Source: http://nawokandzie.ms.gov.pl/numer-31/wokanda-2-numer-31/na-wokandzie-etpcz-24.html
Timestamp: 2019-02-21 22:22:44+00:00

Document:
Strona główna › Numer 31 › Wokanda › Na wokandzie ETPCz
Opublikowano 19 grudnia 2016 przez Szymon Janczarek
Od początku września do połowy listopada 2016 roku Europejski Trybunał Praw Człowieka wydał trzy wyroki w sprawach polskich, dwukrotnie stwierdzając naruszenie Konwencji o ochronie praw człowieka i podstawowych wolności.
Stwierdzenie naruszenia prawa własności w kontekście prawa karnego, procesu karnego, czy też prawa karnego wykonawczego nie zdarza się szczególnie często. W ostatnich latach tego typu problem pojawił się na przykład w sprawie Waldemar Nowakowski przeciwko Polsce, w której istota problemu sprowadzała się do niezgodnego z Konwencją orzeczenia przepadku dowodów rzeczowych w postaci kolekcji militariów, zabezpieczonej u byłego powstańca warszawskiego (skarga nr 55167/11, wyrok co do meritum z 24 lipca 2012 roku, wyrok dotyczący słusznego zadośćuczynienia z 22 lipca 2014 roku). We wrześniu bieżącego roku Trybunał wydał kolejny wyrok dotyczący naruszenia prawa własności, w sprawie Siemaszko i Olszyński przeciwko Polsce (skarga nr 60975/08 i 35410/09, wyrok z 13 września 2016 roku) tym razem dotyczący pewnych aspektów wykonywania kary pozbawienia wolności.
Obaj skarżący wykonywali odpłatną pracę w trakcie odbywania kary pozbawienia wolności, a część z uzyskiwanego w ten sposób wynagrodzenia gromadzona była w Banku PKO BP na koncie z książeczką oszczędnościową płatną na żądanie. Zgodnie z art. 126 Kodeksu karnego wykonawczego, z wynagrodzenia za pracę, wpłat na rzecz skazanego lub z innych źródeł, gromadzi się fundusz w wysokości jednego przeciętnego miesięcznego wynagrodzenia. Przekazywany on jest skazanemu na przejazd do miejsca zamieszkania i na utrzymanie w chwili zwolnienia z zakładu karnego. W sprawie Siemaszko i Olszyński przeciwko Polsce problematyczny był nie tyle fakt gromadzenia takich środków, a raczej to, że środki te lokowane były na rachunku bankowym oprocentowanym jedynie w wysokości 0,1% w skali roku, a zatem w wysokości odbiegającej od rynkowej. Tego właśnie aspektu dotyczyła skarga wniesiona przez skarżących, zarzucających naruszenie art. 1 Pierwszego protokołu dodatkowego do Konwencji.
Trybunał przede wszystkim odrzucił zarzuty formalne sformułowane przez stronę rządową, w tym m.in. zarzut niedopuszczalności skargi z uwagi na znikomy uszczerbek poniesiony przez skarżących, na podstawie art. 35 par. 3 lit. b Konwencji. Jego zdaniem skarżący odnieśli uszczerbek wykraczający poza nieznaczny, a sam obiektywny rozmiar szkody nie może być analizowany w oderwaniu od realiów konkretnego przypadku. Skarżący znajdowali się bowiem w trudnej sytuacji ekonomicznej, mając na uwadze odbywane przez nich długoletnie kary pozbawienia wolności oraz brak ofert pracy dla osób pozbawionych wolności. Poza tym, na podstawie art. 35 par. 3 lit. b, dla uznania skargi za niedopuszczalną koniecznym jest uprzednie rozpoznanie istoty sprawy przez sąd. W niniejszej sprawie skarżący nie dysponowali żadnym środkiem krajowym, by zakwestionować zarzucane naruszenie.
Oceniając meritum skargi, Trybunał w pierwszej kolejności stwierdził, iż dotyczy ona nie tyle samego obowiązku gromadzenia środków pieniężnych udostępnianych im przy zwolnieniu, lecz sposobu w jaki obowiązek ten jest realizowany. Trybunał uznał, że w sprawie doszło do ingerencji w przysługujące skarżącym prawo własności, polegającej na ograniczeniu sposobu korzystania z przysługującego im mienia. Wprawdzie ingerencja ta była przewidziana prawem (opierała się o odpowiednie przepisy Kodeksu karnego wykonawczego) oraz służyła realizacji prawowitego celu (zwolnienia państwa oraz podatników z obowiązku ponoszenia kosztów pomocy finansowej udzielanej skazanym po zwolnieniu z zakładu karnego), jednakże nie można było uznać jej za proporcjonalną.
