Source: http://nawokandzie.ms.gov.pl/26/dobre-praktyki-2-26/pamiec-swiadka.html
Timestamp: 2020-01-21 03:00:08+00:00

Document:
Pamięć świadka | Na wokandzie
Strona główna › Numer 26 › Dobre Praktyki › Pamięć świadka
Jednym z głównych źródeł dowodowych w postępowaniu karnym są zeznania świadków. Kwestia prawidłowej oceny ich wiarygodności, ze względu na zjawiska zniekształcania śladu pamięciowego, stanowi poważne wyzwanie dla uczestników postępowania w sądzie. W warunkach kontradyktoryjnego procesu karnego – wyzwanie tym większe.
W obliczu rozwoju nowych technologii, jak też ewolucji nurtu psychologii pamięci, powszechną staje się świadomość, że zeznania – szczególnie w sytuacji, kiedy stanowią jedyny dowód w sprawie – nie zawsze mogą być w pełni miarodajnym źródłem informacji o przestępstwie. Dowodzą tego badania amerykańskiego Departamentu Sprawiedliwości z początku XXI wieku, z których wynika, że aż 85 proc. osób skazanych w USA na podstawie depozycji świadków okazało się osobami niewinnymi, co pozwoliła ustalić wykorzystywana obecnie technika analizy genetycznej DNA. Stowarzyszenie In Dubio Pro Reo oszacowało natomiast w 2010 r. liczbę niesłusznie skazanych osób w Polsce za sprawą zeznań na 2 tysiące rocznie.
Relacje świadków nie zawsze zatem zasługują na miano pewnych i rzetelnych. Co istotne, nie tylko z tego względu, że zeznając celowo i z pełną premedytacją zatajają oni wiedzę o zdarzeniach, bądź też wprowadzają organy wymiaru sprawiedliwości w błąd. Równie częste są bowiem przypadki, kiedy świadkowie, relacjonując z pełnym przekonaniem o prawdziwości swych słów, nieświadomie przeinaczają bądź nawet przekłamują fakty. Taką sytuację przeżył australijski psycholog Donald M. Thompson, który w 1975 r. został wskazany jako sprawca przez kobietę, którą zgwałcono w domu bezpośrednio po emisji wywiadu telewizyjnego z jego udziałem (nota bene przedstawiał wówczas stanowisko odnośnie niskiej wiarygodności naocznych świadków). Kobieta ta – całkowicie niezamierzenie – dokonała transferu pamięciowego twarzy napastnika z twarzą uczestnika programu telewizyjnego, który oglądała zanim dokonano na jej szkodę przestępstwa. W ten sposób w jej pamięci narodziło się fałszywe wspomnienie.
Ślad pamięciowy i jego zniekształcenia
Pamięć to zdolność przechowywania w układzie nerwowym informacji o świecie w formie engramów, czyli śladów pamięciowych. Wykorzystanie zdobytych informacji zawartych w pamięci jest możliwe dzięki mechanizmowi wykorzystania nagromadzonych śladów pamięciowych w procesie zwanym przez psychologów przywoływaniem, a potocznie – przypominaniem sobie. Co istotne, procesy pamięciowe podlegają zróżnicowaniu w zależności od czasu utrzymywania się śladu pamięciowego, rodzaju nabywanej wiedzy oraz od stopnia zaangażowania organizmu w zapamiętywanie i odtwarzanie informacji. Świadkowie zeznając wykorzystują głównie pamięć epizodyczną, tj. traktującą o osobistych przeżyciach z przeszłości.
Zjawiskiem mającym podstawowy wpływ na ślad pamięciowy, a w konsekwencji na zdolność świadka do składania zeznań, jest upływ czasu. Nie budzi wątpliwości, że świadkowie inkryminowanych zdarzeń potrafią je opisać w sposób najwierniej odpowiadający rzeczywistości w nieodległej bliskości czasowej od ich zaistnienia. Z biegiem czasu zarówno pamięć o określonych zdarzeniach, jak też umiejętność przekazania o nich informacji, ulegają wszak zatarciu (w ramach naturalnego procesu), bądź zniekształceniu (w wyniku oddziaływania bodźców zewnętrznych, jak i wewnętrznych). Podkreślić przy tym wypada, że wydobycie od świadka swobodnej wypowiedzi bezpośrednio po dokonaniu przez niego spostrzeżeń zapobiega uzyskaniu przez organ procesowy błędnych informacji – w ten sposób ślad pamięciowy jest mniej podatny na sugestie.
