Source: https://czasopismo.legeartis.org/2020/03/przesuniecie-wyborow-koronawirus.html
Timestamp: 2020-04-03 16:31:41+00:00

Document:
Przesunięcie wyborów: koronawirus przesłanką stanu nadzwyczajnego?
O tym, że żądanie przesunięcia wyborów ze względu na koronawirusa to klasyczny wybór między dżumą a cholerą
by Olgierd Rudak • 18 marca 2020 • 71 komentarzy
Publikując jakiś czas temu na tutejszych łamach krótki tekścik o możliwości odroczenia wyborów głowy państwa ze względu na epidemię koronawirusa nie sądziłem, że moje nieudolne political-fiction tak prędko trafi do mainstreamu — i coraz to kolejny kandydat zaczyna domagać się późniejszej daty elekcji, choćby wymagało to wprowadzenia stanu wyjątkowego.
Dziś zatem czas na kilka zdań o tym dlaczego przesunięcie wyborów to bardzo zły pomysł, nawet jeśli może mieć całkiem dużo sensu.
Przesunięcie wyborów ze względu na epidemię koronawirusa to dywagacje o wyższości dżumy nad cholerą (fot. Olgierd Rudak, CC-BY-SA 3.0)
A mianowicie, zaczynając od początku i zbierając nieco rzeczy powiedziane w komentarzach w tutejszej koronowirusowej rubryce:
przesłanką wprowadzenia stanu nadzwyczajnego jest nie tylko szczególne zagrożenie dla państwa lub obywateli, ale też wymóg, by „zwykłe środki konstytucyjne” okazały się „niewystarczające” dla przeciwdziałania zagrożeniom (art. 228 ust. 1 Konstytucji RP);
zwyczajne środki zwalczania zagrożeń związanych z koronawirusem z pewnością mamy: jest stara ustawa o zwalczaniu chorób zakaźnych, jest spec-ustawa w/s COVID-19 — tę ostatnią którą poparł praktycznie cały parlament, co oznacza, że zasadniczo jest konsensus polityczny co do metod radzenia sobie z epidemią;
art. 228 ust. 7 Konstytucji RP
przy całej mojej niechęci do obecnej władzy politycznej nie wydaje mi się, by wprowadzone już mechanizmy nie zdawały egzaminu; rząd skorzystał z przysługujących mu kompetencji, wprowadził niezbędne obostrzenia (dla przypomnienia: instytucja stanu zagrożenia epidemicznego nie została wymyślony wyłącznie ze względu na koronawirusa) — ludzie siedzą w domach, nie ma szczególnej paniki, nie grasują zombiaki, nie ma zamieszek ani nawet rabowania opuszczonych sklepów;
ba, prezydent cały czas jeździ i się spotyka z ludźmi, jakby dowodząc, że „nic to!”; (mała dygresja: do wczoraj wykonano bodajże 8 tys. testów i stwierdzono ok. 250 zakażonych — szalenie niewielka trafność, co powinno cieszyć, albo… martwić, że testuje się nie tych co trzeba);
moim zdaniem nie ma zatem przesłanek do wprowadzenia któregokolwiek z rozważanych konstytucyjnych stanów nadzwyczajnych — zwłaszcza, że wprowadzone wówczas ograniczenia mogą sprowadzać się nie tylko do zamknięcia części sklepów i przejść granicznych, ale też do internowań i strzelania do ludzi, cenzury i zagłuszania mediów, kontroli korespondencji, reglamentacji zaopatrzenia i kontroli cen (jeśli byłby to stan wyjątkowy) lub choćby wysyłania ludzi do przymusowej pracy (dla chętnych na stan klęski żywiołowej);
można powiedzieć, że żądający wprowadzenia stanu wyjątkowego chcą wprowadzenia prawa, które pozwala na internowanie kwękaczy, strzelanie do protestujących lub manifestujących swoje przekonania, ograniczenie w informowaniu obywateli, a nawet zamknięcia internetu; owszem, wymarzonym bonusem jest to, że w czasie stanu nadzwyczajnego i w ciągu kolejnych 90 dni po jego zakończeniu nie wolno m.in. przeprowadzić wyborów (art. 228 ust. 7 ustawy zasadniczej) — ale czy to oznacza, że mamy dobrowolnie godzić się na tak rażące ograniczenie naszych swobód (i popierać kandydatów, którzy tego żądają?);
