Source: http://blogszczesliwi.pl/2020/04/
Timestamp: 2020-07-04 18:07:05+00:00

Document:
Kwiecień 2020 – Blog Szczęśliwi.pl
Psychozabawy „ Diagnoza mojego dobrostanu” część trzecia. Dziś odpowiemy sobie na pytanie: Jak to jest z wychowaniem dziecka/dzieci/ w moim związku i czy jestem dobrym rodzicem, dobrą matką i dobrym ojcem?
Tags : dobra matkadobre wychowaniedobry ojciecedukacja seksualnaodpowiednie wykształcenieświadome rodzicielstwo
Kategoria:O rodzicielstwie, wychowaniu i wykształceniu , Rekomendacje
W dwóch poprzednich częściach naszej psychozabawy „Diagnoza mojego dobrostanu”, zainteresowani uczestnicy dokonali autooceny „ oddania w miłości wzajemnej”, oraz „ spełnienia w swoim związku małżeńskim i innym stałym”. Myślę, że każdy, na swój sposób, wyciągnął stosowne wnioski -„ zalecenia po diagnozie”, na swojej drodze do szczęśliwego życia.
Dziś w trzeciej części, każdy może ocenić swoją gotowość do rodzicielstwa i wykorzystanie władzy rodzicielskiej w wychowaniu dziecka/dzieci/ oraz uzyskać odpowiedź na ważne życiowe pytanie:
„ Jak z dzisiejszej perspektywy wygląda/wyglądało/ moje wychowanie dziecka/dzieci/, no i czy jestem dobrym rodzicem, dobrą matką i dobrym ojcem?
Stosować będziemy takie same zasady jak w poprzednich dwóch częściach. A więc:
– single, którzy byli w związku małżeńskim/innym stałym/ będą mogli wyciągnąć z testu wnioski na przyszłość. Natomiast Ci, którzy chcą osiągnąć wymarzone szczęście posiadania dziecka w związku małżeńskim/ lub innym stałym/ wybierają odpowiedzi zgodne z własnymi przekonaniami i oczekiwaniami.
– współmałżonkowie/partnerzy/, którzy nie posiadają potomstwa, odpowiadają na pytania dotyczące dzieci, zgodnie z własnymi przekonaniami i celami życiowymi;
– trafność wniosków z psychotestu zależy od szczerości udzielanych odpowiedzi; pamiętajmy, że wyniki testu mają Ci pomóc na dalszej drodze do szczęśliwego życia i są przeznaczone wyłącznie dla Ciebie; stąd …
– wskazane jest aby małżonkowie/partnerzy związku/ rozwiązywali test każdy samodzielnie i od ich woli zależy ich udostępnianie;
1.Świadome rodzicielstwo to źródło szczęścia rodziców i dziecka. Czy Ty zakładając rodzinę, jesteś/byłaś/łeś/ na to gotowa/owy/, a więc uświadomiona/ony/ i przygotowana/any w niezbędnym zakresie?
A. Zdecydowanie tak B. Raczej tak C. Raczej nie
D. Zdecydowanie nie E. Mam wątpliwości i tak właściwie to nie wiem
2. Dobre wychowanie dziecka to, ukształtowanie pod względem fizycznym, moralnym i umysłowym oraz odpowiednie wykształcenie i przygotowanie do szczęśliwego życia. Czy Ty wychowując swoje dziecko masz, / miałaś/miałeś/, na uwadze wszystkie pięć celów wychowawczych podkreślonych w powyższej definicji wychowania?
3. Jednym z celów dobrego wychowania jest przygotowanie do szczęśliwego życia, czyli wychowanie do szczęścia. Czy w procesie wychowawczym, realizowanym przez Ciebie, uwzględniasz/uwzględniałaś/łeś/ takie dziedziny jak: wychowanie do miłości; wychowanie do małżeństwa; wychowanie do świadomego rodzicielstwa, w tym edukacja seksualna; wychowanie do życia w rodzinie; wychowanie do pracy oraz wychowanie do samorealizacji?
4.Odpowiednie wykształcenie dziecka, czyli doprowadzenie do zdobycia wspólnie wybranego zawodu, odpowiadającego aspiracjom i możliwościom psychofizycznym dziecka, to podstawowe zadanie procesu wychowania i cel na drodze do szczęścia dziecka i rodziców. Czy masz przekonanie, że jako rodzic czynisz, uczyniłaś/łeś/ wszystko aby Twoje dziecko zdobyło odpowiednie wykształcenie umożliwiające wykonywanie wybranego zawodu?
5. Edukacja seksualna dziecka, to ważna dziedzina świadomego rodzicielstwa i kształcenia w procesie wychowania. Chociaż nie zawsze właściwie rozumiana jest nadal przedmiotem sporu wśród części polskiego społeczeństwa. Odpowiedz szczerze, czy Ty jako rodzic, w swoim zakresie wiedzy i możliwości, naprawdę realizujesz/realizowałaś/łeś/ tę część procesu wychowania swojego dziecka/dzieci?
D. Zdecydowanie nie E. Mam wątpliwości i taj właściwie to nie wiem
6. W polskim Kodeksie Rodzinnym o Opiekuńczym w art. 96(1), regulującym „władzę rodzicielską”, od 2010 roku obowiązuje zakaz stosowania kar cielesnych przez rodziców sprawujących władzę rodzicielską. Czy Ty ten zakaz bezwzględnie stosujesz, stosowałaś/łeś/?
7. Mieć dobrych rodziców, dobrą matkę i dobrego ojca, to zapewne marzenie i szczęście Twojego dziecka/dzieci/. Jak myślisz, czy Twoje dziecko/dzieci/ uważa/uważają/ Ciebie za dobrą matkę/dobrego ojca/?
Dokonaj myślowego podsumowania swoich siedmiu odpowiedzi dotyczących Twojego rodzicielstwa i wychowania dziecka/dzieci/ i teraz udziel sobie odpowiedzi na pytanie:
8. Jak Ty sama/sam/oceniasz siebie, czy uważasz że jesteś, byłaś/łeś/, dobrym rodzicem, dobrą matką/dobrym ojcem/?
A TERAZ swoje przekonanie jak Ty sama/sam/ oceniasz prawidłowość wychowania dziecka/dzieci/ w zakresie najważniejszych wartości w procesie wychowania i kształcenia, poddaj głębszej i bardziej obiektywnej weryfikacji. W szczególności porównaj swoje odpowiedzi z opisem i praktycznym znaczeniem tych wartości wychowania, które są wymienione w pytaniach, a więc świadome rodzicielstwo; dobre wychowanie; odpowiednie wykształcenie i edukacja seksualna; władza rodzicielska; odpowiedzialność rodziców i stosowanie kar.
W tym celu klikaj po kolei na poszczególne 7 wartości wychowania, zaznaczone kolorem niebieskim w każdym z siedmiu pytań. Uważnie zapoznaj się z otwartym tekstem, stanowiącym krótki, ale praktyczny opis danej wartości. Najlepiej czytając powoli, porównując równocześnie jak Ty realizujesz, realizowałaś/łeś/ tą wartość w procesie wychowania swojego dziecka/dzieci/.
Po zapoznaniu się z charakterystyką tych siedmiu wartości i porównaniu ze swoimi wcześniejszymi odpowiedziami, dokonaj najpierw ponownej ich weryfikacji, a potem jeszcze raz udziel sobie rzetelnej odpowiedzi na siedem podstawowych pytań, a na końcu zweryfikuj generalną odpowiedź na ósme pytanie tej trzeciej części testu psychozabawy: Czy jesteś dobrym rodzicem, dobrą matką i dobrym ojcem?
DOKONAŁAŚ/DOKONAŁEŚ/ DIAGNOZY SWOJEGO DOBROSTANU w zakresie trzeciej części obejmującej
WYCHOWANIE I WYKSZTAŁCENIE DZIECKA/DZIECI/.
•••→Jeśli wskazałaś/łeś/ w odpowiedzi na wszystkie osiem pytań:
8 razy A „ zdecydowanie tak”,
to należą się Ci ogromne gratulacje!!! Osiągasz/osiągnęłaś/łeś/ prawdziwe szczęście w dziedzinie wychowania dziecka/dzieci/.Jesteś dobrym rodzicem, dobrą matką/dobrym ojcem/! W realiach życiowych możesz być wzorem do naśladowania. Z pewnością zawdzięczasz swoje sukcesy wychowawcze tym, którzy ukształtowali w Tobie świadome rodzicielstwo i taki sposób wychowania: rodzicom, nauczycielom-wychowawcom, a na pewno najwięcej sobie. Bądź im wdzięczna/ny, podziękuj im. Masz prawo oczekiwać takiej samej wdzięczności od swoich dzieci. Skoro osiągasz/osiągnęłaś/łeś/ szczęście w zakresie wychowania dziecka/dzieci/, to zapewne czynisz podobnie w pozostałych najważniejszych wartościach składających się na Twój DOBROSTAN, czyli pełnię szczęścia, to jest: w oddaniu we wzajemnej miłości, spełnieniu w małżeństwie i w rodzinie, satysfakcji z pracy zawodowej i samorealizacji. Sprawdź to w pozostałych częściach testu naszej psychozabawy
Robimy wszystko aby dobrze wychować dzieci
•••→Jeżeli wybrałaś/łeś/:
8/osiem/ odpowiedzi B „ raczej tak”; lub: 7 odpowiedzi B-„raczej tak” na pytania od 2 do 8 , a na pierwsze pytanie odpowiedziałaś/łeś/ C „raczej nie” bądź E –„ mam wątpliwości i tak właściwie to nie wiem”, a nawet D -„zdecydowanie nie”,
to generalnie możesz być zadowolony/na/ ze swojej postawy życiowej i sposobu postępowania w zakresie wychowania i wykształcenia dziecka/dzieci. Tym bardziej, gdy wskazujesz w odpowiedzi na 7 pytanie, że masz takie „potwierdzenie” od dziecka/dzieci/.
Szczególne słowa uznania należą Ci się w tym drugim przypadku, w którym na pierwsze pytanie, o przygotowaniu do świadomego rodzicielstwa, wybrałaś/łeś/ odpowiedź C- „ raczej nie” lub E – „mam wątpliwości i tak właściwie to nie wiem”. A największe uznanie należy się tym, którzy na to pierwsze pytanie odpowiedzieli „zdecydowanie nie”, czyli D. Możesz mieć ogromną satysfakcję z tego, że mimo iż sama/sam/ nie otrzymałaś/łeś/ od rodziców i „szkoły” dostatecznej, bądź nawet żadnej, wiedzy o świadomym rodzicielstwie, to umiałaś/łeś/ , i potrafiłaś/łeś/ przekazać, w „swoim” procesie wychowania, nabytą wiedzę o świadomym rodzicielstwie dziecku/dzieciom/. Zapewne możesz mieć jeszcze niedosyt i poczucie braku pełnej satysfakcji w zrealizowaniu niektórych wartości w wychowaniu, skoro wahałaś/łeś/się wybierając przy nich odpowiedź B-„ raczej tak”. Teraz masz okazję poznać na czym te niedociągnięcia polegają, wyciągnąć stosowne wnioski i podjąć właściwe działania. Oczywiście jeżeli nadal realizujesz proces wychowawczy dziecka/dzieci/, w ramach władzy rodzicielskiej trwającej do jego/ich/ pełnoletności.
Staramy się być dobrymi rodzicami
•••→ Jeśli Twoje odpowiedzi:
Wyrażały niezdecydowanie i niepewność pomiędzy B- „raczej tak” i C-„raczej nie”, lub E- „mam wątpliwości i tak właściwie to nie wiem”,
to oznacza, że nie masz pełnego przekonania iż swoje dziecko/dzieci/ tak właściwie to dobrze wychowujesz/wychowałaś/łeś/. Co za tym idzie zastanawiasz się dziś czy naprawdę jesteś/byłaś/łeś/ dobrą matką/dobrym ojcem/. Co w tej sytuacji możesz zrobić? Jeżeli dalej wykonujesz władzę rodzicielską nad niepełnoletnim dzieckiem/dziećmi/, to sprawa wydaje się być nieco prostsza. Po prostu trzeba uzdrowić swój sposób wychowywania bądź kształcenia dziecka/dzieci/ i skorygować dotychczasowe działania wychowawcze w tych wartościach, w których dziś widzisz niedociągnięcia. Nieco gorzej wygląda Twoja rola w sytuacji kiedy dziecko/dzieci/ jest/są/ dorosłe i samodzielne. Nie masz bowiem realnego wpływu na zmianę/naprawę/ swojego sposobu wychowania. Tym bardziej iż dziecko/dzieci jest/są/dorosłe i nie podlegają Twojej władzy rodzicielskiej. Pozostaje Ci w zasadzie tylko uderzenie się w piersi, przy i wobec dziecka, i służyć dobrą radą z wyciągniętych wniosków z własnych błędów.
Czy ja dobrze wychowuję dziecko?
•••→Jeśli Twoje odpowiedzi:
Oscylowały pomiędzy C – „raczej nie”, D – „zdecydowanie nie”, bądź E – „mam wątpliwości i tak właściwie to nie wiem”, albo gdy udzieliłaś/łeś/ odpowiedzi D -„ zdecydowanie nie”- na pytania 1,4,5,6;
to oznacza, że prawdopodobnie zdajesz sobie dziś sprawę, że Twój sposób wychowania i przygotowania dziecka/dzieci/ do szczęśliwego życia nie był dobry. Nie rozgrzesza Cię z tego nawet fakt, że Ty sama/sam/ nie byłaś/łeś/ tak dobrze wychowania i przygotowana do życia i sama/sam/ musiałaś/łeś/ sobie radzić. Jeżeli dzieci są niepełnoletnie i pozostają nadal pod Twoją/Waszą/ władzą rodzicielską, to chyba musisz/musicie/ niezwłocznie zmienić sposób wychowywania i kształcenia dziecka/dzieci/, dodatkowo zdobywając odpowiednią wiedzę lub skorzystać z fachowej pomocy. Trzeba przyznać: mea culpa- moja wina i spojrzeć w przyszłość dziecka/dzieci/, a także swoją przyszłość na starość i przyszły rachunek sumienia. Jest jeszcze czas na naprawę własnych błędów w wychowaniu, a więc zrób to, co jest jeszcze możliwe. Trudniej będzie to zmienić, kiedy dziecko/dzieci/ jest/są/ pełnoletnie i samodzielne. Ale pamiętaj, nawet dorosłe dziecko/dzieci/ zrozumie Cię, kiedy Ty to odpowiednio przekażesz i wyrazisz wolę pomocy w dobrym kierunku do jego/ich/ szczęśliwego życia.
