Source: http://prawo.vagla.pl/node/9751
Timestamp: 2020-03-29 00:39:13+00:00

Document:
Podyskutujmy o przekroczeniu uprawnień administracji publicznej w aktywności internetowej | prawo | VaGla.pl Prawo i Internet
Wyraźnie określonej normie kompetencyjnej. W tym kontekście uważam, że nie jest określoną normą kompetencyjną art. 8 ustawy Prawo prasowe, który stwierdza, że "...W szczególności wydawcą może być organ państwowy...". Owszem, może być wydawcą prasy, jeśli określona norma kompetencyjna danemu, określonemu organowi na to wprost i wyraźnie pozwala.
Taką "wyraźnie określoną normą kompetencyjną" w sferze internetowych publikacji jest - jak uważam - art. 8 ust. 3 ustawy o dostępie do informacji publicznej:
Podmioty, o których mowa w art. 4 ust. 1 i 2, obowiązane są do udostępniania w Biuletynie Informacji Publicznej informacji publicznych, o których mowa w art.
6 ust. 1 pkt 1–3, pkt 4 lit. a) tiret drugie, lit. c) i d) i pkt 5. Podmioty, o których mowa w zdaniu pierwszym, mogą udostępniać w Biuletynie Informacji Publicznej również inne informacje publiczne.
Co stwierdza art. 231 § 1 Kodeksu karnego?
Kiedy urzędnik zakłada konto na Twitterze lub na Facebooku, to zawiera umowę z takim podmiotem. Pytanie, czy mógł taką umowę zawrzeć (czy był uprawniony do tego, by w ramach swojej działalności taką umowę zawrzeć). Pytanie, czy ktoś mógł stworzyć regulamin, który przewiduje zakładanie kont w serwisach społecznościowych. Czy nie przekracza się uprawnień, gdy poleca się opublikowań na stronach urzędu reklamy niektórych przedsiębiorstw, czy nie przekracza się uprawnień, gdy poleca się uruchomienie serwisu internetowego, którego działanie nie wynika z przepisów prawa. Takim interesem publicznym, który tu może być narażony na szkodę, może być podważenie konstytucyjnej gwarancji wolności prasy, gdy administracja publiczna, bez wyraźnej normy kompetencyjnej, wchodzi w sferę publicystyki.
Jeśli chodzi o "serwisy społecznościowe" (czymkolwiek one są) oczywiście pamiętam odpowiedź, jakiej udzielił przedstawiciel Centrum Informacyjnym Rządu (por. Pytania o charakter prawny serwisu internetowego Premiera przy okazji clippingu artykułów z The Economist):
Obsługą strony internetowej KPRM oraz profili w portalach społecznościowych zajmuje się Centrum Informacyjne Rządu. Zakres jego działalności określa Regulamin KPRM (http://bip.kprm.gov.pl/kprm/organizacja/departamenty/161_1106.html). Aktualizacja profili została dopisana do zakresu obowiązków wybranych pracowników Centrum.
W kontekście wskazanej tezy Sądu Najwyższego wydaje się, że Regulamin KPRM nie jest wystarczającą podstawą prawną dla zakładania i uzupełniania treściami serwisów internetowych innych niż Biuletyn Informacji Publicznej. Inna sprawa, że norma karna z art. 231 KK dotyczy "funkcjonariusza publicznego", a więc nie wszystkich pracowników szeroko pojętej administracji publicznej. Tu też jest orzecznictwo Sądu Najwyższego, które doprecyzowuje to pojęcie, np. postanowienie SN z 8 grudnia 2004 roku, sygn. akt. IV KK 126/04, gdzie SN rozważał związek art. 231 KK z art. 115 § 13 kk. Zgodnie z tym ostatnim przepisem:
Zatem jeśli pracownik administracji rządowej nie pełni wyłącznie "czynności usługowych" - będzie funkcjonariuszem publicznym. Dalej można rozważać co to też są "czynności usługowe" i co to znaczy "wyłącznie" w kontekście przepisu karnego...
W uzasadnieniu swojej uchwały z dnia 29 stycznia 2004 r. (sygn. I KZP 38/03) Sąd Najwyższy stwierdził - odpowiadając na pytanie prawne Sądu Okręgowego we Wrocławiu na temat art. 231 § 3 kk:
Poza dyskusją pozostaje pogląd, ukształtowany na gruncie tego przepisu, że również "istotna szkoda" w rozumieniu art. 231 § 3 k.k., to nie tylko szkoda majątkowa, ale również niemajątkowa, co wynika z zestawienia § 3 tego przepisu z § 1; skutek w postaci "istotnej szkody" musi być spowodowany przez funkcjonariusza publicznego działającego na szkodę interesu publicznego lub prywatnego, przy czym ustawodawca nie wskazuje konkretnego charakteru tych interesów. Należy zatem zakładać (podobnie jak w art. 246 d.k.k.), że może to być każdy interes, co oznacza, że szkoda w rozumieniu art. 231 § 3 k.k. nie jest zawężona wyłącznie do szkody materialnej (majątkowej), ale może obejmować także szkodę niemajątkową, a więc szkodę moralną, krzywdę stanowiącą znaczącą dolegliwość.
