Source: http://www.skubi.net/euro-konstytucja.html
Timestamp: 2017-02-20 20:10:53+00:00

Document:
Najnowsza propozycja zmiany Konstytucji — wielowymiarowa kompromitacja
im. Krzysztofa Skubiszewskiego
reprezentuje partie
o KBWE (Helsinki, 1976)
Przestańmy nagradzać
za nienawiść
Daszczakiwska:
społeczeństwo obywatelskie i samorząd miejscowy na Ukrainie
Amber Gold i piramidy finansowe
część I —
Sytuacja polityczna na Ukrainie
Kuźniar,
Mazowiecki: Między Europą ojczyzn a federacją
Parzymies o
Unii Europejskiej i o federalizmie
Prawo z innej
epoki (Konwencja o przemocy wobec kobiet)
Multipleks bez
Rydzyka
Pomian, Modzelewski i Michnik o Okrągłym Stole
Lobbyści
dzielą się na lepszych i gorszych
kiepskiej konstytucji
Bernard Owen o działaniu systemów wyborczych
(część I
– część II
– część III
– część IV) (en: part I –
prezydenta Kirgistanu
Meller o stosunkach polsko-rosyjskich
bez meldunku, w podróży lub za granicą
Ulotki, plakaty na wybory
(obywatelska kampania wyborcza, 2007)
niewpuszczeniu do Polski obserwatorów wyborczych
warto poprzeć (o PiS, LiD i Platformie Obywatelskiej)
procesy o raport Macierewicza (video)
Schrödera, błąd Belki i pierwiastek (o zasadach głosowania
w Unii Europejskiej) (de)
Skąd się wziął
problem z Teletubisiami
Konstytucyjnego w sprawie lustracji, przedstawiony czytelnie
Raport Macierewicza,
bezpieczeństwo państwa i Trybunał Stanu
Nie oddaj Polski
oszołomom
Kaczyński nie działa jak
Lesiak, on działa jak Putin (o aferze Subotića)
O kombinacjach giełdowych
Cimoszewicza (2005)
Marcin Skubiszewski, 10 kwietnia 2013
W marcu 2013 Platforma Obywatelska zaczęła przekonywać PiS do
współpracy przy uchwaleniu ustawy o zmianie Konstytucji, która
umożliwi wejście Polski do strefy euro. Ta inicjatywa oznacza,
że zdaniem władz PO Konstytucja w swej obecnej formie sprzeciwia
się przyjęciu euro przez Polskę. Podobnego zdania są posłowie
Czy rzeczywiście polska Konstytucja, którą pisali zdeklarowani
euroentuzjaści, sprzeciwia się przystąpieniu naszego kraju do strefy
euro? Co powinniśmy myśleć o fakcie, że osoby rządzące naszym krajem
widzą konieczność zmiany Konstytucji? Na te pytania odpowiada poniższy
Obowiązek przyjęcia euro wynika z unijnych traktatów
Przystępując do Unii Europejskiej, Polska stała się stroną
traktatów, które zobowiązują nasz kraj do przyjęcia euro. Zgodnie z
tymi traktatami, decyzja o tym, kiedy Polska wejdzie do strefy euro,
nie zostanie podjęta przez władze naszego kraju, lecz przez władze
Unii Europejskiej (zobacz artykuł
140 Traktatu
o Funkcjonowaniu Unii Europejskiej; aby zrozumieć ten artykuł,
trzeba wiedzieć, że w traktatach unijnych przystąpienie do strefy euro
nosi nazwę uchylenie derogacji).
