Source: http://blogi.ifin24.pl/trystero/2010/06/16/pogromcy-mitow-szalejaca-przestepczosc/
Timestamp: 2017-06-27 22:40:39+00:00

Document:
Pogromcy mitów: szalejąca przestępczość | Autorskie blogi finansowe iFIN24
Pogromcy mitów: szalejąca przestępczość
Opublikowane przez Trystero w kategorii Społeczeństwo, Świat dnia 16.06.2010 | Komentarze (23) »	Zachęcam do zrobienia prostego eksperymentu. Proszę zapytać znajomych, w którym okresie liczba zabójstw na 100 000 mieszkańców była w USA najniższa: w 1700 roku, w 1800 roku, w 1900 roku czy w 2000 roku.
Ze zdumieniem odkrywam drastyczny rozdźwięk pomiędzy powszechną percepcją trendu przestępczości a realnymi danymi. Nie dotyczy to jedynie postrzegania kilku ostatnich dekad ale także całych stuleci rozwoju ludzkiej cywilizacji. Podobne zjawisko występuje także w przypadku postrzegania konfliktów zbrojnych – wbrew dostępnym danym ludzie przekonani są, że żyją w świecie pełnym wojen podczas gdy w rzeczywistości żyją w najspokojniejszym i najbezpieczniejszym okresie w historii ludzkości.
Proszę zwrócić uwagę na ten wykres pokazujący powszechność zabójstw w USA w okresie kilku ostatnich stuleci:
Za Claude Fischer
Liczba zabójstw na 100 000 mieszkańców to jeden z najpopularniejszych sposobów mierzenia przestępczości z udziałem przemocy, a więc tego rodzaju przestępczości, którego się najbardziej obawiamy. Drastyczny spadek, o rzędy wielkości, przestępczości z użyciem przemocy miał miejsce w ostatnich kilku stuleciach w państwach Europy i Ameryki Północnej. Trzy czynniki mogły kształtować ten trend:
wzrost efektywności państwowych wymiarów sprawiedliwości
drastyczny wzrost zamożności
zmiany kulturowe, które wymusiły postrzeganie przemocy jako zjawiska prymitywnego i niemoralnego
Interesująco wygląda ten sam wykres dla ostatnich 110 lat, przede wszystkim dlatego, że widać na nim realny wzrost przestępczości od lat 60’ do lat 90’ XX wieku i gwałtowny jej spadek w ostatnich dwóch dekadach. Obecnie, Stany Zjednoczone, są równie bezpieczne co na początku XX wieku czy w latach 40’ i 60’.
Claude Fischer podaje potencjalne przyczyny zarówno wzrostu przestępczości z użyciem przemocy w latach 1960-1990 jak i jej spadku w ostatnich dwóch dekadach. Ważne znaczenie odegrały czynniki demograficzne – pojawienie się licznego pokolenia dorastających baby boomers w latach 60’ i starzenie się społeczeństwa w ostatnich dekadach. Część badaczy zwraca uwagę na czynniki kulturowe – ruch kontestacyjny autorytety i władze w latach 60’ oraz społeczną kampanię przeciwko przemocy w ostatnich dekadach. Inni badacze zwracają uwagę na czynniki ekonomiczno-polityczne: wzrost przestępczości związanej z handlem narkotykami z jednej strony i zaostrzenie wymiaru sprawiedliwości z drugiej strony.
W każdym razie, powszechne przekonanie, że żyjemy w okresie szalejącej przestępczości nie ma poważnego oparcia w faktach. Mam kilka hipotez na wyjaśnienie popularności tego poglądu. Pewną rolę na pewno odgrywają media nagłaśniające przypadki drastycznych przestępstw. Ważne jest także powszechna skłonność do traktowania dzieciństwa jako najlepszego okresu w życiu i dostosowania naszej wizji historii do tego przekonania. Coś jeszcze?
Pogromcy mitów: konserwatyzm budżetowy Reagana
Norwegia może mieć pewien problem
Pogromcy mitów: Singapur – liberalny raj?
