Source: http://docplayer.pl/2445558-Sporzadzony-w-dniu-1-czerwca-2007-r-poczatek-przesluchania-godz-10-min-07.html
Timestamp: 2018-01-20 01:43:18+00:00

Document:
Sporządzony w dniu 1 czerwca 2007 r. Początek przesłuchania godz. 10 min 07 - PDF
Sporządzony w dniu 1 czerwca 2007 r. Początek przesłuchania godz. 10 min 07
Download "Sporządzony w dniu 1 czerwca 2007 r. Początek przesłuchania godz. 10 min 07"
1 Protokół przesłuchania osoby wezwanej w celu złożenia zeznań przed Komisją Śledczą do zbadania nieprawidłowości w działaniach organów Państwa w procesie przekształceń niektórych banków (SPSB) w dniu 1 czerwca 2007 r. Sporządzony w dniu 1 czerwca 2007 r. Początek przesłuchania godz. 10 min 07 Przewodniczący Komisji Adam Hofman: Na wezwanie komisji stawił się pan Grzegorz Kołodko. Zgodnie z treścią art. 11d ust. 1 ustawy o sejmowej komisji śledczej, w związku z art Kodeksu karnego, pouczam pana, iż zeznając przed sejmową komisją śledczą, jest pan zobowiązany mówić prawdę i tylko prawdę. Zeznanie nieprawdy lub zatajenie prawdy powoduje odpowiedzialność karną na podstawie art Kodeksu karnego, który przewiduje sankcje w postaci kary pozbawienia wolności do lat trzech. Wymogi proceduralne obligują mnie do zadania pytania: Czy zrozumiał pan treść pouczenia? Tak. Dziękuję. Zgodnie z treścią art. 11c ust. 1 i 2 oraz art. 17 ust. 1 ustawy o sejmowej komisji śledczej pouczam pana o następujących prawach, które panu przysługują: uchylenie się od odpowiedzi na pytanie, jeżeli jej udzielenie mogłoby narazić pana lub osobę dla pana najbliższą w rozumieniu art Kodeksu karnego na odpowiedzialność za przestępstwo lub przestępstwo skarbowe; odmowy zeznań, gdy jest pan osobą 1
2 podejrzaną o popełnienie przestępstwa pozostającego w ścisłym związku z czynem stanowiącym przedmiot postępowania albo gdy za to przestępstwo został pan skazany; żądania, aby przesłuchano pana na posiedzeniu zamkniętym, jeżeli treść zeznań mogłaby narazić na hańbę pana lub osobę dla pana najbliższą w rozumieniu art Kodeksu karnego; odmowy zeznań co do okoliczności, na które rozciąga się ciążący na panu obowiązek zachowania tajemnicy ustawowo chronionej w przypadkach określonych w przepisach ustawy o sejmowej komisji śledczej; zgłoszenia wniosku o zarządzenie przerwy w posiedzeniu komisji; zwracania się z wnioskiem o uchylenie pytania, które w pana ocenie sugeruje mu treść odpowiedzi, jest nieistotne bądź niestosowne; złożenia wniosku o dokonanie czynności, które komisja może albo ma obowiązek podejmować z urzędu; złożenia wniosku o wyłączenie członka komisji w trybie art. 5 albo art. 6 ustawy o sejmowej komisji śledczej. Przypominam też, że przebieg przesłuchania jest utrwalany za pomocą urządzenia rejestrującego dźwięk i obraz, o czym został pan uprzedzony w wezwaniu. W dalszej kolejności, na podstawie art. 11b ustawy o sejmowej komisji śledczej, zwracam się do pana z zapytaniem: Czy ustanowił pan pełnomocnika? Nie. Proszę o podanie imion, nazwiska, wieku oraz zajęcia. Grzegorz Witold Kołodko. Urodzony Profesor zwyczajny, doktor habilitowany nauk ekonomicznych, dyrektor Centrum Badawczego Transformacji Integracji i Globalizacji TIGER w Wyższej Szkole Przedsiębiorczości i Zarządzania im. Leona Koźmińskiego w Warszawie. Dziękuję uprzejmie. Oświadczam, że dane dotyczące miejsca zamieszkania znane są komisji i znajdują się w aktach sprawy. Czy był pan prawomocnie skazany za składanie fałszywych zeznań lub oskarżenie? 2
3 Nie. Proszę wszystkich o powstanie. Zgodnie z treścią art. 11d ustawy o sejmowej komisji śledczej nastąpi teraz odebranie od pana przyrzeczenia. Proszę za mną powtarzać. Świadomy znaczenia moich słów Świadomy znaczenia moich słów i odpowiedzialności przed prawem i odpowiedzialności przed prawem przyrzekam uroczyście przyrzekam uroczyście że będę mówił szczerą prawdę że będę mówił szczerą prawdę niczego nie ukrywając z tego, co jest mi wiadome. 3
4 niczego nie ukrywając z tego, co mi jest wiadome. Dziękuję. Czy mógłby pan przewodniczący powiedzieć mi, jaki jest przedmiot prac komisji? Już, przepraszam bardzo. Świadek został poinformowany w wezwaniu o przedmiocie prac komisji. Zgodny on jest z treścią uchwały o sejmowej komisji śledczej. W wezwaniu świadek o tym został poinformowany, w związku z tym chciałem zapytać, czy na tą okoliczność świadek chce skorzystać z prawa do swobodnej wypowiedzi? W wezwaniu, które otrzymałem z sejmowej komisji, jest stwierdzenie, że mam się stawić dzisiaj po wcześniejszych odwołaniach posiedzeń z przyczyn mi nieznanych w celu udziału w posiedzeniu komisji, która zajmuje się, bodajże, jest tam sformułowanie: nieprawidłowościami czy problemami związanymi z przekształceniami w sektorze bankowości. Tyle wiem na ten temat. I dokładnie taki jest przedmiot wezwania. Tytuł uchwały i treść uchwały dotyczy nieprawidłowości w procesach działań organów państwa w prywatyzacji niektórych banków. Komisja w związku z tym wezwała świadka, przekładając terminy ze względów różnych. Niekoniecznie one muszą być znane świadkowi, w związku z tym, zgodnie z Kodeksem postępowania karnego, chciałem zapytać, czy świadek chciałby skorzystać z tego prawa. Mogę doprecyzować, jeśli ułatwi to świadkowi wypowiedzenie się na ten temat, że komisja w swoim tym pierwszym działaniu zajmuje się wątkiem sprawy, która dotyczy nieprawidłowości podczas prywatyzacji Banku Śląskiego. W związku z tym jeszcze raz chciałem zapytać świadka, czy chciał skorzystać ze swobodnej wypowiedzi w tej sprawie? 4
