym, a w wielu punktach mówi o homeopatii, czyli o gusłach, o bredniach. Czy ktoś z państwa wie, co to jest potencjalizacja działania albo pamięć wody? My nie tylko sankcjonujemy te gusła w XXI w., ale jeszcze je wspieramy, czego przykładem jest ten punkt, bo za lek homeopatyczny nie trzeba dodatkowej opłaty. Państwo w innym punkcie znajdziecie, jakie są przywileje, żeby go zarejestrować. Ja nie wiem, kto to wspierał. Nie ma na ten temat jakieś szerszej dyskusji, ale uważam, że jest to kompromitacja lekarzy, którzy takimi lekami się posługują; aptekarzy, którzy te leki sprzedają; hurtowników, którzy je rozprowadzają; firm, które je produkują, jak również polityków, którzy przechodzą nad tym do porządku dziennego.” W odpowiedzi, senator, chemiczka Jadwiga Rudnicka, która jest zarazem wiceprzewodniczącą Śląskiego Oddziału Polskiego Towarzystwa Walki z Rakiem, mówiła o zagrożeniach związanych z homeopatią: „...powiem kilka słów o tym, jak ogromna jest szkodliwość tego rodzaju leków. Taki przykład: w Gliwicach przy drodze do Centrum Onkologii było napisane ‘Klinika św. Michała, leki homeopatyczne’ — już zostało to przepędzone, napracowałam się przy tym. I taki biedny chory, kiedy ma wziąć chemię czy być operowanym, czy naświetlanym, to on woli pójść do ‘św. Michała’ po leki homeopatyczne. Uważam, że w tej sytuacji powinniśmy zastanowić się nad tym również w aspekcie społecznej szkodliwości tych leków”. Na 29. posiedzeniu Senatu, tydzień później, Rafał Ślusarz sformułował pomysł o który warto zabiegać: „żeby na tych lekach, podobnie jak na papierosach, był na przykład taki napis ‘preparat o niepotwierdzonej skuteczności’, chociaż wedle odkryć naukowych powinno tam być napisane ‘preparat o potwierdzonej nieskuteczności’, bo na to dowody już mamy.”
Konkludując, krytyka prawna działań Naczelnej Rady Lekarskiej przeciwko homeopatii w wykonaniu prof. dra hab. Huberta Izdebskiego jest jak homeopatia – całkowicie nieskuteczna.
[ 5 ] Dz.U. Nr 30, poz. 158.
[ 8 ] Opiniodawca nie tyle nie sprawdził, że przed 2003 obowiązywało inne brzmienie art. 57, co nie zauważył zmiany z 2003 r., gdyż w swojej opinii Izdebski cytuje stare brzmienie tegoż artykułu jako obowiązujące.
[ 9 ] A. Shang, K. Huwiler-Müntener, L. Nartey, P. Jüni, S. Dörig, J.AC Sterne, D. Pewsner, M. Egger: Are the clinical effects of homoeopathy placebo effects? Comparative study of placebo-controlled trials of homoeopathy and allopathy, „The Lancet”, 2005; 366:726-732. Tygodnik „Time” pisał w omówieniu tych badań o końcu homeopatii. Prezes NRL Konstanty Radziwiłł pisał: „’Lancet’ powołując się na żmudne badania, skwitował całą metodę jako niewnoszącą nic ponad efekt placebo, praktycznie ocenił preparaty homeopatyczne jako bezwartościowe" („Lekarz Rodzinny”, październik 2005).
[ 10 ] Dz.U. Nr 126, poz. 1381.
[ 11 ] Zob. Polski Instytut Evidence Based Medicine, ebm.org.pl
Oryginał.. (http://www.racjonalista.pl/kk.php/s,5976)
(Ostatnia zmiana: 26-07-2008)

References: art. 57
 art. 57
 art. 4
 art. 54
 art. 4
 art. 21
 art. 57