Source: http://januszwojciechowski.blog.onet.pl/2014/07/
Timestamp: 2017-02-28 07:39:26+00:00

Document:
Lipiec, 2014 | Blog Janusza Wojciechowskiego
Miesięczne archiwum: Lipiec 2014	Uwaga na nisko przelatujących filozofów…
Opublikowano 29 lipca 2014 Autor: Janusz Wojciechowski	Nie zdziwi mnie zdjęcie tego cymbała w Rumunii, gdzie do bezdomnych psów strzelają…
Opublikowano 28 lipca 2014 Autor: Janusz Wojciechowski	This is final countdown! Dla rządów Platformy rozpoczęło końcowe odliczanie.
I nie pomoże nic, bracie mój, nawet próba „zaje…a Macierewiczem”, która nie zadziała po zestrzeleniu MH17 i spojrzeniu w oczy Putina, , nie zadziałają tym bardziej, że kluczowy ekspert Macierewicza, profesor Binienda, został powołany do naukowego zespołu doradczego prezydenta Obamy.
This is final countown. Dla rządów Platformy rozpoczęło się końcowe odliczanie…
Opublikowano 27 lipca 2014 Autor: Janusz Wojciechowski	Najwyższa Izba Kontroli opublikowała bulwersujący raport o wiatrakach. Oto jak w praktyce funkcjonuje państwo teoretyczne…
Publikowałem ten list we wpisie „ostrzenie kos na wojne z wiatrakami”. A oto treść mojego listu do prezesa NIK, na który Izba odpowiedziała pozytywnie i przeprowadziła kontrolę. :
Rawa Mazowiecka, 21 stycznia 2013 roku,
Na polskiej wsi narasta coraz większy konflikt związany z lokalizacja elektrowni wiatrowych, krótko mówiąc – wiatraków. Jest ich coraz więcej, a lokalizacja ich zdaje się nie respektować żadnych norm w zakresie ochrony zdrowia czy warunków życia okolicznych mieszkańców. Wiatraki w Polsce są lokalizowane w bezpośredniej bliskości zabudowań, czego nie ma nigdzie indziej w Europie. Poza tym widać z bezpośredniej obserwacji, ze część tych wiatraków nie pracuje i bezproduktywnie szpeci krajobraz.
Mam w związku z tym prośbę o podjęcie przez NIK kontroli, dotyczącej lokalizacji i funkcjonowania w Polsce elektrowni wiatrowych, z uwzględnieniem wymogów ochrony zdrowia, środowiska, krajobrazu oraz interesów gospodarczych.
Celem tej kontroli powinno być zbadanie:
1. Czy właściwym władzom państwowym znana jest liczba elektrowni wiatrowych w Polsce, ile ich powstało, jaka dalsza ich liczba jest planowana i czy zakładanie i uruchamianie tych elektrowni jest elementem jakieś skoordynowanej i kontrolowanej przez państwo polityki?
2. Czy państwo ma rozeznanie, ile firm w Polsce zajmuje się instalowaniem elektrowni wiatrowych, jakie to są firmy, z jakim działają kapitałem?
3. Czy w lokalizacja elektrowni wiatrowych odbywa się z zachowaniem zasad legalności, rzetelności i gospodarności, czy instalowanie tych elektrowni odbywa się z uwzględnieniem ochrony zdrowia ludzi, czy uwzględniane są normy ochrony środowiska i krajobrazu, z uwzględnieniem zarówno krajowych jak i unijnych? Czy i w jaki sposób zagwarantowana jest likwidacja i usunięcie wiatraków po zakończeniu ich eksploatacji?
4. Czy władze państwowe, zwłaszcza Ministrowie Środowiska i Zdrowia dysponują odpowiednimi analizami wpływu elektrowni wiatrakowych na zdrowie ludzi i na środowisko?
5. Czy przy lokalizacji elektrowni brany jest pod uwagę rachunek zysków i strat, ile na tym zyskujemy anergii, ile zyskują gminy i właściciele gruntów wyrażających zgodę na inwestycje wiatrakowe, a ile tracą okoliczni mieszkańcy, na przykład przez obniżenie wartości swoich nieruchomości zlokalizowanych w pobliżu wiatraków?
6. Czy mają miejsce takie sytuacje, o których słyszę ze skarg od obywateli, że na skutek niechcianego sąsiedztwa wiatraków właściciele sąsiednich nieruchomości pozbawieni zostają możliwości uzyskania pozwoleń na budowę na swoich nieruchomościach?
7. Czy lokalizacja wiatraków poprzedzana jest konsultacjami społecznymi, czy są brane pod uwagę i rozpatrywane zastrzeżenia mieszkańców? Czy ma miejsce rzetelne badanie ich wniosków i skarg?