Z punktu widzenia prawa, do przyjęcia euro przez Polskę niezbędnie
jest spełnienie odpowiednich kryteriów, zwanych kryteriami z
Maastricht. Kryteria te dotyczą dobrego funkcjonowania polityki
budżetowej i walutowej Polski oraz zasad, na których opiera się
działanie Narodowego Banku Polskiego. Do przyjęcia euro nie jest
natomiast potrzebny wniosek ze strony polskich władz. Jeśli Polska
spełni kryteria (czyli: jeśli według unijnych kryteriów nasza polityka
budżetowa, nasza waluta, nasz bank centralny będą funkcjonować
dobrze), to powinniśmy (teoretycznie) zostać obowiązkowo wpisani do
W praktyce decyzja władz unijnych o przyjęciu Polski do strefy
euro na pewno nie zostanie podjęta wbrew woli Polski. Jest też
prawdopodobne (ale nie do końca pewne), że nikt nie będzie wyciągał
negatywnych konsekwencji wobec Polski za odmowę przystąpienia do euro
czy też za przesadne opóźnianie decyzji w tej sprawie. Ryzyko, że
jakieś konsekwencje jednak będą, wynika z tego, że Polska otrzymuje od
Unii wiele milionów euro rocznie tytułem polityki spójności. Pieniądze
te są ściśle związane z tym, że Polska ma zamiar przystąpić do strefy
euro. Jeśli odwrócimy się od strefy euro, to mogą pojawić się żądania,
abyśmy te pieniądze przestali otrzymywać albo nawet oddali to, co już
Dla porównania: Szwecja, która jest zobowiązana do przyjęcia euro
tak samo, jak
Polska, w
roku 2003 zdecydowała w drodze referendum, że nie chce tego
robić. Decyzja ta, chociaż stanowiąca pogwałcenie prawa unijnego,
nie wywołała żadnych negatywnych konsekwencji wobec Szwecji, gdyż nikt
w Unii Europejskiej nie ma zamiaru zmuszać jakiegokolwiek
kraju do przyjęcia euro. W przypadku Szwecji kwestia ewentualnego
zwrotu pieniędzy pochodzących z polityki spójności nie mogła być
postawiona tak, jak może to mieć miejsce w przypadku Polski: Szwecja
jest od Polski duża zamożniejsza i, w przeciwieństwie do naszego
kraju, nigdy nie otrzymywała od Unii znaczącej pomocy netto.
Wyrozumiałość, na jaką możemy mieć nadzieję, jeśli nie będziemy
chcieli przyjąć euro, nie zmienia faktu, że prawo jest prawem. Jeśli
Polska chce być krajem godnym zaufania, powinna prawa przestrzegać, a
więc zrobić to, co niezbędne, by przystąpienie do euro stało się
możliwe w dającym się przewidzieć czasie. Albo przynajmniej, jeśli
rzeczywiście Polska będzie chciała opóźniać decyzję w sprawie
przystąpienia do euro lub wręcz zrezygnować z przyjęcia wspólnej
waluty, nasz kraj powinien dobrze uzasadnić tego rodzaju decyzję, tak
aby nasi partnerzy rozumieli, że ewentualne nieprzestrzeganie
traktatów unijnych przez Polskę ma poważne przyczyny.
Jednym słowem: zobowiązaliśmy sie do przyjęcia euro i jeśli chcemy
być traktowani poważnie, to nie możemy tego zobowiązania traktować
tak, jakby ono nie istniało.
Ustawa o zmianie Konstytucji nie jest potrzebna
Przepisy Konstytucji, o których mówi się, że uniemożliwiają przyjęcie euro, brzmią następująco:
Artykuł 227 Konstytucji:
1. Centralnym bankiem państwa jest Narodowy Bank
Polski. Przysługuje mu wyłączne prawo emisji pieniądza oraz ustalania
i realizowania polityki pieniężnej. Narodowy Bank Polski odpowiada za
wartość polskiego pieniądza.
5. Rada Polityki Pieniężnej ustala corocznie założenia
polityki pieniężnej i przedkłada je do wiadomości Sejmowi równocześnie
z przedłożeniem przez Radę Ministrów projektu ustawy budżetowej. Rada
Polityki Pieniężnej, w ciągu 5 miesięcy od zakończenia roku
budżetowego, składa Sejmowi sprawozdanie z wykonania założeń polityki
Rzeczywiście, jeśli weźmiemy pod uwagę wyłącznie te przepisy,
bez uwzględnienia całej reszty Konstytucji, to dojdziemy do wniosku,
że niemożliwe jest przyjęcie przez Polskię wspólnej waluty. Ale
sytuacja przedstawia się zupełnie inaczej, jeśli spojrzymy na przepis, na podstawie którego Polska przystąpiła do Unii
Europejskiej. Brzmi on jak następuje:
Artykuł 90 Konstytucji:
[tu następuje opis specyficznej procedury, która pozwala na ratyfikację umowy przekazującej "organizacji międzynarodowej lub organowi międzynarodowemu kompetencje organów władzy państwowej w niektórych sprawach"]
Co wynika z artykułów 227 i 90, jeśli czytamy je razem? Wynika z
nich, że NBP i Rada Polityki Pieniężnej mają określone kompetencje
dotyczące pieniądza i polityki pieniężnej, ale kompetencje te mogą na
podstawie odpowiedniej umowy międzynarodowej zostać przekazane
"organizacji międzynarodowej lub organowi międzynarodowemu". Traktat akcesyjny z roku 2003, na mocy którego Polska przyjęła prawo unijne, jest właśnie taką umową i został ratyfikowany po referendum przeprowadzonym na mocy art. 90 Konstytucji.
