Source: http://www.quomodo.org.pl/opinie.htm
Timestamp: 2019-03-24 21:25:04+00:00

Document:
październik 2012 - Polityczne marionetki
marzec 2012 - Logika głupcze!
marzec 2012 - Nieznane orędzie Króla Stanisława Leszczyńskiego
luty 2012 - Platforma locuta causa finita
Biuletyn RELATUS - grudzień 2011 - Stan rządności Rzeczypospolitej AD2011
e-Book - listopad 2011 - O naprawie Rzeczypospolitej - Wincenty Lutosławski
listopad 2011 - Polski Herostrates
listopad 2011 - Syndrom strażaka - podpalacza
sierpień 2011 - Utrata zdrowego rozsądku - choroba cywilizacyjna czy triumf głupoty?
lipiec 2011 - Wybory jedno czy dwudniowe a legalność Parlamentu cz. II
czerwiec 2011 - Wybory jedno czy dwudniowe a legalność Parlamentu cz. I
czerwiec 2011 - Incompatibilitas czyli zakaz łączenia funkcji publicznych
maj 2011 - Katastrofa smoleńska a logika
marzec 2011 - Egzorbitancyje czyli równowaga władz.
KONKLUZJA wyborów samorządowych 2010 - po pierwszej turze
listopad 2010 - Kasata Orderu Orła Białego. Ustanowienie Orderu Świętego Wojciecha Pro publico bono
Wybory Prezydenta 4 lipca 2010 - Kogo wybrać w II turze?
Opinia do artykułu w Rzeczpospolitej" http://blog.rp.pl/blog/2010/05/30/krasnodebski-i-wolek-dlaczego-nie-bede-glosowal-na/#comment-145949 (nie umieszczona w blogu przez moderatora "Rzeczpospolitej")
W sprawie zmian do Konstytucji
"Obecny Prezydent Lech Kaczyński dobrze wypełnia rolę oświeconego Prezydenta i swoją kadencją o kolejny krok przybliża powagę tego urzędu do powagi urzędu oświeconego Króla. Jest spora szansa na Jego reelekcję." więcej
© 2010 Wojciech Edward Leszczyński - 12 styczeń 2010 roku
Sprawa oceny sędziów przez Ministerstwo Sprawiedliwości
Raczej chodzi nie o ocenianie sędziów a o wystawianie certyfikatów moralności. Skorumpowany sędzia zasłoni się w przyszłości pozytywnymi ocenami.
Trzeba wrócić do czasów Kazimierza Wielkiego. Przewina sędziego traktowana była skazaniem go na śmierć (obecnie winno skutkować to wydaleniem z zawodu i 1 mln odszkodowania dla Skarbu Państwa – Narodu).
Jedyną weryfikacją pracy sędziego winny być Narodowe Trybunały Kasacyjne. Skasowany wyrok to żółta kartka dla sędziego, drugi skasowany wyrok wydany przez konkretnego sędziego w określonym czasie to pożegnanie się z zawodem. To samo dotyczy wyroków Trybunału w Strasburgu. Ktoś musi przecież oceniać jakość pracy sędziów w postaci oceny wyrokowania danego sędziego a nie jego pracy w ogóle. Próba oceniania sędziów od strony ich pracy a nie efektów ich pracy to mydlenie Narodowi oczu przez delegowanych do MS sędziów-urzędników. Robią więc wszystko ci pseudoreformatorzy by zmienić sądownictwo w ten sposób by wszystko pozostało po staremu.
Oczywiście prawdziwą próbą reformowania sądownictwa byłoby odejście od korporacjonizmu zawodów prawniczych i rekrutacja na prawników najzacniejszych obywateli Narodu polskiego a nie odwrotnie, jak jest obecnie.
© 2010 Wojciech Edward Leszczyński - 03 marzec 2010 roku
Czytaj nasz Biuletyn "SERMONIS" Vol.2/2010
Lustrzane państwo?
Powoli Naród zaczyna orientować się, kto nami rządzi i jakie mamy państwo? Odnosi się wrażenie, że aby prawidłowo zdefiniować nasze obecne rządy oraz nasze państwo wystarczy postawić znak "minus" przy ich charakterystyce. Czyli mamy rządne państwo, zacny Rząd, brak nepotyzmu, sprawiedliwe sądy, niezależnych posłów i senatorów, brak korupcji, nieprzekupny Sejm i Senat, brak przestępstw urzędniczych itd.
Odnosi się wrażenie rządowej i państwowej schizofrenii, coś na kształt lustrzanego odbicia gdzie ręka prawa staje się ręką lewą, Rząd staje się nie Rządem (ciekawa etymologia słowa nierząd), sąd staje się antysądem, Sejm antysejmem, Senat antysenatem, Państwo staje się antypaństwem.
Czyżby więc można sformułować ostateczną konkluzję, że jesteśmy antynarodem? Moim zdaniem zdecydowanie nie, choć taka teza nasuwa się sama, biorąc pod uwagę "państwo" jakie ten Naród stworzył.
Postronny obserwator może wysnuć logiczny wniosek, że stworzyliśmy jako Naród państwo antynarodowe w celu zniszczenia Narodu polskiego. Czy jest to jednak świadoma konstrukcja samego Narodu lub czy jest to konstrukcja zdegenerowanych szumowin - reprezentantów tego Narodu, Szanowny Czytelnik musi odpowiedzieć sobie sam?
Jeśli tolerujemy zarządców mienia państwowego, którzy mają za zadanie go zniszczyć i sprzedać, to nie powinno dziwić, że doczekaliśmy się nadrządców w osobach przedstawicieli Rządu, którzy za cel postawili sobie zniszczenie państwa polskiego, a w konsekwencji Narodu polskiego. Czy jest to świadome działanie czy wynikające z ignorancji i pychy dla niszczonego Narodu nie ma większego znaczenia.
© 2010 Wojciech Edward Leszczyński - 18 luty 2010 roku
Sprawa przesłuchania Premiera Donalda Tuska przed Sejmową Komisją Śledczą w dniu 4 luty 2010 roku
Zabrakło następujących pytań:
- Czy jest Pan jednocześnie Posłem i Premierem i dlaczego narusza Pan art. 10 Konstytucji (rozdzielność władz)?