słyszy się też głosy wzywające do przesunięcia wyborów ze względu na epidemię koronawirusa bez wdawania się w szczegóły („trzeba przesunąć i już”). Sęk jednak w tym, że nie ma takiego prawa — kadencja prezydenta trwa 5 lat i jedyny ustrojowy sposób na wydłużenie kadencji to wprowadzenie stanu nadzwyczajnego, ergo przesunięcie terminu wyborów bez żadnego trybu jest prawnie niemożliwe. Wezwania do odroczenia wyborów głowy państwa to — niezależnie od tego czy w tych warunkach da się prowadzić kampanię czy nie — proszenie się o coś w rodzaju dyktatury;
(nb. sytuacja, w której wszyscy zgodnie proszą rządzących, by odwołać wybory i przedłużyć kadencję urzędującego prezydenta, to chyba marzenie każdego dyktatora — nie trzeba puczu czy zamachu stanu, wystarczy się wsłuchać w żądania społeczeństwa artykułowane przez kontr-kandydatów);
pokrótce można rozważyć czy stan zagrożenia epidemicznego mógłby wiązać się z przesunięciem zaplanowanych wyborów? moja odpowiedź brzmi: proszę bardzo, ale lepiej rozważyć za i przeciw — ot choćby to, czy chcielibyśmy, żeby o terminie wyborów decydował minister zdrowia (choćby i w porozumieniu z MSWiA i Głównym Inspektorem Sanitarnym)? ten środek jest praktycznie poza kontrolą społeczną (oczywiście Trybunał Konstytucyjny ma prawo weryfikować rozporządzenie, a Rada Ministrów może uchylić w głosowaniu akt wydany przez każdego z ministrów) — więc czy naprawdę chcemy, żeby jakiś urzędnik dość arbitralnie decydował o dacie wyborów? na przykład ze względu na epidemię ASF?
potencjalnie bezpieczniejsze wydawałoby się rozwiązanie umożliwiające na przesunięcie daty wyborów w nadzwyczajnych przypadkach, np. większością 2/3 głosów w obu izbach Sejmu — ale nie dość, że takie rozwiązanie wymaga uprzedniej nowelizacji konstytucji, to w dodatku też dostrzegam w takiej propozycji wielki dylemat polityczno-moralny.
Dla jasności: oczywiście, że dostrzegam niedogodności i trudności dla prowadzenia kampanii i organizacji głosowania (przecież o tym już pisałem), dostrzegam też, że prawodawca najwyraźniej nie przewidział takiego ryzyka wcześniej — jednak nie potrafię nie zauważyć, że proszenie się o stan wyjątkowy lub inne doraźne rozwiązania umożliwiającego ad hoc wydłużenie kadencji władz to klasyczny dylemat między dżumą a cholerą. Zwłaszcza, że już są dowody, że za część paniki odpowiadają rosyjskie trolle, którym przecież bardzo w smak jest zdestabilizowanie — poprzez wytworzenie poczucia zagrożenia — reszty Europy.
Całkowicie na marginesie: stan takiego limbo nie może trwać wiecznie — czy P.T. Czytelnicy potrafią sobie wyobrazić świat, w którym będziemy kupować maseczki i rękawiczki podobnie jak dziś papier toaletowy i chusteczki higieniczne?
Tags: art. 228 konstytucji art. 68 konstytucji koronawirus stan nadzwyczajny wybory zdrowie
← Przywrócenie terminu procesowego po półtora roku wymaga wskazania wyjątkowego wypadku usprawiedliwiającego zwłokę strony
Zaszczepione dziecko może być preferowane przy przyjęciach do żłobka →
Mocne, ciekawe ile osób zdawało sobie z tego sprawę.
Pełna zgoda. Tu i teraz. Pogadamy za miesiąc, jak się okaze, w którą stronę sytuacja się rozwinie.
No nie. Ale musimy się w mniej lub bardziej kontrolowany sposób poinfekować wzajemnie, żeby nabrać jakiejś odpornośći zbiorowej. Tylko, że to nie będzie kwestia 2 tygodni. Ani miesiąca.
Jeśli mowa o „odporność zbiorowej” to nabywa się ją przez … …. … szczepionki. Innego sposobu nie ma. Inna to Corona-party.
Przypominają mi się historie o różnych „odkrytych” cywilizacjach, które nie miały odporności na zawleczone przez Europejczyków — przypadkowo lub celowo — zarazki (np. o podrzucanych kocach, które dziesiątkowały Indian).
Tak mniej więcej. Są osoby, dla których kontakt z tym wirusem może skończyć się w piachu, innym może wyrządzić trwałe szkody (głównie płuca), reszta przejdzie to i nie będzie miała problemów.
