Source: http://janwojtasik.pl/teksty/najnowsze-teksty/1669-refleksje-z-lektury-komentarza-do-ustawy-prawo-o-prokuraturze.html
Timestamp: 2019-09-19 10:49:06+00:00

Document:
Jan Wojtasik - Refleksje z lektury Komentarza do ustawy Prawo o prokuraturze
Refleksje wynikające z Komentarza do ustawy - Prawo o prokuraturze A. Kiełtyki
i Współautorów
Przedmiotem opracowania jest analiza wybranych wątków komentarza do ustawy z dnia 28 stycznia 2016 r. - Prawo o prokuraturze (tekst jedn. Dz. U. z 2017 r., poz. 1767). Autor dzieli się refleksjami na temat komentarza, a czyni to przez pryzmat własnych doświadczeń zdobytych podczas wykonywania obowiązków prokuratora na szczeblu rejonowym i okręgowym.
Organy władzy publicznej działają na podstawie i w granicach prawa. Przytoczona tu wprost treść przepisu art. 7 Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej stanowi najlepszą chyba osnowę wszelkich rozważań na temat systemu ustrojowego prokuratury. Tego, który obowiązuje i tego, który można i należy postulować, jako rozwiązanie optymalne w przyszłości. Od razu podkreślmy: przepisy określające ustrój organu stosującego prawo są – poza prawem materialnym i procesowym – najważniejszym czynnikiem kształtującym cele, sposoby i jakość funkcjonowania tego organu. Z tego powodu ich znajomość i przestrzeganie należy do kanonu kompetencji zawodowych.
Można już na wstępie stwierdzić, że troska o poszukiwanie zgodności między treścią ustawy Prawo o prokuraturze z dnia 28 stycznia 2016 r. i wydanych na jej podstawie przepisów wykonawczych, a przywołaną wcześniej konstytucyjną deklaracją towarzyszy twórcom Komentarza[1] wydanego przez Wolters Kluwer w 2017 r. od pierwszego do ostatniego wersetu pracy. Natomiast uwagi przytoczone w tym opracowaniu sformułowane zostały w głównej mierze przez pryzmat własnych doświadczeń autora zdobytych podczas wykonywania różnych obowiązków zawodowych na poziomie prokuratur szczebla rejonowego i okręgowego oraz zadań w zakresie szkolenia zawodowego.
Zgodnie ze strukturą komentowanej ustawy i przyjętymi zwyczajami[2], na omawiany Komentarz składa się 9 działów, w większości podzielonych na odpowiednie rozdziały. Część normatywną wywodów poprzedzają „wykaz skrótów” i „wprowadzenie”, a całość wieńczy obszerna bibliografia.
Na „Wprowadzenie” warto zwrócić szczególną uwagę, gdyż swoją treścią wykracza ono poza standardowo stosowaną praktykę sporządzania wszelakich wstępów. Przede wszystkim dostarcza relatywnie bogatych informacji o pozycji i historii prokuratury w Polsce od momentu odzyskania niepodległości w 1918 r. po dzień dzisiejszy. Nigdy bowiem tak naprawdę żadna instytucja nie zaczyna swojego istnienia od absolutnej nicości, jak też nie kończy aktywności bez pozostawienia po sobie bardziej czy mniej godnych naśladowania wzorców.
Lektura przekonuje, że nie ma rozwiązań idealnych, za każdym modelem relacji „prokurator – rząd” czy „prokurator – sąd” przemawia równo tyle samo argumentów „za”, co i „przeciw”[3]. Autorzy Komentarza dokładnie je wyważają, nie unikając własnej opinii. W mojej ocenie, prokuratura instytucjonalnie związana z rządem, narażona jest na zarzut stronniczości i upolitycznienia bardziej niż prokuratura „niezależna” od władzy wykonawczej. Z drugiej jednak strony, takiej zintegrowanej z rządem prokuraturze łatwiej przychodzi pozyskiwanie budżetu koniecznego do efektywnej działalności, przebijanie się z koniecznymi inicjatywami legislacyjnymi czy sprawowanie funkcji nadzorczych nad innymi organami zajmującymi się zwalczaniem przestępczości. Mam też nieodparte wrażenie, że niezależnie od szczegółowych rozwiązań modelowo-prawnych, wiele zależy od osobowości Ministra Sprawiedliwości – Prokuratora Generalnego, jego autorytetu i pozycji politycznej[4].
Godzi się przy tym zauważyć, że zasób informacji zawartych we „Wprowadzeniu” jest znacznie bogatszy, niż możliwy do pobieżnego chociażby przytoczenia w ramach tej sygnalizacji.
Zasadnicza część Komentarza rozpoczyna się wzmianką o zasadach techniki ustawodawczej i podkreśleniem, że zwrot „Prawo” pisany w tytule ustawy z dużej litery oznacza, że ustawa wyczerpująco reguluje określoną dziedzinę spraw. Pierwszą z tez odnoszących się do Działu I – Przepisy ogólne jest stwierdzenie, że w świetle obowiązujących rozwiązań normatywnych, Prokuratura – jakkolwiek zachowuje odrębność od struktur Ministerstwa Sprawiedliwości – jest instytucją podległą rządowi. Inne ważne konkluzje dotyczą statusu prokuratorów IPN. W moim przekonaniu, kwestia ta, jako oczywistość, nie wymaga dodatkowego podkreślania.
Inaczej jest ze statusem prokuratorów wojskowych. Osobiście jestem zwolennikiem modelu tradycyjnego, czyli zachowania odrębności prokuratury wojskowej. Poza względami pragmatycznymi, przemawia za tym także polska tradycja. I to nie tylko z okresu dwudziestolecia międzywojennego, do którego w wielu sprawach tak chętnie dzisiaj odwołujemy się. Odrębny dla wojska urząd profosa istniał także za czasów I Rzeczypospolitej[5].
Pozytywem aktualnego rozwiązania jest możliwość wykorzystania prokuratorów ds. wojskowych do wykonywania zadań nienależących do właściwości sądów wojskowych. Niweluje ona znane w przeszłości dysproporcje w obciążeniu obowiązkami służbowymi prokuratorów powszechnych i wojskowych jednostek organizacyjnych.
Nie jestem też zwolennikiem rezygnacji ustawodawcy z postrzegania prokuratury, jako „organu ochrony prawnej”. Także w sytuacji, gdy nie znaleziono dla niej miejsca w odpowiednim rozdziale obowiązującej Konstytucji. Podzielam w tym zakresie opinię autorów Komentarza, gdy twierdzą, że „dla prokuratury strzeżenie praworządności jest zadaniem nie tyle podstawowym, co w istocie jedynym”. Natomiast zadania w zakresie zwalczania przestępczości, niezależnie od tego, czy będziemy je pojmować szeroko jako czuwanie i ściganie, czy tylko jako prowadzenie lub nadzorowanie, są jedną z form strzeżenia praworządności. Takie jest zresztą oczekiwanie społeczne, a najlepiej można się o tym przekonać przeglądając pocztę wpływającą każdego dnia do prokuratury[6].