Przystąpienie Polski do strefy euro będzie oznaczało, że Narodowy
Bank Polski przestanie prowadzić emisję pieniądza. A więc art. 227
ustęp 1 Konstytucji przestanie być stosowany. Tego rodzaju
zaprzestanie stosowania przepisu Konstytucji można oczywiście
uznać za szczególnego rodzaju zmianę Konstytucji. Tyle, że ta zmiana
nie wymaga uchwalenia jakiejś specjalnej ustawy o zmianie
Konstytucji. Ta zmiana już została uchwalona, gdy Polska przystępowała
do Unii Europejskiej. Nie została ona co prawda uchwalona na podstawie
przepisów znajdujących się w rozdziale Konstytucji zatytułowanym
"Zmiana Konstytucji", lecz na postawie artykułu 90, który należy do
rozdziału "Źródła prawa". Ale co z tego? Czy artykuł 90 jest w
jakimkolwiek sensie gorszy przez to, że znajduje się w innym
rozdziale?
Nie ma potrzeby, aby uchwalać ustawę o zmianie Konstytucji
zezwalającą na to, na co artykuł 90 już dziś zezwala.
Teza o potrzebie zmiany Konstytucji nie jest poparta prawidłowo
zrobioną analizą prawną
Teza przeciwna, według której Konstytucja w swym obecnym brzmieniu
sprzeciwia się przyjęciu euro, nie jest oparta na żadnej poważnej
analizie Konstytucji. Charakterystyczny jest
prof. Piotra Winczorka w Gazecie Wyborczej z grudnia 2012.
Profesor wyjaśnia, że przyjęcie euro byłoby sprzeczne z art. 227
ust. 1 Konstytucji, ale w ogóle nie wspomina o artykule 90. Tak więc
zamiast odpowiedzieć na jedyne pytanie, które jest tu naprawdę istotne
— czy art. 90 Konstytucji stanowi dostateczną podstawę do tego, aby
Polska przestała stosować art. 227 ust. 1? — profesor prowadzi
rozumowanie tak, jakby artykuł 90 nie istniał.
Co wynika z propozycji uchwalenia zmiany Konstytucji
Przyjęliśmy zobowiązania międzynarodowe, których nie możemy wypełnić
Uznając, że odpowiednia ustawa o zmianie Konstytucji musi zostać
uchwalona, zanim Polska przyjmie euro, rządzący nami politycy
przyjęli, że Konstytucja zabrania tego, do czego Polska się
zobowiązała. Przy takim założeniu Polska jest krajem, który przyjął
traktaty, ale nie może ich przestrzegać ze względu na sprzeczność z
Konstytucją; a więc jesteśmy krajem niepoważnym.
Uchwaliliśmy Konstytucję nie rozumiejąc, co uchwalamy
Nasza Konstytucja została uchwalona w roku 1997. W tym czasie
proces mający na celu akcesję Polski do Unii Europejskiej był już
zaawansowany. Fakt, że według unijnych traktatów euro ma stać się
wspólną walutą Unii (w tym również walutą Polski), także był znany w
roku 1997. Obowiązujące do dziś zasady działania euro, w tym to, że
przyjęcie wspólnej waluty jest co do zasady obowiązkowe, wprowadzono
bowiem traktatem
z Maastricht, który wszedł w życie już 1 listopada 1993.
