Source: http://speedway.hg.pl/201x_202x/2011/2011_08_21_Leszno_Torun_komentarz.htm
Timestamp: 2020-04-04 13:37:29+00:00

Document:
2011-08-21 Runda play-off przełożony 2011-09-11
Bardzo długie, pełne kontrowersji spotkanie półfinałowe w Lesznie zakończyło się zwycięstwem gospodarzy 53:36. Po raz kolejny w sezonie AD 2011 wielkie emocje wzbudził stan toru na Stadionie im. Alfreda Smoczyka. Atmosfera towarzysząca spotkaniu była wyjątkowo napięta i to nie tylko za sprawą sportowych emocji. Goście mieli spore zastrzeżenia do jego zgodności z wymaganiami jakie stawia regulamin. Spotkanie rozpoczęło się z godzinnym opóźnieniem ze względu na to że sędzia nakazał gospodarzom doprowadzenie toru do stanu w którym będzie miał taką sama przyczepność na całej długości i szerokości. Szczególnie wytężonym zabiegom podlegała nawierzchnia na pierwszym wirażu. Arbiter spotkania Leszek Demski zapowiedział, że jeśli gospodarze nie doprowadzą przed godziną 19.00 nawierzchni do odpowiedniego stanu to zostanie ogłoszony walkower.
Napięta atmosfera udzielała się kibicom. Fani toruńskiego zespołu włożyli sporo energii w obelżywe okrzyki wymierzone Damiana Balińskiego. Służby porządkowe wielokrotnie musiałby gasić transparenty podpalane w sektorze toruńskim. Również nie wszyscy kibice biało-niebieskich utrzymali nerwy na wodzy. Wystarczy wspomnieć o butelkach rzucanych na tor w leżącego Rune Holtę. Spora ilość wulgarnych okrzyków towarzyszyła też każdemu pojawieniu się na leszczyńskim torze menedżera zespołu przyjezdnego -Sławomira Kryjoma. Po czternastym wyścigu na murawę stadionu pojawił się prezes Unii Leszno - Józef Dworakowski, który prosił biało-niebieskich kibiców o powściągnięcie emocji.
Gdy zawody wreszcie wystartowały już pierwszy wyścig pokazał, że tor nadal jest bardzo niebezpieczny, gdyż na pierwszym łuku drugiego okrążenia, jadący na drugiej pozycji, nieatakowany przez nikogo upadł Kamil Adamczewski, na szczęście upadek był niegroźny, a w powtórce osamotniony Tobiasz Musielak łatwo poradził sobie z braćmi Emilem i Kamilem Pulczyńskimi. W biegu tym było widać widać że młodzi zawodnicy gości mieli problem z płynnym przejechaniem łuków. Podwójne zwycięstwo, które wymknęło się Bykom w pierwszym wyścigu udało im się osiągnąć w następnej odsłonie dnia. Po starcie na prowadzeniu znalazł się Adam Skórnicki, za jego plecami jechał Rune Holta. Dopiero trzecie miejsce zajmował najskuteczniejszy zawodnik Speedeway Ekstraligi Jarosław Hampel, który jednak dość szybko jednak uporządkował swoją jazdę i dojechał do mety na pierwszym miejscu.
Spory wpływ na dalszy przebieg meczu miało zdarzenie, które rozegrało się po wyścigu trzecim. Na drugim miejscu na linię mety wpadł Adrian Miedziński, który do końca walczył z Damianem Balińskim. Obaj zawodnicy jechali bardzo blisko siebie i zanim torunianin zdołał wytracić prędkość na nierównej nawierzchni stracił panowanie nad motocyklem i z dużym impetem przeleciał przez kierownice i uderzył o tor łamiąc obojczyk. Po tym wypadku jasnym stało się, że pod nieobecność jednego z kluczowych zawodników goście stanęli przed bardzo trudną sytuacją.
Po tym incydencie sędzia zszedł z wierzy sędziowskiej stwierdził, że nawierzchnia toru na zewnętrznej jest twarda i sypiąca się, natomiast wewnętrzna to gumowy pas i zarządził ponowną kosmetykę toru, która ponownie trwała blisko godzinę i wyrównanie nawierzchni na niewiele się zdało bowiem tor nadal miał bardzo nierówną przyczepność na całej długości i goście poza Sullivanem i Holderem mieli problemy z wyprzedzaniem rywali, dlatego w kolejnych biegach leszczynianie systematycznie powiększali przewagę, a główną przyczyną był brak Adriana Miedzińskiego. Zawodnicy, którzy zastępowali go w kolejnych wyścigach spisywali się słabo i niewykluczone, że wychowanek toruńskich "Aniołów" wykazałby większą skuteczność w walce z rywalami. Za tak słaby rezultat Aniołów winę ponosił głównie najbardziej doświadczony Rune Holta, który zaliczył bardzo słabe spotkanie. Cztery punkty jak na jednego z liderów zespołu to zdecydowanie za mało.
Jedyne biegowe zwycięstwo Uniabax odniósł w wyścigu szóstym w którym Ryan Sullivan i Chris Holder nie dali szans Januszowi Kołodziejowi i Kamilowi Adamczewskiemu. Toruńscy Australijczycy byli jedynymi zawodnikami w swojej drużynie, którzy zasłużyli na wyróżnienie. Gdyby nie ich ambitna i skuteczna jazda goście polegliby w Lesznie bardzo wysoko przez co straciliby szansę na odrobienie start w pojedynku rewanżowym. Unibax nie spisał się w tym meczu dobrze, ale trzeba przyznać, że podopieczni Sławomira Kryjoma jeździli dość ambitnie, ale pechowo. Waleczną postawę prezentował także Emil Pulczyński, jednak zabrakło doświadczenia, by zdobyć większą ilość punktów. Zawody jednak, podobnie jak Adrian Miedziński, zakończył w szpitalu. W dwunastym wyścigu dnia żużlowiec popełnił błąd i nie był w stanie na ciężkiej nawierzchni wyłamać motocykla, dlatego wypuścił go i z dużą siłą uderzył w dmuchaną bandę, co skończyło się dla niego złamaniem nogi w kostce.
W biegach nominowanych goście liczyli na zmniejszenie przewagi, bowiem Anioły miały w gotowości w ramach rezerwy taktycznej Holdera. Szanse toruńczyków na kolejne biegowe zwycięstwo wzrosły po upadku i wykluczeniu Kołodzieja, co wzbudziło sporo kontrowersji wśród leszczyńskich kibiców. Niestety w powtórce walczący z Batchelorem Holta upadł na tor, a osamotniony Holder nie poradził sobie w trzeciej odsłonie tego biegu ze swoim krajanem Batchelorem. Ostatnia odsłona to ponownie tryumf doskonałego w tym sezonie Hampela i gospodarze na rewanż zyskali siedemanastopunktową zaliczkę, którą torunianom pod nieobecność Miedziśńkiego i Pulczyńskiego trudno będzie odrobić.
Podsumowując spotkanie od strony sportowej w ekipie toruńskiej na wyróżnienie zasługiwał Sullivan i Holder. Bardzo słaby występ zaliczył Michael Jepsen Jensen oraz Rune Holta. Jednak po leszczyńskiej potyczce najbardziej przykre było dla toruńskiej ekipy to, że drużyna w najważniejszym momencie w wyniku kontuzji straciła jednego z liderów oraz najlepszego juniora.
Wśród gospodarzy słabe spotkanie zaliczył Adam Skórnicki. Całkiem nieźle spisał się za to Janusz Kołodziej, dla którego ten mecz miał być wielkim odrodzeniem. Nie było co prawda kompletu punktów, jednak dwa podwójne zwycięstwa na pewno napawają optymizmem leszczyńską publiczność. Świetną formę prezentował powracający po kontuzji Damian Baliński.
Bezpośrednio po meczu powiedzieli:
Wojciech Stępniewski - prezes Unibaxu - Tor był nieregulaminowy. Trzy metry od krawężnika była plastelina, szczególnie na pierwszym łuku. Niczym nie przypominał toru, który później był do samej bandy. Tor powinien być regulaminowy, czyli równy na całej szerokości. To spotkanie nie miało prawa się odbyć. Wszyscy widzieli upadek Adamczewskiego oraz to że jazda pozostałych leszczyńskich zawodników nie była płynna, co dowodzi, że tor nie nadawał się do jazdy. Roman Jankowski całe życie jeździł na "betonie". Wystarczyło "splunąć" na przednie koło i już twierdził, że tor jest tak przyczepny, że nie nadaje się do jazdy. Oczywiście cenię trenera Unii za jego osiągnięcia, ale taka jest prawda. Pan Jankowski twierdzi, że tor był przygotowany bardzo dobrze i był bardzo szybki. Szkoda tylko, że osiągane przez zawodników czasy były wolniejsze od rekordu toru o trzy sekundy. Najgorzej na tym wszystkim wyszedł Adrian Miedziński który robi cztery okrążenia, po czym wpada w pierwszym łuku w tak plastelinową nawierzchnię, że nie był w stanie utrzymać się na motorze. Sędzia robił wszystko, co mógł. Myślę jednak, że nawet w takim meczu musi w końcu dojść do walkowera, aby oduczyć kluby preparowania torów. To było zwykłe preparatorstwo. Dochodzę do wniosku, że Toruń jest za uczciwy na tą ligę. Bardzo się dziwię. Józef Dworakowski płacze, że nie ma frekwencji, a tak naprawdę dziwię, że kibice w Lesznie w ogóle chcą przychodzić na takie mecze. Na ich miejscu nie przyszedłbym nawet, gdyby mi dopłacono. Tak naprawdę współczuję kibicom leszczyńskim, bo telewizor zawsze można wyłączyć. Ale tego prezes Unii nigdy nie zrozumie, bo ma ogromną presję wyniku. Dziwię się Józkowi, że do tego wszystkiego dopuszcza i to jest najgorsze.
Cała sprawa ma aspekty prawne. Zapewniam, że Unibax zrobi wszystko - a przypomnę, że jest częścią ogromnej grupy kapitałowej z dużymi i naprawdę dobrymi organizacjami prawnymi - żeby tej sprawy nie zostawić tak, jak ona się skończyła. W ciągu ostatnich lat to szósta już kara za opóźnienie meczu. Najgorszą karę w tym momencie jest zamknięcie stadionu na jeden mecz i o to będzie wnioskował Unibax. Jeżeli nie potrafią tego toru przygotować, to nie mogą na nim jeździć. Myślimy również o skierowaniu sprawy do prokuratury, bo jest to świadome i celowe narażanie życia zawodników. Niech nikt nie mówi, że jest to sport ekstremalny, bo jakieś zasady muszą obowiązywać. Tej sprawy na pewno tak nie zostawimy.
Adrian Miedziński i Emil Pulczyński odnieśli kontuzje tylko i wyłącznie z powodu złego przygotowania toru. I to jest już podstawa do skierowania sprawy z powództwa cywilnego wobec kierownika zawodów i osób odpowiedzialnych zgodnie z regulaminem. Powinni za to odpowiedzieć przed sądem. Adrian będzie miał w nocy operację. Emil w poniedziałek rano będzie operowany. Emil ma złamaną kostkę boczną, a Adrian obojczyk. W przypadku Pulczyńskiego możemy go nie zobaczyć już do końca sezonu. W przypadku Miedzińskiego wszystko jest możliwe, bo trzeba sprawdzić jakie to jest złamanie. Znamy przypadki, że zawodnicy kilka dni po takiej kontuzji wracali na tor - wyjaśnił Stępniewski.