Omawiając przepisy ogólne Działu I komentowanej ustawy, zresztą nie tylko w tym miejscu – autorzy Komentarza momentami wykraczają poza ogólnie przyjęte reguły komentowania treści aktów normatywnych. Ilustracją tej opinii jest podniesienie szczegółowego zagadnienia postępowań przygotowawczych o wypadki drogowe w kontekście jakości tych postępowań. Lektura tego fragmentu uświadamia czytelnika, jak łatwo o popełnienie błędu w ustaleniu stanu faktycznego i dokonaniu poprawnej oceny prawnej. Podzielając taką ocenę, nie sposób jednak zgodzić się z niektórymi propozycjami poprawy sytuacji. Za przykład niech tu posłuży teza, że „w każdej rozpoznawanej sprawie wypadku drogowego ze skutkiem śmiertelnym należy obligatoryjnie zarządzić eksperyment procesowy” (s. 87). Pogląd taki uważam za idący nazbyt daleko, a tym samym nieuzasadniony. Po pierwsze bowiem eksperyment, jak każda inna czynność procesowa, nie ma waloru absolutnej bezbłędności. Po drugie, merytorycznie nie zawsze jest konieczny, a po trzecie – istnieją sytuacje, w których nie powinien być przeprowadzany, nawet w przypadku, gdy rokuje szansę zbliżenia się do prawdy. W literaturze poświęconej tematyce eksperymentu konsekwentnie podkreśla się, że nie wolno przeprowadzać eksperymentów stwarzających zagrożenie dla życia lub zdrowia uczestników, eksperymentów uwłaczających godności osobistej osób uczestniczących oraz eksperymentów zagrażających mieniu w rozmiarach niewspółmiernych do znaczenia eksperymentu. M. Żołna słusznie twierdzi, że „dobro uczestników, ich życie i zdrowie oraz mienie, powinno być dla badacza najważniejsze[7].
Dlatego w moim przekonaniu, rozwiązania poszukiwać należy nie tyle w upowszechnianiu klasycznego eksperymentu procesowo-kryminalistycz-nego, co we wdrażaniu do praktyki bardziej nowoczesnych metod dowodowych[8]. Ta krytyczna uwaga nie podważa oczywiście poglądu Komentatorów o niskim poziomie wielu postępowań o wypadki drogowe czy rażąco słabych umiejętnościach w przeprowadzaniu eksperymentów procesowych. Postulowana w innym miejscu potrzeba specjalizacji jest oczekiwaniem jak najbardziej właściwym.
Inna jeszcze rzecz, że postawienie tematu na przysłowiowym ostrzu noża nie pozwoli czytelnikowi łatwo zapomnieć o realnym problemie. Ten skutek został z całą pewnością osiągnięty.
Podzielam krytyczny pogląd (s. 102) o braku wystarczających przesłanek do wprowadzenia ustawowej zasady wykonywania przez wszystkich prokuratorów, także funkcyjnych różnych szczebli, wszystkich czynności związanych bezpośrednio z realizacją ustawowych obowiązków prokuratora. Osobiste doświadczenie upoważnia mnie do stwierdzenia, że kierownik jednostki realnie i relatywnie szeroko może realizować takie czynności w prokuraturze rejonowej średniej wielkości. W jednostkach największych na szczeblu rejonu jest to możliwe w zakresie zupełnie symbolicznym.
Jeszcze bardziej sytuacja komplikuje się na poziomie prokuratury okręgowej, zwłaszcza, gdy prowadzone są tam postępowania w sprawach należących do wielu różnych sądów rejonowych w okręgu albo sądów różnych[9].
Zagadnienie zależności służbowej, a zwłaszcza prawo przełożonego do wydawania podwładnemu poleceń co do treści czynności prawnej należy niewątpliwie do najbardziej wrażliwych w działalności prokuratury. Autorzy Komentarza skrupulatnie dokonują jego oglądu z różnych, a dokładniej przeciwstawnych punktów widzenia. Akceptując takie podejście, można tylko dodać, że obowiązujące rozwiązania normatywne oceniam jako właściwe[10]. Mogę jedynie doradzać kierownikom wszelkich szczebli, aby z możliwości, jakie dają przepisy art. 7 komentowanej ustawy korzystali jak najrzadziej.
Dyrektywne sterowanie pracą prokuratorów sprawdza się dobrze w działalności zespołów stałych czy też powołanych doraźnie do prowadzenia konkretnych spraw, a więc wszędzie tam, gdzie można i należy dzielić zadania składające się później na większą całość. W sytuacji natomiast, gdy jeden prokurator odpowiada za wykonanie konkretnej pracy, zbyt częste interwencje merytoryczne ograniczają w nim poczucie odpowiedzialności za trafność podejmowanych decyzji i jakość przygotowania materiałów służących do ich wypracowania.
Nie sposób też nie zauważyć, że istnieje jeszcze inny, może ważniejszy problem – poziom ryzyka błędu w ocenie zasadności decyzji, na wypracowanie której ktoś inny bądź co bądź poświęcił sporo pracy. Zdarza się, że spojrzenie z dystansu, z szerszej perspektywy służbowej czy odległości czasowej bywa niezwykle celne i zasługuje na akceptację. Oceny podejmowane ex post z natury są zresztą łatwiejsze. Często jest jednak odwrotnie. Dystans i brak możliwości wniknięcia w uwarunkowania pierwotnego procesu decyzyjnego sprawiają, że w sensie obiektywnym błąd popełnia nie ten, kto podejmuje decyzję, lecz ten kto ją ocenia[11].
Problem wymiany informacji między prokuraturą, a wszelkiego rodzaju podmiotami zewnętrznymi należy nie tylko do newralgicznych, ale także – co zauważyli też komentatorzy – do niezwykle złożonych. Newralgiczność ta wynika przede wszystkim z charakteru informacji pozyskanych przez prokuratora podczas realizacji zadań służbowych, a złożoność z wielości i różnorodności podmiotów zainteresowanych wejściem w ich posiadanie.
Z prawnego punktu widzenia sytuacja najbardziej jednoznaczna ma miejsce w przypadku informacji chronionych klauzulą niejawności. Dobrym przykładem są tu przekazywane Sejmowi i Senatowi przez Prokuratora Generalnego w trybie art. 11 komentowanej ustawy informacje statystyczne o kontroli i kontroli operacyjnej. W pozostałych obszarach wymiany informacji sytuacja jest bardziej skomplikowana i zagadnienie to, jak się wydaje zostało przedstawione w Komentarzu wszechstronnie i wyczerpująco. Na miarodajną ocenę konsekwencji rozwiązań normatywnych pozwalających na udostępnianie informacji z postępowania przygotowawczego bez zgody prokuratora prowadzącego to postępowanie oraz przekazywanie ich „innym osobom” wypadnie poczekać. Wiele zależy zapewne od praktyki, jaka się wykształci.
Osobiście chciałbym tu zarekomendować korzyści wynikające z praktyki opracowywania w prokuraturach rejonowych oraz okręgowych rocznego, w miarę kompleksowego dokumentu o działalności tych jednostek i przekazywania go do wiadomości i odpowiedniego wykorzystania organom samorządu terytorialnego i przedstawicielom władzy państwowej. Informacje takie z zasady wywoływały reakcję w postaci „przyjęcia do wiadomości”, podziękowania albo prośby o udział w naradach poświęconych ocenie porządku i bezpieczeństwa publicznego. Uniwersalny charakter dokumentu pozwalał na wykorzystywanie go w różnych sytuacjach bez konieczności sporządzania dodatkowych dokumentów[12].