Jak dla mnie bomba. Na ulicach nie ma korków. W sklepie żaden pijaczek się na mnie nie kładzie i generalnie wszędzie ludzie trzymają dystans. Okazało się, że praca przez skypa jest równie wydajna jak siedzenie w biurze w związku z tym nie tracę codziennie 1-2h na dojazdy. W pracy można siedzieć w pidżamie a nawet bez skrępowania puścić bąka. Podejrzewam, że również służba zdrowia radzi sobie nieźle. Co prawda w internecie ciągle pojawiają się jakieś memy, albo pseudo zwierzenia lekarzy, jednak jeśli porównamy liczbę zarażonych lub podejrzanych o zarażenie z liczbą pacjentów, którzy odwiedzali lekarzy bez potrzeby, to chyba jednak… Czytaj więcej »
Niestety nie musi być wprowadzony stan nadzwyczajny aby była możliwość przesunięcia wyborów. Art. 293. kodeks wyborczy
Ach, rozumiem, wszyscy (względnie wszyscy oprócz jednego) kandydaci rezygnują, więc mamy ponowne wybory, znów nikt się nie zgłasza, więc znów mamy wybory.
Podobno opcja ta może być rozważana zarówno przez opozycję, jak i przez obóz władzy, który mógłby wystawić jednak innego kandydata niż urzędująca głowa państwa.
https://www.tokfm.pl/Tokfm/7,103087,25802224,a-co-jesli-wybory-prezydenckie-beda-przelozone-krazy-po-pis.html#s=BoxOpImg1
Co to ma być i kogo by mieli niby wykreować? Bredzenie. Widać komentatory polityczne piszą swoje bajki.
Taka ciekawostka (i potencjalnie przedmiot sporu): czy jeśli stan nadzwyczajny uniemożliwił przeprowadzenie już wyznaczonych wyborów — powinny zostać ogłoszone nowe, czy po prostu mamy przesunięcie terminu? I druga sprawa: 90 dni dotyczy „przeprowadzenia wyborów”, nie tylko samego głosowania — na przeprowadzenie wyborów składają się też inne czynności.
Albo odwrotnie. Po rezygnacji wszystkich kandydatów (oprócz obecnie urzędującego) koalicja rządowa zmienia ustawę usuwając wspomniany artykuł, albo zmieniając go tak, że skoro jest tylko jeden kandydat to zostaje on automatycznie wybrany, bez potrzeby przeprowadzania wyborów.
Nie zdążyliby. Senat może opóźnić wejście w życie takiej zmiany o miesiąc, a tymczasem Marszałek Sejmu jest zobowiązana zarządzić ponowne wybory w terminie 14 dni.
przesuwanie wyborów to kiepski pomysł imho… to w zasadzie tylko kwestia dobrej organizacji (może większej ilości lokali?)…. nieprzekonanych znowu nie ma aż tylu, a wybór i tak się sprowadza do „mniejszego zła”… cokolwiek ludzie przez to rozumieją
Co do tych rosyjskich trolli to jakoś nie chce mi się wierzyć…. a na pewno nie na tyle, żeby miały one bardziej realny wpływ niż trolle niemieckie czy amerykańskie (bo i czemu tylko jedna strona miałaby ich używać?) albo inne merdia, które sieją panikę.
A ja bym jednak zadał inne pytanie: czy w obecnych warunkach możliwe jest przeprowadzenie wyborów prezydenckich „powszechnych, równych, bezpośrednich”.
Bo obecnie utrudnione jest zbieranie podpisów dla kandydatów oraz organizowanie spotkań z wyborcami. A w dniu wyborów, jeżeli będzie istniało nadal zagrożenie epidemiologiczne, to cześć wyborców z obawy o własne zdrowie 9a nawet życie) może nie zdecydować się na oddanie głosu.
Być może nie ma takiej możliwości — ale co z tego? Ma się objawić dyktator, który rzuci „no passaran!” i porwie na barykady lud? Czy jednak szybka nowelizacja i dopisanie jakiegoś koła ratunkowego?
To może od razu norma generalna: że w wyjątkowych okolicznościach można zawiesić prawa, po władzę może sięgnąć silna jednostka, która dla dobra ogółu poprowadzi go ku świetlanej przyszłości?
Wybory prezydenckie które nie są „powszechne, równe, bezpośrednie” będą nieważne (co stwierdzi SN o ile będzie istniał w jakiejś niezależnej formie) – więc po co je przeprowadzać?
A dodatkowo, czy człowiek wybrany w takich wyborach nie jest właśnie „silną jednostką”, która zajmuje w sposób pozakonstytucyjny stanowisko prezydenta poprzez niekonstytucyjnie przeprowadzone wybory?
Ech… tak się mści obcinanie w szkołach historii…
Rzymianie znali i korzystali z tego: nazywało się to ‚dyktator’.
