Document ID: /fineweb-2-swissfilter-quality_10-filterrobots/filtered/02944.jsonl.gz/7

Prawdziwa bomba wybuchła w roku 1 886. Na europejskich rynkach zaczęły pojawiać się stosunkowo duże, a równocześnie tanie rubiny dostarczane przez jedną z firm w Genewie. Początkowo sądzono, że są to rubiny naturalne. Później grupa jubilerów zaczęła podejrzewać, że są to kamienie sztuczne i przesłała próbkę tych kamieni do Muzeum Historii Przyrody w Paryżu z prośbą o ekspertyzę ich pochodzenia. Mineralog pracujący w tym muzeum, P. M. Jannetaz, po szczegółowych badaniach i licznych konsultacjach opublikował opinię, w której podał, że są to rubiny syntetyczne. Dowodem były pęcherze wewnątrz kamieni bardzo równomiernie rozłożone i znacznie liczniejsze niż w jakichkolwiek rubinach naturalnych. Wskazały one, że kamień ten musiał być poddany działaniu palników gazowych, a więc był „kamieniem rekonstruowanym”-stapianym z drobniejszych kawałków. W 1 890 roku – kolejna sensacja. W londyńskiej gazecie handlowej opublikowano tekst, w którym można przeczytać m.in.: „Berliński jubiler stał się niedawno ofiarą oszustwa. Zakupił on od firmy w Zurychu 25 rubinów za wyjątkowo niską cenę 4500 marek (225 funtów szterlingów) uzyskując równocześnie gwarancję, ze są to rubiny prawdziwe. Wobec licznych pogłosek o krążących w Europie fałszywych rubinach, przesłał zakupione przez siebie do Paryża w celu potwierdzenia ich prawdziwości przez syndykat kupców drogocennych kamieni.