5 Dziękuję. Dwukrotnie pełniłem funkcję wiceprezesa Rady Ministrów, czyli wicepremiera koordynującego politykę gospodarczą Rzeczypospolitej i równocześnie ministra finansów, po raz pierwszy w latach , po raz drugi w latach Przy obu tych epizodach, no, ładne mi epizody, szmat życia, nie tylko mojego, ale nas wszystkich, była zupełnie odmienna sytuacja, jeśli chodzi o sferę systemową, strukturalną, instytucjonalną, realną naszej gospodarki, także w odniesieniu do bankowości. Wtedy, kiedy zajmowałem się koordynacją polskiej polityki gospodarczej, mnie o czym wiem, jestem także przekonany, że wszystkim rządom Rzeczypospolitej, który najlepiej pro publico bono, jak mogłem służyłem przyświecało to, aby przeprowadzać wszystkie operacje, wszystkie działania, wszystkie polityki, w tym także w odniesieniu do sektora finansowego, do jego członu bankowego, w sposób taki, aby sprzyjało to interesowi publicznemu, poprawiając konkurencyjność polskiej gospodarki i przyspieszając tempo rozwoju, co przekładać się miało i przekładało się wyraźnie, zwłaszcza w tych czasach, kiedy tę politykę prowadziłem, na poprawę życia polskich rodzin, za co zresztą miliony tychże rodzin są wdzięczne, gdyż ludzie są świadomi tego, co, kiedy i dlaczego się działo. Wobec tego do restrukturyzacji sektora bankowego, w tym do prywatyzacji pewnych jego komponentów w tych czasach, kiedy ponosiłem odpowiedzialność za politykę rozwoju społecznogospodarczego, w tym finansową, podchodziłem w sposób instrumentalny, traktując przekształcenia w sektorze bankowym jako instrument poprawy konkurencyjności polskich przedsiębiorstw i warunków życia polskich rodzin, co zaskutkowało najlepszymi w historii ostatnich 25 lat efektami gospodarczymi. W czasie realizacji Strategii dla Polski w latach dochód narodowy w kategoriach PKB, produktu krajowego brutto skoczył o 28% na jednego mieszkańca. Zatrzymaliśmy narastanie nierównomierności, bezrobocie spadło o ponad milion osób, z ponad 3 mln do poniżej dwóch, co znakomicie poprawiło standardy życia wielu polskich rodzin. Ta troska była autentyczna. Polska także została uznana przez światową społeczność polityczną i ekonomicznofinansową za poważnego, wiarygodnego i perspektywicznego partnera, co owocowało dużym napływem bezpośrednich inwestycji zagranicznych, zwrotnie przyczyniających się jeszcze dalej do poprawy konkurencyjności polskiej gospodarki i co także zaowocowało przyjęciem Polski równo 11 lat temu, w lipcu 1996 r. miałem zaszczyt w imieniu Rzeczypospolitej podpisać porozumienie o przystąpieniu Polski do Organizacji Rozwoju i Współpracy Gospodarczej (OECD), co z pewnością było największym sukcesem do czasu przystąpienia Polski do Unii Europejskiej. 5
6 W tym czasie sytuacja polskiej bankowości znakomicie się poprawiła poprzez, po pierwsze, dokapitalizowanie sektora bankowego, po drugie, wzmocnienie instytucjonalne, także dzięki pewnym ustawom, które Wysoka Izba zechciała na wniosek rządu poprzedzony wnioskiem moim jako ministra finansów przyjąć. Między innymi powstał wówczas na przykład fundusz gwarancji bankowych, Bankowy Fundusz Gwarancyjny, który zabezpieczał interesy depozytariusza, a więc ludności przede wszystkim lokującej swoje oszczędności w bankach i jestem dumny jako polski wicepremier, minister finansów i z tego, i z następnego epizodu, gdyż Polska w niezwykle trudnych warunkach nasilającej się globalizacji i globalnej światowej konkurencji jest jednym z nielicznych, znaczących, a zarazem znaczących, tzw. wyłaniających się rynków gospodarki w czasie bardzo głębokich systemowych zmian, która uniknęła kryzysu finansowego. To nie udało się także wielu państwom ościennym, a łącznie z sąsiadującymi z nami np. Ukrainą, Rosją czy też nawet członkami Unii Europejskiej, takim jak Czechy, a Polsce to się udało i to właśnie wskutek bardzo światłej, rozważnej, roztropnej, mającej przede wszystkim na interesie, na względzie, interesy ludności, polskich rodzin, polityki finansowej i konkretne decyzje, które były podejmowane wtedy zarówno przeze mnie jako dźwigającego ciężar prowadzenia Ministerstwa Finansów, razem z koordynacją całokształtu polityki gospodarczej, rząd i parlament, gdyż decyzje strukturalne, polityczne o fundamentalnym znaczeniu i daleko idących konsekwencjach były podejmowane przez parlament po to, aby one się uspołeczniły, aby dobrze się osadziły w świadomości społecznej, gdyż tylko suwerenni przedstawiciele narodu mógł pewne decyzje o najwyższej randze podejmować. A realizowaliśmy także ustawy podjęte już przez parlament poprzedniej kadencji, dlatego że niezależnie od różnych zawirowań politycznych i od przebiegu cykli politycznych w gospodarce, finansach, obowiązuje pewna konsekwencja, pewna logika, pewna sekwencja. Są pewne procesy, które są zastane, trwają, trzeba było je kontynuować, jeśli były słuszne, jeśli natomiast coś trzeba było zmienić na lepsze, robiliśmy to z troską o interes społeczny i myślę, że najlepiej oceniać to po rezultatach. Kiedy z górą 13 lat temu tu, w Wysokiej Izbie, przez jednego z opozycyjnych posłów przedstawiając założenia Strategii dla Polski, a nie dla kogokolwiek innego byłem oskarżany o brak wiedzy ekonomicznej, bo jakoby nie można było naraz obniżać inflacji i bezrobocia, a przypomnijmy, że w tych latach bezrobocie spadło z ponad 17% do poniżej 10, o ponad milion, jak powiedziałem, co się przekłada na poprawę warunków życia kilku milionów ludzi, a inflacja z 37% do 13, co także znakomicie poprawiło zaufanie konsumentów i przedsiębiorców, a inni opozycyjni posłowie zarzucali Strategii dla Polski, że nie ma tam instrumentacji, choć oczywiście było to bardzo bogate w instrumentacje. Ja wtedy powiedziałem, 6
