Source: http://nasze-marzenia.eu/topic202-510.html
Timestamp: 2018-03-17 18:36:05+00:00

Document:
Posty: 551 • Strona 18 z 19 • 1 ... 15, 16, 17, 18, 19
autor: sepän poika » ndz 05 sty, 2014 14:59
Pawian pisze: wiec ciezko jest jednoglosnie stwierdzic "tak" lub "nie" dla aborcji.
Oczywiście, że jest ciężko. Wręcz jest to niemożliwe. Dlatego bardzo śmieszni są ludzie, którzy uważają, że wiedzą lepiej i że mogą się jednoznacznie wypowiedzieć.
autor: Ruta » ndz 05 sty, 2014 15:37
sepän poika pisze: Dlatego bardzo śmieszni są ludzie, którzy uważają, że wiedzą lepiej i że mogą się jednoznacznie wypowiedzieć.
Śmieszne jest raczej to, że wkładasz do jednego worka "wiedzieć lepiej" i "móc się jednoznacznie wypowiedzieć". Każdy ma umiejętność wypowiedzenia się na różne tematy, nawet te trudne jak aborcja... i to nie oznacza, że wie coś lepiej. Poza tym.. Ty w tym przypadku uważasz, że wiesz lepiej, bo nie jesteś w stanie jednoznacznie określić i masz tego świadomość? Jeśli tak, oznacza to, że dla wielu innych jesteś śmieszny? Czy może po prostu to jest tak, że dla jednych określenie tak/nie, jest proste i możliwe, i wiedzą, ze do dla nich lepiej? Trzeba coś komuś narzucać?
autor: Patorek » ndz 05 sty, 2014 16:44
sepän poika pisze: Podobnie, problem z eutanazją jest chyba głównie w przypadkach, kiedy osoba, której ona dotyczy, nie może sama wyrazić swojego zdania.
Może w przypadku eutanazji w państwach gdzie ona jest legalna ułatwiło, by sprawę wprowadzenie w określonym wieku podpisania zgody na dokonanie eutanazji w sytuacji, gdy życie potoczy się w taki sposób, że sami nie będziemy już w stanie tego zrobić.
autor: Pawian » ndz 05 sty, 2014 20:36
Mysle, ze kazda akcja poniesie swoje konsekwencje. Troche komiczne by bylo jakby zlegalizowanie aborcji sprawiloby, ze kliniki zaczna pekac w szwach. Moze, ale podkreslam moze zglegalizowanie byloby dobrym ryzykiem? Beda tego oczywiscie konsekwencje [nie jestem pewna jakie procz lekkomyslnego usuwania ciazy], ale przynajmniej kobiety beda czuc, ze maja wybor, ze nie musza np miec dziecka z gwaltu lub z niemoralnej relacji [ojczym, ojciec, brat, ksiadz[ xd ] ].
autor: kapucyn » pn 06 sty, 2014 04:01
Uważam, ze aborcja powinna byc legalna. Gwałt, choroba czy poprostu możliwość wyboru to argumenty. Mam wrazenie , ze zapomina sie troszkę o tym, ze ten embrion, zlepek komórek czy nienarodzone dziecko nosi w sobie kobieta. Która nie jest tylko macica, narzędziem do wyplucia dziecka, miała życie "przed" i chce mieć "po" zajściu w ciążę. I ma prawo o nim decydować. Bardzo fajnie, ze tak wiele osob jest przeciw mordowaniu embrionów, szkoda ze malo skorych do pomocy kobietom które z aborcji zrezygnowały, ale zostały z dzieckiem same, nierzadko potrzebujac pomocy. W krajach gdzie aborcja jest legalna, wskaźnik wykonanych aborcji wcale nie szokuje. Jeśli istnieje kobieta, która wiedzac ze może, postanawia olac antykoncepcje i usuwać ciaze co kilka tygodni, to uważam to ze to robi za genialne wyjście, bo predyspozycje do bycia mama ma co najwyzej średnie. O tym tez trzeba pamiętać, nie każda kobieta MUSI byc matka, nie każda chce i nie każda powinna. A powinna mieć wybór. Antykoncepcja, owszem ale tez zawodzi. Uważam, ze wrzucenie kobiet chcących dokonać aborcji do wora "nie możesz tego zrobić, legalnie" jest totalnie niesprawiedliwe, dla każdej z tych kobiet.
