Source: http://aferyprawa.eu/Ogloszenia/Wniosek-na-podstawie-art-63-Konstytucji-Rzeczypospolitej-Polskiej-o-rezygnacje-przez-rzad-Rzeczypospolitej-Polskiej-z-prac-nad-wdrozeniem-ustawy-w-sprawie-blokowania-witryn-internetowych-3292
Timestamp: 2019-11-13 03:14:31+00:00

Document:
Aferyprawa - Wniosek - na podstawie art. 63 Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej - o rezygnację przez rząd Rzeczypospolitej Polskiej z prac nad wdrożeniem ustawy w sprawie blokowania witryn internetowych
Aferyprawa.com Ogłoszenia Wniosek - na podstawie art. 63 Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej - o rezygnację przez rząd
Wniosek - na podstawie art. 63 Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej - o rezygnację przez rząd Rzeczypospolitej Polskiej z prac nad wdrożeniem ustawy w sprawie blokowania witryn internetowych
Kraków, 29 stycznia 2010r.
Szef Zespołu Doradców Premiera
Wniosek - na podstawie art. 63 Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej - o rezygnację przez rząd Rzeczypospolitej Polskiej z prac nad wdrożeniem ustawy w sprawie blokowania witryn internetowych.
Wniosek o udzielenie odpowiedzi na niniejsze pismo bez zbędnej zwłoki, nie później niż w ciągu jednego miesiąca od daty jego złożenia.
„Panie premierze, w imieniu wielu osób, administracji tego rządu,
chcę Pana zapewnić, że odzyskamy zaufanie”
Michał Boni do Donalda Tuska, Sejm Rzeczypospolitej Polskiej
„Ludzie na ulicy, w tramwajach i autobusach zaczepiają go i obrażają. Nawet w Tatrach, podczas wędrówki z żoną, słyszy zza pleców: „Boni, ty sk…nu. (…) Z wewnętrznej kieszeni marynarki wyjmuje /Michał Boni – ZKE/ różaniec. – Nigdy się z nim nie rozstaję. Wolne chwile poświęcam na rozmowę z Bogiem. Dzięki temu mogę funkcjonować.”
Michał Boni, w: Rafał Kalukin, „Boni już się nie boi – reportaż o najważniejszym doradcy premiera”,
„Gazeta Wyborcza”, dodatek „Duży Format”, 16 marca 2009r., s. 1 – 5
„Za to jak najdalszy jest /Michał Boni – ZKE/ od różnych PR-owskich chwytów /J/”
„100 najbardziej wpływowych Polaków”, „Przegląd”, 2009, nr 8, 1 marca 2009r., s. 7
W wydaniu z dnia 31 stycznia 2010r. tygodnik „Przegląd” opublikował – jak to nazwał – „Ranking 100 najbardziej wpływowych Polaków 2010”.
To wielce wiarygodny ranking, bo Pana umieszczono w nim na drugim miejscu.
Pana buzię pokazał zatem wielce wpływowy „Przegląd” na jego okładce tuż za Donaldem Tuskiem i aż pięć miejsc przed Prezydentem Polski – Załącznik 1.
To bardzo dobra dla mnie i dla wszystkich Polaków wiadomość, że Pan aż taki wpływowy.
Jeszcze lepszą jest informacja o Panu podana w uzasadnieniu do miejsca, na którym Pana umieściła redakcja wpływowego „Przeglądu”:
„MICHAŁ BONI Kompetentny, ale też pracowity jak mrówka. Urósł w ciągu roku, już nie jest „tylko” szefem Zespołu Doradców Premiera, ale ministrem członkiem Rady Ministrów i przewodniczącym Komitetu Stałego Rady Ministrów. Czyli de facto to on kieruje pracami legislacyjnymi w rządzie, decyduje które projekty ustaw wchodzą do gry, a które trzeba poprawić lub wrzucić do szuflady.
Źródło: „100 najbardziej wpływowych Polaków”, „Przegląd”, 31 stycznia 2010r., s. 7 – Załącznik 2
Pan rzeczywiście „urasta”.
W mającym 10-o letnią tradycję rankingu bijącego rekordy popularności i kształtującego opinię publiczną „Przeglądu” pojawił się Pan dopiero w 2008 roku i był Pan wtedy na 59 miejscu.