Uwagi Komentarza odnoszące się do Działu II – Organizacja prokuratury rozpoczyna trafna generalnie konstatacja, że atrybut organu państwowego przysługuje nie jednostkom organizacyjnym skupiającym zespoły prokuratorów, ale poszczególnym, indywidualnym, konkretnym prokuratorom. Konieczne staje się tu jednak zastrzeżenie, że w miarę rozwijającego się postępu technologicznego i organizacyjnego, coraz częstszego powoływania formalnych zespołów śledczych lub podziału czynności podczas współpracy na miejscach zdarzeń, indywidualny wpływ prokuratora na końcowy rezultat tych działań ulega zredukowaniu. Gdy do tego obrazu dodamy, poza tradycyjnym sekretariatem, zespoły analityków, różnorakie bazy i zbiory danych obsługiwane przez podmioty od prokuratora niezależne, sytuacja zaczyna do złudzenia przypominać ewolucję w służbie zdrowia. Następuje wyraźne ograniczenie roli jednostki na rzecz bardziej lub mniej sprawnego systemu diagnozowania. Zdarzeń w przypadku prokuratora, chorób w przypadku lekarza[13].
Taki kierunek ewolucji może z czasem zdecydowanie ograniczyć wpływ indywidualnego, konkretnego prokuratora na rezultat śledztwa. Gdy do tego dodamy jeszcze potencjalną możliwość ingerowania przełożonego w treść czynności procesowej czy możliwość wydawania poleceń w trybie zwierzchniego nadzoru służbowego, wskazana na wstępie tego fragmentu teza o atrybucie prokuratora, jako jednoosobowym organie państwowym, może tracić na znaczeniu.
Jak się wydaje, nie ma potrzeby szczegółowego ustosunkowywania się do tez Komentarza poświęconych kolejnym fragmentom ustawy. Przyjęte w nich rozwiązania dotyczące zagadnień organizacyjnych Prokuratury znajdują albo oparcie w wypracowanej w przeszłości tradycji, albo stanowią rozwinięcie postanowień regulaminu wewnętrznego urzędowania p.j.o. prokuratury czy przepisów o właściwości terytorialnej i jako takie nie budzą kontrowersji.
Pewną nowością w tym zakresie, co do zasady słusznie akceptowaną przez Komentatorów, są postanowienia ustawy dotyczące doradców Prokuratora Generalnego i Prokuratora Krajowego, zasad postępowania z bronią, a zwłaszcza korzystania przez jednostki organizacyjne prokuratury z pojazdów służbowych, jako jednostek uprzywilejowanych.
W tym ostatnim wypadku mam jednak odmienne niż komentatorzy zdanie w przedmiocie celowości dysponowania przez prokuraturę pojazdami uprzywilejowanymi. Decyzję ustawodawcy uważam za trafną. W przeszłości wielokrotnie otrzymywałem informacje od prokuratorów rejonowych o problemach z dojazdem do miejsc zdarzeń, zwykle wypadków drogowych ze skutkiem śmiertelnym czy katastrof kolejowych.
Zdarzenie tego rodzaju sprawiało, że droga bardzo szybko ulegała zablokowaniu i pozbawiała prokuratora fizycznej możliwości przybycia na miejsce i wykonania obowiązku przeprowadzenia oględzin. Problem był uciążliwy zwłaszcza w sytuacji, gdy do zdarzenia dochodziło w miejscach, w których właściwość terytorialna prokuratora nie pokrywała się z właściwością policji i nie można było skorzystać z jej logistycznego wsparcia.
Niestety przesyłane w przeszłości drogą służbową postulaty legislacyjne nie znajdowały zrozumienia i dobrze się stało, że komentowana ustawa zamknęła temat.
Rozdziały 2–4 poświęcone zostały Krajowej Radzie Prokuratorów przy Prokuratorze Generalnym, samorządowi prokuratorskiemu wszystkich szczebli i zasadom finansowania działalności prokuratury.
Dział III – Rozdział 1 dotyczy działalności prokuratury na obszarze postępowania przygotowawczego. Komentatorzy przypominają tu przede wszystkim o dwóch podstawowych zasadach obowiązujących w polskiej procedurze karnej i wyznaczających reguły działalności prokuratury. Chodzi oczywiście o zasady legalizmu, czyli obowiązku działania w każdym wypadku naruszenia dóbr chronionych przez prawo karne materialne oraz o wspierającą je zasadę działania z urzędu, bez oczekiwania na inicjatywę czynnika zewnętrznego.
Autorzy komentowanego Prawa o prokuraturze model ten aprobują bezrefleksyjnie uznając go widocznie za jedynie możliwy do przyjęcia. Oczywiście podzielam ich pogląd w zakresie konsekwencji, jakie z zasad określonych w Kodeksie postępowania karnego wynikają dla działań prokuratorskich. Mam natomiast inne zdanie co do idei samej zasady legalizmu, jako podstawy systemu zwalczania przestępczości.
Wyniki badań socjologicznych wskazują, że liczba faktycznie zaistniałych zdarzeń, które wyczerpują znamiona przestępstwa, wielokrotnie przekracza liczbę zdarzeń, które stają się przedmiotem oceny sądu. Z ustaleń Jacka Czabańskiego wynika m.in., że tylko 40% przestępstw znanych obywatelom zgłaszanych jest organom ścigania. Z tej puli połowa zostaje zarejestrowana w odpowiednich systemach. Z kolei, spośród tej części 25% kończonych jest wniesieniem aktu oskarżenia, który już w 97% prowadzi do skazania. W rezultacie badacz szacuje, że zaledwie 5% przestępstw jest ukaranych. Jego zdaniem, podobnie niski odsetek występuje wszędzie na świecie[14].
Nawet, gdyby uwzględnić, że odsetek aktów oskarżenia w innych latach, analizowany przez J. Czabańskiego, okazał się zdecydowanie wyższy, to i tak istnienie tzw. ciemnej liczby przestępczości, jako zjawiska społecznego w znaczącym stopniu pozostaje poza faktyczną kontrolą państwa. Obszerna literatura kryminologiczna i wiktymologiczna nie pozostawia w tym zakresie żadnych złudzeń. Jeszcze w maju 2011 r. z opinii przedstawiciela Fundacji „Pomoc Kobietom i Dzieciom” wynikało, że w Polsce ujawnianych jest jedynie 8% przestępstw o charakterze seksualnym, co powoduje, że na każdych 10 faktycznych sprawców tych poważnych przecież przestępstw, aż 9 pozostaje bezkarnymi.
Dlatego uważam, że przyjęcie rozwiązania tzw. „ograniczonego oportunizmu” byłoby uczciwsze wobec społeczeństwa i pozwalało skoncentrować siły oraz środki systemu ścigania i wymiaru sprawiedliwości na zadania najpoważniejsze, faktycznie wymagające profesjonalizmu i warte nakładów finansowych[15]. Takie rozwiązanie byłoby też czynnikiem istotnie ograniczającym pokusę manipulowania statystykami przez policję[16].
Spośród kolejnych tez z zakresu postępowania przygotowawczego zasługuje na podkreślenie w Komentarzu przypomnienie szczególnego trybu procedowania w przypadku podejrzenia popełnienia przestępstwa o charakterze terrorystycznym. W ślad za autorami warto więc powtórzyć, że jeżeli wymaga tego dobro postępowania, to postanowienie o przedstawieniu zarzutów można sporządzić na podstawie informacji uzyskanych w wyniku czynności operacyjno-rozpoznawczych, a sąd może zastosować na wniosek prokuratora tymczasowe aresztowanie na okres nieprzekraczający 14 dni (s. 300).