Rejestracja: śr 09 sty, 2013 00:20
autor: Effy » wt 07 sty, 2014 22:46
Pawian pisze: Beda tego oczywiscie konsekwencje [nie jestem pewna jakie procz lekkomyslnego usuwania ciazy], ale przynajmniej kobiety beda czuc, ze maja wybor, ze nie musza np miec dziecka z gwaltu lub z niemoralnej relacji [ojczym, ojciec, brat, ksiadz[ xd ] ].
A nie mają takiego wybory teraz w przypadkach, które wymieniłaś jako przykładowe?
autor: Ruta » wt 07 sty, 2014 22:49
Effy pisze: A nie mają takiego wybory teraz w przypadkach, które wymieniłaś jako przykładowo?
Są ludzie, którzy by jej z chęcią w ogóle zakazali.
autor: Effy » wt 07 sty, 2014 23:17
Ruta, Wiem o tym. Nie wydaje mi się, aby doszło do takiej sytuacji, aby została całkowicie zakazana. Jeśli nawet bylibyśmy w posiadaniu antykoncepcji, która by dawała 100% pewność, to i tak aborcja była by potrzebna - chodzi o sytuacje, kiedy ciąża zagraża zdrowiu lub życiu matki.
autor: Pawian » śr 08 sty, 2014 06:17
Chodzi po prostu o to, zeby taka kobieta nie miala dodatkowego stresu przy podejmowaniu takiej decyzji. Nie kazdy lekarz jeszcze sie zgodzi na taki zabieg. Chodzi o to, ze jak ktos chce, to sobie te aborcje zrobi i tak i tak. Chodzi jednak o te wolnosc, zeby nie trzeba bylo sie z tym kryc po katach.
autor: Ruta » śr 08 sty, 2014 11:28
Pawian pisze: Nie kazdy lekarz jeszcze sie zgodzi na taki zabieg.
Ale i lekarz powinien mieć do tego prawo. Ale jak odmawia powinien dać kontakt do miejsca, w którym taka kobieta otrzyma pomoc jakiej żąda.
autor: Effy » śr 08 sty, 2014 11:44
Pawian, Bo nie musi lekarz zgodzić na taki zabieg. Jak najbardziej ma prawo powołać się na klauzulę sumienia. Nie widzę interesu kobiet w tym, aby tworzyć przepisy, w których lekarz został by zmuszony do tego, aby przeprowadzał ten zabieg, bo to odbije się na nich. Kobiety nie potrzebuje w tym momencie nieprzyjemnej atmosfery. Pomijając to, że jest to sprzeczne z Konstytucją art. 53 KRP. Więc co? Wyznaczyć odpowiednie miejsca, gdzie nie uzyskały odmowy.
Ruta pisze: Ale i lekarz powinien mieć do tego prawo. Ale jak odmawia powinien dać kontakt do miejsca, w którym taka kobieta otrzyma pomoc jakiej żąda.
Nie musi dawać kontaktu do innego miejsca, to dyrektor placówki powinien wyznaczyć innego lekarza, a jeśli nie znajdzie się ktoś inny w tym miejscu, to nawiązać współpracę z inną placówką, gdzie ktoś podjąłby się tego zadania.
autor: Ruta » śr 08 sty, 2014 12:21
Effy pisze: Nie musi dawać kontaktu do innego miejsca
A moim zdaniem musi. Dlaczego? Kobieta przychodzi do niego z prośbą, on jej odmawia. Ok, ma prawo. Ale jako lekarz ma obowiązek udzielić jej pomocy, jeśli nie sam, to wskazać miejsce, w którym ją otrzyma.
autor: Effy » śr 08 sty, 2014 13:37
Tyle że każdy człowiek ma prawo do wolności sumienia, o tym mówi Konstytucja. Jeśli lekarz musi udzielać takich informacji, to zostaje ograniczana... staje się narzędziem, który realizuje coś, czego chcę uniknąć powołując się na klauzule sumienia. W takim przypadku, jaki jest sens istnienia jej, jeśli i tak dana osoba musi działać wbrew sobie? Moim zdaniem kto inny powinien być odpowiedzialny za udzielanie takich informacji. Poza tym lekarz wcale nie musi znać kogoś, kto by takie świadczenie mógł udzielić.
autor: Ruta » śr 08 sty, 2014 13:43
Effy pisze: Tyle że każdy człowiek ma prawo do wolności sumienia, o tym mówi Konstytucja.
