Source: http://cyfroteka.pl/ebooki/Interes_ubezpieczeniowy__Aspekty_prawne-ebook/p0204303i020
Timestamp: 2019-05-24 15:15:10+00:00

Document:
Interes ubezpieczeniowy. Aspekty prawne [Szymon Byczko] << KLIKAJ I CZYTAJ ONLINE
Autor: Szymon Byczko Liczba stron: 392
ISBN: 978-83-7641-911-4 Data wydania: 2014-06-22
Spis treściWykaz ważniejszych skrótówWprowadzeniePrzypisyRozdział 1. Geneza pojęcia interesu ubezpieczeniowego i jego kształtowanie w rozwoju umowy ubezpieczenia1.1. Interes ubezpieczeniowy w systemach prawnych common law1.2. Interes ubezpieczeniowy w systemach prawa stanowionego1.3. Ewolucja pojęcia interesu ubezpieczeniowego w prawie polskim Rozdział 2. Interes ubezpieczeniowy jako przedmiot ubezpieczenia2.1. Pojęcie przedmiotu umowy ubezpieczenia2.2. Przedmiot umowy a przedmiot ochrony ubezpieczeniowej oraz przedmiot ubezpieczenia2.3. Pojęcie interesu a causa umowy ubezpieczenia2.4. Rodzaje interesów ubezpieczeniowych2.5. Interes ubezpieczeniowy a podmiot stosunku ubezpieczenia Rozdział 3. Funkcje interesu ubezpieczeniowego3.1. Interes ubezpieczeniowy jako przesłanka zawarcia umowy ubezpieczenia3.2. Interes ubezpieczeniowy jako instrument odróżniający umowę ubezpieczenia od umów czysto losowych3.3. Interes ubezpieczeniowy jako granica odpowiedzialności zakładu ubezpieczeń3.4. Interes ubezpieczeniowy jako instrument pozwalający na zawarcie umów ubezpieczenia dotyczących jednego składnika majątkowego przez wiele osób Rozdział 4. Umowa ubezpieczenia jako narzędzie ochrony interesu ubezpieczeniowego4.1. Pojęcie umowy ubezpieczenia4.2. Pojęcie ryzyka w ubezpieczeniach4.3. Umowa ubezpieczenia jako narzędzie ochrony przed ryzykiem4.4. Podmioty zagrożone ryzykiem w stosunku prawnym ubezpieczenia4.5. Obiekt, przeciwko któremu skierowane jest ryzyko ubezpieczeniowe4.6. Pojęcie interesu ubezpieczeniowego na tle konstrukcji interesu w prawie cywilnym Rozdział 5. Interes ubezpieczeniowy w poszczególnych rodzajach ubezpieczeń5.1. Wspólność pojęcia interesu ubezpieczeniowego dla wszystkich kategorii ubezpieczeń gospodarczych5.2. Interes ubezpieczeniowy w ubezpieczeniach majątkowych5.3. Interes ubezpieczeniowy w ubezpieczeniach osobowych5.4. Kwestia ubezpieczeń hybrydowych5.5. Interes ubezpieczeniowy w umowie reasekuracji ZakończenieBibliografiaPrzypisyWszystkie rozdziały dostępne w pełnej wersji książki.
Co­py­ri­ght © by Di­fin SA War­sza­wa 2013 Wszel­kie pra­wa za­strze­żo­ne. Ko­pio­wa­nie, prze­dru­ko­wy­wa­nie i roz­po­wszech­nia­nie ca­ło­ści lub frag­men­tów ni­niej­szej pra­cy bez zgo­dy wy­daw­cy za­bro­nio­ne. Książ­ka ta jest dzie­łem twór­cy i wy­daw­cy. Pro­si­my, abyś prze­strze­gał praw, ja­kie im przy­słu­gu­ją. Jej za­war­tość mo­żesz udo­stęp­nić nie­od­płat­nie oso­bom bli­skim lub oso­bi­ście zna­nym, ale nie pu­bli­kuj jej w in­ter­ne­cie. Je­śli cy­tu­jesz jej frag­men­ty, nie zmie­niaj ich tre­ści i ko­niecz­nie za­znacz, czy­je to dzie­ło. A ko­piu­jąc jej część, rób to je­dy­nie na uży­tek oso­bi­sty. Sza­nuj­my cu­dzą wła­sność i pra­wo. Pu­bli­ka­cja do­fi­nan­so­wa­na przez Uni­wer­sy­tet Łódz­ki Re­cen­zja: prof. zw. dr hab. Zdzi­sław Bro­dec­ki Re­dak­tor pro­wa­dzą­cy: Re­na­ta Fle­szar Ko­rek­ta: Mał­go­rza­ta Kry­ska-Mo­sur ISBN 978-83-7641-911-4 Di­fin SA War­sza­wa 2013 00-768 War­sza­wa, ul. F. Ko­strzew­skie­go 1tel. 22 851 45 61, 851 45 62 fax 22 841 98 91 Księ­gar­nie in­ter­ne­to­we Di­fin: www.ksie­gar­nia.di­fin.pl, www.ksie­gar­niasgh.pl Skład i ła­ma­nie: DTP Se­rvi­ce War­sza­wa, tel. (22) 663 47 67Skład wersji elektronicznej:Virtualo Sp. z o.o.
Wykaz ważniejszych skrótówk.c. – usta­wa z dnia 23 kwiet­nia 1964 r. Ko­deks cy­wil­ny (Dz.U. Nr 16, poz. 93 ze zm.) o.w.u. – Ogól­ne wa­run­ki ubez­pie­cze­nia usta­wa o dzia­łal­no­ści ubez­pie­cze­nio­wej – usta­wa z dnia 22 maja 2003 r. o dzia­łal­no­ści ubez­pie­cze­nio­wej (tj. z 2010 r., Dz.U. Nr 11, poz. 66 ze zm.) usta­wa o ubez­pie­cze­niach obo­wiąz­ko­wych – usta­wa z dnia 22 maja 2003 r. o ubez­pie­cze­niach obo­wiąz­ko­wych, Ubez­pie­cze­nio­wym Fun­du­szu Gwa­ran­cyj­nym i Pol­skim Biu­rze Ubez­pie­czy­cie­li Ko­mu­ni­ka­cyj­nych (Dz.U. z 2003 r., Nr 124, poz. 1152)
WprowadzenieNo­we­li­za­cja Ko­dek­su cy­wil­ne­go z 10 sierp­nia 2007 r.1 przy­wró­ci­ła pol­skie­mu pra­wu cy­wil­ne­mu ka­te­go­rię in­te­re­su ubez­pie­cze­nio­we­go. Po­ję­cie to za­wsze było uwa­ża­ne za fun­da­men­tal­ne na grun­cie ubez­pie­czeń go­spo­dar­czych, a jego za­sad­ni­cza rola dla tej gru­py ubez­pie­czeń po­zo­sta­wa­ła nie­kwe­stio­no­wa­na w okre­sie mię­dzy­wo­jen­nym. Od wie­lu lat po­stu­lo­wa­no wpro­wa­dze­nie kon­struk­cji in­te­re­su do re­gu­la­cji do­ty­czą­cej umo­wy ubez­pie­cze­nia, zwra­ca­jąc uwa­gę na ułom­ność ist­nie­ją­cych roz­wią­zań i ich nie­przy­dat­ność dla no­wo­cze­sne­go ryn­ku ubez­pie­cze­nio­we­go2. Zmia­na tre­ści art. 821 k.c. nie mia­ła w związ­ku z tym zna­cze­nia tyl­ko re­dak­cyj­ne­go, lecz po­sia­da­ła cha­rak­ter fun­da­men­tal­ny, pro­wa­dząc do no­we­go po­dej­ścia co do za­sad­ni­czej kwe­stii na grun­cie ubez­pie­czeń, jaką jest przed­miot ubez­pie­cze­nia. W tym sen­sie wspo­mnia­na no­we­li­za­cja może śmia­ło być okre­ślo­na jako re­wo­lu­cja na grun­cie pra­wa ubez­pie­czeń go­spo­dar­czych. Re­wo­lu­cja ta ma o tyle szcze­gól­ny cha­rak­ter, że na­da­je pol­skim roz­wią­za­niom praw­nym do­ty­czą­cym umo­wy ubez­pie­cze­nia stan­dard obo­wią­zu­ją­cy we wszyst­kich no­wo­cze­snych po­rząd­kach praw­nych. Grun­tow­na zmia­na po­dej­ścia usta­wo­daw­cy do okre­śle­nia przed­mio­tu umo­wy ubez­pie­cze­nia jest wy­star­cza­ją­cym pre­tek­stem do pod­ję­cia ba­dań nad po­ję­ciem in­te­re­su ubez­pie­cze­nio­we­go, sta­no­wią­ce­go obec­nie le­gi­sla­cyj­ny fun­da­ment ubez­pie­czeń ma­jąt­ko­wych. Trze­ba tak­że pa­mię­tać, że in­te­res ubez­pie­cze­nio­wy, po­wszech­nie uzna­wa­ny za przed­miot ubez­pie­cze­nia, wy­wo­łu­je licz­ne dys­ku­sje i kon­tro­wer­sje, co czy­ni z nie­go nie­zwy­kle cie­ka­wy przed­miot ba­dań dok­try­nal­nych3. Umo­wa ubez­pie­cze­nia jest umo­wą za­spo­ka­ja­ją­cą jed­ną z naj­więk­szych po­trzeb czło­wie­ka, jaką jest po­czu­cie bez­pie­czeń­stwa. Spo­łecz­ne ocze­ki­wa­nie, że ota­cza­ją­cy świat bę­dzie co­raz bar­dziej bez­piecz­ny i prze­wi­dy­wal­ny, po­wo­du­je cią­gły wzrost po­pu­lar­no­ści ubez­pie­czeń, ogar­nia­ją­cych co­raz to nowe dzie­dzi­ny ży­cia. Wpływ roz­wo­ju ubez­pie­czeń na funk­cjo­no­wa­nie spo­łe­czeń­stwa w wy­mia­rze choć­by eko­no­micz­nym4, praw­nym czy psy­cho­lo­gicz­nym5 jest ogrom­ny i za­pew­ne dłu­go jesz­cze nie bę­dzie do­kład­nie zba­da­ny. Każ­dy z nas zda­je so­bie jed­nak­że spra­wę z nie­któ­rych prze­ja­wów tego wpły­wu, choć­by na grun­cie od­po­wie­dzial­no­ści cy­wil­no­praw­nej, gdzie ubez­pie­cze­nia pro­wa­dzą do nie­od­wra­cal­nych zmian w tra­dy­cyj­nych kon­struk­cjach, ist­nie­ją­cych od po­nad dwóch ty­się­cy lat. Za­ję­cie się przed­mio­tem tak istot­ne­go in­stru­men­tu praw­ne­go jest więc jak naj­bar­dziej uza­sad­nio­ne. Ubez­pie­czy­cie­le6, pro­wa­dząc dzia­łal­ność ubez­pie­cze­nio­wą, gro­ma­dzą ogrom­ne środ­ki fi­nan­so­we. Bez­pie­czeń­stwo tych środ­ków ma szcze­gól­ne zna­cze­nie ze wzglę­du na co raz więk­szą rolę ubez­pie­czeń za­rów­no w aspek­cie eko­no­micz­nym, jak i spo­łecz­nym. Zna­cze­nie sta­bil­no­ści ryn­ku ubez­pie­cze­nio­we­go, a zwłasz­cza sta­bil­no­ści fi­nan­so­wej ubez­pie­czy­cie­li jest nie mniej­sze niż sta­bil­no­ści ban­ków. Upa­dłość ubez­pie­czy­cie­la po­cią­ga za sobą za­wsze nie­zwy­kle po­waż­ne skut­ki u jego klien­tów, któ­rzy prze­cież za­war­li umo­wę w celu za­bez­pie­cze­nia swo­ich in­te­re­sów na przy­szłość, w za­ufa­niu do wy­pła­cal­no­ści tego, kto miał za­rzą­dzać prze­ka­za­nym ry­zy­kiem i środ­ka­mi na jego opa­no­wa­nie. Upa­dłość taka spo­wo­du­je za­zwy­czaj tak­że po­waż­ne skut­ki na ryn­ku fi­nan­so­wym, ze wzglę­du na istot­ną rolę in­we­sty­cyj­ną za­kła­dów ubez­pie­czeń. Jak zo­sta­nie wy­ka­za­ne w tej pra­cy, bez­pie­czeń­stwo i sta­bil­ność dzia­łal­no­ści ubez­pie­cze­nio­wej są zwią­za­ne bez­po­śred­nio z pra­wi­dło­wym ukształ­to­wa­niem po­ję­cia in­te­re­su ubez­pie­cze­nio­we­go. Jest tak dla­te­go, że tyl­ko re­al­ne in­te­re­sy mogą stać u pod­sta­wy ochro­ny ubez­pie­cze­nio­wej nie­opar­tej na czy­stej spe­ku­la­cji, zbli­żo­nej do ha­zar­du. Z per­spek­ty­wy oso­by za­gro­żo­nej ry­zy­kiem od­czu­wa­nym jako re­al­ne i po­waż­ne, ubez­pie­cze­nia przyj­mu­ją po­stać po­je­dyn­czej umo­wy ubez­pie­cze­nia, jako jed­nost­ko­we­go ogni­wa zło­żo­ne­go apa­ra­tu za­rzą­dza­nia ry­zy­kiem. Wia­ry­god­ność ca­łe­go sys­te­mu ubez­pie­czeń moż­na utrzy­mać jed­nak tyl­ko wte­dy, gdy na po­zio­mie tych wła­śnie po­je­dyn­czych umów ubez­pie­cze­nia ope­ru­je­my re­al­ny­mi war­to­ścia­mi do­ty­czą­cy­mi ry­zy­ka i po­ten­cjal­nych szkód, ja­kie ry­zy­ko to za sobą po­cią­ga. W tych wła­śnie aspek­tach w moim prze­ko­na­niu po­ja­wia się klu­czo­wa rola in­te­re­su ubez­pie­cze­nio­we­go. To on wła­śnie sta­no­wi o re­al­no­ści sys­te­mu ochro­ny przed ry­zy­kiem, ja­kim są ubez­pie­cze­nia. Od­róż­nia je od lo­te­rii, za­pew­nia­jąc, że uj­mo­wa­na jako ca­łość dzia­łal­ność ubez­pie­cze­nio­wa jest cał­ko­wi­cie prze­wi­dy­wal­na i ob­li­czal­na, zaj­mu­jąc się do­kład­nie po­zna­ny­mi i sta­ty­stycz­nie opi­sa­ny­mi zja­wi­ska­mi. Je­że­li ubez­pie­cze­nia tak dzia­ła­ją, to w prak­ty­ce dzia­łal­ność go­spo­dar­cza ubez­pie­czy­cie­la nie róż­ni się, na przy­kład, od dzia­łal­no­ści kre­dy­to­wej ban­ku – tak­że obar­czo­nej prze­cież pew­nym mar­gi­ne­sem nie­pew­no­ści. Jed­nak­że tyl­ko wte­dy, gdy umo­wy za­bez­pie­cza­ją re­al­ne in­te­re­sy przed rze­czy­wi­stym ry­zy­kiem, cały sys­tem ubez­pie­czeń ma wła­ści­wy sens spo­łecz­ny i go­spo­dar­czy. In­te­res ubez­pie­cze­nio­wy trak­to­wa­ny po­wi­nien być jako wspól­ne po­ję­cie dla wszyst­kich ubez­pie­czeń, opi­su­jąc to, co jest za­gro­żo­ne ry­zy­kiem i chro­nio­ne przez za­war­tą umo­wę. Jest tak dla­te­go, że we wszyst­kich ro­dza­jach ubez­pie­czeń ko­niecz­ne jest pre­cy­zyj­ne wska­za­nie przed­mio­tu ochro­ny, bo tyl­ko dzię­ki temu wie­my, cze­go do­ty­czy umo­wa, za co po­bie­ra­na jest skład­ka i ja­kie ry­zy­ko przej­mu­je ubez­pie­czy­ciel. Po­zba­wie­nie umo­wy ubez­pie­cze­nia ele­men­tu in­te­re­su, jak to się gdzie­nieg­dzie po­stu­lu­je7, może pro­wa­dzić do po­ten­cjal­ne­go kry­zy­su na ska­lę taką, jak kry­zys na ryn­ku usług ban­ko­wych. Ode­rwa­nie umo­wy ubez­pie­cze­nia od re­al­nych war­to­ści za­gro­żo­nych ry­zy­kiem po­cią­gnę­ło­by za sobą moż­li­wość ubez­pie­cza­nia wszyst­kie­go i od do­wol­nie wska­za­ne­go ry­zy­ka. W efek­cie za­nik­nę­ło­by sta­ty­stycz­ne za­rzą­dza­nie ry­zy­kiem, a w to miej­sce po­wsta­ły­by pi­ra­mi­dy fi­nan­so­we, bu­do­wa­ne w opar­ciu o po­bra­ne skład­ki, za­stę­pu­ją­ce pla­no­wy sys­tem re­dy­stry­bu­cji środ­ków we wspól­no­cie ubez­pie­czo­nych. Moż­li­wość two­rze­nia ubez­pie­czeń, któ­rych przed­mio­tem będą nie­okre­ślo­ne war­to­ści, po­dob­ne choć­by do de­ry­wa­tów sta­no­wią­cych przed­miot ob­ro­tu in­stru­men­ta­mi fi­nan­so­wy­mi, może ozna­czać ko­niec ubez­pie­czeń jako god­ne­go za­ufa­nia na­rzę­dzia ochro­ny przed za­gro­że­nia­mi co­dzien­no­ści. Ta­kie ubez­pie­cze­nia za­mie­nią się w fi­nan­so­wą za­baw­kę dla wy­ra­fi­no­wa­nych gra­czy. Tak­że i te re­flek­sje, nie­za­leż­ne od no­we­go i za­słu­gu­ją­ce­go na wni­kli­wą ana­li­zę sta­nu usta­wo­daw­stwa pol­skie­go, skło­ni­ły mnie do pod­ję­cia te­ma­tu in­te­re­su ubez­pie­cze­nio­we­go w ni­niej­szej pra­cy. Uni­wer­sa­lizm po­ję­cia in­te­re­su ubez­pie­cze­nio­we­go po­zwo­lił mi na sze­ro­kie ko­rzy­sta­nie z do­świad­czeń in­nych po­rząd­ków praw­nych, za­rów­no z ro­dzi­ny pra­wa an­glo­sa­skie­go, skon­cen­tro­wa­ne­go na kon­struk­cji obo­wiąz­ku, jak i z po­rząd­ków pra­wa kon­ty­nen­tal­ne­go, bu­du­ją­ce­go swo­je roz­wią­za­nia w opar­ciu o po­ję­cie pra­wa pod­mio­to­we­go. Pra­ca w znacz­nej mie­rze wy­ko­rzy­stu­je roz­wa­ża­nia za­war­te w li­te­ra­tu­rze an­giel­skiej, co jest uza­sad­nio­ne samą ge­ne­zą po­ję­cia, któ­re po­cho­dzi z An­glii. Wią­że się z tym ogrom­ny do­ro­bek pi­śmien­nic­twa i orzecz­nic­twa an­giel­skie­go do­ty­czą­cy oma­wia­nych za­gad­nień. Od­wo­ły­wa­nie się do pra­wa an­giel­skie­go jest istot­ne tak­że dla­te­go, że to w tam­tym po­rząd­ku praw­nym po­ję­cie in­te­re­su ma cha­rak­ter uni­wer­sal­ny, jed­no­li­ty na grun­cie wszyst­kich ubez­pie­czeń go­spo­dar­czych. Nie bez zna­cze­nia jest tak­że go­rą­ca dys­ku­sja, jaka obec­nie jest to­czo­na wo­kół za­gad­nie­nia in­te­re­su przez au­to­rów zaj­mu­ją­cych się ana­li­zą pra­wa an­giel­skie­go. Sze­ro­ko ko­rzy­stam też z li­te­ra­tu­ry fran­cu­skiej, co jest uza­sad­nio­ne du­ży­mi po­do­bień­stwa­mi tego po­rząd­ku praw­ne­go do pra­wa pol­skie­go, za­rów­no w za­kre­sie re­gu­la­cji praw­nej umo­wy ubez­pie­cze­nia (choć jest ona o wie­le szer­sza niż u nas), jak i po­dob­ny­mi po­glą­da­mi dok­try­nal­ny­mi. Na grun­cie tego po­rząd­ku praw­ne­go nie­oce­nio­ną po­mo­cą oka­za­ła się tak­że dla mnie pra­ca Ma­ga­lie Pro­vost8, wiesz­czą­ca re­ne­sans po­ję­cia in­te­re­su ubez­pie­cze­nio­we­go na grun­cie pra­wa fran­cu­skie­go. Chciał­bym ser­decz­nie po­dzię­ko­wać Pani Pro­fe­sor Bi­ru­cie Le­wasz­kie­wicz-Pe­try­kow­skiej za bar­dzo wni­kli­wą i kry­tycz­ną oce­nę pra­cy, sta­no­wią­cą dla mnie ogrom­ną po­moc przy jej osta­tecz­nym opra­co­wa­niu. Szcze­gól­ne po­dzię­ko­wa­nia chciał­bym skie­ro­wać tak­że do Pana Pro­fe­so­ra Woj­cie­cha Kat­ne­ra, za wie­lo­let­nią po­moc, licz­ne dys­ku­sje i uwa­gi oraz wska­zów­ki do­ty­czą­ce pra­cy, na wszyst­kich eta­pach jej two­rze­nia. Dzię­ku­ję tak­że ko­le­żan­kom i ko­le­gom z Ka­te­dry Pra­wa Go­spo­dar­cze­go i Han­dlo­we­go Uni­wer­sy­te­tu Łódz­kie­go, za go­rą­cą dys­ku­sję i licz­ne po­moc­ne uwa­gi wy­gła­sza­ne pod­czas se­mi­na­riów, na któ­rych były pre­zen­to­wa­ne ko­lej­ne czę­ści pra­cy. Nie­jed­no­krot­nie ich kry­ty­ka uchro­ni­ła mnie od po­waż­nych błę­dów. W pra­cy wska­zy­wa­ne są licz­ne orze­cze­nia obce, zwłasz­cza an­giel­skie i ame­ry­kań­skie. Te, któ­re nie po­sia­da­ją od­ręb­nie wska­za­ne­go źró­dła po­cho­dzą z pra­cy: J. Low­ry, P. Raw­lings, In­su­ran­ce Law. Ca­ses and Ma­te­rials, Lon­don 2004.
1 Usta­wa z dnia 13.04.2007 r. o zmie­nie usta­wy Ko­deks cy­wil­ny oraz zmia­nie nie­któ­rych in­nych ustaw (Dz.U. Nr 82, poz. 557). 2 Na­le­ży tu przy­po­mnieć zwłasz­cza wy­po­wie­dzi E. Ko­wa­lew­skie­go: Pra­wo ubez­pie­czeń go­spo­dar­czych, Byd­goszcz 1992, s. 148–150; Wpro­wa­dze­nie do teo­rii in­te­re­su ubez­pie­cze­nio­we­go, w: Ubez­pie­cze­nia w go­spo­dar­ce ryn­ko­wej, t. 3, Byd­goszcz 1997, s. 70 i nast. 3 Oży­wio­na dys­ku­sja to­czy się zwłasz­cza na grun­cie pra­wa an­giel­skie­go, ka­na­dyj­skie­go i fran­cu­skie­go. Kie­run­ki tej dys­ku­sji i ar­gu­men­ty uczest­ni­ków będą przed­sta­wio­ne w ni­niej­szej pra­cy. 4 Kwe­stie ubez­pie­czeń nie są, nie­ste­ty, przed­mio­tem głęb­szych ana­liz na grun­cie eko­no­micz­nej ana­li­zy pra­wa. Co do za­gad­nień zbli­żo­nych por. J. Stel­mach, B. Bro­żek, W. Za­łu­ski, Dzie­sięć wy­kła­dów o eko­no­mii pra­wa, War­sza­wa 2007, s. 109 i nast., s. 125 i nast. 5 Co do za­gad­nień do­ty­czą­cych ba­dań neu­rop­sy­cho­lo­gicz­nych w pra­wie por. np. Law and the Bra­in, pod red. S. Zeki i O. Go­ode­no­ugh, Oxford 2006, zwłasz­cza: M. B. Hof­f­man, The neu­ro­eco­no­mic path of the law, s. 3 oraz J. E. Sta­ke, The Pro­per­ty „in­stinct”, s. 185. 6 W pra­cy uży­wam za­mien­nie po­ję­cia „ubez­pie­czy­ciel” (wy­stę­pu­ją­ce­go w Ko­dek­sie cy­wil­nym), jak i „za­kład ubez­pie­czeń”, uży­wa­ne­go w usta­wo­daw­stwie ubez­pie­cze­nio­wym. 7 Por. zwłasz­cza M. Clar­ke, Po­li­cies and Per­cep­tions of In­su­ran­ce Law in the Twen­ty-First Cen­tu­ry, Oxford 2005, s. 36 i nast.; J. Low­ry, P. Raw­lings, Re-thin­king In­su­ra­ble In­te­rest, nie­pu­bli­ko­wa­ne, udo­stęp­nio­ne dzię­ki uprzej­mo­ści au­to­rów. 8 M. Pro­vost, La no­tion d’in­térêt d’ as­su­ran­ce, Pa­ris 2009.