Za niefortunne uznać należy wskazanie wśród czynności podejmowanych przez prokuratorów, że prokurator m.in. „sprawuje prokuratorską kontrolę przestrzegania prawa”. Zwrot ten kojarzony jest bardzo ściśle ze zniesioną jeszcze na początku lat 90. XX w. formą działalności kontrolnej i raczej nie powinien być używany do opisu aktualnej aktywności prokuratorów polegającej na zaskarżaniu niezgodnych z prawem decyzji administracyjnych. To oczywiście tylko sugestia małej korekty w kolejnym wydaniu.
Słusznie przypomniano, że nadzorcze kompetencje prokuratora wobec policji i innych organów ścigania zamykają się w ściśle określonych, a wynikających z przepisów kodeksu postępowania karnego ramach. W ramach nadzoru służbowego szczególną i wyróżniającą się formą jest natomiast aprobata, która może mieć charakter przedmiotowy lub podmiotowy. Inną postacią nadzoru jest nadzór instancyjny, który z natury rzeczy sprawowany jest przez prokuratora z jednostki nadrzędnej i uruchamiany przez złożenie zażalenia.
Zasługują na baczną uwagę tezy odnoszące się do uprawnień kontrolnych prokuratora w zakresie realizowanych przez policję i inne uprawnione służby czynności operacyjno-rozpoznawczych (s. 309 i nast.). Czynności operacyjno-rozpoznawcze z uwagi na cele, którym mają służyć – zebranie dowodów w najpoważniejszych sprawach, formę przeprowadzania – tajność i wrażliwość materii – wgląd w najbardziej osobiste czy nawet intymne obszary życia jednostki, wymagają wyjątkowej troski o jakość rozwiązań normatywnych, metody ich dokonywania i zasady wykorzystania, a przede wszystkim o zakres dopuszczalnej ingerencji w niezbywalne prawa obywatelskie.
Czynności te służą podniesieniu efektywności śledztwa, ale z uwagi na wspomniane właściwości bardzo łatwo mogą same stać się przedmiotem oceny w przypadku podniesienia skargi czy złożenia formalnego zawiadomienia o nadużyciu uprawnień. Dokładne poznanie problemu jest nieodzowne w pracy zawodowej każdego prokuratora, tego który uczestniczy w procesie decyzyjnym, tego który przeprowadza kontrolę oraz tego, któremu przypadnie w udziale prowadzenie śledztwa. Dobrze się stało, że komentatorzy poświęcili mu w swojej pracy stosunkowo dużo miejsca.
Podobnie docenić należy gruntowne omówienie instytucji wystąpienia w trybie art. 58 komentowanej ustawy. W moim przekonaniu ta forma profilaktycznego działania prokuratora w praktyce często pozostaje niedoceniona. Tymczasem jest to jeden z nielicznych instrumentów pozwalający mu na kształtowanie pożądanej rzeczywistości społecznej na obszarze jego kompetencji[17]. Dokładna lektura komentarza umożliwia nie tylko poznanie ogólnych zasad sporządzania wystąpień, ale też ich systematyki, a nawet struktury i zasad redagowania.
Kolejny, zapewne jeszcze ważniejszy problem dotyczy wytycznych Prokuratora Generalnego, które przedmiotowo dotyczą metodyki postępowania przygotowawczego, a które wiążą nie tylko prokuratorów, lecz także wszystkie inne organy uprawnione do prowadzenia postępowania. Komentatorzy słusznie zauważyli, że istota wytycznych polega na wskazaniu sposobu optymalnego osiągania celów postępowania w sprawach określonego rodzaju, a ich realizacja podnosi poziom kompetencji organu realizującego zalecenia metodyczne.
Wydawane na podstawie art. 60 § 1 komentowanej ustawy wytyczne ze swej natury adresowane są do praktyków. Z jednej bowiem strony stanowią efekt monitorowania i oceny praktyki, z drugiej zaś stanowią syntezę najlepszych doświadczeń, które można tą drogą w krótkim czasie upowszechnić. Nieprzypadkowo więc ostatnie wytyczne Prokuratora Generalnego dotyczyły ścigania przestępczości związanej z lichwiarskimi pożyczkami czy procederem wyłudzania nienależnego zwrotu podatku VAT. W komentarzu można znaleźć listę innych jeszcze wytycznych wydanych w latach 2012–2015. Na liście tej znalazły się takie m.in. problemy, jak: przemoc w rodzinie, zgwałcenia czy przestępstwa z nienawiści.
W moim przekonaniu wytyczne Prokuratora Generalnego bezdyskusyjnie są narzędziem przydatnym w pracy prokuratora i dobrze, że komentatorzy docenili ich znaczenie.
Przy omawianiu norm art. 60 zabrakło jednak odniesienia do charakteru corocznych informacji przedkładanych Prokuratorowi Generalnemu przez ministrów nadzorujących organy uprawnione do prowadzenia postępowania przygotowawczego i odpowiednio przez wojewodów prokuratorom okręgowym. Myślę, że warto byłoby poznać zarówno treść, jak i formę przedkładanych na rożnych poziomach informacji i ocenić, jaki jest ich wpływ na kształtowanie praktyki. Jest to zagadnienie o tyle ważne, że Prokuratorowi Generalnemu przysługuje prawo kierowania do naczelnych i centralnych organów administracji państwowej wystąpień o podjęcie środków mających na celu usprawnienie działalności podległych im organów w zakresie postępowania, a skoro tak – to komunikacja w obu kierunkach powinna być efektywna.
Dodatkowo odniesienie to z całą pewnością byłoby przydatne prokuratorom okręgowym i wojewodom jako wsparcie przy organizacji współdziałania na tym szczeblu.
Rozdział poświęcony postępowaniu przygotowawczemu kończą uwagi o przesłankach powoływania w Prokuraturze Krajowej lub Głównej Komisji zespołów prokuratorskich do prowadzenia spraw o szczególnej wadze gatunkowej. Uwagę zwraca tu zwłaszcza możliwość powoływania w ich skład funkcjonariuszy innych służb państwowych, a także w charakterze doradców lub konsultantów prokuratorów lub konsultantów. Ten ostatni wątek jest mi bardzo bliski albowiem o normatywną regulację statusu konsultanta postulowałem od dawna[18]. Mam oczywiście świadomość, że jedna jaskółka wiosny jeszcze nie czyni, ale dobrze, iż ustawodawca zdecydował się na postawienie pierwszego kroku. To kolejny wątek, który warto monitorować i rozwinąć w kolejnych wydaniach komentarza.
Dział III – Rozdział 2 traktuje o elementarnych zagadnieniach związanych z udziałem prokuratora w postępowaniu sądowym w sprawach karnych oraz innych rodzajach postępowań. Autorzy podkreślają przy tym, że wnoszenie oskarżenia i jego popieranie stanowi o istocie funkcji prokuratora jako oskarżyciela publicznego. W ich ocenie jest co do zasady funkcja monopolistyczna. Prokurator, niezależnie od postępowań zainicjowanych przez niego samego, może bowiem przyłączyć się do postępowań zainicjowanych przez innych oskarżycieli, w tym postępowań prywatnoskargowych czy postępowań prowadzonych z oskarżenia subsydiarnego.