7 powołując znany wysokiej komisji i wszystkim państwu fragment samej Biblii, że: po owocach ich sądzić będziecie, i tak znakomitych owoców, jak w czasie realizacji Strategii dla Polski w latach , nie było nigdy do tej pory. Życzyć wobec tego pozostaje obecnemu i następnym rządom, żeby równie dobrze służyli polskim rodzinom i polskim przedsiębiorcom, w tym także polskiemu sektorowi finansowemu, który, powtórzę jeszcze raz, ma być widziany instrumentalnie, i takoż był widziany przeze mnie. Nigdy nie był to cel samoistny. Jeśli chodzi o drugi epizod, w rządzie była zupełnie już inna sytuacja, także odnośnie do funkcjonowania sektora finansowego i bankowego. Większość tego sektora była w tym czasie już sprywatyzowana, dyscyplinując bardzo mocno procesy gospodarcze, nakładając tzw. twarde ograniczenia budżetowe na wszystkie firmy i na wszystkie przedsiębiorstwa. Przy czym w tych wszystkich zdecydowanie większy, w wyniku postępującego procesu prywatyzacji, był już udział firm niepaństwowych, prywatnych. I wówczas moja uwaga skupiała się przede wszystkim na wynegocjowaniu jak najkorzystniejszych dla Polski warunków wejścia do Unii Europejskiej w finalnej fazie tych negocjacji, gdzie koordynowałem i odpowiadałem głównie za wątki gospodarcze, finansowe, monetarne i fiskalne. I jestem przekonany, że w tych warunkach, w jakich przyszło mi podjąć tę pracę 5 lat temu, wiele więcej, jeśli cokolwiek chyba już nic korzystne dla Polski i jej gospodarki, przedsiębiorców, rodzin, państwa, budżetu, finansów publicznych wynegocjować się już nie dało i weszliśmy w sumie do Unii Europejskiej na korzystnych warunkach. Wówczas także powstał Program naprawy finansów Rzeczypospolitej, który choć bez tej nazwy w zasadniczej mierze jest także obecnie kontynuowany przez rządy pana premiera Marcinkiewicza i pana premiera Kaczyńskiego. Więc solidaryzuję się z nimi we wszystkim tym, co robią słusznego na linii Programu naprawy finansów Rzeczypospolitej. A jeśli ich życzeniem jest nazywać te przedsięwzięcia inaczej każdy ma takie prawa autorskie, na jakie zasłużył. Tyle, jeśli to jest to, co pan przewodniczący miał na myśli, zadając mi to pytanie, czy ja mam coś do powiedzenia ogólnie. Dziękuję bardzo. Bardzo dziękuję. Swobodna wypowiedź ma to do siebie, że jest swobodna, w związku z tym każda wypowiedź na temat związana z wezwaniem przed komisję jest jak najbardziej dopuszczalna i na miejscu. Rozumiem, że zakończył pan swoją wypowiedź, panie premierze, w związku z tym chciałem zapytać członków komisji, czy wszyscy chcą zadawać pytanie? 7
8 Chciałem określić czas w pierwszej turze zadawania pytań na 15 minut i udzielić sobie głosu jako pierwszemu. Panie premierze, proszę mi powiedzieć, kiedy pełnił pan funkcję ministra finansów w rządzie Rzeczypospolitej? Od 28 kwietnia 1994 r. do 4 lutego 1997 r. oraz powtórnie chyba od 7 lipca 2002 r. do chyba 16 czerwca 2003 r. Naprawdę, ma pan świetną pamięć, panie premierze. Chciałem w związku z tym... Ja zawsze pamiętam to, co należy. Tak, jak zauważyłem, rzeczywiście. Jako członek rządu Chciałem zapytać pana, panie premierze, jako członka rządu ale również jako osobę, której stan wiedzy na ten temat jest bardzo duży chciałem zapytać o pana zapatrywania na prywatyzację polskich banków. Bo tą część, o której w swobodnej wypowiedzi pan poruszył, że traktował pan premier jako instrument, to ja rozumiem. Ale chciałem zapytać w ogóle, jako proces Czy to był proces, który odbył się tak, jak należy, czy możliwe, że były inne teorie na temat prywatyzacji sektora, które nie zostały po prostu wzięte pod uwagę, bo zwyciężyły koncepcje, które wprowadzono w życie? Panie Przewodniczący! Nauka, którą uprawiam, ekonomia, ma to do siebie w odróżnieniu od fizyki i matematyki, które są też bardzo zawiłe że na bardzo wiele kategorii, zjawisk, procesów występuje wiele poglądów. W szczególności tych poglądów jest wiele, kiedy łączą się one z ideologiami, które się różnią, które różnią ludzi, formacje, partie, pokolenia, regiony, czasy. Ale także kiedy różnią się oni interesami ekonomicznymi bądź interesami grup, do których należą. Wobec tego nie inaczej może być, jeśli chodzi o tzw. bankowość czy instytucje pośrednictwa finansowego typu: rynek kapitałowy, instytucje ubezpieczeniowe, banki. 8
