Source: http://doczz.pl/doc/161888/zarz%C4%85dzanie-wyposa%C5%BCenie-technika
Timestamp: 2018-09-20 04:42:29+00:00

Document:
zarządzanie wyposażenie technika - Samochody
Nr 03 /2015 (14)
• Bio Service - warsztat przyjazny
• Uszkodzenia amortyzatorów
- proza życia
• Oleje silnikowe Shell Helix
Podsumowanie akcji serwisowych 2014
Motoryzacyjne dziś i jutro
Nadchodzi era e-samochodów elektrycznych
10 Trzecia edycja Sachs Race Cup 2015
11 IV Ogólnopolskie Mistrzostwa Mechaników
12 Bio Service – warsztat przyjazny środowisku
14 MOVEO obnaża prawdę o działaniach
Związku Dealerów Samochodowych
16 Minimum usług LPG nie wystarczy
DODATEK AUTO WULKANIZACJA
18 Porównanie wiodących urządzeń do obsługi TPMS
20 Dodatkowy osprzęt do wyważarek i montażownic
22 Patenty na martwy okres w warsztacie
25 Tuleja wzmocniona TEDGUM
26 Najnowsze trendy w mobilności
27 Rok 2014 u producentów opon w Europie i w Polsce
29 Czujniki MEMS ułatwią parkowanie
30 Uszkodzenia amortyzatorów - proza życia
31 Telematyczna wpadka BMW
32 Filtr podrobiony - uszkodzenie oryginalne
33 Sprzęt do zadań specjalnych - opalarki i dmuchawy powietrza
34 Shell Helix „Produktem Optymalnym”
35 Oleje silnikowe Shell Helix
Czy są takie samochody, które opuszczają fabryki bez żadnych ukrytych wad?
Eksperci Instytutu Badań Rynku Motoryzacyjnego SAMAR postanowili przeanalizować akcje serwisowe zgłoszone do Urzędu Ochrony Konsumentów i Konkurencji.
Według danych UOKiK, w 2014 roku przedsiębiorcy zajmujący się importem i sprzedażą aut na polskim rynku ogłosili 73 akcje
naprawcze. Objęły one 139 659 samochodów 25 marek. Ubiegłoroczna liczba powiadomień związanych z branżą motoryzacyjną
była drugą co do wielkości w latach 20102014. Najmniej (62 akcje) przypadło na rok
2013, a najwięcej (99 akcji) na rok 2011.
Warto podkreślić, że ogłoszenie przez producenta lub importera akcji serwisowej nie
zależy tylko od jego dobrej woli. Zgodnie
z prawem przedsiębiorca, który uzyskał informację, że produkt wprowadzony przez
niego na rynek nie jest bezpieczny, musi
powiadomić o tym UOKiK. Powiadomienie takie powinno m.in. opisywać działania
podjęte w celu zapobieżenia zagrożeniom
związanym z produktem, w tym przypadku
- Jeżeli przedsiębiorca nie powiadomi Urzędu o wprowadzonym przez siebie na rynek
niebezpiecznym produkcie, narażony jest
na karę pieniężną w wysokości do 100 tys.
zł – informuje Ernest Makowski, starszy specjalista w biurze prezesa Urząd Ochrony
Konkurencji i Konsumentów. W opinii przedstawiciela urzędu w ubiegłym roku nie ukarano żadnej z firm motoryzacyjnych.
Lista marek wraz z liczbą akcji naprawczych ogłoszonych przez UOKiK w 2014 roku:
1. Mitsubishi - 10
2. Toyota - 8
3. Opel - 6
6. Nissan - 4
7. Land Rover - 4
8. Hyundai - 3
9. Kia - 3
10. Jeep - 3
11. BMW - 3
12. Ford - 2
13. Fiat - 2
14. Honda - 2
15. Lexus - 2
16. Chevrolet - 2
17. Volkswagen - 1
18. Mercedes - 1
19. Subaru - 1
20. Volvo - 1
21. Jaguar - 1
22. Porsche - 1
23. Aston Martin - 1
24. Lancia - 1
25. Dacia - 1
Okazuje się, że akcje naprawcze dotyczą nawet tak prestiżowych marek, jak Porsche
czy Aston Martin. Najwięcej, bo aż dwadzieścia dziewięć zgłoszeń do UOKiK, odnotowały marki japońskie. Kwiecień i listopad były rekordowe pod względem ujawnionych
akcji - po 10 zgłoszeń - natomiast "najsłabszym" miesiącem pod tym względem okazał
się sierpień - tylko trzy zgłoszenia.
Ranking marek wraz z liczbą aut, objętych akcjami naprawczymi ogłoszonymi przez
UOKiK w 2014 roku:
1. Hyundai - 32 044 szt.,
2. Toyota - 24 636 szt.,
3. Mitsubishi - 14 301 szt.,
4. Volkswagen - 13 779 szt.,
5. Nissan - 9 468 szt.,
6. Renault - 8 314 szt.,
7. Subaru - 7 099 szt.,
8. Opel - 5 625 szt.,
9. Kia - 4 868 szt.,
10. Suzuki - 3 084 szt.,
11. Ford - 2 924 szt.,
12. Honda - 2 807 szt.,
13. Jeep - 2 645 szt.,
14. Chevrolet - 2 446 szt.,
15. Volvo - 1 511 szt.,
16. BMW - 1 307 szt.,
17. Lexus - 1143 szt.,
18. Dacia - 688 szt.,
19. Mercedes - 592 szt.,
20. Land Rover - 237 szt.,
21. Fiat - 57 szt.,
22. Porsche - 45 szt.,
23. Aston Martin - 26 szt.,
24. Jaguar - 8 szt.,
25. Lancia - 5 szt.
Hyundai zawdzięcza niechlubne pierwsze miejsce jednej akcji serwisowej, obejmującej swoim zasięgiem aż 27 772 egzemplarze aut. W komunikacie poinformowano, że
w wybranych modelach stwierdzono możliwość pogorszenia się jakości styku elektrycznego włącznika lampy "STOP" spowodowaną procesem utleniania, co mogło
skutkować jej migotaniem lub przerywaną pracą. Najmniejsze kampanie - po 5 aut
- ogłosiły Lancia i Opel. O ile w przypadku Lancii kontroli podlegały boczne poduszki
powietrzne (mogły działać nieprawidłowo), o tyle w sportowym Oplu naprawie podlegała stacyjka. W skrajnej sytuacji kluczyk mógł się sam obrócić do pozycji "wyłączony".
Ranking marek aut osobowych (według liczby rejestracji w 2014 roku), które w ubiegłym roku nie powiadomiły UOKiK o żadnej akcji naprawczej:
1. Skoda,
5. Audi,
6. SEAT,
7. Mini,
8. Alfa Romeo,
9. Infiniti,
10. Ssangyong,
11. Smart,
12. Maserati,
13. Abarth,
14. Ferrari,
16. Bentley,
17. Rolls Royce,
18. Lamborghini.
Czy powyższe zestawienia oznaczają, że Skoda, Audi, Ssangyong czy Lada są bardziej godne zaufania niż Hyundai, Toyota i Volkswagen? Niekoniecznie. Po prostu, w ubiegłym roku w niektórych markach nie wykryto żadnych usterek fabrycznych, a w pozostałych je
wykryto. Nie znaczy to, że w tym roku sytuacja się nie zmieni i inne firmy ogłoszą akcje przywoławcze. Wysoka liczba takich akcji jest
raczej rezultatem zaistnienia dwóch czynników. Z jednej strony coraz większych wymagań prawnych w stosunku do działań producentów mających na celu zapewnienie bezpieczeństwa jazdy; z drugiej zaś – coraz lepszych systemów kontrolnych producentów. Z punktu
widzenia użytkownika samochodu to korzystna sytuacja. Tym bardziej, że akcje naprawcze są darmowe.
MOTORYZACJA PRIORYTETEM PAIiIZ
Trzydzieści cztery - tyle projektów z branży motoryzacyjnej
prowadzi obecnie Polska Agencja Informacji i Inwestycji Zagranicznych. Łączna kwota zadeklarowanych nakładów inwestycyjnych w tym sektorze gospodarki wynosi 653,25 mln
euro. W grę wchodzi pozyskanie 6 670 nowych miejsc pracy.
Jeśli weźmiemy pod uwagę wartość potencjalnych inwestycji, branża motoryzacyjna zajmuje pierwsze miejsce.
Motoryzację - pod względem liczby projektów - wyprzedził
tylko outsourcing usług czyli sektor BPO - 38 projektów
o wartości 28,85 mln euro, 9210 nowych miejsc pracy. Na
trzeciej pozycji znalazł się sektor badawczo-rozwojowy (18
projektów, 52,44 mln euro, 1 921 nowych miejsc pracy).
Liderem pod względem kraju pochodzenia są Stany Zjednoczone. Wartość 50 amerykańskich inwestycji to 988,61 mln
euro oraz 6584 nowych miejsc pracy. PAIiIZ wspiera również
24 projekty inwestycyjne z Niemiec (wartość 334,35 mln
euro, 4153 nowych miejsc pracy) oraz 11 z Francji (wartość
234,7 mln euro, 2409 nowych miejsc pracy). Na kolejnych
miejscach plasują się inwestorzy pochodzący z: Japonii - 9
projektów, Włoch – 8 projektów, Wielkiej Brytanii, Indii, Chin,
Korei Południowej oraz Polski – po 6 projektów.
Koncerny motoryzacyjne koncentrują się obecnie na podstawowych wyzwaniach biznesowych, a strategiczne innowacje odsuwają na drugi plan - to wnioski płynące z najnowszego raportu firmy doradczej KPMG zatytułowanego „Global Automotive Executive Survey 2015. Who is fit and ready to harvest?”.
Autorzy podkreślają, że światowa branża
motoryzacyjna znajduje się punkcie zwrotnym. Z jednej strony musi koncentrować się
na bieżących kwestiach biznesowych, związanych z błyskawicznym rozwojem rynków
wschodzących, zmianami regulacyjnymi
i koniecznością podnoszenia efektywności
operacyjnej. Z drugiej strony, na horyzoncie coraz wyraźniej rysują się strategiczne,
długoterminowe wyzwania, wymagające
poważnych nakładów na innowacyjność:
rozwój i spopularyzowaniu napędów alternatywnych oraz kształtowanie się nowej kultury
mobilności, opartej na inteligentnych pojazdach oraz usługach mobilnych na żądanie.
Zarządzający z branży motoryzacyjnej wśród
najważniejszych trendów na najbliższą dekadę najczęściej wymieniają wzrost na rynkach
wschodzących (56% wskazań), optymalizację i downsizing silników spalinowych (49%)
oraz zwiększenie zakresu wykorzystania platform i standaryzacji modułów (48%). Z raportu
KPMG wynika, że kwestie takie jak rozwój napędów elektrycznych opartych na ogniwach
paliwowych (18%) i akumulatorach (9%),
rozwój pojazdów miejskich (16%) czy usług
„mobilnych” na żądanie (9%) są istotne, jednak ustępują pod względem znaczenia bieżącym wyzwaniom biznesowym. - Jeszcze
kilka lat temu badani przez KPMG zarządzający byli wyraźnie przekonani, że alternatywne napędy czy usługi mobilne to absolutnie
kluczowe kwestie, z którymi muszą się zmierzyć. Obecnie obserwujemy jednak, że coraz
większe znaczenie mają wyzwania krótkoi średnioterminowe, podczas gdy strategiczne innowacje odchodzą na drugi plan - mówi
Mirosław Michna, partner w dziale doradztwa
podatkowego, szef zespołu doradców dla
branży motoryzacyjnej w KPMG w Polsce.
Z raportu KPMG wynika, że w najbliższych latach kluczowym czynnikiem mającym wpływ
na podjęcie decyzji o zakupie samochodu,
będzie efektywność paliwowa (67%) i wydłużona trwałość pojazdu (53%). Bardzo istotne
są także kwestie bezpieczeństwa (52%) oraz
ergonomia i komfort (49%). Ekologia jest
ważna (41%), ale niekoniecznie w związku
z zastosowaniem alternatywnej technologii
napędu (18%). Warto także zwrócić uwagę na
relatywnie dużą rangę rozwiązań teleinformatycznych, choć raczej w wersji plug-in (38%)
niż wbudowanej w pojazd (24%). - Branża
motoryzacyjna dość ostrożnie ocenia skłonność konsumentów do zakupów pojazdów
opartych na alternatywnych technologiach
napędu pojazdów. Tylko jeden na pięciu badanych uważa, że będzie to w najbliższych
latach kluczowy czynnik decydujący o wyborach konsumentów. Ewentualne zmiany
popytu na napędy alternatywne będą raczej
wynikiem decyzji regulatorów i inwestycji
w infrastrukturę. U masowego konsumenta
troska o zawartość portfela wpływa na zakupy w większym stopniu niż troska o ekologię. Zgodnie z prognozami KPMG do 2020 r.
udział e-napędów (w tym hybryd) w światowej produkcji pojazdów najprawdopodobniej
zbliży się do 5% – komentuje Paweł Gawroński, starszy menedżer w dziale audytu, członek zespołu doradców dla branży motoryzacyjnej w KPMG w Polsce.
Respondentów zapytano także, jakiego typu
e-napędy będą cieszyły się największym powodzeniem w ciągu najbliższych 5 lat. Najczęściej (30%) wskazywano na hybrydy typu
plug-in oraz silniki elektryczne oparte na aku-
mulatorach (29%). Co istotne, w branży motoryzacyjnej coraz bardziej powszechna jest
wiara w rynkowy sukces napędów opartych
na ogniwie paliwowym (27% wskazań, dwa
lata temu - 17%). - Ogniwa paliwowe rozpaliły
wyobraźnię mediów, ponieważ wyposażone
w nie pojazdy zaczynają właśnie wchodzić
do sprzedaży. Nie sposób jednak przeoczyć
istotnych barier rozwoju mobilności opartej
na wodorze – budowa infrastruktury niezbędnej do tankowania to dopiero wyzwanie na
przyszłość, nawet w najbardziej rozwiniętych
regionach świata. Do tego dochodzi konieczność wdrożenia technologii pozwalających
na opłacalną, ale i przyjazną środowisku produkcję wodoru. W końcu brak emisji po stronie pojazdu to tylko pół sukcesu, liczy się całkowity wpływ na środowisko związany z jego
użytkowaniem - dodaje Paweł Gawroński.
Koncentracja na podstawach biznesu, a nie
radykalnych innowacjach wiąże się z faktem, że globalne firmy motoryzacyjne w perspektywie najbliższych 5 lat spodziewają się
w swojej branży gruntownych zmian, ale nie
rewolucji. Dwie trzecie badanych oczekuje, że autonomiczne pojazdy nie wejdą do
masowego użycia przynajmniej przez 20 lat.
Kwestie takie jak upowszechnienie napędów alternatywnych oraz usług mobilnych
budzą jednak znacznie większy optymizm.
Branża jest silnie przekonana, że już za pięć
lat dostarczanie usług mobilnych na żądanie stanie się dla niej istotnym źródłem przychodów.
Od stycznia 2015 roku w Polsce miała być
możliwa rejestracja samochodów z Wielkiej
Brytanii i Irlandii, czyli takich z kierownicą po
prawej stronie. Jednak nadal nie ma rozporządzenia Ministerstwa Infrastruktury i Rozwoju, które pozwoliłoby na rejestrację w Polsce tego typu pojazdów bez dokonywania
niezbędnych oraz kosztownych przeróbek.
Aktualnie, projekty rozporządzenia znoszące
zakaz rejestracji zostały skierowane do zatwierdzenia przez Komisję Europejską.
Aktualnie stanowisko towarzystw ubezpieczeniowych w tej sprawie nie zmieniło się
i nie chcą one takich pojazdów ubezpieczać.
Może dojść do sytuacji, w której tylko kilka
towarzystw zdecyduje się w przyszłości na
ubezpieczenie samochodów z wysp – mówi
Adrian Kościuk, Doradca w CUK Ubezpieczenia. Bez wątpienia czynnikami wpływającymi na taką decyzję ubezpieczycieli są
potencjalnie wyższe koszty napraw, niższa
wartość pojazdu oraz większe prawdopodobieństwo wystąpienia szkód.
Wysokie koszty napraw wynikają z braku
dostępności niektórych części, utrudnione-
go liczenia kosztorysów powypadkowych
oraz brak oferentów na tzw. pozostałości.
Natomiast wartość pojazdu sprowadzonego
z Wielkiej Brytanii albo Irlandii jest na kontynencie znacząco niższa niż na Wyspach, co
paradoksalnie obniża także kwotę składki.
Kluczowym czynnikiem decydującym o powściągliwości ubezpieczycieli jest też częstość szkód. Z badania przeprowadzonego
zarówno w Kanadzie jak i Wielkiej Brytanii
wynika, że prawdopodobieństwo uczestnictwa w kolizji pojazdu przystosowanego do
przeciwnej organizacji ruchu jest 40 proc.
większe niż dla pojazdów dostosowanych.
Pamiętajmy, że tego typu samochody są
przeznaczone do poruszania się w całkowicie innych warunkach. Kierowca ma mocno
ograniczoną widoczność – mówi mł. insp.
Marek Konkolewski z Biura Ruchu Drogowego Komendy Głównej Policji. Szczególnie trudne są w takim przypadku manewry
wyprzedzania, omijania czy nawet wyjazdu
z miejsca postojowego, które wymagają od
kierowcy wysunięcia się na lewą stronę bądź
prośby pasażera o pomoc.
Problem legalności Anglików w Polsce wywoływał niemały ból głowy.
Aktualnie samochody sprowadzane z kierownicą po prawej stronie mogą być rejestrowane w Polsce jedynie po dokonaniu, kosztownej (od 4 -10 tys. zł) modyfikacji polegającej
na przełożeniu kierownicy oraz przeniesienia
na drugą stronę pedałów gazu, sprzęgła i hamulca. Zgodnie z nowymi przepisami jedyną
wymaganą zmianą w tego typu aucie miało
być jedynie przełożenie lusterek i świateł
ŻÓŁTE TO NIE ZIELONE!
Co robią kierowcy, gdy zbliżają się do skrzyżowania, a światło zmienia się na żółte?
Jedni w pośpiechu dociskają pedał gazu, by
przejechać zanim zapali się czerwone. Inni
w takiej sytuacji zatrzymują się przed skrzyżowaniem. Tymczasem na żółtym świetle
można przejechać tylko w przypadku, gdy
samochód znajduje się tak blisko sygnalizatora, że kierowca nie może zatrzymać się
bez gwałtownego hamowania. Dylemat kierowcy
Według przepisów o ruchu drogowym, jeśli
sygnalizator pokazuje żółte światło, kierowca musi zatrzymać się jeszcze przed sygnalizatorem. W praktyce – bez względu na to,
jaki mamy staż za kierownicą, kiedy zapala
się żółte światło, zawsze stoimy przed stresującą decyzją, czy zatrzymać się, czy przejechać przez skrzyżowanie. Odpowiedź zależy w głównej mierze od tego,
jak daleko od sygnalizacji świetlnej się znajdujemy w momencie zapalenia się żółtego
światła, jakie warunki atmosferyczne panują
na drodze oraz jak szybkimi reakcjami się
wykażemy - co jest kluczowe zwłaszcza, kiedy za kierownicą siedzi osoba starsza. Niektórzy eksperci twierdzą nawet, że kierowcy w zależności od warunków na drodze, swojego stanu zdrowia i charakteru
jazdy potrzebują różnego czasu zapalania
się żółtego światła. Odpowiednia reakcja na żółte
„Gdy widzimy żółte światło na sygnalizatorze, pamiętajmy, że oznacza ono zakaz
wjazdu na skrzyżowanie. Nie traktujmy go
jako przedłużenia światła zielonego. Wystarczy bowiem jedna zła decyzja, złe oszacowanie czasu i możemy stworzyć duże
niebezpieczeństwo na drodze - przestrzega
Zbigniew Weseli, dyrektor Szkoły Jazdy Renault. Wjeżdżanie za sygnalizator, kiedy jest to
zabronione, to wykroczenie, za które grozi
kierowcy jeden z najwyższych mandatów –
w wysokości nawet 500 zł oraz 6 punktów
karnych. Są jednak sytuacje, w których dużo większe zagrożenie może przynieść próba zatrzymania się przed sygnalizacją. Dlatego
prawo dopuszcza przejazd na żółtym świetle wówczas, gdy samochód znajduje się
tak blisko sygnalizatora, że kierowca nie
może zatrzymać się bez gwałtownego hamowania. „Taka sytuacja zachodzi tylko wtedy, gdy
żółte światło włącza się na krótko przed
dojechaniem do sygnalizatora lub kiedy
warunki pogodowe są ciężkie, co wydłuża
drogę hamowania i wówczas wyhamowanie
przed sygnalizatorem może być utrudnione
- tłumaczą trenerzy Szkoły Jazdy Renault.