Mój sposób wychowania był zły
Masz za sobą trzecią część testu psychozabawy „ Diagnoza mojego dobrostanu ” i to w trudnym okresie pandemii koronawirusa na Świecie i w Polsce.
Dziś sama/sam/ oceniłaś/łeś/ się ” Czy jesteś dobrym rodzicem, dobrą matką i dobrym ojcem, a także jak wychowujesz/wychowałaś/łeś/ dziecko/dzieci/?
Po trzech etapach psychozabawy coraz więcej wiesz ” Jak to jest moim szczęściem w życiu, czyli z moim dobrostanem”. Do pełni autooceny pozostały dwa etapy psychozabawy. W następnej części sprawdzisz
„Jak to jest z Twoją satysfakcją z pracy zawodowej? Masz zadowolenie czy też nie i dlaczego?
Bronisław kwiecień/maj 2020 r.
Mieć dobrych rodziców, dobrą matkę i dobrego ojca to marzenie i szczęście dziecka
Jak być dobrym rodzicem, dobrą matką i dobrym ojcem?
Bycie dobrym rodzicem to niezwykle ważna i odpowiedzialna funkcja społeczna i wychowawcza, która powinna być realizowana w dwóch płaszczyznach.
Pierwsza płaszczyzna bycia dobrym rodzicem to zasób wiedzy zdobytej i poszerzanej przez matkę i ojca w niezbędnym zakresie do posiadania dziecka, jego rozwoju, wychowania i przygotowania do dorosłego życia.
Druga – to rzeczywiste, praktyczne, dobre wykorzystywanie i stosowanie wiedzy dla dobra dziecka dziś i na przyszłość.
Te obie płaszczyzny powinny być realizowane przez rodziców w ramach świadomego rodzicielstwa oraz w prawnych ramach władzy rodzicielskiej.
Z jedną ważną różnicą. Świadome rodzicielstwo jest pojęciem szerszym od władzy rodzicielskiej, obejmuje bowiem także okres przygotowania się małżonków, partnerów innego stałego związku do bycia rodzicem oraz do posiadania dziecka (spłodzenia lub posiadania w inny dopuszczalny sposób).
Natomiast w istniejącym do dziś stanie prawnym w polskim prawie realizowanie władzy rodzicielskiej rozpoczyna się od chwili urodzenia dziecka.
Jak już wskazałem na początku, bycie dobrym rodzicem, matką i ojcem, oznacza zaplanowanie i realizowanie następujących działań na rzecz dziecka:
1. Okres poprzedzający urodzenie:
– istnienie wspólnego celu związku małżeńskiego (stałego partnerskiego), jakim jest posiadania dziecka (spłodzenie, a w uzasadnionych wypadkach posiadanie w sposób medycznie i prawnie dozwolony),
– przygotowanie się małżonków (partnerów stałych) do bycia rodzicami,
– przygotowanie optymalnych warunków do urodzenia i pierwszego okresu życia dziecka,
– wspólna, świadomie ukształtowana i podjęta decyzja małżonków (stałych partnerów) o spłodzeniu dziecka lub posiadaniu go w sposób dopuszczalny i dozwolony,
2. Okres od urodzenia do pełnoletności:
– zapewnienie dziecku opieki (rodzicielskiej, zdrowotnej, innej niezbędnej) i bezpieczeństwa, w celu prawidłowego rozwoju,
– dobre wychowanie dziecka,
– odpowiednie wykształcenie dziecka.
Jakie cechy charakterystyczne w rzeczywistości mogą świadczyć o przymiocie dobrego rodzica, dobrej matki i dobrego ojca?
Na pierwszym miejscu należy postawić miłość wzajemną, a więc miłość rodzica, matczyną i ojcowską i z drugiej strony miłość dziecka do rodziców.Potwierdzeniem istnienie wzajemnej miłości jest poczucie bliskości i zaufania dziecka do rodzica.
Bardzo istotną rolę odgrywa autorytet rodzica, przejawiający się w różnych aspektach odbieranych przez dziecko. Może to być poziom wiedzy, inteligencji, umiejętności praktycznych, uczciwości, sprawiedliwości i wielu innych indywidualnych cech. Jednakże trudno uznać aby takim autorytetem dla dziecka był rodzic stosujący wyłącznie, bądź głównie system karania, w tym jeszcze kar cielesnych.
Z cechą autorytetu wiąże się kolejny ważny przymiot bycia dobrym rodzicem to jest zaufanie. Tak więc dobra matka niczym spowiednik wysłuchujący każdy osobisty problem córki, czy ojciec umiejący zrozumieć syna i umiejętnie doradzić.
Inną dość powszechnie stosowaną cechą dobrego rodzica może być: rodzic-przyjaciel. Ale w tym miejscu trzeba podkreślić aby ta rola rodzica nie przyjęła formy równości praw i obowiązków, albowiem naruszała by ona podstawy władzy rodzicielskiej, a w tym pozycji wychowawcy i wychowanka.
Niezwykle ważna cecha dobrego rodzica to rodzic zawsze zapewniający poczucie bezpieczeństwa dziecka, popularna „ostatnia deska ratunku”.
Oczywiście cechy dobrego rodzica, matki i ojca mogą być różne, bowiem każde dziecko inaczej przeżywa i doświadcza pozytywnych uczuć, zachowań, działań ze strony rodzica.
Każdy kochający rodzic winien znać swoje dziecko i wiedzieć czego mu trzeba do dobrego, radosnego i spokojnego dzieciństwa.
Dobre wychowanie dziecka, to ukształtowanie pod względem fizycznym, moralnym i umysłowym, oraz odpowiednie wykształcenie i przygotowanie do szczęśliwego życia
Jak mówią pedagodzy, pojęcie „wychowanie” do dziś nie zostało zdefiniowane jednoznacznie, a nawet w miarę precyzyjnie, tak aby przeciętny człowiek wiedział, jak ma wychowywać dziecko (dzieci). Uważam, że chyba nie jest możliwe sformułowanie jakiejś uniwersalnej, stałej definicji wychowania, chociażby z tego względu, że tak jak świat się zmienia i idzie do przodu, tak samo zmienia się proces wychowywania przyszłych pokoleń, dostosowując się do postępu cywilizacyjnego. Sami naukowcy z dziedziny pedagogiki mają różne koncepcje definicji wychowania. Jak w tej sytuacji mają realizować proces wychowywania dzieci rodzice i nauczyciele?
Jak brzmi definicja wychowania w znaczeniu naukowym, teoretycznym?
Przez pojęcie „wychowanie” możemy rozumieć trzy wartości o różnym znaczeniu praktycznym.
1. Wychowanie może oznaczać cały proces oddziaływania rodzica lub wychowawcy (wychowawców) na dziecko. Najlepszym przykładem jest wychowanie dziecka przez rodziców od urodzenia do osiągnięcia przez nie pełnoletności. Mówiąc językiem potocznym, proces ten to nic innego jak wychowywanie dziecka w ramach władzy rodzicielskiej rodziców. Przy czym ta władza rodzicielska ma już określone skutki prawne w postaci praw, obowiązków i odpowiedzialności rodziców za dziecko. Drugim życiowym przykładem może być wychowywanie sieroty przez nauczycieli-wychowawców w domu dziecka.
2. Wychowanie może także oznaczać rezultat, wynik lub efekt końcowy całego procesu wychowywania, o którym mowa wyżej. Mówimy wówczas potocznie: „Tak został wychowany” w kontekście wpojonych nawyków wychowawczych, nabytych cech osobowości, ukształtowanego stosunku do życia i otoczenia.
3. Przez to pojęcie możemy również rozumieć dobre lub złe maniery, czyli poprawność zachowania człowieka na co dzień, savoir-vivre, bon ton czy inaczej kulturę osobistą.
W dalszych rozważaniach będę pisał wyłącznie o wychowaniu w dwóch pierwszych znaczeniach, jako o procesie wychowywania oraz o wychowaniu uzyskanym jako rezultat całokształtu zabiegów wychowawczych.
Czas na definicję teoretyczną wychowania w pierwszym znaczeniu tego pojęcia. Wspomnę tylko, że w ciągu wieków określeń pojęcia „wychowanie” przez wielkich ludzi naszego świata oraz definicji teoretycznych i naukowych było i nadal jest stosunkowo dużo. Wybrałem kilka takich, które zasługują na szczególną uwagę ze względu na ich aktualność do dzisiaj. Platon (V–IV w. p.n.e.), wielki filozof grecki, twierdził, że wychowanie to „pobudzanie chłopców od najwcześniejszych lat, aby stawali się dobrymi obywatelami do rządzenia”.
Lew Tołstoj, pisarz rosyjski (przełom XIX i XX w.) nazywał wychowanie „przymusowym oddziaływaniem jednej osoby na drugą w celu ukształtowania człowieka, aby był dobrym”. Janusz Korczak, polsko-żydowski lekarz, pedagog, pisarz i działacz społeczny w XX w. nazywał wychowanie „teorią życia, […] u podstaw której leży doświadczenie osobiste i samodzielne myślenie”.
Na koniec przytoczę do dziś aktualną definicję wychowania podaną przez pedagoga, prof. Wincentego Okonia: „Proces wychowania […] to system czynności wychowawców-nauczycieli, rodziców i wychowawców, umożliwiający wychowankom zmienianie się w pożądanym kierunku, a więc kształtowanie i przekształcanie wiedzy o świecie, uczuć, przekonań i postaw społecznych, moralnych i estetycznych, kształtowanie woli i charakteru, oraz wszechstronne rozwijanie osobowości”.
Tak natomiast brzmi ostatecznie sformułowana definicja wychowania w Uniwersalnym słowniku języka polskiego: „Wychowanie to całokształt zabiegów mających na celu ukształtowanie człowieka pod względem fizycznym, moralnym i umysłowym oraz przygotowanie go do życia w społeczeństwie, dających mu wykształcenie w określonym kierunku”.
Proszę zwrócić szczególną uwagę na dwa bardzo ważne elementy tej ostatniej definicji. Pierwszy element brzmi: „wychowanie to całokształt zabiegów”. Oczywiście nie może być on szeroko rozwinięty w skróconej definicji słownikowej. Prof. Wincenty Okoń ten „całokształt zabiegów” nieco bliżej określił jako system czynności wychowawców-nauczycieli, rodziców i wychowawców.
Drugi element definicji wychowania to wskazane cele do osiągnięcia w wyniku wychowania. W definicji słownikowej określono trzy podstawowe:
– ukształtowanie dziecka na dorosłego człowieka pod względem fizycznym, moralnym i umysłowym,
– przygotowanie dziecka do życia w społeczeństwie,
– danie dziecku wykształcenia w określonym kierunku.
Jednak w tej oficjalnej definicji zabrakło według mnie dwóch bardzo ważnych elementów z praktycznego punktu widzenia wskazania, kto konkretnie ma realizować i odpowiadać za wychowanie dziecka, oraz ostatecznego, nadrzędnego celu, do jakiego ma zmierzać wychowanie dziecka.
Ten pierwszy brak, czyli niewskazanie wykonawców procesu wychowania, został w całości wypełniony prawie we wszystkich definicjach pedagogicznych. W szczególności wykonawcami procesu wychowania dziecka uznaje się rodziców i nauczycieli-wychowawców.
Natomiast zarówno w teorii, jak i w praktyce brakuje pełnej zgodności, kto i w jakim zakresie ponosi odpowiedzialność za dobre lub niewłaściwe wychowanie dziecka.
2. Zupełnie inaczej wygląda sprawa ze wskazaniem nadrzędnego celu wychowania. Oficjalnej definicji wychowania zarzucam brak jednoznacznie określonego, uniwersalnego celu wychowania, który w praktyce mógłby być myślą przewodnią (ideą) zgodną z celem życia każdego człowieka. Co więcej, ten brak zarzucam także niektórym specjalistom i pedagogom realizującym proces wychowania, w tym nauczania.
Kwestię nadrzędnego celu wychowania opisuję odrębnie w części „Wychowanie do szczęścia”
Świadome rodzicielstwo, to źródło szczęścia rodziców i dziecka, a władza rodzicielska to?
Co konkretnie oznacza pojęcie „świadome rodzicielstwo”, a co „władza rodzicielska”?
Rodzicielstwo według słownika to bycie rodzicem – ojcem lub matką. Natomiast moja definicja świadomego rodzicielstwa jest następująca: świadome rodzicielstwo to swobodne, przemyślane na podstawie zdobytej wiedzy, zaplanowane spłodzenie (posiadanie) dziecka, a następnie zapewnienie mu opieki i bezpieczeństwa, prawidłowego rozwoju, dobrego wychowania i odpowiedniego wykształcenia do jego pełnoletności
Jak z mojej definicji wynika, na świadome rodzicielstwo składają się kolejno następujące po sobie etapy działań obojga partnerów związku miłosnego, małżeńskiego lub stałego partnerskiego:
– zdobycie niezbędnej wiedzy o rodzicielstwie (byciu ojcem lub matką) oraz o dziecku,
– przemyślenie tej wiedzy oraz wspólne z partnerem zaplanowanie i podjęcie decyzji o posiadaniu dziecka,
– okres ciąży, macierzyństwa i „tacierzyństwa” rodziców,
– zapewnienie dziecku opieki i bezpieczeństwa,
Zwracam uwagę, że moja definicja świadomego rodzicielstwa jest znacznie szersza, niż przyjmuje się powszechnie, nawet w niektórych polskich przepisach ustawowych, jak na przykład w ustawie z 1993 r. o planowaniu rodziny, ochronie płodu ludzkiego i warunkach dopuszczalności przerywania ciąży. W tym akcie główną uwagę zwraca się na pierwszy okres poczęcia i życia dziecka. Ja zakres pojęciowy rodzicielstwa rozszerzam także na dalszy okres rodzicielstwa do pełnoletności dziecka, obejmując takie działania rodzicielskie, jak opieka, bezpieczeństwo, prawidłowy rozwój, wychowanie i wykształcenie.
