Datasets:
polsum

Task Categories: summarization
Languages: pl
Multilinguality: monolingual
Size Categories: n<1K
Licenses: cc-by-3-0
Language Creators: expert-generated
Annotations Creators: expert-generated
Source Datasets: original
Dataset Preview Go to dataset viewer
id (string)date (string)title (string)section (string)authors (string)body (string)summaries (json)
199704210011
1997-04-21
Lidarowe oczy
Nauka i Technika
Krystyna Forowicz
ROZMOWA Prof. Krzysztof Ernst, kierownik Zakładu Optyki Instytutu Fizyki Doświadczalnej Uniwersytetu Warszawskiego Lidarowe oczy RYS. MAREK KONECKI Jutro w Instytucie odbędzie sie pokaz nowego polskiego lidara typu DIAL. Co to jest lidar? PROF. KRZYSZTOF ERNST: Jest to urządzenie pozwalające wyznaczać zanieczyszczenia atmosfery metodami optycznymi. Nazywane też jest radarem laserowym. Czy to kosztowne urządzenie będzie służyło tylko naukowcom? Tego typu lidar jest rzeczywiście drogi, kosztuje około miliona marek niemieckich. Jest to najnowsza generacja tego typu lidarów. DIAL - lidar absorbcji różnicowej jest urządzeniem inteligentnym, to znaczy potrafi rozróżnić, co mierzy. Wykrywa ozon, dwutlenek siarki, tlenki azotu, benzen, toluen. Z lidara korzyść mamy potrójną: użyteczną, bo przy jego pomocy wykonujemy pomiary skażeń atmosferycznych, korzyść naukową - rozwijamy badania nad tym urządzeniem, staramy się m.in. rozszerzyć jego zastosowanie także na inne substancje występujące w atmosferze. I korzyść dydaktyczną - szkolimy studentów zainteresowanych ochroną środowiska. Nad lidarem pracują specjaliści od laserów i od komputerów. Współpracujemy z doskonałym laboratorium prof. Ludgera Wöste z Freie Universitat Berlin rozwijającym m.in. problematykę lidarową. Pakiet software'u wzbogacamy o nowe algorytmy, które potrafią lepiej i dokładniej rozszyfrowywać sygnał lidarowy, a w konsekwencji skażenia. Żeby przetworzyć tzw. sygnał lidarowy, czyli to co wraca po rozproszeniu światła do układu, i otrzymać rozsądne dane dotyczące rozkładu koncentracji - trzeba dokonać skomplikowanych operacji. Badania, które prowadzimy, są zainicjowane i finansowane przez Fundację Współpracy Polsko-Niemieckiej, dzięki której ten lidar u nas zaistniał i dla której w ramach naszych zobowiązań wykonujemy pomiary zanieczyszczeń nad naszą wspólną granicą. Zasadniczy koszt jego budowy pokryła uzyskana od Fundacji dotacja. Część pieniędzy przekazał też Narodowy Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej oraz Komitet Badań Naukowych. Czy wszystkie zanieczyszczenia będzie można wykryć za pomocą lidaru? Nie ma takiego jednostkowego urządzenia, które by wykrywało i mierzyło wszystkie szkodliwe gazy w atmosferze łącznie z dostarczeniem informacji o ich rozkładzie. Ale np. obecnie prowadzimy badania mające na celu rozszerzenie możliwości lidaru o taką substancję jak fosgen. Tym szkodliwym gazem może być skażone powietrze w miastach, w których zlokalizowane są zakłady chemiczne, np. w Bydgoszczy pewne ilości fosgenu emitują Zakłady Chemiczne Organika- Zachem. Lidar typu DIAL jest oparty na pomiarze absorbcji różnicowej, czyli muszą być zastosowane dwie wiązki laserowe o dwóch różnych długościach fali, z których jedna jest absorbowana, a druga nie jest absorbowana przez substancję, którą chcemy wykryć. Cząsteczki, które wykrywamy mają pasma absorbcji w bliskim nadfiolecie. Możemy np. badać zawartość ozonu w troposferze. Okazuje się bowiem, że o ile brak tego gazu w wysokich warstwach atmosfery powoduje groźny efekt cieplarniany, to jego nadmiar tuż nad Ziemią jest szkodliwy. Groźne są też substancje gazowe, jak np. tlenki azotu, będące następstwem spalin samochodowych. A samochodów przybywa. Czy stać nas będzie na prowadzenie pomiarów ozonu w miastach? Koszt jednego dnia kampanii pomiarowej firmy zachodnie szacują na kilka tysięcy DM. Potrzebne są pieniądze na utrzymanie lidaru, na prowadzenie badań. Nasze przedsięwzięcie nie ma charakteru komercyjnego. Koszt pomiarów będzie znacznie niższy. Chcemy np. mierzyć w Warszawie rozkłady koncentracji tlenków azotu, ich ewolucję czasową nad różnymi arteriami miasta. Chcielibyśmy rozwinąć tutaj współpracę z państwowymi i wojewódzkimi służbami ochrony środowiska. Tego typu badania były prowadzone np. w Lyonie. Okazało się, że najwięcej tlenków azotu występuje niekoniecznie tam gdzie są one produkowane, to znaczy nie przy najruchliwszych ulicach, jeśli są one dobrze wentylowane a gromadzą się one w małych uliczkach. Przede wszystkim jednak do końca tego roku zamierzamy zakończyć pomiary skażeń atmosferycznych nad granicą polsko-niemiecką. Koncentrujemy się głównie na Czarnym Trójkącie - obszarze u zbiegu trzech granic: Polski, Niemiec i Czech, do niedawna uważanym za najbardziej zdegradowany region w Europie. Prowadziliśmy pomiary w samym Turowie, gdzie elektrownia Turoszowska jest głównym źródłem emisji. W planie mamy Bogatynię, zagłębie miedziowe. W Czarnym Trójkącie istnieje wiele stacjonarnych stacji monitoringowych. Nasz lidar ma większe możliwości niż stacje monitoringowe. Mierzy zanieczyszczenia nie tylko lokalnie, ale też ich rozkład w przestrzeni, z wysoką rozdzielczością przestrzenną i na odległość kilku kilometrów. Możemy zatem śledzić ewolucję rozprzestrzeniania się tych zanieczyszczeń, ich kierunek i zmiany spowodowane m.in. warunkami atmosferycznymi. Wyniki naszych pomiarów porównujemy z danymi uzyskanymi ze stacji monitoringowych. Jak wypadł Czarny Trójkąt? Kiedy występowaliśmy o finansowanie tego projektu do Fundacji Współpracy Polsko-Niemieckiej zanieczyszczenie powietrza w Czarnym Trójkącie było dużo większe niż obecnie i wszystko wskazuje na to, że będzie dalej spadać. Obecnie stężenie dwutlenku siarki jest na granicy naszych możliwości pomiarowych. Dla regionu Turoszowskiego to dobra wiadomość i dla stosunków polsko-niemieckich też. Typów lidarów jest wiele Ten lidar pracuje w obszarze bliskiego nadfioletu i promieniowania widzialnego, które jest wynikiem wykorzystania drugiej lub trzeciej harmonicznej lasera szafirowego, pracującego na granicy czerwieni i podczerwieni. DIAL jest tym typem lidara, który dzisiaj ma zdecydowanie największe wzięcie w ochronie środowiska. Z lidarów korzysta meteorologia. W Stanach Zjednoczonych lidary umieszcza się na satelitach (program NASA). Określają na przestrzeni kilkudziesięciu kilometrów rozkłady temperatury, wilgotności, ciśnienia, a także prędkości wiatru. Wykrywają pojawianie się huraganów, a nawet mogą określać rozmiary oka tajfunu. Ile takich urządzeń jest w Europie? - W Europie takich lidarów jak nasz jest zaledwie kilka. Większość z nich mierzy ozon, dwutlenek siarki i tlenek azotu. Wykrywanie toluenu i benzenu jest oryginalnym rozwiązaniem. Długość fali dla benzenu jest już na skraju możliwości widmowych. Nasz lidar typu DIAL jest najnowocześniejszym w Polsce. Ponadto jest lidarem ruchomym, zainstalowanym na samochodzie. Ale historia lidarów w naszym kraju jest dłuższa i zaczęła się na początku lat 60. Pierwsze próby prowadzone były w stacji geofizycznej PAN w Belsku, niedługo po skonstruowaniu pierwszego w świecie lasera rubinowego. Potem powstał lidar stacjonarny, również typu DIAL, w Gdańsku, a w Krakowie sodary - urządzenia oparte na falach akustycznych, wygodne np. do pomiarów szybkości wiatru. Lidar umieszczony na samochodzie i zbudowany w latach 80 na Politechnice Poznańskiej w perspektywie miał być lidarem typu DIAL. Fizycy dotychczas nie zajmowali się ochroną środowiska? Taka specjalizacja powstala na Wydziale Fizyki UW dwa lata temu. Gwarancją sukcesu naszego programu dydaktyczno-badawczego jest udział w nim zakładów należących do Instytutu Fizyki Doświadczalnej UW, Pracowni Przetwarzania Informacji (zdjęć satelitarnych) Instytutu Geofizyki i, co bardzo ważne, współpraca z Freie Universität Berlin. Mamy również na UW Międzywydziałowe Studia Ochrony Środowiska i studentom przekazujemy informacje o lidarze i fizycznych metodach badania środowiska. Nasze działania dydaktyczne bardzo efektywnie wspiera NFOŚ. Rozmawiała Krystyna Forowicz
{ "ratio": [ 10, 20, 5, 10, 20, 5, 10, 20, 5, 10, 20, 5, 10, 20, 5 ], "type": [ "extract", "extract", "extract", "extract", "extract", "extract", "extract", "extract", "extract", "extract", "extract", "extract", "extract", "extract", "extract" ], "author": [ "I", "I", "I", "C", "C", "C", "K", "K", "K", "G", "G", "G", "J", "J", "J" ], "body": [ "Jutro w Instytucie odbędzie sie pokaz nowego polskiego lidara typu DIAL. Co to jest lidar?PROF. KRZYSZTOF ERNST: Jest to urządzenie pozwalające wyznaczać zanieczyszczenia atmosfery metodami optycznymi. Nazywane też jest radarem laserowym.Czy to kosztowne urządzenie będzie służyło tylko naukowcom? Z lidara korzyść mamy potrójną: użyteczną, bo przy jego pomocy wykonujemy pomiary skażeń atmosferycznych, naukową - rozwijamy badania nad tym urządzeniem. I korzyść dydaktyczną - szkolimy studentów zainteresowanych ochroną środowiska. Badania, które prowadzimy, są zainicjowane i finansowane przez Fundację Współpracy Polsko-Niemieckiej, dzięki której ten lidar u nas zaistniał i dla której w ramach naszych zobowiązań wykonujemy pomiary zanieczyszczeń nad naszą wspólną granicą.", "Jutro w Instytucie odbędzie sie pokaz nowego polskiego lidara typu DIAL. Co to jest lidar?PROF. KRZYSZTOF ERNST: Jest to urządzenie pozwalające wyznaczać zanieczyszczenia atmosfery metodami optycznymi. Nazywane też jest radarem laserowym.Czy to kosztowne urządzenie będzie służyło tylko naukowcom? Z lidara korzyść mamy potrójną: użyteczną, bo przy jego pomocy wykonujemy pomiary skażeń atmosferycznych, naukową - rozwijamy badania nad tym urządzeniem. I korzyść dydaktyczną - szkolimy studentów zainteresowanych ochroną środowiska. Badania, które prowadzimy, są zainicjowane i finansowane przez Fundację Współpracy Polsko-Niemieckiej, dzięki której ten lidar u nas zaistniał i dla której w ramach naszych zobowiązań wykonujemy pomiary zanieczyszczeń nad naszą wspólną granicą. Czy wszystkie zanieczyszczenia będzie można wykryć za pomocą lidaru?Nie ma takiego jednostkowego urządzenia, które by wykrywało i mierzyło wszystkie szkodliwe gazy w atmosferze łącznie z dostarczeniem informacji o ich rozkładzie. Możemy np. badać zawartość ozonu w troposferze. W Europie takich lidarów jak nasz jest zaledwie kilka. Większość z nich mierzy ozon, dwutlenek siarki i tlenek azotu. Fizycy dotychczas nie zajmowali się ochroną środowiska?Taka specjalizacja powstala na Wydziale Fizyki UW dwa lata temu. Gwarancją sukcesu naszego programu dydaktyczno-badawczego jest udział w nim zakładów należących do Instytutu Fizyki Doświadczalnej UW, Pracowni Przetwarzania Informacji Instytutu Geofizyki i współpraca z Freie Universität Berlin.", "Jutro w Instytucie odbędzie sie pokaz nowego polskiego lidara typu DIAL. Co to jest lidar?PROF. KRZYSZTOF ERNST: Jest to urządzenie pozwalające wyznaczać zanieczyszczenia atmosfery metodami optycznymi. Nazywane też jest radarem laserowym. Badania, które prowadzimy, są zainicjowane i finansowane przez Fundację Współpracy Polsko-Niemieckiej, dzięki której ten lidar u nas zaistniał.", "Jutro odbędzie sie pokaz nowego polskiego lidara typu DIAL. lidar Jest to urządzenie pozwalające wyznaczać zanieczyszczenia atmosfery metodami optycznymi. DIAL - lidar absorbcji różnicowej jest urządzeniem inteligentnym, to znaczy potrafi rozróżnić, co mierzy. Wykrywa ozon, dwutlenek siarki, tlenki azotu, benzen, toluen. Z lidara korzyść mamy potrójną: użyteczną, naukową I dydaktyczną. Żeby przetworzyć sygnał lidarowy, czyli to co wraca po rozproszeniu światła do układu, i otrzymać dane dotyczące rozkładu koncentracji - trzeba dokonać skomplikowanych operacji. muszą być zastosowane dwie wiązki laserowe o dwóch różnych długościach fali, z których jedna jest absorbowana, a druga nie jest absorbowana przez substancję, którą chcemy wykryć.", "Jutro odbędzie sie pokaz nowego polskiego lidara typu DIAL. lidar Jest to urządzenie pozwalające wyznaczać zanieczyszczenia atmosfery metodami optycznymi. Nazywane też jest radarem laserowym. Jest to najnowsza generacja tego typu lidarów. DIAL - lidar absorbcji różnicowej jest urządzeniem inteligentnym, to znaczy potrafi rozróżnić, co mierzy. Wykrywa ozon, dwutlenek siarki, tlenki azotu, benzen, toluen. Z lidara korzyść mamy potrójną: użyteczną, bo przy jego pomocy wykonujemy pomiary skażeń atmosferycznych, korzyść naukową - rozwijamy badania nad tym urządzeniem. I korzyść dydaktyczną - szkolimy studentów zainteresowanych ochroną środowiska. Żeby przetworzyć tzw. sygnał lidarowy, czyli to co wraca po rozproszeniu światła do układu, i otrzymać rozsądne dane dotyczące rozkładu koncentracji - trzeba dokonać skomplikowanych operacji. Badania, które prowadzimy, są zainicjowane i finansowane przez Fundację Współpracy Polsko-Niemieckiej, dzięki której ten lidar u nas zaistniał i dla której w ramach naszych zobowiązań wykonujemy pomiary zanieczyszczeń nad naszą wspólną granicą. Zasadniczy koszt jego budowy pokryła uzyskana od Fundacji dotacja. Część pieniędzy przekazał też Narodowy Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej oraz Komitet Badań Naukowych. Lidar typu DIAL jest oparty na pomiarze absorbcji różnicowej, czyli muszą być zastosowane dwie wiązki laserowe o dwóch różnych długościach fali, z których jedna jest absorbowana, a druga nie jest absorbowana przez substancję, którą chcemy wykryć.", "Jutro odbędzie sie pokaz nowego polskiego lidara typu DIAL. lidar Jest to urządzenie pozwalające wyznaczać zanieczyszczenia atmosfery metodami optycznymi. DIAL - lidar absorbcji różnicowej jest urządzeniem inteligentnym, to znaczy potrafi rozróżnić, co mierzy. Wykrywa ozon, dwutlenek siarki, tlenki azotu, benzen, toluen. Z lidara korzyść mamy potrójną: użyteczną, naukową I dydaktyczną.", "Jutro w Instytucie odbędzie sie pokaz nowego polskiego lidara typu DIAL. Co to jest lidar? \nPROF. KRZYSZTOF ERNST: Jest to urządzenie pozwalające wyznaczać zanieczyszczenia atmosfery metodami optycznymi. Nazywane też jest radarem laserowym. DIAL - lidar absorbcji różnicowej jest urządzeniem inteligentnym, to znaczy potrafi rozróżnić, co mierzy. Wykrywa ozon, dwutlenek siarki, tlenki azotu, benzen, toluen. Z lidara korzyść mamy potrójną: użyteczną, bo przy jego pomocy wykonujemy pomiary skażeń atmosferycznych, korzyść naukową - rozwijamy badania nad tym urządzeniem I korzyść dydaktyczną - szkolimy studentów zainteresowanych ochroną środowiska.Nasz lidar ma większe możliwości niż stacje monitoringowe. Mierzy zanieczyszczenia nie tylko lokalnie, ale też ich rozkład w przestrzeni, z wysoką rozdzielczością przestrzenną i na odległość kilku kilometrów.", "Jutro w Instytucie odbędzie sie pokaz nowego polskiego lidara typu DIAL. Co to jest lidar? \nPROF. KRZYSZTOF ERNST: Jest to urządzenie pozwalające wyznaczać zanieczyszczenia atmosfery metodami optycznymi. Nazywane też jest radarem laserowym.Tego typu lidar jest drogi, kosztuje około miliona marek niemieckich. DIAL - lidar absorbcji różnicowej jest urządzeniem inteligentnym, to znaczy potrafi rozróżnić, co mierzy. Wykrywa ozon, dwutlenek siarki, tlenki azotu, benzen, toluen. Z lidara korzyść mamy potrójną: użyteczną, bo przy jego pomocy wykonujemy pomiary skażeń atmosferycznych, korzyść naukową - rozwijamy badania nad tym urządzeniem, staramy się m.in. rozszerzyć jego zastosowanie także na inne substancje występujące w atmosferze. I korzyść dydaktyczną - szkolimy studentów zainteresowanych ochroną środowiska.Lidar typu DIAL jest oparty na pomiarze absorbcji różnicowej, czyli muszą być zastosowane dwie wiązki laserowe o dwóch różnych długościach fali, z których jedna jest absorbowana, a druga nie jest absorbowana przez substancję, którą chcemy wykryć. Cząsteczki, które wykrywamy mają pasma absorbcji w bliskim nadfiolecie.Nasz lidar ma większe możliwości niż stacje monitoringowe. Mierzy zanieczyszczenia nie tylko lokalnie, ale też ich rozkład w przestrzeni, z wysoką rozdzielczością przestrzenną i na odległość kilku kilometrów. Możemy zatem śledzić ewolucję rozprzestrzeniania się tych zanieczyszczeń, ich kierunek i zmiany spowodowane m.in. warunkami atmosferycznymi. Wyniki naszych pomiarów porównujemy z danymi uzyskanymi ze stacji monitoringowych.", "Jutro w Instytucie odbędzie sie pokaz nowego polskiego lidara typu DIAL. Co to jest lidar? \nPROF. KRZYSZTOF ERNST: Jest to urządzenie pozwalające wyznaczać zanieczyszczenia atmosfery metodami optycznymi. Z lidara korzyść mamy potrójną: użyteczną, bo przy jego pomocy wykonujemy pomiary skażeń atmosferycznych, korzyść naukową i dydaktyczną - szkolimy studentów zainteresowanych ochroną środowiska.", "Jutro odbędzie sie pokaz nowego polskiego lidara typu DIAL. Co to jest lidar? \n\nPROF. KRZYSZTOF ERNST: urządzenie pozwalające wyznaczać zanieczyszczenia atmosfery metodami optycznymi.\nto najnowsza generacja tego typu lidarów. Wykrywa ozon, dwutlenek siarki, tlenki azotu, benzen, toluen. korzyść mamy potrójną: użyteczną, przy jego pomocy wykonujemy pomiary skażeń atmosferycznych, naukową - rozwijamy badania nad urządzeniem I dydaktyczną - szkolimy studentów zainteresowanych ochroną środowiska.\nNasze przedsięwzięcie nie ma charakteru komercyjnego. Chcemy np. mierzyć w Warszawie rozkłady koncentracji tlenków azotu. Koncentrujemy się głównie na Czarnym Trójkącie - obszarze u zbiegu granic: Polski, Niemiec i Czech, do niedawna uważanym za najbardziej zdegradowany region w Europie.", "Jutro odbędzie sie pokaz nowego polskiego lidara typu DIAL. Co to jest lidar? \n\nPROF. KRZYSZTOF ERNST: urządzenie pozwalające wyznaczać zanieczyszczenia atmosfery metodami optycznymi.\n\nto kosztowne urządzenie będzie służyło tylko naukowcom?\n\nlidar jest rzeczywiście drogi. to najnowsza generacja tego typu lidarów. Wykrywa ozon, dwutlenek siarki, tlenki azotu, benzen, toluen. korzyść mamy potrójną: użyteczną, przy jego pomocy wykonujemy pomiary skażeń atmosferycznych, naukową - rozwijamy badania nad tym urządzeniem I dydaktyczną - szkolimy studentów zainteresowanych ochroną środowiska.\n\nCzy wszystkie zanieczyszczenia będzie można wykryć za pomocą lidaru?\n\nNie ma takiego jednostkowego urządzenia, które by wykrywało i mierzyło wszystkie szkodliwe gazy w atmosferze. Ale prowadzimy badania mające na celu rozszerzenie możliwości lidaru o taką substancję jak fosgen.\n\nstać nas będzie na prowadzenie pomiarów ozonu w miastach? \n\nNasze przedsięwzięcie nie ma charakteru komercyjnego. Chcemy np. mierzyć w Warszawie rozkłady koncentracji tlenków azotu, ich ewolucję czasową nad różnymi arteriami miasta. Koncentrujemy się głównie na Czarnym Trójkącie - obszarze u zbiegu granic: Polski, Niemiec i Czech, do niedawna uważanym za najbardziej zdegradowany region w Europie. zanieczyszczenie było dużo większe niż obecnie i wszystko wskazuje na to, że będzie dalej spadać.\nDIAL dzisiaj ma zdecydowanie największe wzięcie w ochronie środowiska. \n\nFizycy dotychczas nie zajmowali się ochroną środowiska?\n\nTaka specjalizacja powstala na Wydziale Fizyki UW dwa lata temu.", "Co to jest lidar? \n\nPROF. KRZYSZTOF ERNST: urządzenie pozwalające wyznaczać zanieczyszczenia atmosfery metodami optycznymi.\nto najnowsza generacja tego typu lidarów. Wykrywa ozon, dwutlenek siarki, tlenki azotu, benzen, toluen. korzyść mamy potrójną: użyteczną, wykonujemy pomiary skażeń atmosferycznych, naukową - rozwijamy badania nad urządzeniem I dydaktyczną - szkolimy studentów zainteresowanych ochroną środowiska.", "Co to jest lidar? \nPROF. KRZYSZTOF ERNST: Jest to urządzenie pozwalające wyznaczać zanieczyszczenia atmosfery metodami optycznymi. Wykrywa ozon, dwutlenek siarki, tlenki azotu, benzen, toluen. staramy się rozszerzyć jego zastosowanie na inne substancje występujące w atmosferze. Badania, które prowadzimy, są zainicjowane i finansowane przez Fundację Współpracy Polsko-Niemieckiej. zamierzamy zakończyć pomiary skażeń atmosferycznych nad granicą polsko-niemiecką. Nasz lidar ma większe możliwości niż stacje monitoringowe. Możemy śledzić ewolucję rozprzestrzeniania się zanieczyszczeń, ich kierunek i zmiany. Gwarancją sukcesu naszego programu dydaktyczno-badawczego jest udział w nim zakładów należących do Instytutu Fizyki Doświadczalnej UW, Pracowni Przetwarzania Informacji Instytutu Geofizyki i współpraca z Freie Universität Berlin.", "Co to jest lidar? \nPROF. KRZYSZTOF ERNST: Jest to urządzenie pozwalające wyznaczać zanieczyszczenia atmosfery metodami optycznymi. DIAL - lidar absorbcji różnicowej potrafi rozróżnić, co mierzy. Wykrywa ozon, dwutlenek siarki, tlenki azotu, benzen, toluen. staramy się rozszerzyć jego zastosowanie także na inne substancje występujące w atmosferze. Pakiet software'u wzbogacamy o nowe algorytmy, które potrafią dokładniej rozszyfrowywać sygnał lidarowy, a w konsekwencji skażenia. Badania, które prowadzimy, są zainicjowane i finansowane przez Fundację Współpracy Polsko-Niemieckiej. \n\nChcemy mierzyć w Warszawie rozkłady koncentracji tlenków azotu, ich ewolucję czasową nad różnymi arteriami miasta. zamierzamy zakończyć pomiary skażeń atmosferycznych nad granicą polsko-niemiecką. Nasz lidar ma większe możliwości niż stacje monitoringowe. Możemy śledzić ewolucję rozprzestrzeniania się zanieczyszczeń, ich kierunek i zmiany spowodowane m.in. warunkami atmosferycznymi. \n\nDIAL jest tym typem lidara, który dzisiaj ma największe wzięcie w ochronie środowiska. Z lidarów korzysta meteorologia. W Europie takich lidarów jak nasz jest zaledwie kilka. Nasz lidar jest najnowocześniejszym w Polsce. Ponadto jest lidarem ruchomym, zainstalowanym na samochodzie. \n\nFizycy dotychczas nie zajmowali się ochroną środowiska?\nTaka specjalizacja powstala na Wydziale Fizyki UW dwa lata temu. Gwarancją sukcesu naszego programu dydaktyczno-badawczego jest udział w nim zakładów należących do Instytutu Fizyki Doświadczalnej UW, Pracowni Przetwarzania Informacji Instytutu Geofizyki i współpraca z Freie Universität Berlin.", "Co to jest lidar? \nPROF. KRZYSZTOF ERNST: to urządzenie pozwalające wyznaczać zanieczyszczenia atmosfery metodami optycznymi. Wykrywa ozon, dwutlenek siarki, tlenki azotu, benzen, toluen. zamierzamy zakończyć pomiary skażeń atmosferycznych nad granicą polsko-niemiecką. Nasz lidar ma większe możliwości niż stacje monitoringowe. Możemy śledzić ewolucję rozprzestrzeniania się zanieczyszczeń, ich kierunek i zmiany." ], "spans": [ { "start": [ 153, 247, 398, 760, 875, 1020, 1023, 1631 ], "end": [ 244, 396, 457, 867, 922, 1022, 1103, 1877 ], "span_text": [ "Jutro w Instytucie odbędzie sie pokaz nowego polskiego lidara typu DIAL. Co to jest lidar?", "PROF. KRZYSZTOF ERNST: Jest to urządzenie pozwalające wyznaczać zanieczyszczenia atmosfery metodami optycznymi. Nazywane też jest radarem laserowym.", "Czy to kosztowne urządzenie będzie służyło tylko naukowcom?", "Z lidara korzyść mamy potrójną: użyteczną, bo przy jego pomocy wykonujemy pomiary skażeń atmosferycznych,", "naukową - rozwijamy badania nad tym urządzeniem", ".", "I korzyść dydaktyczną - szkolimy studentów zainteresowanych ochroną środowiska.", "Badania, które prowadzimy, są zainicjowane i finansowane przez Fundację Współpracy Polsko-Niemieckiej, dzięki której ten lidar u nas zaistniał i dla której w ramach naszych zobowiązań wykonujemy pomiary zanieczyszczeń nad naszą wspólną granicą." ] }, { "start": [ 153, 247, 398, 760, 875, 1020, 1023, 1631, 2064, 2134, 2921, 6108, 6984, 6992, 7049, 7304, 7344 ], "end": [ 244, 396, 457, 867, 922, 1022, 1103, 1878, 2132, 2296, 2969, 6225, 6985, 7047, 7282, 7326, 7383 ], "span_text": [ "Jutro w Instytucie odbędzie sie pokaz nowego polskiego lidara typu DIAL. Co to jest lidar?", "PROF. KRZYSZTOF ERNST: Jest to urządzenie pozwalające wyznaczać zanieczyszczenia atmosfery metodami optycznymi. Nazywane też jest radarem laserowym.", "Czy to kosztowne urządzenie będzie służyło tylko naukowcom?", "Z lidara korzyść mamy potrójną: użyteczną, bo przy jego pomocy wykonujemy pomiary skażeń atmosferycznych,", "naukową - rozwijamy badania nad tym urządzeniem", ".", "I korzyść dydaktyczną - szkolimy studentów zainteresowanych ochroną środowiska.", "Badania, które prowadzimy, są zainicjowane i finansowane przez Fundację Współpracy Polsko-Niemieckiej, dzięki której ten lidar u nas zaistniał i dla której w ramach naszych zobowiązań wykonujemy pomiary zanieczyszczeń nad naszą wspólną granicą.", "Czy wszystkie zanieczyszczenia będzie można wykryć za pomocą lidaru?", "Nie ma takiego jednostkowego urządzenia, które by wykrywało i mierzyło wszystkie szkodliwe gazy w atmosferze łącznie z dostarczeniem informacji o ich rozkładzie.", "Możemy np. badać zawartość ozonu w troposferze.", "W Europie takich lidarów jak nasz jest zaledwie kilka. Większość z nich mierzy ozon, dwutlenek siarki i tlenek azotu.", "", "Fizycy dotychczas nie zajmowali się ochroną środowiska?", "Taka specjalizacja powstala na Wydziale Fizyki UW dwa lata temu. Gwarancją sukcesu naszego programu dydaktyczno-badawczego jest udział w nim zakładów należących do Instytutu Fizyki Doświadczalnej UW, Pracowni Przetwarzania Informacji", "Instytutu Geofizyki i", "współpraca z Freie Universität Berlin." ] }, { "start": [ 153, 247, 1102, 1631, 1876 ], "end": [ 244, 396, 1103, 1774, 1877 ], "span_text": [ "Jutro w Instytucie odbędzie sie pokaz nowego polskiego lidara typu DIAL. Co to jest lidar?", "PROF. KRZYSZTOF ERNST: Jest to urządzenie pozwalające wyznaczać zanieczyszczenia atmosfery metodami optycznymi. Nazywane też jest radarem laserowym.", "", "Badania, które prowadzimy, są zainicjowane i finansowane przez Fundację Współpracy Polsko-Niemieckiej, dzięki której ten lidar u nas zaistniał", "." ] }, { "start": [ 153, 173, 238, 270, 591, 875, 1022, 1033, 1101, 1437, 1459, 1549, 2670 ], "end": [ 159, 227, 243, 360, 804, 882, 1025, 1044, 1103, 1454, 1540, 1629, 2848 ], "span_text": [ "Jutro", "odbędzie sie pokaz nowego polskiego lidara typu DIAL.", "lidar", "Jest to urządzenie pozwalające wyznaczać zanieczyszczenia atmosfery metodami optycznymi.", "DIAL - lidar absorbcji różnicowej jest urządzeniem inteligentnym, to znaczy potrafi rozróżnić, co mierzy. Wykrywa ozon, dwutlenek siarki, tlenki azotu, benzen, toluen. Z lidara korzyść mamy potrójną: użyteczną,", "naukową", "I", "dydaktyczną", ".", "Żeby przetworzyć", "sygnał lidarowy, czyli to co wraca po rozproszeniu światła do układu, i otrzymać", "dane dotyczące rozkładu koncentracji - trzeba dokonać skomplikowanych operacji.", "muszą być zastosowane dwie wiązki laserowe o dwóch różnych długościach fali, z których jedna jest absorbowana, a druga nie jest absorbowana przez substancję, którą chcemy wykryć." ] }, { "start": [ 153, 173, 238, 270, 542, 1020, 1437, 1631, 2581, 2602 ], "end": [ 159, 227, 243, 396, 922, 1103, 1629, 2062, 2582, 2848 ], "span_text": [ "Jutro", "odbędzie sie pokaz nowego polskiego lidara typu DIAL.", "lidar", "Jest to urządzenie pozwalające wyznaczać zanieczyszczenia atmosfery metodami optycznymi. Nazywane też jest radarem laserowym.", "Jest to najnowsza generacja tego typu lidarów. DIAL - lidar absorbcji różnicowej jest urządzeniem inteligentnym, to znaczy potrafi rozróżnić, co mierzy. Wykrywa ozon, dwutlenek siarki, tlenki azotu, benzen, toluen. Z lidara korzyść mamy potrójną: użyteczną, bo przy jego pomocy wykonujemy pomiary skażeń atmosferycznych, korzyść naukową - rozwijamy badania nad tym urządzeniem", ". I korzyść dydaktyczną - szkolimy studentów zainteresowanych ochroną środowiska.", "Żeby przetworzyć tzw. sygnał lidarowy, czyli to co wraca po rozproszeniu światła do układu, i otrzymać rozsądne dane dotyczące rozkładu koncentracji - trzeba dokonać skomplikowanych operacji.", "Badania, które prowadzimy, są zainicjowane i finansowane przez Fundację Współpracy Polsko-Niemieckiej, dzięki której ten lidar u nas zaistniał i dla której w ramach naszych zobowiązań wykonujemy pomiary zanieczyszczeń nad naszą wspólną granicą. Zasadniczy koszt jego budowy pokryła uzyskana od Fundacji dotacja. Część pieniędzy przekazał też Narodowy Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej oraz Komitet Badań Naukowych.", "", "Lidar typu DIAL jest oparty na pomiarze absorbcji różnicowej, czyli muszą być zastosowane dwie wiązki laserowe o dwóch różnych długościach fali, z których jedna jest absorbowana, a druga nie jest absorbowana przez substancję, którą chcemy wykryć." ] }, { "start": [ 153, 173, 238, 270, 591, 875, 1022, 1033, 1101 ], "end": [ 159, 227, 243, 360, 804, 882, 1025, 1044, 1102 ], "span_text": [ "Jutro", "odbędzie sie pokaz nowego polskiego lidara typu DIAL.", "lidar", "Jest to urządzenie pozwalające wyznaczać zanieczyszczenia atmosfery metodami optycznymi.", "DIAL - lidar absorbcji różnicowej jest urządzeniem inteligentnym, to znaczy potrafi rozróżnić, co mierzy. Wykrywa ozon, dwutlenek siarki, tlenki azotu, benzen, toluen. Z lidara korzyść mamy potrójną: użyteczną,", "naukową", "I", "dydaktyczną", "." ] }, { "start": [ 153, 247, 590, 1022, 4555 ], "end": [ 246, 396, 922, 1102, 4763 ], "span_text": [ "Jutro w Instytucie odbędzie sie pokaz nowego polskiego lidara typu DIAL. Co to jest lidar?", "PROF. KRZYSZTOF ERNST: Jest to urządzenie pozwalające wyznaczać zanieczyszczenia atmosfery metodami optycznymi. Nazywane też jest radarem laserowym.", "DIAL - lidar absorbcji różnicowej jest urządzeniem inteligentnym, to znaczy potrafi rozróżnić, co mierzy. Wykrywa ozon, dwutlenek siarki, tlenki azotu, benzen, toluen. Z lidara korzyść mamy potrójną: użyteczną, bo przy jego pomocy wykonujemy pomiary skażeń atmosferycznych, korzyść naukową - rozwijamy badania nad tym urządzeniem", "I korzyść dydaktyczną - szkolimy studentów zainteresowanych ochroną środowiska.", "Nasz lidar ma większe możliwości niż stacje monitoringowe. Mierzy zanieczyszczenia nie tylko lokalnie, ale też ich rozkład w przestrzeni, z wysoką rozdzielczością przestrzenną i na odległość kilku kilometrów." ] }, { "start": [ 153, 247, 459, 493, 590, 1022, 2602, 4555 ], "end": [ 246, 396, 480, 542, 1021, 1102, 2920, 4989 ], "span_text": [ "Jutro w Instytucie odbędzie sie pokaz nowego polskiego lidara typu DIAL. Co to jest lidar?", "PROF. KRZYSZTOF ERNST: Jest to urządzenie pozwalające wyznaczać zanieczyszczenia atmosfery metodami optycznymi. Nazywane też jest radarem laserowym.", "Tego typu lidar jest", "drogi, kosztuje około miliona marek niemieckich.", "DIAL - lidar absorbcji różnicowej jest urządzeniem inteligentnym, to znaczy potrafi rozróżnić, co mierzy. Wykrywa ozon, dwutlenek siarki, tlenki azotu, benzen, toluen. Z lidara korzyść mamy potrójną: użyteczną, bo przy jego pomocy wykonujemy pomiary skażeń atmosferycznych, korzyść naukową - rozwijamy badania nad tym urządzeniem, staramy się m.in. rozszerzyć jego zastosowanie także na inne substancje występujące w atmosferze.", "I korzyść dydaktyczną - szkolimy studentów zainteresowanych ochroną środowiska.", "Lidar typu DIAL jest oparty na pomiarze absorbcji różnicowej, czyli muszą być zastosowane dwie wiązki laserowe o dwóch różnych długościach fali, z których jedna jest absorbowana, a druga nie jest absorbowana przez substancję, którą chcemy wykryć. Cząsteczki, które wykrywamy mają pasma absorbcji w bliskim nadfiolecie.", "Nasz lidar ma większe możliwości niż stacje monitoringowe. Mierzy zanieczyszczenia nie tylko lokalnie, ale też ich rozkład w przestrzeni, z wysoką rozdzielczością przestrzenną i na odległość kilku kilometrów. Możemy zatem śledzić ewolucję rozprzestrzeniania się tych zanieczyszczeń, ich kierunek i zmiany spowodowane m.in. warunkami atmosferycznymi. Wyniki naszych pomiarów porównujemy z danymi uzyskanymi ze stacji monitoringowych." ] }, { "start": [ 153, 247, 625, 760, 919, 1032 ], "end": [ 246, 360, 626, 883, 920, 1102 ], "span_text": [ "Jutro w Instytucie odbędzie sie pokaz nowego polskiego lidara typu DIAL. Co to jest lidar?", "PROF. KRZYSZTOF ERNST: Jest to urządzenie pozwalające wyznaczać zanieczyszczenia atmosfery metodami optycznymi.", "", "Z lidara korzyść mamy potrójną: użyteczną, bo przy jego pomocy wykonujemy pomiary skażeń atmosferycznych, korzyść naukową", "i", "dydaktyczną - szkolimy studentów zainteresowanych ochroną środowiska." ] }, { "start": [ 153, 172, 263, 279, 396, 548, 699, 769, 806, 875, 911, 1022, 1033, 3310, 3462, 3556, 3596, 3674, 4158, 4233 ], "end": [ 158, 262, 271, 359, 397, 590, 761, 803, 867, 907, 922, 1025, 1102, 3311, 3516, 3595, 3623, 3675, 4226, 4332 ], "span_text": [ "Jutro", "odbędzie sie pokaz nowego polskiego lidara typu DIAL. Co to jest lidar? \n\nPROF. KRZYSZTOF", "ERNST:", "urządzenie pozwalające wyznaczać zanieczyszczenia atmosfery metodami optycznymi.", "", "to najnowsza generacja tego typu lidarów.", "Wykrywa ozon, dwutlenek siarki, tlenki azotu, benzen, toluen.", "korzyść mamy potrójną: użyteczną,", "przy jego pomocy wykonujemy pomiary skażeń atmosferycznych,", "naukową - rozwijamy badania nad", "urządzeniem", "I", "dydaktyczną - szkolimy studentów zainteresowanych ochroną środowiska.", "", "Nasze przedsięwzięcie nie ma charakteru komercyjnego.", "Chcemy np. mierzyć w Warszawie rozkłady", "koncentracji tlenków azotu", ".", "Koncentrujemy się głównie na Czarnym Trójkącie - obszarze u zbiegu", "granic: Polski, Niemiec i Czech, do niedawna uważanym za najbardziej zdegradowany region w Europie." ] }, { "start": [ 153, 172, 263, 279, 396, 402, 469, 541, 548, 699, 769, 806, 875, 1022, 1033, 2062, 2294, 2312, 3245, 3251, 3462, 3556, 3596, 4158, 4233, 5114, 5160, 5438, 5656, 5690, 6990 ], "end": [ 158, 262, 271, 359, 398, 459, 498, 543, 590, 761, 803, 867, 922, 1025, 1102, 2242, 2300, 2406, 3247, 3311, 3516, 3595, 3675, 4226, 4333, 5130, 5241, 5439, 5661, 5756, 7113 ], "span_text": [ "Jutro", "odbędzie sie pokaz nowego polskiego lidara typu DIAL. Co to jest lidar? \n\nPROF. KRZYSZTOF", "ERNST:", "urządzenie pozwalające wyznaczać zanieczyszczenia atmosfery metodami optycznymi.", "", "to kosztowne urządzenie będzie służyło tylko naukowcom?", "lidar jest rzeczywiście drogi", ".", "to najnowsza generacja tego typu lidarów.", "Wykrywa ozon, dwutlenek siarki, tlenki azotu, benzen, toluen.", "korzyść mamy potrójną: użyteczną,", "przy jego pomocy wykonujemy pomiary skażeń atmosferycznych,", "naukową - rozwijamy badania nad tym urządzeniem", "I", "dydaktyczną - szkolimy studentów zainteresowanych ochroną środowiska.", "Czy wszystkie zanieczyszczenia będzie można wykryć za pomocą lidaru?\n\nNie ma takiego jednostkowego urządzenia, które by wykrywało i mierzyło wszystkie szkodliwe gazy w atmosferze", ". Ale", "prowadzimy badania mające na celu rozszerzenie możliwości lidaru o taką substancję jak fosgen.", "", "stać nas będzie na prowadzenie pomiarów ozonu w miastach?", "Nasze przedsięwzięcie nie ma charakteru komercyjnego.", "Chcemy np. mierzyć w Warszawie rozkłady", "koncentracji tlenków azotu, ich ewolucję czasową nad różnymi arteriami miasta.", "Koncentrujemy się głównie na Czarnym Trójkącie - obszarze u zbiegu", "granic: Polski, Niemiec i Czech, do niedawna uważanym za najbardziej zdegradowany region w Europie.", "zanieczyszczenie", "było dużo większe niż obecnie i wszystko wskazuje na to, że będzie dalej spadać.", "", "DIAL", "dzisiaj ma zdecydowanie największe wzięcie w ochronie środowiska.", "Fizycy dotychczas nie zajmowali się ochroną środowiska?\n\nTaka specjalizacja powstala na Wydziale Fizyki UW dwa lata temu." ] }, { "start": [ 227, 263, 279, 396, 548, 699, 769, 806, 824, 875, 911, 1022, 1033 ], "end": [ 262, 271, 359, 397, 590, 761, 803, 807, 867, 907, 922, 1025, 1102 ], "span_text": [ "Co to jest lidar? \n\nPROF. KRZYSZTOF", "ERNST:", "urządzenie pozwalające wyznaczać zanieczyszczenia atmosfery metodami optycznymi.", "", "to najnowsza generacja tego typu lidarów.", "Wykrywa ozon, dwutlenek siarki, tlenki azotu, benzen, toluen.", "korzyść mamy potrójną: użyteczną,", "", "wykonujemy pomiary skażeń atmosferycznych,", "naukową - rozwijamy badania nad", "urządzeniem", "I", "dydaktyczną - szkolimy studentów zainteresowanych ochroną środowiska." ] }, { "start": [ 227, 246, 699, 924, 942, 977, 1631, 1876, 4076, 4555, 4765, 4778, 4823, 4904, 7114, 7305, 7344 ], "end": [ 245, 360, 761, 936, 971, 1022, 1733, 1878, 4159, 4614, 4772, 4818, 4860, 4906, 7283, 7326, 7383 ], "span_text": [ "Co to jest lidar?", "PROF. KRZYSZTOF ERNST: Jest to urządzenie pozwalające wyznaczać zanieczyszczenia atmosfery metodami optycznymi.", "Wykrywa ozon, dwutlenek siarki, tlenki azotu, benzen, toluen.", "staramy się", "rozszerzyć jego zastosowanie", "na inne substancje występujące w atmosferze.", "Badania, które prowadzimy, są zainicjowane i finansowane przez Fundację Współpracy Polsko-Niemieckiej", ".", "zamierzamy zakończyć pomiary skażeń atmosferycznych nad granicą polsko-niemiecką.", "Nasz lidar ma większe możliwości niż stacje monitoringowe.", "Możemy", "śledzić ewolucję rozprzestrzeniania się", "zanieczyszczeń, ich kierunek i zmiany", ".", "Gwarancją sukcesu naszego programu dydaktyczno-badawczego jest udział w nim zakładów należących do Instytutu Fizyki Doświadczalnej UW, Pracowni Przetwarzania Informacji", "Instytutu Geofizyki i", "współpraca z Freie Universität Berlin." ] }, { "start": [ 227, 246, 591, 668, 924, 942, 1293, 1313, 1366, 1631, 1876, 3246, 3310, 3556, 3567, 4076, 4555, 4765, 4778, 4823, 5409, 5438, 5656, 5714, 6108, 6353, 6374, 6990, 7049, 7305, 7344 ], "end": [ 245, 360, 625, 761, 936, 1022, 1311, 1357, 1436, 1733, 1878, 3247, 3311, 3563, 3676, 4159, 4614, 4772, 4818, 4906, 5410, 5439, 5701, 5789, 6163, 6364, 6472, 7048, 7283, 7326, 7383 ], "span_text": [ "Co to jest lidar?", "PROF. KRZYSZTOF ERNST: Jest to urządzenie pozwalające wyznaczać zanieczyszczenia atmosfery metodami optycznymi.", "DIAL - lidar absorbcji różnicowej", "potrafi rozróżnić, co mierzy. Wykrywa ozon, dwutlenek siarki, tlenki azotu, benzen, toluen.", "staramy się", "rozszerzyć jego zastosowanie także na inne substancje występujące w atmosferze.", "Pakiet software'u", "wzbogacamy o nowe algorytmy, które potrafią", "dokładniej rozszyfrowywać sygnał lidarowy, a w konsekwencji skażenia.", "Badania, które prowadzimy, są zainicjowane i finansowane przez Fundację Współpracy Polsko-Niemieckiej", ".", "", "", "Chcemy", "mierzyć w Warszawie rozkłady koncentracji tlenków azotu, ich ewolucję czasową nad różnymi arteriami miasta.", "zamierzamy zakończyć pomiary skażeń atmosferycznych nad granicą polsko-niemiecką.", "Nasz lidar ma większe możliwości niż stacje monitoringowe.", "Możemy", "śledzić ewolucję rozprzestrzeniania się", "zanieczyszczeń, ich kierunek i zmiany spowodowane m.in. warunkami atmosferycznymi.", "", "", "DIAL jest tym typem lidara, który dzisiaj ma", "największe wzięcie w ochronie środowiska. Z lidarów korzysta meteorologia.", "W Europie takich lidarów jak nasz jest zaledwie kilka.", "Nasz lidar", "jest najnowocześniejszym w Polsce. Ponadto jest lidarem ruchomym, zainstalowanym na samochodzie.", "Fizycy dotychczas nie zajmowali się ochroną środowiska?", "Taka specjalizacja powstala na Wydziale Fizyki UW dwa lata temu. Gwarancją sukcesu naszego programu dydaktyczno-badawczego jest udział w nim zakładów należących do Instytutu Fizyki Doświadczalnej UW, Pracowni Przetwarzania Informacji", "Instytutu Geofizyki i", "współpraca z Freie Universität Berlin." ] }, { "start": [ 227, 246, 276, 699, 4076, 4555, 4765, 4778, 4823, 4904 ], "end": [ 245, 271, 360, 761, 4159, 4614, 4772, 4818, 4860, 4905 ], "span_text": [ "Co to jest lidar?", "PROF. KRZYSZTOF ERNST:", "to urządzenie pozwalające wyznaczać zanieczyszczenia atmosfery metodami optycznymi.", "Wykrywa ozon, dwutlenek siarki, tlenki azotu, benzen, toluen.", "zamierzamy zakończyć pomiary skażeń atmosferycznych nad granicą polsko-niemiecką.", "Nasz lidar ma większe możliwości niż stacje monitoringowe.", "Możemy", "śledzić ewolucję rozprzestrzeniania się", "zanieczyszczeń, ich kierunek i zmiany", "." ] } ] }
199704210012
1997-04-21
Demokracji nie wolno deptać bezkarnie
Publicystyka, Opinie
Teresa Stylińska
GRECJA 21 kwietnia mija 30 lat od dnia, gdy grupa wojskowych obaliła rząd, wprowadziła stan wyjątkowy, a tysiące przeciwników wtrąciła do więzień Demokracji nie wolno deptać bezkarnie TERESA STYLIŃSKA - Rządy pułkowników nigdy nie cieszyły się sympatią społeczeństwa. Dyktatura opierała się wyłącznie na wojsku, no i miała też za sobą poparcie USA i NATO - opowiada Jeorjos Aleksandros Mangakis, niegdyś członek ruchu oporu i więzień polityczny, dziś deputowany socjalistycznej partii PASOK. 21 kwietnia mija 30 lat od dnia, gdy grupa wysokich rangą wojskowych obaliła rząd Grecji, zawiesiła konstytucję, rozwiązała parlament, wprowadziła stan wyjątkowy, a tysiące przeciwników wtrąciła do więzień. Ponurym symbolem reżimu - który wprawdzie istniał tylko siedem lat, ale w świadomości i mentalności Greków pozostawił ślady widoczne do dziś - stały się obozy na wyspach Jaros i Leros. Prześladowania, tortury, znikanie ludzi były na porządku dziennym, a Grecja dla całej Europy stała się synonimem ucisku i dławienia swobód. Winy nie zostały darowane Sprawcy tych nieszczęść zostali ukarani. Grecy uważają, że darowanie im win byłoby czymś z gruntu niemoralnym, a wielkoduszne przebaczenie przyniosło więcej szkody niż pożytku. Dla społeczeństwa - podkreślają - sytuacja musi być jasna i klarowna: to jest dobre, a tamto jest złe. Pułkownicy podeptali przecież demokrację, ich sumienie obciążają cierpienia i śmierć tysięcy ludzi. - Lepiej ukarać winnych, niż na zawsze żyć z tą nieszczęsną spuścizną - mówi Michalis Papakonstantinu, jeden z przywódców konserwatywnej partii Nowa Demokracja. W więzieniu do dziś przebywa ścisła czołówka sprawców zamachu, m.in. dwaj bracia Papadopulos - Jeorjos, szef junty, oraz Kostas. Są starzy, ich zdrowie szwankuje. Zwolnienie uzyskał jedynie bardzo chory pułkownik Stelios Pattakos. Co jakiś czas powraca sprawa ułaskawienia skazanych, a przynajmniej zwolnienia ich z więzienia z przyczyn humanitarnych, zawsze jednak wniosek jest odrzucany. Jak powiedział niegdyś sędziwy Konstantinos Karamanlis, eks-premier i prezydent, człowiek, który przeprowadził Grecję od dyktatury do demokracji: "Jak dożywocie - to dożywocie". Jeorjos Mangakis, wysoki, szczupły, elegancki pan, przed 1967 rokiem był profesorem prawa i kryminologii na uniwersytecie w Atenach, występował też w sądzie jako obrońca. Gdy pułkownicy przejęli władzę, nie tylko nie krył, co myśli o łamaniu demokracji, ale na domiar złego regularnie spotykał się z dziennikarzami zagranicznymi. To się nie mogło podobać. Kazano mu przestać. - Gdy się o tym dowiedziałem, poszedłem na uniwersytet na swój ostatni wykład. W sali było bardzo dużo studentów. Mówiłem o obowiązkach prawnika. Mówiłem, że jego zadaniem jest obrona instytucji demokratycznych, w przeciwnym bowiem razie staje się on tylko urzędnikiem. Wkrótce potem Jeorjos Mangakis został aresztowany, nie na długo jednak, i gdy wyszedł, na dobre zaangażował się w działalność opozycyjną. - Teraz, z perspektywy lat, widać, jak dobrze prowadzono walkę. Przede wszystkim musieliśmy pokazać światu, że reżim jest całkowicie osamotniony, a społeczeństwo go nie akceptuje. Dlatego, gdy tylko się dało, działaliśmy otwarcie: gazety szukały furtek, pisarze i artyści przestali publikować i wystawiać, aktorzy, którzy występowali w telewizji, byli bojkotowani, a wielu dziennikarzy wyemigrowało i za granicą mówiło prawdę o Grecji. To wszystko było jednak za mało. Tak powstała Obrona Demokracji - duża organizacja podziemna, która jako jedyna zalecała walkę zbrojną. Obrona stanowiła prawdziwy przekrój społeczeństwa. Należeli do niej profesorowie wyższych uczelni, adwokaci, sędziowie, dziennikarze, pisarze, robotnicy, a nawet emerytowani oficerowie. W tym gronie znajdował się również obecny premier Kostas Simitis. Policja wpadła na trop Obrony i w kwietniu 1970 roku w Atenach 34 członków organizacji stanęło przed sądem. Proces opozycjonistów stał się oskarżeniem reżimu. Aresztowani, którzy, umieszczeni w jednym pawilonie więziennym, byli ze sobą w stałym kontakcie, postanowili: trzeba głośno mówić o torturach, trzeba oskarżyć reżim pułkowników przed światem. Przywódca grupy, profesor ekonomii Karajolas otrzymał najwyższy wyrok: dożywocie. Najlżejszy wyrok to 4 lata. Mangakis został skazany na 18 lat więzienia, z których odsiedział trzy. Gdy zaczął mieć problemy z oczami, został przeniesiony do więziennego szpitala, a później zwolniony. Wtedy uciekł do Niemiec. Zabrakło poparcia Jak to się stało, że dyktatura upadła? Z reżimem pułkowników stało się to, co dzieje się z władzą, która nie potrafi zdobyć uznania i poparcia społecznego, a jednocześnie nie jest na tyle silna, by przez dłuższy czas mogła trzymać się siłą represji. Pułkownicy, przy wszystkich popełnianych okrucieństwach, nigdy nie przekroczyli progu, poza którym wszelki opór przestaje istnieć. Z drugiej strony, nie zdołali kupić społeczeństwa sukcesami. Grecja pod ich rządami nie stała się krajem rozkwitu i dostatku, pracy dla wszystkich i powszechnego dobrobytu. Michalis Papakonstantinu uważa, że sprawą zasadniczą był brak poparcia społecznego. Rządy pułkowników opierały się tylko na wojsku. A skoro tak, to coraz silniejszy ferment w armii kruszył samą podstawę władzy. W roku 1972 grupa oficerów marynarki planowała obalenie pułkowników i przejęcie władzy. Spisek wykryto, nastąpiły aresztowania, kierujący spiskowcami kapitan Pappas w ostatniej chwili statkiem uciekł do Włoch, ale to był początek końca. - Utrata kontroli nad armią oznaczała utratę kontroli nad krajem - mówi Papakonstantinu, który sam spędził parę lat w więzieniu. Słabnący reżim próbował ratować się nasilaniem represji. W listopadzie 1973 roku krwawo stłumiono ruch studentów politechniki ateńskiej. Ta masakra stała się symbolem, ale zarazem punktem zwrotnym. - Od paru dni - opowiada znajomy Grek - na politechnice trwały strajki, protesty i manifestacje. Mieszkałem naprzeciwko, na własne oczy widziałem, co się tam działo. Widziałem, jak ulicą nadjechały czołgi. Zaczęto strzelać. Ktoś został przejechany, leżał na bruku zalany krwią. Potem tajna policja zaczęła zabierać ludzi. Na politechnice nic nie przypomina tamtych tragicznych dni. Długi, niski, szary budynek, otoczony plątaniną ruchliwych uliczek centrum Aten. Tylko od frontu ciągnie się szeroka aleja, jakby stworzona dla kolumny czołgów... Ile osób zginęło, nigdy dokładnie nie ujawniono. Mówi się o około dziesięciu, może kilkunastu zabitych. Ale kto tak naprawdę wie, co działo się później w czasie przesłuchań? - Po wydarzeniach na politechnice poczuliśmy, że koniec jest już blisko - opowiada Jeorjos Mangakis. - Junta też to wiedziała. Wtedy pułkownicy zaczęli udawać demokrację. Wkrótce nastąpił "pucz w puczu": pułkownik Ioannidis odsunął znienawidzonego Papadopulosa, a prezydentem został Fedon Gizikis. Ale były to tylko zmiany kosmetyczne. Jeśli istnieje coś, co jest w stanie zjednoczyć wszystkich Greków, niezależnie od tego, kim są i jakie wyznają poglądy, to jest to bez wątpienia problem Cypru. Pułkownicy postanowili to wykorzystać i trzeba przyznać, że ich rachuby nie były całkiem pozbawione sensu: gdyby udało im się obalić arcybiskupa Makariosa, ówczesnego prezydenta, i dokonać "enosis", czyli przyłączyć Cypr do Grecji, mogliby sobie zaskarbić choć cień sympatii społeczeństwa. Kto mógł przewidzieć, że nie tylko zamachowcy przegrają, ale na domiar złego do gry włączy się Turcja, odwieczny wróg, który zajmie całą północ wyspy? To do reszty pogrążyło juntę. W lipcu 1974 roku jej władza po prostu się rozsypała. Gdy stało się jasne, że to już koniec, prezydent Gizikis wezwał Konstantinosa Karamanlisa, jednego z czołowych polityków, który przebywał na emigracji w Paryżu. W dwa dni później Karamanlis był już w Grecji. Ale w Atenach nie było bezpiecznie, na wszelki więc wypadek główną kwaterę zorganizował sobie na statku w Pireusie i stamtąd przez miesiąc kierował krajem. - Dyktatura nie została obalona przez społeczeństwo czy ruch oporu, lecz sama się załamała - uważa Gerassimos Notaras, były przewodniczący stowarzyszenia więźniów politycznych. - Zamach na Cyprze podziałał tylko jak katalizator. Wielki proces Grecy od dyktatury do demokracji przeszli w sposób bezkrwawy, bez walk, rozlewu krwi i ofiar. Panował niebywały entuzjazm i z początku nikt nie zaprzątał sobie głowy pytaniem, jak ukarać członków junty - tym bardziej że oni sami woleli zejść ludziom z oczu. Ale ten problem z czasem musiał się pojawić. Już po paru miesiącach przywódców reżimu aresztowano i osadzono w ateńskim więzieniu Korydallos. Sprawę ich odpowiedzialności uregulował uchwalony wkrótce Akt Konstytucyjny: przed trybunałem specjalnym muszą odpowiadać wszyscy ci, którzy zaplanowali i zorganizowali zamach na demokrację, a także ci, którzy do junty przyłączyli się później, ale odgrywali decydującą rolę we wcielaniu jej decyzji w życie. Pozostali mieli być sądzeni przez zwykłe sądy i tylko wówczas, gdy osobiście dopuścili się zbrodni. Już na początku roku 1975 rozpoczął się wielki proces przywódców junty. Przed sądem postawiono około 20 osób i byli to sami wojskowi. Pięciu z nich - m.in. Jeorjos Papadopulos, szef junty, Nikos Makarezos, odpowiedzialny za gospodarkę, i Stelios Pattakos, któremu podlegały sprawy bezpieczeństwa - otrzymało karę śmierci. - Wyrok - opowiada Gerassimos Notaras - zapadł o godzinie 16.00. W kwadrans później Karamanlis wydał oświadczenie, że egzekucji nie będzie. Sądzę, że za pośrednictwem Amerykanów zawarł z członkami junty porozumienie, iż nie będzie odwetu. Całej piątce zamieniono wyrok na dożywocie. Czy słusznie ukarano pułkowników? - Sądzę, że tak naprawdę ukarania nie było - mówi Notaras. - Zrobiono absolutne minimum, tylko to, co konieczne, by uniknąć nieprzychylnej reakcji społeczeństwa. Skazano w sumie mniej niż 50 osób. Powinno się zrobić znacznie więcej - ukarać ministrów, ludzi winnych torturowania więźniów. Wszyscy jednak wiedzą, że odejście junty było skutkiem kompromisu i że przez to Karamanlis nie był w stanie dokonać katharsis. Dlatego wielu nie ma poczucia, że sprawiedliwości stało się zadość. Warunek przebaczenia Gerassimos Notaras pracuje dziś w jednym z największych greckich banków. Jeorjos Mangakis jest deputowanym, a w latach 80. był ministrem w rządzie socjalistycznym - najpierw sprawiedliwości, a potem spraw europejskich. Michalis Papakonstantinu w rządzie konserwatywnym doszedł do stanowiska ministra spraw zagranicznych. Żaden z nich nie pragnie odwetu, ale w jednym wszyscy są zgodni: warunkiem przebaczenia jest skrucha i żal. - Mogą wrócić do domów, ale nie jako ludzie dumni i zadowoleni z siebie. Sami muszą prosić o łaskę - uważa Mangakis. Tymczasem skazani stawiają sprawę inaczej: to państwo powinno zaoferować im zwolnienie. Prawdopodobnie więc pozostaną w więzieniu. A skutki rządów junty? Czas dyktatury przyniósł Grekom wiele cierpień, zahamował też rozwój gospodarki, ale, paradoksalnie, miał też jeden skutek pozytywny: gdyby nie potrzeba ugruntowania świeżej demokracji, Grecja, przy swym poziomie gospodarczym, miałaby znikome szanse na wejście do Europejskiej Wspólnoty Gospodarczej, jak wówczas nazywała się UE. Grecy są też zadowoleni ze zniesienia monarchii - co w roku 1973 uczynili pułkownicy i co później potwierdzono. Król Konstantyn, który nie chciał czy nie umiał stanąć na czele walki z reżimem, stracił doszczętnie sympatię narodu. Wielu ludzi uważa jednak, że najbardziej fatalna spuścizna dyktatury to daleko idące rozluźnienie zasad i zniszczenie uczciwości. - Zniknęły wszelkie hamulce - mówi dziennikarz z poważnego dziennika"Kathimerini". - Ludzie uważają, że wszystko im wolno. Nie ma już rzeczy niedozwolonych. - W dyktaturze - zauważa Jeorjos Mangakis - jest odwrotnie niż w naturze: osad nie opada, lecz idzie do góry.
{ "ratio": [ 10, 10, 20, 20, 5, 5, 10, 10, 20, 20, 5, 5, 10, 10, 20, 20, 5, 5, 10, 10, 20, 20, 5, 5, 10, 10, 20, 20, 5, 5 ], "type": [ "abstract", "extract", "abstract", "extract", "abstract", "extract", "abstract", "extract", "abstract", "extract", "abstract", "extract", "abstract", "extract", "abstract", "extract", "abstract", "extract", "abstract", "extract", "abstract", "extract", "abstract", "extract", "abstract", "extract", "abstract", "extract", "abstract", "extract" ], "author": [ "J", "I", "J", "I", "J", "I", "I", "F", "I", "F", "I", "F", "H", "E", "H", "E", "H", "E", "G", "J", "G", "J", "G", "J", "E", "G", "E", "G", "E", "G" ], "body": [ "21 kwietnia mija 30 lat od dnia, gdy grupa wysokich rangą wojskowych przejęła rządy w Grecji. Okrutny reżim łamiący prawa człowieka nie zdobył poparcia społecznego. Wielu Greków zaangażowało się w działalność opozycyjną, wielu weszło do organizacji o nazwie Obrona Demokracji, której celem była walka zbrojna. Upadek junty rozpoczął się od utraty kontroli nad armią - w 1972 r. miał miejsce spisek grupy oficerów marynarki. Słabnący reżim próbował ratować się nasilaniem represji. W listopadzie 1973 roku krwawo stłumiono ruch studentów politechniki ateńskiej. Katalizatorem załamania się władzy pułkowników był nieudany zamach na Cyprze. W lipcu 1974 r. prezydent Gizikis przekazał władzę Konstantinosowi Karamanlisowi, jednemu z czołowych polityków, który przebywał na emigracji. W procesie rozpoczętym w 1975 r. pięciu przywódców junty otrzymało karę śmierci, którą jednak później zamieniono na dożywocie. Wniosek o ułaskawienie skazanych jest ciągle odrzucany. Czas dyktatury był bolesny dla społeczeństwa i gospodarki greckiej, miał jednak, paradoksalnie, jeden skutek pozytywny: gdyby nie potrzeba ugruntowania świeżej demokracji, Grecja miałaby znikome szanse na wejście do Europejskiej Wspólnoty Gospodarczej.", "21 kwietnia mija 30 lat od dnia, gdy grupa wysokich rangą wojskowych obaliła rząd Grecji, zawiesiła konstytucję, rozwiązała parlament, wprowadziła stan wyjątkowy, a tysiące przeciwników wtrąciła do więzień. Grecja dla całej Europy stała się synonimem ucisku i dławienia swobód.\nSprawcy tych nieszczęść zostali ukarani. Grecy uważają, że darowanie im win byłoby czymś z gruntu niemoralnym. W więzieniu do dziś przebywa ścisła czołówka sprawców zamachu. \nGrecy od dyktatury do demokracji przeszli w sposób bezkrwawy, bez walk, rozlewu krwi i ofiar. z początku nikt nie zaprzątał sobie głowy pytaniem, jak ukarać członków junty. Sprawę ich odpowiedzialności uregulował uchwalony wkrótce Akt Konstytucyjny. Już na początku roku 1975 rozpoczął się wielki proces przywódców junty. Pięciu z nich otrzymało karę śmierci. Całej piątce zamieniono wyrok na dożywocie.Czas dyktatury przyniósł Grekom wiele cierpień, zahamował też rozwój gospodarki, ale, paradoksalnie, miał też jeden skutek pozytywny: gdyby nie potrzeba ugruntowania świeżej demokracji, Grecja, przy swym poziomie gospodarczym, miałaby znikome szanse na wejście do Europejskiej Wspólnoty Gospodarczej, jak wówczas nazywała się UE.", "21 kwietnia mija 30 lat od dnia, gdy grupa wysokich rangą wojskowych obaliła rząd Grecji, zawiesiła konstytucję, rozwiązała parlament, wprowadziła stan wyjątkowy, a tysiące przeciwników wtrąciła do więzień. Junta nie potrafiła zdobyć poparcia społecznego. Grecja pod rządami pułkowników nie stała się krajem rozkwitu i dostatku, pracy dla wszystkich i powszechnego dobrobytu.\nWielu Greków zaangażowało się w działalność opozycyjną - starali się pokazać światu, że reżim nie jest akceptowany przez społeczeństwo. Następnie powstała Obrona Demokracji - duża organizacja podziemna, której celem była walka zbrojna. Organizacja została wykryta, ale proces 34 opozycjonistów w 1970 r. stał się oskarżeniem reżimu na arenie międzynarodowej. Upadek junty rozpoczął się od utraty kontroli nad armią - w 1972 r. grupa oficerów marynarki planowała obalenie pułkowników i przejęcie władzy. Spisek wykryto, ale pułkownicy nie mogli już liczyć na bezwzględne poparcie wojska. Słabnący reżim próbował ratować się nasilaniem represji. W listopadzie 1973 roku krwawo stłumiono ruch studentów politechniki ateńskiej. Pułkownicy liczyli też na to, że popularność w społeczeństwie zdobędą dzięki przyłączeniu Cypru do Grecji. Jednakże zamach na Cyprze nie powiódł się, a na dodatek do gry włączyła się Turcja, która zajęła całą północ wyspy. Władza junty załamała się w lipcu 1974 r. Prezydent Fedon Gizikis, widząc, że nie utrzyma dłużej władzy, przekazał ją Konstantinosowi Karamanlisowi, jednemu z czołowych polityków, który przebywał na emigracji w Paryżu. W 1975 r. rozpoczął się proces przywódców junty. Przed sądem postawiono około 20 osób. Pięć z nich otrzymało karę śmierci, którą jednak później zamieniono na dożywocie. Co jakiś czas powraca sprawa ułaskawienia skazanych, a przynajmniej zwolnienia ich z więzienia z przyczyn humanitarnych, zawsze jednak wniosek jest odrzucany. Grecy uważają, że darowanie win sprawcom tylu nieszczęść byłoby czymś z gruntu niemoralnym. Skutki dyktatury są odczuwalne do dziś - najbardziej fatalna spuścizna rządów pułkowników to daleko idące rozluźnienie zasad i zniszczenie uczciwości. Czas dyktatury miał jednak, paradoksalnie, jeden skutek pozytywny: gdyby nie potrzeba ugruntowania świeżej demokracji, Grecja, przy swoim poziomie gospodarczym, miałaby znikome szanse na wejście do Europejskiej Wspólnoty Gospodarczej.", "21 kwietnia mija 30 lat od dnia, gdy grupa wysokich rangą wojskowych obaliła rząd Grecji, zawiesiła konstytucję, rozwiązała parlament, wprowadziła stan wyjątkowy, a tysiące przeciwników wtrąciła do więzień. Ponurym symbolem reżimu - który wprawdzie istniał tylko siedem lat, ale w świadomości i mentalności Greków pozostawił ślady widoczne do dziś - stały się obozy na wyspach Jaros i Leros. Prześladowania, tortury, znikanie ludzi były na porządku dziennym, a Grecja dla całej Europy stała się synonimem ucisku i dławienia swobód.\nSprawcy tych nieszczęść zostali ukarani. Grecy uważają, że darowanie im win byłoby czymś z gruntu niemoralnym. W więzieniu do dziś przebywa ścisła czołówka sprawców zamachu. \nJak to się stało, że dyktatura upadła?Z reżimem pułkowników stało się to, co dzieje się z władzą, która nie potrafi zdobyć uznania i poparcia społecznego, a jednocześnie nie jest na tyle silna, by przez dłuższy czas mogła trzymać się siłą represji. Grecja pod ich rządami nie stała się krajem rozkwitu i dostatku, pracy dla wszystkich i powszechnego dobrobytu.\nGrecy od dyktatury do demokracji przeszli w sposób bezkrwawy, bez walk, rozlewu krwi i ofiar. z początku nikt nie zaprzątał sobie głowy pytaniem, jak ukarać członków junty - tym bardziej że oni sami woleli zejść ludziom z oczu. Ale ten problem z czasem musiał się pojawić. Sprawę ich odpowiedzialności uregulował uchwalony wkrótce Akt Konstytucyjny: przed trybunałem specjalnym muszą odpowiadać wszyscy ci, którzy zaplanowali i zorganizowali zamach na demokrację, a także ci, którzy do junty przyłączyli się później, ale odgrywali decydującą rolę we wcielaniu jej decyzji w życie. \nJuż na początku roku 1975 rozpoczął się wielki proces przywódców junty. Pięciu z nich otrzymało karę śmierci. W kwadrans później Karamanlis wydał oświadczenie, że egzekucji nie będzie. za pośrednictwem Amerykanów zawarł z członkami junty porozumienie, iż nie będzie odwetu. Całej piątce zamieniono wyrok na dożywocie.\nCzas dyktatury przyniósł Grekom wiele cierpień, zahamował też rozwój gospodarki, ale, paradoksalnie, miał też jeden skutek pozytywny: gdyby nie potrzeba ugruntowania świeżej demokracji, Grecja, przy swym poziomie gospodarczym, miałaby znikome szanse na wejście do Europejskiej Wspólnoty Gospodarczej, jak wówczas nazywała się UE.", "21 kwietnia mija 30 lat od dnia, gdy grupa wysokich rangą wojskowych przejęła rządy w Grecji. Okrutny reżim łamiący prawa człowieka nie zdobył poparcia społecznego, a stopniowo zaczął także tracić popularność w armii. Katalizatorem załamania się władzy pułkowników był nieudany zamach na Cyprze. W lipcu 1974 r. nastąpiło bezkrwawe przejście Grecji od dyktatury do demokracji. Pułkownicy zostali postawieni przed sądem, wielu Greków uważa jednak, że kary, które otrzymali, są zbyt niskie. Prawdopodobnie nie dojdzie więc do ułaskawienia przywódców junty, którzy odsiadują dożywocie.", "21 kwietnia mija 30 lat od dnia, gdy grupa wojskowych obaliła rząd Grecji, wprowadziła stan wyjątkowy, a tysiące przeciwników wtrąciła do więzień. Sprawcy tych nieszczęść zostali ukarani. Grecy uważają, że darowanie im win byłoby czymś z gruntu niemoralnym. W więzieniu do dziś przebywa ścisła czołówka sprawców zamachu. Czas dyktatury przyniósł Grekom wiele cierpień, ale, paradoksalnie, miał też jeden skutek pozytywny: gdyby nie potrzeba ugruntowania świeżej demokracji, Grecja, przy swym poziomie gospodarczym, miałaby znikome szanse na wejście do Europejskiej Wspólnoty Gospodarczej, jak wówczas nazywała się UE.", "Dwudziestego pierwszego kwietnia mija 30 lat od chwili, gdy w Grecji grupa wojskowych obaliła rząd, zawiesiła konstytucję, rozwiązała parlament, wprowadziła stan wyjątkowy i wtrąciła do więzień tysiące przeciwników. Podczas trwania rządów dyktatury powstała organizacja podziemna Obrona Demokracji, która zalecała walkę zbrojną. Należeli do niej przedstawiciele różnych warstw społeczeństwa. Reżim nie był w stanie zdobyć uznania i poparcia społecznego, nie był też na tyle silny, by mógł długo opierać się na represji. Ratował się nasilaniem represji - w 1973 roku krwawo stłumiono rych studentów politechniki ateńskiej, co okazało się punktem zwrotnym. Pułkownicy starali się jeszcze zjednoczyć naród poprzez bezskuteczną próbę przyłączenia do Grecji Cypru. W lipcu 1974 roku władza junty się rozsypała. Po paru miesiącach przywódców reżimu aresztowano. Procesy rozpoczęły się na początku roku 1975. Kilku przywódców otrzymało wyroki śmierci, jednak później zmieniono je na dożywocie.\nDyktatura przyniosła Grekom wiele cierpień, jednak paradoksalnie miała jeden dobry skutek - Grecji potrzebne było ugruntowanie świeżej demokracji, dlatego mimo niskiego poziomu gospodarczego mogła wstąpić do Europejskiej Wspólnoty Gospodarczej. Wielu uważa jednak, że spuścizną dyktatury jest przede wszystkim rozluźnienie zasad i zniszczenie uczciwości w narodzie.", "21 kwietnia mija 30 lat od dnia, gdy grupa wysokich rangą wojskowych obaliła rząd Grecji, zawiesiła konstytucję, rozwiązała parlament, wprowadziła stan wyjątkowy, a tysiące przeciwników wtrąciła do więzień. Prześladowania, tortury, znikanie ludzi były na porządku dziennym, a Grecja dla całej Europy stała się synonimem ucisku i dławienia swobód. Z reżimem pułkowników stało się to, co dzieje się z władzą, która nie potrafi zdobyć uznania i poparcia społecznego, a jednocześnie nie jest na tyle silna, by przez dłuższy czas mogła trzymać się siłą represji. Utrata kontroli nad armią oznaczała utratę kontroli nad krajem. W lipcu 1974 rokuwładza po prostu się rozsypała. Czas dyktatury przyniósł Grekom wiele cierpień, zahamował też rozwój gospodarki, ale, paradoksalnie, miał też jeden skutek pozytywny: gdyby nie potrzeba ugruntowania świeżej demokracji, Grecja, przy swym poziomie gospodarczym, miałaby znikome szanse na wejście do Europejskiej Wspólnoty Gospodarczej, jak wówczas nazywała się UE. Grecy są też zadowoleni ze zniesienia monarchii. Wielu ludzi uważa jednak, że najbardziej fatalna spuścizna dyktatury to daleko idące rozluźnienie zasad i zniszczenie uczciwości.", "Dwudziestego pierwszego kwietnia mija 30 lat od chwili, gdy w Grecji grupa wojskowych obaliła rząd, zawiesiła konstytucję, rozwiązała parlament, wprowadziła stan wyjątkowy i wtrąciła do więzień tysiące przeciwników. Grecja stała się symbolem ucisku i dławienia swobód.\nPodczas trwania rządów dyktatury społeczeństwo greckie poprzez protesty i bojkoty starało się pokazać, że nie akceptuje reżimu. Powstała organizacja podziemna Obrona Demokracji, która zalecała walkę zbrojną. Należeli do niej przedstawiciele różnych warstw społeczeństwa, był wśród nich także obecny premier Kostas Simitis. Policja wykryła działania Obrony i w kwietniu 1970 roku jej 34 członków stanęło przed sądem. Aresztowani byli ze sobą w stałym kontakcie i postanowili demaskować brutalne metody reżimu.\nReżim nie był w stanie zdobyć uznania i poparcia społecznego, nie był też na tyle silny, by mógł długo opierać się na represji. Upadający reżim ratował się nasilaniem represji - w 1973 roku krwawo stłumiono rych studentów politechniki ateńskiej, co okazało się punktem zwrotnym. Pułkownicy starali się jeszcze zjednoczyć naród poprzez podjęcie ważnej dla Greków kwestii Cypru - usiłowali obalić prezydenta Cypru i przyłączyć Cypr do Grecji. Jednak nie tylko się to im nie udało, ale do gry włączyła się jeszcze Turcja, odwieczny wróg Grecji, i zajęła północ wyspy. W lipcu 1974 roku władza junty się rozsypała. W Grecji zapanował entuzjazm, na początku nie zajmowano się kwestią ukarania junty. Po paru miesiącach przywódców reżimu jednak aresztowano. Uchwalono Akt Konstytucyjny, według którego przed trybunałem specjalnym musieli stanąć wszyscy, którzy planowali o organizowali zamach na demokrację lub odgrywali znaczącą rolę we wcielaniu decyzji junty w życie. Pozostali mieli być sądzeni za osobiście dokonane zbrodnie przed zwykłymi sądami. Procesy rozpoczęły się na początku roku 1975. Kilku przywódców otrzymało wyroki śmierci, jednak później zmieniono je na dożywocie.\nDyktatura przyniosła Grekom wiele cierpień, jednak paradoksalnie miała jeden dobry skutek - Grecji potrzebne było ugruntowanie świeżej demokracji, dlatego mimo niskiego poziomu gospodarczego mogła wstąpić do Europejskiej Wspólnoty Gospodarczej. Grecy cieszą się też ze zniesienia monarchii, które nastąpiło w 1973 roku. Wielu uważa jednak, że spuścizną dyktatury jest przede wszystkim rozluźnienie zasad i zniszczenie uczciwości w narodzie.", "21 kwietnia mija 30 lat od dnia, gdy grupa wysokich rangą wojskowych obaliła rząd Grecji, zawiesiła konstytucję, rozwiązała parlament, wprowadziła stan wyjątkowy, a tysiące przeciwników wtrąciła do więzień. Prześladowania, tortury, znikanie ludzi były na porządku dziennym, a Grecja dla całej Europy stała się synonimem ucisku i dławienia swobód.\n Przede wszystkim musieliśmy pokazać światu, że reżim jest całkowicie osamotniony, a społeczeństwo go nie akceptuje. Tak powstała Obrona Demokracji - duża organizacja podziemna, która jako jedyna zalecała walkę zbrojną.Obrona stanowiła prawdziwy przekrój społeczeństwa. Policja wpadła na trop Obrony i w kwietniu 1970 roku w Atenach 34 członków organizacji stanęło przed sądem. Proces opozycjonistów stał się oskarżeniem reżimu. Z reżimem pułkowników stało się to, co dzieje się z władzą, która nie potrafi zdobyć uznania i poparcia społecznego, a jednocześnie nie jest na tyle silna, by przez dłuższy czas mogła trzymać się siłą represji. Utrata kontroli nad armią oznaczała utratę kontroli nad krajem.Słabnący reżim próbował ratować się nasilaniem represji. W listopadzie 1973 roku krwawo stłumiono ruch studentów politechniki ateńskiej. Ta masakra stała się symbolem, ale zarazem punktem zwrotnym.\nWtedy pułkownicy zaczęli udawać demokrację. Ale były to tylko zmiany kosmetyczne.Jeśli istnieje coś, co jest w stanie zjednoczyć wszystkich Greków, to jest to bez wątpienia problem Cypru. Pułkownicy postanowili to wykorzystać. Kto mógł przewidzieć, że nie tylko zamachowcy przegrają, ale na domiar złego do gry włączy się Turcja, odwieczny wróg, który zajmie całą północ wyspy?To do reszty pogrążyło juntę. W lipcu 1974 roku jej władza po prostu się rozsypała. Już po paru miesiącach przywódców reżimu aresztowano i osadzono w ateńskim więzieniu Korydallos. Zrobiono tylko to, co konieczne, by uniknąć nieprzychylnej reakcji społeczeństwa. Skazano w sumie mniej niż 50 osób. Czas dyktatury przyniósł Grekom wiele cierpień, zahamował też rozwój gospodarki, ale, paradoksalnie, miał też jeden skutek pozytywny: gdyby nie potrzeba ugruntowania świeżej demokracji, Grecja, przy swym poziomie gospodarczym, miałaby znikome szanse na wejście do Europejskiej Wspólnoty Gospodarczej, jak wówczas nazywała się UE. Grecy są też zadowoleni ze zniesienia monarchii. Wielu ludzi uważa jednak, że najbardziej fatalna spuścizna dyktatury to daleko idące rozluźnienie zasad i zniszczenie uczciwości.", "Dwudziestego pierwszego kwietnia mija 30 lat od chwili, gdy w Grecji grupa wojskowych obaliła rząd i wtrąciła do więzień tysiące przeciwników. Reżim nie był w stanie zdobyć uznania i poparcia społecznego, nie był też na tyle silny, by długo opierać się na represji. Punktem zwrotnym był listopad 1973 roku, gdy krwawo stłumiono studentów politechniki ateńskiej. W 1974 roku władza junty się rozsypała. Rozpoczęły się procesy jej członków, kilkoro otrzymało wyroki śmierci, które później zmieniono na dożywocie. Wielu uważa, że spuścizną dyktatury jest przede wszystkim rozluźnienie zasad i zniszczenie uczciwości w narodzie.", "21 kwietnia mija 30 lat od dnia, gdy grupa wysokich rangą wojskowych obaliła rząd Grecji. Grecja dla całej Europy stała się synonimem ucisku i dławienia swobód. Z reżimem pułkowników stało się to, co dzieje się z władzą, która nie potrafi zdobyć uznania i poparcia społecznego, a jednocześnie nie jest na tyle silna, by przez dłuższy czas mogła trzymać się siłą represji. Utrata kontroli nad armią oznaczała utratę kontroli nad krajem. Wielu uważa, że najbardziej fatalna spuścizna dyktatury to rozluźnienie zasad i zniszczenie uczciwości.", "30 lat temu grupa wojskowych obaliła rząd w Grecji i na 7 lat wprowadziła stan wyjątkowy. Reżim podeptał demokrację. Jego przywódcy zostali skazani na dożywocie. Profesor Jeorjos Mangakis mówi o tym, jak Grecy dawali do zrozumienia światu, że nie akceptują sytuacji w kraju. Powstała Obrona Demokracji - organizacja podziemna zrzeszająca przedstawicieli wszystkich warstw społecznych. Dyktetura pułkowników nie była zbyt silna, bo nie miała uznania społecznego. Z czasem pułkownicy utracili kontrolę nad armią, nasilili reżim, krwawo stłumili ruch studentów w Atenach. To był punkt zwrotny. Pułkownicy starali się zyskać poparcie, postanowili przyłączyć Cypr do Grecji. Zamach nie udał się, a władza dyktatorów z czasem zupełnie się rozsypała się. W Grecji panował entuzjazm. Po kilku miesiącach przywódców reżimu osadzono w więzieniu. Przed specjalnym trybunałem stanęli przywódcy i najważniejsi uczestnicy zamachu na demokrację. Wielu Greków ma poczucie, że należało skazać więcej osób. Nie chcą jednak odwetu. Okres dyktatury zahamował grecką gospodarkę, ale miał też pozytywny skutek: potrzeba umocnienia odzyskanej demokracji umożliwiła Grekom wejście do Europejskiej Wspólnoty Gospodarczej.", "21 kwietnia mija 30 lat od dnia, gdy grupa wojskowych obaliła rząd Grecji, zawiesiła konstytucję, rozwiązała parlament, wprowadziła stan wyjątkowy, a tysiące przeciwników wtrąciła do więzień. Prześladowania, tortury, znikanie ludzi były na porządku dziennym.\nW więzieniu do dziś przebywa ścisła czołówka sprawców zamachu. Co jakiś czas powraca sprawa ułaskawienia skazanych jednak wniosek jest odrzucany. sprawą zasadniczą był brak poparcia społecznego. W listopadzie 1973 roku krwawo stłumiono ruch studentów politechniki ateńskiej. Pułkownicy postanowili przyłączyć Cypr do Grecji. Kto mógł przewidzieć, że nie tylko zamachowcy przegrają, al do gry włączy się Turcja, wróg, który zajmie całą północ wyspy?\nTo do reszty pogrążyło juntę. W lipcu 1974 roku jej władza się rozsypała. z początku nikt nie zaprzątał sobie głowy pytaniem, jak ukarać członków junty. Sprawę odpowiedzialności uregulował Akt Konstytucyjny. na początku roku 1975 rozpoczął się proces przywódców junty. Pięciu z nich otrzymało karę śmierci. Całej piątce zamieniono wyrok na dożywocie. Czas dyktatury przyniósł Grekom wiele cierpień, zahamował rozwój gospodarki, ale gdyby nie potrzeba ugruntowania demokracji, Grecja miałaby znikome szanse na wejście do Europejskiej Wspólnoty Gospodarczej.", "30 lat temu grupa wojskowych obaliła rząd w Grecji, wprowadziła stan wyjątkowy i wtrąciła przeciwników do więzień. Reżim, prześladowania i tortury trwały 7 lat. Pułkownicy podeptali demokrację, mieli na sumieniu śmierć tysiąca ludzi. Zostali za to skazani na dożywotnie więzienie. Kolejne wnioski o zwolnienie ich z przyczyn humanitarnych są odrzucane. Profesor Jeorjos Mangakis był aresztowany za sprzeciw wobec dyktatury i kontaktowanie się z zagranicznymi dziennikarzami. Mówi o tym, jak Grecy dawali do zrozumienia światu, że nie akceptują sytuacji w kraju. Powstała Obrona Demokracji - organizacja podziemna, do której należeli przedstawiciele wszystkich warstw społecznych. Kilkudziesięciu członków organizacji stanęło przed sądem - ich proces oskarżał sam reżim. Przywódcy zostali skazani na karę więzienia (od 4 lat do dożywocia). Dyktetura pułkowników nie miała uznania społecznego i nie była na tyle silna, aby się utrzymać. Grecja pod ich rządami nie odniosła sukcesu, nie stała się krajem dobrobytu. Z czasem pułkownicy utracili kontrolę nad armią, nasilili reżim, krwawo stłumili ruch studentów w Atenach. Nigdy nie ujawniono liczby zabitych osób. To masakryczne wydarzenie było punktem zwrotnym. Rozpoczęły się protesty i manifestacje. Pułkownicy dokonali kilku zmian na stanowiskach. Postanowili obalić arcybiskupa Makariosa, przyłączyć Cypr do Grecji i zaskarbić sobie sympatię społeczeństwa. Zamach na Cyprze nie udał się, a dodatkowo Turcja zajęła północną część wyspy. Władza dyktatorów rozsypała się, nie została obalona przez społeczeństwo, załamała się sama. Do kraju wrócił Karamanlis, czołowy polityk na emigracji. W Grecji panował entuzjazm i nikt nie zastanawiał się, jak ukarać pułkowników. Po kilku miesiącach przywódców reżimu osadzono w więzieniu. Postanowieniem Aktu Konstytucyjnego przed specjalnym trybunałem stanęli ci, którzy zorganizowali zamach na demokrację, oraz ci, którzy dołączyli do reżimu później. Pięciu przywódców zostało skazanych na śmierć, ale później wyrok zmieniono na dożywocie. Wielu Greków ma poczucie, że należało skazać więcej osób. Nie chcą jednak odwetu, chcą, aby skazani okazali skruchę i żal. Okres dyktatury zahamował grecką gospodarkę, ale miał też pozytywny skutek: potrzeba umocnienia odzyskanej demokracji umożliwiła Grekom wejście do Europejskiej Wspólnoty Gospodarczej. Grecy są także zadowoleni z obalenia monarchii przez pułkowników.", "21 kwietnia mija 30 lat od dnia, gdy grupa wojskowych obaliła rząd Grecji, zawiesiła konstytucję, rozwiązała parlament, wprowadziła stan wyjątkowy, a tysiące przeciwników wtrąciła do więzień. Prześladowania, tortury, znikanie ludzi były na porządku dziennym.\nSprawcy tych nieszczęść zostali ukarani. Grecy uważają, że darowanie im win byłoby czymś z gruntu niemoralnym. W więzieniu do dziś przebywa ścisła czołówka sprawców zamachu. Co jakiś czas powraca sprawa ułaskawienia skazanych zawsze jednak wniosek jest odrzucany. Jeorjos Mangakis Gdy pułkownicy przejęli władzę, nie krył, co myśli o łamaniu demokracji. został aresztowany, i gdy wyszedł, na dobre zaangażował się w działalność opozycyjną.- musieliśmy pokazać światu, że reżim jest całkowicie osamotniony, a społeczeństwo go nie akceptuje. powstała Obrona Demokracji - organizacja podziemna. w kwietniu 1970 roku 34 członków organizacji stanęło przed sądem. Proces opozycjonistów stał się oskarżeniem reżimu. Pułkownicy nigdy nie przekroczyli progu, poza którym wszelki opór przestaje istnieć. nie zdołali kupić społeczeństwa sukcesami. sprawą zasadniczą był brak poparcia społecznego. Rządy pułkowników opierały się tylko na wojsku. W listopadzie 1973 roku krwawo stłumiono ruch studentów politechniki ateńskiej. masakra stała się symbolem, ale zarazem punktem zwrotnym. nastąpił \"pucz w puczu\". Ale były to tylko zmiany kosmetyczne. Pułkownicy postanowili przyłączyć Cypr do Grecji. Kto mógł przewidzieć, że nie tylko zamachowcy przegrają, al do gry włączy się Turcja, wróg, który zajmie całą północ wyspy?\nTo do reszty pogrążyło juntę. W lipcu 1974 roku jej władza się rozsypała. z początku nikt nie zaprzątał sobie głowy pytaniem, jak ukarać członków junty. Sprawę odpowiedzialności uregulował Akt Konstytucyjny: przed trybunałem specjalnym muszą odpowiadać ci, którzy zaplanowali i zorganizowali zamach na demokrację, ci, którzy do junty przyłączyli się później, ale odgrywali decydującą rolę we wcielaniu jej decyzji w życie. Pozostali mieli być sądzeni przez zwykłe sąd. na początku roku 1975 rozpoczął się proces przywódców junty. Pięciu z nich otrzymało karę śmierci. Całej piątce zamieniono wyrok na dożywocie. wielu nie ma poczucia, że sprawiedliwości stało się zadość. Czas dyktatury przyniósł Grekom wiele cierpień, zahamował też rozwój gospodarki, ale gdyby nie potrzeba ugruntowania świeżej demokracji, Grecja miałaby znikome szanse na wejście do Europejskiej Wspólnoty Gospodarczej.", "30 lat temu grupa wojskowych obaliła rząd w Grecji i na 7 lat wprowadziła stan wyjątkowy. Grecy dawali do zrozumienia, że nie akceptują sytuacji w kraju. Dyktetura pułkowników nie była zbyt silna, nie miała uznania społecznego. Z czasem wojskowi utracili kontrolę nad armią i nasilili reżim. Po nieudanej próbie przyłączenia Cypru do Grecji władza dyktatorów zupełnie się rozsypała. Przywódców skazano na dożywocie. Niektórzy Grecy mają poczucie niedosytu, ale nie chcą odwetu. Pozytywnym skutkiem dyktatury było umocnienie odzyskanej demokracji, co umożliwiło Grekom wejście do Europejskiej Wspólnoty Gospodarczej.", "21 kwietnia mija 30 lat od dnia, gdy grupa wojskowych obaliła rząd Grecji, zawiesiła konstytucję, rozwiązała parlament, wprowadziła stan wyjątkowy, a tysiące przeciwników wtrąciła do więzień. W więzieniu do dziś przebywa czołówka sprawców zamachu. Co jakiś czas powraca sprawa ułaskawienia skazanych jednak wniosek jest odrzucany. na początku roku 1975 rozpoczął się proces przywódców junty. Pięciu z nich otrzymało karę śmierci. wyrok na dożywocie.Czas dyktatury przyniósł Grekom wiele cierpień, ale gdyby nie potrzeba ugruntowania demokracji, Grecja miałaby znikome szanse na wejście do Europejskiej Wspólnoty Gospodarczej.", "W 1967 drogą puczu władzę w Grecji przejęła junta czarnych pułkowników. Ich dyktatura, depcząca tradycje demokracji, była głęboko znienawidzona przez Greków. Po trzydziestu latach od tego wydarzenia wydaje się, że społeczeństwo nie jest usatysfakcjonowane karami, jakie spotkały sprawców puczu. W procesie, który odbył się niedługo po upadku reżimu, tylko kilku z nich usłyszało wyrok kary śmierci, która i tak została zamieniona na dożywocie. Nie została więc postawiona wyraźna granica pomiędzy zmianą panujących rządów. Boli to Greków dotkliwie, ponieważ nie mogą zapomnieć o okolicznościach, w których doszło do upadku pułkowników. Nie były to strajki niezadowolonych Greków ani ich próby walki zbrojnej o wolność, lecz powolne rozpadanie się dyktatury opartej wyłącznie na wojsku, przypieczętowane niepowodzeniami przyłączenia Cypru do Grecji. Grekom pozostają wspomnienia o ruchu podziemnym, który co prawda nie zdobył się na radykalne kroki, ale stanowił podwalinę pod zbudowanie nowej demokracji. Wielu opozycjonistów w trakcie reżimu nawiązywało kontakty z Zachodem, aby informować świat o tragediach dziejących się w Grecji. Część członków ruchu oporu dziś aktywnie uczestniczy w życiu politycznym kraju.", "21 kwietnia mija 30 lat od dnia, gdy grupa wysokich rangą wojskowych obaliła rząd Grecji, wprowadziła stan wyjątkowy, a tysiące przeciwników wtrąciła do więzień. \nPułkownicy nigdy nie przekroczyli progu, poza którym wszelki opór przestaje istnieć. Z drugiej strony, nie zdołali kupić społeczeństwa sukcesami. Rządy pułkowników opierały się tylko na wojsku.W roku 1972 grupa oficerów marynarki planowała obalenie pułkowników i przejęcie władzy. Spisek wykryto, ale to był początek końca. W listopadzie 1973 roku krwawo stłumiono ruch studentów politechniki ateńskiej. Ta masakra stała się punktem zwrotnym.\nW lipcu 1974 roku prezydent Gizikis wezwał Konstantinosa Karamanlisa, jednego z czołowych polityków, który przebywał na emigracji w Paryżu. \nna początku roku 1975 rozpoczął się proces przywódców junty. Przed sądem postawiono około 20 osób. Pięciu z nich otrzymało karę śmierci. Całej piątce zamieniono wyrok na dożywocie. wielu nie ma poczucia, że sprawiedliwości stało się zadość.\nCzas dyktatury, paradoksalnie, miał też jeden skutek pozytywny: gdyby nie potrzeba ugruntowania świeżej demokracji, Grecja, przy swym poziomie gospodarczym, miałaby znikome szanse na wejście do Europejskiej Wspólnoty Gospodarczej.", "30 lat mija od dnia, gdy grupa wysokich rangą wojskowych obaliła rząd Grecji, zawiesiła konstytucję, rozwiązała parlament, wprowadziła stan wyjątkowy, a tysiące przeciwników wtrąciła do więzień. Dyktatura wojskowa trwała w Grecji siedem lat. Prężnie działający ruch oporu przez cały ten okres starał się pokazać światu, że społeczeństwo nie akceptuje dyktatury, starano się działać otwarcie w ramach państwa: artyści przestali publikować, aktorzy, którzy występowali w telewizji, byli bojkotowani, w gazetach starano się przemycać idee demokratyczne. Wielu dziennikarzy wyemigrowało i za granicą mówiło prawdę o Grecji. Powstała też Obrona Demokracji - duża organizacja podziemna, która jako jedyna zalecała walkę zbrojną. Organizacja ta została szybko wykryta i wielu jej członków osądzono na karę więzienia. Ale to nie ruch oporu miał kluczowe znaczenie w upadku reżimu - rządy pułkowników upadły samoistnie. Powolna utrata kontroli nad armią oznaczała utratę kontroli nad krajem. Zabrakło dyscypliny, poparcia społecznego, propagandy sukcesu. Próbowano ratować się zwiększeniem represji (symbolem stał się krwawo stłumiony ruch studentów politechniki ateńskiej w listopadzie 1973 roku), później wprowadzeniem pozorów demokracji. Gwoździem do trumny junty okazała się nieudana próba przyłączenia Cypru do Grecji. W lipcu 1974 roku jej władza po prostu się rozsypała, a nie została obalona przez społeczeństwo. Pułkownicy zostali ukarani w procesie, który odbył się niedługo po upadku reżimu, ale tylko kilkunastu z nich usłyszało wyrok kary śmierci, który i tak został zamieniony na dożywocie. Dlatego wydaje się, że społeczeństwo nie jest usatysfakcjonowane karami, jakie spotkały sprawców puczu. W więzieniu do dziś przebywa kilku z nich, m.in. dwaj bracia Papadopulos. Starzy, schorowani, zatwardziali w nieprzyznaniu się do win wciąż stanowią rysę na zbiorowej świadomości Greków. Nie ma jednak litości: jak powiedział niegdyś sędziwy Konstantinos Karamanli, człowiek, który przeprowadził Grecję od dyktatury do demokracji: \"Jak dożywocie - to dożywocie\". Czas dyktatury przyniósł Grekom wiele cierpień, zahamował też rozwój gospodarki, ale, paradoksalnie, szybki rozwój po upadku pozwolił wejść Grecji do Europejskiej Wspólnoty Gospodarczej. Za najgorszy skutek reżimu uważa się powszechne rozluźnienie zasad i zniszczenie uczciwości. Ludzie uważają, że wszystko im wolno. Nie ma już rzeczy niedozwolonych.", "21 kwietnia mija 30 lat od dnia, gdy grupa wysokich rangą wojskowych obaliła rząd Grecji, zawiesiła konstytucję, rozwiązała parlament, wprowadziła stan wyjątkowy, a tysiące przeciwników wtrąciła do więzień. Sprawcy tych nieszczęść zostali ukarani. Grecy uważają, że darowanie im win byłoby czymś z gruntu niemoralnym. \n\nObrona Demokracji - duża organizacja podziemna, która jako jedyna zalecała walkę zbrojną stanowiła prawdziwy przekrój społeczeństwa. Policja wpadła na trop Obrony i w kwietniu 1970 roku w Atenach 34 członków organizacji stanęło przed sądem. Proces opozycjonistów stał się oskarżeniem reżimu. \n\nJak to się stało, że dyktatura upadła? Pułkownicy nigdy nie przekroczyli progu, poza którym wszelki opór przestaje istnieć. Z drugiej strony, nie zdołali kupić społeczeństwa sukcesami. Rządy pułkowników opierały się tylko na wojsku. W roku 1972 grupa oficerów marynarki planowała obalenie pułkowników i przejęcie władzy. Spisek wykryto, ale to był początek końca. W listopadzie 1973 roku krwawo stłumiono ruch studentów politechniki ateńskiej. Ta masakra stała się punktem zwrotnym.\n\nJeśli istnieje coś, co jest w stanie zjednoczyć wszystkich Greków, to jest to bez wątpienia problem Cypru. Pułkownicy postanowili to wykorzystać: gdyby udało im się obalić arcybiskupa Makariosa, ówczesnego prezydenta, i przyłączyć Cypr do Grecji, mogliby sobie zaskarbić choć cień sympatii społeczeństwa. Kto mógł przewidzieć, że nie tylko zamachowcy przegrają, ale na domiar złego do gry włączy się Turcja?\nTo do reszty pogrążyło juntę. W lipcu 1974 roku prezydent Gizikis wezwał Konstantinosa Karamanlisa, jednego z czołowych polityków, który przebywał na emigracji w Paryżu. \n\nGrecy od dyktatury do demokracji przeszli w sposób bezkrwawy. Już na początku roku 1975 rozpoczął się wielki proces przywódców junty. Przed sądem postawiono około 20 osób i byli to sami wojskowi. Pięciu z nich otrzymało karę śmierci. Całej piątce zamieniono wyrok na dożywocie. wielu nie ma poczucia, że sprawiedliwości stało się zadość.\n\nCzas dyktatury, paradoksalnie, miał też jeden skutek pozytywny: gdyby nie potrzeba ugruntowania świeżej demokracji, Grecja, przy swym poziomie gospodarczym, miałaby znikome szanse na wejście do Europejskiej Wspólnoty Gospodarczej. Wielu ludzi uważa jednak, że najbardziej fatalna spuścizna dyktatury to daleko idące rozluźnienie zasad i zniszczenie uczciwości.", "W 1967 drogą puczu władzę w Grecji przejęła junta czarnych pułkowników. Ich dyktatura, depcząca tradycje demokracji, była głęboko znienawidzona przez Greków, jednak po siedmiu latach władza rozpadła się sama, nie odbyły się żadne strajki czy walki o wolność. Pułkownicy nie radzili sobie z utrzymaniem ładu wojskowego, gwoździem do trumny okazała się zaś interwencja na Cyprze. Do dziś rozliczenie się z tą kartą greckiej historii wydaje się być niedokończone, wiele osób ma poczucie niedosytu związane ze zbyt łagodnymi karami dla sprawców narodowego niewolenia.", "21 kwietnia mija 30 lat od dnia, gdy grupa wysokich rangą wojskowych obaliła rząd Grecji. Rządy pułkowników opierały się tylko na wojsku. W 1973 roku krwawo stłumiono ruch studentów politechniki ateńskiej. Ta masakra stała się punktem zwrotnym.W 1974 roku prezydent Gizikis wezwał Konstantinosa Karamanlisa, jednego z czołowych polityków, który przebywał na emigracji. \nna początku roku 1975 rozpoczął się proces przywódców junty. Pięciu z nich otrzymało karę śmierci. Całej piątce zamieniono wyrok na dożywocie. wielu nie ma poczucia, że sprawiedliwości stało się zadość.", "Niebawem mija 30 lat od dnia, gdy grupa wysokich rangą wojskowych obaliła rząd Grecji, zawiesiła konstytucję, rozwiązała parlament, wprowadziła stan wyjątkowy, a tysiące przeciwników wtrąciła do więzień. Reżim istniał tylko 7 lat, ale zostawił ślady w świadomości i mentalności Greków. Członkowie junty zostali ukarani. Jedną z organizacji opozycyjnych była Obrona Demokracji. Jej członkowie zostali aresztowani, a ich proces stał się okazją do głośnego oskarżenia reżimu. Junta upadła z braku poparcia społecznego. Co prawda pułkownicy nigdy nie przekroczyli granicy za którą nie ma oporu, ale też nie kupili społeczeństwa sukcesem. Upadająca junta krwawo stłumiła protesty studentów w 1973 roku. Do reszty pogrążyła juntę nieudana próba zajęcia Cypru. Grecy uwolnili się od dyktatury bezkrwawo. Przywódców junty postawiono przed sądem, pięciu skazano na karę śmierci, zmienioną szybko na dożywocie. Wielu Greków nie ma poczucia, że sprawiedliwości stało się zadość. Poszkodowani przez juntę nie pragną odwetu, ale uważają, że warunkiem przebaczenia jest skrucha i żal. Oprócz cierpień dyktatura przyniosła pozytywy: zniesienie monarchi i ugruntowanie świeżej demokracji, co umożliwiło wejście do EWG.", "21 kwietnia mija 30 lat od dnia, gdy grupa wysokich rangą wojskowych obaliła rząd Grecji, zawiesiła konstytucję, rozwiązała parlament, wprowadziła stan wyjątkowy, a tysiące przeciwników wtrąciła do więzień. Ponurym symbolem reżimu - który wprawdzie istniał tylko siedem lat, ale w świadomości i mentalności Greków pozostawił ślady widoczne do dziś - stały się obozy na wyspach Jaros i Leros. Prześladowania, tortury, znikanie ludzi były na porządku dziennym.\nSprawcy tych nieszczęść zostali ukarani.Z reżimem pułkowników stało się to, co dzieje się z władzą, która nie potrafi zdobyć uznania i poparcia społecznego, a jednocześnie nie jest na tyle silna, by przez dłuższy czas mogła trzymać się siłą represji. problem Cypru Pułkownicy postanowili wykorzystać: gdyby udało im się przyłączyć Cypr, mogliby sobie zaskarbić choć cień sympatii społeczeństwa. Kto mógł przewidzieć, że przegrają?\nTo do reszty pogrążyło juntę. W lipcu 1974 roku jej władza po prostu się rozsypała.\nGrecy od dyktatury do demokracji przeszli w sposób bezkrwawy. Wielu ludzi uważa, że najbardziej fatalna spuścizna dyktatury to daleko idące rozluźnienie zasad i zniszczenie uczciwości.", "Rządy pułkowników nigdy nie cieszyły się sympatią społeczeństwa. Dyktatura opierała się wyłącznie na wojsku, no i miała też za sobą poparcie USA i NATO - opowiada Jeorjos Aleksandros Mangakis, niegdyś członek ruchu oporu i więzień polityczny, dziś deputowany socjalistycznej partii PASOK. Niebawem mija 30 lat od dnia, gdy grupa wysokich rangą wojskowych obaliła rząd Grecji, zawiesiła konstytucję, rozwiązała parlament, wprowadziła stan wyjątkowy, a tysiące przeciwników wtrąciła do więzień. Reżim istniał tylko 7 lat, ale zostawił ślady w świadomości i mentalności Greków. W więzieniu do dziś przebywają wiekowi sprawcy zamachów, a wnioski o ich zwolnienie ze względów humanitarnych, są odrzucane. Grecy uważają, że darowanie win byłoby niemoralne, pułkownicy podeptali demokrację, ich sumienia obciążają cierpienia i śmierć tysięcy ludzi. Jeorjos Mangakis, profesor prawa i kryminologii, został aresztowany za krytykę reżimu. Po wyjściu zaangażował się w działalność opozycyjną. Opozycja działała otwarcie, pokazując, że reżim jest osamotniony. Gdy to okazało się niewystarczające, powstała Obrona Demokracji - organizacja podziemna, zalecająca walkę zbrojną. Członkowie Obrony stanęli przed sądem w 1970 roku, a ich proces stał się okazją do głośnego oskarżenia reżimu. Mangakis odsiedziawszy 3 lata, uciekł do Niemiec. Zasadniczą przyczyną upadku dyktatury był brak poparcia społecznego i oparcie się tylko na wojsku. Pułkownicy nigdy nie przekroczyli granicy za którą nie ma oporu, ale jednocześnie nie kupili społeczeństwa sukcesem. Upadająca junta, próbowała przyłączyć Cypr. Problem Cypru zawsze jednoczy wszystkich Greków. Junta nie tylko jednak przegrała, ale umożliwiła zajęcie Turcji północną część wyspy. To pogrążyło do końca juntę, która w 1974 upadła. Grecy od dyktatury do demokracji przeszli w sposób bezkrwawy. W 1975 rozpoczął się wielki proces przywódców junty. Pięciu z nich otrzymało karę śmierci, ale zmieniono wyrok na dożywocie. Wielu Greków nie ma poczucia, że sprawiedliwości stało się zadość. Poszkodowani przez juntę pracują dziś często na eksponowanych stanowiskach, nie pragną odwetu, ale uważają, że warunkiem przebaczenia jest skrucha i żal. Oprócz cierpień dyktatura przyniosła pozytywy: zniesienie monarchi, ugruntowanie świeżej demokracji, co umożliwiło wejście do EWG. Najgorszą spuściznę dyktatury stanowi rozlużnienie zasad i zniszczenie uczciwości.", "21 kwietnia mija 30 lat od dnia, gdy grupa wysokich rangą wojskowych obaliła rząd Grecji, zawiesiła konstytucję, rozwiązała parlament, wprowadziła stan wyjątkowy, a tysiące przeciwników wtrąciła do więzień. Ponurym symbolem reżimu - który wprawdzie istniał tylko siedem lat, ale w świadomości i mentalności Greków pozostawił ślady widoczne do dziś - stały się obozy na wyspach Jaros i Leros. Prześladowania, tortury, znikanie ludzi były na porządku dziennym, a Grecja dla całej Europy stała się synonimem ucisku i dławienia swobód.\nSprawcy tych nieszczęść zostali ukarani. Grecy uważają, że darowanie im win byłoby czymś z gruntu niemoralnym.\nW więzieniu do dziś przebywa ścisła czołówka sprawców zamachu, m.in. dwaj bracia Papadopulos. Są starzy, ich zdrowie szwankuje.Co jakiś czas powraca sprawa ułaskawienia skazanych, zawsze jednak wniosek jest odrzucany. Gdy pułkownicy przejęli władzę, powstała Obrona Demokracji - duża organizacja podziemna, która jako jedyna zalecała walkę zbrojną.\nObrona stanowiła prawdziwy przekrój społeczeństwa. Należeli do niej profesorowie wyższych uczelni, adwokaci, sędziowie, dziennikarze, pisarze, robotnicy, a nawet emerytowani oficerowie. Policja wpadła na trop Obrony i w kwietniu 1970 roku 34 członków organizacji stanęło przed sądem. Proces opozycjonistów stał się oskarżeniem reżimu.\nZ reżimem pułkowników stało się to, co dzieje się z władzą, która nie potrafi zdobyć uznania i poparcia społecznego, a jednocześnie nie jest na tyle silna, by przez dłuższy czas mogła trzymać się siłą represji. sprawą zasadniczą był brak poparcia społecznego. Rządy pułkowników opierały się tylko na wojsku. Słabnący reżim próbował ratować się nasilaniem represji. W listopadzie 1973 roku krwawo stłumiono ruch studentów politechniki ateńskiej. problem Cypru Pułkownicy postanowili wykorzystać i trzeba przyznać, że ich rachuby nie były całkiem pozbawione sensu: gdyby udało im się przyłączyć Cypr do Grecji, mogliby sobie zaskarbić choć cień sympatii społeczeństwa. Kto mógł przewidzieć, że przegrają?\nTo do reszty pogrążyło juntę. W lipcu 1974 roku jej władza po prostu się rozsypała.\nGrecy od dyktatury do demokracji przeszli w sposób bezkrwawy. Panował niebywały entuzjazm i z początku nikt nie zaprzątał sobie głowy pytaniem, jak ukarać członków junty. warunkiem przebaczenia jest skrucha i żal.\nWielu ludzi uważa, że najbardziej fatalna spuścizna dyktatury to daleko idące rozluźnienie zasad i zniszczenie uczciwości.", "Niebawem mija 30 lat od dnia, gdy grupa wojskowych obaliła rząd Grecji. Reżim istniał tylko 7 lat, ale zostawił ślady w świadomości i mentalności Greków. Jedną z organizacji opozycyjnych była Obrona Demokracji. Grecy uwolnili się od dyktatury bezkrwawo. Przywódców junty postawiono przed sądem, skazując ostatecznie na dożywocie. Jednak Grecy nie mają poczucia, że sprawiedliwości stało się zadość. Oprócz cierpień dyktatura przyniosła pozytywy: zniesienie monarchi i ugruntowanie świeżej demokracji, co umożliwiło wejście do EWG. Najgorszą spuścizną dyktatury jest rozluźnienie zasad i zniszczenie uczciwości.", "mija 30 lat od dnia, gdy grupa wysokich rangą wojskowych obaliła rząd Grecji, zawiesiła konstytucję, rozwiązała parlament, wprowadziła stan wyjątkowy, a tysiące przeciwników wtrąciła do więzień. Ponurym symbolem reżimu - który istniał tylko siedem lat, ale w świadomości Greków pozostawił ślady widoczne do dziś - stały się obozy na wyspach Jaros i Leros. Prześladowania, tortury, znikanie ludzi były na porządku dziennym.Grecy od dyktatury do demokracji przeszli w sposób bezkrwawy. Wielu ludzi uważa, że najbardziej fatalna spuścizna dyktatury to rozluźnienie zasad i zniszczenie uczciwości." ], "spans": [ { "start": [], "end": [], "span_text": [] }, { "start": [ 499, 961, 1060, 1235, 1606, 1733, 3533, 8163, 8287, 8464, 8564, 8870, 8973, 9108, 9271, 9363, 9538, 10827 ], "end": [ 706, 1032, 1169, 1237, 1667, 1735, 3534, 8257, 8364, 8466, 8639, 8872, 9046, 9121, 9295, 9364, 9582, 11156 ], "span_text": [ "21 kwietnia mija 30 lat od dnia, gdy grupa wysokich rangą wojskowych obaliła rząd Grecji, zawiesiła konstytucję, rozwiązała parlament, wprowadziła stan wyjątkowy, a tysiące przeciwników wtrąciła do więzień.", "Grecja dla całej Europy stała się synonimem ucisku i dławienia swobód.", "Sprawcy tych nieszczęść zostali ukarani. Grecy uważają, że darowanie im win byłoby czymś z gruntu niemoralnym", ".", "W więzieniu do dziś przebywa ścisła czołówka sprawców zamachu", ".", "", "Grecy od dyktatury do demokracji przeszli w sposób bezkrwawy, bez walk, rozlewu krwi i ofiar.", "z początku nikt nie zaprzątał sobie głowy pytaniem, jak ukarać członków junty", ".", "Sprawę ich odpowiedzialności uregulował uchwalony wkrótce Akt Konstytucyjny", ".", "Już na początku roku 1975 rozpoczął się wielki proces przywódców junty.", "Pięciu z nich", "otrzymało karę śmierci.", "", "Całej piątce zamieniono wyrok na dożywocie.", "Czas dyktatury przyniósł Grekom wiele cierpień, zahamował też rozwój gospodarki, ale, paradoksalnie, miał też jeden skutek pozytywny: gdyby nie potrzeba ugruntowania świeżej demokracji, Grecja, przy swym poziomie gospodarczym, miałaby znikome szanse na wejście do Europejskiej Wspólnoty Gospodarczej, jak wówczas nazywała się UE." ] }, { "start": [], "end": [], "span_text": [] }, { "start": [ 499, 1060, 1235, 1606, 1733, 3533, 4470, 4510, 4913, 8161, 8163, 8287, 8564, 8971, 8973, 9108, 9271, 9363, 9449, 10827 ], "end": [ 1032, 1169, 1237, 1667, 1735, 3534, 4508, 4721, 5024, 8162, 8257, 8466, 8872, 8972, 9046, 9121, 9295, 9439, 9583, 11156 ], "span_text": [ "21 kwietnia mija 30 lat od dnia, gdy grupa wysokich rangą wojskowych obaliła rząd Grecji, zawiesiła konstytucję, rozwiązała parlament, wprowadziła stan wyjątkowy, a tysiące przeciwników wtrąciła do więzień. Ponurym symbolem reżimu - który wprawdzie istniał tylko siedem lat, ale w świadomości i mentalności Greków pozostawił ślady widoczne do dziś - stały się obozy na wyspach Jaros i Leros. Prześladowania, tortury, znikanie ludzi były na porządku dziennym, a Grecja dla całej Europy stała się synonimem ucisku i dławienia swobód.", "Sprawcy tych nieszczęść zostali ukarani. Grecy uważają, że darowanie im win byłoby czymś z gruntu niemoralnym", ".", "W więzieniu do dziś przebywa ścisła czołówka sprawców zamachu", ".", "", "Jak to się stało, że dyktatura upadła?", "Z reżimem pułkowników stało się to, co dzieje się z władzą, która nie potrafi zdobyć uznania i poparcia społecznego, a jednocześnie nie jest na tyle silna, by przez dłuższy czas mogła trzymać się siłą represji.", "Grecja pod ich rządami nie stała się krajem rozkwitu i dostatku, pracy dla wszystkich i powszechnego dobrobytu.", "", "Grecy od dyktatury do demokracji przeszli w sposób bezkrwawy, bez walk, rozlewu krwi i ofiar.", "z początku nikt nie zaprzątał sobie głowy pytaniem, jak ukarać członków junty - tym bardziej że oni sami woleli zejść ludziom z oczu. Ale ten problem z czasem musiał się pojawić.", "Sprawę ich odpowiedzialności uregulował uchwalony wkrótce Akt Konstytucyjny: przed trybunałem specjalnym muszą odpowiadać wszyscy ci, którzy zaplanowali i zorganizowali zamach na demokrację, a także ci, którzy do junty przyłączyli się później, ale odgrywali decydującą rolę we wcielaniu jej decyzji w życie.", "", "Już na początku roku 1975 rozpoczął się wielki proces przywódców junty.", "Pięciu z nich", "otrzymało karę śmierci.", "W kwadrans później Karamanlis wydał oświadczenie, że egzekucji nie będzie.", "za pośrednictwem Amerykanów zawarł z członkami junty porozumienie, iż nie będzie odwetu. Całej piątce zamieniono wyrok na dożywocie.", "Czas dyktatury przyniósł Grekom wiele cierpień, zahamował też rozwój gospodarki, ale, paradoksalnie, miał też jeden skutek pozytywny: gdyby nie potrzeba ugruntowania świeżej demokracji, Grecja, przy swym poziomie gospodarczym, miałaby znikome szanse na wejście do Europejskiej Wspólnoty Gospodarczej, jak wówczas nazywała się UE." ] }, { "start": [], "end": [], "span_text": [] }, { "start": [ 499, 557, 634, 1060, 1235, 1606, 1733, 10827, 10908 ], "end": [ 542, 589, 706, 1169, 1237, 1667, 1735, 10875, 11156 ], "span_text": [ "21 kwietnia mija 30 lat od dnia, gdy grupa", "wojskowych obaliła rząd Grecji,", "wprowadziła stan wyjątkowy, a tysiące przeciwników wtrąciła do więzień.", "Sprawcy tych nieszczęść zostali ukarani. Grecy uważają, że darowanie im win byłoby czymś z gruntu niemoralnym", ".", "W więzieniu do dziś przebywa ścisła czołówka sprawców zamachu", ".", "Czas dyktatury przyniósł Grekom wiele cierpień,", "ale, paradoksalnie, miał też jeden skutek pozytywny: gdyby nie potrzeba ugruntowania świeżej demokracji, Grecja, przy swym poziomie gospodarczym, miałaby znikome szanse na wejście do Europejskiej Wspólnoty Gospodarczej, jak wówczas nazywała się UE." ] }, { "start": [], "end": [], "span_text": [] }, { "start": [ 499, 892, 3948, 4510, 5478, 5514, 5604, 7498, 7521, 10827, 11267, 11388 ], "end": [ 706, 1031, 3949, 4721, 5513, 5541, 5605, 7516, 7553, 11204, 11269, 11517 ], "span_text": [ "21 kwietnia mija 30 lat od dnia, gdy grupa wysokich rangą wojskowych obaliła rząd Grecji, zawiesiła konstytucję, rozwiązała parlament, wprowadziła stan wyjątkowy, a tysiące przeciwników wtrąciła do więzień.", "Prześladowania, tortury, znikanie ludzi były na porządku dziennym, a Grecja dla całej Europy stała się synonimem ucisku i dławienia swobód.", "", "Z reżimem pułkowników stało się to, co dzieje się z władzą, która nie potrafi zdobyć uznania i poparcia społecznego, a jednocześnie nie jest na tyle silna, by przez dłuższy czas mogła trzymać się siłą represji.", "Utrata kontroli nad armią oznaczała", "utratę kontroli nad krajem", ".", "W lipcu 1974 roku", "władza po prostu się rozsypała.", "Czas dyktatury przyniósł Grekom wiele cierpień, zahamował też rozwój gospodarki, ale, paradoksalnie, miał też jeden skutek pozytywny: gdyby nie potrzeba ugruntowania świeżej demokracji, Grecja, przy swym poziomie gospodarczym, miałaby znikome szanse na wejście do Europejskiej Wspólnoty Gospodarczej, jak wówczas nazywała się UE. Grecy są też zadowoleni ze zniesienia monarchii", ".", "Wielu ludzi uważa jednak, że najbardziej fatalna spuścizna dyktatury to daleko idące rozluźnienie zasad i zniszczenie uczciwości." ] }, { "start": [], "end": [], "span_text": [] }, { "start": [ 499, 892, 3025, 3431, 3535, 3789, 4510, 5478, 5514, 5604, 5607, 6656, 6827, 6867, 6986, 7315, 7469, 8466, 9678, 9707, 10827, 11267, 11388 ], "end": [ 706, 1032, 3142, 3533, 3586, 3949, 4721, 5513, 5541, 5605, 5805, 6699, 6865, 6933, 7064, 7467, 7553, 8562, 9688, 9815, 11204, 11269, 11517 ], "span_text": [ "21 kwietnia mija 30 lat od dnia, gdy grupa wysokich rangą wojskowych obaliła rząd Grecji, zawiesiła konstytucję, rozwiązała parlament, wprowadziła stan wyjątkowy, a tysiące przeciwników wtrąciła do więzień.", "Prześladowania, tortury, znikanie ludzi były na porządku dziennym, a Grecja dla całej Europy stała się synonimem ucisku i dławienia swobód.", "Przede wszystkim musieliśmy pokazać światu, że reżim jest całkowicie osamotniony, a społeczeństwo go nie akceptuje.", "Tak powstała Obrona Demokracji - duża organizacja podziemna, która jako jedyna zalecała walkę zbrojną.", "Obrona stanowiła prawdziwy przekrój społeczeństwa.", "Policja wpadła na trop Obrony i w kwietniu 1970 roku w Atenach 34 członków organizacji stanęło przed sądem. Proces opozycjonistów stał się oskarżeniem reżimu.", "Z reżimem pułkowników stało się to, co dzieje się z władzą, która nie potrafi zdobyć uznania i poparcia społecznego, a jednocześnie nie jest na tyle silna, by przez dłuższy czas mogła trzymać się siłą represji.", "Utrata kontroli nad armią oznaczała", "utratę kontroli nad krajem", ".", "Słabnący reżim próbował ratować się nasilaniem represji. W listopadzie 1973 roku krwawo stłumiono ruch studentów politechniki ateńskiej. Ta masakra stała się symbolem, ale zarazem punktem zwrotnym.", "Wtedy pułkownicy zaczęli udawać demokrację.", "Ale były to tylko zmiany kosmetyczne.", "Jeśli istnieje coś, co jest w stanie zjednoczyć wszystkich Greków,", "to jest to bez wątpienia problem Cypru. Pułkownicy postanowili to wykorzystać", ". Kto mógł przewidzieć, że nie tylko zamachowcy przegrają, ale na domiar złego do gry włączy się Turcja, odwieczny wróg, który zajmie całą północ wyspy?", "To do reszty pogrążyło juntę. W lipcu 1974 roku jej władza po prostu się rozsypała.", "Już po paru miesiącach przywódców reżimu aresztowano i osadzono w ateńskim więzieniu Korydallos.", "Zrobiono", "tylko to, co konieczne, by uniknąć nieprzychylnej reakcji społeczeństwa. Skazano w sumie mniej niż 50 osób.", "Czas dyktatury przyniósł Grekom wiele cierpień, zahamował też rozwój gospodarki, ale, paradoksalnie, miał też jeden skutek pozytywny: gdyby nie potrzeba ugruntowania świeżej demokracji, Grecja, przy swym poziomie gospodarczym, miałaby znikome szanse na wejście do Europejskiej Wspólnoty Gospodarczej, jak wówczas nazywała się UE. Grecy są też zadowoleni ze zniesienia monarchii", ".", "Wielu ludzi uważa jednak, że najbardziej fatalna spuścizna dyktatury to daleko idące rozluźnienie zasad i zniszczenie uczciwości." ] }, { "start": [], "end": [], "span_text": [] }, { "start": [ 499, 704, 961, 3948, 4510, 5478, 5514, 5604, 11268, 11388, 11400, 11412, 11473 ], "end": [ 587, 706, 1031, 3949, 4721, 5513, 5541, 5605, 11269, 11394, 11405, 11460, 11517 ], "span_text": [ "21 kwietnia mija 30 lat od dnia, gdy grupa wysokich rangą wojskowych obaliła rząd Grecji", ".", "Grecja dla całej Europy stała się synonimem ucisku i dławienia swobód.", "", "Z reżimem pułkowników stało się to, co dzieje się z władzą, która nie potrafi zdobyć uznania i poparcia społecznego, a jednocześnie nie jest na tyle silna, by przez dłuższy czas mogła trzymać się siłą represji.", "Utrata kontroli nad armią oznaczała", "utratę kontroli nad krajem", ".", "", "Wielu", "uważa", ", że najbardziej fatalna spuścizna dyktatury to", "rozluźnienie zasad i zniszczenie uczciwości." ] }, { "start": [], "end": [], "span_text": [] }, { "start": [ 499, 557, 891, 1030, 1059, 1606, 1767, 1837, 1957, 1965, 5061, 5664, 7027, 7232, 7315, 7393, 7430, 7468, 7538, 8286, 8419, 8564, 8575, 8621, 8970, 8976, 9020, 9108, 9272, 9538, 10826, 10889, 10936, 10961, 11001, 11053, 11155 ], "end": [ 542, 706, 957, 1031, 1060, 1667, 1769, 1888, 1958, 1996, 5110, 5744, 7050, 7257, 7376, 7420, 7467, 7528, 7553, 8364, 8421, 8571, 8604, 8639, 8971, 9013, 9046, 9122, 9296, 9582, 10885, 10911, 10937, 10993, 11019, 11126, 11156 ], "span_text": [ "21 kwietnia mija 30 lat od dnia, gdy grupa", "wojskowych obaliła rząd Grecji, zawiesiła konstytucję, rozwiązała parlament, wprowadziła stan wyjątkowy, a tysiące przeciwników wtrąciła do więzień.", "Prześladowania, tortury, znikanie ludzi były na porządku dziennym", ".", "", "W więzieniu do dziś przebywa ścisła czołówka sprawców zamachu", ".", "Co jakiś czas powraca sprawa ułaskawienia skazanych", "", "jednak wniosek jest odrzucany.", "sprawą zasadniczą był brak poparcia społecznego.", "W listopadzie 1973 roku krwawo stłumiono ruch studentów politechniki ateńskiej.", "Pułkownicy postanowili", "przyłączyć Cypr do Grecji", ". Kto mógł przewidzieć, że nie tylko zamachowcy przegrają, al", "do gry włączy się Turcja,", "wróg, który zajmie całą północ wyspy?", "To do reszty pogrążyło juntę. W lipcu 1974 roku jej władza", "się rozsypała.", "z początku nikt nie zaprzątał sobie głowy pytaniem, jak ukarać członków junty", ".", "Sprawę", "odpowiedzialności uregulował", "Akt Konstytucyjny", ".", "na początku roku 1975 rozpoczął się", "proces przywódców junty.", "Pięciu z nich", "otrzymało karę śmierci.", "Całej piątce zamieniono wyrok na dożywocie.", "Czas dyktatury przyniósł Grekom wiele cierpień, zahamował", "rozwój gospodarki, ale", "", "gdyby nie potrzeba ugruntowania", "demokracji, Grecja", "miałaby znikome szanse na wejście do Europejskiej Wspólnoty Gospodarczej", "." ] }, { "start": [], "end": [], "span_text": [] }, { "start": [ 146, 499, 557, 891, 1030, 1059, 1235, 1606, 1767, 1837, 1957, 2175, 2243, 2345, 2388, 2503, 2854, 2894, 2962, 3043, 3435, 3469, 3532, 3821, 3853, 4720, 4777, 4869, 5061, 5663, 5747, 6708, 6826, 7026, 7232, 7315, 7393, 7430, 7468, 7538, 8286, 8419, 8564, 8575, 8621, 8694, 8763, 8970, 8976, 9020, 9108, 9272, 9538, 10041, 10826, 10936, 10961, 11053, 11155 ], "end": [ 147, 542, 706, 957, 1031, 1169, 1237, 1667, 1769, 1888, 1996, 2191, 2244, 2378, 2427, 2505, 2873, 2960, 2964, 3142, 3464, 3490, 3533, 3843, 3949, 4731, 4852, 4913, 5157, 5744, 5804, 6732, 6865, 7050, 7257, 7376, 7420, 7467, 7528, 7553, 8364, 8421, 8571, 8604, 8686, 8755, 8916, 8971, 9013, 9046, 9122, 9296, 9582, 10101, 10911, 10937, 11019, 11126, 11156 ], "span_text": [ "", "21 kwietnia mija 30 lat od dnia, gdy grupa", "wojskowych obaliła rząd Grecji, zawiesiła konstytucję, rozwiązała parlament, wprowadziła stan wyjątkowy, a tysiące przeciwników wtrąciła do więzień.", "Prześladowania, tortury, znikanie ludzi były na porządku dziennym", ".", "Sprawcy tych nieszczęść zostali ukarani. Grecy uważają, że darowanie im win byłoby czymś z gruntu niemoralnym", ".", "W więzieniu do dziś przebywa ścisła czołówka sprawców zamachu", ".", "Co jakiś czas powraca sprawa ułaskawienia skazanych", "zawsze jednak wniosek jest odrzucany.", "Jeorjos Mangakis", "", "Gdy pułkownicy przejęli władzę,", "nie krył, co myśli o łamaniu demokracji", ".", "został aresztowany,", "i gdy wyszedł, na dobre zaangażował się w działalność opozycyjną.", "-", "musieliśmy pokazać światu, że reżim jest całkowicie osamotniony, a społeczeństwo go nie akceptuje.", "powstała Obrona Demokracji -", "organizacja podziemna", ".", "w kwietniu 1970 roku", "34 członków organizacji stanęło przed sądem. Proces opozycjonistów stał się oskarżeniem reżimu.", "Pułkownicy", "nigdy nie przekroczyli progu, poza którym wszelki opór przestaje istnieć.", "nie zdołali kupić społeczeństwa sukcesami.", "sprawą zasadniczą był brak poparcia społecznego. Rządy pułkowników opierały się tylko na wojsku.", "W listopadzie 1973 roku krwawo stłumiono ruch studentów politechniki ateńskiej.", "masakra stała się symbolem, ale zarazem punktem zwrotnym.", "nastąpił \"pucz w puczu\"", ". Ale były to tylko zmiany kosmetyczne.", "Pułkownicy postanowili", "przyłączyć Cypr do Grecji", ". Kto mógł przewidzieć, że nie tylko zamachowcy przegrają, al", "do gry włączy się Turcja,", "wróg, który zajmie całą północ wyspy?", "To do reszty pogrążyło juntę. W lipcu 1974 roku jej władza", "się rozsypała.", "z początku nikt nie zaprzątał sobie głowy pytaniem, jak ukarać członków junty", ".", "Sprawę", "odpowiedzialności uregulował", "Akt Konstytucyjny: przed trybunałem specjalnym muszą odpowiadać", "ci, którzy zaplanowali i zorganizowali zamach na demokrację,", "ci, którzy do junty przyłączyli się później, ale odgrywali decydującą rolę we wcielaniu jej decyzji w życie. Pozostali mieli być sądzeni przez zwykłe sąd", ".", "na początku roku 1975 rozpoczął się", "proces przywódców junty.", "Pięciu z nich", "otrzymało karę śmierci.", "Całej piątce zamieniono wyrok na dożywocie.", "wielu nie ma poczucia, że sprawiedliwości stało się zadość.", "Czas dyktatury przyniósł Grekom wiele cierpień, zahamował też rozwój gospodarki, ale", "", "gdyby nie potrzeba ugruntowania świeżej demokracji, Grecja", "miałaby znikome szanse na wejście do Europejskiej Wspólnoty Gospodarczej", "." ] }, { "start": [], "end": [], "span_text": [] }, { "start": [ 499, 557, 891, 1606, 1642, 1767, 1837, 1957, 1965, 8977, 9020, 9108, 9272, 9563, 10827, 10908, 10936, 10961, 11001, 11053, 11155 ], "end": [ 542, 706, 892, 1635, 1667, 1769, 1888, 1958, 1996, 9013, 9046, 9122, 9296, 9582, 10875, 10911, 10937, 10993, 11019, 11126, 11156 ], "span_text": [ "21 kwietnia mija 30 lat od dnia, gdy grupa", "wojskowych obaliła rząd Grecji, zawiesiła konstytucję, rozwiązała parlament, wprowadziła stan wyjątkowy, a tysiące przeciwników wtrąciła do więzień.", "", "W więzieniu do dziś przebywa", "czołówka sprawców zamachu", ".", "Co jakiś czas powraca sprawa ułaskawienia skazanych", "", "jednak wniosek jest odrzucany.", "na początku roku 1975 rozpoczął się", "proces przywódców junty.", "Pięciu z nich", "otrzymało karę śmierci.", "wyrok na dożywocie.", "Czas dyktatury przyniósł Grekom wiele cierpień,", "ale", "", "gdyby nie potrzeba ugruntowania", "demokracji, Grecja", "miałaby znikome szanse na wejście do Europejskiej Wspólnoty Gospodarczej", "." ] }, { "start": [], "end": [], "span_text": [] }, { "start": [ 499, 632, 4469, 4721, 4777, 5110, 5237, 5449, 5664, 5787, 6866, 7499, 7592, 8147, 8977, 9021, 9106, 9271, 9538, 10041, 10803, 10827, 10911, 11155 ], "end": [ 587, 706, 4470, 4731, 4913, 5157, 5343, 5476, 5765, 5804, 6867, 7517, 7714, 8148, 9014, 9082, 9121, 9296, 9582, 10101, 10804, 10841, 11126, 11156 ], "span_text": [ "21 kwietnia mija 30 lat od dnia, gdy grupa wysokich rangą wojskowych obaliła rząd Grecji", ", wprowadziła stan wyjątkowy, a tysiące przeciwników wtrąciła do więzień.", "", "Pułkownicy", "nigdy nie przekroczyli progu, poza którym wszelki opór przestaje istnieć. Z drugiej strony, nie zdołali kupić społeczeństwa sukcesami.", "Rządy pułkowników opierały się tylko na wojsku.", "W roku 1972 grupa oficerów marynarki planowała obalenie pułkowników i przejęcie władzy. Spisek wykryto,", "ale to był początek końca.", "W listopadzie 1973 roku krwawo stłumiono ruch studentów politechniki ateńskiej. Ta masakra stała się", "punktem zwrotnym.", "", "W lipcu 1974 roku", "prezydent Gizikis wezwał Konstantinosa Karamanlisa, jednego z czołowych polityków, który przebywał na emigracji w Paryżu.", "", "na początku roku 1975 rozpoczął się", "proces przywódców junty. Przed sądem postawiono około 20 osób", ". Pięciu z nich", "otrzymało karę śmierci.", "Całej piątce zamieniono wyrok na dożywocie.", "wielu nie ma poczucia, że sprawiedliwości stało się zadość.", "", "Czas dyktatury", ", paradoksalnie, miał też jeden skutek pozytywny: gdyby nie potrzeba ugruntowania świeżej demokracji, Grecja, przy swym poziomie gospodarczym, miałaby znikome szanse na wejście do Europejskiej Wspólnoty Gospodarczej", "." ] }, { "start": [], "end": [], "span_text": [] }, { "start": [ 499, 1060, 1235, 2822, 2961, 3444, 3541, 3789, 4450, 4469, 4720, 4777, 5110, 5237, 5449, 5664, 5787, 6866, 6987, 7132, 7232, 7466, 7468, 7592, 8147, 8162, 8255, 8973, 9271, 9538, 10041, 10671, 10803, 10827, 10911, 11155, 11388 ], "end": [ 706, 1169, 1237, 2823, 2962, 3532, 3586, 3949, 4451, 4508, 4731, 4913, 5158, 5343, 5476, 5765, 5805, 6934, 7064, 7208, 7418, 7467, 7517, 7714, 8148, 8223, 8257, 9121, 9296, 9582, 10101, 10672, 10804, 10841, 11126, 11157, 11517 ], "span_text": [ "21 kwietnia mija 30 lat od dnia, gdy grupa wysokich rangą wojskowych obaliła rząd Grecji, zawiesiła konstytucję, rozwiązała parlament, wprowadziła stan wyjątkowy, a tysiące przeciwników wtrąciła do więzień.", "Sprawcy tych nieszczęść zostali ukarani. Grecy uważają, że darowanie im win byłoby czymś z gruntu niemoralnym", ".", "", "", "Obrona Demokracji - duża organizacja podziemna, która jako jedyna zalecała walkę zbrojną", "stanowiła prawdziwy przekrój społeczeństwa.", "Policja wpadła na trop Obrony i w kwietniu 1970 roku w Atenach 34 członków organizacji stanęło przed sądem. Proces opozycjonistów stał się oskarżeniem reżimu.", "", "Jak to się stało, że dyktatura upadła?", "Pułkownicy", "nigdy nie przekroczyli progu, poza którym wszelki opór przestaje istnieć. Z drugiej strony, nie zdołali kupić społeczeństwa sukcesami.", "Rządy pułkowników opierały się tylko na wojsku.", "W roku 1972 grupa oficerów marynarki planowała obalenie pułkowników i przejęcie władzy. Spisek wykryto,", "ale to był początek końca.", "W listopadzie 1973 roku krwawo stłumiono ruch studentów politechniki ateńskiej. Ta masakra stała się", "punktem zwrotnym.", "Jeśli istnieje coś, co jest w stanie zjednoczyć wszystkich Greków,", "to jest to bez wątpienia problem Cypru. Pułkownicy postanowili to wykorzystać", ": gdyby udało im się obalić arcybiskupa Makariosa, ówczesnego prezydenta, i", "przyłączyć Cypr do Grecji, mogliby sobie zaskarbić choć cień sympatii społeczeństwa. Kto mógł przewidzieć, że nie tylko zamachowcy przegrają, ale na domiar złego do gry włączy się Turcja", "?", "To do reszty pogrążyło juntę. W lipcu 1974 roku", "prezydent Gizikis wezwał Konstantinosa Karamanlisa, jednego z czołowych polityków, który przebywał na emigracji w Paryżu.", "", "Grecy od dyktatury do demokracji przeszli w sposób bezkrwawy", ".", "Już na początku roku 1975 rozpoczął się wielki proces przywódców junty. Przed sądem postawiono około 20 osób i byli to sami wojskowi. Pięciu z nich", "otrzymało karę śmierci.", "Całej piątce zamieniono wyrok na dożywocie.", "wielu nie ma poczucia, że sprawiedliwości stało się zadość.", "", "", "Czas dyktatury", ", paradoksalnie, miał też jeden skutek pozytywny: gdyby nie potrzeba ugruntowania świeżej demokracji, Grecja, przy swym poziomie gospodarczym, miałaby znikome szanse na wejście do Europejskiej Wspólnoty Gospodarczej", ".", "Wielu ludzi uważa jednak, że najbardziej fatalna spuścizna dyktatury to daleko idące rozluźnienie zasad i zniszczenie uczciwości." ] }, { "start": [], "end": [], "span_text": [] }, { "start": [ 499, 704, 5110, 5475, 5664, 5678, 5787, 7499, 7507, 7592, 7712, 8147, 8977, 9021, 9108, 9271, 9538, 10041 ], "end": [ 587, 706, 5157, 5476, 5666, 5765, 5804, 7501, 7517, 7703, 7714, 8148, 9014, 9046, 9121, 9296, 9582, 10101 ], "span_text": [ "21 kwietnia mija 30 lat od dnia, gdy grupa wysokich rangą wojskowych obaliła rząd Grecji", ".", "Rządy pułkowników opierały się tylko na wojsku.", "", "W", "1973 roku krwawo stłumiono ruch studentów politechniki ateńskiej. Ta masakra stała się", "punktem zwrotnym.", "W", "1974 roku", "prezydent Gizikis wezwał Konstantinosa Karamanlisa, jednego z czołowych polityków, który przebywał na emigracji", ".", "", "na początku roku 1975 rozpoczął się", "proces przywódców junty.", "Pięciu z nich", "otrzymało karę śmierci.", "Całej piątce zamieniono wyrok na dożywocie.", "wielu nie ma poczucia, że sprawiedliwości stało się zadość." ] }, { "start": [], "end": [], "span_text": [] }, { "start": [ 499, 1030, 1059, 4510, 7012, 7026, 7052, 7132, 7231, 7257, 7362, 7466, 7469, 8162, 8255, 11388, 11412 ], "end": [ 957, 1031, 1100, 4721, 7025, 7049, 7064, 7153, 7247, 7341, 7372, 7468, 7552, 8223, 8257, 11405, 11517 ], "span_text": [ "21 kwietnia mija 30 lat od dnia, gdy grupa wysokich rangą wojskowych obaliła rząd Grecji, zawiesiła konstytucję, rozwiązała parlament, wprowadziła stan wyjątkowy, a tysiące przeciwników wtrąciła do więzień. Ponurym symbolem reżimu - który wprawdzie istniał tylko siedem lat, ale w świadomości i mentalności Greków pozostawił ślady widoczne do dziś - stały się obozy na wyspach Jaros i Leros. Prześladowania, tortury, znikanie ludzi były na porządku dziennym", ".", "Sprawcy tych nieszczęść zostali ukarani.", "Z reżimem pułkowników stało się to, co dzieje się z władzą, która nie potrafi zdobyć uznania i poparcia społecznego, a jednocześnie nie jest na tyle silna, by przez dłuższy czas mogła trzymać się siłą represji.", "problem Cypru", "Pułkownicy postanowili", "wykorzystać", ": gdyby udało im się", "przyłączyć Cypr", ", mogliby sobie zaskarbić choć cień sympatii społeczeństwa. Kto mógł przewidzieć, że", "przegrają", "?", "To do reszty pogrążyło juntę. W lipcu 1974 roku jej władza po prostu się rozsypała.", "Grecy od dyktatury do demokracji przeszli w sposób bezkrwawy", ".", "Wielu ludzi uważa", ", że najbardziej fatalna spuścizna dyktatury to daleko idące rozluźnienie zasad i zniszczenie uczciwości." ] }, { "start": [], "end": [], "span_text": [] }, { "start": [ 499, 1059, 1235, 1605, 1733, 1837, 1958, 2345, 3434, 3534, 3789, 3853, 4140, 4510, 5061, 5607, 7011, 7026, 7052, 7231, 7362, 7466, 7469, 8162, 8255, 8419, 10510, 11387, 11412 ], "end": [ 1031, 1169, 1236, 1698, 1768, 1890, 1995, 2377, 3533, 3721, 3843, 3948, 4141, 4721, 5158, 5743, 7025, 7049, 7153, 7341, 7372, 7468, 7552, 8223, 8364, 8420, 10553, 11405, 11517 ], "span_text": [ "21 kwietnia mija 30 lat od dnia, gdy grupa wysokich rangą wojskowych obaliła rząd Grecji, zawiesiła konstytucję, rozwiązała parlament, wprowadziła stan wyjątkowy, a tysiące przeciwników wtrąciła do więzień. Ponurym symbolem reżimu - który wprawdzie istniał tylko siedem lat, ale w świadomości i mentalności Greków pozostawił ślady widoczne do dziś - stały się obozy na wyspach Jaros i Leros. Prześladowania, tortury, znikanie ludzi były na porządku dziennym, a Grecja dla całej Europy stała się synonimem ucisku i dławienia swobód.", "Sprawcy tych nieszczęść zostali ukarani. Grecy uważają, że darowanie im win byłoby czymś z gruntu niemoralnym", ".", "W więzieniu do dziś przebywa ścisła czołówka sprawców zamachu, m.in. dwaj bracia Papadopulos", ". Są starzy, ich zdrowie szwankuje.", "Co jakiś czas powraca sprawa ułaskawienia skazanych,", "zawsze jednak wniosek jest odrzucany.", "Gdy pułkownicy przejęli władzę,", "powstała Obrona Demokracji - duża organizacja podziemna, która jako jedyna zalecała walkę zbrojną.", "Obrona stanowiła prawdziwy przekrój społeczeństwa. Należeli do niej profesorowie wyższych uczelni, adwokaci, sędziowie, dziennikarze, pisarze, robotnicy, a nawet emerytowani oficerowie.", "Policja wpadła na trop Obrony i w kwietniu 1970 roku", "34 członków organizacji stanęło przed sądem. Proces opozycjonistów stał się oskarżeniem reżimu.", "", "Z reżimem pułkowników stało się to, co dzieje się z władzą, która nie potrafi zdobyć uznania i poparcia społecznego, a jednocześnie nie jest na tyle silna, by przez dłuższy czas mogła trzymać się siłą represji.", "sprawą zasadniczą był brak poparcia społecznego. Rządy pułkowników opierały się tylko na wojsku.", "Słabnący reżim próbował ratować się nasilaniem represji. W listopadzie 1973 roku krwawo stłumiono ruch studentów politechniki ateńskiej.", "problem Cypru", "Pułkownicy postanowili", "wykorzystać i trzeba przyznać, że ich rachuby nie były całkiem pozbawione sensu: gdyby udało im się", "przyłączyć Cypr do Grecji, mogliby sobie zaskarbić choć cień sympatii społeczeństwa. Kto mógł przewidzieć, że", "przegrają", "?", "To do reszty pogrążyło juntę. W lipcu 1974 roku jej władza po prostu się rozsypała.", "Grecy od dyktatury do demokracji przeszli w sposób bezkrwawy", ". Panował niebywały entuzjazm i z początku nikt nie zaprzątał sobie głowy pytaniem, jak ukarać członków junty", ".", "warunkiem przebaczenia jest skrucha i żal.", "Wielu ludzi uważa", ", że najbardziej fatalna spuścizna dyktatury to daleko idące rozluźnienie zasad i zniszczenie uczciwości." ] }, { "start": [], "end": [], "span_text": [] }, { "start": [ 511, 749, 807, 1030, 8163, 8255, 11388, 11412, 11473 ], "end": [ 739, 793, 957, 1031, 8223, 8257, 11405, 11460, 11517 ], "span_text": [ "mija 30 lat od dnia, gdy grupa wysokich rangą wojskowych obaliła rząd Grecji, zawiesiła konstytucję, rozwiązała parlament, wprowadziła stan wyjątkowy, a tysiące przeciwników wtrąciła do więzień. Ponurym symbolem reżimu - który", "istniał tylko siedem lat, ale w świadomości", "Greków pozostawił ślady widoczne do dziś - stały się obozy na wyspach Jaros i Leros. Prześladowania, tortury, znikanie ludzi były na porządku dziennym", ".", "Grecy od dyktatury do demokracji przeszli w sposób bezkrwawy", ".", "Wielu ludzi uważa", ", że najbardziej fatalna spuścizna dyktatury to", "rozluźnienie zasad i zniszczenie uczciwości." ] } ] }