Och, historia antyczna niespecjalnie mnie interesuje, ale to właśnie miałem na myśli (wiemy też jak to się skończyło — niektórzy mówią, że raczej dobrze).
Dla uściślenia: dyktatora wybierano ‚konstytucyjnie’, a po wykonaniu zadania przestawał być dyktatorem. I to działało.
Absolutnie nie chodzi mi o ambitnego trepa w rodzaju Piłsudskiego, urządzającego zamach.
Ja bym nawet poszedł dalej z tym pytaniem. Czy w chwili obecnej gdy mamy poddanych 55k ludzi kwarantenie można zorganizować wybory, tak by ci ludzie mogli oddać głos?
Generalnie tak samo jak w przypadku osób osadzonych w więzieniach.
W trakcie stanu nadzwyczajnego nadal obowiązuje zasada proporcjonalności, czyli mimo szerokiego katalogu potencjalnie dostępnych środków rządowi wolno skorzystać jedynie z tych, które są niezbędne do osiągnięcia celu jak najmniejszym kosztem. Stan zagrożenia epidemicznego okazał się w istocie zakamuflowanym stanem nadzwyczajnym. Zamknięto duże sklepy, restauracje, puby, konferencje, koncerty i inne działalności gospodarcze. Wprowadzono obowiązkową kwarantannę dla obywateli przekraczających granicę, a dla cudzoziemców zamknięto granicę. To są środki jak ze stanu nadzwyczajnego. Dla zachowania pozorów zmieniono tylko nazwy. Zamiast internowania w areszcie domowym mamy przymusową kwarantannę, a zamiast stanu klęski żywiołowej mamy stan zagrożenia epidemicznego. Załóżmy jednak, że się mylę. Chciałbym się… Czytaj więcej »
W ogólności „masowe występowanie chorób zakaźnych ludzi” się kwalifikuje na stan klęski żywiołowej, nadal przesłanką jest też konieczność zastosowania nadzwyczajnych środków. Skutki jego wprowadzenia są relatywnie najłagodniejsze, z grubsza sprowadzają się do przymusowej pracy, ewakuacji, kwarantanny, skierowania do prac ratowniczych, prowadzenia ambulatoriów i schronisk w prywatnych domach — zastanawiam się co dołożyć do obecnych obostrzeń, żeby uzasadnić przejście o ząbek dalej.
BTW jest inne ciekawe pytanie: stan wyjątkowy po pierwszej, nierozstrzygniętej, turze wyborów — w sytuacji kiedy wiodący kandydat jednak dostaje po kulach.
Argumenty RedNacza są bardzo przekonywujące. Obawiam się jednak, że może być techniczny problem z przeprowadzeniem wyborów – nie będzie chętnych do pracy w komisjach. Ten problem niestety można stosunkowo prosto rozwiązać robiąc wybory przez internet. Tylko, że to samo z siebie jest złe, a robione na niecałe dwa miesiące przed gwarantuje katastrofę.
Naprawdę nie rozumiem co ludzie widza pozytywnego w „wyborach przez internet”.
Nieprzejrzyste, łatwe do zmanipulowania, niedostępne dla dużej części (starszej) społeczeństwa.
Gdzieś takie coś już działa w praktyce (w poważnych państwach i w poważnych wyborach)?
Rzecz dokładnie w tym, że nie da się zapewnić odpowiedniego poziomu bezpieczeństwa i ochrony przed jawną manipulacją (w odróżnienie do tej przez sianie fermentu przez internety).
Przepraszam, ale muszę, wytykając ten błąd buduję sobie ego ;)
Przekonujące, przekonywające, ale nigdy przekonywujące.
http://lukaszrokicki.pl/2013/09/21/przekonywujacy-przekonywajacy-czy-przekonujacy/
Okazuje się, że nie ma problemu z komisjami – są chętni.
Bo teraz ryzyko zarażenia się jest niewielkie, zwłaszcza w takich małych miejscowościach. Co innego gdyby sytuacja była jak w północnych Włoszech.
Ale czy naprawdę wiesz jaka jest sytuacja? Bo mnie się momentami wydaje, że to taka radiowa „Wojna światów” — miał być postęp wykładniczy zachorowań, tymczasem 1,5 tys. testów dziennie potwierdza max. 50 zachorowań. Mam wrażenie, że reakcja wynika z tego, że dotyczy to białej części świata — gdyby zarazek zabijał tylko w Azji czy Afryce, temat byłby znacznie mniej nośny (vide świńska grypa sprzed dekady).