Sławomir Kryjom - menadżer Unibaxu (w roku 2010 menadżer Unii) - Wyjeżdżamy z Leszna w dość kiepskich nastrojach. Chciałem pogratulować gospodarzom przygotowania toru. Nie dziwię się, że mieli problem z kontuzjami przez cały rok. Mam nadzieję, że będą to kontynuować i będzie dłuższy szpital w Lesznie w przyszłym sezonie. Speedway Ekstraliga powinna zająć się tą sprawą. Zarząd Unii Leszno powinien spodziewać się surowych kar. Mecz był opóźniony i przerwany. Z pewnością posypią się wysokie kary. Powiedzmy sobie szczerze, Leszno to recydywa. W tym roku byli już dwukrotnie karani. Na pewno kary będą wysokie. Zdecydowanie powinien paść walkower. Tor nie był regulaminowy. Nawierzchnia przy krawężniku była inna niż na zewnętrznej. Dziwnym trafem po naszej interwencji, kiedy kontuzjowany był już Adrian Miedziński gospodarze potrafili już przygotować tor do jazdy. Szkoda, że stało się to tak późno. Dlatego dziwię się pochlebnym słowom Dworakowskiego. Pracowałem w Lesznie 10 lat i odszedłem, bo nie chciałem już w tym brać udziału. Właśnie z czymś takim, co miało miejsce w niedzielę. W ostatnich trzech latach klub z Leszna został sześć razy ukarany za nieprawidłowe przygotowanie toru. To nie jest zatem przypadek. Osoby odpowiedzialne za taki stan rzeczy powinny zostać ukarane. To nie jest tylko zabijanie żużla, ale narażanie zdrowia zawodników. Tak dalej być nie może. To jest skandal to, co się działo w niedzielę w Lesznie. Zawody, które trwają ponad cztery godziny nie są promocją żużla. Po czymś takim jest mi wstyd, że pochodzę z Leszna...
Nasza sytuacja jest trudna. Straciliśmy dwóch zawodników, mamy sporą zaliczkę do odrobienia w Toruniu, aczkolwiek ja wierzę w ten zespół. Nie ma rzeczy nie możliwych i na pewno w Toruniu będziemy walczyć do ostatniego biegu o awans do wielkiego finału. Strata jest do odrobienia. Unia Leszno na wyjazdach nie błyszczy tak jak w zeszłym sezonie, także myślę, że wszystko jest do zrobienia. Ten tydzień poświęcimy na ostre przygotowania do rewanżowego meczu. W piątek i sobotę będziemy mieli trening z udziałem wszystkich zawodników, już taka decyzja zapadła. Będziemy się dopasowywali do naszego toru i myślę, że z dobrym skutkiem. W rewanżu nie będzie żadnych niespodzianek, za to nie będe zaskoczony jesli Kamil Adamczewski nagle zachoruje i Unia będzie stosowała zastępstwo zawodnika w spotkaniu rewanżowym. Rywale będą robili wszystko aby awansować do finału. My zamierzamy robić to samo, ale w sposób fair
W żużlu upadki się zdarzają. Nawet najlepsi potrafią nie opanować motocykla. W wyścigu pierwszym miał miejsce upadek Kamila Adamczewskiego. Zawodnik wjechał w pas przy krawężniku, postawiło mu motocykl w poprzek toru i wyleciał do góry jak z katapulty. W wyścigu trzecim Adrian Miedziński nie chciał wpaść w Damiana Balińskiego i po biegu zamknął gaz i tak wykontrował motocykl, że motor praktycznie stanął w miejscu i wyrzuciło "Miedziaka" przez kierownicę. Adrian połamał się ze względu na tor. W wyścig dwunastym miał miejsce upadek Emila Pulczyńskiego, któremu spadła prawa noga z haka. Zawodnik na wejściu w łuk jechał prosto, a powinien być złożony. Na normalnie przygotowanym torze nie byłoby możliwości, żeby ta noga spadła z haka. No ale cóż, mecz był opóźniony, także Unię Leszno czekają surowe konsekwencje. Łącznie z zamknięciem stadionu dla publiczności.
Jan Ząbik - trener Unibaxu - Na pewno można było dać walkowera, ale to sędzia decydował, nie my. Nie ma co się załamywać. Sędzia zakwestionował stan nawierzchni w Lesznie, mówił że on się nie nadaje do jazdy. Było widać na pierwszym wirażu, że są koleiny i dziury. Adamczewski tam upadł, podobnie stało się z Adrianem Miedzińskim. Kołodziej też się tam przewrócił, chociaż w jego przypadku nie mam pewności co było przyczyną upadku. Uważam, że włodarze nie popisali się. Przede wszystkim Romek Jankowski, który sam kiedyś protestował i nie jeździł na takich torach, a teraz robi grzęzawisko. Sędzia poświęcił dużo czasu na naprawienie pierwszego wirażu i było na pewno lepiej. Ale gdyby od początku tak było, to Adrian Miedziński na pewno by był i inaczej by się to rozgrywało. Jest jeszcze drugi mecz i trzeba wszystko zrobić, żeby motocykle wszystkich zawodników ustawić w tym tygodniu i przygotować się jak najlepiej do tego meczu rewanżowego. Czy potrafimy tą stratę odrobić? Czas pokaże. Jest to dużo, ale nie jest to niemożliwe.
Emil Pulczyński - Unibax - (wypowiedź następnego dnia po meczu) Niewiele pamiętam z samego momentu wypadku. Wiem, że bardzo mnie bolało, chyba nawet płakałem z bólu. Na szczęście tak naprawdę nic bardzo poważnego się nie stało, bo doznałem złamania kostki, ale ten wypadek oznacza dla mnie koniec sezonu. Przeszedłem zabieg zespolenia złamanej kostki śrubami. Nie było znieczulenia ogólnego, ale tylko miejscowe. Jestem bardzo mocno poobijany, bo uderzyłem w tor. Trochę też się załamałem psychicznie informacją o tym, że już w tym sezonie nie wystartuję. Skoro kibice interesują się mną i stanem mojego zdrowia, to od razu jakoś robi mi się milej na sercu. \
Arian Miedziński - Unibax - (wypowiedź następnego dnia po meczu) Wiadomo, że można jeździć na wszystkim, ale taki tor jest niebezpieczny, powoduje groźne sytuacje. Nie chciałem po minięciu mety uderzyć w Damiana Balińskiego, próbowałem wyhamować motocykl, a trafiłem na jakąś nierówność i upadłem łamiąc obojczyk. Rzadko się zdarza, by już po wyścigu kogoś tak "zawinęło". Powiem szczerze, że nawet nie widziałem powtórki tego upadku. Na tor wrócę, jak mi pozwoli zdrowie. Już zacząłem rehabilitację. Mam nadzieję, że nic niedobrego już mi się nie przydarzy. Czekam aż minie ból. Muszą się zabliźnić rany pooperacyjne, bo obojczyk jest "skręcony" i nic mu już nie grozi. W rewanżu trzeba walczyć do końca, bo różne rzeczy mogą się zdarzyć. Jestem do dyspozycji klubu. Trudno mi liczyć, że wrócę na tor już w niedzielę, ale w razie czego moje motocykle mogą być wykorzystane przez kolegów z zespołu
Chris Holder - Unibax - Tor na początku spotkania był trudny. Po 3 biegach sędzia przerwał spotkanie i nakazał kontynuowanie prac, co polepszyło stan nawierzchni. Nie rozumiem, dlaczego nie można tego było zrobić przed rozpoczęciem meczu, bo faktycznie na początku tor był bardzo kiepski. Niestety nie spisaliśmy się zbyt dobrze. Mogło być zdecydowanie lepiej. Ryan Sullivan wykonał świetną robotę, cała reszta jednak pojechała poniżej oczekiwań. Nie jest dobrze, ale przecież my w Toruniu możemy zaprezentować się tak, jak Unia w Lesznie i wywalczyć sobie występ w finale. Sytuacja jest ciężka, ale nie beznadziejna. Przed nami bardzo trudne zadanie, ale jesteśmy mocni u siebie i stać nas na dobry wynik. Nie widzę powodu, dla którego nie mielibyśmy wywalczyć awansu na swoim torze w Toruniu. Unia to znakomity zespół, ale jestem przekonany, że ostro potrenujemy przed meczem rewanżowym i powalczymy o finał.
Rune Holta - Unibax - Byłem pewny, że mogę spokojnie dokończyć ten sezon na dobrym poziomie. Kontuzja jednak się pogłębia i mam duże problemy. Nie wiem, czy sobie poradzę. W najbliższych dniach wszystko się rozstrzygnie. Jest coraz gorzej i gorzej. Rozważam wcześniejsze zakończenie sezonu. Będę się jednak starał jeździć jak najlepiej , ale jest to bardzo trudne. Nie mogę siedzieć na motocyklu tak jak chcę, nie mogę wyciągnąć rąk jak lubię. Jestem zmuszony do jazdy z inną techniką niż normalnie. Lekarze mówią, że na pewno będzie dobrze, ale muszę zrobić sobie całkowitą przerwę od żużla. Kilka palców w dłoni jest przemieszczonych. Miałem nadzieję, że mogę je skutecznie unieruchomić, ale z dnia na dzień jest to coraz trudniejsze. Obiecuję jednak, że postaram się jeździć aż do tego momentu, gdy to będzie jeszcze możliwe.
Michael Jepsen Jensen - Unibax - Nie mieliśmy w tym meczu szczęścia. Leszczynianie chwycili wiatr w żagle od początku spotkania i bardzo dobrze się zaprezentowali. Sądzę, że kilka decyzji zostało podjętych przeciwko nam. Nie załamujemy się i czekamy na mecz rewanżowy. Sytuacja jest trudna, ale cały czas możemy wygrać ten dwumecz, awansować do finału i walczyć o złoto. Tor był bardzo ciężki, szczególnie na początku spotkania. Potem, z biegiem meczu robiło się trochę bardziej twardo. Myślę, że źle dobrałem przełożenia i przez to nie spisywałem się tak, jak bym sobie tego życzył. Niestety nie udało mi się odnaleźć optymalnych ustawień. Chciałbym dobrze się zaprezentować w meczu rewanżowym. Najważniejsze żebym dobrze wychodził ze startu i nie tracił pozycji na dystansie. Będę się starał wypaść jak najlepiej. Mam nadzieję, że zdobędę kilka cennych punktów i pomogę swojej drużynie.
Józef Dworakowski - prezes Unii - Emocje wprowadzili goście, którzy za sprawą głupoty menadżera Torunia pozbawili się szansy na dobry wynik. Determinacja całego naszego zespołu pozwoliła nam zrealizować plany, które założyliśmy w czwartek i piątek w Karpaczu. Byłem zadziwiony tym, w jaki sposób menedżer i prezes toruńskiej drużyny zdominowali sędziego. Tor był przygotowany tak, jak ustaliliśmy to w poprzednich dniach i był regulaminowy.