„W innym wypadku należy się bezwzględnie
zatrzymać”. Pamiętajmy, że śliska jezdnia i trudne warunki atmosferyczne potrafią sprawić, że reakcje kierowców będą o 15% wolniejsze niż
w przypadku, gdy jazda odbywa się w dobrych warunkach. Skutki złych decyzji
Szczególnie niebezpieczne są sytuacje,
kiedy kierowca, który zgodnie z przepisami zatrzyma się przed sygnalizatorem, ma
za sobą kierowcę, który lekceważy sygnał
świetlny i próbuje przejechać. Wówczas
może skończyć się to stłuczką i wjechaniem w tył auta, które bezpiecznie się zatrzymało. Dodatkowo próba przejechania na żółtym
świetle może być ryzykowna także dla
pieszych, ponieważ kiedy kierowca nie
zatrzymuje się dojeżdżając do sygnalizatora z żółtym światłem, najprawdopodobniej przejeżdża już wówczas, gdy pali się
światło czerwone. W tym czasie na pasach
mogą pojawić się przechodnie albo samochody jadące w innym kierunku. Ryzyko
stłuczki czy potrącenia jest wówczas duże. Zachowajmy więc w takich sytuacjach rozsądek i dostosujmy prędkość do warunków,
wtedy jest bardzo duże prawdopodobieństwo, że widząc żółte światło bez problemu
zatrzymamy się przed skrzyżowaniem.
Źródło: Szkoła Jazdy Renault.
Nowe preferencje konsumentów – tzw. pokolenia Y – oraz moda na ekologię,
w połączeniu z regulacjami rządowymi wpływają na rozwój innowacji i technologii w motoryzacji. Jednym z najbardziej zauważalnych obecnie trendów jest
rozwój segmentu aut elektrycznych, które do roku 2020 stanowić mogą około
1/3 sprzedaży na rynkach rozwiniętych i około 1/5 sprzedaży w miastach krajów
rozwijających się. „Najlepsze samochody elektryczne – to te podłączone do Internetu” – zdaje się nieprzypadkowo taką tezę w swoim wystąpieniu zaprezentował dr Volkmar Denner, Prezes Bosch GmbH podczas minionego sympozjum
motoryzacyjnego Car 2015.
Bosch Software Innovations należąca Grupy Bosch opracowała aplikację, która
ułatwi rezerwowanie stacji ładowania i wnoszenie opłat za pobór energii elektrycznej od różnych dostawców. Dotychcas każdy dostawca wymagał od klienta odrebnej karty. Teraz do ładowania w dowolnym miejscu w Niemczech wystarczy mieć
smartfona z aplikacją i konto PayPal. Fot. Bosch
Czas na zielone auta
Nowe preferencje konsumentów, w połączeniu z regulacjami rządowymi wpływają
na rozwój innowacji w motoryzacji. Jednym
z dostrzegalnych już obecnie trendów jest
pojawienie się aut elektrycznych. Szacunki
Deloitte wskazują (raport „A new era. Accelerating toward 2020 - an automotive industry transformed”), że do 2020 r. „zielone
auta” stanowić będą około 1/3 sprzedaży
na rynkach rozwiniętych i około 1/5 sprzedaży w miastach krajów rozwijających się.
- Obecnie hybrydy i elektryki stanowią ułamek procenta sprzedaży nowych aut –
mówi Paweł Wójtowicz, Kierownik Biura
Przemysłu Wytwórczego i Motoryzacyjnego
w Banku DNB Polska. - Na przykład w Niemczech w 2009 r. z 49,6 mln sprzedanych aut
hybryd sprzedano jedynie nieco ponad 22
tys., a elektryków tylko 1,5 tys. Największą
barierą dla tych ostatnich jest koszt, zasięg,
brak infrastruktury i zachęt regulacyjnych
(korzystanie w centrach miast) oraz bodźców podatkowych. Jednak pojawianie się
nowych, coraz efektywniejszych modeli
aut elektrycznych oraz zachęty podatkowe
będą w nadchodzących latach silnym bodźcem do ich zakupów w krajach Europy Zachodniej i USA, początek tego trendu możemy już obecnie obserwować w Norwegii.
- W produkcji elektryków zderzają się ze
sobą dwa nurty – auta z ograniczonym zasięgiem do korzystania w miastach, będące
substytutem drugiego auta w gospodarstwie domowym lub auta w pełni porównywalne z samochodami spalinowymi - wyjaśnia Rafał Antczak, członek zarządu Deloitte
Business Consulting. - Pierwszy typ zdają
się preferować firmy niemieckie, francuskie
i japońskie (Daimler, BMW, Nissan, Toyota),
a drugi – firmy amerykańskie (a właściwie
jedna firma – Tesla).
„Nadchodzi era elektryfikacji napędu. Obecnie niska cena ropy nie zmieni tego faktu.”
Taką wiadomość przekazał dr Volkmar Denner, prezes zarządu Robert Bosch GmbH,
na sympozjum motoryzacyjnym Car 2015
w Bochum, w Niemczech. Koncern spodziewa się, że do roku 2025 około 15 procent
wszystkich nowych samochodów na całym
świecie będzie mieć, jeśli nie elektryczny, to
przynajmniej hybrydowy układ napędowy.
W Europie nawet więcej niż jedna trzecia
wszystkich nowych aut będzie napędzana
choćby częściowo w sposób elektryczny.
Zdaniem prezesa firmy Bosch, kluczem do
obniżenia cen pojazdów jest postęp w dziedzinie technologii akumulatorowej. Volkmar
Denner, który w zarządzie odpowiada między innymi za badania i rozwój, uważa, że
w roku 2020 akumulatory stanieją o połowę
przy podwojonej, w stosunku do obecnej,
gęstości przechowywanej energii.
Produkcja samochodów z alternatywnymi wobec elektrycznego (i spalinowego)
źródłami napędu również ma wysoką dynamikę, a sprzedaż aut hybrydowych, na
biopaliwa czy gaz znacząco przewyższa
auta elektryczne. Istnieje tu jednak lokalna
specyfika, np. floty samochodów ciężarowych w USA przestawiają się na korzystanie z gazu łupkowego, a samochodów
pasażerskich i ciężarowych w Brazylii na
biopaliwo - z trzciny cukrowej. W obu przypadkach powodem jest różnica w cenie
w porównaniu z paliwami ropopochodnymi.
Natomiast produkcja samochodów na rynki rozwijające się będzie nadal zdominowana przez auta spalinowe, co spowodowane jest niższą ceną paliwa niż w krajach
rozwiniętych (gdzie podatki stanowią połowę ceny), słabszych wymogów regulacyjnych, rosnącej efektywności silników spa-
linowych oraz spadających cen ropy i gazu.
- W ostatecznym rozrachunku to klienci dokonają świadomego wyboru środka transportu i preferowanej marki samochodu. Jak
pokazała historia masowej motoryzacji, która liczy sobie przecież zaledwie 100 lat, bardzo wiele może się jeszcze zmienić, oprócz
tego, że ludzie chcą coraz więcej i wygodniej się przemieszczać. A do tego konieczny
jest samochód, taki jaki dzisiaj znamy, przynajmniej jeszcze przez pierwszą połowę XXI
wieku – mówi Paweł Wójtowicz.
od różnych dostawców. Dotychcas każdy
dostawca wymagał od klienta odrębnej karty. Teraz do ładowania w dowolnym miejscu
w Niemczech wystarczy mieć smartfona
z aplikacją i konto PayPal. Zaproponowana
przez firmę Bosch platforma oprogramowania obejmuje już 80 procent wszystkich
punktów ładowania w Niemczech. Bosch
chce oferować kierowcom, nie tylko części
samochodowe, ale także zintegrowane rozwiązania dla elektromobilności.
Elektryfikacja zwiększa atrakcyjność
Racjonalne argumenty nie wystarczają, aby
przekonać kierowców do napędu elektrycznego. Liczą się emocje i przyjemność z jazdy. Doskonałym przykładem na potwierdzenie tej tezy jest komerycjny sukces rowerów
elektrycznych eBike. „eBike odniósł największy sukces wśród pojazdów elektrycznych
w Unii Europejskiej” – oświadczył Denner,
dodając, że klienci płacą przeciętnie znacznie więcej za elektryczne rowery, niż za wersje klasyczne. „Przez ponad 100 lat jazda
na rowerze była czynnością mechaniczną.
Nikt nie widział żadnego powodu, aby to
zmienić. Do czasu, aż pojawiły się rowery
elektryczne i całkowicie zmieniły ustabilizowany rynek sprzedaży rowerów tradycyjnych” – powiedział Denner. Podobnie może
to przebiegać w przemyśle samochodowym. Prezes Bosch podkreślił, że firma jako
Wyznaczenie przez UE rygorystycznych celów dla obniżenia emisji CO2 na rok 2021
doprowadzi według Boscha do tego, że
hybrydowe układy napędowe staną się
standardem w samochodach typu SUV.
To da rozwojowi silników wysokoprężnych
i benzynowych dodatkowy impuls. „Elektryfikacja sprawi, że silniki spalinowe czekają
lepsze czasy” – powiedział Denner. Dzięki
wspomaganiu elektrycznemu silniki spalinowe będą w przyszłości zużywały znacznie
mniej paliwa, będą czystsze, a dodatkowy
moment obrotowy z silnika elektrycznego
pozwoli czerpać większą przyjemność z jazdy. Co więcej, spadek cen akumulatorów
sprawi, że hybrydy będą bardziej dostępne.
Aby pokazać, jak ważna jest dla masowego
rynku przydatność pojazdów elektrycznych,
Volkmar Denner posłużył się przykładem
Chin. Po chińskich drogach porusza się już
ponad 120 milionów elektrycznych skuterów. Dla tego typu pojazdów Bosch sprzedaje w Chinach elektryczny napęd piasty
koła. Skutery elektryczne poruszają się
z maksymalną prędkością 40 km na godzinę i mają zasięg 50 km, co ułatwia poruszanie się po ulicach megamiast. „Elektryczne
jednoślady sa tak popularne w Chinach,
ponieważ odpowiadają na zapotrzebowanie kierowców, a przy tym wiele modeli jest
tańszych od jednośladów napędzanych
silnikami spalinowymi. Ważne jest to, aby
takie zindywidualizowane rozwiązania były
możliwe do zastosowania w samochodach”
- powiedział Denner.
eBike wskazuje drogę
dostawca technologii i usług będzie korzystała ze swojego know-how, aby wspierać
Proekologiczna konsolidacja
Globalny zasięg produkcji i sprzedaży samochodów wymusza procesy konsolidacyjne (np. Fiat przejął Chryslera, a Volkswagen
Porsche). Obecnie dziesięciu głównych
producentów samochodów wytwarza ponad 77% łącznej światowej produkcji aut.
Rozwój rynku w Chinach i Indiach wymusi
dalszą konsolidację producentów i możliwe,
że do 2020 r. obecny poziom koncentracji
głównych grup producenckich będzie o połowę większy i będzie wynosił 5- 6 grup.
Powiększać się też będzie regionalne rozwarstwienie klientów – na rynkach wschodzących wzrośnie popyt na auta wyższych
klas kosztem aut najtańszych, z kolei na rynkach rozwiniętych będzie rósł popyt na auta
zaawansowane technologicznie (skomputeryzowane, zintegrowane ze smartfonem).
Na zmiany w preferencjach będą też silnie
wpływać nowe pokolenia klientów, o często
innych niż dzisiaj oczekiwaniach wobec samochodów, rodzaju ich napędu czy wyposażenia.
Artykuł na podstawie informacji prasowej
Bosch oraz raportu firm DNB Bank Polska
i Deloitte.
Ładowanie akumulatora za pomocą jednej
aplikacji i to w całym kraju
Istotnym czynnikiem, przyczyniającym się
do podniesienia komfortu korzystania z pojazdów elektrycznych będzie połączenie ich
z Internetem, bo „najlepsze samochody
elektryczne to takie, które są podłączone do
Internetu” - powiedział Denner. Ładowanie
pojazdów, które jest obecnie skomplikowane, ma stać się o wiele wygodniejsze. Firma
Bosch Software Innovations należąca do
Grupy Bosch opracowała aplikację, która
ułatwi rezerwowanie stacji ładowania i wnoszenie opłat za pobór energii elektrycznej
Po chińskich drogach porusza się już ponad 120 milionów elektrycznych skuterów. Dla tego typu pojazdó Bosch sprzedaje w Chinach elektryczny napęd piasty
koła. Skutery elektryczne poruszają się z maksymalną prędkością 40 kilometrów
na godzinę i mają zasięg 50 km, co ułatwia poruszanie się po ulicach megamiast.
Fot Bosch.
TRZECIA EDYCJA SACHS RACE CUP 2015
Sachs Race Cup 2015 to akcja skierowana do warsztatów pojazdów osobowych
i ciężarowych, które zaopatrują się w oryginalne części firmy ZF. Podobnie jak
w latach ubiegłych, na przełomie maja i czerwca odbędą się całodniowe szkolenia techniczne dla pracowników połączone z emocjonującą rywalizacją na torach
w trzech lokalizacjach na terenie Polski.
kilku okrążeń na torze pod bacznym okiem
instruktora, który w razie potrzeby udzieli
porad jak szybciej i skuteczniej pokonywać
zakręty toru. Po około 10 minutach jazdy
zmierzony zostanie finałowy czas okrążenia.
Pod koniec każdego dnia 50 najlepszych
uczestników walczyć będzie o pierwsze
miejsce podium z atrakcyjnymi nagrodami.
Na uczestników Sachs Race Cup czekają cztery bloki szkoleniowe, roboczo nazywane stacjami. Pierwsze dwie stacje to
eksperckie szkolenie techniczne, podczas
których uczestnicy otrzymają szczegółowe
informacje techniczne i przejdą przez praktyczne zadania warsztatowe pod okiem
szkoleniowców koncernu ZF.
Pierwsze szkolenie dotyczyć będzie systemu CDC – czyli amortyzatorów z bezstopniową regulacją tłumienia. W trakcie
szkolenia przedstawiony zostanie proces
zmieniających się drgań. Część teoretyczna obejmie budowę i działanie systemu,
a następnie zostanie uzupełniona częścią
praktyczną na przygotowanym w tym celu
Drugie szkolenie w temacie wymiany oleju w skrzyniach automatycznych zostanie
rozszerzone o budowę układu mechatroniki oraz jego demontażem na poszczególne elementy. Eksperci ZF przeprowadzą
wnikliwą analizę najczęściej popełnianych
błędów podczas czyszczenia, wymiany
i montażu poszczególnych komponentów
automatycznych skrzyń biegów. Uczestnicy zapoznają się z podstawami funkcjonowania skrzyń serii 6 HP oraz przekładni
hydrokinetycznej oraz budową elektronicznego modułu sterującego przekładniami
automatycznymi. W trakcie szkolenia poruszone zostanie znaczenie systematycznych wymian oraz doboru właściwego rodzaju oleju we współczesnych skrzyniach
Sachs Race Cup to nie tylko teoretyczne
i praktyczne szkolenia warsztatowe. Na
uczestników czekają niezapomniane wrażenia i emocje związane z prowadzeniem
rasowych samochodów wyścigowych.
Na tak zwanej „Fun Station“ uczestników czeka seria testów sprawnościowych
w specjalnie przygotowanych pojazdach.
Podczas szkolenia uczestnicy podzieleni na
czteroosobowe zespoły zasiądą w „podwójnym“ Volkswagenie Golfie o podwójnym
układzie kierowniczym. Wykonanie zadania będzie zależeć od dobrej współpracy
wszystkich kierowców. W dalszej części
atrakcji na stacji uczestników czeka zadanie wychodzenia z poślizgu samochodami z zainstalowanymi trolejami oraz próba
Stewarda polegająca na precyzyjnej jeździe
z piłeczką tenisową umieszczoną na stelażu
zamocowanym na masce pojazdu.
Ostatnia, czwarta stacja to już wyścigowe
emocje w najczystszej postaci. Uczestnicy
zasiądą w specjalnie przygotowanych samochodach marki BMW E46 w specyfikacji wyścigowej. Podczas kwalifikacji, każdy
z gości otrzyma możliwość przejechania
Podstawowym warunkiem udziału w Sachs
Race Cup 2015 jest zakup przez dany
warsztat, w okresie od 2 stycznia do 15 maja
2015 roku, części marek: Sachs, Lemförder,
oraz ZF Parts, o wartości minimalnej wynoszącej, w zależności od wielkości warsztatu:
w przypadku warsztatów osobowych od 2
do 6 tysięcy złotych, a warsztatów ciężarowych - od 4 do 12 tysięcy złotych.
Zaproszenia do udziału w Sachs Race Cup
2015 otrzyma tysiąc pracowników warsztatów, które osiągną najlepsze wyniki w poszczególnych kategoriach.
Udział w akcji można zgłosić na stronie internetowej www.zf.com/pl lub u bezpośrednio u dystrybutorów uczestniczących w akcji: Inter Cars, Inter Team, Moto-Profil, Auto
Partner, Gordon, Fota, AD Polska, Hart,
Martex, Motorol oraz Euromaster.
Bieżące informacje na temat Sachs
Race Cup 2015 można również uzyskać kontaktując się z poszczególnymi dystrybutorami lub warszawskim
biurem ZF pod numerem telefonu:
(22) 544 84 75.
Znamy termin eliminacji do finału IV Ogólnopolskich Mistrzostw Mechaników.
Rywalizacja zespołów rozpocznie się 10 marca (wtorek) o godzinie 12.00 na
stronie internetowej www.mobil.pl, jednego z dwóch Partnerów Merytorycznych Mistrzostw. Organizatorzy ujawnili także dwa pytania z tegorocznego testu, które znajdziecie poniżej. Finał konkursu odbędzie się podczas targów Motor Show 2015 w Poznaniu.
Organizatorami Mistrzostw są V8 Team
i Międzynarodowe Targi Poznańskie, a Partnerami Merytorycznymi producent olejów
syntetycznych Mobil 1 oraz Akademia Praktycznych Umiejętności. Partnerem honorowym projektu został Włodzimierz Zientarski.
2015 - najważniejsze informacje
Rejestracja dwuosobowych zespołów:
Eliminacje: 10 marca 2015 (wtorek), godz.
12.00 na stronie internetowej producenta
olejów Mobil 1, partnera Mistrzostw:
Finał: 10 kwietnia (piątek), Motor Show
2015, Poznań.
Dodatkowe informacje oraz Regulamin
Tegoroczne Mistrzostwa rozgrywane są
w kategorii Młody Mechanik. Dwuosobowe
zespoły uczniowskie należy rejestrować na
www.mistrzostwamechanikow.pl,
a szkołę może reprezentować kilka drużyn.
