Source: http://www.ptg-org.pl/prawo-i-pozostale-sprawy-geodezyjne/t2350/
Timestamp: 2018-08-15 18:40:22+00:00

Document:
Protokół weryfikacji nie trzyma w ryzach WINGiK-a rozpatrującego odwołanie
Autor: geokuba Wątek: Protokół weryfikacji nie trzyma w ryzach WINGiK-a rozpatrującego odwołanie (Przeczytany 1256 razy)
« dnia: 30 Sierpień 2016, 12:18 »
Tak stwierdził WSA w Szczecinie:
"Słusznie organ odwoławczy wskazał, że istotą postępowania nie jest wyłącznie weryfikacja zasadności uchybień wskazanych w protokole weryfikacji, co wprost wynika z przepisu art. 12b ust. 1 ustawy Pgik.
Organ II instancji z racji przyznanych mu ustawowo kompetencji nie kontroluje prawidłowości postępowania prowadzonego przed organem I instancji lecz ponownie rozpatruje sprawę, czyli bada ją od nowa w oparciu o zgromadzone dokumenty oraz obowiązujące prawo. Organu odwoławczego nie ograniczają uchybienia i nieprawidłowości wskazane przez organ, który sporządził protokół weryfikacji i stąd też wskazania nowych uchybień nie można traktować - jak to zarzucał skarżący - w kategoriach naruszenia art. 139 k.p.a. (zakaz reformationis in peius), jako że organ odwoławczy utrzymał w mocy decyzję Starosty C.."
A tutaj ten wyrok:
http://orzeczenia.nsa.gov.pl/doc/DDCB98E468
« Ostatnia zmiana: 30 Sierpień 2016, 12:20 przez geokuba »
Odp: Protokół weryfikacji nie trzyma w ryzach WINGiK-a rozpatrującego odwołanie
« Odpowiedź #1 dnia: 30 Sierpień 2016, 12:53 »
Przeczytałam...Masakra jakaś...Czytając to, co dzieje się z naszym zawodem, zaczynam odliczać lata do emerytury, bo można mieć tego wszystkiego serdecznie dość....Geodeta w zderzeniu z bezduszną, częstą bezmyślną, machiną biurokratyczna jest praktycznie bez szans..." Jak się chce psa uderzyć, to zawsze kij się znajdzie"... Do tego dochodzą sądy, niezawisłe, często od rozumu, zdrowego rozsądku, logicznego myślenia i przepisów...
« Odpowiedź #2 dnia: 30 Sierpień 2016, 17:19 »
Niestety czytając wyrok wydaje mi się, że upór geodety był nieco przesadzony.
Operat geodezyjny był faktycznie wykonany nieco nierzetelnie.
Inną sprawą jest to, że protokół kontroli także pozostawiał wiele do życzenia.
Natomiast sądząc się z organami administracji geodezyjnej w sprawach, kiedy praca geodezyjna delikatnie mówiąc była zrobiona lekko nierzetelnie, daje organom administracji dodatkowe oręże w postaci wyroków na ich korzyść. Cytaty z uzasadnień tych wyroków zapewne pojawią się w dyskusjach pomiędzy kontrolującymi a wykonawcami.
« Odpowiedź #3 dnia: 31 Sierpień 2016, 14:12 »
Cytat: geokuba w 30 Sierpień 2016, 12:18
Organ odwoławczy kontroluje decyzje objętą odwołaniem a nie kontroluje organ, który ją wydał. A co do tego trzymania w ryzach przez ustalenia protokołu z weryfikacji to tak naprawdę one nie trzymają nikogo poza wykonawcami.
Czytając opis czynności geodety z tego wyroku, mam wrażenie, że my nigdy nie wyzwolimy się od weryfikacji urzędniczej jeśli wciąż będą się zdarzać takie operaty i tacy geodeci. Wczoraj prowadziliśmy dyskusję z moim serdecznym współpracownikiem wracając kilkaset km z roboty, o tym czy nie byłoby lepiej całkowicie uwolnić zawód, łącznie z likwidacją uprawnień... Czyli, żaden zawód regulowany/wolny zawód czy zawód zaufania publicznego itd.
