Source: http://czasopismo.legeartis.org/2016/12/znieslawienie-facebook.html
Timestamp: 2020-04-03 17:58:18+00:00

Document:
Zniesławienie na Facebooku (art. 212 par. 2 kodeksu karnego)
Stare dobre pytanie: czy zniesławienie może mieć miejsce na Facebooku? Zapewne tak — to medium jak każde inne, opublikowana tam wypowiedź może rozprzestrzenić się jak każda inna. Ale czy można kogoś zniesławić na jego własnym profilu w serwisie Facebook? (nieprawomocne postanowienie Sądu Rejonowego w Rudzie Śląskiej z 29 kwietnia 2015 r., sygn. akt II Kp 22/15).
Skoro użytkownik ma możliwość kontrolowania, w tym usuwania, zniesławiających wypowiedzi opublikowanych na jego profilu Facebook, to nie można mówić o przestępstwie określonym w art. 212 par. 2 kk (fot. Olgierd Rudak, CC-BY-SA 3.0)
Sprawy miały się następująco: prokurator odmówił wszczęcia dochodzenia w sprawie m.in. groźby karalnej polegającej na grożeniu zamknięciem w zakładzie psychiatrycznym (art. 190 kk) oraz pomawiania na Facebooku poprzez publikowanie zniesławiających komentarzy na profilu użytkownika. Przestępstwo to zasadniczo ścigane jest z oskarżenia prywatnego, jednak pokrzywdzony skorzystał z prawa zwrócenia się o ściganie z urzędu kwalifikowanej postaci pomówienia (pomówienie z za pomocą środków masowego komunikowania, art. 212 par. 2 kk).
Na odmowę wszczęcia postępowania złożono zażalenie, zaś rozpatrując je sąd stwierdził, że każda groźba karalna musi dotyczyć zapowiedzi przestępstwa — zaś zapowiedź umieszczenia osoby w szpitalu psychiatrycznym nie jest przestępstwem, albowiem nawet detencja osoby chorej psychicznie wymaga zachowania procedury lekarsko-sądowej, zatem chory nie będzie zamknięty w szpitalu wyłącznie z woli rodziny.
Co więcej karalność groźby karalnej uzależniona jest od wzbudzenia obawy u pokrzywdzonego, tymczasem przy przesłuchaniu sam pokrzywdzony przyznał, że rzekomych gróźb się w ogóle nie przestraszył. Skoro pokrzywdzony się nie boi, to nie ma groźby.
Nie jest także pomówieniem upublicznionym za pomocą środków masowego komunikowania publikowanie zniesławiających treści na profilu pokrzywdzonego w serwisie Facebook. Skoro użytkownik ma możliwość na bieżąco kontrolować dostęp innych osób do informacji opublikowanych na jego własnym profilu — oraz usuwać niepożądane komentarze — to wyłącznie od niego zależy czy i kto zapozna się z uwłaczającymi opiniami.
Kontrowersyjne? Niekoniecznie: niewątpliwie istotą zniesławienia w środkach masowego komunikowania (w tym w internecie) jest praktycznie nieskrępowane rozsiewanie się wypowiedzi uwłaczających godności jednostki. Ale jeśli zniesławienie ma miejsce na facebookowym profilu pokrzywdzonego, który ma możliwość zablokować sprawcę, uniemożliwić innym osobom zapoznanie się ze zniesławiającymi treściami oraz je po prostu usunąć — to faktycznie trudno dodatkowo obciążać sprawcę konsekwencjami braku ogarnięcia pokrzywdzonego…
Tags: art. 190 kk art. 212 kk art. 216 kk Facebook zniesławienie
← Czy umowa zawarta z parabankiem jest nieważna z mocy prawa?
„Produkt polski” czyli polska żywność na polskich stołach w polskich domach →
I tutaj pełna zgoda. Nie ma sprawy dla sądu.