9 Jest wobec tego zrozumiałe, że tak w każdym przypadku zmian strukturalnych i własnościowych, jak i w przypadku restrukturyzacji i prywatyzacji polskiego sektora bankowego w szczególności, ścierały się bardzo różne opinie i koncepcje. Czasami, w rzeczy samej, były to debaty stricte naukowe, technokratyczne, merytoryczne co do najlepszych sposobów osiągania określonych celów, ale czasami także fundamentalne dyskusje dotyczące tego, co w zasadzie powinno być celem. I w tych sprawach nigdy nie było ani naukowego, ani intelektualnego, ani tym bardziej co ja uważam, jest zrozumiałe dla nas wszystkich politycznego pełnego zrozumienia. Ale moje myślenie o gospodarce i o polityce gospodarczej jest takie, że należy szanować partnerów. Ja mam swoje poglądy na bardzo wiele spraw. Są to poglądy naukowe, poparte logiką naukowego rozumowania i głęboką wszechstronną analizą wielowątkowych faktów, zjawisk i procesów. Ale znam ludzi mądrych i mądrzejszych, którzy mają inne poglądy, więc wsłuchuję się, jaka jest argumentacja i czy my się różnimy argumentami, czy my się różnimy ideami, czy my się różnimy interesami, które za wypowiadaną argumentacją stoją. Ja powtórzę tylko, że jeśli chodzi o interesy, którym ja w swojej działalności przyświecałem i starałem się, żeby tak myślał, rozumował, a na pewno podejmował decyzje rząd i parlament wtedy, kiedy miałem jakiś na to wpływ żeby to był interes publiczny, interes polskiej gospodarki, polskiego społeczeństwa. I tak go do tej pory rozumiem. I może z tego punktu widzenia nawet byłem trochę dziwnym ministrem finansów, który troszczył się na przykład o to, żeby ludzie mieli pracę i żeby rosły płace realne w sytuacji, kiedy niektórzy moi koledzy strasznie się martwili, albo się martwią obecnie, że ludziom rosną płace realne. Bo nie daj Boże sobie jeszcze za to coś więcej kupią i będą nieco lepiej żyli, ale komuś na przykład z tego samego powodu mogą spaść zyski. Wobec tego były różne koncepcje i jeśli one nie były uwzględniane w decyzjach, które zapadały, to nie oznacza, że one nie były wysłuchiwane. Ja wysłuchiwałem w swojej działalności wszelkich koncepcji, pytając o to tych, którzy mieli coś ciekawego do powiedzenia, a takich było bardzo wielu w kręgach rządowych i opozycyjnych, w rozmaitych grupach ekonomistów. Ale, koniec końców, musiały zapadać jakieś decyzje i te decyzje zapadały, przynajmniej w czasach, kiedy ja za tę politykę odpowiadałem. I tę odpowiedzialność polityczną i merytoryczną w tym zakresie mogę brać na siebie, czy współodpowiedzialność w takim zakresie, w jakim konstytucyjnie to na ministra finansów spada. Uważam, że te decyzje były słuszne. Natomiast Tak, były zgłaszane alternatywne koncepcje, żeby chociaż przypomnieć obstrzał z różnych stron jak to kiedyś powiedziałem w Wysokiej Izbie podczas jednej z debat raz z lewa, raz z prawa, rzadko z pozycji zdrowego rozsądku. 9
10 Otóż, bez przerwy było słychać, że prywatyzujemy za dużo, i za szybko, i za tanio, ale w tym samym czasie było słychać z drugiej strony z politycznego spektrum, że wstrzymujemy prywatyzację, rekomunizujemy sektor bankowy i prowadzimy działalność antyreformatorską. Otóż, jedne i drugie poglądy, przy takim zasadniczym uogólnieniu, były poglądami błędnymi dlatego, że te przekształcenia były dokonywane wtedy powtarzam jeszcze raz, kiedy ja za to mogę brać odpowiedzialność we właściwy sposób i we właściwym czasie, bo w interesie publicznym właściwie rozumianym. Aczkolwiek do dziś mogą być kontrowersje odnośnie do wielu spraw technicznych, gdyż materia jest zawsze bardzo skomplikowana. Dziękuję za tą szeroką odpowiedź. Może uda mi się namówić pana premiera, żeby ocenił bardziej konkretnie w takim wypadku konkretną prywatyzację. Chodzi o prywatyzację Banku Śląskiego w tym pierwszym etapie, czyli w latach Jak pan premier ocenia tę prywatyzację? Czy to była prywatyzacja udana? Czy te nieprawidłowości, które przecież są publicznie znane, to nie są nieprawidłowości wymyślone przez komisję? Bo chociażby te, które pojawiły się w raporcie NIKu ja myślę, że pan premier ma na ten temat wiedzę czy są nieprawidłowościami podnoszonymi słusznie, czy nie? Czy ta prywatyzacja mogła być zrobiona lepiej, czy była zrobiona najlepiej jak można było? Niektórzy powiadają, panie przewodniczący, że wszystko, co robimy, można zawsze zrobić trochę lepiej. Ale rozumiem, że pytanie jest bardziej jakościowe, a nie o trochę. Ta prywatyzacja była przeprowadzona zanim ja zostałem członkiem rządu. Proponowano mi wejście w skład rządu już we wrześniu 1993 r., jednakże moje warunki programowe, dotyczące Strategii dla Polski, nie zostały przyjęte i zagwarantowane politycznie w takim stopniu, w jakim mógłbym wówczas uznać to za dostateczne, aby być przekonanym, że moja publicznie właściwa linia polityki finansowogospodarczej będzie realizowana. Potem, m.in. w wyniku konsekwencji prywatyzacji Banku Śląskiego, nastąpiły pewne zmiany i propozycja wejścia do rządu wróciła kilka miesięcy później już w nieco innej sytuacji politycznej, która umożliwiła realizację z nawiązką tego, co założyłem w Strategii dla Polski. Ten dokument jest także znany, ma zresztą swój wyraz również parlamentarny. Co do samej zaś prywatyzacji Banku Śląskiego, ja nie rozumiałem tej prywatyzacji wtedy, kiedy ona była dokonywana, gdyż uważam, że sytuacja wówczas była taka, że należało poczekać z prywatyzacją tego banku ze względu na to, że w sposób ewidentny, co dla fachowców 10
