Source: https://monitorpostepu.pl/konwencja-antyprzemocowa/
Timestamp: 2019-03-26 08:43:03+00:00

Document:
Likwidacja rasy, cz. 5 – Konwencja zwana antyprzemocową | Monitor Postępu
Kilka dni temu (dokładnie 13.04.2015) prezydent Komorowski podpisał (wcześniej przepchniętą przez rząd PO) konwencję, która dumnie nazywa się „antyprzemocowa”. Sprawa z wprowadzaniem ACTA (cenzury internetu, przegłosowanej przez unijną radę rolnictwa i rybołówstwa) pokazała, że w Unii Europejskiej nazwa nijak się ma do treści. W UE komisja sportu może przepchnąć ustawę dotyczącą kosmonautyki, a komisja transportu może przepchnąć ustawę, że ślimaki to jednak ptaki (obecnie są to… ryby). Pomieszanie z poplątaniem. Tekst ten jest elementen cyklu „Likwidacja Rasy”, gdyż konwencja jest społecznie szkodliwa i wprowadzona jedynie na terenie „białych” krajów. W Azji czy Afryce (gdzie dotknięte przemocą kobiety mają najbardziej przerąbane) nikt konwencji wprowadzać nie zamierza.
Gdy pierwszy raz usłyszałem o konwencji „antyprzemocowej” od razu zapaliła mi się czerwona lampka, zwłaszcza że konwencja mocno lansowana była przez środowiska radykalnej lewicy, komuny, syjonistów, dżenderystów, antyfaszystów i innych zawodowych „działaczy” spod ciemnej gwiazdy. Konwencja była też oczkiem w głowie Gazety Wyborczej, Krytyki Politycznej, Fundacji Batorego i powiązanych z tą „pyszną trójką” setek organizacji „pozarządowych” (biorących dotacje od rządu). Postanowiłem zadać sobie ten trud i przeczytać tę konwencję od deski do deski. Już samo jej odnalezienie nie było łatwe. Po wpisaniu w google „konwencja antyprzemocowa” wyskakuje niezliczona ilość artykułów, które w ogóle nie są zainteresowane jej treścią. Podejrzewam, że 99% lewaków, którzy tak bardzo lansują tę konwencję- w ogóle jej nie czytało. Ot głupkowata i bezmózga masa, która bez chwili namysłu przyjmuje wszystkie poglądy, wtłaczane im przez media. Konwencji próżno szukać na stronach rządowych (na jakiejkolwiek domenie gov.pl), choć według konstytucji- powinna ona się tam znajdować, skoro zajmował się nią rząd i prezydent. Jakby tego było mało- konwencja posiada dwa niezależne tłumaczenia (dosyć mocno różniące się od siebie) i nie wiadomo, która treść została przepchnięta. Rząd i prezydent też tego prawdopodobnie nie wiedzą. W Polsce i tak cała partia głosuje tak, jak brzmią wytyczne (z Brukseli, Waszyngtonu, Berlina lub Tel Awiwu) więc po co szeregowi posłowie i prezydent mają to w ogóle czytać? Głosują jak im przełożeni każą i na tym polega ich „praca”.
Przechodząc do meritum: moje 3 główne wnioski są smutne- konwencja nie ma na celu zmniejszenia przemocy domowej (bo ona jeszcze się będzie zwiększała z czasem, wraz z dalszym upadkiem obyczajowym społeczeństwa europejskiego). Konwencja nie ma także na celu przeciwdziałania dyskryminacji kobiet typu pornograficzny rasizm, gwałtów w Afryce i Azji, przeciwdziałania prawu szariatu, czy zjawisku modelek, wcinających kupę arabskich szejków. To jest według feministek przejaw wyzwolenia, kosmopolityzmu i nowoczesności kobiet…. Cele są inne:
Doprowadzenie kraju do finansowej i społecznej ruiny
Zwiększenie znaczenia (politycznego i finansowego) środowisk feministyczno-lewackich
Zablokowanie „mocy przerobowej” sądów (które nie będą miały czasu na ściganie wielkich afer gospodarczych)
Tłumaczenie, z którego skorzystałem znajduje się na stronie Amnesty International (swoją drogą tłumacze wzięli górę pieniędzy, a robotę wykonali niechlujnie, np. liczne tytuły artykułów u samego dołu strony, spójniki na końcu linijek). Konwencja ma 48 stron, lecz większość to dyrdymały, dublowanie obecnych przepisów, obietnice i puste frazesy, bez żadnych konkretów prawnych. Coś jak kiełbasa wyborcza- mydlenie oczu, definicje, pobożne życzenia. Konwencja przypomina mi typową umowę zawarcia transakcji klienta z instytucją komercyjną (np. z bankiem, ubezpieczalnią, telekomem), gdzie 80% to zanudzanie czytelnika (czyli rzeczy, które i tak już są objęte w kodeksie karnym, np. stalking, molestowanie, przemoc fizyczna czy gwałty), żeby zamaskować ogromem treści 20% drażliwych, kontrowersyjnych spraw.