Dodajmy, że nasza Konstytucja pisana była przez zdecydowanych
zwolenników Unii Europejskiej, przez ludzi, którzy chcieli ułatwić
naszą akcesję do Unii (czołową rolę odegrał tu Aleksander Kwaśniewski,
który przez dwa lata
przewodniczył Komisji
Konstytucyjnej Zgromadzenia Narodowego; jest wiele powodów do
krytyki Aleksandra Kwaśniewskiego, ale jednego nie można odmówić temu
politykowi: jego zaangażowanie w integrację Polski z Unią Europejską
było pełne).
W tej sytuacji twierdzenie, że Konstytucja blokuje nam przyjęcie
euro, oznacza, że Polacy napisali, a następnie uchwalili inną
konstytucję, niż chcieli. Jeśli rzeczywiście tak jest, to znów
wychodzimy na kraj niepoważny.
Polska nie jest w pełni demokratyczna
Propozycja zmiany Konstytucji sytuuje się w następującym
kontekście. Politycy Platformy Obywatelskiej chcą, aby decyzja o
przystąpieniu do strefy euro została podjęta przez ogół Polaków
w drodze referendum (co jest sprzeczne z prawem unijnym, ale, po
precedensie szwedzkim, prawdopodobnie nie wywoła protestów z niczyjej
Procedura zmiany Konstytucji ma, według zamysłu Platformy
Obywatelskiej, zostać przeprowadzona w Sejmie (większością 2/3 głosów)
i w Senacie (większością bezwzględną). Według rachunków PO, może się
to udać tylko przy poparciu PiS. Politycy PO dążą więc do uzyskania
dwóch uchwał: jednej podjętej w drodze referendum, dotyczącej
przyjęcia euro; drugiej podjętej w formie parlamentarnej ustawy o
zmianie Konstytucji, dotyczącej dopuszczalności przyjęcia
Czy pogląd, zgodnie z którym referendum nie wystarczy i potrzebna
jest jeszcze jakaś inna uchwała, jest do pogodzenia z zasadami
demokracji? Aby odpowiedzieć na to pytanie, zacytujmy te zasady, a
dokładniej to ich sformułowanie, które znajduje się w naszej
Artykuł 4 Konstytucji:
Zasada zawarta w ustępie drugim daje wybór co do sposobu
podejmowania decyzji: Naród może wykonywać władzę "przez swoich
przedstawicieli lub bezpośrednio". Twierdząc, że zanim zostanie rozpisane referendum w sprawie
przyjęcia euro, potrzebne jest podjęcie przez Sejm uchwały większością
2/3 głosów w sprawie dopuszczalności przyjęcia euro (czyli
niemal w tej samej sprawie), partia rządząca nie jest wierna artykułowi
4 Konstytucji, a więc nie jest wierna zasadom demokracji, jakie w
Polsce obowiązują.
Dla porównania, warto przypomnieć przepisy o referendum, które pod
przywództwem generała Jaruzelskiego zostały uchwalone w roku 1987, w
czasach, gdy Polska nie była demokracją. Przepisy te dopuściły
możliwość przeprowadzenia referendum w każdej właściwie sprawie, ale
jednocześnie pozostawiły w mocy artykuł 15 Konstytucji PRL, który
zawierał następujące zdanie:
Sejm jako najwyższy wyraziciel woli ludu pracującego miast i wsi urzeczywistnia suwerenne prawa narodu.
Zgodnie z przepisami z roku 1987, referendum mogło się odbyć tylko
w wypadku, gdy Sejm („najwyższy wyraziciel woli ludu pracującego”)
wyraził na nie zgodę większością 2/3 głosów — czyli właśnie taką
większością, jaka, zdaniem polityków PO, jest obecnie niezbędna, aby przyjęcie
euro w drodze referendum stało się możliwe. Dziś, w Polsce
demokratycznej, nie powinniśmy stosować takich zasad.
Refleks konstytucjonalisty gorszy niż refleks szachisty
Pogląd, zgodnie z którym przyjęcie euro musi być poprzedzone
uchwaleniem odpowiedniej ustawy o zmianie Konstytucji, jest wyznawany
przez polityków, ale bynajmniej nie od nich pochodzi. Pogląd ten
pochodzi od kilku znanych konstytucjonalistów. Na
przykład Onet
cytuje za PAP-em prof. Marka Chmaja i prof. Piotra Winczorka.