- Dlaczego w Pana Rządzie prowadzone były prace legislacyjne nad ustawą hazardową, co narusza art. 10 Konstytucji (legislacja jest wyłączną domeną Sejmu i Senatu oraz Prezydenta)?
- Czy Ministrowie Drzewiecki i Schetyna byli powołani na stanowiska Ministrów z Pana rekomendacji?
- Czy Zbigniew Chlebowski z pana rekomendacji objął stanowiska szefa klubu PO w Sejmie?
- Czy odpowiada Pan politycznie i moralnie za kontakty tych osób ze światem biznesu hazardowego w sprawie nielegalnego lobbingu?
- Dlaczego nie złożył Pan jeszcze dymisji Rządu? Jeśli w Rządzie powołanym przez Premiera dwóch ministrów ma "nieetyczne" powiązania Premier winien rozważyć opcję podania Rządu do dymisji..
- Czy zlecił Pan audyt wszystkich ustaw procedowanych (co prawda nielegalnie) za Pana kadencji, w Rządzie, szczególnie w resortach wzmiankowanych Ministrów?
- Jakie konsekwencje osobiste oprócz dymisji ponieśli "nieetyczni" Ministrowie i szef klubu PO w Sejmie?
- W każdym profesjonalnym Rządzie, czy innej instytucji, incydent taki jak "nieetyczne" zachowanie musi spotkać się z reakcją zabezpieczającą, by takie sytuacje nie miały miejsca w przyszłości. Co Pan uczynił by nielegalny lobbing nie był więcej praktykowany? Czy nie warto utworzyć przy Sejmie organu typu kontrolno-zapobiegającego (np. agenda NIK) monitorującego non-stop prace legislacyjne od samego początku (od zgłoszenia inicjatywy legislacyjnej) poprzez procedowanie w Komisjach Sejmowych aż do poszczególnych czytań w Sejmie i podczas głosowania (nanoszenie poprawek itp. itd.). Każda Ustawa winna być dostępna w wersji pełnej tzn. z notami tego organu tj. z adnotacjami od projektu do finału wraz z osobami (Posłami i Senatorami) głosującymi za i przeciw.
- Co to jest dyscyplina partyjna w głosowaniu w Sejmie i Senacie? Czy jest to legalna praktyka?
Konkluzja: partie dążąc do "koryta" szybko orientują się, że prawdziwym "korytem" jest skarb państwa i proces legislacji" . Stąd koncentracja pracy w tych sektorach i dziedzinach. Rząd zamiast rządzić zaczyna nieustannie prowadzić proces legislacyjny. "Proces" ten dotyka wszystkich Ustaw, nawet tych najlepszych; nie by je poprawiać, ale właśnie by je popsuć. Nie liczy się zaufanie do prawa; stabilność prawa. Wygląda to na ciągłe niezadowolenia z dizeła; jakbyśmy bez przerwy poprawiali obraz Matejki "Bitwa pod Grunwaldem" (ciekawe jakby obecnie wyglądał). Każdy Minister czuje się Matejką i wyraża niezadowolenie z dzieła mistrza. Nieustannie więc "przemalowuje" się obraz poprzez niekończące się nowelizacje. Doskonałe prawo spółek handlowych z 1934 roku zostało diametralnie zmienione i pogorszone. Ustawa o upadłości z prawie doskonałej Ustawy z roku 1934 została zastąpiona bublem prawnym w interesie syndyków i sędziów-komisarzy (sic). Widocznie na "procesie produkcyjnym" Ustaw można nieźle dorobić. Taki niecny proceder to psucie prawa, a przez to, psucie państwa. Psucie państwa to Trybunał Stanu.
Rząd zamiast rządzić zajmuje się nielegalnie procesem legislacji, co w myśl zapisu art.10 Konstytucji jest wyłączną domeną i kompetencją Sejmu i Senatu. Nielegalny lobbing spotyka się więc z nielegalnym procesem legislacyjnym. Wart Pac pałaca, a pałac Paca. Wygląda to w praktyce tak, że Rząd-Sternik zamiast trzymać stery statku na którym płynie wiosłujący w trudzie i znoju Naród, schodzi pod pokład i zajmuje się przeprojektowaniem statku na którym płynie i zmianami zasad wiosłowania (np. kto i ile ma wiosłować) , robiąc to na zlecenie osób, którym nie chce się wiosłować, zostawiając ster samopas na zasadzie gdzieś i tak statek dopłynie (nawet wkoło czy wstecz) . Wiosłowanie Narodu staje się wysiłkiem jałowym pod przywództwem Rządu-Sternika, który nie trzyma steru, a zajmuje się innymi , bardziej niż sterowanie statkiem, intratnymi zajęciami mimo, że Naród wybrał go na Sternika a nie na Konstruktora-Prawodawcę. Widząc to, energia Narodu poprzez jałowość wiosłowania maleje. Statek już nie tylko płynie w niewiadomym kierunku, ale z coraz mniejszą prędkością.
Oczywiście przyjdzie czas na wybór innego Sternika. Niestety każdy aplikujący o tę "posadę" już obecnie przyjmuje zamówienia na "produkcję Ustaw" zwanych na potrzeby wyborcze "Reformami" .
© 2010 Wojciech Edward Leszczyński - 05 luty 2010 roku
Sprawa propozycji 9 reform dla Polski zgłoszona przez gazetę Rzeczpospolita"
Szanowna Redakcjo i Szanowni Czytelnicy Internauci!
Czas skończyć z rządami partyjnymi, obcymi polskiej tradycji historycznej. W prawdziwej demokracji mniejszość nie może rządzić zdecydowaną większością. Dodatkowym kuriozum jest fakt, że głosujemy na Parlament czyli władzę ustawodawczą, a otrzymujemy w efekcie Rząd czyli władzę wykonawczą. Jeśli już to osobno winniśmy głosować na Posłów, a osobno na reprezentację rządową. Poseł - członek rządu w jednej osobie np. obecny Premier narusza art.10 Konstytucji zapewniający, jak się okazuje wyłącznie teoretycznie, rozdzielność władz określaną przez naszych przodków ok. 500 lat temu zasadą incompatibilitas.
Celem partii jest zdobycie władzy i w ten właśnie sposób, zgodnie z prawem, partia PO w liczbie 30 tyś. członków zdobyła w Polsce władzę nad 36 milionowym Narodem polskim.
Umiejętność zdobycia władzy nie jest tożsama z umiejętnością rządzenia państwem. To zdecydowanie różne umiejętności.