Od samego początku w oczy razi brutalne zgwałcenie idei równouprawnienia płci. O przemocy kobiet wobec mężczyzn nie ma w konwencji ani pół słowa. Wiadomo, że kobiety częściej narażone są na przemoc, ale sytuacje odwrotne również nie należą do rzadkości (nie wspominając już o przemocy psychicznej…). To tak, jakby kobieta przyłapana na morderstwie powiedziała: „zostawcie mnie w spokoju, bo według statystyk większość morderców to faceci”, a policjanci, którzy ją przyłapali powiedzieli „okej, przepraszamy panią najmocniej, już sobie idziemy, proszę zabijać dalej”.
Podczas, gdy w lewicującej Europie odchodzi się od rozróżniania płci (ustanawiając bezosobowo brzmiące sformułowania typu ‚człowiek’ czy ‚obywatel’)- w konwencji słowo „kobieta” występuje 81 (słownie: osiemdziesiąt jeden) razy. Ponadto, ponad 100 dodatkowych razy słowo „kobieta” zastąpione jest synonimem „ofiara” lub „osoba, objęta zakresem konwencji”. Dla porównania- słowo „mężczyzna” występuje 15 razy, oczywiście ani razu w charakterze pozytywnym (przeważnie jako potencjalny sprawca przemocy). Nie przeszkadza to w kilku miejscach (wybranych nieprzypadkowo) używać sformułowań: płeć biologiczna, płeć kulturowo-społeczna i tożsamość płciowa.
Przechodzimy do konkretów:
Art. 2, pkt.3 brzmi: „Niniejsza konwencja ma zastosowania w czasie pokoju i w sytuacjach konfliktów zbrojnych.” Już widzę, jak dżihadyści w przypadku nadchodzącej wojny będą przestrzegali tej konwencji. Kobiety podczas okupacji będą chodziły w kuszących, skąpych strojach, a dżihadyści będą odwracali głowy, bojąc się konwencji antyprzemocowej 😉
Art. 4, pkt.4 brzmi: „Specjalne środki, niezbędne do zapobiegania przemocy ze względu na płeć i ochrony kobiet przed taką przemocą nie są uznawane za dyskryminację w myśl
zapisów niniejszej konwencji.” – czyli po ludzku: „dyskryminacja finansowa mężczyzn nie jest żadną dyskryminacją”. Pierwszy, życzeniowy rozdział konwencji, według mnie ma za zadanie zanudzić czytelnika, żeby ten usnął i nigdy nie dotarł do dalszych.