Nie jest jednak celem tej notatki dokładne analizowanie tych wszystkich elementów normy karnej (chociaż mile widziane są komentarze na ten temat). Celem jest coś innego: poddanie pod dyskusję możliwości zastosowania normy karnej z art 231 w sytuacji, w której administracja publiczna wykracza poza przepisy, a związane jest to z aktywnością "w internecie".
« UE: przekazanie danych o usługobiorcy, gdy dochodzi się roszczeń przy naruszeniu praw autorskich | O tym, gdzie jest zasada równych szans i o autonomii woli osób wykonujących nisko płatne zawody »
Piotrze, urzędnicy czytają
Pn, 2012-04-23 15:46 by Rafał Krupiński (niezweryfikowany)
Piotrze, urzędnicy czytają Twojego bloga - niepotrzebnie wpadną w popłoch ;-)
Czy ten artykuł oznacza, że zamierzasz zgłosić podejrzenia popełnienia przestępstwa do prokuratury?
Oznacza tylko tyle
Pn, 2012-04-23 15:56 by VaGla
Oznacza tylko tyle, że chcę skonfrontować swój sposób rozumowania z krytycznym podejściem osób, które zechcą merytorycznie pochylić się nad przedstawionym tu zagadnieniem.
Nie wiem, co to jest "blog".
Wt, 2012-04-24 08:52 by incognitus (niezweryfikowany)
http://sjp.pwn.pl/slownik/2552388/blog
Definicja bloga chyba dobrze pasuje do tego serwisu...
Wt, 2012-04-24 11:30 by incognitus (niezweryfikowany)
Co się stanie jeśli po skonfrontowaniu okaże się, że tezy zawarte w treści artykułu są słuszne? Ja od dawna uważałem zakładanie kont na portalach społecznościowych przez urzędników za skrajną głupotę. Bo jeśli ja np. nie chcę mieć tam konta to oni "urzędowo" na mnie będą to wymuszać? Od początku coś z tym pomysłem było nie tak. Popłoch wśród urzędników jakoś mnie nie martwi, od dłuższego czasu widać, że wiele osób owczym pędem robi wiele głupot. Bo tak wypada, bo wszyscy tak robią itd. Ale faktycznie takim głupim pomysłom należy chyba powiedzieć "STOP". Dodatkowo jak widać takie pomysły są chyba nawet nielegalne. Może warto by było wybrać kilka najbardziej jaskrawych przypadków i jednak złożyć doniesienia do prokuratury?
Co do artykułu to mam
So, 2013-12-28 00:14 by DariuszB (niezweryfikowany)
Co do artykułu to mam podobne zdanie.
Nie był bym przekonany co do tego popłochu.
Niektórzy nie zdają sobie sprawy z tego co czynią. Ale myślę że również trzeba zwrócić uwagę na to że urzędnicy są "zmuszani" do rejestracji, zakładania kont w e-PUAP celem polepszenia statystyk rejestracji czy użytkowników.
Drugie takie spostrzeżenie... urzędnicy mają naciski z "góry" o dokonywanie czynności kontrolnych tzw. e-kontroli. Nie ma innej możliwości wglądu w portal społecznościowy bez możliwości rejestracji.
Pn, 2012-04-23 18:18 by Jarek Żeliński
że to kolejny, znamy mi przejaw rażącego braku kompetencji wielu "mądrzejszych od radia" urzędników, rozpisujesz się o tym, że "być może" nie znają wyżej wymiennych przepisów dość "dalekich" od "urzędowania", ja praktycznie za każdym razem w projektach natykam się na niestosowanie (w tym łamanie) takiego dokumentu jakim jest własna instrukcja kancelaryjna.
Zawsze mnie zastanawiało jak to się dzieje, że wielu urzędników nie zna przepisów regulujących bezpośrednio pracę która wykonuje....
czekam na precedensowy wyrok z puli jak w artykule...
Oczywiście wygodniej
Pn, 2012-04-23 18:36 by VaGla
Oczywiście wygodniej byłoby dla obywateli, gdyby aparat państwa mógł samodzielnie załatwiać takie sprawy. Czytam tu w archiwalnym tekście Rośnie liczba zawiadomień NIK do organów ścigania, że "Jeśli podczas kontroli inspektorzy NIK natrafią na dowody świadczące o zaistnieniu przestępstwa, wówczas Izba kieruje do organów ścigania zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia czynu zabronionego". W tym kontekście zastanawiam się, czy w trybie dostępu do informacji publicznej dałbym radę uzyskać z NIK informacje na temat ew. takich zawiadomień związanych z aktywnością administracji publicznej "w internecie".