Adamczewski upadł na pierwszym łuku. To jest tylko i wyłącznie błąd naszego juniora. Proszę dokładnie prześledzić zapis wideo i sprawdzić, w którym miejscu upadł Adamczewski, a do którego momentu sędzia zarządził prace na torze. Idąc dalej - trzeci bieg. Miedziński goni Damiana Balińskiego przez cztery okrążenia. Potem sam jest sobie winien, że upadł za metą. Proszę ponownie sprawdzić, gdzie upadł Miedziński, a gdzie sędzia kazał równać tor. Następnie Pulczyński. Przez trzy biegi jedzie i nic się nie dzieje, a nagle w jedenastym wyścigu nie potrafi się złożyć w łuk. Leszczyńscy zawodnicy jechali minimum cztery - pięć metrów z przodu. Więc o czym mówimy? Poza tym zawodnicy kończą bieg na czwartym polu i w szczycie łuku. Więc niech nie opowiadają, że była plastelina. Tylko dlaczego dwóch zawodników jakoś jechało? Sullivan odjechał bardzo dobre zawody! Trzeba było przygotować zawodników i ich odpowiednio zmotywować. Tor był regulaminowy i na całej szerokości równy. Był przygotowany dobrze. Młodzieżowcy potrafili wygrać z seniorami. Nie wiem co się stało. Być może moja stanowczość i fakt, że nie pozwolę robić, co kto chce, powodują taką determinację u przeciwników. Damian Baliński pojechał dobrze. Swoje punkty dorzucił junior i mieliśmy bardzo dobry wynik w tym meczu. Toruń z góry sobie założył, że będzie walkower w tym meczu. Chcieli udowodnić, co to telefonami nie mogą załatwić. A tor jest zawsze przygotowany pod gospodarzy. Przecież Holder pytał Jarka Hampela, czemu nie jedziemy? Potem ścigali się ze sobą na torze aż miło. Kto wyprowadza zawodników na przyczepny tor i mówi z góry, że będzie walkower? Presja na zawodników i sędziego to był największy błąd gości. To jest sport ekstremalny - nic innego. Łaguta podczas Grand Prix wjechał w Golloba. To też nadawało się do prokuratury? Jeżeli tak będziemy robić, to kogo ma pozwać Rafał Dobrucki? Kogo ma pozwać Jurica Pavlić? Kogo Grzegorz Zengota? Do czego to prowadzi?! Panowie!
Jest mi przykro, że człowiek, którego klub wykształcił, zrobił dla niego wszystko, bo wszystko co Sławek Kryjom osiągnął w żużlu zawdzięcza Unii, teraz mówi nieprawdę o nas. Poza Adamem Skórnickim pozostali zawodnicy nie mieli w Lesznie wypadku! I takie życzenie menadżera drużyny zawodnikom przeciwnym w wypowiedziach, jest zachowaniem niesportowym i nieetycznym. To jest skandal, żeby ktoś życzył moim zawodnikom kontuzji. Nie popuszczę tego.
Ireneusz Igielski - menadżer Unii - Unibax Toruń zajął pierwsze miejsce w rundzie zasadniczej. Wiemy, że jest to piekielnie mocny zespół. My jednak znamy swoją wartość. Pamiętajmy jak ten sezon przebiegał. Nie mieliśmy wszystkich zawodników dostępnych do jazdy. Czeka nas bardzo ciężki pojedynek w Toruniu. Do tego dochodzą aspekty poza sportowe. Mogę obiecać, że tanio skóry nie sprzedamy. Siedemnaście punktów wydawać by się mogło, że jest to bardzo dużo, ale tak naprawdę wystarczy, że będzie kilka biegów nie po naszej myśli i przewaga skurczy się do dwóch punktów. Mogę obiecać, że pojedziemy do Torunia niezwykle zmotywowani i skoncentrowani. Unia Leszno wróciła do gry wbrew temu, co inni o nas mówią i myślą. Nie jesteśmy popularnym zespołem, co można zaobserwować w mediach. Wiemy o tym, ale robimy to co sobie założyliśmy przed sezonem. Mnie cieszy to, że w wielkim stylu wrócił Damian Baliński. Wrócił do naszej drużyny duch walki. Przerwa pozwoliła nam na wyjazd i spotkania z zawodnikami. Cała strategia, którą rozpisaliśmy przed niedzielnym meczem została zrealizowana w stu procentach.
Roman Jankowski - trener Unii - Bardzo solidnie się przygotowywaliśmy do tych zawodów. Cieszę się bardzo, że tak wspaniale udał się powrót Damianowi Balińskiemu. Małe problemy sprzętowe miał Adam Skórnicki, szczególnie ze sprzęgłem w ostatnim biegu. Decyzja o wykluczeniu Janusza była moim zdaniem całkowicie niesłuszna i nie zgadam się ze zdaniem sędziego. Bieg powinien zostać powtórzony w czteroosobowym składzie. Nie chcę tak "na gorąco" mówić o ewentualnych zmianach w składzie. Mamy na to jeszcze czas. Mogę tylko powiedzieć, że będziemy dobrze przygotowani do meczu w Toruniu. Patrząc całościowo osiągnęliśmy świetny wynik, a drużyna pojechała na 110 procent swoich możliwości. Jedziemy dalej i walczymy o finał. Zastrzeżenia torunian były całkowicie nieuzasadnione, a tor był znakomicie przygotowany. Nie wiem o co chodziło gościom. Opóźnienie, przerwy i ta cała otoczka były kompletnie niepotrzebne. To jest przecież żużel, nie szachy a na motocyklach siedzą twardzi mężczyźni. To zamieszanie było zupełnie zbyteczne, bo tor był bardzo dobrze przygotowany, pod drużynę leszczyńską. Nie wiem o co całe halo, przerwy i opóźnienie meczu. Sędzia dał się manipulować troszeczkę drużynie z Torunia i omal doszło do tego, że torunianie chcieli robić tor u nas pod siebie. Ja nie wiem o co chodzi z tym wszystkim! Tor był bardzo dobry, szybki. Zawodnicy udowodnili, że był równiutki, lekko przyczepny i to wszystko.
Damian Baliński - Unia - Na pewno mogę być zadowolony. Czuję się dobrze, ale na pewno trochę mi jeszcze jazdy brakuje. Szkoda tylko ostatniego biegu w którym przyjechałem ostatni. Ale to był ostatni wyścig dnia, jechali najlepsi zawodnicy i nie wyszło. Ale ogólnie jestem zadowolony ze swojego występu. Tor był naprawdę dobrze przygotowany, bo mogłem śmiało jeździć. Miałem z wszystkich zawodników najdłuższą przerwę, gdyż nie jeździłem trzy miesiące i gdyby faktycznie tor był taki trudny jak to sądzono przed meczem, to chyba nie mógł bym skutecznie walczyć. Już od jakiegoś czasu są nagonki na leszczyński tor i spodziewaliśmy się tego, że będą jakieś wątpliwości. Trzy miesiące nie jeździłem, a dałem radę, więc jestem chyba najlepszym przykładem, że nie było tak źle.
Adam Skórnicki - Unia - Goście wykorzystali to na co pozwolił im regulamin. Trochę nam utrudnili. Wiadomo, że jak tor jest przyczepny, zroszony i ciągle się go ubija to w efekcie powstają dziury. Cały czas wierzyliśmy, że warunki torowe są naszym atutem. Wszystko układało się po naszej myśli. Ocena stanu nawierzchni zależy od tego, po której stronie barykady się jest. Przygotowywaliśmy tor w ten sposób przez cały sezon. Brakuje ludzi, którzy decydowaliby o tym, która nawierzchnia jest regulaminowa, a która nie. Ostatnie wyścigi nie ułożyły się po mojej myśli. Coś działo się ze sprzęgłem i nie zdążyliśmy tej usterki naprawić.
Jarosław Hampel - Unia - Cieszymy się z dużej przewagi. Wierzymy w to, że nam wystarczy w rewanżu. Będziemy bronić tego wyniku. Wiemy, że torunianie będą odczuwać dużą presję, aby dobrze pojechać najbliższe spotkanie. Jesteśmy krok przed nimi, ale musimy się pilnować. Wiemy co robić, dlatego z pewnością powalczymy w Toruniu. Nawierzchnia nie różniła się niczym od tych, na których jeździliśmy wcześniej na tym stadionie z innymi drużynami. Nie wiem skąd takie przewrażliwienie. Trudno w tym momencie cokolwiek więcej o tej sytuacji powiedzieć. Wszyscy jechali szybko i dobrze. Goście również gonili jak tylko mogli. Było kilka nierówności na pierwszym wirażu, ale to chyba nie był aż tak duży problem, aby robić z tego spotkania czterogodzinny maraton.
Tobiasz Musielak - Unia - Cieszę się ze swojej wyniku przeciwko Unibaxowi. Gdyby nie przerwany bieg po upadku Emila Pulczyńskiego pewnie byłoby jeszcze lepiej. Taki jest jednak sport i nic na to nie poradzimy. Tak czy inaczej zaliczyłem dobry występ, który równocześnie jest chyba dobrym prognostykiem przed meczem rewanżowym w Toruniu. Dostaliśmy szansę od losu. W żużlu, jak w każdym sporcie trzeba mieć troszkę szczęścia. My je wykorzystaliśmy. Nie widziałem upadku Emila Pulczyńskiego, bo wszystko działo się za moimi plecami. Słyszałem, że jest gdzieś za mną, a w pewnym momencie już go nie słyszałem. Tylko tyle. Do spotkania w Toruniu podejdę na luzie, ale oczywiście skoncentrowany. Postaram się pojechać jak najlepiej potrafię. Trudno powiedzieć czy lubię tor w Toruniu. To bardzo fajny obiekt i fajnie mi się tam jeździ, ale nigdy specjalnie dobrych wyników tam nie osiągałem. Zbytnio nie wiem, co mam o tym myśleć.
Po meczu najwięcej emocji wzbudziły sprawy pozasportowe, bowiem trwający cztery godziny mecz przyniósł wiele kontrowersji, a goście zgłosili swoje uwagi na temat przygotowania toru do protokołu meczowego i wszystkiemu bliżej zaczęła przyglądać się Speedway Ekstraliga. Każdy, kto miał okazję spojrzeć z trybun lub nawet za pośrednictwem telewizji na tor w Lesznie przed rozpoczęciem spotkania doskonale widział, że został on przygotowany inaczej niż zwyczajowo można było to zaobserwować i dopiero prace nad nawierzchnią trwające łącznie prawie dwie godziny pozwoliły doprowadzić leszczyński tor do stanu który gwarantował w miarę bezpieczną rywalizację.