199704210013
1997-04-21
Laboratorium polityczne
Publicystyka, Opinie
Ryszard Malik
ROZMOWA Ryszard Kapuściński, reporter i podróżnik, o sytuacji w Zairze i w innych państwach Afryki Laboratorium polityczne Czy wydarzenia rozgrywające się w Zairze rzeczywiście są takie ważne? Nagle Afryka jest znowu na pierwszych stronach gazet, wszyscy analizują sytuację... RYSZARD KAPUŚCIŃSKI: Niewątpliwie tak. Jest to ważne wydarzenie z kilku względów. Konflikt w Zairze jest dziś jednym z największych na naszej planecie. Ale jeśli chodzi o samą Afrykę, jest to wyraźne zakończenie epoki zimnej wojny. Okres zimnej wojny na tym kontynencie przebiegał bardzo dramatycznie. Dziś to, co sobie wówczas wyobrażano, wydaje się dziwne. Ale w okresie dekolonizacji, walki o niepodległość, nie znając dobrze Afryki, zakładano, że procesy tam zachodzące mogą stać się zalążkiem wielkiego konfliktu między mocarstwami, że może wybuchnąć tam trzecia wojna światowa. Pamiętam, że kiedy w 1960 roku po raz pierwszy jechałem do Konga (dziś Zairu), w ówczesnej prasie światowej pisano o wielkim niebezpieczeństwie, jakie może wiązać się z konfliktem w tym państwie. Panowała nerwowa atmosfera, do akcji włączyła się Organizacja Narodów Zjednoczonych. Obawiano się najgorszego. Afryka kojarzyła się z czymś niebezpiecznym i niepewnym. W sumie spowodowało to, że w ten wiszący w powietrzu konflikt włączyły się Stany Zjednoczone i Związek Radziecki, a nawet Chiny. I właśnie na tej fali niepokoju wyrósł Mobutu. Był on właściwie nikomu nie znanym człowiekiem, wcześniej był sierżantem armii kolonialnej (do 1960 roku Kongo było kolonią belgijską). Kiedy Patrice Lumumba (pierwszy premier) ogłosił niepodległość Konga i wystąpił z bardzo radykalnymi hasłami, kiedy dał się poznać jako człowiek bardzo zapalczywy, ambitny, który mówi, że pójdzie dalej - a na dodatek w Kongu pojawia się wielu Rosjan - Amerykanie zaczynają szukać swego człowieka. Mają powody. Nie wiedzą, jak dalej potoczą się losy Konga, państwa doskonale położonego strategicznie, dysponującego wieloma bogactwami naturalnymi, trzeciego pod względem obszaru kraju Afryki. Zachód boi się zdecydowanego na wszystko Lumumby. Politycy zachodni szukają kogoś, na kim można by się oprzeć. Najpierw pojawia się niejaki Adula, ale jest to tylko urzędnik, biurokrata, którego ta rola przerasta. W takiej sytuacji jak zwykle sięga się po armię. Jednym z liderów wojska jest Joseph Mobutu. Człowiek, jak już mówiłem, który z sierżanta awansował na generała. W armii kongijskiej nie było oficerów, wcześniej stanowiska te obsadzali Belgowie, ale oni po ogłoszeniu niepodległości opuścili ten kraj. Ludzie robili wtedy błyskawiczne kariery. Przykładem jednej z nich jest sukces Mobutu. W 1965 roku w wyniku zamachu stanu Mobutu przejmuje władzę w państwie i formalnie do dziś jest dyktatorem. Zachód zachowuje się wobec Afryki, wobec Zairu dwuznacznie. Z jednej strony chce mieć kontrolę nad tym, co się dzieje na tym kontynencie, z drugiej nie ma żadnej koncepcji, co robić z Afryką. I mamy przez prawie 30 lat do czynienia ze stanem trudnym do zdefiniowania. Właściwie martwym okresem, kiedy właściwie nic się dzieje. Jest zastój. Wszyscy na coś czekają. Czyli, że zmiany, jakie dziś obserwujemy w Afryce, są związane z zakończeniem zimnej wojny. Amerykanie po uregulowaniu swoich problemów z Rosją, po zakończeniu budowania nowych struktur bezpieczeństwa w Europie teraz dopiero zabierają się do porządkowania Afryki, do wypełniania tej czarnej dziury, jaką był ten kontynent w polityce globalnej... Proces zmian zaczął się wraz z końcem zimnej wojny, wraz z wycofaniem się z Afryki Rosjan, wraz ze zniknięciem z tego kontynentu wszystkich podziałów wynikłych z rywalizacji mocarstw. Zaczęły się pozytywne procesy, zaczęto odchodzić od jednopartyjnych systemów, wprowadzono nowe konstytucje, bardziej demokratyczne, rządy stały się otwarte na zmiany. Poza tym w Afryce doszła do władzy zupełnie nowa generacja polityków. Następują zmiany w elitach politycznych. Ludzie związani z okresem zimnej wojny ustępują pola młodszym, kształconym na uniwersytetach afrykańskich, rozumiejących lepiej swoje afrykańskie korzenie, w przeciwieństwie do poprzedników, którzy uczyli się w wyższych szkołach na Zachodzie, w Paryżu, Londynie, Rzymie. W tej chwili poza Mobutu nie ma właściwie polityka u władzy z tamtej epoki. Albo umarli, jak prezydent Wybrzeża Kości Słoniowej, albo się wycofali, jak Julius Nyerere z Tanzanii, czy zostali odsunięci od władzy, jak Siad Barre w Somalii. W tej sytuacji dziwolągiem nie z tej epoki jest Mobutu. Ale nadal jest u władzy... To tylko kwestia czasu. Wydarzenia w Zairze to nie tylko wyznaczenie pewnej cezury czasowej - końca zimnej wojny - to przykład innego zjawiska, jakie obserwujemy w świecie, nie tylko w Zairze, kryzysu państwa narodowego. W wielu państwach świata można dziś dostrzec, że tradycyjna koncepcja państwa centralnie rządzonego przechodzi bardzo silny kryzys. Nawet w Europie szereg państw się rozpadło: Czechosłowacja, Jugosławia, Związek Radziecki. Problemy tego typu mają Włochy, Belgia, Hiszpania. Ze szczególnym nasileniem ten kryzys przebiega jednak w Afryce, gdzie państwo zawsze było słabe, bo nie miało tradycji, bo trwało niespełna 30 - 40 lat. Rozpadła się Somalia, Liberia, bliski rozpadu jest Czad, słabymi państwami są Angola, Mozambik. Takich państw w Afryce jest więcej. Ten proces się nasila. Od dawna także i ten kryzys trawił Zair. Państwo to istniało sztucznie, bez komunikacji, bez łączności. Na tym wielkim obszarze w rzeczywistości istniały struktury federalne, oparte albo na silnej grupie etnicznej, albo terytorium. Teraz ten kryzys państwa postkolonialnego uwidocznił się tym bardziej. To chyba nie jest dobre dla całej Afryki, taki właśnie przykład... Tego na razie nie wiemy. Trzecim powodem, dla którego to, co dzieje się dziś w Zairze, jest ważne, to przejaw konfrontacji - która na tym kontynencie toczy się od 100 lat - między światem anglojęzycznym i frankojęzycznym. To jest stara rywalizacja. Ponad sto lat temu doszło do zbrojnego starcia francusko-angielskiego w Faszodzie. Francja musiała wtedy ustąpić. Ale obie strony przejawiały w swych poczynaniach chęć przeprowadzenia przez całą Afrykę korytarza swoich posiadłości. I tak Anglicy zawsze dążyli, aby oś ich kolonii biegła od Kairu do Kapsztadu, Francuzi zaś widzieli ją od Dakaru do Madagaskaru. Te ambicje obu państw, ich interesy zawsze się krzyżowały. Skończyło się to podziałem Afryki na słynnym kongresie w Berlinie, ale mimo wszystko ta konkurencja nigdy się nie skończyła. I paradoksalnie ścieranie się interesów trwa pod dziś dzień. Szczególnie dotyczy to Francji, gdzie rozbudowana biurokracja kolonialna jeszcze dziś ma swoje interesy w Afryce. Mit francuskiej Afryki był i jest nadal podtrzymywany przez władze w Paryżu. Do ponownego starcia doszło w Zairze. Tym razem jest to konfrontacja na linii Paryż - Waszyngton. Prasa francuska, co ciekawe, widzi jeszcze, że rzecz dotyczy nie tylko różnic w interesach, ale także walki na polu kulturowym i językowym. Dlatego, że przywódca powstańców Laurent-Desire Kabila jest związany silnymi więziami personalnymi z prezydentem Ugandy Yoveri Musevenim, jak i z wiceprezydentem Rwandy gen. Paulem Kagame. Mówi w kraju frankofońskim po angielsku i skończył amerykańską akademię wojskową. Do tego kręgu ludzi, preferujących język i kulturę anglosaską, należy Kabila. Oni się dobrze znają od dawna, zawsze współpracowali ze sobą. Dziś to, co się dzieje, jest ich tryumfem. Z tą różnicą, że miejsce Anglii, która jest zajęta swoimi wewnętrznymi problemami i w sprawy afrykańskie się nie angażuje, zajęły Stany Zjednoczone. Jest to fenomen, dlatego, że do tej pory obecność amerykańska nigdy nie była tak widoczna w Afryce jak teraz. Ameryka przez długi czas trzymała się z daleka od spraw afrykańskich. Dlaczego robi to teraz? Po wycofaniu się Rosjan, całkowitym braku zainteresowania ze strony Wielkiej Brytanii w Afryce wytworzyła się pustka. Amerykanie, którzy załatwili gdzie indziej swoje sprawy, wchodzą dziś do Afryki. Robią to na kilku szczeblach. Politycznie odpowiada za to Departament Stanu, ale bardzo aktywne są tzw. organizacje pozarządowe, których w Afryce jest mnóstwo. Są wreszcie różne odmiany ruchów religijnych, sekt chrześcijańskich, też niesłychanie prężnych. Sporo dobrego robi Korpus Pokoju, w którym pracuje ochotniczo wielu młodych Amerykanów. Razem daje to znaczącą obecność. Do tego dochodzi jeszcze zainteresowanie ekonomiczne. Amerykańskie firmy odkrywają Afrykę. Nie mówię o interesach naftowych, w Nigerii czy w Angoli, ale o ostatniej umowie zawartej między powstańcami Kabili a amerykańskim koncernem American Mineral Fields w Lubumbaszi. Jest ona warta miliard dolarów. To nie jest tylko symboliczne opowiedzenie się za Kabilą, ale uznanie go za gwaranta stabilizacji w Zairze. To jest coś nowego dla Afryki. Opuszczony, zadłużony kontynent stał się przedmiotem zainteresowania ze strony jedynego dziś mocarstwa, które jest gotowe zaangażować tam swoje środki, ludzi i ruszyć ten wyłączony z życia międzynarodowego kontynent. To wszystko oznacza, że wchodzimy w erę postpostkolonialną. Czy to oznacza, że wchodzimy pozytywnie ? Po pierwsze pozytywne jest to, że nie ma już zimnej wojny. Po drugie jest pewna szansa udzielenie wsparcia finansowego, którego Afryka potrzebuje i bez którego nie ma możliwości wyjścia z kryzysu. Jedynymi instytucjami, które choćby w części mogą te oczekiwania zaspokoić, są Bank Światowy i Międzynarodowy Fundusz Walutowy, obie kontrolowane przez kapitał amerykański. To jest dziś ważne, bo młoda burżuazja afrykańska rozumie, że w jej interesie należy związanie się z tymi instytucjami. Wie też, że stare mocarstwa kolonialne - Francja, Wielka Brytania czy Belgia - nie mają pieniędzy, bo same mają problemy, i że z tej strony nie ma już czego oczekiwać. Młoda burżuazja wiąże swoją przyszłość z Bankiem Światowym i MFW, które symbolizują USA. Czy dobrze rozumiem, że nastąpiła zbieżność interesów a zarazem przesunięcie zainteresowania nowych elit afrykańskich w kierunku Ameryki? W zeszłym roku, kiedy jeździłem po Afryce Zachodniej, dawnych koloniach Francji, zauważyłem wielką zmianę. Dwadzieścia lat temu każdy urzędnik, student, uczeń mówił po francusku, to było naturalne. Teraz równie biegle mówią po angielsku. Pytałem, dlaczego się uczycie angielskiego. Odpowiadali bez zażenowania - dwadzieścia lat temu panami byli Francuzi, dziś panem jest Bank Światowy, a tam mówi się po angielsku. To jest przykład wielkiej zmiany, jaka dokonuje się wśród średniej klasy afrykańskiej. Ona orientuje się, że kapitał międzynarodowy jest w rękach amerykańskich i dobrze jest znać język, w którym mówią bankierzy. Jeszcze coś istotnego, gdy idzie o Zair i nie tylko. Wskutek braku łączności, komunikacji wytworzyła się regionalna czy federalna struktura władzy. Państwa afrykańskie, takie jak Zair, mogą i chcą korzystać w tej mierze z rozwiązań prawnych i praktyki amerykańskiej. Afrykańskim warunkom geograficznym, historycznym i komunikacyjnym doskonale odpowiadają luźne federalne struktury. Szczególnie w Zairze, gdzie jest ponad 200 grup etnicznych. Z tych względów myślę, że cały ten proces, który obserwujemy w Zairze, jest niesłychanie ważny dla całej Afryki. Istotną rolę - co chcę podkreślić - po raz pierwszy od wielu lat na kontynencie odgrywa prezydent RPA Nelson Mandela. Jego osoba budzi powszechny szacunek. Jest on największym obecnie przywódcą w Afryce. Kiedyś - wracając do przeszłości - takim uznaniem cieszył się cesarz Etiopii Hajle Selasje. Świadczy to także o roli, jaką zaczyna odgrywać Republika Południowej Afryki. Między USA i RPA są jednak różnice interesów? Zapewne tak, ale gdy chodzi o Zair, oba państwa mają taki sam interes: doprowadzanie do stabilizacji kontynentu, usunięcie pozostałości, gdziekolwiek one są, zimnej wojny. Wtedy dopiero będzie można korzystać z bogactw kontynentu, co leży zarówno w interesie ludzi biznesu z RPA, jak i z USA. Jednak są między nimi spory, chodzi o ostatni kontrakt. Kabila wypędził z prowincji Szaba (Katanga) znany koncern De Beers, a zaakceptował Amerykanów. W tej grze bierze udział wielu aktorów, są i będą konflikty. Jednak, co istotne, to fakt, że wielkie koncerny są zgodne, że Afrykę należy zagospodarować, ożywić jej gospodarkę, tchnąć w nią nowe życie. Włączyć ją do organizmu światowej ekonomii. Aby tak się stało, w Afryce musi być zapewniona stabilizacja. Pokojowa rola Mandeli akurat w tym momencie jest zgodna z interesem Waszyngtonu. Oba państwa mają taki sam cel: zamknąć zły rozdział w historii Afryki i otworzyć nowy, pomyślny. Jeśli dobrze pana rozumiem, trwa pewien proces, Zair jest w środku tych wydarzeń. Jaki będzie finał? Zair zawsze był na pierwszej stronie. O losy Lumumby martwił się cały świat. Potem były tu liczne rebelie i secesje. Zawsze się coś działo. Zair był i jest laboratorium politycznym. Rozgrywały się tu wydarzenia ważne dla całego kontynentu. Tak jest i teraz. Kończy się wielka epoka Mobutu, zaczyna się nowa Kabili. Jaka jest przyszłość tego kontynentu, nadal wlokącego się z tyłu za wszystkimi? Trudno odpowiedzieć. W Afryce są 52 państwa, ponad 800 mln ludzi, setki narodów i języków, żyją wyznawcy wielu religii. Różne są też poziomy życia, inne drogi rozwojowe. Jest to kontynent bardzo zróżnicowany. Na pewno nie będzie też jednej formuły rozwiązań. Z procesu, jaki obserwujemy, wynika, że będzie mniej konfliktów, więcej stabilizacji i demokracji. Nie zabraknie trudności ekonomicznych. Aby ożywić gospodarkę Afryce są potrzebne pieniądze. Tam ich nie ma. Jeśli coś drgnie w jednym miejscu, niech to będzie Zair czy inny kraj; pojawi się szansa, że za nimi pójdą inne państwa. Afryka stanie na nogi, kiedy dostanie pieniądze z zewnątrz. Jeśli mówimy o ekonomii, to konkurentem dla USA będą Chiny. Dlaczego Chiny? Zalewają rynek tanim towarem. Zeszyty, T-shirty, tenisówki, latarki kosztują grosze. Wypierają firmy zachodnioeuropejskie, których produkty są za drogie na kieszeń Afrykańczyka. W przyszłości może dojść do powtórzenia się sytuacji sprzed kolonizacji Afryki przez Europejczyków, kiedy Afryka była silnie związana z Azją. Obok chińskich produktów w Afryce można też spotkać malezyjskie, tajwańskie, tajlandzkie i z innych krajów. A jaka jest pozycja Afryki Północnej? Ten region swoją aktywność kieruje w dwie strony. Bardzo silnie państwa Afryki Północnej są zaangażowane w basenie Morza Śródziemnego, gdzie szukają swego miejsca w związkach ekonomicznych z Europą. Kontynuują jednocześnie swoje związki sprzed wieków: handlowe, a zwłaszcza religijne z czarną Afryką. Islam jest nadal bardzo obecny w wielu krajach Afryki, a nawet się umacnia. Firmy handlowe z Egiptu, Libii, Maroka można spotkać na całym kontynencie. Czy można powiedzieć, że coraz mniej do powiedzenia w Afryce ma Europa, że jest wypierana przez innych, że zajęta swoimi problemami wypadła z gry? Niewątpliwie Europa, szczególnie b. państwa kolonialne, jak Francja, Belgia czy Anglia, mają wewnętrzne problemy i nie angażują się, nie mając środków, Afryce. Wielkim przegranym, moim zdaniem, jest Francja, która próbowała budować mit francusko-parysko-afrykański; wiele złego zrobiła polityka b. prezydenta Francoisa Mitterranda. Dlaczego? Był to człowiek, który za wszelką cenę chciał stworzyć idylliczny obraz współpracy Paryża z b. koloniami francuskimi. Francja popierała najgorsze dyktatury, ludzi mających wiele złego na sumieniu. A jedyną polityką było wysłanie spadochroniarzy w celu ratowania zagrożonego dyktatora. Taka polityka musiała się skończyć tak, jak się kończy dziś w Zairze. Paryż nie ma koncepcji. Francja po śmierci dyktatora Burundi w 1994 roku zaczęła tracić wpływy w całym regionie Wielkich Jezior. Teraz, jeśli straci Zair - a wszystko na to wskazuje - utraci cały region. Politycy francuscy zdają sobie z tego sprawę i to jest bardzo trudno Francuzom zaakceptować. Oskarżają o wszystko co złe Amerykanów. W Zairze, popierając do końca Mobutu, stawiają się z góry na przegranej pozycji. To, co dziś obserwujemy, jest początkiem końca pewnej epoki w polityce afrykańskiej Paryża, po przegranej Mobutu nic już nie będzie takie jak przedtem. Wracając do generalnej tendencji, afrykańscy politycy, młoda generacja, podobnie jak biznesmeni, rozumieją, że minął czas starych kolonialnych powiązań, że odchodzi w przeszłość model współpracy, np. z Francją metropolią kolonialną, która w razie potrzeby ratowała dyktatora, albo przysyłając mu oddziały interwencyjne, albo pieniądze. Swoje miejsce w Afryce dostrzegły Stany Zjednoczone i ich polityka została zaakceptowana przez afrykańskie elity. Nastąpiła zatem zbieżność interesów. Co to oznacza dla przyszłości Afryki? Jest to pozytywne zjawisko. Amerykanie proponują bowiem demokratyczne rozwiązania, wolny rynek, swobodny przepływ kapitału. Zresztą jest to moda obowiązująca w całym świecie. Nikt nie przyzna się dziś, że jest przeciw demokracji. W Afryce wydarzenia w Zairze oznaczają rozstanie się z starym modelem. Na pewno będą jeszcze konflikty, walki wewnętrzne. Ale nowi politycy, Kabila czy Etienne Tshisekedi, są politykami nowej generacji, mający bardzo afrykańskie podejście, widzący potrzebę zmian. Są przeciwieństwem Mobutu, złego, brutalnego dyktatora, niereformowalnego. Przykładami przywódców godnych naśladowania w Afryce są dziś Mandela i Museveni. Są to ludzie reprezentujący interesy swoje kraju, o czystych rękach, mający wizję przyszłości. A oni obaj popierają zmiany w Zairze. Czy w czasie jednej ze swych afrykańskich wypraw spotkał pan Kabilę? Kto wie. Może w Kisangani w 1961 roku, może w Dar es Saalam, czy w Nairobii, Kigali, czy Kampali. Żartuję sobie, ale być może nasze drogi się skrzyżowały, natomiast osobiście nigdy z nim nie rozmawiałem. Rozmawiał Ryszard Malik
{ "ratio": [ 10, 20, 5, 10, 20, 5, 10, 20, 5, 10, 20, 5, 10, 20, 5 ], "type": [ "extract", "extract", "extract", "extract", "extract", "extract", "extract", "extract", "extract", "extract", "extract", "extract", "extract", "extract", "extract" ], "author": [ "A", "A", "A", "G", "G", "G", "F", "F", "F", "C", "C", "C", "B", "B", "B" ], "body": [ "Konflikt w Zairze jest dziś jednym z największych na naszej planecie. Ale jeśli chodzi o samą Afrykę, jest to wyraźne zakończenie epoki zimnej wojny. Wydarzenia w Zairze to nie tylko wyznaczenie pewnej cezury czasowej - końca zimnej wojny - to przykład innego zjawiska, jakie obserwujemy w świecie, kryzysu państwa narodowego. Trzecim powodem, dla którego to, co dzieje się dziś w Zairze, jest ważne, to przejaw konfrontacji między światem anglojęzycznym i frankojęzycznym. \nAmerykanie wchodzą dziś do Afryki. To jest coś nowego dla Afryki. Opuszczony, zadłużony kontynent stał się przedmiotem zainteresowania ze strony jedynego dziś mocarstwa, które jest gotowe zaangażować tam swoje środki, ludzi i ruszyć ten wyłączony z życia międzynarodowego kontynent. Państwa afrykańskie, takie jak Zair, mogą i chcą korzystać w tej mierze z rozwiązań prawnych i praktyki amerykańskiej. \nIstotną rolę po raz pierwszy od wielu lat na kontynencie odgrywa prezydent RPA Nelson Mandela. Jego osoba budzi powszechny szacunek. Jest on największym obecnie przywódcą w Afryce. Świadczy to także o roli, jaką zaczyna odgrywać Republika Południowej Afryki.\nZair zawsze był na pierwszej stronie. Zair był i jest laboratorium politycznym. Rozgrywały się tu wydarzenia ważne dla całego kontynentu. Tak jest i teraz. \nJaka jest przyszłość tego kontynentu, nadal wlokącego się z tyłu za wszystkimi?Trudno odpowiedzieć. Z procesu, jaki obserwujemy, wynika, że będzie mniej konfliktów, więcej stabilizacji i demokracji. Nie zabraknie trudności ekonomicznych. Afryka stanie na nogi, kiedy dostanie pieniądze z zewnątrz. Jeśli mówimy o ekonomii, to konkurentem dla USA będą Chiny. Niewątpliwie Europa, szczególnie b. państwa kolonialne, mają wewnętrzne problemy i nie angażują się, nie mając środków, Afryce. Wielkim przegranym jest Francja,", "Konflikt w Zairze jest dziś jednym z największych na naszej planecie. Ale jeśli chodzi o samą Afrykę, jest to wyraźne zakończenie epoki zimnej wojny. W 1965 roku w wyniku zamachu stanu Mobutu przejmuje władzę w państwie i formalnie do dziś jest dyktatorem. Zachód zachowuje się wobec Afryki, wobec Zairu dwuznacznie. Z jednej strony chce mieć kontrolę nad tym, co się dzieje na tym kontynencie, z drugiej nie ma żadnej koncepcji, co robić z Afryką. Proces zmian zaczął się wraz z końcem zimnej wojny, wraz z wycofaniem się z Afryki Rosjan, wraz ze zniknięciem z tego kontynentu wszystkich podziałów wynikłych z rywalizacji mocarstw. \nWydarzenia w Zairze to nie tylko wyznaczenie pewnej cezury czasowej - końca zimnej wojny - to przykład innego zjawiska, jakie obserwujemy w świecie, nie tylko w Zairze, kryzysu państwa narodowego. Od dawna także i ten kryzys trawił Zair. Państwo to istniało sztucznie, bez komunikacji, bez łączności. Na tym wielkim obszarze w rzeczywistości istniały struktury federalne, oparte albo na silnej grupie etnicznej, albo terytorium. \nTrzecim powodem, dla którego to, co dzieje się dziś w Zairze, jest ważne, to przejaw konfrontacji między światem anglojęzycznym i frankojęzycznym. To jest stara rywalizacja. Tym razem jest to konfrontacja na linii Paryż - Waszyngton. przywódca powstańców Laurent-Desire Kabila jest związany silnymi więziami personalnymi z prezydentem Ugandy Yoveri Musevenim, jak i z wiceprezydentem Rwandy gen. Paulem Kagame. Mówi w kraju frankofońskim po angielsku i skończył amerykańską akademię wojskową. \nPo wycofaniu się Rosjan, całkowitym braku zainteresowania ze strony Wielkiej Brytanii w Afryce wytworzyła się pustka. Amerykanie wchodzą dziś do Afryki. To jest coś nowego dla Afryki. Opuszczony, zadłużony kontynent stał się przedmiotem zainteresowania ze strony jedynego dziś mocarstwa, które jest gotowe zaangażować tam swoje środki, ludzi i ruszyć ten wyłączony z życia międzynarodowego kontynent. Jeszcze coś istotnego, gdy idzie o Zair i nie tylko. Państwa afrykańskie, takie jak Zair, mogą i chcą korzystać w tej mierze z rozwiązań prawnych i praktyki amerykańskiej. Afrykańskim warunkom geograficznym, historycznym i komunikacyjnym doskonale odpowiadają luźne federalne struktury. \nIstotną rolę po raz pierwszy od wielu lat na kontynencie odgrywa prezydent RPA Nelson Mandela. Jego osoba budzi powszechny szacunek. Jest on największym obecnie przywódcą w Afryce. Świadczy to także o roli, jaką zaczyna odgrywać Republika Południowej Afryki.\nZair zawsze był na pierwszej stronie. Zair był i jest laboratorium politycznym. Rozgrywały się tu wydarzenia ważne dla całego kontynentu. Tak jest i teraz. \nJaka jest przyszłość tego kontynentu, nadal wlokącego się z tyłu za wszystkimi?Trudno odpowiedzieć. Z procesu, jaki obserwujemy, wynika, że będzie mniej konfliktów, więcej stabilizacji i demokracji. Nie zabraknie trudności ekonomicznych. Afryka stanie na nogi, kiedy dostanie pieniądze z zewnątrz. Jeśli mówimy o ekonomii, to konkurentem dla USA będą Chiny. Niewątpliwie Europa, szczególnie b. państwa kolonialne, mają wewnętrzne problemy i nie angażują się, nie mając środków, Afryce. Wielkim przegranym jest Francja,która próbowała budować mit francusko-parysko-afrykański; wiele złego zrobiła polityka b. prezydenta Francoisa Mitterranda.\nafrykańscy politycy, młoda generacja, podobnie jak biznesmeni, rozumieją, że minął czas starych kolonialnych powiązań, że odchodzi w przeszłość model współpracy, np. z Francją metropolią kolonialną. Swoje miejsce w Afryce dostrzegły Stany Zjednoczone i ich polityka została zaakceptowana przez afrykańskie elity. Nastąpiła zatem zbieżność interesów.", "Konflikt w Zairze jest dziś jednym z największych na naszej planecie. Ale jeśli chodzi o samą Afrykę, jest to wyraźne zakończenie epoki zimnej wojny. Wydarzenia w Zairze to nie tylko wyznaczenie pewnej cezury czasowej - końca zimnej wojny - to przykład innego zjawiska, jakie obserwujemy w świecie, kryzysu państwa narodowego. Trzecim powodem, dla którego to, co dzieje się dziś w Zairze, jest ważne, to przejaw konfrontacji między światem anglojęzycznym i frankojęzycznym. \nAmerykanie wchodzą dziś do Afryki. Opuszczony, zadłużony kontynent stał się przedmiotem zainteresowania ze strony jedynego dziś mocarstwa, które jest gotowe zaangażować tam swoje środki, ludzi i ruszyć ten wyłączony z życia międzynarodowego kontynent. \nZair zawsze był na pierwszej stronie. Zair był i jest laboratorium politycznym. Rozgrywały się tu wydarzenia ważne dla całego kontynentu. Tak jest i teraz.", "wydarzenia rozgrywające się w Zairze są ważne?\nRYSZARD KAPUŚCIŃSKI: Konflikt w Zairze jest dziś jednym z największych na naszej planecie. jest to wyraźne zakończenie epoki zimnej wojny.\nZaczęły się pozytywne procesy, zaczęto odchodzić od jednopartyjnych systemów, wprowadzono nowe konstytucje, bardziej demokratyczne.\nWydarzenia w Zairze to przykład kryzysu państwa narodowego. tradycyjna koncepcja państwa centralnie rządzonego przechodzi kryzys. powodem, dla którego to, co dzieje się w Zairze, jest ważne, to przejaw konfrontacji między światem anglojęzycznym i frankojęzycznym. ambicje obu państw zawsze się krzyżowały. Skończyło się to podziałem Afryki. Do ponownego starcia doszło w Zairze.Tym razem jest to konfrontacja Paryż - Waszyngton.\nrzecz dotyczy nie tylko różnic w interesach, ale także walki na polu kulturowym i językowym.\nPo wycofaniu się Rosjan, Wielkiej Brytanii Amerykanie wchodzą do Afryki. odpowiada za to Departament Stanu, ale bardzo aktywne są organizacje pozarządowe. Są różne odmiany ruchów religijnych.\nOpuszczony, zadłużony kontynent stał się przedmiotem zainteresowania ze strony mocarstwa, które jest gotowe zaangażować tam środki, ludzi i ruszyć wyłączony z życia międzynarodowego kontynent. wchodzimy w erę postpostkolonialną.\njest pewna szansa udzielenie wsparcia finansowego, którego Afryka potrzebuje. Jedynymi instytucjami, które choćby w części mogą te oczekiwania zaspokoić, są Bank Światowy i Międzynarodowy Fundusz Walutowy, obie kontrolowane przez kapitał amerykański.\nwielkie koncerny są zgodne, że Afrykę należy zagospodarować, ożywić jej gospodarkę. Włączyć do organizmu światowej ekonomii.\n\njaka jest pozycja Afryki Północnej?\n\nTen region aktywność kieruje w dwie strony. silnie państwa Afryki Północnej są zaangażowane w basenie Morza Śródziemnego, gdzie szukają miejsca w związkach ekonomicznych z Europą. Kontynuują jednocześnie związki handlowe, a zwłaszcza religijne z czarną Afryką.\nb. państwa kolonialne nie angażują się w Afryce. Wielkim przegranym jest Francja.", "wydarzenia rozgrywające się w Zairze są ważne?\nRYSZARD KAPUŚCIŃSKI: Konflikt w Zairze jest dziś jednym z największych na naszej planecie. jest to wyraźne zakończenie epoki zimnej wojny. w okresie dekolonizacji, walki o niepodległość, nie znając dobrze Afryki, zakładano, że procesy tam zachodzące mogą stać się zalążkiem wielkiego konfliktu między mocarstwami. Panowała nerwowa atmosfera. na tej fali niepokoju wyrósł Mobutu. wcześniej był sierżantem armii kolonialnej. Kiedy Patrice Lumumba (pierwszy premier) ogłosił niepodległość Konga i wystąpił z bardzo radykalnymi hasłami, Amerykanie zaczynają szukać swego człowieka.\nW 1965 roku w wyniku zamachu stanu Mobutu przejmuje władzę w państwie i formalnie do dziś jest dyktatorem.\n\nwraz z końcem zimnej wojny Zaczęły się pozytywne procesy, zaczęto odchodzić od jednopartyjnych systemów, wprowadzono nowe konstytucje, bardziej demokratyczne.\nWydarzenia w Zairze to przykład kryzysu państwa narodowego. tradycyjna koncepcja państwa centralnie rządzonego przechodzi kryzys. Od dawna trawił Zair. Państwo istniało sztucznie, bez komunikacji. Na tym wielkim obszarze istniały struktury federalne, oparte na silnej grupie etnicznej albo terytorium. Trzecim powodem, dla którego to, co dzieje się w Zairze, jest ważne, to przejaw konfrontacji między światem anglojęzycznym i frankojęzycznym. ambicje obu państw zawsze się krzyżowały. Skończyło się to podziałem Afryki. Do ponownego starcia doszło w Zairze.Tym razem jest to konfrontacja Paryż - Waszyngton.\n\nrzecz dotyczy nie tylko różnic w interesach, ale także walki na polu kulturowym i językowym.\nPo wycofaniu się Rosjan, Wielkiej Brytanii Amerykanie wchodzą do Afryki. odpowiada za to Departament Stanu, ale bardzo aktywne są organizacje pozarządowe. Są różne odmiany ruchów religijnych. Sporo dobrego robi Korpus Pokoju.\n\nOpuszczony, zadłużony kontynent stał się przedmiotem zainteresowania ze strony mocarstwa, które jest gotowe zaangażować tam środki, ludzi i ruszyć wyłączony z życia międzynarodowego kontynent. wchodzimy w erę postpostkolonialną.\nnie ma już zimnej wojny. Po drugie jest pewna szansa udzielenie wsparcia finansowego, którego Afryka potrzebuje. Jedynymi instytucjami, które choćby w części mogą te oczekiwania zaspokoić, są Bank Światowy i Międzynarodowy Fundusz Walutowy, obie kontrolowane przez kapitał amerykański.\nIstotną rolę po raz pierwszy od wielu lat na kontynencie odgrywa prezydent RPA Nelson Mandela. Jest największym obecnie przywódcą w Afryce.\nUSA i RPA mają taki sam interes: doprowadzanie do stabilizacji kontynentu. Wtedy dopiero będzie można korzystać z bogactw kontynentu.\nwielkie koncerny są zgodne, że Afrykę należy zagospodarować, ożywić jej gospodarkę. Włączyć do organizmu światowej ekonomii.\nZair jest w środku wydarzeń. Jaki będzie finał?\nZair był i jest laboratorium politycznym. Rozgrywały się tu wydarzenia ważne dla całego kontynentu. W Afryce są 52 państwa, ponad 800 mln ludzi, setki narodów i języków, religii. Różne są też poziomy życia, inne drogi rozwojowe. będzie mniej konfliktów, więcej stabilizacji i demokracji. Nie zabraknie trudności ekonomicznych.\n\njaka jest pozycja Afryki Północnej?\n\nTen region swoją aktywność kieruje w dwie strony. Bardzo silnie państwa Afryki Północnej są zaangażowane w basenie Morza Śródziemnego, gdzie szukają miejsca w związkach ekonomicznych z Europą. Kontynuują jednocześnie związki handlowe, a zwłaszcza religijne z czarną Afryką.\nEuropa, szczególnie b. państwa kolonialne, nie angażują się w Afryce. Wielkim przegranym jest Francja. popierała najgorsze dyktatury. po śmierci dyktatora Burundi w 1994 roku zaczęła tracić wpływy w całym regionie Wielkich Jezior. Teraz, jeśli straci Zair utraci cały region.\n\nSwoje miejsce w Afryce dostrzegły Stany Zjednoczone i ich polityka została zaakceptowana przez afrykańskie elity.\nAmerykanie proponują demokratyczne rozwiązania, wolny rynek, swobodny przepływ kapitału.", "wydarzenia rozgrywające się w Zairze są ważne?\nRYSZARD KAPUŚCIŃSKI: Konflikt w Zairze jest dziś jednym z największych na naszej planecie. jest to wyraźne zakończenie epoki zimnej wojny.to przykład kryzysu państwa narodowego. tradycyjna koncepcja państwa centralnie rządzonego przechodzi kryzys. to przejaw konfrontacji między światem anglojęzycznym i frankojęzycznym.\nrzecz dotyczy nie tylko różnic w interesach, ale także walki na polu kulturowym i językowym.\nPo wycofaniu się Rosjan, Wielkiej Brytanii Amerykanie wchodzą do Afryki.\nOpuszczony, zadłużony kontynent stał się przedmiotem zainteresowania mocarstwa, które jest gotowe zaangażować tam środki, ludzi i ruszyć wyłączony z życia międzynarodowego kontynent. wchodzimy w erę postpostkolonialną. Jedynymi instytucjami, które choćby w części mogą te oczekiwania zaspokoić, są Bank Światowy i Międzynarodowy Fundusz Walutowy, obie kontrolowane przez kapitał amerykański.\nb. państwa kolonialne nie angażują się w Afryce. Wielkim przegranym jest Francja.", "Konflikt w Zairze jest dziś jednym z największych na naszej planecie. Okres zimnej wojny na tym kontynencie przebiegał bardzo dramatycznie. Proces zmian zaczął się wraz z końcem zimnej wojny. Zaczęły się pozytywne procesy, zaczęto odchodzić od jednopartyjnych systemów, wprowadzono nowe konstytucje, bardziej demokratyczne, rządy stały się otwarte na zmiany. Następują zmiany w elitach politycznych. W tej sytuacji dziwolągiem nie z tej epoki jest Mobutu. Wydarzenia w Zairze to przykład innego zjawiska, jakie obserwujemy w świecie, nie tylko w Zairze, kryzysu państwa narodowego. Ze szczególnym nasileniem ten kryzys przebiega jednak w Afryce, gdzie państwo zawsze było słabe, bo nie miało tradycji. Trzecim powodem, dla którego to, co dzieje się dziś w Zairze, jest ważne, to przejaw konfrontacji - która na tym kontynencie toczy się od 100 lat - między światem anglojęzycznym i frankojęzycznym. miejsce Anglii, która jest zajęta swoimi wewnętrznymi problemami i w sprawy afrykańskie się nie angażuje, zajęły Stany Zjednoczone. To jest coś nowego dla Afryki. Opuszczony, zadłużony kontynent stał się przedmiotem zainteresowania ze strony jedynego dziś mocarstwa, które jest gotowe zaangażować tam swoje środki, ludzi i ruszyć ten wyłączony z życia międzynarodowego kontynent. To wszystko oznacza, że wchodzimy w erę postpostkolonialną. jest pewna szansa udzielenie wsparcia finansowego, którego Afryka potrzebuje i bez którego nie ma możliwości wyjścia z kryzysu. Młoda burżuazja wiąże swoją przyszłość z Bankiem Światowym i MFW, które symbolizują USA. W tej grze bierze udział wielu aktorów, są i będą konflikty. Jednak, co istotne, to fakt, że wielkie koncerny są zgodne, że Afrykę należy zagospodarować, ożywić jej gospodarkę, tchnąć w nią nowe życie.", "Konflikt w Zairze jest dziś jednym z największych na naszej planecie. Ale jeśli chodzi o samą Afrykę, jest to wyraźne zakończenie epoki zimnej wojny. Okres zimnej wojny na tym kontynencie przebiegał bardzo dramatycznie. Politycy zachodni szukają kogoś, na kim można by się oprzeć. W takiej sytuacji jak zwykle sięga się po armię. Jednym z liderów wojska jest Joseph Mobutu. Człowiek, jak już mówiłem, który z sierżanta awansował na generała. W 1965 roku w wyniku zamachu stanu Mobutu przejmuje władzę w państwie i formalnie do dziś jest dyktatorem. Zachód zachowuje się wobec Afryki, wobec Zairu dwuznacznie. Z jednej strony chce mieć kontrolę nad tym, co się dzieje na tym kontynencie, z drugiej nie ma żadnej koncepcji, co robić z Afryką. I mamy przez prawie 30 lat do czynienia ze stanem trudnym do zdefiniowania. Jest zastój. Proces zmian zaczął się wraz z końcem zimnej wojny. Zaczęły się pozytywne procesy, zaczęto odchodzić od jednopartyjnych systemów, wprowadzono nowe konstytucje, bardziej demokratyczne, rządy stały się otwarte na zmiany. Następują zmiany w elitach politycznych. W tej sytuacji dziwolągiem nie z tej epoki jest Mobutu. \nWydarzenia w Zairze to nie tylko wyznaczenie pewnej cezury czasowej - końca zimnej wojny - to przykład innego zjawiska, jakie obserwujemy w świecie, nie tylko w Zairze, kryzysu państwa narodowego. Ze szczególnym nasileniem ten kryzys przebiega jednak w Afryce, gdzie państwo zawsze było słabe, bo nie miało tradycji. Trzecim powodem, dla którego to, co dzieje się dziś w Zairze, jest ważne, to przejaw konfrontacji - która na tym kontynencie toczy się od 100 lat - między światem anglojęzycznym i frankojęzycznym. Prasa francuska, co ciekawe, widzi jeszcze, że rzecz dotyczy nie tylko różnic w interesach, ale także walki na polu kulturowym i językowym. miejsce Anglii, która jest zajęta swoimi wewnętrznymi problemami i w sprawy afrykańskie się nie angażuje, zajęły Stany Zjednoczone. To jest coś nowego dla Afryki. Opuszczony, zadłużony kontynent stał się przedmiotem zainteresowania ze strony jedynego dziś mocarstwa, które jest gotowe zaangażować tam swoje środki, ludzi i ruszyć ten wyłączony z życia międzynarodowego kontynent. To wszystko oznacza, że wchodzimy w erę postpostkolonialną.Po pierwsze pozytywne jest to, że nie ma już zimnej wojny. Po drugie jest pewna szansa udzielenie wsparcia finansowego, którego Afryka potrzebuje i bez którego nie ma możliwości wyjścia z kryzysu. Młoda burżuazja wiąże swoją przyszłość z Bankiem Światowym i MFW, które symbolizują USA.Wskutek braku łączności, komunikacji wytworzyła się regionalna czy federalna struktura władzy. Państwa afrykańskie, takie jak Zair, mogą i chcą korzystać w tej mierze z rozwiązań prawnych i praktyki amerykańskiej. Afrykańskim warunkom geograficznym, historycznym i komunikacyjnym doskonale odpowiadają luźne federalne struktury. Szczególnie w Zairze, gdzie jest ponad 200 grup etnicznych. Istotną rolę - co chcę podkreślić - po raz pierwszy od wielu lat na kontynencie odgrywa prezydent RPA Nelson Mandela. W tej grze bierze udział wielu aktorów, są i będą konflikty. Jednak, co istotne, to fakt, że wielkie koncerny są zgodne, że Afrykę należy zagospodarować, ożywić jej gospodarkę, tchnąć w nią nowe życie. Włączyć ją do organizmu światowej ekonomii. Kończy się wielka epoka Mobutu, zaczyna się nowa Kabili. Jest to kontynent bardzo zróżnicowany. Na pewno nie będzie też jednej formuły rozwiązań.", "Konflikt w Zairze jest dziś jednym z największych na naszej planecie. wraz z końcem zimnej wojny Zaczęły się pozytywne procesy, zaczęto odchodzić od jednopartyjnych systemów, wprowadzono nowe konstytucje, rządy stały się otwarte na zmiany. Następują zmiany w elitach politycznych. W tej sytuacji dziwolągiem nie z tej epoki jest Mobutu. Wydarzenia w Zairze to przykład kryzysu państwa narodowego. to, co dzieje się dziś w Zairze, to przejaw konfrontacji - która na tym kontynencie toczy się od 100 lat - między światem anglojęzycznym i frankojęzycznym. miejsce Anglii, która jest zajęta swoimi wewnętrznymi problemami i w sprawy afrykańskie się nie angażuje, zajęły Stany Zjednoczone. Opuszczony, zadłużony kontynent stał się przedmiotem zainteresowania ze strony jedynego dziś mocarstwa, które jest gotowe zaangażować tam swoje środki, ludzi i ruszyć ten wyłączony z życia międzynarodowego kontynent.", "Czy wydarzenia rozgrywające się w Zairze rzeczywiście są takie ważne? \nRYSZARD KAPUŚCIŃSKI: Niewątpliwie tak. z kilku względów. Konflikt w Zairze jest dziś jednym z największych na naszej planecie. Ale jeśli chodzi o samą Afrykę, jest to wyraźne zakończenie epoki zimnej wojny. Okres zimnej wojny na tym kontynencie przebiegał bardzo dramatycznie. w okresie dekolonizacji, walki o niepodległość, nie znając dobrze Afryki, zakładano, że procesy tam zachodzące mogą stać się zalążkiem wielkiego konfliktu między mocarstwami, że może wybuchnąć tam trzecia wojna światowa. do akcji włączyła się Organizacja Narodów Zjednoczonych. Obawiano się najgorszego. Afryka kojarzyła się z czymś niebezpiecznym i niepewnym. W sumie spowodowało to, że w ten wiszący w powietrzu konflikt włączyły się Stany Zjednoczone i Związek Radziecki, a nawet Chiny. I właśnie na tej fali niepokoju wyrósł Mobutu. Był on nikomu nie znanym sierżantem armii kolonialnej. Amerykanie zaczynają szukać swego człowieka. Nie wiedzą, jak dalej potoczą się losy Konga, państwa doskonale położonego strategicznie, dysponującego wieloma bogactwami naturalnymi, trzeciego pod względem obszaru kraju Afryki. W 1965 roku w wyniku zamachu stanu Mobutu przejmuje władzę w państwie i formalnie do dziś jest dyktatorem. Zachód zachowuje się wobec Afryki dwuznacznie. Z jednej strony chce mieć kontrolę nad tym, co się dzieje na tym kontynencie, z drugiej nie ma żadnej koncepcji, co robić z Afryką. Wydarzenia w Zairze to przykład zjawiska, jakie obserwujemy w świecie, kryzysu państwa narodowego. tradycyjna koncepcja państwa centralnie rządzonego przechodzi bardzo silny kryzys. Ze szczególnym nasileniem ten kryzys przebiega jednak w Afryce, gdzie państwo zawsze było słabe, bo nie miało tradycji, bo trwało niespełna 30 - 40 lat.", "Czy wydarzenia rozgrywające się w Zairze rzeczywiście są takie ważne? \nRYSZARD KAPUŚCIŃSKI: Niewątpliwie tak. z kilku względów. Konflikt w Zairze jest dziś jednym z największych na naszej planecie. Ale jeśli chodzi o samą Afrykę, jest to wyraźne zakończenie epoki zimnej wojny. Okres zimnej wojny na tym kontynencie przebiegał bardzo dramatycznie. w okresie dekolonizacji, walki o niepodległość, nie znając dobrze Afryki, zakładano, że procesy tam zachodzące mogą stać się zalążkiem wielkiego konfliktu między mocarstwami, że może wybuchnąć tam trzecia wojna światowa. kiedy w 1960 roku po raz pierwszy jechałem do Konga (dziś Zairu), w ówczesnej prasie światowej pisano o wielkim niebezpieczeństwie, jakie może wiązać się z konfliktem w tym państwie. Panowała nerwowa atmosfera, do akcji włączyła się Organizacja Narodów Zjednoczonych. Obawiano się najgorszego. Afryka kojarzyła się z czymś niebezpiecznym i niepewnym. W sumie spowodowało to, że w ten wiszący w powietrzu konflikt włączyły się Stany Zjednoczone i Związek Radziecki, a nawet Chiny. \nI właśnie na tej fali niepokoju wyrósł Mobutu. Był on nikomu nie znanym sierżantem armii kolonialnej. Kiedy Patrice Lumumba (pierwszy premier) ogłosił niepodległość Konga i wystąpił z bardzo radykalnymi hasłami, kiedy dał się poznać jako człowiek bardzo zapalczywy, ambitny, który mówi, że pójdzie dalej - a na dodatek w Kongu pojawia się wielu Rosjan - Amerykanie zaczynają szukać swego człowieka. Mają powody. Nie wiedzą, jak dalej potoczą się losy Konga, państwa doskonale położonego strategicznie, dysponującego wieloma bogactwami naturalnymi, trzeciego pod względem obszaru kraju Afryki. Zachód boi się zdecydowanego na wszystko Lumumby. Politycy zachodni szukają kogoś, na kim można by się oprzeć. Jednym z liderów wojska jest Joseph Mobutu. Człowiek, który z sierżanta awansował na generała. W armii kongijskiej nie było oficerów, wcześniej stanowiska te obsadzali Belgowie, ale oni po ogłoszeniu niepodległości opuścili ten kraj. W 1965 roku w wyniku zamachu stanu Mobutu przejmuje władzę w państwie i formalnie do dziś jest dyktatorem. Zachód zachowuje się wobec Afryki dwuznacznie. Z jednej strony chce mieć kontrolę nad tym, co się dzieje na tym kontynencie, z drugiej nie ma żadnej koncepcji, co robić z Afryką. \nProces zmian zaczął się wraz z końcem zimnej wojny, wraz z wycofaniem się z Afryki Rosjan, wraz ze zniknięciem z tego kontynentu wszystkich podziałów wynikłych z rywalizacji mocarstw. Zaczęły się pozytywne procesy, zaczęto odchodzić od jednopartyjnych systemów, wprowadzono nowe konstytucje, bardziej demokratyczne, rządy stały się otwarte na zmiany. Poza tym w Afryce doszła do władzy zupełnie nowa generacja polityków. Ludzie związani z okresem zimnej wojny ustępują pola młodszym, kształconym na uniwersytetach afrykańskich, rozumiejących lepiej swoje afrykańskie korzenie. W tej chwili poza Mobutu nie ma właściwie polityka u władzy z tamtej epoki. To tylko kwestia czasu. Wydarzenia w Zairze to przykład zjawiska, jakie obserwujemy w świecie, kryzysu państwa narodowego. W wielu państwach świata można dziś dostrzec, że tradycyjna koncepcja państwa centralnie rządzonego przechodzi bardzo silny kryzys. Ze szczególnym nasileniem ten kryzys przebiega jednak w Afryce, gdzie państwo zawsze było słabe, bo nie miało tradycji, bo trwało niespełna 30 - 40 lat. Od dawna także i ten kryzys trawił Zair. Państwo to istniało sztucznie, bez komunikacji, bez łączności. Na tym wielkim obszarze w rzeczywistości istniały struktury federalne, oparte albo na silnej grupie etnicznej, albo terytorium.", "Czy wydarzenia rozgrywające się w Zairze rzeczywiście są takie ważne? \nRYSZARD KAPUŚCIŃSKI: Niewątpliwie tak. Konflikt w Zairze jest dziś jednym z największych na naszej planecie. Ale jeśli chodzi o samą Afrykę, jest to wyraźne zakończenie epoki zimnej wojny. w okresie dekolonizacji, walki o niepodległość, nie znając dobrze Afryki, zakładano, że procesy tam zachodzące mogą stać się zalążkiem wielkiego konfliktu między mocarstwami, że może wybuchnąć tam trzecia wojna światowa. właśnie na tej fali niepokoju wyrósł Mobutu. W 1965 roku w wyniku zamachu stanu Mobutu przejmuje władzę w państwie i formalnie do dziś jest dyktatorem. Wydarzenia w Zairze to przykład kryzysu państwa narodowego. tradycyjna koncepcja państwa centralnie rządzonego przechodzi bardzo silny kryzys. Ze szczególnym nasileniem ten kryzys przebiega w Afryce, gdzie państwo zawsze było słabe, bo nie miało tradycji.", "Konflikt w Zairze jest dziś jednym z największych na naszej planecie. Ale jeśli chodzi o samą Afrykę, jest to wyraźne zakończenie epoki zimnej wojny. w 1960 pisano o wielkim niebezpieczeństwie, jakie może wiązać się z konfliktem w tym państwie. do akcji włączyła się Organizacja Narodów Zjednoczonych. na tej fali niepokoju wyrósł Mobutu. Mobutu nadal jest u władzy...To tylko kwestia czasu. Wydarzenia w Zairze to nie tylko wyznaczenie pewnej cezury czasowej to przykład kryzysu państwa narodowego. Trzecim powodem, dla którego to, co dzieje się dziś w Zairze, jest ważne, to przejaw konfrontacji między światem anglojęzycznym i frankojęzycznym. To jest stara rywalizacja. Tym razem jest to konfrontacja na linii Paryż - Waszyngton.\n\nAmerykanie wchodzą dziś do Afryki. Robią to na kilku szczeblach. Politycznie odpowiada za to Departament Stanu, ale bardzo aktywne są tzw. organizacje pozarządowe. Do tego dochodzi zainteresowanie ekonomiczne. jest pewna szansa udzielenie wsparcia finansowego, którego Afryka potrzebuje. Jedynymi instytucjami, które mogą te oczekiwania zaspokoić, są Bank Światowy i Międzynarodowy Fundusz Walutowy, obie kontrolowane przez kapitał amerykański. USA i Zair mają taki sam interes: doprowadzanie do stabilizacji kontynentu, usunięcie pozostałości zimnej wojny. \n\nNiewątpliwie b. państwa kolonialne mają wewnętrzne problemy i nie angażują się Afryce. Wielkim przegranym, moim zdaniem, jest Francja, która próbowała budować mit francusko-parysko-afrykański; wiele złego zrobiła polityka b. prezydenta Mitterranda. Francja popierała najgorsze dyktatury. \n\nWracając do generalnej tendencji, afrykańscy politycy, młoda generacja rozumieją, że minął czas starych kolonialnych powiązań. Swoje miejsce w Afryce dostrzegły Stany i ich polityka została zaakceptowana przez afrykańskie elity. Nastąpiła zatem zbieżność interesów. W Afryce wydarzenia w Zairze oznaczają rozstanie się z starym modelem.", "Konflikt w Zairze jest dziś jednym z największych na naszej planecie. Ale jeśli chodzi o samą Afrykę, jest to wyraźne zakończenie epoki zimnej wojny. kiedy w 1960 roku jechałem do Konga, w ówczesnej prasie światowej pisano o wielkim niebezpieczeństwie, jakie może wiązać się z konfliktem w tym państwie. do akcji włączyła się Organizacja Narodów Zjednoczonych. na tej fali niepokoju wyrósł Mobutu. W 1965 roku w wyniku zamachu stanu Mobutu przejmuje władzę. Zachód zachowuje się wobec Zairu dwuznacznie. Z jednej strony chce mieć kontrolę nad tym, co się dzieje na tym kontynencie, z drugiej nie ma żadnej koncepcji, co robić z Afryką. \n\nProces zmian zaczął się wraz z końcem zimnej wojny, wraz ze zniknięciem z tego kontynentu podziałów wynikłych z rywalizacji mocarstw. Zaczęły się pozytywne procesy, zaczęto odchodzić od jednopartyjnych systemów. doszła do władzy nowa generacja polityków. dziwolągiem nie z tej epoki jest Mobutu. nadal jest u władzy...To tylko kwestia czasu. Wydarzenia w Zairze to nie tylko wyznaczenie pewnej cezury czasowej to przykład kryzysu państwa narodowego. \n\nTrzecim powodem, dla którego to, co dzieje się dziś w Zairze, jest ważne, to przejaw konfrontacji między światem anglojęzycznym i frankojęzycznym. To jest stara rywalizacja. Ponad sto lat temu doszło do zbrojnego starcia francusko-angielskiego w Faszodzie. Francja musiała wtedy ustąpić. Do ponownego starcia doszło w Zairze. Tym razem jest to konfrontacja na linii Paryż - Waszyngton.\n\nPo wycofaniu się Rosjan, braku zainteresowania ze strony Wielkiej Brytanii w Afryce wytworzyła się pustka. Amerykanie wchodzą dziś do Afryki. Robią to na kilku szczeblach. Politycznie odpowiada za to Departament Stanu, ale bardzo aktywne są tzw. organizacje pozarządowe. Do tego dochodzi zainteresowanie ekonomiczne. \n\npozytywne jest to, że nie ma już zimnej wojny. jest pewna szansa udzielenie wsparcia finansowego, którego Afryka potrzebuje. Jedynymi instytucjami, które mogą te oczekiwania zaspokoić, są Bank Światowy i Międzynarodowy Fundusz Walutowy, obie kontrolowane przez kapitał amerykański. Dwadzieścia lat temu każdy urzędnik, student mówił po francusku. Teraz równie biegle mówią po angielsku. dwadzieścia lat temu panami byli Francuzi, dziś panem jest Bank Światowy. To jest przykład wielkiej zmiany, jaka dokonuje się wśród średniej klasy afrykańskiej. \n\nUSA i Zair mają taki sam interes: doprowadzanie do stabilizacji kontynentu, usunięcie pozostałości zimnej wojny. W tej grze bierze udział wielu aktorów, są i będą konflikty. Jednak, co istotne, to fakt, że wielkie koncerny są zgodne, że Afrykę należy zagospodarować. Włączyć ją do organizmu światowej ekonomii. \n\nJaka jest przyszłość tego kontynentu?Trudno odpowiedzieć. Jest to kontynent zróżnicowany. Na pewno nie będzie też jednej formuły rozwiązań. Afryka stanie na nogi, kiedy dostanie pieniądze z zewnątrz. \n\nNiewątpliwie b. państwa kolonialne mają wewnętrzne problemy i nie angażują się Afryce. Wielkim przegranym, moim zdaniem, jest Francja, która próbowała budować mit francusko-parysko-afrykański; wiele złego zrobiła polityka b. prezydenta Mitterranda.Był to człowiek, który za wszelką cenę chciał stworzyć idylliczny obraz współpracy Paryża z b. koloniami francuskimi. Francja popierała najgorsze dyktatury. A jedyną polityką było wysłanie spadochroniarzy w celu ratowania zagrożonego dyktatora. Taka polityka musiała się skończyć tak, jak się kończy dziś w Zairze. Francja zaczęła tracić wpływy w regionie Wielkich Jezior. \n\nWracając do generalnej tendencji, afrykańscy politycy, młoda generacja rozumieją, że minął czas starych kolonialnych powiązań. Swoje miejsce w Afryce dostrzegły Stany i ich polityka została zaakceptowana przez afrykańskie elity. Nastąpiła zatem zbieżność interesów. Jest to pozytywne zjawisko. Amerykanie proponują bowiem demokratyczne rozwiązania, wolny rynek, swobodny przepływ kapitału. W Afryce wydarzenia w Zairze oznaczają rozstanie się z starym modelem.", "Konflikt w Zairze jest dziś jednym z największych na naszej planecie. Ale jeśli chodzi o samą Afrykę, jest to wyraźne zakończenie epoki zimnej wojny. Wydarzenia to przykład kryzysu państwa narodowego. Trzecim powodem, dla którego to, co dzieje się dziś w Zairze, jest ważne, to przejaw konfrontacji między światem anglojęzycznym i frankojęzycznym. Amerykanie wchodzą dziś do Afryki. jest szansa udzielenie wsparcia finansowego, którego Afryka potrzebuje. Jedynymi instytucjami, które mogą te oczekiwania zaspokoić, są Bank Światowy i Międzynarodowy Fundusz Walutowy, obie kontrolowane przez kapitał amerykański. Niewątpliwie b. państwa kolonialne mają wewnętrzne problemy i nie angażują się Afryce. Wielkim przegranym, moim zdaniem, jest Francja, która próbowała budować mit francusko-parysko-afrykański. Swoje miejsce w Afryce dostrzegły Stany i ich polityka została zaakceptowana przez afrykańskie elity. W Afryce wydarzenia w Zairze oznaczają rozstanie się z starym modelem." ], "spans": [ { "start": [ 365, 4540, 4708, 5716, 5863, 7787, 7906, 7962, 8775, 10791, 11200, 11236, 11498, 12660, 12800, 12975, 13057, 13316, 13644, 13773, 14854, 14941, 15047 ], "end": [ 515, 4688, 4737, 5813, 5913, 7788, 7916, 7987, 9023, 10912, 11213, 11406, 11576, 12698, 12918, 13055, 13078, 13454, 13763, 13774, 14909, 15032, 15061 ], "span_text": [ "Konflikt w Zairze jest dziś jednym z największych na naszej planecie. Ale jeśli chodzi o samą Afrykę, jest to wyraźne zakończenie epoki zimnej wojny.", "Wydarzenia w Zairze to nie tylko wyznaczenie pewnej cezury czasowej - końca zimnej wojny - to przykład innego zjawiska, jakie obserwujemy w świecie,", "kryzysu państwa narodowego.", "Trzecim powodem, dla którego to, co dzieje się dziś w Zairze, jest ważne, to przejaw konfrontacji", "między światem anglojęzycznym i frankojęzycznym.", "", "Amerykanie", "wchodzą dziś do Afryki.", "To jest coś nowego dla Afryki. Opuszczony, zadłużony kontynent stał się przedmiotem zainteresowania ze strony jedynego dziś mocarstwa, które jest gotowe zaangażować tam swoje środki, ludzi i ruszyć ten wyłączony z życia międzynarodowego kontynent.", "Państwa afrykańskie, takie jak Zair, mogą i chcą korzystać w tej mierze z rozwiązań prawnych i praktyki amerykańskiej.", "Istotną rolę", "po raz pierwszy od wielu lat na kontynencie odgrywa prezydent RPA Nelson Mandela. Jego osoba budzi powszechny szacunek. Jest on największym obecnie przywódcą w Afryce.", "Świadczy to także o roli, jaką zaczyna odgrywać Republika Południowej Afryki.", "Zair zawsze był na pierwszej stronie.", "Zair był i jest laboratorium politycznym. Rozgrywały się tu wydarzenia ważne dla całego kontynentu. Tak jest i teraz.", "Jaka jest przyszłość tego kontynentu, nadal wlokącego się z tyłu za wszystkimi?", "Trudno odpowiedzieć.", "Z procesu, jaki obserwujemy, wynika, że będzie mniej konfliktów, więcej stabilizacji i demokracji. Nie zabraknie trudności ekonomicznych.", "Afryka stanie na nogi, kiedy dostanie pieniądze z zewnątrz. Jeśli mówimy o ekonomii, to konkurentem dla USA będą Chiny.", "", "Niewątpliwie Europa, szczególnie b. państwa kolonialne,", "mają wewnętrzne problemy i nie angażują się, nie mając środków, Afryce. Wielkim przegranym", "jest Francja," ] }, { "start": [ 365, 2640, 3459, 4515, 4540, 5319, 5690, 5716, 5863, 6777, 6989, 7787, 7962, 8775, 10643, 10791, 11200, 11236, 11498, 12660, 12800, 12975, 13057, 13316, 13644, 13773, 14854, 14941, 15047, 15062, 15196, 16160, 16460 ], "end": [ 515, 2939, 3643, 4516, 4737, 5551, 5691, 5813, 5940, 6836, 7249, 7916, 7987, 9023, 10696, 11027, 11213, 11406, 11576, 12698, 12918, 13055, 13078, 13454, 13763, 13774, 14909, 15032, 15061, 15185, 15197, 16357, 16612 ], "span_text": [ "Konflikt w Zairze jest dziś jednym z największych na naszej planecie. Ale jeśli chodzi o samą Afrykę, jest to wyraźne zakończenie epoki zimnej wojny.", "W 1965 roku w wyniku zamachu stanu Mobutu przejmuje władzę w państwie i formalnie do dziś jest dyktatorem. Zachód zachowuje się wobec Afryki, wobec Zairu dwuznacznie. Z jednej strony chce mieć kontrolę nad tym, co się dzieje na tym kontynencie, z drugiej nie ma żadnej koncepcji, co robić z Afryką.", "Proces zmian zaczął się wraz z końcem zimnej wojny, wraz z wycofaniem się z Afryki Rosjan, wraz ze zniknięciem z tego kontynentu wszystkich podziałów wynikłych z rywalizacji mocarstw.", "", "Wydarzenia w Zairze to nie tylko wyznaczenie pewnej cezury czasowej - końca zimnej wojny - to przykład innego zjawiska, jakie obserwujemy w świecie, nie tylko w Zairze, kryzysu państwa narodowego.", "Od dawna także i ten kryzys trawił Zair. Państwo to istniało sztucznie, bez komunikacji, bez łączności. Na tym wielkim obszarze w rzeczywistości istniały struktury federalne, oparte albo na silnej grupie etnicznej, albo terytorium.", "", "Trzecim powodem, dla którego to, co dzieje się dziś w Zairze, jest ważne, to przejaw konfrontacji", "między światem anglojęzycznym i frankojęzycznym. To jest stara rywalizacja.", "Tym razem jest to konfrontacja na linii Paryż - Waszyngton.", "przywódca powstańców Laurent-Desire Kabila jest związany silnymi więziami personalnymi z prezydentem Ugandy Yoveri Musevenim, jak i z wiceprezydentem Rwandy gen. Paulem Kagame. Mówi w kraju frankofońskim po angielsku i skończył amerykańską akademię wojskową.", "Po wycofaniu się Rosjan, całkowitym braku zainteresowania ze strony Wielkiej Brytanii w Afryce wytworzyła się pustka. Amerykanie", "wchodzą dziś do Afryki.", "To jest coś nowego dla Afryki. Opuszczony, zadłużony kontynent stał się przedmiotem zainteresowania ze strony jedynego dziś mocarstwa, które jest gotowe zaangażować tam swoje środki, ludzi i ruszyć ten wyłączony z życia międzynarodowego kontynent.", "Jeszcze coś istotnego, gdy idzie o Zair i nie tylko.", "Państwa afrykańskie, takie jak Zair, mogą i chcą korzystać w tej mierze z rozwiązań prawnych i praktyki amerykańskiej. Afrykańskim warunkom geograficznym, historycznym i komunikacyjnym doskonale odpowiadają luźne federalne struktury.", "Istotną rolę", "po raz pierwszy od wielu lat na kontynencie odgrywa prezydent RPA Nelson Mandela. Jego osoba budzi powszechny szacunek. Jest on największym obecnie przywódcą w Afryce.", "Świadczy to także o roli, jaką zaczyna odgrywać Republika Południowej Afryki.", "Zair zawsze był na pierwszej stronie.", "Zair był i jest laboratorium politycznym. Rozgrywały się tu wydarzenia ważne dla całego kontynentu. Tak jest i teraz.", "Jaka jest przyszłość tego kontynentu, nadal wlokącego się z tyłu za wszystkimi?", "Trudno odpowiedzieć.", "Z procesu, jaki obserwujemy, wynika, że będzie mniej konfliktów, więcej stabilizacji i demokracji. Nie zabraknie trudności ekonomicznych.", "Afryka stanie na nogi, kiedy dostanie pieniądze z zewnątrz. Jeśli mówimy o ekonomii, to konkurentem dla USA będą Chiny.", "", "Niewątpliwie Europa, szczególnie b. państwa kolonialne,", "mają wewnętrzne problemy i nie angażują się, nie mając środków, Afryce. Wielkim przegranym", "jest Francja,", "która próbowała budować mit francusko-parysko-afrykański; wiele złego zrobiła polityka b. prezydenta Francoisa Mitterranda.", "", "afrykańscy politycy, młoda generacja, podobnie jak biznesmeni, rozumieją, że minął czas starych kolonialnych powiązań, że odchodzi w przeszłość model współpracy, np. z Francją metropolią kolonialną", ". Swoje miejsce w Afryce dostrzegły Stany Zjednoczone i ich polityka została zaakceptowana przez afrykańskie elity. Nastąpiła zatem zbieżność interesów." ] }, { "start": [ 365, 4540, 4708, 5716, 5863, 7787, 7906, 7962, 8806, 11200, 12660, 12800 ], "end": [ 515, 4688, 4737, 5813, 5913, 7788, 7916, 7987, 9023, 11201, 12698, 12917 ], "span_text": [ "Konflikt w Zairze jest dziś jednym z największych na naszej planecie. Ale jeśli chodzi o samą Afrykę, jest to wyraźne zakończenie epoki zimnej wojny.", "Wydarzenia w Zairze to nie tylko wyznaczenie pewnej cezury czasowej - końca zimnej wojny - to przykład innego zjawiska, jakie obserwujemy w świecie,", "kryzysu państwa narodowego.", "Trzecim powodem, dla którego to, co dzieje się dziś w Zairze, jest ważne, to przejaw konfrontacji", "między światem anglojęzycznym i frankojęzycznym.", "", "Amerykanie", "wchodzą dziś do Afryki.", "Opuszczony, zadłużony kontynent stał się przedmiotem zainteresowania ze strony jedynego dziś mocarstwa, które jest gotowe zaangażować tam swoje środki, ludzi i ruszyć ten wyłączony z życia międzynarodowego kontynent.", "", "Zair zawsze był na pierwszej stronie.", "Zair był i jest laboratorium politycznym. Rozgrywały się tu wydarzenia ważne dla całego kontynentu. Tak jest i teraz." ] }, { "start": [ 131, 181, 190, 281, 365, 467, 3457, 3643, 3808, 4515, 4540, 4634, 4709, 4785, 4861, 5715, 5724, 5768, 5864, 6305, 6338, 6485, 6738, 6777, 6817, 6837, 6885, 7787, 7856, 7905, 7962, 7976, 8028, 8090, 8145, 8159, 8241, 8774, 8806, 8898, 8950, 8977, 9046, 9126, 9196, 9322, 12070, 12164, 12271, 12283, 14210, 14214, 14268, 14308, 14407, 14481, 14504, 14853, 14887, 14968, 14986, 15003, 15005, 15047, 15184 ], "end": [ 168, 184, 196, 303, 435, 514, 3458, 3773, 3809, 4516, 4563, 4643, 4736, 4848, 4868, 5716, 5763, 5814, 5912, 6324, 6395, 6486, 6776, 6808, 6836, 6838, 6977, 7813, 7873, 7916, 7971, 7986, 8085, 8114, 8150, 8191, 8242, 8775, 8884, 8944, 8973, 9022, 9082, 9127, 9272, 9496, 12071, 12246, 12280, 12316, 14212, 14262, 14301, 14401, 14475, 14489, 14552, 14854, 14908, 14985, 14987, 15004, 15032, 15060, 15185 ], "span_text": [ "wydarzenia rozgrywające się w Zairze", "są", "ważne?", "RYSZARD KAPUŚCIŃSKI:", "Konflikt w Zairze jest dziś jednym z największych na naszej planecie.", "jest to wyraźne zakończenie epoki zimnej wojny.", "", "Zaczęły się pozytywne procesy, zaczęto odchodzić od jednopartyjnych systemów, wprowadzono nowe konstytucje, bardziej demokratyczne", ".", "", "Wydarzenia w Zairze to", "przykład", "kryzysu państwa narodowego.", "tradycyjna koncepcja państwa centralnie rządzonego przechodzi", "kryzys.", "", "powodem, dla którego to, co dzieje się", "w Zairze, jest ważne, to przejaw konfrontacji", "między światem anglojęzycznym i frankojęzycznym.", "ambicje obu państw", "zawsze się krzyżowały. Skończyło się to podziałem Afryki", ".", "Do ponownego starcia doszło w Zairze.", "Tym razem jest to konfrontacja", "Paryż - Waszyngton.", "", "rzecz dotyczy nie tylko różnic w interesach, ale także walki na polu kulturowym i językowym.", "Po wycofaniu się Rosjan,", "Wielkiej Brytanii", "Amerykanie", "wchodzą", "do Afryki.", "odpowiada za to Departament Stanu, ale bardzo aktywne są", "organizacje pozarządowe", ". Są", "różne odmiany ruchów religijnych", ".", "", "Opuszczony, zadłużony kontynent stał się przedmiotem zainteresowania ze strony", "mocarstwa, które jest gotowe zaangażować tam", "środki, ludzi i ruszyć", "wyłączony z życia międzynarodowego kontynent.", "wchodzimy w erę postpostkolonialną.", "", "jest pewna szansa udzielenie wsparcia finansowego, którego Afryka potrzebuje", ". Jedynymi instytucjami, które choćby w części mogą te oczekiwania zaspokoić, są Bank Światowy i Międzynarodowy Fundusz Walutowy, obie kontrolowane przez kapitał amerykański.", "", "wielkie koncerny są zgodne, że Afrykę należy zagospodarować, ożywić jej gospodarkę", ". Włączyć", "do organizmu światowej ekonomii.", "", "jaka jest pozycja Afryki Północnej?\n\nTen region", "aktywność kieruje w dwie strony.", "silnie państwa Afryki Północnej są zaangażowane w basenie Morza Śródziemnego, gdzie szukają", "miejsca w związkach ekonomicznych z Europą. Kontynuują jednocześnie", "związki", "handlowe, a zwłaszcza religijne z czarną Afryką.", "", "b. państwa kolonialne", "nie angażują się", "", "w", "Afryce. Wielkim przegranym", "jest Francja", "." ] }, { "start": [ 131, 181, 190, 281, 365, 467, 645, 865, 1063, 1173, 1372, 1457, 1544, 1798, 2639, 3110, 3457, 3483, 3642, 3808, 4515, 4540, 4634, 4709, 4785, 4861, 5318, 5347, 5371, 5421, 5464, 5506, 5533, 5715, 5768, 5864, 6305, 6338, 6485, 6738, 6777, 6817, 6885, 7787, 7856, 7905, 7962, 7976, 8028, 8090, 8145, 8159, 8241, 8329, 8773, 8806, 8898, 8950, 8977, 9046, 9126, 9161, 9322, 11200, 11237, 11356, 11365, 11397, 11576, 11584, 11671, 11794, 11915, 12070, 12164, 12271, 12283, 12557, 12606, 12630, 12659, 12800, 13077, 13168, 13265, 13356, 14210, 14214, 14407, 14481, 14504, 14853, 14867, 14968, 14986, 15003, 15005, 15047, 15184, 15323, 15575, 15585, 15621, 15739, 16124, 16462, 16651, 16680, 16708 ], "end": [ 168, 184, 196, 303, 435, 514, 819, 866, 1090, 1174, 1409, 1500, 1656, 1842, 2746, 3111, 3458, 3509, 3773, 3809, 4516, 4563, 4643, 4736, 4848, 4868, 5328, 5368, 5406, 5447, 5501, 5532, 5550, 5763, 5814, 5912, 6324, 6395, 6486, 6776, 6808, 6838, 6977, 7813, 7873, 7916, 7971, 7986, 8085, 8114, 8150, 8191, 8275, 8330, 8775, 8884, 8944, 8973, 9022, 9082, 9127, 9272, 9496, 11214, 11318, 11362, 11396, 11405, 11577, 11594, 11735, 11853, 11916, 12071, 12246, 12280, 12316, 12558, 12625, 12658, 12660, 12899, 13148, 13226, 13266, 13453, 14212, 14401, 14475, 14489, 14552, 14854, 14909, 14985, 14987, 15004, 15032, 15060, 15185, 15353, 15577, 15620, 15709, 15758, 16126, 16575, 16652, 16701, 16775 ], "span_text": [ "wydarzenia rozgrywające się w Zairze", "są", "ważne?", "RYSZARD KAPUŚCIŃSKI:", "Konflikt w Zairze jest dziś jednym z największych na naszej planecie.", "jest to wyraźne zakończenie epoki zimnej wojny.", "w okresie dekolonizacji, walki o niepodległość, nie znając dobrze Afryki, zakładano, że procesy tam zachodzące mogą stać się zalążkiem wielkiego konfliktu między mocarstwami", ".", "Panowała nerwowa atmosfera", ".", "na tej fali niepokoju wyrósł Mobutu.", "wcześniej był sierżantem armii kolonialnej", ". Kiedy Patrice Lumumba (pierwszy premier) ogłosił niepodległość Konga i wystąpił z bardzo radykalnymi hasłami,", "Amerykanie zaczynają szukać swego człowieka.", "W 1965 roku w wyniku zamachu stanu Mobutu przejmuje władzę w państwie i formalnie do dziś jest dyktatorem.", "", "", "wraz z końcem zimnej wojny", "Zaczęły się pozytywne procesy, zaczęto odchodzić od jednopartyjnych systemów, wprowadzono nowe konstytucje, bardziej demokratyczne", ".", "", "Wydarzenia w Zairze to", "przykład", "kryzysu państwa narodowego.", "tradycyjna koncepcja państwa centralnie rządzonego przechodzi", "kryzys.", "Od dawna", "trawił Zair. Państwo", "istniało sztucznie, bez komunikacji", ". Na tym wielkim obszarze", "istniały struktury federalne, oparte", "na silnej grupie etnicznej", "albo terytorium.", "Trzecim powodem, dla którego to, co dzieje się", "w Zairze, jest ważne, to przejaw konfrontacji", "między światem anglojęzycznym i frankojęzycznym.", "ambicje obu państw", "zawsze się krzyżowały. Skończyło się to podziałem Afryki", ".", "Do ponownego starcia doszło w Zairze.", "Tym razem jest to konfrontacja", "Paryż - Waszyngton.", "rzecz dotyczy nie tylko różnic w interesach, ale także walki na polu kulturowym i językowym.", "Po wycofaniu się Rosjan,", "Wielkiej Brytanii", "Amerykanie", "wchodzą", "do Afryki.", "odpowiada za to Departament Stanu, ale bardzo aktywne są", "organizacje pozarządowe", ". Są", "różne odmiany ruchów religijnych", ". Sporo dobrego robi Korpus Pokoju", ".", "", "Opuszczony, zadłużony kontynent stał się przedmiotem zainteresowania ze strony", "mocarstwa, które jest gotowe zaangażować tam", "środki, ludzi i ruszyć", "wyłączony z życia międzynarodowego kontynent.", "wchodzimy w erę postpostkolonialną.", "", "nie ma już zimnej wojny. Po drugie jest pewna szansa udzielenie wsparcia finansowego, którego Afryka potrzebuje", ". Jedynymi instytucjami, które choćby w części mogą te oczekiwania zaspokoić, są Bank Światowy i Międzynarodowy Fundusz Walutowy, obie kontrolowane przez kapitał amerykański.", "Istotną rolę", "po raz pierwszy od wielu lat na kontynencie odgrywa prezydent RPA Nelson Mandela.", "Jest", "największym obecnie przywódcą w", "Afryce.", "", "USA i RPA", "mają taki sam interes: doprowadzanie do stabilizacji kontynentu", ". Wtedy dopiero będzie można korzystać z bogactw kontynentu", ".", "", "wielkie koncerny są zgodne, że Afrykę należy zagospodarować, ożywić jej gospodarkę", ". Włączyć", "do organizmu światowej ekonomii.", "", "Zair jest w środku", "wydarzeń. Jaki będzie finał?", "", "Zair był i jest laboratorium politycznym. Rozgrywały się tu wydarzenia ważne dla całego kontynentu.", "W Afryce są 52 państwa, ponad 800 mln ludzi, setki narodów i języków,", "religii. Różne są też poziomy życia, inne drogi rozwojowe.", "", "będzie mniej konfliktów, więcej stabilizacji i demokracji. Nie zabraknie trudności ekonomicznych.", "", "jaka jest pozycja Afryki Północnej?\n\nTen region swoją aktywność kieruje w dwie strony. Bardzo silnie państwa Afryki Północnej są zaangażowane w basenie Morza Śródziemnego, gdzie szukają", "miejsca w związkach ekonomicznych z Europą. Kontynuują jednocześnie", "związki", "handlowe, a zwłaszcza religijne z czarną Afryką.", "", "Europa, szczególnie b. państwa kolonialne,", "nie angażują się", "", "w", "Afryce. Wielkim przegranym", "jest Francja", ".", "popierała najgorsze dyktatury", ".", "po śmierci dyktatora Burundi w 1994", "roku zaczęła tracić wpływy w całym regionie Wielkich Jezior. Teraz, jeśli straci Zair", "utraci cały region.", "", "Swoje miejsce w Afryce dostrzegły Stany Zjednoczone i ich polityka została zaakceptowana przez afrykańskie elity.", "", "Amerykanie proponują", "demokratyczne rozwiązania, wolny rynek, swobodny przepływ kapitału." ] }, { "start": [ 131, 181, 190, 281, 365, 467, 4560, 4634, 4709, 4785, 4861, 5715, 5790, 5864, 6837, 6885, 7787, 7856, 7905, 7962, 7976, 8774, 8806, 8899, 8950, 8977, 9046, 9323, 14853, 14887, 14968, 14986, 15003, 15005, 15047, 15184 ], "end": [ 168, 184, 196, 303, 435, 514, 4563, 4643, 4736, 4848, 4868, 5716, 5814, 5912, 6838, 6977, 7813, 7873, 7916, 7971, 7986, 8775, 8875, 8944, 8973, 9022, 9082, 9496, 14854, 14908, 14985, 14987, 15004, 15032, 15060, 15185 ], "span_text": [ "wydarzenia rozgrywające się w Zairze", "są", "ważne?", "RYSZARD KAPUŚCIŃSKI:", "Konflikt w Zairze jest dziś jednym z największych na naszej planecie.", "jest to wyraźne zakończenie epoki zimnej wojny.", "to", "przykład", "kryzysu państwa narodowego.", "tradycyjna koncepcja państwa centralnie rządzonego przechodzi", "kryzys.", "", "to przejaw konfrontacji", "między światem anglojęzycznym i frankojęzycznym.", "", "rzecz dotyczy nie tylko różnic w interesach, ale także walki na polu kulturowym i językowym.", "Po wycofaniu się Rosjan,", "Wielkiej Brytanii", "Amerykanie", "wchodzą", "do Afryki.", "", "Opuszczony, zadłużony kontynent stał się przedmiotem zainteresowania", "mocarstwa, które jest gotowe zaangażować tam", "środki, ludzi i ruszyć", "wyłączony z życia międzynarodowego kontynent.", "wchodzimy w erę postpostkolonialną.", "Jedynymi instytucjami, które choćby w części mogą te oczekiwania zaspokoić, są Bank Światowy i Międzynarodowy Fundusz Walutowy, obie kontrolowane przez kapitał amerykański.", "", "b. państwa kolonialne", "nie angażują się", "", "w", "Afryce. Wielkim przegranym", "jest Francja", "." ] }, { "start": [ 365, 515, 3459, 3641, 3880, 4430, 4540, 4634, 5011, 5162, 5716, 7449, 8775, 9195, 9786, 11318, 12071 ], "end": [ 435, 585, 3509, 3810, 3921, 4486, 4563, 4737, 5129, 5164, 5913, 7581, 9082, 9324, 9874, 11319, 12272 ], "span_text": [ "Konflikt w Zairze jest dziś jednym z największych na naszej planecie.", "Okres zimnej wojny na tym kontynencie przebiegał bardzo dramatycznie.", "Proces zmian zaczął się wraz z końcem zimnej wojny", ". Zaczęły się pozytywne procesy, zaczęto odchodzić od jednopartyjnych systemów, wprowadzono nowe konstytucje, bardziej demokratyczne, rządy stały się otwarte na zmiany.", "Następują zmiany w elitach politycznych.", "W tej sytuacji dziwolągiem nie z tej epoki jest Mobutu.", "Wydarzenia w Zairze to", "przykład innego zjawiska, jakie obserwujemy w świecie, nie tylko w Zairze, kryzysu państwa narodowego.", "Ze szczególnym nasileniem ten kryzys przebiega jednak w Afryce, gdzie państwo zawsze było słabe, bo nie miało tradycji", ".", "Trzecim powodem, dla którego to, co dzieje się dziś w Zairze, jest ważne, to przejaw konfrontacji - która na tym kontynencie toczy się od 100 lat - między światem anglojęzycznym i frankojęzycznym.", "miejsce Anglii, która jest zajęta swoimi wewnętrznymi problemami i w sprawy afrykańskie się nie angażuje, zajęły Stany Zjednoczone.", "To jest coś nowego dla Afryki. Opuszczony, zadłużony kontynent stał się przedmiotem zainteresowania ze strony jedynego dziś mocarstwa, które jest gotowe zaangażować tam swoje środki, ludzi i ruszyć ten wyłączony z życia międzynarodowego kontynent. To wszystko oznacza, że wchodzimy w erę postpostkolonialną.", "jest pewna szansa udzielenie wsparcia finansowego, którego Afryka potrzebuje i bez którego nie ma możliwości wyjścia z kryzysu.", "Młoda burżuazja wiąże swoją przyszłość z Bankiem Światowym i MFW, które symbolizują USA.", "", "W tej grze bierze udział wielu aktorów, są i będą konflikty. Jednak, co istotne, to fakt, że wielkie koncerny są zgodne, że Afrykę należy zagospodarować, ożywić jej gospodarkę, tchnąć w nią nowe życie." ] }, { "start": [ 365, 2087, 2251, 2640, 3074, 3459, 3641, 3880, 4430, 4540, 5011, 5162, 5716, 6838, 7449, 8775, 9127, 9786, 10696, 10897, 11201, 12071, 12918, 13226 ], "end": [ 585, 2148, 2412, 3015, 3087, 3509, 3810, 3921, 4487, 4737, 5129, 5164, 5913, 6978, 7581, 9082, 9324, 9874, 10895, 11087, 11319, 12317, 12974, 13315 ], "span_text": [ "Konflikt w Zairze jest dziś jednym z największych na naszej planecie. Ale jeśli chodzi o samą Afrykę, jest to wyraźne zakończenie epoki zimnej wojny. Okres zimnej wojny na tym kontynencie przebiegał bardzo dramatycznie.", "Politycy zachodni szukają kogoś, na kim można by się oprzeć.", "W takiej sytuacji jak zwykle sięga się po armię. Jednym z liderów wojska jest Joseph Mobutu. Człowiek, jak już mówiłem, który z sierżanta awansował na generała.", "W 1965 roku w wyniku zamachu stanu Mobutu przejmuje władzę w państwie i formalnie do dziś jest dyktatorem. Zachód zachowuje się wobec Afryki, wobec Zairu dwuznacznie. Z jednej strony chce mieć kontrolę nad tym, co się dzieje na tym kontynencie, z drugiej nie ma żadnej koncepcji, co robić z Afryką. I mamy przez prawie 30 lat do czynienia ze stanem trudnym do zdefiniowania.", "Jest zastój.", "Proces zmian zaczął się wraz z końcem zimnej wojny", ". Zaczęły się pozytywne procesy, zaczęto odchodzić od jednopartyjnych systemów, wprowadzono nowe konstytucje, bardziej demokratyczne, rządy stały się otwarte na zmiany.", "Następują zmiany w elitach politycznych.", "W tej sytuacji dziwolągiem nie z tej epoki jest Mobutu.", "Wydarzenia w Zairze to nie tylko wyznaczenie pewnej cezury czasowej - końca zimnej wojny - to przykład innego zjawiska, jakie obserwujemy w świecie, nie tylko w Zairze, kryzysu państwa narodowego.", "Ze szczególnym nasileniem ten kryzys przebiega jednak w Afryce, gdzie państwo zawsze było słabe, bo nie miało tradycji", ".", "Trzecim powodem, dla którego to, co dzieje się dziś w Zairze, jest ważne, to przejaw konfrontacji - która na tym kontynencie toczy się od 100 lat - między światem anglojęzycznym i frankojęzycznym.", "Prasa francuska, co ciekawe, widzi jeszcze, że rzecz dotyczy nie tylko różnic w interesach, ale także walki na polu kulturowym i językowym.", "miejsce Anglii, która jest zajęta swoimi wewnętrznymi problemami i w sprawy afrykańskie się nie angażuje, zajęły Stany Zjednoczone.", "To jest coś nowego dla Afryki. Opuszczony, zadłużony kontynent stał się przedmiotem zainteresowania ze strony jedynego dziś mocarstwa, które jest gotowe zaangażować tam swoje środki, ludzi i ruszyć ten wyłączony z życia międzynarodowego kontynent. To wszystko oznacza, że wchodzimy w erę postpostkolonialną.", "Po pierwsze pozytywne jest to, że nie ma już zimnej wojny. Po drugie jest pewna szansa udzielenie wsparcia finansowego, którego Afryka potrzebuje i bez którego nie ma możliwości wyjścia z kryzysu.", "Młoda burżuazja wiąże swoją przyszłość z Bankiem Światowym i MFW, które symbolizują USA.", "Wskutek braku łączności, komunikacji wytworzyła się regionalna czy federalna struktura władzy. Państwa afrykańskie, takie jak Zair, mogą i chcą korzystać w tej mierze z rozwiązań prawnych i praktyki", "amerykańskiej. Afrykańskim warunkom geograficznym, historycznym i komunikacyjnym doskonale odpowiadają luźne federalne struktury. Szczególnie w Zairze, gdzie jest ponad 200 grup etnicznych.", "Istotną rolę - co chcę podkreślić - po raz pierwszy od wielu lat na kontynencie odgrywa prezydent RPA Nelson Mandela.", "W tej grze bierze udział wielu aktorów, są i będą konflikty. Jednak, co istotne, to fakt, że wielkie koncerny są zgodne, że Afrykę należy zagospodarować, ożywić jej gospodarkę, tchnąć w nią nowe życie. Włączyć ją do organizmu światowej ekonomii.", "Kończy się wielka epoka Mobutu, zaczyna się nowa Kabili.", "Jest to kontynent bardzo zróżnicowany. Na pewno nie będzie też jednej formuły rozwiązań." ] }, { "start": [ 365, 3483, 3642, 3775, 3880, 4430, 4540, 4634, 4709, 5745, 5790, 7449, 8806 ], "end": [ 435, 3509, 3751, 3810, 3921, 4486, 4563, 4643, 4737, 5778, 5913, 7581, 9022 ], "span_text": [ "Konflikt w Zairze jest dziś jednym z największych na naszej planecie.", "wraz z końcem zimnej wojny", "Zaczęły się pozytywne procesy, zaczęto odchodzić od jednopartyjnych systemów, wprowadzono nowe konstytucje,", "rządy stały się otwarte na zmiany.", "Następują zmiany w elitach politycznych.", "W tej sytuacji dziwolągiem nie z tej epoki jest Mobutu.", "Wydarzenia w Zairze to", "przykład", "kryzysu państwa narodowego.", "to, co dzieje się dziś w Zairze,", "to przejaw konfrontacji - która na tym kontynencie toczy się od 100 lat - między światem anglojęzycznym i frankojęzycznym.", "miejsce Anglii, która jest zajęta swoimi wewnętrznymi problemami i w sprawy afrykańskie się nie angażuje, zajęły Stany Zjednoczone.", "Opuszczony, zadłużony kontynent stał się przedmiotem zainteresowania ze strony jedynego dziś mocarstwa, które jest gotowe zaangażować tam swoje środki, ludzi i ruszyć ten wyłączony z życia międzynarodowego kontynent." ] }, { "start": [ 127, 281, 347, 646, 1092, 1363, 1427, 1472, 1544, 1798, 1856, 2640, 2793, 4540, 4634, 4650, 4709, 4786, 5011 ], "end": [ 197, 322, 585, 867, 1361, 1417, 1445, 1500, 1546, 1843, 2037, 2780, 2939, 4563, 4643, 4689, 4737, 4869, 5163 ], "span_text": [ "Czy wydarzenia rozgrywające się w Zairze rzeczywiście są takie ważne?", "RYSZARD KAPUŚCIŃSKI: Niewątpliwie tak.", "z kilku względów. Konflikt w Zairze jest dziś jednym z największych na naszej planecie. Ale jeśli chodzi o samą Afrykę, jest to wyraźne zakończenie epoki zimnej wojny. Okres zimnej wojny na tym kontynencie przebiegał bardzo dramatycznie.", "w okresie dekolonizacji, walki o niepodległość, nie znając dobrze Afryki, zakładano, że procesy tam zachodzące mogą stać się zalążkiem wielkiego konfliktu między mocarstwami, że może wybuchnąć tam trzecia wojna światowa.", "do akcji włączyła się Organizacja Narodów Zjednoczonych. Obawiano się najgorszego. Afryka kojarzyła się z czymś niebezpiecznym i niepewnym. W sumie spowodowało to, że w ten wiszący w powietrzu konflikt włączyły się Stany Zjednoczone i Związek Radziecki, a nawet Chiny.", "I właśnie na tej fali niepokoju wyrósł Mobutu. Był on", "nikomu nie znanym", "sierżantem armii kolonialnej", ".", "Amerykanie zaczynają szukać swego człowieka.", "Nie wiedzą, jak dalej potoczą się losy Konga, państwa doskonale położonego strategicznie, dysponującego wieloma bogactwami naturalnymi, trzeciego pod względem obszaru kraju Afryki.", "W 1965 roku w wyniku zamachu stanu Mobutu przejmuje władzę w państwie i formalnie do dziś jest dyktatorem. Zachód zachowuje się wobec Afryki", "dwuznacznie. Z jednej strony chce mieć kontrolę nad tym, co się dzieje na tym kontynencie, z drugiej nie ma żadnej koncepcji, co robić z Afryką.", "Wydarzenia w Zairze to", "przykład", "zjawiska, jakie obserwujemy w świecie,", "kryzysu państwa narodowego.", "tradycyjna koncepcja państwa centralnie rządzonego przechodzi bardzo silny kryzys.", "Ze szczególnym nasileniem ten kryzys przebiega jednak w Afryce, gdzie państwo zawsze było słabe, bo nie miało tradycji, bo trwało niespełna 30 - 40 lat." ] }, { "start": [ 127, 281, 347, 646, 880, 1362, 1427, 1472, 1544, 2300, 2371, 2640, 2793, 3458, 3921, 4190, 4516, 4634, 4650, 4709, 5011, 5319 ], "end": [ 197, 322, 585, 867, 1361, 1417, 1445, 1500, 2148, 2354, 2551, 2780, 2939, 3880, 4075, 4268, 4563, 4643, 4689, 4869, 5164, 5550 ], "span_text": [ "Czy wydarzenia rozgrywające się w Zairze rzeczywiście są takie ważne?", "RYSZARD KAPUŚCIŃSKI: Niewątpliwie tak.", "z kilku względów. Konflikt w Zairze jest dziś jednym z największych na naszej planecie. Ale jeśli chodzi o samą Afrykę, jest to wyraźne zakończenie epoki zimnej wojny. Okres zimnej wojny na tym kontynencie przebiegał bardzo dramatycznie.", "w okresie dekolonizacji, walki o niepodległość, nie znając dobrze Afryki, zakładano, że procesy tam zachodzące mogą stać się zalążkiem wielkiego konfliktu między mocarstwami, że może wybuchnąć tam trzecia wojna światowa.", "kiedy w 1960 roku po raz pierwszy jechałem do Konga (dziś Zairu), w ówczesnej prasie światowej pisano o wielkim niebezpieczeństwie, jakie może wiązać się z konfliktem w tym państwie. Panowała nerwowa atmosfera, do akcji włączyła się Organizacja Narodów Zjednoczonych. Obawiano się najgorszego. Afryka kojarzyła się z czymś niebezpiecznym i niepewnym. W sumie spowodowało to, że w ten wiszący w powietrzu konflikt włączyły się Stany Zjednoczone i Związek Radziecki, a nawet Chiny.", "I właśnie na tej fali niepokoju wyrósł Mobutu. Był on", "nikomu nie znanym", "sierżantem armii kolonialnej", ". Kiedy Patrice Lumumba (pierwszy premier) ogłosił niepodległość Konga i wystąpił z bardzo radykalnymi hasłami, kiedy dał się poznać jako człowiek bardzo zapalczywy, ambitny, który mówi, że pójdzie dalej - a na dodatek w Kongu pojawia się wielu Rosjan - Amerykanie zaczynają szukać swego człowieka. Mają powody. Nie wiedzą, jak dalej potoczą się losy Konga, państwa doskonale położonego strategicznie, dysponującego wieloma bogactwami naturalnymi, trzeciego pod względem obszaru kraju Afryki. Zachód boi się zdecydowanego na wszystko Lumumby. Politycy zachodni szukają kogoś, na kim można by się oprzeć.", "Jednym z liderów wojska jest Joseph Mobutu. Człowiek,", "który z sierżanta awansował na generała. W armii kongijskiej nie było oficerów, wcześniej stanowiska te obsadzali Belgowie, ale oni po ogłoszeniu niepodległości opuścili ten kraj.", "W 1965 roku w wyniku zamachu stanu Mobutu przejmuje władzę w państwie i formalnie do dziś jest dyktatorem. Zachód zachowuje się wobec Afryki", "dwuznacznie. Z jednej strony chce mieć kontrolę nad tym, co się dzieje na tym kontynencie, z drugiej nie ma żadnej koncepcji, co robić z Afryką.", "Proces zmian zaczął się wraz z końcem zimnej wojny, wraz z wycofaniem się z Afryki Rosjan, wraz ze zniknięciem z tego kontynentu wszystkich podziałów wynikłych z rywalizacji mocarstw. Zaczęły się pozytywne procesy, zaczęto odchodzić od jednopartyjnych systemów, wprowadzono nowe konstytucje, bardziej demokratyczne, rządy stały się otwarte na zmiany. Poza tym w Afryce doszła do władzy zupełnie nowa generacja polityków.", "Ludzie związani z okresem zimnej wojny ustępują pola młodszym, kształconym na uniwersytetach afrykańskich, rozumiejących lepiej swoje afrykańskie korzenie", ". W tej chwili poza Mobutu nie ma właściwie polityka u władzy z tamtej epoki.", "To tylko kwestia czasu. Wydarzenia w Zairze to", "przykład", "zjawiska, jakie obserwujemy w świecie,", "kryzysu państwa narodowego. W wielu państwach świata można dziś dostrzec, że tradycyjna koncepcja państwa centralnie rządzonego przechodzi bardzo silny kryzys.", "Ze szczególnym nasileniem ten kryzys przebiega jednak w Afryce, gdzie państwo zawsze było słabe, bo nie miało tradycji, bo trwało niespełna 30 - 40 lat.", "Od dawna także i ten kryzys trawił Zair. Państwo to istniało sztucznie, bez komunikacji, bez łączności. Na tym wielkim obszarze w rzeczywistości istniały struktury federalne, oparte albo na silnej grupie etnicznej, albo terytorium." ] }, { "start": [ 127, 281, 365, 646, 1365, 2640, 4540, 4634, 4709, 4786, 5011, 5065, 5162 ], "end": [ 197, 322, 515, 867, 1410, 2747, 4563, 4643, 4737, 4869, 5058, 5129, 5163 ], "span_text": [ "Czy wydarzenia rozgrywające się w Zairze rzeczywiście są takie ważne?", "RYSZARD KAPUŚCIŃSKI: Niewątpliwie tak.", "Konflikt w Zairze jest dziś jednym z największych na naszej planecie. Ale jeśli chodzi o samą Afrykę, jest to wyraźne zakończenie epoki zimnej wojny.", "w okresie dekolonizacji, walki o niepodległość, nie znając dobrze Afryki, zakładano, że procesy tam zachodzące mogą stać się zalążkiem wielkiego konfliktu między mocarstwami, że może wybuchnąć tam trzecia wojna światowa.", "właśnie na tej fali niepokoju wyrósł Mobutu.", "W 1965 roku w wyniku zamachu stanu Mobutu przejmuje władzę w państwie i formalnie do dziś jest dyktatorem.", "Wydarzenia w Zairze to", "przykład", "kryzysu państwa narodowego.", "tradycyjna koncepcja państwa centralnie rządzonego przechodzi bardzo silny kryzys.", "Ze szczególnym nasileniem ten kryzys przebiega", "w Afryce, gdzie państwo zawsze było słabe, bo nie miało tradycji", "." ] }, { "start": [ 365, 886, 975, 1092, 1373, 4478, 4485, 4492, 4516, 4631, 4709, 5716, 5864, 6777, 7786, 7906, 7962, 8145, 8364, 8389, 9196, 9322, 9369, 11584, 11654, 11671, 11781, 14852, 14887, 14941, 15005, 15173, 15315, 15393, 16124, 16222, 16460, 16514, 16882 ], "end": [ 515, 893, 1064, 1149, 1410, 4484, 4486, 4514, 4608, 4643, 4737, 5814, 5940, 6836, 7788, 7916, 8114, 8147, 8381, 8418, 9272, 9353, 9497, 11590, 11658, 11759, 11796, 14867, 14908, 14985, 15163, 15185, 15353, 15395, 16196, 16277, 16502, 16613, 16952 ], "span_text": [ "Konflikt w Zairze jest dziś jednym z największych na naszej planecie. Ale jeśli chodzi o samą Afrykę, jest to wyraźne zakończenie epoki zimnej wojny.", "w 1960", "pisano o wielkim niebezpieczeństwie, jakie może wiązać się z konfliktem w tym państwie.", "do akcji włączyła się Organizacja Narodów Zjednoczonych.", "na tej fali niepokoju wyrósł Mobutu.", "Mobutu", "", "nadal jest u władzy...", "To tylko kwestia czasu. Wydarzenia w Zairze to nie tylko wyznaczenie pewnej cezury czasowej", "to przykład", "kryzysu państwa narodowego.", "Trzecim powodem, dla którego to, co dzieje się dziś w Zairze, jest ważne, to przejaw konfrontacji", "między światem anglojęzycznym i frankojęzycznym. To jest stara rywalizacja.", "Tym razem jest to konfrontacja na linii Paryż - Waszyngton.", "", "Amerykanie", "wchodzą dziś do Afryki. Robią to na kilku szczeblach. Politycznie odpowiada za to Departament Stanu, ale bardzo aktywne są tzw. organizacje pozarządowe", ".", "Do tego dochodzi", "zainteresowanie ekonomiczne.", "jest pewna szansa udzielenie wsparcia finansowego, którego Afryka potrzebuje", ". Jedynymi instytucjami, które", "mogą te oczekiwania zaspokoić, są Bank Światowy i Międzynarodowy Fundusz Walutowy, obie kontrolowane przez kapitał amerykański.", "USA i", "Zair", "mają taki sam interes: doprowadzanie do stabilizacji kontynentu, usunięcie pozostałości", "zimnej wojny.", "Niewątpliwie", "b. państwa kolonialne", "mają wewnętrzne problemy i nie angażują się", "Afryce. Wielkim przegranym, moim zdaniem, jest Francja, która próbowała budować mit francusko-parysko-afrykański; wiele złego zrobiła polityka b. prezydenta", "Mitterranda.", "Francja popierała najgorsze dyktatury", ".", "Wracając do generalnej tendencji, afrykańscy politycy, młoda generacja", "rozumieją, że minął czas starych kolonialnych powiązań", ". Swoje miejsce w Afryce dostrzegły Stany", "i ich polityka została zaakceptowana przez afrykańskie elity. Nastąpiła zatem zbieżność interesów.", "W Afryce wydarzenia w Zairze oznaczają rozstanie się z starym modelem." ] }, { "start": [ 365, 880, 914, 944, 1092, 1373, 2640, 2745, 2788, 3457, 3550, 3599, 3808, 3828, 3854, 4445, 4492, 4516, 4631, 4709, 5689, 5716, 5864, 5989, 6739, 7786, 7824, 7962, 8145, 8364, 8389, 9125, 9139, 9196, 9322, 9369, 10122, 10173, 10211, 10327, 10428, 11575, 11584, 11654, 11671, 11781, 12071, 12271, 12974, 13054, 13057, 13227, 13252, 13644, 14852, 14887, 14941, 15005, 15173, 15198, 15393, 15577, 15627, 15658, 16124, 16222, 16460, 16514, 16652, 16882 ], "end": [ 515, 898, 931, 1064, 1149, 1410, 2698, 2774, 2939, 3511, 3588, 3719, 3810, 3845, 3880, 4486, 4514, 4608, 4643, 4737, 5691, 5814, 5987, 6056, 6836, 7813, 7916, 8114, 8147, 8381, 8418, 9127, 9186, 9272, 9353, 9497, 10166, 10192, 10253, 10399, 10517, 11577, 11590, 11658, 11759, 11796, 12223, 12317, 13012, 13055, 13078, 13245, 13316, 13704, 14867, 14908, 14985, 15163, 15185, 15353, 15553, 15585, 15651, 15684, 16196, 16277, 16502, 16613, 16776, 16952 ], "span_text": [ "Konflikt w Zairze jest dziś jednym z największych na naszej planecie. Ale jeśli chodzi o samą Afrykę, jest to wyraźne zakończenie epoki zimnej wojny.", "kiedy w 1960 roku", "jechałem do Konga", ", w ówczesnej prasie światowej pisano o wielkim niebezpieczeństwie, jakie może wiązać się z konfliktem w tym państwie.", "do akcji włączyła się Organizacja Narodów Zjednoczonych.", "na tej fali niepokoju wyrósł Mobutu.", "W 1965 roku w wyniku zamachu stanu Mobutu przejmuje władzę", ". Zachód zachowuje się wobec", "Zairu dwuznacznie. Z jednej strony chce mieć kontrolę nad tym, co się dzieje na tym kontynencie, z drugiej nie ma żadnej koncepcji, co robić z Afryką.", "Proces zmian zaczął się wraz z końcem zimnej wojny,", "wraz ze zniknięciem z tego kontynentu", "podziałów wynikłych z rywalizacji mocarstw. Zaczęły się pozytywne procesy, zaczęto odchodzić od jednopartyjnych systemów", ".", "doszła do władzy", "nowa generacja polityków.", "dziwolągiem nie z tej epoki jest Mobutu.", "nadal jest u władzy...", "To tylko kwestia czasu. Wydarzenia w Zairze to nie tylko wyznaczenie pewnej cezury czasowej", "to przykład", "kryzysu państwa narodowego.", "", "Trzecim powodem, dla którego to, co dzieje się dziś w Zairze, jest ważne, to przejaw konfrontacji", "między światem anglojęzycznym i frankojęzycznym. To jest stara rywalizacja. Ponad sto lat temu doszło do zbrojnego starcia", "francusko-angielskiego w Faszodzie. Francja musiała wtedy ustąpić.", "Do ponownego starcia doszło w Zairze. Tym razem jest to konfrontacja na linii Paryż - Waszyngton.", "Po wycofaniu się Rosjan,", "braku zainteresowania ze strony Wielkiej Brytanii w Afryce wytworzyła się pustka. Amerykanie", "wchodzą dziś do Afryki. Robią to na kilku szczeblach. Politycznie odpowiada za to Departament Stanu, ale bardzo aktywne są tzw. organizacje pozarządowe", ".", "Do tego dochodzi", "zainteresowanie ekonomiczne.", "", "pozytywne jest to, że nie ma już zimnej wojny.", "jest pewna szansa udzielenie wsparcia finansowego, którego Afryka potrzebuje", ". Jedynymi instytucjami, które", "mogą te oczekiwania zaspokoić, są Bank Światowy i Międzynarodowy Fundusz Walutowy, obie kontrolowane przez kapitał amerykański.", "Dwadzieścia lat temu każdy urzędnik, student", "mówił po francusku", ". Teraz równie biegle mówią po angielsku.", "dwadzieścia lat temu panami byli Francuzi, dziś panem jest Bank Światowy", ". To jest przykład wielkiej zmiany, jaka dokonuje się wśród średniej klasy afrykańskiej.", "", "USA i", "Zair", "mają taki sam interes: doprowadzanie do stabilizacji kontynentu, usunięcie pozostałości", "zimnej wojny.", "W tej grze bierze udział wielu aktorów, są i będą konflikty. Jednak, co istotne, to fakt, że wielkie koncerny są zgodne, że Afrykę należy zagospodarować", ". Włączyć ją do organizmu światowej ekonomii.", "Jaka jest przyszłość tego kontynentu", "?", "Trudno odpowiedzieć.", "Jest to kontynent", "zróżnicowany. Na pewno nie będzie też jednej formuły rozwiązań.", "Afryka stanie na nogi, kiedy dostanie pieniądze z zewnątrz.", "Niewątpliwie", "b. państwa kolonialne", "mają wewnętrzne problemy i nie angażują się", "Afryce. Wielkim przegranym, moim zdaniem, jest Francja, która próbowała budować mit francusko-parysko-afrykański; wiele złego zrobiła polityka b. prezydenta", "Mitterranda.", "Był to człowiek, który za wszelką cenę chciał stworzyć idylliczny obraz współpracy Paryża z b. koloniami francuskimi. Francja popierała najgorsze dyktatury", ". A jedyną polityką było wysłanie spadochroniarzy w celu ratowania zagrożonego dyktatora. Taka polityka musiała się skończyć tak, jak się kończy dziś w Zairze.", "Francja", "zaczęła tracić wpływy w", "regionie Wielkich Jezior.", "Wracając do generalnej tendencji, afrykańscy politycy, młoda generacja", "rozumieją, że minął czas starych kolonialnych powiązań", ". Swoje miejsce w Afryce dostrzegły Stany", "i ich polityka została zaakceptowana przez afrykańskie elity. Nastąpiła zatem zbieżność interesów.", "Jest to pozytywne zjawisko. Amerykanie proponują bowiem demokratyczne rozwiązania, wolny rynek, swobodny przepływ kapitału.", "W Afryce wydarzenia w Zairze oznaczają rozstanie się z starym modelem." ] }, { "start": [ 365, 4540, 4631, 4709, 5716, 5864, 7906, 7962, 9196, 9207, 9322, 9369, 14854, 14887, 14941, 15005, 15393, 16462, 16514, 16882 ], "end": [ 515, 4551, 4643, 4737, 5814, 5913, 7916, 7987, 9201, 9272, 9353, 9497, 14867, 14908, 14985, 15118, 15395, 16502, 16576, 16952 ], "span_text": [ "Konflikt w Zairze jest dziś jednym z największych na naszej planecie. Ale jeśli chodzi o samą Afrykę, jest to wyraźne zakończenie epoki zimnej wojny.", "Wydarzenia", "to przykład", "kryzysu państwa narodowego.", "Trzecim powodem, dla którego to, co dzieje się dziś w Zairze, jest ważne, to przejaw konfrontacji", "między światem anglojęzycznym i frankojęzycznym.", "Amerykanie", "wchodzą dziś do Afryki.", "jest", "szansa udzielenie wsparcia finansowego, którego Afryka potrzebuje", ". Jedynymi instytucjami, które", "mogą te oczekiwania zaspokoić, są Bank Światowy i Międzynarodowy Fundusz Walutowy, obie kontrolowane przez kapitał amerykański.", "Niewątpliwie", "b. państwa kolonialne", "mają wewnętrzne problemy i nie angażują się", "Afryce. Wielkim przegranym, moim zdaniem, jest Francja, która próbowała budować mit francusko-parysko-afrykański", ".", "Swoje miejsce w Afryce dostrzegły Stany", "i ich polityka została zaakceptowana przez afrykańskie elity.", "W Afryce wydarzenia w Zairze oznaczają rozstanie się z starym modelem." ] } ] }
199704210042
1997-04-21
Pieniądze z dwóch kas
Publicystyka, Opinie
Filip Frydrykiewicz
PARLAMENT Częściowym uposażeniem poseł lub senator może dorobić do pensji Pieniądze z dwóch kas RYS. DARIUSZ PIETRZAK FILIP FRYDRYKIEWICZ Poseł Krzysztof Dołowy wykłada na SGGW, poseł Waldemar Pawlak uprawia rolę, a poseł Jacek Pawlicki pracuje jako kapitan służby więziennej. Ponieważ ich dochody z tych źródeł są niewysokie, uzupełniają je uposażeniem poselskim. Razem 67 posłów i 32 senatorów łączy zarobki z pracy poza parlamentem z pensją wypłacaną przez Kancelarię Sejmu. Trybunał Konstytucyjny orzekł niedawno: poseł, który nie zdecydował się na porzucenie zawodowego zajęcia na rzecz pracy w Sejmie, nie może narzekać, że Kancelaria Sejmu nie wypłaca mu pełnego uposażenia. Przyjęcie zasady, że każdemu parlamentarzyście, niezależnie od tego, czy pracuje na państwowej posadzie, prowadzi działalność gospodarczą, czy też zrezygnował z innych zajęć i poświęca się tylko pracy w parlamencie, należy się pełne uposażenie posła zawodowego, chcieli przeforsować członkowie PSL. Wystąpili więc przeciwko ustawie o wykonywaniu mandatu posła i senatora do Trybunału Konstytucyjnego. Argumentowali, że dzielenie posłów na tych, którym należy się pensja, i tych, którzy pensji nie dostaną, bo nie zrezygnowali z pracy poza parlamentem, jest różnicowaniem obywateli wobec prawa. - Przecież każdy poseł ma takie same obowiązki, powinien więc mieć takie same przywileje - mówili. Furtka dla uzasadnionych przypadków Ustawa o wykonywaniu mandatu posła i senatora z czerwca ubiegłego roku wprowadziła nową zasadę wynagradzania parlamentarzystów. Każdy z nich dostaje dietę (obecnie 1200 zł), ale uposażenie (2800 zł) tylko ten, który zostanie posłem zawodowym. Kategoryczność tego zapisu złagodzono jednak ustępem 4 artykułu 24 ustawy: "W uzasadnionych przypadkach Prezydium Sejmu może podjąć decyzję o przyznaniu, na wniosek posła, uposażenia w całości lub w części". Jednym słowem, każdy parlamentarzysta, który nie chce zrezygnować z dotychczasowego zajęcia, może poprosić o wyrównanie zarobków do wysokości pełnego uposażenia. Jeśli więc poseł stwierdzi, że zarabia sto złotych, to dostanie 2700 zł, jeśli z innego źródła ma 2700, to Sejm dołoży mu brakujące sto złotych. Prezydium Senatu stosuje nawet zasadę, że przyznaje pracującym senatorom całe 2800 zł. Po wejściu w życie ustawy do prezydium popłynęły podania o dofinansowanie. Występowali naukowcy, nauczyciele akademiccy, rolnicy, emeryci, a nawet prowadzący drobną działalność gospodarczą. Przedstawiali zaświadczenia z różnych instytucji lub własne oświadczenia, według których zarabiają za mało. Prezydium Sejmu uznało racje 65 posłów, Prezydium Senatu 32 senatorów. Przyznało im dodatkowe pieniądze. Nie wiadomo tylko, ile któremu, tak Kancelaria Sejmu, jak i Kancelaria Senatu odmawiają bowiem takiej informacji. Można więc dowiedzieć się, ile zarabia poseł z pełnym uposażeniem, ale nie można sprawdzić, ile zarabia ten, który bierze tylko część pieniędzy. Udało nam się nieoficjalnie dowiedzieć tylko tyle, że w marcu 19 posłów dostawało ponad 2600 zł, 20 posłów od 2200 do 2600 zł, 14 posłów od 1700 do 2200 zł, 7 posłów od 1000 do 1700 zł, a 6 poniżej 1000 zł. W gronie tych pół i trzy czwarte sejmowych "etatowców" dwie grupy są najliczniejsze - rolnicy (30 osób) i pracownicy "budżetówki" (lekarze, nauczyciele, nauczyciele akademiccy, pracownicy naukowi - 22 osoby). Są posłowie, którzy zachowali sobie wykłady na uczelniach bądź inne zajęcia naukowe, jak Ryszard Bugaj (Instytut Ekonomii PAN, UP), Waldemar Michna (Instytut Ekonomiki Rolnictwa SGGW, PSL), Ludwik Turko (Instytut Fizyki Teoretycznej Uniwersytetu Wrocławskiego, UW), są zatrudnieni na etatach w instytucjach państwowych jak Jacek Pawlicki (Centralny Zarząd Służby Więziennej, PSL), albo prowadzą gospodarstwa rolne jak Waldemar Pawlak, Alfred Domagalski czy Jarosław Kalinowski. Prezydia Sejmu i Senatu nie weryfikują danych zawartych we wnioskach. Jeśli poseł napisze, że na uczelni zarabia 300 złotych, albo że jego gospodarstwo nie przynosi dochodu - wierzy mu na słowo. Hektary bez dochodu Poseł Ignacy Półćwiartek (PSL) miał wraz z żoną 17,5 hektara ziemi w Rzeszowskiem. W lipcu ubiegłego roku dokupił od Agencji Rynku Rolnego jeszcze 61 hektarów. Później wystąpił do Prezydium Sejmu z prośbą o uposażenie, ponieważ ziemia ta nie przynosi mu żadnego zysku. Dlaczego? Po pierwsze na zakup ziemi, maszyn rolniczych i inwentarza musiał pożyczyć w banku 120 tys. zł, po drugie "przychodowość" wyliczona w gminie na 50 752 zł "jest przychodowością teoretyczną", po trzecie "w celu utrzymania minimalnej sprawności [siebie jako posła - red.] zmuszony jestem zatrudniać siły najemne". W piśmie do prezydium poseł skarży się też, że grad zniszczył mu 65 procent plonów, których nie ubezpieczył, a do tego ma czworo dzieci na utrzymaniu. W zakończeniu konkluduje, iż nie osiągnął żadnych dochodów, bo "nakłady na produkcję rolną znacznie przekraczają osiągnięte przychody". Henryk Siedlecki (nie zrzeszony, wcześniej PSL) mówi, że jest posłem zawodowym, bo wypełnia wszystkie obowiązki poselskie - pracuje w dwóch komisjach (rolnictwa i budowlanej), jest na posiedzeniach Izby. 30-hektarowe gospodarstwo powiększył w tej kadencji Sejmu do 60 hektarów. Prowadził jeszcze spółkę cywilną zajmującą się skupem zwierząt, ale przepisał ją na żonę. - To szczątkowa działalność, chcieliśmy ją zlikwidować, ale trzeba by miesiąc za tym chodzić - mówi. Siedlecki produkuje buraki, pszenicę, rośliny strączkowe, hoduje trochę zwierząt. - Dwa lata temu przez nieobecność straciłem 20 tys. zł. Na kilku hektarach szlag trafił połowę fasolki, bo była źle zbierana - podaje przykład strat, na jakie naraża się dzieląc czas między Sejmem i domem. Dlatego wystąpił o uposażenie i dostaje teraz 1600 zł netto miesięcznie. Te pieniądze wyrównują mu dodatkowe koszty, jakie ponosi w związku z obecnością w Sejmie. - Na przykład kupuję droższe, ale skuteczniejsze środki ochrony roślin - mówi. - Bez pieniędzy z Sejmu musiałbym, albo obniżyć poziom życia, albo rodzina musiałaby pracować za mnie - wyjaśnia. 19,6-hektarowe gospodarstwo w Białej koło Wielunia ma Wojciech Zarzycki (PSL). W Sejmie zasiada trzecią kadencję. Na zajmowanie się ziemią nie ma czasu, wystąpił więc o uposażenie w wysokości 2600 zł. Z gospodarstwa wyciągał w 1996 roku - według zaświadczenia gminy - 1011 zł miesięcznie. Od lipca dostaje 1790 zł z Kancelarii Sejmu, ale prosi o 2600. Po pierwsze - argumentuje - gospodarstwo prowadzi wspólnie z żoną, a nie wiedział wcześniej, że dochód można dzielić na dwie osoby. Po drugie wyliczenie gminy nie odpowiadało stanowi faktycznemu. Według posła dochód miesięczny z gospodarstwa na jedną osobę wyniósł 208 zł. Poseł Andrzej Wiśniewski (PSL), rolnik z Radomskiego i urlopowany wójt gminy Promna, prowadzi gospodarstwo o powierzchni 9,11 hektara. W sierpniu ubiegłego roku wystąpił do prezydium o uposażenie. Przedstawił zaświadczenie z Urzędu Gminy, że jego roczny przychód wynosi 4750 zł, czyli 396 zł miesięcznie. Na tej podstawie prezydium przyznało mu 2410 zł uposażenia. Ale w tym roku poseł sam przeanalizował koszty, jakie poniósł uprawiając rolę i stwierdził, że jego miesięczny dochód wyniósł tylko 100 zł (poprzednio gmina podawała przychód, a nie dochód, w dodatku poseł nie podzielił go na siebie i żonę). Wystąpił więc do prezydium o 2700 zł, z wyrównaniem od lipca 1996 roku. Obowiązki wójta ośmiotysięcznej gminy Olszewo Borki w Ostrołęckiem z posłowaniem godzi Wiesław Opęchowski (PSL). Oprócz tego ma gospodarstwo, którym, jak mówi, zajmuje się żona. Jest tego 8 hektarów (w wydawnictwie "Sejm RP II kadencja" poseł podawał 12 ha), z tego 7 hektarów użytków, ziemia nie najlepszej klasy - V i VI. Przynosi dochód miesięczny na osobę 50 zł. Wójtowanie nie daje mu dochodu, bo zrzekł się pensji urzędnika samorządowego i przeszedł na uposażenie parlamentarne. Prezydium przyznało mu 2750 zł. Ponieważ poseł nie obciąża już kasy gminy, zatrudniła ona na pół etatu zastępcę wójta. Płaci mu 1500 zł. Krzysztof Dołowy (UW) pracuje na pół etatu w warszawskiej SGGW. W lipcu 1996 roku zarabiał tam 525 zł. Dostał więc jeszcze 2280 zł od Sejmu. Jednak uznał, że należy mu się uposażenie w całości, gdyż wykonywana przez niego praca profesora jest pracą podlegającą prawu autorskiemu, tak jak pisanie felietonów w gazecie, książek czy występowanie w telewizji. Dowodzi, że dochody z uczelni nie powinny być traktowane jak zwykłe wynagrodzenie. W piśmie do prezydium proponuje, aby tą zasadą objąć wszystkich profesorów. Wciąż za mało zawodowców Ustawa o mandacie miała zachęcać, a trochę i zmuszać posłów do rezygnowania z zajęć pozaparlamentarnych. Poseł miał się skupić na pracy w Sejmie. Wtedy sytuacja jest jasna - Sejm płaci posłowi, a ten zobowiązany jest wywiązywać się z obowiązków, nie może wykręcać się innymi zajęciami. W praktyce obecnego parlamentu ustawa nie zmieniła wiele - po jej uchwaleniu nie nastąpiło masowe przechodzenie na pensję parlamentarną. Ale też i pensje się nie zmieniły, większe mają dostać dopiero posłowie i senatorowie następnej kadencji. - Decydując się na to, że ustawa wejdzie w życie w obecnej kadencji chcieliśmy pokazać intencję przekształceń. W merytorycznych rozwiązaniach myśleliśmy jednak o przyszłych parlamentach. Teraz już kandydaci na posłów będą wiedzieć, na co się decydują. Jeśli ktoś ma zawód, którego nie da się pogodzić z pracą w Sejmie, to niech się zastanowi, co bardziej chce robić - mówi przewodniczący Komisji Regulaminowej i Spraw Poselskich Ryszard Grodzicki. W sumie w Sejmie na pełne i częściowe uposażenie przeszło 358 posłów, a w Senacie 81 senatorów. Oznacza to, że jedna piąta członków obu Izb nie zdecydowała się na zawodowstwo (ponad 30 posłów zostało wysokimi urzędnikami państwowymi - ministrami, sekretarzami i podsekretarzami stanu itp.). Oczywiście sam fakt pobierania wynagrodzenia nie jest jeszcze miarą profesjonalnego przygotowania i zaangażowania danego posła czy senatora. Można znaleźć zawodowca wśród posłów, którzy nie zrezygnowali z pierwszej pracy i odwrotnie - wskazać amatora wśród zawodowców. Ale przytoczone liczby pokazują skalę zjawiska. Przewodniczący Grodzicki, który jest zwolennikiem parlamentarzystów profesjonalnych, przyznaje, że liczba posłów, których trudno uznać za zawodowych, jest duża. Wskazuje jednak, że trudno zmusić wszystkich do poświęcenia się wyłącznie pracy w parlamencie. - Trudno zabronić artyście pisania wierszy czy komponowania muzyki, ale nie wyobrażam sobie, by lekarz łączył rozsądnie pracę zawodową z pracą w Sejmie, podobnie kierownik jakiegoś zakładu lub wójt. Z drugiej strony dla lekarza rezygnacja na cztery lata z praktyki oznaczałaby śmierć zawodową. W lepszej sytuacji są prawnicy, dla niektórych praktyka w parlamencie jest nawet czasem korzystna. Ale prawdziwy kłopot jest z rolnikami. Co mają zrobić z gospodarstwem, gdy zostaną wybrani? Wiadomo, że nie sprzedadzą go ani nie wydzierżawią komuś obcemu. Nie ma też jeszcze funduszy powierniczych, którym można by powierzyć gospodarstwo na czas pełnienia mandatu - mówi Grodzicki. Czy furtka w przepisach pozwalająca dofinansować posła "w uzasadnionych przypadkach" nie prowadzi jednak do wypaczeń? Co robić, gdy poseł-rolnik w trakcie kadencji zaciąga kredyt, dokupuje ziemię, zatrudnia pracowników, po czym występuje do Sejmu o uposażenie? - Jeśli poseł deklaruje, że nie ma dochodu lub jego dochód jest mały, nie mamy powodu mu nie wierzyć - mówi wicemarszałek Sejmu Olga Krzyżanowska. - Zakładamy, że jest poważnym człowiekiem i mówi prawdę. Marszałek Krzyżanowska przyznaje, że system przyznawania uposażeń ustalony przez ustawę o wykonywaniu mandatu posła i senatora nie jest doskonały. Prezydium Sejmu nie ma możliwości zweryfikowania, czy poseł mówi prawdę o swoich zarobkach. Nie sprawdza też po jakimś czasie, czy jego sytuacja zmieniła się na lepsze. Zobowiązuje tylko posła, by sam to zgłosił. - Wszystko zależy od przyzwoitości posła - mówi Olga Krzyżanowska.