Ze względu na cel naszych rozważań w niniejszej książce, a w szczególności najważniejsze wartości na drodze człowieka do prawdziwego szczęścia, z tych trzech zagadnień dotyczących zakresu świadomego rodzicielstwa w tym rozdziale od razu przejdę do kwestii wychowania, w tym wykształcenia dziecka. Tematy opieki i bezpieczeństwa oraz prawidłowego rozwoju dziecka będę omawiał w dalszej części tego rozdziału oraz w rozdziale „O rodzinie” i w podrozdziale dotyczącym zdrowia.
Z prawnego punktu widzenia pojęcie „świadome rodzicielstwo” określane jest jako „władza rodzicielska”. Pojęcie władzy rodzicielskiej jest adekwatne do pełnego rozumienia i równoległego stosowania z pojęciem świadomego rodzicielstwa do naszych rozważań. Z tą różnicą, o której pisałem wyżej – świadome rodzicielstwo rozpoczyna się od planowania posiadania dziecka jako jednego z najważniejszych celów życiowych człowieka na drodze do prawdziwego szczęścia, a nie od urodzenia (posiadania) dziecka.
Prawna definicja władzy rodzicielskiej zawarta jest w art. 92, 95 i 96 polskiego kodeksu rodzinnego i opiekuńczego. Jak stanowi art. 92: „Władza rodzicielska trwa do pełnoletności dziecka”. W aktualnym stanie prawnym władza rodzicielska rozpoczyna się od urodzenia dziecka, a nie od jego poczęcia. W art. 95 kodeksu postanowiono: „Władza rodzicielska obejmuje obowiązek i prawo rodziców do wykonywania pieczy nad osobą i majątkiem dziecka oraz do wychowania”. Natomiast zgodnie z art. 96: „Rodzice obowiązani są troszczyć się o fizyczny i duchowy rozwój dziecka i przygotować je należycie do pracy dla dobra społeczeństwa odpowiednio do jego uzdolnień”. Jak wynika z tych przepisów prawa rodzinnego, matka i ojciec mają obowiązek prawny, ale także prawo do wychowania swojego dziecka. To ich uprawnienie określone jest w art. 48 konstytucji:
Zarówno pojęcia „świadome rodzicielstwo”, jak i „władza rodzicielska” zakładają, że aby osiągnąć cele w nich wskazane, trzeba być dobrym rodzicem, ojcem i matką.
Skupmy się najpierw na pojęciu świadome rodzicielstwo, mającym przynieść szczęście dziecku/dzieciom, jak i samym rodzicom.
Czego zatem konkretnie uczyć dziecko w ramach wychowania do świadomego rodzicielstwa oraz na czym takie wychowanie polega?
Najkrótsza odpowiedź na to pytanie znajduje się w przedstawionej na początku tego rozdziału definicji świadomego rodzicielstwa i przepisów prawa rodzinnego regulujących władzę rodzicielską. Zawiera się ona w stwierdzeniach, aby uczyć dziecko:
– kiedy jako dorosły człowiek może świadomie spłodzić dziecko i co to znaczy być matką i ojcem,
– na czym polegają obowiązki, prawa i odpowiedzialność rodziców w ramach ich władzy rodzicielskiej,
– jak zapewnić własnemu dziecku prawidłowy rozwój, opiekę i bezpieczeństwo, kiedy będzie rodzicem, matką lub ojcem,
– jak w dojrzałej przyszłości wychować i wykształcić własne dziecko.
Znacznie szerzej opisuję zadania małżonków-rodziców w odrębnych rozdziałach o miłości, małżeństwie i rodzinie, a także w tym rozdziale.
Czy polscy rodzice są dostatecznie przygotowani do wychowywania dzieci do świadomego rodzicielstwa?
Na tak ogólnie postawione pytanie nie jestem w stanie udzielić jednoznacznej, autorytatywnej odpowiedzi. Mogę jedynie zająć stanowisko na podstawie wieloletniego doświadczenia prawniczego wynikającego z prowadzonych spraw.
Mimo dość powszechnych głosów, że rodzice nie są przygotowani do wychowania dzieci do świadomego rodzicielstwa, macierzyństwa i ojcostwa, to my, starsi doświadczeniem prawnicy, dostrzegamy znaczną poprawę w tym zakresie. Wynika to z faktu, że wraz z postępem cywilizacyjnym, wzrostem poziomu wykształcenia równolegle rośnie świadomość społeczna.
Jednak ta ogólna teza nie zawsze przekłada się na wyraźny wzrost wiedzy rodziców i ich umiejętności wychowawczych w zakresie świadomego rodzicielstwa. Nadal praktycznie zdają się na szkołę, sądząc, że ta wyręczy ich w zakresie edukacji dzieci o świadomym rodzicielstwie. Oczywiście absolutnie nie zwalnia to ich z odpowiedzialności za wychowanie swoich dzieci także w tej dziedzinie, czyli nauczenia dziecka, jak ma w przyszłości wychowywać swoje dziecko.
Niemniej w pełni rozumiem powody, jakimi kierują się rodzice, starając się przerzucić ciężar obowiązków wychowawczych na nauczycieli. Realia życiowe, pogoń za podstawowymi potrzebami do dobrej egzystencji w konsekwencji powodują brak czasu na staranne, wymagające poświęcenia wychowanie dzieci.
W gruncie rzeczy popieram myślenie i tendencje rodziców, aby to szkoła w większym zakresie przejęła na siebie obowiązki wychowania w dziedzinie świadomego rodzicielstwa, ale głównie pod kątem przekazywania optymalnej wiedzy. Co więcej, uważam, że aktualnie w polskim systemie oświatowym już stworzono podstawy programowe i wyodrębniono przedmiot nauczania o ogólnie adekwatnej nazwie wychowanie do życia w rodzinie.
Gdyby podstawę programu nauczania tego przedmiotu rozbudowano o dziedzinę edukacji seksualnej, dodając dostosowane do warunków polskich standardy europejskie, sądzę, że kwestię programu nauczania przedmiotu wychowanie do życia w rodzinie można by uznać za optymalną. Natomiast w pełni popieram apele pedagogów żądających odgórnego, ustawowego uregulowania sposobu i wymiaru godzin nauczania tego przedmiotu. Nie mam żadnych wątpliwości, że konieczne jest:
– nadanie temu przedmiotowi obowiązkowego charakteru,
– określenie liczby godzin nauczania stosownie do rzeczywistych potrzeb,
– odpowiednie przygotowanie kadry pedagogicznej.
Tyle, krótko o świadomym rodzicielstwie i szczęściu zz niego płynącym. Czas teraz na rozróżnienie i wyjaśnienie co „daje” rodzicom „władza rodzicielska”?
Jak wspomniałem wyżej władza rodzicielska to instytucja prawna dająca rodzicom prawa do dziecka w okresie jego niepełnoletności, ale i nakładają na nich obowiązki. I te obowiązki prawne siłą rzeczy muszą rodzić odpowiedzialność.
Jakie sankcje mogą ponosić rodzice za skutki złego wychowania dziecka?
Jako prawnik muszę podzielić konsekwencje złego wychowywania dziecka na trzy rodzaje odpowiedzialności rodziców za skutki prawne:
– karną,
– cywilną odszkodowawczą,
– cywilną rodzicielską, na podstawie kodeksu rodzinnego i opiekuńczego.
Z kolei jako obywatel i rodzic muszę także dodać inny rodzaj odpowiedzialności, czyli odpowiedzialność moralną połączoną z poczuciem wstydu za błędy wychowawcze dziecka. W Polsce odpowiedzialność karna rodziców (i nie tylko rodziców, a także innych osób) uregulowana jest w kodeksie karnym, przede wszystkim w rozdziale zatytułowanym „Przestępstwa przeciwko rodzinie i opiece”, w artykułach 206 do 211a. Między innymi stanowią one sankcje karne za przestępstwa nad małoletnimi, poczynając od grzywny, przez karę ograniczenia wolności, do najwyższej – pozbawienia wolności od 3 miesięcy do 12 lat. W szczególności chodzi o takie przestępstwa nad małoletnimi, jak:
– znęcanie się fizyczne lub psychiczne (art. 207 kk), ( tu także stosowanie kar cielesnych);
– rozpijanie małoletniego (art. 208 kk),
– uchylanie się (rodzica) od obowiązku opieki przez niełożenie środków na utrzymanie i zaspokojenie podstawowych potrzeb życiowych (art. 209 kk),
– porzucenie małoletniego mimo obowiązku troszczenia się o niego (art. 210 kk).
Kodeks karny normuje również sankcje za inne przestępstwa, które niestety popełniają rodzice wobec dziecka, chociaż są to raczej rzadkie przypadki. Są to przestępstwa przeciwko wolności seksualnej i obyczajności, takie jak:
– obcowanie płciowe z małoletnim poniżej lat 15 lub dopuszczanie się wobec małoletniej osoby innej czynności seksualnej, zwane pedofilią (art. 200 § 1 kk),
– prezentowanie małoletniemu poniżej lat 15 treści pornograficznych, udostępnianie mu przedmiotów mających taki charakter lub rozpowszechnianie treści pornograficznych, umożliwiając małoletniemu zapoznanie się z nimi (art. 200 § 3 kk),
– prezentowanie małoletniemu poniżej lat 15 wykonania czynności seksualnej (art. 200 § 4 kk),
– rozpowszechnianie, produkowanie, utrwalanie, sprowadzanie lub przechowywanie treści pornograficznych z udziałem małoletniego (art. 202 § 3 do 5 kk).
Jak kształtuje się odpowiedzialność cywilna rodzica za szkody wyrządzone przez dziecko?
Jest to odpowiedzialność odszkodowawcza rodziców za czyny niedozwolone spowodowane przez dziecko podlegające opiece i władzy rodzicielskiej. W szczególności art. 426 kodeksu cywilnego stanowi: „Małoletni, który nie ukończył lat trzynastu, nie ponosi odpowiedzialności za wyrządzoną szkodę”. Natomiast art. 427 kodeksu cywilnego stwierdza, że „kto z mocy ustawy lub umowy [w tym przypadku chodzi o kodeks rodzinny i opiekuńczy – przyp. aut.] jest zobowiązany do nadzoru nad osobą małoletnią, której winy poczytać nie można, ten obowiązany jest do naprawienia szkody wyrządzonej przez tę osobę małoletnią”.
W ten sposób prawo cywilne przerzuca odpowiedzialność za szkody wyrządzone przez dziecko na rodziców. Czyni to z tej racji, że to rodzice odpowiadają za błędy wychowawcze i wynikające z nich skutki w postaci odszkodowania za wyrządzone szkody materialne i inne.
Jak wygląda odpowiedzialność moralna rodziców za dziecko i jego wychowanie?
Moralna odpowiedzialność, w odróżnieniu od karnej lub cywilnej, to ponoszenie konsekwencji w postaci społecznego potępienia za naruszenie jakichś wartości, norm etycznych, zasad postępowania osobistych, grupowych, środowiskowych lub społecznych. Najogólniej można określić, że to społeczne potępienie w różnych formach dotyka tego, kto coś czyni, działa, postępuje w sposób nieakceptowany przez otoczenie najbliższe oraz w danej społeczności. W naszym przypadku tym nagannym moralnie postępowaniem jest złe wychowywanie dziecka, a następnie dalsze jego skutki przechodzące na rodzica.
Sankcje w postaci potępienia z tytułu odpowiedzialności moralnej za złe wychowanie dziecka mogą być rozmaite, w zależności od sposobu ich wyrażania przez osoby oceniające, na przykład: zawstydzanie, odwracanie się, izolowanie, zrywanie kontaktów i wiele innych właściwych danemu środowisku. W zależności od stopnia poczucia winy i rodzaju sankcji społecznej rodzic odpowiedzialny za złe wychowanie może odczuwać wewnętrzne skutki natury psychicznej: przykrość, wstyd, smutek, żal, stres, a nawet stany depresyjne. Praktyczny wniosek jest oczywisty: odpowiedzialność moralna czasem może być bardziej i dłużej dokuczliwa oraz odczuwalna niż sankcja karna czy cywilna odszkodowawcza.
Reasumując, to rodzice ponoszą wyłączną odpowiedzialność karną, cywilną oraz moralną za prawidłową opiekę, w tym zdrowotną, za ich bezpieczeństwo, wychowanie, wykształcenie, za przygotowanie dziecka do dorosłego życia. To przede wszystkim oni odpowiadają za zbudowanie fundamentów szczęścia w okresie wychowania dziecka, na których już jako dorosły człowiek będzie budował swój dom, a wraz z nim prawdziwe szczęście. To między innymi na tym polega „władza rodzicielska” nad dzieckiem.
Odpowiednie wykształcenie dziecka, to podstawowe zadanie procesu wychowania i cel na drodze do szczęścia dziecka i rodziców.
Gdy mówimy o wychowaniu w ogólności, to najczęściej mamy na myśli wychowanie dziecka jako osoby niepełnoletniej przez rodziców i wychowawców-nauczycieli przez wychowanie i kształcenie w przedszkolu i we wszystkich rodzajach szkół w okresie do osiągnięcia pełnoletności. Kiedy mówię o wychowaniu do pracy jako jednej z dziedzin wychowania, specjalnie wyodrębnionej przeze mnie w tej książce, to jego przedmiotem ma być praca jako szósta z siedmiu najważniejszych wartości, których osiągnięcie może dać człowiekowi zadowolenie z pełni życia, czyli prawdziwe szczęście. Oznacza to, że według mnie wychowanie do pracy jest tak samo ważne jak wychowywanie dziecka do pozostałych sześciu głównych wartości (wychowanie do miłości, małżeństwa, świadomego rodzicielstwa, rodziny, wychowania dzieci i do samorealizacji człowieka) i im równorzędne. Za każdą z tych wyodrębnionych dziedzin wychowania odpowiedzialność ponoszą przede wszystkim rodzice. Wbrew temu, co myślą niektórzy z nich, tak samo w dziedzinie wychowania do pracy na nich ciąży główna odpowiedzialność.