Jak nie wiadomo o co chodzi- to chodzi o pieniądze
fot: contego.co.za
Szydło z worka wychodzić zaczyna w Rozdziale II. Od jego początku mamy festiwal kosztów skarbu państwa (czyli w obliczu rosnącej dziury budżetowej- będzie trzeba zabrać emerytom czy służbie zdrowia, aby wdrożyć i utrzymać tą głupkowatą konwencję). Obecnie mamy w Polsce już setki organizacji feministycznych, ale im ciągle jest mało, więc chcą kolejnych ciepłych posadek.Czytamy więc kolejno:
państwo podejmuje środki na przyjęcie i wdrożenie konwencji (Art.7, pkt.1);
środki te będą pochodziły z wszystkich możliwych źródeł (agencje rządowe, parlamenty, władze krajowe, regionalne, lokalne, instytucje praw człowieka oraz finansowane z budżetu organizacje „poza”rządowe- Art.7, pkt.3);
przydzielenie odpowiednich zasobów finansowych (hajs z budżetu) i ludzkich (suto opłacane etaty dla feministek i dżenderystek)- Art.8;
zmuszenie Skarbu Państwa do uznania i wsparcia finansowego licznych lewicujących organizacji pozarządowych (typu Krytyka Polityczna czy Stowarzyszenie Nigdy Więcej);
powołanie głównej „instytucji koordynującej” (która oczywiście będzie ciągnęła kasiorę z naszych podatków), z kolejnymi etatami dla feminazistek (Art.10)
powołanie kolejnych feministycznych organizacji, które będą prowadziły „badania statystyczne” za publiczne pieniądze (Art.11, pkt.1b);
„Strony podejmą działania niezbędne do promocji programów i inicjatyw na rzecz
wzmocnienia pozycji kobiet” – Art.12, pkt.6, czyli robienie gruntu pod feministyczne agencje marketingowe, których obecnie jest w Polsce „tylko” kilka;
„(…)Strony promują lub prowadzą regularne kampanie i programy realizowane przez (…)jednostki ds. równouprawnienia, organizacje pozarządowe, szczególnie organizacje ds. kobiet” (Art.13, pkt.1) -czyli pieniążki publiczne lecą do feministek aż miło;
„(…)przygotowywane i wdrażane w ścisłej współpracy z jednostkami zapewniającymi ofiarom specjalistyczne wsparcie.” (Art.16, pkt.3) – wspominane „jednostki” to oczywiście feministyczne organizacje;
Cały Artykuł 20 mówi o wsparciu (finansowym, zdrowotnym, prawnym czy pomocy w znalezieniu pracy) dla „ofiary”. Czyli jak kobieta ma dwie lewe ręce to wystarczy, że udowodni w sądzie bycie „ofiarą” (losu?), co raczej trudne nie będzie, w obliczu zaleceń konwencji i już ma w życiu łatwiej. Mężczyźni- ofiary losu nie podlegają pod ten przywilej, w imię równouprawnienia oczywiście…
Kolejne drenowanie budżetu państwa to koszty utworzenia i utrzymania nowych schronisk dla kobiet (Art.23), telefonów zaufania (Art.24, ja kiedyś pracowałem na telefonie zaufania, dzwoniła średnio jedna osoba na 4 godziny, więc po co zakładać kolejne?), ośrodków lekarskich (Art.25) czy ośrodków wsparcia prawnego (kilkanaście innych artykułów konwencji);
Następny biurokratyczny, utrzymywany z naszych podatków twór to tzw. GREVIO (Grupa ekspertów ds. przeciwdziałania przemocy wobec kobiet i przemocy domowej), który poza drenowaniem budżetu uzyska gigantyczne kompetencje, o czym traktuje cały Rozdział IX Konwencji (Artykuły 66-70). W GREVIO powstać ma 15 wysoko opłacanych, wpływowych stanowisk kierowniczych (z przywilejami i dożywotnimi immunitetami), plus wielokrotność tej liczby ciepłych posadek jako doradcy, pomagierzy i inni poplecznicy. A kto za to zapłaci? Ano my, zwykli ludzie, którzy muszą czekać średnio 8 lat na operację specjalistyczną w NFZ.
Dżender, dyskryminacja mężczyzn, rozwalanie obyczajów
Przemoc kobiet wobec mężczyzn nie podpada pod konwencję antyprzemocową, fot: imgur.com
Kolejny skutek (cel?) wprowadzenia konwencji to zniszczenie modelu społecznego, który obowiązuje (obowiązywał?) w Europie od co najmniej dwóch tysiącleci. Spowoduje to dalsze sprowadzanie mężczyzn do roli niewolników zarabiających pieniądze na utrzymanie kobiet (utrzymanie pośrednie- przez płacone podatki). Gdybym miał dokładnie cytować wszystkie aspekty, to ten artykuł rozrósłby się do miana grubej książki, więc zrobię to w skrócie:
„(…)Strony podejmują działania konieczne do wprowadzenia do oficjalnych programów nauczania na wszystkich poziomach edukacji materiałów szkoleniowych dostosowanych do zmieniających się możliwości(…)” (Art.14, pkt.1)- czyli indoktrynacja dzieci od najmłodszych lat.
” (…) w szczególności mężczyzn i chłopców, do aktywnego udziału w zapobieganiu wszelkim formom przemocy (…)” – Art.12, pkt.4. A gdzie równouprawnienie?
