Document ID: /fineweb-2-swissfilter-quality_10-filterrobots/filtered/02938.jsonl.gz/2

Zagadka tektytów była trudna do rozwiązania. Najprostszym wyjaśnieniem byłoby przypisanie ich narodzin działalności wulkanicznej. Niestety, na terenie Czechosłowacji nigdy nie było wulkanów ani wycieków lawy. Podobnie w wielu innych miejscach występowania tektytów. Próbowano powiązać je z działalnością dawnych, dziś zapomnianych szklarzy. Ukuto nawet śmieszny termin naukowy: bouteillstein – kamień butelkowy – słowo będące zlepkiem francuskiej „butelki” z niemieckim „kamieniem”. Próbowano udowodnić, że na terenie Czech pracowała kiedyś olbrzymia fabryka… butelek, a mołdawity to… resztki stłuczek po tych butelkach. Wszystkie te hipotezy szybko jednak odrzucono. Po tak olbrzymiej fabryce butelek musiałby pozostać jakiś ślad w dokumentach, a nawet gdyby przyjąć, że dawne ludy Australii znały umiejętność wytapiania szkła, co jest nieprawdopodobne, to wg współczesnych danych szacunkowych zebrano dotychczas około 650 000 tych „kawałków szkła”, a w tym około 500 000 w okolicach Filipin. Na terenie Czech mołdawity występują tuż pod powierzchnią ziemi, dokładnie w piasku pod cienką warstwą gleby. Zbierane są najczęściej wiosną lub jesienią po zakończeniu orki, a znajdowane na przestrzeni kilkuset kilometrów kwadratowych, w pasie na południowy zachód od Czeskich Budziejowic. Podobnie na Morawach. Trudno wyobrazić sobie, aby na tak wielkim obszarze działał jakiś nie znany nam dzisiaj przemysł szklarski, który nie pozostawiłby innych śladów, jak okruchy szkła, l to zarówno na terenie Czech, jak i Australii czy Filipin.