Oczywiście obywatele też mają obowiązek zawiadomienia o możliwości popełnienia przestępstwa, ale to obowiązek "społeczny". Wynika on z art. 304 § 1. Kodeksu postępowania karnego:
Mam wrażenie, że obywatele raczej nie palą się do realizacji takiego "społecznego obowiązku". Są pewnie ku temu różne powody, jak np. niechęć do "wychylania się", "zajmowanie się własnymi sprawami", "i tak z tego nic nie będzie/nie da się nic zmienić", "dlaczego właściwie ja mam być pierwszy" i inne. Chociaż wielu twierdzi, że nie wysokość sankcji, a jej nieuchronność jest czynnikiem, który wpływa na kształtowanie się postaw, a jeśli obywatele nie wezmą na siebie części odpowiedzialności za działanie państwa, to rzeczywiście niewiele się zmieni. Tylko, że osoba, która zacznie działać tak, jakby "o coś jej chodziło", a w szczególności "o zasady", może być uznana za "niebezpieczną".
Z drugiej strony wpisuje się to w działania pod hasłem "przejmujemy państwo"...
Mam wrażenie, że obywatele
Śr, 2012-04-25 13:56 by incognitus (niezweryfikowany)
Mam wrażenie, że obywatele raczej nie palą się do realizacji takiego "społecznego obowiązku". Są pewnie ku temu różne powody, jak np. niechęć do "wychylania się", "zajmowanie się własnymi sprawami", "i tak z tego nic nie będzie/nie da się nic zmienić", "dlaczego właściwie ja mam być pierwszy" i inne.
To też, ale weź pod uwagę, że obywatele w większości nie są prawnikami. Uważam, że to Ty powinieneś zamiast gdybać zawiadomić prokuraturę. Przeciętny zjadacz razowca, nawet jeśli by chciał to nie wie jak to zrobić, jak napisać proste pismo, a co dopiero takie zawiadomienie poparte sensownymi argumentami.
właśnie wpadłem na "genialny" pomysł :)
So, 2012-04-28 10:01 by Jarek Żeliński
Np. na FB poza okonką Like! powinna być ikonka np."NIK" albo "prokurator", bo ikonka "donos" może być złe odebrana ;)
nie wiem czy FB zareaguje na taka propozycję... ;)
zaś ku mojemu zaskoczeniu policja nie ma adresu mail do zgłaszania "spraw", tylko nr telefonu..
http://www.policja.pl/portal/pol/49/606/KONTAKT.html
A w urzędach nie mogą weryfikować kompetencji kandydata?
Pt, 2012-05-04 14:42 by Nemo (niezweryfikowany)
Problem, który zawarł Pan w zdaniu: "wielu urzędników nie zna przepisów regulujących bezpośrednio pracę która wykonuje" , powstaje zaraz na samym początku zatrudnienia. Pracownik kandydujący na urzędnika, powinien mieć obowiązkowy egzamin ze znajomości obowiązujących przepisów na jego stanowisku pracy. Umowa o pracę zawsze powinna być najpierw na 3 miesiące (okres próbny) i potem egzamin. Jak nie zda egzaminu to musi opuścić zajmowane miejsce pracy. Co prawda, kandydat może zdawać taki egzamin zaraz po przyjęciu na okres próbny. Wielu jest ludzi mających tak chłonny umysł, że przyswojenie określonego zasobu przepisów nie stanowi dla nich problemu i nie ma potrzeby dawać im terminu 3-ch miesięcy na naukę. Metoda nie jest nowa, ale problematyczna. Wielu rekomendowanych nie przeszłoby takiego sita naboru na stanowisko urzędnicze.
Pt, 2012-05-04 21:14 by Jarek Żeliński
czy to znaczy, ze w zasadzie należy zacząć płakać???? :(((
ależ tak jest, jest to tak
Pn, 2013-12-23 10:46 by incognitus (niezweryfikowany)
ależ tak jest, jest to tak zwana służba przygotowawcza kończona obowiązkowym egzaminem, który jeżeli nie zostanie zgany skutkuje rozwiązaniem umowy (umowy na czas określony ;-) - okres próbny )
Pn, 2012-04-23 18:43 by Piotr Gomułkiewicz
Podstawa prawna i kompetencje
Czy wywieszenie przez urzędnika informacji na tablicy ogłoszeń urzędu gminy czy ogłoszenie jej w osiedlowym radiowęźle też winno być ukarane mocą art. 231 § 3 k.k. ? Bo akty takie będą obciążone podobnym „brakiem” podstawy prawnej jak poza bip-owy serwis internetowy urzędu.
Czy (tak tu propagowana) realizacja wszelakich API do zasobów administracji publicznej też winna się spotkać ze stosowną represją ? Bowiem z pewnością nie mieści się w ramach nakreślonych przez ustawę o informacji publicznej. Ja tylko pytam.
Ustawy, na podstawie których działa samorząd terytorialny, upstrzone są zapisami, które IMHO dają podstawy do prowadzenia serwisów innych niż BIP-y i które nie będą się mieścić w formule wyznaczonej przez ustawę o informacji publicznej.
To nie tylko, wspominana już w poprzednich postach, ustawa o samorządzie, która w zadaniach własnych gmin wymienia np: promocję gminy (a także prowadzenie polityki prorodzinnej czy wspierania i upowszechniania idei samorządowej).
Ale chociażby (przykład pierwszy z brzegu) ustawa o utrzymaniu czystości i porządku w gminach. W Rozdziale 2 - "Zadania gmin" stanowi:
9) udostępniają na stronie internetowej urzędu gminy oraz w sposób zwyczajowo przyjęty informacje o: (. . .)