10 marca o godzinie 12.00 na stronie www.
mobil.pl pojawi się test internetowy, przygotowany przez specjalistów Mobil 1, Partnera Merytorycznego Mistrzostw. O udziale
w wielkim finale zadecyduje w pierwszej
kolejności liczba poprawnych odpowiedzi,
a w przypadku remisu czas jaki młodzi mechanicy potrzebowali na rozwiązanie zadań.
Organizatorzy Mistrzostw opublikowali 2
spośród 30 pytań, na które będą odpowiadać zawodnicy. To bonus dla wszystkich
młodych mechaników, którzy regularnie odwiedzają portale branżowe i czytają prasę
motoryzacyjną – podkreślają organizatorzy.
Pytania będą dotyczyć budowy i serwisowa-
nia pojazdów, trendów na rynku motoryzacyjnym oraz przełomowych wydarzeń z historii motoryzacji. Oto dwa z nich:
Pyt. 14. Mechanik nie powinien samodzielnie zmieniać klasy lepkości oleju silnikowego letniej na niższą, a zimowej na wyższą,
wbrew zaleceniom producenta pojazdu.
Finał Mistrzostw odbędzie się 10 kwietnia
w Poznaniu podczas targów Motor Show
2015. Konkurencje przygotuje Akademia
Praktycznych Umiejętności, drugi obok
producenta olejów Mobil Partner Merytoryczny Mistrzostw. Z pewnością będzie to
wymagający sprawdzian praktyczny dla
młodych zawodników.
Bio Service - warsztat
Od kliku lat obowiązują w Polsce przepisy określające jednoznacznie postępowanie z powstającymi
w warsztatach odpadami, które są określane jako
niebezpieczne dla środowiska. A jak prezentuje się
warsztatowa rzeczywistość?
Mimo jednoznacznych przepisów, niestety nie wszyscy managerowie warsztatów
respektują nowe przepisy. W większości
przypadków dopiero nieoczekiwana kontrola Wojewódzkiego Inspektora Ochrony Środowiska ujawnia nieprawidłowości
w gospodarowaniu odpadami. Pociąga to
za sobą dotkliwe kary finansowe. Nie mówiąc już o reputacji firmy. Bolesny finansowo koszt kontroli mógłby nie zaistnieć,
gdyby właściciel warsztatu był świadomy
tego, jak ma postępować z takimi odpadami. Na usprawiedliwienie trzeba wskazać,
iż właściciele warsztatów samochodowych
często nie wiedzą o obowiązujących przepisach. Brakuje im świadomości i praktycznej wiedzy o tym jak prawidłowo gromadzić, przechowywać i przekazywać
upoważnionym organom odpadów niebezpiecznych.
Projekt Bio Service powstał właśnie po to,
żeby pomóc warsztatom w kwestiach związanych z ochroną środowiska. Oferta skierowana jest do warsztatów zrzeszonych
w sieciach warsztatowych Inter Cars oraz
w innych sieciach, a także do warsztatów
niezależnych. Założeniem projektu jest
przekonanie i zachęcenie warsztatów do
świadomego i zgodnego ze standardami
Edukacja proekologiczna to jeden z najważniejszych założeń akcji- zamiast stracić kilka tysięcy złotych na nałożoną karę, lepiej
przeznaczyć je na rozwój działalności. Aby
uniknąć takich przykrych niespodzianek,
wystarczy dołączyć do Bio Service. Nie tylko pozwoli to uniknąć kary, właściwie zagospodarować niebezpieczne odpady, ale też
podniesie wizerunek warsztatu w oczach
klientów, jako firmy dbającej o środowisko
naturalne, nie zapominając o podniesieniu
Od stycznia 2016 roku każdy warsztat prowadzący działalność, w której wytwarzane
są odpady niebezpieczne, będzie musiał
za pomocą indywidualnie założonego elektronicznego konta rozliczyć wytworzone odpady oraz wykazać sposób, w jaki zostały
zagospodarowane. Dlaczego to jest tak
ważne? Bo od tego momentu każdy, kto nie
będzie rozliczał się w ten sposób, na pewno
zostanie skontrolowany, co w konsekwencji
wiąże się z nałożeniem kary za błędy.
Warunkiem udziału w programie Bio Service
jest podpisanie umowy ze wskazaną przez
Inter Cars SA firmą zajmująca się kom-
pleksowym programem odbioru odpadów
niebezpiecznych - w tym przypadku jest to
firma Oiler.
Co oferuje firma Oiler:
• zapewnia dostęp do rzeczoznawców
pracujących w firmie Oiler S.A., czyli do
osób kompetentnych w zakresie ochrony
• zdejmuje z warsztatu problem wystawiania
Kart Przekazania Odpadu (według ustawy
to wytwórca powinien wystawiać KPO),
• pomaga w napisaniu wniosku o uzyskanie
pozwolenia na wytwarzanie odpadów, gdy
uzyskanie go, zgodnie z nową ustawą,
jest konieczne,
• pomaga w prawidłowym wypełnieniu sprawozdania do marszałka województwa za
wytworzone odpady,
• nie pobiera opłat za obsługę prawną
w dziedzinie przepisów ochrony środowiska (inne firmy pobierają miesięczną
opłatę),
• Wstawia pojemniki do gromadzenia odpadów (beczki 200 l, pojemniki DPPL) bez
pobierania opłat za ich użytkowanie,
• zapewnia tabliczki oraz nalepki do oznakowywania miejsc gromadzenia odpadów,
• odbiór odpadów odbywa się przy użyciu
profesjonalnego sprzętu - są to autocysterny do załadunku oleju oraz samochody skrzyniowe z windą wykorzystywane
do przewozu pozostałych rodzajów odpadów.
Bezpośrednie korzyści dla warsztatu
• Zgodność z przepisami prawa
• Uniknięcie kar administracyjnych
• Podwyższanie standardów
• Wizerunek u klientów
• Obsługa przez profesjonalną firmę Oiler
• Zwrot kosztów przez Inter Cars SA w postaci punktów IC Premia Plus (koszty utylizacji odpadów niebezpiecznych powstałych w warsztacie na postawie zakupów
w Inter Cars SA)
Do 15 marca danego roku należy przesłać
do Urzędu Marszałkowskiego sprawozdanie dotyczącego rodzajów i ilości odpadów
wytworzonych w roku poprzednim, o sposobach gospodarowania nimi oraz o instalacjach i urządzeniach służących do odzysku
i unieszkodliwiania odpadów. Niezłożenie
takiego sprawozdania zagrożone jest karą
W trakcie pracy warsztatów występuje także emisja zanieczyszczeń do atmosfery, np.
podczas lakierowania, stosowania farb, rozpuszczalników, napraw i serwisowania klimatyzacji, podczas eksploatacji pojazdów
Wówczas należy złożyć do Urzędu Marszałkowskiego sprawozdanie (do 31 lipca i 31
stycznia) o zakresie korzystania ze środowiska i wyliczyć opłatę. Jednakże w przypadku, gdy wyliczona opłata nie przekracza 400
zł, nie ma obowiązku jej wnoszenia.
Po 1 lipca 2013 r. gminy przejęły również
odbiór odpadów komunalnych z przedsiębiorstw. Kontrolowana jest zawartość pojemników, odpadów komunalnych oraz to,
czy odpady i surowce są prawidłowo posegregowane. Jeżeli źle, to niestety klient
spotka się odmową odbioru.
Maciej Trociński - Doradca Zarządu Inter Cars SA:
Do niedawna każdy warsztat prowadzący działalność, winien był złożyć informację
o wytwarzanych odpadach, uzyskać decyzję zatwierdzającą program gospodarki
odpadami niebezpiecznymi albo pozwolenie na wytwarzanie odpadów. Zgodnie
z ustawą z 14 grudnia 2012 r., która weszła w życie 23 stycznia 2013 r., nie ma
już obowiązku składania informacji o wytwarzanych odpadach ani uzyskiwania
decyzji zatwierdzającej program gospodarki odpadami niebezpiecznymi. Nadal
jednak, gdy warsztat wytwarza rocznie powyżej 1 tony odpadów niebezpiecznych
i/lub powyżej 5 ton innych niż niebezpieczne (poza komunalnymi), istnieje konieczność posiadania pozwolenia na wytwarzanie odpadów. Pozwolenie wydaje starosta powiatu, na którego terenie znajduje się warsztat, na podstawie jego wniosku.
Wytworzone odpady powinny być przekazywane uprawnionej firmie posiadającej
decyzję na zbieranie i przetwarzanie danego rodzaju odpadu. Obrót nimi powinien
być potwierdzony kartami przekazania odpadów, a kartę taką należy przechowywać przez 5 lat. Warsztat zobowiązany jest również do prowadzenia kart ewidencji
przekazanych odpadów.
Do końca 2014 roku do akcji Bio Service
przystąpiło ponad 1 000 warsztatów. Z powodu tak dużego zainteresowania klientów,
Inter Cars SA postanowiło negocjować warunki współpracy z kolejnymi firmami zajmującymi się odbiorem odpadów na terenie
całej Polski. Pozwoli to rozwiązać problemy
logistyczne oraz skrócić czas oczekiwania
Szczegóły akcji: www.intercars.com.pl zakładka Ekologia/Bio Service
Wybrane przepisy karne Ustawy o odpadach z 14 grudnia 2012 r.( Dz. U.
z 08.01.2013r., poz.21):
Art. 171. Kto prowadzi gospodarkę odpadami niezgodnie z nakazem określonym
w art. 16 podlega karze aresztu albo grzywny.
Art. 175. Kto, będąc posiadaczem odpadów, zleca, wbrew przepisowi art. 27 ust.
2, gospodarowanie odpadami podmiotom, które nie uzyskały wymaganych decyzji
lub wymaganego wpisu do rejestru, podlega karze aresztu albo grzywny.
Art. 180. Kto wbrew obowiązkowi nie prowadzi ewidencji odpadów albo prowadzi
tę ewidencję w sposób nieterminowy lub niezgodnie ze stanem rzeczywistym, podlega karze grzywny.
Art. 182. Kto wbrew przepisowi art. 92 miesza oleje odpadowe z innymi odpadami
niebezpiecznymi, w tym zawierającymi PCB (organiczne zw. chemiczne zawierające chlor), w czasie ich zbierania lub magazynowania, jeżeli poziom określonych
substancji w olejach odpadowych przekracza dopuszczalne wartości, podlega karze aresztu albo grzywny.
1) zmianę klasyfikacji odpadów niebezpiecznych na odpady inne niż niebezpieczne, przez ich rozcieńczanie lub mieszanie ze sobą, lub z innymi odpadami,
substancjami lub materiałami, prowadzące do obniżenia początkowego stężenia substancji niebezpiecznych;
2) mieszanie odpadów niebezpiecznych różnych rodzajów, mieszanie odpadów
niebezpiecznych z odpadami innymi niż niebezpieczne lub mieszanie odpadów
niebezpiecznych z substancjami, materiałami lub przedmiotami, w tym rozcieńczanie substancji;
4) zbieranie odpadów lub przetwarzanie odpadów bez wymaganego zezwolenia
lub gospodarowanie odpadami niezgodnie z posiadanym zezwoleniem na
zbieranie odpadów, zezwoleniem na przetwarzanie odpadów lub zezwoleniem
na zbieranie i przetwarzanie odpadów, o którym mowa w art. 41;
MOVEO obnaża
prawdę o działaniach
Związku Dealerów
Związek Dealerów Samochodowych pod przykrywką działań na rzecz uczciwej
konkurencji napuszcza urzędników, aby kontrolowali warsztaty niezależne.
To może zaszkodzić całemu rynkowi.
W czasach, gdy przedsiębiorcy w Polsce
borykają się z biurokracją oraz opresyjnością niektórych instytucji państwowych,
przedstawiciele Związku Dealerów Samochodowych wpadli na pomysł, aby pod
pretekstem walki o wolną konkurencję
„przyłożyć” swoim konkurentom z niezależnego segmentu rynku. Zachęcają oni
urzędników do bardziej pieczołowitego
kontrolowania warsztatów niezależnych.
ZDS zwrócił się do Wojewódzkich Inspektoratów Ochrony Środowiska oraz Inspekcji Handlowej z zapytaniem o częstotliwość
kontroli warsztatów niezależnych w 2014r.
Organizacja reprezentująca dealerów
obawia się bowiem, że kontrole w niezależnych warsztatach nie były zbyt częste,
ponieważ (cytujemy): „inspektorom łatwiej
jest trafić do ASO, bo nie mają problemów
z dodzwonieniem się do firmy, przesłaniem
maila czy trafieniem pod właściwy adres”.
ZDS odgraża się skierowaniem sprawy do
Najwyższej Izby Kontroli.
Przedstawiciele niezależnego rynku stanowczo nie zgadzają się z tym, jakoby
warsztaty niezależne miały być omijane
podczas kontroli.
- „Wszystkie warsztaty sieciowe również
są kontrolowane. Jeżeli jakieś podmioty z branży są niekontrolowane to sprawa
może dotyczyć jedynie firm, choć trudno
nawet nazwać to firmami, które są niezaAUTO SERVICE MANAGER
rejestrowanymi działalnościami, świadczącymi gdzieś „pod chmurą” usługi napraw
samochodów”. – mówi Witold Modzelewski
z warsztatu Bosch Service Modzelewscy.
W kontrolę niezależnych warsztatów już teraz angażuje się wiele instytucji. Przeprowadzają one zarówno kontrole planowane,
jak również specjalne - spowodowane donosami.
- „Działamy w tym samym państwie i podlegamy pod to samo prawo, co warsztaty
autoryzowane. Aktualnie w naszym warsztacie przeprowadzana jest rutynowa kontrola Wydziału Ochrony Środowiska, ale regularnie odwiedzają nas także pracownicy
Urzędu Skarbowego, Państwowej Inspekcji
Pracy, ZUSu, a także Okręgowego Urzędu Miar, ponieważ w naszym warsztacie
obsługujemy tachografy” – mówi Dariusz
Krupa z warsztatu Truck Partner z Nowego
- „W przypadku naszego warsztatu nawet
kilka razy rocznie różne instytucje dokonują
kontroli – ostatnio takiej kontroli dokonywał
Urząd Skarbowy, przeprowadzając akcję
weryfikującą wydawanie paragonów fiskalnych za świadczone usługi. Ale również
mamy systematyczne kontrole np. Transportowego Dozoru Technicznego. W kontrole angażuje się również Starostwo Powiatowe, Powiatowy Inspektorat Ochrony
Środowiska, a nawet bywa, że i Wojewódz-
ki Inspektorat.” - dodaje właściciel Bosch
Service Modzelewscy.
Zintensyfikowanie i tak częstych już kontroli
może przynieść złe skutki, utrudniając pracę
legalnie i uczciwie działających warsztatów.
- „ZDS zamiast zabiegać o rozwiązania korzystne dla całej branży warsztatowej, nieuczciwie, kosztem niezależnego rynku walczy o interesy tylko swoich członków, choć
de facto przeciwko nim. Zamiast leczyć
przyczyny chcą walczyć tylko z objawami.
W Polsce działa około 19,5 tysiąca warsztatów niezależnych, które łącznie zatrudniają
ponad 93 tysiące osób. W interesie gospodarki i Państwa Polskiego jest, aby przedsiębiorstwa te rozwijały się i tworzyły nowe
miejsca pracy. Nadmierne i nieuzasadnione
kontrole na pewno nie będą temu sprzyjać.”
– ostrzega Jerzy Maliński Prezes Organizacji Pracodawców Motoryzacyjnych MOVEO.
Zdaniem MOVEO działania ZDS nie mają
nic wspólnego z walką o polepszenie bytu
warsztatów, lecz są elementem szerzej zakrojonej akcji mającej na celu promocję
członków organizacji.
- „Jeśli środowiska dealerskie swojej drogi rozwoju będą szukały poprzez dyskredytowanie niezależnego segmentu rynku
oraz stosowanie „czarnego PRu” wobec
niezależnych warsztatów, nasza organizacja nie pozostanie obojętna. Podejmiemy
odpowiednie działania, żeby bronić uczciwie działających przedsiębiorców, przed
atakami ze strony podmiotów reprezentujących interesy zagranicznych koncernów.”
– dodaje Prezes MOVEO.
Artykuł: Organizacja Pracodawców Motoryzacyjnych MOVEO
Minimum usług LPG nie
Granica między warsztatem mechanicznym, a serwisem LPG jest bardzo wyraźna.
Częstokroć ta „specjalizacja” jest powodem
frustracji klientów którzy w wyniku wystąpienia jakichkolwiek defektów odsyłani są
przysłowiowo „od Annasza do Kajfasza”, co
znacznie podważa zaufanie zwykłych użytkowników aut zasilanych przez LPG.
Zła praktyką środowiska gazowników są
sytuacje, gdy wachlarz ich usług ogranicza
się jedynie do montażu instalacji gazowych.
Użytkownicy aut zasilanych LPG na rozlicznych forach skarżą się, że minimalizm
„gazowników” wymusza konieczność co
najmniej kilku „poprawkowych” wizyt. Sami
instalatorzy nie fatygują się nawet ze sprawdzeniem stanu technicznego samochodu
w którym zamierzają instalować układ LPG.
Generalizując, układ LPG opiera się na parametrach ustawionych pod standardowy
układ benzynowy pojazdu. W efekcie, niewykryte nieprawidłowości w pracy auta zasilanego standardową benzyną wobec rozpoczęcia pracy instalacji gazowej jedynie
potęgują zaistniały defekt.
A wydawać by się mogło, że następujący
po sobie maraton wizyt i napraw możnaby
w prosty sposób ukrócić, gdyby tylko warsztaty LPG posiadały możliwości i praktykę
poszerzoną o diagnostykę samochodową
i podstawową naprawdę silników. Póki co,
takich obiektów wciąż jest niewiele, ale być
może lektura potencjalnych oczekiwań zwykłego klienta zaintryguje Was drodzy managerowie warsztatów LPG i skłoni do tego, by
zarządzany przez Was podmiot mógł kompleksowo zająć się pojazdem. Współczesny „gazownik” powinien być zobligowany
do posiadania i swobodnego posługiwania
się testerem diagnostycznym z aktualnym
oprogramowaniem i możliwością podłączenia się do instalacji gazowych.
Jeżeli, chcesz zarządzać serwisem, który …
… zapewnia pełną obsługę pojazdu, któremu nieobce są problemy obejmujące
zarówno sferę LPG jak i mechaniki samochodowej, a którego dobrem nadrzędnym
jest zadowolenie Klienta z kompleksowo
wykonanej usługi montażu instalacji gazowej zapamiętaj …
Krok II - Naprawa wykrytych usterek
Gdy wykryjesz usterki w samochodzie
wstrzymaj się z instalowaniem układu LPG.
Dokonaj odpowiednich napraw w uzgodnieniu z klientem tak, aby pojazd jeszcze na
standardowej benzynie działał bez żadnych
defektów.
Krok III - Montaż instalacji gazowej
Wykonaj to co jest Twoim głównym zadaniem – zamontuj instalację gazową.
Krok IV - Ponowna diagnostyka pojazdu
Dokonaj ponownego badania diagnostycznego samochodu, w tym przy użyciu urządzenia elektronicznego.
Krok V - Kalibracja systemu zasilania gazem
Brak nieprawidłowości w badaniu diagnostycznych auta „na benzynie” umożliwia
przystąpienie do kalibracji systemu zasilania gazem.
Krok VI - Jazda próba
Przeprowadź jazdę próbną pojazdu
w zasilaniu standardowym, jak i „na gazie”
w zmiennych warunkach drogowych, by
ustawienia systemu gazowego były dokładnie dostosowane do uwarunkowań konkretnie obsługiwanego auta.
