Document ID: /fineweb-2-swissfilter-quality_10-filterrobots/filtered/02926.jsonl.gz/2

Jednym z bardziej pomysłowych eksperymentatorów był znany nam już francuski chemik Henri Moissan. Pamiętamy, że w 1 890 roku badał on żelazny meteoryt z Diabelskiego Kanionu i wśród innych minerałów, z których zbudowany był meteoryt, odkrył również diamenty. To właśnie odkrycie stało się podstawą oryginalnego pomysłu, niecodziennej metody syntezy diamentów. Wiemy, że wszystkie ciała podczas ogrzewania zwiększają swoją objętość i, odwrotnie, chłodzone wracają do swojej objętości początkowej-kurczą się. Moissan wiedział również, że węgiel rozpuszcza się w ciekłym żelazie, podobnie jak cukier w gorącej herbacie. Każda stal i każde żeliwo jest właśnie stopem żelaza z węglem. Wiemy również o tym, że podczas chłodzenia przesyconego roztworu wydziela się z niego nadmiarowa ilość rozpuszczonej substacji. Z tej znanej wszystkim wiedzy, połączonej z odkryciem diamentu w meteorycie żelaznym, zrodził się pomysł Moissana. W grafitowym tyglu w piecu elektrycznym stopił Moissan surówkę żelaza zawierającą duże ilości węgla. Równocześnie grafit z tygla przetrzymywanego przez długi czas w piecu rozpuszczał się w żelazie aż do całkowitego przesycenia roztworu. Taki przesycony roztwór rozgrzany do temperatury białego żaru szybko schładzano przez zanurzenie w stopionym ołowiu (zanurzenie w wodzie doprowadziłoby do wybuchu w wyniku gwałtownego parowania wody), co spowodowało zamrożenie zewnętrznej warstwy żelaznej bryły. Od tego momentu przyroda pracowała za Moissana.