No tak, ale lekarz przyrzeka pomoc pacjentom. Nikt mu nie każe wykonywać zabiegu. Ale pomóc powinien.
Effy pisze: Jeśli lekarz musi udzielać takich informacji, to zostaje ograniczana...
Niby jak? Bo powie jej gdzie ktoś inny będzie w stanie jej pomóc?
A jakby napisał jej na kartce, czy odesłał ją do pielęgniarki, która udzieli jej pomocy to byłoby ok? Sory, ale to oszukiwanie siebie. "Ode mnie się nie dowiesz, ale idź do siostry Jadźki." To trochę jak głuchy telefon.
Effy pisze: Moim zdaniem kto inny powinien być odpowiedzialny za udzielanie takich informacji, gdyż lekarz wcale nie musi znać kogoś, kto by takie świadczenie mógł udzielić.
Ale np. dyrektor placówki tak?
autor: Effy » śr 08 sty, 2014 14:50
Ruta pisze: No tak, ale lekarz przyrzeka pomoc pacjentom. Nikt mu nie każe wykonywać zabiegu. Ale pomóc powinien.
Lekarz przyrzeka także służyć życiu i zdrowiu ludzkiemu. Na przykład kobieta z powodu wady genetycznej płodu chcę dokonać aborcji. Czy dla tego lekarza pacjentem nie jest także płód?
Ruta pisze: Ale np. dyrektor placówki tak?
Jeśli placówka ma kontrakty na wykonywa takich świadczeń, to dyrektor posiada informacje, kto wykonuje ten zabieg.
Ruta pisze: Niby jak? Bo powie jej gdzie ktoś inny będzie w stanie jej pomóc?
Nikt nie chcę udzielać pomocy w czymś, co uważa za złe, czy to bezpośrednio czy pośrednio.
Również nie byłoby to ok. Co za różnica, czy da wizytówki czy udzieli informacji, że jego kolega Hubcio wykonuje takie zabiegi, proszę z nim umówić się na wizytę?
autor: Ruta » śr 08 sty, 2014 15:00
Effy pisze: Nikt nie chcę udzielać pomocy w czymś, co uważa za złe, czy to bezpośrednio czy pośrednio.
Trochę to popieprzone. Bo jeśli w określonych przypadkach aborcja jest legalna, to obowiązkiem szpitala i jego pracowników jest udzielić pomocy pacjentowi. Sami nie muszą wykonać zabiegu, ale jeśli np. kobieta została zgwałcona a wszyscy się do niej du** odwracają, bo chcą mieć czyste rączki, to jak tutaj poważnie traktować służbę zdrowia? Była taka sytuacja nagłośniona w mediach jakiś czas temu. I omawialiśmy ją na forum. I sama napisałaś:
Czyli ma łamać prawo, dlatego że jego przekonania nie pozwalają mu na to? Lekarz powinien kierować się dobrem pacjenta, a swoje przekonania zostawić dla siebie. A jak nie potrafi tego zrobić, to przynajmniej pomóc np. polecając innego lekarza.
BTW. i sama jeszcze wyszukałaś to:
Art. 39. Lekarz może powstrzymać się od wykonania świadczeń zdrowotnych niezgodnych z jego sumieniem, z zastrzeżeniem art. 30, z tym że ma obowiązek wskazać realne możliwości uzyskania tego świadczenia u innego lekarza lub w podmiocie leczniczym oraz uzasadnić i odnotować ten fakt w dokumentacji medycznej. 46) Lekarz wykonujący swój zawód na podstawie stosunku pracy lub w ramach służby ma ponadto obowiązek uprzedniego powiadomienia na piśmie przełożonego.
I myślę, że można zinterpretować to jasno.