Uwagę zwraca udana próba skatalogowania czynności składających się na popieranie aktu oskarżenia, a także słuszna uwaga, że takie same czynności składają się na aktywność prokuratora podczas postępowania przed sądem I instancji, w postępowaniu odwoławczym, a nawet w postępowaniu przed Sądem Najwyższym.
Nie sposób nie podzielić też opinii o dwoistym charakterze roli prokuratora w postępowaniu przed sądami. Z jednej strony jest to rola strony zainteresowanej w skutecznym wyjednaniu wyroku skazującego i wymierzeniu oskarżonemu sprawiedliwej kary, z drugiej zaś – rola strażnika praworządności. Oskarżycielska aktywność i pożądane jak najbardziej zaangażowanie w dowodzeniu winy, nie mogą jednakże pozwolić prokuratorowi zapomnieć, że jego obowiązkiem jest współdziałanie z sądem w wydaniu orzeczenia sprawiedliwego. Ten cel wymaga więc zachowania obiektywizmu i krytycznej oceny dostępnych dowodów, nawet w sytuacji, gdy krytycyzm ten może doprowadzić – niejako wbrew sobie – do uniewinnienia, a więc negacji zasadności oskarżenia. Jak słusznie zostało to podkreślone, nie można oskarżać za wszelką cenę i we wszelkich okolicznościach.
W tym kontekście konieczne jest zwrócenie uwagi na nową dyspozycję przepisu § 2 art. 64 ustawy Prawo o prokuraturze, która nakłada na prokuratora możliwość cofnięcia aktu oskarżenia, w sytuacji gdy wyniki postępowania nie potwierdzają zarzutów oskarżenia. Autorzy Komentarza idą przy tym dalej uznając, że „nakłada na prokuratora obowiązek zaniechania popierania aktu oskarżenia” (s. 333). Jest to, jak się wydaje, wyjście poza literalne brzmienie przywołanego przepisu, ale także respekt dla akcentowanej już koncepcji urzędu prokuratora – strażnika prawa.
Pogodzenie tych ról nie jest niekiedy sprawą łatwą. Zwłaszcza w sprawach zawierających duży ładunek emocji generowanych okrucieństwem sprawcy przestępstwa, bezbronnością ofiar i naturalnym także dla prokuratora odruchem solidarności z ich cierpieniem, zachowanie obiektywnego, a tym samym zdystansowanego spojrzenia na sprawę może sprawiać problemy nawet doświadczonemu profesjonaliście. Sytuacja komplikuje się dodatkowo, gdy na wymienione czynniki nakładają się jeszcze oczekiwania przełożonych czy presja opinii publicznej podsycana publikacjami medialnymi. Od negatywnego wpływu czynników zewnętrznych nie są wolne do końca ani sądy ani nawet biegli[19]. Sytuacja oskarżyciela z definicji jest jeszcze trudniejsza. Może dlatego zawsze wolałem, żeby w trudnej sprawie moim przeciwnikiem w sądzie był oskarżony, który posiada kompetentnego i aktywnego obrońcę. To pozwalało mi koncentrować się na zadaniach czysto oskarżycielskich.
W dalszych wywodach poświęconych zagadnieniom udziału prokuratora w postępowaniu sądowym Autorzy Komentarza zwracają uwagę na liczne kwestie dotyczące strony organizacyjnej oskarżania, w tym regułę, że do udziału w rozprawie wyznacza się jako referenta tego prokuratora, który prowadził postępowanie, a także do reguł kierujących postępowaniem ułaskawieniowym i odwoławczym. Rozważania te są kolejną okazją do poruszenia kwestii jakości czynności procesowych, a dokładniej czynności procesowo-kryminalistycznych na przykładzie postępowań o naruszenie zasad bezpieczeństwa w ruchu lądowym.
Podzielam większość podniesionych uwag, w tym także tych, które krytycznie oceniają kompetencje przedstawicieli organów ścigania i nacechowane są troską o właściwe rozdzielenie kompetencji tych organów od kompetencji opiniujących biegłych. Dlatego młodym i mniej doświadczonym warto może podpowiedzieć, że poszukując odpowiedzi na pytanie, jaka była przyczyna wypadku, warto szukać inspiracji w bogatej literaturze przedmiotu, w tym także tej na poziomie poradnikowym[20]. Zestawy publikowanych w nich pytań często wskazują odpowiednią specjalność badawczą eksperta, co redukuje ryzyko błądzenia w poszukiwaniu wykonawcy opinii. Warto też studiować literaturę bardziej specjalistyczną, zwłaszcza tę pisaną przystępnym, zrozumiałym językiem[21].
Zagadnienie granicy oczekiwań organu procesowego od biegłych z zakresu wypadków komunikacyjnych jest jednak bardziej złożone niż mogłoby się wydawać na pierwszy rzut oka. Zasady bezpieczeństwa w ruchu drogowym są najbardziej chyba reglamentowanym prawnie aspektem życia społecznego. Wiele norm prawnych stanowi emanację norm technicznych, np. te dotyczące stanu technicznego pojazdu. Inne, np. określające powinność zachowania odpowiedniej odległości od pojazdu poprzedzającego to efekt uogólnienia doświadczeń i badań ekspertów ruchu drogowego. Zgodzić się więc należy z oceną, że adresowane do biegłego pytanie: kto ponosi winę za spowodowanie wypadku, stanowi naruszenie istoty orzekania. Jednak postawione przez prawnika biegłemu pytanie, czy ustalona odległość do pojazdu poprzedzającego stanowiła w konkretnej sytuacji naruszenie zasady bezpieczeństwa ruchu, nie jest zapewne już tak bardzo pozbawione uzasadnienia. Podzielić należy tu twierdzenie Jana Unarskiego o istnieniu „obszaru wspólnego”, w którym nakładają się na siebie techniczna i prawna ocena zdarzeń, a organ procesowy ma prawo pytać o punkt widzenia biegłego oparty na jego doświadczeniu[22].
Zwykle uważa się, że czynności takie, jak: odbieranie wyjaśnień, przesłuchiwanie świadków, zasięganie opinii biegłych, czy przeprowadzenie oględzin stanowią wyłączną domenę postępowań karnych. O tym, że w określonych sytuacjach prokurator może ich dokonywać także w innych postępowaniach na ogół zapominamy. Dobrze więc się stało, że komentatorzy przypomnieli o nich (s. 369) zastrzegając jednocześnie, że przeprowadza się je tylko wtedy, gdy dowody zebrane w postępowaniu administracyjnym lub zawarte w aktach postępowania karnego, nie wystarczają do oceny, czy doszło do naruszenia prawa przez organ administracji publicznej.
Dział III – rozdział 3 i 4 omawianego tu komentarza, odpowiednio do struktury komentowanej ustawy, zawierają uwagi odnoszące się do współudziału prokuratora w zwalczaniu i zapobieganiu przestępczości oraz nadzoru nad wykonaniem kary. Komentarz niestety jest tu dość skromny, co odpowiada zresztą tym dwóm obszarom niedocenianych czy może dokładniej – ograniczanych z różnych powodów w ciągu ostatnich dziesięcioleci, a zarazem tak bardzo potrzebnych i w przeszłości sprawdzających się form aktywności zawodowej prokuratora.