11 było jasne, a także dla spekulantów na rynku kapitałowym, a konkretnie na warszawskiej Giełdzie Papierów Wartościowych występował tzw. bąbel albo balon. Było kwestią czasu, że on rychło pęknie. Wobec tego decydenci stali w obliczu alternatywy albo poczekać na inny czas z tą prywatyzacją, ale zarazem byli pod presją wynikającą z realizacji programu restrukturyzacji polskich banków i podjęli taką decyzję, jaką podjęli. Natomiast nie rozumiałem tego wtedy i dawałem temu także wyraz publiczny, dlaczego bank został sprzedany w ofercie publicznej po ewidentnie zaniżonej w stosunku do rynkowej wartości cenie. Przy czym chcę podkreślić raz jeszcze, żeby panowie z komisji dobrze mnie zrozumieli, ta cena była ceną spekulacyjnie wyśrubowaną w wyniku balonu, który wówczas był na giełdzie, co się zresztą wkrótce okazało, gdyż kilka miesięcy później ten balon pękł i wszystkie ceny drastycznie spadły, również i ta cena. A można było, sprzedając Bank Śląski jesienią 1993 r., sprzedać go za zdecydowanie wyższą cenę, co byłoby bardziej korzystne dla budżetu, ale zarazem stworzyłoby może mniejszą zachętę dla gospodarstw domowych do dalszego inwestowania w rynek kapitałowy, co także, jak sądzę, mogło być jedną z przesłanek podejmowania tamtej decyzji, ale o to musi pan przewodniczący zapytać tych, którzy decydowali. Ta decyzja została podjęta i proces został przeprowadzony zanim ja przystąpiłem do rządu. Dziękuję, panie premierze. A czy badał pan sprawę tej prywatyzacji już jako minister finansów, czy zlecał pan jakieś kontrole, sprawdzał pan, czy wszystko z tą prywatyzacją było w porządku, czy ta analiza pana premiera wynika tylko z ogólnej znajomości sytuacji wtedy i giełdy oraz sytuacji z prywatyzacją, czy wynika z kontroli przeprowadzonej już w ministerstwie? Panie przewodniczący, ja zawsze myślę do przodu. Ja jestem człowiekiem progresywnym i ja myślę o rozwoju, o przyszłości, troszcząc się o teraźniejszość, a z przyszłości to ja wyciągam wnioski, jakich błędów nie należy popełniać. I kiedy ja podejmowałem decyzje o kolejnych prywatyzacjach, a w zasadzie tylko dwu, to te decyzje były takie, żeby każdy bank, który będzie sprywatyzowany, był sprzedany we właściwym czasie, a we właściwym czasie odpowiadałem na to pytanie tak wtedy i tak odpowiem teraz i nie tylko w przypadku banków, w każdym innym oznacza, że muszą być zrealizowane dwie funkcje równocześnie. Jeśli jedna z nich jest niespełniona, jedno z tych kryteriów, to już jest błąd. Po pierwsze, prywatyzacja ma sens wtedy, kiedy w ślad za nią idzie poprawa jakości zarządzania korporacyjnego i poprawia się efektywność mikroekonomiczna. I po drugie, skoro sprzedajemy 11
12 majątek publiczny, to trzeba zmaksymalizować przychód. To pierwsze może jest mniej zrozumiałe, to drugie chyba jest zrozumiałe dla wszystkich. Bo jeśli ktoś sprzedaje używany samochód, to zanim go sprzeda, to go wypucuje, podrasuje, jeśli jest przekonany, że może go sprzedać za 4 tygodnie drożej niż dzisiaj, to każdy rozsądny poczeka 4 tygodnie, chyba że ma jakiś tzw. nóż na gardle i musi sprzedać dzisiaj, dlatego że musi coś zapłacić na przykład wieczorem, jakąś należność, jakieś zobowiązanie. I moje myślenie było takie, żeby tak postępować, zwłaszcza że, o ile pamiętam, wtedy z inspiracji niektórych z posłów, powołano sejmową komisję, która spokojnie, merytorycznie badała i wyjaśniała tę sprawę. Wobec tego udzielaliśmy wszystkich wyjaśnień jako Ministerstwo Finansów, zwłaszcza osoby, które były uwikłane w tamtą prywatyzację i miały na ten temat wiedzę techniczną bądź inną, a ja robiłem swoje. Oznacza to, że przygotowując zmiany strukturalne w sektorze bankowości i kolejne prywatyzacje, starałem się te banki sprywatyzować w ten sposób, aby uzyskać za nie maksymalnie możliwą cenę. Co to jest maksymalnie możliwa cena? Maksymalnie możliwa cena to jest taka, którą potem weryfikuje rynek, który tu jest obiektywny i jest to wobec tego cena pierwszego kwotowania, jak powiadamy, akcji firmy sprywatyzowanej na rynku kapitałowym, w tym przypadku na warszawskiej Giełdzie Papierów Wartościowych. I z tego punktu widzenia... Panie premierze, chciałbym wrócić, jeśli można do pytania, bo już uzyskałem odpowiedź, i przepraszam, że przerywam, ale w związku z tym chciałem zapytać o coś innego. Jak rozumiem, nie zlecał pan prywatyzacji ze względu na to, że działała też komisja sejmowa, no z tych powodów, które pan premier powiedział. A czy mógłby mi pan premier powiedzieć, jak rozumiał pan premier już jako minister finansów pojęcie resztówki, obejmujące akcje Skarbu Państwa w spółkach, gdzie Skarb Państwa nie ma pakietu kontrolnego? Jest to wielkość, nie wiem, 10, 20% akcji, czy wtedy, gdy istnieje jakiś inwestor, który ma pakiet większy niż Skarb Państwa, no rożne są. Nie, ja nie podchodziłem do kwestii resztówki w kategoriach ilościowych, kiedy to jest resztówka, a kiedy nie. Resztówki nie były moim oryginalnym pomysłem, była to część zastanego inwentarza w całym procesie prywatyzacji nie tylko banków. I rozumiem, że koncepcja, która leżała u podstaw tego, żeby Skarb Państwa zatrzymywał tu czy ówdzie mniejszościowe pakiety akcji, tzw. resztówki, polegała na tym, żeby mieć jakiś jednak, niedecydujący, ale jednak jakiś wgląd w to, co się dzieje w danym banku, przedsiębiorstwie czy firmie. I, jak sądzę, ci, którzy byli zwolennikami takich resztówek, uważali, że ten wgląd do czegoś może służyć, do orientowania się w zamiarach firmy czy też ewentualnie do poszukiwania sposobów 12