W ogóle to dopiero w 2012 roku Agnieszka Kozłowska-Rajewicz, pełnomocniczka rządu ds. równego traktowania, przygotowała pismo do ministra zdrowia w sprawie zmiany dotyczącej udzielania informacji o miejscach, w których pacjentka, będzie mogła dokonać aborcji. Z tego co wiem zmiana ta jeszcze nie weszła w życie, więc póki co art.39 jest w pełni mocy. I to nie placówka musi informować, tylko niestety jeszcze lekarz.
http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/ ... rcji_.html
No chyba, że już się to zmieniło, ale sprawdziłam w kilku miejscach tę całą ustawę i.. nie ma zmian.
I jestem ciekawa dlaczego zmieniłaś zdanie. Tylko dlatego, że she napisała, że to placówka musi?
autor: Kaznodzieja » śr 08 sty, 2014 15:13
Oj, dyskusja nie ma sensu ponieważ część ludzi jeszcze długo nie będzie w stanie zaakceptować faktu wolności wyboru matki. Musi po prostu minąć trochę czasu i niestety jeszcze wielu kobiet będzie z tego powodu cierpieć. Na szczęście powolutku ludzkość dojrzewa, bo przypominam, że jeszcze nie tak dawno prezerwatywa była narzędziem mordu, najważniejszym celem w życiu człowieka była prokreacja, a dyskusja na ten temat kończyła się jeśli miało szczęście więzieniem.
Ot taka ludzka natura , że część ludzi stawia życie płodu nad życie matki, bo przecież jej celem życiowym jest urodzenie dziecka Szkoda tylko właśnie kobiet w ciąży, że fenimistki i katolicy decydują o ich życiu, a nie one same o sobie
autor: Ruta » śr 08 sty, 2014 15:31
Kaznodzieja pisze: nie one same o sobie
Jak mogłyby to zrobić same?
autor: Kaznodzieja » śr 08 sty, 2014 15:33
Hmm, nie rozumiem pytania. Kobiety w ciąży nie tracą świadomości mimo hormonów i mogą same zdecydować czy chcą urodzić dziecko czy nie
Jakoś lepiej pasuje liczba mnoga
autor: Ruta » śr 08 sty, 2014 15:42
Kaznodzieja, napisałeś, że to nie ksiądz czy feministka powinna decydować o tym czy kobieta może rodzić czy usuwać. I niby tak, ale jeśli to same kobiety mają decydować, to najpierw same muszą zacząć walczyć o legalną aborcję. A jak walczą... to nazywają je feministkami.
autor: Kaznodzieja » śr 08 sty, 2014 16:07
Oj, problem polega na tym, że słowo feministka ma teraz pejoratywny oddźwięk, kiedyś myślałem, że to media i politycy tak to zrobili, ale prawda jest bardziej brutalna. To same potomkinie sufrażystek zaczęły oprócz walki o prawa kobiet czy z szowinizmem tworzyć listę przywilejów jakie należą się danej płci i listę obowiązków wobec mężczyzn. Szkoda, że pozwala się im na nazywanie się feministkami, ale no nic. Jak kobieta ma obronić swoje prawo do aborcji, jak za nią część dziewczyn krzyczy, że w ogóle nie potrzebują facetów do rozmnażania i że się zabiją, jak nie spełni się ich żądań. Żadnej dyskusji ale z resztą tak jest w większością spraw jak choćby wojny KK i Ateistów
autor: Ruta » śr 08 sty, 2014 16:11
Kaznodzieja, mnie mimo wszystko dalej ciekawi jak kobiety realnie mogą walczyć o aborcję dla siebie, nie mieszając w to Kościoła czy samozwańczych feministek. Masz pomysł?
autor: Kaznodzieja » śr 08 sty, 2014 16:18
Ach, oczywiście Założyć stowarzyszenie odnośnie tylko tej jednej sprawy, wygrać wybory nie sprzymierzając się i odmawiając sponsoringu innych grup czy osób związanych bezpośrednio z ruchami ideologicznymi. Zmienić prawa bez pytania o to społeczeństwa. Cieszyć się
Polityka to łatwa zabawa, ale trzeba być naprawdę silny by idąc prosto do celu nie skorzystać z autostopu lub drogi na skróty
autor: Effy » śr 08 sty, 2014 20:25
Ruta, Podmiot,który podpisuje kontrakty jest odpowiedzialny za realizacje odpowiednie tych świadczeń. Chodzi mi o to że, nie może się tłumaczyć, tym że pracownik czegoś nie zrobił, w takim momencie to on przejmuje, i robi to czego pracownik nie wykonał. Później wyciąga konsekwencje wobec pracownik odbierając na przykład premie, jeśli planuję coś takiego.