Pogląd ten zaczął pojawiać się w roku 2003, po podpisaniu w
Atenach traktatu
akcesyjnego, na mocy którego Polska przystąpiła do Unii
Europejskiej. Zbiegło się to z momentem, gdy nacjonalistyczne
partie opozycyjne (w szczególności LPR) zaczęły szukać argumentów
prawnych przeciwko traktatowi akcesyjnemu.
Nikt nie wspominał o problemie wcześniej, a szczególnie w okresie,
gdy Konstytucję uchwalano.
Gdyby konstytucjonaliści przed uchwaleniem Konstytucji sformułowali
tezę (choćby popartą słabymi argumentami, choćby niesłuszną), zgodnie
z którą Konstytucja sprzeciwia się przyjęciu euro przez Polskę, to
taka teza zaowocowałaby odpowiednim doprecyzowaniem zapisów
Konstytucji, które by dało pewność, że przystąpienie do Unii
Europejskiej i do strefy euro nie będzie stanowiło
problemu. Przypomnijmy, że Sejm i Senat, które do roku 1997 pracowały
nad Konstytucją, były nastawione silnie proeuropejsko.
Jednak rzekomy problem zaczęto podnosić dopiero w roku
2003. Wówczas Konstytucja już była ostateczne uchwalona. Od roku 2003
do dziś partie antyeuropejskie, pragnące za wszelką cenę zablokować
przystąpienie Polski do strefy euro, mają mniejszóść blokującą
dostateczną do udaremnienia w Sejmie odpowiedniej ustawy o zmianie
Konstytucji. Jednym słowem, rzekoma niemożliwość przyjęcia euro pod
rządami obecnie obowiązującej Konstytucji — to problem, który jakimś
dziwnym trafem został publicznie zauważony dopiero wtedy, kiedy nie
było już łatwego sposobu, by go rozwiązać.
Ta sytuacja stawia w złym świetle naszych konstytucjonalistów.
Trybunał Konstytucyjny uchylił się od rozstrzygnięcia
Pytanie, czy zapisy traktatu akcesyjnego przewidujące przyjęcie
euro są sprzeczne z Konstytucją, zostało postawione Trybunałowi
Konstytucyjnemu. Trybunał powinien był tę kwestię
rozstrzygnąć w
wyroku z 11 maja 2005. Takie rozstrzygnięcie mogło polegać albo na
przyznaniu, że interpretacja Konstytucji, którą przedstawiłem powyżej,
jest prawidłowa i Polska może przyjąć euro bez żadnej dodatkowej
procedury zmiany Konstytucji, albo, odwrotnie, na uznaniu, że pod
rządami obecnie obowiązującej Konstutycji, NBP powinien nadal
prowadzić emisję pieniądza (w tym wypadku przyjęcie euro nie byłoby
możliwe; a ponieważ traktat akcesyjny zobowiązuje Polskę do przyjęcia
euro, ratyfikacja Traktatu, czyli przystąpienie do Unii Europejskiej,
nie byłoby możliwe pod rządami obecnej Konstytucji).
Ale Trybunał sprawy nie rozstrzygnął. Argument uzasadniający brak
rozstrzygnięcia znajduje się w punkcie 33 wyroku (strona
12). Argumentem jest to, że zawarte w traktacie akcesyjnym przepisy
dotyczące kwestii walutowych nie mają "charakteru samowykonalnego",
czyli nie są na tyle precyzyjne, aby mogły zostać bezpośrednio
wykonane (do ich wykonania potrzebne jest uchwalenie jeszcze innych
aktów prawnych). Ten argument jest nieprzekonujący: misją Trybunału
Konstytucyjnego jest badanie zgodności z Konstytucją rozmaitych
przepisów prawa, bez względu na to, czy są one samowykonalne.
Sejm i Senat przyjmują wiele ustaw, które nie są samowykonalne,
gdyż mogą funkcjonować dopiero wtedy, gdy rozmaite sprawy zostaną
doprecyzowane w rozporządzeniach. Trybunał Konstytucyjny nie odmawia
badania, czy takie ustawy są zgodne z Konstytucją. Tak samo nie
powinien był odmawiać w przypadku, który nas interesuje.