Rozdział 1. Geneza pojęcia interesu ubezpieczeniowego i jego kształtowanie w rozwoju umowy ubezpieczeniaPo­ję­cie in­te­re­su ubez­pie­cze­nio­we­go ma swo­je pier­wot­ne źró­dło w pra­wie an­giel­skim, a jego po­wsta­nie jest ści­śle zwią­za­ne z dą­że­niem do od­na­le­zie­nia isto­ty umo­wy ubez­pie­cze­nia oraz wy­od­ręb­nie­nia jej spo­śród umów o cha­rak­te­rze czy­sto lo­so­wym. Kwe­stia od­róż­nie­nia umo­wy ubez­pie­cze­nia od zwy­kłych umów ha­zar­do­wych po­zo­sta­je w polu za­in­te­re­so­wa­nia orzecz­nic­twa an­giel­skie­go od dru­giej po­ło­wy XVIII wie­ku. Jest to o tyle zro­zu­mia­łe, że hi­sto­ria ubez­pie­czeń w An­glii jest wy­jąt­ko­wo dłu­ga, a więc i za­gad­nie­nia spor­ne po­ja­wi­ły się tam wcze­śniej niż w in­nych po­rząd­kach praw­nych. Po okre­sie po­cząt­ko­we­go li­be­ra­li­zmu, w któ­rym udzie­la­no peł­nej ochro­ny praw­nej na­wet umo­wom o cał­ko­wi­cie ha­zar­do­wym cha­rak­te­rze, po­ja­wi­ły się w pra­wie an­giel­skim ten­den­cje do za­wę­ża­nia ochro­ny praw­nej tyl­ko do ta­kich umów lo­so­wych, któ­re do­ty­czy­ły ry­zy­ka uzna­ne­go za god­ne ochro­ny w ka­te­go­riach po­rząd­ku pu­blicz­ne­go. Uzna­no bo­wiem za nie­wła­ści­we, by po­rzą­dek praw­ny udzie­lał ochro­ny umo­wom o spe­ku­la­cyj­nym, ha­zar­do­wym cha­rak­te­rze, umo­wy ta­kie uzna­no za sprzecz­ne z po­czu­ciem mo­ral­no­ści, a an­ga­żo­wa­nie au­to­ry­te­tu pań­stwa w ich ochro­nę za nie­do­pusz­czal­ne1. Jako klu­czo­we po­da­wa­no ar­gu­men­ty wska­zu­ją­ce na ka­ta­stro­fal­ne skut­ki bra­ku in­te­re­su ubez­pie­cze­nio­we­go w ubez­pie­cze­niach na ży­cie, gdzie orzecz­nic­two nie­jed­no­krot­nie ujaw­nia­ło sy­tu­acje, w któ­rych za­war­ta umo­wa ubez­pie­cze­nia sta­wa­ła się mo­ty­wem do za­bój­stwa ubez­pie­czo­ne­go przez oso­bę upraw­nio­ną do uzy­ska­nia od­szko­do­wa­nia2. Opie­ra­jąc się na tych skraj­nych przy­pad­kach, wska­zy­wa­no na ko­niecz­ność ogra­ni­cze­nia po­kus nie­le­gal­nych dzia­łań, do któ­rych mo­gły pro­wa­dzić umo­wy ubez­pie­cze­nia za­wie­ra­ne bez ja­kiej­kol­wiek ma­te­rial­nej pod­sta­wy. Dzia­ła­nia te wpi­sy­wa­ły się w ogól­ny nurt wal­ki z ha­zar­dem, jako zja­wi­skiem wy­nisz­cza­ją­cym ży­cie spo­łecz­ne. Ta­kim wła­śnie ce­lom i ogra­ni­cze­niu kon­struk­cji ubez­pie­cze­nia je­dy­nie do ochro­ny przed re­al­nie za­gra­ża­ją­cym ry­zy­kiem, miał słu­żyć i słu­ży do pew­ne­go stop­nia nadal in­te­res ubez­pie­cze­nio­wy. Brak moż­li­wo­ści wy­ka­za­nia przez ubez­pie­cza­ją­ce­go ist­nie­nia rze­czy­wi­ste­go in­te­re­su ubez­pie­cze­nio­we­go spy­chał umo­wę do ka­te­go­rii nie­chro­nio­nych przez pra­wo ha­zar­do­wych po­ro­zu­mień mię­dzy stro­na­mi3. W nie­co póź­niej­szym okre­sie mo­tyw wpro­wa­dze­nia do umo­wy czyn­ni­ka od­róż­nia­ją­ce­go za­kład i grę od ubez­pie­cze­nia ode­grał dużą rolę tak­że w in­nych po­rząd­kach praw­nych. Na przy­kład, w usta­wo­daw­stwie fran­cu­skim wal­ka z wy­ko­rzy­sty­wa­niem ubez­pie­czeń do upra­wia­nia ha­zar­du roz­po­czę­ła się od po­cząt­ków XIX w., kie­dy za­czę­to co­raz po­wszech­niej sta­wiać wy­ma­ga­nie ist­nie­nia w umo­wie re­al­ne­go in­te­re­su ubez­pie­cze­nio­we­go4. Trze­ba wska­zać na to, że po­ję­cie in­te­re­su ubez­pie­cze­nio­we­go samo w so­bie ule­ga cią­głym i da­le­ko idą­cym prze­mia­nom. Wska­zać tu moż­na ewo­lu­cję tego po­ję­cia w An­glii, gdzie po­cząt­ko­wo trak­to­wa­no je sze­ro­ko, w spo­sób po­dob­ny do dzi­siej­sze­go uję­cia nie­miec­kie­go lub fran­cu­skie­go. Stop­nio­wo jed­nak do­szło do za­cie­śnia­nia tego po­ję­cia do ka­te­go­rii czy­sto ma­jąt­ko­wej, pie­nięż­nej, a w chwi­li obec­nej trak­tu­je się in­te­res ubez­pie­cze­nio­wy w pra­wie an­giel­skim nie­zwy­kle wą­sko w po­rów­na­niu z in­ny­mi po­rząd­ka­mi praw­ny­mi. Jest to o tyle zna­mien­ne, że ry­nek ubez­pie­cze­nio­wy w An­glii na­le­ży do naj­więk­szych na świe­cie, ofe­ru­jąc tak­że umo­wy sku­tecz­ne poza gra­ni­ca­mi kra­ju, do­ty­czą­ce naj­róż­niej­szych zda­rzeń i in­te­re­sów ubez­pie­cze­nio­wych. Ta sze­ro­ka prak­ty­ka nie po­wo­du­je jed­nak odej­ścia od su­ro­wo trak­to­wa­ne­go wy­ma­ga­nia: umo­wa ubez­pie­cze­nia musi chro­nić re­al­ny in­te­res ubez­pie­cze­nio­wy, a nie może być na­rzę­dziem ha­zar­du na czy­stym, nie­po­wią­za­nym z nie­bez­pie­czeń­stwem stra­ty, ry­zy­ku zaj­ścia ja­kie­goś zda­rze­nia do­wol­nie wska­za­ne­go w umo­wie. Taka sy­tu­acja po­wo­du­je, że na­si­la się tam obec­nie pre­sja na od­cho­dze­nie od roz­wią­zań ro­dem z prze­ło­mu XVIII i XIX wie­ku, na ko­rzyść znacz­nie li­be­ral­niej­sze­go uję­cia in­te­re­su ubez­pie­cze­nio­we­go, a w nie­któ­rych pu­bli­ka­cjach po­stu­lu­je się na­wet cał­ko­wi­te odej­ście od tej kon­struk­cji5. Pro­ce­sy za­cho­dzą­ce w An­glii są o tyle cie­ka­we z punk­tu wi­dze­nia współ­cze­sne­go pra­wa pol­skie­go, że prze­cież tak­że i w na­szym po­rząd­ku praw­nym mamy do czy­nie­nia z grun­tow­ną zmia­ną kon­cep­cji do­ty­czą­cych przed­mio­tu umo­wy ubez­pie­cze­nia, a co za tym idzie i in­te­re­su ubez­pie­cze­nio­we­go. Trze­ba w tym miej­scu za­uwa­żyć, że przyj­mo­wa­na do nie­daw­na w Ko­dek­sie cy­wil­nym kon­struk­cja mie­nia, jako przed­mio­tu ubez­pie­cze­nia (wy­ni­ka­ją­ca z tak zwa­nej teo­rii mie­nia), była w prak­tycz­nym za­sto­so­wa­niu dość do­kład­nym od­zwier­cie­dle­niem wą­skiej kon­struk­cji in­te­re­su ubez­pie­cze­nio­we­go, przy­ję­tej na grun­cie an­giel­skich orze­czeń w spra­wach Lu­ce­na v Crau­fund (1802) i Ma­cau­ra v Nor­thern In­su­ran­ce Co Ltd. (1925). Wpraw­dzie zbież­ność prak­tycz­nych skut­ków roz­wią­zań pol­skich (sprzed no­we­li­za­cji art. 821 k.c.) i an­giel­skich wy­ni­ka z od­mien­nej ar­gu­men­ta­cji i in­ne­go kon­tek­stu hi­sto­rycz­ne­go, ale, co war­to za­uwa­żyć, w obu przy­pad­kach była to ar­gu­men­ta­cja ra­czej po­za­praw­na, od­wo­łu­ją­ca się do za­sad przy­ję­te­go sys­te­mu etycz­ne­go czy mo­ral­ne­go6. Ko­niecz­ne jest więc prze­ana­li­zo­wa­nie przy­czyn, któ­re przy­świe­ca­ły przy­ję­ciu tego typu roz­wią­zań, a ich osta­tecz­na zbież­ność po­zwa­la na sze­ro­kie ko­rzy­sta­nie z wnio­sków pły­ną­cych z przy­kła­dów pra­wa an­giel­skie­go na grun­cie na­sze­go po­rząd­ku praw­ne­go. W ten lub inny spo­sób więk­szość po­rząd­ków praw­nych przy­ję­ła kon­struk­cję in­te­re­su ubez­pie­cze­nio­we­go, jako ko­niecz­ne­go ele­men­tu umo­wy ubez­pie­cze­nia. Jego brak ozna­cza, iż dany sto­su­nek praw­ny ma inny cha­rak­ter niż ubez­pie­cze­nie. Mimo róż­ne­go za­kre­su za­sto­so­wa­nia (cze­go przy­kła­dem jest dość po­wszech­ne w kra­jach kon­ty­nen­tal­nych po­rząd­ków praw­nych wy­łą­cze­nie tego po­ję­cia w umo­wach ubez­pie­cze­nia oso­bo­we­go) in­te­res jest uzna­wa­ny za nie­zbęd­ny ele­ment ubez­pie­cze­nia. Pro­wa­dzi to do wnio­sku, że róż­ne po­rząd­ki praw­ne sto­ją wo­bec po­dob­nej ko­niecz­no­ści zde­fi­nio­wa­nia po­ję­cia in­te­re­su ubez­pie­cze­nio­we­go na po­trze­by no­wo­cze­sne­go ryn­ku ubez­pie­cze­nio­we­go. W An­glii jest tak dla­te­go, że ry­nek wy­mu­sza zmia­nę przy­ję­tej nie­gdyś kon­struk­cji, na­to­miast w Pol­sce jest tak dla­te­go, że in­te­res ubez­pie­cze­nio­wy do­pie­ro te­raz po­ja­wił się expres­sis ver­bis jako przed­miot umo­wy ubez­pie­cze­nia w Ko­dek­sie cy­wil­nym. Dys­ku­sja to­czą­ca się w dok­try­nie an­giel­skiej jest wzbo­ga­co­na o licz­ne do­świad­cze­nia z pra­wa Sta­nów Zjed­no­czo­nych, Ka­na­dy i Au­stra­lii, gdzie za­ło­że­nia wy­ni­ka­ją­ce ze spra­wy Lu­ce­na v. Cra­fund w zna­czą­cy spo­sób zmo­dy­fi­ko­wa­no już ja­kiś czas temu7. Nie moż­na tu tak­że po­mi­nąć go­rą­cej dys­ku­sji, jaka to­czy się we Fran­cji, w któ­rej trwa spór o za­kres sto­so­wa­nia po­ję­cia in­te­re­su, zwłasz­cza o jego uży­tecz­ność w ubez­pie­cze­niach oso­bo­wych8. Dla pra­wa pol­skie­go roz­wa­ża­nia pro­wa­dzo­ne na grun­cie in­nych po­rząd­ków praw­nych mogą być uży­tecz­ne zwłasz­cza dla­te­go, że do­ty­czą za­gad­nień wła­ści­wie nie­po­ru­sza­nych w na­szym pi­śmien­nic­twie. Oprócz za­ry­su kon­cep­cji in­te­re­su ubez­pie­cze­nio­we­go za­pre­zen­to­wa­ne­go kil­ka­krot­nie przez E. Ko­wa­lew­skie­go9 oraz M. Or­lic­kie­go10, brak jest do­głęb­niej­szej ana­li­zy tego po­ję­cia w na­szej li­te­ra­tu­rze. Mamy więc do czy­nie­nia z sy­tu­acją, w któ­rej sto­sun­ko­wo no­wo­cze­sny ry­nek ubez­pie­cze­nio­wy ofe­ru­je sze­reg ro­dza­jów umów ubez­pie­cze­nia, do­ty­czą­cych cza­sem bar­dzo kon­tro­wer­syj­nych in­te­re­sów ubez­pie­cze­nio­wych – w pra­wie cał­ko­wi­tej próż­ni dok­try­nal­nej. Nowa re­gu­la­cja za­war­ta w art. 821 k.c. jest kro­kiem w do­brym kie­run­ku, ale jej la­pi­dar­ność otwie­ra wie­le pól do roz­wa­żań nad isto­tą uży­te­go w niej po­ję­cia in­te­re­su. Dal­sze uwa­gi będą do­ty­czy­ły ewo­lu­cji po­ję­cia in­te­re­su ubez­pie­cze­nio­we­go w pra­wie an­giel­skim, z od­wo­ła­niem do po­dob­nych prak­tycz­nych zja­wisk i pro­ble­mów po­ja­wia­ją­cych się w na­szym po­rząd­ku praw­nym.
1.1. Interes ubezpieczeniowy w systemach prawnych common law1.1.1. Przy­czy­ny po­wsta­nia i roz­wój po­ję­cia po­ję­cia in­te­re­su ubez­pie­cze­nio­we­go w pra­wie an­giel­skim 1.1.1.1. Po­cząt­ko­wy okres kształ­to­wa­nia się po­ję­cia in­te­re­su ubez­pie­cze­nio­we­go w An­glii Jak zo­sta­ło wcze­śniej wspo­mnia­ne, w po­cząt­ko­wym okre­sie roz­wo­ju pra­wa ubez­pie­cze­nio­we­go orzecz­nic­two an­giel­skie przyj­mo­wa­ło bar­dzo li­be­ral­ne po­dej­ście do za­gad­nie­nia przed­mio­tu umo­wy ubez­pie­cze­nia11. Do­pusz­cza­no moż­li­wość za­war­cia umo­wy ubez­pie­cze­nia, któ­rej przed­mio­tem było to, czy Ka­rol II zo­sta­nie kró­lem An­glii12, lub szan­se na wy­gra­ną lub prze­gra­ną po­szcze­gól­nych po­li­ty­ków w kam­pa­nii wy­bor­czej. Roz­wa­ża­no sku­tecz­ność umo­wy ubez­pie­cze­nia ży­cia Na­po­le­ona Bo­na­par­te, za­war­te­go przez oso­by nie­ma­ją­ce z nim nic wspól­ne­go13, lub szcze­gól­ne „krzy­żo­we” ubez­pie­cze­nie na ży­cie krew­nych dwóch ubez­pie­cza­ją­cych14. Orzecz­nic­two było chwiej­ne, a szcze­gól­ne kło­po­ty spra­wia­ło zna­le­zie­nie ma­te­rial­nej pod­sta­wy do uzna­nia sku­tecz­no­ści umo­wy ubez­pie­cze­nia. Z jed­nej stro­ny dą­żo­no do za­cho­wa­nia sku­tecz­no­ści za­war­tych umów, z dru­giej dą­żo­no do unie­moż­li­wie­nia an­ga­żo­wa­nia au­to­ry­te­tu pań­stwa w ochro­nę pry­wat­nych roz­gry­wek ha­zar­do­wych. Pro­blem w swo­jej isto­cie do­ty­czył za­kre­su do­pusz­czal­nej swo­bo­dy umów w za­kre­sie okre­śle­nia tego, co jest moż­li­wym przed­mio­tem umo­wy ubez­pie­cze­nia. Pierw­szym sy­gna­łem zmian było wej­ście w ży­cie w 1746 r. Ma­ri­ne In­su­ran­ce Act. Usta­wa ta jako pierw­sza wpro­wa­dzi­ła ko­niecz­ność wska­za­nia w umo­wie ubez­pie­cze­nia kon­kret­ne­go ma­jąt­ko­we­go in­te­re­su ubez­pie­cze­nio­we­go. Od wy­stę­po­wa­nia tego in­te­re­su w chwi­li za­war­cia umo­wy za­le­ża­ło to, czy umo­wa była w ogó­le waż­na. Ta ge­ne­ral­na za­sa­da po­zo­sta­je w pra­wie an­giel­skim fun­da­men­tem ubez­pie­cze­nia do dnia dzi­siej­sze­go. Jak stwier­dza się w kla­sycz­nej po­zy­cji an­giel­skiej li­te­ra­tu­ry ubez­pie­cze­nio­wej: „każ­da umo­wa ubez­pie­cze­nia wy­ma­ga wspie­ra­ją­ce­go jej in­te­re­su ubez­pie­cze­nio­we­go, w przy­pad­ku jego bra­ku, umo­wa jest nie­waż­na”15. Istot­ne jest jed­nak to, że nie wska­zy­wa­no w tej usta­wie, na czym in­te­res ubez­pie­cze­nio­wy miał­by po­le­gać, po­zo­sta­wia­jąc spre­cy­zo­wa­nie tego po­ję­cia prak­ty­ce. De­fi­nio­wa­nie in­te­re­su ubez­pie­cze­nio­we­go, do­ko­ny­wa­ne stop­nio­wo w orzecz­nic­twie, mu­sia­ło się od­wo­ły­wać do funk­cji, jaką miał on speł­niać w umo­wie. Po­le­ga­ła ona na łą­cze­niu wy­pad­ku ubez­pie­cze­nio­we­go z uszczerb­kiem w sze­ro­ko ro­zu­mia­nym ma­jąt­ku ubez­pie­cza­ją­ce­go, tak by nie był on „oso­bą trze­cią” wo­bec zda­rze­nia szko­dzą­ce­go. Funk­cja ta mia­ła za­po­bie­gać za­wie­ra­niu umów o czy­sto spe­ku­la­cyj­nym, ha­zar­do­wym cha­rak­te­rze, przez oso­by, dla któ­rych wy­pa­dek ubez­pie­cze­nio­wy nie wy­wo­ły­wał żad­ne­go ne­ga­tyw­ne­go skut­ku. Uwa­ża­no, że umo­wy ta­kie są nie­do­pusz­czal­ne z dwóch po­wo­dów. Po pierw­sze, ro­dzą ry­zy­ko nie­uczci­wo­ści, zwią­za­nej z po­ku­są ce­lo­we­go wy­rzą­dze­nia szko­dy dla uzy­ska­nia od­szko­do­wa­nia. Po­ku­sa ta, jak po­wszech­nie twier­dzo­no, by­ła­by o wie­le więk­sza, gdy­by ubez­pie­cza­ją­ce­go nie łą­czył z ubez­pie­cza­nym mie­niem (lub in­ny­mi do­bra­mi) ja­ki­kol­wiek in­te­res po­nie­waż w ta­kim ra­zie wy­pa­dek ubez­pie­cze­nio­wy nie ro­dził­by po jego stro­nie żad­nej szko­dy, a mimo tego zy­ski­wał­by on rosz­cze­nie o od­szko­do­wa­nie ubez­pie­cze­nio­we. Jesz­cze wy­raź­niej wska­zy­wa­no na tego ro­dza­ju nie­bez­pie­czeń­stwa w przy­pad­ku ubez­pie­cze­nia na ży­cie, gdzie oba­wia­no się, że umo­wa ubez­pie­cze­nia może stać się na­wet mo­ty­wem za­bój­stwa w celu uzy­ska­nia kwot wy­ni­ka­ją­cych z umo­wy. Po dru­gie, uzna­wa­no, że pra­wo nie po­win­no chro­nić czyn­no­ści czy­sto ha­zar­do­wych, ze wzglę­du na za­sa­dy mo­ral­no­ści i po­rząd­ku pu­blicz­ne­go. Ten wik­to­riań­ski w swo­jej isto­cie mo­tyw, po­ja­wia się wie­lo­krot­nie w orze­cze­niach do­ty­czą­cych in­te­re­su ubez­pie­cze­nio­we­go w pra­wie an­giel­skim. Ma­ri­ne In­su­ran­ce Act z 1746 r.16, jak sama na­zwa wska­zu­je, od­no­sił się je­dy­nie do ubez­pie­czeń mor­skich, ale wy­ra­żo­ne w nim za­sa­dy za­czę­ły tak­że wpły­wać na orzecz­nic­two i usta­wo­daw­stwo do­ty­czą­ce in­nych ubez­pie­czeń. W roku 1774 przy­ję­to ko­lej­ną usta­wę, roz­sze­rza­ją­cą obo­wią­zek wy­ka­za­nia in­te­re­su ubez­pie­cze­nio­we­go na ubez­pie­cze­nia oso­bo­we. Life As­su­ran­ce Act prze­wi­dy­wał wprost obo­wią­zek wy­ka­za­nia in­te­re­su ubez­pie­cze­nio­we­go w ubez­pie­cze­niach na ży­cie, ale mimo swej na­zwy, wy­ma­ga­nie to na­kła­dał tak­że na więk­szość ubez­pie­czeń ma­jąt­ko­wych. Brak moż­li­wo­ści wy­ka­za­nia in­te­re­su w sy­tu­acjach ob­ję­tych re­gu­la­cją tej usta­wy tak­że skut­ko­wał nie­waż­no­ścią umo­wy. Przy ta­kich za­ło­że­niach co do kon­struk­cji in­te­re­su i jego zna­cze­nia w umo­wie ubez­pie­cze­nia wy­peł­nie­nie tego po­ję­cia kon­kret­ną tre­ścią po­zo­sta­wio­no orzecz­nic­twu. Po­cząt­ko­wo, po­dej­ście było sto­sun­ko­wo li­be­ral­ne i co istot­ne, nie od­wo­ły­wa­ło się do sto­sun­ków stric­te praw­nych, lecz ra­czej fak­tycz­nych i eko­no­micz­nych. W orze­cze­niu w spra­wie Le Cras v. Hu­ghes z 1782 r.17 uzna­no, że przed­miot ubez­pie­cze­nia musi po­zo­sta­wać w ta­kim związ­ku z oso­bą ubez­pie­cza­ją­ce­go, by jego utra­ta zwią­za­na była z nie­uchron­no­ścią stra­ty ma­jąt­ko­wej. Na­le­ży pod­kre­ślić, że nie wy­ma­ga­no w tym przy­pad­ku ja­kiej­kol­wiek wię­zi praw­nej z przed­mio­tem ochro­ny ubez­pie­cze­nio­wej. To orze­cze­nie skon­stru­owa­ło po­ję­cie in­te­re­su, jak się wy­da­je, dość po­dob­ne do funk­cjo­nu­ją­ce­go obec­nie po­wszech­nie w li­te­ra­tu­rze państw pra­wa kon­ty­nen­tal­ne­go. Okres li­be­ral­ne­go po­dej­ścia do in­te­re­su ubez­pie­cze­nio­we­go za­koń­czył się wraz z orze­cze­niem, któ­re sta­ło się le­ading case aż do dnia dzi­siej­sze­go. W orze­cze­niu Lu­ce­na v. Crau­fund z 1806 r. wpro­wa­dzo­no, utrzy­ma­ną do dziś, zde­cy­do­wa­nie wą­ską, de­fi­ni­cję in­te­re­su ubez­pie­cze­nio­we­go. In­te­res ubez­pie­cze­nio­wy, zda­niem Lor­da El­do­na, jest to pra­wo do rze­czy lub upraw­nie­nie wy­wo­dzo­ne z umo­wy do­ty­czą­cej rze­czy, któ­ra może być utra­co­na wsku­tek przy­szłe­go zda­rze­nia lo­so­we­go, do­ty­ka­ją­ce­go wła­sność lub upraw­nie­nia stro­ny18. Oma­wia­na tu spra­wa do­ty­czy­ła ubez­pie­cze­nia stat­ków, prze­ję­tych jako zdo­bycz wo­jen­na, któ­re zo­sta­ły ubez­pie­czo­ne na mo­rzu, za­nim od­po­wied­nia de­cy­zja Ad­mi­ra­li­cji przy­zna­ła ich wła­sność upraw­nio­nym. Część stat­ków zo­sta­ła utra­co­na pod­czas że­glu­gi, za­nim osią­gnę­ły port. Uzna­no, że po stro­nie ubez­pie­cza­ją­cych brak było od­po­wied­nie­go