Krok VII - Przedstaw Klientowi zbiór zaleceń
Przygotuj w formie pisemnej i przekaż Klientowi zbiór zaleceń dotyczących innych napraw naszego pojazdu w perspektywie kilku
tysięcy kilometrów przebiegu (najlepiej do
następnego przeglądu okresowego). Pozwoli to Klientowi zaplanować czas i przygotować domowy budżet na wydatki, które
będzie musiał ponieść w przyszłości, tak
aby uniknąć nieprzyjemnych niespodzianek
w trakcie dalszego użytkowania pojazdu.
Wymienione działania będą świadczyć
o Twoim profesjonalizmie i pozwolą uzyskać zaufanie Klientów - wartość bezcenną!
Credo warsztatu LPG
Krok I - Diagnostyka ogólna auta
Dokonaj wstępnej ogólnej diagnostyki stanu technicznego pojazdu (kontrola pracy:
silnika, przeniesienie napędu, układów: zawieszenia, zasilania benzyną, elektrycznego, itp.), a następnie przeprowadź badanie
elektroniczne przy użyciu uniwersalnego
testera z aktualnym oprogramowaniem odpowiednim dla danego modelu i marki samochodu.
DODATEK: AUTO WULKANIZACJA
- Porównanie wiodących urządzeń do obsługi TPMS
- Dodatkowy osprzęt do wyważarek i montażownic
- Tuleja wzmocniona TEDGUM
Porównanie wiodących
urządzeń do obsługi TPMS
Wraz z wejściem w życie, w listopadzie zeszłego roku, dyrektywy UE o obowiązkowym posiadaniu systemu monitorowania ciśnienia w oponach (TPMS)
na polskim rynku zaczęła pojawiać się coraz większa ilość programatorów oraz
zamienników oryginalnych czujników TPMS.
Wśród wielu urządzeń w Polsce prym
wiodą Sensor AID firmy CUB, ATEQ VT56
oraz TPM-02 Tecnomotor. Urządzenia te
są głównie używane do tworzenia kopii
oryginalnego czujnika bądź też stworzenia jego zamiennika o nowych numerach
ID. Przeprowadzając porównanie urządzeń, należy wziąć pod uwagę niezbędne
funkcje stanowiące o ich kompleksowości
i uniwersalności co pozwoli potencjalnemu nabywcy na wybranie najlepszego
rozwiązania dla siebie w zakresie zagadnień związanych z TPMS.
Pomijając wszystkie drugoplanowe funkcje
programatorów, tj. kolorowy wyświetlacz,
rozbudowane menu, bazy procedur przyuczania - funkcje często zbędne, a dodatkowo podnoszące cenę, skupimy się na
zagadnieniach związanych z faktycznym
przeznaczeniem urządzeń. Zobrazujemy to
tak aby zagadnienie TPMS stało się prostsze w zrozumieniu i obsłudze.
Porównanie wspomnianych wcześniej
programatorów skupia się głównie na
3 podstawowych zagadnieniach:
• diagnozie czujnika,
• klonowaniu i tworzeniu zamiennika,
• tworzeniu nowego czujnika.
Diagnoza czujnika, czyli sprawdzenie
poprawności ich działania.
Funkcja ta pozwala określić czy dany czujnik nie został przypadkiem uszkodzony
jeszcze przed wymianą ogumienia, co pozwoli serwisantom uniknąć nieporozumień
i zabezpieczy przed posądzeniem o uszkodzenie czujnika przy wymianie. Pozwoli
również określić czy czujniki nie wymagają
już wymiany ze względu na słaby stan baterii. Bezsprzecznie każde z prezentowanych
urządzeń funkcję tę posiada.
Klonowanie i tworzenie zamiennika.
Urządzenia posiadają również funkcję automatycznego klonowania czujników, czyli
zapewniają stworzenie idealnie odwzorowanego zamiennika tzw. „klona”, posiadającego te same protokoły i nr ID co
oryginał. Używając tej funkcji nie zachodzi
konieczność ponownego uczenia auta
nowych czujników czyli tzw. procesu relearningu. Zebrane dane z rynku polskiego
i niemieckiego mówią, że serwisy zajmujące się obsługą TPMS w 99% przypadków
korzystają z procedury klonowania. Procedura ta głownie używana jest podczas
tworzenia czujników dla drugiego kompletu kół lub kopiowania czujnika starego, ale
z działającą baterią.
Problem pojawia się w momencie gdy trafi
się czujnik uszkodzony bądź czujnik z wyczerpaną baterią. W tym wypadku bardzo
istotną funkcją okazuje się tzw. klonowanie
manualne po numerze ID. Funkcja używana w przypadku kiedy posiadamy stary
czujnik OEM, jednakże jest on uszkodzony
lub padła w nim bateria. Wystarczy wtedy przepisać do urządzenia numer ID ze
starego czujnika i zaprogramować do nowego zamiennika. Nie udało nam się zlokalizować tych funkcji w urządzeniu ATEQ
VT56 oraz TPM-02, umożliwia to natomiast
urządzenie CUB Sensor AID.
Proces ręcznego klonowania uszkodzonego czujnika za pomocą Sensor Aid
odbywa się w bardzo prosty sposób. Po
aktywowaniu programatora jak przy każdej innej czynności wybieramy producenta auta, markę oraz rocznik. Po wybraniu
opcji „Nowy czujnik” wchodzimy w pozycję
„Ręczne kopiowanie”. Jeśli nie jesteśmy
w stanie odnaleźć numeru ID na oryginalnym czujniku możemy wybrać opcję jego
lokalizacji. Wskazując producenta uszkodzonego czujnika na ekranie urządzenia
pojawi się obrazek czujnika z umiejscowieniem jego numeru ID. Przyciskiem ESC
wracamy do opcji „Ręcznego kopiowania”,
gdzie użycie funkcji „Wprowadź ID czujnika” pozwoli nam na wpisanie ID z oryginalnego czujnika do nowego czujnika UNI
Sensor, który w ten sposób zostanie sklonowany. Po wpisaniu zlokalizowanego numeru ID przyciskiem „Enter” automatycznie
programujemy sensor.
Opcja ręcznego klonowania ma zastoso-
wanie jeszcze w jednym przypadku. Jeśli warsztat nie chce na razie inwestować
w zakup programatora może swobodnie
skorzystać z opcji zakupu czujników już
zaprogramowanych, podając jedynie swojemu dostawcy przy zamówieniu numer
ID czujnika oryginalnego, który ma zostać
sklonowany.
Tworzenie nowego czujnika.
W przypadku pozostałych dwóch urządzeń
ATEQ VT56 oraz TPM-02, pozostanie nam
stworzenie zamienników. Sensor Aid firmy
Cub również taką opcję posiada. Niestety
opcja tworzenia zamienników wymusza konieczność ponownego nauczenia auta tych
czujników, czyli zastosowania relearningu.
Wyróżniamy tutaj 3 tryby nauki: auto learn
(uczenie automatyczne), stationary learn
(uczenie wymagające zastosowania procedury manualnej) oraz OBDII (uczenie wymagające podpięcia się do złącza OBDII).
Finalnie jednak wiąże się to z dłuższym czasem obsługi klienta. Dodatkowo porównując informację o procedurach przyuczania
z różnych urządzeń na rynku nie pokrywają
się one w 100%. Ciężko natomiast ocenić
w którym urządzeniu informacje są prawidłowe, ze względu na świeżość zagadnienia na rynkach Europy. Jeśli duplikujemy
oryginalne czujniki i montujemy je na pozycję wpisaną w ECU nie musimy stosować
żadnej procedury. Jest to najszybsze rozwiązanie i najprostsze dla serwisu.
Podsumowując należy zwrócić uwagę na
bardzo istotną kwestię jaką jest koszt aktualizacji. Zagadnienie rzadko poruszane
przez dystrybutorów urządzeń, ale często
pojawiające się wśród zapytań od potencjalnych użytkowników. Aktualizacje dla
Sensor Aid marki CUB wychodzą średnio
co ok. 1-2 miesiące i są zupełnie darmowe.
Aktualizacje dla ATEQ VT56 oraz Tecnomotor TPM-02 ukazują się dużo rzadziej,
około 4 razy w roku. Średni koszt rocznych
aktualizacji dla ATEQ VT56 to około 549
zł, zaś dla TPM-02 w przypadku samego
urządzenia to koszt około 999 zł, dla urzą-
dzenia z modułem OBDII to około 1499 zł.
Równie ważnym zagadnieniem jak porównanie urządzeń jest porównanie samych czujników.
W tym wypadku głównie skupiamy uwagę na:
• funkcji uniwersalności,
• możliwości wielokrotnego przerogramowywania czujnika TPMS,
• dopasowania zamiennika do większości felg oferowanych na rynku europejskim.
Biorąc pod uwagę uniwersalność najsłabiej
wypadł tutaj czujnik T-Pro. Czujnika tego
nie można przeprogramować, gdyż po kilku
godzinach od zamontowania koła blokują
się, co nie pozwala nam na jakiekolwiek pomyłki lub przeprogramowanie go do innego
auta w trakcie użytkowania. Ponadto czujnik
T-Pro wychodzi w generacjach i auta wychodzące na rynek, a wymagające czujnika
z nowszymi protokołami, nie będą mogły
zostać obsłużone przez czujniki poprzedniej
generacji. W takiej sytuacji serwis obsługujący zacznie zabawę w kolekcjonowanie czujników. Ponadto, aby czujniki nowej generacji
z nowymi autami trafiły na rynek, chiński producent musi je wyprodukować i dostarczyć
do dystrybutora w Europie, co znowu wydłuża okres między kolejnymi aktualizacjami.
Problem ten nie występuje w czujnikach
UNI Sensor firmy CUB, EZ Sensor Schradera i Sensit Alligatora, gdyż są to czujniki
czyste z możliwością wielokrotnego programowania. Możemy nimi obsłużyć w pełni
listę aut z urządzenia. Cenowo jednak najtaniej plasuje się UNI Sensor marki CUB.
Wystarczy tutaj komplet 4szt czujników aby
być w pełni przygotowanym.
Ponadto producenci felg opracowali raporty dopasowania zamiennych czujników do
ich felg. Tutaj 100% dopasowanie również
zyskał tylko czujnik UNI Sensor marki CUB.
Autor: Marcin Pilecki Global Traders
Dodatkowy osprzęt do
wyważarek i montażownic
Wprowadzenie w konstrukcjach pojazdów samochodowych do powszechnego
użytku opon sezonowych (letnich i zimowych) oraz obręczy ze stopów lekkich,
a także opon niskoprofilowych spowodowało nagły wzrost zapotrzebowania
na usługi związane z wymianą ogumienia, bowiem przy ich obecnych konstrukcjach bezpieczne (bez możliwości zarysowań i wgnieceń obręczy i uszkodzenia
opony) bezpieczne wykonanie tej czynności możliwe jest wyłącznie z użyciem
specjalistycznych maszyn i urządzeń. Ponadto, ze względu na osiągane przez
współcześnie eksploatowane samochody prędkości jazdy, koła po każdorazowym demontażu opony z obręczy i ponownym jej założeniu musi być odpowiednio wyważone na specjalistycznej maszynie, zwanej wyważarką do kół.
Efektem tego było powstanie znacznej ilości
typowych serwisów ogumienia oraz doposażenie istniejących już warsztatów w odpowiednie stanowiska obsługowe, świadczące usługi w tym zakresie. W większości
przypadków tego typu stanowiska wyposażone są jednak w standardowe montażownice i wyważarki, umożliwiające profesjonalną obsługę najbardziej popularnych typów
kół (opon i obręczy, najczęściej stalowych).
Coraz częściej w praktyce zdarza się jednak, że do obsługi kół, do serwisów trafiają
pojazdy samochodowe z nietypowymi kołami (większymi rozmiarami, kształtem obręczy i innym sposobem ich osadzenia oraz
bardzo specyficznymi do obsługi oponami).
Prowadząc więc usługi w zakresie obsługi
ogumienia warto mieć możliwość obsłużenia również i tego typu kół nietypowych, których jest coraz więcej na rynku. Możliwości
takie daje doposażenie posiadanych standardowych maszyn (wyważarek i montażownic) w dodatkowy osprzęt rozszerzający
zakres obsługiwanych kół, właśnie o takie
W celu przeprowadzenia bezpiecznego
dla obręczy wykonanych ze stopów lekkich
demontażu i montażu opon konieczne jest
zastosowanie odpowiedniego wyposażenia dodatkowego montażownicy w postaci
stopek montażowych wykonanych z tworzywa sztucznego w miejsce standardowych,
wykonanych z metalu lub zastosowanie
do stopki metalowej specjalnej wkładki
plastikowej na spodzie stopki i plastikowej
wkładki umieszczanej w miejsce metalowej
rolki oraz nakładek wykonanych z tworzywa sztucznego nasadzanych na metalowe
szczęki dociskające obręcz przy jej mocowaniu na stole montażownicy.
Obsługa opon niskoprofilowych
Do obsługi opon niskoprofilowych na montażownicy przydatne jest zastosowanie dodatkowej przystawki, zapewniającej odpowiedni
docisk bardzo sztywnego boku tego typu
opon. Alternatywnym rozwiązaniem, bardzo
wspomagającym obsługę opon niskoprofilowych na montażownicach nie posiadających
dodatkowego ramienia jest wykorzystywanie
dodatkowych docisków ręcznych, wykonanych z tworzywa sztucznego, tzw. trzeciej
ręki, które zakłada się na obwodzie obręczy
w trakcie obsługi takich opon.
W przypadku wyważarek, dodatkowy
osprzęt obejmuje asortyment związany
z osadzeniem i centrowaniem koła na wale
wyważarki. To właśnie od niego uzależniona
jest dokładność przeprowadzenia całego
procesu wyważenia. W praktyce przyjmuje
się, że otworem bazowym mocowania koła
na wale wyważarki jest środkowy otwór obręczy, tzw. przelotowej. Centrowanie koła
realizowane jest z użyciem stożków i dociskowego uchwytu szybko-mocującego.
W przypadku obręczy ze zdeformowanym
otworem środkowym osadzenie koła na nim
powoduje nieprawidłowe centrowanie koła
na wale wyważarki. Powoduje to nierównomierny rozkład mas wirujących koła i powstawanie dodatkowego niewyważenia.
W takich przypadkach, jak również w sytuacji, gdy obręcz koła nie posiada otworu
środkowego (najczęściej w samochodach
francuskich) zaleca się stosowanie dodatkowego uchwytu trzpieniowego, umożliwiającego zamocowanie koła na wale
wyważarki wyłącznie z użyciem otworów
mocujących koło do piasty z pominięciem
środkowego. Uchwyty trzpieniowe tego
typu umożliwiają mocowanie i wyważanie
kół posiadających obręcze mocowane za
pomocą 3,4 lub 5 otworów, czyli w zasadzie
wszystkich kół samochodów osobowych.
Uchwyty trzpieniowe wykonane są w po-
Uniwersalny uchwyt wyważarki do
mocowania obręczy nieprzelotowych.
Stożek z flanszą do busów.
Zestaw stożków do wyważania kół samochodów dostawczych.
staci tarczy z trzpieniami przesuwnymi, umieszczonymi w rowkach
prowadzących. Ustawienie trzpienia na konkretną średnicę odbywa
się bezstopniowo. Liczba ramion z trzpieniami uzależniona jest od
liczby otworów w tarczy koła i zgodna jest z ich rozstawem, który
mierzony jest z użyciem specjalnej suwmiarki.
Opcjonalnego wyposażenia wyważarki wymaga również wyważanie
kół do samochodów dostawczych, w których obręcze kół posiadają
znacznie większy otwór centralny niż koła samochodów osobowych.
Do ich prawidłowego osadzenia na wale wyważarki i właściwego
wycentrowania ich gwarantującego poprawność przeprowadzonego wyważenia konieczne jest zastosowanie odpowiednio dużego
stożka i flanszy, poszerzających zakres uchwycenia i dociśnięcia
obręczy koła.
Zupełnie odrębnego wyposażenia opcjonalnego wymaga obsługa
w serwisie ogumienia kół motocyklowych. Obsługa tego typu kół
możliwa jest po doposażeniu posiadanej wyważarki i montażownicy w odpowiedni zestaw uchwytów.
W przypadku montażownicy dodatkowe wyposażenie umożliwiające obsługę kół motocyklowych obejmuje specjalną stopkę montażownicy o mniejszych rozmiarach i nieco innym ukształtowaniu
oraz odpowiednie nakładki na szczęki, umożliwiające uchwycenie
obręczy kół motocyklowych, różniących dię kształtem od tradycyjnych obręczy kół samochodowych.
Wyważenie kół motocyklowych na tradycyjnych wyważarkach jest
możliwe wyłącznie po doposażeniu jej w odpowiednią przystawkę
umożliwiającą prawidłowe osadzenie koła na wale wyważarki. Ze
względu na odmienność budowy obręczy motocyklowych, nie ma
możliwości osadzenia ich na wale wyważarki przy użyciu tradycyj-
nych stożków i uchwytów stosowanych w wyważarkach przeznaczonych do obsługi kół pojazdów samochodowych. Do obsługi kół
motocyklowych stosowane są specjalne zestawy uchwytów posiadających odpowiednie rodzaje stożków, tulejek, wałków i nakrętek
mocujących umożliwiających osadzenie koła motocyklowego na
wale wyważarki.
Wśród uchwytów mocujących koła motocyklowe na wale wyważarki wyróżnić można w zasadzie trzy ich rozwiązania konstrukcyjne:
• do kół szprychowych - mocujące koła za pomocą wałka centrującego i specjalnych szpilek chwytających szprychy,
• do wszystkich typów kół motocyklowych - mocujące koła
z użyciem wałka centrującego i dwóch uchwytów obejmujących oponę z wykorzystaniem siłowników sprężynowych,
z użyciem wałka centrującego i dwóch uchwytów obejmujących oponę z wykorzystaniem siłowników teleskopowych.
Do niektórych wyważarek uniwersalnych większej konstrukcji stosowane są również opcjonalnie uchwyty do precyzyjnego osadzania kół samochodów ciężarowych.
Opracowanie: www.tech-and.pl
Cena od 15 900zł netto
Cena od 21 900 zł netto
Patenty na martwy okres w warsztacie
Gdy zima zawodzi warto zabdać o alternatywne źródła przychodów. Fot Serwis
oponiarski ARTEK
Działalność w branży oponiarskiej to wyzwanie dla każdego managera. Wyjątkowość
tego profilu usług warsztatowych polega na
sytuacji, gdy w tzw. „sezonie”, czyli na przełomie pór roku jesień - zima i zima - wiosna,
wulkanizatorzy są na istnych żniwach, nie wychodząc od świtu do zmierzchu, starając się
obsłużyć niekończącą się kolejkę niecierpliwych klientów- takie sceny występują szczególnie z chwilą nadejścia pierwszych opadów
śniegu, gdy zima jak to ma w swoim zwyczajnie „nieoczekiwanie” zaskakuje drogowców
i zwykłych kierowców. Poza wskazanymi
okresami pozostała część roku to prawdziwa
wegetacja, urozmaicana pojedynczymi wizytami klientów, których dopadł pech na drodze związany z przebiciem opony lub innymi
Powyższy obraz sytuacji w branży wymusza
na właścicielu obiektu konieczność rozwinięcia działalności o inne usługi – inaczej
stanowiska obsługowe może nakryć rdzawy nalot – o ile oczywiście nasze przedsiębiorstwo przetrwa do tego czasu. W niniejszym artykule przyjrzymy się pomysłom na
uzupełnienie katalogu świadczonych usług,
który pozwoli każdemu managerowi odpowiednio wykorzystać posiadany potencjał
ludzki i techniczny zarządzanego zakładu.