Jako doświadczony prawnik i praktyk jestem gorącym zwolennikiem i orędownikiem idei wychowywania, we wszystkich wymienionych dziedzinach, od jak najwcześniejszego okresu życia dziecka oraz w zależności od jego możliwości poznawczych i percepcyjnych. Jednoznacznie uważam, że również wychowanie do pracy rodzice powinni rozpocząć możliwie najwcześniej i to z pełną świadomością potrzeby aktywnego działania w tej dziedzinie. Pozostaje tylko kwestia metod i środków, jakie powinni stosować od najwcześniejszego okresu życia dziecka.
Czego konkretnie uczyć dziecko w ramach wychowania do pracy zawodowej oraz na czym ono polega?
Przystępując do wychowania dziecka, przede wszystkim rodzice muszą być w pełni świadomi znaczenia procesu wychowania do pracy w późniejszym życiu dziecka jako dorosłego człowieka. Tę własną świadomość wagi pracy w życiu każdego człowieka powinni zakodować na trwałe w podświadomości dziecka najpierw rodzice, w okresie wczesnego dzieciństwa, a później nauczyciele w procesie kształcenia. I to jest fundament całego procesu wychowania dziecka do pracy. W tym miejscu jako doświadczony prawnik muszę przyznać, że niestety nie zawsze tak jest. Wielokrotnie
w prowadzonych sprawach, w tym procesach sądowych, widziałem obojętny, a czasem wręcz negatywny stosunek do pracy wielu dorosłych ludzi, którzy wprost wykazywali braki wychowawcze zawinione przez swoich rodziców. Następnym środkiem i jednocześnie metodą wychowywania do pracy przez rodziców jest przekazywanie wiedzy teoretycznej i praktycznej o rodzajach pracy.
Jak przekazywanie dziecku od najmłodszych lat wiedzy o rodzajach pracy w świetle perspektyw rozwojowych dziecka powinno przebiegać w praktyce?
Najprostsza rada jest taka: przy okazji każdej czynności związanej z opieką nad dzieckiem, w której bierze udział przedstawiciel jakiegoś zawodu, rodzic powinien opowiadać o tym zawodzie, wskazując na wykonywane czynności. Na przykład praca pielęgniarki lub lekarza podczas wizyty kontrolnej z dzieckiem, praca nauczycielki – wychowawczyni w przedszkolu dziecka, praca policjanta podczas kontroli drogowej pojazdu z dzieckiem w podróży, praca księdza podczas odprawiania mszy, w której uczestniczy dziecko, praca ekspedientki podczas zakupów z udziałem dziecka itp. Jest oczywiste, że prowadzony w ten sposób proces wychowywania dziecka do pracy wymaga dodatkowej wiedzy rodziców o danym zawodzie oraz większego nakładu pracy. Ale to my, rodzice, mamy pomóc dziecku w wyborze jego drogi zawodowej, to my będziemy odpowiedzialni za zły lub przypadkowy wybór zawodu przez nasze ukochane dziecko.
Nim dojdzie do faktycznego potwierdzenia trafności wyboru zawodu przez podjęcie pracy, dziecko w procesie wychowania powinno być w pełni uświadomione, a następnie wykształcone w takim zakresie kwalifikacji zawodowych, jakie powinny odpowiadać jego marzeniom, pragnieniom, potrzebom oraz możliwościom psychofizycznym. To jest zadanie najpierw rodziców, a później nauczycieli, ale również przy udziale rodziców, polegającym na nadzorze i aktywnej kontroli postępów nauczania w danej szkole.
Wpływ rodziców na sam proces nauczania i treści programowe w zakresie kwalifikacji zawodowych na etapie szkoły podstawowej jest w zasadzie niewielki, gdyż zakres programowy jest ogólny. Natomiast duży wpływ mają rodzice na wybór dalszego poziomu kształcenia dziecka pod kątem przyszłego zawodu. W szczególności to od ich pomocy w decydującej mierze zależy pierwszy zawodowy wybór dziecka. Po skończeniu szkoły podstawowej rodzice i dziecko powinni bowiem wspólnie wybrać kierunek kształcenia zawodowego lub wprost rodzaj zawodu, a następnie rodzaj szkoły odpowiadającej wybranemu zawodowi. To już na tym etapie wychowania i kształcenia dziecko, przy udziale rodziców, musi mieć możność swobodnego wypowiedzenia się o swoich marzeniach zawodowych. Oczywiście pod warunkiem, że już od najmłodszych lat rodzice aktywnie zapoznawali dziecko z wszelkimi rodzajami zawodów, z którymi spotykali się wraz z dzieckiem w codziennym życiu lub które świadomie opisywali i pokazywali w celach wychowania do pracy.
Ten niezwykle ważny dla przyszłości dziecka pierwszy wybór zawodu z pewnością wpłynie w ostateczności na jego szczęście w dorosłym życiu. Na to szczęście będzie miała istotny wpływ droga zawodowa oraz satysfakcja z wybranego, już na etapie dzieciństwa, przyszłego zawodu i wykonywanej pracy w dorosłym życiu. Dlatego wyboru przyszłego zawodu i kierunku kształcenia zawodowego dziecka należy dokonać rozważnie, najlepiej przy udziale poradni psychologiczno-pedagogicznej, z uwzględnieniem stanu zdrowia i predyspozycji psychofizycznych dziecka.
Kolejny etap w procesie wychowania do pracy to kształcenie dziecka w wybranej szkole zawodowej. Podobnie jak w szkole podstawowej, tak w szkole zawodowej, gimnazjalnej, ponadgimnazjalnej, licealnej i technikum wychowanie do pracy biegnie dwutorowo:
– pierwszy tor to nauka teoretyczna i praktyczna w wybranej szkole zawodowej, za którą odpowiadają głównie nauczyciele i wychowawcy szkolni,
– drugi to aktywny nadzór i kontrola rodziców nad postępami w nauce zawodu.
Na tym etapie wychowywania do pracy i kształcenia zawodowego rodzice mają pełne prawo i obowiązek korygowania zarówno trafności wyboru zawodu, jak i zdobywanych kwalifikacji zawodowych, ponieważ dziecko i dalej jeszcze niepełnoletni młody człowiek (jeżeli w terminach zalicza lata nauki) w pełni podlega władzy rodzicielskiej. Takich prawnych możliwości rodzice już nie będą mieli, gdy dziecko skończy osiemnasty rok życia. To może być ważny i przełomowy czas w życiu dziecka, a potem dorosłego człowieka. Stąd rozważna ingerencja rodziców powinna polegać na sprawdzeniu, czy na tym etapie zdobywania kwalifikacji zawodowych dziecko jest nadal przekonane o słuszności wybranego zawodu jako docelowego w życiu i w związku z tym, czy nauka tego zawodu jest właściwie realizowana.
Każdy sygnał ze szkoły, że dziecko ma kłopoty w nauce, zarówno pod względem treści programowej, jak i pod kątem wychowawczym (złe sprawowanie), powinien być analizowany przez rodziców. Może to być jeden z objawów złego wyboru szkoły zawodowej, a co za tym idzie – zły wybór docelowego zawodu dla przyszłości dorosłego człowieka. Jeżeli tak byłoby w rzeczywistości, obowiązkiem wychowawczym rodziców jest podjęcie wraz z dzieckiem wspólnej decyzji o możliwej zmianie nauki i zawodu po ponownym właściwym wyborze.
Na zakończenie odpowiedzi na pytanie, czego uczyć dziecko w ramach wychowania do pracy, jako praktyk, prawnik i menedżer muszę podpowiedzieć: trzeba uczyć dobrych, praktycznych nawyków zawodowych, w tym cech niezbędnych do należytego wykonywania pracy. O co chodzi w szczególności? W rozdziale „O pracy” wskazałem, jakie są podstawowe obowiązki pracownika wynikające z konkretnego przepisu kodeksu pracy. Obowiązują one wszystkich pracowników najemnych w Polsce. Podobne rozwiązania w tym zakresie obowiązują w Unii Europejskiej, a w dużej części na całym świecie. Wynika z nich podstawowa zasada praktyczna: aby być dobrym pracownikiem najemnym, a także dobrym samodzielnym przedsiębiorcą, trzeba mieć dobre nawyki myślenia, postępowania i działania, które zapewnią należyte wykonywanie obowiązków zakreślonych przepisami prawa pracy, a ponadto odpowiadają pracodawcy.
EDUKACJA SEKSUALNA DZIECKA to ważna dziedzina świadomego rodzicielstwa i kształcenia w procesie wychowania
Wiek, w którym rozpoczyna się edukację seksualną, jest niezwykle zróżnicowany w poszczególnych krajach europejskich. Zgodnie z danymi raportu SAFE8 w Portugalii rozpoczyna się ona w wieku 5 lat, w Hiszpanii, Włoszech i na Cyprze w wieku 14 lat. Jeśli przyjrzymy się jednak dokładniej, okazuje się, że różnice nie są aż tak znaczne, jak wydaje się to na początku. Wynikają one w znacznej mierze z rozumienia pojęcia „edukacji seksualnej”.
Definicja edukacji seksualnej obejmującą nie tylko fizyczne, emocjonalne i interakcyjne aspekty seksualności i kontaktów seksualnych, ale także szereg innych czynników, takich jak przyjaźń czy poczucie bezpieczeństwa i atrakcyjności. Jeśli zastosuje się tę szerszą koncepcję, bardziej zrozumiałe staje się, że w wielu krajach edukacja seksualna rozpoczyna się w szkole podstawowej. Tam gdzie edukacja seksualna rozpoczyna się w szkole średniej, zazwyczaj stosuje się znacznie węższą definicję „kontaktów seksualnych”. Te różnice w definicjach wyjaśniają także, dlaczego w niektórych krajach termin „wychowanie seksualne i związki międzyludzkie” lub też podobne terminy są chętniej stosowane niż „edukacja seksualna”.
Edukacja seksualna rozpoczyna się w momencie narodzin
Od momentu urodzenia dzieci uczą się wartości i przyjemności wynikających z kontaktów cielesnych, ciepła i bliskości. Wkrótce potem uczą się znaczenia słów „czysty” i „brudny”. Później uczą się rozróżniać mężczyzn i kobiety, a także serdecznych przyjaciół i obcych. Kwestia polega zatem na tym, iż od momentu urodzenia rodzice (w szczególności) przekazują swoim dzieciom informacje dotyczące ludzkiego ciała i intymności. Innymi słowy angażują się i są włączeni w proces edukacji seksualnej.
Edukacja seksualna musi być dostosowana do wieku
Zwrot „dostosowany do wieku” ma niezwykle istotne znaczenie. W rzeczywistości bardziej prawidłowe jest użycie zwrotu „dostosowany do rozwoju”, ponieważ nie wszystkie dzieci rozwijają się w tym samym tempie. Czteroletnie dziecko może zapytać skąd się biorą dzieci, a odpowiedź „z brzuszka mamy” jest zazwyczaj wystarczająca i dostosowana do wieku. To samo dziecko może później zacząć się zastanawiać „w jaki sposób dzieci dostają się do brzuszka mamusi?” i w tym momencie inna odpowiedź będzie dostosowana do wieku. Natomiast odpowiedź „jesteś jeszcze za mały na takie pytania” nie jest odpowiednia. Dostosowanie do wieku wyjaśnia, dlaczego te same zagadnienia dotyczące edukacji seksualnej mogą wymagać zmiany odpowiedzi; wraz z procesem dojrzewania udzielane wyjaśnienia będą miały bardziej całościowy charakter. (1)
Naturalne fazy rozwoju seksualnego dzieci
1. Niemowlęta w wieku od 0. do 1. roku (odkrywanie)
Rozwój seksualności dziecka rozpoczyna się w momencie urodzenia.
Niemowlęta skupiają się całkowicie na własnych zmysłach: dotyku, słuchu, wzroku, smaku i zapachu. Dzięki swoim zmysłom mogą doświadczać uczuć komfortu i bezpieczeństwa. Niezwykle istotne jest przytulanie i obdarzanie pieszczotami własnego dziecka, z uwagi na fakt, iż dzięki temu tworzone są fundamenty jego zdrowego, właściwego rozwoju społecznego i emocjonalnego.
Niemowlęta są niezwykle aktywne, odkrywając otaczający je świat. Jest to widoczne na podstawie występującej u nich tendencji do brania do ust zabawek (dotyk), przyglądania się twarzom lub poruszającym się przedmiotom (wzrok), a także słuchania muzyki (słuch).
Niemowlęta odkrywają również własne ciała. Często dotykają się, a czasami dotykają również swoich narządów płciowych. Często nie dzieje się tak celowo, ale przez przypadek.
2. Małe dzieci w wieku od 2 do 3 lat (ciekawość/badanie własnego ciała)
Małe dzieci stają się świadome samych siebie i swoich ciał. Uczą się także, że różnią się od innych dzieci i od osób dorosłych (rozwijają swoją tożsamość).
Małe dzieci uczą się, że istnieją chłopcy i dziewczynki (dochodzi u nich do rozwoju tożsamości płciowej).
Małe dzieci stają się bardzo ciekawe własnego ciała, a także osób z ich otoczenia. Często badają w dokładny sposób swoje ciała i narządy płciowe, a także pokazują je innym dzieciom i osobom dorosłym. Małe dzieci rozmyślnie dotykają swoje narządy płciowe, ponieważ sprawia im to przyjemność.
U małych dzieci istnieje duża potrzeba kontaktu fizycznego. Lubią siadać innym osobom na kolanach i być przytulane.
Małe dzieci zaczynają się także uczyć, co im wolno, a czego nie (normy społeczne).
3. Dzieci w wieku od 4 do 6 lat (nauka reguł, zabawa i nawiązywanie przyjaźni)
Dzieci mają większy kontakt z dużymi grupami osób (w przedszkolu i szkole). Coraz więcej uczą się o tym, jak należy postępować (zasady społeczne). Uczą się, iż osoby dorosłe nie pochwalają eksponowania publicznie swojego ciała i dotykania siebie lub innych. W związku z tym mniej chętnie chodzą nago i nie dotykają swoich narządów płciowych w miejscach publicznych.