in­te­re­su praw­ne­go, w związ­ku z bra­kiem kon­kret­ne­go pra­wa do ubez­pie­czo­ne­go mie­nia. Z całą mocą pod­kre­ślo­no, że sam stan fak­tycz­ny, pro­wa­dzą­cy do na­by­cia wła­sno­ści nie kreu­je in­te­re­su ubez­pie­cze­nio­we­go, a sama eks­pek­ta­ty­wa uzy­ska­nia ko­rzy­ści, bez ist­nie­nia rze­czy­wi­stej wię­zi praw­nej wo­bec dóbr jest nie­wy­star­cza­ją­ca dla wy­ka­za­nia ubez­pie­czal­ne­go in­te­re­su19. Ten stan fak­tycz­ny, na po­zór od­le­gły od dzi­siej­szych re­aliów ma jed­nak bar­dzo duży wa­lor ilu­stra­cyj­ny, pro­ble­my kon­struk­cyj­ne o zbli­żo­nym cha­rak­te­rze zda­rza­ją się tak­że na grun­cie współ­cze­snych sta­nów fak­tycz­nych20. Kwe­stia skut­ków ubez­pie­cze­nia skład­ni­ka ma­jąt­ko­we­go, a w szcze­gól­no­ści opi­sa­nia kon­kret­ne­go przed­mio­tu ubez­pie­cze­nia, w sy­tu­acji gdy ubez­pie­cza­ją­cy ma je­dy­nie coś, co okre­śla się jako eks­pek­ta­ty­wę pra­wa, była prze­cież przed­mio­tem sze­re­gu orze­czeń pol­skie­go Sądu Naj­wyż­sze­go. Orze­cze­nia do­ty­czą­ce szkód w mie­niu na­by­tym w do­brej wie­rze, w trzy­let­nim okre­sie cza­su wska­za­nym w art. 169 k.c., jesz­cze przed uzy­ska­niem pra­wa wła­sno­ści, po­ka­zu­ją jak trud­no jest wska­zać in­te­res ubez­pie­cze­nio­wy gdy ubez­pie­cza­ją­ce­mu brak kon­kret­ne­go pra­wa do ubez­pie­czo­nych przed­mio­tów. W sen­sie praw­nym po­zy­cja po­sia­da­cza, któ­ry nie na­był pra­wa wła­sno­ści za­wsze bę­dzie po­dob­na. Zaj­mę się tym sze­rzej w dal­szej czę­ści pra­cy. Trze­ba w tym miej­scu pod­kre­ślić, że de­cy­zja w oma­wia­nej wcze­śniej spra­wie (Lu­ce­na v. Crau­fund) wy­ni­ka­ła z prze­ko­na­nia o nie­ist­nie­niu in­te­re­su w kon­kret­nym sta­nie fak­tycz­nym, a nie z nie­do­pusz­czal­no­ści kre­owa­nia in­te­re­su w opar­ciu o samą eks­pek­ta­ty­wę uzy­ska­nia ko­rzy­ści, w in­nych orze­cze­niach, sama eks­pek­ta­ty­wa, ale opar­ta o re­al­ne pod­sta­wy była uzna­wa­na z waż­ną pod­sta­wę do kre­owa­nia ubez­pie­cze­nia21. Do kwe­stii tej tak­że jesz­cze po­wró­cę. Orze­cze­nie w spra­wie Lu­ce­na v. Cra­fund spo­tka­ło się z bar­dzo dys­ku­syj­nym przy­ję­ciem, a co cie­ka­we tak­że w ło­nie skła­du orze­ka­ją­ce­go zda­nia były bar­dzo po­dzie­lo­ne i pre­zen­to­wa­no w nim tak­że po­gląd o eko­no­micz­nej, a nie praw­nej isto­cie in­te­re­su ubez­pie­cze­nio­we­go22. Nie­mniej, wy­zna­czy­ło ono dro­gę dal­sze­go roz­wo­ju po­ję­cia in­te­re­su ubez­pie­cze­nio­we­go w pra­wie an­giel­skim na wie­le lat. Po­nad­to, mimo iż do­ty­czy­ło ubez­pie­czeń mor­skich, zo­sta­ło uzna­ne za cał­ko­wi­cie sku­tecz­ne tak­że na grun­cie in­nych ubez­pie­czeń, w tym ob­ję­tych re­gu­la­cja­mi Life As­su­ran­ce Act z 1774 r. W wie­lu ko­lej­nych de­cy­zjach są­do­wych wska­za­no na do­pusz­czal­ność ubez­pie­cze­nia sze­re­gu in­te­re­sów ubez­pie­cze­nio­wych, wy­ni­ka­ją­cych z ist­nie­nia wię­zi po­mię­dzy ubez­pie­cza­ją­cym a okre­ślo­ny­mi war­to­ścia­mi ma­jąt­ko­wy­mi, ale więź ta za­wsze mu­sia­ła mieć wa­lor praw­ny. Kon­kret­ne przy­kła­dy, opi­su­ją­ce dal­szy roz­wój ro­zu­mie­nia po­ję­cia in­te­re­su ubez­pie­cze­nio­we­go w pra­wie an­giel­skim, roz­pocz­nę od ubez­pie­czeń oso­bo­wych. W ubez­pie­cze­niach na ży­cie uzna­je się ist­nie­nie in­te­re­su co do wła­sne­go ży­cia, bez ogra­ni­cze­nia co do jego wy­so­ko­ści, po­dob­nie kształ­tu­je się in­te­res co do ży­cia mał­żon­ka lub oso­by po­zo­sta­ją­cej w sta­łym związ­ku23. W po­zo­sta­łych re­la­cjach ro­dzin­nych ko­niecz­ne jest jed­nak wy­ka­za­nie ist­nie­nia ma­jąt­ko­wych kon­se­kwen­cji śmier­ci oso­by ubez­pie­czo­nej dla ubez­pie­cza­ją­ce­go, na przy­kład, dzie­ci mogą ubez­pie­czyć na ży­cie ro­dzi­ców, ale tyl­ko wte­dy, gdy po­zo­sta­ją na ich utrzy­ma­niu i pod ich opie­ką24. Co do za­sa­dy, do­ro­słe dziec­ko nie ma w związ­ku z tym in­te­re­su w ubez­pie­cze­niu swo­ich ro­dzi­ców,25 a ro­dzi­ce nie mają za­zwy­czaj in­te­re­su w ubez­pie­cze­niu ży­cia swo­ich dzie­ci26. Poza sto­sun­ka­mi ro­dzin­ny­mi moż­na ubez­pie­czyć na ży­cie swo­je­go dłuż­ni­ka27, sta­łe­go kon­tra­hen­ta, wspól­ni­ka, klu­czo­we­go pra­cow­ni­ka28, pra­co­daw­cę29 – mamy tu za­wsze do czy­nie­nia z ka­te­go­rią osób, któ­rych śmierć wy­wo­ła kon­kret­ny uszczer­bek ma­jąt­ko­wy po stro­nie ubez­pie­cza­ją­ce­go. Jak wi­dać z tej prak­ty­ki wy­kształ­co­nej na grun­cie ubez­pie­czeń oso­bo­wych, orze­cze­nie w spra­wie Lu­ce­na v. Crau­fund wy­mu­sza wska­za­nie ści­śle pie­nięż­ne­go in­te­re­su ubez­pie­cze­nio­we­go. In­te­res ten musi być oczy­wi­sty i po­wi­nien wy­ni­kać z kon­kret­ne­go sto­sun­ku praw­ne­go, łą­czą­ce­go ubez­pie­cza­ją­ce­go z ubez­pie­czo­nym. Na­wet ewi­dent­ne wię­zi fak­tycz­ne i emo­cjo­nal­ne nie wy­star­cza­ją w pra­wie an­giel­skim do wy­ka­za­nia ist­nie­nia in­te­re­su ubez­pie­cze­nio­we­go. Z ko­lei w przy­pad­ku ubez­pie­czeń ma­jąt­ko­wych, przyj­mu­je się ubez­pie­czal­ność in­te­re­sów wy­ni­ka­ją­cych z wła­sno­ści i in­nych praw ma­jąt­ko­wych, ale tak­że z po­sia­da­nia (w tym nie­pra­wi­dło­we­go)30, uza­sad­nio­nej praw­nie eks­pek­ta­ty­wy uzy­ska­nia ko­rzy­ści ma­jąt­ko­wej31. Moż­na więc ubez­pie­czyć in­te­res wy­ni­ka­ją­cy z umo­wy (na przy­kład, po­śred­nik może ubez­pie­czyć spo­dzie­wa­ną ko­rzyść ze sprze­da­ży cu­dze­go to­wa­ru32). Przy­zna­no ist­nie­nie in­te­re­su ubez­pie­cze­nio­we­go wie­rzy­cie­la wo­bec skład­ni­ków ma­jąt­ku dłuż­ni­ka, ale tyl­ko w przy­pad­ku ist­nie­nia na nich za­bez­pie­cze­nia rze­czo­we­go33. Nie uzna­je się z dru­giej stro­ny, na przy­kład, ist­nie­nia in­te­re­su spad­ko­bier­cy do ma­jąt­ku spad­ko­daw­cy a to ze wzglę­du na moż­li­wość zmia­ny de­cy­zji te­sta­men­to­wych34. Przy­kła­dy tu uka­za­ne po­zwa­la­ją na przy­ję­cie, że in­te­res ubez­pie­cze­nio­wy w ubez­pie­cze­niach ma­jąt­ko­wych jest trak­to­wa­ny wy­raź­nie sze­rzej niż w przy­pad­ku ubez­pie­czeń oso­bo­wych. Za­wsze jed­nak ko­niecz­ne jest wy­ka­za­nie pew­nej wię­zi praw­nej łą­czą­cej ubez­pie­czo­ne­go z za­gro­żo­nym do­brem. Po­wyż­sze przy­kła­dy kon­kret­nych in­te­re­sów ubez­pie­cze­nio­wych, bę­dą­ce roz­wi­nię­ciem za­sad wy­ra­żo­nych w orze­cze­niu Lu­ce­na v. Crau­fund, wy­ma­ga­ją pró­by pew­ne­go usys­te­ma­ty­zo­wa­nia, trze­ba zda­wać so­bie tak­że spra­wę z tego, że zmia­ny za­cho­dzą­ce w re­aliach go­spo­dar­czych i spo­łecz­nych pro­wa­dzą do na­ra­sta­ją­cej kry­ty­ki przy­ję­te­go tam roz­wią­za­nia i prób jego uela­stycz­nie­nia. Z na­tu­ry sys­te­mu an­giel­skie­go wy­ni­ka, że przed­sta­wio­ne wy­żej pre­ce­den­sy je­dy­nie wska­zu­ją na ist­nie­nie in­te­re­su lub jego brak, trud­no na­to­miast zna­leźć w nich ja­kąś uni­wer­sal­ną de­fi­ni­cję tego po­ję­cia35. Po­ni­żej przed­sta­wię ak­tu­al­ny stan po­glą­dów na ka­te­go­rię in­te­re­su ubez­pie­cze­nio­we­go w pra­wie an­giel­skim, zma­ga­ją­cym się do dziś z kon­se­kwen­cja­mi orze­cze­nia w spra­wie Lu­ce­na v. Crau­fund. 1.1.1.2. Ukształ­to­wa­nie obec­ne­go po­ję­cia in­te­re­su w pra­wie an­giel­skim Przy­ję­ta kon­struk­cja in­te­re­su ubez­pie­cze­nio­we­go mia­ła bar­dzo sil­ne uza­sad­nie­nie po­za­ju­ry­dycz­ne. W sze­re­gu orze­czeń, któ­re roz­sze­rza­ły stop­nio­wo sto­so­wa­nie za­sad przy­ję­tych w Lu­ce­na v Cra­fund, oraz kon­kre­ty­zo­wa­ły je do po­trzeb róż­nych ro­dza­jów ubez­pie­czeń, od­wo­ły­wa­no się do aspek­tów mo­ral­nych i etycz­nych uza­sad­nia­ją­cych ści­słe ro­zu­mie­nie in­te­re­su ubez­pie­cze­nio­we­go. Wi­dać to wy­raź­nie w uza­sad­nie­niach sze­re­gu orze­czeń do­ty­czą­cych ubez­pie­cze­nia na ży­cie. Nie da się ukryć, że opi­sy­wa­na wcze­śniej prak­ty­ka sprzed wej­ścia w ży­cie Life As­su­ran­ce Act była dość nie­zwy­kła i na pew­no skła­nia­ła do in­ter­wen­cji ogra­ni­cza­ją­cej ni­czym nie­skrę­po­wa­ną swo­bo­dę stron36. Nie­mniej, przy­ję­te za orze­cze­niem Lu­ce­na v. Crau­fund roz­wią­za­nia pro­wa­dzi­ły z ko­lei do tak znacz­ne­go ogra­ni­cze­nia za­kre­su, w ja­kim moż­na było za­wie­rać umo­wy ubez­pie­cze­nia, że spo­wo­do­wa­ło to skut­ki po­wszech­nie kry­ty­ko­wa­ne, cza­sa­mi opar­te na ro­zu­mo­wa­niu o wąt­pli­wej war­to­ści prak­tycz­nej. Wi­dać to szcze­gól­nie na przy­kła­dzie ubez­pie­czeń oso­bo­wych, gdzie przy­ję­to ge­ne­ral­ną za­sa­dę, iż umo­wę ubez­pie­cze­nia moż­na za­wrzeć tyl­ko wo­bec ży­cia oso­by, co do któ­rej nie bę­dzie się mia­ło po­ku­sy za­bój­stwa37. Z tego po­cząt­ko­wo wy­wie­dzio­no, że umo­wę ubez­pie­cze­nia na ży­cie moż­na za­wrzeć wy­łącz­nie w przy­pad­ku ubez­pie­cze­nia ży­cia wła­sne­go lub mał­żon­ka38. Uzna­je się, że co do wła­sne­go ży­cia każ­dy ma ni­czym nie ogra­ni­czo­ny in­te­res ubez­pie­cze­nio­wy. W przy­pad­ku ubez­pie­cze­nia ży­cia mał­żon­ka uzna­je się, że wię­zy ro­dzin­ne za­bez­pie­cza­ją przed ha­zar­do­wym trak­to­wa­niem ta­kiej umo­wy i tak­że mają cha­rak­ter de­ter­mi­nu­ją­cy nie­ogra­ni­czo­ną wy­so­kość in­te­re­su ubez­pie­cze­nio­we­go. Wró­cę do tej kwe­stii w dal­szej czę­ści tego roz­dzia­łu. Wy­klu­czo­ne jest na­to­miast co do za­sa­dy za­wie­ra­nie umów na ży­cie do­ty­czą­cych osób trze­cich, ale co istot­ne tak­że in­nych niż mał­żo­nek człon­ków ro­dzi­ny. Kla­sycz­nym przy­kła­dem jest tu orze­cze­nie, w któ­rym od­mó­wio­no sku­tecz­no­ści umo­wie ubez­pie­cze­nia ży­cia mat­ki, w któ­rej ubez­pie­cza­ją­cym był syn miesz­ka­ją­cy ra­zem z nią. Ar­gu­ment, iż mat­ka pro­wa­dzi­ła mu go­spo­dar­stwo do­mo­we (co mia­ło wska­zy­wać na ist­nie­nie kon­kret­ne­go in­te­re­su ma­jąt­ko­we­go wo­bec ży­cia mat­ki) był uzna­ny za nie­wy­star­cza­ją­cy39. Nie­mniej, ści­słe po­wią­za­nie in­te­re­su ubez­pie­cze­nio­we­go z kon­kret­nym pra­wem ma­jąt­ko­wym do­pro­wa­dzi­ło na grun­cie ubez­pie­czeń oso­bo­wych do dość za­ska­ku­ją­cych, z punk­tu wi­dze­nia pol­skie­go pra­wa i prak­ty­ki, moż­li­wo­ści. Uzna­je się za cał­ko­wi­cie do­pusz­czal­ne za­war­cie umo­wy ubez­pie­cze­nia ży­cia dłuż­ni­ka – do wy­so­ko­ści cią­żą­ce­go na nim dłu­gu, we­dług sta­nu z chwi­li za­war­cia umo­wy ubez­pie­cze­nia. In­te­re­su­ją­ce jest w tym przy­pad­ku to, że po­mi­nię­to przy roz­wa­ża­niach do­ty­czą­cych po­za­praw­nych aspek­tów do­pusz­czal­no­ści ta­kie­go ubez­pie­cze­nia ry­zy­ko, ja­kie taka umo­wa stwa­rza dla ży­cia dłuż­ni­ka w sy­tu­acji jego nie­wy­pła­cal­no­ści. Po­ku­sa dla wie­rzy­cie­la, by do­pro­wa­dzić do zaj­ścia wy­pad­ku ubez­pie­cze­nio­we­go i sko­rzy­stać z po­li­sy jest za­pew­ne nie­jed­no­krot­nie zna­czą­ca40 i wca­le nie mniej­sza niż przy za­war­ciu umo­wy ubez­pie­cze­nia do­ty­czą­cej cu­dze­go mie­nia. Do­zwo­lo­ne jest tak­że za­wie­ra­nie umów ubez­pie­cze­nia na ży­cie szcze­gól­nie waż­nych z punk­tu wi­dze­nia pro­wa­dzo­nej dzia­łal­no­ści pra­cow­ni­ków41, co uza­sad­nia się tym, że pra­co­daw­ca ma kon­kret­ny in­te­res ma­jąt­ko­wy zwia­za­ny z ży­ciem pra­cow­ni­ka, szcze­gól­nie je­śli cho­dzi o oso­by o du­żym zna­cze­niu dla przed­się­bior­stwa. Gra­ni­cą od­po­wie­dzial­no­ści ubez­pie­czy­cie­la jest wy­so­kość szko­dy, jaką po­nie­sie ubez­pie­cza­ją­cy w ra­zie śmier­ci ta­kie­go pra­cow­ni­ka. Z przed­sta­wio­nych tu za­sad wi­dać wy­raź­nie, że po­wią­za­nie in­te­re­su ubez­pie­cze­nio­we­go z kon­kret­nym pra­wem ma­jąt­ko­wym nie za­wsze pro­wa­dzi do efek­tów jed­no­znacz­nych mo­ral­nie, a co gor­sza, po­zo­sta­wia w ręku ubez­pie­czy­cie­la dość sku­tecz­ne na­rzę­dzie do kwe­stio­no­wa­nia wła­snej od­po­wie­dzial­no­ści. Usta­le­nie in­te­re­su pie­nięż­ne­go w ży­ciu in­nej oso­by jest prze­cież nie­jed­no­krot­nie dość trud­ne do wy­ka­za­nia i spre­cy­zo­wa­nia w po­sta­ci okre­ślo­nej sumy pie­nięż­nej42. W no­wej li­te­ra­tu­rze an­giel­skiej pod­kre­śla się, że za­leż­ność fi­nan­so­wa wca­le nie musi ro­dzić uza­sad­nie­nia dla ubez­pie­cze­nia cu­dze­go ży­cia, nie­jed­no­krot­nie bo­wiem taka za­leż­ność może po­wo­do­wać po­ku­sę dą­że­nia do zisz­cze­nia się wy­pad­ku ubez­pie­cze­nio­we­go, a z dru­giej stro­ny, ist­nie­nie wię­zi ro­dzin­nych czy fi­nan­so­wych nie roz­wią­zu­je w żad­nym stop­niu pro­ble­mu póź­niej­sze­go po­ja­wie­nia się tego typu po­ku­sy43. Pew­nym pa­ra­dok­sem jest to, że wy­ma­ga­nie ist­nie­nia in­te­re­su ubez­pie­cze­nio­we­go sta­wia się w przy­pad­ku ubez­pie­czeń oso­bo­wych tyl­ko dla chwi­li za­war­cia umo­wy. Wy­ni­ka to z orze­cze­nia w spra­wie Dal­by v In­dia and Lon­don Life As­su­ran­ce Co z 1854 r. sta­no­wią­ce­go nadal wią­żą­cy pre­ce­dens. Pro­wa­dzi on do za­ska­ku­ją­cych skut­ków, utrzy­mu­jąc waż­ność umo­wy i pra­wo do żą­da­nia sumy ubez­pie­cze­nia tak­że, na przy­kład, po roz­wo­dzie z ubez­pie­czo­nym mał­żon­kiem lub po spła­cie dłu­gu przez ubez­pie­czo­ne­go dłuż­ni­ka. In­te­res jest więc tyl­ko prze­słan­ką ko­niecz­ną do za­war­cia umo­wy, a nie ele­men­tem okre­śla­ją­cym wy­so­kość wy­pła­ca­ne­go przez ubez­pie­czy­cie­la świad­cze­nia pie­nięż­ne­go. Taki stan orzecz­nic­twa jest kry­ty­ko­wa­ny, wska­zu­je się na to, że wy­wra­ca on wła­ści­wie sens ubez­pie­cze­nia oso­bo­we­go, wy­ni­ka­ją­cy z tak prze­cież su­ro­wych za­sad, wy­ma­ga­ją­cych wy­ka­za­nia pie­nięż­ne­go in­te­re­su w ubez­pie­cze­niu in­nej oso­by. Jaki bo­wiem ma sens wy­ka­zy­wa­nie in­te­re­su ubez­pie­cze­nio­we­go w pie­nią­dzu w chwi­li za­war­cia umo­wy, sko­ro już po jej za­war­ciu prze­sta­je on mieć zna­cze­nie dla dal­szej jej sku­tecz­no­ści? For­mal­ne okre­śle­nie mo­men­tu, w któ­rym wy­ma­ga się in­te­re­su ubez­pie­cze­nio­we­go pro­wa­dzi do po­wsta­wa­nia obo­wiąz­ku wy­pła­ty od­szko­do­wań, któ­re nie mają żad­ne­go uza­sad­nie­nia eko­no­micz­ne­go. Ła­two wy­ka­zać to na przy­kła­dzie za­war­cia przez wie­rzy­cie­la ubez­pie­cze­nia na ży­cie dłuż­ni­ka, do wy­so­ko­ści jego dłu­gu. Zgod­nie z za­sa­dą wy­ra­żo­ną w orze­cze­niu Dal­by v. In­dia and Lon­don Life Ass­du­ran­ce Co, umo­wa bę­dzie sku­tecz­na na­wet wie­le lat po spła­ce­niu dłu­gu i bę­dzie upraw­nia­ła by­łe­go wie­rzy­cie­la do ode­bra­nia sumy ubez­pie­cze­nia po śmier­ci by­łe­go dłuż­ni­ka. Tego typu kon­se­kwen­cje spro­wa­dza­ją nie­któ­re umo­wy do czy­sto ha­zar­do­wych kon­struk­cji, zbu­do­wa­nych na za­sa­dach, któ­rym kres mia­ły po­ło­żyć Lu­ce­na V. Crau­fund i uchwa­le­nie Ma­ri­ne In­su­ran­ce Act44. Z ko­lei w przy­pad­ku ubez­pie­cze­nia ak­ty­wów, in­te­res ubez­pie­cze­nio­wy przy­słu­gu­je je­dy­nie wła­ści­cie­lom, po­wier­ni­kom, dzier­żaw­com, po­życz­ko­bior­com i po­życz­ko­daw­com oraz in­nym pod­mio­tom, któ­re dys­po­nu­ją pra­wem rze­czo­wym lub ob­li­ga­cyj­nym do mie­nia za­gro­żo­ne­go wy­pad­kiem ubez­pie­cze­nio­wym45. Wy­łą­cza się z krę­gu po­ten­cjal­nych ubez­pie­cza­ją­cych na­to­miast sze­reg osób, któ­re mają wo­bec mie­nia in­te­res je­dy­nie eko­no­micz­ny, ale nie mają in­te­re­su praw­ne­go czy­li: spad­ko­bier­ców wy­mie­nio­nych w te­sta­men­cie, in­we­sto­rów wszel­kie­go ro­dza­ju, oso­by za­trud­nio­ne wo­bec ma­jąt­ku pra­co­daw­cy. W tym ostat­nim przy­pad­ku uzna­je się, że oso­ba za­leż­na eko­no­micz­nie od ist­nie­nia przed­się­bior­stwa w sta­nie nie­na­ru­szo­nym nie ma żad­ne­go in­te­re­su praw­ne­go, któ­ry po­zwa­lał­by na jego ubez­pie­cze­nie, a same fak­tycz­ne kon­se­kwen­cje zaj­ścia wy­pad­ku ubez­pie­cze­nio­we­go nie wy­star­cza­ją dla skon­stru­owa­nia ubez­pie­czal­ne­go in­te­re­su. Od­ma­wia się tak­że pra­wa do ubez­pie­cze­nia przed­mio­tu sprze­da­ży ku­pu­ją­ce­mu, któ­ry nie ode­brał rze­czy i nie na­był jej wła­sno­ści46. Jak wcze­śniej wspo­mnia­no, eks­pek­ta­ty­wa uzy­ska­nia ko­rzy­ści, może wy­jąt­ko­wo ge­ne­ro­wać in­te­res ubez­pie­cze­nio­wy, ale tyl­ko wte­dy, gdy jest sto­sun­ko­wo pew­na i wia­ry­god­na, wy­ni­ka­jąc z od­po­wied­nie­go sto­sun­ku praw­ne­go, a nie tyl­ko z oko­licz­no­ści fak­tycz­nych. Ilu­stra­cją prak­tycz­ne­go sto­so­wa­nia za­sad opi­su­ją­cych kon­struk­cję in­te­re­su ubez­pie­cze­nio­we­go w ubez­pie­cze­niach ma­jąt­ko­wych może być orze­cze­nie wy­da­ne