Proszę o bardzo poważne potraktowanie mojej prośby, mamy bowiem do czynienia z coraz ostrzejszym konfliktem społecznym wokół elektrowni wiatrowych i jest wyrażane bardzo silne oczekiwanie, że Najwyższa Izba Kontroli zbada tę sprawę. Jestem przekonany, ze ta kontrola spotka się z wielkim zainteresowaniem społecznym, a jej wyniki i wyciągnięte z nich wnioski pozwolą na systemowe uporządkowanie wielu spraw, związanych z energetyka wiatrową w Polsce.
W części gmin (ok. 30%) elektrownie wiatrowe lokalizowane były na gruntach należących do osób pełniących funkcję organów gminy bądź zatrudnionych w gminnych jednostkach organizacyjnych m.in. do radnych, burmistrzów, wójtów, czy też pracowników urzędów gmin, tj. osób, które jednocześnie w imieniu gminy uczestniczyły w podejmowaniu bądź podejmowały decyzje, co do miejsca inwestycji. Sytuacje takie noszące znamiona konfliktu interesów – w ocenie NIK – stwarzały zagrożenie wystąpienia zjawisk o charakterze korupcyjnym, a także noszącym znamiona niedopuszczalnego lobbingu.
Natomiast z punktu widzenia obowiązującego prawa działania takie uchybiały przepisom ustawy o samorządzie gminnym, a w szczególności obowiązkom radnych. Stały także w sprzeczności z normami ustawy z dnia 14 czerwca 1960 r. - Kodeks postępowania administracyjnego. W przypadku radnych, którzy nie wyłączyli się z głosowania w trybie art. 25a ustawy o samorządzie gminnym, w sprawie dotyczącej bezpośrednio ich interesu prawnego, ustawodawca nie przewidział jakichkolwiek sankcji o charakterze dyscyplinującym lub karnym z tytułu naruszenia tej normy prawnej, co – zdaniem NIK – wymaga zmiany prawa w tym zakresie.
W zdecydowanej większości skontrolowanych gmin (ok. 80%), zgoda organów gmin na lokalizację elektrowni wiatrowych była uzależniona od sfinansowania przez inwestorów dokumentacji planistycznej lub przekazania na rzecz gminy darowizny. Przepisy prawa stanowią, że tego rodzaju wydatek powinien być pokryty z budżetu gminy. Finansowanie w ten sposób zadań własnych gminy mogło być źródłem wystąpienia konfliktu interesów między preferencjami inwestorów a obiektywnymi – z punktu widzenia gminy i lokalnych społeczności – rozwiązaniami planistycznymi. Tak ukształtowane relacje na styku interesu publicznego i prywatnego stanowiły zdaniem NIK mechanizm korupcjogenny.
Przepisy prawa w Polsce nie określały w jednostkach długości bezpiecznego usytuowania elektrowni wiatrowych w środowisku naturalnym. Rozwiązania przyjęte w tym zakresie w innych państwach Unii Europejskiej były zróżnicowane. Usytuowanie turbin wiatrowych w stosunku do siedzib ludzkich określano najczęściej odległością wyrażoną w metrach, a niekiedy również poziomem dopuszczalnego hałasu. W Polsce odległość elektrowni wiatrowej od zabudowań, w szczególności tych zamieszkałych przez ludzi, warunkowana jest przede wszystkim dopuszczalnym poziomem hałasu, emitowanym przez elektrownie wiatrowe. Jednak przepisy regulujące metodologię pomiaru emisji hałasu nie gwarantowały miarodajnej oceny uciążliwości tego typu urządzeń. Wykonywanie pomiarów mogło odbywać się bowiem – zgodnie z obowiązującymi wymogami – tylko w warunkach niskiej wietrzności (<5 m/s). Tymczasem elektrownie wiatrowe generują największe natężenie hałasu dopiero przy optymalnej dla nich prędkości wiatru, wynoszącej 10-12 m/s, ale w takich warunkach pomiary nie były już dokonywane.
Brak jednoznaczności przepisów, jednolitości orzecznictwa oraz doktryny, powodował rozbieżności w interpretacji i stosowaniu przepisów prawnych dotyczących lokalizacji elektrowni wiatrowych na obszarach i gruntach podlegających ochronie, co konsekwencji prowadziło np. do lokalizacji elektrowni wiatrowych na obszarach o istotnych walorach krajobrazowych i przyrodniczych. Przepisy zezwalały inwestorom na lokalizowanie elektrowni wiatrowych w takich miejscach (np. na obszarze chronionego krajobrazu), pomimo że wzbudzało to wiele kontrowersji i protestów. W efekcie turbiny wiatrowe na wiele lat staną się elementem krajobrazu m.in. pojezierza suwalskiego (w tym Doliny Rospudy) czy też Goplańsko-Kujawskiego Obszaru Chronionego Krajobrazu (Babiak).