A oto co o przygotowaniu toru przed rozpoczęciem spotkania mówił regulamin:
Regulamin organizacyjny rozgrywek DMP wyraźnie precyzuje w Art 9. wymagania odnośnie nawierzchni toru i artykuł ten brzmi "Tor musi być tak przygotowany do zawodów, aby nawierzchnia zapewniała płynną jazdę i możliwość wyprzedzania na całej długości i szerokości toru". Niestety nawierzchnia na pierwszym łuku wyraźnie nie była jednorodna. Przy krawężniku utworzył się pas bardzo mokry, ubity i z dużą ilością mazi. Natomiast trzy metry szerzej tor był już suchy z ogromną ilością luźnej nawierzchni. Cały tor z kolei pokryty był licznymi dziurami i koleinami, które ujawniły się niestety dopiero przy upadkach Kamila Adamczewskiego, Adriana Miedzińskiego (złamany obojczyk) i Emila Pulczyńskiego (złamana kostka). Wielkie problemy z jazdą mieli także przed drugim równaniem Kamil Pulczyński i Troy Batchelor. Fatalny stan toru potwierdził także sędzia zawodów - Leszek Demski w wypowiedzi dla TVP Sport oraz umieszczając odpowiedni zapis w protokole meczowym tłumacząc, że: tor został dopuszczony do jazdy po trwających 55 minut pracach. Po trzecim wyścigu nawierzchnia się rozleciała. Trzeba było kolejnych 55 minut intensywnej pracy, żeby tor znowu nadawał się do jazdy. Po tych zabiegach nawierzchnia była już w porządku. Tor był regulaminowy. Gdyby było inaczej to nie dopuściłbym do rozpoczęcia zawodów. Trudno jest mi jednak jednoznacznie stwierdzić co było przyczyną wypadków jakim ulegli Adrian Miedziński i Emil Pulczyński. Na pewno mogę powiedzieć, że przerwa, która nastąpiła po trzecim wyścigu nie była spowodowana upadkiem Adriana Miedzińskiego. Przyczyną prac był stan nawierzchni na pierwszym łuku. Gdybym dał sobą manipulować jak twierdzi leszczyński trener to byłoby ogłoszony walkower. Zrobiłem wszystko co w mojej mocy, żeby te zawody można było rozegrać.
Jednak nie tylko Unibax słał pisma do Speedway Ekstraligi, bowiem Unia Leszno skierowała wniosek o wszczęcie postępowania dyscyplinarnego wobec Sławomira Kryjoma oraz KST UNIBAX S.A., w którym pisała, że "z uwagi na fakt podburzania i prowokowania leszczyńskich kibiców przez Sławomira Kryjoma przed i podczas samego meczu. Nie możemy również zachowywać biernej postawy wobec napastliwych i obraźliwych wypowiedzi ww. w mediach publicznych mających na celu naruszenie dobrego wizerunku Klubu, członków władz, osób funkcyjnych, trenera i zawodników narażających ich na napiętnowanie i poniżanie. Jako niedopuszczalne postrzegamy również podobne zachowanie ze strony działaczy KST UNIBAX wyrażone między innymi w liście otwartym do kibiców, w którym trudno dociec racjonalnych zamiarów przedstawicieli toruńskiego klubu w postaci użytych wyrażeń „kroczenie do sukcesu po trupach”, „kroczenie drogą machlojek i oszustw”. Stawka dwumeczu pomiędzy naszymi klubami w żaden sposób nie uzasadnia używania wobec nas jakichkolwiek epitetów, wyzwisk i prowokacyjnego postępowania."
Następnego dnia po meczu prezes ekstraligi Ryszard Kowalski tak komentował całą sytuację - Czekamy na dokumenty od sędziego zawodów i obserwatora, do tego czasu wstrzymujemy się z komentowaniem zaistniałej sytuacji. Jak je otrzymamy, to Komisja Orzekająca Ligi je przeanalizuje i podejmie decyzję - czy i w jaki sposób ukarać Unię. W tej chwili wygląda na to, że postępowanie dyscyplinarne może być wszczęte na podstawie dwóch paragrafów - złego przygotowania toru i przerwania meczu już po jego rozpoczęciu. Jest za to odpowiedni karomierz.
Ale już po otrzymaniu dokumentacji prezes oświadczył, że: Zależy nam na tym, żeby wszystkie pojawiające się wątki rzetelnie rozpatrzyć. Kwestie związane ze stanem toru będą rozpatrzone bardzo szybko, bo są to sprawy jednoznaczne. Sprawozdania sędziego i delegata są dla nas głównymi materiałami w tej sprawie. Mamy w Speedway Ekstralidze kilka przepisów. Jeden z nich mówi zgodnie z regulaminem organizacyjnym, że tor jest odbierany przez sędziego na godzinę przed planowanym rozpoczęciem zawodów. Odbiór polega na tym, że arbiter dokonuje razem z kierownikiem zawodów inspekcji toru i na tej postawie stwierdza jego zgodność z regulaminem. Regulaminowa nawierzchnia to taka, która jest jednolita na całej długości i szerokości toru. Może być twarda lub przyczepna, to nie ma znaczenia. Chodzi przede wszystkim o stworzenie zawodnikom warunków umożliwiających płynną jazdę i wyprzedzanie. W myśl omawianego przepisu na godzinę przed rozpoczęciem imprezy mają się zakończyć wszelkie prace "agrotechniczne" na torze i arena ma być gotowa do jazdy. Jeśli gospodarz nie doprowadzi toru do takiego stanu, już wtedy otrzymuje karę. Sędzia uznając na godzinę przed meczem tor za nieregulaminowy nie tłumaczy organizatorom w jaki sposób mają go przygotować. Arbiter nie wydaje w tym zakresie żadnych poleceń, wskazuje jedynie miejsca wymagające dalszych prac. Sposób doprowadzenia nawierzchni do pożądanego stanu określa organizator i kierownik zawodów, który za to odpowiada. Kiedy gospodarz jest gotowy prosi sędziego o sprawdzenie, czy prace które podjął dały żądany rezultat. Jeśli gospodarz w ciągu godziny od upływu wyznaczonej oficjalnie godziny rozpoczęcia zawodów nie sprawi, że tor jest regulaminowy, wówczas sędzia zarządza walkower. W niedzielę w Lesznie gospodarze zdołali w odpowiednim czasie przygotować regulaminową nawierzchnię, zajęło im to 55 minut po zaplanowanej godzinie rozpoczęcia meczu, a więc formalnie przygotowali tor godzinę i 55 min. po czasie. Za to mają postawione zarzuty. Zawody mogły się rozpocząć. Jednak po trzech biegach sędzia stwierdził, że tor się rozwarstwił na pierwszym łuku i należy go naprawić. W takich okolicznościach stosuje się artykuł, którego nie ma w "książkowym" regulaminie, gdyż został on wydany w osobnym komunikacie jako errata regulaminu. Ten zapis przewiduje sankcję za przerwanie zawodów po ich rozpoczęciu ze względu na nieregulaminowy tor. Mówimy o sytuacji w której trzeba przerwać zawody i przeprowadzić niestandardową kosmetykę, aby tor nadawał się do jazdy. Mieliśmy zatem do czynienia z regulaminowym torem, który po przeprowadzeniu trzech wyścigów stał się nieregulaminowy ze względu na wyrwy i koleiny, które pojawiły się na pierwszym łuku, a normalna, standardowa kosmetyka toru nie mogła tego toru naprawić. Mówiąc kolokwialnie nawierzchnia się zepsuła. Komisja rozstrzygnie, kto i w jakim zakresie ponosi winę za tą sytuację.
Zapewniam, że bardzo intensywnie pracujemy, co chwilę pojawiają się jakieś nowe postępowania, decyzje. Wiedza ogólna, którą posiadamy musi jednak znaleźć potwierdzenie w oficjalnych dokumentach, które mogą być podstawą do ukarania. O ile decyzje dotyczące toru są można powiedzieć proste o tyle skomplikowana jest sprawa rozstrzygnięć tak zwanej "otoczki" meczu. Trzeba będzie na spokojnie przeanalizować jakie wypowiedzi, czy zachowania można uznać za obraźliwe. Dlatego zostały wszczęte postępowania wyjaśniające w sprawie zachowanie w czasie meczu oraz publiczne wypowiedzi udzielone przez pana Sławomira Kryjoma, Romana Jankowskiego oraz Damiana Balińskiego. Postępowanie służy właśnie wyjaśnieniu okoliczności zdarzenia. Faktyczne zarzuty pojawią się ewentualnie dopiero we wniosku dyscyplinarnym do Komisji Orzekającej Ligi. To czy wypowiedzi i gesty były udzielone na konferencji prasowej czy w rozmowach z dziennikarzami nie ma na tym etapie postępowania większego znaczenia.
Ostatecznie zostały wszczęte postępowania wyjaśniające:
- zostało wszczęte z urzędu postępowanie wyjaśniające przeciwko Damianowi Balińskiemu za obraźliwy gest w stosunku do kibiców, prowokujący publiczność do niesportowych zachowań podczas meczu 17. rundy DMP pomiędzy drużynami Unia Leszno – Unibax Toruń rozegranym w Lesznie w dniu 11.09.2011 roku.
- W dniu 13.09.2011 zostało wszczęte postępowanie wyjaśniające przeciwko Unia Leszno SSA o naruszenie znamion art. 331 pkt 18 ppkt a,b,d, art. 331 pkt 22, 23, 32, 48 i 50 RSŻ w związku z meczem 17. rundy DMP pomiędzy drużynami Unia Leszno – Unibax Toruń rozegranego w Lesznie w dniu 11.09.2011 roku.
- W dniu 14.09.2011 zostało wszczęte na wniosek sędziego Leszka Demskiego postępowanie wyjaśniające przeciwko panu Janusz Kołodziejowi o naruszenie znamion art. 334 pkt 21 w związku wypowiedzą udzieloną stacji TVP Sport w trakcie meczu 17. rundy DMP pomiędzy drużynami Unia Leszno – Unibax Toruń rozegranego w Lesznie w dniu 11.09.2011 roku.
- W dniu 14.09.2011 zostało wszczęte na wniosek sędziego Leszka Demskiego postępowanie wyjaśniające przeciwko panu Romanowi Jankowskiemu o naruszenie znamion art. 332 pkt 11 RSŻ w związku wypowiedzą udzieloną w trakcie
konferencji prasowej po meczu 17. rundy DMP pomiędzy drużynami Unia Leszno – Unibax Toruń rozegranego w Lesznie w dniu 11.09.2011 roku.
- W dniu 15.09.2011 zostało wszczęte z urzędu postępowanie wyjaśniające przeciwko panu Sławomirowi Kryjomowi o naruszenie znamion art. 332 pkt 4 i 11 RSŻ w związku zachowaniem podczas meczu oraz wypowiedzią na pomeczowej konferencji prasowej w związku z meczem 17. rundy DMP pomiędzy drużynami Unia Leszno – Unibax Toruń rozegranego w Lesznie w dniu 11.09.2011 roku.
W wyniku przeprowadzonych postępowań zapadły następujące decyzje:
KOMUNIKAT EKSTRALIGI NR 63 / 2011 z dnia 14.09.2011
1. Informacja o nałożonych karach.
Damian Baliński - art. 334 pkt 9 RSŻ kara finansowa 7000 zł za obraźliwy gest w stosunku do kibiców, prowokujący publiczność do niesportowych zachowań podczas meczu 17. rundy DMP pomiędzy drużynami Unia Leszno – Unibax Toruń rozegranym w Lesznie w dniu 11.09.2011 roku.
KOL 11/2011
Bydgoszcz, dnia 17 września 2011 r.