Badanie własnego ciała i ciała innych osób odbywa się bardziej w kontekście zabawy („gry seksualne”): dzieci bawią się w „mamę i tatę”, a także w „lekarza„ początkowo w sposób jawny, natomiast później często w sekrecie. Dzieje się tak, ponieważ dzieci dalej uczą się, że przebywanie nago w miejscach publicznych jest niedozwolone.
„Faza brzydkich wyrazów” – dzieci odkrywają, że istnieją granice. Zauważają one, iż mówienie pewnych wyrazów wywołuje reakcję innych osób z ich otoczenia. Jest to dla nich ekscytujące i zabawne, a zatem ciągle powtarzają te słowa.
W tym wieku dzieci interesują się sprawami prokreacji i często zadają pytania typu: „Skąd się biorą dzieci?”.
Większość dzieci zaczyna doświadczać uczucia wstydu w odniesieniu do własnego ciała i zaczynaja wyznaczać granice w stosunku do siebie. Dzieci wiedzą, że są chłopcem lub dziewczynką i że zawsze nimi będą.
Rozwijają się u nich wyraźne koncepcje dotyczące tego, „co robią chłopcy” i „co robią dziewczynki” (role społeczne).
Dzieci nawiązują przyjaźnie z innymi dziećmi: najczęściej z dziećmi obu płci, choć czasami jedynie z chłopcami lub dziewczynkami (osobami tej samej płci).
Dzieci w tym wieku często kojarzą przyjaźń i sympatię z miłością i twierdzą, że „są zakochane”. Na przykład bardzo często mówią, że są zakochane w swojej mamie, tacie lub króliku. To zazwyczaj nie ma nic wspólnego z odczuwaniem seksualności i pożądania. Często jest to sposób mówienia o tym, że kogoś lubią.
4. Wiek od 7 do 9 lat (wstyd i pierwsza miłość)
Dzieci mogą czuć się nieswojo, kiedy są nagie w obecności innych osób. Nie chcą już rozbierać się w obecności osób dorosłych i przestają chodzić nago.
Dzieci zadają mniej pytań dotyczących seksu, co jednak nie oznacza, iż są w mniejszym stopniu zainteresowane tym tematem. Zorientowały się już, iż seks jest tematem „niewygodnym” i że nie jest właściwe mówienie o nim w miejscach publicznych.
Dzieci dużo fantazjują, wykorzystując to, co widzą wokół siebie (rodzina, szkoła, telewizja itp.). Ich fantazje często mieszają się z rzeczywistością i mogą dotyczyć na przykład miłości, a czasami także tego, jak to jest być zakochanym w osobie tej samej płci.
Tworzą się grupy „dziewcząt” i „chłopców” oceniające się nawzajem. Chłopcy często uważają, że dziewczynki są „głupie” i „dziecinne”, podczas gdy dziewczynki sądzą, iż chłopcy są „zbyt awanturniczy” i zachowują się „w sposób brutalny”.
W sytuacjach grupowych (klasa, przyjaciele) często uważają, iż istotne jest pokazanie, jacy są dorośli, silni i mądrzy. Dzieci próbują wzajemnie prześcigać się. Chcą pokazać, iż wiedzą coś o świecie starszych dzieci i osób dorosłych. Jednym ze sposobów jest pokazywanie jak dużo wiedzą o seksie, używając wyrażeń erotycznych (języka związanego z seksem).
Dzieci znajdują rymy do słów związanych z seksem i opowiadają sobie dowcipy dotyczące seksu (sprośne dowcipy). Należy jednak zaznaczyć, iż często nie rozumieją o czym mówią.
W tym okresie życia często doświadczają uczucia, iż po raz pierwszy są zakochane.
5. Wiek od 10 do 15 lat (okres przed dojrzewaniem i dojrzewanie)
10-11-latki – okres przed dojrzewaniem:
Rozpoczyna się okres dojrzewania. Hormony płciowe zaczynają być aktywne, co manifestuje się w sposobie zachowania i rozwoju fizycznym, ale także w sposobie postrzegania i wahaniach nastroju. Dziewczynki zazwyczaj osiągają ten okres rozwojowy 2 lata wcześniej niż chłopcy. Pojawiają się widoczne zmiany fizyczne, takie jak rozwój piersi i zwiększenie wzrostu.
Od około 10. roku życia dzieci zaczynają bardziej interesować się seksualnością osób dorosłych. Częściej fantazjują na temat seksualności i słyszą oraz widzą różne rzeczy w książkach, telewizji i Internecie, co z kolei zwiększa ich ciekawość. Pomimo wszystko ich reakcje mogą być pruderyjne bądź bezceremonialne w momencie, kiedy rozpoczyna się z nimi rozmowy na temat seksualności.
W tym okresie mogą być podejmowane pierwsze kroki „dotyczące” miłości: młodzi ludzie zaczynają spotykać się ze sobą i ostrożnie zalecają się do siebie (trzymanie się za ręce, pocałunki w policzki itp.).
Wiek od 12 do 15 lat – okres dojrzewania:
U większości chłopców w tym okresie rozpoczyna się dojrzewanie. Rozpoczyna się wzrost penisa i jąder, a także pojawia się owłosienie narządów płciowych i pod pachami. Następuje gwałtowny wzrost. Głos staje się głębszy i zaczyna pojawiać się zarost. U chłopców w wieku 13 lat (średnio) po raz pierwszy ma miejsce ejakulacja, co jest oznaką, iż są oni dojrzali seksualnie i mogą mieć dzieci.
Dziewczynki również rozwijają się dalej. Okres gwałtownego wzrostu mają już za sobą, zaczyna się pojawiać owłosienie łonowe i pod pachami. U dziewczynek w wieku 12 lat (średnio) występuje pierwsza miesiączka, co oznacza, iż są one dojrzałe seksualne i mogą zajść w ciążę.
Może zwiększać się częstość masturbacji, w większym stopniu u chłopców niż u dziewczynek.
Osoby w wieku młodzieńczym mogą być bardzo niepewne w odniesieniu do swojego rozwoju własnego ciała i zadawać sobie pytanie „Czy to jest prawidłowe?”, „Czy ich rozwój nie przebiega zbyt wolno w porównaniu z rówieśnikami?”. Osoby młode muszą przyzwyczaić się do swojego „nowego ciała”, często czują się nieswojo i są zażenowane.
U młodych osób rozwija się seksualny wizerunek samych siebie: traktują siebie jako osoby, które mogą uprawiać seks, a to z kolei jest powodem, że chcą być atrakcyjne. Ponieważ często czują się niepewnie w stosunku do własnego ciała, są również niepewne co do tego, w jakiej mierze są atrakcyjne (dla swojego potencjalnego partnera).
Młodzi ludzie w tym wieku często są bardzo wrażliwi na opinie innych osób: wpływ na nich mogą wywierać rówieśnicy.
Zaczynają także postrzegać osoby w tym samym wieku jako seksualnie atrakcyjne.
Chłopcy i dziewczęta stopniowo odkrywają, czy bardziej interesują się chłopcami, czy dziewczynkami (orientacja seksualna).
Często po raz pierwszy się zakochują na poważnie. Flirtują ze sobą i tworzą pierwsze związki.
Są bardziej doświadczeni w całowaniu się i pieszczotach, pettingu.
6. Wiek od 16 do 18 lat (na progu dorosłości)
Młodzi ludzie stają się bardziej niezależni i w mniejszym stopniu są związani z własnymi rodzicami. Młode osoby w bardziej wyraźny sposób uświada- miają sobie, czy są heteroseksualne, czy homosek- sualne.
Zaczynają eksperymentować ze związkami.
Młodzi ludzie zdobywają doświadczenia seksualne: całują się pieszczą, niektórzy zdobywają te doświadczenia szybciej niż inni.
Kolejność rozwoju seksualnego młodych ludzi przebiega następująco: całowanie się, dotykanie i pieszczenie przez ubrania, pieszczoty nago, stosunki seksualne (osoby heteroseksualne) i w końcu seks oralny i czasami analny.
Nabierają większego doświadczenia, jak układać sobie relacje z osobami przeciwnej płci: pertraktacje, komunikowanie się, wyrażanie życzeń i wyznaczanie granic oraz okazywanie szacunku – wszystko to stanowi dla nich istotne kwestie. (2)
Wytyczne WHO dotyczące edukacji seksualnej
Holistyczna edukacja seksualna powinna opierać się na następujących zasadach:
Edukacja seksualna powinna być dostosowana do wieku, stopnia rozwoju młodych osób i zdolności rozumienia, a także do kultury, z jakiej się wywodzą, uwzględniając społeczno-kulturową tożsamość płci. Powinna też odnosić się do rzeczywistej sytuacji, w jakiej żyją młodzi ludzie.
Edukacja seksualna oparta jest na prawach człowieka (seksualnych i reprodukcyjnych).
Edukacja seksualna oparta jest na koncepcji holistycznie rozumianego dobrostanu, w tym zdrowia.
Edukacja seksualna jest trwale oparta na równości płci, samostanowieniu i akceptacji różnorodności.
Edukacja seksualna rozpoczyna się w momencie narodzin.
Edukację seksualną należy rozumieć jako wkład w kierunku sprawiedliwego i samostanowiącego społeczeństwa, zarówno w odniesieniu do jednostek, jak i wspólnoty.
Edukacja seksualna oparta jest na aktualnych/ sprawdzonych informacjach naukowych.
Edukacja seksualna ma na celu uzyskanie następujących rezultatów:
Stworzenie społecznego klimatu tolerancji, otwartości i szacunku w odniesieniu do seksualności, różnych stylów życia, postaw i wartości.
Respektowanie różnorodności seksualnych, różnorodności związanych z płcią i świadomości dotyczącej tożsamości seksualnej i ról przypisywanych płciom.
Umacnianie ludzi w dokonywaniu świadomych wyborów w oparciu o zrozumienie i odpowiedzialne zachowania zarówno w odniesieniu do siebie, jak i partnera. Zapewnia świadomość i wiedzę dotyczącą ludzkiego ciała, jego rozwoju i funkcjonowania, zwłaszcza w odniesieniu do seksualności.
Uświadomienie i zdobycie wiedzy na temat ludzkiego ciała.
Zapewnienie zdolności do rozwoju jako jednost- ki seksualnej, nauczenie się wyrażania uczuć i potrzeb, doświadczania w przyjemny sposób seksu- alności i rozwinięcia ról płciowych i tożsamości seksualnej.
Umożliwienie zdobycia odpowiednich informacji o fizycznych, kognitywnych (poznawczych), społecznych, emocjonalnych i kulturowych aspektach seksualności, antykoncepcji, zapobieganiu chorobom przenoszonym drogą płciową i HIV, a także wymuszeniach seksualnych.
Zapewnienie koniecznych umiejętności życiowych umożliwiających radzenie sobie z seksualnością i związkami.
Zapewnienie dostępu do informacji i poradnictwa oraz usług medycznych, zwłaszcza w przypadku problemów i pytań dotyczących seksualności.
Prowadzenie rozważań na temat seksualności i różnych norm i wartości w odniesieniu do praw człowieka mającego na celu rozwój własnego krytycznego podejścia.
10.Umożliwienie budowania związków, w których istnieje obopólne zrozumienie, związków opartych na równości oraz szacunku dla potrzeb innych osób i wyznaczonych przez nie granic. To z kolei przyczynia się do zapobiegania wykorzystywaniu seksualnemu i przemocy.
Rozwój zdolności komunikowania się na temat seksualności, emocji i związków, jak również znajomość właściwego języka umożliwiającego komunikacje w tym zakresie. (3)
Artykuł składa się z fragmentów dokumentu WHO “Standardy edukacji seksualnej w Europie. Podstawowe zalecenia dla decydentów oraz specjalistów zajmujących się edukacją i zdrowiem”
(1) tamże, str. 13;
(2) tamże, str. 24-26;
(3) tamże, str. 27.
Autor/ka: Aga Nuckowska
Redaktor naczelna NATULI Dzieci są ważne. Terapeutka Gestalt, pedagog i filolog. Współautorka książki „Jak zrozumieć małe dziecko”. Inicjatorka wielu działań na rzecz dzieci w Polsce i poza nią. Mieszka na wyspie na środku Pacyfiku.
Wychowanie do szczęścia, to nadrzędny cel wychowania dziecka
Co może stanowić nadrzędny cel wychowania dziecka?
Z praktycznego punktu widzenia w całości zgadzam się i popieram wszystkie trzy cele wychowania określone w oficjalnej definicji. A więc:
Jednak jako doświadczony prawnik w zakresie prawa rodzinnego mam wątpliwości, czy spełnienie w procesie wychowania dziecka tych trzech celów wychowania zapewni później dorosłemu człowiekowi optymalne spełnienie się w życiu, czy na pewno takie cele wychowania dadzą mu wielkie zadowolenie z życia.
Zacznę od oczywistego stwierdzenia. Każde działanie człowieka powinno zmierzać do jakiegoś celu głównego, nadrzędnego. Nie podlega dyskusji, że wszystkie działania rodziców i nauczycieli powinny mieć jakieś pozytywne cele związane z dalszym życiem dziecka jako dorosłego człowieka, w tym jeden najważniejszy. W rozdziale „O sensie i celu życia człowieka” odpowiedziałem i chyba udowodniłem, że najważniejszym i uniwersalnym celem i sensem życia dla każdego człowieka jest szczęście. Z kolei w rozdziale „O szczęściu” nakreśliłem moją definicję szczęścia. Prawdziwe szczęście to pełnia życia, dająca wielkie zadowolenie z osiągnięcia najważniejszych wartości, wybranych za cele i sens życia, polegająca na:
– oddaniu w miłości,
– spełnieniu w małżeństwie,
– posiadaniu dziecka (dzieci),
– dobrym wychowaniu i wykształceniu dzieci,
– spełnieniu w rodzinie,
– satysfakcji z pracy zawodowej,
– samorealizacji przez twórcze życie i bezinteresowne czynienie dobra.