sposobów finansowania dokumentacji planistycznej gmin związanych z budową elektrowni wiatrowych, co wymagałoby ewentualnych zmian art. 9 ust. 2, art. 13, art. 15 ust. 1 i art. 21 ustawy z dnia 27 marca 2003 r. o planowaniu i zagospodarowaniu przestrzennymoraz art. 51 ust. 1 ustawy z dnia 3 października 2008 r. o udostępnianiu informacji o środowisku i jego ochronie, udziale społeczeństwa w ochronie środowiska oraz o ocenach oddziaływania na środowisko,
Opublikowano 26 lipca 2014 Autor: Janusz Wojciechowski	Pozostając w poetyce Himilsbacha i klimacie rozmów u Sowy – prokurator został jak ten ch… z tym przeszukaniem…
Prokurator Generalny powiadomił Sejm, że prokuratura u posła Burego niczego ciekawego nie znalazła.
To po co tam polazła i postawiła cały Sejm na równe nogi, w przeddzień głosowania nad wotum nieufności?
Poseł Bury na idiotę nie wygląda, jakby zmalował jakieś przestępstwo, to dowodów jego popełnienia nie trzymałby, do cholery, w biurze.
Zachodzę w głowę o co tam chodziło i co to była za ustawka?
Zastraszenie Burego przed głosowaniem… być może, chociaż Bury zawsze w podskokach i dwiema rękami popierał Tuska, więc nie było potrzeby…
Ciekawa jest ta informacja, że nic nie znaleźli. Prokuratura zazwyczaj takich komunikatów nie przekazuje, to jest wręcz naruszenie zakazu ujawniania wiadomości z postępowania przygotowawczego przed ich ujawnieniem na rozprawie.
A może chodziło o uspokojenie kogoś, na przykład kolegów z prokuratury, zamieszanych w sprawy z Burym – spokojnie, nic tam na was nie ma…
W każdym razie, pozostając w poetyce Himilsbacha i klimacie rozmów ministerialnych u Sowy – prokurator został jak ten ch… z tym przeszukaniem.
Podobnie jak my wszyscy z taką prokuraturą…
Opublikowano 26 lipca 2014 Autor: Janusz Wojciechowski	…oni lepiej niż sam Putin usprawiedliwią zestrzelenie malezyjskiego samolotu…
„…W dniu 10 kwietnia 2010 r. na BSKL panowała atmosfera dużego napięcia emocjonalnego, a jej kulminacja następowała w czasie podejść do lądowania kolejnych samolotów. Z rozwoju rozmów prowadzonych na BSKL i towarzyszących im emocji przebija brak zaufania osób funkcyjnych do wiarygodności informacji przekazywanych z CO. Ta sytuacja, w połączeniu z brakiem decyzji wyższych przełożonych co do skierowania samolotu Tu-154M na lotnisko zapasowe, wprowadzała rozproszenie uwagi GKL, brak pełnej kontroli nad przebiegiem wypadków i widoczny niepokój.
Zdaniem komisji, krytycznego dnia KL nie był w stanie kompleksowo, krytycznie i decyzyjnie ocenić sytuacji. Jego rolę stopniowo przejmował ZDBL, czynnie ingerując w proces kierowania lotami. Narastającaatmosfera wysokiego napięcia emocjonalnego oraz niski poziom asertywności wobec przełożonych nie pozwoliły KL na niezależne podejmowanie decyzji…”
17 lipca 2014 na wyrzutni rakietowej „BUK” pod Donieckiem panowała atmosfera dużego napięcia emocjonalnego, a jej kulminacja następowała w czasie przelatywania nad nią kolejnych samolotów. Z rozwoju rozmów, prowadzonych na wyrzutni „BUK” i towarzyszących im emocji przebija brak zaufania osób funkcyjnych co wiarygodności informacji przekazywanych z CO. Ta sytuacja, w połączeniu z brakiem decyzji wyższych przełożonych co do przepuszczenia samolotu NH17 nad terytorium Donieckiej Republiki Ludowej wprowadzała rozproszenie uwagi, brak pełnej kontroli nad przebiegiem wypadków i widoczny niepokój.
Zdaniem komisji, krytycznego dnia dowódca wyrzutni „BUK” nie był w stanie krytycznie i decyzyjnie ocenić sytuacji. Narastająca atmosfera wysokiego napięcia emocjonalnego i niski poziom asertywności spowodowały decyzję o wystrzeleniu rakiety…
Prawda, że ładne usprawiedliwienie? I czegóż chcieć od tego Wani? Zdenerwowany był, napięty emocjonalnie, to i wystrzelił…
Nikt, nawet sam Putin, lepiej nie usprawiedliwi zestrzelenia malezyjskiego samolotu, niż by to zrobili Miller z Laskiem…

References: art. 25
 art. 9
 art. 13
 art. 15
 art. 21
 art. 51