W 2009 już na 10.
Obecnie jest Pan drugi.
Strach pomyśleć, co przed nami … .
A jeszcze na jesieni 2007r. taka była z Pana zaryczana bida przed kamerami telewizji, gdy musiał się Pan przyznać – po latach oszukiwania najbliższych nawet kolegów z opozycji, którzy za Pana ręczyli, gdy Pan tego potrzebował - że był Pan TW SB.
Niedługo potem okazał Pan już pełnię buty, gdy kłopotliwe pytania zadawała Panu redaktorka RMF FM.
Wtedy Pan też ryczał.
Tyle tylko, że nie, jak bóbr, ale … na Bogu ducha winną kobietę, która chciała jak najrzetelniej wypełnić postawione przed nią zadanie.
Konrad Piasecki tak Pana zachowanie zrecenzował - nie mniej, jak się okazuje wrażliwemu, jak Pan - Sławomirowi Nowakowi:
Konrad Piasecki: „Panie ministrze, nie ma usprawiedliwienia dla takiego zachowania polityka /Michała Boni – ZKE/. Nie ma usprawiedliwienia. To jest kompromitacja. Pan wie o tym dobrze.”
Sławomir Nowak: „Jeśli ma pan zamiar na mnie krzyczeć, to doprowadzi pan do sytuacji właśnie takiej jak wczoraj.” /J - ZKE/ (...)
Konrad Piasecki: „Panie ministrze, to nie jest spokój, to nie jest szacunek, to nie jest budowanie – to nie są rządy miłości, które obiecała Platforma Obywatelska. Oczywiście, jakby inne ugrupowania polityczne takie rzeczy robiły, usprawiedliwiałbym, bo one niczego nie obiecywały.”
Sławomir Nowak: „My nie opowiadamy głupot o tym, że macie takie a nie inne nastawienie, bo wasz właściciel ma takie a nie inne nastawienie.”
Konrad Piasecki: „Ale Michał Boni dokładnie to mówi w tym nagraniu.”
Sławomir Nowak: „Nie.”
Konrad Piasecki: „A to co mówił po nagraniu, to tego w ogóle nie da się przytoczyć.”
18.11.2008r., „Kontrwywiad”, Wywiad K. Piaseckiego z S. Nowakiem, http://www.rmf.fm/fakty/?id=146906
To – czyli buta, arogancja, chamstwo - zachowanie typowe dla wielu przedstawicieli Pana środowiska.
Ależ te media potrafią być kłopotliwe … .
Spośród nich dla Pana i D. Tuska najbardziej chyba stresującym ostatnio jest Internet.
Wiele z gazet i czasopism oraz niektóre telewizje macie po swojej stronie, trzeba zatem „zakneblować” najłatwiej dostępne i – co najważniejsze – nie kontrolowane przez Was źródło informacji.
„Przegląd” podał, że Pan pracowity jak mrówka oraz, że to Pan decyduje, które projekty ustaw wchodzą do gry, a które trzeba poprawić lub wrzucić do szuflady.
Skoro to Pan decyduje, które projekty ustaw wchodzą do gry, to już wiadomo, nad czym Pan pracuje, jak ta mróweczka od listopada 2009r.
Jak podał „Dziennik Gazeta Prawna” w wydaniu z dnia 19 stycznia 2010r.:
„Krytyka ze strony internautów nic nie dała. Rząd nie zamierza zrezygnować z prawa umożliwiającego zamykanie stron internetowych, które trafią na czarną listę Urzędu Komunikacji Elektronicznej. Rząd znów zabiera się za porządkowanie Internetu. Przy okazji delegalizacji e-hazardu chce utworzyć Rejestr Stron i Usług Niedozwolonych umożliwiający blokowanie witryn internetowych zawierających nielegalne treści. Eksperci są pewni: to ograniczenie wolności słowa w sieci. To już trzecie podejście do projektu wprowadzającego blokadę stron uznanych za szkodliwe. (…) Po raz pierwszy pomysł stworzenia czarnej listy pojawił się w listopadzie zeszłego roku. Po poprawkach wrócono do niego ponownie w grudniu. Dziś znowu trafia pod obrady Rady Ministrów. – Rząd przy okazji delegalizacji e-hazardu powraca do praktyk sprzed 1989r. Z jedną różnicą: wtedy nie było Internetu – mówi Marcin Cieślik, prezes Internet Society Polska międzynarodowej organizacji zajmującej się wspieraniem rozwoju sieci.”
