Source: https://www.eporady24.pl/o_normach_czasu_pracy,artykuly,2,14,664.html
Timestamp: 2019-10-21 02:07:46+00:00

Document:
Autor: Tadeusz M. Nycz • Opublikowane: 16.06.2009
W krótkim opracowaniu pt. „Czy potrzebne są dobowe normy czasu pracy” PiZS 2008/11/, K. Rączka dochodzi do wniosku, że normowanie dobowe czasu pracy jest zbędne. Autor zdaje się nie rozumieć gramatycznej treści art. 151 § 1 K.p., z której wywodzi jakieś nieistniejące wątpliwości interpretacyjne.
Twierdzi mianowicie, iż dosłowne odczytywanie zamiaru ustawodawcy prowadzi do wniosku, że normy dobowe czasu pracy obowiązują jedynie w podstawowym systemie czasu pracy, natomiast w innych systemach już nie mają znaczenia wobec wprowadzenia wydłużonej normy dobowej czasu pracy.
Ponadto podnosi, że w tych warunkach zbędna jest regulacja art. 29 § 3 pkt 1 K.p., skoro normy dobowe są ustawowo określone i powszechnie znane, toteż po co nakładać na pracodawcę obowiązek informacyjny o nich.
Wreszcie wyraża całkowicie nieuprawnione twierdzenie, jakoby w skróconych normach czasu pracy mamy do czynienia z pojęciem pracy w godzinach nadliczbowych dopiero po przekroczeniu 8 godzin pracy na dobę i średnio 40 godzin tygodniowo, licząc w skali okresu rozliczeniowego czasu pracy.
Twierdzenia te świadczą o tym, że autor nie rozumie systematyki przepisów o czasie pracy, a przede wszystkim nie pojął istoty zmiany, jakiej dokonał ustawodawca z dniem 1 stycznia 2004 r.
Likwidacja obowiązującego do 31 grudnia 2003 r. stwierdzenia, zawartego w art. 129 § 2 K.p. mówiącego, że praca w granicach do 8 godzin na dobę i do średnio 40 godzin tygodniowo w okresie rozliczeniowym czasu pracy nie stanowi pracy w godzinach nadliczbowych, nie była jedynie zabiegiem porządkującym, ale spowodowała istotne zmiany wykładniowe.
Tej zmianie towarzyszy także odmiennie skonstruowana definicja pojęcia pracy w godzinach nadliczbowych. Mianowicie w art. 151 § 1 K.p. ustawodawca już nie mówi o przekroczeniu ogólnych norm czasu pracy, ale o przekroczeniu pracowniczych norm czasu pracy.
Z takiego wyraźnego gramatycznie zapisu normatywnego wynikają określone skutki prawne, których niestety K. Rączka zdaje się nie dostrzegać. Pracownicza norma czasu pracy, to taka norma, która dotyczy konkretnego pracownika zatrudnionego w określonym systemie czasu pracy.
Ustawodawca słusznie zatem wprowadził w art. 29 § 3 pkt 1 K.p. obowiązek informowania pracownika o obowiązującej go dobowej i tygodniowej normie czasu pracy, gdyż mamy do czynienia z różnorodnością obu wskazanych norm w zależności od stosowanego systemu i rozkładu czasu pracy.
Ośmiogodzinna norma dobowa czasu pracy w obecnych warunkach prawnych nie jest wcale zbędna, jak twierdzi K. Rączka. Przeciwnie, norma ta stanowi podstawę wyjściową do ewentualnego stosowania innych norm dobowych skróconych lub wydłużonych.
Gdyby uchylić tę 8-godziną normę dobową czasu pracy, to mielibyśmy praktycznie zupełnie niezrozumiały stan prawny np. gdy chodzi o system równoważnych norm czasu pracy, wskazany w art. 135 K.p.
Ośmiogodzinna norma dobowa czasu pracy stanowi bowiem w tym systemie podstawę odniesienia przedłużenia normy dobowej. System równoważny norm czasu pracy określony w art. 135 K.p. zakłada bowiem możliwość wydłużenia normy dobowej 8-godzinnej, do typowych 9, 10, 11 lub 12 godzin pracy na dobę.
Likwidując 8-godzinną normę dobową czasu pracy, mielibyśmy w ramach podstawowego sytemu czasu pracy praktycznie możliwość zatrudniania pracownika od razu w granicach do 13 godzin na dobę, gdyż byłaby to granica wymuszająca zastosowanie 11-godzinnego odpoczynku dobowego.
Na tym przykładzie jasno widać, że dokonując zmian w przepisach o czasie pracy trzeba postępować niezwykle ostrożnie, uwzględniając kompleksowy układ systemowy tych regulacji. Pochopne usunięcie podstawowej normy czasu pracy byłoby zabiegiem rzutującym na różne instytucje czasu pracy, które to skutki trzeba najpierw przeanalizować, a następnie dopiero wypowiadać się za zbędnością 8-godzinnej normy czasu pracy.
Istnienie 8-godzinnej normy dobowej daje także podstawę do weryfikowania błędnego postępowania pracodawcy w zakresie niewłaściwego, czy bezprawnego wprowadzenia równoważnych norm czasu pracy. Ustalenie takiego stanu faktycznego powoduje bowiem ten skutek, że czas pracy należy rozliczać przy uwzględnieniu podstawowej normy dobowej czasu pracy, która danego pracownika obowiązuje.
Osobiście jestem przeciwnikiem dokonywania zmian proponowanych przez K. Rączkę i to z wielu powodów. Przede wszystkim praca w granicach 8 godzin na dobę jest społecznym osiągnięciem ludzi pracy, walczących stopniowo od kilku wieków o ograniczenie dobowego czasu pracy. Ma więc swoje historyczne uwarunkowanie i jest pewnym symbolem w zakresie ochrony pracy.