Komentarze (23) do "Pogromcy mitów: szalejąca przestępczość"
19 Czerwiec 2010 @14:26
Pisali już o tym autorzy Freakonomics – spadek przestępczości od początku lat 90. to efekt wygasania wojen handlarzy kokainą crack oraz odłożony skutek wyroku w sprawie Roe vs. Wade z 1973 – kilkanaście, dwadzieścia lat później “widzimy” na wykresie morderstwa niepopełnione przez tych, którzy dzięki legalizacji aborcji po prostu się nie urodzili w patologicznych rodzinach i nie zasilili przestępczych szeregów.
19 Czerwiec 2010 @14:40
“rzędy wielkości” nie “rządy”, a poza tym spadek z ok 34 na 6 to niecały rząd wielkosci, a nie rzędy.
Wyjaśnienie tego ostatniego cyklu przestępczości jest znane od dawna i nie powinno nikogo dziwić. Najwięcej przestępstw popełniaja młodzi mężczyźni. Liczba zabójstw na 100 tys mieszkańców jest bardzo dobrze skorelowana z proporcją takiej grupy w całej populacji. To jest najważniejsza przyczyna i pozostałe to już są drugorzędne lub wręcz mocno naciagane, jak legalność aborcji. Podobne wykresy można rysować w krajach, których sytuacja prawna odnośnie aborcji się nie zmieniła.
19 Czerwiec 2010 @15:15
Dzieki za uwage. Rzedy wielkosci w okresie tysiacleci – widzialem gdzies dane wskazujece na wskaznik zabojstw rzedu kilkaset w pewnych okresach historii. W Europie Zachodniej on spadl juz ponizej 2.
@ Alex, poszi
Czytalem ten fragment o aborcji. On jest logiczny i statystycznie poprawny – trzeba jednak pamietac, ze sa badania falsyfikujace te hipoteze.
Moze po prostu podam link do Wikipedii
19 Czerwiec 2010 @15:51
“W Europie Zachodniej on spadl juz ponizej 2.”
Nie tylko w Zachodniej, w Polsce nawet bliżej 1
Dane z Polski trochę stare, ale z nowszych publikowanych przez Policję chyba liczba dalej spada, minimalnie co prawda, nie tak szybko jak dekadę temu.
19 Czerwiec 2010 @16:18
Moim zdaniem bardziej już w Polsce ten wskaźnik spaść nie może. Dobra połowa to zabójstwa które ja określam mianem nieuniknionych, typu podczas pijackiej libacji czy rodzinnej sprzeczki.
Nawiasem mówiąc moja mama zatrudniała w latach 90. Amerykanina, który śmiał się słysząc że Kraków to niebezpieczne miasto. A wywodził się nie z NY czy LA tylko z jakiejś pipidówy na Południu.
19 Czerwiec 2010 @17:25
Dzięki za linka, bardzo ciekawe. Zerknijcie też na powiązane artykuły.
@ brysio, Veln
Macie rację – odsetek zabójstw jest w Polsce obecnie naprawdę niski. Realnie rzecz biorąc szansa zwykłego, w miarę praworządnego obywatela, że padnie przypadkową ofiarą zabójstwa (np. w czasie rozboju) jest statystycznie minimalna – po odliczeniu pijackich pchnięć nożem, porachunków gangsterskich, itp. Dowód na to, jak media rozdmuchując takie przypadki napędzają strach i stymulują nieracjonalne decyzje w sferze np. prawa karnego.
19 Czerwiec 2010 @18:12
@Liczba zabójstw w Polsce
O, tutaj są dość dobre i nowe statystyki:
http://www.statystyka.policja.pl/portal/st/842/47682/Postepowania_wszczete_przestepstwa_stwierdzone_i_wykrywalnosc_w_latach_19992009.html
Tylko przy zabójstwach trzeba pamiętać, że obejmują także usiłowania, które wg. policji stanowią jakąś 1/3 przypadków.
Czyli jeśli w 2006 wskaźnik wynosił 1,28, to szybko na oko licząc w 2009 wynosi jakieś 1,15.