System partyjny (niezależnie od kraju) polega jakby na wyścigu do koryta na zasadzie: zwycięzca go opróżnia. Metodą dojścia do koryta jest krygowanie się podczas wyborów na mądrego, który umie rządzić. W tym wyścigu-oszustwie udział biorą z zasady nieudacznicy, outsaiderzy; z punktu widzenia Narodu szumowiny.
Stąd obietnice, obietnice, obietnice, obietnice... polityków w myśl hasła: nikt nie może tyle dla Ciebie zrobić, co nasza partia obiecać.
Narodowi wydaje się więc na zasadzie zauroczenia (swoistego oszustwa wyborczego) jakby był to wyścig do sterów statku na którym płynie, czyli wyścig do najważniejszego z obowiązków, bo obowiązku rządzenia Rzeczpospolitą. System partyjny bowiem to jakby rekrutacja przez Naród Rządu na zasadzie obietnic. Otrzeźwienie przychodzi szybko.
Stąd, co 4 lata taki efekt, że nowy (niby lepszy) Rząd opróżnia na zasadzie "teraz my" koryto, a Naród martwi się jak reformować kraj.
Zamiast więc podpowiadać jak reformować kraj (wyręczyć Rząd w myśleniu), zreformujmy system wyborczy z partyjnego na system wyboru fachowców. Inaczej znowu kolejny raz "nowy" Rząd zacznie opróżniać koryto, a Naród będzie się dalej martwił o reformy itd.
Stąd apel do gazety "Rzeczpospolita: zaproponujcie np. 9 kroków zmiany systemu reprezentacji Narodu, czyli Konstytucji, zmiany systemu partyjnego na system fachowców, zmiany ordynacji wyborczej, zmiany w sądownictwie.
To będzie pożyteczna inicjatywa, a nie bicie piany.
© 2010 Wojciech Edward Leszczyński - 28 stycznia 2010 roku
więcej na temat zmiany Konstytucji
Sprawa rurociągu Rosja - Niemcy
Logika, rozum, patriotyzm podpowiada, że interes Polski w postaci Gazoportu w Świnoujściu jest alternatywą importu gazu z Rosji. Oczywiście ekonomia wymusza dostawy gazu dużymi statkami-gazowcami i zadbanie o szlak wodny Szczecin - Świnoujście - cieśniny duńskie (kanał kiloński raczej nie wchodzi w rachubę). Powinniśmy więc wyraźnie na arenie międzynarodowej wyartykułować nasze stanowisko, że potrzebny nam jest szlak wodny, zgodny z prawem międzynarodowym - żeglugowym, którego przecięcie rurą gazową narusza nasze interesy i nie godzimy się na jego budowę w ogóle. Nasz Rząd i Parlament oraz Prezydent wyraźnie winien się tej inwestycji sprzeciwić. Ma tu zastosowanie tzw. "klauzula obejścia" znana w świecie jako praktyka nielegalna. Obchodzenie uczciwego pośrednika jest działaniem nielegalnym i nieuczciwą praktyką handlową. Możemy więc domagać się a priori odszkodowań za utracone korzyści. Zamiast tego Premier przyjmuje w pewnym sensie nagrodę za przychylność w postaci orderu niemieckiego. Niemcy forsują z Rosją "most podwodny" przecinający nasze główne szlaki wodne i sygnalizują, że problemem są dla gazociągu przyszłe statki-gazowce do Gazoportu w Świnoujściu. To farsa.
Jedynym racjonalnym rozwiązaniem są biopaliwa i samowystarczalność paliwowa. Zamiast leżące odłogiem ziemie z dotacją unijną za ich nie uprawianie, można zacząć uprawiać rośliny przerabiane na biopaliwa (spirytus przemysłowy). Jest to paliwo odnawialne i może w pełni zaspokoić nasz popyt na paliwa oraz być substytutem gazu. Razem z Ukrainą możemy być zagłębiem takiego paliwa, a ropa i gaz kiedyś i tak się skończą.
© 2010 Wojciech Edward Leszczyński - 25 stycznia 2010 roku
2010-01-19 - Ratujmy "Hotel Lambert" i "Fawley Court" - Petycja
16 styczeń 2010 rok - Nowa Konstytucja
Jeśli Naród dojrzał do konstrukcji państwa to Konstytucja jest jego fundamentem. Gdyby zacząć od opcji zerowej, Naród stworzyłby poprzez swoich przedstawicieli - Konstytuantę, Konstytucję by dzięki niej nowe Państwo zapewniało Narodowi wolność, suwerenność, bezpieczeństwo, rozwój, dobrobyt każdej jednostki, itd. W obecnym "stadium" cywilizacyjnym Polski paradoksem jest, że to nie Naród Państwu, a Państwo Narodowi tworzy Konstytucję. W istniejącym Państwie zaś istnieją interesy, poszczególne władze itd., stąd Konstytucja jest wypadkową tych interesów i władz. Nie ulega wątpliwości, że każda z tych władz stara się uwłaszczyć na urzędzie; tak zrobiło sądownictwo w latach 80-tych, korzystając z okazji "gdzie dwóch się bije trzeci korzysta".
Polacy w dziejach świata mają ogromny dorobek naukowy czy intelektualny tzw. myśli politycznej - ustrojowej. Pisarze polityczni tacy jak: Ostroróg, Zamoyski, Modrzewski, Garczyński, Stanisław Leszczyński tworzyli zręby myśli politycznej i ustrojowej idealnego państwa.
Osobiście jestem sceptykiem z wyżej opisanych przyczyn, by w czasie pokoju udało się wdrożyć idealną Konstytucję.
Dobre Konstytucje są uchwalane wyłącznie w czasie przełomów. Wynika to ze strachu niby elit politycznych, a nie z ich patriotyzmu. Patriotyzm pozwala napisać dobrą Konstytucję, strach pozwala ją uchwalić.
Kolejnym problemem jest kultura przestrzegania Konstytucji, a nie jej gwałcenia. Można bowiem uchwalić piękną Konstytucję by każda z władz mogła ją gwałcić do woli.
Wszystko więc sprowadza się do dobrych zwyczajów i obyczajów i praktyk. Mamy w Polsce bardzo dużo dobrego prawa, a bardzo mało dobrych obyczajów. Stąd naruszania prawa jest więcej niż jego przestrzegania. Mamy dużo ludzi wykształconych, mało zacnych.