BTW - dla wielu obecnych użytkowników sieci, komunikacja via Facebook może się okazać jedyną „zwyczajowo przyjętą”.
Zdaję sobie sprawę, że (zachłyśnięte modą na Facebooki czy Twittery) działy promocji urzędów wszelakich do niemożności nadużywają tej formy komunikacji, wlewają tam najczęściej morze bezwartościowej propagandy (zwanej obecnie pijarem). Nie jestem entuzjastą zaangażowania administracji publicznej w portalach społecznościowych, nie mam konta na Facebooku czy Twitterze - jako urzędnik winieniem jednak uwzględniać rzeczywistość. Portale społecznościowe realnie istnieją i są powszechnie wykorzystywanym sposobem komunikacji i wyszukiwania informacji. Gdyby przyszło mi więc prowadzenie szerszej akcji promocyjnej gminy, jakiś nakazanych ustawowo działań edukacyjnych czy informacyjnych nie powinienem ich ignorować (chyba że miała by to być symulacja realnego działanie przeprowadzona dla odfajkowania formalnego nakazu).
Jeśli wszystkie informacje, które zostaną w takim portalu umieszczone, zostaną także umieszczone w miejscu do którego dostąp nie będzie limitowany regulaminem konkretnego portalu, nie widzę zasadniczych zastrzeżeń.
Zaś co do prawomocności akceptacji regulaminu takiego portalu.
Jest mniej więcej taka sama jak np. prawomocność akceptacji licencji Firefoxa na urzędowym komputerze czy dzieła (np. grafiki) na licencji Creative Commons użytego w publikacji gminy.
Na pewno problemem są wszelakie ikony czy odwołania do portali społecznościowych widoczne na stronach prowadzonych przez administracją publiczną (i przy okazji szpiegujące na użytek owych portali użytkowników stron tejże), tak jak i wszelakie działania o charakterze reklamowym na urzędowych stronach. Nawet tutaj znajdzie się jednak trochę przypadków spornych w których neutralność, kłócić się będzie z użytecznością przekazu (można tu np. przywołać dyskutowaną tu niegdyś kwestię informacji o oprogramowaniu do odtwarzania plików pdf).
Co do wywieszenia na tablicy
Pn, 2012-04-23 18:52 by VaGla
Art. 11. ustawy o dostępie do informacji publicznej: "Informacja publiczna może być udostępniana: 1) w drodze wyłożenia lub wywieszenia w miejscach ogólnie dostępnych..."
Jak widać prawodawca przewidział wprost taką możliwość. Facebooka, czy Twittera nie uwzględnił.
Co do API - nie tylko chodzi o API, ale też o takie przepisy, które pozwolą na jego działanie. Takie przepisy muszą wynikać z ustawy o informatyzacji podmiotów realizujących zadania publiczne (i rozporządzeń do tej ustawy; tymczasem wciąż nie przyjęto rozporządzenia w sprawie minimalnych wymagań, chociaż wcześniej zmieniła się delegacja ustawowa do wydania tego rozporządzenia, a więc - jak uważam - rozporządzenie przestało obowiązywać).
Co do strony internetowej urzędu gminy - taką stroną jest właśnie BIP. Zgodnie z art. 8 ust. 1 ustawy o dostępie do informacji publicznej:
Tworzy się urzędowy publikator teleinformatyczny – Biuletyn Informacji Publicznej – w celu powszechnego udostępniania informacji publicznej, w postaci ujednoliconego systemu stron w sieci teleinformatycznej, zwany dalej „Biuletynem
Informacji Publicznej”.
Powszechnie przyjętym sposobem dotarcia do odbiorców mogą być też ogłoszenia w telewizji. Wielu obywateli zaczęłoby się uważnie przyglądać, gdyby budżet gminy szedł na takie ogłoszenia.
(Znaczna) część z "publikacji gminy" będzie miała walor materiału urzędowego w rozumieniu art. 4 ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych, a zatem nie będzie przedmiotem prawa autorskiego. W takiej sytuacji opatrzenie takiego materiału licencją prawnoautorską (w tym CC) będzie wprowadzeniem w błąd i - jak uważam - przekroczeniem uprawnień.
Wt, 2012-04-24 12:56 by Jarek Żeliński
która ma taki zapis "regulaminu używania":
użytkownik przyznaje nam niewyłączną, zbywalną, obejmującą prawo do udzielania sublicencji, bezpłatną, światową licencję zezwalającą na wykorzystanie wszelkich publikowanych przez siebie treści objętych prawem do własności intelektualnej w ramach serwisu Facebook lub w związku z korzystaniem z nim (Licencja IP). Licencja IP wygasa wraz z usunięciem przez użytkownika zawartości objętej prawami do własności intelektualnej lub swojego konta, o ile nie została ona udostępniona innym osobom, które jej nie usunęły.
publikowanie czegokolwiek w serwisie jakimkolwiek społecznościowym nijak się ma do np. tablicy ogłoszeń urzędu czy jakiegokolwiek BIPu, ma to taki sens jak pozycjonowanie w sieci za pieniądze podatnika np. Min. Finansów (bo bez tego pozycjonowania zapewne nikt nie znajdzie jego stron.....).