Trzeba by oczywiście poszukać jakiejś dokładnej rozpiski motywów itd., ale to co pisał Alex to prawda z tego co pamiętam. A, i gdzieś mi mignęło, że liczba nieletnich zabójców w ostatnich latach spadła z około 30 do 9.
A głośna sprawa zabójstwa policjanta w cywilu na przystanku to pierwsze takie morderstwo od 2007 roku, kiedy to z kolei doszło do zastrzelenia dwóch policjantów przez (chyba chorego psychicznie, w końcu ustalono?) strażnika więziennego. I ten przypadek z 2007 to było z kolei pierwsze morderstwo od 4 lat, czyli m.in. akcji w Magdalence.
19 Czerwiec 2010 @18:21
Mam jedno podstawowe zastrzeżenie wobec tej statystyki od 1650r., które sprawia, że na niewiele się ona zdaje. Tym zastrzeżeniem jest: definicja zabójstwa.
Trzeba pamiętać, że obecnie mamy znacznie bardziej rozbudowany katalog przestępstw – w naszym kodeksie karnym jest przykładowo pobicie ze skutkiem śmiertelnym, co do statystyki zabójstw się nie zalicza (jest to art. 158. § 3 k, a zabójstwo to art. 148 kk). I w tym momencie cała statystyka porównawcza bierze w łeb, bo kilkaset lat temu taki przypadek na ogół podchodził pod zabójstwo.
19 Czerwiec 2010 @18:33
“…wbrew dostępnym danym ludzie przekonani są…”
W 2008 byli przekonani ze gielda poszybuje do nieba,w 2009 ze upadnie swiat a obecnie ze kryzysu nie ma i jest to wymysl finansistow jedynie.
Bledy poznawcze,zachowania stadne,zjawisko zakotwiczenia-moze to idiotyczne ale dzieki temu rynki wlasnie istnieja,dzieki defektom ludzkiego umyslu.
19 Czerwiec 2010 @18:36
Pobicia ze skutkiem śmiertelnym to ułamek zabójstw, patrz raport z 2006 roku:
http://www.statystyka.policja.pl/portal.php?serwis=st&dzial=894&id=47748&search=16676
“Było mniej:
Zabójstw o 2,5 % (spadek z 837 do 816), w tym zabójstw o motywie rabunkowym o 7,8 % (spadek z 90 do 83). Na uwagę zasługuje fakt, że spośród 816 rzestępstw zabójstwa 460 miało formę dokonania, a 322 formę usiłowania ( pozostałe przestępstwa popełniono w formie podżegania – 12, sprawstwa kierowniczego – 1 i pomocnictwa – 1)
bójek i pobić ze skutkiem śmiertelnym – o 18,9 % (spadek z 90 do 73)”
To raport z Polski, ktoś z większą ilością czasu może poszukać USA. Jednak wydawałoby się dziwne, że w Polsce takie pobicia zwiększałyby liczbę zabójstw o kilkanaście procent, a w USA wielokrotnie. Tym bardziej jeśli wziąć pod uwagę, jak w USA łatwy jest dostęp do broni palnej w porównaniu z Polską.
19 Czerwiec 2010 @18:42
Problem jest zupelnie inny. Obecnie zglaszane jest prawie 100% zabojstw. Ten wspolczynnik byl duzo nizszy 200 czy 300 lat temu.
Zreszta Veln swietnie rozwial Twoje watpliwosci.
19 Czerwiec 2010 @19:12
Apropos różnic prawnych przypomina mi się sprawa zabójstwa kasztelana Wapowskiego przez Samuela Zborowskiego. Wapowski dostał czekanem w głowę kiedy próbował rozdzielić pojedynkujących się. Prawdopodobnie przeżyłby, gdyby dał się od razu opatrzyć zamiast łazić po Wawelu pokazując wszystkim swoją krzywdę. Zborowski został skazany za zabójstwo na infamię, co można uznać za rodzaj kary śmierci, skoro infamisa każdy mógł zabić bezkarnie. Dziś byłoby to prawdopodobnie pobicie ze skutkiem śmiertelnym.