{ "ratio": [ 10, 10, 20, 20, 5, 5, 10, 10, 20, 20, 5, 5, 10, 10, 20, 20, 5, 5, 10, 10, 20, 20, 5, 5, 10, 10, 20, 20, 5, 5 ], "type": [ "abstract", "extract", "abstract", "extract", "abstract", "extract", "abstract", "extract", "abstract", "extract", "abstract", "extract", "abstract", "extract", "abstract", "extract", "abstract", "extract", "abstract", "extract", "abstract", "extract", "abstract", "extract", "abstract", "extract", "abstract", "extract", "abstract", "extract" ], "author": [ "I", "J", "I", "J", "I", "J", "H", "K", "H", "K", "H", "K", "F", "I", "F", "I", "F", "I", "B", "A", "B", "A", "B", "A", "J", "E", "J", "E", "J", "E" ], "body": [ "Wielu posłów i senatorów zarabia nie tylko w Sejmie czy Senacie, ale także w innych miejscach. W Polsce obowiązuje od roku ustawa o wykonywaniu mandatu posła i senatora, która stanowi, że takiej sytuacji dostają oni z Sejmu dietę, lecz nie dostają uposażenia przysługującego posłom i senatorom zawodowym, chyba że wystąpią o nie z prośbą, a Sejm się zgodzi. Prośby motywowane są tym, że posłowie zarabiają poza Sejmem zbyt mało, a Sejm może wyrównać ich zarobki do wysokości pełnego uposażenia. PSL jest przeciwne tej ustawie, dlatego wniosło skargę do Trybunału Konstytucyjnego, argumentując, że różnicowanie posłów pracujących i niepracujących poza Sejmem jest różnicowaniem obywateli wobec prawa. Trybunał Konstytucyjny orzekł jednak, że posłowie, którzy nie porzucili zawodowego zajęcia na rzecz pracy w Sejmie, nie muszą otrzymywać pełnego uposażenia. Ustawa miała zachęcać lub wręcz zmuszać posłów do zrezygnowania z działalności pozasejmowej, aby mogli skupić się na pracy w Sejmie. Okazało się jednak, że posłowie nie zdecydowali się na masowe rezygnowanie z innych zajęć. Jest jednak wątpliwe, czy stanie się zawodowym posłem jest gwarancją wysokiej jakości pracy.", "Razem 67 posłów i 32 senatorów łączy zarobki z pracy poza parlamentem z pensją wypłacaną przez Kancelarię Sejmu.\nUstawa o wykonywaniu mandatu posła i senatora z czerwca ubiegłego roku wprowadziła nową zasadę wynagradzania parlamentarzystów. Każdy z nich dostaje dietę (obecnie 1200 zł), ale uposażenie (2800 zł) tylko ten, który zostanie posłem zawodowym. jednak każdy parlamentarzysta, który nie chce zrezygnować z dotychczasowego zajęcia, może poprosić o wyrównanie zarobków do wysokości pełnego uposażenia. W gronie tych pół i trzy czwarte sejmowych \"etatowców\" dwie grupy są najliczniejsze - rolnicy i pracownicy \"budżetówki\". Ustawa o mandacie miała zachęcać do rezygnowania z zajęć pozaparlamentarnych. po jej uchwaleniu W Sejmie na pełne i częściowe uposażenie przeszło 358 posłów, a w Senacie 81 senatorów. liczba posłów, których trudno uznać za zawodowych, jest duża. jednak trudno zmusić wszystkich do poświęcenia się wyłącznie pracy w parlamencie. Prezydium Sejmu nie ma możliwości zweryfikowania, czy poseł mówi prawdę o swoich zarobkach. Nie sprawdza też po jakimś czasie, czy jego sytuacja zmieniła się na lepsze. Zobowiązuje tylko posła, by sam to zgłosił.", "Wielu posłów i senatorów zarabia nie tylko w Sejmie czy Senacie, ale także w innych miejscach. W Polsce obowiązuje od roku ustawa o wykonywaniu mandatu posła i senatora, która stanowi, że takiej sytuacji dostają oni z Sejmu dietę, lecz nie dostają uposażenia przysługującego posłom i senatorom zawodowym, chyba że wystąpią o nie z prośbą, a Sejm się zgodzi. Prośby motywowane są tym, że posłowie zarabiają poza Sejmem zbyt mało, a Sejm może wyrównać ich zarobki do wysokości pełnego uposażenia. Wielu posłów korzysta z tej możliwości. Najczęściej pracują oni w rolnictwie i \"budżetówce\" lub prowadzą wykłady i inne zajęcia naukowe. Sejm nie weryfikuje deklarowanego dochodu, wystarczy pisemna informacja posła. Uwzględniono racje 65 posłów i 32 senatorów. PSL jest przeciwne tej ustawie, dlatego wniosło skargę do Trybunału Konstytucyjnego, argumentując, że różnicowanie posłów pracujących i niepracujących poza Sejmem jest różnicowaniem obywateli wobec prawa. Trybunał Konstytucyjny orzekł jednak, że posłowie, którzy nie porzucili zawodowego zajęcia na rzecz pracy w Sejmie, nie muszą otrzymywać pełnego uposażenia. Ustawa miała zachęcać lub wręcz zmuszać posłów do zrezygnowania z działalności pozasejmowej, aby mogli skupić się na pracy w Sejmie. Okazało się jednak, że posłowie nie zdecydowali się na masowe rezygnowanie z innych zajęć. Kolejną zmianą ma być podwyższenie pensji, które obowiązywać będzie od przyszłej kadencji. Intencją rozpoczętych ustawą zmian jest skłonienie posłów, którzy nie chcą zrezygnować z innego zawodu, do zastanowienia się, czy są w stanie pogodzić go z byciem parlamentarzystą, a jeśli uznają, że nie, do rezygnacji z jednej z opcji. Posłom łatwiej pogodzić pracę w Sejmie z jednymi zawodami, a trudniej z innymi. Stosunkowo łatwo jest być jednocześnie posłem i pisarzem lub prawnikiem, ale trudno byłoby posłowi wykonywać zawód lekarza lub być wójtem. Znane są przypadki posłów prowadzących gospodarstwo rolne, którym pieniądze z uposażenia są niezbędne, bo działalność rolnicza często nie jest dochowowa, a poza tym plony łatwo ulegają zniszczeniu. Kontrowersje wzbudza to, czy poseł prowadzący gospodarstwo rolne, który podczas swojej kadencji rozwija działalność, bierze kredyty i zatrudnia ludzi, może występować potem z prośbą o uposażenie. Z drugiej strony wątpliwe jest, czy stanie się zawodowym posłem jest gwarancją wysokiej jakości pracy.", "Razem 67 posłów i 32 senatorów łączy zarobki z pracy poza parlamentem z pensją wypłacaną przez Kancelarię Sejmu.\n\nUstawa o wykonywaniu mandatu posła i senatora z czerwca ubiegłego roku wprowadziła nową zasadę wynagradzania parlamentarzystów. Każdy z nich dostaje dietę (obecnie 1200 zł), ale uposażenie (2800 zł) tylko ten, który zostanie posłem zawodowym. jednak każdy parlamentarzysta, który nie chce zrezygnować z dotychczasowego zajęcia, może poprosić o wyrównanie zarobków do wysokości pełnego uposażenia. w marcu 19 posłów dostawało ponad 2600 zł, 20 posłów od 2200 do 2600 zł, 14 posłów od 1700 do 2200 zł, 7 posłów od 1000 do 1700 zł, a 6 poniżej 1000 zł.\nW gronie tych pół i trzy czwarte sejmowych \"etatowców\" dwie grupy są najliczniejsze - rolnicy (30 osób) i pracownicy \"budżetówki\" (lekarze, nauczyciele, nauczyciele akademiccy, pracownicy naukowi - 22 osoby). Są posłowie, którzy zachowali sobie wykłady na uczelniach bądź inne zajęcia naukowe, są zatrudnieni na etatach w instytucjach państwowych albo prowadzą gospodarstwa rolne.\n\nUstawa o mandacie miała zachęcać i zmuszać posłów do rezygnowania z zajęć pozaparlamentarnych. Poseł miał się skupić na pracy w Sejmie. W praktyce obecnego parlamentu ustawa nie zmieniła wiele - po jej uchwaleniu nie nastąpiło masowe przechodzenie na pensję parlamentarną. Ale i pensje się nie zmieniły, większe mają dostać dopiero posłowie i senatorowie następnej kadencji.\nW Sejmie na pełne i częściowe uposażenie przeszło 358 posłów, a w Senacie 81 senatorów. Oznacza to, że jedna piąta członków obu Izb nie zdecydowała się na zawodowstwo (ponad 30 posłów zostało wysokimi urzędnikami państwowymi - ministrami, sekretarzami i podsekretarzami stanu itp.). liczba posłów, których trudno uznać za zawodowych, jest duża. jednak trudno zmusić wszystkich do poświęcenia się wyłącznie pracy w parlamencie. dla lekarza rezygnacja na cztery lata z praktyki oznaczałaby śmierć zawodową. prawdziwy kłopot jest z rolnikami. Nie ma funduszy powierniczych, którym można by powierzyć gospodarstwo na czas pełnienia mandatu.\nCzy furtka w przepisach pozwalająca dofinansować posła \"w uzasadnionych przypadkach\" nie prowadzi jednak do wypaczeń? Prezydium Sejmu nie ma możliwości zweryfikowania, czy poseł mówi prawdę o swoich zarobkach. Nie sprawdza też po jakimś czasie, czy jego sytuacja zmieniła się na lepsze. Zobowiązuje tylko posła, by sam to zgłosił.", "W Polsce obowiązuje od roku ustawa o wykonywaniu mandatu posła i senatora, która stanowi, że jeśli posłowie i senatorowie pracują zawodowo poza parlamentem, to dostają dietę, lecz nie dostają uposażenia przysługującego posłom i senatorom zawodowym, chyba że wystąpią o nie z prośbą, a Sejm się zgodzi. PSL wniosło skargę do Trybunału Konstytucyjnego, argumentując, że różnicowanie posłów pracujących i niepracujących poza Sejmem jest różnicowaniem obywateli wobec prawa. Trybunał Konstytucyjny orzekł jednak, że posłowie, którzy nie porzucili zawodowego zajęcia na rzecz pracy w Sejmie, nie muszą otrzymywać pełnego uposażenia.", "Ustawa o wykonywaniu mandatu posła i senatora z czerwca ubiegłego roku wprowadziła nową zasadę wynagradzania parlamentarzystów. Każdy z nich dostaje dietę (obecnie 1200 zł), ale uposażenie (2800 zł) tylko ten, który zostanie posłem zawodowym. jednak każdy parlamentarzysta, który nie chce zrezygnować z dotychczasowego zajęcia, może poprosić o wyrównanie zarobków do wysokości pełnego uposażenia. Ustawa miała zachęcać do rezygnowania z zajęć pozaparlamentarnych, jednak trudno zmusić wszystkich do poświęcenia się wyłącznie pracy w parlamencie. Prezydium Sejmu nie ma możliwości zweryfikowania, czy poseł mówi prawdę o swoich zarobkach.", "Wielu posłów i senatorów łączy pracę w Sejmie z pracą poza parlamentem. Trybunał Konstytucyjny orzekł, że takim parlamentarzystom nie będzie wypłacane pełne uposażenie. W ustawie o wykonywaniu mandatu posła i senatora jest jednak zapis, który w uzasadnionych przypadkach zezwala na przyznanie pracującemu poza Sejmem parlamentarzyście uposażenia w wysokości zależnej od wykazanych zarobków. Obecnie przyznano uposażenia 65 posłom i 32 senatorom. W tej grupie dominują rolnicy i pracownicy budżetówki. Prowadzący gospodarstwo poseł Ignacy Półćwiartek wystąpił o uposażenie, ponieważ koszty produkcji i utrzymania gospodarstwa znacznie przekraczają jego przychody. Poseł Henryk Siedlecki zapewnia, że jego działalność rolna jest szczątkowa i z powodu jego nieobecności gospodarstwo ma spore straty. Krzysztof Dołowy, wykładowca na SGGW, wystąpił o pełne uposażenie, gdyż jego zdaniem wynagrodzenie profesora powinno być traktowane inaczej niż zwykła pensja. Ustawa, która miała zachęcić parlamentarzystów do rezygnacji z dotychczasowych zajęć, niewiele zmieniła. Zwolennicy profesjonalnych parlamentarzystów przyznają, że nie każdego da się namówić do porzucenia zawodu. System przyznawania uposażeń może prowadzić do wypaczeń, szczególnie w przypadku rolników, których zapewnieniom o niskich dochodach wierzy się na słowo.", "67 posłów i 32 senatorów łączy zarobki z pracy poza parlamentem z pensją wypłacaną przez Kancelarię Sejmu.Trybunał Konstytucyjny orzekł niedawno: poseł, który nie zdecydował się na porzucenie zawodowego zajęcia na rzecz pracy w Sejmie, nie może narzekać, że Kancelaria Sejmu nie wypłaca mu pełnego uposażenia. Przyjęcie zasady, że każdemu parlamentarzyście, niezależnie od tego, czy pracuje na państwowej posadzie, prowadzi działalność gospodarczą, czy też zrezygnował z innych zajęć i poświęca się tylko pracy w parlamencie, należy się pełne uposażenie posła zawodowego, chcieli przeforsować członkowie PSL.Ustawa o wykonywaniu mandatu posła i senatora z czerwca ubiegłego roku wprowadziła nową zasadę wynagradzania parlamentarzystów. Każdy z nich dostaje dietę (obecnie 1200 zł), ale uposażenie (2800 zł) tylko ten, który zostanie posłem zawodowym.Kategoryczność tego zapisu złagodzono jednak ustępem 4 artykułu 24 ustawy: \"W uzasadnionych przypadkach Prezydium Sejmu może podjąć decyzję o przyznaniu, na wniosek posła, uposażenia w całości lub w części\".Po wejściu w życie ustawy do prezydium popłynęły podania o dofinansowanie. Występowali naukowcy, nauczyciele akademiccy, rolnicy, emeryci, a nawet prowadzący drobną działalność gospodarczą.Prezydium Sejmu uznało racje 65 posłów, Prezydium Senatu 32 senatorów.", "Wielu posłów i senatorów łączy pracę w Sejmie z pracą poza parlamentem. Członkowie PSL-u proponowali zasadę, że każdemu parlamentarzyście - niezależnie od tego, czy zrezygnował z pracy poza parlamentem, czy też nie - należy się pełne uposażenie. Trybunał Konstytucyjny orzekł, że posłom, którzy nie zdecydowali się porzucić zawodu na rzecz pracy w Sejmie, będzie wypłacana jedynie dieta poselska. W ustawie o wykonywaniu mandatu posła i senatora jest zapis, że w uzasadnionych przypadkach na wniosek posła Prezydium Sejmu i Senatu może przyznać mu uposażenie w całości lub w części - zależnie od wykazanych przez niego zarobków. Złożono wiele takich wniosków i ostatecznie przyznano uposażenia 65 posłom i 32 senatorom. Kancelarie obu izb nie podają, ile kto dostał. Wiadomo, że w grupie pracujących parlamentarzystów dominują rolnicy i pracownicy budżetówki (lekarze, nauczyciele akademiccy, pracownicy innych instytucji państwowych). \nZarobków podanych we wnioskach nikt nie sprawdza. Poseł Ignacy Półćwiartek, prowadzący wraz z żoną gospodarstwo rolne (prawie 80 hektarów), wystąpił o uposażenie, ponieważ koszty produkcji i utrzymania gospodarstwa znacznie przekraczają przychody. Poseł Henryk Siedlecki mówi, że jego działalność rolna (60 hektarów ziemi i skup zwierząt) jest szczątkowa. Z powodu jego nieobecności (praca w Sejmie) gospodarstwo miało spore straty. Uposażenie wyrównuje mu dodatkowe koszty. Wojciech Zarzycki i Andrzej Wiśniewski starają się o wyższe uposażenie, ponieważ dochody z ich gospodarstwa na jedną osobę (wcześniej nie wliczali żon) są bardzo niskie. Poseł Wiesław Opęchowski zrezygnował z pensji wójta, jego gospodarstwem zajmuje się żona, a on przeszedł na uposażenie parlamentarne. Krzysztof Dołowy wykłada na SGGW, wystąpił o pełne uposażenie, gdyż jego zdaniem wynagrodzenie profesora powinno być traktowane inaczej niż zwykła pensja. \nUstawa miała zachęcić parlamentarzystów do rezygnacji z dotychczasowych zajęć, ale niewiele zmieniła. Obecnie 1/5 parlamentarzystów nie zdecydowała się na zawodowstwo, pozostali dostają uposażenie. Zwolennicy profesjonalnych parlamentarzystów przyznają, że trudno sobie wyobrazić lekarza pracującego jednocześnie w szpitalu i w Sejmie, chociaż 4-letnia przerwa w praktyce może dla lekarza oznaczać zawodową śmierć. System przyznawania uposażeń nie jest doskonały, może prowadzić do wypaczeń, szczególnie w przypadku rolników, których zapewnieniom o niskich dochodach wierzy się na słowo.", "67 posłów i 32 senatorów łączy zarobki z pracy poza parlamentem z pensją wypłacaną przez Kancelarię Sejmu.\nTrybunał Konstytucyjny orzekł niedawno: poseł, który nie zdecydował się na porzucenie zawodowego zajęcia na rzecz pracy w Sejmie, nie może narzekać, że Kancelaria Sejmu nie wypłaca mu pełnego uposażenia. Przyjęcie zasady, że każdemu parlamentarzyście, niezależnie od tego, czy pracuje na państwowej posadzie, prowadzi działalność gospodarczą, czy też zrezygnował z innych zajęć i poświęca się tylko pracy w parlamencie, należy się pełne uposażenie posła zawodowego, chcieli przeforsować członkowie PSL.Argumentowali, że dzielenie posłów na tych, którym należy się pensja, i tych, którzy pensji nie dostaną, bo nie zrezygnowali z pracy poza parlamentem, jest różnicowaniem obywateli wobec prawa.Ustawa o wykonywaniu mandatu posła i senatora z czerwca ubiegłego roku wprowadziła nową zasadę wynagradzania parlamentarzystów. Każdy z nich dostaje dietę (obecnie 1200 zł), ale uposażenie (2800 zł) tylko ten, który zostanie posłem zawodowym.Kategoryczność tego zapisu złagodzono jednak ustępem 4 artykułu 24 ustawy: \"W uzasadnionych przypadkach Prezydium Sejmu może podjąć decyzję o przyznaniu, na wniosek posła, uposażenia w całości lub w części\".Po wejściu w życie ustawy do prezydium popłynęły podania o dofinansowanie. Występowali naukowcy, nauczyciele akademiccy, rolnicy, emeryci, a nawet prowadzący drobną działalność gospodarczą. Prezydium Sejmu uznało racje 65 posłów, Prezydium Senatu 32 senatorów.Udało się nieoficjalnie dowiedzieć tylko tyle, że w marcu 19 posłów dostawało ponad 2600 zł, 20 posłów od 2200 do 2600 zł, 14 posłów od 1700 do 2200 zł, 7 posłów od 1000 do 1700 zł, a 6 poniżej 1000 zł.W gronie tych pół i trzy czwarte sejmowych \"etatowców\" dwie grupy są najliczniejsze - rolnicy (30 osób) i pracownicy \"budżetówki\".Ustawa o mandacie miała zachęcać, a trochę i zmuszać posłów do rezygnowania z zajęć pozaparlamentarnych. Poseł miał się skupić na pracy w Sejmie. Wtedy sytuacja jest jasna - Sejm płaci posłowi, a ten zobowiązany jest wywiązywać się z obowiązków, nie może wykręcać się innymi zajęciami.\nW praktyce obecnego parlamentu ustawa nie zmieniła wiele - po jej uchwaleniu nie nastąpiło masowe przechodzenie na pensję parlamentarną.W sumie w Sejmie na pełne i częściowe uposażenie przeszło 358 posłów, a w Senacie 81 senatorów.", "Trybunał Konstytucyjny orzekł, że posłom i senatorom pracującym poza parlamentem nie będzie wypłacane pełne uposażenie. W ustawie o wykonywaniu mandatu jest jednak zapis, który w uzasadnionych przypadkach zezwala na przyznanie części uposażenia. W grupie uposażonych parlamentarzystów dominują rolnicy i pracownicy budżetówki. Prowadzący gospodarstwa posłowie zapewniają o bardzo niskich dochodach i stratach spowodowanych pracy w Sejmie. Ustawa, która miała zachęcić parlamentarzystów do rezygnacji z dotychczasowych zajęć, niewiele zmieniła. System przyznawania uposażeń może prowadzić do wypaczeń, szczególnie w przypadku rolników, których zapewnieniom o niskich dochodach wierzy się na słowo.", "67 posłów i 32 senatorów łączy zarobki z pracy poza parlamentem z pensją wypłacaną przez Kancelarię Sejmu.Trybunał Konstytucyjny orzekł niedawno: poseł, który nie zdecydował się na porzucenie zawodowego zajęcia na rzecz pracy w Sejmie, nie może narzekać, że Kancelaria Sejmu nie wypłaca mu pełnego uposażenia.Ustawa o wykonywaniu mandatu posła i senatora z czerwca ubiegłego roku wprowadziła nową zasadę wynagradzania parlamentarzystów. Każdy z nich dostaje dietę (obecnie 1200 zł), ale uposażenie (2800 zł) tylko ten, który zostanie posłem zawodowym.Kategoryczność tego zapisu złagodzono jednak ustępem 4 artykułu 24 ustawy.", "Ustawa o wykonywaniu mandatu posła i senatora wprowadziła nową zasadę wynagradzania parlamentarzystów. Każdy z nich dostaje dietę, ale uposażenie otrzymuje już tylko ten, kto zostanie posłem zawodowym. Przewidziano jednak, że w uzasadnionych przypadkach Prezydium Sejmu może podjąć decyzję o przyznaniu uposażenia w całości lub w części również posłom niezawodowym, aby uzupełnić ich dochody do wysokości pełnego uposażenia. Składają oni w tym celu odpowiednie wnioski, których treść nie jest weryfikowana. Robią to zwłaszcza rolnicy i pracownicy \"budżetówki\". Wydaje się, że czasami nieuczciwie zaniżają swoje dochody. Ideą ustawy było zachęcenie posłów do porzucania zajęć pozaparlamentarnych i skupianiu się na obowiązkach poselskich. W praktyce niewiele się zmieniło. Jedna piąta członków obu izb polskiego parlamentu nie zdecydowała się na zawodowstwo. Powody są różne. Furtka w przepisach, która pozwala na uzupełnianie dochodu uzyskiwanego poza parlamentem do wysokości pełnego uposażenia, może prowadzić do nadużyć. Wicemarszałek Sejmu nie widzi jednak powodów, aby nie ufać posłom i senatorom. Członkowie PSL wystąpili przeciwko ustawie o wykonywaniu mandatu posła i senatora do Trybunału Konstytucyjnego. Trybunał orzekł jednak, że kwestionowana ustawa jest zgodna z konstytucją.", "67 posłów i 32 senatorów łączy zarobki z pracy poza parlamentem z pensją wypłacaną przez Kancelarię Sejmu.członkowie PSL Wystąpili przeciwko ustawie o wykonywaniu mandatu posła i senatora do Trybunału Konstytucyjnego. Argumentowali, że dzielenie posłów na tych, którym należy się pensja, i tych, którzy pensji nie dostaną, bo nie zrezygnowali z pracy poza parlamentem, jest różnicowaniem obywateli wobec prawa. Ustawa o wykonywaniu mandatu posła i senatora z czerwca ubiegłego roku wprowadziła nową zasadę wynagradzania parlamentarzystów. Każdy z nich dostaje dietę, ale uposażenie tylko ten, który zostanie posłem zawodowym.Kategoryczność tego zapisu złagodzono jednak ustępem 4 artykułu 24 ustawy. parlamentarzysta, który nie chce zrezygnować z dotychczasowego zajęcia, może poprosić o wyrównanie zarobków do wysokości pełnego uposażenia. Po wejściu w życie ustawy do prezydium popłynęły podania o dofinansowanie. Prezydium Sejmu uznało racje 65 posłów, Prezydium Senatu 32 senatorów. Ustawa o mandacie miała zachęcać, a trochę i zmuszać posłów do rezygnowania z zajęć pozaparlamentarnych. Poseł miał się skupić na pracy w Sejmie. W praktyce obecnego parlamentu ustawa nie zmieniła wiele - po jej uchwaleniu nie nastąpiło masowe przechodzenie na pensję parlamentarną.", "Ustawa o wykonywaniu mandatu posła i senatora z czerwca ubiegłego roku wprowadziła nową zasadę wynagradzania parlamentarzystów. Każdy z nich dostaje dietę (obecnie 1200 zł), ale uposażenie (2800 zł) otrzymuje już tylko ten, kto zostanie posłem zawodowym. Przewidziano jednak, że w uzasadnionych przypadkach Prezydium Sejmu może podjąć decyzję o przyznaniu uposażenia w całości lub w części również posłom niezawodowym. Składają oni w tym celu odpowiednie wnioski, których treść nie jest weryfikowana – wierzy się im na słowo, że podają rzeczywistą wysokość zarobków uzyskiwanych poza parlamentem, a następnie uzupełnia je do wysokości pełnego uposażenia. Wnioski składają zwłaszcza rolnicy i pracownicy \"budżetówki\". Zwraca uwagę fakt, że wielu posłów-rolników twierdzi, że ich gospodarstwa albo w ogóle nie przynoszą dochodu, albo dochód ten jest minimalny. Tłumaczą pokrętnie, że należy im się pełne uposażenie, bo wypełniają wszystkie obowiązki poselskie, przez co zaniedbują pracę na wsi. Skarżą się też, że wystawiane przez gminy zaświadczenia o uzyskiwanych przez nich dochodach nie odpowiadają rzeczywistości. Przepisy ustawy krytykują pracownicy naukowi, którzy twierdzą, że praca profesora wyższej uczelni podlega prawu autorskiemu i uzyskiwane w ten sposób wynagrodzenie powinno być traktowane wyjątkowo. Ideą ustawy było zachęcenie posłów do porzucania zajęć pozaparlamentarnych i skupiania się na obowiązkach poselskich. W praktyce niewiele się zmieniło. Posłowie nie przechodzą masowo na pensje parlamentarne. Jedna piąta członków obu izb polskiego parlamentu nie zdecydowała się na zawodowstwo. Powody są różne. Dla lekarza czteroletnia przerwa w praktyce oznacza śmierć zawodową. Posłowie-rolnicy nie mają z kolei komu powierzyć swoich gospodarstw. Furtka w przepisach, która pozwala na uzupełnianie dochodu uzyskiwanego poza parlamentem do wysokości pełnego uposażenia, może prowadzić do nadużyć. Wicemarszałek Sejmu nie widzi jednak powodów, aby nie ufać posłom i senatorom. Przyznaje, że brak weryfikacji wniosków stanowi wadę przyjętego rozwiązania legislacyjnego, ale chce wierzyć w przyzwoitość parlamentarzystów. Członkowie PSL wystąpili przeciwko ustawie o wykonywaniu mandatu posła i senatora do Trybunału Konstytucyjnego. Uznali bowiem, że wszyscy parlamentarzyści powinni otrzymywać równe wynagrodzenie, niezależnie od ewentualnych dochodów uzyskiwanych poza parlamentem. Argumentowali, że dzielenie posłów na tych, którzy otrzymują uposażenie, i tych, którzy go nie dostają, jest przejawem dyskriminacji. Trybunał orzekł jednak, że kwestionowana ustawa jest zgodna z konstytucją.", "67 posłów i 32 senatorów łączy zarobki z pracy poza parlamentem z pensją wypłacaną przez Kancelarię Sejmu.Trybunał Konstytucyjny orzekł niedawno: poseł, który nie zdecydował się na porzucenie zawodowego zajęcia na rzecz pracy w Sejmie, nie może narzekać, że Kancelaria Sejmu nie wypłaca mu pełnego uposażenia. członkowie PSL Wystąpili przeciwko ustawie o wykonywaniu mandatu posła i senatora do Trybunału Konstytucyjnego. Argumentowali, że dzielenie posłów na tych, którym należy się pensja, i tych, którzy pensji nie dostaną, bo nie zrezygnowali z pracy poza parlamentem, jest różnicowaniem obywateli wobec prawa. Ustawa o wykonywaniu mandatu posła i senatora z czerwca ubiegłego roku wprowadziła nową zasadę wynagradzania parlamentarzystów. Każdy z nich dostaje dietę, ale uposażenie tylko ten, który zostanie posłem zawodowym.Kategoryczność tego zapisu złagodzono jednak ustępem 4 artykułu 24 ustawy. parlamentarzysta, który nie chce zrezygnować z dotychczasowego zajęcia, może poprosić o wyrównanie zarobków do wysokości pełnego uposażenia. Po wejściu w życie ustawy do prezydium popłynęły podania o dofinansowanie. naukowcy, nauczyciele akademiccy, rolnicy Przedstawiali zaświadczenia z różnych instytucji lub własne oświadczenia, według których zarabiają za mało. Prezydium Sejmu uznało racje 65 posłów, Prezydium Senatu 32 senatorów. Przyznało im dodatkowe pieniądze. Prezydia Sejmu i Senatu nie weryfikują danych zawartych we wnioskach. Jeśli poseł napisze, że na uczelni zarabia 300 złotych, albo że jego gospodarstwo nie przynosi dochodu - wierzy mu na słowo.Ustawa o mandacie miała zachęcać, a trochę i zmuszać posłów do rezygnowania z zajęć pozaparlamentarnych. Poseł miał się skupić na pracy w Sejmie. Wtedy sytuacja jest jasna - Sejm płaci posłowi, a ten zobowiązany jest wywiązywać się z obowiązków, nie może wykręcać się innymi zajęciami.W praktyce obecnego parlamentu ustawa nie zmieniła wiele - po jej uchwaleniu nie nastąpiło masowe przechodzenie na pensję parlamentarną. Ale też i pensje się nie zmieniły, większe mają dostać dopiero posłowie i senatorowie następnej kadencji. W sumie w Sejmie na pełne i częściowe uposażenie przeszło 358 posłów, a w Senacie 81 senatorów. Oznacza to, że jedna piąta członków obu Izb nie zdecydowała się na zawodowstwo. Oczywiście sam fakt pobierania wynagrodzenia nie jest jeszcze miarą profesjonalnego przygotowania i zaangażowania danego posła czy senatora.", "Ustawa o wykonywaniu mandatu posła i senatora wprowadziła nową zasadę wynagradzania parlamentarzystów. Każdy z nich dostaje dietę, ale uposażenie otrzymuje już tylko ten, kto zostanie posłem zawodowym. Chciano w ten sposób zachęcić parlamentarzystów do przechodzenia na zawodowstwo. Posłowie i senatorowie, którzy uzyskują przychody z równoległej działalności pozaparlamentarnej, mogą jednak złożyć wniosek o wyrównanie ich dochodów do wysokości pełnego uposażenia. Informacje dotyczące wysokości uzyskiwanych zarobków, które parlamentarzyści podają we wnioskach, nie są weryfikowane. Może to prowadzić do nadużyć. Trybunał Konstytucyjny uznał nową ustawę za zgodną z konstytucją.", "członkowie PSL Wystąpili przeciwko ustawie o wykonywaniu mandatu posła i senatora do Trybunału Konstytucyjnego. Ustawa wprowadziła nową zasadę wynagradzania parlamentarzystów. Każdy z nich dostaje dietę, ale uposażenie tylko ten, który zostanie posłem zawodowym.Kategoryczność tego zapisu złagodzono ustępem 4 artykułu 24 ustawy. parlamentarzysta, który nie chce zrezygnować z dotychczasowego zajęcia, może poprosić o wyrównanie zarobków do wysokości pełnego uposażenia. Po wejściu w życie ustawy do prezydium popłynęły podania o dofinansowanie. W praktyce obecnego parlamentu ustawa nie zmieniła wiele - po jej uchwaleniu nie nastąpiło masowe przechodzenie na pensję parlamentarną.", "W ustawie o wykonywaniu mandatu posła i senatora z czerwca ub.r., która wprowadza zasadę, że każdy parlamentarzysta otrzymuje dietę, ale uposażenie jedynie zawodowcy, znajduje się przepis pozwalający przyznać pełne bądź częściowe uposażenie \"w uzasadnionych przypadkach\". Po wejściu w życie ustawy wielu parlamentarzystów, m.in. nauczycieli akademicckich i rolników, złożyło podania o dofinansowanie. Wielu z nich, np. Ignacy Półćwiartek czy Henryk Siedlecki, uzasadniło we wnioskach, że posiadają sporo ziemi, która jednak nie przynosi zysku. Profesor SGGW Krzysztof Dołowy w podaniu dowodził, że należy mu się pełne uposażenie, bowiem praca profesora podelga prawu autorskiemu.Ustawa o mandacie miała zachęcać posłów do rezygnowania z zajęć pozaparlamentarnych, jednak w praktyce obecnego parlamentu nie zmieniła wiele. Przewodniczący Komisji Regulaminowej i Spraw Poselskich Ryszard Grodzicki podkreslił, że ustawa była tworzona z myślą o przyszłych parlamentach, kiedy wynagrodzenie będzie większe. W sumie 1/5 parlamentarzystów nie zdecydowała się na zawodowstwo.Możliwe, że furtka w przepisach pozwalająca dofinansowac posła \"w uzasadnionych przypadkach\" prowadzi do wypaczeń. Wicemarszałek Sejmu Olga Krzyżanowska przyznała, że system nie jest doskonały, ponieważ nie pozwala zweryfikować informacji prezentowanych przez posłów.", "Poseł Krzysztof Dołowy wykłada na SGGW, poseł Waldemar Pawlak uprawia rolę, a poseł Jacek Pawlicki pracuje jako kapitan służby więziennej. Ponieważ ich dochody z tych źródeł są niewysokie, uzupełniają je uposażeniem poselskim. Razem 67 posłów i 32 senatorów łączy zarobki z pracy poza parlamentem z pensją wypłacaną przez Kancelarię Sejmu.\nUstawa o wykonywaniu mandatu posła i senatora z czerwca ubiegłego roku wprowadziła nową zasadę wynagradzania parlamentarzystów. Każdy z nich dostaje dietę, ale uposażenie tylko ten, który zostanie posłem zawodowym.\nKategoryczność tego zapisu złagodzono jednak ustępem 4 artykułu 24 ustawy. każdy parlamentarzysta, który nie chce zrezygnować z dotychczasowego zajęcia, może poprosić o wyrównanie zarobków do wysokości pełnego uposażenia. \nPo wejściu w życie ustawy do prezydium popłynęły podania o dofinansowanie. Przedstawiali zaświadczenia z różnych instytucji lub własne oświadczenia, według których zarabiają za mało. Prezydia Sejmu i Senatu nie weryfikują danych zawartych we wnioskach. \nUstawa o mandacie miała zachęcać, a trochę i zmuszać posłów do rezygnowania z zajęć pozaparlamentarnych. W praktyce obecnego parlamentu ustawa nie zmieniła wiele - po jej uchwaleniu nie nastąpiło masowe przechodzenie na pensję parlamentarną.", "Ustawa o wykonywaniu mandatu posła i senatora z czerwca ubiegłego roku wprowadziła nową zasadę wynagradzania parlamentarzystów. Każdy z nich dostaje dietę (obecnie 1200 zł), ale uposażenie (2800 zł) tylko ten, który zostanie posłem zawodowym. Członkowie PSL wystąpili do Trybunału Konstytucyjnego przeciwko tej ustawie, uzasadniając że dzielenie posłów na tych, którym należy się pensja, i tych, którzy pensji nie dostaną, bo nie zrezygnowali z pracy poza parlamentem, jest różnicowaniem obywateli wobec prawa. TK orzekł, że poseł, który nie porzucił zawodowego zajęcia na rzecz pracy w Sejmie, może nie otrzymywać pełnego uposażenia. W sumie 67 posłów i 32 senatorów łączy zarobki z pracy poza parlamentem z pensją wypłacaną przez Kancelarię Sejmu.Jednoczeście w ustawie znajduje się zapis, że poseł może otrzymać częściowe bądź pełne uposażenie \"w uzasadnionych przypadkach\". Po wejściu w życie ustawy wielu parlamentarzystów, m.in. naukowców, nauczycieli akademicckich czy rolników, złożyło podania o dofinansowanie. Uzasadniali we wnioskach, że posiadają ziemię nieprzynoszącą dochodu. Do tej grupy zaliczają sie posłowie Ignacy Półćwiartek (PSL), Henryk Siedlecki (niezrzeszony) czy Wojciech Zarzycki (PSL). Z podań wynika, że ziemia nie przynosi zysku, ponieważ nakłady na produkcję rolną przepraczaja osiągnięte przychoty bądź wyliczenia gminy nie odpowiadają stanowi faktycznemu. Profesor SGGW Krzysztof Dołowy (UW) w podaniu dowodził, że należy mu się pełne uposażenie, bowiem praca profesora podelga prawu autorskiemu i nie powinna być traktowana, jak zwykłe wynagrodzenie.Ustawa o mandacie miała zachęcać posłów do rezygnowania z zajęć pozaparlamentarnych. W praktyce obecnego parlamentu ustawa nie zmieniła jednak wiele. Pensje również się nie zmieniły, dopiero parlamentarzyści następnej kadencji otrzymają większe pensje. Przewodniczący Komisji Regulaminowej i Spraw Poselskich Ryszard Grodzicki podkreslił, że ustawa weszła w życie teraz, żeby pokazać intencję przekształceń, a rozwiązania ustawy były tworzone z myślą o przyszłych parlamentach.W sumie w Sejmie na pełne i częściowe uposażenie przeszło 358 posłów, a w Senacie 81 sentarów, co oznacza, że 1/5 nie zdecydowała się na zawodowstwo. Według Grodzickiego, który jest zwolennikiem profesjonalnych parlamentarzystów, ten odsetek jest zbyt duży. Możliwe, że furtka w przepisach pozwalająca dofinansowac posła \"w uzasadnionych przypadkach\" prowadzi do wypaczeń, gdy np. poseł-rolnik w trakcie kadencji zaciąga kredyt, dokupuje ziemię, a potem wystepuje o uposażenie. Wicemarszałek Sejmu Olga Krzyżanowska przyznała, że system nie jest doskonały, ponieważ prezydium nie ma możliwości zweryfikowania informacji prezentowanych przez posłów. - Wszystko zależy od przyzwoitości posła - mówi Krzyżanowska.", "Poseł Krzysztof Dołowy wykłada na SGGW, poseł Waldemar Pawlak uprawia rolę, a poseł Jacek Pawlicki pracuje jako kapitan służby więziennej. Ponieważ ich dochody z tych źródeł są niewysokie, uzupełniają je uposażeniem poselskim. Razem 67 posłów i 32 senatorów łączy zarobki z pracy poza parlamentem z pensją wypłacaną przez Kancelarię Sejmu.\nTrybunał Konstytucyjny orzekł niedawno: poseł, który nie zdecydował się na porzucenie zawodowego zajęcia na rzecz pracy w Sejmie, nie może narzekać, że Kancelaria Sejmu nie wypłaca mu pełnego uposażenia. Przyjęcie zasady, że każdemu parlamentarzyście, niezależnie od tego, czy pracuje na państwowej posadzie, prowadzi działalność gospodarczą, czy też zrezygnował z innych zajęć i poświęca się tylko pracy w parlamencie, należy się pełne uposażenie posła zawodowego, chcieli przeforsować członkowie PSL. Wystąpili więc przeciwko ustawie o wykonywaniu mandatu posła i senatora do Trybunału Konstytucyjnego.\nUstawa o wykonywaniu mandatu posła i senatora z czerwca ubiegłego roku wprowadziła nową zasadę wynagradzania parlamentarzystów. Każdy z nich dostaje dietę, ale uposażenie tylko ten, który zostanie posłem zawodowym.\nKategoryczność tego zapisu złagodzono jednak ustępem 4 artykułu 24 ustawy: \"W uzasadnionych przypadkach Prezydium Sejmu może podjąć decyzję o przyznaniu, na wniosek posła, uposażenia w całości lub w części\". Jednym słowem, każdy parlamentarzysta, który nie chce zrezygnować z dotychczasowego zajęcia, może poprosić o wyrównanie zarobków do wysokości pełnego uposażenia. \nPo wejściu w życie ustawy do prezydium popłynęły podania o dofinansowanie. Występowali naukowcy, nauczyciele akademiccy, rolnicy, emeryci, a nawet prowadzący drobną działalność gospodarczą. Przedstawiali zaświadczenia z różnych instytucji lub własne oświadczenia, według których zarabiają za mało. Prezydia Sejmu i Senatu nie weryfikują danych zawartych we wnioskach. Jeśli poseł napisze, że na uczelni zarabia 300 złotych, albo że jego gospodarstwo nie przynosi dochodu - wierzy mu na słowo.\nUstawa o mandacie miała zachęcać, a trochę i zmuszać posłów do rezygnowania z zajęć pozaparlamentarnych. Poseł miał się skupić na pracy w Sejmie. W praktyce obecnego parlamentu ustawa nie zmieniła wiele - po jej uchwaleniu nie nastąpiło masowe przechodzenie na pensję parlamentarną. Przewodniczący Grodzicki, który jest zwolennikiem parlamentarzystów profesjonalnych, przyznaje, że liczba posłów, których trudno uznać za zawodowych, jest duża. Wskazuje jednak, że trudno zmusić wszystkich do poświęcenia się wyłącznie pracy w parlamencie.", "W ustawie o wykonywaniu mandatu posła i senatora z czerwca ub.r., która wprowadza zasadę, że każdy parlamentarzysta otrzymuje dietę, ale uposażenie jedynie zawodowcy, znajduje się przepis pozwalający przyznać pełne bądź częściowe uposażenie \"w uzasadnionych przypadkach\". Po wejściu ustawy w życie wielu parlamentarzystów, przede wszystkich rolników i pracowników \"budżetówki\", złożyło podania o dofinansowanie. Chociaż ustawa miała zachęcać do przejścia na zawodowstwo, aż 1/5 parlamentarzystów tego nie zrobiła. Przepisy, które pozwalają dofinansowac posła, mogą prowadzić do wypaczeń, kiedy np. poseł-rolnik w czasie kadencji zaciąga kredyt, inwestuje w ziemię, a potem występuje o uposażenie.", "67 posłów i 32 senatorów łączy zarobki z pracy poza parlamentem z pensją wypłacaną przez Kancelarię Sejmu.Ustawa o wykonywaniu mandatu posła i senatora z czerwca ubiegłego roku wprowadziła nową zasadę wynagradzania parlamentarzystów. Każdy z nich dostaje dietę, ale uposażenie tylko ten, który zostanie posłem zawodowym.Kategoryczność tego zapisu złagodzono jednak ustępem 4 artykułu 24 ustawy. każdy parlamentarzysta, który nie chce zrezygnować z dotychczasowego zajęcia, może poprosić o wyrównanie zarobków do wysokości pełnego uposażenia. Po wejściu w życie ustawy do prezydium popłynęły podania o dofinansowanie.", "Ustawa o wykonywaniu mandatu posła i senatora z czerwca ubiegłego roku wprowadziła nową zasadę wynagradzania parlamentarzystów. Każdy z nich dostaje dietę (obecnie 1200 zł), ale uposażenie (2800 zł) tylko ten, który zostanie posłem zawodowym. Parlamentarzysta, który nie chce zrezygnować z dotychczasowego zajęcia, może złożyć podanie o wyrównanie zarobków do wysokości pełnego uposażenia. Obecnie 67 posłów i 32 senatorów łączy zarobki z pracy poza parlamentem z pensją wypłacaną przez Kancelarię Sejmu. Najczęściej są to rolnicy i pracownicy budżetówki (lekarze, nauczyciele, nauczyciele akademiccy, pracownicy naukowi). Ustawa o mandacie ma zachęcać posłów do rezygnowania z zajęć pozaparlamentarnych i skupienia się na pracy w Sejmie. W obecnej kadencji aż jedna piąta członków obu Izb nie zdecydowała się na zawodowstwo. W pewnych przypadkach jest to zrozumiałe. Lekarze nie mogą sobie pozwolić na czteroletnią przerwę w praktyce zawodowej. Rolnicy nie sprzedadzą gospodarstwa, a nie ma jeszcze funduszy powierniczych, którym można by powierzyć gospodarstwo na czas pełnienia mandatu. System przyznawania uposażeń ustalony przez ustawę może jednak prowadzić do wypaczeń, gdyż Prezydium Sejmu nie ma możliwości zweryfikowania danych zawartych we wnioskach.", "67 posłów i 32 senatorów łączy zarobki z pracy poza parlamentem z pensją wypłacaną przez Kancelarię Sejmu.\nTrybunał Konstytucyjny orzekł: poseł, który nie zdecydował się na porzucenie zawodowego zajęcia na rzecz pracy w Sejmie, nie może narzekać, że Kancelaria Sejmu nie wypłaca mu pełnego uposażenia. Ustawa o wykonywaniu mandatu posła i senatora z czerwca ubiegłego roku wprowadziła nową zasadę wynagradzania parlamentarzystów. Każdy z nich dostaje dietę, ale uposażenie tylko ten, który zostanie posłem zawodowym. każdy parlamentarzysta, który nie chce zrezygnować z dotychczasowego zajęcia, może poprosić o wyrównanie zarobków do wysokości pełnego uposażenia. Po wejściu w życie ustawy do prezydium popłynęły podania o dofinansowanie. Prezydium Sejmu uznało racje 65 posłów, Prezydium Senatu 32 senatorów. Prezydia Sejmu i Senatu nie weryfikują danych zawartych we wnioskach. Ustawa o mandacie miała zachęcać, a trochę i zmuszać posłów do rezygnowania z zajęć pozaparlamentarnych. W praktyce nie zmieniła wiele. w Sejmie na pełne i częściowe uposażenie przeszło 358 posłów, a w Senacie 81 senatorów. Marszałek przyznaje, że system przyznawania uposażeń ustalony przez ustawę o wykonywaniu mandatu posła i senatora nie jest doskonały.", "Ustawa o wykonywaniu mandatu posła i senatora z czerwca ubiegłego roku wprowadziła nową zasadę wynagradzania parlamentarzystów. Każdy z nich dostaje dietę (obecnie 1200 zł), ale uposażenie (2800 zł) tylko ten, który zostanie posłem zawodowym. Przeciwko ustawie wystąpili do Trybunału Konstytucyjnego członkowie PSL, którzy chcieli przeforsować zasadę, że każdemu parlamentarzyście należy się pełne wynagrodzenie. Trybunał Konstytucyjny podtrzymał jednak zapis ustawy. Parlamentarzysta, który nie chce zrezygnować z dotychczasowego zajęcia, może złożyć do Prezydium Sejmu podanie o wyrównanie zarobków do wysokości pełnego uposażenia. Obecnie 67 posłów i 32 senatorów łączy zarobki z pracy poza parlamentem z pensją wypłacaną przez Kancelarię Sejmu. Najczęściej są to rolnicy i pracownicy budżetówki (lekarze, nauczyciele, nauczyciele akademiccy, pracownicy naukowi). Ustawa o mandacie ma zachęcać, a trochę i zmuszać posłów do rezygnowania z zajęć pozaparlamentarnych i do skupienia się na pracy w Sejmie. Ustawa weszła w życie już w obecnej kadencji, ale skierowana jest przede wszystkim do przyszłych kandydatów na posłów. Ma skłonić ich do zastanowienia, czy bardziej zależy im na dotychczasowym zajęciu czy na pracy w parlamencie. W następnej kadencji pensje posłów i senatorów mają wzrosnąć. W praktyce obecnego parlamentu ustawa nie zmieniła wiele. W sumie w Sejmie na pełne i częściowe uposażenie przeszło 358 posłów, a w Senacie 81 senatorów. Oznacza to, że jedna piąta członków obu Izb nie zdecydowała się na zawodowstwo. Przewodniczący Komisji Regulaminowej i Spraw Poselskich Ryszard Grodzicki tłumaczy, że trudno zmusić wszystkich do poświęcenia się wyłącznie pracy w parlamencie. Lekarze nie mogą sobie pozwolić na czteroletnią przerwę w praktyce zawodowej. Rolnicy nie sprzedadzą gospodarstwa ani nie wydzierżawią komuś obcemu, a nie ma jeszcze funduszy powierniczych, którym można by powierzyć gospodarstwo na czas pełnienia mandatu. Co jednak robić, gdy poseł-rolnik w trakcie kadencji zaciąga kredyt, dokupuje ziemię, zatrudnia pracowników, po czym występuje do Sejmu o uposażenie? Wicemarszałek Sejmu Olga Krzyżanowska przyznaje, że system przyznawania uposażeń ustalony przez ustawę o wykonywaniu mandatu posła i senatora nie jest doskonały. Prezydium Sejmu nie ma możliwości zweryfikowania, czy poseł mówi prawdę o swoich zarobkach. Nie sprawdza też po jakimś czasie, czy jego sytuacja zmieniła się na lepsze. Zobowiązuje tylko posła, by sam to zgłosił.", "67 posłów i 32 senatorów łączy zarobki z pracy poza parlamentem z pensją wypłacaną przez Kancelarię Sejmu.\nTrybunał Konstytucyjny orzekł: poseł, który nie zdecydował się na porzucenie zawodowego zajęcia na rzecz pracy w Sejmie, nie może narzekać, że Kancelaria Sejmu nie wypłaca mu pełnego uposażenia. Ustawa o wykonywaniu mandatu posła i senatora z czerwca ubiegłego roku wprowadziła nową zasadę wynagradzania parlamentarzystów. Każdy z nich dostaje dietę, ale uposażenie tylko ten, który zostanie posłem zawodowym.\n każdy parlamentarzysta, który nie chce zrezygnować z dotychczasowego zajęcia, może poprosić o wyrównanie zarobków do wysokości pełnego uposażenia. Po wejściu w życie ustawy do prezydium popłynęły podania o dofinansowanie. Prezydium Sejmu uznało racje 65 posłów, Prezydium Senatu 32 senatorów. Prezydia Sejmu i Senatu nie weryfikują danych zawartych we wnioskach. Poseł Ignacy Półćwiartek (PSL) wystąpił do Prezydium Sejmu z prośbą o uposażenie, ponieważ ziemia nie przynosi mu żadnego zysku. Henryk Siedlecki (nie zrzeszony 30-hektarowe gospodarstwo powiększył w tej kadencji Sejmu do 60 hektarów. - Dwa lata temu przez nieobecność straciłem 20 tys. zł. wystąpił o uposażenie i dostaje teraz 1600 zł netto miesięcznie. 19,6-hektarowe gospodarstwo ma Wojciech Zarzycki (PSL). Od lipca dostaje 1790 zł z Kancelarii Sejmu, ale prosi o 2600. Poseł Andrzej Wiśniewski (PSL) prowadzi gospodarstwo. wystąpił do prezydium o uposażenie. prezydium przyznało mu 2410 zł uposażenia. w tym roku poseł sam przeanalizował koszty, jakie poniósł uprawiając rolę i stwierdził, że jego miesięczny dochód wyniósł tylko 100 zł. Wystąpił więc do prezydium o 2700 zł, z wyrównaniem od lipca 1996 roku.Obowiązki wójtaz posłowaniem godzi Wiesław Opęchowski (PSL). gospodarstwolasy - V i VI. Przynosi dochód miesięczny na osobę 50 zł. Wójtowanie nie daje mu dochodu, bo zrzekł się pensji urzędnika samorządow. Prezydium przyznało mu 2750 zł.Krzysztof Dołowy (UW) pracuje na pół etatu w SGGW. Dowodzi, że dochody z uczelni nie powinny być traktowane jak zwykłe wynagrodzenie. Ustawa o mandacie miała zachęcać, a trochę i zmuszać posłów do rezygnowania z zajęć pozaparlamentarnych. W praktyce obecnego parlamentu ustawa nie zmieniła wiele. w Sejmie na pełne i częściowe uposażenie przeszło 358 posłów, a w Senacie 81 senatorów. Marszałek przyznaje, że system przyznawania uposażeń ustalony przez ustawę o wykonywaniu mandatu posła i senatora nie jest doskonały.", "Ustawa o wykonywaniu mandatu posła i senatora z czerwca ubiegłego roku wprowadziła nową zasadę wynagradzania parlamentarzystów. Każdy z nich dostaje dietę (obecnie 1200 zł), ale uposażenie (2800 zł) tylko ten, który zostanie posłem zawodowym. Ustawa ma zachęcać posłów do rezygnowania z zajęć pozaparlamentarnych i skupienia się na pracy w Sejmie. Parlamentarzysta, który nie chce zrezygnować z dotychczasowego zajęcia, może złożyć podanie o wyrównanie zarobków do wysokości pełnego uposażenia. System przyznawania uposażeń może prowadzić do wypaczeń, gdyż Prezydium Sejmu nie ma możliwości zweryfikowania danych zawartych we wnioskach.", "67 posłów i 32 senatorów łączy zarobki z pracy poza parlamentem z pensją wypłacaną przez Kancelarię Sejmu.\nTrybunał Konstytucyjny orzekł: poseł, który nie zdecydował się na porzucenie zawodowego zajęcia na rzecz pracy w Sejmie, nie może narzekać, że Kancelaria Sejmu nie wypłaca mu pełnego uposażenia. Każdy dostaje dietę, ale uposażenie tylko ten, który zostanie posłem zawodowym. każdy parlamentarzysta, który nie chce zrezygnować z dotychczasowego zajęcia, może poprosić o wyrównanie zarobków do wysokości pełnego uposażenia. w Sejmie na pełne i częściowe uposażenie przeszło 358 posłów, a w Senacie 81 senatorów." ], "spans": [ { "start": [], "end": [], "span_text": [] }, { "start": [ 370, 1419, 1700, 1885, 3137, 3241, 3344, 8506, 8566, 8853, 9486, 9496, 10194, 10264, 10275, 10567, 11643 ], "end": [ 483, 1661, 1707, 2033, 3231, 3266, 3346, 8538, 8612, 8871, 9488, 9582, 10256, 10271, 10350, 10568, 11855 ], "span_text": [ "Razem 67 posłów i 32 senatorów łączy zarobki z pracy poza parlamentem z pensją wypłacaną przez Kancelarię Sejmu.", "Ustawa o wykonywaniu mandatu posła i senatora z czerwca ubiegłego roku wprowadziła nową zasadę wynagradzania parlamentarzystów. Każdy z nich dostaje dietę (obecnie 1200 zł), ale uposażenie (2800 zł) tylko ten, który zostanie posłem zawodowym.", "jednak", "każdy parlamentarzysta, który nie chce zrezygnować z dotychczasowego zajęcia, może poprosić o wyrównanie zarobków do wysokości pełnego uposażenia.", "W gronie tych pół i trzy czwarte sejmowych \"etatowców\" dwie grupy są najliczniejsze - rolnicy", "i pracownicy \"budżetówki\"", ".", "Ustawa o mandacie miała zachęcać", "do rezygnowania z zajęć pozaparlamentarnych.", "po jej uchwaleniu", "W", "Sejmie na pełne i częściowe uposażenie przeszło 358 posłów, a w Senacie 81 senatorów.", "liczba posłów, których trudno uznać za zawodowych, jest duża.", "jednak", "trudno zmusić wszystkich do poświęcenia się wyłącznie pracy w parlamencie.", "", "Prezydium Sejmu nie ma możliwości zweryfikowania, czy poseł mówi prawdę o swoich zarobkach. Nie sprawdza też po jakimś czasie, czy jego sytuacja zmieniła się na lepsze. Zobowiązuje tylko posła, by sam to zgłosił." ] }, { "start": [], "end": [], "span_text": [] }, { "start": [ 370, 1417, 1419, 1700, 1885, 2983, 3136, 3612, 3727, 3822, 8504, 8506, 8548, 8794, 8939, 9484, 9486, 9496, 10193, 10264, 10275, 10567, 10749, 10902, 10921, 11026, 11029, 11643 ], "end": [ 483, 1418, 1661, 1707, 2033, 3135, 3431, 3665, 3759, 3824, 8505, 8538, 8653, 8935, 9036, 9485, 9488, 9776, 10256, 10271, 10350, 10646, 10784, 10909, 11009, 11028, 11147, 11855 ], "span_text": [ "Razem 67 posłów i 32 senatorów łączy zarobki z pracy poza parlamentem z pensją wypłacaną przez Kancelarię Sejmu.", "", "Ustawa o wykonywaniu mandatu posła i senatora z czerwca ubiegłego roku wprowadziła nową zasadę wynagradzania parlamentarzystów. Każdy z nich dostaje dietę (obecnie 1200 zł), ale uposażenie (2800 zł) tylko ten, który zostanie posłem zawodowym.", "jednak", "każdy parlamentarzysta, który nie chce zrezygnować z dotychczasowego zajęcia, może poprosić o wyrównanie zarobków do wysokości pełnego uposażenia.", "w marcu 19 posłów dostawało ponad 2600 zł, 20 posłów od 2200 do 2600 zł, 14 posłów od 1700 do 2200 zł, 7 posłów od 1000 do 1700 zł, a 6 poniżej 1000 zł.", "W gronie tych pół i trzy czwarte sejmowych \"etatowców\" dwie grupy są najliczniejsze - rolnicy (30 osób) i pracownicy \"budżetówki\" (lekarze, nauczyciele, nauczyciele akademiccy, pracownicy naukowi - 22 osoby). Są posłowie, którzy zachowali sobie wykłady na uczelniach bądź inne zajęcia naukowe,", "są zatrudnieni na etatach w instytucjach państwowych", "albo prowadzą gospodarstwa rolne", ".", "", "Ustawa o mandacie miała zachęcać", "i zmuszać posłów do rezygnowania z zajęć pozaparlamentarnych. Poseł miał się skupić na pracy w Sejmie.", "W praktyce obecnego parlamentu ustawa nie zmieniła wiele - po jej uchwaleniu nie nastąpiło masowe przechodzenie na pensję parlamentarną. Ale", "i pensje się nie zmieniły, większe mają dostać dopiero posłowie i senatorowie następnej kadencji.", "", "W", "Sejmie na pełne i częściowe uposażenie przeszło 358 posłów, a w Senacie 81 senatorów. Oznacza to, że jedna piąta członków obu Izb nie zdecydowała się na zawodowstwo (ponad 30 posłów zostało wysokimi urzędnikami państwowymi - ministrami, sekretarzami i podsekretarzami stanu itp.).", "liczba posłów, których trudno uznać za zawodowych, jest duża.", "jednak", "trudno zmusić wszystkich do poświęcenia się wyłącznie pracy w parlamencie.", "dla lekarza rezygnacja na cztery lata z praktyki oznaczałaby śmierć zawodową.", "prawdziwy kłopot jest z rolnikami.", "Nie ma", "funduszy powierniczych, którym można by powierzyć gospodarstwo na czas pełnienia mandatu", ".", "Czy furtka w przepisach pozwalająca dofinansować posła \"w uzasadnionych przypadkach\" nie prowadzi jednak do wypaczeń?", "Prezydium Sejmu nie ma możliwości zweryfikowania, czy poseł mówi prawdę o swoich zarobkach. Nie sprawdza też po jakimś czasie, czy jego sytuacja zmieniła się na lepsze. Zobowiązuje tylko posła, by sam to zgłosił." ] }, { "start": [], "end": [], "span_text": [] }, { "start": [ 1419, 1700, 1885, 8506, 8524, 8566, 10243, 10264, 10275, 10567, 11643 ], "end": [ 1661, 1707, 2033, 8513, 8538, 8610, 10244, 10271, 10350, 10568, 11734 ], "span_text": [ "Ustawa o wykonywaniu mandatu posła i senatora z czerwca ubiegłego roku wprowadziła nową zasadę wynagradzania parlamentarzystów. Każdy z nich dostaje dietę (obecnie 1200 zł), ale uposażenie (2800 zł) tylko ten, który zostanie posłem zawodowym.", "jednak", "każdy parlamentarzysta, który nie chce zrezygnować z dotychczasowego zajęcia, może poprosić o wyrównanie zarobków do wysokości pełnego uposażenia.", "Ustawa", "miała zachęcać", "do rezygnowania z zajęć pozaparlamentarnych", ",", "jednak", "trudno zmusić wszystkich do poświęcenia się wyłącznie pracy w parlamencie.", "", "Prezydium Sejmu nie ma możliwości zweryfikowania, czy poseł mówi prawdę o swoich zarobkach." ] }, { "start": [], "end": [], "span_text": [] }, { "start": [ 376, 484, 1419, 1663, 2266, 2564 ], "end": [ 482, 986, 1661, 1870, 2455, 2634 ], "span_text": [ "67 posłów i 32 senatorów łączy zarobki z pracy poza parlamentem z pensją wypłacaną przez Kancelarię Sejmu.", "Trybunał Konstytucyjny orzekł niedawno: poseł, który nie zdecydował się na porzucenie zawodowego zajęcia na rzecz pracy w Sejmie, nie może narzekać, że Kancelaria Sejmu nie wypłaca mu pełnego uposażenia. Przyjęcie zasady, że każdemu parlamentarzyście, niezależnie od tego, czy pracuje na państwowej posadzie, prowadzi działalność gospodarczą, czy też zrezygnował z innych zajęć i poświęca się tylko pracy w parlamencie, należy się pełne uposażenie posła zawodowego, chcieli przeforsować członkowie PSL.", "Ustawa o wykonywaniu mandatu posła i senatora z czerwca ubiegłego roku wprowadziła nową zasadę wynagradzania parlamentarzystów. Każdy z nich dostaje dietę (obecnie 1200 zł), ale uposażenie (2800 zł) tylko ten, który zostanie posłem zawodowym.", "Kategoryczność tego zapisu złagodzono jednak ustępem 4 artykułu 24 ustawy: \"W uzasadnionych przypadkach Prezydium Sejmu może podjąć decyzję o przyznaniu, na wniosek posła, uposażenia w całości lub w części\".", "Po wejściu w życie ustawy do prezydium popłynęły podania o dofinansowanie. Występowali naukowcy, nauczyciele akademiccy, rolnicy, emeryci, a nawet prowadzący drobną działalność gospodarczą.", "Prezydium Sejmu uznało racje 65 posłów, Prezydium Senatu 32 senatorów." ] }, { "start": [], "end": [], "span_text": [] }, { "start": [ 376, 484, 1089, 1419, 1663, 2266, 2563, 2929, 2938, 3137, 3344, 8506, 8794, 9486 ], "end": [ 483, 986, 1281, 1661, 1870, 2455, 2634, 2934, 3135, 3266, 3345, 8793, 8930, 9581 ], "span_text": [ "67 posłów i 32 senatorów łączy zarobki z pracy poza parlamentem z pensją wypłacaną przez Kancelarię Sejmu.", "Trybunał Konstytucyjny orzekł niedawno: poseł, który nie zdecydował się na porzucenie zawodowego zajęcia na rzecz pracy w Sejmie, nie może narzekać, że Kancelaria Sejmu nie wypłaca mu pełnego uposażenia. Przyjęcie zasady, że każdemu parlamentarzyście, niezależnie od tego, czy pracuje na państwowej posadzie, prowadzi działalność gospodarczą, czy też zrezygnował z innych zajęć i poświęca się tylko pracy w parlamencie, należy się pełne uposażenie posła zawodowego, chcieli przeforsować członkowie PSL.", "Argumentowali, że dzielenie posłów na tych, którym należy się pensja, i tych, którzy pensji nie dostaną, bo nie zrezygnowali z pracy poza parlamentem, jest różnicowaniem obywateli wobec prawa.", "Ustawa o wykonywaniu mandatu posła i senatora z czerwca ubiegłego roku wprowadziła nową zasadę wynagradzania parlamentarzystów. Każdy z nich dostaje dietę (obecnie 1200 zł), ale uposażenie (2800 zł) tylko ten, który zostanie posłem zawodowym.", "Kategoryczność tego zapisu złagodzono jednak ustępem 4 artykułu 24 ustawy: \"W uzasadnionych przypadkach Prezydium Sejmu może podjąć decyzję o przyznaniu, na wniosek posła, uposażenia w całości lub w części\".", "Po wejściu w życie ustawy do prezydium popłynęły podania o dofinansowanie. Występowali naukowcy, nauczyciele akademiccy, rolnicy, emeryci, a nawet prowadzący drobną działalność gospodarczą.", "Prezydium Sejmu uznało racje 65 posłów, Prezydium Senatu 32 senatorów.", "Udało", "się nieoficjalnie dowiedzieć tylko tyle, że w marcu 19 posłów dostawało ponad 2600 zł, 20 posłów od 2200 do 2600 zł, 14 posłów od 1700 do 2200 zł, 7 posłów od 1000 do 1700 zł, a 6 poniżej 1000 zł.", "W gronie tych pół i trzy czwarte sejmowych \"etatowców\" dwie grupy są najliczniejsze - rolnicy (30 osób) i pracownicy \"budżetówki\"", ".", "Ustawa o mandacie miała zachęcać, a trochę i zmuszać posłów do rezygnowania z zajęć pozaparlamentarnych. Poseł miał się skupić na pracy w Sejmie. Wtedy sytuacja jest jasna - Sejm płaci posłowi, a ten zobowiązany jest wywiązywać się z obowiązków, nie może wykręcać się innymi zajęciami.", "W praktyce obecnego parlamentu ustawa nie zmieniła wiele - po jej uchwaleniu nie nastąpiło masowe przechodzenie na pensję parlamentarną.", "W sumie w Sejmie na pełne i częściowe uposażenie przeszło 358 posłów, a w Senacie 81 senatorów." ] }, { "start": [], "end": [], "span_text": [] }, { "start": [ 376, 484, 1419, 1663, 2633 ], "end": [ 482, 687, 1661, 1736, 2634 ], "span_text": [ "67 posłów i 32 senatorów łączy zarobki z pracy poza parlamentem z pensją wypłacaną przez Kancelarię Sejmu.", "Trybunał Konstytucyjny orzekł niedawno: poseł, który nie zdecydował się na porzucenie zawodowego zajęcia na rzecz pracy w Sejmie, nie może narzekać, że Kancelaria Sejmu nie wypłaca mu pełnego uposażenia.", "Ustawa o wykonywaniu mandatu posła i senatora z czerwca ubiegłego roku wprowadziła nową zasadę wynagradzania parlamentarzystów. Każdy z nich dostaje dietę (obecnie 1200 zł), ale uposażenie (2800 zł) tylko ten, który zostanie posłem zawodowym.", "Kategoryczność tego zapisu złagodzono jednak ustępem 4 artykułu 24 ustawy", "." ] }, { "start": [], "end": [], "span_text": [] }, { "start": [ 376, 971, 986, 1002, 1419, 1591, 1618, 1663, 1869, 1892, 2266, 2564, 8506, 8794 ], "end": [ 482, 985, 997, 1282, 1573, 1608, 1661, 1736, 1871, 2033, 2341, 2635, 8653, 8930 ], "span_text": [ "67 posłów i 32 senatorów łączy zarobki z pracy poza parlamentem z pensją wypłacaną przez Kancelarię Sejmu.", "członkowie PSL", "Wystąpili", "przeciwko ustawie o wykonywaniu mandatu posła i senatora do Trybunału Konstytucyjnego. Argumentowali, że dzielenie posłów na tych, którym należy się pensja, i tych, którzy pensji nie dostaną, bo nie zrezygnowali z pracy poza parlamentem, jest różnicowaniem obywateli wobec prawa.", "Ustawa o wykonywaniu mandatu posła i senatora z czerwca ubiegłego roku wprowadziła nową zasadę wynagradzania parlamentarzystów. Każdy z nich dostaje dietę", ", ale uposażenie", "tylko ten, który zostanie posłem zawodowym.", "Kategoryczność tego zapisu złagodzono jednak ustępem 4 artykułu 24 ustawy", ".", "parlamentarzysta, który nie chce zrezygnować z dotychczasowego zajęcia, może poprosić o wyrównanie zarobków do wysokości pełnego uposażenia.", "Po wejściu w życie ustawy do prezydium popłynęły podania o dofinansowanie.", "Prezydium Sejmu uznało racje 65 posłów, Prezydium Senatu 32 senatorów.", "Ustawa o mandacie miała zachęcać, a trochę i zmuszać posłów do rezygnowania z zajęć pozaparlamentarnych. Poseł miał się skupić na pracy w Sejmie.", "W praktyce obecnego parlamentu ustawa nie zmieniła wiele - po jej uchwaleniu nie nastąpiło masowe przechodzenie na pensję parlamentarną." ] }, { "start": [], "end": [], "span_text": [] }, { "start": [ 376, 484, 971, 986, 1002, 1419, 1591, 1618, 1663, 1869, 1892, 2266, 2353, 2455, 3825, 8506, 8794, 9486, 9775 ], "end": [ 482, 688, 985, 997, 1282, 1573, 1608, 1661, 1736, 1871, 2033, 2341, 2394, 2669, 4019, 8792, 9037, 9660, 9917 ], "span_text": [ "67 posłów i 32 senatorów łączy zarobki z pracy poza parlamentem z pensją wypłacaną przez Kancelarię Sejmu.", "Trybunał Konstytucyjny orzekł niedawno: poseł, który nie zdecydował się na porzucenie zawodowego zajęcia na rzecz pracy w Sejmie, nie może narzekać, że Kancelaria Sejmu nie wypłaca mu pełnego uposażenia.", "członkowie PSL", "Wystąpili", "przeciwko ustawie o wykonywaniu mandatu posła i senatora do Trybunału Konstytucyjnego. Argumentowali, że dzielenie posłów na tych, którym należy się pensja, i tych, którzy pensji nie dostaną, bo nie zrezygnowali z pracy poza parlamentem, jest różnicowaniem obywateli wobec prawa.", "Ustawa o wykonywaniu mandatu posła i senatora z czerwca ubiegłego roku wprowadziła nową zasadę wynagradzania parlamentarzystów. Każdy z nich dostaje dietę", ", ale uposażenie", "tylko ten, który zostanie posłem zawodowym.", "Kategoryczność tego zapisu złagodzono jednak ustępem 4 artykułu 24 ustawy", ".", "parlamentarzysta, który nie chce zrezygnować z dotychczasowego zajęcia, może poprosić o wyrównanie zarobków do wysokości pełnego uposażenia.", "Po wejściu w życie ustawy do prezydium popłynęły podania o dofinansowanie.", "naukowcy, nauczyciele akademiccy, rolnicy", "Przedstawiali zaświadczenia z różnych instytucji lub własne oświadczenia, według których zarabiają za mało. Prezydium Sejmu uznało racje 65 posłów, Prezydium Senatu 32 senatorów. Przyznało im dodatkowe pieniądze.", "Prezydia Sejmu i Senatu nie weryfikują danych zawartych we wnioskach. Jeśli poseł napisze, że na uczelni zarabia 300 złotych, albo że jego gospodarstwo nie przynosi dochodu - wierzy mu na słowo.", "Ustawa o mandacie miała zachęcać, a trochę i zmuszać posłów do rezygnowania z zajęć pozaparlamentarnych. Poseł miał się skupić na pracy w Sejmie. Wtedy sytuacja jest jasna - Sejm płaci posłowi, a ten zobowiązany jest wywiązywać się z obowiązków, nie może wykręcać się innymi zajęciami.", "W praktyce obecnego parlamentu ustawa nie zmieniła wiele - po jej uchwaleniu nie nastąpiło masowe przechodzenie na pensję parlamentarną. Ale też i pensje się nie zmieniły, większe mają dostać dopiero posłowie i senatorowie następnej kadencji.", "W sumie w Sejmie na pełne i częściowe uposażenie przeszło 358 posłów, a w Senacie 81 senatorów. Oznacza to, że jedna piąta członków obu Izb nie zdecydowała się na zawodowstwo", ". Oczywiście sam fakt pobierania wynagrodzenia nie jest jeszcze miarą profesjonalnego przygotowania i zaangażowania danego posła czy senatora." ] }, { "start": [], "end": [], "span_text": [] }, { "start": [ 971, 986, 1002, 1419, 1489, 1591, 1618, 1663, 1708, 1869, 1892, 2266, 8794 ], "end": [ 985, 997, 1089, 1425, 1573, 1608, 1661, 1701, 1736, 1871, 2033, 2341, 8930 ], "span_text": [ "członkowie PSL", "Wystąpili", "przeciwko ustawie o wykonywaniu mandatu posła i senatora do Trybunału Konstytucyjnego.", "Ustawa", "wprowadziła nową zasadę wynagradzania parlamentarzystów. Każdy z nich dostaje dietę", ", ale uposażenie", "tylko ten, który zostanie posłem zawodowym.", "Kategoryczność tego zapisu złagodzono", "ustępem 4 artykułu 24 ustawy", ".", "parlamentarzysta, który nie chce zrezygnować z dotychczasowego zajęcia, może poprosić o wyrównanie zarobków do wysokości pełnego uposażenia.", "Po wejściu w życie ustawy do prezydium popłynęły podania o dofinansowanie.", "W praktyce obecnego parlamentu ustawa nie zmieniła wiele - po jej uchwaleniu nie nastąpiło masowe przechodzenie na pensję parlamentarną." ] }, { "start": [], "end": [], "span_text": [] }, { "start": [ 143, 1418, 1591, 1617, 1662, 1869, 1886, 2265, 2456, 3825, 4019, 8506, 8794 ], "end": [ 482, 1573, 1607, 1661, 1736, 1871, 2033, 2341, 2564, 3895, 4020, 8612, 8930 ], "span_text": [ "Poseł Krzysztof Dołowy wykłada na SGGW, poseł Waldemar Pawlak uprawia rolę, a poseł Jacek Pawlicki pracuje jako kapitan służby więziennej. Ponieważ ich dochody z tych źródeł są niewysokie, uzupełniają je uposażeniem poselskim. Razem 67 posłów i 32 senatorów łączy zarobki z pracy poza parlamentem z pensją wypłacaną przez Kancelarię Sejmu.", "Ustawa o wykonywaniu mandatu posła i senatora z czerwca ubiegłego roku wprowadziła nową zasadę wynagradzania parlamentarzystów. Każdy z nich dostaje dietę", ", ale uposażenie", "tylko ten, który zostanie posłem zawodowym.", "Kategoryczność tego zapisu złagodzono jednak ustępem 4 artykułu 24 ustawy", ".", "każdy parlamentarzysta, który nie chce zrezygnować z dotychczasowego zajęcia, może poprosić o wyrównanie zarobków do wysokości pełnego uposażenia.", "Po wejściu w życie ustawy do prezydium popłynęły podania o dofinansowanie.", "Przedstawiali zaświadczenia z różnych instytucji lub własne oświadczenia, według których zarabiają za mało.", "Prezydia Sejmu i Senatu nie weryfikują danych zawartych we wnioskach.", "", "Ustawa o mandacie miała zachęcać, a trochę i zmuszać posłów do rezygnowania z zajęć pozaparlamentarnych.", "W praktyce obecnego parlamentu ustawa nie zmieniła wiele - po jej uchwaleniu nie nastąpiło masowe przechodzenie na pensję parlamentarną." ] }, { "start": [], "end": [], "span_text": [] }, { "start": [ 143, 483, 1418, 1591, 1617, 1662, 2265, 3825, 8506, 8794, 10095 ], "end": [ 482, 1088, 1573, 1607, 1661, 2033, 2564, 4020, 8653, 8931, 10350 ], "span_text": [ "Poseł Krzysztof Dołowy wykłada na SGGW, poseł Waldemar Pawlak uprawia rolę, a poseł Jacek Pawlicki pracuje jako kapitan służby więziennej. Ponieważ ich dochody z tych źródeł są niewysokie, uzupełniają je uposażeniem poselskim. Razem 67 posłów i 32 senatorów łączy zarobki z pracy poza parlamentem z pensją wypłacaną przez Kancelarię Sejmu.", "Trybunał Konstytucyjny orzekł niedawno: poseł, który nie zdecydował się na porzucenie zawodowego zajęcia na rzecz pracy w Sejmie, nie może narzekać, że Kancelaria Sejmu nie wypłaca mu pełnego uposażenia. Przyjęcie zasady, że każdemu parlamentarzyście, niezależnie od tego, czy pracuje na państwowej posadzie, prowadzi działalność gospodarczą, czy też zrezygnował z innych zajęć i poświęca się tylko pracy w parlamencie, należy się pełne uposażenie posła zawodowego, chcieli przeforsować członkowie PSL. Wystąpili więc przeciwko ustawie o wykonywaniu mandatu posła i senatora do Trybunału Konstytucyjnego.", "Ustawa o wykonywaniu mandatu posła i senatora z czerwca ubiegłego roku wprowadziła nową zasadę wynagradzania parlamentarzystów. Każdy z nich dostaje dietę", ", ale uposażenie", "tylko ten, który zostanie posłem zawodowym.", "Kategoryczność tego zapisu złagodzono jednak ustępem 4 artykułu 24 ustawy: \"W uzasadnionych przypadkach Prezydium Sejmu może podjąć decyzję o przyznaniu, na wniosek posła, uposażenia w całości lub w części\". Jednym słowem, każdy parlamentarzysta, który nie chce zrezygnować z dotychczasowego zajęcia, może poprosić o wyrównanie zarobków do wysokości pełnego uposażenia.", "Po wejściu w życie ustawy do prezydium popłynęły podania o dofinansowanie. Występowali naukowcy, nauczyciele akademiccy, rolnicy, emeryci, a nawet prowadzący drobną działalność gospodarczą. Przedstawiali zaświadczenia z różnych instytucji lub własne oświadczenia, według których zarabiają za mało.", "Prezydia Sejmu i Senatu nie weryfikują danych zawartych we wnioskach. Jeśli poseł napisze, że na uczelni zarabia 300 złotych, albo że jego gospodarstwo nie przynosi dochodu - wierzy mu na słowo.", "Ustawa o mandacie miała zachęcać, a trochę i zmuszać posłów do rezygnowania z zajęć pozaparlamentarnych. Poseł miał się skupić na pracy w Sejmie.", "W praktyce obecnego parlamentu ustawa nie zmieniła wiele - po jej uchwaleniu nie nastąpiło masowe przechodzenie na pensję parlamentarną.", "Przewodniczący Grodzicki, który jest zwolennikiem parlamentarzystów profesjonalnych, przyznaje, że liczba posłów, których trudno uznać za zawodowych, jest duża. Wskazuje jednak, że trudno zmusić wszystkich do poświęcenia się wyłącznie pracy w parlamencie." ] }, { "start": [], "end": [], "span_text": [] }, { "start": [ 376, 1419, 1591, 1617, 1663, 1869, 1886, 2266 ], "end": [ 482, 1573, 1607, 1661, 1736, 1871, 2033, 2340 ], "span_text": [ "67 posłów i 32 senatorów łączy zarobki z pracy poza parlamentem z pensją wypłacaną przez Kancelarię Sejmu.", "Ustawa o wykonywaniu mandatu posła i senatora z czerwca ubiegłego roku wprowadziła nową zasadę wynagradzania parlamentarzystów. Każdy z nich dostaje dietę", ", ale uposażenie", "tylko ten, który zostanie posłem zawodowym.", "Kategoryczność tego zapisu złagodzono jednak ustępem 4 artykułu 24 ustawy", ".", "każdy parlamentarzysta, który nie chce zrezygnować z dotychczasowego zajęcia, może poprosić o wyrównanie zarobków do wysokości pełnego uposażenia.", "Po wejściu w życie ustawy do prezydium popłynęły podania o dofinansowanie." ] }, { "start": [], "end": [], "span_text": [] }, { "start": [ 376, 484, 522, 1419, 1591, 1618, 1885, 2266, 2564, 3825, 8506, 8794, 8832, 8929, 9494, 11496, 11519 ], "end": [ 483, 513, 688, 1573, 1608, 1661, 2033, 2341, 2635, 3895, 8612, 8805, 8850, 8931, 9582, 11506, 11642 ], "span_text": [ "67 posłów i 32 senatorów łączy zarobki z pracy poza parlamentem z pensją wypłacaną przez Kancelarię Sejmu.", "Trybunał Konstytucyjny orzekł", ": poseł, który nie zdecydował się na porzucenie zawodowego zajęcia na rzecz pracy w Sejmie, nie może narzekać, że Kancelaria Sejmu nie wypłaca mu pełnego uposażenia.", "Ustawa o wykonywaniu mandatu posła i senatora z czerwca ubiegłego roku wprowadziła nową zasadę wynagradzania parlamentarzystów. Każdy z nich dostaje dietę", ", ale uposażenie", "tylko ten, który zostanie posłem zawodowym.", "każdy parlamentarzysta, który nie chce zrezygnować z dotychczasowego zajęcia, może poprosić o wyrównanie zarobków do wysokości pełnego uposażenia.", "Po wejściu w życie ustawy do prezydium popłynęły podania o dofinansowanie.", "Prezydium Sejmu uznało racje 65 posłów, Prezydium Senatu 32 senatorów.", "Prezydia Sejmu i Senatu nie weryfikują danych zawartych we wnioskach.", "Ustawa o mandacie miała zachęcać, a trochę i zmuszać posłów do rezygnowania z zajęć pozaparlamentarnych.", "W praktyce", "nie zmieniła wiele", ".", "w Sejmie na pełne i częściowe uposażenie przeszło 358 posłów, a w Senacie 81 senatorów.", "Marszałek", "przyznaje, że system przyznawania uposażeń ustalony przez ustawę o wykonywaniu mandatu posła i senatora nie jest doskonały." ] }, { "start": [], "end": [], "span_text": [] }, { "start": [ 376, 484, 522, 1419, 1591, 1618, 1885, 2266, 2564, 3825, 4042, 4210, 4280, 4920, 5123, 5471, 5686, 6035, 6086, 6324, 6661, 6745, 6794, 6822, 6983, 7030, 7266, 7341, 7408, 7469, 7650, 7824, 7964, 8022, 8320, 8506, 8794, 8929, 9494, 11496, 11519 ], "end": [ 483, 513, 688, 1573, 1608, 1662, 2033, 2341, 2635, 3895, 4073, 4277, 4311, 4951, 5198, 5528, 5751, 6063, 6114, 6387, 6691, 6767, 6796, 6858, 7026, 7164, 7339, 7356, 7454, 7481, 7781, 7857, 8009, 8028, 8403, 8612, 8850, 8931, 9582, 11506, 11642 ], "span_text": [ "67 posłów i 32 senatorów łączy zarobki z pracy poza parlamentem z pensją wypłacaną przez Kancelarię Sejmu.", "Trybunał Konstytucyjny orzekł", ": poseł, który nie zdecydował się na porzucenie zawodowego zajęcia na rzecz pracy w Sejmie, nie może narzekać, że Kancelaria Sejmu nie wypłaca mu pełnego uposażenia.", "Ustawa o wykonywaniu mandatu posła i senatora z czerwca ubiegłego roku wprowadziła nową zasadę wynagradzania parlamentarzystów. Każdy z nich dostaje dietę", ", ale uposażenie", "tylko ten, który zostanie posłem zawodowym.", "każdy parlamentarzysta, który nie chce zrezygnować z dotychczasowego zajęcia, może poprosić o wyrównanie zarobków do wysokości pełnego uposażenia.", "Po wejściu w życie ustawy do prezydium popłynęły podania o dofinansowanie.", "Prezydium Sejmu uznało racje 65 posłów, Prezydium Senatu 32 senatorów.", "Prezydia Sejmu i Senatu nie weryfikują danych zawartych we wnioskach.", "Poseł Ignacy Półćwiartek (PSL)", "wystąpił do Prezydium Sejmu z prośbą o uposażenie, ponieważ ziemia", "nie przynosi mu żadnego zysku.", "Henryk Siedlecki (nie zrzeszony", "30-hektarowe gospodarstwo powiększył w tej kadencji Sejmu do 60 hektarów.", "- Dwa lata temu przez nieobecność straciłem 20 tys. zł.", "wystąpił o uposażenie i dostaje teraz 1600 zł netto miesięcznie.", "19,6-hektarowe gospodarstwo", "ma Wojciech Zarzycki (PSL).", "Od lipca dostaje 1790 zł z Kancelarii Sejmu, ale prosi o 2600.", "Poseł Andrzej Wiśniewski (PSL)", "prowadzi gospodarstwo", ".", "wystąpił do prezydium o uposażenie.", "prezydium przyznało mu 2410 zł uposażenia.", "w tym roku poseł sam przeanalizował koszty, jakie poniósł uprawiając rolę i stwierdził, że jego miesięczny dochód wyniósł tylko 100 zł", ". Wystąpił więc do prezydium o 2700 zł, z wyrównaniem od lipca 1996 roku.", "Obowiązki wójta", "z posłowaniem godzi Wiesław Opęchowski (PSL).", "gospodarstwo", "lasy - V i VI. Przynosi dochód miesięczny na osobę 50 zł. Wójtowanie nie daje mu dochodu, bo zrzekł się pensji urzędnika samorządow", ". Prezydium przyznało mu 2750 zł.", "Krzysztof Dołowy (UW) pracuje na pół etatu w", "SGGW.", "Dowodzi, że dochody z uczelni nie powinny być traktowane jak zwykłe wynagrodzenie.", "Ustawa o mandacie miała zachęcać, a trochę i zmuszać posłów do rezygnowania z zajęć pozaparlamentarnych.", "W praktyce obecnego parlamentu ustawa nie zmieniła wiele", ".", "w Sejmie na pełne i częściowe uposażenie przeszło 358 posłów, a w Senacie 81 senatorów.", "Marszałek", "przyznaje, że system przyznawania uposażeń ustalony przez ustawę o wykonywaniu mandatu posła i senatora nie jest doskonały." ] }, { "start": [], "end": [], "span_text": [] }, { "start": [ 376, 484, 522, 1547, 1560, 1591, 1618, 1885, 9494 ], "end": [ 483, 513, 688, 1553, 1573, 1608, 1661, 2033, 9581 ], "span_text": [ "67 posłów i 32 senatorów łączy zarobki z pracy poza parlamentem z pensją wypłacaną przez Kancelarię Sejmu.", "Trybunał Konstytucyjny orzekł", ": poseł, który nie zdecydował się na porzucenie zawodowego zajęcia na rzecz pracy w Sejmie, nie może narzekać, że Kancelaria Sejmu nie wypłaca mu pełnego uposażenia.", "Każdy", "dostaje dietę", ", ale uposażenie", "tylko ten, który zostanie posłem zawodowym.", "każdy parlamentarzysta, który nie chce zrezygnować z dotychczasowego zajęcia, może poprosić o wyrównanie zarobków do wysokości pełnego uposażenia.", "w Sejmie na pełne i częściowe uposażenie przeszło 358 posłów, a w Senacie 81 senatorów." ] } ] }
199704220007
1997-04-22
Zwrot ku Azji
Publicystyka, Opinie
Piotr Jendroszczyk
ROSJA Moskwa chce sprzedać Pekinowi broń za miliardy dol. Komentatorzy przypominają jednak, że kiedyś może być ona użyta przeciwko Rosjanom. Zwrot ku Azji PIOTR JENDROSZCZYK z Moskwy Rozpoczynająca się dzisiaj wizyta przewodniczącego Chin Jiang Zemina w Rosji jest logicznym przedłużeniem serii moskiewskich spotkań Borysa Jelcyna, w jakich uczestniczyli przywódcy Wspólnoty Niepodległych Państw, premier Indii oraz minister spraw zagranicznych Iranu. Równocześnie z Iraku wróciła rosyjska delegacja rządowa, która przywiozła podpisane porozumienie naftowe. Można wierzyć moskiewskim mediom dopatrującym się w tych wydarzeniach dowodów na przesunięcie akcentów rosyjskiej polityki zagranicznej w kierunku Azji. Zmianę taktyki łączy się z nazwiskiem Jewgienija Primakowa, od ponad roku szefa dyplomacji rosyjskiej. Trudno byłoby jednak upatrywać w zbliżeniu z Chinami i innymi krajami azjatyckimi próby zawarcia sojuszu politycznego czy wojskowego na wschodzie dokładnie w czasie, gdy Zachód, nie bacząc na sprzeciwy Moskwy, realizuje plan rozszerzenia NATO. W opinii moskiewskich ekspertów Rosja, aktywizując swą azjatycką politykę, pragnie zwiększyć pole manewru, tym bardziej że rosyjskie elity polityczne są coraz mocniej rozczarowane stosunkami z Zachodem. W rok po złożonej w czasie wizyty Jelcyna pekińskiej deklaracji Jiang Zemina, charakteryzującej stosunki pomiędzy obu państwami jako "konstruktywne partnerstwo wybiegające w XXI wiek", obaj przywódcy podpiszą w Moskwie kilka dokumentów. Deklaracja polityczna na temat "wielobiegunowości świata" pozwoli być może na interpretację pojęcia konstruktywnego partnerstwa. Nikt w Moskwie nie oczekuje jednak rewelacji. Nic nie wskazuje na to, aby Chińczycy zamierzali odstąpić od swej polityki równego dystansu w stosunku do Rosji i do USA. Pragmatyczne kierownictwo Chińskiej Republiki Ludowej jest jednak zainteresowane w zacieśnieniu więzi gospodarczych z Rosjanami. Pekin daje wyraźnie do zrozumienia, że przy ich pomocy zamierza unowocześnić swą armię. Równocześnie godzi się na zawarcie porozumienia w sprawie faktycznej demilitaryzacji granicy z Rosją. Porozumienie to zostanie podpisane nie tylko przez Jiang Zemina i Borysa Jelcyna, ale także przez przywódców Kazachstanu, Tadżykistanu i Kirgistanu. W ostatnim tygodniu szczegóły tego dokumentu uzgadniał w Chinach rosyjski minister obrony Igor Rodionow. Rozczarowanie Zachodem Azjatyckiemu zwrotowi w rosyjskiej polityce zagranicznej towarzyszy w Moskwie przekonanie, że stosunki Rosji z Zachodem wchodzą w stadium kryzysu. Chodzi przy tym nie tylko o plany NATO. "Niezawisimaja Gazieta" opublikowała kilka dni temu niektóre założenia projektu dokumentu o nazwie "Obraz Rosji", przygotowanego na niedawne posiedzenia Rady Polityki Zagranicznej i Obronnej przy prezydencie Jelcynie. Składająca się z politologów, dyplomatów, ekspertów i polityków Rada zamierza do końca roku opracować obszerny dokument, który będzie analizą miejsca i perspektyw Rosji w polityce światowej. Po zapoznaniu się z opublikowanymi w "Niezawisimej Gazietie" niektórymi tezami tego opracowania można odnieść wrażenie, że jego autorami byli nacjonalistyczni politycy z obozu komunistycznego czy też działacze z otoczenia Władimira Żyrinowskiego lub Aleksandra Lebiedzia. Jedno z głównych założeń głosi bowiem, że na Zachodzie, a zwłaszcza w USA, nastąpiła szczególna aktywizacja sił, które chcą zapobiec odrodzeniu Rosji jako "wpływowego podmiotu stosunków międzynarodowych". Tego rodzaju kampania ma być przede wszystkim skutkiem niezadowolenia Zachodu z faktu, iż Rosja powoli staje na nogi. Gdy więc rosyjski biznes coraz bardziej się umacnia, kraje zachodnie pragną roztoczyć kontrolę nad napływającymi do Rosji inwestycjami zagranicznymi, aby nie doprowadzić do szybkiego "odrodzenia kraju". Takie spojrzenie na stosunki z Zachodem nie jest w Moskwie niczym wyjątkowym. Podczas zorganizowanego niedawno "okrągłego stołu" rosyjskich politologów w sprawie integracji Rosji z Białorusią przewijała się teza, że wycofanie się Jelcyna w ostatniej chwili z podpisania uzgodnionego wcześniej porozumienia było wynikiem działań prozachodnich polityków w rządzie (zwłaszcza Anatolija Czubajsa) i nacisków Zachodu. Na razie nie ma konkretnych dowodów na to, iż tego rodzaju myślenie wyznacza kierunki rosyjskiej polityki. Wręcz przeciwnie. Ostatnia reorganizacja rządu, w którym znaczącą rolę odgrywają politycy liberalni posługujący się analizami instytutu ekonomicznego Jegora Gajdara, pozwala przypuszczać, że Moskwa jest daleka od popełnienia błędu, którego skutkiem byłaby samoizolacja na arenie międzynarodowej. W stronę Chin Zdaniem Jewgienija Bażanowa, szefa Instytutu Aktualnych Problemów Międzynarodowych, nie ma mowy o powstaniu osi Moskwa - Pekin. Przede wszystkim dlatego, że Chiny nie są tym zainteresowane. Zdają sobie bowiem sprawę z faktu, że takie posunięcie doprowadziłoby do konfliktu z Zachodem i postawiło pod znakiem zapytania plany modernizacji państwa. Nie oznacza to jednak, że Moskwa i Pekin nie pragną wykorzystywać wzajemnych kontaktów w polityce wobec USA. Jednakże stosunki z Chinami mają dla Moskwy szczególne znaczenie przede wszystkim w kontekście przyszłych zagrożeń ze strony azjatyckiego sąsiada - twierdzi Bażanow. Przypomina on o ogromnych kosztach chińsko-rosyjskiej konfrontacji zbrojnej na tle konfliktu granicznego w latach 60. Jeden z instytutów Rosyjskiej Akademii Nauk ocenił, że Rosja straciła wtedy 200 - 300 mld "starych" rubli. Rosyjski ambasador w Pekinie Igor Rogaczow wyraził niedawno opinię, że wraz z zakończeniem w tym roku procesu demarkacji granicy "sprawa ta zostanie raz na zawsze zdjęta z porządku dziennego". Demarkacja odbywa się na podstawie porozumienia podpisanego w 1991 r. Ustępstwa Moskwy w tej sprawie umożliwiły Jelcynowi złożenie rok później wizyty w Pekinie. Do Chin powrócą niewielkie obszary na Dalekim Wschodzie (14 km kw.), czemu sprzeciwiają się gubernatorzy tych regionów. Moskwa nie bierze jednak tych protestów poważnie - podobnie jak niedawnego oświadczenia admirała Feliksa Gromowa, dowódcy rosyjskich sił morskich. Jego zdaniem Chiny otrzymają nie tylko bezpośredni dostęp do Morza Japońskiego, ale i możliwość żeglugi po rzece Tuman, co naruszy "wojskową równowagę sił w regionie". Rosyjskie MSZ przypomniało natychmiast admirałowi, że rzeka ta jest zbyt płytka, aby mogły po niej pływać okręty wojenne, a o żadnym naruszeniu równowagi nie ma mowy. Trudno przypuszczać, aby admirał o tym nie wiedział. Jego słowa można więc traktować jako ostrzeżenie, iż demarkacja granicy nie daje jednak Rosji gwarancji, że Chiny nie wystąpią w przyszłości z kolejnymi roszczeniami terytorialnymi. Można zrozumieć obiekcje Gromowa, jeżeli się pamięta, że porozumienie nie obejmuje trzech wysp na rzekach Ussuri i Argun, do których Pekin rościł pretensje w latach 60., co zakończyło się konfrontacją zbrojną. Nie brak głosów, że wyłączenie tych wysp z porozumienia może w przyszłości posłużyć Chinom za pretekst do żądań zwrotu ponad półtora miliona kilometrów kwadratowych utraconych w XIX w. na podstawie traktatów, których Chińczycy nigdy nie przestali uważać za nierównoprawne. Uzbrajanie sąsiada Tymczasem Pekin właśnie przy współpracy z Rosją realizuje program unowocześniania sił zbrojnych. Lista zakupów rosyjskiej broni jest imponująca. W latach 1992 - 1995 Chińczycy kupili 48 nowoczesnych myśliwców Su-27, a w roku ubiegłym licencję na produkcję 200 samolotów tego typu w ciągu najbliższych pięciu lat. Wartość kontraktu szacuje się na 2,5 mld dol. Władze chińskie nie kryją, że interesują się jeszcze 50 samolotami Su-30 i Su-30MK. Jak twierdzi agencja Interfax, oprócz zakupionych już czterech łodzi podwodnych klasy "Kilo" Pekin chciałby się zaopatrzyć w 10 - 12 takich łodzi lub zdobyć licencję na ich produkcję. Koszt jednego okrętu podwodnego wynosi 250 mln dol. Na liście chińskich zakupów znajdują się też systemy antyrakietowe, w tym słynne S-300 oraz samoloty Ił-76, które po wyposażeniu w izraelskie urządzenia elektronicznie mają pełnić funkcję podobną do amerykańskich AWACS. W Moskwie cytuje się często dane Kongresu USA, z których wynika, że w najbliższych latach Chiny zamierzają wydawać na zakup uzbrojenia 4,4 mld dol. rocznie, a więc dwa razy więcej niż Arabia Saudyjska. Rosja, która w ostatnich trzech latach sprzedaje Pekinowi broń za ok. 1 mld dol. rocznie (ok. 30 proc. eksportu broni), zamierza jeszcze aktywniej włączyć się w program chińskich zbrojeń. Dla przeżywającej ciężkie czasy rosyjskiej "zbrojeniówki" jest to szansa nie do pogardzenia. Nieśmiałe ostrzeżenia Problem jednak w tym, że nowoczesna rosyjska broń może zostać użyta, przynajmniej teoretycznie, także przeciwko Rosji. - Nie wolno zrezygnować ze współpracy z Chinami w tej dziedzinie, bo z łatwością zaopatrzą się w potrzebne urządzenia nowoczesnej techniki gdzie indziej - odpowiada na ten zarzut Konstantin Makijenko, ekspert Rosyjskiego Centrum Studiów Politycznych. Jego zdaniem Chiny oraz Indie będą do lat 2005 - 2010 głównymi odbiorcami rosyjskiej broni. Uważa on także, podobnie jak niektórzy eksperci MSZ, że chińska ekspansja jest skierowana na Tajwan oraz Azję Południowo-Wschodnią i dlatego Pekin nie będzie zagrażać Rosji. Wątpliwości ma jednak dziennik "Kommersant Daily", który poinformował niedawno, że to właśnie Pekin nalegał, aby porozumienie w sprawie redukcji sił zbrojnych wzdłuż granicy rosyjsko-chińskiej zostało zawarte do 2020 roku, a nie na czas nieograniczony, jak proponowało rosyjskie MSZ. Gazeta skłonna jest twierdzić, że w XXI w. Chiny - będące największą światową potęgą gospodarczą z najliczniejszym narodem na kuli ziemskiej - skierują swe zainteresowania w stronę Syberii Jak temu zapobiec? W rosyjskiej publicystyce przeważa pogląd, że wyjściem jest konsekwentne rozwijanie dobrych stosunków z Chinami. Idea "konstruktywnego partnerstwa" wymaga zapewne jeszcze konkretyzacji, ale nie ulega wątpliwości, że jest dzisiaj witana z zadowoleniem zarówno w Pekinie, jak i Moskwie. Jiang Zemin po rozmowach z Jelcynem prosto z Moskwy udaje się do pobliskiej Tuły, jednego z najpotężniejszych rosyjskich ośrodków przemysłu zbrojeniowego. Trudno o bardziej czytelny dowód chińskiego pragmatyzmu.