„Strony podejmą działania niezbędne do promocji programów i inicjatyw na rzecz wzmocnienia pozycji kobiet” – Art.12, pkt.6. Kolejny feministyczny rzyg na ideę równouprawnienia;
Art.31, zatytułowany „Opieka nad dzieckiem, prawo widzenia z dzieckiem i bezpieczeństwo” przyznaje dużo większe prawa do opieki nad dzieckiem dla kobiety, nawet gdy ta pije, bije i kradnie, a jej mąż jest porządny.
Artykuł 32 brzmi: „małżeństwa zawarte pod przymusem mogą zostać unieważnione, anulowane lub rozwiązane bez nieuzasadnionego obciążenia finansowego lub administracyjnego dla ofiary” – to moim zdaniem ukłon feministek w stronę zwiększenia imigracji z krajów III Świata i rozkręcenia procederu małżeństw, legalizujących obywatelstwo ciemnoskórego delikwenta w UE. Wymuszone małżeństwa w sensie stricte (natarczywe naleganie na ślub), są według mnie domeną kobiet.
Artykuł 38 o „genitalnym okaleczaniu kobiet” traktuje o wycinaniu warg sromowych lub łechtaczki, co zresztą i tak jest już karane. Wyobrażacie sobie sytuację, gdyby rozszerzyć ten sam artykuł na obrzezywanych przy urodzeniu chłopców? Znów feministyczne „równouprawnienie” pełną gębą, tym razem ze strachu przed posądzeniem o legendarny antysemityzm.
W Artykule 60 chodzi mniej więcej o to, że ofiara (użyto wyjątkowo sformułowania „płeć społeczno-kulturowa”, więc może to być mężczyzna, który twierdzi, że jest kobietą, urodzoną w męskiej skórze, zastrzeżenia do tego neologizmu miał np. prof.Zoll) z automatu dostaje status azylanta na terenie UE. Przykładowo- gdy 300 dżihadystów (uważających się na potrzebę sytuacji za kobiety w męskich skórach), przypłynie statkiem z Libii na Lampedusę- powie chóralnie, że Ahmed z Trypolisu ich molestował- od razu wszyscy (300 dżihadystów) dostają status azylanta i liczne profity, które się z tym wiążą.
Zasypywanie sądów pozwami, zmiany prawne na korzyść feministek
fot: wp.pl
„Strony podejmą konieczne środki prawne lub inne działania zapobiegające wszelkim formom przemocy, popełnianej przez osobę fizyczną lub prawną, objętym zakresem niniejszej Konwencji”– (Art.12, pkt.2)- czyli władze mają obowiązek podjęcia śledztwa, nawet gdy oskarżająca jest znaną w mieście pijaną schizofreniczką i robi to po raz setny;
„Świadczenie usług nie jest zależne od chęci ofiary do wniesienia oskarżenia lub zeznawania przeciwko sprawcy” (art.18, pkt.4)- czyli jak jakaś masochistka lubi bić bita i poniżana w łóżku (a jest takich kobiet naprawdę sporo), to może trafić do ośrodka pomocy wbrew własnej woli, a (wykonujący jej zalecenia) mężczyzna- do pudła;
w kilkunastu artykułach mowa jest o bezpłatnej pomocy i poradach prawnych dla kobiet, dotkniętych przemocą. Niby słuszna idea, ale automatycznie poszkodowane są ofiary innych typów przestępstw, które muszą płacić dzikie kwoty za pomoc prawną;
„gwarantują przyznanie odszkodowania w rozsądnym terminie” (Art.30, pkt.3)- czyli wszystkie inne sprawy w sądach- na bok, niech się przedawniają;
„dochodzenie oraz postępowanie sądowe związane z wszelkimi formami przemocy objętymi zakresem niniejszej Konwencji zostaną przeprowadzone bez zbędnej zwłoki” (Art.49) – komentarz jak wyżej. To samo cały Artykuł 50.
Art.78, pkt.1 zaczyna się tak: „Nie można składać żadnych zastrzeżeń w odniesieniu do jakichkolwiek zapisów Konwencji(…)”– faszyzm w najczystszej postaci…
„Strony podejmują konieczne działania ustawodawcze lub inne (…)” – Taką formułką zaczynają się prawie wszystkie artykuły od 29 do 48- czyli konwencja będzie dalej ewoluowała w stronę, dyktowaną uległemu rządowi przez agresywne, feministyczne lobby.