Co do wskaźnika Veln i Trystero mają rację. Kto mógł oskarżyć szlachcica o zabójstwo chłopa w sytuacji gdy ten miał nad nim władzę życia i śmierci? Bez nowoczesnej kryminologii często trudno odróżnić morderstwo od wypadku.No i administracja i władza państwa na wielu obszarach była przed wiekami równie umowna co obecnie w Somalii ;-)
19 Czerwiec 2010 @20:27
@Veln, Trystero:
Zgodnie z podanym linkiem było ich w 2006r. 73, przy 816 zabójstwach, co takim małym ułamkiem nie jest.
Pobicie ze skutkiem to był tylko przykład – przede wszystkim mamy art. 155kk [nieumyślne spowodowanie śmierci] – teraz sobie zobaczcie na statystykę: http://www.policja.pl/portal/pol/17/339/Nieumyslne_spowodowanie_smierci_art155.html
Czy wydaje Wam się, że kilkaset lat temu rozróżniano umyślność od nieumyślności ?
Idźmy dalej: art. 156kk [ciężki uszczerbek na zdrowiu] – jak wiadomo takie przypadki wraz z rozwojem medycyny rzadziej kończą się śmiercią. A ich mamy mniej więcej podobną liczbą co zabójstw.
Zresztą na rozdziale XIX się nie kończy – mamy art. 163 kk, takie przypadki kiedyś częściej kończyły się śmiercią (rozwój techniki – tego uzasadniać chyba nie trzeba) i znowu statystyka: http://www.policja.pl/portal/pol/18/347/Niebezpieczenstwo_powszechne_art_163.html
Podsumowując: bardzo dużo zależy od kwalifikacji prawnej czynu – dlatego [jako człowiek co nieco znający praktykę prawną] twierdzę, że na przestrzeni kilkuset lat tego się w ogóle porównać nie da. Zmieniały się kodeksy (kiedyś ich w ogóle nie było), zmieniała się praktyka sądzenia, itp. Nie zawsze zabójstwo w 1679r. będzie zabójstwem z art. 148 naszego kk. Argument o niezgłaszaniu zabójstw jest oczywiście słuszny tylko powoduje, iż cały ten wykres z danymi sprzed istnienia statystyk policyjnych jest w większości wzięty z powietrza. Uczeni przyjmują jakieś założenia – tylko ich trafności nie sposób sprawdzić, bo niby jak ?
poirot powiedział(a):
19 Czerwiec 2010 @20:29
Jeśli porównywać z odległymi czasami, to trzeba do zabójstw dodać skutki tak zwanych wypadków śmiertelnych czy nieumyślnego spowodowania śmierci, w tym zwłaszcza ofiary pijanych kierowców. Ale i choćby śmiertelne “błędy lekarskie” za które niegdyś lekarzowi zdarzało się i zaskwierczeć, a teraz po pięcioletnim procesie dostaje co najwyżej pół roku w zawieszeniu.
19 Czerwiec 2010 @21:32
“w tym zwłaszcza ofiary pijanych kierowców”
No to tak jak kiedyś stratowanie przez konie.
“Ale i choćby śmiertelne “błędy lekarskie” za które niegdyś lekarzowi zdarzało się i zaskwierczeć,”
Ojej, przecież nawet 100 lat temu to medycyna była opłakana w porównaniu do dziś, to by żaden lekarz nie żył. Bez bajeczek proszę.
19 Czerwiec 2010 @21:45
małym ułamkiem nie jest.
10% przy spadku z 35 do 5 jest malym ulamkiem.
Czy wydaje Wam się, że kilkaset lat temu rozróżniano umyślność od nieumyślności?
Mysle, ze tak. Przynajmniej prawo rzymskie albo Tora takie rozroznienie czynily.