w spra­wie Ma­cau­ra v Nor­thern In­su­ran­ce47. Roz­wa­ża­no w nim wy­stę­po­wa­nie in­te­re­su ubez­pie­cze­nio­we­go w na­stę­pu­ją­cym sta­nie fak­tycz­nym. Po­wód, jako je­dy­ny wspól­nik spół­ki ka­pi­ta­ło­wej za­warł umo­wę ubez­pie­cze­nia od ognia to­wa­ru (drew­na), na­le­żą­ce­go do tej spół­ki, któ­ra nie po­sia­da­ła poza nim żad­ne­go in­ne­go ma­jąt­ku. Cały za­pas drew­na spło­nął na­stęp­nie w po­ża­rze. Drew­no to było sprze­da­ne spół­ce (zresz­tą przez sa­me­go wspól­ni­ka), z od­ro­czo­nym ter­mi­nem płat­no­ści. Po zaj­ściu wy­pad­ku ubez­pie­cze­nio­we­go ubez­pie­czy­ciel od­mó­wił wy­pła­ty od­szko­do­wa­nia, po­wo­łu­jąc się na brak in­te­re­su ubez­pie­cze­nio­we­go, ro­zu­mia­ne­go jako bez­po­śred­nie pra­wo ma­jąt­ko­we do przed­mio­tu ochro­ny ubez­pie­cze­nio­wej. Sta­no­wi­sko to zo­sta­ło uzna­ne przez sąd za pra­wi­dło­we. Brak ja­kie­go­kol­wiek bez­po­śred­nie­go pra­wa ma­jąt­ko­we­go do mie­nia spo­wo­do­wał, że uzna­no brak in­te­re­su ubez­pie­cze­nio­we­go, mimo że w sen­sie eko­no­micz­nym, je­dy­ny wspól­nik oczy­wi­ście w ta­kiej sy­tu­acji po­niósł stra­tę. War­to zwró­cić uwa­gę na to orze­cze­nie dla­te­go, iż jest ono obec­nie głów­nym obiek­tem kry­ty­ki w pra­wie an­giel­skim, pod­no­si się, że tech­nicz­ne po­dej­ście do kwe­stii in­te­re­su ubez­pie­cze­nio­we­go oka­za­ło się istot­niej­sze, niż uza­sad­nio­ne ocze­ki­wa­nia stron zwią­za­ne z za­war­tą umo­wą ubez­pie­cze­nia48. Uprze­dza­jąc dal­sze roz­wa­ża­nia trze­ba wska­zać, że w bar­dzo zbli­żo­nych sta­nach fak­tycz­nych sądy w Sta­nach Zjed­no­czo­nych i Ka­na­dzie pod­ję­ły zu­peł­nie od­mien­ne de­cy­zje, od­cho­dząc od za­sad wy­ra­żo­nych w orze­cze­niu Lu­ce­na v. Crau­fund. Orze­cze­nie w spra­wie Ma­cau­ra v. Nor­thern In­su­ran­ce dość do­brze po­ka­zu­je gra­ni­ce, w ja­kich po­wi­nien mie­ścić się in­te­res ubez­pie­cze­nio­wy w ubez­pie­cze­niach ma­jąt­ko­wych. Po­dob­nie jak w spra­wie Lu­ce­na v. Crau­fund wska­zu­je się na to, że poza fak­tycz­nym, eko­no­micz­nym związ­kiem mię­dzy ubez­pie­cza­ją­cym a przed­mio­tem za­gro­żo­nym ry­zy­kiem, musi ist­nieć moc­niej­sza więź, moż­li­wa do za­ak­cep­to­wa­nia na grun­cie praw­nym, choć­by w po­sta­ci uza­sad­nio­nej eks­pek­ta­ty­wy na­by­cia pra­wa. Moż­na w tym miej­scu wska­zać, że na tak­że grun­cie pra­wa pol­skie­go umo­wa ubez­pie­cze­nia skon­stru­owa­na tak, jak ta w spra­wie Ma­cau­ra, by­ła­by, jak się wy­da­je, dość trud­na do za­ak­cep­to­wa­nia. Na­wet po no­we­li­za­cji Ko­dek­su cy­wil­ne­go wpro­wa­dza­ją­cej po­ję­cie in­te­re­su ubez­pie­cze­nio­we­go trud­no by­ło­by wy­wo­dzić ist­nie­nie in­te­re­su ubez­pie­cze­nio­we­go wspól­ni­ka spół­ki ka­pi­ta­ło­wej do jej ma­jąt­ku. Wró­cę do tej kwe­stii, po­nie­waż po­win­na być ona skon­fron­to­wa­na z nie­daw­ną dys­ku­sją do­ty­czą­cą moż­li­wo­ści żą­da­nia od­szko­do­wa­nia przez ak­cjo­na­riu­sza, za szko­dy ja­kie po­nio­sła spół­ka – w kon­tek­ście jego in­te­re­su pry­wat­ne­go, a nie in­te­re­su spół­ki49. Toż­sa­mość obu za­gad­nień jest tu dość oczy­wi­sta, a cha­rak­te­ry­stycz­ne jest to, że za­rów­no w an­giel­skim orze­cze­niu w spra­wie Ma­cau­ra v. Crau­fund, jak i ame­ry­kań­skim, przyj­mu­ją­cym od­mien­ną per­spek­ty­wę, w spra­wie Riggs v. Com­mer­cial Mu­tu­al In­su­ran­ce Co., do­ko­ny­wa­no oce­ny praw­nej tak­że w kon­tek­ście dok­try­ny pier­cing the cor­po­ra­te veil, któ­ra do­ty­ka bez­po­śred­nio pro­ble­mu od­ręb­no­ści pod­mio­to­wej spół­ki i jej wspól­ni­ków. 1.1.2. Losy po­ję­cia in­te­re­su ubez­pie­cze­nio­we­go w po­rząd­kach praw­nych wy­wo­dzą­cych się z pra­wa an­giel­skie­go, na przy­kła­dzie USA, Ka­na­dy i Au­stra­lii 1.1.2.1. Pra­wo ame­ry­kań­skie Jak już za­zna­czo­no, po­rząd­ki praw­ne opar­te na pra­wie an­giel­skim stop­nio­wo od­rzu­ci­ły okre­śle­nie po­ję­cia in­te­re­su ubez­pie­cze­nio­we­go zbu­do­wa­ne w orze­cze­niu Lu­ce­na v. Cra­fund. Ge­ne­ral­nym wy­ma­ga­niem, ja­kie przy­ję­to w tych po­rząd­kach praw­nych dla oce­ny wy­stę­po­wa­nia in­te­re­su ubez­pie­cze­nio­we­go, jest usta­le­nie ist­nie­nia kon­se­kwen­cji czy­sto eko­no­micz­nych zaj­ścia wy­pad­ku ubez­pie­cze­nio­we­go, nie­za­leż­nie od ewen­tu­al­ne­go na­ru­sze­nia kon­kret­ne­go pra­wa ma­jąt­ko­we­go50. Płasz­czy­zna roz­wa­żań zo­sta­ła więc ode­rwa­na od pod­sta­wy ści­śle praw­nej, co do­sko­na­le ilu­stru­je ame­ry­kań­skie orze­cze­nie w spra­wie Riggs v. Com­mer­cial Mu­tu­al In­su­ran­ce Co. z 1890 r.51. Stan fak­tycz­ny, po­dob­nie jak w spra­wie Ma­cau­ra v. Crau­fund, do­ty­czył pra­wa wspól­ni­ków do uzy­ska­nia od­szko­do­wa­nia z ty­tu­łu ubez­pie­cze­nia mie­nia, sta­no­wią­ce­go wła­sność spół­ki. Ubez­pie­czy­ciel pod­no­sił, że brak jest po stro­nie ubez­pie­czo­nych in­te­re­su ubez­pie­cze­nio­we­go, po­nie­waż nie moż­na wy­ka­zać wię­zi praw­nej łą­czą­cej wspól­ni­ków z ma­jąt­kiem spół­ki. Sąd, roz­strzy­ga­jąc spra­wę uznał jed­nak, że mają oni in­te­res ubez­pie­cze­nio­wy, o pie­nięż­nym cha­rak­te­rze, wy­wo­dzą­cy się z ich praw kor­po­ra­cyj­nych, któ­ry może być na­ru­szo­ny przez znisz­cze­nie ma­jąt­ku spół­ki52. Uszczer­bek w ma­jąt­ku spół­ki w spo­sób fak­tycz­ny go­dzi bo­wiem we wspól­ni­ków i po­wo­du­je po­gor­sze­nie ich sta­nu ma­jąt­ko­we­go. Za­ne­go­wa­no tu w oczy­wi­sty spo­sób za­sa­dy wy­ni­ka­ją­ce z orze­cze­nia Lu­ce­na v. Cra­fund, wpro­wa­dza­jąc bar­dzo sze­ro­kie ramy dla po­ję­cia in­te­re­su ubez­pie­cze­nio­we­go. Od tam­te­go cza­su w orzecz­nic­twie ame­ry­kań­skim zde­cy­do­wa­nie przyj­mu­je się za­sa­dę, zgod­nie z któ­rą in­te­res ubez­pie­cze­nio­wy jest zwią­za­ny z in­te­gral­no­ścią sze­ro­ko ro­zu­mia­nej sfe­ry ma­jąt­ko­wej ubez­pie­czo­ne­go i uszczerb­kiem, jaki w nim może wy­wo­łać wy­pa­dek ubez­pie­cze­nio­wy. In­te­res nie­ko­niecz­nie musi być kon­se­kwen­cją wy­stę­po­wa­nia po stro­nie ubez­pie­cza­ją­ce­go ja­kie­go­kol­wiek pra­wa wo­bec kon­kret­nych obiek­tów ma­jąt­ko­wych. Kon­cep­cja ta prze­no­si roz­wa­ża­nia do­ty­czą­ce ist­nie­nia in­te­re­su ubez­pie­cze­nio­we­go na płasz­czy­znę po­za­praw­ną, kie­ru­jąc się ku roz­wa­ża­niu czy­sto fak­tycz­nych skut­ków wy­pad­ku ubez­pie­cze­nio­we­go dla ubez­pie­czo­ne­go. Od­ry­wa­my się tu od kon­struk­cji praw­nej szko­dy (przy­najm­niej w ro­zu­mie­niu, ja­kie na­da­je mu pra­wo cy­wil­ne), a do­ko­nu­je­my ocen w kon­tek­ście każ­de­go po­gor­sze­nia sy­tu­acji ma­jąt­ko­wej, choć­by tyl­ko w spo­sób po­śred­ni. Jest oczy­wi­ste, że utra­ta ma­jąt­ku przez spół­kę, w sen­sie eko­no­micz­nym, po­gar­sza sy­tu­ację jej wspól­ni­ków, mimo że oni sami nie po­nie­śli żad­nej bez­po­śred­niej szko­dy. Do roz­wa­że­nia kon­se­kwen­cji tak sze­ro­kie­go ro­zu­mie­nia in­te­re­su trze­ba bę­dzie po­wró­cić jesz­cze przy roz­wa­ża­niach do­ty­czą­cych pra­wa pol­skie­go. Ko­lej­nym orze­cze­niem ob­ra­zu­ją­cym po­dej­ście do za­gad­nie­nia in­te­re­su w pra­wie ame­ry­kań­skim jest wy­rok, jaki za­padł w 1981 r. w spra­wie Ca­stle Cars Inc v. Uni­ted Sta­tes Fire In­su­ran­ce Co. Roz­pa­try­wa­no w niej po­zew do­ty­czą­cy wy­pła­ty od­szko­do­wa­nia za skra­dzio­ny sa­mo­chód53, gdzie ubez­pie­czy­ciel po­wo­ły­wał się na to, że ubez­pie­cza­ją­cy nie był jego wła­ści­cie­lem po­nie­waż sa­mo­chód był wcze­śniej skra­dzio­ny i zo­stał na­by­ty od nie­upraw­nio­ne­go. Ubez­pie­czy­ciel uznał, że w ta­kiej sy­tu­acji po stro­nie ubez­pie­cza­ją­ce­go brak było le­gal­ne­go (law­ful) in­te­re­su praw­ne­go, w związ­ku z czym brak było pod­sta­wy do wy­pła­ty od­szko­do­wa­nia. Sąd uznał jed­nak­że, że okre­śle­nie le­gal­ny (law­ful) i zgod­ny z pra­wem (le­gal) nie jest toż­sa­me. Nie­win­ny (po­zo­sta­ją­cy w do­brej wie­rze) ku­pu­ją­cy za­pła­cił za kra­dzio­ny sa­mo­chód i w ten spo­sób uzy­skał in­te­res praw­ny i po­nie­sie szko­dę w przy­pad­ku, gdy sa­mo­chód zo­sta­nie skra­dzio­ny lub uszko­dzo­ny54. In­te­res praw­ny ta­kie­go po­sia­da­cza jest zgod­ny z pra­wem mimo bra­ku kon­kret­nych upraw­nień za­wią­za­nych z rze­czą, a to wy­star­cza dla uzy­ska­nia ochro­ny ubez­pie­cze­nio­wej. Jest oczy­wi­ste, że ta­kie ro­zu­mo­wa­nie by­ło­by nie­moż­li­we we­dług za­sad wy­kształ­co­nych w pra­wie an­giel­skim, ze wzglę­du na brak moż­li­wo­ści wska­za­nia od­po­wied­nie­go pra­wa kreu­ją­ce­go in­te­res ubez­pie­cze­nio­wy. Orze­cze­nie to bę­dzie jesz­cze oma­wia­ne przy oka­zji oce­ny pol­skie­go orzecz­nic­twa w po­dob­nych spra­wach. Orzecz­nic­two ame­ry­kań­skie jest dość kon­se­kwent­ne w eko­no­micz­nym po­dej­ściu do oce­ny ist­nie­nia in­te­re­su ubez­pie­cze­nio­we­go. O ile po­wyż­sze orze­cze­nia pre­zen­to­wa­ły sy­tu­acje, w któ­rych uzna­wa­no jego ist­nie­nie mimo bra­ku kon­kret­ne­go pra­wa, o tyle po­ni­żej przed­sta­wię od­mien­ną sy­tu­ację: uzna­no w niej, że wła­ści­ciel mimo po­sia­da­nia bez­spor­nych upraw­nień do rze­czy – nie ma jed­nak żad­ne­go in­te­re­su ubez­pie­cze­nio­we­go. W ame­ry­kań­skim orze­cze­niu Roy­al In­su­ran­ce Co v. The Si­sters of Pre­sen­ta­tion z 1970 r.55 roz­strzy­gnię­to na­stę­pu­ją­cy spór. Za­kon Sióstr Pre­zen­tek był wła­ści­cie­lem nie­ru­cho­mo­ści, na któ­rej stał sta­ry bu­dy­nek klasz­to­ru, ubez­pie­czo­ny od ognia od­po­wied­nią umo­wą ubez­pie­cze­nia. W pla­nie była bu­do­wa, w tym sa­mym miej­scu, no­wej sie­dzi­by dla za­ko­nu a sta­ry bu­dy­nek był opusz­czo­ny i przy­go­to­wy­wa­ny do roz­biór­ki. Pod­czas roz­biór­ki do­szło do po­ża­ru, w któ­rym bu­dy­nek zo­stał cał­ko­wi­cie znisz­czo­ny. Sąd roz­strzy­ga­jąc spór o wy­pła­tę od­szko­do­wa­nia z tego ty­tu­łu, do­szedł do wnio­sku, iż za­kon nie po­sia­dał in­te­re­su ubez­pie­cze­nio­we­go, po­nie­waż nie mógł po­nieść żad­nej stra­ty ma­jąt­ko­wej w wy­ni­ku po­ża­ru. Sko­ro bo­wiem bu­dy­nek był prze­zna­czo­ny do roz­biór­ki, to nie pre­zen­to­wał sobą żad­nej war­to­ści ma­jąt­ko­wej dla po­szko­do­wa­ne­go, a więc jego znisz­cze­nie nie wpły­nę­ło na po­gor­sze­nie sta­nu ma­jąt­ko­we­go ubez­pie­czo­ne­go. Brak in­te­re­su skut­ko­wał od­mo­wą wy­pła­ty od­szko­do­wa­nia ze wzglę­du na bez­sku­tecz­ność umo­wy. W tym sta­nie rze­czy nie roz­pa­try­wa­no na­wet kwe­stii wy­so­ko­ści na­leż­ne­go od­szko­do­wa­nia w kon­tek­ście za­sa­dy od­szko­do­wa­nia. To tak­że przy­kład od­mien­no­ści po­dej­ścia do kwe­stii in­te­re­su ubez­pie­cze­nio­we­go w Sta­nach Zjed­no­czo­nych, w po­rów­na­niu z kon­struk­cją an­giel­ską. Na grun­cie orze­cze­nia Lu­ce­na v. Cra­fund, nie­za­leż­nie od osta­tecz­ne­go roz­wią­za­nia za­gad­nie­nia wy­so­ko­ści na­leż­ne­go od ubez­pie­czy­cie­la od­szko­do­wa­nia, nie spo­sób by­ło­by jed­nak przy­jąć co do za­sa­dy bra­ku in­te­re­su ubez­pie­cze­nio­we­go, ze wzglę­du na ist­nie­ją­ce pra­wo wła­sno­ści, sta­no­wią­ce jego bez­sprzecz­ne źró­dło56. Już w tym miej­scu wy­raź­nie wi­dać dość za­sad­ni­cze róż­ni­ce w po­dej­ściu do za­gad­nie­nia, pre­zen­to­wa­ne w obu po­rząd­kach praw­nych. Z jed­nej stro­ny wy­ma­ga się wię­zi praw­nej dla ist­nie­nia in­te­re­su, i od niej uza­leż­nia się do­pusz­czal­ność ubez­pie­cze­nia, z dru­giej zaś mamy do czy­nie­nia z ame­ry­kań­skim po­dej­ściem o czy­sto eko­no­micz­nym pod­ło­żu. Przed­sta­wio­ne wy­żej orze­cze­nia po­ka­zu­ją za­rów­no do­bre, jak i złe stro­ny każ­dej z kon­cep­cji, co bę­dzie uży­tecz­ne przy ana­li­zie po­ję­cia na grun­cie na­sze­go po­rząd­ku praw­ne­go. W pra­wie ame­ry­kań­skim kwe­stie zwią­za­ne z in­te­re­sem ubez­pie­cze­nio­wym stop­nio­wo znaj­du­ją swo­je re­gu­la­cje usta­wo­we. Trze­ba tu wska­zać na usta­wo­daw­stwo Sta­nu Nowy York, gdzie uzna­je się, że umo­wa ubez­pie­cze­nia za­war­ta na te­re­nie tego sta­nu bez in­te­re­su ubez­pie­cze­nio­we­go jest nie­waż­na. Za in­te­res ubez­pie­cze­nio­wy uzna­je się zgod­ny z pra­wem i istot­ny in­te­res eko­no­micz­ny w bez­pie­czeń­stwie i za­cho­wa­niu mie­nia przed utra­tą, znisz­cze­niem lub szko­dą ma­jąt­ko­wą57. Usta­wo­daw­stwo wy­ma­ga tak­że wy­ka­za­nia in­te­re­su ubez­pie­cze­nio­we­go w ubez­pie­cze­niu na ży­cie, uzna­jąc przy tym, że ist­nie­je on za­wsze wo­bec osób bli­skich ubez­pie­cza­ją­ce­go58. W przy­pad­ku in­nych osób wy­ma­ga się wy­ka­za­nia, że ich śmierć, nie­peł­no­spraw­ność, utra­ta zdro­wia spo­wo­du­je u nie­go po­wsta­nie szko­dy o cha­rak­te­rze eko­no­micz­nym59. Iden­tycz­ne roz­wią­za­nia prze­wi­du­je usta­wo­daw­stwo Sta­nu Vir­gi­nia, za­rów­no w za­kre­sie ubez­pie­czeń ma­jąt­ko­wych, jak i ubez­pie­czeń oso­bo­wych60. Nie­co in­a­czej uj­mu­je kwe­stię in­te­re­su ubez­pie­cze­nio­we­go Ko­deks ubez­pie­cze­nio­wy Ka­li­for­nii, w któ­rym stwier­dza się, że w przy­pad­ku gdy ubez­pie­cza­ją­cy nie ma in­te­re­su ubez­pie­cze­nio­we­go, umo­wa jest nie­waż­na61. Ko­lej­ny prze­pis stwier­dza, że każ­dy in­te­res w mie­niu, jak też każ­da re­la­cja wo­bec nie­go, po­ten­cjal­na od­po­wie­dzial­ność z nim zwią­za­na, o ta­kiej na­tu­rze, że zaj­ście wy­pad­ku ubez­pie­cze­nio­we­go spo­wo­du­je szko­dę u ubez­pie­czo­ne­go, ozna­cza ist­nie­nie in­te­re­su ubez­pie­cze­nio­we­go. Da­lej usta­wa roz­wi­ja kwe­stie in­te­re­su w ubez­pie­cze­niach ma­jąt­ko­wych, pró­bu­jąc tak­że na­ło­żyć ramy praw­ne dla ubez­pie­czal­no­ści eks­pek­ta­ty­wy na­by­cia pra­wa62. Prze­pi­sy do­ty­czą­ce ubez­pie­cze­nia na ży­cie w spo­sób szcze­gó­ło­wy re­gu­lu­ją kwe­stie do­ty­czą­ce in­te­re­su ubez­pie­cze­nio­we­go w ubez­pie­cze­niach oso­bo­wych. Uzna­je się wy­stę­po­wa­nie ta­kie­go in­te­re­su za­rów­no co do ży­cia wła­sne­go, jak i osób bli­skich, współ­pra­cow­ni­ków – ale w tym ostat­nim przy­pad­ku wy­raź­nie usta­wa od­wo­łu­je się już do sto­sun­ków o cha­rak­te­rze ma­jąt­ko­wym. Wska­zu­je się na ko­niecz­ność ist­nie­nia za­leż­no­ści o eko­no­micz­nym cha­rak­te­rze po­mię­dzy ubez­pie­cza­ją­cym, a oso­bą, któ­rej ży­cie lub zdro­wie jest ubez­pie­czo­ne63. Od­mien­nie trak­tu­je się wy­ma­ga­nie co do mo­men­tu wy­stę­po­wa­nia in­te­re­su ubez­pie­cze­nio­we­go dla umów ubez­pie­cze­nia oso­bo­we­go i ma­jąt­ko­we­go. W przy­pad­ku ubez­pie­cze­nia ma­jąt­ko­we­go musi on ist­nieć za­rów­no w chwi­li za­war­cia umo­wy, jak i w chwi­li zaj­ścia wy­pad­ku ubez­pie­cze­nio­we­go64, na­to­miast w przy­pad­ku ubez­pie­cze­nia na ży­cie – je­dy­nie w chwi­li zwar­cia umo­wy65. Ko­deks uzna­je umo­wy za­war­te we­dług mo­de­lu po­zba­wio­ne­go in­te­re­su ubez­pie­cze­nio­we­go, okre­śla­ne jako in­te­rest – no in­te­rest lub po­li­cy pro­of of in­te­rest za nie­waż­ne z mocy pra­wa66. Po­da­ne wy­żej trzy przy­kła­dy z le­gi­sla­cji ame­ry­kań­skiej po­ka­zu­ją pew­ną ewo­lu­cję przy­ję­tych roz­wią­zań. O ile star­sza re­gu­la­cja ka­li­for­nij­ska jest jesz­cze w pew­nych aspek­tach zbli­żo­na do orzecz­nic­twa an­giel­skie­go (cho­ciaż przy szer­szym po­dej­ściu do sa­me­go po­ję­cia in­te­re­su), o tyle usta­wy z No­we­go Jor­ku oraz Vir­gi­nii za­wie­ra­ją ela­stycz­ne, czy­sto eko­no­micz­ne po­dej­ście do ka­te­go­rii in­te­re­su a kwe­stia wię­zi praw­nej wo­bec za­gro­żo­ne­go skład­ni­ka ma­jąt­ko­we­go nie jest już pod­no­szo­na. Usta­wo­daw­stwo ame­ry­kań­skie jest z dru­giej stro­ny kon­se­kwent­ne wo­bec wy­ma­ga­nia in­te­re­su ubez­pie­cze­nio­we­go w ubez­pie­cze­niach oso­bo­wych – tu ko­niecz­ne jest za­wsze wy­ka­za­nie oso­bi­stej wię­zi z ubez­pie­czo­nym, a je­śli tej wię­zi nie ma, to musi ona być za­stą­pio­na sto­sun­kiem eko­no­micz­nym, uza­sad­nia­ją­cym za­war­cie umo­wy ubez­pie­cze­nia cu­dze­go ży­cia lub zdro­wia. 1.1.2.2. Pra­wo ka­na­dyj­skie Ewo­lu­cja co do ro­zu­mie­nia in­te­re­su ubez­pie­cze­nio­we­go, po­dob­na do tej, któ­ra za­szła w pra­wie ame­ry­kań­skim, mia­ła miej­sce tak­że w Ka­na­dzie, cho­ciaż trze­ba przy­znać, że zmia­ny nie mają tam tak dłu­giej hi­sto­rii. Odej­ście od za­sad wy­kształ­co­nych w orzecz­nic­twie an­giel­skim da­tu­je się od prze­ło­mo­we­go orze­cze­nia w spra­wie Con­sti­tu­tion