I jeszcze tezy Trybunału Konstytucyjnego, sygn. SK 52/08,
Pn, 2012-04-23 19:29 by VaGla
Przy okazji zachęcam do lektury Wyroku Trybunału Konstytucyjnego z 9 czerwca 2010 r., sygn. SK 52/08, w którym to wyroku TK uznał, że art. 231 § 1 ustawy z dnia 6 czerwca 1997 r. – Kodeks karny (Dz. U. Nr 88, poz. 553, ze zm.) jest zgodny z art. 42 ust. 1 Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej. Polecam też uzasadnienie (całość ma 32 strony), w szczególności następujące fragmenty:
Przestępstwo przekroczenia uprawnień lub niedopełnienia obowiązków na szkodę interesu publicznego lub prywatnego przez funkcjonariusza publicznego tradycyjnie nosi nazwę nadużycia władzy lub przekroczenia uprawnień. Jest to klasyczne, najbardziej charakterystyczne przestępstwo funkcjonariuszy, które godzi w autorytet oraz zaufanie społeczne do reprezentowanych przez nich władz i instytucji, a także w konkretne interesy i dobra społeczne lub jednostkowe, zagrożone lub naruszone przestępnym zachowaniem.
W orzeczeniu z 19 czerwca 1992 r. sygn. U 6/92 (OTK ZU w 1992 r., poz. 13) Trybunał uznał, że demokratycznym państwie prawa każda forma naruszenia przez organ państwowy dobra osobistego musi łączyć się z możliwością kontroli zasadności działania organu państwowego...
8.1. W literaturze podkreśla się, że art. 231 obowiązującego k.k. w przeważającej mierze bazuje na treści art. 246 k.k. z 1969 r. Różnice między art. 231 k.k. z 1997 r. a jego poprzednikiem z 1969 r. sprowadzają się przede wszystkim do odmiennego ujęcia klauzuli subsydiarności oraz do odmiennego określenia zakresu podmiotowego tego przepisu wynikającego z innego niż w kodeksie karnym z 1969 r. zdefiniowania terminu „funkcjonariusz publiczny” (por. A. Barczak-Oplustil, Komentarz do art. 231 kodeksu karnego [w:] G. Bogdan i in., Kodeks karny. Część szczególna. Kraków 2006; O. Górniok [w:] Kodeks karny. Komentarz do części szczególnej. A. Wąsek (red.) Warszawa 2006). Podobny pogląd wyraził też SN w postanowieniu z 25 lutego 2003 r., sygn. akt WK 3/03, porównując treść przepisów penalizujących nadużycie władzy w k.k. z 1932 r., 1969 r. i 1997 r. stwierdził bowiem, iż:
Istotne dla kwalifikacji prawnej czynu oskarżonego z art. 231 k.k. jest wykazanie, iż podjęte przez sprawcę przekroczenie uprawnień, o którym mowa w tym przepisie nie wchodziło w zakres jego kompetencji oraz równoczesne wskazanie na powiązanie formalne lub merytoryczne z tymi kompetencjami (por. A. Barczak-Oplustil, Komentarz…, pkt 8). Przekroczenie takie może zachodzić tylko w dziedzinie tej działalności służbowej i obejmować tylko te czynności, które mają charakter służbowy i dotyczą osób lub dóbr, w stosunku do których sprawca występuje jako funkcjonariusz publiczny (O. Górniok, [w:] Kodeks..., s. 89). Z kolei niedopełnienie obowiązków obejmuje zarówno zaniechanie podjęcia nałożonego na funkcjonariusza publicznego obowiązku, jak i niewłaściwe jego wykonanie (por. A. Barczak-Oplustil, Komentarz…, pkt 7).
Ta uprzywilejowana pozycja wynika po pierwsze stąd, że ustawowe znamię nadużycia uprawnień lub niedopełnienia obowiązków dotyczy indywidualnych uprawnień i obowiązków konkretnego funkcjonariusza publicznego. Swoje uprawnienia i obowiązki musi on znać, aby móc je wykonywać. (por. Z. Kallaus, Przestępne…, s. 101). Po drugie, zakres kryminalizacji zaskarżonego art. 231 § 1 k.k. zawężają znamiona podmiotu i strony podmiotowej. Przestępstwo z art. 231 k.k. może bowiem popełnić tylko osoba podpadająca pod jedną z kategorii wymienionych w art. 115 § 13 k.k. Po trzecie, nadużycie uprawnień lub niedopełnienie obowiązków musi być dokonane umyślnie – w zamiarze bezpośrednim bądź też ewentualnym. Jak stwierdza P. Kardas „Funkcjonariusz publiczny (…) musi obejmować swoją świadomością fakt przysługiwania mu kompetencji oraz jej zakresu, fakt aktualizacji obowiązku lub uprawnienia z niej wynikającego, i wreszcie fakt działania na szkodę interesu prywatnego przez przekroczenie uprawnień lub niedopełnienie obowiązków. Z powyższego wynika, iż zgodnie z treścią art. 9 § 1 k.k. sprawca popełnia przestępstwo z art. 231 § 1 k.k. umyślnie tylko wtedy, gdy mając świadomość wyżej wskazanych okoliczności, chce przekroczyć uprawnienia lub nie dopełnić obowiązków, albo na to się godzi (P. Kardas, Odpowiedzialność za nadużycie władzy publicznej w przypadku niezawiadomienia o popełnieniu przestępstwa, „Prokuratura i Prawo” nr 7-8/2007, teza 9).