Rozwój gospodarki i potrzeba uelastyczniania czasu pracy nie może nas prowadzić na skraj kapitalistycznego wyzysku i przyzwalać na traktowanie pracowników jak zwykłej siły roboczej, wykorzystywanej w sposób maksymalny czasowo, uwzględniający jedynie interes pracodawcy.
Podstawowy system czasu pracy jest rozwiązaniem stosowanym powszechnie, wobec tego nie ma racjonalnych przesłanek ku temu, aby dopuszczać do możliwości powszechnego wydłużania dobowego czasu pracy. Inne systemy czasu pracy mają charakter mniejszościowy, uwarunkowany celowościowo.
Taka sytuacja gwarantuje racjonalne wprowadzanie określonych specyficznych rozwiązań w zakresie problematyki czasu pracy, przy uszanowaniu prawa pracownika do wypoczynku i zasady jednakowego traktowania pracowników w zatrudnieniu.
Nie wolno zapominać nam o tym, o czym często wspominał Jan Paweł II, że praca służy człowiekowi, a jej organizacja musi uwzględniać podstawowe jego potrzeby, wśród których prawo do wypoczynku ma kluczowe znaczenie.
Gospodarka wolnorynkowa i jej prawa nastawione na pomnażanie dóbr i uzyskiwanie korzyści materialnych nie mogą pozostawać w opozycji z prawami człowieka i przynależną mu godnością, prawidłową egzystencją, przy poszanowaniu jego prawa do wypoczynku.
Zresztą demokratyczne założenia państwa prawa, odzwierciedlone w naszej Konstytucji przewidują jako najwyższe dobro ochronę pracy, którą przejęło na siebie państwo. W konsekwencji, w świetle zasad konstytucyjnych, nie do przyjęcia byłaby likwidacja zasady 8-godzinnego dnia pracy, mimo że wyraźnie rozwiązanie to nie figuruje w obecnej Konstytucji RP.
Nie jest prawdą, że dosłowne odczytywanie przepisów działu szóstego Kodeksu pracy prowadzi do wniosku, jakoby 8-godzinna norma dobowa czasu pracy miała znaczenie jedynie w podstawowym systemie czasu pracy.
Przeciwnie, stanowi ona podstawę – jakby punkt wyjścia – przy realizacji wielu innych systemów, gdyż jest odniesieniem poprawności stosowania określonych instytucji czasu pracy. Nadto tak ukształtowana norma dobowa czasu pracy kształtuje zasadę zatrudniania pracownika nie więcej niż 8 godzin na dobę, co jest zdobyczą pracobiorców.
K. Rączka zdaje się zapominać o tym, że systematyka przepisów o czasie pracy składa się – obrazowo mówiąc – z połączonego układu klocków lego. Wyciągnięcie jednego z nich, stanowiącego podstawę fundamentu budowli, a takim jest podstawowa dobowa norma czasu pracy, spowodowałoby zachwianie całego układu problematyki czasu pracy.
K. Rączka, kierując się być może względami czysto ekonomicznymi, zapomina całkowicie o tym, że w polskich przepisach o czasie pracy podstawowa norma dobowa odgrywa kluczową niezastępowalną rolę, np. dotyczy to obliczania normatywnego czasu pracy, regulowanego art. 130 K.p.
Gdyby zlikwidować 8-godzinną normę dobową czasu pracy, powstałby od razu problem dotyczący nowego brzmienia art. 130 K.p., ponieważ sposób wyliczenia normatywnego czasu pracy opiera się właśnie na podstawowej dobowej normie czasu pracy, co dotyczy odpowiednio obliczania tego normatywu na podstawie art. 138 § 3 pkt 1 K.p.
Wreszcie nie bez znaczenia jest fakt istniejących stosunków zatrudnieniowych i poszanowania obecnie obowiązujących przepisów przez podmioty stosujące te regulacje. W tym zakresie mamy generalnie nienajlepszą sytuację, powodującą w rezultacie negatywne skutki dla pracowników.
Tajemnicą poliszynela jest, że większość pracodawców w mniejszym lub większym stopniu oszukuje pracowników w zakresie czasu pracy i wynagrodzenia za pracę. W tych warunkach likwidacja podstawowej 8-godzinnej normy dobowej czasu pracy sprzyjałaby dalszemu lekceważeniu przepisów o charakterze ochronnym, przybliżając nas do stanu, jaki panował w najbardziej skrajnych kapitalistycznie czasach z punktu widzenia wyzysku siły roboczej.
Prezentowany przeze mnie pogląd o nienaruszalności 8-godzinnej normy dobowej czasu pracy jako podstawowego fundamentu budowy polskich przepisów o czasie pracy nie oznacza, że nie dostrzegam pewnych mankamentów związanych z funkcjonowaniem norm dobowych i norm tygodniowych.
Poprawę sytuacji można jednak przeprowadzić za pomocą odpowiednich do potrzeb rozwiązań prawnych, bez burzenia podstawy regulacyjnej przepisów ochronnych z zakresu czasu pracy (por. szerzej: T. Nycz „Legislacyjne koncepcje zmian przepisów o czasie pracy” [w:] „Kodeksowe instytucje czasu pracy”, Wydawnictwo Tarbonus, marzec 2006 s. 334 i nast.)

References: art. 151
 art. 29
 art. 129
 art. 151
 art. 29
 art. 135
 art. 135
 art. 130
 art. 130
 art. 138