Komisji Orzekającej Ligi
Komisja Orzekająca Ligi jako organ dyscyplinarny Spółki z o.o. Ekstraliga Żużlowa z siedzibą w Bydgoszczy, działająca w składzie:
1/ Łukasz Szmit – przewodniczący,
2/ Zbigniew Owsiany – członek,
3/ Ryszard Głód – członek,
- na posiedzeniu w dniu 17 września 2011 r. w Bydgoszczy, w sprawie z wniosku KST Unibax SA, oraz z urzędu w sprawie naruszenia przez Unia Leszno SSA (zw: dalej Obwinionym) art. 331 pkt 18a Regulaminu Sportu Żużlowego (zw: dalej RSŻ), art. 331 pkt 18b RSŻ, art. 331 pkt 18d RSŻ, art. 331 pkt 48 RSŻ, art. 331 pkt 50 RSŻ oraz art. 331 pkt 22 RSŻ, art. 331 pkt 23 RSŻ, art. 331 pkt 32 w związku z meczem XVII rundy DMP rozegranego pomiędzy drużynami Unia Leszno a Unibax Toruń w Lesznie w dniu 11 września 2011 r., po zapoznaniu się ze zgromadzonym materiałem dowodowym,
- na podstawie art. 318 ust. 1 RSŻ w zw. z art. 331 pkt 50 RSŻ oraz 331 pkt 22 i pkt 23 RSŻ
1/ winę Obwinionego w naruszeniu art. 331 pkt 18a, 18b i 18d RSŻ, tj. za nieregulaminowy stan toru stwierdzony przez sędziego zawodów, oraz art. 331 pkt 50 RSŻ za błąd w sztuce przygotowania toru do zawodów, który to przepis pochłania wymienione wyżej artykuły jako przepis szczególny i w związku z tym jest on podstawą odpowiedzialności Obwinionego w niniejszej sprawie,
2/ winę Obwinionego w naruszeniu art. 331 pkt 22 RSŻ, tj. za przebywanie w parku maszyn osób nieuprawnionych,
3/ winę Obwinionego w naruszeniu art. 331 pkt 23 RSŻ, tj. czynu polegającego na wrzucaniu przez kibiców na tor w trakcie trwania zawodów żużlowych przedmiotów,
- oraz na podstawie art. 311 pkt 6 RSŻ w zw. z art. 304 pkt 3 RSŻ oraz art. 306 ust. 1 pkt 6 w zw. z art. 306 ust. 4 i 5
- wymierza, za czyn opisany w pkt 1 sentencji niniejszego orzeczenia karę pieniężną w wysokości 75.000,00 (słownie: siedemdziesiąt pięć tysięcy) złotych oraz orzeka wobec Obwinionego środek dyscyplinarny w postaci zawieszenia licencji toru żużlowego przysługującej Obwinionemu tj. toru na stadionie im. Alfreda Smoczyka w Lesznie, na którym Obwiniony rozgrywa mecze o DMP na jeden miesiąc.
- wymierza, za czyn opisany w pkt 2 sentencji niniejszego orzeczenia karę pieniężną w wysokości 3.000,00 (słownie: trzy tysiące) złotych
- wymierza, za czyn opisany w pkt 3 sentencji niniejszego orzeczenia karę pieniężną w wysokości 3.000,00 (słownie: trzy tysiące) złotych
- postanawia zwrócić wnioskodawcy KST Unibax SA wpłaconą kaucję w wysokości 1.000,00 (słownie: tysiąc) złotych.
Orzeczenie to nie jest prawomocne, podlega ono – na mocy art. 319 ust. 3 RSŻ – zaskarżeniu na piśmie do Trybunału Związku, za pośrednictwem Komisji Orzekającej Ligi w terminie 14 dni od daty otrzymania niniejszego orzeczenia. Przy czym odwołanie nie wstrzymuje wykonania orzeczenia.
Ponadto stosownie do art. 329 ust. 5 RSŻ wszelkie:
1) zawarte w orzeczeniu dyscyplinarnym postanowienia, obowiązki do wykonania lub nakazy, muszą zostać wykonane w terminie 14 dni od daty otrzymania orzeczenia, chyba że organ dyscyplinarny wyznaczył inny termin,
2) nałożone w orzeczeniu dyscyplinarnym kary pieniężne lub odszkodowania muszą być wpłacone na konto ZG PZM, SE, klubu lub osoby, której przysługują w terminie 14 dni od daty otrzymania orzeczenia pod rygorem automatycznego zawieszenia obwinionego do czasu wykonania nałożonych obowiązków, nakazów oraz uiszczenia kar lub odszkodowań.
Łukasz Szmit – przewodniczący, /-/
Zbigniew Owsiany – członek, /-/
Ryszard Głód – członek. /-/
Było sprawą oczywistą że z kar nie byli zadowoleni lesznianie i wystosowali komunikat w którym pisali że jeżeli odjechane do końca 15-to biegowe zawody są powodem zawieszenia licencji toru, to należy rozpatrzeć dalszy sens udziału drużyny w tegorocznych rozgrywkach. Ostatecznie Unia stawiła się w Toruniu i mecz rewanżowy doszedł do skutku.
Do walki o anulowanie tej decyzji włączył się Parlamentarny Zespół Promocji Żużla, który wystosował do Przewodniczącego Trybunału Polskiego Związku Motorowego list w sprawie anulowania kary cofnięcia licencji leszczyńskiego. List podpisali posłowie Wiesław Szczepański, Łukasz Borowiak i Jan Dziedziczak, który jest przewodniczącym Parlamentarnego Zespołu Promocji Żużla w Sejmie RP. - Zdumiewa mnie bezpośrednie ukaranie de facto kibiców żużla, którzy niczym nie zawinili, a wręcz byli stawiani za wzór kibiców w innych regionach Polski. Kara ta wzbudza uzasadnione wątpliwości: co do jej wysokości; co do wpływu na społeczny odbiór sportu w ogóle, w tym szczególnie odbioru sportu żużlowego w Polsce - czym zajmuje się właśnie Parlamentarny Zespół Promocji Żużla. Kara niewspółmierna do winy oraz karanie niewinnych musi rodzić poczucie niesprawiedliwości - pisze Jan Dziedziczak.
W starania o anulowanie decyzji Komisji Orzekającej Ligi włączył się również prezydent Leszna - Tomasz Malepszy, który zapowiedział, że będzie rozmawiał na ten temat z prezesem PZMot Andrzejem Witkowskim. Prezydent Leszna wierzy w pozytywne zakończenie tej sprawy. - Zamiast cieszyć się z awansu do finału, musimy się zając decyzją wydaną przez władze polskiego żużla. Z punktu widzenia sportowego wydaję się ona niedopuszczalną, a z punktu widzenia prawnego, wszystko wskazuje, że błędną. Z analizy prawników związanych z leszczyńskim klubem, wynika, że licencję cofnął nie ten organ, który może to zrobić. Struktury polskiego żużla zjadają w tym momencie własny ogon, karząc najbardziej zasłużony polski klub zupełnie nieadekwatnymi sankcjami. Staramy się jednak działać wielotorowo i wierzymy, że mecz odbędzie się na stadionie Smoczyka. Będę próbował w tej sprawie rozmawiać z prezesem PZMot, Andrzejem Witkowskim. Mam nadzieję, że będzie to działanie skuteczne.
A oto jak komentowali orzeczenie komisji inni:
Józef Dworakowski - prezes Unii - Ta decyzja jest dla nas bardzo krzywdząca. Na pewno będzie od niej odwołanie. Absolutnie się z tą decyzją nie zgadzam. A w ogóle nie rozumiem zawieszenia licencji toru. Obojętnie jaki będzie wynik, czy pojedziemy o złoty czy brązowy medal, to nie ma możliwości organizacji tego spotkania na innym torze. Zrobilibyśmy w ten sposób krzywdę kibicom, a to nie oni narobili bałaganu. Kibice nie zrobili bałaganu na torze w Lesznie i następny mecz należy się leszczyńskim kibicom. Gdyby Komisja Orzekająca utrzymała swoją decyzję w mocy, to nie widzę możliwości wzięcia w nim udziału. Jedziemy jednak do Torunia. Celem jest awans do finału. Tego żądamy, aby móc zaspokoić oczekiwania kibiców. To jest podstawowy cel.
Wojciech Stępniewski - prezes Unibaxu - Nie jest moją rolą komentowanie decyzji podejmowanych przez Speedway Ekstraligę. Wiem, że materiał dowodowy w tej sprawie był ogromny i jednoznaczny. Dobrze się stało, że Unia Leszno została surowo ukarana za swoje czyny. Ten klub był już sześciokrotnie karany za nieregulaminowy tor w ciągu ostatnich trzech lat. Nie określiłbym jednak tego co teraz czuję jako satysfakcję. My dochodzimy tylko swoich praw. Nikt nie wróci zdrowia Adrianowi Miedzińskiemu i Emilowi Pulczyńskiemu. Nie odzyskamy też punktów straconych w Lesznie. Cieszy mnie w tej sytuacji tylko to, że uznano w stu procentach winę Unii Leszno. To przeczy stwierdzeniom niektórych panów o tym, że tor był wspaniały i bezpieczny dla zawodników. W rewanżu nie poddajemy się. Będziemy walczyli o zwycięstwo w dwumeczu z całych sił. Ciągle jest cień szansy, że awansujemy na finału.
Jerzy Wenderlich - poseł na sejm z ramienia SLD - Życie to największa wartość i myślę, że skończyły się żarty. Ci żywi ludzie, którzy lekceważyli życie innych powinni ponieść karę. Unia Leszno moim zdaniem powinna zostać wycofana z tych rozgrywek, zarząd powinien być przesłuchany, a w całej sprawie musi zostać przeprowadzone bardzo precyzyjne dochodzenie.
Jak informowała Gazeta Wyborcza toruński poseł zwróci się do Prokuratora Generalnego "z prośbą o podjęcie działań wyjaśniających informacje prasowe dotyczące preparacji toru żużlowego podczas meczu.
Ostatecznie kara dotycząca zamknięcia stadionu Unii Leszno została odwieszona
Orzeczenie KOL:
KOL 14/2011 Bydgoszcz, dnia 24 września 2011 r.