{ "ratio": [ 10, 10, 20, 20, 5, 5, 10, 10, 20, 20, 5, 5, 10, 10, 20, 20, 5, 5, 10, 10, 20, 20, 5, 5, 10, 10, 20, 20, 5, 5 ], "type": [ "abstract", "extract", "abstract", "extract", "abstract", "extract", "abstract", "extract", "abstract", "extract", "abstract", "extract", "abstract", "extract", "abstract", "extract", "abstract", "extract", "abstract", "extract", "abstract", "extract", "abstract", "extract", "abstract", "extract", "abstract", "extract", "abstract", "extract" ], "author": [ "H", "J", "H", "J", "H", "J", "E", "B", "E", "B", "E", "B", "J", "E", "J", "E", "J", "E", "I", "K", "I", "K", "I", "K", "A", "D", "A", "D", "A", "D" ], "body": [ "Polityka zagraniczna Rosji kieruje się w stronę Azji, szczególnie Chin. Stosunki między Rosją i Chinami określane są jako \"konstruktywne partnerstwo\". Chińczycy nie chcą zbliżać się do Rosji bardziej niż do USA, choć zależy im na gospodarczej współpracy. Rosyjscy eksperci stawiają tezę, że Europa Zachodnia i USA są niezadowolone z rozwoju gospodarczego Rosji i chcą kontrolować napływające do Rosji inwestycje. Takie myślenie może doprowadzić do samoizolacji Rosji.\nRosji zależy na dobrych stosunkach z Chinami ze względu na pretensje terytorialne Pekinu. Koszty konfliktu na pograniczu rosyjsko-chińskim z lat 60. były dla Rosji ogromne. Dowódcy wojskowi w Rosji obawiają się, że demarkacja granicy nie gwarantuje, że Chiny nie będą zgłaszały kolejnych roszczeń. Tymczasem Pekin kupuje od Rosji nowoczensą broń. Dla rosyjskiego przemysłu zbrojeniowego jest to szansa na rozwój, ale ta broń może być wykorzystana przez Chiny także przeciwko Rosji. Rosyjskie MSZ dementuje te pogłoski. Media sugerują jednak, że w XXI wieku Chiny zainteresują się Syberią.", "rosyjskie elity polityczne są coraz mocniej rozczarowane stosunkami z Zachodem. kierownictwo Chińskiej Republiki Ludowej jest zainteresowane w zacieśnieniu więzi gospodarczych z Rosjanami. Pekin godzi się na zawarcie porozumienia w sprawie faktycznej demilitaryzacji granicy z Rosją. \nnie ma mowy o powstaniu osi Moskwa - Pekin. Chiny nie są tym zainteresowane. Zdają sobie bowiem sprawę, że takie posunięcie doprowadziłoby do konfliktu z Zachodem. stosunki z Chinami mają dla Moskwy szczególne znaczenie w kontekście przyszłych zagrożeń ze strony azjatyckiego sąsiada. na podstawie porozumienia podpisanego w 1991 r. Do Chin powrócą niewielkie obszary na Dalekim Wschodzie. demarkacja granicy nie daje jednak Rosji gwarancji, że Chiny nie wystąpią w przyszłości z kolejnymi roszczeniami terytorialnymi. Pekin przy współpracy z Rosją realizuje program unowocześniania sił zbrojnych. Dla rosyjskiej \"zbrojeniówki\" jest to szansa nie do pogardzenia. jednak nowoczesna rosyjska broń może zostać użyta także przeciwko Rosji.", "Rosyjskie media zauważają, że polityka zagraniczna Rosji coraz bardziej kieruje się w stronę Azji, szczególnie Chin. Trudno mówić o jakimś azjatyckim porozumieniu politycznym. Przywódcy Rosji są rozczarowani Zachodem i planami rozszerzenia NATO. Stosunki między Rosją i Chinami określane są jako \"konstruktywne partnerstwo\". Chińczycy nie chcą zbliżać się do Rosji bardziej niż do USA, choć zależy im na gospodarczej współpracy z Rosją - przy jej pomocy chcą unowocześnić swoją armię.\nOpracowany przez zespół rosyjskich ekspertów raport dotyczący miejsca i perspektyw Rosji w polityce światowej zawiera tezę, że Europa Zachodnia i USA są niezadowolone z rozwoju rosyjskiej gospodarki i chcą kontrolować napływające do Rosji inwestycje, aby nie dopuścić do odrodzenia tego kraju. Nie wydaje się jednak, aby takie myślenie wyznaczało kierunek polityki rosyjskiej - mogłoby to doprowadzić do samoizolacji Rosji.\nChiny nie chcą porozumienia z Rosją, aby nie narazić się Zachodowi. Jednak oba kraje mogą wykorzystać swoje kontakty w polityce wobec USA. Rosji zależy na dobrych stosunkach z Chinami ze względu na pretensje terytorialne Pekinu. Koszty konfliktu na pograniczu rosyjsko-chińskim z lat 60. były dla Rosji ogromne. Proces demarkacji granicy trwał długo, porozumienie podpisano w 1991 r. Dowódcy wojskowi w Rosji obawiają się, że demarkacja granicy nie gwarantuje Rosji, że Chiny nie będą zgłaszały kolejnych roszczeń terytorialnych, np. do wysp na rzekach Ussuri i Argun. Tymczasem Pekin kupuje od Rosjan nowoczense myśliwce, łodzie podwodne i systemy antyrakietowe - lista jest imponująca. Dla rosyjskiego przemysłu zbrojeniowego, który jest obecnie w trudnej sytuacji, chińskie zamówienia to wielka szansa na rozwój. Z drugiej strony rosyjska broń może być wykorzystana przez Chiny także przeciwko Rosji. Rosyjscy eksperci zapewniają, że Chińczycy i tak będą kupować broń, a ich ekspensja będzie skierowana na Tajwan i Azję Południowo-Wschodnią. Z kolei dziennik \"Kommersant Daily\" sugeruje, że w XXI wieku Chiny zainteresują się Syberią.", "wizyta przewodniczącego Chin Jiang Zemina w Rosji jest logicznym przedłużeniem serii moskiewskich spotkań Borysa Jelcyna, w jakich uczestniczyli przywódcy Wspólnoty Niepodległych Państw, premier Indii oraz minister spraw zagranicznych Iranu. Można wierzyć moskiewskim mediom dopatrującym się w tych wydarzeniach dowodów na przesunięcie akcentów rosyjskiej polityki zagranicznej w kierunku Azji. rosyjskie elity polityczne są coraz mocniej rozczarowane stosunkami z Zachodem.\n kierownictwo Chińskiej Republiki Ludowej jest zainteresowane w zacieśnieniu więzi gospodarczych z Rosjanami. Pekin godzi się na zawarcie porozumienia w sprawie faktycznej demilitaryzacji granicy z Rosją. \nnie ma mowy o powstaniu osi Moskwa - Pekin. Chiny nie są tym zainteresowane. Zdają sobie bowiem sprawę z faktu, że takie posunięcie doprowadziłoby do konfliktu z Zachodem i postawiło pod znakiem zapytania plany modernizacji państwa. \nstosunki z Chinami mają dla Moskwy szczególne znaczenie przede wszystkim w kontekście przyszłych zagrożeń ze strony azjatyckiego sąsiada. na podstawie porozumienia podpisanego w 1991 r. Do Chin powrócą niewielkie obszary na Dalekim Wschodzie (14 km kw.). demarkacja granicy nie daje jednak Rosji gwarancji, że Chiny nie wystąpią w przyszłości z kolejnymi roszczeniami terytorialnymi. porozumienie nie obejmuje trzech wysp na rzekach Ussuri i Argun. wyłączenie tych wysp z porozumienia może w przyszłości posłużyć Chinom za pretekst do żądań zwrotu ponad półtora miliona kilometrów kwadratowych utraconych w XIX w. \nTymczasem Pekin właśnie przy współpracy z Rosją realizuje program unowocześniania sił zbrojnych. Dla rosyjskiej \"zbrojeniówki\" jest to szansa nie do pogardzenia. jednak nowoczesna rosyjska broń może zostać użyta także przeciwko Rosji. \"Kommersant Daily\" poinformował, że Pekin nalegał, aby porozumienie w sprawie redukcji sił zbrojnych wzdłuż granicy rosyjsko-chińskiej zostało zawarte do 2020 roku, a nie na czas nieograniczony. W rosyjskiej publicystyce przeważa pogląd, że wyjściem jest rozwijanie dobrych stosunków z Chinami.", "Rosja wyraźnie kieruje swoją politykę zagraniczną w kierunku Chin. Powodem jest zapewnie rozczarowanie Europą Zachodnią i USA. Rosjanie zapewniają, że nie ma porozumienia między Moskwą i Pekinem. Pamiętają koszty konfrontacji zbrojnej na pograniczu rosyjsko-chińskim w latach 60. Nie mają pewności, że to koniec terytorialnych pretensji Pekinu. Tymczasem Chiny przy współpracy z Rosją unowocześniają swoje siły zbrojne. Rosjanie sprzedają Chińczykom broń, która może być użyta przeciwko nim samym - Chiny mogą się zainteresować Syberią.", "kierownictwo Chińskiej Republiki Ludowej jest zainteresowane w zacieśnieniu więzi gospodarczych z Rosjanami. nie ma mowy o powstaniu osi Moskwa - Pekin. Chiny Zdają sobie sprawę, że takie posunięcie doprowadziłoby do konfliktu z Zachodem. demarkacja granicy nie daje Rosji gwarancji, że Chiny nie wystąpią w przyszłości z kolejnymi roszczeniami terytorialnymi. Pekin przy współpracy z Rosją realizuje program unowocześniania sił zbrojnych. jednak nowoczesna rosyjska broń może zostać użyta także przeciwko Rosji.", "Dzisiejsza wizyta przewodniczącego Chin Jiang Zemina w Rosji jest następstwem serii spotkań organizowanych przez Borysa Jelcyna. Moskiewskie media dopatrują się w tych wydarzeniach dowodów na przesunięcie rosyjskiej polityki zagranicznej w kierunku Azji. Pekin daje do zrozumienia, że przy pomocy Rozji zamierza unowocześnić swą armię, przy tym godzi się na zawarcie porozumienia w sprawie faktycznej demilitaryzacji granicy z Rosją. Lista zakupów rosyjskiej broni jest imponująca. Władze chińskie nie kryją, że interesują się dalszym zaopatrzeniem. Rosja zamierza jeszcze aktywniej włączyć się w program chińskich zbrojeń, gdyż dla rosyjskiej \"zbrojeniówki\" jest to wielka szansa. Problem jednak jest to, że rosyjska broń może, teoretycznie, zostać użyta przeciwko Rosji. Jak temu zapobiec? W mediach przeważa pogląd, że wyjściem jest rozwijanie dobrych stosunków z Chinami. \nJiang Zemin prosto z Moskwy udaje się do jednego z najpotężniejszych rosyjskich ośrodków zbrojenioych. Trudno o bardziej czytelny dowód chińskiego pragmatyzmu.", "wizyta przewodniczącego Chin Jiang Zemina w Rosji jest przedłużeniem moskiewskich spotkań Borysa Jelcyna. Rosja, aktywizując azjatycką politykę, pragnie zwiększyć pole manewru. Nikt w Moskwie nie oczekuje jednak rewelacji. Nic nie wskazuje na to, aby Chińczycy zamierzali odstąpić od polityki równego dystansu w stosunku do Rosji i do USA. kierownictwo Chińskiej Republiki Ludowej jest jednak zainteresowane w zacieśnieniu więzi gospodarczych z Rosjanami. Pekin godzi się na zawarcie porozumienia w sprawie demilitaryzacji granicy z Rosją. \nAzjatyckiemu zwrotowi w rosyjskiej polityce towarzyszy przekonanie, że stosunki Rosji z Zachodem wchodzą w stadium kryzysu. stosunki z Chinami mają dla Moskwy szczególne znaczenie w kontekście zagrożeń ze strony azjatyckiego sąsiada. demarkacja granicy nie daje jednak Rosji gwarancji, że Chiny nie wystąpią z roszczeniami terytorialnymi. Tymczasem Pekin przy współpracy z Rosją realizuje program unowocześniania sił zbrojnych. Problem jednak w tym, że rosyjska broń może zostać użyta także przeciwko Rosji.", "Dzisiejsza wizyta przewodniczącego Chin Jiang Zemina w Rosji jest następstwem serii spotkań organizowanych przez Borysa Jelcyna. Moskiewskie media dopatrują się w tych wydarzeniach dowodów na przesunięcie rosyjskiej polityki zagranicznej w kierunku Azji. Trudno jednak upatrywać w tym próby zawarcia sojuszu politycznego czy wojskowego na wschodzie w czasie, gdy Zachód realizuje plan rozszerzenia NATO. Azjatyckiemu zwrotowi w rosyjskiej polityce zagranicznej towarzyszy w Moskwie przekonanie, że stosunki Rosji z Zachodem wchodzą w stadium kryzysu. W opinii ekspertów, Rosja jednak pragnie zwiększyć pole manewru. Pekin daje do zrozumienia, że przy pomocy Rozji zamierza unowocześnić swą armię, przy tym godzi się na zawarcie porozumienia w sprawie faktycznej demilitaryzacji granicy z Rosją. Porozumienie to zostanie podpisane nie tylko przez Jiang Zemina i Borysa Jelcyna, ale także przez przywódców Kazachstanu, Tadżykistanu i Kirgistanu.\nZdaniem Jewgienija Bażanowa, szefa Instytutu Aktualnych Problemów Międzynarodowych, nie ma mowy o powstaniu osi Moskwa - Pekin, dlatego, że Chiny nie są tym zainteresowane. Jednakże stosunki z Chinami mają dla Moskwy szczególne znaczenie przede wszystkim w kontekście przyszłych zagrożeń ze strony azjatyckiego sąsiada - twierdzi Bażanow. \nTymczasem Pekin przy współpracy z Rosją realizuje program unowocześniania sił zbrojnych. Lista zakupów rosyjskiej broni jest imponująca. Władze chińskie nie kryją, że interesują się dalszym zaopatrzeniem. Rosja zamierza jeszcze aktywniej włączyć się w program chińskich zbrojeń. Dla rosyjskiej \"zbrojeniówki\" jest to szansa nie do pogardzenia. Problem jest, że rosyjska broń może teoretycznie zostać użyta także przeciwko Rosji. Jak temu zapobiec? W rosyjskiej publicystyce przeważa pogląd, że wyjściem jest konsekwentne rozwijanie dobrych stosunków z Chinami. \nJiang Zemin po rozmowach z Jelcynem prosto z Moskwy udaje się do pobliskiej Tuły, jednego z najpotężniejszych rosyjskich ośrodków przemysłu zbrojeniowego. Trudno o bardziej czytelny dowód chińskiego pragmatyzmu.", "wizyta przewodniczącego Chin Jiang Zemina w Rosji jest przedłużeniem moskiewskich spotkań Borysa Jelcyna, w jakich uczestniczyli przywódcy Wspólnoty Niepodległych Państw, Indii oraz Iranu. W opinii ekspertów Rosja, aktywizując azjatycką politykę, pragnie zwiększyć pole manewru. obaj przywódcy podpiszą kilka dokumentów. Nikt w Moskwie nie oczekuje jednak rewelacji. Nic nie wskazuje na to, aby Chińczycy zamierzali odstąpić od polityki równego dystansu w stosunku do Rosji i do USA. kierownictwo Chińskiej Republiki Ludowej jest jednak zainteresowane w zacieśnieniu więzi gospodarczych z Rosjanami. Pekin godzi się na zawarcie porozumienia w sprawie demilitaryzacji granicy z Rosją. \nAzjatyckiemu zwrotowi w rosyjskiej polityce towarzyszy przekonanie, że stosunki Rosji z Zachodem wchodzą w stadium kryzysu. Chodzi nie tylko o plany NATO. \"Niezawisimaja Gazieta\" opublikowała założenia dokumentu \"Obraz Rosji\". Jedno z założeń głosi, że na Zachodzie nastąpiła aktywizacja sił, które chcą zapobiec odrodzeniu Rosji jako \"wpływowego podmiotu\". \nZdaniem Bażanowa, szefa Instytutu Aktualnych Problemów Międzynarodowych, nie ma mowy o powstaniu osi Moskwa - Pekin. dlatego, że Chiny Zdają sobie sprawę, że takie posunięcie doprowadziłoby do konfliktu z Zachodem. Nie oznacza to, że Moskwa i Pekin nie pragną wykorzystywać wzajemnych kontaktów w polityce wobec USA. stosunki z Chinami mają dla Moskwy szczególne znaczenie w kontekście zagrożeń ze strony azjatyckiego sąsiada - twierdzi Bażanow. Przypomina o kosztach chińsko-rosyjskiej konfrontacji zbrojnej na tle konfliktu granicznego w latach 60. wraz z zakończeniem procesu demarkacji granicy sprawa zostanie zdjęta z porządku dziennego. Do Chin powrócą niewielkie obszary. demarkacja granicy nie daje jednak Rosji gwarancji, że Chiny nie wystąpią z roszczeniami terytorialnymi. \nTymczasem Pekin przy współpracy z Rosją realizuje program unowocześniania sił zbrojnych. Lista zakupów rosyjskiej broni jest imponująca. Problem jednak w tym, że rosyjska broń może zostać użyta także przeciwko Rosji. właśnie Pekin nalegał, aby porozumienie w sprawie redukcji sił zbrojnych wzdłuż granicy rosyjsko-chińskiej zostało zawarte do 2020 roku, a nie na czas nieograniczony.", "Dzisiejsza wizyta przewodniczącego Chin Jiang Zemina w Rosji jest następstwem serii spotkań organizowanych przez Borysa Jelcyna. Pekin daje do zrozumienia, że przy pomocy Rozji zamierza unowocześnić swą armię. Lista zakupów rosyjskiej broni jest imponująca. Władze chińskie nie kryją, że interesują się dalszym zaopatrzeniem w rosyjską broń. Dla rosyjskiej \"zbrojeniówki\" jest to wielka szansa. Problem jednak jest to, że rosyjska broń może, teoretycznie, zostać użyta przeciwko Rosji. Jak temu zapobiec?", "Rosja, aktywizując azjatycką politykę, pragnie zwiększyć pole manewru. kierownictwo Chińskiej Republiki Ludowej jest zainteresowane w zacieśnieniu więzi gospodarczych. stosunki z Chinami mają dla Moskwy szczególne znaczenie w kontekście zagrożeń ze strony sąsiada. demarkacja granicy nie daje jednak Rosji gwarancji, że Chiny nie wystąpią z roszczeniami terytorialnymi. Pekin przy współpracy z Rosją realizuje program unowocześniania sił zbrojnych. Problem jednak w tym, że rosyjska broń może zostać użyta przeciwko Rosji.", "Rozpoczynająca się dzisiaj wizyta przewodniczącego Chin Jiang Zemina w Rosji jest kolejnym dowodem na zbliżenie między Rosją a Chinami i innymi krajami azjatyckimi. Jak twierdzą moskiewscy eksperci, zbliżenie z Chinami nie doprowadzi do powstania sojuszu politycznego czy wojskowego na wschodzie. Takim sojuszem nie są zainteresowani Chińczycy, gdyż doprowadziłoby to do konfliktu z Zachodem i zahamowało modernizację państwa. Przy pomocy Rosji chcą przede wszystkim unowocześnić swoje siły zbrojne. Natomiast Rosja chce wykorzystać kontakty z Chinami w polityce wobec USA. Rozwijanie dobrych stosunków z Pekinem jest także próbą zabezpieczenia się przed ekspansją Chin. Porozumienie w sprawie redukcji sił zbrojnych wzdłuż granicy rosyjsko-chińskiej zostało zawarte, na żądanie Pekinu, do 2020 roku, a nie na czas nieograniczony. Wśród Rosjan budzi to obawy, że w XXI w. Chiny - będące największą światową potęgą gospodarczą z najliczniejszym narodem na kuli ziemskiej - skierują swe zainteresowania w stronę Syberii.", "wizyta przewodniczącego Chin Jiang Zemina w Rosji jest logicznym przedłużeniem serii moskiewskich spotkań Borysa Jelcyna. W opinii ekspertów Rosja pragnie zwiększyć pole manewru. kierownictwo Chińskiej Republiki Ludowej jest jednak zainteresowane w zacieśnieniu więzi gospodarczych z Rosjanami. Pekin daje do zrozumienia, że przy ich pomocy zamierza unowocześnić swą armię. Azjatyckiemu zwrotowi w rosyjskiej polityce zagranicznej towarzyszy przekonanie, że stosunki Rosji z Zachodem wchodzą w stadium kryzysu. nie ma konkretnych dowodów na to, iż tego rodzaju myślenie wyznacza kierunki rosyjskiej polityki. stosunki z Chinami mają dla Moskwy szczególne znaczenie przede wszystkim w kontekście przyszłych zagrożeń ze strony azjatyckiego sąsiada. Pekin przy współpracy z Rosją realizuje program unowocześniania sił zbrojnych. Problem jednak w tym, że nowoczesna rosyjska broń może zostać użyta, przynajmniej teoretycznie, także przeciwko Rosji. Jiang Zemin po rozmowach udaje się do Tuły, jednego z najpotężniejszych ośrodków przemysłu zbrojeniowego.", "Rozpoczynająca się dzisiaj wizyta przewodniczącego Chin Jiang Zemina w Rosji jest kolejnym dowodem na zbliżenie między Rosją a Chinami i innymi krajami azjatyckimi, zainicjowane przez szefa dyplomacji rosyjskiej, Jewgienija Primakowa. Azjatyckiemu zwrotowi w rosyjskiej polityce zagranicznej towarzyszy w Moskwie przekonanie, że stosunki Rosji z Zachodem wchodzą w stadium kryzysu. Dokument opracowany przez Radę Polityki Zagranicznej i Obronnej przy prezydencie Jelcynie wysuwa tezę, że Zachód chce zapobiec odrodzeniu Rosji jako \"wpływowego podmiotu stosunków międzynarodowych\". Jak twierdzą moskiewscy eksperci, zbliżenie z Chinami nie doprowadzi do powstania sojuszu politycznego czy wojskowego na wschodzie, Rosja chce jednak wykorzystać kontakty z Chinami w polityce wobec USA. Rozwijanie dobrych stosunków z Pekinem jest także próbą zabezpieczenia się przed ekspansją Chin. Na mocy porozumienia z 1991 r. w sprawie demarkacji granicy rosyjsko-chińskiej do Chin powrócą niewielkie obszary na Dalekim Wschodzie, Chiny otrzymają też bezpośredni dostęp do Morza Japońskiego i możliwość żeglugi po rzece Tuman. Porozumienie nie obejmuje jednak trzech wysp na rzekach Ussuri i Argun, do których Pekin rościł pretensje w latach 60., co budzi obawy, że w przyszłości Chiny mogą wystąpić z kolejnymi roszczeniami terytorialnymi. Chińczycy również nie są zainteresowani powstaniem osi Moskwa - Pekin, gdyż takie posunięcie doprowadziłoby do konfliktu z Zachodem i zahamowało modernizację państwa. Przy pomocy Rosji chcą przede wszystkim unowocześnić swoje siły zbrojne. Jest to szansa dla rosyjskiej zbrojeniówki, ale z drugiej strony rosyjska broń może zostać użyta także przeciwko Rosji. Porozumienie w sprawie redukcji sił zbrojnych wzdłuż granicy rosyjsko-chińskiej zostało zawarte, na żądanie Pekinu, do 2020 roku, a nie na czas nieograniczony. Jak sugeruje dziennik \"Kommersant Daily\", istnieje duże prawdopodobieństwo, że w XXI w. Chiny - będące największą światową potęgą gospodarczą z najliczniejszym narodem na kuli ziemskiej - skierują swe zainteresowania w stronę Syberii.", "wizyta przewodniczącego Chin Jiang Zemina w Rosji jest logicznym przedłużeniem serii moskiewskich spotkań Borysa Jelcyna. Można wierzyć moskiewskim mediom dopatrującym się w tych wydarzeniach dowodów na przesunięcie akcentów rosyjskiej polityki zagranicznej w kierunku Azji. W opinii ekspertów Rosja pragnie zwiększyć pole manewru. Nic nie wskazuje na to, aby Chińczycy zamierzali odstąpić od swej polityki równego dystansu w stosunku do Rosji i do USA. kierownictwo Chińskiej Republiki Ludowej jest jednak zainteresowane w zacieśnieniu więzi gospodarczych z Rosjanami. Pekin daje do zrozumienia, że przy ich pomocy zamierza unowocześnić swą armię. Równocześnie godzi się na zawarcie porozumienia w sprawie faktycznej demilitaryzacji granicy z Rosją. Azjatyckiemu zwrotowi w rosyjskiej polityce zagranicznej towarzyszy przekonanie, że stosunki Rosji z Zachodem wchodzą w stadium kryzysu. Takie spojrzenie nie jest w Moskwie niczym wyjątkowym. Na razie nie ma konkretnych dowodów na to, iż tego rodzaju myślenie wyznacza kierunki rosyjskiej polityki. Moskwa jest daleka od popełnienia błędu, którego skutkiem byłaby samoizolacja na arenie międzynarodowej. stosunki z Chinami mają dla Moskwy szczególne znaczenie przede wszystkim w kontekście przyszłych zagrożeń ze strony azjatyckiego sąsiada. Do Chin powrócą niewielkie obszary na Dalekim Wschodzie. Chiny otrzymają nie tylko bezpośredni dostęp do Morza Japońskiego, ale i możliwość żeglugi po rzece Tuman. Pekin przy współpracy z Rosją realizuje program unowocześniania sił zbrojnych. Lista zakupów rosyjskiej broni jest imponująca. Problem jednak w tym, że nowoczesna rosyjska broń może zostać użyta, przynajmniej teoretycznie, także przeciwko Rosji. Jak temu zapobiec? W rosyjskiej publicystyce przeważa pogląd, że wyjściem jest konsekwentne rozwijanie dobrych stosunków z Chinami. Jiang Zemin po rozmowach z Jelcynem prosto z Moskwy udaje się do pobliskiej Tuły, jednego z najpotężniejszych rosyjskich ośrodków przemysłu zbrojeniowego. Trudno o bardziej czytelny dowód chińskiego pragmatyzmu.", "Zbliżenie z Chinami, widoczne ostatnio w polityce rosyjskiej, nie doprowadzi raczej do powstania osi Moskwa - Pekin. Takim sojuszem nie są zainteresowani Chińczycy, gdyż doprowadziłoby to do konfliktu z Zachodem i zahamowało modernizację państwa. Przy pomocy Rosji chcą przede wszystkim unowocześnić swoje siły zbrojne. Natomiast Rosja chce wykorzystać kontakty z Chinami w polityce wobec USA. Rozwijanie dobrych stosunków z Pekinem jest także próbą zabezpieczenia się przed ekspansją Chin.", "wizyta Chin Jiang Zemina w Rosji jest logicznym przedłużeniem serii moskiewskich spotkań Jelcyna. W opinii ekspertów Rosja pragnie zwiększyć pole manewru. Pekin daje do zrozumienia, że przy ich pomocy zamierza unowocześnić swą armię. stosunki z Chinami mają dla Moskwy szczególne znaczenie przede wszystkim w kontekście przyszłych zagrożeń ze strony azjatyckiego sąsiada. Pekin realizuje program unowocześniania sił zbrojnych. Jiang Zemin po rozmowach udaje się do Tuły, jednego z najpotężniejszych ośrodków przemysłu zbrojeniowego.", "Rosja zdaje się zwracać w polityce zagranicznej w kierunku Azji. Eksperci są zdania, że próbuje w ten sposób zwiększyć swoje pole manewru w obliczu rozczarowania stosunkami z Zachodem i realizacji planów rozszerzania NATO, którym Rosja się sprzeciwia. W opinii Rosjan stosunki Moskwy z Zachodem znajdują się w fazie kryzysu. Władze Chin chcą zacieśniać więzi polityczne z Rosją, bo przy jej pomocy planują unowocześnić swoją armię. Godzą się przy tym na demilitaryzację granicy z Rosją, która w przeszłości była przyczyną konfliktów. Chiny nie dają jednak Rosji gwarancji, że po zakończeniu procesu demarkacji granicy nie wystąpią w przyszłości z kolejnymi roszczeniami terytorialnymi. Dla Rosjan niebezpieczny jest także fakt, że przynajmniej w teorii broń, jaką planują od niej kupić Chińczycy, może w przyszłości zostać wykorzystana właśnie przeciwko Rosji. Tej pozostaje jednak tylko dążenie do utrzymywania z Chinami jak najlepszych stosunków.", "Rozpoczynająca się dzisiaj wizyta przewodniczącego Chin Jiang Zemina w Rosji jest logicznym przedłużeniem serii moskiewskich spotkań Borysa Jelcyna, w jakich uczestniczyli przywódcy Wspólnoty Niepodległych Państw, premier Indii oraz minister spraw zagranicznych Iranu.W opinii moskiewskich ekspertów Rosja, aktywizując swą azjatycką politykę, pragnie zwiększyć pole manewru, tym bardziej że rosyjskie elity polityczne są coraz mocniej rozczarowane stosunkami z Zachodem.Zdaniem Jewgienija Bażanowa, szefa Instytutu Aktualnych Problemów Międzynarodowych, nie ma mowy o powstaniu osi Moskwa - Pekin. Przede wszystkim dlatego, że Chiny nie są tym zainteresowane. Zdają sobie bowiem sprawę z faktu, że takie posunięcie doprowadziłoby do konfliktu z Zachodem i postawiło pod znakiem zapytania plany modernizacji państwa. Nie oznacza to jednak, że Moskwa i Pekin nie pragną wykorzystywać wzajemnych kontaktów w polityce wobec USA. Pekin przy współpracy z Rosją realizuje program unowocześniania sił zbrojnych. Lista zakupów rosyjskiej broni jest imponująca.Problem jednak w tym, że nowoczesna rosyjska broń może zostać użyta, przynajmniej teoretycznie, także przeciwko Rosji.", "Rosyjskie media twierdzą, że szef dyplomacji Jewgienij Primakow stara się o zwrot rosyjskiej polityki zagranicznej w kierunku Azji. Eksperci są zdania, że Rosja próbuje zwiększyć swoje pole manewru w obliczu rozczarowania stosunkami z Zachodem i realizacji planów rozszerzania NATO, którym Rosja się sprzeciwia. Władze Chińskiej Republiki Ludowej chcą zacieśniać więzi polityczne z Rosją, bo przy jej pomocy planują unowocześnić swoją armię. Godzą się przy tym na demilitaryzację granicy z Rosją, która w przeszłością była przyczyną konfliktów. Z drugiej jednak strony Chiny raczej nie będą rezygnować z polityki równego dystansu w stosunku do Rosji i USA. Moskwa przekonana jest, że jej stosunki z Zachodem znajdują się w fazie kryzysu. Przyczyniła się do tego pierwsza część raportu przygotowywanego przez ekspertów Rady Polityki Zagranicznej i Obronnej na temat pozycji Rosji w polityce światowej. Według tego raportu Zachód jednoczy siły, by zmarginalizować rolę Rosji na arenie międzynarodowej. Takie spojrzenie jest w Rosji bardzo powszechne. Niezbyt realne jest jednak powstanie osi Rosji-Chiny, gdyż Pekin nie jest tym zainteresowany. Takie posunięcie skonfliktowałoby go z Zachodem i mogłoby zrujnować plany modernizacji kraju. Dobre stosunki z Chinami są jednak dla Rosji korzystne choćby ze względu na to, że w ten sposób może ona uniknąć przyszłych konfliktów z sąsiadem. Chiny nie dają jednak Rosji gwarancji, że po zakończeniu procesu demarkacji granicy nie wystąpią w przyszłości z kolejnymi roszczeniami terytorialnymi. Dla Rosjan niebezpieczny jest także fakt, że przynajmniej w teorii broń, jaką planują od niej kupić Chińczycy, może w przyszłości zostać wykorzystana właśnie przeciwko Rosji. Rosja nie chce jednak rezygnować ze sprzedaży, bo Chiny mogą z łatwością zaopatrzyć się w broń gdzie indziej. Rosji pozostaje tylko dążenie do utrzymania z Chinami jak najlepszych stosunków.", "Rozpoczynająca się dzisiaj wizyta przewodniczącego Chin Jiang Zemina w Rosji jest logicznym przedłużeniem serii moskiewskich spotkań Borysa Jelcyna, w jakich uczestniczyli przywódcy Wspólnoty Niepodległych Państw, premier Indii oraz minister spraw zagranicznych Iranu.Można wierzyć moskiewskim mediom dopatrującym się w tych wydarzeniach dowodów na przesunięcie akcentów rosyjskiej polityki zagranicznej w kierunku Azji.Trudno byłoby jednak upatrywać w zbliżeniu z Chinami i innymi krajami azjatyckimi próby zawarcia sojuszu politycznego czy wojskowego na wschodzie dokładnie w czasie, gdy Zachód, nie bacząc na sprzeciwy Moskwy, realizuje plan rozszerzenia NATO. W opinii moskiewskich ekspertów Rosja, aktywizując swą azjatycką politykę, pragnie zwiększyć pole manewru, tym bardziej że rosyjskie elity polityczne są coraz mocniej rozczarowane stosunkami z Zachodem.Zdaniem Jewgienija Bażanowa, szefa Instytutu Aktualnych Problemów Międzynarodowych, nie ma mowy o powstaniu osi Moskwa - Pekin. Przede wszystkim dlatego, że Chiny nie są tym zainteresowane. Zdają sobie bowiem sprawę z faktu, że takie posunięcie doprowadziłoby do konfliktu z Zachodem i postawiło pod znakiem zapytania plany modernizacji państwa. Nie oznacza to jednak, że Moskwa i Pekin nie pragną wykorzystywać wzajemnych kontaktów w polityce wobec USA. \nJednakże stosunki z Chinami mają dla Moskwy szczególne znaczenie przede wszystkim w kontekście przyszłych zagrożeń ze strony azjatyckiego sąsiada.Rosyjski ambasador w Pekinie Igor Rogaczow wyraził niedawno opinię, że wraz z zakończeniem w tym roku procesu demarkacji granicy \"sprawa ta zostanie raz na zawsze zdjęta z porządku dziennego\".Demarkacja odbywa się na podstawie porozumienia podpisanego w 1991 r. Ustępstwa Moskwy w tej sprawie umożliwiły Jelcynowi złożenie rok później wizyty w Pekinie. Do Chin powrócą niewielkie obszary na Dalekim Wschodzie (14 km kw.)Pekin przy współpracy z Rosją realizuje program unowocześniania sił zbrojnych. Lista zakupów rosyjskiej broni jest imponująca.Problem jednak w tym, że nowoczesna rosyjska broń może zostać użyta, przynajmniej teoretycznie, także przeciwko Rosji.", "Rosja zdaje się zwracać w polityce zagranicznej w kierunku Azji, bo w jej przekonaniu stosunki Moskwy z Zachodem znajdują się w fazie kryzysu. Władze Chin chcą zacieśniać więzi polityczne z Rosją, bo przy jej pomocy planują unowocześnić swoją armię. Godzą się przy tym na demilitaryzację granicy z Rosją, która w przeszłości była przyczyną konfliktów. Chiny nie są jednak zainteresowane stworzeniem osi Moskwa-Pekin, więc Rosjanom pozostaje jedynie dążenie do utrzymania z sąsiadami jak najlepszych stosunków.", "ozpoczynająca się dzisiaj wizyta przewodniczącego Chin Jiang Zemina w Rosji jest logicznym przedłużeniem serii moskiewskich spotkań Borysa Jelcyna.W opinii moskiewskich ekspertów Rosja, aktywizując swą azjatycką politykę, pragnie zwiększyć pole manewru, tym bardziej że rosyjskie elity polityczne są coraz mocniej rozczarowane stosunkami z Zachodem.Pekin przy współpracy z Rosją realizuje program unowocześniania sił zbrojnych. Lista zakupów rosyjskiej broni jest imponująca.Problem jednak w tym, że nowoczesna rosyjska broń może zostać użyta, przynajmniej teoretycznie, także przeciwko Rosji.", "W związku z rozpoczynającą się dzisiaj wizytą przewodniczącego Chin w Rosji moskiewskie media zwracają uwagę na przesunięcie akcentów rosyjskiej polityki zagranicznej w kierunku Azji. W opinii moskiewskich ekspertów Rosja, aktywizując swą azjatycką politykę, pragnie zwiększyć pole manewru, tym bardziej że rosyjskie elity polityczne są coraz mocniej rozczarowane stosunkami z Zachodem. Kierownictwo Chińskiej Republiki Ludowej jest zainteresowane zacieśnianiem więzi gospodarczych z Rosjanami. Pekin daje wyraźnie do zrozumienia, że przy pomocy Rosji zamierza unowocześnić swą armię. Równocześnie godzi się na zawarcie porozumienia w sprawie faktycznej demilitaryzacji granicy z Rosją. Zdaniem eksperta nie ma jednak mowy o powstaniu osi Moskwa - Pekin. Chiny zdają sobie sprawę z faktu, że takie posunięcie doprowadziłoby do konfliktu z Zachodem i postawiło pod znakiem zapytania plany modernizacji państwa. Nie oznacza to jednak, że Moskwa i Pekin nie pragną wykorzystywać wzajemnych kontaktów w polityce wobec USA.", "wizyta przewodniczącego Chin Jiang Zemina w Rosji. z Iraku rosyjska delegacja rządowa przywiozła porozumienie naftowe. Rosja, aktywizując swą azjatycką politykę, pragnie zwiększyć pole manewru, rosyjskie elity polityczne są rozczarowane stosunkami z Zachodem. kierownictwo Chińskiej Republiki Ludowej jest zainteresowane w zacieśnieniu więzi gospodarczych z Rosjanami. przy ich pomocy zamierza unowocześnić swą armię. godzi się na zawarcie porozumienia w sprawie demilitaryzacji granicy z Rosją. Moskwa i Pekin nie pragną wykorzystywać wzajemnych kontaktów w polityce wobec USA. Demarkacja odbywa się na podstawie porozumienia podpisanego w 1991 r. Do Chin powrócą niewielkie obszary na Dalekim Wschodzie. porozumienie nie obejmuje trzech wysp na rzekach Ussuri i Argun. Chiny zamierzają wydawać na zakup uzbrojenia 4,4 mld dol. rocznie. dziennik \"Kommersant Daily\" poinformował, że Pekin nalegał, aby porozumienie w sprawie redukcji sił zbrojnych wzdłuż granicy rosyjsko-chińskiej zostało zawarte do 2020 roku, a nie na czas nieograniczony.", "Rozpoczynająca się dzisiaj wizyta przewodniczącego Chin Jiang Zemina w Rosji jest logicznym przedłużeniem serii moskiewskich spotkań Borysa Jelcyna, w jakich uczestniczyli przywódcy Wspólnoty Niepodległych Państw, premier Indii oraz minister spraw zagranicznych Iranu. Równocześnie z Iraku wróciła rosyjska delegacja rządowa, która przywiozła podpisane porozumienie naftowe. Można wierzyć moskiewskim mediom dopatrującym się w tych wydarzeniach dowodów na przesunięcie akcentów rosyjskiej polityki zagranicznej w kierunku Azji. Zmianę taktyki łączy się z nazwiskiem Jewgienija Primakowa, od ponad roku szefa dyplomacji rosyjskiej. W opinii moskiewskich ekspertów Rosja, aktywizując swą azjatycką politykę, pragnie zwiększyć pole manewru, tym bardziej że rosyjskie elity polityczne są coraz mocniej rozczarowane stosunkami z Zachodem. Kierownictwo Chińskiej Republiki Ludowej jest zainteresowane zacieśnianiem więzi gospodarczych z Rosjanami. Pekin daje wyraźnie do zrozumienia, że przy pomocy Rosji zamierza unowocześnić swą armię. Równocześnie godzi się na zawarcie porozumienia w sprawie faktycznej demilitaryzacji granicy z Rosją. Zdaniem Jewgienija Bażanowa, szefa Instytutu Aktualnych Problemów Międzynarodowych, nie ma jednak mowy o powstaniu osi Moskwa - Pekin. Chiny zdają sobie sprawę z faktu, że takie posunięcie doprowadziłoby do konfliktu z Zachodem i postawiło pod znakiem zapytania plany modernizacji państwa. Nie oznacza to jednak, że Moskwa i Pekin nie pragną wykorzystywać wzajemnych kontaktów w polityce wobec USA. \nMoskwa chce sprzedać Pekinowi broń za miliardy dolarów. Problem w tym, że teoretycznie broń ta może zostać w przyszłości skierowana także przeciwko Rosji. Zdaniem dziennika \"Kommersant Daily\" w XXI w. Chiny skierują swe zainteresowania w stronę Syberii. Jak temu zapobiec? W rosyjskiej publicystyce przeważa pogląd, że wyjściem jest konsekwentne rozwijanie dobrych stosunków z Chinami. Idea \"konstruktywnego partnerstwa\" wymaga zapewne jeszcze konkretyzacji, ale nie ulega wątpliwości, że jest dzisiaj witana z zadowoleniem zarówno w Pekinie, jak i Moskwie.", "wizyta przewodniczącego Chin Jiang Zemina w Rosji jest przedłużeniem serii moskiewskich spotkań Borysa Jelcyna, w jakich uczestniczyli przywódcy Wspólnoty Niepodległych Państw, premier Indii oraz minister spraw zagranicznych Iranu. z Iraku wróciła rosyjska delegacja rządowa, która przywiozła podpisane porozumienie naftowe. Rosja, aktywizując swą azjatycką politykę, pragnie zwiększyć pole manewru, tym bardziej że rosyjskie elity polityczne są coraz mocniej rozczarowane stosunkami z Zachodem. Nic nie wskazuje na to, aby Chińczycy zamierzali odstąpić od polityki równego dystansu w stosunku do Rosji i do USA. kierownictwo Chińskiej Republiki Ludowej jest zainteresowane w zacieśnieniu więzi gospodarczych z Rosjanami. przy ich pomocy zamierza unowocześnić swą armię. Równocześnie godzi się na zawarcie porozumienia w sprawie faktycznej demilitaryzacji granicy z Rosją. Porozumienie to zostanie podpisane także przez przywódców Kazachstanu, Tadżykistanu i Kirgistanu. Azjatyckiemu zwrotowi w rosyjskiej polityce zagranicznej towarzyszy w Moskwie przekonanie, że stosunki Rosji z Zachodem wchodzą w stadium kryzysu. \"Niezawisimaja Gazieta\" opublikowała niektóre założenia projektu dokumentu \"Obraz Rosji\". będzie analizą miejsca i perspektyw Rosji w polityce światowej.. Jedno z głównych założeń głosi, że na Zachodzie, a zwłaszcza w USA, nastąpiła aktywizacja sił, które chcą zapobiec odrodzeniu Rosji jako \"wpływowego podmiotu stosunków międzynarodowych\". Moskwa i Pekin nie pragną wykorzystywać wzajemnych kontaktów w polityce wobec USA. Demarkacja odbywa się na podstawie porozumienia podpisanego w 1991 r. Do Chin powrócą niewielkie obszary na Dalekim Wschodzie. porozumienie nie obejmuje trzech wysp na rzekach Ussuri i Argun. Pekin przy współpracy z Rosją realizuje program unowocześniania sił zbrojnych. w najbliższych latach Chiny zamierzają wydawać na zakup uzbrojenia 4,4 mld dol. rocznie. dziennik \"Kommersant Daily\" poinformował, że Pekin nalegał, aby porozumienie w sprawie redukcji sił zbrojnych wzdłuż granicy rosyjsko-chińskiej zostało zawarte do 2020 roku, a nie na czas nieograniczony.", "W związku z rozpoczynającą się dzisiaj wizytą przewodniczącego Chin w Rosji moskiewskie media zwracają uwagę na przesunięcie akcentów rosyjskiej polityki zagranicznej w kierunku Azji. W opinii moskiewskich ekspertów Rosja, aktywizując swą azjatycką politykę, pragnie zwiększyć pole manewru, tym bardziej że rosyjskie elity polityczne są coraz mocniej rozczarowane stosunkami z Zachodem. Kierownictwo Chińskiej Republiki Ludowej jest zainteresowane zacieśnianiem więzi gospodarczych z Rosjanami i chce przy pomocy Rosji unowocześnić swą armię.", "wizyta Jiang Zemina w Rosji. kierownictwo Chińskiej Republiki Ludowej jest zainteresowane w zacieśnieniu więzi gospodarczych z Rosjanami. przy ich pomocy zamierza unowocześnić swą armię. godzi się na zawarcie porozumienia w sprawie demilitaryzacji granicy. Moskwa i Pekin nie pragną wykorzystywać wzajemnych kontaktów w polityce wobec USA. Demarkacja odbywa się na podstawie porozumienia podpisanego w 1991 Do Chin powrócą niewielkie obszary na Dalekim Wschodzie. nie obejmuje wysp na Ussuri i Argun." ], "spans": [ { "start": [], "end": [], "span_text": [] }, { "start": [ 1187, 1816, 1870, 2034, 4616, 4717, 4790, 4856, 4977, 5099, 5172, 5254, 5697, 5836, 5954, 6545, 7192, 7206, 8473, 8505, 8597, 8615, 8685 ], "end": [ 1266, 1863, 1939, 2123, 4617, 4761, 4848, 4916, 4979, 5155, 5235, 5256, 5745, 5891, 5956, 6674, 7198, 7279, 8477, 8565, 8605, 8657, 8708 ], "span_text": [ "rosyjskie elity polityczne są coraz mocniej rozczarowane stosunkami z Zachodem.", "kierownictwo Chińskiej Republiki Ludowej jest", "zainteresowane w zacieśnieniu więzi gospodarczych z Rosjanami. Pekin", "godzi się na zawarcie porozumienia w sprawie faktycznej demilitaryzacji granicy z Rosją.", "", "nie ma mowy o powstaniu osi Moskwa - Pekin.", "Chiny nie są tym zainteresowane. Zdają sobie bowiem sprawę", ", że takie posunięcie doprowadziłoby do konfliktu z Zachodem", ".", "stosunki z Chinami mają dla Moskwy szczególne znaczenie", "w kontekście przyszłych zagrożeń ze strony azjatyckiego sąsiada", ".", "na podstawie porozumienia podpisanego w 1991 r.", "Do Chin powrócą niewielkie obszary na Dalekim Wschodzie", ".", "demarkacja granicy nie daje jednak Rosji gwarancji, że Chiny nie wystąpią w przyszłości z kolejnymi roszczeniami terytorialnymi.", "Pekin", "przy współpracy z Rosją realizuje program unowocześniania sił zbrojnych.", "Dla", "rosyjskiej \"zbrojeniówki\" jest to szansa nie do pogardzenia.", "jednak", "nowoczesna rosyjska broń może zostać użyta", "także przeciwko Rosji." ] }, { "start": [], "end": [], "span_text": [] }, { "start": [ 215, 563, 1187, 1816, 1870, 2034, 4616, 4717, 4790, 5089, 5099, 5254, 5697, 5836, 5954, 6545, 6731, 6841, 6903, 7181, 8473, 8505, 8597, 8615, 8685, 9258, 9283, 9305, 9321, 9509, 9720, 9793 ], "end": [ 457, 716, 1267, 1863, 1939, 2123, 4617, 4761, 4979, 5090, 5235, 5256, 5745, 5903, 5956, 6674, 6794, 6842, 7069, 7279, 8477, 8565, 8605, 8657, 8709, 9276, 9296, 9310, 9478, 9511, 9780, 9832 ], "span_text": [ "wizyta przewodniczącego Chin Jiang Zemina w Rosji jest logicznym przedłużeniem serii moskiewskich spotkań Borysa Jelcyna, w jakich uczestniczyli przywódcy Wspólnoty Niepodległych Państw, premier Indii oraz minister spraw zagranicznych Iranu.", "Można wierzyć moskiewskim mediom dopatrującym się w tych wydarzeniach dowodów na przesunięcie akcentów rosyjskiej polityki zagranicznej w kierunku Azji.", "rosyjskie elity polityczne są coraz mocniej rozczarowane stosunkami z Zachodem.", "kierownictwo Chińskiej Republiki Ludowej jest", "zainteresowane w zacieśnieniu więzi gospodarczych z Rosjanami. Pekin", "godzi się na zawarcie porozumienia w sprawie faktycznej demilitaryzacji granicy z Rosją.", "", "nie ma mowy o powstaniu osi Moskwa - Pekin.", "Chiny nie są tym zainteresowane. Zdają sobie bowiem sprawę z faktu, że takie posunięcie doprowadziłoby do konfliktu z Zachodem i postawiło pod znakiem zapytania plany modernizacji państwa.", "", "stosunki z Chinami mają dla Moskwy szczególne znaczenie przede wszystkim w kontekście przyszłych zagrożeń ze strony azjatyckiego sąsiada", ".", "na podstawie porozumienia podpisanego w 1991 r.", "Do Chin powrócą niewielkie obszary na Dalekim Wschodzie (14 km kw.)", ".", "demarkacja granicy nie daje jednak Rosji gwarancji, że Chiny nie wystąpią w przyszłości z kolejnymi roszczeniami terytorialnymi.", "porozumienie nie obejmuje trzech wysp na rzekach Ussuri i Argun", ".", "wyłączenie tych wysp z porozumienia może w przyszłości posłużyć Chinom za pretekst do żądań zwrotu ponad półtora miliona kilometrów kwadratowych utraconych w XIX w.", "Tymczasem Pekin właśnie przy współpracy z Rosją realizuje program unowocześniania sił zbrojnych.", "Dla", "rosyjskiej \"zbrojeniówki\" jest to szansa nie do pogardzenia.", "jednak", "nowoczesna rosyjska broń może zostać użyta", "także przeciwko Rosji.", "\"Kommersant Daily\"", "poinformował", ", że", "Pekin nalegał, aby porozumienie w sprawie redukcji sił zbrojnych wzdłuż granicy rosyjsko-chińskiej zostało zawarte do 2020 roku, a nie na czas nieograniczony", ".", "W rosyjskiej publicystyce przeważa pogląd, że wyjściem jest", "rozwijanie dobrych stosunków z Chinami." ] }, { "start": [], "end": [], "span_text": [] }, { "start": [ 1817, 1870, 4717, 4790, 4823, 4842, 4856, 4977, 6545, 6579, 7192, 7206, 8598, 8615, 8685 ], "end": [ 1863, 1933, 4761, 4796, 4835, 4848, 4916, 4979, 6572, 6674, 7198, 7279, 8605, 8657, 8708 ], "span_text": [ "kierownictwo Chińskiej Republiki Ludowej jest", "zainteresowane w zacieśnieniu więzi gospodarczych z Rosjanami.", "nie ma mowy o powstaniu osi Moskwa - Pekin.", "Chiny", "Zdają sobie", "sprawę", ", że takie posunięcie doprowadziłoby do konfliktu z Zachodem", ".", "demarkacja granicy nie daje", "Rosji gwarancji, że Chiny nie wystąpią w przyszłości z kolejnymi roszczeniami terytorialnymi.", "Pekin", "przy współpracy z Rosją realizuje program unowocześniania sił zbrojnych.", "jednak", "nowoczesna rosyjska broń może zostać użyta", "także przeciwko Rosji." ] }, { "start": [], "end": [], "span_text": [] }, { "start": [ 215, 280, 300, 455, 1096, 1119, 1265, 1504, 1634, 1745, 1816, 2034, 2090, 2401, 2459, 2479, 5099, 5172, 5196, 5672, 5955, 6545, 6633, 6645, 7182, 7206, 7326, 8590, 8626, 8685 ], "end": [ 270, 294, 335, 457, 1115, 1169, 1266, 1505, 1740, 1801, 1939, 2079, 2123, 2446, 2469, 2549, 5155, 5185, 5235, 5673, 5956, 6619, 6635, 6674, 7198, 7278, 7327, 8615, 8657, 8708 ], "span_text": [ "wizyta przewodniczącego Chin Jiang Zemina w Rosji jest", "przedłużeniem", "moskiewskich spotkań Borysa Jelcyna", ".", "Rosja, aktywizując", "azjatycką politykę, pragnie zwiększyć pole manewru", ".", "", "Nikt w Moskwie nie oczekuje jednak rewelacji. Nic nie wskazuje na to, aby Chińczycy zamierzali odstąpić od", "polityki równego dystansu w stosunku do Rosji i do USA.", "kierownictwo Chińskiej Republiki Ludowej jest jednak zainteresowane w zacieśnieniu więzi gospodarczych z Rosjanami. Pekin", "godzi się na zawarcie porozumienia w sprawie", "demilitaryzacji granicy z Rosją.", "Azjatyckiemu zwrotowi w rosyjskiej polityce", "towarzyszy", "przekonanie, że stosunki Rosji z Zachodem wchodzą w stadium kryzysu.", "stosunki z Chinami mają dla Moskwy szczególne znaczenie", "w kontekście", "zagrożeń ze strony azjatyckiego sąsiada", ".", "", "demarkacja granicy nie daje jednak Rosji gwarancji, że Chiny nie wystąpią", "z", "roszczeniami terytorialnymi.", "Tymczasem Pekin", "przy współpracy z Rosją realizuje program unowocześniania sił zbrojnych.", "", "Problem jednak w tym, że", "rosyjska broń może zostać użyta", "także przeciwko Rosji." ] }, { "start": [], "end": [], "span_text": [] }, { "start": [ 215, 280, 300, 410, 449, 1064, 1086, 1119, 1265, 1452, 1486, 1634, 1745, 1816, 2034, 2090, 2401, 2459, 2479, 2565, 2650, 2669, 2688, 2805, 3271, 3287, 3308, 3345, 3366, 3473, 4632, 4652, 4778, 4823, 4842, 4856, 4977, 5000, 5099, 5172, 5196, 5270, 5282, 5552, 5582, 5611, 5621, 5644, 5672, 5835, 5954, 6545, 6633, 6645, 7181, 7206, 8590, 8626, 8685, 9313, 9509 ], "end": [ 270, 294, 402, 420, 457, 1073, 1115, 1169, 1266, 1476, 1505, 1740, 1801, 1939, 2079, 2123, 2446, 2469, 2556, 2626, 2660, 2679, 2701, 2807, 3278, 3301, 3325, 3355, 3446, 3476, 4641, 4761, 4796, 4835, 4848, 4916, 4993, 5088, 5155, 5185, 5267, 5272, 5374, 5572, 5610, 5618, 5630, 5671, 5673, 5870, 5956, 6619, 6635, 6674, 7198, 7327, 8615, 8657, 8709, 9478, 9510 ], "span_text": [ "wizyta przewodniczącego Chin Jiang Zemina w Rosji jest", "przedłużeniem", "moskiewskich spotkań Borysa Jelcyna, w jakich uczestniczyli przywódcy Wspólnoty Niepodległych Państw,", "Indii oraz", "Iranu.", "W opinii", "ekspertów Rosja, aktywizując", "azjatycką politykę, pragnie zwiększyć pole manewru", ".", "obaj przywódcy podpiszą", "kilka dokumentów.", "Nikt w Moskwie nie oczekuje jednak rewelacji. Nic nie wskazuje na to, aby Chińczycy zamierzali odstąpić od", "polityki równego dystansu w stosunku do Rosji i do USA.", "kierownictwo Chińskiej Republiki Ludowej jest jednak zainteresowane w zacieśnieniu więzi gospodarczych z Rosjanami. Pekin", "godzi się na zawarcie porozumienia w sprawie", "demilitaryzacji granicy z Rosją.", "Azjatyckiemu zwrotowi w rosyjskiej polityce", "towarzyszy", "przekonanie, że stosunki Rosji z Zachodem wchodzą w stadium kryzysu. Chodzi", "nie tylko o plany NATO. \"Niezawisimaja Gazieta\" opublikowała", "założenia", "dokumentu", "\"Obraz Rosji\"", ".", "Jedno z", "założeń głosi", ", że na Zachodzie", "nastąpiła", "aktywizacja sił, które chcą zapobiec odrodzeniu Rosji jako \"wpływowego podmiotu", "\".", "Zdaniem", "Bażanowa, szefa Instytutu Aktualnych Problemów Międzynarodowych, nie ma mowy o powstaniu osi Moskwa - Pekin.", "dlatego, że Chiny", "Zdają sobie", "sprawę", ", że takie posunięcie doprowadziłoby do konfliktu z Zachodem", ". Nie oznacza to", ", że Moskwa i Pekin nie pragną wykorzystywać wzajemnych kontaktów w polityce wobec USA.", "stosunki z Chinami mają dla Moskwy szczególne znaczenie", "w kontekście", "zagrożeń ze strony azjatyckiego sąsiada - twierdzi Bażanow. Przypomina", "o", "kosztach chińsko-rosyjskiej konfrontacji zbrojnej na tle konfliktu granicznego w latach 60.", "wraz z zakończeniem", "procesu demarkacji granicy", "sprawa", "zostanie", "zdjęta z porządku dziennego", ".", "Do Chin powrócą niewielkie obszary", ".", "demarkacja granicy nie daje jednak Rosji gwarancji, że Chiny nie wystąpią", "z", "roszczeniami terytorialnymi.", "Tymczasem Pekin", "przy współpracy z Rosją realizuje program unowocześniania sił zbrojnych. Lista zakupów rosyjskiej broni jest imponująca.", "Problem jednak w tym, że", "rosyjska broń może zostać użyta", "także przeciwko Rosji.", "właśnie Pekin nalegał, aby porozumienie w sprawie redukcji sił zbrojnych wzdłuż granicy rosyjsko-chińskiej zostało zawarte do 2020 roku, a nie na czas nieograniczony", "." ] }, { "start": [], "end": [], "span_text": [] }, { "start": [ 1096, 1119, 1265, 1504, 1817, 1870, 1931, 5099, 5172, 5196, 5228, 5672, 5955, 6545, 6633, 6645, 7192, 7206, 7326, 8590, 8626, 8685, 8692 ], "end": [ 1115, 1169, 1266, 1505, 1863, 1919, 1933, 5155, 5185, 5215, 5235, 5673, 5956, 6619, 6635, 6674, 7198, 7278, 7327, 8615, 8657, 8686, 8708 ], "span_text": [ "Rosja, aktywizując", "azjatycką politykę, pragnie zwiększyć pole manewru", ".", "", "kierownictwo Chińskiej Republiki Ludowej jest", "zainteresowane w zacieśnieniu więzi gospodarczych", ".", "stosunki z Chinami mają dla Moskwy szczególne znaczenie", "w kontekście", "zagrożeń ze strony", "sąsiada", ".", "", "demarkacja granicy nie daje jednak Rosji gwarancji, że Chiny nie wystąpią", "z", "roszczeniami terytorialnymi.", "Pekin", "przy współpracy z Rosją realizuje program unowocześniania sił zbrojnych.", "", "Problem jednak w tym, że", "rosyjska broń może zostać użyta", "", "przeciwko Rosji." ] }, { "start": [], "end": [], "span_text": [] }, { "start": [ 215, 455, 1063, 1086, 1138, 1265, 1679, 1816, 1952, 2122, 2402, 2479, 4222, 5098, 5254, 7192, 7206, 8590, 10004, 10007, 10058, 10083, 10128 ], "end": [ 335, 457, 1073, 1101, 1169, 1266, 1680, 1944, 2021, 2123, 2470, 2549, 4321, 5235, 5256, 7198, 7279, 8708, 10005, 10031, 10072, 10117, 10161 ], "span_text": [ "wizyta przewodniczącego Chin Jiang Zemina w Rosji jest logicznym przedłużeniem serii moskiewskich spotkań Borysa Jelcyna", ".", "W opinii", "ekspertów Rosja", "pragnie zwiększyć pole manewru", ".", "", "kierownictwo Chińskiej Republiki Ludowej jest jednak zainteresowane w zacieśnieniu więzi gospodarczych z Rosjanami. Pekin daje", "do zrozumienia, że przy ich pomocy zamierza unowocześnić swą armię.", "", "Azjatyckiemu zwrotowi w rosyjskiej polityce zagranicznej towarzyszy", "przekonanie, że stosunki Rosji z Zachodem wchodzą w stadium kryzysu.", "nie ma konkretnych dowodów na to, iż tego rodzaju myślenie wyznacza kierunki rosyjskiej polityki.", "stosunki z Chinami mają dla Moskwy szczególne znaczenie przede wszystkim w kontekście przyszłych zagrożeń ze strony azjatyckiego sąsiada", ".", "Pekin", "przy współpracy z Rosją realizuje program unowocześniania sił zbrojnych.", "Problem jednak w tym, że nowoczesna rosyjska broń może zostać użyta, przynajmniej teoretycznie, także przeciwko Rosji.", "", "Jiang Zemin po rozmowach", "udaje się do", "Tuły, jednego z najpotężniejszych", "ośrodków przemysłu zbrojeniowego." ] }, { "start": [], "end": [], "span_text": [] }, { "start": [ 215, 455, 563, 1063, 1086, 1138, 1265, 1679, 1816, 1952, 2402, 2479, 3799, 3839, 4214, 4512, 5098, 5254, 5835, 5954, 6116, 6269, 7192, 7206, 8590, 9691, 9701, 10004, 10007 ], "end": [ 335, 457, 716, 1073, 1101, 1169, 1266, 1802, 1944, 2123, 2470, 2549, 3816, 3877, 4321, 4616, 5235, 5256, 5891, 5956, 6221, 6271, 7198, 7327, 8708, 9692, 9833, 10005, 10218 ], "span_text": [ "wizyta przewodniczącego Chin Jiang Zemina w Rosji jest logicznym przedłużeniem serii moskiewskich spotkań Borysa Jelcyna", ".", "Można wierzyć moskiewskim mediom dopatrującym się w tych wydarzeniach dowodów na przesunięcie akcentów rosyjskiej polityki zagranicznej w kierunku Azji.", "W opinii", "ekspertów Rosja", "pragnie zwiększyć pole manewru", ".", "Nic nie wskazuje na to, aby Chińczycy zamierzali odstąpić od swej polityki równego dystansu w stosunku do Rosji i do USA.", "kierownictwo Chińskiej Republiki Ludowej jest jednak zainteresowane w zacieśnieniu więzi gospodarczych z Rosjanami. Pekin daje", "do zrozumienia, że przy ich pomocy zamierza unowocześnić swą armię. Równocześnie godzi się na zawarcie porozumienia w sprawie faktycznej demilitaryzacji granicy z Rosją.", "Azjatyckiemu zwrotowi w rosyjskiej polityce zagranicznej towarzyszy", "przekonanie, że stosunki Rosji z Zachodem wchodzą w stadium kryzysu.", "Takie spojrzenie", "nie jest w Moskwie niczym wyjątkowym.", "Na razie nie ma konkretnych dowodów na to, iż tego rodzaju myślenie wyznacza kierunki rosyjskiej polityki.", "Moskwa jest daleka od popełnienia błędu, którego skutkiem byłaby samoizolacja na arenie międzynarodowej.", "stosunki z Chinami mają dla Moskwy szczególne znaczenie przede wszystkim w kontekście przyszłych zagrożeń ze strony azjatyckiego sąsiada", ".", "Do Chin powrócą niewielkie obszary na Dalekim Wschodzie", ".", "Chiny otrzymają nie tylko bezpośredni dostęp do Morza Japońskiego, ale i możliwość żeglugi po rzece Tuman", ".", "Pekin", "przy współpracy z Rosją realizuje program unowocześniania sił zbrojnych. Lista zakupów rosyjskiej broni jest imponująca.", "Problem jednak w tym, że nowoczesna rosyjska broń może zostać użyta, przynajmniej teoretycznie, także przeciwko Rosji.", "", "Jak temu zapobiec? W rosyjskiej publicystyce przeważa pogląd, że wyjściem jest konsekwentne rozwijanie dobrych stosunków z Chinami.", "", "Jiang Zemin po rozmowach z Jelcynem prosto z Moskwy udaje się do pobliskiej Tuły, jednego z najpotężniejszych rosyjskich ośrodków przemysłu zbrojeniowego. Trudno o bardziej czytelny dowód chińskiego pragmatyzmu." ] }, { "start": [], "end": [], "span_text": [] }, { "start": [ 215, 239, 327, 455, 1063, 1086, 1138, 1265, 1932, 1952, 5098, 5254, 7192, 7229, 10004, 10007, 10058, 10083, 10128 ], "end": [ 222, 320, 335, 457, 1073, 1101, 1169, 1266, 1944, 2021, 5235, 5256, 7197, 7278, 10005, 10031, 10072, 10117, 10161 ], "span_text": [ "wizyta", "Chin Jiang Zemina w Rosji jest logicznym przedłużeniem serii moskiewskich spotkań", "Jelcyna", ".", "W opinii", "ekspertów Rosja", "pragnie zwiększyć pole manewru", ".", "Pekin daje", "do zrozumienia, że przy ich pomocy zamierza unowocześnić swą armię.", "stosunki z Chinami mają dla Moskwy szczególne znaczenie przede wszystkim w kontekście przyszłych zagrożeń ze strony azjatyckiego sąsiada", ".", "Pekin", "realizuje program unowocześniania sił zbrojnych.", "", "Jiang Zemin po rozmowach", "udaje się do", "Tuły, jednego z najpotężniejszych", "ośrodków przemysłu zbrojeniowego." ] }, { "start": [], "end": [], "span_text": [] }, { "start": [ 188, 1064, 4633, 7192, 7206, 8590 ], "end": [ 456, 1266, 5088, 7198, 7326, 8708 ], "span_text": [ "Rozpoczynająca się dzisiaj wizyta przewodniczącego Chin Jiang Zemina w Rosji jest logicznym przedłużeniem serii moskiewskich spotkań Borysa Jelcyna, w jakich uczestniczyli przywódcy Wspólnoty Niepodległych Państw, premier Indii oraz minister spraw zagranicznych Iranu.", "W opinii moskiewskich ekspertów Rosja, aktywizując swą azjatycką politykę, pragnie zwiększyć pole manewru, tym bardziej że rosyjskie elity polityczne są coraz mocniej rozczarowane stosunkami z Zachodem.", "Zdaniem Jewgienija Bażanowa, szefa Instytutu Aktualnych Problemów Międzynarodowych, nie ma mowy o powstaniu osi Moskwa - Pekin. Przede wszystkim dlatego, że Chiny nie są tym zainteresowane. Zdają sobie bowiem sprawę z faktu, że takie posunięcie doprowadziłoby do konfliktu z Zachodem i postawiło pod znakiem zapytania plany modernizacji państwa. Nie oznacza to jednak, że Moskwa i Pekin nie pragną wykorzystywać wzajemnych kontaktów w polityce wobec USA.", "Pekin", "przy współpracy z Rosją realizuje program unowocześniania sił zbrojnych. Lista zakupów rosyjskiej broni jest imponująca.", "Problem jednak w tym, że nowoczesna rosyjska broń może zostać użyta, przynajmniej teoretycznie, także przeciwko Rosji." ] }, { "start": [], "end": [], "span_text": [] }, { "start": [ 188, 563, 820, 4633, 5090, 5372, 5481, 5675, 7192, 7206, 8590 ], "end": [ 456, 715, 1266, 5089, 5235, 5373, 5673, 5903, 7198, 7326, 8708 ], "span_text": [ "Rozpoczynająca się dzisiaj wizyta przewodniczącego Chin Jiang Zemina w Rosji jest logicznym przedłużeniem serii moskiewskich spotkań Borysa Jelcyna, w jakich uczestniczyli przywódcy Wspólnoty Niepodległych Państw, premier Indii oraz minister spraw zagranicznych Iranu.", "Można wierzyć moskiewskim mediom dopatrującym się w tych wydarzeniach dowodów na przesunięcie akcentów rosyjskiej polityki zagranicznej w kierunku Azji.", "Trudno byłoby jednak upatrywać w zbliżeniu z Chinami i innymi krajami azjatyckimi próby zawarcia sojuszu politycznego czy wojskowego na wschodzie dokładnie w czasie, gdy Zachód, nie bacząc na sprzeciwy Moskwy, realizuje plan rozszerzenia NATO. W opinii moskiewskich ekspertów Rosja, aktywizując swą azjatycką politykę, pragnie zwiększyć pole manewru, tym bardziej że rosyjskie elity polityczne są coraz mocniej rozczarowane stosunkami z Zachodem.", "Zdaniem Jewgienija Bażanowa, szefa Instytutu Aktualnych Problemów Międzynarodowych, nie ma mowy o powstaniu osi Moskwa - Pekin. Przede wszystkim dlatego, że Chiny nie są tym zainteresowane. Zdają sobie bowiem sprawę z faktu, że takie posunięcie doprowadziłoby do konfliktu z Zachodem i postawiło pod znakiem zapytania plany modernizacji państwa. Nie oznacza to jednak, że Moskwa i Pekin nie pragną wykorzystywać wzajemnych kontaktów w polityce wobec USA.", "Jednakże stosunki z Chinami mają dla Moskwy szczególne znaczenie przede wszystkim w kontekście przyszłych zagrożeń ze strony azjatyckiego sąsiada", ".", "Rosyjski ambasador w Pekinie Igor Rogaczow wyraził niedawno opinię, że wraz z zakończeniem w tym roku procesu demarkacji granicy \"sprawa ta zostanie raz na zawsze zdjęta z porządku dziennego\".", "Demarkacja odbywa się na podstawie porozumienia podpisanego w 1991 r. Ustępstwa Moskwy w tej sprawie umożliwiły Jelcynowi złożenie rok później wizyty w Pekinie. Do Chin powrócą niewielkie obszary na Dalekim Wschodzie (14 km kw.)", "Pekin", "przy współpracy z Rosją realizuje program unowocześniania sił zbrojnych. Lista zakupów rosyjskiej broni jest imponująca.", "Problem jednak w tym, że nowoczesna rosyjska broń może zostać użyta, przynajmniej teoretycznie, także przeciwko Rosji." ] }, { "start": [], "end": [], "span_text": [] }, { "start": [ 189, 455, 1064, 7192, 7206, 8590 ], "end": [ 335, 456, 1266, 7198, 7326, 8708 ], "span_text": [ "ozpoczynająca się dzisiaj wizyta przewodniczącego Chin Jiang Zemina w Rosji jest logicznym przedłużeniem serii moskiewskich spotkań Borysa Jelcyna", ".", "W opinii moskiewskich ekspertów Rosja, aktywizując swą azjatycką politykę, pragnie zwiększyć pole manewru, tym bardziej że rosyjskie elity polityczne są coraz mocniej rozczarowane stosunkami z Zachodem.", "Pekin", "przy współpracy z Rosją realizuje program unowocześniania sił zbrojnych. Lista zakupów rosyjskiej broni jest imponująca.", "Problem jednak w tym, że nowoczesna rosyjska broń może zostać użyta, przynajmniej teoretycznie, także przeciwko Rosji." ] }, { "start": [], "end": [], "span_text": [] }, { "start": [ 215, 455, 470, 486, 519, 541, 1096, 1187, 1231, 1679, 1817, 1870, 1971, 2034, 2090, 5005, 5675, 5836, 5954, 6731, 6882, 8173, 8283, 9249, 9283, 9305, 9321, 9509 ], "end": [ 264, 457, 478, 512, 531, 563, 1171, 1217, 1266, 1680, 1863, 1932, 2021, 2079, 2123, 5088, 5745, 5891, 5956, 6794, 6884, 8238, 8285, 9276, 9296, 9310, 9478, 9510 ], "span_text": [ "wizyta przewodniczącego Chin Jiang Zemina w Rosji", ".", "z Iraku", "rosyjska delegacja rządowa", "przywiozła", "porozumienie naftowe.", "Rosja, aktywizując swą azjatycką politykę, pragnie zwiększyć pole manewru,", "rosyjskie elity polityczne są", "rozczarowane stosunkami z Zachodem.", "", "kierownictwo Chińskiej Republiki Ludowej jest", "zainteresowane w zacieśnieniu więzi gospodarczych z Rosjanami.", "przy ich pomocy zamierza unowocześnić swą armię.", "godzi się na zawarcie porozumienia w sprawie", "demilitaryzacji granicy z Rosją.", "Moskwa i Pekin nie pragną wykorzystywać wzajemnych kontaktów w polityce wobec USA.", "Demarkacja odbywa się na podstawie porozumienia podpisanego w 1991 r.", "Do Chin powrócą niewielkie obszary na Dalekim Wschodzie", ".", "porozumienie nie obejmuje trzech wysp na rzekach Ussuri i Argun", ".", "Chiny zamierzają wydawać na zakup uzbrojenia 4,4 mld dol. rocznie", ".", "dziennik \"Kommersant Daily\"", "poinformował", ", że", "Pekin nalegał, aby porozumienie w sprawie redukcji sił zbrojnych wzdłuż granicy rosyjsko-chińskiej zostało zawarte do 2020 roku, a nie na czas nieograniczony", "." ] }, { "start": [], "end": [], "span_text": [] }, { "start": [ 215, 280, 470, 1096, 1679, 1746, 1817, 1870, 1971, 2209, 2402, 2589, 2641, 2687, 2805, 2934, 3269, 3308, 3367, 5005, 5675, 5836, 5954, 6731, 6882, 7192, 7206, 8150, 8283, 9249, 9283, 9305, 9321, 9509 ], "end": [ 270, 457, 563, 1266, 1741, 1802, 1863, 1932, 2158, 2272, 2549, 2626, 2678, 2701, 2807, 2997, 3301, 3356, 3476, 5088, 5745, 5891, 5956, 6794, 6884, 7198, 7279, 8238, 8285, 9276, 9296, 9310, 9478, 9510 ], "span_text": [ "wizyta przewodniczącego Chin Jiang Zemina w Rosji jest", "przedłużeniem serii moskiewskich spotkań Borysa Jelcyna, w jakich uczestniczyli przywódcy Wspólnoty Niepodległych Państw, premier Indii oraz minister spraw zagranicznych Iranu.", "z Iraku wróciła rosyjska delegacja rządowa, która przywiozła podpisane porozumienie naftowe.", "Rosja, aktywizując swą azjatycką politykę, pragnie zwiększyć pole manewru, tym bardziej że rosyjskie elity polityczne są coraz mocniej rozczarowane stosunkami z Zachodem.", "Nic nie wskazuje na to, aby Chińczycy zamierzali odstąpić od", "polityki równego dystansu w stosunku do Rosji i do USA.", "kierownictwo Chińskiej Republiki Ludowej jest", "zainteresowane w zacieśnieniu więzi gospodarczych z Rosjanami.", "przy ich pomocy zamierza unowocześnić swą armię. Równocześnie godzi się na zawarcie porozumienia w sprawie faktycznej demilitaryzacji granicy z Rosją. Porozumienie to zostanie podpisane", "także przez przywódców Kazachstanu, Tadżykistanu i Kirgistanu.", "Azjatyckiemu zwrotowi w rosyjskiej polityce zagranicznej towarzyszy w Moskwie przekonanie, że stosunki Rosji z Zachodem wchodzą w stadium kryzysu.", "\"Niezawisimaja Gazieta\" opublikowała", "niektóre założenia projektu dokumentu", "\"Obraz Rosji\"", ".", "będzie analizą miejsca i perspektyw Rosji w polityce światowej.", ". Jedno z głównych założeń głosi", ", że na Zachodzie, a zwłaszcza w USA, nastąpiła", "aktywizacja sił, które chcą zapobiec odrodzeniu Rosji jako \"wpływowego podmiotu stosunków międzynarodowych\".", "Moskwa i Pekin nie pragną wykorzystywać wzajemnych kontaktów w polityce wobec USA.", "Demarkacja odbywa się na podstawie porozumienia podpisanego w 1991 r.", "Do Chin powrócą niewielkie obszary na Dalekim Wschodzie", ".", "porozumienie nie obejmuje trzech wysp na rzekach Ussuri i Argun", ".", "Pekin", "przy współpracy z Rosją realizuje program unowocześniania sił zbrojnych.", "w najbliższych latach Chiny zamierzają wydawać na zakup uzbrojenia 4,4 mld dol. rocznie", ".", "dziennik \"Kommersant Daily\"", "poinformował", ", że", "Pekin nalegał, aby porozumienie w sprawie redukcji sił zbrojnych wzdłuż granicy rosyjsko-chińskiej zostało zawarte do 2020 roku, a nie na czas nieograniczony", "." ] }, { "start": [], "end": [], "span_text": [] }, { "start": [ 215, 244, 455, 1817, 1870, 1971, 2034, 2090, 2121, 5005, 5675, 5744, 5836, 5954, 6744, 6764, 6780, 6882 ], "end": [ 222, 264, 457, 1863, 1932, 2021, 2079, 2113, 2123, 5088, 5741, 5745, 5891, 5956, 6757, 6772, 6794, 6883 ], "span_text": [ "wizyta", "Jiang Zemina w Rosji", ".", "kierownictwo Chińskiej Republiki Ludowej jest", "zainteresowane w zacieśnieniu więzi gospodarczych z Rosjanami.", "przy ich pomocy zamierza unowocześnić swą armię.", "godzi się na zawarcie porozumienia w sprawie", "demilitaryzacji granicy", ".", "Moskwa i Pekin nie pragną wykorzystywać wzajemnych kontaktów w polityce wobec USA.", "Demarkacja odbywa się na podstawie porozumienia podpisanego w 1991", "", "Do Chin powrócą niewielkie obszary na Dalekim Wschodzie", ".", "nie obejmuje", "wysp na", "Ussuri i Argun", "." ] } ] }
199704220018
1997-04-22
Młoda klasyka
Kultura
Janusz R.Kowalczyk
22. Opolskie Konfrontacje Teatralne Klasyka Polska '97 Młoda klasyka Grand Prix 22. Opolskich Konfrontacji Teatralnych Klasyka Polska '97 otrzymał Grzegorz Horst d'Albertis za opracowanie tekstu i reżyserię "Bzika tropikalnego" Witkacego z Teatru Rozmaitości w Warszawie. Barbara Hanicka otrzymała nagrodę za scenografię, a Cezary Kosiński (na zdjęciu - z prawej; obok Magdalena Kuta i Lech Łotocki) - za rolę Sydneya Price'a. Maja Ostaszewska dostała wyróżnienie za rolę Ellinor Fierce Golders, a Bolesław Rawski - za muzykę do spektaklu. FOT. JACEK DOMIŃSKI Tegoroczne Opolskie Konfrontacje Teatralne były zdecydowanie młode. Na dziewięć konkursowych spektakli aż sześć opartych było na utworach powstałych w naszym wieku. Dwa reprezentowały romantyzm, jedno - literaturę staropolską. Było to również spotkanie młodych, głównie trzydziesto-, czterdziestoletnich reżyserów, dość istotnie kształtujących już oblicze teatrów w Polsce. Wspierała ich (dla równowagi) para reżyserów starszego pokolenia. W repertuarze festiwalu znalazły się wszystkie okresy naszej literatury. Staropolszczyznę zaprezentowali gospodarze - Teatr im. Jana Kochanowskiego w Opolu w widowisku "Barok" według scenariusza i w reżyserii Wiesława Hołdysa. Romantyzm polski znalazł sceniczne odzwierciedlenie w "Balladach i romansach" Adama Mickiewicza w opracowaniu tekstu i reżyserii Ireny Jun z Teatru Śląskiego im. Stanisława Wyspiańskiego w Katowicach oraz w "Nie-boskiej komedii" Zygmunta Krasińskiego w reżyserii Krzysztofa Babickiego z Teatru Nowego w Poznaniu. Obecność tych spektakli nie zaznaczyła się mocniej w werdykcie jury. Jedynie Juliusz Krzysztof Warunek otrzymał wyróżnienie za rolę Mefistofela w "Pani Twardowskiej" z katowickich "Ballad i romansów", a dwie opolskie aktorki odebrały (ex aequo) po raz pierwszy na tym festiwalu przyznawaną nagrodę publiczności: Grażyna Misiorowska za role Persony w Czerwieni, Chłopca i Śmierci w "Baroku", a także Szwaczki w "Ich czworgu" oraz Judyta Paradzińska za role Dziewki, Dewotki, Demona Dilgi i Kokoszki w "Baroku". Ich czterech Jury OKT w tym roku tworzyło czterech znanych ludzi teatru: Andrzej Domalik - reżyser teatralny i filmowy, Jan Kanty Pawluśkiewicz - kompozytor, Edward Linde-Lubaszenko - aktor i pedagog oraz Jan Nowicki - aktor (przewodniczący). Miał być jeszcze Maciej Prus, ale z powodów osobistych nie dojechał. Sekretarzem jury był Jan Nowara z Teatru im. Kochanowskiego w Opolu. Jurorzy o znanych nazwiskach powetowali nieobecność na Opolskich Konfrontacjach wielkich sław polskiej sceny. I chociaż sami nie występowali, wciąż byli nagabywani przez opolskich fanów teatru o autografy. W tym roku zabrakło bowiem gwiazd. Kogoś takiego jak Andrzej Łapicki, który gościł tu ostatnio (jako aktor i reżyser) ze "Ślubami panieńskimi" Fredry. Taki skład jurorów gwarantował interesujące artystyczne show. Zapoczątkował je Jan Kanty Pawluśkiewicz komponując hymn festiwalu "Ich czterech", wykonany na zakończenie 22. OKT przez kameralny skład opolskich filharmoników. Tytuł nawiązywał do sztuki Zapolskiej, którą - jako jedną z trzech propozycji - mieli w konkursie gospodarze. Sprawcą powstania tego krótkiego utworu (sam Mozart mógłby go Pawluśkiewiczowi pozazdrościć) był Jan Nowicki. Wyraził bowiem życzenie, by mieć jakąś ilustrację muzyczną rozpoczynającą i kończącą odczytywanie werdyktu. Kompozytor zareagował błyskawicznie i w ten sposób Adam Sroka, dyrektor artystyczny opolskiego festiwalu (jak i teatru), zyskał dla OKT wspaniały sygnał muzyczny. Jurorzy odbyli następnie spontanicznie zaimprowizowane spotkanie - najdłuższe na tegorocznym festiwalu, z najliczniej zebraną publicznością. I najciekawsze. A werdykt jury, mimo że w jego składzie zabrakło w tym roku krytyków, zasadniczo zgodny był chyba z ich odczuciami. Bzik teatralny Grand Prix 22. Opolskich Konfrontacji Teatralnych Klasyka Polska '97 otrzymał Grzegorz Horst d'Albertis za opracowanie tekstu i reżyserię "Bzika tropikalnego" Witkacego, spektaklu z Teatru Rozmaitości w Warszawie, który był dyplomem młodego twórcy. "Bzik " zgarnął największą pulę nagród. Barbara Hanicka otrzymała nagrodę za scenografię do tego przedstawienia, a Cezary Kosiński - za rolę Sydneya Price'a. Maja Ostaszewska dostała wyróżnienie za rolę Ellinor Fierce Golders, a Bolesław Rawski - za muzykę do spektaklu. Pisaliśmy już o tym znakomitym, inspirującym, świeżo odczytanym scenicznie Witkacym. W całej rozciągłości podpisuję się więc pod tą decyzją jury. Niewiele brakowało, by "Bzik " otrzymał również nagrodę akredytowanych przy festiwalu dziennikarzy. W finałowym głosowaniu zwyciężyła ostatecznie opcja zwolenników "Iwony, księżniczki Burgunda" Witolda Gombrowicza z Teatru Współczesnego w Szczecinie. To kolejny faworyt tegorocznego festiwalu teatralnej klasyki. Jury przyznało nagrody: Annie Augustynowicz - za reżyserię oraz Annie Januszewskiej - główną nagrodę aktorską za rolę Królowej Małgorzaty. Szczecińska "Iwona " jest przykładem niezwykle rzetelnej, profesjonalnej roboty teatralnej. Wprawdzie pomysł wprowadzenia w obręb tekstu Gombrowicza pokazu najnowszej mody w rytm muzyki techno mógł budzić uzasadnione obawy, jednak - po obejrzeniu przedstawienia - uważam decyzję Anny Augustynowicz za słuszną. Muzyki jest tylko tyle, ile należy. W całym spektaklu zadziwiającym jednością formy i treści nie ma ani jednej pustej sekundy. Jury uhonorowało również gospodarzy. Joanna Jędrejek pozyskała dla Teatru im. Jana Kochanowskiego nagrodę aktorską - za rolę w "Ich czworgu" Gabrieli Zapolskiej. Natomiast wyróżnienie za reżyserię spektaklu otrzymał Tomasz Obara. W jego ujęciu Zapolska nie jest - na szczęście - kolejnym katalogiem farsowych chwytów, lecz przejmującą rodzinną psychodramą, rozpiętą gdzieś pomiędzy tragedią a komedią. Wyróżnienie odebrała także adeptka opolskiej sceny Grażyna Rogowska - za rolę Ofelii Jasnej w "Czasie Ofelii" w reżyserii Pawła Szumca według "Śmierci Ofelii" Stanisława Wyspiańskiego. Nagrodzeni i wyróżnieni są ludźmi młodymi bądź bardzo młodymi - niekiedy dopiero starującymi w swoich artystycznych zawodach. Honor nestorów uratował Jerzy Goliński z Teatru im. Juliusza Słowackiego w Krakowie, któremu jury przyznało nagrodę za rolę Tomasza Lekcickiego w "Rodzinie" Antoniego Słonimskiego. Goliński był również reżyserem tego spektaklu, nagradzanego śmiechem i burzliwymi brawami przez widzów, aczkolwiek gubiącego sensy w jawnym zmierzaniu w stronę farsy. Romantycy na tarczy Nagrody i wyróżnienia wzbogacą biogramy twórcze i artystyczne, choć w przypadku 22. OKT (jak i, oczywiście, prawie każdego innego festiwalu) dałoby się wskazać kilka osób nimi nie uhonorowanych, a niewątpliwie na to zasługujących. Kreacje aktorskie stworzyli np. Jacek Polaczek (Szambelan w "Iwonie ") i Marcin Kuźmiński (Hans w "Rodzinie"), świetną muzykę skomponował Jerzy Chruściński do "Wariata i zakonnicy" Witkacego z Teatru im. Stanisława Ignacego Witkiewicza w Zakopanem, a scenografię do tego spektaklu - Andrzej Dziuk i Marek Mikulski. Nie było moim zamiarem doszukiwać się przegranych tego festiwalu. Gdybym jednak koniecznie musiał to zrobić, znalazłbym ich wśród romantyków. Nazwiska wieszczów firmowały utwory, których sceniczne interpretacje rozminęły się z czasem. Akademicka z ducha inscenizacja "Nie-boskiej komedii" Zygmunta Krasińskiego w reżyserii Krzysztofa Babickiego z Teatru Nowego w Poznaniu okazała się nadto ascetyczna i oschła. Mickiewiczowskie "Ballady i romanse" w reżyserii Ireny Jun z katowickiego Teatru Śląskiego to pastiszowo-parodystyczne widowisko, które - moim zdaniem - znacznie lepiej sprawdziłoby się w kameralnych warunkach. Tymczasem zostało rozdęte do niebywałych inscenizacyjnych rozmiarów, w których jak na dłoni widać było niedostatki warsztatowe śpiewających wykonawców. Gombrowicz na pół podzielony Podczas tegorocznych Opolskich Konfrontacji Teatralnych ponownie odżyła dyskusja na temat ich formuły. Czy pojęcie: "klasyka polska" nie powinno ulec przewartościowaniu? Przyjęta przez inicjatorów festiwalu data graniczna dla utworów klasycznych to rok 1945. Stwarza to dość absurdalną sytuację, w której przedstawienie "Iwony, księżniczki Burgunda" można na festiwal zaprosić, a "Ślubu" tego samego autora już nie. Oczywiście w latach 70. pamięć wojny była jeszcze znacznie świeższa. Dojrzewają jednak nowe pokolenia, dla których dzisiaj autorzy powojenni - Różewicz czy wczesny Mrożek - to już praktycznie historia. 22. Opolskie Konfrontacje Teatralne pokazały dowodnie, że to, co dobre, bardzo dobre, a niekiedy i najlepsze w teatrze polskim, leży w rękach twórców młodych i najmłodszych: dwudziestokilku-, trzydziesto- i czterdziestoletnich. Ci ludzie znakomicie czują puls epoki, nawet gdy przenoszą na scenę utwory sprzed 90 lat. Myślę, że wkrótce poradzą sobie również z repertuarem romantycznym, dla którego odbioru nie ma dziś chyba właściwego klimatu. Tegoroczny festiwal, mimo wszelkich zastrzeżeń, przyniósł kilka wartościowych, niezapomnianych realizacji. Uhonorował twórców i artystów wchodzących w zawodowe życie. O tym można przeczytać w prasie ("Rzeczpospolita" sprawowała nad festiwalem patronat prasowy), usłyszeć w radio czy zobaczyć w telewizji. Nie sposób jednak oddać znakomitej atmosfery towarzyszącej festiwalowym imprezom. Spektaklom i późniejszym emocjonującym spotkaniom twórców i artystów z publicznością i krytykami. Tych planowanych na małej scenie i tych "pozaprotokolarnych" w teatralnym bufecie. To trzeba przeżyć. Opole zaprasza za rok. Janusz R. Kowalczyk
{ "ratio": [ 10, 10, 20, 20, 5, 5, 10, 10, 20, 20, 5, 5, 10, 10, 20, 20, 5, 5, 10, 10, 20, 20, 5, 5, 10, 10, 20, 20, 5, 5 ], "type": [ "abstract", "extract", "abstract", "extract", "abstract", "extract", "abstract", "extract", "abstract", "extract", "abstract", "extract", "abstract", "extract", "abstract", "extract", "abstract", "extract", "abstract", "extract", "abstract", "extract", "abstract", "extract", "abstract", "extract", "abstract", "extract", "abstract", "extract" ], "author": [ "H", "K", "H", "K", "H", "K", "J", "E", "J", "E", "J", "E", "A", "H", "A", "H", "A", "H", "E", "F", "E", "F", "E", "F", "B", "C", "B", "C", "B", "C" ], "body": [ "Na 22. Opolskich Konfrontacjach Teatralnych Klasyka Polska '97 dominowali młodzi artyści i młode utwory. Jurorami byli: Andrzej Domalik, Jan Kanty Pawluśkiewicz, Edward Linde-Lubaszenko i Jan Nowicki. Panowie rozdawali autografy i zapewnili artystyczne show: Jan Kanty Pawluśkiewicz skomponował hymn festiwalu.\nGrand Prix otrzymał Grzegorz Horst d'Albertis za opracowanie tekstu i reżyserię \"Bzika Teatralnego\" Witkacego. Spektakl zgarnął też nagrody, m.in. za scenografię, muzykę oraz kreacje aktorskie. Wśród nagrodzonych artystów dominowali ludzie młodzi i bardzo młodzi, m.in.: Anna Augustynowicz, Anna Januszewska, Joanna Jędrejek, Tomasz Obara i Grażyna Rogowska. Jedynym nagrodzonym nestorem był Jerzy Goliński. Przegranymi tegorocznego festiwalu okazali się romantycy - inscenizacje utworów wieszczów rozminęły się z czasem. \nPodczas festiwalu dyskutowano o jego formule. Odbyło się wiele imprez towarzyszących oraz emocjonujących, niezapomnianych spotkań artystów z publicznością.", "Grand Prix 22. Opolskich Konfrontacji Teatralnych Klasyka Polska '97 otrzymał Grzegorz Horst d'Albertis za opracowanie tekstu i reżyserię \"Bzika tropikalnego\" Witkacego z Teatru Rozmaitości w Warszawie. Barbara Hanicka otrzymała nagrodę za scenografię, a Cezary Kosińskiza rolę Sydneya Price'a. Maja Ostaszewska dostała wyróżnienie za rolę Ellinor Fierce Golders, a Bolesław Rawski - za muzykę do spektaklu.Na dziewięć konkursowych spektakli aż sześć opartych było na utworach powstałych w naszym wieku. W repertuarze festiwalu znalazły się wszystkie okresy naszej literatury. Jury OKT w tym roku tworzyło czterech znanych ludzi teatru: Andrzej Domalik - reżyser teatralny i filmowy, Jan Kanty Pawluśkiewicz - kompozytor, Edward Linde-Lubaszenko - aktor i pedagog oraz Jan Nowicki - aktor (przewodniczący). Miał być jeszcze Maciej Prus, ale z powodów osobistych nie dojechał. Sekretarzem jury był Jan Nowara z Teatru im. Kochanowskiego w Opolu.", "Na 22. Opolskich Konfrontacjach Teatralnych Klasyka Polska '97 dominowali młodzi artyści i młode utwory, powstałe w XX wieku, choć w repertuarze festiwalu znalazły się dzieła ze wszystkich literackich epok, m.in. utwory romantyczne i staropolskie. Jurorami byli: Andrzej Domalik, Jan Kanty Pawluśkiewicz, Edward Linde-Lubaszenko i Jan Nowicki. Panowie rozdawali fanom autografy i rekompensowali brak wielkich gwiazd na tegorocznym festiwalu. Zapewnili także artystyczne show: Jan Kanty Pawluśkiewicz na życzenie Jana Nowickiego skomponował hymn festiwalu, który został wykonany na zakończenie opolskiej imprezy. Jurorzy zachwycili także publiczność zaimprowizowanym, spontanicznym spotkaniem. Ogłoszony werdykty zgodny był z ich odczuciami.\nGrand Prix tegorocznych Opolskich Konfrontacji Teatralnych otrzymał Grzegorz Horst d'Albertis za opracowanie tekstu i reżyserię \"Bzika Teatralnego\" Witkacego. Spektakl ten zgarnął największą pulę nagród, m.in. za scenografię (Barbara Hanicka), za muzykę (Bolesław Rawski) oraz kreacje aktorskie (Cezary Kosiński i Maja Ostaszewska). Nagrodę dziennikarzy otrzymał znakomity spektakl \"Iwona, księżniczka Burgunda\" Gombrowicza z Teatru Współczesnego w Szczecinie. Wśród nagrodzonych artystów znaleźli się m.in.: Anna Augustynowicz, Anna Januszewska, Joanna Jędrejek, Tomasz Obara i Grażyna Rogowska. Jedynym starszym twórcą, który otrzymał nagrodę, był Jerzy Goliński z Teatru im. Słowackiego w Krakowie.\nWielu znakomitych artystów, aktorów i kompozytorów, nie otrzymało wyróżnień. Przegranymi okazali się romantycy - inscenizacje utworów polskich wieszczów, Krasińskiego czy Mickiewicza, rozminęły się z czasem. \nPodczas festiwalu dyskutowano o jego formule, o przyjętej dacie granicznej dla utworów klasycznych (1945) i pojęciu 'klasyka polska'. Tegoroczny festiwal pokazał, że twórcami najlepszych spektakli teatralnych są artyści młodzi i bardzo młodzi. Najzdolniejsi zostali uhonorowani. Festiwalowi towarzyszyło wiele imprez i emocjonujących spotkań artystów z publicznością.", "Grand Prix 22. Opolskich Konfrontacji Teatralnych Klasyka Polska '97 otrzymał Grzegorz Horst d'Albertis za opracowanie tekstu i reżyserię \"Bzika tropikalnego\" Witkacego z Teatru Rozmaitości w Warszawie. Barbara Hanicka otrzymała nagrodę za scenografię, a Cezary Kosińskiza rolę Sydneya Price'a. Maja Ostaszewska dostała wyróżnienie za rolę Ellinor Fierce Golders, a Bolesław Rawski - za muzykę do spektaklu.Na dziewięć konkursowych spektakli aż sześć opartych było na utworach powstałych w naszym wieku. Dwa reprezentowały romantyzm, jedno - literaturę staropolską. Było to również spotkanie młodych, głównie trzydziesto-, czterdziestoletnich reżyserów, dość istotnie kształtujących już oblicze teatrów w Polsce.W repertuarze festiwalu znalazły się wszystkie okresy naszej literatury. Staropolszczyznę zaprezentowali gospodarze - Teatr im. Jana Kochanowskiego w Opolu w widowisku \"Barok\" według scenariusza i w reżyserii Wiesława Hołdysa. Romantyzm polski znalazł sceniczne odzwierciedlenie w \"Balladach i romansach\" Adama Mickiewicza w opracowaniu tekstu i reżyserii Ireny Jun z Teatru Śląskiego im. Stanisława Wyspiańskiego w Katowicach oraz w \"Nie-boskiej komedii\" Zygmunta Krasińskiego w reżyserii Krzysztofa Babickiego z Teatru Nowego w Poznaniu.Jury OKT w tym roku tworzyło czterech znanych ludzi teatru: Andrzej Domalik - reżyser teatralny i filmowy, Jan Kanty Pawluśkiewicz - kompozytor, Edward Linde-Lubaszenko - aktor i pedagog oraz Jan Nowicki - aktor (przewodniczący). Miał być jeszcze Maciej Prus, ale z powodów osobistych nie dojechał. Sekretarzem jury był Jan Nowara z Teatru im. Kochanowskiego w Opolu.Podczas tegorocznych Opolskich Konfrontacji Teatralnych ponownie odżyła dyskusja na temat ich formuły. Przyjęta przez inicjatorów festiwalu data graniczna dla utworów klasycznych to rok 1945. Stwarza to dość absurdalną sytuację, w której przedstawienie \"Iwony, księżniczki Burgunda\" można na festiwal zaprosić, a \"Ślubu\" tego samego autora już nie.", "Grand Prix 22. Opolskich Konfrontacjach Teatralnych Klasyka Polska '97 otrzymał Grzegorz Horst d'Albertis za reżyserię \"Bzika tropikalnego\" Witkacego. Ten spektakl zgarnął najwięcej nagród. Jurzy festiwalu: Andrzej Domalik, Jan Kanty Pawluśkiewicz, Edward Linde-Lubaszenko i Jan Nowicki, rozdawali autografy i zapewnili artystyczne show. Wśród nagrodzonych artystów dominowali ludzie młodzi i bardzo młodzi. Przegranymi okazali się romantycy. Festiwalowi towarzyszyło wiele imprez i niezapomnianych spotkań artystów z publicznością.", "Grand Prix 22. Opolskich Konfrontacji Teatralnych Klasyka Polska '97 otrzymał Grzegorz Horst d'Albertis za opracowanie tekstu i reżyserię \"Bzika tropikalnego\" Witkacego z Teatru Rozmaitości w Warszawie. Barbara Hanicka otrzymała nagrodę za scenografię, a Cezary Kosińskiza rolę Sydneya Price'a. Maja Ostaszewska dostała wyróżnienie za rolę Ellinor Fierce Golders, a Bolesław Rawski - za muzykę do spektaklu.W repertuarze festiwalu znalazły się wszystkie okresy naszej literatury.", "Na tegorocznych 22. Opolskich Konfrontacjach Teatralnych Klasyka Polska '97 zostało wystawionych dziewięć spektakli: sześć opartych było na utworach powstałych w naszym wieku, dwa reprezentowały romantyzm, jedno - literaturę staropolską. W jury zasiadali Andrzej Domalik, Jan Kanty Pawluśkiewicz, Edward Linde-Lubaszenko oraz Jan Nowicki. Najwięcej nagród, w tym Grand Prix otrzymał \"Bzik tropikalny\" Witkacego w interpretacji Teatru Rozmaitości w Warszawie. Drugim faworytem festiwalu była \"Iwona, księżniczka Burgunda\" Witolda Gombrowicza z Teatru Współczesnego w Szczecinie, która otrzymała m.in. nagrodę akredytowanych przy festiwalu dziennikarzy. Jury doceniło także spektakl \"Ich czworo\" Gabrieli Zapolskiej wystawiony przez Teatr im. Kochanowskiego w Opolu. W oczach jurorów nie znalazły natomiast uznania sceniczne interpretacje \"Nie-boskiej komedii\" Zygmunta Krasińskiego oraz \"Ballad i romansów\" Adama Mickiewicza. Po odczytaniu werdyktu zabrzmiał hymn festiwalu \"Ich czterech\" autorstwa Jana Kantego Pawluśkiewicza.", "Jury OKT w tym roku tworzyło czterech znanych ludzi teatru: Andrzej Domalik - reżyser teatralny i filmowy, Jan Kanty Pawluśkiewicz - kompozytor, Edward Linde-Lubaszenko - aktor i pedagog oraz Jan Nowicki - aktor. Grand Prix 22. Opolskich Konfrontacji Teatralnych Klasyka Polska '97 otrzymał Grzegorz Horst d'Albertis za opracowanie tekstu i reżyserię \"Bzika tropikalnego\" Witkacego, spektaklu z Teatru Rozmaitości w Warszawie. Barbara Hanicka otrzymała nagrodę za scenografię do tego przedstawienia, a Cezary Kosiński - za rolę Sydneya Price'a. Maja Ostaszewska dostała wyróżnienie za rolę Ellinor Fierce Golders, a Bolesław Rawski - za muzykę do spektaklu. Niewiele brakowało, by \"Bzik \" otrzymał również nagrodę dziennikarzy. W finałowym głosowaniu zwyciężyła opcja zwolenników \"Iwony, księżniczki Burgunda\" z Teatru Współczesnego w Szczecinie. Podczas tegorocznych Opolskich Konfrontacji Teatralnych odżyła dyskusja na temat ich formuły.", "Na tegorocznych 22. Opolskich Konfrontacjach Teatralnych Klasyka Polska '97 zostało wystawionych dziewięć spektakli: sześć opartych było na utworach powstałych w naszym wieku, dwa reprezentowały romantyzm, jedno - literaturę staropolską. Grand Prix otrzymał Grzegorz Horst d'Albertis za opracowanie tekstu i reżyserię \"Bzika tropikalnego\" Witkacego, spektaklu z Teatru Rozmaitości w Warszawie. \"Bzik\" zyskał ponadto nagrodę za scenografię (Barbara Hanicka) i wyróżnienie za muzykę (Bolesław Rawski); nagrodę i wyróżnienie przyznano także dwojgu aktorom uczestniczącym w tym spektaklu (Cezary Kosiński, Maja Ostaszewska). Drugim faworytem festiwalu była \"Iwona, księżniczka Burgunda\" Witolda Gombrowicza z Teatru Współczesnego w Szczecinie, która otrzymała nagrodę za reżyserię (Anna Augustynowicz), główną nagrodę aktorską (Anna Januszewska) oraz nagrodę akredytowanych przy festiwalu dziennikarzy. Gospodarze zostali uhonorowani nagrodą aktorską (Joanna Jędrejek) oraz wyróżnieniem za reżyserię (Tomasz Obara) spektaklu \"Ich czworo\" Gabrieli Zapolskiej. Jury nagrodziło także Jerzego Golińskiego z Teatru im. Juliusza Słowackiego w Krakowie za rolę w spektaklu \"Rodzina\" Antoniego Słonimskiego oraz wyróżniło adeptkę opolskiej sceny Grażynę Rogowską za rolę w \"Czasie Ofelii\" według \"Śmierci Ofelii\" Stanisława Wyspiańskiego. Przegranymi festiwalu okazali się romantycy - w oczach jurorów nie znalazły uznania sceniczne interpretacje \"Nie-boskiej komedii\" Zygmunta Krasińskiego oraz \"Ballad i romansów\" Adama Mickiewicza. 22. Opolskie Konfrontacje Teatralne zgromadziły przede wszystkim twórców młodych: dwudziestokilku-, trzydziesto- i czterdziestoletnich. Nieobecność wielkich sław polskiej sceny powetowali jurorzy o znanych nazwiskach: Andrzej Domalik - reżyser teatralny i filmowy, Jan Kanty Pawluśkiewicz - kompozytor, Edward Linde-Lubaszenko - aktor i pedagog oraz Jan Nowicki - aktor (przewodniczący). Po odczytaniu werdyktu zabrzmiał hymn festiwalu \"Ich czterech\" autorstwa Jana Kantego Pawluśkiewicza.", "Tegoroczne Opolskie Konfrontacje Teatralne były zdecydowanie młode. Na dziewięć konkursowych spektakli aż sześć opartych było na utworach powstałych w naszym wieku. Było to również spotkanie młodych reżyserów.\n\nJury OKT w tym roku tworzyło czterech znanych ludzi teatru: Andrzej Domalik - reżyser teatralny i filmowy, Jan Kanty Pawluśkiewicz - kompozytor, Edward Linde-Lubaszenko - aktor i pedagog oraz Jan Nowicki - aktor (przewodniczący). Taki skład jurorów gwarantował interesujące artystyczne show. Zapoczątkował je Jan Kanty Pawluśkiewicz komponując hymn festiwalu. Grand Prix 22. Opolskich Konfrontacji Teatralnych Klasyka Polska '97 otrzymał Grzegorz Horst d'Albertis za opracowanie tekstu i reżyserię \"Bzika tropikalnego\" Witkacego, spektaklu z Teatru Rozmaitości w Warszawie. Barbara Hanicka otrzymała nagrodę za scenografię do tego przedstawienia, a Cezary Kosiński - za rolę Sydneya Price'a. Maja Ostaszewska dostała wyróżnienie za rolę Ellinor Fierce Golders, a Bolesław Rawski - za muzykę do spektaklu. Niewiele brakowało, by \"Bzik \" otrzymał również nagrodę akredytowanych przy festiwalu dziennikarzy. W finałowym głosowaniu zwyciężyła ostatecznie opcja zwolenników \"Iwony, księżniczki Burgunda\" Witolda Gombrowicza z Teatru Współczesnego w Szczecinie. Jury przyznało nagrody: Annie Augustynowicz - za reżyserię oraz Annie Januszewskiej - główną nagrodę aktorską za rolę Królowej Małgorzaty. w przypadku 22. OKT dałoby się wskazać kilka osób nie uhonorowanych, a niewątpliwie na to zasługujących. \nPodczas tegorocznych Opolskich Konfrontacji Teatralnych ponownie odżyła dyskusja na temat ich formuły. 22. Opolskie Konfrontacje Teatralne pokazały dowodnie, że to, co dobre, bardzo dobre, a niekiedy i najlepsze w teatrze polskim, leży w rękach twórców młodych i najmłodszych. Tegoroczny festiwal, mimo wszelkich zastrzeżeń, przyniósł kilka wartościowych, niezapomnianych realizacji.", "Na 22. Opolskich Konfrontacjach Teatralnych Klasyka Polska '97 Grand Prix otrzymał \"Bzik tropikalny\" Witkacego w interpretacji Teatru Rozmaitości w Warszawie. Drugim faworytem festiwalu była \"Iwona, księżniczka Burgunda\" Witolda Gombrowicza z Teatru Współczesnego w Szczecinie, uhonorowana m.in. nagrodą akredytowanych przy festiwalu dziennikarzy. Jury doceniło także wystawiony gospodarzy spektakl \"Ich czworo\" Gabrieli Zapolskiej. Na zakończenie 22. OKT zabrzmiał hymn festiwalu \"Ich czterech\" autorstwa Jana Kantego Pawluśkiewicza.", "Grand Prix 22. Opolskich Konfrontacji Teatralnych Klasyka Polska '97 otrzymał Grzegorz Horst d'Albertis za opracowanie tekstu i reżyserię \"Bzika tropikalnego\" Witkacego, spektaklu z Teatru Rozmaitości w Warszawie. Barbara Hanicka otrzymała nagrodę za scenografię do tego przedstawienia, a Cezary Kosiński - za rolę Sydneya Price'a. Maja Ostaszewska dostała wyróżnienie za rolę Ellinor Fierce Golders, a Bolesław Rawski - za muzykę do spektaklu.", "Tegoroczne Opolskie Konfrontacje Teatralne były zdecydowanie młode. Na dziewięć konkursowych spektakli aż sześć opartych było na utworach powstałych w naszym wieku. Dwa reprezentowały romantyzm, jedno - literaturę staropolską. Jury w składzie: Andrzej Domalik, Jan Kanty Pawluśkiewicz, Edward Linde-Lubaszenko oraz Jan Nowicki (przewodniczący) przyznało Grand Prix Grzegorzowi Horstowi d'Albertis za opracowanie tekstu i reżyserię \"Bzika tropikalnego\" Witkacego, spektaklu z Teatru Rozmaitości w Warszawie. \"Bzik\" zgarnął największą pulę nagród. Kolejnym faworytem tegorocznego festiwalu teatralnej klasyki była \"Iwona, księżniczki Burgunda\" Witolda Gombrowicza z Teatru Współczesnego w Szczecinie. Nagrodzeni i wyróżnieni są ludźmi młodymi bądź bardzo młodymi. 22. Opolskie Konfrontacje Teatralne pokazały dowodnie, że to, co dobre, bardzo dobre, a niekiedy i najlepsze w teatrze polskim, leży w rękach twórców młodych i najmłodszych: dwudziestokilku-, trzydziesto- i czterdziestoletnich.", "Tegoroczne Opolskie Konfrontacje Teatralne były młode. Na dziewięć konkursowych spektakli aż sześć opartych było na utworach powstałych w naszym wieku. Było to również spotkanie młodych reżyserów. Jury w tym roku tworzyło czterech znanych ludzi teatru: Andrzej Domalik, Jan Kanty Pawluśkiewicz, Edward Linde-Lubaszenko oraz Jan Nowicki. Grand Prix 22. OKT otrzymał Grzegorz Horst d'Albertis za opracowanie tekstu i reżyserię \"Bzika tropikalnego\" Witkacego. \"Bzik\" zgarnął największą pulę nagród. Jury uhonorowało również gospodarzy. Joanna Jędrejek pozyskała nagrodę aktorskąza rolę w \"Ich czworgu\" Gabrieli Zapolskiej. wyróżnienie za reżyserię spektaklu otrzymał Tomasz Obara. Honor nestorów uratował Jerzy Goliński z Teatru im. Juliusza Słowackiego. Nie było moim zamiarem doszukiwać się przegranych. Gdybym jednak musiał to zrobić, znalazłbym ich wśród romantyków, których sceniczne interpretacje rozminęły się z czasem. Podczas tegorocznych OKT odżyła dyskusja na temat ich formuły.", "Tegoroczne Opolskie Konfrontacje Teatralne były zdecydowanie młode. Na dziewięć konkursowych spektakli aż sześć opartych było na utworach powstałych w naszym wieku. Dwa reprezentowały romantyzm, jedno - literaturę staropolską. Obecność spektakli reprezentujących starsze okresy naszej literatury nie zaznaczyła się mocniej w werdykcie jury.\nJury OKT w tym roku tworzyło czterech znanych ludzi teatru: Andrzej Domalik, Jan Kanty Pawluśkiewicz, Edward Linde-Lubaszenko oraz Jan Nowicki (przewodniczący). Jurorzy o znanych nazwiskach powetowali nieobecność na Opolskich Konfrontacjach wielkich sław polskiej sceny. Ich spontanicznie zaimprowizowane spotkanie było najciekawsze na tegorocznym festiwalu.\nGrand Prix 22. Opolskich Konfrontacji Teatralnych Klasyka Polska '97 otrzymał Grzegorz Horst d'Albertis za opracowanie tekstu i reżyserię \"Bzika tropikalnego\" Witkacego, spektaklu z Teatru Rozmaitości w Warszawie. \"Bzik\" zgarnął największą pulę nagród. Nagrodzono również Barbarę Hanicką za scenografię do tego przedstawienia, Cezarego Kosińskiego za rolę Sydneya Price'a, a także wyróżniono Maję Ostaszewską za rolę Ellinor Fierce Golders i Bolesława Rawskiego za muzykę do spektaklu. Kolejnym faworytem tegorocznego festiwalu teatralnej klasyki była \"Iwona, księżniczki Burgunda\" Witolda Gombrowicza z Teatru Współczesnego w Szczecinie, która otrzymała nagrodę dziennikarzy. Jury przyznało nagrody reżyserce spektaklu oraz odtwórczyni roli Królowej Małgorzaty. Uhonorowano również twórców i aktorów spektakli \"Ich czworo\" Gabrieli Zapolskiej oraz \"Czasu Ofelii\" według \"Śmierci Ofelii\" Stanisława Wyspiańskiego: Joannę Jędrejek, Tomasza Obarę i Grażynę Rogowską. Nagrodzeni i wyróżnieni są ludźmi młodymi bądź bardzo młodymi - niekiedy dopiero starującymi w swoich artystycznych zawodach. 22. Opolskie Konfrontacje Teatralne pokazały dowodnie, że to, co dobre, bardzo dobre, a niekiedy i najlepsze w teatrze polskim, leży w rękach twórców młodych i najmłodszych: dwudziestokilku-, trzydziesto- i czterdziestoletnich.", "Tegoroczne Opolskie Konfrontacje Teatralne były młode. Na dziewięć konkursowych spektakli aż sześć opartych było na utworach powstałych w naszym wieku. Było to również spotkanie młodych reżyserów. W repertuarze festiwalu znalazły się wszystkie okresy naszej literatury. Jury w tym roku tworzyło czterech znanych ludzi teatru: Andrzej Domalik, Jan Kanty Pawluśkiewicz, Edward Linde-Lubaszenko oraz Jan Nowicki. Jurorzy wciąż byli nagabywani przez fanów teatru o autografy. Taki skład jurorów gwarantował interesujące artystyczne show. Zapoczątkował je Pawluśkiewicz komponując hymn festiwalu \"Ich czterech\". Jurorzy odbyli zaimprowizowane spotkanie z najliczniej zebraną publicznością. Grand Prix 22. Opolskich Konfrontacji Teatralnych otrzymał Grzegorz Horst d'Albertis za opracowanie tekstu i reżyserię \"Bzika tropikalnego\" Witkacego. \"Bzik\" zgarnął największą pulę nagród. Niewiele brakowało, by otrzymał również nagrodę dziennikarzy. zwyciężyła ostatecznie opcja zwolenników \"Iwony, księżniczki Burgunda\" Witolda Gombrowicza. Jury uhonorowało również gospodarzy. Joanna Jędrejek pozyskała nagrodę aktorskąza rolę w \"Ich czworgu\" Gabrieli Zapolskiej. wyróżnienie za reżyserię spektaklu otrzymał Tomasz Obara. Wyróżnienie odebrała także Grażyna Rogowska za rolę Ofelii Jasnej w \"Czasie Ofelii\" Wyspiańskiego.Nagrodzeni i wyróżnieni są ludźmi młodymi. Honor nestorów uratował Jerzy Goliński z Teatru im. Juliusza Słowackiego. dałoby się wskazać kilka osób nie uhonorowanych, a niewątpliwie na to zasługujących. Nie było moim zamiarem doszukiwać się przegranych. Gdybym jednak musiał to zrobić, znalazłbym ich wśród romantyków, których sceniczne interpretacje rozminęły się z czasem. Podczas tegorocznych OKT ponownie odżyła dyskusja na temat ich formuły. Czy pojęcie: \"klasyka polska\" nie powinno ulec przewartościowaniu? Dojrzewają nowe pokolenia, dla których dzisiaj autorzy powojenni - Różewicz czy wczesny Mrożek - to już praktycznie historia.", "Tegoroczne Opolskie Konfrontacje Teatralne były zdecydowanie młode. Na dziewięć konkursowych spektakli aż sześć opartych było na utworach powstałych w naszym wieku. Było to również spotkanie młodych, głównie trzydziesto-, czterdziestoletnich reżyserów, dość istotnie kształtujących już oblicze teatrów w Polsce. Grand Prix otrzymał Grzegorz Horst d'Albertis za opracowanie tekstu i reżyserię \"Bzika tropikalnego\" Witkacego z Teatru Rozmaitości w Warszawie. \"Bzik\" zgarnął największą pulę nagród.", "Tegoroczne Opolskie Konfrontacje Teatralne były młode. Na dziewięć spektakli sześć opartych było na utworach powstałych w naszym wieku. Jury tworzyło czterech ludzi teatru: Andrzej Domalik, Jan Kanty Pawluśkiewicz, Edward Linde-Lubaszenko oraz Jan Nowicki. Grand Prix otrzymał Grzegorz Horst d'Albertis za opracowanie tekstu i reżyserię \"Bzika tropikalnego\" Witkacego. \"Bzik\" zgarnął największą pulę nagród. przegranych znalazłbym wśród romantyków. Podczas tegorocznych OKT odżyła dyskusja na temat ich formuły.", "Tegoroczne Opolskie Konfrontacje Teatralne zdominowane były przez młodych twórców i utwory powstałe w naszym wieku. W jury zasiedli: Andrzej Domalik - reżyser teatralny i filmowy, Jan Kanty Pawluśkiewicz - kompozytor, Edward Linde-Lubaszenko - aktor i pedagog oraz Jan Nowicki - aktor (przewodniczący), których obecnośc bardzo uatrakcyjniła festiwal. Grand Prix 22. Opolskich Konfrontacji Teatralnych Klasyka Polska '97 otrzymał Grzegorz Horst d'Albertis za opracowanie tekstu i reżyserię \"Bzika tropikalnego\" Witkacego. Przedstawienie to zgarnęło też inne nagrody. Przegranym festiwalu okazały się utwory romantyków, których sceniczne interpretacje rozmijały się z czasem. Podczas tegorocznych Opolskich Konfrontacji Teatralnych odżyła też dyskusja o pojęciu \"klasyki polskiej\". Tegoroczny festiwal pokazał, że to co dobre w polskim teatrze leży w rękach młodych i ,przyniósł kilka wartościowych realizacji. Stworzono również wspaniałą atmosferę spotkań twórców i publiczności.", "Grand Prix 22. Opolskich Konfrontacji Teatralnych Klasyka Polska '97 otrzymał Grzegorz Horst d'Albertis za opracowanie tekstu i reżyserię \"Bzika tropikalnego\" Witkacego. Barbara Hanicka otrzymała nagrodę za scenografię, a Cezary Kosiński za rolę Sydneya Price'a. Jury OKT w tym roku tworzyło czterech znanych ludzi teatru: Andrzej Domalik, Jan Kanty Pawluśkiewicz, Edward Linde-Lubaszenko oraz Jan Nowicki. Nagrodzeni i wyróżnieni są ludźmi młodymi bądź bardzo młodymi. Honor nestorów uratował Jerzy Goliński. Nagrody i wyróżnienia wzbogacą biogramy twórcze i artystyczne. Nie było moim zamiarem doszukiwać się przegranych tego festiwalu. Gdybym jednak koniecznie musiał to zrobić, znalazłbym ich wśród romantyków. 