Generalnie, mam wrazenie, ze po prostu masz problemy zaakceptowac to, ze tworzyles swoj swiatopoglad w oparciu o falszywe dane. To nie jest spadek o kilka procent, to zejscie z 35 na 5 – drastyczna zmiana i to da sie zmierzyc. Ale nie jestes pierwszym, ktory kwestionuje dorobek badan calej dziedziny wiedzy bo mu sie nie zgadza to z prywatnymi pogladami :)
matipl powiedział(a):
19 Czerwiec 2010 @21:47
To wyłącznie wina mediów, w szczególności rozpowszechnienia w ostatnim czasie kanałów informacyjnych jak tvn24. Muszą coś nadawać, a nic tak bardzo nie przyciąga jak tragedia, jeśli jest nawet z drugiej półkuli.
20 Czerwiec 2010 @0:13
No tak – najłatwiej jest wysunąć argument ad personam jak się nie ma nic merytorycznego do powiedzenia. Zresztą oskarżasz o to wszystkich którzy raczą się z Twoim zdaniem nie zgodzić – to ulubione zamknięcie dyskusji na tym blogu.
Ja nie wytworzyłem żadnego światopoglądu bo nie mam żadnych danych żeby go wytworzyć. Podważam sens danych sprzed statystyk policyjnych, bo są one oparte o założenia.
Co do umyślności to proponuję najpierw jakiegoś naukowca zapytać o konstrukcje dawnego prawa karnego i różnice w pojmowaniu winy kiedyś a dzisiaj. Albowiem zagadnienie jest mocno skomplikowane.
20 Czerwiec 2010 @0:18
Zresztą oskarżasz o to wszystkich którzy raczą się z Twoim zdaniem nie zgodzić To nie jest moje zdanie. To zdanie ekspertow, ktorzy sie tym zajmuja.
Podważam sens danych sprzed statystyk policyjnych, bo są one oparte o założenia.
Probujesz podwazac. Jak na razie, Twoje watpliwosci sa z latwoscia wyjasniane.
Podaj linki, prace naukowe, zrob cos!
20 Czerwiec 2010 @14:16
Wracając jeszcze do statystyk amerykańskich – jak wygląda sprawa niedoszacowania morderstw na tle rasistowskim, zwłaszcza na południu? OIDP często takie zabójstwa były kwalifikowane jako np. wypadki czy samobójstwa. Bo nie mam pewności, że lata 40-50 rzeczywiście były takie spokojne (40. pewnie faktycznie były, bo młodzi walczyli w Europie i Azji).
20 Czerwiec 2010 @16:29
Koni nie było aż tyle na głowę jak teraz samochodów. W dodatku koń ma swój rozum i o ile nie jest przymuszony to nie naraża się na złamanie nogi depcząc wszystko co mu na drodze stanie. Dlatego ja przypominam sobie bodaj jeden przypadek takiej ofiary (poza polem bitwy oczywiście) na kartach historii.
Co do lekarzy to oni już od tysięcy lat wytworzyli odpowiednie mechanizmy obronne, które utrudniają egzekwowanie od nich odpowiedzialności. Wystarczy poczytać recepty wystawione przez Kopernika. Ale ja nie o tym, tylko o przypadkach ewidentnych. Takich jak zaszycie choremu chusty w trzewiach i odmowa naprawienia tego błędu.
20 Czerwiec 2010 @16:37
Dlatego ja przypominam sobie bodaj jeden przypadek takiej ofiary
Piotr Currie
Ale ja nie o tym, tylko o przypadkach ewidentnych.
Do XIX wieku wiekszosc przypadkow (cale upuszczanie krwi i leczenie metalami ciezkimi) bylo przypadkami ewidentnymi.
Generalnie: zatrwazajace sa Twoje komentarze.
ekolog powiedział(a):
25 Czerwiec 2010 @5:24
@Trystero oraz poirot
Emily Davison. A opowieści o zmowie lekarzy, którzy knują jakby tu wybić resztę ludzkości przy pomocy chust poprawiły mi humor na resztę dnia.

References: art. 158
 art. 148
 art. 155
 art. 156
 art. 163
 art. 148