13 współpracy pomiędzy firmą większościowo już sprywatyzowaną a potrzebą realizacji pewnych programów restrukturyzacji. Proszę pamiętać, że tamte lata to były inne lata niż teraz w wyniku fatalnego, największej pomyłki ostatnich prawie 20 lat, szoku bez terapii opartej o neoliberalne koncepcje gospodarcze z początku lat 90. Panie premierze, moje pytanie było bardzo konkretne, znaczy o rozumienie resztówki, ponieważ to było pojęcie używane w oficjalnych dokumentach. W związku z tym jeszcze raz bym prosił pana premiera o to, żeby powiedział, czy dobrze rozumiem, że resztówka to to, co Skarb Państwa posiada, jeśli istnieje ktoś, kto ma większy pakiet niż Skarb Państwa tak? Tak rozumiem resztówki, panie przewodniczący. W teorii ekonomii nie ma pojęcia resztówka, wobec tego każdy rozumie, jak chce. Ja rozumiem resztówkę w ten sposób, że to jest ta reszta, mała część, na pewno nie decydująca, która pozostała po sprzedaniu większości. Rozumiem. I generalnie przy moim podejściu nie przykładałem i nie przykładałbym obecnie wielkiego znaczenia do resztówek. Uważam, że jeśli podejmowało się decyzje o prywatyzacji tego czy innego przedsiębiorstwa, bez względu na to, jaki to był sektor, choć bankowość ma pewną specyfikę, decyzja strategiczna to jest taka, czy się wyzbywa większościowego pakietu, czy nie albo inaczej, czy pakiet, który pozostaje na ręku, w tym przypadku państwa, czy to jest pakiet, który umożliwia jeszcze kontrolę. To nie musi być ponad 50%, przy bardzo dużym rozproszeniu akcji, do czego mogło dojść w wyniku realizacji ofert publicznych i sprzedaży dla ludności, wystarczyć czasami może, że się ma 20%, pod warunkiem że pozostałe 80% jest rozsypane pomiędzy wielką liczbę akcjonariuszy i to wtedy nie jest resztówka, tylko to jest pakiet kontrolny. Oczywiście, ja to rozumiem, ja rozumiem 13
14 A w innej sytuacji, przepraszam, jeśli ja panu posłowi sprzedam 60 51%, a sobie zostawię 30, to na dobrą sprawę ja mam też resztówkę, chociaż jeśli ja mam aż 30, a pan ma 51, pan ma władzę, ale pan się musi ze mną liczyć. Pan się musi ze mną liczyć, dlatego że to jednak jest poważny partner, a na tym polega istota spółek korporacyjnych. I być może to przyświecało w tych prywatyzacjach, gdzie decydenci postanawiali, aby na ręku Skarbu Państwa była tzw. resztówka. Rozumiem. I ta odpowiedź mnie bardzo satysfakcjonuje, bo w związku z tym, że ja tak też myślałem o tej resztówce, która pojawia się w dokumentach. Proszę mi powiedzieć, czy dawał pan jako minister finansów jakiemuś urzędnikowi ministerstwa czy swojemu zastępcy pełnomocnictwo do zbycia resztówki akcji Banku Śląskiego? Nie sądzę i... ja nie sądzę, żebym ja miał prawa takie jako minister finansów. Moim zdaniem takie uprawnienia mogła mieć chyba i miała chyba tylko Rada Ministrów. Natomiast, panie pośle, ja myślałem systemowo. Ja nie jestem detalista, tylko ja jestem strateg gospodarczy. Ja dbałem o interesy Rzeczypospolitej, a nie o resztówki tego czy innego przedsięwzięcia. I, dbając o to, w ramach wielkiego programu reform strukturalnych, który nazywał się: Reforma Centrum Gospodarczego, z mojej inicjatywy parlament powołał swego czasu Ministerstwo Skarbu Państwa. I chodziło o to, żeby przesunąć wszystkie tego typu działania, a więc funkcję właścicielską przesunąć do Skarbu Państwa, który miał być podmiotem troszczącym się o to, o co, jak rozumiem, pan przewodniczący troszczy się w swoich pytaniach. Natomiast minister finansów jako urząd konstytucyjny miał zajmować się przede wszystkim regulacją. Taki był podział pracy. Wobec tego minister finansów nie powinien podejmować decyzji o wyzbywaniu resztówek, a jeśli takie decyzje były, to były one uzgadniane i podejmowane na szczeblu uprawnionego do tego rządu. Tak przynajmniej, sądzę, regulowały to przepisy prawa. Ja też, panie premierze, tak sądzę i myślę, że tak powinno być. Ale w związku z tym chciałem pokazać panu dokument, który jest właśnie takim pełnomocnictwem. Ja sam..., sam fakt, że pan premier nie pamięta, to jest dla mnie..., jakoś niespecjalnie mnie to dziwi, było to dawno, ale jest to pełnomocnictwo właśnie do zbycia resztówki 14
15 na urzędnika ministerstwa finansów czy podsekretarza stanu. Ale nie sam ten fakt jest dla mnie najistotniejszy. To jeden jakby początek tego, o co chciałem pana premiera zapytać. No, no, panie, panie pośle, no przecież to jest pełnomocnictwo wystawione przez urząd konstytucyjny, którym jest minister Rzeczypospolitej. Tak się składa, że wtedy nim byłem ja... No, tak się składa, że......na podsekretarza stanu, który takich konstytucyjnych upoważnień nie ma. Nie dotyczy to Banku Śląskiego, tylko dotyczy to Wielkopolskiego Banku Kredytowego w Poznaniu i Banku Ślą... o, przepraszam i Banku Śląskiego. Tak. Ale to jest wykonałem to jest pełnomocnictwo organu konstytucyjnego, czyli ministra finansów dla... Oczywiście....odpowiedzialnego za ten pion wewnątrz ministerstwa podsekretarza stanu, w tym przypadku pana Ryszarda Pazury, ale w ramach programu przyjętego, uzgodnionego w oparciu o obowiązujące nas ustawodawstwo przez rząd Rzeczypospolitej Polskiej. Minister finansów wobec tego, podpisując takie pełnomocnictwo, wykonuje tylko i wyłącznie dyspozycje rządu, za co odpowiada i po to ten rząd ma tych ministrów, żeby robili to, co rząd uważa za słuszne. 15