Oczywiście te siedem wskazanych przeze mnie warunków będzie celem każdego indywidualnego człowieka wówczas, gdy zgodzi się on ze mną, że właśnie te wartości są także najważniejsze dla niego i przyjmie je do realizacji na swojej drodze do prawdziwego szczęścia. Oznaczać to będzie, że każda z tych siedmiu wartości stanie się koniecznym elementem prawdziwego szczęścia. Osiągnięcie każdej z nich może być już szczęściem samym w sobie. Tym samym każda z tych wartości życiowych może być jednym z najważniejszych celów życiowych człowieka.
Jedną z tych wartości, bez której nie ma mowy o pełni szczęścia, jest posiadanie dziecka. Ale z tą wartością są nierozłącznie związane dwie kolejne: wychowanie i wykształcenie dziecka.
W tym miejscu przypominam, że w rozdziale pierwszym podkreśliłem, że boskim celem życia człowieka jest prokreacja. Został on wskazany przez Boga: „Bądźcie płodni i rozmnażajcie się, abyście zaludnili ziemię” (Rdz 1, 28). Nie śmiem nawet porównywać mojego sposobu myślenia, jako zwykłego człowieka na Ziemi, do mądrości boskiej. Jednak ta zgodność nie bez powodu każe nam wiarygodnie przyjąć, że bardzo ważnym celem życia każdego człowieka i jego szczęścia z pewnością powinno być spłodzenie dziecka (dzieci), a następnie jego wychowanie i wykształcenie.
Mam jeszcze kolejne argumenty na dowód, że dzieci i ich wychowanie to jeden z głównych celów każdego człowieka na drodze do jego szczęścia. Proszę spojrzeć na moją definicję małżeństwa i wynikającego z niej najważniejszego celu, jaki ma osiągnąć związek małżeński w czasie trwania: małżeństwo to zalegalizowany, stały, miłosny związek dwojga ludzi odmiennej płci, trwający do końca życia, którego biologicznym i społecznym celem jest wydanie potomstwa (prokreacja) i jego wychowanie. I co Ty na to, drogi Czytelniku? Znowu mamy dalej idącą idealną zgodność celów, a więc: cel boski, cel każdego człowieka, jakim jest prawdziwe szczęście, oraz cel główny związku małżeńskiego.
Idźmy dalej. Jakie są cele funkcjonowania rodziny? Sięgnijmy zatem do rozdziału „O rodzinie” i sprawdźmy, jakie cele wynikają z mojej definicji rodziny: rodzina to wspólnota co najmniej trzech osób, w tym małżonkowie lub dwoje stałych partnerów i przynajmniej jedno dziecko, oparta na wzajemnej miłości oraz prowadząca wspólne gospodarstwo domowe. Najważniejszym celem i sensem życia rodziny jest zapewnienie opieki, wychowanie oraz przygotowanie do startu życiowego dziecka (dzieci). Mamy zatem kolejny dowód potwierdzający, że także w rodzinie najważniejszym celem jest dziecko (dzieci) oraz jego wychowanie, szeroko rozumiane, wraz z wykształceniem, opieką i zapewnieniem bezpieczeństwa.
Reasumując, wywodzę z tego następujący wniosek: każda próba zdefiniowania pojęcia „wychowanie” musi sprowadzać się przede wszystkim do wskazania podstawowego celu, jakiemu ma ono służyć.
Ponieważ celem nadrzędnym życia człowieka jest szczęście, stąd celem wychowania dziecka, a później dorosłego człowieka także musi być szczęście. Stąd też każda definicja wychowania powinna ten cel zawierać i właściwie go eksponować. W takim znaczeniu najprostsza i najkrótsza definicja szczęścia i jednocześnie moja odpowiedź na pytanie, co to znaczy wychować dziecko, brzmi:
Wychowanie dziecka to wszystkie niezbędne działania podejmowane przez rodziców i nauczycieli-wychowawców w okresie od urodzenia dziecka do jego pełnoletności, mające na celu jego szczęście jako dziecka i szczęśliwą przyszłość jako dorosłego człowieka.
Prosta prawda życiowa jest taka, że cały proces wychowawczy dziecka to przede wszystkim wychowanie do szczęścia. Szczęście dziecka – taki powinien być nadrzędny cel wszelkich poczynań rodziców, a także wszystkich wychowawców. Wszystkie trzy teoretyczne cele wychowania, czyli ukształtowanie dziecka na dorosłego człowieka pod względem fizycznym, moralnym i umysłowym, przygotowanie do życia w społeczeństwie oraz danie wykształcenia w określonym kierunku, są w istocie środkami do celu głównego całego procesu wychowania. Nadrzędnym celem wychowania dziecka na dojrzałego człowieka powinno być szczęście. Cóż bowiem będzie miał z tego człowiek w sile wieku, który w okresie wychowania został ukształtowany pod względem fizycznym, moralnym i umysłowym, przygotowany do życia w społeczeństwie i otrzymał wykształcenie, jeżeli nie osiągnie w swoim życiu prawdziwego szczęścia?
Kiedy na starość przyjdzie mu zrobić rachunek swojego życia, może z przykrością stwierdzić, że nie zaznał prawdziwej miłości albo nie spełnił się w małżeństwie i w rodzinie, nie miał dzieci i nic dobrego po sobie nie może pozostawić potomnym. A przecież to powinny być właśnie podstawowe wartości, które według mojej definicji szczęścia składają się na prawdziwe szczęście, czyli pełnię życia. Taki człowiek może nie doświadczyć szczęścia, bo nie wiedział, co to jest i nikt go do tego celu nie wychował.
Reasumując, proces wychowywania dziecka powinien polegać na tym, aby dziecko:
– przez odpowiednie wychowanie i kształcenie zdobyło wiedzę o tym, jakie wartości mogą być jego prawdziwym szczęściem dziś i w przyszłości, gdy będzie dojrzałym, samodzielnym człowiekiem,
– przez wykorzystanie wiedzy o szczęściu, pozytywne wzorce najważniejszych wartości składających się na szczęście pokazywane przez rodziców i nauczycieli-wychowawców przygotowało się do wybrania i realizowania swojej drogi do szczęścia.
Wychować dziecko to znaczy:
– przekazać wiedzę, co może być prawdziwym szczęściem człowieka,
– nauczyć dziecko, jak zostać mądrym człowiekiem, aby osiągnąć ten cel, czyli wyrobić w nim umiejętności, jak żyć i pracować, aby osiągnąć prawdziwe szczęście.
To moja prosta i bardziej praktyczna życiowo odpowiedź na tytułowe pytanie rozdziału.
Czego uczyć dziecko w procesie wychowania, aby to dawało mu szczęście dziś i stwarzało możliwość osiągnięcia prawdziwego szczęścia w dorosłym życiu?
Wystarczy wiedzieć, co składa się na prawdziwe szczęście, o którym mamy przekazywać wiedzę. Ty, drogi Czytelniku, dowiedziałeś się tego już wcześniej z rozdziału „O szczęściu”. Nie pozostaje mi nic innego jak przypomnieć, jakie uniwersalne wartości życiowe składają się na prawdziwe szczęście człowieka, zgodnie z moją definicją szczęścia jako pełni życia.
Na prawdziwe szczęście składają się:
– miłość (czyli kochać i być kochanym),
– małżeństwo przez spełnienie się w nim obojga partnerów,
– dziecko jako owoc świadomego rodzicielstwa,
– rodzina przez spełnienie się w niej jej członków,
– wychowanie i wykształcenie dziecka otwierające mu drogę do pełni życia,
– praca zawodowa dająca satysfakcję,
– samorealizacja przez twórcze życie i bezinteresowne czynienie dobra.
Skoro nadrzędnym celem wychowania powinno być prawdziwe szczęście, czyli pełnia życia, to każda z siedmiu wartości składających się na pełnię życia powinna być celem cząstkowym całego procesu wychowania. Oto mamy dokładną odpowiedź na pytanie, czego uczyć dziecko w procesie wychowywania.
Jeszcze raz doprecyzuję to tak:
W ramach wychowania dziecka do szczęścia, jako celu nadrzędnego, należy dążyć do przekazywania optymalnej wiedzy o siedmiu następujących wartościach składających się na prawdziwe szczęście człowieka: miłości, małżeństwie i innym stałym związku, dziecku, jego wychowaniu i wykształceniu, rodzinie, pracy zawodowej oraz samorealizacji przez twórcze życie i bezinteresowne czynienie dobra.
Przy czym przekazywanie optymalnej wiedzy o tych siedmiu wartościach składających się na szczęście będzie realizacją celów cząstkowych procesu wychowania wyodrębnionych z celu procesu wychowania do szczęścia.
Psychozabawy „ Diagnoza mojego dobrostanu” ciąg dalszy. Dziś „zbadamy” spełnienie w małżeństwie i w rodzinie!
Tags : mój dobrostan życiowynajważniejsze więzi małżeńskiespełnienie w małżeństwie = szczęśliwy związek
Kategoria:O Małżeństwie - związku partnerskim , Rekomendacje
W poprzednim, pierwszym psychoteście, zainteresowani uczestnicy dokonali autooceny oddania w miłości wzajemnej w związku. Myślę, że każdy, na swój sposób, wyciągnął stosowne wnioski -„ zalecenia po diagnozie”
– jak to jest z wzajemną miłością
w jego związku, na drodze do pełni szczęśliwego życia.
Dziś w drugiej części, każdy może ocenić stopień zadowolenia z dotychczasowego pożycia w związku małżeńskim/ innym stałym/ i uzyskać odpowiedź na ważne życiowe pytanie:
„ Jak z dzisiejszej perspektywy wygląda/wyglądało/ moje spełnienie w małżeństwie/stałym związku/ i w rodzinie?
Stosować będziemy takie same zasady jak w pierwszej części. A więc:
– single, którzy byli w związku małżeńskim/innym stałym/ będą mogli wyciągnąć z testu wnioski na przyszłość;
– trafność wniosków z psychotestu zależy od szczerości udzielanych odpowiedzi;
– wskazane jest aby małżonkowie/partnerzy związku/ rozwiązywali test najpierw każdy samodzielnie;
1.Więź uczuciowo-emocjonalna, w tym wzajemna miłość i współżycie seksualne, to podstawa zgodności i trwałości małżeństwa/innego stałego związku. Czy możesz dziś powiedzieć, że w Waszym związku ta więź funkcjonuje/funkcjonowała/ w pełnym zakresie, w tym pod względem wzajemnej miłości i seksualności?
( Uwaga! Ten kto brał udział w pierwszej części psychotestu „ Jak z dzisiejszej perspektywy wygląda/wyglądała/ nasza miłość”, w odpowiedzi na to pierwsze pytanie testu bierze pod uwagę wybraną wówczas zweryfikowaną odpowiedź na 8 pytanie dotyczące wzajemnej miłości).
2. Więź intelektualna, czyli zbieżny poziom „ mądrości„ partnerów, to element konieczny do wspólnego osiągania celów na drodze do szczęścia w związku małżeńskim /innym stałym/ i w rodzinie. Jak oceniasz, czy łączy/ łączyła/ Was więź intelektualna i nie występują/występowały problemy z poziomem „mądrości” partnerów w małżeństwie?
3. Wspólnota celów, w tym co do posiadania dziecka/dzieci/, to warunek twórczego rozwoju małżeństwa i rodziny na drodze do pełni życia, czyli prawdziwego szczęścia. Czy w Twoim małżeństwie/innym stałym związku/ istnieje/istniała/ zgodność poglądów co do kluczowych celów i w rzeczywistości tak są podejmowane najważniejsze decyzje życiowe?
4. Więź światopoglądowa i religijna to niezbędne podłoże spokoju, stabilizacji, oraz budowania dobrego małżeństwa / innego związku/ i rodziny. Czy w Twoim związku występuje/występowała/ zbieżność religijna i światopoglądowa?
5. Wspólne zamieszkanie i prowadzenie gospodarstwa domowego, to materialna podstawa spokojnego i stabilnego funkcjonowania małżeństwa i rodziny oraz realizacji wspólnych celów na drodze do szczęścia każdego członka rodziny. Czy te dwie połączone więzi są/były/ dobrze realizowane i to pod każdym względem?
6. Wzajemna pomoc, to ogniwo i warunek dobrego, bezpiecznego i szczęśliwego życia partnerów związku i każdego członka rodziny. Czy uważasz, że ta więź jest/była/ zawsze i w rzeczywistości realizowana w Waszym małżeństwie/związku/ i w rodzinie?
DOKONAJ myślowego podsumowania swoich sześciu odpowiedzi dotyczących najważniejszych więzi małżeńskich i rodzinnych i postaraj się dokonać generalnej oceny:
7. Aktualnie czuję się spełniony/na/ w związku małżeńskim /innym stałym/ i w rodzinie, bo osiągam/osiągałem/łam/ pełne zadowolenie?
D. Zdecydowanie nie E. Mam wątpliwości i właściwie to nie wiem
A TERAZ swoją ocenę sześciu najważniejszych więzi wpływających na aktualny dobrostan w Twoim związku małżeńskim/innym stałym/ i w rodzinie poddaj głębszej weryfikacji, porównując ją z opisem i praktycznym znaczeniem każdej z więzi we wzorcowym małżeństwie i rodzinie. A więc jakie skutki wywołują poszczególne więzi w osiągnięciu spełnienia w związku i w rodzinie, czyli
więź uczuciowo-emocjonalna,
w tym wzajemna miłość i współżycie seksualne;
więź intelektualna; wspólnota celów; więź religijna i światopoglądowa; wspólne zamieszkanie i prowadzenie gospodarstwa domowego,
czyli więź ekonomiczna; oraz
wzajemna pomoc,
a jakie wywołują dziś w Twoim związku i w rodzinie.
W tym celu klikaj po kolei na poszczególny rodzaj więzi zaznaczony kolorem niebieskim w każdym z sześciu pytań. Zapoznaj się uważnie z otwartym tekstem, stanowiącym krótki, ale praktyczny, opis danej więzi. Najlepiej czytając powoli, porównując równocześnie przebieg dotychczasowego życia. A następnie, wzbogacony o tą wiedzę, weryfikuj każdą, dokonaną przed chwilą, ocenę i ponownie odpowiedz na wszystkie 7 pytań. Przecież mamy nadal dużo czasu, pozostając w domu z powodu pandemii koronawirusa, a Ty nie musisz zrobić to w jednej chwili.
