Document ID: /fineweb-2-swissfilter-quality_10-filterrobots/filtered/02959.jsonl.gz/5

Ilekroć jest mowa o uzdrawianiu, praktyce, Qi Gongu i medytacji, mówimy o ludziach - w liczbie mnogiej. Chociaż żyjemy w bardzo egocentrycznych czasach, to ważne by zrozumieć, że nie ma czegoś takiego jak pojedynczy człowiek. Często trudno jest to wyraźnie dostrzec, ponieważ współczesne społeczeństwo wprowadziło pojęcie "singla", ale jest to stosunkowo nowa koncepcja. W rzeczywistości nawet single nie są tak naprawdę sami, nie ma istoty ludzkiej, która istnieje wyłącznie sama dla siebie. Nawet osoba, która nie chce się z nikim wiązać, z pewnością musiała mieć matkę i - zgodnie ze wszystkimi prawami natury - musiała mieć również ojca. Nawet jeśli nie zna swojego ojca lub nie zna swojej matki, nadal musieli oni istnieć. A jeśli przyznamy, że singiel ma matkę, to wynika z tego, że jego matka miała matkę i ojca, i tak dalej - nigdy nie ma tylko jednej istoty ludzkiej. Jesteśmy ze sobą połączeni jak w wielkiej sieci, nawet jeśli zdajemy się już tego nie dostrzegać.
Altruizmu, egoizm i wzajemne połączenia
Kiedy mówimy o uzdrawianiu, nigdy nie chodzi tylko o nas. Daoiści już dawno zrozumieli, że bardzo trudno będzie zmienić się na lepsze, jeśli myślimy tylko o sobie. Żeby było jasne, nie mam na myśli altruizmu, nie chodzi o powiedzenie: "Nie dbam o siebie, nie chcę uzdrowić siebie, chcę uzdrowić cały świat, chcę tylko, żeby wszyscy inni mieli się dobrze" - nie. Możesz być bardzo egoistyczny, co jest w porządku, możesz powiedzieć: "Chcę tylko uzdrowić siebie". Ale nie możesz próbować uzdrowić siebie bez uświadomienia sobie, że jest to uzależnione od uzdrowienia kolektywu.
Jeśli utknąłeś na bezludnej wyspie, to wciąż masz matkę i ojca. I nadal twoja matka miała matkę i ojca, i twój ojciec miał matkę i ojca, więc jest tu zaangażowany szereg osób. Myślę, że nawet jeśli zostałeś sam na wyspie, jako "singiel", nadal będą istnieć ludzie, którzy za tobą tęsknią. Może to być ktoś z przeszłości: może twoja matka lub ojciec będą za tobą tęsknić. Albo ktoś może tęsknić za tobą z przyszłości: być może był ktoś, z kim miałeś się spotkać, ale nigdy nie dotarłeś na miejsce, ponieważ utknąłeś na tej wyspie. Jesteśmy ze sobą połączeni, tak widzieli to daoiści i jest to duża szansa na to, by inaczej podejść do kwestii uzdrawiania. Twój lekarz prawdopodobnie nie będzie tym zainteresowany i nie należy go za to winić, zachodni lekarze są szkoleni wedle innego modelu- nawet jeśli dziedzina epigenetyki oferuje nam wgląd we wzajemne powiązania między ludźmi. Siłą praktyki daoistycznej jest to, że oferuje inną perspektywę: może ona pomóc nam poradzić sobie z kwestiami, które są nie do rozwiązania w naszej kulturze, gdzie trzymamy się poglądu, że pewne zjawiska istnieją od siebie oddzielnie.
Wyjątkowość ludzkiej ciąży i więzi
Inną kwestią jest to, że ludzka ciąża trwa dziewięć miesięcy, to jest dość długo. Istnieją zwierzęta, takie jak słonie, których ciąża jest dłuższa, ale nie jest ich zbyt wiele. Tak więc ponownie widzimy jak bardzo jesteśmy połączeni: jesteś żywą istotą w łonie swojej matki przez dziewięć miesięcy, co jest długim okresem i stwarza głęboką więź.
Kolejną wyjątkową rzeczą u ludzi jest to, że chociaż jesteśmy w łonie matki przez względnie długi czas, rodzimy się zbyt wcześnie. Kiedy dzieci rodzą się w szóstym miesiącu wiemy, że są wcześniakami, ale nawet gdy rodzisz się w dziewiątym miesiącu, w pewnym sensie wciąż jesteś wcześniakiem. Gdybyś chciał być tak sprawny jak szympans w momencie narodzin, musiałbyś spędzić 16 miesięcy w łonie matki. Ludzkie dzieci rodzą się nie potrafiąc chodzić, ani stać, ani nawet widzieć. Rodzimy się przedwcześnie, ponieważ nie możemy dłużej pozostać w łonie matki: nasza głowa staje się zbyt duża dla zbyt wąskiej miednicy. Nie możemy pozostać w brzuchu 16 miesięcy, aby w pełni się rozwinąć, a związane jest to z rozwojem naszego mózgu.
Ponieważ rodzimy się zbyt wcześnie, potrzebujemy bardzo dużo opieki. Ponownie, to wiąże nas ze sobą wręcz bezwarunkowo: przede wszystkim z matką, tak jak w okresie ciąży, ale nie jest to cała prawda. W rzeczywistości sama matka nie jest w stanie się nami zaopiekować, nawet jeśli jest to postawa, którą próbujemy przyjmować w dzisiejszych czasach. Ktoś jednak musi opiekować się matką, tak jak ona opiekuje się nami. W kulturach, które nadal żyją w modelu klanu lub w rodzinach wielopokoleniowych, wyraźniej widać, jak bardzo jesteśmy wzajemnie od siebie zależni w trakcie naszego rozwoju.