Zajmujemy się więc często kazuistyką i pisaniem prawa martwego, prawa życzeniowego. Jak bowiem w praktyce zrealizować państwo sprawiedliwe, albo uzyskać powszechną sprawiedliwość w sądach. Zapisać jest łatwo zrealizować trudniej.
© 2010 Wojciech Edward Leszczyński - 16 stycznia 2010 roku
2010-01-12 - List otwarty w sprawie zmian w Konstytucji
Sprawa omawiania na łamach internetowego forum Rzeczpospolitej" kandydatury Premiera Donalda Tuska na Prezydenta Rzeczpospolitej.
Wymaga się od Polaków przestrzegania prawa. Pan Premier permanentnie nie respektuje art. 10 Konstytucji, czyli nie respektuje kardynalnej zasady rozdzielności władz; jest jednocześnie Posłem i Premierem. To jest ewidentne naruszanie prawa. Mało tego, jako Premier tworzy prawo, co jest konstytucyjnie zagwarantowane wyłącznie dla władzy ustawodawczej czyli Sejmu i Senatu. Rząd ma biuro legislacyjne, co jest wyrazistym naruszeniem prawa rozdzielności władzy wykonawczej od władzy ustawodawczej. Jako szef partii stosuje dyscyplinę partyjną tworząc z Posłów własnej partii marionetki i naruszając ich przysięgę poselską - tym samym narusza prawo (nakłanianie do złamania przysięgi). Samo pojęcie "dyscyplina partyjna" jest kryminogenne i antynarodowe. Nie po to wybieramy posłów by stawali się "legalnie" posłami zależnymi. Przypominam z historii postać rosyjskiego ambasadora Repnina, na sejmie repninowskim tworzył delegatów poselskich by łatwiej i taniej ich korumpować. Niepokornych karał konfiskując ich majątki a nawet porywał i wywoził do Kaługi (ciekawe, jaka jest obecnie kara za brak dyscypliny partyjnej?).
Polska AD 2009 nie jest krajem demokratycznym bo rządzą w Polsce dwie partie w imieniu tych partii, a nie w imieniu Narodu, czyli mniejszość rządzi większością. Premier zamiast współpracować z Prezydentem chce zmiany Konstytucji i monopolu władzy mimo, że Naród preferuje tzw. „podwójną rękę” jako bardziej efektywną i przejrzystą. Premier, zgodnie z obecną Konstytucją nie ma prawa proponować zmianę Konstytucji – narusza więc kolejny raz prawo. W Polsce mamy ustrój partyjno-sądowy. Rządzą bowiem mikropartie i sądy. Mamy więc ustrój partyjno-sądowy. Trochę demokracji jest przy wyborach do Sejmu i Senatu oraz podczas wyboru Prezydenta. Władza sądownicza jest poza jakąkolwiek kontrolą Narodu i nikomu to nie przeszkadza. Sędziowie sami się dożywotnio wybierają, sami się sądzą i nikt nie ma prawa weryfikacji ich wyroków (np. poprzez kasacyjne sądy sejmowe). Z trzech władz wybieramy wyłącznie jako Naród władzę ustawodawczą. Nie wybieramy władzy wykonawczej i władzy sądowniczej. Władza wykonawcza wyłania się obecnie z władzy ustawodawczej (!!!) Jeśli już to parlament winien wybierać władzę wykonawczą ale nie ze swego łona ani z łona zwycięskich partii ale spośród fachowców.
Reasumując wypływają z tego dwa wnioski dla Narodu: nie krytykować ale zmieniać. Należy powołać Konstytuantę i zmienić Konstytucję na czwórpodział władzy: sądowniczą, ustawodawczą, wykonawczą i kontrolną – wszystkie wybierane demokratycznie przez Naród. Należy NIK zamienić na Narodową Izbę Kontroli i postawić jako Strażnika Praw Narodu (Rzecznik Praw Obywatelskich - jako "listek figowy" - do likwidacji). Mimo tak ostentacyjnego lekceważenia Konstytucji przez Premiera, Posłów, Sądy itd. nie ma w Polsce AD 2009 Organu (pewnie nie jest to przypadek), który w imieniu Narodu pilnowałby demokracji i działania organów państwowych w jego interesie. Nic tak nie demoralizuje przedstawicieli władzy jak brak odpowiedzialności przed Narodem. Rząd nie powinien mieć prawa sprzedaży mienia państwowego, zaciągania długu publicznego ani pożyczek bez zgody specjalnie powołanego w tym celu Sejmu (przewidywało to Konstytucja 3 Maja z 1791 roku). Naród powinien mieć Trybunał Narodowy (im. Tadeusza Kościuszki), by sądzić skorumpowanych urzędników, funkcjonariuszy i sędziów. To nie nas winno się sądzić ale to my powinniśmy sądzić: za stocznie, za wyprzedaż polskiej ziemi, za nadmierny dług publiczny, za pożyczki obciążające nasze dzieci, za rozrost administracji, za nieprzestrzeganie Konstytucji, za morderstwa sądowe itd. Musimy więc korzystając z władzy jaką daje nam art. 4 Konstytucji i wziąć sprawy we własne ręce. Propozycja kandydatury na Prezydenta człowieka który nie zna Konstytucji to jak wsiadanie do samolotu z pilotem bez licencji i uprawnień, który dodatkowo nie respektuje podstawowych zasad pilotażu. Zachowujemy się irracjonalnie wybierając ciągle na ważne stanowiska głupszych od siebie. Czy naprawdę najmądrzejsi w tym Narodzie muszą się marnować i emigrować? Jak długo jeszcze będzie obowiązywała selekcja negatywna? Ceńmy prawych i uczciwych ludzi, których w Polsce nie brakuje. Eliminujmy z rządzenie ludzi głupich i cynicznych, bez sukcesów. Głosujmy na ludzi niezależnych, a nie na partyjnych, zniewolonych umysłowo robotów. Tu chodzi o nasz byt narodowy i naszą niepodległość. Dawniej obce mocarstwa wybierały nam nieudolnych, obcych królów, przeganiając zacnych Polaków, co gwarantowało im osłabienie Polski i Narodu polskiego. Czyżby historia miała się powtórzyć? Sama propozycja kandydatury człowieka bez wiedzy i konstytucyjnych zasad urąga nam jako Polakom. To już lepiej oficjalnie zgłośmy Nikodema Dyzmę i zagłosujmy na niego. Zademonstrujemy światu ostentacyjnie naszą narodową głupotę i chęć zbiorowego samobójstwa (swoją drogą jestem ciekawy jakie uzyskałby poparcie?). System partyjny to przeżytek. Musimy głosować według kryterium kwalifikacji i cnoty, na kandydata z dokładnie opisanym dorobkiem i rzeczywistymi osiągnięciami (czyż od nas się tego nie wymaga przy rekrutacji?). Potrzebujemy sprawnych i uczciwych rządzących. Politycy praktycznie są nam niepotrzebni. Jeśli już to niech tworzą wizje i programy ale z daleka od rządzenia. Niewielu architektów jest dobrymi budowlańcami. Gdyby architekci budowali swoje wizje, pewnie niejedna budowla by się zawaliła. Zresztą czy każdą wizję architekta warto budować? Żaden polityk nigdy nie powinien być przy władzy. Albo zmądrzejmy albo gińmy. Dyskusja nad lichym kandydatem-politykiem na prezydenta jest naprawdę jałowa i obraża inteligencję większości Polaków. Proponuję dyskusję zamienną: czy Premier jest dobrym kandydatem na prezesa PZPN albo najlepiej na Prezesa Związku Premierów Którym się Nie Udało (ZPKsNU)? Oczywiście, pod warunkiem, że ten związek będzie utrzymywany przez polityków, a nie podatników. W tym kierunku powinna toczyć się dyskusja. Omawianie słabego kandydata na forum szacownej Gazety na stanowisko Prezydenta Rzeczpospolitej nobilituje tego kandydata, a deprecjonuje Gazetę i Rzeczpospolitą.