Atrakcyjność na pierwszy rzut oka
Na przestrzeni minionego ćwierćwiecza gospodarki rynkowej w Polsce, także branżę
oponiarską spotkał niespotykany przeskok
technologiczny i specjalizacja usług. Istny
boom motoryzacyjny wymusił równoległe
zapotrzebowanie na rozwój sektora obsługi kół i usług wulkanizacyjnych, czego
efektem było powstanie niczym „grzyby po
deszczu” wielu nowych zakładów tego typu
w całym kraju. Poza wzrostem ilości pojazdów i samych opon, prawdziwymi „kamieniami milowymi” krajowego oponiarstwa
było wprowadzenie do użytkowania opon
sezonowych. Ten fakt wraz z wdrożeniem
opon niskoprofilowych i obręczy ze stopów
lekkich spowodował, iż spadło zainteresowanie wymiany opon we własnym zakresie.
Jeszcze na przełomie XX i XXI wieku warsztaty wulkanizacyjne „dorabiały” do swojego
podstawowego źródła utrzymania działalność stricte handlową polegającą na sprzeAUTO SERVICE MANAGER
daży opon, czy też obręczy do kół. W dobie
e-handlu to źródło przychodów wyraźnie
spadło. Inną metodą było i pozostaje jeszcze usługa związana z napełnianiem kół
azotem. Co większe i zamożniejsze przedsiębiorstwa zakupiły do swoich obiektów
urządzenia do prostowania obręczy, co
pozwoliło przyciągnąć do siebie kolejnych
klientów. Jak bowiem dowodzi praktyka
wielu warsztatowców, najprostszym i najskuteczniejszym rozwiązaniem na rozbudowę prowadzonej przez warsztat głównej
działalności jest wprowadzenie nowych
usług, bardziej lub mniej z nią powiązanych.
Geometria w standardzie
Standardowym przykładem wdrożonym
z powodzeniem w wielu obiektach jest organizacja stanowiska do kontroli i pomiaru
parametrów geometrii ustawienia kół i osi
pojazdów. Popularność tego rozwiązania
związana jest z określonym czasem przydatności opony do użytkowania, a nieprawidłowości zaistniałe przy ustawieniu tych
parametrów wywołują przyspieszoną eks-
Tradycyjny handel nowymi i używanymi
oponami w dobie Internetu już nie wystarcza. Fot Liderspeed
ploatację. Argument nadmiernego zużycia
opon w rozmowie z Klientem powinien skutecznie zachęcić do dodatkowego sprawdzenia ustawienia parametrów układu kierowniczego.
Koszt zakupu nowego kompletu opon,
zwłaszcza dla samochodów wyższej klasy
pozostaje wciąż znaczący dla statystycznego Kowalskiego, stąd nieuzasadniona
skala zużycia zapewne przekona każdego
właściciela pojazdu do kontroli regulacji
parametrów geometrii ustawienia kół. Na
przyszłość pamiętajmy, że warto edukować Klienta, by był świadom licznych, technicznych obowiązków związanych z utrzymywaniem samochodu. Wiedza klienta
o wpływie parametrów geometrii ustawienia
kół i osi auta na żywotność opon i okres
eksploatacji sprawi, że coraz częściej to
sami kierowcy będą wychodzić podczas
wizyty z inicjatywą by profilaktycznie dokonać pomiaru i ewentualnie wyregulować
wartości parametrów. Pamiętajmy, że dla
Klienta usunięcie owych defektów oznacza
wydłużenie okresu wykorzystywania opon
i oszczędności całkowicie niepotrzebnych
kosztów związanych z ich wymianą.
Sam skutek nieprawidłowego ustawienia
geometrii kół banalnie łatwo i obrazowo
można przedstawić użytkownikowi pojazdu
– wystarczy wskazać jednostronne zużycie
bieżnika. Zewnętrzne zużycie części opon
ma miejsce, gdy zbieżność kół jest zbyt
duża. Wyeksploatowanie wewnętrznych
części przednich opon to skutek nieprawidłowej (czytaj: zbyt małej) zbieżności kół.
W przypadek nadmiernego wyeksploatowania pojedynczej opony dotyczy sytuacji, gdy
ustawiono zły kąt pochylenia danego koła.
Nierównomierne zużycie opon w kołach tylnej osi pojazdów z regulowaną zbieżnością
i kątem pochylenia kół zależne jest od parametrów ustawienia owych wartości.
Organizacja w warsztacie oponiarskim
stanowiska kontroli, pomiaru i regulacji
pojazdu wymaga wydzielenia miejsca ze
swobodnym dostępem do kanału przeglądowego, czy też coraz popularniejszym
podnośnikiem w wersji czterokolumnowej,
bądź nożycowej oraz odpowiednim zapleczem diagnostycznym wyposażonym
w urządzenia kontrolno-pomiarowe. Aktualna oferta rynkowa pretenduje do wyboru
dwie grupy technologiczne urządzeń komputerowych.
Urządzenia diagnozujące w technologii kamer CCD to urządzenia z tzw. głowicami
aktywnymi, zakładanymi na koła auta, wyposażonymi w czujniki i przetworniki elektroniczne. Ta pierwsza grupa urządzeń jest
tańsza w zakupie, a ich cena oscyluje w granicach od 22 tys. do 40 tys. zł. Proces pełnego cyklu kontrolno-pomiarowego wynosi
około 30 minut. Innym typem urządzeń są te
Laserowo-komputerowy przyrząd do
pomiarów parametrów geometrii zawieszenia pojazdów użytkowych JOSAM
CA 2000. Fot. YOSAM
wykonujące badanie w tzw. systemie 3D, czyli w technologii trójwymiarowego modelowania parametrów podwozia. Urządzenia wyposażone są tzw. głowice pasywne, zakładane na koła pojazdu, nie
zawierające jednak żadnych elementów i przetworników elektronicznych, a będące jedynie odpowiednio skonstruowanymi ekranami odbijającymi promieniowanie wysyłane z kamer stanowiska pomiarowego. Poszczególne elementy i podzespoły pomiarowe usytuowane
są właśnie w stanowisku pomiarowym wykonanym w formie dwóch
pionowych słupów z przodu pojazdu po obu jego stronach lub jednego słupa w formie krzyża centralnie umieszczonego z przodu stanowiska. Cechują się znacznie prostszą i wygodną obsługą, a czas
niezbędny do przeprowadzenia całego cyklu mieści się w dosłownie
kilku minutach. Ten segment urządzeń jest znacząco droższy, a ich
zakup to wydatek rzędu od 30 tys. do 60 tys. zł.
Elektronika we współcześnie użytkowanych samochodach jest na
tyle wszechobecna, że nawet w serwisie ogumienia nieunikniony
jest kontakt z nią na co dzień. Prawdziwym wyzwaniem dla całego środowiska stał się TPMS – (z ang. Tire Pressure Monitoring
System), czyli system monitorujący ciśnienie w oponach. Problem
ten to temat na zupełnie inny artykuł, niemniej przykład ten wskazuje kolejną ścieżkę rozwoju działalności warsztatów oponiarskich.
Fakt powolnej, niemniej stale postępującej wymiany aut na coraz
nowsze modele wyposażone w coraz to nowsze systemy, wspomagające, nadzorujące i kontrolujące pracę poszczególnych mechanizmów i podzespołów jednoznacznie udowadnia, iż skala popytu
na usługi diagnostyczne będzie rosnąć.
Rozszerzenie usług naszego warsztatu wulkanizacyjnego o diagnostykę samochodową związana jest z koniecznością nabycia uniwersalnego testera diagnostycznego i przeszkolenie w tym zakresie pracowników. Koszt nabycia uniwersalnego testera diagnostycznego
mieści się w przedziale od kilku do kilkunastu tysięcy złotych.
Raz poniesiony wydatek związany z zakupem testera pozwoli na
świadczenie jeszcze jednej popularnej i powszechnej usługi- wymiany oleju silnikowego. To usługa bardzo chętnie określana mianem „dodatkowej” z racji, iż jest czynnością cykliczną i z technologiczno- organizacyjnej strony prostą i łatwą do wykonania.
Do wykonania usługi na pewno przyda się podnośnik, bądź stanowisko kanałowe dla łatwego dostępu do korków spustowych i filtrów.
Niezbędny jest jeszcze podręczny zestaw kluczy do odkręcania korków spustowych, zestaw narzędzi do odkręcania filtrów oleju oraz
naczynie na zużyty olej ściekający z miski olejowej. Usługa tego typu
schodzi do lamusa, a nowoczesne stanowisko wymiany oleju należy
wyposażyć je w jedno z dostępnych na rynku urządzeń, różniących
się między sobą konstrukcją i skalą automatyzacji całego procesu.
Podstawowe urządzenia to tzw. zlewarki, wykorzystujące zjawisko
grawitacji wyposażone wannę do odbioru spuszczanego oleju
i zbiornik ściekowy. Montowane na kółkach z przeznaczeniem na
stanowisko obsługowe z podnośnikiem. Ich koszt sięga około 5001000 zł. Drugi rodzaj przydatnych urządzeń to tzw. wysysarki, dzięki
którym możliwe jest odsysanie oleju przez otwór kontrolny poziomu napełniania oleju. Zastosowanie tej konstrukcji znacznie skraca czas wymiany oleju, a dodatkową zaletą jest brak konieczności
posiadania podnośnika czy kanału. Niemniej chętni na ich zakup
muszą być przygotowani na wydatek rzędu od 2,5 tys. do 3 tys. zł.
Swoistą próbą połączenia owych dwóch urządzeń jest tzw. zlewarko-wysysarka umożliwiająca dokonanie usługi obydwiema metodami w zależności od innych czynników warunkujących działalnie.
Prawdziwym przebojem w ofercie dostawców techniki warsztatowej
jest urządzenie do wymiany oleju z funkcją płukania układu smarowania. Jest to funkcja o tyle godna pokreślenia, iż przy używaniu
zarówno wysysarek, jak i zlewarek w układzie smarowania silnika
zawsze pozostają pozostałości po zużytym oleju, a wraz z nim
także inne zanieczyszczenia stałe. Usunięcie wyeksploatowanego
oleju, przepłukanie go oraz napełnienie układu świeżym olejem
silnikowym wykonywane jest poprzez podłączenie odpowiednich
złącz do gniazd filtra oleju i korka spustowego miski olejowej. Koszt
zakupu takiego urządzenia sięga blisko 5 tys. złotych.
Proces wymiany oleju silnikowego polega co prawda wyłącznie na
wypuszczeniu zużytego oleju silnikowego z miski olejowej i zastąpieniu go nowym, jednak specjaliście zalecają dokonanie wymiany filtra oleju. W nowych modelach samochodów wyposażonych
w elektroniczne systemy sterowania, po dokonanej usłudze niezbędne jest skasowanie inspekcji serwisowej w pamięci sterownika
pojazdu, czyli dosłowne wygaszenie lampki kontrolnej na tablicy
wskaźników kierowcy, która sygnalizuje o potrzebie wymiany oleju
po przekroczeniu przebiegu lub okresu użytkowania auta.
Klimat do zarobku
Coraz chętniej podejmowaną działalnością, nie tylko wśród oponiarzy jest obsługa układów klimatyzacji samochodowej. Dla serwisu
oponiarskiego to szczególnie atrakcyjna działalność, gdyż sezon
na obsługę tych układów nie pokrywa się z wymianą opon, a następuje tuż po niej. Nie jest to działalność wymagająca zainwestowania dużych środków, lecz poprawne działanie klimatyzacji uwarunkowane jest cykliczną, coroczną obsługą serwisową, zapewniającą
powrót klienta do naszego serwisu.
Chcąc świadczyć usługi w zakresie klimatyzacji samochodowej
musimy doposażyć nasz obiekt w: detektor wycieków czynnika
chłodniczego i stację obsługową. Stacja to główne urządzenie służące nam do obsłużenia szczelnego układu klimatyzacji. Na sprawdzenie poziomu czynnika chłodniczego składają się następujące
czynności: kontrola ciśnienia czynnika chłodniczego w wysokociśnieniowej i niskociśnieniowej części układu; odessanie zużytego czynnika chłodniczego, automatyczna regeneracja czynnika
chłodniczego wraz odseparowaniem zużytego już oleju; osuszanie
Elektronika dotyczy już każdego warsztatowca, więc zakup testera diagnostycznego staje się oczywistością.
Fot Auto Serwis Sznir Gliwice
układu klimatyzacji za pomocą wytworzenia podciśnienia; sprawdzenie szczelności
układu i na koniec napełnienie układu świeżym czynnikiem chłodniczym z odpowiednią ilością oleju sprężarkowego.
Oferowane dziś na rynku stacje obsługowe
są już w pełni zautomatyzowanymi urządzeniami sterowanymi elektrozaworami uruchamianymi przez mikroprocesor zgodnie
z programem wybranym ręcznie z klawiatury panelu sterującego, bądź przywołanym z systemowej bazy danych pojazdów
urządzenia. Poszczególnym etapom pracy
towarzyszą odpowiednie komunikaty na wyświetlaczu, opisujące typ bieżąco wykonywanego zabiegu wraz z parametrami (masa
czynnika i oleju, wartość ciśnienia, czas
napełniania i odsysania, itp.). Stacje wyposażone są w wbudowaną drukarkę, umożliwiającą wydruk raportu z wykonanej obsługi.
Koszt nabycia takiego urządzenia to wydatek w granicach od 7 tys. do 15 tys. zł.
Gdy zachodzi potencjalne ryzyko rozszczelnienia układu niezbędny staje się detektor
wycieków. Wykorzystujemy go do lokalizacji potencjalnych nieszczelności czynnika
chłodniczego z układu. Urządzenie to najczęściej występuje w postaci lampy emitującej promieniowanie ultradźwiękowe, dzię-
Myjnia bezdotykowa to coraz popularniejszy obiekt stawiany w sąsiedztwie warsztatu.
Fot. Washme Polska
ki której można dostrzec miejsca wycieku
czynnika roboczego wraz z zawartym w nim
barwnikiem, bądź czujnika wykrywającego cząstki chemiczne zawarte w czynniku
chłodniczym, przy zbliżaniu go do kolejnych
elementów i przewodów układu klimatyzacji
i sygnalizującego ich ewentualne zlokalizowanie w postaci dźwiękowej i świetlnej. Zakup takiego urządzenia wyniesie nas około
700 – 1500 złotych.
Uniwersalna opcja
Poszukując alternatywnych źródeł zarobku wielu warsztatowców niezależnie od
wiodącej specjalizacji wybiera inwestycję
w myjnię samochodową. Coraz to nowsze
(i droższe) modele aut nakłaniają ich właścicieli do większej dbałości o ich czystość.
Klient lubi wracać tam, gdzie jest profesjonalnie obsłużony Fot. LATEX OPONY
Zlewarko-wysysarka do oleju z misą zlewową MECLUBE Fot. WSOP
Organizacja autonomicznego w stosunku
do reszty warsztatu samoobsługowego
stanowiska do bezdotykowego mycia pojazdów, w którym to kierowca korzystając
odpłatnie (zwykle w granicach 10 złotych)
z w pełni profesjonalnego sprzętu ma możliwość wymycia swojego pojazdu to inwestycja obliczona na wydatek w przedziale
20-30 tys. zł. Właściciel pojazdu w zależności od wybranego programu mycia ma
do wyboru kilka różnych programów mycia
• mycie wstępne z podaniem z lancy detergentu ze zmiękczoną gorącą wodą
o ciśnieniu 15-35 barów;
• spłukiwanie gorącą wodą pod ciśnieniem 90-100 barów;
• podawanie wosku zmieszanego z gorącą wodą o ciśnieniu 15-35 barów;
• końcowe spłukiwanie wodą osmotyczną
o ciśnieniu 90-100 barów;
• mycie obręczy kół z detergentem
o zwiększonym stężeniu;
• mycie z wykorzystaniem dodatkowej
O wiele tańszym rozwiązaniem na świadczenie opisywanych usług jest powołanie
ręcznej myjni samochodowej. Nie licząc
stworzenia wymaganej przepisami infrastruktury zgodnej z wymogami ochrony
środowiska naturalnego do niezbędnych
kosztów należy dodać zakup myjki wysokociśnieniowej (najlepiej na gorącą wodę),
której koszt sięga paru tysięcy złotych.
Efektywność mycia auta przy użyciu takiej
myjki warunkujemy: użytymi środkami chemicznymi, siłą ścierającą zanieczyszczenia
oraz wartością ciśnienia strumienia wody.
Niezbędnym nabytkiem będzie też profesjonalny odkurzacz do czyszczenia wnętrz
pojazdów- ich zakup wyniesie w granicach
od 1 800 do 2 500 zł.
Opcji dodatkowego przychodu dla naszej
działalności pozostaje wiele – wszystko zależy od naszego podejścia biznesowego
i możliwości inwestycyjnych. Warto jednak
poszukiwać nowych dróg rozwoju naszego
warsztatu, ponieważ konkurencja i rynek
Istnieje wiele ścieżek rozwoju dla
warsztatów oponiarskich, chcących
poszerzyć zakres prowadzonej działalności. Czynniki, które mogą determinować ich wybór:
• zasoby finansowe
• możliwości lokalowe użytkowanego obiektu warsztatowego i okolicznej infrastruktury
• potencjalny popyt na wprowadzane usługi
• poziom wiedzy i umiejętności kadry pracowniczej
• charakter konkurencji funkcjonującej w okolicy
Tuleja wzmocniona TEDGUM
Czy warto montować wzmocnione konstrukcje?
W zawieszeniu każdego pojazdu znajduje się co najmniej kilka części, które musza zmieniać położenie względem siebie. Przemieszczenia te powinny odbywać się płynnie i bez luzów, mogących być
źródłem stuków. Tuleje metalowo-gumowe nie są trwałe i wiele
z zamontowanych w fabryce ulega uszkodzeniu jeszcze w okresie
gwarancyjnym. Producenci samochodów osobowych nie zawsze
przewidują, ze ich pojazdy będą użytkowane na drogach o niższych standardach, których, niestety, nie brakuje, co staje się z kolei źródłem stuków, a zarazem powoduje gorsze prowadzenie samochodu. Konstrukcja większości tulei wydaje się prosta, a jednak
potrafią się one znacznie różnić jakością. Tajemnica tkwi w technologii wykonania. Dział prototypów firmy TEDGUM stale ulepsza produkty i wprowadza nowe rozwiązania. Jednym z takich rozwiązań
są wzmocnione konstrukcje tulei metalowo-gumowych, które udało
się uzyskać dzięki optymalizacji mieszanki gumowej, zwiększeniu objętości gumy oraz zmodyfikowaniu konstrukcji wewnętrznej
tulei ze zwiększoną odpornością na przeciążenia. Dzięki takiemu
rozwiązaniu tuleje TEDGUM wyróżniają się znacznie zwiększonym
okresem użytkowania, ponadto poprawiają bezpieczeństwo oraz
Potwierdzeniem są badania wytrzymałości na rozciąganie oraz ściskanie tulei wahacza tylnego wzdłużnego do Opla Insignia. Wyniki
analizy wytrzymałościowej dla obciążeń równoległych i prostopadłych są: dla obciążeń równoległych do osi siła, której potrzebujemy, żeby odkształcić wewnętrzną cześć tulei względem zewnętrz-
nej na odległość 10 mm, wynosi dla oryginalnej tulei 237 kg, dla
tulei TEDGUM 521 kg. Dla obciążeń prostopadłych do osi siła, której potrzebujemy, żeby odkształcić wewnętrzną część tulei względem zewnętrznej na odległość 5 mm, dla oryginalnej tulei wynosi
560 kg, natomiast dla tulei TEDGUM 989 kg. Jak dowiodły badania, tuleja TEDGUM jest znacznie bardziej wytrzymała, co zapewnia jej dłuższą żywotność. Rozwiązanie to okazuje się dużo tańsze
niż wymienianie co sezon oryginalnego elementu. Dlatego radzimy
zastosować wzmocniony produkt marki TEDGUM o numerze referencyjnym 00506024.