DOKONAŁAŚ/DOKONAŁEŚ DIAGNOZY SWOJEGO DOBROSTANU w zakresie drugiej części obejmującej
MAŁŻEŃSTWO/STAŁY ZWIĄZEK/ i RODZINĘ.
•→ Jeśli wskazałaś/łeś/
7 razy A „zdecydowanie tak”,
to oznacza, że Ty osiągasz/osiągnęłaś/łeś/ spełnienie w związku małżeńskim oraz w rodzinie i jesteś/byłeś/łaś/ naprawdę szczęśliwa/y/, w tym zakresie, w dotychczasowym życiu. Można powiedzieć, że sięgasz ideału. Ciesz się swoim szczęściem, okazując je w związku i w rodzinie, dając dobry przykład oraz „ wszem i wobec”. Żyj i czyń dalej podobnie jak dotąd i lepiej, aby utrzymać swoje szczęście do końca życia. Ale miej także na uwadze to, że Twoje spełnienie w małżeństwie i w rodzinie nie jest równoznaczne z takim samym spełnieniem po stronie partnera/partnerki/ oraz wszystkich członków rodziny. Pełnia Twojego szczęścia to także szczęście współmałżonka/ki/ i pozostałych członków rodziny.
Jesteśmy szczęśliwi i oboje spełnieni w związku małżeńskim
•→ Jeżeli wybrałaś/łeś/
wszystkie 7 odpowiedzi: A-„zdecydowanie tak” i B- „raczej tak”,
to należy domniemywać, że ogólnie jesteś zadowolona/ny/ z małżeństwa /związku stałego/, a także z rodziny. Ale odczuwasz pewien niedosyt lub „jakieś małe braki” w funkcjonowaniu tych więzi, w których wyraziłaś/łeś/ wahanie „raczej tak” co do zadowolenia w pełni. Wobec tego teraz, w drodze dodatkowej analizy i uzyskanej wiedzy, możesz „wyłapać”, co to za niedociągnięcia, gdzie się znajdują i od kogo zależą. Bo nic nie stoi na przeszkodzie, aby je udoskonalić lub wyeliminować drobne braki, w dalszym, dobrym, okresie wspólnego życia. Pamiętaj jednak, że podstawą wszystkich więzi małżeńskich i rodzinnych jest więź uczuciowo-emocjonalna, czyli wzajemna miłość. I od niej należy zawsze rozpocząć wzmacnianie i ulepszanie pozostałych więzi.
Postanowiliśmy jeszcze bardziej uszczęśliwić nasze życie w związku małżeńskim
•→ Jeśli Twoje odpowiedzi
oscylowały od B – „raczej tak” do C „raczej nie”, albo sięgały E-„Mam wątpliwości i właściwie to nie wiem”,
to oznacza, że raczej nie jesteś zadowolona/ny/ w swoim związku małżeńskim/innym stałym/.Nie czujesz się spełniona/ny/ i to pod wieloma względami. Chyba właściwie to nie wiesz, które więzi dają Ci zadowolenie w małżeństwie, a tym samym w rodzinie, a które nie i dlaczego tak się dzieje. Tak dalej być nie powinno. Musisz przeciąć swój „węzeł gordyjski” i zacząć zdecydowanie działać, a nie czekać złudnie aż ktoś zrobi to za Ciebie, albo samo życie lub czas pokaże co będzie dalej. Chyba, że to właśnie po Twojej stronie leży przyczyna tego stanu rzeczy i w dodatku to widzisz i odwlekasz lub boisz się podjąć decyzji co dalej. Jeżeli chcesz powalczyć o dobre i szczęśliwe życie w małżeństwie i rodzinie, to chyba należy najpierw, dosłownie, wypunktować jakie, według Ciebie, problemy, z poszczególnych sześciu więzi koniecznie wymagają naprawy. Ułóż swoją hierarchię ich ważności i kolejności rozwiązywania. A następnie zacznij spokojne, merytoryczne rozmowy z partnerem/ką/, poczynając od listy problemów, a następnie kolejności i sposobu naprawiania.
W naszym związku nie wszystko jest dobrze. Najwyższy czas na pozytywne zmiany
•→ Jeśli, także po zweryfikowaniu, dokonałaś/łeś/ wyboru
siedmiu odpowiedzi na C- „raczej nie” i D-„zdecydowanie nie”, bądź E- „Mam wątpliwości i właściwie to nie wiem”,
to znaczy, że zdajesz sobie w pełni sprawę, że z Twoim małżeństwem jest niestety źle. Ty chyba dobrze wiesz, że nie jesteś z niego zadowolona/ny/, nie mówiąc o osobistym spełnieniu oczekiwań w związku. Jeśli jeszcze wskazałaś/łeś/ ”zdecydowanie”, że w Twoim związku nie ma więzi uczuciowej, a więc nie ma prawdziwej miłości i z seksem jest także źle, to już wiesz, że Wasz związek jest praktycznie „martwy”. Dalsze pozostawianie takiego stanu rzeczy, bez podejmowania ważnych decyzji, będzie coraz bardziej szkodliwe dla Ciebie, współmałżonka/ki/, a także dla dobra rodziny. Myślę, że powinniście sobie oboje odpowiedzieć wprost na podstawowe pytanie co do dalszych losów Waszego związku. A może przedtem warto posłuchać, właściwego do Waszych problemów, fachowca-terapeuty i dopiero podjąć tę ważną decyzję?
Niestety ! Nasze małżeństwo jest „martwe”! I co dalej?!
Tak więc masz za sobą dwa etapy/części/ samodzielnie dokonanej „Diagnozy swojego dobrostanu”. Zapewne jeszcze więcej wiesz, jak to jest z Waszą miłością wzajemną i ze szczęściem w związku małżeńskim/ innym stałym/. Ale tak jest w realiach życia, że tylko Ty możesz najlepiej wiedzieć w szczegółach, o dobrych i złych stronach Waszego związku i możesz wpłynąć na swoje i Wasze życie.
Życzę abyś tę wiedzę umiała/umiał/ jak najlepiej spożytkować dla Swojego i Waszego szczęśliwego życia.
Za tydzień możesz sprawdzić poziom swojego dobrostanu w zakresie
rodzicielstwa, wychowania i kształcenia dziecka/dzieci/.
Bronisław kwiecień 2020 r
Wzajemna pomoc, to ogniwo i warunek dobrego, bezpiecznego i szczęśliwego życia partnerów związku i każdego członka rodziny.
Na czym powinna polegać wzajemna pomoc w związku małżeńskim jako spełnienie się małżonków na drodze do szczęścia?
Na tak postawione pytanie najlepiej odpowiedzieć mogą tylko sami małżonkowie (partnerzy stałego związku), pod jednym ogólnym warunkiem – powinni znać konkretne potrzeby pomocy ze strony drugiego małżonka. Będą o nich na pewno wiedzieć wówczas, gdy ich związek rzeczywiście łączą wszystkie więzi małżeńskie tworzące szczęście małżeńskie. Na podstawie wieloletniej praktyki zawodowej i doświadczenia życiowego mogę pomóc Ci, Czytelniku, wskazując takie zakresy przedmiotowe wzajemnej pomocy między małżonkami, z którymi spotykałem się najczęściej. Były one niedoceniane, niezauważane, lecz ważne, a także sporne, często doprowadzając do rozkładu małżeństwa i rozwodu. Wzajemna pomoc stanowi siódmy rodzaj więzi małżeńskiej i jest konieczna do osiągnięcia szczęścia w związku małżeńskim i innym stałym.
Z mocy prawa wzajemna pomoc jest obowiązkiem każdego małżonka zapisanym w ustawie. W szczególności wspomniany już przeze mnie art. 23 kodeksu rodzinnego i opiekuńczego stanowi: „Małżonkowie mają równe prawa i obowiązki w małżeństwie. Są obowiązani do wspólnego pożycia, do wzajemnej pomocy i wierności oraz do współdziałania dla dobra rodziny, którą przez swój związek założyli”.
Co prawda przepisy kodeksu rodzinnego nie regulują szczegółowo, na czym konkretnie ma polegać wzajemna pomoc małżonków, lecz już z orzecznictwa sądowego wynika, że obejmować powinna nie tylko pomoc w sytuacjach wyjątkowych, na przykład w razie choroby, lecz także w zwykłych czynnościach w gospodarstwie domowym. Ten prawny i moralny obowiązek wzajemnej pomocy powinien trwać przez wszystkie fazy trwania związku małżeńskiego, a więc w fazie małżeństwa bez dzieci, w fazie rodziny oraz w trzecim wieku.
W tym miejscu muszę wprowadzić istotne z praktycznego, życiowego punktu widzenia rozróżnienie w zakresie rozumienia więzi wzajemnej pomocy w związku małżeńskim. To właśnie na tym tle często powstają wątpliwości i spory, szczególnie kiedy małżonkowie niezbyt dokładnie rozumieją, co należy do ich obowiązków, co robią w ramach wzajemnej pomocy, a co dodatkowo dla dobra pożycia małżeńskiego.
W ciągu całego życia małżonkowie będą mieli dwie grupy celów i zadań do wykonania na drodze do prawdziwego szczęścia.
Pierwsza grupa to najważniejsze cele i zadania własne, osobiste każdego małżonka jako człowieka, który chce i powinien dążyć do osiągnięcia swojego prawdziwego szczęścia, o którym pisałem w rozdziale „O szczęściu”.
Do najważniejszych celów i zadań osobistych małżonków na drodze do prawdziwego szczęścia, czyli pełni życia (nie tylko do szczęścia małżeńskiego), należą:
– oddanie w miłości,
– spełnienie się w małżeństwie jako małżonek,
– spełnienie się w rodzinie jako rodzic,
spełnienie się jako małżonek w związku trzeciego wieku (po usamodzielnieniu się dzieci),
– satysfakcja z pracy zawodowej, samorealizacja przez twórcze życie i bezinteresowne czynienie dobra.
Do najważniejszych celów i zadań osobistych każdego małżonka w samym związku małżeńskim należą:
– oddanie w miłości małżeńskiej,
– spełnienie się jako małżonek w związku małżeńskim,
– spłodzenie dziecka lub posiadanie go w inny dopuszczalny prawnie i biologicznie sposób.
Oprócz tych najważniejszych celów i zadań osobistych w samym związku małżeńskim (partnerskim) każdy z małżonków ma do zrealizowania osobiste i wspólne, zmierzające do osiągnięcia i utrzymania wszystkich więzi małżeńskich, niezbędnych do szczęścia małżeńskiego: uczuciowo-emocjonalnej, intelektualnej, wspólnoty celów, więzi światopoglądowej i religijnej, wspólnego zamieszkania, wspólnego prowadzenia gospodarstwa domowego oraz omawianej więzi wzajemnej pomocy.
Druga grupa to najważniejsze cele wspólne obojga małżonków, które powinni realizować razem w całym okresie pożycia małżeńskiego, we wszystkich fazach związku, w małżeństwie, rodzinie i w trzecim wieku. Do najważniejszych celów wspólnych na drodze do prawdziwego szczęścia jako pełni życia należą:
– wzajemne oddanie w miłości,
– szczęście małżeńskie,
– posiadanie i wychowanie dziecka (dzieci),
– szczęście w rodzinie.
Ale, jak wspomniałem wyżej, oprócz tego, że są to cele wspólne, każdy z małżonków ma w nich swój równy udział do zrealizowania jako cel osobisty. Wzajemna pomoc małżonków powinna przede wszystkim dotyczyć pomocy jednego małżonka w wykonywaniu przez drugiego jego zadań własnych i realizacji celów osobistych. Nie należy zatem tak nazywać i uznawać za niesienie pomocy drugiemu małżonkowi pomocy udzielanej w zakresie wykonywania wspólnych celów i zadań, tych, które powinny być realizowane razem w ramach wspólnoty małżeńskiej. To zadanie wspólne należy do wspólnych obowiązków i każdy z małżonków powinien je realizować razem. Oto praktyczne przykłady:
Celem osobistym jednego z małżonków na jego drodze do szczęścia jest uzyskanie satysfakcji z pracy zawodowej. Pomocą wzajemną drugiego małżonka może być, a nawet powinno, stworzenie takich warunków, aby mógł on pogodzić wykonywaną pracę z życiem małżeńskim, z wychowywaniem dziecka itp. I odwrotnie, na taką pomoc wzajemną powinien móc liczyć drugi małżonek.
Celem osobistym na drodze do prawdziwego szczęścia małżonki jest potrzeba samorealizacji przez bezinteresowne czynienie dobra, na przykład jako działacz społeczny na rzecz dzieci niepełnosprawnych. W takiej sytuacji drugi małżonek w ramach wzajemnej pomocy może i powinien nie tylko moralnie wspierać partnera, lecz także pomagać czynnie w takim zakresie, w jakim jest to potrzebne przy wykonywaniu tego osobistego zadania, bądź zastępować go przy zwykle wykonywanych czynnościach na rzecz celu wspólnego, w tym w pracach domowych.
Pomoc wzajemna przy realizacji celów wspólnych: małżonkowie zgodnie podzielili swoje role i obowiązki przy wykonywaniu zadania wspólnego, jakim jest wspólne prowadzenie gospodarstwa domowego, w ten sposób, że zadaniem męża, ze względu na kwalifikacje i możliwości zarobkowe, przez odpowiedni okres będzie wzmożona (na przykład dodatkowa) praca zawodowa i dostarczanie niezbędnych środków na utrzymanie rodziny. Natomiast podstawowym zadaniem żony będzie gotowanie. Zwracam uwagę, że prowadzenie gospodarstwa domowego powinno być, co do zasady, obowiązkiem wspólnym obojga małżonków. Przy takim wspólnie uzgodnionym podziale ról i zadań pomocą męża dla żony będzie wykonywanie czynności domowych, które wchodzą w zakres prowadzenia gospodarstwa domowego należącego do obowiązków żony. Bo żona przejęła w całości ten obowiązek na siebie w zamian za przejęcie w całości przez męża wspólnego obowiązku dostarczania środków na życie małżeńskie przez wytężoną pracę. W takiej sytuacji mąż pomaga żonie, a nie tylko wykonuje swoją część zadania nazwanego wspólnym prowadzeniem gospodarstwa domowego.