© 2009 Wojciech Edward Leszczyński – 28 grudzień 2009 roku
Sprawa propozycji Premiera, Posła, Przywódcy Partii PO, Donalda Tuska dotycząca zmian w Konstytucji RP.
Premier permanentnie, od dłuższego czasu, zajmując się legislacją, narusza art.10 Konstytucji co grozi Trybunałem Stanu. Nie wolno łączyć władz, o co walczyli nasi przodkowie i wyrazili zasadą incompatibilitas. Trend łączenia władz to droga od demokracji do tyranii. Już starożytni twierdzili, że każda demokracja zmienia się wcześniej czy później w tyranię. Trzeba więc dbać o równowagę władz. Musi nad tym czuwać Naród i jego przedstawiciele wybrani w wyborach bezpośrednich. Rząd winien rządzić, a nie zajmować się jak dotychczas legislacją. Legislacja to domena Sejmu. Poprzez system partyjny możemy szybko doprowadzić do dyktatury. Nie tylko Prezydenta ale póki co, również Rząd powinien wybierać Naród w wyborach bezpośrednich. Na wybory elektorskie może pozwolić sobie Naród bez konfidentów i jurgieltników, a niestety Naród polski po zaborach, niemieckich i sowieckich oraz komunistycznych czystkach inteligencji i patriotów, nafaszerowany jest TW oraz jurgieltnikami. System elektorski jest korupcjogenny, co doświadczyliśmy w naszej historii podwójnymi elekcjami prawowitych króli i antykróli. Należy wprowadzić społeczną kontrolę nad władzą sądowniczą i być może również wybierać w wyborach bezpośrednich prezesów sądów. Premier przyjmuje antynarodowy kierunek polityczny. Coś za tym musi się kryć. Narodzie, bądź czujny! czytaj więcej
© 2009 Wojciech Edward Leszczyński - 22 listopad 2009 roku
Wyrok w Trybunale w Strasburgu dotyczący krzyża - symbolu religijnego, zawieszonego w szkołach włoskich.
Każdy człowiek, instytucja, budynek musi mieć fundament. Jest nim statut-fundament czyli określony system wartości. Cywilizacja rzymska by nie sięgać dalej oparła się na bogach narodowych dedykowanych czyli Bóg opiekował się określoną dziedziną życia. Nie reprezentował systemu wartości bezpośrednio ale poprzez legendę jak powstał i co zrobił określał system wartości pośrednio. Cywilizacja rzymska upadła m.in. dlatego, że nie przyjęła jak Mieszko I systemu chrześcijańskiego a wręcz z nim walczyła. Kraje postrzymskie przyjęły chrześcijaństwo jako obowiązujący system wartości. Dzięki temu cywilizacja chrześcijańska trwa w Europie prawie 2 tyś. lat. Szczęściem dla Polski jest przyjęcie przez Mieszka I chrześcijaństwa i odejście od bogów na wzór rzymski. Swoją drogą, Polska miała całkiem ciekawą mitologię słowiańską. Mieszko I dostrzegł, że państwo polskie i Naród polski mogą przetrwać wyłącznie dzięki religii chrześcijańskiej. I faktycznie miał rację. Minęło ponad tysiąc lat i funkcjonujemy jako Naród i jako państwo polskie.
Skrajną głupotą i samobójstwem tożsamości europejskiej było nie przyjęcie w Konstytucji europejskiej w preambule wartości chrześcijańskich jako fundamentu wspólnoty europejskiej. Brak wartości czyli budowa organizmu quasi państwowego bez statutu czyli bez wartości to budowa budynku bez fundamentu. Musi się taka budowla rozlecieć wcześniej czy później. Trybunał w Strasburgu nie ma więc podstaw prawnych by symbol krzyża jako symbol chrześcijaństwa uznać za obowiązujący w Europie. Postępuje literalnie z wolą "twórców" Konstytucji europejskiej. Problemem nie jest więc wyrok w Strasburgu ale problem dotyka braku zapisu wartości chrześcijańskich w Konstytucji europejskiej. Próbuje się więc wciągać Polskę w orbitę samobójców z tym, że Polska ma wpisane w Konstytucji RP wartości chrześcijańskie, więc przeniesienie tego wyroku na grunt Polski byłoby niezgodne z polską konstytucją. Musimy wiec bronić POLSKIEGO krzyża, co jest dziwne bo chrześcijaństwo nie jest religią narodową. Brońmy krzyża jako symbolu religii chrześcijańskiej, bliskiej nam i naszym przodkom od tysiąca lat, bliskiej nam z powodu systemu wartości jakie są nam bliskie. Brońmy jako symbolu ukrzyżowanego człowieka za poglądy, za prawdę. Krzyż bowiem symbolizuje ukrzyżowanego Chrystusa, który głosił prawdę. Nawet świecka osoba przyzna, że symbol krzyża czyli umęczonego człowieka za prawdę ma sens. Zdejmując we Włoszech krzyże w szkołach można teraz uczyć macchiavelizmu bez żenady. Oczywiście zagraża to bytowi narodowemu Włochów bo bez wartości opartych na prawdzie Naród musi zginąć. To jest więc prawdziwy problem Włochów ale w ich przypadku kraj jest wielonarodowy zlepiony w jeden organizm państwowy. W najgorszym przypadku rozleci się państwo włoskie, narody pozostaną. W Naszym przypadku rozleciało by się państwo i Naród polski.
