Document ID: /fineweb-2-swissfilter-quality_10-filterrobots/filtered/02900.jsonl.gz/9

Wtedy, gdy w Polsce kapitalizm zaledwie kiełkował, w Szwajcarii odbyło się spotkanie Polonii ze Stefanem Kisielewskim. Moja relacja ze spotkania jest bardziej polemizującą refleksją na temat sytuacji w Polsce i świecie tamtych lat, niż sprawozdaniem. A także nieśmiałą próbą prognozy na przyszłość. Czy się sprawdziła? Co się sprawdziło? To prawdziwa przygoda czytać swoje myśli zainspirowane wypowiedziami zmarłego niestety wkrótce potem Słynnego Gościa Klubu Basi Młynarskiej, znanego jako przekorny publicysta-polemista PRL-u, po prawie ćwierć wieku od tamtego wydarzenia. „Kisiel” miał poglądy konserwatywno-liberalne, ponieważ moje poglądy były (są) postępowo-lewicująco-zielonkawe, polemika sama się napisała.
A zatem: jest wiosna 1991 roku, kapitalizm w Polsce dopiero stawia pierwsze kroki, prezydentem jest Lech Wałęsa, ZSRR jeszcze się nie rozpadł:
Z uczuciem dużej niepewności, powiem więcej, strachu, zabieram się do skomentowania spotkania członków Klubu Literackiego Five O’Clock z jednym z najbardziej znanych publicystów powojennej Polski – Stefanem Kisielewskim – słynnym „Kisielem” – które odbyło się 21 kwietnia 1991 roku w Oberfricku (zorganizowanego przez gospodynię Klubu, Barbarę Ahrens-Młynarską) oraz dzień później w Genewie (w „filii” Klubu prowadzonej przez Annę Beczkowską i Danutę Mentha).