9.7. Trybunał podkreśla, że funkcjonariusz publiczny ma pierwotny prawny obowiązek znajomości aktów określając jego uprawnienia i obowiązki. Na tym tle Trybunał zgadza się z przyjętą w literaturze przedmiotu i orzecznictwie SN interpretacją art. 231 k.k., że zakres uprawnień i obowiązków funkcjonariusza publicznego rekonstruowany z szeregu aktów o różnych charakterze (w tym aktów prawa wewnętrznego oraz poleceń służbowych czy też rozkazów) nie oznacza niezgodności normy dekodowanej z art. 231 k.k. z zasadą nullum crimen sine lege wyrażoną w art. 42 ust. 1 Konstytucji.
O przestępstwie z art. 231 § 1 k.k. można mówić – zgodnie z ogólną zasadą prawa karnego wyrażoną w art. 1 § 2 k.k. – jeśli stopień społecznej szkodliwości czynu jest większy niż „znikomy”. Stopień społecznej szkodliwości czynu w przypadku zachowania polegającego na nadużyciu uprawnień lub niedopełnieniu obowiązków przez funkcjonariusza publicznego – rozgranicza bowiem odpowiedzialność karną za przestępstwo nadużycia władzy od odpowiedzialności służbowej i dyscyplinarnej. To ciężar gatunkowy czynu funkcjonariusza publicznego – oceniany według możliwych lub rzeczywistych następstw takiego czynu – decyduje o tym, czy za dany czyn funkcjonariusz publiczny poniesie odpowiedzialność karną, czy jedynie odpowiedzialność dyscyplinarną (por. O. Górniok, [w:] Kodeks ..., nb. 9 do art. 231 k.k., Z. Kallaus, Przestępne…, s. 93).
9.10. Ze stanu faktycznego, na gruncie którego zawisła przed Trybunałem rozpatrywana sprawa wynika, że właściwe organy wymiaru sprawiedliwości orzekły, iż skarżący nie dopełnił obowiązków i przekroczył uprawnienia przysługujące na podstawie aktów normatywnych o randze ustawy, przede wszystkim w wspomnianej ustawy o Policji, jak również ustawy z dnia 6 czerwca 1997 r. – Kodeks postępowania karnego ( Dz. U. Nr 89, poz. 555, ze zm.)oraz ustawy w z dnia 22 stycznia 1999 r. o ochronie informacji niejawnych (Dz. U. z 2005 r., Nr 196, poz. 1631, ze zm.). Stan faktyczny sprawy nie dotyczy więc naruszenia przez skarżącego obowiązków czy też uprawnień, których niedopełnienie – odpowiednio przekroczenie – rodzić może jedynie sankcje o charakterze dyscyplinarnym. Waga tych uprawnień i obowiązków, ich uregulowanie w ustawach oraz charakter służby policjanta jako „stróża prawa” potwierdzają więc tezę, że art. 231 § 1 k.k. jest stosowany (także na gruncie okoliczności faktycznych rozstrzyganej sprawy) jedynie w sytuacjach, w których doszło do istotnego dla porządku prawnego nadużycia władzy przez funkcjonariuszy publicznych.
9.12. Odrębnie Trybunał ustosunkowuje się do kwestii określoności drugiego elementu strony przedmiotowej przestępstwa nadużycia władzy, czyli „działania na szkodę interesu publicznego lub prywatnego”. Należy zgodzić się ze stanowiskiem wyrażanym w piśmiennictwie, że znamię w postaci „działania na szkodę interesu publicznego lub prywatnego” jest w znacznym stopniu niedookreślone i ocenne. Słusznie jednak wskazuje w swoim stanowisku Marszałek Sejmu, że orzecznictwo SN oraz wypowiedzi doktryny spowodowały istotne doprecyzowanie tej frazy zaskarżonego przepisu.
„Dostrzegając określone różnice w zakresie terminologii, można przyjąć, że przestępstwo stypizowane w art. 231 § 1 k.k. pod względem istoty konstrukcji odpowiada przestępstwom przewidzianym dawniej w art. 286 § 1 k.k. z 1932 r. oraz art. 246 § 1 k.k. z 1969 r. Co do tego należy zatem potwierdzić aktualność wypracowanego od lat, jednolitego poglądu judykatury i doktryny, że samo przekroczenie przez funkcjonariusza publicznego (dawnej urzędnika) swoich uprawnień lub niedopełnienie ciążących na nim obowiązków służbowych nie stanowi przestępstwa stypizowanego w art. 231 § 1 k.k., gdyż dla jego bytu konieczne jest także działanie na szkodę interesu publicznego lub prywatnego. Przestępstwo to musi być zawinione umyślnie, co oznacza, że funkcjonariusz publiczny musi obejmować swoim zamiarem (bezpośrednim lub ewentualnym) zarówno przekroczenie uprawnień lub niedopełnienie obowiązków (w wyniku działania lub zaniechania), jak i »działanie« na szkodę interesu publicznego lub prywatnego, charakteryzujące to przekroczenie uprawnień lub niedopełnienie obowiązków”.
