Source: http://olgierd.bblog.pl/data,2009,12,strona,5.html
Timestamp: 2017-06-23 12:14:55+00:00

Document:
Załóż blogaStrona główna 2009-12-28 10:13
Błędy i nieścisłości w modelu prawnym Authalia
Po ostatniej serii tekstów poświęconych serwisowi Authalia.com oraz Stowarzyszeniu Authalia.org otrzymałem (mimo Świąt ;-) trochę korespondencji, w którym powtarzało się jedno dość zasadnicze pytanie: ale co właściwie można powiedzieć o core tego biznesu? Może bowiem -- pomijając zapewnienia o "partnerstwie PWPW" oraz zmyślony status organizacji zbiorowego zarządzania -- cała impreza ma jakiś sens?
Spieszę P.T. Czytelników zapewnić, że im głębiej w to wchodzę oraz im więcej czytam Niewiarygodnego Blogera -- tym bardziej widzę, że przy założeniach organizatorów imprezy to po prostu nie ma sensu.
Model biznesowy spółki Autalia opiera się na formule, którą można streścić w następujący sposób: ponieważ nie ma oficjalnych narzędzi pozwalających na przedstawienie wiarygodnego dowodu autorstwa, będzie nim znakowanie czasem oświadczenia woli, co zapewnia datę pewną, a taki dokument ("urzędowy") to dowód praw autorskich.
Niestety, przedstawiany tok rozumowania trzyma się kupy równie mocno, jak pomysł, iżby o powstaniu organizacji zbiorowego zarządzania decydowała treść wpisu do KRS ;-) Teraz będzie w punktach:
czy data pewna równa jest powstaniu dokumentu urzędowego? Jak napisał Bartłomiej Dymecki "Z Kodeksu Cywilnego wynika, że dokument z datą pewną, powstały w wyniku oznaczenia go czasem musi być dokumentem urzędowym!" Na poparcie tej karkołomnej tezy linkuje nawet do tekstu Aśki Jóźwiny (pozdrawiam!), którego z pewnością nawet nie przeczytał ani on sam, ani nie przeczytali jego komilitoni. Jakby przeczytali, znaleźliby w nim zdanie "Kwalifikowane podmioty, które świadczą usługi znakowania czasem, są podmiotami prywatnymi, wobec czego oznakowane czasem dokumenty nie mają charakteru dokumentów urzędowych";
o co w ogóle chodzi z tym dokumentem urzędowym? Zgodnie z kodeksem postępowania cywilnego dokumenty dzielimy na dwa rodzaje: prywatne, czyli takie, z których wynika, że osoba, która się pod dokumentem podpisała oświadczyła to i to (oświadczenie to w żadnym przypadku nie musi być prawdziwe -- art. 245 kpc) oraz dokumenty urzędowe -- sporządzone na podstawie stosownych przepisów przez właściwe organy państwowe. Wytworzenie takiego dokumentu stanowi wiarygodny -- acz wcale wzruszalny (art. 252 kpc) dowód na to, co zostało w treści dokumentu zaświadczone (art. 244 kpc);
tu mała dygresja: gdyby było tak, jak chce tego Authalia, gdyby dokument prywatny opatrzony datą pewną stawał się dokumentem urzędowym, łatwo wyobrazić sobie następującą sytuację: jeszcze jutro wsiadam w Intercity do Warszawy, pojawiam się w Kancelarii Prezydenta, w której składam pismo (z kopią) o treści "od jutra Olgierd Rudak jest Prezydentem Rzeczypospolitej Polskiej". Z chwilą potwierdzenia odbioru na kopii dokument ten zostaje opatrzony datą pewną, zatem -- zgodnie z authaliową wizją prawa -- staje się dokumentem urzędowym... a dalej to już wiecie co ;-)
wniosek jest zatem prosty: wszystko co może zaproponować Authalia (przy pomocy swojego partnera technologicznego, czyli Sigillum), to oznakowany czasem (poprzez złożenie e-podpisu) dokument prywatny, z którego będzie wyniało, że Authalia.com sp. z o.o. mówi, że Pan Jan Kowalski (byle nie ten Jan Kowalski) oznajmił, że jest autorem jakiegoś utworu. Popatrzcie dobrze: e-podpisem dysponuje Authalia, zatem nie będzie można nawet powiedzieć, iżby oświadczenie tego rodzaju składał jej klient (ta okoliczność może akurat być udowodniona pośrednio). Zaś pewność daty (ale też do podważenia!!!) odnosić się będzie właśnie tylko i wyłącznie do... daty złożenia tego oświadczenia;
dokumentem urzędowym na "potwierdzenie autorstwa" byłoby wyłącznie zaświadczenie od (nieistniejącego) Urzędu ds. Potwierdzania Autorstwa Utworów (bądź przez Urząd Patentowy RP, gdyby sprawy te oddano jemu do dyspozycji). Wszelkie inne zaświadczenia, dokumenty, klauzule, etc. są wyłącznie dowodem pośrednim, bez względu na to, czy wynikają z czynności prawnej dwustronnej, z dokumentu opatrzonego datą pewną czy z czegokolwiek innego;
kompletnym absurdem jest odwoływanie się do notariusza, na którym rzekomo można w ten sposób zaoszczędzić. Notariusz w żadnym przypadku nie jest uprawniony do potwierdzenia autorstwa utworu (chyba że namalowałbym obraz na jego oczach, w kancelarii...) -- zgodnie z art. 96 prawa o notariacie notariusz poświadcza tylko i wyłącznie: własnoręczność podpisu, zgodność odpisu, wyciągu lub kopii z okazanym dokumentem, datę okazania dokumentu (i tu jest właśnie miejsce na datę pewną z art. 81 par. 2 pkt 2 kc -- por. art. 99 par. 1 prawa o notariacie) oraz fakt pozostawania określonej osoby przy życiu lub w określonym miejscu.