Źródło: Sylwia Czubkowska, „E-cenzura w Internecie”; „Dziennik Gazeta Prawna”, 19.01.2010r., s. 1
Trzy projekty jednej ustawy w ciągu zaledwie dwóch miesięcy, to doprawdy ogromne osiągnięcie, tym bardziej, że dwa tygodnie tego okresu to przerwa świąteczna-noworoczna.
Pan jest rzeczywiście, jak podaje „Przegląd” pracowity.
Jak ta mróweczka.
Jak mówią młodzi, za …ście.
Szkoda tylko, że Pan tę Pana mrówczą, za …stą pracowitość dedykuje na działania całkowicie sprzeczne z Pana opozycyjną przed laty działalnością.
Ależ Panu i D. Tuskowi spieszno do ograniczenia wolności słowa.
Że ją chcecie Panowie ograniczyć to nie tylko moja opinia.
Oto, jak Waszą aktywność – i jak się okazuje Pana mrówczą pracowitość - oceniają inni:
„Pomysł firmowany przez Ministerstwo Finansów został skrytykowany przez wszystkich: od Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka (za ograniczenie wolności słowa) przez Polskie Towarzystwo Informatyczne (za przepisy niejasne, nieprecyzyjne i tym samym prowadzące do nadużyć) po Związek Pracodawców Branży Internetowej (za sprzeczność z przepisami europejskimi).
Źródło: Sylwia Czubkowska, „Rząd nie rezygnuje z kontroli internautów” ; „Dziennik Gazeta Prawna”, 19 stycznia 2010r., s. A2
Pewno Pan będzie mi miał za złe moją ocenę Pana mrówczej pracy, ale po zapoznaniu się z podaną przez „DGP” wiadomością, ostatecznie utwierdziłem się w przekonaniu, że Pan był quasi-opozycjonistą w czasach PRL’u.
Nie wyobrażam sobie, jak mógł Pan być opozycjonistą wobec reżimu, będąc tegoż reżimu „zbrojnego ramienia”, tj. Służby Bezpieczeństwa Tajnym Współpracownikiem obecnie „walczącym” o ograniczenie prawa do wolności słowa.
Zaiste dziwne rzeczy dzieją się ostatnio w Polsce.
Pan jako były TW SB nie tylko „urósł”, jak podaje „Przegląd” i rośnie odkąd D. Tusk został Premierem, ale podejmuje - nadając im w dodatku rangę priorytetu i narzucając ogromne dla ich realizacji tempo - działania, jakie kiedyś wobec Polaków stosował reżim komunistyczny.
Czy Pan, quasi-opozycjonisto, po to „walczył” o wolność słowa , żeby nam ją teraz odbierać?
O co Pan „walczył” i dla kogo, że teraz, gdy Pan „u koryta”, pędzi jak szalony z pracami na rzecz ograniczenia Polakom konstytucyjnego prawa do wolności słowa?
Aż tak się Pan boi informacji o Panu i Pana kolegach w Internecie?
O tym, jak Wasza ekipa niszczy przeciwników niektórych spośród Was?
Ciekaw jestem, jakie planujecie - opozycjoniści w PRL (?), liberałowie (?), demokraci (?), obrońcy praw człowieka i obywatela (?) - kolejne działania …
W załączeniu przesyłam moje pismo z dnia 26 stycznia 2010r. do Premiera Donalda Tuska, zawierające między innymi – Załącznik 3:
„Wniosek - na podstawie art. 63 Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej - o rezygnację przez rząd Rzeczypospolitej Polskiej z prac nad wdrożeniem ustawy w sprawie blokowania witryn internetowych.”
Niniejszym taki sam wniosek kieruję do Pana, dowiedziawszy się z tygodnika „Przegląd”, że to Pan, drugi na liście najbardziej wpływowych Polaków według „Przeglądu” … „decyduje które projekty ustaw wchodzą do gry, a które trzeba poprawić lub wrzucić do szuflady.”