In­su­ran­ce Com­pa­ny of Ca­na­da v. Ko­smo­po­ulos z 1987 r.67. W spra­wie tej ubez­pie­czy­ciel od­mó­wił wy­pła­ty od­szko­do­wa­nia za szko­dę wy­rzą­dzo­ną po­ża­rem w biu­rze na­le­żą­cym do spół­ki, ale ubez­pie­czo­nym na wła­sną rzecz przez jej je­dy­ne­go wspól­ni­ka. Po­wo­ły­wa­no się w przy­ję­tym sta­no­wi­sku na kon­se­kwen­cje bra­ku in­te­re­su ubez­pie­cze­nio­we­go, na pod­sta­wie roz­strzy­gnię­cia przy­ję­te­go w spra­wie Ma­cau­ra. Sąd uznał jed­nak, że je­dy­ny wspól­nik spół­ki ma in­te­res fak­tycz­ny, po­zwa­la­ją­cy mu sku­tecz­nie ubez­pie­czyć we wła­snym imie­niu i na swo­ją rzecz ma­ją­tek spół­ki. Co cie­ka­we, w tym orze­cze­niu, jak i we wcze­śniej­szej spra­wie Du­ro­cher v Ge­vry z 1961 r., w po­dob­nym sta­nie fak­tycz­nym jak w spra­wie Ma­cau­ra (tak­że cho­dzi­ło o mie­nie na­le­żą­ce do spół­ki, lecz ubez­pie­czo­ne przez jej wspól­ni­ków) uzna­no ist­nie­nie in­te­re­su ubez­pie­cze­nio­we­go, od­wo­łu­jąc się do dok­try­ny pier­cing the cor­po­ra­te veil, ze wzglę­du na jed­no­oso­bo­wy cha­rak­ter po­szko­do­wa­nej spół­ki68. Uzna­no, że cha­rak­ter ta­kiej spół­ki po­zwa­la na za­sto­so­wa­nie tej dok­try­ny za­rów­no dla usta­le­nia od­po­wie­dzial­no­ści wspól­ni­ków (do cze­go ją pier­wot­nie sto­so­wa­no), jak dla usta­le­nia ist­nie­nia po ich stro­nie in­te­re­su zwią­za­ne­go z ma­jąt­kiem spół­ki. Jest to cie­ka­wy przy­kład kon­se­kwent­ne­go wy­ko­rzy­sta­nia kon­struk­cji pier­cing the cor­po­ra­te veil, za­rów­no na nie­ko­rzyść wspól­ni­ków (gdy cho­dzi o wy­ka­za­nie ich od­po­wie­dzial­no­ści za dłu­gi spół­ki), jak i dla ich ko­rzy­ści (gdy cho­dzi o wska­za­nie ist­nie­nia po ich stro­nie in­te­re­su ubez­pie­cze­nio­we­go wo­bec ma­jąt­ku spół­ki). W ten spo­sób dok­try­na ta prze­sta­je być je­dy­nie źró­dłem od­po­wie­dzial­no­ści wspól­ni­ków za dłu­gi spół­ki, lecz sta­je się wy­znacz­ni­kiem bra­ku sa­mo­dziel­no­ści pod­mio­to­wej i eko­no­micz­nej spół­ki ka­pi­ta­ło­wej w okre­ślo­nych sy­tu­acjach fak­tycz­nych. Od cza­su wy­da­nia orze­cze­nia w spra­wie Ko­smo­po­ulos przyj­mu­je się w Ka­na­dzie sze­ro­kie, eko­no­micz­ne i funk­cjo­nal­ne – a nie stric­te praw­ne – zna­cze­nie wię­zi, po­zwa­la­ją­cej na wy­ka­za­nie ist­nie­nia in­te­re­su ubez­pie­cze­nio­we­go. Do­dat­ko­wo, w Ka­na­dzie pod­kre­śla się ar­gu­ment zwią­za­ny z oce­ną ry­zy­ka do­ko­ny­wa­ną przez ubez­pie­czy­cie­la przed za­war­ciem umo­wy. W znacz­nym stop­niu ist­nie­nie in­te­re­su ubez­pie­cze­nio­we­go jest oce­nia­ne ad ca­sum, na pod­sta­wie in­for­ma­cji udzie­la­nych przez ubez­pie­cza­ją­ce­go w ra­mach de­kla­ra­cji ry­zy­ka ubez­pie­cze­nio­we­go. Uzna­je się, że nie ma ja­kiejś jed­nej, ge­ne­ral­nej gra­ni­cy dla in­te­re­su ubez­pie­cze­nio­we­go a istot­ne jest to, czy ujaw­nio­ne przez ubez­pie­cza­ją­ce­go praw­dzi­we fak­ty po­zwa­la­ją na przy­ję­cie, że ma on rze­czy­wi­ste i upraw­nio­ne ocze­ki­wa­nia co do ma­jąt­ko­wych skut­ków wy­pad­ku ubez­pie­cze­nio­we­go. Daje to za­wsze moż­li­wość od­mo­wy za­war­cia umo­wy, je­że­li ubez­pie­czy­ciel nie do­strze­że ta­kie­go in­te­re­su, ale za­war­cie umo­wy za­zwy­czaj unie­moż­li­wia na­stęp­cze kwe­stio­no­wa­nie tego, że in­te­res ist­niał i był za­ak­cep­to­wa­ny przez ubez­pie­czy­cie­la. Na­le­ży nad­mie­nić, że w spra­wie Ko­smo­po­ulos kwe­stie do­ty­czą­ce wła­sno­ści bu­dyn­ku i za­leż­no­ści po­mię­dzy ubez­pie­cza­ją­cym a spół­ką nie były w ża­den spo­sób wąt­pli­we czy za­ta­jo­ne przy za­war­ciu umo­wy. Po­wyż­sze uwa­gi do­ty­czą roz­strzy­gnięć za­pa­dłych na grun­cie pra­wa com­mon law, ale tak­że ka­na­dyj­skie pra­wo sta­no­wio­ne sta­wia wy­ma­ga­nia co do ist­nie­nia in­te­re­su ubez­pie­cze­nio­we­go i to za­rów­no w ubez­pie­cze­niach ma­jąt­ko­wych, jak i oso­bo­wych. Brak in­te­re­su skut­ku­je nie­waż­no­ścią umo­wy. Ko­deks Cy­wil­ny Pro­win­cji Qu­ebec w art. 2481 prze­wi­du­je, że in­te­res w ubez­pie­cze­niu ma­jąt­ku ma ten, kto w przy­pad­ku utra­ty tego ma­jąt­ku po­nie­sie szko­dę. In­te­res po­wi­nien ist­nieć w chwi­li po­wsta­nia szko­dy, ale nie musi ist­nieć przez cały czas trwa­nia umo­wy. Art. 2484 stwier­dza, że umo­wa ubez­pie­cze­nia, w któ­rej ubez­pie­cza­ją­cy nie ma żad­ne­go in­te­re­su jest nie­waż­na. Wy­ma­ga­ne jest tak­że ist­nie­nie in­te­re­su w przy­pad­ku ubez­pie­cze­nia na ży­cie oso­by trze­ciej a jego brak ozna­cza nie­waż­ność umo­wy, zgod­nie z art. 2418 Ko­dek­su. Każ­dy ma in­te­res w ubez­pie­cze­niu sie­bie i swo­je­go sta­łe­go part­ne­ra, a tak­że swo­ich zstęp­nych i zstęp­nych part­ne­ra. Po­dob­nie kształ­tu­je się tak­że in­te­res ubez­pie­cze­nio­wy wy­ni­ka­ją­cy z ży­cia i zdro­wia osób, któ­rym ubez­pie­cza­ją­cy za­wdzię­cza utrzy­ma­nie lub któ­re po­kry­wa­ją kosz­ty jego wy­kształ­ce­nia. W przy­pad­ku in­nych osób (kon­tra­hen­tów, pra­cow­ni­ków itp.) wy­ma­ga­ne jest wy­ka­za­nie ist­nie­nia eko­no­micz­ne­go in­te­re­su, przy czym moż­li­we jest wska­za­nie in­te­re­su za­rów­no pie­nięż­ne­go, jak i nie­pie­nięż­ne­go (intérêt mo­ral ou pe­cu­nia­ire)69. 1.1.2.3. Pra­wo au­stra­lij­skie W Au­stra­lii, tak­że ba­zu­ją­cej na roz­wią­za­niach pra­wa an­giel­skie­go, odej­ście od za­sad wy­zna­czo­nych w orze­cze­niu Lu­ce­na v. Cra­fund od­by­ło się w dro­dze in­ter­wen­cji usta­wo­daw­czej, uza­sad­nio­nej ko­niecz­no­ścią wpro­wa­dze­nia więk­szej ela­stycz­no­ści na ryn­ku ubez­pie­cze­nio­wym. Obec­nie za­gad­nie­nie jest uj­mo­wa­ne w spo­sób „ne­ga­tyw­ny”, obo­wią­zu­ją­ca usta­wa o umo­wie ubez­pie­cze­nia z 1984 r. prze­wi­du­je, iż w przy­pad­ku gdy ubez­pie­cza­ją­cy po­niósł szko­dę wsku­tek uszko­dze­nia lub znisz­cze­nia przed­mio­tu ob­ję­te­go ochro­ną ubez­pie­cze­nio­wą, brak in­te­re­su praw­ne­go do tej rze­czy nie zwal­nia ubez­pie­czy­cie­la od od­po­wie­dzial­no­ści70. W za­kre­sie ubez­pie­czeń na ży­cie za­gad­nie­nie to zo­sta­ło po­dob­nie ure­gu­lo­wa­ne w Life In­su­ran­ce Act z 1995 r.71 Po­dob­nie jak w pra­wie ame­ry­kań­skim i ka­na­dyj­skim, w pra­wie au­stra­lij­skim wy­ma­ga się więc ist­nie­nia wię­zi fak­tycz­nej, eko­no­micz­nej a nie wy­ka­za­nia pra­wa ma­jąt­ko­we­go zwią­za­ne­go z przed­mio­tem ob­ję­tym ochro­ną ubez­pie­cze­nio­wą. Jak wi­dać, wy­ma­ga­nia o cha­rak­te­rze praw­nym zo­sta­ły za­stą­pio­ne oce­ną eko­no­micz­nych skut­ków zisz­cze­nia się wy­pad­ku ubez­pie­cze­nio­we­go. W omó­wio­nych tu po­rząd­kach praw­nych in­te­res ubez­pie­cze­nio­wy po­zo­sta­je eko­no­micz­nym fun­da­men­tem umo­wy ubez­pie­cze­nia, bez któ­re­go nie da się ta­kiej umo­wy za­wrzeć, nie musi jed­nak wy­ni­kać z kon­kret­ne­go sto­sun­ku praw­ne­go. 1.1.3. Wy­jąt­ki od ogól­nych za­sad do­ty­czą­cych in­te­re­su ubez­pie­cze­nio­we­go w pra­wie an­giel­skim 1.1.3.1. Wy­jąt­ki do­ty­czą­ce ry­zyk zło­żo­nych Po­wróć­my te­raz do pra­wa an­giel­skie­go i skut­ków, ja­kie wy­wo­łu­ją w nim opi­sy­wa­ne wy­żej pro­ce­sy, za­cho­dzą­ce w po­rząd­kach praw­nych, któ­re się prze­cież z nie­go wy­wo­dzą. Kon­fron­ta­cja ogrom­ne­go ryn­ku ubez­pie­czeń z su­ro­wym i wą­skim po­ję­ciem in­te­re­su ubez­pie­cze­nio­we­go do­pro­wa­dzi­ła do sze­re­gu wy­ło­mów w ogól­nych za­sa­dach wy­ni­ka­ją­cych z orze­cze­nia Ma­cau­ra. Bez wąt­pie­nia duże zna­cze­nie ma tu wła­śnie ten­den­cja do od­cho­dze­nia od tych za­sad we wspo­mnia­nych wy­żej po­rząd­kach praw­nych, co po­wo­do­wa­ło mniej­szą atrak­cyj­ność an­giel­skich ubez­pie­czeń dla po­ten­cjal­nych ubez­pie­cza­ją­cych i unie­moż­li­wia­ło za­wie­ra­nie umów w wie­lu sy­tu­acjach, gdzie za­gro­że­nie ry­zy­kiem ubez­pie­cze­nio­wym było oczy­wi­ste, cho­ciaż sy­tu­acja praw­na ubez­pie­czo­ne­go nie speł­nia­ła stan­dar­du spra­wy Ma­cau­ra. W pierw­szej ko­lej­no­ści na­le­ży wska­zać na wy­jąt­ki od tego stan­dar­du wy­pra­co­wa­ne w sa­mym orzecz­nic­twie. Za­pew­ne wła­śnie pod pre­sją orze­czeń za­gra­nicz­nych w spra­wach ta­kich, jak Ko­smo­po­ulos, pew­ne ten­den­cje do od­cho­dze­nia od za­sa­dy zwią­za­nia in­te­re­su z pra­wem ma­jąt­ko­wym, wi­dać w orzecz­nic­twie do­ty­czą­cym ubez­pie­cze­nia za­wie­ra­ne­go przez wspól­ni­ków a chro­nią­ce­go mie­nie na­le­żą­ce do spół­ki. W orze­cze­niu Sharp v. Sphe­re Dra­ke In­su­ran­ce Ltd, „The Mo­ona­cre” z 1992 r.72 uzna­no, że je­dy­ny wspól­nik ma in­te­res w ubez­pie­cze­niu jach­tu na­le­żą­ce­go do spół­ki, cho­ciaż ubez­pie­czył go we wła­snym imie­niu i na wła­sną rzecz. Uza­sad­nie­nie wska­zu­je jed­nak na to, że jacht był prze­zna­czo­ny do użyt­ku wła­śnie przez tego wspól­ni­ka, co ozna­cza od­wo­ła­nie się do wię­zi stric­te le­gal­nej, wy­ni­ka­ją­cej z umo­wy o ko­rzy­sta­nie z przed­mio­tu ob­ję­te­go ochro­ną. Uzna­no, że je­dy­ny wspól­nik był wpraw­dzie tyl­ko po­sia­da­czem, któ­ry jed­nak­że miał obo­wią­zek dba­ło­ści o przed­miot ubez­pie­cze­nia, bo po­wi­nien dbać o ma­ją­tek wła­snej spół­ki. W li­te­ra­tu­rze73 pod­no­si się, że uza­sad­nie­nie tego orze­cze­nia sta­no­wi do­wód na to, że sądy sta­ra­ją się obec­nie uznać od­mien­ność sy­tu­acji ma­jąt­ko­wej w spół­kach jed­no­oso­bo­wych, w któ­rych tak na praw­dę stra­ta po­nie­sio­na przez spół­kę za­wsze bez­po­śred­nio do­ty­ka je­dy­ne­go wspól­ni­ka – przy­najm­niej w wy­mia­rze czy­sto eko­no­micz­nym. Za­sa­dy te, zda­niem nie­któ­rych au­to­rów, od­no­szą się w oczy­wi­sty spo­sób tak­że do spół­ek oso­bo­wych i ubez­pie­cze­nia ich ma­jąt­ku przez wspól­ni­ków74. Przy­ję­ta w orze­cze­niach Ma­cau­ra i Lu­ce­na v. Crau­fund kon­struk­cja in­te­re­su ubez­pie­cze­nio­we­go nie daje się tak­że obro­nić w przy­pad­ku ubez­pie­czeń obej­mu­ją­cych ry­zy­ko zwią­za­ne z pro­wa­dze­niem zło­żo­nych prac kon­struk­cyj­nych, w któ­rych są za­an­ga­żo­wa­ne, w ra­mach kon­sor­cjum, licz­ne pod­mio­ty. Zwy­cza­jo­wą prak­ty­ką w ta­kich sy­tu­acjach jest za­war­cie jed­nej, ge­ne­ral­nej umo­wy ubez­pie­cze­nia obej­mu­ją­cej całe ry­zy­ko bu­do­wy i wszyst­kie uczest­ni­czą­ce w niej pod­mio­ty. Jest jed­nak oczy­wi­ste, że drob­ny pod­wy­ko­naw­ca nie po­sia­da in­te­re­su ubez­pie­cze­nio­we­go, w ro­zu­mie­niu kon­kret­ne­go pra­wa ma­jąt­ko­we­go, wo­bec ca­łej in­we­sty­cji. Każ­dy z pod­wy­ko­naw­ców ma bo­wiem in­te­res ubez­pie­cze­nio­wy (tak, jak jest to ro­zu­mia­ne w pra­wie an­giel­skim) wy­zna­czo­ny za­kre­sem swo­ich prac, cza­sem o bar­dzo ogra­ni­czo­nym za­się­gu. Z dru­giej stro­ny, jego za­nie­dba­nia mogą do­pro­wa­dzić do szkód obej­mu­ją­cych ca­łość przed­się­wzię­cia. Co gor­sza, uzna­nie in­te­re­su ubez­pie­cze­nio­we­go ta­kie­go pod­wy­ko­naw­cy je­dy­nie co do czę­ści mie­nia może po­sta­wić go w ka­ta­stro­fal­nej sy­tu­acji w przy­pad­ku sko­rzy­sta­nia przez ubez­pie­czy­cie­la z upraw­nień z ty­tu­łu sub­ro­ga­cji z ra­cji od­szko­do­wań wy­pła­co­nych po­zo­sta­łym ubez­pie­czo­nym. Prze­ło­mem po­zwa­la­ją­cym na roz­wią­za­nie tych pro­ble­mów było orze­cze­nie w spra­wie Oil­well (UK) Ltd v. Davy Of­fsho­re Ltd z 1993 r.75. W spra­wie tej wy­ko­naw­cy fa­bry­ki me­ta­no­lu ob­ję­ci byli wspól­ną po­li­są ubez­pie­cze­nio­wą. Po za­koń­cze­niu prac i od­da­niu fa­bry­ki do eks­plo­ata­cji do­szło do eks­plo­zji, wy­wo­ła­nej przez za­nie­dba­nia jed­ne­go z pod­wy­ko­naw­ców. Ubez­pie­czy­ciel po wy­pła­ce­niu od­szko­do­wa­nia za­żą­dał, w ra­mach praw wy­ni­ka­ją­cych z sub­ro­ga­cji ubez­pie­cze­nio­wej, za­pła­ty od­szko­do­wa­nia od tego pod­wy­ko­naw­cy, uza­sad­nia­jąc to tym, że jego in­te­res ubez­pie­cze­nio­wy, a co za tym idzie i za­kres ochro­ny ubez­pie­cze­nio­wej, wy­gasł po za­koń­cze­niu umo­wy (ubez­pie­cze­nie, zda­niem ubez­pie­czy­cie­la, w przy­pad­ku tego ubez­pie­czo­ne­go chro­ni­ło go tyl­ko w cza­sie trwa­nia prac i w związ­ku z jego frag­men­tem za­dań). Sąd uznał jed­nak, że fak­tycz­ny, bli­ski fi­zycz­ny zwią­zek z ca­łym przed­mio­tem ubez­pie­cze­nia uza­sad­nia po­sia­da­nie in­te­re­su ubez­pie­cze­nio­wy co do ca­ło­ści kon­struk­cji, tak­że po za­koń­cze­niu prac, a to wy­klu­cza póź­niej­szą sub­ro­ga­cję prze­ciw­ko ubez­pie­czo­ne­mu. Zgod­nie z tym ro­zu­mo­wa­niem, pod­wy­ko­naw­ca włą­czo­ny w pro­ces bu­do­wy ma in­te­res ubez­pie­cze­nio­wy co do ca­ło­ści kon­trak­tu, na­wet je­śli za­kres wy­ko­ny­wa­nych przez nie­go prac do­ty­czył tyl­ko do jego nie­wiel­kiej czę­ści. Wska­za­ne tu dwa orze­cze­nia w rze­czy­wi­sto­ści roz­sa­dza­ją daw­ne po­dej­ście do po­ję­cia in­te­re­su ubez­pie­cze­nio­we­go. Po­ję­cie „po­sia­da­nia”, a jesz­cze bar­dziej „fi­zycz­ne­go związ­ku” za­prze­cza­ją w szcze­gól­no­ści mo­ty­wom, ja­kie le­gły u pod­staw orze­cze­nia Lu­ce­na v. Cra­fund. Nie da się prze­cież za­prze­czyć, że w tam­tej wła­śnie spra­wie ubez­pie­cza­ją­cy byli w po­sia­da­niu, a nad­to w owej wspo­mnia­nej fi­zycz­nej bli­sko­ści z przed­mio­tem ubez­pie­cze­nia, któ­ry prze­cież zo­stał za­gar­nię­ty na mo­rzu w celu za­własz­cze­nia. Nie­mniej, przed­sta­wio­ne tu orze­cze­nia do­ty­czą wą­skiej gru­py ubez­pie­czeń, i ich sto­so­wa­nie wca­le nie jest oczy­wi­ste w in­nych umo­wach. Są one wy­raź­nie trak­to­wa­ne je­dy­nie jako wy­ją­tek, a nie prze­ła­ma­nie re­gu­ły. Trze­ba jed­nak za­zna­czyć, że sztyw­ne wy­ma­ga­nia co do in­te­re­su ubez­pie­cze­nio­we­go są na róż­ne spo­so­by ob­cho­dzo­ne tak­że przez prak­ty­kę ubez­pie­cze­nio­wą, co zo­sta­nie omó­wio­ne po­ni­żej. 1.1.3.2. Wy­jąt­ki zwią­za­ne z kre­owa­niem umów nie­za­leż­nych od in­te­re­su ubez­pie­cze­nio­we­go Ry­go­ry­stycz­ne za­wę­ża­nie in­te­re­su ubez­pie­cze­nio­we­go je­dy­nie do sy­tu­acji, w któ­rych moż­na wy­ka­zać ist­nie­nie praw­ne­go związ­ku z przed­mio­tem ubez­pie­cze­nia, mu­sia­ło do­pro­wa­dzić do stwo­rze­nia wy­ło­mów o czy­sto prak­tycz­nym cha­rak­te­rze. Wy­kształ­ci­ły one po­nie­kąd „rów­no­le­gły” nurt ubez­pie­czeń, w któ­rych z góry za­kła­da się, że ist­nie­nie in­te­re­su ubez­pie­cze­nio­we­go nie bę­dzie przed­mio­tem spo­ru po­mię­dzy stro­na­mi (zgod­nie z kon­struk­cją swo­iste­go zrze­cze­nia, okre­śla­ne­go w pra­wie an­giel­skim jako wa­iver). Ubez­pie­cze­nia ta­kie, po­zo­sta­jąc w sprzecz­no­ści z re­gu­ła­mi po­wsta­ły­mi na grun­cie orze­czeń Ma­cau­ra i Lu­ce­na v. Cra­fund, nie ko­rzy­sta­ją z peł­nej ochro­ny praw­nej, ale jak się wska­zu­je, spo­ry na ich tle bar­dzo rzad­ko tra­fia­ją przed sądy. Jest tak dla­te­go, że de­cy­du­ją­ce zna­cze­nie ma tu kwe­stia za­ufa­nia do ubez­pie­czy­cie­li: nikt prze­cież nie bę­dzie ko­rzy­stał z usług przed­się­bior­cy, któ­ry kreu­je ce­lo­wo nie­waż­ne umo­wy na ta­kiej sa­mej za­sa­dzie, jak nikt nie bę­dzie ko­rzy­stał z usług buk­ma­che­ra, któ­ry na­stęp­nie od­mó­wi wy­pła­ty wy­gra­nej, tyl­ko dla­te­go, że pra­wo nie uzna­je umo­wy z nim za­war­tej za waż­ną. Trze­ba tu wska­zać na dwa prak­tycz­ne me­cha­ni­zmy, sto­so­wa­ne w ubez­pie­cze­niach an­giel­skich dla za­wie­ra­nia umów nie­za­leż­nych od wą­skie­go uję­cia in­te­re­su ubez­pie­cze­nio­we­go. Pierw­szy z nich to umo­wy, w któ­rych sama po­li­sa jest do­wo­dem ist­nie­nia in­te­re­su (po­li­cy pro­of of in­te­rest, in­te­rest or no in­te­rest), a dru­gi to zrze­cze­nie się przez ubez­pie­czy­cie­la moż­li­wo­ści pod­no­sze­nia za­rzu­tu bra­ku in­te­re­su ubez­pie­cze­nio­we­go w sa­mej umo­wie (wa­iver)76. Tu tak­że moż­na za­uwa­żyć pe­wien zwią­zek przyj­mo­wa­nych roz­wią­zań ze wspo­mnia­ny­mi wcze­śniej po­glą­da­mi wy­ra­ża­ny­mi na grun­cie pra­wa ka­na­dyj­skie­go, gdzie pod­no­szo­no, że zgo­da ubez­pie­czy­cie­la na za­war­cie umo­wy w okre­ślo­nej sy­tu­acji fak­tycz­nej może ozna­czać, że go­dzi się on na uzna­nie ist­nie­nia po stro­nie ubez­pie­cza­ją­ce­go in­te­re­su ubez­pie­cze­nio­we­go, mimo bra­ku moż­li­wo­ści wska­za­nia wię­zi praw­nej z za­gro­żo­nym skład­ni­kiem ma­jąt­ko­wym77. 1.1.3.3. Kon­se­kwen­cje prze­le­wu praw z umo­wy ubez­pie­cze­nia Na grun­cie ubez­pie­czeń oso­bo­wych ogra­ni­cze­nia co do krę­gu osób, któ­rych ży­cie może być przed­mio­tem umo­wy, ob­cho­dzi się czę­sto przez do­ko­n