Pytanie czy rzeczywiście ma (albo raczej miał) możliwość zablokowania? Może nie umieć, może nie wiedzieć, że w ogóle jest taka możliwość, może nie mieć dostępu do internetu w czasie bezpośrednio po zamieszczeniu tych komentarzy, a nawet długo po nich. Może nawet zauważyć je po długim czasie, a przez ten czas jego znajomi, a nawet osoby postronne (jeśli wpis był publiczny) mogły się zapoznać z tymi wpisami i wyrobić sobie negatywne zdanie o pomówionej osobie.
Ktoś mi kiedyś złożył życzenia urodzinowe na Nasze Klasie. Zauważyłem je jakieś pół roku później, więc nie są to jakieś wydumane problemy.
Ale cały czas logowałeś się na tej Naszej Klasie i po prostu nie widziałeś?
Przyznam, że jako świeżo upieczony oportunistyczny użytkownik nadal mam z nim parę problemów (których nie bardzo pragnę rozwiązać), ale z kontekstu sprawy rozumiem, że po prostu tam była jakaś rodzinna połajanka. Pokrzywdzony był na bieżąco.
A to, że nie umiał zablokować/usunąć — jeśli to istotne, to czy ma to obciążać sprawcę?
Dodać można jeszcze, że to osoba, na której profilu się pisze, określa zakres dostępności. Ba! Możliwe jest ograniczenie widoczności tego co się wypisowywuje do wybranego grona swoich znajomych z/na FB. I znów – dlaczego to oskarżany ma ponosić za to odpowiedzialność, że sam zrobił ze swojego życia szoł dostępne dla wszystkich?
W sumie to nie pamiętam jak to dokładnie było, ale możliwe, że kilka razy między swoimi urodzinami, a zauważeniem tych życzeń mogłem się zalogować. W którymś momencie przestałem interesować się tym serwisem, więc przychodzących mailem powiadomień też zbytnio nie śledziłem.
Przejdźmy jednak w świat bardziej materialny. Jakby to była tablica korkowa (np należąca do wspólnoty mieszkaniowej, której jestem członkiem) przy moich drzwiach to moim obowiązkiem jest ciągłe śledzenie co się na niej pojawia? Czy może jednak jeśli ktoś coś obrażającego mnie na niej powiesi to on jest odpowiedzialny za to co powiesił?
Oczywiście, że jest on odpowiedzialny — ale przenosząc to nawet na sprawę swetra: nie będzie ponosił odpowiedzialności za to, że zauważywszy takie rzeczy nie usuniesz ich lecz będziesz krzyczał (przesada zamierzona) „patrzcie co tu wisi! on to napisał i on to tu powiesił! o mnie!” Odpowiedzialność z art. 14 UoŚUDE to coś innego, ale także tam jest powiedziane, że usługodawca ma mieć wiedzę o bezprawności danych — czyli z założenia jeśli np. pokrzywdzony nie zauważy i nie wystąpi, to bluzgi będą wisiały. Z kontekstu (uzasadnienia karne pisze się inaczej niż w orzeczeń wydanych w sprawach cywilnych) wnoszę, że pokrzywdzony widział,… Czytaj więcej »
„Może nie umieć” – mógł się nauczyć. To prostsze od tabliczki mnożenia opanowywanej w 1-szej klasie „może nie wiedzieć, że w ogóle jest taka możliwość” – może takze nie wiedzieć, ze nie przebiega się przez jezdnię na czerwonym. Czy to zwolni od ewentualnego mandatu? (pytanie retoryczne ;-)) „może nie mieć dostępu do internetu w czasie bezpośrednio po zamieszczeniu tych komentarzy, a nawet długo po nich” – chcącemu sie krzywda nie dzieje. Jesli nie zabezpieczył sobie profilu, to niech nie bedzie zdziwiony skutkami. Jak zostawię kluczyki w stacyjce w otwartym samochodzie to nie będę zdziwiony, gdy po powrocie nie zastana ani… Czytaj więcej »
No bez przesady :) niezaglądanie przez kwartał do jakiegoś serwisu (nawet na własne konto) nie oznacza, że był „chcący” oberwać :)
Natomiast jeśli sprowadzimy rzecz do tego, że (i) widział lecz (ii) nic nie zrobił — to wówczas faktycznie może się okazać, że coś tu nie gra.