9.14. Operatywna oraz doktrynalna interpretacja pojęcia „działania na szkodę interesu publicznego lub prywatnego” definiuje je jako poważne i konkretne prawdopodobieństwo (niebezpieczeństwo) powstania szkody w chronionych dobrach społecznych lub dobrach jednostki. W doktrynie przyjmuje się, że interes oznacza pożytek, korzyść. Interes publiczny to interes ogółu obywateli, pewnych grup społecznych, interes zrzeszeń prawa publicznego, władz i urzędów państwowych i samorządowych (por. O. Górniok [w:] Kodeks…, s. 86). Interes publiczny lub prywatny w rozumieniu art. 231 § 1 k.k. musi być przy tym oparty na prawie materialnym (por. A. Zoll, Przekroczenie uprawnień…, s. 779-780). Z kolei szkoda rozumiana jest w orzecznictwie i literaturze karnistycznej szeroko. Podkreśla się bowiem, że nie musi to być szkoda materialna, lecz również niemajątkowa, np. moralna (por. A. Barczak-Opustil, op. cit., pkt 1; A. Marek, Komentarz ..., [w:] Komentarz, LEX 2007, wyd. IV, pkt 5; uchwała SN z 29 stycznia 2004 r., sygn. akt KZP 38/04, OSNKW nr 2/2004, poz. 14).
9.15. Jak wskazuje się w piśmiennictwie, dla wypełnienia analizowanego znamienia przestępstwa nadużycia władzy nie wystarczy stworzenie niedookreślonej, abstrakcyjnej możliwości spowodowania takiej szkody, polegającej np. na wywołaniu braku zaufania do danej instytucji, czy też obniżeniu powagi urzędu (por. O. Górniok, [w:] Kodeks…, nb. 7 do art. 231 k.k.; Z. Kallaus, Przestępne..., s. 89-91). Dodatkowo, aby stwierdzić, że funkcjonariusz publiczny naruszył art. 231 § 1 k.k., wymagane jest ustalenie istnienia związku przyczynowego między przekroczeniem uprawnień lub niedopełnieniem obowiązków a powstaniem zagrożenia dla chronionego prawem dobra publicznego czy prywatnego. Istnienia takiego związku nie można przy tym domniemywać.
Piotrze,Dyskutowaliśmy o
Cz, 2012-04-26 15:23 by Paweł Litwiński (niezweryfikowany)
Dyskutowaliśmy o tym jakiś czas temu na FB i - przynajmniej dla mnie - sprawa jest prosta. To są działania organów władzy publicznej, ale nie o charakterze władczym. To znaczy, że nie wymagają wprost wyrażonej podstawy prawne w powszechnie obowiązujących przepisach prawa. Mogą sobie być aktywni w Internecie i nie potrzebują do tego przepisu.
Link to dyskusji tu: https://www.facebook.com/piotr.vagla.waglowski/posts/232288993520560
A co ma zrobić ktoś kto nie ma konta na FB?
Pt, 2012-05-04 13:37 by Nemo (niezweryfikowany)
Pomimo szczerych chęci zapoznania z treścią wskazanej w linku dyskusji, nie mam możliwości, ponieważ nie mam konta na FB. Wiem, że ogólnym pojęciu, ktoś kto nie ma konta na FB "to nie istnieje", ale na tak wysublimowanym istnieniu całkowicie mi nie zależy. Chciałbym za to mieć możliwość zapoznania się z polemiką, bo to ponoć niezbywalne prawo do powzięcia informacji, o ile ta nie jest objęta ochroną przez osobami postronnymi.
Podany link w wypowiedzi nie ma żadnej wartości użytkowej dla mnie, a dodatkowo ujawnia jak chybionym pomysłem jest udzielanie się urzędników na portalach społecznościowych. Czy jako obywatel polski muszę mieć konto na FB żeby dowiedzieć się o tym co oferuje urząd? Biuletyn Informacji Publicznej nie wymaga logowania aby zapoznać się z informacją jaką zamieścił urzędnik. A społecznościowcy mogą sobie podać link do Biuletynu Informacji Publicznej. Informacja zamieszczona w BIP-ie urzędu jest dostępna dla każdego, bez względu na wirtualną przynależność społeczną.
Pn, 2012-04-30 15:13 by Uriel (niezweryfikowany)
To jest szczegółowe spojrzenie na szczególną manifestację ogólnego problemu: administracja państwowa ma kompetencje cyfrowe bardzo bliskie zeru, a to, co je od zera dzieli, to głównie korupcja.