U nasz rzeczywiście można mieć wrażenie, że to jest słuchowisko radiowe. Jednak w takich Niemczech wczoraj w ciągu godziny liczba zakażonych wzrosła o tysiąc i przekroczyła 19 tysięcy, Teraz to już nawet zbliża się do 20 tysięcy. Wygląda na to, że jedynym powodem małej liczby zachorować w Polsce jest… mała liczba testów.
Jeśli wirus się tak szybko rozprzestrzenia, to wykonanie 10 tys. tekstów — zakładam, że połowa nie idzie na testowanie prezydenta i ministrów co pół godziny, że testuje się osoby, które są „potencjalnie realnie” chore — powinno dać nieco wyższy wskaźnik trafień niż 4%.
Testów brakuje, dlatego najlepszą miarą jest obłożenie szpitali. To że nasze polskie szpitale nie są jeszcze przepełnione ludźmi z objawami zapalenia płuc świadczy o tym, że udało się spowolnić rozprzestrzenianie wirusa. Działania prewencyjne naszego rządu zostały wdrożone odpowiednio wcześnie i dzięki temu zdają egzamin. Postęp wykładniczy zachorowań będzie miał miejsce jeżeli ograniczenia stanu epidemii zostaną zniesione. Spłaszczenie krzywej zachorowań to strategia przyjęta w całej Europie, choć niestety bardzo kosztowna dla gospodarki.
Natomiast we Włoszech ryzyko zarażenia się przy kontakcie z przypadkowymi osobami jest stosunkowo duże. Tam byłby problem z obsadzeniem komisji wyborczych.
No proszę, czyli nie jest niezbędny ani stan wyjątkowy, ani nawet klęski żywiołowej — do spłaszczenia krzywej wystarczała edukacja wymieszana z propagandą (napędzenie stracha), zamknięcie sklepów i granic — wydaje się, że wszystko mamy pod kontrolą. Przypominam, że MZ wieszczył 1000 chorych na koniec tygodnia i 10 tys. na koniec miesiąca — pierwszy scenariusz raczej się nie sprawdzi.
Pierwszy raczej nie, ale drugi ma szansę – będzie robione więcej testów:
https://cowzdrowiu.pl/aktualnosci/post/koniec-z-monopolem-na-testy-warsaw-genomics-zrobi-do-1000-na-dobe
Chyba że to rzeczywiście działa tak jak napisano w tym felietonie:
https://www.theguardian.com/commentisfree/2020/mar/21/rich-famous-coronavirus-tests-covid-19-tom-hanks
Zamknięcie sklepów i granic to jest właśnie stan nadzwyczajny. Może za komuny takie coś było zwyczajne, ale w wolnym kraju to są środki nadzwyczajne.
Przecież de facto granice nie są zamknięte — Polska wypuszcza (nie wiem czy sąsiedzi wpuszczają), tyle, że musisz korzystać z wyznaczonych przejść (zawieszenie Schengen to też nie aż taka nowość). Sklepy też nie są zamknięte (nie wszystkie).
BTW myślę, że wprowadzenie stanu nadzwyczajnego mogłoby w pewnym momencie mieć odwrotny skutek — nakaz pracy (np. przy szyciu maseczek, mieszaniu odczynników, triażu, etc.).
Ukraina zamknęła granice, Niemcy – zachodnie (z wyłączeniem Belgii i Niderlandów) i południowe.
Olgierdzie, wstaw sobie sumę zachorowań per dzien do excela, zrób wykres, użyj funkcji „dopasowanie przybliżone” i będziesz miał na widelcu, że jak najbardziej występuje postęp wykładniczy. Ew. zerknij tutaj https://docs.google.com/spreadsheets/d/1OqHKzanQfvh5QKr1eFAVQbTfmRETFwpAviliHUQc0uc Czy jeśli dzisiaj znowu będzię ponad 100 nowych przyadków, to uwierzysz w matematykę? :) (trochę ryzykuję tym zakładem, równie dobrze dziś może być jakaś abberacja w danych, dojdzie „tylko” 80 przypadków, ale za to „nadgonimy” te „brakujące” przypadki w poniedziałek) Traktuj aktualnie oficjalne dane jako stan historyczny, tak z 5-7 dni wstecz (okres inkubacji/wykrycia). Więc to, co usłyszysz w radiu za niecały tydzień będzie w przybliżeniu tym, co jest aktualne… Czytaj więcej »
Zgodnie z filmikiem o rzęsie porastającej staw liczba miała się codziennie podwajać (1-2-4-8- …. -256-512-1024-2048). Tego zjawiska nie widzę i teraz nie wiem czy po prostu testom poddaje się nie te osoby, które trzeba (nie wykazujące symptomów choroby), zaś naprawdę chorzy (z objawami) wolą leczyć się w pościeli i nie wyściubiać nosa z domu?