22. Opolskie Konfrontacje Teatralne pokazały dowodnie, że to, co dobre, bardzo dobre, a niekiedy i najlepsze w teatrze polskim, leży w rękach twórców młodych i najmłodszych: dwudziestokilku-, trzydziesto- i czterdziestoletnich.", "Tegoroczne Opolskie Konfrontacje Teatralne były zdecydowanie młode. Na dziewięć konkursowych spektakli aż sześć opartych było na utworach powstałych w naszym wieku . Było to również spotkanie młodych reżyserów, dość istotnie kształtujących już oblicze teatrów w Polsce. W repertuarze znalazły się wszystkie okresy naszej literatury m.in. romantyzm (prezentowany przez gospodarzy) i staropolszczyzna. W jury zasiadali Andrzej Domalik - reżyser teatralny i filmowy, Jan Kanty Pawluśkiewicz - kompozytor, Edward Linde-Lubaszenko - aktor i pedagog oraz Jan Nowicki - aktor (przewodniczący). Znani jurorzy powetowali nieobecność gwiazd sceny i zapewnili interesujące show artystyczne. Jan Kanty Pawluśkiewicz skomponował hymn festiwalu, a wszyscy jurorzy odbyli ciekawe spotkanie z publicznością.Grand Prix 22. Opolskich Konfrontacji Teatralnych Klasyka Polska '97 otrzymał Grzegorz Horst d'Albertis za opracowanie tekstu i reżyserię \"Bzika tropikalnego\" Witkacego. \"Bzik \" zgarnął największą pulę nagród. Barbara Hanicka otrzymała nagrodę za scenografię do tego przedstawienia, a Cezary Kosiński - za rolę Sydneya Price'a. Maja Ostaszewska dostała wyróżnienie za rolę Ellinor Fierce Golders, a Bolesław Rawski - za muzykę do spektaklu. Jury przyznało nagrody: Annie Augustynowicz - za reżyserię oraz Annie Januszewskiej - główną nagrodę aktorską za rolę Królowej Małgorzaty. Przyznano też wyróżnienia. Najmniej udane były sceniczne adaptacje dzieł romantyków, których interpretacje rozmijały się z czasem. Podczas tegorocznych Opolskich Konfrontacji Teatralnych ponownie odżyła dyskusja o pojęciu \"klasyki polskiej\", bo graniczna data 1945 dla utworów klasycznych powoduje absurdalne sytuacje.Tegoroczny festiwal pokazał, że to co dobre w polskim teatrze leży w rękach młodych i , mimo pewnych zastrzeżeń, przyniósł kilka wartościowych realizacji. Uhonorowano młodych twórców i stworzono wspaniałą atmosferę spotkań twórców i publiczności.", "Grand Prix 22. Opolskich Konfrontacji Teatralnych Klasyka Polska '97 otrzymał Grzegorz Horst d'Albertis za opracowanie tekstu i reżyserię \"Bzika tropikalnego\" Witkacego. Barbara Hanicka otrzymała nagrodę za scenografię, a Cezary Kosiński za rolę Sydneya Price'a. Maja Ostaszewska dostała wyróżnienie za rolę Ellinor Fierce Golders, a Bolesław Rawski - za muzykę do spektaklu. Jury OKT w tym roku tworzyło czterech znanych ludzi teatru: Andrzej Domalik - reżyser teatralny i filmowy, Jan Kanty Pawluśkiewicz - kompozytor, Edward Linde-Lubaszenko - aktor i pedagog oraz Jan Nowicki - aktor (przewodniczący). Jurorzy o znanych nazwiskach powetowali nieobecność na Opolskich Konfrontacjach wielkich sław polskiej sceny. Jury przyznało nagrody: Annie Augustynowicz - za reżyserię oraz Annie Januszewskiej - główną nagrodę aktorską za rolę Królowej Małgorzaty. Jury uhonorowało również gospodarzy. Joanna Jędrejek pozyskała dla Teatru im. Jana Kochanowskiego nagrodę aktorską - za rolę w \"Ich czworgu\" Gabrieli Zapolskiej. Natomiast wyróżnienie za reżyserię spektaklu otrzymał Tomasz Obara. Wyróżnienie odebrała także adeptka opolskiej sceny Grażyna Rogowska - za rolę Ofelii Jasnej w \"Czasie Ofelii\" .\nNagrodzeni i wyróżnieni są ludźmi młodymi bądź bardzo młodymi. Honor nestorów uratował Jerzy Goliński, któremu jury przyznało nagrodę za rolę Tomasza Lekcickiego w \"Rodzinie\" Antoniego Słonimskiego. Nagrody i wyróżnienia wzbogacą biogramy twórcze i artystyczne. Nie było moim zamiarem doszukiwać się przegranych tego festiwalu. Gdybym jednak koniecznie musiał to zrobić, znalazłbym ich wśród romantyków. 22. Opolskie Konfrontacje Teatralne pokazały dowodnie, że to, co dobre, bardzo dobre, a niekiedy i najlepsze w teatrze polskim, leży w rękach twórców młodych i najmłodszych: dwudziestokilku-, trzydziesto- i czterdziestoletnich.", "Tegoroczne Opolskie Konfrontacje Teatralne zdominowane były przez młodych twórców i utwory powstałe w naszym wieku. W jury zasiadali uznani artyści. Grand Prix 22. Opolskich Konfrontacji Teatralnych Klasyka Polska '97 otrzymał Grzegorz Horst d'Albertis za opracowanie tekstu i reżyserię \"Bzika tropikalnego\" Witkacego. Odżyła dyskusja nad pojęciem \"klasyki polskiej\". Tegoroczne OKT pokazały, że to co dobre w polskim teatrze leży w rękach młodych twórców.", "Grand Prix 22. Opolskich Konfrontacji Teatralnych Klasyka Polska '97 otrzymał Grzegorz Horst d'Albertis. Barbara Hanicka otrzymała nagrodę za scenografię, a Cezary Kosiński za rolę Sydneya Price'a. Nagrodzeni i wyróżnieni są ludźmi młodymi bądź bardzo młodymi. Opolskie Konfrontacje Teatralne pokazały, że to, co dobre, bardzo dobre, a niekiedy i najlepsze w teatrze polskim, leży w rękach twórców młodych i najmłodszych: dwudziestokilku-, trzydziesto- i czterdziestoletnich.", "Tegoroczni jurorzy 22. Opolskich konfrontacji Tetaralnych Klasyka Polska'97 w składzie: Andrzej Domalik, Jan Kanty Pawluśkiewicz, Edward Linde-Lubaszenko i Jan Nowicki, rozdali nagrody. Grand Prix otrzymał Grzegorz Horst d'Albertis za reżyserię \"Bzika tropikalnego\" Witkacego z Teatru Rozmaitości w Warszawie. W tym spektaklu zostali również nagrodzeni: Barbara Hanicka za scenografię, Cezary Kosiński za rolę Sydneya Price'a, oraz wyróżnieni: Maja Ostaszewska - za rolę Ellinor Fierce Golders, a Bolesław Rawski - za muzykę. Kolenym faworytem była \"Iwona, księżniczka Burgunda\" Witolda Gombrowicza z Teatru Współczesnego w Szczecinie, która otrzymała nagrodę akredytowanych dziennikarzy. Ponadto Anna Augustynowicz została nagrodzona za reżyserię, a Anna Januszewska - za rolę Królowej Małgorzaty. Nagrodzono również gospodarzy za \"Ich czworo\" Gabrieli Zapolskiej. Tegoroczne Opolskie Konfrontacje pokazały, że najlepsze w polskim teatrze leży w rękach młodych twórców. Przyniosły kilka niezapomnianych realizacji.", "Grand Prix 22. Opolskich Konfrontacji Teatralnych Klasyka Polska '97 otrzymał Grzegorz Horst d'Albertis za opracowanie tekstu i reżyserię \"Bzika tropikalnego\" Witkacego z Teatru Rozmaitości w Warszawie. Barbara Hanicka otrzymała nagrodę za scenografię, a Cezary Kosiński - za rolę Sydneya Price'a. Jury w tym roku tworzyło czterech znanych ludzi teatru: Andrzej Domalik - reżyser teatralny i filmowy, Jan Kanty Pawluśkiewicz - kompozytor, Edward Linde-Lubaszenko - aktor i pedagog oraz Jan Nowicki - aktor (przewodniczący). Jury przyznało nagrody: Annie Augustynowicz - za reżyserię oraz Annie Januszewskiej - główną nagrodę aktorską za rolę Królowej Małgorzaty. Podczas tegorocznych Opolskich Konfrontacji Teatralnych ponownie odżyła dyskusja na temat ich formuły. Przyjęta przez inicjatorów festiwalu data graniczna dla utworów klasycznych to rok 1945. Stwarza to dość absurdalną sytuację, przedstawienie \"Iwony, księżniczki Burgunda\" można na festiwal zaprosić, a \"Ślubu\" tego samego autora już nie.", "Jury 22. Opolskich Konfrontacji Teatralnych Klasyka Polska'97 tworzyli: Andrzej Domalik - reżyser teatralny i filmowy, Jan Kanty Pawluśkiewicz - kompozytor, Edward Linde-Lubaszenko - aktor i pedagog oraz Jan Nowicki - aktor. Taki skład gwarantował artystyczne show: Pawluśkiewicz skomponował i zagrał hymn festiwalu \"Ich czterech\"w czasie odczytywaniu werdyktu, następnie jurorzy odbyli zaimprowizowane spotkanie. Zasłużenie Grand Prix OKT otrzymał Grzegorz Horst d'Albertis za reżyserię \"Bzika tropikalnego\" Witkacego z Teatru Rozmaitości w Warszawie. Barbara Hanicka otrzymała nagrodę za scenografię, Cezary Kosiński za rolę Sydneya Price'a, Maja Ostaszewska dostała wyróżnienie za rolę Ellinor Fierce Golders, a Bolesław Rawski - za muzykę. Kolenym faworytem festiwalu była \"Iwona, księżniczka Burgunda\" Witolda Gombrowicza z Teatru Współczesnego w Szczecinie, która otrzymała nagrodę akredytowanych dziennikarzy, Anna Augustynowicz została nagrodzona za reżyserię, a Anna Januszewska - za rolę Królowej Małgorzaty. Nagrodzono również gospodarzy za \"Ich czworo\" Gabrieli Zapolskiej: Joanna Jędrejek otrzymała nagrodę aktorską, a Tomasz Obara wyróżnienie za rezyserię. Wyrózniono również Grażynę Rogowską za rolę Ofelii Jasnej w \"Czasie Ofelii\" w reżyserii Pawła Szumca. Ze starszego pokolenia nagrodę otrzymał Jerzy Goliński za rolę Tomasza Lekcickiego w \"Rodzinie\" Antoniego Słonimskiego.Na wzmiankę zasługują również nieuhonorowani: Jacek Polaczek (Szambelan w \"Iwonie\") i Marcin Kuźmiński (Hans w \"Rodzinie\") za ich kreacje aktorskie, Jerzy Chruściński za muzykę do \"Wariata i zakonnicy\" oraz Andrzej Dziuk i Marek Mikulskia za scenografię do tego spektaklu.Przegranymi festiwalu były interpretacje romantycznych utworów rozmijające się z czasem.Podczas festiwalu dyskutowano o formule OKT i przewartościowaniu pojęcia \"klasyka polska\", do której organizatorzy zaliczają utwory do 1945 roku. Dla wielu niektóre utwory powojenne należą już do historii. Tegoroczne Opolskie Konfrontacje pokazały, że najlepsze w polskim teatrze leży w rękach młodych twórców. Przyniosły kilka niezapomnianych realizacji.", "Grand Prix 22. Opolskich Konfrontacji Teatralnych Klasyka Polska '97 otrzymał Grzegorz Horst d'Albertis za opracowanie tekstu i reżyserię \"Bzika tropikalnego\" Witkacego z Teatru Rozmaitości w Warszawie. Barbara Hanicka otrzymała nagrodę za scenografię, a Cezary Kosiński - za rolę Sydneya Price'a. Tegoroczne Opolskie Konfrontacje Teatralne były zdecydowanie młode. Na dziewięć konkursowych spektakli aż sześć opartych było na utworach powstałych w naszym wieku. Było to również spotkanie młodych, głównie trzydziesto-, czterdziestoletnich reżyserów, dość istotnie kształtujących już oblicze teatrów w Polsce. W repertuarze festiwalu znalazły się wszystkie okresy naszej literatury. \nJury OKT w tym roku tworzyło czterech znanych ludzi teatru: Andrzej Domalik - reżyser teatralny i filmowy, Jan Kanty Pawluśkiewicz - kompozytor, Edward Linde-Lubaszenko - aktor i pedagog oraz Jan Nowicki - aktor (przewodniczący). Taki skład gwarantował interesujące artystyczne show. Zapoczątkował je Jan Kanty Pawluśkiewicz komponując hymn festiwalu \"Ich czterech\", wykonany na zakończenie 22. OKT przez kameralny skład opolskich filharmoników. W finałowym głosowaniu zwyciężyła ostatecznie opcja zwolenników \"Iwony, księżniczki Burgunda\" Witolda Gombrowicza z Teatru Współczesnego w Szczecinie. \nJury przyznało nagrody: Annie Augustynowicz - za reżyserię oraz Annie Januszewskiej - główną nagrodę aktorską za rolę Królowej Małgorzaty. Nagrody i wyróżnienia wzbogacą biogramy twórcze i artystyczne. Podczas tegorocznych Opolskich Konfrontacji Teatralnych ponownie odżyła dyskusja na temat ich formuły. Czy pojęcie: \"klasyka polska\" nie powinno ulec przewartościowaniu? Przyjęta przez inicjatorów festiwalu data graniczna dla utworów klasycznych to rok 1945. Stwarza to dość absurdalną sytuację, w której przedstawienie \"Iwony, księżniczki Burgunda\" można na festiwal zaprosić, a \"Ślubu\" tego samego autora już nie. Tegoroczny festiwal, mimo wszelkich zastrzeżeń, przyniósł kilka niezapomnianych realizacji.", "Jurorzy 22. Opolskich Konfrontacji Tetaralnych Klasyka Polska wyłonili zwycięzców. Najwięcej nagród otrzymał \"Bzik tropikalny\" Witkacego z Teatru Rozmaitości w Warszawie, w tym Grand Prix dla Grzegorza Horsta d'Albertis za reżyserię. Kolejnym faworytem była \"Iwona, księżniczka Burgunda\" Witolda Gombrowicza z Teatru Współczesnego w Szczecinie, która otrzymała nagrodę dziennikarzy. Tegoroczne Konfrontacje pokazały, że najlepsze w polskim teatrze leży w rękach młodych twórców. Przyniosły kilka niezapomnianych realizacji.", "Grand Prix 22. Opolskich Konfrontacji Teatralnych Klasyka Polska '97 otrzymał Grzegorz Horst d'Albertis za opracowanie tekstu i reżyserię \"Bzika tropikalnego\" Witkacego z Teatru Rozmaitości w Warszawie. Barbara Hanicka otrzymała nagrodę za scenografię, a Cezary Kosiński - za rolę Sydneya Price'a. Jury w tym roku tworzyło czterech znanych ludzi teatru: Andrzej Domalik, Jan Kanty Pawluśkiewicz, Edward Linde-Lubaszenko oraz Jan Nowicki. Podczas tegorocznych Konfrontacji ponownie odżyła dyskusja na temat ich formuły." ], "spans": [ { "start": [], "end": [], "span_text": [] }, { "start": [ 71, 404, 632, 1005, 2071 ], "end": [ 341, 541, 729, 1078, 2438 ], "span_text": [ "Grand Prix 22. Opolskich Konfrontacji Teatralnych Klasyka Polska '97 otrzymał Grzegorz Horst d'Albertis za opracowanie tekstu i reżyserię \"Bzika tropikalnego\" Witkacego z Teatru Rozmaitości w Warszawie. Barbara Hanicka otrzymała nagrodę za scenografię, a Cezary Kosiński", "za rolę Sydneya Price'a. Maja Ostaszewska dostała wyróżnienie za rolę Ellinor Fierce Golders, a Bolesław Rawski - za muzykę do spektaklu.", "Na dziewięć konkursowych spektakli aż sześć opartych było na utworach powstałych w naszym wieku.", "W repertuarze festiwalu znalazły się wszystkie okresy naszej literatury.", "Jury OKT w tym roku tworzyło czterech znanych ludzi teatru: Andrzej Domalik - reżyser teatralny i filmowy, Jan Kanty Pawluśkiewicz - kompozytor, Edward Linde-Lubaszenko - aktor i pedagog oraz Jan Nowicki - aktor (przewodniczący). Miał być jeszcze Maciej Prus, ale z powodów osobistych nie dojechał. Sekretarzem jury był Jan Nowara z Teatru im. Kochanowskiego w Opolu." ] }, { "start": [], "end": [], "span_text": [] }, { "start": [ 71, 404, 632, 1005, 2071, 7800, 7970 ], "end": [ 341, 541, 937, 1544, 2438, 7903, 8215 ], "span_text": [ "Grand Prix 22. Opolskich Konfrontacji Teatralnych Klasyka Polska '97 otrzymał Grzegorz Horst d'Albertis za opracowanie tekstu i reżyserię \"Bzika tropikalnego\" Witkacego z Teatru Rozmaitości w Warszawie. Barbara Hanicka otrzymała nagrodę za scenografię, a Cezary Kosiński", "za rolę Sydneya Price'a. Maja Ostaszewska dostała wyróżnienie za rolę Ellinor Fierce Golders, a Bolesław Rawski - za muzykę do spektaklu.", "Na dziewięć konkursowych spektakli aż sześć opartych było na utworach powstałych w naszym wieku. Dwa reprezentowały romantyzm, jedno - literaturę staropolską. Było to również spotkanie młodych, głównie trzydziesto-, czterdziestoletnich reżyserów, dość istotnie kształtujących już oblicze teatrów w Polsce.", "W repertuarze festiwalu znalazły się wszystkie okresy naszej literatury. Staropolszczyznę zaprezentowali gospodarze - Teatr im. Jana Kochanowskiego w Opolu w widowisku \"Barok\" według scenariusza i w reżyserii Wiesława Hołdysa. Romantyzm polski znalazł sceniczne odzwierciedlenie w \"Balladach i romansach\" Adama Mickiewicza w opracowaniu tekstu i reżyserii Ireny Jun z Teatru Śląskiego im. Stanisława Wyspiańskiego w Katowicach oraz w \"Nie-boskiej komedii\" Zygmunta Krasińskiego w reżyserii Krzysztofa Babickiego z Teatru Nowego w Poznaniu.", "Jury OKT w tym roku tworzyło czterech znanych ludzi teatru: Andrzej Domalik - reżyser teatralny i filmowy, Jan Kanty Pawluśkiewicz - kompozytor, Edward Linde-Lubaszenko - aktor i pedagog oraz Jan Nowicki - aktor (przewodniczący). Miał być jeszcze Maciej Prus, ale z powodów osobistych nie dojechał. Sekretarzem jury był Jan Nowara z Teatru im. Kochanowskiego w Opolu.", "Podczas tegorocznych Opolskich Konfrontacji Teatralnych ponownie odżyła dyskusja na temat ich formuły.", "Przyjęta przez inicjatorów festiwalu data graniczna dla utworów klasycznych to rok 1945. Stwarza to dość absurdalną sytuację, w której przedstawienie \"Iwony, księżniczki Burgunda\" można na festiwal zaprosić, a \"Ślubu\" tego samego autora już nie." ] }, { "start": [], "end": [], "span_text": [] }, { "start": [ 71, 404, 1005 ], "end": [ 341, 541, 1077 ], "span_text": [ "Grand Prix 22. Opolskich Konfrontacji Teatralnych Klasyka Polska '97 otrzymał Grzegorz Horst d'Albertis za opracowanie tekstu i reżyserię \"Bzika tropikalnego\" Witkacego z Teatru Rozmaitości w Warszawie. Barbara Hanicka otrzymała nagrodę za scenografię, a Cezary Kosiński", "za rolę Sydneya Price'a. Maja Ostaszewska dostała wyróżnienie za rolę Ellinor Fierce Golders, a Bolesław Rawski - za muzykę do spektaklu.", "W repertuarze festiwalu znalazły się wszystkie okresy naszej literatury." ] }, { "start": [], "end": [], "span_text": [] }, { "start": [ 2070, 2299, 3804, 4091, 4471, 4557, 4616, 4684, 7800, 7865 ], "end": [ 2282, 2301, 4016, 4324, 4527, 4604, 4665, 4722, 7856, 7902 ], "span_text": [ "Jury OKT w tym roku tworzyło czterech znanych ludzi teatru: Andrzej Domalik - reżyser teatralny i filmowy, Jan Kanty Pawluśkiewicz - kompozytor, Edward Linde-Lubaszenko - aktor i pedagog oraz Jan Nowicki - aktor", ".", "Grand Prix 22. Opolskich Konfrontacji Teatralnych Klasyka Polska '97 otrzymał Grzegorz Horst d'Albertis za opracowanie tekstu i reżyserię \"Bzika tropikalnego\" Witkacego, spektaklu z Teatru Rozmaitości w Warszawie", ". Barbara Hanicka otrzymała nagrodę za scenografię do tego przedstawienia, a Cezary Kosiński - za rolę Sydneya Price'a. Maja Ostaszewska dostała wyróżnienie za rolę Ellinor Fierce Golders, a Bolesław Rawski - za muzykę do spektaklu.", "Niewiele brakowało, by \"Bzik \" otrzymał również nagrodę", "dziennikarzy. W finałowym głosowaniu zwyciężyła", "opcja zwolenników \"Iwony, księżniczki Burgunda\"", "z Teatru Współczesnego w Szczecinie.", "Podczas tegorocznych Opolskich Konfrontacji Teatralnych", "odżyła dyskusja na temat ich formuły." ] }, { "start": [], "end": [], "span_text": [] }, { "start": [ 564, 791, 825, 867, 1002, 2069, 2798, 3020, 3804, 4091, 4471, 4785, 6514, 6588, 6623, 7799, 7969, 8419, 8645, 8864 ], "end": [ 729, 824, 826, 877, 1003, 2301, 2926, 3022, 4016, 4324, 4722, 4924, 6535, 6618, 6678, 7903, 7970, 8591, 8647, 8970 ], "span_text": [ "Tegoroczne Opolskie Konfrontacje Teatralne były zdecydowanie młode. Na dziewięć konkursowych spektakli aż sześć opartych było na utworach powstałych w naszym wieku.", "Było to również spotkanie młodych", "", "reżyserów", ".", "Jury OKT w tym roku tworzyło czterech znanych ludzi teatru: Andrzej Domalik - reżyser teatralny i filmowy, Jan Kanty Pawluśkiewicz - kompozytor, Edward Linde-Lubaszenko - aktor i pedagog oraz Jan Nowicki - aktor (przewodniczący).", "Taki skład jurorów gwarantował interesujące artystyczne show. Zapoczątkował je Jan Kanty Pawluśkiewicz komponując hymn festiwalu", ".", "Grand Prix 22. Opolskich Konfrontacji Teatralnych Klasyka Polska '97 otrzymał Grzegorz Horst d'Albertis za opracowanie tekstu i reżyserię \"Bzika tropikalnego\" Witkacego, spektaklu z Teatru Rozmaitości w Warszawie", ". Barbara Hanicka otrzymała nagrodę za scenografię do tego przedstawienia, a Cezary Kosiński - za rolę Sydneya Price'a. Maja Ostaszewska dostała wyróżnienie za rolę Ellinor Fierce Golders, a Bolesław Rawski - za muzykę do spektaklu.", "Niewiele brakowało, by \"Bzik \" otrzymał również nagrodę akredytowanych przy festiwalu dziennikarzy. W finałowym głosowaniu zwyciężyła ostatecznie opcja zwolenników \"Iwony, księżniczki Burgunda\" Witolda Gombrowicza z Teatru Współczesnego w Szczecinie.", "Jury przyznało nagrody: Annie Augustynowicz - za reżyserię oraz Annie Januszewskiej - główną nagrodę aktorską za rolę Królowej Małgorzaty.", "w przypadku 22. OKT", "dałoby się wskazać kilka osób", "nie uhonorowanych, a niewątpliwie na to zasługujących.", "Podczas tegorocznych Opolskich Konfrontacji Teatralnych ponownie odżyła dyskusja na temat ich formuły.", "", "22. Opolskie Konfrontacje Teatralne pokazały dowodnie, że to, co dobre, bardzo dobre, a niekiedy i najlepsze w teatrze polskim, leży w rękach twórców młodych i najmłodszych", ".", "Tegoroczny festiwal, mimo wszelkich zastrzeżeń, przyniósł kilka wartościowych, niezapomnianych realizacji." ] }, { "start": [], "end": [], "span_text": [] }, { "start": [ 3804, 4091 ], "end": [ 4016, 4323 ], "span_text": [ "Grand Prix 22. Opolskich Konfrontacji Teatralnych Klasyka Polska '97 otrzymał Grzegorz Horst d'Albertis za opracowanie tekstu i reżyserię \"Bzika tropikalnego\" Witkacego, spektaklu z Teatru Rozmaitości w Warszawie", ". Barbara Hanicka otrzymała nagrodę za scenografię do tego przedstawienia, a Cezary Kosiński - za rolę Sydneya Price'a. Maja Ostaszewska dostała wyróżnienie za rolę Ellinor Fierce Golders, a Bolesław Rawski - za muzykę do spektaklu." ] }, { "start": [], "end": [], "span_text": [] }, { "start": [ 564, 625, 791, 867, 936, 2071, 2080, 2176, 2214, 2257, 2299, 3804, 3829, 3842, 3872, 4051, 4059, 5362, 5460, 5479, 5534, 6077, 6256, 6994, 7058, 7085, 7171, 7800, 7831, 7844, 7855, 7865 ], "end": [ 612, 729, 824, 877, 938, 2076, 2146, 2201, 2239, 2274, 2301, 3820, 3830, 3843, 3972, 4058, 4093, 5425, 5476, 5524, 5592, 6149, 6258, 7043, 7074, 7134, 7229, 7822, 7832, 7845, 7856, 7902 ], "span_text": [ "Tegoroczne Opolskie Konfrontacje Teatralne były", "młode. Na dziewięć konkursowych spektakli aż sześć opartych było na utworach powstałych w naszym wieku.", "Było to również spotkanie młodych", "reżyserów", ".", "Jury", "w tym roku tworzyło czterech znanych ludzi teatru: Andrzej Domalik", ", Jan Kanty Pawluśkiewicz", ", Edward Linde-Lubaszenko", "oraz Jan Nowicki", ".", "Grand Prix 22. O", "K", "T", "otrzymał Grzegorz Horst d'Albertis za opracowanie tekstu i reżyserię \"Bzika tropikalnego\" Witkacego", ". \"Bzik", "\" zgarnął największą pulę nagród.", "Jury uhonorowało również gospodarzy. Joanna Jędrejek pozyskała", "nagrodę aktorską", "za rolę w \"Ich czworgu\" Gabrieli Zapolskiej.", "wyróżnienie za reżyserię spektaklu otrzymał Tomasz Obara.", "Honor nestorów uratował Jerzy Goliński z Teatru im. Juliusza Słowackiego", ".", "Nie było moim zamiarem doszukiwać się przegranych", ". Gdybym jednak", "musiał to zrobić, znalazłbym ich wśród romantyków", ", których sceniczne interpretacje rozminęły się z czasem.", "Podczas tegorocznych O", "K", "T", "", "odżyła dyskusja na temat ich formuły." ] }, { "start": [], "end": [], "span_text": [] }, { "start": [ 564, 625, 791, 867, 936, 1005, 2071, 2080, 2176, 2214, 2257, 2299, 2440, 2582, 2620, 2798, 2887, 3020, 3514, 3553, 3617, 3804, 3872, 4051, 4059, 4471, 4502, 4557, 4594, 4720, 5362, 5460, 5479, 5534, 5765, 5816, 5834, 5934, 5951, 6075, 6256, 6588, 6623, 6994, 7058, 7085, 7171, 7800, 7831, 7844, 7855, 8285, 8303 ], "end": [ 612, 729, 824, 877, 938, 1078, 2076, 2146, 2201, 2239, 2274, 2301, 2448, 2610, 2646, 2877, 2941, 3022, 3529, 3578, 3655, 3853, 3972, 4058, 4093, 4494, 4527, 4571, 4684, 4722, 5425, 5476, 5524, 5592, 5792, 5832, 5874, 5949, 5992, 6149, 6258, 6618, 6678, 7043, 7074, 7134, 7229, 7822, 7832, 7845, 7970, 8296, 8417 ], "span_text": [ "Tegoroczne Opolskie Konfrontacje Teatralne były", "młode. Na dziewięć konkursowych spektakli aż sześć opartych było na utworach powstałych w naszym wieku.", "Było to również spotkanie młodych", "reżyserów", ".", "W repertuarze festiwalu znalazły się wszystkie okresy naszej literatury.", "Jury", "w tym roku tworzyło czterech znanych ludzi teatru: Andrzej Domalik", ", Jan Kanty Pawluśkiewicz", ", Edward Linde-Lubaszenko", "oraz Jan Nowicki", ".", "Jurorzy", "wciąż byli nagabywani przez", "fanów teatru o autografy.", "Taki skład jurorów gwarantował interesujące artystyczne show. Zapoczątkował je", "Pawluśkiewicz komponując hymn festiwalu \"Ich czterech\"", ".", "Jurorzy odbyli", "zaimprowizowane spotkanie", "z najliczniej zebraną publicznością.", "Grand Prix 22. Opolskich Konfrontacji Teatralnych", "otrzymał Grzegorz Horst d'Albertis za opracowanie tekstu i reżyserię \"Bzika tropikalnego\" Witkacego", ". \"Bzik", "\" zgarnął największą pulę nagród.", "Niewiele brakowało, by", "otrzymał również nagrodę", "dziennikarzy.", "zwyciężyła ostatecznie opcja zwolenników \"Iwony, księżniczki Burgunda\" Witolda Gombrowicza", ".", "Jury uhonorowało również gospodarzy. Joanna Jędrejek pozyskała", "nagrodę aktorską", "za rolę w \"Ich czworgu\" Gabrieli Zapolskiej.", "wyróżnienie za reżyserię spektaklu otrzymał Tomasz Obara.", "Wyróżnienie odebrała także", "Grażyna Rogowska", "za rolę Ofelii Jasnej w \"Czasie Ofelii\"", "Wyspiańskiego.", "Nagrodzeni i wyróżnieni są ludźmi młodymi", ". Honor nestorów uratował Jerzy Goliński z Teatru im. Juliusza Słowackiego", ".", "dałoby się wskazać kilka osób", "nie uhonorowanych, a niewątpliwie na to zasługujących.", "Nie było moim zamiarem doszukiwać się przegranych", ". Gdybym jednak", "musiał to zrobić, znalazłbym ich wśród romantyków", ", których sceniczne interpretacje rozminęły się z czasem.", "Podczas tegorocznych O", "K", "T", "ponownie odżyła dyskusja na temat ich formuły. Czy pojęcie: \"klasyka polska\" nie powinno ulec przewartościowaniu?", "Dojrzewają", "nowe pokolenia, dla których dzisiaj autorzy powojenni - Różewicz czy wczesny Mrożek - to już praktycznie historia." ] }, { "start": [], "end": [], "span_text": [] }, { "start": [ 564, 625, 657, 670, 2071, 2091, 2117, 2176, 2214, 2257, 2299, 3804, 3873, 4051, 4059, 7032, 7102, 7118, 7227, 7800, 7831, 7844, 7855, 7865 ], "end": [ 612, 644, 667, 729, 2076, 2109, 2146, 2201, 2239, 2274, 2301, 3815, 3972, 4058, 4093, 7043, 7114, 7134, 7229, 7822, 7832, 7845, 7856, 7902 ], "span_text": [ "Tegoroczne Opolskie Konfrontacje Teatralne były", "młode. Na dziewięć", "spektakli", "sześć opartych było na utworach powstałych w naszym wieku.", "Jury", "tworzyło czterech", "ludzi teatru: Andrzej Domalik", ", Jan Kanty Pawluśkiewicz", ", Edward Linde-Lubaszenko", "oraz Jan Nowicki", ".", "Grand Prix", "otrzymał Grzegorz Horst d'Albertis za opracowanie tekstu i reżyserię \"Bzika tropikalnego\" Witkacego", ". \"Bzik", "\" zgarnął największą pulę nagród.", "przegranych", "znalazłbym", "wśród romantyków", ".", "Podczas tegorocznych O", "K", "T", "", "odżyła dyskusja na temat ich formuły." ] }, { "start": [], "end": [], "span_text": [] }, { "start": [ 71, 272, 404, 2071, 2176, 2214, 2257, 2299, 5951, 6075, 6256, 6447, 6676, 6994, 8419 ], "end": [ 239, 342, 429, 2146, 2201, 2239, 2274, 2301, 6012, 6115, 6258, 6508, 6678, 7136, 8646 ], "span_text": [ "Grand Prix 22. Opolskich Konfrontacji Teatralnych Klasyka Polska '97 otrzymał Grzegorz Horst d'Albertis za opracowanie tekstu i reżyserię \"Bzika tropikalnego\" Witkacego", ". Barbara Hanicka otrzymała nagrodę za scenografię, a Cezary Kosiński", "za rolę Sydneya Price'a.", "Jury OKT w tym roku tworzyło czterech znanych ludzi teatru: Andrzej Domalik", ", Jan Kanty Pawluśkiewicz", ", Edward Linde-Lubaszenko", "oraz Jan Nowicki", ".", "Nagrodzeni i wyróżnieni są ludźmi młodymi bądź bardzo młodymi", ". Honor nestorów uratował Jerzy Goliński", ".", "Nagrody i wyróżnienia wzbogacą biogramy twórcze i artystyczne", ".", "Nie było moim zamiarem doszukiwać się przegranych tego festiwalu. Gdybym jednak koniecznie musiał to zrobić, znalazłbym ich wśród romantyków.", "22. Opolskie Konfrontacje Teatralne pokazały dowodnie, że to, co dobre, bardzo dobre, a niekiedy i najlepsze w teatrze polskim, leży w rękach twórców młodych i najmłodszych: dwudziestokilku-, trzydziesto- i czterdziestoletnich." ] }, { "start": [], "end": [], "span_text": [] }, { "start": [ 71, 272, 404, 2071, 2440, 4785, 5362, 5765, 5948, 5951, 6075, 6160, 6447, 6676, 6994, 8419 ], "end": [ 239, 342, 542, 2301, 2550, 4924, 5592, 5875, 5950, 6012, 6115, 6258, 6508, 6678, 7136, 8646 ], "span_text": [ "Grand Prix 22. Opolskich Konfrontacji Teatralnych Klasyka Polska '97 otrzymał Grzegorz Horst d'Albertis za opracowanie tekstu i reżyserię \"Bzika tropikalnego\" Witkacego", ". Barbara Hanicka otrzymała nagrodę za scenografię, a Cezary Kosiński", "za rolę Sydneya Price'a. Maja Ostaszewska dostała wyróżnienie za rolę Ellinor Fierce Golders, a Bolesław Rawski - za muzykę do spektaklu.", "Jury OKT w tym roku tworzyło czterech znanych ludzi teatru: Andrzej Domalik - reżyser teatralny i filmowy, Jan Kanty Pawluśkiewicz - kompozytor, Edward Linde-Lubaszenko - aktor i pedagog oraz Jan Nowicki - aktor (przewodniczący).", "Jurorzy o znanych nazwiskach powetowali nieobecność na Opolskich Konfrontacjach wielkich sław polskiej sceny.", "Jury przyznało nagrody: Annie Augustynowicz - za reżyserię oraz Annie Januszewskiej - główną nagrodę aktorską za rolę Królowej Małgorzaty.", "Jury uhonorowało również gospodarzy. Joanna Jędrejek pozyskała dla Teatru im. Jana Kochanowskiego nagrodę aktorską - za rolę w \"Ich czworgu\" Gabrieli Zapolskiej. Natomiast wyróżnienie za reżyserię spektaklu otrzymał Tomasz Obara.", "Wyróżnienie odebrała także adeptka opolskiej sceny Grażyna Rogowska - za rolę Ofelii Jasnej w \"Czasie Ofelii\"", ".", "Nagrodzeni i wyróżnieni są ludźmi młodymi bądź bardzo młodymi", ". Honor nestorów uratował Jerzy Goliński", ", któremu jury przyznało nagrodę za rolę Tomasza Lekcickiego w \"Rodzinie\" Antoniego Słonimskiego.", "Nagrody i wyróżnienia wzbogacą biogramy twórcze i artystyczne", ".", "Nie było moim zamiarem doszukiwać się przegranych tego festiwalu. Gdybym jednak koniecznie musiał to zrobić, znalazłbym ich wśród romantyków.", "22. Opolskie Konfrontacje Teatralne pokazały dowodnie, że to, co dobre, bardzo dobre, a niekiedy i najlepsze w teatrze polskim, leży w rękach twórców młodych i najmłodszych: dwudziestokilku-, trzydziesto- i czterdziestoletnich." ] }, { "start": [], "end": [], "span_text": [] }, { "start": [ 71, 272, 404, 5951, 6075, 8423, 8472 ], "end": [ 174, 342, 429, 6012, 6077, 8463, 8646 ], "span_text": [ "Grand Prix 22. Opolskich Konfrontacji Teatralnych Klasyka Polska '97 otrzymał Grzegorz Horst d'Albertis", ". Barbara Hanicka otrzymała nagrodę za scenografię, a Cezary Kosiński", "za rolę Sydneya Price'a.", "Nagrodzeni i wyróżnieni są ludźmi młodymi bądź bardzo młodymi", ".", "Opolskie Konfrontacje Teatralne pokazały", ", że to, co dobre, bardzo dobre, a niekiedy i najlepsze w teatrze polskim, leży w rękach twórców młodych i najmłodszych: dwudziestokilku-, trzydziesto- i czterdziestoletnich." ] }, { "start": [], "end": [], "span_text": [] }, { "start": [ 71, 402, 2071, 2080, 4785, 7800, 7970, 8105 ], "end": [ 342, 429, 2076, 2301, 4924, 7903, 8096, 8215 ], "span_text": [ "Grand Prix 22. Opolskich Konfrontacji Teatralnych Klasyka Polska '97 otrzymał Grzegorz Horst d'Albertis za opracowanie tekstu i reżyserię \"Bzika tropikalnego\" Witkacego z Teatru Rozmaitości w Warszawie. Barbara Hanicka otrzymała nagrodę za scenografię, a Cezary Kosiński", "- za rolę Sydneya Price'a.", "Jury", "w tym roku tworzyło czterech znanych ludzi teatru: Andrzej Domalik - reżyser teatralny i filmowy, Jan Kanty Pawluśkiewicz - kompozytor, Edward Linde-Lubaszenko - aktor i pedagog oraz Jan Nowicki - aktor (przewodniczący).", "Jury przyznało nagrody: Annie Augustynowicz - za reżyserię oraz Annie Januszewskiej - główną nagrodę aktorską za rolę Królowej Małgorzaty.", "Podczas tegorocznych Opolskich Konfrontacji Teatralnych ponownie odżyła dyskusja na temat ich formuły.", "Przyjęta przez inicjatorów festiwalu data graniczna dla utworów klasycznych to rok 1945. Stwarza to dość absurdalną sytuację,", "przedstawienie \"Iwony, księżniczki Burgunda\" można na festiwal zaprosić, a \"Ślubu\" tego samego autora już nie." ] }, { "start": [], "end": [], "span_text": [] }, { "start": [ 71, 402, 564, 791, 1005, 2070, 2798, 2817, 4571, 4783, 4785, 6447, 6676, 7377, 7800, 8864, 8943 ], "end": [ 342, 429, 729, 938, 1078, 2301, 2809, 3022, 4722, 4784, 4924, 6508, 6678, 7378, 8216, 8928, 8970 ], "span_text": [ "Grand Prix 22. Opolskich Konfrontacji Teatralnych Klasyka Polska '97 otrzymał Grzegorz Horst d'Albertis za opracowanie tekstu i reżyserię \"Bzika tropikalnego\" Witkacego z Teatru Rozmaitości w Warszawie. Barbara Hanicka otrzymała nagrodę za scenografię, a Cezary Kosiński", "- za rolę Sydneya Price'a.", "Tegoroczne Opolskie Konfrontacje Teatralne były zdecydowanie młode. Na dziewięć konkursowych spektakli aż sześć opartych było na utworach powstałych w naszym wieku.", "Było to również spotkanie młodych, głównie trzydziesto-, czterdziestoletnich reżyserów, dość istotnie kształtujących już oblicze teatrów w Polsce.", "W repertuarze festiwalu znalazły się wszystkie okresy naszej literatury.", "Jury OKT w tym roku tworzyło czterech znanych ludzi teatru: Andrzej Domalik - reżyser teatralny i filmowy, Jan Kanty Pawluśkiewicz - kompozytor, Edward Linde-Lubaszenko - aktor i pedagog oraz Jan Nowicki - aktor (przewodniczący).", "Taki skład", "gwarantował interesujące artystyczne show. Zapoczątkował je Jan Kanty Pawluśkiewicz komponując hymn festiwalu \"Ich czterech\", wykonany na zakończenie 22. OKT przez kameralny skład opolskich filharmoników.", "W finałowym głosowaniu zwyciężyła ostatecznie opcja zwolenników \"Iwony, księżniczki Burgunda\" Witolda Gombrowicza z Teatru Współczesnego w Szczecinie.", "", "Jury przyznało nagrody: Annie Augustynowicz - za reżyserię oraz Annie Januszewskiej - główną nagrodę aktorską za rolę Królowej Małgorzaty.", "Nagrody i wyróżnienia wzbogacą biogramy twórcze i artystyczne", ".", "", "Podczas tegorocznych Opolskich Konfrontacji Teatralnych ponownie odżyła dyskusja na temat ich formuły. Czy pojęcie: \"klasyka polska\" nie powinno ulec przewartościowaniu? Przyjęta przez inicjatorów festiwalu data graniczna dla utworów klasycznych to rok 1945. Stwarza to dość absurdalną sytuację, w której przedstawienie \"Iwony, księżniczki Burgunda\" można na festiwal zaprosić, a \"Ślubu\" tego samego autora już nie.", "Tegoroczny festiwal, mimo wszelkich zastrzeżeń, przyniósł kilka", "niezapomnianych realizacji." ] }, { "start": [], "end": [], "span_text": [] }, { "start": [ 71, 402, 2071, 2080, 2176, 2214, 2257, 2299, 7800, 7831, 7856 ], "end": [ 342, 429, 2076, 2146, 2201, 2239, 2274, 2301, 7821, 7844, 7902 ], "span_text": [ "Grand Prix 22. Opolskich Konfrontacji Teatralnych Klasyka Polska '97 otrzymał Grzegorz Horst d'Albertis za opracowanie tekstu i reżyserię \"Bzika tropikalnego\" Witkacego z Teatru Rozmaitości w Warszawie. Barbara Hanicka otrzymała nagrodę za scenografię, a Cezary Kosiński", "- za rolę Sydneya Price'a.", "Jury", "w tym roku tworzyło czterech znanych ludzi teatru: Andrzej Domalik", ", Jan Kanty Pawluśkiewicz", ", Edward Linde-Lubaszenko", "oraz Jan Nowicki", ".", "Podczas tegorocznych", "Konfrontacji", "ponownie odżyła dyskusja na temat ich formuły." ] } ] }
199704220021
1997-04-22
Chamstwa coraz więcej
Kraj
D.P
AGRESJA Burdy na stadionie nie były przypadkiem Chamstwa coraz więcej Sklep z zabawkami. Wchodzą dwie matki z kilkuletnimi dziećmi. Dziewczynki są zachwycone zabawkami, szczebiocą. Nagle sprzedawczyni krzyczy: - Cisza tutaj! Głowa mnie boli! Matki decydują, że nic tu nie kupią. Dzieci grzecznie mówią "Do widzenia". Ekspedientka milczy. Psychologowie mówią, że w systemie demokratycznym zagrożenie agresją jest dużo większe niż w totalitarnym. Z badań opinii publicznej wynika, że brutalność wzrasta, bo jeszcze jako dzieci obracamy się w nieodpowiednim towarzystwie. Cmentarz Starsza kobieta płacze: - Zobaczyłam otwarty grób swojej mamy. W sierpniu zeszłego roku na cmentarzu w Mysłowicach zostało zdewastowanych ponad 100 grobów. Stadion Sobota. Derby Polonii i Legii. - Bij psa - szalikowcy Legii rzucają się na nieudolnie interweniującą policję. Potem plądrują i palą magazyny sportowe Polonii. W drodze do domu wybijają szyby w sklepach i samochodach. Konferencja prasowa - Trzy lata nie ma chłopa i praktycznie między oczami jej widać przyrodzenie męskie - mówi w listopadzie 1994 r. wicewojewoda kielecki o jednej dziennikarce. Urzędnik wkrótce pożegnał się ze stanowiskiem. Prywatka Gdańsk, 13 stycznia 1997 r. Szesnastoletni Paweł zaprasza o dwa lata młodszą dziewczynę, z którą się spotyka, na prywatkę. W trakcie imprezy wraz z pięcioma kolegami gwałci dziewczynkę. Sprawcy mają 16 - 19 lat. Na koniec grożą śmiercią dziewczynie, jeśliby chciała komuś o tym opowiedzieć. Po 12 dniach dziewczyna zostaje znowu kilkakrotnie zgwałcona przez tych samych sprawców. Wtedy składa doniesienie o przestępstwie. 6 chłopców zostaje zatrzymanych. Lumpy Lato 1995 roku, Legionowo. Trzech siedemnastolatków bije miejscowego pijaka, który śpi w parku. Pobity umiera. 26 sierpnia policja ich aresztuje. Przedstawiają się jako skinheadzi, którzy przeprowadzali akcję usuwania "śmieci" z miasta. Są podejrzani o 2 zabójstwa i pobicie kilkudziesięciu osób. Cudzoziemcy Trzej Niemcy, kierowcy ciężarówek spacerują po Nowej Hucie. Jest jesień 1992 roku. Mija ich grupa chłopaków: Deutsch? - pytają. Niemcy potwierdzają. Po chwili zostają pobici i skopani. Jeden z kierowców otrzymuje uderzenie nożem w brzuch. Po kilku godzinach nie żyje. Sprawcy, którzy jak się okazuje są skinami, dostają wyroki od 3 lat do 5,5 roku więzienia. Fala "Dziadkowie", czyli starzy żołnierze z poznańskiej Kompanii Reprezentacyjnej wojsk lotniczych kazali "kotom", czyli młodym żołnierzom, czyścić sobie buty, ścielić łóżka, przynosić herbatę, w końcu imitować seks i uprawiać zapasy. Sprawa trafiła do sądu. Dowódca kompanii twierdzi, że oskarżeni żołnierze to anioły. Sześciu "dziadków" skazano w zeszłym tygodniu na wyroki od 5 miesięcy do 1,5 roku w zawieszeniu. Pociąg Ireneusz Regliński, student medycyny z Gdańska, jedzie w towarzystwie swojej dziewczyny podmiejską kolejką. Napastnicy w wieku 20 - 22 lat są podpici. Podczas szarpaniny ktoś otworzył drzwi kolejki. Student został wypchnięty. Pociągnął za sobą jednego ze sprawców agresji. Regliński zginął na miejscu, napastnik umarł miesiąc później. Sąd skazał pozostałą czwórkę na wyroki od 9 do 11 lat. Prokuratura złożyła apelację. Sprawa Ireneusza Reglińskiego dała początek czarnym marszom przeciw przemocy. Kotka W marcu zeszłego roku w Krośnie Odrzańskim dwóch młodych ludzi (18 i 19 lat) skopali ciężarną kotkę. Spowodowali u niej poważne obrażenia wewnętrzne. Weterynarzowi udało się ją uratować, jednak straciła ona płód. 14 kwietnia 1997 r. Sąd Rejonowy skazał dwóch młodych mieszkańców tego miasta na 6 miesięcy w zawieszeniu na 4 lata. Wyrok nie jest prawomocny. Psycholodzy o agresji Agresja w społeczeństwie jest wyższa niż przed 1989 rokiem, na to wskazują wszelkie badania, przyznaje Ewa Orlik-Marciniak, asystent w Zakładzie Psychologii Społecznej na Uniwersytecie im. Adama Mickiewicza w Poznaniu. - Przyczyn jest wiele. Wcześniej pewne dane statystyczne były zatajane, dziś są uwolnione. Przedtem wystąpienia były szybko karane, istniały większe naciski na to, by ludzie zachowywali się w określony sposób, nie mogli więc ujawniać pewnej agresji - stwierdza Ewa Orlik-Marciniak. Akty agresji związane są więc ze zmianą ustroju: w systemie demokratycznym zagrożenie napastliwością jest dużo większe niż w totalitarnym, gdzie agresja społeczna jest tłumiona agresją władzy. - Jest bezrobocie, ludzie czują się bezradni, oczekuje się od nich większej samodzielności, a tego nie potrafią. Mieli życie bardzo zorganizowane, inni decydowali za nich o ich miejscu pracy, a nawet wypoczynku. Teraz są rozgoryczeni. Ludzie młodzi też są sfrustrowani, bo nie wiedzą, czy dostaną pracę, mieszkanie, na co ich będzie stać. Stąd dużo agresywnych wystąpień, jak na meczach Legii - uważa Ewa Orlik-Marciniak. - Kiedyś w dobrym tonie było należenie do Oazy, co oznaczało też bycie patriotą. Dziś Kościół nie jest tak odbierany, dawne wartości już nimi nie są. Najłatwiej zaś sięgnąć po to, co rzuca się w oczy. Nie wiadomo, co skinhead myśli, czuje, ale wyodrębnia się z tłumu i jest postrzegany przez większość jako ktoś silny, kogo inni się boją. I to jest istotne. Popularni są sataniści i technowcy, choć tu nie chodzi o siłę fizyczną - stwierdza Ewa Orlik-Marciniak. Społeczeństwo o agresji Nieodpowiednie środowisko rówieśnicze i towarzyskie, okrucieństwo pokazywane w filmach, złe wychowanie w rodzinie i zły przykład stamtąd wyniesiony - to najczęstsze, zdaniem polskiego społeczeństwa (sondaż OBOP z grudnia), przyczyny wzrostu brutalności w codziennym życiu. Najwięcej okrucieństw i chamstwa dostrzegają Polacy w filmach, reportażach policyjnych, transmisjach z meczów, a także na własnym "podwórku", w sąsiedztwie. Ponad 60 procent badanych tam właśnie, na swojej ulicy czy w osiedlu, spotyka się często z chamstwem i agresją. Trzy czwarte badanych przez OBOP zgadza się z tezą, że oglądanie brutalnych scen w telewizji i kinie źle wpływa na rozwój psychiczny i uczuciowy dzieci oraz młodzieży. Ponad 70 procent uznaje, że sceny takie sugerują, iż można nie liczyć się z życiem i godnością człowieka. Dość często można się spotkać z opinią, że agresywnym zachowaniom sprzyja używanie alkoholu i narkotyków. Jak pokazują ubiegłoroczne badania CBOS (uczestniczyła w nich reprezentatywna próba uczniów ostatnich klas szkół ponadpodstawowych), zwłaszcza alkohol nie jest obcy większości młodych ludzi. Napoje wyskokowe spożywa, według własnych deklaracji, prawie trzy czwarte dziewcząt i ponad cztery piąte chłopców. W ocenie samych uczniów chuligaństwo i wandalizm nie są w ich środowisku marginalne. Niemal połowa uczestniczących w sondażu nastolatków twierdzi, że wybryki chuligańskie ma na swoim kącie większość lub znaczna część rówieśników. Badania prowadzone w wielu krajach pokazują, że brutalizacja życia nie jest polskim lokalnym problemem. Na przykład ponad 40 procent amerykańskich nastolatków nie czuje się pewnie chodząc po okolicy wieczorem. Badanie odbyło się w 1996 roku na zlecenie kalifornijskiego Międzynarodowego Instytutu do spraw Dzieci. Badano reprezentatywną próbę 12-17-latków. b.i.w., p.w.r., r.w.
{ "ratio": [ 10, 10, 20, 20, 5, 5, 10, 10, 20, 20, 5, 5, 10, 10, 20, 20, 5, 5, 10, 10, 20, 20, 5, 5, 10, 10, 20, 20, 5, 5 ], "type": [ "abstract", "extract", "abstract", "extract", "abstract", "extract", "abstract", "extract", "abstract", "extract", "abstract", "extract", "abstract", "extract", "abstract", "extract", "abstract", "extract", "abstract", "extract", "abstract", "extract", "abstract", "extract", "abstract", "extract", "abstract", "extract", "abstract", "extract" ], "author": [ "A", "J", "A", "J", "A", "J", "F", "B", "F", "B", "F", "B", "K", "A", "K", "A", "K", "A", "E", "F", "E", "F", "E", "F", "G", "I", "G", "I", "G", "I" ], "body": [ "Agresja w społeczeństwie jest wyższa niż przed 1989 rokiem. Akty agresji związane są ze zmianą ustroju: w systemie demokratycznym zagrożenie napastliwością jest dużo większe niż w totalitarnym, gdzie agresja społeczna jest tłumiona agresją władzy. Zdaniem psycholog Ewy Orlik-Marciniak do tego dokłada się narastająca frustracja u ludzi i upadek dawnych wartości. Według sondażu OBOP polskie społeczeństwo za przyczyny wzrostu brutalności w codziennym życiu uważa przede wszystkim nieodpowiednie środowisko rówieśnicze i towarzyskie, okrucieństwo pokazywane w filmach, złe wychowanie w rodzinie i zły przykład stamtąd wyniesiony. Dość często można się spotkać z opinią, że agresywnym zachowaniom sprzyja używanie alkoholu i narkotyków.", "Agresja w społeczeństwie jest wyższa niż przed 1989 rokiem. w systemie demokratycznym zagrożenie napastliwością jest dużo większe niż w totalitarnym. ludzie czują się bezradni, oczekuje się od nich większej samodzielności, a tego nie potrafią. skinhead jest postrzegany przez większość jako ktoś silny. Nieodpowiednie środowisko rówieśnicze i towarzyskie, okrucieństwo pokazywane w filmach, złe wychowanie w rodzinie i zły przykład stamtąd wyniesiony - to najczęstsze, zdaniem polskiego społeczeństwa przyczyny wzrostu brutalności w codziennym życiu. często można się spotkać z opinią, że agresywnym zachowaniom sprzyja używanie alkoholu i narkotyków. Badania prowadzone w wielu krajach pokazują, że brutalizacja życia nie jest polskim lokalnym problemem.", "Chamstwa jest coraz więcej. Przejawia się to w zachowaniu ekspedientek w sklepie, kibiców piłkarskich, polityków, żołnierzy w wojsku. W sierpniu zeszłego roku na cmentarzu w Mysłowicach zostało zdewastowanych ponad 100 grobów. 13 stycznia 1997 r. w Gdańsku szesnastoletni Paweł wraz z pięcioma kolegami zgwałcił dziewczynkę na prywatce. Agresja w społeczeństwie jest wyższa niż przed 1989 rokiem, na to wskazują wszelkie badania. Latem 1995 roku w Legionowie trzech siedemnastolatków w ramach akcji usuwania \"śmieci\" z miasta pobiło na śmierć miejscowego pijaka. W marcu zeszłego roku w Krośnie Odrzańskim dwóch młodych ludzi skopało ciężarną kotkę. Akty agresji związane są ze zmianą ustroju: w systemie demokratycznym zagrożenie napastliwością jest dużo większe niż w totalitarnym, gdzie agresja społeczna jest tłumiona agresją władzy. Zdaniem psycholog Ewy Orlik-Marciniak do tego dokłada się narastająca frustracja u ludzi i upadek dawnych wartości. Według sondażu OBOP polskie społeczeństwo za przyczyny wzrostu brutalności w codziennym życiu uważa przede wszystkim nieodpowiednie środowisko rówieśnicze i towarzyskie, okrucieństwo pokazywane w filmach, złe wychowanie w rodzinie i zły przykład stamtąd wyniesiony. Dość często można się spotkać z opinią, że agresywnym zachowaniom sprzyja używanie alkoholu i narkotyków. Badania prowadzone w wielu krajach pokazują, że brutalizacja życia nie jest polskim lokalnym problemem.", "Agresja w społeczeństwie jest wyższa niż przed 1989 rokiem. w systemie demokratycznym zagrożenie napastliwością jest dużo większe niż w totalitarnym, gdzie agresja społeczna jest tłumiona agresją władzy. Jest bezrobocie, ludzie czują się bezradni, oczekuje się od nich większej samodzielności, a tego nie potrafią. Ludzie młodzi też są sfrustrowani, bo nie wiedzą, czy dostaną pracę, mieszkanie. dawne wartości już nimi nie są. skinhead jest postrzegany przez większość jako ktoś silny, kogo inni się boją. Nieodpowiednie środowisko rówieśnicze i towarzyskie, okrucieństwo pokazywane w filmach, złe wychowanie w rodzinie i zły przykład stamtąd wyniesiony - to najczęstsze, zdaniem polskiego społeczeństwa (sondaż OBOP z grudnia), przyczyny wzrostu brutalności w codziennym życiu. Dość często można się spotkać z opinią, że agresywnym zachowaniom sprzyja używanie alkoholu i narkotyków. Jak pokazują ubiegłoroczne badania CBOS (uczestniczyła w nich reprezentatywna próba uczniów ostatnich klas szkół ponadpodstawowych) Napoje wyskokowe spożywa prawie trzy czwarte dziewcząt i ponad cztery piąte chłopców. Niemal połowa uczestniczących w sondażu nastolatków twierdzi, że wybryki chuligańskie ma na swoim kącie większość lub znaczna część rówieśników.\nBadania prowadzone w wielu krajach pokazują, że brutalizacja życia nie jest polskim lokalnym problemem. Na przykład ponad 40 procent amerykańskich nastolatków nie czuje się pewnie chodząc po okolicy wieczorem.", "Agresja w społeczeństwie jest wyższa niż przed 1989 rokiem. Wynika to ze zmiany ustroju: w systemie demokratycznym zagrożenie napastliwością jest dużo większe niż w totalitarnym, gdzie agresja społeczna tłumiona jest agresją władzy. Z badań opinii publicznej wynika, że brutalność wzrasta, bo jeszcze jako dzieci obracamy się w nieodpowiednim towarzystwie.", "Agresja w społeczeństwie jest wyższa niż przed 1989 rokiem. w systemie demokratycznym zagrożenie napastliwością jest większe niż w totalitarnym. Nieodpowiednie środowisko rówieśnicze i towarzyskie, okrucieństwo pokazywane w filmach, złe wychowanie w rodzinie i zły przykład stamtąd wyniesiony - to najczęstsze, zdaniem polskiego społeczeństwa przyczyny wzrostu brutalności w codziennym życiu.", "Agresja w społeczeństwie jest wyższa niż przed 1989 rokiem. Ponad 60% obywateli styka się z nią na własnym podwórku. Po części obserwacja ta wynika z urealnienia statystyk. Można jednak wskazać również inne przyczyny. Agresja społeczna nie jest już tłumiona agresją władzy. Ludzie nie mają pracy, są bezradni i sfrustrowani. Na znaczeniu stracił też Kościół. Złe wzorce młodzi ludzie wynoszą z domu lub ze środowiska rówieśniczego. Do przemocy skłania też brutalność pokazywana w filmach, a także używki. Młodzi ludzie są zgodni, że agresja nie jest wśród nich zjawiskiem marginalnym. Podobne problemy występują też w innych państwach, np. USA.", "w Mysłowicach zostało zdewastowanych ponad 100 grobów.\nDerby Polonii i Legii. szalikowcy Legii rzucają się na policję. \nGdańsk, 1997 r. Szesnastoletni Paweł W trakcie imprezy gwałci dziewczynkę. \n\nAgresja w społeczeństwie jest wyższa niż przed 1989 rokiem. Przyczyn jest wiele. Wcześniej dane były zatajane. Przedtem wystąpienia były szybko karane, istniały większe naciski na to, by ludzie zachowywali się w określony sposób. w systemie demokratycznym zagrożenie napastliwością jest większe niż w totalitarnym, gdzie agresja społeczna jest tłumiona agresją władzy. Nieodpowiednie środowisko rówieśnicze, okrucieństwo pokazywane w filmach, złe wychowanie w rodzinie - to najczęstsze, zdaniem polskiego społeczeństwa, przyczyny wzrostu brutalności w codziennym życiu.", "Agresja w społeczeństwie jest wyższa niż przed 1989 rokiem. Potwierdzają to wszystkie badania i liczne przykłady chamstwa, brutalności i wandalizmu z całego kraju. Można wyróżnić kilka przyczyn tego zjawiska. Po pierwsze, statystyki były wcześniej zatajane, więc mamy do czynienia z urealnieniem danych. Po drugie, w systemie demokratycznym – inaczej niż w totalitarnym – agresja społeczna nie jest już tłumiona agresją władzy. Agresję wzmażają bezrobocie, bezradność i poczucie frustracji. Ludzie przyzwyczaili się, że ktoś organizuje im życie. Nagle oczekuje się od nich samodzielności. Na znaczeniu stracił też Kościół, który nie jest już postrzegany przez pryzmat przywiązania do patriotyzmu. Wg sondażu OBOP Polacy upatrują źródeł brutalności w nieodpowiednim środowisku rówieśniczym i towarzyskim, okrucieństwie pokazywanym w filmach, złym wychowaniu w rodzinie i złym przykładzie stamtąd wyniesionym. Ponad 60 procent ankietowanych z chamstwem i agresją styka się na własnym podwórku. Agresywnemu zachowaniu sprzyja też używanie alkoholu i narkotyków. Do picia przyznaje się trzy czwarte dziewcząt i ponad cztery piąte chłopców. Sama młodzież uważa, że chuligaństwo i wandalizm nie są w ich środowisku zjawiskami marginalnymi. Brutalizacja życia nie jest problemem tylko Polski. Podobne zjawisko obserwuje się np. w Stanach Zjednoczonych, gdzie 40 procent nastolatków nie czuje się bezpiecznie, chodząc wieczorem po własnej okolicy.", "W sierpniu zeszłego roku na cmentarzu w Mysłowicach zostało zdewastowanych ponad 100 grobów.\nDerby Polonii i Legii.- Bij psa - szalikowcy Legii rzucają się na interweniującą policję. \nGdańsk, 1997 r. Szesnastoletni Paweł zaprasza młodszą dziewczynę na prywatkę. W trakcie imprezy wraz z pięcioma kolegami gwałci dziewczynkę. \nLato 1995 roku, Legionowo. Trzech siedemnastolatków bije pijaka, który śpi w parku. Pobity umiera. \n\nAgresja w społeczeństwie jest wyższa niż przed 1989 rokiem. - Przyczyn jest wiele. Wcześniej pewne dane były zatajane, dziś są uwolnione. Przedtem wystąpienia były szybko karane, istniały większe naciski na to, by ludzie zachowywali się w określony sposób. Akty agresji związane są ze zmianą ustroju: w systemie demokratycznym zagrożenie napastliwością jest większe niż w totalitarnym, gdzie agresja społeczna jest tłumiona agresją władzy. \n\nNieodpowiednie środowisko rówieśnicze i towarzyskie, okrucieństwo pokazywane w filmach, złe wychowanie w rodzinie i zły przykład stamtąd wyniesiony - to najczęstsze, zdaniem polskiego społeczeństwa, przyczyny wzrostu brutalności w codziennym życiu. Trzy czwarte badanych przez OBOP zgadza się, że oglądanie brutalnych scen w telewizji źle wpływa na rozwój psychiczny dzieci oraz młodzieży. agresywnym zachowaniom sprzyja używanie alkoholu i narkotyków. W ocenie samych uczniów chuligaństwo i wandalizm nie są w ich środowisku marginalne.", "Agresja w społeczeństwie jest wyższa niż przed 1989 rokiem. Ponad 60% obywateli styka się z nią na własnym podwórku. Do eskalacji tego zjawiska przyczyniają się zmiany społeczne, które zachodzą w naszym kraju wskutek reform systemowych. Skłonność do agresji wykazuje często młodzież. Podobne problemy mają inne kraje, np. USA.", "Agresja w społeczeństwie jest wyższa niż przed 1989 rokiem. Wcześniej dane były zatajane. wystąpienia były szybko karane, istniały większe naciski, by ludzie zachowywali się w określony sposób. Nieodpowiednie środowisko rówieśnicze, okrucieństwo w filmach, złe wychowanie w rodzinie - to najczęstsze, zdaniem polskiego społeczeństwa, przyczyny wzrostu brutalności.", "Wzrost chamstwa i agresji możemy zaobserwować w miejscach publicznych. Statystyki podają zrost przestępczości po 1989r. : burdy pseudokibiców, \"fala\" w wojsku, ataki skinheadów. Brak własnych wartości wywołuje u młodych ludzi agresję. Psycholodzy twierdzą, że wynika to między innymi z systemu, w którym żyjemy.W systemie totalitarnym agresja jest dużo niższa niż w systemiie demokratycznym; tu nie występuje czynnik tłumienia agresji społecznej,agresją władzy.Brak perspektyw i wzorców,złe wychowanie w rodzinie,brak wartości,okrucieństwo i agresja w filmach, złe środowisko rówieśnicze i towarzyskie.To czynniki mające ogromny wpływ na kształtowanie młodych ludzi.Agresja w społeczeństwie jest wyższa niż przed 1989 rokiem,na co wskazują wszelkie badania.", "Agresja w społeczeństwie jest wyższa niż przed 1989 rokiem, na to wskazują wszelkie badania. Akty agresji związane są więc ze zmianą ustroju: w systemie demokratycznym zagrożenie napastliwością jest dużo większe niż w totalitarnym, gdzie agresja społeczna jest tłumiona agresją władzy. Jest bezrobocie, ludzie czują się bezradni, oczekuje się od nich większej samodzielności, a tego nie potrafią. Teraz są rozgoryczeni. Stąd dużo agresywnych wystąpień, jak na meczach Legii.\nNieodpowiednie środowisko rówieśnicze i towarzyskie, okrucieństwo pokazywane w filmach, złe wychowanie w rodzinie i zły przykład stamtąd wyniesiony - to najczęstsze, zdaniem polskiego społeczeństwa, przyczyny wzrostu brutalności w codziennym życiu.", "Coraz częściej możemy zaobserwować narastające chamstwo i brak kultury.Psycholodzy twierdzą,że w systemie demokratycznym zagrożenie agresją jest dużo większe niż w totalitaryzmie. Akty agresji związane są więc ze zmianą ustroju:w ustroju totalitarnym agresja społeczna jest tłumiona agresją władzy.Na stadionach szalikowcy rzucają się na policję krzycząc: \"bij psa\".Po meczach dewastują sklepy i samochody.W1997 w Gdańsku szesnastoletni Paweł wraz z pięcioma kolegami gwałcą dwa lata młodszą koleżankę. Po 12 dniach dziewczyna zostaje ponownie zgwałcona przez tych samych sprawców.W 1995 roku w Legionowie miejscowy pijak zostaje pobity na śmierć przez trzech siedemnastolatków.W 1995 skinheadzi w Nowej Hucie pobili trzech Niemców, jednego śmiertelnie raniąc nożem.W poznańskiej Kompanii Reprezentacyjnej Wojsk Lotniczych, problemem jest znęcanie się nad młodymi żołnierzami, wkrótce ''fala'' wypłynęła na wierzch-sprawa trafiła do sądu.Student medycyny z Gdańska ,Ireneusz Gliński został napadniety i wypchnięty z podmiejskiej kolejki.Jego sprawa dała początek czarnym mszą przeciwko przemocy. Badania wskazują, że agresja w społeczeństwie jest wyższa niż przed 1989 rokiem. Przyczyn jest wiele-bezrobocie,problemy mieszkaniowe,brak perspektyw, nieodpowiednie środowisko,złe wychowanie w rodzinie,brak wartości,czy też okrucieństwo i agresja pokazywana w filmach.Te wszyskie czynniki mają ogromny wpływ na rozwój młodego człowieka.Brak własnych wartości u młodego człowieka wywołuje agresje.Często towarzyszy temu alkohol i narkotyki.Według badań napoje wyskokowe spożywa prawie 3/4 dziewcząt i ponad 4/5 chłopców.", "Psychologowie mówią, że w systemie demokratycznym zagrożenie agresją jest dużo większe niż w totalitarnym. Z badań opinii publicznej wynika, że brutalność wzrasta, bo jeszcze jako dzieci obracamy się w nieodpowiednim towarzystwie.\nW sierpniu zeszłego roku na cmentarzu w Mysłowicach zostało zdewastowanych ponad 100 grobów.\n- Bij psa - szalikowcy Legii rzucają się na nieudolnie interweniującą policję. Potem plądrują i palą magazyny sportowe Polonii. \n- Trzy lata nie ma chłopa i praktycznie między oczami jej widać przyrodzenie męskie - mówi w listopadzie 1994 r. wicewojewoda kielecki o jednej dziennikarce. \nAgresja w społeczeństwie jest wyższa niż przed 1989 rokiem, na to wskazują wszelkie badania. Akty agresji związane są więc ze zmianą ustroju: w systemie demokratycznym zagrożenie napastliwością jest dużo większe niż w totalitarnym, gdzie agresja społeczna jest tłumiona agresją władzy. Jest bezrobocie, ludzie czują się bezradni, oczekuje się od nich większej samodzielności, a tego nie potrafią. Teraz są rozgoryczeni. Stąd dużo agresywnych wystąpień, jak na meczach Legii.\nNieodpowiednie środowisko rówieśnicze i towarzyskie, okrucieństwo pokazywane w filmach, złe wychowanie w rodzinie i zły przykład stamtąd wyniesiony - to najczęstsze, zdaniem polskiego społeczeństwa, przyczyny wzrostu brutalności w codziennym życiu. \nBadania prowadzone w wielu krajach pokazują, że brutalizacja życia nie jest polskim lokalnym problemem.", "Wzrost chamstwa,agresji jest coraz bardziej zauważalny w społeczeństwie.Z badań opinii publicznej wynika, że agresja w społeczeństwie jest wyższa.Brak wartości,wzorców,złe wychowanie w rodzinie,okrucieństwo i przemoc pokazywana w filmach ma ogromny wpływ.Psycholodzy mówią,że w systemie demokratycznym zagrożenie agresją jest dużo większe niż w totalitarnym,gdzie agresja społeczna jest tłumiona agresją władzy.", "Agresja w społeczeństwie jest wyższa niż przed 1989 rokiem. Akty agresji związane są więc ze zmianą ustroju. Nieodpowiednie środowisko rówieśnicze i towarzyskie, okrucieństwo pokazywane w filmach, złe wychowanie w rodzinie i zły przykład stamtąd wyniesiony - to najczęstsze, zdaniem polskiego społeczeństwa, przyczyny wzrostu brutalności w codziennym życiu.", "Wszelkie badania wskazują, że agresja w społeczeństwie jest wyższa niż przed 1989 rokiem. Jedną z przyczyn jej wzrostu jest zmiana ustroju: w systemie demokratycznym zagrożenie jest dużo większe niż w totalitarnym. Dalej bezrobocie, powoduje u ludzi bezradność, gdyż oczekuje się od nich większej samodzielności. Ludzie młodzi też są sfrustrowani, bo są niepweni swojej przyszłości.\nWedług badań OBOP Polacy, jako przyczyny wzrostu brutalności, wskazują nieodpowiednie środowisko rówieśnicze i towarzyskie, okrucieństwo pokazywane w filmach oraz złe wychowanie w rodzinie.\nAgresywnym zachowaniom dosyć często sprzyja używanie alkoholu i narkotyków.\nBadania prowadzone w wielu krajach pokazują, że brutalizacja życia nie jest jednak tylko polskim problemem.", "Agresja w społeczeństwie jest wyższa niż przed 1989 rokiem. Przyczyn jest wiele. Wcześniej pewne dane statystyczne były zatajane, dziś są uwolnione. Przedtem wystąpienia były szybko karane, istniały większe naciski na to, by ludzie zachowywali się w określony sposób. Akty agresji związane są więc ze zmianą ustroju: w systemie demokratycznym zagrożenie napastliwością jest dużo większe niż w totalitarnym, gdzie agresja społeczna jest tłumiona agresją władzy. Jest bezrobocie, ludzie czują się bezradni. Dość często można się spotkać z opinią, że agresywnym zachowaniom sprzyja używanie alkoholu i narkotyków. \nW ocenie samych uczniów chuligaństwo i wandalizm nie są w ich środowisku marginalne.", "Wszelkie badania wskazują, że agresja w społeczeństwie jest wyższa niż przed 1989 rokiem, a przyczyn jej jest wiele. Zdaniem psychologa, akty agresji związane są ze zmianą ustroju: w systemie demokratycznym zagrożenie jest dużo większe niż w totalitarnym. Także przez bezrobocie, ludzie czują się bezradni, gdyż oczekuje się od nich większej samodzielności - podczas gdy jeszcze nie tak dawno w wielu sprawach decydowano za nich. Ludzie młodzi też są sfrustrowani, bo nie wiedzą, czy dostaną pracę, mieszkanie, na co ich będzie stać. Kiedyś w dobrym tonie było należenie do Oazy, dziś jednak najłatwiej jest sięgnąć po to, co rzuca się w oczy.\nWedług badań OBOP Polacy, jako przyczyny wzrostu brutalności, wskazują nieodpowiednie środowisko rówieśnicze i towarzyskie, okrucieństwo pokazywane w filmach oraz złe wychowanie w rodzinie. Trzy czwarte badanych zgadza się z tezą, że oglądanie brutalnych scen w filmach źle wpływa na rozwój psychiczny i uczuciowy dzieci i młodzieży.\nAgresywnym zachowaniom dosyć często sprzyja używanie alkoholu i narkotyków. Według CBOS, zwłaszcza alkohol nie jest obcy młodym ludzim.\nW ocenie samych uczniów chuligaństwo i wandalizm są na porządku dziennym - niemal połowa nastolatków twierdzi, że dotyczy to większości lub znacznej część rówieśników.\nBadania prowadzone w wielu krajach pokazują, że brutalizacja życia nie jest jednak tylko polskim problemem.", "Agresja w społeczeństwie jest wyższa niż przed 1989 rokiem, na to wskazują wszelkie badania. Przyczyn jest wiele. Wcześniej pewne dane statystyczne były zatajane, dziś są uwolnione. Przedtem wystąpienia były szybko karane, istniały większe naciski na to, by ludzie zachowywali się w określony sposób, nie mogli więc ujawniać pewnej agresji. Akty agresji związane są więc ze zmianą ustroju: w systemie demokratycznym zagrożenie napastliwością jest dużo większe niż w totalitarnym, gdzie agresja społeczna jest tłumiona agresją władzy. Jest bezrobocie, ludzie czują się bezradni, oczekuje się od nich większej samodzielności, a tego nie potrafią. Ludzie młodzi też są sfrustrowani, bo nie wiedzą, czy dostaną pracę. Kiedyś w dobrym tonie było należenie do Oazy, co oznaczało też bycie patriotą. Dziś Kościół nie jest tak odbierany, dawne wartości już nimi nie są. Nieodpowiednie środowisko rówieśnicze i towarzyskie, okrucieństwo pokazywane w filmach, złe wychowanie w rodzinie i zły przykład stamtąd wyniesiony - to najczęstsze, zdaniem polskiego społeczeństwa , przyczyny wzrostu brutalności w codziennym życiu. \nDość często można się spotkać z opinią, że agresywnym zachowaniom sprzyja używanie alkoholu i narkotyków. \nW ocenie samych uczniów chuligaństwo i wandalizm nie są w ich środowisku marginalne. Badania prowadzone w wielu krajach pokazują, że brutalizacja życia nie jest polskim lokalnym problemem.", "Badania wskazują, że agresja w społeczeństwie jest wyższa niż przed 1989 rokiem. Główną przyczyną jest zaminia ustroju, a w konsekwencji tego bezrobocie i niepewność młodych o przyszłość.\nWedług badań OBOP Polacy, jako przyczyny wzrostu brutalności, wskazują nieodpowiednie środowisko rówieśnicze i towarzyskie, okrucieństwo pokazywane w filmach oraz złe wychowanie w rodzinie.", "Agresja w społeczeństwie jest wyższa niż przed 1989 rokiem. Przyczyn jest wiele. Wcześniej pewne dane statystyczne były zatajane. Przedtem wystąpienia były szybko karane. Akty agresji związane są więc ze zmianą ustroju: w systemie demokratycznym zagrożenie napastliwością jest dużo większe niż w totalitarnym, gdzie agresja społeczna jest tłumiona agresją władzy.", "Po 1989 roku poziom agresji w społeczeństwie polskim gwałtownie wzrósł. Psychologowie upatrują przyczyn w zmianie systemu na demokratyczny, który pozostawił ludzi samych sobie, niepewnych o przyszłość i pracę. \nWłaściwie na każdym kroku spotkać się można z aktami agresji, począwszy od słownego wyładowania emocji na innych po znęcanie się nad zwierzętami czy brutalne gwałty i zabójstwa.\nW oczach opinii publicznej winne są złe towarzystwo, brutalność pokazywana w filmach i zły przykład wyniesiony z własnego podwórka. Również spożywanie alkoholu i narkotyków sprzyja agresywnym zachowaniom, zwłaszcza wśród młodzieży, która w większości przyznaje, że chuligaństwo i wandalizm nie są jej obce.", "Agresja w społeczeństwie jest wyższa niż przed 1989 rokiem. Akty agresji związane są ze zmianą ustroju: w systemie demokratycznym zagrożenie napastliwością jest dużo większe niż w totalitarnym, gdzie agresja społeczna jest tłumiona agresją władzy. Jest bezrobocie, ludzie czują się bezradni, oczekuje się od nich większej samodzielności, a tego nie potrafią. Mieli życie bardzo zorganizowane, Teraz są rozgoryczeni. Nieodpowiednie środowisko towarzyskie, okrucieństwo w filmach, złe wychowanie w rodzinie i zły przykład stamtąd wyniesiony - to najczęstsze, zdaniem polskiego społeczeństwa, przyczyny wzrostu brutalności w codziennym życiu. Badania prowadzone w wielu krajach pokazują, że brutalizacja życia nie jest polskim lokalnym problemem.", "Psychologowie twierdzą, że w systemie demokratycznym zagrożenie agresją jest dużo większe niż w systemie totalitarnym, a wszelkie badania wskazują, że w Polsce po 1989 roku jej poziom drastycznie wzrósł, co potwierdzałoby tę tezę.\nWłaściwie na każdym kroku spotkać się można z aktami agresji. Sprzedawczyni krzycząca w sklepie na małe dziecko czy wulgarne słowa polityków skierowane do dziennikarzy to przykłady codziennej styczności z agresją, głównie słowną. O wiele większy kaliber mają przestępstwa takie jak rozgrabianie cmentarzy, burdy na stadionach, gwałty, zabójstwa bezdomnych przez skinheadów, chcących oczyścić swoje miasto ze \"śmieci\", ataki na obcokrajowców, fala w wojsku, znęcanie sie nad zwierzętami czy inne konkretne przypadki, na przykład wyrzucenie młodego studenta z pociągu.\nWzrost agresji tłumaczy się wysokim bezrobociem. W systemie totalitarnym władza dbała o to, jak społeczeństwo ma się zachowywać, dawała pracę, ludzie mieli zorganizowany czas. Teraz, kiedy muszą wykazać się samodzielnością, okazują się bezradni. Młodzi również są sfrustrowani, bo nie mają pewności, czy znajdą pracę i mieszkanie. Opinia społeczna za główne przyczyny wzrostu agresji i brutalności uważa dorastanie w nieodpowiednim środowisku rówieśniczym, okrucieństwo pokazywane w filmach i złe wychowanie w rodzinie. Również spożywanie alkoholu i narkotyków sprzyja agresywnym zachowaniom, zwłaszcza wśród młodzieży, która w większości przyznaje, że chuligaństwo i wandalizm nie są jej obce.", "Agresja w społeczeństwie jest wyższa niż przed 1989 rokiem, na to wskazują wszelkie badania. Przyczyn jest wiele. Wcześniej pewne dane statystyczne były zatajane, dziś są uwolnione. Przedtem wystąpienia były szybko karane, istniały większe naciski na to, by ludzie zachowywali się w określony sposób, nie mogli więc ujawniać pewnej agresji. Akty agresji związane są więc ze zmianą ustroju: w systemie demokratycznym zagrożenie napastliwością jest dużo większe niż w totalitarnym, gdzie agresja społeczna jest tłumiona agresją władzy. Jest bezrobocie, ludzie czują się bezradni, oczekuje się od nich większej samodzielności, a tego nie potrafią. Mieli życie bardzo zorganizowane, inni decydowali za nich o ich miejscu pracy. Teraz są rozgoryczeni. Nieodpowiednie środowisko rówieśnicze i towarzyskie, okrucieństwo pokazywane w filmach, złe wychowanie w rodzinie i zły przykład stamtąd wyniesiony - to najczęstsze, zdaniem polskiego społeczeństwa (sondaż OBOP z grudnia), przyczyny wzrostu brutalności w codziennym życiu. Najwięcej okrucieństw i chamstwa dostrzegają Polacy w filmach, reportażach policyjnych, transmisjach z meczów, a także na własnym \"podwórku\", w sąsiedztwie. Dość często można się spotkać z opinią, że agresywnym zachowaniom sprzyja używanie alkoholu i narkotyków. Jak pokazują ubiegłoroczne badania CBOS, zwłaszcza alkohol nie jest obcy większości młodych ludzi. Badania prowadzone w wielu krajach pokazują, że brutalizacja życia nie jest polskim lokalnym problemem.", "Po 1989 roku poziom agresji w społeczeństwie polskim gwałtownie wzrósł. Psychologowie upatrują przyczyn w zmianie systemu na demokratyczny, który pozostawił ludzi samych sobie, niepewnych o przyszłość i pracę. W oczach opinii publicznej winne są złe towarzystwo, brutalność pokazywana w filmach i zły przykład wyniesiony z własnego podwórka.", "Agresja w społeczeństwie jest wyższa niż przed 1989 rokiem. Nieodpowiednie środowisko towarzyskie, okrucieństwo w filmach, złe wychowanie w rodzinie i zły przykład stamtąd wyniesiony - to najczęstsze, zdaniem polskiego społeczeństwa, przyczyny wzrostu brutalności w codziennym życiu. Badania prowadzone w wielu krajach pokazują, że brutalizacja życia nie jest polskim lokalnym problemem." ], "spans": [ { "start": [], "end": [], "span_text": [] }, { "start": [ 3658, 4157, 4208, 4350, 4354, 4371, 4993, 5044, 5113, 5133, 5264, 5487, 6087, 6726 ], "end": [ 3716, 4159, 4296, 4351, 4355, 4466, 5001, 5093, 5114, 5134, 5462, 5537, 6188, 6829 ], "span_text": [ "Agresja w społeczeństwie jest wyższa niż przed 1989 rokiem", ".", "w systemie demokratycznym zagrożenie napastliwością jest dużo większe niż w totalitarnym", ".", "", "ludzie czują się bezradni, oczekuje się od nich większej samodzielności, a tego nie potrafią.", "skinhead", "jest postrzegany przez większość jako ktoś silny", ".", "", "Nieodpowiednie środowisko rówieśnicze i towarzyskie, okrucieństwo pokazywane w filmach, złe wychowanie w rodzinie i zły przykład stamtąd wyniesiony - to najczęstsze, zdaniem polskiego społeczeństwa", "przyczyny wzrostu brutalności w codziennym życiu.", "często można się spotkać z opinią, że agresywnym zachowaniom sprzyja używanie alkoholu i narkotyków.", "Badania prowadzone w wielu krajach pokazują, że brutalizacja życia nie jest polskim lokalnym problemem." ] }, { "start": [], "end": [], "span_text": [] }, { "start": [ 3658, 4157, 4208, 4354, 4588, 4690, 4894, 4993, 5044, 5133, 5264, 6082, 6378, 6432, 6579, 6726 ], "end": [ 3716, 4159, 4351, 4466, 4667, 4692, 4926, 5001, 5114, 5134, 5537, 6319, 6403, 6493, 6725, 6935 ], "span_text": [ "Agresja w społeczeństwie jest wyższa niż przed 1989 rokiem", ".", "w systemie demokratycznym zagrożenie napastliwością jest dużo większe niż w totalitarnym, gdzie agresja społeczna jest tłumiona agresją władzy.", "Jest bezrobocie, ludzie czują się bezradni, oczekuje się od nich większej samodzielności, a tego nie potrafią.", "Ludzie młodzi też są sfrustrowani, bo nie wiedzą, czy dostaną pracę, mieszkanie", ".", "dawne wartości już nimi nie są.", "skinhead", "jest postrzegany przez większość jako ktoś silny, kogo inni się boją.", "", "Nieodpowiednie środowisko rówieśnicze i towarzyskie, okrucieństwo pokazywane w filmach, złe wychowanie w rodzinie i zły przykład stamtąd wyniesiony - to najczęstsze, zdaniem polskiego społeczeństwa (sondaż OBOP z grudnia), przyczyny wzrostu brutalności w codziennym życiu.", "Dość często można się spotkać z opinią, że agresywnym zachowaniom sprzyja używanie alkoholu i narkotyków. Jak pokazują ubiegłoroczne badania CBOS (uczestniczyła w nich reprezentatywna próba uczniów ostatnich klas szkół ponadpodstawowych)", "Napoje wyskokowe spożywa", "prawie trzy czwarte dziewcząt i ponad cztery piąte chłopców.", "Niemal połowa uczestniczących w sondażu nastolatków twierdzi, że wybryki chuligańskie ma na swoim kącie większość lub znaczna część rówieśników.", "Badania prowadzone w wielu krajach pokazują, że brutalizacja życia nie jest polskim lokalnym problemem. Na przykład ponad 40 procent amerykańskich nastolatków nie czuje się pewnie chodząc po okolicy wieczorem." ] }, { "start": [], "end": [], "span_text": [] }, { "start": [ 3658, 4157, 4208, 4270, 4350, 4354, 5264, 5487 ], "end": [ 3716, 4159, 4265, 4296, 4351, 4355, 5462, 5536 ], "span_text": [ "Agresja w społeczeństwie jest wyższa niż przed 1989 rokiem", ".", "w systemie demokratycznym zagrożenie napastliwością jest", "większe niż w totalitarnym", ".", "", "Nieodpowiednie środowisko rówieśnicze i towarzyskie, okrucieństwo pokazywane w filmach, złe wychowanie w rodzinie i zły przykład stamtąd wyniesiony - to najczęstsze, zdaniem polskiego społeczeństwa", "przyczyny wzrostu brutalności w codziennym życiu." ] }, { "start": [], "end": [], "span_text": [] }, { "start": [ 688, 752, 761, 796, 855, 1208, 1229, 1332, 1375, 3656, 3875, 3879, 3916, 3933, 3966, 4157, 4208, 4270, 4745, 5264, 5315, 5412, 5485 ], "end": [ 742, 753, 783, 829, 864, 1217, 1258, 1350, 1395, 3716, 3877, 3910, 3920, 3947, 4085, 4159, 4265, 4351, 4746, 5301, 5378, 5461, 5536 ], "span_text": [ "w Mysłowicach zostało zdewastowanych ponad 100 grobów.", "", "Derby Polonii i Legii.", "szalikowcy Legii rzucają się na", "policję.", "Gdańsk,", "1997 r. Szesnastoletni Paweł", "W trakcie imprezy", "gwałci dziewczynkę.", "Agresja w społeczeństwie jest wyższa niż przed 1989 rokiem", ".", "Przyczyn jest wiele. Wcześniej", "dane", "były zatajane", ". Przedtem wystąpienia były szybko karane, istniały większe naciski na to, by ludzie zachowywali się w określony sposób", ".", "w systemie demokratycznym zagrożenie napastliwością jest", "większe niż w totalitarnym, gdzie agresja społeczna jest tłumiona agresją władzy.", "", "Nieodpowiednie środowisko rówieśnicze", ", okrucieństwo pokazywane w filmach, złe wychowanie w rodzinie", "- to najczęstsze, zdaniem polskiego społeczeństwa", ", przyczyny wzrostu brutalności w codziennym życiu." ] }, { "start": [], "end": [], "span_text": [] }, { "start": [ 650, 752, 761, 785, 840, 1208, 1229, 1278, 1318, 1671, 1741, 3656, 3875, 3933, 4157, 4189, 4270, 4745, 5262, 5485, 5807, 5857, 5908, 5951, 6125, 6495 ], "end": [ 742, 753, 783, 829, 864, 1217, 1267, 1296, 1395, 1729, 1783, 3716, 3920, 4085, 4184, 4265, 4351, 4746, 5461, 5537, 5850, 5900, 5939, 5975, 6188, 6579 ], "span_text": [ "W sierpniu zeszłego roku na cmentarzu w Mysłowicach zostało zdewastowanych ponad 100 grobów.", "", "Derby Polonii i Legii.", "- Bij psa - szalikowcy Legii rzucają się na", "interweniującą policję.", "Gdańsk,", "1997 r. Szesnastoletni Paweł zaprasza", "młodszą dziewczynę", "na prywatkę. W trakcie imprezy wraz z pięcioma kolegami gwałci dziewczynkę.", "Lato 1995 roku, Legionowo. Trzech siedemnastolatków bije", "pijaka, który śpi w parku. Pobity umiera.", "Agresja w społeczeństwie jest wyższa niż przed 1989 rokiem", ". - Przyczyn jest wiele. Wcześniej pewne dane", "były zatajane, dziś są uwolnione. Przedtem wystąpienia były szybko karane, istniały większe naciski na to, by ludzie zachowywali się w określony sposób", ". Akty agresji związane są", "ze zmianą ustroju: w systemie demokratycznym zagrożenie napastliwością jest", "większe niż w totalitarnym, gdzie agresja społeczna jest tłumiona agresją władzy.", "", "Nieodpowiednie środowisko rówieśnicze i towarzyskie, okrucieństwo pokazywane w filmach, złe wychowanie w rodzinie i zły przykład stamtąd wyniesiony - to najczęstsze, zdaniem polskiego społeczeństwa", ", przyczyny wzrostu brutalności w codziennym życiu.", "Trzy czwarte badanych przez OBOP zgadza się", ", że oglądanie brutalnych scen w telewizji", "źle wpływa na rozwój psychiczny", "dzieci oraz młodzieży.", "agresywnym zachowaniom sprzyja używanie alkoholu i narkotyków.", "W ocenie samych uczniów chuligaństwo i wandalizm nie są w ich środowisku marginalne." ] }, { "start": [], "end": [], "span_text": [] }, { "start": [ 3658, 3875, 3900, 3916, 3933, 3966, 3977, 4039, 4157, 5264, 5315, 5341, 5412, 5485, 5535 ], "end": [ 3716, 3877, 3910, 3920, 3947, 3968, 4033, 4085, 4159, 5301, 5330, 5378, 5461, 5516, 5536 ], "span_text": [ "Agresja w społeczeństwie jest wyższa niż przed 1989 rokiem", ".", "Wcześniej", "dane", "były zatajane", ".", "wystąpienia były szybko karane, istniały większe naciski", ", by ludzie zachowywali się w określony sposób", ".", "Nieodpowiednie środowisko rówieśnicze", ", okrucieństwo", "w filmach, złe wychowanie w rodzinie", "- to najczęstsze, zdaniem polskiego społeczeństwa", ", przyczyny wzrostu brutalności", "." ] }, { "start": [], "end": [], "span_text": [] }, { "start": [ 3658, 3875, 4159, 4354, 4565, 4692, 4773, 5263, 5485 ], "end": [ 3749, 3877, 4351, 4466, 4588, 4745, 4774, 5461, 5536 ], "span_text": [ "Agresja w społeczeństwie jest wyższa niż przed 1989 rokiem, na to wskazują wszelkie badania", ".", "Akty agresji związane są więc ze zmianą ustroju: w systemie demokratycznym zagrożenie napastliwością jest dużo większe niż w totalitarnym, gdzie agresja społeczna jest tłumiona agresją władzy.", "Jest bezrobocie, ludzie czują się bezradni, oczekuje się od nich większej samodzielności, a tego nie potrafią.", "Teraz są rozgoryczeni.", "Stąd dużo agresywnych wystąpień, jak na meczach Legii", ".", "Nieodpowiednie środowisko rówieśnicze i towarzyskie, okrucieństwo pokazywane w filmach, złe wychowanie w rodzinie i zły przykład stamtąd wyniesiony - to najczęstsze, zdaniem polskiego społeczeństwa", ", przyczyny wzrostu brutalności w codziennym życiu." ] }, { "start": [], "end": [], "span_text": [] }, { "start": [ 343, 650, 785, 992, 3657, 3875, 4159, 4354, 4565, 4692, 4773, 5263, 5485, 6725 ], "end": [ 574, 743, 913, 1151, 3749, 3877, 4351, 4466, 4588, 4745, 4774, 5461, 5537, 6829 ], "span_text": [ "Psychologowie mówią, że w systemie demokratycznym zagrożenie agresją jest dużo większe niż w totalitarnym. Z badań opinii publicznej wynika, że brutalność wzrasta, bo jeszcze jako dzieci obracamy się w nieodpowiednim towarzystwie.", "W sierpniu zeszłego roku na cmentarzu w Mysłowicach zostało zdewastowanych ponad 100 grobów.", "- Bij psa - szalikowcy Legii rzucają się na nieudolnie interweniującą policję. Potem plądrują i palą magazyny sportowe Polonii.", "- Trzy lata nie ma chłopa i praktycznie między oczami jej widać przyrodzenie męskie - mówi w listopadzie 1994 r. wicewojewoda kielecki o jednej dziennikarce.", "Agresja w społeczeństwie jest wyższa niż przed 1989 rokiem, na to wskazują wszelkie badania", ".", "Akty agresji związane są więc ze zmianą ustroju: w systemie demokratycznym zagrożenie napastliwością jest dużo większe niż w totalitarnym, gdzie agresja społeczna jest tłumiona agresją władzy.", "Jest bezrobocie, ludzie czują się bezradni, oczekuje się od nich większej samodzielności, a tego nie potrafią.", "Teraz są rozgoryczeni.", "Stąd dużo agresywnych wystąpień, jak na meczach Legii", ".", "Nieodpowiednie środowisko rówieśnicze i towarzyskie, okrucieństwo pokazywane w filmach, złe wychowanie w rodzinie i zły przykład stamtąd wyniesiony - to najczęstsze, zdaniem polskiego społeczeństwa", ", przyczyny wzrostu brutalności w codziennym życiu.", "Badania prowadzone w wielu krajach pokazują, że brutalizacja życia nie jest polskim lokalnym problemem." ] }, { "start": [], "end": [], "span_text": [] }, { "start": [ 3658, 3875, 4159, 4350, 4354, 5264, 5485 ], "end": [ 3716, 3877, 4206, 4351, 4355, 5461, 5536 ], "span_text": [ "Agresja w społeczeństwie jest wyższa niż przed 1989 rokiem", ".", "Akty agresji związane są więc ze zmianą ustroju", ".", "", "Nieodpowiednie środowisko rówieśnicze i towarzyskie, okrucieństwo pokazywane w filmach, złe wychowanie w rodzinie i zły przykład stamtąd wyniesiony - to najczęstsze, zdaniem polskiego społeczeństwa", ", przyczyny wzrostu brutalności w codziennym życiu." ] }, { "start": [], "end": [], "span_text": [] }, { "start": [ 3658, 3875, 3878, 4157, 4354, 4464, 6082, 6493, 6495 ], "end": [ 3716, 3876, 4085, 4351, 4397, 4466, 6188, 6494, 6579 ], "span_text": [ "Agresja w społeczeństwie jest wyższa niż przed 1989 rokiem", ".", "Przyczyn jest wiele. Wcześniej pewne dane statystyczne były zatajane, dziś są uwolnione. Przedtem wystąpienia były szybko karane, istniały większe naciski na to, by ludzie zachowywali się w określony sposób", ". Akty agresji związane są więc ze zmianą ustroju: w systemie demokratycznym zagrożenie napastliwością jest dużo większe niż w totalitarnym, gdzie agresja społeczna jest tłumiona agresją władzy.", "Jest bezrobocie, ludzie czują się bezradni", ".", "Dość często można się spotkać z opinią, że agresywnym zachowaniom sprzyja używanie alkoholu i narkotyków.", "", "W ocenie samych uczniów chuligaństwo i wandalizm nie są w ich środowisku marginalne." ] }, { "start": [], "end": [], "span_text": [] }, { "start": [ 3658, 3875, 3878, 4157, 4354, 4588, 4773, 4777, 5264, 5485, 5805, 6082, 6493, 6495, 6726 ], "end": [ 3749, 3876, 4125, 4351, 4466, 4655, 4774, 4926, 5462, 5537, 5806, 6188, 6494, 6580, 6829 ], "span_text": [ "Agresja w społeczeństwie jest wyższa niż przed 1989 rokiem, na to wskazują wszelkie badania", ".", "Przyczyn jest wiele. Wcześniej pewne dane statystyczne były zatajane, dziś są uwolnione. Przedtem wystąpienia były szybko karane, istniały większe naciski na to, by ludzie zachowywali się w określony sposób, nie mogli więc ujawniać pewnej agresji", ". Akty agresji związane są więc ze zmianą ustroju: w systemie demokratycznym zagrożenie napastliwością jest dużo większe niż w totalitarnym, gdzie agresja społeczna jest tłumiona agresją władzy.", "Jest bezrobocie, ludzie czują się bezradni, oczekuje się od nich większej samodzielności, a tego nie potrafią.", "Ludzie młodzi też są sfrustrowani, bo nie wiedzą, czy dostaną pracę", ".", "Kiedyś w dobrym tonie było należenie do Oazy, co oznaczało też bycie patriotą. Dziś Kościół nie jest tak odbierany, dawne wartości już nimi nie są.", "Nieodpowiednie środowisko rówieśnicze i towarzyskie, okrucieństwo pokazywane w filmach, złe wychowanie w rodzinie i zły przykład stamtąd wyniesiony - to najczęstsze, zdaniem polskiego społeczeństwa", ", przyczyny wzrostu brutalności w codziennym życiu.", "", "Dość często można się spotkać z opinią, że agresywnym zachowaniom sprzyja używanie alkoholu i narkotyków.", "", "W ocenie samych uczniów chuligaństwo i wandalizm nie są w ich środowisku marginalne.", "Badania prowadzone w wielu krajach pokazują, że brutalizacja życia nie jest polskim lokalnym problemem." ] }, { "start": [], "end": [], "span_text": [] }, { "start": [ 3658, 3875, 3878, 3966, 4157 ], "end": [ 3716, 3876, 3947, 4007, 4351 ], "span_text": [ "Agresja w społeczeństwie jest wyższa niż przed 1989 rokiem", ".", "Przyczyn jest wiele. Wcześniej pewne dane statystyczne były zatajane", ". Przedtem wystąpienia były szybko karane", ". Akty agresji związane są więc ze zmianą ustroju: w systemie demokratycznym zagrożenie napastliwością jest dużo większe niż w totalitarnym, gdzie agresja społeczna jest tłumiona agresją władzy." ] }, { "start": [], "end": [], "span_text": [] }, { "start": [ 3658, 3875, 4159, 4189, 4354, 4565, 5254, 5264, 5304, 5340, 5485, 6726 ], "end": [ 3716, 3877, 4184, 4351, 4500, 4588, 5255, 5290, 5329, 5461, 5537, 6829 ], "span_text": [ "Agresja w społeczeństwie jest wyższa niż przed 1989 rokiem", ".", "Akty agresji związane są", "ze zmianą ustroju: w systemie demokratycznym zagrożenie napastliwością jest dużo większe niż w totalitarnym, gdzie agresja społeczna jest tłumiona agresją władzy.", "Jest bezrobocie, ludzie czują się bezradni, oczekuje się od nich większej samodzielności, a tego nie potrafią. Mieli życie bardzo zorganizowane,", "Teraz są rozgoryczeni.", "", "Nieodpowiednie środowisko", "towarzyskie, okrucieństwo", "w filmach, złe wychowanie w rodzinie i zły przykład stamtąd wyniesiony - to najczęstsze, zdaniem polskiego społeczeństwa", ", przyczyny wzrostu brutalności w codziennym życiu.", "Badania prowadzone w wielu krajach pokazują, że brutalizacja życia nie jest polskim lokalnym problemem." ] }, { "start": [], "end": [], "span_text": [] }, { "start": [ 3658, 3875, 3879, 4157, 4354, 4563, 5254, 5264, 6082, 6319, 6726 ], "end": [ 3749, 3877, 4125, 4351, 4543, 4588, 5255, 5694, 6227, 6379, 6829 ], "span_text": [ "Agresja w społeczeństwie jest wyższa niż przed 1989 rokiem, na to wskazują wszelkie badania", ".", "Przyczyn jest wiele. Wcześniej pewne dane statystyczne były zatajane, dziś są uwolnione. Przedtem wystąpienia były szybko karane, istniały większe naciski na to, by ludzie zachowywali się w określony sposób, nie mogli więc ujawniać pewnej agresji", ". Akty agresji związane są więc ze zmianą ustroju: w systemie demokratycznym zagrożenie napastliwością jest dużo większe niż w totalitarnym, gdzie agresja społeczna jest tłumiona agresją władzy.", "Jest bezrobocie, ludzie czują się bezradni, oczekuje się od nich większej samodzielności, a tego nie potrafią. Mieli życie bardzo zorganizowane, inni decydowali za nich o ich miejscu pracy", ". Teraz są rozgoryczeni.", "", "Nieodpowiednie środowisko rówieśnicze i towarzyskie, okrucieństwo pokazywane w filmach, złe wychowanie w rodzinie i zły przykład stamtąd wyniesiony - to najczęstsze, zdaniem polskiego społeczeństwa (sondaż OBOP z grudnia), przyczyny wzrostu brutalności w codziennym życiu. Najwięcej okrucieństw i chamstwa dostrzegają Polacy w filmach, reportażach policyjnych, transmisjach z meczów, a także na własnym \"podwórku\", w sąsiedztwie.", "Dość często można się spotkać z opinią, że agresywnym zachowaniom sprzyja używanie alkoholu i narkotyków. Jak pokazują ubiegłoroczne badania CBOS", ", zwłaszcza alkohol nie jest obcy większości młodych ludzi.", "Badania prowadzone w wielu krajach pokazują, że brutalizacja życia nie jest polskim lokalnym problemem." ] }, { "start": [], "end": [], "span_text": [] }, { "start": [ 3658, 3875, 5264, 5304, 5340, 5485, 6726 ], "end": [ 3716, 3877, 5290, 5329, 5461, 5537, 6829 ], "span_text": [ "Agresja w społeczeństwie jest wyższa niż przed 1989 rokiem", ".", "Nieodpowiednie środowisko", "towarzyskie, okrucieństwo", "w filmach, złe wychowanie w rodzinie i zły przykład stamtąd wyniesiony - to najczęstsze, zdaniem polskiego społeczeństwa", ", przyczyny wzrostu brutalności w codziennym życiu.", "Badania prowadzone w wielu krajach pokazują, że brutalizacja życia nie jest polskim lokalnym problemem." ] } ] }
199704220044
1997-04-22
Pierwszy był Piłsudski, ostatni będzie Jan Paweł II?
Publicystyka, Opinie
Filip Frydrykiewicz
WARSZAWA Honorowe obywatelstwo stolicy Pierwszy był Piłsudski, ostatni będzie Jan Paweł II? FILIP FRYDRYKIEWICZ Prymas Polski Józef Glemp, były prezydent Warszawy Jerzy Majewski, minister spraw zagranicznych w rządzie Józefa Oleksego Władysław Bartoszewski i komendant Batalionów Chłopskich generał Franciszek Kamiński. Co łączy te cztery postacie? Miały w tym roku dostać tytuł honorowego obywatela Warszawy. Miały, ale nie dostaną, bo prawica pokłóciła się z lewicą w stołecznym samorządzie. Wczoraj w Zamku Królewskim obchodzono uroczyście, jak co roku, święto Warszawy. W sali Balowej zebrała się Rada Warszawy, prezydent Marcin Święcicki przywdział ozdobny, kuty łańcuch z syrenką, a profesor Marian M. Drozdowski wygłosił wykład "Rola rady miejskiej w ujęciu historycznym". Wszystko odbyło się zgodnie ze scenariuszem. Takim samym od lat. Tylko tym razem prezydent nie wręczył kolejnym osobistościom dyplomów honorowego obywatela Warszawy. Dlaczego? Rozbrat stopuje Radni Klubu Radni Prawicy zgłosili kandydaturę kardynała Józefa Glempa. Prezydent Warszawy Marcin Święcicki i Klub Unii Wolności zgłosili Władysława Bartoszewskiego, Franciszka Kamińskiego przedstawili natomiast kombatanci z Batalionów Chłopskich. Wszyscy kandydaci wstępnie zgodzili się pretendować do tytułu. Kiedy znane już były te trzy kandydatury zebrał się klub radnych SLD - PSL. Radnym lewicy nie podobało się, że do zaszczytu honorowego obywatela stolicy pretendują przedstawiciel Kościoła i człowiek zamieszany w sprawę oskarżenia o szpiegostwo Józefa Oleksego (Władysław Bartoszewski był na słynnym spotkaniu u prezydenta Lecha Wałęsy, kiedy minister Andrzej Milczanowski poinformował o podejrzeniach UOP wobec premiera). - Myślę, że nastrój był taki, że te dwie kandydatury mogłaby zrównoważyć tylko osoba generała Jaruzelskiego - mówi jeden z uczestników spotkania. - Choć oczywiście taka kandydatura nie padła. Wtedy właśnie radni SLD rozważali zgłoszenie jako własnego kandydata Jerzego Majewskiego. Majewski, inżynier po Politechnice Warszawskiej, był od 1967 roku przewodniczącym Rady Narodowej m.st. Warszawy, a od 1973 do lutego 1982 roku prezydentem Warszawy. Od 1968 do 1981 roku także członek KC PZPR, a w latach 1969 -1976 poseł na Sejm. Po odejściu z ratusza został wiceministrem budownictwa i pełnomocnikiem rządu do spraw budowy metra. - Majewskiego wymyślił prawdopodobnie Rozbrat [siedziba SdRP mieści się przy tej ulicy - red.]. Chodziło o zastopowanie Glempa - mówi nasz rozmówca z SLD. - Bartoszewski był ewentualnie do przyjęcia jako żołnierz AK, ratujący podczas wojny Żydów z getta, powstaniec warszawski. Można było się umówić, że zgodzimy się na niego, chociaż wyraźnie zaznaczymy, że tylko za zasługi sprzed lat. Majewski albo żaden W Radzie Warszawy panuje zasada, że honorowym obywatelem Warszawy zostaje osoba zaakceptowana przez całą radę. Chodzi o to, by w chwili głosowania uchwały przyznającej tytuł nie było przetargów na sali. Żeby nie dopuścić do sytuacji, że jeden honorowy obywatel dostał więcej głosów od drugiego. - Kandydaturę prymasa utrzymywaliśmy dosyć długo w tajemnicy, żeby nie uprzedzać komunistów - mówi chcący zachować anonimowość radny prawicy. Kiedy okazało się, że SLD wysuwa jako kontrkandydata Majewskiego, prawica stanowczo zaprotestowała. - Był dla nas nie do przyjęcia. Abstrahując nawet od tego, czy zrobił coś dla miasta, czy nie - a raczej nie zrobił - nie miał nic wspólnego z demokracją i wolnym krajem. Trudno go teraz nagradzać - mówi prawicowy radny. Ostateczną listę kandydatów na honorowych obywateli stolicy ustala konwent Rady Warszawy, w skład którego wchodzą członkowie prezydium rady plus przedstawiciele klubów - UW, Radnych Prawicy (PC, KPN, UPR) i SLD - PSL. Podczas spotkania konwentu szybko okazało się, że lewica nie zamierza popierać prymasa, prawica nie dopuszcza zaś myśli o uhonorowaniu komunistycznego prezydenta Warszawy. W tej sytuacji zgodzono się, że w tym roku tytuł honorowego obywatela nie będzie przyznany. - Postkomuniści zasugerowali, że albo będzie Majewski, albo żaden. Zaszantażowali nas i osiągnęli cel - mówi wiceprzewodniczący Rady Warszawy Grzegorz Zawistowski (Stronnictwo Konserwatywno-Ludowe, na terenie rady nie zrzeszony). - Dała o sobie znać niedojrzałość polityczna SLD. Ponieważ nie podobała im się kandydatura prymasa uniemożliwili wybór jakiegokolwiek honorowego obywatela. W takich kwestiach partie polityczne powinny się powściągać. Inaczej robią krzywdę sobie i miastu - dodaje. Zawistowski zapowiada, że prawica nie da za wygraną i zgłosi kandydaturę prymasa Józefa Glempa w przyszłym roku. Przewodniczący klubu radnych SLD Jan Wieteska nie chce komentować tego, co się stało. - Od początku byłem zwolennikiem nie przyznawania honorowego obywatelstwa w tym roku. W zeszłym roku był Jan Paweł II i teraz może być przerwa. Na rok przed wyborami samorządowymi powinniśmy unikać sporów politycznych, a zająć się problemami merytorycznymi - mówi. Skibniewski przepadł, Gomulicki odmówił Tegoroczny przypadek politycznego poróżnienia na tle wyboru honorowych obywateli nie jest pierwszy. W ubiegłym roku, roku uroczyście obchodzonego 400-lecia stołeczności Warszawy, Rada Warszawy uchwaliła przyznanie tytułu Janowi Pawłowi II. Kilkudziesięcioosobowa grupa radnych pojechała wtedy do Rzymu na audiencję u papieża. Oficjalna delegacja wręczyła Ojcu Świętemu dyplom. Podobno zdziwił się niepomiernie, bo, jak sam przyznał, Warszawy specjalnie nie zna i nie mógłby poruszać się po niej bez przewodnika. Ale nim doszło do spotkania radnych z Janem Pawłem II odbyło się posiedzenie Rady Warszawy. Prezydent przedstawił zasługi papieża dla kraju, wspomniał jego pielgrzymki, podczas których zawsze odwiedzał Warszawę. Przypomniał, że w trudnych chwilach "jego obecność ożywiała serca i umysły nas wszystkich" (cytat za "Życiem Warszawy", 26.03.97 r.). Podczas głosowania kilkoro radnych z SLD wolało wyjść na kawę do bufetu. Jeden z nich jednak został i głosował przeciwko uchwale. Jak tłumaczył w kuluarach, nie przekonano go, że papież ma zasługi dla Warszawy. Zapanowała konsternacja, a nawet oburzenie. Przewodniczący przerwał obrady i zebrał konwent. W końcu udało się nakłonić socjaldemokratę do wycofania swego głosu. - Oświadczyłem, że jeśli tego wymaga dobro miasta i jezdnie w mieście mają być od tego równiejsze, to proszę uznać, że nie wziąłem udziału w głosowaniu - wspomina Andrzej Golimont. Tak też zrobiono. Z kolei w 1994 roku za honorowe obywatelstwo miasta podziękował i nie przyjął go znany varsavianista, pisarz i krytyk Juliusz Wiktor Gomulicki. Zrobił to protestując przeciwko nie przyznaniu przez radę tego samego tytułu architektowi i urbaniście, współorganizatorowi Biura Odbudowy Stolicy Zygmuntowi Skibniewskiemu. Kilkoro radnych przypomniało sobie, że Skibniewski od 1952 do 1956 roku był posłem na Sejm, wchodził też w skład prezydium Komitetu Obrońców Pokoju. Uznano to za kompromitującą działalność polityczną. W głosowaniu Skibniewski przepadł. W tym czasie leżał chory i nieprzytomny w szpitalu. - Profesor Skibniewski był posłem, ale nie działał politycznie - powiedział prasie Gomulicki. - Oprócz tego był orlątkiem lwowskim, walczył w wojnie z bolszewikami, był członkiem Armii Krajowej i więźniem obozu hitlerowskiego. Jest autorem dwóch planów odbudowy Warszawy, projektów Trasy W-Z i Domu Słowa Polskiego - mówił oburzony "przekształcaniem sesji rady w procesy polityczne" Gomulicki (za "Życiem Warszawy", 19.04.1994 r.). Za darmo autobusem Honorowe obywatelstwo Warszawy nadawane jest od 1918 roku. Pierwszy otrzymał ten tytuł Józef Piłsudski. W dwudziestoleciu międzywojennym Rada Miasta przyznawała go jeszcze ośmiokrotnie. Przeważnie znanym politykom i żołnierzom. Po wojnie tradycję wskrzesił w 1992 roku samorząd kierowany przez prezydenta Stanisława Wyganowskiego. W pierwszym rzucie, starając się nadrobić zaległości, wyróżniono pięć osób - Jerzego Waldorffa, zasłużonego m. in. dla ratowania Powązek, Aleksandra Gieysztora, szefa Informacji Biura Informacji i Propagandy KG AK, długoletniego dyrektora Zamku Królewskiego, Stanisława Broniewskiego Orszy, naczelnika Szarych Szeregów, Janinę i Zbigniewa Carroll-Porczyńskich, którzy sprowadzili do kraju galerię obrazów. W następnym roku honorowymi obywatelami zostali Lady Sue Ryder, działaczka charytatywna z Wielkiej Brytanii, zakładająca ośrodki pomocy charytatywnej w całej Polsce, organizatorka transportów z pomocą dla Polski podczas stanu wojennego, oraz inżynier Jan Podoski długoletni przewodniczący Społecznego Komitetu Budowy Metra. Dwie osoby uhonorowano także w 1995 roku - architekta, urbanistę, cichociemnego Stanisława Jankowskiego Agatona oraz oficera wywiadu AK Kazimierza Leskiego. Honorowe obywatelstwo nie łączy się z żadnymi materialnymi korzyściami, oprócz uzyskania prawa do darmowych przejazdów komunikacją miejską.