Z tego też względu istotnego znaczenia nabiera sposób przeprowadzenia, już na wstępnym etapie postępowania, przesłuchania osób mających wiedzę na temat przestępstwa, co w konsekwencji ma wpływ na decyzję o skierowaniu oskarżenia do sądu bądź innego merytorycznego zakończenia sprawy. Skuteczne i pomocne w tym względzie mogą okazać się techniki wywiadu poznawczego. Oczywiście są one dość czasochłonne i wymagają od osoby przesłuchującej wyjątkowego zaangażowania. Tym niemniej, biorąc pod uwagę, że od 1 lipca 2015 r. odpowiedzialność za końcowy wynik sprawy spoczywa głównie na stronach postępowania, organ ścigania winien rozważyć, czy przeprowadzenie czynności procesowej za pomocą tej metody nie przyczyni się w ostatecznym rozrachunku do szybszego jej zakończenia zgodnie z założeniami art. 2 § 1 i 2 k.p.k. W świetle znowelizowanych przepisów art. 167 § 1 k.p.k., art. 171 § 2 k.p.k. oraz art. 370 § 2 k.p.k., to na prokuratorze spoczywa obowiązek przedstawienia sądowi kompletnego materiału świadczącego o sprawstwie i winie osoby, przeciwko której kieruje akt oskarżenia.
Technika przesłuchania poznawczego polegająca na skłonieniu przesłuchiwanego (oczywiście wyrażającego wolę współpracy) do przypomnienia sobie przez niego pełnego „kontekstu sytuacyjnego” towarzyszącego zdarzeniu – a zatem nie tylko danych istotnych, ale także mających znaczenie drugorzędne, dotyczących np. zapachów, dźwięków, uczuć oraz doznań – umożliwia, jak podaje w jednym z artykułów wykładowca KSSiP prokurator Jan Wojtasik, bardziej szczegółową rekonstrukcję przebiegu przestępstwa, w tym powzięcie wiedzy na temat nowych okoliczności jego popełnienia. Technice tej sprzyja również stymulacja pamięci świadka poprzez zachęcenie i zarazem umożliwienie mu spontanicznej i swobodnej wypowiedzi na temat inkryminowanych zdarzeń. Uzyskanie tzw. „relacji totalnej”, zawierającej w odczuciu przesłuchiwanego informacje nieistotne, a nawet nielogiczne, przyczynić się wszak może do wyjaśnienia kwestii dyskusyjnych.
Lepszemu odkodowaniu pamięci służy także formuła tzw. „odwrócenia chronologii”. Porzucenie schematu wypowiedzi „od początku do końca” i zmiana perspektywy czasowej pozwala bowiem świadkowi ujawnić nowe fakty mogące mieć znaczenie dla ustalenia prawdy materialnej.
Jakie jeszcze mechanizmy wpływają na funkcje pamięci świadka, niezależnie od jego woli?
Zdolność przechowywania oraz odtwarzania śladów pamięciowych warunkowana jest też emocjami, które towarzyszą procesowi ich zapamiętywania. Niezależnie bowiem od czynników, takich jak czas ekspozycji, oświetlenie, odległość od postrzeganego obiektu, zachodzi zależność między doznaniami towarzyszącymi świadkowi w trakcie zdarzenia a jakością oraz rzetelnością jego późniejszych relacji w tym przedmiocie. W momentach bezpośredniego zagrożenia życia lub zdrowia, kiedy ważniejsze od czynienia przez uczestnika zajścia wszechstronnych spostrzeżeń (dotyczących np. kolorów ubrań, marek samochodów, szczegółów fizjonomii) jest zachowanie przez niego zdolności do szybkiego i skutecznego reagowania celem zapewnienia sobie bezpieczeństwa.