Czy stać nas na niepodległość?
Wolność i niepodległość idą w parze. Obie ciężko wywalczone należy umieć zagospodarować. Państwo jest pewną formą organizacji jaką Naród wybrał do zagospodarowania wolności i niepodległości. Państwo reprezentują organy państwowe i służący tam (a nie pracujący) urzędnicy dla służenia Narodowi. Władzę zgodnie z konstytucją ma nie państwo a naród:
Wolność i niepodległość wywalczył Naród by mogło funkcjonować państwo polskie. Naród nigdy nie traci instynktu niepodległości i wolności, gorzej z państwem, a konkretnie z jego organami. Czy np. polskiemu sądownictwu lepiej jest pod zaborami czy podczas niepodległości. Podczas zaborów trzeba na życzenie zaborców niszczyć uczciwych Polaków, patriotów itp. To młyn na wodę obecnego sądownictwa, który robi tak, będąc antynarodowo kształtowany już od 1772 a nawet od 1696 roku. A co z urzędami skarbowymi? Podczas zaborów mogą w końcu oficjalnie niszczyć polską przedsiębiorczość, a nawet otrzymywać za to nagrody. I tak po kolei można wymienić prawie wszystkie organy państwowe zniewolone umysłowo w duchu antynarodowym od setek lat. Państwo wobec Narodu jest ciałem obcym, jest wrogo nastawione do Narodu. Naród dla państwa to ciemna masa, która winna płacić podatki by utrzymać “państwo” i milczeć. Beż świadomości narodowej każdego z osobna urzędnika państwowego i świadomości, że każda jego decyzja musi służyć narodowi a nie państwu nie da się utrzymać niepodległości. By odzyskać utraconą pamięć narodową należy trenować pamięć w kierunku pamięci historycznej, narodowej. Ta pamięć pozwala uzyskać tożsamość narodową.
Wielu Polaków dzięki eliminacji elit nie ma obecnie pamięci historycznej i tożsamości. To tak naprawdę sieroty narodowe. Zabito w nich dumę, godność i honor. Metodycznie zabijano Polaków hołdującym wartości patriotyczne. Obecnie resztki takich Polaków w sposób “cywilizowany” eksterminuje się z życia publicznego i społecznego, spychając na margines. Nasz system państwowy jest antynarodowy, narodowo destrukcyjny. Nie są w cenie wartości moralne ale wartości materialne. Źle używany intelekt zastąpił moralność i wartości chrześcijańskie. Dekalog jest niemodny.
Upadek narodu zawsze zaczyna się od zepsucia obyczajów. Poprawmy obyczaje, a uratujemy Naród. W innym przypadku po co Go ratować?
© 2009 Wojciech Edward Leszczyński
Sprawa ustawy hazardowej
Robotnik na budowie jeździ z pustą taczką. Ciekawski pyta - dlaczego taczka pusta? - odpowiedź - jest tyle roboty, że nie ma czasu załadować!
Nasz Rząd jeździ z pustą taczką bo jest tyle innych spraw, że nie ma czasu rządzić: specustawa stoczniowa, specustawa hazardowa…
A tak w ogóle, to zgodnie z art. 10 Konstytucji (trójpodział władzy) Rząd nie może w zgodzie z Konstytucją zajmować się ustawodawstwem (procesem legislacyjnym). Jako władza wykonawcza nie ma prawa zajmować się sprawami będącymi w kompetencji władzy ustawodawczej. Z prostej logiki wynika, że w Rządzie nie mają prawa zasiadać posłowie bo nie można jednocześnie być we władzy wykonawczej i ustawodawczej. To pryncypia ustrojowe.
Wydaje się, że powinien tym problemem zająć się Trybunał Stanu lub Trybunał Konstytucyjny.
Premier Tusk przejmując nadzór nad procesem legislacyjnym specustawy hazardowej, będąc jednocześnie premierem i posłem łamie Konstytucję. To prosta droga pod Trybunał Stanu.
Nie każdy rozumie, że korupcja od łacińskiego “corruptio” oznacza zepsucie, nadużycie. W tym sensie o ludziach zepsutych, bez kośćca moralnego, nadużywających władzy można, a nawet trzeba mówić, że są skorumpowani. Może wówczas dotrze do naszej świadomości, jak wielu mamy ludzi wykształconych, a jak niewielu zacnych.
Kryterium doboru ludzi na wszelkie stanowiska winna być kompetencja i zacność. Problemem naszego Narodu jest nie zwracanie uwagi na prawość, zacność, co najwyżej na kwalifikacje i kompetencje. Szczególnie dotyczy to polityków, a ci z definicji jako zawodowi hochsztaplerzy (w większości) na czas wyborów zakładają maski. Tak było jest i będzie.
Nie obrażajmy się więc na wybory a wręcz przeciwnie: szukajmy więc kandydatów bez masek lub zaglądajmy pod maski. Demaskujmy hochsztaplerów!!!
Proces demokratyzacji naszego kraju to proces demaskowania hochsztaplerów. Więc cieszmy się z każdej afery demaskującej takie osoby, a nie łapmy się za głowy. Czy byłoby lepiej gdyby nie było afer, a byli aferzyści?
Wyrok w tej sprawie to nie eksces ale norma. Ile takich wyroków zapada w polskich sądach dziennie? Czy sądowe “zabijanie” lub zniewalanie sumienia i poczucia sprawiedliwości i przyzwoitości możemy jako Naród tolerować? Nie, bo tak naprawdę jest to “zabijanie” i zniewalanie Narodu.