1.2. Interes ubezpieczeniowy w systemach prawa stanowionegoJak się przyj­mu­je, kon­struk­cje ubez­pie­cze­nio­we wy­kształ­co­ne i usys­te­ma­ty­zo­wa­ne w an­giel­skim pra­wie ubez­pie­cze­nio­wym zo­sta­ły stop­nio­wo w mniej­szym lub więk­szym stop­niu przy­ję­te w in­nych po­rząd­kach praw­nych98. Jest to cał­ko­wi­cie zro­zu­mia­łe dla państw ta­kich jak Sta­ny Zjed­no­czo­ne, Ka­na­da, Au­stra­lia i inne, sta­no­wią­ce daw­niej część Im­pe­rium Bry­tyj­skie­go. W in­nych kra­jach asy­mi­la­cja roz­wią­zań an­giel­skich do­ko­na­ła się głów­nie za po­śred­nic­twem ubez­pie­czeń mor­skich, któ­re roz­wi­ja­ły się dy­na­micz­nie w An­glii w cza­sach, gdy kraj ten miał ab­so­lut­nie do­mi­nu­ją­cą po­zy­cję w han­dlu mor­skim. Tak­że w ubez­pie­cze­niach lą­do­wych czę­sto ko­rzy­sta­no z go­to­wych wzor­ców an­giel­skich, przej­mu­jąc kon­struk­cje tam stwo­rzo­ne. Kon­struk­cja in­te­re­su ubez­pie­cze­nio­we­go zo­sta­ła przy­ję­ta tak­że w kra­jach kon­ty­nen­tal­nych sys­te­mów praw­nych i jest tam nie­kwe­stio­no­wa­nym ele­men­tem sto­sun­ku ubez­pie­cze­nia. Jak się prze­ko­na­my, in­te­res ubez­pie­cze­nio­wy trak­to­wa­ny jest w pra­wie kon­ty­nen­tal­nym, od­wrot­nie niż w kra­jach an­giel­skiej tra­dy­cji praw­nej, jako ele­ment cha­rak­te­ry­stycz­ny i ko­niecz­ny głów­nie dla ubez­pie­czeń ma­jąt­ko­wych, a w ubez­pie­cze­niach oso­bo­wych czę­sto jest po­mi­ja­ny99. Pro­wa­dzi to do dość istot­nych róż­nic w po­strze­ga­niu funk­cji i zna­cze­nia tego klu­czo­we­go ele­men­tu sto­sun­ku ubez­pie­cze­nia. Przed przej­ściem do dal­szych roz­wa­żań trze­ba po­czy­nić pew­ną uwa­gę ogól­ną, wspól­ną dla dal­szych wy­wo­dów. Otóż po­cząt­ko­wo kon­cep­cja wpro­wa­dze­nia do umo­wy ubez­pie­cze­nia ele­men­tu in­te­re­su była zwią­za­na z chę­cią wy­raź­ne­go od­róż­nie­nia ubez­pie­cze­nia od gry i za­kła­du. Ha­zar­do­we ubez­pie­cze­nia, nie­ma­ją­ce nic wspól­ne­go z ochro­ną przed ry­zy­kiem, a wręcz słu­żą­ce spe­ku­la­cji na ry­zy­ku były po­waż­nym pro­ble­mem od naj­wcze­śniej­sze­go okre­su roz­wo­ju ubez­pie­czeń. Przy­kła­dów, od wie­ku XIV do XVIII jest wie­le, a wska­zu­ją one na kom­plet­ny brak re­guł, ja­ki­mi po­win­no rzą­dzić się ubez­pie­cze­nie100. Za­wie­ra­no umo­wy ubez­pie­cze­nia na ży­cie osób cał­ko­wi­cie ob­cych (kró­lów, ich ko­cha­nek, pa­pie­ży…). Ubez­pie­cza­no bli­skich na za­sa­dach czy­ste­go za­kła­du, jak to uczy­nił na przy­kład pe­wien mąż, któ­ry za­warł umo­wę do­ty­czą­cą ży­cia swo­jej żony, bę­dą­cej w ósmym mie­sią­cu cią­ży, któ­ra to umo­wa prze­wi­dy­wa­ła wy­pła­tę sumy pie­nięż­nej, je­że­li umrze ona przy po­ro­dzie. Od po­cząt­ków XIV w. spo­ty­ka­no umo­wy, w któ­rych ubez­pie­cza­no ży­cie ma­ry­na­rzy, lu­dzi ob­cych dla za­wie­ra­ją­cych umo­wy, któ­re prze­wi­dy­wa­ły „pre­mię” w po­sta­ci sumy rów­nej war­to­ści wy­ku­pu w przy­pad­ku, gdy­by wpa­dli oni w ręce Mau­rów lub Tur­ków. Oczy­wi­ście kwo­ty te nie mia­ły słu­żyć uwię­zio­nym, a je­dy­nie „ob­sta­wia­ją­cym” tę dzi­wacz­ną i nie­mo­ral­ną grę. W ca­łej Eu­ro­pie po­szu­ki­wa­no więc ele­men­tu, któ­ry po­zwo­lił­by od­róż­nić umo­wy ha­zar­do­we od ubez­pie­cze­nia. Było to w in­te­re­sie za­rów­no sa­mych kon­tra­hen­tów, jak i uczci­wych ubez­pie­czy­cie­li, a w ar­gu­men­ta­cji sta­wia­no na­cisk na re­gu­ły po­rząd­ku pu­blicz­ne­go. Tamą dla tego ro­dza­ju ne­ga­tyw­nych zja­wisk stał się wszę­dzie wła­śnie in­te­res ubez­pie­cze­nio­wy. W póź­niej­szym okre­sie, od prze­ło­mu XIX i XX w., w wie­lu kra­jach sys­te­mów pra­wa kon­ty­nen­tal­ne­go za­czął za­ni­kać stop­nio­wo po­gląd o ko­niecz­no­ści wy­ka­zy­wa­nia in­te­re­su ubez­pie­cze­nio­we­go w ubez­pie­cze­niach oso­bo­wych, za­czę­to za­stę­po­wać go obo­wiąz­kiem wy­ra­że­nia zgo­dy na za­war­cie ta­kiej umo­wy przez ubez­pie­czo­ne­go. In­te­res po­zo­stał na­to­miast po­wszech­nym wy­ma­ga­niem sta­wia­nym ubez­pie­cze­niom ma­jąt­ko­wym, gdzie wią­za­no go jed­nak co­raz bar­dziej z war­to­ścią ubez­pie­cze­nio­wą i za­kre­sem od­po­wie­dzial­no­ści ubez­pie­czy­cie­la. Ar­gu­ment, tak ty­po­wy dla wcze­sne­go eta­pu roz­wo­ju ubez­pie­czeń, o ko­niecz­no­ści unie­moż­li­wie­nia wy­ko­rzy­sty­wa­nia ubez­pie­cze­nia dla ha­zar­du, jest wpraw­dzie nadal pod­no­szo­ny, ale nie ma już więk­szej mocy i nie pro­wa­dzi się głęb­szej ana­li­zy jego za­sad­no­ści w obec­nych cza­sach. Ze wzglę­du na fakt sto­sun­ko­wo sła­be­go opra­co­wa­nia te­ma­tu in­te­re­su ubez­pie­cze­nio­we­go w pol­skiej li­te­ra­tu­rze, oraz dość ską­pe orzecz­nic­two, dal­sze ba­da­nia praw­no-po­rów­naw­cze, do­ty­czą­ce tym ra­zem państw pra­wa sta­no­wio­ne­go, są ko­niecz­ne. Po­ni­żej zo­sta­ną przed­sta­wio­ne roz­wią­za­nia pra­wa nie­miec­kie­go, gdzie kwe­stia in­te­re­su jest dość do­kład­nie ure­gu­lo­wa­na w usta­wie, a na do­da­tek jest przed­mio­tem ba­dań na­uki pra­wa od wie­lu lat. Da­lej za­pre­zen­to­wa­ne zo­sta­nie sta­no­wi­sko pra­wa fran­cu­skie­go, gdzie po­ję­cie in­te­re­su jest od wie­ków za­ko­rze­nio­ne w pra­wie ubez­pie­czeń. We Fran­cji mamy do czy­nie­nia obec­nie, co istot­ne i war­te wy­ko­rzy­sta­nia, z po­wro­tem do dys­ku­sji nad wagą i po­zy­cją in­te­re­su w umo­wie ubez­pie­cze­nia101. Dla ilu­stra­cji moż­li­wych dróg ewo­lu­cji po­ję­cia in­te­re­su przed­sta­wiam tak­że skró­to­wo roz­wią­za­nia pra­wa szwaj­car­skie­go i wło­skie­go. 1.2.1. In­te­res ubez­pie­cze­nio­wy w pra­wie nie­miec­kim W obec­nej re­gu­la­cji praw­nej umo­wy ubez­pie­cze­nia w pra­wie nie­miec­kim (usta­wa o umo­wie ubez­pie­cze­nia z 2008 roku, da­lej okre­śla­na jako VVG102) po­ję­cie in­te­re­su ubez­pie­cze­nio­we­go (nie­de­fi­nio­wa­ne le­gal­nie) po­ja­wia się w związ­ku z unor­mo­wa­niem ubez­pie­czeń ma­jąt­ko­wych, w ści­słym po­wią­za­niu z war­to­ścią ubez­pie­cze­nio­wą i sumą ubez­pie­cze­nia. In­te­res jest trak­to­wa­ny jako prze­słan­ka po­wsta­nia szko­dy, a szko­da jest ne­ga­cją tego in­te­re­su. In­te­res ubez­pie­cze­nio­wy ma ten, kto po­niósł­by szko­dę, gdy­by nie za­war­to umo­wy ubez­pie­cze­nia103. In­te­res ubez­pie­cze­nio­wy sta­no­wi kon­se­kwen­cję za­sa­dy od­szko­do­wa­nia104. Po­wią­za­nie in­te­re­su ubez­pie­cze­nio­we­go z za­sa­dą od­szko­do­wa­nia, kształ­tu­ją­cą wy­so­kość świad­cze­nia za­kła­du ubez­pie­czeń i sumą ubez­pie­cze­nia, wi­dać wy­raź­nie w sze­re­gu re­gu­la­cji szcze­gó­ło­wych. Pa­ra­graf 74 VVG stwier­dza, że: „(1) Je­że­li suma ubez­pie­cze­nia istot­nie prze­kra­cza wy­so­kość in­te­re­su ubez­pie­cze­nio­we­go (war­tość ubez­pie­cze­nio­wa), każ­da ze stron może żą­dać na­tych­mia­sto­we­go zmniej­sze­nia sumy ubez­pie­cze­nia w celu unik­nię­cia nad­ubez­pie­cze­nia oraz pro­por­cjo­nal­ne­go zmniej­sze­nia skład­ki. (2) W przy­pad­ku gdy ubez­pie­cza­ją­cy za­warł umo­wę w celu uzy­ska­nia nie­na­leż­nej ko­rzy­ści pie­nięż­nej wy­ni­ka­ją­cej z nad­ubez­pie­cze­nia, umo­wa jest nie­waż­na; ubez­pie­czy­ciel ma pra­wo za­trzy­mać skład­kę za okres do chwi­li po­wzię­cia wie­dzy o oko­licz­no­ści po­wo­du­ją­cej nie­waż­ność umo­wy”. Ko­lej­ny prze­pis prze­wi­du­je me­cha­nizm re­duk­cji pro­por­cjo­nal­nej w przy­pad­ku nie­do­ubez­pie­cze­nia. Wi­dać wy­raź­nie z tej re­gu­la­cji, że in­te­res ubez­pie­cze­nio­wy, po­ja­wia­ją­cy się po ure­gu­lo­wa­niu za­sa­dy od­szko­do­wa­nia i w kon­tek­ście wy­so­ko­ści świad­cze­nia pie­nięż­ne­go za­kła­du ubez­pie­czeń, ma speł­niać funk­cję wy­znacz­ni­ka sumy ubez­pie­cze­nia, nie ma na­to­miast bez­po­śred­nie­go związ­ku z szer­szy­mi za­gad­nie­nia­mi funk­cji ubez­pie­cze­nia, nie sta­no­wi tak­że me­cha­ni­zmu po­zwa­la­ją­ce­go od­róż­nić je od spe­ku­la­cji i za­kła­du. W ten spo­sób rola in­te­re­su ubez­pie­cze­nio­we­go w pra­wie nie­miec­kim sta­je się więc pod­rzęd­na wo­bec po­jęć war­to­ści ubez­pie­cze­nio­wej i sumy ubez­pie­cze­nia. Trze­ba jed­nak za­uwa­żyć, że VVG za­ka­zu­je, pod sank­cją nie­waż­no­ści, spe­ku­la­cji opar­tych na świa­do­mym i ce­lo­wym nad­ubez­pie­cze­niu. Umo­wa, któ­rej ce­lem jest za­ro­bek wy­ni­ka­ją­cy z po­da­nia ra­żą­co wy­gó­ro­wa­nej sumy ubez­pie­cze­nia jest nie­waż­na. Ko­niecz­ne jest tu jed­nak wy­ka­za­nie umyśl­ne­go dzia­ła­nia ubez­pie­cza­ją­ce­go, co prze­cież z re­gu­ły bę­dzie dość trud­ne. W prak­ty­ce ubez­pie­czeń kon­su­menc­kich ak­tyw­na rola ubez­pie­czy­cie­la lub jego po­śred­ni­ka z re­gu­ły ozna­cza, że stro­ny osią­ga­ją pe­wien kon­sen­sus co do war­to­ści ubez­pie­cza­ne­go ma­jąt­ku, a ubez­pie­czy­ciel ma wła­sne pod­sta­wy do zwe­ry­fi­ko­wa­nia jego war­to­ści. Usta­wa nie­miec­ka prze­wi­du­je tak­że moż­li­wość za­war­cia umo­wy o war­tość otak­so­wa­ną (§ 76 VVG) ale i w tym wy­pad­ku prze­wi­du­je się, że za­strze­że­nie war­to­ści otak­so­wa­nej jest bez­sku­tecz­ne, je­że­li zna­czą­co prze­kra­cza ona war­tość ubez­pie­cze­nio­wą. Ko­lej­ne re­gu­la­cje do­ty­czą ubez­pie­cze­nia wie­lo­krot­ne­go, w przy­pad­ku któ­re­go wy­ma­ga się po­wia­do­mie­nia ubez­pie­czy­cie­li o za­war­ciu sze­re­gu umów do­ty­czą­cych tego sa­me­go in­te­re­su ubez­pie­cze­nio­we­go, a wy­pła­ta od­szko­do­wa­nia od­by­wa się na za­sa­dzie pro­por­cjo­nal­ne­go po­dzia­łu sumy od­szko­do­wa­nia po­mię­dzy ubez­pie­czy­cie­li, w sto­sun­ku do po­szcze­gól­nych sum ubez­pie­cze­nia (§ 78 (2) VVG). Re­gu­la­cje te po­zwa­la­ją na przy­ję­cie, że usta­wo­daw­ca nie­miec­ki nie przy­wią­zu­je za­sad­ni­czej wagi do kon­struk­cji in­te­re­su ubez­pie­cze­nio­we­go, trak­tu­jąc to po­ję­cie jako rów­no­znacz­ne z war­to­ścią ubez­pie­cze­nio­wą. In­te­res ubez­pie­cze­nio­wy w oma­wia­nym po­rząd­ku praw­nym nie musi wy­ni­kać z wię­zi praw­nej, łą­czą­cej ubez­pie­czo­ne­go z za­gro­żo­nym obiek­tem. W li­te­ra­tu­rze przyj­mu­je się, że dla wy­ka­za­nia in­te­re­su ubez­pie­cze­nio­we­go wy­star­cza wska­za­nie sto­sun­ku go­spo­dar­cze­go, a nie ko­niecz­nie praw­ne­go, do przed­mio­tu za­gro­żo­ne­go ry­zy­kiem ubez­pie­cze­nio­wym. Na­cisk kła­dzie się na efekt, sku­tek zda­rze­nia szko­dzą­ce­go, w po­sta­ci uszczerb­ku ma­jąt­ko­we­go, co po­zwa­la na przy­ję­cie in­te­re­su jako po­ję­cia czy­sto go­spo­dar­cze­go, fak­tycz­ne­go, ode­rwa­ne­go nie­kie­dy od wię­zi praw­nej105. Po­gląd ten jest uza­sad­nio­ny brzmie­niem § 74 VVG, któ­ry sta­wia znak rów­no­ści po­mię­dzy po­ję­ciem in­te­re­su ubez­pie­cze­nio­we­go i war­to­ści ubez­pie­cze­nio­wej, od­wo­łu­jąc się w ten spo­sób do eko­no­micz­nej oce­ny po­ję­cia. Prze­pis ten nie wy­ma­ga, by war­tość ta wy­ni­ka­ła z ja­kieś wię­zi praw­nej po­mię­dzy ubez­pie­czo­nym a obiek­tem ma­jąt­ko­wym, któ­re­mu za­gra­ża wy­pa­dek ubez­pie­cze­nio­wy. Kon­se­kwen­cją ta­kie­go po­glą­du jest, na przy­kład, uzna­wa­nie moż­li­wo­ści ist­nie­nia sze­re­gu in­te­re­sów ubez­pie­cze­nio­wych róż­nych pod­mio­tów, wy­wo­dzo­nych z za­gro­że­nia tego sa­me­go obiek­tu. Oczy­wi­ście, każ­dy z ubez­pie­cza­ją­cych ma inny in­te­res ubez­pie­cze­nio­wy, wy­ni­ka­ją­cy z wła­sne­go sto­sun­ku go­spo­dar­cze­go wo­bec rze­czy. Ści­słe zwią­za­nie po­ję­cia in­te­re­su z war­to­ścią ubez­pie­cze­nio­wą i wy­so­ko­ścią świad­cze­nia ubez­pie­czy­cie­la prze­sta­je już jed­nak być tak wi­docz­ne przy roz­wa­ża­niach do­ty­czą­cych kon­se­kwen­cji bra­ku in­te­re­su, gdzie od­zy­sku­je on swo­ją sa­mo­dziel­ną rolę w kon­struk­cji ubez­pie­cze­nia. Brak in­te­re­su ubez­pie­cze­nio­we­go wy­wo­łu­je sze­reg skut­ków, nie tyl­ko w za­kre­sie od­szko­do­wa­nia ubez­pie­cze­nio­we­go. W pierw­szej ko­lej­no­ści, ubez­pie­cza­ją­cy nie ma obo­wiąz­ku za­pła­ty skład­ki ubez­pie­cze­nio­wej, je­że­li oka­że się, że in­te­res ubez­pie­cze­nio­wy nie ist­nie­je lub nie po­wstał w trak­cie trwa­nia umo­wy (na przy­kład, gdy ubez­pie­czył on przy­szłe przed­się­wzię­cie go­spo­dar­cze, do któ­re­go re­ali­za­cji jed­nak nie do­szło). Ubez­pie­czy­ciel ma pra­wo w ta­kiej sy­tu­acji do sto­sow­ne­go wy­na­gro­dze­nia (§ 80 (1) i (2) VVG), po­kry­wa­ją­ce­go kosz­ty za­war­cia ta­kiej umo­wy. Ze wska­za­ne­go wy­żej prze­pi­su wy­ni­ka istot­na re­gu­ła, wska­zu­ją­ca na mo­ment, w któ­rym ko­niecz­ne jest wy­ka­za­nie in­te­re­su ubez­pie­cze­nio­wy. W pra­wie nie­miec­kim nie musi on ist­nieć w chwi­li za­war­cia umo­wy, moż­na bo­wiem ubez­pie­czyć na­wet in­te­res przy­szły, nie­ist­nie­ją­cy w chwi­li za­war­cia umo­wy. Moż­na więc za­wrzeć sku­tecz­ną umo­wę, nie po­sia­da­jąc in­te­re­su ubez­pie­cze­nio­we­go, pod wa­run­kiem, że po­wsta­nie on w trak­cie jej trwa­nia. Oczy­wi­ście, ko­niecz­ne jest wy­raź­ne po­in­for­mo­wa­nie ubez­pie­czy­cie­la o ta­kim sta­nie rze­czy. Naj­istot­niej­szy z punk­tu wi­dze­nia ist­nie­nia in­te­re­su jest mo­ment po­wsta­nia szko­dy, wte­dy bo­wiem in­te­res ubez­pie­cze­nio­wy (zrów­na­ny po­ję­cio­wo z war­to­ścią ubez­pie­cze­nio­wą) prze­są­dza o wy­so­ko­ści na­leż­ne­go od­szko­do­wa­nia. Z dru­giej stro­ny, w celu unie­moż­li­wie­nia za­wie­ra­nia umów o ha­zar­do­wym cha­rak­te­rze, pra­wo nie­miec­kie prze­wi­du­je, że umo­wa jest nie­waż­na je­że­li ubez­pie­cza­ją­cy za­warł umo­wę do­ty­czą­cą nie­ist­nie­ją­ce­go in­te­re­su ubez­pie­cze­nio­we­go w celu uzy­ska­nia bez­praw­nej ko­rzy­ści pie­nięż­nej. Ubez­pie­czy­ciel ma pra­wo w ta­kiej sy­tu­acji za­trzy­mać skład­kę za okres do chwi­li, gdy po­wziął wia­do­mość o oko­licz­no­ściach po­wo­du­ją­cych nie­waż­ność umo­wy ubez­pie­cze­nia (§ 80 (3) VVG). Ko­niecz­ne jest oczy­wi­ście wyka­za­nie ist­nie­nia in­te­re­su ubez­pie­cze­nio­we­go tak­że w chwi­li zaj­ścia wy­pad­ku ubez­pie­cze­nio­we­go, po­nie­waż brak in­te­re­su po stro­nie ubez­pie­cza­ją­ce­go do­pro­wa­dzi do tego, że nie po­nie­sie on żad­ne­go uszczerb­ku w wy­ni­ku zisz­cze­nia się zda­rze­nia szko­dzą­ce­go106. Jak wi­dać z po­wyż­sze­go, pra­wo nie­miec­kie sta­wia na­cisk na zwią­zek in­te­re­su ubez­pie­cze­nio­we­go z war­to­ścią ubez­pie­cze­nio­wą i za­sa­dą od­szko­do­wa­nia. Kwe­stia ochro­ny przed spe­ku­la­cyj­nym wy­ko­rzy­sty­wa­niem umo­wy ubez­pie­cze­nia jest mniej istot­na, ale w nie­któ­rych sy­tu­acjach sta­no­wi jed­nak mo­tyw dla przy­ję­cia pew­nych roz­wią­zań le­gi­sla­cyj­nych: umo­wa jest nie­waż­na, je­że­li in­te­res ubez­pie­cze­nio­wy nie ist­nie­je, a ubez­pie­cza­ją­cy usi­łu­je „wy­grać” od­szko­do­wa­nie w ra­zie zaj­ścia wy­pad­ku ubez­pie­cze­nio­we­go. Dla sko­rzy­sta­nia z tak da­le­ko po­su­nię­tej sank­cji, jaką jest nie­waż­ność umo­wy, wy­ma­ga się jed­nak wy­ka­za­nia bez­praw­ne­go i ce­lo­we­go dzia­ła­nia ubez­pie­cza­ją­ce­go. De­cy­du­ją­ce dla uzna­nia nie­waż­no­ści umo­wy jest, od­mien­nie niż w pra­wie an­giel­skim, nie wy­ka­za­nie bra­ku in­te­re­su ubez­pie­cze­nio­we­go lecz wy­ka­za­nie ce­lo­we­go dzia­ła­nia ubez­pie­cza­ją­ce­go, któ­ry mimo wie­dzy o bra­ku in­te­re­su (lub, jak to wy­ni­ka z § 74 (2) VVG, świa­do­me­go i ra­żą­ce­go za­wy­że­nia jego war­to­ści) za­wie­ra umo­wę ubez­pie­cze­nia, by uzy­skać nie­na­leż­ne od­szko­do­wa­nie107. De­cy­du­ją­cym dla lo­sów umo­wy ubez­pie­cze­nia nie jest więc brak in­te­re­su ubez­pie­cze­nio­we­go, lecz pró­ba ce­lo­we­go wy­ko­rzy­sta­nia tego bra­ku dla uzy­ska­nia nie­na­leż­ne­go od­szko­do­wa­nia przez ubez­pie­cza­ją­ce­go. Je­że­li ubez­pie­cza­ją­cy dzia­łał w do­brej wie­rze, umo­wa, mimo bra­ku ubez­pie­czal­ne­go in­te­re­su, po­zo­sta­je waż­na, cho­ciaż, zgod­nie z za­sa­dą od­szko­do­wa­nia, ubez­pie­cza­ją­cy nie bę­dzie mógł rzecz ja­sna otrzy­mać ja­kie­go­kol­wiek świad­cze­nia pie­nięż­ne­go. W przy­pad­ku ubez­pie­cze­nia od­po­wie­dzial­no­ści cy­wil­nej usta­wa nie­miec­ka nie po­słu­gu­je się po­ję­ciem in­te­re­su ubez­pie­cze­nio­we­go. W dok­try­nie przyj­mu­je się jed­nak, że in­te­res ubez­pie­cze­nio­wy ist­nie­je tak­że i w tych ubez­pie­cze­niach i do­ty­czy in­te­gral­no­ści ma­jąt­ku ubez­pie­czo­ne­go. Ta in­te­gral­ność ma­jąt­ku jest