Source: https://bogdan.wordpress.com/2006/11/08/prowokacja-dziennikarska-be/
Timestamp: 2017-07-28 04:44:49+00:00

Document:
Prowokacja dziennikarska: be? – Internetowy Obserwator Mediów
Prowokacja dziennikarska: be?	Opublikowane 8-11-2006 przez B M	Rzecznik Praw Obywatelskich wypowiedział się w sprawie prowokacji dziennikarskiej. Bez wątpienia jego wystąpienie nawiązuje do słynnego programu „Teraz my” telewzizji TVN, w którym autorzy ujawnili głośne „taśmy prawdy”. Oto co pisze RPO:
Stanowisko Rzecznika Praw Obywatelskich w sprawie rozpowszechniania zapisów fonicznych i wizualnych dokonywanych bez zgody i wiedzy osób nagrywanych
Prawo dziennikarzy do pozyskiwania i przekazywania informacji, wyrażające istotę dziennikarstwa, jest na tyle doniosłe, iż jego ograniczenia muszą być ściśle wyznaczone i spełniać wymóg konieczności w demokratycznym państwie, a ponadto uzasadnione ze względu na ważne interesy zbiorowe (np. bezpieczeństwo państwa) lub dobra osobiste jednostek.
Dziennikarz ma wręcz moralny obowiązek obrony swego prawa do gromadzenia i rozpowszechniania informacji, gdyż ponosi szczególną odpowiedzialność za słowo. W pełnieniu swej dziennikarskiej misji obowiązany jest za wszelką cenę dążyć do prawdy, pozyskując, gromadząc – w sposób bezstronny i zgodny z prawem – i analizując wszelkie istotne informacje. W tym sensie utrwalanie pozyskiwanych informacji w jakiejkolwiek formie, np. za pomocą urządzeń utrwalających dźwięk czy obraz, stanowi zwykły i niebudzący kontrowersji element warsztatu pracy dziennikarza.
Konsekwencją dużej swobody dziennikarza w zakresie zdobywania informacji jest wymóg odpowiedzialności za ich rzetelność i prawdziwość. Z wymogiem tym nie da się pogodzić proceder określany mianem dziennikarskiej prowokacji, polegającej na podstępnym nakłanianiu do działania mającego szkodliwe skutki dla jakiejś osoby, grupy lub organizacji społecznej. Ostatecznie bowiem działanie takie sprzeczne jest z podstawowym sensem pracy dziennikarskiej, które polega na gromadzeniu informacji o faktach, a nie na kreowaniu owych faktów.
Niebezpieczeństwo, jakie kryje się w tego rodzaju przedsięwzięciach, nie ogranicza się wyłącznie do naruszania etycznych aspektów pracy dziennikarza, lecz w swych konsekwencjach narusza zasady funkcjonowania demokratycznego państwa poprzez niszczenie kultury politycznej, niezbędnej dla należytego funkcjonowania demokracji. Ponadto, angażując się w prowokacje, dziennikarz nie tylko sprzeniewierza się misji swego zawodu, lecz także łatwo stać się może instrumentem służącym do realizacji działań politycznych, a nawet takich, które mogą być wymierzone przeciwko państwu lub jego obywatelom.
Należy w związku z tym przypomnieć o możliwych konsekwencjach prawnych upubliczniania nagrań dokonanych bez zgody osoby nagrywanej. Wprawdzie samo nagrywanie dźwięku lub obrazu bez zgody osoby nagrywanej przez osobę prywatną samo w sobie stanowi czynność prawnie obojętną. Konsekwencje prawne mogą jednak wynikać z użytku, jaki posiadacz nagrania z niego czyni.
W szczególności upublicznienie nagrania może wywoływać rozmaite skutki prawne. Na gruncie polskiego prawa karnego, ochronie życia prywatnego przed upublicznieniem służą przede wszystkim przepisy ustawy z dnia 26 stycznia 1984 r. – Prawo prasowe (Pr.pr.). W kontekście omawianego problemu najistotniejsze znaczenie ma art. 14 Pr.pr. W ust. 1 przepis ten zakazuje publikowania lub rozpowszechniania w inny sposób informacji utrwalonych za pomocą zapisów fonicznych i wizualnych bez zgody osób udzielających informacji. Zakaz taki obowiązuje bez względu na to, czy nagranie zostało dokonane za zgodą osoby nagrywanej, czy też bez tej zgody. Naruszenie tego zakazu może stanowić występek z art. 49 Pr.pr w zw. z art. 14 ust. 1 Pr.pr, zagrożony karą grzywny lub ograniczenia wolności.
Rozpowszechnienie nagrania fonicznego lub wizualnego może także naruszać, zawarty w art. 14 ust. 6 Pr.pr., zakaz publikacji bez zgody zainteresowanego informacji oraz danych dotyczących prywatnej sfery życia, jeśli nie są to informacje związane bezpośrednio z działalnością publiczną danej osoby. Naruszenie tego zakazu wywołuje takie same konsekwencje jak naruszenie zakazu zawartego w art. 14 ust. 1 Pr.pr.