Każda władza sądownicza wynaturza się. To pewna prawidłowość. Problemem jest fakt, że Naród polski AD 2009 stanowiący prawo m.in. o sądach nie ma prawnej możliwości obrony. Jest możliwa apelacja a nawet kasacja ale cały czas w obrębie korporacyjnego sądu.
Nasi przodkowie mieli Trybunał Koronny oraz Sąd Sejmowy (kasacyjny). Naród przez swoich przedstawicieli mógł unieważnić każdy niesprawiedliwy społecznie wyrok - niezgodny z większościowym poczuciem sprawiedliwości.
Nie powinno być tak, że mniejszość sądowa decyduje o większości społecznej, a nawet uzurpuje sobie w katolickim kraju stanowienie świeckich, sprzecznych z etyką chrześcijańską norm moralnych. O zeświedczenie i laicyzację mogą walczyć ateiści i laicy ale nie władza wybrana przez Naród, w większości katolicki. Nasi przodkowie wymyślili tzw. nieposłuszeństwo obywatelskie czyli nie uznawanie takiej władzy. Czy jako Naród winniśmy zwołać Konfederację antysądową by zrobić porządek z sądownictwem, które wyraźnie jest antynarodowe?
Ranking z wiedzy sędziowskiej
Wiedza prawnicza jest dla przyszłego sędziego jak najbardziej wskazana. Ranking z wiedzy wydaje się więc dobrym rozwiązaniem. Wydaje się. Bo w praktyce powinien być to ranking z iloczynu wiedzy i “jakości” sumienia opartego na wartościach lub etyce chrześcijańskiej.
Szkiełko i serce - to kryterium wyboru sędziego. Dość mamy w Polsce ludzi wykształconych, a niedość zacnych (za J.J.Rouseau). Dlatego też sądownictwo w Polsce jest w stanie klęski charakterów, a nie klęski wiedzy prawniczej.
Reforma sądownictwa - cd.
Jeśli nie wiesz jak być powinno popatrz wstecz, jak to robili nasi przodkowie dawniej, za czasów Wielkiej Rzeczpospolitej.
Sędziowie sami się nie zreformują, to pewne. Chodzi o to by się demokratyzowali. Wyroki zaoczne, posiedzenia niejawne, drzwi zamknięte, akta niedostępne. To Temida polska AD 2009. Oczywiście gra idzie na przeczekanie. Ma to o tyle sens (raczej antysens), że przy takim sądownictwie jak obecnie w Polsce każde państwo upadnie. Więc za kilka (naście) lat będzie po sprawie. Sędziowie o tym wiedzą doskonale.
Bez powszechnych wyborów prezesów sądów, kasacji przeniesionej do sądów sejmowych, nic się nie zmieni. To obywatele mają decydować o poczuciu sprawiedliwości. Często sprawiedliwość sędziowska mija się ze sprawiedliwością społeczną. Nikt sędziowskich wyroków śmierci wydawanych w latach 1945-1956 na polskich patriotach nie cofnął do dzisiaj. Sędziowie nie są w stanie tego zrobić. To straszne ale prawdziwe. Zrobił to bezprawnie Sejm poprzez uchwałę (nie ma takiego ustawowego trybu, a powinien być). Czy posłowie nie mogą przegłosować niesłusznego wyroku sądu? Na dzisiaj nie mogą bo nie mają czasu na odpowiedni konstytucyjny zapis o sądach sejmowych. Wiec dalej ogon kręci psem.
Oczywiście problem sprawiedliwości jest bardziej złożony. Potrzebni są lokalni ombudsmeni i potrzebna jest adwokatura krajowa. Dlaczego można oskarżać z urzędu, a nie można bronić z urzędu? Nie ma tu żadnej równowagi. Ludzie są niesłusznie zamykani bo nie umieją się bronić i odwoływać. Czy to jest sprawiedliwe? Obecnie obywatel pokrzywdzony, nękany, szykanowany idzie do prokuratury by ta go broniła. W sprawach cywilnych jest podobnie. Ludzie oszukani, wywłaszczeni nie maja gdzie się udać z problemem. Sądy rozpatrują tylko sprawy zgłoszone, a kto rozpatrzy te nie zgłoszone? Kolejny problem to opłaty blokujące dostęp do sądów. Dlaczego składający pozew nie może wnieść o ewentualną zapłatę po procesie (o ile przegra). Ileż sprawiedliwości byłoby więcej.
Dawniej była nagana sędziowska a nawet kocz czyli zakład z sędzią, że nie ma racji. Kto przegrywał w apelacji płacił. Sędzia miał coś do stracenia. Obecnie gdy apelacja zmienia postanowienie I instancji jakie konsekwencje ponosi sędzia wydający błędny wyrok? Jakie ma więc motywacje by być sprawiedliwy i nie zamykać uczciwych ludzi. Żadne.
Czy nasi przodkowie byli głupsi od nas? Nie! Zbudowali Rzeczpospolitą od morza do morza. Ale przyszli głupcy i wszystko zniszczyli. Jeśli chcesz zniszczyć państwo zepsuj prawo i sądownictwo. I zabroń społecznej kontroli wyroków. Wynik po kilkunastu latach pewny.
Jest wielką sztuką wybić się na niepodległość i uzyskać wolność. Należy jednak pamiętać, że przesadna wolność to anarchia. Sztuką więc jeszcze większą niż zdobycie wolności jest sensowne jej zagospodarowanie. Inaczej jest się w stanie tonącego, któremu na chwilę udało się zaczerpnąć świeżego powietrza lub tonącego, który wyszedł na brzeg by po chwili wpaść w większą głębię.
Odpowiedź na propozycję okresowej oceny sędziów przez sędziów-wizytatorów.
A kto oceni wizytatorów ?
To pole do kolejnej korupcji. Korporacyjne sądy lub oceny nad kolegami muszą budzić uśmiech politowania.
Problemem jest budowanie społeczeństwa ludzi sprawiedliwych. Bez obywateli sprawiedliwych, społeczeństwo czy naród jak Sodoma i Gomora musi upaść. Gdy nie ma jednego sprawiedliwego sens istnienia narodu równa się zeru.