Można tez całkowicie zablokować możliwość komentowania przez innych swojego profilu. Analogicznie do sytuacji gdy wyjeżdżam na pół roku to jednak zamykam drzwi na klucz i wyłączam gaz, prąd itp. Jeśli tego nie zrobię to muszę liczyć się z konsekwencjami.
No nie, jeśli nie zamkniesz drzwi na klucz, mimo wszystko nie wolno mi Cię okraść :) być może nie będzie wówczas kwalifikacji „kradzież z włamaniem”, ale sama kradzież :)
Jest w ogóle taka możliwość na Facebooku? Zresztą nawet jeśli jest to w milionach serwisów może jej nie być. Zresztą tłumaczenie, że ktoś nie zablokował możliwości komentowania i dlatego został zbluzgany jest na podobnym poziomie jak mówienie, że dziewczyna została zgwałcona bo była w mini.
Ale wiesz… nie ma obowiązku posiadania konta w owych milionach serwisów. Jeśli zostawiam cokolwiek – konto w serwisie, dom, siekierę pod domem na pół roku na pastwę losu to tylko przez moje zaniedbanie ktoś głupio skomentuje, w mieszkaniu pęknie rura a siekiera zardzewieje od deszczu.
Niezaglądanie – zgoda. Ale niezabezpieczenie to .. będę się upierać, że jak chciał to ma. Masz faierwalla? Masz antywira? Masz zamek w drzwiach wejściowych? Jeśli masz to świadczy o Twojej prostej zapobiegliwości. Jesli nie masz to … nie bądź zdziwiony skutkami własnej głupoty :-D
A jeśli widział i nic nie robił to .. chciał komuś dopieprzyć i to był jedyny cel. Jeśli tak, to mam nadzieję, ze został z kosztami sądowymi
Wyobraźmy sobie teraz inną sytuację. Ktoś publikuje w mediach społecznościowych post, który wywołuje burzliwą, ale kulturalną dyskusję. Jedni komentują używając emotikonek, inni różnych skrótów, a jeszcze inni całkiem długich i przemyślanych tekstów. W którymś momencie autor postu stwierdza, że właściwie to on się nie zgadza z tym co sam napisał na początku i kasuje cały wątek. Czy w takiej sytuacji użytkownik ten naraża się na jakąś odpowiedzialność wobec autorów komentarzy?
To chyba nie ma związku z tematem — ale moim zdaniem żadnej.
(I z tej samej mańki, w kontekście odpowiedzialności za linkowanie do jakieś strony: dziś linkuję do strony z kwiatkami, ale za kwartał treść strony zmieniono na jakieś nazi-porno. Czy linkujący nadal ma odpowiadać za to, że linkuje do serwisu, na którego treść nie ma wpływu?)
Tonisława
Witajcie pisze do was z dosc nie typow sprawa pewien mezczyzna gdzie od niego wynajmowalam mieszkanie wraz z rodzina maz,syn, teraz publikuje zdjecia nasze bez naszej zgody na facebook i opisuje bzdury na nasz temat ktore nie sa prawda a za razem ubliza od słow takich jak np.wy pasożyty co zerujecie na ludziach i tym podobnym.a za razem pisze wiadomosci na mesenger takie jak ” WYNAJME UKRAJINCOW I CZECZENOW ZEBY CI ZEBY POWYBIJALI I TEJ TWOJEJ HUDEJ BLADZ BARKI POWUBIJALI.I WSZYSTKI ZEBY , jest bardzo dużo gruzb jak i szantaz a bysmy zaplacili mu 1000 zl to post zniknie z… Czytaj więcej »

References: art. 212
 art. 212
 art. 190
 art. 212
 art. 216
 art. 14