Powiązania międzypokoleniowe
Innym dobrym przykładem tych powiązań jest sposób, w jaki powstaje nowe życie. Zostajemy poczęci, gdy plemnik zapładnia komórkę jajową, a dziewięć miesięcy później przychodzimy na świat. Jednak owo jajeczko zapłodnione przez plemnik, które jest naszym początkiem od strony matki, było już obecne w łonie twojej babci, kiedy twoja matka była jeszcze zarodkiem. Zdaję sobie sprawę, że często trudno to pojąć, ale jest to zwykła fizjologia, empiryczna nauka. Nie jest to koncepcja daoistyczna czy ezoteryczna, nawet jeśli brzmi to bardzo ‘New Age’. Zwykłym faktem jest to, że kiedy twoja matka była w łonie twojej babci jako płód, to właśnie wtedy jajeczka w jajnikach twojej matki - w postaci zarodka- były już wstępnie uformowane. Z tych jajeczek jedno z czasem stało się tobą. Na tym przykładzie łatwo zobaczyć, w jaki sposób pokolenia są połączone na poziomie czysto fizycznym: każdy z nas żył kilka miesięcy już w łonie swojej babci. A potem przeżyliśmy całe życie swojej matki, aż do momentu, gdy się urodziliśmy.
Dlatego jest to ciekawe, kiedy w medytacji w parach zadajemy sobie pytania Buddy: ile masz lat? Ludzie odpowiadają podając datę swoich narodzin, a następnie swój wiek, co jest w porządku, reszta to być może jest New Age, ale to, o czym mówię, to co innego. Jeśli wiesz, że pochodzisz z tego jajeczka, oznacza to, że jesteś znacznie starszy, niż mogłoby ci się wydawać. Dlatego cokolwiek wydarzyło się w życiu twojej matki, byłeś już jajeczkiem w jej jajnikach, więc przeżyłeś to. To samo dotyczy tego, co stało się z twoją babcią, przynajmniej w czasie jej ciąży z twoją matką. W ten sposób można zobaczyć, jak uzdrawianie jest zbiorowe, we wzajemnym połączeniu. Oznacza to również, że istnieje wiele rzeczy, które niesiemy za sobą przez życie, a które zdecydowanie nie są nasze w osobisty sposób, ale wynikają z faktu, że jesteśmy ludzkim kolektywem, w którym wszystko jest ze sobą powiązane i na pewnym poziomie jesteśmy połączeni ze wszystkimi.
Buddyjska perspektywa
Temat ten jest również obecny w buddyzmie, gdzie zasadniczo rozróżniamy dwie szkoły: hinajany i mahajany - wspomnę o tym w pewnym uproszczeniu. Szkoła hinajany mówi o wyzwoleniu: Budda usiadł w głębokiej rozpaczy w poszukiwaniu wglądu, a gdy doznał oświecenia, ujrzał, czym jest prawda i czym jest rzeczywistość. To jest szkoła hinajany: uwalniasz się, poznajesz prawdę i w ten sposób realizujesz własny potencjał. W dalszej części historii jest mowa o tym, że gdy Budda został oświecony, zrozumiał też, że nie będzie w stanie się uwolnić, dopóki wszyscy nie będą wolni i to jest esencja szkoły mahajany. Hinajana jest tłumaczona jako "mały pojazd", a mahajana - "duży pojazd". Hinajana mówi o uwolnieniu siebie w procesie kultywowania lub praktyki własnej, podczas gdy w mahajanie musisz też zadbać o innych, ponieważ nie możesz się uwolnić, dopóki wszyscy inni nie będą wolni. Odnosi się to do całości ludzkiego kolektywu, o czym mówiłem wcześniej. Przy czym buddyści idą jeszcze dalej i mówią o kolektywie wszystkich czujących istot, który obejmuje zarówno ludzi, jak i inne rodzaje istnień, od duchów po bogów i zwierzęta, a więc jest to jeszcze większe zadanie - i osobiście uważam, że ma to sens.
Wartość wspólnej praktyki
Stąd mamy w naszej szkole praktyki grupowe, takie jak medytacja interaktywna, Taijiquan i chodzenie po kole Bagua. Możemy wziąć jako przykład "Ręce jak Chmury- Forma Pięciu Kierunków" - wspaniałą praktykę do wykonywania w grupie. To właśnie wtedy zaczyna się wspólne doświadczanie: kiedy robisz coś razem z innymi ludźmi, synchronizujesz się i wszyscy zaczynają poruszać się jak jeden organizm. To jest bardzo piękne i nie da się tego opisać słowami. Można próbować jakoś to wyjaśnić i ludzie mogą być w stanie coś tu racjonalnie zrozumieć, ale to, co się tam dzieje, nie da się objąć za pomocą logiki. Jeśli ćwiczysz Taiji w grupie, nawet przez godzinę lub pół godziny, razem ze wszystkimi, dzieje się coś naprawdę wzruszającego. Tylko ludzie są do tego zdolni, o ile wiem, nie ma zwierząt, które ćwiczą Taijiquan lub Bagua. Wszystkie te istoty ludzkie ćwiczą razem i nie musi to być twoja matka czy twój ojciec - może to być ktokolwiek, pokrzywdzony czy potrzebujący uzdrowienia. Ponieważ wszyscy jesteśmy ludźmi pracującymi z tą samą intencją. W tym zbiorowym polu to, co dobre, będzie się rozprzestrzeniać, ponieważ wszyscy jesteśmy wzajemnie ze sobą połączeni. I w ten sposób dochodzi do zbiorowego uzdrawiania.