Artykuł sponsorowany TEDGUM.
w mobilności
Jak wynika z raportu Continental Mobility
Study 2015 kierowcy kochają samochody!
Przy podejmowaniu decyzji o wyborze auta
kierują się przede wszystkim dostępnym
budżetem i emocjami, które wiążą się z prowadzeniem pojazdu. Ważne są również nowości technologiczne i innowacyjne rozwiązania, które czynią podróż jeszcze bardziej
komfortową i bezpieczną.
W ramach „Continental Mobility Study
2015” zbadano zachowania kierowców
w Niemczech i Stanach Zjednoczonych
w drugiej połowie 2014 r. Przeprowadzono
także badanie jakościowe we Francji, Japonii i Chinach. Analizę mobilności zrealizował instytut badań rynkowych i społecznych
Infas na zlecenie Continental. Na potrzeby
raportu przeprowadzono również rozmowy
z ekspertami w dziedzinie nauki i przemysłu
Brak własnego samochodu dla większości kierowców w Niemczech jest nie do
pomyślenia. Nawet pomimo zwiększonego natężenia ruchu, kierowcy wolą na co
dzień korzystać z własnych samochodów.
97 proc. respondentów uważa jazdę własnym samochodem za wygodne rozwiązanie, a 93 proc. lubi to. Bardzo niewiele
osób ma z tego powodu wyrzuty sumienia,
a tylko 7 proc. uważa to za nierozsądne.
To, czy ktoś woli posiadać samochód na
własność lub czerpie przyjemność z prowadzenia samochodu nie zależy od wieku
czy miejsca zamieszkania, a jedynie od
możliwości finansowych. Dla 85 proc. osób
w przedziale od 18 do 30 lat posiadanie samochodu na własność jest nadal pierwszą
opcją. Ponadto prawie połowa mieszkańAUTO SERVICE MANAGER
ców miast (46 proc.) przywiązuje wagę do
posiadania pojazdu, a większość (69 proc.)
lubi prowadzić, podobnie jak osoby mieszkające na wsi (66 proc).
„Przy podejmowaniu decyzji dotyczących
jazdy samochodem, to emocje wciąż grają
główna rolę. Zdecydowana większość badanych lubi prowadzić samochód i nie chce
rezygnować z jego codziennego użytkowania. Dlatego też w średniej perspektywie nie
spodziewamy się znacznego spadku liczby
samochodów wykorzystywanych indywidualnie” - komentuje dr Elmar Degenhart, prezes zarządu Continental.
Małe i średniej wielkości samochody są na
samym szczycie listy zakupów młodych
ludzi w Niemczech - wskazało je 51 proc.
osób z grupy od 18 do 30 lat, które wzięły
udział w badaniu. Jednakże, jeśli byłoby ich
na to stać, sprzedaż dużych samochodów
wzrosłaby. Jak wynika z badań, dużą popularnością wśród młodych kierowców cieszą się sedany (w przedziale od 18 do 25
lat: 21 proc./ w przedziale od 25 do 30 lat:
26 proc.), SUV-y (w przedziale od 18 do 25
lat: 13 proc./w przedziale od 25 do 30 lat:
19 proc.), i samochody sportowe (w przedziale od 18 do 25 lat: 21 proc./w przedziale od 25 do 30 lat: 16 proc.). Co ciekawe, wpływ aspektów środowiskowych
również nieznacznie spada. Tylko 35 proc.
osób z przedziału od 18 do 25 lat i 36 proc.
z przedziału od 25 do 30 lat twierdzi, że wybrałoby mniejszy model pojazdu ze względu na niższą emisję spalin. Nie jest więc zaskakujące, że dla większości respondentów
wizerunek samochodu ma duże znaczenie:
59 proc. w obu grupach wiekowych uważa,
że ważne jest posiadanie pojazdu, który
podoba się również innym.
- „Młodzi ludzie nie chcą mieć samochodu
posiadającego tylko podstawowe wyposażenie, ponieważ przywiązują wagę do dynamiki pojazdu, jego wizerunku i komfortu”
- podsumowuje Degenhart.
Głód nowinek
Kierowcy w Niemczech - w tym także starsi
- są otwarci na nowe technologie, a wielu
z nich korzysta z automatycznych funkcji
codziennie podczas jazdy. Ponad dwie
trzecie wszystkich kierowców (68 proc.)
chce korzystać z systemów automatycznego prowadzenia, w szczególności w stresujących lub monotonnych sytuacjach drogowych. Wielu kierowców wykazuje również
duże zainteresowanie inteligentnymi pojazdami oraz możliwością wysyłania, odbierania i przetwarzania informacji związanych
z sytuacją na drodze i stylem jazdy kierowcy.
Jak wynika z badania, większość kierowców oczekuje przede wszystkim lepszej
kontroli ruchu dzięki wymianie danych
(72 proc.), rejestracji danych zdarzeń (69
proc.) oraz harmonogramu czynności
związanych z obsługą pojazdu bazującego na danych uzyskiwanych w czasie
rzeczywistym (63 proc.). Usługi monitorowania nie są jednak mile widziane przez
kierowców. Jedynie 37 proc. respondentów chciałoby, by ich własny styl jazdy był
zapisywany lub monitorowany przez systemy wbudowane w samochód.
- „Ochrona danych zawsze była i pozostanie decydującym kryterium, jeśli chodzi
o wprowadzanie usług sieciowych przez
Continental. Strategia Automatycznego
Prowadzenia 2025 Continental uwzględnia ten wymóg” - komentuje Degenhart.
- „Cyfryzacja i automatyzacja stanowią
obecnie podstawę kompleksowego zarządzania informacjami dotyczącymi pojazdu
oraz odciążenia kierowców w kontekście
rosnącego natężenia ruchu drogowego.
W tym tkwi główny potencjał właściwego
przedefiniowania indywidualnej mobilności” - dodaje.
Artykuł prasowy Continental.
u producentów opon
Najnowsze dane opublikowane przez Europejskie Stowarzyszenie Producentów Opon
i Gumy (ETRMA) wykazały, że mimo różnic
w sprzedaży opon w ciągu całego roku,
podsumowanie roku okazało się pozytywne dla branży. Segment opon do samochodów osobowych wykazał niewielki, ale
jednak wzrost, po spadku w 2012 i stagnacji w 2013. Pierwsze półrocze 2014 roku
przyniosło spore ożywienie w branży oponiarskiej, niestety drugie półrocze było już
słabsze. Wyjątkiem był segment opon do
motocykli oraz samochodów ciężarowych
i autobusów, który od dwóch lat wykazuje
stabilny wzrost.
- Okazało się, że dane z początku 2014
roku wydawały się zbyt optymistyczne, ale
jednak podsumowanie roczne wykazało
pozytywną stabilizację – podsumowuje Fazilet Cinaralp, Sekretarz Generalna organizacji ETRMA.
Europejski rynek opon do samochodów
osobowych wykazał wzrost na poziomie
2%, 4% ciężarowych i autobusowych, 6%
motocyklowych i do skuterów, natomiast
spadek o 2% rolniczych w podsumowaniu
roku 2014 do 2013. Trochę inaczej sytuacja
wygląda w podsumowaniu ostatniego kwartału 2014 do odpowiednika w 2013. Tutaj
jedyny wzrost zanotował segment opon do
motocykli i skuterów o 2%, natomiast pozostałe kategorie tylko spadki – opony do samochodów osobowych o 9%, ciężarowych
o 2% oraz rolnicze o 11%.
Co łączy opony azjatyckie i opony klasy
premium? Wzrosty sprzedaży w 2014 roku.
Serwisy ogumienia zaobserwowały , iż właściciele małych i średnich firm w minionym
roku poszukiwali najtańszych opon, nawet
pomimo ich niekorzystnych wyników TCO,
czyli całkowitych kosztów użytkowania.
W firmach dużych, o lepszej płynności finansowej, wzrosły udziały opon premium.
W sumie na polskim rynku zyskały opony
chińskie i premium, a segment opon budżetowych stracił aż 17,6%.
Na tym tle wyniki w Polsce są jeszcze mniej
optymistyczne. Chociaż sezon letni zakończył się znaczącym wzrostem sprzedaży
w oponach letnich o 11,1 proc. w porównaniu do roku 2013. Jednak to jednoczesny
spadek sprzedaży opon zimowych aż o blisko 13 proc. położył się cieniem na wyniku
rocznym branży. Z 9,576 mln sztuk jest on
o 2 proc. mniejszy w stosunku do poprzedniego roku. Z kolei w oponach ciężarowych
spadek wynosił 8,1 proc.
- Po słabym roku poprzednim, także rok
2014 nie nastraja branży zbyt optymistycznie. Szczególnie wyraźny spadek jest po
stronie opon zimowych. Ta różnica jest
konsekwencją późnej i łagodnej zimy. Wielu kierowców ryzykując jazdę na zbyt twardym ogumieniu letnim, nie wymieniło opon
na te z miękką zimową mieszanką gumową
dającą więcej bezpieczeństwa już w temperaturze poniżej 7 st. C - mówi Piotr Sarnecki,
Dyrektor Generalny PZPO.
Systematycznie wzrasta sprzedaż kanałem
online, stąd znacznie większe wzrosty widoczne są w sprzedaży opon przez internet. Grupa OPONEO na wszystkich swoich
rynkach sprzedała 22% więcej opon niż
w roku 2013. Na polskim, głównym rynku
zbytu dla firmy, ilość sprzedanych opon
wzrosła o 15%. To dobry wynik biorąc pod
uwagę niekorzystne dla branży warunki
pogodowe. Wciąż najbardziej popularne
w Polsce są opony klasy ekonomicznej,
których sprzedaż wzrosła o 16%, jednak
zaledwie o 8 p.p. mniej mają w podziale
na klasy opony High performance, których
sprzedało się w ubiegłym roku o 11% więcej niż w 2013 roku. O 19% wzrosła sprzedaż opon klasy średniej, które w 2014 roku
były najrzadziej wybierane przez klientów
Oponeo.pl.
Poza polskim rynkiem, najwięcej opon Grupa OPONEO sprzedała w Wielkiej Brytanii
i we Włoszech, gdzie ilość sprzedanych
opon wzrosła odpowiednio o 55% i 72%.
Jednak największe wzrosty, ponad 200%, przyniosły w 2014 roku Irlandia i Holandia. Na wszystkich rynkach zagranicznych
wzrosła ilość sprzedanych opon osobowych, łącznie o 78%. W podziale na klasy
najbardziej wzrosła sprzedaż opon w klasie
średniej, aż o 81%. Jednak, podobnie jak
w Polsce, klasa ta ma najmniejszy udział
w sprzedaży opon ogółem. - Na rynkach
zagranicznych sprzedaliśmy najwięcej
opon klasy High performance, ich sprzedaż
wzrosła o 58%. Po opony z tej klasy najczęściej sięgali klienci Wielkiej Brytanii i Irlandii,
a najrzadziej klienci z Niemiec i Włoch - informuje Ernest Pujszo Koordynator e-commerce zagraniczne z Oponeo.pl.
Podsumowując ubiegły rok, wartym podkreślenia jest fakt, że kierowcy chętniej
wydają na opony coraz więcej wybierając
opony lepsze jakościowo tj. klasy średniej
Należy też pozytywnie ocenić wpływ sprzedaży internetowej ogumienia w sprzedaży
opon ogółem. Nawet ostatni kwartał, choć
najsłabszy, przyniósł wzrosty. Zgodnie
z prognozami dotyczącymi rozwoju e-commerce należy się spodziewać, że wartość
sprzedaży opon przez internet będzie wzrastać z roku na rok.
Polskiego Związku Przemysłu Oponiarskiego oraz Grupy OPONEO. Fot. OPONEO.
Czujniki MEMS ułatwią
W przyszłości czujniki MEMS firmy Bosch - zainstalowane w nawierzchni i w jeżdżących po niej samochodach – będą automatycznie identyfikować wolne miejsca parkingowe i przesyłać tę informację do sieci. Rozwiązanie bazujące na czujnikach i oprogramowaniu
Bosch zostało zaprezentowane po raz pierwszy na konferencji
Bosch ConnectedWorld w Berlinie w dniach17-18 lutego 2015.
Rozwiązanie pozwala tworzyć w czasie rzeczywistym plany dostępnych miejsc parkingowych za pomocą czujników bezprzewodowych zainstalowanych w nawierzchni. Czujniki rozpoznają, czy
miejsce parkingowe jest zajęte przez auto, czy nie, i prześlą tę informację do sieci. W przyszłości, nawet samochody przejeżdżające
obok dostępnych miejsc parkingowych będą w stanie przesłać taką
informację do sieci. Czujniki ultradźwiękowe montowane w wielu
nowoczesnych samochodach w ramach systemów wspomagania
parkowania będą identyfikować luki przy krawędzi chodnika. Przekazywanie informacji w czasie rzeczywistym na smartfony kierowców lub bezpośrednio do nawigacji samochodowych może skrócić
czas poszukiwania wolnego miejsca parkingowego.
„Dzięki tym rozwiązaniom Bosch pokazuje, w jaki sposób obecność
czujników i dostęp do internetu mogą uczynić codzienne życie wielu
ludzi znacznie łatwiejszym, nawet jeśli chodzi o parkowanie. Nasze
rozwiązanie oferuje kierowcom większy komfort i pozwala zaoszczędzić im czas” – zapewnia dr Dirk Hoheisel, członek zarządu Bosch,
odpowiedzialny za dział branżowy Automobil-Elektronik.
Bezprzewodowe czujniki zamontowane w jezdni są umieszczone
w sztywnej, półokrągłej obudowie z tworzywa sztucznego. Z wyglądu przypominają znaczniki używane do oznaczenia pasów ruchu na
drogach. Bezprzewodowy czujnik jest w stanie rozpoznać czy nad
nim jest zaparkowany samochód. Mały, energooszczędny nadajnik
radiowy w czujniku przesyła tę informację do odbiornika (działanie
podobne do domowego routera WiFi), który jest zdolny do gromadzenia danych z setek czujników. „Informacja o tym czy miejsce
jest zajęte czy nie, jest następnie przesyłana za pośrednictwem sieci do bazy danych. Program tworzy plan miejsc parkingowych na
danym obszarze praktycznie w czasie rzeczywistym. W zależności
od zastosowania, plan może dotyczyć parkingu, ulic lub centrum
miasta” – tłumaczy dr Rolf Nikodem, szef projektu Connected Parking Bosch.
Same czujniki mogą pozostać na miejscu przez kilka lat, ograniczając w ten sposób czas i koszty związane z wymianą baterii lub
ich samych. Utrzymanie zasilania przez tak długi czas jest możliwe
dzięki temu, że czujniki potrzebują bardzo mało energii do transmisji danych oraz dysponują zaawansowanym systemem zarządzania energią. Wyeliminowano skomplikowane i skłonne do awarii
okablowanie. „Projekt parkingów w sieci pokazuje, w jaki sposób
Bosch będzie aktywnie kształtować cyberprzestrzeń. Sensory, software i serwis – to jest nasz program „3S” dla biznesu związanego
z siecią. Za pomocą czujników rejestrujemy to co dzieje się dookoła,
używając oprogramowania konwertujemy informacje w potrzebne
nam dane, a świadczona w ten sposób usługa przynosi użytkownikom wymierne korzyści” - wyjaśnia Dirk Hoheisel.
Innym rozwiązaniem opracowanym przez firmę Bosch jest możliwość rozpoznawania przez samochody mijanych miejsc parkingowych. „Wiele samochodów już jest wyposażonych w funkcję
wspomagania parkowania, co oznacza, że są one wyposażone
w ultradźwiękowe czujniki Boscha” - mówi Nikodem. „W trakcie jazdy czujniki te identyfikują wolne przestrzenie między samochodami
zaparkowanymi wzdłuż ulicy. Dzięki dostępowi do internetu informacje te mogą być przekazywane do bazy danych z dużą szybkością”.
Tam w powiązaniu z cyfrową mapą ulic powstaje jeden plan, który
pokazuje aktualnie wolne miejsca. Im więcej samochodów będzie
uczestniczyć w tym systemie, tym bardziej szczegółowy i aktualny
będzie plan miejsc parkingowych.
Czujniki MEMS (czujniki mikromechaniczne) są niezbędnym elementem świata zintegrowanego za pośrednictwem
sieci internetowej. Mierzące zaledwie kilka milimetrów elementy kryją w sobie mikroskopijnej wielkości struktury wykonane z krzemu. Przy pomocy tych struktur mierzą przyspieszenie, ciśnienie powietrza, pole magnetyczne ziemi,
szmery, ruch obrotowy, temperaturę i wilgotność oraz jakość powietrza. Czujniki są wyposażone w energooszczędne złącze bezprzewodowe oraz baterię, dzięki czemu także
przedmioty bez sterowania elektronicznego, np. drzwi lub
okna, mogą „badać“ swoje otoczenie, stając się częścią Internetu rzeczy. Bosch jest światowym liderem w technologii
czujników MEMS i od czasu rozpoczęcia ich produkcji 20
lat temu wyprodukował już blisko pięć miliardów czujników.
Narzekanie na dziurawe i nierówne drogi, które w mniemaniu krajowych kierowców niszczą zawieszenie samochodu to standard słyszany z ust Klientów w naszych warsztatach. Niestety jest także druga strona medalu - kierowcy sami
przyczyniają się do szybszego zużycia jego elementów. Przedstawiciele firmy
BILSTEIN namawiają, by przy każdej nadarzającej się okazji zachęcać odwiedzających serwis do kontroli stanu technicznego amortyzatorów.
Bezspornym faktem jest, że w dłuższej perspektywie zły stan nawierzchni drogi odbije
się negatywnie na właściwościach jezdnych
samochodu. Trudno jednak będzie znaleźć
kierowcę, który z pełną świadomością czy
nawet premedytacją przejeżdża swoim samochodem przez dziury w jezdni. Jeśli takie
przeszkody pojawią się na naszej drodze
zawsze będziemy starali się je ominąć lub
zwolnić na tyle, by nie odczuło tego zawieszenie auta.
Zupełnie inaczej postrzegamy przejazd
przez progi zwalniające czy podjeżdżanie
pod krawężniki. W obu przypadkach ich
kształt, wyprofilowanie i wysokość bywają
różne. Wielu kierowców pokonuje je zbyt
dynamicznie, a całe obciążenie przenoszone jest na układ zawieszenia. Właśnie w tym
momencie najczęściej dochodzi do uszkodzenia jego elementów, szczególnie tłumiących siłę najazdu i zjazdu amortyzatorów.
Czy w ogóle kontrolujemy ich stopień zużyAUTO SERVICE MANAGER
cia? Zapewne nie, bo wiemy, że jakiś tam
sprawdzian wykona diagnosta podczas
obowiązkowego przeglądu technicznego.
Jednak jego zakres - co prawda określony
przepisami - daleki jest od ideału. Ale możemy przy okazji przeglądu zaproponować
(odpłatnie) rozszerzone sprawdzenie układu zawieszenia. Według specjalistów z firmy
BILSTEIN powinno się to czynić nie rzadziej
niż co 20 tysięcy kilometrów, ale wskazują
oni, że na amortyzatory warto rzucić okiem
za każdym razem, gdy tylko trafia się ku
temu sposobność, bowiem nawet przy pobieżnej kontroli można wykryć pojawienie
się wycieków czy uszkodzenie osłon lub
mocowań.
Inną okazją jest sezonowa zmiana opon.