Zdarzają się sytuacje, kiedy przesłuchujący uznaje świadka – występującego w charakterze pokrzywdzonego – za osobę wiarygodną (np. w trakcie czynu miał on zachowaną świadomość, został zlokalizowany na miejscu przestępstwa bezpośrednio po jego popełnieniu, fakt zaistnienia opisywanego przez niego zdarzenia inkryminowanego potwierdziły dodatkowo ślady biologiczne). Jednocześnie jednak problematycznym jawi się wyjaśnienie występujących w jego zeznaniach luk odnośnie tak elementarnych kwestii, jak chociażby dokładny opis wyglądu sprawcy, szczegółów jego ubioru czy też zanotowania przez świadka odgłosów stwierdzonych jednoznacznie i w sposób niewątpliwy w drodze innych dowodów. Luki te nie są bynajmniej wynikiem wystąpienia czynników obiektywnych (np. pozostawania świadka w zbyt dużej odległości od obiektu czy niedostatecznego oświetlenia na miejscu zdarzenia), uniemożliwiających uczestnikowi zajścia dokonanie stosownych spostrzeżeń.
Opisane zjawisko jest charakterystyczne dla przestępstw o dużym ciężarze gatunkowym, wzbudzających u osoby pokrzywdzonej silny stres, w tym popełnionych przy użyciu broni lub innego niebezpiecznego narzędzia. Wówczas bowiem świadek koncentruje się na elemencie ważnym dla jego przetrwania, np. narzędziu zbrodni (tzw. „zjawisko zogniskowania na broni”). Jest zatem w stanie zapamiętać dokładnie jedynie element zdarzenia znajdujący się w ścisłym polu jego widzenia (np. nóż, pistolet), pomijając jednocześnie inne, o charakterze dla niego peryferyjnym, np. huk wystrzału. Powyższe zyskało potwierdzenie w badaniach psycholog Elizabeth F. Loftus, z których wynika, że osoby, którym okazano slajdy przedstawiające klienta restauracji trzymającego w ręce broń, miały o wiele mniejszą zdolność dokładnego odtworzenia tej sceny od osób, którym okazano slajdy obrazujące klienta trzymającego czek. Przesłuchujący winien mieć więc na uwadze, że niemożność szczegółowego opisania przez świadka wszystkich okoliczności zdarzenia, a istotnych z punktu widzenia rozstrzygnięcia sprawy, może wynikać z defektów procesów zapamiętywania i nie świadczy o braku wiarygodności jego całej relacji.
Trudności przesłuchującym może również sprawić ocena zeznań świadków tzw. przeżyć ekstremalnych – brutalnych nadużyć fizycznych, emocjonalnych czy seksualnych (np. zgwałcenia, znęcania, ale też wypadków komunikacyjnych). Wyjątkowa intensywność przeżywanych emocji oraz charakter reakcji na nie w konfrontacji z traumą wpływa bowiem w sposób istotny na dokładność zapisu pamięciowego uczestnika tego typu zdarzeń. Tym, co charakteryzuje tzw. pamięć traumy, jest fragmentaryczność zeznań, brak umiejscowienia wspomnień w czasie i brak powiązania ich poszczególnych elementów w spójną narracyjną postać.
Oceniając zatem zeznania świadka (pokrzywdzonego tego rodzaju przestępstwem) trzeba mieć na względzie, że jego całkowita niepamięć bądź pamięć jedynie szczątkowa danego zdarzenia nie jest celowym zafałszowaniem rzeczywistości, lecz może być efektem tzw. zespołu stresu pourazowego i unaoczniać się w postaci amnezji. Ofiara, broniąc się przed nawrotem i ponownym przeżywaniem traumatycznego zdarzenia, może wszak podświadomie wymazać z pamięci bolesne wspomnienia. O ile bowiem z punktu widzenia organów wymiaru sprawiedliwości proces zapominania jest uznawany za wadę systemu pamięci – a więc za rzecz niepożądaną – o tyle dla pokrzywdzonego jest to zdolność wysoce użyteczna i potrzebna. Pozwala na porządkowanie danych, a także ich niezbędną selekcję ułatwiającą egzystowanie po przestępstwie.