O pożytkach wynikających ze współdziałania z różnymi podmiotami władzy centralnej czy samorządowej, wyrażającej się m.in. w kierowaniu wystąpień pośledczych, zwłaszcza uogólniających, miałem już okazję wspomnieć wcześniej. Wnioski o podjęcie działań w rozumieniu art. 71 omawianej ustawy mogą spełniać rolę analogiczną. Komentatorzy celnie przy tym zauważyli, że „nie jest istotna w rzeczy samej współpraca przebiegająca w atmosferze pozornego zrozumienia, lecz efektywność działania przekładająca się na rzeczywiste umacnianie praworządności” (s. 370). Do zrobienia jest naprawdę wiele. I to na każdym niemal poziomie i sektorze życia publicznego. Inspiracji powinny dostarczać, nie tylko żywiące się emocjami i generujące kolejne pokłady emocji, przekazy medialne, ale przede wszystkim badania naukowe z zakresu organizacji społeczeństw i psychologii społecznej[23].
Trudno przy tym nie zgodzić się z opinią komentatorów, że dobry prokurator będzie z natury rzeczy musiał pozostawać w „konflikcie” z adresatami swoich wniosków. Dodać jeszcze należałoby i to spostrzeżenie, że aktywność profilaktyczna prokuratorów nigdy chyba nie była w cenie ani u opinii publicznej, ani w mediach, ani u przedstawicieli innych ośrodków władzy publicznej. Nie wzbudzała nawet szczególnego zainteresowania przełożonych. Cóż, najlepsze wystąpienie, informacja o edukacji młodzieży szkolnej czy racjonalny projekt legislacyjny, nie są tak spektakularne jak komunikat o zastosowanym areszcie czy surowej karze. W dodatku, wykazany w statystykach urzędowych spadek ujawnionych przestępstw miewał nie tylko wielu ojców, ale też stawał się w przeszłości pretekstem do dyskusji o zmniejszeniu nakładów na walkę z przestępczością.
Od wielu już lat prokurator nie jest organem postępowania wykonawczego. Ustawodawca pozostawił mu jedynie status strony, w dodatku – jak to ujęto w komentarzu – w ograniczonym zakresie. Nie zmienia to oczywiście faktu, że powinności z tego zakresu, jakie na nim ciążą w postępowaniu przed sądem, mogą być ignorowane. Twórcy komentarza wyliczają ich katalog. Zarazem wskazują na szczególne samodzielne uprawnienia prokuratora, w tym rozpoznaje zażalenia na sposób przeprowadzenia niektórych czynności wykonywanych przez policję, np. zatrzymanie czy tytuł do wydania postanowienia o zatrzymaniu osoby podejrzewanej o popełnienie, usiłowanie albo przygotowanie przestępstwa o charakterze terrorystycznym.
Dział IV ustawy Prawo o prokuraturze dotyczy szeroko rozumianego statusu prokuratora i należy do najbardziej ważkich, najbardziej obszernych i zarazem najczęściej chyba komentowanych regulacji ustawowych dotyczących tego zawodu. Nie ma oczywiście możliwości odniesienia się do sposobu skomentowania wszystkich liczących ponad 100 artykułów przepisów. Dlatego uwagi tu przytoczone odnosić się będą do kilku wybranych, w moim przekonaniu relatywnie ważniejszych kwestii.
Autorzy komentarza ocenili, że powierzenie Prokuratorowi Generalnemu pełnej swobody w doborze kadry prokuratorskiej jest rozwiązaniem słusznym, a fakultatywność opiniowania kandydatów na stanowiska prokuratorskie, w przypadku wystąpienia o opinię do właściwego kolegium, jest swoistym testem poparcia dla polityki kadrowej kierownictwa. Zaznaczono przy tym trafnie, że pracodawcą prokuratora jest jednostka organizacyjna, która jest miejscem jego pracy.
Dużo miejsca poświęcono warunkom, jakie muszą być spełnione przez kandydata na prokuratora. Dotyczy to w szczególności scharakteryzowania terminu „nieskazitelny charakter”. Nie trzeba dodawać, że warunek ten rozciąga się na cały czas służby, a także po przejściu w stan spoczynku. Podkreślono w komentarzu, że popełnienie przestępstwa nieumyślnego, np. wypadku drogowego, w świetle nowych rozwiązań ustawowych, nie zamyka drogi do wykonywania zawodu prokuratora. Autorzy trafnie wywiedli tu, że tzw. przestępstwo cywilizacyjne może zdarzyć się każdemu (s. 383).
Zwrócono uwagę na zakres badań lekarskich i psychologicznych kandydatów. W tym ostatnim wypadku zadaniem psychologa jest m.in. ocena ich umiejętności poznawczych i społecznych, ze szczególnym uwzględnieniem zdolności do samodzielnego podejmowania decyzji oraz odporności na stres. To celna uwaga, gdyż w przeszłości niestety zdarzały się przypadki braku zrozumienia przez uprawnionych do wydawania zaświadczeń psychologów o celu badania i specyficznych, permanentnie stresogennych warunkach pracy prokuratora. Nie każda osoba spełniająca kryteria przydatności do pracy w ogóle, jest w stanie, zwłaszcza w dłuższym przedziale czasowym im podołać. Dotyczy to także osób, których charakter bez zawahania należałoby ocenić jako nieskazitelny.
Sporo miejsca zajęły w komentarzu uwagi określające różne ścieżki dochodzenia do zawodu prokuratora przedstawicielom innych zawodów, w tym adwokatów, radców prawnych i sędziów. Analiza tych uwag świadczy o zwracaniu uwagi na kompetencje merytoryczne kandydata i rozbudowane sformalizowane kryteria ich ustalania[24].
Zaznaczono istotne różnice między stosunkiem pracy powstałym na podstawie umowy, a stosunkiem pracy na podstawie powołania, w tym powołania na stanowisko prokuratorskie, które to powołanie jest w istocie nominacją – jedną z podstaw nawiązania stosunku pracy w służbach publicznych. Oznacza to m.in. większą dyspozycyjność, pracę poza godzinami pracy urzędu, możliwość delegowania do innej miejscowości, zakaz zajmowania innych urzędów czy podejmowania dodatkowej pracy zarobkowej.
Słusznie autorzy komentarza zwrócili uwagę na znaczenie okoliczności towarzyszących wręczeniu aktu powołania i odebraniu przyrzeczenia. Odpowiednio dużo uwag znalazło się też przy omawianiu ustawicznej powinności dbania przez prokuratora o powagę sprawowanego urzędu oraz unikanie wikłania się w sprawy czy okoliczności mogące przynieść mu jakąkolwiek ujmę czy też osłabiać zaufanie do jego bezstronności. W tym kontekście przywołano niektóre z postanowień zbioru zasad etyki zawodowej prokuratorów przyjętych 19 września 2012 r. Komentatorzy nie przeoczyli też przy tej okazji faktu, że aktualnie prowadzone są prace nad nową redakcją zbioru zasad etyki zawodowej dla prokuratorów.
Problem publicznych wypowiedzi prokuratorów, w tym prokuratorów w stanie spoczynku, na tematy związane z ich działalnością, uznano za szczególny. Słusznie, gdyż z jednej strony wolność wypowiedzi jest prawem każdego obywatela i prokuratora także nie można jej pozbawiać. Z drugiej strony publiczna rola prokuratora sprawia, że waga jego wypowiedzi ma jednak inny ciężar gatunkowy niż np. dziennikarza. Stąd potrzebna jest i większa rozwaga, a powściągliwość i rzetelność bardziej pogłębiona niż spotykana u innych autorów publicznych wypowiedzi.