chro­nio­na w ten spo­sób, że ubez­pie­cze­nie ma za­pew­nić za­spo­ko­je­nie ewen­tu­al­ne­go wie­rzy­cie­la oso­by ubez­pie­czo­nej. In­te­res jest więc łą­czo­ny z moż­li­wo­ścią po­wsta­nia uszczerb­ku w jej ma­jąt­ku108. Tak­że re­gu­la­cja do­ty­czą­ca ubez­pie­cze­nia na ży­cie nie wspo­mi­na o kon­struk­cji in­te­re­su ubez­pie­cze­nio­we­go, § 150 VVG stwier­dza je­dy­nie, że umo­wa ubez­pie­cze­nia na ży­cie może do­ty­czyć ubez­pie­cza­ją­ce­go lub in­nej oso­by. Jest to dość zro­zu­mia­łe, ze wzglę­du na po­wią­za­nie po­ję­cia in­te­re­su z za­sa­dą od­szko­do­wa­nia – któ­ra prze­cież nie ma za­sto­so­wa­nia w ubez­pie­cze­niu na ży­cie. Dal­sze re­gu­la­cje do­ty­czą­ce ubez­pie­czeń oso­bo­wych rów­nież nie od­wo­łu­ją się do po­ję­cia in­te­re­su, na­wet w przy­pad­ku ubez­pie­cze­nia na rzecz oso­by trze­ciej. Moż­na w związ­ku z tym uznać, że pra­wo nie­miec­kie na­le­ży do tych po­rząd­ków praw­nych, w któ­rych uzna­no, że wy­star­cza­ją­cym za­bez­pie­cze­niem prze­ciw­ko uży­wa­niu ubez­pie­czeń oso­bo­wych jako na­rzę­dzia nie­uczci­wej spe­ku­la­cji jest sama zgo­da ubez­pie­czo­ne­go na za­war­cie umo­wy do­ty­czą­cej jej ży­cia lub zdro­wia. Kwe­stia zgo­dy w przy­pad­ku ubez­pie­cze­nia na ży­cie, je­że­li ubez­pie­cze­nie obej­mu­je ży­cie in­nej oso­by niż ubez­pie­cza­ją­cy, a suma ubez­pie­cze­nia prze­kra­cza prze­cięt­ne kosz­ty po­grze­bu, jest ure­gu­lo­wa­na w § 150 VVG. Zgo­da musi być wy­ra­żo­na na pi­śmie, ale nie jest ko­niecz­ne wy­ka­za­nie, aby ubez­pie­cza­ją­cy miał ja­ki­kol­wiek in­te­res ubez­pie­cze­nio­wy wo­bec dóbr ubez­pie­czo­ne­go. Po­dob­ne roz­wią­za­nia usta­wa prze­wi­du­je tak­że i w in­nych ubez­pie­cze­niach oso­bo­wych. Przy­kła­du do­star­cza tu § 170 VVG re­gu­lu­ją­cy kwe­stię ubez­pie­cze­nia na­stępstw nie­szczę­śli­wych wy­pad­ków. W dok­try­nie pod­no­si się, że ka­te­go­ria in­te­re­su ubez­pie­cze­nio­we­go nie ma za­sto­so­wa­nia do ubez­pie­czeń oso­bo­wych109. Jest to zwią­za­ne ze wska­za­nym wy­żej ści­słym po­łą­cze­niem kon­struk­cji in­te­re­su ubez­pie­cze­nio­we­go z za­sa­dą od­szko­do­wa­nia i od­szko­do­waw­czym cha­rak­te­rem świad­cze­nia pie­nięż­ne­go ubez­pie­czy­cie­la. Sko­ro świad­cze­nia w umo­wach ubez­pie­cze­nia oso­bo­we­go nie mają cha­rak­te­ru od­szko­do­waw­cze­go, to i brak w nich miej­sca na kon­struk­cję in­te­re­su.Ubez­pie­cze­nia te chro­nią bo­wiem do­bra nie­ma­jąt­ko­we ubez­pie­czo­ne­go, a nie jego ma­ją­tek. Uszczer­bek w tych do­brach bę­dzie wy­rów­na­ny przez za­pła­tę usta­lo­nej z góry sumy pie­nięż­nej, a nie przez wy­pła­tę od­szko­do­wa­nia, ma­ją­ce­go na celu wy­rów­na­nie uszczerb­ku w in­te­re­sie ma­jąt­ko­wym ubez­pie­czo­ne­go. 1.2.2. In­te­res ubez­pie­cze­nio­wy w pra­wie fran­cu­skim Pier­wot­nie, kon­struk­cja in­te­re­su ubez­pie­cze­nio­we­go we Fran­cji była uza­sad­nio­na głów­nie ko­niecz­no­ścią od­dzie­le­nia ubez­pie­cze­nia od za­kła­du. Wspo­mnia­ne już wcze­śniej pró­by ogra­ni­cze­nia ha­zar­du w ubez­pie­cze­niach się­ga­ją w pra­wie fran­cu­skim prze­ło­mu na­wet jesz­cze XVII w. Przed­re­wo­lu­cyj­ne pra­wo fran­cu­skie zna­ło po­ję­cie in­te­re­su ubez­pie­cze­nio­we­go, ale nie był on wa­run­kiem ko­niecz­nym dla uzna­nia waż­no­ści umo­wy ubez­pie­cze­nia, wola stron mo­gła do­pro­wa­dzić do za­war­cia umo­wy tak­że bez ko­niecz­no­ści wy­ka­zy­wa­nia in­te­re­su, szcze­gól­nie w przy­pad­ku ubez­pie­czeń na ży­cie. Wy­ka­za­nia in­te­re­su wy­ma­ga­ło na­to­miast roz­po­rzą­dze­nie Col­ber­ta z 1681 r., do­ty­czą­ce ubez­pie­czeń mor­skich110, gdzie dą­żo­no do za­cho­wa­nia od­szko­do­waw­cze­go cha­rak­te­ru umo­wy i unik­nię­cia spe­ku­la­cji111. In­te­res był trak­to­wa­ny ści­śle pie­nięż­nie, w po­wią­za­niu z uszczerb­kiem ma­jąt­ko­wym wy­wo­ła­nym przez wy­pa­dek ubez­pie­cze­nio­wy, co pro­wa­dzi­ło do ne­go­wa­nia przy­dat­no­ści tej kon­struk­cji w ubez­pie­cze­niach oso­bo­wych, czy­niąc je jed­no­cze­śnie po­dat­ny­mi na ha­zard. Z tego wła­śnie po­wo­du, rząd re­wo­lu­cyj­ny w 1793 r. za­ka­zał za­wie­ra­nia ja­kich­kol­wiek umów ubez­pie­czeń na ży­cie, jako nie­mo­ral­nych, co zresz­tą było zgod­ne z licz­ny­mi ne­ga­tyw­ny­mi wy­po­wie­dzia­mi na te­mat do­pusz­czal­no­ści ubez­pie­cze­nia ludz­kie­go ży­cia, gło­szo­ny­mi jesz­cze przed wy­bu­chem re­wo­lu­cji. Uwa­ża­no, że umo­wy ta­kie, jako spe­ku­la­cje co do ży­cia ludz­kie­go i jego trwa­nia, są nie­mo­ral­ne i po­win­ny być za­ka­za­ne112. Przyj­mu­je się, że umiesz­cze­nie umo­wy ubez­pie­cze­nia wśród kon­trak­tów lo­so­wych wy­mie­nio­nych w art. 1964 Ko­dek­su Na­po­le­ona było wy­ra­zem trak­to­wa­nia tej umo­wy jako spe­ku­la­cyj­nej, o sła­bej z na­tu­ry rze­czy ochro­nie praw­nej113. Dzi­siej­sza po­stać in­te­re­su ubez­pie­cze­nio­we­go w pra­wie fran­cu­skim zo­sta­ła ukształ­to­wa­na w roku 1904, pier­wot­nie obej­mu­jąc jed­nak­że swo­im za­kre­sem tak­że ubez­pie­cze­nia oso­bo­we. Od tego roz­wią­za­nia usta­wo­daw­ca fran­cu­ski od­szedł w 1930 r. i od tego mo­men­tu usta­wo­wa ko­niecz­ność wy­ka­za­nia in­te­re­su ubez­pie­cze­nio­we­go do­ty­czy tyl­ko ubez­pie­czeń ma­jąt­ko­wych114. Współ­cze­sne roz­wa­ża­nia dok­try­ny fran­cu­skiej do­ty­czą­ce umo­wy ubez­pie­cze­nia są skon­cen­tro­wa­ne głów­nie na kwe­stii ry­zy­ka i za­gro­żeń, ja­kie z tego ry­zy­ka, przej­mo­wa­ne­go przez ubez­pie­czy­cie­la, wy­ni­ka­ją115. Ce­cha­mi wy­mie­nia­ny­mi jako kon­sty­tu­tyw­ne dla umo­wy ubez­pie­cze­nia są: ry­zy­ko, skład­ka ubez­pie­cze­nio­wa i gwa­ran­cja na­pra­wie­nia szko­dy wy­ni­kłej z ry­zy­ka prze­ję­te­go przez ubez­pie­czy­cie­la w za­mian za skład­kę116. Ry­zy­ko jest zda­rze­niem przy­szłym, któ­re­go re­ali­za­cja sta­nie się przy­czy­ną szko­dy, a sama umo­wa ubez­pie­cze­nia ma wła­śnie do­pro­wa­dzić do wy­rów­na­nia szko­dy. Kon­se­kwent­nie, re­gu­la­cja fran­cu­skie­go Code des as­su­ran­ces117 kon­cen­tru­je się zde­cy­do­wa­nie na po­ję­ciu od­szko­do­wa­nia, jako przed­mio­tu świad­cze­nia za­kła­du ubez­pie­czeń, co wy­ni­ka choć­by z re­gu­la­cji za­war­tej w art. L 121–1, któ­ry stwier­dza, że ubez­pie­cze­nie do­ty­czą­ce dóbr jest umo­wą o od­szko­do­wa­nie. Ry­zy­ko, obok skład­ki i za­pew­nie­nia ochro­ny, jest cen­tral­nym po­ję­ciem ubez­pie­cze­nia. Na tle tych ka­te­go­rii roz­wa­ża się tak­że przed­miot ubez­pie­cze­nia. Zda­niem Y. Lam­bert-Fa­ivre, przed­mio­tem, wo­bec któ­re­go świad­czo­na jest ochro­na, mogą być skład­ni­ki ma­jąt­ku ubez­pie­cza­ją­ce­go, ale tak­że za­gro­że­nie przed po­wsta­niem jego od­po­wie­dzial­no­ści wo­bec in­nych osób, ry­zy­ka dnia co­dzien­ne­go, za­wo­do­we itp.118. Ry­zy­ko w ca­łej swo­jej zło­żo­no­ści jest przed­mio­tem gwa­ran­cji ubez­pie­czy­cie­la, ele­men­tem cen­tral­nym umo­wy ubez­pie­cze­nia i jed­no­cze­śnie jej przed­mio­tem. Ry­zy­ko jed­nak­że nie jest jed­nak trak­to­wa­ne jako czy­sto abs­trak­cyj­ne za­gro­że­nie, jed­ną z cech za­sad­ni­czych, ko­niecz­nych ry­zy­ka ubez­pie­cze­nio­we­go jest to, by mia­ło ono cha­rak­ter re­al­ny w tym sen­sie, aby jego po­wsta­nie pro­wa­dzi­ło do po­wsta­nia szko­dy u ubez­pie­czo­ne­go119. Dla ist­nie­nia ry­zy­ka ubez­pie­cze­nio­we­go nie wy­star­cza sam fakt nie­pew­no­ści pew­ne­go zda­rze­nia, ko­niecz­ne jest tak­że by wią­za­ło się ono z po­ten­cjal­ną szko­dą dla za­gro­żo­ne­go nim pod­mio­tu. Dla­te­go nie moż­na, na przy­kład, ubez­pie­czyć rze­czy już znisz­czo­nej, nie­ist­nie­ją­cej, cu­dzej itp., wy­ni­kiem re­ali­za­cji ry­zy­ka musi być bo­wiem szko­da, a w przy­pad­ku ubez­pie­cze­nia OC – wy­stą­pie­nie szko­dy u oso­by wo­bec któ­rej ubez­pie­czo­ny po­no­si od­po­wie­dzial­ność120. Kon­se­kwent­nie pod­kre­śla się w li­te­ra­tu­rze fran­cu­skiej, że ubez­pie­cze­nie nie może być źró­dłem wzbo­ga­ce­nia lub spe­ku­la­cji, a ubez­pie­czo­ny nie może otrzy­mać nic, po­nad na­leż­ne od­szko­do­wa­nie121. Z ta­kie­go cha­rak­te­ru umo­wy wy­ni­ka, że świad­cze­nie ubez­pie­czy­cie­la nie może być wyż­sze od war­to­ści znisz­czo­nej rze­czy w chwi­li zaj­ścia wy­pad­ku ubez­pie­cze­nio­we­go. W przy­pad­ku gdy za­wie­ra­ją­cy umo­wę ce­lo­wo poda sumę ubez­pie­cze­nia prze­wyż­sza­ją­cą rze­czy­wi­stą war­tość rze­czy stro­na (w prak­ty­ce ubez­pie­czy­ciel) może od umo­wy od­stą­pić i za­żą­dać od­szko­do­wa­nia, a w każ­dym wy­pad­ku za­trzy­mać skład­kę122 (por. art. L121–3 C. as­sur.). Po­dob­nie jak w pra­wie nie­miec­kim, mamy więc tu do czy­nie­nia z pró­bą unie­moż­li­wie­nia za­wie­ra­nia umów o cha­rak­te­rze za­kła­du, w sy­tu­acji gdy ubez­pie­cza­ją­cy nie jest za­gro­żo­ny żad­nym ry­zy­kiem ma­jąt­ko­wym, a czy­ni z umo­wy źró­dło po­ten­cjal­ne­go wzbo­ga­ce­nia. Ta re­gu­la­cja za­pew­ne jest echem daw­nych roz­wią­zań za­ka­zu­ją­cych spe­ku­lo­wa­nia na umo­wach ubez­pie­cze­nia po­zba­wio­nych in­te­re­su ubez­pie­cze­nio­we­go, nie­mniej wy­ko­rzy­sta­nie tej kon­struk­cji jest o tyle trud­ne, że wy­ma­ga wy­ka­za­nia przez ubez­pie­czy­cie­la, że ubez­pie­cza­ją­cy dzia­łał umyśl­nie, co z re­gu­ły nie jest pro­ste. W przy­pad­ku gdy nad­ubez­pie­cze­nie nie jest za­wi­nio­ne, umo­wa jest waż­na do wy­so­ko­ści rze­czy­wi­stej war­to­ści rze­czy, od­po­wied­niej mo­dy­fi­ka­cji po­win­na ulec tak­że w ta­kiej sy­tu­acji skład­ka ubez­pie­cze­nio­wa (art. L 121–3, zd. 2). Fran­cu­ski Ko­deks ubez­pie­czeń prze­wi­du­je tak­że obo­wią­zek po­wia­do­mie­nia ubez­pie­czy­cie­li o ubez­pie­cze­niu wie­lo­krot­nym (art. L 121–4), a umyśl­ne nie­po­wia­do­mie­nie o tym fak­cie, gdy umo­wa jest za­war­ta w celu wy­łu­dze­nia kil­ku od­szko­do­wań, daje pra­wo do od­stą­pie­nia od umo­wy. Po­ję­cie in­te­re­su ubez­pie­cze­nio­we­go po­ja­wia się do­pie­ro w dal­szej czę­ści re­gu­la­cji, w art. L 121–6. Zgod­nie z tym prze­pi­sem, każ­dy kto ma in­te­res w za­cho­wa­niu rze­czy może za­wrzeć umo­wę ubez­pie­cze­nia. Każ­dy bez­po­śred­ni lub po­śred­ni in­te­res w nie zre­ali­zo­wa­niu się ry­zy­ka może być przed­mio­tem ubez­pie­cze­nia. Usta­wa nie wy­ma­ga by in­te­res był zwią­za­ny z kon­kret­nym sto­sun­kiem praw­nym lub by wy­ni­kał z ja­kie­goś pra­wa pod­mio­to­we­go zwią­za­ne­go z ubez­pie­czo­nym skład­ni­kiem mie­nia, może on mieć cha­rak­ter czy­sto fak­tycz­ny. Po­ję­cie in­te­re­su nie znaj­du­je się w cen­trum uwa­gi dok­try­ny fran­cu­skiej, wy­po­wie­dzi któ­re mu się po­świę­ca są za­zwy­czaj dość zdaw­ko­we, po­zo­sta­jąc w cie­niu roz­wa­żań do­ty­czą­cych ry­zy­ka ubez­pie­cze­nio­we­go123. Zgod­nie z po­glą­da­mi dok­try­ny dla wy­ka­za­nia in­te­re­su wy­star­czy wska­za­nie moż­li­wo­ści utra­ty war­to­ści pie­nięż­nej w wy­ni­ku zaj­ścia wy­pad­ku ubez­pie­cze­nio­we­go, ubez­pie­czal­ny jest tak­że in­te­res czy­sto go­spo­dar­czy124. Kon­struk­cja przy­ję­ta przez usta­wo­daw­cę fran­cu­skie­go wy­ma­ga usta­le­nia roli, jaką przy­zna­je on in­te­re­so­wi w umo­wie ubez­pie­cze­nia. Po pierw­sze, mamy tu do czy­nie­nia z po­trak­to­wa­niem kwe­stii in­te­re­su ubez­pie­cze­nio­we­go w pew­nym ode­rwa­niu od za­sa­dy od­szko­do­wa­nia, któ­ra jest uzna­na za kon­struk­cyj­nie pierw­szo­pla­no­wą, de­ter­mi­nu­jąc kon­struk­cję świad­cze­nia za­kła­du ubez­pie­czeń. Ko­deks ubez­pie­cze­nio­wy wy­raź­nie pod­kre­śla isto­tę umo­wy ubez­pie­cze­nia jako umo­wy o od­szko­do­wa­nie, a za­kres świad­cze­nia kształ­tu­je w opar­ciu o po­ję­cie szko­dy rze­czy­wi­ście po­nie­sio­nej125. Isto­tą umo­wy ubez­pie­cze­nia nie jest więc ochro­na ubez­pie­cze­nio­wa, lecz umow­ne za­gwa­ran­to­wa­nie obo­wiąz­ku za­pła­ty od­szko­do­wa­nia przez ubez­pie­czy­cie­la, w ra­zie zaj­ścia wy­pad­ku ubez­pie­cze­nio­we­go. Po dru­gie, in­te­res ubez­pie­cze­nio­wy jest trak­to­wa­ny nie tyle jako wy­znacz­nik wy­so­ko­ści świad­cze­nia za­kła­du ubez­pie­czeń, ale jako ce­cha ko­niecz­na, jaką musi po­sia­dać ry­zy­ko za­gra­ża­ją­ce ubez­pie­czo­ne­mu, czy­li pod­mio­to­wi ob­ję­te­mu ochro­ną w umo­wie. Ubez­pie­czo­ny to ten, kto ma obiek­tyw­nie rzecz bio­rąc in­te­res w za­cho­wa­niu rze­czy (usta­wa nie od­wo­łu­je się tu do war­to­ści tej rze­czy ani do wiel­ko­ści po­ten­cjal­nej szko­dy). Zda­nie dru­gie art. L 121–6 wska­zu­je na in­te­res ubez­pie­cze­nio­wy, jako na przed­miot ubez­pie­cze­nia: „każ­dy in­te­res bez­po­śred­ni lub po­śred­ni może być przed­mio­tem ubez­pie­cze­nia”. Co istot­ne, przed­mio­tem ubez­pie­cze­nia może być za­rów­no in­te­res bez­po­śred­ni, jak i po­śred­ni, co daje pod­sta­wę do twier­dze­nia, że ka­te­go­ria ta jest trak­to­wa­na sze­ro­ko, w ode­rwa­niu, na przy­kład od ko­niecz­no­ści wska­za­nia praw­nej wię­zi po­mię­dzy ubez­pie­czo­nym a przed­mio­tem za­gro­żo­nym ry­zy­kiem126. In­te­res po­śred­ni bę­dzie do­ty­czył tak­że sy­tu­acji czy­sto fak­tycz­ne­go związ­ku z za­gro­żo­nym skład­ni­kiem ma­jąt­ko­wym, sy­tu­acji gdy in­te­res jest po­chod­ną upraw­nień lub obo­wiąz­ków kon­trak­to­wych, za­bez­pie­cze­nia rze­czo­we­go itp. W li­te­ra­tu­rze po­da­je się jako oczy­wi­stą sy­tu­ację, w któ­rej jed­na nie­ru­cho­mość sta­je się przed­mio­tem róż­nych umów ubez­pie­cze­nia, po­nie­waż róż­ne oso­by mają róż­ne in­te­re­sy z nią zwią­za­ne (rze­czo­we, ob­li­ga­cyj­ne, fak­tycz­ne), ale każ­da z nich ma wy­star­cza­ją­cy dla za­war­cia wła­snej umo­wy127. Kwe­stia toż­sa­mo­ści in­te­re­su ubez­pie­cze­nio­we­go ma swo­je zna­cze­nie tak­że w przy­pad­ku ubez­pie­cze­nia wie­lo­krot­ne­go. W li­te­ra­tu­rze i orzecz­nic­twie pod­kre­śla się, że ubez­pie­cze­nie wie­lo­krot­ne ma miej­sce wy­łącz­nie wte­dy, gdy ta sama oso­ba ubez­pie­czy­ła do­kład­nie ten sam in­te­res ubez­pie­cze­nio­wy u róż­nych ubez­pie­czy­cie­li128, a nie wte­dy, gdy ubez­pie­czo­no u róż­nych ubez­pie­czy­cie­li róż­ne in­te­re­sy, na­wet tej sa­mej oso­by wo­bec tego sa­me­go obiek­tu. Ma to o tyle duże zna­cze­nie, że art. L 121–4 prze­wi­du­je nie­waż­ność umo­wy w przy­pad­ku ce­lo­we­go za­ta­je­nia przed ubez­pie­czy­cie­la­mi ubez­pie­cze­nia wie­lo­krot­ne­go. Wy­raź­nie róż­ni­cu­je się ubez­pie­cze­nie wie­lo­krot­ne z sy­tu­acją, gdy ten sam in­te­res ubez­pie­cze­nio­wy ge­ne­ru­je róż­ne in­te­re­sy u róż­nych ubez­pie­czo­nych (ubez­pie­cze­nie wła­ści­cie­la i na­jem­cy, ubez­pie­cze­nie kre­dy­to­daw­cy i kre­dy­to­bior­cy, obej­mu­ją­ce przed­miot za­bez­pie­cze­nia kre­dy­tu itp.). Po­wyż­sze uwa­gi po­zwa­la­ją na stwier­dze­nie, że w pra­wie fran­cu­skim in­te­res ubez­pie­cze­nio­wy w ubez­pie­cze­niach ma­jąt­ko­wych po­sia­da dys­kret­ną, ale istot­ną rolę, sta­no­wiąc swo­isty wy­znacz­nik zdol­no­ści do za­war­cia umo­wy i uzy­ska­nia ochro­ny ubez­pie­cze­nio­wej. Jest on łącz­ni­kiem mię­dzy ubez­pie­czo­nym a obiek­tem za­gro­żo­nym ry­zy­kiem, któ­ry de­ter­mi­nu­je cha­rak­ter i za­kres ubez­pie­cze­nia. Kon­kret­ne skut­ki za­war­cia umo­wy są już jed­nak oce­nia­ne w opar­ciu o za­sa­dę od­szko­do­wa­nia. Od­ręb­ne za­gad­nie­nia są zwią­za­ne z umo­wą ubez­pie­cze­nia ma­jąt­ko­we­go na rzecz oso­by trze­ciej, gdzie kwe­stia in­te­re­su jest wy­raź­nie pod­kre­śla­na jako wa­ru­nek sku­tecz­no­ści za­war­cia umo­wy. Uwa­ża się, że umo­wa ubez­pie­cze­nia na rzecz oso­by trze­ciej wy­ma­ga ist­nie­nia okre­ślo­ne­go in­te­re­su po stro­nie ubez­pie­cza­ją­ce­go, któ­ry po­zwa­la mu za­wrzeć taką umo­wę. Nie jest to umo­wa abs­trak­cyj­nie kreu­ją­ca ochro­nę ubez­pie­czo­ne­go, po­nie­waż jej za­war­cie wy­ni­ka z in­ne­go sto­sun­ku niż samo ubez­pie­cze­nie, kreu­ją­ce­go in­te­res po stro­nie ubez­pie­cza­ją­ce­go w za­war­ciu ta­kiej wła­śnie umo­wy. Au­to­rzy od­wo­łu­ją się tu­taj do kon­struk­cji umo­wy na rzecz oso­by trze­ciej za­war­tej we fran­cu­skim Ko­dek­sie cy­wil­nym, któ­ry w art. 1121 wy­ma­ga, aby za­wie­ra­ją­cy umo­wę na rzecz oso­by trze­ciej po­sia­dał wła­sny in­te­res w za­war­ciu tej umo­wy129. Nie na­le­ży jed­nak mie­szać tego in­te­re­su z in­te­re­sem ubez­pie­cze­nio­wym, któ­ry w ta­kiej umo­wie nadal do­ty­czy