16 Ja, ja to w pełni rozumiem. Stąd też moje pytanie poprzednie, które poprzedziło pokazanie panu premierowi dokumentu, no, było dokładnie pytaniem o to, co pan teraz powiedział, czyli jako minister finansów wystawił pan pełnomocnictwo któremuś z... urzędnikowi Ministerstwa Finansów do zbycia resztówki Banku Śląskiego. Jak się okazuje, takie pełnomocnictwo było, ale jak mówię, to nie jest nic dziwnego, że przecież takich rzeczy można nie pamiętać. To było dawno i ja wcale się do tego nie..., specjalnie nie czepiam. Pytałem tylko, czy taki fakt zaistniał. A czy jakieś inne pełnomocnictwa do zbycia akcji Banku Śląskiego w 96 pan pamięta może? Nie, nie pamiętam, dlatego że jak powiadam panu zajmowałem się Strategią dla Polski, a nie technicznymi detalami. Rozumiem. Od tego byli profesjonaliści i podsekretarze stanu. Natomiast pamiętam, że wszystkie procedury w interesie publicznym były przestrzegane i co do tego byłem bardzo rygorystyczny i zanim podjąłem taką czy innego typu decyzję, była ona z wielu stron oglądana, także przez niezależnych ekspertów, aby przy olbrzymim nawale pracy nie bo..., nie popełnić żadnego błędu. Jeśli tego typu pełnomocnictwo było, to było zgodnie z decyzjami rządu, a jego ekonomiczny sens był taki, że skoro już rząd wcześniej wyzbył się pakietu kontrolnego i nie miał głosu decydującego w tych bankach, to w sytuacji korzystnych cen na rynku z jednej strony, a z drugiej potrzeb na wydatki finansujące także potrzeby socjalne, z drugiej, od czasu do czasu takie resztówki były sprzedawane. Zresztą pamiętam, że takich decyzji odnośnie do sprzedaży resztówek minister skarbu w latach późniejszych wnosił już bardzo wiele na posiedzenia rządu, także w latach Panie premierze, dziękuję. I ostatnie pytanie w tej turze, ponieważ już przekroczyłem czas, ale to też ze względu na to, że nasza dyskusja czy odpowiedzi pana premiera są bardzo obfite i jak najbardziej się z tego cieszę. Chciałem jeszcze tylko zapytać, czy udzielając tego pełnomocnictwa bo ono dotyczy właśnie tzw. 16
17 resztówki w sprawie Banku Śląskiego panu ministrowi Pazurze, rozumiał pan tą resztówkę tak samo, jak opisując ją wcześniej? Tak samo, jak ja ją zrozumiałem? Czyli to, co posiadał Skarb Państwa, nie było pakietem kontrolnym, bo był inwestor, który posiadał pakiet większy niż Skarb Państwa. Czyli, innymi słowy, czy resztówką można nazwać wszystko to, co Skarb Państwa posiadał, bo nie był już większościowym udziałowcem w Banku Śląskim? Nie, nie można tego nazwać resztówką. A co można w tej sytuacji nazwać resztówką? Powiedziałem panu przewodniczącemu już wcześniej, że nie jest to kategoria ekonomiczna. Nie jest, tylko ona jest, ona wynika z pisma i z różnych istot... To nie jest kategoria prawna. Chcę ją zdefiniować, bo jest dla mnie nieostra tak samo jak dla pana premiera. To nie jest ani kategoria ekonomiczna, ani kategoria prawna. Jest to pewne pojęcie obiegowe i to, co zmienia strategicznie pozycję państwa w strukturze akcjonariuszy, nie jest resztówką, tak bym to zdefiniował. A to, co jest, a co nie jest, jest resztówką, a co jest, nie jest resztówką. I teraz pytanie, ile to jest procent, zależy od konkretnej sytuacji, i to mogą być różne procenty udziału w różnych sytuacjach, i każda taka sytuacja musiałaby być przeanalizowana osobno. Z pewnością wyzbywanie się tego, w którym to momencie traci się kontrolę czy istotny wpływ na decyzje strategiczne danej firmy, to nie jest resztówka. Natomiast jeśli wyzbywa się nawet, powiedzmy, 6 8% w sytuacji, kiedy przytłaczająca większość już dawno została zdenacjonalizowana, to te 6 8% jest resztówką. W sytuacji natomiast, kiedy taki 6 8% decyduje o zmianie strukturalnej, to to nie jest resztówka. 17
18 Ale chodzi o konkretną sprawę, panie premierze. Tak ja rozumiem resztówkę, ale to są moje subiektywne interpretacje i pojęcia. Rozumiem. Resztówki pan przewodniczący być może ma inne... Nie, ja pytam o to pana, bo pan był ministrem finansów i pisma dotyczą resztówki. W związku z tym moje zdanie na ten temat tu jest nieistotne, bo chodzi o sprawę Banku Śląskiego. Chciałem zapytać, czy w takim wypadku ostatnie już pytanie w tej turze czy te 27%, które Skarb Państwa miał zamiar, zamiar zbyć, było resztówką w sprawie Banku Śląskiego, znając już przecież innego właściciela, czyli pakiet kontrolny, który posiadał większy pakiet niż Skarb Państwa, który przecież posiadał ING. Czy w tej sytuacji była to resztówka? Nie, to nie była resztówka, ale to również nie był pakiet kontrolny. Tak, tak, to ja to też tak czytam, dziękuję. Chciałbym w takim wypadku prosić ze względu na przebieg przesłuchań o powiększenie tury dla kolegów do 20 minut, ze względu na, na dość istotne sprawy, i prosić o zadawanie pytania w tej chwili pana przewodniczącego Sawickiego. Poseł Marek Sawicki: Panie premierze, przed chwilą powiedział pan, że moment prywatyzacji Banku Śląskiego, a szczególnie moment jego debiutu na giełdzie nie był najszczęśliwszy, bo giełda była wtedy w fazie balonu spekulacyjnego. Ja chcę zapytać, czy panu osobiście są znane osoby odpowiedzialne za prywatyzację Banku Śląskiego? Czy pan się z tymi osobami spotykał? Kto to ewentualnie był? 18