Warto jednak pamiętać, że w bardziej odległej przeszłości publiczne wystąpienia prokuratorów traktowane były jako niezwykle ważny, pozytywny składnik ich zawodowej aktywności, a miesięcznik „Problemy Praworządności” skwapliwie je na swoich łamach odnotowywał[25].
Obecnie, w dobie obfitości mediów i ogromu zalewających potencjalnego czytelnika informacji, często zniekształcających i dezawuujących pracę prokuratorów, szansą na rzetelny przekaz stają się strony internetowe prokuratury. Ważne, żeby prowadzono je nie tylko rzetelnie, ale też w atrakcyjny i pozbawiony zawodowego żargonu czy patosu sposób. Zapotrzebowanie na takie informacje ciągle pozostaje ogromne[26]. W moim zaś przekonaniu dobrze służy idei praworządności.
Kolejne uwagi dotyczą obowiązku podnoszenia kwalifikacji. Komentatorzy akcentują przy tym słusznie korzyści wynikające z publikowania artykułów problemowych w periodykach prawniczych czy prowadzenia zajęć dydaktycznych. Do listy rekomendowanych w komentarzu tytułów dodałbym jeszcze Kwartalnik KSSiP, a także wydawnictwa traktujące o naukach pomostowych dostarczających narzędzi wspierających prace śledczą i poprawiających skuteczność postępowań[27].
Osobne problemy szczegółowo omówione w komentarzu dotyczą czasu pracy prokuratora, tajemnicy zawodowej, oświadczeń o stanie majątkowym, zagadnień związanych z delegowaniem i zasadami wynagradzania prokuratorów. W dalszym ciągu komentatorzy zajęli się kwestiami związanymi z urlopami, zwolnieniami lekarskimi i stanem spoczynku. Ważny fragment komentarza dotyczy zasad odpowiedzialności karnej, dyscyplinarnej i służbowej prokuratora, a także zagadnień asesorów, asystentów i aplikantów prokuratury.
Szczegółowa prezentacja kolejnych nasuwających się w toku lektury licznych refleksji nie jest jednak możliwa w konwencji i ramach tego opracowania.
Jedno jest natomiast pewne, omawiany tu komentarz, niezależnie od tego, czy zgodzimy się z każdą z przytoczonych w nim tez, czy też niektóre z nich uznamy za wątpliwe albo nawet nieuzasadnione, jest niezwykle wartościowym i ważnym narzędziem poznania współczesnej prokuratury jako instytucji i wzorca prokuratora jako człowieka oraz jako organu sprawującego doniosłą i odpowiedzialną funkcję społeczną.
Jestem przekonany, że refleksje towarzyszące jego czytaniu pozwolą lepiej zrozumieć swoje powołanie prokuratorom już urzędującym. Natomiast aplikantom przygotowującym się do zawodu lektura komentarza istotnie ułatwi zrozumienie ich przyszłych zadań, praw i obowiązków.
Reflection stemming from Commentary
of A. Kiełtyka et al. to the Law on the
This commentary addresses some select threads in the commentary to the Law on the Prosecutor’s office of 28 January 2016 (consolidated text: Journal of Laws of 2017, item 1767). The commentator reflects on Commentary from the perspective of their own experience of a prosecutor at the district and circuit levels.
P z y p i s y:
[1] A. Kiełtyka, W. Kotowski i A. Ważny, Prawo o prokuraturze. Komentarz, Wydawnictwo Wolters Kluwer Polska, Warszawa 2017.
[2] Taki sam układ przyjęty został w opracowaniu A. Reczki, Prawo o prokuraturze. Komentarz, Prokuratura i Prawo, wydanie specjalne 2017.
[3] Znakomity filozof W. Tatarkiewicz na opisanie takiej sytuacji użyłby zapewne konkluzji następującej: Gdy osiągamy jakieś dobro, to prawie zawsze otrzymujemy razem z nim jakieś zło”. Patrz: W. Tatarkiewicz, O szczęściu, Państwowe Wydawnictwo Naukowe, wyd. VI, Warszawa 1973, s. 443.
[4] W okresie czynnej służby prokuratorskiej miałem wiele okazji służbowych oraz bardziej bezpośrednich do bliższego poznania prokuratorów generalnych sprzed 1989 r. i w okresie późniejszym, już po reformie ustrojowej. Byli wśród nich jawnie oczekujący realizacji przez podległych prokuratorów celów politycznych i tacy, którzy kategorycznie odcinali się od takiej wizji prokuratury. Najwyraźniejszym chyba przykładem tej drugiej opcji był Prof. Wiesław Chrzanowski, który na pierwszym inaugurującym posiedzeniu Rady Prokuratorów wprost oświadczył, że „polityki w prokuratorze nie będzie tolerował, gdyż od rozliczania polityków w państwie demokratycznym są wyborcy, a prokurator ma się zajmować bandytami”.
[5] Patrz: W. Zarzycki, Profos – oskarżyciel w dawnym procesie wojskowym, Problemy Praworządności 1971, nr 5; w wydanej w 1673 r. „Ordynacji sądów wojskowych” zadaniom i obowiązkom profosa, czyli ówczesnego oskarżyciela publicznego poświęcono kilkanaście artykułów.
[6] Przykładem skrajnym jest znany mi z autopsji przypadek „interwencji” jednego z posłów, który przed laty zjawił się w biurze prokuratury rejonowej z wnioskiem o zbadanie problemu w trybie „prokuratorskiej kontroli przestrzegania prawa”. Kiedy go poinformowałem, że prokurator zainteresuje się sprawą, ale z zupełnie innego powodu, nie krył oburzenia. Musiałem mu uświadomić, że kilka miesięcy wcześniej ustawodawca wykreślił „prokuratorską kontrolę przestrzegania prawa” z ustawy o prokuratorze. Po kilkuminutowej dyskusji okazało się, że autor wniosku był wśród głosujących za skreśleniem, którego konsekwencje z umiarkowanym zrozumieniem w końcu przyjął do wiadomości.
[7] M. Żołna, Eksperyment procesowo-kryminalistyczny. Istota i dowodowa rola, Wydawnictwo Difin, Warszawa 2011, s. 218.
[8] Więcej na ten temat tutaj: J. Wojtasik, Eksperyment procesowo-kryminalistyczny, (w:) http://www.janwojtasik.pl/teksty/starsze/57–eksperyment–procesowo–kryminalistyczny.html (data pobrania: 2 listopada 2017 r.), gdzie wskazałem też na przykłady skutecznego poszukiwania takich metod.
[9] W moim przypadku na poziomie prokuratury okręgowej średniej wielkości realne było prowadzenie śledztw własnych w sprawach kryminalnych do czasu, gdy wykonywałem równolegle czynności prokuratora – „skargowca” i wizytatora; okazało się to praktycznie niemożliwe z chwilą powierzenia mi obowiązków zastępcy prokuratora okręgowego, a gdy zostałem prokuratorem okręgowym, ówczesny Prokurator Apelacyjny Mieczysław Tabor wprost zakazał mi osobistego angażowania się w prowadzenie postępowań przygotowawczych wyjaśniając, że rola kierownika jednostki polega na zapewnieniu odpowiedniej organizacji i warunków pracy, a nie zastępowaniu zatrudnionych w niej pracowników.