Likwidacja Rasy – Podsumowanie
Umieściłem ten artykuł w cyklu „Likwidacja Rasy”, gdyż Konwencja jest na wiele sposobów szkodliwa dla społeczeństw krajów, które ją wprowadziły. Oczywiście wszystkie z tych krajów leżą w Europie, więc sami strzelamy sobie w stopę. Na Bliskim Wschodzie, w Afryce czy Azji nadal będą gwałty i zabójstwa honorowe, targi 10-latek kupowanych jako żony, wycinanie łechtaczek czy oranie kobietami pól uprawnych. Zgniła i przeżarta korupcją Europa nie ma na ten temat nic do powiedzenia, unikając tematu jak ognia.
Wszystkie kraje UE od wielu lat mają problemy z deficytem budżetowym, a wprowadzenie kosztownej Konwencji tylko przybliży je do wpadnięcia w spiralę zadłużenia. Oszacowałem, że Konwencja w Polsce (głównie wdrożenie oraz powołanie i utrzymanie tysięcy etatów dla dżenderystek) będzie kosztowała każdego roku ponad 1% PKB.
Z kilku powodów spadnie też przyrost naturalny (maskowany dalszym przyjmowaniem imigrantów z krajów III Świata). Europejscy mężczyźni (już teraz niemrawi, leniwi i zniewieściali) będą jeszcze bardziej bali się wchodzić w jakiekolwiek związki z kobietami (bezpieczniej będzie zostać gejem, albo całe życie walić konia przy pornosach), gdyż stanie się to naprawdę groźne i niebezpieczne (pierwsza kłótnia i rozzuchwalona kobieta zrobi z siebie ofiarę przed sądem, który błyskawicznie wyda surowy wyrok na niekorzyść mężczyzny). Liczba dzieci, wychowywanych bez udziału ojca jeszcze wzrośnie. Będzie też więcej feministek (to stanie się naprawdę opłacalne finansowo- tysiące nowych, ciepłych posadek), a one nie są pierwszej urody i nienawidzą mężczyzn, więc raczej gromadki dzieci nie urodzą…
Również administracja i sądownictwo jeszcze bardziej się zablokuje. Już teraz największe afery gospodarcze są przedawniane, a procesy ciągną się latami. Gdy pierwszeństwo w sądach będą miały bohaterki Konwencji- reszta spraw będzie jeszcze bardziej odwlekana, co przybliży nas do anarchii i średniowiecza.
Nie podoba mi się to, jestem w bardzo złym nastroju po przeczytaniu tej Konwencji. Środowiska lewackie otwierają szampany i triumfują, nie zdając sobie sprawy do czego to doprowadzi w przyszłości.
fot: dumb.com
PS: Zgodnie z Konwencją- Roman Polański (ulubieniec kręgów feministycznych) powinien zostać aresztowany już na lotnisku, podczas pierwszej jego wizyty w dowolnym kraju UE.
PS2: Artykuł 80 brzmi: „Każda Strona może w dowolnym czasie wypowiedzieć niniejszą Konwencję w drodze notyfikacji skierowanej do Sekretarza Generalnego Rady Europy”. Czego sobie i Państwu serdecznie życzę.
PS3: W Danii od czasu wprowadzeniu Konwencji przemoc wobec kobiet… wzrosła.
PS4: Żeby była jasność- nigdy nie wyrządziłem najmniejszej fizycznej krzywdy żadnej kobiecie.
RacimiR, 16.04.2015r
2 thoughts on “Likwidacja rasy, cz. 5 – Konwencja zwana antyprzemocową”
fj, 18 kwietnia 2015 o 23:47 :
Ta konwencja niczego nie zmieni, oprócz tych dodatkowych stanowisk opłacanych z budżetówki. Konwencja zmieniłaby, gdyby polskie państwo działało jak np. wspomniane duńskie. Czyli działało poprawnie, a nie zgodnie z prywatnymi interesami kilku osób z rządu.
krypthos, 16 czerwca 2015 o 13:37 :
Kilka danych, które „umknęły” podpisującym konwencję:
Do przemyślenia i nagłaśniania.

References: Art. 2

Art. 4
 Art.7
 Art.8
 Art.12
 Art.12
 Art.12

Art.31

Art.78