19 Nie wiem, panie przewodniczący, czy ja rozumiem pytanie. Bank Śląski, jak wiem i pamiętam, był prywatyzowany w ramach sejmowego programu restrukturyzacji banków, a prywatyzował Bank Śląski rząd Rzeczypospolitej Polskiej, a rząd każdy ma do roboty swoich ludzi, którzy nazywają się ministrami Rzeczypospolitej. W tym przypadku zajmował się tym jeszcze minister finansów, nieco później w wyniku przeprowadzonej przeze mnie Reformy Centrum Gospodarczego Rządu minister skarbu państwa, a ministrem finansów w... w czasach, kiedy był prywatyzowany Bank Śląski, był pan Marek Borowski i on w imieniu rządu Rzeczypospolitej, z jego upoważnienia, nadzorował przeprowadzenie tejże operacji, współpracując z ludźmi, fachowcami wybitnymi wieloma, a... z Ministerstwa Finansów i spoza ministerstwa, dlatego że w sprawę przecież była włączona i Warszawska Giełda Papierów Wartościowych, i Komisja Nadzoru Rynku Kapitałowego, i być może niektóre inne instytucje. Nie pracowałem wtedy w rządzie, nie znam szczegółów. Rozumiem, że osoby, które tę operację przeprowadzały, na wszystkie pytania potrafią odpowiedzieć i że są te odpowiedzi także w dokumentach, które macie panowie posłowie. Poseł Marek Sawicki: Panie premierze, w dokumentach mamy rzeczywiście wiele informacji, ale pan był tym premierem i tym ministrem finansów, który bezpośrednio uczestniczył już w procesach kontrolnych po prywatyzacji Banku Śląskiego. Pan także podpisywał protokół, wyjaśnienia do protokółu Najwyższej Izby Kontroli. Ja pytam o osoby. Czy są panu znane i czy pan się z nimi spotykał, bo chcę także zadać kolejne pytanie. Czy te osoby próbowały wpływać na przebieg kontroli prowadzonych przez NIK i inne instytucje? O to musi pan zapytać NIK. Na mnie nikt nie wywierał żadnego wpływu. Z ramienia mojego wszelkie sprawy z tym związane prowadził wysokiej klasy profesjonalista, człowiek nieskazitelnie moralny, do którego miałem pełne zaufanie, mój pierwszy zastępca sekretarz stanu w Ministerstwie Finansów pan minister Kalicki. Osobiście nie uczestniczyłem w tych wyjaśnieniach. Sprawę prowadziła Najwyższa Izba Kontroli. I nie mogę wiedzieć przecież w sposób naturalny, czy ktokolwiek próbował na nią wpływać, czy też nie. I nie wiem, co pan poseł rozumie przez próbowanie wpływu. Bo rozumiem, że przy okazji wyjaśnień, jakie wtedy miały miejsce, różne osoby przedstawiały swoje poglądy i starały się wpłynąć na tych, którzy konkludowali, żeby ich poglądy brały górę. Na mnie nikt żadnych nacisków w tej sprawie nie wywierał. I ja zresztą w tej sprawie samodzielnie stanowiska nie zajmowałem. 19
20 Poseł Marek Sawicki: Panie premierze, po tej prywatyzacji Banku Śląskiego pan rzeczywiście w momencie, kiedy został ministrem finansów, premierem, bardzo szybko przedstawił Strategię dla Polski. W tej strategii dosyć odmiennie od dotychczasowej prywatyzacji przedstawił pan problem prywatyzacji, programu prywatyzacji banków. Ale chcę zapytać, czy w trakcie pana dwóch kadencji byli politycy spoza składu rządu, którzy próbowali wpływać na procesy prywatyzacyjne, kształtować te procesy prywatyzacyjne, namawiać lub przestrzegać przed ewentualnymi prywatyzacjami? Jacy to byli politycy, kto to mógł być? Niech pan poseł nie oczekuje ode mnie nazwisk. Może pan poseł udać się do każdej porządnej biblioteki albo zlecić swoim ludziom, żeby panu zrobili prasówkę z tamtych czasów, to pan zobaczy, kto to był i jakimi argumentami się posługiwał w nieustających atakach, oskarżających na przykład rządy, których byłem wicepremierem i ministrem finansów, po kolei panów premierów, pana Pawlaka, Oleksego i Cimoszewicza, o hamowanie polskich reform, o rekomunizację polskich banków. Może pan poseł sprawdzić, które tytuły prasowe były w tych sprawach najbardziej agresywne i jakie są ich sympatie ideologiczne i polityczne. Ja spokojnie argumentowałem, jakie zasady przyświecają rządowi, którego wówczas byłem reprezentantem w tych sprawach, jakie są nasze cele i dlaczego stosujemy takie, a nie inne instrumenty. I nie dawałem się gwałcić temu całemu zgiełkowi, że prywatyzuję albo za szybko, albo za wolno. Zresztą w sposób oczywisty oskarżenia, że się coś robi równocześnie za szybko i za wolno, same siebie kompromitowały, bo nie można robić czegoś w tym samym momencie zarazem za szybko i za wolno z tego samego punktu widzenia. Poseł Marek Sawicki: Panie premierze, to, co było w prasie i to, co jest w dokumentach, to oczywiście ja wiem. Natomiast ja pytam, czy bezpośrednio na pana jacyś politycy wywierali wpływ i próbowali pana do czegokolwiek namawiać czy cokolwiek sugerować. Spoza składu rządu. Bo rozumiem, że na posiedzeniach Rady Ministrów pewne kwestie były dyskutowane i to jakby jest poza obszarem mojego pytania. Prawem polityków opozycyjnych jest występować publicznie i krytykować rząd i jego posunięcia. To po pierwsze. Po drugie, niestety, ułomnością polityków 20
KOMENTARZ do pism z MinisterstaFinansów
KOMENTARZ do pism z MinisterstaFinansów w sprawie zaniżonej wysokości subwencji oświatowej na 2011 r. Autor: dr Bogdan Stępień 1 Pierwszy list do Ministra Finansów w sprawie spełniania przez subwencję

References: art. 11
 art. 11
 art. 17
 art. 5
 art. 6
 art. 11
 art. 11