W takim przypadku wysoce wadliwa może okazać się ocena prawdziwości zeznań świadka przeprowadzona na podstawie analiz behawioralnych czy też wskaźników emocji. Dla dokonania prawidłowej analizy dowodu koniecznym będzie raczej skorzystanie z trybu przewidzianego w art. 192 § 2 k.p.k., a więc umożliwiającego przesłuchanie świadka z udziałem biegłego psychologa. Taki psycholog będzie mógł w swojej opinii przedstawić – w kontekście przeżyć i doznań świadka – konkretne mechanizmy psychologiczne towarzyszące świadkowi w momencie popełnienia przestępstwa, jak też w toku czynności odbierania od niego zeznań.
Do zniekształcenia śladów pamięciowych może dojść również w sytuacji, kiedy pomiędzy pokrzywdzonym a sprawcą pewnego rodzaju przestępstw (np. polegających na bezprawnym długotrwałym pozbawieniu wolności) nawiązana zostaje specyficzna, wymuszona stresogennymi okolicznościami więź emocjonalna. Jest ona o tyle charakterystyczna, że po ustaniu stanu bezprawnego ofiara – solidaryzując się i sympatyzując z oprawcą – odmawia współpracy z organami ścigania, nie dąży do jego ukarania, a wręcz przeciwnie, podejmuje działania dla niego korzystne. Wskazane zjawisko, noszące miano syndromu sztokholmskiego, po raz pierwszy zostało opisane na tle wydarzeń z 1973 r. Wtedy to między pracownikami jednego z banku w Sztokholmie, wziętymi jako zakładnicy, a napastnikami, w związku z ich kilkudniową izolacją, nawiązane zostały irracjonalne relacje, które wpłynęły na późniejszy tok procesu. Ofiary napadu, po odzyskaniu wolności, w geście solidarności z osobami je przetrzymującymi, odmawiały bowiem kooperacji z organami ścigania.
Podobny rodzaj niezrozumiałej dla obserwatorów więzi może wystąpić pomiędzy ofiarą molestowania seksualnego lub znęcania a sprawcą. W takich sytuacjach osoba pokrzywdzona wypracowuje system współistnienia z agresorem – mechanizm obronny pozwalający jej przetrwać w skrajnie niekorzystnych warunkach psychologicznych. Z tego też powodu tłumi własne potrzeby, przejmując punkt widzenia oprawcy jako swój. W efekcie może widzieć w potencjalnych wybawcach – np. policji, prokuratorze, sądzie – przeciwników zamiast sprzymierzeńców. Biorąc pod uwagę powyższe trzeba mieć świadomość, że brak determinacji świadka – osoby pokrzywdzonej – w dążeniu do ukarania sprawcy wynikać może z jego psychicznych uwarunkowań, nie zaś braku wiarygodności jego relacji.
Trzeba mieć także na uwadze, że na kodowanie, przechowywanie oraz przetwarzanie śladów pamięciowych wpływ mają również czynniki społeczne i psychologiczne. Zaliczane są do nich m.in. utrwalone schematy poznawcze i wcześniej nabyta wiedza ogólna.
Znamienne dla osób zeznających jest to, że nie rozumiejąc przebiegu zdarzenia bądź któregoś z jego elementów (z tego chociażby względu, iż pierwszy raz stykają się z określoną sytuacją, np. rozbojem, wypadkiem samochodowym) albo mając niepełny jego obraz, nieświadomie pomijają niektóre ze szczegółów, a istniejące luki uzupełniają informacjami pozyskanymi w inny sposób lub swoimi wyobrażeniami. W takich też przypadkach często dochodzi do błędu w identyfikacji przez przesłuchującego rzeczywistych źródeł takich informacji. Świadek jest bowiem w pełni przekonany, że przekazywane dane pozyskał w trakcie inkryminowanego zdarzenia, pomimo iż powziął o nich wiedzę z prasy, telewizji lub w trakcie rozmów z postronnymi osobami.