{ "ratio": [ 10, 10, 20, 20, 5, 5, 10, 10, 20, 20, 5, 5, 10, 10, 20, 20, 5, 5, 10, 10, 20, 20, 5, 5, 10, 10, 20, 20, 5, 5 ], "type": [ "abstract", "extract", "abstract", "extract", "abstract", "extract", "abstract", "extract", "abstract", "extract", "abstract", "extract", "abstract", "extract", "abstract", "extract", "abstract", "extract", "abstract", "extract", "abstract", "extract", "abstract", "extract", "abstract", "extract", "abstract", "extract", "abstract", "extract" ], "author": [ "J", "G", "J", "G", "J", "G", "I", "A", "I", "A", "I", "A", "A", "E", "A", "E", "A", "E", "E", "I", "E", "I", "E", "I", "B", "C", "B", "C", "B", "C" ], "body": [ "W tym roku do tytułu honorowego obywatela stolicy zgłoszono cztery kandydatury: prymasa Polski Józefa Glempa zaproponowali Radni Prawicy, Władysława Bartoszewskiego - prezydent Warszawy Marcin Święcicki i Klub Unii Wolności, generała Franciszka Kamińskiego - kombatanci z Batalionów Chłopskich, a byłego prezydenta Warszawy Jerzego Majewskiego - radni SLD-PSL. Ponieważ jednak lewica nie zamierzała popierać prymasa, a prawica - komunistycznego prezydenta Warszawy, zgodzono się, że w tym roku tytuł honorowego obywatela nie będzie przyznany. W latach ubiegłych w tej kwestii także brakowało jednomyślności. Zasługi dla stolicy Jana Pawła II kwestionował jeden z radnych SLD, natomiast współorganizatorowi Biura Odbudowy Stolicy Zygmuntowi Skibniewskiemu wypominano jego działalność polityczną w l. 50. Tytułu honorowego obywatela nie przyjął Juliusz Wiktor Gomulicki, oburzony \"przekształcaniem sesji rady w procesy polityczne\".", "Prymas Polski Józef Glemp, były prezydent Warszawy Jerzy Majewski, minister spraw zagranicznych w rządzie Józefa Oleksego Władysław Bartoszewski i komendant Batalionów Chłopskich generał Franciszek Kamiński. te cztery postacie Miały w tym roku dostać tytuł honorowego obywatela Warszawy. Miały, ale nie dostaną. Dlaczego?W Radzie Warszawy panuje zasada, że honorowym obywatelem Warszawy zostaje osoba zaakceptowana przez całą radę. Ostateczną listę kandydatów ustala konwent Rady Warszawy, w skład którego wchodzą członkowie prezydium rady plus przedstawiciele klubów - UW, Radnych Prawicy (PC, KPN, UPR) i SLD - PSL. Podczas spotkania konwentu okazało się, że lewica nie zamierza popierać prymasa, prawica nie dopuszcza zaś myśli o uhonorowaniu komunistycznego prezydenta Warszawy. W tej sytuacji zgodzono się, że w tym roku tytuł honorowego obywatela nie będzie przyznany.", "W tym roku podczas obchodów święta Warszawy nie zostały rozdane dyplomy honorowego obywatela stolicy. Przedstawione zostały cztery kandydatury: prymasa Polski Józefa Glempa zaproponowali Radni Klubu Radni Prawicy (PC, KPN, UPR), Władysława Bartoszewskiego zgłosili prezydent Warszawy Marcin Święcicki i Klub Unii Wolności, generała Franciszka Kamińskiego przedstawili kombatanci z Batalionów Chłopskich, a byłego prezydenta Warszawy Jerzego Majewskiego - radni SLD-PSL. W Radzie Warszawy panuje zasada, że honorowym obywatelem Warszawy zostaje osoba zaakceptowana przez całą radę. Kiedy podczas spotkania konwentu Rady Warszawy okazało się, że lewica nie zamierza popierać prymasa, a prawica nie chce uhonorować komunistycznego prezydenta Warszawy, zgodzono się, że w tym roku tytuł honorowego obywatela nie będzie przyznany. Tegoroczny przypadek politycznego poróżnienia na tle wyboru honorowych obywateli nie jest pierwszy. W ubiegłym roku przyznaniu honorowego obywatelstwa stolicy Janowi Pawłowi II sprzeciwił się jeden z radnych SLD. Wycofał swój sprzeciw dopiero pod naciskiem innych radnych. Z kolei w 1994 roku nie przyznano tego tytułu architektowi i urbaniście, współorganizatorowi Biura Odbudowy Stolicy Zygmuntowi Skibniewskiemu. Skibniewski od 1952 do 1956 roku był posłem na Sejm, wchodził też w skład prezydium Komitetu Obrońców Pokoju, co uznano za kompromitującą działalność polityczną. Przeciwko odrzuceniu jego kandydatury zaprotestował, nie przyjmując tytułu przyznanego sobie, znany varsavianista, pisarz i krytyk Juliusz Wiktor Gomulicki. Honorowe obywatelstwo Warszawy nadawane było od 1918 r. do końca dwudziestolecia międzywojennego. Po wojnie tradycję wskrzeszono w 1992 r. Honorowe obywatelstwo nie łączy się z żadnymi materialnymi korzyściami, oprócz uzyskania prawa do darmowych przejazdów komunikacją miejską.", "Prymas Polski Józef Glemp, były prezydent Warszawy Jerzy Majewski, minister spraw zagranicznych w rządzie Józefa Oleksego Władysław Bartoszewski i komendant Batalionów Chłopskich generał Franciszek Kamiński. Co łączy te cztery postacie? Miały w tym roku dostać tytuł honorowego obywatela Warszawy. Miały, ale nie dostaną, bo prawica pokłóciła się z lewicą w stołecznym samorządzie. Dlaczego? Kiedy znane już były te trzy kandydatury zebrał się klub radnych SLD - PSL. Radnym lewicy nie podobało się, że do zaszczytu honorowego obywatela stolicy pretendują przedstawiciel Kościoła i człowiek zamieszany w sprawę oskarżenia o szpiegostwo Józefa Oleksego (Władysław Bartoszewski) radni SLD rozważali zgłoszenie jako własnego kandydata Jerzego Majewskiego.\nW Radzie Warszawy panuje zasada, że honorowym obywatelem Warszawy zostaje osoba zaakceptowana przez całą radę. Ostateczną listę kandydatów ustala konwent Rady Warszawy, w skład którego wchodzą członkowie prezydium rady plus przedstawiciele klubów - UW, Radnych Prawicy (PC, KPN, UPR) i SLD - PSL. Podczas spotkania konwentu okazało się, że lewica nie zamierza popierać prymasa, prawica nie dopuszcza zaś myśli o uhonorowaniu komunistycznego prezydenta Warszawy. W tej sytuacji zgodzono się, że w tym roku tytuł honorowego obywatela nie będzie przyznany. W takich kwestiach partie polityczne powinny się powściągać. Inaczej robią krzywdę sobie i miastu.\nTegoroczny przypadek politycznego poróżnienia nie jest pierwszy. W ubiegłym roku Rada Warszawy uchwaliła przyznanie tytułu Janowi Pawłowi II. grupa radnych pojechała do Rzymu na audiencję u papieża. Podobno zdziwił się , bo, jak sam przyznał, Warszawy specjalnie nie zna i nie mógłby poruszać się po niej bez przewodnika.", "W tym roku nie został przyznany tytuł honorowego obywatela Warszawy. Przyczyną tego były spory polityczne wśród radnych: lewica nie zamierzała popierać prymasa Józefa Glempa, a prawica - byłego komunistycznego prezydenta Warszawy, Jerzego Majewskiego. W ubiegłych latach różnice zdań między radnymi w tej kwestii pojawiły się także przy kandydaturze papieża Jana Pawła II oraz współorganizatora Biura Odbudowy Stolicy Zygmunta Skibniewskiego.", "Józef Glemp, Jerzy Majewski, Władysław Bartoszewski i Franciszek Kamiński. te cztery postacie Miały w tym roku dostać tytuł honorowego obywatela Warszawy. Miały, ale nie dostaną.Podczas spotkania konwentu okazało się, że lewica nie zamierza popierać prymasa, prawica nie dopuszcza zaś myśli o uhonorowaniu komunistycznego prezydenta Warszawy. W tej sytuacji zgodzono się, że w tym roku tytuł nie będzie przyznany.", "Co roku podczas święta Warszawy Rada Warszawy przyznaje znanym postaciom tytuł honorowego obywatela stolicy. W tym roku święto odbyło się bez wręczania dyplomów honorowego obywatela, gdyż prawica i lewica pokłóciły się na temat kandydatów. Lewicy nie spodobały się kandydatury Józefa Glempa oraz Władysława Bartoszewskiego, więc zdecydowała wystawić własnego kandydata – Jerzego Majewskiego. Prawica jednak zaprotestowała przeciwko tej kandydaturze. W Radzie Warszawy obowiązuje zasada, że tytuł honorowego obywatela przyznaje się osobie, którą zaakceptuje cała rada. Partiom nie udało się dojść do porozumienia. To nie pierwszy przypadek kłótni o przyznanie tytułu honorowego obywatela stolicy. Pierwszy tytuł honorowego obywatela Warszawy nadano w 1818 roku Józefowi Piłsudskiemu. Honorowe obywatelstwo nie wiąże się z korzyściami materialnymi oprócz darmowych przejazdów komunikacją miejską.", "Prymas Polski Józef Glemp, były prezydent Warszawy Jerzy Majewski, minister spraw zagranicznych w rządzie Józefa Oleksego Władysław Bartoszewski i komendant Batalionów Chłopskich generał Franciszek Kamiński. Co łączy te cztery postacie? Miały w tym roku dostać tytuł honorowego obywatela Warszawy. Miały, ale nie dostaną, bo prawica pokłóciła się z lewicą w stołecznym samorządzie.\nW Radzie Warszawy panuje zasada, że honorowym obywatelem Warszawy zostaje osoba zaakceptowana przez całą radę. Ostateczną listę kandydatów ustala konwent Rady Warszawy. Podczas spotkania konwentu szybko okazało się, że lewica nie zamierza popierać prymasa, prawica nie dopuszcza zaś myśli o uhonorowaniu komunistycznego prezydenta Warszawy. W tej sytuacji zgodzono się, że w tym roku tytuł honorowego obywatela nie będzie przyznany.\nTegoroczny przypadek politycznego poróżnienia na tle wyboru honorowych obywateli nie jest pierwszy.", "Co roku podczas obchodzonego w Zamku Królewskim święta Warszawy Rada Warszawy przyznaje znanym postaciom tytuł honorowego obywatela Warszawy. W tym roku święto odbyło się bez wręczania dyplomów honorowego obywatela, gdyż prawica i lewica pokłóciły się w stołecznym samorządzie na temat kandydatów. Prawica zgłosiła kandydatury Jozefa Glempa, Władysława Bartoszewskiego i Franciszka Kamińskiego. Lewicy nie spodobało się jednak to, że tytuł miałby otrzymać Glemp – przedstawiciel Kościoła oraz Bartoszewski, który zamieszany był w sprawę oskarżenia o szpiegostwo Józefa Oleksego. Lewica zdecydowała wystawić własnego kandydata - Jerzego Majewskiego. Prawica jednak zaprotestowała, ponieważ Majewski nie przyczynił się do szerzenia demokracji i wspierania wolnego kraju. W Radzie Warszawy obowiązuje zasada, że tytuł honorowego obywatela przyznaje się osobie, którą zaakceptuje cała rada, tak aby nie było sytuacji, w której jeden honorowy obywatel dostaje więcej głosów niż inny. Lewica zasugerowała więc, że prawica musi zgodzić się na Majewskiego, gdyż w innym razie lewica nie poprze pozostałych kandydatów. Partie nie doszły do porozumienia. To nie pierwszy przypadek kłótni o przyznanie tytułu honorowego obywatela stolicy. W przeszłości jeden poseł SLD sprzeciwiał się kandydaturze Jana Pawła II. W 1994 roku tytułu zdecydował się nie przyjąć varsavianista Juliusz Wiktor Gomulicki. Protestował tym samym przeciwko temu, że tytułu nie otrzymał współorganizator Biura Odbudowy Stolicy Zbigniew Skibniewski. Kilkoro radnych zagłosowało przeciwko kandydaturze Skibniewskiego, gdyż uznało, że ma on za sobą kompromitującą działalność polityczną. Pierwszy tytuł honorowego obywatela stolicy nadano w 1818 roku Józefowi Piłsudskiemu. Honorowe obywatelstwo nie wiąże się z korzyściami materialnymi oprócz darmowych przejazdów komunikacją miejską.", "Prymas Polski Józef Glemp, były prezydent Warszawy Jerzy Majewski, minister spraw zagranicznych w rządzie Józefa Oleksego Władysław Bartoszewski i komendant Batalionów Chłopskich generał Franciszek Kamiński. Co łączy te cztery postacie? Miały w tym roku dostać tytuł honorowego obywatela Warszawy. Miały, ale nie dostaną, bo prawica pokłóciła się z lewicą w stołecznym samorządzie.\nRadni Klubu Radni Prawicy zgłosili kandydaturę kardynała Józefa Glempa. Prezydent Warszawy Marcin Święcicki i Klub Unii Wolności zgłosili Władysława Bartoszewskiego, Franciszka Kamińskiego przedstawili natomiast kombatanci z Batalionów Chłopskich. Wszyscy kandydaci wstępnie zgodzili się pretendować do tytułu.Kiedy znane już były te trzy kandydatury zebrał się klub radnych SLD - PSL. Radnym lewicy nie podobało się, że do zaszczytu honorowego obywatela stolicy pretendują przedstawiciel Kościoła i człowiek zamieszany w sprawę oskarżenia o szpiegostwo Józefa Oleksego. Wtedy właśnie radni SLD rozważali zgłoszenie jako własnego kandydata Jerzego Majewskiego. \nW Radzie Warszawy panuje zasada, że honorowym obywatelem Warszawy zostaje osoba zaakceptowana przez całą radę. Ostateczną listę kandydatów na honorowych obywateli stolicy ustala konwent Rady Warszawy. Podczas spotkania konwentu szybko okazało się, że lewica nie zamierza popierać prymasa, prawica nie dopuszcza zaś myśli o uhonorowaniu komunistycznego prezydenta Warszawy. W tej sytuacji zgodzono się, że w tym roku tytuł honorowego obywatela nie będzie przyznany.\nTegoroczny przypadek politycznego poróżnienia na tle wyboru honorowych obywateli nie jest pierwszy. \nHonorowe obywatelstwo Warszawy nadawane jest od 1918 roku. Pierwszy otrzymał ten tytuł Józef Piłsudski. Honorowe obywatelstwo nie łączy się z żadnymi materialnymi korzyściami, oprócz uzyskania prawa do darmowych przejazdów komunikacją miejską.", "W tym roku obchodzone w Zamku Królewskim święto Warszawy odbyło się bez wręczania dyplomów honorowego obywatela stolicy, gdyż prawica i lewica pokłóciły się na temat kandydatów. Lewicy nie spodobały się kandydatury Józefa Glempa oraz Władysława Bartoszewskiego, a prawicy – kandydatura Jerzego Majewskiego. Partiom nie udało się dojść do porozumienia. To nie pierwszy przypadek kłótni o przyznanie tytułu honorowego obywatela stolicy.", "Polski Józef Glemp, były prezydent Warszawy Jerzy Majewski, minister spraw zagranicznych w rządzie Józefa Oleksego Władysław Bartoszewski i generał Franciszek Kamiński. Co łączy te cztery postacie? Miały w tym roku dostać tytuł honorowego obywatela Warszawy. Miały, ale nie dostaną, bo prawica pokłóciła się z lewicą w stołecznym samorządzie. Tegoroczny przypadek politycznego poróżnienia na tle wyboru honorowych obywateli nie jest pierwszy.", "W tym roku nikt nie dostanie tytułu honorowego obywatela Warszawy, bo prawica pokłóciła się z lewicą w stołecznym samorządzie. Radni Prawicy zgłosili kandydaturę kardynała Józefa Glempa. Prezydent Warszawy Marcin Święcicki i Klub Unii Wolności zgłosili Władysława Bartoszewskiego, ministra spraw zagranicznych w rządzie Józefa Oleksego. Kombatanci z Batalionów Chłopskich przedstawili generała Franciszka Kamińskiego, komendanta BCh. Radni lewicy zaproponowali kandydaturę Jerzego Majewskiego, prezydenta Warszawy w latach 1973-1982. \nPodczas spotkania konwentu, mającego ustalić ostateczną listę kandydatów szybko okazało się, że lewica nie zamierza popierać prymasa, prawica nie dopuszcza zaś myśli o uhonorowaniu komunistycznego prezydenta Warszawy. W tej sytuacji zgodzono się, że w tym roku tytuł honorowego obywatela nie będzie przyznany. Tegoroczny przypadek politycznego poróżnienia na tle wyboru honorowych obywateli nie jest pierwszy.", "Prymas Polski Józef Glemp, były prezydent Warszawy Jerzy Majewski, minister spraw zagranicznych Władysław Bartoszewski i komendant Batalionów Chłopskich generał Franciszek Kamiński. Co łączy te postacie? Miały w tym roku dostać tytuł honorowego obywatela Warszawy, ale nie dostaną, bo prawica pokłóciła się z lewicą w stołecznym samorządzie. Podczas spotkania konwentu okazało się, że lewica nie zamierza popierać prymasa, prawica nie dopuszcza zaś myśli o uhonorowaniu komunistycznego prezydenta Warszawy. zgodzono się, że w tym roku tytuł honorowego obywatela nie będzie przyznany. w 1994 roku za honorowe obywatelstwo miasta podziękował i nie przyjął go varsavianista, pisarz i krytyk Juliusz Wiktor Gomulicki. Honorowe obywatelstwo Warszawy nadawane jest od 1918 roku. Honorowe obywatelstwo nie łączy się z żadnymi materialnymi korzyściami, oprócz uzyskania prawa do darmowych przejazdów komunikacją miejską.", "Prymas Polski Józef Glemp, były prezydent Warszawy Jerzy Majewski, minister spraw zagranicznych w rządzie Józefa Oleksego Władysław Bartoszewski i komendant Batalionów Chłopskich generał Franciszek Kamiński mieli w tym roku dostać tytuł honorowego obywatela Warszawy. Mieli, ale nie dostaną, bo prawica pokłóciła się z lewicą w stołecznym samorządzie. Radni Klubu Radni Prawicy zgłosili kandydaturę kardynała Józefa Glempa. Prezydent Warszawy Marcin Święcicki i Klub Unii Wolności zgłosili Władysława Bartoszewskiego, Franciszka Kamińskiego przedstawili natomiast kombatanci z Batalionów Chłopskich. Wszyscy kandydaci wstępnie zgodzili się pretendować do tytułu. Kiedy znane już były te trzy kandydatury zebrał się klub radnych SLD - PSL. Radnym lewicy nie podobało się, że do zaszczytu honorowego obywatela stolicy pretendują przedstawiciel Kościoła i człowiek zamieszany w sprawę oskarżenia o szpiegostwo Józefa Oleksego. Wtedy właśnie radni SLD rozważali zgłoszenie jako własnego kandydata Jerzego Majewskiego. Podczas spotkania konwentu, mającego ustalić ostateczną listę kandydatów szybko okazało się, że lewica nie zamierza popierać prymasa, prawica nie dopuszcza zaś myśli o uhonorowaniu komunistycznego prezydenta Warszawy. W tej sytuacji zgodzono się, że w tym roku tytuł honorowego obywatela nie będzie przyznany.\nWiceprzewodniczący Rady Warszawy Grzegorz Zawistowski (Stronnictwo Konserwatywno-Ludowe) zapowiada, że prawica nie da za wygraną i zgłosi kandydaturę prymasa Józefa Glempa w przyszłym roku.\nTegoroczny przypadek politycznego poróżnienia na tle wyboru honorowych obywateli nie jest pierwszy. \nHonorowe obywatelstwo Warszawy nadawane jest od 1918 roku. Pierwszy otrzymał ten tytuł Józef Piłsudski. Honorowe obywatelstwo nie łączy się z żadnymi materialnymi korzyściami, oprócz uzyskania prawa do darmowych przejazdów komunikacją miejską.", "Prymas Polski Józef Glemp, były prezydent Warszawy Jerzy Majewski, minister spraw zagranicznych Władysław Bartoszewski i komendant Batalionów Chłopskich generał Franciszek Kamiński. Co łączy te cztery postacie? Miały w tym roku dostać tytuł honorowego obywatela Warszawy, ale nie dostaną, bo prawica pokłóciła się z lewicą w stołecznym samorządzie.\nWczoraj w Zamku Królewskim obchodzono uroczyścieświęto Warszawy. tym razem prezydent nie wręczył dyplomów honorowego obywatela Warszawy. Radnym lewicy nie podobało się, że do zaszczytu honorowego obywatela stolicy pretendują przedstawiciel Kościoła i człowiek zamieszany w sprawę oskarżenia o szpiegostwo Józefa Oleksego. radni SLD rozważali zgłoszenie jako własnego kandydata Jerzego Majewskiego. \nhonorowym obywatelem Warszawy zostaje osoba zaakceptowana przez całą radę. Podczas spotkania konwentu okazało się, że lewica nie zamierza popierać prymasa, prawica nie dopuszcza zaś myśli o uhonorowaniu komunistycznego prezydenta Warszawy. zgodzono się, że w tym roku tytuł honorowego obywatela nie będzie przyznany.\nW ubiegłym roku Rada Warszawy uchwaliła przyznanie tytułu Janowi Pawłowi II. Podczas głosowania kilkoro radnych z SLD wolało wyjść na kawę do bufetu. Jeden z nich jednak został i głosował przeciwko uchwale. W końcu udało się nakłonić socjaldemokratę do wycofania swego głosu. w 1994 roku za honorowe obywatelstwo miasta podziękował i nie przyjął go varsavianista, pisarz i krytyk Juliusz Wiktor Gomulicki. Zrobił to protestując przeciwko nie przyznaniu tego samego tytułu architektowi i urbaniście, współorganizatorowi Biura Odbudowy Stolicy Zygmuntowi Skibniewskiemu. Honorowe obywatelstwo Warszawy nadawane jest od 1918 roku. Pierwszy otrzymał ten tytuł Józef Piłsudski. Honorowe obywatelstwo nie łączy się z żadnymi materialnymi korzyściami, oprócz uzyskania prawa do darmowych przejazdów komunikacją miejską.", "W tym roku nikt nie dostanie tytułu honorowego obywatela Warszawy, bo prawica pokłóciła się z lewicą w stołecznym samorządzie. Kandydatami mieli zostać kardynał Józef Glemp, Władysław Bartoszewskiego,minister spraw zagranicznych w rządzie Oleksego, komendant Batalionów Chłopskich generał Franciszek Kamiński i Jerzy Majewski, były prezydent Warszawy. Lewica nie zamierzała popierać prymasa, prawica nie dopuszczała zaś myśli o uhonorowaniu komunistycznego prezydenta Warszawy.", "Prymas Polski Józef Glemp, były prezydent Warszawy Jerzy Majewski, minister spraw zagranicznych Władysław Bartoszewski i komendant Batalionów Chłopskich generał Franciszek Kamiński. Co łączy te postacie? Miały w tym roku dostać tytuł honorowego obywatela Warszawy, ale nie dostaną, bo prawica pokłóciła się z lewicą w stołecznym samorządzie. zgodzono się, że w tym roku tytuł honorowego obywatela nie będzie przyznany.", "Prymas Polski Józef Glemp, były prezydent Warszawy Jerzy Majewski, minister spraw zagranicznych Władysław Bartoszewski i komendant Batalionów Chłopskich generał Franciszek Kamiński mieli w tym roku dostać tytuł honorowego obywatela Warszawy. Nie dostaną, bo prawica pokłóciła się z lewicą w stołecznym samorządzie.Z powodu konfliktu zgodzono się, że w tym roku tytuł honorowego obywatela nie będzie przyznany. Nie jest to pierwszy wypadek podobnego konfliktu. W ubiegłym roku radny SLD sprzeciwił się kandydaturze Jana Pawła II. W 1994 roku za honorowego obywatelstwo miasta nie przyjął - w proteście przeciwko nie przyznaniu tego samego Zygmuntowi Skibniewskiemu - varsavianista, pisarz i krytyk Juliusz Wiktor Gomulicki. Pierwszym honorowym obywatelem był Józef Piłsudski, tradycję wskrzeszono w 1992 roku. Honorowe obywatelstwo daje tylko prawo do darmowych przejazdów komunikacją miejską.", "Prymas Polski Józef Glemp, były prezydent Warszawy Jerzy Majewski, minister spraw zagranicznych Władysław Bartoszewski i komendant Batalionów Chłopskich generał Franciszek Kamiński. te cztery postacie Miały w tym roku dostać tytuł honorowego obywatela Warszawy, ale nie dostaną, bo prawica pokłóciła się z lewicą w stołecznym samorządzie. Dlaczego? Radni Klubu Radni Prawicy zgłosili kandydaturę Józefa Glempa. Prezydent Warszawy Marcin Święcicki i Klub Unii Wolności zgłosili Władysława Bartoszewskiego, Franciszka Kamińskiego przedstawili kombatanci z Batalionów Chłopskich. lewicy nie podobało się, że do zaszczytu pretendują przedstawiciel Kościoła i człowiek zamieszany w sprawę oskarżenia o szpiegostwo Józefa Oleksego. Kiedy okazało się, że SLD wysuwa jako kontrkandydata Majewskiego, prawica stanowczo zaprotestowała. Postkomuniści zasugerowali, że albo będzie Majewski, albo żaden. osiągnęli cel. Honorowe obywatelstwo Warszawy nadawane jest od 1918 roku. Pierwszy otrzymał ten tytuł Józef Piłsudski.", "Prymas Polski Józef Glemp, były prezydent Warszawy Jerzy Majewski, minister spraw zagranicznych Władysław Bartoszewski i komendant Batalionów Chłopskich generał Franciszek Kamiński mieli w tym roku dostać tytuł honorowego obywatela Warszawy. Nie dostaną, bo prawica pokłóciła się z lewicą w stołecznym samorządzie. Wczoraj obchodzono święto Warszawy, ale tym razem prezydent nie wręczył kolejnym osobistościom dyplomów honorowego obywatela Warszawy. Radnym lewicy nie podobało się, że do zaszczytu honorowego obywatela stolicy pretendują przedstawiciel Kościoła i człowiek zamieszany w sprawę oskarżenia o szpiegostwo Józefa Oleksego. Wtedy radni SL.D rozważali zgłoszenie jako własnego kandydata Jerzego Majewskiego, przewodniczącego Rady Narodowej m.st. Warszawy, prezydenta Warszawy, członka KC PZPR, posła na Sejm. Okazało się, że lewica nie poprze prymasa, a prawica komunistycznego prezydenta Warszawy, dlatego zgodzono się, że w tym roku tytuł honorowego obywatela nie będzie przyznany. Zawistowski, wiceprzewodniczący Rady Warszawy, zapowiada, że prawica nie da za wygraną i zgłosi kandydaturę prymasa Józefa Glempa w przyszłym roku. Nie jest to pierwszy wypadek konfliktu na tle wyboru honorowych obywateli. W ubiegłym roku radny SLD sprzeciwił się kandydaturze Jana Pawła II, którego zasługi dla Warszawy wydały mu się nieprzekonujące. Ostatecznie wstrzymał się od głosowania, a tytuł nadano.W 1994 roku za honorowego obywatelstwo miasta nie przyjął - w proteście przeciwko nie przyznaniu tego samego tytułu architektowi i urbaniście, współorganizatorowi Biura Odbudowy Stolicy Zygmuntowi Skibniewskiemu - znany varsavianista, pisarz i krytyk Juliusz Wiktor Gomulicki. Pierwszym honorowym obywatelem był Józef Piłsudski, tradycję wskrzeszono w 1992 roku. Honorowe obywatelstwo daje tylko prawo do darmowych przejazdów komunikacją miejską.", "Prymas Polski Józef Glemp, były prezydent Warszawy Jerzy Majewski, minister spraw zagranicznych w rządzie Józefa Oleksego Władysław Bartoszewski i komendant Batalionów Chłopskich generał Franciszek Kamiński. te cztery postacie Miały w tym roku dostać tytuł honorowego obywatela Warszawy. Miały, ale nie dostaną, bo prawica pokłóciła się z lewicą w stołecznym samorządzie.Wczoraj w Zamku Królewskim obchodzono uroczyście, jak co roku, święto Warszawy. Wszystko odbyło się zgodnie ze scenariuszem. Takim samym od lat. Tylko tym razem prezydent nie wręczył kolejnym osobistościom dyplomów honorowego obywatela Warszawy. Dlaczego? Radni Klubu Radni Prawicy zgłosili kandydaturę kardynała Józefa Glempa. Prezydent Warszawy Marcin Święcicki i Klub Unii Wolności zgłosili Władysława Bartoszewskiego, Franciszka Kamińskiego przedstawili natomiast kombatanci z Batalionów Chłopskich. Wszyscy kandydaci wstępnie zgodzili się pretendować do tytułu.Kiedy znane już były te trzy kandydatury zebrał się klub radnych SLD - PSL. Radnym lewicy nie podobało się, że do zaszczytu honorowego obywatela stolicy pretendują przedstawiciel Kościoła i człowiek zamieszany w sprawę oskarżenia o szpiegostwo Józefa Oleksego. Wtedy właśnie radni SLD rozważali zgłoszenie jako własnego kandydata Jerzego Majewskiego. W Radzie Warszawy panuje zasada, że honorowym obywatelem Warszawy zostaje osoba zaakceptowana przez całą radę. Chodzi o to, by w chwili głosowania uchwały przyznającej tytuł nie było przetargów na sali. Kiedy okazało się, że SLD wysuwa jako kontrkandydata Majewskiego, prawica stanowczo zaprotestowała. Postkomuniści zasugerowali, że albo będzie Majewski, albo żaden. osiągnęli cel. Honorowe obywatelstwo Warszawy nadawane jest od 1918 roku. Pierwszy otrzymał ten tytuł Józef Piłsudski.", "Prymas Polski Józef Glemp, były prezydent Warszawy Jerzy Majewski, minister spraw zagranicznych Władysław Bartoszewski i komendant Batalionów Chłopskich generał Franciszek Kamiński mieli w tym roku dostać tytuł honorowego obywatela Warszawy. Nie dostaną, bo prawica pokłóciła się z lewicą w stołecznym samorządzie. Uzgodniono, że z braku zgody, w tym roku tytuł nie zostanie przyznany. Podobny konflikty zdarzały się także w przeszłości.", "Prymas Polski Józef Glemp, były prezydent Warszawy Jerzy Majewski, minister spraw zagranicznych Władysław Bartoszewski i komendant Batalionów Chłopskich generał Franciszek Kamiński. te cztery postacie Miały w tym roku dostać tytuł honorowego obywatela Warszawy, ale nie dostaną, bo prawica pokłóciła się z lewicą w stołecznym samorządzie. Honorowe obywatelstwo Warszawy nadawane jest od 1918 roku. Pierwszy otrzymał ten tytuł Józef Piłsudski.", "W wyniku kłótni między lewicą a prawicą w stołecznym samorządzie, nie przyznano w tym roku tytułu honorowego obywatela Warszawy. Klubowi radnych SLD-PSL nie spodobały się kandydatury prawicy: kardynała Józefa Glempa jako przedstawiciela Kościoła i Władysława Bartoszewskiego, który był zamieszany w sprawę oskarżenia Józefa Oleksego o szpiegostwo. W odpowiedzi radni SLD wysunęli własnego kandydata - Jerzego Majewskiego. Prawica zaprotestowała przeciwko tej kandydaturze, argumentując, że Majewski nie miał nic wspólnego z demokracją i wolnym krajem. Kiedy zebrał się konwent Rady Miasta lewica nie poparła prymasa, a prawica Majewskiego, dlatego też zadecydowaniu o nieprzyznaniu tego tytułu. Już w poprzednich latach dochodziło do sporów na tle politycznym przy wyborze honorowych obywateli miasta. Zanim Jan Paweł II został honorowym obywatelem, zmuszonego jednego radnego do wycofania swojego głosu sprzeciwu.", "Prymas Polski Józef Glemp, były prezydent Warszawy Jerzy Majewski, minister spraw zagranicznych w rządzie Józefa Oleksego Władysław Bartoszewski i komendant Batalionów Chłopskich generał Franciszek Kamiński. te cztery postacie Miały w tym roku dostać tytuł honorowego obywatela Warszawy. Miały, ale nie dostaną, bo prawica pokłóciła się z lewicą. Radnym lewicy nie podobało się, że do zaszczytu honorowego obywatela stolicy pretendują przedstawiciel Kościoła i człowiek zamieszany w sprawę oskarżenia o szpiegostwo. radni SLD rozważali zgłoszenie jako własnego kandydata Jerzego Majewskiego. W Radzie Warszawy panuje zasada, że honorowym obywatelem zostaje osoba zaakceptowana przez całą radę. Ostateczną listę kandydatów ustala konwent Rady Warszawy. szybko okazało się, że lewica nie zamierza popierać prymasa, prawica nie dopuszcza zaś myśli o uhonorowaniu komunistycznego prezydenta Warszawy. W tej sytuacji w tym roku tytuł honorowego obywatela nie będzie przyznany.", "W wyniku kłótni między lewicą a prawicą w stołecznym samorządzie, żaden z proponowanych w tym roku kandydatów, nie otrzymał tytułu honorowego obywatela Warszawy. Radni Klubu Radni Prawicy zgłosili kandydaturę kardynała Józefa Glempa. Prezydent Warszawy Marcin Święcicki i Klub UW zgłosili Władysława Bartoszewskiego, Franciszka Kamińskiego przedstawili kombatanci z Batalionów Chłopskich. Klubowi radnych SLD-PSL nie spodobały się kandydatury przedstawiciela Kościoła i Władysława Bartoszewskiego, który był zamieszany w sprawę oskarżenia Józefa Oleksego o szpiegostwo. Radni SLD wysunęli własnego kandydata - Jerzego Majewskiego, który w latach 1973 - 1982 był prezydentem Warszawy. Majewski był również członikiem KC PZPR w latach 1968 - 1981. Prawica zaprotestowała przeciwko tej kandydaturze argumentując, że nie miał on nic wspólnego z demokracją i wolnym krajem. W radzie miasta panuje zasada, że honorowym obywatelem Warszawy zostaje osoba zaakceptowana przez całą radę, jednak na posiedzeniu konwentu lewica nie poparła prymasa, a prawica nie zgodziła się na Majewskiego, dlatego zadecydowano o nieprzyznaniu tego tytułu w tym roku. Wiceprzewodniczący Rady Warszawy Grzegorz Zawistowski powiedział, że to postkomuniści zaszantażowali konwent obstawiając Majewskiego. Już w poprzednich latach dochodziło do sporów na tle politycznym przy wyborze honorowych obywateli miasta. W zeszłym roku, nim Jan Paweł II otrzymał ten tytuł, trzeba było nakłonić radnego SLD do wycofania swojego głosu przeciwko tej kandydaturze. Natomiast w roku 1994 Juliusz Wiktor Gomulicki nie przyjął honorowego obywatelstwa na znak priotestu przeciwko nieprzyznaniu go architektowi Zygmuntowi Skibniewskiemu. Honorowe obywatelstwo Warszawy nadawane jest od 1918 roku, tę tradycję wskrzeszono w 1992 roku, kiedy przyznano go aż pięciu osobom. Honorowi obywatele Warszawy nie otrzymują materialnych korzyści poza prawem do darmowych przejazdów komunikacją miejską.", "Prymas Polski Józef Glemp, były prezydent Warszawy Jerzy Majewski, minister spraw zagranicznych w rządzie Józefa Oleksego Władysław Bartoszewski i komendant Batalionów Chłopskich generał Franciszek Kamiński. te cztery postacie Miały w tym roku dostać tytuł honorowego obywatela Warszawy. Miały, ale nie dostaną, bo prawica pokłóciła się z lewicą.\nWczoraj w Zamku Królewskim obchodzono uroczyście święto Warszawy. tym razem prezydent nie wręczył kolejnym osobistościom dyplomów honorowego obywatela Warszawy. Radni Prawicy zgłosili kandydaturę kardynała Józefa Glempa. Prezydent Warszawy Marcin Święcicki i Klub Unii Wolności zgłosili Władysława Bartoszewskiego, Franciszka Kamińskiego przedstawili natomiast kombatanci z Batalionów Chłopskich. Radnym lewicy nie podobało się, że do zaszczytu honorowego obywatela stolicy pretendują przedstawiciel Kościoła i człowiek zamieszany w sprawę oskarżenia o szpiegostwo Józefa Oleksego. Wtedy właśnie radni SLD rozważali zgłoszenie jako własnego kandydata Jerzego Majewskiego. W Radzie Warszawy panuje zasada, że honorowym obywatelem zostaje osoba zaakceptowana przez całą radę. Chodzi o to, by w chwili głosowania uchwały przyznającej tytuł nie było przetargów na sali. Ostateczną listę kandydatów na honorowych obywateli stolicy ustala konwent Rady Warszawy, w skład którego wchodzą członkowie prezydium rady plus przedstawiciele klubów - UW, Radnych Prawicy (PC, KPN, UPR) i SLD - PSL. Podczas spotkania konwentu szybko okazało się, że lewica nie zamierza popierać prymasa, prawica nie dopuszcza zaś myśli o uhonorowaniu komunistycznego prezydenta Warszawy. W tej sytuacji zgodzono się, że w tym roku tytuł honorowego obywatela nie będzie przyznany.\nHonorowe obywatelstwo Warszawy nadawane jest od 1918 roku. Pierwszy otrzymał ten tytuł Józef Piłsudski.", "Radnym SLD nie spodobali się kandydaci do tytułu honorowego obywatela miasta Warszawy zaproponowani przez prawicę: kardynał Józeł Glemp i Władysław Bartoszewski. Wysunęli własną kandydaturę - Jerzego Majewskiego. Na posiedzeniu konwentu Rady Miasta lewica nie poparła przedstawicieli Kościoła, a prawica odrzuciła Majewskiego argumentując, że nie miał on nic wspólnego z demokracją i wolnym krajem. W konsekwencji zadecydowano o nieprzynaniu tego tytułu w tym roku.", "Prymas Polski Józef Glemp, były prezydent Warszawy Jerzy Majewski, minister spraw zagranicznych w rządzie Józefa Oleksego Władysław Bartoszewski i komendant Batalionów Chłopskich generał Franciszek Kamiński. te cztery postacie Miały w tym roku dostać tytuł honorowego obywatela Warszawy. Miały, ale nie dostaną, bo prawica pokłóciła się z lewicą. lewica nie zamierza popierać prymasa, prawica nie dopuszcza zaś myśli o uhonorowaniu komunistycznego prezydenta Warszawy." ], "spans": [ { "start": [], "end": [], "span_text": [] }, { "start": [ 117, 334, 353, 497, 951, 2755, 3515, 3574, 3767 ], "end": [ 325, 352, 437, 498, 961, 2866, 3542, 3760, 3996 ], "span_text": [ "Prymas Polski Józef Glemp, były prezydent Warszawy Jerzy Majewski, minister spraw zagranicznych w rządzie Józefa Oleksego Władysław Bartoszewski i komendant Batalionów Chłopskich generał Franciszek Kamiński.", "te cztery postacie", "Miały w tym roku dostać tytuł honorowego obywatela Warszawy. Miały, ale nie dostaną", ".", "Dlaczego?", "W Radzie Warszawy panuje zasada, że honorowym obywatelem Warszawy zostaje osoba zaakceptowana przez całą radę.", "Ostateczną listę kandydatów", "ustala konwent Rady Warszawy, w skład którego wchodzą członkowie prezydium rady plus przedstawiciele klubów - UW, Radnych Prawicy (PC, KPN, UPR) i SLD - PSL. Podczas spotkania konwentu", "okazało się, że lewica nie zamierza popierać prymasa, prawica nie dopuszcza zaś myśli o uhonorowaniu komunistycznego prezydenta Warszawy. W tej sytuacji zgodzono się, że w tym roku tytuł honorowego obywatela nie będzie przyznany." ] }, { "start": [], "end": [], "span_text": [] }, { "start": [ 117, 951, 1282, 1292, 1711, 1920, 2754, 3515, 3574, 3767, 4383, 4490, 5000, 5082, 5179, 5264, 5294, 5378, 5410 ], "end": [ 498, 961, 1283, 1575, 1712, 1996, 2866, 3542, 3760, 3996, 4481, 4491, 5047, 5116, 5241, 5288, 5327, 5398, 5512 ], "span_text": [ "Prymas Polski Józef Glemp, były prezydent Warszawy Jerzy Majewski, minister spraw zagranicznych w rządzie Józefa Oleksego Władysław Bartoszewski i komendant Batalionów Chłopskich generał Franciszek Kamiński. Co łączy te cztery postacie? Miały w tym roku dostać tytuł honorowego obywatela Warszawy. Miały, ale nie dostaną, bo prawica pokłóciła się z lewicą w stołecznym samorządzie.", "Dlaczego?", "", "Kiedy znane już były te trzy kandydatury zebrał się klub radnych SLD - PSL. Radnym lewicy nie podobało się, że do zaszczytu honorowego obywatela stolicy pretendują przedstawiciel Kościoła i człowiek zamieszany w sprawę oskarżenia o szpiegostwo Józefa Oleksego (Władysław Bartoszewski", ")", "radni SLD rozważali zgłoszenie jako własnego kandydata Jerzego Majewskiego.", "W Radzie Warszawy panuje zasada, że honorowym obywatelem Warszawy zostaje osoba zaakceptowana przez całą radę.", "Ostateczną listę kandydatów", "ustala konwent Rady Warszawy, w skład którego wchodzą członkowie prezydium rady plus przedstawiciele klubów - UW, Radnych Prawicy (PC, KPN, UPR) i SLD - PSL. Podczas spotkania konwentu", "okazało się, że lewica nie zamierza popierać prymasa, prawica nie dopuszcza zaś myśli o uhonorowaniu komunistycznego prezydenta Warszawy. W tej sytuacji zgodzono się, że w tym roku tytuł honorowego obywatela nie będzie przyznany.", "W takich kwestiach partie polityczne powinny się powściągać. Inaczej robią krzywdę sobie i miastu", ".", "Tegoroczny przypadek politycznego poróżnienia", "nie jest pierwszy. W ubiegłym roku", "Rada Warszawy uchwaliła przyznanie tytułu Janowi Pawłowi II.", "grupa radnych pojechała", "do Rzymu na audiencję u papieża.", "Podobno zdziwił się", ", bo, jak sam przyznał, Warszawy specjalnie nie zna i nie mógłby poruszać się po niej bez przewodnika." ] }, { "start": [], "end": [], "span_text": [] }, { "start": [ 131, 168, 239, 304, 334, 353, 497, 3733, 3767, 3975 ], "end": [ 144, 184, 264, 325, 352, 437, 498, 3760, 3954, 3996 ], "span_text": [ "Józef Glemp,", "Jerzy Majewski,", "Władysław Bartoszewski i", "Franciszek Kamiński.", "te cztery postacie", "Miały w tym roku dostać tytuł honorowego obywatela Warszawy. Miały, ale nie dostaną", ".", "Podczas spotkania konwentu", "okazało się, że lewica nie zamierza popierać prymasa, prawica nie dopuszcza zaś myśli o uhonorowaniu komunistycznego prezydenta Warszawy. W tej sytuacji zgodzono się, że w tym roku tytuł", "nie będzie przyznany." ] }, { "start": [], "end": [], "span_text": [] }, { "start": [ 117, 2754, 3515, 3574, 3731, 5000 ], "end": [ 498, 2866, 3542, 3603, 3996, 5100 ], "span_text": [ "Prymas Polski Józef Glemp, były prezydent Warszawy Jerzy Majewski, minister spraw zagranicznych w rządzie Józefa Oleksego Władysław Bartoszewski i komendant Batalionów Chłopskich generał Franciszek Kamiński. Co łączy te cztery postacie? Miały w tym roku dostać tytuł honorowego obywatela Warszawy. Miały, ale nie dostaną, bo prawica pokłóciła się z lewicą w stołecznym samorządzie.", "W Radzie Warszawy panuje zasada, że honorowym obywatelem Warszawy zostaje osoba zaakceptowana przez całą radę.", "Ostateczną listę kandydatów", "ustala konwent Rady Warszawy", ". Podczas spotkania konwentu szybko okazało się, że lewica nie zamierza popierać prymasa, prawica nie dopuszcza zaś myśli o uhonorowaniu komunistycznego prezydenta Warszawy. W tej sytuacji zgodzono się, że w tym roku tytuł honorowego obywatela nie będzie przyznany.", "Tegoroczny przypadek politycznego poróżnienia na tle wyboru honorowych obywateli nie jest pierwszy." ] }, { "start": [], "end": [], "span_text": [] }, { "start": [ 117, 961, 980, 1292, 1712, 1907, 2754, 3515, 3731, 5000, 7492, 8713 ], "end": [ 498, 962, 1290, 1551, 1714, 1997, 2866, 3603, 3996, 5101, 7597, 8852 ], "span_text": [ "Prymas Polski Józef Glemp, były prezydent Warszawy Jerzy Majewski, minister spraw zagranicznych w rządzie Józefa Oleksego Władysław Bartoszewski i komendant Batalionów Chłopskich generał Franciszek Kamiński. Co łączy te cztery postacie? Miały w tym roku dostać tytuł honorowego obywatela Warszawy. Miały, ale nie dostaną, bo prawica pokłóciła się z lewicą w stołecznym samorządzie.", "", "Radni Klubu Radni Prawicy zgłosili kandydaturę kardynała Józefa Glempa. Prezydent Warszawy Marcin Święcicki i Klub Unii Wolności zgłosili Władysława Bartoszewskiego, Franciszka Kamińskiego przedstawili natomiast kombatanci z Batalionów Chłopskich. Wszyscy kandydaci wstępnie zgodzili się pretendować do tytułu.", "Kiedy znane już były te trzy kandydatury zebrał się klub radnych SLD - PSL. Radnym lewicy nie podobało się, że do zaszczytu honorowego obywatela stolicy pretendują przedstawiciel Kościoła i człowiek zamieszany w sprawę oskarżenia o szpiegostwo Józefa Oleksego", ".", "Wtedy właśnie radni SLD rozważali zgłoszenie jako własnego kandydata Jerzego Majewskiego.", "W Radzie Warszawy panuje zasada, że honorowym obywatelem Warszawy zostaje osoba zaakceptowana przez całą radę.", "Ostateczną listę kandydatów na honorowych obywateli stolicy ustala konwent Rady Warszawy", ". Podczas spotkania konwentu szybko okazało się, że lewica nie zamierza popierać prymasa, prawica nie dopuszcza zaś myśli o uhonorowaniu komunistycznego prezydenta Warszawy. W tej sytuacji zgodzono się, że w tym roku tytuł honorowego obywatela nie będzie przyznany.", "Tegoroczny przypadek politycznego poróżnienia na tle wyboru honorowych obywateli nie jest pierwszy.", "Honorowe obywatelstwo Warszawy nadawane jest od 1918 roku. Pierwszy otrzymał ten tytuł Józef Piłsudski.", "Honorowe obywatelstwo nie łączy się z żadnymi materialnymi korzyściami, oprócz uzyskania prawa do darmowych przejazdów komunikacją miejską." ] }, { "start": [], "end": [], "span_text": [] }, { "start": [ 124, 295, 2756, 5001 ], "end": [ 263, 498, 2757, 5100 ], "span_text": [ "Polski Józef Glemp, były prezydent Warszawy Jerzy Majewski, minister spraw zagranicznych w rządzie Józefa Oleksego Władysław Bartoszewski i", "generał Franciszek Kamiński. Co łączy te cztery postacie? Miały w tym roku dostać tytuł honorowego obywatela Warszawy. Miały, ale nie dostaną, bo prawica pokłóciła się z lewicą w stołecznym samorządzie.", "", "Tegoroczny przypadek politycznego poróżnienia na tle wyboru honorowych obywateli nie jest pierwszy." ] }, { "start": [], "end": [], "span_text": [] }, { "start": [ 117, 239, 344, 420, 2865, 3733, 3767, 3920, 6232, 6441, 6520, 7493, 7596, 8713 ], "end": [ 213, 337, 413, 498, 2866, 3760, 3905, 3996, 6233, 6514, 6577, 7552, 7597, 8852 ], "span_text": [ "Prymas Polski Józef Glemp, były prezydent Warszawy Jerzy Majewski, minister spraw zagranicznych", "Władysław Bartoszewski i komendant Batalionów Chłopskich generał Franciszek Kamiński. Co łączy te", "postacie? Miały w tym roku dostać tytuł honorowego obywatela Warszawy", ", ale nie dostaną, bo prawica pokłóciła się z lewicą w stołecznym samorządzie.", "", "Podczas spotkania konwentu", "okazało się, że lewica nie zamierza popierać prymasa, prawica nie dopuszcza zaś myśli o uhonorowaniu komunistycznego prezydenta Warszawy.", "zgodzono się, że w tym roku tytuł honorowego obywatela nie będzie przyznany.", "", "w 1994 roku za honorowe obywatelstwo miasta podziękował i nie przyjął go", "varsavianista, pisarz i krytyk Juliusz Wiktor Gomulicki.", "Honorowe obywatelstwo Warszawy nadawane jest od 1918 roku.", "", "Honorowe obywatelstwo nie łączy się z żadnymi materialnymi korzyściami, oprócz uzyskania prawa do darmowych przejazdów komunikacją miejską." ] }, { "start": [], "end": [], "span_text": [] }, { "start": [ 117, 239, 420, 499, 563, 857, 912, 1368, 1904, 1920, 2343, 2791, 3733, 3767, 3920, 5101, 5179, 5860, 6164, 6441, 6520, 6635, 7493, 8713 ], "end": [ 213, 413, 498, 548, 580, 889, 952, 1551, 1905, 1997, 2344, 2866, 3760, 3905, 3997, 5116, 5241, 5990, 6233, 6514, 6624, 6751, 7597, 8852 ], "span_text": [ "Prymas Polski Józef Glemp, były prezydent Warszawy Jerzy Majewski, minister spraw zagranicznych", "Władysław Bartoszewski i komendant Batalionów Chłopskich generał Franciszek Kamiński. Co łączy te cztery postacie? Miały w tym roku dostać tytuł honorowego obywatela Warszawy", ", ale nie dostaną, bo prawica pokłóciła się z lewicą w stołecznym samorządzie.", "Wczoraj w Zamku Królewskim obchodzono uroczyście", "święto Warszawy.", "tym razem prezydent nie wręczył", "dyplomów honorowego obywatela Warszawy.", "Radnym lewicy nie podobało się, że do zaszczytu honorowego obywatela stolicy pretendują przedstawiciel Kościoła i człowiek zamieszany w sprawę oskarżenia o szpiegostwo Józefa Oleksego", ".", "radni SLD rozważali zgłoszenie jako własnego kandydata Jerzego Majewskiego.", "", "honorowym obywatelem Warszawy zostaje osoba zaakceptowana przez całą radę.", "Podczas spotkania konwentu", "okazało się, że lewica nie zamierza popierać prymasa, prawica nie dopuszcza zaś myśli o uhonorowaniu komunistycznego prezydenta Warszawy.", "zgodzono się, że w tym roku tytuł honorowego obywatela nie będzie przyznany.", "W ubiegłym roku", "Rada Warszawy uchwaliła przyznanie tytułu Janowi Pawłowi II.", "Podczas głosowania kilkoro radnych z SLD wolało wyjść na kawę do bufetu. Jeden z nich jednak został i głosował przeciwko uchwale.", "W końcu udało się nakłonić socjaldemokratę do wycofania swego głosu.", "w 1994 roku za honorowe obywatelstwo miasta podziękował i nie przyjął go", "varsavianista, pisarz i krytyk Juliusz Wiktor Gomulicki. Zrobił to protestując przeciwko nie przyznaniu", "tego samego tytułu architektowi i urbaniście, współorganizatorowi Biura Odbudowy Stolicy Zygmuntowi Skibniewskiemu.", "Honorowe obywatelstwo Warszawy nadawane jest od 1918 roku. Pierwszy otrzymał ten tytuł Józef Piłsudski.", "Honorowe obywatelstwo nie łączy się z żadnymi materialnymi korzyściami, oprócz uzyskania prawa do darmowych przejazdów komunikacją miejską." ] }, { "start": [], "end": [], "span_text": [] }, { "start": [ 117, 239, 344, 420, 2865, 3920 ], "end": [ 213, 337, 413, 498, 2866, 3996 ], "span_text": [ "Prymas Polski Józef Glemp, były prezydent Warszawy Jerzy Majewski, minister spraw zagranicznych", "Władysław Bartoszewski i komendant Batalionów Chłopskich generał Franciszek Kamiński. Co łączy te", "postacie? Miały w tym roku dostać tytuł honorowego obywatela Warszawy", ", ale nie dostaną, bo prawica pokłóciła się z lewicą w stołecznym samorządzie.", "", "zgodzono się, że w tym roku tytuł honorowego obywatela nie będzie przyznany." ] }, { "start": [], "end": [], "span_text": [] }, { "start": [ 117, 239, 334, 353, 420, 951, 970, 980, 1037, 1192, 1375, 1445, 1712, 3193, 4000, 4086, 4226, 7493 ], "end": [ 213, 325, 352, 413, 498, 961, 971, 1027, 1182, 1228, 1416, 1551, 1714, 3293, 4065, 4099, 4228, 7596 ], "span_text": [ "Prymas Polski Józef Glemp, były prezydent Warszawy Jerzy Majewski, minister spraw zagranicznych", "Władysław Bartoszewski i komendant Batalionów Chłopskich generał Franciszek Kamiński.", "te cztery postacie", "Miały w tym roku dostać tytuł honorowego obywatela Warszawy", ", ale nie dostaną, bo prawica pokłóciła się z lewicą w stołecznym samorządzie.", "Dlaczego?", "", "Radni Klubu Radni Prawicy zgłosili kandydaturę", "Józefa Glempa. Prezydent Warszawy Marcin Święcicki i Klub Unii Wolności zgłosili Władysława Bartoszewskiego, Franciszka Kamińskiego przedstawili", "kombatanci z Batalionów Chłopskich.", "lewicy nie podobało się, że do zaszczytu", "pretendują przedstawiciel Kościoła i człowiek zamieszany w sprawę oskarżenia o szpiegostwo Józefa Oleksego", ".", "Kiedy okazało się, że SLD wysuwa jako kontrkandydata Majewskiego, prawica stanowczo zaprotestowała.", "Postkomuniści zasugerowali, że albo będzie Majewski, albo żaden.", "osiągnęli cel", ".", "Honorowe obywatelstwo Warszawy nadawane jest od 1918 roku. Pierwszy otrzymał ten tytuł Józef Piłsudski." ] }, { "start": [], "end": [], "span_text": [] }, { "start": [ 117, 334, 353, 500, 786, 970, 980, 1292, 1712, 1907, 2755, 3193, 4000, 4086, 4226, 7493 ], "end": [ 325, 352, 498, 580, 961, 971, 1290, 1551, 1714, 1997, 2958, 3293, 4065, 4099, 4228, 7596 ], "span_text": [ "Prymas Polski Józef Glemp, były prezydent Warszawy Jerzy Majewski, minister spraw zagranicznych w rządzie Józefa Oleksego Władysław Bartoszewski i komendant Batalionów Chłopskich generał Franciszek Kamiński.", "te cztery postacie", "Miały w tym roku dostać tytuł honorowego obywatela Warszawy. Miały, ale nie dostaną, bo prawica pokłóciła się z lewicą w stołecznym samorządzie.", "Wczoraj w Zamku Królewskim obchodzono uroczyście, jak co roku, święto Warszawy.", "Wszystko odbyło się zgodnie ze scenariuszem. Takim samym od lat. Tylko tym razem prezydent nie wręczył kolejnym osobistościom dyplomów honorowego obywatela Warszawy. Dlaczego?", "", "Radni Klubu Radni Prawicy zgłosili kandydaturę kardynała Józefa Glempa. Prezydent Warszawy Marcin Święcicki i Klub Unii Wolności zgłosili Władysława Bartoszewskiego, Franciszka Kamińskiego przedstawili natomiast kombatanci z Batalionów Chłopskich. Wszyscy kandydaci wstępnie zgodzili się pretendować do tytułu.", "Kiedy znane już były te trzy kandydatury zebrał się klub radnych SLD - PSL. Radnym lewicy nie podobało się, że do zaszczytu honorowego obywatela stolicy pretendują przedstawiciel Kościoła i człowiek zamieszany w sprawę oskarżenia o szpiegostwo Józefa Oleksego", ".", "Wtedy właśnie radni SLD rozważali zgłoszenie jako własnego kandydata Jerzego Majewskiego.", "W Radzie Warszawy panuje zasada, że honorowym obywatelem Warszawy zostaje osoba zaakceptowana przez całą radę. Chodzi o to, by w chwili głosowania uchwały przyznającej tytuł nie było przetargów na sali.", "Kiedy okazało się, że SLD wysuwa jako kontrkandydata Majewskiego, prawica stanowczo zaprotestowała.", "Postkomuniści zasugerowali, że albo będzie Majewski, albo żaden.", "osiągnęli cel", ".", "Honorowe obywatelstwo Warszawy nadawane jest od 1918 roku. Pierwszy otrzymał ten tytuł Józef Piłsudski." ] }, { "start": [], "end": [], "span_text": [] }, { "start": [ 117, 239, 334, 353, 420, 4227, 7493 ], "end": [ 213, 325, 352, 413, 498, 4228, 7596 ], "span_text": [ "Prymas Polski Józef Glemp, były prezydent Warszawy Jerzy Majewski, minister spraw zagranicznych", "Władysław Bartoszewski i komendant Batalionów Chłopskich generał Franciszek Kamiński.", "te cztery postacie", "Miały w tym roku dostać tytuł honorowego obywatela Warszawy", ", ale nie dostaną, bo prawica pokłóciła się z lewicą w stołecznym samorządzie.", "", "Honorowe obywatelstwo Warszawy nadawane jest od 1918 roku. Pierwszy otrzymał ten tytuł Józef Piłsudski." ] }, { "start": [], "end": [], "span_text": [] }, { "start": [ 117, 334, 353, 497, 1227, 1368, 1712, 1921, 2755, 2821, 3515, 3575, 3731, 3759, 3937 ], "end": [ 325, 352, 472, 498, 1228, 1535, 1714, 1997, 2812, 2866, 3543, 3603, 3732, 3920, 3996 ], "span_text": [ "Prymas Polski Józef Glemp, były prezydent Warszawy Jerzy Majewski, minister spraw zagranicznych w rządzie Józefa Oleksego Władysław Bartoszewski i komendant Batalionów Chłopskich generał Franciszek Kamiński.", "te cztery postacie", "Miały w tym roku dostać tytuł honorowego obywatela Warszawy. Miały, ale nie dostaną, bo prawica pokłóciła się z lewicą", ".", "", "Radnym lewicy nie podobało się, że do zaszczytu honorowego obywatela stolicy pretendują przedstawiciel Kościoła i człowiek zamieszany w sprawę oskarżenia o szpiegostwo", ".", "radni SLD rozważali zgłoszenie jako własnego kandydata Jerzego Majewskiego.", "W Radzie Warszawy panuje zasada, że honorowym obywatelem", "zostaje osoba zaakceptowana przez całą radę.", "Ostateczną listę kandydatów", "ustala konwent Rady Warszawy", ".", "szybko okazało się, że lewica nie zamierza popierać prymasa, prawica nie dopuszcza zaś myśli o uhonorowaniu komunistycznego prezydenta Warszawy. W tej sytuacji", "w tym roku tytuł honorowego obywatela nie będzie przyznany." ] }, { "start": [], "end": [], "span_text": [] }, { "start": [ 117, 334, 353, 497, 500, 562, 857, 992, 1368, 1712, 1907, 2755, 2821, 3515, 4605, 7493 ], "end": [ 325, 352, 472, 499, 548, 580, 952, 1228, 1551, 1714, 1997, 2812, 2958, 3996, 4606, 7596 ], "span_text": [ "Prymas Polski Józef Glemp, były prezydent Warszawy Jerzy Majewski, minister spraw zagranicznych w rządzie Józefa Oleksego Władysław Bartoszewski i komendant Batalionów Chłopskich generał Franciszek Kamiński.", "te cztery postacie", "Miały w tym roku dostać tytuł honorowego obywatela Warszawy. Miały, ale nie dostaną, bo prawica pokłóciła się z lewicą", ".", "Wczoraj w Zamku Królewskim obchodzono uroczyście", "święto Warszawy.", "tym razem prezydent nie wręczył kolejnym osobistościom dyplomów honorowego obywatela Warszawy.", "Radni Prawicy zgłosili kandydaturę kardynała Józefa Glempa. Prezydent Warszawy Marcin Święcicki i Klub Unii Wolności zgłosili Władysława Bartoszewskiego, Franciszka Kamińskiego przedstawili natomiast kombatanci z Batalionów Chłopskich.", "Radnym lewicy nie podobało się, że do zaszczytu honorowego obywatela stolicy pretendują przedstawiciel Kościoła i człowiek zamieszany w sprawę oskarżenia o szpiegostwo Józefa Oleksego", ".", "Wtedy właśnie radni SLD rozważali zgłoszenie jako własnego kandydata Jerzego Majewskiego.", "W Radzie Warszawy panuje zasada, że honorowym obywatelem", "zostaje osoba zaakceptowana przez całą radę. Chodzi o to, by w chwili głosowania uchwały przyznającej tytuł nie było przetargów na sali.", "Ostateczną listę kandydatów na honorowych obywateli stolicy ustala konwent Rady Warszawy, w skład którego wchodzą członkowie prezydium rady plus przedstawiciele klubów - UW, Radnych Prawicy (PC, KPN, UPR) i SLD - PSL. Podczas spotkania konwentu szybko okazało się, że lewica nie zamierza popierać prymasa, prawica nie dopuszcza zaś myśli o uhonorowaniu komunistycznego prezydenta Warszawy. W tej sytuacji zgodzono się, że w tym roku tytuł honorowego obywatela nie będzie przyznany.", "", "Honorowe obywatelstwo Warszawy nadawane jest od 1918 roku. Pierwszy otrzymał ten tytuł Józef Piłsudski." ] }, { "start": [], "end": [], "span_text": [] }, { "start": [ 117, 334, 353, 497, 1227, 3783 ], "end": [ 325, 352, 472, 498, 1228, 3904 ], "span_text": [ "Prymas Polski Józef Glemp, były prezydent Warszawy Jerzy Majewski, minister spraw zagranicznych w rządzie Józefa Oleksego Władysław Bartoszewski i komendant Batalionów Chłopskich generał Franciszek Kamiński.", "te cztery postacie", "Miały w tym roku dostać tytuł honorowego obywatela Warszawy. Miały, ale nie dostaną, bo prawica pokłóciła się z lewicą", ".", "", "lewica nie zamierza popierać prymasa, prawica nie dopuszcza zaś myśli o uhonorowaniu komunistycznego prezydenta Warszawy." ] } ] }
199704230006
1997-04-23
Dwa oblicza thatcheryzmu
Publicystyka, Opinie
Ewa Turska
WIELKA BRYTANIA Przedwyborcze ożywienie na scenie politycznej Dwa oblicza thatcheryzmu EWA TURSKA z Londynu Przed wyborami parlamentarnymi w każdym kraju ożywia się scena polityczna, często rośnie też liczba partii. W Wielkiej Brytanii, gdzie pod koniec marca zakończyła się formalnie czwarta kadencja rządów konserwatystów - a nowe wybory wyznaczono na 1 maja - istnieje ich dziś co najmniej 21. W każdym razie tyle ma już swoje oficjalne strony w Internecie. Są wśród nich partie znaczące, takie jak Liberalni Demokraci - uchodzący za trzecią siłę polityczną w kraju, czy Szkocka Partia Narodowa, ale także antyeuropejska UK Independence Party i Partia Referendum, domagająca się plebiscytu nad przystąpieniem Wielkiej Brytanii do europejskiej unii walutowej. Tak naprawdę w majowych wyborach liczą się jednak tylko dwie - rywalizujące ze sobą o władzę od początku tego stulecia - Partia Konserwatywna obecnego premiera Johna Majora i znajdująca się od 18 lat w opozycji Partia Pracy, której liderem jest dziś Tony Blair. Ostatnie sondaże potwierdzają utrzymującą się od miesięcy znaczną przewagę laburzystów - popiera ich 44 proc. wyborców, torysów tylko 28 proc. Jak na ironię, ich obecne programy wyborcze są do siebie bardzo podobne. Dziś mówi się, że propozycje Tony Blaira i nowej, zreformowanej pod jego przywództwem Partii Pracy to tylko nieco łagodniejsza forma... thatcheryzmu. Podatkowe straszaki Jeszcze na wiele tygodni przed wyznaczeniem przez rząd daty wyborów premier John Major - przerażony rosnącą popularnością laburzystów - rozesłał do przyszłych wyborców list o dość przewrotnej treści. Ostrzegał w nim, że opozycja - programowo przeciwna jakiejkolwiek prywatyzacji - chce po ewentualnym przejęciu władzy w kraju "ukarać" dobrze prosperujące sprywatyzowane instytucje użyteczności publicznej, nakładając na nie podatek od nadmiernych zysków, by w ten sposób znaleźć środki na sfinansowanie swojego programu wydatków publicznych. Sens owego listu wydaje się oczywisty. Skoro Partia Pracy nie będzie już w stanie renacjonalizować dobrze prosperującej - dzięki 18-letnim rządom torysów - gospodarki, zapłaci za swoje "nierealistyczne" obietnice wyborcze z kieszeni akcjonariuszy, czyli znacznej części wyborców posiadających udziały w sprywatyzowanych firmach. Ucierpią na tym wszyscy - nie tylko sami udziałowcy, lecz także konsumenci oferowanych przez te firmy usług i setki tysięcy właścicieli prywatnych funduszy emerytalnych. Podatki stały się jednym z haseł wyborczych, które od miesięcy jest wykorzystywane przez konserwatystów, a także laburzystów, do tego, by manipulować tą częścią elektoratu, która nie zdecydowała się jeszcze, na kogo głosować 1 maja. Tony Blair nie pozostał premierowi dłużny. Na argumenty, przedstawiające Labour Party jako "partię wysokich podatków", odpowiedział podobnym hasłem - torysi to "partia złamanych obietnic". W swoich biuletynach i listach do wyborców Partia Pracy stale eksponuje fakt, że przed wyborami powszechnymi w 1992 r. konserwatyści przyrzekali stopniowe redukcje podatków, w tym także VAT-u. Tymczasem - jak twierdzą laburzyści - od ostatniej elekcji torysi doprowadzili do najwyższego wzrostu podatków w powojennej historii Wielkiej Brytanii, nakładając również 8-procentowy VAT na rachunki za paliwa wykorzystywane do ogrzewania i energię. Drugim podstawowym hasłem wyborczym opozycji jest prosty i, jak się okazuje, chwytliwy slogan: po 18 latach rządów konserwatystów nadszedł czas zmiany u steru rządu. Plakat na cenzurowanym Oba te wątki od wielu miesięcy przewijają się też w negatywnej kampanii plakatowej obu stron. Rozpoczęła się ona już latem ub. r., kiedy to torysi opublikowali dość niesmaczny wizerunek Tony Blaira. Przywódcę Partii Pracy przedstawiono na plakacie jako "demona" z czerwonymi oczami, którego program wyborczy zagraża pomyślności Brytyjczyków. Sprawą zajął się wówczas Zarząd ds. Reklamy, gdyż ów demoniczny wizerunek lidera laburzystów został potępiony przez przywódców Kościoła anglikańskiego i inne partie polityczne znajdujące się w opozycji do rządu. Chociaż sam plakat był tylko graficznym wyobrażeniem kluczowego hasła torysów: "Nowa Partia Pracy, Nowe Niebezpieczeństwo", Kościół zaprotestował ostro przeciwko "nieodpowiedzialnemu wykorzystaniu wyobrażeń satanicznych", politycy zaś przeciwko "potencjalnie obraźliwej" reklamie politycznej. Do złożenia wyjaśnień zaproszono Centralne Biuro Konserwatystów i agencję reklamową, która plakat wyprodukowała - słynną firmę M &C Saatchi. W kilka dni później nie zrażony krytyką premier Major nadał tytuły dożywotnich lordów Maurice'owi Saatchi i Peterowi Gummerowi - dwóm specjalistom od public relations, odpowiedzialnym za negatywną kampanię torysów przeciwko Partii Pracy. Wywołało to oburzenie opozycji. Obaj uhonorowani panowie nigdy nie ukrywali swoich sympatii politycznych, otwarcie opowiadając się po stronie rządzących konserwatystów. Pierwszy był założycielem i od 20 lat dyrektorem wykonawczym jednej z największych na świecie firm reklamowych Saatchi & Saatchi, a od ub. roku prowadzi nową agencję M&C Saatchi. Drugi zaś jest nie tylko rodzonym bratem jednego z urzędujących ministrów, lecz także prezesem gigantycznej grupy Shanwick zajmującej się public relations, również od lat powiązanej z torysami. Partia Pracy określiła jako skandal fakt przyznania im tytułów lordowskich za "brudną kampanię oszczerstw" przeciwko opozycji. Oburzeniu temu trudno się dziwić, skoro to właśnie Maurice wspólnie z bratem Charlesem, jako szefowie Saatchi & Saatchi, dopomogli torysom w wygraniu w czterech kolejnych wyborach powszechnych. Okazało się jednak, że podjęta przez konserwatystów próba przeniesienia na brytyjski grunt brutalnych, amerykańskich metod negatywnej przedwyborczej walki politycznej nie przyniosła spodziewanych rezultatów. Po kilku miesiącach plakatowej wojny - i kolejnej spektakularnej porażce rządzących konserwatystów w wyborach uzupełniających (27 lutego w okręgu Wirral South) - laburzyści wciąż prowadzą w sondażach opinii publicznej. Ich przewaga nad torysami zmniejszyła się od ubiegłego lata praktycznie tylko o 4 punkty procentowe, spadając z 20 do 16 procent. Major i Blair zdejmują rękawice Gdy okazało się, że do "krnąbrnego" - a może raczej zniechęconego - elektoratu nie bardzo przemawiają argumenty konserwatystów ani ich ostrzeżenia przed groźbą powrotu laburzystowskich rządów, 9 kwietnia - dokładnie w piątą rocznicę ostatniego zwycięstwa wyborczego Majora - kierownictwo jego kampanii wyborczej uznało, iż przyszedł czas na jeszcze jedną zmianę taktyki. Postanowiono przypuścić bezpośredni atak już nie na manifest wyborczy laburzystów, lecz na ich przywódcę. Tego dnia na konferencji prasowej premier i jego główny współpracownik, wicepremier Michael Heseltine, nazwali Blaira człowiekiem "nieuczciwym i niekompetentnym", gdyż żongluje on programem wyborczym swojej partii w zależności od tego, do jakiego audytorium przemawia. Nie jest bowiem tajemnicą, że lider Partii Pracy od dawna dystansuje się od związków zawodowych - które nadal w znacznym stopniu finansują kampanię laburzystów na szczeblu lokalnym - odcinając się od robotniczych korzeni swojego ugrupowania. Jednocześnie kokietuje wyborców z klas średnich i kręgi biznesu - tradycyjnie związane z konserwatystami, starając się ich przekonać, że nowa Labour Party jest teraz zdecydowanie centrowa. Jak można zaufać człowiekowi, który nigdy jeszcze nie ponosił odpowiedzialności za kierowanie państwem - wołają torysi, próbując przekonać wyborców, że tylko Major jest w stanie dalej dźwigać ciężar rządów. Blair odpiera jednak zarzuty rywali zgrabnym, nieco demagogicznym argumentem o "zdradzie obietnic wyborczych obozu torysów". Ostatnio oświadczył na przykład, że gdyby zawiódł brytyjskie społeczeństwo tyle razy, ile udało się to uczynić Majorowi - w sprawach podatków, Europy, oświaty, służby zdrowia, kierowania państwem i własną partią - to nie miałby już tyle tupetu, by prosić wyborców o obdarzenie go jeszcze raz zaufaniem. Liderzy czy programy Brytyjczycy nie są przyzwyczajeni do tego, by rywalizujący o władzę politycy obrzucali się publicznie inwektywami i stosowali chwyty poniżej pasa. Wiele wskazuje jednak na to, że w tych wyborach o zwycięstwie jednej z dwóch stron zadecydują raczej talent oratorski i zdolności przywódcze samych liderów, a nie bardzo podobne do siebie programy polityczne - twierdzi profesor John Adair z Centre for Leadership Studies na uniwersytecie w Exeter. Niestety, jego zdaniem ani John Major, ani Tony Blair nie posiadają szczególnych zdolności przywódczych. Pierwszy z ogromnym trudem godzi sprzeczne interesy eurofilów i eurosceptyków we własnej partii. Nie posiada też umiejętności przekazania wyborcom swojej wizji politycznej na przyszłość. Drugi natomiast, choć wydaje się naturalnym liderem ze znacznie większą charyzmą niż jego poprzednicy Neil Kinnock i John Smith, zupełnie nie potrafi "zarazić" tymi umiejętnościami członków swojego niedoświadczonego w rządzeniu "gabinetu cieni". Być może więc o ostatecznym zwycięstwie Majora lub Blaira przesądzą po prostu mass media i bardziej spektakularna kampania zaklinaczy opinii publicznej. Nadszedł czas zmiany Młody i energiczny lider Partii Pracy ma oczywiście znacznie mniej do stracenia niż premier John Major, chociażby z tego powodu, że nigdy nie zakosztował jeszcze prawdziwej władzy. Lęk o jej utratę z pewnością spędza sen z powiek torysom, którzy po porażce w Wirral South utracili ostatecznie mandatową większość w parlamencie. Zapewne wielu z nich już dziś obawia się, że dużej części wyborców trafiło jednak do przekonania hasło Partii Pracy, iż rzeczywiście nadszedł czas zmiany. Niewykluczone też, że mimo wysiłków konserwatywnego rządu dali się już oni przekonać, iż Wielka Brytania będzie całkiem bezpieczna w rękach laburzystów. Niedawno opinię taką wyraziła prywatnie sama... Lady Thatcher. Wydaje się, że jej sympatia dla poczynań Tony Blaira rośnie. On sam zaś nigdy nie ukrywał swojego autentycznego podziwu dla osiągnięć byłej pani premier. Zresztą komentatorzy coraz częściej podkreślają, że po radykalnej reformie, jaką w ciągu ostatnich dwóch lat Tony Blair przeprowadził w łonie Partii Pracy, brytyjskie społeczeństwo ma w rzeczywistości do wyboru nie jedną, ale dwie partie polityczne wywodzące się ze spuścizny pani Thatcher. Mówi się, że konserwatyści premiera Majora reprezentują dziś drapieżny thatcheryzm w starym stylu - wedle którego trzeba sprywatyzować wszystko, co pozostało jeszcze w rękach państwa, i nie ma miejsca na żadne reformy konstytucyjne (np. usunięcie parów dziedzicznych z Izby Lordów, wprowadzenie reprezentacji proporcjonalnej w parlamencie czy przyznanie większej autonomii Szkotom i Walijczykom). Natomiast laburzystowscy reformatorzy - ku przerażeniu Tony Benna i skupionych wokół niego tradycjonalistów z lewicy partyjnej - upatrują szansę wyborczą dla nowej Labour Party w "zapożyczeniu" niektórych nieco łagodniejszych form thatcheryzmu. Blair i jego zwolennicy nie boją się zminimalizowania wpływów związków zawodowych (m. in. zlikwidowania głosowania blokowego przy selekcji kandydatów na posłów), odejścia od postulatu renacjonalizacji, zapowiedzi kontynuowania reform liberalnych, które zapoczątkowała "żelazna dama", a także zawarcia paktu przyjaźni ze światem wielkiego biznesu. Socjalista Tony Blair - wiedziony instynktem samozachowawczym - oferuje więc leseferyzm gospodarczy, zdaje sobie bowiem doskonale sprawę, że silna dziś pozycja gospodarcza Wielkiej Brytanii w Europie to zasługa jego adwersarzy, czyli dotychczasowych rządów torysów. W sytuacji, kiedy po prawie 20 latach bolesnych reform Brytania znów jest krajem dość zamożnym, wzrost jej PKB kształtuje się na poziomie 3 procent, a inflacja wynosi tylko 2,5 procent rocznie, spada bezrobocie i rosną inwestycje - lider Partii Pracy zapowiada, iż zamierza raczej budować nową jakość wykorzystując osiągnięcia poprzedników, niż demontować to, co otrzyma w spadku po konserwatystach. Obiecuje też poprawić oświatę i państwową służbę zdrowia, a z pieniędzy uzyskanych z opodatkowania zysków sprywatyzowanych firm sfinansować program zatrudnienia dla co najmniej 250 tys. ludzi przebywających obecnie na zasiłkach. Tony Blair ma jeszcze kilka dni, by przekonać wyborców do swoich zamierzeń. Tyle samo czasu pozostało premierowi Majorowi, by odwieść elektorat od przegłosowania "ryzykownej" zmiany ekipy na górze.
{ "ratio": [ 10, 10, 20, 20, 5, 5, 10, 10, 20, 20, 5, 5, 10, 10, 20, 20, 5, 5, 10, 10, 20, 20, 5, 5, 10, 10, 20, 20, 5, 5 ], "type": [ "abstract", "extract", "abstract", "extract", "abstract", "extract", "abstract", "extract", "abstract", "extract", "abstract", "extract", "abstract", "extract", "abstract", "extract", "abstract", "extract", "abstract", "extract", "abstract", "extract", "abstract", "extract", "abstract", "extract", "abstract", "extract", "abstract", "extract" ], "author": [ "H", "D", "H", "D", "H", "D", "I", "I", "I", "I", "I", "I", "A", "K", "A", "K", "A", "K", "G", "H", "G", "H", "G", "H", "K", "B", "K", "B", "K", "B" ], "body": [ "W wyborach parlamentarnych w Wielkiej Brytanii liczą się dwa ugrupowania: Partia Konserwatywna premiera Johna Majora i Partia Pracy Tony'ego Blaira. Jednym z haseł wyborczych są podatki. Premier Major poinformował wyborców, że opozycja zamierza ukarać prywatne instytucje podatkiem od nadmiernych zysków. Tony Blair odpowiedział, że torysi doprowadzili do wzrostu podatków. Walka wyborcza przeniosła się na plakaty, których agresywna forma wzbudziła sprzeciw Kościoła anglikańskiego i opozycji. Kolejnym przedwyborczym posunięciem konserwatystów był atak na Tony'ego Blaira, któremu w ostrych słowach zarzucili nieuczciwość i brak kompetencji. Blair nie pozostał dłużny. Brytyjczycy nie przywykli do ostrej walki przedwyborczej w stylu amerykańskim. Prefesor John Adair uważa, że ani Major, ani Blair nie posiadają szczególnych zdolności przywódczych. O zwycięstwie któregoś z nich mogą więc zadecydować media i spektakularna kampania. John Major boi się, że do wyborców trafiło hasło jego przeciwników: czas na zmiany. Poczynania Blaira zyskują sympatię wyborców i lady Thatcher. Komentatorzy zauważyli, że po przemianach Partia Pracy uosabia łagodniejszą wersję thatcheryzmu. Blair uznaje zasługi Majora dla brytyjskiej gospodarki. Obiecuje zmiany w oświacie, służbie zdrowia i zatrudnieniu osób przebywających na zasiłkach.", "W Wielkiej Brytanii pod koniec marca zakończyła się czwarta kadencja rządów konserwatystów - wybory wyznaczono na 1 maja. liczą się tylko dwie - Partia Konserwatywna obecnego premiera Johna Majora i znajdująca się od 18 lat w opozycji Partia Pracy, której liderem jest dziś Tony Blair. sondaże potwierdzają utrzymującą się od miesięcy znaczną przewagę laburzystów - popiera ich 44 proc. wyborców, torysów tylko 28 proc. ich obecne programy wyborcze są do siebie bardzo podobne. Podatki stały się jednym z haseł wyborczych, które od miesięcy jest wykorzystywane przez konserwatystów, a także laburzystów. Drugim podstawowym hasłem wyborczym opozycji jest slogan: po 18 latach rządów konserwatystów nadszedł czas zmiany u steru rządu.Oba te wątki przewijają się też w negatywnej kampanii plakatowej obu stron. podjęta przez konserwatystów próba przeniesienia na brytyjski grunt brutalnych, amerykańskich metod negatywnej przedwyborczej walki politycznej nie przyniosła spodziewanych rezultatów. Brytyjczycy nie są przyzwyczajeni do tego, by rywalizujący o władzę politycy obrzucali się publicznie inwektywami i stosowali chwyty poniżej pasa. o zwycięstwie zadecydują raczej talent oratorski i zdolności przywódcze liderów.", "Przed wyborami parlamentarnymi w Wielkiej Brytanii liczba partii politycznych wzrosła do 21. Liczą się tylko dwie: Partia Konserwatywna obecnego premiera Johna Majora i Partia Pracy Tony'ego Blaira. Ich programy polityczne są bardzo podobne. Jednym z haseł wyborczych stały się podatki. Premier Major poinformował wyborców, że przeciwna prywatyzacji opozycja zamierza ukarać dobrze prosperujące prywatne instytucje podatkiem od nadmiernych zysków. Ucierpią na tym konsumenci i właściciele prywatnych funduszy emerytalnych. Tony Blair odpowiedział, że torysi złamali obietnice i doprowadzili do wzrostu podatków. Hasła wyborcze konserwatystów zostały przeniesione na plakaty, których forma wzbudziła sprzeciw Kościoła anglikańskiego. Partia Pracy za skandal uznała nadanie przez Majora tytułów lordowskich autorom tej kampanii. Amerykańskie metody przedwyborczej walki politycznej nie przyjęły się w Wielkiej Brytanii.\nKolejnym przedwyborczym posunięciem konserwatystów był atak na Tony'ego Blaira, któremu zarzucili nieuczciwość i brak kompetencji. Faktem jest, że Blair lawiruje między grupami wyborców: odcina się od robotniczych korzenii swojej partii, kokietuje klasę średnią i środowisko biznesu. Na zarzuty Majora odpowiedział argumentem o zdradzie obietnic przez konserwatystów, którzy wiele razy zawiedli społeczeństwo.\nBrytyjczycy nie przywykli do stosowania takich chwytów w walce przedwyborczej. Możliwe jednak, że o zwycięstwie w tych wyborach zadecyduje talent oratorski i zdolności przywódcze liderów rywalizujących ugrupowań. Prefesor John Adair uważa jednak, że ani Major, ani Blair nie posiadają w tym zakresie szczególnych zdolności. O zwycięstwie któregoś z nich mogą więc zadecydować media i spektakularna kampania.\nJohn Major zapewne boi się, że do wyborców trafiło hasło Partii Pracy, że czas na zmiany. To może oznaczać utratę władzy. Tym bardziej że sympatię dla poczynań Blaira wyraziła niedawno sama lady Thatcher. Komentatorzy zauważyli, że po przemianach w łonie Partii Pracy wyborcy mają do czynienia z dwiema partami wywodzącymi się ze spuścizny Margaret Thatcher. Partia Blaira uosabia łagodniejszą wersję thatcheryzmu: odejście od renacjonalizacji, kontynuowanie reform liberalnych i porozumienie ze światem biznesu. Blair uznaje zasługi Majora dla brytyjskiej gospodarki i zapewnia, że nie będzie dementował osiągnięć jego partii. Obiecuje zmiany w oświacie i służbie zdrowia oraz uruchomienie programu aktywizacji zawodowej osób przebywających na zasiłkach.", "W Wielkiej Brytanii, gdzie pod koniec marca zakończyła się czwarta kadencja rządów konserwatystów - nowe wybory wyznaczono na 1 maja. liczą się tylko dwie - Partia Konserwatywna obecnego premiera Johna Majora i znajdująca się od 18 lat w opozycji Partia Pracy, której liderem jest dziś Tony Blair. sondaże potwierdzają utrzymującą się od miesięcy znaczną przewagę laburzystów - popiera ich 44 proc. wyborców, torysów tylko 28 proc. ich obecne programy wyborcze są do siebie bardzo podobne. premier John Major rozesłał do przyszłych wyborców list. Ostrzegał w nim, że opozycja chce po przejęciu władzy \"ukarać\" dobrze prosperujące sprywatyzowane instytucje użyteczności publicznej, nakładając na nie podatek od nadmiernych zysków.\nPodatki stały się jednym z haseł wyborczych, które od miesięcy jest wykorzystywane przez konserwatystów, a także laburzystów. W swoich biuletynach i listach do wyborców Partia Pracy stale eksponuje fakt, że przed wyborami powszechnymi w 1992 r. konserwatyści przyrzekali stopniowe redukcje podatkówTymczasem torysi doprowadzili do wzrostu podatków Drugim podstawowym hasłem wyborczym opozycji jest slogan: po 18 latach rządów konserwatystów nadszedł czas zmiany u steru rządu.Oba te wątki przewijają się też w negatywnej kampanii plakatowej obu stron. torysi opublikowali dość niesmaczny wizerunek Tony Blaira. demoniczny wizerunek lidera laburzystów został potępiony przez przywódców Kościoła anglikańskiego i inne partie polityczne znajdujące się w opozycji do rządu. premier Major nadał tytuły dożywotnich lordów Maurice'owi Saatchi i Peterowi Gummerowi - dwóm specjalistom od public relations, odpowiedzialnym za negatywną kampanię torysów przeciwko Partii Pracy. podjęta przez konserwatystów próba przeniesienia na brytyjski grunt brutalnych, amerykańskich metod negatywnej przedwyborczej walki politycznej nie przyniosła spodziewanych rezultatów. lider Partii Pracy od dawna dystansuje się od związków zawodowych - które nadal w znacznym stopniu finansują kampanię laburzystów na szczeblu lokalnym - odcinając się od robotniczych korzeni swojego ugrupowania. Jednocześnie kokietuje wyborców z klas średnich i kręgi biznesu - tradycyjnie związane z konserwatystami, starając się ich przekonać, że nowa Labour Party jest teraz zdecydowanie centrowa. Brytyjczycy nie są przyzwyczajeni do tego, by rywalizujący o władzę politycy obrzucali się publicznie inwektywami i stosowali chwyty poniżej pasa. o zwycięstwie zadecydują raczej talent oratorski i zdolności przywódcze liderów.", "W wyborach parlamentarnych w Wielkiej Brytanii liczą się dwa ugrupowania: Partia Konserwatywna premiera Johna Majora i Partia Pracy Tony'ego Blaira. Głównym hasłem wyborczym stały się podatki. Rywalizujące partie i ich przywódcy stosują ostre chwyty. Brytyjczycy nie przywykli do walki przedwyborczej w stylu amerykańskim. Prefesor John Adair uważa, że ani Major, ani Blair nie posiadają szczególnych zdolności przywódczych. O zwycięstwie któregoś z nich mogą zadecydować media i spektakularna kampania. John Major boi się utraty władzy, ponieważ poczynania Blaira zyskują coraz większą sympatię i poparcie wyborców oraz lady Thatcher.", "W Wielkiej Brytanii zakończyła się czwarta kadencja rządów konserwatystów - wybory wyznaczono na 1 maja. liczą się tylko dwie - Partia Konserwatywna obecnego premiera Johna Majora i znajdująca się od 18 lat w opozycji Partia Pracy, której liderem jest dziś Tony Blair. sondaże potwierdzają utrzymującą się od miesięcy znaczną przewagę laburzystów. ich programy wyborcze są bardzo podobne. Podatki stały się jednym z haseł wyborczych, które od miesięcy jest wykorzystywane przez konserwatystów, a także laburzystów. o zwycięstwie zadecydują talent oratorski i zdolności przywódcze liderów.", "W zaplanowanych na 1 maja wyborach parlamentarnych w Wielkiej Brytanii liczyć się będą dwie partie – Partia Konserwatywna pod przywództwem obecnego premiera Johna Majora i znajdująca się od 18 lat w opozycji Parta Pracy z Tonym Blairem na czele. Ostatnie sondaże wskazują na znaczną przewagę laburzystów. Obie partie podjęły walkę o głosy niezdecydowanych. Major oskarża laburzystów o plany nałożenia podatku od nadmiernych zysków, który uderzyłby po kieszeniach udziałowców, a także samych konsumentów. Tony Blair z kolei oskarża torysów o łamanie obietnic wyborczych. Walka wyborcza toczy się także na plakatach. W zeszłym roku torysi przedstawili Blaira jako \"demona\" z czerwonymi oczami. Ponadto podczas konferencji prasowej wicepremier Heseltine nazwał Blaira człowiekiem \"nieuczciwym i niekompetentnym\". Blair nie pozostał jednak dłużny torysom i po raz kolejny wspomniał, że Major wielokrotnie zawiódł Brytyjczyków.\nWydaje się, że o zwycięstwie zadecydują zdolności przywódcze i oratorskie Blaira i Majora. Komentatorzy podkreślają, że obydwie partie prezentują dziś podobny program wyborczy, w którym odwołują się do idei tchatcherowskich. Blair wie, że Wielka Brytania osiągnięła silną pozycję gospodarczą dzięki dotychczasowym rządom torysów i zamierza opierać się na osiągnięciach poprzedników.", "Przed wyborami parlamentarnymi w każdym kraju ożywia się scena polityczna, często rośnie też liczba partii. W Wielkiej Brytanii w majowych wyborach liczą się jednak tylko dwie - Partia Konserwatywna obecnego premiera Johna Majora i znajdująca się w opozycji Partia Pracy, której liderem jest dziś Tony Blair.Ostatnie sondaże potwierdzają znaczną przewagę laburzystów. obecne programy wyborcze są do siebie bardzo podobne. Podatki stały się jednym z haseł wyborczych, które od miesięcy jest wykorzystywane przez konserwatystów, a także laburzystów, do tego, by manipulować tą częścią elektoratu, która nie zdecydowała się jeszcze, na kogo głosować. Drugim hasłem wyborczym opozycji jest slogan: po 18 latach rządów konserwatystów nadszedł czas zmiany u steru rządu.Oba te wątki przewijają się też w negatywnej kampanii plakatowej obu stron. Brytyjczycy nie są przyzwyczajeni do tego, by rywalizujący o władzę politycy obrzucali się publicznie inwektywami i stosowali chwyty poniżej pasa. Wiele wskazuje jednak na to, że w tych wyborach o zwycięstwie jednej z dwóch stron zadecydują raczej talent oratorski i zdolności przywódcze samych liderów, a nie bardzo podobne do siebie programy polityczne.", "Przed wyborami parlamentarnymi scena polityczna zazwyczaj się ożywia, a liczba partii rośni. W Wielkiej Brytanii, gdzie wybory rozpisano na 1 maja, jest dziś 21 partii. W wyborach liczyć się będą jednak zaledwie dwie z nich, które rywalizują ze sobą od początku tego stulecia – Partia Konserwatywna pod przywództwem obecnego premiera Johna Majora i znajdująca się od 18 lat w opozycji Parta Pracy z Tonym Blairem na czele. Ostatnie sondaże wskazują na przewagę laburzystów, których popiera 44 proc. wyborców. Za torysami jest tylko 28 proc. ankietowanych. Obie partie podjęły walkę o głosy niezdecydowanych. Przerażony wynikami sondaży Major oskarża laburzystów o plany nałożenia po ewentualnym zwycięstwie podatku od nadmiernych zysków, który uderzyłby po kieszeniach udziałowców w sprywatyzowanych firmach, a także samych konsumentów. Tony Blair z kolei oskarża torysów o łamanie obietnic wyborczych. Zwrócił uwagę, że mimo że konserwatyści obiecywali obniżki podatków, obecnie doprowadzili do najwyższego wzrostu podatków po wojnie. Ponadto laburzyści zachęcają społeczeństwo, by zdecydowało się wreszcie na zmianę na szczycie. Walka wyborcza toczy się także na plakatach. W zeszłym roku torysi przedstawili Blaira jako \"demona\" z czerwonymi oczami. Plakat skrytykowało wiele środowisk. Taka agresywna kampania w amerykańskim stylu nie przyniosła jednak rezultatów, gdyż wyborcy cały czas opowiadają się za laburzystami. Torysi zdecydowali się więc na jeszcze jeden atak - wicepremier Heseltine na konferencji prasowej nazwał Blaira człowiekiem \"nieuczciwym i niekompetentnym\". Oskarżył go o żonglowanie programem wyborczym w zależności od audytorium, do jakiego przemawia. W istocie Blair dystansuje się od związków zawodowych, które znacznie dokładają się do kampanii laburzystów, i kokietuje klasę średnią i biznesmenów. Nie pozostał jednak dłużny torysom i po raz kolejny wspomniał, że Major wielokrotnie zawiódł Brytyjczyków.\nWydaje się, że o zwycięstwie zadecydują zdolności przywódcze i oratorskie Blaira i Majora. Komentatorzy podkreślają, że obydwie partie prezentują dziś podobny program wyborczy, w którym odwołują się do idei tchatcherowskich. Konserwatyści domagają się prywatyzacji i unikają reform konstytucyjnych. Laburzyści nie boją się zmniejszenia wpływów związków zawodowych i liberalnych reform. Blair zdaje sobie sprawę, że Wielka Brytania osiągnięła silną pozycję gospodarczą dzięki dotychczasowym rządom torysów i zamierza opierać się na osiągnięciach poprzedników.", "Przed wyborami parlamentarnymi w każdym kraju ożywia się scena polityczna, często rośnie też liczba partii. W Wielkiej Brytanii, gdzie nowe wybory wyznaczono na 1 maja - istnieje ich dziś co najmniej 21. Tak naprawdę w majowych wyborach liczą się jednak tylko dwie - rywalizujące ze sobą o władzę od początku tego stulecia - Partia Konserwatywna obecnego premiera Johna Majora i znajdująca się od 18 lat w opozycji Partia Pracy, której liderem jest dziś Tony Blair.Ostatnie sondaże potwierdzają znaczną przewagę laburzystów - popiera ich 44 proc. wyborców, torysów tylko 28 proc. ich obecne programy wyborcze są do siebie bardzo podobne. Podatki stały się jednym z haseł wyborczych, które od miesięcy jest wykorzystywane przez konserwatystów, a także laburzystów, do tego, by manipulować tą częścią elektoratu, która nie zdecydowała się jeszcze, na kogo głosować 1 maja.Tony Blair Na argumenty, przedstawiające Labour Party jako \"partię wysokich podatków\", odpowiedział podobnym hasłem - torysi to \"partia złamanych obietnic\". Drugim podstawowym hasłem wyborczym opozycji jest chwytliwy slogan: po 18 latach rządów konserwatystów nadszedł czas zmiany u steru rządu.Oba te wątki przewijają się też w negatywnej kampanii plakatowej obu stron. torysi opublikowali wizerunek Tony Blaira jako \"demona\" z czerwonymi oczami, którego program wyborczy zagraża pomyślności Brytyjczyków.Okazało się jednak, że podjęta przez konserwatystów próba przeniesienia na brytyjski grunt brutalnych, amerykańskich metod negatywnej przedwyborczej walki politycznej nie przyniosła spodziewanych rezultatów - laburzyści wciąż prowadzą w sondażach opinii publicznej. w piątą rocznicę ostatniego zwycięstwa wyborczego Majora kierownictwo jego kampanii wyborczej uznało, iż przyszedł czas na jeszcze jedną zmianę taktyki. Postanowiono przypuścić bezpośredni atakna przywódcę. premier i jego główny współpracownik nazwali Blaira człowiekiem \"nieuczciwym i niekompetentnym\", gdyż żongluje on programem wyborczym swojej partii w zależności od tego, do jakiego audytorium przemawia. \nBlair odpiera jednak zarzuty rywali zgrabnym, nieco demagogicznym argumentem o \"zdradzie obietnic wyborczych obozu torysów\". Brytyjczycy nie są przyzwyczajeni do tego, by rywalizujący o władzę politycy obrzucali się publicznie inwektywami i stosowali chwyty poniżej pasa. Wiele wskazuje jednak na to, że w tych wyborach o zwycięstwie jednej z dwóch stron zadecydują raczej talent oratorski i zdolności przywódcze samych liderów, a nie bardzo podobne do siebie programy polityczne.", "W zaplanowanych na 1 maja wyborach parlamentarnych w Wielkiej Brytanii liczyć się będą dwie partie – Partia Konserwatywna pod przywództwem obecnego premiera Johna Majora i znajdująca się od 18 lat w opozycji Parta Pracy z Tonym Blairem na czele. Ostatnie sondaże wskazują na znaczną przewagę laburzystów. Obie partie podjęły walkę o głosy niezdecydowanych. Major oskarża laburzystów o plany podniesienia podatków, Blair z kolei oskarża torysów o łamanie obietnic wyborczych.\nKomentatorzy podkreślają, że obydwie partie prezentują dziś podobny program wyborczy, w którym odwołują się do idei tchatcherowskich.", "Przed wyborami parlamentarnymi w każdym kraju ożywia się scena polityczna, często rośnie też liczba partii. W Wielkiej Brytanii w majowych wyborach liczą się jednak tylko dwie - Partia Konserwatywna obecnego premiera Johna Majora i znajdująca się w opozycji Partia Pracy, której liderem jest dziś Tony Blair.Ostatnie sondaże potwierdzają znaczną przewagę laburzystów. Wiele wskazuje na to, że w tych wyborach o zwycięstwie jednej z dwóch stron zadecydują raczej talent oratorski i zdolności przywódcze samych liderów, a nie bardzo podobne do siebie programy polityczne.", "Przed wyborami parlamentarnymi w każdym kraju ożywia się scena polityczna, często rośnie też liczba partii. W Wielkiej Brytanii, gdzie pod koniec marca zakończyła się formalnie czwarta kadencja rządów konserwatystów - a nowe wybory wyznaczono na 1 maja - istnieje ich dziś co najmniej 21. W każdym razie tyle ma już swoje oficjalne strony w Internecie. Tak naprawdę w majowych wyborach liczą się jednak tylko dwie - rywalizujące ze sobą o władzę od początku tego stulecia - Partia Konserwatywna obecnego premiera Johna Majora i znajdująca się od 18 lat w opozycji Partia Pracy, której liderem jest dziś Tony Blair. Ostatnie sondaże potwierdzają utrzymującą się od miesięcy znaczną przewagę laburzystów - popiera ich 44 proc. wyborców, torysów tylko 28 proc. Jak na ironię, ich obecne programy wyborcze są do siebie bardzo podobne. Dziś mówi się, że propozycje Tony Blaira i nowej, zreformowanej pod jego przywództwem Partii Pracy to tylko nieco łagodniejsza forma... thatcheryzmu. Tony Blair i premier Major mają jeszcze kilka dni, by przekonać wyborców do swoich zamierzeń.", "W Wielkiej Brytanii, gdzie pod koniec marca zakończyła się formalnie czwarta kadencja rządów konserwatystów - a nowe wybory wyznaczono na 1 maja - istnieje ich dziś co najmniej 21.Tak naprawdę w majowych wyborach liczą się jednak tylko dwie - rywalizujące ze sobą o władzę od początku tego stulecia - Partia Konserwatywna obecnego premiera Johna Majora i znajdująca się od 18 lat w opozycji Partia Pracy, której liderem jest dziś Tony Blair. Ostatnie sondaże potwierdzają utrzymującą się od miesięcy znaczną przewagę laburzystów - popiera ich 44 proc. wyborców, torysów tylko 28 proc. Jak na ironię, ich obecne programy wyborcze są do siebie bardzo podobne.Jeszcze na wiele tygodni przed wyznaczeniem przez rząd daty wyborów premier John Major rozesłał do przyszłych wyborców list o dość przewrotnej treści. Ostrzegał w nim, że opozycja - programowo przeciwna jakiejkolwiek prywatyzacji - chce po ewentualnym przejęciu władzy w kraju \"ukarać\" dobrze prosperujące sprywatyzowane instytucje użyteczności publicznej, nakładając na nie podatek od nadmiernych zysków.Tony Blair na argumenty, przedstawiające Labour Party jako \"partię wysokich podatków\", odpowiedział podobnym hasłem - torysi to \"partia złamanych obietnic\".", "Przed wyborami parlamentarnymi w każdym kraju ożywia się scena polityczna, często rośnie też liczba partii. W Wielkiej Brytanii, gdzie pod koniec marca zakończyła się formalnie czwarta kadencja rządów konserwatystów - a nowe wybory wyznaczono na 1 maja - istnieje ich dziś co najmniej 21. W każdym razie tyle ma już swoje oficjalne strony w Internecie. Tak naprawdę w majowych wyborach liczą się jednak tylko dwie - rywalizujące ze sobą o władzę od początku tego stulecia - Partia Konserwatywna obecnego premiera Johna Majora i znajdująca się od 18 lat w opozycji Partia Pracy, której liderem jest dziś Tony Blair. Ostatnie sondaże potwierdzają utrzymującą się od miesięcy znaczną przewagę laburzystów - popiera ich 44 proc. wyborców, torysów tylko 28 proc. Jak na ironię, ich obecne programy wyborcze są do siebie bardzo podobne. Dziś mówi się, że propozycje Tony Blaira i nowej, zreformowanej pod jego przywództwem Partii Pracy to tylko nieco łagodniejsza forma... thatcheryzmu.\nJednym z haseł wyborczych, które od miesięcy jest wykorzystywane przez konserwatystów, a także laburzystów, do tego, by manipulować niezdecydowaną częścią elektoratu, stały się podatki. Konserwatyści podjęli też negatywną kampanię plakatową. Okazało się jednak, że próba przeniesienia na brytyjski grunt brutalnych, amerykańskich metod negatywnej przedwyborczej walki politycznej nie przyniosła spodziewanych rezultatów. Major zmienił więc taktykę i zaatakował bezpośrednio Blaira, nazywając go człowiekiem \"nieuczciwym i niekompetentnym\", żonglującym programem wyborczym swojej partii w zależności od tego, do jakiego audytorium przemawia. Blair odpiera zarzuty rywali zgrabnym, nieco demagogicznym argumentem o \"zdradzie obietnic wyborczych obozu torysów\". \nBrytyjczycy nie są przyzwyczajeni do tego, by rywalizujący o władzę politycy obrzucali się publicznie inwektywami i stosowali chwyty poniżej pasa. Wiele wskazuje jednak na to, że w tych wyborach o zwycięstwie jednej z dwóch stron zadecydują raczej talent oratorski i zdolności przywódcze samych liderów, a nie bardzo podobne do siebie programy polityczne. Mówi się, że konserwatyści reprezentują dziś drapieżny thatcheryzm w starym stylu, a laburzystowscy reformatorzy thatcheryzm w łagodniejszej formie.\nTony Blair ma jeszcze kilka dni, by przekonać wyborców do swoich zamierzeń. Tyle samo czasu pozostało premierowi Majorowi, by odwieść elektorat od przegłosowania \"ryzykownej\" zmiany ekipy na górze.", "W Wielkiej Brytanii, gdzie pod koniec marca zakończyła się formalnie czwarta kadencja rządów konserwatystów - a nowe wybory wyznaczono na 1 maja - istnieje ich dziś co najmniej 21.Są wśród nich partie znaczące, takie jak Liberalni Demokraci - uchodzący za trzecią siłę polityczną w kraju, czy Szkocka Partia Narodowa, ale także antyeuropejska UK Independence Party i Partia Referendum, domagająca się plebiscytu nad przystąpieniem Wielkiej Brytanii do europejskiej unii walutowej.Tak naprawdę w majowych wyborach liczą się jednak tylko dwie - rywalizujące ze sobą o władzę od początku tego stulecia - Partia Konserwatywna obecnego premiera Johna Majora i znajdująca się od 18 lat w opozycji Partia Pracy, której liderem jest dziś Tony Blair. Ostatnie sondaże potwierdzają utrzymującą się od miesięcy znaczną przewagę laburzystów - popiera ich 44 proc. wyborców, torysów tylko 28 proc. Jak na ironię, ich obecne programy wyborcze są do siebie bardzo podobne.Jeszcze na wiele tygodni przed wyznaczeniem przez rząd daty wyborów premier John Major - przerażony rosnącą popularnością laburzystów - rozesłał do przyszłych wyborców list o dość przewrotnej treści. Ostrzegał w nim, że opozycja - programowo przeciwna jakiejkolwiek prywatyzacji - chce po ewentualnym przejęciu władzy w kraju \"ukarać\" dobrze prosperujące sprywatyzowane instytucje użyteczności publicznej, nakładając na nie podatek od nadmiernych zysków, by w ten sposób znaleźć środki na sfinansowanie swojego programu wydatków publicznych.Tony Blair nie pozostał premierowi dłużny. Na argumenty, przedstawiające Labour Party jako \"partię wysokich podatków\", odpowiedział podobnym hasłem - torysi to \"partia złamanych obietnic\". W swoich biuletynach i listach do wyborców Partia Pracy stale eksponuje fakt, że przed wyborami powszechnymi w 1992 r. konserwatyści przyrzekali stopniowe redukcje podatków, w tym także VAT-u. Tymczasem - jak twierdzą laburzyści - od ostatniej elekcji torysi doprowadzili do najwyższego wzrostu podatków w powojennej historii Wielkiej Brytanii, nakładając również 8-procentowy VAT na rachunki za paliwa wykorzystywane do ogrzewania i energię. Drugim podstawowym hasłem wyborczym opozycji jest prosty i, jak się okazuje, chwytliwy slogan: po 18 latach rządów konserwatystów nadszedł czas zmiany u steru rządu.Tony Blair ma jeszcze kilka dni, by przekonać wyborców do swoich zamierzeń. Tyle samo czasu pozostało premierowi Majorowi, by odwieść elektorat od przegłosowania \"ryzykownej\" zmiany ekipy na górze.", "W Wielkiej Brytanii przed wyborami parlamentarnymi ożywiła się scena polityczna. W wyborach liczą się dwie partie - Partia Konserwatywna obecnego premiera Johna Majora i znajdująca się od 18 lat w opozycji Partia Pracy, której liderem jest dziś Tony Blair. Ostatnie sondaże potwierdzają utrzymującą się od miesięcy znaczną przewagę laburzystów. Jak na ironię, obecne programy wyborcze obu partii są do siebie bardzo podobne. Dziś mówi się, że propozycje Tony Blaira i nowej, zreformowanej pod jego przywództwem Partii Pracy to tylko nieco łagodniejsza forma... thatcheryzmu.", "W Wielkiej Brytanii, gdzie pod koniec marca zakończyła się formalnie czwarta kadencja rządów konserwatystów - a nowe wybory wyznaczono na 1 maja - istnieje ich dziś co najmniej 21.Tak naprawdę w majowych wyborach liczą się jednak tylko dwie - rywalizujące ze sobą o władzę od początku tego stulecia - Partia Konserwatywna obecnego premiera Johna Majora i znajdująca się od 18 lat w opozycji Partia Pracy, której liderem jest dziś Tony Blair. Ostatnie sondaże potwierdzają utrzymującą się od miesięcy znaczną przewagę laburzystów - popiera ich 44 proc. wyborców, torysów tylko 28 proc.", "Choć w zbliżających się wyborach parlamentarnych w Anglii startuje co najmniej 21 partii politycznych, tak naprawdę liczą się tylko dwie - Partia Konserwatywna obecnego premiera Johna Majora i znajdująca się od 18 lat w opozycji Partia Pracy, której liderem jest dziś Tony Blair. Wyborcza gra w wykonaniu laburzystów opiera się na oskarżaniu rządzącej partii o niedotrzymywanie obietnic i podwyższanie podatków. Partia Majora zaś w wysłanym do wyborców liście przestrzega przed możliwym podniesieniem podatków dla dobrze prosperujących instytucji użyteczności publicznej przez Partię Pracy. Byłaby to ich forma „zemsty” za nieodwracalną już prywatyzację kraju dokonaną przed laty przez torysów. To kwestia podatków zdominowała więc wyborczą wymianę zdań między głównymi rywalami. Nie braknie również niespotykanych na angielskim gruncie składników kampanii „poniżających” drugą stronę, brutalnych w formie. Taka strategia, głównie ze strony torysów, nie spotkała się z przychylnością. Kampanie skupiły się nie na programach obu partii, lecz na przywódcach. Mówi się jednak, że obaj wcale nie są wybitnymi osobowościami, być może więc o ostatecznym zwycięstwie przesądzą mass media i bardziej spektakularna kampania zaklinaczy opinii publicznej.", "W Wielkiej Brytanii wybory wyznaczono na 1 maja. liczą się Partia Konserwatywna premiera Johna Majora i Partia Pracy, której liderem jest Tony Blair. przed wyznaczeniem daty wyborów premier Ostrzegał, że opozycja chce po przejęciu władzy \"ukarać\" sprywatyzowane instytucje, nakładając na nie podatek od nadmiernych zysków. Blair odpowiedział - torysi to \"partia złamanych obietnic\". Drugim hasłem wyborczym opozycji jest slogan: nadszedł czas zmiany.Oba wątki przewijają się w negatywnej kampanii plakatowej. torysi opublikowali niesmaczny wizerunek Tony Blaira. w piątą rocznicę zwycięstwa wyborczego Majora kierownictwo jego kampanii uznało, iż czas na zmianę taktyki. premier i jego współpracownik nazwali Blaira człowiekiem \"nieuczciwym i niekompetentnym\". lider Partii Pracy dystansuje się od związków zawodowych. kokietuje wyborców z klas średnich i kręgi biznesu. Brytyjczycy nie są przyzwyczajeni do tego, by politycy stosowali chwyty poniżej pasa. ani John Major, ani Tony Blair nie posiadają szczególnych zdolności przywódczych. Być może o ostatecznym zwycięstwie przesądzą mass media i bardziej spektakularna kampania.komentatorzy podkreślają, że po reformie w Partii Pracy brytyjskie społeczeństwo ma do wyboru dwie partie wywodzące się ze spuścizny Thatcher.", "Choć w zbliżających się wyborach parlamentarnych w Anglii startuje co najmniej 21 partii politycznych, tak naprawdę liczą się tylko dwie - Partia Konserwatywna obecnego premiera Johna Majora i znajdująca się od 18 lat w opozycji Partia Pracy, której liderem jest dziś Tony Blair. Wyborcza gra w wykonaniu laburzystów opiera się na oskarżaniu rządzącej partii o niedotrzymywanie obietnic i podwyższanie podatków. Partia Majora zaś w wysłanym do wyborców liście przestrzega przed możliwym podniesieniem podatków dla dobrze prosperujących instytucji użyteczności publicznej przez Partię Pracy. Byłaby to ich forma „zemsty” za nieodwracalną już prywatyzację kraju dokonaną przed laty przez torysów. To kwestia podatków zdominowała więc wyborczą wymianę zdań między głównymi rywalami. Drugim podstawowym hasłem wyborczym opozycji jest prosty i, jak się okazuje, chwytliwy slogan: po 18 latach rządów konserwatystów nadszedł czas zmiany u steru rządu. Oba te wątki od wielu miesięcy przewijają się też w negatywnej kampanii plakatowej obu stron. Komentatorzy zauważają jednak, że kampania ta jest dla nieprzyzwyczajonych Anglików zbyt brutalna: walka zawiera się bowiem nie w racjonalnych argumentach, a w „poniżaniu” drugiej strony. Torysi np. opublikowali dość niesmaczny wizerunek Tony’ego Blaira. Przywódcę Partii Pracy przedstawiono na plakacie jako „demona” z czerwonymi oczami, którego program wyborczy zagraża pomyślności Brytyjczyków. Niedługo potem dwu działaczy agencji reklamowej od lat współpracującej z Partią Konserwatywną otrzymało od Majora tytuły dożywotnich lordów. Obie akcje torysów nie spotkały się z przychylnością opinii publicznej, uznano je za „brudną kampanię oszczerstw” przeciwko opozycji. Kolejny etap kampanii ponownie opierał się na bezpośrednim ataku: Major nazwał Blaira człowiekiem „nieuczciwym i niekompetentnym”, gdyż żongluje on programem wyborczym swojej partii w zależności od tego, do jakiego audytorium przemawia. Nie jest tajemnicą, że Blair dystansuje się od związków zawodowych, jednocześnie kokietując wyborców z klas średnich i kręgi biznesu - tradycyjnie związane z konserwatystami. Walka skupiła się więc nie na programach obu partii, lecz na przywódcach. Mówi się jednak, że obaj wcale nie są wybitnymi osobowościami, potrafiącymi porwać tłumy wyborców czy nawet własnych współpracowników. Być może więc o ostatecznym zwycięstwie Majora lub Blaira przesądzą po prostu mass media i bardziej spektakularna kampania zaklinaczy opinii publicznej.", "W Wielkiej Brytanii nowe wybory wyznaczono na 1 maja. liczą się tylko dwie - Partia Konserwatywna obecnego premiera Johna Majora i znajdująca się w opozycji Partia Pracy, której liderem jest Tony Blair. wiele tygodni przed wyznaczeniem daty wyborów premier Major Ostrzegał, że opozycja chce po przejęciu władzy \"ukarać\" dobrze prosperujące sprywatyzowane instytucje, nakładając na nie podatek od nadmiernych zysków.Tony Blair nie pozostał dłużny, odpowiedział podobnym hasłem - torysi to \"partia złamanych obietnic\". przed wyborami w 1992 r. konserwatyści przyrzekali redukcje podatków. Tymczasem doprowadzili do najwyższego wzrostu podatków w powojennej historii Wielkiej Brytanii. Drugim hasłem wyborczym opozycji jest slogan: nadszedł czas zmiany.Oba wątki przewijają się w negatywnej kampanii plakatowej. torysi opublikowali niesmaczny wizerunek Tony Blaira jako demona, którego program wyborczy zagraża pomyślności Brytyjczyków. Kościół zaprotestował przeciwko wykorzystaniu wyobrażeń satanicznych, politycy zaś przeciwko obraźliwej reklamie politycznej. kilka dni później premier nadał tytuły lordów dwóm specjalistom odpowiedzialnym za negatywną kampanię torysów przeciwko Partii Pracy. w piątą rocznicę zwycięstwa wyborczego Majora kierownictwo jego kampanii uznało, iż przyszedł czas na zmianę taktyki. Postanowiono przypuścić bezpośredni atak nie na laburzystów, lecz na ich przywódcę. premier i jego współpracownik nazwali Blaira człowiekiem \"nieuczciwym i niekompetentnym\", gdyż żongluje on programem wyborczym w zależności od audytorium. lider Partii Pracy dystansuje się od związków zawodowych. Jednocześnie kokietuje wyborców z klas średnich i kręgi biznesu. Blair odpiera zarzuty rywali. Brytyjczycy nie są przyzwyczajeni do tego, by rywalizujący o władzę politycy obrzucali się inwektywami i stosowali chwyty poniżej pasa. w tych wyborach o zwycięstwie jednej z dwóch stron zadecydują raczej talent oratorski i zdolności przywódcze samych liderów, a nie programy polityczne.ani John Major, ani Tony Blair nie posiadają szczególnych zdolności przywódczych. Być może o ostatecznym zwycięstwie przesądzą mass media i bardziej spektakularna kampania.komentatorzy podkreślają, że po reformie w Partii Pracy brytyjskie społeczeństwo ma do wyboru dwie partie wywodzące się ze spuścizny Thatcher. konserwatyści premiera Majora reprezentują drapieżny thatcheryzm w starym stylu.Natomiast laburzystowscy reformatorzy upatrują szansę w zapożyczeniu nieco łagodniejszych form thatcheryzmu. Tony Blair zdaje sobie sprawę, że silna pozycja gospodarcza Wielkiej Brytanii to zasługa dotychczasowych rządów torysów.", "W zbliżających się wyborach parlamentarnych w Anglii spośród startujących partii tak naprawdę liczą się tylko dwie - Partia Konserwatywna obecnego premiera Johna Majora i znajdująca od lat w opozycji Partia Pracy, której liderem jest Tony Blair. W wymiarze programów kampanie skupiają się na kwestii podatków, jednak całość zdominowała walka „przywódców” - wymiana oszczerstw (wulgarniejszych ze strony torysów) nie spotkała się jednak z aprobatą opinii publicznej. Obaj politycy nie są wybitnymi osobowościami, więc o zwycięstwie prawdopodobnie zadecydują mass media i delikatniejsza forma końcówek obu kampanii.", "W Wielkiej Brytanii wybory wyznaczono na 1 maja. liczą się Partia Konserwatywna premiera Johna Majora i Partia Pracy, której liderem jest Tony Blair. premier Ostrzegał, że opozycja chce po przejęciu władzy \"ukarać\" sprywatyzowane instytucje, nakładając na nie podatek od nadmiernych zysków. Blair odpowiedział - torysi to \"partia złamanych obietnic\". Drugim hasłem wyborczym opozycji jest slogan: nadszedł czas zmiany.Oba wątki przewijają się w negatywnej kampanii. Brytyjczycy nie są przyzwyczajeni do tego, by politycy stosowali chwyty poniżej pasa. Być może o ostatecznym zwycięstwie przesądzą mass media i bardziej spektakularna kampania.", "Pod koniec marca w Wielkiej Brytanii formalnie zakończyła się czwarta kadencja rządów konserwatystów. Nowe wybory wyznaczono na 1 maja. Weźmie w nich udział ok. 21 partii,ale tylko dwie z nich mają szansę na zwycięstwo.Ostateczna walka rozegra się między Partią Konserwatywną, na czele z dotychczasowym premierem Johnem Majorem, a Partią Pracy pod przewodnictwem Tonego Blaira.\nObie partie straszą Brytyjczyków wzrostem podatków w przypadku zwycięstwa rywalizującej partii. Jednak jeżeli przyjrzeć się dokładnie programom wyborczym obu partii widać wyraźnie,że nie różnią się one od siebie tak bardzo. Oba programy są kontynuacją polityki prowadzonej w poprzednich latach przez Margaret Thatcher, choć laburzyści prezentują nieco łagodniejszą formę tej polityki. Z powodu podobnych pomysłów na politykę na najbliższe lata kampania wyborcza nie mogła opierać się na porównywaniu obu partii. Dlatego też zdecydowano się na prowadzeniu kampanii w stylu amerykańskim-polegającej na wzajemnym obrzucaniu się błotem. Z powodu znacznej przewagi laburzystów po wyżej wspomniane metody sięgają torysi. \nNajprawdopodobniej więc o zwycięstwie jedniej z partii bardziej niż reformatorskie pomysły na uzdrowienie gospodarki zadecydują mass media oraz spektakularna kampania zaklinaczy opinii publicznej.", "W Wielkiej Brytanii w wyborach liczą się Partia Konserwatywna obecnego premiera Johna Majora i Partia Pracy, której liderem jest Tony Blair. sondaże potwierdzają przewagę laburzystów. \n\npremier Major Ostrzegał, że opozycja chce po przejęciu władzy \"ukarać\" sprywatyzowane instytucje użyteczności publicznej, nakładając na nie podatek od zysków.Blair odpowiedział hasłem - torysi to \"partia złamanych obietnic\". Partia Pracy eksponuje fakt, że konserwatyści przyrzekali redukcje podatków. Tymczasem doprowadzili do wzrostu podatków. Drugim hasłem wyborczym opozycji jest slogan: nadszedł czas zmiany.Oba wątki przewijają się w kampanii plakatowej. torysi opublikowali niesmaczny wizerunek Blaira. Przywódcę Partii Pracy przedstawiono jako \"demona\" z czerwonymi oczami. premier Major nadał tytuły lordów specjalistom, odpowiedzialnym za kampanię torysów. Wywołało to oburzenie opozycji. przyszedł czas na zmianę taktyki. premier i jego współpracownik nazwali Blaira człowiekiem \"nieuczciwym i niekompetentnym\", gdyż żongluje on programem wyborczym partii w zależności od tego, do jakiego audytorium przemawia. \n\nBrytyjczycy nie są przyzwyczajeni, by politycy obrzucali się inwektywami. w wyborach o zwycięstwie zadecydują raczej zdolności przywódcze liderów, a nie podobne do siebie programy polityczne.po radykalnej reformie w Partii Pracy społeczeństwo ma do wyboru dwie partie wywodzące się ze spuścizny Thatcher.", "Pod koniec marca w Wielkiej Brytanii formalnie zakończyła się czwarta kadencja rządów konserwatywnych. Nowe wybory wyznaczono na 1 maja. Do udziału w nich zgłosi się ok. 21 partii, ale tylko dwie z nich mają szansę na zwycięstwo. Do ostatecznej walki o rządy w Wielkiej Brytanii dojdzie najprawdopodobniej między Partią Konserwatywną z obecnym premierem Johnem Majorem, a Partią Pracy, której liderem jest Tony Blair. Chwilowo wygrywają laburzyści, choć, paradoksalnie, ich program wyborczy podobny jest do tego, który prezentują torysi.