A dzisiaj po przeczytaniu tego orzeczenia wydaje mi się, że tak właściwie to mamy taką sytuację jakby uprawnienia geodezyjne nie obowiązywały, jakby ich w ogóle nie było. Poczynając od określenia pracy "wznowienie granic" przez stabilizację punktu granicznym palikiem a kończąc na braku zestawienia współrzędnych (§65) to mam wrażenie, ze tą robotę robił "piekarz - tynkarz - akrobata".
« Odpowiedź #4 dnia: 2 Grudzień 2016, 09:18 »
Po rozmowie ze znajomym radca prawnym (który stwierdził, że ustawa pgik to jeden wielki kazus prawniczy) nasunęła mi się pewna wątpliwość.
Zgodnie z kpa postępowanie odwoławcze ma zapewnić stronie zachowanie zasady dwuinstancyjności postępowania, czyli dwa różne organy rozpatrują sprawę tożsamą przedmiotowo i podmiotowo. Mój prawnik zgodził się ze stwierdzeniem WSA, że organ II musi rozpoznać całą sprawę, nie może ograniczyć się tylko do wskazanych w odwołaniu zarzutów.
Postępowanie administracyjne w sprawie odmowy przyjęcia operatu do zasobu wszczynane jest z urzędu (na podst przepisów ustawy pgik) po zakończeniu postępowania materialno-technicznego (czyli weryfikacja).
Czyli w momencie, gdy organ nie uwzględni wyjaśnień wykonawcy.
Czyli zakres przedmiotowy postępowania administracyjnego dotyczy nieuwzględnienia wyjaśnień wykonawcy, a nie poprawności weryfikacji przeprowadzonej przez starostę.
W uzasadnieniu decyzji o odmowie, organ I uzasadnia dlaczego nie uwzględnił wyjaśnień wykonawcy, a nie dlaczego sporządził negatywny protokół weryfikacji.
Z wyroku WSA wynika, że II organ ma prawo zbadać całą sprawę łącznie z zakończonym przez starostę postępowaniem w trybie materialno-technicznym - weryfikacja.
I tu mam wątpliwości czy jest to prawidłowe. Niestety mój prawnik nie był mi w stanie pomóc, mimo, że bardzo się starał zrozumieć o co chodzi w tym pgik. Stwierdził, że z tych przepisów by wynikało, że mamy 3 etapy postępowania w/s przyjęcia operatu, a nie 2 jak przewiduje kpa.
Moim zdaniem w postępowaniu II organu został zmieniony zakres przedmiotowy postępowania administracyjnego co jest naruszeniem art 15 kpa. Ale pewności nie mam.
Proszę, może ktoś coś ewentualnie... będę wdzięczna
« Odpowiedź #5 dnia: 3 Grudzień 2016, 09:05 »
Art.12b ust.8 stanowi, że:
Z powyższego wynika, że przedmiotem postępowania administracyjnego (obu instancji) jest "odmowa przyjęcia do państwowego zasobu geodezyjnego i kartograficznego zbiorów danych lub innych materiałów sporządzonych przez tego wykonawcę".
>>Czyli zakres przedmiotowy postępowania administracyjnego dotyczy nieuwzględnienia wyjaśnień wykonawcy, a nie poprawności weryfikacji przeprowadzonej przez starostę.
No chyba niekoniecznie... Sądy administracyjne twierdzą, że organy nie powinny ograniczać się ani badania do treści protokołu weryfikacji, ani do dokonania oceny złożonych wyjaśnień przez wykonawcę pracy. Postępowania te (obu organów) winny bowiem całościowo i kompleksowo "zbadać sprawę". Skutkuje to w praktyce tym, że co innego w protokole weryfikacji, co innego w decyzji starosty, a jeszcze vo innego w decyzji WINGiK-a. I to wg sądów jest jak najbardziej OK. Bo chodzi o "załatwienie sprawy", czyli orzeczenie co do jej istoty (czyli rozstrzygnięcie, czy operat przyjąć do zasobu, czy też wydać odmowę).