Skarżący przez szereg lat zmuszeni byli bowiem do lokowania swoich oszczędności na lokatach oprocentowanych niżej niż inne dostępne na rynku instrumenty bankowe, bez możliwości skorzystania z bardziej korzystnej oferty. Zatem władze krajowe nie zachowały właściwej równowagi pomiędzy wymaganiami interesu publicznego i koniecznością ochrony własności skarżących. W bardziej ogólnym wymiarze, zdaniem Trybunału, zdają się to zresztą potwierdzać dokonane w międzyczasie zmiany art. 126 Kodeksu karnego wykonawczego.
Dlatego też Trybunał stwierdził tu naruszenie art. 1 Pierwszego protokołu dodatkowego do Konwencji i przyznał każdemu ze skarżących kwotę 2.000 euro tytułem słusznego zadośćuczynienia.
Kolejny wyrok wydany w omawianym okresie, w sprawie Dorota Kania przeciwko Polsce Nr 2 (skarga nr 44436/13, wyrok z 4 października 2016 roku) dotyczył kwestii naruszenia swobody wypowiedzi dziennikarskiej.
Skarżąca opublikowała w 2007 roku na łamach tygodnika „Wprost” trzy artykuły, w których zarzuciła, że ówczesny rektor Uniwersytetu Gdańskiego był informatorem komunistycznych tajnych służb. Nie wskazała przy tym konkretnego źródła tego rodzaju informacji. W reakcji na powyższe publikacje, rektor wystąpił z prywatnym aktem oskarżenia przeciwko skarżącej i redaktorowi naczelnemu tygodnika, zarzucając im popełnienie przestępstwa z art. 212 Kodeksu karnego i rozpowszechnianie nieprawdziwych informacji, co do jego świadomej współpracy z tajnymi służbami. W międzyczasie, po przeprowadzeniu postępowania lustracyjnego, właściwy sąd okręgowy ustalił, że oskarżyciel prywatny nie był tajnym współpracownikiem (został jako taki zarejestrowany, ale bez swojej świadomości i zgody). Sąd I instancji uznał skarżącą winną popełnienia zarzucanego jej czynu i wymierzył jej karę grzywny w kwocie 3.000 złotych oraz nakazał zwrot kosztów procesu w kwocie 2.500 złotych. Zdaniem sądu, skarżąca nie wykazała się rzetelnością wymaganą od dziennikarza, zgodnie z Prawem prasowym. Formułowała też swoje oskarżenia bez dostatecznej podstawy faktycznej. Apelacja od tego wyroku uznana została za bezzasadną przez sąd odwoławczy.
Tradycyjnie Trybunał, oceniając sprawę z punktu widzenia standardu określonego w art. 10 Konwencji, po ustaleniu, iż doszło tu do ingerencji, uznał, że była ona przewidziana prawem, czyli artykułem 212 Kodeksu karnego. Służyła również realizacji prawowitego celu, jakim jest ochrona reputacji i praw osób trzecich. Ostatnim elementem podlegającym ustaleniu była więc kwestia konieczności tego rodzaju ingerencji w społeczeństwie demokratycznym.
W tym kontekście Trybunał uznał za uzasadnioną tezę, iż sądy krajowe zachowały równowagę pomiędzy prawem skarżącej do swobody wypowiedzi oraz koniecznością ochrony reputacji pomówionego rektora. Stwierdził więc, że w sprawie nie doszło do naruszenia postanowień Konwencji. Trybunał zaakceptował tezę, że przeszłość rektora publicznego uniwersytetu stanowi kwestię mieszczącą się zakresie interesu publicznego oraz debaty publicznej w społeczeństwie demokratycznym. Z uznaniem Trybunału spotkało się również to, iż sądy krajowe w swoich uzasadnieniach odniosły się również do jego orzecznictwa dotyczącego art. 10 Konwencji. Ponadto zauważył także, że sądy krajowe w sposób szczegółowy przeanalizowały okoliczności sprawy, uwzględniając również wyniki toczącego się postępowania lustracyjnego.
Trybunał podzielił ustalenia sądów krajowych, co do braku dochowania przez skarżącą należytej rzetelności dziennikarskiej. Nie spotkała się ona osobiście z pomówionym, kontaktując się z nim jedynie telefonicznie przed publikacją pierwszego artykułu. Podczas tej rozmowy stwierdziła, że wie, iż był on informatorem. Po ukazaniu się pierwszego artykułu skarżąca miała okazję zapoznać się z dokumentami zgromadzonymi w Instytucie Pamięci Narodowej, ale wyciągnęła z ich treści nieuzasadnione wnioski. Poza tym wymierzona skarżącej grzywna uwzględniała jej możliwości finansowe i majątkowe.
