Source: http://olgierd.bblog.pl/data,2011,4,strona,14.html
Timestamp: 2017-11-20 03:43:03+00:00

Document:
2011-04-13 14:30
O ochronie osób interweniujących dla zaprowadzenia porządku
Obiecałem (pewnie bardziej sobie, niż P.T. Czytelnikom) parę dni temu -- w kontekście tekstu o dwóch łobuzach w Audi 80 -- parę słów na temat wynikającej z niedawnej nowelizacji kodeksu karnego (ustawa z 26 listopada 2010 r. o zmianie ustawy kodeks karny, Dz.U. nr 240 poz. 1602), przy czym nowelizacja weszła w życie 22 kwietnia marca 2011 r.) zmianach w zasadach ochrony prawnej osoby, która w obronie koniecznej odpiera zamach na jakiekolwiek cudze dobro chronione prawem, chroniąc bezpieczeństwo lub porządek publiczny.
Słowem: o tym co prawo mówi o takich przypadkach jak "Tylko aktor [Henryk Talar] próbował ZATRZYMAĆ BANDYTĘ!"
art. 25 § 4. Osoba, która w obronie koniecznej odpiera zamach na jakiekolwiek cudze dobro chronione prawem, chroniąc bezpieczeństwo lub porządek publiczny, korzysta z ochrony prawnej przewidzianej dla funkcjonariuszy publicznych.
podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2. (...)
art. 223 § 1. Kto, działając wspólnie i w porozumieniu z inną osobą lub używając broni palnej, noża lub innego podobnie niebezpiecznego przedmiotu albo środka obezwładniającego, dopuszcza się czynnej napaści na funkcjonariusza publicznego lub osobę do pomocy mu przybraną podczas lub w związku z pełnieniem obowiązków służbowych,
podlega karze pozbawienia wolności od roku do lat 10.Podstawowa nowość to dodanie w art. 25 kodeksu karnego przepisu, w myśl którego każdy z nas -- a więc Pan, Pani, Henryk Talar, a nawet John Doe -- nie tylko może reagować widząc, że komuś dzieje się krzywda -- ale i przysługuje mu ochrona jak funkcjonariuszowi publicznemu. Oznacza to, że nie tylko nie trzeba drżeć przed ryzykiem przekroczenia granic obrony koniecznej (bo tak interpretuję to, że przepis dodano właśnie do art. 25 kk), ale i penalizacji podlega zamach na tę osobę -- także przez sprawcę tego pierwotnego czynu.
Najprościej rzecz ujmując: jeśli widzę, że łobuz rozwala jakieś mienie publiczne, albo tłucze postronną osobę, mam prawo reagować -- a jeśli łobuz zamierza się na mnie, to ma podwójny problem: raz, że dopuścił się zamachu na jakieś dobro prawnie chronione, a dwa, że szarpie się z obrońcą tego mienia.
(Tu ważna uwaga: zgodnie z art. 25 par. 5 kk (także dodanym tą samą nowelizacją) ochrona taka nie przysługuje nam w przypadku zamachu w "godność lub cześć" owego samoobrońcy -- znaczy się wyzwiska będzie trzeba jakoś znieść...)
Jest to klasyczna fikcja prawna (upraszam o powstrzymanie się od komentarzy, że prawo to w ogóle fikcja) -- obrońca zagrożonego dobra nie staje się przez to funkcjonariuszem publicznym, jednak z punktu widzenia prawa "jest jak" funkcjonariusz publiczny.
Od czwartku do środowego popołudnia tekst "Moje małe zero tolerancji" zaliczył (wg Google Analytics) 34520 odsłon i aż 31053 niepowtarzalnych wyświetleń. To niewątpliwy rekord w przypadku tego blogaska. Rekordowa była także ilość odwiedzin Lege Artis w piątek, 8 kwietnia -- aż 20972. To dla mnie wystarczający dowód, że ludzie chcą wiedzieć, że z łobuzami i chuliganami nie trzeba się patyczkować.
Warto poświęcić akapit sankcjom za szarpanie się z osobą, która "jest jak" funkcjonariusz publiczny (zasadniczo nie uważam, żeby przepisy karne były w prawie najważniejsze, ale w tym przypadku chyba warto to uczynić).
Podstawa (mam nadzieję) to także niedawno dodany art. 217a kk, zgodnie z którym za uderzenie lub naruszenie nietykalności cielesnej człowieka podejmującego interwencję można powędrować za kraty nawet na 2 lata. Ważne: w przeciwieństwie do dość podobnego art. 217 kk sprawca naruszenia nietykalności osoby działającej w warunkach art. 25 par. 4 kk będzie miał od samego początku problem z machiną państwową -- sprawca jest ścigany z oskarżenia publicznego. Gorzej jednak, jeśli do zamachu na obrońcę porządku porwą się sprawcy "wspólnie i w porozumieniu" lub też przy pomocy jakiegoś niebezpiecznego przedmiotu (np. pałki typu tonfa) -- w takim przypadku grozi kara nawet 10 lat pozbawienia wolności (art. 223 kk). (Uprzednio sygnalizowałem także możliwość zastosowania art. 222 kk, aczkolwiek niewątpliwie art. 217a kk ma pierwszeństwo jako lex specialis -- dziwne tylko, że z niższym zagrożeniem.)
A wszystko to po to -- pewnie się większość P.T. Czytelników domyśla -- żeby nie tylko ludzie przestali się dziwić, że komuś się chciało stanąć w obronie jakiegoś dobra zagrożonego działaniem innych łobuzów (nie powinny dziwić akty odwagi w rodzaju Henryka Talara -- tak powinien reagować każdy), ale i żeby obrońca takiego dobra czuł za sobą choćby formalne wsparcie aparatu państwa.
Bo jak nie to naprawdę nie zostanie nam nic innego jak wziąć się za sprawy jak Paul Kersey albo inny Brudny Harry.
Tagi prawo,	przestępczość,	obrona,	kodeks karny,	art. 217a kk,	art. 25 kk
Mimikra Ujawniam tajną odpowiedź w...

References: art. 25

art. 223
 art. 25
 art. 25
 art. 25
 art. 217
 art. 217
 art. 25
 art. 222
 art. 217
	art. 217
	art. 25