1/ Łukasz Szmit - przewodniczący,
2/ Przemysław Nasiukiewicz - członek,
3/ Ryszard Głód - członek,
- na posiedzeniu w dniu 24 września 2011 r. w Bydgoszczy, w sprawie z wniosku Unia Leszno SSA, oraz z urzędu w sprawie naruszenia przez Sławomira Kryjoma (zw: dalej Obwinionym) art. 332 pkt 4 Regulaminu Sportu Żużlowego (zw: dalej RSŻ), art. 332 pkt 9 RSŻ oraz art. 332 pkt 11 RSŻ, po zapoznaniu się ze zgromadzonym materiałem dowodowym,
- na podstawie art. 318 ust. 1 w zw. z art. 332 pkt 4, art. 332 pkt 9 w zw. art. 7 ust. 2 Regulaminu Organizacyjnego DMP oraz art. 332 pkt 11 RSŻ
1/ winę obwinionego Sławomira Kryjoma w naruszeniu art. 332 pkt 4 RSŻ, tj. za podburzanie oraz prowokowanie publiczności poprzez wykonanie prowokujących gestów,
2/ winę obwinionego Sławomira Kryjoma w naruszeniu art. 332 pkt 9 RSŻ, tj. za naruszenie przepisów art. 7 ust. 2 Regulaminu Organizacyjnego Rozgrywek DMP poprzez niewyznaczenie zawodnika do udziału w konferencji prasowej po zakończonym meczu,
3/ winę obwinionego Sławomira Kryjoma w naruszeniu art. 332 pkt 11 RSŻ, tj. za publiczne krytyczne wypowiedzi mogące naruszyć lub narazić na utratę dobrego wizerunku zawodników i klub Unii Leszno SSA,
- oraz na podstawie art. 311 pkt 6 RSŻ w zw. z art. 306 ust 1 pkt 16 w zw. z art. 306 ust 4 i 5 RSŻ
1/ wymierza, za czyn opisany w pkt 1 sentencji niniejszego orzeczenia karę pieniężną w wysokości 3.000 (słownie: trzy tysiące) złotych oraz zawiesza Obwinionego na okres 6 miesięcy, przy czym wykonanie kary zwieszania zawiesza się na okres 12 miesięcy,
2/ wymierza, za czyn opisany w pkt 2 sentencji niniejszego orzeczenia karę pieniężną w wysokości 1.000 (słownie: tysiąc) złotych,
3/ wymierza, za czyn opisany w pkt 3 sentencji niniejszego orzeczenia karę pieniężną w wysokości 4.000 (słownie: cztery tysiące) złotych, oraz zobowiązuje obwinionego do opublikowania na oficjalnej stronie internetowej klubu KST Unibax SA w wyeksponowanym miejscu oraz w portalu www.SportoweFakty.pl w formie ogłoszenia na głównej stronie portalu, wyświetlanego stale przez okres 3 dni, o wielkości nie mniejszej niż 336x280 pikseli oświadczenia o następującej treści: "Ja, Sławomir Kryjom przepraszam za swoje krytyczne oraz obraźliwe wypowiedzi skierowane pod adresem klubu Unia Leszno SSA oraz jego zawodników wypowiedziane publicznie na łamach czasopism oraz portali internetowych jw. Związku z meczem XVII rundy DMP pomiędzy drużynami Unia Leszno - Unibax Toruń rozegranego w Lesznie w dniu 11.09.2011 r."
4/ postanawia zwrócić wnioskodawcy Unia Leszno SSA wpłaconą kaucję w wysokości 1.000,00 (słownie: tysiąc) złotych.
Orzeczenie to nie jest prawomocne, podlega ono - na mocy art. 319 ust. 3 RSŻ - zaskarżeniu na piśmie do Trybunału Związku, za pośrednictwem Komisji Orzekającej Ligi w terminie 14 dni od daty otrzymania niniejszego orzeczenia. Przy czym odwołanie nie wstrzymuje wykonania orzeczenia.
2) nałożone w orzeczeniu dyscyplinarnym kary pieniężne lub odszkodowania muszą być wpłacone na konto ZG PZM, SE, klubu lub osoby, której przysługują w terminie 14 dni od daty otrzymania orzeczenia
pod rygorem automatycznego zawieszenia obwinionego do czasu wykonania nałożonych obowiązków, nakazów oraz uiszczenia kar lub odszkodowań.
Łukasz Szmit - przewodniczący, /-/
Przemysław Nasiukiewicz - członek. /-/
Ryszard Głód - członek, /-/
W dniu 14 września 2011 r. klub Unia Leszno SSA wystąpił do spółki Ekstraliga Żużlowa Sp. z o.o. z siedzibą w Bydgoszczy (dalej zwana Spółką) z wnioskiem o wszczęcie postępowania dyscyplinarnego w sprawie naruszenia przez Sławomira Kryjoma licznych przepisów Regulaminu RSŻ. Zdaniem w/w klubu Sławomir Kryjom udzielił licznych wypowiedzi na portalach internetowych oraz w ogólnodostępnej prasie krytykujących działanie klubu Unia Leszno SSA.
Przedmiotem postępowania dyscyplinarnego w niniejszej sprawie było ustalenie trzech kwestii:
1) czy Obwiniony podburzał i prowokował publiczność do niesportowych zachowań,
2) czy Obwiniony naruszył obowiązek wynikający z art. 7 ust. 2 Regulaminu Organizacyjnego Rozgrywek DMP poprzez niewyznaczenie zawodnika do udziału w konferencji prasowej po zakończonym meczu,
3) czy Obwiniony publicznie udzielał wypowiedzi krytycznych oraz obraźliwych wobec klubu Unia Leszno SSA, czym naruszono przywołane w sentencji przedmiotowego orzeczenia przepisy RSŻ.
W toku niniejszego postępowania zapoznano się z materiałem dowodowym m.in. w postaci:
1) wniosku klubu Unia Leszno SSA z dnia 22.09.2011 r. o wszczęcie postępowania dyscyplinarnego za przewinienia których dopuścił się Sławomir Kryjom wraz z załącznikami;
2) wypowiedzi Sławomira Kryjoma na portalu internetowym www.SportoweFakty.pl z dnia 11.09.2011 r., 12.09.2011 r., 13.09.2011 r. i 14.09.2011 r. oraz artykułu zamieszczonego w Dzienniku Toruńskim „Nowości” z dnia 14.09.2011 r.;
3) dokumentacji fotograficznej;
4) materiału telewizyjnego TVP Sport;
5) pisemnego wyjaśnienia Obwinionego z dnia 16.09.2011 r.
Analizując zebrane w trakcie niniejszego postępowania dowody stwierdzić należy, że Obwiniony w dniu 11 września 2011 r. podczas meczu XVII rundy DMP pomiędzy drużynami Unia Leszno - Unibax Toruń rozegranego w Lesznie wykonywał gesty prowokujące publiczność. Fakt ten został wyraźnie zarejestrowany na zdjęciach fotograficznych oraz materiale telewizyjnym emitowanym przez TVP Sport.
Obwiniony w pisemnych wyjaśnieniach wyjaśnił, że "nie zgadzam się z zarzutem celowego prowokowania publiczności przez moją osobę. Od samego początku mojego przybycia na stadion im. A. Smoczyka w dniu zawodów około godziny 15.40 dało się odczuć wysoki poziom empatii w stosunku do mojej osoby. W związku z tym, że podczas tych zawodów pełniłem funkcję kierownika drużyny informuję, że w przypadku mojej osoby nie doszło do przekroczenia kompetencji szczegółowo opisanych w RSŻ. Dlatego też nie zgadzam się z argumentami przedstawionymi przez Unię Leszno". Dalej tłumaczy, iż "zdaję sobie sprawę, że po moim odejściu z Leszna zostałem uznany za zdrajcę. Jednakże zachowanie publiczności podczas meczu pozostawało wiele do życzenia. Podczas meczu byłem wielokrotnie obrażany przez kibiców Unii Leszno, którzy podczas meczu skandowali hasła dotyczące mojego wyglądu i życia prywatnego". Nie przedstawił jednak na tę okoliczność żadnych dowodów. Komisja Orzekająca Ligi również z urzędu nie znalazła dowodu potwierdzającego twierdzenia Obwinionego. W związku z tym należy je uznać za gołosłowne.
Tłumaczenie Obwinionego, iż wykonany przez niego gest w kierunku publiczności "był niczym innym jak przywołaniem ochroniarzy, gdyż po upadku Rune Holty w biegu 14 na wejściu z drugiego łuku w pasie bezpieczeństwa znalazło się zbyt dużo kibiców, którzy chcieli mnie zlinczować" Komisja uznaje za niewiarygodne, albowiem wykonywane gesty były skierowany w stronę publiczności i były wynikiem reakcji na rzucenie na tor w kierunku leżącego zawodnikach KST Unibax SA Rune Holty przez kibiców Unii Leszno przedmiotów w postaci butelek. Zachowanie takie jest naganne i KOL nie może przyzwalać na eskalowanie przez osoby funkcyjne agresji na trybunach poprzez wykonywanie prowokacyjnych gestów. Nadto, zdaniem KOL zachowanie jakie miało miejsce w przedmiotowej sprawie nie buduje dobrego wizerunku rozgrywek Ekstraligi Żużlowej u kibiców oraz potencjalnych sponsorów.
Komisja Orzekająca Ligi, określając wymiar kary miała na względzie fakt, iż obraźliwy gest jaki został wykonany w kierunku publiczności prowokując ją do dalszej agresji został dokonany bezpośrednio przez osobę funkcyjną. Sytuacja tym bardziej nie powinna mieć miejsca albowiem wykonane przez Obwinionego gesty powszechnie traktowane są za prowokacyjne. Komisja Orzekająca Ligi stoi na stanowisku, iż w sporcie żużlowym nie można tolerować zachowania sprzecznego z duchem fair play.
Obwiniony swoim zachowaniem wypełnił również przesłanki art. 332 pkt 9 RSŻ tj. naruszenie przepisów Regulaminu Organizacyjnego Rozgrywek DMP w związku z art. 7 ust. 2 Regulaminu Organizacyjnego Rozgrywek DMP poprzez niewyznaczenie zawodnika do udziału w konferencji prasowej po zakończonym meczu na mocy przywołanego wyżej przepisu Regulaminu Organizacyjnego Rozrywek DMP. Do zarzucanego mu powyżej czynu Obwiniony nie ustosunkował tym samym de facto potwierdzając fakt, iż w zorganizowanej konferencji prasowej nie uczestniczył żaden zawodnik drużyny Unibaxu Toruń.
Przedmiotem niniejszego postępowania dyscyplinarnego oprócz wyżej opisanych przewinień były także zachowania Obwinionego polegające na udzieleniu publicznie krytycznych oraz obraźliwych wypowiedzi pod adresem zawodników i klubu Unia Leszno SSA, czym naruszono art. 332 pkt 11 RSŻ.
Analizując zebrane w trakcie niniejszego postępowania dowody stwierdzić należy, iż Sławomir Kryjom na łamach portalu internetowego www.SportoweFakty.pl z dnia 11.09.2011 r., 12.09.2011 r., 13.09.2011 r. i 14.09.2011 r., który jest portalem ogólnodostępnym posługuje się sformułowaniami oraz zwrotami godzącymi w dobre imię i wizerunek zawodników i klubu Unia Leszno SSA.
Na portalu internetowym www.SportoweFakty.pl z dnia 11.09.2011 r. w artykule pt. "Sędzia dał się zmanipulować torunianom - komentarze po meczu Unia Leszno - Unibax Toruń" Sławomir Kryjom publicznie, w sposób powszechnie uznany za poniżający i obelżywy, krytykuje klub Unia Leszno SSA, życząc zawodnikom tego klubu kontuzji. O powyższym świadczą m. in. następujące wypowiedzi: "Chciałem pogratulować gospodarzom przygotowania toru. Nie dziwię się, że mieli problem z kontuzjami przez cały rok. Mam nadzieję, że będą to kontynuować i będzie dłuższy szpital w Lesznie w przyszłym sezonie".
Na portalu internetowym www.SportoweFakty.pl z dnia 12.09.2011 r. w artykule pt. "Leszno to recydywa" Sławomir Kryjom publicznie stwierdza, że klub Unia Leszno SSA jest recydywistą. Świadczą o tym następujące słowa "powiedzmy sobie szczerze, Leszno to recydywa. W tym roku byli już dwukrotnie karani. Na pewno kary będą wysokie".
Nie można wprawdzie co do zasady odmówić przymiotu prawdziwości części wyżej cytowanych wypowiedzi, lecz należy zwrócić uwagę, że rolą Obwinionego nie jest publicznie ocenianie i krytykowanie innego klubu, a do tego w tak pejoratywny sposób.
W kontekście powyższego KOL wskazuje, że niedopuszczalne jest, aby udzielając wypowiedzi działacz wypowiadał się publicznie w sposób krytyczny, obraźliwy i mogący narazić inny klub na utratę dobrego wizerunku i imienia.