Olgierdzie, przykład z filmiku był skrajnie uproszczony, żeby pomóc zrozumieć czym jest wzrost wykładniczy. W przykładie użyto podstawy równej 2 (bo na niej najprościej), a w przypadku tej choroby mamy lekko ponad 1, zwłaszcza że dystansujemy się od siebie od samego początku (no, prawie…) tej zarazy u nas.
To było w sumie moje największe zastrzeżenie do tego filmiku – zastanawiałem się, czy ludzie nie odbiorą go dokładnie w taki sposób, jak ty.
Dosłownie nie odebrałem, bo zdaję sobie sprawę, że modelowanie polega w znacznej mierze na przypuszczeniach opartych na doświadczeniu; podkreślam: wierzę, że tak to rzeczywiście wygląda — natomiast nie pasuje mi ten rozrzut między liczbą testów a zachorowań.
Teraz podam liczby wyciągnięte z…ekhm…palca, więc proszę nie brać ich dosłownie :) A. Rrobisz 100 testów, 3 wychodzą pozytywnie, tzn, że wychwytujesz powiedzmy 95% możliwych do wyłapania przypadków. B. Jeśli te 3 pozytywy wyjdą ci po zrobieniu raptem 10 testów, tzn, że testowałeś tylko osoby, które miały „intymny” kontakt z zarażonym. Ale to NIE oznacza, że osoby, które miały z tą zarażoną osobą krótszy kontakt nie mogły podłapać wirusa. Jeśli się zaraziły, to ich nie wyłapujesz (bo nie testujesz), i zaraza roznosi się swobodnie dalej. W tym przypadku masz wysoki procent „trafionych” osób do testowania, ale w rzeczywistości wychwyciłeś tylko… Czytaj więcej »
Mnie ostatnio (po ostatnich materiałach w TV o oddawaniu krwi), martwi to, iż takiej krwi nie testuje się na obecność wirusa. Bo jeśli nosiciel/osoba na etapie inkubacji odda krew, to czy choroba nie przejdzie z krwią do biorcy krwi?
Obawiam się, Panie Redakrorze, że przeciętny obywatel zareagowałby na Pańskie tezy pt. „trudno, nie jest najgorzej, wybory będą takie, jakie będą” tak, jakie komentarze widać pod ostatnim wywiadem z SSN Kozielewiczem z PKW (https://wyborcza.pl/7,75398,25800962,byly-szef-pkw-wybory-da-sie-przeprowadzic-w-terminie-zakazu.html).
Bo odkąd komentarze w serwisach Agory są płatne (a przecież wiadomo, że chętniej płaci ten kto lubi) na pozytywny odbiór mogą liczyć tylko te opinie i informacje, które jednoznacznie napierniczają w PiS. Ja jednak — mimo całej mojej niechęci do PiS (i nie tylko) — staram się zachować obiektywizm (przynajmniej względem moich obserwacji i poglądów).
Obawiam się, że tak jak od paru lat mamy pełzający zamach stanu, tak teraz mamy pełzający stan wyjątkowy. Najpierw wojsko zostało wysłane na pomoc Straży Granicznej, a teraz policji.
http://www.dz.urz.mon.gov.pl/dziennik/pozycja/decyzja-52-decyzja-nr-41mon-z-dnia-18-marca-2020-r-w-sprawie-uzycia-oddzialow-i-pododdzialow-sil-zbrojnych-rzeczypospolitej-polskiej-do-pomocy-policji/
Już klepnięte: http://dziennikustaw.gov.pl/MP/2020/309
Tutaj pan profesor twierdzi, że mimo wszystko mamy konstytucyjny stan klęski żywiołowej:
https://karne24.com/w-czasie-stanu-zagrozenia-epidemicznego-nie-mozna-przeprowadzic-wyborow-prezydenckich/
No w sumie bardzo ciekawe, ale to oznacza, że ustawa o chorobach zakaźnych jest sprzeczna z konstytucją — ale też w zakresie przymusowego leczenia dla np. chorych na gruźlicę, bo nie będzie nikogo można zmusić do leczenia się bez wprowadzenia stanu nadzwyczajnego — ale też trzeba przejrzeć szereg innych regulacji, które też nakładają pewne obowiązki i zakazy bez stanu nadzwyczajnego (np. zakazy stadionowe). Ja uważam, że podstawą do wprowadzenia oględniejszych środków jest art. 31 ust. 3 konstytucji (w tym przypadku wraz z art. 68 ust. 4). Zwracam też uwagę, że kwarantanna jest co do zasady stosowana indywidualnie, w drodze decyzji administracyjnej… Czytaj więcej »
Ale ja właśnie próbuję znaleźć coś na ten temat. Jeśli kwarantanna ma formę decyzji administracyjnej, to czy ci wszyscy powracający zza granicy, na granicy dostają jakiś papier decyzji?