Powinna być “cywilna” kontrola nad sądami poprzez kadencyjny wybór prezesów sądów w wyborach powszechnych. Oprócz sądów powszechnych powinny powstać sądy prywatne podobne do polubownych oraz sądy sejmowe (jak dawniej) zajmujące się sądami nad sędziami (oceną sędziów). Trzeba wrócić do tzw. nagany sędziego czyli żółtej kartki po czym druga nagana eliminuje z zawodu.
Szukajmy Salomonów wśród siebie, a nie wśród zawodowych sędziów.
Sądownictwo polskie ciągnie za sobą bagaż funkcjonowania podczas zaborów, okupacji, komunizmu. Ta ciągłośc jest straszna. Gdyby w Polsce rządził tyran, sądownictwo polskie AD 2009 szybko by się do niego dostosowało. Posiada bowiem kształtowaną od lat umiejętność “przylegania” do każdej władzy jako instytucja niezawisła od sprawiedliwości.
28 maj 2009, Poznań
Czy przedsiębiorca w trudnych chwilach może liczyć na pomoc Państwa ?
Tak się składa, że akurat funkcjonuję w sektorze dealerów samochodowych. Wiadomym jest, że sektor ten przeżywa w segmencie sprzedaży nowych samochodów osobowych totalny krach. Począwszy od maja 2004 gdy Rząd nasz zniósł cła na samochody używane, ich import przekroczył 1,5 mln sztuk doprowadzając do spadku sprzedaży samochodów nowych średnio o ponad 40%. Oczywiście bezpośrednim powodem takiego spadku był "niedobór" samochodów używanych spowodowany ochroną rynku za czasów PRL, głównie jednak w latach 90-tych. Zamiast systematycznie obniżać co rok cła, zastosowano sprawdzoną metodę Balcerowicza czyli od razu wolny rynek (bez okresu ochronnego). W sektorze sprzedaży samochodów nastąpiły żniwa i wzmocnienie dealerów zachodnich poprzez masową sprzedaż samochodów używanych (dla dealera nie ma znaczenia czy sprzedaje samochód nowy czy używany oprócz oczywiście wysokości marży) dla klientów z Polski i innych krajów bloku wschodniego oraz totalna klęska dealerów krajowych. Z dnia na dzień bowiem ich sprzedaż samochodów nowych zaczęła spadać i być coraz mniej rentowna. Importowane używane samochody kilkuletnie poprzez korzystne ceny wyparły samochody nowe oraz samochody używane skupowane od klientów po wyższych cenach niż w imporcie. Takiej volty nie strawiłby żaden cywilizowany rynek bez protestów i żądań rekompensaty. Dealerzy zaczęli ponosić straty, niektórzy już upadli, niektórzy upadną a protestów nie ma. Dlaczego ? Środowisko to nie jest zintegrowane a wręcz przeciwnie podzielone i prowadzące bezsensowną konkurencję cenową (kto pierwszy padnie). Dla klienta w początkowym okresie jest to korzystne, w dłuższej perspektywie niekoniecznie. Czy straty dealerów nie są spowodowane przede wszystkim polityką Rządu ? Tak. Czy można więc liczyć na rekompensaty, dotacje lub inną pomoc np. poprzez umorzenie zobowiązań podatkowych ?. Zobaczymy. Faktem jest dla mnie bezspornym, że podmioty te uzyskały "zdolność odszkodowawczą" od Państwa z uwagi na prowadzoną politykę w sektorze importu używanych samochodów, która jest skrajnie liberalna (niekontrolowane ceny, stan samochodów, normy emisji spalin itd.). Czy jednak można tu mówić o polityce ? To raczej kolejne ogranie naszego Rządu przez Dyrektywy Unijne liberalizujące nasz rynek samochodowy i rujnujące inwestycje idące w miliardy złotych. Nie zareagował też Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumenta "tamując" z jednej strony napływ złomu do Polski a z drugiej naciskając na Rząd by szybko objął ochroną dealerów samochodowych poprzez ich wsparcie (dotacje np. na konsolidację). Oczywiście wsparcie to powinno pochodzić ze środków unijnych bo Unia była beneficjentem netto wprowadzonych zmian.
2005-11-14, Poznań
© 2005 Wojciech Edward Leszczyński
Zasoby ludzkie - jak nimi zarządzać ?
Dla każdego managera ludzie to fundament na którym buduje firmę. Zasoby ludzkie to najważniejszy z zasobów. Należy jednak podkreślić, że o ile zasoby finansowe czy rzeczowe są w miarę stabilne tzn. wiemy co możemy się po nich "spodziewać" to zasoby ludzkie są nieobliczalne. Mogą być źródłem niesamowitych sukcesów jak też przyczyną ogromnych porażek. Tak ważne jest więc monitorowanie tego zasobu pod kątem wydajności, efektywności, motywacji, zachowań itd.
Należy przyjąć, że istnieje klasyczny konflikt Pracownik - Pracodawca i interesy obu stron rzadko w sposób łatwy da się pogodzić. Pracownik ciągle chce ujarzmić Pracodawcę i na odwrót Pracodawca chce ujarzmić Pracownika. Zawsze też Pracownik jest przewartościowany albo niedowartościowany (przeszacowany albo niedoszacowany - jak woli ktoś inny). W dłuższej perspektywie nie można pozwolić by taki stan istniał. Rolą menedżera jest obiektywnie ocenić Pracownika. Jest to trudna sztuka tym bardziej, im większa firma. Subiektywizm jest tu bowiem wpisany w błędy menedżera.
Oczywiście najlepszym sposobem oceny pracownika jest dążenie do harmonii, równowagi w relacji Pracodawca - Pracownik poprzez korygowanie błędów. Służą temu premie i inne pozapłacowe czynniki motywacyjne.
Ważne by menedżer nie tylko oceniał fachowość Pracownika, jego zaangażowanie i efekty pracy ale tę część, która tworzy prawdziwą wartość dodaną firmy; etykę pracy, lojalność, stosunek do współpracowników, oddanie i poświęcenie. Często się zdarza, że Pracownik - fachowiec wyrządza ogromne szkody firmie poprzez nieetyczne zachowanie, brak lojalności itd. Wtedy mimo ogromnego dylematu menedżera i częściowych strat dla firmy lepiej jest rozstać się z nim bo w dłuższym okresie czasu straty z tolerowania tego stanu rzeczy przewyższyłyby korzyści.
2005-10-17, Poznań

References: art. 10
 art. 10
 art.10
 art.10
 art. 10
 art. 4
 art.10
 art. 10