KOL za okoliczność łagodzącą poczytuje przeprosiny złożone przez Obwinionego wobec zawodników i klubu KS Unia Leszno na antenie TVP Sport podczas transmisji meczu XVIII rundy DMP pomiędzy KST Unibax Toruń a Unia Leszno. KOL uważa jednak, że przeprosiny winny być złożone w takiej formie w jakiej dokonano inkryminowanych wypowiedzi.
Wszystkie informacje wychodzące na zewnątrz powinien cechować szacunek do PZM, GKSŻ, SE, klubów, osób urzędowych i funkcyjnych, członków władz PZM, GKSŻ, SE, klubów bądź ich przedstawicieli albo pracowników, zawodników, menadżerów, trenerów oraz mechaników oraz powściągliwość. Ewentualne spory i pretensje należy rozwiązywać nie za pomocą często nieprzemyślanych wypowiedzi prasowych, a poprzez składanie wniosków do odpowiednich organów.
W odpowiedzi na wniosek o ukaranie Obwiniony nie zaprzeczył, że opublikowane wypowiedzi pochodzą od niego oraz nie zgłaszał żadnych zastrzeżeń co do wiernego ich przytoczenia. Co więcej wyjaśnił, iż przytoczony zarzut jest zasadny. Obwiniony stwierdził, iż "faktycznie użyłem takich słów w rozmowie z Janem Gackiem (sportowe fakty.pl). (…) Żałuje bardzo wypowiedzianych słów i mam zamiar przed kamerami TVP Sport podczas najbliższej transmisji meczu 18 rundy DMP przeprosić zawodników Unii Leszno oraz inne osoby, które zostały urażone moją wypowiedzią".
Nie ma więc wątpliwości, iż Obwiniony publicznie udzielił krytycznej wypowiedzi pod adresem klubu Unia Leszno SSA i co najmniej nieżyczliwie wyraził się o jej zawodnikach. Takie postępowanie narusza wskazany art. 332 pkt 11 RSŻ.
Biorąc pod uwagę powyższą okoliczność, zdaniem KOL wyrażanie na forum publicznym krytycznych i podważających do nich zaufanie opinii o postępowaniu innych osób ze środowiska Ekstraligi Żużlowej nie buduje dobrego wizerunku rozgrywek Ekstraligi Żużlowej.
KOL 15/2011 Bydgoszcz, dnia 24 września 2011r.
- na posiedzeniu w dniu 24 września 2011 r. w Bydgoszczy, w sprawie naruszenia przez zawodnika Janusza Kołodzieja art. 334 pkt 21 Regulaminu Sportu Żużlowego (zw: dalej RSŻ) w związku z wypowiedzią udzieloną w trakcie transmisji stacji TVP Sport podczas meczu XVII rundy DMP pomiędzy drużynami Unia Leszno - Unibax Toruń rozegranego w dniu 11 września 2011 r. w Lesznie, po zapoznaniu się ze zgromadzonym materiałem dowodowym,
- na podstawie art. 318 ust. 1 w zw. z art. 334 pkt 21 RSŻ
- winę obwinionego zawodnika Janusza Kołodzieja w naruszeniu art. 334 pkt 21 RSŻ tj. za publiczną krytyczną wypowiedź mogącą narazić osobę urzędową - sędziego zawodów Leszka Demskiego - na utratę zaufania potrzebnego dla wykonywania powierzonej funkcji,
- oraz na podstawie art. 311 pkt 6 w zw. z art. 307 ust. 1 pkt 1a RSŻ w zw. z art. 306 ust 1 pkt 16 w zw. z art. 306 ust 4 i 5.
- wymierza, za czyn opisany w sentencji niniejszego orzeczenia karę pieniężną w wysokości 4.000,00 (słowie: cztery tysiące) złotych a wykonanie kary zawiesza się na okres 12 miesięcy,
- zobowiązuje Obwinionego do opublikowania na oficjalnej stronie internetowej klubu Unia Leszno SSA w wyeksponowanym miejscu oraz w portalu www.SportoweFakty.pl w formie ogłoszenia na głównej stronie portalu, wyświetlanego stale przez okres 3 dni, o wielkości nie mniejszej niż 336x280 pikseli oświadczenia o następującej treści: "Ja, Janusz Kołodziej przepraszam za to, że w dniu 11 września 2011 r. podczas zawodów XVII rundy DMP pomiędzy drużynami Unia Leszno - Unibax Toruń rozegranych w Lesznie udzieliłem stacji TVP Sport transmitującej przedmiotowy mecz wywiadu, w którym padła pod adresem sędziego Leszka Demskiego wypowiedź mogąca narazić na go utratę zaufania w związku ze sprawowaną funkcją.".
Przemysław Nasiukiewicz - członek, /-/
Ryszard Głód - członek. /-/
Przedmiotem postępowania dyscyplinarnego w niniejszej sprawie było ustalenie czy zawodnik Janusz Kołodziej, po wykluczeniu w biegu 14 udzielił stacji TVP Sport transmitującej zawody XVII rundy DMP pomiędzy drużynami Unia Leszno - Unibax Toruń rozegranym w dniu 11 września 2011 r. w Lesznie, udzielił publiczną krytyczną wypowiedź mogącą narazić osobę urzędową - sędziego zawodów Leszka Demskiego - na utratę zaufania potrzebnego dla wykonywania powierzonej funkcji.
1) wypowiedzi zawodnika Janusza Kołodzieja w trakcie transmisji zawodów przez stację TVP Sport w dniu 11.09.2011 r.;
2) pisemnego wyjaśnienia Obwinionego z dnia 16.09.2011 r.
Analizując zebrane w trakcie niniejszego postępowania dowody stwierdzić należy, iż Janusz Kołodziej, po wykluczeniu w biegu 14 na łamach stacji TVP Sport, która jest stacją o zasięgu ogólnopolskim w dniu 11.09.2011 r. posługuje się sformułowaniem oraz zwrotem narażającym na utratę zaufania niezbędnego do sprawowania funkcji sędziego Leszka Demskiego oskarżając go o stronniczość. O powyższym świadczy następująca wypowiedz Obwinionego "(…) Sędzia jest przeciwko leszczynianom (…)".
W kontekście powyższego KOL wskazuje, że niedopuszczalne jest, aby udzielając wypowiedzi zawodnik wypowiadał się publicznie w sposób mogący narazić sędziego na utratę zaufania niezbędnego do sprawowania funkcji.
W odpowiedzi na wniosek o ukaranie Obwiniony nie zaprzeczył, że opublikowane wypowiedzi pochodzą od niego oraz nie zgłaszał żadnych zastrzeżeń co do wiernego ich przytoczenia. Wyjaśnił jedynie, iż wypowiedź przytoczona powyżej związana była z meczowymi emocjami oraz napiętą atmosferą towarzyszącą rozgrywanym zawodom.
Nie ma wątpliwości, iż Janusz Kołodziej publicznie udzielił krytycznej wypowiedzi pod adresem sędziego Leszka Demskiego insynuując, iż sędzia zawodów działa przeciwko klubowi z Leszna. Takie postępowanie narusza wskazany art. 334 pkt 21 RSŻ.
Janusz Kołodziej złożył w sprawie pisemne wyjaśnienia, w których wskazał, że "Jestem świadomy wypowiedzianych przeze mnie słów podczas meczu Unia Leszno - Unibax Toruń. Mecz ten już przed rozpoczęciem obarczony był dużą nerwowością, protestami, nie jasną sytuacją czy w ogóle wystartujemy. Wszystkie te pozasportowe kwestie nie pozostały bez wpływu na zachowanie zawodników na torze i poza nim. Atmosfera nie pozostała i mnie obojętna wpływając również na moje zachowanie. W biegu 14 przewróciłem się wg mnie nie z mojej winy. Sędzia podjął decyzję o wykluczeniu mnie z powtórki tego biegu. Uważam, że zupełnie nie potrzebnie pozwoliłem sobie na komentowanie tej decyzji. Wpłynęła na mnie jednak właśnie napięta atmosfera całego meczu. Nic mnie jednak nie usprawiedliwia, jestem świadomy, że ta wypowiedz była zupełnie nie na miejscu, nie potrzebna i nie powinna mieć miejsca". Tym samym potwierdził zasadność wcześniejszych wypowiedzi ukazanych przez stację TVP Sport transmitującej przedmiotowe zawody.
KOL podkreśla, iż w wyjaśnieniach Obwinionego nie podniesiono jakiegokolwiek argumentu, który mógłby uwolnić go od odpowiedzialności na podstawie art. 334 pkt 21 RSŻ. Niedostatecznym argumentem wydają się emocje podczas meczu, albowiem po 14 biegu mecz był już rozstrzygnięty, a sytuacja z torem wyjaśniona.
W związku z powyższym uznać należy, iż Obwiniony ponosi odpowiedzialność za naruszenie art. 334 pkt 21 RSŻ, tj. za publiczną krytyczną wypowiedź mogącą narazić osobę urzędową - sędziego zawodów Leszka Demskiego - na utratę zaufania potrzebnego dla wykonywania powierzonej funkcji.
Biorąc pod uwagę powyższą okoliczność, zdaniem KOL wyrażanie na forum publicznym krytycznych i podważających do nich zaufanie opinii o postępowaniu innych osób ze środowiska Ekstraligi Żużlowej nie buduje dobrego wizerunku rozgrywek Ekstraligi Żużlowej u kibiców oraz potencjalnych sponsorów. Mając powyższe na uwadze orzeczono jak w sentencji.
KOL 16/2011 Bydgoszcz, dnia 24 września 2011r.
- na posiedzeniu w dniu 24 września 2011 r. w Bydgoszczy, w sprawie naruszenia przez Romana Jankowskiego art. 332 pkt 11 Regulaminu Sportu Żużlowego (zw: dalej RSŻ) w związku z wypowiedzią udzieloną w trakcie konferencji prasowej po meczu XVII rundy DMP pomiędzy drużynami Unia Leszno - Unibax Toruń rozegranym w dniu 11 września 2011 r. w Lesznie, po zapoznaniu się ze zgromadzonym materiałem dowodowym,
- na podstawie art. 318 ust. 1 w zw. z art. 332 pkt 11 RSŻ
- winę obwinionego Romana Jankowskiego - trenera klubu Unia Leszno SSA w naruszeniu art. 332 pkt 11 RSŻ tj. za publiczną krytyczną wypowiedź mogącą narazić osobę urzędową - sędziego zawodów Leszka Demskiego - na utratę zaufania potrzebnego dla wykonywania powierzonej funkcji,
- oraz na podstawie art. 311 pkt 6 w zw. z art. 307 ust. 1 pkt 1a RSŻ oraz art. 306 ust 1 pkt 16 w z. z art. 306 ust 4 i 5
- wymierza, za czyn opisany w sentencji niniejszego orzeczenia karę pieniężną w wysokości 4.000,00 (słownie: cztery tysiące) złotych a wykonanie kary zawiesza się na okres 12 miesięcy,
- zobowiązuje obwinionego do opublikowania na oficjalnej stronie internetowej klubu Unia Leszno SSA w wyeksponowanym miejscu oraz w portalu www.SportoweFakty.pl w formie ogłoszenia na głównej stronie portalu, wyświetlanego stale przez okres 3 dni, o wielkości nie mniejszej niż 336x280 pikseli oświadczenia o następującej treści: "Ja, Roman Jankowski przepraszam za to, że w dniu 11 września 2011 r. podczas konferencji prasowej po meczu XVII rundy DMP pomiędzy drużynami Unia Leszno - Unibax Toruń rozegranego w Lesznie udzieliłem wypowiedzi podważającej zaufanie niezbędne do wykonywania sprawowanej funkcji pod adresem sędziego Leszka Demskiego."