\nObie rywalizujące partie straszą Brytyjczyków wzrostem podatków-konserwatyści przedstawiając Partię Pracy jako \"partię wysokich podatków\", laburzyści zaś wypominają torysom, że w czasie ich rządów doszło do najwyższefo wzrostu podatków w powojennej historii Zjednoczonego Królestwa. Wszystko to ma na celu przekonanie niezdecydowanych wyborców do zagłosowania na daną partię.\nWalka o głosy widoczna jest również w kampaniach plakatowych obu partii. W ubiegłym roku torysi opublikowali wizerunek Tonego Blaira, którego ucharakteryzowano na demona, który zagraża dobrobytowi Brytyjczyków. Plakat wywołał oburzenie nie tylko partii opozycyjnych, ale też przywódców Kościoła anglikańskiego. Sprawę skierowano do Zarządu ds. Reklamy a Centralne Biuro Konserwatystów i agencję reklamową, która plakat wyprodukowała, poproszono o wyjaśnienia. Mimo tego niemiłego incydentu laburzyści nadal prowadzili w sądażach.\nKolejny atak na Partię Pracy, a przede wszystkim na jej przywódcę, Tonego Blaira, torysi przypuścili 9 kwietnia. Na konferencji prasowej premier John Major oraz Michael Heseltine oznajmili, że przywódca laburzystów jest osobą \"nieuczciwą i niekompetentną\", która zmienia program wyborczy partii w zależności od tego do kogo przemawia, Była to po części prawda jako, że Tony Blair od dawna dystansował się do związków zawodowych, które w znacznym stopniu finansują jego partię. Blair nie odniósł się bezpośrednio do tych zarzutów, lecz po raz kolejny przypomniał o niespełnionych obietnicach torysów.\nJednak mimo tej brutalnej walki o przekonanie do siebie wyborców w opinii prof. Adaira żaden z przywódców partii nie ma na tyle charyzmy aby przekonać do siebie niezdecydowanych Brytyjczyków. Wybór będzie tym trudniejszy, że programy obu partii nie różnią się zbyt wyraźnie - oba są pewną formą tatcheryzmu, choć Partia Pracy prezentuje jej łagodniejszą formę.", "W Wielkiej Brytanii w wyborach liczą się Partia Konserwatywna obecnego premiera Johna Majora i Partia Pracy, której liderem jest Tony Blair. sondaże potwierdzają przewagę laburzystów. \n\npremier John Major rozesłał do wyborców list. Ostrzegał, że opozycja chce po przejęciu władzy \"ukarać\" dobrze prosperujące sprywatyzowane instytucje użyteczności publicznej, nakładając na nie podatek od nadmiernych zysków.Blair Na argumenty, przedstawiające Labour Party jako \"partię wysokich podatków\", odpowiedział podobnym hasłem - torysi to \"partia złamanych obietnic\". Partia Pracy eksponuje fakt, że przed wyborami w 1992 r. konserwatyści przyrzekali redukcje podatków. Tymczasem doprowadzili do najwyższego wzrostu podatków w powojennej historii Wielkiej Brytanii. Drugim hasłem wyborczym opozycji jest slogan: po 18 latach rządów konserwatystów nadszedł czas zmiany.\n\nOba wątki przewijają się w kampanii plakatowej. torysi opublikowali niesmaczny wizerunek Blaira. Przywódcę Partii Pracy przedstawiono jako \"demona\" z czerwonymi oczami, którego program wyborczy zagraża pomyślności Brytyjczyków. Do złożenia wyjaśnień zaproszono agencję reklamową, która plakat wyprodukowała - M &C Saatchi. kilka dni później premier Major nadał tytuły lordów specjalistom od public relations, odpowiedzialnym za kampanię torysów. Wywołało to oburzenie opozycji. podjęta przez konserwatystów próba przeniesienia na brytyjski grunt amerykańskich metod negatywnej walki politycznej nie przyniosła rezultatów. laburzyści wciąż prowadzą w sondażach. \n\nGdy okazało się, że do elektoratu nie przemawiają argumenty konserwatystów, kierownictwo kampanii wyborczej uznało, iż przyszedł czas na zmianę taktyki. premier i jego współpracownik nazwali Blaira człowiekiem \"nieuczciwym i niekompetentnym\", gdyż żongluje on programem wyborczym partii w zależności od tego, do jakiego audytorium przemawia. lider Partii Pracy dystansuje się od związków zawodowych. Jednocześnie kokietuje wyborców z klas średnich i kręgi biznesu - tradycyjnie związane z konserwatystami. Blair odpiera zarzuty argumentem o \"zdradzie obietnic wyborczych obozu torysów\". \n\nBrytyjczycy nie są przyzwyczajeni, by politycy obrzucali się publicznie inwektywami. Wiele wskazuje jednak na to, że w wyborach o zwycięstwie zadecydują raczej talent oratorski i zdolności przywódcze samych liderów, a nie bardzo podobne do siebie programy polityczne.po radykalnej reformie, jaką Blair przeprowadził w Partii Pracy, społeczeństwo ma w rzeczywistości do wyboru dwie partie wywodzące się ze spuścizny Thatcher. konserwatyści premiera Majora reprezentują drapieżny thatcheryzm.Natomiast laburzystowscy reformatorzy upatrują szansę wyborczą w \"zapożyczeniu\" łagodniejszych form thatcheryzmu. Socjalista Tony Blair oferuje leseferyzm gospodarczy, zdaje sobie sprawę, że silna pozycja gospodarcza Wielkiej Brytanii to zasługa torysów.", "Pod koniec marca formalnie zakończyła się czwarta kadencja rządów konserwatystów. Nowe wybory wyznaczono na 2 maja. Weźmie w nich udział 21 partii, ale tylko dwie mają szansę na zwycięstwo. Do ostatecznej walki o władzę dojdzie między Partią Konserwatywną pod przewodnictwem Johna Majora a Partią Pracy, na której czele stoi Tony Blair. Najprawdopodobniej o zwycięstwie którejś partii bardziej przesądzą mass media oraz spektakularna kampania polityczna niż jej program. Paradoksalnie programy wyborcze laburzystów i torysów nie różnią się od siebie tak bardzo. Obecnie przewagę ma Blair.", "W Wielkiej Brytanii w wyborach liczą się Partia Konserwatywna premiera Johna Majora i Partia Pracy, której liderem jest Tony Blair. sondaże potwierdzają przewagę laburzystów. premier Major Ostrzegał, że opozycja chce po przejęciu władzy \"ukarać\" sprywatyzowane instytucje, nakładając na nie podatek od zysków.Blair odpowiedział hasłem - torysi to \"partia złamanych obietnic\". Drugim hasłem wyborczym opozycji jest slogan: nadszedł czas zmiany.Oba wątki przewijają się w kampanii plakatowej. torysi opublikowali niesmaczny wizerunek Blaira. w wyborach o zwycięstwie zadecydują raczej zdolności przywódcze liderów, a nie podobne do siebie programy polityczne." ], "spans": [ { "start": [], "end": [], "span_text": [] }, { "start": [ 224, 250, 293, 341, 467, 804, 821, 892, 1042, 1191, 2463, 2695, 2886, 3332, 3419, 3523, 3554, 5637, 8046, 8241, 8276, 8341, 8489 ], "end": [ 243, 283, 334, 368, 469, 814, 834, 1033, 1176, 1249, 2587, 2696, 2887, 3382, 3497, 3536, 3617, 5822, 8193, 8255, 8334, 8348, 8490 ], "span_text": [ "W Wielkiej Brytanii", "pod koniec marca zakończyła się", "czwarta kadencja rządów konserwatystów -", "wybory wyznaczono na 1 maja", ".", "liczą się", "tylko dwie -", "Partia Konserwatywna obecnego premiera Johna Majora i znajdująca się od 18 lat w opozycji Partia Pracy, której liderem jest dziś Tony Blair.", "sondaże potwierdzają utrzymującą się od miesięcy znaczną przewagę laburzystów - popiera ich 44 proc. wyborców, torysów tylko 28 proc.", "ich obecne programy wyborcze są do siebie bardzo podobne.", "Podatki stały się jednym z haseł wyborczych, które od miesięcy jest wykorzystywane przez konserwatystów, a także laburzystów", ".", "", "Drugim podstawowym hasłem wyborczym opozycji jest", "slogan: po 18 latach rządów konserwatystów nadszedł czas zmiany u steru rządu.", "Oba te wątki", "przewijają się też w negatywnej kampanii plakatowej obu stron.", "podjęta przez konserwatystów próba przeniesienia na brytyjski grunt brutalnych, amerykańskich metod negatywnej przedwyborczej walki politycznej nie przyniosła spodziewanych rezultatów.", "Brytyjczycy nie są przyzwyczajeni do tego, by rywalizujący o władzę politycy obrzucali się publicznie inwektywami i stosowali chwyty poniżej pasa.", "o zwycięstwie", "zadecydują raczej talent oratorski i zdolności przywódcze", "liderów", "." ] }, { "start": [], "end": [], "span_text": [] }, { "start": [ 224, 293, 336, 467, 804, 821, 892, 1042, 1191, 1489, 1557, 1619, 1702, 1722, 1747, 1961, 2463, 2695, 2886, 3080, 3139, 3174, 3332, 3419, 3523, 3554, 3663, 3918, 4552, 5637, 6984, 8046, 8241, 8276, 8341, 8489 ], "end": [ 283, 334, 368, 469, 814, 834, 1033, 1176, 1249, 1508, 1593, 1650, 1710, 1739, 1874, 1963, 2587, 2696, 3059, 3090, 3162, 3191, 3382, 3497, 3536, 3617, 3722, 4077, 4750, 5822, 7386, 8193, 8255, 8334, 8348, 8490 ], "span_text": [ "W Wielkiej Brytanii, gdzie pod koniec marca zakończyła się", "czwarta kadencja rządów konserwatystów -", "nowe wybory wyznaczono na 1 maja", ".", "liczą się", "tylko dwie -", "Partia Konserwatywna obecnego premiera Johna Majora i znajdująca się od 18 lat w opozycji Partia Pracy, której liderem jest dziś Tony Blair.", "sondaże potwierdzają utrzymującą się od miesięcy znaczną przewagę laburzystów - popiera ich 44 proc. wyborców, torysów tylko 28 proc.", "ich obecne programy wyborcze są do siebie bardzo podobne.", "premier John Major", "rozesłał do przyszłych wyborców list", ". Ostrzegał w nim, że opozycja", "chce po", "przejęciu władzy", "\"ukarać\" dobrze prosperujące sprywatyzowane instytucje użyteczności publicznej, nakładając na nie podatek od nadmiernych zysków", ".", "Podatki stały się jednym z haseł wyborczych, które od miesięcy jest wykorzystywane przez konserwatystów, a także laburzystów", ".", "W swoich biuletynach i listach do wyborców Partia Pracy stale eksponuje fakt, że przed wyborami powszechnymi w 1992 r. konserwatyści przyrzekali stopniowe redukcje podatków", "Tymczasem", "torysi doprowadzili do", "wzrostu podatków", "Drugim podstawowym hasłem wyborczym opozycji jest", "slogan: po 18 latach rządów konserwatystów nadszedł czas zmiany u steru rządu.", "Oba te wątki", "przewijają się też w negatywnej kampanii plakatowej obu stron.", "torysi opublikowali dość niesmaczny wizerunek Tony Blaira.", "demoniczny wizerunek lidera laburzystów został potępiony przez przywódców Kościoła anglikańskiego i inne partie polityczne znajdujące się w opozycji do rządu.", "premier Major nadał tytuły dożywotnich lordów Maurice'owi Saatchi i Peterowi Gummerowi - dwóm specjalistom od public relations, odpowiedzialnym za negatywną kampanię torysów przeciwko Partii Pracy.", "podjęta przez konserwatystów próba przeniesienia na brytyjski grunt brutalnych, amerykańskich metod negatywnej przedwyborczej walki politycznej nie przyniosła spodziewanych rezultatów.", "lider Partii Pracy od dawna dystansuje się od związków zawodowych - które nadal w znacznym stopniu finansują kampanię laburzystów na szczeblu lokalnym - odcinając się od robotniczych korzeni swojego ugrupowania. Jednocześnie kokietuje wyborców z klas średnich i kręgi biznesu - tradycyjnie związane z konserwatystami, starając się ich przekonać, że nowa Labour Party jest teraz zdecydowanie centrowa.", "Brytyjczycy nie są przyzwyczajeni do tego, by rywalizujący o władzę politycy obrzucali się publicznie inwektywami i stosowali chwyty poniżej pasa.", "o zwycięstwie", "zadecydują raczej talent oratorski i zdolności przywódcze", "liderów", "." ] }, { "start": [], "end": [], "span_text": [] }, { "start": [ 224, 250, 268, 293, 341, 467, 804, 821, 892, 1042, 1174, 1191, 1202, 1233, 2463, 2695, 2886, 8241, 8276, 8294, 8341, 8489 ], "end": [ 243, 251, 283, 334, 368, 469, 814, 834, 1033, 1119, 1176, 1195, 1223, 1249, 2587, 2696, 2887, 8255, 8287, 8334, 8348, 8490 ], "span_text": [ "W Wielkiej Brytanii", "", "zakończyła się", "czwarta kadencja rządów konserwatystów -", "wybory wyznaczono na 1 maja", ".", "liczą się", "tylko dwie -", "Partia Konserwatywna obecnego premiera Johna Majora i znajdująca się od 18 lat w opozycji Partia Pracy, której liderem jest dziś Tony Blair.", "sondaże potwierdzają utrzymującą się od miesięcy znaczną przewagę laburzystów", ".", "ich", "programy wyborcze są", "bardzo podobne.", "Podatki stały się jednym z haseł wyborczych, które od miesięcy jest wykorzystywane przez konserwatystów, a także laburzystów", ".", "", "o zwycięstwie", "zadecydują", "talent oratorski i zdolności przywódcze", "liderów", "." ] }, { "start": [], "end": [], "span_text": [] }, { "start": [ 114, 224, 783, 892, 970, 1033, 1090, 1174, 1194, 2462, 2695, 2886, 3332, 3351, 3418, 3523, 3553, 7718, 8046, 8489 ], "end": [ 222, 243, 834, 960, 1032, 1062, 1119, 1175, 1248, 2688, 2696, 2887, 3339, 3381, 3497, 3535, 3616, 7719, 8400, 8490 ], "span_text": [ "Przed wyborami parlamentarnymi w każdym kraju ożywia się scena polityczna, często rośnie też liczba partii.", "W Wielkiej Brytanii", "w majowych wyborach liczą się jednak tylko dwie -", "Partia Konserwatywna obecnego premiera Johna Majora i znajdująca się", "w opozycji Partia Pracy, której liderem jest dziś Tony Blair.", "Ostatnie sondaże potwierdzają", "znaczną przewagę laburzystów", ".", "obecne programy wyborcze są do siebie bardzo podobne.", "Podatki stały się jednym z haseł wyborczych, które od miesięcy jest wykorzystywane przez konserwatystów, a także laburzystów, do tego, by manipulować tą częścią elektoratu, która nie zdecydowała się jeszcze, na kogo głosować", ".", "", "Drugim", "hasłem wyborczym opozycji jest", "slogan: po 18 latach rządów konserwatystów nadszedł czas zmiany u steru rządu.", "Oba te wątki", "przewijają się też w negatywnej kampanii plakatowej obu stron.", "", "Brytyjczycy nie są przyzwyczajeni do tego, by rywalizujący o władzę politycy obrzucali się publicznie inwektywami i stosowali chwyty poniżej pasa. Wiele wskazuje jednak na to, że w tych wyborach o zwycięstwie jednej z dwóch stron zadecydują raczej talent oratorski i zdolności przywódcze samych liderów, a nie bardzo podobne do siebie programy polityczne", "." ] }, { "start": [], "end": [], "span_text": [] }, { "start": [ 114, 224, 336, 771, 1033, 1090, 1190, 2462, 2698, 2740, 3332, 3409, 3523, 3553, 3662, 3699, 3770, 5614, 5981, 6422, 6480, 6665, 6671, 6687, 6717, 6785, 7594, 8046, 8489 ], "end": [ 222, 251, 405, 1032, 1062, 1175, 1248, 2696, 2708, 2887, 3382, 3497, 3535, 3616, 3683, 3720, 3864, 5820, 6041, 6478, 6617, 6668, 6682, 6688, 6753, 6953, 7719, 8400, 8490 ], "span_text": [ "Przed wyborami parlamentarnymi w każdym kraju ożywia się scena polityczna, często rośnie też liczba partii.", "W Wielkiej Brytanii, gdzie", "nowe wybory wyznaczono na 1 maja - istnieje ich dziś co najmniej 21.", "Tak naprawdę w majowych wyborach liczą się jednak tylko dwie - rywalizujące ze sobą o władzę od początku tego stulecia - Partia Konserwatywna obecnego premiera Johna Majora i znajdująca się od 18 lat w opozycji Partia Pracy, której liderem jest dziś Tony Blair.", "Ostatnie sondaże potwierdzają", "znaczną przewagę laburzystów - popiera ich 44 proc. wyborców, torysów tylko 28 proc.", "ich obecne programy wyborcze są do siebie bardzo podobne.", "Podatki stały się jednym z haseł wyborczych, które od miesięcy jest wykorzystywane przez konserwatystów, a także laburzystów, do tego, by manipulować tą częścią elektoratu, która nie zdecydowała się jeszcze, na kogo głosować 1 maja.", "Tony Blair", "Na argumenty, przedstawiające Labour Party jako \"partię wysokich podatków\", odpowiedział podobnym hasłem - torysi to \"partia złamanych obietnic\".", "Drugim podstawowym hasłem wyborczym opozycji jest", "chwytliwy slogan: po 18 latach rządów konserwatystów nadszedł czas zmiany u steru rządu.", "Oba te wątki", "przewijają się też w negatywnej kampanii plakatowej obu stron.", "torysi opublikowali", "wizerunek Tony Blaira", "jako \"demona\" z czerwonymi oczami, którego program wyborczy zagraża pomyślności Brytyjczyków.", "Okazało się jednak, że podjęta przez konserwatystów próba przeniesienia na brytyjski grunt brutalnych, amerykańskich metod negatywnej przedwyborczej walki politycznej nie przyniosła spodziewanych rezultatów", "- laburzyści wciąż prowadzą w sondażach opinii publicznej.", "w piątą rocznicę ostatniego zwycięstwa wyborczego Majora", "kierownictwo jego kampanii wyborczej uznało, iż przyszedł czas na jeszcze jedną zmianę taktyki. Postanowiono przypuścić bezpośredni atak", "na", "przywódcę.", "", "premier i jego główny współpracownik", "nazwali Blaira człowiekiem \"nieuczciwym i niekompetentnym\", gdyż żongluje on programem wyborczym swojej partii w zależności od tego, do jakiego audytorium przemawia.", "Blair odpiera jednak zarzuty rywali zgrabnym, nieco demagogicznym argumentem o \"zdradzie obietnic wyborczych obozu torysów\".", "Brytyjczycy nie są przyzwyczajeni do tego, by rywalizujący o władzę politycy obrzucali się publicznie inwektywami i stosowali chwyty poniżej pasa. Wiele wskazuje jednak na to, że w tych wyborach o zwycięstwie jednej z dwóch stron zadecydują raczej talent oratorski i zdolności przywódcze samych liderów, a nie bardzo podobne do siebie programy polityczne", "." ] }, { "start": [], "end": [], "span_text": [] }, { "start": [ 114, 224, 783, 892, 970, 1033, 1090, 1174, 8192, 8215, 8489 ], "end": [ 222, 243, 834, 960, 1032, 1062, 1119, 1175, 8208, 8400, 8490 ], "span_text": [ "Przed wyborami parlamentarnymi w każdym kraju ożywia się scena polityczna, często rośnie też liczba partii.", "W Wielkiej Brytanii", "w majowych wyborach liczą się jednak tylko dwie -", "Partia Konserwatywna obecnego premiera Johna Majora i znajdująca się", "w opozycji Partia Pracy, której liderem jest dziś Tony Blair.", "Ostatnie sondaże potwierdzają", "znaczną przewagę laburzystów", ".", "Wiele wskazuje", "na to, że w tych wyborach o zwycięstwie jednej z dwóch stron zadecydują raczej talent oratorski i zdolności przywódcze samych liderów, a nie bardzo podobne do siebie programy polityczne", "." ] }, { "start": [], "end": [], "span_text": [] }, { "start": [ 224, 771, 1421, 1557, 1961, 2698, 2742 ], "end": [ 404, 1248, 1508, 1874, 1962, 2710, 2886 ], "span_text": [ "W Wielkiej Brytanii, gdzie pod koniec marca zakończyła się formalnie czwarta kadencja rządów konserwatystów - a nowe wybory wyznaczono na 1 maja - istnieje ich dziś co najmniej 21.", "Tak naprawdę w majowych wyborach liczą się jednak tylko dwie - rywalizujące ze sobą o władzę od początku tego stulecia - Partia Konserwatywna obecnego premiera Johna Majora i znajdująca się od 18 lat w opozycji Partia Pracy, której liderem jest dziś Tony Blair. Ostatnie sondaże potwierdzają utrzymującą się od miesięcy znaczną przewagę laburzystów - popiera ich 44 proc. wyborców, torysów tylko 28 proc. Jak na ironię, ich obecne programy wyborcze są do siebie bardzo podobne.", "Jeszcze na wiele tygodni przed wyznaczeniem przez rząd daty wyborów premier John Major", "rozesłał do przyszłych wyborców list o dość przewrotnej treści. Ostrzegał w nim, że opozycja - programowo przeciwna jakiejkolwiek prywatyzacji - chce po ewentualnym przejęciu władzy w kraju \"ukarać\" dobrze prosperujące sprywatyzowane instytucje użyteczności publicznej, nakładając na nie podatek od nadmiernych zysków", ".", "Tony Blair n", "a argumenty, przedstawiające Labour Party jako \"partię wysokich podatków\", odpowiedział podobnym hasłem - torysi to \"partia złamanych obietnic\"." ] }, { "start": [], "end": [], "span_text": [] }, { "start": [ 224, 469, 771, 1421, 2698, 3332, 12240 ], "end": [ 404, 769, 1248, 1962, 3330, 3497, 12437 ], "span_text": [ "W Wielkiej Brytanii, gdzie pod koniec marca zakończyła się formalnie czwarta kadencja rządów konserwatystów - a nowe wybory wyznaczono na 1 maja - istnieje ich dziś co najmniej 21.", "Są wśród nich partie znaczące, takie jak Liberalni Demokraci - uchodzący za trzecią siłę polityczną w kraju, czy Szkocka Partia Narodowa, ale także antyeuropejska UK Independence Party i Partia Referendum, domagająca się plebiscytu nad przystąpieniem Wielkiej Brytanii do europejskiej unii walutowej.", "Tak naprawdę w majowych wyborach liczą się jednak tylko dwie - rywalizujące ze sobą o władzę od początku tego stulecia - Partia Konserwatywna obecnego premiera Johna Majora i znajdująca się od 18 lat w opozycji Partia Pracy, której liderem jest dziś Tony Blair. Ostatnie sondaże potwierdzają utrzymującą się od miesięcy znaczną przewagę laburzystów - popiera ich 44 proc. wyborców, torysów tylko 28 proc. Jak na ironię, ich obecne programy wyborcze są do siebie bardzo podobne.", "Jeszcze na wiele tygodni przed wyznaczeniem przez rząd daty wyborów premier John Major - przerażony rosnącą popularnością laburzystów - rozesłał do przyszłych wyborców list o dość przewrotnej treści. Ostrzegał w nim, że opozycja - programowo przeciwna jakiejkolwiek prywatyzacji - chce po ewentualnym przejęciu władzy w kraju \"ukarać\" dobrze prosperujące sprywatyzowane instytucje użyteczności publicznej, nakładając na nie podatek od nadmiernych zysków, by w ten sposób znaleźć środki na sfinansowanie swojego programu wydatków publicznych.", "Tony Blair nie pozostał premierowi dłużny. Na argumenty, przedstawiające Labour Party jako \"partię wysokich podatków\", odpowiedział podobnym hasłem - torysi to \"partia złamanych obietnic\". W swoich biuletynach i listach do wyborców Partia Pracy stale eksponuje fakt, że przed wyborami powszechnymi w 1992 r. konserwatyści przyrzekali stopniowe redukcje podatków, w tym także VAT-u. Tymczasem - jak twierdzą laburzyści - od ostatniej elekcji torysi doprowadzili do najwyższego wzrostu podatków w powojennej historii Wielkiej Brytanii, nakładając również 8-procentowy VAT na rachunki za paliwa wykorzystywane do ogrzewania i energię.", "Drugim podstawowym hasłem wyborczym opozycji jest prosty i, jak się okazuje, chwytliwy slogan: po 18 latach rządów konserwatystów nadszedł czas zmiany u steru rządu.", "Tony Blair ma jeszcze kilka dni, by przekonać wyborców do swoich zamierzeń. Tyle samo czasu pozostało premierowi Majorowi, by odwieść elektorat od przegłosowania \"ryzykownej\" zmiany ekipy na górze." ] }, { "start": [], "end": [], "span_text": [] }, { "start": [ 224, 771 ], "end": [ 404, 1175 ], "span_text": [ "W Wielkiej Brytanii, gdzie pod koniec marca zakończyła się formalnie czwarta kadencja rządów konserwatystów - a nowe wybory wyznaczono na 1 maja - istnieje ich dziś co najmniej 21.", "Tak naprawdę w majowych wyborach liczą się jednak tylko dwie - rywalizujące ze sobą o władzę od początku tego stulecia - Partia Konserwatywna obecnego premiera Johna Majora i znajdująca się od 18 lat w opozycji Partia Pracy, której liderem jest dziś Tony Blair. Ostatnie sondaże potwierdzają utrzymującą się od miesięcy znaczną przewagę laburzystów - popiera ich 44 proc. wyborców, torysów tylko 28 proc." ] }, { "start": [], "end": [], "span_text": [] }, { "start": [ 224, 335, 341, 403, 804, 892, 922, 982, 1021, 1446, 1476, 1621, 1636, 1702, 1722, 1747, 1776, 1825, 1961, 2702, 2817, 2846, 3332, 3351, 3419, 3462, 3496, 3523, 3530, 3554, 3573, 3615, 3663, 3688, 3863, 6422, 6450, 6480, 6518, 6539, 6561, 6682, 6717, 6739, 6785, 6950, 6984, 7012, 7195, 7210, 7384, 8046, 8113, 8162, 8515, 9030, 9044, 9088, 9108, 9181, 10069, 10097, 10127, 10194, 10203, 10216, 10262, 10287, 10310, 10342 ], "end": [ 243, 336, 368, 405, 814, 913, 946, 1016, 1033, 1465, 1497, 1630, 1650, 1710, 1739, 1756, 1801, 1874, 1962, 2709, 2830, 2887, 3339, 3382, 3427, 3482, 3497, 3527, 3536, 3569, 3605, 3617, 3683, 3720, 3865, 6439, 6478, 6508, 6529, 6547, 6576, 6683, 6732, 6753, 6844, 6952, 7003, 7049, 7197, 7260, 7386, 8091, 8123, 8193, 8597, 9039, 9070, 9098, 9152, 9182, 10082, 10116, 10135, 10197, 10215, 10245, 10272, 10299, 10337, 10351 ], "span_text": [ "W Wielkiej Brytanii", "", "wybory wyznaczono na 1 maja", ".", "liczą się", "Partia Konserwatywna", "premiera Johna Majora i", "Partia Pracy, której liderem jest", "Tony Blair.", "przed wyznaczeniem", "daty wyborów premier", "Ostrzegał", ", że opozycja", "chce po", "przejęciu władzy", "\"ukarać\"", "sprywatyzowane instytucje", ", nakładając na nie podatek od nadmiernych zysków", ".", "Blair", "odpowiedział", "- torysi to \"partia złamanych obietnic\".", "Drugim", "hasłem wyborczym opozycji jest", "slogan:", "nadszedł czas zmiany", ".", "Oba", "wątki", "przewijają się", "w negatywnej kampanii plakatowej", ".", "torysi opublikowali", "niesmaczny wizerunek Tony Blaira", ".", "w piątą rocznicę", "zwycięstwa wyborczego Majora", "kierownictwo jego kampanii", "uznało, iż", "czas na", "zmianę taktyki.", "", "premier i jego", "współpracownik", "nazwali Blaira człowiekiem \"nieuczciwym i niekompetentnym\"", ".", "lider Partii Pracy", "dystansuje się od związków zawodowych", ".", "kokietuje wyborców z klas średnich i kręgi biznesu", ".", "Brytyjczycy nie są przyzwyczajeni do tego, by", "politycy", "stosowali chwyty poniżej pasa.", "ani John Major, ani Tony Blair nie posiadają szczególnych zdolności przywódczych.", "Być może", "o ostatecznym zwycięstwie", "przesądzą", "mass media i bardziej spektakularna kampania", ".", "komentatorzy", "podkreślają, że po", "reformie", "w", "Partii Pracy", "brytyjskie społeczeństwo ma", "do wyboru", "dwie partie", "wywodzące się ze spuścizny", "Thatcher." ] }, { "start": [], "end": [], "span_text": [] }, { "start": [ 224, 335, 403, 804, 821, 892, 971, 1021, 1432, 1476, 1502, 1621, 1636, 1702, 1722, 1747, 1825, 1961, 2698, 2733, 2815, 2968, 2996, 3042, 3078, 3146, 3328, 3332, 3351, 3419, 3462, 3496, 3523, 3530, 3554, 3573, 3615, 3663, 3688, 3770, 3777, 3804, 4201, 4229, 4260, 4297, 4336, 4347, 4514, 4552, 4566, 4591, 4641, 4680, 6422, 6450, 6480, 6518, 6561, 6622, 6647, 6717, 6739, 6785, 6897, 6930, 6950, 6984, 7012, 7195, 7384, 7594, 7615, 7717, 8046, 8148, 8225, 8381, 8489, 8515, 9030, 9044, 9088, 9108, 9181, 10069, 10097, 10127, 10194, 10203, 10216, 10262, 10287, 10310, 10342, 10365, 10413, 10747, 10750, 10879, 10927, 10930, 10954, 11354, 11444, 11473, 11495, 11543, 11577 ], "end": [ 243, 368, 405, 814, 834, 961, 1016, 1033, 1465, 1497, 1508, 1630, 1650, 1710, 1739, 1801, 1874, 1962, 2722, 2739, 2887, 2983, 3032, 3059, 3090, 3230, 3330, 3339, 3382, 3427, 3482, 3497, 3527, 3536, 3569, 3605, 3617, 3683, 3720, 3776, 3783, 3865, 4223, 4239, 4296, 4322, 4346, 4370, 4532, 4560, 4579, 4598, 4659, 4750, 6439, 6478, 6508, 6547, 6618, 6629, 6683, 6732, 6753, 6883, 6913, 6940, 6952, 7003, 7049, 7260, 7386, 7608, 7629, 7719, 8137, 8193, 8356, 8400, 8490, 8597, 9039, 9070, 9098, 9152, 9182, 10082, 10116, 10135, 10197, 10215, 10245, 10272, 10299, 10337, 10352, 10408, 10449, 10748, 10788, 10895, 10929, 10942, 10995, 11365, 11456, 11490, 11533, 11554, 11608 ], "span_text": [ "W Wielkiej Brytanii", "nowe wybory wyznaczono na 1 maja", ".", "liczą się", "tylko dwie -", "Partia Konserwatywna obecnego premiera Johna Majora i znajdująca się", "w opozycji Partia Pracy, której liderem jest", "Tony Blair.", "wiele tygodni przed wyznaczeniem", "daty wyborów premier", "Major", "Ostrzegał", ", że opozycja", "chce po", "przejęciu władzy", "\"ukarać\" dobrze prosperujące sprywatyzowane instytucje", ", nakładając na nie podatek od nadmiernych zysków", ".", "Tony Blair nie pozostał", "dłużny", ", odpowiedział podobnym hasłem - torysi to \"partia złamanych obietnic\".", "przed wyborami", "w 1992 r. konserwatyści przyrzekali", "redukcje podatków", ". Tymczasem", "doprowadzili do najwyższego wzrostu podatków w powojennej historii Wielkiej Brytanii", ".", "Drugim", "hasłem wyborczym opozycji jest", "slogan:", "nadszedł czas zmiany", ".", "Oba", "wątki", "przewijają się", "w negatywnej kampanii plakatowej", ".", "torysi opublikowali", "niesmaczny wizerunek Tony Blaira", "jako", "demona", ", którego program wyborczy zagraża pomyślności Brytyjczyków.", "Kościół zaprotestował", "przeciwko", "wykorzystaniu wyobrażeń satanicznych", ", politycy zaś przeciwko", "obraźliwej", "reklamie politycznej.", "kilka dni później", "premier", "nadał tytuły", "lordów", "dwóm specjalistom", "odpowiedzialnym za negatywną kampanię torysów przeciwko Partii Pracy.", "w piątą rocznicę", "zwycięstwa wyborczego Majora", "kierownictwo jego kampanii", "uznało, iż przyszedł czas na", "zmianę taktyki. Postanowiono przypuścić bezpośredni atak", "nie na", "laburzystów, lecz na ich przywódcę.", "premier i jego", "współpracownik", "nazwali Blaira człowiekiem \"nieuczciwym i niekompetentnym\", gdyż żongluje on programem wyborczym", "w zależności od", "audytorium", ".", "lider Partii Pracy", "dystansuje się od związków zawodowych", ". Jednocześnie kokietuje wyborców z klas średnich i kręgi biznesu", ".", "Blair odpiera", "zarzuty rywali", ".", "Brytyjczycy nie są przyzwyczajeni do tego, by rywalizujący o władzę politycy obrzucali się", "inwektywami i stosowali chwyty poniżej pasa.", "w tych wyborach o zwycięstwie jednej z dwóch stron zadecydują raczej talent oratorski i zdolności przywódcze samych liderów, a nie", "programy polityczne", ".", "ani John Major, ani Tony Blair nie posiadają szczególnych zdolności przywódczych.", "Być może", "o ostatecznym zwycięstwie", "przesądzą", "mass media i bardziej spektakularna kampania", ".", "komentatorzy", "podkreślają, że po", "reformie", "w", "Partii Pracy", "brytyjskie społeczeństwo ma", "do wyboru", "dwie partie", "wywodzące się ze spuścizny", "Thatcher.", "konserwatyści premiera Majora reprezentują", "drapieżny thatcheryzm w starym stylu", ".", "Natomiast laburzystowscy reformatorzy", "upatrują szansę", "w", "zapożyczeniu", "nieco łagodniejszych form thatcheryzmu.", "Tony Blair", "zdaje sobie", "sprawę, że silna", "pozycja gospodarcza Wielkiej Brytanii", "to zasługa", "dotychczasowych rządów torysów." ] }, { "start": [], "end": [], "span_text": [] }, { "start": [ 224, 335, 341, 403, 804, 892, 922, 982, 1021, 1489, 1621, 1636, 1702, 1722, 1747, 1776, 1825, 1961, 2702, 2817, 2846, 3332, 3351, 3419, 3462, 3496, 3523, 3530, 3554, 3573, 3615, 8046, 8113, 8162, 9030, 9044, 9088, 9108, 9181 ], "end": [ 243, 336, 368, 405, 814, 913, 946, 1016, 1033, 1497, 1630, 1650, 1710, 1739, 1756, 1801, 1874, 1962, 2709, 2830, 2887, 3339, 3382, 3427, 3482, 3497, 3527, 3536, 3569, 3594, 3617, 8091, 8123, 8193, 9039, 9070, 9098, 9152, 9182 ], "span_text": [ "W Wielkiej Brytanii", "", "wybory wyznaczono na 1 maja", ".", "liczą się", "Partia Konserwatywna", "premiera Johna Majora i", "Partia Pracy, której liderem jest", "Tony Blair.", "premier", "Ostrzegał", ", że opozycja", "chce po", "przejęciu władzy", "\"ukarać\"", "sprywatyzowane instytucje", ", nakładając na nie podatek od nadmiernych zysków", ".", "Blair", "odpowiedział", "- torysi to \"partia złamanych obietnic\".", "Drugim", "hasłem wyborczym opozycji jest", "slogan:", "nadszedł czas zmiany", ".", "Oba", "wątki", "przewijają się", "w negatywnej kampanii", ".", "Brytyjczycy nie są przyzwyczajeni do tego, by", "politycy", "stosowali chwyty poniżej pasa.", "Być może", "o ostatecznym zwycięstwie", "przesądzą", "mass media i bardziej spektakularna kampania", "." ] }, { "start": [], "end": [], "span_text": [] }, { "start": [ 224, 783, 795, 892, 982, 1021, 1042, 1099, 1174, 1419, 1489, 1502, 1621, 1636, 1701, 1722, 1746, 1776, 1868, 1961, 2703, 2817, 2839, 2930, 2949, 3006, 3042, 3078, 3146, 3174, 3328, 3332, 3351, 3419, 3462, 3496, 3523, 3530, 3554, 3573, 3586, 3615, 3663, 3688, 3714, 3771, 3863, 4552, 4591, 4646, 4678, 4709, 4748, 6529, 6561, 6717, 6739, 6785, 6890, 8044, 8087, 8114, 8148, 8191, 8225, 8232, 8276, 8313, 8341, 8363, 8489, 10113, 10194, 10203, 10216, 10228, 10262, 10287, 10310, 10342 ], "end": [ 243, 786, 814, 946, 1016, 1033, 1063, 1119, 1176, 1421, 1497, 1508, 1630, 1649, 1710, 1738, 1756, 1856, 1874, 1962, 2709, 2830, 2887, 2943, 2968, 3032, 3059, 3090, 3162, 3190, 3330, 3339, 3382, 3427, 3482, 3497, 3527, 3536, 3569, 3575, 3605, 3617, 3683, 3709, 3759, 3804, 3865, 4579, 4598, 4658, 4699, 4725, 4782, 6547, 6577, 6732, 6753, 6883, 6952, 8079, 8092, 8137, 8159, 8193, 8227, 8255, 8294, 8334, 8356, 8400, 8490, 10135, 10197, 10215, 10217, 10245, 10272, 10299, 10337, 10351 ], "span_text": [ "W Wielkiej Brytanii", "w", "wyborach liczą się", "Partia Konserwatywna obecnego premiera Johna Majora i", "Partia Pracy, której liderem jest", "Tony Blair.", "sondaże potwierdzają", "przewagę laburzystów", ".", "", "premier", "Major", "Ostrzegał", ", że opozycja", "chce po", "przejęciu władzy", "\"ukarać\"", "sprywatyzowane instytucje użyteczności publicznej, nakładając na nie podatek od", "zysków", ".", "Blair", "odpowiedział", "hasłem - torysi to \"partia złamanych obietnic\".", "Partia Pracy", "eksponuje fakt, że", "konserwatyści przyrzekali", "redukcje podatków", ". Tymczasem", "doprowadzili do", "wzrostu podatków", ".", "Drugim", "hasłem wyborczym opozycji jest", "slogan:", "nadszedł czas zmiany", ".", "Oba", "wątki", "przewijają się", "w", "kampanii plakatowej", ".", "torysi opublikowali", "niesmaczny wizerunek", "Blaira. Przywódcę Partii Pracy przedstawiono", "jako \"demona\" z czerwonymi oczami", ".", "premier Major nadał tytuły", "lordów", "specjalistom", ", odpowiedzialnym za", "kampanię torysów", ". Wywołało to oburzenie opozycji.", "przyszedł czas na", "zmianę taktyki.", "premier i jego", "współpracownik", "nazwali Blaira człowiekiem \"nieuczciwym i niekompetentnym\", gdyż żongluje on programem wyborczym", "partii w zależności od tego, do jakiego audytorium przemawia.", "Brytyjczycy nie są przyzwyczajeni", ", by", "politycy obrzucali się", "inwektywami", ".", "w", "wyborach o zwycięstwie", "zadecydują raczej", "zdolności przywódcze", "liderów, a nie", "podobne do siebie programy polityczne", ".", "po radykalnej reformie", "w", "Partii Pracy", "", "społeczeństwo ma", "do wyboru", "dwie partie", "wywodzące się ze spuścizny", "Thatcher." ] }, { "start": [], "end": [], "span_text": [] }, { "start": [ 224, 783, 795, 892, 982, 1021, 1042, 1099, 1174, 1419, 1489, 1557, 1580, 1619, 1636, 1701, 1722, 1746, 1961, 2703, 2741, 2930, 2949, 2996, 3042, 3078, 3146, 3328, 3332, 3351, 3419, 3496, 3521, 3530, 3554, 3573, 3586, 3615, 3663, 3688, 3714, 3771, 4370, 4436, 4497, 4513, 4552, 4591, 4646, 4709, 4748, 5637, 5717, 5763, 5810, 5984, 6039, 6204, 6274, 6296, 6397, 6481, 6499, 6561, 6717, 6739, 6785, 6890, 6984, 7012, 7195, 7384, 7594, 7615, 7660, 8044, 8087, 8114, 8191, 8232, 8276, 8489, 10113, 10175, 10203, 10228, 10287, 10310, 10342, 10365, 10413, 10747, 10750, 10879, 10927, 10961, 11343, 11407, 11420, 11473, 11495, 11543, 11600 ], "end": [ 243, 786, 814, 946, 1016, 1033, 1063, 1119, 1176, 1421, 1508, 1569, 1593, 1630, 1649, 1710, 1738, 1874, 1962, 2709, 2887, 2943, 2983, 3032, 3059, 3090, 3230, 3330, 3339, 3382, 3482, 3497, 3527, 3536, 3569, 3575, 3605, 3617, 3683, 3709, 3759, 3865, 4403, 4484, 4510, 4532, 4579, 4598, 4699, 4725, 4782, 5705, 5748, 5796, 5822, 6021, 6041, 6229, 6289, 6332, 6399, 6494, 6547, 6577, 6732, 6753, 6883, 6952, 7003, 7049, 7301, 7386, 7608, 7623, 7719, 8079, 8092, 8159, 8227, 8255, 8400, 8490, 10142, 10197, 10217, 10272, 10299, 10337, 10352, 10408, 10434, 10748, 10788, 10904, 10944, 10995, 11365, 11415, 11456, 11490, 11533, 11554, 11608 ], "span_text": [ "W Wielkiej Brytanii", "w", "wyborach liczą się", "Partia Konserwatywna obecnego premiera Johna Majora i", "Partia Pracy, której liderem jest", "Tony Blair.", "sondaże potwierdzają", "przewagę laburzystów", ".", "", "premier John Major", "rozesłał do", "wyborców list", ". Ostrzegał", ", że opozycja", "chce po", "przejęciu władzy", "\"ukarać\" dobrze prosperujące sprywatyzowane instytucje użyteczności publicznej, nakładając na nie podatek od nadmiernych zysków", ".", "Blair", "Na argumenty, przedstawiające Labour Party jako \"partię wysokich podatków\", odpowiedział podobnym hasłem - torysi to \"partia złamanych obietnic\".", "Partia Pracy", "eksponuje fakt, że przed wyborami", "w 1992 r. konserwatyści przyrzekali", "redukcje podatków", ". Tymczasem", "doprowadzili do najwyższego wzrostu podatków w powojennej historii Wielkiej Brytanii", ".", "Drugim", "hasłem wyborczym opozycji jest", "slogan: po 18 latach rządów konserwatystów nadszedł czas zmiany", ".", "Oba", "wątki", "przewijają się", "w", "kampanii plakatowej", ".", "torysi opublikowali", "niesmaczny wizerunek", "Blaira. Przywódcę Partii Pracy przedstawiono", "jako \"demona\" z czerwonymi oczami, którego program wyborczy zagraża pomyślności Brytyjczyków.", "Do złożenia wyjaśnień zaproszono", "agencję reklamową, która plakat wyprodukowała -", "M &C Saatchi.", "kilka dni później", "premier Major nadał tytuły", "lordów", "specjalistom od public relations, odpowiedzialnym za", "kampanię torysów", ". Wywołało to oburzenie opozycji.", "podjęta przez konserwatystów próba przeniesienia na brytyjski grunt", "amerykańskich metod negatywnej", "walki politycznej nie przyniosła", "rezultatów.", "laburzyści wciąż prowadzą w sondażach", ".", "Gdy okazało się, że do", "elektoratu nie", "przemawiają argumenty konserwatystów", ",", "kierownictwo", "kampanii wyborczej uznało, iż przyszedł czas na", "zmianę taktyki.", "premier i jego", "współpracownik", "nazwali Blaira człowiekiem \"nieuczciwym i niekompetentnym\", gdyż żongluje on programem wyborczym", "partii w zależności od tego, do jakiego audytorium przemawia.", "lider Partii Pracy", "dystansuje się od związków zawodowych", ". Jednocześnie kokietuje wyborców z klas średnich i kręgi biznesu - tradycyjnie związane z konserwatystami", ".", "Blair odpiera", "zarzuty", "argumentem o \"zdradzie obietnic wyborczych obozu torysów\".", "Brytyjczycy nie są przyzwyczajeni", ", by", "politycy obrzucali się publicznie inwektywami", ". Wiele wskazuje jednak na to, że w", "wyborach o zwycięstwie", "zadecydują raczej talent oratorski i zdolności przywódcze samych liderów, a nie bardzo podobne do siebie programy polityczne", ".", "po radykalnej reformie, jaką", "Blair przeprowadził w", "Partii Pracy,", "społeczeństwo ma w rzeczywistości do wyboru", "dwie partie", "wywodzące się ze spuścizny", "Thatcher.", "konserwatyści premiera Majora reprezentują", "drapieżny thatcheryzm", ".", "Natomiast laburzystowscy reformatorzy", "upatrują szansę wyborczą", "w \"zapożyczeniu\"", "łagodniejszych form thatcheryzmu.", "Socjalista Tony Blair", "oferuje", "leseferyzm gospodarczy, zdaje sobie", "sprawę, że silna", "pozycja gospodarcza Wielkiej Brytanii", "to zasługa", "torysów." ] }, { "start": [], "end": [], "span_text": [] }, { "start": [ 224, 783, 795, 892, 922, 982, 1021, 1042, 1099, 1174, 1489, 1502, 1621, 1636, 1701, 1722, 1746, 1776, 1825, 1868, 1961, 2703, 2817, 2839, 3332, 3351, 3419, 3462, 3496, 3523, 3530, 3554, 3573, 3586, 3615, 3663, 3688, 3714, 8225, 8232, 8276, 8313, 8341, 8363, 8489 ], "end": [ 243, 786, 814, 913, 946, 1016, 1033, 1063, 1119, 1176, 1497, 1508, 1630, 1649, 1710, 1738, 1756, 1801, 1856, 1874, 1962, 2709, 2830, 2887, 3339, 3382, 3427, 3482, 3497, 3527, 3536, 3569, 3575, 3605, 3617, 3683, 3709, 3722, 8227, 8255, 8294, 8334, 8356, 8400, 8490 ], "span_text": [ "W Wielkiej Brytanii", "w", "wyborach liczą się", "Partia Konserwatywna", "premiera Johna Majora i", "Partia Pracy, której liderem jest", "Tony Blair.", "sondaże potwierdzają", "przewagę laburzystów", ".", "premier", "Major", "Ostrzegał", ", że opozycja", "chce po", "przejęciu władzy", "\"ukarać\"", "sprywatyzowane instytucje", ", nakładając na nie podatek od", "zysków", ".", "Blair", "odpowiedział", "hasłem - torysi to \"partia złamanych obietnic\".", "Drugim", "hasłem wyborczym opozycji jest", "slogan:", "nadszedł czas zmiany", ".", "Oba", "wątki", "przewijają się", "w", "kampanii plakatowej", ".", "torysi opublikowali", "niesmaczny wizerunek", "Blaira.", "w", "wyborach o zwycięstwie", "zadecydują raczej", "zdolności przywódcze", "liderów, a nie", "podobne do siebie programy polityczne", "." ] } ] }
199704230014
1997-04-23
Kolczyk w uchu majora
Publicystyka, Opinie
Iwona Trusewicz
POLICJA Na początku kwietnia słuchacze Środkowoeuropejskiej Akademii Policyjnej ćwiczyli w Polsce Kolczyk w uchu majora IWONA TRUSEWICZ Porucznik Katerina Bronisova z Prezidium Policajnoho Zboru Slovenskej Republiky strzela niecelnie. Austriacki Glock podrywa jej dłoń i pociski trafiają w górny brzeg wydłużonej tarczy. Pani porucznik woli strzelać ze swojego CZ-75. Lepiej "trzyma się ręki". Mówi, że od niedawna może ćwiczyć raz w tygodniu. Wcześniej słowaccy policjanci ćwiczyli strzelanie raz w miesiącu. Jeszcze wcześniej pani porucznik była szkolnym pedagogiem i kuratorem nieletnich przestępców. Porucznik Bronisova mieszka w Bratysławie. Ma dwadzieścia siedem lat, jest delikatna i ładna niczym porcelanowa lalka. Nosi dżinsy, skórzaną kurtkę i masę złotej biżuterii. Włosy ma długie, jasne, rozpuszczone. Pracuje w policji kryminalnej i na co dzień zajmuje się przestępczością zorganizowaną, podobnie jak dwudziestu dwóch kolegów - policjantów i jedna koleżanka - policjantka z siedmiu krajów środkowej Europy, którzy w pierwszym tygodniu kwietnia odwiedzili Wyższą Szkołę Policji w Szczytnie. Wszyscy są słuchaczami Środkowoeuropejskiej Akademii Policyjnej założonej przed pięciu laty przez Austrię, Czechy, Niemcy, Polskę, Słowację, Słowenię, Szwajcarię i Węgry. Co roku słuchacze akademii przez dwanaście tygodni wędrują z kraju do kraju. Słuchają wykładów, wszędzie po niemiecku; na koniec piszą pracę zaliczeniową. Koszty ich udziału pokrywają poszczególne kraje. W tym roku tematem wiodącym jest zwalczanie przestępczości zorganizowanej. Akademia rozpoczęła zajęcia w lutym w Wiedniu. Skończy w maju w Budapeszcie. Pieprzem w mafię Major Karl-Heinz Wochermayr jest salzburczykiem. Kocha górskie wędrówki i swoje bogate, stateczne, piękne miasto, w którym urodził się i komponował Mozart. Polskiemu turyście dostatni, mieszczański Salzburg wydaje się ostatnim miejscem, w którym mogłyby działać przestępcze organizacje. - Przez lata pracowałem jako celnik, ale gdy dwa lata temu Unia Europejska zniosła celne bariery dla swoich członków, celnicy przestali być potrzebni i musiałem szukać nowej pracy. Wtedy trafiłem do policji kryminalnej, zajmującej się zorganizowaną przestępczością - opowiada 37-letni major. W jego lewym uchu skrzy się dyskretny, brylantowy kolczyk. Na austriackie służby bezpieczeństwa publicznego składa się żandarmeria i policja. Zgodnie z prawem nie mogą one strajkować ani demonstrować swojego niezadowolenia. Niemożliwa jest na przykład demonstracja policjantów przed austriackim parlamentem. Austriacy wychodzą z założenia, że zawód policjanta każdy wybiera dobrowolnie i jeżeli mu nie odpowiada, może odejść ze służby. Austriacki policjant ma status urzędnika państwowego. Zarabia według sztywnych stawek. Major Wochermayr dostaje ok. 33 tys. ATS miesięcznie (ok. 2700 USD). Jeżeli uważa, że to za mało, może wystąpić do swojego przełożonego o większą liczbę nadgodzin. Może też uzyskać zgodę na dorabianie do pensji. - Wielu młodych policjantów dorabia, udzielając lekcji jazdy samochodem, pracując przy akwizycji ubezpieczeń. Policjantki wynajmują się do sprzątania domów. Warunkiem otrzymania zgody na dodatkowe zajęcie jest, aby wykluczało ono możliwość wykorzystania swoich służbowych znajomości - tłumaczy. W salzburskim wydziale kryminalnym pracuje 50 osób. Zdaniem Karla-Heinza, to nie wystarcza. - W ostatnich latach znacznie zmniejszyło się wśród naszych obywateli poczucie bezpieczeństwa. Zagrożenie stanowią szczególnie Rumuni napływający do miast, żebrzący na ulicach, ale i tworzący zorganizowane gangi - opowiada. Dlatego przeprowadzając większe akcje austriacka policja wspiera się żandarmerią. Major mówi, że jego praca nie jest niebezpieczna. Więcej w niej przeglądania papierów niż spektakularnych akcji. Nie pamięta, by przydarzyły mu się groźne momenty. Służbowego pistoletu Glock major nie używa. Na co dzień nosi przy sobie pojemnik z gazem pieprzowym. Już nie szukam innej pracy Nadkomisarz Klaus Weber z kryminalnej policji BKA w Wiesbaden nosi się z młodzieńczym luzem (dżinsy, T-shirt) i dobrze mówi po angielsku. Sympatycznie uśmiechnięty, szczupły, wysoki, obcięty przy skórze, mógłby grać twardego gliniarza w hollywoodzkim thrillerze. Ale życie to nie film. Nadkomisarz Weber przewraca papiery w swoim biurze, zarabia 3 - 3,5 tys. DEM i przyznaje, że był czas, iż myślał o zmianie pracy. - Miałem dziewiętnaście lat, gdy poszedłem do policji. Naoglądałem się filmów i tak naprawdę nie miałem pojęcia, co to za praca. Teraz mam trzydzieści trzy lata i o zmianie już nie myślę. Podoba mi się, że europejskie policje coraz lepiej ze sobą współpracują, że korzystamy z doświadczeń innych - mówi. Takim przykładem zmian była dla Webera wspólna akcja z policją z Gorzowa Wielkopolskiego. Dzięki współpracy zlikwidowali gang samochodowy przerzucający kradzione auta z Niemiec do Polski. Od dwóch lat śledczy Weber rozpracowuje włoską mafię. Wcześniej zajmował się Nigeryjczykami i handlem bronią. System jest taki, że kolejną sprawę bierze dopiero, gdy zamknie jedną. - Niemieckie społeczeństwo się zmienia. Nasz stabilny, demokratyczny system gwarantuje bardzo wiele swobód. Po zjednoczeniu pojawiły się problemy z zasiedziałymi na tamtych terenach grupami etnicznymi, np. Wietnamczykami. Kłopoty sprawiają także Rosjanie, którzy uciekli z opuszczającej NRD radzieckiej armii - zdaniem Webera, Polska to kraj bezpieczny. Na potwierdzenie takiej opinii podaje liczby: - W Niemczech mamy rocznie około 6,5 miliona spraw na 81 mln mieszkańców, podczas gdy w Polsce milion na 40 milionów ludzi. Nasza wykrywalność to średnio 40 procent, ale w morderstwach sięga 90 procent. Na statystykę wpływają drobne przestępstwa, których jest bardzo dużo. Nadkomisarz Weber przyznaje, że w jego pracy, podobnie jak u austriackiego kolegi, najważniejsze są dokumenty. Sprawność fizyczna, walka wręcz czy noszony codziennie przydziałowy pistolet Sisanen to dodatki drugoplanowe. - W pracy bazujemy przede wszystkim na zdobytych dowodach. Mniejsze znaczenie mają zeznania świadków. Wykorzystujemy najnowszą technikę informatyczną, noktowizory, sprzęt podsłuchowy, wideokamery. Jedna wideokamera zaoszczędza pracy dwóm policyjnym obserwatorom - dodaje kapitan Frank Hellmuth z policji kryminalnej we Frankfurcie nad Menem. W policji pracuje 16 lat. Kontynuuje rodzinną tradycję. Policjantem był jego ojciec. Śmieje się, że wstąpił, ponieważ nie chciało mu się studiować. "A okazało się, że studiuję tutaj więcej niż mogłem sobie wyobrazić". We frankfurckiej policji kryminalnej pracuje 600 funkcjonariuszy. Do tego około dwóch tysięcy mundurowych i służby porządkowe na lotnisku, porcie rzecznym i w dzielnicach mieszkaniowych. Zorganizowane grupy przestępcze tworzą Włosi, Turcy, Jugosłowianie, a ostatnio coraz częściej - Albańczycy. - Takie zjawiska jak narkotyki czy prostytucja są efektem polityki państwa i narastających problemów społecznych. Zorganizowana przestępczość wykorzystuje nastroje społeczne i napływające fale emigrantów - wyjaśnia kapitan Hellmuth. Sam nie jest fanatykiem sportów walki i strzelanin. - Staramy się dostrzegać niebezpieczeństwo, zanim się objawi. A gdy to nastąpi, wysyłamy oddziały specjalne - mówi. "Ekstradycja" może być Młody porucznik z budapeszteńskiej policji kryminalnej prosi o niepublikowanie jego nazwiska. Rozpracowuje właśnie gang samochodowy korzeniami sięgający Polski. Sam wygląda jak jeden z jego członków - krępy, wystrzyżony na skina, dżinsy, skórzane ciężkie buty. Nigdy nie nosi munduru. Jego praca to inwigilowanie środowiska kradnącego i przemycającego samochody. W policji pracuje sześć lat. - Dlaczego został pan policjantem? - To trudne pytanie...&nbsp;Nie lubię przestępców. Najpierw zajmowałem się przestępczością wśród młodocianych. Teraz rozpracowuje gangi. Oprócz węgierskich, działają grupy ukraińskie, rumuńskie, także polskie. W mieście zaczyna być coraz bardziej niebezpiecznie. Ale ja lubię swoją pracę - przyznaje. Na swoim stanowisku zarabia około 55 tysięcy forintów (450 DEM). Praca jest niebezpieczna, ale dotychczas "dzięki Bogu" udało mu się nie użyć swojego służbowego Parabellum. O węgierskiej policji mówi, że nie może strajkować, ale może się oflagować. W ostatnich latach poprawiło się wyposażenie policji. W pościg za gangiem porucznik może wyjechać volkswagenem, fordem, oplem. W najgorszym wypadku skodą favorit. Z zawodu porucznik jest prawnikiem. Specjalistą od prawa cywilnego. Ma za sobą także studia w wyższej szkole policji i egzamin państwowy z języka niemieckiego. Naszą rozmowę tłumaczy podinspektor polskiej policji kryminalnej z nowo organizowanego w Komendzie Głównej biura ds. narkotyków. On także nie podaje swojego nazwiska. - Pracuję w tym zawodzie od 15 lat. O wyborze zadecydował trochę młodzieńczy zapał, trochę brak zdecydowania i trochę rodzinne tradycje wojskowe - tłumaczy. Zorganizowaną przestępczością zajmuje się od kilku lat. Przyznaje, że wciąż śmieszą go amerykańskie filmy policyjne. Tak odstają od policyjnej rzeczywistości. - A "Ekstradycja"? - Ma klimat. Dobrze się ogląda. Kondrat gra z wyczuciem. Choć były błędy w umundurowaniu, a oddawanie przez głównego bohatera broni nie odpowiadało zupełnie przyjętej procedurze - ocenia podinspektor, który jest przeciwko powszechnemu dostępowi do broni. "Broń służy do strzelania, a nie do noszenia i grożenia". Sam ma służbowe P-64, broń "nie najlepszą i przestarzałą". Zapytany, czy w zetknięciu z policjantami Niemiec, Austrii, Szwajcarii polski policjant nie ma kompleksów, odpowiada, że nie. - Jesteśmy gorzej wyposażeni, ale choć sprzęt jest bardzo ważny, w policyjnej robocie najważniejszy jest człowiek. Polski podinspektor z wydziału ds. narkotyków, znający języki, wykształcony, z zagranicznymi kontaktami, dostaje miesięcznie ok. 1300 zł na rękę. I nie może do tej pensji dorobić. Komendanci wojewódzcy, choć mogą, zgody na dodatkową pracę udzielają rzadko. Po co akademia? - Wiedza tutaj zdobyta nie przyda mi się w codziennej pracy - mówi porucznik Katarina - Słowacja to nie Ameryka. U nas policjanci dzielą się na tych, których praca wciąż bawi i takich, którzy już swoje odrobili i teraz chcą tylko w cieple od ósmej do czwartej siedzieć. Major Wochermayr: Akademia to jest idealizm tej pracy. To personalne kontakty, które potem ułatwiają wiele spraw, pomagają szybko trafić do właściwych osób i organizacji w innych krajach. Klaus Weber: Akademia jest bardzo potrzebna do nawiązania kontaktów. Wcześniej czy później wszyscy będziemy w Unii Europejskiej. Frank Hellmuth: Pomysł jest bardzo dobry. Możemy razem pracować i porozumiewać się bez żadnych barier. W Szczytnie kursanci akademii spędzili tydzień. Mieszkali w specjalnym hotelu o "nieco lepszym standardzie" niż słuchacze szkoły; jedli "nieco lepsze posiłki". Popołudnia urozmaicały im ogniska i wycieczki. Ich pobyt kosztował Polskę około dwóch i pół tysiąca złotych.
{ "ratio": [ 10, 10, 20, 20, 5, 5, 10, 10, 20, 20, 5, 5, 10, 10, 20, 20, 5, 5, 10, 10, 20, 20, 5, 5, 10, 10, 20, 20, 5, 5 ], "type": [ "abstract", "extract", "abstract", "extract", "abstract", "extract", "abstract", "extract", "abstract", "extract", "abstract", "extract", "abstract", "extract", "abstract", "extract", "abstract", "extract", "abstract", "extract", "abstract", "extract", "abstract", "extract", "abstract", "extract", "abstract", "extract", "abstract", "extract" ], "author": [ "H", "H", "H", "H", "H", "H", "G", "K", "G", "K", "G", "K", "A", "J", "A", "J", "A", "J", "E", "I", "E", "I", "E", "I", "F", "F", "F", "F", "F", "F" ], "body": [ "Policjanci i policjantki z siedmiu krajów Europy odwiedzili Wyższą Szkołę Policji w Szczecinie, gdzie w ramach Środkowoeuropejskiej Akademii Policyjnej odbywają się wykłady poświęcone w tym roku przestępczości zorganizowanej. Słuchacze akademii opowiadają o swoich doświadczeniach zawodowych, o sytuacji finansowej policji i grupach przestępczych. Major Karl-Heinz Wochermayr mówi o zarobkach i statusie policjantów, o imigrantach i gangach. Nadkomisarz Klaus Weber pracuje głównie z biurze, rozpracowuje grupy przestępcze. Przyznaje, że w pracy policji najważniejsze są dokumenty, sprawność fizyczna jest drugorzędna. Kapitan Frank Hellmuth dodaje, że policja zdobywa cenne dowody dzięki nowoczesnym urządzeniom. Porucznik z Budapesztu przyznaje, że węgierska policja jest coraz lepiej wyposażona. Podinspektor z polskiej policji śmieje się z amerykańskich filmów policyjnych. Przyznaje, że nie czuje się gorszy od kolegów z Niemiec czy Austrii. Uczestnicy akademii różnie ją oceniają: dla jednych to idealna wizja pracy policji, która nie przydaje się na co dzień, dla innych - możliwość nawiązania kontaktów w obliczu jednoczącej się Europy.", "Porucznik Katerina Bronisova, dwudziestu dwóch policjantów i jedna policjantka odwiedzili Wyższą Szkołę Policji w Szczytnie.Wszyscy są słuchaczami Środkowoeuropejskiej Akademii PolicyjnejW tym roku tematem wiodącym jest zwalczanie przestępczości zorganizowanej. Major Karl-Heinz Wochermayr pracował jako celnik, trafił do policji kryminalnejuważa, że zmniejszyło się wśród obywateli poczucie bezpieczeństwa. Nadkomisarz Klaus Weber z kryminalnej policji BKA w Wiesbaden rozpracowuje włoską mafię. Wcześniej zajmował się Nigeryjczykami i handlem bronią. Niemieckie społeczeństwo się zmienia. Weber przyznaje, że w jego pracy najważniejsze są dokumenty. bazujemy na zdobytych dowodach. Wykorzystujemy najnowszą technikę - dodaje kapitan Frank Hellmuth z policji kryminalnej we FrankfurcieZorganizowane grupy przestępcze są efektem polityki państwa i narastających problemów społecznych. porucznik z budapeszteńskiej policji kryminalnej Rozpracowuje gang samochodowy Praca jest niebezpieczna podinspektor polskiej policji kryminalnej śmieszą amerykańskie filmy policyjne. w zetknięciu z policjantami Niemiec, Austrii, Szwajcarii nie ma kompleksówAkademia jest bardzo potrzebna Możemy razem pracować i porozumiewać się bez żadnych barier.", "Policjanci i policjantki z siedmiu krajów Europy odwiedzili Wyższą Szkołę Policji w Szczecinie. Biorą udział w Środkowoeuropejskiej Akademii Policyjnej, której słuchacze co roku spotykają się na wspólnych wykładach. W tym roku tematem przewodnim jest przestępczość zorganizowana. Jedną ze słuchaczek akademii jest porucznik Katerina Bronisova ze Słowacji. Major Karl-Heinz Wochermayr, kolejny uczestnik szkolenia, mieszka i pracuje w Salzburgu. Do policji kryminalnej trafił ze straży celnej. Zarabia ok. 2700 dolarów miesięcznie. Są to sztywne stawki dla austriackich policjantów, którzy mają status urzędników państwowych i nie mogą demonstrować swojego niezadowolenia z zarobków. Jeśli ktoś chce, może dostać więcej nadgodzin lub dorabiać do pensji, np. udzielać lekcji jazdy samochodem, pracować przy akwizycji ubezpieczeń lub sprzątać. Major Wochermayr przyznaje, że największym zagrożeniem są obecnie imigranci i zorganizowane gangi. Nadkomisarz Klaus Weber z Wiesbaden pracuje głównie z biurze i kiedyś myślał o zmianie zawodu. Po rozpracowaniu kilku grup przestępczych nie szuka już nowej pracy. Uważa, że w Niemczech są problemy z grupami etnicznymi. Jego zdaniem Polska jest krajem bezpieczniejszym. Weber przyznaje, że w pracy policji najważniejsze są dokumenty, sprawność fizyczna to sprawa drugorzędna. Kapitan Frank Hellmuth z Frankfurtu dodaje, że policja bazuje na dowodach i do ich zdobywania wykorzystuje nowoczesne urządzenia. Mówi o zorganizowanych grupach przestępczych, tworzonych m.in. przez Włochów i Turków. Porucznik z Budapesztu, z zawodu prawnik, też rozpracowuje gangi. Swoją pracę uważa za niebezpieczną, ale lubi ją. Dodaje, że węgierska policja jest coraz lepiej wyposażona. Podinspektor z polskiej policji od kilku lat zajmuje się grupami przestępczymi. Śmieszą go amerykańskie filmy policyjne, tak odbiegające od rzeczywistości. Przyznaje, że nie czuje się gorszy od swoich kolegów z Niemiec czy Austrii. Uczestnicy akademii różnie ją oceniają: dla jednych to idealna wizja pracy policji, która nie przydaje się na co dzień, dla innych - możliwość nawiązania kontaktów w obliczu jednoczącej się Europy.", "Porucznik Katerina Bronisova Pracuje w policji kryminalnej i na co dzień zajmuje się przestępczością zorganizowaną, podobnie jak dwudziestu dwóch kolegów policjantów i jedna koleżanka policjantka, którzy w pierwszym tygodniu kwietnia odwiedzili Wyższą Szkołę Policji w Szczytnie.Wszyscy są słuchaczami Środkowoeuropejskiej Akademii Policyjnej Co roku przez dwanaście tygodni Słuchają wykładów, na koniec piszą pracę zaliczeniową.W tym roku tematem wiodącym jest zwalczanie przestępczości zorganizowanej. Major Karl-Heinz Wochermayr pracował jako celnik, trafił do policji kryminalnejAustriacki policjant ma status urzędnika państwowego. Zarabia według sztywnych stawek. Jeżeli uważa, że to za mało, może uzyskać zgodę na dorabianie do pensji.W ostatnich latach zmniejszyło się wśród obywateli poczucie bezpieczeństwa. Major mówi, że jego praca nie jest niebezpieczna. Nadkomisarz Klaus Weber z kryminalnej policji BKA w Wiesbaden przewraca papiery w swoim biurze, zarabia 3 - 3,5 tys. DEM Podoba mi się, że europejskie policje ze sobą współpracują, że korzystamy z doświadczeń innych Takim przykładem zmian była wspólna akcja z policją z Gorzowa Wielkopolskiego. Od dwóch lat Weber rozpracowuje włoską mafię. Wcześniej zajmował się Nigeryjczykami i handlem bronią. Niemieckie społeczeństwo się zmienia. Po zjednoczeniu pojawiły się problemy z grupami etnicznymi Weber przyznaje, że w jego pracy najważniejsze są dokumenty. W pracy bazujemy na zdobytych dowodach. Wykorzystujemy najnowszą technikę - dodaje kapitan Frank Hellmuth z policji kryminalnej we FrankfurcieZorganizowane grupy przestępcze tworzą Włosi, Turcy, Jugosłowianie, Albańczycy.są efektem polityki państwa i narastających problemów społecznych. Młody porucznik z budapeszteńskiej policji kryminalnej Rozpracowuje gang samochodowy Jego praca to inwigilowanie środowiska kradnącego i przemycającego samochody. Praca jest niebezpiecznaW ostatnich latach poprawiło się wyposażenie policji. podinspektor polskiej policji kryminalnej Zorganizowaną przestępczością zajmuje się od kilku lat. śmieszą go amerykańskie filmy policyjne. w zetknięciu z policjantami Niemiec, Austrii, Szwajcarii polski policjant nie ma kompleksówAkademia jest bardzo potrzebna do nawiązania kontaktów. Możemy razem pracować i porozumiewać się bez żadnych barier.", "Policjanci i policjantki z siedmiu krajów Europy odwiedzili Wyższą Szkołę Policji w Szczecinie. Biorą udział w Środkowoeuropejskiej Akademii Policyjnej, której uczestnicy biorą udział we wspólnych wykładach. Kilku słuchaczy akademii, ze Słowacji, Austrii i Niemiec, opowiada o swoich doświadczeniach zawodowych i niebezpieczeństwach związanych z przestępczością zorganizowaną. Różnie oceniają przydatność akademii: dla jednych to idealna wizja pracy policji, która nie przydaje się na co dzień, dla innych - możliwość nawiązania kontaktów w obliczu jednoczącej się Europy.", "Porucznik Katerina Bronisova, dwudziestu dwóch policjantów i jedna policjantka są słuchaczami Środkowoeuropejskiej Akademii PolicyjnejW tym roku tematem jest zwalczanie przestępczości zorganizowanej. Major Karl-Heinz Wochermayr uważa, że zmniejszyło się wśród obywateli poczucie bezpieczeństwa. Nadkomisarz Klaus Weber rozpracowuje włoską mafię. przyznaje, że w jego pracy najważniejsze są dokumenty.Wykorzystujemy najnowszą technikę - dodaje kapitan Frank Hellmuth porucznik z budapeszteńskiej policjiRozpracowuje gang samochodowy podinspektor polskiej policji śmieszą amerykańskie filmy policyjne. nie ma kompleksówAkademia jest bardzo potrzebna", "W pierwszym tygodniu kwietnia Wyższą Szkołę Policji w Szczytnie odwiedzili policjanci - słuchacze Środkowoeuropejskiej Akademii Policyjnej. Co roku przez dwanaście tygodni wędrują z kraju do kraju. Słuchają wykładów, wszędzie po niemiecku; na koniec piszą pracę zaliczeniową. W tym roku tematem wiodącym jest zwalczanie przestępczości zorganizowanej. Uczestnikami są policjanci kryminalni z siedmiu partycypujących w programie krajów. Na co dzień zajmują się rozpracowywaniem gangów samochodowych, problemami z zasiedziałymi grupami społecznymi, gangami narkotykowymi, prostytucją. I choć ich praca najczęściej nie przypomina filmu akcji, a opiera się na pracy biurowej, najważniejszy jest czynnik ludzki i ciągłe podnoszenie kwalifikacji. Większość uczestników zwraca uwagę na problem akademii policyjnych, które zbyt idealnie przyuczają do zawodu, którego tak naprawdę uczy się dopiero w praktyce. Z drugiej strony uczestnictwo w międzynarodowym programie daje im możliwość nawiązania kontaktów i wzajemnego uczenia się nowych technik pomagających w efektywniejszym ściganiu zorganizowanych grup przestępczych.", "Porucznik Katerina Bronisova z Prezidium Policajnoho Zboru Slovenskej Republiky Pracuje w policji kryminalnej i na co dzień zajmuje się przestępczością zorganizowaną, podobnie jak dwudziestu dwóch kolegów - policjantów i jedna koleżanka - policjantka z siedmiu krajów środkowej Europy, którzy w pierwszym tygodniu kwietna odwiedzili Wyższą Szkołę Policji w Szczytnie.Wszyscy są słuchaczami Środkowoeuropejskiej Akademii Policyjnej założonej przed pięciu laty przez Austrię, Czechy, Niemcy, Polskę, Słowację, Słowenię, Szwajcarię i Węgry. Co roku słuchacze akademii przez dwanaście tygodni wędrują z kraju do kraju. Słuchają wykładów, wszędzie po niemiecku; na koniec piszą pracę zaliczeniową. Koszty ich udziału pokrywają poszczególne kraje.\nW tym roku tematem wiodącym jest zwalczanie przestępczości zorganizowanej. Akademia rozpoczęła zajęcia w lutym w Wiedniu. Skończy w maju w Budapeszcie.ajor Karl-Heinz Wochermayr jest salzburczykiem.Na austriackie służby bezpieczeństwa publicznego składa się żandarmeria i policja. Zgodnie z prawem nie mogą one strajkować ani demonstrować swojego niezadowolenia.pracy.Podobami się, że europejskie policje coraz lepiej ze sobą współpracują, że korzystamy z doświadczeń innych - mówi.Dzięki współpracy zlikwidowali gang samochodowy przerzucający kradzione auta z Niemiec do Polski.", "W pierwszym tygodniu kwietnia Wyższą Szkołę Policji w Szczytnie odwiedzili policjanci - słuchacze Środkowoeuropejskiej Akademii Policyjnej. Co roku przez dwanaście tygodni wędrują z kraju do kraju. Słuchają wykładów, wszędzie po niemiecku; na koniec piszą pracę zaliczeniową. W tym roku tematem wiodącym jest zwalczanie przestępczości zorganizowanej. Uczestnikami są policjanci kryminalni z siedmiu partycypujących w programie krajów. Jedną z uczestniczek jest Słowaczka Katerina Bronisova, niepozorna blondynka. Karierę rozpoczynała jako szkolny pedagog, teraz dzielnie dzierży pistolet i stara się walczyć z przestępczością zorganizowaną. Podobnie jak pochodzący z wydawałoby się spokojnego Salzburga major Karl-Heinz Wochermay. Zauważa jednak, że w ostatnich latach znacznie zmniejszyło się poczucie bezpieczeństwa wśród austriackich obywateli. Zagrożenie stanowią szczególnie Rumuni napływający do miast, żebrzący na ulicach, ale i tworzący zorganizowane gangi. Nadkomisarz Klaus Weber z kryminalnej policji w Wiesbaden definiuje swoją pracę bardziej jako papierkową niż pełną spektakularnych akcji. W zmieniającym się społeczeństwie niemieckim często jednak pojawiają się problemy m.in. z zasiedziałymi grupami etnicznymi (Wietnamczycy), zaś zorganizowane grupy przestępcze tworzą Włosi, Turcy, Jugosłowianie. Młody porucznik z budapeszteńskiej policji kryminalnej prosi o niepublikowanie jego nazwiska. Rozpracowuje właśnie gang samochodowy korzeniami sięgający Polski. Nigdy nie nosi munduru. Jego praca to inwigilowanie środowiska kradnącego i przemycającego samochody. Podinspektor polskiej policji kryminalnej z nowo organizowanego w Komendzie Głównej biura ds. narkotyków także nie podaje swojego nazwiska. Zorganizowaną przestępczością zajmuje się od kilku lat. Przyznaje, że wciąż śmieszą go amerykańskie filmy policyjne. Tak odstają od policyjnej rzeczywistości. Zapytany, czy w zetknięciu z policjantami Niemiec, Austrii, Szwajcarii polski policjant nie ma kompleksów, odpowiada, że nie. Większość uczestników zwraca uwagę na problem akademii policyjnych, które zbyt idealnie przyuczają do zawodu, którego tak naprawdę uczy się dopiero w praktyce. Z drugiej strony uczestnictwo w międzynarodowym programie daje możliwość nawiązania kontaktów i wzajemnego uczenia się nowych technik pomagających w efektywniejszym ściganiu zorganizowanych grup przestępczych.", "Porucznik Katerina Bronisova z Prezidium Policajnoho Zboru Slovenskej Republiky Pracuje w policji kryminalnej i na co dzień zajmuje się przestępczością zorganizowaną, podobnie jak dwudziestu dwóch kolegów - policjantów i jedna koleżanka - policjantka z siedmiu krajów środkowej Europy, którzy w pierwszym tygodniu kwietnia odwiedzili Wyższą Szkołę Policji w Szczytnie.Wszyscy są słuchaczami Środkowoeuropejskiej Akademii Policyjnej założonej przed pięciu laty przez Austrię, Czechy, Niemcy, Polskę, Słowację, Słowenię, Szwajcarię i Węgry. Co roku słuchacze akademii przez dwanaście tygodni wędrują z kraju do kraju. Słuchają wykładów, wszędzie po niemiecku; na koniec piszą pracę zaliczeniową. Koszty ich udziału pokrywają poszczególne kraje.\n\nW tym roku tematem wiodącym jest zwalczanie przestępczości zorganizowanej. Akademia rozpoczęła zajęcia w lutym w Wiedniu. Skończy w maju w Budapeszcie.Major Karl-Heinz Wochermayr jest salzburczykiem.Na austriackie służby bezpieczeństwa publicznego składa się żandarmeria i policja. Zgodnie z prawem nie mogą one strajkować ani demonstrować swojego niezadowolenia. Niemożliwa jest na przykład demonstracja policjantów przed austriackim parlamentem. Austriacy wychodzą z założenia, że zawód policjanta każdy wybiera dobrowolnie i jeżeli mu nie odpowiada, może odejść ze służby.Austriacki policjant ma status urzędnika państwowego. Zarabia według sztywnych stawek. Major Wochermayr dostaje ok. 33 tys. ATS miesięcznie (ok. 2700 USD). Jeżeli uważa, że to za mało, może wystąpić do swojego przełożonego o większą liczbę nadgodzin. Może też uzyskać zgodę na dorabianie do pensji.\nW salzburskim wydziale kryminalnym pracuje 50 osób. Nadkomisarz Klaus Weber z kryminalnej policji BKA w Wiesbaden nosi się z młodzieńczym luzem (dżinsy, T-shirt) i dobrze mówi po angielsku.Nadkomisarz Weber przewraca papiery w swoim biurze, zarabia 3 - 3,5 tys. DEM i przyznaje, że był czas, iż myślał o zmianie pracy.Podoba mi się, że europejskie policje coraz lepiej ze sobą współpracują, że korzystamy z doświadczeń innych - mówi.Dzięki współpracy zlikwidowali gang samochodowy przerzucający kradzione auta z Niemiec do Polski.\nMłody porucznik z budapeszteńskiej policji kryminalnej prosi o niepublikowanie jego nazwiska. Rozpracowuje właśnie gang samochodowy korzeniami sięgający Polski.Na swoim stanowisku zarabia około 55 tysięcy forintów (450 DEM). Praca jest niebezpieczna, ale dotychczas \"dzięki Bogu\" udało mu się nie użyć swojego służbowego Parabellum. O węgierskiej policji mówi, że nie może strajkować, ale może się oflagować. W ostatnich latach poprawiło się wyposażenie policji.", "W kwietniu Wyższą Szkołę Policji w Szczytnie odwiedzili policjanci - słuchacze Środkowoeuropejskiej Akademii Policyjnej. Co roku przez dwanaście tygodni wędrują z kraju do kraju. Słuchają wykładów, na koniec piszą pracę zaliczeniową. W tym roku tematem wiodącym jest zwalczanie przestępczości zorganizowanej. Takie zjawiska jak narkotyki czy prostytucję uważają za efekt polityki państwa i narastających problemów społecznych. Uczestnictwo w międzynarodowym programie jest dla nich szansą na nawiązanie kontaktów i wymianę doświadczeń, która może pomóc w efektywniejszej pracy.", "Porucznik Katerina Bronisova z Prezidium Policajnoho Zboru Slovenskej Republiky Pracuje w policji kryminalnej i na co dzień zajmuje się przestępczością zorganizowaną, podobnie jak dwudziestu dwóch kolegów - policjantów i jedna koleżanka - policjantka z siedmiu krajów środkowej Europy, którzy w pierwszym tygodniu kwietna odwiedzili Wyższą Szkołę Policji w Szczytnie.Wszyscy są słuchaczami Środkowoeuropejskiej Akademii Policyjnej założonej przed pięciu laty przez Austrię, Czechy, Niemcy, Polskę, Słowację, Słowenię, Szwajcarię i Węgry. Co roku słuchacze akademii przez dwanaście tygodni wędrują z kraju do kraju. Słuchają wykładów, wszędzie po niemiecku; na koniec piszą pracę zaliczeniową. Koszty ich udziału pokrywają poszczególne kraje.", "Na początku kwietnia w Polsce ćwiczyli słuchacze Środkowoeuropejskiej Akademii Policyjnej. Akademia została założona przed pięciu laty przez Austrię, Czechy, Niemcy, Polskę, Słowację, Słowenię, Szwajcarię i Węgry. Co roku jej słuchacze przez dwanaście tygodni wędrują z kraju do kraju. Słuchają wykładów, wszędzie po niemiecku; na koniec piszą pracę zaliczeniową. Koszty ich udziału pokrywają poszczególne kraje. W tym roku tematem wiodącym jest zwalczanie przestępczości zorganizowanej. Akademia rozpoczęła zajęcia w lutym w Wiedniu. Skończy w maju w Budapeszcie. Wyższą Szkołę Policji w Szczytnie odwiedziło dwudziestu dwóch policjantów i dwie policjantki z siedmiu krajów środkowej Europy. Wszyscy pracują w policji kryminalnej i na co dzień zajmują się przestępczością zorganizowaną. Byli wśród nich porucznik Katerina Bronisova z Prezidium Policajnoho Zboru Slovenskej Republiky, major Karl-Heinz Wochermayr z Salzburga, nadkomisarz Klaus Weber z kryminalnej policji BKA w Wiesbaden, młody porucznik z budapeszteńskiej policji kryminalnej i polski podinspektor z wydziału ds. narkotyków.", "Porucznik Bronisova Pracuje w policji kryminalnej i zajmuje się przestępczością zorganizowaną, podobnie jak dwudziestu dwóch kolegów - policjantów i jedna koleżanka - policjantka z siedmiu krajów środkowej Europy, którzy w pierwszym tygodniu kwietnia odwiedzili Wyższą Szkołę Policji w Szczytnie.\nWszyscy są słuchaczami Środkowoeuropejskiej Akademii Policyjnej założonej przed pięciu laty przez Austrię, Czechy, Niemcy, Polskę, Słowację, Słowenię, Szwajcarię i Węgry. Co roku słuchacze akademii przez dwanaście tygodni wędrują z kraju do kraju. Słuchają wykładów, na koniec piszą pracę zaliczeniową. Koszty ich udziału pokrywają poszczególne kraje.\nW tym roku tematem wiodącym jest zwalczanie przestępczości zorganizowanej. \nMajor Wochermayr dostaje ok. 33 tys. ATS miesięcznie. Nadkomisarz Weber zarabia 3 - 3,5 tys. DEM. porucznik z budapeszteńskiej policji kryminalnej zarabia około 55 tysięcy forintów. Polski podinspektor z wydziału ds. narkotyków dostaje miesięcznie ok. 1300 zł na rękę. \nW Szczytnie kursanci akademii spędzili tydzień. Ich pobyt kosztował Polskę około dwóch i pół tysiąca złotych.", "Na początku kwietnia w Polsce ćwiczyli słuchacze Środkowoeuropejskiej Akademii Policyjnej. Akademia została założona przed pięciu laty przez Austrię, Czechy, Niemcy, Polskę, Słowację, Słowenię, Szwajcarię i Węgry. Co roku jej słuchacze przez dwanaście tygodni wędrują z kraju do kraju. Słuchają wykładów, wszędzie po niemiecku; na koniec piszą pracę zaliczeniową. Koszty ich udziału pokrywają poszczególne kraje. W tym roku tematem wiodącym jest zwalczanie przestępczości zorganizowanej. Akademia rozpoczęła zajęcia w lutym w Wiedniu. Skończy w maju w Budapeszcie. Wyższą Szkołę Policji w Szczytnie odwiedziło dwudziestu dwóch policjantów i dwie policjantki z siedmiu krajów środkowej Europy. Wszyscy pracują w policji kryminalnej i na co dzień zajmują się przestępczością zorganizowaną. Byli wśród nich porucznik Katerina Bronisova z Prezidium Policajnoho Zboru Slovenskej Republiky, major Karl-Heinz Wochermayr z Salzburga, nadkomisarz Klaus Weber z kryminalnej policji BKA w Wiesbaden, młody porucznik z budapeszteńskiej policji kryminalnej i polski podinspektor z wydziału ds. narkotyków. Katerina ma dwadzieścia siedem lat, jest delikatna i ładna niczym porcelanowa lalka. Wcześniej pracował jako szkolny pedagog i kurator nieletnich przestępców. Karl-Heinz pracował wcześniej jako celnik. Zarabia ok. 2700 USD miesięcznie. Jego praca nie jest niebezpieczna. Zajmuje się m.in. zorganizowanymi gangami Rumunów napływających do miast. Klaus zarabia 3 - 3,5 tys. DEM i przyznaje, że był czas, iż myślał o zmianie pracy. Od dwóch lat rozpracowuje włoską mafię. Mówi, że w jego pracy najważniejsze są dokumenty. Porucznik z Budepesztu rozpracowuje właśnie gang samochodowy korzeniami sięgający Polski. Jego praca to inwigilowanie środowiska kradnącego i przemycającego samochody. Na swoim stanowisku zarabia około 450 DEM. Przyznaje, że jego praca jest niebezpieczna. Z zawodu jest prawnikiem. Polski podinspektor z wydziału ds. narkotyków, znający języki, wykształcony, z zagranicznymi kontaktami, dostaje miesięcznie ok. 1300 zł na rękę. Śmieszą go amerykańskie filmy policyjne. Mówi, że nie ma kompleksów w zetknięciu z policjantami Niemiec, Austrii, Szwajcarii.", "Porucznik Katerina Bronisova Pracuje w policji kryminalnej i na co dzień zajmuje się przestępczością zorganizowaną, podobnie jak dwudziestu dwóch kolegów - policjantów i jedna koleżanka - policjantka z siedmiu krajów środkowej Europy, którzy w pierwszym tygodniu kwietnia odwiedzili Wyższą Szkołę Policji w Szczytnie.\nWszyscy są słuchaczami Środkowoeuropejskiej Akademii Policyjnej założonej przed pięciu laty przez Austrię, Czechy, Niemcy, Polskę, Słowację, Słowenię, Szwajcarię i Węgry. Co roku słuchacze akademii przez dwanaście tygodni wędrują z kraju do kraju. Słuchają wykładów, na koniec piszą pracę zaliczeniową. Koszty ich udziału pokrywają poszczególne kraje.\nW tym roku tematem wiodącym jest zwalczanie przestępczości zorganizowanej. \n\nAustriacki policjant Zarabia według sztywnych stawek. Major Wochermayr dostaje ok. 33 tys. ATS miesięcznie. może wystąpić do swojego przełożonego o zgodę na dorabianie do pensji. Major mówi, że jego praca nie jest niebezpieczna. Więcej w niej przeglądania papierów niż spektakularnych akcji. \n\nNadkomisarz Klaus Weber z kryminalnej policji BKA w Wiesbaden zarabia 3 - 3,5 tys. DEM. Weber rozpracowuje włoską mafię. zdaniem Webera, Polska to kraj bezpieczny. Weber przyznaje, że w jego pracy najważniejsze są dokumenty. Sprawność fizyczna, walka wręcz czy pistolet Sisanen to dodatki drugoplanowe.\n\n\nMłody porucznik z budapeszteńskiej policji kryminalnej Rozpracowuje właśnie gang samochodowy. Jego praca to inwigilowanie środowiska kradnącego i przemycającego samochody. Na swoim stanowisku zarabia około 55 tysięcy forintów. Praca jest niebezpieczna, ale dotychczas udało mu się nie użyć swojego służbowego Parabellum. \n\npodinspektor polskiej policji kryminalnej z biura ds. narkotyków Zorganizowaną przestępczością zajmuje się od kilku lat. Zapytany, czy w zetknięciu z policjantami Niemiec, Austrii, Szwajcarii polski policjant nie ma kompleksów, odpowiada, że nie.\nPolski podinspektor z wydziału ds. narkotyków, znający języki, wykształcony, z zagranicznymi kontaktami, dostaje miesięcznie ok. 1300 zł na rękę. I nie może do tej pensji dorobić. \n\nW Szczytnie kursanci akademii spędzili tydzień. Ich pobyt kosztował Polskę około dwóch i pół tysiąca złotych.", "Na początku kwietnia w Polsce ćwiczyli słuchacze Środkowoeuropejskiej Akademii Policyjnej. Akademia została założona przed pięciu laty przez Austrię, Czechy, Niemcy, Polskę, Słowację, Słowenię, Szwajcarię i Węgry. Co roku jej słuchacze przez dwanaście tygodni wędrują z kraju do kraju. Słuchają wykładów, wszędzie po niemiecku; na koniec piszą pracę zaliczeniową. Koszty ich udziału pokrywają poszczególne kraje. W tym roku tematem wiodącym jest zwalczanie przestępczości zorganizowanej. Akademia rozpoczęła zajęcia w lutym w Wiedniu. Skończy w maju w Budapeszcie.", "Porucznik Bronisova zajmuje się przestępczością zorganizowaną, podobnie jak dwudziestu dwóch kolegów - policjantów i jedna koleżanka - policjantka z siedmiu krajów środkowej Europy, którzy odwiedzili Wyższą Szkołę Policji w Szczytnie.\nWszyscy są słuchaczami Środkowoeuropejskiej Akademii Policyjnej założonej przez Austrię, Czechy, Niemcy, Polskę, Słowację, Słowenię, Szwajcarię i Węgry. Co roku słuchacze akademii przez dwanaście tygodni wędrują z kraju do kraju. Słuchają wykładów, na koniec piszą pracę zaliczeniową.\nW tym roku tematem wiodącym jest zwalczanie przestępczości zorganizowanej.", "W kwietniu słuchacze Środkowoeuropejskiej Akademii Policyjnej - założonej 5 lat temu przez Austrię, Czechy, Niemcy, Polskę, Słowację, Słowenię, Szwajcarię i Węgry - spotkali się w Polsce. Porucznik Bronisowa ze Słowacji, tak jak pozostali uczestnicy, zajmuje się przestępczością zorganizowaną. Austriacki major Karl Heinz-Wochermayr zarabia ok. 33 tys. ATS miesięcznie (2700 USD) i uzyskawszy zgodę może dorobić do pensji. Jego praca nie jest niebezpieczna. Nadkomisarz Klaus Weber z Wiesbaden zarabia 3-3,5 tys. DEM. Aktualnie zajmuje się włoską mafią. Ocenia, że po zjednoczeniu pojawiły się w Niemczech problemy z grupami etnicznymi. Budapesztański porucznik rozpracowuje właśnie gang samochodowy. Zarabia ok. 55 tys. forintów (450 DEM). Jego praca jest niebezpieczna, ale dotychczas nie używał broni.Tłumaczący rozmowę podinspektor polskiej policji kryminalnej, nie ma kompleksów wobec zagranicznych kolegów. Wykształcony polski podinspektor zarabia 1 300 złotych miesięcznie, bez możliwości dorobienia. Uczestnicy ogólnie pozytywnie oceniają pomysł Akademi. Pobyt kursantów kosztował Polskę ok. dwóch i pół tysiąca złotych.", "Porucznik Bronisova mieszka w Bratysławie. Pracuje w policji kryminalnej i na co dzień zajmuje się przestępczością zorganizowaną, podobnie jak dwudziestu dwóch kolegów - policjantów i jedna koleżanka - policjantka z siedmiu krajów środkowej Europy, którzy w pierwszym tygodniu kwietnia odwiedzili Wyższą Szkołę Policji w Szczytnie.\nWszyscy są słuchaczami Środkowoeuropejskiej Akademii Policyjnej założonej przed pięciu laty przez Austrię, Czechy, Niemcy, Polskę, Słowację, Słowenię, Szwajcarię i Węgry. Co roku słuchacze akademii przez dwanaście tygodni wędrują z kraju do kraju. Słuchają wykładów, wszędzie po niemiecku; na koniec piszą pracę zaliczeniową. Koszty ich udziału pokrywają poszczególne kraje.W tym roku tematem wiodącym jest zwalczanie przestępczości zorganizowanej. Akademia rozpoczęła zajęcia w lutym w Wiedniu. Skończy w maju w Budapeszcie.W Szczytnie kursanci akademii spędzili tydzień. Mieszkali w specjalnym hotelu o \"nieco lepszym standardzie\" niż słuchacze szkoły; jedli \"nieco lepsze posiłki\". Popołudnia urozmaicały im ogniska i wycieczki. Ich pobyt kosztował Polskę około dwóch i pół tysiąca złotych.", "Dzwudziestosiedmioletnia porucznik Bronisowa pracuje w policji i zajmuje się przestępczością zorganinzowaną, tak jak inni policjanci z Europy Środkowej, odwiedzający w kwietniu Wyższą Szkołę Policji w Szczytnie. Wszyscy są słuchaczami Środkowoeuropejskiej Akademii Policyjnej założonej przed pięciu laty przez Austrię, Czechy, Niemcy, Polskę, Słowację, Słowenię, Szwajcarię i Węgry. W tym roku tematem jest zwalczanie przestępczości zorganizowanej. - Przez lata pracowałem jako celnik, potem trafiłem do policji kryminalnej, zajmującej się zorganizowaną przestępczością - opowiada 37-letni major Karl-Heinz Wochermayar z Salzburga. Austriackie służby bezpieczeństwa publicznego nie mogą strajkować ani demostrować, gdyż jest to zawód wybierany dobrowolnie.Wochermayr zarabia 33 tys. ATS (ok. 2700 USD) miesięcznie. Może dorobić prosząc o nadgodziny lub dostać zgodę na dodatkowe zatrudnienie. Pracujące w salzburskim wydziale kryminalnym 50 osób, nie wystarcza. W ostatnich latach znacznie zmniejszyło się poczucie bezpieczeństwa - opowiada. Major mówi, że jego praca nie jest niebezpieczna, na codzień nosi i tylko pojemnik z gazem pieprzowym.Sympatycznie uśmiechnięty nadkomisarz Klaus Weber z kryminalnej policji BKA w Wiesbaden zarabia 3 - 3,5 tys. DEM i przyznaje, iż myślał o zmianie pracy. Zadowolony jest ze współpracy europejskich policji. Teraz rozpracowuje włoską mafię. Zdaniem Webera w Niemczech rośnie zagrożenie ze strony grup etnicznych, ale Polska to bezpieczny kraj. Młody porucznik budapesztańskiej policji rozpracowuje właśnie gang samochodowy. Jego praca jest niebezpieczna, ale dotychczas nie musiał wyciągać broni. Zarabia około 55 tys. forintów (450 (DEM). Naszą rozmowę tłumaczy podinspektor polskiej policji kryminalnej z biura ds. narkotyków w Komendzie Głównej, pracujący w zawodzie od 15 lat. Nie ma kompleksów w stosunku do kolegów z zagranicy, bo liczą się ludzie a nie sam sprzęt. Wykształcony polski podinspekrtor zarabia 1 300 złotych miesięcznie, bez możliwości dorobienia. Uczestnicy pozytywnie oceniają pomysł Akademi, choć porucznik Katrina mówi, że wiedza zdobyta tu, nie przyda się w jej codziennej pracy. Pobyt kursantów kosztował Polskę ok. dwóch i pół tysiąca złotych.", "Porucznik Bronisova mieszka w Bratysławie. Pracuje w policji kryminalnej i na co dzień zajmuje się przestępczością zorganizowaną, podobnie jak dwudziestu dwóch kolegów - policjantów i jedna koleżanka - policjantka z siedmiu krajów środkowej Europy, którzy w pierwszym tygodniu kwietnia odwiedzili Wyższą Szkołę Policji w Szczytnie.\nWszyscy są słuchaczami Środkowoeuropejskiej Akademii Policyjnej założonej przed pięciu laty przez Austrię, Czechy, Niemcy, Polskę, Słowację, Słowenię, Szwajcarię i Węgry. Co roku słuchacze akademii przez dwanaście tygodni wędrują z kraju do kraju. Słuchają wykładów, wszędzie po niemiecku; na koniec piszą pracę zaliczeniową. Koszty ich udziału pokrywają poszczególne kraje.W tym roku tematem wiodącym jest zwalczanie przestępczości zorganizowanej. Akademia rozpoczęła zajęcia w lutym w Wiedniu. Skończy w maju w Budapeszcie.Major Karl-Heinz Wochermayr jest salzburczykiem. Austriacki policjant ma status urzędnika państwowego. Zarabia według sztywnych stawek. Nadkomisarz Klaus Weber z kryminalnej policji BKA w Wiesbaden nosi się z młodzieńczym luzem. zarabia 3 - 3,5 tys. DEM i przyznaje, że był czas, iż myślał o zmianie pracy.\nOd dwóch lat śledczy Weber rozpracowuje włoską mafię. przyznaje, że w jego pracy, podobnie jak u austriackiego kolegi, najważniejsze są dokumenty. Sprawność fizyczna, walka wręcz czy pistolet to dodatki drugoplanowe.\nMłody porucznik z budapeszteńskiej policji kryminalnej prosi o niepublikowanie nazwiska. Na swoim stanowisku zarabia około 450 DEM. Z zawodu porucznik jest prawnikiem. Specjalistą od prawa cywilnego. podinspektor polskiej policji kryminalnej z nowo organizowanego w Komendzie Głównej biura ds. narkotyków także nie podaje swojego nazwiska.\nZorganizowaną przestępczością zajmuje się od kilku lat. Zapytany, czy w zetknięciu z policjantami Niemiec, Austrii, Szwajcarii polski policjant nie ma kompleksów, odpowiada, że nie.\nW Szczytnie kursanci akademii spędzili tydzień. Mieszkali w specjalnym hotelu o \"nieco lepszym standardzie\" niż słuchacze szkoły; jedli \"nieco lepsze posiłki\". Popołudnia urozmaicały im ogniska i wycieczki. Ich pobyt kosztował Polskę około dwóch i pół tysiąca złotych.", "W kwietniu słuchacze Środkowoeuropejskiej Akademii Policyjnej - założonej 5 lat temu przez Austrię, Czechy, Niemcy, Polskę, Słowację, Słowenię, Szwajcarię i Węgry - spotkali się w Polsce. Omawiano tematykę zoorganizowanej przestępczości. Uczestnicy opowiedzieli o uwarunkowaniach swojej pracy w krajach pochodzenia, wysokości pensji i ewentualnymi możliwościami podjęcia dodatkowego zatrudnienia. Podsumowując poparli pomysł Akademi, choć jedna z uczestniczek zaznaczyła, że wiedza tu zdobyta nie przyda się jej w codziennej pracy. Polska pokryła koszty pobytu kursantów.", "Porucznik Bronisova, podobnie jak dwudziestu dwóch kolegów - policjantów i jedna koleżanka - policjantka z siedmiu krajów środkowej Europy, odwiedzili Wyższą Szkołę Policji w Szczytnie.Wszyscy są słuchaczami Środkowoeuropejskiej Akademii Policyjnej. Co roku przez dwanaście tygodni wędrują z kraju do kraju. Słuchają wykładów, wszędzie po niemiecku; na koniec piszą pracę zaliczeniową. W tym roku tematem wiodącym jest zwalczanie przestępczości zorganizowanej. Akademia rozpoczęła zajęcia w lutym w Wiedniu. Skończy w maju w Budapeszcie.", "Wyższą Szkołę Policji w Szczytnie odwiedziło 24 policjantów z siedmiu krajów Europy Środkowej. Byli to słuchacze Środkowoeuropejskiej Akademii Policyjnej. Co roku zajęcia odbywają się przez dwanaście tygodni kolejno w różnych krajach. Językiem wykładowym jest niemiecki. Temat tegorocznej edycji to przestępczość zorganizowana. Zarobki policjantów bardzo wahają się w poszczególnych państwach. Najwyższe są oczywiście na Zachodzie. Niektórzy z uczestników zwrócili uwagę, że poczucie bezpieczeństwa wśród mieszkańców miast, z których przyjechali, cały czas się zmniejsza. Winne są temu zmiany polityczne i napływ emigrantów. Policjanci mówili też, że ich codzienna praca bardzo różni się od rzeczywistości przedstawianej w amerykańskich filmach policyjncyh. Pracują przede wszystkim w biurze. Akademia podobała się większości uczestnikom, którzy cenili sobie zwłaszcza możliwość nawiązywania nowych kontaktów, które potem będą mogli wykorzystywać w pracy. W Szczytnie kursanci spędzili tydzień. Postarano się o \"nieco lepszy\" standard pokoi i wyżywienia oraz program rozrywkowy. Koszt pobytu gości wyniósł ok. 2500 zł.", "Porucznik Katerina Bronisova wcześniej była szkolnym pedagogiem i kuratorem nieletnich przestępców. Pracuje w policji kryminalnej i na co dzień zajmuje się przestępczością zorganizowaną, podobnie jak dwudziestu dwóch kolegów - policjantów i jedna koleżanka - policjantka z siedmiu krajów środkowej Europy, którzy w pierwszym tygodniu kwietnia odwiedzili Wyższą Szkołę Policji w Szczytnie.\nWszyscy są słuchaczami Środkowoeuropejskiej Akademii Policyjnej założonej przed pięciu laty przez Austrię, Czechy, Niemcy, Polskę, Słowację, Słowenię, Szwajcarię i Węgry. Co roku słuchacze akademii przez dwanaście tygodni wędrują z kraju do kraju. Słuchają wykładów, wszędzie po niemiecku; na koniec piszą pracę zaliczeniową. Koszty ich udziału pokrywają poszczególne kraje.W tym roku tematem wiodącym jest zwalczanie przestępczości zorganizowanej. Akademia rozpoczęła zajęcia w lutym w Wiedniu. Skończy w maju w Budapeszcie.\nMajor Karl-Heinz Wochermayr jest salzburczykiem. Polska to kraj bezpieczny. Na potwierdzenie takiej opinii podaje liczby. w zetknięciu z policjantami Niemiec, Austrii, Szwajcarii polski policjant nie ma kompleksów.W Szczytnie kursanci akademii spędzili tydzień. Ich pobyt kosztował Polskę około dwóch i pół tysiąca złotych.", "Wyższą Szkołę Policji w Szczytnie odwiedziło 24 policjantów z siedmiu krajów Europy Środkowej. Byli to słuchacze Środkowoeuropejskiej Akademii Policyjnej. Co roku zajęcia odbywają się przez dwanaście tygodni kolejno w różnych krajach. Językiem wykładowym jest niemiecki. Temat tegorocznej edycji to przestępczość zorganizowana. Z Bratysławy przyjechała do Szczytna porucznik Katerina Bronisova. Gościem z Salzburga był major Karl-Heinz Wochermayr. Austriaccy policjanci mają status urzędnika państwowego. Nie wolno im strajkować. Zarabiają miesięcznie, w przeliczeniu, ok. 2700 dolarów. Major stwierdził, że poczucie bezpieczeństwa wśród mieszkańcow jego miasta znacznie zmalało w związku z napływem przestępców z Rumunii. Z Niemiec do Szczytna przyjechał nadkomisarz Klaus Weber. Nadkomisarz zdradził, że zarabia około 3000-3500 marek. Powiedział, że podoba mu się coraz ściślejsza współpraca między policją w poszczególnych krajach. Zwrócił uwagę na zmniejszające się poczucie bezpieczeństwa wśród obywateli po zjednoczeniu Niemiec. Nadkomisarz, w oparciu o statystyki, stwierdził, że Polska jest w porównaniu z Niemcami krajem bezpiecznym. Zarówno Austriak, jak i Niemiec zgodzili się, że na codzień zwykle pracują za biurkiem, nie biorąc udziału w spektakularnych akcjach. Z Frankfurtu nad Menem do Szczytna przyjechał Frank Hellmuth. Chwalił nowoczesną technikę, którą wykorzystuje w pracy. Zwrócił uwagę na narastające w Niemczech problemy społeczne. Gość z Węgier to porucznik z budapeszteńskiej policji. Zarabia w przeliczeniu ok. 450 marek. Uważa, że jego praca jest niebezpieczna. Tłumaczący rozmowę polski podinspektor zdradził, że śmieszą go amerykańskie filmy policyjne, bo odstają od rzeczywistości. Stwierdził też, że polscy policjanci nie mają kompleksów wobec swoich zachodnich kolegów, ponieważ wyposażenie to nie wszystko. Polski policjant zarabia ok. 1300 zł. Akademia podobała się większości uczestnikom, którzy cenili sobie zwłaszcza możliwość nawiązywania nowych kontaktów, które potem będą mogli wykorzystywać w pracy. W Szczytnie kursanci spędzili tydzień. Postarano się o \"nieco lepszy\" standard pokoi i wyżywienia oraz program rozrywkowy. Koszt pobytu gości wyniósł ok. 2500 zł.", "Porucznik Katerina Bronisova wcześniej była szkolnym pedagogiem i kuratorem nieletnich przestępców. Pracuje w policji kryminalnej i na co dzień zajmuje się przestępczością zorganizowaną, podobnie jak dwudziestu dwóch kolegów - policjantów i jedna koleżanka - policjantka z siedmiu krajów środkowej Europy, którzy w pierwszym tygodniu kwietnia odwiedzili Wyższą Szkołę Policji w Szczytnie.\nWszyscy są słuchaczami Środkowoeuropejskiej Akademii Policyjnej założonej przed pięciu laty przez Austrię, Czechy, Niemcy, Polskę, Słowację, Słowenię, Szwajcarię i Węgry. Co roku słuchacze akademii przez dwanaście tygodni wędrują z kraju do kraju. Słuchają wykładów, wszędzie po niemiecku; na koniec piszą pracę zaliczeniową. Koszty ich udziału pokrywają poszczególne kraje.W tym roku tematem wiodącym jest zwalczanie przestępczości zorganizowanej. Akademia rozpoczęła zajęcia w lutym w Wiedniu. Skończy w maju w Budapeszcie.\nMajor Karl-Heinz Wochermayr jest salzburczykiem. \nAustriacki policjant ma status urzędnika państwowego. Zarabia według sztywnych stawek. \nNadkomisarz Klaus Weber z kryminalnej policji BKA w Wiesbaden zarabia 3 - 3,5 tys. DEM i przyznaje, że był czas, iż myślał o zmianie pracy.\nzdaniem Webera, Polska to kraj bezpieczny. Na potwierdzenie takiej opinii podaje liczby. Nadkomisarz Weber przyznaje, że w jego pracy, podobnie jak u austriackiego kolegi, najważniejsze są dokumenty. Frank Hellmuth z policji kryminalnej we Frankfurcie nad MenemW policji pracuje 16 lat. Kontynuuje rodzinną tradycję. Młody porucznik z budapeszteńskiej policji kryminalnej prosi o niepublikowanie jego nazwiska. Rozpracowuje właśnie gang samochodowy korzeniami sięgający Polski. Na swoim stanowisku zarabia około 55 tysięcy forintów (450 DEM). Naszą rozmowę tłumaczy podinspektor polskiej policji kryminalnej z nowo organizowanego w Komendzie Głównej biura ds. narkotyków. Zorganizowaną przestępczością zajmuje się od kilku lat. Zapytany, czy w zetknięciu z policjantami Niemiec, Austrii, Szwajcarii polski policjant nie ma kompleksów, odpowiada, że nie.Polski podinspektor z wydziału ds. narkotyków, znający języki, wykształcony, z zagranicznymi kontaktami, dostaje miesięcznie ok. 1300 zł na rękę.W Szczytnie kursanci akademii spędzili tydzień. Ich pobyt kosztował Polskę około dwóch i pół tysiąca złotych.", "Wyższą Szkołę Policji w Szczytnie odwiedziło 24 policjantów z siedmiu krajów Europy Środkowej. Byli to słuchacze Środkowoeuropejskiej Akademii Policyjnej. Co roku zajęcia odbywają się przez dwanaście tygodni kolejno w różnych krajach. Językiem wykładowym jest niemiecki. Temat tegorocznej edycji to przestępczość zorganizowana. Akademia podobała się większości uczestnikom, którzy cenili sobie zwłaszcza możliwość nawiązywania nowych kontaktów, które będą później wykorzystywać w pracy. W Szczytnie kursanci spędzili tydzień. Koszt ich pobytu wyniósł ok. 2500 zł.", "dwudziestu dwóch kolegów - policjantów i jedna koleżanka - policjantka z siedmiu krajów środkowej Europy w pierwszym tygodniu kwietnia odwiedzili Wyższą Szkołę Policji w Szczytnie.Wszyscy są słuchaczami Środkowoeuropejskiej Akademii Policyjnej założonej przed pięciu laty przez Austrię, Czechy, Niemcy, Polskę, Słowację, Słowenię, Szwajcarię i Węgry. Co roku słuchacze akademii przez dwanaście tygodni wędrują z kraju do kraju. Słuchają wykładów, wszędzie po niemiecku; na koniec piszą pracę zaliczeniową. W Szczytnie kursanci akademii spędzili tydzień." ], "spans": [ { "start": [], "end": [], "span_text": [] }, { "start": [ 140, 905, 920, 947, 979, 1062, 1110, 1486, 1657, 1957, 1968, 2132, 2140, 2838, 3394, 3424, 3965, 4904, 5061, 5746, 5816, 5966, 5992, 6058, 6218, 6705, 6861, 7247, 7335, 7356, 8037, 8274, 8569, 8947, 8958, 9438, 9512, 10415, 10574 ], "end": [ 168, 907, 937, 967, 990, 1108, 1173, 1561, 1684, 1966, 1982, 2138, 2163, 2848, 3416, 3459, 4027, 4987, 5099, 5778, 5845, 5975, 6015, 6092, 6286, 6737, 6928, 7296, 7348, 7373, 8061, 8275, 8611, 8955, 8988, 9495, 9529, 10446, 10634 ], "span_text": [ "Porucznik Katerina Bronisova", ",", "dwudziestu dwóch", "policjantów i jedna", "policjantka", "odwiedzili Wyższą Szkołę Policji w Szczytnie.", "Wszyscy są słuchaczami Środkowoeuropejskiej Akademii Policyjnej", "W tym roku tematem wiodącym jest zwalczanie przestępczości zorganizowanej.", "Major Karl-Heinz Wochermayr", "pracował", "jako celnik,", "trafił", "do policji kryminalnej", "uważa, że", "zmniejszyło się wśród", "obywateli poczucie bezpieczeństwa.", "Nadkomisarz Klaus Weber z kryminalnej policji BKA w Wiesbaden", "rozpracowuje włoską mafię. Wcześniej zajmował się Nigeryjczykami i handlem bronią.", "Niemieckie społeczeństwo się zmienia.", "Weber przyznaje, że w jego pracy", "najważniejsze są dokumenty.", "bazujemy", "na zdobytych dowodach.", "Wykorzystujemy najnowszą technikę", "- dodaje kapitan Frank Hellmuth z policji kryminalnej we Frankfurcie", "Zorganizowane grupy przestępcze", "są efektem polityki państwa i narastających problemów społecznych.", "porucznik z budapeszteńskiej policji kryminalnej", "Rozpracowuje", "gang samochodowy", "Praca jest niebezpieczna", "", "podinspektor polskiej policji kryminalnej", "śmieszą", "amerykańskie filmy policyjne.", "w zetknięciu z policjantami Niemiec, Austrii, Szwajcarii", "nie ma kompleksów", "Akademia jest bardzo potrzebna", "Możemy razem pracować i porozumiewać się bez żadnych barier." ] }, { "start": [], "end": [], "span_text": [] }, { "start": [ 138, 820, 947, 979, 1024, 1110, 1281, 1308, 1357, 1400, 1486, 1657, 1957, 1968, 2132, 2140, 2675, 2831, 2935, 3366, 3394, 3424, 3671, 3965, 4270, 4570, 4621, 4688, 4727, 4877, 4898, 5061, 5167, 5241, 5745, 5816, 5958, 5992, 6058, 6218, 6705, 6801, 6861, 7241, 7335, 7356, 7526, 8037, 8221, 8569, 8871, 8947, 9438, 10415, 10574 ], "end": [ 169, 945, 977, 990, 1108, 1174, 1289, 1331, 1377, 1435, 1561, 1684, 1966, 1982, 2138, 2163, 2762, 2865, 2973, 3385, 3416, 3459, 3721, 4027, 4328, 4608, 4679, 4716, 4778, 4890, 4987, 5099, 5207, 5259, 5778, 5845, 5975, 6015, 6092, 6286, 6773, 6812, 6928, 7296, 7348, 7373, 7604, 8061, 8275, 8611, 8927, 8988, 9529, 10471, 10634 ], "span_text": [ "Porucznik Katerina Bronisova", "Pracuje w policji kryminalnej i na co dzień zajmuje się przestępczością zorganizowaną, podobnie jak dwudziestu dwóch kolegów", "policjantów i jedna koleżanka", "policjantka", ", którzy w pierwszym tygodniu kwietnia odwiedzili Wyższą Szkołę Policji w Szczytnie.", "Wszyscy są słuchaczami Środkowoeuropejskiej Akademii Policyjnej", "Co roku", "przez dwanaście tygodni", "Słuchają wykładów,", "na koniec piszą pracę zaliczeniową.", "W tym roku tematem wiodącym jest zwalczanie przestępczości zorganizowanej.", "Major Karl-Heinz Wochermayr", "pracował", "jako celnik,", "trafił", "do policji kryminalnej", "Austriacki policjant ma status urzędnika państwowego. Zarabia według sztywnych stawek.", "Jeżeli uważa, że to za mało, może", "uzyskać zgodę na dorabianie do pensji.", "W ostatnich latach", "zmniejszyło się wśród", "obywateli poczucie bezpieczeństwa.", "Major mówi, że jego praca nie jest niebezpieczna.", "Nadkomisarz Klaus Weber z kryminalnej policji BKA w Wiesbaden", "przewraca papiery w swoim biurze, zarabia 3 - 3,5 tys. DEM", "Podoba mi się, że europejskie policje", "ze sobą współpracują, że korzystamy z doświadczeń innych", "Takim przykładem zmian była", "wspólna akcja z policją z Gorzowa Wielkopolskiego.", "Od dwóch lat", "Weber rozpracowuje włoską mafię. Wcześniej zajmował się Nigeryjczykami i handlem bronią.", "Niemieckie społeczeństwo się zmienia.", "Po zjednoczeniu pojawiły się problemy z", "grupami etnicznymi", "Weber przyznaje, że w jego pracy", "najważniejsze są dokumenty.", "W pracy bazujemy", "na zdobytych dowodach.", "Wykorzystujemy najnowszą technikę", "- dodaje kapitan Frank Hellmuth z policji kryminalnej we Frankfurcie", "Zorganizowane grupy przestępcze tworzą Włosi, Turcy, Jugosłowianie,", "Albańczycy.", "są efektem polityki państwa i narastających problemów społecznych.", "Młody porucznik z budapeszteńskiej policji kryminalnej", "Rozpracowuje", "gang samochodowy", "Jego praca to inwigilowanie środowiska kradnącego i przemycającego samochody.", "Praca jest niebezpieczna", "W ostatnich latach poprawiło się wyposażenie policji.", "podinspektor polskiej policji kryminalnej", "Zorganizowaną przestępczością zajmuje się od kilku lat.", "śmieszą go amerykańskie filmy policyjne.", "w zetknięciu z policjantami Niemiec, Austrii, Szwajcarii polski policjant nie ma kompleksów", "Akademia jest bardzo potrzebna do nawiązania kontaktów.", "Możemy razem pracować i porozumiewać się bez żadnych barier." ] }, { "start": [], "end": [], "span_text": [] }, { "start": [ 140, 905, 920, 947, 979, 1062, 1118, 1486, 1514, 1657, 1957, 2838, 3394, 3424, 3965, 4904, 5752, 5816, 6058, 6218, 7247, 7335, 7356, 8569, 8947, 8958, 9512, 10415 ], "end": [ 168, 907, 937, 967, 990, 1063, 1173, 1505, 1561, 1684, 1958, 2848, 3416, 3459, 3989, 4931, 5778, 5844, 6092, 6250, 7283, 7348, 7373, 8599, 8955, 8988, 9529, 10445 ], "span_text": [ "Porucznik Katerina Bronisova", ",", "dwudziestu dwóch", "policjantów i jedna", "policjantka", "", "są słuchaczami Środkowoeuropejskiej Akademii Policyjnej", "W tym roku tematem", "jest zwalczanie przestępczości zorganizowanej.", "Major Karl-Heinz Wochermayr", "", "uważa, że", "zmniejszyło się wśród", "obywateli poczucie bezpieczeństwa.", "Nadkomisarz Klaus Weber", "rozpracowuje włoską mafię.", "przyznaje, że w jego pracy", "najważniejsze są dokumenty.", "Wykorzystujemy najnowszą technikę", "- dodaje kapitan Frank Hellmuth", "porucznik z budapeszteńskiej policji", "Rozpracowuje", "gang samochodowy", "podinspektor polskiej policji", "śmieszą", "amerykańskie filmy policyjne.", "nie ma kompleksów", "Akademia jest bardzo potrzebna" ] }, { "start": [], "end": [], "span_text": [] }, { "start": [ 140, 819, 1061, 1110, 1486, 1658, 2297, 4375, 4571, 4578, 4778 ], "end": [ 219, 1060, 1108, 1485, 1637, 1705, 2461, 4381, 4577, 4686, 4875 ], "span_text": [ "Porucznik Katerina Bronisova z Prezidium Policajnoho Zboru Slovenskej Republiky", "Pracuje w policji kryminalnej i na co dzień zajmuje się przestępczością zorganizowaną, podobnie jak dwudziestu dwóch kolegów - policjantów i jedna koleżanka - policjantka z siedmiu krajów środkowej Europy, którzy w pierwszym tygodniu kwietn", "a odwiedzili Wyższą Szkołę Policji w Szczytnie.", "Wszyscy są słuchaczami Środkowoeuropejskiej Akademii Policyjnej założonej przed pięciu laty przez Austrię, Czechy, Niemcy, Polskę, Słowację, Słowenię, Szwajcarię i Węgry. Co roku słuchacze akademii przez dwanaście tygodni wędrują z kraju do kraju. Słuchają wykładów, wszędzie po niemiecku; na koniec piszą pracę zaliczeniową. Koszty ich udziału pokrywają poszczególne kraje.", "W tym roku tematem wiodącym jest zwalczanie przestępczości zorganizowanej. Akademia rozpoczęła zajęcia w lutym w Wiedniu. Skończy w maju w Budapeszcie.", "ajor Karl-Heinz Wochermayr jest salzburczykiem.", "Na austriackie służby bezpieczeństwa publicznego składa się żandarmeria i policja. Zgodnie z prawem nie mogą one strajkować ani demonstrować swojego niezadowolenia.", "pracy.", "Podoba", "mi się, że europejskie policje coraz lepiej ze sobą współpracują, że korzystamy z doświadczeń innych - mówi.", "Dzięki współpracy zlikwidowali gang samochodowy przerzucający kradzione auta z Niemiec do Polski." ] }, { "start": [], "end": [], "span_text": [] }, { "start": [ 140, 819, 1110, 1657, 2297, 2675, 3271, 3965, 4252, 4571, 4778, 7241, 7972 ], "end": [ 219, 1108, 1637, 1705, 2673, 2974, 3323, 4102, 4381, 4686, 4876, 7401, 8274 ], "span_text": [ "Porucznik Katerina Bronisova z Prezidium Policajnoho Zboru Slovenskej Republiky", "Pracuje w policji kryminalnej i na co dzień zajmuje się przestępczością zorganizowaną, podobnie jak dwudziestu dwóch kolegów - policjantów i jedna koleżanka - policjantka z siedmiu krajów środkowej Europy, którzy w pierwszym tygodniu kwietnia odwiedzili Wyższą Szkołę Policji w Szczytnie.", "Wszyscy są słuchaczami Środkowoeuropejskiej Akademii Policyjnej założonej przed pięciu laty przez Austrię, Czechy, Niemcy, Polskę, Słowację, Słowenię, Szwajcarię i Węgry. Co roku słuchacze akademii przez dwanaście tygodni wędrują z kraju do kraju. Słuchają wykładów, wszędzie po niemiecku; na koniec piszą pracę zaliczeniową. Koszty ich udziału pokrywają poszczególne kraje.\n\nW tym roku tematem wiodącym jest zwalczanie przestępczości zorganizowanej. Akademia rozpoczęła zajęcia w lutym w Wiedniu. Skończy w maju w Budapeszcie.", "Major Karl-Heinz Wochermayr jest salzburczykiem.", "Na austriackie służby bezpieczeństwa publicznego składa się żandarmeria i policja. Zgodnie z prawem nie mogą one strajkować ani demonstrować swojego niezadowolenia. Niemożliwa jest na przykład demonstracja policjantów przed austriackim parlamentem. Austriacy wychodzą z założenia, że zawód policjanta każdy wybiera dobrowolnie i jeżeli mu nie odpowiada, może odejść ze służby.", "Austriacki policjant ma status urzędnika państwowego. Zarabia według sztywnych stawek. Major Wochermayr dostaje ok. 33 tys. ATS miesięcznie (ok. 2700 USD). Jeżeli uważa, że to za mało, może wystąpić do swojego przełożonego o większą liczbę nadgodzin. Może też uzyskać zgodę na dorabianie do pensji.", "W salzburskim wydziale kryminalnym pracuje 50 osób.", "Nadkomisarz Klaus Weber z kryminalnej policji BKA w Wiesbaden nosi się z młodzieńczym luzem (dżinsy, T-shirt) i dobrze mówi po angielsku.", "Nadkomisarz Weber przewraca papiery w swoim biurze, zarabia 3 - 3,5 tys. DEM i przyznaje, że był czas, iż myślał o zmianie pracy.", "Podoba mi się, że europejskie policje coraz lepiej ze sobą współpracują, że korzystamy z doświadczeń innych - mówi.", "Dzięki współpracy zlikwidowali gang samochodowy przerzucający kradzione auta z Niemiec do Polski.", "Młody porucznik z budapeszteńskiej policji kryminalnej prosi o niepublikowanie jego nazwiska. Rozpracowuje właśnie gang samochodowy korzeniami sięgający Polski.", "Na swoim stanowisku zarabia około 55 tysięcy forintów (450 DEM). Praca jest niebezpieczna, ale dotychczas \"dzięki Bogu\" udało mu się nie użyć swojego służbowego Parabellum. O węgierskiej policji mówi, że nie może strajkować, ale może się oflagować. W ostatnich latach poprawiło się wyposażenie policji." ] }, { "start": [], "end": [], "span_text": [] }, { "start": [ 140, 819, 1061, 1110 ], "end": [ 219, 1060, 1108, 1484 ], "span_text": [ "Porucznik Katerina Bronisova z Prezidium Policajnoho Zboru Slovenskej Republiky", "Pracuje w policji kryminalnej i na co dzień zajmuje się przestępczością zorganizowaną, podobnie jak dwudziestu dwóch kolegów - policjantów i jedna koleżanka - policjantka z siedmiu krajów środkowej Europy, którzy w pierwszym tygodniu kwietn", "a odwiedzili Wyższą Szkołę Policji w Szczytnie.", "Wszyscy są słuchaczami Środkowoeuropejskiej Akademii Policyjnej założonej przed pięciu laty przez Austrię, Czechy, Niemcy, Polskę, Słowację, Słowenię, Szwajcarię i Węgry. Co roku słuchacze akademii przez dwanaście tygodni wędrują z kraju do kraju. Słuchają wykładów, wszędzie po niemiecku; na koniec piszą pracę zaliczeniową. Koszty ich udziału pokrywają poszczególne kraje." ] }, { "start": [], "end": [], "span_text": [] }, { "start": [ 140, 159, 820, 864, 1109, 1400, 1485, 1637, 2762, 2829, 3965, 3983, 4304, 4380, 4897, 7247, 7992, 8035, 9530, 9667, 9771, 9924, 10636, 10843 ], "end": [ 150, 169, 852, 1108, 1377, 1484, 1561, 1638, 2814, 2831, 3977, 3989, 4328, 4381, 4898, 7296, 8025, 8037, 9531, 9712, 9813, 9925, 10684, 10904 ], "span_text": [ "Porucznik", "Bronisova", "Pracuje w policji kryminalnej i", "zajmuje się przestępczością zorganizowaną, podobnie jak dwudziestu dwóch kolegów - policjantów i jedna koleżanka - policjantka z siedmiu krajów środkowej Europy, którzy w pierwszym tygodniu kwietnia odwiedzili Wyższą Szkołę Policji w Szczytnie.", "Wszyscy są słuchaczami Środkowoeuropejskiej Akademii Policyjnej założonej przed pięciu laty przez Austrię, Czechy, Niemcy, Polskę, Słowację, Słowenię, Szwajcarię i Węgry. Co roku słuchacze akademii przez dwanaście tygodni wędrują z kraju do kraju. Słuchają wykładów,", "na koniec piszą pracę zaliczeniową. Koszty ich udziału pokrywają poszczególne kraje.", "W tym roku tematem wiodącym jest zwalczanie przestępczości zorganizowanej.", "", "Major Wochermayr dostaje ok. 33 tys. ATS miesięcznie", ".", "Nadkomisarz", "Weber", "zarabia 3 - 3,5 tys. DEM", ".", "", "porucznik z budapeszteńskiej policji kryminalnej", "zarabia około 55 tysięcy forintów", ".", "", "Polski podinspektor z wydziału ds. narkotyków", "dostaje miesięcznie ok. 1300 zł na rękę.", "", "W Szczytnie kursanci akademii spędzili tydzień.", "Ich pobyt kosztował Polskę około dwóch i pół tysiąca złotych." ] }, { "start": [], "end": [], "span_text": [] }, { "start": [ 140, 820, 1109, 1400, 1485, 1637, 2675, 2729, 2829, 2860, 2943, 3670, 3936, 3964, 4304, 4380, 4897, 5370, 5746, 5816, 5913, 6297, 6812, 7241, 7335, 7400, 7526, 7972, 8035, 8091, 8384, 8545, 8569, 8653, 8870, 9424, 9667, 9924, 10635, 10843 ], "end": [ 169, 1108, 1377, 1484, 1561, 1639, 2696, 2814, 2831, 2900, 2973, 3784, 3937, 4027, 4328, 4381, 4931, 5413, 5778, 5881, 5955, 6298, 6813, 7296, 7372, 7402, 7604, 8025, 8077, 8145, 8385, 8546, 8613, 8673, 8927, 9550, 9847, 9925, 10684, 10904 ], "span_text": [ "Porucznik Katerina Bronisova", "Pracuje w policji kryminalnej i na co dzień zajmuje się przestępczością zorganizowaną, podobnie jak dwudziestu dwóch kolegów - policjantów i jedna koleżanka - policjantka z siedmiu krajów środkowej Europy, którzy w pierwszym tygodniu kwietnia odwiedzili Wyższą Szkołę Policji w Szczytnie.", "Wszyscy są słuchaczami Środkowoeuropejskiej Akademii Policyjnej założonej przed pięciu laty przez Austrię, Czechy, Niemcy, Polskę, Słowację, Słowenię, Szwajcarię i Węgry. Co roku słuchacze akademii przez dwanaście tygodni wędrują z kraju do kraju. Słuchają wykładów,", "na koniec piszą pracę zaliczeniową. Koszty ich udziału pokrywają poszczególne kraje.", "W tym roku tematem wiodącym jest zwalczanie przestępczości zorganizowanej.", "", "Austriacki policjant", "Zarabia według sztywnych stawek. Major Wochermayr dostaje ok. 33 tys. ATS miesięcznie", ".", "może wystąpić do swojego przełożonego o", "zgodę na dorabianie do pensji.", "Major mówi, że jego praca nie jest niebezpieczna. Więcej w niej przeglądania papierów niż spektakularnych akcji.", "", "Nadkomisarz Klaus Weber z kryminalnej policji BKA w Wiesbaden", "zarabia 3 - 3,5 tys. DEM", ".", "Weber rozpracowuje włoską mafię.", "zdaniem Webera, Polska to kraj bezpieczny.", "Weber przyznaje, że w jego pracy", "najważniejsze są dokumenty. Sprawność fizyczna, walka wręcz czy", "pistolet Sisanen to dodatki drugoplanowe.", "", "", "Młody porucznik z budapeszteńskiej policji kryminalnej", "Rozpracowuje właśnie gang samochodowy", ".", "Jego praca to inwigilowanie środowiska kradnącego i przemycającego samochody.", "Na swoim stanowisku zarabia około 55 tysięcy forintów", ". Praca jest niebezpieczna, ale dotychczas", "udało mu się nie użyć swojego służbowego Parabellum.", "", "", "podinspektor polskiej policji kryminalnej z", "biura ds. narkotyków", "Zorganizowaną przestępczością zajmuje się od kilku lat.", "Zapytany, czy w zetknięciu z policjantami Niemiec, Austrii, Szwajcarii polski policjant nie ma kompleksów, odpowiada, że nie.", "Polski podinspektor z wydziału ds. narkotyków, znający języki, wykształcony, z zagranicznymi kontaktami, dostaje miesięcznie ok. 1300 zł na rękę. I nie może do tej pensji dorobić.", "", "W Szczytnie kursanci akademii spędzili tydzień.", "Ich pobyt kosztował Polskę około dwóch i pół tysiąca złotych." ] }, { "start": [], "end": [], "span_text": [] }, { "start": [ 140, 159, 864, 1063, 1109, 1202, 1400, 1485 ], "end": [ 150, 169, 1033, 1108, 1184, 1377, 1435, 1560 ], "span_text": [ "Porucznik", "Bronisova", "zajmuje się przestępczością zorganizowaną, podobnie jak dwudziestu dwóch kolegów - policjantów i jedna koleżanka - policjantka z siedmiu krajów środkowej Europy, którzy", "odwiedzili Wyższą Szkołę Policji w Szczytnie.", "Wszyscy są słuchaczami Środkowoeuropejskiej Akademii Policyjnej założonej", "przez Austrię, Czechy, Niemcy, Polskę, Słowację, Słowenię, Szwajcarię i Węgry. Co roku słuchacze akademii przez dwanaście tygodni wędrują z kraju do kraju. Słuchają wykładów,", "na koniec piszą pracę zaliczeniową.", "W tym roku tematem wiodącym jest zwalczanie przestępczości zorganizowanej." ] }, { "start": [], "end": [], "span_text": [] }, { "start": [ 609, 819, 1110, 1486, 10636 ], "end": [ 651, 1109, 1484, 1637, 10904 ], "span_text": [ "Porucznik Bronisova mieszka w Bratysławie.", "Pracuje w policji kryminalnej i na co dzień zajmuje się przestępczością zorganizowaną, podobnie jak dwudziestu dwóch kolegów - policjantów i jedna koleżanka - policjantka z siedmiu krajów środkowej Europy, którzy w pierwszym tygodniu kwietnia odwiedzili Wyższą Szkołę Policji w Szczytnie.", "Wszyscy są słuchaczami Środkowoeuropejskiej Akademii Policyjnej założonej przed pięciu laty przez Austrię, Czechy, Niemcy, Polskę, Słowację, Słowenię, Szwajcarię i Węgry. Co roku słuchacze akademii przez dwanaście tygodni wędrują z kraju do kraju. Słuchają wykładów, wszędzie po niemiecku; na koniec piszą pracę zaliczeniową. Koszty ich udziału pokrywają poszczególne kraje.", "W tym roku tematem wiodącym jest zwalczanie przestępczości zorganizowanej. Akademia rozpoczęła zajęcia w lutym w Wiedniu. Skończy w maju w Budapeszcie.", "W Szczytnie kursanci akademii spędzili tydzień. Mieszkali w specjalnym hotelu o \"nieco lepszym standardzie\" niż słuchacze szkoły; jedli \"nieco lepsze posiłki\". Popołudnia urozmaicały im ogniska i wycieczki. Ich pobyt kosztował Polskę około dwóch i pół tysiąca złotych." ] }, { "start": [], "end": [], "span_text": [] }, { "start": [ 609, 819, 1110, 1486, 1657, 2675, 3965, 4101, 4303, 4877, 4986, 5752, 5912, 5930, 7241, 7325, 7972, 8027, 8035, 8385, 8568, 8677, 8871, 9424, 10636 ], "end": [ 651, 1109, 1484, 1637, 1706, 2762, 4056, 4102, 4382, 4930, 4987, 5880, 5922, 5955, 7320, 7335, 8006, 8034, 8037, 8452, 8673, 8713, 8927, 9550, 10904 ], "span_text": [ "Porucznik Bronisova mieszka w Bratysławie.", "Pracuje w policji kryminalnej i na co dzień zajmuje się przestępczością zorganizowaną, podobnie jak dwudziestu dwóch kolegów - policjantów i jedna koleżanka - policjantka z siedmiu krajów środkowej Europy, którzy w pierwszym tygodniu kwietnia odwiedzili Wyższą Szkołę Policji w Szczytnie.", "Wszyscy są słuchaczami Środkowoeuropejskiej Akademii Policyjnej założonej przed pięciu laty przez Austrię, Czechy, Niemcy, Polskę, Słowację, Słowenię, Szwajcarię i Węgry. Co roku słuchacze akademii przez dwanaście tygodni wędrują z kraju do kraju. Słuchają wykładów, wszędzie po niemiecku; na koniec piszą pracę zaliczeniową. Koszty ich udziału pokrywają poszczególne kraje.", "W tym roku tematem wiodącym jest zwalczanie przestępczości zorganizowanej. Akademia rozpoczęła zajęcia w lutym w Wiedniu. Skończy w maju w Budapeszcie.", "Major Karl-Heinz Wochermayr jest salzburczykiem.", "Austriacki policjant ma status urzędnika państwowego. Zarabia według sztywnych stawek.", "Nadkomisarz Klaus Weber z kryminalnej policji BKA w Wiesbaden nosi się z młodzieńczym luzem", ".", "zarabia 3 - 3,5 tys. DEM i przyznaje, że był czas, iż myślał o zmianie pracy.", "Od dwóch lat śledczy Weber rozpracowuje włoską mafię.", "", "przyznaje, że w jego pracy, podobnie jak u austriackiego kolegi, najważniejsze są dokumenty. Sprawność fizyczna, walka wręcz czy", "pistolet", "to dodatki drugoplanowe.", "Młody porucznik z budapeszteńskiej policji kryminalnej prosi o niepublikowanie", "nazwiska.", "Na swoim stanowisku zarabia około", "450 DEM", ".", "Z zawodu porucznik jest prawnikiem. Specjalistą od prawa cywilnego.", "podinspektor polskiej policji kryminalnej z nowo organizowanego w Komendzie Głównej biura ds. narkotyków", "także nie podaje swojego nazwiska.", "Zorganizowaną przestępczością zajmuje się od kilku lat.", "Zapytany, czy w zetknięciu z policjantami Niemiec, Austrii, Szwajcarii polski policjant nie ma kompleksów, odpowiada, że nie.", "W Szczytnie kursanci akademii spędzili tydzień. Mieszkali w specjalnym hotelu o \"nieco lepszym standardzie\" niż słuchacze szkoły; jedli \"nieco lepsze posiłki\". Popołudnia urozmaicały im ogniska i wycieczki. Ich pobyt kosztował Polskę około dwóch i pół tysiąca złotych." ] }, { "start": [], "end": [], "span_text": [] }, { "start": [ 609, 905, 1062, 1110, 1279, 1307, 1486 ], "end": [ 628, 1025, 1108, 1173, 1288, 1436, 1637 ], "span_text": [ "Porucznik Bronisova", ", podobnie jak dwudziestu dwóch kolegów - policjantów i jedna koleżanka - policjantka z siedmiu krajów środkowej Europy,", "odwiedzili Wyższą Szkołę Policji w Szczytnie.", "Wszyscy są słuchaczami Środkowoeuropejskiej Akademii Policyjnej", ". Co roku", "przez dwanaście tygodni wędrują z kraju do kraju. Słuchają wykładów, wszędzie po niemiecku; na koniec piszą pracę zaliczeniową.", "W tym roku tematem wiodącym jest zwalczanie przestępczości zorganizowanej. Akademia rozpoczęła zajęcia w lutym w Wiedniu. Skończy w maju w Budapeszcie." ] }, { "start": [], "end": [], "span_text": [] }, { "start": [ 140, 522, 547, 819, 1109, 1486, 1657, 5386, 5582, 9438, 9548, 10636, 10843 ], "end": [ 169, 532, 607, 1108, 1484, 1638, 1706, 5457, 5584, 9529, 9549, 10684, 10904 ], "span_text": [ "Porucznik Katerina Bronisova", "wcześniej", "była szkolnym pedagogiem i kuratorem nieletnich przestępców.", "Pracuje w policji kryminalnej i na co dzień zajmuje się przestępczością zorganizowaną, podobnie jak dwudziestu dwóch kolegów - policjantów i jedna koleżanka - policjantka z siedmiu krajów środkowej Europy, którzy w pierwszym tygodniu kwietnia odwiedzili Wyższą Szkołę Policji w Szczytnie.", "Wszyscy są słuchaczami Środkowoeuropejskiej Akademii Policyjnej założonej przed pięciu laty przez Austrię, Czechy, Niemcy, Polskę, Słowację, Słowenię, Szwajcarię i Węgry. Co roku słuchacze akademii przez dwanaście tygodni wędrują z kraju do kraju. Słuchają wykładów, wszędzie po niemiecku; na koniec piszą pracę zaliczeniową. Koszty ich udziału pokrywają poszczególne kraje.", "W tym roku tematem wiodącym jest zwalczanie przestępczości zorganizowanej. Akademia rozpoczęła zajęcia w lutym w Wiedniu. Skończy w maju w Budapeszcie.", "Major Karl-Heinz Wochermayr jest salzburczykiem.", "Polska to kraj bezpieczny. Na potwierdzenie takiej opinii podaje liczby", ".", "w zetknięciu z policjantami Niemiec, Austrii, Szwajcarii polski policjant nie ma kompleksów", ".", "W Szczytnie kursanci akademii spędzili tydzień.", "Ich pobyt kosztował Polskę około dwóch i pół tysiąca złotych." ] }, { "start": [], "end": [], "span_text": [] }, { "start": [ 140, 522, 547, 819, 1109, 1486, 1657, 2295, 2675, 3362, 3965, 4304, 5370, 5582, 5734, 6235, 6299, 7241, 7972, 8546, 8871, 9424, 9667, 10636, 10843 ], "end": [ 169, 532, 607, 1108, 1484, 1638, 1706, 2296, 2762, 3363, 4027, 4382, 5457, 5584, 5845, 6296, 6355, 7402, 8037, 8675, 8927, 9549, 9812, 10684, 10904 ], "span_text": [ "Porucznik Katerina Bronisova", "wcześniej", "była szkolnym pedagogiem i kuratorem nieletnich przestępców.", "Pracuje w policji kryminalnej i na co dzień zajmuje się przestępczością zorganizowaną, podobnie jak dwudziestu dwóch kolegów - policjantów i jedna koleżanka - policjantka z siedmiu krajów środkowej Europy, którzy w pierwszym tygodniu kwietnia odwiedzili Wyższą Szkołę Policji w Szczytnie.", "Wszyscy są słuchaczami Środkowoeuropejskiej Akademii Policyjnej założonej przed pięciu laty przez Austrię, Czechy, Niemcy, Polskę, Słowację, Słowenię, Szwajcarię i Węgry. Co roku słuchacze akademii przez dwanaście tygodni wędrują z kraju do kraju. Słuchają wykładów, wszędzie po niemiecku; na koniec piszą pracę zaliczeniową. Koszty ich udziału pokrywają poszczególne kraje.", "W tym roku tematem wiodącym jest zwalczanie przestępczości zorganizowanej. Akademia rozpoczęła zajęcia w lutym w Wiedniu. Skończy w maju w Budapeszcie.", "Major Karl-Heinz Wochermayr jest salzburczykiem.", "", "Austriacki policjant ma status urzędnika państwowego. Zarabia według sztywnych stawek.", "", "Nadkomisarz Klaus Weber z kryminalnej policji BKA w Wiesbaden", "zarabia 3 - 3,5 tys. DEM i przyznaje, że był czas, iż myślał o zmianie pracy.", "zdaniem Webera, Polska to kraj bezpieczny. Na potwierdzenie takiej opinii podaje liczby", ".", "Nadkomisarz Weber przyznaje, że w jego pracy, podobnie jak u austriackiego kolegi, najważniejsze są dokumenty.", "Frank Hellmuth z policji kryminalnej we Frankfurcie nad Menem", "W policji pracuje 16 lat. Kontynuuje rodzinną tradycję.", "Młody porucznik z budapeszteńskiej policji kryminalnej prosi o niepublikowanie jego nazwiska. Rozpracowuje właśnie gang samochodowy korzeniami sięgający Polski.", "Na swoim stanowisku zarabia około 55 tysięcy forintów (450 DEM).", "Naszą rozmowę tłumaczy podinspektor polskiej policji kryminalnej z nowo organizowanego w Komendzie Głównej biura ds. narkotyków.", "Zorganizowaną przestępczością zajmuje się od kilku lat.", "Zapytany, czy w zetknięciu z policjantami Niemiec, Austrii, Szwajcarii polski policjant nie ma kompleksów, odpowiada, że nie.", "Polski podinspektor z wydziału ds. narkotyków, znający języki, wykształcony, z zagranicznymi kontaktami, dostaje miesięcznie ok. 1300 zł na rękę.", "W Szczytnie kursanci akademii spędzili tydzień.", "Ich pobyt kosztował Polskę około dwóch i pół tysiąca złotych." ] }, { "start": [], "end": [], "span_text": [] }, { "start": [ 920, 1032, 1110, 10636 ], "end": [ 1024, 1108, 1436, 10683 ], "span_text": [ "dwudziestu dwóch kolegów - policjantów i jedna koleżanka - policjantka z siedmiu krajów środkowej Europy", "w pierwszym tygodniu kwietnia odwiedzili Wyższą Szkołę Policji w Szczytnie.", "Wszyscy są słuchaczami Środkowoeuropejskiej Akademii Policyjnej założonej przed pięciu laty przez Austrię, Czechy, Niemcy, Polskę, Słowację, Słowenię, Szwajcarię i Węgry. Co roku słuchacze akademii przez dwanaście tygodni wędrują z kraju do kraju. Słuchają wykładów, wszędzie po niemiecku; na koniec piszą pracę zaliczeniową.", "W Szczytnie kursanci akademii spędzili tydzień." ] } ] }