tyl­ko ubez­pie­czo­ne­go. Usta­wa fran­cu­ska nie wska­zu­je mo­men­tu, w któ­rym ma wy­stę­po­wać in­te­res ubez­pie­cze­nio­wy, jak się wy­da­je pro­wa­dzi to do wnio­sku, że istot­ne jest wy­ka­za­nie in­te­re­su za­rów­no w chwi­li za­war­cia umo­wy (jako ko­niecz­nej prze­słan­ki), jak i w chwi­li po­wsta­nia szko­dy, tak by nie na­ru­szyć za­sa­dy od­szko­do­wa­nia130. In­te­res jest jed­nak tak sze­ro­ko trak­to­wa­ny, że z re­gu­ły ubez­pie­cza­ją­cy nie bę­dzie miał pro­ble­mu z udo­wod­nie­niem jego ist­nie­nia. Dru­go­pla­no­wa rola in­te­re­su ubez­pie­cze­nio­we­go i po­ło­że­nie na­ci­sku na okre­śle­nie umo­wy ubez­pie­cze­nia jako umo­wy o od­szko­do­wa­nie ma swo­je kon­se­kwen­cje w prak­ty­ce orzecz­ni­czej. Ze wzglę­du na to, że ubez­pie­czy­ciel zo­bo­wią­zu­je się do za­pła­ty od­szko­do­wa­nia, wy­star­czy że ubez­pie­czo­ny wy­ka­że samo ist­nie­nie in­te­re­su ubez­pie­cze­nio­we­go (na­wet po­śred­nie­go), by uzy­skać umó­wio­ne świad­cze­nie. Przy­kła­du tego ela­stycz­ne­go po­dej­ścia do kwe­stii ist­nie­nia in­te­re­su po stro­nie ubez­pie­czo­ne­go do­star­cza orze­cze­nie Cour de Cas­sa­tion z 25 kwiet­nia 1990 r.131, gdzie uzna­no, że ubez­pie­czy­ciel nie może od­mó­wić wy­pła­ty od­szko­do­wa­nia tyl­ko dla­te­go, że po­sia­dacz po­mył­ko­wo ubez­pie­czył sa­mo­chód od kra­dzie­ży w imie­niu wła­snym, a nie rze­czy­wi­ste­go wła­ści­cie­la. Uzna­no, że ist­nie­nie wła­sne­go ubez­pie­czal­ne­go in­te­re­su po stro­nie po­sia­da­cza wy­star­cza dla sku­tecz­no­ści tak za­war­tej umo­wy ubez­pie­cze­nia. Luź­ny zwią­zek z ubez­pie­czo­nym mie­niem, wy­ma­ga­ny dla wy­ka­za­nia in­te­re­su ubez­pie­cze­nio­we­go, moż­na tak­że do­strzec w orze­cze­niu Cour de Cas­sa­tion z 6 paź­dzier­ni­ka 1993 r., gdzie uzna­no, że ubez­pie­czy­ciel ma obo­wią­zek wy­pła­cić od­szko­do­wa­nie za skra­dzio­ną bi­żu­te­rię mę­żo­wi, mimo że ubez­pie­czy­ciel wy­ka­zał, że bi­żu­te­ria na­le­ża­ła wpraw­dzie do żony, ale już po za­war­ciu umo­wy mał­żon­ko­wie roz­wie­dli się i miesz­ka­li osob­no132. Ist­nie­nie po­śred­nie­go in­te­re­su, i to tyl­ko w chwi­li za­war­cia umo­wy, a nie po­wsta­nia szko­dy, uzna­no za wy­star­cza­ją­ce. Te dwa przy­kła­do­we orze­cze­nia wska­zu­ją na skut­ki prak­tycz­ne po­ło­że­nia na­ci­sku przez fran­cu­skie­go usta­wo­daw­cę na cha­rak­ter umo­wy ubez­pie­cze­nia, jako umo­wy o od­szko­do­wa­nie, w związ­ku z czym na­wet dość od­le­gły, czy­sto fak­tycz­ny zwią­zek z za­gro­żo­nym obiek­tem wy­star­cza, by wy­ka­zać ist­nie­nie in­te­re­su ubez­pie­cze­nio­we­go. W li­te­ra­tu­rze pod­no­si się na­wet nie­kie­dy, że ubez­pie­czy­ciel nie po­wi­nien do­cho­dzić, ja­kie są mo­ty­wy ubez­pie­cza­ją­ce­go, któ­re do­pro­wa­dzi­ły go do za­war­cia umo­wy tak dłu­go, jak ry­zy­ko, przed któ­rym chce on się chro­nić, jest le­gal­nie ubez­pie­czal­ne133. In­te­res ubez­pie­cze­nio­wy w pra­wie fran­cu­skim ma duże zna­cze­nie przy prze­no­sze­niu praw z umo­wy ubez­pie­cze­nia. Za­sa­dy do­ty­czą­ce sy­tu­acji, w któ­rej do­cho­dzi do prze­nie­sie­nia praw (w szcze­gól­no­ści pra­wa wła­sno­ści) wo­bec obiek­tu ob­ję­te­go ochro­ną ubez­pie­cze­nio­wą są we Fran­cji ure­gu­lo­wa­ne in­a­czej niż w Pol­sce. Ści­sły zwią­zek po­mię­dzy świad­czo­ną przez ubez­pie­czy­cie­la ochro­ną ubez­pie­cze­nio­wą a za­gro­że­niem skie­ro­wa­nym prze­ciw­ko wska­za­ne­mu w umo­wie obiek­to­wi po­wo­du­je, że prze­nie­sie­nie praw do tego obiek­tu po­wo­du­je, z mocy pra­wa134, au­to­ma­tycz­ne przej­ście umo­wy ubez­pie­cze­nia na na­byw­cę (re­gu­lu­je to art. L 121–10). Jest to na­zy­wa­ne w li­te­ra­tu­rze – przej­ściem in­te­re­su ubez­pie­cze­nio­we­go. Za­sa­da ta ma za­sto­so­wa­nie za­rów­no w przy­pad­ku suk­ce­sji ge­ne­ral­nej (na przy­kład, w dro­dze spad­ko­bra­nia), jak i w przy­pad­ku suk­ce­sji sin­gu­lar­nej, choć­by przy zby­ciu rze­czy za­gro­żo­nej ry­zy­kiem135. Ze wzglę­du na to, że umo­wa ubez­pie­cze­nia prze­wi­du­je, iż ubez­pie­czo­nym może być tyl­ko oso­ba, któ­ra jest za­in­te­re­so­wa­na w nie­zre­ali­zo­wa­niu się ry­zy­ka, prze­nie­sie­nie obiek­tu, któ­re­mu za­gra­ża ry­zy­ko, po­wo­du­je prze­nie­sie­nie praw i obo­wiąz­ków z umo­wy ubez­pie­cze­nia136. Prze­nie­sie­niu pod­le­ga­ją za­rów­no pra­wa i obo­wiąz­ki z umo­wy ubez­pie­cze­nia ak­ty­wów, jak i pra­wa i obo­wiąz­ki z umo­wy ubez­pie­cze­nia od­po­wie­dzial­no­ści cy­wil­nej, je­że­li od­po­wie­dzial­ność ta wy­ni­ka z wła­ści­wo­ści rze­czy (jako przy­kład moż­na tu po­dać od­po­wie­dzial­ność za zwie­rzę­ta, od­po­wie­dzial­ność pro­wa­dzą­ce­go go­spo­dar­stwo rol­ne itp.)137. Za­rów­no na­byw­ca, jak i ubez­pie­czy­ciel mają pra­wo do wy­po­wie­dze­nia umo­wy po zmia­nie ubez­pie­czo­ne­go, w ter­mi­nie wska­za­nym w usta­wie. Jak się pod­no­si, re­gu­la­cja opi­sa­na wy­żej jest lo­gicz­nym na­stęp­stwem tre­ści art. L 121–6, sko­ro bo­wiem zmie­ni­ła się oso­ba za­in­te­re­so­wa­na w za­cho­wa­niu rze­czy to za­sad­ne jest prze­nie­sie­nie tak­że i umo­wy o od­szko­do­wa­nie na na­byw­cę rze­czy. Usta­wo­daw­ca fran­cu­ski nie zde­cy­do­wał się w ta­kiej sy­tu­acji na przy­ję­cie, że umo­wa ubez­pie­cze­nia wy­ga­sa, tak jak to ma miej­sce obec­nie w pra­wie pol­skim. Za­sto­so­wa­na re­gu­la­cja opie­ra się na za­ło­że­niu, że isto­tą umo­wy ubez­pie­cze­nia (przed­mio­tem ubez­pie­cze­nia) jest ochro­na przed za­gro­że­niem obiek­tu chro­nio­ne­go umo­wą, a więc mniej istot­na jest oso­ba ubez­pie­czo­ne­go, a bar­dziej istot­ne jest samo ry­zy­ko za­gra­ża­ją­ce rze­czy. Nie­za­leż­nie bo­wiem od oso­by wła­ści­cie­la, za­kres ry­zyk ob­ję­tych umo­wą ubez­pie­cze­nia z re­gu­ły bę­dzie bar­dzo po­dob­ny. Moż­na za­uwa­żyć, że ści­słe zwią­za­nie lo­sów umo­wy z za­gro­żo­nym obiek­tem po­zwa­la na odej­ście od za­sa­dy wy­ra­żo­nej w art. 1119 fran­cu­skie­go Ko­dek­su cy­wil­ne­go, za­ka­zu­ją­cej zo­bo­wią­zy­wa­nia oso­by trze­ciej bez jej zgo­dy. W przy­pad­ku umo­wy ubez­pie­cze­nia ubez­pie­czy­ciel zo­sta­je zo­bo­wią­za­ny wo­bec na­byw­cy z mocy pra­wa, bez ko­niecz­no­ści wy­ra­ża­nia ja­kiej­kol­wiek zgo­dy na ta­kie pod­mio­to­we prze­kształ­ce­nie zo­bo­wią­za­nia138. Na­le­ży w tym miej­scu po­dać przy­kład prak­tycz­ne­go za­sto­so­wa­nia oma­wia­nej re­gu­ły. W orze­cze­niu z 27 wrze­śnia 1983 Cour de Cas­sa­tion uznał, że na­byw­ca rze­czy wcho­dzi z mocy pra­wa w ca­łość upraw­nień zbyw­cy w ra­mach umo­wy ubez­pie­cze­nia, po­nie­waż umo­wa ta nie jest skon­cen­tro­wa­na na oso­bie lecz na sa­mej nie­ru­cho­mo­ści i na ry­zy­ku, któ­re wła­śnie jej sa­mej za­gra­ża­ją139. Czyn­ni­ki ry­zy­ka le­żą­ce po stro­nie ubez­pie­czo­ne­go trak­tu­je się więc z mniej­szą wagą niż w in­nych po­rząd­kach praw­nych. Opi­sa­na wy­żej swo­bo­da prze­no­sze­nia in­te­re­su ubez­pie­cze­nio­we­go znaj­du­je swo­je od­zwier­cie­dle­nie tak­że w re­gu­la­cji za­war­tej w art. L 121–13. Zgod­nie z tym prze­pi­sem, świad­cze­nia ubez­pie­cze­nio­we na­leż­ne w ubez­pie­cze­niu od ognia, gra­do­bi­cia, pad­nię­cia zwie­rząt, są przy­zna­wa­ne wie­rzy­cie­lom uprzy­wi­le­jo­wa­nym lub hi­po­tecz­nym, w ko­lej­no­ści wła­ści­we­go pierw­szeń­stwa – przed sa­mym ubez­pie­czo­nym140. Od­po­wied­nio sto­su­je się tę re­gu­la­cję tak­że do ubez­pie­czeń przed­mio­tu naj­mu. Tak­że i w tej kon­struk­cji wi­dać lo­gi­kę po­wią­za­nia ubez­pie­cze­nia z oso­bą po­sia­da­ją­cą in­te­res ubez­pie­cze­nio­wy. W sy­tu­acji za­sta­wu, hi­po­te­ki, in­ne­go za­bez­pie­cze­nia ry­zy­ko re­ali­zu­ją­ce się wo­bec przed­mio­tu za­bez­pie­cze­nia do­ty­ka nie wła­ści­cie­la, lecz przede wszyst­kim za­bez­pie­czo­ne­go. Po stro­nie ko­rzy­sta­ją­ce­go z za­bez­pie­cze­nia ist­nie­je więc in­te­res ubez­pie­cze­nio­wy, sil­niej­szy na­wet niż w przy­pad­ku ubez­pie­czo­ne­go, i za tym in­te­re­sem po­dą­ża pra­wo do świad­cze­nia pie­nięż­ne­go z ubez­pie­cze­nia141. Upraw­nie­nie to, zgod­nie z po­glą­da­mi orzecz­nic­twa, jest wła­snym upraw­nie­niem wie­rzy­cie­la, któ­ry może sa­mo­dziel­nie do­cho­dzić od­szko­do­wa­nia od ubez­pie­czy­cie­la, a od­szko­do­wa­nie to nie sta­je się skład­ni­kiem ma­jąt­ku jego dłuż­ni­ka142. Pra­wa wie­rzy­cie­li są ogra­ni­czo­ne z jed­nej stro­ny za­sa­dą od­szko­do­wa­nia, z dru­giej zaś, war­to­ścią sa­me­go za­bez­pie­cze­nia, usta­la­ne­go na chwi­lę wy­pła­ty od­szko­do­wa­nia (moż­na po­wie­dzieć: war­to­ścią in­te­re­su ubez­pie­cze­nio­we­go wie­rzy­cie­la). Ewen­tu­al­na nad­wyż­ka na­leż­ne­go od­szko­do­wa­nia po­nad in­te­res jego wie­rzy­cie­li na­le­ży się ubez­pie­czo­ne­mu. W ra­zie wie­lo­ści za­bez­pie­czo­nych na za­gro­żo­nym skład­ni­ku ma­jąt­ko­wym, o ko­lej­no­ści za­spo­ko­je­nia de­cy­du­je ko­lej­ność wła­ści­wa dla za­spo­ko­je­nia ich wie­rzy­tel­no­ści143. Oczy­wi­ście, sze­ro­ka de­fi­ni­cja in­te­re­su ubez­pie­cze­nio­we­go jako przed­mio­tu umo­wy w pra­wie fran­cu­skim, umoż­li­wia ko­rzy­sta­ją­ce­mu z za­bez­pie­cze­nia z sa­mo­dziel­ne­go ubez­pie­cze­nia wy­pła­cal­no­ści dłuż­ni­ka, lecz gdy tego nie uczy­nił, ma pra­wo sko­rzy­sta­nia z ubez­pie­cze­nia ak­ty­wów za­war­te­go przez swo­je­go dłuż­ni­ka. In­te­re­sy ubez­pie­czy­cie­la za­bez­pie­cza re­gu­la­cja, zgod­nie z któ­rą wy­pła­ta od­szko­do­wa­nia przez ubez­pie­czy­cie­la do rąk ubez­pie­cza­ją­ce­go po­zo­sta­je sku­tecz­na (mimo ist­nie­nia uprzy­wi­le­jo­wa­nych wie­rzy­cie­li), je­że­li do­ko­na­no tego w do­brej wie­rze. Re­gu­la­cja do­ty­czą­ca in­te­re­su ubez­pie­cze­nio­we­go jest za­miesz­czo­na w po­sta­no­wie­niach ogól­nych do­ty­czą­cych ubez­pie­czeń ma­jąt­ko­wych. Z tego po­wo­du, jak się wy­da­je, ma ona za­sto­so­wa­nie do wszyst­kich ty­pów ubez­pie­czeń wy­mie­nio­nych da­lej, w tym do ubez­pie­cze­nia od­po­wie­dzial­no­ści cy­wil­nej (Roz­dział IV, art. L 124 C. as­sur.). Po­gląd taki pre­zen­to­wa­ny jest w li­te­ra­tu­rze, gdzie pod­no­si się, że za­sto­so­wa­nie kon­struk­cji in­te­re­su ubez­pie­cze­nio­we­go do ubez­pie­cze­nia od­po­wie­dzial­no­ści cy­wil­nej jest moż­li­we dzię­ki sze­ro­kie­mu uj­mo­wa­niu tej ka­te­go­rii w art. L 121–6144. Prze­pi­sy do­ty­czą­ce ubez­pie­czeń oso­bo­wych, zgod­nie z lo­gi­ką roz­wią­za­nia przy­ję­te­go przez usta­wo­daw­cę fran­cu­skie­go, roz­po­czy­na stwier­dze­nie, że w przy­pad­ku ubez­pie­cze­nia na ży­cie i ubez­pie­czeń oso­bo­wych na­leż­ną jest suma usta­lo­na w umo­wie (art. L 131–1). Mamy tu więc do czy­nie­nia z ode­rwa­niem ubez­pie­czeń oso­bo­wych od od­szko­do­waw­cze­go cha­rak­te­ru ubez­pie­czeń ma­jąt­ko­wych, po­przez od­mien­ne re­gu­la­cje do­ty­czą­ce cha­rak­te­ru świad­czeń ubez­pie­czy­cie­la145. Lo­gicz­ną kon­se­kwen­cją cha­rak­te­ru świad­cze­nia za­kła­du ubez­pie­czeń jest, za­war­te w art. L 131–2, wy­łą­cze­nie sub­ro­ga­cji ubez­pie­czy­cie­la w przy­pad­ku zaj­ścia wy­pad­ku ubez­pie­cze­nio­we­go i do­ko­na­nia wy­płat na rzecz upraw­nio­ne­go. Kon­struk­cja jest kon­se­kwent­na, sko­ro ubez­pie­czy­ciel nie wy­pła­ca od­szko­do­wa­nia, to nie ma pra­wa do re­gre­su wo­bec ewen­tu­al­ne­go spraw­cy szko­dy na oso­bie. Wy­pła­ce­nie sumy pie­nięż­nej z umo­wy ubez­pie­cze­nia oso­bo­we­go nie zwal­nia spraw­cy z od­po­wie­dzial­no­ści wo­bec po­szko­do­wa­ne­go i tym sa­mym nie kreu­je rosz­cze­nia zwrot­ne­go po stro­nie za­kła­du ubez­pie­czeń. Więk­szość au­to­rów uzna­je, że ze wzglę­du na brak funk­cji od­szko­do­waw­czej, a co za tym idzie nie­sto­so­wa­nie kon­struk­cji in­te­re­su ubez­pie­cze­nio­we­go w ubez­pie­cze­niach oso­bo­wych, moż­na bez żad­nych ogra­ni­czeń ubez­pie­czyć je­dy­nie wła­sne ży­cie146. Umo­wa ubez­pie­cze­nia na ży­cie oso­by trze­ciej jest nie­waż­na, chy­ba że oso­ba ta wy­ra­zi­ła pi­sem­ną zgo­dę na jej za­war­cie, a zgo­da ta obej­mu­je tak­że wy­so­kość na­leż­nych świad­czeń (art. L 131–2). Pi­sem­na zgo­da, pod ry­go­rem nie­waż­no­ści, jest wy­ma­ga­na tak­że dla ce­sji, za­bez­pie­cze­nia i zmia­ny upo­sa­żo­ne­go w ta­kiej umo­wie (art. L 131–2, zd. 2) 147. Zgo­da ubez­pie­czo­ne­go na za­war­cie umo­wy ubez­pie­cze­nia jego ży­cia za­stę­pu­je w pew­nym sen­sie kon­struk­cję in­te­re­su ubez­pie­cze­nio­we­go, po­nie­waż z chwi­lą wy­ra­że­nia tej zgo­dy i za­war­cia umo­wy ubez­pie­cze­nia ubez­pie­cza­ją­cy i upo­sa­że­ni sta­ją się za­in­te­re­so­wa­ny­mi i mogą, na przy­kład, w opar­ciu o art. L 132–19, w imie­niu wła­snym opła­cać skład­kę ubez­pie­cze­nio­wą. Moż­li­wość za­war­cia umo­wy ubez­pie­cze­nia nie za­le­ży więc w tym przy­pad­ku od po­sia­da­nia in­te­re­su wo­bec cu­dze­go ży­cia lub zdro­wia, ale od zgo­dy sa­me­go za­gro­żo­ne­go wy­pad­kiem ubez­pie­cze­nio­wym. Uwa­ża się, że zgo­da ubez­pie­czo­ne­go za­bez­pie­cza przed za­wie­ra­niem umów o cha­rak­te­rze za­kła­du, po­nie­waż ta wła­śnie zgo­da uza­sad­nia ist­nie­nie wię­zi, wy­star­cza­ją­cej dla za­war­cia umo­wy chro­nią­cej cu­dze do­bra oso­bi­ste. Ko­niecz­ność uzy­ska­nia zgo­dy jest trak­to­wa­na bar­dzo re­stryk­cyj­nie, na­wet wy­ka­za­nie in­te­re­su w ubez­pie­cze­niu ży­cia oso­by trze­ciej, wraz z jej zgo­dą fak­tycz­ną wy­ni­ka­ją­cą z ak­cep­ta­cji ubez­pie­cze­nia (w tym po­przez opła­ca­nie skład­ki) – nie po­zwa­la uznać sku­tecz­no­ści ta­kiej umo­wy148. O ile więc zgo­da „za­stę­pu­je” w sen­sie funk­cjo­nal­nym in­te­res ubez­pie­cze­nio­wy, to nie ma moż­li­wo­ści za­stą­pie­nia zgo­dy wy­ka­za­niem na­wet wia­ry­god­ne­go i po­twier­dzo­ne­go przez sa­me­go ubez­pie­czo­ne­go, in­te­re­su w za­war­ciu umo­wy. Nie­sto­so­wal­ność kon­struk­cji in­te­re­su po­wo­du­je, że nie moż­na oprzeć umo­wy ubez­pie­cze­nia oso­bo­we­go na prze­słan­ce ma­te­rial­nej, jaką jest chęć ochro­ny za­gro­żo­nych war­to­ści ma­jąt­ko­wych. Na przy­kład, nie ist­nie­je moż­li­wość ubez­pie­cze­nia ży­cia dłuż­ni­ka bez jego zgo­dy, na­wet przy wy­ka­za­niu pie­nięż­ne­go in­te­re­su wo­bec jego ży­cia, zdro­wia, zdol­no­ści do pra­cy. Moż­na je­dy­nie ubez­pie­czyć się od jego nie­wy­pła­cal­no­ści, na za­sa­dach cha­rak­te­ry­stycz­nych dla ubez­pie­czeń ma­jąt­ko­wych149. Po­glą­dy dok­try­ny fran­cu­skiej na te­mat in­te­re­su ubez­pie­cze­nio­we­go są dość zdaw­ko­we, choć kon­se­kwent­ne. Po­ję­cie in­te­re­su wią­że się tyl­ko z ubez­pie­cze­nia­mi ma­jąt­ko­wy­mi a nie oso­bo­wy­mi. Trze­ba jed­nak wspo­mnieć o za­sad­ni­czej kry­ty­ce tego po­glą­du i sze­ro­kiej ana­li­zie po­ję­cia in­te­re­su ubez­pie­cze­nio­we­go w pra­wie fran­cu­skim, któ­ra zo­sta­ła do­ko­na­na w ostat­nim cza­sie przez M. Pro­vost. Au­tor­ka ta w wy­czer­pu­ją­cy spo­sób wy­ka­za­ła, że in­te­res ubez­pie­cze­nio­wy jest ele­men­tem ko­niecz­nym wszyst­kich ubez­pie­czeń, w tym oso­bo­wych, a zgo­da ubez­pie­czo­ne­go nie może za­stą­pić kon­struk­cji in­te­re­su w ubez­pie­cze­niach. Po­glą­dy te sta­no­wią efekt głę­bo­kiej ana­li­zy pra­wa fran­cu­skie­go, ale trud­no by­ło­by je uznać za po­wszech­nie tam przy­ję­te, wy­ko­rzy­stu­ję je więc w in­nych miej­scach pra­cy150. Moż­na się spo­dzie­wać, że z bie­giem cza­su sta­ną się one pod­sta­wą do grun­tow­ne­go prze­war­to­ścio­wa­nia wy­po­wie­dzi zwią­za­nych z in­te­re­sem ubez­pie­cze­nio­wym w dok­try­nie fran­cu­skiej. Na pew­no sta­no­wią o świe­żym spoj­rze­niu na dość sche­ma­tycz­nie trak­to­wa­ną kon­struk­cję in­te­re­su. 1.2.3. In­te­res ubez­pie­cze­nio­wy w in­nych po­rząd­kach praw­nych
<a href="http://cyfroteka.pl/ebooki/Interes_ubezpieczeniowy__Aspekty_prawne-ebookRO/p0204303i020" target="_blank" title="Interes ubezpieczeniowy. Aspekty prawne [Szymon Byczko] - KLIKAJ I CZYTAJ ONLINE" > <img src="http://cyfroteka.pl/images/BRD.png" style="border:none;background:none transparent;box-shadow:none;-webkit-box-shadow:none;-webkit-border-radius:0;border-radius:0;" alt="Interes ubezpieczeniowy. Aspekty prawne [Szymon Byczko] - KLIKAJ I CZYTAJ ONLINE"/></a>

References: art. 821
 art. 821
 art. 821
 art. 169
 art. 2481
 Art. 2484
 art. 2418
 art. 1964
 art. 1121
 art. 1119