[10] Z przyczyn trudnych do jednoznacznego zdiagnozowania, prawdopodobnie jednak wynikających z przeciążenia pracą, można niekiedy zaobserwować zjawisko, że także bardzo dobrym prokuratorom zdarza się popełniać błędy natury oczywistej.
[11] Osobiście zdarzyło mi się co najmniej kilkakrotnie spotkać z sytuacją, w której treść decyzji przeze mnie wypracowanej, np. akt oskarżenia czy postanowienie o umorzeniu postępowania, były kwestionowane przez osoby funkcyjne z jednostek nadrzędnych, a ostatecznie w następstwie mojego sprzeciwu i kolejnych kontroli oceniano je jako słuszne; niektóre z tych przypadków były mocno spektakularne i generowały sporo negatywnych emocji.
[12] Przykład takiej rocznej informacji można zobaczyć na stronie internetowej Prokuratury Okręgowej w Zielonej Górze pod adresem http://www.zielona–gora.po.gov.pl/pdf/informacja_ 2000.pdf (data pobrania: 3 listopada 2017 r.).
[13] W efekcie tej ewolucji nie mówimy już o błędzie w sztuce medycznej czy błędzie lekarskim, lecz o błędzie medycznym, gdyż niepomyślny wynik leczenia może być wynikiem awarii urządzenia w laboratorium i pozostawać poza zasięgiem oddziaływania lekarza.
[14] J. Czabański, Ekonomiczne podejście do przestępczości, Edukacja Prawnicza 2005, nr 5 (71).
[15] W opinii przedstawionej w marcu 1996 r. jednej z podkomisji sejmowych pracujących nad kodyfikacjami karnymi uchwalonymi 6 czerwca 1997 r. zaproponowałem przyjęcie zasady, że obowiązkiem prokuratora jest wszczęcie lub wydanie polecenia wszczęcia i przeprowadzenia postępowania przygotowawczego oraz wniesienie i popieranie oskarżenia o każde przestępstwo przeciwko interesom państwa i bezpieczeństwu obywateli, w tym zwłaszcza o przestępstwo ścigane na mocy umów międzynarodowych, popełnione przez zorganizowaną grupę oraz mające charakter gwałtownego zamachu na osobę lub mienie. W pozostałych przypadkach prokurator mógłby prowadzić lub zlecać prowadzenie postępowania przygotowawczego wtedy, gdy według jego oceny wymagałoby tego dobro publiczne lub ważny interes osoby pokrzywdzonej.
[16] J. W. Wójcik przytacza spektakularne wyliczenie efektów takiej manipulacji przez jedną z policji europejskich, w rezultacie którego politycy świętowali spadek przestępczości o ponad 123 tys., podczas gdy wyrywkowo przeprowadzone kontrole dostarczały przesłanek, że w tym samym czasie miał miejsce faktyczny wzrost przestępczości o ponad 1,6 mln (por. J. W. Wójcik, Kryminologia. Współczesne aspekty, Wydawnictwo LEX a Wolters Kluwer, Warszawa 2014, s. 128.
[17] Podczas pełnienia funkcji prokuratora rejonowego w trybie wystąpień doprowadziłem do przebudowy fragmentu drogi państwowej, na której z powodu złego wyprofilowania zakrętu oraz nieodpowiedniej struktury nawierzchni dochodziło do licznych wypadków ze skutkiem śmiertelnym, do zmiany w organizacji pracy służb ochrony w szpitalu, a nawet do powołania w jednej z gmin na terenie rejonu straży miejskiej.
[18] J. Wojtasik, Konsultant w postępowaniu karnym, (w:) http://www.janwojtasik.pl/teksty/ starsze/91–konsultant–w–post%C4%99powaniu–karnym.html (data pobrania: 6 listopada 2017 r.).
[19] O wpływie czynników kontekstowych na treść orzeczeń wymiaru sprawiedliwości, a także opiniowanie przez biegłych ciekawie patrz: J. Wójcikiewicz, Temida pod mikroskopem, Wydawnictwo „Dom Organizatora”, Toruń 2009, s. 25 i nast. Nacisk opinii publicznej na surowy wymiar kary wobec osób upośledzonych umysłowo czy psychicznie chorych, jako przykład sytuacji trudnej w opiniowaniu podkreśla także A. Lipczyński. Patrz: tenże, Psychologia sądowa, Wydawnictwo DIFIN, Warszawa 2007, s. 16–17.
[20] Patrz: J. Jerzewska, Od oględzin do opinii biegłego. Poradnik dla prowadzących postępowanie karne, Dom Wydawniczy ABC, Warszawa 2002, s. 123 i nast.
[21] W. Kotowski, Problematyka wypadków drogowych, Redakcja „Palestry”, Warszawa 2016; R. Zahorski, Dowody w rekonstrukcji wypadku drogowego, Wydawnictwo LEX a Wolters Kluwer business, Warszawa 2012; L. K. Paprzycki, Felietony na drodze, Biblioteka „Paragrafu na drodze”, Wydawnictwo Instytutu Ekspertyz Sądowych, Kraków 2005.
[22] J. Unarski, Ekspertyza wypadku drogowego, (w:) M. Kała, D. Wilk i J. Wójcikiewicz (red.), Ekspertyza Sądowa. Zagadnienia wybrane, Wydawnictwo Wolters Kluwer, Warszawa 2017, s. 545.
[23] Prace publikujące wyniki badań z zakresu profilaktyki przeciwprzestępczej oraz diagnozujące inne mechanizmy życia społecznego publikowane były od dawna i są dostępne także w Polsce. Wystarczy wspomnieć tu klasyczne dzieło A. Peyrefite’a (red.) pt. Społeczeństwo wobec przemocy. Raport Komitetu Badań nad zbrodnią i występkiem, Państwowe Wydawnictwo Naukowe, Warszawa 1982. Oczywiście, nie trzeba chyba dodawać, że zarządzanie sprawami społecznymi wymaga posługiwania się nie tylko wiedzą historyczną, ale przede wszystkim powinno uwzględniać najnowsze badania i prognozy naukowe z określonej dziedziny życia publicznego.
[24] J. Gurgul trafnie skonstatował, że „w końcu zawsze się okaże, iż jeśli o jakość czy efekty postępowania przygotowawczego chodzi, to prawie wszystko w taki czy inny sposób zależy od indywidualnych, wrodzonych i nabytych kwalifikacji prowadzącego (prowadzących) oraz sprawującego nadzór nad tymże postępowaniem”, patrz: tenże, (w:) Całościowe wyobrażenie śledztwa, Prok. i Prawo 2012, nr 12.
[25] Prowadzono systematycznie takie działy, jak: „Prokuratorzy w prasie, radio i telewizji” czy „Prokuratorzy piszą”.
[26] Np. utworzona w połowie 2004 r. strona internetowa Prokuratury Okręgowej w Zielonej Górze w połowie listopada 2017 r. notowała ponad 42 mln odsłon.
[27] Mam tu na myśli: Problemy Kryminalistyki wydawane przez CLKP, Z Zagadnień Nauk Sądowych (Problems of Forensic Science) czy Paragraf na Drodze wydawany przez IES w Krakowie, Archiwum Medycyny Sądowej i Kryminologii, a także szereg innych periodyków wydawanych na polskich uczelniach.
Prokuratura i Prawo nr 1/2018

References: art. 7
 art. 7
 art. 11
 art. 58
 art. 60
 art. 60
 art. 64
 art. 71