Rainer Popiol, szef działu szkoleń w firmie
BILSTEIN, radzi: „Kierowcy powinni skontrolować stan amortyzatorów przy okazji zmiany opon zimowych na letnie, jednocześnie
pracownicy serwisów powinni informować
swoich klientów o wszelkich zauważonych
nieprawidłowościach”. Wycieki oleju i ogniska rdzy są wyraźnym sygnałem do jak
najszybszego działania. Efekt tego nietrudno zauważyć, bo słabsze tłumienie zmniejsza komfort jazdy. Znacznie obniża też jej
bezpieczeństwo, gdyż niesprawne (zużyte,
uszkodzone) amortyzatory powodują gorszy kontakt kół z drogą, co skutkuje wydłużoną drogą hamowania a nawet zakłóceniami w pracy elektronicznych układów
stabilizacji toru jazdy. W dłuższej perspektywie trzeba się też spodziewać przyspieszonego zużycia bieżnika opon oraz końcówek
drążków i mocowania wahaczy. Spoglądając na bieżnik opon zauważymy nierównomierne zużycie, co może być oznaką uszkodzonych amortyzatorów. Choć tegoroczna
zima nie była specjalnie ciężka, piasek i sól
na drogi były jednak sypane, a zdecydowanie nie służy to amortyzatorom. Nie służą
im oczywiście również wszelkie dziury i wyrwy w nawierzchni, tymczasem szczególnie
chętnie pojawiają się one, gdy temperatura
oscyluje wokół zera, gdyż woda co i rusz
zamienia się wtedy w lód (i odwrotnie), co
skutkuje rozsadzaniem asfaltu. Wszystko
to razem sprzyja natomiast awariom amortyzatorów, zarówno wynikającym z korozji,
bardzo dużych przeciążeń, jak i uszkodzenia lub zużycia uszczelnień (zewnętrznych
i wewnętrznych). Nierzadko więc właśnie
w trakcie zimy lub niedługo po jej zakończeniu skuteczność tłumienia drgań przez
amortyzatory istotnie spada.
Zużyte amortyzatory dadzą nam się we znaki także podczas codziennej jazdy. Nadwozie auta zaczyna podskakiwać, kołysać,
wibrować czy ślizgać się na zakrętach.
Negatywnie wpływa to na komfort, działanie systemów elektronicznych (m.in. ABS,
ESP), trakcję a w konsekwencji na bezpieczeństwo na drodze. Według raportu Dekry z 2014 roku, w co piątym wypadku na
niemieckich drogach, do którego doszło ze
względu na zły stan techniczny pojazdu, zawiniło zawieszenie. Podstawowe rady: sprawdzajmy stan techniczny amortyzatorów co 20 tys. kilometrów,
a gdy dojdzie do konieczności ich wymiany
amortyzatorów (tak jak i wielu innych elementów zawieszenia) wykonujmy je parami, jednocześnie po jednej i drugiej stronie
danej osi. Stąd właśnie wielu producentów
oferuje amortyzatory wyłącznie w kompletach po dwie sztuki.
Telematyczna wpadka BMW
ADAC ujawnił lukę w systemach Connected
Drive BMW. Przez niedoskonałość systemu
złodzieje mogli włamywać się do samochodów, a nawet wykradać dane pokładowe
bez zostawiania śladów.
Problem mógł dotyczyć ponad 2,2 miliona samochodów BMW, Mini i Rolls Royce na świecie, z czego ponad 400 tysięcy
w samych Niemczech. BMW zapewnia, że
rozwiązano ten problem wraz z końcem
stycznia bieżącego roku. Usterka została
naprawiona zdalnie, kierowcy nie dostali
wezwania na akcję serwisową. No chyba,
że czyjeś auto przez dłuższy czas nie miało dostępu do sieci, stojąc np. w parkingu
podziemnym - w tej sytuacji właściciel może
upewnić się, czy jego auto zaktualizowało
się, dzwoniąc pod numer infolinii.
Technologia telematyczna umożliwiająca
zdalną łączność z pojazdem to rozwiązanie
przełomowe, niosące wiele korzyści zarówno konsumentom, jak i przedsiębiorcom.
System eCall, który pozwoli na automatyczne wezwanie pomocy w sytuacji wypadku,
Z drugiej jednak strony telematyka może
przyczynić się do zachwiania równowagi
konkurencyjnej na rynku motoryzacyjnym.
Obecnie obowiązujące unijne regulacje
w praktyce dają producentom samochodów monopolistyczne prawo wyboru podmiotów, które uzyskają możliwość zdalnego
dostępu (online w czasie rzeczywistym) do
danych pokładowych pojazdów, oczywiście
na warunkach określonych przez ich producentów. Tym samym mogą oni decydować
o zakresie usług oferowanych konsumentom przez niezależne podmioty.
Przypomnijmy, że jednym z argumentów producentów samochodów, przemawiającym
za tym, aby systemy telematyczne w nowych
samochodach nie były otwarte (czyli dostępne) dla niezależnych operatorów miała być
troska o bezpieczeństwo danych. Jak jednak
pokazuje przykład BMW, zamknięcie systemów takiej gwarancji nie daje.
- Organizacja FIGIEFA reprezentująca przedstawicieli niezależnego segmentu rynku
motoryzacyjnego oraz wspierające ją organizacje wypracowały koncepcję otwartej
i bezpiecznej platformy umożliwiającej kierowcom wybór - komu i na jakich warunkach
będą dostarczane dane pokładowe pojazdu.
Będzie ona również zachowywać najwyższe
i aktualizowane standardy gwarantujące bezpieczeństwo wymiany danych - mówi Alfred
Franke, członek zarządu FIGIEFA oraz prezes Stowarzyszenia Dystrybutorów i Producentów Części Motoryzacyjnych.
Czy ujawniona wpadka producenta samochodu związana z telematyką będzie wystarczającym argumentem do zmiany regulacji prawnych na takie, które zagwarantują
w przyszłości wolną konkurencję na rynku
System elektrycznego wspomagania
kolumny kierowniczej
Firma TRW poinformowała, że jej trzecia
generacja technologii elektrycznego wspomagania kolumny kierowniczej (EPS) trafiła
do dwóch popularnych płyt podłogowych,
dzięki czemu możliwa jest jej instalacja na
wyposażeniu następujących samochodów
- w Europie - VW Polo, Up i e-Up, Audi S1,
Skoda Rapide, Space Back, Fabia i Citigo
oraz FIAT 500L – a w Chinach - GAC FIAT
Viaggio. Szacuje się, że łączna ilość systemów EPS instalowanych rocznie w ww. modelach przekroczy milion egzemplarzy.
Trzecia generacja EPS CD oparta została
na modułowej i skalowalnej architekturze co
pozwala na większą swobodę projektowania przestrzeni pod kątem innych zastosowań, jak również przyczynia się do obniżenia kosztów związanych z wymianą części
po upływie okresu eksploatacji.
„Trzecia generacja naszej technologii EPS
jest dostosowana do strategii naszych
klientów dążących do stosowania coraz
większej liczby technologii modułowych na
płytach podłogowych pojazdów na całym
świecie. Prawdziwa wartość tych produktów
leży w ich budowie, która eliminuje konieczność instalacji dodatkowych sterowanych
elektronicznie podzespołów oraz możliwości ich montażu bez konieczności wprowadzania wielu zmian w konstrukcji samego
pojazdu. Korzyści dla naszych klientów to
krótszy czas wprowadzania produktów na
rynek i możliwość częstszego ponownego
wykorzystania części. Modułowa konstrukcja pomaga nam również w łatwy sposób
dostosować ofertę do wielu wymogów regionalnych i potrzeb różnych klientów na całym świecie”, powiedział Dirk Kesselgruber,
wiceprezes działu inżynierii w TRW.
TRW oferuje dwa typy systemu EPS, pokrywając szeroki zakres pojazdów. Oba rozwiązania powodują znaczne zużycie energii
jedynie wtedy, gdy potrzebna jest aktywacja
Pierwszym z nich jest jednostka napędowa
kolumny zamontowana na kolumnie kierownicy wewnątrz przedziału pasażerskiego. Drugie to napęd pasowy, w którym siła
wspomagania przekazywana jest na listwę
zębatą za pomocą pasa i mechanizmu z nakrętką kulową.
„Wprowadzając na rynek nowy system
wspomagania kolumny kierowniczej EPS,
TRW oferuje producentom pojazdów korzy-
ści związane z redukcją kosztów i ochroną
środowiska”, mówi Kesselgruber. „Technologia ta przyczynia się do oszczędności
paliwa na poziomie 0,3-0,4l/100 km, co
oznacza redukcję emisji dwutlenku węgla
do atmosfery o 7-8g/km w porównaniu do
tradycyjnych hydraulicznych systemów
wspomagania”.
Filtr podrobiony - uszkodzenie
oryginalne. Ostrzeżenie MAHLE
Coraz częściej warsztaty i kierowcy samochodów są konfrontowani z poważnym uszkodzeniem silnika. Przyczyną jest często montaż filtra oleju, który na
skutek braku drobnego detalu nie działa w sposób właściwy.
do miski olejowej. Całkowite opróżnienie
jest bardzo ważne, gdyż:
- zapobiega ono wydostawaniu się ewentualnie pozostałego oleju z obudowy podczas montażu nowego filtra.
- ponadto zapewnia ono możliwie całkowitą wymianę zużytego oleju na nowy.
Nowy oryginalny filtr jest również wyposażony w trzonek z uszczelką. Dzięki
temu podczas montażu następuje całkowite zamknięcie otworu powrotnego,
a cały olej silnikowy jest tłoczony przez
papier filtracyjny i przy tym czyszczony zgodnie z oczekiwaniami.
Opatentowany trzonek wkładu filtra
oleju MAHLE z pierścieniem uszczelniającym o przekroju okrągłym.
Na dolnej tarczy elementu filtracyjnego (prezentowany filtr oleju: OX 171/2D) zamontowany jest czarny trzpień z tworzywa sztucznego z o-ringiem. Jest on znany w branży
jako trzonek MAHLE. W zamontowanym
stanie trzonek pasuje dokładnie do otworu
w obudowie filtra i uszczelnia go.
Montaż: Naprowadzony tor
U dołu obudowy filtra znajduje się spiralna prowadnica, podobnie jak w przypadku
zjeżdżalni w aquaparku. Podczas dokręcania pokrywy trzonek zsuwa się po tej prowadnicy idealnie do otworu w obudowie,
gdzie zostaje zaryglowany i zamyka go.
Podróbka z wypustem co prawda nie
narusza patentu MAHLE, lecz powoduje ewentualne zniszczenie zaworu
obejściowego w silniku! Fot. MAHLE
Automatyczne opróżnianie oleju
wa sztucznego może niebezpiecznie zbliżyć
się do zaworu obejściowego w obudowie
albo nawet go uszkodzić i unieruchomić.
Oznacza to, że zawór obejściowy, który powinien otwierać się tylko chwilowo w określonych sytuacjach pozostaje ciągle otwarty,
pozwalając na ciągłe krążenie niefiltrowanego oleju w silniku (bez zauważenia tego faktu
przez użytkownika). Nieuniknionym następstwem jest nawet zatarcie silnika.
Podczas odkręcania pokrywy przy wymianie filtra trzonek jest wyciągany z otworu
i otwiera go w obudowie filtra, co pozwala
na spłynięcie pozostałości oleju z obudowy
Widok szczegółowy uszkodzonego
w konsekwencji zaworu obejściowego. Fot. MAHLE
Opatentowany i wyrafinowany: widok
trzonka na spiralnej drodze do otworu odpływowego w obudowie.
z tworzywa sztucznego. Ten wypust może
stać się niszczącą bronią i przy wkręcaniu pokrywy zakleszczyć się w obudowie.
Uniemożliwia to obracanie wkładu filtra.
Z fatalnym następstwem: trzonek nie może
poruszać się w prowadnicy, a mechanik
nie ma już pomocy i musi dokładnie trafić
kołkiem do otworu, co jest bardzo trudne.
Dodatkowy problem: ostry wypust z tworzy-
Kopie z niszczycielskim wypustem
Aby nie naruszyć istniejących patentów
MAHLE, inni producenci skopiowali co
prawda wkład filtra, jednakże na dolnej tarczy elementu filtracyjnego umieścili wypust
Ostrzeżenie: Problemy z ciśnieniem oleju
Przy pewnej dozie szczęścia trzonek nie
zatka dokładnie otworu powrotnego. Wtedy
pojawiają się widoczne problemy z ciśnieniem oleju, które dostarczają uważnemu
warsztatowi informacji o błędach montażowych przed uszkodzeniem silnika.
Sprzęt do zadań specjalnychopalarki i dmuchawy powietrza
Nowa technologia, design i innowacyjne rozwiązania konstrukcyjne to zalety
nowych modeli opalarek oznaczonych symbolami HL i HG oferowanych przez
firmę Steinel. Urządzenia te mogą być wykorzystywane do prac remontowych
i budowlanych, w przemyśle oraz podczas hobbystycznego majsterkowania.
Opalarka HL1920 E marki Steinel będzie niezwykle przydatna podczas
naprawy plastikowych elementów
nadwozia oraz wnętrza samochodu,
Wśród opalarek manualnych na szczególną uwagę zasługuje model HL1920 E. Moc
urządzenia to 2000 W, co pozwala uzyskać temperaturę do 600 st. C i wydatek
gorącego powietrza na poziomie do 500 l/
min. Ustawienie odpowiedniej temperatury
umożliwia pokrętło. Opalarka ma niewielkie
wymiary i waży zaledwie 1100 g. Żywotność
silnika tego urządzenia wynosi aż 600 godzin i jest ona większa o 20% niż w modelu
HL1910 E. Obudowa opalarki HL1920 E posiada hak do powieszenia oraz podstawkę
umożliwiającą ustawienie narzędzia w pionie. Długość przewodu zasilającego wynosi
2,20 m i pozwala na swobodną pracę nawet w miejscu oddalonym od źródła prądu.
Niezwykle przydatnym dodatkiem jest miernik temperatury HL Scan, który można zamontować w górnej części obudowy. Warto
podkreślić, że miernik ma osobne zasilanie
(bateria). Podczas pracy urządzenie precyzyjnie wskazuje temperaturę materiału, który
poddawany jest obróbce. Produkt posiada
dodatkowo zabezpieczenie przed przegrzaniem, a także opcjonalnie filtr przeciwpyłowy. Opalarka HL1920 E dedykowana jest
m.in. do naprawy plastikowych elementów
na przykład w nadwoziu lub wnętrzu samochodów. Doskonale sprawdzi się przy
zgrzewania folii, lutowania rur czy usuwania
starych powłok malarskich. Przydatna jest
podczas zadań, gdzie potrzebny jest strumień gorącego powietrza.
Opalarka HG2620 E LCD marki Steinel z miernikiem temperatury HL Scan, fot. LŁ
Specjalistyczne opalarki z wyświetlaczem
ciekłokrystalicznym oraz precyzyjną regulacją temperatury pozwalają pracować
w zakresie od 50 st. C nawet do 700 st. C.
Modele te zapewniają płynne sterowanie
temperaturą z dokładnością do 10 st. C.
Opalarki wyposażone są w wysokowydajne
silniki o mocy do 2300 W, które pozwalają
na pracę w różnych warunkach. Najbardziej
Opalarka HL1920 E marki Steinel
z miernikiem temperatury HL Scan,
zaawansowanym modelem jest opalarka
HG2620 E LCD. Urządzenie to gwarantuje dokładne ustawienie temperatury pracy
za pomocą intuicyjnego przycisku. Cyfrowe sterowanie umożliwia ustawienie temperatury w zakresie od 50 st. C do 700 st.
C. Równie istotna jest regulacja przepływu
powietrza od 150 do nawet 600 l/min. Opalarka ta posiada wbudowany filtr przeciwpyłowy, który umożliwia pracę w zakurzonych
pomieszczeniach. Dodatkowe bezpieczeństwo podczas pracy gwarantuje rękaw wykonany ze stopów magnezowych. Bezszczotkowy silnik elektryczny, element grzejny
i wszystkie pozostałe podzespoły, których
moc wynosi 2300 W odpowiadają z kolei
za żywotność urządzenia i jego prawidłowe
funkcjonowanie. Podobnie, jak w przypadku
niektórych manualnych opalarek, tak i modele z wyświetlaczem LCD można doposażyć w profesjonalny miernik temperatury HL
Scan, który pozwoli dokładnie określić temperaturę surowców podczas zgrzewania.
Przydatne dodatki ułatwiające zgrzewanie
różnych tworzyw to dysza płaska, redukcyjna lub zgrzewcza z prowadnicą. Ta ostatnia
umożliwia łączenie tworzyw sztucznych za
pomocą spoiwa. Jak zapewnia dystrybutor
opalarki z wyświetlaczem LCD marki Steinel
objęte są 3-letnią gwarancją producenta.
Shell Helix „Produktem Optymalnym”
Oleje silnikowe Shell Helix otrzymały certyfikat „Produkt Optymalny” w plebiscycie „Price Quality”, w kategorii Motoryzacja – samochody, części, eksploatacja – oleje silnikowe. To już trzecia, po Laurze Konsumenta i Innowacji Roku,
nagroda przyznana w styczniu 2015 roku olejom Shell Helix.
Celem ogólnopolskiego plebiscytu „Price
Quality” jest wyłonienie produktów, których
jakość idzie w parze z ceną, a ich wzajemny
stosunek do siebie jest wprost proporcjonalny. Certyfikat jest przyznawany wyłącznie
produktom wartym swojej ceny, które zyskały
uznanie konsumentów w wiarygodnym ogólnopolskim badaniu rynku przeprowadzanym
„Otrzymany certyfikat Price Quality jest potwierdzeniem, że zakup oleju Shell Helix to
mądra decyzja, bo kupujemy produkt warty
swojej ceny. Mamy nadzieję, że ten certyfikat
ułatwi konsumentom wybór odpowiedniego
oleju silnikowego.” - powiedział Łukasz Radzymiński, Dyrektor Sprzedaży Shell Polska
Warto zaznaczyć, że oleje silnikowe Shell Helix Ultra Professional, oparte na Technologii
Shell PurePlus, zostały także wyróżnione godłem „Laur Konsumenta” w kategorii „Odkrycie Roku 2014”, w ogólnopolskim plebiscycie
popularności produktów i usług. Ponadto
Technologia Shell PurePlus otrzymała także
tytuł „Innowacja Roku 2014”, który potwierdza nowatorskie podejście Shell i szeroki wachlarz korzyści wynikających z zastosowania
tej technologii w produkcji olejów silnikowych.
Ogólnopolski plebiscyt jest organizowany
przez Centrum Badań Rynkowych i Konsumenckich OptimaRates.com, który w gronie
ekspertów skupia handlowców, producentów, ekonomistów, architektów oraz inżynierów budownictwa.
Materiał prasowy Shell.
Technologia Shell PurePlus Innowacją 2014 roku!
Technologia Shell PurePlus otrzymała tytuł Innowacji Roku 2014 w konkursie
organizowanym przez Forum Biznesu. Kapituła konkursu doceniła nowatorskie
podejście Shell oraz użyteczność i szeroki wachlarz korzyści wynikających z zastosowania tej technologii w produkcji olejów silnikowych.
Celem Konkursu Innowacja Roku 2014 jest
promocja nowoczesnych i przełomowych
rozwiązań, projektów oraz technologii, które
rozwijają i doskonalą dany rynek. Projekt jest
realizowany pod patronatem Wydziału Nauk
Technicznych Polskiej Akademii Nauk oraz
Fundacji Centrum Innowacji FIRE.
„Wprowadzenie Technologii Shell PurePlus
na rynek, to jedno z najważniejszych wyda-
rzeń w branży środków smarnych w minionym roku. Tytuł Innowacja 2014, to kolejne
wyróżnienie, które potwierdza pozycję Shell,
jako lidera innowacji i dostawcy rozwiązań
dla najbardziej wymagających klientów. Cieszymy się, że nasza praca została doceniona
również przez świat biznesu i nauki” – powiedział Łukasz Radzymiński, Dyrektor Sprzedaży Shell Polska Sp. z o.o.