Jeżeli chodzi o postępowanie odwoławcze, to wg art.138 kpa §1, organ II instancji - o ile nie podtrzyma decyzji organu I instancji - winien całościowo (po raz drugi, całkowicie niezależnie) zbadać sprawę merytorycznie i przede wszystkim orzec co do jej istoty (a więc ostatecznie sprawę "załatwić"). W praktyce takie działanie jest stosowane wyjątkowo, ponieważ organ odwoławczy co do zasady przekazuje sprawę do ponownego rozpatrzenia organowi niższego szczeble. Wg mnie jest to nieprawidłowe, zwłaszcza w kontekście art. 138 §2 kpa, który stanowi, że:
Art.138 §2 Organ odwoławczy może uchylić zaskarżoną decyzję w całości i przekazać sprawę do ponownego rozpatrzenia organowi pierwszej instancji, gdy decyzja ta została wydana z naruszeniem przepisów postępowania, a konieczny do wyjaśnienia zakres sprawy ma istotny wpływ na jej rozstrzygnięcie. Przekazując sprawę, organ ten powinien wskazać, jakie okoliczności należy wziąć pod uwagę przy ponownym rozpatrzeniu sprawy.
Wg mnie jest tutaj jednakże pewne "ale"...
Otóż zasadą jest (winno być), że wszelkie stwierdzone naruszenia prawa (popełnione przez wykonawcę) winny być zawierane w formie pisemnej tylko i wyłącznie w protokole weryfikacji. Protokół weryfikacji jest dokumentem urzędowym, a jego podważenie czy zmiana winny być poprzedzone formalnym wycofaniem tego protokołu, poprzez wydanie decyzji administracyjnej ( http://www.ptg-org.pl/page/Druga-weryfikacja-operatu-Ale-pod-warunkiem-formalnego-wycofania-pierwszego-protoko%C5%82u-weryfikacji,-w-drodze-wydania-decyzji-administracyjnej/ ). I to wydaje się być prawidłowe, ponieważ wszelkie nowe "zarzuty" zawarte w nowym protokole dają wykonawcy odniesienie się do nich w trybie art.12b ust.7 ustawy PGiK. Zawieranie natomiast nowych naruszeń w wydawanych decyzjach odbiera wykonawcy prawo do takiego trybu reakcji. Organ nie zapoznaje bowiem geodety z "projektem decyzji", do którego wykonawca mógłby się odnieść przed wydaniem decyzji. I tutaj wg mnie leży sedno sprawy... Wydaje się, że jeżęli starosta, albo WINGiK, rozpatrując sprawę dopatrzy się nowych naruszeń prawa, to w pierwszej kolejności winien orzec o uchyleniu dokonanej czynności weryfikacji, a w miejsce dotychczasowego protokołu wydać nowy. Wówczas geodeta miałby możliwość pisemnie odnieść się do wyników tej ponownej weryfikacji.
Podsumowując, obecna praktyka (co wg mnie jest wręcz oburzające), że jakoby nie stanowi naruszenia ani procedury, ani prawa to, że w decyzjach starosty i WINGiKa mogą pojawiać się nowe zarzuty jest na wskroś wadliwa. Powoduje bowiem sytuację, że w obrocie prawnym pozostaje nieuchylony protokół weryfikacji, podczas gdy organy odmawiają przyjęcia dokumentacji do zasobu z całkowicie innych przyczyn. To wg mnie jest jakaś patologia. Zauważenia wymaga, że czynność przyjęcia dokumentacji do zasobu (a więc przy pozytywnej weryfikacji) i tak stanowi czynność materialno - techniczną kształtującą prawa i obowiązki geodety, a więc ewidentnie ta czynność podlega zaskarżeniu do sądu administracyjnego (potwierdził to chociażby GGK w odpowiedzi na jedno ze 103 pytań zadanych przez PTG). Nie może być chyba tak, że wydane decyzje, albo ich uzasadnienia, stoją w jawnej sprzeczności do treści dokumentu urzędowego jakim jest sporządzony protokół weryfikacji? Dokument urzędowy wg kpa rodzi bowiem domniemanie, że:

References: art. 12
 art. 139

Art.12
 art.138
 art. 138

Art.138
 art.12