Na pewno wybranie jednego serwisu społecznościowego i zaznaczanie na nim swej oficjalnej obecności łamie neutralność technologiczną, ale czy takie odgryzanie po kawałku ma szanse dokonać większej zmiany?
Samorządowi urzędnicy w Warszawie odcinani są od FB (i dobrze)
Wt, 2012-05-01 17:28 by VaGla
W samorządzie warszawskim zaczęto odcinać urzędników od Facebooka, ale na uwagę zasługuje moim zdaniem jeden fragment tekstu pt. Burmistrz odcina urzędnikom Facebooka. A co z Allegro? (wytłuszczenie moje):
Urzędnicy odcięcie przyjęli spokojnie. Sprzeciwiła się jedynie Mirella Żurawska, kierownik zespołu kultury, odpowiedzialna za organizację Święta Saskiej Kępy. Troska o efektywniejsze zagospodarowanie czasu pracy urzędników mogła bowiem zakończyć się zmarnowaniem organizowanego przez nią święta. W związku z niebezpieczeństwem, że mieszkańcy Saskiej Kępy, jeśli nie zostaną zawiadomieni o święcie na Facebooku, mogą pójść świętować do konkurencyjnej dzielnicy, zespół kultury wyjątkowo uzyskał dostęp do portalu.
W tekście Urzędnicy odcięci od Facebooka czytam:
[Z]arząd dzielnicy odblokuje Facebooka szefowej dzielnicowego Wydziału Kultury tak, by mogła dodawać wydarzenia organizowane przez urząd.
Oczywiście mieszkańcy mogliby się dowiedzieć o święcie Saskiej Kępy z Biuletynu Informacji Publicznej. Podobnie, jak mogliby tam przeczytać kto i w jakim trybie zatwierdził "oficjalny plakat" i podjął inne decyzje w tej sprawie.
"Event" pod nazwą "Święto Saskiej Kępy" założyło na Facebooku już jakiś czas temu Stowarzyszenie Obywatelskie Saska Kępa. Stowarzyszenia (i obywatele) nie muszą się kierować wyartykułowaną w art 7 Konstytucji zasadą legalizmu/praworządności organów władzy publicznej, ponieważ nie są organami władzy publicznej. Właśnie o to chodzi. Obywatele powinni się dowiadywać o oficjalnych działaniach z oficjalnych źródeł, a sami mogliby - jeśli by chcieli - informować innych w wybrany przez siebie sposób. Nie trzeba wcale dawać dostępu do Facebooka pracownikom wydziału kultury.
oooo to chodzi.
Śr, 2012-05-02 08:50 by Jarek Żeliński
chodzi o współpracę Urząd - Społeczność, organizacje itp. Rozumiem gdy pracownik urzędu odpowiedzialny za jakieś wydarzenie nawiązuje współpracę z gazetą lokalną, organizacją pozarządową czy portalem, ale nie rozumiem gdy urząd zaczyna konkurować z nimi, bo z reguły kończy się to albo porażką, albo ośmieszeniem albo łamaniem (naginaniem) prawa, a wszystkie trzy przypadki są szkodliwe (np. styczniowe usuwanie komentarzy o ACTA na tak zwanych stronach rządowych na FB).
Rozumiem także zapędy społecznikowskie niejednego urzędnika ale niestety przyjęcie tej roli (urzędnik państwowy) wymusza rezygnację z pewnych "działań" (urzędnicy publicznie nie mogą demonstrować żadnych preferencji politycznych czy nawet sympatii lokalnych, są wyłącznie władzą wykonawczą). Jak się to jakiemuś urzędnikowi nie podoba, wystarczy zrezygnować i samemu założyć np. organizację pozarządową.
wyrok: przekroczenie uprawnień/niedopełnienie obowiązków
Śr, 2012-05-16 13:33 by VaGla
Przekroczenie uprawnień/niedopełnienie obowiązków przez funkcjonariusza publicznego (jak rozumiem - chodzi o 231 KK) - nieprawomocny wyrok: 1,5 roku w zawieszeniu na 4 lata + grzywna: Prezydent Opola skazany przez bielski Sąd Rejonowy. Tu nie chodzi o informatyzację, a o wyłudzenia, ale podstawa prawna jest ta sama.
Chyba nie 231
Śr, 2012-05-16 15:40 by adammada
Z opisu sprawy rozumiem, że sprawa tyczy okresu bycia dyrektorem filii banku (czyli nie był funkcjonariuszem publicznym), więc raczej:

References: art. 8
 art. 8
 art. 4
 art.
6
 art. 231
 art. 231
 art. 231
 art. 115
 art. 231
 art. 231
 art. 246
 art. 231
 art. 304
 art. 231

Art. 11
 art. 8
 art. 4
 art. 231
 art. 42
 art. 231
 art. 246
 art. 231
 art. 231
 art. 231
 art. 231
 art. 231
 art. 115
 art. 9
 art. 231
 art. 231
 art. 231
 art. 42
 art. 231
 art. 1
 art. 231
 art. 231
 art. 231
 art. 286
 art. 246
 art. 231
 art. 231
 art. 231
 art. 231