Rewolucyjna Technologia Shell PurePlus
opiera się na procesie syntezy gazu ziemnego w ciecz (gas-to-liquid) i pozwala na
otrzymanie krystalicznie czystej, syntetycznej
bazy olejowej, która stanowi
od 75 do 90 procent zawartości oleju silnikowego. Środki smarne Shell Helix oparte na
olejach bazowych wytwarzanych w Technologii Shell PurePlus są pozbawione praktycznie wszelkich zanieczyszczeń znajdujących
się w ropie naftowej, co pozwala utrzymać
najwyższe parametry eksploatacyjne silnika.
Nowa technologia pozwoliła Shell na rozwój kolejnej generacji olejów silnikowych.
Na jej podstawie została opracowana gama
najnowocześniejszych na świecie, w pełni
syntetycznych olejów Shell Helix Ultra, które gwarantują optymalną czystość silnika,
gdyż żaden inny olej silnikowy nie zapewni
czystości silnika w stopniu tak zbliżonym do
Było to możliwe dzięki ogromnym nakładom
pracy i środków ekspertów Shell na opracowanie tej technologii, która zmieniła podejście do środków smarnych. Shell posiada 75
w dziedzinie badań nad środkami smarnymi. 200 specjalistów skupionych w 6 laboratoriach Shell na świecie, stale pracuje nad
opracowaniem nowych, innowacyjnych rozwiązań w dziedzinie aktywnego oczyszczania i ochrony silników.
Shell PurePlus, zostały także wyróżnione godłem „Laur Konsumenta” w kategorii „Odkrycie Roku 2014”,
w ogólnopolskim plebiscycie popularności
Hella po raz kolejny świeci
Koncern po raz kolejny podpowiada, jak prawidłowo przygotować
się do jazdy i poprawnie używać świateł samochodowych, aby
nie stwarzać zagrożenia dla siebie oraz innych uczestników ruchu
Akcja społeczna „Świecimy przykładem na drodze” ma na celu
zwrócenie uwagi na błędne przyzwyczajenia, takie jak jazda na pamięć, czy nieodpowiednie dostosowanie prędkości do mocy reflektorów oświetlających drogę.
- Wciąż bagatelizowanym problemem jest schematyczne i intuicyjne działanie kierowców, którzy nie pamiętają o sprawdzeniu oświetlenia pojazdu. Jednakże wiemy, że rozpoczęta przez nas w sierpniu 2014 roku akcja edukacyjna „Świecimy przykładem na drodze”
ma szansę zmienić na stałe ich nawyki poprzez informowanie, jak
ważna jest dbałość o dobre reflektory samochodowe – mówi Monika Maciejewska, dyrektor działu marketingu Hella Polska.
W swojej kampanii Hella przypomina, że jazda z przepalonym reflektorem to stwarzanie zagrożenia zarówno dla siebie, jak i innych
poruszających się po jezdni. Warto zatem mieć w aucie zapasowe
żarówki oraz instrukcję informującą, jak je wymienić.
- Propagujemy odpowiedzialność i kulturę jazdy. Chcemy, aby
każdy czuł się bezpiecznie na drodze i wiedział, że warto sygnalizować innym kierowcom przepalenie żarówki, czy niesprawne
oświetlenie - dodaje Monika
Hella Polska planuje także drugą edycję akcji edukacyjnej dla
szkół „Świecimy przykładem”.
Więcej informacji można znaleźć na Facebooku pod adresem: https://www.facebook.
com/hella.swiecimy.przykladem
Szafa Olejowa LIQUI MOLY
Porozstawiane kanistry i beczki z olejami mogą przeszkadzać
w codziennej pracy mechanikom samochodowym. W lepszej organizacji stanowiska pomoże Szafa Olejowa.
Szafa LIQUI MOLY ma 210 cm wysokości, 95 cm szerokości i 55
cm głębokości. Wewnątrz znajdują się dwie półki przeznaczone do
ustawienia 8 kanistrów po 20 litrów i miejsce dla 2 beczek po 60 litrów. Każde opakowanie posiada własny, zdejmowany dystrybutor
(kranik lub pompkę). W oznaczeniu ich zawartości pomoże zestaw
naklejek informacyjnych.
W drzwiach znalazło się miejsce na katalogi - zarówno produktów,
jak i „ściągi” doboru oleju do konkretnego modelu samochodu
osobowego lub ciężarowego.
Podłoga szafy pełni rolę wanny ociekowej, z której w łatwy sposób
można usunąć wszelkie zanieczyszczenia i resztki olejów. Całość
wykonana jest z malowanej proszkowo stali, co pozwala na jej bezpieczne mycie nawet detergentem. Dostęp do środka blokowany
jest tradycyjnym kluczem.
Zakup szafy za złotówkę (+VAT) wiąże się z zamówieniem produktów LIQUI MOLY o wartości co najmniej 7500 zł netto, w tym
8 kanistrów po 20 litrów i 2 beczek po 60 litrów. Należy też - co
zrozumiałe - złożyć deklarację o przechowywaniu w niej wyłącznie
produktów LIQUI MOLY.
System do kalibracji kamer
CSC-Tool firmy Hella Gutmann
to kompletny, uniwersalny system do kalibracji systemów
asystenta kierowcy. Opcjonalne moduły umożliwiają przeprowadzenie kalibracji różnych systemów. W połączeniu
z urządzeniem diagnostycznym
HGS można w ten sposób skalibrować np. przednią kamerę
asystenta utrzymania pasa ruchu, czujnik radarowy systemu
lub kamerę adaptacyjnego systemu oświetlenia. CSC-Tool może
być obsługiwane tylko w połączeniu z urządzeniem diagnostycznym
firmy HGS. Urządzenia diagnostyczne innych producentów nie są
• uniwersalność (obsługa pojazdów różnych producentów),
• łatwa obsługa (nie jest wymagana spejalna wiedza z zakresu
pomiaru geometrii),
• wielofunkcyjność (możliwość łączenia z przyrządami diagnostycznymi firmy Hella Gutmann),
• nie ma potrzeby nabywania dodatkowego wyposażenia, w tym
wypoziomowanej posadzki warsztatowej czy podnośnika,
• możliwość sporządzenia oficjalnej dokumentacji (wydruk z datą
i godziną).
Dostawa obejmuje: ramę podstawową z wózkiem przesuwnym,
belkę pomiarową z 2 modułami luster z osłoną, 2 x HD-10 EasyTouch (z uchwytem ściennym), tablicę kalibracyjną do kamery VAG
oraz Mercedes, instrukcję obsługi.
Zestaw naprawczy do tłumików
MIPA to wysokiej jakości zestaw naprawczy do tłumików. Oferowany wyłącznie katalogu firmy Pro-West Sp. z.o.o to produkt do
naprawy ubytków i uszkodzeń tłumików, sprzedawany w zestawie
z tkaniną z włókna szklanego. Produkt ma konsystencję pasty,
co zapewnia bezproblemową aplikację i doskonałe uszczelnianie
ubytków a jego ogromną zaletą, poza skutecznością, jest krótki
czas schnięcia, dzięki czemu naprawę można wykonać szybko
i bezproblemowo. Produkt bezazbestowy o kolorze szarym (zbliżonym do Pantone 431).
Aplikacja polega na:
• usunięciu rdzy i smarów i oczyszczeniu obszaru, który ma być
naprawiany;
• zaaplikowaniu pasty naprawczej do ubytków i uszkodzeń, pokrywając także otaczający je obszar a następnie rozsmarowaniu
pasty pędzlem lub mokrą ręką (koniecznie w rękawiczkach!).
• Do większych ubytków i uszkodzeń, w celu wzmocnienia , należy użyć dołączonej tkaniny z włókna szklanego .
• Utwardzenie: doprowadzenie systemu wydechowego na biegu
jałowym do temperatury roboczej (5-10 minut).
Shining Cocpit Spray
Shining Cocpit Spray polskiej firmy Dr.Marcus to nowy środek do
pielęgnacji i odświeżania deski rozdzielczej auta wykonanej z tworzywa oraz innych plastikowych elementów wnętrza. Zapewnia długotrwały efekt świeżości i czystości. Chroni także przed promieniami UV, zapobiegając starzeniu się elementów plastikowych.
Preparat przywraca głębię i intensywność koloru samochodowych
tworzyw. Regularne stosowanie Shining Cocpit Spray zapobiega
ponownemu zabrudzeniu sprawiając, że efekt czyszczenia jest długotrwały. Działa także antystatycznie. Zawarte w preparacie naturalne perfumy zapewniają plastikom
przyjemny zapach. Nadaje czyszczonym elementom efekt półmatowej powierzchni.
Produkt został wyprodukowany
w Polsce w oparciu o szwajcarską
technologię. Jest dostępny w wersjach zapachowych: black, lemon,
ocean i vanilla. Do kupienia w poręcznym sprayu o pojemności 750
ml i mniejszym 500 ml.
Nowa gama produktów w ofercie LED firmy OSRAM to przeznaczone do motoryzacji lampy robocze Road-Teq. Są one polecane
do używania w takich pojazdach jak quady, maszyny budowlane,
pojazdy rolnicze, ratownicze, komunalne, magazynowe czy wózki
widłowe. Można je stosować w instalacjach o napięciu od 10 do
30 V, a trwałość jest szacowana na 30 000 godzin. Lampy te są
niezwykle odporne na kurz i wodę (klasa ochrony to IP-67), a także
temperatury – bez problemu wytrzymują zarówno -40°C, jak i 85°C.
Gama obejmuje trzy lampy – WL18W, WL27W i WL72W. Pierwsza
to okrągła lampa, zbudowana w oparciu o sześć diod OSRAM
o mocy 3 W każda. Strumień świetlny lampy WL18W wynosi 822
lm. Druga z lamp (WL27W), w kwadratowej obudowie jest wyposażona w 9 diod o mocy 3 W każda. Jej strumień świetlny to aż 1909
lm. Jeszcze lepsze parametry ma lampa WL72W. W belkowej obudowie (345x88x80 mm) zmieściły się aż 24 diody, których łączna
moc to 72 W. Strumień świetlny to 3016 lumenów. Wszystkie lampy
świecą światłem o temperaturze barwowej 6000 K, które zapewnia
dobry kontrast i – co za tym idzie – także bezpieczeństwo pracy
Diody firmy OSRAM dzięki swoim cechom, takim jak odporność
na wstrząsy i stabilność parametrów (takich jak wskaźnik oddawania barw, strumień świetlny czy temperatura barwowa światła)
idealnie nadają się do stosowania w motoryzacji. Ich inny atut
to ceramiczna obudowa, dzięki której diody nie przegrzewają
się i nie pokrywają nalotem,
świetlny. Dzięki tej obudowie
trwałość samych LED sięga
nawet 100 tys. godzin. LED
firmy OSRAM są badane
pod kątem wpływu na ludzki
wzrok, przechodzą szczegółową kontrolę jakości na
każdym etapie produkcji
i mają wbudowaną dodatkową diodę ESD, która zabezpiecza przed wyładowaniami
elektrostatycznymi do 8 kV.
Nowa lampa Rohrlux
Producent oświetlenia firma Rohrlux wprowadza do sprzedaży
kolejną lampę w wersji LED. art. nr 140620-00 Lampa Profi-LUX
LED 6 W/220-240 VAC 50-60Hz
Lampa wykonana jest w technologii LED. To oznacza, że jej wkład
świetlny składa się z 16 takich diod firmy Osram. Podstawowe
parametry lampy to:
• Moc światła : 501 Lumenów = 505 Lux na 0,5 m, • Wiązka światła 136° - 4000K, • Przewód 5 m HO5RN-F 2x1mm² z wtyczką, • Klasa ochronności II , • Klasa energetyczna A++ , IP 64, IK 07, • Znak CE , ENEC 24, CB , EN 60598-1, EN 61000-3-2 , EN
61000-3-3 , EN 62471, EN 62493.
Toughbook dla mechanika
Nowy model notebooka
firmy Panasonic - Toughbook CF-54 został zaprojektowany z myślą o wykorzystaniu w przemyśle
motoryzacyjnym, diagnostyce pojazdów czy serwisach samochodowych.
Jest wytrzymały na wstrząsy i uderzenia, a przy tym
najcieńszy i najlżejszy w swojej klasie.
Panasonic Toughbook CF-54 posiada procesor piątej generacji
Intel® CoreTM i5-5300U vProTM (z pamięcią 3MB, o częstotliwości od 2,3 GHz do 2,9 GHz, przy użyciu technologii Intel® Turbo
Boost). Oferuje większą moc obliczeniową i wydajność graficzną,
a także niższe zużycie energii niż jego odpowiednik czwartej generacji. Dodatkowo dla użytkowników wymagających jeszcze wyższej
wydajności dostępna jest wersja z procesorem Intel® CoreTM i5i7
vProTM. Urządzenie działa w oparciu o system operacyjny Windows
8.1 Pro Update, z opcją jego zamiany na Windows 7 Professional.
Toughbook CF-54 jest ok. 50 proc. cieńszy i 25 proc. lżejszy od
obecnego lidera w tej klasie urządzeń. Posiada 14-calowy wyświetlacz dostępny w trzech wariantach: HD (1366x768), Full HD
(1920x1080) lub Full HD z pojemnościowym ekranem dotykowym
Multi-Touch. Opcjonalnie model może być także wyposażony w kartę graficzną AMD FireProTM M5100, by zapewnić jeszcze wyższą
wydajność graficzną wyświetlacza.
Należący do klasy Semi-rugged notebook jest najlepiej wzmocnionym urządzeniem Panasonic w tej kategorii. Z czterech stron jest
obudowany warstwą ochronną wykonaną ze stopu magnezu, wyświetlacz i klawiatura są zabezpieczone przed zalaniem, zaś konstrukcja pokrywy, przypominająca plaster miodu, zapewnia ochronę
Pochłaniający podczerwień
samochodowy dach panoramiczny
Innowacyjny system dachowy firm Webasto i Bayer to kamień milowy w rozwijaniu rozwiązań zapewniających komfort wszystkim pasażerom. Webasto produkuje panoramiczne okna dachowe montowane w trzeciej generacji Mercedesa Smart Fortwo. Panele dachowe
o powierzchni 1,2 m2 wykonane są z lekkiego tworzywa sztucznego, poliwęglanu (Makrolon® wyprodukowany przez Bayer MaterialScience). System ten przepuszcza bardzo dużo światła do wnętrza
auta, dzięki czemu pasażerowie mogą doświadczyć przyjemnego
wrażenia rozległej przestrzeni. Jest również idealnym przedłużeniem
przedniej szyby samochodu pod względem wizualnym.
Jedną z podstawowych zalet tego systemu dachowego jest jego
zdolność do pochłaniania energii słonecznej, co zapobiega nadmiernemu nagrzewaniu się wnętrza samochodu. Jednym słowem, promieniowanie podczerwone pozostaje tam, gdzie jego
miejsce - na zewnątrz. Umożliwiają to mechanizmy absorbujące
podczerwień, które są zintegrowane z poliwęglanem, a konkretniej
z granulatem, z którego wykonane są panele. Makrolon® AG2677
w wykazującym dużą stabilność termiczną i zdolność pochłaniania ciepła kolorze o kodzie 771079 [purpurowy] wykorzystany jest
w nowym modelu Smarta po raz pierwszy.
Zdolność pochłaniania podczerwieni jest również korzystna pod
względem ekologicznym. Mniejsze nagrzewanie się wnętrza auta
zmniejsza konieczność używania klimatyzacji, a to z kolei obniAUTO SERVICE MANAGER
przed wstrząsami. Model może przetrwać upadek z wysokości do
76 cm. Jest także wyposażony w specjalny uchwyt, ułatwiający jego
wygodne i bezpieczne przenoszenie, który na życzenie klienta może
być oznakowany logotypem firmy. Toughbook CF-54 zapewnia nieprzerwaną pracę przez 11 godzin. Dzięki możliwości wykorzystania
drugiej baterii oraz funkcji jej wymiany typu hot-swap (bez konieczności wyłączania komputera) urządzenie może pracować do 18 godzin - bez ładowania.
Z myślą o pracownikach mobilnych Toughbook CF-54 oferuje pełną
gamę opcjonalnych interfejsów, w tym standardowy port sieci LAN,
VGA i HDMI do podłączenia urządzeń zewnętrznych, jak projektor,
drukarka czy wyświetlacz, port True Serial pozwalający na podłączenie starszych systemów, porty USB 3.0 i 2.0 oraz gniazdo kart
SD. Z kolei port LAN /b/g/n/ac (do 866 Mbps) oraz Bluetooth® v4.0
umożliwiają szybki transfer danych. Urządzenie jest oprócz tego
wyposażone w złącze dokowania, port 4G LTE (opcja), podwójne
złącze anteny samochodowej (opcja), czytnik kart bezstykowych lub
linii papilarnych (do wyboru).
W zależności od wymagań użytkownika, urządzenie może być zaopatrzone w napęd DVD, drugą baterię, gniazdo na kartę PC, pamięć USB lub czytnik kart Smart. Dodatkowo dostępny jest także
osobny konfigurowalny port, który może być wykorzystany jako drugi port LAN, Rugged USB, GPS lub czwarty port USB 2.0.
Model HD ma w standardzie dysk twardy o pojemności 500 GB, zaś
obie wersje Full HD (z ekranem dotykowym lub bez) są wyposażone
w dysk SSD o pojemności 128GB.
Dodatkową opcją jest kamera internetowa o rozdzielczości 2 megapikseli oraz podświetlenie klawiatury ułatwiające obsługę urządzenia
Toughbook CF-54 będzie dostępny
od końca lutego 2015 r. u Autoryzowanych Dystrybutorów Panasonic.
ża spalanie paliwa.
Panel dachowy o połowę lżejszy od szkła
wykorzystany przy produkcji
okna jest nadzwyczaj lekki, a zarazem
odporny na uderzenia oraz na warunki
pogodowe. Poliwęglanowy panel dachowy jest aż do 50 procent lżejszy, niż byłby, gdyby do produkcji
użyte zostało szkło. Wykonany z tworzywa sztucznego panel nowego
Smarta Fortwo waży zaledwie 9,8 kilograma. Dzięki tak niskiej wadze
obniża spalanie. Ale to nie wszystko – dach ma również pozytywny
wpływ na dynamikę jazdy, ponieważ dzięki niemu środek ciężkości
pojazdu położony jest niżej.
Proces produkcji dachu polega na dwuskładnikowym formowaniu
wtryskowo-tłocznym. Drugim z wykorzystanych składników jest
czarna poliwęglanowa mieszanka ABS Bayblend® T95 MF. Pozwala ona na zamontowanie dodatkowych elementów takich jak
otwory do mocowania umieszczone na dolnej części dachu. Do
nich zamocowana jest roleta tkaninowa, która pozwala na nieograniczone dostosowywanie jasności wewnątrz samochodu.
Powlekana powierzchnia czyni dach panoramiczny odpornym na
zadrapania i niszczące działanie warunków atmosferycznych. Ten
system dachowy jest największym na świecie absorbującym podczerwień, przezroczystym dachem samochodowym wykonanym
metodą formowania wtryskowego.
AUTOSERVICEEXPO.PL
Targi Autoservice Expo 2015 oraz wystawa GasShow 2015,
połączone z szeregiem wydarzeń towarzyszących składają się
na największe wydarzenie branży autoservice w kraju.
Zobacz nową jakość targów. Zarezerwuj kalendarz już dziś!
Wyposażenie, Eksploatacja, Marketing, Nowe Technologie
– czyli kompleksowa oferta dla każdego.
Kluczowe wydarzenie branży w Polsce. Kilkuset wystawców,
kilka tysięcy gości – co roku w marcu w Warszawie.
Wszystko o branży, wszystko dla branży!

References: Art. 171
 art. 16

Art. 175
 art. 27

Art. 180

Art. 182
 art. 92
 art. 41