Przedmiotem postępowania dyscyplinarnego w niniejszej sprawie było ustalenie czy Roman Jankowski podczas konferencji prasowej po meczu XVII rundy DMP pomiędzy drużynami Unia Leszno - Unibax Toruń rozegranym w dniu 11 września 2011 r. w Lesznie, publicznie udzielił krytycznych oraz obraźliwych wypowiedzi wobec sędziego Leszka Demskiego oraz czy w związku z tym winien ponieść odpowiedzialność.
1) wypowiedzi Romana Jankowskiego na portalu internetowym www.SportoweFakty.pl z dnia 11.09.2011 r.;
2) pisemnego wyjaśnienia Obwinionego z dnia 15.09.2011 r.
Analizując zebrane w trakcie niniejszego postępowania dowody stwierdzić należy, iż Roman Jankowski na łamach portalu internetowego www.SportoweFakty.pl z dnia 11.09.2011 r posługuje się sformułowaniem oraz zwrotem narażającym sędziego Leszka Demskiego na utratę zaufania potrzebnego dla wykonywania powierzonej mu funkcji.
Na portalu internetowym www.SportoweFakty.pl z dnia 11.09.2011 r. w artykule pt. "Sędzia dał się zmanipulować torunianom - komentarz po meczu Unia Leszno - Unibax Toruń" Roman Jankowski publicznie, w sposób powszechnie uznany za podważający zaufanie do danej osoby potrzebne do wykonywania powierzonej mu funkcji, krytykuje sędziego - Leszka Demskiego. O powyższym dobitnie świadczy następująca wypowiedź "(…) Sędzia dał się zmanipulować torunianom".
W kontekście powyższego KOL wskazuje, że niedopuszczalne jest, aby udzielając wypowiedzi Obwiniony publicznie wypowiadał się w sposób mogący powodować utratę zaufania potrzebnego dla wykonywania powierzonej funkcji w dyspozycji art. 332 pkt 11 RSŻ.
Działacze zobowiązani są do niewyrażania na forum publicznym krytycznych opinii mogących naruszyć lub narazić na utratę dobrego wizerunku bądź imienia innych osób związanych ze środowiskiem Ekstraligi Żużlowej. Wszystkie informacje wychodzące na zewnątrz powinien cechować szacunek do PZM, GKSŻ, SE, klubów, osób urzędowych i funkcyjnych, członków władz PZM, GKSŻ, SE, klubów bądź ich przedstawicieli albo pracowników zawodników, menadżerów, trenerów oraz mechaników. Ewentualne spory i pretensje należy rozwiązywać nie za pomocą często nieprzemyślanych wypowiedzi prasowych, a poprzez wnioski do odpowiednich organów.
W odpowiedzi na wniosek o ukaranie Obwiniony nie zaprzeczył, że opublikowane wypowiedzi pochodzą od niego oraz nie zgłaszał żadnych zastrzeżeń co do wiernego ich przytoczenia. Wyjaśnił jedynie, iż wypowiedź przytoczona powyżej związana była z pomeczowymi emocjami.
Nie ma wątpliwości, iż Roman Jankowski publicznie udzielił krytycznej i podważającej zaufanie wypowiedzi pod adresem sędziego Leszka Demskiego insynuując, iż sędzia zawodów został zmanipulowany przez działaczy z Torunia. Takie postępowanie narusza wskazany art. 332 pkt 11 RSŻ.
Roman Jankowski złożył w sprawie pisemne wyjaśnienia, w których wskazał, że "Udzielanie przez działaczy z Torunia krytycznych uwag sędziemu, które nie miały stanu faktycznego co do jakości i stanu toru, według mojej oceny świadczyło o tym, iż sędzia na tym etapie mógł działać pod wpływem presji i mógł być manipulowany. Świadczyć może o tym również fakt, iż większość czasu przed rozpoczęciem zawodów sędzia Leszek Demski spędził z Kierownikiem Drużyny i prezesem Klubu Unibax Toruń". Tym samym potwierdził zasadność wcześniejszych wypowiedzi ukazanych na portalu internetowym www.SportoweFakty.pl.
KOL podkreśla, iż w wyjaśnieniach Obwinionego nie podniesiono jakiegokolwiek argumentu, który mógłby uwolnić go od odpowiedzialności na podstawie art. 332 pkt 11 RSŻ. Nie stanowi bowiem usprawiedliwienia powołanie się przez Obwinionego na pomeczowe emocje.
KOL podkreśla, że nie bada w tym postępowaniu czy w ogóle, a jeśli tak to w jakim stopniu publiczna krytyka stosowana przez Obwinionego jest trafna czy też nie. Nie ma za to wątpliwości, iż tego typu wypowiedzi podważają w zdecydowany sposób zaufanie do sędziego, niezbędne do należytego wykonywania funkcji.
W związku z powyższym uznać należy, iż Obwiniony ponosi odpowiedzialność za naruszenie art. 332 pkt 11 RSŻ, tj. za krytyczną wypowiedź publiczną, narażającą na utratę zaufania niezbędnego do wykonywanej funkcji, a skierowaną pod adresem sędziego Leszka Demskiego.
Biorąc pod uwagę powyższą okoliczność, zdaniem KOL wyrażanie na forum publicznym krytycznych opinii o postępowaniu innych osób ze środowiska Ekstraligi Żużlowej nie buduje dobrego wizerunku rozgrywek Ekstraligi Żużlowej u kibiców oraz potencjalnych sponsorów.
Sprawa leszczyńskiego pojedynku miała swój bieg jeszcze w kolejnych latach. Oto bowiem temat wrócił przed sezonem 2012, bowiem całym zajściem zajęła się prokuratura, a Wicemarszałek Sejmu RP - Jerzy Wenderlich otrzymał odpowiedź na pismo złożone do Prokuratury Rejonowej w sprawie możliwości popełnienia kilku przestępstw przez organizatorów półfinałowego meczu Unia Leszno - Unibax Toruń. Pełna treść pisma z Prokuratury Rejonowej w Gnieźnie brzmiała następująco.
Uprzejmie informuję, że w związku z Pana pismem z dnia 14 września 2011 roku dot. niewłaściwego przygotowania toru do zawodów żużlowych Prokurator Rejonowy w Gnieźnie postanowieniem z dnia 19 grudnia 2011 roku wszczął śledztwo 2 Ds. 314/11 w sprawie narażenia w dniu 11 września 2011 roku w Lesznie zawodników meczu żużlowego Ekstraligi Speedway 17 Rundy DMP Unia Leszno - Unibax Toruń na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia albo ciężkiego uszczerbku na zdrowiu w związku z niewłaściwym przygotowaniem toru żużlowego oraz dopuszczeniem do przeprowadzenia na nim zawodów sportowych oraz w sprawie nieumyślnego spowodowania obrażeń ciała u Adriana Miedzińskiego i Emila Pulczyńskiego tj. przestępstwo z art. 160 § 1 kk i art. 157 § 1 i 3 kk. Przed wszczęciem postępowania przyjęto od Prezesa Klubu Sportowego Unibax Toruń S.A. do protokołu zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa oraz przesłuchano w/w w charakterze świadka. Ponadto w toku dotychczasowego postępowania zebrano również kopię dokumentacji związanej z organizacją oraz przebiegiem meczu żużlowego z dnia 11 września 2011 roku pomiędzy wspomnianymi drużynami sportowymi. Uzyskano również dokumentację lekarską odnośnie charakteru obrażeń ciała, jakich doznali w trakcie przedmiotowego meczu Adrian Miedziński i Emil Pulczyński oraz dokumentację postępowania wyjaśniającego prowadzonego w tej sprawie przez Ekstraligę Żużlową Spółka z o.o. Obecnie trwają poszukiwania biegłego, które w tej nietypowej sprawie wydałby opinię co do sposobu przygotowania na dzień 11 września 2011 w Lesznie na terenie Stadionu im. A. Smoczyka toru żużlowego i jego bezpieczeństwa dla rozegrania zawodów sportowych oraz dopuszczenia tego toru do rozegrania na nim tychże zawodów.
Andrzej Bogalski
Jerzy Wenderlich tak komentował tę sytuację: Z pewnością byłbym bardziej zadowolony, gdybym nie musiał podejmować takich interwencji. Kibicem żużla jestem od dawna. Zdarzało się, że w doniesieniach czytałem o rzekomych próbach preparowaniu torów. Te sytuacje nigdy nie zostały prawnie rozstrzygnięcia. Tym razem chciałem, aby było inaczej. W meczu w Lesznie kilku zawodników doznało groźnych kontuzji. Dlatego stwierdziłem, że czas przestać milczeć.
Z kolei Wojciech Stępniewski, który zeznawał w charakterze świadka w gnieźnieńskiej Prokuraturze Rejonowej w postępowaniu przygotowawczym przeciwko osobom funkcyjnym podczas meczu Unia Leszno - Unibax Toruń, kwitował krótko: uważam, że tor przygotowany w tym meczu wypaczył jego wynik, takie są fakty. Teraz czekamy na efekty śledztwa, ale lesznianie przyznali się już do błędu w sztuce przed trybunałem PZMot, a więc sądem korporacyjnym. Nie zależy nam na polowaniu na czarownice, niech to będzie nauczka dla wszystkich. Ktoś musi odpowiadać za zdrowie i życie zawodników.
Ostatecznie po wielu miesiącach pracy biegłych którzy prowadzili czynności wyjaśniające, analizy i przesłuchania prokuratura w Gnieźnie sprawę umorzyła. Piotr Gruszka z gnieźnieńskiej prokuratury tak uzasadnił tę decyzję: postępowanie postanowiono umorzyć z powodu braku znamion przestępstwa. Na dziś ta decyzja nie jest jeszcze prawomocna.

References: art. 331
 art. 331
 art. 334
 art. 332
 art. 332
 art. 334
 art. 331
 art. 331
 art. 331
 art. 331
 art. 331
 art. 331
 art. 331
 art. 331
 art. 318
 art. 331
 art. 331
 art. 331
 art. 331
 art. 331
 art. 311
 art. 304
 art. 306
 art. 306
 art. 319
 art. 329
 art. 332
 art. 332
 art. 332
 art. 318
 art. 332
 art. 332
 art. 7
 art. 332
 art. 332
 art. 332
 art. 7
 art. 332
 art. 311
 art. 306
 art. 306
 art. 319
 art. 7
 art. 332
 art. 7
 art. 332
 art. 332
 art. 334
 art. 318
 art. 334
 art. 334
 art. 311
 art. 307
 art. 306
 art. 306
 art. 334
 art. 334
 art. 334
 art. 332
 art. 318
 art. 332
 art. 332
 art. 311
 art. 307
 art. 306
 art. 306
 art. 332
 art. 332
 art. 332
 art. 332
 art. 160
 art. 157