Szpital nie może odmówić realizacji zabiegu, jeśli ma podpisane kontrakty na wykonywanie tego. Jeśli placówka nie posiada pracowników, którzy wykonują takie świadczenia, to współpracuje z pracownikami innych placówek, którzy wykonują te świadczenie. Gdy szpital powołuje się na klauzule sumienia, to nadużywa przepisów.
Odnoszą się do swojej wypowiedzi z maja: W momencie, kiedy lekarz powołał się na klauzulę, a kobiecie zostanie wskazana alternatywa, przez dyrektora placówki, aby udała się do pracownika X, to w jaki sposób zostało złamane jej prawo? Czy konieczne dla tej kobiety jest, aby to pracownik Y, który się nią zajmował, wskazał jej pracownika X, który wykona zabieg?
Ta wypowiedź, którą zacytowała się jak już wspomniała jest z maja i jak widać jest nieaktualna. Dlaczego została zmienione zdanie? To nie dlatego, że She tak napisała, a dlatego że doszłam do wniosku, że się myliłam, że jednak ten przepis jest w pewnej części sprzeczny, a także uzupełniłam niektóre braki w zakresie tego tematu. Kodeks Etyki Lekarskiej art. 4 : Dla wypełnienia swoich zadań lekarz powinien zachować swobodę działań zawodowych, zgodnie ze swoim sumieniem i współczesną wiedzą medyczną. Czytając ten przepis nie jestem wstanie się upierać nadal przy zdaniu, że lekarz powinien zachować dla siebie przekonania.
Przepisy powinny być dla ludzi, a nie ludzie dla przepisów. Ewidentnie w tym przypadku powinno się coś zrobić, czy znowelizować przepisy czy wyciągnąć konsekwencje z działań nadużywających ich. Z pewnością nie siedzieć założonymi rękami. Na te chwilę, to państwo płaci za nie przestrzeganie przepisów.
Nie ma zmian, ale ponoć w tym kierunku idzie zaproponowana nowelizacja, gdzieś mi się to obiło o oczy.
autor: Ruta » śr 08 sty, 2014 20:40
Effy pisze: Ruta, Podmiot,który podpisuje kontrakty jest odpowiedzialny za realizacje odpowiednie tych świadczeń. Szpital nie może odmówić realizacji zabiegu, jeśli ma podpisane kontrakty na wykonywanie tego. Jeśli placówka nie posiada pracowników, którzy wykonują takie świadczenia, to współpracuje z pracownikami innych placówek, którzy wykonują te świadczenie.
Rozumiem. Ale jest jakiś wykaz, który informuje kobiety w jakich placówkach otrzymają pomoc? Czy mają się tak tułać bez sensu z jednego miejsca, w drugie?
Poza tym nie wiem jak to się ma do tego, że przychodzi baba do lekarza, a on jej na to, że nie zrobi zabiegu, bo nie mają umowy z NFZtem lub mają, ale on nie wykona tego zabiegu. I w tym miejscu owszem kobieta powinna otrzymać informację kto i gdzie wykonuje takie usługi. I wg prawa, obowiązek informowania ma lekarz, a nie tylko placówka.
Effy pisze: W momencie, kiedy lekarz powołał się na klauzulę, a kobiecie zostanie wskazana alternatywa, przez dyrektora placówki, aby udała się do pracownika X, to w jaki sposób zostało złamane jej prawo?
Effy pisze: Czy konieczne dla tej kobiety jest, aby to pracownik Y, który się nią zajmował, wskazał jej pracownika X, który wykona zabieg?