Zdaniem Trybunału brak samowykonalności oznacza, że "nie można
mówić wprost o kolizji tego unormowania [przepisów unijnych
dotyczących banków centralnych] z art. 227 ust. 1 Konstytucji". Brak
"kolizji wprost", to nie jest dokładnie to samo, co "brak kolizji" w
ogóle (innymi słowy: stwierdzenie o braku kolizji wprost nie
rozstrzyga, czy przepisy unijne są zgodne z Konstytucją). Dlatego w
kolejnych zdaniach Trybunał mówi:
Brak takiej kolizji nie
wyklucza celowości i potrzeby rozważenia relacji między unormowaniami
wspólnotowymi dotyczącymi Europejskiego Systemu Banków Centralnych,
Europejskiego Banku Centralnego i wspólnej polityki pieniężnej
(art. 8 i 105 TWE) a polską Konstytucją przed spodziewanym
wprowadzeniem na terytorium Polski wspólnej waluty. Może to wymagać
rozstrzygnięcia w trybie właściwym dla zmiany Konstytucji.
Tak więc Trybunał zaakceptował traktat akcesyjny nie dlatego, że
jest on zgodny z Konstytucją, lecz dlatego, że nie ma "kolizji
wprost", a kwestia ewentualnej niezgodności traktatu z Konstytucją
powinna zostać przeanalizowana w przyszłości. Trybunał najzwyczajniej w
świecie nie wypełnił swojej misji, wątpliwości nie zostały
rozwiane.
Jesteśmy niestety przyzwyczajeni do tego, że nasze prawo bywa
stosowane źle lub bezmyślnie przez rozmaite organy państwa. Prasa
cytuje takie kwiatki, jak wezwanie podatnika przez urząd skarbowy do
złożenia wyjaśnień "w terminie nie krótszym niż 14 dni"
albo żądanie
zapłacenia VAT-u za towar dwa razy z tej przyczyny, że sprzedawca
wystawił za ten towar najpierw fakturę pro forma, a potem właściwą
Nierzadkie są poważniejsze przypadki złego stosowania
prawa. Najgorszym chyba przykładem w ostatnich latach była
wielomiesięczna bezczynność prokuratury rejonowej Gdańsk-Wrzeszcz w
sprawie Amber Gold (prokuratura nie prowadziła żadnych czynności nawet
po tym, jak sąd wydał postanowienie zobowiązujące ją do prowadzenia
śledztwa). Ta bezczynność walnie przyczyniła się do tego, że afera
Amber Gold wywołała bardzo wysokie straty, wynoszące około 300
milionów złotych.
Pomysł, aby przed wprowadzeniem euro uchwalić ustawę o zmianie
Konstytucji, pasuje niestety do klimatu złego stosowania i złego
rozumienia prawa, jaki w Polsce panuje. Tyle, że w przeciwieństwie do
sprawy Amber Gold czy do sytuacji, w których urząd każe płacić VAT
dwukrotnie, kwestia zmiany Konstytucji nie leży w rękach urzędników
niskiego szczebla, lecz elit. Tu poważne błędy zostały popełnione
przez Trybunał Konstytucyjny, który pod marnym pretekstem uchylił się
od rozstrzygnięcia, czy przepisy unijne dotyczące wspólnej waluty są
do pogodzenia z polską Konstytucją; przez uczonych prawników, którzy z
kilkuletnim opóźnieniem zaczeli promować dziwną interpretację
Konstytucji, która uniemożliwia Polsce wykonanie już przyjętych
traktatów; i wreszcie przez polityków, którzy proponują zmianę
Konstytucji opartą na współpracy międzypartyjnej tam, gdzie zasady
demokracji wymagają, by Naród mógł podjąć decyzję nie pytając
polityków o zgodę.
Kolejne teksty:
Aby dostawać powiadomienia o nowych tekstach, możesz
wysłać maila (nawet pustego) do
notify@skubi.net
(Twój adres pozostanie wyłącznie do wiadomości redaktora serwisu, wyłącznie w
celu powiadamiania o nowych tekstach)
Przedruki tego tekstu:
Zapraszam do robienia przedruków, zarówno na papierze
jak w internecie. Proszę, aby w przedruku widniało nazwisko
autora i proszę o informację o przedruku (mailem albo na forum).

References: art. 90
 art. 227
 art. 227
 art. 90
 art. 227
 art. 227