Authalia chętnie odwołuje się do pojęć i zagadnień związanych z prawem własności przemysłowej, czyli ustawy regulującej takie rzeczy jak patenty, znaki towarowe, etc. Ale chociaż ustawa ta może się wydawać dość podobna do prawa autorskiego -- wszakże wszystko łącznie nazywamy ogólnie "własnością intelektualną" -- to bardzo mylące pozory. Stąd też chyba umiłowanie właśnie do daty pewnej (oraz wiązanie z nią owej "urzędowości dokumentu"), co ma rzekomo zagwarantować dowód pierwszeństwa utworu. Wybaczcie: zasada pierwszeństwa wprost wynika właśnie z prawa własności przemysłowej (por. art. 13, art. 19, etc.) -- włącznie z zasadą, że "Podstawą sporządzenia dowodu pierwszeństwa może być tylko zgłoszenie spełniające wymagania określone w ustawie, jako dające podstawę do uznania go za dokonane";
warto też zwrócić uwagę na art. 25 prawa własności przemysłowej, zgodnie z którym nie będzie ochrony, jeśli wynalazek nie jest nowy, czyli jest częścią stanu techniki. A do tego wystarczy właśnie jakiekolwiek upublicznienie danej informacji -- to tak a propos publikacji utworu w czasopiśmie Authalia.net, o której też chętnie się wspomina. Podobnie wygląda zresztą kwestia wzoru przemysłowego (art. 103 ustawy), znaku towarowego (art. 120), etc. etc.;
jak więc widać nawet w kwestii dowodu pierwszeństwa patentowego (nie mówiąc o pierwszeństwie autorskim) nie poradzi nawet notariusz, sąd (Authalia mówi jeszcze o ustaleniu autorstwa przez sąd... zapewne chodzi o art. 189 kpc... powodzenia...)
Ale Authalia sobie tylko znanym sposobem będzie właśnie świadczyć -- poprzez znakowanie czasem -- o pierwszeństwie do utworów...
już na marginesie tylko warto zwrócić uwagę na absurdalność nadziei, jakie mogą rozbudzić stwierdzenia, cytuję: "Ukradli mój pomysł!", "Pierwszy to wymyśliłem!", "Kiedyś o tym myślałem", "Chciałem coś takiego zrobić!" oraz dość radykalna tezy, że utworami są takie formy jak "pomysł autorski, (...) opowiedziana historia, tytuł książki, dowcip, (...) treść maila, post na forum, (...)" (por. Wpisy na forum a prawo autorskie, Łoboże, ukradli mi pomysła!);
drobnostką wobec powyższego jest żywe kłamstwo powtórzone przez B. Dymeckiego ("Dokument wystawia PWPW S.A., która działając na mocy upoważnienia Ministra Gospodarki wydaje poświadczenia o oznakowaniu czasem. Wystawia go więc państwowa jednostka organizacyjna"). Nasz ekspert chyba nie rozumie znaczenia skrótu S.A. (to od "spółka akcyjna"), bo taką formę ma Polska Wytwórnia Papierów Wartościowych. Zaś nawet fakt, że 100% akcji PWPW SA należy do Skarbu Państwa nie sprawia, iżby była to "państwowa jednostka organizacyjna". No ale cóż, cały projekt jednak opiera się właśnie na takich babolach...
Na tym kończę temat Authalii, nudzi mnie to już. Nie moja wina, że ktoś nie przemyślał fundamentalnych spraw z punktu widzenia sensowności przedsięwzięcia.
Natomiast chętnie wrócę do sprawy jak tylko będę wiedział więcej, np. od departamentu prawnego Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego. Mogę Wam obiecać, P.T. Czytelnicy, że postaram się trzymać rękę na pulsie.
Jak to z tym "partnerstwem" czy...

References: art. 245
 art. 96
 art. 81
 art. 99
 art. 13
 art. 19
 art. 25
 art. 189