Niech Pan projekt ustawy w sprawie blokowania witryn internetowych „wrzuci do szuflady”.
A najlepiej, niech go Pan wrzuci do niszczarki, gdyby Premier Donald Tusk, numer jeden rankingu „Przeglądu” jednak nalegał … .
Mam nadzieję, że jeśli okaże się, że Pan i D. Tusk moje do Panów pisma wrzucicie do niszczarki, zamiast projekt Waszej ustawy w sprawie blokownia witryn internetowych, a potem okaże się, że Sejm i Senat przyjmą tę ustawę, „Gazeta Wyborcza” i „Przegląd” opublikują na ich pierwszych stronach listę posłów i senatorów, którzy głosowali za jej przyjęciem.
A „Gala” opublikuje ich piękne kolorowe zdjęcia, jak te Premiera Rzeczypospolitej Polskiej D. Tuska z wigilii Świąt Bożego Narodzenia A.D. 2010 zorganizowanej jego rodzinie przez sponsorów w … listopadzie 2009r., żeby Polacy mogli cieszyć się widokiem uroczyście świętującego D. Tuska, w tym ujrzeć metrowej chyba wielkości krucyfiks w salonie jego mieszkania, w wydaniu „Gali” z dnia … 17 grudnia 2009r.
Opublikowanie imiennych wykazów posłów i senatorów, którzy głosować będą ewentualnie za ograniczeniem konstytucyjnego prawa do wolności słowa, uzupełniony o ich fotografie rozszerzy wiedzę Polaków z zakresu … „whi is who”.
W dniu 28.01.2010r. D. Tusk ogłosił, że jednak nie chce być Prezydentem.
A to przykrość zrobił tą, jak mówią życzliwi mu … „pokerową zagrywką” /J/, małżonce Małgorzacie, która nie tak dawno widziała się w roli pierwszej damy, takie historie opowiadając „Faktowi” w tzw. ekskluzywnym dlań wywiadzie:
„To byłby zaszczyt być pierwszą damą”.
Źródło: „Ekskluzywny wywiad Małgorzaty Tusk dla „Faktu”, „Fakt”, 16-17 maja 2009r., s. 1
No i pozbawił D. Tusk małżonkę szansy na dostąpienie zaszczytu.
Uważam, że teraz powinien Pan – pierwszy strateg Polski - wymyślić jakieś usprawiedliwienie dla jak najszybszej rezygnacji D. Tuska z urzędu premiera.
Pan jest przecież odpowiedzialny za strategię, a to byłby przecież najlepszy strategicznie ruch dla Polski.
Pod warunkiem oczywiście, że zabierze ze sobą Donald Tusk jego wszystkich, „urastających” przy nim od dwóch lat: quasi-opozycjonistów w PRL, quasi-bojowników o wolność słowa, quasi-pragnących Polski praworządnej, quasi-liberałów, quasi-demokratów, quasi-Polaków, czyli kręcących lody, manipulantów, byłych TW SB, uzurpatorów, handlarzy Polską, idiotów oraz prof. dr hab. Andrzeja Zolla, członka Komitetu Honorowego D. Tuska w 2007r., obecnie pragnącego uczynić go wszechwładnym, posiadającym nieograniczoną władzę kanclerzem, carem, itp. itd.
A przecież już teraz Donald Tusk nie chce sobie radzić z łączeniem obowiązków Posła na Sejm Rzeczypospolitej Polskiej z obowiązkami Prezesa Rady Ministrów i żeby nie rozpoznać wniosków kierowanych do niego jako Posła przekazuje je sam sobie jako Premierowi, żeby móc obywatela proszącego go o udzielenie mu pomocy mieszczącej się w ramach jego poselskich uprawnień poinformować, że … Premier nie posiada uprawnień do rozpoznania zgłoszonej mu sprawy oraz zastosować zawsze skuteczną taktykę zwaną … „niech rozstrzygnie sprawiedliwy, bezstronny sąd”.
Więcej na ten temat na stronie www.zkekus.pl.