Ale jakie to ma znaczenie, jeśli nie patrzymy pod kątem łamania praw kobiety, a łamania prawa przez lekarza, który nie wykonał obowiązku udzielenie pacjentce informacji? Jakkolwiek nie patrzymy to przez luki w prawie, mimo wszystko jest jak jest.
Effy pisze: To nie dlatego, że She tak napisała, a dlatego że doszłam do wniosku, że się myliłam, że jednak ten przepis jest w pewnej części sprzeczny, a także uzupełniłam niektóre braki w zakresie tego tematu.
Jest sprzeczny, ale to nie znaczy, że dany punkt z marszu trzeba olać i uznać, że to na placówkę spada odpowiedzialność informacji. Tego nie ma nigdzie zapisane, więc w świetle prawa nie da się powiedzieć, ze placówka musi. W świetle prawa to lekarz musi.
Effy pisze: Nie ma zmian, ale ponoć w tym kierunku idzie zaproponowana nowelizacja, gdzieś mi się to obiło o oczy.
Nie ma.. i póki co obowiązuje nas prawo takie, jakie jest. I nic na to nie poradzimy.
autor: Effy » czw 09 sty, 2014 17:12
Ruta, Nie wiem. Znaczy nie do końca rozumiem, o jaki wykaz tobie chodzi, taki gdzie się znajdują informacje na temat, czy dany szpital ma podpisany kontrakty z NFZ w zakresie świadczeń np. badań prenatalnych, czy o taki, który informuje, że proszę się zgłaszać z orzeczeniem do dr. Juźka Branieckiego?
Wychodzę z założenia, że jeśli placówki mające podpisane kontrakty z NFZ na te świadczenia, to tam kobiety otrzymają pomoc, jak nie w ich placówce, to wskażą inną, z którą współpracują. Czy zrobią to zgodnie z przepisami czy nie, to mnie obchodzi. Istotne dla mnie jest, że ta osoba otrzyma odpowiednie informacje.
Tak bardzo chciałbym wierzyć, że jednak nie tułają się takie osoby z jednego miejsca do drugiego.
Pokuszę się, o stwierdzenie, że to prawo jest jakby martwe. Wielu przypadkach kobiety są pozbawiane swoich praw. Bo na jakiej podstawie placówki odmawiają świadczenia, jeśli mają podpisany kontrakt? A niektórzy lekarze nadużywają klauzule sumienia – mam na myśli, tutaj rozdźwięk między tym, że odmawiają wykonania zabiegu podpisane na kontrakt z NFZ, a gdy dostaną pieniądze za te świadczenie, to nie jakoś nie odmawiają. (...)
Część kobiet może nie zdawać sprawy z tego, że mają prawo do informacji, gdzie mają uzyskać świadczenie, a lekarze wykorzystują nie wiedzę odsyłając do domciu.
Ruta pisze: Poza tym nie wiem jak to się ma do tego, że przychodzi baba do lekarza, a on jej na to, że nie zrobi zabiegu, bo nie mają umowy z NFZtem lub mają, ale on nie wykona tego zabiegu. I w tym miejscu owszem kobieta powinna otrzymać informację kto i gdzie wykonuje takie usługi. I wg prawa, obowiązek informowania ma lekarz, a nie tylko placówka.
Przychodzi kobieta do lekarza z orzeczeniem, w przypadku pierwszym, gdy nie mają umowy z NFZ-tem, to prawdopodobnie mają te świadczenia prywatnie, i w zależności od lekarza, to udzieli informacji albo nie. W przypadku drugi, to nie może odmówić, bo najpierw musi uzasadnić, dlaczego powołuje się na klauzulę sumienia. Przy kolejnej wizycie informuje - wg prawa: Nie wykona tego zabiegu, ale zrobi, to inny lekarz, z którym proszę się umówić na wizytę (...).
Ruta pisze: Nie ma.. i póki co obowiązuje nas prawo takie, jakie jest. I nic na to nie poradzimy.
Też nic nie poradzimy na to, że jest łamany przepis, jeśli nie zacznie się wyciągać konsekwencji. Dopóki placówki będą nadużywać przepisu klauzuli sumienia, to nic się nie zmieni, a to wszystko będzie się odbijać na kobietach.