Do najważniejszych celów wspólnych w pożyciu małżeńskim w ciągu całego życia powinny należeć przede wszystkim dwa wspólne cele nadrzędne: posiadanie dziecka (dzieci) i jego wychowanie. Te cele wspólne małżonków będą wykonywane przede wszystkim na etapie rodziny, która jest najważniejszą wartością na drodze do szczęścia każdego człowieka.
W całym okresie pożycia małżeńskiego szczególnego, praktycznego znaczenia nabiera wzajemna pomoc małżeńska w następujących konkretnych sprawach:
– wspomniane wyżej wzajemne wspomaganie i zastępowanie się w obowiązkach związanych z posiadaniem dziecka (dzieci), jego (ich) wychowaniem i kształceniem oraz z prawidłowym funkcjonowaniem rodziny,
– zapewnianie opieki, bezpieczeństwa, zdrowia każdego członka rodziny wymagającego wsparcia moralnego, pomocy fizycznej i każdej innej adekwatnej do rodzaju i zakresu potrzebnej pomocy, niezależnie od obowiązku prawnego pomocy,
– zapewnianie wsparcia we wszelkich sytuacjach wyjątkowych zagrażających zdrowiu, życiu i bezpieczeństwu małżonka, dzieci, małżeństwu i rodzinie.
Wola i bezinteresowna chęć niesienia pomocy dla współmałżonka, wyrażana i niesiona w codziennych, normalnych sytuacjach życiowych, będzie dodatkowo wzmacniała wszystkie więzi małżeńskie.
O tym, jakie skutki może wywołać brak lub zerwanie którejkolwiek z siedmiu więzi koniecznych do szczęścia małżeńskiego, będę szerzej pisać dalej, w części dotyczącej konfliktów i kryzysów małżeńskich.
Wspólne zamieszkanie i prowadzenie gospodarstwa domowego, to materialna podstawa spokojnego i stabilnego funkcjonowania małżeństwa i rodziny oraz realizacji wspólnych celów na drodze do szczęścia każdego członka rodziny.
Jak małżonkowie powinni rozumieć pojęcie „wspólne zamieszkanie”, aby tę więź dobrze zrealizować na drodze do osiągnięcia szczęścia w małżeństwie?
Wbrew pozorom spełnienie tej ważnej więzi dla szczęścia w małżeństwie, a następnie w rodzinie, nie jest takie oczywiste i proste do zrealizowania. Dla spełnienia tego warunku (więzi małżeńskiej) nie wystarczy bowiem zdobycie mieszkania i wspólne zamieszkanie małżonków w byle jakim miejscu, w byle jakim mieszkaniu, w byle jaki sposób. To mogłoby być zaledwie doraźne, przejściowe zaspokojenie miejsca dla najpilniejszych, fizjologicznych potrzeb życia małżeńskiego, a nie spełnienie tej więzi w całości i w dodatku z osiągnięciem szczęścia z wspólnego mieszkania.
Dodam tylko, że chodzi o rzeczywiste, fizyczne przebywanie obojga małżonków (stałych partnerów) razem, w dzień i noc, we wspólnym miejscu zamieszkania, a nie tylko zameldowania. To zamieszkanie na pobyt stały musi być wspólnym zamiarem i wolą obojga małżonków. Ma być ono docelową lub przynajmniej na niezbędnie długi okres siedzibą i centrum życiowym małżeństwa.
Prawdziwe szczęście z posiadania mieszkania i wspólnego w nim zamieszkania małżonkowie mogą osiągnąć, dopiero gdy:
– zdobędą sami, własnymi staraniami, z własnych zapracowanych środków (nawet przy spłacie zaciągniętych kredytów) mieszkanie, którego będą właścicielami na zasadzie prawnej (ustawowej lub umownej) wspólności majątkowej,
– miejsce położenia mieszkania (domu) będzie stanowić docelową (do końca życia) siedzibę życia małżeństwa, a następnie założonej rodziny,
– miejsce zamieszkania będzie zapewniało możliwość zrealizowania wszystkich funkcji i zadań małżeństwa i rodziny, jak łatwy dostęp do placówek handlowych, do przedszkola, pierwszej szkoły, ośrodka służby zdrowia i innych niezbędnych do prawidłowego życia małżeństwa i rodziny,
– miejsce i sposób mieszkania pozwoli małżonkom, a później pełnej rodzinie, stworzyć tak zwane ciepło domowego ogniska, o którym jeszcze będę wspominał w rozdziale „O rodzinie”,
– mieszkanie zostanie zagospodarowane tak, aby umożliwiało wykonywanie wszystkich funkcji życiowych małżonków i rodziny, jak: jedzenie, spanie, wypoczywanie, nauka lub praca w domu i innych, w zależności od potrzeb danego małżeństwa (rodziny), na przykład opiekuńczych dla niepełnosprawnych członków rodziny,
– w mieszkaniu na stałe zamieszkają, będą żyli i realizowali swoje cele życiowe wyłącznie małżonkowie, a następnie członkowie rodziny pełnej.
Oczywiste jest, że te wymienione warunki nie muszą, bo nawet nie mogą, być zrealizowane w jednym czasie i to z chwilą bezpośrednio po zawarciu związku małżeńskiego czy wejścia w inny stały związek typu konkubinat. Więź wspólnego zamieszkania powinna być realizowana w takim czasie, na jaki pozwolą gromadzone środki finansowe i inne możliwości małżonków oraz warunki zewnętrzne (na przykład znalezienie miejsca docelowego centrum życiowego). Realizacja powinna przebiegać we wspólnie zaplanowanej kolejności działań.
Z doświadczenia zawodowego i życiowego mogę powiedzieć, że największe szczęście ze zrealizowania więzi wspólnego mieszkania w całości osiągają ci małżonkowie (partnerzy), którzy wszystkie działania, w tym zgromadzone środki, zrealizowali własną pracą.
Na czym powinno polegać wspólne prowadzenie gospodarstwa domowego na drodze do szczęścia w małżeństwie?
Na pojęcie wspólnego prowadzenia gospodarstwa domowego składa się:
– zabezpieczenie środków materialnych, w tym finansowych, na potrzeby małżeństwa,
– wspólne wyżywienie i utrzymanie,
– współdecydowanie o najważniejszych sprawach i realizowanych celach małżeństwa.
Oczywiście warunkiem koniecznym do wspólnego prowadzenia gospodarstwa domowego przez małżonków jest wspólne zamieszkanie.
Ponieważ wspólne zamieszkanie małżonków jest niezwykle ważną wartością i warunkiem do spełnienia po zawarciu związku małżeńskiego (wejściu w konkubinat), dlatego tę więź wyodrębniłem z więzi wspólnego prowadzenia gospodarstwa domowego i opisałem wyżej jako samodzielną oraz konieczną do osiągnięcia szczęścia w małżeństwie.
W zasadzie żaden z Czytelników nie powinien mieć wątpliwości, jak rozumieć i praktycznie realizować w życiu więź małżeńską, jaką jest wspólne prowadzenie gospodarstwa domowego. Szczególnie wówczas, gdy sam jeszcze jest członkiem rodziny, którą nadal sterują rodzice lub gdy już współtworzy własny związek małżeński bądź rodzinny. W tym ostatnim przypadku zapewne każdy wyniósł z domu rodzinnego jakiś, dobry lub zły, wzorzec prowadzenia gospodarstwa domowego przez rodziców. O wspólnym prowadzeniu gospodarstwa domowego w rodzinie będę mówił w kolejnym rozdziale „O rodzinie”.
Zacznę od pierwszego okresu małżeństwa, który słusznie każdy by chciał przeżywać jako „miesiąc miodowy”, trwający przez cały okres pozostawiania małżeństwa bez dzieci. Tak się niestety nie dzieje prawie w żadnym młodym małżeństwie. Po prostu życiowa rzeczywistość jest inna.
Już w rozdziale „O miłości” wstępnie zasygnalizowałem, jakie najważniejsze cele czekają młodych małżonków po zawarciu małżeństwa. Są to:
– na pewno radosne poślubne „wyżycie się” nowożeńców przed założeniem rodziny; temu celowi powinien służyć „miesiąc miodowy”,
– określenie, przygotowanie i zasiedlenie miejsca, w którym zlokalizowana ma być stała siedziba małżeństwa i jego centrum życiowe, a najlepiej, jeśli to możliwe, od razu siedziba przyszłej rodziny,
– zapewnienie stałego źródła dochodów zabezpieczającego środki na prowadzenie gospodarstwa domowego, utrzymanie małżeństwa i założenia rodziny przez wybór przez oboje partnerów docelowych rodzajów pracy zawodowej, zdobycie bądź ugruntowanie kwalifikacji w wybranych zawodach oraz podjęcie pracy,
– przygotowanie się partnerów do założenia rodziny z dzieckiem (dziećmi) pod każdym względem, w tym psychicznym, edukacyjnym, materialnym.
W wymienionych wyżej celach młodego małżeństwa jest mowa o rozpoczęciu prowadzenia wspólnego gospodarstwa domowego, o utrzymaniu oraz o konieczności zapewnienia środków na życie małżeńskie. Wspólne prowadzenie gospodarstwa domowego jest więc nie tylko ważnym celem małżeństwa, lecz także więzią, na której małżonkowie mogą budować swoje szczęście małżeńskie.
Zastanówmy się najpierw, czy małżeństwo, a tym bardziej młode, świeżo po ślubie, w ogóle ma potrzebę prowadzenia gospodarstwa domowego i do tego wspólnie?
A może do szczęścia małżonkom wystarczy oddzielnie spożywać posiłki, oddzielnie gromadzić, wydawać i rozliczać zarobione pieniądze i samemu decydować o swoich sprawach? Słowem być nadal wolnym jak ptak?
Na podstawie wieloletniego doświadczenia zawodowego i życiowego swojego i moich klientów twierdzę zdecydowanie: nie. Człowiek sam, a z czasem samotny, nigdy nie osiągnie prawdziwego szczęścia. Nie osiągnie oddania w miłości, chyba że będzie kochał sam siebie. Tak samo będzie w małżeństwie, w rodzinie i w jesieni życia.
Zaniechanie prowadzenia wspólnie i wspólnego gospodarstwa domowego to pierwszy krok do samotności. Nie taki jest cel małżeństwa.
Już od początku jego istnienia małżonkowie powinni wyrobić w sobie, a następnie przekazać dzieciom w rodzinie, dobre nawyki i wzorce wspólnoty małżeńskiej i wszystkich więzi ją łączących. Między innymi przez wspólne prowadzenie gospodarstwa domowego, we wszystkich jego postaciach. Począwszy od zdobywania, wydawania i rozliczania środków pieniężnych, przez wspólne spożywanie posiłków (niekoniecznie zawsze w domu) oraz wspólne podejmowanie decyzji w sprawach aktualnych i na przyszłość.
Wspólne prowadzenie gospodarstwa domowego to także gospodarowanie wspólnym majątkiem gromadzonym wraz z rozwojem małżeństwa i rodziny. To mogą być rzeczy mniejszej wartości, jak ruchomości domowe, wyposażenie, a także większej, jak nieruchomości gruntowe czy zabudowane, na przykład domem.
W tym miejscu jako prawnik muszę zwrócić uwagę na bardzo ważną rzecz, która ma istotne znaczenie dla zgodności i trwałości więzi wspólnego prowadzenia gospodarstwa domowego w małżeństwie, a później w rodzinie. Chodzi o tak zwaną ustawową wspólność majątkową małżonków po zawarciu związku małżeńskiego. Jest to wspólna własność majątku gromadzonego przez oboje małżonków od momentu ślubu do śmierci któregoś z nich. Obejmuje ona zarówno gromadzone ruchomości (meble, wyposażenie domu), jak i nieruchomości gruntowe lub niezabudowane, na przykład wspólnie zbudowanym domem mieszkalnym, garażem itp. Istnienie takiej wspólnoty majątkowej jest warunkiem koniecznym do prowadzenia wspólnego gospodarstwa domowego.
Wspólnoty majątkowej z mocy prawa nie będzie między partnerami związku nieformalnego, na przykład w konkubinacie, bo nie wchodzą oni w związek małżeński (prawny). W ich sytuacji życiowej mogą tworzyć współwłasność przez wspólne nabywanie (kupowanie) przedmiotów każdorazową umową, odpowiednio sformułowaną pod względem prawnym. Jeżeli tak nie będą czynić, w praktyce i prawnie oznacza to, że ich wspólne gospodarstwo domowe pozbawione będzie ważnego elementu, czyli wspólności majątkowej, na której ich więź ma się opierać.
Ale w praktyce życiowej związków małżeńskich bywa i tak, że partnerzy (szczególnie wchodzący w związek małżeński po raz drugi i kolejny) mogą w chwili zawierania związku małżeńskiego zawrzeć formalną umowę o rozdzielności majątkowej, tak zwaną intercyzę przedślubną. Po jej zawarciu w małżeństwie każdy będzie miał własny majątek, na przykład z własnych źródeł dochodu (wynagrodzenia za pracę i z innych). W takiej sytuacji zupełnie różnie może (i z reguły tak jest) kształtować się więź małżeńska wspólnego prowadzenia gospodarstwa domowego. W szczególności zabraknie w niej podstawowego elementu – wspólnoty majątkowej.
W skład pełnej więzi wspólnego prowadzenia gospodarstwa domowego powinny wchodzić jeszcze inne elementy, w tym pozamaterialne, jak gospodarowanie czasem wolnym na wypoczynek, na relaks i zabawy.
Jeżeli małżonkowie od początku małżeństwa wprowadzą dobre wzorce, które staną się tradycją ich domu, to taką tradycję przejmą dzieci w ramach procesu wychowania w rodzinie.

References: art. 96
 art. 92
 art. 92
 art. 95
 art. 96
 art. 48
 art. 426
 art. 427
 art. 23