Ten chyba dostał jakiś papier: https://www.facebook.com/watch/?v=533050880546080
Powinni, GIS przypominał o tym półtora miesiąca temu
https://gis.gov.pl/aktualnosci/informacja-glownego-inspektora-sanitarnego-w-sprawie-przepisow-prawnych-dotyczacych-kwarantanny/
Decyzja ma rygor natychmiastowej wykonalności, jednakże oczywiście można się od niej odwołać i podlega kontroli sądowej (WSA-NSA).
Jednak zgodnie z rozporządzeniem w/s stanu epidemii „Decyzji organu inspekcji sanitarnej nie wydaje się” (par. 3 ust. 1 rozporządzenia, analogicznie w przepisach o stanie zagrożenia epidemicznego). Cały przepis brzmi: Obowiązek, o którym mowa w § 2 ust. 2 pkt 2, jest równoważny z obowiązkiem wynikającym z art. 34 ust. 2 ustawy z dnia 5 grudnia 2008 r. o zapobieganiu oraz zwalczaniu zakażeń i chorób zakaźnych u ludzi. Decyzji organu inspekcji sanitarnej nie wydaje się. par. 2 ust. 2 pkt 2 to: W okresie, o którym mowa w § 1, osoba przekraczająca granicę państwową, w celu udania się do swojego miejsca… Czytaj więcej »
No ładnie – w najbliższą niedzielę będą uzupełniające wybory samorządowe.
Przewiduję rekordową frekwencję. Nigdy już żaden kraj jej nie pobije.
Dziś w czasie rozmowy wyszło jak w łatwy sposób z powodu koronawirusa można „zmanipulować” wybory.
1. Pobierasz z gminy zaświadczenie do głosowania w innym obwodzie.
2. Wybierasz komisje gdzie przeciwnik polityczny na największy % głosów.
3. Głosując informujesz komisje, iż możesz być chory/nosicielem koronawirusa.
4. Komisja jest zamykana i oddawana kwarantannie.
Taki taka DDoS na „zwykłą” komisję.
Nie wykluczałbym, że członkowie komisji będą siedzieć w jakichś skafandrach. Generalnie nie da się ukryć, że sama organizacja głosowania może być bardzo upierdliwa.
I droga. Nie koniecznie w zakresie wyposażenia komisji w jakieś ABC ochronne, ale np. długopisy faktycznie jednorazowe.
Długopisy to akurat można przemywać płynem z Orlenu. O ile wyprodukują go wreszcie odpowiednio dużo. PAD wizytował ostatnio fabrykę, więc może właśnie załatwiał płyn na wybory.
Dowód na to, że PAD czyta Lege Artis. ;-)
https://www.gazetaprawna.pl/artykuly/1465221,prezydent-jezeli-sa-warunki-by-chodzic-do-sklepu-to-sa-warunki-by-pojsc-do-lokalu-wyborczego.html
Wiem, zauważyłem — coraz częściej dostrzegam, że moje dykteryjki i dywagacje służą tym głąbom za dobrą monetę.
Aczkolwiek nie da się ukryć, że pan prezydent robi wiele, żeby w przyszłości jego kontrefekt przedstawiano w koronie.
Mam takie wrażenie, że każdy z mieszkańców Pałacu Namiestnikowskiego czy Belwederu przywdziewa gronostaje, nie ważne, czy są po zawodówce, czy zrobili doktoraty.
Poziom nadęcia osób pełniących tę funkcję jest wielkości Syberii, choćby ego mieli wielkości ludzika z klocków lego [pożyczone od M.Ś.].