Ruta pisze: Jest sprzeczny, ale to nie znaczy, że dany punkt z marszu trzeba olać i uznać, że to na placówkę spada odpowiedzialność informacji. Tego nie ma nigdzie zapisane, więc w świetle prawa nie da się powiedzieć, ze placówka musi. W świetle prawa to lekarz musi.
Przepływ informacji w placówce powinien funkcjonować, więc te informacje powinien uzyskać od przełożonego. Bo jest to paranoja, w momencie, kiedy miałby się zajmować się szukaniem,kogoś kto by wykonał ten zabieg po innych placówkach.
autor: Ruta » czw 09 sty, 2014 21:52
Effy pisze: Część kobiet może nie zdawać sprawy z tego, że mają prawo do informacji, gdzie mają uzyskać świadczenie, a lekarze wykorzystują nie wiedzę odsyłając do domciu.
Polacy często są niedoinformowani jeżeli chodzi o przysługujące im prawa... ;/
Effy pisze: Przepływ informacji w placówce powinien funkcjonować, więc te informacje powinien uzyskać od przełożonego. Bo jest to paranoja, w momencie, kiedy miałby się zajmować się szukaniem,kogoś kto by wykonał ten zabieg po innych placówkach.
Chodzi o to by lekarz się nie wzbraniał przed udzielaniem informacji.. gdzie kobieta może uzyskać jakąkolwiek pomoc w jej problemie. Nie musi podawać od razu adresu kliniki. Ale może np. podać kontakt albo wskazać miejsce do osób, które mogą już kobiecie wskazać konkretne miejsce.
autor: Effy » ndz 12 sty, 2014 16:31
Ruta pisze: Polacy często są niedoinformowani jeżeli chodzi o przysługujące im prawa... ;/
Racja. Ale jest ta mniejszość, która zna swoje praw, i mogą coś zdziałać w swoim otoczeniu. Ludzi da się nauczyć pewnych rzeczy dręcząc ich dochodzeniem swoich praw. Przyjdzie jeden, drugi, trzeci i n - ty niewygodny klient, to w końcu będą obsługiwać, jak należy. Ale to nie ten przypadek... gdyby ktoś dochodził swoich praw, to mógł mieć z tym problem, ze względu na nie ścisłość przepisów ustawy o zawodzie lekarza... gdzie mowa jest o tym, że w przypadku świadczeniach zdrowotnych a KEL ( art. 7), gdzie mowa, w przypadku leczenia - a to do cholery nie jest to samo.
Ruta pisze: Chodzi o to by lekarz się nie wzbraniał przed udzielaniem informacji.. gdzie kobieta może uzyskać jakąkolwiek pomoc w jej problemie. Nie musi podawać od razu adresu kliniki. Ale może np. podać kontakt albo wskazać miejsce do osób, które mogą już kobiecie wskazać konkretne miejsce.
Rozumiem. Tyle że on musi mieć pewność, że uzyska tam kobieta pomocy, a nie przypuszczać, że tak będzie. To ma być realna możliwość.
autor: Ruta » ndz 12 sty, 2014 17:09
Effy pisze: Tyle że on musi mieć pewność, że uzyska tam kobieta pomocy, a nie przypuszczać, że tak będzie.
Ok, ale szczerze to ja głęboko wątpię by specjalista nie wiedział o istnieniu klinik, czy punktów informacji, które są w zakresie jego dziedziny.
autor: Effy » ndz 12 sty, 2014 17:42
Ruta pisze: Ok, ale szczerze to ja głęboko wątpię by specjalista nie wiedział o istnieniu klinik, czy punktów informacji, które są w zakresie jego dziedziny.
Które podają do publicznej wiadomości, że nie wykonują takich zabiegów. A to że gdzieś tam wykonują takie zabiegi, to nie istotne, jeśli nie znajduje się w okolicy tego miejsca.
Poruszaliśmy przypadek na tym forum dotyczący zgwałconej dziewczyny, gdzie szpitale odmówił wykonanie tego zabiegu w Lublinie, a następnie Warszawie.

References: art. 53

Art. 39
 art. 30
 art.39
 art. 4
 art. 7