Omawiane zjawisko można także oceniać z punktu widzenia normy zawartej w art. 267 § 2 i 3 kodeksu karnego. Przepis ten penalizuje zachowanie polegające na uzyskiwaniu przez sprawcę informacji, do której nie jest uprawniony za pomocą urządzenia podsłuchowego, wizualnego albo innego urządzenia specjalnego (art. 267 § 2 kk) oraz ujawnieniu informacji zdobytej w ten sposób innej osobie (art. 267 § 3 kk). Podkreślenia jednak wymaga, iż w praktyce przepis ten nie może dotyczyć nagrywania rozmowy przez jednego z jej uczestników – nie można bowiem wówczas zasadnie uznać, iż informacja przekazana temu uczestnikowi przez inne osoby nie była dla niego przeznaczona. Dotyczy jednak osób trzecich, niezależnie od tego, czy są one, czy nie są dziennikarzami.
Na gruncie art. 23 kodeksu cywilnego zarówno wizerunek, jak i w ogólności prawo do prywatności stanowią dobra osobiste (prawa podmiotowe), podlegające ochronie na zasadach określonych w art. 24 kc. Sfera życia prywatnego składa się z wielu elementów, chronionych z różną intensywnością. Przykładowo zaliczyć można do niej ochronę głosu, prywatnej rozmowy i wiele innych informacji zaliczanych do szeroko rozumianej sfery intymnej. Ich naruszenie poprzez upublicznienie nagrania może spowodować zarówno sankcje majątkowe (zadośćuczynienie, w szczególnych wypadkach odszkodowanie), jak i niemajątkowe (np. konieczność złożenia oświadczenia odpowiedniej treści).
Prawo do wizerunku jest chronione także na podstawie art. 81 ust. 1 ustawy z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych, który stanowi, iż rozpowszechnianie wizerunku wymaga zezwolenia osoby na nim przedstawionej, przy czym ograniczenie to nie dotyczy osoby powszechnie znanej, jeżeli wizerunek wykonano w związku z pełnieniem przez nią funkcji publicznych, w szczególności politycznych, społecznych, zawodowych. Naruszenie wskazanej normy może spowodować odpowiedzialność cywilnoprawną.
Mój komentarz: RPO kilkakrotnie mnie zaskoczył pozytywnie swoimi interwencjami na rzecz praw jednostki. Zdąrzyłem się już przyzwyczaić, że mówi z sensem – co na tle jego poprzedniej działalności publicznej, skrajnie konserwatywnej i radykalnej, było zgoła niespodziewane. Niestety, to jego wystąpienie jest tak jawnie polityczne i stronnicze – a w dodatku opublikowane pewno nieprzypadkowo tuż przed wyborami – że całe dobre wrażenie diabli wzięli. Nie sposób się z nim zgodzić; odebranie dziennikarzowi prawa prowokacji to danie potężnej osłony łajdakom i hochsztaplerom.
Categories: Dziennikarstwo, ogólnie, polityczne
3 myśli na temat “Prowokacja dziennikarska: be?”	Bogdan Miś pisze:	9-11-2006 o 15:36	Ja także nie lubię słowa „misja” i chętnie powiem STOP wszelkim misjonarzom, nie tylko dziennikarskim; ale nie lubię również słowa „powołanie”. W moim przekonaniu nasz zawód – to głównie rzemiosło: umiejętność zgrabnego formułowania informacji, zrobienia tytułów, skrócenia tekstu, zmontowania materiału filmowego, zachowania się przed kamerą… Większości z tych rzeczy można się nauczyć w praktyce, jeśli tylko ma się trochę talentu i predyspozycji (10% talentu + 90% ciężkiej pracy nad sobą). I większość z tych rzeczy profesjonalny dziennikarz robi po to, by się utrzymać – a nie po to, by kogokolwiek wychowywać czy nawracać. Robi to – bowiem, być może, nie umie ani spawać, ani dowodzić twierdzeń matematycznych, ani uczyć dzieci historii; a pisać akurat, albo ciekawie mówić – umie. Zawód, jak każdy. Może bardziej odpowiedzialny niż spawacza; ale bo ja wiem?
Wasili Zajcew pisze:	9-11-2006 o 14:06	Veto
Dlaczego ciągle się słyszy o dziennikarskiej misji. To raczej powinno się nazywać dziennikarskim powołaniem do wyciągania brudów przestępców oraz do manipulowania opinią publiczną na temat ludzi że tak to nazwę publicznych. Chciałbym się skupić na tej części dotyczącej manipulacji – jest to bowiem na tyle powszechny proceder, że nie sposób go nie dostrzegać. I mówienie o dziennikarzach jako „nosicielach” solidnej informacji to typowy przejaw dziennikarskiej arogancji. Niestety…
Zawód dziennikarz tak, misjonarzom dziennikarzom stop !
joe255 pisze:	8-11-2006 o 22:18	patrzyłam z niesmakiem…
Owszem – do tej pory wbrew mojemu zaskoczeniu nie miał specjalnych potknieć, chociaż nie byłam zachwycona tą kandydaturą, ale wypowiedzi w TM nie rokują dobrze
Poprzednie„Fakt”: trzylecieNastępneZdobytego nie oddamy nigdy…

References: art. 14
 art. 49
 art. 14
 art. 14
 art. 14
 art. 267
 art. 23
 art. 24
 art. 81