Z kolei sprawa ze skargi Andrzeja Klibisza (skarga nr 2235/02) dotyczyła zarzutów rzekomego jego złego traktowania, nadmiernej długości tymczasowego aresztowania, przewlekłości postępowania oraz naruszenia przysługującej mu swobody wypowiedzi. Wszystkich tych naruszeń Konwencji państwo polskie miało dopuścić się w związku z postępowaniem karnym prowadzonym przeciwko skarżącemu. W 1996 r. został on zatrzymany pod zarzutem zabójstwa, usiłowania zabójstwa oraz nielegalnego posiadania broni. Wielokrotnie kwestionował samo zatrzymanie, jak i zbyt długi – jego zdaniem – okres stosowania tymczasowego aresztowania. Skarżył się na osadzenie w bardzo wielu jednostkach penitencjarnych, w tym w warunkach przeludnienia. Zarzuty dotyczyły również zastosowanie wobec niego reżimu osadzonego niebezpiecznego, a także brak możliwości rozpowszechniania wśród współosadzonych informacji dotyczących Konwencji.
Co do meritum Trybunał w sprawie tej wypowiedział się jedynie w odniesieniu do zarzutu złego traktowania z uwagi na stosowanie wobec skarżącego reżimu osadzonego niebezpiecznego. Nie oznacza to oczywiście, że Trybunał nie podzielił zarzutów skarżącego w pozostałym zakresie. Zatwierdził bowiem jednostronną deklarację polskiego rządu, przyznającą, iż w sprawie tej doszło do zarzucanych przez skarżącego naruszeń Konwencji i proponującą kwotę 25.000 złotych tytułem słusznego zadośćuczynienia.
Warto w tym miejscu przypomnieć, iż deklaracja jednostronna stanowi jeden ze sposobów zakończenia postępowania przed Trybunałem, który ukształtował się w jego praktyce i umożliwia zakończenie postępowania, nawet przy braku akceptacji ze strony skarżącego, gdy fakt naruszenia Konwencji nie budzi wątpliwości, a wzgląd na poszanowanie praw człowieka nie wymaga kontynuowania postępowania. Istotne jest również to, czy proponowana ewentualnie przez stronę rządową wysokość słusznego zadośćuczynienia nie odbiega od standardów strasburskich. Najczęściej z tego typu możliwości rząd korzysta w sytuacji, w której fakt naruszenia Konwencji nie budzi wątpliwości, a oczekiwania skarżącego, co do wysokości słusznego zadośćuczynienia, rozmijają się nie tylko z propozycją rządu, ale również standardem wynikającym z orzecznictwa Trybunału w podobnych sprawach.
W wyroku z 4 października 2016 roku Trybunał uwzględnił zarzut skarżącego, iż stosowanie wobec niego reżimu osadzonego niebezpiecznego stanowiło nieludzkie traktowanie, naruszające art. 3 Konwencji. Takie stanowisko Trybunału jest zgodne z jego ugruntowanym orzecznictwem, zapoczątkowanym wyrokiem w sprawie Horych przeciwko Polsce. W tym kontekście Trybunał zwrócił uwagę, że reżim ten stosowany był wobec skarżącego w okresie od stycznia do października 2004 roku oraz od maja do sierpnia 2010 roku. W ocenie Trybunału stosowanie reżimu jako takiego, mając na uwadze wagę popełnionych czynów, a także zachowanie skarżącego podczas pozbawienia wolności, w tym nawoływanie współwięźniów do strajku, a także przywództwo nieformalnej grupie więziennej, było, co do zasady, uzasadnione.
Tym niemniej kumulatywne stosowanie wszystkich wynikających z reżimu obostrzeń nie było uzasadnione koniecznością utrzymania bezpieczeństwa w jednostce penitencjarnej. W szczególności skarżący, osadzony w celi monitorowanej i przebywający przez zdecydowaną większość czasu w izolacji od współosadzonych, był poddawany dodatkowo rutynowym kontrolom osobistym. Niewątpliwie umniejszały one jego poczucie godności, wywoływały poczucie niższości oraz stres. Wykraczało to poza poziom dolegliwości nierozerwalnie wiążący się ze stosowaniem tymczasowego aresztowania. Dlatego też Trybunał uznał, że okres stosowania reżimu oraz surowość wiążących się z nim obostrzeń wykraczały poza uzasadnione wymogi bezpieczeństwa w zakładzie penitencjarnym. Trybunał stwierdzając naruszenie art. 3 Konwencji przyznał skarżącemu kwotę 3.500 euro tytułem zadośćuczynienia.

References: art. 126
 art. 1
 art. 35
 art. 35
 art. 126
 art. 1
 art. 212
 art. 10
 art. 10
 art. 3
 art. 3