Ale PAD kontynuuje poziome prezydenta ludowego łącząc to z nadęciem.
gal.anonim11994
Z prawnego punkty widzenia to absurdalne tezy. Proste pytania: 1) od kiedy liczba posłów głosujących za ustawą, stanowi o konstytucyjności ustawy albo jej braku? 2) od kiedy możliwość wprowadzenia na dowolny czas przez Ministra Zdrowia aresztu domowego dla wszystkich Polaków, nie stanowi naruszenia istoty prawa do wolności poruszenia w rozumieniu art. 31 ust. 3 Konstytucji? 3) czy uważa Pan, że – biorąc pod uwagę najnowszą nowelizacje około COVID-owe, można zachowując RiGC twierdzić, że nie zostały wprowadzone specjalne zasady działania organów władzy publicznej w odniesieniu do sądów i realizacji prawa do sądu, w rozumieniu art. 228 ust. 3 Konstytucji. Pański sposób… Czytaj więcej »
Zacznę od tego, że nie przepadam za internetowymi komentarzami „per Pan”, zwłaszcza, że stosowaliśmy już formę prawidłową w relacjach internetowych. Natomiast odnosząc się do pytań: – nigdzie w tekście nie napisałem, że liczba głosów świadczy o zgodności lub sprzeczności prawa z ustawą zasadniczą, – nigdzie w tekście nie odnoszę się ani do całodobowej godziny policyjnej (wprowadzonej kilka dni temu), ani do dzisiejszych rewelacji, ani też nie odnoszę się do art. 31 ust. 3 ustawy zasadniczej, – pytanie nr 3 jest na tyle szerokie (otwarte), że można dywagować do 2048 r. Twierdzę, że stan klęski żywiołowej jest niezbędny „w sytuacjach szczególnych zagrożeń, jeżeli… Czytaj więcej »
1. To przepraszam, tak zrozumiałem wniosek, że jest konsensus polityczny – co powoduje, że nie trzeba wprowadzać stanu nadzwyczajnego. 2. Problem jest w tym, że wprowadzone środki są bezprawne – więc w tym sensie, z legalistycznej pozycji należy uznać, że w istocie mamy do czynienia z bezprawnie wprowadzonym, ale faktycznie istniejącym stanem nadzwyczajnym. 3. Myśle, że to takie zboczenie – prawnik nie jest epidemiologiem żeby oceniać czy słuszny jest zakaz poruszania się, czy choćby wysyłania ludzi do przymusowej pracy (dla chętnych na stan klęski żywiołowej); może oceniać przede wszystkim legalność lub jej brak. Pozwolę sobie tylko zauważyć, że nakaz pracy… Czytaj więcej »
bezzasadne są twierdzenia, o możliwości zmiany terminu wyborów przez MZ I po raz kolejny: nie stwierdziłem, że jest taka możliwość, pokusiłem się o rozważania czy wprowadzenie stanu epidemii mogłoby być przesłanką (po nowelizacji konstytucji) do takich rozwiązań. I chyba nawet od razu napisałem, że nie widzę tego. Na potrzeby dyskusji akademickiej mogę dodać, że nie wiem jak można wprowadzić stan nadzwyczajny „bez skutków wynikających z niego” (??), tym bardziej nie wiem jakim cudem nieprawdziwa może być opinia, że wprowadzenie s.n. jest niepotrzebne (hint: opinia nie podlega ocenie w kategoriach prawdy czy fałszu, więc nie może być nieprawdziwa). Pewnie dlatego lubię… Czytaj więcej »
Oczywiście rozumiem, że to rozważania hipotetyczne. Nie rozumiem tylko skąd taki upór w odwracaniu hierarchii prawnej. Zamiast rozważań jak doprowadzić Konstytucję do zgodności ze stanem epidemii, chyba logiczniej i prościej jest dostosować stan epidemii do Konstytucji. Oznaczałoby to konieczność wprowadzenia go zgodnie z jej postanowieniami i zgodnie ze stanem rzeczywistym wpisać w ustawę, że stan epidemii jest formą stanu klęski żywiołowej. Oczywiście byłby pewien logiczny problem związany z faktem, że w czasie stanu nadzwyczajnego nie wiem jak można wprowadzić stan nadzwyczajny „bez skutków wynikających z niego” Dość prosto tak jak np. wielokrotnie zdarza się, że organy administracji wydają decyzję administracyjną,… Czytaj więcej »
JAKUB o Czy ze względu na epidemię koronawirusa można wprowadzić zakaz wstępu do lasu?
mall o Świadczenie postojowe — za przestój wywołany epidemią COVID-19
Olgierd Rudak o Stan epidemii: nowe ograniczenia, zakazy i nakazy od 1 kwietnia 2020 r.
Marzena o Stan epidemii: nowe ograniczenia, zakazy i nakazy od 1 kwietnia 2020 r.
Marcin o Czy ze względu na epidemię koronawirusa można wprowadzić zakaz wstępu do lasu?
marcin o Epidemia epidemią, a polować trzeba (i wolno)
sjs o Stan epidemii: nowe ograniczenia, zakazy i nakazy od 1 kwietnia 2020 r.

References: art. 228
 art. 228
 art. 68
 Art. 293
 art. 31
 art. 68
 art. 34
 art. 31
 art. 228
 art. 31