199704230029
1997-04-23
Papier szeleści najgłośniej
Kultura
Krzysztof Masłoń
Remont czy kosmetyka Papier szeleści najgłośniej RYS. JANUSZ MAYK-MAJEWSKI W porządku obrad dzisiejszego posiedzenia Sejmu znajduje się czytanie ustawy o bibliotekach. Jej projekt rządowy rozpatrywała od lutego ubiegłego roku specjalnie powołana komisja nadzwyczajna. - Ta ustawa będzie nijaka, ksiądz Pirożyński powiedziałby, że moralnie obojętna - mówi dr Jerzy Maj, kierownik Zakładu Bibliotekoznawstwa w Instytucie Książki i Czytelnictwa Biblioteki Narodowej. - Ona kodyfikuje stan istniejący, niczego nie porządkuje. Była Państwowa Rada Biblioteczna, teraz proponuje się Krajową Radę Biblioteczną. Zaręczam: po staremu pełnić będzie funkcje dekoracyjne. Funduszami nie będzie dysponować żadnymi bądź co najwyżej znikomymi, bo może liczyć wyłącznie na sponsoring, a to rzecz niepewna. Resortowe ambicje Poprzednią ustawę o bibliotekach uchwalono w 1968 r., środowisko bibliotekarskie przyjęło ją przychylnie. Ciekawe, że Sejm II Rzeczypospolitej nie uporał się z ustawą o bibliotekach, choć jej projektów było kilkanaście. Przeciwne im były samorządy lokalne, które nie chciały się godzić na minimum płatności, jakie łączyło się z obowiązkiem utrzymywania bibliotek na ich terenie. Niemniej jednak dopracowano się przed wojną sensownego modelu bibliotekarstwa, głównie publicznego, korzystającego przede wszystkim ze sprawdzonych wzorów skandynawskich. Z przedwojennych projektów ustawy skorzystano w 1946 r., tworząc dekret o bibliotekach, który jednak po dwu latach - z uwagi na zasadniczą zmianę sytuacji politycznej - istniał już tylko na papierze. Ustawa z 1968 r. funkcjonowała dość sprawnie przez 6 lat. Początek jej końca miał miejsce w latach 1974-75, a wiązał się z reformą administracyjną. Likwidacja powiatów, a przy okazji bibliotek powiatowych, wyeliminowała najważniejsze ogniwo organizacyjne sieci bibliotek publicznych, osłabiając całą strukturę biblioteczną w Polsce. Regulacje ustawowe przestały odtąd pasować do sytuacji, rozmijały się z nią. Jedną ze słabości ustawy z 1968 r. było podporządkowanie tzw. ogólnokrajowej sieci bibliotecznej, obejmującej wszystkie typy bibliotek: publiczne, szkolne, naukowe, specjalistyczne, słowem wszystkie (z wyjątkiem kościelnych) - ministrowi kultury i sztuki. Polska tymczasem stawała się coraz bardziej resortowa. Nie chodziło tylko o ambicje poszczególnych szefów resortów, ale ministrowie zdrowia, oświaty czy obrony narodowej naprawdę nie mogli pojąć, dlaczego książnice bliskie im merytorycznie podporządkowane są komuś innemu. Czy Polska dzisiejsza w mniejszym stopniu jest resortowa niż tamta, z okresu gierkowskiego? Trudno o odpowiedź, ale z tym, że niezależność i samorządność uczelni znacznie się zwiększyła, zgodzi się każdy. Czy rektor Uniwersytetu Jagiellońskiego będzie potulnie wykonywał rozporządzenia ministra kultury i sztuki, któremu podległa ma być "Jagiellonka"? Śmiem wątpić, a nowa ustawa - niestety - powiela stary błąd, pozostawiając nadzór nad całością bibliotekarstwa polskiego ministrowi kultury i sztuki. Ani to potrzebne, ani możliwe. - Tę ustawę streścić można złośliwie jednym zdaniem - mówi dr Jerzy Maj. - Ustawa stanowi, że biblioteki mogą istnieć, a minister kultury może sobie wyobrażać, że nimi rządzi. Odkrywanie Ameryki Doktor Maj jest współautorem tzw. społecznego projektu ustawy o bibliotekach. Pracować nad nim zaczął już w 1990 r., znajdując się w składzie nieformalnego zespołu doradców powołanego przez ówczesnego wiceministra kultury i sztuki - Stefana Starczewskiego. Po dymisji rządu Mazowieckiego i odejściu z ministerstwa Starczewskiego, inicjatywę podjęło Stowarzyszenie Bibliotekarzy Polskich. Społeczny projekt ustawy, przygotowany w ostatecznym kształcie przez dr. Maja i dyrektora Biblioteki Akademii Medycznej w Poznaniu - Bolesława Howorkę, publikowany był w prasie fachowej i szeroko konsultowany w środowisku bibliotekarskim. Nie zyskał jednak uznania w Ministerstwie Kultury i Sztuki, czemu za bardzo nie można się dziwić, gdyż przewidywał ustanowienie pełnomocnika rządu ds. bibliotek, powoływanego i odwoływanego przez Radę Ministrów i usytuowanego ponad resortami, z resortem kultury i sztuki włącznie. Społeczny projekt ustawy wprowadzał zupełnie nową formę organizacyjną bibliotek nazwaną Krajowym Systemem Biblioteczno-Informacyjnym. Nie wnikając w szczegóły spraw, które miał ogarniać, zwrócę uwagę tylko na Fundusz Inicjatyw Bibliotecznych, jaki znalazłby się w jego dyspozycji. Ministerstwo dopatrzyło się w Systemie skłonności centralistycznych. - Mnie się nie marzy Centralny Zarząd Bibliotek - wyjaśnia dr Jerzy Maj. - Czym innym jest przynależność organizacyjna poszczególnych bibliotek i sieci i pełnienie przez nie służebnych funkcji w stosunku do organizatora czy sponsora, a czym innym ich podstawowe obowiązki: bibliotek szkolnych wobec uczniów, uniwersyteckich wobec studentów, gminnych wobec mieszkańców pobliskich wsi. Ale też wszystkie biblioteki powinny mieć jedną wspólną podstawę profesjonalną i znajdować się wewnątrz pewnego, nie wymuszonego obligatoryjnie, lecz opłacalnego dla zainteresowanych, systemu współpracy, dzięki czemu np. zanim podejmie się decyzję o zakupieniu książki można będzie sprawdzić, czy nie ma jej gdzieś w pobliżu. W naszym projekcie nie odkrywaliśmy Ameryki. Ona została dawno odkryta. Rada Systemu przez nas proponowana nie byłaby żadnym zarządem, lecz gronem fachowców, organem wykonawczym pełnomocnika rządu ds. bibliotek. Nie wykluczaliśmy też podporządkowania Rady Komitetowi Badań Naukowych. Rządowy projekt ustawy zapowiada stworzenie ogólnokrajowej sieci bibliotecznej w celu "prowadzenia jednolitej działalności bibliotecznej i informacyjnej". W jej skład wejść mają biblioteki publiczne oraz te, które "na wniosek właściwego organizatora" włączy do sieci minister kultury i sztuki. Ustali on też, w drodze rozporządzeń (oczywiście, "w porozumieniu z właściwymi ministrami"), zasady, jakie będą obowiązywały w sieci bibliotecznej odnośnie: gromadzenia i przechowywania materiałów, ich specjalizacji, wymiany i ewidencji, wypożyczeń międzybibliotecznych, prowadzenia katalogów centralnych, koordynacji działalności bibliograficznej, uczestnictwa w systemach informacji, kształcenia pracowników, wreszcie współpracy bibliotek we wszystkich tych sprawach. Na marginesie; sądzę, że nie wszyscy wiedzą, iż kadra bibliotekarska dzieli się na: pracowników służby bibliotecznej - młodszych bibliotekarzy, bibliotekarzy, starszych bibliotekarzy, kustoszy i starszych kustoszy oraz bibliotekarzy dyplomowanych: asystentów, adiunktów, kustoszy dyplomowanych i starszych kustoszy dyplomowanych. Cała ta bibliotekarska nomenklatura powinna zmienić rodzaj: z męskiego na żeński. W bibliotekarstwie pracuje 96 proc. kobiet i 4 proc. mężczyzn. Niewyobrażalne, ale prawdziwe Autorów społecznego projektu ustawy o bibliotekach cechował pragmatyzm. To dlatego dr Maj zwraca uwagę na fakt, że w wielu polskich bibliotekach znajdują się te same czasopisma naukowe i zarazem brakuje innych, wszędzie tych samych tytułów. Przez długie lata, gdy każdy dolar oglądano przed wydaniem dziesięć razy, brakowało między bibliotekami jakiejkolwiek współpracy. Wyjściem stała się komputeryzacja, która jednak w polskich bibliotekach przeprowadzana jest zbyt wolno, przy czym w sposób chaotyczny, przez nikogo nie koordynowany. W Danii, której system biblioteczny uchodzi za wzorowy, po skomputeryzowaniu kilku najważniejszych książnic, zapewniono komputery najmniejszym placówkom. Jest to logiczne - to tam najtrudniej zdobyć poszukiwaną książkę, a nie w dużym mieście, w wielkiej bibliotece z ogromnym księgozbiorem. U nas komputery trafiają nie zawsze do tych bibliotek, gdzie byłyby najpotrzebniejsze, skąd zresztą są kradzione, a brak wyobraźni, zarówno bibliotekarzy, jak i darczyńców, którzy o ubezpieczeniu ani pomyślą, sprawia, że straty bywają nie do powetowania. Ponadto sprzęt się starzeje, a mało gdzie jest odnawiany. W wielu krajach zachodnich na poszukiwaną książkę czeka się maksymalnie 48 godzin. Obowiązkiem bibliotekarza jest sprowadzenie w tym czasie danego tytułu dla czytelnika. Ba, w Wielkiej Brytanii abonent biblioteki książkę wypożyczoną w Sheffield może oddać w Nottingham. Niewyobrażalne - zgoda, ale prawdziwe. Podstawą finansowania współpracy bibliotek powinny być fundusze wygospodarowane ze środków budżetowych przeznaczonych na naukę. Centralne finansowanie z Ministerstwa Kultury i Sztuki skończyło się z chwilą wejścia w życie ustawy samorządowej. Za pośrednictwem wojewodów pieniądze otrzymują jedynie Wojewódzkie Biblioteki Publiczne i to nie wszystkie, bo np. w Opolu wojewódzka książnica została skomunalizowana. Proponowany w społecznym projekcie ustawy Fundusz Inicjatyw Bibliotecznych mógłby powstać z części pieniędzy z Komitetu Badań Naukowych; sponsoring byłby tylko jego uzupełnieniem. Informatyzacja bibliotek polskich - od najmniejszej do największej - jest sprawą priorytetową, a postulowany System Biblioteczno-Informacyjny byłby dla niej dobrą podstawą organizacyjną. Koszty takiego przedsięwzięcia byłyby niemałe, ale komputeryzacja całej sieci bibliotecznej jest nieunikniona. Francuzi, którzy to zaniedbali, płacą dziś za swoją niefrasobliwość. Powstały bowiem komercyjne bazy danych, konkurencyjne dla bibliotecznych. Można powiedzieć, że dla czytelnika to nawet wygoda, ale nie dla każdego. Dane dotyczące przemysłu i usług z pewnością byłyby - oczywiście, za opłatą - dostępne, ale kto zająłby się np. niedochodową humanistyką? Skrzecząca rzeczywistość Z dotychczasowych regulacji prawnych bynajmniej nie wynika obligatoryjność istnienia bibliotek publicznych w gminach. "W zakresie nie uregulowanym ustawą - cytuję art. 2 projektowanej ustawy - do bibliotek stosuje się odpowiednio przepisy ustawy o organizowaniu i prowadzeniu działalności kulturalnej". A ta ostatnia pozwala w pewnych okolicznościach zlikwidować placówkę bez podania przyczyn. Biblioteki nie są zbytnio kochane przez większość samorządów - to wiemy nie od dziś. Nieprzypadkowo o ponad 7 procent zmalała liczba bibliotek w Polsce. Naprawdę zresztą straty w bibliotekarstwie publicznym są większe, gdyż w wielu bibliotekach nie dokonuje się uzupełnień księgozbioru o nowości, co w końcu prowadzi do utraty czytelników. Zakupy książek, czemu zresztą nie można zbytnio się dziwić, zawsze będą mniej ważne od pomocy miejscowej lecznicy czy szkole lub budowy wodociągu. A rzeczywistość skrzeczy. Przed dwoma laty Organizacja ds. Współpracy Gospodarczej i Rozwoju (OECD) przeprowadziła badania, których wynik jest dla nas kompromitujący. 72 proc. Polaków uznanych zostało za niepiśmiennych! Nie znaczy to, że są analfabetami, lecz m.in. nie są w stanie zrozumieć nie tylko przekazu radiowego czy telewizyjnego, ale i pojąć instrukcji obsługi jakiegoś urządzenia, dodajmy - mało skomplikowanego, czy wykonać prostych zadań obliczeniowych korzystając z przedstawionych objaśnień. Dla porównania, w Szwecji niepiśmiennych - w rozumieniu Organizacji ds. Współpracy Gospodarczej i Rozwoju - jest tylko 26 proc. Marnym dla nas pocieszeniem są nieoczekiwanie złe rezultaty tych badań przeprowadzonych w Szwajcarii (58 proc. niepiśmiennych). - Pieniądze wydaje się u nas nierzadko na bardzo wątpliwe działania kulturalne - z żalem mówi Jerzy Maj. - A biblioteka ma w sobie element homeostatu. Wystarczy zgromadzić trochę książek, znaleźć lokal, wywiesić szyld z godzinami otwarcia i zaraz zjawią się czytelnicy. Oczywiście, przyciągnie ich nie sama biblioteka, lecz książka, literatura, wartości w niej tkwiące. Jeśli tu będziemy skąpili pieniędzy albo wydawali je, jak dotąd, bez ładu i składu - efekty będą opłakane. To może duże słowa, ale półanalfabetów w zjednoczonej Europie nikt nie potrzebuje. Posłowie najprawdopodobniej uchwalą nową ustawę o bibliotekach. Jej projekt zapisany jest na jedenastu stronach maszynopisu. Szeleszczących wyjątkowo głośno. KRZYSZTOF MASŁOŃ
{ "ratio": [ 10, 10, 20, 20, 5, 5, 10, 10, 20, 20, 5, 5, 10, 10, 20, 20, 5, 5, 10, 10, 20, 20, 5, 5, 10, 10, 20, 20, 5, 5 ], "type": [ "abstract", "extract", "abstract", "extract", "abstract", "extract", "abstract", "extract", "abstract", "extract", "abstract", "extract", "abstract", "extract", "abstract", "extract", "abstract", "extract", "abstract", "extract", "abstract", "extract", "abstract", "extract", "abstract", "extract", "abstract", "extract", "abstract", "extract" ], "author": [ "A", "D", "A", "D", "A", "D", "J", "C", "J", "C", "J", "C", "E", "H", "E", "H", "E", "H", "H", "J", "H", "J", "H", "J", "B", "E", "B", "E", "B", "E" ], "body": [ "W porządku obrad dzisiejszego posiedzenia Sejmu znajduje się czytanie ustawy o bibliotekach. Zdaniem dr. Jerzego Maja, kierownika Zakładu Bibliotekoznawstwa w Instytucie Książki i Czytelnictwa Biblioteki Narodowej, ustawa ta kodyfikuje stan istniejący, niczego nie porządkuje. Poprzednią ustawę o bibliotekach uchwalono w 1968 r. Jedną z jej słabości było podporządkowanie tzw. ogólnokrajowej sieci bibliotecznej ministrowi kultury i sztuki. Nowa ustawa powiela stary błąd, pozostawiając nadzór nad całością bibliotekarstwa polskiego ministrowi kultury i sztuki. \nWedług doktora Maja, współautora tzw. społecznego projektu ustawy o bibliotekach, który przewidywał wprowadzenie zupełnie nowej formy organizacyjnej bibliotek, wszystkie biblioteki powinny mieć jedną wspólną podstawę profesjonalną i znajdować się wewnątrz pewnego, nie wymuszonego obligatoryjnie, lecz opłacalnego dla zainteresowanych, systemu współpracy. Taki system nie jest niczym nowym. Podstawą finansowania współpracy bibliotek powinny być fundusze wygospodarowane ze środków budżetowych przeznaczonych na naukę. Proponowany w społecznym projekcie ustawy Fundusz Inicjatyw Bibliotecznych mógłby powstać z części pieniędzy z Komitetu Badań Naukowych. \nPosłowie najprawdopodobniej uchwalą nową ustawę o bibliotekach.", "Jedną ze słabości ustawy z 1968 r. było podporządkowanie tzw. ogólnokrajowej sieci bibliotecznej, obejmującej wszystkie typy bibliotek (z wyjątkiem kościelnych) ministrowi kultury i sztuki. nowa ustawa powiela stary błąd. Społeczny projekt ustawy publikowany był w prasie fachowej i szeroko konsultowany w środowisku bibliotekarskim. Nie zyskał jednak uznania w Ministerstwie Kultury i Sztuki gdyż przewidywał ustanowienie pełnomocnika rządu ds. bibliotek, powoływanego i odwoływanego przez Radę Ministrów i usytuowanego ponad resortami. wprowadzał zupełnie nową formę organizacyjną bibliotek nazwaną Krajowym Systemem Biblioteczno-Informacyjnym. Ministerstwo dopatrzyło się w Systemie skłonności centralistycznych.Rządowy projekt ustawy zapowiada stworzenie ogólnokrajowej sieci bibliotecznej w celu \"prowadzenia jednolitej działalności bibliotecznej i informacyjnej\". W jej skład wejść mają biblioteki publiczne oraz te, które \"na wniosek właściwego organizatora\" włączy do sieci minister kultury i sztuki. Ustali też zasady gromadzenia i przechowywania materiałów, ich specjalizacji, wymiany i ewidencji, wypożyczeń międzybibliotecznych, prowadzenia katalogów centralnych, koordynacji działalności bibliograficznej, uczestnictwa w systemach informacji, kształcenia pracowników, wreszcie współpracy bibliotek w tych sprawach.", "W porządku obrad dzisiejszego posiedzenia Sejmu znajduje się czytanie ustawy o bibliotekach. Zdaniem dr. Jerzego Maja, kierownika Zakładu Bibliotekoznawstwa w Instytucie Książki i Czytelnictwa Biblioteki Narodowej, ustawa ta kodyfikuje stan istniejący, niczego nie porządkuje. Poprzednią ustawę o bibliotekach uchwalono w 1968 r. Jedną z jej słabości było podporządkowanie tzw. ogólnokrajowej sieci bibliotecznej ministrowi kultury i sztuki. Nowa ustawa powiela stary błąd, pozostawiając nadzór nad całością bibliotekarstwa polskiego ministrowi kultury i sztuki. \nDoktor Maj jest współautorem tzw. społecznego projektu ustawy o bibliotekach. Projekt ten wprowadzał zupełnie nową formę organizacyjną bibliotek nazwaną Krajowym Systemem Biblioteczno-Informacyjnym i przewidywał ustanowienie pełnomocnika rządu ds. bibliotek, powoływanego i odwoływanego przez Radę Ministrów i usytuowanego ponad resortami, z resortem kultury i sztuki włącznie. Nie zyskał jednak uznania w ministerstwie.\nZdaniem dr. Maja wszystkie biblioteki powinny mieć jedną wspólną podstawę profesjonalną i znajdować się wewnątrz pewnego, nie wymuszonego obligatoryjnie, lecz opłacalnego dla zainteresowanych, systemu współpracy, dzięki czemu np. zanim podejmie się decyzję o zakupieniu książki można będzie sprawdzić, czy nie ma jej gdzieś w pobliżu. Taki system nie jest niczym nowym. Podstawą finansowania współpracy bibliotek powinny być fundusze wygospodarowane ze środków budżetowych przeznaczonych na naukę. Centralne finansowanie z Ministerstwa Kultury i Sztuki skończyło się z chwilą wejścia w życie ustawy samorządowej. Proponowany w społecznym projekcie ustawy Fundusz Inicjatyw Bibliotecznych mógłby powstać z części pieniędzy z Komitetu Badań Naukowych. Z dotychczasowych regulacji prawnych bynajmniej nie wynika obligatoryjność istnienia bibliotek publicznych w gminach. Biblioteki nie są zbytnio kochane przez większość samorządów. A rzeczywistość skrzeczy. Przed dwoma laty Organizacja ds. Współpracy Gospodarczej i Rozwoju (OECD) przeprowadziła badania, których wynik jest dla nas kompromitujący. 72 proc. Polaków uznanych zostało za niepiśmiennych! Oczywiście, przyciągnie ich nie sama biblioteka, lecz książka, literatura, wartości w niej tkwiące. Jeśli tu będziemy skąpili pieniędzy albo wydawali je, jak dotąd, bez ładu i składu - efekty będą opłakane. \nPosłowie najprawdopodobniej uchwalą nową ustawę o bibliotekach.", "Poprzednią ustawę o bibliotekach uchwalono w 1968 r. Początek jej końca miał miejsce w latach 1974-75, a wiązał się z reformą administracyjną. Likwidacja powiatów, a przy okazji bibliotek powiatowych, wyeliminowała najważniejsze ogniwo organizacyjne sieci bibliotek publicznych, osłabiając całą strukturę biblioteczną. Regulacje ustawowe przestały odtąd pasować do sytuacji.Jedną ze słabości ustawy z 1968 r. było podporządkowanie tzw. ogólnokrajowej sieci bibliotecznej, obejmującej wszystkie typy bibliotek (z wyjątkiem kościelnych) ministrowi kultury i sztuki. niezależność i samorządność uczelni znacznie się zwiększyła. nowa ustawa powiela stary błąd, pozostawiając nadzór nad całością bibliotekarstwa polskiego ministrowi kultury i sztuki. Społeczny projekt ustawy, przygotowany w ostatecznym kształcie przez dr. Maja i dyrektora Biblioteki Akademii Medycznej w Poznaniu - Bolesława Howorkę, publikowany był w prasie fachowej i szeroko konsultowany w środowisku bibliotekarskim. Nie zyskał jednak uznania w Ministerstwie Kultury i Sztuki gdyż przewidywał ustanowienie pełnomocnika rządu ds. bibliotek, powoływanego i odwoływanego przez Radę Ministrów i usytuowanego ponad resortami, z resortem kultury i sztuki włącznie.\nSpołeczny projekt ustawy wprowadzał zupełnie nową formę organizacyjną bibliotek nazwaną Krajowym Systemem Biblioteczno-Informacyjnym. Ministerstwo dopatrzyło się w Systemie skłonności centralistycznych.\nRządowy projekt ustawy zapowiada stworzenie ogólnokrajowej sieci bibliotecznej w celu \"prowadzenia jednolitej działalności bibliotecznej i informacyjnej\". W jej skład wejść mają biblioteki publiczne oraz te, które \"na wniosek właściwego organizatora\" włączy do sieci minister kultury i sztuki. Ustali też zasady gromadzenia i przechowywania materiałów, ich specjalizacji, wymiany i ewidencji, wypożyczeń międzybibliotecznych, prowadzenia katalogów centralnych, koordynacji działalności bibliograficznej, uczestnictwa w systemach informacji, kształcenia pracowników, wreszcie współpracy bibliotek we wszystkich tych sprawach.\nAutorów społecznego projektu ustawy o bibliotekach cechował pragmatyzm. w wielu polskich bibliotekach znajdują się te same czasopisma naukowe i zarazem brakuje innych, wszędzie tych samych tytułów. komputeryzacja w polskich bibliotekach przeprowadzana jest zbyt wolno, przy czym w sposób chaotyczny, przez nikogo nie koordynowany.Podstawą finansowania współpracy bibliotek powinny być fundusze wygospodarowane ze środków budżetowych przeznaczonych na naukę. Centralne finansowanie skończyło się z chwilą wejścia w życie ustawy samorządowej.", "W porządku obrad dzisiejszego posiedzenia Sejmu znajduje się czytanie ustawy o bibliotekach. Zdaniem dr. Jerzego Maja, kierownika Zakładu Bibliotekoznawstwa w Instytucie Książki i Czytelnictwa Biblioteki Narodowej, ustawa ta kodyfikuje stan istniejący, niczego nie porządkuje. Poprzednią ustawę o bibliotekach uchwalono w 1968 r. Jedną z jej słabości było podporządkowanie tzw. ogólnokrajowej sieci bibliotecznej ministrowi kultury i sztuki. Nowa ustawa powiela stary błąd, pozostawiając nadzór nad całością bibliotekarstwa polskiego ministrowi kultury i sztuki. Posłowie jednak najprawdopodobniej uchwalą tę ustawę.", "Jedną ze słabości ustawy z 1968 r. było podporządkowanie tzw. ogólnokrajowej sieci bibliotecznej ministrowi kultury i sztuki. Społeczny projekt ustawy Nie zyskał uznania w Ministerstwie Kultury i Sztuki gdyż przewidywał ustanowienie pełnomocnika rządu ds. bibliotek, powoływanego i odwoływanego przez Radę Ministrów i usytuowanego ponad resortami. wprowadzał zupełnie nową formę organizacyjną bibliotek nazwaną Krajowym Systemem Biblioteczno-Informacyjnym. Ministerstwo dopatrzyło się w Systemie skłonności centralistycznych.Rządowy projekt zapowiada stworzenie ogólnokrajowej sieci bibliotecznej w celu \"prowadzenia jednolitej działalności bibliotecznej i informacyjnej\"..", "Sejm ma rozpatrzyć ustawę o bibliotekach opracowaną według projektu rządowego. Alternatywny społeczny projekt ustawy o bibliotekach został odrzucony przez Ministerstwo Kultury i Sztuki. Dr Jerzy Maj, kierownik Zakładu Bibliotekoznawstwa w Instytucie Książki i Czytelnictwa Biblioteki Narodowej oraz jeden z twórców projektu społecznego, krytykuje natomiast projekt rządowy. Uważa, że powiela on błędy starej ustawy z 1968 r., pozostawiając nadzór nad całością bibliotekarstwa polskiego ministrowi kultury i sztuki i nie wyposażając Krajowej Rady Bibliotecznej w odpowiednie fundusze. Społeczny projekt ustawy wprowadzał zupełnie nową formę organizacyjną bibliotek nazwaną Krajowym Systemem Biblioteczno-Informacyjnym. Przewidywał też ustanowienie pełnomocnika rządu ds. bibliotek, powoływanego i odwoływanego przez Radę Ministrów i usytuowanego ponad resortami, oraz jego organ wykonawczy - Radę Systemu. Kładł nacisk na informatyzację wszystkich bibliotek, która umożliwiłaby lepszą współpracę między poszczególnymi placówkami. Zgodnie z założeniami społecznego projektu podstawą finansowania współpracy bibliotek byłyby fundusze wygospodarowane ze środków budżetowych przeznaczonych na naukę, np. z części pieniędzy z Komitetu Badań Naukowych.", "W porządku obrad dzisiejszego posiedzenia Sejmu znajduje się czytanie ustawy o bibliotekach. Jej projekt rządowy rozpatrywała od lutego ubiegłego roku specjalnie powołana komisja nadzwyczajna. Doktor Maj jest współautorem tzw. społecznego projektu ustawy o bibliotekach. \nSpołeczny projekt ustawy wprowadzał zupełnie nową formę organizacyjną bibliotek nazwaną Krajowym Systemem Biblioteczno-Informacyjnym. zapowiada stworzenie ogólnokrajowej sieci bibliotecznej w celu prowadzenia jednolitej działalności bibliotecznej i informacyjnej. Ustali też zasady, jakie będą obowiązywały w sieci bibliotecznej odnośnie: gromadzenia i przechowywania materiałów, ich specjalizacji, wymiany i ewidencji, wypożyczeń międzybibliotecznych, prowadzenia katalogów centralnych, koordynacji działalności bibliograficznej, uczestnictwa w systemach informacji, kształcenia pracowników. w wielu polskich bibliotekach znajdują się te same czasopisma naukowe i zarazem brakuje innych, wszędzie tych samych tytułów. Przez długie lata brakowało między bibliotekami jakiejkolwiek współpracy. Wyjściem stała się komputeryzacja, która jednak w polskich bibliotekach przeprowadzana jest zbyt wolno, w sposób chaotyczny.\nPodstawą finansowania współpracy bibliotek powinny być fundusze wygospodarowane ze środków budżetowych przeznaczonych na naukę. Proponowany w projekcie ustawy Fundusz Inicjatyw Bibliotecznych mógłby powstać z części pieniędzy z Komitetu Badań Naukowych.", "W porządku obrad dzisiejszego posiedzenia Sejmu znajduje się czytanie ustawy o bibliotekach opracowanej według projektu rządowego, która ma zastąpić ustawę z 1968 r. Obok projektu rządowego powstał społeczny projekt ustawy o bibliotekach autorstwa dr. Jerzego Maja, kierownika Zakładu Bibliotekoznawstwa w Instytucie Książki i Czytelnictwa Biblioteki Narodowej, i Bolesława Howorki, dyrektora Biblioteki Akademii Medycznej w Poznaniu. Ministerstwo Kultury i Sztuki odrzuciło jednak projekt społeczny, gdyż dopatrzyło się w nim tendencji centralistycznych. Dr Maj krytykuje natomiast projekt rządowy. Uważa, że powiela on błędy starej ustawy, pozostawiając nadzór nad całością bibliotekarstwa polskiego ministrowi kultury i sztuki i nie wyposażając Krajowej Rady Bibliotecznej w odpowiednie fundusze. Społeczny projekt ustawy wprowadzał zupełnie nową formę organizacyjną bibliotek nazwaną Krajowym Systemem Biblioteczno-Informacyjnym. Przewidywał też ustanowienie pełnomocnika rządu ds. bibliotek, powoływanego i odwoływanego przez Radę Ministrów i usytuowanego ponad resortami, z resortem kultury i sztuki włącznie, oraz jego organ wykonawczy - Radę Systemu. Kładł nacisk na informatyzację wszystkich bibliotek, która umożliwiłaby lepszą współpracę między poszczególnymi placówkami (można byłoby np. sprawdzić, czy książka, ktorej zakup się planuje, nie znajduje się w posiadaniu jakiejś pobliskiej biblioteki). Zakładał, że podstawą finansowania współpracy bibliotek powinny być fundusze wygospodarowane ze środków budżetowych przeznaczonych na naukę. Proponowany w społecznym projekcie ustawy Fundusz Inicjatyw Bibliotecznych mógłby powstać z części pieniędzy z Komitetu Badań Naukowych; sponsoring byłby tylko jego uzupełnieniem. Obecny stan polskich bibliotek nie jest zadowalający. Liczba bibliotek maleje, a w wielu placówkach nie ma środków na zakupy nowych książek. Komputeryzacja przeprowadzana jest zbyt wolno, w dodatku komputery nie trafiają do najmniejszych placówek, w których są najbardziej potrzebne. Tymczasem na podstawie badań przeprowadzonych przed dwoma laty przez OECD aż 72 proc. Polaków uznanych zostało za niepiśmiennych, tzn. takich, którzy nie są w stanie zrozumieć nawet instrukcji obsługi jakiegoś nieskomplikowanego urządzenia. Dr Maj twierdzi, że pomogłaby temu zaradzić mądra polityka wobec bibliotek. Na biblioteki powinny się znaleźć fundusze, które powinny być odpowiednio rozdysponowane.", "W porządku obrad dzisiejszego posiedzenia Sejmu znajduje się czytanie ustawy o bibliotekach. Jej projekt rządowy rozpatrywała od lutego ubiegłego roku specjalnie powołana komisja nadzwyczajna. Poprzednią ustawę o bibliotekach środowisko bibliotekarskie przyjęło przychylnie. Początek jej końca wiązał się z reformą administracyjną. Likwidacja powiatów, a przy okazji bibliotek powiatowych, wyeliminowała najważniejsze ogniwo organizacyjne sieci bibliotek publicznych. Jedną ze słabości ustawy było podporządkowanie tzw. ogólnokrajowej sieci bibliotecznej ministrowi kultury i sztuki. Polska tymczasem stawała się coraz bardziej resortowa. \nDoktor Maj jest współautorem tzw. społecznego projektu ustawy o bibliotekach. projekt Nie zyskał jednak uznania w Ministerstwie Kultury i Sztuki, przewidywał ustanowienie pełnomocnika rządu ds. bibliotek, powoływanego i odwoływanego przez Radę Ministrów i usytuowanego ponad resortami.\nSpołeczny projekt ustawy wprowadzał zupełnie nową formę organizacyjną bibliotek nazwaną Krajowym Systemem Biblioteczno-Informacyjnym. Rządowy projekt zapowiada stworzenie ogólnokrajowej sieci bibliotecznej w celu prowadzenia jednolitej działalności bibliotecznej i informacyjnej. W jej skład wejść mają biblioteki publiczne oraz te, które włączy do sieci minister kultury i sztuki. Ustali on też zasady, jakie będą obowiązywały w sieci bibliotecznej odnośnie: gromadzenia i przechowywania materiałów, ich specjalizacji, wymiany i ewidencji, wypożyczeń międzybibliotecznych, prowadzenia katalogów centralnych, koordynacji działalności bibliograficznej, uczestnictwa w systemach informacji, kształcenia pracowników, wreszcie współpracy bibliotek we wszystkich tych sprawach.\ndr Maj zwraca uwagę na fakt, że w wielu polskich bibliotekach znajdują się te same czasopisma naukowe i zarazem brakuje innych, wszędzie tych samych tytułów. Przez długie lata brakowało między bibliotekami jakiejkolwiek współpracy. Wyjściem stała się komputeryzacja, która jednak w polskich bibliotekach przeprowadzana jest zbyt wolno, w sposób chaotyczny.\nPodstawą finansowania współpracy bibliotek powinny być fundusze wygospodarowane ze środków budżetowych przeznaczonych na naukę. Centralne finansowanie z Ministerstwa Kultury i Sztuki skończyło się z chwilą wejścia w życie ustawy samorządowej. Proponowany w społecznym projekcie ustawy Fundusz Inicjatyw Bibliotecznych mógłby powstać z części pieniędzy z Komitetu Badań Naukowych; sponsoring byłby tylko jego uzupełnieniem. Informatyzacja bibliotek polskich jest sprawą priorytetową. Koszty takiego przedsięwzięcia byłyby niemałe, ale komputeryzacja całej sieci bibliotecznej jest nieunikniona.", "Sejm ma rozpatrzyć ustawę o bibliotekach opracowaną według projektu rządowego. Alternatywny społeczny projekt ustawy o bibliotekach został odrzucony przez Ministerstwo Kultury i Sztuki. Zdaniem jednego z twórców społecznego projektu nowa ustawa kodyfikuje jedynie stan istniejący. Tymczasem społeczny projekt ustawy wprowadzał nową formę organizacyjną bibliotek. Przewidywał ustanowienie pełnomocnika rządu ds. bibliotek, usytuowanego ponad resortami. Kładł nacisk na informatyzację wszystkich bibliotek, która umożliwiłaby lepszą współpracę między poszczególnymi placówkami, oraz proponował, aby współpraca bibliotek była finansowana ze środków budżetowych przeznaczonych na naukę.", "W porządku obrad dzisiejszego posiedzenia Sejmu znajduje się czytanie ustawy o bibliotekach. Jej projekt rządowy rozpatrywała od lutego ubiegłego roku specjalnie powołana komisja nadzwyczajna. Społeczny projekt ustawy wprowadzał zupełnie nową formę organizacyjną bibliotek nazwaną Krajowym Systemem Biblioteczno-Informacyjnym. zapowiada stworzenie ogólnokrajowej sieci bibliotecznej w celu prowadzenia jednolitej działalności bibliotecznej i informacyjnej. Podstawą finansowania współpracy bibliotek powinny być fundusze wygospodarowane ze środków budżetowych przeznaczonych na naukę. Proponowany w projekcie ustawy Fundusz Inicjatyw Bibliotecznych mógłby powstać z części pieniędzy z Komitetu Badań Naukowych.", "Dzisiaj w Sejmie przewidziane jest czytanie ustawy o bibliotekach. Poprzednia ustawa z 1968 r. o bibliotekach funkcjonowała z początku dość sprawnie. Jednak w połowie lat 70-tych reforma administracji przyczyniła się do osłabienia struktury bibliotecznej w Polsce. Jedną z jej słabości było podporządkowanie ogólnokrajowej sieci bibliotecznej - ministrowi kultury i sztuki. Nowa ustawa - niestety - powiela ten błąd. Doktor Jerzy Maj jest współautorem społecznego projektu ustawy o bibliotekach. Jego zdaniem nowa ustawa niczego nie porządkuje i jest nijaka. Dr Maj zwraca uwagę na fakt, że w polskich bibliotekach znajdują się te same czasopisma naukowe i zarazem brakuje innych, wszędzie tych samych tytułów. Wyjściem jest komputeryzacja, która przeprowadzana jest zbyt wolno i chaotycznie. Informatyzacja bibliotek zdaniem dr Maja jest sprawą priorytetową, a postulowany przez niego system byłby dobrą podstawą organizacyjną. Koszty takiego przedsięwzięcia byłyby niemałe, ale są nieuniknione. Społeczny projekt nie zyskał jednak uznania w Ministerstwie Kultury i Sztuki.\nPosłowie najprawdopodobniej uchwalą nową ustawę o bibliotekach.", "Poprzednią ustawę o bibliotekach uchwalono w 1968 r. Ustawa funkcjonowała przez 6 lat. Początek jej końca wiązał się z reformą administracyjną. Jedną ze słabości ustawy z 1968 r. było podporządkowanie ogólnokrajowej sieci bibliotecznej ministrowi kultury i sztuki. Społeczny projekt ustawy był konsultowany w środowisku bibliotekarskim. Nie zyskał jednak uznania w Ministerstwie Kultury i Sztuki. wprowadzał zupełnie nową formę organizacyjną bibliotek nazwaną Krajowym Systemem Biblioteczno-Informacyjnym. wszystkie biblioteki powinny znajdować się wewnątrz pewnego systemu współpracy. Rządowy projekt ustawy zapowiada stworzenie ogólnokrajowej sieci bibliotecznej. W jej skład wejść mają biblioteki publiczne oraz te, które włączy do sieci minister kultury. Ustali on też zasady, jakie będą obowiązywały w sieci.Autorów społecznego projektu ustawy o bibliotekach cechował pragmatyzm. komputeryzacja w polskich bibliotekach przeprowadzana jest zbyt wolno, w sposób chaotyczny.Podstawą finansowania współpracy bibliotek powinny być fundusze wygospodarowane ze środków budżetowych przeznaczonych na naukę. Proponowany w społecznym projekcie Fundusz Inicjatyw Bibliotecznych mógłby powstać z części pieniędzy Komitetu Badań Naukowych. Informatyzacja bibliotek polskich jest sprawą priorytetową.", "Dzisiaj w Sejmie przewidziane jest czytanie ustawy o bibliotekach. Poprzednią ustawę z 1968 r. o bibliotekach środowisko bibliotekarskie przyjęło przychylnie. Ustawa ta funkcjonowała z początku dość sprawnie. Jednak w połowie lat 70-tych reforma administracji przyczyniła się do osłabienia struktury bibliotecznej w Polsce. Jedną ze słabości ustawy było podporządkowanie tzw. ogólnokrajowej sieci bibliotecznej - ministrowi kultury i sztuki. Nowa ustawa - niestety - powiela stary błąd, pozostawiając nadzór ministrowi kultury i sztuki. Zdaniem dr Jerzego Maja, kierownika Zakładu Bibliotekoznawstwa w Instytucie Książki i Czytelnictwa Biblioteki Narodowej ustawa ta niczego nie porządkuje, jedynie kodyfikuje istniejący stan. Doktor Maj jest współautorem tzw. społecznego projektu ustawy o bibliotekach. Nie zyskał jednak uznania w Ministerstwie Kultury i Sztuki. Społeczny projekt ustawy wprowadzał zupełnie nową formę organizacyjną bibliotek nazwaną Krajowym Systemem Biblioteczno-Informacyjnym. Ministerstwo dopatrzyło się w proponowanym Systemie skłonności centralistycznych. Dr Maj zwraca uwagę na fakt, że w wielu polskich bibliotekach znajdują się te same czasopisma naukowe i zarazem brakuje innych, wszędzie tych samych tytułów. Wyjściem jest komputeryzacja, która jednak w polskich bibliotekach przeprowadzana jest zbyt wolno i chaotycznie. Proponowany w społecznym projekcie ustawy Fundusz Inicjatyw Bibliotecznych mógłby powstać z części pieniędzy z Komitetu Badań Naukowych. Informatyzacja bibliotek polskich jest sprawą priorytetową, a postulowany System Biblioteczno-Informacyjny byłby dla niej dobrą podstawą organizacyjną. Koszty takiego przedsięwzięcia byłyby niemałe, ale komputeryzacja całej sieci bibliotecznej jest nieunikniona. Podstawą finansowania współpracy bibliotek powinny być fundusze wygospodarowane ze środków budżetowych przeznaczonych na naukę. Centralne finansowanie z Ministerstwa Kultury i Sztuki skończyło się z chwilą wejścia w życie ustawy samorządowej. Rządowy projekt ustawy zapowiada stworzenie ogólnokrajowej sieci bibliotecznej. W jej skład wejść mają biblioteki publiczne oraz te, które na odpowiedni wniosek włączy do sieci minister kultury i sztuki. \nPieniądze wydaje się u nas nierzadko na bardzo wątpliwe działania kulturalne - z żalem mówi Jerzy Maj. - A biblioteka ma w sobie element homeostatu. \nPosłowie najprawdopodobniej uchwalą nową ustawę o bibliotekach.", "Poprzednią ustawę o bibliotekach uchwalono w 1968 r., środowisko bibliotekarskie przyjęło ją przychylnie. Sejm nie uporał się z ustawą, Przeciwne były samorządy lokalne. jednak dopracowano się przed wojną sensownego modelu bibliotekarstwa, korzystającego przede wszystkim z wzorów skandynawskich. Ustawa z 1968 r. funkcjonowała przez 6 lat. Początek jej końca wiązał się z reformą administracyjną. Likwidacja powiatów, a przy okazji bibliotek powiatowych, osłabiastrukturę biblioteczną w Polsce. Jedną ze słabości ustawy z 1968 r. było podporządkowanie ogólnokrajowej sieci bibliotecznej ministrowi kultury i sztuki. ministrowie zdrowia nie mogli pojąć, dlaczego książnice bliskie im merytorycznie podporządkowane są komuś innemu. Społeczny projekt ustawy, przygotowany przez dr. Maja i dyrektora Biblioteki AM w Poznaniu, publikowany był w prasie fachowej i konsultowany w środowisku bibliotekarskim. Nie zyskał jednak uznania w Ministerstwie Kultury i Sztuki. wprowadzał zupełnie nową formę organizacyjną bibliotek nazwaną Krajowym Systemem Biblioteczno-Informacyjnym. Ministerstwo dopatrzyło się w Systemie skłonności centralistycznych. wszystkie biblioteki powinny mieć jedną wspólną podstawę profesjonalną i znajdować się wewnątrz pewnego systemu współpracy. Rządowy projekt ustawy zapowiada stworzenie ogólnokrajowej sieci bibliotecznej. W jej skład wejść mają biblioteki publiczne oraz te, które włączy do sieci minister kultury i sztuki. Ustali on też zasady, jakie będą obowiązywały w sieci.Autorów społecznego projektu ustawy o bibliotekach cechował pragmatyzm. komputeryzacja w polskich bibliotekach przeprowadzana jest zbyt wolno, w sposób chaotyczny.W Danii zapewniono komputery najmniejszym placówkom. U nas komputery trafiają nie zawsze do tych bibliotek, gdzie byłyby najpotrzebniejsze. sprzęt się starzeje, a mało gdzie jest odnawiany.Podstawą finansowania współpracy bibliotek powinny być fundusze wygospodarowane ze środków budżetowych przeznaczonych na naukę. Proponowany w społecznym projekcie Fundusz Inicjatyw Bibliotecznych mógłby powstać z części pieniędzy Komitetu Badań Naukowych; sponsoring byłby jego uzupełnieniem. Informatyzacja bibliotek polskich jest sprawą priorytetową. Z regulacji prawnych nie wynika obligatoryjność istnienia bibliotek publicznych w gminach. przepisustawy o działalności kulturalnej pewnych okolicznościach zlikwidować placówkę bez podania przyczyn. A rzeczywistość skrzeczy. 72 proc. Polaków nie rozumie przekazu radiowego czy telewizyjnego i instrukcji obsługi urządzenia.", "Dzisiaj w Sejmie przewidziane jest czytanie ustawy o bibliotekach. Doktor Jerzy Maj jest współautorem społecznego projektu ustawy o bibliotekach. Jego zdaniem nowa rządowa ustawa niczego nie porządkuje i jest nijaka. W opinii dr Maja informatyzacja bibliotek jest sprawą priorytetową, a postulowany przez niego system byłby dobrą podstawą organizacyjną. Koszty takiego przedsięwzięcia byłyby niemałe, ale komputeryzacja sieci bibliotecznej jest nieunikniona. Społeczny projekt nie zyskał jednak uznania w Ministerstwie Kultury i Sztuki.\nPosłowie najprawdopodobniej uchwalą nową ustawę o bibliotekach.", "Poprzednią ustawę o bibliotekach uchwalono w 1968 r. Początek jej końca wiązał się z reformą administracyjną. Społeczny projekt ustawy Nie zyskał uznania w Ministerstwie Kultury i Sztuki. wprowadzał zupełnie nową formę organizacyjną bibliotek. wszystkie biblioteki powinny znajdować się wewnątrz pewnego systemu współpracy. Rządowy projekt ustawy zapowiada stworzenie ogólnokrajowej sieci bibliotecznej. W jej skład wejść mają biblioteki publiczne oraz te, które włączy do sieci minister kultury. Autorów społecznego projektu ustawy o bibliotekach cechował pragmatyzm. Informatyzacja bibliotek polskich jest sprawą priorytetową.", "Na posiedzeniu Sejmu ma być rozpatrywany rządowy projekt ustawy o bibliotekach, który zdaniem specjalistów niczego nie porządkuje. Poprzednia ustawa o bibliotekach z 1968 r. została zaakceptowana przez środowisko i funkjonowała do reformy administracyjnej, która zlikwidowała biblioteki powiatowe. Słabością ustawy było podporządkowanie wszystkich krajowych bibliotek ministrowi kultury i sztuki, co w praktyce było niemożliwe. Szefowie poszczególnych resortów chcieli odpowiadać za biblioteki bliskie im merytorycznie. Stowarzyszenie Bibliotekarzy Polskich opracowało społeczny projekt ustawy o bibliotekach, który nie został uznany przez ministerstwo kultury. Przewidywał on nową formę organizacji bibliotek, Krajowy System Biblioteczno-Informacyjny. Założeniem projektu jest usprawnienie wymiany informacji o zasobach bibliotek dzięki komputeryzacji, która jest kosztowna, ale nieunikniona. Ideałem są systemy biblioteczne w Danii czy Wielkiej Brytanii. W rządowym projekcie mowa jest o stworzeniu ogólnokrajowej sieci bibliotecznej podporządkowanej ministrowi kultury. Samorządowcy nie dbają o biblioteki publiczne, a przepisy prawne zezwalają na ich likwidację bez podania przyczyny. Tymczasem według międzynarodowych badań 72% Polaków to półanalfabeci.", "W porządku obrad dzisiejszego posiedzenia Sejmu znajduje się czytanie ustawy o bibliotekach. - Ta ustawa - mówi dr Jerzy Maj - kodyfikuje stan istniejący, niczego nie porządkuje. Doktor Maj jest współautorem tzw. społecznego projektu ustawy o bibliotekach. projekt Nie zyskał uznania w Ministerstwie Kultury i Sztuki, gdyż przewidywał ustanowienie pełnomocnika rządu ds. bibliotek, powoływanego i odwoływanego przez Radę Ministrów i usytuowanego ponad resortami.\nSpołeczny projekt ustawy wprowadzał nową formę organizacyjną bibliotek nazwaną Krajowym Systemem Biblioteczno-Informacyjnym. Ministerstwo dopatrzyło się w Systemie skłonności centralistycznych.\nPodstawą finansowania współpracy bibliotek powinny być fundusze wygospodarowane ze środków budżetowych przeznaczonych na naukę. Proponowany w społecznym projekcie ustawy Fundusz Inicjatyw Bibliotecznych mógłby powstać z części pieniędzy z Komitetu Badań Naukowych. Informatyzacja bibliotek polskich jest sprawą priorytetową, a postulowany System Biblioteczno-Informacyjny byłby dla niej dobrą podstawą organizacyjną. \no ponad 7 procent zmalała liczba bibliotek w Polsce. OECD przeprowadziła badania, których wynik jest dla nas kompromitujący. 72 proc. Polaków uznanych zostało za niepiśmiennych!", "Na posiedzeniu Sejmu ma być rozpatrywany projekt ustawy o bibliotekach. Specjaliści uważają, że nie wnosi on niczego nowego, niczego nie porządkuje, jedynie kodyfikuje stan obecny. Przed wojną wypracowano sensowny model publicznego bibliotekarstwa oparty na wzorze skandynawskim. Ustawa o bibliotekach z 1968 r. została zaakceptowana przez środowisko i funkjonowała przez 6 lat, do reformy administracyjnej, która zlikwidowała biblioteki powiatowe. Słabością ustawy było podporządkowanie wszystkich krajowych bibliotek ministrowi kultury i sztuki. Szefowie poszczególnych resortów (podobnie jak rektorowie wyższych uczelni) chcieli odpowiadać za biblioteki bliskie im merytorycznie. W praktyce nadzór ministra nad całością bibliotekarstwa jest niemożliwy. Stowarzyszenie Bibliotekarzy Polskich opracowało społeczny projekt ustawy o bibliotekach, który był konsultowany w środowisku bibliotekarskim. Nie został jednak uznany przez ministerstwo kultury, ponieważ przewidywał powołanie ponadresortowego pełnomocnika rządu ds. bibliotek. Przewidywał też nową formę organizacji bibliotek, zarządzany przez fachowców Krajowy System Biblioteczno-Informacyjny, dzięki któremu będzie można łatwiej dotrzeć do poszukiwanych książek. Rządowy projekt obejmuje stworzenie ogólnokrajowej sieci bibliotecznej obejmującej biblioteki publiczne i inne włączone przez ministra kultury (w porozumienia z właściwymi resortami), który ma ustalić zasady funkcjonowania bibliotek, kształcenia pracowników i współpracy między bibliotekami. Projekt społeczny ma wymiar praktyczny - ma usprawnić wymianę informacji o zasobach bibliotek dzięki komputeryzacji, która w polskich placówkach prowadzana jest wolno i chaotycznie - komputery nie docierają wszędzie, sprzęt jest kradziony lub za stary. Ideałem są systemy biblioteczne w Danii czy Wielkiej Brytanii, gdzie nawet w najmniejszej bibliotece są komputery, a jednolity system zapewnia czytelnikom wygodny dostęp do książek. Projekt społeczny zakłada, że biblioteki będą finansowane z pieniędzy Komitetu Badań Naukowych. Informatyzacja bibliotek, choć kosztowna, jest nieuniknioną podstawą nowego systemu. \nZ regulacji prawnych nie wynika, że biblioteki publiczne muszą w gminach istnieć, jednocześnie pozwala się na likwidowanie placówek bez podania przyczyny. Samorządowcy nie dbają o biblioteki i ich księgozbiory. Tymczasem według międzynarodowych badań 72% Polaków nie rozumie przekazów językowych czy prostych instrukcji obsługi i objaśnień. Nie takich ludzi potrzebuje Europa.", "W porządku obrad dzisiejszego posiedzenia Sejmu znajduje się czytanie ustawy o bibliotekach. Jej projekt rządowy rozpatrywała od lutego ubiegłego roku specjalnie powołana komisja nadzwyczajna. \n- Ta ustawa - mówi dr Jerzy Maj, kierownik Zakładu Bibliotekoznawstwa w Instytucie Książki i Czytelnictwa Biblioteki Narodowej. - kodyfikuje stan istniejący, niczego nie porządkuje. \n\nPoprzednią ustawę o bibliotekach uchwalono w 1968 r., środowisko bibliotekarskie przyjęło ją przychylnie. Początek jej końca miał miejsce w latach 1974-75, a wiązał się z reformą administracyjną. Likwidacja powiatów, a przy okazji bibliotek powiatowych, wyeliminowała najważniejsze ogniwo organizacyjne sieci bibliotek publicznych. Jedną ze słabości ustawy z 1968 r. było podporządkowanie tzw. ogólnokrajowej sieci bibliotecznej ministrowi kultury i sztuki. Polska tymczasem stawała się coraz bardziej resortowa. \n\nDoktor Maj jest współautorem tzw. społecznego projektu ustawy o bibliotekach. projekt Nie zyskał uznania w Ministerstwie Kultury i Sztuki, gdyż przewidywał ustanowienie pełnomocnika rządu ds. bibliotek, powoływanego i odwoływanego przez Radę Ministrów i usytuowanego ponad resortami.\nSpołeczny projekt ustawy wprowadzał nową formę organizacyjną bibliotek nazwaną Krajowym Systemem Biblioteczno-Informacyjnym. Ministerstwo dopatrzyło się w Systemie skłonności centralistycznych.\n\nPodstawą finansowania współpracy bibliotek powinny być fundusze wygospodarowane ze środków budżetowych przeznaczonych na naukę. Proponowany w społecznym projekcie ustawy Fundusz Inicjatyw Bibliotecznych mógłby powstać z części pieniędzy z Komitetu Badań Naukowych; sponsoring byłby tylko jego uzupełnieniem. Informatyzacja bibliotek polskich jest sprawą priorytetową, a postulowany System Biblioteczno-Informacyjny byłby dla niej dobrą podstawą organizacyjną. \n\nBiblioteki nie są zbytnio kochane przez większość samorządów. Nieprzypadkowo o ponad 7 procent zmalała liczba bibliotek w Polsce. w wielu bibliotekach nie dokonuje się uzupełnień księgozbioru o nowości, co w końcu prowadzi do utraty czytelników. \nPrzed dwoma laty Organizacja ds. Współpracy Gospodarczej i Rozwoju (OECD) przeprowadziła badania, których wynik jest dla nas kompromitujący. 72 proc. Polaków uznanych zostało za niepiśmiennych! znaczy to, że nie są w stanie zrozumieć nie tylko przekazu radiowego czy telewizyjnego, ale i pojąć instrukcji obsługi jakiegoś urządzenia czy wykonać prostych zadań obliczeniowych korzystając z przedstawionych objaśnień.", "Posłowie mają rozpatrywać rządowy projekt ustawy o bibliotekach, który zakłada stworzenie ogólnokrajowej sieci bibliotek podporządkowanej ministrowi kultury. Zdaniem specjalistów projekt ten niczego nie porządkuje, a nadzór ministra nad wszystkimi bibliotekami jest niemożliwy. Stowarzyszenie Bibliotekarzy Polskich opracowało społeczny projekt ustawy o bibliotekach, który przewiduje nową formę organizacji oraz komputeryzację polskich bibliotek na wzór systemów bibliotecznych w Danii czy Wielkiej Brytanii. W Polsce nie dba się o biblioteki publiczne, a międzynarodowe badania dowodzą, że 72% Polaków to półanalfabeci.", "Doktor Maj jest współautorem tzw. społecznego projektu ustawy o bibliotekach. projekt przewidywał ustanowienie pełnomocnika rządu ds. bibliotek usytuowanego ponad resortami. wprowadzał nową formę organizacyjną bibliotek nazwaną Krajowym Systemem Biblioteczno-Informacyjnym. Podstawą finansowania współpracy bibliotek powinny być fundusze wygospodarowane ze środków budżetowych przeznaczonych na naukę. Proponowany w społecznym projekcie ustawy Fundusz Inicjatyw Bibliotecznych mógłby powstać z części pieniędzy z Komitetu Badań Naukowych. Informatyzacja bibliotek polskich jest sprawą priorytetową, a postulowany System Biblioteczno-Informacyjny byłby dla niej dobrą podstawą organizacyjną.", "Na dzisiejszym posiedzeniu Sejmu odbędzie się czytanie ustawy o bibliotekach, którą eksperci krytykują jako utrwalającą stan istniejący. Poprzednią ustawę uchwalono w 1968 r. i funkcjonowała sprawnie przez 6 lat do reformy administracyjnej, która przez likwidację powiatów osłabiła strukturę biblioteczną. Zarówno w poprzedniej, jak i nowej ustawie, powielono błąd podporządkując ogólnokrajową sieć biblioteczną ministrowi kultury i sztuki. Kierowanie bibliotekami przez ministra nie jest realne. W latach 90. powstał tzw. społeczny projekt ustawy o bibliotekach, który był publikowany w prasie fachowej i szeroko konsultowany. Nie zyskał jednak uznania w Ministerstwie, bowiem wyznaczał ponadresortowego pełnomocnika ds. bibliotek i dopatrzono się w nim skłonności centralistycznych. Centralizacja systemu jest jednak korzystna i stała się możliwa dzięki informatyzacji, która niestety jest przeprowadzana zbyt wolno. W Polsce liczba bibliotek zmalała o 7%, gdyż samorządy mogą je likwidować bez podania przyczyn. A rzeczywistość skrzeczy. Według badań 72% Polaków jest niepiśmiennych, a może być jeszcze gorszej, jeśli pieniądze będą wydawane tak źle jak dotąd. Niestety posłowie najprawdopodobniej uchwalą tą niewiele wartą ustawę.", "W porządku obrad dzisiejszego posiedzenia Sejmu znajduje się czytanie ustawy o bibliotekach. Poprzednią ustawę o bibliotekach uchwalono w 1968 r.. dopracowano się przed wojną sensownego modelu bibliotekarstwa, głównie publicznego, korzystającego przede wszystkim ze sprawdzonych wzorów skandynawskich. Ustawa funkcjonowała dość sprawnie przez 6 lat. Początek jej końca miał miejsce w latach 1974-75, a wiązał się z reformą administracyjną. Doktor Maj jest współautorem tzw. społecznego projektu ustawy o bibliotekach. Społeczny projekt ustawy publikowany był w prasie fachowej i szeroko konsultowany w środowisku bibliotekarskim. Nie zyskał jednak uznania w Ministerstwie Kultury i Sztuki.\nAutorów społecznego projektu ustawy o bibliotekach cechował pragmatyzm. w wielu polskich bibliotekach znajdują się te same czasopisma naukowe i zarazem brakuje innych. Wyjściem stała się komputeryzacja, która jednak w polskich bibliotekach przeprowadzana jest zbyt wolno, przy czym w sposób chaotyczny, przez nikogo nie koordynowany. Centralne finansowanie z Ministerstwa Kultury i Sztuki skończyło się z chwilą wejścia w życie ustawy samorządowej. \nPosłowie najprawdopodobniej uchwalą nową ustawę o bibliotekach.", "Od lutego ubiegłego roku projekt rządowy ustawy o bibliotekach rozpatrywała komisja nadzwyczajna. Na dzisiejszym posiedzeniu Sejmu odbędzie się czytanie ustawy. Według dr. Jerzego Maja, kierownika Zakładu Bibliotekoznawstwa w Instytucie Książki i Czytelnictwa Biblioteki Narodowej, nowa ustawa niczego nie porządkuje, jedynie kodyfikuje stan istniejący.Poprzednią ustawę o bibliotekach uchwalono w 1968 roku i była przyjęta przychylnie przez środowisko bibliotekarskie. Funkcjonowała sprawnie przez 6 lat do reformy administracyjnej. Likwidacja powiatów, a przy okazji bibliotek powiatowych, osłabiła całą strukturę biblioteczną, a regulacje ustawowe zaczęły rozmijać się z rzeczywistością. Słabością tej ustawy było podporządkowanie tzw. ogólnokrajowej sieci bibliotecznej ministrowi kultury i sztuki. Nowa ustawa powiela ten błąd. Zarządzanie bibliotekami przez ministra nie jest ani potrzebne, ani możliwe.W latach 90. powstawał tzw. społeczny projekt ustawy o bibliotekach, który był publikowany w prasie fachowej i konsultowany w środowisku bibliotekarskim. Nie zyskał jednak uznania w Ministerstwie Kultury i Sztuki, gdyż przewidywał ustanowienie ponadresortowego pełnomocnika rządu ds. bibliotek. Społeczny projekt wprowadzał centralną formę organizacyjną bibliotek nazywaną Krajowym Systemem Biblioteczno-Informacyjny, w którym ministerstwo znalazło skłonności centralistyczne. Maj podkreślił, że wszystkie biblioteki powinny znajdować się w jednym systemie współpracy, co jest korzystne dla czytelników. Taki system pozwoliłby sprawdzić dostępność książek w okolicy i nie powielać tych samych tytułów. Wyjściem stała się informatyzacja, która przeprowadzana jest zbyt wolno i chaotycznie. Z chwilą wejścia w życie ustawy samorządowej, centralne finansowanie bibliotek się skończyło. Jedynie wojewódzkie biblioteki otrzymują fundusze. W społecznym projekcie proponowano utworzenie Funduszu Inicjatyw Bibliotecznych, który powstałby z pieniędzy Komitetu Badań Naukowych. Priorytetem byłaby komupteryzacja całej sieci bibliotecznej. Zgodnie z regulacjami prawnymi biblioteki w gminach mogą być likwidowane w pewnych okolicznościach bez podania przyczyn. A że biblioteki są nielubiane przez samorządowców jako mniej ważne niż szkoły czy lecznice, liczba bibliotek w Polsce zmalała już o 7%. A rzeczywistość skrzeczy. Badanie OECD pokazują, że 72% Polaków zostało uznanych za niepiśmiennych. Maj zaznaczył, że efekty mogą być jeszcze gorsze, jeśli pieniądze będą wydawane jak dotąd, bez ładu i składu. A posłowie najprawdopodobniej uchwalą tą nową ustawę zapisaną na stronach maszynopisu szeleszczących wyjątkowo głośno.", "W porządku obrad dzisiejszego posiedzenia Sejmu znajduje się czytanie ustawy o bibliotekach. Jej projekt rządowy rozpatrywała od lutego ubiegłego roku specjalnie powołana komisja nadzwyczajna. \nPoprzednią ustawę o bibliotekach uchwalono w 1968 r., środowisko bibliotekarskie przyjęło ją przychylnie. Sejm II Rzeczypospolitej nie uporał się z ustawą o bibliotekach. Przeciwne im były samorządy lokalne, które nie chciały się godzić na minimum płatności. Niemniej jednak dopracowano się przed wojną sensownego modelu bibliotekarstwa, głównie publicznego, korzystającego przede wszystkim ze sprawdzonych wzorów skandynawskich. Ustawa funkcjonowała dość sprawnie przez 6 lat. Początek jej końca miał miejsce w latach 1974-75, a wiązał się z reformą administracyjną. Likwidacja powiatów, a przy okazji bibliotek powiatowych, wyeliminowała najważniejsze ogniwo organizacyjne sieci bibliotek publicznych, osłabiając całą strukturę biblioteczną w Polsce. Regulacje ustawowe przestały odtąd pasować do sytuacji, rozmijały się z nią.\nDoktor Maj jest współautorem tzw. społecznego projektu ustawy o bibliotekach. Społeczny projekt ustawy, przygotowany w ostatecznym kształcie publikowany był w prasie fachowej i szeroko konsultowany w środowisku bibliotekarskim. Nie zyskał jednak uznania w Ministerstwie Kultury i Sztuki, czemu za bardzo nie można się dziwić, gdyż przewidywał ustanowienie pełnomocnika rządu ds. bibliotek, powoływanego i odwoływanego przez Radę Ministrów i usytuowanego ponad resortami, z resortem kultury i sztuki włącznie.\nAutorów społecznego projektu ustawy o bibliotekach cechował pragmatyzm. w wielu polskich bibliotekach znajdują się te same czasopisma naukowe i zarazem brakuje innych, wszędzie tych samych tytułów. Przez długie lata, gdy każdy dolar oglądano przed wydaniem dziesięć razy, brakowało między bibliotekami jakiejkolwiek współpracy. Wyjściem stała się komputeryzacja, która jednak w polskich bibliotekach przeprowadzana jest zbyt wolno, przy czym w sposób chaotyczny, przez nikogo nie koordynowany.\nPodstawą finansowania współpracy bibliotek powinny być fundusze wygospodarowane ze środków budżetowych przeznaczonych na naukę. Centralne finansowanie z Ministerstwa Kultury i Sztuki skończyło się z chwilą wejścia w życie ustawy samorządowej. Z dotychczasowych regulacji prawnych bynajmniej nie wynika obligatoryjność istnienia bibliotek publicznych w gminach. \nPosłowie najprawdopodobniej uchwalą nową ustawę o bibliotekach.", "Dzisiaj w Sejmie odbędzie się czytanie ustawy o bibliotekach, którą eksperci krytykują jako utrwalającą stan istniejący. Powiela ona błąd poprzedniej ustawy podporządkując ogólnokrajową sieć biblioteczną ministrowi kultury i sztuki. W latach 90. powstał tzw. społeczny projekt ustawy o bibliotekach, który zakładał powołanie ponadresortowego pełnomocnika ds. bibliotek. Nie zyskał on jednak uznania Ministerstwa, a proponowany krajowy system został posądzony o skłonności centralistyczne. Centralizacja jest jednak korzystna i możliwa dzięki informatyzacji, którą przeprowadza się zbyt wolno. Niestety posłowie najprawdopodobniej uchwalą tą niewiele wartą ustawę.", "W porządku obrad dzisiejszego posiedzenia Sejmu znajduje się czytanie ustawy o bibliotekach. Poprzednią ustawę o bibliotekach uchwalono w 1968 r.. Ustawa funkcjonowała sprawnie. Początek jej końca miał miejsce w latach 1974-75, a wiązał się z reformą administracyjną. Doktor Maj jest współautorem tzw. społecznego projektu ustawy o bibliotekach. Społeczny projekt ustawy publikowany był w prasie fachowej i szeroko konsultowany w środowisku bibliotekarskim. Nie zyskał jednak uznania w Ministerstwie Kultury i Sztuki. Posłowie najprawdopodobniej uchwalą nową ustawę o bibliotekach." ], "spans": [ { "start": [], "end": [], "span_text": [] }, { "start": [ 1976, 2174, 2203, 2710, 2874, 2899, 3006, 3625, 3776, 3961, 4143, 4170, 4427, 5492, 5796, 5878, 5942, 6240 ], "end": [ 2110, 2201, 2231, 2711, 2886, 2917, 3008, 3649, 3922, 4105, 4144, 4280, 4495, 5793, 5799, 5885, 6228, 6255 ], "span_text": [ "Jedną ze słabości ustawy z 1968 r. było podporządkowanie tzw. ogólnokrajowej sieci bibliotecznej, obejmującej wszystkie typy bibliotek", "(z wyjątkiem kościelnych)", "ministrowi kultury i sztuki.", "", "nowa ustawa", "powiela stary błąd", ".", "Społeczny projekt ustawy", "publikowany był w prasie fachowej i szeroko konsultowany w środowisku bibliotekarskim. Nie zyskał jednak uznania w Ministerstwie Kultury i Sztuki", "gdyż przewidywał ustanowienie pełnomocnika rządu ds. bibliotek, powoływanego i odwoływanego przez Radę Ministrów i usytuowanego ponad resortami", ".", "wprowadzał zupełnie nową formę organizacyjną bibliotek nazwaną Krajowym Systemem Biblioteczno-Informacyjnym.", "Ministerstwo dopatrzyło się w Systemie skłonności centralistycznych.", "Rządowy projekt ustawy zapowiada stworzenie ogólnokrajowej sieci bibliotecznej w celu \"prowadzenia jednolitej działalności bibliotecznej i informacyjnej\". W jej skład wejść mają biblioteki publiczne oraz te, które \"na wniosek właściwego organizatora\" włączy do sieci minister kultury i sztuki. Ustali", "też", "zasady", "gromadzenia i przechowywania materiałów, ich specjalizacji, wymiany i ewidencji, wypożyczeń międzybibliotecznych, prowadzenia katalogów centralnych, koordynacji działalności bibliograficznej, uczestnictwa w systemach informacji, kształcenia pracowników, wreszcie współpracy bibliotek w", "tych sprawach." ] }, { "start": [], "end": [], "span_text": [] }, { "start": [ 814, 1622, 1896, 1973, 1976, 2174, 2203, 2632, 2709, 2874, 2899, 3625, 3961, 4146, 4427, 5491, 5796, 5878, 5942, 6764, 6879, 7154, 7182, 8218, 8400 ], "end": [ 866, 1887, 1952, 1974, 2110, 2201, 2232, 2691, 2711, 2886, 3008, 3922, 4145, 4280, 4495, 5793, 5799, 5885, 6256, 6836, 7005, 7168, 7300, 8368, 8460 ], "span_text": [ "Poprzednią ustawę o bibliotekach uchwalono w 1968 r.", "Początek jej końca miał miejsce w latach 1974-75, a wiązał się z reformą administracyjną. Likwidacja powiatów, a przy okazji bibliotek powiatowych, wyeliminowała najważniejsze ogniwo organizacyjne sieci bibliotek publicznych, osłabiając całą strukturę biblioteczną", ". Regulacje ustawowe przestały odtąd pasować do sytuacji", ".", "Jedną ze słabości ustawy z 1968 r. było podporządkowanie tzw. ogólnokrajowej sieci bibliotecznej, obejmującej wszystkie typy bibliotek", "(z wyjątkiem kościelnych)", "ministrowi kultury i sztuki.", "niezależność i samorządność uczelni znacznie się zwiększyła", ".", "nowa ustawa", "powiela stary błąd, pozostawiając nadzór nad całością bibliotekarstwa polskiego ministrowi kultury i sztuki.", "Społeczny projekt ustawy, przygotowany w ostatecznym kształcie przez dr. Maja i dyrektora Biblioteki Akademii Medycznej w Poznaniu - Bolesława Howorkę, publikowany był w prasie fachowej i szeroko konsultowany w środowisku bibliotekarskim. Nie zyskał jednak uznania w Ministerstwie Kultury i Sztuki", "gdyż przewidywał ustanowienie pełnomocnika rządu ds. bibliotek, powoływanego i odwoływanego przez Radę Ministrów i usytuowanego ponad resortami, z resortem kultury i sztuki włącznie.", "Społeczny projekt ustawy wprowadzał zupełnie nową formę organizacyjną bibliotek nazwaną Krajowym Systemem Biblioteczno-Informacyjnym.", "Ministerstwo dopatrzyło się w Systemie skłonności centralistycznych.", "Rządowy projekt ustawy zapowiada stworzenie ogólnokrajowej sieci bibliotecznej w celu \"prowadzenia jednolitej działalności bibliotecznej i informacyjnej\". W jej skład wejść mają biblioteki publiczne oraz te, które \"na wniosek właściwego organizatora\" włączy do sieci minister kultury i sztuki. Ustali", "też", "zasady", "gromadzenia i przechowywania materiałów, ich specjalizacji, wymiany i ewidencji, wypożyczeń międzybibliotecznych, prowadzenia katalogów centralnych, koordynacji działalności bibliograficznej, uczestnictwa w systemach informacji, kształcenia pracowników, wreszcie współpracy bibliotek we wszystkich tych sprawach.", "Autorów społecznego projektu ustawy o bibliotekach cechował pragmatyzm.", "w wielu polskich bibliotekach znajdują się te same czasopisma naukowe i zarazem brakuje innych, wszędzie tych samych tytułów.", "komputeryzacja", "w polskich bibliotekach przeprowadzana jest zbyt wolno, przy czym w sposób chaotyczny, przez nikogo nie koordynowany.", "Podstawą finansowania współpracy bibliotek powinny być fundusze wygospodarowane ze środków budżetowych przeznaczonych na naukę. Centralne finansowanie", "skończyło się z chwilą wejścia w życie ustawy samorządowej." ] }, { "start": [], "end": [], "span_text": [] }, { "start": [ 1976, 2200, 2203, 2710, 3625, 3776, 3864, 3882, 3961, 4143, 4170, 4427, 5492, 5514, 6254 ], "end": [ 2072, 2201, 2231, 2711, 3649, 3777, 3875, 3922, 4105, 4144, 4280, 4495, 5507, 5646, 6255 ], "span_text": [ "Jedną ze słabości ustawy z 1968 r. było podporządkowanie tzw. ogólnokrajowej sieci bibliotecznej", "", "ministrowi kultury i sztuki.", "", "Społeczny projekt ustawy", "", "Nie zyskał", "uznania w Ministerstwie Kultury i Sztuki", "gdyż przewidywał ustanowienie pełnomocnika rządu ds. bibliotek, powoływanego i odwoływanego przez Radę Ministrów i usytuowanego ponad resortami", ".", "wprowadzał zupełnie nową formę organizacyjną bibliotek nazwaną Krajowym Systemem Biblioteczno-Informacyjnym.", "Ministerstwo dopatrzyło się w Systemie skłonności centralistycznych.", "Rządowy projekt", "zapowiada stworzenie ogólnokrajowej sieci bibliotecznej w celu \"prowadzenia jednolitej działalności bibliotecznej i informacyjnej\".", "." ] }, { "start": [], "end": [], "span_text": [] }, { "start": [ 78, 3237, 4144, 4146, 5515, 5579, 5645, 5786, 5796, 5822, 5878, 6254, 6878, 7078, 7249, 7299, 8217, 8630, 8655, 8808 ], "end": [ 271, 3315, 4145, 4280, 5578, 5644, 5647, 5793, 5799, 5823, 6195, 6255, 7022, 7239, 7268, 7300, 8346, 8644, 8765, 8809 ], "span_text": [ "W porządku obrad dzisiejszego posiedzenia Sejmu znajduje się czytanie ustawy o bibliotekach. Jej projekt rządowy rozpatrywała od lutego ubiegłego roku specjalnie powołana komisja nadzwyczajna.", "Doktor Maj jest współautorem tzw. społecznego projektu ustawy o bibliotekach.", "", "Społeczny projekt ustawy wprowadzał zupełnie nową formę organizacyjną bibliotek nazwaną Krajowym Systemem Biblioteczno-Informacyjnym.", "zapowiada stworzenie ogólnokrajowej sieci bibliotecznej w celu", "prowadzenia jednolitej działalności bibliotecznej i informacyjnej", ".", "Ustali", "też", "", "zasady, jakie będą obowiązywały w sieci bibliotecznej odnośnie: gromadzenia i przechowywania materiałów, ich specjalizacji, wymiany i ewidencji, wypożyczeń międzybibliotecznych, prowadzenia katalogów centralnych, koordynacji działalności bibliograficznej, uczestnictwa w systemach informacji, kształcenia pracowników", ".", "w wielu polskich bibliotekach znajdują się te same czasopisma naukowe i zarazem brakuje innych, wszędzie tych samych tytułów. Przez długie lata", "brakowało między bibliotekami jakiejkolwiek współpracy. Wyjściem stała się komputeryzacja, która jednak w polskich bibliotekach przeprowadzana jest zbyt wolno,", "w sposób chaotyczny", ".", "Podstawą finansowania współpracy bibliotek powinny być fundusze wygospodarowane ze środków budżetowych przeznaczonych na naukę.", "Proponowany w", "projekcie ustawy Fundusz Inicjatyw Bibliotecznych mógłby powstać z części pieniędzy z Komitetu Badań Naukowych", "." ] }, { "start": [], "end": [], "span_text": [] }, { "start": [ 78, 814, 868, 907, 1623, 1675, 1896, 1976, 2011, 2073, 2203, 3236, 3635, 3863, 3967, 4143, 4146, 5492, 5515, 5579, 5645, 5743, 5822, 5878, 6763, 6847, 7078, 7249, 7299, 8217, 8630, 8879, 8995 ], "end": [ 271, 847, 904, 920, 1642, 1847, 1898, 2001, 2072, 2074, 2287, 3315, 3643, 3924, 4105, 4145, 4280, 5508, 5578, 5644, 5706, 5799, 5823, 6255, 6764, 7022, 7239, 7268, 7300, 8461, 8844, 8903, 9107 ], "span_text": [ "W porządku obrad dzisiejszego posiedzenia Sejmu znajduje się czytanie ustawy o bibliotekach. Jej projekt rządowy rozpatrywała od lutego ubiegłego roku specjalnie powołana komisja nadzwyczajna.", "Poprzednią ustawę o bibliotekach", "środowisko bibliotekarskie przyjęło", "przychylnie.", "Początek jej końca", "wiązał się z reformą administracyjną. Likwidacja powiatów, a przy okazji bibliotek powiatowych, wyeliminowała najważniejsze ogniwo organizacyjne sieci bibliotek publicznych", ".", "Jedną ze słabości ustawy", "było podporządkowanie tzw. ogólnokrajowej sieci bibliotecznej", "", "ministrowi kultury i sztuki. Polska tymczasem stawała się coraz bardziej resortowa.", "Doktor Maj jest współautorem tzw. społecznego projektu ustawy o bibliotekach.", "projekt", "Nie zyskał jednak uznania w Ministerstwie Kultury i Sztuki,", "przewidywał ustanowienie pełnomocnika rządu ds. bibliotek, powoływanego i odwoływanego przez Radę Ministrów i usytuowanego ponad resortami", ".", "Społeczny projekt ustawy wprowadzał zupełnie nową formę organizacyjną bibliotek nazwaną Krajowym Systemem Biblioteczno-Informacyjnym.", "Rządowy projekt", "zapowiada stworzenie ogólnokrajowej sieci bibliotecznej w celu", "prowadzenia jednolitej działalności bibliotecznej i informacyjnej", ". W jej skład wejść mają biblioteki publiczne oraz te, które", "włączy do sieci minister kultury i sztuki. Ustali on też", "", "zasady, jakie będą obowiązywały w sieci bibliotecznej odnośnie: gromadzenia i przechowywania materiałów, ich specjalizacji, wymiany i ewidencji, wypożyczeń międzybibliotecznych, prowadzenia katalogów centralnych, koordynacji działalności bibliograficznej, uczestnictwa w systemach informacji, kształcenia pracowników, wreszcie współpracy bibliotek we wszystkich tych sprawach.", "", "dr Maj zwraca uwagę na fakt, że w wielu polskich bibliotekach znajdują się te same czasopisma naukowe i zarazem brakuje innych, wszędzie tych samych tytułów. Przez długie lata", "brakowało między bibliotekami jakiejkolwiek współpracy. Wyjściem stała się komputeryzacja, która jednak w polskich bibliotekach przeprowadzana jest zbyt wolno,", "w sposób chaotyczny", ".", "Podstawą finansowania współpracy bibliotek powinny być fundusze wygospodarowane ze środków budżetowych przeznaczonych na naukę. Centralne finansowanie z Ministerstwa Kultury i Sztuki skończyło się z chwilą wejścia w życie ustawy samorządowej.", "Proponowany w społecznym projekcie ustawy Fundusz Inicjatyw Bibliotecznych mógłby powstać z części pieniędzy z Komitetu Badań Naukowych; sponsoring byłby tylko jego uzupełnieniem. Informatyzacja bibliotek polskich", "jest sprawą priorytetową", ". Koszty takiego przedsięwzięcia byłyby niemałe, ale komputeryzacja całej sieci bibliotecznej jest nieunikniona." ] }, { "start": [], "end": [], "span_text": [] }, { "start": [ 78, 4146, 5515, 5579, 5645, 8218, 8630, 8655, 8808 ], "end": [ 271, 4280, 5578, 5644, 5647, 8346, 8644, 8765, 8809 ], "span_text": [ "W porządku obrad dzisiejszego posiedzenia Sejmu znajduje się czytanie ustawy o bibliotekach. Jej projekt rządowy rozpatrywała od lutego ubiegłego roku specjalnie powołana komisja nadzwyczajna.", "Społeczny projekt ustawy wprowadzał zupełnie nową formę organizacyjną bibliotek nazwaną Krajowym Systemem Biblioteczno-Informacyjnym.", "zapowiada stworzenie ogólnokrajowej sieci bibliotecznej w celu", "prowadzenia jednolitej działalności bibliotecznej i informacyjnej", ".", "Podstawą finansowania współpracy bibliotek powinny być fundusze wygospodarowane ze środków budżetowych przeznaczonych na naukę.", "Proponowany w", "projekcie ustawy Fundusz Inicjatyw Bibliotecznych mógłby powstać z części pieniędzy z Komitetu Badań Naukowych", "." ] }, { "start": [], "end": [], "span_text": [] }, { "start": [ 814, 1363, 1565, 1582, 1610, 1675, 1976, 2038, 2202, 3625, 3788, 3821, 4143, 4170, 4889, 4962, 5064, 5205, 5492, 5645, 5742, 5784, 5878, 6254, 6764, 7154, 7182, 7249, 7299, 8218, 8630, 8672, 8741, 8808, 8879, 8995 ], "end": [ 866, 1364, 1572, 1596, 1642, 1713, 2033, 2072, 2232, 3649, 3793, 3922, 4144, 4280, 4918, 4992, 5083, 5207, 5570, 5706, 5775, 5799, 5918, 6255, 6836, 7168, 7239, 7268, 7300, 8346, 8665, 8739, 8765, 8844, 8903, 8996 ], "span_text": [ "Poprzednią ustawę o bibliotekach uchwalono w 1968 r.", "", "Ustawa", "funkcjonowała", "przez 6 lat. Początek jej końca", "wiązał się z reformą administracyjną.", "Jedną ze słabości ustawy z 1968 r. było podporządkowanie", "ogólnokrajowej sieci bibliotecznej", "ministrowi kultury i sztuki.", "Społeczny projekt ustawy", "był", "konsultowany w środowisku bibliotekarskim. Nie zyskał jednak uznania w Ministerstwie Kultury i Sztuki", ".", "wprowadzał zupełnie nową formę organizacyjną bibliotek nazwaną Krajowym Systemem Biblioteczno-Informacyjnym.", "wszystkie biblioteki powinny", "znajdować się wewnątrz pewnego", "systemu współpracy", ".", "Rządowy projekt ustawy zapowiada stworzenie ogólnokrajowej sieci bibliotecznej", ". W jej skład wejść mają biblioteki publiczne oraz te, które", "włączy do sieci minister kultury", ". Ustali on też", "zasady, jakie będą obowiązywały w sieci", ".", "Autorów społecznego projektu ustawy o bibliotekach cechował pragmatyzm.", "komputeryzacja", "w polskich bibliotekach przeprowadzana jest zbyt wolno,", "w sposób chaotyczny", ".", "Podstawą finansowania współpracy bibliotek powinny być fundusze wygospodarowane ze środków budżetowych przeznaczonych na naukę.", "Proponowany w społecznym projekcie", "Fundusz Inicjatyw Bibliotecznych mógłby powstać z części pieniędzy", "Komitetu Badań Naukowych", ". Informatyzacja bibliotek polskich", "jest sprawą priorytetową", "." ] }, { "start": [], "end": [], "span_text": [] }, { "start": [ 814, 932, 957, 995, 1034, 1047, 1191, 1202, 1293, 1340, 1565, 1610, 1675, 1849, 1865, 1976, 2038, 2202, 2352, 2410, 3624, 3688, 3735, 3744, 3775, 3821, 4143, 4170, 4427, 4888, 5064, 5205, 5492, 5645, 5742, 5878, 6254, 6764, 7154, 7182, 7249, 7299, 7302, 7410, 7594, 7847, 7857, 8218, 8630, 8672, 8741, 8790, 8879, 8995, 9490, 9508, 9538, 9720, 9729, 9766, 9816, 10373, 10540, 10639, 10656, 10674, 10716, 10725, 10753, 10878 ], "end": [ 920, 937, 980, 997, 1044, 1069, 1193, 1272, 1326, 1364, 1596, 1642, 1771, 1856, 1898, 2033, 2072, 2232, 2371, 2504, 3664, 3727, 3736, 3755, 3813, 3922, 4144, 4280, 4495, 4992, 5083, 5207, 5570, 5706, 5799, 5918, 6255, 6836, 7168, 7239, 7268, 7300, 7309, 7456, 7679, 7849, 7906, 8346, 8665, 8739, 8784, 8844, 8903, 8997, 9492, 9527, 9608, 9727, 9738, 9790, 9884, 10399, 10557, 10643, 10663, 10711, 10719, 10744, 10763, 10879 ], "span_text": [ "Poprzednią ustawę o bibliotekach uchwalono w 1968 r., środowisko bibliotekarskie przyjęło ją przychylnie.", "Sejm", "nie uporał się z ustawą", ",", "Przeciwne", "były samorządy lokalne", ".", "jednak dopracowano się przed wojną sensownego modelu bibliotekarstwa,", "korzystającego przede wszystkim z", "wzorów skandynawskich.", "Ustawa z 1968 r. funkcjonowała", "przez 6 lat. Początek jej końca", "wiązał się z reformą administracyjną. Likwidacja powiatów, a przy okazji bibliotek powiatowych,", "osłabia", "strukturę biblioteczną w Polsce.", "Jedną ze słabości ustawy z 1968 r. było podporządkowanie", "ogólnokrajowej sieci bibliotecznej", "ministrowi kultury i sztuki.", "ministrowie zdrowia", "nie mogli pojąć, dlaczego książnice bliskie im merytorycznie podporządkowane są komuś innemu.", "Społeczny projekt ustawy, przygotowany", "przez dr. Maja i dyrektora Biblioteki A", "M", "w Poznaniu", ", publikowany był w prasie fachowej i", "konsultowany w środowisku bibliotekarskim. Nie zyskał jednak uznania w Ministerstwie Kultury i Sztuki", ".", "wprowadzał zupełnie nową formę organizacyjną bibliotek nazwaną Krajowym Systemem Biblioteczno-Informacyjnym.", "Ministerstwo dopatrzyło się w Systemie skłonności centralistycznych.", "wszystkie biblioteki powinny mieć jedną wspólną podstawę profesjonalną i znajdować się wewnątrz pewnego", "systemu współpracy", ".", "Rządowy projekt ustawy zapowiada stworzenie ogólnokrajowej sieci bibliotecznej", ". W jej skład wejść mają biblioteki publiczne oraz te, które", "włączy do sieci minister kultury i sztuki. Ustali on też", "zasady, jakie będą obowiązywały w sieci", ".", "Autorów społecznego projektu ustawy o bibliotekach cechował pragmatyzm.", "komputeryzacja", "w polskich bibliotekach przeprowadzana jest zbyt wolno,", "w sposób chaotyczny", ".", "W Danii", "zapewniono komputery najmniejszym placówkom.", "U nas komputery trafiają nie zawsze do tych bibliotek, gdzie byłyby najpotrzebniejsze", ".", "sprzęt się starzeje, a mało gdzie jest odnawiany.", "Podstawą finansowania współpracy bibliotek powinny być fundusze wygospodarowane ze środków budżetowych przeznaczonych na naukę.", "Proponowany w społecznym projekcie", "Fundusz Inicjatyw Bibliotecznych mógłby powstać z części pieniędzy", "Komitetu Badań Naukowych; sponsoring byłby", "jego uzupełnieniem. Informatyzacja bibliotek polskich", "jest sprawą priorytetową", ".", "Z", "regulacji prawnych", "nie wynika obligatoryjność istnienia bibliotek publicznych w gminach.", "przepis", "ustawy o", "działalności kulturalnej", "pewnych okolicznościach zlikwidować placówkę bez podania przyczyn.", "A rzeczywistość skrzeczy.", "72 proc. Polaków", "nie", "rozumie", "przekazu radiowego czy telewizyjnego", "i", "instrukcji obsługi", "urządzenia", "." ] }, { "start": [], "end": [], "span_text": [] }, { "start": [ 814, 1363, 1623, 1675, 3625, 3788, 3864, 3882, 4143, 4170, 4278, 4889, 4962, 5064, 5205, 5492, 5645, 5742, 5784, 6764, 8809, 8879, 8995 ], "end": [ 866, 1364, 1642, 1713, 3649, 3789, 3875, 3922, 4144, 4225, 4280, 4918, 4992, 5083, 5207, 5570, 5706, 5775, 5786, 6835, 8844, 8903, 8996 ], "span_text": [ "Poprzednią ustawę o bibliotekach uchwalono w 1968 r.", "", "Początek jej końca", "wiązał się z reformą administracyjną.", "Społeczny projekt ustawy", "", "Nie zyskał", "uznania w Ministerstwie Kultury i Sztuki", ".", "wprowadzał zupełnie nową formę organizacyjną bibliotek", ".", "wszystkie biblioteki powinny", "znajdować się wewnątrz pewnego", "systemu współpracy", ".", "Rządowy projekt ustawy zapowiada stworzenie ogólnokrajowej sieci bibliotecznej", ". W jej skład wejść mają biblioteki publiczne oraz te, które", "włączy do sieci minister kultury", ".", "Autorów społecznego projektu ustawy o bibliotekach cechował pragmatyzm.", "Informatyzacja bibliotek polskich", "jest sprawą priorytetową", "." ] }, { "start": [], "end": [], "span_text": [] }, { "start": [ 78, 273, 353, 468, 475, 3237, 3635, 3864, 3881, 3962, 4143, 4145, 4191, 4427, 8218, 8630, 8808, 8878, 9489, 9984, 10467, 10472 ], "end": [ 171, 285, 372, 471, 527, 3315, 3643, 3874, 3924, 4105, 4144, 4182, 4280, 4496, 8346, 8765, 8843, 8997, 9490, 10037, 10471, 10592 ], "span_text": [ "W porządku obrad dzisiejszego posiedzenia Sejmu znajduje się czytanie ustawy o bibliotekach.", "- Ta ustawa", "- mówi dr Jerzy Maj", "-", "kodyfikuje stan istniejący, niczego nie porządkuje.", "Doktor Maj jest współautorem tzw. społecznego projektu ustawy o bibliotekach.", "projekt", "Nie zyskał", "uznania w Ministerstwie Kultury i Sztuki,", "gdyż przewidywał ustanowienie pełnomocnika rządu ds. bibliotek, powoływanego i odwoływanego przez Radę Ministrów i usytuowanego ponad resortami", ".", "Społeczny projekt ustawy wprowadzał", "nową formę organizacyjną bibliotek nazwaną Krajowym Systemem Biblioteczno-Informacyjnym.", "Ministerstwo dopatrzyło się w Systemie skłonności centralistycznych.", "Podstawą finansowania współpracy bibliotek powinny być fundusze wygospodarowane ze środków budżetowych przeznaczonych na naukę.", "Proponowany w społecznym projekcie ustawy Fundusz Inicjatyw Bibliotecznych mógłby powstać z części pieniędzy z Komitetu Badań Naukowych", ". Informatyzacja bibliotek polskich", "jest sprawą priorytetową, a postulowany System Biblioteczno-Informacyjny byłby dla niej dobrą podstawą organizacyjną.", "", "o ponad 7 procent zmalała liczba bibliotek w Polsce.", "OECD", "przeprowadziła badania, których wynik jest dla nas kompromitujący. 72 proc. Polaków uznanych zostało za niepiśmiennych!" ] }, { "start": [], "end": [], "span_text": [] }, { "start": [ 78, 273, 353, 475, 794, 813, 1623, 1896, 1976, 2202, 3216, 3236, 3635, 3864, 3881, 3962, 4143, 4145, 4191, 4427, 8217, 8630, 8878, 9463, 9489, 9884, 9967, 10108, 10372, 10399, 10597, 10639, 10796 ], "end": [ 272, 285, 471, 527, 795, 920, 1847, 1898, 2072, 2287, 3217, 3315, 3643, 3874, 3924, 4105, 4144, 4182, 4280, 4496, 8346, 8843, 8997, 9464, 9490, 9944, 10037, 10224, 10373, 10593, 10611, 10763, 10879 ], "span_text": [ "W porządku obrad dzisiejszego posiedzenia Sejmu znajduje się czytanie ustawy o bibliotekach. Jej projekt rządowy rozpatrywała od lutego ubiegłego roku specjalnie powołana komisja nadzwyczajna.", "- Ta ustawa", "- mówi dr Jerzy Maj, kierownik Zakładu Bibliotekoznawstwa w Instytucie Książki i Czytelnictwa Biblioteki Narodowej. -", "kodyfikuje stan istniejący, niczego nie porządkuje.", "", "Poprzednią ustawę o bibliotekach uchwalono w 1968 r., środowisko bibliotekarskie przyjęło ją przychylnie.", "Początek jej końca miał miejsce w latach 1974-75, a wiązał się z reformą administracyjną. Likwidacja powiatów, a przy okazji bibliotek powiatowych, wyeliminowała najważniejsze ogniwo organizacyjne sieci bibliotek publicznych", ".", "Jedną ze słabości ustawy z 1968 r. było podporządkowanie tzw. ogólnokrajowej sieci bibliotecznej", "ministrowi kultury i sztuki. Polska tymczasem stawała się coraz bardziej resortowa.", "", "Doktor Maj jest współautorem tzw. społecznego projektu ustawy o bibliotekach.", "projekt", "Nie zyskał", "uznania w Ministerstwie Kultury i Sztuki,", "gdyż przewidywał ustanowienie pełnomocnika rządu ds. bibliotek, powoływanego i odwoływanego przez Radę Ministrów i usytuowanego ponad resortami", ".", "Społeczny projekt ustawy wprowadzał", "nową formę organizacyjną bibliotek nazwaną Krajowym Systemem Biblioteczno-Informacyjnym.", "Ministerstwo dopatrzyło się w Systemie skłonności centralistycznych.", "Podstawą finansowania współpracy bibliotek powinny być fundusze wygospodarowane ze środków budżetowych przeznaczonych na naukę.", "Proponowany w społecznym projekcie ustawy Fundusz Inicjatyw Bibliotecznych mógłby powstać z części pieniędzy z Komitetu Badań Naukowych; sponsoring byłby tylko jego uzupełnieniem. Informatyzacja bibliotek polskich", "jest sprawą priorytetową, a postulowany System Biblioteczno-Informacyjny byłby dla niej dobrą podstawą organizacyjną.", "", "", "Biblioteki nie są zbytnio kochane przez większość samorządów", ". Nieprzypadkowo o ponad 7 procent zmalała liczba bibliotek w Polsce.", "w wielu bibliotekach nie dokonuje się uzupełnień księgozbioru o nowości, co w końcu prowadzi do utraty czytelników.", "", "Przed dwoma laty Organizacja ds. Współpracy Gospodarczej i Rozwoju (OECD) przeprowadziła badania, których wynik jest dla nas kompromitujący. 72 proc. Polaków uznanych zostało za niepiśmiennych!", "znaczy to, że", "nie są w stanie zrozumieć nie tylko przekazu radiowego czy telewizyjnego, ale i pojąć instrukcji obsługi jakiegoś urządzenia", "czy wykonać prostych zadań obliczeniowych korzystając z przedstawionych objaśnień." ] }, { "start": [], "end": [], "span_text": [] }, { "start": [ 3237, 3635, 3967, 4076, 4143, 4170, 4191, 8218, 8630, 8808, 8878 ], "end": [ 3315, 3643, 4024, 4105, 4144, 4182, 4280, 8346, 8765, 8843, 8996 ], "span_text": [ "Doktor Maj jest współautorem tzw. społecznego projektu ustawy o bibliotekach.", "projekt", "przewidywał ustanowienie pełnomocnika rządu ds. bibliotek", "usytuowanego ponad resortami", ".", "wprowadzał", "nową formę organizacyjną bibliotek nazwaną Krajowym Systemem Biblioteczno-Informacyjnym.", "Podstawą finansowania współpracy bibliotek powinny być fundusze wygospodarowane ze środków budżetowych przeznaczonych na naukę.", "Proponowany w społecznym projekcie ustawy Fundusz Inicjatyw Bibliotecznych mógłby powstać z części pieniędzy z Komitetu Badań Naukowych", ". Informatyzacja bibliotek polskich", "jest sprawą priorytetową, a postulowany System Biblioteczno-Informacyjny byłby dla niej dobrą podstawą organizacyjną." ] }, { "start": [], "end": [], "span_text": [] }, { "start": [ 78, 814, 1032, 1209, 1565, 1581, 3237, 3625, 3687, 3777, 4143, 4145, 6764, 6879, 7003, 7134, 8345, 8463, 11698 ], "end": [ 171, 866, 1034, 1364, 1571, 1713, 3315, 3649, 3688, 3922, 4144, 4146, 6836, 6973, 7005, 7300, 8460, 8464, 11762 ], "span_text": [ "W porządku obrad dzisiejszego posiedzenia Sejmu znajduje się czytanie ustawy o bibliotekach.", "Poprzednią ustawę o bibliotekach uchwalono w 1968 r.", ".", "dopracowano się przed wojną sensownego modelu bibliotekarstwa, głównie publicznego, korzystającego przede wszystkim ze sprawdzonych wzorów skandynawskich.", "Ustawa", "funkcjonowała dość sprawnie przez 6 lat. Początek jej końca miał miejsce w latach 1974-75, a wiązał się z reformą administracyjną.", "Doktor Maj jest współautorem tzw. społecznego projektu ustawy o bibliotekach.", "Społeczny projekt ustawy", "", "publikowany był w prasie fachowej i szeroko konsultowany w środowisku bibliotekarskim. Nie zyskał jednak uznania w Ministerstwie Kultury i Sztuki", ".", "", "Autorów społecznego projektu ustawy o bibliotekach cechował pragmatyzm.", "w wielu polskich bibliotekach znajdują się te same czasopisma naukowe i zarazem brakuje innych", ".", "Wyjściem stała się komputeryzacja, która jednak w polskich bibliotekach przeprowadzana jest zbyt wolno, przy czym w sposób chaotyczny, przez nikogo nie koordynowany.", "Centralne finansowanie z Ministerstwa Kultury i Sztuki skończyło się z chwilą wejścia w życie ustawy samorządowej.", "", "Posłowie najprawdopodobniej uchwalą nową ustawę o bibliotekach." ] }, { "start": [], "end": [], "span_text": [] }, { "start": [ 76, 78, 814, 932, 1032, 1191, 1565, 1581, 3237, 3625, 3777, 4145, 6764, 6879, 8218, 8463, 9490, 11698 ], "end": [ 77, 272, 920, 995, 1120, 1364, 1571, 1975, 3315, 3688, 4144, 4146, 6836, 7301, 8460, 8464, 9608, 11762 ], "span_text": [ "", "W porządku obrad dzisiejszego posiedzenia Sejmu znajduje się czytanie ustawy o bibliotekach. Jej projekt rządowy rozpatrywała od lutego ubiegłego roku specjalnie powołana komisja nadzwyczajna.", "Poprzednią ustawę o bibliotekach uchwalono w 1968 r., środowisko bibliotekarskie przyjęło ją przychylnie.", "Sejm II Rzeczypospolitej nie uporał się z ustawą o bibliotekach", ". Przeciwne im były samorządy lokalne, które nie chciały się godzić na minimum płatności", ". Niemniej jednak dopracowano się przed wojną sensownego modelu bibliotekarstwa, głównie publicznego, korzystającego przede wszystkim ze sprawdzonych wzorów skandynawskich.", "Ustawa", "funkcjonowała dość sprawnie przez 6 lat. Początek jej końca miał miejsce w latach 1974-75, a wiązał się z reformą administracyjną. Likwidacja powiatów, a przy okazji bibliotek powiatowych, wyeliminowała najważniejsze ogniwo organizacyjne sieci bibliotek publicznych, osłabiając całą strukturę biblioteczną w Polsce. Regulacje ustawowe przestały odtąd pasować do sytuacji, rozmijały się z nią.", "Doktor Maj jest współautorem tzw. społecznego projektu ustawy o bibliotekach.", "Społeczny projekt ustawy, przygotowany w ostatecznym kształcie", "publikowany był w prasie fachowej i szeroko konsultowany w środowisku bibliotekarskim. Nie zyskał jednak uznania w Ministerstwie Kultury i Sztuki, czemu za bardzo nie można się dziwić, gdyż przewidywał ustanowienie pełnomocnika rządu ds. bibliotek, powoływanego i odwoływanego przez Radę Ministrów i usytuowanego ponad resortami, z resortem kultury i sztuki włącznie.", "", "Autorów społecznego projektu ustawy o bibliotekach cechował pragmatyzm.", "w wielu polskich bibliotekach znajdują się te same czasopisma naukowe i zarazem brakuje innych, wszędzie tych samych tytułów. Przez długie lata, gdy każdy dolar oglądano przed wydaniem dziesięć razy, brakowało między bibliotekami jakiejkolwiek współpracy. Wyjściem stała się komputeryzacja, która jednak w polskich bibliotekach przeprowadzana jest zbyt wolno, przy czym w sposób chaotyczny, przez nikogo nie koordynowany.", "Podstawą finansowania współpracy bibliotek powinny być fundusze wygospodarowane ze środków budżetowych przeznaczonych na naukę. Centralne finansowanie z Ministerstwa Kultury i Sztuki skończyło się z chwilą wejścia w życie ustawy samorządowej.", "", "Z dotychczasowych regulacji prawnych bynajmniej nie wynika obligatoryjność istnienia bibliotek publicznych w gminach.", "Posłowie najprawdopodobniej uchwalą nową ustawę o bibliotekach." ] }, { "start": [], "end": [], "span_text": [] }, { "start": [ 78, 814, 1032, 1565, 1581, 1601, 1621, 3237, 3625, 3687, 3777, 4143, 8463, 11699 ], "end": [ 171, 866, 1034, 1571, 1596, 1609, 1713, 3315, 3649, 3688, 3922, 4144, 8464, 11762 ], "span_text": [ "W porządku obrad dzisiejszego posiedzenia Sejmu znajduje się czytanie ustawy o bibliotekach.", "Poprzednią ustawę o bibliotekach uchwalono w 1968 r.", ".", "Ustawa", "funkcjonowała", "sprawnie", ". Początek jej końca miał miejsce w latach 1974-75, a wiązał się z reformą administracyjną.", "Doktor Maj jest współautorem tzw. społecznego projektu ustawy o bibliotekach.", "Społeczny projekt ustawy", "", "publikowany był w prasie fachowej i szeroko konsultowany w środowisku bibliotekarskim. Nie zyskał jednak uznania w Ministerstwie Kultury i Sztuki", ".", "", "Posłowie najprawdopodobniej uchwalą nową ustawę o bibliotekach." ] } ] }
199704230043
1997-04-23
Stary patron nowej Europy
Publicystyka, Opinie
Ewa K.Czaczkowska
ŚWIĘTY WOJCIECH Pod koniec życia został misjonarzem, ale nikogo nie nawrócił. Jego misja w Prusach trwała tydzień. Zginął 23 kwietnia 997 roku. Ogłoszono go świętym. Po tysiącu lat kreowany jest na patrona jednoczącej się Europy. Stary patron nowej Europy Relikwiarz świętego Wojciecha w Gnieźnie FOT. STANISŁAW CIOK EWA K. CZACZKOWSKA Życie św. Wojciecha znaczyły kryzysy i katastrofy. Niektórzy złośliwi są skłonni nawet powiedzieć, że jego życie było totalnym bankructwem - trafnie zauważył ksiądz Henryk Żochowski na spotkaniu Akcji Katolickiej. Miał być rycerzem, a został biskupem. Dwukrotnie opuszczał biskupstwo szukając azylu w Rzymie, lecz go stamtąd wyrywano pod groźbą ekskomuniki. Pod koniec życia został misjonarzem, ale nikogo nie nawrócił. Ten z pozoru "bankrut" w półtora roku po śmierci został kanonizowany. W roku 1000 u jego grobu w Gnieźnie spotkali się wojciechowy przyjaciel - cesarz niemiecki Otton III, legat papieża Sylwestra II i książę Bolesław Chrobry, z którego dworu wyruszył nawracać pogan. To właśnie podówczas postanowiono utworzyć w Gnieźnie arcybiskupstwo, kładąc podwaliny pod samodzielną organizację kościelną w Polsce, cesarz zaś uznał suwerenność naszego kraju, dzięki czemu Polska mogła czuć się partnerem w europejskiej rodzinie krajów chrześcijańskich. I oto niebawem, 3 czerwca, podczas papieskiej pielgrzymki u grobu św. Wojciecha odbędzie się kolejny zjazd. Tym razem najwyższy hierarcha Kościoła katolickiego spotka się z prezydentami kilku tzw. świętowojciechowych państw: Niemiec, Słowacji, Węgier, Litwy i Polski (z powodów zdrowotnych zabraknie prezydenta Czech) oraz z przedstawicielem prezydenta Rosji. Zjazd gnieźnieński w roku 1000 był jednym z elementów wcielania w życie ottonowskiej koncepcji cesarstwa opartego na federacji równouprawnionych ludów. Ten obecny - jak można przypuszczać - będzie gł