Niech ją Pan – uprzejmie proszę – zostawi w spokoju, skoro jest jedynym dla mnie dostępnym źródłem obrony przed sędziowsko-prokuratorską mafią prof. dr hab. Andrzeja Zoll i jego małżonki, adw. Wiesławy Zoll którzy uczynili mnie przestępcą, a z przyczyn jej funkcjonowania minister Skarbu Państwa Aleksander Grad posługując się tępym, tj. bezmyślnym narzędziem w jego rękach, byłym prezesem PLL LOT S.A. Dariuszem Nowakiem pozbawił mnie – ojca trojga dzieci - pracy.
Niech się Pan, podobno „historia polskiej opozycji” nie „tyka” wywalczonego przez Naród Polski prawa do wolności słowa.
Nie musi Pan odpowiadać na niniejsze pismo.
Wystarczy, że media podadzą, że rząd D. Tuska zrezygnował z zamiaru ograniczenia prawa do wolności słowa przez blokowanie witryn internetowych.
P.S. Przypominam, że Pan wciąż nie udzielił odpowiedzi na moje pismo do Pana z dnia 29.04.2009r. i zawarty w nim wniosek:
„Wniosek o zapewnienie mi – celem uchronienia mnie i mej rodziny, w tym trojga moich dzieci, przed śmiercią głodową – pracy, w ramach programu aktywizacji 50-o latków, w którejś ze spółek Skarbu Państwa, na warunkach nie gorszych niż te, na podstawie których zatrudniono mnie – na podstawie Umowy Menedżerskiej – od dnia 15 września 2008r. na stanowisku Dyrektora Pionu Infrastruktury w Polskich Liniach Lotniczych LOT S.A.”
Czyżby sodówa, czyli właściwa dla Pana, jak dla wielu z Pana środowiska pycha, buta, arogancja ?
wniosek Zbiegniewa Kękuś do posła na Sejm Rzeczypospolitej Polskiej, Donalda Tuska
Zbigniewa Kękuś do byłego Rzecznika Praw Obywatelskich Rzeczypospolitej Polskiej, Przewodniczącego Fundacji „Nie lękajcie się”, członka Komitetu Etyki w Nauce, profesora Uniwersytetu Jagiellońskiego, pana Andrzeja Zoll
2009.11.27 - Prezentacja Z. Kękusia Redaktorowi Naczelnemu „Gazety Wyborczej” Adamowi Michnikowi uzasadnienia dla stanowiska, że Polacy powinni bać się niektórych Żydów i filosemitów, realizujących działania sprzeczne z polską racją stanu oraz godzących w dobro obywateli Rzeczypospolitej Polskiej.
Pismo Z. Kękusia z dnia 3 listopada 2006r. do Redaktora Naczelnego „Gazety Wyborczej” Adama Michnika.
Pismo Z. Kękusia z dnia 1 sierpnia 2007r. do Redaktora Naczelnego „Gazety Wyborczej” Adama Michnika i red. Jacka Żakowskiego
Jędrzej Bielecki: „Państwo zwróci 20 procent”; Dziennik Polska Europa Świat, 23.12.2008r., s. 3
Jędrzej Bielecki, „Ustawa reprywatyzacyjna wciąż w powijakach, a Unia na naciska”; „Dziennik Polska Europa Świat”, 1.07.2009r., s. 7; „15 procent to wszystko, na co stać nasze państwo”; „Dziennik Polska Europa Świat”, 1.07.2009r., s. 7
Pieczęć Naczelnego Rabina Polski Yosefa Mordechala Schudricha
2009.09.14 - Interpelacja Posła na Sejm Rzeczypospolitej Polskiej, Zbigniewa Wassermanna z dnia 14 września 2009r. w sprawie prawomocnego, skazującego Z. Kękusia z art. 226 § 1 kk i inne wyroku sędziego Sądu Rejonowego w Dębicy Tomasza Kuczma z dnia 18.12.2007r. /sygn. akt II K 451/06/
2009.11.27. - Wniosek Z. Kękusia z dnia 27.11.2009r. do Prezesa Sądu Apelacyjnego w Katowicach SSA Romana Sugiera i Prezesa Sądu Okręgowego w Katowicach SSO Moniki Śliwińskiej
2009.11.25. Pozew Z. Kękusia przeciwko ING Bankowi Śląskiemu S.A. o odszkodowanie z tytułu stosowania mobbingu, dyskryminacji i pozbawienia pracy

References: art. 63
 art. 63
 art. 63
 art. 63
 art. 63
 art. 226