Nierzadkie są nadto sytuacje, kiedy świadkowie zeznając kierują się stereotypami. Dowiodło tego badanie Gordona Allporta. Wynika z niego, że świadkowie często – a wiąże się to z ich światopoglądem – przeinaczają opis obrazu, na którym biały człowiek grozi czarnoskóremu brzytwą, wskazując jako agresora… Afroamerykanina. W sposób nieświadomy dokonują zatem transferu danych, co prowadzi do zafałszowania informacji o zdarzeniu.
Zapobieganie zniekształceniom
Z uwagi na kruchość śladu pamięciowego, jak też jego podatność na modyfikacje, niezwykle istotne jest przeprowadzenie przesłuchania świadka w sposób prawidłowy i wolny od jakichkolwiek sugestii.
Jak ważna jest to kwestia, wykazała Elizabeth F. Loftus przeprowadzając eksperyment, w którym uczestnikom zadano pytania odnośnie tego, z jaką prędkością poruszały się samochody widziane przez świadków na filmie, które następnie uległy wypadkowi. W zależności od użytego przez przesłuchującego w pytaniach sformułowania – „stuknęły”, „zderzyły” oraz „roztrzaskały” – uzyskano trzy odmienne rezultaty. Najwyższą prędkość podały te osoby, którym zasugerowano „roztrzaskanie” się pojazdów. One też przyznawały, że w trakcie zdarzenia doszło do rozbicia szyb, która to okoliczność w ogóle nie miała miejsca. Powyższe dowodzi, jak mylne mogą być relacje osób, które poddane zostaną przesłuchaniu w sposób nieprawidłowy. Forma zadania pytania, zawartych w nim sugestii, subiektywnych uwag, czy nawet sposób zachowania się przesłuchującego mogą wszak istotnie oddziaływać na świadka, który wydobędzie wówczas z pamięci okoliczności zdarzenia, które nie miały miejsca (chcąc uwiarygodnić swoją wersję wypadków) lub zafałszuje nieświadomie te, które mają znaczenie dla ustalenia faktów.
Z punktu widzenia pozyskania zeznań najwierniej oddających rzeczywisty stan rzeczy zalecane jest zatem, zgodnie z art. 171 § 1 k.p.k., umożliwienie świadkowi swobodnego wypowiedzenia się w granicach określonych celem danej czynności. Co istotne, wedle Komentarza do Kodeksu postępowania karnego pod redakcją Jerzego Skorupki z 2015 r., „swobodne wypowiedzenie się” należy interpretować nie tylko jako tzw. fazę wypowiedzi swobodnej, czyli samodzielną i spontaniczną relację osoby przesłuchiwanej, nieprzerwaną pytaniami i wtrąceniami, ale również jako swobodę kształtowania się takiej relacji. Nad prawidłowym przebiegiem czynności winien czuwać każdorazowo organ ją przeprowadzający. W toku rozprawy sądowej, w myśl aktualnie obowiązującego art. 370 § 4 k.p.k., będzie to w dalszym ciągu przewodniczący składu orzekającego, który wyda zarządzenie o uchyleniu pytania w przypadku uznania go za sugerujące świadkowi treść odpowiedzi.
Mając na uwadze przedstawione rozważania odnośnie zjawisk wpływających na zdolność świadków do zapamiętywania, przechowywania oraz odtwarzania informacji, rację przyznać należy prof. Ewie Czerniawskiej, psycholog z Uniwersytetu Warszawskiego, jednemu z czołowych w Polsce autorytetów w dziedzinie psychologii pamięci. Wskazuje ona, że pamięć świadków nie jest aż tak zła, jak wynikałoby z badań psychologicznych, ani też tak dobra, jak sądzą liczni przedstawiciele wymiaru sprawiedliwości. Bez wątpienia wiedza na temat procesów zapamiętywania oraz odtwarzania śladów pamięciowych pozwala na dokonanie pogłębionej analizy i następnie oceny zeznań jako dowodu w procesie karnym. Przyczynia się tym samym do zapobieżenia ewentualnym błędom w zakresie rozstrzygania o sprawstwie i winie osób podejrzanych bądź oskarżonych o popełnienie przestępstwa.

References: In Dubio
 art. 2
 art. 167
 art. 171
 art. 370
 art. 192
 art. 171
 art. 370